Polityka

Polityka to wielka sztuka. Trzeba ludzi przekonać, że muszą płacić za to, że się ich okrada.
Autor: Andrzej Majewski
Rekonstrukcja z kabiny pilotów rządowego Tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem
19 08 2016 Katyń. Kamień smoleński zbrukany przez Rosjan! Aż żal patrzeć. Szok i niedowierzanie! Choć PiS co miesiąc szumnie celebruje pamięć o katastrofie smoleńskiej, to nie potrafi należycie zadbać o miejsce katastrofy! (więcej niżej)
16 07 2017 Pod Sejm.
List do Kaczyńskiego.
Szanowny Panie Prezesie!

Męczy się Pan z tym Sejmem i Senatem co miesiąc, próbując wprowadzać coraz to słuszniejsze zmiany. Teraz znowu będą krzyczeć jakby zabieranie ludziom niezawisłego sądownictwa było jakimś realnym problemem i jakby nie wierzyli patrząc na TVP, że można zrobić coś rzeczywiście obiektywnego, rzetelnego i niezawisłego. A te przymiotniki powinny określać przecież istotę dobrych sądów. Dlatego napisałem dla Pana ustawę, która raz przegłosowana pozwoli skończyć z tymi śmiesznymi protestami opozycji i zrealizuje "dobrą zmianę" w sposób ostateczny. Oto ona.
Ustawa o suwerenie.
Art. 1
Polska jest krajem demokratycznym, a demokrację wyraża suweren.
Art.2
Suwerenem jest prezes partii, która w chwili wejścia niniejszej ustawy w życie ma najwięcej posłów w Sejmie.
Art. 3
Posłów w przyszłości wybiera się w okręgach jednomandatowych spośród dwóch kandydatów wskazanych przez suwerena. Skład Państwowej Komisji Wyborczej przeprowadzającej wybory i skład Sądu Najwyższego czuwającego nad prawidłowością przebiegu procesu wyborczego są wyznaczane przez suwerena w drodze obwieszczenia publikowanego na tablicy w lokalu partyjnym partii, o której mowa w art. 2.
Art. 4
Sądy, policja, rząd, prezydent, administracja państwowa, spółki skarbu państwa, media, związki zawodowe stoją na straży realizacji woli suwerena. Ich skład osobowy oraz zakres ich władzy określa suweren w drodze obwieszczenia publikowanego w sposób wskazany w art. 3
Art. 5
Sprzeciw wobec woli suwerena wyrażający się: demonstracjami, krytykowaniem, złym opisywaniem i wszelkim innym niepopieraniem jest przejawem zdrady narodowej i jako taki powinien być surowo karany. Zakres kar za zdradę narodową oraz tryb postępowania w tych sprawach obwieszcza suweren w sposób wskazany w art. 3.
Art. 6
Ustawa powyższa może zostać zmieniona przez Sejm na wniosek suwerena.
Prawda panie Jarosławie, że w swej prostocie genialne? Raz przegłosować i będzie po krzyku. Kuchciński i Karczewski panu tego nie przegłosują? Bez przesady! A na koniec sędzia Przyłębska ogłosi, że ustawa jest zgodna z Konstytucją, a nawet że tę Konstytucję najlepiej wyraża.
Roman Giertych
PS Jeżeli ktoś nie chciałby, aby powyżej napisana ustawa stała się naszą rzeczywistością dnia codziennego to zapraszam pod Sejm na godzinę 15 w niedzielę. W swej istocie bowiem te wszystkie zmiany ostatnio głosowane sprowadzają się do jednego: do dyktatury zrealizowanej w drodze konstytucyjnego zamachu stanu. Przerwijmy urlopy, zostawmy grille. Jak pozwolimy wprowadzić w Polsce dyktaturę to nasze dzieci nam tego nie zapomną.
07 07 2017 Trumpa już nie ma – jest PiS na karku
Polskę odwiedził najbardziej pisowski prezydent USA Donald Trump. Nie zawiódł partii Kaczyńskiego, ale też nie będą popadać w euforię, bo tę wizytę trzeba czytać w hamburskim kontekście, gdzie na szczycie G20 Jankes spotka się z wielkimi tego świata. Miny w Polsce więc mogą zrzednąć i na pewno tak się stanie.
Krótka wizyta, a mimo wszystko da się podzielić na 3 części. 
Pogadał sobie Trump z Andrzejem Dudą przed obrazem Matejki „Upadkiem Polski”. Nie była to rozmowa w cztery oczy, bo Reytan rozdzierał swoje szaty i miał powód. Trump na ten moment zamienił się w akwizytora, który sprzedał amerykański gaz. Co samo w sobie nie jest złe, ale to nie ten szczebel na handel.
Druga część wizyty dotyczyła Inicjatywy Trójmorza, która to koncepcja jest politycznym science-fiction, bo co może połączyć kraje tego regionu? Są już w Unii Europejskiej, w NATO, a jakieś przedsięwzięcia przeciw Brukseli, Berlinowi bądź Paryżowi są niemożliwie.
Mogą uprawiać tylko „austriackie gadanie” – wszak te kraje mają wspólną przeszłość w organizmie Austro-Węgier, po których dzisiaj pozostała dobra literatura, muzyka i browar w Żywcu. Zresztą Węgry jako tytularny składnik zawsze się wyłamywały i tak też teraz zrobiły, Orban podpisał umowę na gaz z rosyjskim Gazpromem. Węgry mogą się tłumaczyć, że leżą nad czwartym morzem – Balatonem (a może nawet nad modrymi falami Dunaju), Trójmorze więc ich nie dotyczy.
I przechodzimy do części trzeciej, czyli przemówienia Melanii i Donalda Trumpów na placu Krasińskich. Możliwe, że prezydent USA po to dzień wcześniej przyleciał przed szczytem G20, żeby dogodzić swemu upadającemu wizerunkowi i Melanii. Ponoć to pierwszy przypadek, gdy na tournee przed prezydentem USA przemawia jego druga połowa. Jest jednak wytłumaczenie: „tonący macho brzytwy się chwyta (tj. Melanii)”.
Rzadko na wargach pisowców zrobiło się, gdy Trump wymienił nazwisko Lecha Wałęsy. Ponadto usłyszeliśmy bodaj to, co dla nas w tej wizycie winno być najważniejsze: gwarancje wynikające z punktu 5 traktatu waszyngtońskiego, iż członkowie NATO stają w obronie zaatakowanego, wszyscy za jednego, jeden za wszystkich, tj. USA robią wówczas za gaskończyka d’Artagnana.
Trump wyjechał, a my zostajemy z PiS na karku – tego garbu roszczącego sobie pretensje do totalitaryzmu trzeba się pozbyć.
Źródło koduj24.pl

07 07 2017 W plemiennym kręgu.... czyli wizytacja czarownika Trampu Donku...

Niedługo miną dwie wiosenki, odkąd w Zielonej Wiosce Plemiennej rządy objęło plemię Kaczu Pisu. Murzyńska Dobra Zmiana pilotowana przez potężnego, ale bynajmniej nie wzrostem czarownika Kaczu Jara weszła w kulminacyjną fazę... 
Przypomnijmy co takiego działo się w Zielonej Wiosce Plemiennej...
Dwie wiosenki temu Plemię Platfu Tusku przerżnęło koncertowo bitwę o bambusowe taborety w najważniejszej, okrągłej lepiance w Wiosce. Czarownik Bwana Donku, pozostawił na pastwę losu swoje plemię i czym prędzej wyrwał przez murzyńskie zaleszczyki pod skrzydła czarownicy Andżeli, która zamieszkuje wschodnią dżunglę...a którą to dżunglę złośliwe murzyny nie wiadomo czemu nazywają kalifatem. Przerżnął także dotychczasowy Król Wioski czarownik Bulu Komor, którego zastąpił Dudu Czaka ...namaszczony przez samego pierwszego szamana Kaczu Jara.
Złośliwe murzyny twierdzą, że plemię Platfu Tusku i odprysk tego plemienia Plemię Nowoczesne pogrążyła do imentu klątwa, która ich dopadła w lepiance o wdzięcznej nazwie  Sowa i Bwana Kubwa. Przypomnijmy...najważniejsi szamani z plemienia Platfu Tusku zostali podsłuchani jak wypowiadali się, że Zielona Wioska Plemienna to murzyński penis, murzyńska dupa i murzyńska kamieni kupa... ułatwiło to bardzo plemieniu Kaczu Pisu przejąć większość bambusowych taboretów w okrągłej lepiance usytuowanej na ścieżce Wioskowej.
Dosyć pokaźny procent złośliwych murzynów zamieszkujących Wioskę twierdzi jednak, że walka polityczna tych dwóch plemion to walka pozorowana w ramach murzyńskiego projektu Platfu-Pisu...a który to projekt miał rozgrzewać czerepy murzyńskie i odwracać uwagę od rzeczy ważnych i dotyczących bezpośrednio losów Wioski...
Od kilku odwróceń klepsydry w Wiosce, a bardziej w lepiance szamańskiej plemienia Kaczu Pisu daje się odczuć podniecenie i mrowienie w okolicach intymnych wodza i jego szamanów. Zieloną Wioskę Plemienną wizytuje potężny czarownik Trampu Donku z plemienia Bezwartościowych Zielonych Paciorków. Złośliwe murzyny od dłuższego czasu szemrają, że Czarownik Trampu, chce sprzedać w Wiosce patryjotyczne dzidy samonaprowadzające i samowyrzucające się. Padło to na podatny grunt, bo priorytetem rządów plemienia Kaczu Pisu jest wychowanie patryjotyczne. Szaman Maciar Tony zwanym w Wiosce przez złośliwych murzynów Szamanem Wojny prawie nie posiada się z radości, a może posiada...ma to ponoć być do rozstrzygnięcia w plemiennym referendum.
K woli ścisłości należy wspomnieć, że od dłuższego czasu Szaman Maciar Tony pragnie najechać wschodnie plemiona Putu...wyrżnąć i wypić jeszcze ciepłą krew ich wodza Vladu Putu.
W Wiosce podniecenie samorzucającymi się dzidami Patryjotami się gło zenitu...niemniej złośliwe murzyny powątpiewają, czy aby owe dzidy są skuteczne przeciwko Skafanderom wschodniego plemienia Putu...a jeszcze złośliwsze murzyny twierdzą, że czarownik Trampu Donku jeśli już od wielkiego dzwona przyjedzie odwiedzać Wioskę to tylko po to, aby pozbyć się w ramach murzyńskiego recyklingu trochę niepotrzebnych śmieci, oczywiście z dziesięciokrotną przebitką. Dziesięciokrotna dlatego, coby murzyny w Wiosce nie zwietrzyły podstępu że kupują śmieci, tylko że pełnowartościową broń bojową najwyższych lotów potrzebną do skutecznego wyrżnięcia plemienia Putu.
Wódz wioski plemiennej Dudu Czaka i szaman wojny Maciar Tony zostawszy poklepanymi po plecach przez czarownika i wodza zarazem krainy Bezwartościowych Zielonych Paciorków wyraźnie pokraślali z zadowolenia...dostali zapewnienia, że czarownik Trampu Donku kocha Zieloną Wioskę Plemienną i kocha każdego odważnego murzyna, który zamieszkuje Wioskę. 
Kocha ich odwagę i jak zapowiedział...będzie ona potrzebna, aby walczyć z międzyplemiennym terroryzmem, który nie ominie mieszkańców Wioski. Czarownik zapewnił, że w ramach Trójdżungli, czeka Wioskę nowa, świetlana przyszłość i niekończąca się walka o murzyńską demokrację...a na koniec wizytacji stwierdziwszy, że "nic o was bez nas" pobłogosławił Zieloną Wioskę Plemienną... Źródło trybeus.blogspot.com
Dlaczego Trump nie przeprosił Polaków za pomoc w Powstaniu Warszawskim, za lekceważące traktowanie spraw Polski podczas konferencji w Teheranie, Jałcie i Poczdamie?
04 07 2017 Wg. premiera Morawieckiego za rządu PO-PSL ponad 200 mld. zł z VAT poszło się j……..
W latach, kiedy rządziła poprzednia ekipa, budżet stracił 220 mld zł na oszustwach podatkowych w VAT - mówił Morawiecki. To dzięki lipnym fakturom wzrastało PKB , tak wyglądała  Zielona Wyspa Tuska, wyspa  na glinianych nogach.
W teoretycznym państwie, wszelkiej maści oszuści zacierali ręce, do Polski wjeżdżało co dziennie setki tirów z paliwem nikt tego nie sprawdzał, rafinerie traciły oszuści zacierali ręce. Polska stała się światowym potentatem w eksporcie  tel. komórkowych, twardych dysków, elektroniki, itd.  Polska była eksporterem ale tylko na papierze, oszuści wyłudzali VAT, zacierali ręce, państwo teoretyczne kwitło, PKB na papierze wzrastało, wszystko się kręciło.
Niestety przyszedł ten „ straszny” PiS i eldorado przestępców się kończy, odpowiednie służby zaczynają działać. Rząd PiS czeka jeszcze walka z KE w sprawie opodatkowania dużych zagranicznych sieci sklepowych, mam nadzieje, że będzie to walka wygrana i do polskiego budżetu trafią kolejne wpływy z podatków. Polska przestaje być państwem teoretycznym dla dobra jego obywateli. Źródło: niepoprawni.pl
No a ci z PiSu udają teraz głupich, że o niczym nie wiedzieli! Ciekawe ile tego wyłudzonego VAT  trafiło na konta najaktywniejszych działaczy z PiSu? VAT to jest taka lipa która daje dużo miodu ale tylko trutniom bo pracowite pszczółki zapachem muszą się zadowolić i słodziki wcinać. Pierwsza afera w Polsce po 1989 roku to był chyba Telegraf Kaczyńskich lub oddanie za darmo przez Lewandowskiego 174 nowoczesnych okrętów. A później to już lawinowo afera goniła aferę. Kanapowa opozycja bogaciła się kosztem grabieży majątku narodowego. Kaczyńscy cały czas zbierali haki na wszystkich by mieć swobodne ręce.
04 07 2017 Waszyngton od 16 lat na wojnie. Dlaczego?
Mija już 16 lat jak Stany Zjednoczone prowadzą wojnę na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, wydając tysiące miliardów dolarów, popełniając zbrodnie wojenne i wysyłając miliony uchodźców do Europy. Jednocześnie Waszyngton twierdzi, że nie może sobie pozwolić na obligacje ubezpieczenia społecznego (Social Security) i nie może finansować narodowej służby zdrowia. Biorąc pod uwagę ogromne potrzeby, które nie mogą być zaspokojone z powodu niebotycznych kosztów tych wojen można by pomyśleć, że naród amerykański zapyta się o ich cel.
Są trzy powody, dla których Waszyngton (nie mylić z Ameryką) prowadzi wojnę w Syrii.
Pierwszy ma ścisły związek z profitami kompleksu militarno- przemysłowego. To kombinacja potężnych interesów prywatnych i rządowych, które potrzebują "zagrożenia" by usprawiedliwić budżet, który przewyższa PKB wielu krajów. Wojna spełnia tę rolę i na nią przeznacza się niebotyczne sumy płacone przez podatników, którzy już od 20 lat widzą swoje długi, które ciągle rosną.
Drugi powód ma związek z ideologią neokon o światowej hegemoni amerykańskiej. Według neokonserwatystów, którzy są wszystkim tylko nie konserwatystami, upadek komunizmu oznacza, że Historia wybrała "kapitalizm demokratyczny", który w rzeczywistości nie jest ani kapitalistyczny ani demokratyczny, jak światowy system socjio-ekonomiczno-polityczny. Tak więc zadaniem Waszyngtonu jest narzucenie amerykanizmu całemu światu. Takie kraje jak Rosja, Chiny, Syria czy Iran, które odrzucają amerykańską hegemonię muszą zostać zdestabilizowane jako przeszkoda dla jankeskiej jednobiegunowości.
Trzeci powód związany jest z tym, że Izrael potrzebuje zasobów wodnych południowego Libanu. Dwa razy Izrael wysyłał wojsko w celu zajęcia tego regionu i dwa razy został przepędzony przez Hezbollah, szyickie oddziały wspierane przez Syrię i Iran. Tak naprawdę Jerozolima używa Amerykę do wyeliminowania rządów Syrii i Iranu, które dostarczają wsparcia militarnego i ekonomicznego dla Hezbollahu. Gdyby dostawcy Hezbollahu zostali wyeliminowani to Izraelczycy mogliby zająć południe Libanu dokładnie tak jak zrobili z Palestyną i częścią Syrii.
Takie są fakty: przez 16 lat naród amerykański pozwolił na wyrzucenie bilionów dolarów, niezbędnych na poziomie krajowym a przeznaczonych na zyski kompleksu militarnego w służbie neokon i Izraela. Jest jasne, że demokracja amerykańska jest jedną wielką farsą. Służy wszystkim, tylko nie Amerykanom.
Jakie będą prawdopodobne konsekwencje?

Najlepszy możliwy scenariusz to bieda dla wszystkich, najgorszy to nuklearny Armagedon. Interes Izraela, polegający na zniszczeniu Syrii i Iranu jest niekompatybilny z interesem Rosji, której zależy na nie dopuszczeniu do inwazji dżihadyzmu we własnym kraju i w Azji Centralnej. Konsekwencją jest to, że Izrael postawił USA w sytuacji bezpośredniego konfliktu militarnego z Putinem. Interesy amerykańskiego kompleksu militarnego by otoczyć Rosję bazami i instalacjami rakietowymi są sprzeczne z suwerennością tego kraju, podobnie jak pomysły neokonserwatystów o światowej hegemoni amerykańskiej.
Źródło trybeus.blogspot.com
30 06 2017 Gdy tak wielu nie odpowiada za NIC, to za WSZYSTKO nie odpowiada NIKT
Szał i zbrodnia reprywatyzacji jest skutkiem chaosu, umyślnie organizowanego przez prawniczy normatywizm. Taką mam hipotezę.
Widzę jasno i rozumiem co jest. Tak działa bolszewicki mechanizm skrajnego normatywizmu prawnego według Hansa Kelsena. Ta doktryna jest duchem, źródłem i fundamentem wszelkich absolutyzmów, dyktatur, faszyzmów, komunizmów, stalinizmów, hitleryzmów, wszelkiej lewackiej bolszewii. Warszawska "reprywatyzacja" spowodowała rozpacz, dramatyczną krzywdę, ordynarną niesprawiedliwość a nawet śmierć wymierzoną w majestacie prawa dziesiątkom tysięcy polskich obywateli. Tak wygląda karykatura starej łacińskiej zasady dura lex sed lex
Czy prawo jest tylko prawem, nawet jeśli jest głupie, absurdalne, albo nawet zbrodnicze?
Aktualnie zeznający świadek Marcin Bajko powołuje się na swój zawód tradycyjnego prawnika i mówi wprost - jego nie interesują skutki stosowania prawa w zakresie jego kognicji. On nie umie ocenić, czy skutki decyzji reprywatyzacyjnych, są dobre czy złe. Dobro i zło, nie należą do jego kognicji. Takie są cechy polskiego systemu prawnego, tak kształci się prawników, oni tak myślą. Widzę w jakie osłupienie wprawia pana Marcina Bajko samo postawienie sprawy etycznej oceny jakichkolwiek skutków decyzji reprywatyzacyjnych.
I jeszcze na dokładkę kolejny objaw patologii. Faktyczne procedury stosowania prawa zostały tak rozmyte, w taki sposób, że instytucje stosujące prawo realizują procedury o tak cholernie rozproszonych kompetencjach, że każdy z nich nie jest odpowiedzialny za nic. 
W samym ratuszu, w postępowaniu dekretowym kto inny podejmował decyzję, kto inny ją weryfikował, a jeszcze kto inny miał prawo podpisu. Procedura była rozproszona wewnątrz jednego organu. Ale także była rozproszona pomiędzy organami, które niezależnie zajmowały się, według różnych kryteriów, różnymi fragmentami tej samej procedury. W jednej procedurze reprywatyzacyjnej część sprawy należała do kognicji sądu, a część do podzielonych na plasterki odrębnych kognicji różnych urzędów w postępowaniu administracyjnym. Czyli burdel. Nikt nie panował nad całością. Nikogo nie interesuje po co pracuje. I taka jest właściwość całego systemu prawnego.
Gdy tak wielu nie odpowiada za NIC, to za WSZYSTKO nie odpowiada NIKT.
Pierwszy wniosek mówi, że wtedy, przy tak rozległym rozproszeniu tych kognicji, cała władza należy do złodzieja - ponieważ tylko złodziej jest zainteresowany końcowym wynikiem stosowania prawa - skuteczną kradzieżą. 
Drugi wniosek jest przypowieścią, którą poddaję pod rozwagę.
Stary Indianin mówi małemu wnuczkowi:
- W mojej duszy walczą dwa wilki, jeden dobry pełen miłości i zrozumienia, a drugi zły do szpiku kości.
- Dziadku, a który z nich zwycięży?
- Ten wilk zwycięży, którego będę karmił.

I jeszcze jedno. Wszystkie te prawnicze stworzenia używają bez przerwy wrednego słowa kognicja. Cóż to cholerne słowo znaczy, zaglądam do słownika: 
Źródło: Niepoprawni.pl
W 1989 roku Okrągłostołowi przejęli władzę a nie mając żadnego doświadczenia zaczęli kraść w imię demokracji, partii i Boga bo to było wspólne odziedziczone po komunistach. Znaczy się niczyje, taki niespodziewany spadek. Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Dlatego afera goni aferę. Gdzie się nie obejrzysz to przekręty, oszustwa, złodziejstwo, kolesiostwo, szambo, które mieni się polskim rządem, nie wspominając o Adrianie który jest z tej samej gliny.
Afera reprywatyzacja nie dotyczy tylko Warszawy lecz całego kraju. I ta afera nie może skończy się na Gronkiewicz – Waltz? Kto był pierwszy Lewandowski czy Balcerowicz a może Kaczyńscy z Telegrafem. No a w kolejce stoją jeszcze Kołodko, Bielecki, Rostowski. Fakt to są zazwyczaj Pełowcy ale to wcale nie znaczy że Pisowcy mają czyste ręce. Kradli wszyscy jedni mniej drudzy więcej ale to zależało nie od ich uczciwości tylko od możliwości jakie mieli
29 06 2017 Zbieg okoliczności czy celowa manipulacja społeczeństwem?
Frasyniuk namówił Wałęsę. Będzie protestował na Krakowskim Przedmieściu przeciw upolitycznieniu katastrofy smoleńskiej. Miesięcznice stają się już lokalnym warszawskim folklorem, mieszkańcy stolicy przyzwyczaili się do tego, że raz w miesięcy zamykane jest Krakowskie Przedmieście z uwagi na wiec PiS związane z upolitycznieniem katastrofy smoleńskiej. Lipcowa impreza "dobrej zmiany" może być jednak inna niż poprzednie. A to wszystko za sprawą gości. Nie tych, którzy będą się przeciskać między sobą po to, by potem w telewizji ich twarze znalazły się blisko twarzy Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o tych drugich gości, tych niechcianych przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, tych nazywanych "komunistami i złodziejami" za sprzeciw wobec upolityczniania katastrofy smoleńskiej. 
"Potwierdzam obecność". Wałęsa na kontrmanifestacji smoleńskiej
Lech Wałęsa poinformował, że weźmie udział w kontrmanifestacji do obchodów miesięcznicy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. "Potwierdzam swoją obecność" - napisał były prezydent na Facebooku udostępniając też wezwanie do pojawienia się na kontrmanifestacji opublikowane na profilu "My, Naród".
Rzecz miała miejsce w środę. "W dniu dzisiejszym ok. godz. 17.00 do drzwi domu Frasyniuka zapukała policja z załączonym wezwaniem dla męża do stawienia się 4 lipca, godzina 16 na komisariacie w Długołęce W drzwiach zastali naszego 9-letniego syna. Kolejne pokolenie dzieci Frasyniuka poznaje znaczenie słowa wolność. Widzimy się 10 lipca na Krakowskim Przedmieściu! Magda" – napisała żona Władysława Frasyniuka. 
EXPRESSEM: Dokumenty "Bolka" prawdziwe
Instytut Pamięci Narodowej umorzył śledztwo w sprawie podrobienia przez funkcjonariuszy SB dokumentów z teczki tajnego współpracownika o pseudonimie "Bolek". "Ustalono bowiem, że 53 dokumenty, w tym zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, pokwitowania odbioru pieniędzy i doniesienia agenturalne, są autentyczne", podał IPN na swoje stronie internetowej. Śledztwo wszczęto po wypowiedziach Lecha Wałęsy, który twierdził, że dokumenty w jego teczce są sfałszowane.
A pierwszym który ujawnił TW Bolka był Słowik którego później wygnano na odległą placówkę by za kierowcę służyć. No a co z TW Balbina i kiedy zostanie przeszukana szafa Piotrowicza?
Znaczy się wracają stare dobre czasy kiedy władza mieniąca się ludową, chociaż z ludem nie miała nic wspólnego ze swych przeciwników robiła alkoholików, głupców i w wiezieniach zamykała. TW Balbina doskonale zna te metody bo najlepsi fachowcy z SBecji u niego znaleźli zatrudnienie. Teraz już wiem dlaczego Macierewicz agent Putina chce 200 tysięcznej armii. Ta armia będzie chroniła męczennice narodowe. Wałęsa obiecał przyjechać. Czy stanie na wprost Kaczyńskiego i powali go lewym sierpowym? Lechu dokonaj tego i wyzwól nas spod jarzma Kaczyńskiego, bo on w swej dobroci i trosce na śmierć zagłaszcze cały naród. Pokonałeś mur pokonaj Kaczora.


29 06 2017 Policja wyniesie Wałęsę? Politycy proszą, by nie szedł na manifestację. "Przestrzegam ministra Błaszczaka..."
 To jest autorytet moralny, Niech on po prostu potępia te akcje, ale niech nie wychodzi na ulicę - powiedział Dariusz Rosati. Były minister spraw zagranicznych stwierdził, że chociaż szanuje decyzję Lecha Wałęsy o wzięciu udziału w kontrmiesięcznicy, to jest wielu młodych ludzi, którzy mogą to zrobić za niego.
Jeśli policja wyniesie Wałęsę z kontrmanifestacji to będzie rewolucja. Historia lubi sobie zadrwić i całkiem nieoczekiwanie koło zatoczyć i do starego zawrócić. Dziadek mój szedł na Warszawę by Ruska bić. Ojciec mój Szkopa gnał i komunę zakładał po to bym ja ją za lat parędziesiąt obalił. Dziś moi synowie swe zadanie pokoleniowe spełniają. Czy pójdą jak ich pradziad na Warszawę? A ja z nimi. I będziemy nie Ruska a Jarosława Zbawiciela prali? Wałęsa ma okazję podejść do Kaczyńskiego na tej męczennicy narodowej i przywitać go lewym sierpowym. I tym sposobem zakończy trwającą tyle lat farsę. Obali kolejny mur tym razem buty i pogardy i powstrzyma rozszerzanie się kultu smoleńskiego. 
27 06 2017 Janusz Korwin-Mikke: Otwarcie o gigaaferze.
Główna rosyjska telewizja nadała film p. Leonida Mleczina "Climategate" - czyli: "Afera klimatyczna". P. Mleczin mówi w nim rzeczy oczywiste: cała ta "walka z globalnym ociepleniem" to wielka afera kryminalna. Sama Unia wydala na to ponad dwa biliony euro - więc było się z czego nakraść. To tłumaczy, dlaczego kolejne rządy przyłączały się do walki z GlOciem - też chciały się nakraść.
Przemysłowców przekupiono, zamawiając jakieś wiatraki (produkujące "prąd ekologiczny" trzy razy drożej niż normalny) i dopłacając do baterii słonecznych. A ogromna większość tzw. naukowców to zwykłe k***y na państwowych posadach - za $5000 podpisywali, co im podsunięto. W 1975 roku podpisali, że PRL to dziesiąta potęga gospodarcza świata - a od tego czasu skorumpowanie tego środowiska wzrosło.
GlOcio zaczęło się w XVI wieku (wtedy Bałtyk zamarzał!). Potem robiło się coraz cieplej - zapewne dlatego, że rycerze mieczami krzesali iskry. Ocieplenie trwa i trwać będzie jakieś 200 lat. I zacznie się oziębienie. Nie ma nic wspólnego z działalnością człowieka. Mrówki wydzielają do atmosfery więcej CO2 niż ludzie!
W filmie nawyzywano Zielonych Wojowników od "komunistów". Co oznacza, że w odradzającej się Rosji słowo "komunista" jest obelgą. Tam rządzi prawica. Zupełnie co innego jest w "Gejropie". Budynek europarlamentu nazwany jest od nazwiska Altiero Spinellego, włoskiego komucha. Cała Unia zajęta jest budową komunizmu. I tu jest spór, bo UE chciałaby komunizmu w wersji bolszewickiej - a PiS według zasad ustalonych za tow. Władysława Gomułki (ksywka "Wiesław"): komunizm narodowy. Stąd nieustanne kłótnie Warszawy z Brukselką.
Wyjaśnienie jest proste: cała żydokomuna, która za Lenina mordowała swoich przeciwników milionami - już za Stalina zaczęła uciekać na Zachód. I, opanowawszy tamtejsze rządy, tworzy współczesne Wielkie Budowle Komunizmu. Walka z GlOciem to jedna z nich. W USA o mało co prezydentem USA zostałby tow. Bernard Sanders (typowy Żyd komunista z Galicji; on wygrałby z p. Donaldem Trumpem!) albo tow. Hilaria Clintonowa, trockistka (jak śp. Jacek Kuroń - na lewo od komunizmu). Ludzie, którzy 60 lat temu zdobyliby może 5 proc. głosów... Co to się porobiło...Źródło se.pl
23 06 2017 Zanosi się na kolejny szok, ujawniający powiązania Macierewicza z Moskwą.
Dziennikarz „Gazety Wyborczej” Tomasz Piątek, na swoim facebookowym koncie zamieścił wpis, zapowiadający publikację książki, szczegółowo opisującej niejasne powiązania Antoniego Macierewicza z rosyjskimi agentami. Wszystko wskazuje na to, że wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości będzie musiał się gęsto tłumaczyć.
Pisarz i dziennikarz „Gazety Wyborczej” Tomasz Piątek spędził nad tym zagadnieniem sporo czasu i opublikował już kilka artykułów, które wywołały wściekłość Antoniego Macierewicza. Niebawem na rynek księgarski trafi wydanie książkowe dociekań Piątka.
Autor pyta w swojej publikacji o kontakty Antoniego Macierewicza z Jackiem Kotasem, wieloletnim pracownikiem Instytutu Studiów Wschodnich, organizatorem Forum Ekonomicznego w Krynicy i szefem fundacji Narodowe Centrum Studiów Strategicznych. Jak dowodzi, Kotas ma bezpośrednie powiązania z rosyjskimi służbami specjalnymi. Minister obrony narodowej kilka lat temu miał przekazać mu informacje niejawne, co zostało nazwane „błędem”. Wiele innych szczegółów demaskujących prorosyjskie działania wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Piątek ujawniał wcześniej w nagraniach z końca zeszłego roku.
Źródło: naTemat
Macierewicz odpowie na te zarzuty z rozbrajającym szelmowskim uśmieszkiem. Tak bardzo nienawidzę Putina że postanowiłem zostać spadochroniarzem SPECNAZu. Teraz już wiemy dlaczego nie znaleziono teczki Macierewicza!? Sensacja i nic więcej bo Macierewiczowi jest zbyt daleko do Moskwy bliżej mu do Waszyngtonu światowej siedziby Żydów. Udaje idiotę a być może gra na dwa fronty. Macierewicz dziwny to człowiek zamiast bohaterską piersią polskiego posła, bronić ciała prezydenta leżącego w ruskim błocie. Wolał zjeść obiad i czmychnąć z pełnymi gaciami do Polski by knuć teorie spiskowe. A dziś ma czelność wypominać innym popełnione wtedy błędy. 
Tak powiedział Andrzej Lepper o Frasyniuku.
Frasyniuk w 1989 roku golas, w jednych portkach chodził. A dzisiaj 200 najnowszych tirów ma. Niech on pokaże jak to robi, to będą wszyscy tak w Polsce robić.
Wielka szansa dla Polski.

Śp. A. Lepper wiedział o brudnych interesach we Wrocławiu, gdzie działała szajka ludzi powiązanych z Platformą Obywatelską i Frasyniuka. 
Wreszcie wychodzi wszystko na jaw. Bolek-Wałęsa był oszustem i konfidentem, który donosił! Teraz wypływają dowody, że Frasyniuk to fałszywa legenda. Dziś Frasyniuk broni tych emerytur wszystkich esbeków i ubeków. Razem z Wałęsą kręcił biznesy z rosyjskimi biznesmenami. No tak przecież na tym zarabiali, współpracował z gangsterami, nic dziwnego, że Wałęsa ułaskawiał tych gangsterów wszelkiej maści, by Frasyniuk mógł rozwijać swój nielegalny biznes. I o dziwo z kierowcy autobusu stał się przedsiębiorcą dużej firmy transportowej? Nagle stać go było na 200 nowoczesnych TiRów? A biedni uczciwi musieli klepać wtedy biedę, gdy ten kradł i przyjmował łapówki. Frasyniuk myśli, że przez jego durne opowieści jest "bohaterem" tak jak Henryka Krzywonos co niby zatrzymała tramwaj, który nie chodził, bo zasilanie padło! Rzeczywistość pokazała, że jest zwykłym oszustem i pospolitym przestępcą, który za brudne pieniądze wolał się zeszmacić! WSTYD i HAŃBA DLA POLSKI ! 
NADCHODZI KONIEC ZŁOTYCH CZASÓW DLA TYCH KOMUNISTÓW! POLSKA MUSI SIĘ UWOLNIĆ OD CZERWONEJ HOŁOTY! PRZEPĘDŹMY RAZ NA ZAWSZE TYCH WROGÓW POLSKI -> PO-PSL-SLD-N-TVN-Wyborcza-KOD-UBywatele RP !
16 06 2017 "Demon postępu i nowoczesności czyni wielkie spustoszenie". Abp Głódź zamienił Boże Ciało w propisowskie rekolekcje.
Arcybiskup Głódź zwrócił m.in. uwagę, że "Kościół katolicki jest solą tej ziemi i wielkim dobrem Rzeczypospolitej, nośnikiem wartości religijnych, moralnych, także narodowych i społecznych, jest ogromnie ważnym spoiwem". Zauważył też, że "są ci, którzy zabraniają ludziom wolnym, premierowi, prezydentowi, ministrom publicznie wyznawać wiarę" – co oczywiście było bezpośrednim odwołaniem do sobotnich wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu w 86. miesięcznicę smoleńską.
Pamiętacie jak arcybiskup Sławoj Leszek Głódź prezydenta Kwaśniewskiego sponiewierał a to przecież zawodowiec i byle jaka flaszka go nie obali. Ponoć nie zdarzyło się by arcybiskupa ktoś przepił a pijał z oficerami, generałami i innymi dostojnikami kościelnymi. Wszyscy jak muchy padali a on dalej popijał. Zatem nie dziwota że mózg spirytus mu wypalił.
22 03 2013 r. Przepych i rozmach zamiast pokory i skromności. 
Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź od 2011 r. żyje w okazałej rezydencji. Po ogrodach okalających pałac spaceruje nawet stado danieli! O komfort biskupa zatroszczyły się władze Gdańska, które działkę otaczającą jego nową posiadłość (3,3 tys mkw) oddały Kościołowi za 4,5 tys. złotych (za takie pieniądze w Gdańsku można kupić co najwyżej metr kwadratowy mieszkania!), mimo że wyceniana była na 457 tys. zł.
Czy to właśnie tu odbywały się libacje, o których pisał ostatnio „Wprost”? Tygodnik dotarł do księży, którzy zarzucają arcybiskupowi dyktatorski styl władzy, hulaszczy tryb życia i słabość do mocnych trunków. Po alkoholu Głódź miał też swych podwładnych poniewierać. – Co ty, k..., nawet nalać nie potrafisz!
Ten skandal ciągnie się za Aleksandrem Kwaśniewskim do dzisiaj. Ale dopiero po latach wyszło, kto przyczynił się do tego, że ówczesny prezydent w 1999 r. chwiał się nad grobami polskich oficerów. Leszek Miller, wówczas premier, oskarża o to arcybiskupa Sławoja Leszka Głodzia. Nie wiem, który ile wypił, ale po Kwaśniewskim było widać, a po Głodziu nie – wyznał Miller. Abp Głódziowi nadano ksywę ”flaszka „. Jest aż niewiarygodnym, że taka osoba jak abp Głódź, pełniła funkcję biskupa polowego w stopniu generała dywizji.
Abp Głódź będąc jeszcze biskupem polowym, jest wspominany przez znających go oficerów jako „degustator” mocnych trunków, gdzie niemal każdy zasiadający przy stole odpadał przez tempo narzucone przez abp Głódzia podczas organizowanych przez niego imprez alkoholowych. 

15 06 2017 Duchowni znaleźli fuchę u Macierewicza…
Nie sądziłem, że cokolwiek mnie zaskoczy pod rządami „dobrej zmiany”. Było już chyba wszystko: nocne rajdy Beaty Szydło na Nowogrodzką i Andrzeja Dudy na Żoliborz po wytyczne do naczelnika, Misiewicze, BMW(bierni, mierni, ale wierni), skok na państwowe spółki, dewastacja Puszczy Białowieskiej, coraz większe brednie i kłamstwa przywódców sekty smoleńskiej, zamach na władzę sądowniczą, upadek Telewizji Polskiej. Można tak wymieniać bez końca, PiS posiada niesłychane zdolności dewastacyjne: czego się tylko nie dotknie, zmienia się w g…
Z pewnym zdumieniem zapoznałem się z informacją, że w Wojskach Obrony Terytorialnej pracować będzie 70 kapelanów. Pracować, nie służyć! Pod dobrą zmianą kapelani pracują, służyć to mogły pospolite szweje za czasów zasadniczej służby wojskowej. Powtarza się stara historia: kapelanów wskaże Ordynariat Polowy pozostający poza kontrolą MON i Macierewicza, ale wyszkolą za pieniądze podatników instytucje wojskowe. Nie lepiej od razu wyszkolić tych fachowców w szkole Tadeusza Rydzyka?
W listopadzie ubiegłego roku Macierewicz awansował na pierwszy stopień oficerski ponad 130 księży tylko za to, że za czasów PRL musieli odbyć przeszkolenie wojskowe. Bo wróciła sprawiedliwość i prawda, a służba tych jakże potrzebnych dziś PiS specjalistów była niezwykle wielką, jak podkreślił Macierewicz. Kabaret pod Antonim, tak winno nazywać się następne miejsce pracy obecnego szefa MON.
Rzecznik prasowy Ordynariatu Polowego WP ks. płk Zbigniew Kępa (rzecznikiem nie może być duchowny w stopniu kaprala lub sierżanta?) oznajmił, że podstawowym obowiązkiem przyszłych kapelanów będzie zapewnienie posługi duszpasterskiej żołnierzom WOT, organizowanie uroczystości religijnych i religijno- patriotycznych, formacja etyczna i patriotyczna żołnierzy, pomoc w sprawach religijnych dotyczących służby i życia rodzinnego oraz osobistego. 
Co ma religia do patriotyzmu, jakie pojęcie o życiu rodzinnym ma bezdzietny ksiądz? Jak będzie wyglądało szkolenie kapelanów, w jaki sposób uzyskają pierwszy stopień oficerski? W trymiga! Po przedstawieniu kandydatów biskupowi polowemu przez metropolitę krakowskiego i weryfikacji przez Wojskowe Komendy Uzupełnień duchowni zostaną skierowani do odbycia kursu oficerskiego. Kursy będą odbywały się w jednym miesiącu, w sierpniu, w latach 2018-2020. A potem wiadomo: pensyjka, państwowy wikt i opierunek, mieszkanko służbowe, w przyszłości wojskowa emerytura.
Bóg zapłacz! Czy zapłać… Źródło crowdmedia.pl
12 06 2017 Świat patrzy na rozbijanie kontrmanifestacji w Polsce.
Rozbijanie kontrmanifestacji na Krakowskim Przedmieściu przez karykaturalnie dużą liczbę policjantów nie uszło uwadze mediów na całym świecie. Niemal natychmiast symbolem sobotnich wydarzeń stał się Władysław Frasyniuk, siłą wyniesiony przez funkcjonariuszy. Legendarny działacz „Solidarności”, więziony w czasach PRL, a dziś w Polsce AD 2017 targany przez policjantów – to urąga wyobraźni. Nic dziwnego, że nagranie obiegło światowe media.
Po raz kolejny, jak każdego 10 dzień miesiąca już od ponad 7 lat, na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie odbył się wiec PiS z udziałem polityków oraz ich zwolenników. Jednak ku irytacji prezesa PiS od kilku miesięcy przeciwnicy wiecu smoleńskiego manifestują swój sprzeciw wobec upartyjnienia przez rządzącą partię narodowej tragedii z 2010 roku. Wczoraj doszło do przepychanek i interwencji policji. Jarosław Kaczyński bez wahania wykorzystał swoją przewagę uniemożliwiając obywatelom legalny protest.„Polska policja likwiduje demonstrację przeciwników Kaczyńskiego” – napisano w jednej z najbardziej opiniotwórczych gazet w Stanach Zjednoczonych, czyli „The Washington Post”. Autorzy zwracają uwagę na udział w wydarzeniu Władysława Frasyniuka „bohatera polskiego podziemia antykomunistycznego” i sposób, w jaki został potraktowany przez policję. Piszą też, że „protestujący trzymali białe róże i byli przykuci do siebie, aby zamanifestować swoją opinię w sprawie wykorzystywania katastrofy przez Kaczyńskiego do celów politycznych”. Z kolei „The Voice Of America” relacjonuje: – „Policjanci użyli nożyc, aby przecinać łańcuchy i usunęli dziesiątki demonstrantów, w tym Władysława Frasyniuka, wiodącą postać antykomunistycznej opozycji w latach osiemdziesiątych” („Przeciwnicy Kaczyńskiego usunięci przez policję” – informuje tytuł).
France24 również informuje, że „Polska policja rozbiła demonstrację przeciwników Kaczyńskiego”. Na swojej stronie francuska telewizja przypomina też o „zmianach w prawie przeprowadzanych przez Prawo i Sprawiedliwość, które są uważane przez instytucje unijne za antydemokratyczne” oraz o przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego sprzed Pałacu Prezydenckiego.
Przepychanki na Krakowskim Przedmieściu osiągnęły bardzo groźne rozmiary, nic więc dziwnego, że zaczął o nich mówić cały świat. I niech nie przestanie. Może wtedy poseł PiS, odpowiedzialny za te wydarzenia i za „szczucie ludzi na siebie” – jak powiedział mediom Frasyniuk – zrozumie, że od historii ucieczki nie ma. Ani policja, ani zmanipulowani ludzie mu w tym nie pomogą. Źródło: natemat.pl
Jaka demokracja jak jeden rządzi wydaje rozkazy i za nic nie odpowiada. W Polsze to ten system zwany demokracją jest tak cwanie skonstruowany, że imiennie nikt za nic nie odpowiada. Do czego może doprowadzić kult smoleński. W tym roku w kilku parafiach dzieci komunijne otrzymały na pamiątkę zamiast tradycyjnych obrazków figurki Śp prezydenta!?
Nie dla kultu smoleńskiego. Macierewicz, Kaczyński stanęli tam gdzie stał Stalin i jego siepacze! Co to jest za akt religijny kiedy publicznie ubliża, oskarża się innych bo nawołuje się do wojny z innym narodem. Przeciąganie tych rocznic przez lata i sugerowanie, żeby w każdym mieście powstał pomnik, to są rzeczy śmieszne. Zmarłych w ten sposób się nie czci. Tym się robi politykę. Powiedział bp Tadeusz Pieronek.
Do czego może doprowadzić kult smoleński. W tym roku w kilku parafiach dzieci komunijne otrzymały na pamiątkę zamiast tradycyjnych obrazków figurki Śp prezydenta!?Ksiądz Stanisław Walczak o miesięcznicach: Kaczyński nawet nie umie się modlić. Bo nie można stać pod Pałacem Prezydenckim, wyć z nienawiści i mówić: Modlę się tutaj, a wy mi przeszkadzacie! Modlitwa ma być rozmową z Bogiem, twarzą w twarz, a nie manifestacją polityczną. 
08 06 2017 Macierewicz – jednostka psychiatryczna.
Antoni Macierewicz to nie tylko fetyszysta, który lubi przebierać się w fatałaszki moro, nie tylko wielbiciel Misiewicza, także dba o duchową strawę dla żołnierzy (pod pojęciem „strawa” Macierewicz rozumie modlitwę).
Nowa formacja wojskowa wymyślona przez Macierewicza pod względem użyteczności militarnej jest bezsensowna. Pieniądze przeznaczone na tworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej należy uznać za wyrzucone w błoto. W tym roku pomysł ze Szwejkami WOT będzie kosztował 20 procent budżetu (1 mld zł) przeznaczonego na uzbrojenie.
Tak Macierewicz rozbraja obronność Polski. Nie ma na świecie skuteczniejszej V kolumny. A co ze Szwejkami? Przecież ci weekendowi żołnierze nie będą odpowiednio wyszkoleni. Chyba że chodzi o mięso armatnie albo użycie w sprawach wewnętrznych, gdy dojdzie do utrzymania władzy, do puczu, którego Macierewicz  próbował w 1992 roku, aby utrzymać przy władzy rząd Jana Olszewskiego, ale Wojsko Polskie mu odmówiło.
Nie są to strachy na Lachy. Cała sylwetka Macierewicza nie ma za wiele wspólnego z normalnością. Dziwię się, ze jakieś porządne konsylium psychiatrów nie wypowiedziało się o jego kondycji psycho-somatycznej.

Tymczasem nad strawą duchową dla 789 żołnierzy WOT (taki jest stan na koniec maja br.) pracuje 5 kapelanów, docelowo ma być 70 księży typu „Jacek Międlar”, a WOT jeszcze w tym roku osiągnąć stan 32 tys. Szwejków, zaś ostatecznie – 54 tys.
Ponadto MON 100 mln zł przeznacza na powstanie jeszcze jednego muzeum – Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 roku w Ossowie. Suma jak na tego typu inicjatywę niemała. Jeszcze jedna impreza, od której można paść z patriotyzmu. A znając sylwetkę psychiatryczną Macierewicza, należy założyć z wielkim prawdopodobieństwem, że muzeum „cudu nad Wisłą” będzie z ducha Jerzego Kossaka, na którego słynnym obrazie szwadrony niebieskie pod wodzą Najjaśniejszej Panienki mierzą się z siłami piekieł i je pokonują.
Macierewicz to jednostka psychiatryczna, która opisuje stan obecnej władzy. Na moje nieuzbrojone oko w tej chwili rząd PiS zapadł na 2 macierewicze. Źródło: koduj24.pl
21 05 2017 Polityczna hybryda zamiast wolnej Polski
Będzie demokracja, głosowanie co cztery lata, będzie opozycja. Będą prawicowe portale, prasa nowych i starych niepokornych, będzie Prawo i Sprawiedliwość, "zapędzone"  do obrony tożsamości narodowej, a jego wyborcy będą izolowani w życiu publicznym. Tak będzie, ponieważ to, co dzieje się w ostatnich miesiącach, począwszy od okupacji Sejmu, to budowanie państwa totalnego, tylko w części wzorowanego na zachodniej demokracji elit. Niemcy miały faszyzm, ale nie utraciły, mimo wojny, swoich elit, nie utraciła ich także Francja. Polskie elity wymordowali Niemcy i Sowieci, a ci którzy ocaleli zostali zgładzeni przez stalinowskich oprawców. Oni z kolei wychowali nowe, komunistyczne elity, które budowały PRL, a ich potomkowie zawładnęli III RP. Są często naznaczeni totalitarną mentalnością, którą z dawnych środków przymusu przenieśli obecnie na przymus kulturowy. Wprawdzie rządzi jeszcze Prawo i Sprawiedliwość, ale jednocześnie, w dużych miastach, ktoś kto przyznaje się do PiS, znika z przestrzeni publicznej, jest izolowany i napiętnowany, o ile nie pełni ważnej funkcji publicznej. W Warszawie są oczywiście enklawy „prawicowego salonu”, ale w takich miastach jak Poznań czy Szczecin ich nie ma. Celem Stronnictwa Brukselskiego (SB), którego namiestnikiem na Polskę został właśnie Frans Timmermans, jest coś więcej niż tylko wygranie kolejnych wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Chodzi o to, by ideały Polski wolnej, opartej na tradycyjnych wartościach raz na zawsze przezwyciężyć, by wpuścić Polaków w tryby demokracji elit, gdzie wybory będą jedynie teatrem, a nie prawdziwym aktem wyborczym.
Towarzyszy temu eskalacja nienawiści i pogardy do wszystkich, którzy odważyli się głosować na Prawo i Sprawiedliwość. Nieukrywana. Jest wręcz w dobrym tonie obrzucić błotem każdego, kto broni rządu i jego polityki. Platforma Obywatelska jest tu tylko posłusznym narzędziem do ustanowienia nowego porządku społecznego w Polsce, który, na pozór, będzie przypominał Francję Macrona, ale tak naprawdę będzie hybrydą PRL-u i zachodniej politycznej poprawności. Najistotniejszą rolę w tym procesie odgrywają telewizja  i Internet. Za ich pośrednictwem, codziennie, w każdej godzinie, przekonuje się wątpiących, że sukcesy ekipy PiS są porażkami, a każde potknięcie niewyobrażalną dla Polski katastrofą. Dla już przekonanych to prawdziwa uczta dla ducha. Świat się śmieje z Polski, świat się śmieje z Polaków, świat mówi, że mamy poważny udział w Holokauście, przyznajmy się, było tak, ratowanie Żydów to margines. Święty Jan Paweł II staje się zwykłą figurą teatralną, którą można poddać aktowi seksualnemu, przecież to sztuka, to wolność. Nacisk, żeby Polskę ukarać sankcjami finansowymi i politycznymi, to przejaw troski o demokrację, to cios wymierzony tylko w Prawo i Sprawiedliwość. Satysfakcja ze śmierci ŚP. Lecha Kaczyńskiego jest jedynie owocem frustracji wywołanej przez obóz władzy. Każde bluźnierstwo, każde chamskie zachowanie czy ewidentne kłamstwo znajduje swoje usprawiedliwienie. Więcej, jest akceptowane, bo służy wizji Polski bez właściwości, nijakiej, posłusznej, ekscytującej się poklepywaniem Zachodu. Kłamstwo staje się "prawdą", a ta może z kolei ulegać nieustannym przekształceniom, jak w przypadku "uchodźców".
Wczoraj, przeciwko rządowi i Prezydentowi RP buczeli prawnicy, głównie ci najbardziej zainteresowani właśnie taką totalną demokracją, w której ich przywileje będą jeszcze większe niż dzisiaj, w której zwykły obywatel, jeśli nie będzie myślał tak jak trzeba, będzie się buntował, to zostanie w najlepszym razie objęty infamią i zaliczony do Ciemnogrodu, do „ciemnego ludu”. Zręby takiej "totalnej" demokracji, takiej politycznej hybrydy, są już gotowe. Są nakręceni niczym aktywiści ZMP wyborcy, są media i sternicy antypolskiej krucjaty, pieniądze, są wreszcie zdeterminowani politycy, dla których wizja powrotu do władzy pozwalająca na dystrybucję dobrobytu tylko dla swoich i posłusznych, jest po stokroć ważniejsza od interesu narodowego. Oczywiście, liderzy PO mówią teraz nieustannie o dobru Polski, o wolności, o demokracji, bo będą mówić wszystko, co jest im w gruncie rzeczy obce, żeby tylko plan totalnej demokracji został zrealizowany.
I nie ma większego znaczenia, że  jeszcze dziś czy pojutrze, PiS ma władzę. Bo decydująca gra toczy się w przestrzeni medialnej, a tu Prawo i Sprawiedliwość, jeśli nie będzie perfekcyjne w każdej decyzji, dosłownie, w każdej jednostkowej wypowiedzi do kamery, skazane jest w dłuższej perspektywie na porażkę. Do tego jakość przekazu mediów, które popierają rząd, zamiast się poprawiać, jest coraz bardziej irytująca, a samozadowolenie niektórych polityków PiS czy tak zwanych prawicowych publicystów czasami po prostu poraża. No cóż, być może wizja powrotu do roli koncesjonowanych przez system niepokornych, nie jest dla nich aż tak nieznośna. Już to ćwiczyliśmy przez osiem lat. Jarosław Kaczyński może mieć najgenialniejszy plan dla Polski, ale sam, w pojedynkę, w towarzystwie coraz głośniejszych pomruków, że tu nie tak, tam nie tak, że może za ostro, że przecież jest świetnie, tego planu nie zrealizuje. Jack Reacher - niezwykły bohater powieści sensacyjnych brytyjskiego pisarza Lee Childa - kiedy decydowały się jego losy, mówił: licz na najlepsze, szykuj się na najgorsze. Źródło: niepoprawni.pl
20 05 2017 Macierewicz idzie po polskich przedsiębiorców. Nowa opresyjna ustawa.
Antoni Macierewicz nie zadowala się już władzą, jaką daje mu samo kierowanie resortem obrony. Minister postanowił rozszerzyć zakres swoich kompetencji i uzależnić od siebie całą gospodarkę. Jak opisuje portal money.pl, resort przygotowuje bezprecedensowe zmiany  w ustawie o organizowaniu zadań na rzecz obronności państwa realizowanych przez przedsiębiorców, które w praktyce podporządkowują całkowicie tych ostatnich Macierewiczowi.
Nowe przepisy zakładają, że firmy będą zmuszone do dzielenia się z Ministerstwem Obrony informacjami o swojej sytuacji zarówno finansowej jak i prawnej, co samo w sobie budzi pytania, jak te informacje zostaną potem wykorzystane i co więcej, czy MON będzie w stanie zagwarantować, że nie dostaną się one do informacji publicznej?
Jednak nie to jest największym zagrożeniem nowej ustawy, ponieważ Macierewicz postanowił przyznać sobie prawo do decydowania o losach całych przedsiębiorstw. Ustawa zakłada, że powstanie rejestr spółek o szczególnym znaczeniu gospodarczo-obronnym. Ujęte w spisie firmy będą zobligowane do ubiegania się o zgodę MON na sprzedaż czy zamknięcie spółek-córek albo nawet na przebranżowienie swojej działalności. Ministerstwo będzie mogło nawet zmusić przedsiębiorstwa do utrzymywania nierentownych linii produkcyjnych, co może w prostej linii prowadzić do bankructwa danego podmiotu, za co niestety MON nie będzie brał już odpowiedzialności.  Jest to otwarty zamach na własność prywatną, kiedy to właściciel będzie miał mniej do powiedzenia w kwestii przyszłości firmy niż minister.
Tak jawna ingerencja w wolność prowadzenia działalności gospodarczej spotkała się z protestami przedsiębiorców. Konfederacja Lewiatan apeluje do resortu o zrezygnowanie z tak rygorystycznych wymagań. Lewiatan proponuje zastąpienie obowiązku uzyskania zgody, zwykłym poinformowaniem ministra o planowanych zmianach w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa.
Co ciekawe, Macierewicz swoim pomysłem wchodzi w zakres kompetencji innych ministrów. Dzieje się tak, ponieważ dziś aż siedem ministerstw bierze udział w zlecaniu zadań podmiotom prywatnym, MON miałby zastąpić je wszystkie w wyborze kluczowych przedsiębiorstw i wyznaczaniu im zakresu zobowiązań.
Największym problemem ministra jest brak zrozumienia, że nie uzyska jakiegokolwiek wzrostu zdolności obronnych państwa, jeśli mocno utrudni prowadzenie przez kluczowe podmioty swojej bieżącej działalności. Im większy i opresyjny aparat kontroli, tym coraz mniej konkurencyjna jest dana branża. Chcąc zwiększyć potencjał obronny MON może doprowadzić do sytuacji wręcz odwrotnej, kiedy to największe firmy popadną w kłopoty finansowe i stagnację, a co gorsza zacznie się ucieczka kapitału za granicę, ponieważ brak decyzyjności w kwestii swojej własności to jeden z najlepszych straszaków na inwestorów jaki można wymyślić. Jako rekompensatę Ministerstwo proponuje wprawdzie ulgę 2% podatku CIT, która poza ładnym hasłem nijak pokryje koszty poniesione przez przedsiębiorców.
Nowe reguły proponowane przez Macierewicza  przypominają schematy myślenia znane raczej z komunizmu wojennego w Związku Radzieckim. Niestety minister nie doczytał, że tamta doktryna podporządkowania własności prywatnej wysiłkowi wojennemu zakończyła się całkowitą gospodarczą katastrofą. Miejmy nadzieje, że w przypadku polskiej gospodarki da się jeszcze takiego wielkiego hamulca uniknąć.  Źródło: money.pl/money
Kaczyński był tam, gdzie było ZOMO. 
Dawno, dawno temu Seweryn Jaworski założyciel Klubów Służby Niepodległości, który demonstracyjnie nosił w lewej klapie brązowej, sztruksowej marynarki rzucającą się w oczy metalową odznakę z literami zapisanymi po masońsku z kropką: K.S.N. oraz rozpiętym na krzyżu wyszczuplonym orzełkiem z drugim, mniejszym krzyżem na koronie opowiadał jak z kolegą wspierał w Warszawie strajk studentów Szkoły Głównej Oficerów Pożarnictwa, zakończony głośną akcją ZOMO-wców i rozwiązaniem tej szkoły w ostatnim dniu listopada 1981 roku. Ten  strajk posłużył tylko tzw. eskalacji napięć w kraju oraz propagandzie nieuchronnie, z góry przegranego, jakiegokolwiek konfliktu z wojskową władzą PRL. Kluby Służby Niepodległości nie podjęły żadnej działalności na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości, zaistniały natomiast wtedy, w komunistycznej rzeczywistości nazwiska osób, które miały zaistnieć, bo po to przezornie umieszczone zostały przez Wojciecha Ziembińskiego pod deklaracją służby niepodległości z datą 27 września 1981 r. Po tylu latach przyszła pora na to, żeby przypomnieć, gdzie wówczas było ZOMO, a gdzie podziewali się ci, co wtedy dużo deklarowali, a nic nie zrobili, by Polska nie zginęła, póki my żyjemy. Najwyższa pora, bo wielu z tych nieaktywnych bohaterów opozycji kandyduje dziś na najwyższe urzędy w państwie, którego podwaliny dał w Magdalence generał SB Kiszczak i wódka wypita na zgodę ze złoczyńcami, których świat obwinia do dzisiaj nie tylko o jednego księdza Popiełuszkę.
W Magdalence na oczach zaślepionych biskupów i księży kościoła świętego zobowiązali się oficjalnie do współpracy z komunistami m.in.: Lech Kaczyński i Lech Wałęsa, natomiast Jarosław Kaczyński po 28 latach od haniebnej Magdalenki uznał, iż pora najwyższa, by zacząć w Polsce nazywać "lewicą", a nie postkomunistami, drugą stronę stołu zastawionego przez Kiszczaka obficie wódką i śledziem po żydowsku, bo wyznał wreszcie publicznie ten członek-założyciel K.S.N-u, kojarzonego przez Naród z prawicą, że on, Jarosław Kaczyński też jest "lewica", a więc: jedna banda.
Jarosław Kaczyński odziedziczył po ojcu Mundku, który był postacią dychotomiczną, AK-owcem i żydokomunistą po wojnie, nie tylko dom w Warszawie ale i tę dialektyczną zdolność do przekabacania innych i wychodzenia na swoje. Bo czyż znany jest gdziekolwiek w Polsce jeszcze jeden taki przypadek, żeby AK-owiec postawił sobie uczciwie dom po wojnie w Warszawie? A co na to biedny ojciec Rydzyk, który na co dzień buntuje od lat Naród przeciw komunistom, a w okresach każdych wyborów całe odium za kolaborację zrzuca tylko na Wałęsę i każe na Kaczyńskich głosować? Czy teraz ten ksiądz Rydzyk będzie święcił urny wyborcze dla tej farbowanej lewicy Kaczyńskiego, która w moherach i w podskokach podąża co roku na spotkania pod Jasną Górę?   Przypomnieć więc pora, że do tzw. prawicy zapisali się w 1981 r. swoimi nazwiskami pod deklaracją K.S.N.-u m.in: Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i Stanisław Michalkiewicz, Jacek Bartyzel i Jerzy Łojek i jeszcze wielu, wielu innych, zadeklarowanych opozycjonistów antykomunistycznych, prawdziwa elita patriotycznego żydostwa, w tym czterech członków KOR-u.
Jarosław Kaczyński jest dzisiaj żałosny i tragiczny dla każdego dziecka, które tylko wie, gdzie ma oczko, gdzie uszko, gdzie rączka prawa, gdzie lewa; dla każdego dziecka, które wie, że kaka jest be i nie bierze się tego w usta, że nie chodzi się na wybory w posranych spodniach na dupie, bo wybory są: bezpośrednie, wolne i równe.  Na tym polega demokracja, że każdy obywatel sam oddaje swój głos bezpośrednio, a Kaczyński wykorzystał do tego dziecko.  Swojego dziecka Pan Bóg mu odmówił, lub jak to mówi lewica: nie dała mu matka natura, więc użył cudzego, podciągnął z całych sił do góry na brzuchu sprowadzoną w tym celu z Gdańska wnuczkę zabitego brata Lecha, żeby cała Polska widziała, że Kaczyński oddaje głos pośrednio, łamiąc zasady demokracji, bo kartkę do urny dziewczynka wrzuciła, żeby ulitowała się cała Polska nad wyrafinowanym politykiem, któremu tak się pomieszało, że nie wie dziś już , gdzie lewica, gdzie prawica, gdzie SB-ecka przeszłość kuma Dubienieckiego, teścia Marty Kaczyńskiej-Dubienieckiej, matki dziecka, która w odróżnieniu od swojej matki używa wszak nazwiska dwuczłonowego, choć prokaczyńskie, kryptorasistowskie i syjonistyczne media w Polsce ograniczają się do jednego.  
Jarosław Kaczyński oddał nieważny głos w Komisji Wyborczej zainstalowanej w Szkole Głównej Oficerów Pożarnictwa w Warszawie, bo tak chciał Plan Boży, albo ślepy los, jak chcą wierzyć lewicowi ateiści, żeby człowiekowi, który od lat robi sobie kpiny z demokracji i z Polskiego Narodu uświadomić, że teraz już wszyscy w telewizji widzą, że Jarosław Kaczyński jest tam, gdzie w 1981 roku było ZOMO i helikopter z liną, po której ZOMO-wcy się spuszczali na dach tego budynku. Tak samo nieważne głosy, bo oddane nie bezpośrednio, lecz rękoma swoich dzieci, a więc osób trzecich, zaliczył w swoim dorastaniu do poważnej demokracji  szef postkomunistów Napieralski z żoną, więc można śmiało powiedzieć, że jeśli Rymarz, Szef Państwowej Komisji Wyborczej nie ukróci  tej infantylizacji Polski, to tylko patrzeć, jak po Sejmie zacznie uganiać się szarańcza dzieci za krzyżem zdjętym ze ściany nad drzwiami waląc przy tym o podłogę buławą marszałkowską, a za nimi pędzić będzie w tej transmisji postkomunizmu na cały świat zdziecinniała banda idiotów z mandatami posłów, którym zawierzono niegdyś, że będą demokratami. Źródło sowa-magazyn Frankfurt nad Menem Stefan Kosiewski 24 06 2010 
11 05 2017 Dewotyzm jest gorszy od faszyzmu.
Czegoś takiego w polskiej polityce jeszcze nie było. Działaczka PiS tworzy ruch Polska Parafialna.
Katolik nie może startować ani z list PO, ani z list PiS-u – w ten sposób Anna Kamińska uzasadnia, dlaczego powołuje nowy byt na polskiej scenie politycznej. To ma być ruch o nazwie Polska Parafialna. Inicjatorka nie jest osobą anonimową – niedawno zrobiło się o niej głośno, gdy zaproponowała, aby w parlamencie mogły zasiadać tylko osoby po ślubie. No i prezes, bo on jest "mężem stanu".
Niech żaden katolik, prawdziwy katolik, dobry mąż i ojciec rodziny nie waży się startować z PiS, PO czy innej listy niż z naszej Polski Parafialnej! Nie dajmy się odwieść od tego Wielkiego Dzieła przez szykany i podstępy PiS, PO i innych partii, które niczym wilki będą atakować mnie i nas, by rozbić nasze dzieło. Motto Anny Kamińskiej z Polski Parafialnej
Ponad 5 lat temu pisałem:
Dlaczego nie chcę by Kaczyński przejął władzę w Polsce. Bo Macierewicz niczym Wielki Inkwizytor będzie organizował krucjatę w imię prawdy i sprawiedliwości na Moskala. Zaś prezes Jarosław będzie realizował testament polityczny brata. Znowu powróci szukanie haków czyli inwigilacja każdego.
Dziś wielu jest zafascynowanych Kaczyńskim? I oby się nie obudzili gdy dzień będzie zaczynał się od modlitwy o pomyślność, potem praca za bóg zapłać, msza dziękczynna, umartwianie, wypominki, spanko i abarotno świątek, piątek i niedzielę. Niestety wtedy będzie już za późno by myśleć o swojej godności, prawach.....A w tym wszystkim wspomagać będą Kaczyńskiego jedyne media jakie pozostaną Radio Maryja, Telewizja TRWAM i dzienniki katolicko - prawicowe.... 
Może to tylko takie moje krakanie?
Taka myśl przyszła mi do głowy. Gdy PiS do władzy dojdzie to Macierewicz w skórzanym płaszczu na Szucha będzie urzędował. Kard. Dziwisz zostanie Najwyższym Sędzią Świętej Inkwizycji. Odbędzie się beatyfikacja Rydzyka i to dwa razy. Karski zaś będzie jeździł po Warszawie po pijaku meleksem i porywał młode dziewczyny. Ogolą Olejnik na łyso. Talk- show Powiatowego Kluby poprowadzi Pospieszalski, a wiadomości w telewizji będzie czytał Ziemkiewicz. Koniec świata jakby powiedział Popiołek przypalając kolejnego kiepa. Rymkiewicz będzie wieszał ludzi na latarniach. Orliki zamienią na miejsca straceń.  Michnika wywiozą na Dworzec Gdański. Saska Kępa zmieni nazwę na Beata Kempa. Niesiołowski będzie się ukrywał w Bieszczadach z taaaką brodą, a Kutz w podziemnej norze na Mazurach. A Palikota nabiją na Pałac Kultury. Najsztub zwróci się przeciwko Żakowskiemu, a Mann przeciw Maternie, Mroczek stanie przeciwko Mroczkowi, a Golec stanie przeciwko Golcowi. Nergal pójdzie do seminarium. 
Będą szkolić PiS- Kaidę. Będzie wojna z Ruskimi i z Niemcami i będą chcieli przesunąć granicę za Smoleńsk! Będzie wszystko i nic nie będzie.
Tak właśnie będzie, gdy PiS przy władzy będzie. No i jak jest po 5 latach?
04 05 2017 Żydzi wypędzani 47 razy w ciągu 1000 lat. Dlaczego?
Dlaczego tak często? Dlaczego z tak różnych narodów i kultur? Dlaczego żaden inny naród nie spotkał się z tak wielką awersją? Bernard Lazare, żydowski pisarz, w książce pt. „L’antisémitisme son histoire et ses causes”, wydanej w 1894 r., przedstawił taką opinię tyczącą się żydowskich wypędzeń:
„Jeśli taka wrogość i awersja w stosunku do żydów miałaby miejsce tylko w jednym czasie, w jednym kraju, łatwo byłoby wyjaśnić przyczyny. Jednak rasa ta była obiektem nienawiści wszystkich narodów pośród których żyła. Skoro wszyscy wrogowie żydów należeli do zupełnie różnych ras, mieszkali w odległych krajach, podlegali zupełnie różnym prawom, kierowali się różnymi pryncypiami, mieli różną moralność, różne zwyczaje – te wszystkie zasady społeczne, niepozwalające niczego ocenić w ten sam sposób – toteż główna przyczyna antysemityzmu zawsze leżała w samym Izraelu, a nie w tych, którzy przeciwko niemu walczyli.”...
Profesor Jesse H. Holmes w „The American Hebrew”, wyraził podobną opinię: „To może nie być przypadkiem, że antagonizm antyżydowski znajduje się prawie wszędzie tam, gdzie współistnieją żydzi i nie-żydzi. Skoro żydzi są wspólnym elementem układanki, wydaje się prawdopodobnym, że przyczyna tkwi w nich samych, a nie w tak różnych grupach odczuwających ten antagonizm.”
Tylko w Europie i Rosji żydzi byli wypędzani 47 razy w ciągu ostatniego tysiąclecia:
Czy Henry Ford, legendarny producent samochodów, znalazł część odpowiedzi na przyczynę żydowskich wypędzeń?
„Żydowskim talentem jest życie z ludzi, nie z ziemi, ani z produkcji, ale z ludzi. Niech inni uprawiają ziemię, żyd, jeśli będzie w stanie, będzie ciągnął zyski z rolnika. Niech inni zajmują się handlem i przemysłem; żyd będzie eksploatował owoce ich pracy. To jego szczególny talent. Jeśli użyjemy tu słowa „pasożytniczy” do opisania go, to będzie to trafne określenie.”
„Żydowska nacja jest jedyną która posiada sekrety pozostałych… niema na świecie rządu tak im poddanego jak w Ameryce. Brytyjczycy zrobili to … Niemcy zrobili to, wtedy gdy w rzeczywistości zrobił to międzynarodowy żyd.”
„Amerykanie są (znani jako) wstrętni, chciwi, okrutni ludzie. Dlaczego? Ponieważ żydowska władza-pieniądz jest tutaj skoncentrowana.” –Henry Ford „Międzynarodowy żyd”  Źródło trybeus.blogspot.com
01 05 2017 Antyfaszyści brutalnie potraktowani przez policję podczas marszu ONR
W ramach obchodów 83. rocznicy powstania skrajnie prawicowej organizacji ONR w sobotę ulicami Warszawy przemaszerował korowód jej członków. Zdarzenie to wywołało emocje mieszkańców stolicy, którzy razem z Obywatelami RP i działaczami KOD postanowili w pewnym momencie zablokować marsz na poziomie stacji metra Nowy Świat Uniwersytet. Do akcji zdecydowanie wkroczyła ochraniająca marsz policja, która wywiązywała się ze swojego zadania z niespotykaną gorliwością.
Z komunikatu Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych dowiadujemy się, że warszawiacy, którzy przyszli protestować przeciwko marszowi neofaszystów, zostali skopani, zepchnięci pod mur i tam przetrzymywano ich bezprawnie przez dwie godziny. Wśród uwięzionych osób znalazły się też dzieci, które przypadkiem przechodziły chodnikiem. Policja nie chciała uwolnić płaczących dziewczynek, które tłumaczyły, że szły chodnikiem na zajęcia. – „Dzieci, tak jak my wszyscy, pozostały bezprawnie uwięzione bez przedstawienia jakichkolwiek podstaw prawnych zatrzymania” – oświadczył OMZRiK.
Również członkowie organizacji Obywatele RP, którzy protestowali pokojowo, siedząc na jezdni zostali skopani, pobici i siłą zaniesieni do furgonów policyjnych. W sieci można zobaczyć wstrząsający filmik, na którym utrwalono, jak kilku mundurowych używało siły wobec starszego człowieka, który próbował rozwinąć zrobiony przez siebie plakat z antyrasistowskim przesłaniem. – „Ten starszy człowiek protestował legalnie, był sam i miał prawo do tego, by demonstrować swoje poglądy. Przepisy pozwalają i uznają za legalną taką formę spontanicznej demonstracji” – napisali członkowie OMZRiK. W sieci krąży wiele innych nagrań, na których widać, jak funkcjonariusze brutalnie szarpią protestujących przeciwko narodowcom.
Po przemarszu ONR policja wydała oświadczenie, w którym pisze, że podjęła konieczne kroki do zapewnienia „ładu i porządku”. Służby oskarżyły protestujących o użycie siły wobec policjantów i zagroziły, że osoby te poniosą konsekwencje prawne. Obecnie policjanci kompletują materiał dowodowy, w tym nagrania z kamer, a także inne nagrania dokumentujące te zdarzenie. Po zgromadzeniu i przeprowadzonej analizie materiałów, w przypadkach które będą uzasadnione, w stosunku do osób, które naruszały prawo zostaną wyciągnięte konsekwencje prawne – grozi policja.
Źródło: wp.pl
Od kiedy to faszystowskie organizacje w Polsce mogą organizować legalne manifestacje? Aż tak bardzo Kaczyńskiemu zależy na ich poparciu! Czy żona nazisty to dobry patron dla szkoły w Jarostach? Więcej na podstronie Foto szopka
28 04 2017 PiS trafiło na ścianę. Stare błędy niczego nie nauczyły Kaczyńskiego.
I nie jest to jeszcze ściana gospodarki, ale własnych wizerunkowych błędów i wewnętrznych konfliktów. „Drużyna patriotów” (jak PiS z właściwą sobie skromnością nazywa sam siebie) zaczyna się sypać. Ukrywane do tej pory wewnętrzne napięcia w obozie władzy stają się publiczne.
Przestaje działać nawet najsilniejsze spoiwo w postaci prowadzonej przez Jarosława Kaczyńskiego „rewolucji personalnej” (stanowiska w mediach publicznych, stanowiska w spółkach, stanowiska w centralnych i lokalnych urzędach państwowych z powtarzaną przez Kaczyńskiego, Ziobrę i innych obietnicą jeszcze większej ilości stanowisk w sądach, w gospodarce, w „zrepolonizowanych” mediach prywatnych). Antoni Macierewicz w zamian za stanowiska dla wszystkich swoich ludzi, nawet najbardziej szalonych, miał zapewniać wierność wyznawców religii smoleńskiej i świetne stosunki z Rydzykiem. Tymczasem zaczął się stawiać Kaczyńskiemu (nie tylko o Misiewicza). 
Anna Streżyńska miała być nowoczesną twarzą obozu władzy przeznaczoną dla bardziej konserwatywnego mieszczaństwa, które w czasie kampanii prezydenckiej mydlanego od zawsze, ale przez to wizerunkowo łagodnego Andrzeja Dudy uwierzyło, że Kaczyński jednak nie jest wariatem. Tymczasem wywiad Streżyńskiej dla Zetki, w którym zdystansowała się do programów socjalnych własnego rządu, publicznie pokazał, że „nowocześni” (ona, Gowin, nawet Morawiecki ze swoim dość rozsądnym przybocznym Jerzym Kwiecińskim) wstydzą się „narodowych socjalistów”, których twarzą w rządzie pozostaje sama premier Szydło, a najwyższym patronem sam enigmatyczny „wódz” z Nowogrodzkiej.
Kiedy widzi się PiS u władzy dzisiaj, nieubłaganie przychodzą na myśl obrazy rządów PiS-u z lat 2006-2007. Te same błędy, te same zmarnowane szanse. W 2006 roku też była koniunktura gospodarcza, też zawdzięczana tym, których PiS uważał za wrogów – polskiemu mieszczaństwu, prywatnemu biznesowi i klasie średniej, a także eksportowi do Niemiec i krajów strefy euro oraz inwestycjom z tych krajów. I też okazało się, że ludzie Kaczyńskiego potrafią nawet oczywistą koniunkturę zmarnować i sknocić, bo po prostu nie potrafią rządzić. Popełniają błędy wizerunkowe i błędy realne. Niszczą resorty, które dostali do ręki i odreagowują się pychą i chamstwem u władzy „za głód, za krew, za lata łez...” (cyt. za marszem „żołnierzy wyklętych” z Gwardii Ludowej) swojej wcześniejszej wiecznej opozycji.
Ludzie tego nie lubią, i dlatego w 2007 roku Kaczyński i jego obóz zostali ukarani odsunięciem od władzy na niekończące się osiem lat „tuskowej okupacji”. Kiedy jednak znów wrócili do władzy okazało się, że niczego się nie nauczyli. Są jeszcze bardziej wygłodniali, jeszcze bardziej pełni pychy i jeszcze bardziej skłóceni. A ich kadry w terenie (jeden Misiewicz odsunięty odsłonił tysiące Misiewiczów, którzy mają się dobrze) jeszcze mniej niż w roku 2006 nadają się do rządzenia państwem i sprawiają jeszcze więcej kłopotów wizerunkowych swoim rodzinnym czy parafialnym zaciągiem, a także swoją wyuczoną w prawicowym Internecie pychą i agresją wobec wszystkiego, co „nie jest nasze”.
Oni wszyscy są lojalni wobec Kaczyńskiego wyłącznie w zamian za wziątki. Odebrać im wziątki, staną się dla Kaczyńskiego największym zagrożeniem. A to sprawia, że obóz rządzący Polską, a nawet sam szczyt tego obozu, bardziej zaczyna przypominać śmieciobus, niż sprawne polityczne narzędzie. Kaczyński spieszy się z powodu wieku bo chce sam doprowadzić do końca swoją rewolucję. Całkiem słusznie nie wierzy, że potrafią to za niego zrobić Brudziński czy Suski. O ile Kaczyński jest postpeerelowskim pastiszem Piłsudskiego, oni są zaledwie parodiami Rydza-Śmigłego czy Sławoja Składkowskiego. Więc żadnej rewolucji nie przeprowadzą, nie mają do tego głowy. Kaczyński wszystko musi zrobić sam, a czasu i sił ma coraz mniej.  Źródło: newsweek.pl
14 04 2017 PiS przeprasza za Misiewicza, ale i tak wszystkiemu jest winna PO
Wykręcanie kota ogonem to już specjalność działaczy PiS. Potwierdzeniem tych słów była dzisiejsza konferencja przedstawicieli komisji ds. Misiewicza. Joachim Brudziński przeszedł na niej samego siebie w kwiecistych porównaniach i liczbie odwoływań do rządów PO.
Ale po kolei… Komisja całkowicie negatywnie oceniła postawę Bartłomieja Misiewicza. Nie wiadomo dlaczego, dopiero po roku PiS stwierdził, że nie ma on kwalifikacji do pełnienia funkcji w administracji publicznej, spółkach Skarbu Państwa i innych sferach życia publicznego. Brudziński dodał, że „w wyniku oceny swego zachowania” Misiewicz złożył rezygnację z członkostwa w PiS i została ona przyjęta. – „Tym wszystkim Polakom, którzy poczuli się zażenowani, zdegustowani tym wszystkim, co się działo wokół osoby Bartłomieja Misiewicza chcemy powiedzieć: przepraszam”.
Po tym stwierdzeniu przeszedł do frontalnego ataku na Platformę Obywatelską. Zacytował swojego guru, czyli Kaczyńskiego, i powtórzył za nim, że całą sprawę należy traktować w „kategoriach diabeł w ornat się ubrał i ogonem na mszę dzwoni”.
Potem było tylko „lepiej”, bo według Brudzińskiego, słuchając polityków Platformy można odnieść wrażenie, że „oto stanęły polityczne dziewice, bez mała lilie niepokalane, które opinii publicznej będą starały się przedstawić taki oto obraz, że optymalnym rozwiązaniem z punktu widzenia jakości polskiej demokracji, czystości życia politycznego i społecznego jest umożliwienie powrotu do zasiadania w spółkach Skarbu Państwa, w administracjach państwowych i rządowych ludzi znanych chociażby z rozmów w „Sowa i Przyjaciele”.
Oczywiście, zdaniem Brudzińskiego nie można też porównywać reakcji PiS na nieprawidłowości wewnątrz partii z tym, jak zachowywała się Platforma. – „Chcę też zwrócić uwagę z jak bezwzględną konsekwencją pan prezes Jarosław Kaczyński w takich sytuacjach reaguje. Ta wczorajsza decyzja o powołaniu tej komisji i podjęciu stosownych działań jako żywo odbiega od postawy pana premiera Donalda Tuska i później premier Ewy Kopacz” – z niekłamanym uwielbieniem dla swego przywódcy stwierdził Brudziński.
Czyli Misiewicz – to znowu wina Tuska? Źródło koduj24.pl
Misiewicz został wyrzucony z partii za zajmowanie stanowisk, funkcji, których nie powinien zajmować. No a co z tym lub tymi którzy mu te stanowiska, funkcje powierzali? Macierewicz robił to co mu kazał Rydzyk bo według plotek w internecie Misiewicz jest synem Rydzyka i stąd ta oszałamiająca kariera? A Janniger! Myślę że wreszcie do Kaczyńskiego dotarły krzyki przeciwników rocznicy, męczennic i stąd taka reakcja na Misiewicza. Mam taką nadzieję że odsunie też Macierewicza od śledztwa i pozbawi szefostwa w MON. Jeśli myśli wygrać kolejne wybory musi tak zrobić bo dwu kadencyjność już przepadła
08 04 2017 Rzeczpospolita jest dla wszystkich.
Podczas debaty w Sejmie nad konstruktywnym wnioskiem o wotum nieufności dla rządu Grzegorz Schetyna przedstawił program Platformy po objęciu władzy. – „Przywrócimy ład konstytucyjny. Jedną dużą ustawą znowelizujemy kilkadziesiąt szczególnie szkodliwych ustaw wprowadzonych przez PiS. Przywrócimy niezależność Trybunału Konstytucyjnego, NBP, KRRiT, prokuratury, KRS, zwiększymy kompetencje Rzecznika Praw Obywatelskich. Odbudujemy służbę cywilną”.
Schetyna stwierdził, że PO nie zamierza likwidować 500+, a doprowadzić do sytuacji, w której będzie ono wypłacana także na pierwsze dziecko.
Lider PO zapowiedział, że po wygranych wyborach Platforma zbuduje „Polskę małych ojczyzn”. „Zbudujemy Polskę dla obywateli, w której nikt nigdy nie będzie słyszał, że jest obywatelem drugiego sortu. Nikt nie będzie prześladowany czy faworyzowany ze względu na polityczne preferencje” – oświadczył. – „Odbudujemy wspólnotę, która ma budować trwałe fundamenty bezpieczeństwa i rozwoju, ale także dobrobytu. Oddamy małym ojczyznom i społecznościom lokalnym udział w PKB, oddamy podatki”.
PO chce zwiększyć władzę samorządów. Zamierza zlikwidować urzędy wojewódzkie, a ich kompetencje przekazać sejmikom. Schetyna powiedział: „Skończymy z bolszewicką centralizacją państwa, z waszą centralizacją, z waszym takim bolszewickim spojrzeniem”.
Schetyna powiedział w Sejmie: – „Zaraz po wygranych wyborach odwrócimy dryf Polski na Wschód. Nie lubicie Europy, nie chcecie być w Europie, chcecie być z Rosją na Wschodzie. Skończymy z haniebnymi umizgami do prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki; wrócimy na Zachód”. PO zamierza także stworzyć możliwość powrotu do służby wszystkim oficerom, którzy odeszli w ostatnim czasie z armii.
– „Większość Polaków, waszych wyborców dzisiaj nie chce odwrotu od demokracji, nie chce demolowania wizerunku Polski, nie jest za ograniczeniem samorządności, nie jest za zmianą ordynacji, nie jest za odejściem z kursu prozachodniego. Wy nie realizujecie polityki i oczekiwań Polaków, nie realizujecie tego, co obiecaliście im w kampanii wyborczej, oszukaliście ich, oszukaliście Polaków półtora roku temu” – oświadczył Schetyna. W Sejmie rozpoczęła się debata nad wnioskiem o konstruktywne wotum nieufności dla rządu. Lider PO Grzegorz Schetyna, który jest kandydatem PO na szefa rządu, tłumaczył, dlaczego rząd PiS musi odejść.
– „Od czasu, kiedy zdecydowaliśmy się złożyć wniosek o konstruktywne wotum nieufności, z różnych stron sceny politycznej, najgłośniej ze strony PiS, jest śmiech, prychanie, niezadowolenie. To wam się nie podoba, bo wam się demokracja nie podoba. Nie rozumiecie, co to znaczy demokracja parlamentarna. Nie debata nad naszym wnioskiem jest stratą czasu, ale te półtora roku, które Polska musiała przeżyć pod rządami PiS, jak mówił prezes PiS (Jarosław Kaczyński) pod rządami panów z PiS.
– „Nie macie większości w Polsce, wśród Polaków, Polacy nie mogą już na was patrzeć. Polacy chcą Polski europejskiej, zdrowej psychicznie, przewidywalnej, odpowiedzialnej za przyszłe pokolenia. Polacy nie chcą Polski prowadzonej przez kilku fantastów, amatorów, otoczonej grupą cwaniaków i partyjnych dorobkiewiczów, jaką zbudowaliście. Taką Polskę zaczniemy budować dzień po wygranych przez nas wyborach”.
Wymieniał niektóre „osiągnięcia” rządów PiS: zdemolowanie systemu prawnego opartego na konstytucji, stworzenie instytucji „misiewiczów”, zdemolowanie armii, upadek polityki zagranicznej, chaos w szkolnictwie.

Schetyna podkreślił, że to „szef rządu zawsze bierze na siebie odpowiedzialność. Za to pani zostanie rozliczona” – powiedział zwracając się do premier Szydło. – „Zwłaszcza pani to wie, bo przecież pani faktycznie nie rządzi tym rządem i nie rządzi naszym krajem. Faktyczny twórca i kierownik tego najgorszego rządu w najnowszej historii Polski, siedzi tutaj, w pierwszym rzędzie i to jest prezes Kaczyński. To pan prezes Kaczyński jest politycznie odpowiedzialny za wszelkie zaniechania i nadużycia tego rządu, często kryminalne. Pan jest odpowiedzialny, panie prezesie za to, że pan dokonał najcięższej zbrodni, czy dokonuje najcięższej zbrodni – odwraca pan Polskę od Europy, konfliktuje się z najbliższymi sojusznikami. To pan zawraca Polskę z drogi na Zachód, z drogi ku bezpieczeństwu i ku dobrobytowi. To pańskie fobie o tym decydują i pańskie decyzje” – powiedział lider PO do Kaczyńskiego.
Przypomniał, że w listopadzie 2015 roku, gdy PiS zaczynał „swój polityczny karnawał” premier Beata Szydło mówiła z sejmowej mównicy: „pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność, słuchanie obywateli, koniec z arogancją władzy, koniec z pychą. Nigdy w tym Sejmie po 1989 roku premier polskiego rządu nie powiedział tak nieprawdziwych słów, które tak brutalnie zostały zweryfikowane przez waszą rzeczywistość, wasze działania, waszą aktywność. Wstyd” – podkreślił Schetyna.
06 04 2017 Sprawdzamy "listę obecności" Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. I dajemy odpowiedzi, których w słynnym już tweecie zabrakło.
W środowy wieczór sieć rozpalił tweet, w którym politolog i śląski działacz społeczny Łukasz Kohut jasno pokazał, co tak naprawdę "zabiło" prezydenta Lecha Kaczyńskiego i pozostałe ofiary katastrofy smoleńskiej. Zestawił on bowiem daty obecności i nieobecności tragicznie zmarłej głowy państwa na uroczystościach w Katyniu w latach 2006-2010. I dobitnie pokazał, że Lech Kaczyński pojawiał się na obchodach w Rosji tylko wówczas, gdy zmuszały go do tego wybory. A co robił w kwietniu i wrześniu, gdy kampanii nie było? Tych informacji w tweecie Kohuta zabrakło, więc naTemat postanowiło je uzupełnić.
Wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu.
10 kwietnia 2006 r. - nieobecny
17 września 2006 r. - nieobecny
10 kwietnia 2007 r. - nieobecny
17 września 2007 r. - obecny, wybory do sejmu
10 kwietnia 2008 r. - nieobecny
17 września 2008 r. - nieobecny
10 kwietnia 2009 r. - nieobecny
17 września 2009 r. - nieobecny
10 kwietnia 2010 r. - obecny, nieobecny!? Kampania prezydencka.

Prawdę o Smoleńsku i katastrofie wszyscy by chcieli poznać. Ta prawda zaczyna się już na lotnisku Okęcie. Start samolotu był opóźniony w pierwszej wersji o godzinę ostatecznie podano, że o 27 minut, lista pasażerów jest nieznana, dopiero po kilkudziesięciu godzinach ją publikują. No kogo czekano? A to już bardzo dobrze wie Jarosław. Dlaczego nie mówi? Dlaczego Macierewicz w ostatniej chwili zrezygnował z lotu samolotem? W pierwszych dniach nikt nie wiedział gdzie przebywał w dniu katastrofy? Dziś prezes twierdzi że Macierewicz stał koło niego? Jak to przecież był w pociągu i wiał z miejsca katastrofy z pełnymi gaciami.
Kto wypił tysiące buteleczek alkoholu zakupionych przez Kancelarię Prezydenta RP na koszt polskiego podatnika? W samolocie lecącym  do Smoleńska w kateringu lotniczym królowały „małpki”, których wpito bez liku. Za prezydentury Lecha Kaczyńskiego za dokonywanie dyskretnych zakupów przede wszystkim alkoholu odpowiedzialny był zaopatrzeniowiec w randze sekretarza stanu Andrzej Duda. Nazywany w tamtym czasie przez pijących dostojników z dworu prezydenta i jego samego, w miejscach publicznych Warszawy i nie tylko fikołki, małpeczki etc... bynajmniej nie pogardliwie, podczaszym w Pałacu Namiestnikowskim. 
Macierewicz powinien zostać oddelegowany( bez prawa odmowy z jego strony) do Smoleńska i Moskwy ze wszelkimi pełnomocnictwami i nich doprowadzi do końca to co zaczął. Tylko przed wyjazdem należny odebrać mu miotłę by znowu nie uciekł. Na litość boską zlitujcie się i dajcie nam choć na chwile odpocząć od Katynia, Kaczyńskich, Macierewicza......bo dojdzie do tragedii narodowej. Katyń jakiż to był symbol, jaka to była świętość dla narodu, dla mnie. Co dziś z tego symbolu - świętości pozostało? Jeszcze nie tak dawno setki tysięcy ba miliony pamięć ofiar jednego i drugiego Katynia czciło. Ilu dziś pozostało? Ilu będzie za lat parę? Kiedyś za mówienie prawdy o Katyniu byłem szykanowany. Dziś na słowo Katyń ataków furii dostaję.... Tak, tak panowie Komorowski, Macierewicz, Kaczyński, Tusk, kardynale Dziwisz .... to dzięki wam. I nie dziw się kardynale że sami starcy tak z przyzwyczajenia przychodzą na te marsze. Szkoda, że nasze dzieci,wnuki.... na hasło Smoleńsk czy Katyń będą wzdychać ze znudzeniem, że znowu Kaczyński...
03 04 2017 Rządzący świadomie łamią Konstytucję.
„Konstytucja jest swoistą umowa społeczną, wyznaczającą reguły gry. I tak długo można grać, jak długo owe reguły są respektowane. Jeżeli ich zabraknie, to sama gra przestaje mieć sens” – powiedział w „Faktach po Faktach” konstytucjonalista profesor Marek Chmaj. – „Mamy dziś do czynienia z ludźmi, którzy muszą mieć pełną świadomość, że naruszają prawo, a w szczególności naruszają przepisy Konstytucji” – dodał Ryszard Kalisz, były szef Kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego, jeden z twórców ustawy zasadniczej z 1997 r.
– „Wielokrotnie konstytucja została złamana” – powiedział Kalisz, wymieniając kwestię sędziów Trybunału Konstytucyjnego czy osób, które nie są sędziami, a pełnią tę funkcję, a także doprowadzenie do braku znaczenia w kategoriach ustrojowych Trybunału Konstytucyjnego i braku publikacji orzeczeń. – „Możemy jeszcze mnożyć. Mamy do czynienia z ludźmi, którzy trudno, żeby dzisiaj świętowali 20-lecie. Na szczęście świętują obywatele w wielu miejscach (…). Obywatele pamiętają o Konstytucji i są po 20 latach z niej dumni, bo to jest naprawdę dobra Konstytucja” – ocenił Kalisz.
O konstytucji można tylko jedno powiedzieć jest dobrze i ładnie napisana ale wcale nie posiada najwyższej mocy prawnej. No bo nad konstytucją jest jeszcze dyscyplina partyjna, która to może zmienić nawet ustrój państwa, rozwiązać sejm czy wprowadzić stan wojenny.
I co dalej? Gdy calusinki narod zostoł łoszukany i łokradziony.
Marszałek Sejmu, Prezydent. Premier. Prokurator Generalny, Minister Sprawiedliwości wiedzą, że obecny system prawa nie zapewnia obywatelom bezpieczeństwa, ochrony jego prawa materialnego, wolności. Znany jest im chaos i bezprawie. Każdy z nich składał przysięgę służyć narodowi. Co zatem musi się stać by osoby te zaczęły podejmować właściwe decyzje, zmieniać patologie w prawie? ZNOWU ULICA MA BYĆ DLA TYCH PANOW PRZYPOMNIENIEM, IŻ NAJWYŻSZY CZAS NA ZMIANY DLA DOBRA SWOICH RODAKOW, DLA LEPSZEGO I SPRAWIEDLIWEGO ŻYCIA.
 „To społeczeństwo jest strażnikiem demokracji, inaczej demokracja zawsze się wyrodzi” – mówiła prof. Ewa Łętowska, pierwsza Rzecznik Praw Obywatelskich, podczas debaty „Po co nam Konstytucja?”. Przyznała, że potencjał Konstytucji z 1997 r. nie jest dostatecznie wykorzystywany. Łętowska powołała się m.in. na generalny brak kultury prawnej w społeczeństwie. Według niej, nie odpowiada za to Konstytucja; wskazała zaś na „mizerię społeczeństwa obywatelskiego i mizerię urzędników państwa”. Zaznaczyła, że w wielu sprawach więcej mógł zrobić i RPO, i Trybunał Konstytucyjny. „Nie chce się umierać za TK, nie chce się umierać za państwo prawa w ogóle” – stwierdziła prof. Łętowska.
26 03 2017 Żółć Beaty Szydło. W żółtych płomieniach liści brzoza( smoleńska) dopala się ślicznie.
Foto na podstronie Główna
Na zdjęciach grupowych z początku szczytu UE w Rzymie Beaty Szydło nie było widać, przesunięto ją do tyłu, w odpowiednik miejsca dla outsiderów, oślej ławki. Media nad jej postacią się „znęcały” pytaniem: znajdź premier Szydło na powyższym zdjęciu. Faktycznie – bez okularów nie można było jej wypatrzeć. Zagadkę rozwiązywano na następnym zdjęciu – czerwoną strzałką wskazywano ledwie widoczne pół twarzy pani premier.
Następnego dnia więc Szydło ubrała się, jak służby drogowe, na cytrynowo, który to kolor odblaskowy sygnalizuje: uwaga! zachowaj bezpieczeństwo. Niektórzy nawet kombinowali, że kolor żółty jest przynależny najstarszemu zawodowi świata.
Ten najstarszy zawód to jednak kler, a watykańskie barwy wszak są żółte. Mniejsza o symbolikę kolorów, bo przecież można wyciągnąć wniosek, że żółte papiery wystawione były niegdyś takim ludziom, którzy za siebie nie odpowiadali. Premier Szydło nie odpowiada za polską politykę, odpowiada tylko przed Jarosławem Kaczyńskim, który jej zleca wykonanie zadania. Po powrocie z Rzymu więc zamelduje: „Panie prezesie, melduję wykonanie zadania!”.
Z tymi żółtymi barwami to także nie koniec, bo oto na zakończenie unijnego szczytu premier Szydło powiedziała, jako outsider z oślej ławki: „Polska będzie pokazywać kierunki, w których powinna pójść Unia Europejska”. Na retorykę Szydło przywódcy unijni mogą litościwie spuścić zasłonę milczenia, ale niestety – nie my.
Do pozycji w oślej ławce zastosowali się pozostali politycy PiS w Polsce. Polacy manifestowali poparcie dla Unii dla podpisanej Deklaracji Rzymskiej, wyrażaliśmy się idąc w marszu „Kocham cię, Europo!” bądź śpiewając „Odę do radości”. Czy widziano wśród uczestników marszu poparcia dla Unii Europejskiej prezydenta Andrzeja Dudę albo innego pisowskiego polityka? Nie! Uciekli do Piotrkowa Trybunalskiego, aby obchodzić  Dni Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Szydło w Rzymie używała żółtej retoryki, iż PiS pokaże kierunki UE, a Duda klęczał w kościele oo. Jezuitów w Piotrkowie Trybunalskim. Na zdjęciach widziałem obok Dudy Antoniego Macierewicza. Czy prezydent pogadał sobie z nim na temat liścików, które słał do ministra w sprawach wojskowych? Im PiS bardziej obrzydza Unię Europejską, tym więcej Polaków chce jej powiedzieć: „Kocham cię, Europo!” Miłość nie wybiera, pada na głowę, Polakom padła na głowę Unia Europejska, a chcą się rozwieść z PiS, oby do tego ostatniego – rozwodu – doszło jak najszybciej. Wszak nie podzielamy miejsca w oślej ławce ani żółtych papierów, ostrzeżeniem jest polityk w żółtej garsonce: uwaga, niebezpieczeństwo! Taką mamy żółć na PiS!  Źródło koduj24.pl
A propaganda sukcesu PiS już donosi że Traktat Rzymski po nowemu podpisany został w takiej wersji jaką sobie prezes Jarosław zażyczył. Wszak Kaczyński to najważniejszy przywódca światowy. Czapki z głów i pochylmy głowy. Śmiało, wesoło niech popłynie gromki śpiew: glory, glory, alleluja.... Gdyby Gierek miał taką propagandę, to dzisiaj Solidarność kojarzyłaby się ludziom nie z Wałęsą, ale z lubelską fabryką czekoladek.

26 03 2017 Czy to jest nienawiść, czy to jest kochanie…
Macierewicz to symbol miernej, mizernej, kłamliwej władzy, wpuszczającej nas w maliny, niszczącej Polskę. Właśnie mistrz sztuki dyplomatycznej, niejaki pan Waszczykowski ogłosił wszem i wobec, że polska armia jest już gotowa, by ruszyć na krucjatę przeciwko Państwu Islamskiemu. Rozniosła się ta wieść po Polsce, lud oszalał z radości, a dżihadyści wpadli w panikę. Co to będzie? Co to będzie? Ano nic nie będzie. Kiedy szefem MON jest człowiek, który nie wie, co czyni, to co ma być? Klapa i nic więcej
Antoni Macierewicz, niegasnąca gwiazda PiS-u, przez całą kampanię wyborczą chował się gdzieś w zakamarkach Nowogrodzkiej. Nikt go nie widział, nikt go nie słyszał, ot, człowiek widmo. Znany z podania światu na tacy największych tajemnic polskiego wywiadu, ze zdemaskowania polskich agentów, których naraził na wielkie niebezpieczeństwo, został ukryty, by przypadkiem nie przeszkodzić w walce o wygraną. Kiedy wreszcie PiS dorwało się do władzy, wyciągnięto faceta z ukrycia, odkurzono i natychmiast przekazano mu władzę nad wojskiem. Ależ mu się oczka zaświeciły, ależ uśmiech promienny wrócił na nieskażone logiką myślenia oblicze. Wielu ludzi zastygło w osłupieniu, wielu wzniosło modły dziękczynne, a Macierewicz zabrał się ostro do zabawy w wojsko.
Na pierwszy ogień poszło uzbrojenie pisowskiej armii. Oczywiście, nie do przyjęcia były jakieś tam przetargi na śmigłowce czy helikoptery. Nie do przyjęcia były podjęte przez poprzedni rząd działania w dozbrojeniu. Macierewicz bez przerwy produkował się w mediach, wbijając narodowi do małych główek, że przetargi ustawione, że jakaś korupcja, że trzeba postawić na polski przemysł zbrojeniowy, że PO chciała zniszczyć obronność kraju. MON pozrywało więc wszelkie rozmowy, zrezygnowało z zaawansowanych już negocjacji, robiąc z nas idiotów i całkowicie podważając wiarygodność. Minęło już 16 miesięcy i… cisza. 
Macierewicz nie odpuszcza.
Buduje pisowską armię, która ma być wzorem patriotyzmu i oddania nieRządowi. Trzyma wszystko twardą ręką, sam podejmuje kluczowe decyzje i nie dostrzega, co wyprawia. Przez te raptem kilkanaście miesięcy w wojsku pozostało 71 generałów (ze 119) i odeszło 254 pułkowników. To nieważne, że byli to specjaliści, świetnie przeszkoleni m.in. na najlepszych uczelniach wojskowych w USA i Wielkiej Brytanii. To nieważne, że armię polską opuścili ludzie, którzy zdobywali swoje doświadczenie w boju, cenieni przez dowództwo NATO, bohaterowie wielu niesamowitych operacji wojskowych. Ważne, że pisowska armia ich nie potrzebuje, bo jacyś trudni we współpracy, niechętni do podporządkowania się szefowi MON, mający własne wizje, które absolutnie nie mają nic wspólnego z obecną polityką. Macierewicz nie widzi problemu. 
Biedna, biedna ta nasza Polska, oddana we władzę nienawiści. Polska, gdzie kłamstwo uważane jest za prawdę. Polska, w której rządzą ogarnięci żądzą zemsty aroganci, nie mający pojęcia o tym, co tak naprawdę czynią. Macierewicz to symbol właśnie takiej władzy. Miernej, mizernej, kłamliwej, wpuszczającej nas w maliny, niszczącej Polskę. Kolejne pokolenia na jego przykładzie będą się uczyć o nieRządzie w Polsce. Przyjdzie ten czas, wierzę w to. Źródło koduj24.pl
Ile jeszcze zła musi uczynić Macierewicz by został zdymisjonowany? To człek obłąkany i jego miejsce jest w zakładzie psychiatrycznym a nie w ministerstwie i to jeszcze jako szef. Macierewicz to dziecko które otrzymało od Kaczyńskiego zapałki i brzytwę do zabawy. Czyżby prezes nie zdawał sobie spawy czym to się skończy?Klasy paramilitarne w państwie demokratycznym! Licealisto ciesz się życiem i nie pozwól by tacy idioci, debile jak Macierewicz, Kaczyński szkoli Ciebie do zabijania innych. Rząd PiS chce wyhodować nowych obywateli. Wkrótce uczniowie w ramach zajęć z wychowania patriotycznego pojadą na wycieczkę szlakiem żołnierzy wyklętych, nauczą się strzelać, zamarzą o śmierci za ojczyznę. A wszystko to w myśl hasła, więcej patriotyzmu w szkole. Zaś zamiast pacierza zawsze przed rozpoczęciem lekcji, zajęć będzie odmawiany Apel Smoleński. O tym marzysz młody licealisto? 
20 03 2017 Kiedy i kto zatopi ZUS?
Czy PiS-owi przypadnie zatopienie piramidy finansowej ZUS? Wszystko możliwe, albo nawet pewne jak śmierć i podatki. Morawiecki stwierdził, że PiS będzie rządził do chyba 2031 roku to czas będą mieli...choć ja uważam, że ZUS ulega szybkiej agonii, ostatnimi czasy przyśpieszenie tej agonii znacznie się dało zauważyć. Nie da się już skubać i podnosić w nieskończoność składek, bo efekt jest taki, że każdy przedsiębiorca, lub tzw samo zatrudniony, który ma tylko trochę oleju w głowie przeniesie firmę choćby na Słowację czy do Czech. Więc stąd działania pośrednie czyli podniesienie płacy minimalnej (kto będzie śmiał zaoponować ten zostanie zbrodniarzem okrzyknięty), oraz ozusowienie umów zleceń, które już nie są zbrodnią przeciwko ludzkości. Ale to nie koniec pomysłów na skubanie przyszłych emerytów...
Prof. Gertruda Uścińska (mianowana przez minister Rafalską) zapowiedziała, że będzie realizowała misję ZUS zapisaną w "Strategii ZUS na lata 2016-2020", którą jest sprawna, przyjazna i rzetelna obsługa klientów realizowana w oparciu o zasady racjonalnego i przejrzystego gospodarowania środkami finansowymi, przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii i potencjału pracowników. Zapowiedziała jednocześnie wzmożenie prac nad ociepleniem wizerunku Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Jak wygląda ta strategia "ocieplania wizerunku", a zwłaszcza przejrzystym gospodarowaniem środków finansowych? Ano bardzo komicznie, bo oto rząd premier Szydło znów zaczął kombinować jak koń pod górę w sprawie naszych, przyszłych emerytur, a w zasadzie to co z nich będzie...
Jak donosi Gazówa Szechtera...cytuję:

"Rząd zakłada pozbawienie jakiejkolwiek emerytury tysięcy Polaków, którzy sporadycznie pracowali na etacie. Emeryturę dostaliby tylko ci, którzy udowodnią przynajmniej 15 lat tzw. okresów składkowych (...) rząd tłumaczy, że osoby, które krótko pracowały, odłożyły niewiele składek i będą miały niską emeryturę, a koszty obsługi przelewów emerytalnych będą przekraczać wartość świadczenia, co jest marnowaniem pieniędzy(...)
(...)Mężczyzna pracujący 10 lat i zarabiający średnią krajową nie będzie miał prawa do emerytury. Uzbiera jednak na emeryturę w wysokości ok. 500 zł brutto, a jeśli zarabiałby pensję minimalną – 200 zł brutto.(...)
(...)Dlaczego więc rząd nie chce wypłacać takich świadczeń? Bo liczy na oszczędności. Emerytur nie będzie wypłacał, ale przejmie składki ZUS. O tym, że taki plan jest, świadczy dokument Rady Ministrów z rekomendacjami zmian w systemie emerytalnym. Nie ma tam słowa, że składki Polaków, którzy nie dostaną emerytur, mają być im zwrócone. Potwierdza to niedawna wypowiedź wiceministra pracy Marcina Zielenieckiego w Sejmie: „Nie możemy traktować wkładu emerytalnego jako rachunku oszczędnościowego na starość”(...)
(...)Łukasz Wacławik z AGH wyliczył, że jeśli ktoś zarabiał przez 10 lat średnią krajową, uzbiera ze składek ok. 100 tys. zł. I tyle zabierze mu państwo, jeśli plan PiS wejdzie w życie(...)"
Ale!!! rząd ma alternatywę tzw "miękki wariant"...cytuję dalej:
"Rząd się spodziewa, że zagarnięcie pieniędzy ze składek wywoła sprzeciw Polaków. Dlatego szykuje drugi, tzw. miękki wariant. Aby dostać emeryturę z ZUS, trzeba będzie przepracować nie 15, ale pięć lat. Tyle że pojawi się warunek – przez te pięć lat trzeba będzie zarabiać tyle, by uzbierać jedną trzecią emerytury minimalnej (obecnie byłoby to 333 zł brutto).
– To znacznie powyżej średniej krajowej, ok. 6-6,5 tys. zł – zaznacza Łukasz Wacławik."

Czy miała rację Bieńkowska, że ten kto zarabia poniżej 6 tys to frajer, idiota i złodziej? Wygląda na to, że rząd premier Szydło przyjął te słowa jako kanon idiotyzmu i frajerstwa i będzie chciał go wprowadzić w życie...
Idźmy dalej, my jako przyszli emeryci mamy następną propozycję nie do odrzucenia... 10000+, czyli następny "cudowny pomysł" ministra od rozwoju ...cytuję: "O pomyśle 10000+ napisała w poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna". Program miałby być bonusem zachęcającym do pozostania na rynku pracy przez dwa lata po osiągnięciu wieku emerytalnego. Po minimum dwóch latach emeryt miałby dostać około 10 tys. zł. A kto chciałby pracować jeszcze dłużej, temu z każdym kolejnym rokiem kwota ta by rosła."
Czyli dymać do śmierci...a etaty zabierać młodym...ale zrzucać się nadal na kroplówkę dla zusowskiego trupa...

Wróćmy do ZUS-u. I różnych, dziwnych pomysłach, aby jak najwięcej narabować Polakom...przypomnę, że za rządu premier Kopacz został utajniony raport z kontroli ZUS za okres 2008-2013...smaczku dodaje fakt, że postępowanie w tej sprawie wszczął Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie ...to utajnienie trwa do dziś, a premier Szydło nie kwapi się go upubliczniać. Dlaczego, patronatu nad sprawą nie objął szeryf Ziobro? A może w ZUS-ie tkwi taka bomba, że Społeczeństwo tego nie zniesie? Milczenie premier Szydło w tej sprawie daje dużo do myślenia...
A więc czas na konkretne pytania...kto i kiedy zatopi ZUS? Skutecznie, bezboleśnie, bez dymu...tak, aby polskie Społeczeństwo nie kapło się, że jego składki zostały już przeżarte do czwartego pokolenia do przodu? Komu przypadnie ten niewątpliwy "zaszczyt"? Czy rząd pisowski szykuje emerytalny reset? Czy doczekamy się odpowiedzi? 
Żyjemy jednak w ciekawych czasach...
Źródło: trybeus.blogspot.com
Kasa za rezygnację z pójścia na emeryturę. A ja jakoś tym oszukańcom nie wierzę. Poza tym Ja i wielu innych nie martwimy się wysokością emerytury jaką będziemy otrzymywać i kiedy ją otrzymamy tylko jak do niej dotrwać. No chyba, że ktoś jest słabego zdrowia tak jak Bartoszewski to dorobiłby sobie tym sposobem prawie 200 tysięcy złotych do emerytury.
W Polsce starość zagwarantowana jest tylko dla Wybrańców Narodu to niech sobie dorabiają. Taki Bartoszewski tak był schorowany, że nawet najwięksi oprawcy litowali się nad nim i go ze swych łap wypuszczali. I co prawie do setki dociągnął i do samego końca pracował. Tacy jak ja mają zaś zagwarantowane leniuchowanie na starość w skromnej trumience w towarzystwie przesympatycznych robaczków.
Zbójeckie Ubezpieczenia Społeczne powinny zostać zlikwidowane bo to jest przechowalnia dla partyjnych kacyków. No a co ze składkami towarzyszko premier? Pójdą na premie dla rządu i zarządu ZUSu! Opierając się na ogólnie dostępnych danych statystycznych pokusiłem się o rozliczenie wpłacanych składek emerytalnych do ZUS. Zainteresowało mnie to jak wygląda relacja pomiędzy dokonywanymi wpłatami a świadczeniami wypłacanymi przez ZUS. Te wyliczenia są czysto teoretyczne i mogą odbiegać od rzeczywistej sytuacji. Jakby nie liczył średnio ZUS jest na plusie około 2,7 miliarda zł miesięcznie, czyli 32,4 miliardów rocznie! nie licząc odsetek od kapitału jakie pobiera tylko li wyłącznie ZUS. Tymczasem, rząd ubolewa, że budżet dopłaca ponoć do emerytur dziesiątki miliardów rocznie. Jesteście zdumieni? Ja też. Co dzieje się z nadwyżką?
13 03 2017 Czy już czas na POL-EXIT?
Czas na konkretne pytania. Tak w zasadzie trudno jest analizować ostanie posunięcia rządu w sprawie  Dyzmy Europy, czyli tzw "wyboru Tuska" . Trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski jaką rolę miał pełnić Wolski-Saryusz i po co miał być cały ten szum wokół "polskiego, twardego stanowiska". Na pewno szczęśliwy jest Shrek z Wrocławia...uniknął solidnego wykopania w rzyć z Platformy przez potencjalnie powracającego Przewodniczącego ze złocistymi włosami. Pretorianie Prezesa z Żoliborza czworzą się i pięciorzą, aby "misję Szydło" przedstawić jako "wielki sukces dyplomacji"...a Kodziarze rechoczą, jak debile, które popaliły gandzi. Co dalej? 
To wszystko jestem pewien wyjaśni się w niedalekiej przyszłości. Jako krytyk PiS-u mógłbym się pokusić o przysporzenie trochę "świętości" PiS-owi wcielając się w rolę Advocatus Diaboli...Partia ta pokazała ostatnio swoją socjalistyczną twarz...przez co zupełnie mi nie leży...
Co już wiadomo? Wiadomo, że w tzw Eurokołchozie od dłuższego czasu zaczyna cuchnąć jak cholera...co było wiadome od początku. Czego można się spodziewać po Manifeście z Ventotene i jego twórcy komuniście Altiero Spinellim, który był protoplastą tzw Unii Europejskiej. Dziś cuchnie jeszcze bardziej...bandy ciapatych dzikusów pałętają się po Europie bez dokumentów, gdzie tubylczym, ludom nakłada się coraz więcej administracyjnych obostrzeń. W Rotterdamie trwa turecka rebelia , a na Radzie Europy dyskutuje się nad wprowadzeniem w Europie prawa szariatu. Tylko Tarczyński miał odwagę sprzeciwić się temu szaleństwu i stanowczo zaprotestować. 
Wiele nie wiemy, ale możemy wyciągać wnioski z tego co już wiemy. Wiemy, że Tusk, to  kandydat niemiecki na szefa rady, a że gada po polsku to zupełny szczegół. Ale jest potrzebny kanclerzycy jako pożyteczny idiota. Dyzma Tusk poradził sobie w Polsce dzięki niemieckim funduszom, ale w Unii raczej nie będzie lekko. W razie jakiejś większej zadymy zostanie zgrillowany żywcem przez samą "mutti", która zawsze może powiedzieć, że przecież to nie ona jest szefem rady.
Więc dlaczego Prezes et Consortes postanowił obrać kurs na zderzenie się z niemiecką górą lodową w Unii Europejskiej? Powód może być oczywisty...jeśli mają cojones szykowaliby się na POL-EXIT, czyli wyjście Polski z Unii Europejskiej. Tutaj znowu jako Advocatus Diaboli oskarżam Prezesa, że kiedyś tam zrobił wrzutkę, że "...ci, którzy mówią o jakichś referendach w sprawie wyjścia Polski z UE, są szkodnikami, awanturnikami politycznymi"...
Jako Advocatus Diaboli obalam świętość PiS-u...świętość według PiS-u jest tylko w Unii Europejskiej, poza nią jest otchłań i sheol...
Ale to nie koniec...jedziemy dalej...czytałem gdzieś, że Jarosław Kaczyński uznawany jest za "mistrza politycznej intrygi", więc możemy zakładać, że Prezes blefuje z dalszym pobytem Polski w Unii Europejskiej i przygotowuje Polskę na spektakularne wyjście Polski z Unii Europejskiej. Spektakularne, przy wyciu i tupaniu europejskiego lewactwa...
Nie wiemy co takiego ustalili Jarosław Kaczyński z Viktorem Orbanem podczas konsumowania żurku i pstrąga w Zielonej Owieczce w Niedzicy ..spotkanie było nieoficjalne...wiele czerepów wtedy spekulowało co też takiego się tam działo...
Wiem, Orban "zdradził" bo poparł Tuska...ale być może to element gry omówiony w Zielonej Owieczce"...może następnym, albo równoległym zjawiskiem byłby HUN-EXIT...potem CZECH-EXIT, a następnie SLOV-EXIT w ramach V-4...doprowadzając niemieckiego hegemona do szewskiej pasji ?
Więc zakładam, że Prezes z Żoliborza jest stuprocentowym patriotą i adekwatnie do swoich deklaracji chce za wszelką cenę ratować polski węgiel. Mniemam, że po wyjściu z Unii moglibyśmy olać z góry i ciepłym moczem pakiet klimatyczny i opłaty za CO2 z tym związane. Moglibyśmy spokojnie ratować kopalnie i inne branże gospodarcze bez spodziewania się wysokich kar z tzw Unii Europejskiej. Mało tego, Prezes zgładziłby polityczny grzech śmiertelny swojego ś.p. Brata za podpisanie cyrografu w imieniu Polski w Lizbonie.
Następna sprawa...polexitem zostałby naprawiony następny grzech śmiertelny, czyli CETA i zablokowany by został napływ żarcia GMO do Polski...mniemam, że resetowałoby się to z automatu.
Następna sprawa...uwalamy w zarodku wymysł unijnych komisarzy, którzy chcą karać państwa za nie przyjęcie uchodźcy stawką 250 tys euro za jedną sztukę (link)...problem znika...pokazujemy im "gest kozakiewicza"...
Tutaj liczę na komentarze Czytelników, którzy dorzucą w komentarzach pod postem dalsze grzechy śmiertelne PiS-u, które mogły by być zgładzone Polexitem...Prosta jest droga do "świętości" PiS-u ...wiele grzechów politycznych zostałoby naprawionych, wiele grzechów politycznych nie zostałoby w przyszłości popełnionych...jako Advocatus Diaboli stwierdzam, że jeśli Prezes et Co. nie skorzysta z funkcji POL-EXIT nie trafi na polityczne ołtarze jako zbawca Narodu...Źródło trybeus.blogspot.com
10 03 2017 Chłop żywemu nie przepuści…
Prawa strona sceny politycznej nie bez przyczyny uważa ekologów i obrońców środowiska naturalnego za lewactwo szukające sobie zastępczego proletariatu... Czym innym jest jednak rezerwa wobec ekologów, którzy z ochrony przyrody zrobili sobie sposób na życie, a zupełnie czymś innym wrogość do świata przyrody przejawiająca się  w niepotrzebnym jej niszczeniu dla zaspokojenia jakiejś prymitywnej satysfakcji czerpanej z odbierania życia. Karykaturalną postacią tej satysfakcji jest widok niedzielnego spacerowicza z zapamiętaniem mordującego kreta czy polną mysz.
Kilka miesięcy temu pewien przedstawiający się jako urzędnik gminy człowiek wywieszał na drzewach skwerku na rogu Poznańskiej i Wspólnej w Warszawie kartki zabraniające dokarmiania ptaków. Ptaki były również straszone petardami i przeganiane. Szczyty morderczych skłonności zaprezentowała wspólnota zarządzająca niesławną kamienicą przy Noakowskiego 12, która zainstalowała na oknach specjalnie zaostrzone pręty aby nabijały się na nie lądujące na parapetach gołębie. Dokładnie jak w piosence Grześkowiaka-„ jak się żywe napatoczy, nie pożyje se  a juści”.
Od dawna dyskutowano nad koniecznością zliberalizowania ustawodawstwa dotyczącego wycinania drzew. Rozważne były problemy właścicieli domków jednorodzinnych z wycięciem zbędnych drzew a także horrendalne kary nakładane na nieszczęśników, którzy dali się złapać na bezprawnej wycince. Jak wiemy przepisy zmieniły się i właściciel gruntu nie musi się już starać o pozwolenie na wycięcie zbędnych mu drzew. Natychmiast skorzystał z tego prywatny podobno właściciel skwerku przed  gminą Śródmieście, który ogołocił z drzew skwerek przed budynkiem przy ulicy  Nowogrodzkiej. Była to  jedna z ostatnich enklaw zieleni w Śródmieściu. Pomijając względy estetyczne- w sytuacji gdy nieustannie straszy się mieszkańców smogiem spowijającym rzekomo polskie miasta, wycinanie drzew, które w procesie asymilacji wykorzystują dwutlenek węgla jest działaniem co najmniej głupim. Jak Polska długa i szeroka, korzystając z prawa własności  wycinają drzewa gminy, których władze dały się „przekonać” inwestorom do zwolnienia  terenu pod inwestycje czy zabudowę. Obawiam się, że ta mająca w zamierzeniu ułatwić życie  obywatelom ustawa stanie się wyjątkowo kryminogenna.
Cóż zresztą oznacza własność gminy. Czy jest to własność jej urzędników?
„Państwo to ja”-  zwykł mówić Ludwik XIV Król Słońce. „Gmina to ja”- wydaje się mówić każdy urzędnik gminy.  A przecież powinien mieć świadomość, że jest tylko wynajętym przez suwerena czyli mieszkańców gminy zarządcą i we wszystkich ważnych sprawach powinien konsultować się z tymi mieszkańcami.
Jeszcze w kwestii smogu. Mniej odporni na propagandę zaczynają nosić na ulicach maseczki, wywożą dzieci do rodziny na wsi, boją się otwierać okna. Zwolennicy teorii spiskowych zastanawiają się jaki jest cel tego straszenia ludzi. Czy faktycznie władze chcą zakazać używania drewna i węgla w charakterze opału? Przecież ludzi biednych nie będzie stać na ogrzewanie gazowe czy olejowe. A może ma to przekonać społeczeństwo do energetyki jądrowej?
Charakterystyczne jest, że gdy media na całym świecie piszą o aktualnych problemach w Fukushimie, z których najistotniejszym jest wyciek substancji radioaktywnych do wód gruntowych a stamtąd do Oceanu Spokojnego co grozi skażeniem  wód całej kuli ziemskiej nasze media zajmują się smogiem i papierowymi maseczkami, które rzekomo mają przed nim chronić. Jak się okazuje nie tylko Rosjanie lecz o wiele wyżej stojący technologicznie Japończycy nie są sobie w stanie poradzić z opanowaniem skutków katastrofy elektrowni jądrowej. Gorącym zwolennikom energetyki jądrowej chciałabym przypomnieć mecz, który rozsławił Polskę na cały świat. Podczas tego meczu, w trakcie ulewnego deszczu,  nasz Stadion Narodowy zamienił się w basen narodowy, a kibice pływali po murawie żabką. Wszystko dlatego, że projektant  nie poradził sobie z konstrukcją zamykanego dachu nad stadionem. 
Dam inny, jeszcze lepszy przykład. Szpital dziecięcy przy ulicy Trojdena, który zastąpił szpital przy ulicy Litewskiej został zaprojektowany z takim brakiem wyobraźni, że do windy nie mieści się łózko z małym pacjentem i dziecko musi być n.p. na USG wnoszone na rękach przez personel. A przecież zarówno katastrofa w Czarnobylu jak i w Fukushimie wynikły z braku wyobraźni inżynierów. W Czarnobylu panowie inżynierowie robili sobie eksperymenty, nad którymi nie potrafili potem zapanować, w Fukushimie nie przewidzieli skutków częstego przecież w tym rejonie trzęsienia ziemi. Czy naprawdę ludzie, którzy mają kłopoty ze zbudowaniem nie przeciekającego dachu powinni zajmować się energetyką jądrową?
Doskonale rozumiem niechęć wobec ochrony przyrody w kraju, w którym brakuje pieniędzy na leczenie chorych dzieci. Niechęć tę wzmaga absurdalność ustawodawstwa i praktyki w tej dziedzinie. Absurdalne jest na przykład, że pies, który uciekł właścicielowi i spędza w schronisku na Paluchu tylko jedną noc zostaje na koszt podatnika zaszczepiony przeciwko wszelkim zwierzęcym chorobom, odrobaczony, odpchlony ( niezależnie od jego faktycznego stanu), a na pożegnanie właściciel dostaje w prezencie smycz. To bardzo miłe ale zupełnie zbędne. Przynosi to korzyść nie zwierzęciu lecz zapewne realizatorom tego programu przesadnej opieki.
Nie przenośmy jednak naszego zniecierpliwienia wobec niemądrych ustaw na bezbronne zwierzęta i drzewa. Miejskie ptaki są ozdobą miasta nawet jeżeli trochę brudzą. A drzewa w przestrzeni publicznej są nie tylko ozdobą lecz są nam wręcz niezbędne do życia.
Tekst drukowany w trybeus.blogspot.com
02 03 2017 Zadłużenie Polski osiąga już bilion złotych
928 mld 661,2 mln zł – tyle wyniosło zadłużenie skarbu państwa na koniec ubiegłego roku – poinformowało Ministerstwo Finansów. To aż o 94 mld 110,5 mln zł więcej niż rok wcześniej. A także – inaczej patrząc – to połowa naszego PKB. Tylko w grudniu nasz dług publiczny wzrósł o 5,3 mld zł! Jak tłumaczy resort finansów, na wzrost zadłużenia w 2016 r. największy wpływ miało finansowanie deficytu budżetu państwa – to kosztowało nas aż 18,7 mld zł. Kolejne 15,8 mld zł to ubytek wywołany zmniejszeniem stanu środków na rachunkach budżetowych. Na różnicach kursowych straciliśmy 1,1 mld zł, a kolejne 3 mld zł rząd przekazał w formie obligacji na zwiększenie funduszu statutowego Banku Gospodarstwa Krajowego.
– „Wysoki i rosnący dług publiczny jest niebezpieczny dla gospodarki. Po pierwsze, wyższy dług publiczny to wyższe koszty odsetek, które musimy płacić z naszych podatków. Po drugie, wyższy dług publiczny to większe ryzyko kosztownego kryzysu finansów publicznych, czyli sytuacji, w której inwestorzy, bojąc się o wypłacalność danego kraju, stają się coraz mniej chętni, aby dalej pożyczać mu pieniądze i wymagają coraz wyższego oprocentowania. Po trzecie, rosnący dług publiczny oznacza, że oszczędności, które są w gospodarce, zamiast finansować inwestycje przedsiębiorstw i wzrost gospodarczy, są wydawane na pokrycie dziury budżetowej” – tłumaczyli ekonomiści FOR, gdy na ich liczniku pojawił się bilion długu publicznego.  Źródło koduj24.pl

02 03 2017 Czy ormowcy też są ,,wyklętymi"? No bo Stanisław Piotrowicz, poseł PiS, prokurator stanu wojennego pewnie nim zostanie o ile już nim nie jest i za to zgarnia co miesiąc nie małą sumkę.

Ormowcy też  są ,,wyklętymi”!!!!!!!! Co za obłęd z profanacją ,,Żołnierzy Wyklętych”. Nie dość, że władza pisowska w swoich reżimowych mediach szaleje w podwieszaniu się pod ŻW, to w swojej propagandzie zapędziła się w ślepy zaułek. 
Otóż w wydawanej przez TVP 2 panoramie w dniu 01.03. 2017 roku o godz. 18.00, lansowała Janusza Niemca jako ofiarę reżimu komunistycznego. Nadmieniam, że Janusz Niemiec to były komendant ORMO w Ursusie, pacyfikował nasze strajki w okresie stanu wojennego, w nagrodę otrzymał stołek kierownika odlewni żeliwa w Ursusie...
Dlaczego pisowcy w swojej propagandzie, nawet nie zechcą zajrzeć do archiwum kadrowych, gdzie był zatrudniony Niemiec? Gdzie jest teczka SB Janusza Niemca??? Może od tego trzeba by zacząć, ale pisowcy siepacze od propagandy nie liczą się z prawdą z chęcią lustracji tej prawdziwej, oni w znacznej większości są tacy jak Niemiec, albo Żubryd w zależności od systemu politycznego panującego w Polsce, oni zawsze płyną jak zdechłe ryby z nurtem rzeki i dlatego są takie antypolskie efekty. Dzieci stalinowców lub byli komuniści, dziś nadają ton pisowskiej propagandy i tacy jak Żubryd – Niemiec, dla nich są ,,bohaterami”, jeszcze dodatkowo są w ,,opakowaniu kościelnym”, dla uwiarygodnienia zdrajców.
Wczoraj podczas głównych uroczystość święta wyklętych przeklętych słuchałem bredni Macierewicza i Dudy i aż się włos na głowie mi jeżył. Oni cały okres okupacji i lata powojenne do jednego worka wsadzali. Dla nich Hubal był żołnierzem wyklętym. Natomiast Mały Franek już nie bo to AeLujka a BCH tym bardziej bo dziedziców chcieli wygonić i majątki ziemskie rozparcelowywać.
Ci wyklęci na moją ciotka łączniczkę z AK wyrok śmierci wydali tylko dlatego, że nie chciała dalej z nimi walczyć i powiedziała im co myśli o ich liście osób, którzy mieli być rozstrzelani w jej rejonie działania. Dobrze że koledzy z AK jej pilnowali i bandytów przegonili. Przyszło ich trzech pod dom ciotki i jak wyszedł tylko jeden AKowiec to tak wiali że buty pogubili. Tacy to byli z ich żołnierze.
Z roku na rok rozkręca się spirala obłędnego zachwytu ludźmi, którzy w oczekiwaniu na III wojnę światową, pomiędzy walkami z ludową władzą, napadali na wsie, rabowali, gwałcili, zamordowali przynajmniej 5 tys. cywilów, w tym 187 niemowląt i dzieci, a niektórzy z wyklętych są uznani za winnych ludobójstwa.
27 02 2017 List do PANA Kaczyńskiego
Pamiętam z przedszkola, że kiedy nie można było spuścić manta silniejszemu koledze, to zawsze można było go opluć. Piszę do PANA powodowany rosnącym niepokojem, który dziś jest udziałem wielu, bardzo wielu rodaków, pytających siebie nawzajem – co dalej z tą Polską? Nie wiemy, co oznaczać będzie dla nas PANA panowanie nad państwem. Nie dostrzegamy kresu zawłaszczania kraju przez dowodzoną przez PANA grupę trzymającą władzę. I nie mamy pojęcia, jak daleko sięgają PAŃSKIE ambicje. Zwracam się więc do PANA w bardzo odosobnionym przekonaniu, że jednak odważy się PAN odpowiedzieć Polakom na ich pytania o przyszłość. Liczę na odpowiedź, bo podejrzewam, że jednak zna PAN z grubsza znaczenie słów często przywoływanych w PANA wypowiedziach – takich jak honor, prawda i uczciwość. Mam też nadzieję, że cechy, które PAN przypisuje sobie osobiście lub za pośrednictwem PAŃSKIEGO dworu, mają choćby mgliste odbicie w rzeczywistości.
Gorszy sort kulał się ze śmiechu, słuchając i oglądając, jak spoceni dworzanie wiją się i gimnastykują, interpretując PAŃSKI występ ku czci marszałka Sejmu, odsądzanego od tej czci przez opozycję, której to czci odmówił PAN im w rewanżu. Wśród wielu żałosnych prób wyjaśnienia PANA światłej myśli najzabawniejszy był argument, że dlatego nazwał PAN ludzi z PiS „panami”, ponieważ PAŃSCY wierni używają w kontaktach towarzyskich zwrotów „pan” i „pani”, czego członkowie innych partii zazwyczaj nie czynią, więc panami nazwać ich nie można… A już całkiem powalające było wyjaśnienie pomocnicze, że przejawem tradycyjnej polskiej kultury wyższego sortu jest kultywowany przez Pana obyczaj całowania kobiet w rękę. Źródło koduj24.pl
Co mogę zrobić dla Polski? Jaro jest naj..... PiS jest naj... Polska jest naj... Same sukcesy nic dziwnego że i w głowie może się przewrócić. Prezes chodzi dumny niczym paw z koroną i trenem godowym. Zaś Macierewicz nasrożył piórka i postawił grzebień niczym kogut młody. Zanim Was Mości Panowie duma do cna nie rozsadzi. Odpowiedzcie łaskawie czy macie już gotowy plan spłaty polskiego zadłużenia? Kiedy i czym planujecie spłacić długi, które zaciągnęliście by zaspokoić swoje zbyt wybujałe ambicje? Na nasze dzieci, wnuki nałożyliście kolejną kontrybucję na całe ich życie, rodzą się i umrą niewolnikami Co, naszego wypracowanego przez pokolenia chcecie jeszcze sprzedać, aby dochód wystarczył na spłatę Waszego zadłużenia? Czy powrót Śląska, Pomorza..... do macierzy wystarczy by zaspokoić roszczenia? Co mogę zrobić dla Polski? Właśnie to! Nie dyskutujmy, o homoseksualistach, o kolejnym partnerze osoby z kolorowego czasopisma.......Tylko pytajcie, pytajcie , pytajcie...... a później ........Ojciec prać? Prać synkowie!
Z listu do Koryntian.
07:58 - 22. Feb. 2017 https://twitter.com/sowa/status/834296371238862848
http://sowamagazyn.blogspot.com/2014/01/bohdan-poreba-zmarl-fo291-stefan.html

Szanowna Pani Prokurator, Kaczyński skończy na lawecie jako pedał z rozpiętym rozporkiem – jakich treści obelżywych chciałaby doczytać się Prokuratura Krajowa w przepowiedni dla Królowej Saby, Cioty, czy Nabuchomora? Gen. Polko tak samo proroczo powiedział niedawno: ich brak wyobraźni może być przyczyną tragedii. Wcześniej Komorowski, zięć żydoubowców o nazwisku Dziadzia, czyż musiał robić za prowadzonego przez teściową, fałszywego opozycjonistę, żeby przepowiedzieć, że Lech Kaczyński długo tak nie pociągnie w cugu stale będąc, bez potrzeby nie nalata się długo po kateringu lotniczym wiecznie z tysiącami buteleczek alkoholu po kieszeniach, nabytego przez Kancelarię Prezydenta RP w tym celu właśnie, żeby polityce dodać animuszu. Chyba że były to lewe rachunki na małpki i fikołki reklamowane na Warszawskiej ulicy przez Palikota?
Jak ostatnio lewy Macierewicz (trockista) długopisy chciał kupować za blisko 100 tys. zł. Wsiądzie któregoś dnia do tupolewa po przeciągniętej do późnych godzin nocnych bibce na Zamku Królewskim i będzie po przeciwniku batalii politycznej! Czyż nie z nadludzką troską w głosie wyrażał się bojowiec od trzymania szarfy przy nielegalnym składaniu kwiatków pod pomnikiem z nazwami bitew od Lenino do Berlina, na krótko przed Magdalenką?
Czy Beata Szydło po stypendium rządu amerykańskiego w Stanach została przepytana w Kraju z tego, co zapamiętała ze szkoleń przez CIA i FBI? Z pewnością  uprzedzona była także na szkoleniu w USA, że po powrocie do Polski nic jej nie grozi za składanie fałszywych zeznań, choćby w sprawie wypadku w Oświęcimiu. Bo przecież sama od siebie nie powinna być chyba taka optymistyczna wiedząc, że nie ostatnia to będzie jej  rozmową z prokuratorem, ale czeka ją seria bolesnych zastrzyków, jak to się mówi obrazowo, jeżeli nadal będzie kręcić z Kaczyńskim i żadne nie odpowie, dlaczego nie wystrzeliła w limuzynie rządowej ani jedna poduszka bezpieczeństwa, żeby zadbać o bezpieczeństwo oficera Biura Ochrony Rządu? Czyżby rachunki były na Audi-8 w najdroższej wersji, a dostarczono chińskie podróby z poduszkami próżniowymi, czy opróżnionymi ze sprężonego powietrza ? 
Pani premier Szydło nie pytana jeszcze przez prokuratora z Krakowa, który chce z pewnością zarobić na delegacji, dlatego nie wybrał się jeszcze dorożką do tej wsi, gdzie pani premier pod Krakowem mieszka, powiedziała już do kamer, że wszyscy są równi wobec prawa. Głupio powiedziała, jak debil, który nie zna Prawa Drogowego, które jednych ludzi w Polsce stawia nad drugimi w pozycji uprzywilejowanej, jeżeli tylko używają ci ludzie lepszego sortu trzech aut za jednym razem, na których mrugają światła i wyją syreny. Wszyscy wiedzą w okolicy, że pani premier Szydło nigdy nie jest podwożona do domu z hałasem, bo sobie tego po prostu nie życzy, chce mieć po pracy spokój za uszami. Słusznie. Nie słusznie natomiast, że te debile niczego do wczoraj się nie nauczyły, jak dowodzi dokumentalne video z kolumną uprzywilejowaną pędzącą przez Żywiec na złamanie karku, trzema autami po dwóch pasach spychając do rowu jadące z naprzeciwka. Widziało to już pół miliona ludzi. Głupoty debila prokurator nie ukryje! 
Beata Szydło utraciła bezpowrotnie wiarygodność tak samo, jak Jarosław Kaczyński cnotę (nie tylko po Myśli Platona), to na co ona właściwie jeszcze liczy? Przecież Jaruzelski i Kiszczak już nie żyją, ich nie można rozliczać dla picu za Magdalenkę, ale Jarosław Kaczyński zarządzał podstolikami z Zollem, a ten prawnik święty nie był, krótko mówiąc, streszczając to, co Zbigniew Kękuś przywraca po autoocenzurowaniu szaleństwa wymiotnego na swojej stronie kekusz.pl. Młodzi będą rozliczali pomazańców, ja zaś nie będę przecież stawał za plecami każdego Prokuratora Krakowskiego, czy Krajowego, bo i po co? Pejsów już nie noszą; za co miałbym ich szargać?  Dla dania nauczki, nie w celach lubieżnych.

23 02 2017 Początek końca PiS?
Ledwie minął rok z małym okładem, a poważnych porażek Kaczyńskiemu i jego partii policzyć można dość sporo. A tak niewiele brakowało, żeby pochlebcy Kaczyńskiego rozpoczęli budowę jego mitu jako nieomylnego przywódcy. Na światło dzienne zaczęło wychodzić zwykłe partactwo w myśleniu, zapiekłość, brak możliwości realizacyjnych, kiepskie zaplecze kadrowe, zwykła nieuczciwość, pazerność i zakłamanie.
Zaczęło się już w połowie 2016 r. Najlepiej to lato w PiS opisuje słynne z tamtego czasu hasło „Koryto plus”. Otóż klub parlamentarny PiS złożył wówczas w Sejmie projekt podwyżek dla najważniejszych osób w państwie. Zakładał on znaczne zwiększenie uposażenia prezydenta, premiera, ministrów i wiceministrów, wojewodów, posłów i senatorów, a także szefa NBP oraz prezesa NIK. Comiesięczną pensję miała też otrzymywać Pierwsza Dama. Opozycja natychmiast przypomniała, że PiS w kampaniach wyborczych obiecywał cięcie wydatków na administrację publiczną. Marek Suski odpowiadał na to: „Wszystko się zmienia!”, bo chyba nie zauważył, że i dla Kaczyńskiego była to niespodzianka. Prezes się wściekł i kazał wycofać projekt.
Ledwo sprawa przycichła, a już PiS-owscy funkcjonariusze przystąpili do urzeczywistniania kolejnych, wytyczonych przez prezesa celów. Do Sejmu wpłynął obywatelski projekt Instytutu Ordo Iuris, który zakładał całkowity zakaz aborcji i karanie kobiety za jej dokonanie. Jednocześnie pojawił się drugi projekt, przewidujący liberalizację prawa aborcyjnego. Choć PiS zarzekał się, że nie będzie odrzucał projektów obywatelskich w pierwszym czytaniu, to głównie głosami partii rządzącej pierwszy dokument trafił wówczas do dalszych prac, a drugi wylądował w koszu. Na efekty nie trzeba było zbyt długo czekać. Kaczyński swoim wyznawcom zafundował tym sposobem zamieszanie, o jakim dawno nie słyszeli – setki tysięcy ubranych na czarno kobiet wyszło na ulice polskich miast, by powiedzieć wodzowi głośne „nie”. Skala protestów była na tyle duża, że w zaledwie dwa dni po proteście posłowie PiS karnie odrzucili chwalony wcześniej projekt zaostrzenia prawa aborcyjnego. Prezes osobiście zaangażował się w gaszenie pożaru.
Minęło parę następnych miesięcy i oto sam wódz w brutalnym przekazie mówi do tych, którzy mu zaufali: – „Frankowicze” powinni wziąć sprawy we własne ręce i walczyć w sądach. (…) Rząd nie może podejmować działań, które doprowadzą do zachwiania systemu bankowego”. Dla wielu frankowiczów oznaczało to koniec marzeń o tym, że państwo wyciągnie do nich pomocną dłoń w starciu z bankami. A przecież kilkanaście miesięcy wcześniej, w czasie dwóch kampanii wyborczych, PiS obiecywało je spełnić.
Prawie jednocześnie Kaczyński dopuścił do kolejnej „wywrotki” PiS-u. Bez żadnych zapowiedzi na stronach Sejmu pojawił się projekt, zakładający rewolucyjne zmiany w Warszawie, powiększający miasto stołeczne o 32 okoliczne gminy. Protestować zaczęły wymienione w dokumencie gminy, widząc w tym dążenie PiS do zdobycia władzy w stolicy i próbę manipulowania zasadami głosowania w wyborach samorządowych. Na dobitkę projekt, skandalicznie niedopracowany, okazał się monstrualnym bublem prawnym. Platforma Obywatelska, korzystając z okazji, zadała wówczas PiS-owi celny cios w Radzie Warszawy. Przyjęła ona uchwałę, w myśl której 26 marca w stolicy odbędzie się referendum dotyczące zmiany granic administracyjnych Warszawy. Kaczyński na to wszystko salwował się ucieczką… do przodu i zapewnił, że w proponowanym kształcie ustawa na pewno nie zostanie przyjęta, a przed PiS jeszcze długie konsultacje.
Minęło półtora miesiąca i w Polsce – po zliberalizowaniu przez PiS ustaw o ochronie przyrody i lasów – na potęgę rozpoczęło się wycinanie drzew. Co ze sobą przyniósł ten niebywały bubel prawny – każdy widzi, a i wódz szybko się zorientował. – „Przepisy dotyczące wycinki drzew na prywatnych posesjach będą zmienione”. Jednak zanim powstanie nowa ustawa zakazująca powszechnej wycinki, będziemy mieli Polskę wyciętą w pień. 
Źródło: koduj24.pl
21 02 2017 Ilu dziś takich Buzków ma status pokrzywdzonego i stoi w pierwszym szeregu po ordery i zaszczyty!? 
Wszak to wielcy opozycjoniści!
TW Karol...likwidator polskich kopalń...
Jeśli już jesteśmy przy górnictwie, to należy wspomnieć Jerzego Buzka (tajny współpracownik o ksywie Karol), który przyczynił się do likwidacji kopalń
...tekst pochodzi ze strony wzzw, wordpres.com. TW „Karol” był najwyżej ulokowanym tajnym współpracownikiem służb specjalnych komunistycznego aparatu represji we władzach ruchu „Solidarność”. Jerzy Buzek został zwerbowany przez Wywiad Wojskowy PRL w roku 1971 przed wyjazdem na stypendium naukowe do Wielkiej Brytanii (1971-72r). Informacja na ten temat zawarta jest w zachowanych aktach...
Pierwszym zadaniem agenta było zdobycie dla Układu Warszawskiego najnowszych technologii utylizacji gazów bojowych. Po powrocie do kraju, w końcu 1972 roku, Jerzy Buzek złożył stosowny raport. Wobec podejrzenia o przewerbowanie agenta przez MI 5 (siostrzane do CIA służby brytyjskie). Wywiad PRL zrezygnował z użycia agenta „na kierunku państw kapitalistycznych”. W związku z tym przekazano agenta do dyspozycji Służby Bezpieczeństwa. Użyty przez Służbę Bezpieczeństwa po wydarzeniach 1976 r (protesty na uczelniach) do operacji rozpracowania środowisk akademickich m.in. w ramach sprawy obiektowej „Politechnika”. Chodzi o Politechnikę Gliwicką. Działania te koordynował przede wszystkim Wydział III KW MO Katowice.
Nagrodą za efektywną pracę było umożliwienie przyznania tytułu naukowego docenta. Jerzy Buzek posiadał minimum 3 „teczki” , pierwszą, gdy był rozpracowywany, drugą założył Wywiad, trzecią Służba Bezpieczeństwa, nadając kryptonim Tajny Współpracownik (TW) „Karol”. Natomiast w ramach każdej z wymienionych, występowały m.in. teczka personalna oraz teczka pracy tzw. operacyjna. Po strajkach sierpniowych 1980 roku Jerzego Buzka skierowano do Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.
Najpoważniejszym sukcesem agenta TW „Karol” stały się działania manipulacyjne podczas I-szego Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” w Gdańsku, gdzie jako współprowadzący obrady m.in. doprowadził do uchwalenia słynnej Odezwy do Narodów Europy Środkowo-Wschodniej. Celem autorów z komunistycznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL była prowokacja i uzyskanie bezpośredniej pomocy (z interwencją zbrojną włącznie) od ZSRR, zaniepokojonego rozszerzaniem się wolnościowej „zarazy” na inne kraje socjalistyczne. Agent otrzymał za to zadanie wysoką nagrodę finansową. W 1985 podpisał kolejny ważny dokument złożony w teczce operacyjnej TW „Karol”.
Charakterystyczną rolę Jerzy Buzek odgrywa w aresztowaniu przywódców Śląskiego podziemia solidarnościowego. Poznaje wyjątkowo lokal, w którym ukrywa się Tadeusz Jedynak. Wkrótce zostaje w nim aresztowany tenże lider władz regionalnych i krajowych. Następnie Jerzy Buzek poznaje mieszkanie, w którym ukrywa się następny szef regionalnych struktur „Solidarności”- Jan Andrzej Górny. Po kilku godzinach lokal okrąża ogromna liczba samochodów SB oraz cywilnych i mundurowych funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa PRL. Poszukiwanego przez 7 lat listem gończym Prokuratury Wojskowej czołowego działacza podziemnych struktur, w tym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” aresztowano… bez rewizji lokalu ! Buzek niezauważony, z torbą pełną związkowych pieniędzy, bez kłopotu opuszcza po kwadransie „kocioł”.
Nie znany jest w dziejach podziemia przypadek, by przy tak ważnym aresztowaniu Służba Bezpieczeństwa nie dokonywała gruntownej rewizji i „zabezpieczenia” lokalu. Jedynym, który skorzystał na powyższych aresztowaniach był Jerzy Buzek, który jako „doradca” zaczął „nieformalnie” reprezentować Górny Śląsk w pracach krajowego kierownictwa (TKK) „Solidarności”. Było to możliwe, gdyż SB nie dopuściła do wyłonienia kolejnego przywódcy regionalnej NSZZ „Solidarność”. Dotychczasowa odmowa przesłuchania w procesie lustracyjnym Tadeusza Jedynaka, przywódcy podziemnej „S” przez powołanie się na opinię J.A.Górnego jest kompletnie absurdalne.
W tej sprawie nie oceniamy więzi przyjacielskich, czy też jawnych współpracowników Moskwy (Miller, Oleksy itp.), ale utajnionych przed nami (działaczami demokratycznej opozycji), tajnych współpracownikach służb specjalnych. Perfidia systemu totalitarnego polegała na tym, że wśród naszych znajomych i współpracowników umieszczano „przyjaznych” nam agentów służb specjalnych.
Akta rozpracowania i aresztowania J.A. Górnego zachowały się i potwierdzają rolę jaką odegrał TW „Karol”. Niezbędne jest ich dogłębne zweryfikowanie przez Sąd Lustracyjny na opisaną okoliczność. Za powyższe zasługi oraz przekazanie dokumentów władz podziemnej „Solidarności” agent TW „Karol” otrzymał od Służby Bezpieczeństwa 7000 USD (Równowartość ówczesnych ok. 350 pensji). Co najciekawsze, Jerzy Buzek nigdy nie został aresztowany, czy nawet internowany, choć już od roku 1981 z racji jawnej działalności w legalnej NSZZ „Solidarność”, był doskonale znany Służbie Bezpieczeństwa. Mało tego, wielokrotnie (10 razy) wyjeżdżał do krajów kapitalistycznych. Jest to również wypadek wśród działaczy opozycji bez precedensu.
Tym bardziej, że na Śląsku szalał największy komunistyczny terror. „Ekstremie” paszport czasami wręczano, owszem, ale z pieczątką: bez prawa powrotu do PRL. TW „Karol” był najwyżej ulokowanym tajnym współpracownikiem służb specjalnych komunistycznego aparatu represji we władzach ruchu „Solidarność”. Konfederacja Polski Niepodległej o istnieniu takiej agentury była informowana. Ocena infiltracji struktury tzw. gliwickiej części RKW NSZZ”S”, została przekazana kierownictwu podziemnej „Solidarności” przez osobę informowaną przez Wydział Operacyjny „Kontrwywiadowczy” KPN [świadek ujawniony Sądowi zgodnie ze zobowiązaniem posła Michała Janiszewskiego].
Kierownictwo podziemia świadome było penetracji przez służby specjalne. Stąd w wolnej Polsce już po zwycięstwie Przewodniczącego NSZZ „S” Lecha Wałęsy w wyborach prezydenckich doszło, w 1991 roku, na terenie Kancelarii głowy państwa do poufnego spotkania z udziałem członków władz „Solidarności”. Przeglądano materiały operacyjne byłej Służby Bezpieczeństwa PRL. W tym również teczkę TW „Karol”, „Docent” i „Oris”. Zakres podejrzeń ograniczył się do 2 osób. Już wtedy był wśród nich Jerzy Buzek, i z tego najprawdopodobniej powodu nie został on Wojewodą Katowickim. Sprawa wybuchła ponownie podczas Regionalnego Zjazdu „Solidarności” Śląsko-Dąbrowskiej, gdzie Wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Zbigniew Martynowicz zarzucił publicznie Jerzemu Buzkowi współpracę z SB. Jerzy Buzek następnie „znikł” na wiele lat z życia.
Źródło: trybeus.blogspot.com
21 02 2017 Kto wpuścił Dudę w kanał? Jan Dziedziczak? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o roszczenia. Żydowskie roszczenia.
– Być może Polska zostanie poddana pewnej presji – powiedział amerykański senator, były kandydat na prezydenta, a przede wszystkim żydowski lobbysta John McCain, do polskiego prezydenta. Co oznaczają te słowa jest zupełnie jasne – chodzi o rasistowskie żydowskie roszczenia wobec Polski. Do tej skandalicznej deklaracji doszło podczas szczytu bezpieczeństwa europejskiego w Monachium...
McCain kilkakrotnie już występował z poparciem tych roszczeń. Uchodzi za czołowego przedstawiciela żydowskiego lobby w amerykańskim senacie. 
Kto wysłał do niego prezydenta Dudę?

W tej sytuacji spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z McCainem to jawna niezręczność, mogąca narazić na szwank polskie relacje z administracją prezydenta Donalda Trumpa. Portal wolnosc24.pl alarmował, że to spotkanie nie powinno mieć miejsca, gdyż przyniesie wizerunkowe szkody. I tak się stało. Nie dość, że McCain znów wystąpił z roszczeniami żydowskimi, to w dodatku potraktował prezydenta Dudę wyjątkowo niegrzecznie, nie wstając do niego podczas powitania.
Powstaje pytanie, kto doprowadził do spotkania żydowskiego lobbysty skonfliktowanego z amerykańską administracją z polskim prezydentem? Tropy wiodą do wiceszefa MSZ – Jana Dziedziczaka, który kilkanaście miesięcy temu został uznany przez jedną z żydowskich gazet za… czołowego przedstawiciela izraelskiego lobby w polskim parlamencie. Mimo tak kompromitującej wpadki Dziedziczak dostał wysokie stanowisko w MSZ-cie. To on uchodzi także za pomysłodawcę wręczenia Orderu Orła Białego innemu zwolennikowi żydowskich roszczeń – Szewachowi Weissowi, co nastąpiło w styczniu w Izraelu. Rasistowskie roszczenia
Dlaczego amerykańskie organizacje żydowskie chcą pieniędzy od Polaków? Ich argumentacja jest prymitywnie prosta i jawnie rasistowska. Uznają się za spadkobierców wymordowanych w Polsce Żydów, nie dlatego, że łączy ich z ofiarami niemieckich socjalistów indywidualne pokrewieństwo, ale pokrewieństwo rasowe. Argumentują, że są spadkobiercami „żydostwa” więc należy im się majątek „pożydowski”. Ta argumentacja nie ma oczywiście żadnych podstaw prawnych. Niemniej jednak żydowscy lobbyści od lat nie ustają w wysiłkach by wydusić z Polaków te pieniądze, oceniane przed laty na 65 miliardów dolarów.
Polskie władze jak dotąd nie uległy tej presji. Jednocześnie nikt z rządzących Polską nie odrzucił wprost tych roszczeń. A obecne władze zdają się wkręcać w grę serwowaną im przez żydowskich lobbystów. Na szczęście rekrutują się oni w większości z frakcji republikanów skonfliktowanej z prezydentem Trumpem. Tym bardziej polski prezydent nie powinien był się z nimi spotykać! Wygląda na to, że w pałacu prezydenckim funkcjonuje jakiś „kret”, który takie kompromitujące spotkania doprowadza do skutku...
Źródło: trybeus.blogspot.com
14 02 2017 Gu...miśki III RP.
Zasadniczy problem wizerunkowy kolejnych młodocianych współpracowników ministra Macierewicza, sprowadza się w sumie do ich głupkowatej aparycji. Jak się nad tym głębiej zastanowić, to samego szefa MON też to dotyczy.
Będący dziś znakiem rozpoznawczym Macierewicza i radością parodystów jego absurdalny uśmiech, wykrzywiający mu regularnie twarz bez żadnego związku z poruszaną tematyką (a także wyrazem reszty oblicza). To taki sam produkt domowego chowu speców od wizerunku, jak słynna opalenizna  Leppera, czy wybielanie zapijaczonej gęby  Olechowskiego. Macierewicz z ery teczek, z początku lat 90-tych, to znany ponurak, z pretensjonalną fajką i rosochatym brodziszczem. Niewiele się już z tym wizażowo zrobić, więc ktoś w rozpaczy wpadł na pomysł: „niech się chociaż uśmiecha!”.
I to ten anonimowy doradca odpowiada za następne dekady straszenia Polaków tym obłąkańczym szczerzeniem uzębienia, wpędzającym w pułapkę zwłaszcza prezenterów telewizyjnych. Ci jako wzrokowcy (i często przygłupy) skupiają się bowiem na mowie ciała i regularnie bywają przerażeni czemu ten uśmiechnięty przecież dziadunio, równocześnie opowiada, że wszystkich ich zaraz poda do sądu, zniszczy, zmiażdży i pożrę swą rozwartą szczęką.
Ale nie Macierewiczu jednak miało być, tylko o jego dziateczkach i ich teczkach. A zatem przecież to nic nowego!
Tacy „Misiewicze” to cecha faktycznie głównie centro-prawicowych rządów w III RP. Pamiętam po 1997 r. inwazję młodzieży UW-olskiej i AWS-owskiej na osławione już dziś gabinety polityczne, których wówczas wszyscy dopiero się uczyli: i beneficjenci, i raczkujące tabloidy, i perwersyjnie zgorszeni wyborcy. Nie dokąd indziej, ale właśnie do MON-u (pod innym jednak wówczas kierownictwem, dziś raczej obłudnie w tej kwestii współczującym i wbijającym szpile Macierewiczowi) trafiały takie właśnie gagatki, sprawdzające z miejsca co im się należy. Komórka raz! (a wtedy to był szpan wyjątkowy, a i ćwiczenie dobre, bo sprzęt był wciąż prawie walizkowy!), pistolet wydawać!, erka i ałka na samochód koniecznie! Potem takie towarzystwo wpadało do knajp w Sopocie i na Krupówkach (bo o większym hajlajfie wciąż nie słyszeli), machało legitymacjami sejmowymi czy gabinetowo- resortowymi – i stoliki się znajdowały, i po media nikt nie dzwonił. Ech, złote czasy...!
Odrębną kategorię stanowili natomiast w dumnej wyższości młodzi UW-ole, głównie z chowu  Pawła Piskorskiego. Wszyscy obowiązkowo w wylansowanych 2 lata wcześniej przez  Kwacha  niebieskich koszulkach do żółtych krawatek, wszyscy mniej zainteresowani spluwami i erkami, a bardziej rozdawaniem wizytówek bankierów i ustalaniem czy nie dałoby się jeszcze czegoś odkręcić od podłoża i sprywatyzować, z odpłatnością dla nich za trzymanie brysztangi.
Z czasem każdy się dorobił swojego zaplecza tego typu. W SLD wysyp nastąpił oczywiście po sukcesie 2001 r. W szeregach PSL identycznie wyglądający chłopcy w weselnych atramentowych garniturkach i przysadziste absolwentki Akademii Rolniczych, w obowiązkowo za krótkich spódniczkach i dłoniach spracowanych trzymaniem ludowych drągów... od sztandarów – wypełnili zwłaszcza Urzędy Marszałkowskie całej Polski B, C i D. PO pozostaje wiernym dziedzicem i następcą UW-olstwa, wprost z tego ostatniego kręgu wywodzi się lider .Nowoczesnej. Słowem – jakąż kuchnią, szkołą i pepinierą okazały się te polityczne gabinety i przedpokoje! A przy okazji – jakim są szkiełkiem mikroskopowym do obserwacji chorego życia politycznego współczesnej Polski.
I tak właśnie historia III RP toczy się bez przeszkód dalej, bo to przecież z małych „misiewiczów” wyrastają duże, żerujące na niej gu...miśki.
Źródło: chart.neon24.pl
13 02 2016 Macierewiczowszczyzna to tylko hipoteza rozwoju wydarzeń.
Państwo znacie konotacje historyczne tej nazwy? Nie wątpię, że tak. Czasy bolszewików, terror jednostek obdarzonych nadmiarem władzy. Czy mamy z tym do czynienia w dzisiejszej Polsce? Odpowiecie, że nie – zapewne dziś słusznie. Jednak – gdy spróbujemy użyć wyobraźni – do jakich wniosków dojdziemy?
Odkąd Antoni Macierewicz został ministrem obrony narodowej, jesteśmy świadkami całego szeregu zachowań każących dalece wątpić w słuszność tej nominacji. Każde zastanawiające wydarzenie, o ile nie uda się go zamilczeć, jest obficie zalane potokiem słów ministra – z której to lawiny zawsze wynika, że wszystko jest w porządku, po całkowitą kontrolą, a sprawy idą w najlepszym z punktu widzenia interesów Państwa, kierunku. I tę narrację potwierdza i podtrzymuje cały obóz PIS.
Tymczasem - uważny obserwator zwróci uwagę, że deklaracje ministra coraz jawniej rozmijają się z rzeczywistością. Pan minister mówi, że wojsko będzie miało dwa śmigłowce a śmigłowców ani widu. Mówi, że Polskie Wojsko się rozwija i wzmacnia swój potencjał a jednocześnie zakupy są wstrzymane, nie tylko w zakresie śmigłowców ale i innego uzbrojenia, natomiast środki są kierowane na tworzenie tworu w obecnej sytuacji mało potrzebnego, czyli Obrony Terytorialnej. Ma ona, Obrona Terytorialna,  oczywiście sens, ale jedynie wtedy gdy stanowi dopełnienie regularnego wojska. Natomiast jeżeli występuje zamiast to będzie jedynie mięsem armatnim dla potencjalnego agresora. A dobrze wyposażone i uzbrojone jednostki OT staną się łatwym dostarczycielem najlepszego sprzętu bojowego dla wroga.
Pan minister obiecuje wzmocnienie wojska a najwyżsi generałowie i wyżsi oficerowie tabunami uciekają do rezerwy. Pan prezydent zwraca się do żołnierzy, by otwarcie opowiedzieli o swoich bolączkach, a następnie ten, który się odważył powiedzieć wylatuje ze służby. Należy wątpić, by nastąpiło to z inicjatywy prezydenta. Co oczywiście prezydenta nie usprawiedliwia – skoro żądał informacji, winien zadbać i o bezpieczeństwo informatora i o dyskrecję. Inaczej sam sobie wystawił marne świadectwo. Nie pierwsze i zapewne, niestety nie ostatnie, ale nie o prezydencie jest ta pieśń...
Zatem KTO STOI ZA ministrem Macierewiczem, że jego pozycja jest tak mocna, że za mocna i dla Prezesa i dla Pani Premier i dla prezydenta?
Czyżby prawdę pisał Tomasz Piątek o przedziwnych polityczno- biznesowo- mafijnych kontaktach międzynarodowych ministra Macierewicza? Sięgających od Waszyngtonu przez Chicago, Tel Aviv do Moskwy? Czy stąd płynie siła Antoniego Macierewicza? Czy to jest siła korzystna dla Narodu i Państwa Polskiego? Stawiajmy takie pytania, szukajmy na nie odpowiedzi. Ba żądajmy odpowiedzi na te pytania.

Równolegle z zapaścią personalno- inwestycyjną w Wojsku Polskim pojawiły się u nas ciężkie oddziały wojsk amerykańskich. Ma to (chyba) oczywiście swoje dobre strony, bo lepiej z dwojga złego być pod nadzorem (okupacją?) amerykańską, niż sowiecką. Znam oczywiście takich, którzy się z tym nie zgodzą, ale z tego, co wiem, jest ich kilku, chyba trzech. Nasuwa się jednak pytanie o cel czemu i komu, to miałoby służyć? Są na naszym terytorium obce wojska, naszych za bardzo nie widać, do tego jest świetnie uzbrojona i wyposażona Obrona Terytorialna o nie do końca jasnych kompetencjach. To, że OT zna doskonale lokalny teren, ludność i infrastrukturę, jest zaletą gdy służy ona interesom swojego Narodu. Jest gorzej, gdy zostanie ona związana współpracą z obcym wojskiem i podległa personalnie z pominięciem struktur Wojska Polskiego. Z drugim elementem już mamy do czynienia, z pierwszym wynikającym z drugiego możemy mieć do czynienia w każdej chwili. To powinno dawać do myślenia. Przypominam, że cały czas obracamy się w sferze podległości władzy pana Macierewicza i jego ewentualnych mocodawców.
Gdzieś w tle tych rozważań majaczy niesłusznie schodząca w niepamięć sprawa tragedii smoleńskiej. Sposób jej wyjaśniania przez czynniki oficjalne i stronę rosyjską urągał i urąga wszystkim cywilizowanym standardom. Problem w tym, że RÓWNIEŻ sposób wyjaśniania okoliczności tego zdarzenia prze kolejne zespoły, komisje czy podkomisje sygnowane przez Antoniego Macierewicza, nosi wszelkie cechy celowej dezinformacji, z tą jedynie różnicą, że ścieżki prowadzą w innych kierunkach. Miller malował jedne ścieżki, Lasek trochę inne, Anodina też nieco inne. Pełen profesjonalizm. W świecie służb nazywa się to mnożeniem tropów, krzyżowaniem ścieżek, zadeptywaniem śladów, cel jest jeden: żeby wszystkich postronnych zniechęcić do zajmowania się sprawą. Tak to wygląda. Ostatni rok działania podkomisji jedynie potwierdza te moje odczucia, panowie siedzą i biorą pieniądze za nic, za dawanie alibi, nie ma żadnych efektów ich działania. Można odnieść wrażenie, że nikomu z władz nie zależy na poznaniu prawdy o Smoleńsku.
Zaś natarczywa uporczywa konsekracja przy każdej dobrej i złej okazji ofiar i sprawy smoleńskiej powoduje narastające zniechęcenie opinii publicznej. Zupełnie jakby komuś o to chodziło, jakby komuś na tym ZALEŻAŁO.
Z napisaniem na ten temat nosiłem się od jakiegoś czasu, bezpośrednim impulsem były trzy zdarzenia.
Pierwsze, to szarża kolumny samochodów Antoniego Macierewicza pod Lubiczem.
Sposób w jaki Macierewicz porusza się po polskich drogach i się tym chełpi, przypomina jako żywo jego sposób poruszania się w świecie polityki, w tym sposób poruszania się wśród ludzi. Pan Macierewicz rozpycha się z butną miną, jest nieustannie napompowany władzą. Porusza się z ochroną przypominającą ochronę prezydenta USA. Wypowiada się niechętnie, z demonstracyjną wyższością, na pytanie dziennikarzy odpowiada tak, jakby robił jakąś niesłychaną łaskę, zresztą jeżeli nawet odpowiada, to i tak nie na temat, lub obok tematu. Emanuje impertynencją, pławi się w niej, upaja się nią. Takie mam narastające wrażenie. Zachowuje się jak człowiek, który otrzymał władzę znacznie przekraczającą jego możliwości intelektualne i nie rozumie czemu ona ma służyć. Że jest to służba i zobowiązanie. Nie czas na próżną autokreację.
Drugie zdarzenie, wypadek Pani Premier. Wydaje się, że skutki będą nieznaczne, głupia szarża BORowców rozejdzie się po kościach. Ale taka sytuacja skłania do postawienia pytania o następczość władzy w sytuacjach krytycznych. Pani Premier mogła odnieść cięższe obrażenia.
Trzeci element, a właściwie pierwszy – to sen. Sen przyśnił mi się w nocy po „szarży pod Lubiczem”. Przyśniła mi się niewyraźna ciemna tablica, na której coś było napisane. Początkowo nie mogłem się doczytać, po dłuższym wpatrywaniu się odczytałem pierwsze zdanie. Tam była napisana informacja: „Jarosław Kaczyński nie żyje”. Dalej nie czytałem, bo się obudziłem i natychmiast włączyłem telewizor, żeby zobaczyć, co leci na żółtym pasku...
Nic nie leciało – uuuffff!.
Obudziłem się tak gwałtownie i niemal panicznie, bo pierwszym skojarzeniem, jeszcze we śnie, było że władzę przejął Macierewicz. W świetle posiadanej już wiedzy i obserwacji byłoby to bardzo prawdopodobne i niezmiernie moim zdaniem niebezpieczne. Z dużym prawdopodobieństwem nastałyby czasy o których jest tytuł tego felietonu.

Warto pamiętać o Smoleńsku również i w tym kontekście, że Lech Kaczyński, gdy zaczął zanadto przeszkadzać został bez zbędnych ceregieli usunięty. Z tego warto wyciągnąć wniosek, że KAŻDY kto będzie zanadto przeszkadzał też może zostać usunięty.
Wyraziłem tym felietonem swoją opinię, bo uważam, że trzeba o tym publicznie powiedzieć. Tym bardziej, że wszyscy dziennikarze niepokorni i niezależni, wszyscy ci, którzy mają decydujący wpływ na prawicową opinię publiczną, jakoś tak niepostrzeżenie przeistoczyli się w nieprzytomnych wazeliniarzy i lizodupców władzy. To jest wprost niewiarygodne jak można się upodlić i nawet tego nie zauważać. Uważałem, że trzeba o tym napisać TERAZ kiedy jeszcze Macierewiczowszczyzna jest groźną ale jedynie hipotezą. Trzeba o tym pisać i mówić.
Uważam i piszę to z pełną powagą, że w dobrze pojętym narodowym interesie ludzie powinni wyjść na ulice jeśli trzeba, to w wielomilionowych manifestacjach by wymusić na rządzie jedno: trwałe i całkowite odsunięcie Macierewicza od władzy i to natychmiast.
Ten rząd nie jest idealny, ale jest niezły i najlepszy z możliwych dostępnych. Gdyby z jego składu został usunięty Antoni Macierewicz ten rząd stałby się - w mojej opinii lepszy o jakieś 80%. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że jakieś 60-80% głosujących na PIS nie zagłosowałoby nań gdyby wiedziało, że Macierewicz będzie w składzie rządu.
Stąd mój apel do Prezesa Kaczyńskiego i Pani Premier Szydło: apel o niezwłoczne usunięcie Antoniego Macierewicza z rządu.

Źródło: att.neon24.pl
10 02 2017 Wojna mocarstw z polskimi kopalniami! Polskie (?) rządy zdradziły!
„Polska może i powinna dążyć jak najszybciej do pełnej samowystarczalności energetycznej, wykorzystując własne zasoby kopalne i odnawialne” …..tymczasem Strategia Unii i naszych? rządów jest następująca: „Samowystarczalność energetyczna Polski od roku 1960 (118%), poprzez rok 1975 (113%) – gwałtownie zaczęła spadać, by osiągnąć w roku 2000 (85%) i docelowo w 2020 roku, wg „Założeń Polityki Energetycznej” ma osiągnąć 60%” ...
Prawda jak oliwa zawsze na wierzch wypływa! Na podstawie obecnego stanu najważniejszego sektora gospodarki jakim jest sektor energetyczny możemy wyraźnie wskazać winnych ruiny Polski.  Ludziom o mocnych nerwach polecam „Raport Adamczyka III” z roku 2015, gdzie autor opisywał mrożącą krew w żyłach zaplanowaną przyszłą katastrofalną politykę energetyczną Polski oraz gdzie opisywał on jak krok po kroku kolejne polskie? rządy bezwzględnie niszczyły polskie górnictwo i bezpodstawnie zamykały polskie kopalnie!  Za pomocą fałszywej propagandy medialnej wbijano ludziom do głów, kłamliwe tezy że górnicy są pasożytami społecznymi, a kopalnie przedsięwzięciem nieopłacalnym. Dodatkowo podpierano się kłamstwem o ociepleniu klimatycznym i negatywnym wpływie dwutlenku węgla na globalne ocieplenie. Co oczywiście jest kłamstwem! DWUTLENEK WĘGLA NIE JEST ODPOWIEDZIALNY ZA WZROST TEMPERATURY! Dla zainteresowanych pogłębieniem tematu polecam „Raport klimatyczny Marka Adamczyka cz.1”
To jedyny taki przypadek na świecie żeby rządy po 1989 roku wyprzedawały swoją własną gospodarkę. W Polsce rozegrało się największe OSZUSTWO WSZECHCZASÓW gdzie poszkodowanym i ograbionym został cały naród przez garstkę przebiegłych złodziei. Skoro zaś rządy byłyby uzurpacyjne, nie byłyby polskie i nie byłyby legalne, to wszelka prywatyzacja dokonana przez te indywidua byłaby bezprawna i powinna zostać unieważniona. Dlatego potrzebna jest nowa Norymberga w Warszawie, która unieważni bandycką prywatyzację, odbierze majątki złodziejom, osądzi i ukarze winnych. Źródło trybeus.blogspot.com
07 02 2017 Z nad morza brzegu nocą pisane...
Od kilku już dni, codziennie, przez nasz kraj przetaczają się dyskusje w sprawie Lecha Wałęsy. Czy przeciętny obywatel, na przykład taki jak ja, w końcu anonimowy człowiek, może dokonać oceny tej pomnikowej postaci.? Pewnie że może, z przynajmniej jednego powodu, czynnego prawa wyborczego. Czyż nie żyjemy w demokracji, a nam maluczkim nie dano prawa głosu, tym samym prowokując nas do oceny.? Według mnie Wałęsa przejdzie do historii jako postać tragiczna oraz przykład totalnego upadku, najgorszego z możliwych. Człowiek dwóch symboli. Zwycięstwa i degrengolady. Narodowy przywódca, ale zarazem donosiciel. Doszedł na sam szczyt. W świecie jeden z najbardziej znanych żyjących ludzi. W Polsce okryty hańbą.
Fatalny prezydent. Postawił na lewą nogę. Przez niego komuchy podniosły ponownie głowy, a ich człowiek, Kwaśniewski, rządził krajem przez kolejnych 10 lat. Zatrudnił kapciowego Wachowskiego, dając mu niemalże nieograniczoną władzę do rąk. Poparł puczystów Janajewa w Rosji. Trzymał się grubej kreski jak zbawienia. Zacierał ślady swojej donosicielskiej działalności wykorzystując moc najwyższego urzędu w państwie. Wymyślił NATO Bis. Przegrał bój z postkomunistycznym kandydatem o reelekcję. Dzisiaj idzie w zaparte. Kłamie. Jest już na zupełnym moralnym dnie. Co ciekawe, ciągle pojawiają się jacyś obrońcy etosu Wałęsy. A przecież już nic do obrony nie zostało. Robotniczy trybun stał się w swoim kraju pośmiewiskiem. Zresztą, gdy był prezydentem ci sami, co go teraz bronią, nabijali się z niego niemiłosiernie.
Na swoją linię obrony przyjął dwieście różnych wersji. Żadna nie wytrzymuje konfrontacji z prawdą. Bajeczka o pieniężnych wygranych z gier losowych wypełnia nas tylko smutkiem. Mądry apel Kornela Morawieckiego odrzuca. Tylko przyznanie się do winy dałoby mu jakieś szanse zakończenia chocholego tańca. Wałęsa już nie śmieszy. Nie przewodzi również. Raczej ciągnie za sobą ogromną stertę hańby. Mógł być jednym z największych Polaków, a zostanie tym, którego nasi potomkowie pokazywać będą jako wzór najgorszego upadku, przy czym jego szanse na zmianę wizerunku maleją z każdym dniem.
Osobiście głosowałem na niego. W Stoczni Gdańskiej, w 1983 roku podałem mu rękę, myśląc przy tym, jak wielkim jest człowiekiem, jak bardzo bohaterskim. Dzisiaj już nic z mitu Wałęsy nie zostało. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wraz z nim przegrała Polska...
Źródło: niepoprawni.pl/blog/jantoh
27 01 2017 Gospodarka głupcy...z PiS-u!
"Gospodarka głupcze", to hasło w kampanii wyborczej pewnego Billa, co to raczej nie stosował się do niej, a zajął się bardziej kreatywnym zajęciem, czyli częstym rozsuwaniem rozporka...ale hasło jak najbardziej na miejscu, logiczne i warte wdrażania...
Niestety zauważam, że w Polsce kolejni polityczni kuglarze obiecują, że jeśli tylko zostaną wybrani, to będą kłaść nacisk na rozwój przedsiębiorczości i na rozwój gospodarki... Po ponad roku rządów PiS-u, widzimy różne, gospodarcze ciekawostki...jedna mnie poraziła, a mianowicie artykuł na WPmoney z tytułem "Sprytny plan PiS się powiódł"
Wyczytać tam można, że rząd wypuścił obligacje skarbowe na ponad 60 miliardów, na które jak szczerbaty na suchary rzuciły się banki komercyjne, które to znów pożyczyły "na procent" rządowi te 60 miliardów:))...tak to na chłopski rozum trzeba rozumieć. Nie dociera do mnie, że jakieś furtki, że jakieś korzystne odsetki...pożyczono od banków trzy razy więcej wirtualnych pieniędzy niż w roku 2015, więc licznik długu przyśpieszył trzykrotnie. Dodam, że obligacje mogą skupować tylko banki komercyjne...proceder zrzeknięcia się emisji pieniądza trwa już od dawna za sprawą żyda Selmana, nazywanego w Polsce dla niepoznaki  Piłsudskim.
Oto "finansowe owoce" pana Morawieckiego...przypominam, że to ten co porzucił "banksterskie dolary na rzecz rządowych orzechów"...dziś widzimy, że jest to gwarant niekończących się zysków dla sektora bankowego...i praktycznie metodologia działania Morawieckiego niczym się nie różni w metodologii słynnego Vincenta (Jacka) Rostowskiego, czy kuglarza finansowego Balcerowicza, to znaczy różni się, ale subtelnością działania...przecież to członek rządu "dobrej zmiany", katolik i człowiek prawy...
Kiedyś zdumiałem się na wypowiedź pewnego młodego człowieka, który stwierdził, że jak mu brakuje pieniędzy to po prostu idzie do banku...pan Morawiecki kiedyś ubolewał, że za mało jest bankowości w inwestycjach (jakoś tak to szło)...więc delikatnie się sygnalizuje przedsiębiorcom, że jak im braknie kasy, to zawsze mogą udać się do banku...trend się raczej utrzyma...
Rząd "dobrej zmiany" nie kładzie nacisku na gospodarkę, on wie, że pieniądze są w bankach...więc nawet, kiedy nie ma wpływu z podatków zawsze może sięgnąć po kasę, bo przecież każdy wie, że kasa znajduje się...no gdzie? Ano w bankach...wróżę tu ekonomiczną katastrofę.
Mój szwagier się kiedyś obraził na moje słowa, że te 500+, to taki kredyt z opóźnionym zapłonem, który będą spłacać nasze dzieci i pewnie może i wnuki...ja też biorę na dzieci, ale jeśli bym nie brał, to i tak spłacać będę musiał...choćby w podwyższonych podatkach. A można było to zrobić mądrze...500+ tylko dla najbiedniejszych, a reszcie dać ulgi podatkowe ...choćby podnieść tą debilnie śmieszną kwotę wolną od podatku...dać wędkę a nie rybę...
Następna sprawa to zawiłość prawa podatkowego...na Interii czytałem, że teraz urzędnik skarbowy nie będzie kompetentny w wydaniu "interpretacji przepisu podatkowego"...można będzie zamówić sobie u ministra finansów, a co... ale to będzie kosztowało 20 tys zł ..."dobra zmiana" panowie...
Ale najbardziej, co rujnuje polską gospodarkę to banda urzędników, która obciąża budżet...nie czarujmy się, jest ich coraz więcej i są utrzymywani z naszych podatków, które widzimy nie starczają...wtedy rząd bierze na ich utrzymanie kasę "na krechę", co wyżej przytoczyłem...
Każde państwo można przyrównać do przedsiębiorstwa...w zasadzie trzeba tym modelem rozumować. Jeśli w przedsiębiorstwie kładzie się nacisk na rozbudowę kadr, a nie skupia się uwagi na pracownikach, którzy realnie przynoszą zysk przedsiębiorstwu, to kończy się to zawsze plajtą.  Mój kolega...(branża budowlana) zawsze marzył o wielkim przedsiębiorstwie. Dopiął celu, ale za namową pewnych "doradców" zatrudnił więcej ludzi w kadrach. Sprawa rozwinęła się dynamicznie...kadry zaczęły rządzić firmą...miały wgląd w konto szefa i widziały pokaźne sumy na nim...niestety nie docierało do nich, że wygrywając prestiżowe przetargi konto jest zasilane poważnymi sumami, ale koszty też częściowo przeżerały tą sumę...zwłaszcza tzw kadry. Kolega doszedł "do ściany"...koniec roku ze stratą. Oczywiście tzw kadry krzywdy sobie nie robiły, wypłaty swoje na czas, niestety inne sprawy firmy z opóźnieniem. Zwolnić nie było łatwo, bo kodeks pracy przewiduje pewne procedury, więc poślizg trwał kilka miesięcy. Poradziłem mu, aby raczej podpisał umowę z jakimś biurem podatkowym...sam poleciłem mu mojego księgowego, a tzw kadry pożegnał bez żalu. Dziś wszystko ma robione na czas i oszczędza kilkadziesiąt tys miesięcznie...Dlaczego podaję taki przykład? Dlatego, że urzędników państwowych można porównać do takich kadr...oni sztucznie regulują jaką powinność mają ci co ten podatek faktycznie generują do budżetu, a faktycznie sami nie wiedzą na czym tzw gospodarka polega...wiedzą natomiast gdzie są pieniądze...no przecież w bankach.
W tym roku utrzyma się, jestem pewny ucieczka firm za granicę, ja się nie dziwię, sam, jeśli tylko będę miał kontrolę z piramidy finansowej zwanej szumnie ZUS-em, to obelgi ze strony złodzieja nie zdzierżę... A więc nalegam, kładźcie nacisk na gospodarkę...głupcy z Pis-u! Źródło trybeus.blogspot.com
16 01 2017 Wy młodzi politycy zdecydujecie się wreszcie czy chcecie wygrać wybory czy być internowanymi.
Szanowni politycy, mija kolejny rok naszego wspólnego życia w kraju zwanym jeszcze Polską. Kolejny rok porażek, przykrości, upokorzeń i nieporozumień. Chcielibyśmy powiedzieć wam w końcu coś miłego ale chyba nam się to nie uda. Znów tańczycie z nami lambadę i znów w ferworze latynoskich rytmów myślicie że nie czujemy przez spodnie waszego rozgrzanego krocza na naszych pośladkach. Ale zaufajcie nam my czujemy.
Po jednej stronie wy, politycy PiSu z gracją pijanego słonia w składzie z porcelaną łamiecie prawo , łamiecie konstytucję, łamiecie obyczaje ale według was to nie ma żadnego znaczenia. Bo przecież był stan wojenny, powstanie warszawskie, 70 lat temu UBecja zabiła Inkę...więc albo jesteś z nami albo dzielisz łoże z Kiszczakiem i jesteś resortowym padalcem. To dzięki waszemu zaangażowaniu rośnie młode pokolenie wychowane na strachu, fałszu i obłudzie. Pokolenie bezwzględne , która nie zawaha się sprzedać przyjaciela dla kariery a matkę utopić w łyżce do herbaty.
Ale na szczęście mamy wspaniałą opozycję, latarnię mądrości i spokoju, niekończące się źródło konstruktywnej krytyki. Co byśmy my biedne żuczki zrobili bez waszych dramatycznych gestów, bez rozdzierania szat przed kamerami i ogłaszania w co drugim zdaniu końca demokracji, końca Polski i końca świata tak w ogóle. Gdzie dziś bylibyśmy gdyby, nie wasza krzywda, wasze męczeństwo na sali plenarnej z wyłączonym ogrzewaniem? Po nocach w okopach swoich willi pisaliście odezwy do narodu i ustalaliście palny przejęcia władzy. Osiem lat wmawialiście nam że Telewizja Publiczna jest stronnicza i nieobiektywna. A dziś odwaliliście takie bajlando, Kurskiemu powierzając szefostwo TVP. No a wy młodzi politycy Platformy i Nowoczesnej, którzy nie załapaliście się na stan wojenny, dziś tak bardzo chcecie wyrobić sobie zaległe legitymacje kombatanckie by czerpać z tego całą garścią do końca życia profity przynależne męczennikom za wolność i demokracje. W zamian za kolejne opowieści jak to jeden poseł z pisowskiej dyktatury szturchnął posła, obrońcę demokracji
Zatem wy młodzi politycy zdecydujecie się wreszcie czy chcecie wygrać wybory czy być internowanymi. Nie mam złudzeń, że ten artykuł nic nie zmieni. Ale mam nadzieję, że ktoś z tych zadufanych w sobie panoczków z Wiejskiej trafi na ten artykuł i choć przez chwilę zrobi mu się głupio.
Przed laty jeden z znamienitych opozycjonistów, w trosce o własny tyłek powiedział: Nie palcie komitetów, zakładajcie własne. Lat minęło sporo a my zamiast palić komitety próbujemy je co chwila reaktywować. 
To jest ta Lepsza Zmiana która daje zielone światło dla polskiej przedsiębiorczości.
Piękna jest nasza Polska cała szkoda tylko że nie dla nas Polaków.
Z listu młodego polskiego przedsiębiorcy.
Żyję w Polsce , z własnego wyboru, daję pracę kilkunastu osobom , jest to duża odpowiedzialność. Większość z nich ma dwoje lub troje dzieci. Płacę za nich podatki, ZUS-y i składki. Nie jest to jednak łatwe. Niemniej nie podajemy się i pracujemy ile sił aby wciąż osiągać lepsze wyniki. Zaznaczę że każdy pracownik ma umowę o pracę. Mam 27 lat.
Niestety przegrywamy z firmami, które są zwolnione z podatku, które dają swoim pracownikom umowy śmieciowe, które mają w du... polskie prawo i zasady. Przegrywamy nie dlatego, że jesteśmy gorsi. Przerywamy, ponieważ polscy politycy, urzędnicy już dawno zapomnieli o tym co znaczy godność i jedność. Którzy oddają Polskę kawałek po kawałku.  Żyję w kraju gdzie żadnego przetargu nie wygra polska firma. Chyba że jest to Sp z o.o. z kapitałem zakładowym 5 tys. złotych i startuje do budowy drogi za setki milionów złotych.
Żyję w kraju, w którym kpi się z obywateli, w którym na naszych oczach, oczach dzieci, ich rodziców na zasiłku, sierot w domach dziecka, bezdomnych, rządzący wpierdaaaaalaaaają najdroższe dania i popijaj winem za dwa tysiące w restauracjach przeznaczanych tylko dla nich. I nikt z tym nic nie robi.
Żyję w kraju, w którym ucisza się głos rozsądku, głos domagający się sprawiedliwości i przyznania się do błędu. W kraju, którym rządzą buraki, chamy i prostaki. W kraju w którym idzie się do polityki po pieniądze a nie z powołania. Każdy polityczny śmieć, który pod dziurawą płachtą tzw. prawa kradnie publiczne pieniądze, zabiera obywatelom ich godność, może bezkarnie uśmiechać się z bilbordów przed wyborami. Żyję w kraju w którym z wyborów demokratycznych, o które walczyli nasi dziadkowie, a które są jedyną naszą ostoją godności obywatelskiej, robi się kpinę i komedię bez żadnych konsekwencji.
Przygnębiające jest jednak to, ze nie mogę nic z tym zrobić, bo biorę odpowiedzialność za rodziny, których członkowie zarabiają w mojej firmie pieniądze na życie. Bo od rana do wieczora kombinuję komu najpierw zapłacić swoje zobowiązania, żeby wystarczyło do 10-tego na wypłaty. Bo wciąż próbuję znaleźć inne możliwości rozwoju.
Najgorsze jest jednak to, że nie ja powinienem „zrobić coś”, nie moi pracownicy, przyjaciele, ruchy społeczne, ludzie biorący udział w demonstracjach. Przecież dbanie o nasze własne państwo, to zadanie rządu o którym już wspominałem. Jeśli nie mógłbym wypłacić pieniędzy swojemu pracownikowi, nie mógłbym spojrzeć w lustro.
Pomyślmy zatem kim są ludzie, których wybieramy. Wyobraźmy sobie takiego polityka, który daje nam pracę, który stoi przed nami, pije wino za 2 tysiące, wypycha kieszenie tysiącami złotych a przejazdy samochodem który dostał od nas i który mówi: Firma jest w fazie restrukturyzacji i dla Ciebie nie starczyło” Kończę wracam do pracy. 
02 01 2017 "Niewidzialne śmigłowce" – tajna broń Macierewicza. 
Internet bezlitośnie wypomina szefowi MON obietnicę
Gdy minister obrony składał tę obietnicę w październiku, specjaliści mocno drapali się w głowę. Od początku było wiadomo, że jego deklaracja jest nie do spełnienia. Antoni Macierewicz stwierdził bowiem w fabryce w Mielcu, że jeszcze w tym roku polska armia otrzyma pierwsze śmigłowce typu Black Hawk. Choć ich wyprodukowanie w tak krótkim czasie było niemożliwe. Jeszcze wczoraj internauci odliczali godziny, jakie pozostały ministrowi Macierewiczowi, by dotrzymać słowa.
Wkrótce cała polska armia stanie niewidzialna a Macierewicz na czele kolumny pancernej uda się do Smoleńska po wrak Tupolewa korzystając z braku kontroli granicznej bo Rosja będzie w Schengen. Wrak Tupolewa stanie się najświętszą relikwią.
A co z tą Rosją - zdają się pytać masy robotnicze. Odpowiedź jest bardzo prosta. Kaczyński chce wejść w sojusz z Putinem, zdemontować Unię Europejską, podbić cały zachód i przyłączyć Rosję do Schengen. To oczywiście doprowadzi do zapowiadanej od długiego czasu wojny z Rosją, dzięki czemu Kaczyński będzie mógł władać całą Europą od Atlantyku po Ural. By żyło się gorzej! By żyło się gorzej wszystkim!
W 2014 roku taka myśl przyszła mi do głowy. Gdy PiS do władzy dojdzie to Macierewicz w skórzanym płaszczu  na Szucha będzie urzędował.  Kard. Dziwisz zostanie Najwyższym Sędzią Świętej Inkwizycji. Odbędzie się beatyfikacja Rydzyka i to dwa razy. Karski zaś będzie jeździł po Warszawie po pijaku meleksem i porywał młode dziewczyny. Ogolą Olejnik na łyso. Talk- show Powiatowego Kluby poprowadzi Pospieszalski, a wiadomości w telewizji będzie czytał Ziemkiewicz. Koniec świata jakby powiedział Popiołek przypalając kolejnego kiepa. Rymkiewicz będzie wieszał ludzi na latarniach. Orliki zamienią na miejsca straceń.  Michnika wywiozą na Dworzec Gdański. Saska Kępa zmieni nazwę na Beata Kempa. Niesiołowski będzie się ukrywał w Bieszczadach z taaaką brodą, a Kutz w podziemnej norze na Mazurach. A Palikota nabiją na Pałac Kultury. Najsztub zwróci się przeciwko Żakowskiemu, a Mann przeciw Maternie, Mroczek stanie przeciwko Mroczkowi, a Golec stanie przeciwko Golcowi. Nergal pójdzie do seminarium. Będą szkolić PiS- Kaidę. Będzie wojna z Ruskimi i z Niemcami i będą chcieli przesunąć granicę za Smoleńsk! Będzie wszystko i nic nie będzie. Tak właśnie będzie, gdy PiS przy władzy będzie. 
Fajerwerki J. Kaczyńskiego na Nowy Rok.
Kiedy Polacy przygotowywali i przeżywali święta Bożego Narodzenia Kaczyński mozolnie przygotowywał podstawy pod wydarzenia 2017 roku. 
Najpierw zaognił sytuację związaną z protestem opozycji w Sejmie, w obronie wolności mediów i wykluczonego z obrad posła. Powołał jakiś pisowski sejmik, który obradował w Sali Kolumnowej i teraz wychodzi na to, że Polska nie ma legalnie uchwalonego budżetu na przyszły rok, z czego będą wynikały coraz to poważniejsze problemy w funkcjonowaniu państwa. Czy spędził ten czas na poszukiwaniu porozumienia dla rozwiązania tych trudnych spraw? O nie. Na pytanie tygodnika „wSieci”, jak ocenia to co dzieję się w Sejmie i wokół niego od 16 grudnia, prezes PiS stwierdza: - „Trzeba to nazwać wprost, to była
próba puczu. Sygnały o takiej możliwej próbie przejęcia władzy docierały już do nas wcześniej”

Rządzi nami jeden człowiek. W PiS nie ma nikogo innego, kto miałby samodzielny pogląd. Metodą tych rządów jest utrzymywanie ciągłego konfliktu. Dla państwa i jego obywateli to metoda rujnująca. Znamy tę metodę i jej skutki aż nadto dobrze, pamiętamy przecież słynne słowa: „W miarę postępów w budowie socjalizmu walka klasowa zaostrza się” W 2015 roku Polska była spokojnym, stabilnym państwem w Unii Europejskiej. W 2016 roku Polska była krajem wielkich protestów wielu grup społecznych, przeciw dławieniu przez rząd instytucji demokratycznego państwa i wolności obywatelskich. Obawiam się, w świetle twierdzeń J. Kaczyńskiego o puczu, że w roku 2017 będziemy mówili, że rok 2016 to były jeszcze stare dobre czasy.
No a ja pamiętam kiedy to Balcerowicz zafundował nam gospodarkę wolno rynkową wprowadzając ją na bandyckich papierach. Od tego momentu zaczęliśmy odpowiadać na pytanie: Kiedy w Polsce będzie lepiej? Lepiej to już było teraz może być tylko coraz to gorzej. Poza tym lepi to się glina i pieniądz do łapy urzędasa państwowego.
Polacy, czas powiedzieć i ja mam dość!
Pod lukrowaną powłoką „małej stabilizacji” Naród zżera parch rozkładu. Po ulicach chodzą ludzie smutni, zmęczeni, agresywni, rozdrażnieni. Ludzie bez wiary w przyszłość, bez nadziei na lepsze jutro, bez możliwości rozwoju. Mężczyźni śmierdzący potem wyciśniętym przez ciężką fizyczną pracę, którzy nie mają się gdzie umyć, bo pracodawca nie zapewnia im łazienki. Kobiety śmierdzące tanimi perfumami, w tanich i tandetnych ubraniach z koszy w „lumpeksach”. Po asfaltowych parkingach osiedlowych biegają dzieci, które nigdzie nie wyjadą na wakacje. Na ławkach siedzą staruszkowie, których jedynym zajęciem jest siedzenie na ławce, bo niczego innego nie mogą zrobić, gdy z emerytury zostaje 200 zł na miesiąc.Jesteśmy poniżani w pracy i urzędach. Jesteśmy upokarzani bezrobociem. Jesteśmy gnojeni podwyżkami, wprowadzanymi tak często, że nawet ich nie zauważamy.
Zabiera się nam pieniądze z funduszy oszczędnościowych, nakłada podatki na wszystko, co jest. Opodatkowane są nawet prezenty „na gwiazdkę”, tylko nikt tego nie przestrzega. Mamy wirtualne prawo, trudne do zrozumienia nawet po dokładnym przeczytaniu, pełne niespójności, tworzone chyba po to, by móc w każdej sytuacji „dopierdolić” biedakowi. Przedstawiciele narodu składają się w większości z ludzi pozbawionych jakichkolwiek złudzeń, że Polskę da się naprawić. Szkoły wyższe „kształcą” ludzi, których przydatność dla Państwa jest zerowa, zapełniających rzeszę bezrobotnych, bez prawa do zasiłku.
W naszym kraju jest ponad 2 miliony osób bez pracy. Wyjechało z niego ponad 2 miliony! 4, słownie – cztery – miliony ludzi „w wieku produkcyjnym” jest bezproduktywnych dla Państwa, dla Narodu!
Co z tego że parkingi są pełne samochodów, sklepy pełne towaru i nie widać nigdzie żebraków, ani ludzi z trądem. Nawet najbiedniejsi mają telewizory, komputery i dostęp do internetu. Tak, sytuacja nie jest taka jak we wczesnym średniowieczu. Mamy XXI wiek. Ale ci, co to wszystko mają, pracują po 18 godzin na dobę, mąż i żona, a dzieci przesiadują w świetlicach szkolnych, albo szwendają się po osiedlach. Wszystko jest na kredyt – bankowy, parabankowy, prywatny, i każdy żyje w strachu, że straci pracę a z nią wszystko, co ma. Zgadzamy się na to, by upokarzał nas, poniżał i niewolił Europejczyk z pełnym brzuchem i pogardą dla Polaków! Zgadzamy się na niszczenie naszej tradycji, kultury, języka! Zgadzamy się na tolerancję zboczeń, zabijanie dzieci poczętych, osierocanie narodzonych, emigrację dorosłych, zamykanie starców w „domach opieki”! 
28 12 2016 Prezydent Andrzej Duda o awanturze w Sejmie, ingerencji z zewnątrz i "polsko -​rosyjskim resecie"
Zdaniem prezydenta ludzie zniechęcają się do władzy wtedy, gdy źle rządzi lub wtedy, gdy "opozycja na siłę przekonuje, że jest bałagan, niepokój, niebezpieczeństwo". Obecna władza, zdaniem Andrzeja Dudy wprowadza "dużo prospołecznych zmian", więc nie można użyć "argumentu o władzy, która zapomniała o obywatelach". Jego zdaniem trzeba więc "niepokoje wzniecać". - Stąd cały krzyk o "zagrożeniu demokracji" - jak przywołany przykład o rzekomym zagrożeniu wolności mediów - stwierdził prezydent. 
Duda nam się nie udał. Jako wierny uczeń J. Kaczyńskiego, osiągnął mistrzostwo w politycznej grze cynizmem, hipokryzją oraz populistyczną demagogią. Bo dla niego posługiwanie się kłamstwem oraz oszczerstwem jest tak naturalnym procesem jak dla innych oddychanie.
Bo ma przylepiony do twarzy uśmiech i za dużo mówi. Bo zakamuflował te przyszyte sznureczki. Bo nie chcę obudzić się rano z ręką w nocniku i dzień zaczynać od modlitwy, budować pomniki, pracować za Bóg zapłać i żyć wspomnieniami czytając Wielki Testament.
A wszystko to pod światłym przywództwem Wielkiego Ojca Narodu Kim Bum Jara Smoleńskiego.

Urodziłem się kilka lat po zakończeniu II Wojny Światowej . I dokąd sięgam pamięcią, przez te wszystkie lata dręczyło mnie przygnębiające poczucie,  że Polska jest źle rządzona, a władza nastawiona wyłącznie na łupienie obywateli. Pierwszym który objął Polskę we władanie był Bolesław Bierut (przez mgłę go pamiętam) Został powołany na to stanowisko Józefa Stalina. Pamiętam tylko takie powiedzenie: Pojechał w futerku wrócił w kuferku. No i te późniejsze dyskusje czy go otruli czy umarł. Po nim schedę przejął Władysław Gomułka, wpierw osadzony później zrehabilitowany w Poznaniu 1956 roku. A później nastał ten co zastał Polskę drewnianą za zostawił murowana a na imię mu było Edward Gierek.  Gierkowska dekada i gigantyczne zadłużanie 30 mld dol. Wreszcie naród się zbuntował i po wyborach w roku 1989 wydawało się przez moment, że w Polsce skończył się bezpowrotnie komunizm. Niestety, dający nadzieję na lepsze jutro entuzjazm milionów Polaków, którzy uwierzyli, że nareszcie Polską będą rządzić mądrzy i uczciwi ludzie, zmarnował z premedytacją Wałęsa sterowany przez UB jak i KOR. A jak post-komuna miała już posprzątane to uchwyciła strategicznie kluczowe stanowiska w państwie. Wtedy zaczęli rządzić na zmianę cyniczni beneficjenci okrągłego stołu który prześcigali się w szabrowaniu kraju.Dziś do władzy zaczynają dochodzić resortowe dzieci bardzo dobrze wykształcone w zagranicznych uczelniach, z praktykami w międzynarodowych korporacjach. Odpowiednio przeszkolone by rządzić i dzielić. Kłamstwo zaś stało się ich narzędziem pracy tak jak łyżka, widelec, nóż przy stole. 
21 12 2016 Czy "legendarni przywódcy" byli zadaniowani?
Kiedy słyszymy o pięknych życiorysach opozycyjnych, czy legendarnych przywódcach, to zapala nam się czerwona lampka. A mamy taki odruch, bo z wieloma działaczami Solidarności wysokiego szczebla porobiło się coś dziwnego w 1989 roku – zaczęli zachowywać się tak, jakby ktoś ich podmienił. Często mówi się, że "zdradzili sprawę Solidarności" lub "dali się kupić". Pewnie były i takie przypadki, ale nie można wykluczyć przypuszczenia, że dziwna wolta niektórych liderów związkowych miała inne podłoże – po prostu robili dokładnie to, co mieli robić.
Skoro Najznakomitszy Związkowiec był człowiekiem Kiszczaka, to może inni byli także.
Sam generał chełpił się (po pijaku?), że do Solidarności "wpompował" 3 dywizje swoich ludzi... A legendarny KOR? Czy istnieje w ogóle taka możliwość, żeby wśród tych zacnych ludzi nie było żadnego "stukacza"? Byłoby to karygodne zaniedbanie/przeoczenie ze strony odpowiedzialnego resortu. Sama "technika" (podsłuchy, perlustracje) nie wystarcza do kontroli operacyjnej środowiska – potrzebne są wewnątrz "osobowe źródła informacji". Niektórzy z legendarnych członków KOR-u (Michnik, Celiński) bardzo aktywnie włączają się w obronę "praw nabytych" resortowych funkcjonariuszy. Czy mają jakieś zobowiązania? Można zrozumieć legendarnego przywódcę Rulewskiego, któremu komuniści wybili zęby, że kierując się wielkodusznością i chrześcijańskim wybaczeniem, sprzeciwia się ograniczeniom przywilejów emerytalnych esbekom.
Trudniej znaleźć logikę w wolcie legendarnych przywódców Celińskiego i medialnego ostatnio Piniora, którzy wprost z Solidarności trafili do komunistów i wylądowali w SLD. Obaj zresztą bawili się świetnie na gali z okazji 90 rocznicy urodzin gen. Jaruzelskiego. Legendarny przywódca Celiński często dzieli się swymi przemyśleniami w telewizorach. Słyszałem, jak wygłaszał niegdyś opinię, że jakość demokracji najlepiej poznać po jakości opozycji. Otóż zdaniem legendarnego przywódcy demokracja w Polsce była zła, bo "mamy straszliwą opozycję" (w owym czasie opozycją był PiS). Ponieważ dzisiaj mamy opozycję europejską, postępową, to chyba i demokracja lepsza?
Medialnego ostatnio legendarnego przywódcę Piniora najstarsi wrocławianie pamiętają z płomiennej mowy wygłoszonej na pogrzebie Edwarda Majka w 1986 roku. Majko – prominentny członek Zarządu Regionu dolnośląskiej Solidarności (prawa ręka legendarnego Frasyniuka) nie zdążył zostać legendarnym przywódcą, bo zginął w tragicznym wypadku. Samochód, którym podróżował razem z z-cą komendanta wojewódzkiego SB we Wrocławiu – płk. Anatolem Pierścionkiem - zderzył się był czołowo z autobusem. Obaj polegli na służbie panowie byli po dużej wódce, przy której prowadzili jakieś rozmowy "jak Polak z Polakiem" 4 lata przed okrągłym stołem!
Innym wrocławskim legendarnym przywódcą "o pięknym życiorysie opozycyjnym" jest Grzegorz Schetyna. Ten polityk, ze względu na wybitne zasługi w "podziemiu", zrobił błyskotliwą karierę – przed trzydziestką był już dyrektorem Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu, wicewojewodą, właścicielem radia "Eska" i wojskowego klubu sportowego. Schetyna jako marszałek Sejmu pełnił jakiś czas rolę głowy państwa. Wprawdzie "grzebanie w życiorysach" uchodzi za coś niestosownego (chyba, że dotyczy Piotrowicza), ale niezwykła kariera tego polityka zainspirowała Grzegorza Brauna do kwerendy w dostępnych internetowo stronach IPN (żadne tam "zbiory zastrzeżone"!). Braun odkrył, że Schetyna miał "parasol ochronny" wewnątrz SB – z ''centrali" do wrocławskich esbeków przyszło polecenie "tego nie ruszamy". Wniosek o "wyższym zaszeregowaniu" figuranta nasuwa się sam. W tym czasie Schetyna, niszczony przez Tuska i "stronnictwo pruskie", był na marginesie, ale Braun proroczo przewidywał, że jeszcze o polityku usłyszymy. I wykrakał. Zdaniem Brauna Schetyna został wygenerowany przez poważną firmę związaną z Północna Grupą Wojsk Radzieckich i zbyt dużo "zostało zainwestowane" w polityka by mógł on być przesunięty "do biznesu".
Oczywiście nie tylko na Śląsku powstawali legendarni przywódcy.
Ryszard Czajkowski, który obsługiwał nagłośnienie podczas obrad Komisji Krajowej Solidarności, opisał ostatnie zebranie 12 XII 1981:"Wałęsa był apatyczny i się nie odzywał. Po skończeniu obrad, około północy zadzwonił telefon. Do przewodniczącego. Rozmowa była dziwna – Wałęsa słuchał i potakiwał. Po skończeniu wyszedł. Za chwilę przyleciał roztrzęsiony telefonista z centrali. Powiedział, że podsłuchał rozmowę, i że dzwonił Jaruzelski informując Wałęsę o wprowadzeniu stanu wojennego. Nikt nie chciał wierzyć ("Lechu by nam powiedział"), ale za chwilę wpadli zomowcy i wszystkich zgarnęli". I tu zdarza się rzecz dziwna – internują złapanych członków władz Solidarności, i nawet gościa, który zwijał mikrofony, ale legendarni przywódcy uciekają, aby kontynuować walkę.
Wydawało by się, że zgarnięcie wszystkich 104 członków Komisji Krajowej zgromadzonych w jednym miejscu, powinno być dziecinnie proste. Ciekawe, czy dowódca kierujący akcją został ukarany za nieudolność i zaniedbanie. Uciekinierzy – Bujak, Frasyniuk, Borusewicz, Hall zeszli do podziemia czyniąc swoje życiorysy jeszcze piękniejszymi. Trzej z nich jako nieliczni przedstawiciele władz Solidarności brali udział w obradach okrągłego stołu. Polityk Zb. Bujak wsławił się tym, że na aukcji, w której Kiszczak wystawił przepocony mundur (działania stanu wojennego wymagały wysiłku), sprzedał swoją legitymację Solidarności. Wkrótce "przepraszał za Solidarność" i został jednym z 3 właścicieli spółki Agora. Obecnie prowadzi spokojne życie multimilionera konsumując owoce swojej walki o demokrację.
Natychmiast po wprowadzeniu stanu wojennego podjęto akcje „Jodła”, "Klon”,”Renesans”, w ramach których przeprowadzono setki rozmów „profilaktyczno -ostrzegawczych”, czy „sondażowo-rozpoznaniowych”, z aktywistami zdelegalizowanej Solidarności. Nie chodziło tylko o pozyskanie tajnych współpracowników do bieżącej inwigilacji. Szukano ludzi nadających się do „recyklingu”, mogących przydać się w przyszłych planach komunistów.  Wśród świadomych obywateli dosyć powszechnie akceptowany jest pogląd, że w ciągu długich lat osiemdziesiątych służby specjalne PRL dokonały wyboru i obróbki grupy ludzi, z którymi następnie zawarto „historyczny kompromis” i którym „przekazano władzę”. Wiele wskazuje jednak, że ekipę kierowniczą III RP przygotowano już wcześniej, gdyż była ona praktycznie "gotowa" jeszcze przed 13 grudnia 1981r.
Wielotysięczną rzeszę internowanych „zapuszkowano” w ok. 50 zakładach karnych.
Istniał jednak jeden „internat” zupełnie inny od pozostałych. Tutaj internowani zamiast tłuc się wiele godzin w „lodówkach” – więziennych budach, zostali dowiezieni helikopterami, a cotygodniową mszę odprawiał im dojeżdżający z Koszalina biskup. Historyk pisał: „Przywieziono również owoce południowe - pomarańcze, banany, cytryny, ananasy i wiele innych wiktuałów (np. holenderski tytoń do fajki dla B. Geremka), o których żołnierze jak i milicjanci czy pracownicy cywilni ośrodka mogli jedynie pomarzyć”. W wojskowym ośrodku wypoczynkowym na terenie poligonu drawskiego, nad jeziorem Trzebuń, przetrzymywano przyszłą elitę III RP. Tutaj budowały swoje legendarne życiorysy autorytety moralne i intelektualne - m.in. Wł. Bartoszewski, A. Małachowski, T. Mazowiecki, B. Geremek, St. Niesiołowski, B. Komorowski, A. Celiński, A. Czuma, J. Jedlicki, J. Holzer, a także konfidenci „z górnej półki” literat A. Szczypiorski (TW „Mirek”), późniejszy prezes radiokomitetu A. Drawicz (TW „Kowalski”), dziennikarze „Wyborczej” H. Karkosza (TW „Monika”) i L. Maleszka (TW „Ketman”). Komuniści wielokrotnie powtarzali, że ze "zdrową, robotniczą częścią Solidarności" dawno by się porozumieli, ale problemem są "ekstremiści" – Kuroń i Michnik. Okazało się jednak, że właśnie tych ekstremistów upodobał sobie Kiszczak zapraszając ich do rozmów "jak Polak z Polakiem" przy okrągłym stole (a wkrótce Polak Polakowi bezkrwawo "oddał władzę"). Komorowski i Borusewicz byli przeciwni ugodzie z komunistami i nie brali udziału w obradach legendarnego okrągłego stołu. Ciekawe, że właśnie ci dwaj zostali głównymi beneficjantami układu i zrobili największe kariery polityczne w III RP!
Wśród legendarnych przywódców Borusewicz jest ekstremalnie legendarnym. Czasem wędrowny bard o nim opowie, czasem matka zaśpiewa przy kołysce. Bo On jest Tym, Który Zorganizował Strajk Sierpniowy, od którego wszystko się zaczęło...
Z wywiadu A. Walentynowicz dla dziennika Bałtyckiego 25. 08. 1997: "Bogdan Borusewicz osobiście z p. Kapczyńskim wydrukował ulotki, na których nie było daty ani wezwania do strajku, tylko informacja o zwolnieniu z pracy Anny Walentynowicz. W wielkiej tajemnicy przed WZZ (Wolne Związki Zawodowe) Borusewicz podjął decyzję o strajku. Przekazał ją 3 osobom ze stoczni i poszedł spać. Kiedy wyspał się, zadzwonił do Warszawy i dowiedział się, że w stoczni jest potężny strajk. Już po 1986 roku czytamy w pisemku związkowym " B. Borusewicz jest niekwestionowanym przywódcą Zarządu Regionu Gdańsk". Opozycjonisty nie dowieziono motorówką do stoczni – strajk wybuchł bez przywódcy. Borusewicz jest człowiekiem skromnym, unikającym rozgłosu. Wiemy o nim bardzo niewiele, choć to długoletni marszałek Senatu. Właściwie pozostał w dalszym ciągu „tajemniczym konspiratorem” (określenie A. Gwiazdy). NIE był członkiem związku zawodowego Solidarność, bo nigdy nie pracował etatowo. Pieniądze na życie przysyłała mu podobno matka z Ameryki. Mając czas zajmował się konspiracją "pełnoetatowo". W czasach "przedsolidarnościowych" tylko on miał swoje dojście do drukarni, mógł zorganizować samochód itp. W przeciwieństwie do „Bolka”-„legendarny Borsuk” jest niczym żona Cezara – nie ma na niego kwitów w IPN-nie. Musimy sobie jednak zdawać sprawę, że zachowane tam akta dotyczą przeważnie drobnych szpiclów najniższego szczebla. Poza tym SB, choć najliczniejsza i najbardziej widoczna, nie była jedyną (ani najważniejszą) tajną służbą wymierzoną w Polaków.  Gdy w "wolnej Polsce" Borusewicz jako przewodniczący klubu parlamentarnego Solidarności powiedział że "Solidarność nigdy nie oczyści się z tego, że doprowadziła kraj do ruiny", Anna Walentynowicz nie wytrzymała i sformowała kilka pytań do posła:
Kogo pan oskarża o spowodowanie nędzy w kraju, czy nie widzi pan tu swego udziału?
Dlaczego pan – opozycjonista spotykał się z majorem Stasi ?
Skąd pochodzą pieniądze (5 tys. miesięcznie), które oferował mi pan w 1986 za zaniechanie krytyki Wałęsy?
W 1983 r. usiłowałam wmurować tablicę upamiętniającą śmierć górników z Wujka. Tablicę zabrano, mnie uwięziono. Potem bezskutecznie domagałam się zwrotu mojej własności przez sąd, prokuraturę, UOP i Ministerstwo Sprawiedliwości. Pan tę tablicę wmurował w 1990 r. Na jakiej podstawie bezpieka wydała ją panu?
W stanie wojennym przekazał pan do Lęborka powielacz, w którym był nadajnik. Ludzi aresztowano. Jak pan wytłumaczy ten fakt?
Dlaczego fałszywie oskarżał pan ludzi o agenturalność powołując się na znajomości w komendzie?W 1981 roku wysłał mnie pan do Radomia. Komu pan podał mój adres, gdzie współpracownik SB przygotował zamach na mnie?
Pytania pozostały bez odpowiedzi (powtórnie zadał je publicznie w 2015 roku Piotr Walentynowicz).
Jako szef podziemnej Solidarności w Polsce i jej agend za granicą Borusewicz dysponował funduszami stale napływającymi do Polski z różnych źródeł. Nie były to sumy małe – w grę wchodziły miliony dolarów. Borusewicz konsekwentnie ignoruje wielokrotne wezwania do rozliczenia się z tych pieniędzy. Temat „podziemnych” finansów do bezpiecznych nie należy. Dziennikarz, który się tym interesował, popełnił samobójstwo...
Ale wciąż żyją świadkowie dziwnych działań Borusewicza. Swoim autorytetem podziemnych władz Solidarności B. Borusewicz i A. Hall autoryzowali wersję SB o samobójczej śmierci zamordowanego członka zarządu Regionu Jana Samsonowicza.
„Borsuk” zabezpieczył „żeby nie zginęła” taśmę, na której legendarny Bolek przyznał się w chwili słabości do współpracy z SB. Taśmy do dziś nie udało się odnaleźć. Podobnie jak 70 powielaczy z Norwegii, które schował w „bezpieczne miejsce” Borusewicz. Formalnie kierując gdańskim podziemiem zlikwidował kompletnie prasę w regionie Gdańskim. Było to ewenementem na skalę Polską . We wszystkich innych regionach podziemna prasa w stanie wojennym była wydawana mniej, lub bardziej regularnie. Niestety jego działalność nie stanowi tylko historii – jest on do dziś czynnym politykiem.
Tuż przed tragedią smoleńską przewodniczący rosyjskiej Dumy – Siergiej Mironow w wywiadzie prasowym wyznał, że znakomicie mu się współpracuje z polskim Senatem – lepiej nawet niż z wieloma partnerami Wspólnoty Niepodległych Państw. Świetna współpraca z tym akurat partnerem może niepokoić...
Przynajmniej jeden balon został przekłuty - Wałęsa w Polsce przestał być legendą stając się postacią żałosno – groteskową. Ale niezależnie od werdyktu grafologów, jego wystąpienia zagraniczne są i będą ciągle potężną bronią wymierzoną w Polskę.
Jest wiele powodów, dla których historycy unikają tematu „legendarnych przywódców opozycji”.` Pamiętają oni gehennę Sł. Cenckiewicza, wiedzą ile ciosów musiał "wziąć na klatę" za "ruszenie" tematu Wałęsy. W bogatej agenturalnej historii noblisty pozostał papierowy ślad jedynie z epizodu, gdy był on drobnym kapusiem donoszącym za drobne pieniądze. Znaczna część naszej historii umyka historykom, gdyż nie badają oni spraw nie mających dokumentacji. Agent wpływu nie musi się regularnie spotykać z oficerem prowadzącym i nie kwituje honorariów - wynagradzany jest w innej formie (np. posada w ONZ, cykl wykładów na zagranicznych uniwersytetach). Dlatego nie spodziewajmy się zbyt wiele po zbiorze zastrzeżonym, którego ujawnienie napotyka tak wielkie trudności. Nasi liczni historycy nie kwapią się do "grzebania w życiorysach" licznych naszych legendarnych opozycjonistów. Może znają ukraińskie przysłowie "nie pchaj ruku pod łopuchu, bo hiwno najdesz"? Źródło: niepoprawni.pl
18 12 2016 Walec Kaczyńskiego, czyli realizacja najważniejszego projektu w swoim życiu.
Sprawować absolutną władzę w Polsce przy pomocy bata i marchewki. A wtedy Polska zniknie w samych Polakach! Wtedy właśnie, gdy będzie wydawało się im, że mają wolność.
Gdyby Kaczyński poszedł na łatwiznę i miał w sobie nieco azjatyckiej dzikości, to zrealizował by metodę Recepa Erdogana z sierpnia tego roku w Turcji.
Rozpędziłby opozycję. Najgorszych by pozamykał. Zlikwidowałby szkodliwe instytucje. Wziąłby media za mordę. Skutecznie i natychmiast przeprowadziłby dekomunizację i deubekizację. A złodziei i innych przestępców powsadzał do więzienia i pozbawił ukradzionego majątku.
Czy świat by mu wtedy coś zrobił? Nic, kompletnie nic. Wrzask oczywiście byłby okrutny. Zapewne wyrzucono by Polskę z wielu międzynarodowych instytucji. ONZ i Unia Europejska, te ostoje faryzeuszy i hipokrytów, zakrztusiłby się swoim oburzeniem i utworzyłyby tysiąc petycji.
A Kaczyński zostałby postawiony w jednym szeregu z Pol Potem i Idi Aminem (ale już zapewne nie, z Fidelem Castro i Putinem).
Kaczyński dobrze to sobie przemyślał i zamiast budować nowoczesną i jakże potrzebną Berezę Kartuską, wybrał metodę walca drogowego.
Wsiadł więc za kierownicę walca drogowego i jedzie.
A będąc człowiekiem z dużym poczuciem humoru i nieco złośliwym, wiedział, że będzie rozpalał oponentów w ich wściekłości do białej gorączki i zmuszał do kretyńskich ataków, głupich wypowiedzi i generalnie, do ośmieszania się.
I dobrze – niech naród widzi, z kim miał dotychczas od czynienia.

Źródło: niepoprawni.pl
I to by było na tyle dzisiejszego kazania!
Bowiem prawda jest taka Kaczyński dużo gadał a nic nie robił. Tak jak Wałęsa z Bolków. Gdyby chociaż jednego oszukańca przed sadem postawił. Wtedy by mógł góry przewracać. A tak skończy jeszcze gorzej jak Bolek. Pojedzie w futerku a wróci w kuferku?
A po Nowym Roku mamy wybory i Kaczyński na taczkach zostanie wywieziony. Na co zasłużył to mu będzie dane.
16 12 2016 Instrukcja z pałacu na Nowomiejskiej. A może testament polityczny prezydenta którego jedyną zasługą było to że w szaleńczym locie nad kukułczym gniazdem zginęło 96 najważniejszych osób w państwie!?
Trzeba rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność. Jeśli nie da się uczynić zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jako chory ropiejący i gnijący w łożu. Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i niezgodę. Trzeba nauczyć brata donoszenia na  brata, a synka skakania do gardła ojcu. Trzeba ich skłócić tak, aby się podzielili i szarpali, zawsze gdzieś szukając arbitra. Trzeba ogłupić i zdeprawować, zniszczyć ducha,doprowadzić do tego, by przestali wierzyć w cokolwiek oprócz mamony i pajdy chleba.
Będą walczyć długo, ale przyjdzie czas gdy sami sprzedadzą swój kraj, sprzedadzą go jak najgorszą dziwkę. My rozpoczniemy ten proces! Korupcją”milczących psów”, którzy będą nimi rządzić. Bogactwem i głodem, które biednych podjudzą przeciw możnym, tych drugich zaś napełnią takim strachem i podłością , że uczynią wszystko dla zachowania swego bogactwa. Zepsujemy ich kultem prywaty, złodziejstwa, rozpusty, wszelaką demoralizacją i wiodącym ku niej alkoholem
Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać własny naród nie tylko z godności i siły , lecz po prostu ze wszystkiego, głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli. Niższe szczeble tych krwiopijców będą uzależnione od wyższych w nierozerwalnej strukturze formalnej i nieformalnej piramidy. Trzeba będzie się starać, by w piramidę wpasowany był każdy zdolny i inteligentny człowiek. Ta piramida musi mu się tak podobać by sam chciał w niej być.
Niedopasowanych szaleńców, nieuleczalnych fanatyków, nałogowych wichrzycieli i każdą inną wartościową jednostkę wyeliminujemy operacyjnie. Polska zniknie w samych Polakach! Wtedy właśnie, gdy będzie wydawało się im, że mają wolność.
Instrukcja carycy Katarzyny (1729 – 1796). Proszę nie mylić z Katarzyną Wielką tą od Sześciu Króli.Tyle lat minęło a wydaje się że dopiero dziś ten scenariusz się realizuje.
14 12 2016 Z archiwum prasowego.
Kim jest żona Antoniego Macierewicza? Twój Ruch sugeruje, że Hanna Natora-Macierewicz była tajnym współpracownikiem
Artur Dębski z Twojego Ruchu z mównicy zasugerował, że żona Antoniego Macierewicza była tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Wcześniej Hannie Natorze-Macierewicz zarzucił należący do Jerzego Urbana tygodnik „NIE” w którym lat temu napisało, że Hanna Natora-Macierewicz w 1973 roku nawiązała współpracę z III wydziałem Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Warszawie. Jej mąż był już wtedy mocno zaangażowany w działalność opozycyjną, dwa lata wcześniej usunięto go z Polskiej Akademii Nauk, gdzie pracował.
Pani Macierewicz
Dotychczas Hanna Natora-Macierewicz była zupełnie odseparowana od polityki, mało kto wie, jak ona wygląda, a prasa brukowa tylko raz się nią zainteresowała. Antoni Macierewicz w kwietniu 2013 roku zabrał ją ze sobą na wręczenie medalu Przemysła II.
Żona wiceprezesa PiS jest historykiem, specjalizuje się w archiwistyce. Redaguje też książki. Pracowała nad nowym wydaniem książki Jadwigi Kaczyńskiej, matki Lecha i Jarosława. Reedycja „Jan Józef Lipski: monografia bibliograficzna” trafiła do księgarń w 2010 roku. W 2011 roku pracowała też nad książką poświęconą Komitetowi Obrony Robotników, który zakładał jej mąż.
Jak wynika ze znajdujących się w IPN dokumentów, Hanna Macierewicz nigdy nie dała złamać się służbom. Odmówiła współpracy z bezpieką, jednak tygodnik "Nie" w latach 90. powielał kłamstwa o jej związkach z tajnymi służbami. Jak było naprawdę? W dzienniku rejestracyjnym Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej istnieje zapis, według którego Hanna Natora-Macierewicz miała zostać w 1976 roku zarejestrowana jako kandydatka na tajnego współpracownika. Rejestracja ta odbyła się poza jej wiedzą, a dokument nigdy nie został uzupełniony o wpis o współpracy żony Antoniego Macierewicza z służbami PRL. 
12 12 2016 Czy Jarosław Kaczyński jest Batmanem w polskim Gotham City?
 Aby dobrze analizować politykę, trzeba wiedzieć, że polityka to wielkie pieniądze, wpływy i konotacje...nie ma szlachetnych, prawych, sprawiedliwych polityków...po prostu nie ma. Każdy polityk, który będzie się kierował swoim sumieniem, a nie "jedynie słusznym" sumieniem prezesa partii jest skazany na polityczne dryfowanie...
Od roku oczy wszystkich łaknących prawa i sprawiedliwości skierowane są w kierunku Żoliborza, skąd ma nadlecieć polski Batman...niestety, zamiast spektakularnych akcji, rozprawiania się z upiorami polskiego Gotham City, Batman z Żoliborza pojawia się tylko raz w miesiącu i tylko dziesiątego dnia...no i czasem od wielkiego dzwonu, ale niestety bez swojego czaderskiego czarnego stroju człowieka nietoperza...
Cierpliwość społeczna w polskim Gotham City jest napięta jak barania torba jakby to określił góral spod Gubałówki...niestety polski Batman nie nadciąga. Wydaje się, że Joker, naturalny wróg Batmana ma się coraz lepiej...mało tego, polski Batman nie chce ruszać Jokera, który za sprzedanie polskiego Gotham City objął posadę w najczarniejszych czeluściach europejskiego Gotham City, które trzyma w ryzach polskie Gotham City...ale to nie jedyny Joker w tej przestrzeni...
Zawiłe? Może nie aż tak...aby zrozumieć dlaczego Batman z Żoliborza nie atakuje Jokera i całej tej jego mrocznej kamaryli trzeba by wsiąść do wehikułu czasu, może być to Batmobil i przenieść się do jeszcze bardziej mrocznych czasów, kiedy to Batmany i Jokery, jako wielka rodzina zasiadła przy okrągłym stole w celu ratowania Gotham City z rąk czerwonoskórych barbarzyńców... Dziś już wiemy, że większość Batmanów, które wtedy zasiadały przy okrągłym stole okazało się perfidnymi, czerwonoskórymi Jokerami, ale przecież w sumie chodziło o to, żeby zrobić wiele zmian, aby wszystko zostało po staremu...dziś wydawać by się mogło, że  wszystkim Batmanom z jednej rzyci nogi wtedy wyrastały...
Potem powstało Porozumienie Batmanów i słynna spółka Telegraf, na konto której art-Batmani przekazali dosyć pokaźną sumkę cruzeiro (a to tak od Pineiry he he)...dobrodzieje z art-B okazali się perfidnymi Jokerami, którzy w ramach programu Oscylator wypompowali do cna polskie Gotham City...
Oczywiście czerwonoskóre Jokery pięknie to rozegrały, a Batmany nie pogardziły...wiele ciekawostek wyciekło wtedy ze słynnej szafy Jokera Lesiaka... ale może wróćmy do czasów współczesnych...
Dziś Batman Jarosław prowadzi ustatkowane życie...nikt w polskim Gotham City oczywiście nie wie, kim jest Batman, ale złośliwi mieszkańcy wiedzą i oficjalnie mówią, że Jarosław już nie mieści się do swojego stroju Batmana i czeka, aż uszyty mu zostanie nowy...
Póki co, w europejskim Gotham City trafia na 4 miejsce w rankingu "Batmano28", za argumenty i wypowiedzi  dotyczące unijnego Gotham City i rozwiązywania jej problemów...co na tą okoliczność Rudy Joker pewnie szyderczo chichota z zadowolenia wraz z Jokerką Andżelą...
Póki co Batman z Żoliborza zajęty bardzo jest pieczołowitym ukrywaniem już nie tajnego aneksu Jokerskich Służb Informacyjnych...pewnie część jest schowana pod boazerią w przedpokoju , a część w nodze od stołu w jadalni jak to było u Jokera Kiszczaka...a przecież na aneks i na Batmana czekają z niecierpliwością wszyscy mieszkańcy polskiego Gotham City...
Filmowy Batman, człowiek uczciwy na wskroś, którego to tylko odróżnia od innych superbohaterów, że nie posługuje się żadnymi nadprzyrodzonymi mocami...wykorzystuje inteligencję, znakomitą kondycję fizyczną i znajomość psychologii...
No kuźwa, nic się nie zgadza...wygląda na to, że wszyscy jesteśmy Jokerami... Źródło Kórnik Polityczny

11 12 2016 Co Kaczyński powiedział na miesięcznicy? To mu wytknęli
– To my prezentujemy prawdę, demokrację i wolność. My jesteśmy partią wolności. Dzięki nam Polska jest krajem wolności, jednym z niewielu w Europie – mówił Jarosław Kaczyński podczas miesięcznicy katastrofy w Smoleńsku. Niewielu? Te słowa prezesa od razu podchwycili internauci.
Pan Bóg świat stworzył tylko po to, żeby Jarosław Kaczyński miał do kogo przemawiać. To, że w Biblii nie ma nic o Jarosławie Kaczyńskim to tylko dlatego, że Mojżesz był uchodźcą. Niesiołowski tak trafnie określił Kaczyńskiego Jarosława.
W oparach alkoholu i dymie cygar rodziła się ta pseudo demokracja w Polsce. Dlatego Dzisiaj armia chamów, przybłędów znajduje się na najwyższych stanowiskach w państwie.
Zastanawiam się, co bardziej budzi mój niepokój? Czy to, że Polska dostała się pod okupację zdegenerowanych zdrajców złodziei i szabrowników czy może o wiele bardziej przeraża mnie bierność polskiego społeczeństwa, które nie ma siły, woli i odwagi by tę mafię nie tyle pogonić, co w końcu dopaść i przykładnie ukarać. Przypominamy jakiegoś gapia, który przygląda się wykrwawiającej się na jego oczach ofierze i nie ma odwagi nie tylko samemu udzielić jej pierwszej pomocy, ale nawet zaapelować o tę pomoc do innych czy zadzwonić po pogotowie. A może jest jeszcze gorzej i Polacy oślepli już na tyle, że nie dostrzegają tragicznej sytuacji, w jakiej znajduje się Polska? Pamiętajmy, że w królestwie ślepych jednooki jest królem
– Kiedy patrzę hen za siebie a szczególnie na te ostatnie 25 lat to torsji dostaję i przypominają mi się słowa Szymka z Budziejowic: Był to niejaki Szymek z Budziejowic, który nie wiedząc nic o wzniosłym posłannictwie tych dam, rzekł do swoich towarzyszy, gdy damy wędrowały dalej:
 - Nachalne są te kurwy i zuchwałe. Żeby jeszcze taka małpa była podobna do ludzi! Ale suche to jak bocian, niczego na niej nie widać prócz tych kulasów, gęba, jakby ją na męki brali, i jeszcze taka stara raszpla bierze się do żołnierzy!
Jaroslav Hašek - Przygody dobrego wojaka Szwejka 
– Panie Marszałku, a jaki program tej partii?– Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio 
Opis: rozmowa hrabiego Skrzyńskiego z Piłsudskim na temat możliwości założenia przez Piłsudskiego partii politycznej. 
Chyba coś zemną jest nie tak coś mi szkodzi albo czyś się zatrułem a może coś mnie ugryzło? Czas odpowiedniego specjalistę odwiedzić tylko czy kolejkę do niego przeżyję. Wygrać los do lekarza tak mi się ostatnio marzy zamiast szóstki w Lotto
Jakie czasy, takie Chrystusy i takie Judasze.
Memy na podstronie: Podobni
08 12 2016 Tekst przemówienia jakie Mateusz Kijowski wygłosi 13 grudnia br.
Obywatelki i obywatele!
Zwracam się dziś do Was jako dobry ojciec i jako prezes państwa podziemnego. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Kraj znalazł się nad przepaścią. Dorobek Okrągłego Stołu ulega ruinie. Nasze struktury polityczno - biznesowe przestają działać. Gasnącej III RP zadawane są codziennie nowe ciosy. Warunki życia przytłaczają naszych towarzyszy celebrytów, działaczy PO i byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, coraz większym ciężarem. Na naszych stołach coraz częściej brakuje sushi, ośmiorniczek, kawioru i latte. Przez cały kraj przebiegają linie bolesnych kaczystowskich podziałów. Babcia kłóci się z wnuczkiem, wujek z ciotką, Jacek jest w TVP, Jarek w Gazecie Wyborczej. Podziemna Rada Komitetu Obrony Demokracji zostanie rozwiązana wówczas, gdy w kraju będzie tak jak było. Wobec całego narodu polskiego i wobec całego świata pragnę powtórzyć te nieśmiertelne słowa będące symbolem ojczyzny, o którą walczymy: cyt. „ Ch*j, dupa i kamieni kupa!” dadadaaa!? I tak dalej na: Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/jerzy-zerbe/tekst-przemowienia-jakie-mateusz-kijowski-wyglosi-13-grudnia-br
Nie zaciskajcie ust zaciśnijcie pięści. 
Stan wojenny był wielkim złem. Wtedy tak myślałem. Później im więcej lat mijało, poznawałem nowe fakty i co najważniejsze zobaczyłem co wyczynia nowa władza ponoć złożona z samych demokratów. Włos na głowie się jeży a scyzoryk sam w kieszeni się otwiera. Jaruzelski 13 grudnia demokrację ratował i chciał naród ochronić przed takimi nikczemnikami Geremek, Mazowiecki, Bielecki, Lewandowski, Balcerowicz, Wałęsa, Tusk, Kaczyńscy etc. Skoro stan wojenny był wielkim złem to czym jest to co dziś mamy."Transformacja" przepita w Magdalence i zaklepana przy "okrągłym stole", teraz zaczyna cuchnąć i wyrzuca z szaf trupy "legend" "Solidarności". Wałęsa, Jurczyk i Sienkiewicz (czyli liderzy Sierpniowych strajków - to w komplecie konfidenci SB, Krzywonos - łamistrajk, Geremek, Kuroń, Michnik, Mazowiecki- komuniści - staliniści, Borusewicz, Pinior, Bujak, Tusk, Komorowski i wielu innych - z życiorysami jak szwajcarski ser...smutna ta nasza najnowsza historia...
01 12 2016 Przypadki Józefa P. czyli elyta III RP w pigułce...
Józefa P. Trzeba trafu - byłego senatora PO-mafii, wcześniej komunisty i lidera tzw. "Unii Pracy".Drugi przypadek - Pinior jest z Wrocławia, zagłębia afer, szemranych biznesów i karier. "Festung Breslau". Oczywiście me(n)dia i tzw. opozycja podniosły wrzask w obronie "legendy". Larum elyty III RP oznacza jedno - tam niemal każdy jest po szyję ubabrany w korupcję, nepotyzm, ustawiane przetargi czy dotacje milionami płynące z publicznej kasy na prywatne konta. Poprzez lamenty nie przebijają się dwie prawdy. Pinior, podobnie jak Michnik, Geremek, Kuroń, Blumsztajn, Lityński, Kuczyński, Marcin Król, Modzelewski itd. to komunista w cudowny sposób przebrany w szaty "laickiej lewicy". I nie ma znaczenia, że Pinior był bardziej trockistą niż stalinistą - różnica taka to tylko spór w zbrodniczej rodzinie. Do gromady żydowskich stalinistów oficerowie prowadzący dodali kilka "kwiatków do kożucha" - czyli robotników- naturszczyków- by Polakom zamącić w głowach. Frasyniuk, Wałęsa, Heńka - tramwajarka, Janas, Bujak, Borowczak itd. robili za parawan dla "laickich". Doczepiono jeszcze paru "katolików"- komunistów - Mazowieckiego, Wielowieyskiego, Stelmachowskiego i udało się omamić ludzi dwa razy - w 1980 i 1989 roku. I druga prawidłowość - Wrocław ma jakiś magiczny klimat, bo to stamtąd wywodzi się plejada ludzi, którzy dzięki "transformacji" wdrapali się na szczyt - Schetyna, Zdrojewski, Huskowski, Dutkiewicz, miliarder Czarnecki ale i Rycho Czarnecki (kiedyś w ZCHN, potem w Samoobronie teraz w PiS), Sobiesiak, Frasyniuk, Lipiński, no i Pinior. Tu błyskawiczne kariery robili Chlebowski, Protasiewicz, Jackiewicz, Obremski, Patalas, Wróblewski. "Krzemowa dolina" polityki krajowej...Wiele racji ma Grzegorz Braun piszący i mówiący od lat o "układzie wrocławskim".To tu przecież działała słynna grupa "Wisła" stworzona przez wschodnioniemiecką Stasi, inwigilująca polską opozycję ale i towarzyszy z PZPR. No bo Kraków, Poznań, Katowice, Łódź czy Szczecin takim skarbem poszczycić się nie mogą. Tylko Gdańsk dorównuje  Wrocławiowi.... ot, zagadka. Ktoś kiedyś wyjaśni jak to się magicznie stało, że Frasyniuk, mający w 1989 roku jedne dżinsy i sweter, dwa-trzy lata potem był już właścicielem wielkiego przedsiębiorstwa transportowego (około 200 TIR-ów). Ma kiepełe...czy może było inaczej? Spróbujcie Państwo znaleźć w sieci życiorys lewaka Piniora. Urodził się w 1955 roku ale pierwsza informacja jest z 1980 roku, tajemniczo uciekło 25 lat, całe ćwierć wieku. Mnie specjalnie nie dziwi przemilczany przez me(n)dia fakt, że "asystent" Piniora, który "nakręcał" geszefty "szefa", to były TW SB. No i śladem wyraźnym jest też to, że dawni komuniści, przerobieni na "liberałów", od dawna na pasku służb - vide Cimoszewicz - bronią Piniora od wczoraj jak sojuszu z ZSRR. To nie przypadek - to skutek...
Tak się jakoś składa, że "transformacja" przepita w Magdalence i zaklepana przy "okrągłym stole", teraz zaczyna cuchnąć i wyrzuca z szaf trupy "legend" "Solidarności". Wałęsa, Jurczyk i Sienkiewicz (czyli liderzy Sierpniowych strajków - to w komplecie konfidenci SB, Krzywonos - łamistrajk, Geremek, Kuroń, Michnik, Mazowiecki- komuniści - staliniści, Borusewicz, Pinior, Bujak, Tusk, Komorowski i wielu innych - z życiorysami jak szwajcarski ser...smutna ta nasza najnowsza historia...Źródło niepoprawni.pl
30 11 2016 A.D. 18.06.2019 ? Urodziny Jarosława Kaczyńskiego. PRZEPOWIEDNIA? Prezes kończy 70 lat!
Z okazji okrągłych urodzin jubilat otrzymuje znakomity prezent od swoich wiernych podkomendnych: prezydenta, premier, marszałku sejmu, ministrów i zwykłych działaczy PIS.
Zakończyło się śledztwo smoleńskie. Antoni Macierewicz przedstawił wyniki komisji, z których wynika, że co prawda zamachu nie było ale winny zaniedbań był Tusk bo atakował Lecha Kaczyńskiego co wpłynęło na rozdzielenie wizyt. Pełna lista winnych osób stanowiąca 34 strony została wręczona prezesowi osobiście. Wszyscy winni już i tak siedzą w więzieniach za działalność opozycyjną i knowania przeciwko dobrej zmianie. Nie mniej jednak oskarżenie smoleńskie wpłynie niewątpliwie na przedłużenie wyroków.
Od 3 maja 2018 Polska nie jest już członkiem UE w wyniku ogólnokrajowego referendum 51% za wyjściem z UE, 49% za pozostaniem. Już nie ma wolnych mediów tak więc propaganda w TVPIS zrobiła swoje. Nie istnieje również NATO wskutek porozumienia Donalda Trumpa i Putina podpisanego nomen omen w Jałcie, w odzyskanym Krymie.Kraje UE w odpowiedzi zawiązały pakt obronny, którego Polska nie jest członkiem bo opuściła UE.
Wskutek polityki rozdawnictwa hiperinflacja osiągnęła poziom 2000 %, złotówka jest już nic nie wartą walutą. Nasze papiery dłużne osiągnęły status śmieciowych. Ludzie, pomimo zakazów, lokują oszczędności w złocie i w twardej walucie. W kraju załamał się eksport, który do UE stanowił aż 75%. Do Polski przestały płynąć środki unijne i dopłaty do rolników. Z kraju wycofał się kapitał zagraniczny. Nie ma pieniędzy na inwestycje, upadają zakłady
Od 2018 roku polska gospodarka zaczyna szybować w dół, PKB spadło o 20%. Z krajów UE masowo wracają nasi rodacy, jesteśmy poza UE i nie mogą tam już dłużej przebywać i pracować. W związku z tym bezrobocie osiągnęło poziom 40%. Rząd Szydło aby zaradzić lawinowo rosnącym cenom wprowadził urzędowy zakaz podnoszenia cen. Sklepy opustoszały. Zaczyna się pogoń za towarem.Program 500+ nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań, dzieci rodzi się jeszcze mniej niż w 2015.
Rok 2019 to rok pogłębiającej się cenzury, Nie ma niezależnej telewizji, prasy, w teatrach i kinach dominuje repertuar bogoojczyźniany. Dzieci uczą się w szkołach jedynie przedmiotów zgodnych z biblią i doktryną kościoła. Uczą się tez nowej historii. Przez płot skakał Jarosław Kaczyński. Odpowiednich fotografii dostarczył IPN.
Na urodzinach prezesa nikt nie ma śmiałości wspominać o dramatycznej sytuacji kraju. Już za 3 miesiące kolejne wybory. Nie ma już partii opozycyjnych. W wyniku działań prokuratora generalnego i koordynatora służb a także śledztw prowadzonych przez prawicowych dziennikarzy i komisji smoleńskiej jedyną siła w kraju jest PIS a w zasadzie prezes mianujący się już naczelnikiem państwa oraz partia satelicka Kukiz 15. Trybunał konstytucyjny to instytucja fasadowa przymykająca oko na łamanie konstytucji. Cała palestra sędziowska została wymieniona i bezpośrednio podporządkowana naczelnikowi państwa.
Unia nałożyła na Polskę sankcje ekonomiczne z powodu łamania wolności słowa, praworządności i praw człowieka. Kaczyński wraz z Orbanem (Węgry też opuściły UE) znów w pensjonacie w Niedzicy omawiają dalsze działania. Ostatnią deską ratunku jest Putin ale stawia wymagania i proponuje Polsce i Węgrom kredyt w wysokości 20 mld USD dla każdego na bieżące potrzeby ale w zamian oczekuje zgody wprowadzenie wojsk rosyjskich na teren Rzeczpospolitej i Węgier. ( z sieci, tekst Sharky)
24 11 2016 Menedżerka ze spółki skarbu państwa powiększyła biust za nasze
Jak długo jeszcze menadżerowie spółek z udziałem Skarbu Państwa będą je traktować, jak dojne krowy?! Fakt dotarł do szczegółów audytu przeprowadzonego w Zakładach Chemicznych Police. Kadra zarządzająca, za państwowe pieniądze nie tylko kupowała sobie złotą biżuterię, zegarki, cygara. Jedna z menedżerek „zrobiła sobie” piersi!
Skąd wiadomo, że pracownica wysokiego szczebla zafundowała sobie operację plastyczną za nasze? – Jest zadziwiająca zbieżność dowodów – mówi nasz informator z ZCH Police znający wyniki kontroli. I wylicza: po pierwsze, menedżerka chwaliła się, że powiększyła piersi. Po drugie, chwaliła się, że zapłaciła za to spółka. Kontrolerzy szukali na to twardych dowodów w postaci wydruków z operacji dokonanych kartą. I choć tego nie ma, znaleziono inny trop: kartami z bankomatów wypłacano ogromną gotówkę – raz 26 400 zł, innym razem 34 650 zł. To wystarczyłoby na operację plastyczną i to nie jedną!
Co ciekawe, kadra menedżerska nagminnie korzystała ze służbowych kart na urlopach. Jeden z dyrektorów tłumaczył potem, że to dlatego, że nagle w Grecji spotkał kontrahenta. Jedna z dyrektorek, będąc na urlopie macierzyńskim wciąż korzystała z karty, którą zapłaciła za drogą porcelanę Rosenthala, szklanki i 11 zegarków! Wstydu nie mieli za grosz! Inny menedżer z kolei podczas urlopu kupował za państwowe pieniądze paliwo, opony, a nawet puree ziemniaczane za 1,50 zł!
Jak zakończy się ta afera? Nowe władze spółki nakazały wyłudzaczom zwrot pieniędzy! Teraz audytem wszystkich spółek zajmuje się minister koordynator ds. służb Mariusz Kamiński. Źródło: fakt.pl
22 11 2016 Nasze zusowskie składki emerytalne są przekazywane na transport do Hadesu...
Pisowska Dobra Zmiana właśnie co ino skróciła Polakom okres oczekiwania na emerytalny raj...kobiety lepiej na tym wyszły bo siedem lat krócej łagrów, chłopy gorzej, bo tylko dwa lata. Jakie to ma znaczenie? Żadne...wolny człowiek, który założył zdrową rodzinę nie powinien się martwić o swoją przyszłość...nie powinien, ale jednak się martwi, bo System cały czas mu przypomina (głównie w mediach), że jeśli nie będzie "odkładał" na swoją emeryturę, oczywiście tylko i wyłącznie do kasy Systemu, to czeka go bieda obowiązkowo z nędzą pod koniec życia...
Ale zapewniam...to wszystko tylko zagrywki polityczne dla plebsu...
Jak to się stało, że powstała w Polsce tak sprytna piramida finansowa o "wdzięcznej i społecznej" nazwie jak Zakład Ubezpieczeń Społecznych? A to za sprawą pewnego jegomościa, który stworzył takie cudo, które jest stosowane z powodzeniem po dziś dzień nawet przez państwa, które ponoć są demokratyczne. To za sprawą Otto von Bismarck'a, który stworzył definicję "opiekuńczego państwa" i dodam, który wręcz zoologicznie nienawidził Polaków...ale jak że to się stało, że to akurat w Polsce tak sumiennie powielane są koncepcje Otto von Bismarck'a?
Otto von Bismarck, jako konserwatysta (a może i prawicowiec II Rzeszy, he he), wytrąca z rąk socjalistów patent na obronę maluczkich. Maluczcy, jako klasa robotnicza czują się jak ktoś wyjątkowy, dostają gwarancję, że nie muszą się martwić o choroby, wypadki w pracy, a zwłaszcza nie muszą się martwić o byt w okresie starości. W ten sposób państwo sprytnie i perfidnie nawiązuje najwyższych lotów opiekuńczą więź ze społeczeństwem i tym sposobem państwo jest niemal najlepszym towarzyszem codziennego znoju ludu pracującego...miast i wsi.
Zachodzą nieodwracalne zmiany w mentalności społecznej...ludzie chcą być poważani, ważni, chcą aby się ktoś troszczył o ich przyszłość. Niestety tym sposobem ludzie stają się leniwi i zatracają instynkt samozachowawczy, który przecież ludzkość w jakimś okresie czasu sobie wyrobiła...pamiętajmy, że wynalazek emerytalno-społeczno-wypadkowy Otto von Bismarck'a ma miejsce w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Dodam, że jest on obowiązkowo płatny, czyli przymusowy...i tak w zasadzie jest to następny podatek, ale definiowany jako składka, która z chwilą wpłacania nie jest już własnością wpłacającego, czy potencjalnego emeryta...i dodam też, że obowiązkowo wpłacający niemal ustawowo jest przekonany, że to dla jego dobra.
Jest to System wręcz idealny, przy praktycznie zerowym koszcie państwa pozwala  mentalnie i finansowo opętać niemal każde społeczeństwo każdego państwa europejskiego. Prawdziwe finansowe perpetum mobile. Przepływ środków, z którego na każdym etapie można uszczknąć, to bateria finansowa, którą można przesunąć gdzie się chce...do takiego właśnie absurdu dziś właśnie posuwają się rządy państw, a w Polsce to już prawdziwy majstersztyk...
Głowa rodziny buduje dom, jest przedsiębiorczy, gromadzi zapasy. Swoje pociechy wprowadza w życie dorosłe, uczy ich łowić, uczy przedsiębiorczości, uczy wszystkiego, co w swoim życiu się nauczył i w zależności jakie talenty nabył. A młodzi mają za zadanie doopiekować staruszków do śmierci, którzy przekazują im te dobra. Cała filozofia... To tak pokrótce...ale dla tzw Systemu (stworzonego przez Bismarcka) taki model jest bardzo niebezpieczny...dlaczego? Bo nie ma żadnej nad nim kontroli...i tu jest pies pogrzebany...
Tak na prawdę, to kto może nas zmusić do przechodzenia na tzw emeryturę? Wolny człowiek powinien mieć głęboko w rzyci tzw górną, czy jakakolwiek granicę przejścia na emeryturę, on powinien mieć wybór...co do zakończenia życia zawodowego jak i do tego gdzie jego wpłacane pieniądze są kierowane. Czyli innymi słowy, wpłacam składki i w każdej chwili mojego życia powinienem mieć możliwość ich całkowitego wyciągnięcia z Systemu...nie da się o tempora o mores! Nawet nieboszczyk ubezpieczony w tzw ZUS-ie jest okradany po śmierci...bo jego składki dematerializują się...zapewne są wpłacane na konto Charona, aby pokryć koszmarnie drogi transport przez Styks do Hadesu!!! Kuźwa transport jest drogi, zwłaszcza zmarłych, kto przewoził, to wie. Innego wytłumaczenia nie widzę... 
Jeśli już jesteśmy przy transporcie zmarłych do Hadesu, to warto by przypomnieć. Powstały tzw OFE, czyli Otwarte Systemy Emerytalne, ale dla łosi. Pierwszy filar, ten zusowski, czyli "najpewniejszy", potem drugi filar, ten "jeszcze pewniejszy", którego niejaki Ryży Chuj, ups pardą, Chyży Ruj dwa razy zapierdzielił i przerzucił bezczelnie do ZUS-u ...pewnie na waciki dla Charona, albo na tachografy do jego łodzi, mówię wam transport zmarłych drogi okrutnie...
No i warto by wspomnieć też o tym trzecim filarze, tym prywatnym, który dał możliwość skubania łosi przez wytrawnie szkolonych agentów, co to i potrafili wcisnąć kit, że nawet wisielec potrafi otrzymać wysokie odszkodowanie dla swojej rodziny, byleby regularnie składkę opłacał...
Szanowni Państwo, wpłacamy przymusowo składki na swoją emeryturę, które to składki z chwilą puszczenie przelewu nie są już naszą własnością, każda władza wciśnie wam kit, że wpłacanie na swoją emeryturę, to sprawiedliwość dziejowa i najwyższy stopień humanitaryzmu...taka jest mentalność urzędnika, natomiast ci, którzy prowadzą działalność muszą ze swojego zysku opłacić swoją "emeryturę", a także opłacić emeryturę urzędnika. Dlatego wasze składki nie są waszą własnością, one idą na pokrycie waszego bardzo drogiego transportu do Hadesu...
Wiecie ile kosztuje wykasowanie numeru pesel, ile kosztuje ucięcie rogu dowodu osobistego zmarłego, ile kosztuje wypisanie zmarłego ze szpitala, ile kosztuje pobyt w prosektorium? To są kolosalne koszty, o których żyjący nie ma pojęcia... wasze Obole gromadzone w ZUS-ie idą całkowicie na koszmarnie drogi transport do Hadesu... 
Źródło: trybeus.blogspot.com
19 11 2014 Ponowny pochówek pary prezydenckiej widziany przez POLSKĄ EMIGRACJĘ POLITYCZNĄ.
Złożony na Wawelu w opinii świętości prezydent Lech Kaczyński może być wyniesiony na ołtarze, bo w życiu wszystko jest możliwe - jak roztropnie zauważył w tych dniach inny były prezydent, taki sam uczestnik tajemnych spotkań w Magdalence, rozmów i przepijania wódki na ty z ubowcami jak Lech Kaczyński, Adam Michnik, zapomniani z nazwiska biskupi i księża. W życiu wszystko jest możliwe, więc może przecież i tak się wydarzyć, że Rosjanie poproszeni zostaną przez Watykan o udostępnienie zapisów rozmowy dokonanej przez telefon satelitarny przez Sługę Bożego Lecha Kaczyńskiego z bratem Jarosławem, bo w procesie beatyfikacyjnym ważne jest nie tylko każde słowo wypowiedziane przez kandydata na ołtarze ale i najmniejsze, intymne westchnienie.  Kościół lokalny w Krakowie mógł podjąć nieopatrznie decyzję o pochówku katolickim pary prezydenckiej w poświęconej ziemi bez obejrzenia aktów chrztu świętego i ślubu kościelnego Lecha i Marii z Mackiewiczów Kaczyńskiej. Stolica Święta nie podejmuje jednak decyzji pod naciskiem politycznym, ani w sprawie Karola Wojtyły, ani w sprawie Lecha Kaczyńskiego, który naciskał wszak na Watykan w sprawie uniemożliwienia nominacji na biskupa Warszawy duchownego, który nie był wprawdzie w Magdalence, ale znalazł się w prezydenckim kręgu podejrzeń o współpracę z tą samą ubecją. Moskwa zrobiła się zaś ostatnio bardzo religijna, wierząca i prawdomówna. Prawdę mówiąc Prezydent i Premier Rosyjskiej Federacji nie chowają się jak urzędnicza Warszawa po pałacowych kaplicach, lecz dają się widzieć ludowi Bożemu na co dzień w cerkwiach i klerowi na soborach. Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy, izby niższej parlamentu Rosji, Konstantin Kosaczow opowiedział się za jak najszybszym opublikowaniem nagrań z czarnych skrzynek polskiego Tu-154M, który 10 kwietnia rozbił się pod Smoleńskiem. Kosaczow wypowiedział się przy tym na swoim blogu  o fobiach, które utrudniają braterskie stosunki między państwami Słowian: - W Polsce wciąż wielu  uważa wszystkich obywateli ZSRR za "Rosjan", a "Rosjan" okresu stalinowskiego - za niczym nieróżniących się od współczesnych. W Polsce tymczasem nie tyle wielu, co wszystkie osoby uprawiające politykę nie odróżniają żydokomuny od Rosjan i od Polaków. Bredzi Komorowski, a za nim bredzi Jarosław Kaczyński o jakiejś wydumanej przez nich samych wojnie rzekomo polsko- polskiej, jak gdyby nie potrafili oni dostrzec, że na szczytach władzy w RP nie ma żadnych Polaków, lecz jest tylko i wyłącznie żydokomunistyczna chołota, dla której stworzony został zarówno system tzw. demokracji ludowej jak i tzw. mniejsze zło, czyli obecna demokracja parlamentarna. W Polsce nie toczą wojny Polacy przeciwko Polakom, lecz ma miejsce zwyczajna dintojra. Sprzeczają się o miejsca w samolotach i przy korytach władzy bandy  osobników żydowskiego pochodzenia finansowane z budżetu państwa, opłacane w obu izbach i w samorządach, zmieniające swoje nazwy jak dawniej polska szlachta zmieniała rękawiczki, przy czym zrobione i zarządzane są te bandy na jedno kopyto, noszone w kaburze i w butonierce. W wyniku bandyckich porachunków zastrzelony został zarówno szef policji jak i minister sportu; w Siemianowicach Barbara Blida sama się zastrzeliła jak na Mazurach zastrzelił się sam z dubeltówki najwyższy urzędnik od dopuszczania w Polsce zagranicznych leków za łapówki. W politycznej praxis Jarosław Kaczyński nie chce się natomiast narażać na kolejne, żałobne potknięcia i dlatego jego sztab wyborczy zapowiedział, że nie będzie się kandydat Jarosław Kaczyński sprzeczał z żadnym innym kandydatem przed kamerami. Demokracja - TAK, wypaczenia i wygłupy publiczne - NIE. Nie będzie się potykał i ośmieszał kolejny raz przed kamerami, jeśli po wyborach znowu ma przejmować ludzi z PO do siebie, jak osądzoną ongiś od czci za współpracę z ubecją byłą wicepremier, która była wcześniej zastępcą Tuska w partyjnej konkurencji. Bo jeśli teraz Kalisz z SLD mówi tak samo jak jeden z adwokatów kaczora, żeby intymnych głosów i rozmów w samolocie nad Smoleńskiem nie ujawniać, to może chodzi o to, żeby zrobić z byłym prezydentem Kwaśniewskim, który pił także w Magdalence, koalicję  po wyborach, jeśli nie planuje się już więcej wytykania komunistów palcami, a wiadomo, że i sam Jezus nie był bez winy, jeśli Jan go w Jordanie wodą z grzechów obmył.
Źródło: sowa-frankfurt, 
17 11 2016 Czy Ukraina odbierze nam Bieszczady? Czyli polskie drogi w kierunku Zakierzonia...
Kiedy Sławomyr Nowak, teraz już obywatel ukraiński i szef ukraińskiego urzędu od spraw dróg dostał od rządu pisowskiego 300 milionów na remonty przygranicznych dróg po stronie ukraińskiej...to w międzyczasie ukraiński parlament pracuje nad ustawą uznającą Polskę za okupanta Chełma, Przemyśla i Rzeszowa...
Paweł Kukiz informuje na swoim profilu: Ministerstwa podpisały umowę na remont około 175 km nawierzchni w obwodach lwowskim i wołyńskim.  "Polityk na swoim profilu na facebooku napisał – W kampanii PiS obiecywał, że po wygranych wyborach rozliczy tych wszystkich zegarmistrzów, turystów cmentarnych i pochłaniaczy ośmiorniczek…
Dla mnie Nowak jest wręcz symbolem rozpasania poprzedniej ekipy a tu okazuje się, że dla PiS to osoba godna zaufania. Gospodarna, fachowa, uczciwa. Osoba, której w imię przyjaźni PiS-owsko – banderowskiej (bo Bandera to dziś największy bohater UA) warto powierzyć 68 mln euro z naszych podatków… Wyć się chce…"
W międzyczasie, kiedy  heroj Nowak będzie doglądał kładzenie asfaltu na przygranicznych drogach, rada Ukrainy będzie forsować projekt, który uzna Polskę za okupanta tzw Zakierzońskiego Kraju. Chodzi o tzw Zakierzoński Kraj, czyli obszar od Białej Podlaskiej przez Chełm, Przemyśl i całe Bieszczady...patrz, mapka poniżej:
Cytuję za portalem Zmiany na Ziemi: "Za ustawą stoi prawnik, Aleksiej Kuriennoj, który jest związany z ultranacjonalistyczną partią Svoboda. Ich bojówkarze odegrali znaczącą rolę podczas wydarzeń na Majdanie. W projekcie dokumentu przewiduje się uznanie tak zwanego Zakerzonia, za terytorium "etnicznie ukraińskie", które jest obecnie okupowane przez Polskę."
Czy macie Państwo jeszcze jakieś złudzenia że PiS, to "patriotyczna" "dobra zmiana", która chce zrobić Polakom dobrze...być może okaże się już wkrótce, że największe zagrożenie dla Polski to nie Rosja Putina, tylko Ukraina pod rządami sanhedrynu... Wygląda na to, że ukraiński Smiersz zainstalowany w PiS-e i Niezależnych Mediach Judasza Sakiewycza ma się coraz lepiej...może pora się obudzić Polacy???!!! To chyba czas najwyższy... Źródło: niepoprawni.pl
16 11 2016 Fałszywi przywódcy.
Skutecznym sposobem manipulacji polskim narodem, pozbawionym naturalnych przywódców w wyniku ich eliminacji przez totalitaryzm, była i jest metoda podstawiania fałszywych przywódców, przypominających biblijnych fałszywych proroków, którzy wcześniej przygotowani do tej roli i mający mózgi wyprane z narodowych idei i zasad, podejmowali się przewodzić dużym grupom społecznym. Mobilizując ich patriotycznymi i słusznymi ideami a na koniec sprowadzając zawsze na błędną drogę, prowadzącą ku przegranej. Tak z wyrachowaniem marnowano przez wiele lat społeczny wysiłek, „wykrwawiając” energię społeczną i osłabiając ducha w społeczeństwie. Jednocześnie nie dopuszczając w swoim ruchu do wykreowania się naturalnych działaczy czy osobowości, usuwając ich, nie dopuszczając do wyższych stanowisk czy oskarżając o odstępstwa. Fałszywi przywódcy dostawali nagle wsparcie mediów, zyskiwali z dnia na dzień popularność, wspierani przez tajemne siły i finanse. Nigdy oni nie podejmowali się walki o sprawy zasadnicze dla narodu, o jego egzystencję i bezpieczeństwo ale krzykliwie upominali się o sprawy drugorzędne i doraźne , które powinno się rozwiązywać w kolejnym etapie. Fałszywi przywódcy zawsze dbają o to aby byli jednoosobowymi wodzami a wiążące decyzje podejmują zawsze po konsultacji z kimś z zewnątrz, kto nimi skrycie steruje.
15 11 2016 Wpisanie do wyszukiwarki internetowej słów: kryminalna przeszłość, Kaczyński, 
przynosi każdego dnia coraz to większą liczbę linków prowadzących do wiadomości o przedawnionych aferach złodziejskich, mafijnych związkach partii Porozumienie Centrum założonej i kierowanej przez obu braci Kaczyńskich, do treści mówiących o majątku nielegalnie zdobytym w efekcie bandyckiej prywatyzacji, itp. Jarosław Kaczyński zaprzecza publicznie posiadaniu jakiegokolwiek konta w banku tak samo jak i temu, że zastraszył premiera Donalda Tuska prawdziwym pistoletem wykorzystując do tego okazję w windzie jak zwykły szurke, pospolity żydowski rzezimieszek. Nie może natomiast zaprzeczyć, że są dokumenty, które potwierdzają fakt używania przez niego tejże broni osobistej.
W Polsce żyje blisko 40 mln ludzi różnej narodowości i społecznego pochodzenia, którzy mają prawo do tego, żeby rządziła nimi demokratycznie wybrana partia, a nie jakaś przestępcza grupa działająca być może i pod dyktando prawdziwego psychopaty, który wykorzystując sprzyjające okoliczności wcielił się jak utalentowany aktor filmowy w rolę rzekomo polskiego i rzekomo patriotycznego polityka, chociaż powszechnie rozpoznawany jest jako człowiek, którego jedynym zamysłem jest ustawiczne przegrywanie wyborów w Polsce przez fałszywą i świadomie kompromitowaną prawicę, której groteskowy i bezinteresowny rzekomo Führer wożony jest autem po Polsce z prędkością tupolewa w terenie zabudowanym od czasów Magdalenki jak pączek w maśle tylko po to, żeby nie mógł dostrzec komizmu wypływającego z potiomkinowskiego charakteru pseudopolityki uprawianej w Polsce przez tzw. partie wliczając w to Ruch Palikota, który nie zrobił jeszcze w polityce dosłownie nic.
Jarosław Kaczyński manipulował całe życie działaniami politycznymi brata Lecha Kaczyńskiego, ustawiał i nadzorował jego kroki i czyny począwszy od synekury w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy a skończywszy na ostatniej rozmowie braci przez telefon satelitarny, do której ujawnienia Wałęsa wzywał Kaczyńskiego nie na darmo przecież, lecz nauczony przykrym doświadczeniem wymuszonej na nim zgody na współpracę i działalność pod jego bokiem całej rzeszy tych fałszywych doradców jednej maści, których ochrania wciąż haniebny Układ z Magdalenki, w diabelski zaiste sposób poświęcony przez bpa Glempa oraz papieża z dalekiego Watykanu. Przez bałwochwalczy układ bezprawnie zapewniający każdemu z tych złoczyńców dozgonną nietykalność.
W celu usunięcia osobistej odpowiedzialności za swoje czyny Jarosław Kaczyński ustawicznie dodatkowo zajmuje przy tym opinię publiczną w Polsce hucpiarskim wzbudzaniem emocji, czy to w związku z kolejnym przegrywaniem przez siebie wyborów, czy też w związku z wyrzucaniem za karę, za swoje własne przejęzyczenia, błędy i porażki polityczne, innych osób z partii PiS o dyktatorskim, niedemokratycznym statucie umożliwiającym szefowi partii wyrzucanie swoich zastępców za to tylko, że mają oni odwagę skorzystać z Praw Człowieka i Obywatela oraz konstytucyjnie zagwarantowanej obywatelowi w Rzeczypospolitej Polskiej wolności słowa.

Nadludzkim terrorem i dołowaniem niezliczonych mas towarzyszy partyjnych w trockistowskim, permanentnym procesie osłabiania partii PiS traktowanej przez Jarosława Kaczyńskiego jak jego dożywotni i prywatny folwark, odciągana jest uwaga Prokuratury Wojskowej tudzież opinii publicznej w Polsce i na całym świecie od sprawy odpowiedzialności konkretnych osób za śmierć 96 osób w katastrofie pod Smoleńskiem.
W polskim interesie narodowym leży działanie sprawnego państwa z niezależną władzą sądowniczą, której częścią jest Prokuratura. W związku z powyższym ponawiam mój wniosek o uznanie mnie jako strony i czynnik społeczny w sprawie ustalenia winnych spowodowania katastrofy pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. i śmierci 96 osób.
Z szacunkiem
Stefan Kosiewski
Źródło: sowa-frankfurt, 
12 11 2016 r 11 listopada Narodowe Święto (Nie)podległości !?
Polska ma szanse na rozwój gospodarczy i niepodległość tylko wtedy, gdy pozbędzie się okrągłostołowej mafii. W 1989 r. władzę w Polsce przechwycili okrągłostołowi dzięki pomocy i przy finansowym, ogromnym wsparciu zachodu a w szczególności kół finansowo korporacyjnych USA. Nie chodziło o żadną demokrację, o żadne wyzwolenie się Polski spod wpływów ZSRR i ucieczki przed komunizmem. Podstawowym celem było rozszerzenie własnych wpływów na ówczesne kraje socjalistyczne aby móc je ograbić, ciągnąć finansowe korzyści poprzez likwidację konkurencji jak i powiększeniem rynków zbytu na swoją nadprodukcję. Nie był to jednak jedyny cel. Ważniejszym było podporządkowanie sobie tych krajów oraz Rosji, która miała stać się kolonią USA tak jak inne kraje socjalistyczne, pozbywając się zarazem największego konkurenta militarnego.
Stało się to możliwe dzięki zainstalowaniu na Kremlu Gorbaczowa a następnie pijaka Jelcyna, za rządów których Rosja straciła znaczenie jako mocarstwo. Po ZSRR i Układzie Warszawskim pozostały tylko wspomnienia a ekspansja na następne kraje świata w celu ich podporządkowania i skolonizowania mogło się odbywać bez przeszkód Układu Warszawskiego. Czyniono to pod hasłem globalizacji i wyzwalania narodów, niesienia amerykańskiej demokracji, równouprawnienia kobiet, swobód zboczeńców i tworzenie nowego człowieka. Należy tu wspomnieć, że nie kto inny jak prymityw ’’Bolek’’ jeździł po świecie i propagował globalizację na polecenie korporacji z USA.
Po rozpadzie ZSRR, Ameryka i cały zachód byli zachwyceni Rosją. Nie było dnia aby nie chwalić Rosji i jej przywódców za pierestrojkę. W tym samym czasie Rosja stacza się po równi pochyłej ku niechybnemu upadkowi. Majątek Rosji jest rozdrapywany jest przez rosyjską mafię ściśle związanych z międzynarodową mafią. Kwitnie przestępczość zarówno gospodarcza jak i ta pospolita. Rosja przeistacza się w kupę złomu a armia rosyjska nie ma w świecie większego znaczenia. Międzynarodowa mafia finansowo korporacyjna zaciera ręce bo już tylko krok dzieli Rosję od ostatecznego upadku. Gdy wydaje się, że odwieczne marzenie zachodnich sępów zostało spełnione, do gry wkracza W.W. Putin, który hamuje proces rozkładu Rosji a co więcej , w bardzo krótkim czasie stawia kraj na nogi a z leżącej na łopatkach armii tworzy jedną z najsilniejszych armii świata, mogących stanąć w szranki z każdym wyzwaniem. Teraz Rosja i jej przywódcy a zwłaszcza jej prezydent jest postrzegany przez międzynarodową mafię jako wróg nr 1. Rosja i jej przywódcy stają się wrogami nie dlatego, że chcą zniszczyć któryś z krajów zachodnich ale dlatego, że pojawiła się w świecie siła, która może zagrozić w realizacji planów żądnym panowania nad całym światem, w którym wszyscy mają być podporządkowani jedynie słusznej sile składającej się z wąskiego, mafijnego grona psychopatów.
Okrągłostołowa mafia, która w 1989 r. przechwyciła podstępem władzę w Polsce, sprzedała kraj wraz z całym jej dobrodziejstwem i ludnością. Ściśle wykonuje plany euroatlantyckiej bandy, ludzi chorych na władzę i pieniądze, całkowicie zdegenerowanych. Niech nikogo nie zmylą utarczki lub nawet otwarte wojny wśród tych perfidnych, okrągłostołowych zdrajców. Takim bezdyskusyjnym dowodem współpracy wszystkich opcji politycznych niech będzie m. in. włączenie Polski do UE i NATO, zmiana Konstytucji napisanej na potrzeby międzynarodowej mafii, przyjęcie Traktatu Lizbońskiego czy ostatnio zgoda na podporządkowanie się Polski wraz z pozostałymi krajami UE międzynarodowej mafii korporacyjnej – wg. Umowy CETA. Polska została zdradzona przez tych psychopatów w każdym względzie. Polska nie posiada własnego przekazu medialnego a jedynie propagandę mającą na celu ogłupienie Polaków i zafałszowanie rzeczywistości. Media obce, wrogie Polsce stanowią 75% a pozostałe 25% to media narodowe - narodu wybranego przez szatana. Natomiast celem najważniejszym dla mediów i pseudo polityków w ostatnich latach jest ukierunkowanie społeczeństwa polskiego przeciwko Rosji. Należy zadać sobie zasadnicze pytanie : czy „Smoleńsk 2010” miał właśnie być narzędziem dla w/w psychopatów aby osiągnąć odpowiednio wysoki stopień wrogości do Rosji i jej przywódców a może nawet do bezpośredniej konfrontacji? Bezpośrednia konfrontacja po 10 kwietnia 2010 roku nie wyszła ale jastrzębie wojny w Polsce robią wszystko w tym celu aby plan ten zrealizować. Antoni Macierewicz /następca i pacjent Klicha/ usilnie dąży wraz ze swoją hołotą do wykonania tego haniebnego zadania nadanego im przez amerykańskich jastrzębi wojny.
Jeśli zdrajcy polski nie zostaną w odpowiedni sposób rozliczeni to będzie oznaczało tylko jedno, że naród polski nie zasługuje aby mieć własne państwo - państwo suwerenne i niepodległe.Źródło: sowa-frankfurt, Jerzy Truchlewski 
07 11 2016 Ponura polska starość.
Czy go GOLONO? Czy go STRZYŻONO? W każdym razie na starość gołego i wesołego zostawiono!
Nocna strzyga w łóżku mnie odwiedziła.
Sen spokojny w nocny koszmar zmieniła.
Czy wiesz mój drogi starszy przyjacielu, że jak skończysz siedemdziesiąt lat, to dla banków jesteś trupem? Nie? No, pół-trupem, powiedzmy. Chętnie nadal będą brali twoje skromne pieniądze, ale poważnego kredytu już nie dostaniesz. Nawet jeśli masz własny apartament, własny dom, czy kawał ziemi. Takie zabezpieczenie kredytu się nie liczy. Liczy się tylko to, że ty już nie masz dochodów, a ich sprytne wyliczenia wskazują, że nie dożyjesz końca spłaty kredytu. Więc jesteś trup, chociaż jeszcze nieźle fikasz.
Na moim norweskim statku, płynąc gdzieś z Rosji na Morze Północne, nagle nad ranem zmieniliśmy kurs i zbliżyliśmy się do Bornholmu. Okazało się, że mojemu przyjacielowi z Goeteborga zmarł ojciec i musi on polecieć na pogrzeb. Powiedział mi, że nie widział swojego ojca piętnaście lat. Gdy go spytałem, gdzie ojciec mieszkał, zakładając, że pewnie gdzieś pod kołem biegunowym, odpowiedział, że na sąsiedniej ulicy. Dziesięć minut od niego swobodnym spacerkiem. Czujecie? Ojciec i syn, praktycznie sąsiedzi, a nie odwiedzali się piętnaście lat.
Lecz tak już jest w tych surowych skandynawskich, protestanckich krajach. Więzy rodzinne są bardzo cienkie. Gdy już osiągniesz osiemnaście lat, to najczęściej od rodziny możesz się spodziewać kopa w d. i radź sobie sam. Fakt, państwo jest socjalistyczne i tak prospołeczne, że się tobą zaopiekuje. Dostaniesz pracę po odpowiednich kursach. Albo, jeśli masz chęć i zdolności, pójdziesz na wyższą uczelnię, a warunki do życia zapewni ci powszechny kredyt studencki. Wszystko jest należycie zorganizowane, abyś w samotności, od początku aż do śmierci mógł godnie przeżyć. Jakże to jest różne od rodzin śródziemnomorskich, gdzie we Włoszech, czy Grecji rodziny trzymają się zawsze razem, a najstarsi dziadkowie i babcie darzeni są ogromnym szacunkiem i miłością aż do końca.
A my w Polsce? Jesteśmy po środku. Trochę tacy i trochę tacy.
Generalnie staruszkowie na dzieci nie mają co liczyć. Bo, albo są za biedne, albo są za wredne. Najczęściej z naszej winy, gdyż obdzieliliśmy je nadmierną miłością, tworząc samolubów, egoistów o nieustannej postawie roszczeniowej (osobiście nie narzekam i jestem z tego dumny). Pozostaje więc nam liczyć tylko na siebie i już w późnej młodości rozważać, jak sobie zabezpieczyć przyszłość. Dzisiaj jest nas w Polsce prawie dokładnie 5 milionów emerytów. Co, biorąc pod uwagę ludność Polski wynoszącą 38,5 miliona ludzi, stanowi 13 procent społeczeństwa. Nie jest to wartość straszna, jak opowiadają różni czarnowidze. I co ciekawe, liczba emerytów w ostatnich latach się zatrzymała i bardzo niewiele rośnie.
Nie będę tutaj zanudzał statystykami, liczbami, tabelami, czy wykresami. To materiał dla specjalistów i kto chce może w załączonych linkach sobie pogmerać.
Powiem tylko, że 54% emerytów dostaje swoją emeryturę w wysokości poniżej 2 tysięcy złotych. A kobiety wyraźnie mniej od mężczyzn. Tak już niestety jest, iż przychodzi taki moment, że najbliższa osoba odchodzi i zostaje się ze swoją starością samemu. Dostając na życie kwotę poniżej tych dwóch tysięcy, oznacza to, że żyjemy w biedzie. Często nawet jesteśmy zmuszeni do drastycznych działań i nie możemy spokojnie dożywać w swoim własnym domu, bo nagle okazuje się, że całą tą śmieszną emeryturę zżerają comiesięczne opłaty: czynsze, media i inne. Wyprzedajemy się więc na starość. Przeprowadzamy się do jakiś studenckich pokoików. Pozbywamy się otoczenia, z którym byliśmy związani całe życie. A przecież mówi się – Nie przesadza się starych drzew. No więc tak: 5 milionów emerytów to nie w kij dmuchał. I jeszcze na dodatek wszyscy oni mają prawo głosu. Czyli każdy, co chce władzy, chcąc nie chcąc, musi o nich poważnie myśleć. Gdy pominiemy ubeków, którzy powoli, lecz systematycznie wymierają, oraz komunistycznych przodowników, to sie okaże, że coraz więcej naszej starszyzny, to tacy, co za komuny nie zdążyli porządnie narozrabiać i się zhańbić. Samolubnie i egoistycznie muszę nadmienić, że gdy ponad trzydzieści lat tułałem się po morzach w blaszanej puszce, a zasłużony dla ówczesnej władzy koleś wycierał d. fotele na kolejnych placówkach, to dzisiaj (!!!), gdy za symbol komunizmu można pójść do więzienia, to ja, jako emeryt będę poniżej tych magicznych 2 tyś, a on, który się tak napracował dla dobra komunistycznej ojczyzny, taki zasłużony i pewnie z medalami za tępienie opozycji, spokojnie sobie pożyje aż do śmierci, za jakieś 3 – 4 tysiące.
Jednakże te 54 procent tych, których emerytury mieszczą się poniżej progu ubóstwa to dla państwa wstyd i nieustanny wyrzut sumienia.
Ja rozumiem co to są priorytety. Władza musiała najpierw przemówić do młodych, aby zatrzymać dwa tragiczne dla państwa procesy: spadek urodzin i emigrację młodzieży. Stąd 500+ i Mieszkanie+.
Tylko, że emeryci nie mają już czasu. Po prostu wymierają. I co najtragiczniejsze: często w biedzie i zapomnieniu.
Dlatego mając na uwadze ciężko się spinający budżet państwa żądam aby jak najszybciej znieść opodatkowanie niskich emerytur – tych właśnie poniżej 2 tysięcy złotych.  Niech biurokraci i para-ekonomiści nie płaczą, bo nie są to aż tak straszne pieniądze. Uśredniając, to jest zostawienie około 200 złotych w portfelu emeryta. Czyli koszt, prosto licząc: 3 mln emerytów z emeryturami poniżej 2 tyś  x  ok. 200 zł  x  12 miesięcy nie powinno przekroczyć 6 miliardów złotych rocznie. Przypominam, dla porównania, że 500+ to około 22 miliardy rocznie.
Taki powinien być pierwszy krok państwa w stosunku do emerytów. Może jeszcze nie w 2017 roku, lecz w 2018 koniecznie. Dodam jeszcze, że generalnie opodatkowywanie emerytur jest głęboko niemoralne i państwo, które stawia się wyżej etycznie od banków, łupi obywateli bardziej niż one. Przecież każdy pracujący, zanim został emerytem, to praktycznie prawie przez 40 lat regularnie płacił podatki. Więc dlaczegu musi na emeryturze za to samo jeszcze raz płacić? Gdyby, powiedzmy, składkę emerytalną sam odkładał w banku, to przecież nie byłaby ona opodatkowana. Coś tu potężnie nie gra i nie potrafię tego zrozumieć. To nie jest należna państwu danina tylko ordynarny haracz.
Państwo musi się w końcu poważnie zająć emeryturami.
Obecna rewaloryzacja w granicach 5 złotych rocznie to kpiny z ludzi! Wszak znane są wszystkim emerytury w wysokości od 10 do 20 tyś. zł.
Dotychczasowy ZUS musi zniknąć. Koszty jego są ogromne, a efektywność bardzo mała. Praktycznie ta instytucja sama zżera lwią część składek emerytalnych i innych. W idealnej teorii państwa przejście na emeryturę jest nagrodą za lata trudu i znoju; za ciężką pracę i wychowanie następnych pokoleń. Emeryci cieszą się powszechnym szacunkiem, a życie ich dobiega końca w spokoju, bezpieczeństwie i radości. Kpię sobie? Nie.
Widziałem tysiące takich emerytów przed południem w kawiarenkach Paryża, Amsterdamu, czy Monachium. Spotykałem ich na plażach Hiszpanii, Grecji, czy Tunezji. Powiecie – oni są obywatelami bogatych państw... Czy to oznacza, że my na zawsze mamy być biedni, jako cały naród?
Chińczycy mówią i jak widziałem, praktycznie to realizują – pokaż mi, jak traktujesz swoich seniorów, a będę wiedział, na jakim etapie cywilizacji jesteś. 
Źródło: niepoprawni.pl
05 11 2016 Lech Kaczyński na stole sekcyjnym wspólnie z gen. Błasikiem; z czarnej skrzynki wycięto w PL 4 sek,
kiedy w kokpicie ktoś mówi już tylko "ku(.)wa" a z zapisu wiadomo, że było tam przyjnajmniej (!) 2, dwie osoby za dużo: Błasik......Kazana, otrzymuje prośbę załogi o opinię co ma ona robić, Kazana opuszcza kabinę i…….. tak jakby w zapisie rozmów nie było w ogóle na tę prośbę załogi reakcji, Kazana nie wraca do kabiny pilotów. Dziwne?
WYGIBASY obecnego ministra Obrony Antoniego Macierewicza, na 101 sposobów starającego się udowodnić, że samolot rozpadł się w powietrzu
(bomba, etc),
ale na pewno nie była to brzoza (i nie linia wysokiego napięcia, którą nieco wcześniej on przeciął). To „niby patologiczne” WYGIBASY min. Macierewicza najwyraźniej są „zasłonką” (jest to wyrażenie z języka mafii) tego, co zadecydowano ok. 20 minut przed katastrofą. I oczywiście są one
„nie pisaną gwarancją” kariery Macierewicza
jako wiceprezesa PIS, Ministra Obrony (a wcześniej Służb Specjalnych) w IV RP
„Tragedia smoleńska była świadectwem bylejakości Polski dzisiaj”
MSZ (Sikorskiego) przekazało ambasadorowi Rosji, że Polska oczekuje ukarania winnych wycieku drastycznych zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej. Komitet Śledczy FR oświadczył, że nie są to zdjęcia ze śledztwa. Interwencję podjął prokurator generalny, a także minister sprawiedliwości. (PG) Drastyczne zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej 20121017 Stefan Kosiewski FO90 Maria Kaczyńska Sikorskiemu w poprzek
http://sowa.blog.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski/Tratwa-Meduzy-Fascynacja-obdem-fragment-106-Drastyczne-zdjcia-z-Wyborow-Miss-Chazaria-2012-w-Czeladzi
Lech Kaczyński wykazał się w Gruzji odwagą frontalną nie z pistoletem w kieszeni, lecz z wielką nokią w dłoni, przeżytkiem techniki już w tamtych, zamierzchłych czasach, kiedy łączył się z bratem. Wcześnie wykazał się Lech Kaczyński przyzwoitością w Magdalence w stosunku do wszechmocnych generałów: Kiszczaka i Jaruzelskiego, którzy go tam do czegoś widocznie potrzebowali, bo przecież nie do parady. W Lizbonie wykazał się za namową brata premiera Rządu Polski podpisem własnoręcznym Prezydenta RP złożonym pod Traktatem odbierającym Polsce suwerenność i za to poniesiony został przez brata na Wawel.
Fatalna w skutkach pewność siebie Lecha Kaczyńskiego odebrała rozum kilku prezydentom postsowieckich państw i nie tylko. Polscy politycy
ulegli chazarskiej pewności siebie prezydenta Kaczyńskiego i postanowili uczestniczyć w obsadzie tragikomicznej figury. Dali się zapakować wszyscy na raz do jednego samolotu, żeby przelecieć się wspólnie bez potrzeby, wysoko nad chmurami, wypić po fikołku/ małpeczce przy okazji w ramach kateringu
lotniczego (tysiące buteleczek alkoholu nabywała wtedy w tym celu Kancelaria Prezydenta RP).
Na pohybel obcym portalom drastycznie narażał swego ducha i ciało tygodniami odcinając się w zaciszach Pałacu od zgiełku warszawskiej ulicy. To znowu leciał do Izraela, żeby w Jeruzalem apelować do żydów o spokój i brak paniki, bo Wojsko Polskie, jaki by rząd w Polsce nie był, w demokracji zmiany są możliwe - wyjaśniał żydom wątpliwości że  zawsze będzie walczyć w obronie interesów Izraela. Źródło: sowa-frankfurt
31 10 2016 Obowiązek prokuratury to nie bezwzględne prawo.
Zatem wola tych co sobie nie życzą ekshumacji bliskich którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej powinna być uszanowana. Czego tu szukać jak fakty poparte zdjęciami, filmami przemawiają za tym że para prezydencka została katapultowana stąd ten wybuch. Rodzi się pytanie dlaczego? W czasie zamieszania jakie wybuchło bo nie można lądować przypadkowo koś pociągnął za dźwignie a może była to sytuacja awaryjna wymuszona złym lądowaniem?
"Pan zajął moje miejsce" - zwykł mawiać do pilotów generał Błasik, jeśli na pokładzie samolotu znajdował się... jego najwyższy zwierzchnik.
Następnie zameldował Lechowi Kaczyńskiemu o gotowości samolotu do lotu, a ten zaakceptował tę gotowość nie pytając nawet obligatoryjnie i procedurowo o to, czy pilot zapytał chociaż Rosjan o pogodę w Smoleńsku, bo jeśli brat Jarosław nie pytał przez telefon satelitarny o parasol przeciwdeszczowy, to po co było się na wyrost przejmować pogodą na miejscu albo rolą Rosji w amerykańskim parasolu przeciwrakietowym, czy w końcu najmniej istotnym dla polityki zdaniem pilota
Dlaczego w kabinie tupolewa były przynajmniej dwie osoby, które nie powinny tam być: Błasik, Kazana i ten trzeci, który zgodnie z sugestią ministra
Millera mógł wywierać presję na podległych mu urzędników. Na to wskazuje analiza głosów z pokładu tupolewa i potwierdzają chyba fotografie odnalezionych w kabinie zwłok, a może tylko tych fotek nikt w Polsce jeszcze nie obejrzał? -
Dlaczego prokuratura mająca zajmować się w Warszawie ustaleniem przyczyn wspomnianej katastrofy samolotowej nie wezwała dotychczas na
przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego
, który jako ostatnia w życiu osoba rozmawiał z bratem Lechem Kaczyńskim przez telefon satelitarny? Dlaczego prokuratura ta nie zapytała dotychczas Jarosława Kaczyńskiego o treść wspomnianej rozmowy a w szczególności o to, który z braci Kaczyńskich podjął zgubną w skutkach decyzję o zmuszeniu pilotów do lądowania, mimo braku warunków do lądowania, a który z braci Kaczyńskich w celu dopilnowania wykonania tegoż niewykonalnego zadania posłał do kabiny pilotów generała Błasika oraz drugiego urzędnika określanego w rozmowach słowem: dyrektor? Dlaczego prokuratura w Warszawie nie wystąpiła dotychczas do tajnych służb RP dysponujących zapisem satelitarnej rozmowy telefonicznej
przeprowadzonej przez braci Jarosława i Lecha Kaczyńskich 10 kwietnia 2010 r.
o udostępnienie oryginalnego zapisu dźwiękowego tej rozmowy, po której to rozmowie prezydent Lech Kaczyński zadecydował formalnie o podjęciu lądowania w Smoleńsku mimo. Źródło sowa-frankfurt
24 10 2016 Patriota starej daty.
Aktualny Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz otrzymał w sobotę w Krakowie Nagrodę im. Kazimierza Odnowiciela "Patriota Roku 2016". Nagrodę mocno spóźnioną, a więc i mocno zadziwiającą.
Był taki film z lat ’90-tych, z grupy przedstawiających mafię jako rzeczywistość z którą się trzeba pogodzić. Była tam scena, jak jeden pijaczyna się zarzekał,
że „kocha swoją socjalistyczną ojczyznę”, co zostało dobrze przyjęte przez obecnego tam mafijnego kacyka słowami: „patriota, tylko starej daty”.
Dokładnie to samo można powiedzieć o Macierewiczu.
Patriotyzm to miłość Ojczyzny traktowanej jak matka. Jak każda miłość musi ona chcieć najpierw dobra dla obiektu swojej miłości a dopiero później dobra
własnego. Na to się nakłada wierność związanej z tym decyzji duchowej traktowanej jako podjęta raz na całe życie. Ten drugi warunek oznacza nakaz czujności, by wiedzieć, co jest aktualnie tym prawdziwym dobrem Ojczyzny. To się bowiem zmienia w czasie, a więc i stąd mamy różne daty patriotyzmu.
Patriotyzm najnowszej daty wymaga przede wszystkim ochrony naszej Ojczyzny od zagrożeń płynących od najgorszej z form faszyzmu szowinistyczno - ideologicznego, jakim jest korporacjonizm-syjonizm-globalizm i jego najmłodszego dziecka-potwora – umowy CETA niszczącej i państwa i narody.
To, co Macierewicz realizuje, owszem, jeszcze niedawno było patriotyzmem na czasie, ale teraz to już „patriotyzm starej daty”.
Jeszcze jak WSI weryfikował, a wyszło, że był dobrym harcerzem, to w pełni go rozumiałem i podziwiałem – sam kiedyś byłem dobrym harcerzem.
Jednak Macierewicz nie nadążył, nie zobaczył prawdziwego zagrożenia
. A więc albo pijaczyna, albo zidiociał, albo dał się skorumpować, albo tylko chory – w każdym razie coś go zatrzymało w rozwoju i możliwościach słusznego a skutecznego działania.
Bo co robi patriota starej daty? – Chyba niewiele więcej jak to, że tkwi w śmierdzącym ciepełku walki ze starym wrogiem.
Jak go widzę paradującego w mundurze moro, to od razu mi się kojarzy Neron przed lustrem...
No ale czego się spodziewać po patriocie starej daty, jak nie tego by w uwiędłych laurów liść z uporem stroił głowę?
Na pewno trzeba coś z tym zrobić, bo ten stan wstrzymuje w ratowaniu się i Naród i Państwo, marnotrawi siły, środki i możliwości działania. Gdyby był patriotą na czasie, to by najpierw walczył, aby umowa CETA nie doszła do skutku, a także żadna podobna. Walczyłby o prawdziwą demokrację, by była zdolna stawić czoło aktualnie urządzającym się na pozycjach kluczowych w Państwie formom faszyzmu (liberalnego dla korporacji prywatnych).
Wzmacniałby wszelkie autentyczne ruchy narodowe, walczył, by legalnymi były tylko partie realizujące w pierwszej kolejności wartości Narodu Polskiego w Polsce. Budowałby świadomość historyczną i duchowa Narodu Polskiego (widziałem gdzieś w sieci filmik, na którym się zarzekał, że nie jest żadnym Żydem, tylko Polakiem – więc tego się po nim należy spodziewać). – Zwłaszcza walczył o dobre imię Polaka, polskiego urzędnika i o powagę polskich instytucji. Wspierałby samoorganizację Narodu w ruchy i organizacje nad polityczne i autentycznie pozarządowe, jego gotowość i zdolność do samoobrony... Zwalczał wrogie ideom narodowym ideologie, zwłaszcza finansowane z zewnątrz... – dywersję sabotaż, agenturę i korupcję – i to niekoniecznie
wrogich armii i państw, a najpierw najgroźniejszych dziś dla naszego bytu korporacji prywatnych.
Źródło: niepoprawni.pl
23 10 2016 Kościelne państwo PiS-owskiej herezji
Nie wiemy, jaką rolę w życiu Jarosława Kaczyńskiego pełni wiara. Nie wiemy, jaką rolę pełni osoba Jezusa Chrystusa. Kaczyński milczy o tych
sprawach jak zaklęty. Wiemy za to doskonale, jaką rolę w jego projekcie politycznym pełni Kościół. O tym mówi często i gęsto, a ostatni rok pokazuje również, co sojusz ołtarza i pisowskiego tronu znaczy w praktyce. Kościół jest dla PiS narzędziem politycznym, które ma mobilizować wiernych-wyborców. Wspólnotą, która ma zarządzać emocjami - przede wszystkim negatywnymi, czyli szukaniem wrogów najczęściej urojonych i wymyślonych.
Organizacją, która ma uświęcać świeckie rytuały, jak miesięcznice smoleńskie czy celebry państwowo-religijne.
Kaczyński, który był z krwi i kości antyklerykałem, gdy jeszcze rozumiał, że zasada autonomii między państwem a Kościołem jest fundamentem demokratycznego państwa porzucił ją, bo zrozumiał, że bez armii proboszczów nie uda mu się wygrać wyborów. Dlatego zaczął schlebiać, i schlebia po dziś dzień Kościołowi, trzymając go tym samym na krótkiej smyczy. Istota jego myślenia o tym złowrogim sojuszu oddają słowa, które wygłosił zaraz po wygranych wyborach w obecności duchownych i niemal całego rządu: „To zwycięstwo potrzebowało prawdy i ludzi, którzy prawdzie służą. Którzy służą Polsce. Którzy są patriotami. To zwycięstwo jest także potwierdzeniem jednej prawdy. Fundamentem polskości jest Kościół i jego nauka. I że nie może
być Polski bez Kościoła. Wiedząc, że nie ma Polski bez Kościoła (...) każdy, choćby nie miał łaski wiary, musi to przyjąć (...) Każda ręka podniesiona na Kościół to ręka podniesiona na Polskę”.
Jaką cenę płaci PiS Kościołowi za poparcie tej herezji? Po pierwsze, rząd PiS robi to, co robiły wszystkie rządy w III RP, czyli spełnia życzenia finansowe Kościoła. Choć, oczywiście, tym razem strumień państwowych pieniędzy, który płynie do rozmaitych organizacji kościelnych i na rozmaite quasireligijne cele - od budowy muzeów myśli religijnej, poprzez projekty edukacyjne, na szkoleniach kończąc - jest nieporównywalnie większy.
Przez te 12 miesięcy zobaczyliśmy, jak Kościół lekką ręką porzucił „Dobrą Nowinę”, by stać się orędownikiem i narzędziem legitymizacji „dobrej zmiany”. To dlatego abp Stanisław Gądecki mówi zachwycony na początku roku 2016: „Nastąpił ogromny przełom. Po wojnie nie było jeszcze takiego zjednoczenia państwa i Kościoła”. Zobaczyliśmy więc, jak przesłanie Ewangelii, przepełnione miłosierdziem i troską, zostaje zastąpione przez nacjonalistyczną herezje katolicką. I w końcu jak demokratyczne państwo prawa, dzięki sojuszowi tronu i ołtarza, zostaje przekształcone w kościelne państwo herezji PiS-owskiej. Nie dziwi oczywiście, że na tym sojuszu zależy partii Kaczyńskiego. Dziwi, że Kościół w niego brnie, zachowując
się tak, jakby wierzył, że właśnie skończyła się historia. Jakby jego układ z PiS miałby jednej z boskich przymiotów, czyli obowiązywał do końca świata. Sęk w tym, że kościelne państwo religii „dobrej zmiany”, jak każda jawna herezja, wyląduje - wcześniej czy później - na śmietniku historii. Co wtedy stanie się z polskim katolicyzmem? Źródło newsweek.pl
18 10 2016 Kawaleria Powietrzna. Istnieje u nas takie coś co się nazywa Kawaleria Powietrzna.
Jakieś zamiłowanie w narodzie do konnicy jest, bo że to przeszło to cud. Zaczęło się gdzieś w latach 90-tych ubiegłego wieku. Najpierw miała być dywizja ze 150 helikopterami, pięć lat trwało, zanim zrozumieli, że 150 (słownie: stu pięćdziesięciu) maszyn w życiu nie będzie i zrobili 25 Brygadę. Do tej pory nie udało się ustalić, co ona może zrobić w czasie wojny.
Ma się przemieszczać helikopterami i tu się robi pewien problem. Nie spełnia absolutnie wymagań  transportowych. Znaczy się żołnierze polecą helikopterami a
sprzęt dotrze za jakiś tam czas samochodami. Ewentualnie wpierw wyślemy sprzęt a wojsko doleci później. Kawaleria Powietrzna jest formacją niezwykle kosztowną, za to jej możliwości bojowe są nikłe. W czasach propagandy sukcesu, że niby Rosja niegroźna, Putin ją demokratyzuje i będzie przyjęta do NATO wojsko miało być przeznaczone od misji za górami i lasami a nie do obrony kraju, któremu nikt nie miał zagrażać. Wojna asymetryczna i przewaga informacyjna była w modzie. Przy czym to my byliśmy tymi dużymi w konflikcie asymetrycznym. No mieliśmy być. I tu ładowanie kasy w kawalerzystów miało sens. Obecnie, gdy konflikt pełnoskalowy coraz bardziej nam zagraża kawaleria ujawnia swoją nieprzydatność. Będziemy bowiem tym małym a nie tym dużym. Nieprzyjaciel będzie miał przewagę w powietrzu i będzie dysponował środkami zwalczania helikopterów. Wątpliwym jest zatem przerzucenia
naszych wojsk za linię wroga.
Zresztą co ono by miało tam robić i po co? Podejmowane próby uzasadnienia są żałosne. Że mają zatrzymać odwody. No niby czym i jak? Tyle pieniędzy na to? Już lepiej niech kupią im akwalungi i każą zanurkować we Śniardwach i jak ruski czołg się przewali to wypłyną i będą atakować 2 rzut. Tak naprawdę to mogą oni jedynie okopać się na Rysach i Świnicy, co wynika z różnych misyjnych wymogów operowania np. w Afganistanie. Nie wiem czy jest to rubież tak ważna, że trzeba tam wysyłać cała brygadę z helikopterami kosztującymi tyle, co odrzutowiec pasażerski. Tak twierdzi red. Ziemkiewicz -że niby tyle kosztują.
Wychodzi na to, że Kawalerię Powietrzną możemy sobie darować. I śmigłowce dla niej. Przyszłość nie napawa optymizmem, obawiam się, że Polska
Grupa Zbrojeniowa utopi różne programy modernizacji armii. Mania robienia wszystkiego samemu jest podobna jak przed wojną. Gotowe przemyślenia tu są do przeportowania na współczesność, PiS coraz wyraźniej staje się grupą rekonstrukcyjną sanacji ze wszystkimi konsekwencjami tegoż. Nowa maszyna wspólnie z Ukrainą? Modernizacji Mi 17 mówimy jednak tak. Źródło: niepoprawni.pl
17 10 2016 Horror pacjentów. Tak są traktowani przez lekarzy!
Jak długo jeszcze chorzy w Polsce będą traktowani przez lekarzy, pielęgniarki i władzę jak zło konieczne? Ludzie milczą, by nie narazić się wszechwładnym medykom. Ale ile można! – Odpowiedzialność spoczywa na mnie i jestem przekonany, że działania podejmowane przez mój resort przełożą się na pozytywne efekty, które już niedługo będą odczuwalne dla pacjentów – mówił niedawno minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.
Bezduszności lekarzy i pielęgniarek doświadczył ostatnio Tomasz Kalita – chory na raka mózgu były rzecznik SLD, który zasłynął walką o legalizację marihuany leczniczej dla chorych takich jak on. Historię jego ostatniej wizyty w warszawskim Centrum Onkologii opisała na Facebooku żona
Anna. Z ciężko chorym mężem tkwiła pięć godzin na wyziębionym korytarzu, gdzie termometry wskazywały ponoć ledwie 12 stopni! Wraz z nimi dziesiątki pacjentów czekało na wizytę u lekarza. Dla wielu z nich to mogą być ostatnie dni, tygodnie czy miesiące życia. Chorzy i ich bliscy są oburzeni i bezradni, że tracą je na czekaniu. Anna Kalita nie kryje złości, gdy pisze, że w pewnym momencie lekarka, do której czekały tłumy... zwyczajnie wyszła z gabinetu na półtorej godziny! Bez słowa, bez przepraszam, bez wytłumaczenia...
„Obrażona na cały świat sekretarka cedzi w końcu przez zęby, że lekarka musiała wrócić na oddział, bo nie został tam ani jeden lekarz”
– pisze Anna Kalita. Ponoć wszyscy pojechali na konferencję naukową. W końcu – po 5 godzinach! – udaje się wejść do lekarza. Gdy w gabinecie dzwoni telefon, pani doktor mówi, że „nie ma czasu gadać, bo tłum rozpędza”. Lekarka nie orientowała się w przebiegu leczenia Tomasza Kality. Gdy jego żona poszła na oddział po chemię, usłyszała od „sześciu rozkosznie plotkujących pielęgniarek”, że ma usiąść, bo „to będzie długo trwało”.
No i do kogo te pretensje panie Kalita? Przecież sam pan taką publiczną służbę zdrowie tworzył. Tylko w prywatnym gabinecie tak jakoś milej i szybciej. Źródło fakt.pl
14 10 2016 Jak założyć firmę w Czechach? Jeszcze łatwiej niż w Wielkiej Brytanii. Emerytura po roku.
Prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Boli, gdy lwią część swoich zarobków trzeba przeznaczyć na
opłaty. Na ZUS, z którego i tak dostaniemy głodową emeryturę.
Boli, gdy musimy tracić godziny na stanie w urzędach. Coraz częściej szukamy zatem sposobu, aby więcej zostawało w naszej kieszeni. Na przykład? Można założyć firmę w innym kraju, a pracować w Polsce. Na przykład w Czechach, Zenek zakłada firmę.
No i przy dochodzie 5 tys. zł miesięcznie, Zenek musiałby co miesiąc wydać w Czechach około 575 zł na ZUS i składkę zdrowotną. Minimalny koszt obsługi polskiej firmy, przez firmę Account Professional a.s., która zajmuje się naszą księgowością w Czechach wynosi 1500 koron, czyli około 200 zł. Podobnych biur, pomagających założyć i prowadzić firmę w Czechach jest wiele.
– Przy kwocie do około 10 tys. zł dochodu miesięcznie będzie obowiązywała prawie taka sama kwota ZUS i zerowy podatek. Powyżej
10 tys. zł podatek dochodowy wynosi 15 proc. i 20 proc. droższy ZUS – wyjaśnia Zbigniew Mrózek.Nasz rozmówca, który zawodowo pomaga Polakom zakładać firmy na terenie Czech twierdzi, że niektórych klientów nie widział już od pięciu lat. Kontaktują się przez telefon, maila, a kwestie urzędowe załatwiane są za pomocą pełnomocnictw. – Wszystko robimy my, a klient nie musi w ogóle przyjeżdżać – mówi Mrózek.
Poza tym na na plus działają nie tylko o względy podatkowe. Chodzi też o traktowanie przedsiębiorców przez urzędników. Z tego co słyszę od klientów, w Polsce traktują każdego jak potencjalnego oszusta.
– W Czechach osoby fizyczne mogą odliczyć od dochodów koszty w wysokości 60 proc. dzięki czemu opodatkowane jest tylko 40 proc. dochodu. Wysokość podatku to 15 proc. – mówi Zbigniew Mrózek. Emeryturę z czeskiego ZUS-u można otrzymać już po roku, a nasze ubezpieczenie zdrowotne działa
oczywiście również w Polsce. Wysokość emerytury jest zależna od dochodu i okresu, kiedy dochód ten był otrzymywany.
Uwaga:
Na tropie antyzusowiczów Polski ZUS nie jest taki głupi. Szybko zorientował się, że tysiące przedsiębiorców znika mu z ewidencji, emigrując do innych „systemów emerytalnych”. Tak naprawdę nadal pracowali w Polsce. Ruszyła śledcza machina. Nie trzeba było talentu Sherlocka Holmes’a, by odkryć oszustwo na kaczych łapach. Do prawdy ZUS dochodził zadając 12 typowych pytań. Źródło natemat.pl
13 10 2016 Prowadzisz działalność gospodarczą? Jednolity podatek zabierze ci co miesiąc kilkaset złotych.
Rząd zapowiedział ujednolicenie systemu podatkowego w taki sposób, żeby zamiast wielu różnych zobowiązań (np. składki ZUS) podatnicy płacili jeden podatek. Dla najmniej zarabiających (płaca minimalna) ma być to stawka 19,5 procenta. Powyżej 6 tysięcy złotych - stawka w wysokości 40 proc.
Policzyliśmy, co to oznacza dla prowadzących działalność gospodarczą.
Ważnym założeniem, które poczyniliśmy na potrzeby uproszczenia kalkulacji, jest to, że osoba prowadząca działalność gospodarczą nie wrzuca niczego w koszty, ale również nie płaci np. za prowadzenie księgowości. Dodatkowo stawkę ZUS przyjęliśmy na poziomie 1121 złotych.
Osoby, które co miesiąc wystawiają swojemu pracodawcy fakturę na kwotę 6 tysięcy złotych netto (plus VAT), stracą pond 350 zł. Możemy przyjąć, że w tej chwili zostanie im w portfelu co miesiąc 3951,99 zł. .Z naszej symulacji wynika, że im więcej przedsiębiorca zarabia, tym więcej będzie musiał dołożyć po zmianie podatku. Komuś, kto wystawia miesięcznie fakturę na 10 tysięcy netto, zostanie w kieszeni o niemal 1200 złotych mniej. Skorzystają za to
zarabiający najmniej. Pracownik zatrudniony w oparciu o umowę o pracę na minimalnej stawce, dostanie co miesiąc aż 482 złote więcej. W Polsce działalność gospodarczą prowadzi ponad 2 miliony osób. To one mogą być zaniepokojone, tym, że dobry w swym zamierzeniu pomysł uproszczenia systemu podatkowego będzie prowadził do głębszego sięgnięcia do ich portfeli. Źródło: innpoland.pl
Przykładowa opinia:
Nie mogłem znaleźć pracy na etacie więc się samo zatrudniłem. Teraz nową ustawą o jednolitym podatku chcą mnie zmusić do płacenia na równi z tymi, którzy mają pracę na etacie. Tyle, że bez kodeksu pracy. Od 5 lat nie byłem na wakacjach – zawsze ZUS zajadał ostanie 1000 zł, chorobowe to 8.5 zł za godzinę płatne dopiero od 31 dnia choroby, a ośmiogodzinną dniówkę to ja widziałem w telewizji.
12 10 2016 Postkomuna wije się jak piskorz i syczy jak żmija.
Przez 50 lat okupacji wszędzie wkradało się zło i zdołało się wszędzie zakorzenić. Przez 26 kolejnych lat wprowadzano pewne zmiany w systemie ekonomicznym i ustrojowym, zaprojektowane pod kątem pewnych grupowych interesów, a te zabiegi zamiast zło wykorzenić, wzmagały jego narastanie.
Głupotą okazało się naiwne oczekiwanie, że ono samo zniknie, ot tak jakoś. Wszystkie instytucje od samorządów po teatry i instytucje filmowe i inne instytucje kulturalne włącznie z edukacyjnymi, uległy patologiom, które teraz coraz śmielej ujawniają media niezależne. Żeby te patologie odkryć, trzeba
przenieść uwagę z posunięć politycznych na głębszy poziom relacji wyznaczających interesy grupowe.
Tym samym potwierdza się teza z wczesnego okresu transformacji ostrzegająca przed powstaniem systemu sfunkcjonalizowanych patologii. Wszędzie pojawiają się problemy z lokalnymi władcami podwórka czy piaskownicy, których kariery powiązane są z rozrostem owych patologii.
A to zespół teatralny uznaje się za właściciela teatru, ale nie zamierza na niego łożyć. Instytucja filmowa uznaje się za jedyny autorytet w kwestii jakie
filmy należy robić, a pan Broniarz, prezes ZNP za nadministra, zarabiającego więcej od ministra edukacji. Trzeba więc zdać sobie sprawę z faktu, że mamy do czynienia z rozbudowanym systemem sfunkcjonalizowanych patologii. A to oznacza, że z punktu widzenia całości są to patologie, ale służące, spełniające określone funkcje na rzecz pewnych grup interesów.
W systemie szkolnym dotychczasowy system edukacji tworzył zestaw barier i filtrów zapewniających dziedziczenie lepszego wykształcenia i statusu społecznego dla środowisk postkomunistycznych. Mieliśmy selekcję po szkole podstawowej, dzięki której dzieci z rodzin lepiej uposażonych
trafiały do lepszych gimnazjów. Potem selekcja następowała po gimnazjum. Proszę zwrócić uwagę na to, że po liceum selekcja była mniej rygorystyczna, bo środowiska uprzywilejowane stać było na drogie szkoły wyższe czy korepetycje. Zmiana system selekcji ogranicza a to redukuje monopol i uprzywilejowanie środowisk postkomunistycznych. Kolejne patologie w systemie edukacji wiązały się ze zmianami programowymi mającymi na celu narzucenie młodzieży lewicowo-liberalnego paradygmatu ideologicznego i tezami o konieczności powiązania zmian z rzekomymi potrzebami rynku pracy.
Nad systemem edukacji , tak jak TK nad polityką, miał czuwać lewicowy ZNP pod przewodem prezesa Broniarza. Do systemu edukacji zamierzano też wprowadzić z powodów ideologicznych edukację seksualną, ale, na szczęście, zwycięstwo PIS, tę perspektywę zniweczyło. Nie dajmy się więc zwieść
dywagacjom o korzyściach płynących z trójszczeblowego systemu edukacji, bo sama trójszczeblowość wyraźnie ujawnia straty czasu i bezsens do jakiego te straty czasowe prowadzą. Trzyletni cykl daje praktycznie dwa lata realnej nauki, a trzyletnie liceum to po prostu czysty oksymoron. Obrodziły nam patologie, oj obrodziły, teraz potrzebny jest buldożer do ich usunięcia. Źródło: niepoprawni.pl
09 10 2016 Dobra Zmiana potrzebuje lokalnych korzeni....
Premier Szydło zepsuła jeden z większych geszeftów PO-sitwy z ostatnich lat. Armia polska nie kupi francuskich helikopterów. Skrajnie
niekorzystne dla nas warunki umowy przyniosły zerwanie negocjacji i "Caracali" w Polsce nie będzie. Jeżeli umowa nie-rządu PO-PSL z Francuzami miała drugie dno, to teraz PO-sitwa będzie musiała oddać pieniądze z "prezentów". W efekcie lewak Hollande nie przyjedzie do Warszawy...na razie. Być może sprawę powinien zbadać TK, który jako "niezawisły trybunał" może stwierdzić, że jeżeli Francuzi nie dostaną obiecanej wcześniej kasy, to może być niezgodne z Konstytucją. A umowa Pawlaka z Gazpromem była zgodna...dziwne. W związku z tym"skandalem" Francja pewnie nie poprze genosse Tuska na kolejną kadencję "prezydĘta Europy". Rudemu niemieckiemu konfidentowi zaczyna robić się ciasno na kontynencie. Podpowiadam za darmo - Polska nie ma podpisanej umowy ekstradycyjnej z Izraelem na przykład....
Pan prezes Kaczyński mówił w Lublinie o fundamentach Dobrej Zmiany. Wskazywał drogę, mówił, że nic nie jest dane za zawsze. Szkoda, że tych słów nie chcą słuchać lokalni bonzowie PiS. Dla nich nadal trwa "karnawał". Wielu jest przekonanych, że to ich "geniusz" doprowadził do podwójnego wyborczego sukcesu. Dlatego lekceważone są społeczne czy samorządowe organizacje prawicowe, nikogo z lokalnych prominentów PiS nie obchodzi los wolontariuszy, dzięki którym w roku ubiegłym "cud" wyborczy mógł się dokonać. Pomijam zupełny brak inicjatyw ze strony parlamentarzystów i samorządowców
PiS - może nie umieją albo nie mają czasu. Ale lekceważenie tych, co pomogli wygrać, przyniesie powtórkę z 2007 roku. Wzajemne podgryzanie, brutalne ataki na przyjazne środowiska, zniechęca je do dalszego wspierania PiS. To tylko kwestia czasu gdy wróci koszmar rozbicia prawicy. Czy to tak trudno zdiagnozować? Panie Prezesie - czas już nie działa na rzecz Dobrej Zmiany...nie można liczyć tylko na głupotę tzw. opozycji i bierność społeczeństwa. W moim okręgu wyborczym (jako jednym z dwóch gdzie w Polsce PO-sitwa wygrała ubiegłoroczne wybory) parlamentarzyści i prominenci PiS
zwalczają się zaciekle, ku radości PO-mafii. Struktury partii są rachityczne, nowych członków nie przyjmuje się, narasta bunt przeciw marazmowi i bierności. Każda inicjatywa środowisk prawicowych - klubów "GP", Ruchu im. L. Kaczyńskiego czy RKW odbierana jest przez partyjny aparat jako zagrożenie. Sami nie robią innym nie chcą pozwalać...To już przerabialiśmy Panie Prezesie... Źródło: niepoprawni.pl

Płynie łezka w oku! Czy to jawa czy sen? Znalezione w necie.
Jestem młodym człowiekiem. Od jakiś 10 lat nie pracuje w kraju. Nie stać mojego przyszłego polskiego pracodawcy na moją wiedzę tutaj w kolonii. W urzędzie już od 2ch lat figuruje jako bezrobotny. Podpisuje książeczki że sam niby szukam etatów czyli ja udaje że szukam a urząd udaje że się też
stara. Robią mi jakieś profilowania itp co w ogóle z mojego skromnego punktu widzenia jest bezsensu i wyrzuca się publiczne pieniądze w błoto. Oferty po 1700 brutto wiszą. Taką miałem dniówkę poza krajem zanim wróciłem. Skończyłem studia wyższe z wyróżnieniem na kierunku ścisłym. Postanowiłem że tego wystarczy. Ściągnąłem wszystkie oszczędności do kraju i żyje jak pączek w maśle. Pół godziny pracy poza polska wystarcza mi na spokojne przeżycie całego dnia w kraju. Dziesięć fontów/dzień pozwala mi tutaj żyć jak panisko. Łapię ryby chodzę na wycieczki z psami i mieszkam w pięknym domku z ogrodami. Wolna głowa i wolny człowiek. Jak widzę jak ludzie siedzą po 10-12h za 300 fontów na miesiąc to mnie ciarki przechodzą. Nie należy mi się
tutaj żadna emerytura i jestem tego świadom i jestem zadowolonym człowiekiem. Nie pójdę tutaj do pracy bo to nie ma sensu. Swoje
oszczędnośc szacuje na ok 3 mln pln. A po co ja mam pracować jak mnie po 5 tys wychodzi do wydawania na miesiąc i mnie pieniędzy do 80tki starczy. Myślę że do tej pory ZUS pozostanie tylko zapisem na kartach historii a nie jeden z 30sto letnim stażem przyjdzie do mnie po pomoc jak już piramida finansowa się rozleci. Powtórzę raz jeszcze. Życie jest za piękne żeby pracować w Polsce. Nie nie nie i jeszcze raz nie. Mój kapitał nie jest nastawiony na drapieżne zarabianie przy dużych możliwych stratach. Mój kapitał rośnie z prędkością ok 100 pln/dobę bez kiwania nawet małym palcem. Powodzenia w piękny piątek w kieracie. Ja już zacząłem weekend.
Skończone studia z wyróżnieniem a w komentarzu same czerwone wężyki. Walka z nimi była długa i mozolna.
29 09 2016 Partia z narodem walczy o lepsze jutro dla siebie!
Genialny Morawiecki zapomina że nadmierny wzrost opodatkowania zamiast przynosić większe dochody, powoduje ich spadek. Gdy podnosimy podatki, wpływy rosną, ale tylko do momentu, gdy obciążenia nie przekroczą wartości, której obywatele już nie są w stanie zaakceptować. Nie jest to dogmat, nie jest to teoria, której nie da się podważyć, ale warto o niej pamiętać, sięgając obywatelom do kieszeni panie Morawiecki.
Dzisiejsza Polska to efekt pracy posłów wszystkich kadencji, którzy dbając o swoją kieszeń lobbują dziurawe ustawy. W efekcie ci co mają dużo
nic nie płacą a tym co mają mało zabiera się prawie wszystko.
Ministerstwo Finansów chce wycisnąć dodatkowe 3 miliardy VAT. Z oszustów? Zapłacić mogą także uczciwe firmy. Najwięcej oszustów po 1989 roku urzęduje na
Wiejskiej i w ministerstwach. Należy za wszelką cenę odebrać im to co zagrabili na prywatyzacji. Nie zaciskajcie ust ! Zaciśnijcie pięści..
– Pozwólcie mi normalnie płacić podatki. Nie zarzynajcie kury znoszącej złote jaja. Skoro wpłacam do budżetu 500 mln rocznie, to naprawdę nie ma to znaczenia, czy wyciśniecie ze mnie dodatkowe 10 mln złotych - takie przesłanie zawierał list otwarty do urzędników, który napisał prezes firmy będącej jednym z największych płatników podatków VAT, dochodowego i akcyzy w Polsce.
W jego firmie "uszczelnianie systemu", o którym mówi Ministerstwo Finansów, już objawiło się dodatkowymi kontrolami. Mają na celu wyduszenie z uczciwie
rozliczającej się firmy kolejnych milionów. Chciał opublikować list w jednej z gazet. Po czym opamiętał się i schował go do biurka. Atmosfera nie sprzyja wychylaniu się z listami protestacyjnymi. Dlaczego?
Niedawno firmę odwiedził kolejny kontroler. Instruowany przez kierownictwo, że ma iść i łapać oszustów na gorącym uczynku. A że był porządny i szczery, od razu przeprosił prezesa: – No nie widzę tu żadnego przekrętu. Zatrudnia Pan pracowników, płaci pensje, widzę rzetelnie prowadzone rozliczenia, podatki takie, że pogratulować. Jednak muszę zrobić swoje. Posiedzę trochę, popatrzę w dokumenty, postaram się nie zrobić państwu krzywdy - powiedział. Tak
przynajmniej relacjonuje historię prezes. Wylicza, że coraz więcej czasu traci na udowadnianie, że nie jest oszustem. Za chwilę takie scenki będą normą w coraz większej liczbie firm.
Rząd powinien zrozumieć, że szara strefa nie jest dowodem na "przestępcze skłonności" obywateli, tylko na to, że żąda wygórowanych, nieadekwatnych podatków. Dla większości to nie jest wybór, tylko konieczność.
Jestem pełen podziwu dla tych którzy odważyli się i prowadzą własną działalność gospodarczą w Polsce. Ileż to trzeba mieć zapału i jakim być odpornym żeby nie polec w walce z Urzędem Skarbowym. Dla skarbówki każdy nawet ten rozpoczynający działalność gospodarczą to przestępca którego trzeba bezwzględnie ścigać i tępić. W Polsce mamy taki system podatkowy, że nawet gdyby na polu zamiast buraków zbierał brylanty to i tak splajtuje. No a buraków jest ci u nas pod dostatkiem nawet w mieście.
Polityk, poseł, urzędnik nie powinni zarabiać więcej jak 3000 złotych wtedy wiedzieliby jak trzeba szanować pieniądze i cudzą pracę. Dlaczego bo ta ich praca
to takie przelewanie z próżnego w puste bo efektów nie ma żadnych. Albo inaczej bywało już tak że jedni kopali dołek drudzy go zasypywali i znowu w tym samym miejscu kopali i znowu zasypywali i tak w kółko Macieju trwało to latami. Narobili się wszyscy co nie miara tego nikt nie zaprzeczy. Ba jakie pieniądze za to otrzymali. A efekt ich pracy był żaden.
Wierzę, że coraz bliżej jest dzień, w którym Polacy przestaną na każde propagandowe zawołanie trząść palmą tylko po to by złodzieje i zdrajcy zbierali kokosy.
19 09 2016 Misiewicz oferował "pracę za głosy" radnym PO?
Tygodnik "Newsweek" poinformował, że rzecznik MON, Bartłomiej Misiewicz próbował w końcówce sierpnia "przekabacić" na stronę PiS bełchatowskich radnych PO. Proponował im przystąpienie do koalicji ze swoją partią. Jedynym warunkiem było ich zrzeknięcie się członkowstwa w partii Grzegorza Schetyny. W zamian mieli jednak za to otrzymać pracę w państwowej spółce.
Według ustaleń "Newsweeka" zadaniem Misiewicza było znalezienie nowej większości w radzie powiatu, co pozwoliłoby PiS obsadzić stanowisko wicestarosty. Do siedziby rady powiatu ściągnięci zostali radni PO, na których czekał Misiewicz i Sławomir Zasada (prezes państwowej spółki PGE GiEK).
Oto jest ten, który jeszcze rano mienił się być wyższym nad wszystkie...
Bartłomiej Misiewicz poprosił szefa MON o zawieszenie w funkcjach w MON.  Minister Macierewicz przychylił się do prośby Misiewicza. Szef gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza zapowiedział także kroki prawne przeciwko "Newsweekowi"
Ale honorowy ten Misiewicz! To dziś niespotykane! No ale Misiewicz może sobie na to pozwolić bo bardzo dobry wojownik Macierewicza. Tak o
Misiewiczu mówi jego bezpośredni szef. To kolejna nagonka polityczną na dzielnego młodego człowieka, który, jak mało kto, zasłużył się dla bezpieczeństwa naszego państwa.
Bartłomiej Misiewicz sześć lat był sekretarzem komisji smoleńskiej i to dzięki niemu zebraliśmy dowody pokazującej rosyjską odpowiedzialność za śmierć polskiej elity narodowej. Co więcej dzięki swojej determinacji, odwadze i zdolności podejmowania decyzji, uratował część polskiego kontrwywiadu od sprywatyzowania przez ludzi stojących dziś pod zarzutem działania na rzecz obcego wywiadu. Powstrzymał przestępców, uratował tajne dokumenty przed przejęciem przez obce służby, zablokował operację wymierzoną w polską armię i bezpieczeństwo państwa.
I za to został wyróżniony. Chciałbym, żeby każdy oficer w Wojsku Polskim mógł się poszczycić takimi osiągnięciami.

No patrzcie taki młody Misiewicz a jakie to już bohaterskie czyny ma na swym koncie. J 24 i Stirlitz przy nim siada. Papier ma to do siebie że wszystko przyjmuje nawet to że Rokossowski był synem polskiego kolejarza.
16 09 2016 Macierewicz uciekł ze Smoleńska bo się bał!
Mąż zmarłej tragicznie w katastrofie smoleńskiej Jolanty Szymanek-Deresz, twierdzi, że minister obrony narodowej zachował się w Smoleńsku w "sposób haniebny", bo zamiast pomagać na miejscu, wrócił do Warszawy.
Kilka minut wcześniej zginęli jego przyjaciele, koledzy i współpracownicy. Zamiast biec i udzielać pomocy, udał się do restauracji na obiad, a potem wsiadł do pociągu. Jak mi powiedziano, nakazał kierownikowi pociągu wygasić światła, zaciągnąć rolety i po kryjomu uciekł do Warszawy. Było to komentowane tak, że pan Macierewicz boi się o swoje życie - mówił w TVN24 Paweł Deresz. - Myślę, że Macierewicz teraz odreagowuje, stara się zrobić dobre wrażenie po tym haniebnym czynie - dodał Deresz, tłumacząc, dlaczego komisja powołana przez Macierewicza zamierza rozpocząć od nowa śledztwo smoleńskie.
W chwili gdy tupolew rozbił się pod Smoleńskiem, obecny szef MON był w Katyniu. Od miejsca tragedii dzieliło go ok. 30 km. Gdy informacje o katastrofie zostały potwierdzone przez Rosjan, Macierewicz miał powtarzać: "trzeba natychmiast wracać". Nigdy szerzej nie wytłumaczył się z tej decyzji. Na jednej z konferencji prasowych na pytanie, czy nie żałuje, że nie dotarł na lotnisko Siewiernyj, odparł: "przez cały czas żałowałem, ale taka była konieczność". Dopytywany "dlaczego?" odpowiedział tylko: "bo taka była".
Od dawna o tym piszę na wielu forach. A pierwszym który to powiedział Macierewiczowi był Palikot
Nie rozumiem, nie pojmuję. Nie tak byłem wychowywany. Nie takie wartości mi wpajano. Jak można popierać człowieka ze wszech miar skompromitowanego, człowieka nie mającego za grosz honoru, człowieka opętanego. Aktora który tak świetnie przed elektoratem wyuczoną rolę grał tak wielu omamił i do oddania głosu na siebie skłonił. Kiedy się dowiedział się o tragedii Smoleńskiej był ok. 14 km od miejsca katastrofy. I co zrobił? Jako pierwszy niczym tchórz, dezerter czmychnął czym
prędzej do kraju. Osoba, która przedstawia siebie jako niezłomnego lustratora, antykomunistę, likwidatora WSI, bojownika o prawdę smoleńską.
Ile w tym prawdy a ile kpiny? Tego typu osoba powinna bez chwili zastanowienia ruszyć na miejsce katastrofy, aby sprawdzić naocznie czy to prawda, czy rzeczywiście się "to" zdarzyło. Więcej, taka reakcja jest poniekąd bez uzasadnienia - jedzie się na miejsce i już!!! To przecież ukochany Lech Kaczyński zginął - został zamordowany - więc czym prędzej do Smoleńska!

Mniemam iż Twój życiorys jest podobny do tego zachowania niegodnego, skrzętnie skrywanego. Niewielu zauważyło jak traktujesz innych z góry, jak lekceważysz wręcz plujesz, karcisz każdego tak jakbyś postradał wszelkie rozumy. Za katolika masz się wielkiego wręcz bogobojnego to wiesz że Judasz przyznał się do swej zdrady, wiesz ze srebrniki go paliły. Zrób jak Judasz wyznaj skruchę i zrzeknij się mandatu poselskiego bo ze wszystkich kandydatów Ty jeden najbardziej nie zasługujesz na niego. Listopad 2011 rok
08 09 2016 MON wypłaca zadośćuczynienia rodzinom ofiar smoleńskich. Tylko w tym roku już 2,5 miliona złotych.
Od grudnia 2015 roku MON zawarł z rodzinami ofiar smoleńskich 15 ugód opiewających łącznie na kwotę 2,5 mln złotych - dowiedział się "Newsweek”. Kilkadziesiąt kolejnych wniosków, niejednokrotnie z żądaniem wypłat milionowych kwot, czeka jeszcze na rozpatrzenie. Najpewniej będzie pozytywne, bo odkąd sprawami odszkodowań zajmuje się w MON były adwokat Antoniego Macierewicza, resort przystaje na większość żądań wysuwanych przez rodziny smoleńskie.
Przypomnijmy. W ramach zadośćuczynienia od kwietnia 2010 roku do grudnia roku 2015 pomiędzy członkami rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej a Skarbem Państwa zawarto 276 ugód sądowych, opiewających łącznie na kwotę 67,5 mln złotych (każda z rodzin otrzymywała 250 tysięcy, kwotę w tego typu przypadkach niebagatelną). Wypłata pieniędzy – uzasadniona wtedy szczególnymi okolicznościami narodowej tragedii – nie zamknęła jednak możliwości dochodzenia kolejnych roszczeń. I właśnie ma to miejsce. Jak ustaliliśmy od grudnia 2015 roku o przyznanie świadczeń odszkodowawczych w związku ze śmiercią członków rodziny w wyniku katastrofy smoleńskiej wystąpiły do Ministra Obrony Narodowej aż 53 rodziny ofiar, a dokładnie 123 osoby. Wśród nich są też wnioski, które opiewają na milionowe kwoty - informuje serwis oko.press. Chodzi między innymi wniosek Zuzanny Kurtyki, wdowy po szefie IPN na kwotę miliona złotych, jej syna, Krzysztofa Kurtyki na 450 tysięcy złotych oraz Magdaleny Merty, wdowie po ministrze kultury, Tomaszu Mercie, na 2 mln złotych.
Więcejna podstronie: Polityka
07 04 2016 Biznes smoleński ma się dobrze. Kolejnych Licheń będziemy mieli?
Towarzyszu Macierewicz i towarzyszu Kaczyński o co wam chodzi o prawdę czy o wyciągnięcie jak największej kasy na tej tragedii. Ta wasza zabawa w szukanie prawdy już kosztowała nas podatników ponad 70 mln złotych.
02 09 2016 Antoni Macierewicz – zamach w Smoleńsku i inne teorie spiskowe.
Strona rosyjska odpowiada za smoleńską katastrofę? „To oczywiste”. Już nie ma mowy o hipotezach... Antoni Macierewicz ma „prawdziwe” dowody potwierdzające teorie, że w Smoleńsku doszło do zamachu.
„To nieprzyzwoite. Z jednej strony mamy do czynienia z systematycznym niszczeniem polskiej tradycji i dziesiątkami lat działania na szkodę polskich interesów przez ludzi nazwanych przez prezydenta zdrajcami, a z drugiej z nagonką polityczną na dzielnego młodego człowieka, który, jak mało kto, zasłużył się dla bezpieczeństwa naszego państwa. Bartłomiej Misiewicz sześć lat był sekretarzem komisji smoleńskiej i to dzięki niemu zebraliśmy dowody pokazującej rosyjską odpowiedzialność za śmierć polskiej elity narodowej. Co więcej dzięki swojej determinacji, odwadze i zdolności podejmowania decyzji, uratował część polskiego kontrwywiadu od sprywatyzowania przez ludzi stojących dziś pod zarzutem działania na rzecz obcego wywiadu. Powstrzymał
przestępców, uratował tajne dokumenty przed przejęciem przez obce służby, zablokował operację wymierzoną w polską armię i bezpieczeństwo państwa. I za to został wyróżniony. Chciałbym, żeby każdy oficer w Wojsku Polskim mógł się poszczycić takimi osiągnięciami.
No patrzcie taki młody Misiewicz ajakie to już bohaterskie czyny ma na swym koncie. J 24 i Stirlitz przy nim siada. Papier ma to do siebie że wszystko przyjmuje nawetto że Rokossowski był synem polskiego kolejarza.
„Dzisiaj wybór nie dotyczy tego, czy to polscy piloci zawinili przy katastrofie smoleńskiej lub czy rozpad samolotu prezydenckiego dokonał się w powietrzu dlatego, że dopuszczono świadomie z wadą techniczną do takiego lotu, czy też mieliśmy do czynienia z umyślnymi działaniami mającymi na celu zniszczenie samolotu w powietrzu. Bo to, że działania nawigatorów rosyjskich i moskiewskich decydentów miały na celu doprowadzenie do katastrofy polskiego samolotu prezydentem Lechem Kaczyńskim i całą delegacją na pokładzie, nie pozostawia żadnych wątpliwości. To jest już oczywiste” Źródło: newsweek.pl 
25 08 2016 Archiwa nie płoną, ale zabijają.
Wybuchem gazu w gdańskim wieżowcu żyła cała Polska. Stało się to w wielkanocny poniedziałek 17 kwietnia 1995 roku. Wtedy nawet pojęcia nie miałem, że w tym budynku mieszkał współpracujący od 1978 roku z opozycją były oficer SB, dziś emerytowany ppłk. Adam Hodysz, uważany przez
wielu za współczesnego Konrada Wallenroda, który z samej jaskini esbeckiego lwa pomagał rodakom obalić komunę, za co czerwoni wsadzili go później za kratki. Według mnie z tym Konradem Wallenrodem to jednak przesada, bo Hodysz nie wstępował do SB z zamiarem obalania komuny, a dopiero w trakcie służby doszło do jego nawrócenia. Gdyby w 1995 roku działał Internet być może wiedziałbym o lokatorze feralnego wieżowca, Hodyszu, ale wtedy w Polsce wszystko jeszcze było w powijakach, a bardzo kosztowny dostęp do Internetu przez modemy anonimowym użytkownikom umożliwiono
dopiero w 1996 roku. Jednak nawet po przeszło dwudziestu latach pamiętam moje ogromne zdziwienie tym, że już nazajutrz 18 kwietnia cały budynek w niezrozumiałym dla mnie pośpiechu wysadzono w powietrze, a całą akcję ratunkową oraz badanie przyczyn wybuchu prowadzono dopiero na tym potężnym gruzowisku. Jakoś nie trzymało się to wszystko kupy, bo przecież nie raz oglądałem w telewizji obrazy jak po którymś z kolejnych trzęsień ziemi czy wielkiej katastrofie budowlanej na świecie ratownicy przybyli z wielu krajów z narażeniem życia przeszukiwali rumowiska, a do wyburzeń dochodziło najwcześniej po kilku lub kilkunastu dniach.
Do wybuchu w gdańskim wieżowcu doszło niemal trzy lata po „nocnej zmianie”, czyli obaleniu rządu Jana Olszewskiego i wtedy także nie wiedziałem, że
dokumenty na temat TW „Bolka” Wałęsy dostarczył ówczesnemu szefowi MSW, Antoniemu Macierewiczowi właśnie Adam Hodysz, za co został później odwołany ze stanowiska Dyrektora Delegatury UOP w Gdańsku przez Andrzeja Milczanowskiego, który po „nocnej zmianie” objął ministerstwo po Macierewiczu. Jak widać „Bolek” ufał bardziej tym esbekom, którzy zwalczali w PRL-u opozycję i u których na nawrócenia nie było żadnych widoków.
Dzisiaj wiele osób nawet z prawej strony sceny politycznej powątpiewa w to, że służby specjalne III RP byłyby zdolne do takiej zbrodni i w celu odzyskania dokumentów kompromitujących Wałęsę posunęłyby się do morderczej akcji mającej dać pretekst do wejścia do mieszkania Adama Hołysza. Ja z kolei nie wierzę w takie dziwne przypadki i zbiegi okoliczności. Musimy cały czas pamiętać, że III RP nie powołano do życia na skutek pomysłu osób, które dogadały się później w Magdalence i przy okrągłym stole. Tylko wyjątkowo naiwni ludzie wierzą do dziś, że ten „nowy ład” i „pokojowy demontaż komunizmu” zaprowadzony został spontanicznie bez udziału i nadzoru możnych tego świata. Cała ta operacja przypominała pranie brudnych pieniędzy przez mafię tylko, że w tym przypadku do legalnego demokratycznego światowego politycznego obiegu z wielkim sukcesem zamiast brudnych pieniędzy wprowadzono
komunistycznych zbrodniarzy. Wałęsa był kamieniem węgielnym i mitem założycielskim tego międzynarodowego geszeftu zwanego transformacją, więc mnie nie dziwi, że za wszelką cenę i wtedy i dziś próbuje się ten żałosny symbol ratować.
Po obaleniu rządu Olszewskiego najwyraźniej w jakichś najpewniej nie polskich gabinetach zadecydowano, że trzeba działać radykalniej, aby nie powtórzyła się podobna sytuacja z ujawnianiem tych wszystkich TW „Bolków”. To chyba od tego momentu śmiertelne zagrożenie padło na wszystkie osoby, którym wydawało się, że zgromadzone przez nie prywatne archiwa są wystarczającą polisą bezpieczeństwa lub gwarancją spokojnego i dostatniego życia.
Zaledwie trzy miesiące po „nocnej zmianie” w noc z 31 sierpnia na 1 września 1992 roku w Aninie w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach zamordowano byłego wieloletniego komunistycznego premiera, Piotra Jaroszewicza i jego żonę Alicje Solską. Z kolei dopiero w 2005 roku za pierwszych rządów PiS ujawniono, że z akt tej tajemniczej sprawy zginęły najważniejsze dowody w tym folie z niezidentyfikowanymi odciskami palców. W śród wielu wersji zbrodni serwowanych opinii publicznej chyba najrzadziej pojawia się ta najbardziej prawdopodobna. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w podobnych okolicznościach jak Jaroszewicz i jego żona zginęli także, Tadeusz Steć zamordowany 12 stycznia 1993 roku oraz gen. Jerzy Fonkowicz torturowany i zamordowany
7 października 1997 roku.
Sprawców do dziś nie wykryto. Jaroszewicz, Steć i szef Oddziału III Zarządu Informacji LWP, Fonkowicz na początku 1945 roku przejmowali w wielkim barokowym pałacu w Radomierzycach nad Nysą Łużycką tajne hitlerowskie archiwa i nie jest to teoria spiskowa, ale historyczny fakt. To wtedy powstało tak zwane „archiwum Jaroszewicza” zawierające kompromitujące materiały dotyczące ludzi ze świeczników władzy nie tylko w Polsce, ale i Europie. Wiadomo też, że w owych dokumentach były akta personalne, listy konfidentów oraz teczki dotyczące rodziny
Rotszyldów. Jaroszewicz przed przekazaniem skrzyń z dokumentami sowietom część z nich sobie sprywatyzował. Oto fragment relacji zamordowanego w 1993 r. Tadeusza Stecia spisany przez Henryka Piecucha: „Jaroszewicz z Fonkowiczem chyba nie znali niemieckiego lub znali ten język zbyt pobieżnie, bo często
przysyłali umyślnego, zazwyczaj jakiegoś szeregowego, abym im przetłumaczył jakieś kwity. […] Pamiętam, że Fonkowicz został gdzieś wezwany, musiał nagle wyjechać, a ja z Jaroszewiczem zostałem w Radomierzycach jeszcze dwa lub trzy dni. Cały czas tłumaczyłem. Jaroszewicz przebierał. Wybrał stosik dokumentów. Zrobił z nich dwie lub trzy niewielkie paczki. […] Byłem akurat pod pałacem, razem z dwoma cywilami, specjalistami od zabytków, których zostawił Fonkowicz. Nagle na dziedziniec pałacu wpadła grupa czerwonoarmiejców z bronią gotową do strzału. Ani się obejrzeliśmy, jak ustawiono nas pod ścianą z rękami do góry. Na szczęście wyszedł Jaroszewicz, pogadał z dowódcą grupy, jakimś lejtnantem chyba. Czerwonoarmiści pognali nas w kierunku wioski, nie
szczędzili kopniaków, doprowadzili do drogi Bogatynia – Zgorzelec i kazali iść, doradzając, abyśmy zapomnieli o pałacu i wszystkim, co widzieliśmy i słyszeliśmy.
Musimy cały czas pamiętać, że w Polsce działają aktywnie także obce wywiady i nie łudźmy się, że po 89 roku tak się one wszystkie ucywilizowały, że nie zdolne byłyby do takiego zbrodniczego aktu jak wybuch gazu w gdańskim wieżowcu, w wyniku którego z powodu ratowania fałszywego mitu Wałęsy 22 osoby poniosły śmierć. Aby to uświadomić Czytelnikom przypomniałem tajemnicze niewyjaśnione do dziś zabójstwa, których motywem były tajne dokumenty będące w posiadaniu Jaroszewicza. Czy zleceniodawcy mordów je odzyskali? Niekoniecznie. Świadczyć mogą o tym tortury, którym zbrodniarze
poddali Fonkowicza pięć lat po zabójstwie również torturowanego małżeństwa Jaroszewiczów. Czy do sprawy wróci teraz jakieś „Archiwum X”? Jedno wiemy dzisiaj na pewno. Archiwa, choć nie płoną to bardzo często zabijają. Źródło: niepoprawni.pl
14 08 2016 Janusz Korwin-Mikke: Coś o grabiach.
Już nie chce mi się pisać o aferze Żłób+ - czyli o podwyżkach dla PiS-owskich urzędników. Najpierw wyrzucili Krewnych-i-Znajomych-PO-i-PSL, przyjęli swoich Krewnych-i-Znajomych - po czym wnieśli o podwyżkę uposażeń o 100 proc. W Sejmie P. Paweł Kukiz podniósł słuszny wrzask - no to zrezygnowali z ustawy i podnieśli urzędnikom rozporządzeniem. Chcieliście prawa i sprawiedliwości - no to macie!
D***kracja to Ustrój Łupów: kto wygrywa wybory - ten łupi resztę. To jest wszędzie - w Stanach Zjednoczonych też! Pamiętam, jak byłem gościem prez. Ronalda Reagana w 1986 roku w USA - i Jego doradca, p. Jan Lenczowski, pokazując na Main Executive Building w Waszyngtonie powiedział: "Widzi Pan ten budynek? 120 lat temu WSZYSCY urzędnicy federalni mieścili się w tym gmachu. Obecnie jest ich półtora miliona - i nawet Reagan nie jest w stanie z tym sobie poradzić!".
Bo jeśli pozwolić ludziom żyć na cudzy koszt - to będą żyli. Koniec kropka. Potrzebna jest nie zmiana partii u władzy - tylko zmiana ustroju. Musimy zlikwidować d***krację - i tyle. Chyba że chcecie, by ONI nadal nas łupili - tylko sami chcecie brać udział w podziale łupów.
Pamiętacie Państwo, jak PiS grzmiał, że kolejne rządy planują budżety z deficytem. Był wielki krzyk - sam w nim brałem udział - że teraz się bierze
pożyczki - a potem nasze dzieci i wnuki będą to musiały spłacać. Bo na tym to przecież polega. Ten deficyt ktoś kiedyś będzie musiał spłacić. Nie można myśleć o tym, jak teraz jeść, pić i hulać - trzeba pomyśleć o naszych dzieciach, które za to będą musiały zapłacić. Ale co to obchodzi PiS? Co to obchodziło PO? "Po nas - choćby i potop!" - jak mawiali ponoć francuscy arystokraci. Przed rewolucją.
Melduję więc, że rząd PiS planuje na przyszły rok rekordowy deficyt - 60 mld zł. Ale nie myślcie, że to sami politycy i urzędnicy PiS to przeżrą. Razem ze wszystkimi Krewnymi-i-Znajomymi jest ICH za mało, by przeputać taka kupę pieniędzy. Muszą się nimi podzielić ze wspólnikami. Czyli tzw. wyborcami. Rzuci się im po 500 zł na dziecko - i już skończy się gadanie, że rząd jest rozrzutny. Bo jeśli rzuca nam - to już wszystko w porządku. Wyobraźmy sobie, że w miasteczku mieszka Sinobrody, mordujący kobiety. Dla pieniędzy. To jest, oczywiście, Bardzo Zły Człowiek. Ale jeśli połowę - a nawet trzy czwarte -
pieniędzy rozdaje sąsiadom mieszkającym na tej samej ulicy? Czy to jest nadal Zły Człowiek? Czy może filantrop? No, to w takim razie od 70 lat mamy u władzy filantropów. Bo na tym polega d***kracja: obłupić wszystkich, nakraść się - a część dać 55 proc. ludzi, by na nas głosowali. I można spokojnie kraść dalej.
Źródło: se.pl

24 08 2016 Prezydent Andrzej Duda powinien ułaskawić Zygmunta Miernika.

Zygmunt Miernik otwarcie bowiem wystąpił nie tylko przeciw Kiszczakowi czy krzywoprzysiężnej sędzi, ale i przeciw przestępczemu fasadowemu państwu, i ambasadom co przestępczość tego państwa przesądziły.
W sobotę, 20.08.2016, "Gazeta Polska Codziennie" napisała "Miernik osadzony z kryminalistami" Dowiedzieliśmy się , iż: "Zygmunt Miernik, działacz opozycji antykomunistycznej z czasów PRL, został skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 10 miesięcy więzienia za rzucenie w czerwcu 2013 r. tortem w sędzię.
Zdarzenie miało miejsce podczas procesu komunistycznego generała oskarżanego o bycie winnym śmierci górników w kopalni Wujek w grudniu 1981 r., w którym orzekała sędzia. Od 2 sierpnia br. Miernik odsiadywał wyrok w Zakładzie Karnym w Wojkowicach (woj. śląskie), nieodległych od miejsca jego zamieszkania. Przez dwa tygodnie przebywał w jednoosobowej celi. Jednak właśnie przeniesiono go do Zakładu Karnego w Uhercach Mineralnych (woj. podkarpackie). A w nowym miejscu Miernik trafił do kilkuosobowej celi razem z więźniami kryminalnymi. (...) przeniesienie znacznie utrudnia rodzinie odwiedzanie
osadzonego. Córka Zygmunta Miernika, aby móc spotkać się z ojcem, zamiast 30 km musi przebyć ponad 300-km odległość."

W dniu 2 sierpnia 2016 Zygmunt Miernuik stawił się w więzieniu. Opisał to Paweł Pawlik w portalu Onet.
"– Nie proszę o ułaskawienie prezydenta. Ja zwracam się do władz polski o wznowienie procesu - mówił dziś Zygmunt Miernik. Chcę procesu publicznego z nieograniczonym dostępem mediów, nagrywanego i jawnego, a nie procesu sterowanego – dodaje i przypomina, że nigdy nie przyznałem się i nie zaprzeczył, że rzuciłem tortem.– Zostałem skazany za "protest tortowy", czyli za protest przeciwko sędziom, którzy uniemożliwiali osądzenie zbrodniarza stanu
wojennego – mówi dziś w Wojkowicach. (...)  "Miernik (...)
„poczęstował” [tortem] sędzinę katowickiego sądu Annę Wielgolewską, orzekającą w procesie gen. Czesława Kiszczaka (...) Sędzina została obrzucona tortem wychodząc z sali, więc niejako czynności służbowe zostały zakończone. Nie można mówić że była to zniewaga urzędu sędziego, a osobisty rodzaj dezaprobaty – piszą na stronie citizengo.org.
Powyższe cytaty dają, jak sądzę, kompletny obraz sprawy. Komunistyczny zbrodniarz, odpowiedzialny za śmierć wielu ludzi zostaje przez sąd
uniewinniony, a zasłużony działacz "Solidarności", który dał wyraz swemu oburzeniu tym wyrokiem [
w dośc niewinny sposób - rzucenie tortem nie mogło spowodować szkód] poszedł na 10 miesięcy do więzienia. Nie ma to nic wspólnego ze sprawiedliwością, ale jest wyrazem chęci zemsty korporacji
sedziowskiej za to, że ktoś śmiał podważać jej wyroki. Prezydent Andrzej Duda powinien naprawić tę niesprawiedliwość. Sprawa ta ma jeszcze jeden aspekt. Polska korporacja sędziowska wyraźnie wypowiedziała wojnę polskim władzom, pragnąć doprowadzić do tego, by najwyższą władzę w naszym kraju sprawowały właśnie sądy [i sędziowie]. Ułaskawienie Zygmunta Miernika byłoby wyraźnym sygnałem, że nie ma na to zgody, a sędziowie nie mogą ferować wyroków kierując
się głównie chęcią zemsty. Samowola sędziów powinna być ukrócona. Źródło: niepoprawni.pl
19 08 2016 Kamień smoleński zbrukany przez Rosjan! Aż żal patrzeć.
Szok i niedowierzanie! Choć PiS co miesiąc szumnie celebruje pamięć o katastrofie smoleńskiej, to nie potrafi należycie zadbać o miejsce katastrofy! Okazuje się, że pamiątkowa tablica, która upamiętnia tragedię z 10 kwietnia 2010 r. była wymazana „farbą i zwykłym gównem”!
O tym, co dzieje się na miejscu katastrofy można się dowiedzieć z publikacji jednego z rzeszowskich pieśniarzy, lalkarzy i poetów.
To, co tam zastałem wręcz powaliło mnie z nóg... teren katastrofy zarośnięty chaszczami, płot okalający, mający zabezpieczać miejsce, poprzerywany, powyginany, sprawia wrażenie fatalne. Kamień upamiętniający śmierć Polaków zafajdany farbą i zwykłym gównem, po całym terenie walają się śmieci, wygląda to ohydnie bluźnierczo wręcz okropnie” – czytamy we wstrząsającej relacji podróżnika.
– Pojechałem do Rosji. Jeżdżę tam, piszę książki, opowiadam o tym kraju. Przyjechałem położyć biało-czerwoną flagę i nic więcej. Chciałem zobaczyć miejsce
katastrofy, a zastałem to, co zastałem – opowiada nam autor zdjęć (nazwisko do wiadomości redakcji - przyp. red.).
– Posprzątałem śmieci. Tablica jest już czysta – dodaje. W rozmowie z Fakt24 przyznaje, że zrobiło mu się żal. Tym bardziej, że PiS co miesiąc celebruje pamięć o ofiarach katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. Źródło: fakt.pl
Komentarze:
Stawiać pomniki na każdym rogu, przed pałacem prezydenckim największy , bo tam Kaczyński pracował. Miesięcznice z apelem poległych, a w miejscu gdzie zginęli brud i smród. Braciszek Jarosław i wdówki smoleńskie, które podobno wraz ze śmiercią mężów straciły podobno sens życia nie mogą nie potrafią raz na 2-3 miesiące pojechać tam i zrobić porządku? Syn sąsiadów zginał w wypadku za Chojnicami i oni raz na 2 miesiące bez względu na porę roku jadą tam 600 km w dwie strony i zapalają znicze. PiSowskie kołtuny.
Jarosławie Ka i Antoni Ma przyznajcie ze macie ofiary smoleńskie gdzieś? Że liczy sie dla was tylko władza i pieniądze.Wstyd mi chociaż Lech Ka to byl rezydnt kłamstwa Kurskiego i nie moja bajka bo PiS i PO to jeden wstyd i jedno zło.Nie wierzę w wasz żal a wasze pitolenie o katastrofie smoleńskiej to zwykła granda!Okropieństwo!Tymczasem w Polsce czas na uczciwych z Kukiz'15 którzy godnie zadbają o pamięć wszystkich ofiar a nie tylko o kasę dla Martusi. 
18 08 2016 Niewolnictwo mentalne.
Szlachty już nie ma, za to w dalszym ciągu istnieje ZŁOTA WOLNOŚĆ; od rozbiorowych czasów tkwimy we frustrującej sytuacji petenta. Zamiast oczekiwanej sprawiedliwości otrzymaliśmy prawo do życia między młotem, a kowadłem. Jesteśmy zafascynowani pozorami, uprawianiem pustosłowia,
poruszaniem tematów zastępczych, podczas gdy te, które należałoby rozwiązać od razu i zupełnie, zatruwają nam rzeczywistość. Już nie potrafimy żyć bez bata; po dawnemu na wiele rzeczy nas NIE STAĆ (między innymi nie stać nas na prawidłowo funkcjonujący rozum). Tak jak na wykreowanie międzyludzkich więzi czy realizację tradycyjnych marzeń o społeczeństwie obywatelskim. Od prawie dwustu lat (z drobną przerwą na dwudziestoletnią niepodległość) szarpano naszym krajem na różne strony: wzdłuż, wspak i w poprzek. W tak zwanym międzyczasie, przeżyliśmy zabory i dwie okupacje. Pod pozorem wolności, różne patriotyczne chorągiewki sprawowały nad nami władzę i dzierżyły w rękach nasz los. A myśmy się z tym godzili.
Przez pokolenia, odwykliśmy od poczucia narodowej godności. Przeważnie sami, zaczopowani w idyllicznych nadziejach na wsparcie w niepodległościowych dążeniach, po uszy zanurzeni w niestabilnych aliansach, w gąszczu deklaratywnych gwarancji, ulegaliśmy dyplomatycznym harcom obietnic bez pokrycia, oczekiwaniom należącym do mrzonek, złudzeniom wywierającym zgubne piętno na naszym myśleniu.
Skazujemy się na wasalstwo i już nie potrafimy żyć bez bata
Prawda to niemal banalna, że Państwo jest dla narodu, a nie odwrotnie. Teoretycznie wypadałoby rzec. Lecz co z tego! Choć wiadoma wszem i wobec, i każdemu z osobna, to u nas, na zapleczu normalności, nie funkcjonuje; w kraju nad Wisłą nadal mamy swoje zasady, a zasady te mówią, że naród jest dla państwa i szlus.
Buntujemy się, wmawiamy sobie, że nie chcemy, by tak było, ale buntujemy się po cichutku, półgębkiem, niezbyt publicznie, zazwyczaj szeptem i raczej w
piwnicy, niż na ulicy; prędzej w kominiarce przy świeczce, niż w biały dzień na dachu wieżowca.
Nadal boimy się samodzielnie myśleć, wyrażać własne zdanie, obawiamy się wszechobecnych kreatur z politycznego świecznika, małych i dużych
oszuścików wyrastających z nicości, a boimy się z przyczyn ekonomicznych:
utraty pracy na przykład. Brakuje nam etycznego zdefiniowania różnic między dobrem, a złem, określenia rozbieżności pomiędzy odwagą cywilną, a moralnym tchórzostwem eufemistycznie nazywanym kibicowaniem. Źródło: niepoprawni.pl
15 08 2016 Mam ochotę popsuć Państwu dobre samopoczucie. Dlaczego miałbym martwić się sam ?
Wychodzi mi bowiem, tak jak owemu robotnikowi z fabryki "Łucznik" w Radomiu, zamiast maszyny do szycia, wychodził kałach, za każdym
razem kałach.
Mnie zaś z analizy, zamiast demokracji, wychodzi co najwyżej, demokratura.
Wszystkie instytucje publiczne w tzw. III RP podporządkowane zostały tym samym prawidłowościom systemowym. Systemowi który ma charakter eksploatacyjny, wyzyskujący, uprzywilejowujący jedne warstwy, dyskryminujący inne. Popatrzmy na instytucję taką jak szkolnictwo, która też miała realizować zadania systemowe. Poprzednia reforma, wprowadzająca trójstopniowość szkolnictwa, narzucała szkole mechanizm selekcyjny, wprowadzający sita, ale sita nie służące merytorycznej selekcji najlepszych, lecz zagwarantowaniu przywilejów dzieciom ze środowisk establishmentu postkomunistycznego przez postępujące ograniczanie dostępu dzieciom ze słabszych warstw społecznych.
Likwidacja szkół zawodowych miała na celu uzależnienie i wyzyskiwanie młodych przez system Młodzi nie mający zaplecza kulturowego umożliwiającego sukcesy w nauce nie mieli szans w konkurowaniu z młodzieżą ze środowisk establishmentowych w dostępie do lepszych i bezpłatnych szkół publicznych. Nastąpiła selekcja najpierw na poziomie gimnazjum, a potem liceum i szkół wyższych. Taka młodzież została zmuszona do korzystania potem z oferty ściśle komercyjnej w kształceniu. Poziom wymogów maturalnych został celowo obniżony, by ukryć społeczne mechanizmy blokady i selekcji
dostarczające systemowi mięsa armatniego.
Formalne blokady merytoryczne ujawniające prawdziwy poziom efektywności szkolnictwa zlikwidowano dla stworzenia pozoru równych szans w dostępie do edukacji dla wszystkich, stwarzając za to blokady formalne, testowe, bądź finansowe na poszczególnych etapach. Dzieci z rodzin uprzywilejowanych posiadały środki alternatywne lub dostęp do lepszych szkół, obojętne czy państwowych czy prywatnych.
Szkoły wyższe, publiczne jak i prywatne, grupujące uprzywilejowane kadry wchodzące w skład establishmentu postkomunistycznego stały się ośrodkami eksploatacji społecznie upośledzonych klientów, zmuszonych do płacenia czesnego, które zapewniało pracownikom tych uczelni
przetrwanie.
Dla podporządkowania ludzi młodych systemowi zdecydowano się nawet na posłanie sześciolatków do szkół, co zostało szczęśliwie udaremnione. Tak wyglądały instytucjonalne mechanizmy wyzysku. Źródło: niepoprawni.pl
12 08 2016 Jarosławowi Kaczyńskiemu: co jest tu poza Polską i polską kulturą?
Od 9 miesięcy to prezes PiSu jest osobą, która ma w Polsce nieograniczoną władzę. Mówienie w tej sytuacji, że ktoś chce przeciwdziałać prawdzie o Smoleńsku i uczczeniu ofiar, gdy ma się pełnię władzy w Polsce jest czystą nieprawdą. Czemu więc Jarosław Kaczyński to mówi? To proste. Używa tematu smoleńskiego i budowy pomników do dalszego konsolidowania i mobilizowania swych zwolenników wokół czysto politycznych celów. Jeśli więc coś jest tu poza Polską, poza polską kulturą, to właśnie takie instrumentalne traktowanie ofiar smoleńskich.
Odbyła się pod Pałacem Prezydenckim kolejna „miesięcznica” smoleńska. No i nie obyło się też bez rytualnego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego.
Zaordynowawszy społeczną zbiórkę na rzecz budowy smoleńskich monumentów Prezes PiS mówił tam między innymi: „Musimy być czujni, musimy pamiętać, że ci, którzy wydawałoby się już się cofnęli, już skapitulowali, tak naprawdę chcą walczyć dalej, chcą przeciwstawiać się temu, co jest naszym celem, tzn. prawdzie o Smoleńsku i uczczeniu pamięci ofiar Smoleńska. Nie pozwolimy, by na to, co zostało już osiągnięte podniesiono rękę, by zablokowano dalsze przedsięwzięcia, dalsze inicjatywy”.
I dalej „Ci, którzy obrażają, ciągle chcą obrażać, (…) ci ludzie są poza Polską, poza polską kulturą! Ale damy sobie z nimi radę. Tylko powtarzam –
musimy być zdeterminowani, musimy wiedzieć, że nasz cel jest możliwy do zrealizowania, musimy wiedzieć, że racja jest po naszej stronie. Musimy wiedzieć, że droga do sprawiedliwej, silnej, demokratycznej Polski, choć trudna, jest otwarta. Idziemy tą drogą i będziemy szli dalej”.
Wreszcie na koniec Pan Prezes dodał: „Wobec tego wyzwania musimy znowu stanąć z całą determinacją, z całą determinacją odrzucić te wszystkie żądania, te wszystkie działania pseudoadministracyjne, pseudoprawne. Musimy wiedzieć, że racja, całkowita racja, jest po naszej stronie”.
Na kanwie tego wystąpienia rodzą mi się trzy krótkie uwagi. Pierwsza jest taka, że niestety Jarosław Kaczyński oddaje swemu zmarłemu bratu i
innym ofiarom smoleńskim niedźwiedzią przysługę
. W życiu społecznym utrzymuje się bowiem tylko ta pamięć i te pomniki, które powstają z autentycznej społecznej potrzeby, a nie z arbitralnego nakazu władzy publicznej. Takie forsowanie budowy tych monumentów nie spowoduje niczego więcej poza odruchem społecznej niechęci.
Kwestia druga. Od 9 miesięcy to prezes PiSu jest osobą, która ma w Polsce nieograniczoną władzę. Mówienie w tej sytuacji, że ktoś chce przeciwdziałać prawdzie o Smoleńsku i uczczeniu ofiar, gdy ma się pełnię władzy w Polsce jest czystą nieprawdą. Czemu więc Jarosław Kaczyński to mówi? To proste. Używa tematu smoleńskiego i budowy pomników do dalszego konsolidowania i mobilizowania swych zwolenników wokół czysto politycznych celów. Jeśli więc coś
jest tu poza Polską, poza polską kulturą, to właśnie takie instrumentalne traktowanie ofiar smoleńskich.
Wreszcie – na koniec. Jeśli – z politycznego nakazu – smoleńskie pomniki zaczną rosnąć, jak grzyby po deszczu, to trzeba będzie z nimi, wraz z
końcem pisowskiej władzy, coś zrobić.
Co? Najlepiej rozebrać. I jeśli coś mnie przed taką rozbiórką powstrzymuje to właśnie polska kultura. I to paradoksalnie ona może w przyszłości uratować pomnikową ofensywę Jarosława Kaczyńskiego. Źródło: jflibicki.blog.onet.pl
10 08 2016 Komunistyczne trupy z grobowca Bieruta.
Jakie więzy rodzinne łączyły Konstantego Rokossowskiego i Aleksandra Kaczyńskiego ojca Rajmunda?
Choć mamy „wolną” Polskę, to w Alei Zasłużonych na Powązkach nadal stoją grobowce katów Polski i Polaków. Wśród nich – zwalisty grobowiec Bolesława Bieruta – agenta NKWD od którego zaczęło się w Polsce to całe Zło. Ten mianowaniec Stalina wprowadził komunistyczny reżim, którego fundamentem stał się Urząd Bezpieczeństwa i dyspozycyjni sędziowie i prokuratorzy, skazujący na śmierć lub długoletnie więzienie polskich patriotów. Ot, choćby tacy, jak prokurator Stefan Michnik. Wymalowanie na grobowcu Bieruta czerwonych gwiazd i napisu KAT – paradoksalnie otworzyło grobowiec Bieruta z którego wypadały komunistyczne trupy, którym udało się przetrwać do dnia dzisiejszego. Choć nikogo nie dziwi oburzenie gazety Michnika –Sorosa na „zniszczenie” grobowca komunistycznego kata, to z zaskoczeniem odebrałem fakt, że z grobowca Bieruta wyskoczyły klony komunistycznych trupów. Któż by się spodziewał, że z grobowca Bieruta wyskoczy całkiem nowy komunistyczny trup.
„Minister Ziobro ręcznie steruje policją. Mamy do czynienia z jasnym sygnałem dla policjantów, żeby mieli się na baczności, bo jak zrobią coś niezgodnego z ideologią pana ministra Ziobry, to będą narażeni na kolejne polecenie w ich kierunku”
Co by nie mówić za Bieruta wszystko było jasne wystarczyła biało-czerwona flaga wystawiona w oknie w dzień 11 listopada, by stać się wrogiem ludu…. Za rządów Platformy też wszystko było jasne: Rząd bronił tęczowego łuku na placu Zbawiciela niczym niepodległości. Łuk wszakże demonstrował tryumf genderyzmu nad ciemnotą katolicką. Demonstranci, którzy w dzień 11 listopada odważyli się zbliżyć z biało-czerwonymi flagami do „łuku tryumfalnego” , pakowani byli do więźniarek. Wybrane fragmenty z niepoprawni.pl
No a za PiSu Kaczyńskiego wystarczy tylko źle powiedzieć o prezesie by być traktowanym jako obywatel gorszej kategorii. Fakt jeszcze nie pałują i w slamsach nie zamykają. Jak długo ta sielanka będzie trwała wie tylko prorok Kaczyński. Wkrótce będą obozy dla przeciwników prezesa, dla tych
z gorszego softu, nieprawdziwych katolików.

Kto wie? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików? Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał?
07 08 2016 Plan Morawieckiego napisała amerykańska firma konsultingowa? "Wielkie nic, albo nawet wielkie oszustwo".
A miało być tak fajnie Kaczyński obiecywał raj a gotuje nam piekło.
„Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” ministra Morawieckiego ma być powrotem do „ręcznego sterowania gospodarką” oraz punktem wyjścia do
budowy wielkich, biurokratycznych molochów. Tak przynajmniej twierdzi Tomasz Siemoniak. Pułapka dla Polski”. Tym według PO jest tzw. plan Morawieckiego. Według posłanki Izabeli Leszczyny autorem strategii jest amerykańska firma konsultingowa, a nie, jak podano, 12 zespołów międzyresortowych.
Jak dodaje, "to jest wielkie nic, albo nawet wielkie oszustwo" a plan nie zakłada poprawy życia ludzi. Posłanka zwraca uwagę, że wskazane w strategii PKP za rok 2014 wynosi 68 proc. średniej unijnej, podczas gdy na 2030 rok zaplanowano 95 proc. Leszczyna tłumaczy, że według niej poprzednia ekipa osiągnęłaby taki wskaźnik 5 lat wcześniej, a pomysł PiS to nie przyśpieszenie tylko spowolnienie, które sprzedawane jest jako sukces.
W sprawie wypowiedział się także były szef MON Tomasz Siemoniak, który skrytykował plan powstania kilkudziesięciu dużych organów państwowych, takich jak Polski Fundusz Rozwoju. Według byłego ministra instytucje będą zarządzać ogromnymi sumami i posiadać niejasne kompetencje.
Jeśli plan wicepremiera Mateusza Morawieckiego wypali, przez lata będziemy mieć okazje do świętowania. I to na bogato. Według jego słynnego już planu, do 2030 roku polskie płace mają dogonić te zza zachodniej granicy, które obecnie są prawie o 40 proc. wyższe. Oznacza to co najmniej
14 lat ciągłych podwyżek pensji.
Po przedstawionym planie gospodarczym Mateusza Morawieckiego można mieć jednak słuszne wątpliwości, czy to wszystko się uda. Plan na ożywienie polskiej gospodarki i wspierania rodzimych biznesmenów jest dość kosztowny i wielu sceptyków twierdzi, że opłacenie tych inwestycji może się okazać fiaskiem.
źródło: Money.pl
Morawiecki to kolejny geniusz ekonomii po Balcerowiczu i Rostowskim który uwierzył w to że stworzył ekonomiczne perpetuum mobile. Znaczy
się będzie z pustego w próżne przelewał. No przecież wystarczy jedna złotówka odpowiednio zainwestowana by cała machina gospodarcza zaczęła przynosić miliardowe zyski. 27 lat wolnorynkowej gospodarki i tylko jeden rok był bez strat. Mam nadzieję że Ukraińcy docenią geniusz Balcerowicza i Złotym Palem go nagrodzą.
28 07 2016 Fanatyków nie brakuje szczególnie w PiSkaidzie. Patrzą a nie widzą, słuchają a nie słyszą.
Czego nie powiedział Franciszek a powinien.
Od razu powiem, że papież sprawił mi zawód po raz któryś z kolei. Miałem cichą nadzieję, że podziękuje on Polakom za gościnę i zwróci się do
młodych pielgrzymów i reszty Świata , mniej więcej w następujących słowach:
Przyleciałem do Państwa w którym nie są łamane prawa człowieka, a Jego
obywatele cieszą się wolnością w każdej dziedzinie życia, także życia religijnego. Przyleciałem do Polski w której wbrew temu co mówi się o Niej na Świecie, Polacy po wielu latach niewoli znowu cieszą się wolnością, a zasady demokracji są tu w pełni przestrzegane.

Do zagranicznej młodzieży mógł powiedzieć: gdy wrócicie do swojej ojczyzny mówcie wszystkim o tym co widzieliście w Polsce, mówcie, że Kościół w Polsce w przeciwieństwie do wielu państw jest silny i żywy.
W przemówieniu Franciszka była mowa o emigrantach, którzy uciekają z państw gdzie trwają wojny, ale nie było ani słowa o prześladowaniach chrześcijan i zamiast pochwały, przytyk dla obecnego rządu (oczywiście nie wprost), że nie zamierza otworzyć polskich bram dla uchodźców. Czyżby papież nie rozumiał tego, że poza chrześcijanami reszta to są najeźdźcy?
Podsumowując można powiedzieć, że część przemówienia brzmiała tak jak gdyby była pisana pod dyktando Merkel, Verhofstada i Schultza. Chrystus powiedział do apostołów "idźcie i nauczajcie", czyli nawracajcie, nie słyszałem aby Franciszek kiedykolwiek mówił o nawracaniu uchodźców. Znowu widzimy, że jesteśmy sami, zauważyliśmy to po zamachu nad Smoleńskiem, kiedy to prezydent Gruzji przerwał swój pobyt w USA i przez płn. Afrykę i Włochy dotarł do Polski by oddać hołd zamordowanemu prezydentowi Polski. Jego żona zaś prowadziła sama samochód przez 24 godziny aby dotrzeć z Niemiec na
pogrzeb na czas. Niestety Watykan nie wysłał wtedy na pogrzeb polskiego prezydenta swego przedstawiciela, jeżeli przeszkodą był
dymek znad Islandii to były przecież do dyspozycji wygodne limuzyny.
Franciszek miał okazję aby podziękować Polakom za chronienie Kościoła, trwanie w wierze i obronę wartości chrześcijańskich, niestety zamiast tego była zakamuflowana krytyka rządu i oczywiście przypomnienie, że Polacy też są emigrantami.
"Zapomniał" tylko powiedzieć, że Polacy nie wysadzają się aby zamordować innych i nie podrzynają gardeł tym, którzy są wyznawcami religii innej niż chrześcijańska. Źródło: niepoprawni.pl
28 07 2016 Kaczyński: Państwo to JA!
W historii Polski już tak bywało, kiedy państwo i naród jedno imię, jedno nazwisko określało.
Żeby coś zbudować, trzeba najpierw zburzyć. Bez półśrodków – żadnego podpierania stropu, nowych tynków i okien czy łatania dachu. Zetrzeć wszystko
w proch, a potem startować od fundamentów - oto filozofia Prezesa na nową Polskę, zwaną IV RP.
Weźmy do ręki dwa teksty: dramat z 1832 i stenogram z posiedzenia Sejmu w roku 1992. Wyjmijmy z nich po skromnym cytacie. Oto Konrad-Gustaw z „Dziadów” krzyczy do Boga: „Daj mi rząd dusz!” A Jan Olszewski tak komentuje upadek swego rządu: „Dzisiaj widzę, że to, czyja będzie Polska, to się dopiero musi rozstrzygnąć”. Koncepcja państwa polskiego – jako prywatnego folwarku Jarosława Kaczyńskiego – metaforycznie opiera się na tych cytatach jak na fałszywych i upiornych drogowskazach.
Jarosław Kaczyński mógł ulec groźbie zdania sformułowanego przez Nietzschego: „jeśli walczysz z potworami, bacz, by nie stać się jednym z nich” - i
być tak przeciwnym komunie kiedyś, że aż dziś za powtórką komuny tęsknić. Niewykluczone nawet, że był w opozycji do słusznie minionego ustroju dlatego, że nie miał w nim większych szans na karierę we władzy. Zwłaszcza bez zmiany poglądów. Tak siak - intencjonalnie lub podświadomie – wraz z takimi postaciami jak Piotrowicz, Jasiński czy Wolski, zasłużonymi działaczami PZPR - buduje obecnie zręby PRL-bis. Oczywiście z pewną przesadą, ale i zachowaniem historycznych proporcji – na razie!
Polska miała być drugą Japonią (copyright by Wałęsa), drugą Irlandią (Tusk) i drugimi Węgrami (Kaczyński). Ostatecznie jednak prezes PiS-u skierował swój wzrok ku spadkobiercom Imperium Osmańskiego: „trzeba czynić wszystko, by Polska była tym, czym jest dziś Turcja” - przekonywał dwa lata temu i wyjaśniał, dlaczego: „o niej mówi się, że to poważne państwo. Ten rodzaj wielkości jest do zdobycia. To wymaga najpierw zmiany władzy, a potem przebudowy
polskich elit”.
Jarosław Kaczyński prochu nie wymyśla, Ameryki nie odkrywa – wszystko, co robi, robiono przed nim. Mechanizmy są odwieczne, zmieniają się tylko
epoki i dekoracje – zatem tekst Ignacego Czumy „Państwo sowieckie” z odległego roku 1938 brzmi jak memento: „Partia żyje kłamstwem (…) wcisnęła się do zawodu, do gminy, do urzędu, często nawet do sądu, nawet do armii, tocząc jak rak te instytucje. Partia tuczyła się i tuczy państwem (…) jest
podnóżkiem dla konkretnych ludzi. Gdy się z jej pomocą utrwalą, partia jak i państwo staje się dla nich biernym narzędziem”
.Tak właśnie może wyglądać nasza przyszłość. Źródło: .newsweek.pl
22 07 2016 ~z sieci : Oto jak wygląda Kaczyński z zza Oceanu:
Niski, otłuszczony człowieczek o zepsutych zębach, zaniedbanym zdrowiu i wyglądzie. Podczas wystąpień publicznych denerwująco mlaska i wywija językiem, nie kontroluje mimiki twarzy i brzmi jak wczesny Chruszczow. Jest bratem tragicznie zmarłego, jednego z najsłabszych prezydentów Polski, który kompromitował kraj za granicą, przepychał się o władzę z premierem kraju, miał hopla na własnym punkcie i był pośmiewiskiem zachodnich
dziennikarzy. Dziś wynoszony na pomniki człowiek bez większego dorobku, którego brat bliźniak chce podkolorować i uwieczniać za pieniądze państwowe. Jest prezesem populistycznej partii, która oferuje nacjonalizm i izolacjonizm w połączeniu z socjalnym rozdawnictwem pieniędzy. Program wyborczy miał oparty na podgrzewaniu lęku przed imigrantami, oferowaniu pieniędzy i spiskowych teoriach rozgrabiania gospodarki przez obcy kapitał.
Jest drugoligowym, zakompleksionym politykiem, któremu nigdy nie udało się wejść na salony politycznych elit. Kierowany żądzą zemsty za niepowodzenia polityczne swoje i swojego brata. Jako polityk nie odnotował większych sukcesów. Został usunięty z grona współpracowników Lecha Wałęsy po objęciu przez niego prezydentury. Krótko i bez sukcesów premierował koalicyjnemu rządowi.
W 2015, dowodzona przez niego koalicja zdobyła władzę dzięki ordynacji wyborczej, która premiuje duże ugrupowania. Dzięki głupocie politycznej partii centrowych, które nie potrafiły się zjednoczyć w wyborach, rządzi dziś krajem z tylnego siedzenia w imieniu 5.7 mln Polaków, czyli 19 proc. uprawnionych do głosowania. Jego żelazny elektorat stanowią starsi i słabo wykształceni, zagorzali katolicy w opozycji do polityki kościoła papieża Franciszka. Prezes promuje swoimi politycznymi zachowaniami nacjonalizm, rasizm, homofobię, mowę nienawiści. Kokietowane są faszyzujące organizacje skrajnej
prawicy.
Otoczony ludźmi o podobnym kalibrze, którzy uznali jego duchowe przywództwo mimo ewidentnego braku dorobku intelektualnego. Widziany jako szansa na wybicie się dla nieudaczników, którzy winą za swoją mierność obarczają innych. Kadry rządzącej partii tworzą czwartoligowi politycy bez doświadczenia, wykształcenia i walorów intelektualnych niezbędnych w zarządzaniu państwem. Firmuje działania ograniczające trójpodział władzy i wolność mediów. Przekierowuje Polskę w kierunku autorytarnego putinowskiego systemu. Oceniony negatywnie i krytykowany przez Unie Europejską i Stany Zjednoczone, które nawołują do zmiany polityki i poszanowania demokracji.Cyniczny, niedowartościowany lider politycznej formacji, który cierpi na brak uznania od liczących się na świecie osób i organizacji.W działalności politycznej stosuje retorykę goebbelsowką i putniowską oraz wdraża praktyki reżimu komunistyczne
Kiedy papież ogłosi rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego prezydenta Kaczyńskiego. Podczas uroczystego powitania po Apelu Smoleńskim czy kiedy będzie odlatywał? Prawie miliard złotych będą nas podatników ŚDM kosztować. A to chyba wystarczy by rozpocząć beatyfikację?


22 07 2016 Pszoniak obraża Kaczyńskiego. Opowiada o jego "kochance".

Porównuje Prawo i Sprawiedliwość do PZPR-u, a o Jarosławie Kaczyńskim mówi, że to "nie do końca zdrowy człowiek". Ale to nie wszystko!
Słowa Pszoniaka szokują!
Zdaniem Pszoniaka Jarosław Kaczyński jest niebezpieczny. Dlaczego? Bo nie ma nic poza polityką.
"To człowiek, dla którego kochanką, przyjacielem i najbliższą rodziną jest partia. To jest ten wyraźny, charakterystyczny jego rys, zresztą groźny w każdej dziedzinie" - stwierdza aktor. "Ja się boję takich ludzi, bo oni nawet jakby nie było konfliktu, to go wymyślą. Są ludzie, którzy godzą i łączą, ale są tacy, którzy dzielą. Kaczyński dzieli" - dodaje.
"Podobno on niczego nie zna i nie widział poza Polską, nie mówi żadnym obcym językiem, nie ma karty kredytowej, nie jeździ samochodem, nie ma rodziny, to jest człowiek w jakiś sposób kaleki. Jego siła bierze się z tego, że on taki właśnie jest. Kaczyński jest zaburzonym człowiekiem" - mówi w rozmowie z Magdą Jethon artysta. 
Aktor uważa, że prezes PiS wręcz gardzi ludźmi. I dowodzi: "Proszę zauważyć, jak traktuje prezydenta Dudę. Ostentacyjnie nie wstaje, kiedy ten
wchodzi. On ma w sobie pogardę do ludzi, również do tych, a może szczególnie do tych, których wyniósł wysoko. To nie jest normalne"
.
"Dla niego tylko on jest ważny, on, jego śp. brat i jego chora wizja. Niestety na samym końcu jest kraj, no i oczywiście wizerunek tego kraju" - nie ma wątpliwości znany aktor.
Moc PiS-u polega, między innymi, na jedności. "Tam jest jak w PZPR, takie same wzorce, jeden kandydat na prezesa, oklaski, owacje itd. Do tego trzeba dodać talent manipulacyjny prezesa oraz skuteczny pomysł na kupowanie 'poddanych'. I nieważne jest, że PiS kupił swoich zwolenników programem 500+, a jak wiadomo demokracja kończy się, kiedy w grę wchodzi kupowanie głosów, w dodatku kupieni tego nie zauważyli. Ważne jest, że PiS jest wyjątkowo skuteczny, a po drugiej stronie ma słabego przeciwnika, zajmującego się głównie sobą" - podsumowuje Pszoniak. Źródło: fakt.pl
20 07 2016 GIGANTYCZNE PODWYŻKI dla polityków! 7000 zł dla Szydło.
Rządzący biedy nie klepią! PiS chce zafundować premier Beacie Szydło (53 l.), a także m.in. wicepremierom, ministrom, parlamentarzystom i wojewodom wzrost wynagrodzeń o kilka tysięcy złotych miesięcznie! Tymczasem najbiedniejsi seniorzy w tym roku dostali zaledwie. 2 zł na rękę po waloryzacji. Tak wygląda dobra zmiana Beaty Szydło!
PO źle rządziła PiS rządzi jeszcze lepiej. 20 mln dla szkoły męża Szydło. Podwyżki około 5 tys złotych dla najwyższych urzędników państwowych.
Gwałtowny rozrost administracji, powstają nowe instytucje i mamy największą w Europie liczbę ministrów i wiceministrów. PiS ma, PiS sobie da, a nam pozostaje PiS da.
- Podwyżki dla rządu są bezczelnością na tle sytuacji, w której tego samego dnia pokazuje się jakie ma być minimalne wynagrodzenie dla personelu medycznego. - komentował lider Nowoczesnej Ryszard Petru. Partii rządzącej wytknięta została również rekordowa liczba ministrów i wiceministrów.
Pensje i podwyżki polityków
Prezydent Andrzej Duda (44 l.) Zarabia: 20137 zł Dostanie: + 4482 zł = 24619 zł
Byli prezydenci Lech Wałęsa (73 l.), Aleksander Kwaśniewski (62 l.), Bronisław Komorowski (64 l.) Ma: 9273 zł Dostanie: + 9192 zł = 18465 zł
Pierwsza dama Agata Kornhauser–Duda (44 l.) Zarabia: 0 zł Dostanie: + 13540 zł
Była prezydentowa Anna Komorowska (63 l.) Zarabia: 0 zł Dostanie: + 10155 zł
Premier Beata Szydło (53 l.) Zarabia: 16675 zł Dostanie: + 7403 zł = 24078 zł
Wicepremier Piotr Gliński (62 l.) Zarabia: 14909 zł Dostanie: + 5382 zł = 20291 zł
Minister Antoni Macierewicz (67 l.) Zarabia: 14520 zł Dostanie: + 5663 zł = 20183 zł
Posłowie i senatorowie  Zarabiają: 12365 zł Dostaną: + 2686 zł = 15051 zł
A zwykli Polacy dostaną grosze...
Lekarze rezydenci Zarabiają: 3458 zł Dostaną (w 2022 r.): + 522 zł = 3980 zł
Pielęgniarki bez specjalizacji Zarabiają: 2077 zł Dostaną (w 2022 r.): + 323 zł = 2400 zł
Emerytka Joanna Kasprzak (68 l.) Emerytura: 2500 zł Dostanie: + 11 zł = 2511 zł
Mechanik Robert Wolski (20 l.) Zarabia: 1850 zł Dostanie: + 150 zł = 2000 zł
Z ostatniej chwili: PiS wycofuje się z projektu ws. wynagrodzeń
- Wycofujemy projekt ustawy przewidujący podwyżki wynagrodzeń dla członków rządu - oświadczył w Sejmie poseł Łukasz Schreiber. - Nie będzie żadnych podwyżek wynagrodzeń dla posłów i senatorów - podkreślił.

20 07 2016 Ustawa ośmiorniczkowa, czyli pisowcy nie od macochy!
Kiedy patrzę na ten szalejący od wczoraj internetowy hejt, nie rozumiem skąd szanownym pisowskim (a w takim towarzystwie przyszło mi się po obracać)
Wyborcom mogło przyjść do głowy, że pisowscy politycy nie lubią ośmiorniczek? No przecież to dziecinada jest: nie po to poszli do polityki, żeby pasztetówkę albo zwykłą pomidorową z ryżem wpieprzać!
Politycy to jest jedna wielka rodzina (proszę zwrócić uwagę na fakt, że nie użyłem słów powszechnie uznanych za precyzyjne: ferajna, kamanda, sitwa, klika a nawet – banda!). A w rodzinie, jak to w rodzinie: obowiązują pewne normy, przy czym nie chodzi mi o pół litra na twarz do śniadania, jak w przypadku przewodniczącego Komisji Europejskiej, starego szulera finansowego, Jean Claude Junckera.
Jak przypomniałem parę lat temu, przedwojenne powiedzenie puentowało tę sytuację kompleksowo:„z jednej flaszki piją – jedną dziwkę rżną” i
proszę mi się tu nie obruszać na słownictwo, oczek nie mrużyć, noskami nie kręcić, bo to definicja a la II RP, a że tamtejsze eee….lity balując kraj na wojnę na dwa fronty wystawiły – no cóż: jak się od rana widzi podwójnie…

Popieram też z serca całego (ja mam serce – coś tę moją krew złą pompować musi) wprowadzenie dożywotnich pensji dla Pierwszych Dam, a nawet byłbym skłonny poprzeć wprowadzenie takichże uposażeń dla Dam Drugich a nawet Trzecich, bo te o dalszej numeracji często są fajniejsze od tych z numerem jeden, ale to chyba jednak (jeszcze) nie przejdzie. Tak czy inaczej, potencjalni kandydaci w wyborach prezydenckich już od dziś muszą mieć niezłe branie, bo któraż niewiasta nie marzy o stabilizacji? Mam do tej ustawy ośmiorniczkowej tylko jedno, drobne zastrzeżenie: Zarówno Komorowska, jak i Kwaśniewska oraz Wałęsowa, o Jaruzelskiej nie zapominając, powinny mieć od Dudowej pensje większe a nie mniejsze. Bo Komorowska cięższa, to i więcej jeść potrzebuje, Kwaśniewska starsza, to dieta staranniej dobrana potrzebna, Wałęsowa głupsza (no taka prawda – tego się ukryć nie da), to w ramach wyrównania szans się więcej należy, a Jaruzelska wdowa, więc się samo przez się rozumie.
I przestańcie tak tę cudzą kasę liczyć – było się z tym towarzystwem policzyć przy urnie!
Co, że to kasa nie cudza a wasza?
Buahaha! … już wam Rzepliński i Morawiecki wytłumaczą wspólnie, jaka ona wasza A poza wszystkim, przecież dopiero co esbekom emerytury obcięli, to bilans na zero wychodzi? Źródło: niepoprawni.pl
16 07 2016 Kondotierzy i Cyncynaci.
Pozwólcie, że skoncentruję się na plądrowaniu. Towarzyszy nam od zarania dziejów. Tak długo, że nie wiedzieć kiedy, obrosło w zwyczaj. A nawet stało się dozwolonym prawem. Nieomal tradycją. Czymś, tak pospolitym, ba, nagminnym, że już nikogo nie zdumiewa. Nie dziwi, zważywszy na powszechność tego procederu. O wstydzie i dyshonorze nie mówiąc. Nie mówiąc też o poczuciu wyrządzanej krzywdy. Lub choćby o usiłowaniu jej naprawy. Czy też chęci oddania zdobyczy.
Początkowo traktowano złodziejstwo jako wojenny przywilej; łupy stanowiły bowiem zastępczą formę żołdu. Poniekąd usprawiedliwienie haniebnego procederu. Armia zdobywała oblężone miasto i na zachętę, by wzmóc w rębajłach zapał do bezpardonowej wycinki cywilów, jej naczelny wódz motywował
grabież: idźta i bierzta jak leci, a co wyfasujeta, to wasze.
W trakcie najazdu Szwedów na Polskę, zwędzono wiele naszych narodowych skarbów. Ze smutkiem stwierdzam, że nadal wzbogacają szwedzkie muzea. Urządzane są wystawy co cenniejszych eksponatów… Ponoć nie wywieziono do Szwecji Kolumny Zygmunta tylko dlatego, że nie mieściła się w ładowniach ich największej krypy. Za Napoleona też nie obeszło się bez łupieży: Luwr do teraz szczyci się teleportacją narodowego dorobku Egiptu. Na szczęście nie dało rady przywlec piramid do Europy… Dlatego w centrum Paryża stoi buńczuczny substytut jednej z nich: symbol niezrealizowanych marzeń .
W brytyjskich galeriach roi się od zawłaszczonych, indyjskich obiektów. Druga Wojna Światowa zezwoliła Niemcom na wyczyszczenie naszego kraju z najcenniejszych obrazów i cymeliów. Wyzwolicielska Armia Czerwona ogoliła nas również. Współczesna rżniętka w Iraku lub podboje afganistańskich ziem dostarczyły pogromcom - cudzej spuścizny; tak oto w imię pokoju, w imię siłowego wprowadzania wolności, szerzy się usankcjonowany bandytyzm.
W ten sposób, po mozolnych medytacjach doszedłem do wniosku, że zjawisko legalnej łupieży zaczęło ewoluować: z teatru wojen przeniosło się do teatru rozrywki i opanowało sprzedajnych polityków. Bo czyż samozwańczy politycy nie traktują ludzi zawłaszczonego społeczeństwa tak, jak konkwistadorzy - ukradzionego skarbu?
Odtąd zwykli rabusie – żołnierze, znaleźli się w doborowym towarzystwie i nie kradną już sami. Dołączyli do nich (w majestacie prawa) decydenci,
ludzie z immunitetami, najemnicy patriotycznego obowiązku, którym wydaje się, że skoro zostali wybrani do pełnienia władzy, to mogą postępować bez skrupułów, jak na swoim i u siebie.
Mam nawet niepokojące wrażenie, iż wierność ideałom jest dla dzisiejszych biznesmenów czymś w rodzaju towaru, a mówienie prawdy zostanie wkrótce uwarunkowane tym, kto więcej za nią zapłaci. Zresztą sprzedaje się nie tylko informacje. Kwitnie też handel
poglądami. Widać to choćby po niektórych politykach i dziennikarskich perszeronach coraz to zmieniających liberię.
Z lat, gdy zaczytywałem się Trylogią Henryka Sienkiewicza, pozostały mi w pamięci słowa z Potopu: były o Polsce, która, kiedy kona, trzeba jej wyszarpnąć poduszkę spod głowy, iżby się nie męczyła. Wymówione (w napadzie szczerości) przez księcia Bogusława Radziwiłła, samozwańczego pretendenta do korony, są do teraz najlepszą definicją prywaty; chwytania nadarzającej się okazji do rabunku.
Tu przylepia mi się do oka groteskowy obrazek z telewizyjnych wiadomości: nic nie znaczący kancelista z niezamożnym wykształceniem, natychmiast po wyborze do Sejmu RP, z upojną chwilą ogłoszenia wyników, staje się niezłomnym referentem woli CAŁEGO narodu i poczyna sobie jak ekonom; trudno osiągalny, z troską w źrenicy, otoczony kordonem dworzan i specjalnie dobranych zauszników, cwałuje parlamentarnymi korytarzami. Na oficjalne oblicze wjeżdża mu troska o kraj, oczy lśnią od patriotyzmu. Patriotyzm, wolność, demokracja, walka z korupcją, od tego momentu są to słowa powtarzane przez niego bez przerwy, odmieniane na wszelkie abstrakcyjne sposoby i nie schodzą mu z przymilnych warg. Co i rusz opędza się przed natręctwem niewygodnych pytań dziennikarzy, a bidne żurnalisty drobią za nim i mają utopijną nadzieję na uzyskanie od niego sensownej odpowiedzi.
Ale po opadnięciu publicznej kurtyny, za zatrzaśniętymi drzwiami gabinetu, na twarzy kategorycznie mniej oficjalnej, pojawia mu się zawzięty grymas
uporu, a jego twarz zieje krystaliczną nienawiścią do oponentów Źródło: niepoprawni.pl
14 07 2016 Jarosław Kaczyński: Mój brat był zastępcą Lecha Wałęsy i faktycznym szefem "Solidarności".
- Gdyby nie mój śp. brat, cały ten nurt, który się przeciwstawiał postkomunizmowi by nie powstał. Wtedy były trzy siły polityczne, które się liczyły: Kościół, Solidarność i Lech Wałęsa, i głównie elity warszawsko - krakowskie, które później powoływały UD i UW. Jeżeli ktoś chciał uzyskać coś poważnego w polityce, musiał mieć zaczepienie w co najmniej jednym z tych ośrodków. My mogliśmy rozpocząć działalność, bo zastępcą Lecha Wałęsy w Solidarności, potężną postacią faktycznie kierującą związkiem był mój brat. Bez tego nie zostałbym naczelnym Tygodnika Solidarność. Bez tej pozycji, wszystko by nie ruszyło do przodu - powiedział Jarosław Kaczyński.
Słowa te najpewniej nawiązują do fragmentu książki Jarosława Kaczyńskiego, w którym mowa jest o wydarzeniach z 1988 roku. Wówczas to Lech Kaczyński był
sekretarzem Krajowej Komisji Wykonawczej, jednak - zdaniem jego brata - jego działalność miała przekraczać ramy tego stanowiska.
Historia podboju kosmosu.
4 października 1957 roku z kosmodromu Bajkokaczor bracia Kaczyńscy wysyłają pierwszy sputnik.
19 sierpnia 1960 roku wysyłają z tegoż kosmodromu dwa koty. Były to pierwsze zwierzęta w kosmosie. Później był Macierewicz Antoni pierwszy
człowiek który okrążył ziemię na rakieto -miotle. No i wreszcie nadszedł pamiętny dzień 16 lipca 1969 roku kiedy bliźniacy wystartowali z misją na Księżyc by z
mistrzem Twardowskim przygotować bunt robotników w 1970 roku po nieudanym buncie studentów w 1968 roku. Było jeszcze wiele lotów bo latanie to ich
rodzinna pasja. Wrzesień 2016 rok Kaczyński z misją na Marsie zawiera wieczne przymierze z Zielonymi Ludkami.

W tajemnicy od kilku miesięcy jest przygotowywany lot Kaczyńskiego do nieba by przewodniczyć w zjeździe aniołów i świętych, członków PiSu
oraz mianować swojego pełnomocnika. Później wybory i kto wie czy stara Trójca zwycięży. Być może będzie to już Lech, Jarosław i Antoni. No i wtedy paciorek będzie się zaczyna:W imię …...
12 07 2016 Śmiech, czyli coś co może zabić Jarosława Kaczyńskiego
Jarosław Kaczyński - jako pierwszy Polak w kosmosie, członek Beatlesów i dyplomata, który wprowadził Polskę do NATO - na nowo stał się memem.
Internet jest pełen żartów na jego temat, a śmiech bywa najlepszą bronią przeciw dyktatorom i nadętym partyjnym wodzom. Zawsze i wszędzie na świecie
Naczelnik Polski, odkrywca, geniusz Należałoby zorganizować wystawę, która pokaże wreszcie, jak to naprawdę było w 1978 roku. A jak było? Biały dym nad Watykanem, za nowo wybranym papieżem Wojtyłą stoją od lewej: Witold Waszczykowski, Jarosław Kaczyński i Maks Kraczkowski. Ojcowie sukcesu, książęta dyplomacji, animatorzy konklawe.
Listopad 1985 r., fotografia z okładki magazynu „National Geographic”. Obok stołu operacyjnego po przeprowadzeniu pierwszego udanego przeszczepu serca
siedzi morderczo zmęczony Jarosław Kaczyński, ojciec polskiej kardiochirurgii. Ten sam człowiek, który niecałą dekadę później z przebojem To nie ja byłam Ewą zajmie drugie miejsce w debiutanckim występie Polski na Eurowizji. Do wygranej zabraknie zaledwie kilku punktów.
Kaczyński pokazujący gest Kozakiewicza na igrzyskach w Moskwie w 1980 r. Kaczyński jako zarośnięty po oczy odkrywca zalet ognia i koła. Prezes na
rysunkach naskalnych sprzed 40 tys. lat. Kaczyński jako zbawca Wiednia w XVII w. i jako sprawca Wielkiego Wybuchu.
Historia Polski (a nawet świata) – można powiedzieć – to historia sukcesów Jarosława Kaczyńskiego. Pierwszego kręgowca, który opuścił wodę i wyszedł na ląd. Wynalazcy. Ojca narodu. Geniusza, który karierę pianisty i odkrywcy polonu potrafił połączyć ze sprawną działalnością niepodległościową. Chwata i bohatera, którego podpis na dokumencie z 1999 r. zakotwiczył Polskę w NATO [naprawdę podpisywał go szef MSZ Bronisław Geremek].
Źródło: newsweek.pl
08 07 2016 Morawiecki: Musimy zbudować nową elitę. "Ma ona działać w interesie Polski na wszystkich polach".
Mateusz Morawiecki w rozmowie z Jackiem i Michałem Karnowskimi mówi m.in. o planach budowy nowej Polski. Szczególnie ważne w tym planie jest stworzenie nowej klasy średniej i obalenie barier: Chcemy też, aby całe społeczeństwo było traktowane podmiotowo. Jeśli ta oferta zostanie pozytywnie odebrana, jeśli da nam silne poparcie społeczne, to będziemy mogli głęboko przebudować polską gospodarkę. Odejść od nadmiernej konsumpcji, niekiedy nawet konsumpcjonizmu, w kierunku inwestycji i budowy kapitału Polaków. A jeśli przebudujemy gospodarkę, to pozyskamy kolejne grupy społeczne i zbudujemy silną, patriotyczną i bardzo szeroką polską klasą średnią. […] Chcemy włączać do naszej zmiany nowe grupy. Bardzo różne grupy. Również takie, które dziś przyglądają się polityce nieco z boku. To są przedsiębiorcy i menedżerowie, inżynierowie i technokraci, rzemieślnicy i ludzie wolnych zawodów. Prawo i Sprawiedliwość otwiera wrota do budowy szerokiej polskiej klasy średniej. To nam zależy na likwidacji barier w rozwoju społecznym, na rozbijanie szklanych sufitów. To my chcemy likwidować bariery np. w zawodach prawniczych, to my chcemy tworzyć jasne ścieżki sukcesu dla przedsiębiorców. To nasz rząd dostrzega niebezpieczeństwo oligarchizacji rynku, która zresztą w gospodarce światowej manifestuje się rosnącą rolą de facto monopoli w różnych branżach.
Mateusz Morawiecki wskazuje też na rolę państwa w rozwoju polskiej gospodarki: […] nie chodzi o to, by państwo z powrotem coś produkowało.
Państwo ma tworzyć dla przedsiębiorców najlepsze warunki do działania na rynku. Ma dbać o wolną konkurencję, eliminować patologie, zabiegać o nasz biznes za granicą. Ale też tam, gdzie nie ma masy krytycznej na rynku, a tworzą się wysokomarżowe branże — ma kreować nowy rynek, np. ekologiczne i przyjazne dla zdrowia autobusy na prąd. Państwo musi niekiedy organizować stronę popytową. Bo samorządy same z siebie mogą dziś jeszcze nie chcieć kupować droższych autobusów elektrycznych. Tak właśnie powstawały potężne gospodarki Skandynawii, Korei Południowej czy Tajwanu — państwa, które 60 lat temu było dwa razy biedniejsze od Polski, a dziś jest dwa razy bogatsze.
Minister mówi także o konieczności wskazania gałęzi polskiej gospodarki, w które warto inwestować i którymi należałoby się interesować. Dla wielu gałęzi przemysłu czy usług tworzymy „mapy drogowe” rozwoju. Ale mamy też wielką pokorę wobec rynku i ewolucji gospodarczej kolejnych lat. Branże wiedzo chłonne, branże, w których osiąga się wysokie marże na sprzedaży, w których mamy wysokie kompetencje, będą coraz ważniejszymi silnikami zdrowego wzrostu gospodarczego. Wciąż nad tym pracujemy, ale sposób wyłaniania tych branż jest dość skomplikowany i opiera się przede wszystkim na kilku kryteriach. Sprawdzamy, która branża daje najwyższą wartość dodaną, która jest sieciowa, która jest nisko emisyjna, która działa w obiegu zamkniętym, czyli korzysta z odpadów,która ma największy komponent technologiczny i informatyczny. To nie musi być wyłącznie zaawansowana technologia, tak jak zwykle ją sobie wyobrażamy. To mogą być meble z nowoczesnym designem i z modułami elektronicznymi, a nawet produkcja rzadkiego miodu na wysokiej marży — w takich obszarach również dostrzegamy polskie szanse rozwojowe. Źródło: .wsieci.pl
Tak samo pisał Lenin, Stalin mówił a Breżniew wdrażał. Morawiecki przekalkował Manifest Lipcowy z 1944 roku. Proletariusze wszystkich stanów łączcie się. PiS Kaczyńskiego przewodnią siłą w państwie.
05 07 2016 "Czy Mieszko I hodował „polskiego chama“?
Gdyby nie Lech nie byłoby chrztu Polski. Dalej bylibyśmy poganami.
W latach 965 -966 Ibrahim ibn Jakub, żydowski podróżnik i kupiec, poddany kalifa Kordoby, odbył podróż do Europy Środkowej. Odwiedził wówczas także
kraj rządzony przez Mieszka I. Zostawił po sobie m.in. następującą relację:
„A co się tyczy kraju Mesko, to [jest] on najrozleglejszy z ich [tzn. słowiańskich] krajów. Obfituje on w żywność, mięso, miód i rolę orną [lub: rybę]. Pobierane przez niego [tj. Mieszka] podatki [lub: opłaty] [stanowią] odważniki handlowe. [Idą] one [na] żołd jego mężów [lub: piechurów]. Co miesiąc [przypada] każdemu [z nich] oznaczona [dosł. wiadoma] ilość z nich. Ma on trzy tysiące pancernych [podzielonych na] oddziały, a setka ich znaczy tyle co dziesięć secin innych [wojowników]. Daje on tym mężom odzież, konie, broń i wszystko, czego tylko potrzebują. A gdy jednemu z nich urodzi się dziecko, on [tj. Mieszko] każe mu wypłacać żołd od chwili urodzenia [dosł. w godzinie, w której się rodzi], czy będzie płci męskiej czy żeńskiej.
“Jak interpretować powyższy fragment, a zwłaszcza jego ostatnie zdanie? Stosując hermeneutykę profesora Zbigniewa Mikołejki, należałoby uznać, że „populista“ Mieszko hodował w ten sposób „polskiego chama“. Że kupował poparcie hołoty za „darmowy obiad albo flaszkę“, by „utrzymać władzę w sposób brutalny, bezczelny, bezpardonowy“. Że ustanowił rządy „białych mężczyzn o konserwatywnych poglądach“. Że jego polityka
zmuszała kobiety do rodzenia dzieci, zamiast pozwolić im na samorealizację w aktywności zawodowej. Że „odsyłała je do domu, obciążając dziećmi“ i „rzucając ochłap“.Widać wyraźnie, że to, co przejmuje profesora Mikołejkę taką zgrozą, zaczęło się w Polsce nie w roku 2015, wraz ze
zwycięstwem Prawa i Sprawiedliwości, lecz 1050 lat wcześniej, za Mieszka I.
Źródło: wsieci.pl
04 06 2017 Od Kanciatego Stołu do KRLD Jarosława Mściwego.
Kongres i konwencja - dwa różne światy...
Sobota 02 2016 r. kolejny raz dobitnie pokazała jak ogromna przepaść dzieli rzadzący PiS od tzw. opozycji "totalnej". Pierwsza część warszawskiego kongresu PiS to były konkrety i fakty. W swoim przemówieniu pan prezes Kaczyński przedstawił długą drogę do podwójnego zwycięstwa wyborczego w roku ubiegłym. Omówił również ostatnie osiem miesięcy rządów prawicy, nie uciekając od nazywania po imieniu błędów i pomyłek. Potem mówił o zadaniach stojących przed rządzącymi, jasno, zrozumiale, konkretnie. Nawet gdy prezes Kaczyński odnosił się do poprzednio sprawujących władzę przez ćwierć wieku, unikał osobistych wycieczek, nie atakował nikogo dla samego ataku, tylko wskazywał sprawców celowej i planowej degradacji Polski, wykonywanej polskim i rękami na zlecenie obcych mocodawców. Była w tej mowie logika, pomysł na sprawowanie władzy. Ale najważniejsze do czego wzywał prezes Kaczyński to praca rządu i parlamentu nie dla realizacji własnych , partykularnych celów, ale dla Polski i Polaków. To zostało wyartykułowane wyraźnie. Wszystkie zrealizowane już zadania PiS oraz te, które sa wdrażane i planowane na przyszłość mieć muszą ten sam mianownik - muszą to być działania na rzecz poprawy sytuacji POlski i zamożności Polaków. Tak trzymać Panie Prezesie...
Wow! Wow! Wow! Pisał to zapewne sekretarz PZPR, magister Akademia Nauk Społecznych przy KC PZPR .
Równolegle niemal, we Wrocławiu odbywała się konwencja PO-sitwy. Każdy kto zaryzykował i choć chwilę posłuchał bełkotu Gregora i popatrzył na salę obrad zrozumiał jedno - tzw opozycja "totalna" na długo zakotwiczyła na marginesie polskiego życia politycznego. Nie moje to zmartwienie. Obok kosmicznych pomysłów legislacyjnych, wywołujących tylko wzruszenie ramion, Gregor skupił się na udowadnianiu, że winę za wszystkie złe rzeczy, które wydarzyły się w kilku ostatnich stuleciach na kontynencie ponosi osobiście Jarosław Kaczyński oraz całe PiS. Nie było za to ani słowa o jakimkolwiek programie pozytywnym dla Polski i Polaków. Po co więc PO-mafia chce walczyć o władzę? Udowadniali to przez lata i wczoraj objawili ponownie - publiczne koryto jest im niezbędne do
napełniania swoich kieszeni kradzionymi pieniędzmi. Marny to program i odrzucony już raz w 2015 roku. Przepaść intelektualna, kompetencyjna i przede wszystkim moralna między PiS a osuniętymi od władzy jest dobrze widoczna i pogłębia się z każdym dniem. I niech tak będzie jak najdłużej...
Źródło: niepoprawni.pl
Od Balcerowicza do Morawieckiego znaczy się z deszczu pod rynnę. Balcerowicz miał za zadanie napełnić za wszelką cenę kasę państwową by ci od kanciastego stołu mieli co grabić. Z tego zadania Balcerowicz wywiązał się bardzo dobrze. A że przy okazji zniszczył gospodarkę w kraju to już nie było istotne. Dziś jest podobnie koryto puste a PiSowcom żreć się chce niesłychanie. No to Morawiecki wymyślił ekonomiczne perpetuum mobile. Znaczy się będzie z pustego w próżne przelewał.
A miało być tak fajnie Kaczyński obiecywał raj a gotuje nam piekło. No cóż Polacy nic się nie stało to tylko kolejna kiełbasa wyborcza. Zanim wielu rodaków się zorientuje w jakie bagno wchodzą to już będzie za późno na odwrót. Dzień będzie się zaczynać się od modlitwy o pomyślność, potem praca za bóg zapłać, msza dziękczynna, umartwianie, wypominki, spanko i abarotno świątek, piątek i niedziela. Niestety wtedy będzie już za późno by myśleć o swojej godności, prawach. Repolonizacja to w gruncie rzeczy repisizacja, po której naród ustawiony zostanie do pionu, z rączkami złożonymi do modlitwy a wszystko to pod czujnym okiem
księdza Oko.
24 06 2016 Petru, Ferrari i wiceszef państwowego ubezpieczyciela.
Ferrari california to luksusowy kabriolet posiadający pod maską 560 koni. Dzięki temu zaledwie w 3,6 sekundy rozpędza się do setki. Za taką sportową maszynę trzeba jednak słono zapłacić. Używany model kosztuje blisko 850 tys. zł. Tymczasem to właśnie takim autem jeździ Sebastian
Klimek, od 21 marca br. wiceprezes PZU zasiadający także w zarządzie PZU Życie.

Sprawdziliśmy, do kogo należy to czerwone ferrari. Okazuje się, że właścicielem auta nie jest Sebastian Klimek. Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że posiadaczem luksusowego auta – ubezpieczonego w PZU – jest jedna ze spółek Europejskiego Centrum Odszkodowań (EuCO) – ustaliła „GPC”.Na jego stronie internetowej można znaleźć nawet zdjęcia tego ferrari (o identycznym numerze rejestracyjnym jak auto, którym jeździ Klimek) na tle baneru reklamowego EuCO. W październiku 2015 r. maszyną chwalił się na Facebooku Marek Prucnal, dyrektor generalny spółki.
Komentarz znajdujący się pod zdjęciem był bardzo krótki:
„Pierwsze Ferrari we flocie EUCO”.Sprawa użytkowania przez Klimka luksusowego auta może budzić poważne wątpliwości. Grupa EuCO specjalizuje się bowiem w odzyskiwaniu odszkodowań od firm ubezpieczeniowych, w tym także od PZU. Obecnie pozwy skierowane przez nią przeciwko państwowemu ubezpieczycielowi opiewają na niespełna 200 mln zł. Co ciekawe, wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej EuCO od końca marca 2014 r. jest… Ryszard Petru, lider Nowoczesnej, który bardzo ostro krytykuje politykę rządu PiS-u. To nie koniec. Należące do Grupy PZU Towarzystwo Funduszy
Inwestycyjnych wyłożyło w czasach rządów PO-PSL kilkanaście milionów złotych na akcje EuCO (obecnie państwowy ubezpieczyciel poprzez TFI posiada ich niespełna 2 proc.).Artykuł w całości ukazał się w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"
17 06 2016 Jak dajemy się wrabiać.
Nie do wiary jak ludzie dają się wrabiać. Wielu naprawdę nie odeszło daleko od szympansa. Zajęci problemami ściśle politycznymi , ignorujemy inne, równie istotne aspekty życia. 
W kapitalizmie to klient decydował o zakupach, zaspokajających jego aktualne, realne potrzeby, tworzące popyt.
W komunizmie to centralny partyjny planista decydował co potrzebne klientowi, nie pytając go o zdanie i zaspokajając potrzeby podstawowe.
W konsumpcjonizmie, w którym obecnie mamy szczęście się pławić, podobnie jak w komunizmie, klient ma niewiele do powiedzenia. To marketerzy decydują, co klienci kupią a producenci wytworzą, kreując sztuczne potrzeby, zaspokajające potrzebę zysku handlarzy. Klient musi kupić plazmę a może wybierać między Samsungiem a Sony i na tym polega jego pozorna wolność w tym systemie. Sam stał się, właściwie należałoby powiedzieć, że został spreparowany, by stać się maszyną, albo wręcz produktem–maszyną do generowania zysku handlowego.
Ale na sterowaniu klientem się nie kończy. Inne aspekty życia też podlegają sterowaniu. Steruje się popkulturą, poglądami i wyborami politycznymi. Do wyboru dostajemy produkty polityczne takie jak Clinton czy Trump. Do sterowania służy poprawność polityczna i instytucje stojące na jej straży. I w ten sposób zamiast demokracji mamy... totalitaryzm, na razie miękki. Zatem przeszliśmy drogę od totalitaryzmu do totalitaryzmu. Kto nas tą drogą poprowadził ? Daliśmy się wywieść w pole jak dzieci.
Jak pisze postmodernista, major Zygmunt Bauman:
“ Ludziom należy zatem powiedzieć, jakie są ich prawdziwe interesy; jeśli nie słuchają lub nie chcą usłyszeć, należy ich zmusić, by zachowywali się tak, jak tego
wymaga ich prawdziwy interes”.

No i niestety mamy tych, którzy doskonale wiedzą, na czym polega nasz interes. A oni z łatwością znajdą chętnych do załogi obozu koncentracyjnego. Mam nadzieję, że nie damy tam się zapędzić, bo zapędzić można nie tylko stosując nagą przemoc ale także używając rozmaitych przynęt. Źródło: niepoprawni.pl
15 06 2016 Bolszewickie dyplomowane chamy.
Jaki człowiek potrafi być dziecinnie naiwny? Co prawda przez bardzo krótki czas, ale po 89 roku naprawdę wierzyłem, że tak zwana transformacja ustrojowa przerwie w końcu tę zapoczątkowaną przez „wielką rewolucję październikową” gigantyczną inwazję pospolitego chamstwa oraz zatrzyma awans do „elity” tej całej masy partyjnych prostaków i prymitywów, których na dodatek komuna przez wszystkie lata trwania PRL-u wyposażyła w dyplomy najrozmaitszych uczelni. Jak można było choćby przez chwilę wierzyć w prawdziwą przemianę i odradzanie się Polski widząc dobór tak zwanych elit,
które obradowały w Magdalence i przy okrągłym stole? Źródło: niepoprawni.pl
W oparach alkoholu i dymie cygar rodziła się ta pseudo demokracja w Polsce. Dlatego Dzisiaj armia chamów, przybłędów znajduje się na najwyższych stanowiskach w państwie. W PRL jak dyrektor, I sekretarz PZPR ...kupił na talon Poloneza czy Fiata i za miastem postawił altankę szumnie nazwaną daczą... To wszyscy mówili ale on nakradł. No a jak z zakładu wywiózł na Żuku parę desek i kilka gwoździ to zaraz proces pokazowy robili. Jak
można kraść to dopiero pokazała nam Banda Czworga po podpisaniu paktu w Magdalence o wspólnym przekazaniu w prywatne ręce całego
majątku narodowego wypracowanego przez pokolenia nie pytając się prawowitych właścicieli, narodu o zgodę.
Panowie z Solidarności a
raczej ci co nie zrobili kariery w PZPR to zaczęli dopiero kraść. Wpierw po troszku a później co ekipa to więcej zgodnie z pociągiem - ciągiem arytmetycznym, znaczy się im szybciej i mocniej pociągniesz tym więcej wyciągniesz. Co tam auto? Co tam dacza? Jak dziś byle kacyk partyjny ma dziesięciokrotnie więcej od tego komunistycznego złodzieja.
13 06 2016 Ostry spór o pomniki smoleńskie. Halicki drwi z Kaczyńskiego, a Sellin argumentuje: Polacy wskazali to miejsce nogami.
Wierzę w to głęboko, tu, między "domem bez kantów" i Hotelem Europejskim, stanie pomnik Lecha Kaczyńskiego, tu zaraz za Pałacem, gdzieś obok kościoła seminaryjnego, stanie pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej - mówił min. Jarosław Kaczyński.
Na lewo pomnik, na prawo pomnik. Niezależnie od tego, że nie ma miejsca - tak Halicki, parafrazując piosenkę Heleny Kołaczkowskiej o odbudowie Warszawy, drwił z wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego na ostatniej miesięcznicy smoleńskiej.
Natychmiast zareagował Jarosław Sellin z PiS, który zapytał, czy Halickiemu przeszkadzają planowane przez PiS pomniki.
Chce pan między dwoma pomnikami wsadzić trzeci? Tyłem do jednego albo do drugiego? - odpowiedział mu Halicki.
Hanna Gronkiewicz-Walz, wiceprezes pana partii, nie może na wieki wieków zablokować rzecz oczywistą i naturalną, mianowicie to, że w tym miejscu Polacy wskazali, że należy upamiętnić ofiary katastrofy smoleńskiej - odpowiedział Sellin Halickiemu.
Jak wskazali? Nic nie wskazywali - zaprotestowała Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej.
Polacy wskazali nogami! Przyszli masowo, tysiącami, w to miejsce, upamiętnić jedną trzecią elity politycznej państwa polskiego z głową tego państwa na czele -
odpowiedział Sellin. Te pomniki staną. Będziecie się wstydzić tego oporu. Te pomniki będą stały, ludzie będą oddawali cześć tym, którzy zginęli - dodał polityk PiS w Radiu ZET.
To może na Stadionie Narodowym. Tam też było dużo ludzi - rzucił Grzegorz Długi z Kukiz'15.
-Uwaga, dzieci, dochodzimy do ulicy Lecha Kaczyńskiego, która przez wiele lat była nazywana Krakowskim Przedmieściem - mówi pani nauczycielka.
- Jak to? Przecież przed chwilą byliśmy na ulicy Lecha Kaczyńskiego!
- Oj, Piotrusiu, znowu nie uważałeś. To nie była ulica, tylko aleja, i nie Lecha Kaczyńskiego, tylko Prezydenta Kaczyńskiego.
…....

- A po co ktoś postawił taki wielki pomnik butom?
- To nie jest pomnik butów, tylko pierwszy element budowanego pomnika Lecha Kaczyńskiego. Na razie zrobili mu tylko buty, ale cały czas budują resztę postaci.
- Ale psze pani, ten pomnik będzie tak wielki, że jego głowy w ogóle nie będzie widać z ziemi!
- No, w Warszawie na pewno nie da się zobaczyć twarzy pana prezydenta, ale za to z Moskwy jego srogie spojrzenie będzie widoczne doskonale...
Więcej na podstronie: Na Wesoło
11 06 2016 Niemcy największym złodziejem Euro w tym cyrku zwanym unią.
Unijna solidarność: EBC od początku 2015 r. umorzył Niemcom aż 172 mld euro długu. W tym samym czasie Grecja nie mogła liczyć na umorzenie choćby tylko 1 euro!
Europejski Bank Centralny (EBC) w ramach tzw. polityki luzowania ilościowego skupuje obligacje skarbowe wyemitowane przez kraj należący do strefy euro. Skutek tej operacji jest taki, że te papiery dłużne przestają mieć jakiekolwiek znaczenie gospodarcze - są de facto umarzane. W ten sposób od początku 2015 r. EBC skupił od Niemiec aż 172 mld euro długu. W tym samym czasie Grecja nie mogła liczyć na skup ani 1 euro swojego długu ze strony EBC, bo nie chciały tego... Niemcy!
To się nazywa "unijna solidarność".
Tzw. "polityka luzowania ilościowego" zapoczątkowana przez Europejski Bank Centralny (EBC) w styczniu 2015 roku polega na tym, że EBC skupuje papiery
dłużne wyemitowane przez poszczególne kraje wchodzące w skład strefy euro. W ten sposób poszczególne gospodarki eurolandu są zasilane potężną dawką pieniędzy (skupowane obligacje przestają generować odsetki). Od stycznia 2015 r. do kwietnia 2016 r. wykupiono w ten sposób aż 645 mld euro długów.
Co ciekawe - największym beneficjentem tej działalności są... Niemcy. Okazuje się, że EBC umorzył w ten sposób naszemu zachodniemu sąsiadowi aż 171,8 mld euro. Druga na liście beneficjentów polityki luzowania ilościowego jest Francja, której umorzono w ten sposób papierów dłużnych o
łącznej wartości 136,5 mld euro. "Pudło" zamykają Włochy z wartością 117,8 mld euro wykupionych obligacji skarbowych.

Na szarym końcu tej klasyfikacji znajduje się pogrążona w kryzysie gospodarczym Grecja. Okazuje się, że EBC w ramach wspomnianej polityki, na wykup greckich długów nie wydał ani jednego euro! Co ważne - jest to decyzja czysto polityczna. Przeciwko umarzaniu greckich długów przez EBC protestowały... Niemcy, czyli największy beneficjent tej operacji.
Oto jak w praktyce wygląda "unijna solidarność". O wszystkim i tak decydują Niemcy...
Szaleństwo! EBC chce drukować miliardy euro, aby skupić prywatne długi niemieckich, francuskich i włoskich korporacji! Europejski Bank Centralny (EBC)
postawił sobie jasny cel - chce stymulować gospodarkę euro-grupy. Słuszne to i chwalebne. Kontrowersyjny może być jednak sposób osiągnięcia tego celu.
Otóż ekipa kierowana przez Mario Draghi'ego chce dodrukować miliardy euro, aby móc skupić za nie... prywatne długi niemieckich, francuskich i włoskich korporacji! Tak, tak - prywatne, nie krajowe! W ten oto sposób w Europie oficjalnie skończy się epoka kapitalizmu, a rozpocznie euro-socjalizmu...
Chciałoby się powiedzieć - to się nie dzieje naprawdę. A jednak... Europejski Bank Centralny (EBC) pod wodzą Mario Draghi'ego wpadł na szalony pomysł. Właśnie ogłoszono, że będzie on masowo drukował euro (mówi się, że ma to być kwota między 3 a 5 miliardami miesięcznie) tylko po to, aby
skupować za ich pomocą obligacje (długi) prywatnych firm!
Zgodnie z doniesieniami agencji Bloomberg - na wsparcie EBC mogą liczyć Siemens AG i RWE AG (Niemcy), Assicurazioni Generali SpA i Telecom Italia SpA (Włochy), Renault SA i Engie SA (Francja) oraz Telefonica SA (Hiszpania).
Nie wiem czy specjaliści podzielą moją opinię - jeśli opisywana powyżej interwencja EBC wejdzie w życie, to będzie ona jawnym zaprzeczeniem podstawowych zasad wolnego rynku. Jak bowiem takie wsparcie dla wybranych firm z Niemiec, Francji czy Włoch będzie się miało do braku wsparcia EBC
dla np. firm z Polski, Czech czy Węgier?
Czy przypadkiem ten wielomiliardowy zastrzyk gotówki dla największych firm i korporacji z Euro-zony nie zachwieje konkurencją w UE? Co na to Komisja Europejska? Niestety, ale takie działania prawdopodobnie uśmiercą w Europie kapitalizm i oficjalnie rozpoczną erę
skrajnego euro-socjalizmu... Źródło niepoprawni.pl
04 06 2016 PiS startuje ze sztandarowym programem, mieszkania dla wszystkich, puszcza dla drwali, wojsko eskortuje Chrystusa, a Witold Waszczykowski pracuje tylko do 17. Czyli kolejny tydzień dobrej zmiany. 
Minister środowiska Jan Szyszko nie odpuszcza Puszczy Białowieskiej. Tym razem wpadł na pomysł, aby zmienić jej status w UNESCO: przesunąć z listy dziedzictwa przyrodniczego na kulturowe. Powód jest prozaiczny: wtedy będzie łatwiej o wycinkę drzew. Obsesja Szyszki na punkcie puszczy jest już taka, że aż się prosi o parafrazę słów Antoniego Macierewicza ze sławetnego „audytu” poprzedniej ekipy: co Panu, Panie ministrze ta puszcza takiego zrobiła, że nie daje jej Pan spokoju?
Skoro mowa o ministrze Macierewiczu, czas na akcent militarny. Polskie wojsko wiele już rzeczy widziało – w II Korpusie gen. Andersa pod Monte Cassino w artylerii służył np. sławny niedźwiedź Wojtek.Transportowanie pomników religijnych to jednak absolutne novum i autorski wkład ministra
Macierewicza w historię polskiej armii. Ponad pięciometrowa figura Chrystusa przyjechała wojskową kolumną do Poznania.
Sęk w tym, że na razie nie ma zgody na postawienie pomnika. Jak zwykle więc ci, którzy są ślepo przekonani o słuszności swojego postępowania próbują stosować metodę faktów dokonanych. Tyle że tym razem, że bezprawie jest wsparte majestatem ministra obrony i wojskową asystą.
Do MON wraca Edmund Janniger, 21-latek, który zrobił błyskawiczną (w sensie krótką) karierę jako doradca Macierewicza. Minęło kilka miesięcy i Janninger wraca w wielkim stylu. Na Twitterze przedstawia się jako „specjalny przedstawiciel ds. strategii komunikacji międzynarodowej”. MON na razie nie komentuje tych informacji. Taką pewnie przyjął „strategię komunikacji”. Źródło: newsweek.p
31 05 2016 Na ratunek Polsce.
Na jednym z plakatów widnieje uśmiechnięty Grzegorz Schetyna i napis: wspólnie obronimy Polskę. Bardzo zagadkowy to jest afisz. Udana jest jego alternatywa autorstwa jakiegoś dowcipnisia, a brzmi ona: obrobimy Polskę. Z tym można się zgodzić. Szczególnie to słowo „wspólnie” nasuwa pytania. To znaczy, kto z kim?
Przecież trwa dalszy ciąg walki o koryto, teraz już nie przeciwko rządowi, ale o rząd dla siebie? Swoją drogą, spektakl byłby godny obejrzenia, choć oczywiście ceną byłby los tego kraju, który w takim przypadku mógłby tylko modlić się o okupację i to taką, która by środkami odpowiednimi dla wspomnianych „obrońców Polski” postarała się o przemieszczenie im rozumu z miejsca mało powabnego do głowy. Ale i to jest tylko życzeniem warunkowym, gdyż najpierw u nich ten rozum trzeba by znaleźć, a to już trudniejsze zadanie.Cały ten cyrk, jaki pewne środowiska fundują narodowi ma pewną dobra stronę. Pokazuje, mianowicie kim faktycznie są pewni ludzie i do czego są zdolni, legitymując się takimi frazesami, jak ten na plakacie ze Schetyną.
Do wielu rodaków rzeczywistość ta dociera powoli, ale w końcu przecież przekonają się kto warchoł i kanciarz, a kto służy temu krajowi, nie skamląc u obcej klamki.
Bynajmniej nie dobro kraju leży pewnym ludziom na sercu ale prywata najgorszego gatunku, a tak konkretniej kasa i spokojne
żerowanie na tym, co stanowi wspólne dobro tego kraju, a z czego lumpenelita chce uczynić własne włości.
Już się pojawiają głosy, że Zachód zechce skonsolidować Unię jako twardą i zwartą wspólnotę żyjącą pod dyktatem nihilistycznej ideologii (o tym głośno się
nie mówi) i w gorsecie polityki narzuconej przez Niemcy, może i Francję. Do takiej wspólnoty Polska odzyskująca swą tożsamość, a chyba także inne państwa UE, nie miałyby wstępu. To dopiero rozpacz. Kolonialiści nie powinni opuszczać terenu przez siebie zagospodarowanego, pozostawiając na pastwę losu swej lokalnej klienteli. Źródło: niepoprawni.pl
28 05 2016 Tańczą tak, jak im Kaczyński zagra.
I opozycja, i duża część mediów tańczą tak, jak im prezes Kaczyński zagra. Dlaczego?
Prezes nie ma konta na Twitterze, co dziś wydaje się być niezbędnym narzędziem każdego lidera politycznego. Nie ma prezesa też na Facebooku, by kontaktować się i brać udział w życiu swoich wyborców. W dobie „demokracji obrazkowej”, Kaczyński nie posiada Instagramu, by wrzucać wzruszające fotki, ocieplające jego wizerunek. Nie dba też o swój image, przypominając raczej starszego Pana, który zdradza lęk przed nowoczesnością niż jawi się jako demiurg życia społecznego. Nie rozmawia z głównymi mediami tylko dlatego, że znajdują się na jego czarnej liście łże-mediów. I co najważniejsze: nie spotyka się ze światowymi liderami, by rozmawiać z nimi o globalnych problemach - zmianach klimatycznych, kryzysie gospodarczym, kryzysie imigracyjnym. Jakim więc cudem Jarosław Kaczyński wyznacza rytm polskiej polityki? Jak to się dzieje, że i media, które starają się być tak krytyczne wobec polityków, jedzą Kaczyńskiemu z ręki? I jak to się stało, że opozycja jest zawsze o krok za Kaczyńskim, jeśli idzie o polityczną inicjatywę?
Jest prawdą, że jeśli idzie o uprawianie polityki, Jarosław Kaczyński jest tradycjonalistą. Przyglądając się jego politycznej działalności, dostrzegam trzy stare zasady, które w skuteczny sposób determinują jego sposób działania: raz, zawsze grać na całość, ale nie ponosić politycznej odpowiedzialności. Dwa, rządzić za pomocą strachu, nie poprzez miłość. Trzy: być jak zbawca narodu, a nie jak polityk, który rozwiązuje problemy ludzi.
Sukces polityczny Kaczyńskiego polega na tym, że zachowuje się trochę tak, jak polityczny terrorysta. Niby się z takimi nie rozmawia, ale ostatecznie wszyscy w wyniku jego czynów zaczynamy funkcjonować inaczej. Dostosowywać się. Jego polityczni kompanii, gdyż się prezesa boją. Opozycja, gdyż nie do końca wie, z kim walczyć. Premier Szydło, która niczym pilna uczennica prezesa wychodzi na mównicę sejmową, krzycząc i grożąc opozycji, markując rozmowy i iluzoryczne porozumienia z Komisją Europejską. Dziennikarze, którzy mówiąc o kompromisie w sprawie Trybunału przyznają, że racje są podzielone - a o to właśnie chodziło Kaczyńskiemu.
Wszystko to sprawia, że Kaczyński, który bardziej mentalnością i sposobem bycia przypomina polityka z minionej epoki, nie rozumie globalnego świata i procesów w nim zachodzących, w pogardzie ma media społecznościowe i nie dba o swój wizerunek, wciąż zarządza głównymi emocjami, które wyznaczają rytm rodzimej polityki. Źródło newsweek.pl
25 05 2016 Sponsor Petru zarabiał miliony za Platformy. 1800 zł za godzinę!
Kancelaria prawna Jarosława Grzesiaka, który wspierał finansowo partię Ryszarda Petru, inkasowała za rządów PO z PKN Orlen miliony złotych rocznie – ustaliła „Gazeta Polska”.Wyniki audytu zleconego przez Dawida Jackiewicza, ministra skarbu państwa, są szokujące. Szef resortu podczas wystąpienia w sejmie mówił o licznych zaniedbaniach, nieprawidłowościach i szastaniu pieniędzmi państwowych spółek w okresie rządów PO–PSL. Jednym z
przykładów miała być umowa, na podstawie której jedna z kancelarii prawnych inkasowała 1800 zł za godzinę pracy. Żadne szczegóły nie padły. Jednak z ustaleń „Gazety Polskiej” wynika, że najprawdopodobniej chodzi o umowę zawartą przez paliwowego giganta PKN Orlen z kancelarią Greenberg Traurig. „GP” dotarła do tego dokumentu oraz do fragmentów audytu ujawniającego, gdzie trafiały miliony, jakie w ostatnich latach za zewnętrzne
usługi prawne płacił płocki koncern. Wynika z nich, że najdrożsi prawnicy mieli otrzymywać z kontrolowanego przez skarb państwa koncernu około 2,4 tys. zł (545 euro) za godzinę, i to… po rabacie.
Afera Orlenu i konto w UBS Ulica Książęca 4 w Warszawie. Budynek Giełdy Papierów Wartościowych. To właśnie tu mieści się kancelaria Greenberg Traurig. Partnerem zarządzającym jest tam 50-letni Jarosław Grzesiak. To on – jak ujawniła niedawno „GP” – na fundusz wyborczy Nowoczesnej Ryszarda Petru wpłacił ponad 43 tys. zł. Jednak nazwisko Grzesiaka stało się znane już wiele lat wcześniej dzięki pracy sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen. Mówił o nim lobbysta Marek Dochnal, u którego prawnik gościł zresztą na 40. urodzinach w Monte Carlo. Według jego wersji w okresie, gdy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, a premierem Leszek Miller, zapadła decyzja o oddaniu sektora petrochemicznego rosyjskiemu Łukoilowi. Dochnal powiedział, że udział w tym procesie miało brać również dwóch prawników z kancelarii Dewey Ballantine – Grzesiak i 67-letni Lejb Fogelman, popularny Lońka, dziś również partner w Greenberg Traurig. Mieli oni – zdaniem lobbysty – działać w imieniu Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz nieżyjącego już miliardera Jana Kulczyka. Grzesiak miał zresztą należeć do grona przyjaciół byłego prezydenta.Obydwaj prawnicy brali udział­ w największych transakcjach w Polsce po 1989 r.,
reprezentując interesy najbogatszych Polaków, a także światowych koncernów robiących interesy nad Wisłą. Uczestniczyli też w kluczowych prywatyzacjach. Fogelman był zresztą przesłuchiwany w charakterze świadka w ramach śledztwa dotyczącego podejrzenia korupcji przy sprzedaży przez skarb państwa m.in. STOEN-u i PLL LOT (prowadzi je Prokuratura Regionalna w Katowicach). Powód? Na swoje konto w banku UBS w Zurichu o numerze P0152450 otrzymał 380 tys.
dolarów z zarejestrowanej w Liechtensteinie spółki Draco Corporation. To właśnie przez ten podmiot – zdaniem śledczych – przepłynęła łapówka w wysokości miliona dolarów za sprzedaż akcji narodowego przewoźnika lotniczego.
Ile za godzinę pracy? W 2015 r. Greenberg Traurig obsługiwała największe transakcje w Polsce, w tym refinansowanie zadłużenia o wartości
12,5 mld zł kontrolowanych przez Zygmunta Solorza Cyfrowego Polsatu i Polkomtela.
Z usług kancelarii korzystały jednak nie tylko prywatne podmioty, lecz także przedsiębiorstwa z udziałem skarbu państwa, m.in. kierowany przez Jacka Krawca PKN Orlen. Umowa z Greenberg Traurig została zawarta przez koncern na czas nieokreślony (z 30-dniowym okresem wypowiedzenia) 1 sierpnia 2012 r. – ustaliła „Gazeta Polska”.
Przedmiot kontraktu określono jako „usługi doradztwa prawnego na rzecz spółki w zakresie i na warunkach w niej określonych”. Szczegółowe zlecenia miały być określane przez dyrektora biura prawnego koncernu.W umowie zagwarantowano, że Orlen będzie miał 15 proc. rabatu na prawników z Warszawy i 30 proc. na prawników z zagranicy. Z kolei do samej umowy dołączono listę prawników (wraz z godzinowym wynagrodzeniem), z których usług mógł skorzystać koncern.Najwyżej wycenili swoją pracę trzej zagraniczni prawnicy: Paul Maher, Andrew Caunt i Stephen Gare – 900 euro (około 3,6 tys. zł) za godzinę. Po rabacie wynikającym z umowy było to 545 euro (około 2,4 tys. zł). Z kolei najdrożsi warszawscy prawnicy to właśnie Fogelman, liczący sobie 550 euro (około 2,4 tys. zł) za godzinę, po rabacie inkasujący od Orlenu 470 euro (około 2 tys. zł), oraz Jarosław Grzesiak ze stawką godzinną 500 euro (około 2,2 tys. zł), ale po rabacie liczący sobie 425 euro (około 1,8 tys. zł).
Więcej w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska" Źródło: niezalezna.pl
22 05 2016 Czym jest patriotyzm?
Patriotyzm nie ma żadnego uzasadnienia moralnego - jest zbędnym reliktem przeszłości, pozostałością po czasach, gdy hordy plemienne wiodły wojny o terytorium, żywność i kobiety.
Dziś królują defilady, parady gdzie maszerują dumnie setki ludzi wyszkolonych do zabijania innych ludzi. Przejeżdżają dziesiątki pojazdów skonstruowanych w ten sposób, by jak najskuteczniej niszczyć inne pojazdy i eliminować ich kierowców. Przeleci kilka samolotów przeznaczonych do walki z
innymi samolotami i zrzucania śmiercionośnych bomb. Taka impreza gromadzi tłumy: tatusiowie w podnieceniu robią zdjęcia, mamy próbują choćby na chwilę usadzić swoje pociechy na krawędzi prawdziwego wozu bojowego. Maszyny do zabijania, która w ciągu sekundy może rozwalić dziesiątki naszych wrogów.
Powiedzmy wprost: fascynacja militariami to smutny relikt naszej ewolucji i przeszłości plemiennej. Krwawe porachunki między grupami konkurującymi o terytorium, żywność i kobiety nie są typowe wyłącznie dla homo sapiens - większość naczelnych jest równie brutalna jak ludzie, a przemoc stosuje przede wszystkim wobec członków innych grup. To właśnie po małpach odziedziczyliśmy te cechy, które owocują tak dziś gloryfikowanym przez prawicę egoizmem plemiennym czy narodowym.Ta prawicowa fascynacja skłonnością do przemocy - elementem niewątpliwie zwierzęcym w człowieku - zawsze wprawiała mnie w zdumienie. Tym bardziej że wydaje się całkowicie sprzeczna z deklarowanym jednocześnie przywiązaniem do etyki chrześcijańskiej, która stara się oddzielić człowieka od reszty świata przyrody maksymalnie grubą kreską, a samą przemoc - nawet w stosunku do wrogów - potępia z całą surowością.
Parada to tylko zabawa - mógłby ktoś odpowiedzieć. A zabawa, jak to zabawa, jest bezmyślna. Jest ucieczką od refleksji i odpowiedzialności. Jeśli jednak spojrzymy na defiladę z moralnego punktu widzenia (a nie oczami pięciolatka zafascynowanego kolekcją żołnierzyków), musi ona wydać się nam czymś wyjątkowo odrażającym. Zakładając oczywiście, że nie utożsamiamy moralności z regułami zachowania, które najlepiej służą przetrwaniu naszych genów.
W XX wieku największe pokazy potęgi militarnej urządzały zbrodnicze dyktatury - komunistyczne i faszystowskie. Dziś defilady wojskowe są
nieodłącznym elementem autorytarnych rządów Putina. Stały się także znakiem rozpoznawczym karykaturalnych rządów ostaniach lat.
Państwo, które nie jest w stanie zbudować ani kilometra równej autostrady, nie jest w stanie rozwiązać problemów służby zdrowia, ba, nie jest w stanie uchwalić nawet poprawnej ustawy lustracyjnej, urządza ludowi igrzyska. Z pragmatycznego punktu widzenia, który ostatnio staje się jedynym sposobem patrzenia na sprawy publiczne przez rządzących, jest to jakoś zrozumiałe. Z braku jakichkolwiek innych osiągnięć defilada zawsze była niewątpliwym sukcesem. Żaden samolot nie spadł. Nie wystrzelił przypadkowo żaden czołg. Żaden żołnierz z nudów nie pociągnął za spust pistoletu. To prawie jak kolejny cud nad Wisłą. Można ogłosić w TVP, że IV RP to pasmo sukcesów. Przynajmniej w organizowaniu imprez plenerowych. Źródło: niepoprawni.pl
14 05 2016 Na kogo harują Polacy.
Rozmawiając o polityce polskiej nie można abstrahować od kontekstu międzynarodowego, a szczególnie od globalizacji. W związku z tym trzeba przyjrzeć się dokładniej procesom ekonomicznym.
W kapitalizmie mieliśmy do czynienia z pewną równowagą między podażą a popytem – między konsumentem z jego dającymi się zweryfikować potrzebami z jednej strony, a producentem czyli kapitalistą i pracownikiem z drugiej strony. Konsument zarabiał jako pracownik dzięki czemu mógł kupować
wytwarzane produkty i tak oto konsumpcja dostarczała środków utrzymania pracownikowi i kapitaliście oraz środków utrzymania mocy przerobowych. Dzięki temu ilość miejsc pracy była wystarczająca by utrzymać jaki taki standard życia. No, ale Polska nie doświadczyła zjawisk i praw kapitalizmu, bo wrzucona została w tryby konsumpcjonizmu.
W konsumpcjonizmie wyżej zarysowana równowaga została naruszona. Żeby podtrzymać poziom sprzedaży produktów korporacje rozwijają strategie marketingowe skłaniające konsumenta do wzmożonych, nieustannych zakupów. Rozbuchana machina korporacyjna karmiona nieograniczonym, sztucznie nakręcanym kredytem wymaga nieustannej aktywności ze strony korporacji jak i klienta, który pobudzany jest do coraz większych zbędnych zakupów i rezygnacji z innych istotnych wydatków czy form aktywności, co ma swoje konsekwencje psychologiczne i społeczne.
Żeby utrzymać popyt i skłonność klienta do zakupów korporacje ładują ogromne środki finansowe w marketing i reklamę a także muszą zadbać o utrzymanie niskich cen, by nie zadusić rosnącej konsumpcji, więc przenoszą produkcję do biednych krajów, tam gdzie praca jest tania. Jednak wskutek tego ubywa miejsc pracy i kurczy się rynek pracy w kraju konsumenta a lokalny konsument biednieje. W efekcie tego korporacje dążą do utrzymania zarobków producentów zagranicznych na niskim poziomie i szukają sposobów ograniczenia płac w kraju konsumenta, stąd popularność pracy tymczasowej i umów śmieciowych.
Skoro zaś likwidowane są bariery w tzw. wolnym handlu i korporacje mogą swobodnie wędrować po świecie w poszukiwaniu taniej siły roboczej, efektem jest nędza w kraju producenta jak i ubożenie ludności w kraju konsumenta. Globalizacja okazuje się dobra dla korporacji, ale nie dla zwykłych ludzi.
Ale na tym się nie kończy. Korporacje poszukują także innych obszarów i źródeł zysku i tu dochodzi do wewnętrznej kolonizacji, gdy korporacje przejmują funkcje publiczne wykonywane dotychczas przez instytucje państwowe. Tu szczególnie zasługi ideologiczne mają “chłopcy z Chicago”. W taki oto sposób konsumpcjonizm pożera własny ogon.
Jak przedstawia się sytuacja Polski w tym kontekście ?
Polska jest podwykonawcą, jako że 2/3 eksportu z Polski to eksport firm zagranicznych, a kraj dysponuje tanią siłą roboczą przeznaczoną na rynek lokalny, a nadwyżki kierowane są na eksport, na emigrację do metropolii. Z tego też wynikają konsekwencje polityczne i dotychczasowa dominacja sił politycznych o charakterze post- i neo-kolonialnym takich jak SLD, Unia Wolności, PO czy NO, czyli układu postkomunistycznego. Te siły stworzyły polityczną barierę dla dalszego rozwoju.
Audyt przeprowadzony przez rząd Beaty Szydło przedstawił cząstkowy tylko obraz strat za okres rządów PO. Ale analizie należałoby poddać także cały okres transformacji. Warto też, na tle tych strat, dokonać bilansu mitycznych wręcz zysków, głównie przejedzonych, z członkostwa w Unii. Marnie to wygląda, nieprawda ? Dotacje z Unii to taka reklamówka dla frajerów mająca przysłonić fakt utraty wielokrotnie wyższych środków finansowych albo jeszcze
gorzej – można je widzieć jako celowe posunięcie korupcyjne mające zrekompensować lokalnym elitom brak dostępu do innych fruktów przeznaczonych dla mocniejszych graczy, oligarchów lub korporacji zagranicznych.  Król okazał się nagi, nagusieński. Źródło: niepoprawni.pl
07 05 2016 Szokujące słowa o Lechu Kaczyńskim!
Robert Krasowski znany jest z oryginalnego spojrzenia na polską politykę, z odnajdywania nowych wątków i interpretacji. W swojej najnowszej książce "Czas Kaczyńskiego. Polityka jako wieczny konflikt", trzecim tomie "Historii III RP", obejmującej lata 2005-2010, przedstawia zaskakującą opinię o Lechu Kaczyńskim! Te słowa szokują!
Wprawdzie autor "Czasu Kaczyńskiego" naturę zmarłego w Smoleńsku Lecha Kaczyńskiego określa jako "sympatyczną", to wymienia jej poważne wady. Jak stwierdza Robert Krasowski, brat Jarosława Kaczyńskiego był przemądrzały, wiecznie wszystkich pouczał, poprawiał i musztrował. "Gdy Ziobro wchodził do jego gabinetu, Kaczyński sprawdzał, czy ten się przywitał z sekretarką. Jeśli zapomniał, prowadził go do sekretarki i kazał całować w rękę. Ministra
finansów potrafił zrugać za to, że przeszedł drzwiami przed urzędniczką" - opisuje. Ale prezydent miał innych uczyć nie tylko manier. Jak twierdzi Krasowski, ciągle chełpił się swoją wiedzą, a przywódców państw potrafił przepytywać ze znajomości historii!
"Wiecznie wszystkich poprawiał: polityków, dziennikarzy, nawet tłumaczy, choć nie znał żadnego języka. Jego uwagi były na poziomie, że 'very, very' nie można tłumaczyć jako 'bardzo', lecz 'bardzo, bardzo'" - pisze dziennikarz. Ale to nie jedyna słabość, którą punktuje! Zarzuca prezydentowi, że łaknął hołdów, uznania i splendorów. Jak stwierdza Krasowski, obsesja szacunku prezydenta wręcz "zżerała".
"Zachowywał się jak faraon, któremu skradziono pastorał, nieustannie przypominał, że jest prezydentem, swoim urzędnikom, dziennikarzom, politykom. 'To ja tu jestem prezydentem', 'Ja sobie wypraszam!', 'Proszę czekać, aż udzielę głosu', 'Ja mówię' - dziesiątki świadectw opowiadają o jego wybuchach" - czytamy.
Wedle Krasowskiego, Lech Kaczyński wciąż się dąsał. I daje przykłady takiego zachowania: "Gdy w pierwszych miesiącach kadencji mieli go odwiedzić Tusk i Rokita, odwołał spotkanie, bo Komorowski skrytykował go w mediach. Gdy potem ich zaprosił, był śmiertelnie obrażony, wyciągnął teczkę z wycinkami z gazet, w których Tusk i Rokita jego zdaniem go obrazili. Innym razem, znowu w tym samym gronie, wpadł w irytację, że Tusk i Rokita zamiast go słuchać, ośmielają się spierać".
Ale to nie wszystkie "fochy" prezydenta. Jak przypomina dziennikarz, Kaczyński potrafił odwołać szczyt z udziałem kanclerza Niemiec i prezydenta Francji z powodu obraźliwego tekstu w niemieckiej gazecie. Uważał, że naruszono autorytet polskiego państwa i domagał się przeprosin od niemieckich władz. Z kolei, jak twierdzi autor "Czasu Kaczyńskiego", gdy przyszedł do kancelarii premiera na spotkanie z sekretarzem stanu USA i okazało się, że winda nie działa, Lech dostrzegł w tym świadomą zniewagę! I na nic się zdały tłumaczenia, że kwadrans wcześniej amerykański minister również wchodził po schodach.
Jak pisze Krasowski, w ostatnich latach życia Kaczyński stał się też bardzo podejrzliwy: "Wierzył wyłącznie w mroczne informacje. Nie było tak niemądrej plotki o Platformie, której by nie potraktował poważnie". Jak stwierdza dziennikarz, choć brat Jarosława Kaczyńskiego przez całe życie poglądy miał trzeźwe, wizję ludzkiej natury pogodną, a usposobienie tolerancyjne, stres prezydentury mocno go odmienił. Popadł wręcz w stan psychicznej rozsypki!
"Fatalnie się czuł na swoim urzędzie, destabilizowały go krytyka mediów, własne błędy, mieszkanie w Pałacu"
- wymienia dziennikarz. Ale to nie wszystko! Fatalnie wpływała na niego też emocjonalność kobiet, którymi się otoczył. "Zimne, męskie intrygi zastąpiły też intrygi, ale pełne szlochów i chichotów, scen wybuchów i pogodzeń. Prezydent zawsze był emocjonalny - gdy dowiedział się, że koleżanka z podziemia choruje na raka, publicznie się rozpłakał - ale atmosfera Pałacu nerwowość wprowadziła w centrum jego charakteru" - czytamy w "Czasie Kaczyńskiego.
Lech Kaczyński, jak pisze Robert Krasowski, był labilny, rozdygotany, pełen osobowościowych atutów, które jednak w ciągłych atakach gniewu, depresji lub paniki przechodziły w wady. "Rację mieli zarówno jego obrońcy, jak też krytycy, każdy jego opis był prawdziwy, bo ze skromności płynnie przechodził w pychę, z powagi w nadęcie, z patosu w groteskę. Zmiany były tak częste i szybkie, że każdy mógł w nim zobaczyć tego, kogo chciał. Ta niestabilność stanowiła jego najgłębszą tożsamość i przełożyła się na charakter prezydentury. Nie był prezydentem ani wielkim, ani małym, ani złym, ani dobrym, ani partyjnym, ani ponadpartyjnym, ani poważnym, ani groteskowym. Bywał każdym z nich, w zależności od dnia, od nastroju, od okoliczności. Dla tak kapryśnej natury dźwiganie ciężaru prezydentury było osobistym dramatem. Lech emocjonalnie nie sprostał stresującej funkcji, czym zresztą mocno się gryzł" - podsumowuje Krasowski (na podstawie "Czas Kaczyńskiego. Polityka jako wieczny konflikt". Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Czerwone i Czarne). Źródło fakt.pl
30 04 2016 Kim są Kaczyńscy  fakty, mity i wątpliwości.
Rajmund Kaczyński, urodzony w Grajewie z matki Franciszki ze Świątkowskich, zrodzonej w Gronowce koło Odessy, z rodziny Naczelnego Prezesa Sądu Wojskowego z okresu stalinizmu, pułkownika armii czerwonej Wilhelma Świątkowskiego – też urodzonego w tej samej Gronowce. Sami bracia Kaczyńscy podają, że przodkowie Rajmunda Kaczyńskiego po mieczu byli wysokimi oficerami armii carskiej.
W przypadku Rajmunda Kaczyńskiego istnieje jeszcze jedna wątpliwość. Jest nią okres zaraz po II wojne światowej i jego rzekoma akowska działalność. Tu nie ma prawie żadnych informacji, prócz tego, ze studiował on na Politechnice Łódzkiej. Jeżeli chodzi od działalność w Powstaniu Warszawskim, to z analizy monografii oddziału AK „Baszta”, nie wynika, aby taka osoba należała do tego oddziału.
Dziwnym jest też to, że ten „akowiec”, już w 1945 roku w październiku, załapał się nas studia na Politechnice Łódzkiej. Inni za działalność w AK
byli prześladowani, a pan Rajmund studiował zdobywając w ciągu roku z hakiem tytuł magistra. Dalsza działalność Rajmunda jest znana – beneficjent okresu stalinizmu.
Żona Rajmunda była Jadwiga Kaczyńska z domu Jasiewicz, córka Aleksandra Jasiewicza,oraz Stefanii Szydlowskej ponoć walcząca w „Szarych Szeregach” Na początek odwiedziłem ludzi związanych z „Szarymi Szeregami”, bowiem matka braci twierdziła tu i owdzie, że była czynnym członkiem tej organizacji. Dotarcie do tych ludzi nie było to trudne! Spotkałem się z weteranem tamtych czasów… panem Derelatką. Człowiek ten od prawie końca
wojny zajmował się dokumentowaniem działalności partyzanckiej oraz innych organizacji walczących w tym Szarych Szeregów. W swoich zbiorach posiadał miedzy innymi monografie dotyczącą tej organizacji. Jadwiga Jasiewicz nie była znana nikomu przez 60 lat. (Historia wygląda na wymyśloną) Są w niej wymienione nazwiska poległych lub zamordowanych harcerzy, w tym założyciela drużyn Jerzego Szydłowskiego, ale ani śladu po mamusi Kaczyńskich.
Cudowne przypadki z życia Kaczyńskich
1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie, dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR.
2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w
maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut, a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce.
3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, nasze orły zabawiają się w reżimowej TV.
4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji kręgu doradców Lecha Wałęsy, nie zostaje internowany.
5) Cud piąty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982-1989.
6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji, ujawnia swoja teczkę dopiero po naciskach prasy.
7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą w czasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym?
Kto wie? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików?
Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał?

Źródło: racjapolskiejlewicy.pl
23 04 2016 Polska jest w dwudziestce krajów najbardziej poszkodowanych przez zagraniczne korporacje.
Znalazła się tam jako jedyny kraj z Unii Europejskiej. Dotacje zadłużają na lata a koszty przyznanych przez UE 350 mld zł są gigantyczne. Zaś
mechanizmy wydawania środków unijnych niszczą gospodarkę.
Prawda o rzekomej hojnej pomocy Unii Europejskiej dla Polski.
W 2015 r. nakładem wrocławskiego wydawnictwa „Wektory” została opublikowana niezwykle ciekawa i szokująca, ale do dziś wyraźnie przemilczana w mediach głównego nurtu książka Tomasza Cukiernika: „Dziesięć lat w Unii. Bilans członkostwa”. Dość przytoczyć tytuły niektórych pod rozdziałków z tego rozdziału: „ Dziesięć powodów, dla których należy zrezygnować z unijnych dotacji”. Rzeczywiste koszty unijnych dotacji”, „Unijne dotacje zabijają polską innowacyjność” ,„Zabijanie konkurencji”, „Dotacje przekrętem stoją”, „Dotacje zadłużają na lata”, „Śladem unijnego marnotrawstwa”. Podsumowując swoje dobrze udokumentowana rozważania, T. Cukiernik stwierdził, że w ciągu dziesięciu lat od maja 2004 do kwietnia 2014 roku koszt uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej (770 mld zł) był mniej więcej dwa razy większy niż łączna wartość otrzymanych z Brukseli dotacji (385 mld zł).
Dzisiaj, po 8 latach rządów Platformy i PSL, wynosi około 900 mld, i to po zagarnięciu 150 mld zł. A więc naprawdę jesteśmy zadłużeni na ponad bilion złotych! Pieniądze na wkład własny pożyczaliśmy w bankach, które w zdecydowanej większości są w rękach kapitału zagranicznego. Gdyby skrupulatnie podejść do obliczeń, to okazałoby się, że koszty przyznanych nam 350 mld zł są gigantyczne.
Nikt nie mówił Polakom prawdy, że z każdego 1 euro dotacji 80 centów wraca do bogatych krajów jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy i Holandia. Pieniądze te, które nam zostały, wydano w sposób głupi, na niedokończone autostrady, ścieżki rowerowe czy nierentowne baseny. Hitem stał się program Kapitał Ludzki, który pochłonął prawie 49 mld zł, a właściwie nic nam nie dał. Bardzo dyskusyjne jest stwierdzenie, że są to pieniądze prorozwojowe, bo w dużej mierze nie można ich wykorzystywać komercyjnie. To jest problem szpitali czy szkół, które nie mogą np. udostępniać swojej infrastruktury komercyjnie.
Program przyznawania unijnych dotacji jest tak skonstruowany, żebyśmy nie budowali fabryk, które mogą stanowić konkurencję dla naszych zachodnich sąsiadów. Unijne dotacje wiążą się przy tym z dużą ilością ograniczeń. Blokują przy tym dofinansowanie państwowe tych branż przemysłu, które są dla nas niezbędne. Tego nie da się odczytywać inaczej niż jako wymuszanie określonej polityki gospodarczej. Przykłady? Pakiet klimatyczny czy pakt fiskalny. Oba dokumenty nałożyły na nas nowe obowiązki i zmusiły do konkretnych wydatków. Od 100 do 200 mld zł będzie nas kosztować realizacja pakietu klimatycznego. Źródło niezalezna.pl
19 04 2016 Co knuje PiS? Nie potrafię podążać skomplikowanymi meandrami umysłum Jarosława Kaczyńskiego.
Umysłu bardzo niebezpiecznego, który wpędził w ciężką chorobę Stefana Niesiołowskiego, spowodował, że Grzegorz Schetyna musiał zainstalować sobie nowe, cyrkonowe zęby, a szereg posłanek PO i Nowoczesnej cierpi na jakże przykrą anorgazmię. Zresztą paru posłów też. Pomysł ten, albo, jak się obecnie mówi – projekt, jest tak perfidny i zarazem skuteczny, że długo się wahałem, czy to napisać, bo może Prezes będzie wściekły, że
przedwcześnie ujawniam tajemnicę. Ale co tam – mi też należy się cokolwiek. ZSSR, czyli Zjednoczone Siły Skubania Rzeczpospolitej, siły wewnętrzne – PO, Nowoczesna, mistrz skubania PSL, establishment i Michnik, oraz siły zewnętrzne, czyli głównie nasi najbliżsi sąsiedzi, już od stuleci wyspecjalizowani
w skubaniu, twierdzą i wołają gromkim głosem, z Tercetem Nie-egzotycznym – Schltz, Petru i anorgiastyczna Kamilka Gasiuk-Pihowicz na czele, a za nimi cały chór wujów, z pianą na ustach,że władza musi opublikować wyrok (???) Trybunału Konstytucyjnego z grudnia ub. roku. Wyrok miażdżący tak zwaną
ustawę naprawczą TK. Na koniec warto jeszcze zacytować konkurencję, prawnika Mikołaja Drozdowicza, gdyż przypomina on podstawowe prawdy:"... warto mieć na uwadze art. 4 ust. 1 ustawy zasadniczej, zgodnie z którym władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do narodu, A naród wybrał Sejm, Senat i prezydenta, a nie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. [...]
Szukając rozwiązania obecnej patowej sytuacji, warto powiedzieć obywatelskie "sprawdzam" tym, którzy mienią się obrońcami demokracji w Polsce i zaproponować zniesienie Trybunału Konstytucyjnego. W takim przypadku rolę sądu konstytucyjnego przejąłby Sąd Najwyższy, wyposażony we wszystkie, co do jednej, kompetencje obecnego TK wymienione w art. 188 i 189 konstytucji." [ "Do rzeczy" nr 15/166]To co? Robimy referendum z
jednym pytaniem – "Czy jesteś za likwidacją Trybunału Konstytucyjnego i powierzeniem jego kompetencji w całości Sądowi Najwyższemu?"

Źródło: niepoprawni.pl
19 04 2016 Co mają wspólnego Petru z Janukowiczem?
Można ich nazwać „politykami sponsorowanymi”. Ich ścieżki kariery prowadzone były przez jakąś „niewidzialną rękę”. Politykami stali się z dnia na dzień; nie musieli mozolnie zdobywać swojej pozycji, jako działacze samorządowi, czy przebijać się przez hierarchiczne struktury partyjne.
Gdy w 2001 roku Condolezza Rice gościła na prywatnym przyjęciu w daczy Putina, zauważyła jakiegoś osobnika o fizjonomii ochroniarza, który kręcił się w pobliżu. W pewnym momencie gospodarz przedstawił faceta mówiąc, że to przyszły prezydent Ukrainy. Putin rzeczywiście był wizjonerem, bo
wkrótce Janukowicz został premierem
(2002), stanął na czele Partii Regionów(2003), a w 2010 roku proroctwo Putina spełniło się – Ukraińcy wybrali Janukowicza swoim prezydentem. Imponująco wygląda również „kariera naukowa” tego polityka, choć wg. Wikipedii „wykształcenie i tytuły naukowe Janukowycza budzą kontrowersje”.
Petru na swój złoty sedes jeszcze musi poczekać. W1995 roku nosił teczkę za prof. Balcerowiczem jako jego asystent. Później – w przerwach między pracą w bankach – zasiadał w radach nadzorczych. W maju 2015 roku założył partię Nowoczesna i stanął na jej czele. Przedsięwzięcie okazało się wielkim sukcesem. Program partii („Budowa nowoczesnego społeczeństwa opartego na innowacyjnej przedsiębiorczości”) dosłownie porwał Polaków, którzy powierzyli liderowi (wraz z gromadką pięknych myszek - agresorek) mandat posła. Nie wiadomo, czy „Rumun Tuska” jest rzeczywiście Rumunem, czy przedstawicielem jakiegoś innego narodu, ale z pewnością polskie kody kulturowe są mu obce. Mówiąc o „sześciu królach” postawił się w rzędzie tych „polskojęzycznych Europejczyków”, którzy słyszeli, że Polacy w święta czymś się dzielą, ale kiedy opłatkiem, a kiedy jajkiem to nie są pewni, a Rota, czy „Boże
coś Polskę”- to to samo.
Po dniu, w którym Beata Szydło tłumaczyła się przed europejskim lewactwem, Petru udzielił wywiadu mówiąc, że był to czarny dzień w historii Polski, że reputacja państwa została zniszczona itp. A na opinii o Polsce jemu szczególnie zależy, ponieważ on, Petru, „będzie następnym premierem tego kraju”. Wypowiedź wygłoszona z absolutną pewnością siebie była tak kabotyńska, że redaktorzy wycięli to zdanie w następnych edycjach dziennika.
Polacy nieraz zachowywali się dziwacznie. Dwukrotnie powierzyli władzę facetowi, dla którego „polskość to nienormalność”. Wyszli gromadnie na ulicę
bronić czci szemranego noblisty – donosiciela. Ale Petru chyba nie jest aż tak naiwny, by wierzyć, że można wygrać wybory pod hasłem obrony banków, czy sklepów wielkopowierzchniowych. Jednak lider „Nowoczesnej” wygłasza internetowe „orędzia” do narodu i całkiem serio ogłasza się „przywódcą opozycji”, mimo, że lider największej partii opozycyjnej cieszy się dobrym zdrowiem. Czy Petru ma, podobnie jak Putin, dar przewidywania? A może
jego bufonowata pewność siebie wynika z jakiejś tajemnej wiedzy?„Ja zostałem poproszony o to spotkanie” mówił Petru po spotkaniu z Victorią Nuland, która przyjechała do Polski w związku z przygotowaniami do szczytu NATO.
Według Wikipedii „Victoria Nuland - asystent sekretarza stanu w amerykańskim Departamencie Stanu, szefowa Biura ds. Europy i Eurazji - urodziła się w rodzinie żydowskiej (...)”Dyplomacja kraju, od którego zależy w dużym stopniu bezpieczeństwo Polski, zwyczajowo prowadzona jest przez ludzi pochodzenia żydowskiego. Jest to dla nas bardzo niekomfortowa sytuacja. Musimy stale pamiętać o kuriozalnych roszczeniach Światowej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego, która wyceniła sobie swoje „należności” na 65 mld $. Suma ma być rekompensatą za majątki pozostawione na terenie II Rzeczpospolitej przez Żydów – obywateli polskich – zmarłych i nie mających spadkobierców. Ta sprawa wisi nad każdym polskim rządem, jak miecz Damoklesa. Wpływowy rabin ostrzegał parę lat temu, że Polska będzie tak długo szkalowana i poniżana na forum międzynarodowym, dopóki nie zapłaci. Konsekwencją tego są teksty o „polskich obozach koncentracyjnych”, „polskich komorach gazowych” itp.
Z Wikileaks dowiedzieliśmy się, że ekipa Tusk/Komorowski zobowiązała się do „uregulowania należności”. W tym celu podjęto nieudaną próbę zmiany
konstytucji umożliwiającą sprzedaż lasów. Inicjatywę organizacji, która reprezentuje interesy (?!) zamordowanych Żydów, poparło aż 46 kongresmenów, którzy napisali w tej sprawie list do szefa amerykańskiej dyplomacji - Johna Kerry. Czy rozmowa jego asystentki Victorii Nuland z przewodniczącym Petru ma jakiś związek z tą sytuacją?
Jest pewne, że absurdalne żądania organizacji żydowskiej nie mają szans na realizację przy obecnym rządzie w Polsce, ale kiedyś? Może znajdą się przy władzy „pragmatycy”, czy „realiści”. Petru jawi się nam jako postać trochę operetkowa z żenującymi brakami wiedzy. Gdy pojawią się jednak wyraźne symptomy „pompowania” przewodniczącego „Nowoczesnej”, należy zachować czujność. Kalifornijska Międzynarodowa Akademia Nauk, Edukacji, Przemysłu i Sztuki jest z pewnością sowiecką wydmuszką służącą do dowartościowania różnych nominatów na ważne stanowiska – podobnie jak zakładane
przez KGB „zachodnie” czasopisma służące do cytowania. Jeśli Petru nagle zdecyduje się na ślub kościelny, lub zostanie zaszczycony członkostwem (obok kolegi Janukowicza) w kalifornijskiej „Akademii”, trzeba zacząć traktować go poważnie, bo poważne konsekwencje ponosimy do dziś przez innych sterowanych bufonów u władzy.
Źródło: niepoprawni.pl
16 04 2016 Podział.
Na prawo, na lewo, w górę i w dół,
Na prawo, na lewo, w górę i w dół,
Do przodu, do tyłu, w górę i w dół,
Do przodu, do tyłu, w górę i w dół.

Dzielenie Polaków. Polacy podzieleni w sprawie. Nic nowego. Nic szczególnego. Jeśli spojrzeć dwa, trzy wieki wstecz to krótkotrwałe i złudne są momenty i okresy jedności .Od początku upadku Rzeczpospolitej trwał spór o sposoby jej naprawy. Po utracie niepodległości przybrał formę sporu o wizję przyszłej wolnej Polski a dodatkowo pojawił się spór o metody walki o niepodległość. A potem jeszcze pojawiła się czwarta płaszczyzna czyli spór o miejsce Polski we współczesnym jej świecie. Rozmawiając o przeszłości łatwo szukać fałszywych analogii. Patriotyzm Kościuszki i Pułaskiego, Bema, Traugutta, Mickiewicza, Piłsudskiego i Dmowskiego to zupełnie różne postawy. Zgodne z duchem czasu. Ale już nie tak całkiem zgodne z tradycją i duchem Rzeczpospolitej - z duchem przeszłości ,z dziedzictwem przodków. Dominuje narracja historyczna , w której schyłek Rzeczpospolitej przedstawia się jako nieunikniony proces historyczny. Z powodu jej archaiczności. Dlatego świętujemy konstytucję 3 maja a Targowica stała się symbolem zdrady. I owszem
zdrajcy jakich wielu wcześniej czy później. Choć współcześnie etykietując tak kogoś chyba go lekko komplementujemy.
Jest naturalną linia rozwoju pewnego stylu myślenia-od tych co wybrali Wazę, Sasów,co nie chcieli króla Leszczyńskiego do Targowicy. Jednak to król Staś najwięcej moskiewskich pieniędzy nabrał, oj więcej niż wszyscy pozostali jemu współcześni pospołu ,aż szkoda, że barscy konfederaci nie usiekli, bo łatwiej by było o ten bliższy dzisiejszym realiom symbol zdrady. Jeśli szukamy zgody to musimy sięgnąć głębiej w przeszłość, do Złotego Wieku. Docenić nie tylko Polskę ale i Rzeczpospolitą jako coś więcej niż państwo , jako koncepcję cywilizacyjną. Jako misję która potrzebuje i wewnętrznej i zewnętrznej energii. Kiedy ruch egzekucji praw utracił swoją dynamikę , kiedy Rzeczpospolita przestała wykazywać agresję musiała upaść. Przeciwstawiliśmy się skutecznie satrapii Zakonu Krzyżackiego i satrapii muzułmańskiej. A nie zgnietliśmy satrapii pruskiej i moskiewskiej. Bo nie zagrażały tak bezpośrednio, bo nie były aż tak
dokuczliwe.
Bo jak nie ma dość agresywnej energii to łatwo przegapić dogodny moment. Jedność trzeba budować wokół wizji państwa sprawiedliwości ,wolności i prawości. Państwa , w którym kara konfiskaty dóbr i banicji jest wystarczająco dolegliwa i zarazem humanitarna wobec każdego skończonego łajdak i zdrajcy.
I państwa , które nie boi się wyjść naprzeciw zewnętrznym zagrożeniom. Wystąpić przeciw swoim sąsiadom. Nie dopiero wtedy gdy zaatakują, nie wtedy gdy już jawnie grożą. Wcześniej, bo plugawi i barbarzyńscy są.
Wokół kadłubowych koncepcji nie będzie jedności. Będą tylko dodatkowe linie podziału. Dzisiaj marginalne,bo stare obumarły a nowe nie mogły się upowszechnić w warunkach komunistycznego totalnego zniewolenia .
Dziś podstawowa linia podziału jest tylko doraźna. Jest nieco ponad 30% takich co zaadaptowali się do warunków państwa teoretycznego (cokolwiek to znaczy), ok 50% takich , którym to przeszkadzało i około 20% nie mających zdania w tej materii. Jest pewien margines ludzi żyjących w głębokiej iluzji i przenoszących na rodzimy grunt dyskusje skądinąd „światowe” i przyciągających ku sobie uwagę jednej z trzech grup. Margines bo państwo ,które nie jest w stanie egzekwować prawa , ściągać podatków i obronić granic czyni zupełnie bezprzedmiotowymi dyskusje światopoglądowe , o polityce gospodarczej i społecznej .
Nie trzeba się tym przejmować. Przestrzeni do dialogu i kompromisu nie ma. Może w jednej kwestii – przedawnienia czy ewentualnej amnestii. Ale skoro nikt nie prosi o litość i zrozumienie to … alleluja i do przodu .
W tym miejscu trzeba przypomnieć ,że państwo teoretyczne było jednak dolegliwie opresyjne , prawda że chaotycznie i prawda ,że raczej nie państwo ale jego
administracyjny aparat. Co ma swój zbawienny efekt:
Ostatnio widziałem wyniki badań , które na pierwszy rzut oka mogą szokować. Oto spośród partii politycznych gwarantem wolności sumienia, demokracji, tolerancji ,państwa niewyznaniowego jest ...PIS. Przewaga sondażowa (2x) podobna jak przy badaniach poparcia. Czyli naród nasz nie tak do końca ogłupiały i rozumie ,że bez odbudowy elementarnych funkcji państwa nic nie jest zagwarantowane.
Czyli bez kompromisów , bez przebaczenia i do przodu . I szybciej!!!
Źródło: niepoprawni.pl
10 04 2016 Smoleńsk sześć lat po katastrofie.
Miejsce, na którym doszło do katastrofy mocno się zmieniło: - Rzucają się w oczy dwie rzeczy. Przybyło salonów samochodowych. Stoi już nie tylko pawilon Kii. Można też kupić najnowsze nissany, chevrolety, datsuny, renault i wciąż niezwykle popularne łady. Tuż obok łąka bezpośrednio poprzedzająca pas startowy. Łąką jest dziś. W 2010 r. miejsce to bardziej przypominało las; później metodycznie wycinano setki drzew, co nieodwracalnie zmieniło nieprzebadany teren katastrofy.
16 mln rubli, czyli 800 tys. zł – oto cena za kawałek miejsca katastrofy Tu–154M. Tyle jest dla Rosjan warta część smoleńskiej ziemi, na której rozegrała się nasza narodowa tragedia. Dotarliśmy do miejsc niedostępnych dla nikogo z Polski. Zajrzeliśmy do środka „wieży” na Siewiernym.
Szokujące są informacje, że przy wraku tupolewa od ponad dwóch lat nie było nikogo. Nie jest więc prawdą, że potrzebuje go rosyjska prokuratura. Państwo Putina robi wszystko, by śledztwo nie posunęło się do przodu, a to, co może się w nim przydać, zniszczało do końca – piszą Marek Pyza i Marcin Wikło w obszernym raporcie dotyczącym katastrofy w Smoleńsku w nowym numerze tygodnika „wSieci”.
To nie koniec szokujących ustaleń polskich dziennikarzy: - Dodajmy, że naukowcy wyjęli ze smoleńskiego błota ok. 20 tys. odłamków samolotu. Szacują
natomiast — na podstawie badań detektorami metalu oraz rozdrobnienia maszyny — że w ziemi może zalegać kolejne 40 tys. Nigdy nie podjęto się ich szukania. Dziś to miejsce jest na sprzedaż! Do naszego planu pracy w Smoleńsku doszedł kolejny punkt — telefon do właściciela działki, na której prawdopodobnie leżą kawałki Tu–154M. A kto wie — nie można tego wykluczyć — być może również szczątki ofiar katastrofy…
07 04 2016 Biznes smoleński ma się dobrze. Kolejnych Licheń będziemy mieli?
Towarzyszu Macierewicz i towarzyszu Kaczyński o co wam chodzi o prawdę czy o wyciągnięcie jak największej kasy na tej tragedii. Ta wasza zabawa w szukanie prawdy już kosztowała nas podatników ponad 70 mln złotych.
Kaczyński zaczyna tworzyć nowe fakty zapominając że to była prywatna wizyta a nie oficjalna. Zatem to prezydent powinien ją przygotować i pewnie to zrobił. A jak ją przygotował to cały świat usłyszał. Dziś Kaczyński winą brata chce obarczyć niewinne osoby.
Szkoda, że nasze dzieci,wnuki.... na hasło Smoleńsk czy Katyń będą wzdychać ze znudzeniem, że znowu Kaczyński...
Dwa ziemniaki, dwa kartofle, dwie pyry. Film na podstronie Galeria
Skarbnica Narodowa wypuściła przy okazji szóstej rocznicy katastrofy w Smoleńsku „ważną pamiątkę” – monety upamiętniające 10 kwietnia 2010 r.
Na awersie przedstawiono kompozycję orłów – historycznych godeł Polski, na rewers trafił Pałac Prezydencki. Medale bite w „czystym srebrze” mają pomóc „zachować pamięć o tragedii”. Wszystko za preferencyjną cenę 59 zł plus 13 zł za wysyłkę. Wartość tej „niezwykłej pamiątki” ma podkreślić dodatkowo „ścisły limit” emisji – 25 tys. egzemplarzy. „Oznacza to, iż niewiele osób w Polsce będzie mogło wejść w jej posiadanie” - zachwala Skarbnica.
Wcześniej monety wydane dla upamiętnienia ofiar katastrofy sprzedawane były przez NBP, dziś można dostać je już tylko na rynku wtórnym, ceny sięgają nawet 2400 zł.
Na stronie czadowekoszulki.pl za 72 zł
można wejść w posiadanie t-shirtu z napisem „pamiętamy”, opatrzonego datą 10.04.2010 roku. Dostępne
tylko czarne i tylko męskie modele.
Jeden z użytkowników Allegro sprzedawał w marcu 2014 roku „krzyżyki z brzozy smoleńskiej” jako relikwię z miejsca katastrofy. Chętni mogli ją
nabyć za 30 zł.
Krzyżyki zrobione były z drewnianych gałązek i jak zapewniał autor, pochodziły ze smoleńskiego zagajnika, w którym rozbił się rządowy samolot. „Smoleński krzyżyk może zapewnić Państwu szczęście” – przekonywał sprzedawca. Zamieścił także pod ofertą napisany przez siebie wiersz „Brzozy
nasze wierne”.
„TU-154 w polskich barwach rządowych, unikat !!!” – taką aukcję można było znaleźć w zeszłym roku na Allegro. Chętni mieli okazję kupić model rządowego Tupolewa w skali 1:400 wyprodukowanego przez firmę Phonix Models, którego ceny wahały się od 150 do 300 zł.
W styczniu 2011 roku do kupienia w sieci był obraz „Hołd smoleński”
, do wyboru na płótnie lub na papierze. „Płakałem przy tym obrazie. Można
powiedzieć, że namalowałem ten obraz łzami. Albo raczej farbami ze łzami zmieszanymi” – zapewniał autor ukrywający się pod pseudonimem
Stanisław Koziełło-Wolski. Kopię obrazu na płótnie można było dostać za 189 zł, mniejszą wersję, papierową za 29 zł.
Zarobek na katastrofie smoleńskiej skusił także Grzegorza Tąta, który wyprodukował specjalny gobelin z parą prezydencką Marią i Lechem Kaczyńskimi o powierzchni dwóch metrów kwadratowych.
„Zmarłych warto jakoś utrwalić w ludzkiej pamięci” – mówił producent, dodając, że,  gobelin, w przeciwieństwie do zdjęcia, „nie spłowieje, jest trwały, zostanie w domu na lata”. Dywan ścienny dostępny był w dwóch wersjach: mniejszy za 100 i większy za 200 zł. Ale par prezydenckich sprzedawało się mniej niż papieży Polaków. Źródło newsweek.pl
Wkrótce zaczną się pielgrzymki do świętego miejsca, gdzie historia zatoczyła koło. I stanie cud. Pojedynczy pielgrzymi zobaczą srebrzystą poświatę nad miejscem wypadku, ktoś dostrzeże stojącą postać Matki Świętej (Marii) roniącej krwawe łzy, na niebie smoleńskim z ciemnych deszczowych chmur ułoży się korona cierniowa Jezusa Chrystusa, ktoś chory ozdrowieje, ktoś kulejący po przejściu kilku kilometrów po ziemi świętej poczuje poprawę i ból ustąpi. Ktoś się przewróci, ale niewidzialna ręka Świętego Poległego pomoże wstać. Natychmiast potrzebny będzie ołtarz, obok niego sklep z dewocjonaliami. Ksiądz pobłogosławi miejsce cudów. Pamiątki są dobre, święta rzecz. Byle tylko biznes się kręcił. Kolejnych Licheń będziemy mieli.
05 04 2016 Lepper o tym mówił. Ten wywiad pogrąża PiS.
Sierpień 2007 r. schyłek dwuletnich rządów Prawa i Sprawiedliwości. Były już wicepremier Andrzej Lepper udziela wywiadu Jackowi Żakowskiemu z tygodnika „Polityka".
– Kontrola nad Trybunałem to jest wielkie marzenie Jarosława – ujawnił wówczas Lepper.
Plan Kaczyńskiego miał zakładać zmianę ustawy o TK tak, by prezydent wybierał przewodniczącego spośród trzech, a nie dwóch kandydatów.
List Andrzeja Leppera. List datowany jest na kwiecień 2009 roku.
Przewodniczący Samoobrony napisał do przewodniczącego komisji, posła Sebastiana Karpiniuka z PO, oburzony wypowiedziami innych członków komisji - Jacka Kurskiego i Arkadiusza Mularczyka z PiS.
List na swoim blogu w serwisie Wprost.pl zamieścił były poseł PO Robert Węgrzyn.

Jestem zaszokowany cynicznym, bezwstydnym i kłamliwym oświadczeniem tych Panów, że nie było żadnych dowodów na łamanie prawa przez Centralne biuro
Antykorupcyjne, ministra sprawiedliwości Pana Zbigniewa Ziobrę oraz ówczesnego premiera Pana Jarosława Kaczyńskiego w sprawie tak zwanej afery gruntowej - pisał Andrzej Lepper. Przekonywał przy tym, że afera gruntowa, w wyniku której stracił stanowisko wicepremiera w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, to dowód na rażące bezprecedensowe łamanie prawa. Dowody na ten temat chciał przedstawić przed komisją śledczą.
Pragnę udowodnić, że afera gruntowa została wymyślona przez CBA, Kancelarię Premiera Kaczyńskiego i jego osobiście jako prowokacja polityczna wymierzona wyłącznie przeciwko konstytucyjnemu Ministrowi i Wicepremierowi rządu Andrzejowi Lepperowi - pisał przewodniczący Samoobrony. I przekonywał dalej: Chciano w ten sposób skompromitować i aresztować moją osobę, a w konsekwencji pozbawić pełnionych funkcji publicznych. Zamierzano przejąć Klub Poselski Samoobrony pod władcze skrzydła PiS, aby stworzyć sobie warunki do autokratycznego rządzenia krajem. Andrzej Lepper pierwszy raz stanął przed komisją śledczą w listopadzie 2008 roku, drugi raz - pięć miesięcy po napisaniu listu. Powtórzył wówczas swoje zarzuty i domagał się przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego.
03 04 2016 Za chlebem. Zawieszeni pomiędzy ziemią a niebem.
Bardziej opłaca się żyć na zasiłku w Niemczech niż pracować w Polsce.
Miliony naszych rodaków wyjechało "na zachód" za chlebem, zostawiając dotychczasowe życie związane z rodziną, przyjaciółmi i Polską. Polską do której się tęskni, która jest rozszarpywana z każdej strony przy trupim akompaniamencie jakiejś ody do radości. Można emigrację traktować jako szansę. Szansę na rozwój, na lepsze zarobki, na spokojniejsze życie. Ale mało kto zastanawia się jaką cenę trzeba za to zapłacić. Większość Polaków za granicą czuje się dyskryminowana, choć jak zawsze są wyjątki.
Rodzi się więc pytanie: dlaczego nie jest normalnie w Polsce? Skoro większość Polaków tak ciężko i efektywnie pracuje, to dlaczego jest tak biednie? Dlaczego musimy wyjeżdżać z kraju, aby związać koniec z końcem? Dlaczego ciągle słyszymy, że na coś brakuje pieniędzy? Przecież ludzie bogacą się od pracy, a my Polacy pracować umiemy, lubimy i chcemy! Widzę to wyraźnie w Anglii, Niemczech, Holandii etc że mamy niesamowity potencjał, jesteśmy w
stanie sprawić by nasz kraj posiadał najmocniejszą gospodarkę w Europie, był najsilniejszy. Jestem o tym przekonany, pracowałem z większością europejczyków i nie tylko. Jesteśmy bardzo sprytni i kreatywni, nie ma rzeczy, której Polak by nie zrobił, lub problemu którego by nie rozwiązał.  Mamy niesamowity potencjał, nie zniszczyły go nawet setki lat prześladowań, choć degeneracyjny wpływ na pewno miały.
Zatem co zrobić aby Polacy przestali wyjeżdżać z kraju? Zamiast zasilać obce gospodarki, zaczęli pracować dla własnej? Coraz częściej jest spotykany widok polskiej młodzieży tuż po szkole średniej meldujących się na obczyźnie gotowych do pracy.... Jest to przerażające. Jak nasz kraj ma się rozwijać, być konkurencyjnym skoro co drugi młody Polak rozważa wyjazd z kraju? Jeśli tendencja się utrzyma, to Polska umrze śmiercią powolną lecz na pewno nie naturalną, ale to jest temat na inny artykuł... Musimy coś z tym zrobić. Z ekonomicznego i gospodarczego punktu widzenia problem jest zlokalizowany i znany. Złotym środkiem jest obniżka podatków, przestać ludziom zabierać ich ciężko zarobione pieniądze! Przeciętny Polak pół roku pracuje na podatki, dopiero potem zaczyna zarabiać na siebie! Tak, płacimy podatek dochodowy, jesteśmy zmuszeni płacić ZUS, składkę zdrowotną, VAT, akcyzę i inne. Co otrzymujemy w zamian od Państwa? Dobrą opiekę medyczną? Dobrą emeryturę? Drogi? Przepłacamy z kretesem, nasze pieniądze gdzieś się rozchodzą, a nasz kraj jest rozpieprzony jak nigdy.
Niestety, tutaj pojawia się mały problem, a mianowicie musi się znaleźć u władzy ktoś kto będzie chciał i potrafił tę sytuację zmienić. Do tej pory wydaje się, że nikomu specjalnie na tym nie zależało, aby Polakom żyło się lepiej. Inicjatywa musi iść od dołu, a nie być odgórnie kierowana zmuszając ludzi do podporządkowania się. Władza musi faktycznie trafić w ręce obywateli, abyśmy mieli wszystko pod kontrolą. Ludzie sami wiedzą co jest dla nich dobre, a co złe! Mówi się, że w Polsce jest demokracja, ale tak naprawdę jej nie ma... Jako społeczeństwo nie mamy za bardzo nic do gadania, chyba że chwycimy za kamienie i wyjdziemy na ulice. Trzeba tę sytuację zmienić, sprawić aby Polska wróciła w ręce Polaków, aby Polacy decydowali o kraju, a nie byli zdani na polityków, którzy albo spełnią swe obietnice wyborcze, albo nie, a w praktyce nas zdradzą! Dajemy im czteroletni mandat na robienie z nami i z krajem co im się
żywnie podoba.
Posiadają praktycznie wszystkie instrumenty do wpływania na nas, poza internetem. Tam jesteśmy wolni, wykorzystajmy to! Zacznijmy się interesować co się dzieje na świecie. Wyrabiajmy swoje własne opinie i nie ograniczajmy się do gazet, czy włączenia telewizora, rozmawiajmy, szukajmy swoich niezależnych źródeł! Działajmy oddolnie! Ogromna większość rodaków na obczyźnie żyje w zawieszeniu, czekając na to, aby sytuacja w
Polsce się zmieniła, by można było wrócić i pracować u siebie. Wrócić do domu, do swojego miasta czy wsi, do swoich rodzinnych stron. Do Polski. Nadarzyła by się taka okazja, to jutro byłbym spakowany
... Większość z nas tutaj tak czuje. Chcemy wrócić do kraju, ale razem musimy odzyskać naszą ojczyznę. Chcemy wrócić do naszych braci i sióstr. Interesujmy się Polską. Weźmy sprawy w swoje ręce! Źródło: niepoprawni.pl
Polak zarabia mniej niż Niemiec na zasiłku. Nasz średni dochód to 1300 zł. GUS wyliczył, że przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na 1 osobę w 2015 r. wyniósł 1386 zł. Jest to odpowiednik 320 euro. Tymczasem w 2014 r. w Niemczech wysokość świadczeń socjalnych Arbeitslosengeld II, przysługujących dorosłym osobom, które nie są w stania zaspokoić swoich podstawowych potrzeb życiowych, wynosiła 353 – 391 euro. Oznacza to, że bardziej opłaca się żyć na zasiłku w Niemczech niż pracować w Polsce.
31 03 2016 Tak wykuwała się III RP - w oparach wódki i uściskach Wałęsy z Kiszczakiem.
Ponad 1300 zdjęć z archiwum Czesława Kiszczaka udostępnił dziś Instytut Pamięci Narodowej. To ostatnia część materiałów zabezpieczonych 16 lutego br. w willi Marii Kiszczak. Na fotografiach utrwalono działaczy ówczesnej opozycji dogadujących się z komunistami przed i w trakcie rozmów okrągłego stołu. Zostały one wykonane głównie w Magdalence oraz w willi MSW przy ul. Zawrat w Warszawie.
Na zdjęciach zobaczyć można całą plejadę późniejszych sław III RP - prezydentów, premierów, ministrów... Oprócz Lecha Wałęsy, Czesława Kiszczaka, Stanisława Cioska (wówczas członka KC PZPR, później ambasadora w ZSRS i Rosji) w kadrze uchwyceni zostali także Tadeusz Mazowiecki, Zbigniew Bujak, Adam Michnik, Aleksander Kwaśniewski, Ireneusz Sekuła, Leszek Miller. Zdjęcia wykonano zarówno w sytuacjach oficjalnych, jak i podczas wspólnego biesiadowania, spożywania posiłków i picia wódki.Pierwsze ze zdjęć komunistów z opozycją pochodzą z willi na ulicy Zawrat w Warszawie, z 31 sierpnia 1988 roku, gdy Kiszczak spotkał się z Wałęsą. Za obietnicę rokowań ówczesny działacz związkowy zgodził się na wygaszenie fali strajków, jaka przetaczała się przez Polskę.Źródło: niezalezna.pl Za flaszkę wódki Wałęsa sprzedał robotników.
30 03 2016 Dlaczego Balladyna zabiła Alinę ?
Oscarowy monodram Antoniego Macierewicza. Z komisji dot. Smoleńska zrobił przedstawienie. Pod skrzydłami PiS rozwija się w Polsce religia smoleńska, a jej głównym kapłanem jest Antoni Macierewicz. I robi wiele, by zmobilizować swoich wyznawców przed kolejną rocznicą katastrofy smoleńskiej. Zrobił to podczas posiedzenia sejmowej Komisji Obrony Narodowej, gdzie miał tłumaczyć posłom, dlaczego zdecydował się na powołanie tzw. podkomisji smoleńskiej.
Teatrum zawitało
i taką dramę  pokazało
Niby że tak dawno to się działo
no a tak jakby przed chwilą się stało.
Na sam ten początek Konrada Improwizacja nas zaskakuje
niby stara a jakże aktualne treści przekazuje.
Monologu tego apogeum „Ja i ojczyzna to jedno”
„Jam się stwórcą urodził. Stamtąd przyszły siły moje. Skąd do ciebie przyszły twoje”.
„daj mi rząd dusz!”, „ja chce władzy” tak dobitnie dziś dominuje.
Słucham i wytrzeszczam gały durnie
to tak jakby Tusk i Jarek mówili cudnie
Wnet Balladyna na scenie się pojawiła
i swym strasznym wątkiem wszystkich omamiła.
Serce me pełne trwogi.
Ty Julianie wieszczu drogi
już przed wiekami dawałeś przestrogi
przewidziałeś wojen partii nie znających trwogi.
Choć te partie Matka Prawica urodziła
wnet jedna drugą szybko znienawidziła.
Epilogu czas nadchodzi a tu krotochwila się pojawiła
będzie zrzędzić, smęcić wszystko wyśmiewać.
Don Chichot chce prawdy czy jeszcze większej kasy? Wielki czas powiedzieć dość i zakończyć ten taniec na grobach smoleńskich. Dobra zmiana.
70 mln zł już otrzymały rodziny ofiar smoleńskich. Mało? Będzie więcej! Ojczyznę dojną racz utrzymać nam Panie. Im więcej uczestników bierze udział w miesięcznicach tym rodziny ofiar otrzymują większe pieniądze.
29 03 2016 Pupilki nowej władzy. Zobacz, ile zarabiają?
Tuż po wygranych wyborach PiS obiecywało, że rozprawi się z wysokimi pensjami szefów państwowych spółek. Na pierwszy ogień poszły odprawy. Nowy Sejm przegłosował przepisy nakładający na nie 70-procentowy podatek dochodowy. Teraz kolej na płace – mają zostać ograniczone.
– Ustawa ma być gotowa jeszcze w tym tygodniu – mówi nam nieoficjalnie polityk PiS.
– Jedna z koncepcji zakłada, że wynagrodzenie w państwowych koncernach będzie uzależnione od ich wyników. Tak, by nie było, że prezes spółki, która np. tonie w długach, sam zarabia miliony.– wyjaśnia.
Tylko czy nowe przepisy okażą się szczelne? Przecież już dziś płace w największych spółkach z większościowym udziałem Skarbu Państwa reguluje tzw.
ustawa kominowa. Zgodnie z jej zapisami, pensja nie może przekroczyć sześciokrotności przeciętnej płacy – dziś ok. 25 tys. zł. Prezesi jednak wykorzystują lukę w przepisach i nieraz drugie tyle dorabiają w spółkach-córkach zależnych od państwowych koncernów. Z kolei w spółkach, gdzie Skarb Państwa ma mniej niż 50 proc. udziałów (jak właśnie PKN Orlen), pensje mogą być windowane praktycznie bez ograniczenia! Nowe przepisy mają obejmować wszystkie spółki, w których ma udziały Skarb Państwa.
Ciekawe jednak, czy obniżki pensji dotkną tylko ich prezesów i wiceprezesów, czy także członków rad nadzorczych, którzy dziś za jedno posiedzenie w miesiącu dostają kilka tysięcy złotych diety!
Wojciech Jasiński 138 tys. zł miesięcznie prezes Orlenu za dwa tygodnie pracy w grudniu 2015 dostał 69 tys. zł
Piotr Woźniak 112 tys. zł miesięcznie prezes PGNiG za 20 dni pracy w grudniu 2015 r. dostał 56 tys. zł
Michał Krupiński prezes PZU nawet 242 tys. zł miesięcznie tyle, jak wynika z raportu za zeszły rok, zainkasował jego poprzednik wraz z premiami
Zbigniew Jagiełło, prezes banku PKO BP 233 tys. zł miesięcznie. W 2009 r. został wybrany na szefa banku PKO BP. Po wyborach ocalił stołek tylko
dlatego, że jest przyjacielem wicepremiera Mateusza Morawieckiego
Krzysztof Skóra, prezes KGHM nawet 200 tys. zł miesięcznie. To działacz PiS, przed laty już był prezesem KGHM. Jego poprzednik razem z premiami zarobił w zeszłym roku 2,4 mln zł
Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu 117 tys. zł miesięcznie. Jest prezesem od 14 lat, teraz PiS będzie chciało go pozbawiać stołka. Jego pensja to tylko 21,3
tys. zł miesięcznie, reszta – wynagrodzenie za pracę w spółkach zależnych od Lotosu
Dariusz Kaśków, prezes Energi nawet 125 tys. zł miesięcznie. Jest kolegą byłego rzecznika PiS Adama Hofmana, teraz stanął na czele koncernu energetycznego
Aleksandra Jankowska, szefowa Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Sopocieok. 21 tys. zł miesięcznie. Była działaczką PiS, jednym z
tzw. aniołków Jarosława Kaczyńskiego
26 03 2016 Upadek świata bez Jezusa Chrystusa.
Na naszych oczach rozpadł się blok komunistyczny, a rozpadł by się znacznie szybciej, gdyby do walki z wiarą w Jezusa Chrystusa komunistyczni
przywódcy sprowadzili wyznawców Mahometa.
Wprawdzie wiara w komunistycznych satrapów sprowadziła na narody pod okupacją ZSRR, lub wzorujące się na komunistycznej ideologii niepoliczalne klęski i cierpienia –jednak ta nauka nie przedarła się do świadomości liberalnego lewactwa Europy Zachodniej.Oni także
postanowili wprowadzić postęp. Postęp polegający na wyparciu Jezusa Chrystusa i zapełnieniu pustki po Nim tzw. „wartościami” europejskimi. Te wszystkie europejskie „wartości”, o których się dzisiaj mówi to po prostu intelektualna pustka. To lewacki bełkot, podlany sosem „liberalnej” demokracji, która polega w głównej mierze na tolerancji dla każdego zboczenia. Nic więc dziwnego, że na takich „wartościach” wyrosła elita polityczna Europy – grupa oświeconych biurokratów, a w istocie – swoistych kapłanów lewactwa. Pustki ideologicznej nie były jednak w stanie wypełnić kolejne pomysły na ściślejszą integrację w ramach Unii Europejskiej, jak np. produkcja dzieci metodą in vitro, konieczność wprowadzenia związków partnerskich oraz ratyfikacja umowy o przemocy w rodzinie. Te wszystkie „postępowe” projekty miały za cel ostatecznie wyrugować narodowe tradycje i wiarę w Jezusa Chrystusa. Ten europejski raj wkrótce zamieni się w piekło, gdyż ekspansji islamu nie powstrzymają podświetlane w narodowe barwy budynki, marsze europejskich biurokratów i płacz szefowej europejskiej dyplomacji Mogherini. Znana wszystkim Europa już się rozpadła. Zastępuje ją państwo policyjne, które jednak
nie wkroczy w arabskie dzielnice z kagankiem europejskich „wartości”, którymi z oczywistych względów arabowie gardzą. Oni się nie zintegrują z Europą, a co najwyżej Europa podda się arabskiemu kalifatowi. Bo projekt połączenia dwóch, kompletnie różnych cywilizacji z założenia był chory, tak jak próby wprowadzenia
europejskiej demokracji w Libii, Egipcie czy w innych krajach arabskich.Problem jednak w tym, że Europa już się islamu nie wyzbędzie i nie zdoła go przekonać do europejskich „wartości”. Ta „postępowa” Europa będzie więc próbować wywrzeć nacisk na te państwa, które oparły się ideologii multi-kulti oraz dyrektywom europejskich biurokratów w sprawie imigranckich „kwot”. Polska, której udało się wyrwać spod panowania liberalnego lewactwa, nie może teraz ulec tym żądaniom. Choćby w imię Jezusa Chrystusa - w imię przyjętego 1050 lat temu chrześcijaństwa. A więc także w imię prawdziwej, chrześcijańskiej Europy, która
teraz tonie pod zalewem arabskiej ekspansji. I to na własne żądanie. Świat bez Jezusa Chrystusa jest więc skazany na zagładę, a przynajmniej na upadek. To co nam pozostało, to chronić nie zdobyte dotąd przez islam enklawy, wprowadzając zakaz szerzenia w nich zbrodniczej ideologii, polegającej na zabijaniu niewiernych. Paradoksem jest, że ta „ubogacona” islamem Unia troszczy się o przestrzeganie europejskich „wartości” w krajach sprzeciwiających się ekspansji islamu, podczas gdy nie potrafi ich wprowadzić w odległej o kilometr od Parlamentu Europejskiego dzielnicy Brukseli. Do Molenbeek nie zapuści się bowiem żaden Juncker, Schulz, czy Verhofstadt, by przekonać mieszkańców tej dzielnicy choćby do siebie samych…
Te rozważania przed świętem Zmartwychwstania Pana Jezusa są zarazem rodzajem modlitwy o taką Polskę, której nie zdołają zarazić europejskie „wartości”. Bo w ramach tych „wartości” zamykane są kościoły w Europie, a Krzyż Chrystusa staje się obrazą dla zasad europejskiej
"tolerancji".
Patrząc w Jego twarz z Całunu Turyńskiego wiem, że Jezus nie tylko zmartwychwstał prawdziwie, lecz także że zawsze był i zawsze będzie opoką dla tych, którzy Go wzywają…
Wszystkim życzę Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego ! Źródło: Niepoprawni.pl
20 03 2016 Kronika Dobrej Zmiany: Odwracanie kota ogonem. Czyli Zawracanie Wisły kijem.
Znów prawda według PiS to kłamstwo. I na odwrót.
PiS przekroczył Rubikon.

Tak należy rozumieć odmowę ogłoszenia wyroku TK przez rząd. Propaganda PiS chce nam wmówić, że spór wokół TK to czysta polityka. Ale to konflikt
ustrojowo-prawny. Mówiąc prościej: PiS wszedł w konflikt z demokracją. Nie ma czegoś takiego, jak dwie racje,
Pytania o niezależność.
Są pierwsze światowe reperkusje „Dobrej Zmiany”. Europoseł PiS, Janusz Wojciechowski nie przeszedł weryfikacji przed komisją europarlamentu.
Był kandydatem do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, który kontroluje finanse unijnych instytucji.
Sama pensja to 20 tys. euro miesięcznie. Do tego dochodzą zwrotu kosztów związanych z przeprowadzką czy świadczenia rodzinne. U wrót do tego skarbca stał Janusz Wojciechowski. To miała być nagroda za pracę przy kampanii Andrzeja Dudy. Jeden z członków komisji zapytał go wprost, czy w ETO będzie niezależny.
„Dobra zmiana” zmienia Trójkę w Trujkę
Rządy PiS-u mają tą dobrą stronę, że działają jak wehikuł czasu. Kiedyś, paręnaście lat temu słuchacze kultowej „Trójki”, skrzyknęli się w sieci, by ratować swoją ulubioną rozgłośnię. Dziś historia się powtarza słuchacze „Trójki” na Facebooku i Twitterze mobilizują się do walki, żeby ratować radio przed apetytem PiS.
Jak za rządów PO strzelano do ludzi z broni gładkolufowej”.
Druga odsłona „Dobrej Zmiany” miała miejsce w TVP Info. Poszło o relację z marszu KOD w obronie Trybunału. Zwolnieni reporterzy ujawnili też, że dostali od Pilisa polecenie realizacji materiałów o tym jak „KOD-owcy hejtują zwykłych ludzi” oraz o tym, „jak za rządów PO w czasie manifestacji strzelano do ludzi z broni
gładkolufowej”.
Sparciała opona w limuzynie prezydenta
Nie milkną echa wypadku prezydenckiej limuzyny podczas powrotu z narciarskiego wyjazdu. Sami borowcy oraz Mariusz Błaszczak twierdzili , że to wina bałaganu po przedniej ekipie. Ale materiały ze śledztwa, które ujawniła „Rzeczpospolita”, wskazują, że to już całkiem świeży bajzel, zrobiony już po „dobrej zmianie”. Okazuje się, że pancerny samochód jechał na przeterminowanej, sześcioletniej oponie. W przypadku tego typu samochodu nie jest to oczywiście zwykłe ogumienie. Trzeba je zamawiać u producenta. BOR przez miesiąc tego nie zrobiło, aż w końcu pojawiła się pilna potrzeba wykorzystania pojazdu. I na koło powróciła stara opona.
Błaszczak ocalony
Że wniosek o wotum nieufności wobec szefa MSWiA nie przejdzie wiadomo było od początku.
Broń elektromagnetyczna
- Czy państwo polskie posiada strategię wobec nielegalnych badań, tzn. testowania broni elektromagnetycznej na polskich obywatelach – zapytała Antoniego
Macierewicza jedna z uczestniczek konferencji „Problemy współczesnej polityki. Konflikty zbrojne i terroryzm” odbywającej się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
Przy odpowiedzi Macierewiczowi nie zadrżała powieka.
- Do mnie jako posła zgłaszali się ludzie, którzy twierdzili, że byli poddawani takim badaniom. Problem jest mi znany od co najmniej 15 lat, kiedy to takich osób
zgłosiło się do mnie co najmniej dziesięć. To bardzo charakterystyczne, że osoby te pochodziły z Dolnego Śląska i Zachodniopomorskiego. Źródło newsweek.pl
18 03 2016 Kto i kiedy dorżnie naród?
Urodziłem się kilka lat po zakończeniu II Wojny Światowej . I dokąd sięgam pamięcią, przez te wszystkie lata dręczyło mnie przygnębiające poczucie,
że Polska jest źle rządzona, a władza nastawiona wyłącznie na łupienie obywateli.
Pierwszym który objął Polskę we władanie był Bolesław Bierut (przez mgłę go pamiętam) Został powołany na to stanowisko Józefa Stalina. Pamiętam tylko takie powiedzenie: Pojechał w futerku wrócił w kuferku. No i te późniejsze dyskusje czy go otruli czy umarł. Po nim schedę przejął Władysław Gomułka, wpierw osadzony później zrehabilitowany w Poznaniu 1956 roku.
A później nastał ten co zastał Polskę drewnianą za zostawił murowana a na imię mu było Edward Gierek.
Gierkowska dekada i gigantyczne zadłużanie 30 mld dol.

Wreszcie naród się zbuntował i po wyborach w roku 1989 wydawało się przez moment, że w Polsce skończył się bezpowrotnie komunizm. Niestety, dający nadzieję na lepsze jutro entuzjazm milionów Polaków, którzy uwierzyli, że nareszcie Polską będą rządzić mądrzy i uczciwi ludzie, zmarnował z premedytacją Wałęsa sterowany przez UB jak i KOR. A jak post-komuna miała już posprzątane to uchwyciła strategicznie kluczowe stanowiska w państwie. Wtedy zaczęli rządzić na zmianę cyniczni beneficjenci okrągłego stołu który prześcigali się w szabrowaniu kraju.
Wreszcie Polacy się zbuntowali, i ku zaskoczeniu wszystkich wkurzony naród wybrał PiS Jarosława Kaczyńskiego no i zawierzyli rządowi, który postanowił odmienić Polskę na kształt niegdyś zacnej Rzeczpospolitej i Jej wielowiekowej tradycji narodowo chrześcijańskiej. I tak, po raz pierwszy od czasu, kiedy nas zachodni alianci odsprzedali w Jałcie Stalinowi rząd polski postanowił dać coś ludziom, a nie tylko chapać i szarpać pod siebie. Mam na myśli finalizowany pomyślnie program „Rodzina 500 plus” w ramach, którego po raz pierwszy w powojennej historii Polski rządzący postanowili dać rodzinom
wielodzietnym do ręki konkretne i wcale niemałe pieniądze. No a jak rząd mówi, że nie da to nie da, a jak mówi, że da to mówi.
Dziś do władzy zaczynają dochodzić resortowe dzieci bardzo dobrze wykształcone w zagranicznych uczelniach, z praktykami w miedzynarodowych korporacjach. Odpowiednio przeszkolone by rządzić i dzielić. Kłamstwo zaś stało się ich narzędziem pracy tak jak łyżka, widelec, nóż przy stole.
10 03 2016 Kaczyński obrał twardy kurs. Kryzys konstytucyjny wszedł w fazę gorącą.
Po wczorajszym orzeczeniu TK czeka nas wzrost napięcia i zaostrzenie wojny polsko- polskiej. Lider PiS Jarosław Kaczyński obrał twardy kurs, czego dowodem jest postawa wobec posiedzenia trybunału. Nie tylko nie wziął w nim udziału prokurator generalny czy przedstawiciel Sejmu, ale jeszcze przed wydaniem orzeczenia premier Beata Szydło zapowiedziała, że nie zostanie ono wydrukowane w Dzienniku Ustaw. Wczoraj potwierdził to minister sprawiedliwości.
– Te działania, które dziś obserwowaliśmy w Trybunale Konstytucyjnym, to były działania grupy sędziów, którzy działali bezprawnie. Ich działanie nie ma żadnej mocy prawnej. Gdybyśmy chcieli je uznać, musielibyśmy złamać prawo – powiedział Zbigniew Ziobro.
Niemieckie media: Jeśli szef PiS zdemontuje TK, to KE będzie musiała nałożyć sankcje i obciąć pieniądze.
Kaczyński i jego partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) chcą, jak każda władza zmierzająca do autorytarnego panowania, faktycznie zlikwidować centralną zasadę
nowoczesnego państwa prawa: to, że rząd i jego większość w parlamencie podporządkowane są kontroli niezależnych sędziów - ocenia Hassel.
Totalna wojna z Trybunałem Konstytucyjnym budzi wątpliwości coraz większej grupy polityków partii Jarosława Kaczyńskiego. Ale ten na żadne ustępstwa iść nie zamierza. A wątpiący w szeregach PiS mają zostać przekonani co do słuszności kursu.
Prof. Grabowska: Ten wyrok jest obarczony - poprzez skład sędziowski - określoną wadą. Nie mamy w polskim prawie możliwości weryfikowania wyroków TK. Jest to jedyny przykład wyroku w polskim sądownictwie, który nie podlega weryfikacji. Wyroki wszystkich sądów mają instancję odwoławczą… Zastanawiam się, czy przepis konstytucji, który mówi o tym, że ten przepis jest ostateczny, czy ten przepis jest zgodny z europejskimi standardami i prawami
człowieka.
Mamy wśród praw człowieka przepis, który mówi, że każdemu przysługuje środek odwoławczy od decyzji i wyroku. Tutaj tego nie ma…
Przecież TK tylko wydaje opinię tak jak komisja sejmowa. Natomiast to sejm powinien decydować czy przyjąć opinie czy ją oddalić. Można by przecież ten proceder pączkowania i tworzenia piramid władzy i nad władzy kontynuować w nieskończoność - Sejm powołuje komisję, komisja powołuje komitet, ten z kolei powołuje radę i tak dalej. Tak więc wniosek ostateczny jest dwoisty albo powstanie TK było efektem pomyłki albo stał za nim pomysł zablokowania demokracji.
Władzę najwyższą czyli Sejm wybiera suweren czyli naród, delegując nań swoje uprawnienia. Jest rzeczą oczywistą, że nie może być władzy wyższej od najwyższej. Zatem Sejm nie może delegować swojej władzy na jakąkolwiek inną instytucję by ta nie wyrastała ponad władzę suwerena czyli narodu i nie stała się władzą absolutną ograniczą jedynie poprzez akt normatywny obowiązujący wszystkich obywateli czyli konstytucję.
03 03 2016 Usiądźcie, zanim przeczytacie. Wałęsa ogłosił się… prorokiem!
Blog to za mało, Lech Wałęsa chce większego audytorium i postanowił przenieść się ze swoją internetową aktywnością na jeden z najpopularniejszych portali społecznościowych Facebook.
Rozstanie z blogiem postanowił Wałęsa zakończyć efektownie. Podzielił się kolejnymi „rewelacjami”, po przeczytaniu których oczy same otwierają się szeroko ze zdumienia.
Tak to Sb współpracowało że mną. Po przegranym strajku w 1970 r uratowałem i przygotowałem siebie jak i kadrówkę do rozegrania sierpnia 1980 r .a Sb i PRL
rozwiązaliśmy .Więc kto osiągnął cel przy współpracy z kim .Nie mylić ,[ trochę to kosztowało , przestraszenie prowokatorów i pijaczków ] – napisał na blogu (pisownia oryginalna).

Później dodał (pisownia oryginalna):
Nie chcę , ale muszę. Kręcę , mataczę, kluczę .Podaję sprzeczne informację . Tak to prawda. Problemem moim było i jest, że nie mogę często ujawniać dążenia ze strategicznego punktu. Zawsze miałem określoną wizję, określony cel i dążyłem do jego realizacji .Od 1970 r stałem na czele dążeń do wolności z pomysłu ZZ. Nie chcę i nie mogę kłamać ,ale ujawnić też nie mogę. Bo nie da się zrealizować po ujawnieniu więc pytany kluczę odpowiadam maskująco , to powoduje podejrzenia i błędne oceny.
Zwierzył się też, że z komuną walczył od dziecka, a właściwie to... od niemowlęcia.
Od urodzenia chciałem wywrócić komunizm . ale kiedy mogłem się do tego przyznać i ogłosić a także powiedzieć w którym miejscu jestem .Wiele w żuciu miałem podobnych zdarzeń i zachowań – wyznał (pisownia oryginalna).
Najlepsze zachował na koniec. Okazało się mianowicie, że Wałęsa to… prorok.
Moim zdaniem największe w życiu sukcesy odniosłem w tedy w 1970 do 1976 r wtedy więc wyprowadziłem swoją koncepcję bez większych strat , rozpoznałem przeciwnika . Tak powstały fundamenty pod zwycięstwo sierpnia 1980r .Po osiągnięciu swoich założonych celów SB wyrzuciłem przy świadkach dwóch kierownikach zakładu gdzie pracowałem. Można sprawdzić .Oczywiście nie darowali by mi tego czynu , ale.Opatrzność jak zawsze pomogła mi .Na pożegnania SB powiedziałem że za chwilkę będziecie mieli nowy grudzień .Wybuch za chwilę Radom i uratował mnie jako laickiego proroka poraź kolejny
– oświadczył (pisownia oryginalna), a my po przeczytaniu zaniemówiliśmy... Źródło: niezależna.pl
Wałęsa zaczyna pieprzyć jak Gomułka w ostatnim okresie sprawowania władzy. Bolek to tylko przykrywka. Przede wszystkim szukają dokumentów dotyczących przygotowania do prywatnej wizyty ŚP prezydenta w Katyniu i katastrofy. No nareszcie Ziobro się doczekał i będzie mógł na całego szaleć. Oby tylko w tym szle przeszukiwań nie zapędził się w kozi róg albo co gorsza stanie się kozłem ofiarnym. A wtedy Trybunał i mur. Przecież chce przywróci karę śmierci.
02 03 2016 Wyklęci, czyli chichot historii.
Rzeczpospolita Kaczyńska pieje z zachwytu nad żołnierzami wyklętymi, celebruje ich dzień, przyznaje specjalne świadczenia pieniężne i ordery, nazywa ich imieniem ulice, stawia pomniki, uczy w szkołach, że wyklęci to prawdziwi patrioci, bohaterowie godni szacunku i naśladowania.
Z roku na rok rozkręca się spirala obłędnego zachwytu ludźmi, którzy w oczekiwaniu na III wojnę światową, pomiędzy walkami z ludową władzą, napadali na wsie, rabowali, gwałcili, zamordowali przynajmniej 5 tys. cywilów, w tym 187 niemowląt i dzieci, a niektórzy z wyklętych są uznani za winnych ludobójstwa.
Jest jeszcze jeden aspekt ponurej historii wyklętych. Gdyby spełniły się ich plany i cele, Polska nie miałaby Ziem Zachodnich i Północnych, chłopi nie mieliby ziemi z reformy rolnej, większość Polaków byłaby bezrolnymi analfabetami.
Skoro mamy naprawdę odkłamać naszą historię, musimy mówić o wszystkich czynach wyklętych. Także tych ohydnych, które czynią pospolitych bandytów z tych, którzy je popełnili. Nie wolno robić bohatera z ludobójcy Burego, bo to uwłacza prawdziwym bohaterom. Czy to się prawicy podoba, czy nie,
przynajmniej część żołnierzy powojennego, tzw. niepodległościowego podziemia jest słusznie wyklęta. Szkoda tylko, że piękny termin „wyklęty”, znany na całym świecie dzięki Międzynarodówce („Wyklęty powstań ludu ziemi”), został w Polsce zawłaszczony w zupełnie innym kontekście. Czyżby chichot historii?
Źródło: senyszyn.blog.onet.pl
Nie piszcie historii od nowa. Co to za święto którego bohaterowie byli przeciwko reformie rolnej i nacjonalizacji przemysłu? Walczyli z sowieckim okupantem? Gdzie i kiedy? Wojska sowieckie były skoszarowane i tylko idiota mógł myśleć o ataku a namiestnicy tak chronieni że nie było szans dobrać się do nich. Jakie rządy tacy i bohaterowie
Fajna ta Polska jest. Doczekaliśmy czasów demokracji. Kłamczuch kłamczuchowi kłamstwo zarzuca. Złodziej złodzieja okrada. Oszust oszusta oszukuje. A bandyta bandytę gloryfikuje. Tylko my biedne żuczki nadal musimy toczyć tą kulę nawozu pod górę.
01 03 2016 Żołnierze Wyklęci otrzymają renty specjalne.
Dziś Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych i w istocie, bohaterzy, którzy po II wojnie światowej walczyli z komunistami o wolną Polskę, nie
zostali zapomniani. W całej Polsce odbędą się uroczystości ku ich chwale, a premier Beata Szydło nada czterem weteranom renty specjalne.
Wczoraj minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podpisał akt utworzenia muzeum Żołnierzy Wyklętych i więźniów politycznych PRL. Placówka ma powstać w ciągu czterech lat w Areszcie Śledczym na Mokotowie w Warszawie.
No a Pierwszym Partyzancie który to stoczył krwawy bój pod Polichnie z przeważającymi silami niemieckimi wszyscy dziś zapomnieli. Ba nawet pomnik i muzeum mu zabrano i inaczej nazwano. A to taki sam bojownik o wolność i demokrację jak ci Wyklęci.
Gdyby nie Wałęsa i Jaruzelski to w latach 80-tych ubiegłego wieku mielibyśmy kolejną wojnę domową w Polsce. A dziś od czci i wiary się ich odsądza.
Z forum:
Szanuję tych co walczyli o Wolną Polskę, ale nie bandytów mordujących Polaków w imię Niepodległej Polski. Dziś próbuje się bandytów rabujących biednych chłopów i robotników, tych mordujących ludzi, którzy mieli inne poglądy niż tzw." prawdziwi Polacy" ,nazywać żołnierzami wyklętymi. Kim byli i co robiły bandy Ognia czy Łupaszki? To jawne wypaczanie historii.
Z forum:
W pierwszych latach powojennych, korzystając z ogólnego chaosu, działało mnóstwo band typowo rabunkowych, zajmujących się działalnością o charakterze kryminalnym..... Dokonywali oni napadów przy użyciu broni na osoby prywatne, rabując artykuły spożywcze, artykuły przemysłowe, garderobę, np. 20 kg słoniny, maszynę do szycia, zegarki, żywność. Otrzymali wyroki po kilkanaście lat więzienia. Takich band było mnóstwo. Jednak już w materiałach ubeckich były one określane jako "bandy terrorystyczno- rabunkowe". Oddziały zbrojne działające z pobudek politycznych, walczące z komunistyczną władzą, określane były "bandami sanacyjnymi, winowskimi, eneszetowskimi, akowskimi itp.". Często zwalczały one oddziały typowo bandyckie, chroniąc ludność cywilną. To należy wyraźnie rozróżnić. Komuniści przez dziesięciolecia skutecznie indoktrynowali społeczeństwo fałszywym przekazem, czego obserwujemy nadal efekty.
28 02 2016 Jak pacyfikuje prezes?
Dużo łatwiej zdobyć samodzielność, gdy zostajesz prezydentem, jak Andrzej Duda. Samodzielność jest też wpisana w funkcję premiera, którą - jeszcze - sprawuje Beata Szydło. Samodzielność możesz skutecznie budować, gdy zostajesz ministrem, jak choćby Jarosław Gowin czy Piotr Gliński, którzy mając w ręku narzędzie w postaci resortu, mogą próbować wybijać się na „niepodległość”. A jednak żaden z tych polityków nawet nie spróbował budować samodzielnej pozycji w PiS. Ani w szerszym życiu publicznym. Nie odważył się, choćby raz pokazać, iż ma odmienne zdanie czy stanowisko niż prezes Jarosław Kaczyński. Dlatego rodzi się pytanie: jak to się dzieje, że prezes PiS tak skutecznie pacyfikuje polityków, którzy przecież w innych warunkach, i w innych sytuacjach, ze swojej samodzielności i autonomii robiliby cnotę?
Dziś chyba nikt już nie pamięta, że Gowin jest szefem partyjki, która zwie się Polska Razem. Tak czy inaczej, Duda, Szydło, Gowin czy Gliński są winni Kaczyńskiemu wdzięczność, gdyż to on jest patronem i kreatorem obecnej ich pozycji w polityce. I tę wdzięczność okazują.
Wdzięczność, której Kaczyński się od swych politycznych dłużników domaga, jest zarazem przez niego skrupulatnie wykorzystywana do ubezwłasnowolnienia dłużnika. Dobrą ilustrację tej zasady jest historia prezydenta Dudy i premier Szydło. Być może prezydent Duda i premier Szydło myśleli, że jak spłacą dług jedną czy drugą decyzją, której domagał się od nich Kaczyński (dokładając rękę do wygaszenia Trybunału Konstytucyjnego czy demolując służbę
cywilną), to potem prezes zostawi ich w spokoju.
Sęk w tym, że podanie ręki raz Kaczyńskiemu oznacza, że ściska się ją na całe życie. Dziś widać to jak na dłoni: jeśli raz przyłożysz rękę do pługa, którym kieruje prezes, to potem nie ma odwrotu.
Kaczyński to doskonale rozumie: wie, że wciągając Dudę czy Szydło w swój plan, pali ich zarazem wobec szerokiej opinii publicznej. Dla dużej części Polaków i prezydent Duda i premier Szydło to jedynie narzędzia w ręku Kaczyńskiego. Tyle, że prezes tych, którzy są mu ulegli, nie szanuje. Tych, którzy chcieliby budować własną pozycję polityczną, „zabija”.
Dzięki temu Jarosław Kaczyński osiągnął w polityce coś, co nazywam „władzą bez władzy”.
Oddał władzę techniczną, czyli zarządzanie instytucjami Dudzie, Szydło, Gowinowi czy Glińskiemu, by zabsolutyzować swoją władzę polityczną. Całkowicie kontroluje władzę nad duszami swoich polityków bez konieczności codziennego zarządzania państwem.
Innymi słowy: Kaczyński, jak mówił św. Paweł, „nic nie musi, ale wszystko może”. Źródło: newsweek.pl

28 02 2016 Kronika Dobrej Zmiany: Tylko koni żal...
„Dobra zmiana” nie zna granic. Tym razem PiS postanowił, że trzeba się zająć słynną stadniną koni arabskich w Janowie Podlaskim (oraz drugą, w Michałowie). Jak pomyślano, tak zrobiono. Wyrzucono m.in. szefa stadniny w Janowie, Marka Trelę, który pracował w niej od 1978 r. Najpierw o powodach dymisji milczano. A potem próbowano zbudować typową dla PiS narrację, że w ośrodku działy się rzeczy straszne. Przede wszystkim doprowadzono do śmierci polską klacz, wartą trzy miliony euro (w rzeczywistości, według zwolnionych hodowców, nigdy nie oszacowano jej wartości a jej choroba przyszła nagle) oraz, oczywiście, wyprowadzano nielegalnie za granicę zarodki polskich koni, tj. więcej, niż pozwalają polskie przepisy. Zadania PiS nie ułatwia też nowy szef hodowli, Marek Skomorowski. Z wykształcenia ekonomista i, przede wszystkim, działacz Solidarnej Polski. Bez większego skrępowania opowiada
o tym, że o koniach wcześniej do czynienia nie miał (choć informacje o użyciu przez niego błędnej formy gramatycznej „z koniami” zamiast z „z końmi” są nieprawdziwe). Ale to nic, bo „już widzi”, że będzie to jego nowa pasja!

Myliłby się jednak ktoś, kto pomyślałby, że sprawa Janowa Podlaskiego osłabiła zapał PiS do reformy polskiego koniarstwa. Wręcz przeciwnie, wszystko
wskazuje, że to dopiero początek. Teraz na tapecie są wyścigi konne. „Dobra zmiana” dotrze do także do Polskiego Klubu Wyścigów Konnych. To instytucja, która nadzoruje m.in. słynny tor wyścigów konnych na Służewcu. PKWK został utworzony w 2001 r. jako twór apolityczny. Jego 25-o osobową radę powołuje minister rolnictwa, ale jego wybór jest ograniczony do kandydatów zgłoszonych przez specjalistyczne organizacje. To jednak ma się zmienić.
Prezesa PKWK ma wybierać nie rada, a minister rolnictwa
. Sama rada ma być ograniczona do dziewięciu osób. PiS nie ukrywa, że chodzi o „wzmocnienie
nadzoru” rządu nad Klubem. Wedle projektu partii rada w obecnym kształcie przestanie istnieć. Oznacza to, że po raz kolejny zostaną wyrzuceni hodowcy z Michałowa i Janowa Podlaskiego, Jerzy Białobok i Marek Trela. Działania PiS-u w sprawie „gospodarki konnej” doczekały się nawet krytycznego artykułu w jednym z najbardziej kibicujących „dobrej zmianie” portali, to jest „wPolityce.pl”, który to portal ocenił, że to ruchy w stylu „kononowiczowskim”.
Źródło: newsweek.pl
24 02 2016 Wałęsa chce prawdy? Niech odpowie (bez krętactw) na 17 pytań śp. Anny Walentynowicz.
W 1995 roku Anna Walentynowicz wystosowała do Lecha Wałęsy listę 17 pytań, na które ten nigdy nie odpowiedział
.
Oto ich treść:
1. Czy pamiętasz, jak w styczniu 1971 r. przyznałeś, że na żądanie SB dokonywałeś identyfikacji uczestników zajść grudniowych z fotografii i filmu?
Czy teraz możesz podać powody tych działań?
2. Dlaczego okłamałeś wszystkich mówiąc o przeskoczeniu płotu, podczas gdy na strajk 14.08.1980 r. zostałeś dowieziony motorówką z Dowództwa
Marynarki Wojennej z Gdyni?
3. Jak godziłeś swoją katolicką moralność z głośnymi przygodami, o które żona robiła Ci publiczne awantury w 1980 r.?
4. 9 grudnia 1980 r. przyznano „Solidarności” pierwsza nagrodę - 30 tys. USD. Co z tymi pieniędzmi?
5. Co zrobiłeś z 60 tys. USD nagrody szwedzkiej
prasy, którą miałeś przekazać na Panoramę Racławicką, lecz nigdy nie przekazałeś?
6. Czy mieszkanie przy ul. Polanki 52 kupiłeś, czy otrzymałeś w darze i od kogo?
7. W jakiej kwocie Bagsik i inni biznesmeni finansowali Twoją pierwszą kampanię wyborczą?
8. Czy uważasz za właściwe, że głowa państwa lokuje pieniądze w bankach zagranicznych, wbrew polskiemu prawu?
9. Czy byłeś w 1981 r. informowany przez Prezydium MKZ, że M. Wachowski jest kapitanem SB?
10. Czy Wachowski posiada Twoje zdjęcia ze wspólnych orgii i dlatego nie reagowałeś na jego poczynania?
11. Czy SB szantażowała Cię ujawnieniem wszczętych postępowań karnych o kradzieże przed Sądem Rejonowym dla Nieletnich wymuszając płatną współpracę?
12. Za jakie zasługi w obozie w Arłamowie przyznano Ci prawo polowania z Kiszczakiem i 5-cio tygodniowy pobyt z całą rodziną, gdy innym odmawiano zwykłych widzeń?
13. Czy pamiętasz swoją wypowiedź na Kongresie USA „lokujcie swe kapitały w Polsce, bo na nędzy i głupocie można najlepiej zarobić”. Czy nadal tak sądzisz?
14. Z jakiej obietnicy wyborczej wywiązałeś się?
15. Czy teraz potrafisz odpowiedzieć na pytanie A. Gwiazdy z I Zjazdu Solidarności – jak wygląda dogadanie się Polaka z Polakiem, gdy jeden jest
zdrajcą?
16. Kiedy spełnisz publiczna obietnice rozliczenia się z majątku i wskażesz jego prawdziwe źródła, bo Twoje książki przyniosły straty? Podobnie z obietnicą wyjaśnienia stosunków z SB?
17. Czy nie dosyć już kłamstw, krętactw, niekompetencji, pazerności, czy Ty naprawdę nie boisz się Boga, Lechu?
Gdańsk dn. 25.09.1995 r. Anna Walentynowicz    Źródło: niezalezna.pl

24 02 2016 Drugie dno "teczek Bolka" - zasłona dymna dla WSI i kwitów o przepływach pieniędzy "Solidarności"?
Wszystkim rozemocjonowanym "teczkami Bolka" polecam głęboki oddech i nie mniej głęboką refleksję: czy naprawdę sądzicie, że publiczne obwieszczenie iż "królowa Bona umarła" może być celem samym w sobie? Chyba już wystarczająco długo żyjemy, żeby nie mieć większych złudzeń - ujawnienie dokumentów o współpracy Wałęsy z UB ani nie jest przypadkowe, ani też nie służy odkrywaniu "strasznych prawd założycielskich III RP".
Obawiam się drugiego dna, dużo bardziej ponurego... Zastanawiające jest, że poziom histerii po obydwu stronach barykady ma podobne natężenie, a tak
naprawdę nie do końca wiadomo jaka jest realna wartość przekazanych (czy też "przejętych" w drodze, oczywiście, "energicznych czynności pionu prokuratorskiego IPN") dokumentów ze spadku po Kiszczaku.
Naprawdę sądzicie, że dwutygodniowa zwłoka prezesa IPN ze spotkaniem z wdową po Kiszczaku wynikała z nadmiaru zajęć? Albo że "przeszukanie w asyście policji", podobno sprowadzające się do przyjęcia wręczonego pudła z dokumentami, było wzorową akcją poszukiwawczą? A jeszcze lepiej - naprawdę sądzicie, że prezes IPN na kilka miesięcy przed końcem kadencji nagle odczuł gwałtowny przypływ praworządności?
Moim zdaniem jest to prymitywna pułapka, mająca za zadanie zdyskredytować wszelką dokumentację postUBecką i postWSIową - dużą rolę mają tu zresztą do odegrania "niezależni historycy" i "niezależni naukowcy": nie wiem tylko czy podjęli się tej roli świadomie, czy po prostu są dokładnie sprofilowani i wiadomo że na daną okoliczność zareagują tak jak się tego po nich oczekuje. Źródło: niepoprawni.pl
22 02 2016 Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych chce, by Lech Wałęsa oddał pieniądze z Nagrody Nobla i przekazał je na cele charytatywne.
Którzy internowani się tego domagają? Ci z licencją Mostowskich? Którym nawet ptasiego mleka nie brakowało a dziś pierwsi po ordery i odznaczenia piersi wypinają. Niestety kobiety z Gołdapi, mężczyźni ze Strzebielinka nie mieli tak fajnie. Nie mówiąc o tych brutalnie bitych, pacyfikowanych.
Magdalenka, okrągły stół, 26 lat wolności, dobrobyt i bezkarność zostały opatentowane i zagwarantowane dożywotnio tylko tym opozycjonistom z licencją Mostowskich. Ci zapomniani opozycjoniści nie pragną wdzięczności tylko osądzenia oprawców.
Po 1989 roku nie nastała wymarzona, słodka demokracja. Nastał czas chaosu, grabieży, montowania się band złodziejskich, wybuchania afer, panoszenia się biurokracji itp. Znaleźli się tacy co oszukali i okradli cały Naród i oszukują i okradają nadal, dochodząc do kolejnych, coraz wyższych funkcji w Państwie lub Unii Europejskiej. W kolejnych wyborach znowu ich "wybierzemy", bo tak jest skonstruowany system wyborczy, że ci co się obłowili są uprzywilejowani i stać ich na kampanię wyborczą. WYBORCY NICZEGO O NICH NIE WIEDZĄ znaczy się wiedzą tylko tyle ile im w bilbordach się wciśnie. Czy zatem
rewolucja ustrojowa trwa nadal, czy może dopiero czas na nią?
16 02 2016 Guardian obszernie o Polsce Kaczyńskiego.
"Prezes PiS - pół Yoda, pół Lagerfeld", "Najpotężniejszy człowiek w kraju". "Jarosław Kaczyński przekonał Polskę, że zagrażają jej mroczne, lewicowe siły - i został najpotężniejszym człowiekiem w kraju"
Kaczyński, opierając politykę na języku lęku i podziałów, odpowiedział na potrzeby dużej części Polaków. Teraz, zdaniem "Guardiana", "ma szansę budować swoją wizję kraju jako szara eminencja" - z tylnego fotela wpływając na działania rządu PiS.
5 cytatów z tekstu "Guardiana", które najlepiej opisują polityczne zamysły szefa PiS:
1. "Mimo że Kaczyński nie jest członkiem rządu, premier Beata Szydło i prezydent Andrzej Duda działają pod jego patronatem. Szara eminencja polskiej polityki, mentor - pół Yoda, pół Karl Lagerfeld - rządzi 40 milionowym krajem z biura przewodniczącego partii"
2. "Kaczyńscy nakreślili linię podziału między liberałami i komunistami z jednej, a całą resztą z drugiej stronny. Konkluzje były radykalne i toksyczne: liberałowie to zdrajcy, a skoro rok 89' nie przyniósł rewolucji, ktoś musi doprowadzić do jej wybuchu"
3. "PiS zaoferował Polakom komfortowy świat - jak z komiksu - gdzie prawdziwi patrioci postępują zawsze dobrze. Koncepcja "układu"  pozwoliła z kolei przedstawić Kaczyńskiego i jego zwolenników jako spadkobierców tradycji polskiego oporu przeciwko okupantowi"
4. "Wielu Polaków wierzy, że ich kraj znajduje się w stanie ciągłego oblężenia (...) Lider PiS wykorzystuje tę wiarę i stawia znak równości między swoimi przeciwnikami politycznymi i historycznymi wrogami Polski. Skupia uwagę opinii publicznej na "podejrzanych" wątkach z ich przeszłości"
5. "To nie przypadek, że wiara w komunizm jako system opiera się na podobnej logice, kreśli podobne podziału (...) Nie jest jasne, czy Kaczyński
pozostał więźniem systemu politycznego, w którym się wychował (...) Nie ulega za to wątpliwości, że jego odmowa uznania, że Polska jest wolnym krajem, czyni z niego najpotężniejszego człowieka w jednym z największych krajów w Europie"
13 02 2016 Vademecum KODecji, czyli co każdy KODek powinien wiedzieć że:
Po latach walki na barykadach stolicy, czy też na barykadach innych polskich, ale i zagranicznych miast (takich jak Strasburg, Berlin i Bruksela) - zostanie uznany przez Urząd ds. Kombatantów przywróconej III RP, jako osoba prześladowana przez reżim PIS-u. A więc każdy kodek wyobraża dziś sobie, że jako kombatant będzie kiedyś uprawniony do emerytury takiej samej, jaką mają dzisiaj byli esbecy.
Oczywiście takich „esbeckich” emerytur nie otrzymuje dzisiaj żaden z opozycjonistów, który walczył z komuną i był prześladowany przez tych samych esbeków.
Ale z tego faktu wynika, że w powojennej Polsce bardziej opłacało się stać po stronie sił postępu. Czyli po stronie komuny, której zawdzięczamy „okrągły stół” - fundament odrodzonej Ojczyzny. I o ten właśnie fundament, rozwalany obecnie przez PIS – toczy się zażarty bój KODecji…
Ale kto, jak nie Ryszard Petru (bo przecież nie charyzmatyczny Grzesiu!) ten fundament przywróci „zdrowym siłom Narodu”? Ryszard Petru jednak nie zapowiedział KODecji, że gdy KODecja wywalczy dla niego władzę, to każdy kodek będzie mógł liczyć na esbecką emeryturę. Petru oficjalnie walczy przecież z „łamaniem konstytucji”, z odbieraniem prezesom banków dorocznych nagród (z powodu mniejszych zysków banków), oraz z opodatkowaniem zagranicznych mega- sklepów, czego skutkiem jest spadek ratingu Polski. Ten błąd już się mści, gdyż gwałtownie spada ilość KODecji, obecnej na kolejnych, spontanicznie organizowanych demonstracjach. Na spadającą liczbę KODecji może mieć także wpływ smutna konstatacja uczestników demonstracji, że nie pojawiają się na niej obiecani przedstawiciele bankstera, aby wypłacić każdemu kodekowi po 50 złotych za udział. Demonstracje KODecji tracą więc swoją motywację…
Dlatego przeciętny KODek zaczyna dostrzegać, że wstąpienie do KOD-u staje się takim samym obciachem, jak wstąpienie w g..... lub jak kiedyś do PRON-u. Przypomnę, że Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego powstał w taki sam "spontaniczny" sposób jak KOD, tylko, że w stanie wojennym.  Jednak cele obu tych organizacji są podobne, gdyż ich twórcom zależało jak nie na utrzymaniu to na odzyskaniu utraconej władzy. A do tego celu potrzebna była, ale i nadal jest wymagana masa ciemniaków, dzięki którym można zorganizować pozory poparcia dla organizatorów tych „spontanicznych” ruchów. PRON nie uratował jednak ani komuny, ani Jaruzelskiego. Komunę i Jaruzelskiego uratował dopiero „okrągły stół”. Ale to se już nigdy w Polsce ne vrati…
Źródło: niepoprawni.pl

13 02 2016 Nepotyzm i utopia, czyli pieniądze na program 500+.
Dramatyczne pytanie - skąd pieniądze na program 500 + - zadają (zadawali) najczęściej ci, którzy te pieniądze w dużej mierze zawłaszczali np.
E. Kopacz przydzieliła sobie 400 000 zł. premii, J. Mucha - dała Madonnie 6 000 000 zł. Kraśko - na kontrakcie gwiazdorskim - chyba kilkadziesiąt tys./m-c. To tylko parę przykładów tzw. ciągu na kasę, czyli patologii zżerającej najbardziej szczytne ideały, stawiającej znak zapytania, czy społeczna służba, to tylko mamienie naiwnego narodu?
Nepotyzm jest powszechnym schorzeniem naszej młodej demokracji, do polityki z reguły idą jednostki bezwzględne, których celem są pieniądze łatwiejsze do
pozyskania dla posiadających władzę. Są całe partie, których istnienie zasadza się na bezwstydnym kupowaniu głosów w zamian za gwarancje utrzymywania kastowych przywilejów. Kiedyś, nie bez racji przypisywano W. Pawlakowi interpretację słowa "nepotyzm" - nie po to szedłem do władzy, by nie dać posadki swojakowi.
Można się śmiać, ale "dojenie" na wszystkie sposoby państwa nie może być tłumaczone historycznymi zaszłościami (zabory, okupacja niemiecka), kiedy
"państwo" nie było nasze. Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie informacja, że zwyciężczynią loterii "weź paragon" - została koleżanka organizatorki z MF. To taki sam "przypadek", jak wygrana luksusowego samochodu przez panią Grobelną (żonę prezydenta miasta) ufundowanego przez żonę Kulczyka - właścicielki galerii (handlowej - artystycznej) na terenach tanio pozyskanych od miasta.
Temat jest rozległy - inną sprawą jest walka instytucji państwowych (jednostek budżetowych) na etapie konstruowania preliminarza budżetowego; całkowity brak myślenia państwowego; np. Trybunał Konstytucyjny - wydawałoby się, że trzeba zapewnić pieniądze na pensje, a utrzymaniem sprawności budynków mogłyby się zająć ogólne służby techniczne czuwające nad całością tej państwowej substancji lokalowej. Ale nie, TK potrzebuje jeszcze ogromnych pieniędzy na cele reprezentacyjne, na podróże krajoznawcze do różnych zakątków na świecie itp. To tylko jeden maleńki przykład, a problem jest jak administracja państwowa długa i szeroka.
Ideałem byłoby, by wszelkie państwowe i samorządowe RADY, Trybunały. Sądy Najwyższe, RPO, RPP, Rada Radiofonii i TV - sprawowały swoje
zaszczytne funkcje HONOROWO
, by o zaszczyt ich sprawowania ubiegali się najbardziej zasłużeni i godni szacunku obywatele państwa, czy lokalnej społeczności, by zasiadali w nich ludzie doświadczeni, o niekwestionowanej pozycji zawodowej i mający w swoim dorobku m. in. zapewnione dochody, czy pieniądze na swoje utrzymanie. Można jedynie rozmawiać o dietach przysługujących każdemu obywatelowi - np. odbywającemu podróż służbową. Zdaję sobie doskonale sprawę, iż to co napisałem w powyższym akapicie, to utopia. Ale nie całkowicie wyssana z palca - są na świecie przykłady honorowej pracy w
terytorialnych samorządach np. w US. W Anglii bywało, by mieć honor i zaszczyt posiadania stopnia pułkownika - trzeba było wystawić własnym sumptem pułk wojska...

Bezwzględnym tępicielem prywaty i nepotyzmu w historii Polski był J. Piłsudski - sam był najlepszym przykładem bezgranicznej i bezinteresownej służby narodowi. Rzecz jest właściwie rozpoznana od wieków - obrazuje to porzekadło "ryba psuje się od głowy". Jakże trudno jednak coś w tej mierze uzyskać. A wydawałoby się, że bardzo łatwo jest przekonać naród do swojego partyjnego programu poprzez odcięcie się od praktyk nepotyzmu i korupcji. Rzecz wydaje się
prosta np. Ustawa "kominowa" ogranicza pułap zarobków w instytucjach państwowych do sześciu średnich krajowych - co do zasady stosują się do tego prezydent państwa, premier, ministrowie (pomijam fundusze reprezentacyjne). Ale samorządowi dygnitarze nie podlegają tej ustawie i prezydent pipidówki bierze trzy razy więcej od prezydenta państwa.
To nie wszystko - Ustawa przewiduje kontrakty menedżerskie; wydawałoby się, że dla wyjątkowego pozyskania specjalisty np. od hodowli ostryg, którego trzeba ściągnąć z Hawajów, ale nie - kontrakty menedżerskie nie są wyjątkiem - są w spółkach SP regułą, w dodatku nie ma zarysowanego górnego pułapu. Więc "budowniczy" Stadionu Narodowego brał sobie miliony, to samo przyjaciel Tuska (niejaki Kilian jako prezes Orlenu). To zjawisko powszechne; odnosi się wrażenie, że w Warszawce gość biorący miesięcznie mniej niż
40 tysięcy - nie liczy się w "towarzystwie".
Nasuwa się uporczywa myśl, że Drzewiecki (min. sportu) podpisując milionowy kontrakt z owym budowniczym stadionu wziął "pod stołem" stosowną prowizyjkę. Okazja do takich myśli jest nader częsta w polskiej rzeczywistości, jeżeli się weźmie pod uwagę, iż zazwyczaj prezesami spółek SP zostają osobnicy nie mający większego pojęcia o branży, którą mają zawiadywać, ale są z tzw. partyjnego klucza. Sprawy merytoryczne dzieją się na niższych szczeblach.
"Nie liczy się" - napisałem w czasie teraźniejszym, gdyż nie dostrzegam jeszcze generalnego odwrotu od "dojenia" Polski przez rodzimych pasożytów (że są międzynarodowi, to wiemy i nowy rząd próbuje się z tym uporać). Są oczywiście w kraju przykłady właściwego stosunku do służby państwowej - Mariusz Kamiński zrzekł się odprawy po zwolnieniu go z urzędu przez premiera Tuska. Jarosław Kaczyński zrzekł się pobierania emerytury (mógł połączyć jej pobieranie z poselską dietą). Gdyby upowszechniła się taka szlachetna postawa wśród publicznych osób - Polska byłaby piękniejsza. Źródło: niepoprawni.pl
10 02 2016 Źródła sukcesu Kaczyńskiego. Jak to czytać? Kto osiągnął sukces Hitler czy Stalin?
Przecież nie ma mniejszego zła czy lepszego dobro. No bo parzcież dla tego mniejszego zła i lepszego dobra Mao Tse- Tung, Czerwoni Khmerzy,
Junta etc. wymordowali miliony obywateli.
No a co robią po 1989 roku okrągłostołowi Wałęsa, Kaczyńscy, Tusk też dla mniejszego zła, lepszego dobra, wyższych celów....niczym Hitler i Stalin pastwią się nad Polską.
Jak tak można pisać? Kaczyński okazał się znakomitym zawodnikiem i potrafił wykorzystać siłę przeciwnika przeciwko niemu. Siłą okładu postkomunistycznego był wykreowany przezeń przy pomocy mediów negatywny wizerunek Kaczyńskiego, który zdominował wyobraźnię sporej części elektoratu. Kaczyński usunął się na drugi plan i pozbawił przeciwnika jego jedynego oręża, bo tego negatywnego wizerunku nie da się skutecznie używać, a to z tej przyczyny, że na forum publicznym pojawili się inni gracze z PISu i spoza PISu, a w tej sytuacji siły układu w tej walce z licznymi przeciwnikami
zostają rozproszone, zaś dalsze używanie negatywnego wizerunku Kaczyńskiego ośmiesza jego przeciwników, bo oto okazało się, że Kaczyński jest zwycięzcą, a zwycięzca z natury rzeczy śmieszny być przestaje, natomiast przegrany otrzymuje łatkę frajera.
Argumentum ad kaczentum staje się odtąd oznaką słabości i śmieszności.
Ponadto Kaczyński nie daje się uwikłać w żadne czasochłonne spory związane z bieżącą polityką rządu i ma czas na pracę koncepcyjną nad
taktyką i strategią. Polityka staje się teraz wielonurtowa, a politycy reprezentujący uklad nie mają najmniejszych kompetencji do prowadzenia realnej polityki, która wymaga wyjścia od pojęcia interesu narodowego. Jaki związek z interesem narodowym mogą mieć Schetyna i Petru ?
Co najważniejsze jednak, Kaczyńskie dorobił się szerokiej rzeszy kompetentnych współpracowników, jakich nie posiadają środowiska jego przeciwników z nim próbujących konkurować. Ludzie z tych środowisk nastawieni byli na osobiste kariery według modelu neokolonialnego, co wykluczało możliwość rozwoju realnych kompetencji. Doskonale widać to na przykładzie Schetyny czy Petru, nie potrafiących się zdobyć na jakąś nową, świeżą i atrakcyjną koncepcję, skazanych na odgrywanie antypisowskich melodyjek przeszłości.
Środowisko skupione wokół Kaczyńskiego jest intelektualnie i ideowo autonomiczne, niezwiązane politpoprawnością i kompleksami charakterystycznymi dla polityków innych orientacji, kieruje się wypracowanymi w ogniu walki ideami i interesem narodowym, a w związku z tym Kaczyński nie musi nimi sterować jak marionetkami. W tematyce realnej polityki czują się oni jak ryby w wodzie, nawet w rwącym nurcie, podczas gdy ich przeciwnicy mogą co najwyżej popływać w akwarium.
Polską marką polityczną jest od zawsze wolność, ale nie wszyscy pamiętają, że skuteczność polityczną osiąga ona tylko we współdziałaniu z inną, trochę obecnie zapomnianą – solidarnością, bo pamiętne hasło głosi: nie ma wolności bez solidarności. Kaczyńskiemu powiodła się integracja wartości mobilizacyjnej hasła “wolność' ze społeczną skutecznością hasła “solidarność”.
Źródło: niepoprawni.pl
Foto: Polska pod butem Kaczyńskiego na karnawałowej paradzie w Niemczech; na podstronie: Galeria
06 02 2016 Według Hoppego: Demokracja to łagodny wariant komunizmu gdzie poziom wyzysku i wywłaszczania systematycznie wzrasta.
Zatem demokracja nie ma nic wspólnego z wolnością. Zaś socjalizm nie jest wyższym modelem produkcji, lecz gospodarczym chaosem i powrotem do prymitywizmu. Ponadto w demokracji liczba wartościowych ludzi oraz wartościowych i produktywnych działań zostaje proporcjonalnie zredukowana, a liczba gorszych ludzi oraz nieproduktywnych zwyczajów, cech charakteru i zachowań wzrasta, z czego wynika ogólne zubożenie społeczeństwa i obniżenie standardów życia
Analizując kolejne formy ustrojowe państw: arystokratyczny, naturalny ład społeczny, monarchia absolutna, monarchia konstytucyjna i demokracja z jej najgorszym rodzajem plutokracją, można dojść do wniosku że każda kolejna forma była gorsza od poprzedniej i skutkowała dalszym upadkiem cywilizacyjnym.
Według Hoppego w państwie demokratycznym najpotężniejszymi i najbardziej wpływowymi ludźmi nie są politycy, lecz plutokraci. Plutokraci to ci bankierzy i wielcy biznesmeni, którzy zauważyli, że mogą znacznie zwiększyć swoje zyski poprzez wykorzystanie legislacyjnej lub redystrybucyjnej działalności państwa: „poprzez dotacje, albo poprzez zapewnienie państwowych kontraktów, albo poprzez uchwalanie praw, które chronią ich przed konkurencją”.
Robią to poprzez „kupienie sobie zwykle dużo uboższych polityków albo bezpośrednio poprzez wręczanie im łapówek, albo pośrednio przez oferowanie im zatrudnienia po zakończeniu ich kariery politycznej na stanowiskach menadżerów, konsultantów lub lobbystów”....
Ponadto „istnienie i wzrost państwa, zwłaszcza w jego socjaldemokratycznej wersji, prowadzi do dwojakich skutków dysgenicznych. Po pierwsze, jednostki „ekonomicznie upośledzone” jako główni „klienci” państwa socjalnego produkują więcej potomstwa, a jednostki odnoszące sukcesy ekonomiczne mniej.
Po drugie, ciągły wzrost pasożytniczego państwa, możliwy dzięki rozwojowi gospodarki, systematycznie wpływa na warunki decydujące o sukcesie ekonomicznym jednostek.
Sukces ekonomiczny staje się coraz bardziej zależny od polityki i talentów politycznych, czyli zdolności wykorzystywania instytucji państwa do wzbogacenia się kosztem innych. W efekcie jakość populacji, zamiast wzrastać, stopniowo się obniża.
Prof. Hoppe pisze brutalnie, że „selekcja rządzących państwem w drodze wyborów zasadniczo uniemożliwia przyzwoitym i nieszkodliwym osobom dostanie się na szczyt. Prezydenci i premierzy zdobywają swą pozycję dzięki zdolnościom demagogicznym i brakowi moralnych zahamowań. Stąd demokracja właściwie gwarantuje, że na szczyty władzy dotrą tylko najbardziej niebezpieczni i zdegenerowani ludzie”.
Poza politykami i plutokratami Hoppe nie oszczędza przede wszystkim urzędników: „funkcjonariusze państwowi mają możliwość finansowania lub subsydiowania swych działań z podatków” Źródło niepoprawni.pl
04 02 2016 Pomysły MF na większą ściągalność podatków.
Dawaj, dawaj Raczkowski, kręć mocniej bo przestało kapać. Skarbiec pusty. No ale ja nie mam już z czego wyciskać. A ta kamieni kupa i ta reszta
nie nadaje się do wyciskania. Nie wiesz jak to zrobić to spytaj się Szydło. Takie to są Polaków tych prawdziwych z lepszego sortu  nocne na Nowogrodzkiej rozmowy.
– Lepsza ściągalności podatków może dać fiskusowi w przyszłym roku co najmniej 15 mld zł. Najpierw konieczna jest zmiana filozofii kontroli podatkowych
i lepsza praca analityczna urzędników - powiedział wiceminister finansów Konrad Raczkowski w rozmowie z "Pulsem Biznesu".
Wiceminister przedstawił główne punkty nowej filozofii podatkowej rządu.
Po pierwsze, nie przeprowadzać niepotrzebnych i uciążliwych kontroli podatkowych.
Po drugie, nie kończyć kontroli bez wpływów podatkowych. Kontrole mają być skuteczne i miejscowe, tam gdzie tego wymaga sytuacja. Raczkowski nie doprecyzował jednak, kto będzie o tym decydował.
Kiedy wreszcie te Wielkie Mądre Głowy zrozumieją, że szara strefa nie jest dowodem na "przestępcze skłonności" obywateli, tylko na to, że żąda się od nich wygórowanych, nieadekwatnych podatków. Dla większości to nie jest wybór, tylko konieczność. Szara strefa to poduszka stabilizująca sytuację znacznej części Polaków. Konkurencyjnym wyborem wobec pracy na szaro nie jest praca na umowie na czas nieograniczony, tylko brak pracy.
Modelowym przykładem swego rodzaju obłędu jest ZUS. Nieustanne podnoszenie tego podatku - aktualnie 1100 zł - dla osób prowadzących działalność gospodarczą doprowadziło przez 20 lat do tego, że już nie tylko na wsiach i w małych miastach (jak było jeszcze dziesięć lat temu), ale już nawet w relatywnie bogatej Warszawie w zasadzie nie ma drobnych usług działających inaczej niż w szarej strefie.
Pewnie funkcjonuje w niej 80 proc. drobnych usług w Polsce! Wypychanie tych ludzi z legalnego rynku to bodaj najbardziej konsekwentna polityka odrodzonej Rzeczpospolitej! Niezależnie od koloru rządu sprawującego władzę. Czy obecnie słychać, że warto by może przywrócić tych ludzi dla legalnego obiegu? Nie. Propozycja Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, żeby stworzyć kategorię małej działalności gospodarczej (obrót do 60,000 zł rocznie) i opodatkować ją ryczałtowym jednym jedynym podatkiem, zawierającym w sobie wszystko, także ZUS - w wysokości 15 proc. - przeszła bez większego echa. Za to coraz głośniej słychać wynurzenia różnych związkowców, którzy chyba nienawidzą konkurencji i dążą usilnie do tego, żeby w Polsce było jak najmniej legalnej pracy - o konieczności podnoszenia ZUS dla prowadzących działalność gospodarczą! Komuś się chyba marzy podwojenie szarej strefy i jeśli dojdzie do naruszenia swego rodzaju status quo w tym zakresie - osiągnie to.
03 02 2016 Droga przez mękę by złożyć wniosek o 500 zł na dziecko.
Zbierzesz dwa kilo makulatury znaczy się oświadczeń, potwierdzeń, odpisów potwierdzonych urzędowymi pieczęciami i oklejone specjalnymi znaczkami. I wreszcie po wielu trudach i bojach w kolejkach kiedy dotrzesz do pokoju by złożyć wniosek. Okaże się dziecko ma już swoje dzieci i po ptokach.
I oto chodzi i oto właśnie chodzi.
Ustawa "500+" zostanie najprawdopodobniej przegłosowana i podpisana przez prezydenta do końca lutego. Od kwietnia, zgodnie z obietnicą pani premier,
zainteresowani rodzice będą mogli składać w urzędach wnioski.
Wiemy już, jak będą wyglądać dokumenty. Wniosek o przyznanie świadczenia nie jest generalnie skomplikowanym drukiem. Pierwsza jego część jest nawet banalnie prosta - w odpowiednie rubryczki trzeba wpisać dane osobowe wnioskodawcy i jego dzieci.
Druga część to oświadczenie i trzeba je dokładnie przeczytać oraz wypełnić zgodnie z prawdą.
Urząd pyta nas m.in. o to, czy dzieci nie są umieszczone w placówce opiekuńczo-wychowawczej, zakładzie leczniczo-opiekuńczym, szkole
wojskowej, które zapewniają całodobowe utrzymanie.
W takim przypadku "500 zł" nie przysługuje. Pieniądze nie należą się także emigrantom.
- Jeżeli ktoś pracuje w Wielkiej Brytanii i korzysta z tamtych świadczeń rodzinnych, to nie korzysta wtedy ze świadczenia wychowawczego - tłumaczy minister rodziny i pracy Elżbieta Rafalska
Do wniosku o świadczenie potrzebne będą inne dokumenty: zaświadczenia, oświadczenia, orzeczenia sądów o dochodach członków rodziny i sytuacji prawnej. Będą je musiały wypełniać rodziny z jednym dzieckiem lub samotni rodzice wychowujący jedynaka, rolnicy. Oświadczenie o dochodach członka
rodziny trzeba będzie dołączyć w specjalnym formularzu, który przygotuje minister rodziny. Przed obliczeniem dochodu należy bardzo uważnie przeczytać załączone pouczenie. Jest ono bardzo drobiazgowe - urząd pyta w nim o otrzymywane zasiłki, renty, alimenty, stypendia, nieopodatkowane diety, zarobek z tytułu wynajmu pokoi, wszelką pomoc materialną. Równie szczegółowy jest także wzór oświadczenia o dochodach dla osób, które płacą
zryczałtowany podatek.

O ile wypełnienie wniosku nie powinno sprawić nikomu trudności, to w przypadku oświadczeń o dochodach na pewno będzie potrzebna pomoc urzędnika lub eksperta. W ministerstwie rodziny mają tego świadomość i jest pomysł, jak temu zaradzić. - Do końca lutego będziemy do wszystkich samorządów wysyłać podręcznik, który będzie tłumaczył w bardzo prosty sposób, jak tę ustawę wdrażać w życie - zapowiedział wiceminister Bartosz Marczuk. Źródło se.pl
01 02 2016 Człowiek Roku "Wprost" 2015: Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński posiada dziś wpływy, o jakich polscy politycy w ostatnich 27 latach mogli tylko pomarzyć. Jako przywódca obozu politycznego, który
zdobył pełnię władzy w kraju, może dziś wyznaczać kierunki polityki wewnętrznej i zagranicznej.
Redakcja tygodnika "Wprost" zdecydowała, że to właśnie jemu przypadnie tytuł Człowieka Roku "Wprost" 2015.
Prezes PiS od 2005 r. jest zdecydowanie najważniejszą postacią polskiej polityki. Od kiedy jego partia 11 lat temu wygrała wybory parlamentarne, a Lech
Kaczyński został prezydentem, Jarosław Kaczyński stał się głównym punktem odniesienia w polityce. Jako lider partii rządzącej, później premier, następnie przywódca opozycji i wreszcie jako lider obozu posiadającego ogromną władzę prezes PiS stał się dla jednych gwarantem uczciwości,
przywracania państwa obywatelom i niepodległości, a dla innych wrogiem numer jeden, który antagonizuje społeczeństwo oraz prowadzi Polskę na peryferia Europy.
Nikt nie może jednak prowadzić polityki obok Jarosława Kaczyńskiego.
Odsunął na bok wszelkie istotne sprawy dla Polski dla narodu a koncentruje wszelkie siły wokół katastrofy. Mało tego chce wszystkich skłócić
doprowadzić do konfliktów z sąsiadami.
Jak trzeba bać się prawdy by tak terroryzować i dołować towarzyszy nie tylko partyjnych ale cały naród. Świrosław całe życie manipulował działaniami politycznymi brata Lecha , ustawiał i nadzorował jego kroki i czyny, do samego końca, zakończone na ostatniej rozmowie braci przez telefon satelitarny.
Musisz wylądować. Dacie radę. Damy radę. I to nie było przypadkowe hasło ampanii wyborczej Szydło.
PiS Kaczyńskiego też nie jest święty. Zamiecione po dywan?
Do dziś nie rozliczono spółki Telegraf, powiązanej z Porozumieniem Centrum, ówczesną partią braci Kaczyńskich. Spółka startowała z kapitałem założycielskim w wysokości 250 mln ówczesnych złotych. W ciągu kilkunastu miesięcy kapitał ten wzrósł do ok. 30 mld zł, dzięki wpłatom państwowych firm, choć spółka nie prowadziła żadnej działalności. Wokół PiS powstał układ stowarzyszeń, fundacji i nieformalnych
ruchów, które wspierają partię. Założycielami i członkami władz tych satelitów są najczęściej działacze Prawa i Sprawiedliwości. Dziś satelity nie dają PiS- owi
pieniędzy, świadczą za to na jego rzecz swego rodzaju usługi outsourcingowe. Finansują wydawnictwa, imprezy i akcje promujące partię Kaczyńskiego. Ma to ogromną przewagę nad finansowaniem z partyjnej kasy - odbywa się poza rozliczeniami i kontrolą Państwowej Komisji Wyborczej.
Nagroda dla prezesa ważniejsza od Sejmu i budżetu.
Pierwotnie sejmowe głosowania nad ustawą budżetową były planowane na piątek na godz. 17.30. Ale plany zmieniono, bo Jarosław Kaczyński o godz. 19 miał odebrać w warszawskim Teatrze Palladium nagrodę Człowieka Roku od "Gazety Polskiej"
Ale nie wszystkim było w smak świętowanie prezesa. Na skutek przesunięcia głosowań posłowie opozycji musieli siedzieć do pierwszej w nocy w Sejmie.
- Czy my jesteśmy podporządkowani kalendarzowi jednego tylko posła?! Mamy taki sam mandat parlamentarny jak pan prezes - oświadczyła po
wznowieniu obrad po godz. 21 posłanka PO Monika Wielichowska .
- Przesunięcie głosowań jest skandalem i bolszewickim traktowaniem ludzi - skomentował całą sytuację Paweł Kukiz w Radiu Zet. Wtórowała mu posłanka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer .
- Do dziś odsypiam nagrodę "Gazety Polskiej" dla pana prezesa - rzuciła.
26 01 2016 Ponoć Putin ma ujawnić treść ostatniej rozmowy braci prowadzonej przy pomocy telefonu satelitarnego poprzez rosyjskiego satelitę.
Jarosław Kaczyński od pierwszego dnia po katastrofie w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. nie ułatwiał z własnej woli Prokuraturze Wojskowej prowadzenia śledztwa. Nie zgłosił się dobrowolnie do Prokuratury w celu wyjaśnienia szczegółów organizacji drugiej kampanii prezydenckiej jego brata
Lecha Kaczyńskiego, której integralnym elementem była prywatna, zakończona tragicznie wycieczka.
Jarosław Kaczyński manipulował całe życie działaniami politycznymi brata Lecha Kaczyńskiego, ustawiał i nadzorował jego kroki i czyny, do samego końca, zakończone na ostatniej rozmowie braci przez telefon satelitarny.By nie ponosić osobistej odpowiedzialności za swoje czyny Jarosław Kaczyński ustawicznie terroryzuje i dołuje towarzyszy partyjnych w trockistowskim, permanentnym procesie osłabiania partii PiS. Partii traktowanej przez Jarosława Kaczyńskiego jako jego dożywotni i prywatny folwark. Odciąganie opinii publicznej w Polsce i na całym świecie od sprawy odpowiedzialności konkretnych osób za śmierć
96 osób w katastrofie pod Smoleńskiem ma zapewnić mu miejsce na Wawelu obok brata. Ewentualnie zamiast brata.
Naczelnik przy pomocy Macierewicza buduje swoje imperium oparte na katastrofie smoleńskiej. Dziś wystarczy tylko popierać teorię zamachu by otrzymać intratne stanowisko. Ponoć Putin chce ujawnić treść ostatniej rozmowy pomiędzy braćmi.
Macierewicz pyta oficerów: co wiesz o zamachu
- Czy brał Pan/Pani udział w zacieraniu prawdy o Smoleńsku? -na takie pytanie muszą odpowiedzieć oficerowie Służby Kontrwywiadu Wojskowego, jeśli chcą kontynuować służbę.
Poufna ankieta zawiera 38 pytań i większość z nich dotyczy właśnie katastrofy w Smoleńsku - pisze "Gazeta Wyborcza"

26 01 2016 SKĄD SIĘ WZIĘŁA NEO-TARGOWICA ?

Najkrócej na to pytanie można odpowiedzieć: za moskiewskie i berlińskie pieniądze. Bo taki był początek tej „wolnej” Polski, gdy za moskiewską
pożyczkę uratowano funkcjonariuszy PRL, zaś za niemieckie marki zbudowano partię liberalną. Wszystko to zostało ubrane w teatr pt. „Obrady Okrągłego Stołu”, gdzie podzielone zostały wpływy komunistów i liberałów, zostawiając Polaków na przysłowiowym lodzie, zaś z Polski tworząc „teoretyczne państwo” – rodzaj neo- kolonii. Polacy zostali kolejny raz potraktowani jak siła robocza, a więc wykorzystywani i pozbawieni wszelkich praw. Dopiero
po 25 latach od „odzyskanej wolności” Polacy przebudzili się – wyrzucając na bruk okupacyjne władze. I tu zaczął się ambaras

Nie ma co wspominać czasów rozbiorów oraz okresu barbarzyńskiej napaści Hitlera i wojsk niemieckich na Polskę w 1939 roku, co zapoczątkowało II wojnę światową. Nie można jednak zapomnieć, że w wyniku niemieckiego barbarzyństwa i pięcioletniej okupacji Polska znalazła się pod sowieckim nadzorem na okres kolejnych 45 lat ! I gdyby nie kolejni zdrajcy, kolejna Targowica, Polska stała by się wolnym krajem już w 1990 roku! Ale wtedy postanowiono uratować PZPR w ramach tzw. „grubej kreski”. I choć oficjalnie sztandar PZPR został wyprowadzony, to przecież towarzysze radzieccy wsparli pożyczką funkcjonariuszy
partii. Żeby mieli kasę na wykupienie upadających zakładów pracy. I tak nastał w Polsce czerwony kapitalizm, a ci co o Polskę walczyli znaleźli się na bruku. Przypomnieć należy, że plan „urynkowienia” polskiej gospodarki powstał jeszcze w KC PZPR, a jego twórcą był pracownik Instytutu Marksizmu i Leninizmu tow. Balcerowicz. To on w „wolnej” Polsce ten program wprowadził, a u jego boku i na jego naukach wyrósł kolejny „zbawca” Polski czyli Ryszard Petru. Twórca partii Nowoczesnej, gdzie w tle pojawiły się także gigantyczne pieniądze.
To wszystko przypomina powstanie liberalnej partii (KLD) 25 lat temu, której by nie było, gdyby nie niemieckie marki. Przez 25 lat ten lewicowo-liberalny, a w gruncie rzeczy po-sowiecki i pro-niemiecki system, skutecznie doił Polaków, którzy tak jak byli, tak pozostali pariasami Europy. Polacy stali
się w „wolnej” Polsce nędznie ogołacanymi wyrobnikami, zaś sama Polska niemiecką neo- kolonią. Nic więc dziwnego, że upadek lewicowo-liberalnych rządów wzbudził takie wzburzenie w Niemczech.

Źródło: niepoprawni.pl
25 01 2015 Czy podjęte zostaną kroki w celu wyjaśnienia tej narodowej tragedii?
Śmierci w niewyjaśnionych okolicznościach około 200 osób i to tych zajmujących wysokie stanowiska państwowe. A ilu było tych pomniejszych zastraszonych, zagłodzonych, pozbawionych opieki medycznej?
Pierwszą ofiarą demokracji był jej ojciec chrzestny Geremek. Zgodnie z powiedzeniem że rewolucja pożera własne dzieci. Kiedy usunięto Geremka który jak Tito trzymał twardą ręką zarówno lewicę jak i prawicę rozpętała się się brutalna wojna Polsko – polska.
A oto jej rezultaty.
Nawet w czasach krwawych rządów komunistów w Polsce nie zginęło lub nie zmarło w tajemniczych okolicznościach aż tylu obywateli, liderów lokalnych społeczności, przywódców którzy byli w stanie zorganizować ulicę by walczyła o swoje prawa. Przerażające jest to, że pomijane są najbardziej oczywiste dowody wskazujące na zbrodnię a przyjmowane najbardziej bzdurne scenariusze, byle tylko pasowały do wizji ekip rządzących. Oczywiście można zakładać, że były to śmierci samobójcze albo w wyniku wypadków. Można wierzyć, że to czysty przypadek, że nasiliły się w okresie pełnych miłości rządów wybieranych demokratycznie przez naród. Można. Nikt nikomu nie zabroni takiej naiwności. Ale za naiwność zazwyczaj słono się płaci. Państwa za taką naiwność mogą zapłacić utratą niezależności. Dziś do tego już nie są potrzebne rozbiory. Wystarczy uzależnienie energetyczne, osłabienie
militarne i sprowadzenie społeczeństwa tylko do roli kredytobiorców, którzy będą szczęśliwi jeśli wystarczy im na kolejną ratę.
Z tymi wszystkimi zjawiskami mamy dziś do czynienia w Polsce.
Budowanie państwa na smoleńskim błocie i śmierci, przy pomocy Polaków zamienionych w klientów obcych banków, z wyprzedanym narodowym majątkiem trwa w najlepsze. Aż strach pomyśleć, co zostanie z Polski gdy POPiS będzie jeszcze dalej sprawował władzę. Źródło: niepoprawni.pl
20 01 2016 Po debacie w Parlamencie Europejskim.
W Parlamencie Europejskim premier Beata Szydło nie powiedziała nic nowego powtarzała to co w Polsce ogłasza PiS. Że KE nie ma najmniejszego pojęcia co się dzieje w naszym kraju, bo całą wiedzę czerpie ze stronniczych mediów, które kłamią A nieodpowiadanie na wątpliwości
Unii to strategia samobójcza.
Argumenty typu „To nie my, tylko PO psuła demokrację” też nie zrobią najlepszego wrażenia. Bo doskonale wiadomo, że mówienie o machlojkach przeciwnika, z reguły stanowi usprawiedliwienie własnych machlojek. To polityczny elementarz. I paru europosłów natychmiast to wychwyciło.
Nieustanne odwoływanie się do prawa załatwiania polskich spraw na polskim podwórku pokazało, że premier Szydło nie ma pojęcia czym jest UE i na jakich opiera się zasadach.
Oczywiście premier Szydło uczyniła pewne koncesje na rzecz „dialogu”. Mówiła „dziękuję” i twierdziła, że chce naprawić nieporozumienia. Ale robiła to w stylu, który przypominał mi jedną z ulubionych książek mojej córki z wczesnego dzieciństwa: „O kruku, który uczył się grzeczności”. Ów kruk
na wstępnym etapie swej edukacji kopał w zadek, a potem mówił: „Dziękuję. Proszę bardzo”. Nie wiedział dlaczego to nie działa.

Panią premier w PE bardzo ostro skrytykowano. Mało kto dał się nabrać. Ale moim zdaniem jeszcze bardziej pogrążyli ją zwolennicy. Kilku egzotycznych polskich europosłów-błaznów, bredzących na wyścigi. I kolejni rycerze słusznej sprawy - reprezentanci francuskiego Frontu Narodowego, stanowiący polityczny odpowiednik trędowatych, których premier Szydło wyraźnie polubiła. Jeśli było coś z jej zapewnień o dobrej woli było jeszcze do uratowania, oni to zniszczyli.
Szydło broni się przed oskarżeniami europosłów i cytuje... papieża.
- Uważam, że Polska nie zasługuje na to, by w tej chwili być oceniana przez KE - przekonywała europosłów Beata Szydło. Ale nie udało się jej się rozwiać wątpliwości europosłów.
- Jako premier zastosowała pani wszystkie triki - stwierdził Guy Verhofstadt i zarzucił Beacie Szydło, że nie udziela odpowiedzi na pytania.
Źródło newsweek.pl
15 01 2015 Celem Petru są wcześniejsze wybory pisze holenderska gazeta.
Wywiad z R. PetruTłumaczenie: Urszula Czerwiński Vriesema.
W czwartkowej NRC Handelsblad (gazeta wieczorna) ukazał się wywiad z R. Petru pod tytułem “Polska pierze własne brudy w domu”. Przedstawia się w nim jako prowadzący ostrą walkę z rządem lider opozycji, który jest przeciw obcej ingerencji w sprawy polskie i praniem brudów poza własnym krajem.
Ale w dalszej rozmowie sam sobie zaprzecza “jedzie po bandzie” po prezesie J. Kaczyńskim i PIS. Według niego PIS jest jeszcze gorszy od Orbana, “bo łamie prawo, Orban z poparciem 2/3 je stanowił. Celem blitzkreg’u Kaczyńskiego jest zemsta, działa szybko, bo uważa, że trzeba kuć żelazo póki gorące”. Pytany o przyszłość odpowiada: “Polacy chcą przywódcy jak pan Rutte (liberalny premier Holandii). Mają aspiracje. Nie każdy wierzy w 500 złotych do ręki, jak Kaczyński myśli”. Dostaje się też PO, która, zdaniem Petru, obiecywała wolny rynek, a skończyła socjalistycznie. Na pytanie o czym
będzie rozmawiać z Rutte, Petru odpowiada: “Nowoczesna chce wejść do europejskiej rodziny partii liberalnych. Chcę pokazać politykom
holenderskim, że Polska jest normalnym, europejsko nastawionym krajem…z okropną historią.

-Potem zamierza pan doprowadzić do przyspieszonych wyborów?
-Tak ,taki mam cel. I to jest możliwe. PIS zacznie tracić popularność, wzrośnie niezadowolenie w jego szeregach. Jeszcze tego nie widać, ale ja to czuję”

– tym zdaniem Petru kończy wywiad.
Streszczenie jest wiernym tłumaczeniem wybranych fragmentów wywiadu, którego autorami są Pieter van Os i Roeland
Termote.źródło:http://www.nrc.nl/next/2016/01/14/polen-doet-zn-eigen-vuile-was-wel-1580278
Petru zniknie ze sceny politycznej tak jak Palikot z tym że dużo szybciej. Przecież to pajacyk w rękach Lewandowskiego, Balcerowicza, Rostowskiego reprezentujących interesy BŚ. Naciski na nowe władze w Polsce trwają by nie zatrzymały federalizacji Europy. Chodzi o to, by ogromne pieniądze z Polski stabilizowały inne państwa, by miały one kontrolę nad technologiami wdrażanymi w naszym kraju.
07 01 2016 Jarosław Kaczyński o sytuacji w Polsce i jej przyszłości.
Ponieważ prezes Prawa i Sprawiedliwości bardzo rzadko wypowiada się na temat aktualnych wydarzeń dotyczących sytuacji wokół pierwszych poczynań rządu
premier Beaty Szydło, pozwalam sobie przytoczyć na tym forum dłuższy wywiad, jakiego udzielił w okresie świąteczno-noworocznym pewnemu zakonnikowi. Jarosław Kaczyński – znany przede wszystkim od ćwierć wieku jako zagorzały państwowiec – stawia diagnozę, że ustrój Polski został zawłaszczony przez wąskie wpływowe grono, i omal zdruzgotany. Uzasadnia prospołeczne inicjatywy legislacyjne swej partii, nazywa po imieniu niektóre działania przeciwników ładu i porządku publicznego (np. w odniesieniu do poczynań prominentnych prawników używa słowa rokosz), analizuje sytuację w mediach i możliwości ich naprawy (ku prawdzie), uchyla też rąbka tajemnicy odnośnie dalszych planów by sprostać zagrożeniom, zwłaszcza atakom pod pretekstem "obrony demokracji"
Warto, aby jak największa liczba Polaków znała przemyślenia lidera, który od 26 lat (też wcześniej) myśli po polsku i działa dla Polski, dobra jej
mieszkańców i państwa jako całości. Sądzę, że w naszej historii - i to niezależnie od opcji ideowej poszczególnych historyków - obiektywnie
J. Kaczyński będzie postrzegany jako jedna z najważniejszych pozytywnych postaci w jej dziejach. Dobrze dla Polski, że nie zginął nad Smoleńskiem...?

O co toczy się dzisiaj spór w Polsce i jakie są strony tego sporu?

– Spór w Polsce toczy się, można powiedzieć, o dwie sprawy. Sprawa pierwsza, która troszkę umyka uwadze opinii publicznej, a także komentatorów, to spór o to, czy Polska ma być państwem demokratycznym czy korporacyjnym. Bo spór o Trybunał Konstytucyjny to w wielkiej mierze właśnie spór o to, czy w Polsce mechanizmy demokratyczne, a więc te związane z wyborami, są rozstrzygające dla kształtu życia publicznego, czy też jest to jeden z istotnych, ale nie najważniejszy i decydujący mechanizm, bo władza jest – w gruncie rzeczy – w ręku korporacji. Korporacji, które tworzą aparat państwowy. Aparat państwowy nie jest czymś uzależnionym od mechanizmu demokratycznego, tylko ma bardzo daleko idący zakres autonomii, który rolę mechanizmu demokratycznego zasadniczo ogranicza. Taką koncepcję państwa swego czasu sformułował w przemówieniu w Sejmie – mówiąc o aferze Amber Gold – Donald Tusk. Tak to wprost zostało wyłożone. To jest taka głęboka istota sporu, o której się teraz nie mówi.
Jeżeli chodzi o sprawy bliższe, to chodzi o to, czy będą mogły być realizowane te wszystkie przedsięwzięcia, które składają się na dobrą zmianę, o której mówimy, czy też nie będą mogły być realizowane. Jestem głęboko przekonany, że Trybunał, po tym zamachu z czerwca 2015 roku, miał być tym punktem, swego rodzaju bastionem, o który rozbijałyby się wszelkiego rodzaju nasze próby zmiany. Mówię nie tylko o zmianach np. w wymiarze sprawiedliwości czy w mediach, ale chodzi także o takie zmiany, jak 500 złotych na dziecko. Tutaj też bez trudu średniej klasy prawnik mógłby sobie wymyślić, w jaki sposób Trybunał mógłby uniemożliwić tę zmianę – przez odpowiednie orzeczenie, przedstawiając do tego siebie jako ten, który chce dać więcej. Tylko że to „więcej" jest już niemożliwe, nierealizowalne. Mówiąc krótko, tutaj są dwie sprawy. Jedna to zablokowanie tej dobrej zmiany, zablokowanie zmiany, która ma nadać naszemu życiu społecznemu inny, dużo bardziej sprawiedliwy, uczciwy i jednocześnie efektywny kształt, a z drugiej strony jest to spór o to, jak ma wyglądać polskie państwo – czy w Polsce demokratycznej ma być rzeczywiście czymś realnym, decydującym o kształcie naszego życia, czy też ma być tylko jednym z mechanizmów kształtowania tego życia – i to wcale nie mechanizmem najważniejszym.
Jakie są prognozy lidera obozu rządzącego na 2016 r.?
– Sądzę, że wśród różnego rodzaju oporu będziemy realizować nasz program, i że ten program będzie przynosił Polsce efekty. Zarówno w skali ogólnej, jak i
dla poszczególnych grup społecznych. Chciałbym państwu powiedzieć, że ilość pieniędzy, która będzie płynęła na wieś z programu „500+", będzie większa niż to, co płynie z dopłat do rolnictwa. Naprawdę sytuacja się poprawi. Jeśli ktoś uważa, że 4-osobowa biedna rodzina, która będzie otrzymywała
2 tys. zł miesięcznie, na tym nie skorzysta i jej możliwości się nie poprawią, to kompletnie nie zna życia. Nawet w tych zamożniejszych rodzinach te 500 zł przy dwójce dzieci też ułatwi życie. Wierzę w to, że Polacy wydadzą te pieniądze racjonalnie. Wielu przed dopłatami – zanim te dopłaty [unijne do rolnictwa ] na wieś się pojawiły – uważało, że one nie będą dobrze przez polską wieś wykorzystane, a okazało się, że były bardzo racjonalnie spożytkowane. Bardzo podniósł się poziom tzw. skolaryzacji. Ci najbiedniejsi, którzy przedtem nie mieli na to, żeby ich dzieci mogły chodzić do szkół średnich, te pieniądze zyskali, dzięki czemu te dzieci zaczęły chodzić do szkół. Takich przykładów było więcej. Polacy są – w ogromnej większości, bo jest przecież zróżnicowanie – Narodem racjonalnym, który wie, co robić z pieniędzmi. Chociaż mogą się zdarzyć patologie, to generalnie rzecz biorąc, to poprawi sytuację polskich rodzin – tych średnio zamożnych i tych, którzy żyją niemal w nędzy. Tam, gdzie tych pieniędzy już naprawdę bardzo brakuje, to tę nędzę zmieni w sytuację ciągle jeszcze słabą, ale jednak dużo lepszą. Uważam, że to jest bardzo dobre posunięcie, które wynika z potrzeby narodowej, związanej z groźbą depopulacji Polski, ale także ze zwykłej przyzwoitości. Źródło: niepoprawni.pl
06 01 2016 Skończmy z tą Polską. Czyli krótka i przygnębiająca historia o tym jak PIS wziął Polskę na własność.
Mam trzydzieści dwa lata. Mieszkam z dziewczyną, z którą nie mam ślubu. Jestem wegetarianinem. Moja dziewczyna jeździ na rowerze. Mój ojciec jest prawosławny, moja matka jest protestantką. Urodziłem się w Warszawie i w dzieciństwie parę razy byłem w cerkwi, w której pięknie śpiewają. Byłem też w kościele ewangelicko-augsburskim, w którym jest miła atmosfera i zdarzają się świetne koncerty. W szkole zamiast religii miałem wolne. Inne dzieci mi zazdrościły. Nie jem mięsa, bo żal mi zwierząt, które są poddawane potwornej, obrzydliwej przemocy. Zazdroszczę determinacji weganom. Uważam, że obowiązkiem każdego cywilizowanego kraju jest inwestowanie w odnawialne źródła energii. Mam nadzieję, że kiedyś w ogóle nie będziemy zabijać zwierząt. Mam nadzieję, że kiedyś nie będzie ludzi uprzedzonych do innych kultur, nie będzie rasistów, nie będzie szowinizmów. Mam nadzieję, że kiedyś nie będzie Polski. Chociaż przez chwilę.
O Polskę najłatwiej sobie wytrzeć gębę. Polską można wszystko wytłumaczyć, na Polsce można zbijać kasę, Polskę można doić ile wlezie, na Polsce można sobie urządzić karierkę. Jeśli ktoś jest wystarczająco cwany, może z Polski żyć przez dziesięciolecia i nie narzekać. To, co w polskości najlepsze można z niej wymazać, wielką literaturę przyciąć, wielkie dylematy przeoczyć. Polskość jest wielka tam, gdzie jest trudna. Tam gdzie jest zbyt prosta, zbyt jednoznaczna, jarmarczna, zaściankowa staje się potworkiem, z którym trudno się żyje. Ostatnio żyjemy z nim dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu.
Najlepiej z Polski żyje oczywiście prezes Kaczyński, człowiek trudniący się polskością całe swoje dorosłe życie. Nie podejmę się wyliczenia ile kosztuje Polskę prezes Kaczyński, bo zdaje się, że najbardziej spektakularne momenty kariery prezesa jeszcze przed nami, a za każdy z nich przyjdzie nam słono zapłacić.
Poseł Stanisław Pięta też trochę już z Polski wyciągnął. Czwarta kadencja w Sejmie, a przed objęciem coraz bardziej wątpliwie prestiżowej funkcji polskiego
parlamentarzysty, związany ze SKOK-ami. Czyli wiadomo. Parę tygodni temu poseł napisał na Twitterze, że jeśli „funkcjonariusz publiczny zaangażuje się w hecę WOŚP, niech nazajutrz składa raport o zwolnienie ze służby”. Jurek Owsiak nie podoba się prawicy od dawna, wytyka mu się, że nie każdą zebraną złotówkę przeznacza na cele charytatywne i tak dalej. Ile by nie przeznaczał i tak bije posła Piętę na głowę, bo na posła Piętę i jego kolegów Polska tylko wydaje, a na Owsiaka nie. Posłance Pawłowicz nie będziemy niczego wyliczać, bo z posłanki jest chociaż jakaś korzyść – mówi na głos to, co bardziej przytomni parlamentarzyści PiS-u zachowują dla siebie.
A jak w końcu Europa się odwróci, jak nas wreszcie prezes Kaczyński, prezydent Duda, premier Szydło, ministrowie Waszczykowski, Macierewicz i Ziobro wypchną poza europejską wspólnotę wartości prosto w ręce Putina, wtedy podniesie się lament, że nas znów zdradzono. Podczas gdy
zdradziliśmy się sami. Polska historia hańby jest, niestety, długa i niespecjalnie barwna. Ludzie nowej władzy i ich medialni klakierzy zajęli w niej miejsce odpowiednio eksponowane. Na ich upadek będzie się oczywiście patrzyło ze złośliwą przyjemnością. Tylko szkoda czasu. Może więc niechże już ta Polska zdechnie, będzie nam wszystkim trochę lżej. Będziemy się mogli lepiej zrozumieć – jak ktoś palnie jakąś bzdurę, to palnie, a nie wyrazi troskę o polską rację stanu. Jak ktoś będzie doił podatników, bo się nie potrafi zabrać do innej pracy, to się będzie nazywał cwaniaczkiem, a nie patriotą. To Polską tłumaczą się zwyrodnialcy, którzy biją cudzoziemców na ulicach polskich miast, albo urządzają palenie Żyda na wrocławskim rynku. Z Polską w sercach maszerują ulicami miast szowiniści, faszyści i zadymiarze. Ta Polska nie ma nic wspólnego z Polską jej prawdziwych bohaterów. Może więc czas z tej Polski zrezygnować? Chociaż na chwilę. Źródło Newsweek.pl
04 01 2016 Polska pod nadzorem KE? Tego nawet Breżniew nie wymyślił !
Z czeluści piekła dochodzi już rechot Breżniewa i pierwszych sekretarzy związku sowieckiego, którym do głowy nie przyszło, by podległy im kraj, jakim niewątpliwie była PRL objąć oficjalnym nadzorem KC KPZR, czyli Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Ten nadzór oczywiście był, ale nie jawny - aby nie doprowadzić do rewolty w okupowanym kraju.
Dziś, w ramach postępu i integracji z Unią Europejską, czyli z Eurokołchozem – zapowiedź komisarza UE Guenthera Oettingera, który opowiedział się za
objęciem Polski nadzorem KE w związku ze zmianami w mediach – jest witana z aplauzem przez wszystkich zdrajców, którzy swoją radością udowadniają, że po 25. latach Polska stała się kolonią. Czyli „teoretycznym państwem”, o którym z pogardą wypowiadali się członkowie rządu PO w czasie kolacyjek w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Oni chętnie wezwali by Bundeswehrę na pomoc, aby odzyskać władzę w Polsce – kraju okupowanym i traktowanym zwłaszcza przez Niemcy, jako ich kolejny land. Zgodnie z najnowszymi planami, to Polska miała być landem do którego zjadą imigranci z krajów arabskich, na co wstępnie zgodziła się premier Kopacz. Te plany Angeli Merkel pokrzyżowali sami Polacy, wybierając Andrzeja Dudę na prezydenta i PIS w
wyborach parlamentarnych.
To, czego nie udało się Stalinowi i Breżniewowi, to do czego nie udało się sprowadzić Polski przez Jaruzelskiego, który osobiście domagał się interwencji Armii Czerwonej – miało być możliwe po 25 latach od odzyskania „wolności”. I choć jakąś „wolność” w Polsce nadal mamy, to skandaliczne wypowiedzi polityków Eurokołchozu, w tym Martina Schulza, Fransa Timmermansa i teraz Guenthera Oettingera dowodzą, że Polska nie jest wolna i musi się bić o swoją niepodległość.
Dlatego agitatorzy „teoretycznego państwa” codziennie już mówią o wojnie, zagrzewając wyprane mózgi by wyszły na ulicę w „obronie demokracji” – a w istocie – w obronie koryta tych wszystkich, którzy z Polski zrobili „teoretyczne państwo”. Po 25 latach od „odzyskania wolności”, okupacyjne władze stworzyły z Polski republikę bananową, którą spokojnie mogą sobie wycierać usta lewackie brukowce niemieckie, niemieccy politycy i komisarze Eurokołchozu, chodzący na pasku Angeli Merkel. Do pełnego wizerunku „teoretycznego państwa” i neo-kolonii niemieckiej należy dodać fakt, że aż 80% polskich mediów drukowanych jest w niemieckich rękach, a żurnaliści tam zatrudnieni to zwyczajni agitatorzy – funkcjonariusze Ministerstwa Prawdy.
Czy to było możliwe za komuny ? Owszem, obowiązkowo kolportowano „Kraj Rad”, a „Trybuna Ludu” większość swych stron poświęcała przedrukom z sowieckiej „Prawdy”. Jednak sowiecka ekspansja nie sięgała tak daleko, jak dziś sięga ekspansja niemieckich mediów. Dlatego to przegrani politycy oraz zatrudnieni w niemieckich mediach redaktorzy ślą prośby o interwencję Eurokołchozu w Polsce. To oni nakłaniają Polaków do rewolucji, potwierdzając tym samym, że także demokracja w Polsce jest tylko teoretyczna. Oni liczą, że wyroki demokracji, które zmiotły władze okupacyjne III RP zmieni ulica. Że w wyniku wojny domowej i masowych demonstracji (o czym marzą wszyscy faszyści i bolszewicy, ukryci za ekranem TVN, TVP, Superstacji oraz polsko- języcznych mediów) – Polska wróci do grona krajów „miłujących pokój”.
Ta widoczna już wojna z Narodem Polskim (póki co medialna) przypomina próby odzyskania niepodległości przez Węgry i Czechosłowację za komuny. Jak pamiętamy – te kraje udało się ostatecznie spacyfikować przy pomocy czołgów Armii Czerwonej i Paktu warszawskiego, co dzisiaj rodzi nadzieję „resortowych dzieci”, post-komuny i lewactwa, że także Eurokołchoz się ostanie. Ot, choćby przy pomocy bratniej pomocy wojsk Budeswehry…
Dlatego na skandaliczne i poniżające Polskę słowa komisarza UE odpowiedział jedynie dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy, Marek Magierowski: Mam nadzieję, że zarówno Komisja Europejska, jak i niektórzy europarlamentarzyści, którzy równie ochoczo krytykują dzisiaj rząd, za to co robi choćby w przypadku ustawy medialnej, żeby pochylili się i przyjrzeli się temu, co działo się w ostatnich latach w Polsce. Czy rzeczywiście jest mowa o tym, co podnosił wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans, że istnieje groźba, że naruszona zostanie zasada pluralizmu mediów publicznych. Przepraszam, ale w ostatnich 8 latach nie mieliśmy pluralizmu za grosz w mediach publicznych i wtedy żaden komisarz europejski, żaden europarlamentarzysta nie ubolewał" - powiedział w niedzielę w "Kawie na ławę" Marek Magierowski.
Źródło: niepoprawni.pl

04 01 2015 Naród nie dorósł do demokracji! Nie sprawdził się i powinien iść do wymiany.

Dzisiejsza tak zwana demokracja polega na tym ze jeden decyduje a wszyscy odpowiadają za wydane i realizowane autokratyczne decyzje.
Nie tępcie stonki bo każda zabita stonka to cios prosto w serce zadany imperializmowi. Władzuńka nasza ukochana to lubi się zabawić tylko ten naród zrobił się taki jakiś markotny ni do tańca ni do różańca. Przecież to był kolejny rok ze wszech miar dla władzy wszelakiej udany tylko naród się nie sprawdził i powinien iść do wymiany.
"Naród nie potrafi interpretować prawa, gdyż jest to materia zawiła." Ten cytat ilustruje stan umysłów środowisk do niedawna rządzących. Dlatego potrzebni są szamani, którzy naród wyręczą. Naród po prostu nie dorósł do demokracji?
Polacy są w fatalnej sytuacji, bo ilekroć otwierają drzwi by wyjść z domu, do środka wsypuje się im masa śmieci, którymi ich zasypano. Okien też nie da się otworzyć, bo zamiast świeżego powietrza sypią się do środka śmieci. Jak nie TK, to KOD czy PO- czesna, przepisy lub regulaminy takie lub owakie. Śmietnik po prostu. Spróbujmy więc część tych śmieci usunąć.
Władzę najwyższą czyli Sejm wybiera suweren czyli naród, delegując nań swoje uprawnienia. Jest rzeczą oczywistą, że nie może być władzy wyższej od najwyższej. Zatem Sejm nie może delegować swojej władzy na jakąkolwiek inną instytucję by ta nie wyrastała ponad władzę suwerena czyli narodu i nie stała się władzą absolutną ograniczą jedynie poprzez akt normatywny obowiązujący wszystkich obywateli czyli konstytucję. Do interpretowania co autor konstytucji miał na myśli w jej zapisach, powołany jest wyłącznie sam autor czyli wyłącznie Sejm. Sejm może powołać komisje sejmowe dla ułatwienia sobie pracy, ale one są tylko organami Sejmu a nie władzą nadrzędną i są mu podporządkowane.
Wynika z tego, że powołanie TK było zabiegiem bezprawnym – Sejm nie może uchylić się od odpowiedzialności za stanowione prawo przy pomocy takich kruczków prawnych jak cedowanie swoich obowiązków na TK. Ale podobnie jak może wyznaczać komisje sejmowe może wyznaczyć TK do rozpatrywania zgodności ustaw z konstytucją, po czym sejm musi podjąć decyzję co do orzeczeń TK, czy je akceptuje czy nie. Nie ma miejsca na kruczki prawne przy pomocy których Sejm mógłby outsourcingować swoje obowiązki, swoje władcze uprawnienia. Można by przecież ten proceder pączkowania i tworzenia piramid władzy i nad władzy kontynuować w nieskończoność - Sejm powołuje komisję, komisja powołuje komitet, ten z kolei powołuje radę i tak dalej.
Tak więc wniosek ostateczny jest dwoisty – albo powstanie TK było efektem pomyłki albo stał za nim pomysł zablokowania demokracji. Źródło: niepoprawni.pl
03 01 2016 Umrą pod płotem.
Niektórzy uważają, że jeśli składka na ubezpieczenia społeczne nie będzie obowiązkowa, to ludzie nie będą oszczędzać na starość i gdy nie będą zdolni do pracy to będą umierać pod płotem. Albo zrobią krwawą rewolucję. Większość ludzi nie myśli o starości i niem oszczędza - i dlatego państwo musi przez całe życie o nich dbać i przemocą odbierać im owoce ich pracy, by ich potem na starość utrzymywać. Ludzie to jakoby nieodpowiedzialne bydło. Tak nas traktuje lewica.
Wszystko to opiera się na fałszywym założeniu, że oszczędzanie na starość musi polegać na odkładaniu pieniędzy. Ale przecież człowiek gromadzi majątek na
wiele różnych sposobów! W wolnym kraju nie ma możliwości zostania bez utrzymania na starość, nawet jeśli się nie oszczędza żadnych pieniędzy. Każdy człowiek, nawet skrajnie biedny, gdy nie musi płacić obowiązkowych składek, jest w stanie w swoim życiu tak zarabiać, by dorobić się własnego domu, czy mieszkania. Dziś w Polsce dla wielu biednych jest to nieosiągalne, bo legalna praca jest obciążona horrendalnymi podatkami i składkami. Chodzi mi o normalny, wolny kraj, w którym podatki są niskie, nie ma żadnych obowiązkowych składek na ubezpieczenia społeczne i mamy wielokroć większą swobodę w budowaniu sobie domu.
Więc jeśli taki biedak nic więcej nie oszczędzi, to co najwyżej na starość odda komuś ten swój dom w zamian za emeryturę z możliwością mieszkania w tym domu do końca życia. To się dziś nazywa odwróconą hipoteką. Ale tego nie trzeba dekretować w prawie, albo tworzyć specjalny produkt bankowy. Na wolnym rynku bez problemów znajdzie się wielu ubezpieczycieli, którzy wymienią dożywotnią rentę za mieszkanie. Na ludziach dłużej żyjących stracą, a na krócej żyjących zyskają. Można wielkość takiej renty oszacować tak, by mieć w dłuższej perspektywie zysk i by wszyscy dostawali kwotę
pozwalającą godnie żyć nawet na wyższym poziomie niż w czasie, gdy pracowali. Wysokość tej renty będzie zależała od wieku tego, kto zawrze umowę ubezpieczeniową i wartości jego domu. Im później przejdzie na emeryturę i im droższe będzie mieć mieszkanie, tym więcej renty dostanie. I zrobi to kiedy chce, a nie kiedy państwo mu na to pozwoli.
Ale oczywiście zawsze można zamiast takiego rozwiązania oddać się na utrzymanie zstępnych, którzy zechcą dom odziedziczyć w zamian za opiekę. Takich będzie większość. Normalni, bogobojni ludzie utrzymają rodziców z miłości - niezależnie od tego na jaki spadek będą liczyć. A cyniczni degeneraci utrzymają rodziców z powodu nadziei na spadek. A samotnych i tych, którzy wydziedziczą dzieci, utrzymają firmy ubezpieczeniowe, które przejmą dom tak samo jakby go odziedziczyli. Proszę też zauważyć, że ci, którzy dom odziedziczą, lub przejmą w ramach ubezpieczenia, dostaną też tym samym zabezpieczenie na swoją starość. Więc jeden dom zastąpi emeryturę kilku pokoleniom ludzi. Więc w wolnym kraju będziemy mieć i domy i zabezpieczenie na starość. Bez płacenia żadnych składek na ZUS!
W państwie bez ZUS-u liczba ludzi, która nie dorobi się przez całe życie mieszkania będzie tak małym marginesem, że nawet kilkutysięcznej demonstracji nie zorganizują, a już na pewno nie dadzą rady zrobić żadnej rewolucji. Na dzisiejsze kwoty śmiało za wszystkie składki, jakie płacimy na ZUS przez całe życie, można mieć spory dom. Polacy, których bieda wypycha do USA czy Londynu dorabiają się tam domu w kilka, góra kilkanaście, lat. Ale nawet ten ewentualny margines biednych bez domu nie będzie musiał umierać pod płotem, bo dla promila obywateli spokojnie starczy pomocy udzielanej przez
organizacje charytatywne.
Problem pojawia się dopiero w państwie, które pobiera obowiązkowe składki na ZUS, co prowadzi w sposób nieuchronny do bankructwa takiego systemu. Wtedy będzie rewolucja, bo większość na starość zostanie na lodzie. Albo większość starców po prostu umrze pod płotem. Albo państwo się ich humanitarnie pozbędzie dokonując eutanazji. Do tego prowadzi obecny socjalizm. Źródło: niepoprawni.pl
30 12 2015 Więźniowie mają lepiej niż emeryci.
Darmowa opieka medyczna, darmowe lekarstwa, jedzenie przynoszone pod nos! To tylko niektóre z przywilejów, jakimi cieszą się osadzeni w polskich więzieniach! Jak informuje służba więzienna, miesięczne utrzymanie jednego przestępcy kosztuje prawie 3 tys. zł! To o wiele więcej niż wynoszą świadczenia milionów emerytów. Czy więc seniorzy powinni wejść na drogę występku, by w końcu zacząć godnie żyć?
94 zł dziennie, 2,9 tys. zł miesięcznie i prawie 34,5 tys. zł rocznie.
To przeciętne koszty utrzymania jednego osadzonego w 2014 roku! Nic dziwnego, że najstarsi Polacy patrzą na te liczby z zazdrością i żalem. Bo mimo że przez całe lata uczciwie harowali, to ok. 80 proc. seniorów w całym kraju musi utrzymać się za mniejsze kwoty, a 635 tys. z nich otrzymuje od ZUS mniej niż 1200 zł brutto miesięcznie! Z tych pieniędzy muszą opłacić rachunki czy kupić lekarstwa. Więźniowie takich zmartwień nie mają. Nie czekają godzinami w kolejkach do lekarzy specjalistów, mają darmowe leki. Wśród różnych
świadczeń m.in. na koszt podatnika mogą leczyć zęby. W 2014 r. z takiej możliwości skorzystało prawie 2 tys. z nich. Tymczasem wizyta u dentysty to niemały wydatek dla przeciętnego Kowalskiego, nie mówiąc już o emerycie! Podobnie jest z jedzeniem, które musi dziennie mieć przynajmniej 2600 kalorii oraz określony skład, jeśli chodzi o witaminy i składniki odżywcze.
- Oni tam za kratkami mają wszystko. Telewizory, komputery, opierunek i opiekę lekarską. Ja po dwóch udarach nie mogę sobie pozwolić, by wykupić
wszystkie leki. A taki więzień leczenie ma darmo - złości się Augustyn Kurowski (82 l.) z Ługów Retek (woj. mazowieckie), który po 40 latach pracy jako inseminator ma zaledwie 970 zł emerytury.
W wiezieniu nie jest tak źle ba jest nawet lepiej jak na wolności. Na portalu kobiecym Kobiety.lodz.pl założonym przez działaczkę kobiecą Bognę
Stawicką taką radę znalazłem. Jesteś emerytem? Rząd mówi nie ma dla ciebie miejsca w domu starości?
Nasz plan daje każdemu kto ma 65 lat lub więcej pistolet i 4 kule. Możesz zastrzelić 2 posłów i 2 ministrów lub tylko ciężko ranić. Oczywiście to znaczy, że
idziesz do więzienia, gdzie będziesz dostawał 3 posiłki dziennie, miał dach nad głową, ogrzewanie i opiekę zdrowotną o jakiej możesz tylko marzyć? Potrzebujesz zęby? Nie ma problemu. Okulary? Fraszka. Wymiana biodra? Też do załatwienia. Nerki, płuca, serce? Wszystko zabezpieczone
( i twoje dzieci mogą przyjechać i odwiedzać cię tak często jak to robią teraz). I kto będzie za to płacił? Ten sam rząd, który ci właśnie powiedział, że go na to nie stać aby dać ci miejsce w domu opieki nad starszymi! I ciekawy dodatek jako wiezień nie musisz płacić podatku dochodowego.
28 12 2015 Mamy chamy złoty róg! Jana Bogatki, kurzastopa.blog
Po raz pierwszy w historii II PRL Polacy mogą sięgnąć po niepodległość mając komfortową większość w Sejmie. Czy uda się? Czy ostanie się nam ino sznur? Czy też gorszy sort, gestapowcy, targowiczanie, trzecie pokolenie ubeków, czworaki, komunistyczny pomiot, resortowe dzieci i wnuki, złodzieje, ćwierć inteligencja i komuniści zadecydują na ulicy, czy wybory, odrywające po ośmiu latach od koryta układ, są ważne, czy nie?
Post scriptum: histeria partyjnych, liberalnych* (niegdyś publicznych) i z nimi zaprzyjaźnionych, zagranicznych mediów nie ustaje. Garść tytułów z czołówki
popularnego portalu onet.pl: „Kompromituje się nie tylko jako prezydent, ale i jako prawnik”, „Spór o TK. Sejm wnosi o umorzenie postępowania”, „GW”: „PiS zwiększa uprawnienia do podsłuchów”, „TNS Polska dla „Fakt”: pozycja Dudy zagrożona”, „Sprawa Trybunału naraża na szwank relacje z USA?”, „Pełna kadencja tego rządu będzie niespodzianką”, „Fakt”: naukowiec porównał Dudę do tchórza?

I tak codziennie, w koło Macieju.
Kiedy składałem w Wigilię życzenia żonie kuzyna (dobiega 80-tki) ta załamanym głosem zapytała, co będzie z demokracją w Polsce. Za komuny, pracując w handlu zagranicznym na lukratywnych, zagranicznych placówkach ( na liście Wildsteina, jak zapewnia, znalazła się przez pomyłkę), takich pytań nie stawiała. Dziwne, co? Przynajmniej wiem, o jaką demokrację jej chodzi.
Jedno jest pewne: jak się nam ostanie sznur, jak uda się medialny zamach stanu, to największe nawet manifestacje na 11 Listopada nic nie dadzą. Media ogłoszą, że populiści wyszli na ulice. Warchoły i wichrzyciele. Wrogowie demokracji. Bo mamy demokrację parlamentarną, a nie uliczną.
Konstytucyjny porządek! I tak Polska uratowana z łap narodowych socjalistów ( to nie kiepski dowcip, tak o PiS mówi szef frakcji liberałów (ALDE) w Parlamencie Europejskim, Guy Verhofstadt i nikt mu za te słowa nie napluje w ryj) pozostanie tym, czym jest – barakiem taniej siły roboczej dla przodujących państw UE! A każdy mieszkaniec Pierdzi Dolnej będzie mógł z dumą mówić sobie – ja żem Europejczyk! Źródło: kurzastopa.blog
Internauci piszą.
Gdyby Henryk Sienkiewicz urodził się np. 200 lat później i pisał trylogię o obecnych czasach, o okresie załamywania się wewnętrznych rządów oligarchii ubecko-
solidarnościowej, to prolog zaczynałby się też podobnie. Rok 2015 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia. Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny peowska szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się z Dzikich Rezydencji i niszczyła oraz grabiła wszystko, co jeszcze było możliwe do zrabowania i pomnożenia swoich majątków, a zarazem było przepowiednią wielkich afer, które wybuchały kolejno, a że nikt sprawców nie ścigał i nikt z grabieżców gardła za to nie dał, oburzenie ciemiężonego ludu na tego rodzaju bezeceństwa było powszechne. Latem zdarzyło się wielkie zaćmienie słońca, a wkrótce potem kometa pojawiła się na niebie. W Warszawie widywano też nad
miastem mogiłę, krzyż ognisty w obłokach, gorejącą wartowniczą budkę i gejowską tęczę; odprawiano więc posty i dawano jałmużny (śmieciowe zapłaty ludziom za ich pracę), gdyż niektórzy twierdzili, że zaraza spadnie na kraj i wygubi rodzaj ludzki. Był to również rok wyborczy i wszelakie przewidywania oraz proroctwa wskazywały, że nastaną nowe czasy dla Rzeczypospolitej, czego wszelaka podejrzanej konduity magnateria przyjąć do wiadomości nie
chciała,
nie zważając nawet na to, że panujący ówcześnie Donald Tusk zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji i zabrawszy swój dwór, pospiesznie uszedł do Brukseli. Za Tuskiem i jego świtą ciągnął się nieskończony i pstry jak wąż orszak limuzyn wiozących rodziny tych wszystkich, którzy po opuszczeniu kraju
przez miłościwie im panującego nie chcieli pozostawać w granicach Rzeczypospolitej, o której już powszechnie mówiono, że to nie państwo jest, ale "ch(...), d(...) i kamieni kupa". A był po temu czas najwyższy, by ucieczką się salwować, gdyż poczęły zrywać się jakieś szumy, jakoby zwiastuny burzy bliskiej; jakieś
dziwne wieści przelatywały od sioła do sioła, od futoru do futoru, na kształt owych roślin, które jesienią wiatr po stepach żenie, a które lud perekotypolem zowie. W miastach szeptano sobie o jakiejś wielkiej wojnie, lubo nikt nie wiedział, kto i przeciwko komu ma wojować. Coś zapowiadało się wszelako. Twarze ludzkie
stały się niespokojne. I latem spełniła się przepowiednia, a gdy wataha - tymi słowy namiestnik Sikorski z Chobielina nazywał zbuntowanych przeciw nowej władzy - opanowała kraj i pomstę czynić okrutną poczęła, krwawe rzezie co i rusz wstrząsały państwem tak dalece, że kraje z zachodnich rubieży Polski z niepokojem patrzyły co dzieje się w Rzeczypospolitej. Nawet władcy i rządzący tymi krajami ostro łajać poczęli tych, którzy nowy porządek w Polsce zaprowadzać zamiar mieli i krzty litości nie okazywali tym, których o zdradę oskarżono i w pień hordy rokoszan zamierzali wyciąć ku przestrodze innych, którzy by lojalności nowej władzy dotrzymać nie zamierzali i jakiekolwiek knowania z nieprzyjaciołami Rzeczypospolitej zamiar takowy podjąć zamyślali."
27 12 2015 Beata Szydło w Telewizji Trwam: Polacy zdecydowali, że rządzić ma Prawo i Sprawiedliwość.
Różnym lobby to się nie podoba Beata Szydło wypowiedziała się też w sprawie ataków na PiS. - Ci, którzy dzisiaj wyprowadzają ludzi na ulice, wyprowadzają ten spór polityczny poza granice Polski, to budzi zastanowienie. Jaki jest interes by uderzać w rząd i państwo polskie zagranicą? A to Polacy w demokratycznych wyborach zdecydowali, że rządzić ma Prawo i Sprawiedliwość. Najróżniejszym grupom interesu, różnym lobby to się nie podoba. Oni bronią własnego interesu politycznego, a nie demokracji - powiedziała Beata Szydło.
Siedem cudów braci Kaczyńskich, poczytajcie:
1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR.
2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w
maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut, a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce
3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, nasze orły zabawiają się w reżimowej TV.
4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji, z kręgu doradców Lecha Wałęsy nie zostaje internowany.
5) Cud piąty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982-1989.
6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji ujawnia swoją teczkę dopiero po naciskach prasy.
7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą w czasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym?
22 12 2015 "Gdyby Jezus przyszedł na ziemię, ojciec Tadeusz Rydzyk kazałby go zbojkotować"
– mówi nam reportażysta Marcin Wójcik, który spędził dwa lata wśród słuchaczy Radia Maryja. Właśnie ukazała się jego książka „W rodzinie ojca mego”
poświęcona toruńskiemu radiu.
Newsweek: W zbiorze pojawia się reportaż o żonie, którą mąż zamordował na oczach dzieci. Ona słuchała Zetki, on Radia Maryja. Chcesz pokazać, że treści, które płyną z toruńskiego Radia mogą doprowadzić do tragedii?
Marcin Wójcik: To, co robi ojciec Rydzyk jest szalenie nieodpowiedzialne. Telefony do Radia Maryja, wieczorne i nocne audycje, to często wylew nienawiści do
inaczej myślących. Ale ojciec Rydzyk i jego dziennikarze na ogół tych nienawiści nie komentują, zostawiają w przestrzeni, te nienawiści żyją swoim życiem.
Jeśli więc słuchacze słyszą, że grzesznika można zabić, a ojciec prowadzący tego nie prostuje, to taki mąż, którego żona słucha Zetki, nie modli się i ubiera za krótko, po kilku latach słuchania Radia Maryja i mając problemy emocjonalne, w furii chwyta nóż i zabija żonę, która chce od niego odejść.
Newsweek: To sekciarskie.
Marcin Wójcik: Przede wszystkim nieewangeliczne. Tam jest ciągła walka, nienawiść, podsycanie złych emocji, obrażanie, wytykanie. Jezus nikogo nie
wytykał, nie obrażał się na tych, co inaczej myślą, kazał oddać to, co cesarskie Cesarzowi, to co boskie Bogu. Myślę, że gdyby Jezus dzisiaj przyszedł na ziemię i głosił Ewangelię, to ojciec Rydzyk nawoływałby z anteny do jej bojkotu. Nie, nie żartuję, naprawdę tak myślę. Dlatego tym bardziej mnie dziwi, że
biskupi wskazują na Rydzyka jako ostoję Kościoła. Przez dwanaście lat należałem do Ruchu Światło-Życie, przez pięć lat studiowałem teologię i z tego co pamiętam, wiara zawsze ma iść w parze z rozumem. Jeżeli go nie ma, to wiara staje się fanatyzmem. Mam wrażenie, że w ostatnich latach polski Kościół kroczy bez rozumu.
Newsweek: Podczas pracy nad książką chodziłeś z Rodziną Radia Maryja modlić się o multipleks, zapisałeś się do szkoły ojca Rydzyka. Czy dostrzegasz jakąkolwiek szansę na porozumienie się z jego zwolennikami?
Marcin Wójcik: Takiej szansy póki co nie widzę. Mogłoby do tego dojść tylko wtedy, gdyby ojciec Rydzyk zaczął takie nici porozumienia puszczać w
świat. A on tego nie zrobi, bo to oznaczałoby koniec jego imperium - zbudowanego na poczuciu zagrożenia. Ludzie Radia Maryja mają poczucie, że Radio Maryja to jest ich Arka. Ale żeby była Arka, to dookoła musi być ocean i wzburzone fale. Źródło Newsweek.pl

22 12 2015 Sejm upamiętnił prezydenta Kaczyńskiego. Tylko Niesiołowski był przeciw.
Pan Niesiołowski od kilku dni ma u mnie wielkiego plusa. Bowiem tylko on był przeciw przyjęciu uchwały przez sejm, dotyczącej upamiętnienia dziesiątej rocznicy zaprzysiężenia Lecha Kaczyńskiego na prezydenta. Już tylko jeden krok dzieli nas od KRLD.
W poniedziałek wieczorem Sejm zagłosował za przyjęciem uchwały, dotyczącej upamiętnienia dziesiątej rocznicy zaprzysiężenia Lecha Kaczyńskiego na prezydenta.
Posłowie i senatorowie zebrani na uroczystym Zgromadzeniu, składając hołd pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wyrażają przekonanie, że Prezydent
działając w Wolnych Związkach Zawodowych, Solidarności, pełniąc wysokie funkcje państwowe, społeczne i samorządowe, zabiegając skutecznie jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej o budowę podmiotowej pozycji Polski i naszego regionu w polityce międzynarodowej, oddając sprawiedliwość ludziom walczącym o wolność naszej Ojczyzny, czynnie uczestnicząc w rozwiązywaniu licznych konfliktów społecznych, przypominając idee Solidarności, której zawsze był wierny, dobrze przysłużył się Polsce.

Tylko jeden poseł był przeciwko przyjęciu uchwały upamiętniającej dziesiątą rocznicę zaprzysiężenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Chodzi o parlamentarzystę Platformy Obywatelskiej – słynącego z łagodności i wyważonych opinii na temat wszystkiego, co związane z Prawem i Sprawiedliwością – Stefana Niesiołowskiego. W zasadzie to nie powinno dziwić. Niedawno w Radiu Zet poseł Platformy Obywatelskiej zaatakował śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, stwierdzając, że w czasach pierwszej „Solidarności” był „trzeciorzędnym działaczem, zupełnie marginalnym”.
(…) w nowej wersji historii porozumień gdańskich i strajków sierpniowych wyrasta na głównego bohatera tego, pomniejsza się, pomija się Lecha Wałęsę, a eksponuje się Lecha Kaczyńskiego. To fałszowanie historii, pisanie historii od nowa z pomijaniem autentycznych bohaterów, a wstawianiem na to miejsce bohaterów fikcyjnych, to robili komuniści i to dzisiaj robi PiS i to robi organizacja Solidarność pana Dudy, Piotra Dudy, która nie ma nic wspólnego z tą „Solidarnością”, której znaczek z dumą nosiłem, i za którą spędziłem sporo czasu w więzieniu – oświadczył goszczący u Moniki Olejnik Niesiołowski. Źródło Niezależna.pl
21 12 2015 Czy zmiana jest możliwa?
Polska to dziwny kraj. Nasza bogata kultura i tradycja oraz tysiącletnia historia zbroczona krwią bohaterów, stoją w odwiecznej sprzeczności z typowym dla nas warcholstwem i pieniactwem. Od początku państwowości daliśmy się poznać światu, jako naród twórczy i waleczny. Od zarania dziejów stawiamy opór naszym sąsiadom szukającym sposobu by nas zniszczyć i upodlić. Zjednoczeni w obliczu klęski, podzieleni w triumfie, brniemy przez wieki znacząc swój szlak szeregiem spektakularnych porażek. Rozbudowana martyrologia naszej nacji nie ma sobie równych, zaś nasze osiągnięcia i chwile triumfu są niezmiennie deprecjonowane. Nasz los kształtowany jest przez narodowy charakter w stopniu nie mniejszym niż przez zewnętrzne okoliczności. Najdzielniejsi z dzielnych, rządzeni przez najpodlejszych z podłych – cytując za Churchillem, to streszczenie naszej niedoli. Jak to się dzieje, że naród tak wielki w swej istocie, pada zawsze ofiarą swoich własnych przedstawicieli? Czy naszego odwiecznego braku pokory, będącego zarówno źródłem naszej mocy, jak i przyczyną słabości, nie da się jakoś opanować?
Październikowe wybory parlamentarne były spektakularnym pokazaniem przez naród sitwie rządzącej dotychczas Polską czerwonej kartki. Nowe twarze w Sejmie oraz zwycięstwo starych, co prawda, jednak dobrze rokujących na przyszłość dało promyk nadziei. Wyciągnięty z tylnego rzędu działaczy przez sztabowców PiS-u i wykreowany na zbawcę Polski dokonał rzeczy zdałoby się niemożliwej, bowiem przełamał społeczny strach przed partią Kaczyńskiego. To jego zwycięstwo otworzyło im drogę do władzy, którą teraz się cieszą.
Włodarze Polski, niezależnie od proweniencji, jak jeden mąż upatrują ratunku dla kraju w obcych ośrodkach decyzyjnych. A przecież jedyna nadzieja dla kraju znajduje się tu nad Wisłą, w sercach i umysłach Polaków, będących olbrzymim i niedocenionym kapitałem. Wystarczy tylko wziąć ich w karby dyscypliny i wskazać kierunek, świecić przykładem, a nie wprowadzać zamęt i konsternację. Tylko silna, narodowa władza będzie w stanie zapewnić nam świetlaną przyszłość. Nie krętacze i aferzyści, tym bardziej nie postkomuchy przefarbowane na prawicowców, grzmiące z sejmowej mównicy na system, który sami współtworzyli.
Manipulacja społeczeństwami za pomocą mediów nigdzie chyba nie przynosi tak obfitych plonów jak u nas. Zdecydowana większość Polaków za nic ma sobie samodzielne myślenie. Przeciętny przedstawiciel naszej nacji śledzi świat za pomocą ekranu telewizora, czekając co wieczór z rozdziawioną gębą na kolejną dawkę manipulacji i zakłamania, jakie zostaną mu zaserwowane. Przyjmując to wszystko za prawdę, burzy się i stęka nad losem kraju, powielając jedynie schematy zaszczepiane mu przez innych, nie podejmując trudu samodzielnego myślenia. To smutna konstatacja, lecz nie miejmy złudzeń, tak długo jak będą nami rządzić dranie i prostacy niczego nie osiągniemy. W obecnych warunkach możemy być tylko wasalem silniejszego lub roztopić się
w wielokulturowym europejskim tyglu, zatracając tożsamość i odcinając się od korzeni.
Wytrzymałość narodu w końcu jednak osiągnie punkt krytyczny
i przełamana zostanie bariera lęku niedopuszczająca do głosu prawdziwych elit naszego kraju. Na razie pozostaje nam stawianie oporu postępującej destrukcji i szykowanie się do ostatecznych rozstrzygnięć.Źródło: niepoprawni.pl
19 12 2015 Dorn: Kaczyński tworzy oddziały urzędniczo -dziennikarskich janczarów.
– Paraliż TK potrzebny jest do przejęcia kontroli nad mediami publicznymi i urzędami państwowymi – mówił Ludwik Dorn w programie Moniki Olejnik.
– Prezydent popełnia delikt konstytucyjny nie przyjmując ślubowania. Cały spór o niepublikowanie polegał na tym, że po zakończeniu kadencji Andrzej
Duda mógłby się bronić tym, że nie było ślubowania, bo nie było publikacji. Ale pani Kempa i premier Szydło zaczęły mieć na głowie prokuratora. To okazało się bardziej niebezpieczne, bo do tego, by je postawić przed Trybunałem Stanu byłaby potrzebna bezwzględna większość w Sejmie, co jest
realne za 4 lata – tłumaczył zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego Ludwik Dorn.
Kaczyński mówi, że Trybunał uniemożliwiłaby „rozpędzenie bandy kolesiów”. Tymczasem chodzi o stworzenie w administracji i mediach ze zwolenników i karierowiczów oddziałów, swoich janczarów urzędniczo-dziennikarskich. To historia stara jak świat – mówił Monice Olejnik.
Czego chce Kaczyński?
– Kaczyński myśli - co z tego, że mam prezydenta i premiera, skoro jest manufaktura pogardy, co z tego, gdy nie mam narzędzi zakorzenionych w strukturze państwowej? Jego wypowiedzi są politycznie przemyślane. Wie, że słupki rosną i spadają - mówił. Dla prezesa PiS zdaniem Dorna liczą się fakty i kolonizacja obszarów państwa – urzędy i media publiczne.
– Kaczyński porównywał krytyczne materiały w prasie zachodniej do agresji ZSRR na Czechosłowację, jego zdaniem UE jak Sojuz czeka, by zdławić dążenia
narodu. Nie wszyscy, którzy głosowali na PiS mają takie zdanie. To musi wzbudzić opór. I nie trzeba donosów do Brukseli – prognozował były polityk Prawa i Sprawiedliwości.
Monika Olejnik pytała także o stosunek Dorna do comiesięcznych spotkań pod Pałacem Prezydenckim.
– Mam krytyczny stosunek do miesięcznic. To pogańska impreza – odparł Dorn. – Żałoba trwa rok, jest dogmat o świętych obcowaniu, opłakaliśmy i wracamy do życia. To co dzieje się 10. każdego miesiąca to pogańskie rytuały o charakterze partyjnym. Teraz z udziałem asysty honorowej, co jest symbolicznym
zawłaszczaniem polskich sił zbrojnych, rzecz, która mnie mocno oburza – dodał. Źródło: Newsweek.pl
18 12 2015 Dygnitarze III RP wzywają do wojny z Prezydentem Dudą !
Słowa prawdy o III RP, które wypowiedział prezydent Andrzej Duda w czasie obchodów Grudnia 70’ w Gdyni i w Szczecinie, rozwścieczyły dawnych dygnitarzy III RP. Rozwścieczyły tych wszystkich, którzy uwili sobie po 1989 roku dostatnie życie w wyniku układ z komuną, z ubecją i ze zwyczajnymi mordercami - zdradzając idee „Solidarności”.
Bo czy nieprawdą były historyczne słowa Prezydenta Dudy, który wypowiedział w Gdyni w dniu 17 grudnia 2015 roku : „Przyklękam w pamięci i hołdzie o wszystkich tych, którzy polegli, zostali ranni, cierpieli, byli prześladowani przez całe lata i nigdy nie doczekali się od III Rzeczypospolitej
elementarnej sprawiedliwości, sprawiedliwości na poziomie prawnym, sprawiedliwości na poziomie państwowym” ?

Bolszewicka telewizja nie pokazała jednak burzy oklasków po tych słowach prezydenta, choć resortowi redaktorzy z ochotą prowadzą wywiady z "pokrzywdzonymi"  słowami prezydenta Dudy dygnitarzami III RP. Bo dygnitarzom III RP, którzy utożsamiają się z systemem stworzonym w wyniku układu w
Magdalence jest dzisiaj wstyd za…..Prezydenta Andrzeja Dudę.
Prezydent Andrzej Duda naruszył bowiem niewzruszalny do dzisiaj układ „okrągłostołowy”. Zgodnie z tym układem prawda o Grudniu 70’ nie mogła być publicznie wypowiedziana, a zbrodniarze którzy doprowadzili do masakry do dziś powinni być nietykalni.
Przypomnę więc dzień17 grudnia 2010 roku pod pomnikiem Ofiar Grudnia 70’ w Gdyni. Przybyły na uroczystości Grudnia 70’ prezydent Bronisław
Komorowski został wybuczany przez świadków Grudnia 70’, a gdy odjeżdżał rozległy się gwizdy i okrzyki: "złodzieje", "bandyci". Komorowski już więcej nie pokazał się pod gdyńskim pomnikiem w kolejne rocznice Grudnia 70’…

Widzę też w telewizji głęboko przestraszonego Wałęsę, z którym wywiad oczywiście prowadzi resortowy żurnalista Kraśko. Kapral Wałęsa – niczym dzielny
generał Jaruzelski grozi puczem, skróceniem kadencji prezydenta, oraz wojną domową ! Bez wątpienia Wałęsa - ten groteskowy „przywódca” - nie będzie się wahał, by wezwać Bundeswehrę na pomoc ! Tym bardziej, że czerwonemu bankierowi Petru także jest wstyd za prezydenta Dudę ! Proszę - taki młody i już
postkomunista, gotowy pójść na barykady razem z Bolkiem, dygnitarzem Borusewiczem i zapewne z tramwajarką Henryką, uhonorowaną sutą emeryturą specjalną za plucie na ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Czy nie jest więc prawdą, że oni stoją nadal tam, gdzie stało ZOMO ? Czy wy wszyscy przestraszeni ujawnieniem prawdy o Grudniu, o agentach, a układach naprawdę sądzicie, że Polacy zaczną się bić między sobą o to, aby Kiszczakowi zrobić powtórny pogrzeb – tym razem z asystą wojskową i państwowymi honorami ?! Bo o tym właśnie mówił prezydent Andrzej Duda przy pomniku Ofiar Grudnia 70’ w Gdyni - co tak oburzyło dygnitarzy III RP: Wstyd za tę III RP, która z honorami wojskowymi i państwowymi pochowała większość oprawców z 1970 roku. Wstyd, zwyczajnie wstyd !
To, o czym bredzi dzisiaj Wałęsa, czy też jego sobowtór Bolek - czyli o wojnie domowej, o pozbawieniu legalnie wybranego prezydenta władzy - to przejaw
strachu przed rozwaleniem na zawsze układu „okrągłego stołu”. Układu, który wykreował nie tylko miernoty, ale i złodziei, oszustów i zwyczajnych zdrajców. Tych, którzy pozbawili Polskę przemysłu, a Polaków pracy, prawdy, sprawiedliwości i nadziei.
W sytuacji, gdy dawne ikony „Solidarności” już jawnie drżą przed obaleniem post-komuny - przerażenie tow. Kwaśniewskiego nie dziwi nikogo.
To temu b. członkowi KC PZPR trafiła się (podobnie zresztą jak Jaruzelskiemu) fucha prezydenta w „wolnej” III RP. Gdyby nie „okrągły stół” Kwaśniewski i jemu podobni musieli by pójść do normalnej pracy, by związać koniec z końcem – co dotyczy większości ofiar komuny. „PiS chce zburzyć III RP, proponuje nam
rewolucję” – mówi drżącym głosem Aleksander Kwaśniewski w "Kropce nad i"
. To jest „Kropka” prowadzona w „wolnej” Polsce przez zasłużoną dla propagandy III RP żurnalistkę, której kariera zaczęła się w 1982 roku - w mroku stanu wojennego… „To spór między tym, co zbudowaliśmy przez ostatnie 25 lat na kompromisie, a IV RP, którą próbował wdrożyć Jarosław Kaczyński” - kontynuuje Kwaśniewski w "Kropce nad "i" . „PiS chce zburzyć III RP !” – wykrzykuje na koniec wywiadu z M.O. b. sekretarz KC PZPR, któremu III RP dała więcej, niż mógł mu dać peerel.
I tu macie rację towarzyszu Kwaśniewski i wy wszyscy, wystraszeni po słowach prezydenta Dudy beneficjenci III RP ! Po 25 latach okazało się, że nie da się niczego pozytywnego zbudować na zakłamaniu i na kompromisie z mordercami. Skoro bowiem doszło do takiego właśnie kompromisu, to
jak nazwać w takiej Polsce zwyczajne złodziejstwo ? To nic nieznaczący epizod. Czym jest sprzedanie się premiera III RP Niemcom? Czym są codzienne świństwa, gnojenie ludzi, skazywanie niewinnych i skarżenie się do Europy za przegrane wybory ? To błahostka, skoro się Polaków zdradziło ! Tam w Magdalence i przy „okrągłym stole” oraz sto tysięcy razy przez ostatnie 25 lat „wolnej” Polski….
Źródło: niepoprawni.pl
Oprawcy za komuny musieli się czaić, ukrywać, chować twarz. Robić różne zmyłki. Kamuflować się. Może nawet i cierpieli? A dziś głowy wysoko podniesione i wszelkie zaszczyty i honory mają. A to między innymi zasługa braci Kaczyńskich.
14 12 2015 Jarosław Kaczyński dyktator?
Kłopot z J. Kaczyńskim polega na tym, że jego władza nie opiera się na argumencie siły, tylko na sile argumentu - nie zarządza godzin policyjnych, nawet nie używa inwektyw w stosunku do politycznych przeciwników, nie myśli o Berezie Kartuskiej (chociaż ze względów na liczbę przestępstw gospodarczych poprzedniej rządzącej ekipy - można byłoby "zaludnić" niejedno wiezienie). W państwie, które niedawno uzyskało prawdziwą wolność, w którym została zniszczona fizycznie istotna część inteligencji - trudno jest rządzić demokratycznie. Polska stała sie łatwym stosunkowo łupem dla międzynarodowego kapitału - ze stanu podległości weszła (głównie za sprawą rządów ostatnich ośmiu lat) w stan półkolonii. Bez Legii Cudzoziemskiej i czołgów została podporządkowana światowym graczom bankowym - przy pomocy eksportu kapitału przekształcili nasz kraj w rezerwuar taniej, a stosunkowo dobrze wyedukowanej siły roboczej. Wg specjalistów w tej dziedzinie - co roku wyprowadzane są z Polski ok 100 mld. zł., co przy odpowiedzialnej gospodarce mającej na celu dobro kraju nie miałoby miejsca. Oczywiście, że owo "dojenie" państwa nie mogłoby się odbyć bez współpracy z rodzimymi koryfeuszami zarządzającymi gospodarką. Pewną dolę muszą otrzymywać, mają koszty związane z utrzymaniem władzy - to też kosztuje, ale w rachunku ostatecznym opłaca się i to bardzo. Powstała grupa społeczna, która w ten stan rzeczy doskonale się wpisała - to beneficjenci układu; fakt, że naród jest wyzyskiwany, że mógłby sie rozwijać dwa razy szybciej - ich nie interesuje - liczy się osobista kariera, osobisty dostęp do kasy. Otóż państwo spętane takimi układami finansowym, towarzyskimi, korporacyjnymi - jest niezmiernie trudno naprawiać. Wszyscy zainteresowani utrzymaniem status quo czując się zagrożonymi w swoich interesach zrobią wszystko, by do tego nie dopuścić - Właśnie obserwujemy to zapamiętanie w walce o ochronę swoich interesów. Istniała opozycja i jej lider Jarosław Kaczyński - kłopot polega na tym, że jednak opozycja wygrała wybory parlamentarne, a wszystkie przetrwalniki w rodzaju opanowanych mediów (nawet publicznych), czy "swój" Trybunał Konstytucyjny - też jakoś nie powodują utraty zaufania do nowych rządów.
Źródło: niepoprawni.pl
Kaczyński po długo oczekiwany zwycięstwie założył maskę odnowiciela i obiecuje narodowi że miniony okres błędów i wypaczeń już się nie powtórzy. Znaczy się Kaczyński jest taki sam ale nie ten sam. Jarosław Polskę zbaw a przecież to co mamy to też zasługa braci Kaczyńskich. W czasie obrad okrągłego stołu Jaruzelskiego, Kiszczaka po nogach całowali a dziś to wielcy opozycjoniści.
Demokracja po kaczemu w Ciemnogrodzie.
"Jarosław, Polskę zostaw!" Tysiące ludzi na ulicach Trybunał jest w tej chwili „redutą obrony wszystkiego, co w Polsce jest złe".
„Nie można dopuścić, by wyrok Trybunału z 3 grudnia został opublikowany” – stwierdził Jarosław Kaczyński.
Kwiczycie jak świnie które mają iść na rzeź. A co to będzie kiedy zacznie się......

13 12 2015 Demonstracje pod domem Kaczyńskiego w obronie demokracji.
Zbliża się gorący weekend dla Jarosława Kaczyńskiego. 13 grudnia obchodzić będziemy rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Z tej okazji zapowiadane są
marsze i demonstracje. Jednocześnie pod domem prezesa PiS zgromadzić mają się obywatele, według których łamane są zasady demokracji w Polsce. Przybyli pod dom prezesa PiS'u spotkają na miejscu policję.
Demonstracje przed domem Kaczyńskiego to jest protest przeciw nadużywaniu władzy przez klan Kaczyńskich, Jaruzelskich, Bierutów, Gomułków, Wałęsów etc. etc. W czasie obrad okrągłego stołu bracia Kaczyńscy działali na niekorzyść Solidarności w tam czasie ruchu był to ruch robotniczy. No a co później zrobili to dziś widać, czuć a niedługo będzie słychać.
Kaczyńscy w czasie obrad okrągłego stołu Jaruzelskiego, Kiszczaka po nogach całowali a dziś to wielcy opozycjoniści.
Doczekaliśmy czasów demokracji. Kłamczuch kłamczuchowi kłamstwo zarzuca. Złodziej złodzieja okrada. Oszust oszusta oszukuje. Polska to niezły Meksyk
nawet sędziowie mają brudne ręce. Moim marzeniem jest by partie, związki zawodowe były dla ich członków a nie liderów, przewodniczących. A to może zapewnić tylko samofinansowanie. Tylko wtedy pozbędziemy się wujków, cioć, bratanków i bratanic, a także teściowych, zięciów, szwagierek, kumów i kumoszek.
Dlaczego wyszli na ulice? "Bo jest tragicznie, a będzie gorzej" Przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie zebrał się prawdziwy tłum. W zorganizowanej przez Komitet Obrony Demokracji demonstracji udział wzięło ok. 50 tys. osób, które protestowały przeciwko ostatnim działaniom rządu i
prezydenta.
"Niech ich ręka boska broni podnieść rękę na prezesa"
Oczywiście, że policja będzie chroniła dom prezesa - mówi w rozmowie z Fakt24 wiceszef MSW Jarosław Zieliński. Minister odpowiedzialny za policję
i BOR komentuje w ten sposób środki ostrożności, które zostaną podjęte podczas zapowiedzianej przez przeciwników PiS demonstracji pod domem szefa Prawa i Sprawiedliwości na warszawskim Żoliborzu. To jednak nie koniec rewelacji. Z ruchu zostanie wyłączona cała ulica, przy której stoi dom Kaczyńskiego.
Do tej pory demonstracje 13 grudnia, w rocznicę wprowadzenia w Polsce stanu wojennego, odbywały się zazwyczaj pod domem gen. Wojciecha Jaruzelskiego. I to właśnie ta analogia najbardziej oburza wiceszefa MSW. - Stawianie na równi prezesa Kaczyńskiego z gen. Jaruzelskim, odpowiedziallnym za wprowadzenie stanu wojennego i rozlew krwi, jest niepojęte - mówi nam wiceminister. - Uważam, że to jest straszne nadużycie. Nie wiem, jak to się mogło stać - dodaje.
A mnie to wcale nie dziwi bo Jaruzelski był wujem dla Kaczyńskiego. A skoro go nie ma?
PIS nie chce marszałków z PO. Złożono pozew!
Prawo i Sprawiedliwość złożyło do sądu pozew, w którym kwestionuje legalność samorządowych władz wojewódzkich z Platformy Obywatelskiej. Partia Jarosława Kaczyńskiego chce jak najszybciej pozbyć się marszałków z PO.
Kaczyński o "najgorszym sorcie Polaków". Przesadził?
– Mam nadzieję, że marszałek zwróci się o unieważnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego – powiedział w Telewizji Republika prezes PiS, Jarosław Kaczyński. Szef partii rządzącej mówił o tym, o czym mówi zazwyczaj: atakowaniu Polski przez czynniki zewnętrzne, złym wyroku Trybunału Konstytucyjnego i o “najgorszym sorcie Polaków”, który ma “w genach” donoszenie na Polskę zagranicą.
Wichrzycielskie telewizje judzą i wypychają ludzi na ulicę pod chwytliwymi hasłami o łamaniu demokracji. Stop dzieleniu Polaków przez poubeckie media Gdyby nie histeria trwająca non stop w TVP Info, TVN, Gazecie Wyborczej i innych mózgopraczach, dziś byśmy się spokojnie szykowali do świąt.
PiS jeśli marzy o przeprowadzeniu reform i spowodowaniu, że Polacy poczują swoją podmiotowość, a co najważniejsze będą szczęśliwsi musi jak najszybciej zrobić porządek na rynku mediów. Niby to trywialne i wszyscy o tym wiedzą, ale weszliśmy w stan alarmowy i każda chwila się liczy. Wygląda na to, że właściciele III RP, którym nie udało się sfałszować kolejnych wyborów, by tylko zachować wpływy są gotowi wywołać wojnę domową. Bo czemuż innemu miałby służyć nie spotykany do tej pory poziom agresji wobec legalnie wybranej władzy, szczególnie w telewizji zwanej dla zmyłki publiczną.
07 12 2015 Wróć komuno bo Twój lud kuno. Czas grabarzy.
Wróciliśmy do roku 1989. Ale jesteśmy w sytuacji o wiele mniej sympatycznej niż 26 lat temu. Wtedy Polskę czekał wielki przełom. Dziś – wielki regres. Znowu
posłowie na sejmowej sali skandowali: „Precz z komuną!”, gdy na mównicy pojawił się poseł Piotrowicz, kiedyś skazujący opozycjonistów, dziś zaś
szydzący z opozycji.
Adresatem okrzyków nie powinien być jednak tylko Piotrowicz. Komuną śmierdzi cała operacja demolowania Trybunału Konstytucyjnego przez PiS. Popierający tę operację politycy PiS zdradzają swą bolszewicką mentalność, podobnie jak związani z PiS dziennikarze.
W nowym państwie tworzonym przez PiS w ramach, jak rozumiem „dobrej zmiany”, o wszystkim decyduje pierwszy sekretarz partii PiS. Urząd prezydenta jest iluzją, bo w praktyce mamy co najwyżej Radę Państwa. Za sprawą decyzji pierwszego sekretarza kierowniczej partii i ze względu na całkowitą uległość głowy państwa wobec życzeń sekretarza prezydent pełni funkcję, jaką pełnił w swoim czasie Henryk Jabłoński. Sądy są
jeszcze niezawisłe, ale już nastąpił brutalny atak na sąd najważniejszy, Trybunał Konstytucyjny. Atak na niezawisłość sądów powszechnych wydaje się nieunikniony, co zresztą na konferencji programowej PiS sprzed kilku miesięcy zapowiadano całkiem otwarcie.

W nadchodzącej PRL-PiS, pardon, w PRL-bis, suwerenem też ma być naród. Jakie tam prawo – mówi użyteczny poputczik PiS-owców, Kornel Morawiecki
– najważniejsza jest wola narodu. A uosabia ją sejmowa większość. Nie przez przypadek tę kuriozalną deklarację pana Morawieckiego posłowie PiS przyjęli owacją na stojąco. Skoro najważniejsza jest wola narodu, uosabiana przez większość zarządzaną przez pierwszego sekretarza, prawo musi ustąpić większości z drogi. Trybunał Konstytucyjny jest przeszkodą. Należy go więc zmarginalizować i ośmieszyć. I dokładnie to się dzieje. Fakt, że firmuje tę operację człowiek wybrany przez naród, jest wybitnie smutny. Fakt, że konstytucję notorycznie łamie człowiek, który przysięgał, że będzie jej strzec („tak mi dopomóż Bóg”), jest dla niego całkowicie kompromitujący, dla sprawowanego zaś przez niego urzędu – degradujący.
Źródło: newsweek.pl.

07 12 2015 Biografia Sejmowej Henryki Krzywycoś.

Ponieważ do nowego Jaguara przesiądzie się wkrótce Henryka.
Jej stary tramwaj do zajezdni bocznymi torami się przemyka.

Najbardziej dyspozycyjna z Henryk, najbardziej opozycyjna z motorniczych gdańskich, w okresie jej macierzystego PRL-u pracowała w Gdańsku, siedząc w tramwaju, i gdy brakowało prądu w mieście, symulowała jego zatrzymywanie. Była to jej ulubiona zabawa, czyli symulowanie
działań opozycyjnych.
Dalej czytamy, że udawanie to doprowadziło do kompletnego zastoju komunikacyjnego w stolicy Trójmiasta, a jej współpracownicy na znak protestu przeciwko koleżance- symulantce, nie wyjechali na swoje trasy i rozpoczęli strajk przeciwko Henryce etc. etc.
Henryka Krzywonos nie ma prawa wypowiadać się w imieniu Solidarności – mówią zgodnie uczestnicy wydarzeń Sierpnia 1980 r. zbulwersowani wykorzystywaniem i zakłamywaniem przez obecną posłankę Platformy Obywatelskiej historii pierwszej Solidarności.W ubiegłym tygodniu podczas posiedzenia Sejmu, tuż przed głosowaniem ws. nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, posłanka Platformy Obywatelskiej Henryka Krzywonos, oburzając się na działania obecnego rządu, powoływała się wielokrotnie na swoją legendę. Trzymała w ręku Konstytucję RP z 1997 r. i wymachując nią w stronę Jarosława Kaczyńskiego, krzyczała: „Jest mi wstyd za taki Sejm […] ja tę konstytucję drukowałam w 1982 r.!”.
„Siedzieliśmy i byliśmy poniewierani, drukowaliśmy i robiliśmy różne rzeczy” – wykrzykiwała Krzywonos, która – jak sama twierdzi – w Sierpniu 1980 r. miała zatrzymać tramwaj i tym samym rozpocząć strajki w Gdańsku. Powoływanie się na historię Solidarności zbulwersowało uczestników wydarzeń Sierpnia 1980 r.
– Przede wszystkim, co należy podkreślić, Henryka Krzywonos nie zatrzymała żadnego tramwaju. Pojazd stanął, gdy już wszyscy dołączyli do
strajku i postanowiono odciąć prąd –
podkreśla stanowczo Karol Krementowski, przewodniczący Komitetu Założycielskiego w Gdańskich Zakładach Elektronicznych UNIMOR, doradca Solidarności w ponad stu zakładach na Wybrzeżu. – Nigdy też niczego nie drukowała, nie chciała się angażować nawet w
kolportaż naszych ulotek – dodaje. Źródło: niezalezna.pl
02 12 2015 Zachodzi słoneczko czyli... cierpiący dyro Europy !
...Nawet froterowanie wielkich salonów politycznych może być szkołą dobrych manier, a przecież Donald Tusk froteruje je od ponad 8 lat.
Wydawałoby się zatem, że przez ten czas liznął jednak trochę kultury, ogłady, dyplomacji, elegancji...Mija rok od chwili gdy brukselskie salony stały się jego domem ale wygląda na to, że obraz wielkiego Tuska blednie, i pozycja „dyra Europy” - i w Brukseli, i w łaskach pańci Makreli musi być nieciekawa. Już nikt nie walczy o Donalda, to Donald musi walczyć na każdym kroku, każdym
sposobem by już nie tyle jej bronić, co ocalić resztki.
Są ważne bo Donald ma poważne powody żeby zadekować się w Brukseli na dłużej, a najlepiej ad mortem defecatum.
W Polsce był przez 7 lat człowiekiem-orkiestrą i głównym dyrygentem w jednym ale z kilku powodów uciekł do Brukseli. Podobno żeby awansować.
I „awansował”. Na kelnera.Tak go nazywa niemiecka prasa... Z premiera na kelnera. Pełna degradacja. Jego wieczna protegowana też została boleśnie zdegradowana. Z premiery na posłankę. Przez to berlińska pańcia Donalda straciła spokój bo w Polsce już nie ma komu pilnować niemieckich interesów.
A Merkel będzie się teraz mocno skupiać na nowej polskiej premier. Na pewno będą próby obłaskawiania i „resocjalizacji”, na pewno będzie kijek z marchewką itd., i czas to pokaże. Teraz jedno wiadomo – Beata Szydło zdominowała Donalda i Donald czuje, że pójdzie w cień. Jest zazdrosny, cierpi. A jak bardzo cierpi, pokazał chamskim zachowaniem, opisanym krótko przez niezalezna.pl: „Gdy premier Beata Szydło przybyła w niedzielę na szczyt
Unia Europejska- Turcja w Brukseli, najważniejsze osoby w Europie Angela Merkel i David Cameron witały ją polskim zwrotem "dzień dobry". Całkiem
inaczej zachował się Donald Tusk. Podszedł akurat w momencie, gdy Beata Szydło rozmawiała z kanclerz Niemiec. Przywitał się z Konradem Szymańskim i po angielsku powiedział do obu pań... "nie będę wam przeszkadzał".”
Zachował się jak gentelman z Ujna Górnego, a obie panie potraktował jak podwórkowe plotkarki, które na środku jego boiska ucięły sobie pogaduszki, zamiast wychwalać ostatniego gola z główki Pelego z Sopotu...
No, ale Donald musiał tak. Musiał, gdyż srodze cierpią jego ega – to męskie i „męża stanu”. Cierpi podwórkowy haratacz w gałę i malarz kominów, wysiłkiem wielu melzaczony* na szczyty władzy. Po co? Po to by jego, jego partię, prezydęta- notarjósza tej partii i jego protegowanych strąciła niedorżnięta PiS-owska wataha. Czyli - cały wieloletni wysiłek Donalda w sumie jednymzamachem poszedł w gwizdek. On musiał się tak przypomnieć Angeli, tak zaistnieć w momencie pierwszego spotkania nowej premier RP z jego niemiecką protektorką. To był krzyk - „Halo! Angela, ja tu jestem! To ja jestem ten ważny i jeszcze będę ci potrzebny!”.On musiał pokazać również premier Szydło, że to on jest od niej ważniejszy, wyżej stojący w hierarchii...
Czy rzeczywiście wyżej od premiera? Jedno jest pewne – w hierarchii Donalda na pewno i choćby Beata Szydło zaliczyła podczas swego premierowania więcej plecoklepów, uśmiechów i komplementów od niego, to w jego hierarchii i tak tylko on będzie stał zawsze najwyżej. Zaraz po nim jego protektorzy, a premier Polski – zwłaszcza z PiS-owskim „rodowodem” gdzieś tam na szarym końcu. Powietrze...Ale wracając do zachowania Donalda - ktoś inny albo pozostałby z boku, zostawiając obie panie żeby spokojnie się przywitały, wymieniły kurtuazyjne formułki, albo poczekałby aż skończą i wtedy podszedł, wyraził zadowolenie, że obie panie miały możliwość spotkania się tak szybko po desygnacji pani Szydło na urząd premierski i życzyć im dobrych relacji, dobrej współpracy. No, ale do tego trzeba mieć klasę, trzeba mieć szacunek. Do Polski. I do siebie.Tego ostatniego nie ma z reguły żaden protegowany pudel......W ogóle na zdjęciach z Brukseli co widać? Wyluzowana, naturalna pani premier RP, a naprzeciwko – rozmemłany psychicznie i niedopięty Donald, z potem na czole, wciągniętą między barki głową, rozbieganym wzrokiem i miną między zsikanym na parkiet  psiakiem i płaszczącą się poddańczo żabą...Przyznam szczerze, że ten chamski względem pani premier i pani kanclerz eksces Donalda można spokojnie porównać do skoku Bronka w japońskim parlamencie. I w tym porównaniu wcale nie będzie przesady bo to ten sam kaliber, tyle że skok Bronka jest wynikiem jego buractwa, a brukselski eksces Donalda to koktajl z zawiści, wściekłości i kompleksu niższości, który Donald mimo, że przez ostatnie lata głęboko skrywał to i tak wciąż z
niego wyłaził...
*melzaczyć – (z niem. Mehlsack, worek z mąką). W żargonie tatern. (od lat międzywoj.) - pomagać komuś na wspinaczce przez podciąganie go liną lub
wyciąganie go na linie ("jak worek mąki"). Niehonorowe pokonywanie ściany.Źródło: niepoprawni.pl

02 12 2015 Nowoczerska.prl.
Gdy idzie Ryszard Petru korytarzami sejmowymi unosi się za nim odór nieboszczki Unii Wolności, a cień, który rzuca jest bliźniaczo podobny do Leszka Balcerowicza. To polityczne dziecko Władysława Frasyniuka oraz właśnie Balcerowicza. To reprezentant tych, którym bardzo dobrze się powodzi, ale którym ciągle mało. W sondażach drugie miejsce zajmuje Nowoczesna. Partia, której nie było jeszcze pół roku temu dziś jest ulubienicą czerskich mediów, ale i tych związanych z TVN. Petru jawi się jako ostatnia nadzieja czerwono- różowych i chyba na niego stawiają wszyscy. Ten stan będzie trwał dotąd aż PO nie uporządkuje swoich szeregów. To nie jest tak, że Petru pojawił się nagle. Od kilkunastu lat pojawiał się w telewizji jako jeden z wielu przyjaznych „ekspertów”. To przecież on zachęcał do brania kredytów we frankach, choć sam wziął z złotówkach. Petru to cwany lis, w którego jednak nikt długo nie wierzył. Wiele lat skomlał o łaskę i się doczekał, ale wcale nie wynika to z jego fantastycznych umiejętności, ale wyłącznie ze słabości PO. Tylko i wyłącznie ta słabość powoduje, że media przerzuciły się na Petru, jako na tego, który może stać się zbawcą czerwono-różowej koalicji. Na mieście krążą plotki, że za miejsce w Nowoczesnej trzeba było zapłacić 30 tys. zł. Sporo. Gdy swego czasu wyszło na jaw, że Samoobrona tuż przed wyborami parlamentarnymi uruchomiła weksle, które miały zapewnić lojalność wobec partii, zrobiła się z tego niezła afera, ale nie
sądzę, żeby ktokolwiek śmiał teraz ruszyć Nowoczesną. Do czasu zakończenia wojenek w PO, Nowoczesna wyrasta na jedyną opozycję. Ale na samym początku Petru popełnił błąd, bo znalazł się w tłumie tych, którzy bronią rzekomo upadającej demokracji. Gdyby pozostał na swoim miejscu, zyskałby o wiele więcej zwolenników. Dlaczego? Bo w Polsce przyjęło się mówić o zagrożeniu demokracji przez tych, którzy akurat są w opozycji. PiS robił to samo, mając
ciut więcej argumentów niż dziś ma PO i Nowoczesna, ale nie posiadając mediów, wiele zrobić nie mógł. Dziś PO i Nowoczesna mają media po swojej stronie,
od Czerskiej (siedziba Gazety Wyborczej), przez Wiertniczą (siedziba TVN), aż do mediów publicznych, na czele z TVP INFO. Błąd Petru tkwi w tym, że
ludzi naprawdę nie interesuje, czy był zamach na Trybunał Konstytucyjny, czy nie. Ich interesują tylko sprawy związane z polityką gospodarczą (tych bogatszych przede wszystkim) i polityką społeczną (tych nieco biedniejszych) oraz polityką dotyczącą bezpieczeństwa, w tym kwestia uchodźców (to interesuje wszystkich, bo ludzie coraz bardziej się boją).

Jeśli ktoś myśli, że Petru to nowa gwiazda, jest oczywiście w błędzie, bo ani on nowy, ani świeży. Gdy idzie Petru korytarzami sejmowymi unosi się za nim odór nieboszczki Unii Wolności, a cień, który rzuca Rysiek jest bliźniaczo podobny do Balcerowicza. To polityczne dziecko Władysława Frasyniuka oraz właśnie Balcerowicza. To reprezentant tych, którym bardzo dobrze się powodzi, ale którym ciągle mało. Jeśli coś dobrego będzie chciał wprowadzić PiS, to właśnie Petru będzie pierwszym, który najgłośniej będzie krzyczał. Właśnie tacy jak on piszą prawo dla tych wielkich bogaczy. Piszą je w taki sposób, żeby potem można je było interpretować na różne sposoby i ilu będzie ekspertów, tyle będzie ekspertyz. Petru po to
właśnie został zamontowany i zmontowany, żeby interesy bogatych miał kto dobrze realizować.
Łatwo zaobserwować, choćby na Facebook’u, że to właśnie Petru przechwytuje dotychczasowych zwolenników PO, SLD i Palikota. Mało kto żywi jakiekolwiek
nadzieje z PO, nie wspominając już o SLD. Teraz modna jest Nowoczesna, która mając wsparcie mediów, wlazła na drugie miejsce rankingu partii politycznych. Trzeba mieć jednak na uwadze odór unoszący się po UW i UD oraz to, że nie wszystkie Ryśki to fajne chłopaki. Petru jest na to najlepszym dowodem. Źródło: niepoprawni.pl 
30 11 2015 TK, czy efekt końcowy zależy od materiału wejściowego.
Niemal sto lat temu Sędzia Sądu Najwyższego USA Oliver Wendell Holmes jechał, jak niemal co dzień pociągiem do Waszyngtonu. Konduktor poprosił Sędziego o bilet. Holmoes szukał w teczce, w kieszeniach, jeszcze raz w teczce, a biletu nie było. W końcu konduktor rzekł „Proszę się nie martwić panie Holmes, wszyscy tutaj wiemy kim pan jest. Gdy dojdzie pan do celu, znajdzie pan bilet i w po prostu wyśle go do nas. " Holmes znany poczucia humoru odpowiedział „ Tak, ale problemem jest... jest dokąd ja jadę”.
Zasada, iż efekt końcowy zależy od materiału wyjściowego obowiązuje również przy wyborze sędziów TK. Ten „efekt” jest dużo wyraźniej widoczny w porównaniu z wyborem sędziego Sądu Najwyższego w USA.
Orzeka w nim 9 sędziów, którzy są wybierani przez Senat. Konstytucja stanowi, że sędziowie ci sprasowują urząd tak długo, jak chcą, a sędzia może zostać odwołany ze stanowiska tylko przez impeachment. Stąd wakaty są rzadkie, a wybór nowego sędziego jest ważnym wydarzeniem politycznym, wywołującym szerokie zainteresowanie społeczeństwa.
Prezydent nominuje kandydata, a Senat zatwierdza ten wybór lub nie. Nie jest to jednak arbitralny wybór. Zanim Prezydent nominuje kandydata, zasięga opinii szefów obydwu partii, a sama nominacja poprzedzona jest sporą dozą dyplomacji i negocjacji pomiędzy Prezydentem i przedstawicielami obydwu partii. Dopiero
kiedy Prezydent widzi szansę na wybór swojego kandydata, ogłasza nominację. Samo głosowanie Senatu poprzedza szereg trwających kilka miesięcy procedur. Są to: „dochodzenie” przeprowadzane przez sam Senat co do przeszłości kandydata i jego poglądów politycznych i prawnych. Senat żąda również
od FBI sporządzenia poufnego raportu dot. kandydata etc. etc. Zatem takiego sędziego czeka bardzo długa i trudna droga do pokonanie

W kontekście powyższych informacji jest oczywistym, iż polski odpowiednik procesu wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego, ( także sędziego Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego), z punktu widzenia dochowania powszechnie uznanych w cywilizowanym świecie standardów i kryteriów demokratycznego wyboru na stanowisko sędziego - jest niemowlęciem w powijakach. Tragedią jest to, iż przez 26 lat nic się praktycznie nie zmieniło w tej kwestii.
W wyborze sędziego TK nie ma przejrzystości, staranności i rzetelności, są brane pod uwagę tylko kwalifikacje formalne kandydata, bez brania pod uwagę historii zawodowej w kontekście „jakości”, czy „jakości” orzeczeń kandydata, jak też nie jest oceniana postawa moralna, charakter i etyka zawodowa kandydata ( np. konkretnie z wymogami zawartymi w Zbiorze zasad etyki zawodowej sędziów)
Kwestia dyskutowania otwartym tekstem o sympatiach politycznych kandydatów na sędziów jest wstydliwie pomijana, jak gdyby posiadanie takowych było
przestępstwem. A przecież każdy średnio inteligentny człowiek ma poglądy polityczne i najczęściej sympatyzuje z jakąś opcją czy partią polityczną. Sędziowie nie są nadludźmi i posiadanie poglądów i sympatii politycznych jest i naturalne i normalne. Natomiast zasada niezawisłości wymaga od sędziów, aby w podejmowaniu decyzji i w orzekaniu byli zawiśli tylko od Konstytucji i innych ustaw. Innymi słowy, aby byli niezawiśli m.in. nie tylko od „sprzyjania” interesowi jakiejś opcji politycznej czy poddawaniu się presji politycznej, ale też, aby prywatne sympatie polityczne sędziego nie miały wpływu na wypełnianie obowiązków sędziego.
I to jest apolityczność sędziego. Inną kwestią jest brak ustalonych standardów i reguł oceny zaangażowania politycznego kandydata TK w PRL-owskiej przeszłości. A jest to zdaniem, wydaje się większości społeczeństwa, kryterium jeżeli nie fundamentalne to bardzo ważne, zważywszy, iż minęło 26 lat od zmian ustrojowych w Polsce i „tytuły” mają już prawnicy z rękami nieuwalanymi w PRLu.  Suma summarum o 15 sprawiedliwych w TK możemy sobie pomarzyć. Wybór sędziego TK to przysłowiowa ruska ruletka. W rzeczywistości prawdopodobieństwo trafienia na człowieka spełniającego kryteria wspomniane przy wyborze sędziego SN USA, jak też kryteria wpisujące się w nasz własny „etos sędziowski” jest wielokrotnie mniejsze niż, szanse na przeżycie w ruskiej ruletce.
Taki stan musiał prędzej czy później zakończyć się jakimś fundamentalnym kryzysem. Demokracja nie może być budowana wybiórczo i „na skróty”, a
aplikowana wtedy, kiedy jest to w interesie którejkolwiek władzy czy opcji politycznej, z uruchamianą równocześnie prewencyjną „propagandą” wciskającą
Kowalskim, iż teoretyczne standardy demokratycznego państwie prawa to rzeczywistość. Nie jesteśmy i nie byliśmy przez ostatnie trzy ćwierćwiecza państwem prawa. Dopóki nie zdamy sobie z tego sprawy jako społeczeństwo czy Naród, jak również i przede wszystkim – nie zda sobie z tego władza ustawodawcza, wykonawcza i sędziowska, dopóty będziemy się kręcili w koło, bezsilni wobec faktycznych wyzwań procesu budowania państwa prawa.
Sam wybór przez Sejm kandydata na sędziego TK, kiedy większość posłów, a być może niemal wszyscy posłowie nie mają bladego pojęcia, co rzeczywiście reprezentuje sobą kandydat, czy to człowiek o kryształowym morale z tytułem naukowym czy tak podkreślanym „dorobkiem”, czy też kanalia z tytułem naukowym i tym „dorobkiem”- jest dopełnieniem fikcji zachowania kryteriów obowiązujących i cechujących demokratyczne państwo prawa. Bowiem jedyne co wiedzą posłowie, to czy to „swój” czy nie, a więc czy decydenci partyjni popierają kandydata czy nie. Zmiana Konstytucji i wybory powszechne sędziów – postulat słuszny, ale mało realny, a droga daleka i wyboista. Oficjalna propaganda, wszechobecni dzisiejszy i byli prezesi TK, literalnie dziesiątki różnych „znawców” i autorytetów prawnych skłaniają do dużo głębszej refleksji i ogólnonarodowej dyskusji  nad stanem sądownictwa w ogóle, w tym uświadomienia sobie braku autorytetu władzy sądowniczej i samego Trybunału Konstytucyjnego, jak też braku autorytetu Prezesa i sędziów tego organu i wreszcie fasadowości roli samego Trybunału w strukturach państwa. W leczeniu uzależnień najważniejszym warunkiem ewentualnego wyleczenia jest uświadomienie, iż jest się uzależnionym.
Następne 10 dni być może przyniesie jakieś rozwiązanie tego kryzysu. Jakiekolwiek będzie to rozwiązanie, nie otrzymamy odpowiedzi na pytanie Sędziego Holmesa. I to jest tragiczne. Źródło: niepoprawni.pl
27 11 2015 Jarosław Kaczyński. Geniusz, któremu nigdy się nie udaje.
Niemiecki dziennik Handelsblatt o Kaczyńskim: Wieczny pieniacz.
Komentator zaznacza, że od niedawna samodzielny rząd na Wisłą sprawuje „narodowo-konserwatywna i arcykatolicka partia Prawo i Sprawiedliwość” kierowana przez „wiecznego pieniacza” Jarosława Kaczyńskiego.
Prezes PiS to geniusz politycznej intrygi, ale jego rządy są zawsze porażką.
Atak Jarosława Kaczyńskiego na Trybunał Konstytucyjny – prowadzony w taki sposób, jak obserwujemy to od pierwszego dnia ukonstytuowania się nowego
parlamentu - nie ma doprowadzić do stworzenia jakiegoś Trybunału nowego, lepszego, który sprawniej realizowałby wizję „dobrej zmiany”. Ten atak ma doprowadzić do kompletnego sparaliżowania kluczowej dla polskiego ładu konstytucyjnego instytucji, ośmieszenia jej, skompromitowania na zawsze.
Proszę sobie wyobrazić pięciu sędziów TK wybranych przez nowy parlament i zaprzysiężonych przez Andrzeja Dudę (bo mu Kaczyński każe), jak przepychają się w drzwiach z trzema sędziami, których wybór Trybunał Konstytucyjny potwierdzi, ale których nominacji Duda nie podpisze (bo mu Kaczyński zakaże). Albo jak ludzie Kaczyńskiego (Kamiński w kominiarce? Brudziński w dresie? Kurski w mundurze ułana z 1920 roku?) próbują nie wpuścić przez te drzwi
Prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego, któremu wygasa kadencja, ale mu ta kadencja wygasa jedynie w oparciu o niekonstytucyjną ustawę, którą uchwaliła antyliberalna maszynka do głosowania Kaczyńskiego, Kukiza, Morawieckiego i narodowców, ale którą Trybunał zakwestionuje. W takiej sytuacji nie ma Trybunału nowego, nie ma Trybunału starego, jest tylko groteska. Ośmieszająca polskie państwo (ale to przecież III RP, a nie „nasze państwo”) i ośmieszająca polski wymiar sprawiedliwości. Jednak o to właśnie chodzi Kaczyńskiemu. Źródło: newsweek.pl
22 11 2015 Bury i "szarobury" Sąd.
Zapewne wiele osób zadaje sobie pytanie, dlaczego teraz, na fali zmian, Jan Bury zostaje zwolniony z aresztu bez żadnych zabezpieczeń, by nie uciekł z forsą za granicę. Kie licho!? Czyżby znów zawiniły organy ścigania, podobnie jak w przypadku Mariusza Kamińskiego, gdy był ich szefem?
Europoseł, prawnik z zawodu, Janusz Wojciechowski, na swoim blogu napisał bez ogródek, co i kto kryje się za zwolnieniem pana Burego (niby wiejskiego malwersanta): nic bardziej mylącego: w sprawę zamieszani są sędziowie najwyższego szczebla, stąd taka pewność siebie
byłego posła PSL i skuteczność wymigiwania się wymiarowi sprawiedliwości.

Zdanie poniżej to tylko wstęp do bardzo przekonywujących wyjaśnień, które pojawiają się w głębi (punkt 2) opisu praktyk sądowniczych w Polsce, które
Janusz Wojciechowski zna równie dobrze jak potrafi z nich korzystać Jan Bury.
Zwolnienie Jana Burego wskazuje, że zarzucana mu korupcja musi być poważna. Dopiero powyżej miliona nie wsadzają.
1. Zwolnienie Jana Burego, nawet bez kaucji (sąd był łaskawszy niż obrona, która proponowała 100 tysięcy poręczenia) wskazuje, że zarzuty muszą być naprawdę poważne, a opisana w nich korupcja zapewne przekracza milion złotych. W wymiarze sprawiedliwości obowiązuje bowiem niepisana zasada, że za korupcję powyżej miliona złotych nie zamykają. Im wyższa kwota przyjętej łapówki, im większy rozmiar defraudacji, tym większa szansa na łaskawość.
2. Bury ma też szczęście, że stawiane mu zarzuty dotyczą korupcji związanej z wymiarem sprawiedliwości. Słyszymy, że miał coś załatwiać w Naczelnym
Sądzie Administracyjnym i w Krajowej Radzie Sądownictwa. W takich sprawach, gdy w grę wchodzić może także odpowiedzialność sędziego, wobec którego, zgodnie z uchwała Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2008 w sprawie SNO 91/07 obowiązują wyższe wymagania dowodowe, niż w zwykłych postępowaniach. Zgodnie z zaprezentowaną tam filozofią sprawiedliwości, postawienie sędziemu zarzutu korupcji jest praktycznie niemożliwe, na czym w konsekwencji może skorzystać również Bury. Nawiasem mówiąc autor wspomnianej uchwały, stawiającej w sprawach korupcyjnych sędziów wyższe standardy dowodowe, sprawdził moc tej uchwały na sobie, był to bowiem sędzia główny bohater rozpracowywanej przez CBA i zamiecionej kilka miesięcy temu pod dywan sprawy określanej w mediach jako „afera korupcyjna w sądzie Najwyższym”. Taśmy, nagrania nie wystarczyły, bo wobec sędziego dowody muszą być zdecydowanie mocniejsze niż w zwykłym przypadku.
3. Jan Bury może zatem optymistycznie patrzeć w przyszłość, wierząc w niezawisłość sędziowską i niezależność sądów, którą od lat, jako członek
Krajowej Rady Sądownictwa, umacniał i jej strzegł.

Źródło januszwojciechowski.blog.onet.pl

22 11 2015 Jak PO zawłaszczyła Polskę, rabując majątek Skarbu Państwa.
Po zawiązaniu się 8 lat temu rządu koalicyjnego PO-PSL, priorytetem stał się rabunek finansów państwa dla swoich ludzi, przez zlikwidowanie ustawy
kominowej, ograniczającej zarobki członków zarządów Spółek Skarbu Państwa.
Od tego momentu o wynagrodzeniach i odprawach miały decydować zarządy Spółek Skarbu Państwa. Wynagrodzenia stały się horrendalne- wielomilionowe, dodatkowo w przypadku zwolnień dochodziła 12-miesięczna odprawa, oraz kilkuletnie comiesięczne wynagrodzenia za podpisanie zobowiazań o nie podejmowaniu zatrudnienia w konkurencyjnych spółkach tej samej branży.
W ten sposób zwolniony po roku pracy członek zarządu, który się nie sprawdził, z automatu otrzymywał w postaci odprawy i płatnego "zobowiązania
antykonkurencyjnego" za niepracowanie, wielomilionowe odprawy roczne z budżetu państwa.
Spektakularnym przypadkiem tego rodzaju praktyk w czasie rządów Platformy i PSL-u było odejście z zarządu Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) jej prezesa Krzysztofa Kiliana i kilku jego kolegów, po zaledwie trwającym niewiele ponad rok kierowaniu tą spółką.
Wszyscy oni otrzymali od spółki astronomiczną kwotę 6,9 mln zł w postaci odpraw i kwot wynikających z tzw. zakazu konkurencji, co więcej jak wynika z
podsłuchanej rozmowy ówczesnego ministra Pawła Grasia z prezesem PKN Orlen S.A Jackiem Krawcem, tej wysokości wypłaty były głównym celem całej operacji. Jak mówi Graś na „taśmach prawdy” „Donald po to wsadził tam na chwilę Kiliana, żeby tam wziął odprawę (Kilian był kolegą Tuska jeszcze od czasów ich pierwszej partii Kongresu Liberalno - Demokratycznego).
Wkrótce będzie obowiązywała ustawa PIS o Spółkach Skarbu Państwa, ograniczająca odprawy dla członków zarządów spółek, z wysokości 12-miesięcznych odpraw do 3-miesięcznych i ograniczająca dodatkowe kilkuletnie comiesięczne wynagrodzenia do 12 miesięcy, za niepodejmowanie prac po zwolnieniu, w innych spółkach w podobnej branży (tzw. zakaz konkurencji) . Ma się to tyczyć nowo powołanych zarządów spółek. Natomiast zatrudnieni umowami na poprzednich zasadach, zapłacą podatek w wysokości 65%. Źródło niepoprawni.pl
21 11 2015 Wycie i skowyt. "Ruszył walec PISu"
– stwierdził Siemoniak u Olejnik. Tytanem intelektu to on nie jest, ale to mu się akurat udało. PIS ostro zabrał się do roboty. Uczyniła to jedna noc, gdy zwolniono szefów służb, oraz postanowiono rozprawić się z Trybunałem Konstytucyjnym. Widać wyraźnie, że przegrana klasa polityczna i ich zaprzyjaźnione media, mimo tego, że dobrze przeczuwali nadchodzącą burzę, byli kompletnie nieprzygotowani na zdecydowane i skuteczne działania
nowych władz.Stąd to wycie i skowyt przetrąconych towarzyszy niedoli, którzy ciągle mieli nadzieję, że jak zawsze, sprawy się rozmyją.
A tu zaczął się dla nich Czas Apokalipsy i jej trzech jeźdźców – Macierewicz, Ziobro i Kamiński ruszyło do walki.
A armia PiSkaidy którą prowadzą, nie będzie się cofać i nie będzie brała zakładników.  Znaczy jak za Stalina kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam. Naczelnik Kaczyński powinien nie zapominać że każda rewolucja ma o do siebie ze pożera swoje własne dzieci. A walec drogowy choć jedzie wolno potrafi
zrzucić kierowcę i też go rozjechać.
Według Kaczyńskiego Trybunał Konstytucyjny był partyjny i trzeba było go odpartyjnić wybierając na jego członków PiSowców. Według mnie to jest zamach
na demokrację bo PiS obsadzi zdecydowaną większość stanowisk.
Zatem stop terroryzmowi politycznemu. PiSkaida unicestwiła Trybunał Konstytucyjny.
Doszło do sytuacji kiedy jedna osoba ma władzę ustawodawczą, wykonawczą i sprawuje jednocześnie kontrolę nad nią. Kaczyński nie ponosi żadnej odpowiedzialności ma od tego kozły ofiarne którym będzie wydał polecenia a one muszą je wykonać firmując je swoim nazwiskiem. Krewny Kaczyńskiego został Królem Lasu. Rodzina Jarosława Kaczyńskiego kontrolować będzie teraz firmę plasującą się na 11. miejscu wśród polskich przedsiębiorstw pod względem przychodów. Krewny Kaczyńskiego został Królem Lasu.
Nie sądzicie Drodzy Państwo że kara śmierci byłaby ożywcza dla polskiej demokracji? Bezrobocie by spadło i to znacznie ....
I oby tym amoku, szale nagradzania Naczelnik Jarosław I nie zapomniał że czara goryczy pełną może w każdej chwili się zrobić. I oby siła, która go na tronie
posadziła przeciw niemu się nie obróciła i z tego tronu go nie zrzuciła.
Wiersze wybrane: Adam Mickiewicz.
Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą.
I twarze lud bawiące na końcu lud znudzą.
Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
Imion miłych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie.
Po huku, po szumie, po trudzie.
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
A wtedy drżyjcie tyrani bo zemsta będzie sroga.
20 11 2015 Opór biurokratów.
Przez 8 lat rządów koalicji PO- PSL, armia urzędników powiększyła się o ok. 60 tys. osób. Proces biurokratyzacji Polski zaszedł już tak daleko, że nawet pracownicy sektora publicznego zaczęli dostrzegać, że stanowi on nadmierne obciążenie budżetu naszego państwa. Niemalże rewolucyjne zmiany w tym segmencie zaproponowała sama szefowa Służby Cywilnej.
Claudia Torres-Bartyzel postuluje zniesienie dodatkowego wynagrodzenia rocznego (tzw. trzynastki), obniżenie odpraw emerytalnych i rentowych oraz zmniejszenie ilości i wymiaru nagród jubileuszowych. Ponadto podniosła ona kwestie: uzależnienia wzrostu funduszu wynagrodzeń w SC od dynamiki
wzrostu PKB, likwidacji dodatku za wysługę lat oraz zaostrzenia kryteriów umożliwiających awans na kolejne stopnie służbowe.
Jak się nie trudno domyślić, pomysły te spotkały się z natychmiastową reakcją środowiska związkowego. Robert Barabasz, szef Sekcji Krajowej Pracowników Administracji Rządowej i Samorządowej NSZZ „Solidarność” stwierdził na łamach portalu money.pl, że związkowcy „nie mają z tą Panią o czym rozmawiać” oraz zapowiedział, że jego środowisko wystąpi do rządu Beaty Szydło z żądaniem zmiany na stanowisku szefa SC. Mając na uwadze
dobre relacje pomiędzy PiS a „Solidarnością” oraz fakt, że Torres-Bartyzel została desygnowana na tę funkcję przez Ewę Kopacz, jest to bardzo realna perspektywa.
Abstrahując od związku zainteresowanej z PO, trzeba zauważyć, że podjęty przez nią temat ma zasadnicze znaczenie dla przyszłości funkcjonowania
Państwa Polskiego,
choć sposób jego przedstawienia nie oddaje całej prawdy. Potrzebne są bowiem nie tylko cięcia w budżecie wynagrodzeń, ale także znacząca redukcja liczby samych urzędników. Według oficjalnych danych ich liczba wynosi aktualnie ok. 700 tys. osób. Rzeczywistość może być jednak
o wiele bardziej zatrważająca. Jak podał 12 maja b.r. portal wp.pl, „podana przez GUS liczba urzędników to oczywiście nie wszyscy zatrudnieni w sektorze publicznym. Szacuje się, że pracuje w nim ponad 3 mln osób, czyli 20 proc. ogółu Polaków posiadających pracę. Każdego roku na obsługę
sektora publicznego wydawane jest ponad 80 mld złotych z budżetu”.
Ni mniej ni więcej całe to zamieszanie obrazuje jedną rzecz – że nowej władzy bardzo ciężko będzie przebić urzędniczy beton, zastygły przez lata hegemonii
Platformy i „ludowców”. Pytanie tylko, czy PiS w ogóle planował cokolwiek w tym zakresie zmienić, bo w kampanii wyborczej nie było o tym nic słychać. Niewykluczone zatem, że szefowa SC stanie się kozłem ofiarnym, a 60 tys. „szwagrów” członków PO i PSL zastąpią pociotkowie polityków z PiS-u.
Źródło: niepoprawni.pl
Co to będzie, co to będzie, gdy PiS przy władzy będzie? H...d...i kamieni kupa to już zamierzchła historia. Teraz będzie dużo lepiej a dokładnie odwrotnie. Jak na razie to mamy 6 ministrów więcej i kilkunastu urzędników najwyższego szczebla w kancelarii prezydenta. No a to dopiero początek przed nami
nowe województwa.....

20 11 2015 Problemy z percepcją?

Cimoszewicz porównuje szefa PiS do Putina i FSB: „Kaczyński robi dokładnie to samo, tylko w tempie zwielokrotnionym”
Były premier Włodzimierz Cimoszewicz stanął mężnie do walki z nadciągającymi nad Polskę mrokami średniowiecza. Postkomunistyczny polityk postanowił
przestrzec rodaków przez Kaczyńskim i jego partią oraz tym, co robią po przejęciu władzy.
To jest proces bardzo przypominający ustanawianie władzy autorytarnej — mówił zatroskany Cimoszewicz.
Najbardziej leży mu na sercu sprawa pośpiechu przy procedowaniu ustawy ws. Trybunału Konstytucyjnego. Planowali to od dawna i realizują ten scenariusz.
Po drugie, jak sądzę, nie chcą dopuścić do takiej sytuacji, żeby ktokolwiek mógł podważać to, co robią. Np. gdyby nie spacyfikowali Trybunału Konstytucyjnego dzisiaj, to ryzykowaliby to, że przyjmowane w przyszłości kontrowersyjne ustawy byłyby negowane przez ten trybunał. Więc jeżeli go pozbawią realnej niezależności dziś, to będą mieć z tym święty spokój — analizował były premier.
Według niego, na tym się nie skończy. Ja oczekuję dalszych kroków. Zresztą są one zapowiadane, choćby w odniesieniu do mediów, zwłaszcza mediów publicznych. Co prawda pani premier była wczoraj łaskawa mówiąc, że władza nie powinna się wtrącać do mediów prywatnych, no, ale to, że nie powinna, to nie znaczy, że nie będzie. Ale miejmy nadzieję, że ogranicza się tylko do mediów publicznych — wyrażał nadzieję.
To jest pewien proces, układający się w pewną logiczną całość przypominający ustanawianie władzy autorytarnej w innych krajach, także w naszym
sąsiedztwie. Ja już nie mówię o Białorusi, bo to jest przypadek szczególny, ale o Rosji.
Jeżeli by popatrzeć, w jaki sposób była konsolidowana władza Putina i FSB w ostatnich piętnastu latach, to właśnie krok po kroku. Z tym, że oni to robili o wiele wolniej, ale także konsekwentnie. Kaczyński robi dokładnie to samo, tylko w tempie zwielokrotnionym — ocenił były premier.
Pytany, „czy to nie za mocno powiedziane”, odpowiedział, że „jest przekonany, że nie, niestety”. Ocenił także tzw. drugie expose, wygłoszone w Sejmie przez Jarosława Kaczyńskiego. Potwierdzone zostało to, co rozsądni ludzie wiedzą od dawna. Szefem w tej chwili tej władzy wykonawczej, a nawet tej ustawodawczej, jest Kaczyński a nie mianowani przez niego marszałkowie, premierzy itd. To, nawiasem mówiąc, samo w sobie jest niezwykle niepokojące, dlatego, że to co jest charakterystyczne dla państwa samorządnego i demokratycznego to ścisły związek między władzą i odpowiedzialnością, prawną i konstytucyjną. W tym przypadku mamy do czynienia z realną władzą, nieomalże nieograniczoną, która znajduje się w rękach człowieka tak usytuowanego, że on tej prawnej i konstytucyjnej odpowiedzialności nie ponosi. Nie będziemy wiedzieli, jakie dyspozycje będzie wydawał tym, którzy oficjalnie będą je firmowali. I to jest niezwykle niepokojące — przestrzegł Cimoszewicz. źródło: tvn24bis.pl/WUj
16 11 2015 Duda uważa Kaczyńskiego za faktycznego naczelnika Polski.
Prezydent Andrzej Duda „Ale przede wszystkim chcę pogratulować i złożyć wyrazy szacunku i podziwu panu premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu,
prezesowi PIS. Panie premierze, każdy, kto zajmuje się polityką i obserwuje scenę polityczną z uwagą, nie ma wątpliwości co do jednego: z całą
pewnością jest pan wielkim politykiem, wielkim strategiem, ale dodam jeszcze jedno: z całą pewnością jest pan wielkim człowiekiem. Jest pan wielkim strategiem, bo podjął pan ogromne ryzyko, gdy ostatecznie razem z władzami PiS zdecydował pan, że będę kandydatem na prezydenta.
„...”Potem podjął pan kolejne ryzyko, wystawiając na kandydata na premiera panią prezes, dziś premier Beatę Szydło. To było ryzyko polityczne, trzeba wielkiej odwagi i determinacji, by czegoś takiego dokonać. Trzeba być wizjonerem. Ale jest druga strona tego medalu - wszyscy wiedzą, że to pan jest liderem PiS. Trzeba być wielkim człowiekiem i patriotą, absolutnie przekonanym dla realizacji swojej idei budowy silnej Polski, którą ma PiS, żeby mimo oczywistych własnych ambicji, oddać pałeczkę władzy w ręce ludzi, z którymi do tej pory pan blisko współpracował. Jestem dla pana pełen podziwu. Myślę, że tak uważa zdecydowana większość Polaków, także tych, którzy pana nie lubią. (…)
Z całego serca panu gratuluję tego zwycięstwa. Proszę o przekazanie moich gratulacji koleżankom i kolegom posłom, senatorom i w ogóle całemu ugrupowaniu,
wraz z moimi pozdrowieniami.
Historia zatoczyła koło.
Trochę wracamy do koncepcji z 20 lecia międzywojennego. Wówczas był prezydent i premier, a trochę z boku marszałek Józef Piłsudski, który po 26 roku
był patronem tego co dzieje się w państwie, a nie pełnił żadnej oficjalnej funkcji publicznej. Piłsudski był patronem odnowy państwa – czyli sanacji, a premierzy
się zmieniali… „..”Taka idea przyświeca Jarosławowi Kaczyńskiemu?
Mamy w tej chwili do czynienia z niezwykle ciekawą sytuacją ustrojową. Wydaje się ,że Kaczyński stworzył nowy ustrój Polski , dzięki budowie
pozakonstytucyjnego stabilnego ośrodka władzy. Jeżeli Kaczyńskiemu rzeczywiście uda się taki ośrodek władzy ustabilizować, będzie to potwierdzało jego geniusz polityczny. Problemem Zachodu jest przestarzały model polityczny demokracji ochlokratrycznej zbudowany przez lichwiarstwo w ciągu ostatnich dwustu lat , a która przekształca sie na naszych oczach w orwellowski socjalistyczny system totalitarny. Lichwiarstwo i oligarchowie kontrolują cały
system polityczny, finansowy, gospodarczy, medialny .
Spowodowało to fikcje istnienia władzy politycznej. Kaczyński znalazł na to lekarstwo . Właśnie budując silny ośrodek polityczny zdolny przeciwstawić się ośrodkom władzy lichwiarstwa . A takim silnym ośrodkiem politycznym, którego lichwiarstwo nie będzie mogło poddać swojej kontroli jest ośrodek niezależny , suwerenny , taki jaki właśnie buduje Kaczyński.
Każde państwo, każdy naród jeśli jest suwerenny tworzy własne systemy polityczne oparte na regułach pisanych, na tradycji, na autorytecie . I Polska za sprawą
Kaczyńskiego zaczyna budować własny nowoczesny system polityczny, który może zapewnić Polsce suwerenność i niezależność . Dzięki temu Polska już niedługo uzyska ustrojową przewagę nad przestarzałymi modelami zachodnimi.
Orban, aby utrzymać suwerenność Węgier rozważał wprowadzenie systemu autorytarnego, Kaczyński tworząc w Polsce nieformalną instytucję naczelnika państwa uniknął tej konieczności . Wydaje mi się ,że stworzona przez Kaczyńskiego instytucja naczelnika państwa autonomiczna i niezależna od ochlokracji stanie się fundamentem tak Polsce koniecznych zmian ustrojowych . Kaczyński przełamał tym samym niedowład i rozkład polityczny Polski , kładzie podwaliny pod nowy, tak potrzebny Polsce ustrój polityczny.
Duda jest niezwykle lojalny w stosunku do Kaczyńskiego , a Szydło, która zaczęła podskakiwać została w sposób demonstracyjny spacyfikowana przez Kaczyńskiego .  Źródło: niepoprawni.pl
13 11 2015 Urzędnicy ZUS pławią się w luksusach. Za nasze pieniądze.
Urzędnicy lubią dobrze zjeść i spać w luksusowym hotelu. Kto nie lubi? Szczególnie jeżeli ma za darmo. WEI sporządziło raport z wyciągów służbowych kart
płatniczych urzędników. W zeszłym roku wydali prawie 2,5 mln zł. Szastają naszymi pieniędzmi.

Jak podaje portal „Interia.pl" kwota ta może być o wiele wyższa. Prawie połowa instytucji nie zgodziła się na udostępnienie danych Warsaw Enterprise Institute. Z 88 instytucji tylko 48 przekazało wyciągi z kart płatniczych urzędników, 20 w ogóle nie korzysta z kart bankowych. Tylko w tych 48 podmiotach zarejestrowano 567 kart płatniczych.
Miesięczny limit na służbowej karcie płatniczej prezesa NBP wynosi 150 tys. zł. Kto w ciągu miesiąca jest w stanie wydać na podróże służbowe
taką kwotę?
WEI opublikowało listę najbardziej kontrowersyjnych wydatków. Urzędnicy ZUS gustują w hotelach z najwyższej półki. W pięciogwiazdkowym
Hiltonie w Baku wydali ponad 5 tys. zł, w Citadines on Bourke Melbourne ponad 6 tys. zł, a w Iridion Hotel - 8,5 tys.
ZUS jeszcze nie odpowiedział, jaki był cel wyjazdu. Nie tylko pracownicy ZUS-u lubią luksusowe hotele. Generalny Inspektor Danych Osobowych nocował w Manchesterze w hotelu, w którym za noc trzeba zapłacić minimum 1500 zł. Nie wszystkie instytucje udostępniły wyciągi z kart płatniczych. Urzędnicy beztrosko wydają środki
publiczne. Podejrzewa się, że niektórzy urzędnicy używają kart w celach prywatnych. W Agencji Rynku Rolnego odnotowano dużą liczbę trudnych do udokumentowania transakcji. Bardzo możliwe, że część tych zakupów nie podlega pod kategorię służbowych.
Deficyt w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, którym dysponuje ZUS, wynosi grubo ponad 50 mld zł,
do tego rok w rok (niemal w całości) jest pokrywany dotacją z budżetu. Coraz mniej korzystny jest też stosunek płatników składek do beneficjentów świadczeń, narastają również problemy z wypłatą emerytur. A to przecież nie wszystkie problemy ZUS, jest jeszcze tajemnicza kontrola Kancelarii Premiera, której efekty do dzisiaj są utajnione, co odbywa się z mocnym naginaniem prawa. Co jednak najgorsze kierownictwo tej instytucji najwyraźniej niczym się nie przejmuje i traktuje Zakład jak prywatną, dochodową spółkę.
W najlepsze trwają tak zwane dni poradnictwa ZUS, czyli zagraniczne szkolenia, które formalnie polegają na udzielaniu porad dotyczących świadczeń
emerytalno-rentowych polskim obywatelom przebywającym poza granicami Polski.

Organizowane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych we współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych sesje wyjazdowe w 2015 r. zaplanowano w 15 krajach w Europie i w Ameryce Północnej. Eksperci ZUS jeżdżą za granicę ze szkoleniami dotyczącymi takich zagadnień, jak: zasady ustalania kapitału początkowego czy podstawowe przepisy prawa unijnego dotyczące ustalania świadczeń emerytalno-rentowych.
Czy wyjazdy pracowników ZUS za granicę w dobie szybkiego internetu, po przeprowadzeniu kosztem przeszło 3 mld zł informatyzacji Zakładu, w ramach której
uruchomiono choćby takie narzędzia jak wirtualny doradca, mają uzasadnienie?
W maju zrobiło się głośno o szkoleniach przeprowadzonych na Sycylii, ale jeszcze większe poruszenie wywołał cykl szkoleń w ramach czerwcowego tournée pracowników ZUS-u po USA i Kanadzie.
Okazało się bowiem, że niektóre szkolenia odbyły się w taki zadziwiających lokalizacjach jak kurorty Pompano Beach i Clearwater (na zdjęciu) na południu Florydy, którego nie można nawet nazwać małym skupiskiem Polaków mieszkających lub przebywających w USA.
Ekspertów ZUS czeka jeszcze kilka podróży w tym roku, między innymi do Francji i Norwegii. Jak policzył serwis twojzus.pl, tegoroczne szkoleniowe
wojaże urzędników ZUS przekroczą 40 tys. km. Ile to będzie kosztowało?
Źródło: money.pl
10 11 2015 Mamy rząd KaSzy..any i SzyKa..n.
Nowy stary rząd to powrót zombi na stanowiska. Aż 13 w rządzie KaSzy.. to stare wygi partyjne które z niejednego pieca chleb jadły. Oni tylko pragną
rządzić, jątrzyć i brać nie dając nic w zamian. Nawet nie potraficie postawić mnie przed Trybunałem Stanu. A co to miało znaczyć panie Ziobro?
Skład rządu jest bardzo wyraźnym sygnałem, że władzę w Polsce będzie sprawował "silny człowiek" Jarosław Kaczyński, a nie premier Beata Szydło
To on będzie kontrolował Szydło. Nowa premier ma nadzorcę!
Tzw. zakon PC (od Porozumienia Centrum) to grupa, która ma w PiS najwięcej do powiedzenia. To najbliżsi współpracownicy Jarosława Kaczyńskiego, a wśród nich najwierniejszym z wiernych jest Adam Lipiński. To on - jako minister bez teki - na co dzień będzie kontrolował przyszłą premier Beatę Szydło.
Jarosław Kaczyński członków PC nazwał "Pierwszą Brygadą PiS”
Lipiński w nowym rządzie nie będzie osamotniony. Inni członkowie "zakonu PC" przejmą ważne resorty: Mariusz Błaszczak, który bywa nazywany "ustami prezesa", zostanie szefem MSW; Krzysztof Tchórzewski będzie ministrem energetyki; Mariusz Kamiński to nowy minister -koordynator ds. służb
specjalnych. Marek Kuchciński, w młodości hippis i autor często przypisywanego prezesowi PiS hasła TKM ("teraz ku… my"), ma z kolei zostać marszałkiem Sejmu, a więc formalnie drugą osobą w państwie, Joachim Brudziński najprawdopodobniej zaś zostanie szefem klubu PiS w Sejmie.
Gdzie jest pies pogrzebany?
Dlaczego tysiące firm w Polsce które otrzymało dotację nie przetrwało dłużej jak trzy lata?
Dlaczego aż 80 procent firm, które dostały dotacje nie generują zysku tylko wegetuje?
Liczby mówią, że jesteśmy strasznie nieudolni, mało wydajni etc. etc. No a rzeczywistość pokazuje co innego ta sama firma z tą samą załogą ale
zarejestrowana na terenie ościennego państwa przynosi zyski właścicielowi a pracownicy zarabiają kilkakrotnie więcej pomimo że dużo wolniej pracują.
Jeżeli robotników nie będzie stać na kupno tego co produkują to fabryka musi zbankrutować. Takie jest odwieczne prawo ekonomi, znane już w starożytności.
Dlaczego my, Polacy jesteśmy tacy biedni? Prawie tak, jak ruskie raby, a cztery razy biedniejsi od Greków i szesnaście razy biedniejsi od Szwajcarów.
Ja twierdzę, że w dużej mierze właśnie z powodu podatków, a konkretnie, co dla mnie jest bezwstydną i hańbiącą sprawą – opodatkowaniem pracy. I to jak!
Zastanowimy się dlaczego te podatki ciągle rosną i rosną?
Czyżby po drugiej stronie siedzieli wiecznie nienasyceni możnowładcy, którym ciągle mało i mało. Przecież istniej pewna granica posiadania dóbr doczesnych, której przekraczanie już nic nie daje, prócz satysfakcji. No bo po co komuś sto pierwszy pałac czy kolejny miliard. Czemu to ma służyć?
Spróbuję w prosty sposób wytłumaczyć dlaczego podatki rosną .Podatki rosną od tysiącleci. Można powiedzieć odkąd człekokształtny zszedł z drzewa. Przed wiekami oddawaliśmy swemu władcy 10 procent wartości tego co udało mu się w jakikolwiek sposób zdobyć. Minęło ileś tam wieków i teraz oddajemy naszym władcom 90 procent tego co wypracujemy. Dlaczego? Czy kiedyś władcy byli mniej pazerni i bardziej kochali swój lud? Nie władcy nic ale to nic się nie zmienili. Przecież władza zawsze zachowuje się racjonalnie. Nigdy nie jest ani mniej pazerna, ani bardziej miłująca lud . Zawsze zostawia poddanemu tyle, aby ten mógł przeżyć i dalej władzę utrzymywać. Przed wiekami kiedy produkcja była mniejsza nie można było nakładać na poddanego VAT- u, akcyzy, cła, czy podatku dochodowego etc etc. bo gdyby tak zrobiono i z wyprodukowanego np. w ciągu miesiąca 100 kg żywności zabierano 90 kg. To kolejnych miesięcy poddani już by nie przeżyli. Zatem dlaczego teraz władcy zabierają 90 procent poddanym procent, a lud ciągle żyje?
06 11 2015 Ledwo PiS doszedł do władzy…
Nie wiadomo co w tym jest, ale jest. Ledwo PiS doszedł do władzy zaczęło się.
Najpierw zaczęły spadać rosyjskie samoloty. I to od razu ze wskazaniem na zamach. (jak sugerują zaprzyjaźnione media, podobno Macierewicz ma świeżą opaleniznę, którą przywiózł z wycieczki na Synaj)
Na wieczne męki udał się zszedłszy z tego padołu pierwszy i główny oprawca stanu wojennego ! (i do tego nie chcą go pochować na Powązkach z honorami, tylko w miejscu totalnie nikomu nieznanym..)
Radwańska pierwszy raz w historii wygrała tak wysoko. (i to nawet pokazali w telewizji )
Narodowcy zapraszają Prezydenta na swój Marsz Niepodległości, i podobno nawet robią to szczerze.
TVP chce się pozbyć Lisa , a akcje Agory spadają do poziomu ceny pudełka zapałek. (zapałki i GW równa się pożar, a w tym przypadku będzie to najtańsza podpałka do pieca…)
Reprezentacja Polski jedzie na piłkarskie mistrzostwa Europy 2016 do Francji. (i o dziwo nawet nieźle gra...)
Do tego jesień jest ciepła i sucha , a zima ma być łagodna.
Nawet w Warszawie coś się zmieniło i udało się otworzyć w terminie Most Łazienkowski.
No i powiedzcie sami - jak tu nie wierzyć, że nadchodzi nowa era ? A co nas czeka później?
A na przykład to ,że jak zauważyli obserwatorzy z TOK FM , podczas wyborów w PKW i jej spotach pro-wyborczych nie było żadnej kobiety ..a nawet gorzej, we
wspomnianych spotach kobiety może i były, ale głosowali tylko mężczyźni. Znaczy to, że PiS chce zabrać kobietom prawo głosu i cofnąć nas do średniowiecza. Potem poleci już szybko – rolnik znajdzie żonę, nie będzie kolejnych edycji tańców z małpami, w kuchennych rewolucjach znajdą w końcu czepek dla prowadzącej, Policja będzie karana za wystawianie nadmiernej ilości mandatów zamiast skutecznej prewencji, lekarze przestana brać łapówki w gotówce , a jako prezenty będą dopuszczalne jedynie kupony totolotka ( bo to taka sama szansa na wygraną jak skuteczność wyleczenia pacjentów w NFZ ) , sędziowie zaczną odchodzić na emeryturę , a złośliwy Ziobro wyznaczy im ją w wysokości połowy kwoty wolnej od podatku, In vitro zostanie opodatkowane w wysokości 100 % na rzecz sierocińców, a komornik zajmie wszystkie nieujawnione zegarki posłów z PO. W cyklu „Trudne sprawy” będą opisywane układy, układziki i koterie esbeckich potomków, umoczonych syndyków, kanciarzy od ustawionych przetargów, bogatych komunistycznych TW , a w „pamiątkach z wakacji” pokazywane będą wszelkie zaraźliwe choroby, jakie przywieźli z ciepłych krajów rodacy jako przestroga przed podobnymi przywiezionymi przez
przyszłych imigrantów…. Jak coś pominąłem to dajcie znać, lista jest ciągle w budowie Źródło: niepoprawni.pl
04 11 2015 Panika "elyty" pokazuje, że kierunek Zmiany jest właściwy...
Roi się więc w polskojęzycznej prasie i portalach internetowych od przewidywań "ekspertów". O tym ,że Beata szydło będzie tylko "malowanym"premierem, a za sznurki będzie zza kulis pociągał prezes Kaczyński. Albo, że złowrogi Antoni Macierewicz przejmie MON
zamiast miękkiego Gowina i dokona "czystki". Nie mówiąc już o przepełnionym zemstą Mariuszu Kamińskim, którego "przewietrzyły" służby specjalne. No i rzecz jasna przestrzegać muszą przed konieczną reformą edukacji, która cofnie Polskę do XIX wieku...ano gadajcie sobie łobuzy.
Nowa ekipa będzie miała mnóstwo pracy w najbliższym czasie. Rzetelny audyt wszystkich dziedzin publicznego życia pokaże dopiero skalę zniszczeń i zaniedbań pozostawionych przez "europejską" PO- sitwę. Nie ulega wątpliwości, że dymisje urzędników, które się już zaczęły (vide -szef BOR- u) pokazują ogrom paniki dotychczasowych posłusznych wykonawców PO- leceń, zwiastują też mnóstwo "trupów w szafach" poukrywanych przez zPOdziei. Do tego
dochodzi niszczenie dokumentów na masową skalę. Tylko to nic nie da - papiery wszak nie płoną...a urzędnicy wiedzą,że nowa władza nie pójdzie na kompromis w przypadku łamania prawa. Zabezpieczają się więc sabotując tchórzliwe polecenia odchodzącej sitwy- np. rozporzadzenie katechetki Tereni.
A oto wizja V RP Kaczyńskiego.
Za chwilę zaczną rozpadać się koalicje strachu w samorządach a przygotowywany przez PiS nowy podział administracyjny kraju wymusi przedterminowe wybory
samorządowe, choćby w sejmikach i powiatach. Reszty dopełnia masowe referenda za odwołaniem prezydentów czy burmistrzów z PO albo całych rad miejskich. Cel jest jeden - pełna wolność i suwerenność. Pomóżmy w tym dziele, każdy na ile może i potrafi. Mamy już swojego prezydenta Andrzeja Dudę z którego
może być dumny każdy Polak.
Ostatnie jego sukcesy w Paryżu i w Bukareszcie kreują prawdziwego męża stanu europejskiego kalibru. Nie mam wątpliwości, że nowy rząd PiS-u także nie przyniesie wstydu, a stabilna większość parlamentarna zapewni mu czteroletni okres na ciężka pracę. W 2019 roku nikt już w kraju
nie będzie wspominał i tęsknił do PO, PSL czy SLD. Rozpłynie się banksterska efemeryda "nowośmieszna" Petru- Swetru...idzie dobry czas dla Polski...
Tak nam dopomóż Bóg. Źródło: niepoprawni.pl
04 11 2015 Było sobie życie. Planeta POPiSówek.
Jarosław Kaczyński podczas kampanii wyborczej z wielkim przekonaniem po chrześcijańsku deklarował i jednocześnie apelował do działaczy i zwolenników PiS, aby po zwycięskich wyborach wyzbyli się żądzy zemsty i odwetu. Jakkolwiek twierdził, że rozumie, jakie dla wielu osób skrzywdzonych i sponiewieranych przez lata rządów PO- PSL może to być trudne – jednak wszystko jego zdaniem powinno odbywać się bez rewolucyjnego zapału i zgodnie z obowiązującym w państwie
prawem. No i ja to rozumiem. Złodzieje za kratki - dyspozycyjni sędziowie i prokuratorzy Won! – oczywiście po umożliwiających to prawnych regulacjach. Tylko, co zrobić z tą cała medialną watahą i dziennikarską psiarnią, która zamiast służyć społeczeństwu poszła na żołd zdrajców i złodziei w
białych kołnierzykach? Oczywiście trzeba przede wszystkim odciąć ich od publicznych pieniędzy, którymi Platforma i tak zwani „ludowcy” z PSL futrowali służalcze media poprzez płynące do nich reklamy z ministerstw i spółek skarbu państwa. Skończyć z tak zwanymi prenumeratami, dzięki którym „Gazeta
Wyborcza” windowała swoją sprzedaż.
Pozbyć się z mediów publicznych wszystkich Liso i Kraśko - podobnych funkcjonariuszy udających dziennikarzy. Choć może się wydawać, że nie jest to kara wystarczająco surowa sprawiedliwa i dolegliwa to jednak ograniczenie choćby w niewielkim stopniu luksusów, w jakie ta sitwa opływała może być dla niej i tak bardzo bolesne.Skoro znamy doskonale komuszo- lewackie ciągoty tego towarzystwa wzajemnej adoracji to na ich cześć rozbudujmy nieco hasło z tamtej epoki. Pisarze do piór, studenci do nauki, a komedianci do komedii.
Źródło: niepoprawni.pl
Pierwszą ustawą nowego starego sejmu będzie ta o trójkach społecznych. Zestaw podstawowy; PiSiorek, ksiądz i policjant. Zadanie; sprawdzanie prawomyślności i postaw katolickich. Jedyna słuszna kara jaka będzie to stos.
01 11 2015 O nadprzyrodzonych zdolnościach Prezydenta Dudy.
Kiedy tak obserwuję korowody (eufemizm) z ustaleniem daty pierwszego posiedzenia nowo wybranego sejmu, to oczywistym się dla mnie staje, że prezydent Duda jest obdarzony nadprzyrodzonymi zdolnościami, a konkretnie umiejętnością czytania w cudzych myślach, a już z pewnością w myślach swojego, wiernego, pisowskiego elektoratu.
Prezydent Duda dowiedział się, że najskrytszym marzeniem tych ludzi jest zobaczyć w dniu Święta Niepodległości (11 listopada, gdyby się ktoś pytał) u boku prezydenta Dudy ukochaną premier Kopacz, marszałka sejmu Kidawę- Błońską, marszałka senatu ...zapomniałem nazwiska... no, tego z
twarzy podobnego do Misia Yogi, wicepremiera Siemoniaka i nawet Piechocińskiego z ZSLu?

Bo tak się wierny lud pisowski do tej kamandy przyzwyczaił, że się mu z nią trudno rozstać, toteż prezydent Duda postanowił wyjść naprzeciw tym marzeniom, i na pierwsze posiedzenie sejmu na którym premier Kopacz musiałaby złożyć dymisję swoją i reszty kamandy, musimy poczekać przynajmniej do 12 listopada.
Wot – maładiec!
Że co, że jaja sobie z Prezydenta Dudy robię?
Ooo... bardzo przepraszam, ale jeśli ktoś tu sobie jaja robi, to nie ja.
Chyba, że nowo wybrani pisowscy posłowie zażądali dla siebie długiego weekendu, bo się przez te następne 4 lata napracować zdążą?
Ale to od razu tak trzeba mówić.
No to co – 11 listopada robicie sobie Szanowni PiSowcy, przy Grobie Nieznanego Żołnierza zdjęcie z rządem PO-ZSL? Tak? To beze mnie.
Źródło: niepoprawni.pl
A być może PiStoalety z PiSkaidy przejmują kontrole bo prezes jeszcze nie ma planu na obsadzenie stanowisk? W każdym bądź razie gryzą się w tym PiSie jak wygłodniałe wilki i nawet tajne posiedzenia w krypcie wawelskiej przed sarkofagiem ŚP. Lecha nie zadowalają wszystkich wygranych w tych wyborach. Zdarzyć się nawet może że Szydło nie będzie w stanie stworzyć rządu bo braknie kilku głosów.
24 10 2015 Gdzie jest 8 miliardów złotych?
Mamy ciszę wyborczą. Czas na wolną od tematu wyborów zagadkę logiczno- informatyczną. Okazuje się że “wyparowało” 8 mld zł. Miały być na emerytury dla sporej grupy osób, która do nich nie dożyła. Powinny zasilić fundusz rentowy, ale tam nie trafiły. Teraz stan jest taki, że były i nie ma. Nie ma, bo na koncie były jako wirtualne i nigdzie ich nie przekierowano, tylko wyzerowano konto, więc “wyparowały”, a teraz trzeba o nich zapomnieć.
To tłumaczenie bałamutne bo te pieniądze są realne. Do banków wpłacili je płatnicy ZUS - i banki je przekazały na konto ZUS, ZUS zaś rozdysponował na swoje
poszczególne konta, m.in. to konto emerytów. Teraz, jak “wyparowały” z tego konta, to po prostu wróciły na główne konto ZUS, więc powinny tam dalej być.Jak ktoś mówi, że pieniądze wirtualne mu “wyparowały” to jest głupi, albo ma słuchacza za głupiego. Bo to tylko tyle, że nie dokonano pewnej operacji, którą należało dokonać. W tym przypadku, kiedy pieniądze (dalej “wirtualne”) już faktycznie wróciły na konto główne, stamtąd powinno nastąpić ich przekierowanie, na konto rentowe. Nie zrobiono tego, bo jest “błąd w systemie” (faktyczny, lub celowo ktoś go spowodował) i gdzieś gdzie powinna nie dotarła informacja. Przywrócić stan właściwy to nie problem. Wtedy się okaże że te pieniądze są na jakimś koncie specjalnym (powiedzmy X), podkoncie konta głównego – tym samym, z którego pieniądze już w formie aktywnej gotówkowo normalnie są przelewane na konto emerytalne, gdy ubezpieczony żyje. Teraz jest tylko pytanie, kto dysponuje tym kontem specjalnym, na którym mimo braku formalnego zapisu, wciąż istnieje ten pieniądz realny?
Zmieniła się tylko pozycja na koncie po odnotowaniu, że ubezpieczeni zmarli - a więc te pieniądze “wirtualne” zostały umorzone, a umorzone to tyle, co w potocznym rozumieniu “wirtualne wyparowały”, przepadły, bo “dług został darowany” – dług z konta X, na rzecz konta emerytalnego. I tu nie ma nic złego. Z punktu widzenia konta emerytalnego - bo przecież emerytury dla zmarłych osób już wypłacane nie będą. Źle jest z punktu widzenia konta rentowego. Tak więc na koncie X wciąż są pieniądze realne do wybrania, które w postaci odpowiedniego zapisu powinny być przekierowane na konto rentowe, a nie zostały. Kto ma do niego dostęp, to mógł już nimi zadysponować według swojej woli, czyli je ukraść. Ponieważ w opinii pana Mecha pieniądze “wyparowały”, to znaczy, że ZUS nimi nie zadysponował. A jak nie zadysponował, to mamy poważną aferę. Tylko że ktoś ją “zamiata pod dywan”. To nawet mogło by być dobre – niech ZUS ma sobie takie 8 mld rezerwy na czarną godzinę... Tylko niech o nich wie. A tu nie idzie o czapkę gruszek - rencistom takie extra pare tysięcy na
głowę przydałyby się “na święta”. Oj przydały... Nadto to wytłumaczenie oznacza, że ta dziura, która powoduje wyciekanie pieniędzy z ZUS wciąż istnieje. A więc takie ekstra granty dla rencistów mogłyby być częściej. Źródło niepoprawni.pl
23 10 2015 Wybory. Przebudzenie mocy
Oczywistym jest, że po 25 października prezydent Duda pozostanie prezydentem Dudą, wiceprzewodnicząca Szydło zostanie premierzycą Szydło ale Kaczor ogłosi się imperatorem i nastaną mroczne czasy Imperium. Krwawe rządy Darth Kaczausa i Darth Maciereula. Zanim do tego dojdzie Naród
wyrazi swoja wolę w wyborach w niedzielę.
W najbliższą niedzielę odbędą się ostatnie wybory w Polsce, w których jeszcze da się coś zmienić. Jeszcze da się zawrócić z drogi ku socjalizmowi. Jeszcze da się przywrócić w Polsce kapitalizm i wolny rynek. Później będzie to wielokroć trudniejsze głównie z przyczyn demograficznych.W nadchodzących wyborach prawie jedną czwartą (7,5 mln) stanowić będą ludzie w wieku emerytalnym, którzy albo już pobierają emerytury albo mają do niej bliżej niż dalej. Ta grupa wyborców na ogół nie jest zainteresowana obniżaniem podatków dla pracujących, ani zmniejszaniem obciążeń fiskalnych dla rodzin.
Po roku 2015 szybko zacznie maleć liczba wyborców w tzw. mobilnym wieku produkcyjnym (18-44 lata). Teraz jest ich niespełna 15,2 mln. Za pięć lat będzie ich
o milion mniej, a przez następne 5 lat ubędzie kolejne 1,3 mln.
Czy wyborcy są w stanie to zmienić?
Wątpię? Sprawujący władzę po 1989 roku stoją zawsze na wygranej pozycji bo ulica która mogłaby decydować o losach wsi, miast, państwa została pozbawia liderów.
To wszystko, co osiągnęliśmy przez 25 lat zawdzięczamy sami sobie. To wina ogłupionej większości, której już nie obraża zanik elementarnej inteligencji, moralności, honoru i wstydu tych, którzy nami rządzą. To wyraz znanego w każdym reżimie oportunizmu. A oportunizm to postawa moralna charakteryzująca się rezygnacją ze stałych zasad moralnych lub przekonań dla osiągnięcia doraźnych korzyści, wybieranie zawsze tego, co jest w danej sytuacji bezpieczne i korzystne.
Skoro się wzięło kredyt we frankach, a pracy jest jak na lekarstwa, skoro w kranie jest jeszcze ciepła woda, a kaloryfery też są jeszcze ciepłe – to po co się wychylać ? Tym bardziej, że jak przyjdzie PIS, to będzie jeszcze gorzej ! Dlatego ci co wyemigrowali, już tutaj nie wrócą. No bo do czego ? Do parodii wyborów, do tych ciągle rosnących podatków, do tej skandalicznej służby zdrowia, do bezrobocia i nędznych płac i emerytur, do niewolniczej pracy i do tych meneli i dyletantów rozkradających Polskę ?
Tego systemu a w zasadzie wielkiej hegemonii kartelu władzy powstałego po 1989 rokudemokratycznymi metodami się nie usunie. Władza, która szkodzi narodowi jest szkodliwa i musi być usunięta wszelkimi możliwymi metodami, bo jest zagrożeniem dla narodu.
17 10 2015 Co to będzie kiedy naród się przebudzi?
Ilu ludzi dzisiaj źle śpi w nocy? I będzie tak spało jeszcze przez tydzień. Ilu jest zdenerwowanych, rozdrażnionych i zaniepokojonych? Wiemy dlaczego.
W niedzielę, 25 października może się zawalić ich piękny świat. Dobrze wymoszczone gniazdko, ten ekskluzywny apartamencik, wypasiona bryka, lekcje golfa i dzieci w Paryżu i Londynie, nie na zmywaku tylko na renomowanych uczelniach, wszystko to może być zagrożone.
Nagle, znienacka, naród może się upomnieć o kęs dla siebie. A wtedy już nie wystarczy dla wybranych.
Wiemy dobrze, jak działał system po 1989 roku . Dawał zarobić. Lecz nie wszystkim obywatelom, tylko swoim. Przez ponad dwadzieścia pięć  lat władzy okrągłostołowych powstało liczne grono milionerów i tych, którym blisko do miliona. Liderka PO oświadczyła, że za 6 tysięcy, to pracują idioci i złodzieje. Sześć tysięcy, które jest marzeniem wielkiej rzeszy pracujących Polaków.
Za te pieniądze na rękę, nie wyjechały by z kraju tysiące pielęgniarek, budowlańców, spawaczy i inżynierów. Za te pieniądze Polacy, ci ciężko pracujący i emeryci, żyliby dostatnio i szczęśliwie. Niestety, wielu musi zadowolić się jedną szóstą tego, bez szans na zmiany o ile obecny układ zostanie zachowany.
A zostanie zachowany bez względu na to kto zwycięży z wielkiej dwójki, POPISu. Szacuje się że tych uprzywilejowanych jest od dwóch do trzech milinów plus ich rodziny drugie tyle to jest od 30 do 40 % uprawnionych do głosowania.
Łatwo jest powiedzieć zmieńmy ordynacje wyborczą. Tylko kto ma to zrobić? Posłowie przecież to nie jest w ich interesie gdyż obecna ordynacja preferuje sprawujących już władzę którzy mają wszystko pieniądze, media. No a nikt sam z własnej woli nie pozbędzie się tak dużych comiesięcznych profitów.
Ulica, też tego nie zrobi bo nie ma przywódców którzy mogliby ją poprowadzić. No a to zawdzięczamy Wałęsie który skupił wokół siebie wszystkich przywódców poszczególnych grup społecznych i jak było dalej to wszyscy wiedzą. Obecnie wystarczy tylko uzupełniać szeregi przywódców
by spokojnie trzymać władzę.
10 10 2015 DONALD TUSK AGENT STASI "OSKAR"
Macierewicz sugeruje, że Tusk był agentem Stasi o pseudonimie "Oskar". Ujawnił to w swoim przemówieniu w USA.
Donald Tusk podejrzany o współpracę ze STASI i SB agent o pseudonimie „Oscar” Czy to prawda panie Premierze? Jeżeli tak to prosimy o natychmiastową dymisje pańską i rządu Ewy Kopacz podejrzanej o współpracę z izraelskim wywiadem Mosadu Prism Groupe.
Nazwisko jakie pada w sprawie wspólnego agenta NRD-owskiej STASI i PRL-owskiej SB, to nazwisko premiera Donalda Tuska. Choć nikt nie jest w stanie przedstawić dowodów na piśmie, to jednak informację tę potwierdza każdy były funkcjonariusz zarówno STASI jak i SB poproszony o komentarz.
Cała sprawa ma związek z ukazaniem się w Niemczech książki Ralfa Georga Reutha i Günthera Lachmanna „Pierwsze życie Angeli M.” poświęconej działalności
w NRD obecnej kanclerz Angeli Merkel. Autorzy twierdzą w niej, że w 1981 roku była szefem wydziału agitacji i propagandy FDJ (Wolna Młodzież Niemiecka – komunistyczna organizacja młodzieżowa Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec w NRD) oraz członkiem władz komisji zakładowej Akademii Nauk w NRD.
Wolfgang Schnur oraz Lothar de Maizière – polityczni protektorzy młodej Angeli Merkel, pod których skrzydłami rozpoczynała polityczną karierę, okazali się agentami STASI.
Obaj na terenie byłej NRD tworzyli oddziały zachodnioniemieckiej partii CDU, z której wywodzi się … Angela Merkel.
Jeżeli Donald Tusk był agentem STASI i SB o pseudonimie „Oscar”, który aktywnie działał w gdańskiej „Solidarności”, to ewentualne zamierzchłe powiązania ze STASI mogą rzucać zupełnie nowe światło na wzajemnie wsparcie i zażyłe stosunki w polityce międzynarodowej Donalda Tuska i Angeli Merkel.
W książce Ralfa Georga Reutha Günthera Lachmanna „Pierwsze życie Angeli M".na razie krążą tylko enuncjacje na ten temat, nie tylko prasowe.
W tej sprawie wątpliwości, już od dawna, zdają się nie mieć redaktorzy strony byłych działaczy Wolnych Związków Zawodowych Kazimierz Maciejewski, Krzysztof Wyszkowski i Lech Zborowski.
Tylko pobieżny rzut oka na karierę polityczną Donalda Tuska każe powątpiewać w jego czyste, zgodne z polską racją stanu, intencje. Przykłady, takiego stanu rzeczy, są znane wszem i wobec: „nocna zmiana” rządu Olszewskiego, powołanie do życia Platformy Obywatelskiej, która, co dzisiaj widać jak na dłoni, z zimną krwią dokonuje demontażu Państwa Polskiego, wasalne stosunki z Angelą M. – kuriozalne ordery i europejskie apanaże, stocznie, Nord Stream, Smoleńsk
i cały kontekst związany z zamachem i strach, wielki strach przed pułkownikiem Putinem. Że akta STASI (i nie tylko) leżą gdzieś na Łubiance, nie powinniśmy mieć, co do tego, żadnej wątpliwości. Takie dokumenty nie płoną. Że czekiści trzymają całą tę zgraję sprzedawczyków na krótkiej smyczy, tzn. za mordę, również. Władimir Bukowski od lat przekonuje, że „przemiany” przełomu lat 80. i 90. XX w. w Europie Wschodniej zostały zaaranżowane i wykonane według „okrągłostołowych” i „pokojowych” koncepcji i instrukcji moskiewskich.
To dlatego Kiszczak i Jaruzelski zostali ludźmi honoru, a Angela Merkel i pastor Gauck legitymizują wschodnioniemieckie FDJ, a Ceausescu musiał zginąć.
Putin siedzi sobie jak 1 września 2009 roku na Westerplatte, cyniczny, dumny i arogancki i zdaje się mówić: – Zabiliśmy tę polską swołocz w Katyniu; i co nam zrobicie…
A pytanie pozostaje ciągle otwarte: – Czy agent STASI Oscar, to Donald Tusk. I tak sobie będziemy pytać…
Bo nawet jeśli nie był, to wszystko co powie, może być przez Putina użyte przeciwko niemu. Na razie dużo ważniejsza w tej rozgrywce pozostaje Angela M..
Źródła: Maciej Rysiewicz Autor: Maciej Rysiewicz Niepoprawni.pl
09 10 2015 Czy Gazeta Wyborcza i telewizja zabijają ?
Góral oskarżony został o zabicie drugiego górala, Jontka.
Sędzia się go pyta: - Powiedzcie góralu, czy to prawda żeście Jontka zabili Gazetą Wyborczą ?
Na to góral odpowiada: - To cysta prawda, wysoki sondzie ! Jo tego Jontka udezyłek gazetom wyborcom a ten - nie wiadomo dlacego – padł jak niezywy !
Sędzia: - No i co, wstał ?
Góral: - Ni miał prawa, prose wysokiego sondu !
Sąd drąży dalej: - To powiedzcie góralu, co było w środku tej Gazety Wyborczej ?
Na to góral: - A ja tam wiem, wysoki sądzie ? Jo tej gazety nigdy nie cytałek !
To, że nasze rewolucyjne, reżimowe media zabijają – to każdy wie. To dzięki tym, zarabiającym dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie cyglom medialnym, ten system w ogóle istnieje. On by upadł w rok po „okrągłym stole”, gdy „wolnych” Polaków zaczęto masowo zwalniać z pracy – w imię „dobrobytu”, który miał już za chwilę nastąpić. Tak nam to tłumaczył w „wolnych” i „niezależnych” mediach były pracownik Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu - Leninizmu przy KC PZPR Balcerowicz, którego „nowa” władza zatrudniła do reformowania „niepodległego” państwa wraz z grupą „aferałów” z Gdańska oraz hochsztaplerów, wietrzących interes na „prywatyzacji” giga-aferała Lewandowskiego.
Aferałowie i Balcerowicz do dziś odciskają swoje piętno na systemie, którego w imię „dobrobytu” nie jest stać na godne emerytury (poza wysokimi emeryturami dla byłych esbeków i utrwalaczy systemu), na 12 złotych minimalnej płacy godzinowej, na podwyższenie najniższej w Europie kwoty wolnej od podatku, na
dodatki na dzieci, na darmowe leki dla emerytów, na likwidację kolejek do szpitali i na traktowanie pracowników tak, jak ich się traktuje w Europie.
Tu wszystko leży, więc kolejny milion Polaków znowu zamierza wyjechać ze zbudowanego nam raju. gdzie taka MRaju, który istnieje w wizjach propagandystów systemu, gdzie taka Monika Olejnik – zatrudniona w tych mediach w mroku stanu wojennego, ma czelność zapytać posła PIS-u, czy naprawdę
Polska jest w ruinie ?
Oczywiście, że nie jest ! - zważywszy na fakt, że same (ciągle nowe) buty, które codziennie do telewizji zakłada Olejnik, kosztują więcej niż miesięczna płaca przeciętnego Polaka…
Oczywiście każdemu, kto podważa niewątpliwy dorobek 25 lat „wolności” – a tym bardziej dorobek ostatnich ośmiu lat niepodzielnej władzy PO-PSL – czwarta
władza odetnie rękę, głowę i wdepcze w błoto. Bo Polacy wpatrują i wsłuchują się w ten spektakl zabijający prawdę i mózg przez 25 lat, więc wreszcie jakiś Cyba bierze nagan do ręki i idzie zabić Kaczyńskiego. Bo to media wykreowały Kaczyńskiego, jako największego wroga ludu. I oczywiście Macierewicza, którego dobijanie trwa teraz na ekranach wszystkich reżimowych telewizji i oczywiście w Gazecie Wyborczej.
Wystarczy przecież przypomnieć słowa Aleksandra Kwaśniewskiego z rozmowy z Kaliszem, nagranej w restauracji „Sowa i Przyjaciele” w październiku 2013 roku: „Trzy najbardziej zdemoralizowane instytucje w Polsce to jest po pierwsze prokuratura, po drugie służby specjalne, po trzecie telewizja publiczna. (…) Te trzy instytucje kupią, sprzedadzą, zdradzą, zniszczą. I tak dalej, i tak dalej…
Powtarzane codziennie w reżimowych mediach odpowiedzi Antoniego Macierewicza na pytania zadawane mu w Chicago przypominają więc czasy, gdy nagrania
z sejmowego pokoju posłanki z „kurwikami w oczach”, zadecydowały o przegranej PIS w wyborach w 2007 roku. Przemysł pogardy te same metody stosuje do dzisiaj. Miałem jednak nadzieję, że PIS – nauczony tym doświadczeniem wiedząc, że rządząca Polską od 25 lat mafia zdolna jest się posunąć do każdej medialnej prowokacji – nie da się wpuścić w zastawione na siebie sidła.
Bo żadna telewizja z głównego ścieku medialnego nie poświęciła 10% czasu nagraniom z wypowiedzi Donalda Tuska, którego rząd – a za nim rząd Ewy Kopacz – zdefraudował 300 mln złotych na „budowę elektrowni atomowej” – a de facto: na fikcyjne stanowiska dla byłego ministra skarbu, który zlikwidował polskie stocznie, oraz na zatrudnionych w lewych spółkach „atomowych” dziesiątków kolesi partyjnych. Taka bowiem była nagroda dla Grada i jego kolesi za zlikwidowanie przemysłu stoczniowego. Czyli polskiej konkurencji przemysłowej dla takich krajów jak Niemcy, Francja czy Włochy.
Na dzień „ujawnienia prawdziwej twarzy PIS-u” czekały „wolne media” i uzależniona od nich Platforma Obywatelska. I się doczekali. Jeśli więc PIS nie uzyska
po wyborach parlamentarnej większości - zawdzięczać to będzie sobie. A raczej próbie samo-kreacji Antoniego Macierewicza, któremu nie udała się złota zasada trzymania języka za zębami. Bo przecież wiadomo, że resortowe dzieci wykorzystają każde potknięcie, każdy fragment kontrowersyjnej- choć prawdziwej wypowiedzi, by grać nimi przez media, które sprzedadzą, zdradzą, zniszczą każdego. Tak samo, jak się do dzisiaj gra wybranymi słowami prezydenta Andrzeja Dudy, który powiedział: „Skoro daliśmy sobie radę, gdy Polska była w ruinie po II wojnie światowej – to damy sobie radę i dzisiaj”.
Tą „ruiną” mendialne hieny grają do dzisiaj, a pytanie takiej M.O.: „Czy uważa pan, że Polska jest w ruinie?” staje się dla resortowej żurnalistki testem na
prawdziwy patriotyzm polityka PIS (sic!). A zaskoczony polityk, zamiast zapytać M.O., kto takie zdanie wypowiedział – próbuje wyjaśnić, że nie jest wielbłądem…
Przestrzegam więc wszystkich przed przedwczesnym tryumfem, gdyż te wybory mogą zadecydować o tym, że zamiast wielkich nadziei - powstanie wielka
anty - pisowska koalicja, czyli Obywatelsko - Ludowy Nowoczesny ZLEW. Ten zjednoczony w strachu ZLEW wcale nie jest nieprawdopodobny , jak i prawdziwy kataklizm, który nas może jeszcze czekać. Dlatego teraz liczyć się będzie każdy głos, by uzyskać większość.. .
Źródło: niepoprawni.pl
08 10 2015 Jaka będzie V RP?
Jarosław Kaczyński szykuje wielką rewolucję w polityce historycznej. Chce też zapewnić nieżyjącemu bratu właściwe miejsce w panteonie narodowym.
Jesteśmy blisko dnia kiedy obudzimy się w Pospolitej Rzeczy kościółkowej, z Naczelnikiem Kaczyńskim na czele na Białym Koniu z szabelką w dłoni.
Jarosław Kaczyński ogłosił: „Jest sztuka dobra i sztuka zła”. Sztuka dobra to taka, która wzmacnia wspólnotę. A zła „wspólnotę narodową niszczy i atakuje wartości chrześcijańskie”. Taką sztukę PiS nazywa „degeneracją i obsceniczną profanacją”. Przykłady? Antypolskie filmy „Pokłosie” i „Ida” (bez znaczenia, że
film Pawlikowskiego to jedyna polska produkcja filmowa ze statuetką Oscara); bluźniercze wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej i Zachęcie; spektakle Teatru Narodowego w Warszawie i Starego w Krakowie, o których apologeta prawicy Jerzy Zelnik mówi, że ich oglądanie jest jak „zdradzanie swojej partnerki”.
Jarosław Kaczyński zapewnia wprawdzie, że wolności sztuki nie ograniczy: „wolność tak, ale nie za publiczne pieniądze”, lecz wymusi na artystach autocenzurę. Bez publicznych pieniędzy trudno bowiem realizować filmy, prowadzić teatr czy przygotowywać wielkie wystawy.
Politycy PiS zapewniają, że po przejęciu władzy przywrócony zostanie „pluralizm w instytucjach kultury, czyli do głosu zostaną dopuszczeni artyści prawicowi”. Tyle że artystom tym nikt głosu nie zabiera – robią swoje filmy (liczne o Smoleńsku), własną telewizję (Republika) i mają swoją prasę („W Sieci”, „Do Rzeczy”), portale internetowe, o sprzymierzonych mediach Tadeusza Rydzyka nie wspominając. Nie chodzi więc o dopuszczenie, ale o przejęcie, zwłaszcza mediów publicznych.
Jarosław Kaczyński marzy o „hollywoodzkim filmie z wielkimi znanymi w świecie aktorami i z wielkim znanym w świecie reżyserem”, który będzie opowiadał o rotmistrzu Pileckim. „Jestem o tym przekonany, że ta Polska, która przed nami, będzie potrafiła to zrobić” – obiecuje prezes PiS.
Źródło newsweek.pl
Rok temu taka myśl przyszła mi do głowy: Gdy PiS przejmie władzę to dzień będzie zaczynać się od modlitwy o pomyślność, potem praca za bóg zapłać, msza dziękczynna, umartwianie, wypominki, spanko i abarotno świątek, piątek i niedziela. Niestety wtedy będzie już za późno by myśleć
o swojej godności, prawach.....A w tym wszystkim wspomagać będą prezesa Kaczyńskiego jedyne media jakie pozostaną Radio Maryja,
Telewizja TRWAM i dzienniki katolicko - prawicowe....
03 10 2015 Miernik w więzieniu, Kiszczak na wolności, Kociołek będzie miał pogrzeb ze wszystkimi honorami
a rodzina odziedziczy wszelkie prawa do zaszczytów i gratyfikacji pieniężnych.
Karę dwóch miesięcy więzienia wymierzył w czwartek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli Zygmuntowi Miernikowi, który w czerwcu 2013 r. rzucił tortem w
warszawską sędzię decydującą ws. zawieszenia procesu Czesława Kiszczaka.
Ogłoszeniu wyroku towarzyszyły głośne protesty oskarżonego i zgromadzonych na sali osób skupionych wokół Adama Słomki, wykrzykujących:
"Na Białoruś!" oraz obelgi wobec sędzi prowadzącej proces. Z powodu tych protestów sędzia Joanna Dryl nakazała opuszczenie sali przez publiczność i media. Uzasadnienie wyroku kontynuowano po przerwie. Miernik nie doczekał końca uzasadnienia wyroku i wyszedł z sali, dodatkowo obrażając sędzię (...) - za co został ukarany dodatkowymi 14 dniami aresztu. Policja zatrzymała go przed salą rozpraw.
UWOLNIĆ MIERNIKA
W dniu 02 10 2015 użytkownik Biuro Prasowe KPN-NIEZŁOMNI pokoleniekpn@wp.pl
Wczoraj do więzienia trafił Zygmunt Miernik. Na sali rozpraw warszawskiego sądu nie potrafił ukryć swoich emocji - jako dwukrotnie internowany w stanie wojennym - związanych z tym, że Państwo Polskie, które objęło go art. 19 Konstytucji RP ... teraz uznaje go za przestępcę, który przez tortowy protest na sprawie komunistycznego zbrodniarza Czesława Kiszczaka wyraził tylko to, co dawno powinni uczynić jego i moi liczni koledzy z czasów opozycji czasów PRL. Sędziowie dawno powinni ostatecznie osądzić komunistycznych zbrodniarzy, a przyzwoitość wobec ich ofiar wymaga nadal chociaż nadzwyczajnego obniżenia emerytur i rent siepaczy z UB/SB i innych agentów sterowanych z Kremla do minimum egzystencji. Chyba, że Federacja Rosyjska zdecyduje się na wypłacanie funkcjonariuszom swojej ekspozytury świadczeń za wierną służbę na rzecz Kremla.
Nie słyszałem, aby w RFN wypłacano emerytury członkom SS przez wliczanie im lat służby do okresu pracy. Funkcjonariusze upadłego systemu komunistycznego mają w III RP specjalne względy. Ci, którzy strzelali do Polaków, "pałowali" na demonstracjach, skrytobójczo mordowali żyją dziś z podatków płaconych przez tysiące tych, których niszczyli. Nawet zbrodniarz Kiszczak żyje w bizantyjskim przepychu i nadal jest uznawany za generała .. a ofiary jego polityki oraz kierowanego przez niego aparatu represji pobierają głodowe świadczenia. UB-cy i SB-cy, führerowie z PZPR oraz ich potomkowie śmieją się w twarz prawdziwym bohaterom walki o niepodległość. Śmieją się też sędziowie i prokuratorzy skazujący patriotów w czasie stanu wojennego siedząc w swoich przytulnych gabinetach po licznych awansach. Odpowiedzialność dyscyplinarna tych środowisk jest zerowa i nadal tolerowana. Moim zdaniem tylko szybkie wprowadzenie tzw. "ław przysięgłych" może zmienić patologię "boskości" sędziowskiej (zwanej przez nich niezawisłością) i celowego kreowania jawnie politycznych spraw przez prokuraturę.
Apeluję o to, aby skończyć w końcu politykę amnezji historycznej, której symbolem jest dziś Bronisław Komorowski i jego środowisko polityczne. Domagam się
uznania Zygmunta Miernika za więźnia politycznego zgodnie z art. 107 kkw i oczekuję, że Kancelaria Prezydenta RP pochyli się nad bezprawną w świetle orzecznictwa Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu praktyką wykonywania przez sędziów własnych nieprawomocnych orzeczeń o umieszczeniu kogoś "za karę" w jednostce penitencjarnej.
Do wszystkich kolegów z opozycji czasów PRL apeluję o minimalny gest solidarności i skorzystanie z możliwości przesłania ze strony www.tortowyprotest.pl apelu o natychmiastowe uwolnienie Zygmunta Miernika.
Adam Słomka pokoleniekpn@wp.pl
Przewodniczący KPN-NIEZŁOMNI, poseł na Sejm RP I,II,III kadencji
PETYCJA http://www.petycjeonline.com/uwolni_zygmunta_miernika
01 10 2015 Polska to nie hodowla francuskich piesków.
Ciągle mam jeszcze przed oczami żałosny obrazek jak Angela Merkel posuwając się do rękoczynów pociąga energicznie Ewę Kopacz kroczącą w
niewiadomym kierunku po czerwonym dywanie podczas wizyty w Berlinie. Był to zagraniczny debiut nowej polskiej premier, która zachowywała się wtedy jak krowa wchodząca w szkodę i szarpana przez gospodarza za wiszący u jej szyi łańcuch. Obraz ten nabiera dzisiaj wymiaru niemal symbolicznego. Kopacz naznaczona na stanowisko przez Tuska, któremu właśnie Merkel załatwiła miękkie lądowanie w Brukseli, stała się podobnie jak on sam zakładniczką
Berlina i ciągle porusza się po salonach tak jak wówczas po tym czerwonym dywanie czekając na kolejne szarpnięcie łańcuchem instruujące ją, w która stronę ma człapać. Musze przyznać, że ta sytuacja wywołuje u mnie mało komfortowe, a nawet złowieszcze doznania. Oto ja – obywatel niemal 40 milionowego
państwa zmuszony jestem do oglądania premier polskiego rządu, która miota się niczym przerażona norka w klatce i wyraźnie oczekuje na kolejne uderzenie niemieckiego hodowcy prętem w kratę by zorientować się, w która stronę w danej chwili ma uciekać.

Sejmowa debata na temat inwazji uchodźców pokazała z kolei, że w Polsce pod rządami PO-PSL z tą nieszczęsną Kopacz na czele rządu nie ma miejsca na rozsądek i jakieś choćby szczątkowe poczucie odpowiedzialności za państwo. Na złość Kaczyńskiemu i w obliczu wyborczej klęski ta banda zwykłych
politycznych miernot, szkodników i partaczy wraz ze wspierającymi ją medialnymi funkcjonariuszami jest gotowa nie tyle sobie ile nam Polakom odmrozić uszy tylko po to aby Berlin był zadowolony, a Tusk sprawował drugą kadencję, jako Cysorz Eurokołchozu.
Wydaje się, że główną przyczyną naszego przyzwolenia na takie zachowania są cechy, które ciągle u nas Polaków dominują, a których na każdym kroku nam
się odmawia. To jest ta polska tolerancja, gościnność, przyjazne usposobienie w stosunku do innych nacji oraz wyrastająca z chrześcijaństwa nasza łagodność i dobroć, którą niczym barbarzyńcy błędnie poczytujecie za naiwność i głupotę. Widać już jak na dłoni, że zbyt wielka nasza otwartość i gościnność nie zawsze popłaca, bo niektórzy goście są jak ryby i już po trzech dniach zaczynają cuchnąć. Sądzę, że lekcja z uchodźcami wyleczyła kolejne rzesze Polaków ze złudzeń. Wierzę, że coraz bliżej jest dzień, w którym Polacy przestaną na każde propagandowe zawołanie trząść palmą tylko po to by złodzieje i zdrajcy zbierali kokosy. Źródło: niepoprawni.pl
28 09 2015 Masakra kopalń koparką Fraudoktor.
To się będzie musiało skończyć Trybunałem Stanu, jeżeli mamy zostać w pełni sprawiedliwym państwem. Tylko od kogo zacząć? Od Tuska? Może
Buzka? A może Balcerowicza i Lewandowskiego? Jak głęboko to sięga i kiedy postanowiono zniszczyć polską gospodarkę i uczynić z Polski bezwolną kolonię. Tutaj na miejscu, w środku Europy i w XXI wieku.Niszczenie naszej gospodarki zaczęło się tuż po
transformacji.
Co się dało ukraść to ukradziono. A co się dało sprzedać z prywatnym zyskiem to sprzedano. I nie sprzedawał tego właściciel, czyli naród, tylko uwłaszczeni na państwowym, byli komunistyczni dygnitarze, którzy nagle z dyrektorów i kierowników stali się cudownym sposobem zbójeckim, właścicielami. Lecz prawdziwe rujnowanie gospodarki, sięgające podstaw egzystencji państwa, zaczęło się po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Patrząc z perspektywy minionych 11 lat, odnoszę wrażenie, że nasz udział w europejskiej wspólnocie ma jeden zasadniczy cel: uczynienie z Polski kolonialnego rynku
zbytu, niesamodzielnego, kadłubowego państwa z mocno ograniczoną suwerennością i dostarczyciela taniej siły roboczej. To wszystko, czym nasz kraj mógłby konkurencyjnie zagrażać bogatym państwom zachodu ma zostać zniszczone, lub w najlepszym przypadku przejęte przez nowych zachodnich właścicieli, głównie
przez globalne koncerny.
Tak zlikwidowano polską bankowość, nowoczesne stocznie, flotę handlową, przemysł cukrowy, przemysł samochodowy i wiele innych. Internet podaje tysiące przykładów kompletnie zrujnowanych zakładów przemysłowych, które jeszcze niedawno były chlubą miast i miasteczek i zatrudniały tysiące pracowników.
W roku 2015 przyszedł czas na to, co dla suwerennego państwa najważniejsze – własne paliwa, czyli w przypadku Polski węgiel, oraz energetykę. Mają zniknąć, a kraj będą zasilać źródła zewnętrzne, które w każdej chwili można odciąć, trzymając w ten sposób RP na krótkiej smyczy.Te destrukcyjne działania, zasadniczo UE i Rosji, czyli po prawdzie Niemiec i Rosji, bo to te dwa kraje są silnie związane niepisaną umową, której celem jest kompletna destrukcja stojącej na przeszkodzie braterskiego pojednania Polski. Polski, która już płaci najdrożej w Europie za importowany gaz. Polski, której uniemożliwiono eksploatację własnych złóż gazu łupkowego.Teraz jeszcze kraj nasz ma zrezygnować z wydobywania swojego największego bogactwa, jakim jest węgiel, oraz importować energię elektryczną z ościennych państw.
Dlaczego tak było? Dlaczego rząd Tuska "miał w dupie" polskie górnictwo i węgiel? Dlaczego prowadzono tą ważną dziedzinę gospodarki ku zagładzie, rozkradano i niszczono? Polska ma najpotężniejsze złoża węgla w całej Europie. Jest również w czołowej piątce największych na świecie. Podczas gdy
eksperci twierdzą, że ropy i gazu starczy jeszcze na kilkadziesiąt lat, to węgla, według już udokumentowanych zasobów, jest co najmniej na lat dwieście. Lecz Unia Europejska postarała się by węgiel stał się czarnym murzynem do bicia. Jestem głęboko przekonany, że rozpętana w Europie pro- ekologiczna histeria, obłęd ocieplenia klimatu i walka z emisją CO2 w dużej mierze były skierowane przeciwko Polsce i jej górnictwu. Zachód ma inne pomysły, a nie ordynarna eksploatacja złóż węglowych.
Wiatraki i ogniwa słoneczne to jest to. Trzeba dać innym zarobić. I dobrze wiadomo, ze wszelakie lewaki i neoliberały, to głównie tzw. "zieloni" mający hipsa na punkcie specyficznej ochrony przyrody. Bardziej będą chronić kozę i drzewo, niż człowieka. Metan produkowany przez setki tysięcy krów na rozległych pastwiskach mniej im przeszkadza, niż tysiąc razy mniej szkodliwy dwutlenek węgla, niezbędny pokarm naszych lasów i drzew. Tak mają w głowach pobełtane...Nasz polski węgiel jest bardzo dobry. Znacznie lepszy od tej zakamienionej tandety, którą się importuje z Rosji. Niestety, przez dwadzieścia pięć lat po transformacji, nie robiono z górnictwem kompletnie nic. Tylko eksploatowano i rozkradano. Polskie górnictwo to patologia, której dotychczas nikt nie miał ochoty porządnie zorganizować. Mimo tego, to potężny majątek i jeszcze większy potencjał. Wiedzą o tym dobrze ewentualni zachodni inwestorzy, jak Herr Heinz Schernikau prezes niemieckiej firmy budującej kopalnię w Orzeszu.
Śmiem twierdzić, że państwo ofiara, co niewątpliwie postanowiono w Magdalence, bezczelnie rozkradane, gdzie obywatele mieli się stać tanim mięsem armatnim, a niemały majątek państwa, między innym dzięki takim ludziom jak Balcerowicz, czy młody uczeń Petru miał przypaść najsprytniejszym złodziejom. O mafii węglowej mówi się praktycznie od roku 1990. czyli od początku nowej RP. Jeśli taki "przedsiębiorca" jak Falenta mógł zostać poważnym milionerem importując rosyjski węgiel, to coś w tym kraju jest chyba nie tak. Importować węgiel do Polski, to jak nosić drzewo do lasu. Kompletną bzdurą, jest twierdzenie, że inni wydobywają węgiel taniej. Wypieprzyć tych tłustych prezesów, baronów węglowych i zarządy kolesi i kochanek, a polski węgiel stanie się konkurencyjny. Ale po co? Jak widać, komuchom od Millera to nie przeszkadzało, a i przekrętasom z PO to nie przeszkadza.
Taką oto tezą podsumuję ten tekst:Plan był taki – w procesie pozbawiania Polski suwerenności i tworzenia z niej rusko – niemieckiego kondominium, krokiem ostatecznym w ubezwłasnowolnieniu, ma być pozbawienie jej bezpieczeństwa energetycznego. Gdy Polska straci możliwość samodzielnego wytwarzania energii, gdy polskie elektrownie, bez inwestycji i remontów, w końcu zmarnieją, a zbankrutowane polskie kopalnie wykupią zachodnie korporacje, którym one będą
przynosić godziwe zyski, to wtedy wreszcie kraj nasz, w ramach, tak dzisiaj modnej "solidarności", przestanie być międzynarodowym bytem, państwem niepodległym. Rozpłynie się w rozlicznych geszeftach, tym razem bez jednego wystrzału, w niemiecko – ruskiej ponurej rzeczywistości.Źródło: niepoprawni.pl
24 09 2015 Dlaczego nie zrobiłem kariery?
Zobaczcie jak zgodnie przy korycie ucztuje naród wybrańców POPiSPSLSLD.
PO 1989 roku zrodziła się specyficzna rywalizacja pośród kolejnych ekip rządzących kto potrafi więcej ukraść, sprzeniewierzyć i nie ponieść najmniejszej kary
za to. A my biedne żuczki przez to, że nie kradliśmy, nie przyjaźniliśmy się z ludźmi systemu i staraliśmy się być wszędzie i zawsze uczciwymi,
jesteśmy tu gdzie jesteśmy i mamy, to, co mamy.
No właśnie... dlaczego nie zrobiłem kariery?
Może po prostu jestem na to za głupi? Tak, to chyba to...Właściwie mógłbym tu już zakończyć i poddać się wrodzonej gnuśności. Tylko... taka Ewka, czy taki Adaś, by trzymać się wyłącznie imion biblijnych przodków, wcale nie są ode mnie mądrzejsi. Ewka to już zupełna katastrofa. A patrzcie gdzie ona jest. Już do końca życia będą mówić do niej – pani premier.
Na te filozoficzno – psychologiczne rozważania naprowadziła mnie wiadomość, że niejaki Kazimierz Marcinkiewicz, żałosny premier w rządzie PiSu, któremu potem palma okrutna odbiła; na początku skromny nauczyciel z miasteczka na prowincji, z solidną rodziną, bogobojny i z zasadami, nagle zaczyna hulać, zmieniać kochanki i patrzcie wszyscy uważnie – w tym swoim chocholim tańcu dorobił się majątku o wartości 20 milionów. Jest kariera?
A jakże! Robi za autorytet, stać go na Ferrari, ma sposób na dziewczyny, choć pała już kompletnie łysa, lecz forsy pod dostatkiem.Czyli rzeczony Kaziu
osiągnął swój poziom szczęścia, które najprawdopodobniej w swoim mniemaniu nazywa karierą. Choć w moich oczach to wyjątkowo śliski i ohydny typ.
Kariery często wykwitają nagle i znienacka, jak na wiosnę mlecze na trawniku. Powiedzmy, taki Janusz Lewandowski pracował w PLO (Polskie Linie Oceaniczne a nie Palestinian Liberation Organization). Skromny urzędnik, rzucający się w oczy jedynie z powodu cofniętego podbródka i ciekawego uzębienia. Pies z kulawą nogą wówczas nie zwróciłby na niego uwagi. Taki przeciętniak. Okres transformacji, 1989 – 1990 i bogate w sensie międzynarodowym, PLO nie miało już 174 nowoczesnych drobnicowców, kontenerowców, statków ro-ro, czy con-ro, tylko cztery takie sobie. Nie żartuję! Reszta floty dziwnie się rozpłynęła po świecie. To oczywiście przypadek, nie mający nic wspólnego z tajemniczym zniknięciem polskiej floty liniowej, ale w tym samym czasie pan Lewandowski zaczął robić błyskawiczną karierę. Czy to spowodowała przynależność do Kongresu Liberalno Demokratycznego partii Tuska i Jana Krzysztofa Bieleckiego, oraz, co należy tu podać, fantastycznego mistrza gry w ruletkę, Pawła Piskorskiego? Nie zapominajmy przy tym, że naród patrzący czujnie na scenę polityczną, szybo ochrzcił KLD – "liberały – aferały".Czyżby KLD było lewarem, który kreował różne kariery? A może obowiązywało tu słynne
prawo, że pierwszy milion trzeba ukraść? Coś w tym zapewne jest. Dajmy już sobie spokój z Lewandowskim i lib- ferałami. Kiedyś pewnie już na emeryturze, ktoś pokroju Cezarego Gmyza, czy Sumlińskiego rozpracuje ten temat.
Cóż zatem powoduje w Polsce, że taki sobie Wańka, Kazio, czy Januszek może zrobić solidną karierę?
To nie jest żadna tajemnica, bo wie o tym od dawna każdy rozgarnięty Polak że w Polsce nie zrobisz kariery, jeżeli nie podepniesz się pod ważny układ władzy. Nepotyzm, kolesiostwo, sitwy, układy, pajęczyny, czy salony, ojcowie chrzestni, baronowie partyjni, protegujący i protegowani, to niestety normalna codzienność życia Polaków. Od dołu do samej góry. Nawet premier jest premierem, bo została protegowana i namaszczona przez poprzedniego rozgrywającego, Donalda Tuska, który również wylansował właśnie upadłego prezydenta Komorowskiego. A podobno naród go wybrał! Wolne żarty.
Przekonany jestem mocno, że o wszystkich karierach, a czasem nawet o życiu, czy śmierci, nadal decydują w Polsce służby specjalne. Zdobyły miliardy, m.in dzięki FOZZ, okopały się na newralgicznych stanowiskach: w wojsku, w gospodarce, w mediach i w każdej władzy i praktycznie na dzisiaj, są nie do opanowania.
Czy śp. Jan Kulczyk zostałby najbogatszym Polakiem, gdyby nie kontakty jego i jego ojca ze służbami?
Czy Komorowski zostałby prezydentem gdyby nie jego serdeczne stosunki z WSI? A wszystkie te "resortowe dzieci" tak wqu...ące naród w telewizji, gazetach, polityce, czy nauce? Oni wszyscy zawdzięczają dosłownie wszystko służbom, czasami nawet niepolskim (czy poseł/minister/marszałek Radosław Sikorski był prowadzony przez brytyjski MI6 ?). I są tym służbom bezwzględnie posłuszni, bo wiedzą, że wystarczy jeden grymas, żeby wszystko stracić.
No i opozycja zwalczana przez służby, którą obecnie reprezentuje tylko Prawo i Sprawiedliwość nie wytworzyła swoich "pleców". Lecz tutaj sytuacja
jest prosta i przejrzysta – liczy się poparcie tylko jednego człowieka – Jarosława Kaczyńskiego.
To prawdziwy "twórca królów"
. To on z bratem, przeciwstawiając się warszawskiej koterii ulokował Wałęsę na stanowisku prezydenta RP.
A teraz dokonał tego powtórnie z Andrzejem Dudą. Podczas, gdy pierwszy wybór był wątpliwej jakości, bo takie były czasy, to wybór obecny jest świetny, najwyższej jakości. Podobnie najprawdopodobniej będzie z desygnowaniem na premiera Beaty Szydło. A i resztę ważniejszych stanowisk prezes Kaczyński
porozdziela. Źródło: Niepoprawni.pl
23 09 2015 Nasze oszczędności życia są nic nie warte czyli jak wywieziono z Polski miliardy dolarów.
Podsłuchane w sieci...
Gdybyś w 1990 roku miał 100 tysięcy dolarów lub chociaż kilka tysięcy zarobione za granicą, to mógłbyś ustawić się na całe życie. I to zupełnie legalnie. Za całą
akcje płacił budżet państwa. W sumie wydał kilkanaście miliardów dolarów. Tak zarządzał kasą Leszek Balcerowicz…
Jak przygotowali gospodarkę pod olbrzymie oszustwo?

Etap ograbiania finansów publicznych przebiegał w kilku etapach. Wywołanie hiperinflacji. Wysłannicy międzynarodowej finansjery: Soros, Lipton, Sachs rękami generała Jaruzelskiego i premiera Rakowskiego uwolnili ceny produktów. Wzrosły wielokrotnie powodując hiperinflacje na poziomie 251% (sierpień 1989). Kolejną rundę uwolnienia cen przeprowadzili 1 stycznia 1990 roku rękami marionetki Leszka Balcerowicza. Inflacja osiągnęła 585%.Dolar po 9500 złotych.
W 1990 roku ustalono stały kurs dolara na sumę 9500 złotych.
Obowiązywał przez półtora roku.Gigantyczne oprocentowanie lokat.Pod koniec 1989 roku lokata złotówkowa była oprocentowana na 640%.
W 1990 roku na około 586%.
Jak wyglądał proceder?
Przekręt był przygotowany dla międzynarodowych korporacji. Jednak osoby, które w tym czasie wracały z USA mogły całą zarobioną sumę zainwestować. Powiedzmy, że po kilku latach ciężkiej pracy na zmywaku, sprzątając czy pracując na budowie przywieźli do kraju 20 tysięcy dolarów.
Już przy takich pieniądzach byli bogatymi ludźmi. Jednak wystarczyło tylko rok czasu poczekać, aby stać się bajecznie bogatym.
Co należało zrobić?
Wpłacić 20 tysięcy do banku na konto dolarowe. Następnie po stałym kursie 9,500 złotych zamienić na złotówki. Po zamianie otrzymano 190 000 złotych. Następnie całą sumę należało wpłacić na lokatę bankową.Oprocentowana była na 586%! Po roku czasu zarobiłeś ponad milion złotych. Następnie należało zamienić je na dolary i w ten sposób uzyskałeś ponad 100 tys dolarów. W USA 20 tysięcy zarobiłeś przez kilka lat ciężko pracując. W Polsce ponad 80 tysięcy dolarów zarobiłeś leżąc na kanapie. W jeden rok!
Proceder przygotowali dla korporacji międzynarodowych.
To jest biznes! Weź pod uwagę fakt, że cały proceder nie był przygotowany dla ciułaczy z Ameryki, tylko pod korporacje dysponujące milionami dolarów.
Z wyliczeń Wojciecha Błasika posła na sejm w latach 1993-1997, na lokatach bankowych w 1990 roku znajdowało się co najmniej 3 mld dolarów, nie mających pokrycia w obrotach handlu zagranicznego.Innymi słowy były to pieniądze przetransferowane z zagranicy na okoliczność złodziejskiego przejęcia majątku narodowego. Z tych 3 mld dolarów powstało dzięki gigantycznemu oprocentowaniu i stałym kursie dolara kilkanaście miliardów dolarów. Korporacje zachodnie w sposób całkowicie legalny wywiozły z Polski miliardy dolarów. Na to wszystko pozwalał rząd Mazowieckiego na czele z Leszkiem Balcerowiczem oraz solidarnościowy prezydent Lech Wałęsa. Nie wspomnę takich tuzów jak: Kuroń, Michniki i Geremek. W taki sposób postępował zachód z Polską.
Nie dość że wykupili polskie przedsiębiorstwa za kilka procent ich wartości, to jeszcze legalnie wykradli z budżetu państwa kilkanaście miliardów dolarów.
To były gigantyczne pieniądze dla Polski. Gospodarka potrzebowała ich jak wody do życia. Przedsiębiorstwa musiały został przekształcone w nowoczesne machiny, potrzebowały miliardy dolarów na nowe linie produkcyjne, nowe produkty. Gdyby wtedy dofinansowano umiejętnie gospodarkę z druku pieniądza, to ruszyłaby bardzo mocno do przodu. Wdrożono popiwek, czyli zahamowano wzrost wynagrodzeń, opodatkowano przedsiębiorstwa dywidendą państwową na 30%, wyprowadzono kilkanaście miliardów dolarów i dokonano złodziejskiej prywatyzacji.
Wykupiono na przykład Hutę Warszawa za 25 mln dolarów.
Wiesz ile była warta?Kilka miliardów dolarów.

To jest powód dzisiejszych tak niskich zarobków w porównaniu do zachodu. Osoby odpowiedzialne za ten stan powinny trafić do sądu. Pamiętasz aferę związaną ze spółką Art-B i panów Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego? Obywatele Izraela. Nie dawno zorganizowali konferencje na temat przerzutu żydów z Rosji, przez Polskę do Izraela. Operacja Most. Ci dwaj panowie tą metodą, którą opisałem wywieźli z Polski około pół miliarda dolarów. Oskarżono ich o jakiś durny oscylator bankowy. O coś musieli, więc wymyślili fajną nazwę i proceder, który 95% Polaków nie rozumie. Panowie dostali schronienie w Izraelu. Żydzi mają
swoje prawa i nie przekazują nikomu swoich obywateli. Nawet jak są to przestępcy i ściga ich międzynarodowy list gończy.A gdzie pozostałe kilkanaście miliardów dolarów, które korporacje wywiozły z Polski? O nich nie wolno mówić, ponieważ śledztwo musiałoby objąć takie instytucje jak MFW – Międzynarodowy Fundusz Walutowy i dojść do grubych światowych rekinów. Jest to kolejna lekcja dla nas, aby nie wpadać pod buta amerykańskiego, rosyjskiego, chińskiego, izraelskiego tylko niezależnie budować Polskę. Mamy do tego narzędzia. I jeszcze jedno…ten proceder wykorzystano w aferze FOZZ.Źródło: Niepoprawni.pl
20 09 2015 Umierająca wolność decydowania.
Wstępując do UE zostaliśmy pozbawieni decydowania o sobie. Niewielu ostrzegało, a jeszcze mniej rozumiało. Dopiero po latach wychodzi to na jaw, w każdej prawie dziedzinie życia. Wpędzenie państw Europy do Euro - Kołchozu skutkuje wszelkimi rozwiązaniami wypracowanymi w erze kołchozu namacalnego - od kołchozu, przez sowchoz i na pegeerze skończywszy. Dzisiaj UE już tylko szlifuje ten brylant. Problem wędrującego przez Europę islamu jest tu tylko kolejnym ostrzeżeniem.
Sowieci wymyślili 100 lat temu antidotum na chorobę zwaną Indywidualność i szczepionką pod nazwą Kołchoz zaszczepiono całe pokolenia Rosjan. Po Drugiej Światowej lub jak kto woli Wojnie Ojczyźnianej zaszczepiono nią tzw. Demoludy, a trochę później zaczęto szczepić resztę Europy.
Jak wiadomo, jedną z cech kołchozu jest rozdzielnik i realizacja przyjętego przez czerwonego komisarza planu - niezależnie od pogody i możliwości. Dokładnie jak z dzisiejszym problemem migracji arabów i Afrykańczyków. Możliwość indywidualnego reagowania na zagrożenie każdego kraju została nam elegancko zabrana. Broni się jedyny trzeźwy w tym unijnym kołchozie Orban, ale partia, czerwoni komisarze i duża część ogłupiałej publiki pluje na niego i wyzywa go od najgorszych.
Czy prezydent Czech, Węgier czy dowolnego kraju nie ma zasranego obowiązku dbać o kraj i swoich obywateli? A nasz wyczekany i wychuchany ,też nie ma? Czy musi zgadzać się na przyjęcie kogokolwiek jeśli uważa, że stanowić on może zagrożenie dla kraju i jego obywateli? Musi, ale to do mieszkańców europejskiego kołchozu jeszcze nie dotarło.
Czy ktoś pytał się tych prezydentów o zdanie kiedy bombardowano Libię, Syrię i inne kraje? Czy każdy musi być humanitarnie nastawiony do innych, skoro amerykanie nie są i leją gdzie im się podoba? W jakim celu Amerykanie bombardowali Jugosławię?
UE, NATO „bombardując” już tyle miesięcy ISIS a ci odnoszą coraz to większe sukcesy? Bo jak wytłumaczyć sukcesy Amerykanów gdy z dronów bojownicy ISIS rozwalają kogo chcą? Może imigranci uciekają przed bombami NATO?
Wmawianie Polakom ksenofobii, rasizmu i szowinizmu przez polskojęzyczne niemieckie media jest chwytem poniżej pasa, który stosuje się coraz częściej, ale
prawdziwe sra... na głowę Polaków odbywa się w prasie niemieckojęzycznej, gdzie parę dni temu wybełkotał się święty Jasiu Gross z brukselskiej mównicy i wtóruje mu rabinistyczny (to od rosnącej brody) Schulz.
Unijna „swoboda przepływu ludzi, kapitału...” i europejskie sra... nam na głowę z powodu naszego antysemityzmu jest tylko grą, aby nas zniszczyć.
Zresztą gra toczy się o zniszczenie krajów narodowych, zniszczenie odrębności i tożsamości państw Europy. Wymieszać i zrobić szaroburą breję.
Wracając do migracji, a raczej powodzi islamu rozlewającego się po Europie... do wielu naszych wewnętrznych problemów dodamy kolejny, który okaże się wielkim wrzodem na „wiadomo gdzie” teoretycznej Rzeczypospolitej. To będzie kolejna mniejszość w Polsce i to mniejszość uznana urzędowo. Grupa 12 tys. wyznawców Allacha będzie mniejszością, która zajmie 8 miejsce w Polsce spychając Żydów, których jest 7,5 tys. na miejsce 9. Tyle, że regulacje ich dotyczące będą już kołchoźniane, a my mieliśmy swoje, które nam nakazano oddać wstępując do kołchozu europejskiego. Można sądzić, że inne państwa podobnie
regulowały sprawy migracji. Teraz jest niemiecki rozdzielnik. Dlatego Orbanowi należy się szacunek i uznanie.
My, jako poprawni, solidarni (i tym podobne brednie) możemy sobie jeszcze sprowadzić 3 mln Chińczyków oraz 2 mln Hindusów i staniemy się wreszcie... Kanadą. Każdy Kowalski z ulicy rozwiązałby dawno problem takiej migracji, i to w 20 minut. Wystarczy postawić na baczność kogo trzeba i wydać polecenie.
Niestety, rządy są tylko atrapą. Źródło: niepoprawni.pl
19 09 2015 Wpadki Andrzeja Dudy od rozpoczęcia prezydentury.
Pierwsze tygodnie prezydentury Andrzeja Dudy za nami. Jakie były? Na jednoznaczne ocenić jeszcze za wcześnie. Nie ulega wątpliwości, że prezydent zaliczył kilka wizerunkowych wpadek.
Zaraz po zaprzysiężeniu Andrzej Duda udał się w pierwszą podróż zagraniczną. Szeroko komentowany był wybór kraju, do którego Duda się wybrał, czyli Estonii. Krytycy mówili, że powinien się wybrać np. do Niemiec, Wielkiej Brytanii czy choćby Brukseli. Kilka dni później, Duda pojechał do
Niemiec,
gdzie przyjął go prezydent Joachim Gauck. Duda, podczas publicznego wystąpienia, skrytykował Polskę, mówiąc, że „nie jest to kraj sprawiedliwy".
Pod koniec sierpnia prezydent udał się z kolei do Szczecina, na obchody rocznicy podpisania porozumień sierpniowych. Doszło tam do nieprzyjemnego zgrzytu, gdy prezydent odwrócił się i nie podał ręki premier Kopacz. W mediach rozpętała się długa dyskusja: kto, komu i w jakiej kolejności powinien podawać rękę.
Następną wpadkę Duda zaliczył podczas podróży do Wielkiej Brytanii, gdzie ponownie narzekał na Polskę i mówił, że emigranci „nie powinni wracać".
Później okazało się, że szumnie reklamowane w trakcie kampanii biuro pomocy prawnej dla najbardziej potrzebujących przestało istnieć.
Kilka dni temu Duda zaliczył wpadkę na Twitterze. Napisał, że „ambasada jest terytorium Polski" co dowodzi, że prezydent nie do końca orientuje się w regulujących to przepisach konwencji waszyngtońskiej.
A w czwartek zaliczył - razem z premier Ewą Kopacz i ministrem Tomaszem Siemoniakiem, kolejną wpadkę podczas otwarcia Muzeum Katyńskiego. Wstęga, którą przecinali było bowiem biało - czerwona, co zdaniem znawcy protokołu dyplomatycznego, Janusza Sibory... może być złamaniem prawa! Symbole narodowe są bowiem chronione przez Konstytucję. Źródło: fakt.pl
18 09 2015 Rządzą nami idioci… Stop inwazji imigrantów!
Wczoraj na nadzwyczajnym posiedzeniu w Sejmie miała miejsce „informacja rządu w sprawie imigrantów”, z której dowiedzieliśmy się, że sytuacja jest stabilna i że nie można się odgradzać płotem i odwracać plecami do uchodźców. To prawda nie można odwracać się plecami tyle tylko, że do rodaków, a do imigrantów należy odwrócić się plecami. Przemawiała Pani premier i kilku ministrów, których słuchałem z zainteresowaniem, lecz muszę stwierdzić, że to co powiedzieli zakrawa na kpinę z ludzi. Brak argumentów, dyletanctwo, arogancja i obrona swoich błędnych decyzji za wszelką cenę wbrew faktom była ze strony PO porażająca.
Dzisiaj oprócz imigrantów zagrożeniem dla Polski są rządy bezrozumnych polityków, karierowiczów i konformistów, którzy sprzedadzą resztki tego kraju za srebrniki lub lukratywne posady w Europie. Polski rząd wykonuje polecenia Niemców i Francuzów. Naszym obowiązkiem jest uświadomić Pani premier Ewie Kopacz, iż nie ma wyobraźni, a polskie i być może niemieckie służby poruszają się jak ślepy we mgle. Wystarczy poczytać na forach w Syrii, Iraku, Afganistanie, że praktycznie każdy chce ruszyć na Europę, gdyż w tych krajach jest bieda, głód i przemoc, a w Niemczech wszyscy wiedzą, że nie trzeba pracować, aby otrzymać 1000 EUR na miesiąc.
Bardzo dużo tych „uchodźców” z Syrii to bogaci najemnicy Państwa Islamskiego, którzy wzbogacili się na wojnie – wiem to od rodowitego Syryjczyka mieszkającego w Polsce. To ich było stać płacić przemytnikom po kilka tysięcy EUR. Nie dziwi więc fakt, że w Grecji udaremniono już pierwszą próbę dostarczenia broni. Czy „europejscy” politycy nie rozumieją, że kilka tysięcy osób pędzonych strachem, że zostanie im obcięta głowa są w stanie walczyć z regularną armią i są w stanie ją pokonać. Czy Pani Kopacz i Pani Piotrowska nie wie, że jak tylko Niemcy zamknęli granice to natychmiast na forach w Syrii i innych krajach takich jak Afganistan czy Irak pojawiła się informacja, iż trzeba teraz udawać się do Europy przez Rumunię i Ukrainę. Czy Pani Kopacz nie rozumie, że jeżeli Ci ludzie ruszą na Europę to nic ich nie zatrzyma, gdyż nie będą to tak jak teraz setki tysięcy osób, tylko dziesiątki milionów. Kto ich skontroluje i kto ich zatrzyma? Czy Pani Kopacz myśli, że Ci ludzie jak tu przyjadą i będą koczowali to nauczą się języka i pójdą do pracy? Której pracy jak nie ma tej pracy dla milionów Polaków?
Już dzisiaj w Niemczech grupy uchodźców wchodzą po kilkaset osób do sklepów i wychodzą z towarem nie płacąc. Nie dowiesz się tego z wiadomości, ale czy Polskie służby o tym wiedzą? Czy Pani Ewa Kopacz nie rozumie, że ludzie wychowani w tamtej kulturze jak zobaczą w Europie alkohol w każdym sklepie, jedzenie 24h na dobę bez względu na ich święta, kuso ubrane kobiety nie zasłaniające nie tylko twarzy, ale nóg i dekoltu. Czy trudno się domyślić co to spowoduje? Czy Pani Kopacz nie rozumie, że dzisiejszy „uchodźca” za pół roku może być groźnym terrorystą tylko dlatego, że jakiś Ajatollah ogłosi Jihad, a uśpieni bojownicy Państwa Islamskiego przekonają maczetami swoich rodaków do tego, że muszą walczyć z niewiernymi. A do czego ta dzicz jest zdolna już niebawem możemy się przekonać. I nie będą to już tylko wiadomości przekazywane przez media lecz staniemy się ich uczestnikami.
Ja nie chcę w Polsce tej szarańczy imigrantów, którzy przyjeżdżają tu po zasiłki, popełniać przestępstwa, nawracać, kraść, dewastować i gwałcić.
Dopóki w Polsce będą bezdomni, głodne dzieci i nie sprowadzimy Polaków z Donbasu oraz z Kresów to nie powinniśmy przyjąć żadnego imigranta. Każdy przyjęty imigrant dzisiaj to przyjazd ich krewnych, sióstr, braci i kuzynów, więc zgoda na przyjęcie jednego imigranta daje zgodę na przyjęcie kolejnych 10-30 osób oraz stanowi zachętę dla kolejnych setek tysięcy. Politycy PO i ZL, którzy tak ochoczo są za przyjmowaniem nielegalnych imigrantów niech przyjmują ich do siebie do domu. Ja na pewno nie oddam na Was głosu nie tylko z tego powodu. Źrodło: ryfinski.blog.pl
17 09 2015 Politycy - kowboje.
W brytyjskim sloganie budowlanym cowboy to człowiek, który nie potrafi rzetelnie wykonać zadania, którego się podjął. Postawiona ścianka jest krzywa, tynk nierówny, glazura to koszmar, elektryka wybija zabezpieczenia, hydraulika cieknie a na pomalowanej ścianie widać prześwity starej farby. Podobnie ma się sytuacja w mechanice samochodowej, istnieją programy gdzie ukryta kamera filmuje partaczy i oszustów, wszyscy mają ubaw a nierzetelni fachowcy są piętnowani. Te programy są dosyć śmieszne i oglądalność jest spora, publikowanie w telewizji ma skłonić partaczy do poprawy standardów.
Ale istnieje szklany sufit dla piętnowania partactwa. To ci, którzy dobrze zarabiają i posiadają prestiż związany z zawodem są to lekarze, prawnicy, nauczyciele (szkoleniowcy), managerowie, wszyscy których obejmuje nazwa white collar. Ale najlepiej chronieni przed napiętnowaniem są zawodowi politycy. Jeśli mechanik źle dokręci uszczelkę i olej się wyleje albo budowlaniec nie zabezpieczy wykopu i ściana go przywali, widzimy to jasno. Jeśli człowiek pracujący przy zapisanych na papierze słowach zrobi babola, ma cały zestaw technik PR do przekonania że była to przemyślana i odpowiedzialna decyzja a za negatywne skutki odpowiada mityczny "inny".
Pamiętam jak we wrześniu 2001 roku samolot wpadł w budynek. Tę chwilę na zawsze pamiętam, bo świat po niej nie był taki sam jak przed nią. Ale to żadne mecyje, tak samo pamiętam chwilę gdy zadzwoniły nagle wszystkie dzwony w Rzeszowie bo Polak został papieżem. Kiedy jednak zobaczyłem w telewizji brodatego muzułmanina, który nazywał się Bin Laden poczułem nienawiść do niego i do wszystkich arabów (to oczywiście prymitywny skrót myślowy, nie każdy arab jest muzułmaninem, nie każdy muzułmanin arabem). Tę nienawiść nosiłem w sobie, ona podpalała się ich widokiem i wiadomościami o nich.
Jednak czas mija nieubłaganie i leczy rany. Dotarło do mnie że nie można nienawidzić kogoś za jego religię czy jej ostentacyjny brak. Przecież
religia nie wyjaśnia rzeczywistości i nie integruje systemów społecznych, a nawet jeśli to robi, robi to źle. Religia stanowi system do przekraczania nieprzekraczalnego i do poznawania niepoznawalnego.
Tysiące uchodźców szturmuje Europę, Węgry są na skraju stanu wyjątkowego, w obywatelach budzi się uzasadniony strach i wszyscy czują się w obowiązku zająć stanowisko albo za uchodźcami, albo przeciw uchodźcom. Problemem jest jednak fakt, że polityczne struktury Unii Europejskiej najpotężniejszego i
najnowocześniejszego systemu politycznego świata ( w teorii ) okazały się sfuszerowanym przez politycznych kowbojów dziadostwem. Okazało się że ci ludzie wywołali destabilizację systemu i jednocześnie spowodowali wysłanie bardzo jasnego komunikatu - jesteście kiepscy.
Środki masowego przekazu koncentrują się na podawaniu najbardziej prymitywnych kłamstw, bo system nie umie oddzielić osób wartych miłosierdzia od osób niebezpiecznych i szkodliwych. A taki rozdział to podstawowy element sprawnie funkcjonującego systemu. Każdego systemu, nie tylko społecznego, ale też biologicznego czy psychicznego. Angela Merkel, Donald Tusk, Ewa Kopacz i Jean-Claude Juncker i cała europejska elita okazali się dziadowskimi kowbojami, bo usiłowali wtłoczyć wielowymiarową rzeczywistość w swoje papierowe płaskie wyobrażenia. Ale o ich fuszerkach żadna telewizja nie zrobi
śmiesznego programu, po prostu wszyscy spokojnie za to zapłacimy. Źródło: Niepoprawni.pl
15 09 2015 Dobro kontra zło. Przyzwoitość kontra zepsucie.
Poddani kilkudziesięciu latom prania mózgu, przez sprawnych inżynierów psychiki spod sowieckiej gwiazdy, przestajemy dostrzegać elementarne prawidła rządzące światem. Dajemy się wpuszczać propagandystom w ścieżki, które nie tylko powinny odstraszać nas mrokiem, ale wręcz prowadzą donikąd. Często tylko medialne zasłony nie pozwalają nam dostrzec znaku ślepej uliczki...
Dlaczego ?
Bo daliśmy sobie wmówić wyższość cywilizacji nad człowiekiem. Daliśmy się podporządkować prawu, nie bacząc na to, jak bardzo to prawo zostało zepsute przez rozmaite szkodniki i doktrynerów. Prawo, mające z założenia być naszą tarczą ochronną, zostało przejęte przez naszych wrogów i wymierzone przeciw nam. Prawo zostało wymierzone przeciw ludziom przyzwoitym, a więc takim, którzy nie godzą się na wszelkie przejawy zepsucia. W imię postępu cywilizacji, daliśmy sobie odebrać prawo do obrony. Źródło: Niepoprawni.pl
Klapki na oczach.
Ludzie, którzy odnoszą wielkie sukcesy, mają jedną rzecz wspólną , klapki na oczach. Głupcy też mają klapki na oczach, lecz sukcesów nie odnoszą. Jeśli spytasz mnie dlaczego, odpowiem:
Ludzie noszą klapki na oczach. Dzięki temu nie rozpraszają ich tysiące pokus czających się na poboczu drogi, która wiedzie ich do celu. Mogą skupić się na przemierzaniu kolejnych metrów i kilometrów, na konsekwentnym realizowaniu swoich zamierzeń.
Człowiek mądry co pewien czas zatrzymuje się, zdejmuje klapki z oczu i rozgląda się uważnie sprawdzając, czy porusza się w dobrą stronę, czy nie zbliża się
do skrzyżowania lub niebezpiecznego zakrętu i czy nie należy odpocząć, żeby nabrać sił do dalszej drogi.
Warto mieć zatem klapki na oczach, ale trzeba też potrafić zdejmować je w odpowiednich momentach.
10 09 2015 Przemyślane perfidne postępowanie Merkel wobec uchodźców.
Obiecać wspaniałe życie by wszyscy do Wielkich Niemiec jak do Mekki walili, wybrać najlepszych a resztę jak kukułka podrzucić innym bez prawo możliwości zmiany miejsca zesłania.
Angela Merkel podrzuca państwom europejskim żabę zwaną imigranci, zamiast ją połknąć. Na dodatek nachalnie straszy je unijnymi sankcjami. Polskie cwaniactwo odzywa się w genach Merkel i chce wszystkich przechytrzyć.
Emigranci? Uciekinierzy? Czy dobrze zorganizowany przerzut ludzi?
Cała akcja "imigrancka", tłumy muzułmanów na europejskich granicach, jest bardzo dobrym, skoordynowanym działaniem kogoś z zewnątrz. Kogo?
Niewygodna prawda o imigrantach? Szwajcarzy skarżą się, że oni nie chcą pracować. „Wolą żyć z zasiłków. Staliśmy się ich zakładnikami”
Wśród uchodźców z Erytrei 91 proc. nie pracuje, jeśli chodzi o przybyszy z Iranu 84 proc., a w przypadku Syryjczyków 87 proc. Nawet uchodźców ze Sri Lanki, którzy uchodzą za najlepiej zintegrowanych, nie ciągnie specjalnie do pracy. 75 proc. jest bezrobotnych i żyje z zasiłków. Oraz 89 proc. Turków. Najbardziej pracowici są Chińczycy, ale i tak 69 proc. z nich jest na garnuszku gmin, które nie wiedzą już skąd wziąć pieniądze na wypłatę zasiłków - pisze Basler Zeitung”.
Azylanci otrzymują w Szwajcarii średnio 1000 franków (3855 zł) zasiłku (w przypadku osoby samotnej) oraz w przypadku np. czteroosobowej rodziny:
523 franki (2016 zł) od osoby. Państwo zapewnia im także opiekę zdrowotną i płaci im dodatkowo za mieszkanie i wyżywienie.
Dlatego wielu, mimo dość wysokiej płacy minimalnej w Szwajcarii (3200 franków brutto, czyli ok. 12 tys. zł) oraz niskiemu bezrobociu (niektóre firmy nie znajdują w ogóle pracowników i wzięłyby niemal każdego), woli nie pracować. Bo musieliby sami płacić za mieszkanie, jedzenie, ubrania i całą resztę. A to im się najzwyczajniej nie opłaca.
10 09 2015 Bogata Europa zostanie skolonizowana przez dziki, biedny świat.
To już nie kwestia dziesięcioleci, to dzieje się teraz.
Fala uchodźców – dzikich, biednych ludzi z Południa narasta. Nie ma co kluczyć, nikt w Europie nie wie jak się w tej sytuacji zachować. Rozpaczliwe deklaracje kanclerz Merkel i Hollanda nic nie zmienią… nic. Powoli narasta panika. Nikt nie ma recepty na nową Wędrówkę Ludów.
A miłosierdzie może nas zabić. Kiedy czytam i słucham miłosiernych ludzi, którzy z otwartymi ramionami witają w Europie muzułmańskich przede wszystkim przybyszów, jestem przerażony. Przerażony krótkowzrocznością, brakiem wyobraźni i brakiem instynktu samozachowawczego. Te deklaracje i działania mogą doprowadzić naszą cywilizację do upadku, i to teraz, za naszego życia.
Bogate zachodnie państwa poprzez działania wojenne zdestabilizowały co najmniej kilka krajów. W tych krajach muzułmańscy terroryści przejmują albo już przejęli władzę. Setki tysięcy, może miliony, a może wkrótce dziesiątki milionów ludzi pozbawionych dachu nad głową szuka domu i pomocy. Trzeba im pomagać. Przede wszystkim trzeba im pomóc wrócić do własnych domów, czyli przywrócić ład w krajach, z których uciekają.
Zamiast tego lewacko - hipisowska Europa przyjmuje na hurra i razem prawdziwych uciekinierów oraz ekonomicznych emigrantów, którzy napływają głównie z Afryki, żeby poprawić sobie życie. Nawet nie wiemy, kim oni są, a jednak Europa ich przyjmuje. Mam bardzo proste pytanie: ilu chcecie ich przyjąć,
miłosierni ludzie? Sto tysięcy czy milion? A może dziesięć milionów, a czemu nie sto?
Przecież kierując się Waszą logiką, nie można odmówić nikomu, bo komu, bo jak segregować ludzi? Mają źle, a chcą mieć lepiej. Czy naprawdę nie widzicie, że istnieje realne niebezpieczeństwo, że ta masa ludzi wywoła na naszym kontynencie totalny chaos? Że w tym tłumie są wyznawcy islamu, którzy nie chcą się asymilować, gardzą naszymi wartościami i deklarują wprost, że chcą przejąć Europę, żeby wprowadzić islamskie prawo, szariat? Zrobią to zupełnie zgodnie z prawem. Korzystając z demokracji, naszej gościnności, tolerancji i wolności słowa odbiorą nam naszą demokrację, tolerancję i wolność słowa. Niewierni będą karani biczowaniem albo ucięciem głowy tylko za to, że nie będą się
chcieli podporządkować. Mądrzy ludzie, pomagając innym, dbają o życie swoje i swoich najbliższych, głupcy miłosierdzie zmieniają w słabość. Zacznijcie myśleć, miłosierni ludzie, dopóki macie głowy. Źródło se.pl
Kopacz na rozpoczęciu roku: Zadbałam o to, żebyście nie byli grubaskami.
02 09 2015 Odchudzanie społeczeństwa trwa już 26 lat.
"O przeżycie walczą mieszkańcy wsi i miasteczek, żyjący za 500 zł zarobionych harówką w supermarkecie"
„Grubaski” się cieszą, bo im premier Kopacz zabierze ze szkolnych sklepików chipsy i batoniki oraz Coca- Colę. a co da w zamian, tego nie wiadomo, bo decyzja o zmianie asortymentu zapadła parę dni temu i wszystko stanęło na głowie. I można by nawet przyklasnąć tej inicjatywie, gdyby nie problem „chudzielców”, których liczba stale rośnie, a jak napisał pewien forumowicz, który mieszka vis a vis śmietnika, rosną kolejki do wyrzucanej tam żywności. I w tych kolejkach stoją staruszkowie, studenci i bezrobotni. Oni nie mają problemów z nadwagą, oni walczą o przeżycie.
O przeżycie walczą mieszkańcy wsi i miasteczek, żyjący za 500 zł zarobionych harówką w wiejskim supermarkecie, których nie stać tak jak pani premier na
zdrowe jedzenie.
W rodzinach wielodzietnych do codziennych dań obiadowych należy torebka chińskiej zupki, która jest tania, bo kosztuje mniej niż złotówka od
sztuki.
Taka na przykład zupka o nazwie „Kurczak Złocisty” kosztuje w Biedronce 79 groszy. Wartość odżywcza - zerowa, wartość chemiczna - stuprocentowa. Ale to nie szkodzi, grunt, że za 5 złotych można nabyć strawę dla całej rodziny. Dzieci z tych rodzin nie kupowały sobie batoników i chipsów w szkolnym
sklepiku, bo ich na to nie stać. One przychodzą do szkoły głodne, w nadziei, że III RP da im talerz zupy.
Zdrowa żywność jest znacznie droższa od śmieciowej, bo żeby ją wyprodukować należy użyć świeżych produktów i na dodatek nie skażonych opryskami i chemią, dużo tańsze są towary, które w ramach cywilizowania naszego narodu sprowadzili reformatorzy okrągłostołowi, bo uznali, że polska żywność nie dorównuje rarytasom śmieciowej kuchni niemieckiej, albo co gorsza, angielskiej. A zwłaszcza amerykańskiej.
W barze MacDonalds można zjeść potężnego hamburgera za niecałe 6 zł od sztuki,  do tego porcję frytek za tyle samo. W weekendy do tych przybytków „kulinarnej rozkoszy” ustawiają się kolejki, na świąteczny obiad. Przychodzą rodzice z dziećmi, gimnazjaliści i studenci. Wszystko dlatego, że nie stać ich na ośmiorniczki w restauracji „Sowa i Przyjaciele”, a nawet na kotleta schabowego w zwykłej swojskiej knajpce.
A takim hamburgerem czy panierowanym kawałkiem nafaszerowanego antybiotykami i hormonami kurczaka z Kentucky Fried Chicken człowiek się napcha za kilka złotych. Nic dziwnego, że w reklamie KFC występuje młodzież, bo to właśnie ona stanowi klientelę tego baru.
Mamy do czynienia z całkowicie nową jakością w dziedzinie smaków. Przemysł śmieciowy wabi chemicznymi dodatkami do potraw zwiększającymi apetyt na te świństwa, we wszystkich produktach, a zwłaszcza w słodyczach króluje syrop glukozowo - fruktozowy, cukier uzyskiwany z kukurydzy, amerykańska specjalność, która zastępuje cukier z polskiego buraka cukrowego. Zaczynam podejrzewać, że to z tego powodu zlikwidowano w Polsce wiele cukrowni, i nie dziwi mnie pytanie „ile jest cukru w cukrze?”
A wracając do wystąpienia premier Kopacz przed dziatwą szkolną, której miny wyrażały niedobór sympatii dla szefowej rządu, odchudzanie społeczeństwa trwa już 26 lat. Chory w szpitalu publicznym dostaje na obiad kromkę zeschniętego chleba i plasterek sera, a jak się nie podoba, może sobie kupić batonika w szpitalnym stoisku, albo jeszcze coś smaczniejszego, jeśli ma dość pieniędzy. Zaś uczeń, który dostaje kasę od starych ma do dyspozycji bogaty asortyment tuczących i prowadzących do cukrzycy przysmaków na każdym rogu ulicy. Kupi i przyniesie do klasy, zamiast kanapki z serem albo wędliną, co było żelazną regułą w czasach, gdy chodziłam do szkoły.
Przez 26 lat nasza elita partyjno- rządowa postarała się o likwidację polskich obyczajów żywieniowych, nie dając nic w zamian. Poza „truciem” szefowej rządu i truciem społeczeństwa.
01 09 2015 Sitwie zostało 55 dni...”i”....
Tak tak wrona to piękny ptak. Za 55 dni Kaczyński zacznie zwalniać ze stanowisk i rozliczać swoją rodzinę do której należał nieżyjący już Jaruzelski a
należy Komorowski. W urzędach wiele stanowisk kierowniczych jest dziedzicznych, te same rodziny okopują je od pokoleń.
35 lat temu w słoneczną, ale nie aż tak upalną niedzielę przedstawiciele strajkujących w Polsce, skupieni w MKS- ie, podpisali porozumienie z rządem komunistycznym. Rozpoczynał się szesnastomiesięczny "karnawał Solidarności". Nikt prawie wtedy (rzecz jasna poza oficerami prowadzącymi) nie wiedział, że wszyscy trzej przywódcy strajkujących robotników, podpisujący w imieniu milionów cyrograf z diabłem, są od lat ubrudzeni kontaktami ze służbami PRL- u. Na razie porozumienia szczecińskie, gdańskie i jastrzębskie odbierane były z entuzjazmem i ogromna nadzieją.
W Gdańsku brakło Wałęsy, sprzedającego traktory w Etiopii, strata niewielka. Żałośnie wyglądała Kopacz w asyście Krzywonos, łobuza Borowczaka i balerona Borusewicza. No i garstki prominentów z PO- sitwy. Jej bełkot o zawłaszczaniu przez NSZZ "Solidarność" tej uroczystości nie nadaje się do komentowania. Przypomnieć tylko wypada pani premierze, że jej ówczesna "partia" czyli ZSL był od wojny lojalnym koalicjantem komunistów. Rocznica tego
wydarzenia powinna łączyć, trudno jednak o takie zachowanie gdy ze strony "władzy" od ośmiu lat widać tylko zaciśnięte kułaki i pogardliwe uśmiechy na otłuszczonych twarzach
.
Gnicie dykty, z której zbudowano III RP jet juz nie do zniesienia. Ujawniane codziennie informacje o działaniach "sztabu" Komorowskiego, o ordynarnych prowokacjach wobec Andrzeja Dudy, pokazują jedno: "Elyta" będzie się bronić do ostatniej minuty, wszelkimi metodami, wśród których kłamstwa, matactwa i korupcja będą w codziennym użyciu. Ale to już tylko 55 dni...Źródło: niepoprawni.pl
no... jedna sitwa zastąpi drugą Hop siup! No i od nowa Polska.....Ludowa.
Ileż to już razy ta Pospolita Rzecz podejmowała walkę z tym samym od wielu, wielu dziesięcioleci wrogiem i zawsze z marnym skutkiem. Wpierw walczono z kolesiostwem by wnet likwidować kumplostwo jednak zaraz kumoterstwo się pojawiło które to bardzo szybko w kliki się przeobraziło. Długo jednak kliki nie wytrwały zaraz dać miejsce koneksją i koligacją musiały które to jednak przed nepotyzmem wnet skapitulowały.
24 08 2015 To Nie Kaczyński Tylko Lepper Powinien Leżeć na Wawelu.
Nie wierzę w samobójczą śmierć Andrzeja Leppera czy też generała Petelickiego. Służby specjalne mają swoje sposoby, aby nie było śladów udziału osób trzecich w takich sytuacjach. W filmie Patryka Vegi „Służby Specjalne” zostało to rzekome „samobójstwo” dość wiarygodnie przedstawione. Wielokrotnie wyśmiewany Andrzej Lepper był wartościowym człowiekiem, któremu leżało na sercu dobro tego kraju i to on, a nie Lech Kaczyński powinien leżeć na Wawelu lub co najmniej mieć pomnik w Warszawie.
Gdyby dzisiaj ministrem rolnictwa i wicepremierem był Andrzej Lepper, to stan klęski żywiołowej byłby ogłoszony lub koalicja by się rozpadła, ale mamy niestety POPiSPSLSLDTR … i kamieni kupa. Straty spowodowane suszą dotkną wszystkich – szczególnie najuboższych, którzy zapłacą znacznie drożej za żywność.
Poniżej przemilczane przez polskie media wystąpienie Andrzeja Leppera w Parlamencie Europejskim wygłoszone w imieniu „Samoobrony RP”
19 listopada w 2002 roku.

Andrzej Lepper w swym wystąpieniu powiedział m.in:
Szanowny panie Przewodniczący, Szanowni Państwo, Przemawiając przed wysokim parlamentem w imieniu klubu „Samoobrony Rzeczpospolitej Polskiej”, jest to z jednej strony wielki zaszczyt, ale z drugiej strony to wielka historyczna odpowiedzialność przed własnym Narodem.
Naród polski w okresie przygotowawczym poniósł duże straty i wyrzeczenia. Zniszczony został polski przemysł włókienniczy, chemiczny, tekstylny. Zniszczony handel, transport, usługi. Upada polskie górnictwo i hutnictwo. Niszczone jest polskie rolnictwo wraz z otoczeniem i przetwórstwem rolno-spożywczym. Restrukturyzacja poszczególnych branż okazała się ich likwidacją, co przyczyniło się do bezrobocia, które dzisiaj oficjalnie wynosi 3,8 mln. osób
tj. ok. 18%, a z bezrobociem ukrytym tj. ok. 5 mln. ludzi czyli ok. 28%.
Do tej pory Unia zarobiła na Polsce dziesiątki mld. dolarów na eksporcie do Polski swoich nadwyżek produkcyjnych. To my utrzymujemy w Unii od 1 ln do 1,5 mln. miejsc pracy.
Czas na zadośćuczynienie. Przystępując do Unii interesuje nas tylko pełne partnerstwo od pierwszego dnia. Przypominam, że to Naród polski pierwszy stawił czynny opór faszyzmowi i przyczynił się do pokonania hitlerowskich Niemiec. Pokonał komunizm o czym przed 20 laty nikt nawet nie mógł pomyśleć. Przyczynił się do obalenia „Muru Berlińskiego”, przez co stworzono szansę do poszerzenia Unii Europejskiej.
Chcemy być równoprawnym członkiem Unii Europejskiej.

Naszą równoprawność traktujemy jako wartość nadrzędną. Jesteśmy eurorealistami. Przestrzegam Brukselę i Strasburg, jeżeli Polacy zostaną oszukani i skutkiem manipulacji elit politycznych Polska zostanie wcielona w struktury Unii na zasadach braku partnerstwa, to Polakom nie zabraknie odwagi i determinacji, aby wystąpić z Unii Europejskiej. Tak więc przyjęcie Polski do Unii na nierównych zasadach może być początkiem końca takiej Unii, służącej bogatym kosztem biednych. My Polacy mamy swój honor i swoją godność. Żadnej jałmużny nie chcemy. Żądamy i wierzymy, że Polska zostanie potraktowana uczciwie i po partnersku. Do tej pory Unia Europejska broniąc nieludzkiej globalizacji tłumaczy polskim władzom, że były to koszty restrukturyzacji gospodarki. Polskie władze tłumaczą polskiemu społeczeństwu, że to ofiara którą musimy ponieść. „Samoobrona” tłumaczy polskiemu społeczeństwu, że są to zasady nieuczciwe, nierównoprawne i nie do przyjęcia. „Samoobrona” mówi : - dość zniewolenia ekonomicznego Polski i Polaków.„Samoobrona” mówi : - jednoczmy Europę z zachowaniem hierarchii wartości- Człowiek,- Rodzina,- Praca,- i godne życie, Dziękuję bardzo. Źródło ryfinski.blog.pl
23 08 2015 Zbrodniarze, mordercy, kapusie, donosiciele, esbecy, cymbały mają całkiem dobrze w tej POkracznej III RP.
Były esbek, kapuś, donosiciel, konfident to ma super życie w POmagdalenkowym kraju. Własne tytuły gazet, tv, radio, a i adwokatów z urzędu. Kapuś, donosiciel, konfident, współpracownik bezpieki ma się po roku 89 lepiej niż za komuny. Wtedy musiał się czaić, ukrywać, chować twarz. Robić różne zmyłki. Kamuflować się. Może nawet i cierpiał?
Chociaż przykłady wielu TW dowodzą, że raczej nie mieli skrupułów, że donosili, kapowali ojca, brata, matkę, kolegów. Wtedy się stresowali. A nuż się wyda! A nuż koledzy się zorientują A nuż się wysypie po alkoholu.
A dzisiaj? Żyć nie umierać. Dziś mają się super. Chodzą w glorii. Otoczeni opieką nie tylko Michnika i jego odGWniankowej lafiryndii. Ba, mają nawet swoje
organy prasowe, własne programy tv a nawet całe redakcje w tv i radio co to dbają o ich dobre imię, zapewniają ich , że niczego złego nie uczynili.
Co prawda donosili, kapowali, szkodzili. Ale tylko trochę. Tylko odrobinkę. Bo przecież to był niemal element stały pejzażu PRL jako wmawiają od lat opinii publicznej gadzinkowi z wyborczej w typie Wrońskiego, Blumsztajna czy jakieś tam marszałkowo - butkiewiczowi z dziennika. Nic złego się nie wydarzyło. O co więc chodzi? Czy nowo odkryty gwiazdozbiór na nieboskłonie osiemdziesiątego pierścienia Saturna nie jest dostatecznym wybieleniem gnidowatego profesora - kapusia z toruńskiego UMK? Wszak i tak wyrzucał fasowane souveniry made in Pewex od esbeków do Wisły. A widziała to nawet taka, jedna nimfa wodna spod mostu drogowego w Toruniu.Czy to nie jest dowód wystarczający na wieloletnie, niewinne wręcz konszachty z esbecją. Poziom wody na Wiśle jest podobno najniższy od dziesiątek lat. Chodzę codziennie pod toruński stary most drogowy im. Józefa Piłsudskiego i wypatruję czy z odkrytego suszą dna Wisły nie wyzierają pewexowskie delikatesy puszki z szynką Ham, piwem Tuborg, orzeszkami ziemnymi i koniaki też. Bowiem
papierosy Gaulloise już musiały się dawno rozpuścić.Dlaczego to czynię? Otóż ten wielki toruński astro uczony twierdził, że co prawda za donosy brał wynagrodzenie, ale jeno w deputacie odpewex'owym i co go ma niby usprawiedliwiać... wyrzucał, wrzucał to wszystko z mostu do Wisły, natychmiast po wyjściu od esbecji.Szlachetny TW. Nieprawdaż. Zaiste. Tylko, że z jego ust nie padło do dziś nawet najcichsze "przepraszam" wobec kolegów astrofizyków, na których latami donosił, kapował, szkodził.A oni wcale nie byli od niego głupsi. Jednak ich kariery zostały mocno zahamowane m. in o zakaz wyjazdów nie tylko do Instytutu Maxa Plancka.
Byli TW mają rzeszę adwokatów z urzędu, którzy bezpłatnie ich bronią na każdym kroku.Tak więc Lech Wałęsa denuncjujący kumpli z wydziału
to niewinny baranek, a do tego noblista. Michał Boni, też po pijaku, w stressie, w jakimś strachu- rozpaczy donosił. Wszak to mieści się w afekcie. A to, że rozpłakał się , gdy mu to udowodniono jest już wystarczającym aktem ekspiacji i w nagrodę dostał super ministerium u premiera Tuska, teraz sute „ojro”.
Andrzej Olechowski sam się przyznał do współpracy i chodzi otoczony nimbem bohaterskiej chwały, że donosił na kolegów.
A ta bezkształtna intelektualna magma, co to nie podpisała oświadczenia lustracyjnego z Hennelową, Pieronkiem biskupem i Zachwatowicz na czele już została zaliczona do ofiar lustracji i pewnie zostanie wyniesiona przez gadzinki wyborcze i powiększona przez szkła kontaktowa do godności męczenników kaczyzmu.
Jakże miło i słodko mieć peerelowską przeszłość kapusia, donosiciela, prowokatora czy denuncjatora w kraju jak na ironię przezwaną przezwanym przez POmagdalenkowych papraczy stolarskich, III RP.
Mordercy ubeccy i esbeccy; ci bezpośredni oraz ci zza biurka dożywający swych dni w luksusie. A potem jeszcze z muzyką i honorami na Powązki. Im też służy ta kaprawa, nikczemna IIIRP.
III RP ziemia obiecana dla Jaruzela, Kiszczaka, Urbana, Michnika. Tudzież dla TW; Bolka, Karola, Zygmunta, ..... I dla takich jak Tusk, Kopacz, Mira, Zbycha i im POdobnych też. Tacy to sobie POżyją! ( czemu na nasz koszt?) Jak jeszcze długo!?
Źródło: niepoprawni.pl

23 08 2015 Kanalie, czyli syf i malaria.

No i stało się. Niemal jednocześnie pożegnaliśmy dwie postaci symbolizujące patologiczny układ, jaki zawładnął Polską po 1989 roku. W Poznaniu pochowano doczesne szczątki Jana Kulczyka, a swoją prezydenturę zakończył mdławym i banalnym orędziem Bronek Komorowski, przechodząc do historii, jako promotor antyludzkich i anty obywatelskich ustaw. Choć zbieg tych dwóch wydarzeń można uznać za wielce symboliczny to nie zalecam przedwczesnej radości i ogłaszania, że oto złożono już do trumny System III RP. Co prawda wśród salonowych funkcjonariuszy już bez używania optycznych przyrządów powiększających widać rosnący strach i panikę to jednak próbują oni starego patentu polegającego na tym, aby metodą odwracania kota ogonem wywołać w narodzie psychozę strachu i poczucie zagrożenia wielce prawdopodobnym zwycięstwem prawicy w jesiennych wyborach do parlamentu.
Przerażone widmem utraty władzy cyniczne kanalie już wkrótce zaczną apelować o odpartyjnienie wszystkiego, co się da - od mediów publicznych
po spółki skarbu państwa.
Mamy oto wysyp obrońców i strażników demokracji oraz wojowników o wolne obiektywne i uwolnione od partyjnych wpływów media, na czele których staje Żakowski, członek założyciel Towarzystwa Dziennikarskiego, które samozwańczo nazwało się „dziennikarzami z górnej półki”. Warto
przypomnieć, co to za „dziennikarskie kwiecie” oprócz Żakowskiego zasiada w tej towarzyskiej knajpie GS-u. Są to: Seweryn Blumsztajn (Gazeta Wyborcza), Jan Ordyński ( były szef POP PZPR w „Rzeczpospolitej”), Wojciech Maziarski (Gazeta Wyborcza), Cezary Łazarewicz ( dziennikarska „Hiena Roku 2012”), lewak Robert Walenciak, Dorota Warakomska, Jacek Rakowiecki (do marca 2015 r.. rzecznik prasowy TVP). Oczywiście jestem jak najbardziej za
odpartyjnieniem mediów, ale widząc, kto obłudnie i cynicznie o to apeluje ogrania mnie pusty śmiech. Do dziś przetrwała zbitka dwóch słów, która panujący brud i bałagan, albo towarzystwo złożone z kanalii i szemranych obleśnych typów określała jako syf i malaria. Powiedzenie wzięło się stąd, że kiedyś syfilis próbowano leczyć zarażając chorych właśnie malarią. Liczono, że nieznoszące wysokiej temperatury krętki blade zniszczy wysoka gorączka towarzysząca tej tropikalnej pasożytniczej chorobie. Oczywiście zakładano, że dojdzie do tego zanim pacjent umrze na jedną bądź drugą przypadłość. Nagła fałszywa troska Żakowskiego o odpartyjnienie mediów to nic innego jak dołożenie malarii do panującego już w III RP syfu. My musimy szybko zwalczyć obie te choroby bez korzystania z podpowiedzi czerwonych i różowych dziennikarskich kanalii pozujących dzisiaj na uzdrowicieli i krzewicieli dobrych manier. Bądźmy uważni i obserwujmy to co się wokół dzieje, bo jak ktoś kiedyś mądrze powiedział: „Rechot należy do żab, uśmieszek - do małp, śmiech - do ludzi. A więc - wystarcza słuchać i obserwować.” Ja proponuję szczerze śmiać się z tych kanalii – w końcu jesteśmy ludźmi.
Źródło: niepoprawni.pl

23 08 2015 Uwaga na żarty z pełoooo...

Przed miesiącem, na drzwiach jednego z pokoi warszawskiego biurowca Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, zawieszono kartkę z tekstem: „Zamknij drzwi, bo zrobię z Tobą to samo, co Platforma z Polską”. Żart nie spodobał się zatrudnionej w Funduszu córce posła Platformy Obywatelskiej Mirona Sycza, która według świadków zrobiła zdjęcie telefonem i wysłała je ojcu. Krótko później interweniowało Ministerstwa Środowiska. Poseł PO
zaprzecza, że informował resort o tym incydencie. – Gdybym dowiedział się o tej sprawie od córki, z pewnością zareagowałbym inaczej. W Polsce mamy niekiedy za dużo wolności słowa, a za mało odpowiedzialności – powiedział Sycz. Nie potrafił jednak wyjaśnić, jak sprawa trafiła na szczebel ministerialny, mało tego, nie wierzył, by coś takiego się stało.
– Fundusz to zbyt poważna instytucja, żeby przez taki incydent miała problemy w ministerstwie – zapewniał. Kartka została jednak komisyjnie usunięta przez wyższego rangą urzędnika i eskortującego go ochroniarza, a autorka niefortunnego żartu została wezwana na dywanik do przełożonych.
Nie poniosła jednak żadnych konsekwencji służbowych, bo nie naruszyła ani obowiązującego prawa, ani żadnego z regulaminów wewnętrznych NFOŚ.
Przyznała, że poczucie humoru jest sprawa indywidualną i jeśli jej żart kogoś osobiście dotknął, to jest gotowa tę osobę przeprosić.
Wiceminister środowiska Janusz Ostapiuk, który z ramienia MŚ jest także szefem Rady Nadzorczej NFOŚiGW złożył za to wniosek o obniżenie funduszu
płac w NFOŚiGW o 5%. Jest to o tyle dziwne, że tego samego dnia minister środowiska Maciej Grabowski poinformował Zarząd Funduszu o możliwości zwiększenia funduszu płac o 5%.
Ponoć Janusz Ostapiuk podczas posiedzenia Rady Nadzorczej uzasadnił wniosek o obniżenie funduszu płac w NFOŚiGW faktem pojawienia się karki z żartem na temat PO. Ponadto nisko ocenił zaangażowanie pracowników i skrytykował ich za brak dyscypliny, w tym m. in. przekraczanie przez urzędników regulaminowego czasu spożywania posiłków. Wniosek ten wynika zapewne z niedawnej sytuacji w stołówce NFOŚiGW. Kiedy wiceminister Ostapiuk chciał zjeść w niej obiad, okazało się, że wszystkie stoliki są zajęte, a żaden z pracowników nie kwapi się, by ustąpić oficjelowi miejsca. Według naszych informatorów głodny wiceminister miał zrobić pracownikom awanturę, że zamiast pracować jedzą obiad zbyt długo i jeszcze rozmawiają przy stołówkowych stolikach. Obniżenie funduszu płac spowodowało protesty związków zawodowych działających w NFOŚiGW. Sprawą zajmie się też sejmowa komisja ochrony środowiska.
Źródło: niepoprawni.pl
22 08 2015 Zybertowicz: „Mamy do czynienia z przemianą nastrojów wyraźnie propisowską.
Nawet PSL, w zamian za zachowanie części konfitur, poprze PiS”
Zdaniem prof. Zybertowicza, Donald Tusk stworzył system, w którym mamy do czynienia z zinstytucjonalizowaną nieodpowiedzialnością.
Pani, która się nie sprawdziła jako minister zdrowia, została marszałkiem Sejmu, a potem będąc marszałkiem Sejmu, który konfliktował
współpracę międzypartyjną, została premierem.
Obok tego dziesiątki innych przykładów na zjawiska, jakie kiedyś profesor Jerzy Hausner nazwał zinstytucjonalizowaną nieodpowiedzialnością. To zjawisko za rządów Platformy zyskało o wiele większą skalę niż za rządów SLD
Według socjologa obecnie mamy do czynienia z przemianą nastrojów wyraźnie propisowską.
Kolejne ogniwa aparatu władzy i różne części establishmentu III RP coraz częściej meldują się w największej partii opozycyjnej, oferując gotowość (na razie cichej ) współpracy. Taki trend zwiększa szansę na samodzielne rządy PiS
Nie można sobie wyobrazić, aby Kukiz wszedł w sojusz z partią, która jest symbolem chorego systemu klientelistycznego. To byłby koniec
reputacji tego kontestatora. Jestem przekonany, że Paweł Kukiz wierzy w Polskę, dlatego nie może poprzeć ugrupowania polityków z taśm prawdy — tłumaczy prof. Zybertowicz.
W jego przekonaniu także PSL poprze PiS. PSL, jeśli przekroczy próg wyborczy, to także, sądzę, z różnych powodów będzie chciało być języczkiem u wagi. Nawet jeśli nie wejdzie do rządu, ale w zamian za zachowanie części konfitur w rozmaitych agencjach rolnych, poprze PiS
Źródło wPolityce.pl

22 08 2015 PO nie jest partią obywatelską tylko ugrupowaniem antypolskim, budującym swoją pozycję na kłamstwie, korupcji i pogardzie dla narodu.
Podczas wywiadu z premier Kopacz w TVN 24 redaktor Katarzyna Kolenda - Zaleska naraziła się na uwagę, która brzmiała: „może pani nie należy do
zwolenników Platformy Obywatelskiej…” A Zaleska zapytała tylko, czy PO ma coś do zaoferowania poza walką z PiS -em.
Oj, uważajcie redaktorzy stacji, co to mówi „całą prawdę całą dobę”, żeby wam się nie wypsnęła jakaś prawda, bo może was spotkać los Kamila Durczoka, albo coś jeszcze gorszego. Tak to jest, gdy partia władzy nagle dowiaduje się, że nie jest skazana na zwycięstwo, co dostrzegają równie jak ona przestraszeni
dziennikarze głównego nurtu, nazywanego złośliwie „głównym ściekiem” medialnym.
Premier Kopacz pojechała w tym wywiadzie utartym torem sugerując niezdarnie, że Platforma jest partią „wszystkich Polaków”, podczas gdy Prawo i Sprawiedliwość jest partią jakichś sześciu milionów obywateli, przez których prezydent Duda wystąpił do Senatu z propozycją ogłoszenia referendum w dniu wyborów do Sejmu.
Otóż te 6 milionów podpisów to podstępne działanie wrogów kraju, który Kopacz kocha, jak zapodała w spocie PO, a nie obywateli, bo obywatelami są zwolennicy tej partii, do których należą osobnicy w rodzaju Niesiołowskiego, Kuczyńskiego i Palikota. I dlatego nie należy się dziwić, że różni obywatele mają też swoje pytania, czy np. wyprowadzić religię ze szkół albo odebrać subwencjonowanie Kościoła. No, ale oni nie zebrali podpisów, więc do dzieła lewactwo, zbierajcie podpisy, na początek proponuję referendum w sprawie gejowskiej tęczy na Placu Zbawiciela. Już widzę te miliony podpisów skrzywdzonych przez niesprawiedliwość polityczno - społeczną prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz- Waltz, które domagają się pozostawienia tego artystycznego bohomaza na Placu Zbawiciela. Czy zbiorą milion podpisów, skoro na demonstracjach gejów i lesbijek czyli tzw. paradach równości zbiera się najwyżej kilkaset osób, w tym
rozwydrzone dzieciaki w wieku gimnazjalnym?
Czy Senat wyrazi zgodę na referendum w dniu 25 października, dowiemy się za jakiś tydzień. Zgodzi się czy nie zgodzi, Platforma i tak ma przechlapane. Nie tylko dlatego, że za referendum w sprawie skrócenia wieku emerytalnego opowiedziały się dwa miliony obywateli, ale dlatego, że za obniżeniem tego wieku opowiada się większość Polaków, czemu daje wyraz na forach internetowych i w wypowiedziach publicznych. I tu jest pies pogrzebany. On jest pogrzebany w propagandzie sukcesu zdemoralizowanej do szpiku kości partii rządzącej, która jest partią obywateli zadowolonych z siebie, korzystających z
przywilejów władzy, ludzi sukcesu i beneficjentów korupcji władzy
. Ta reszta, jakieś dwie trzecie narodu, to nieudacznicy, zbałamucone przez opozycję matki sześciolatków, obywatele, którzy utracili pracę w wieku przedemerytalnym, bo są za starzy i młodzież, która nie ma pracy i szans na godną emeryturę. To jest ten głupi naród, który zbiera podpisy pod postulatami nie do spełnienia, bo już nic nie da się dobrego zrobić w „tym kraju”, który Kopacz kocha.
Nikt, nawet zwolennicy PO nie mają złudzeń, że za referendum Komorowskiego stoi PO, wszak to senatorowie z tej partii owe referendum przegłosowali.
Nikt też nie ma złudzeń, że ta partia nie jest partią obywatelską tylko ugrupowaniem antypolskim, budującym swoją pozycję na kłamstwie, korupcji i pogardzie dla
narodu. Całego, bo Platforma nie jest narodem, jest wrzodem na jego ciele. Tyle i aż tyle.
Źródło wPolityce.pl
18 08 2015 "Super Express": Posłowie kosztują nas milion zł dziennie.
Według informacji "Super Expressu", utrzymanie Sejmu w 2016 roku ma kosztować 453 mln zł! Czyli na posłów płacimy ponad milion złotych dziennie - rachuje gazeta.
Od przyszłego roku pensja parlamentarzystów ma wzrosnąć o około 500 zł (czyli z 9892 zł do prawie 10 400 zł). Do tego posłowie otrzymują także dietę w wysokości 2473 zł oraz przeróżne dodatki.
Posłowie dostaną również 4,6 mln zł na zakwaterowanie w Warszawie, a także korzystać z darmowych przejazdów i przelotów po kraju - za 11,9 mln zł
- czytamy."Milion złotych to ogromne pieniądze. Powinniśmy zacząć być mniej rozrzutni i płacąc, wymagać np. ograniczenia liczby parlamentarzystów czy niektórych ich wydatków" - komentuje na łamach gazety profesor Kazimierz Kik.
Jak się bawić to się bawić na całego. Źle zarządzane państwo od 1989 roku pozwoliło by jego urzędnicy przepuścili cały zgromadzony przez pokolenia majątek. Szlachta polska lubi się bawić i nic ale to nic nie folguje. Zobaczcie jak ich konta pęcznieją.
Przywileje szlacheckie:Zwalniały szlachtę od większości podatków. Gwarantowały nietykalność osobistą i majątkowa. Nadawały określone prawa sejmikom
szlacheckim. Szlachcicem był ten, kto urodził się w rodzinie szlacheckiej, posiadał pełne prawo własności ziemi, podlegał sądownictwu szlacheckiemu. Przywilejem jego było też używanie herbu. No i żeby było śmiesznej po tylu przewrotach, po tylu rewolucjach, po transformacji ustrojowej przywileje i uprawnienia
pozostały takie same. Wystarczy tylko słowo szlachcic zastąpić obecnie używanymi: radny, poseł etc. etc.
15 08 2015 Tusk z Brukseli kontroluje Ewę Kopacz, która słucha i pomaga Polakom za pomocą podsłuchów.
Gazeta Fakt, opierając się na swoich źródłach w Platformie Obywatelskiej, podaje, że Donald Tusk zachował ogromne wpływy we własnej partii. To, co robi Ewa Kopacz, premier państwa polskiego, jest pod ścisłą kontrolą Przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Według informatorów
gazety Fakt, bliscy współpracownicy Tuska na bieżąco pośredniczą w przekazywaniu dyrektyw z Brukseli do Warszawy. Paweł Graś kontaktuje się bezpośrednio z premier Ewą Kopacz, natomiast Igor Ostachowicz z Michałem Kamińskim.
Według Tuska wszyscy są przeciwko niemu i nie został zaproszony przez Andrzeja Dudę na zaprzysiężenie prezydenckie jako Przewodniczący Rady Europejskie. Było to o tyle zaskakujące, że kwestią zaproszeń na zaprzysiężenie prezydenta zajmował się Urząd Marszałka Sejmu. Marszałek Sejmu zaprosiła Donalda Tuska jako byłego premiera, co nie spodobało się Przewodniczącemu Rady Europejskiej. Pośpieszył do zachodnich mediów ze skargą na nowego prezydenta.
Tusk pomimo braku uprawnień ustalał listy PO.
Może szokować, że zamiast brać udział w uroczystości zaprzysiężenia nowego prezydenta, większość czasu spędził w willi przy ul. Parkowej w Warszawie. Wraz z Ewą Kopacz zajmował się układaniem listy wyborczej PO.
"Słucham, rozumiem, pomagam" - głosi z plakatów rozwieszonych w całym kraju najnowsze hasło Ewy Kopacz. Okazuje się, iż znaczenie słów o słuchaniu Polaków, by następnie im pomóc, może mieć zupełnie inne znacznie, niż nam się wydaje. Jak dalece PO jest pod kontrolą Donalda Tuska, świadczy fakt, iż aktualnie partia zajmuje się wypełnianiem jego kolejnej dyrektywy, czyli jak najszybszym przeprowadzeniem w Parlamencie nowej ustawy podsłuchowej. Jak podaje Nasz Dziennik, ustawa ma drastycznie ograniczyć tajemnice zawodową prawników, dziennikarzy i duchownych. Według resortu spraw wewnętrznych, rząd oceni projekt dotyczący inwigilacji i bilingów jako pozytywny i będzie nakłaniać Parlament do przyjęcia ustawy. Według Naczelnej Rady Adwokackiej, ustawa mocno ograniczy ochronę tajemnicy zawodowej. Może nawet doprowadzić do inwigilacji Polaków bez żadnego nadzoru i upodobni nasz kraj do państw
niedemokratycznych. Źródło: fakt.pl
14 08 2015 Polska może nie w ruinie, ale w śmieciach ginie.
Śmieciowy” raport NIK: Rosną koszty dla ludzi, dla gmin, rosną zyski biznesu śmieciowego – i rosną góry śmieci w lasach…
Niech przemówi Najwyższa Izba Kontroli, słowami jednego z najnowszych jej raportów:„…Wprowadzony dwa lata temu nowy system gospodarowania odpadami komunalnymi nie doprowadził do rozwiązania problemu „dzikich wysypisk”, których przybywa zamiast ubywać. Rosną także koszty gospodarowania odpadami, bo gminy nie potrafią rzetelnie oszacować ilości wytwarzanych śmieci i asekuracyjnie nakładają na mieszkańców wyższe opłaty.
Poza tym z firmami odbierającymi śmieci rozliczają się ryczałtem, niezależnie od ilości wywożonych nieczystości. W efekcie w nowym systemie mieszkańcy płacą więcej, choć często rzeczywiście mogliby mniej……
Stworzony przez gminy system gospodarowania odpadami jest nieszczelny. W ponad 60 proc. skontrolowanych przez NIK gmin powstawały „dzikie wysypiska”. Co gorsza ich liczba zamiast spadać rośnie: na koniec 2013 r. w kontrolowanych gminach było ich 894, a we wrześniu 2014 r. już 1452, czyli o ponad 60 proc. więcej. Tendencję wzrostową potwierdzają także dane GUS oraz Ministerstwa Środowiska. Według danych Ministerstwa przed 1 lipca 2013 r. w lasach porzucono blisko 45 tys. m³ odpadów, a po 1 lipca 2013 r. wielkość ta wzrosła o ponad 30 tys. m³ do 76 tys. m³. ..”
Raport NIK nie pozostawia złudzeń – wprowadzona dwa lata temu ustawa śmieciowa, uchwalona przez koalicję PO- PSL (przy sprzeciwie Prawa i Sprawiedliwości i skardze do Trybunału Konstytucyjnego) to katastrofa. Rosną koszty dla ludzi, rosną koszty dla gmin, rosną zyski śmieciowego biznesu – i rosną
góry śmieci w lasach.
Polska może nie w ruinie, ale w śmieciach ginie. Taki to kolejny „sukces” rządów PO-PSL.
Źródło J.Wojciechowski
11 08 2015 Prawda czasu, prawda o Polsce. W środku lata AD 2015 Jaruzelski staje jak żywy 20 stopień zasilania.
Znaczy się nie jest potrzebna wojna by Zielona Wyspa, Kraj Wielkiego Skoku Gospodarczego został całkowicie sparaliżowany przez upały. Jeszcze nie tak dawno temu dyskutowaliśmy na temat: „Dlaczego Polacy nie odczuwają na własnej skórze wzrostu gospodarczego, mimo iż Polska zalicza się do krajów z najszybciej rosnąca gospodarką?”
Przecież na przestrzeni ostatnich 14 lat (2000 - 2014) skumulowany wzrost gospodarczy wyniósł 64%. Zastanawia minie jak to jest możliwe, że wzrost gospodarczy rośnie nam o 64%, podczas gdy siła nabywcza przeciętego wynagrodzenia wzrasta o 15 - 25% w zależności od struktury wydatków?
Przecież to przeczy wszelkim zasadom matematyki. Chociaż według prof. Balcerowicza dwa plus dwa to sześc albo trzy czasami może być cztery.
20 stopień zasilania.
Czy niebawem E.Kopacz wyłączy nam ładowarki i laptopy? Można okradać na wnuczka, na policjanta.. na.... Można też jak za Tuska/Kopacz czyli POprzez bezmyślne rządzenie krajem, POprzez bezrefleksyjną politykę gosPOdarczą POzbawioną umiejętności i ...WYOBRAŻNI! POprzez szkodnictwo, niewyobrażalną
lekkomyślność, brak wizji. Można też dodatkowo okradać kraj, niszczyć firmy, obywateli przez durnowatych urzędasów czyli szkodników takich, co to Polskę na skraj energetycznej zapaści doprowadzili, że w środku lata zabrakło energii nawet do ... ładowarek telefonów.
I tak nas Polaków okradają z przyszłej majętności, dobrobytu, pomyślności naszych dzieci i wnuków!

Od lat mądrzy ludzie, czyli ci dużo mądrzejsi i uczciwsi od Tuska i jego szwagrów kamratów co rusz napominali, że grozi nam najdelikatniej rzecz ujmując
niezbilansowanie, wielka wtopa z powodu zaniechania oraz braku inwestycji tak w produkcje energii jak i przesył. Bowiem cały ten system jest przestarzały, jego modernizacja nieprzemyślana.Ale oni swoje. Cyt. geniuszy rządowych "... popyt na energię jest niższy, niż był wstępnie planowany. i ... wchodzą rożne metody
efektywności energetycznych wprowadzone przez firmy, czyli na tą samą produkcje potrzebują mniej energii." to uzasadnienie wstrzymania budowy elektrowni w Ostrołęce przez wiceministra rozwoju regionalnego dr Jerzego Kwiecińskiego. Genialne trzeba przyznać pod blok Ostrołękę wydano ponad 200 mln zl, wycięto w pień 100 ha lasu i to wszystko na rozkurz, jak to za Tuska POszło się bujać gdyż ich nowa strategia energetyczna to tzw projekty
priorytetowe (cokolwiek by to miało znaczyć!) tzw opaski, znaczy się chyba transgraniczny handel- zakupy z Litwy oraz ... Kaliningradu.
Przez ostatnich kilka lat trwało odtuskowe bajanie, bajdurzenie nawet z elektrownią atomową włącznie czyli na fanaberie Grada i kolesi, gdzie nawet jeszcze lokalizacji brak. A wydatki już na wszelakie "study project" czyli ... sikanie po ścianie rzędu grubo ponad setki mln zł.
Od 2012 miały ruszyć z kopyta inwestycje; 8 elektrowni ( 4 węglowe, 4 na gazie), aby już od 2015 r. polskie bezpieczeństwo energetyczne było zapewnione "...zabezpieczą dostawy energii do odbiorców końcowych całkowicie, nawet nieco ponad miarę, kiedy zostaną oddane do użytkowania pomiędzy 2015 r. a 2018 r."( to cytat z sejmowej deklaracji min Budzanowskiego z jesieni 2012r.
A jak wygląda w realu ta polityka bezpieczeństwa energetycznego koalicji PO/PSL to widać. Przyczyna zasadnicza, to brak przemyślanej polityki energetycznej, niedbałość. A skutki? Krajowy System Elektroenergetyczny na łopatkach 20 stopień zasilania.
I co na to pani Kopacz i POdobni jej geniusze z koalicji? Nie ma strachu. Wszak na skali ograniczeń w dostawie energii od 20 stopnia zasilania jest jeszcze mnóstwo miejsca. Do 30 stopnia .... manewrów multum.
Ja pamiętam, gdy Jaruzelski ogłaszał 16 stopień w godzinach szczytu, to nie tylko moja lodówka zamieniała się w basenik. Może w tym jest metoda E .Kopacz ulżenia nam w upały?
Nie ma strachu. Pani premier może jeszcze nas schłodzić. Ba! ... wręcz zmrozić. Bowiem zawsze ma jeszcze w zanadrzu, na POdorędziu ten nienawistny PiS z tak samo nienawistnie uparcie... milczącym prezesem. I niemniej wrednym prezydentem Andrzejem Dudą co to rady gabinetowej na swe pokoje nie
chce premier Kopacz wpuścić.
Jest więc na kogo zrzucić całą winę.

Prezes Jarosław Kaczyński milczący w sejmie, Beata Szydło uśmiechająca się do mieszkańców Chrzanowa, a prezydent Andrzej Duda wśród wychowanków
siostry Małgorzaty, to naprawdę za wiele w te upały. To za duże obciążenie krajowego systemu energetycznego. I jak tu rządzić tą ciemnotą.
Już jeno ciemności mogą ukryć te niedoróbki ekipy PO/PSL, POkryć rumień bezwstydu tych szkodników. Źródło niepoprawni.pl/
08 08 2015 Polacy - Niewolnicy we własnym kraju.
Przyzwyczailiśmy się już do tego, że żyjemy w Polsce. A cóż to za odkrywcze stwierdzenie?! Odkrywcze i nie odkrywcze, odpowiadam. Odpowiedź
zależy od tego, czy uświadamiamy sobie, co to znaczy żyć w Polsce.
Polska to nie jest normalny kraj – uświadomić to sobie można poprzez porównanie z innymi krajami. Podstawową różnicą między Polską a taką na przykład Anglią nie jest to, że tam stale pada, a u nas upał potrafi być nie do zniesienia, albo że tam jest funt (szterling), a u nas złoty. Nie – podstawową różnicą jest to, że Anglia daje swoim obywatelom wolność, a Polska – zniewolenie.
Spotkany na londyńskiej ulicy Anglik pogodnie zapyta się ciebie, how are you? Zrobi to, bo wie, że u ciebie fine, thanks, i może spokojnie pogawędzić, albo pójść dalej. Spotkany na warszawskiej ulicy Polak omiecie cię pochmurnym spojrzeniem, oceniając twoją zamożność, i albo będzie szedł na ciebie, jeśli w jego ocenie jesteś biedniejszy, albo usłużnie ustąpi ci miejsca, jeśli jesteś bogatszy. W żadnym wypadku nie spyta, co u ciebie. A jeśli już, nie daj Bóg, spyta, to wiesz przecież, że nim wypowiesz zwyczajowe polskie „eee, stara bieda” (koniecznie dodając do tego lekceważąco- melancholijne machnięcie ręką), on
już zacznie skarżyć się na wszystko, co przeżył, przeżywa i przeżywać będzie.
Ty zrobisz tak samo, jeśli przypadkiem (bądź z premedytacją) zdążysz mówić przed nim.
Bo jak tu nie narzekać? Czy jest coś, na co w Polsce można nie narzekać? Nawet pogodę mamy taką, że albo skwar spiekota, albo deszcze niespokojne…
Co sprawia, że Anglik jest spokojny, a Polak nie?
Coraz mocniej zapada we mnie przekonanie, że winę za to ponosi – nie, nie Żyd/Rosjanin/Niemiec czy inny kapitalista, choć oni oczywiście bez wątpienia też, ale w drugiej kolejności i tylko w efekcie – więc mam przekonanie, że winę za to ponoszą polscy politycy, a konkretnie, uchwalona przez nich ordynacja wyborcza.
Tak, chcę tu powiedzieć o tym, że proporcjonalna ordynacja wyborcza jest w rzeczywistości ordynacją partyjnotwórczą, proporcjonalnie do siły partii dzielącą tort pomiędzy polityków, umożliwiając im sprawowanie niemożliwej do podważenia przez „szaraków” władzy.
Tak, jak nie ma znaczenia interes lokalnych wyborców (nielokalnych zresztą też), dotrzymywanie obietnic, posiadanie wizji rozwoju swojego okręgu i inne tam takie, co to byśmy chcieli, żeby było ważne. Znaczenie ma jedynie lojalność wobec szefa partii i posiadanie własnej „partii lisowczyków” gotowych do
poderżnięcia gardeł konkurentom… z tej samej partii.
Partiokracja, wytworzona przez proporcjonalną ordynację wyborczą uczyniła z nas, Polaków, niewolników we własnym kraju. My przecież nic tu nie możemy – powołać, odwołać, sprawdzić, skontrolować, domagać się (to akurat możemy, bo i tak nie przynosi efektów). Nie możemy również żyć godnie, spokojnie, bezpiecznie. Czy Anglik albo Amerykanin wiedzą, co to strach przed nędzą? Nie wiedzą. Wiedzą, że w razie czego ochroni ich tzw. socjal, wystarczający do życia, skromnie, ale bezpiecznie.
W Polsce? Są bogaci i biedni, bogaci i biedni…
Coście, skurwysyny, uczynili z tą krainą? zapytam słowami Kazika. Zrobiliście niewolników ze swoich rodaków? Polska, którą podobno kochacie, rządzicie jak magnackimi latyfundiami? A gdzie Honor i Ojczyzna (że nie wspomnę o Bogu)?
Źródło Niepoprawni.pl
06 08 2015 Ujawniono list Leppera. Kaczyński i Ziobro oskarżani o spisek.
Były poseł PO zamieszcza na swoim blogu polityczną sensację. List Andrzeja Leppera. Przewodniczący Samoobrony oskarża w nim Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobrę o łamanie prawa i spisek, polegający na przygotowaniu afery gruntowej.
Andrzej Lepper chciał o wszystkim opowiedzieć przed sejmową komisją do spraw nacisków. List datowany jest na kwiecień 2009 roku. Przewodniczący Samoobrony napisał do przewodniczącego komisji, posła Sebastiana Karpiniuka z PO, oburzony wypowiedziami innych członków komisji - Jacka Kurskiego i Arkadiusza Mularczyka z PiS.
List na swoim blogu w serwisie Wprost.pl zamieścił były poseł PO Robert Węgrzyn.
Jestem zaszokowany cynicznym, bezwstydnym i kłamliwym oświadczeniem tych Panów, że nie było żadnych dowodów na łamanie prawa przez Centralne biuro
Antykorupcyjne, ministra sprawiedliwości Pana Zbigniewa Ziobrę oraz ówczesnego premiera Pana Jarosława Kaczyńskiego w sprawie tak zwanej afery gruntowej
- pisał Andrzej Lepper.
Przekonywał przy tym, że afera gruntowa, w wyniku której stracił stanowisko wicepremiera w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, to dowód na rażące bezprecedensowe łamanie prawa. Dowody na ten temat chciał przedstawić przed komisją śledczą.
Pragnę udowodnić, że afera gruntowa została wymyślona przez CBA, Kancelarię Premiera Kaczyńskiego i jego osobiście jako prowokacja polityczna wymierzona wyłącznie przeciwko konstytucyjnemu Ministrowi i Wicepremierowi rządu Andrzejowi Lepperowi - pisał przewodniczący Samoobrony. I przekonywał dalej:
Chciano w ten sposób skompromitować i aresztować moją osobę, a w konsekwencji pozbawić pełnionych funkcji publicznych. Zamierzano przejąć Klub Poselski
Samoobrony pod władcze skrzydła PiS, aby stworzyć sobie warunki do autokratycznego rządzenia krajem.
Andrzej Lepper pierwszy raz stanął przed komisją śledczą w listopadzie 2008 roku, drugi raz - pięć miesięcy po napisaniu listu. Powtórzył wówczas swoje
zarzuty i domagał się przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego. Źródło: wprost.pl
03 08 2015 Kopacz, wierna uczennica Bieruta.
Niedawno minął dzień 22 lipca, kiedyś kluczowa data dla reżimu czczona w PRL- u i odwołująca się do wielkiego kłamstwa założycielskiego tak zwanej Polski Ludowej. Chełm, piękne historyczne polskie miasto o tysiącletniej historii niemal na pół wieku zredukowane zostało jedynie do miejsca, w którym zebrało się
czternastu wytypowanych przez Stalina polskojęzycznych łotrów i zdrajców, którzy ogłosili tam tak zwany manifest PKWN - dokument od początku do końca opracowany w Moskwie i tamże wydrukowany. 22 lipca 1955 roku upamiętniając tamten akt zdrady stanął w Warszawie symbol sowieckiego zniewolenia, czyli Pałac Kultury i Nauki im. Stalina.
Takim PKWN- em dla III RP był spektakl po tytułem „obrady okrągły stołu”. Właśnie to wyreżyserowane widowisko wytypowane zostało, jako wydarzenie, które naród musi obowiązkowo czcić i bić pokłony przed aktorską trupą zaangażowaną w to przedstawienie. Oczywiście Kiszczak z
Jaruzelskim nie poszli w ślady Bieruta i nie dołączyli do procesji
Bożego Ciała, ale już dużo wcześniej zadbali o to, aby tak zwani „konstruktywni opozycjoniści”, których obaj zbrodniarze i zdrajcy chcieli obsadzić w roli głosu narodu i przyszłego partnera do rozmów, postrzegani byli przez Polaków, jako wierni Kościoła. Trzeba zawsze pamiętać, że faryzeusz Michnik zanim
rozpoczął swoją antykatolicką krucjatę i wznoszenie toastów z Kiszczakiem i Jaruzelskim wcześniej przyklejał się obłudnie do kapłanów, którzy po chrześcijańsku zapewniali mu wikt i opierunek.

Plujący dzisiaj na biskupów Niesiołowski na początku lat 90. obsadzony został w roli wojującego ultrakatolika, który miał sprawiać wrażenie, że za wiarę i kapłanów jest gotów iść nawet na męczeńską śmierć. Komorowski już wówczas poddawany był charakteryzacji na wiernego syna Kościoła, a liczna grupa dzisiejszych opluwaczy i wrogów katolickiej Polski wędrowała od świątyni do świątyni przemawiając do ludu z ambon.
Pamiętajmy, że zdrajcy zawsze grali i grają pod publiczkę by ukryć swoje prawdziwe intencje.
Powróćmy teraz do dnia dzisiejszego zaś ten nawiązujący do historii wstęp potraktujmy niczym ściągę, która pozwoli nam zrozumieć zachowania obecnej władzy, a także uzmysłowi, że tak naprawdę mimo upływu lat metody ogłupiania Polaków są ciągle takie same i nawet niespecjalnie udoskonalone.
Oto Kopacz pędzi do Watykanu by w kampanii wyborczej zaprezentować swoją fotkę z papieżem Franciszkiem, po czym wraca do kraju i ustawę o in vitro nazywa „wielkim zwycięstwem polskiej wolności”. Po jej podpisaniu w ubiegłą środę przez Komorowskiego, który w ten sposób kończy swoją prezydenturę. Kopacz to najlepszy i wręcz podręcznikowy przykład osoby, która modli się pod figurą, a diabła ma za skórą. Podobnie jak Bolek który przyszedł z
Matką Boską w klapie a okazało się że ma diabła w sercu. Źródło Niepoprawni.pl
03 08 2015 Nam gwizdać zakazano.
Pierwszego sierpnia o godzinie 17-tej, na Cmentarzu Powązkowskim, pod pomnikiem Gloria Victis, przedstawiciele najwyższych władz w osobach premier
Kopacz i prezydentowej Gronkiewicz – Waltz zostali wybuczeni i wygwizdani przez niezależny lud Warszawy. A prezydent elekt Andrzej Duda, został przywitany gorącymi oklaskami.-
"Dobrze, że chociaż nie pluli" – stwierdziła przeurocza marszałek Kidawa Błońska, która, jako kobieta salonowa już się martwiła o rozmazujący się makijaż. Kopaczowa niestety nie chciała przejść do historii, choćby stwierdzeniem, że może im wszystkim rozdać ciasteczka. Albo postawić lody.
A Gronkiewicz – Waltz zaś uwodziła wszystkich swym słynnym, enigmatycznym i mongolskim uśmiechem, na coraz młodszej twarzy.
Hanna Gronkiewicz-Waltz skrytykowała wszystkich, którzy wygwizdali polityków PO na cmentarzu powązkowskim. Przyznała również, że politycy PO "są przyzwyczajeni" do podobnych sytuacji.
Kto nami rządzi?Z kim nam przyszło pracować? Przyzwyczailiśmy się do gwizdów i to mówi prezydent Warszawy jedna z czołowych postaci Platformy. Hania nie
pij! Powierzamy Ci nasze wspólne dobro. Wygwizdali. No i co z tego jak to spłynęło po nich jak woda po kaczce.
Nie buczenie, gwizdy niepokoją mnie kiedy przemawia premier Kopacz. Niepokoi mnie to że premier Kopacz mówi z takim zaangażowaniem, przekonaniem jak mówiła w Moskwie i Smoleńsku o identyfikacji ofiar katastrofy. No a ci z PiSu niech tak się nie cieszą. Zobaczymy jacy oni będą mądrzy kiedy dorwą się wreszcie
do władzy. Zemsta Kaczyńskiego na Platformie nam wszystkim odbije się czkawką i powszechne mściwosierdzie zapanuje.
31 07 2015 Wildstein: Jak przywrócić państwo Polakom?
Ośmioletnie rządy PO to prawie dwukrotny wzrost zadłużenia Polski. Gdyby nie skok na OFE, czyli przejęcie i skonsumowanie 150 mld zł, które były własnością emerytów, oficjalny dług państwa osiągnąłby 60 proc. PKB, a więc naruszyłby konstytucyjnie dopuszczalną granicę.
Zbudowano chyba najdroższe w Europie drogi, w tym wyjątkowo kiepskie autostrady, których symbolem są absurdalne ekrany oddzielające kierowców od świata. Zostały społeczeństwu ofiarowane gigantyczne stadiony, do których będziemy musieli regularnie dopłacać, i akwaparki. […]
Spadła polska innowacyjność i konkurencyjność. Coraz bardziej redukujemy się do roli podwykonawcy silnych gospodarek europejskich, głównie Niemiec.
A jak funkcjonują polskie szkolnictwo, służba zdrowia, urzędy, komunikacja, armia wreszcie? Jak działają policja i wymiar sprawiedliwości? Za wszystko to są odpowiedzialni oczywiście rządzący, ale także kadry urzędnicze, które obsługują państwo. Gdyż priorytet rządów PO został zrealizowany. Była nim depisizacja.
Jakich zmian powinien dokonać PiS po wygranych wyborach:
[…] próba restauracji państwa i przywrócenia mu podmiotowości, a także budowa demokracji w miejsce obecnej oligarchii, naraża na nieunikniony konflikt z dominującymi dziś w Polsce siłami. Musi mieć charakter rewolucyjny czy kontrrewolucyjny – nazwa nie gra tu roli – aby zmierzyć się z potężnym i dominującym dotąd establishmentem. […] Jeśli nowa władza okaże się silna, może znaleźć partnerów np. w świecie biznesu polskiego, który ma kłopoty z zachodnią konkurencją. Prawdopodobne jest to także w innych środowiskach, pod warunkiem przejęcia kontroli w państwie, czyli uczynienia go skutecznym. A tego nie sposób zrobić bez zasadniczych zmian, zwłaszcza kadrowych. Sprawne państwo powinno bronić zwykłych obywateli przed przemocą silniejszych. Toteż jego
odbudowa nie jest początkiem dyktatury, czym straszy nas propaganda III RP, ale początkiem pluralizmu. Oznacza wyposażenie większości Polaków w możliwości przeciwstawienia się przewadze dominującego nad nimi dotąd bez reszty establishmentu III RP. Ci, którzy przygotowują się do rządzenia, nie powinni się zastanawiać, czy to robić, ale wyłącznie: jak? Źródło wSieci
30 07 2015 Dziwna to śmierć. Czyżby pierwsza ofiara afery taśmowej?
A wszystkie te dziwne wypadki, tajemnicze śmierci w Nowej Polsce mamy od wypadku Geremka. Zginął Geremek i wszyscy nagle rzucili się sobie do gardeł niczym wygłodniałe stado wilków. No i obrodziły jak grzyby po deszczu afery, szukanie haków, podkładanie świni, oszukiwanie, brutalność w  eliminacji najbliższego kolegi w wyścigu do sukcesu.
Wielu Polaków fascynowała postać Jana Kulczyka. To było nie było zwycięzca naszych czasów, najbogatszy Polak, a na dodatek pracodawca prezydentów, bo alkoholowy Aleksander Kwaśniewski był przecież zatrudniony przez niego. I to pewnie nie jako kiper, czyli degustator w Browarach Wielkopolskich. Podobnie jak wielu kolegów blogerów, jak również profesjonalnych dziennikarzy, wgryzaliśmy się w życiorys i karierę, od dzisiaj świętej pamięci doktora K.
Portale po doniesieniach o śmierci miliardera ożyły tekstami pełnymi wątpliwości. I słusznie. Wyszkoliliśmy się już w dziwnych zgonach i tajemniczych katastrofach. Nic więc dziwnego, że po pierwszej informacji, mózgowe dynamo zaczęło pracować coraz szybciej, aż zapaliła się lampka, a brzęczyk zaczął swą
piosenkę – jak to możliwe? Ojciec doktora Jana, Henryk Kulczyk, zmarł dwa lata z hakiem temu, w wieku 87 lat. Świetnie się trzymał do końca. Czyli syn jego, Jan, pochodził z rodziny raczej długowiecznej.Doktor Kulczyk, miał we Wiedniu drobny zabieg kardio- chirurgiczny. Powiedzmy, wszczepienie bypassów,
operację, którą rutynowo wykonuje się tysiącami codziennie na całym świecie. Nie mogło to być nic poważniejszego, bo właśnie we wtorek miał on opuścić szpital i miał poumawiane ważne spotkania.Ten Wiedeń wyraźnie panu Kulczykowi nie służył. A pamiętajmy, że to światowa Mekka tajnych służb i
mafijnych interesów.Jest jeszcze jedna ciekawa sprawa, która nasuwa się na myśl po informacji o śmierci Kulczyka.
31 października 2009 roku, również w szpitalu, w Szwajcarii umiera na głupie powikłania pogrypowe inny polski oligarcha, wyceniany na 3,7 miliarda, Jan Wejchert. Przypominam, to on zakładał TVN, był prezydentem grupy ITI i współwłaścicielem stacji, które nadają pod szyldem TVN. Był też jednym z właścicieli Legii Warszawa, portalu Onet.pl, sieci Multikino. Nie trzeba dodawać, że podobnie, jak Kulczyk, miał liczne powiązania z wywiadem i to nie tylko polskim, jak również z politykami. To zresztą widać wyraźnie jeszcze dzisiaj w repertuarze i linii ideowej stacji TVN.
Czy jest więc przeznaczeniem polskich oligarchów umierać głupio i gwałtownie w szpitalach? Jan Wejchert, lat 59, Jan Kulczyk lat 65. Obaj rocznik 1950. Dobry doktor Kulczyk, tak lubiany i ceniony na salonach, nie był dobrym Polakiem i dobrym biznesmenem. On był tylko handlarzem, pośrednikiem
– tanio kupował, drogo sprzedawał. Poprzez swoje powiązania i układy tanio kupował od jedynego bogatszego od siebie, od państwa polskiego. Potrafił też Polsce drogo sprzedać, jak te słynne Volkswageny dla policji. Ale raczej przepływ był jednostronny: państwo polskie -  Kulczyk -  zagraniczny klient.
Widać z tego, że Kulczyk brał udział i wspaniale zarabiał na wyprowadzaniu majątku narodowego z kraju. Czy takiego człowieka można uważać za dobrego patriotę? Wątpię... A taki obraz będzie teraz kształtowany przez warszawkę, której rzucał ochłapy, jak parę milionów dla kadry olimpijskiej, parę milionów
dla dumy i chluby warszawki, jaką jest Muzeum Żydów Polskich, no i oczywiście synekura dla prezia Kwaśniewskiego.
Twórca polskiej mafii, Nikodem Skotarczyk, "Nikoś" zginął w samo południe, zabity przez kilera strzałem z pistoletu w restauracji, gdzie przebywał w towarzystwie. Na oczach wszystkich. Wyraźny sygnał.
Andrzej Lepper, ludowy polityk, który chlapał jęzorem i za dużo wiedział, popełnił samobójstwo, wieszając się w biurze. Zadziałał tu legendarny już w społeczeństwie "seryjny samobójca". Wyraźny sygnał.
Najbogatszy Polak, oligarcha, który nie stronił od podejrzanych interesów z podejrzanymi ludźmi, Jan Kulczyk zmarł w szpitalu z powodu powikłań przy błahej i banalnej operacji. Czy to też wyraźny sygnał? Przecież wiemy, że nie spadają same samoloty z prezydentem na pokładzie, a miliarderzy nie umierają podczas pospolitego zabiegu chirurgicznego.
Ps. "W czerwcu tego roku w hotelu Hilton w Warszawie odbyła się międzynarodowa konferencja naukowa poświęcona operacji „Most”, którą prowadzili właśnie Andrzej Gąsiorowski i Bogusław Bagsik.Głównym organizatorem wydarzenia, zgodnie z informacjami podanymi na stronie poświęconej operacji ”Most”, jest Organizacja Byłych Oficerów Wywiadu Polska. Jak podają organizatorzy „25 lat temu rozpoczęto operację 'Most'. Szczegóły tej fascynującej
historii są nadal owiane głęboką tajemnicą.
Panowie Bagsik i Gąsiorowski – międzynarodowi szulerzy, z izraelskimi paszportami. Okradli Polskę na miliardy. Czy to też, jak przy panach Kunie i Żaglu pachnie Mossadem? A nasz dobry doktor Kulczyk też był w to zaangażowany?
Ciekawe rzeczy napisał też Jan Piński w artykule "Czekając na wyrok" [w tym samym numerze "NCz!"] :
"Cała "warszawka (...) żyje dziś taśmami, które dopiero jesienią mają ujrzeć światło dzienne. (...) Zresztą afera taśmowa niedługo może się okazać znacznie większym wydarzeniem, niż sądzono. Bowiem trzej zatrzymani kelnerzy nie byli jedynymi trudniacymi się nagrywaniem w Warszawie. Mówi się o około 20 kelnerach-nagrywaczach z najlepszych i najbardziej popularnych restauracji w stolicy. Z tą różnicą, że ci kelnerzy nie urwali się oficerom prowadzącym i grzecznie oddali taśmy. Jesień ma więc upłynąć pod znakiem odpalania kolejnych podsłuchanych rozmów.
Nieoficjalnie mówi się, że podczas kampanii rolę chłopca do bicia dla polityków PiS ma pełnić najbogatszy Polak - Jan Kulczyk. Specjaliści od mediów ochraniający Kulczyka czekają na koniec wakacji równie niecierpliwie co marszałek Edward Rydz-Śmigły na kampanię wrześniową 1939 roku.".
No cóż, "kozioł ofiarny" zszedł z tego świata. Nie jest jednak jasne, kto miałby nasłać "seryjnego samobójcę" na Kulczyka. Czemu miałaby zrobić to PO, skoro Kulczyk był jednym z jej ostatnich obrońców? Przeciwnicy tej partii chcieli go uzyć jako "kozła ofiarnego", więc też nie byli zainteresowani w jego zgonie. Pozostaje więc tylko ruska mafia. A może śmierć Kulczyka była jednak naturalna? Istnieje też bardziej barwna teoria. Oto Kulczyk miałby sfingować swoją śmierć, zmienić nazwisko i wygląd, pozostawić majątek synowi w zarząd, a samemu opalać się na Karaibach z drinkiem w dłoni. Kto chce - niech wierzy.
Źródło Niepoprawni.pl
21 07 2015 Prawda o PRL – tekst pochodzi z kręgów wojskowych, ale jest wart przeczytania i zadumy.
22 lipca Narodowego Święta Odrodzenia Polski. Bywało że cały naród musiał w obchodach uczestniczyć. Premie, nagrody, ordery, przedterminowe oddania
inwestycji, zobowiązania załóg, czyny społeczne: Cały naród odbudowuje Zamek Królewski. No i chciał nie chciał przyszedł prykaz i musiał jechać na plac budowy do Warszawy.
A kto – z młodych wykształconych, z dużych miast – wie, że kiedyś w Polsce produkowano generatory elektryczne dla największych elektrowni?
Że produkowano turbiny o mocy 500 MW, — a przymierzano się do turbin 1500 MW?
Że polowa chińskich, indyjskich, indonezyjskich, greckich i tureckich, libijskich i irackich elektrowni — wyposażona była / jest nie w amerykańskie, czy niemieckie — a w polskie turbiny?
Że produkowano u nas śmigłowce, samoloty tłokowe i odrzutowe, że produkowano 40.000 ciężarówek, że wytapiano 20 mln ton stali, że byliśmy na 2 miejscu – za Japonią – w produkcji statków rybackich, a te zdobywały Błękitną Wstęgę Atlantyku w tej kategorii?
Że nasze zestawy audio – radio, wzmacniacz, głośniki, gramofon, magnetofon Radmoru — biły amerykańskie i japońskie?
Że nasze sprężarki chłodnicze kupowało wiele krajów świata? Że już w latach 50-tych nasz Star był napędzany gazem LPG — i miał nim chłodzone nadwozie?
Kto pamięta, że pierwszy PC komputer powstał w Erze – przed ZX Spectrum?
Że wybudowano: Trasę Warszawa-Katowice (Gierkówka, niecałe 300 km – jedna z nielicznych dziś dróg dwujezdniowych o tej długości w Polsce);
Trasę Łazienkowską wraz z drogami dojazdowymi w Warszawie;
Dwujezdniową drogę Tuszyn-Łódź;
Szpital „Centrum Zdrowia Dziecka”;
Szpital „Centrum Zdrowia Matki Polki”;
Rafinerię ropy naftowej w Gdańsku;
Odlewnię żeliwa w Koluszkach;
Zakłady Dziewiarskie „Kalina” w Łodzi;
Zakłady produkcji dywanów „Dywilan” w Lodzi;
Zakłady odzieżowe „Cotex”;
Zakład produkcji profili giętch w Bochni;
Zakłady przetwórstwa owocowo-warzywnego w Leżajsku i Lipsku;
Hutę miedzi w Głogowie;
Produkcja blach walcowanych na zimno w Hucie im. Lenina (obecnie im. Tadeusza Sendzimira);
Płocką Fabrykę Maszyn Żniwnych (wyd. 2,5 tys. sztuk kombajnów zbożowych BIZON);
Zakłady mleczarskie w Węgrowie, Ciechanowie, Chodzieży, Zabrzu;
Produkcja autobusu Jelcz w Kowarach;
Zakłady mięsne w Ostródzie, Sokołowie Podlaskim, Zielonej Górze;
Port Północny i nafto-port (mieliśmy wtedy własne tankowce);
Zakład kineskopów kolorowych na licencji amerykanskiej w Piasecznie (wtedy jedyny zakład w Europie produkujący tej klasy sprzęt);
Produkcja układów scalonych i półprzewodników w Naukowo-Produkcyjnym Centrum Półprzewodników CEMI w Warszawie,
11 elektrowni (w tym największa, Kozienice I – o mocy 1200 MW; po 1989 r. – zero elektrowni) – i wiele, wiele innych.
W latach 70′ oddawano do użytku ok. 300 tys. mieszkań rocznie, a obecnie ok. 1/3 tej liczby, w latach 90-tcyh jeszcze mniej;
W latach 1970-75 płace wzrosły o 40%; W dekadzie 1970-80 – wzrost PKB o ok. 80% (po 1989 r. potrzeba było na taki sam wyczyn 20 lat);
Spożycie mięsa na głowę było wyższe niż dziś, mięsa nie myto i nie nasączano (Constar);
1982 (rok kryzysu wywołanego przez „Solidarność” finansowaną przez CIA);
Od tego roku mierzy się w Polsce liczbę osób żyjących poniżej minimum socjalnego na 24 %, obecnie – powyżej 60%!
We wrześniu 1980 r. (kiedy Gierek odchodził) zadłużenie Polski w Klubach Paryskim i Londyńskim wynosiło ok. 17,6 miliardów dolarów. Na osobę (615 USD) było ono mniejsze niż na Węgrzech (836 USD) lub Jugosławii (856 USD).
Pod względem zadłużenia byliśmy na 12-13 miejscu w świecie — co odpowiadało naszej ówczesnej produkcji.
Przypominam, że Polska posiadała wówczas rezerwy walutowe w wysokości ok. 1,3 mld USD — 4 mld USD w surowcach i półfabrykatach, jak również
blisko miliardową nadwyżkę eksportu nad importem (wartość eksportu w 1980 to ok 10 mld USD; bilans handlowy pogorszył się po strajkach „S”).
Dług Gierka został prawie całkowicie spłacony w roku 2009. Gierek, kiedy rządził, mieszkał w rządowych willach (które przy niektórych dzisiejszych chałupach wyglądały jak psia buda). Po internowaniu mieszkał w domku typu klocek w Ustroniu. Jeździł maluchem 126p kupionym na talon. Żył tylko z emerytury belgijskiej za okres przepracowany w tamtejszych kopalniach.
Proste pytania dla tych, którzy dostają piany na ustach kiedy pada słowo ROSJA.

Które przedsiębiorstwa kupiła Rosja lub Rosjanie w Polsce za bezcen, a następnie zlikwidowała przez tzw. wrogie przejęcia? Może w Łodzi? Na Śląsku, w
Starachowicach?
Kto doprowadził armie Polską do ruiny, tak że w tej chwili mamy zaledwie parę tysięcy żołnierzy zdolnych do walki?
Czy to w Moskwie powstają prawa zakazujące w Polsce wędzenia mięsa?
Kto limituje nam połowy ryb, produkcję mleka, cukru, etc.?
Czy to Rosja kontroluje handel w Polsce przez 12 największych sieci handlowych?
Ktoś może dać przykład — kiedy Rosjanie przez podstawione osoby wykupują ziemie na zachodzie Polski?
A może ktoś zna jakieś rosyjskie, lichwiarskie banki w kraju nad Wisłą?
Kto zlikwidował całe nasze gałęzie przemysłu takie jak stocznie, elektronika, hutnictwo, zbrojeniówkę?
A może Putin nałożył na nas haracz za emisję dwutlenku węgla, przez co prąd kosztuje Polaka dwa razy więcej tyle co wcześniej?
Czy Rosja w Polsce propaguje demoralizację, niszczy rodzinę, patriotyzm młodzieży, gryzie katolików?
Rosja nie pozwala budować dróg tak, jak chcemy, ze względu na dwa żółwie przechadzające się od sadzawki do sadzawki?
Czy Rosjanie planują masowe osadnictwo na ziemiach polskich?
Czy Rosjanie roszczą pretensje do 1/3 polskiego terytorium?
Czy Rosja wspiera naszych wrogów takich jak banderowcy?
Czy żąda od nas wysyłania kontyngentów wojskowych do Afganistanu, na Bliski Wschód czy ostatnio Afryki przy okazji niszcząc nasze interesy i powiązania
handlowe?
Czy Rosja narzuca nam swojego rubla, czy ktoś inny – euro?
Czy Rosja zmusiła do emigracji około 4 milionów, głównie młodych ludzi po 1989 roku?
Czy to Rosja kazała nam podpisach w 2006 roku traktat lizboński, który de facto zlikwidował suwerenność Polski?
Pytania można mnożyć – bagaż historyczny stosunków polsko-rosyjskich jest ciężki jak cholera – ale każdy powinien zrozumieć proporcje. Los Ukrainy jest ważny — ale jeszcze ważniejsze jest to, co LEŻY w INTERESIE POLSKI a CO NIE – czasem się o tym zapomina…
Co do zakładów, to można wymienić jeszcze setki innych, w zależności z jakiego fragmentu Polski się pochodzi, bo po prostu było tego całkiem sporo.
Jeśli wszystko to było nieopłacalne – to niech mi ktoś wyjaśni, z czego dokładano do interesu — skoro do czasów Gierka nikt nie brał ani grosza pożyczek? I podobno sponsorowaliśmy ZSRR i KDLe… normalnie perpetuum mobile.
Źródło: Niepoprawni.pl
18 07 2015 Polakiem jestem i wcale mi z tym nie najlepiej.
Zapewne mogłem się urodzić i w gorszym położeniu, ale czy to ma być pociecha? Skoro urodziłem się w Polsce, to chciałbym normalnie żyć w normalnym kraju.
Niestety jak do tej pory jest to niemożliwe. Najpierw panował ustrój podobno sprawiedliwy dla wszystkich, czyli socjalizm. Nie będę oceniał tego ustroju, ale
stwierdzę tylko, że zahamował on nasz Kraj na 55 lat, a mnie uniemożliwił poznawanie choćby Europy.
Po 1989 roku nie nastała wymarzona, słodka demokracja. Nastał czas chaosu, grabieży, montowania się band złodziejskich, wybuchania afer, panoszenia się biurokracji itp. Znaleźli się tacy co oszukali i okradli cały Naród i oszukują i okradają nadal, dochodząc do kolejnych, coraz wyższych funkcji w Państwie lub Unii Europejskiej. W kolejnych wyborach znowu ich ..wybierzemy..., bo tak jest skonstruowany system wyborczy, że ci co się obłowili są uprzywilejowani i stać ich na kampanię wyborczą.
Potem, po roku 1990 przyszły rządy ludzi kompletnie do tego nie przygotowanych, ale za żądnych władzy i pieniędzy. Bardzo szybko zapomnieli oni o szczytnych ideałach, z których wyrośli. Obchodziła ich tylko prywata, kościół, a Państwo było daleko w tyle. Do dzisiaj niektórzy „wielcy” z tamtych czasów plątają się po partiach, sejmie i senacie. Nie widzę u nich jakiegoś wielkiego przypływu mądrości, czasem wręcz przeciwnie jeszcze bardziej zgłupieli.
Ostatnio podano, że 2 miliony Polaków chce wyjechać z Kraju. Mnie wśród nich nie będzie, ale nie z powodu patriotyzmu. Taki głupi nie jestem. Powód jest
czysto prozaiczny: mój wiek, wysokość mojej emerytury i niemożność podjęcia stałej pracy(zdrowie). Muszę więc, do końca swoich dni mieszkać w tym coraz bardziej anarchistycznym Kraju. Niestety Polska coraz bardziej idiocieje. Nie trzeba być bystrym obserwatorem, aby to zauważyć. Widzę to nie tylko ja, a
dowodem są wyniku wyborów prezydenckich. Ludzie mają dość i chcą zmian. Nieważne, kto będzie rządził, byle wywalić tych, co doprowadzili do kretyństwa ten Kraj.
Gdy tylko włączy się radio lub telewizję od razu słychać głupotę. Prawo mamy niby dobre, tylko z jego stosowaniem już o wiele gorzej. Policja złapała
hurtowego sprzedawcę dopalaczy a niezawisły sędzia wypuszcza go na wolność, bo uwierzył w bajki, że dealer przestanie robić ludziom papkę z mózgu.
Niejaki Frog jeździ jak idiota po drogach publicznych wymiar sprawiedliwości jest bezsilny. Gdy nagra się jakiegoś pirata drogowego, nie można tego pokazać publicznie, bo narusza prawa obywatelskie tego barana, który stwarza zagrożenie dla innych.
Prawo jest w ogóle tak skonstruowane, że broni bandytów, cwaniaków, oszustów, a normalny człowiek jest na straconej pozycji. Idziesz ulicą,
podchodzi jakiś oprych i żąda pieniędzy. Nie możesz użyć w swojej obronie noża, nawet jak go masz przy sobie, bo przekroczysz obronę konieczną. Lepiej więc dać się pobić i okraść niż się bronić. Jak przekroczysz obronę konieczną, to ten który cię napadł oskarży cię o uszkodzenie ciała. To właśnie przykład
ochrony przez prawo bandytów.
Chcąc leczyć swoje chrapanie należy iść najpierw do lekarza rodzinnego, tylko po to aby dał skierowanie do laryngologa; gdy odczekamy w kolejce
 – laryngolog da skierowanie do pulmonologa. Po kolejnym odczekaniu ten da nam skierowanie do szpitala na badanie. Za każdą wizytę NFZ płaci, bo nie można wymyślić, że od razu idę do pulmonologa, bez pośredników.
Ktoś chce jechać do sanatorium. Lekarz rodzinny wysyła skierowanie do NFZ, a ten umieszcza pacjenta w kolejce…dwuletniej. Przychodzi w końcu upragniony dzień i pacjent się dowiaduje, że ma miejsce 600km od domu. Nie podoba się miejsce? Albo jedziesz albo won z kolejki.
Lekarze, pielęgniarki – to temat rzeka. Faktem jest, że służba zdrowia jest niedoinwestowana, ale 70% winy obecnej jej kondycji leży po stronie personelu.
W dużej mierze lekarze i pielęgniarki odnoszą się do pacjentów w wyższością i pogardą, z lekceważeniem. W dodatku poziom wiedzy jest na poziomie konowała, a nie lekarza. Do tego personel medyczny czuje się bezkarny, bo wzajemnie się bronią i pacjent nie ma wielkich szans w walce o swoje prawa. Tak zwane Izby lekarskie zawsze biorą stronę lekarza, więc składanie skarg nie ma najmniejszego sensu.
Związki zawodowe to w Polsce święte krowy, których nie można tknąć. Potrafią tylko burzyć, ale aby coś mądrego przeprowadzić to mowy nie ma. Wtrącają się w politykę i zachowują, jak kolejna partia. Przywódca związkowy zachowuje się jak udzielny władca i uważa, że tylko on ma rację i zna się na wszystkim.
Istnieje w Polsce także wszechwładztwo urzędników. Potrafią doprowadzić firmy do bankructw. Tworzą idiotyczne przepisy, w których sami się gubią. Uważają się za nieomylnych. Są nietykalni. A gdyby tak odpowiadali finansowo za swoje nieprzemyślane decyzje, to byłoby zupełnie inaczej, to znaczy urzędnik byłby dla petenta, a nie na odwrót, jak jest teraz.
Nasi parlamentarzyści uparli się meblować mi życie. Tak się dzieje, bo kierują się tylko i wyłącznie swoimi poglądami. Biedulki zapomnieli, że mają
reprezentować wyborców, a nie siebie. Od dłuższego czasu wiedzą lepiej, że metoda in vitro jest zła, wiedzą która religia jest dobra, a która zła, wiedzą, że związki partnerskie są złe, wiedzą że homoseksualiści są źli, wiedzą, że chrześcijanie z Syrii są kochani i trzeba na nich wydawać pieniądze. W ogóle wiedzą co jest dla mnie dobre, a co złe. Ja nie mogę zdecydować, czy chcę żyć w związku partnerskim(zalegalizowanym) czy w małżeństwie, nie mogę zdecydować, czy swoją bezpłodność mam leczyć metodą in vitro, czy przez modlenie się o dziecko, bo jakiś parlamentarny baran nie uznaje metody in vitro i jego ma być na wierzchu.
Kościół w Polsce to chamska i bezczelna instytucja zwolniona z podatków, która szarogęsi się pod każdym względem i podobnie, jak posłowie wie lepiej ode mnie, co jest dla mnie dobre. Obecnie ledwo wytrzymują, aby nie pokazać całej swojej pychy. To widać, że jeżeli do władzy dojdzie PiS – kościół pokaże na co go stać. PiS zupełnie zlikwiduje rozdział Państwa od kościoła. Kościelni już teraz wtrącają się w politykę wewnętrzną Państwa, ale to przygrywka. Polska stanie się Państwem wyznaniowym.
Ponadto nasi politycy uparli się wplątać mnie w wojnę z potężnym sąsiadem. Nie mogę pojąć, w jakim celu bronimy Ukrainy. Ukraińcy nigdy nas nie lubili i nie
widzę powodu, aby im pomagać i wspierać ich w walce z Rosją. Ja również nie lubię Rosjan, bo to dziki kraj, dzicy ludzie, niebezpieczni ludzie. Tym bardziej więc, dobrze by było trzymać się od nich z daleka, a nie powodować z nimi konflikt, w którym nikt nam nie pomoże.
To jedynie skrótowy obraz Polski. Faktycznie Kraj jest fatalnie rządzony i zapada w marazm. Jakieś partie, partyjki koterie z wzajemnymi koneksjami rozgrywają
swoje interesiki, a o Kraj nie dba się. Już dawno dobro społeczeństwa przestało się liczyć. Pojedynczy człowiek nie może nic, jest bezbronny. Już choćby z tego tekstu widać ile trzeba by w Polsce zmienić, aby ludziom żyło się łatwiej. A gdyby żyło się łatwiej, to łatwiej byłoby znieść różnicę w zarobkach w stosunku do Europy.
Niestety, normalnie funkcjonującej Polski zapewne nie doczekam, bo zanosi się na to, że kolejne 4 lata będą stracone, będą krokiem w tył. I dlatego nie dziwię się,że 2 mln Polaków chce wyjechać z Polski. Źródło: Niepoprawni.pl
13 07 2015 Tomasz Lis: PiS i Kukiz mają tylko jeden cel: Władza i zemsta
Też nie wierzę w zmianę psychiki Jarosława Kaczyńskiego. Jego celem pozostaje wciąż chęć zdobycia władzy i zemsta ale nie na PO tylko biednym narodzie.

13 07 2015 Tomasz Lis: Może nastać dyktatura ciemniaków. Ale nie musi.
Do wyborów mamy sto dni. Jeszcze jest czas, by ostrzegać. Kapitolińskie gęsi muszą gęgać. W końcu w ten sposób ocalono Rzym, gdy zmęczony lud pogrążony był w głębokim śnie. Wszystko zależy od nas - pisze w edytorialu Tomasz Lis.
Tłumaczy, dlaczego jego zdaniem program gospodarczy PiS przypomina listę próśb do złotej rybki, listę nierealną lub – gorzej – destrukcyjną dla
państwa. „Program ten to zestaw liczb z sufitu (albo z liSzydła), wzbogacony o kłamstwa (jak to, że banki nie płacą podatków) i oblany sosem cynizmu (banki opodatkujemy, ale naszych SKOK- ów nie). Nie ma co zanurzać się głębiej w ten świat fikcji, bo to nie żaden program, ale lipa“ – pisze Tomasz Lis.
Program PiS - sprowadzający się do słów- idei „narodowy”, „repolonizacja”, „moralność”, „weryfikacja” i „prowokacja” - porównuje do systemu „neobolszewicko- narodowego z kierowniczą rolą zideologizowanej partii, pod światłym przywództwem ukochanego lidera, z błogosławieństwem Boga Wszechmogącego, w imię którego ukochany lider i jego partia uczynią narodowi dobro“.
Co przez to rozumie? Choćby próbę wmówienia społeczeństwu, że pomysł mianowania sędziów Sądu Najwyższego przez prezydenta, to adaptacja na polski grunt systemu amerykańskiego.
- Niezła manipulacja. Prezydent USA, owszem, zgłasza kandydatów na sędziego Sądu Najwyższego, ale tylko wtedy, gdy jakiś sędzia umrze lub zrezygnuje z pełnienia urzędu. W praktyce nawet w ciągu dwóch kadencji żaden prezydent nie zgłasza więcej niż trzech kandydatów, a i tak każdy kandydat musi być
zaakceptowany przez Senat. Pomysł Ziobry nie jest więc w najmniejszym stopniu amerykański. Jest bolszewicki, choć trzeba przyznać, że tak horrendalnych pomysłów nie było nawet w PRL – pisze Tomasz Lis i ostrzega, że zmiany, które proponuje PiS oznaczałaby w praktyce zdemolowanie państwa prawa i sprowadziłyby wymiar sprawiedliwości do wymiaru kary.
Program PiS określa jako narodowy w formie i socjalistyczny w treści. „Będziemy mieć narodowe (już nie publiczne) media, narodowe kino (koniec z niesłusznym
„Pokłosiem" czy „Idą") oraz narodowe seriale, bo narodowego ducha trzeba krzepić. Wszystko jak u Moczara, który też, nie odchodząc od socjalizmu, krzepił. Repolonizacja to w gruncie rzeczy repisizacja, po której naród ustawiony zostanie do pionu, z rączkami złożonymi do modlitwy – wszystko pod czujnym okiem księdza Oko.“
To tylko teoretyzowanie i zapowiedzi, mamy jeszcze sto dni, aby zdecydować czy chcemy realizacji tego programu. „Jeszcze jest czas, by ostrzegać. Kapitolińskie gęsi muszą gęgać. W końcu w ten sposób ocalono Rzym, gdy zmęczony lud pogrążony był w głębokim śnie. Wszystko zależy od nas. Może nastać dyktatura ciemniaków. Ale nie musi“ – podsumowauje Tomasz Lis.
Źródło: Newsweek Polska
Wzór pisma urzędowego w przypadku wygranej PiS :
Do Komitetu Powiatowego PiS :
Uprzejmie donoszę , że obywatel X jest osobą mocno podejrzaną , gdyż w niedzielę rano kiedy wszyscy idą do kościoła on jeszcze śpi.
Stały obserwator
08 07 2015 Janusz Korwin- Mikke szokuje kolejny raz.
Tym razem podczas swojego krótkiego wystąpienia w Parlamencie Europejskim posłużył się faszystowskim pozdrowieniem i słowami: "Ein Reich – ein Volk – ein
Ticket". Dyskusja poświęcona była stworzeniu wzoru jednego biletu, który obowiązywałby we wszystkich krajach Unii.
Janusz Korwin Mikke: Grecja i Polska.
Coś dwa lata temu p. Donald Tusk - dawniej premier "rządu" sporego kraju, obecnie figurant w Brukseli - z dumą pokazywał mapę pogrążonej w deficytach Europy.
Były na niej dwie zielone wyspy - Polska i Grecja. Grecję mamy już z głowy. Boję się tylko, by nie wyrzucono jej z Unii. Wtedy Unia by nieco ozdrowiała - a moim celem jest, by diabli wzięli ją jak najszybciej. Ropiejący wrzód Grecji świetnie się do tego przyczyni.
Spokojnie, wiecie Państwo, jak się poluje na małpy? Z tykwą. Obcina się koniec tykwy tak, by małpa z trudem mogła wsadzić tam łapę, wkłada kilka orzechów, a drugi koniec mocuje do drzewa. Małpa wsadza łapę, zaciska orzechy w dłoni - i już jej nie wyjmie. Jest zbyt pazerna, orzechów nie puści. Te durne sukinsyny z Brukseli są dokładnie takie same: mają Grecję, więc nie puszczą. Na swoją zgubę - oby jak najprędzej nadeszła.
Ale co spowodowało krach Grecji? To, że miała ogromne zasiłki socjalne. Obecnie do władzy prze PiS. I co obiecuje PiS? Zadbać o sprawy socjalne...
No to Polska byłaby następna. PiS obiecuje np. zlikwidowanie kas chorych i powrót do NFZ. Oczywiście chodzi o to, by wywalić z kierownictwa kas chorych ludzi z PO, a kierownicze stanowiska obsadzić w NFZ swojakami. Reszta po prostu przejdzie z kas do NFZ i już. Cała "reforma".
My płacimy zaś na "służbę zdrowia" 200 zł miesięcznie. Z tego 120 idzie na tych urzędników - tylko 80 na lekarzy i pielęgniarki. Rozwiązanie problemu jest więc proste: zlikwidować "służbę zdrowia", zwrócić ludziom po 200 zł miesięcznie - i będziemy leczyć się sami. Z tych 200 zł wydamy 140, a lekarze i pielęgniarki
zamiast 80 zł dostaną 140. Zresztą za 130 można się ubezpieczyć prywatnie. A urzędnicy z kas chorych? A niech idą do jakiejś uczciwej roboty!
Biedni Grecy?
Dane statystyczne z 2013 r.
Wartość majątku przeciętnego Polaka to 20,8 tys. dolarów.
Majątek przeciętnego Czecha to 36,2 tys. dolarów.
Majątek przeciętnego Greka to 83,4 tys. dolarów.

A teraz pójdą sobie do Putina i dalej będą balować.
Czym się różni Grecja od Polski? W Polsce tylko nomenklatura baluje a w Grecji wszyscy.
Jedyne reformy jakie proponuje Unia to zaciskanie pasa aż oczy na wierzch wychodzą.

08 07 2015 Prezydent w Berlinie. Polskie obozy koncentracyjne (ang. Polish concentration camps).
Komorowski na fecie ku czci nazisty! Tłumaczenie kancelarii szokuje!
To nie Niemcy napadli na Polskę jak uczono mnie na historii w komunistycznej szkole. Dziś widzę jak wtedy zakłamywano historię. To Polacy napadli na Niemców okopując radiostację w Gliwicach i strzelając do bezbronnego szkolnego okrętu Schleswig- Holstein.  A obozy koncentracyjne to polska sprawa a Niemcy tylko się bronili i tak jakoś głupio wyszło że Polskę podbili.
Żaden wyjazd prezydenta nie wzbudził tyle kontrowersji, co ten. Na środę Bronisław Komorowski zaplanował udział w berlińskich uroczystościach, które
m.in. upamiętnią płk. Clausa von Stauffenberga.
Ten ostatni był nazistowskim oficerem. I choć stał za zamachem na Hitlera w 1944 roku, to jego życiorysu nie można uznać za moralnie nieskazitelny. Popierał narodowy socjalizm, był rasistą, Polaków nazywał "głupim motłochem, który dobrze czuje się pod batem"
i brał udział w kampanii przeciwko Polsce. Zresztą, nawet gdy podkładał bombę w Wilczym Szańcu, miał nadzieje, że po śmierci Hitlera dogada się z aliantami, by Rzesza zachowała swe granice sprzed I wojny światowej. Co na to Kancelaria Prezydenta? Tłumaczenie może szokować
Prof. Tomasz Nałęcz nie widzi nic niestosownego w tym, że prezydent w tych uroczystościach udział weźmie.
– Szacunek należy się każdej osobie, która chciała walczyć z Hitlerem i czynnie walczyła – mówi nam historyk i prezydencki doradca.
Jarosław Kaczyński wystąpił na kijowskim Majdanie w cieniu czerwono- czarnych flag UPA przy boku banderowca i faszysty Oleha Tiahnyboka, szefa antypolskiej i antysemickiej partii "Swoboda", która depcze pamięć pomordowanych Polaków, Ormian i Żydów oraz domaga się m. in. oderwania
19 południowo- wschodnich powiatów od Polski.
Współczesna moralność depcze wszelkie zasady, ideały, wartości, marzenia ..... Dochodzi do tego, że zbrodniarzy gloryfikujemy ewentualnie zapominamy o ich
zbrodniczych czynach. Zatem do jakiego modelu życia dążymy. Do takiego gdzie czołowi przedstawiciele władz polskich mówią o rzezi wołyńskiej, że to mały incydent który nie może zaważyć na stosunkach z Ukrainą. To takie mniej ważne ludobójstwo. Ludobójstwo, które nie jest ludobójstwem. A Stepan Bandera już niedługo będzie bohaterem dwóch narodów.....? Przestańmy mówić o Auschwitz, Treblince..... by nie popsuć stosunków z Niemcami. Uznajmy swastykę za powszechny symbol szczęścia tak jak w Azji ją uznają.
A żona nazisty to bardzo dobry patron dla szkoły w Jarostach?
Gdzie Ty jesteś moja Polsko?
05 07 2015 Polacy, czas powiedzieć i ja mam dość!
Pod lukrowaną powłoką „małej stabilizacji” Naród zżera parch rozkładu. Po ulicach chodzą ludzie smutni, zmęczeni, agresywni, rozdrażnieni. Ludzie bez wiary w przyszłość, bez nadziei na lepsze jutro, bez możliwości rozwoju. Mężczyźni śmierdzący potem wyciśniętym przez ciężką fizyczną pracę, którzy nie mają się gdzie umyć, bo pracodawca nie zapewnia im łazienki. Kobiety śmierdzące tanimi perfumami, w tanich i tandetnych ubraniach z koszy w „lumpeksach”. Po asfaltowych parkingach osiedlowych biegają dzieci, które nigdzie nie wyjadą na wakacje. Na ławkach siedzą staruszkowie, których jedynym zajęciem jest siedzenie na ławce, bo niczego innego nie mogą zrobić, gdy z emerytury zostaje 200 zł na miesiąc.
Jesteśmy poniżani w pracy i urzędach. Jesteśmy upokarzani bezrobociem. Jesteśmy gnojeni podwyżkami, wprowadzanymi tak często, że nawet ich nie zauważamy.
Zabiera się nam pieniądze z funduszy oszczędnościowych, nakłada podatki na wszystko, co jest. Opodatkowane są nawet prezenty „na gwiazdkę”, tylko nikt tego
nie przestrzega. Mamy wirtualne prawo, trudne do zrozumienia nawet po dokładnym przeczytaniu, pełne niespójności, tworzone chyba po to, by móc w każdej sytuacji „dopierdolić” biedakowi. Przedstawiciele narodu składają się w większości z ludzi pozbawionych jakichkolwiek złudzeń, że Polskę da się naprawić. Szkoły wyższe „kształcą” ludzi, których przydatność dla Państwa jest zerowa, zapełniających rzeszę bezrobotnych, bez prawa do zasiłku.
W naszym kraju jest ponad 2 miliony osób bez pracy. Wyjechało z niego ponad 2 miliony! 4, słownie – cztery – miliony ludzi „w wieku produkcyjnym” jest
bezproduktywnych dla Państwa, dla Narodu!

Co z tego że parkingi są pełne samochodów, sklepy pełne towaru i nie widać nigdzie żebraków, ani ludzi z trądem. Nawet najbiedniejsi mają telewizory, komputery i dostęp do internetu. Tak, sytuacja nie jest taka jak we wczesnym średniowieczu. Mamy XXI wiek. Ale ci, co to wszystko mają, pracują po 18 godzin na dobę, mąż i żona, a dzieci przesiadują w świetlicach szkolnych, albo szwendają się po osiedlach. Wszystko jest na kredyt – bankowy, parabankowy,
prywatny, i każdy żyje w strachu, że straci pracę a z nią wszystko, co ma.

Zgadzamy się na to, by upokarzał nas, poniżał i niewolił Europejczyk z pełnym brzuchem i pogardą dla Polaków! Zgadzamy się na niszczenie naszej tradycji,
kultury, języka! Zgadzamy się na tolerancję zboczeń, zabijanie dzieci poczętych, osierocanie narodzonych, emigrację dorosłych, zamykanie starców w „domach opieki”!
Co się z nami dzieje, Polacy! Nawet Grecy, którym pomaga cała Europa żyją lepiej niż Polacy!
Gdyby we Francji było tak, jak w Polsce, setki tysięcy ludzi wyszłoby na ulice. Przecież i my wychodziliśmy, w 1956, 1970, 1980. Co się z nami stało?!
Gdzie są nasi bohaterowie? Nasi wojowie spod Cedyny, rycerze spod Grunwaldu, husarze spod Chocimia, szwoleżerowie spod Somosierry, ułani spod Komarowa, pancerniacy spod Bredy?! Gdzie są patrioci – bohaterowie pracy organicznej, którzy bez zaszczytów, pokornie dniem i nocą zabiegali
o zachowanie i rozwój polskości? Gdzie są nasi mężowie stanu – Paderewski, Piłsudski, Dmowski?
Co się stało z nami, Polacy?! Żeramy wyroby żywnościowopodobne z Lidla, Carrefoura i innych należących do cudzoziemców sklepów, oglądamy seriale skopiowane żywcem z zachodnich i amerykańskich produkcji z lat 80-tych XX wieku, kupujemy dzieciom idiotyczne zabawki wymyślone przez spryciarzy z wielkich koncernów, przyjmujemy imigrantów wypędzonych ze swoich krajów na skutek wielkiej międzynarodowej polityki prowadzonej ponad naszymi głowami,
tolerujemy transwestytów, bo toleruje ich Unia, bełkoczemy po angielsku, bo bezczelnym „menedżerom” nie chce się uczyć języka kraju, w którym mieszkają po kilka lat!
Czas powiedzieć – dość! Czas obudzić się, ożywić w sobie, w nas, ducha naszych bohaterów!
Czas sprzeciwić się tym, którzy mając władzę w Państwie, korzystają z niej wyłącznie dla siebie i swoich żołnierzy. Klasie politycznej, której celem wyłącznym jest posiadanie przywilejów, a nie dobro Polski. Którzy dzięki skomplikowanej ordynacji wyborczej wybierają samych siebie, umieszczając na pierwszych miejscach list swoich wiernych poddanych, resztę spychając w niebyt. Którzy swoją władzę opierają na wiernopoddańczej lojalności lokajów, mających pracę w zamian za bezwzględne poparcie. Kto zasiada w różnej maści krajowych radach kontrolujących pracę instytucji publicznych? Kto zajmuje stołki w radach nadzorczych firm z udziałem Skarbu Państwa? Kto wygrywa konkursy na stanowiska urzędnicze w służbie cywilnej? Wszędzie są podzielone stołki, miejsca, pieniądze, kariery i NIE MA SZANS nikt, kto jest spoza układu partyjnego.
Sprzeciwmy się temu. Nie dajmy się już oszukiwać, że tak musi być, że inaczej nie można. Nawet jeśli nie można inaczej, to tak też nie! Trzeba znaleźć inny
sposób na Polskę! Jeśli trzeba, znacjonalizujmy banki, wyrzućmy hipermarkety, przegońmy obcych inwestorów, wprowadźmy cła, postawmy się Unii!
To nieprawda, że my, Polacy, jesteśmy skazani na łaskę Europy – to oni są skazani na nas, naszą żywność, nasz rynek, nasze drogi!
Nie bójmy się Europejczyków – oni już dawno nie mają jaj. Są spasieni, tłuści, zbiurokratyzowani, ich jedyną siłą są przepisy i pieniądze. Wystarczy pokazać im „fucka”, a będą trząść tyłkami! Polscy sadownicy, gdy uniokraci z wypasionymi brzuchami rzucili im ochłapy po narzuceniu sankcji na Rosję i blokadzie rynku rosyjskiego przeciwstawili się Unii Europejskiej. Powiedzieli – odpierdolcie się od nas, to nie my byliśmy na Majdanie! (Broniliśmy Ukraińców, a oni mają nas w dupie. Zbrodniarzy z UPA ogłosili bohaterami, nie zwracając uwagi na to, że Polacy ponoszą konsekwencje ich dążenia do sytości w Unii Europejskiej). Tej samej Unii, która narzuca nam swoją politykę i każe nam z tego powodu cierpieć, uważając nas za „dyżurnych frajerów Europy”).
To przez was, biurokratów unijnych naszym rodziną grozi głód, to przez was nasi bracia popełniają samobójstwa! Dajecie nam grosze w zamian za wasze sukcesy i każecie walczyć o nie z tymi, którym tłuste brzuchy przeszkadzają w pracy?!
„Nie jesteśmy sforą zgłodniałych psów, która będzie między sobą walczyła o ochłap rzucony przez „dobrego pana”, wzajemnie się przy tym zagryzając. Nie pozwolimy, aby największymi poszkodowanymi w wyniku unijno- rosyjskiego konfliktu byli polscy rolnicy, sadownicy, nie pozwolimy, aby
budowane od pokoleń rodzinne, chłopskie gospodarstwa upadły, nie pozwolimy, aby z tak wielkim wysiłkiem tworzone prawdziwe grupy producenckie przejęli zewnętrzni operatorzy, nie pozwolimy, aby zdominowane przez zagraniczny kapitał zakłady przetwórcze i sieci handlowe zrobiły z nas dostarczyciela taniego surowca potrzebnego do zarabiania wielkich pieniędzy.
Jesteśmy wielkim, dumnym narodem, który nie pozwoli sobą poniewierać.
Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki otaczał blaskiem potęgi i chwały, przywróć nam naszą dumę i honor, naszą gotowość do walki o Ojczyznę, naszych bohaterów!  Przez zasługi naszych ojców, którzy będąc wiernymi synami Twymi, poświęcali życie w służbie Bogu i Ojczyźnie. Amen
Źródło niepoprawni.pl 
01 07 2015 Europoseł dostaje więcej emerytury po roku pracy niż zwykły emeryt po 32 latach.
Jaki kryzys?! Dokładnie dziś mija rok kadencji europarlamentu. 51 europosłów z Polski może właśnie doliczyć sobie do emerytury z ZUS lub KRUS 1164 zł z unijnej kasy. A to dopiero początek. Po pięciu latach pracy w Brukseli ich europejskie świadczenie wyniesie około 5,8 tysiąca złotych. A są i tacy, którzy europosłują kolejną kadencję. Oni mają na starość zagwarantowaną fortunę!
- Europa jest już jak babcia, bezpłodna i nietętniąca życiem - powiedział papież Franciszek, kiedy gościł w Parlamencie Europejskim. Ale nie myślał chyba o europosłach. Im żyje się świetnie i mają przed sobą jasną przyszłość.
W dodatku szczęśliwcy, którym uda się zaliczyć dwie kadencje, mogą liczyć na blisko 12 tysięcy złotych emerytury, a po trzech - na blisko 18 tysięcy złotych.
I to jeszcze nie koniec. Według statutu europarlamentu maksymalna wysokość emerytury deputowanego to 70 proc. wynagrodzenia (ok. 33 tys. zł brutto), czyli teraz ponad 23 tysiące złotych.
Z forum:
Przepracowałam fizycznie 32 lata. Dorobiłam się za to 865 zł emerytury. Mieszkam w budynku socjalnym o powierzchni 18 mkw. W budynku są wspólne toalety dla 18 mieszkańców. Za te "luksusy" płacę miesięcznie 275 zł, do tego za światło 50 zł, za gaz 65 zł, a telewizor i telefon to kolejne 50 zł. Po opłaceniu wszystkiego pozostaje mi 415 zł. A gdzie leki? Jak to możliwe, że taki europoseł ma więcej już po roku niż ja po tylu latach ciężkiej pracy? To skandal i wstyd dla rządzących, że my przymieramy głodem. U mnie lodówka zawsze jest pusta. Proponuję, by taki poseł z Brukseli zamienił się ze mną przynajmniej na tydzień.

01 07 2015 Tusk załatwił Polsce nowe umowy handlowe z Chinami.

Dyplomaci zdradzili wielką niechęć do „prezydenta Europy”. Dłużej znosić Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej nie chcą nawet Chiny. Wymsknęło się to premierowi ChRL Li Keqiangowi podczas poniedziałkowego 17. szczytu UE–Chiny w Brukseli. „Nie, nie, nie!” – zaczął zaprzeczać polityk na sugestię przewodniczącego Komisji Europejskiej Jeana-Claude’a Junckera o „dłuższej perspektywie” Tuska w Brukseli
Na konferencji prasowej w Brukseli po szczycie UE–Chiny dziennikarz chińskiej agencji Xinhua zwrócił się do szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera
i przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska z pytaniem, jaki jest ich, jako nowych przywódców Unii, plan na rozwój relacji chińsko-europejskich w ciągu 10 najbliższych lat. W reakcji na to między Junckerem a Tuskiem zaczęło się przerzucanie piłeczki. Li chciał, żeby odpowiedział Tusk, ale przewodniczący
Rady Europejskiej machnął ręką w stronę Junckera. Ten z kolei spłatał Tuskowi figla i to jemu zostawił odpowiedź na to pytanie.
Szef Komisji Europejskiej zażartował przy tym, że „Donald Tusk jest człowiekiem, który ma długie perspektywy”, na co zebrani na sali dziennikarze wybuchnęli śmiechem. Tusk zaś stwierdził tylko, że „nikt nie może opisać tego problemu lepiej niż Juncker” i też wymigał się od odpowiedzi na pytanie chińskiego dziennikarza. W reakcji na słowa „o długiej perspektywie Tuska” ożywił się premier Chin, który zamachał przecząco w stronę Junckera: „Nie, nie, nie, proszę!”. „Spokojnie, będzie dobrze” – pokazał też gestem Juncker.
Ten brak odpowiedzi ze strony obu europejskich przywódców pokazuje, że elity rządzące Unią mają tak naprawdę niewiele do zaproponowania w kwestii
relacji z Chinami. Nie ma koordynacji działań i państwa Unii Europejskiej prowadzą własną politykę wobec Pekinu. ChRL widzi ten brak europejskiego zgrania i dlatego premier Li Keqiang po szczycie w Brukseli rozpoczyna oficjalne wizyty w Belgii i Francji, gdzie będzie zawierał umowy handlowe.
Ewka spadła z drzewka. Spadła na kamyszki i potłukła sobie cycuszki.
Kultura osobista, to nie tylko wybór właściwego widelca przy stole i nie podkradanie księżniczce kieliszka (ten Komorowski...), ale przede wszystkim komunikacja z otoczeniem. Z tym pani Ewa Kopacz ma największe problemy, co pozwala mi ją zaliczyć do osób niekulturalnych, dla których nie powinno być miejsca w polityce i we władzach państwa. Przynajmniej w pierwszych szeregach.
Psucie kultury przez Platformę Obywatelską to proces permanentny. Trudno tam wskazać choćby jedną osobę, którą chętnie zaprosiłbym do domu. To partia, w której frontmenami narzucającymi styl i klasę są: fałszywy i cyniczny do granic. Donald Tusk, który tak imponował drobnym cwaniaczkom w ich
drodze do szybkiej kariery, bez zwracania uwagi na moralność i prawo; karykaturalny bufon Sikorski, wżeniony w międzynarodowych uzurpatorów rządów nad światem w realizacji NWO; kliniczny przypadek – poseł Stefan Niesiołowski, czy najnowszy wynalazek – troglodyta Jakub Rutnicki. W takim towarzystwie
premier Kopacz nie może odstawać od otoczenia, a brak kindersztuby i siermiężna prowincjonalność, spowodowały, że bardzo szybko nasiąkła złymi wpływami.
I mamy, to, co mamy. Widać materia jest bardzo oporna, bo nie mam najmniejszej wątpliwości, że nad wizerunkiem codziennie pracuje sztab ludzi. To, co się dało, to już zrobiono. Kobietę wybotoksowano, ostrzyżono i ubrano. I na tym koniec. Kopacz się zaparła i już dalej wizerunku tytułowej postaci z "Pamiętnika młodej lekarki" zmienić się nie da.Nikt jej już nie oduczy mówić półgębkiem, z bolesnym krzywieniem ust, o czym każdy profesjonalny wizażysta wie, że znamionuje notorycznego kłamcę. Więc nawet, gdy się mówi najszczerszą prawdę, to efekt zawsze jest taki sam – znowu kłamie. Nikt już nie usunie z jej oczu tego strachu i poczucia, że jest niewłaściwą osobą na niewłaściwym miejscu, która tam znalazła się przypadkiem (bo nigdy na swoje stanowiska nie była
wybierana, tylko mianowana) i która nie za bardzo zdaje sobie sprawę co się tak na prawdę dzieje.Eleganckie poruszanie się, już nie wymagajmy, by poruszać się z gracją, to też mankament pani premier. Kanclerz Niemiec Angela Merkel też raczej porusza się dosyć sztywno, ale, jak mieliśmy to okazję widzieć na czerwonym dywanie w Berlinie, przynajmniej wie, co robi. Ewa Kopacz nie powinna przemawiać. A jeżeli już, to wyłącznie z kartki i to tylko bezwzględnie to, co ktoś mądry jej napisze. I w żadnym wypadku nic, co przygotuje, wspomniany, czerwonogłowy Misiek. Słowa nie lubią pani premier i nie potrafi ona ich dobrze dobierać.A, na dodatek, często podszyte są złymi emocjami, złośliwością, kpiną, czy triumfalizmem, co zazwyczaj znamionuje typową jędzę. Daje się też prowadzić na manowce, gdy jej medialni kretyni podpowiadają jej takie idiotyzmy, jak zwracając się do młodzieży, używanie takich już obciachowych słów, jak "spoko", "hejka", czy "siema". Nad tymi wszystkimi wątpliwymi "zaletami" przeważa jeszcze jedna, kto wie, czy nie najgorsza cecha – pani premier jest
niesłychanie sztuczna. Nie potrafi zachowywać się naturalnie. Może nawet się stara... usiłuje, lecz efekt jest opłakany. To najbardziej dramatycznie jest widoczne w kontaktach międzynarodowych. I chociaż Ewa Kopacz jest osobą z wrogiego obozu, to, gdy reprezentuje Polskę na zewnątrz, to jest mi po prostu wstyd.
O identycznych niedostatkach przekonał się jej mistrz, Donald Tusk, który brylował na krajowych salonach, a który, niestety, na salonach Europy, jest przedmiotem kpin i politowania.Źródło: niepoprawni.pl

Wszystkie konie z cyrku Platformy.
Czy faraonowie mogli przewidzieć, że ich cywilizacja upadnie ?
Przecież pobudowali tak wspaniałe piramidy, grobowce a pracę za darmo miały miliony Egipcjan, choć zupełnie niespodziewanie dla faraonów – kto mógł, to uciekał z Domu Niewoli. Taki sam los czeka cywilizację autostrad. Bo przy autostradach padło 900 polskich przedsiębiorstw, a tysiące niewolników, zatrudnionych na śmieciowych umowach nie zobaczyło żadnych pieniędzy za swoją harówę. Wielu z nich w Polsce już nie ma…
Zatem zupełnie niespodziewanie dla Platformy Obywatelskiej jej zbudowaną kosztem ponad 300 miliardów złotych oraz biliona złotych długów cywilizację autostrad opuściło 3 miliony Polaków, a dawni wyborcy współczesnych faraonów – też niespodziewanie - odwrócili się od „najlepszej w historii Polski” partii.
Partia, dla zmyłki zwana obywatelską, nagle więc zauważyła, że w Polsce żyją ludzie. I to w dodatku tacy, którzy nie stoją przy autostradach,
podziwiając ich niezaprzeczalne piękno na tle rozwalonych dróg, którymi Polacy codziennie jeżdżą do pracy.
Partia, dla zmyłki zwana obywatelską po ośmiu latach władzy nagle zauważyła, że wysmarowany czekoladą orzeł nikogo już nie zachwyca, a różowe
okulary nie wystarczą, by dostrzec widoczny na horyzoncie dobrobyt.
Nikogo też nie zachwyca, że partia wydała trzy razy więcej na pociąg, który mógłby być wyprodukowany w Polsce, choć nie pod nazwą Pendolino…
Bo Polska dla Platformy oznacza przecież Kasę dla sitwy i nic więcej. Chociaż premier Kopacz przekonuje na falach reżimowego eteru, że „w PO dominuje
troska o Polskę i nadzieja, że odrobimy straty i uchronimy Polaków przed koalicją PiS- Kukiz …”ale kto dziś w to uwierzy? Platforma zachowuje się dokładnie tak samo, jak to było w czasach PRL i cyrku PZPR, w którym przestało być śmiesznie. Do końca jednak funkcjonariusze PZPR straszyli nas Hupką i Czają,
rewanżystami i warchołami – aż wreszcie komunistyczny cyrk upadł. Jednak nie do końca, gdyż w imię „Zgody i Bezpieczeństwa” funkcjonariusze dawnego systemu zostali uratowani, a twórca stworzonej hybrydy PRL i RP pochowany został ze wszelkim honorami, należnymi współczesnym faraonom.
Te honory dla komunistycznego zbrodniarza to zasługa Platformy Obywatelskiej – postkomunistycznej formacji, której upadek oznaczać będzie koniec komunizmu w III RP. Źródło: niepoprawni.pl
27 06 2015 10 rewelacyjnych, tajnych projektów rządu Ewy Kopacz, które w 4 miesiące kompletnie zmienią Polskę.
Nowe Przymierze. Dekalog Ewy.
Autor artykułu( (Stanisław Janecki) dotarł do planów, jakie ekipa Ewy Kopacz chce zrealizować przed wyborami parlamentarnymi, a które zszokują Polaków i uczynią Polskę najbardziej podziwianym państwem w Europie.
Ewa Kopacz zapowiada prace nad obniżeniem podatków. I zanim się zastanowiła jak to zrobić już doprowadziła do przyjęcia ustawy o in vitro. Poza tym wprowadziła na ekspresową ścieżkę nowelizację ustawy o płatnych autostradach, dzięki czemu w czasie szczytu nie będą pobierane opłaty. I to nie koniec rewelacyjnych posunięć kierowanego przez Ewę Kopacz gabinetu oraz dyrygowanej przez nią większości sejmowej.
Oto zdobyta przez autora artykułu (Stanisław Janecki) dziesiątka najważniejszych projektów rządu Ewy Kopacz.
Projekt I
Na podstawie nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia z budżetu sfinansuje płatny seks tym osobom, które nie mają współmałżonka bądź partnera albo mają, ale nie spełnią oni elementarnych wymagań. Takie osoby cierpią i się frustrują, popadają w depresję, zmniejsza się wydajność ich pracy i generalnie są nieznośne.
Refundacja płatnego seksu będzie więc nie tylko ulżeniem cierpieniu i zapobieżeniem wielu patologicznym zjawiskom, ale także inwestycją w obywateli i w przyszłość. W ten sposób stosunkowo niewielkim kosztem szczęście zapanuje praktycznie w całej dorosłej części społeczeństwa.
Projekt II
Na podstawie nowelizacji ustawy o pomocy społecznej sfinansuje z publicznych środków tzw. dodatki entuzjastyczne. Dla osób, które publicznie zechcą wyrazić zadowolenie z władzy PO-PSL, a przy okazji zadowolenie w ogóle. Warto wydać na to pieniądze z budżetu, gdyż obywatel niezadowolony z władzy PO-PSL źle wpływa na innych, psuje atmosferę i obniża morale. Obywatel wyrażający się o tej władzy entuzjastycznie zaraża innych, w tym malkontentów.
A sama władza zdecydowania poprawia sobie samopoczucie i w rewanżu chce jeszcze więcej dobrego zrobić dla obywateli.
Projekt III
Z budżetu państwa na mocy rozporządzenia będą opłacane „świadectwa obywatelskiej troski”. Każda osoba zadowolona z władzy PO-PSL będzie mogła wskazać kogoś z rodziny, znajomych bądź sąsiadów, kto narzeka na rządzących bądź im urąga. Zatroskanym tym faktem osobom zrefunduje się wydatki na urządzenia do podsłuchu i podglądu, żeby mogły swobodnie zdobywać dowody braku patriotyzmu, bo tym w istocie jest obsobaczanie władzy. Za najlepsze „raporty obywatelskiej czujności”, ujawniające np. wyśmiewanie się z premier Kopacz czy jej ministrów, opowiadanie dowcipów o rządzących z PO i PSL, a nawet niewstawanie z kanapy czy fotela podczas wystąpienia wysokiego przedstawiciela władzy w telewizji, będą przyznawane specjalne premie. Do rozważenia są także zagraniczne studia bądź obozy treningowe w dziedzinie obywatelskiej czujności. To wszystko przysłuży się Polsce, bo obywatel zatroskany i donoszący to osoba zaangażowana, gotowa do poświęceń i wytężonej pracy, choćby wywiadowczej.
Projekt IV
Budżet państwa sfinansuje zakup komputerów, tabletów i smartfonów dla osób dzwoniących do „Szkła kontaktowego” w TVN 24 i wyrażajacych prawdziwe nastawienie Polaków do rządu Ewy Kopacz i generalnie do władzy PO-PSL. Taki sprzęt będzie też przekazany nieodpłatnie w wieczyste użytkowanie osobom
spontanicznie i szczerze wyrażającym w Internecie dobre opinie o władzy oraz z potrzeby serca polemizującym z hejterami rządu PO-PSL. Dzięki temu władza zasłużenie poprawi notowania w społeczeństwie, a pozytywne emocje przeważą nad negatywnymi, co tylko wszystkim wyjdzie na dobre.
Projekt V
Z budżetu państwa rząd PO-PSL wypłaci tzw. premie wyjazdowe, a te o wyższej wartości osobom, które nie ukończyły 30. roku życia, jeśli zobowiążą
się one wyjechać za pracą za granicę. I jeśli zadeklarują, że nie będą chciały wrócić przez co najmniej pięć lat. Takie premie wyjazdowe są opłacalne dla wszystkich, bo te osoby nie będą pobierać zasiłków dla bezrobotnych, a gdy znajdą pracę za granicą, część zarobionych tam pieniędzy na pewno będą przekazywać rodzinom w kraju. Takie premie wyjazdowe są opłacalne także z tego powodu, że ci, którzy wyjadą, nie będą głosować (albo zrobi to niewielu z nich w lokalach wyborczych na obczyźnie) na Pawła Kukiza, PiS czy partię KORWiN. Nie będą też siały defetyzmu w kraju i zarażały innych swoimi negatywnymi ocenami rządów PO-PSL, a przez to nie będą podburzały do buntu czy protestów. Zapanuje więc nastrój zgody i miłości.
Projekt VI
Rząd Ewy Kopacz rozporządzeniem zwolni z radiowo- telewizyjnego abonamentu tych widzów i słuchaczy, którzy zobowiążą się (i będą to potwierdzać na
specjalnych urządzeniach) do oglądania co najmniej pięć razy w tygodniu „Wiadomości” TVP i „Faktów” TVN, a także „Kropki nad i” Moniki Olejnik, „Szkła kontaktowego”, poranków w TVN 24 prowadzonych przez Jarosława Kuźniara, publicystycznych programów w TVP Info prowadzonych przez Karolinę Lewicką, porannych audycji w radiu Tok FM prowadzonych przez Janinę Paradowską, Dominikę Wielowieyską i Jacka Żakowskiego oraz „Siódmego dnia tygodnia” Moniki Olejnik w Radiu Zet. Osoby, które udokumentują nadliczbowe oglądanie i słuchanie innych programów z tymi prowadzącymi otrzymają specjalne nagrody rzeczowe, bony prezentowe oraz pamiątkowe medale z podobizną Jakuba Sobieniowskiego. W ten sposób Polacy docenią prawdziwie zaangażowane, ale uczciwe dziennikarstwo, a przez to także docenią rządzących, o których sukcesach wreszcie bezstronnie zostaną poinformowani.
Projekt VII
Na mocy specjalnej ustawy rząd Ewy Kopacz w porozumieniu z prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz- Waltz zwolni na miesiąc, trzy miesiące, pół
roku bądź rok z opłat parkingowych w stolicy te osoby, które co najmniej 20, 50, 100 lub 200 razy dziennie wygłoszą publicznie opinie o braku korków w
największym polskim mieście, o znakomitym funkcjonowaniu przepraw mostowych przez Wisłę oraz o ofiarnej pracy straży miejskiej, dla której absolutnym marginesem jest wypisywanie mandatów oraz zakładanie blokad na koła aut. Dożywotnio z opłat parkingowych zwolnione zostaną osoby, które swoje pojazdy okleją dużymi podobiznami Ewy Kopacz oraz Hanny Gronkiewicz- Waltz i zobowiążą się, że ich nie odkleją przez 5 lat. Dzięki temu w Warszawie zapanuje optymizm i dobry nastrój, a to ważne, bo tu rezydują przecież władze państwowe, które muszą się czuć komfortowo, żeby robić dla nas wiele dobrego.
Projekt VIII
Rząd Ewy Kopacz nowelą do ustaw podatkowych zwolni z podatku PIT i CIT osoby prowadzące działalność gospodarczą czy zatrudnione w oparciu o umowy o
pracę bądź o dzieło, które na swoich posesjach, działkach, w domach i mieszkaniach urządzą Muzea Złotego Wieku, Pomniki Polskiej Wolności oraz Izby Pamięci Zielonej Wyspy. Zakup mebli oraz innych artykułów stanowiących wyposażenie tych placówek zostanie zwolniony z podatku VAT. Osoby te mogą też liczyć na refundację zakupów alkoholu oraz kosztów cateringu, o ile będą urządzać wernisaże, prezentacje bądź odczyty. Takie osoby zostaną też odznaczone specjalnie ustanowionym orderem Budowniczego Polski Racjonalnej. W efekcie osiągnięcia rządów PO oraz ich ideowych poprzedników zostaną należycie
uczczone, upamiętnione i wpisane w największe sukcesy zachodniej cywilizacji.
Projekt IX
W oparciu o nowelizację ustawy o płatnych autostradach rząd Ewy Kopacz zwolni z opłat te osoby, które zdecydują się na przejazd przez tzw. bramki w
godzinach 01:00 - 05:00. Zwolnieni z opłat będą także ci, którzy zamiast jechać autostradą prowadzącą bezpośrednio do celu, będą podróżować tymi
autostradami, na których akurat panuje najmniejszy ruch. W ten sposób zrównoważony zostanie ruch o różnych porach dnia i nocy oraz wszystkie autostrady
będą obciążone w miarę równomiernie. Takie rozwiązanie pomoże także Polakom lepiej poznać swój kraj i odnowić kontakty z ludźmi, do których inaczej
nigdy by się nie wybrali.
Projekt X
Specjalnym rozporządzeniem rząd przyzna premie pieniężne, zależne od udokumentowanej liczby przypadków, osobom stosującym tzw. optymalizację wyborczą. Optymalizacja będzie polegała na takich działaniach, które doprowadzą do unieważnienia jak największej liczby głosów oddanych na PiS, na wrzucaniu dodatkowych kart wyborczych z zaznaczonymi kandydatami PO i PSL, na przekonaniu jak największej liczy osób (np. premiami w postaci
alkoholu) do zmiany preferencji wyborczych tak, by te osoby nie głosowały na PiS. Optymalizacja będzie też polegała na takim liczeniu głosów na każdym
poziomie, by przybywało tych oddanych na PO i PSL, a ubywało oddanych na PiS. Korzyści odniesie całe społeczeństwo, bo w ten sposób Polska będzie
racjonalna, nowoczesna, otwarta i chwalona w zagranicznych mediach. Po wprowadzeniu wszystkich rewelacyjnych pomysłów rządu Ewy Kopacz, które
udało mi się przechwycić, jeszcze przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi uda się sprawić, „by ludziom żyło się lepiej. Swoim”. Źródło: wSieci
21 06 2015 Paweł KUKIZ na konwencji PLATFORMY OBYWATELSKIEJ? Zdziwienie? Czy to możliwe?
Ruch Społeczny Rzeczypospolitej Polskiej nie będzie dalej popierał rockmana i że samodzielnie wystartuje w jesiennych wyborach parlamentarnych. Jedną z przyczyn ma być odsuwanie się Pawła Kukiza od „dołów społecznych”: rolników, górników i innych grup – które zapewniły mu, w ostatecznym rozrachunku, sukces wyborczy - z jednoczesnym wypływaniem w jego otoczeniu „baronów” samorządowych, w niemałej części wywodzących
się z Platformy Obywatelskiej (należących kiedyś do PO).
Akurat taki rozwój sytuacji absolutnie mnie nie dziwi.
Bilans rządów Platformy jest tragiczny. Ilość afer i to nieporównanie większych niż te, które pogrążyły SLD, jest porażająca. A Platforma, jakby nic się nie działo, rządzi nadal – już ósmy rok.Z jednej przyczyny. Ma w swych szeregach „mistrzów kiwania” - czyli super- specjalistów od „zarządzania kryzysem” (jak się „modnie” określa taką „działalność”). Pan Paweł Kukiz dostarcza tym „mistrzom kiwania” idealnego „narzędzia” do przetrwania najcięższego kryzysu, przed którym stoi Platforma. Pytanie, czy z niego skorzystają
Chyba nie jest więc przypadkiem, że jedyną partią, która jednoznacznie opowiedziała się za realizacją całego „programu” Pawła Kukiza, czyli „jowów”, jest Platforma Obywatelska. Dodatkowo warto się zastanowić, z kim może być najbardziej „po drodze” Pawłowi Kukizowi po jesiennych wyborach parlamentarnych – jeżeli będzie chciał zrealizować swój „program”, czyli wprowadzić „jowy”. Czy zdziwilibyśmy się więc, gdybyśmy zobaczyli Pawła Kukiza rozmawiającego np. z Grzegorzem Schetyną – i ewentualnie np. z Ryszardem Petru – o koalicji? Czy różnią się oni znacząco wizją porządku gospodarczego i społecznego w Polsce? (Podobno Centrum im. Adama Smitha pisze „ruchowi Kukiza” program gospodarczy).
Czy zdziwilibyśmy się więc, gdyby na kolejnej jakiejś konwencji wyborczej Platformy Obywatelskiej Paweł Kukiz był „gościem honorowym”?
Dzisiaj tytuł tego artykułu jest - tylko i wyłącznie - antycypacją pewnego możliwego scenariusza „wypadków politycznych”. Jestem przekonany, że taki scenariusz
nie zostanie zrealizowany. 15% (plus minus 5) dla PO, 10 (plus minus 5-7) dla „ruchu Kukiza”, O (plus minus 5) dla formacji Ryszarda Petru nie da raczej większości w sejmie. Z prostej przyczyny – wyborcy nie dadzą się aż tak oszukać. Są jednak – mam, przynajmniej, taką nadzieję - granice manipulacji.
Źródło: niepoprawni.pl
21 06 2015 STOP dojeniu Polaków!
Powtarzam to chyba po raz setny. Aż do wymiotnego znudzenia. Prawda, którą wygłosił wybitny twórca ekonomii, nie może przebić się do tępych łbów tak zwanych ekonomistów współczesnych (nie wszystkich na szczęście, lecz niestety do tych, którzy mają wpływ na państwowe decyzje, daj Boże, tylko do października) i ukrywanie tej prawdy powoduje, że jesteśmy państwem powszechnej biedy, gdzie z trudem wiąże się koniec z końcem.
Mimo peanów zachwytu wyrażanych przez całkowicie ogłupiałych i oderwanych od rzeczywistości polityków, jak Komorowski, Tusk i Kopacz, oraz
ich obozu tłustych misi, którzy nie bacząc na państwo, które im powierzono, uwili sobie ciepłe i bogate gniazdko.
A resztę narodu mając w głębokim poważaniu. I co jest na dodatek najwredniejsze i wprost chamskie, to właśnie ci biedni Polacy, którzy rzadko przekraczają pułap 3 tysięcy miesięcznych zarobków na rękę, dostarczają państwu ponad 90% podatków !!! Najbogatsi Polacy nie płacą podatków wcale, w ramach tzw. "optymalizacji struktury podatkowej".To jest narodowa hańba i dziejowe świństwo.Pora radykalnie i raz na zawsze zerwać z nieludzkimi teoriami i praktykami ulubieńca lewaków, powalonego neoliberała od "terapii szokowej" i ideowego twórcy "planu Balcerowicza", Jeffreya Sachsa, bogatego, amerykańskiego pieszczocha, który sobie eksperymentuje na biedzie całych narodów w Afryce, czy Ameryce Łacińskiej i któremu durnie warszawskie skupione na początku lat dziewięćdziesiątych wokół Solidarności z Geremkiem i Balcerowiczem na czele, oddali naród polski do eksperymentów, czego skutki odczuwamy boleśnie po dwudziestu pięciu latach. Co najgorsze, te typy, Petru, Balcerowicz i ich akolici, mają czelność ponownie pchać się do naprawy państwa!
Niech znikną z państwa wraz z banksterami i gangsterami, których reprezentują. Pojawił się również ponownie na horyzoncie najbardziej bezwzględny i cyniczny międzynarodowy gracz, miliarder George Soros, również współautor planu Balcerowicza i polskiej terapii szokowej.
Dlaczego my, Polacy jesteśmy tacy biedni?
Prawie tak, jak ruskie raby, a cztery razy biedniejsi od Greków i szesnaście razy biedniejsi od Szwajcarów. Ja twierdzę, że w dużej mierze właśnie z powodu podatków, a konkretnie, co dla mnie jest bezwstydną i hańbiącą sprawą – opodatkowaniem pracy. I to jak! Proszę popatrzyć na taki codzienny, prozaiczny przykład:
- podejmujemy pracę za 4 tysiące brutto;
- na rękę dostaniemy 3 240 zł, bo musimy zapłacić 19% PITu;
- nasz pracodawca do tych czterech tysięcy musi jeszcze dopłacić podatek i ZUS, tak, że w sumie będziemy go z tą naszą czterotysięczną pensją kosztować około 6 400 złotych;
- zaokrąglając – od 4 tysięcznej pensji pracownik ma na rękę 3 200, a państwo zabiera (zaokrąglając) : 2 400 zł (pracodawca) + 800 zł (pracownik) = 3 200 zł.
Czyli na pensję 4 000 zł państwo nakłada 3 200 zł haraczu, czyli 80% kosztów pracy jednego zatrudnionego ze średnią krajową!
Ktoś mi powie, że to nie jest rozbój?
Dlaczego tak się dzieje, biedni płacą, państwo łupi, a bogatych nikt nie rusza? Bo tak jest najłatwiej. Biedni obywatele są bezbronni. Nikt w ich obronie nie stanie. Co innego bogacze i korporacje z tabunami prawników i ekonomistów. Często pracownicy urzędów skarbowych są po prostu za głupi wobec nich. Często się ich boją. A również częstą są korupcyjnie powiązani.Moja filozofia i poczucie sprawiedliwości wraz z dziejową logiką, wskazują na to, że podatki, jako obywatele powinniśmy płacić od konsumpcji i zysku. A nigdy od naszej pracy. Warto tu przypomnieć tym  wszystkim, którzy są za młodzi, by pamiętać, albo za
starzy, żeby już zapomnieć, że podatek VAT (podatek od wartości dodanej – Value Added Tax), czyli własnie podatek konsumpcyjny, wprowadziliśmy w Polsce w 1993 roku i zmodyfikowaliśmy (podnosząc go okrutnie) po wejściu do Unii w 2004 roku.

Za komuny nie było żadnego VATu, czyli ludność płaciła wówczas podatki o ponad połowę mniejsze!
W poszukiwaniu nowych strumieni podatkowych, tak, aby nie uszczuplać dochodów państwa naukowcy zajmujący się na serio podatkami (a nie jak
magicy Rostowski, Balcerowicz, czy Petru), widzą wiele niewykorzystanych możliwości. Główna z nich, to tak zwane uszczelnienie systemu podatkowego. Mamy najniższą ściągalność podatków w Europie i największe oszustwa na podatku VAT. Mamy największą w Europie szarą strefę – 25%, głównie właśnie dlatego, że system podatkowy jest tak zabójczy dla ludzi.Źródło: niepoprawni.pl

21 06 2015 Kukiz MIAŻDŻY konwencje PO i PiS: Zapłaciliśmy za wypasione (...) hostessy.
W sobotę w Warszawie odbyły się dwie konwencje największych partii. W hali Torwar spotkali się politycy i sympatycy Prawa i Sprawiedliwości, a w Arenie Ursynów pojawili się zwolennicy i działacze Platformy Obywatelskiej. Obie konwencje były zorganizowane w iście amerykańskim stylu. Kolorowe światła, muzyka z filmów akcji, wiwatujące tłumy. Niestety, nie wszystkim pełne przepychu konwencje przypadły do gustu. Bogactwo konwencji skrytykował Paweł Kukiz.
Jarosław Kaczyński, Andrzej Duda i Beata Szydło wchodzili do hali Torwar w błysku fleszy, blasku jupiterów, otoczeni rozradowanym tłumem.
Do tego na ekranie pojawiały się fragmenty kampanii Dudy, które miały zbudować atmosferę podniosłą i radosną zwiastującą kolejny sukces. Tak było w czasie konwencji PiS. Podobnie, choć z mniejszym przepychem zorganizowana została konwencja PO, na której wystąpiła Ewa Kopacz. Oba spotkania
konkurencyjnych partii były na najwyższym poziomie, pełne efektów. Ale nie każdemu się podobały.
PO i PiS zwołały dziś za nasze pieniądze wielkie partyjniackie imprezy. Zapłaciliśmy za wypasione sceny, światła, hostessy i autokary zwożące ludzi z całej Polski, skomentował na Facebooku Paweł Kukiz. Jednak nie tylko otoczka spotkań zdenerwowała Kukiza, ale i to, co mówili w sobotę politycy. Usłyszeliśmy o kolejnych roszadach personalnych w ramach partyjnych oligarchii. Jak zwykle obiecanki programowe, tylko co my obywatele z tego mamy?, napisał wzburzony Kukiz. Oczywiście wspomniał o zbliżającym się referendum, które ma dotyczyć m.in. JOW: Już we wrześniu możemy zdecydować czy będą się dalej bawić za nasze pieniądze. Dlatego jest tak ważne, żebyśmy wygrali referendum, wprowadzili JOWy i zniefinansowanie partii politycznych z budżetu. Polska partyjniacka, czy Polska wolnych obywateli? To czy na jesieni zmienimy ten chory system zależy wyłącznie od Was! Źródło se.pl
20 06 2015 Geniusz pustki odchodzi w przeszłość.
Jeszcze dwa lata temu nawet w środowiskach ogniście antyplatformerskich mawiano (oczywiście, ze smutkiem), że kiedyś w przyszłości będzie się mówić:
dekada Tuska. Była w tym myśl, że ówczesny premier siłą swojej osobowości zdominował epokę. Że jest i pozostanie postacią na historyczną miarę. Może złą, pewnie złą, mroczną, ale wielką.
Gdyby nie ucieczka do Brukseli wystawiająca mu świadectwo małości no bo spójrzmy na rezultaty tej ucieczki. Tusk w Brukseli rozczarowuje nawet swoich wielbicieli.
„Na co dzień w światowych serwisach Tuska prawie nie ma”. „Zamknął się jak ślimak w skorupie. Jakby się bał”. „Spodziewał się, że będzie mógł więcej” piszą rozczarowani wielbiciele.
Niedawny wszechwładny imperator Rzeczpospolitej spadł tam do roli ledwie sekretarza.
A w Polsce? W Polsce rok po jego odejściu to, co stworzył, czyli system władzy Platformy, który wielu uważało za niemal domknięty i skazany na sukcesy jeszcze przez wiele lat, widowiskowo sypie się w gruzy. Można by oczywiście powiedzieć, że właśnie dlatego, iż zabrakło wielkiego przywódcy. I coś by w tym było, Tusk i pod względem charyzmy, i zręczności, i wreszcie tzw. czucia nastrojów bił na głowę wszystkich innych liderów PO.
Tylko że zarazem był tak potężnym władcą państwa i partii, że w stu procentach odpowiadał i odpowiada za ich stan. Jeśli przekazał władzę Ewie Kopacz, świadom jej politycznej i intelektualnej miałkości, kierując się tylko nadzieją, że na takim tle pamięć o nim będzie tym bardziej błyszczeć, co umożliwi mu za kilka lat tryumfalny powrót – to dał dowód (kolejny), że w polityce kieruje się przede wszystkim interesem osobistym, a nie jakąkolwiek wizją dobra kraju. Ale może było inaczej? Może posadził na tronie „doktor Ewę”, bo naprawdę nie miał alternatywy? Ale przecież ten brak alternatywy – to było wyłącznie jego dzieło, bo to on pracowicie, przez lata najpierw w opozycji, a potem (znacznie dłużej) przy władzy, pracowicie czyścił swoją partię ze wszystkich, którzy wyrastali powyżej pewnego poziomu. Co charakterystyczne, nawet w warunkach obecnej katastrofy nie słychać, żeby szukający na ślepo pomysłu na ratunek platformersi wiązali jakiekolwiek nadzieje z Brukselą. Nie mówię już o marzeniach, żeby Tusk zlitował się, rzucił wymarzoną posadę, wrócił i poprowadził ich do ostatniego, zwycięskiego boju. Ale nie słychać nawet o tym, żeby oczekiwano od niego przekazania jakiejś wizji, zarysu jakiejś strategii.
Wszechwładne do niedawna bożyszcze wyparowało z głów platformersów, ale chyba w ogóle – Polaków. I znakiem czasu jest to, że nikt się temu nie dziwi. Wszystko to razem pokazuje, że Tusk był – być może – istotnie geniuszem. Tylko że szczególnego rodzaju. Był mianowicie geniuszem pustki.
Tworzył dookoła siebie rzeczywistość z pustki właśnie. Raczej nie tworzył. Likwidował. Trudno skojarzyć go z jakąś pozytywną wizją. Ludzie Platformy lubili mówić na swoją partię „projekt”. To brzmiało nowocześnie. Ale tak w zasadzie projekt – czego?
Leszek Miller powiedział kiedyś o Palikocie, że gdyby z badań socjologicznych wyszło mu, iż popularny staję monarchizm, następnego dnia ogłosiłby się
królem, a gdyby wyszło, że buddyzm – wjechałby do Sejmu na słoniu. Myślę, że to zdanie jest nawet bardziej prawdziwe w wypadku Tuska.
Upadek byłego premiera można uznać za bardzo pozytywny sygnał nie tylko dlatego, że szkodził Polsce. Również, a może przede wszystkim
dlatego, że można uznać go za dowód, iż nawet we współczesnym świecie polityka pustki może windować na wyżyny jedynie chwilowo, i nie jest
przepustką do wielkości. Źródło wŚieci
18 06 2015 Zbudowaliśmy wam piramidy, a jak się nie podoba, poszczujemy was Niesiołowskim
– mówi Polakom władza z PO. Wychodzi taki Niesiołowski i uważa, że naród zdurniał, bo powinien się najeść cegłami i betonem z wielkich budów kapitalizmu. Jak już zje cały szczaw na nasypach i mirabelki na dzikich drzewach śliwkowych…
Tyle wam nabudowaliśmy, a wy tacy niewdzięczni – budowlana inwokacja jest głównym argumentem polityków PO i była osią kampanii Bronisława Komorowskiego. Gdy swoje miłosne bluzgi kieruje do opozycji i Polaków niechętnych rządom PO Stefan Niesiołowski, wali ich po łbach wielkimi budowami III RP. Naród ma kochać partię i na nią głosować, bo ta buduje na przykład autostrady. Nikt nie dodaje, że to najdroższe autostrady w Europie, jeśli wziąć pod uwagę opłaty za przejazd w porównaniu do zarobków. A w wielu wypadkach po prostu najdroższe, no bo jak wytłumaczyć, że całoroczna winietka w Szwajcarii kosztuje mniej niż jednorazowy przejazd ze Strykowa do niemieckiej granicy.
Gdy naród słyszy, że powinien kochać PO za wielki budowy, to mu się krew burzy. Bo do ceny za przejazd trzeba jeszcze dodać rekordowe koszty budowy, w tym to, co ukradli zleceniodawcy i co wydano na łapówy. I trzeba dodać wyrolowanych podwykonawców, którym nie zapłacono, wiec wielu zbankrutowało, a pracownicy nie dostali swoich pieniędzy. To zresztą polskie osiągnięcie na Nobla z ekonomii, żeby tak budować, że ludzie nie mają pracy, firmy bankrutują, a gdy już budowy są skończone, ci, którym powinny służyć, są wściekli zamiast się cieszyć.
Ale potem wychodzi taki Stefan Niesiołowski i uważa, że naród zdurniał, bo powinien się najeść cegłami i betonem z wielkich budów kapitalizmu, jak już zje cały szczaw na nasypach i mirabelki na dzikich drzewach śliwkowych. I ten zdurniały naród jeszcze powinien ubrać dzieci w jakieś elementy budowlane.
Tyle że naród uważa, iż to politycy PO zdurnieli karmiąc ich i ubierając w wielkie budowy, bo przecież pracy dla przeciętnych ludzi z tej okazji jak nie było, tak nie ma.
Budowlana szajba była istotą komunistycznej propagandy, i to nawet w czasach Bieruta, o Gierku nie wspominając. Można odnieść wrażenie, że komunistów i platformersów łączy jakaś budowlana obsesja. Oczywiście nie chodzi o budowanie mieszkań, na które stać byłoby na przykład młodych, bo to jest zbyt trudne. Bierut (odbudowa miast, budowa przemysłu), Gomułka (1000 szkół na tysiąclecie i podobne akcje) czy Gierek (Huta Katowice, Port Północny itp.) zawsze się odwoływali do wielkich budów. Nie do budów i konstrukcji przełomowych technologicznie czy wybitnych estetycznie, lecz po prostu „z metra”. Byle dużo i byle stało. Każda konferencja Donalda Tuska podsumowująca jakiś etap rządów PO epatowała wielkimi budowami. Nie produktami, markami czy technologiami, które podbijają świat, tylko budowami. Bo to oczywiście łatwizna zbudować coś „z metra”, natomiast znacznie trudniej stworzyć genialną technologię czy globalną markę. Ale tym sobie rządy PO nie zawracają głowy, podobnie zresztą jak nie robili tego komuniści.
Za Gierka szczytem technologii był maluch (zwany „kaszlem”) i autobusy Berliet, za Tuska i Kopacz to montownie pralek, lodówek czy telewizorów i centra logistyczne wielkich firm, traktujące polskich tubylców jak niewolników.
Tubylcy mają być wdzięczni władzy PO, że daje im nie tylko montownie, centra logistyczne i hipermarkety, ale i wielkie budowy. Tyle że tubylcy te wielkie budowy mają tam, gdzie „pan może pana majstra w d… pocałować” - jak bezpretensjonalnie mówił Wiesław Gołas w słynnym skeczu kabaretu Dudek – „Ucz się Jasiu!”. Stalin czy Breżniew też dawali ludziom sowieckim wielkie elektrownie wodne, a potem atomowe, huty, kopalnie i setki fabryk zbrojeniowych. I to
miało im wystarczać, a jak się komuś nie podobało, to szedł do łagru, a w najlepszym razie do psychuszki.
Za oświeconych, budowlanych rządów
PO oczywiście tego nie ma, ale za to są bluzgi miłości Stefana Niesiołowskiego i pouczenia innych polityków PO, którzy nie mogą zrozumieć, jak można nie kochać władzy mającej budowlaną szajbę. Ale nawet z tą szajbą są kłopoty, o czym świadczy choćby niekończąca się budowa bardzo Polsce potrzebnego gazoportu.
Przykłady z przeszłości i współczesne dowodzą, że jeśli władza, jest zamordystyczna, głupia czy nieudolna, to te swoje złe cechy zasłania wielkimi budowami
„z metra”. Nie zrobiliśmy dla was miliona potrzebnych rzeczy, ale za to zbudowaliśmy wam współczesne piramidy – mówią rządzący z PO,
wspierani przez tych PSL. I spróbujcie się, gnojki, nie cieszyć, to napuścimy na was Stefana Niesiołowskiego, który was odpowiednio nazwie i wam
nabluzga jako ciemnocie, wstecznictwu i psycholom. Te piramidy próżności władzy po części są oczywiście potrzebne i użyteczne, ale to nie powinno
wyczerpywać wszystkiego, co władza ze swojej wielkiej łaski gotowa jest zrobić dla ludzi. Te piramidy pełnią podobną funkcję jak ekrany przy autostradach i drogach ekspresowych. Gdyby się uprzeć, można dowieść, że są potrzebne, ale bez nich właściwie nic by się nie zmieniło. To znaczy zmieniłoby się tyle, że kumple władzy nie zarobiliby setek milionów złotych i nie odpalili z tego odpowiedniej prowizji swoim dobroczyńcom u władzy. Ale pieniądze wydane na piramidy w postaci np. ekranów nie trafiają do nauki czy na przełomowe technologie i wynalazki.
Władza może się za wielkimi budowami chować i walić nimi po łbach oponentów, tylko dla nowoczesnego państwa, wzrostu gospodarczego, dobrobytu, jakości życia czy dla przyszłych pokoleń nie ma to praktycznie żadnego znaczenia. Na dłuższą metę to są zmarnowane setki miliardów, bo przecież te piramidy trzeba jeszcze utrzymywać i remontować, co czyni tę zabawę właściwie perpetuum mobile a rebours. W tym wszystkim jedno jest zaskakujące: ludzie uważający się za nowoczesnych i światowych używają metod z czasów najgorszego totalitaryzmu dla zapanowania nad społeczeństwem i do kontrolowania
jego aspiracji.
Wtedy liczyły się tylko wielkie budowy, zaś człowiek był zaledwie nawozem historii. Dlatego Stefan Niesiołowski jest tak bardzo uroczy, gdy używając retoryki Mołotowa i Goebbelsa obsobacza oponentów władzy, zarzucając im, że nie podziwiają wielkich budów i równie wielkich budowniczych z PO. Ale tak to już jest z nadgorliwcami, że nie rozumieją nawet tego, jakimi metodami walczą. Bo to, że nie rozumieją, o co walczą, to pewne. Źródło wPolityce.pl
11 06 2015 Andrzej Duda: społeczeństwo mówi dość skompromitowanej klasie politycznej.
Kolejne rekonstrukcje nie przyniosą zmian. I to są święte słowa. No bo jakie społeczeństwo to mówi panie prezydencie elekcie to od krzyża i politycznego testamentu? Czy to które stało zbyt daleko od koryta i tylko na pomyje się załapywało? Bo ulica jeszcze śpi jeszcze się nie obudziła. A jak się obudzi to biada wam szubrawcy, złodzieje i obłudnicy. Bo zawiśnie nad waszymi głowami "miecz" który będzie przypominał że władza to nie tylko przywileje, ale także wielka odpowiedzialność, nie tylko moralna. Miecz który natychmiast będzie karał tych którzy o tym by zapomnieli. Póki co tego miecza nie ma, a skutki jakie są, to każdy widzi.
11 06 2015 Błaszczak: Stonoga doprowadził do dymisji w rządzie. Jednak jego zachowanie jest bardzo dziwne.
Trzeba podchodzić do tego ostrożnie. Moją uwagę najbardziej zwróciła rozmowa pani premier Bieńkowskiej z szefem CBA panem Pawłem Wojtunikiem, podczas
której szef Centralnego Biura Korupcyjnego mówi o pompowaniu setek miliardów złotych ze spółek Skarbu Państwa.- stwierdził Błaszczyk.

10 06 2015 Dziwny dzień w dziwnym kraju.
Słuchałem konferencji pana Stonogi. Niby żadna rewelacja. Jednak przerwanie relacji przez Superstację ,Polsat i TVP Info było bardzo wymowne. Po upublicznieniu akt poczytałem nieco komentarzy z uczuciem narastającego niesmaku. Przyznam, że mam zupełnie odmienne odczucie.
Nie znam człowieka. Tyle, że to nie jest sytuacja z rodzaju wymagających zaufania, dociekania intencji. Co tu się oszukiwać, sytuacja jest z rodzaju tych gdzie zwyczajnie trzeba, tak po męsku, dać komuś za przeproszeniem , w ryj, bo nawet nie w mordę. Ile czasu jeszcze te bezczelne świnie będą się panoszyć, szydzić, kpić sobie z nas, pochrząkiwać radośnie , wesoło merdając ogonkami? Tak więc gdybanie w rodzaju: Czyim człowiekiem jest Stonoga? , Kto za nim stoi?, czy to prowokator zatem jaki głęboki i wredny zamysł służb wspiera? są bardzo nie na miejscu i to zupełnie bez
znaczenia.
Czy wśród motywów Stonogi jest zemsta czy materialny interes to rzecz drugorzędna bo podstawowy motyw jest dokładnie taki sam jak większości normalnych ludzi. Oczywiście było by piękniej i szlachetniej gdyby jakiś rycerz bez skazy w samo południe rzucił wyzwanie bandzie.
Przez osiem lat powoli wszyscy się oswajają a potem jest niesmak bo bohater taki byle jaki. No to gdzieście byli? Powoli przez osiem lat prawo przestawało być
prawem. Ludzie byli szykanowani i gnojeni zazwyczaj nie stawiając większego oporu. Ja tam szanuję człowieka ,który się stawia bezprawiu i bezkarności i bezczelności sitwy. Przypomina mi nieco Leppera. Co nie jest komplementem. Tyle, że doprawdy nie potrzeba wielkości aby zwyczajnie zrobić co trzeba.
Oby więcej było takich co potrafią przełamać ową obezwładniającą niemoc, bezsilność te jęko - kwęki i bezsilne marzenia. Bo zawsze da się coś zrobić przy dużej determinacji. Zdecydowanie wolę Stonogę od tych co to pokornie przyjmują szykanę bo drobna, bo da się przeboleć. A co tam zapłacę
mandacik za zakłócanie porządku ,a co tam zegnę kark i zachowam pracę, a co tam nie będę się odzywał bo zrobią ze mnie oszołoma. Zwyczajnie wolę mieć wspólnego ze Stonogą niż tymi z okopów św. Trójcy czy uciekinierami. Bo coś trzeba zrobić. I każdy kto mówi ,że nie mógł, że to nie do niego należy,albo że no nie jest tak źle no bo prawie normalnie jest w zasadzie...- NIE MA RACJI. A każdy kto coś robi, jakąś część RACJI ma.
Niesmak i niepokój we mnie budzi, gdy zwykła zakłamana glista, zwolni kilka świń. Bo trochę się boję ,że ktoś się na to nabierze. A mnie się w
kontekście przypomina stary dowcip o zajączku piszącym pracę o wyższości zajączków nad wilkami i promotorze tej pracy. Mam dobrą pamięć i nie zapomniałem jak owa glista usłużnie i pieszczotliwie wpełzała w niedźwiedzią d.. Więc i tu powodu dociekać co jak i dlaczego nie widzę. Mam nadzieję że ciśnienie nie opadnie póki całe g..no nie spłynie do ścieku. Źródło: niepoprawni.pl
Okrągłostołowe pomyje. Ostre! Wreszcie puściły hamulce.
Po 25 latach wyborczych festiwali parlamentarnych i prezydenckich, swym profilem pasującym nieraz do opolskiego Kabaretonu czy Sopotu, czas posprzątać na krajowym stole. Zjedzono wszystko, prawie cały kapitał „posolidarnościowy”, a ci co do koryta się jeszcze nie dopchali skończą w wiadrze – jako tzw. pomyje. Kiedyś karmiono tym na wsi świnie. Po polskiej „pomarańczowej rewolucji” w 1989 r. aż do dzisiaj robiono odwrotnie – w rezultacie świnie rządowe
wyjadły wszystko, a ludowi pozostawiano pomyje. Tym samym odchodzą w niebyt pokolenia ludu wychowane na patriotyzmie, wierze, szacunku dla przodków i zdolności wspólnego działania w celu, jak choćby, odbudowy stolicy ze zniszczeń wojennych Drugiej Światowej; ot, taki współczesny wolontariat...
To ostatnie pokolenie, które powszechnie kierowało się hasłem: Bóg, Honor, Ojczyzna.
Do głosu dochodzi pokolenie, które życie dzieli już na dwa światy: rzeczywisty oraz wirtualny. Temu pokoleniu zostało wbudowane dążenie do konkurencji i eliminacji najbliższego kolegi w wyścigu do sukcesu. Potrafią już najbliższym podkładać świnie, a w firmach, bankach i korporacjach uczą ich jak oszukać klienta, by kupił produkt czy szeroko pojętą usługę. Prawie codziennie uczą ich jak mówić półprawdę, jak omamić współmieszkańca kraju czyli sąsiada.
Szkolą ich spece od tzw. wizerunku medialnego, których to działaniom jesteśmy cały czas poddawani, a szczególnie wyraźnie przy każdych „wyborach”.
To pokolenie ma stare hasło już zmodyfikowane – takie GMO – czyli: Bank, Horror, Corp-O-jczyzna. Pokolenie „solidarnościowe” pełne wiary w możliwość naprawy Polski zostało wyautowane jako niebezpieczne dla przepoczwarzającej się władzy. Owi nie dający gwarancji na spolegliwość i wejście do układu dostali paszport jednorazowy i bilet w jedną stronę. Ile było przypadków, że odmówiono im wizy do Polski, gdy chcieli przyjechać na pogrzeb matki, ojca...
Zwykli, pełni oddania i wiary w czystość działania ruchu solidarnościowego ludzie kończyli często pod przysłowiowym płotem (jak nie przymierzając sekretarka
Bolka, która zmarła w przytułku dla bezdomnych w Kanadzie), ale przeważnie klepią przysłowiową bidę – zwyczajnie nie załapali się, nie starczyło miejsca przy korycie.
Po usunięciu „niepokornych i niebezpiecznych” ich miejsce zapełnili ci, którzy przez ostatnie 25 lat gotują nam na wolnym ogniu Polskę „zgody i
bezpieczeństwa”
. To takie posolidarnościowe kurewstwo - wszystkie te podstarzałe, łysiejące i nieogolone gęby gadające o styropianowym etosie Solidarności, z którym naprawdę niewiele mieli wspólnego. Ramię w ramię ze starymi czerwonymi i młodszymi różowymi komuchami tworzą system trzymający mieszkańców Polski za przysłowiowe jaja. Żaden z tych styropianowych ssynów przez 25 lat nie wspomniał o tych ludziach Solidarności, którym peerel dał bilet w jedną stronę. To byli ci, którzy nie poszli na układ z bezpieką, to byli ci którzy chcieli naprawdę zmienić Polskę. 25 lat roszady kurewstwa z komuchami i wzajemne spijanie miodu z dziubków w pozorowanej kłótni. Młoda wtedy Szczepkowska powiedziała na wizji, że skończył się komunizm, zapomniała jednak dodać, że
komunizm sowiecki, bo obecnie jesteśmy w początkach... europejskiego, a co powie sekretarz unijny, a rada czyli egzekutywa zatwierdzi, to obywatele muszą...
Patrząc z perspektywy czasu widać, że każdy nowo namaszczony przez pierwszy rok się stara, potem już coraz mniej, by nie powiedzieć, że zaczyna nas olewać. I trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że „jeden plus kilku” choćby najlepszych nie stanowi gwarancji sukcesu w wyleczeniu z kiły – to jest pewien spójny układ. Ten od „mniejszego zła” nie podskoczy i nie wychyli się daleko – ci z tylnych siedzeń nie pozwolą.
To jest naprawa cały czas tego samego, to wychodzi z tego samego i naprawiane będzie tym samym. To trzeba na śmietnik, a ten namaszczony musi otoczyć się ludźmi, którzy nie mają korzeni w okrągłym stoliczku. W przeciwnym wypadku dalej tkwimy na mieliźnie. Dopiero usunięcie okrągłostołowego obornika z parlamentu da nadzieję na – nie mniejsze zło, a na zmniejszanie zła.
Kolejne pokolenie młodych czuje ogień i siarkę w każdym gładkim słowie cwaniaków administrujących krajem (czyżby szkolenia w firmach pod hasłem: „jak oszukać klienta”, miały i swoją drugą stronę medalu?).  Stąd i sukces Kukiza o którym się nie mówi – młodzi chyba wreszcie zrozumieli.
Chyba dlatego mafia rządząca wynalazła sobie Petronelę, by załapać się w wyborach jesiennych do sejmu, a ponieważ ma po swojej stronie media to już odnosi sukces „szerokiego poparcia”. Wcale się nie zdziwię gdy podobna Petronela pojawi się po stronie jarubasów i ogórków, bo mogą się nie załapać...
Czyżby wreszcie koniec Stefana?
Niesioł, niesioł razy kilka
Ponieśli i wilka.

Źródło: Niepoprawni.pl
Klapki na oczach.
Mamy do czynienia z kretynizmem tez głoszonych przez Balcerowicza, hrabiego von Rostowskiego, Lewandowskiego, Petru i reszty tej pseudo ekonomicznej
zgrai, która rujnuje nasze państwo od 25 lat. Czy raczej jest to ich zła wola i świadome działanie na szkodę i dlatego wciskają ludziom kit, że finanse państwa, mają się mieć świetnie. Chociaż wszyscy wokół są odmiennego zdania bo to widać i czuć.
Tak durnego liberalizmu nie ma nigdzie na świecie, z czego należy wnioskować, że faktyczny cel wymienionych wyżej osobników to nie rozwój państwa i wzrost bogactwa, a wprost przeciwnie wypompowanie z Polski wszystkiego, co ma jakąkolwiek wartość.Nie dajmy się więc znowu zauroczyć, uśpić i zakłamać. Balcerowicz i Lewandowski okradli nas z dużych pieniędzy. Lecz najgorsze jest to, że wraz z Wałęsą, Kiszczakiem i Michnikiem ukradli nam 25 lat
naszego życia. Przez to, że nie kradliśmy, nie przyjaźniliśmy się z ludźmi systemu i staraliśmy się być wszędzie i zawsze uczciwymi, jesteśmy tu gdzie jesteśmy i mamy, to, co mamy. Nie dajmy się już nigdy tym szalbierzom zmanipulować.
Ludzie, którzy odnoszą wielkie sukcesy, mają jedną rzecz wspólną - klapki na oczach.
Głupcy też mają klapki na oczach, lecz sukcesów nie odnoszą. Jeśli spytasz mnie dlaczego, odpowiem:
Ludzie noszą klapki na oczach Dzięki temu nie rozpraszają ich tysiące pokus czających się na poboczu drogi, która wiedzie ich do celu. Mogą skupić się na przemierzaniu kolejnych metrów i kilometrów, na konsekwentnym realizowaniu swoich zamierzeń.
Człowiek mądry co pewien czas zatrzymuje się, zdejmuje klapki z oczu i rozgląda się uważnie sprawdzając, czy porusza się w dobrą stronę, czy nie zbliża się do skrzyżowania lub niebezpiecznego zakrętu i czy nie należy odpocząć, żeby nabrać sił do dalszej drogi.
Warto mieć zatem klapki na oczach, ale trzeba też potrafić zdejmować je w odpowiednich momentach.
01 05 2015 Uwaga na Sikorskiego, żeby Andrzejowi Dudzie prezydentury nie wygasił.
Bo mandat do PE prawem kaduka już wygasił! Nie chodzi o posadę, tylko o zasadę. Nie ma w kodeksie wyborczym, ani w żadnych innych aktach prawnych
przepisu, który przewidywałby wygaśnięcie mandatu posła do Parlamentu Europejskiego niezwłocznie po wyborze na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej.
Nie zawierają takiej zasady przepisy unijne, które zabraniają łączenia mandatu europosła z niektórymi funkcjami unijnymi i z mandatem do parlamentu krajowego, natomiast co do zakazu łączenia innych funkcji krajowych odsyłają do prawa państw członkowskich. A w polskim prawie nie ma przepisu, który by wprost przewidywał wygaśnięcie mandatu europosła niezwłocznie po wyborze na prezydenta. Jest to określone w odniesieniu do posła, do senatora, ale do prezydenta
nie. Nie ma żadnego przepisu wprost, nie ma tez żadnej analogii, którą by można by tu zastosować. Zresztą niedopuszczalnym byłoby pozbawianie mandatu poselskiego droga wnioskowania przez analogię. Jest przepis Konstytucji, artykuł 132, który wprowadza niepołączalność urzędu prezydenta z wszelkimi innymi
funkcjami, niezwiązanymi z prezydenturą. Ale dotyczy to prezydenta. Urzędującego prezydenta. Nie dotyczy prezydenta elekta, podobnie jak nie dotyczy prezydenta emeryta. Sikorski wygasił więc mandat Andrzeja Dudy prawem kaduka.Taki rozgrzany, uważajmy, by mandatu prezydenta nie wygasił!
Źródło: januszwojciechowski.blog
31 05 2015 Szkolenie PiS -kaidy. Zjazd Gazety Polskiej tylko dla tych z Prawdziwej Polski !
Nawet nie było miejsca dla obrońców krzyża. Podpalenie Reichstagu. Jaki wódz taki i pożar. Brunatne Koszule. Noc długich noży?
– Jestem tak zadowolony i szczęśliwy, że od trzech dni kładę się spać właściwie rano, bo świętuję – mówił Jarosław Kaczyński w obszernym i pierwszym po wyborach prezydenckich wywiadzie udzielonym Telewizji Republika.
Panie prezesie tak pan świętuje jak w kwietniu pamiętnego roku? To na pana czekali na lotnisku?
Członkowie klubu "Gazety Polskiej" miejsce swojego zjazdu utrzymywali w tajemnicy. W oficjalnej informacji podawali tylko, że spotkają się w
Piotrkowie blisko Zalewu Sulejowskiego. W rzeczywistości zjazd odbył w Sulejowie, w ukrytym w lesie Ośrodku Wypoczynkowym Dreso nad Pilicą. Ośrodek Dreso był jak twierdza. Przy bramie stał ochroniarz, który sprawdzał identyfikatory wjeżdżającym i odhaczał ich nazwiska na liście. Na terenie ośrodka stał kolejny ochroniarz, a przy drzwiach do budynku, w którym były spotkania z gośćmi, jeszcze trzech. Nie wolno im było wpuścić nikogo, kto nie był wcześniej zarejestrowany (uczestnictwo w zjeździe kosztowało 250 zł).
Pod bramą zebrała się grupka wyborców chętnych na spotkanie z posłem Macierewiczem. Jeden z nich, młody mężczyzna w bluzie z krzyżem na piersi, wszedł przez płot, ale po chwili został wyprowadzony z ośrodka i zabroniono mu nawet zbliżać się do bramy. Wjeżdżającego prezesa mógł zobaczyć tylko przez przyciemnione szyby limuzyny.
Gościem specjalnym X Zjazdu był prezes PiS Jarosław Kaczyński, który stwierdził, że przed jesiennymi wyborami konieczna jest mobilizacja, a Kluby Gazety Polskiej określił jako ważną częścią "armii, która ma maszerować do zwycięstwa".
Do uczestników spotkania list napisał prezydent- elekt Andrzej Duda: "wszystkim członkom i sympatykom Klubów Gazety Polskiej składam więc serdeczne
podziękowania za Państwa wrażliwość na sprawy państwowe, za ogromne zaangażowanie i wysiłek, który sprawił, że staliście się ambasadorami i rzecznikami naszych narodowych spraw".
A. Macierewicz na zjeździe Klubów Gazety Polskiej: interesuje nas prawda, a nie zemsta. Gdyby nie usunięcie elity polskiej elity niepodległościowej nie zostali zabici to nie mielibyśmy dzisiaj czołgów na Ukrainie – tłumaczył Antoni Macierewicz. Jak mówił wyjaśnienie katastrofy to kwestia polskiej racji stanu.
– Katastrofa smoleńska jest ością niezgody, trzeba ją wyjąć. Jego zdaniem dzisiaj otwarte jest pytanie o to czy ktoś ze strony polskiej brał udział w tym co się
zdarzyło w Smoleńsku. Zdaniem Macierewicza, ciągle nie jest wyjaśniona kwestia samego przebiegu katastrofy.
– Chodzi o ostatnie 30 sekund katastrofy. Aby je wyjaśnić musi materiał dowodowy wrócić do Polski. Musi być podjęta duża akcja dyplomatyczna.
Trzecią sprawą, którą trzeba wyjaśnić, to zachowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości po katastrofie smoleńskiej. Macierewicz wytknął wszystkie błędy
Naczelnej Prokuratury w wyjaśnianiu przyczyn zdarzenia z 10 kwietnia 2010 roku m.in. niezbadanie miejsca katastrofy, odpuszczenie kwestii wraku i kluczowych dowodów. – Trzeba zmienić wymiar sprawiedliwości. Tak żeby odeszli ludzie którzy są symbolem kłamstwa – mówił.
– Warunkiem demokracji jest uczciwy wymiar sprawiedliwości. Jeżeli sędziowie będą nieuczciwi to nigdy nie odbudujemy uczciwego państwa – podkreślił Antoni
Macierewicz.
Kto zwyciężył w wyborach? foto na podstronie: Śmieszne- zdjęcia
Taka myśl przyszła mi do głowy. Gdy PiS do władzy dojdzie to Macierewicz w skórzanym płaszczu na Szucha będzie urzędował. Kard. Dziwisz zostanie Najwyższym Sędzią Świętej Inkwizycji. Odbędzie się beatyfikacja Rydzyka i to dwa razy. Karski zaś będzie jeździł po Warszawie po pijaku meleksem i
porywał młode dziewczyny. Ogolą Olejnik na łyso...... Palikota nabiją na Pałac Kultury. Najsztub zwróci się przeciwko Żakowskiemu, a Mann przeciw Maternie, Mroczek stanie przeciwko Mroczkowi, a Golec stanie przeciwko Golcowi. Nergal pójdzie do seminarium. Będą szkolić PiS- Kaidę. Będzie wojna z Ruskimi i z Niemcami i będą chcieli przesunąć granicę za Smoleńsk! Będzie wszystko i nic nie będzie.Tak właśnie będzie, gdy PiS przy władzy będzie.
Więcej na podstronie: Na wesoło
Tak wygląda wolna Polska PO 35 latach od mitycznego skoku Bolka...przez mur... w otchłań.
Dla pieniędzy ponad milion Polaków haruje na dwóch etatach. Jeden pracodawca płaci za mało, więc szukamy drugiego. Choć rzadziej niż w czasach kryzysu. Praca na dwa etaty i kupa kredytów do spłaty tak żyje zdecydowana większość Polaków mieszkających w Polsce. No a później zdziwienie że 30- 40- latek jest tak wyeksploatowany jak 70 letni Niemiec, Francuz czy biedny Grek. I to ma być ten sukces transformacji ustrojowej sprzed 25 laty. Emeryci żyją z dnia na
dzień gorzej, za kilka lat nie będą mieli za co żyć. Szpitale nie chcą leczyć, bo nie mają pieniędzy, mamy wolność i pełne półki, ale tylko nielicznych stać na kupowanie za swoje. Żywność najdroższa w Europie, podobnie większość towarów "luksusowych" jak samochód czy komputery. Musimy pracować nieporównanie dłużej, by kupić to samo co Niemcy, Anglicy czy Hiszpanie. Wyprzedaliśmy za bezcen nasz przemysł, atuty w postaci doskonale wykształconych w socjalizmie inżynierów i naukowców oddaliśmy za darmo naszym obecnym sojusznikom, którzy ich wzięli chętnie, ale reszty kraju nie chcą wpuszczać bez wiz. Zachłysnęliśmy się swobodą, możemy jeździć po Europie bez granic, w samochodach, które są własnością banków, mieszkać w domach obciążonych hipoteką. Inwestorzy zagraniczni jak nie będą mieli odpowiedniego zysku szybko montownie swe przeniosą do Rumunii, Białorusi czy Mongolii. Mamy 30 razy bardziej zadłużony kraj na zewnątrz niż 20 lat temuCzy Polska się zmieni? W okresie protestów robotniczych, tworzenia się pierwszych struktur Solidarności rządzący wiedzieli gdzie jest ich miejsce i kto trzyma władzę w Polsce. Czy te czasy powrócą?
Internauci piszą:
1. Za PRL-u może i nie żyło się za bogato, ale normalnie. stosunki międzyludzkie były normalne, do lekarza szło się z marszu, człowiek dla człowieka był człowiekiem była praca i to na umowę o pracę, nie było śmieciówek( w słowniku nawet nie ma takiego słowa), ludzie nie grzebali po śmietnikach., w szkołach i zakładach pracy były gabinety lekarskie i stomatologiczne, dzieci się rodziły na potęgę Starzałam się i za PRL-u , starzeje się i za III RP. Pan też nie młodnieje!
A teraz , człowiek człowiekowi wilkiem , śmieciówki, kredyty do śmierci, praca do śmierci, do lekarza czeka się rok....No tak w takim dobrobycie , to się żyje.
2. Zapamiętam cię Platformo i wszystkim będę opowiadać, jak:
- Doszłaś do władzy dzięki kłamstwu wyborczemu;
- Stworzyłaś propagandową maszynę nienawiści, która podzieliła Polaków;
- Twoi najważniejsi prezentowali: arogancję, nienawiść, pogardę, zaprzaństwo;
- Codziennie sączyłaś propagandowy jad w umysły Polaków;
- W ciągu ponad 7 lat uczestniczyłaś w ponad 400 udokumentowanych aferach;
- Podpisałaś umowę gazową z Rosją - mamy najdroższy gaz w Europie;
- Byłaś bezczynna, gdy niemiecko - rosyjska rura zablokowała gazoport w Świnoujściu;
- Dokonywałaś medialnego morderstwa na Prezydencie RP;
- W chwili tragedii Tusk zostawił Prezydenta Polski leżącego w ruskim błocie;
- Oddaliście największą polską tragedię w ruskie łapska;
- Sprzedawaliście majątek narodowy, by przedłużyć swoje trwanie przy władzy;
- Fałszowaliście: statystyki, sondaże, ankiety;
- Uwłaszczaliście się na majątku narodowym;
- Przejmowaliście Polskę jak swoją własność;
- Stosowaliście: kumoterstwo, wasalizm, zwykłą podłość;
- Zabroniliście (nieoficjalnie) upamiętniania imienia tragicznie zmarłego Lecha Kaczyńskiego;
- Zrobiliście Polaków niewolnikami w ich własnym kraju;
- Każecie pracować do 67 lat, przy ok. 2,4 mln bezrobociu, robiąc tym samym sztuczne bezrobocie, gdyż bezrobotni mogliby uzupełnić niż demograficzny; Zapamiętam ja i moja rodzina.
No a ja dodam, że to nie tylko zasługa Platformy. Winę za to ponosimy my zwykli obywatele bo pozwoliliśmy bezkarnie okradać się, oszukiwać, mamić. A to tylko dlatego że każdy z nas widział się w tej mafii magdalenkowej i czekał tylko kiedy go do koryta zaproszą. Władza kradła na potęgę a myśmy udawali że tego nie widzimy. Zrodziła się specyficzna rywalizacja pośród kolejnych ekip rządzących kto potrafi więcej ukraść, sprzeniewierzyć i nie ponieść najmniejszej kary za to. Bolek zaczął od miliona złotych a Tuskokopaczka skończy na prawie 500 ale miliardach złotych.
No ale czego my tak naprawdę chcemy? Kogo się czepiamy? Skoro sami wybraliśmy taką władzę.!Władzę bez żadnej odpowiedzialności, żadnych kompetencji. Zaś władza ta stworzyła niespójne prawo, przez co powstało niesprawne państwo, które nie potrafi rozwiązać żadnego istotnego problemu z pożytkiem dla obywateli. Na świecie już od dawna powiadają iż Polska to raj dla wszelkiej maści nieudaczników i hochsztaplerów. Raj dla Rostowskich, Sikorskich, Belek,
Tusków, Kaczyńskich, Macierewiczów, Bieleckich, Wałęsów etc. etc. Było lać po pysku a teraz nie narzekać tylko klaskać, bo Polska to już dwudziesta potęga światowa a jej obywatele żyją dostatnio i są najszczęśliwsi na świcie. I czy ktoś temu zaprzeczy? No na ten przykład hrabia von Rostowski czy
Jego Wysokość Lord Chobielina Wielki Marszałek Sikorski. Takich obywateli jest ci u nas w Polsze wielu.
17 05 2015 Od poniedziałku wchodzą nowe ostrzejsze przepisy dla kierowców i nie tylko.
Wprowadza się nowe przepisy bardziej restrykcyjne pozostawiając absurdalne oznakowywania i idiotyczne przepisy.
Prawo bardziej pijane niż kierowca. Manipulacje, populizm, demagogia w rządowym projekcie Rząd przykręca kierowcom śrubę - w życie wchodzą właśnie nowe przepisy prawa. Zmiany objęły jednocześnie kodeks drogowy, kodeks wykroczeń i kodeks karny. W efekcie użytkownicy polskich dróg muszą spodziewać się
znacznie poważniejszych konsekwencji. Na liście jest natychmiastowe odebranie prawa jazdy, mandaty wyższe o 400 proc. oraz kara więzienia…
Zastanówmy się, dlaczego do tej pory przepisy nie określały tak precyzyjnie tego, kiedy można mówić o rażącym naruszeniu prędkości. Nie dlatego, że mieliśmy do czynienia z luką prawną, lecz dlatego, że nie da się tego arbitralnie określić. Bo z czego ma wynikać, że rażącym przekroczeniem będzie
o 50 km/h więcej niż prędkość dopuszczalna, a nie o 40 km/h lub 60 km/h?
Kolejnym, o wiele istotniejszym powodem jest to, że jakkolwiek dziwnie by to zabrzmiało, rażące przekroczenie prędkości nie zależy tylko od prędkości, bo ta jest względna. To samo przekroczenie o 50 km/h w zależności od warunków ma różną wagę. Siedem włosów na głowie to mało, ale już siedem włosów w zupie to dużo. Tak samo na drodze. W strefie zamieszkania, gdzie obowiązuje ograniczenie do 20 km/h, każde przekroczenie tej wartości jest rażącym przekroczeniem, bo istnieje realne zagrożenie potrącenia
pieszego. Co innego natomiast, gdy ktoś jedzie 100 km/h nawet przy ograniczeniu do 50 km/h, ale droga jest prosta, nie ma przejścia dla pieszych czy przejazdów kolejowych. Wówczas będzie to naruszenie przepisów, ale raczej z punktu widzenia formalnego – tłumaczy Wojciech Kotowski, redaktor naczelny miesięcznika „Paragraf Na Drodze” i autor komentarzy do kodeksu drogowego czy kodeksu wykroczeń.
Dlatego eksperci podkreślają, że nie da się w sensowny sposób ustalić wartości przekroczenia limitu.
– Bo istota polega na tym, czy ktoś stworzył zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu, czy nie – wtóruje prof. Stefański. Samo przekroczenie prędkości także
nie jest jednoznaczne ze stworzeniem realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu. Innymi słowy nie jest ważne tylko to, o ile przekroczy się prędkość, ale i w
jakich okolicznościach. Dziś cały kontekst, sytuacja na drodze, okoliczności, w jakich doszło do popełnienia wykroczenia, staną się nieważne. Liczyć się będzie wynik pomiaru radarem. Indywidualizacja sankcji karnej, jedna z podstawowych zasad prawa karnego, została odstawiona na boczny tor.
W jednym zgoda: nowe rozwiązanie jest łatwiejsze do stosowania. Nie trzeba wymagać od policjanta oceny sytuacji czy zastanawiania się. Jest przekroczenie, zabieramy prawo jazdy. Nowy przepis nie pozostawia żadnych wątpliwości. A to, że funkcjonariusze ustawili się z radarem akurat 100 m przed tabliczką oznaczającą koniec terenu zabudowanego, do tego w lesie (bo te trzy domy na krzyż są akurat po drugiej stronie drogi), nie było pasów, szkoły, przejazdu kolejowego, deszczu, nie będzie miało już żadnego znaczenia. Tak samo jak fakt, że 100 m dalej (za tabliczką oznaczającą koniec terenu zabudowanego) oznaczałoby już wtedy tylko nieznaczne przekroczenie przepisów.
Tak więc ofiarą przepisów wymierzonych w piratów drogowych bardzo łatwo może się stać każdy kierowca, dlatego że wiele miejsc jest formalnie oznaczonych jako teren zabudowany, choć nie powinno. Oczywiście niewłaściwe oznakowanie dróg nie jest problemem policji. Nie jest też żadnym usprawiedliwieniem
dla kierowców. Choćby wartość ograniczenia prędkości w danym miejscu była najbardziej absurdalna, to ich psim obowiązkiem jest stosowanie się do znaków. Może zatem należałoby zadbać najpierw o racjonalne oznakowanie? A może za dużo wymagam?
16 05 2015 A tak wygląda wolność i demokracja w programie Kuby Wojewódzkiego.
Wojewódzki i Komorowski cofnęli Polskę do mrocznych czasów PRL- u. A wszystko to wmyśl nowego hasła wyborczego Komorowskiego: "Komorowski - prezydent naszej wolności"
Komorowski u Wojewódzkiego. Z widowni wyproszono studentkę, powodem był transparent?
Z opisu całej sytuacji wynika, że powodem był najprawdopodobniej transparent, który przygotowała, choć nie wniosła na widownię. Treść umieszczona na transparencie miała dotyczyć powiązanej z WSI fundacji ProCivili.
Relacja studentki, która miała wziąć udział w programie i zasiąść na widowni – wygrała wejściówkę w konkursie przeprowadzonym na profilu Kuba Wojewódzki – FanPage – Nagrania. Niestety, w studiu spędziła tylko kilkanaście minut.
Dlaczego? Poniżej jej relacja.
„Pod Pałacem Kultury stawiłam się przed czasem, szybko znalazłam autokar, dojechaliśmy na miejsce. Trzeba było oddać wszystko do szatni, tak że żaden trolling nie wchodził w grę. Nie miałam ze sobą napisu, bo został w szatni, jakbym cokolwiek chciała krzyknąć na nagraniu programu to by mnie wyrzucili ze studia. Tak że planowałam spokojnie obejrzeć rozmowę funkcjonariusza TVN z panem Rezydentem” – relacjonuje studentka.
„Pierwsze co zobaczyłam po wpuszczeniu na salę to niemal goła dupa wodzianki. Tzn. miała gołe plecy i jakieś skąpe majtki, może się przebierała. Ale w gruncie byłam zajęta obczajeniem gdzie mam usiąść. Ledwo usiadłam już mnie jakiś ochroniarz, którego nie kojarzę wyczaił i zaczął szeptać babkom i do słuchawki.
No to się zaczęli gapić na mnie i myśleć co ze mną zrobić. Ja grzecznie siedziałam i klaskałam tak jak nas uczył pan Gustaw. W końcu po 5 minutach obmyślili plan, BORowika usadzili z tyłu w rogu, a mnie kazali się przesiąść tak by siedzieć obok niego! Ok, myślałam, że mnie już zostawią w spokoju. Ale złudne były moje nadzieje. Po następnych 10 minutach nauki klaskania jednak przyszli po mnie” – opisuje zdarzenie.
„Nie wiem co to za kraj, że pRezydent nie może udzielić wywiadu nie na żywo, bo na widowni siedzi jakaś studentka, która robiła transparenty o Pro Civili. Przecież przy takiej formule programu nie miałam żadnego możliwego ruchu.Krzyknęłabym coś czy zabuczała to by mnie z miejsca wyrzucili. Tak że nie było sensu. A tak wyprowadzili mnie i próbowali robić ze mnie idiotkę, że niby ten fanpage na którym wygrałam wejściówkę to nie jest ich” – kończy swoją
opowieść studentka. Źródło: niezależna.pl
No i mamy stalinizm u Wojewódzkiego? Co łączy Wojewódzkiego i Komorowskiego?
Krul TVN Wojewódzki wetknął na antenie tv polską flagę w psie gówno zaś Krul Bul wetknął czekoladową podobiznę polskiego orła białego z godła
Rzeczpospolitej w gówno nieznanego pochodzenia.
13 05 2015 Kukiz proponuje: poprowadzę debatę prezydencką! Andrzej Duda: wchodzę w to.
Mam pewną propozycję dla obu kandydatów: Szanowni Kandydaci, skoro zabiegacie o głosy mojego elektoratu to spotkajcie się z nim! Przyjmijcie zaproszenie do Hali Widowiskowo- Sportowej w Lubinie. To ta sama, w której odbywał się nasz wieczór wyborczy. Termin do ustalenia.
Spotkajcie się z ludźmi, którzy zapytają Was o naszą przyszłość. O Polskę. Zróbcie debatę, którą z przyjemnością poprowadzę. Odpowiedzcie na nasze pytania, a wówczas każdy z nas będzie wiedział, czy iść na wybory, a jeśli tak, to i na kogo oddać swój głos.
Czy Kukiz to kolejny Tymiński?
Kto tym razem pojawi się z walizką a być może siekierką? Pięć minut dla Kukiza. Chce poprowadzić debatę. To byłby dopiero szoł w jego wykonaniu. Tylko
że debata to nie Piersi ale karierę pozwoli zrobić no i co najważniejsze dobrze zabezpieczyć na starość.
Co wy na to Korwinowce? W necie aż huczy od tej sensacji?
Janusz Korwin Mikke przyznaje się że jest wysłannikiem Kremla i chce wciągnąć Polskę do Rosji. Ich nie sieją oni sami się rodzą.
Słomka szuka sojuszników?
Adam Słomka: „Ugodowcy” zawsze kończą marnie, a „radykałowie” w efekcie są pamiętani! Dobry wynik Andrzeja Dudy i Pawła Kukiza jest efektem wieloletniej arogancji władzy oraz instynktownym rozumieniem przez Polaków tego, że propaganda uprawiana przez media „mętnego nurtu” jest oparta w istocie o wzory
uskuteczniane w czasach PRL przez Jerzego Urbana. Dzierżyński by tego lepiej nie ujął. A miałem Go za porządnego człowieka nie ludzia.
Komorowski podlizuje się Kukizowi, naprędce godząc się na jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW-y). Czy żeby udobruchać Korwina zgodzi się na referendum w sprawie przywrócenia w Polsce monarchii? A może obieca Palikotowi, że zamiast darmowych obiadów w szkołach uczniowie dostaną porcję darmowej marychy, ewentualnie dopalaczy, co by nauka szła im szybciej? Czy żeby zdobyć serca narodowców Komorowski zgoli włosy? Tonący brzytwy się chwyta i obieca dosłownie wszystko byle tylko utrzymać się przy władzy. A gdzie był przez 5 lat? Czy to czasem nie on zabijał w nas entuzjazm uczestnictwa w życiu publicznym? Czy to nie on niszczył zalążki społeczeństwa obywatelskiego?
Bronisław Komorowski podobnie jak PZPR posiadł umiejętność wyciągania wniosków z błędów i wypaczeń. Pokolenie Dudy i Kukiza oczywiście nie pamięta, że PZPR, czyli „nasza” partia potrafiła zawsze wyjść zwycięsko z każdej opresji. Bo „nasza” partia zakładała wtedy maskę Odnowiciela, zmieniała pierwszego sekretarza i obiecała narodowi, że „miniony okres błędów i wypaczeń już się nie powtórzy”. Partia w jeden dzień dokonywała takiej wolty, by nowy pierwszy sekretarz mógł powiedzieć, że „partia jest taka sama, ale nie ta sama” !
Największe oszustwo w dziejach ludzkości - tak brytyjski sowietolog Christopher Story nazwał „upadek komunizmu”.
Po inwazji na Czechosłowację (1968) włodarze Kremla doszli do wniosku, że bez gruntownych przeobrażeń nie da się sprostać konkurencji Zachodu. W tym celu zamierzano odrzucić zużyty wehikuł ideologiczny (marksizm) i zmienić niewydajny system gospodarczy przechodząc na gospodarkę rynkową.  Polska została wytypowana na „laboratorium pierestrojki” i tu miał się rozpocząć proces „upadku komunizmu”. Na miejsce „obozu socjalistycznego” miały powstać
formalnie „niepodległe państwa” pozostające jednak pod kontrolą „centrali”. Na długo przed startem „transformacji” podjęto szereg działań: Aby zapewnić kadry menadżerskie do zarządzania nową gospodarką, sterowany przez Moskwę amerykański senator Fulbright („przeciwnik wojny w Wietnamie”) założył
fundację mającą na celu „zbliżenie ludzi i narodów”. Na stypendia Fulbrighta posłano grupę młodych aparatczyków partyjnych (dzieci „utrwalaczy władzy ludowej”), którzy stali się - jako „światowcy” - heroldami kapitalizmu i uczyli nas demokracji.
Dylemat Kisielewskiego „jak budować kapitalizm bez kapitału” rozwiązano wykorzystując Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Wyprowadzone środki wracały do Polski przez tzw. „firmy polonijne” i podstawionych biznesmenów, co umożliwiło przejęcie majątku narodowego przez ludzi służb i nomenklaturę partyjną. Aby społeczeństwo przekonać o rozpadzie komunizmu potrzebna była „opozycja demokratyczna”, której zamierzano „przekazać władzę”. Dlatego z
inicjatywy KGB zorganizowano w Helsinkach Europejską Konferencję Bezpieczeństwa i Współpracy (KBWE), - jej tzw.”trzeci koszyk” dot. „Praw Człowieka” umożliwił rozwój ruchów dysydenckich i powstanie opozycji.
Podstawową metodą kontroli niezależnych organizacji jest umieszczenie w jej strukturach ludzi „zadaniowych”. Proces generowania i uwiarygodniania
„opozycjonistów konstruktywnych” wymaga lat – już w 1981 znana była ekipa „opozycyjna”, której zamierzano przekazać władzę. Czołowe postacie życia politycznego i społecznego III RP, „autorytety moralne” zostały internowane w stanie wojennym i „podlegały represjom” w luksusowym ośrodku w
Jaworzu (na terenie poligonu drawskiego).

To tutaj budowano „piękne życiorysy opozycyjne” Geremka, Mazowieckiego, Komorowskiego, Niesiołowskiego, Bartoszewskiego, Celińskiego. Wśród internowanych w Jaworzu byli również konfidenci „z górnej półki” - Maleszka, Karkosza, Szczypiorski, a także późniejszy prezes Radiokomitetu A. Drawicz (TW „Kowalski”), który wraz z wiceprezesami Rywinem i Dworakiem obsadził „właściwymi” ludźmi ośrodki regionalne radia i TV.
Radio Wolna Europa było słuchane w Polsce przez miliony ludzi i zostało użyte do wylansowania „właściwych opozycjonistów”. Mechanizm był prosty –
w mieszkaniu J. Kuronia znajdował się „magiczny” („nie dostrzegany” przez bezpiekę) telefon, z którego Kuroń przekazywał wiadomości do E. Smolara
(TW „Korzec”). Ten „dysydent” wyjechał z kraju po czystkach antysemickich w 1968 r i był znakomicie „rozstawiony” – pełnił funkcję kierownika sekcji polskiej BBC. Z wiadomości Radia Wolna Europa, czy BBC polski słuchacz dowiadywał się, że czołowi opozycjoniści to Kuroń i Michnik. Twórca KOR – A. Macierewicz, a także inni (Naimski, Ziembiński) zostali „wyautowani”…
Ogromna i ryzykowna operacja zmiany ustroju planowana była na lato 1980 r. (już na wiosnę tego roku ewakuowano archiwa KGB z krajów bałtyckich). Zaczęło się obiecująco - zainicjowano (sprowokowano) strajki, potencjalni „przywódcy robotników” już byli przygotowani: Wałęsa, Jurczyk i Sienkiewicz, którzy podpisywali porozumienia w Gdańsku, Szczecinie i Jastrzębiu byli ludźmi Kiszczaka.
Do pomocy „prostym robotnikom” w rokowaniach z władzą zorganizowano też „ekspertów” (Geremek, Mazowiecki). Władza zapewniła im bilety lotnicze i
zakwaterowanie w hotelu Heweliusz – tym samym, gdzie mieszkali negocjatorzy rządowi.
Jednak błyskawiczny rozrost Solidarności kompletnie zaskoczył „reżyserów historii”. Mimo wysiłków agentury umiejscowionej w strukturach związku,
nie udało się opanować operacyjnie Solidarności. Nastąpiła seria nerwowych konsultacji warszawsko - moskiewskich w Białowieży i decyzja o siłowym rozwiązaniu związku (wprowadzenie stanu wojennego 13.12. 1981.)
„Okrągły stół”w 1989 r. - propagandowo „doniosłe wydarzenie w historii Polski”- był inicjatywą moskiewską i przebiegał pod całkowitą kontrolą MSW (cytat z Kiszczaka: „Spokojnie, towarzysze, scenariusz okrągłego stołu napisała partia, a jego realizacja przebiega niezmiennie na warunkach przez nas dyktowanych”). Dzięki starannej selekcji „negocjatorów opozycji” Kiszczak zapewnił postkomunistom w „wolnej Polsce” resorty siłowe, banki, sądy, a przede
wszystkim panowanie nad mediami (Kiszczak: „naszych przeciwników politycznych medialnie wdepczemy w ziemię” - wizerunek medialny o. Rydzyka czy Kaczyńskich świadczy, że nie były to puste słowa). Mimo wszystko społeczeństwo zdołało uzyskać znaczący stopień upodmiotowienia - dużo większy, niż
zakładali organizatorzy pierestrojki. Dlatego stale podejmowane były działania sprowadzające Polaków „do parteru”, co ostatecznie udało się 10 IV 2010 r, i tę datę można przyjąć jako zakończenie pierestrojki w Polsce.
Źródłem patologii naszego państwa jest wielki wpływ ludzi komunistycznych tajnych służb (ich powiązania z moskiewską centralą są oczywiste) na gospodarkę
i politykę. Nie było możliwości pozbycia się tych upiorów komunizmu z powodu oporu ogromnego lobby antydekomunizacyjnego pod przewodnictwem A. Michnika.
W minionym dwudziestoleciu łapano agentów nawet w państwach o znacznych wpływach rosyjskich (Litwa, Słowacja, Bułgaria, Rumunia) – tylko nie w Polsce. Świadczy to, że u nas agentura zainstalowana jest na szczytach władzy. Ocenia się, że w administracji USA w latach 40-tych umieszczonych było ok. 400 sowieckich szpiegów (w tym dwóch najbliższych doradców prezydenta Roosevelta).
Ilu ich może być w Polsce obecnie?
Według O. Gordijewskiego Polska ze względu na swe kluczowe znaczenie jest ogromnie nasycona agenturą rosyjską (jest to trzecia agentura po USA, Niemczech). Ponadto rozkazem z 1984 roku minister Kiszczak zezwolił na tworzenie Niemcom własnej siatki na terenie Polski. Opinia, że Polską administruje
konsorcjum wywiadów ma pewne podstawy.
Po II Wojnie Światowej Stalin oddelegował do swej „największej zdobyczy” (jak nazywał Polskę) wielotysięczną rzeszę swoich agentów do pełnienia roli Polaków. Byli to m. in. oficerowie LWP, którzy mieli po 2 godz. dziennie lektoratów języka polskiego. Takim „Polakiem” był Siergiej Gorochow – kat Poznańskiego Czerwca 1956, znany w Polsce jako gen. Stanisław Popławski. Obecnie dzieci i wnuki tych ludzi mówią już bez akcentu i zajmują istotne stanowiska w polityce, biznesie, kulturze, na uczelniach, w mediach i sądach.
Gdy w 1987r w Helsinkach dziennikarze zapytali ministra spraw zagranicznych E. Szewardnadze czy ZSRR mógłby się zgodzić na zjednoczenie Niemiec,
usłyszeli że tak, pod warunkiem istnienia strefy buforowej między Rosją a Niemcami.
Taka strefa to kraj nie prowadzący samodzielnej polityki, bez armii i przemysłu.
Płacimy cenę zjednoczenia Niemiec.
Źródło: niepoprawni.pl

Nie ma leków! Zdychaj Polaku!
Genialny duet Kopacz i Arłukowicz doprowadzili swoim działaniem do zapaści rynku farmaceutycznego.Czy to zwykła głupota? A może świadomy przekręt platformerskich szubrawców bo, jak to zdradziła "niewinna" Sawicka – na służbie zdrowia można duże lody kręcić.Jakby nie dociekać przyczyn, kliku cwaniaków robi kokosowe interesy na polskich lekach. Najgorsze jest jednak to, że robiąc te interesy na podstawie kretynizmu Ministerstwa Zdrowia,
jednocześnie pozbawiają polskich pacjentów dostępu do leków. I to nie byle jakich leków, żadnych tam witaminek, pastylek na ból głowy, czy maści na stawy,
których reklamy opanowały wszystkie stacje TV, tylko tych prawdziwych leków, refundowanych, często leków ratujących życie.Co mają robić ludzie z ciężką
cukrzycą, muszących codziennie przyjmować lek, gdy nie ma odpowiedniej insuliny, bo jest wywożona za granicę?
Co się dzieje? Zmiana przepisów, świadomie, czy nieświadomie, doprowadziła do mafijnej patologii, gdzie nie opłaca się prawidłowo sprzedawać leków pacjentom, tylko handlować nimi na dużą skalę. Małe,rodzinne apteki, które nie uczestniczą w tym procederze, padają jak muchy. A obywatele nie wykupują jednej trzeciej przypisanych im przez lekarzy leków. Jak to możliwe? Proceder prowadzony jest na dwa sposoby."Ten konkretny proceder umożliwia polityka cenowa producentów leków, którzy wiedzą, że w bogatszych krajach mogą dyktować wyższe ceny swych produktów, w biedniejszych, w tym w Polsce – muszą one być niższe, by były kupowane. Różnice cen bywają bardzo duże. Przykładowo specyfik kosztujący 50 euro, w Polsce dostępny jest za równowartość 20 euro. A wszystko to przy kosztach produkcji wynoszących na przykład 2 euro. Zarobek producenta, bez względu na to czy sprzeda lek w Niemczech, czy w Polsce, jest więc ogromny, choć – oczywiście – korzystniejsza jest jego sprzedaż w Niemczech.Rozbieżność cen powoduje, że kupowanie leków w Polsce i ich sprzedawanie w Niemczech staje się szalenie zyskownym procederem. Problem w tym, że nielegalnym. Dlatego działalność taka odbywa się zwykle przez hurtownie- słupy, powstające tylko w tym celu. Są to firmy, które niczego nie sprzedają na polskim rynku, a ich
jedyny kontakt z krajowymi aptekami polega na tym, że odkupują od nich leki. Następnie odsprzedają je z dużym zyskiem za granicę.
"Ustawa refundacyjna nie pozostawia wątpliwości - hurtownie na każdym sprzedanym opakowaniu leku mogą zarobić 5 procent, bo marża na te leki jest sztywna. Ani grosza mniej, ani więcej. Z drugiej strony ustawa farmaceutyczna, która dotyczy wszystkich leków, jasno wskazuje, że ich wywóz za granicę to obrót hurtowy. Nie widać więc prawnego powodu, dla którego eksporterzy mają być traktowani inaczej niż ci, którzy dostarczają leki na polski rynek.
A jednak? I tu tkwi sedno problemu - gdyż zastępcy dyrektora departamentu lekowego w Ministerstwie Zdrowia - Grzegorz Bartolik i Wojciech Giermaziak - na początku 2012 roku - w odpowiedzi na pytania hurtowni farmaceutycznych - wysyłali do nich interpretację przepisów, która sprawia, że te mogą zarabiać kokosy
na eksporcie. Z tych pism jasno z nich wynika, że według dyrektorów z MZ hurtownie przy eksporcie nie muszą stosować sztywnej marży,
która obowiązuje, gdy sprzedają lek do polskich aptek.
Pod taką interpretacją podpisał się też dyrektor departamentu lekowego Artur Fałek, który wysłał ją do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego." Czy to nie jest paranoja i szwindel dużego kalibru? Tworzy się ustawy w taki sposób, żeby dzięki sprytnym interpretacjom klika kumpli mogła zarabiać miliony, nie zwracając uwagi, że jednocześnie paraliżuje się cały system sprzedaży leków w kraju. Czy Ministerstwo Zdrowia i rząd, do którego należy, to taka beznadziejna banda nieudaczników, czy wprost przeciwnie – dzielni pionierzy dzikiego zachodu odkrywający kopalnie złota i diamentów? Skalę tego zjawiska policzyli dziennikarze."W aptekach brakuje nowoczesnych leków na cukrzycę, astmę, a nawet onkologicznych. Powód? Leki masowo wypływają za granicę, gdzie bardziej opłaca się je sprzedawać. Hurtownie i apteki nagminnie łamią przy tym prawo. Skala zjawiska - jak ustalili reporterzy TOK FM - jest potężna. Co roku z Polski wypływają leki warte 3 mld zł. - To często leki ratujące życie i nie mające zamienników - podkreśla główny inspektor farmaceutyczny." Szacuje się również, że 30% leków w polskim obrocie handlowym jest, jak nie wie nikt – legalnie, czy nielegalnie, wyeksportowane za granicę. Proceder ten jest jeszcze bardziej kryminalny, niż podają w wyliczeniach dziennikarze. To wszystko są leki refundowane, leki na receptę. Oznacza to, że do tych leków, dopłaca budżet, czyli my wszyscy podatnicy. I jest tak, ze banda cwaniaków zarabia miliardy, traci państwo, tracą obywatele, a za to Niemcy mają tańsze polskie leki. Uczcie się rodacy! Świat należy do cwaniaków! Bzdurne prawa i przepisy po to się tworzy, by ktoś inteligentny i dobrze poinformowany mógł się odpowiednio nachapać kosztem państwa i współobywateli. Więc po co narzekacie?!
Zostańcie psipsiółkami i przyjaciółmi Ewy Kopacz, a worek pieniędzy sam się rozwiąże.
Źródło: niepoprawni.pl
Pycha władzy zwiastuje jej upadek!
Przestępstwa, afery umarzają albo wygaszają bo dla sitwy trwa "złoty okres" a "zgoda i bezpieczeństwo" jest tylko dla kolesi...
Prokuratura umorzyła śledztwa ws. imprezy urodzinowej Radosława Sikorskiego sponsorowanej z pieniędzy podatników oraz 39,9 tys. zł jakie Sławomir Nowak
z kasy Sejmu wyciągnął na zapłatę rachunków telefonicznych. Śledczy uznali, że nie doszło do nieprawidłowości. Jakby tego było mało od sprawy ministra Grabarczyka odsunięto prokuratora, który chciał mu postawić zarzuty. Jednym słowem dla sitwy trwa "złoty okres". Zgoda i bezpieczeństwo tylko dla
kolesi! Paradoksalnie, to może być jednak początek ich końca...
Takie okoliczności niewątpliwie sprzyjają przesileniu. Wyborcy, obywatele, podatnicy widząc, że władza nimi gardzi, że nie przejmuje się ich losem i nie dba o ich interesy, są zdeterminowani do wprowadzenia radykalnych zmian. Są gotowi zrezygnować z popierania "sitwy", wąskiej grupy "kolesi", dla których trwa
- odwołując się do słów obecnego prezydenta - "złoty okres". Kłamstwa i manipulacje w imię "zgody i bezpieczeństwa" są nazbyt wyraźne, by nie spowodowały wśród zwykłych ludzi reakcji. Niebawem wybory prezydenckie. Już pierwsza tura pokaże, iż skończył się czas bezrefleksyjnego popierania kandydatów
wystawianych przez partię władzy i promowanych do obrzydzenia w głównych mediach mainsteamowych. Skończył się czas Komorowskiego, Tuska, Kopacz i reszty patologicznego układu, który myśli tylko o sobie i swoich interesach. Same lemingi już nie wystarczą do odniesienia wyborczego sukcesu. Do tego potrzeba autentycznego poświęcenia dla kraju i całego społeczeństwa, a taka postawa wśród członków obecnej władzy jest zdecydowanie deficytowa.
Źródło: Aferyprawa.pl

Tusk Człowiekiem Roku MaXTV. Zaraz za Putinem.

Kolonko: „Tusk ciągnął do Europy jak kaszubski koń do stodoły”.
Życiorys Donalda Tuska na Wikipedii i stronach Unii połyskuje w słońcu jak świetlana nagroda Słońca Peru, który jego polityczny życiorys dumnie wyświetla, jako kolejne osiągnięcie. Obok licznych książek, z których niektóre, jak czytamy, stały się bestsellerami. A na ukoronowanie swojej kariery Donald Tusk otrzymuje, drugi po Putinie, tytuł Człowieka Roku MaXTV
Mariusz Max Kolonko w programie swojej internetowej telewizji przedstawia krótki rys drogi politycznej Tuska. I stawia pytanie: Jak to możliwe, ktoś zapyta, że
taką karierę zrobił ktoś, kto jeszcze 19 lat temu czyścił kominy, żeby żyć i błąkał się po telewizyjnych turniejach śpiewając na stronę?
Jak to jest możliwe, żeby człowiek, który nie ma żadnego przygotowania politycznego mógł zrobić tak zawrotną karierę?
— zastanawia się. I przyrównuje Tuska do Nikodema Dyzmy. Czy jest możliwe, żeby taka samo postać pojawiła się 70 lat później w III RP?
Tusk słowa Polska przypomniała sobie dzięki „licealistce z Gorzowa”, za co powinna dostać „medal od prezydenta Komorowskiego”.
Mariusz Max Kolonko wskazuje również, że wraz z objęciem przez liberałów rządów w Polsce rozpoczął się szybki marsz do Europy, czyli „wyprzedaż majątku
narodowego”. Dziennikarz zaznacza, że rząd Tuska uprawiał przez lata kreatywną księgowość, zaś wyprzedaż majątków stoi za wielkimi fortunami.
Kolonko wyjaśnia, jak władza manipuluje wskaźnikami ekonomicznymi w Polsce i zaznacza, że model przestrzenny polityki wskazuje, że III RP i PRL są bardzo do siebie podobne. Mamy grupę kolesi, kumpli, którzy rządzą przy korycie — tłumaczy. I odnosi się do ekipy Tuska: Oni nie mają żadnego doświadczenia, więc po prostu zaczęli kraść.
Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. (…) A ci, jak kradną afera goni aferę. Wszytko wychodzi, media zagrzebią to szybko. Jest afera, nie ma afery. (…) A gdy ten model zaczyna się rozwalać, stworzony przez liberałów, co robi szef, guru, Słońce Peru? Daje dyla z zielonej wyspy. Miękkie lądowanie na stołku szefa UE. Za to Donald Tusk powinien być nazywany nie człowiekiem roku, ale supermenem roku Źródło: wPolityce
02 05 2015 Emerytury mają być dwa razy wyższe!
W niedalekiej przyszłości – już za 25- 30 lat – emerytura będzie pięć razy niższa niż ostatnia pensja! A to dlatego, że – według raportu Kancelarii Prezydenta –
tzw. stopa zastąpienia ma wynosić 20 proc. Tymczasem jak sprawdził Fakt, Międzynarodowa Organizacja Pracy (ILO) – do której Polska należy od ponad 70 lat
 – wymaga od swoich członków, by stopa zastąpienia była nie niższa niż 40 proc. I wymaga tego od rządu, nie emerytów.
Rząd bezradnie rozkłada ręce i na wyższe emerytury dla przyszłych emerytów ma tylko dwie recepty: niech jak najdłużej pracują i oszczędzają na emeryturę.
Jak ponad 60-letnia kobieta ma dalej pracować w fabryce – nad tym nikt się nie zastanawia. Jak człowiek, który zakłada rodzinę i zarabia dwa tysiące złotych miesięcznie ma odłożyć cokolwiek na starość – to nikogo nie obchodzi.
Emeryci z Wiejskiej to prawdziwe paniska! Oni nie wiedzą, co oznacza walka o życie, jaką co miesiąc toczą miliony seniorów pobierających głodowe świadczenia. Wszystko dlatego, że posłowie emeryci dostają po kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Powinni wybierać! Pensja poselska lub emerytura. Może wtedy skutecznie zajęliby się losem innych emerytów - mówią nam seniorzy. W Sejmie jest kilkudziesięciu parlamentarzystów, którzy jednocześnie
pobierają pensję poselską, czyli około 12 500 zł i emeryturę. Na przykład Józef Racki z Polskiego Stronnictwa Ludowego pobiera co miesiąc około 5000 zł emerytury. Do tego dostaje pensję i dietę poselską, czyli w sumie około 17 500 złotych. A co zrobił dla emerytów, którzy mają głodowe świadczenia?
Między innymi zagłosował przeciw podwyższeniu kwoty waloryzacyjnej do 84 złotych brutto. Posłowie, zanim coś uchwalą w sprawie emerytur, najpierw niech zejdą na ziemię i sami spróbują przeżyć za te marne grosze, które dają nam, zwykłym emerytom. Jestem oburzony postawą zwłaszcza posłów będących jednocześnie na emeryturze. Nie dość, że normalni ludzie na emeryturze czy rencie ledwo wiążą koniec z końcem, to jeszcze ogranicza im się możliwość dorobienia przyzwoitych pieniędzy. Niektórzy muszą wybierać,albo emerytura, albo pensja, a posłowie nie mają takich dylematów. Emeryci parlamentarzyści też powinni wybierać: świadczenie z ZUS lub pensja parlamentarna.
01 05 2015 WSI spokojna, WSI wesoła! Precz z komuną. Mamo, czy ten pan jest komunistą?
Będąc małym chłopcem to pytanie zadawałem z dość dużą częstotliwością. Później takie samo pytanie moi synowie mi zadawali.
1 maja dawne czasy odeszły, komuniści albo poumierali, albo czekają aż ciotka Kostucha zapuka do ich drzwi. Starość. Ale część z nich jeszcze jest
aktywna (Ciosek), część zaszyła się w swoich dziuplach (Kiszczak) część czerpie z życia, ile tylko się da (Urban). Wyroków śmierci nie było, wyroków więzienia też próżno się doszukiwać. Ot, sprawiedliwość po polsku.A Bolek nadal toczy śmiertelny bój z komuną.
Gruba kreska to jeden z największych błędów Polski pokomunistycznej. Gdy Mazowiecki został premierem, kwestią czasu było tylko kiedy komuniści pójdą do więzienia. Bo przecież to, że muszą iść do pierdla było rzeczą oczywistą. Mijały miesiące a w kwestii ich osądzenia nic się nie działo. Ale dla dziecka takiego jak ja gruba kreska to było puste hasło. To ja za wybicie okna piłką dostałem lanie, a tamci za mordowanie ludzi, za współpracę z ruskim bandziorem, nie dostali nic? Gdzie tu sprawiedliwość?
Dziś Kiszczak wygrzewa się na słońcu, na swojej działce. Choruje. Ale tylko wtedy, gdy ma pojawić się w sądzie. Ciosek lata po różnych telewizjach i gdy tylko pojawi się temat Rosji, natychmiast wyskakuje jak Filip z konopi, jako specjalista (był ambasadorem Polski w ZSRS) do spraw rosyjskich. Jako specjalista i autorytet (!). Urban spija śmietankę i dalej robi wszystkich w konia, wydając brutalne i wulgarne pismo NIE.
1 maja odbywały się słynne pochody. Są archiwalne materiały, na których widać sługi wrogiego systemu. Ci, którzy wtedy stali na podestach i dziś mają się całkiem nieźle, co świadczy jedynie o słabości państwa, które nie chciało rozliczyć swoich oprawców. Tym osławionym komunistom włos z głowy nie spadł.
Dziś nie ma woli, żeby ich osądzić, bo przecież większość z nich to starsi i schorowani ludzie – tak odpowiadają ludzie na ulicy, a wtórują im politycy, którzy nie chcą babrać się w przeszłości. Nie zgadzam się z tym, bo” babranie się” w przeszłości to obowiązek. Można choćby odebrać wielu z nim wysokie emerytury.
Jak to jest, że ci, którzy walczyli z komunistami mają dziś głodowe emerytury, a komuniści mają po kilka tysięcy?
Ponownie zadam to pytanie, gdzie tu sprawiedliwość?
Komuniści to źli ludzie. Nic się w tej materii nie zmieniło. Odpowiedzialni za tamten system powinni siedzieć dziś w więzieniach, a przynajmniej powinni
pozbawieni być wszelkich uposażeń i przywilejów, które kiedyś sobie przyznali, a które nie zostały im odebrane. Ich następcy, czyli tzw. lewica nowoczesna jest dziś jałowa, bezpłciowa, bez wyrazu. Nie nawiązuje w ogóle do postulatów lewicy z II Rzeczpospolitej, które mogły się nie podobać, ale miały w sobie jakiś urok.Oficjalnie komunistów już nie ma. Nieoficjalnie komuniści przepoczwarzyli się i ubrali tęczowe ubranka. To są prawdziwe dzieci komunistów sprzed lat.
Są oni ogromnym zagrożeniem, bo chcą zdominować normalną większość. Dziś atakują już dzieci w przedszkolach, bombardując je ideologią nastawioną na walkę z katolikami. Komuniści żyją i we współczesnej Polsce mają się coraz lepiej. Nie noszą już sztandarów PZPR, czy czerwonych flag, nie wszyscy chodzą
w pochodach pierwszomajowych. Ale dziś ta banda wylewa się na paradach miłości. Pełno ich w telewizjach i choć nie wszyscy w pełni się ujawniają, to jednak odradzają się. Co to oznacza? Ano to, że w niedalekiej przyszłości upomną się o swoje, co doprowadzić może do wielkiej ideologicznej wojny. A wszystko przez nieszczęsną grubą kreskę.Źródło: Niepoprawni.pl
Nieudana transformacja ustrojowa.
Mamy w Europie 24 państwa postkomunistyczne plus byłą NRD, która połączyła się z RFN. Właściwie o każdym z nich można by sporządzić podobne opracowanie ukazujące różne patologie transformacji. Nie jesteśmy w stanie wskazać na któryś z tych krajów i powiedzieć - tu transformacja ustrojowa w pełni się udała. Owszem, są jaśniejsze punkty, takie jak reformy Orbana na Węgrzech, czy też ostatnio walka z korupcja w Rumunii.
Ogólnie jednak - po upływie 23-25 lat doszło do powstania słabych państw rządzonych przez mafie i/lub oligarchie. Wspólną ich cechą jest to, iż
ludzie z nich uciekają i nie chcą się w nich rozmnażać.
"Wygląda na to, że europejskie kraje postkomunistyczne to takie ZOO, w którym "hodowla ludzi" wyraźnie się nie udaje. Tworzą one JEDYNY obszar na świecie, na którym liczba ludności od ok. 24 lat systematycznie spada.". Ubyło już kilkanaście milionów ludzi. Zatem "tak zwana "transformacja ustrojowa" w krajach postkomunistycznych wcale się, jak na razie, nie udała. Dziedzictwo komunizmu wciąż zatruwa społeczeństwa tych państw. Nie powstały warunki dla ich
rozwoju.".Ktokolwiek w Polsce zadeklaruje, że będzie dbał o Polskę i Polaków zostanie zjedzony przez tutejsze sitwy dysponujące odpowiednimi środkami i przez potęgi światowe, które wprawdzie na Polsce robią takie sobie interesy, ale nie mogą pozwolić na tworzenie niebezpiecznych precedensów."Źródło: Niepoprawni.pl

29 04 2015 Trzy tuzy polskiej polityki, Andrzej Olechowski, Leszek Balcerowicz i Władysław Frasyniuk
tworzą nową partię, platformę bis, której będzie przyświecała szczytna idea "Teraz my pokażemy”
Andrzej Olechowski, znany leń i nierób, spijający soki z uczestnictwa w Klubie Bilderberg. Były współpracownik komunistycznego wywiadu (Departament I MSW).
Leszek Balcerowicz, to jemu miliony Polaków zawdzięczają dzisiejszą biedę. To jemu Polska zawdzięcza ruinę polskiej gospodarki. Jeden z trzech największych destruktorów państwa po tak zwanej transformacji. To on pozwolił się uwłaszczyć na własności narodu różnym Kulczykom, Gudzowatym i nawet
Palikotom. A na dodatek onegdaj wybitny pracownik Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu- Leninizmu przy KC PZPR.
Władysław Frasyniuk,przedsiębiorca,kombatant. Jeden z tych działaczy Solidarności, kuty na cztery łapy, który w nowej rzeczywistości ma się świetnie.
Zawodnik wagi ciężkiej w spedycji krajowej i międzynarodowej. Jego firma FF Fracht ma już 5 oddziałów w całej Polsce. Czyli rewolucjonista, który został biznesmenem z grubym cygarem i który w platformerskiej Polsce ma się świetnie. Na dodatek zna wszystkich, co trzeba i wszyscy go znają. Oto parę jego
słynniejszych wypowiedzi:
- IPN jest czyrakiem dla tylnej części ciała, na której się najczęściej siedzi i to bardzo utrudnia siedzenie
- Ja bym musiał powiedzieć: Jarek, pierdolisz, nie było cię tam.
- To co powiedziałem w TVN24 to mówiłem o mentalności chłopskiej. Chłopi to jedyna grupa społeczna, która staje przed kamerami i z uśmiechem mówi: „grabie grabią zawsze do siebie i ta zasada zawsze nam się sprawdzała”. Służby z Mądrym Gromkiem uradziły, że z takimi bohaterami naszych czasów plus paru medialnych leszczy, jak Ryszard Petru (uczeń Balcerowicza) i paru gostków z antycznej Unii Wolności, zabiorą się za rządzenie Polską. A właściwie tym, co z niej pozostało.Czy te tiry FF Fracht Frasyniuka przypadkiem nie posłużą do tego, by wywieźć, wszystko to, co się jeszcze wywieść da. Jak to czyniła
w 45-tym Armia Czerwona w jego rodzinnym Breslau – Wrocławiu.Źródło niepoprawni.pl
Ile warta jest Polska?
Tak, jako towar rynkowy. Dużo, bardzo dużo. Mimo dwudziestu pięciu lat systematycznego rozkradania, ciągle wartość Polski jest ogromna. Tak, tak jeszcze to łakomy kąsek.Oczywiście byłaby więcej warta gdyby w 1989 roku w Magdalence zdefiniowano konkretny status i przyszłość państwa. To właśnie tam, zdecydowano zakończyć zabawę w Polskę. W rozwijające się normalnie państwo i zamiast tego, wystawić nasz kraj na rynek, albo giełdę, jako towar, lub inaczej, masę upadłościową po komunizmie, którą od tego czasu będzie można spieniężyć, czy to poprzez "wyprzedaż", czyli pospolitą grabież,
zmianę faktycznego właściciela (prywatyzacja), ordynarną kradzież, czy nawet poprzez czynności upadłościowe (stocznie). Przecież dosłownie wszystko było bezpańskie, należało do mitycznego "Narodu".Jak tu tego nie brać? Zatem zastosowano klasyczny neokolonializm. O takiej właśnie przyszłości Polski
zdecydowano nie tylko w Magdalence, ale także we wielu europejskich gabinetach. A my, naiwne prostaczki uznaliśmy, że dano nam wolność i suwerenność.
Ha, ha... Suwerenność i wolność to my dopiero będziemy musieli sobie wywalczyć. Zerwać neokolonialne kajdany; przepędzić z kraju metropolitalnych
pachołków, co to już stolicę Polski przenosili do Berlina. Zwrócić Polskę Polakom.Co dziś mamy? Ano mamy kompletnie skorumpowany aparat władzy i 3 mln
emigrantów. Bo wszystkie poczynania dokonywane na terenie Polski nie miały zwiększać dobrostanu kraju, czyli zapewniać rozwój, tylko miały przynosić zyski. W przeważającej mierze ludziom i instytucjom obcym, oraz marginalnie wykształconym w procesie grabieży majątku narodowego oligarchom, a także skorumpowanym decydentom na różnych szczeblach władzy.Dokładnie takie same działania i praktyki mogliśmy obserwować kilkadziesiąt lat temu, gdy kolonializm był czymś normalnym na świecie. A nawet dzisiaj to się dzieje w stosunku do takiego Konga, czy Nigerii, niby krajów post- kolonialnych, lecz ciągle wyniszczająco eksploatowanych, już nie tylko przez metropolie, ale także wielkie międzynarodowe korporacje.
Do tej grupy dołączono młodziutką i bogatą kolonię – Polskę. Ma ktoś argumenty, aby przeciwko temu zaprzeczyć?
Według wyliczeń magazyn z towarami pod nazwą Polska dzisiaj jest wart 1 bilion 46,3 miliarda złotych. Aby być konkretnym, jest to majątek Skarbu Państwa. Czyli takie rzeczy, które łatwo policzyć i oszacować – grunty, infrastruktura, odkryte zasoby, pieniądze, domy, zakłady należące do państwa, itd. Pod tą sumę podaną powyżej, państwo polskie może na świecie zaciągać pożyczki. Bo na tym można położyć łapę. Przejąć, albo sprzedać. Jak dzisiaj Grecja, by spłacać
długi, chce sprzedawać swoje wyspy, a słynny port w Pireusie przejmują zagraniczni właściciele.Więc chociaż tego się głośno i publicznie nie mówi, ten bilion z hakiem, to nie jest cała wartość Polski. To tylko fragment. Ale i tak niezły.Przede wszystkim nie wzięto pod uwagę wartości NBP i jego skarbca. Tymczasem według oficjalnych danych nasz bank centralny dysponował rezerwami w kwocie blisko 97,8 mld dolarów na koniec 2011 roku. Najnowsze dane NBP mówią już o 109 mld dolarów lub na dzisiaj około 400 mld złotych.W istniejącym "Sprawozdaniu o stanie mienia Skarbu Państwa" nie wzięto też pod uwagę zabytków, a przede wszystkim zasobów naturalnych. Ukryte w naszej ziemi węgiel, miedź, srebro, siarka, cynk czy ołów są warte miliardy dolarów.
O gazie łupkowym już nie wspominając.Oraz oczywiście nie ma w tym wyliczeniu Skarbu Państwa wartości polskich lasów, bo nasi ojcowie sprytnie i przewidująco wynieśli to dobro poza łatwe manipulacje rządów i ich ministerstwa skarbu, zabezpieczając to konstytucją. Pomimo to Polacy są bardzo biedni. Mimo, że dwukrotnie bogatsi od przeciętnego Chińczyka, to czterokrotnie biedniejsi od typowego Greka. A już od Szwajcara Polak jest 20 razy biedniejszy.
Ile jest tej biedy? Średni majątek Polaka wynosi 26 tys. USD, czyli około 80 tysięcy złotych. To bardzo skromnie. Lecz nawet wówczas, gdy zaokrąglimy, że jest nas Polaków 38 milionów, to zgromadzony w naszych rękach prywatny majątek wynosi 3 biliony 40 miliardów złotych. Jest z czego, nas bidaków okraść.
Co zresztą czynią nieustannie takie niepolskie instytucje, jak rząd (niby- polski), banki, towarzystwa ubezpieczeniowe itp. Było nie było – to co jest w rękach
polskiej biedy to i tak trzy razy więcej niż wartość Skarbu Państwa.
Lecz to tylko mały pryszczyk w odniesieniu do najważniejszego, wartości samego
człowieka, wartości Polaka. Współcześni neokolonialiści i łowcy niewolników, znaleźli pod samym nosem prawdziwy skarb, postkomunistyczną, rozbitą Polskę, z władzami gotowymi sprzedać wszystko za każde pieniądze? Oczywiście, trzeba zaznaczyć, że taki scenariusz byłby absolutnie niemożliwy, gdyby tak zwane "obalenie komunizmu" i późniejsza "transformacja" byłyby uczciwe i rzetelne. Lecz tysiące dogadanych już z partnerami magików, ze wymienię tylko najbardziej szkodliwych – Kiszczak, Wałęsa, Michnik, Balcerowicz, zadbało o to starannie, żeby polski wóz potoczył się dokładnie w tą stronę i gładko wpadł w koleiny neokolonializmu.Odbył się chyba deal stulecia, przejęcie Polski, wraz z całym majątkiem i stanem osobowym, przez światowe metropolie i międzynarodowe korporacje.
Pojawiło się pełno aktywnych kombinatorów i na naszych oczach wyciągają swe brudne łapy po polski majątek: Amerykanie i Rosjanie po polski
gaz i metale, Niemcy po węgiel i media, Francuzi po pieniądze na modernizację armii. Nawet Żydzi chcą polskie miliardy za wyimaginowane straty, które po prawdzie spowodowały Niemcy i Rosja.
Europa, kraje Zatoki Perskiej, bardzo chcą polskiego człowieka. Poszukuje się pielęgniarek, lekarzy, inżynierów, informatyków, ślusarzy, spawaczy,
robotników i hostessy. Wszystkich,wykształconych za darmo dla nich, w kolonii.
Każdy patrzy na Polskę, nie jak na suwerenne państwo, tylko jak na dobry interes. Takie są zasady kolonializmu i współczesnej eksploatacji zasobów.
Czy chcemy stać się kolejną kolonią? Czy możemy do tego dopuścić?
By uratować kraj, przed kolonialnym upadkiem najpierw trzeba przegonić obecną władzę i rozbić Układ, który tą fasadową władzą steruje. Przecież widać, że oni robią tylko interesy.Tak było z Kopacz, jak chciała zamykać kopalnie. I tak jest dzisiaj z Tuskiem, który sobie kupił francuskie poparcie za helikopterowy kontrakt rujnujący polski przemysł zbrojeniowy.
Jak już odzyskamy władzę i naród ponownie, prawie po 80 latach jarzma, stanie się suwerenem, będziemy wiedzieć, co dalej robić – jak zaprowadzić porządek, jak się rządzić, jak rozliczyć zdrajców i szkodników państwa i jak odrodzić zrujnowaną, likwidowaną gospodarkę.Polska ma nadal być dobrym interesem.
Tylko już nie dla międzynarodowych mafiozów i "zaprzyjaźnionych" rządów oraz garstki krajowych zdrajców. Koniec grabieży panowie i panie. Teraz Polska będzie dobrym interesem dla wszystkich Polaków. Krajem gdzie dobrze się rodzić, wychowywać, uczyć, zakładać rodzinę i bezpiecznie odpoczywać na starość.
Źródło: niepoprawni.pl
24 04 2015 To nie jest normalne państwo.
Rządzą w nim kukły, czerpiące satysfakcję z przyssania się do michy, którą jest naród przez nich wyzyskiwany i pogardzany. Bronisław Komorowski, ten to ma szczęście. Wybrali go prezydentem po katastrofie samolotu TU 154 z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie. A potem wprowadził się do Belwederu i przez pięć lat pławił się w luksusach oraz w ukłonach pokornych sług medialnych. I tak mu zostało. To widać i słychać z jego wystąpień publicznych. Jest zachwycony i ma satysfakcję, a na dodatek jest przekonany, że Polacy, czyli naród, którego jest „głową” jest też usatysfakcjonowany.
Oto próbka szczęścia Komorowskiego, wygłoszona na gali TVN, na której wręczono nagrody Polskiej Rady Biznesu im. Jana Weicherta: „Wszyscy przeżywamy głęboką satysfakcję z tych niebywałych zmian, które się stały naszym udziałem”. Naszym to znaczy czyim, Komorowskiego i jego małżonki, jako że z Ruskiej Budy awansowali do Belwederu? Nie da się ukryć, że para ta ma cholerne szczęście, a prezydent z tego szczęścia najwyraźniej „odjechał”.
Odjechał do mentalności partyjniackiej rodem z Polski Ludowej, kiedy to pierwszy sekretarz KW PZPR w Katowicach, Zdzisław Grudzień, urodzony we Francji
czyli Europejczyk całą gębą, stwierdził, że na Śląsku wszystko zrobiliśmy „tymi ręcami i tymi palcyma”. Zmarł w 1982 roku nie doczekawszy cię okrągłego stołu
i okrągłego bełkotu europejskiego hrabiego, Komorowskiego.
To nie wszystko, czego się dowiedzieliśmy z mowy prezydenta. „Polska gospodarka żyje sukcesami i ludźmi, którzy te sukcesy reprezentują, jest najlepszym ambasadorem Polski”. Zgromadzeni na sali ludzie sukcesu radością i oklaskami powitali komplement pod ich adresem, że to niby są ambasadorem Polski. Oni są też wyżsi ponad tą hołotę, która nie tylko nie jest ambasadorem, ale nie ma satysfakcji ze swego życia. Bo nie ma sukcesu, ot co. Reakcja ludu pracującego miast i wsi na to wystąpienie prezydenta była też masowa i jednoznaczna, choć pomieszczona na służącym władzy portalu.
Po prostu wroga. **Ten sukces to „zniszczenie 30 proc. firm, wyprzedaż majątku, 30 proc. realnego bezrobocia, 5 mln. Polaków na emigracji itd. Reszty nie będę cytować, bo obraźliwa dla głowy państwa”. Albo: „Tania montownia, śmietnik - wasal, puppet - country, kolonia ekonomiczna”.
I jeszcze jeden wpis, jakże wymowny:
Panie Kumorek przejdź się Waść po chłopskich zagrodach w okolicach Szydłowca czy Przytyka, nie przyprawiaj Pan o gospodarce, bo jesteś granatem od polskiej rzeczywistości oderwany. Bieda, nędza, brak zasiłków i chińskie zupki na obiad dla rodziny. Ale Waść o tym nie wiesz, albo nie chcesz wiedzieć,
więc nie zasługujesz na reelekcję! — napisał forumowicz o pseudonimie „Cała Prawda”.
W badaniach rankingu szczęścia zleconym przez ONZ Polska zajmuje 60 miejsce, za Kazachstanem, Nikaraguą i Białorusią, a przed Malezją, Chorwacją i Libią. Oto jaką satysfakcję mają Polacy ze swego życia. I jak bardzo są szczęśliwi. Jedni są szczęśliwi, że się bezkarnie skorumpowali, inni, że udało się im wyprodukować coś polskiego a jeszcze inni, że wystali w kolejce do chirurga termin na rok 2017. To nie jest normalne państwo, to jest polskie Puppet Country, państwo marionetkowe, zależne od obcego kapitału i podległe obcym mocarstwom. Rządzą w nim kukły zdalnie sterowane, czerpiące satysfakcję z przyssania się do michy, którą jest naród przez nich wyzyskiwany i pogardzany.
To nie może być prawdą, Szwajcaria najszczęśliwszym krajem. A Tuskolandia kraina wiecznej szczęśliwości Platfomersów, zadowolonych emerytów, wdzięcznych chorych, uśmiechniętych dzieci to co jakiś tam wypierdek?
Gdzie jest rząd nierządnych rządów?
Kampania prezydencka kampanią lecz to nie znaczy, że na jej czas machina państwowa staje, zamierają wszelkie dziedziny życia państwa i wszystko kręci się wyłącznie wokół pępka partii karmicielki, zwanego Bronisław Komorowski- kandydat reelekt na prezydenta RP.
Co mamy – w przestrzeni publicznej jedynymi przedstawicielami władz RP są dziś rzeczony właśnie pępek - prezydęt reelekt który przez niemal pięć lat swej prezydentury udowodnił że to klasyczny obibok i w ciągu 2 miesięcy kampanii prezydenckiej próbuje nadrabiać zaległości oraz premier Kopacz, która od czasu
do czasu pojawia się w przestrzeni publicznej albo w roli zastępującego rząd robota wieloczynnościowego, albo w roli wykidajły.

Bo rządu nie ma! Bywał jeszcze od czasu do czasu minister ON i wicepremier Siemoniak ale w związku z zaczęściłymi ostatnio pogrzebami państwowymi dla PRL -owsko- resortowych „nestorów”, taktycznie zniknął z horyzontu by nie tłumaczyć się z danej w zeszłym roku obietnicy. Bywa z ścichapęk również min. Schetyna, który w ogóle od objęcia szefostwa w MSZ zachowuje się tak jakby Polska żadnej polityki zagranicznej nie miała i nie prowadziła. Ostatnio
o Ukrainie znów było bez Polski bo ekscelencja Schetyna czeka na zaproszenie Polski do rozmów. Zamiast wejść w obowiązki i wystosować stosowną notę w stosowne miejsce żeby Polska nie była w nich pomijana. Taki dyplomatycznie delikutaśny ten kopaczowy ministerek jest...
Na Siemoniaku i Schetynie kończy się  tzw.aktywność tzw.rządu III RP ery PO-tuskiej. Czy ministrowie tłoczą się pod przyciasną spódnicą garsonki „matki
narodu” do odwołania, wystawiając dla fasonu na odstrzał opinii publicznej Arłukowicza albo...
?
Nie ma ministrów, nie ma pełnomocników, nie ma doradców Prezesy Rady Ministrów. Nawet K.-Błońska, szczekaczka rządowa i najnowszy pluszak premiery Misiek K. ucichli...Czy w Polsce nastąpiło bezrządzie zwane kiedyś bezkrólewiem czy może Polska aktualnie znajduje się w oku cyklonu "Stefan"?
Gdzie jest ministra Teresa Piotrowska ? Po powrocie ze styczniowej  rządowej wyrypy do Paryża zupełnie znikła z horyzontu. Podległa jej Agencja wchodzi do innej jej podległej Agencji i aresztuje agentów, podległa jej policja bawi się w hiszpańskich inkwizytorów znęcając się nad aresztantami, a ministra  Teresa „da radę” gdzie jest? Klepie gdzieś zdrowaśki żeby nikt sobie o niej nie przypomniał czy klepiąc zdrowaśki robi na drutach skarpety i czapeczki w paski rządowi bo mogą mu się przydać?...
Następną wielką nieobecną jest ministra Wasiak. Mądra, pracowita, asertywna - jak sama premiera Kopacz – minister można porównać tylko do Wi- Fi w Pendolino. Gdzie są ministrowie Grabarczyk, Sawicki, Kluzik, Szczurek itd.? Nie wymieniam wszystkich nazwisk bo po objęciu rządów przez premierę Kłapacz, uppssss... przepraszam - Kopacz, większości jej ministrów po prostu praktycznie nie ma więc nie było jak ich zapamiętać. Nie ma również armii pełnomocniczek
premiery. Jak trzeba do Puchacza&Amigos na ośmiorniczki albo po pensję to pewnie walą tabunami, a jak trzeba o sprawach państwowych to ich nie ma. Właściwie tylko nieobecność różnych Fuszar i reszty genderowych flądr z orszaku Prezesy Rady Ministrów nie dziwi - ciężko pracowały nad prezydętem
Komorowskim w zaciszach gabinetów i zasłużenie fetują w intymnej atmosferze podpisany przez niego gwałt na narodzie, zwany ustawą antyprzemocową.
Co jest grane - gdzie jest rząd i co robi gdy go nie ma?
Jego Majestat Suweren. Naród Polski ma prawo pytać pro publico bono gdzie są dziś ci wybrani by mu służyć! Kto ich wybrał - Smerfy, gąski sierotki Marysi,
Marsjanie czy ruski serwer, to jest nieistotne ! Wybrani zostali by służyć Państwu Polskiemu i Jego Obywatelom za ich pieniądze ! Tych pieniędzy nie ma, żadnych pieniędzy nie ma ! Tych z podatków, z zagrabionych przez rząd OFE też nie ma. Nie ma pieniędzy z UE. I rządu też nie ma !
Ale pytanie - gdzie jest rząd, jest ! I ktoś musi Polakom na nie odpowiedzieć ! Nawet jeśli w przyszłości pójdzie siedzieć za swą Targowicę.
Ale...Siedzieć też będzie za pieniądze polskiego podatnika! Źródło: niepoprawni.pl
16 04 2015 Balonowe stołki, „Stań na krzesło!”, „WSI!” i „Gdzie masz słownik?”
podczas wizyty Komorowskiego w Lublinie. Prezydent oburzony: „Chcecie awantury? (…) I tak przegracie!”
Do sporego rozmiarów incydentów doszło podczas wyborczego spotkania Bronisława Komorowskiego w Lublinie. Pan prezydent - kandydat Platformy Obywatelskiej w wyborach - przemawiał na jednym z lubelskich placów, ale jego wystąpienie było zakrzykiwane i wygwizdane przez część zgromadzonych, głównie zwolenników Janusza Korwin- Mikkego.
Czy chcecie awantury, tych, którzy potrafią tylko krzyczeć, czy chcecie wybrać tych, którzy chcą organizować mądrą, polską pracę?
Polacy nie chcą awanturników, tylko bezpieczeństwa, nie chcą tych, którzy tylko psują! (…) Polsce szkodzi wrzask, szkodzi specjalista od kur, szkodzi ten, który chce tylko wetować! Wygramy! Proszę o wasze głosy! Nasza jest przyszłość, bo my chcemy Polski nowoczesnej - my nie chcemy specjalisty od kur (część manifestujących krzyczała „Na Mazury - macać kury!) i specjalistów od weta! — mówił Komorowski.

Spotkały go okrzyki „Do widzenia!” i „Precz z komuną”. „Kto nie skacze, ten za Bronkiem, hej, hej!” - śpiewali zgromadzeni.

17 04 2015 Dialog o macaniu kur na Mazurach.

Nie ma racji Andrzej Duda - główny oponent urzędującego prezydenta, że Bronisław Komorowski nie jest zdolny do dialogu. Spotkanie Bronisława z wyborcami w trakcie jego wizyty w Lublinie dowiodło, że Bronisław – jako specjalista od WSI – jest zdolny prowadzić dialog nawet ze specjalistą od kur..
Właśnie w trakcie spotkania z wyborcami, obecny na wiecu specjalista od kur zaproponował Bronisławowi wyjazd na Mazury, gdzie Bronisław może macać kury. Ta propozycja specjalisty od kur nie spotkała się jednak z aprobatą specjalisty od WSI, który widzi dla siebie lepszą pracę. Chodzi tutaj o dalsze organizowanie
przez Bronisława (zapewne do spółki z E. Kopacz) „mądrej, polskiej pracy”.
Dialog specjalisty od WSI ze specjalistą od kur w trakcie wiecu wyborczego w Lublinie wyraźnie nie przypadł Bronisławowi do gustu. Specjalista od kur nie
ograniczył się bowiem jedynie do wykrzykiwania hasła „Na Mazury - macać kury !”...
W ramach dialogu z prezydentem, specjalista od kur zaczął niespodziewanie domagać się batów dla prezydenta, wykrzykując: „ Za podwyżkę VAT
dostaniesz jeden BAT!”… Nikt włącznie z prezydentem nie wiedział, co właściwie oznacza określenie jeden bat.
Zatem natychmiast po zejściu prezydenta z podium, specjalista od kur został poddany szczegółowej inwigilacji przez funkcjonariusza BOR. Funkcjonariusz bowiem także nie wiedzieli co oznacza określenie jeden BAT.
Idąc codziennie do pracy, każdy Polak zarabiający średnią krajową musi się zgodzić, że odda państwu w formie sześćdziesięciu różnych podatków i opłat
53 proc. swoich zarobków. To znaczy, że jeśli w rodzinie pracują dwie osoby, to pensja jednej z nich w całości idzie na finansowanie potrzeb teoretycznego państwa. Ale teoretyczne bezpieczeństwo przecież kosztuje. Kosztuje nas także realny dwór Bronisława, na który wydajemy więcej niż Brytyjczycy płacą za utrzymanie monarchii. Czy nie warto jednak dodatkowo zapłacić za jakże trafne słowa specjalisty od WSI, wypowiedziane w trakcie wiecu wyborczego w Lublinie ? : "Polsce szkodzi wrzask, szkodzi specjalista od kur, szkodzi ten, który chce tylko wetować! Wygramy! Proszę o wasze głosy! Nasza jest przyszłość, bo my chcemy Polski nowoczesnej - my nie chcemy specjalisty od kur !
Tak - to prawda: Polakom nie potrzeba żadnego specjalisty od kur, skoro mają specjalistę od WSI ! Ten specjalista zapewni Zgodę i Bezpieczeństwo ! W Polsce nowoczesnej, której zazdrościć nam będzie nawet dwór Królowej Brytyjskiej, któremu Brytyjczycy skąpią grosza . Zgoda na Bronisława przecież buduje –
czyż nieprawda Rodacy ? Źródło: niepoprawni.pl
Polska państwem równego prawa wobec wszystkich.
15 04 2015 To dostał od państwa. Oto majątek arcybiskupa Hosera!
Rodzina Hoserów należała do jednych z najbardziej znanych warszawskich rodów. Ogrody, gospodarstwa i kamienica w samym sercu Warszawy oraz działki na jej obrzeżach. Oto imponujący majątek, który rodzina Hoserów utraciła po wojnie. Teraz sukcesywnie odzyskuje zagarnięte przez państwo tereny.
Rodzina Hoserów należała do jednych z najbardziej znanych warszawskich rodów. Majątków dorobili się na ogrodnictwie i sprzedaży gruntów pod zabudowę. W ich posiadaniu były ogromne tereny w samym sercu Warszawy - m.in. 16,5 hektara gruntów. Jak wylicza portal gazeta.pl, do majątku Hoserów należały m.in. ogrody położone na południe od Alej Jerozolimskich, gospodarstwa na Rakowcu, Szczęśliwicach, Woli i w podwarszawskim Żbikowie.
Jednak po wojnie, w wyniku nacjonalizacji, państwo odebrało Hoserom większość majątku. Dopiero w 1989 roku arcybiskup Henryk Hoser wraz z rodziną rozpoczał walkę o odzyskanie utraconych terenów. W 2003 roku rodzinie udało się już odzyskać m.in. szkółkę w Żbikowie, a w 2008 roku ich roszczenia wobec skarbu państwa sięgały 200 mln zł, a podczas procesu, który trzy lata temu ostatecznie zakończył się ugodą wzrosły. O ile? Nie wiadomo. Wiadomo jedynie, że
orzeczenie sądu usatysfakcjonowało Hoserów. "Rodzina może być zadowolona" – mówił "Newsweekowi" po procesie mecenas Grzegorz Podlasiewicz reprezentujący Hoserów.
11 04 2015 Komorowski dostał w twarz od Ukrainy, a Polska od Komorowskiego.
Lech Kaczyński rzeź wołyńską nazywał ludobójstwem. Dla Komorowskiego to tylko spory i swary…
Po co tam pojechał, w dniu, gdy parlament ukraiński przyjmował ustawę gloryfikującą UPA? Żeby dostać w twarz? No to dostał…Ale dostała też Polska, i to
wcale nie od Ukrainy, tylko od własnego prezydenta, który zamiast powiedzieć, że Polacy padli ofiarą strasznej rzezi i okrutnego ludobójstwa, powiedział coś o dawnych sporach i swarach w przeszłości.Spory i swary… czyli ot, takie tam ,sąsiedzkie utarczki, obustronne, w których nie wiadomo, ktobardziej winien…Obraża to pamięć strasznych, do dziś niepoliczonych, dziesiątek, czy nawet setek tysięcy polskich ofiar. Co się dziwić Ukraińcom, że gloryfikują UPA,
przymykając oczy na jej zbrodnie, jeśli polski prezydent kwituje te zbrodnie słowem „swary”?
Polacy padli na Wołyniu i Podolu ofiarą ludobójstwa i to słowo „ludobójstwo” trzeba konsekwentnie przywoływać i powtarzać. Tam było ludobójstwo, a nie spory, tam była rzeź, a nie swary. Ludobójstwo, które unicestwiło na długie lata tradycje wspólnych dziejów Ukraińców i Polaków – tak to nazwał w 2009 roku prezydent Lech Kaczyński. Szkoda, że Komorowski nie miał odwagi tego powiedzieć. A może po prostu nie miał tego w głowie, tak jak większość sejmowa, która w 2013 roku sprzeciwiła się użycia w uchwale ”wołyńskiej” słowa ludobójstwo. I jeszcze bezczelnie, raz po raz, atakują Prawo i Sprawiedliwość, za
popieranie Ukrainy…
Ludobójstwo na Wołyniu pamiętamy, wolną Ukrainę popieramy… tak powinniśmy mówić i tak powinniśmy działać. Bo ludobójstwo na Wołyniu i Podolu działo się wtedy, gdy nie było ani wolnej Polski, ani wolnej Ukrainy. I Bóg jeden wie, co się zdarzy, jeśli oba narody tej wolności znów nie będą miały.
PS. Znamienne, że mówiąc o historycznych relacjach Polski i Ukrainy, Komorowski wymienił wybitnego Ukraińca (historyka Mychajło Kruszewskiego) urodzonego w Chełmie , a nie przypomniał sobie żadnego wybitego Polaka, urodzonego we Lwowie. Wynikałoby, że więcej mają Ukraińcy wspomnień po zachodniej stronie Bugu, niż Polacy po wschodniej….Prezydent Polski… podobno historyk…
Źródło: J. Wojciechowski
11 04 2015 Tusk zapomniał o rocznicy Smoleńska!
To nie do pomyślenia, żeby polscy politycy zapominali o tak ważnej sprawie jak katastrofa smoleńska. Ba, nawet przywódcy Ukrainy czy Litwy składają kondolencje Polakom. Ale nie Donald Tusk! Ten o tragedii nie zająknął się ani słowem.
To dopiero skandal! Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej, nawet nie wspomniał o katastrofie smoleńskiej.
Coraz to mniej osób uczestniczy w tym tańcu na grobach smoleńskich. I to bardzo dobrze bo w Polsce są o wiele ważniejsze sprawy jak katastrofa smoleńska.
Jeszcze trochę a nikt o tej katastrofie poza rodzinami ofiar nie będzie pamiętał. My Polacy antagonizmy to mamy w genach zakodowane. Wpierw dzielono nas na tych co brali udział w Powstaniu Warszawskim i nie brali. Katastrofą w Gibraltarze żyliśmy pół wieku.
O Katyniu niewielu odważyło się mówić po obu stronach Żelaznej Kurtyny. Teraz katastrofą w Smoleńsku przez pól wieku będziemy karmieni.
POwiem krótko wszyscy kłamią w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem bo mają w tym swój interes. My kłócimy się a oni ci sprawujący władzę śmieją
się i w luksusach pławią i jednym ich zmartwieniem jest to jaką piesek, kotek kupkę rano zrobił. Zobaczcie jakie sobie odszkodowania, zasiłki przyznali jakby z innej gliny zostali ulepieni.

11 04 2015 Kaczyński: Prezydent prowadził odważną politykę. Może dlatego go nie ma.
Najpierw Jan Pietrzak odśpiewał "Żeby Polska była Polską", potem na mównicę wstąpił Jarosław Kaczyński. Prezes PiS ostro krytykował dawne wypowiedzi
władz, że po katastrofie "państwo zdało egzamin". Mówił też o "testamencie Lecha Kaczyńskiego" i o potrzebie uczczenia pamięci ofiar.
Kaczyński: bez prawdy o Smoleńsku nie będzie wolnej Polski - podkreślał prezes PiS Jarosław Kaczyński, przemawiając w piątek wieczorem przed
Pałacem Prezydenckim, dokąd z warszawskiej archikatedry, po mszy w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej, przeszedł marsz pamięci.
A ja nie chcę takiej wolnej Polski z prawdą Kaczyńskiego. W historii mieliśmy już prawdę Stalina.
Gdyby samolot wystartował zgodnie z planem nie byłoby problemów z lądowaniem. Wyjaśnijcie zatem drogie PiSuarki dlaczego lub na kogo czekano? Teraz prezes Kaczyński chce mieć czyste sumienie i szuka kozła ofiarnego. Cała prawda o katastrofie leży na Okęciu. Prezes ją zna ale woli milczeć jak głaz.
Powiem tylko tyle ja mam już dość rozważań na temat katastrofy smoleńskiej. Nikt nikogo na siłę nie wsadzał do samolotu polecieli z własnej woli i na dodatek jako niechciani goście bez zaproszenia gospodarzy. No i stało się to co się stało.
Jedni polecieli bo chcieli zaspokoić swe wybujałe ambicje, drudzy bo musieli być przy tych pierwszych a nieliczni tylko by odwiedzić groby swych pomordowanych przodków.I im należy się szacunek i pamięć.
A tak naprawdę to miał być początek wielkiej kampanii wyborczej.
09 042015 Katastrofa smoleńska. Tak przeszkadzali pilotowi.
Kabina tupolewa nie jest zbyt duża jak na tak liczną załogę: pierwszy pilot, drugi, technik, nawigator... A w końcowej fazie lotu w rządowym tupolewie załodze towarzyszyło kilka osób. Był gen. Andrzej Błasik (†48 l.), często pojawiała się stewardesa Basia, przychodził dyrektor protokołu dyplomatycznego Mariusz Kazana (†50 l.), był ktoś, kto popijał piwko, i ktoś sepleniący, którego musiał uciszać zdenerwowany już mocno kapitan. Tak przynajmniej wynika z nowych
stenogramów ujawnionych przez radio RMF.
Załoga lecącego do Smoleńska prezydenckiego tupolewa nie miała w kabinie spokoju i ciszy koniecznych do skupienia się na pracy, od której zależało życie 96 osób. Do kapitana Arkadiusza Protasiuka (†36 l.), drugiego pilota Roberta Grzywny (†36 l.), nawigatora Artura Ziętka (†32 l.) i technika Andrzeja Michalaka (†37 l.) co chwilę wchodził ktoś z pokładu samolotu.
Pojawiał się tam dyrektor protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusz Kazana z pytaniami o lądowanie oraz szef sił powietrznych gen. Andrzej Błasik, który według ustaleń komisji Jerzego Millera (63 l.) dokonywał odczytów wysokości. Do kokpitu zaglądała także stewardesa Barbara Maciejczyk (†29 l.), za którą najprawdopodobniej podążał ktoś, kto miał ochotę napić się piwa. Według nowych odczytów, w kokpicie lub przy wejściu do niego był także ktoś, kto seplenił. Ich wszystkich kilkakrotnie uciszał kapitan Arkadiusz Protasiuk:
– Poszedł kurde stąd (...) Idź kurde yyy – pada o godz. 8:27.
– Ku (...) przestańcie, proszę – słychać w kokpicie o godz. 8:38.
– Ćśś, ćśś – pada w kabinie między komunikatami nawigatora meldującego o wychylaniu klap o godz. 8:39.
Po dwóch minutach wszyscy już nie żyli. Źródło: fakty.pl
Kariera Bronisława Dyzmy.
Ogłaszane oficjalnie wyniki wyborów mają niewiele wspólnego z prawdziwymi nastrojami Polaków i tym jak w rzeczywistości posłużyli się oni wyborczą kartką.
Mówiąc wprost uważam, że reżim fałszuje, a usłużne niczym w PRL-u sądy te fałszerstwa przyklepują. Wiadomo, że utrzymywanie się za wszelką cenę przy korycie wymusza coraz bardziej bezczelne i łamiące prawo sposoby i metody na trwanie. Wbrew pozorom im dalej postępuje ta degrengolada tym mocniej
zacieśnia się „braterska przyjaźń” między władzą i jej beneficjentami. Rośnie u nich poczucie wspólnej sprawy i świadomość jazdy na jednym wózku, który mam nadzieję za niedługi czas przemieni się w wielką pełną śmierdzącego gnoju taczkę, którą wywieziemy i opróżnimy, a całą zawartość zmagazynujemy w takim miejscu, aby ciągnący się za nią fetor nie zakłócał już więcej Polakom życia. Oczywiście nie wierzę w uczciwość wyborów z tego prostego powodu, że
organizują je nieuczciwi ludzie, a mówiąc dosadniej oszuści.
Nie przeszkadza mi to jednak marzyć. Marzę, więc o tym by zobaczyć w majowy wyborczy wieczór rozdziawioną ze zdziwienia prostacką gębę urzędującego prezydenta, który z niedowierzaniem spogląda na rezultaty i powoli zaczyna rozumieć coś, czego nawet nie brał pod uwagę i mówi na koniec – Przegrałem.
O wiarygodności polityka świadczą w dużej mierze ludzie, którymi się on otacza. Komorowski w sposób niezwykle świadomy dobrał sobie współpracowników
wywodzących się z lewicy komunistycznej oraz tej laickiej. W skrócie można powiedzieć, że jego świta to „Chamy” (Nałęcz, Kuźniar) i „Żydy” (Lityński, Wujec), czyli obie historyczne lewicowe frakcje, które dogadały się w Magdalence. Dodajmy, że Komorowski jest faworytem takich szemranych typów jak „Goebbels stanu wojennego”, Jerzy Urban czy szkolony przez GRU były szef WSI, gen. Marek Dukaczewski. Przypisywanie Komorowskiemu prawicowości to ewidentny fałsz i kpina, a jego doradca Tomasz Nałęcz mówiący, że widzi za kandydatem PiS, Andrzejem Dudą „cień Barbary Blidy” wykazał się wyjątkową bezczelnością i komuszym tupetem. Jeżeli przynależność do PiS wystarcza by tak wypowiadać się o Dudzie to cóż można powiedzieć o samym Nałęczu? Przecież wstąpił on do PZPR już w wieku 21 lat i był tam aż do końca, czyli do 1990 roku, kiedy to wyprowadzono sztandar komunistycznej partii? Nałęcz tym swoim stwierdzeniem sam mnie upoważnił do tego abym powiedział, że widzę za nim cienie pomordowanych górników z kopalni „Wujek”, ofiar szwadronów śmierci Kiszczaka, księży: Jerzego Popiełuszki, Sylwestra Zycha, Stefana Niedzielaka,
Stanisława Suchowolca. Widzę jeszcze za Nałęczem cienie Stanisława Pyjasa i Grzegorza Przemyka. Mało tego, Bronisław Komorowski dobierając sobie takiego doradcę sprawił, że cienie tych ofiar ciągną się także za nim.
I nic Komorowskiemu nie pomogą medialne propagandowe próby strojenia się w piórka Polaka- Katolika malującego z przedszkolną i szkolną dziatwą pisanki czy ozdoby choinkowe zgodnie ze świątecznym kalendarzem. Na nic wszystkie mnożące się telewizyjne recitale, w których towarzyszą mu te wszystkie Lisy, Kraśki, Gugały i Stokrotki. Lewica najlepiej postąpiłaby nie wystawiając żadnego kandydata, bo nie da się ukryć, że go już ma i jest nim obecny prezydent otoczony wianuszkiem doradców dobranych według lewackiego klucza. Dodajmy prezydent, który w każdym poważnym państwie i przy obiektywnych mediach nie tylko odpadłby już w pierwszej turze wyborów, ale nie mógłby w 2010 roku objąć stanowiska głowy państwa. Zakończę słowami śp. Jacka Kaczmarskiego, który mam nadzieję wybaczy mi, że imię Nikodem w jego tekście zastąpiłem Bronisławem.
Bronisław! Mąż opatrznościowy!.
Bez wad charakter, bez rozterek!
Oto Polaka portret nowy!
Tylko mu w ręce dać siekierę!
Lecz zmilczę. Ma nade mną władzę
I zapowiedział mi to w porę,
Że jeśli go w czymkolwiek zdradzę
Natychmiast wyśle mnie do Tworek!...
Więc śmiech płaczliwy we mnie wzbiera.
Na widok pychy i charyzmy -
Na waszą miarę to kariera!
Kariera Bronisława Dyzmy! Źródło: niepoprawni.pl

04 04 2015 PKW, czyli... Prezydęt Komorowski Wygra...
..bo nie ważne jest, co myślą obywatele - ważne jest, co mówi się w mediach. A media jakie są, każdy widzi. Całkowicie zawłaszczone przez układ. Zawłaszczone kwitami zdeponowanymi w jakichś sejfach, w willach ludzi, którzy sterują dzisiejszą władzą, również tą, którą nazywa się mediami. Media zawłaszczone ogromnymi kontraktami, które zagłuszają wyrzuty sumienia i które kreują światopogląd. Zawłaszczone strachem o byt i przynależność do środowiska, w którym się jest i chce być za wszelką cenę...
Wybory, których świadkami jesteśmy to kolejna, jeszcze bardziej jaskrawa odsłona obecnej sytuacji Polski. To moment, w którym władza, powodowana
strachem, obnaża się coraz bardziej. Strach, którym kieruje się cały obóz rządzący, jest wynikiem wyłącznie tego, że pewnych zdarzeń, słów i czynów nie jest on w stanie ukryć i zatuszować nawet tak potężnym narzędziem wpływu na naród jak właśnie propaganda.
Całe starania i ogrom pracy, który jest wkładany w spójne połączenie nadchodzących wyników wyborów prezydenckich z tym wszystkim, czego jesteśmy
świadkami podczas wyborów, są nieustannie zagrożone pojawiającymi się faktami i wpadkami.
Zmasowana kampania Komorowskiego ma na celu wyłącznie jedno - ma przygotować nas wszystkich na jego wygraną w taki sposób, aby nikt nie miał wątpliwości, że na wygraną zasłużył. Komorowski przez ostatnie trzy tygodnie wykazuje się aktywnością większą, niż przez wszystkie lata swojego prezydętowania. Jest wszędzie, nieustannie. Uczestniczy w niemal wszystkich uroczystościach i wydarzeniach. Patronuje przedsięwzięciom medialnym, przemawia i wypowiada się w imieniu wszystkich Polaków. ....wszystko to robi jako Prezydęt Polski.
Niewielu tak naprawdę ma świadomość, że robiąc to tonie w głębiach hipokryzji, zakłamania i fałszu. Niewielu dostrzega obłudę i fałsz Komorowskiego, który głosząc hasło "zgoda i bezpieczeństwo" od lat uczestniczy i wpisuje się w działania Ferajny rządzącej, której celem jest wyniszczenie narodu i podporządkowanie kraju stolicom dwóch sąsiednich mocarstw.
Nie mogę jakoś oprzeć się przekonaniu, że cała medialna "burza" wokół oceny PKW przez NIK oraz "oficvjalnych" głosów komisji wyborczej na temat mogących się pojawić problemów i podjęciu decyzji o ręcznym liczeniu głosów, jest działaniem celowym. Wszak nie po to Polską rządzą dziś ludzie szkoleni w
Moskwie, aby nie korzystać z dobrodziejstwa wyprzedzającej "maskirowki"... Nie po to Polska "zdała egzamin" po wyborach samorządowych, których wynik był - w moim przekonaniu - swoistym papierkiem lakmusowym, mającym ocenić zdolność obywateli do przyjęcia kolejnych, sfałszowanych wyborów.
Większość działań obecnej ekipy skierowana jest nie na zrobienie czegoś konstruktywnego, dla dobra kraju, a wyłącznie na testowanie granic bezkrytycznej głupoty narodu i jego podatności na rzeczywistość kreowaną i wysypującą się z potężnego młyna propagandy...
Nie zgodzę się z porównaniem Polski do Białorusi, którego kolejny raz użył Kaczyński. Uważam, że model, w którym funkcjonuje Polska, to model czysto kremlowski. Model, w którym władza jst absolutnie bezkarna i bezczelna. Model, w którym złodzieje i mafiozi będący na usługach i rozkazach innych złodziei i mafiozów, nie oglądając się na nic, dbają wyłącznie o swoje i swojego otoczenia dobro. I robią to z pełną świadomością  i wyrachowaniem, wiedząc, że po nich choćby tylko potop...
Nie zaprzątam sobie więc głowy myśleniem o tym, czy wygra Duda... Zastanawiam się wyłącznie nie "czy", tylko "iloma głosami" wygra Komorowski. Bo wygrał już, tylko naród tego nie wie, karmiąc się kampanią, której celem dla Komorowskiego i jego otoczenia jest uzasadnienie zbliżającej się wygranej. Źródło: niepoprawni.pl
03 04 2015 Wielkanocny zajączek Ewy Kopacz.
Słowotok i bełkot - tak najkrócej można opisać wczorajszy, prawie godzinny wywiad udzielony przez premier Ewę Kopacz Polsatowi-News. Woda, woda, woda…
„Błagam, rozmawiajcie o wszystkim, byle nie o polityce”
— zaapelowała szefowa rządu RP do Polaków, w ramach życzeń wielkanocnych. No, tu panią premier trzeba docenić za szczerość, bo: po pierwsze - nie ma o
czym mówić, dokonań żadnych, za to niedotrzymanych obietnic i afer z ośmiu lat sprawowania władzy przez spółkę PO-PSL, począwszy od expose
Donalda Tuska z 2007r. bez liku, a po drugie - większości Polaków w rozmowach o polityce i jej głównych aktorach cisną się na usta jedynie przekleństwa, które istotnie nie licują ze świętem Zmartwychwstania Pańskiego. Pani premier starała się zakodować w głowach tych, którzy oczekiwali w „bulu i nadzieji”, że usłyszą coś interesującego, jedno słowo klucz: „zaufanie”. Znaczy - obywateli, społeczne, całego narodu zaufanie, który właściwie powinien w podzięce dawać codziennie na mszę, że rządzi Platforma Obywatelska, a nie - chroń nas Panie Boże! - te PiS-owskie warchoły i mąciwody. Jest jednak pewien problem, który skutecznie blokuje owo zaufanie społeczne, a mianowicie dobra pamięć. I tu zaczynają mnożyć się pytania, których premier Kopacz zadawać nie należy, gdyż byłoby to złośliwe obnażanie jej własnej, politycznej demencji.
O całkowitym upadku zasad etyczno-moralnych za rządów PO-PSL, zamiataniu pod dywan kompromitujących, niebywałych w świecie demokracji skandali, z tzw. aferą taśmową włącznie, o arogancji władzy, absolutnej bezkarności i poczuciu braku odpowiedzialności nie wspomnę. Oczywiście wszystkiemu winne
jest… Prawo i Sprawiedliwość.
Słowotok i bełkot, tak najkrócej można opisać prawie godzinny wywiad Ewy Kopacz dla Polsatu-News. Ot, taki wielkanocny „zajączek” szefowej rządu RP, która widać liczy na to, że obywatele są głusi, ślepi i cierpią na zbiorową miażdżycę. Cytować nie ma co, a jeśli już, to zdanie z końcówki tego spektaklu,
wypowiedziane przez panią premier w ramach życzeń wielkanocnych: „Błagam, rozmawiajcie o wszystkim, byle nie o polityce”…
Źródło: Piotr Cywiński
Pierwszy raz w historii mamy premiera który bez przerwy charczy a nie mówi, bywa że nawet traci głos. Dziwne to lekarz który nie potrafi dbać o swoje
gardło. Zatem pani Kopacz jest takim premierem jak i lekarzem.
Trzy miliony? Dwa? Milion? Ile zarabiają prezesi spółek.
Około 18 milionów złotych wydało w ubiegłym roku na utrzymanie swoich prezesów dziesięć firm z udziałem Skarbu Państwa, notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych. Jak wyliczył portal Money.pl, dniówka w wysokości od 4 do nawet 8 tysięcy złotych to wśród zarządzających giełdowymi spółkami standard. Pomimo "ustawy kominowej", dzięki posadzie w zarządzie państwowej firmy już w rok można zostać milionerem.Średnie zarobki menadżerów badanych spółek wynoszą nieznacznie ponad 1,5 miliona złotych brutto rocznie, czyli mniej więcej 375 średnich pensji przeciętnego
Polaka (według danych Głównego Urzędu Statystycznego za luty 2015). Różnica pomiędzy liderem, a zajmującym dziesiątą pozycję wyniosła
ponad 2 miliony złotych. Łącznie zarządy wszystkich analizowanych przez Money.pl spółek kosztowały 65 milionów złotych.
Najlepiej opłacani w 2014 roku prezesi giełdowych spółek z udziałem Skarbu Państwa.
1. 3 miliony 112 tysięcy złotych Zbigniew Jagiełło PKO BP
2. 2 miliony 914 tysięcy złotych Jacek Krawiec  PKN Orlen
3. 2 miliony 714 tysięcy złotych Andrzej Klesyk PZU
4. 2 miliony 277 tysięcy złotych  Herbert Wirth KGHM
5. 1 milion 935 tysięcy złotych Mariusz Zawisza PGNiG
6. 1 milion 912 tysięcy złotych  Dariusz Lubera Tauron Polska Energia
7. 1 milion 468 tysięcy złotych Paweł Olechnowicz Lotos
8. 1 milion 443 tysiące złotych Mirosław Bielińśki Energa
9. 1 milion 140 tysięcy złotych  Marek Woszczyk PGE
10. 950 tysięcy złotych  Jarosław Zagórowski JSW
Najważniejszym składnikiem pakietu wynagrodzeń prezesów jest gwarantowana płaca zasadnicza, której wysokość nie zależy od wyników spółki. To wciąż średnio ponad 50 procent łącznego wynagrodzenia rocznego. Z kolei od 30 do 35 procent stanowią premie. Pozostała część to dodatkowe świadczenia, najczęściej uzyskiwane ze spółek zależnych i stowarzyszonych. Zarobki szefów państwowych spółek, w których Skarb Państwa kontroluje co najmniej 50 procent udziałów, określa tak zwana ustawa kominowa. Zgodnie z nią prezesi spółek nie mogą zarobić w miesiącu na etacie więcej niż sześciokrotność przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw (jak przypomina Money.pl, obecnie jest to około 4 tysiące złotych brutto, czyli mniej więcej 25 tysięcy złotych miesięcznie dla menadżerów).
Dlaczego szefowie spółek z udziałem Skarbu Państwa zarabiają tak dużo, skoro wciąż obowiązuje ustawa, która ma właśnie ograniczać ich zarobki? To proste. Szybko znalazły się łatwe sposoby na podwyższenie zarobków - szefowie albo mają kontrakty menadżerskie (których zapisy są tajne), albo zarabiają dodatkowo w spółkach zależnych od spółek, którymi szefują - na przykład są w radach nadzorczych spółek-córek.
Przepisów ustawy kominowej nie stosuje się do spółek zarejestrowanych poza granicami Polski. Z tej furtki korzystał do tej pory między innymi Lotos i Paweł Olechnowicz. Wygląda jednak na to, że dni ustawy kominowej są policzone. Ministerstwu Skarbu zależy, by do największych i kluczowych polskich spółek
przyciągnąć najlepszych menadżerów na rynku. Nie uda się to, gdy limity zarobków będą wyśrubowane. Resort już 2 lata temu postanowił to zmienić i wdrożył dokument, który praktycznie unieważnia ograniczenia ustawy kominowej. Ministerstwo wydało wytyczne dotyczące zasad ustalania wysokości pensji zarządów.

Polska to marionetkowa półkolonia własnością banków zagranicznych.

Według art. 4 polskiej konstytucji władza zwierzchnia w RP należy do narodu. Tymczasem obserwując to, co dzieje się w Rzeczypospolitej, można by dojść do wniosku, że wbrew konstytucji rządzą krajem bankowe pacynki, które udają, że działają w interesie Polaków. Rzecznik rządu PO-PSL
Małgorzata Kidawa-Błońska uważa, że rosnąca fala protestów wynika z tego, że „kryzys się kończy, a ludzie poczuli się lepiej”. Czyli – można by sądzić – Polacy coraz gwałtowniej protestują i strajkują z nadmiaru dobrobytu i z powodu pełnych portfeli. Dziś Polska ze swoim półkolonialnym systemem gospodarczym i wielkimi długami w połowie będącymi w rękach zagranicznych podmiotów i banków, mając blisko 1 bln zł długu publicznego, 1,1 bln zł długu
zagranicznego oraz ok. 0,9 bln zł długu prywatnego z praktycznie wyprzedanym majątkiem narodowym, jest w rzeczywistości własnością zagranicznych banków i międzynarodowych instytucji finansowych.
Beneficjenci.
Prawdziwie zaś skuteczną władzę w kraju nad Wisłą sprawuje dziś lobby bankowe poprzez swoje polityczne i urzędnicze marionetki. Od 2006 do 2014 r. działające w Polsce banki – w tym ok. 70 proc. z nich stanowiły banki zagraniczne – osiągnęły ponad 100 mld zł czystego zysku. Wyjątkowo „tłusty” okazał się rok 2014, kiedy to banki osiągnęły wręcz historyczny rekord zysku netto w wysokości 16,2 mld zł. Polska okazała się, i nadal jest, prawdziwym eldorado, gdy idzie o osiągane zyski, rentowność i łagodne opodatkowanie. Te fantastyczne zarobki osiągane są nie tylko na kredytach frankowych (niektórzy szacują tu zyski na poziomie 40–50 mld zł), ale i na kredytach konsumpcyjnych, na rynku których w 2014 r. również padł historyczny rekord. Wielkość udzielonych kredytów konsumpcyjnych wyniosła w minionym roku ok. 78 mld zł.
Mimo to, a może właśnie dlatego, banki w ostatnim roku podniosły ceny prawie wszystkich swoich usług i produktów, a najprzeróżniejsze formy bankowego łupiestwa, jak i zniewolenia finansowego są nadal doskonalone. Co roku z Polski bezpowrotnie odpływa za granicę ok. 70 mld zł zysków zagranicznych firm i banków – to znacznie więcej niż środki pozyskiwane przez Polskę z Unii Europejskiej.
Rzewne opowieści.
Tych wielce intratnych interesów bardzo skutecznie pilnuje rządzący w Polsce układ i lobby bankowe, a nadzór finansowy – Komisja Nadzoru Finansowego – może jedynie prosić i namawiać banki, by przestrzegały obowiązującego prawa. Dwukrotna już propozycja KNF skierowana do banków, by łaskawie wyraziły zgodę na częściowe choćby przewalutowanie kredytów frankowych, została przez banki odrzucona. Banki, tak bardzo wychwalane w mediach zarówno przez KNF, NBP jak i przez byłego eksbankiera, a obecnie ministra finansów Mateusza Szczurka, mimo gigantycznych zysków i wielkiej rentowności płacą w sumie mniej podatków do budżetu państwa i budżetów samorządowych oraz różnego rodzaju opłat i obciążeń fiskalnych niż rzekomo nierentowne kopalnie węgla. Prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz kilka dni temu w Sejmie stwierdził, że banki płacą od 2 do 4 mld zł podatków gdy kopalnie w 2013 r. zapłaciły ok. 7 mld zł. Wirtualna Polska, powołując się na „Gazetę Wyborczą”, ubolewa, że „banki najlepsze mają już za sobą, a bieżący rok zapowiada się wręcz jako tor przeszkód”. W kontekście rekordowych zysków banków w ostatnim dziesięcioleciu, krokodyle łzy wylewane nad ciężką dolą tego sektora wyglądają raczej na tworzenie medialnego alibi w związku z coraz poważniejszymi, ale i całkowicie uzasadnionymi oskarżeniami pod adresem sektora bankowego w Polsce. Kierowane są one zresztą także wobec nadzorującej banki KNF. Istota oskarżeń wykracza poza zarzuty związane z zataczającą coraz większe kręgi „aferą frankową”.Banki mają przed sobą podobno trudny rok. Jak twierdzą niektórzy doradcy inwestycyjni, przyczyną tego mogą być niskie stopy procentowe, słaby popyt na kredyty mieszkaniowe i wzrost składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny oraz niższa opłata interchange. Wszystko to przysłowiowe bajki z mchu i paproci i tzw. wirtualna prawda w Wirtualnej Polsce.
Upadek sektora bankowego.
Wspomniany historyczny rekord zysków banków na rynku kredytów konsumpcyjnych (w 2014 r. pożyczono o 11 proc. więcej niż rok wcześniej) bynajmniej nie wziął się z tego, że Polacy mieli więcej pieniędzy w portfelu, ale właśnie dlatego, że ze swoich dochodów nie byli w stanie zabezpieczyć finansowo podstawowych wręcz potrzeb i wydatków swoich gospodarstw domowych i rodzin. Jak trafnie ujęła to Krystyna Grzybowska w portalu w Polityce, Polakom coraz częściej pisany jest żebraczy los i potrzeba zapożyczania się za wszelką cenę i prawie na wszystko. Znany bloger z Salonu 24 Trust and Control pisze, że „III RP coraz bardziej przypomina organizację mafijną, skala propagandy i zakłamania mediów obecnie osiąga standardy rosyjskie, dziennikarze, a de facto funkcjonariusze dziennikarscy, decydują o wszystkim, bezczelnie manipulując Polakami, którzy wskutek tego nie mają szansy na dowiedzenie się, jak daleko zaawansowany jest proces gnilny państwa polskiego”. Owych mafijnych skojarzeń i tzw. min z opóźnionym zapłonem pod polskim systemem bankowym i finansowym jest wręcz cała masa i dotyczy to nie tylko wycenianych dziś na blisko 150 mld zł kredytów mieszkaniowych we frankach szwajcarskich, ale również szacowanych na ok. 50 mld zł tzw. polisolokat czy świeżo co zafundowanego polskim emerytom tzw. odwróconego kredytu hipotecznego. Dodatkowo w kontekście tego, co ostatnio ujawniła opinii publicznej telewizja Republika w programie red. Anity Gargas „Zadanie specjalne” o procesach prywatyzacji i walce z tego typu korupcją ze strony CBA, niepokój może być tylko coraz większy. Sieciowi rewolucjoniści, czyli Grupa Anonymus, ostrzega rządzących i klasę polityczną, że „Czas pokory i akceptacji kłamstwa minął”. Domagają się zasadniczych zmian, mają dość, tak jak większość Polaków „obietnic bez pokrycia, złodziejstwa, ośmieszania kraju na arenie politycznej, rodzinnych, wielopokoleniowych klanów politycznych” i chcą brać sprawy w swoje ręce m.in. poprzez progresywne opodatkowanie bankow. Dwa żarłoczne bliźniaki – lichwa i spekulacje – na dobre zagościły już nad Wisłą przy pełnej akceptacji rządzących.
A przecież obowiązkiem państwa i jego instytucji jest dbanie o bezpieczeństwo ekonomiczne własnych obywateli, a nie o komfortowe warunki dla zagranicznych instytucji finansowych i banków. Brak konkretnych i zdecydowanych rozwiązań ze strony rządu premier Ewy Kopacz, jak i eksbankiera,
ministra finansów Mateusza Szczurka w kwestii gigantycznych zagrożeń, już nie tylko dla 1,5 mln grupy kredytobiorców we franku szwajcarskim, ale również
dla stabilności całego sektora bankowego w Polsce, grożącego upadłością nawet kilku dużych banków, świadczy o kompletnym braku wyobraźni rządzących i zlekceważeniu gigantycznego ryzyka systemowego dla całego sektora finansowego w Polsce. Źródło: aferyprawa.eu
24 03 2015 Oto majątki kandydatów na prezydenta!
Ilu z nich zarabia uczciwą pracą? Znajdzie się chociaż jeden? A ilu tak zarabia dzięki przynależności do rządzącego ugrupowania politycznego, znajomością czy dobrym układom. Sodoma i Gomora zostały zniszczone, nie dlatego, że Abraham źle się modlił, ale dlatego, że nie znalazło się tam nawet dziesięciu
sprawiedliwych bo nawet nie było jednego.
Majątek Andrzeja Dudy to nieruchomości – dwa mieszkania i działka – warte łącznie milion złotych. Duda ma 90 tys. zł na koncie i polisę na niemal 50 tys. zł.
Europoseł ma także dwa samochody o łącznej wartości ok. 55 tys. zł.
Bronisław Komorowski ma nieco większy majątek niż jego główny kontrkandydat. Komorowski posiada dwie działki i dwa mieszkania warte niemal 3 mln zł. Obecnie trudno oszacować oszczędności prezydenta, ponieważ nie składa oświadczenia majątkowego, jednak w 2010 roku było to 140 tys. zł. W tym samym roku miał w garażu starego fiata punto z 2003 roku i volvo v70 z 2006 roku, które mogły być warte łącznie ok. 20 tys. zł
Paweł Kukiz może pochwalić się zarobkami rocznymi w wysokości 302 tys. zł. Muzyk ma duży dom o powierzchni 450 metrów kw. wart ok. 1,5 mln zł. Posiada także mieszkanie i działkę o wartości 365 tys. zł. Kukiz ma na koncie 25 tys. zł i potężne audi Q7 o wartości ok. 150 tys. zł
Anna Grodzka nie ma na koncie żadnych oszczędności. Posiada za to mały dom o powierzchni 96 metrów kw. wart 760 tys. zł. Może pochwalić się także działką o powierzchni 1,4 tys. metrów i wartości 110 tys. zł. Kandydatka na prezydenta ma też domek letniskowy wart 310 ty. zł. Grodzka jeździ fiatem cromą z 2006 roku.
Janusz Palikot jest jednym z najbogatszych kandydatów na prezydenta. Na kocie ma niemal 50 tys. zł i 17,5 tys. euro. Posiada mieszkanie o powierzchni 85 metrów kw. z miejscami parkingowymi o wartości 1,6 mln zł. Oprócz tego jest właścicielem licznych ruchomości - obrazów, zabytkowych mebli, 4 samochodów, kolekcji książek i luksusowego zegarka o łącznej wartości ok. 3,7 mln zł
Wanda Nowicka może pochwalić się oszczędnościami w wysokości 250 tys. zł, 50 tys. dolarów, 12 tys. euro i 700 franków szwajcarskich. Ma jedno mieszkanie o powierzchni 55 metrów kw. warte 300 tys. zł i działkę z domkiem letniskowym o wartości 50 tys. zł. Nowicka nie ma żadnych kredytów i innych zobowiązań pieniężnych
Adam Jarubas w oświadczeniu majątkowym złożonym za 2013 rok, ma 80 tys. zł oszczędności, dom o powierzchni 165m2 wartym ok. 600 tys. zł i działkę o pow. 800 m2 wartą ok. 100 tys. zł. Kandydat PSL jeździ volkswagenem touranem z 2006 roku.
Janusz Korwin–Mikke posiada ok 25 tys. zł oszczędności. Ma dom o powierzchni 130 m2 wart ok. 800 tys. zł, mieszkanie 40m2 za 350 tys. zł i liczne nieruchomości w postaci działek o wartości ok. 8,5 mln zł. Korwin–Mikke jeździ Hyundayem Tucsonem z 2006 roku i fiatem punto z 2008 roku.
Marian Kowalski nie musi ujawniać swojego majątku, ponieważ nie sprawuje żadnej publicznej funkcji. Pracuje jako instruktor sportowy i szef ochrony w klubie. Mieszka w bloku z lat 70 w Lublinie Źródło Fakt.Pl
22 03 2015 Kopacz i Tusk za dekarbonizacją gospodarki - to dywersja!
Szczerski w Sejmie: Dlaczego Tusk i Kopacz podpisali nocą wyrok śmierci na polski węgiel? Premier Kopacz zgodziła się na dekarbonizację polskiej gospodarki, na wyeliminowanie węgla z polskiej energetyki - powiedział w Sejmie poseł PiS Krzysztof Szczerski. Chcemy koniecznie wiedzieć pod jakim
naciskiem, pod jakimi argumentami premier Ewa Kopacz i przewodniczący RE Donald Tusk zgodził się na dekarbonizację polskiej gospodarki.
Dlaczego podpisaliście wyrok na Śląsk? Dlaczego podpisaliście certyfikat śmierci dla polskiego węgla? - pytał Szczerski. Słowo dekarbonizacja było słowem zakazanym w dokumentach europejskich przez wszystkie lata. To był główny cel polskiej dyplomacji - wykreślanie dekarbonizacji z dokumentów unijnych, a teraz tej nocy premier Kopacz zgodziła się na dekarbonizację polskiej gospodarki, na wyeliminowanie węgla z polskiej energetyki - mówił poseł PiS.
Andrzej Duda na Śląsku: dekarbonizacja gospodarki zniszczy Polskę! Dlaczego rząd Kopacz się na to zgodził? Jak przyjęcie tego ustalenia ma się do tego, co do tej pory słyszeliśmy nt. polskiego przemysłu wydobywczego i nt. Śląska, tak z ust pani premier, jak i z ust wcześniej Donalda Tuska, który mówił, że nie będzie likwidacji miejsc pracy w przemyśle wydobywczym węgla kamiennego- powiedział Duda. Chciałbym też wiedzieć, czy pan prezydent Komorowski wiedział o tym, że pani premier Kopacz na takie konkluzje Rady Europejskiej się zgodzi - podkreślił kandydat PiS na prezydenta. Źródło: Niepoprawni.pl
Kto się nie wstydzi za chama i prostaka.
To co się dzieje w ostatnich dniach przekracza moje wszystkie wyobrażenia o tym kto i w jakim stylu może piastować najwyższe stanowiska w III RP. Tych którzy nie pamiętają PRL- u odsyłam do filmów Barei jak chociażby ostatnio emitowanych w kanale Kultura "Rozmów kontrolowanych". Świetne scenki i dialogi z życia tak zwanej nomenklatury PRL- owskiej które wydawały się nieomal nie do przebicia a pokazywane tam prostactwo i brak kultury osobistej na przykładzie postaci generała MO - wręcz karykaturalne. To były czasy PRL- u gdzie nie matura a chęć szczera zrobi z ciebie oficera i prominentnego działacza PZPR, czasy wydawało się zamierzchłej już przeszłości i bezpowrotnie przebrzmiałej. Potem co prawda jeszcze nadszedł czas radosnej działalności Lecha Wałęsy który fundował nam kwiatki językowe i marsowe miny ale przy tym co widzimy obecnie było to co najwyżej śmieszne lecz na pewno nikomu
nie uwłaczające. Niestety czas nie stoi w miejscu i przez ostatnie osiem lat znacznie przyśpieszył. Kształtują się nam nowoczesne, europejskie wzorce postępowania i zachowania nowych nie elit a yelit niepodległej RP. Wydaje się że to nie dawno ukute określenie jest jak najbardziej na miejscu gdyż to co obserwujemy nieomal codziennie najbardziej przypomina odór wydobywający się z tego miejsca o którym wyżej mowa. Nazywać bowiem klasą polityczną czy też właśnie "elitą władzy" osoby które na co dzień posługują się językiem nura z pod budki z piwem, ćpają chlają i łajdaczą się z "panienkami wiadomej profesji". Za pieniądze podatnika fundują sobie bankieciki w restauracjach w których to towarzysko nazywają nas frajerami lub w najlepszym razie grubymi misiami których trzeba jeszcze skubnąć aby te "pisiory" nie doszły do władzy i nie zabrały im koryta. To przecież nie wszystko bo mamy jeszcze kwiatek nad kwiatkami - prezydenta, męża opatrznościowego i bez alternatywnego, który nie dopuści przecież żeby jego nie daj Boże następca chodził na urzędzie z
zapiętym rozporkiem nie stawał kopytami na krzesłach w parlamentach zaprzyjaźnionych państw czy też poklepując po plecach i kolanach prezydenta największego światowego mocarstwa, sugerował mu że musi pilnować swojej żony bo kto wie...
Ten mędrzec i mąż stanu który w nawale pracy musi przerywać posiedzenie BBN-u aby zdążyć na bigos który przygotowała mu I mamuśka, nie może i nie dopuści do tego żeby jacyś górale z brudnymi girami czy poznaniacy z wężem w kieszeni gorszym niż u Szkotów głosowali na jakiegoś tam Dudę. Dudę który pomimo tego że ma niby jakiś doktorat nie wie jak się pisze w "bulu i nadzieji". Pomyślcie Państwo co to się może stać, ile ciężkiej pracy zaprzepaścić to może. Może zachce mu się siadać po takiej Merkel, albo nie napić się z kieliszka królowej Norwegi a co najgorsze nie wypisze nas z NATO i nie da handlować bronią Koleżkom z WSI.
A przecież Pan Prezydent kocha wieś i w ogóle przyrodę i rzeki i tę wodę która się zbiera i ma to do siebie że potem spływa do morza. Jakie to głębokie i takie ludzkie, takie nasze. Takie sierco szczypatielnyje - jak z Barei.Tak, tak moi mili, nie ma się czego wstydzić. Nie wstydzą się przecież ludzie kultury i sztuki tacy jak Pan Olbrychski i Młynarski ( Panie Wojtku czyżby zamiast truskawek w Milanówku zażera się Pan teraz bigosem ?), ludzie nauki tacy jak Niesiołowski Bartoszewski ( jeden profesor drugi też - tyle że z maturą) że nie wspomnę o całej plejadzie sportowców którzy robią to zupełnie bezinteresownie i z odkrytym czołem.
Bowiem jak mawiał klasyk - nie chcem ale muszem. Źródło: niepoprawni.pl
Cywiński: Mamy buraka za prezydenta.
Jestem gotów odpowiadać przed sądem za obrazę głowy państwa i uprzedzam od razu, że poproszę o najwyższy wymiar kary” - pisze publicysta „wSieci”.
Najpierw był Lech Wałęsa. „Aforysta” mimo woli, z wykształcenia elektryk, ikona „Solidarności” i noblista pokojowy z zagadkowa przeszłością, dotyczącą kontraktów z SB. Daruję sobie cytowanie jego „mądrości”, żeby nikt mi nie zarzucał, że jestem stronniczy i uwziąłem się na naszego prezydenta ze zrządzenia historii i losu, przytoczę tylko opinię redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Adama Michnika, który swego czasu napisał na użytek
francuskiego dziennika „La Libération”, tuż przed zgłoszeniem przez Wałęsę swej kandydatury do najwyższego urzędu w państwie polskim: „Wałęsa wykazał wielki talent w zacieraniu śladów i wywoływaniu napięć międzyludzkich. (…) Jest nieobliczalny, nieodpowiedzialny, niepoprawny, a przede wszystkim nieudolny. (…) Nie jest w stanie uczyć się na własnych błędach, gdyż jest przekonany, że ich nigdy nie popełnił. (…) Z symbolu polskiej demokracji stał się jej groteskową karykaturą. (…) Jego niewiedza w sprawach gospodarki i międzynarodowych straszy i paraliżuje Polaków i zagranicznych partnerów”… Moje skróty były niezbędne, bowiem charakterystyka Wałęsy przez Michnika wypełniła dokładnie aż 242 wiersze. I tu czapka z głowy przed panem Adamem - w tej kwestii zgadzam się z nim co do joty! Poza granicami Wałęsa dawał różne popisy, dość wspomnieć jego aferę nocnikową w Bonn, prośbę do Niemców
w Berlinie, aby stali się „Führerem” Europy, ponieważ on już „zrobił swoje”, czy lotniskowy skandal na Wyspach Brytyjskich, gdy najsłynniejszemu elektrykowi na świecie celnicy przetrzepali bagaż. Skarpetki mu wywleczono, majtałasy i różne inne rzeczy, i to na oczach innych podróżnych.
Skandal! „Nigdy do Londynu!”, napisał potem na swym blogu „sponiewierany” Wałęsa. Bo on przecież jest nietykalny. Wyszło na to, że przemycał szampany. Na dodatek świadkowie dorzucili, że zajeżdżało od niego alkoholem, że zachowywał się po chamsku itd. Urażony Wałęsa zapowiedział, że więcej Zjednoczonego Królestwa nie odwiedzi, przecież od poniewierania, trzepania i puszczania w skarpetkach to jest on…
Po Wałęsie nastał Aleksander Kwaśniewski, któremu ten pierwszy chciał podać nogę, a ostatecznie pokochał całym sercem. Następca elektryka
legitymował się wyższym wykształceniem, którego - jak się okazało - nie miał, gdyż studiów nie ukończył. Ale mówić potrafił. Niekiedy miał z tym jednak trudności, a także z poruszaniem się podczas pełnienia służby dla narodu, ponieważ dokuczały mu golenie. Cierpiał z tego powodu na obczyźnie, jak np. na Ukrainie, cierpiał i w kraju. Jak np. podczas konwencji wyborczej SLD w Szczecinie w 2007r., gdy wzywał z mównicy: „Myśmy to już przeżyli, nie idźcie
tą drogą - Jarosławie Kaczyński, Lechu Kaczyński, Ludwiku Dorn… i Sabo, nie idźcie tą drogą…!”.
Udzielał też mądrych rad młodzieży, np. w Kijowie, gdzie pod wpływem „choroby filipińskiej” pouczał studentów jak postępować z kobietami: „Należy im patrzeć w oczy, ale niezbyt natarczywie, zgodnie z zasadami - mówiąc po francusku - savoir vivre’u”…
Innym razem przywiózł do Urzędu Kanclerskiego żubrówkę. Kanclerz Helmut Kohl wyróżniał wybranych gości zaproszeniem do knajpy „Deidesheimer Hof” na swą ulubioną potrawę Saumagen (świńskie żołądki). Kwaśniewski też chciał być wyróżniony. Gdy zahaczył Kohla, że chciałby jej spróbować, ten nie zaprosił go do tej restauracji, lecz zamówił catering do biura. A gdy Kwaśniewski pochwalił się dziennikarzom, że „jadł Saumagen”, kanclerz wyjaśnił, iż danie to podano… na życzenie polskiego prezydenta. W kwestii formalnej, żubrówki nie dotknął, pił wino… Wtedy przynajmniej Kwaśniewski trzymał się pewnie na nogach. Na cmentarzu w Charkowie balansował między grobami, musiał być podtrzymywany i omal nie przewrócił się na wieńce składane przez polską delegację…
Następca Kwaśniewskiego, śp. prezydent Lech Kaczyński miał tę największą wadę, że na filipińską przypadłość nie zapadał, nie zadowalało go
okazjonalne wznoszenie toastów, ani protekcjonalne poklepywanie po ramieniu. Więc do niebotycznych rozmiarów rozdmuchiwano takie epizody jak np. ten, gdy rzucił do natręta, nagabującego go przy samochodzie na warszawskiej Pradze, który nazwał członków PiS „szczurami”: „Spieprzaj dziadu…” - wycedził Kaczyński i to dwukrotnie. A że nie chwiał się między grobami, nie próbował wpakować się po pijanemu do bagażnika i nie apelował przy mikrofonach np. do Donalda Tuska i jego psa „Szeryfa”, by nie szli tą drogą, przeciwnicy polityczni musieli zadowolić się skandalami z importu. Jak ten, gdy niemiecki, lewicowy dziennik „die Tageszeitung” („taz”) skarykaturował głowę naszego państwa jako kartofla. Dla przypomnienia, powodem było odwołanie przez Kaczyńskiego udziału propagandowej niemiecko- francusko- polskiej farsie Trójkąta Weimarskiego - figury płaskiej, w której wcześniej nasza „bliska współpraca” polegała na tym, że francuski prezydent Jacques Chirac kazał Polsce trzymać język za zębami w sprawach międzynarodowych, zaś niemieccy „partnerzy” nazywali nas „osłem trojańskim USA”…
Po przedwczesnej śmierci Lecha Kaczyńskiego, jego miejsce zajął Bronisław Komorowski. Nie będę przypominał jego błędów ortograficznych w „bulu
i nadzieji”, które po wsze czasy pozostaną za granicą w księgach pamiątkowych, ani Jana Pawła „III”, Wisławy „Czymborskiej”, Virtuti „militarne” itp., ani nawet słów, „jaki prezydent, taki zamach”, wypowiedzianych pod adresem poprzednika, gdy Komorowski był jeszcze marszałkiem Sejmu (po ostrzelaniu w Gruzji samochodu wiozącego Kaczyńskiego). Choć w tym miejscu warto byłoby przypomnieć późniejszy, osobliwy komentarz Komorowskiego, iż „żałuje, że nie powiedział tego mocniej”, bo: „gdyby otoczenie Kaczyńskiego wyciągnęło wnioski z tamtego incydentu, to mógłby on dziś żyć”
Nie zamierzam też wytykać urzędującemu prezydentowi umysłowej zaćmy, jak wówczas, gdy po śmierci polskiego żołnierza w Afganistanie mówił o naszej misji wojskowej w tym kraju: „Jest przygotowywana strategia wyjścia z NATO. Jestem po rozmowie z panem premierem w tej sprawie”.
A propos sojuszu, nawiązując np. do słynnej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o ZOMO, Komorowski komentował: „My nie chcemy nikogo ustawiać tam,
gdzie nas próbowano ustawiać, tam, gdzie stoi NATO”… Nie zamierzam też powtarzać opinii o pilnowaniu pałacowego żyrandola przez Komorowskiego, czy
wypominać jego senność na różnorakich oficjałkach.
Podczas najnowszej, oficjalnej wizyty w Japonii prezydent nie spał. Nie wiem, czy wypił za dużo, czy się naćpał, czy zrobił to na trzeźwo, w każdym razie
zwiedzając salę obrad stanął przy mównicy, wlazł z butami na fotel sprawozdawcy japońskiego parlamentu, przywołał „szoguna” (tak nazwał gen. Stanisława Kozieja) i pozował mu do zdjęcia. Japończycy osłupieli… Ja też. Tak reprezentuje nas pierwszy z pierwszych, głowa państwa z wyboru. Mamy troglodytę, nieokrzesańca, pozbawionego kultury, taktu i rozumu, po prostu buraka za prezydenta. Jestem gotów odpowiadać przed sądem za obrazę głowy państwa
i uprzedzam od razu, że poproszę o najwyższy wymiar kary i na końcu powtórzę to samo. Bo to nie obraza, lecz fakt!
Piotr Cywiński (i nie tylko)
Polska pod okupacją magdalenkowych mutantów.
Stopień zdegenerowania klasy politycznej osiągnął w Polsce apogeum. Negatywna selekcja i ćwierć wieku trwający proces rozmnażania pomiędzy osobnikami parzącymi się w obrębie tego samego ograniczonego magdalenkowego stada wydaje na świat coraz bardziej przerażające ludzkie mutanty pozbawione
cech przynależnych ludzkiemu gatunkowi.
Afera taśmowa, która w każdym poważnym państwie wywołałaby wielką medialną burzę oraz zmiotła natychmiast każdą ekipę rządową wraz szefami służb
specjalnych u nas kończy się tak jak przystało na republikę bananową. Prokuratura ogłasza, że wyłowionych z Wisły nagrań rzekomo nie da się odtworzyć, a polityczna pasożytnicza hołota, której rozmowy mieliśmy szansę w części usłyszeć wraca na dobrze płatne stanowiska i śmieje się nam prosto w twarz.
Radzio Sikorski zostaje marszałkiem sejmu, czyli drugą osobą w państwie, a jego rozmówcę z taśm, Jacka Vincenta Rostowskiego powołano na szefa doradców rządu Ewy Kopacz. Bartłomiej Sienkiewicz, autor określenia Polski, jako „ch.j dupa i kamieni kupa” obejmuje kierownictwo nad Instytutem Obywatelskim, a Sławek „Lolo- Pendolo” Nowak wyrusza do Brukseli gdzie miejsce przy korycie zrobiła mu protegowana Tuska, Ela Bieńkowska. Jak wiemy mafia nigdy nie pozostawia na pastwę losu swoich wypróbowanych żołnierzy, którzy obsiedli Polskę jak wszy kołnierz sowieckiego sołdata. Z telewizyjnych ekranów zniknął jedynie właściciel restauracji „Sowa&Przyjaciele”, tracąc swój cykliczny program. Jednym słowem nagrywający i nagrani pozostają bezkarni, czyli jak to mówią kowal zawinił, a cygana Sowę powiesili. Oczywiście z tym powieszeniem Sowy przesadzam. On zniknął gdyż jego obecność mogłaby się widzom źle kojarzyć oraz budzić przykre wspomnienia i skojarzenia, a jak wiemy w domu wisielca nigdy nie rozmawia się o sznurze.
No, ale to nie koniec tej czarnej komedii. Jak pamiętamy Michał „Misiek” Kamiński mimo plucia na PiS i Jarosława Kaczyńskiego oraz łaszenia się do rządzącego układu nie dostał się z list Platformy Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego. Jak to się mówi odepchnięty został przez wyborców od płatnego miejsca przy korycie. Nie trwało to długo gdyż pewnego dnia ogłosił, że został zatrudniony przez izraelską wywiadownię gospodarczą PRISM Group nazywaną czasami drugim Mosadem. Od tego momentu uczciwe media w poważnych krajach zaprzestałyby zapraszania takiego gościa w charakterze politycznego komentatora, a jeżeli już nawet trafiłby przed kamery to w oczywisty sposób należałoby poinformować widzów, u kogo na etacie ów jegomość jest zatrudniony. Oczywiście tak by się stało w krajach poważnych. U nas „Misiek” dalej brylował w charakterze opluwacza opozycji, a dziennikarskiej psiarni nawet nie wpadło do głowy by poinformować widzów, że oto przemawia do nich gostek opłacany przez izraelską firmę i działający w jej interesie. No, ale najciekawsze miało dopiero nastąpić. Lobbujący na rzecz Izraela „Misiek” przemykał chyłkiem wieczorami do urzędowego gniazdka premier Kopacz, aby jej doradzać, po czym szumnie ogłoszono, że zostaje on ministrem sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera. Gdyby lobbował na rzecz Polski czy choćby tylko Platformy to jeszcze taki awans można by zrozumieć. Jednak on brał pieniądze za dbanie o żydowskie interesy. Ale pamiętajmy, że republika bananowa rządzi się zupełnie innymi prawami. Tu lobbowanie za Polską nie tylko nie pomaga w karierze, ale ją całkowicie uniemożliwia. Zastanawiam się, co bardziej budzi mój niepokój? Czy to, że Polska dostała się pod okupację zdegenerowanych zdrajców złodziei i szabrowników czy może o wiele bardziej przeraża mnie bierność polskiego społeczeństwa, które nie ma siły, woli i odwagi by tę mafię nie tyle pogonić, co w końcu dopaść i przykładnie ukarać. Przypominamy jakiegoś gapia, który
przygląda się wykrwawiającej się na jego oczach ofierze i nie ma odwagi nie tylko samemu udzielić jej pierwszej pomocy, ale nawet zaapelować o tę pomoc do innych czy zadzwonić po pogotowie. A może jest jeszcze gorzej i Polacy oślepli już na tyle, że nie dostrzegają tragicznej sytuacji, w jakiej znajduje się Polska?
Pamiętajmy, że w królestwie ślepych jednooki jest królem Źródło: Niepoprawni.pl
03 03 2015 Pożegnanie Borysa Niemcowa. "Tak odchodzą bohaterowie""Jesteś zabitą nadzieją Rosji"
Tysiące ludzi przyszły do Muzeum i Centrum Społecznego im. Andrieja Sacharowa w Moskwie, aby pożegnać Borysa Niemcowa. Jeden z liderów opozycji demokratycznej w Rosji został zastrzelony w piątek późnym wieczorem przed Kremlem. - Zabiła go atmosfera nienawiści. Musimy to powstrzymać.
Wspólnie - władze i społeczeństwo - oświadczył Michaił Fiedotow.
Dziś trudny egzamin przed Putinem. Zobaczymy jakim jest przywódcą i jaką cieszy się popularnością. Co ten Putin wyrabia? To co ma się stać to się
stanie i niewpuszczenie do Rosji kilku osób nic nie da. Ciekawe jak będą wyglądały uroczystości pogrzebowe? O ile się odbędą.
To tylko kilka faktów z biografii naszego bohatera podanych przez internautów.
Moskwa nie wierzy łzom po złotym chłopcu, czyli prawda o B. Niemcowie
Lament po zabójstwie B. Niemcowa -złotego chłopca liberalno- demokratycznej”prywatyzacji”, czyli procesu rozkradania Rosji. Kim w rzeczywistości był ten,
którego przedstawiają jako „genetycznego” demokratę, liberała i głos „młodej Rosji”?
Pochodził z rodziny żydowskiej. Urodził się w Soczi, ale całą młodość i podstawy politycznej kariery związał z Niżnym Nowogrodem, gdzie w latach 1991-97 pełnił funkcję gubernatora. Był najmłodszym z wicepremierów Rosji, którą to funkcję pełnił w latach 1997-98, co było konsekwencją opowiedzenia się za Borysem Jelcynem w okresie puczu Janajewa w 1991 r., a następnie wpisania się w proces żydowskiego rozkradania Rosji przez młodych, zdolnych liberałów
nadzorowanych przez oligarchicznych patronów oraz ich super mocodawców z żydowsko- anglosaskich fundacji i rodzin bankierskich.
Biografia Niemcowa, to typowa biografia służalczych elit kapitalistyczno- wolnorynkowych rewolucji w krajach postsowieckich, które służyły ponadnarodowym
konglomeratom bankowo- korporacyjnym do przejmowania narodowego majątku tracących suwerenność państw. Niemcow, co jest wielce znamienne, był
jednym z głównych doradców Wiktora Juszczenki od 2005 r. w okresie umacniania oligarchcznego systemu na Ukrainie, pod dyktando światowych środowisk syjonistycznych, międzynarodowej lichwy i żydowsko-anglosaskiego neokolonializmu.
Moskwa nie wierzy łzom po współpracowniku i sojuszniku grabieżców dóbr narodowych- jakim był w istocie Borys Niemcow, tak jak Warszawa nie mogłaby wierzyć łzom po ludziach takich jak L. Balcerowicz, A. Kwaśniewski, J. Buzek, D. Tusk, L i J. Kaczyńscy, A. Kornasiewicz, J. Kulczyk, L. Czarnecki, J. Steinhoff i inni.
Będąc gubernatorem obwodu niżnogorodskiego w 1995 roku żyd chazarski Niemcow wydał regulacje naruszające prawa RSFSR o zamówieniach i
inwestycjach zagranicznych. Na podstawie swoich regulacji sprywatyzował on Wołochniński Kombinat Celulozowo- Papierniczy, który nabyła niewielka firma niemiecka. Zapłaciła ona mniej niż 7 milionów dolarów co było 40-krotnie poniżej wartości rzeczywistej przedsiębiorstwa. Dokumenty podpisał osobiście Niemcow. Stała za tym obecna żona jego przyjaciela Borisa Brewnowa. Przez długi czas szefowała ona eurazyjskiemu oddziałowi amerykańskiej fundacji „Wyzwania tysiąclecia” budując demokrację za pieniądze Departamentu Stanu USA.W 1994 roku Niemcow dał stoczni rzecznej „OKA” bezpodstawną gwarancję na kredyt przez co wyrządził obwodowi niżegorodskiemu szkody finansowe na kwotę 19,9 milionów dolarów.
Przelobbingowany program „Piensionnaja nieft” – budżet funduszu emerytalnego stracił 167 milionów rubli, około 200 tysięcy ludzi zostało pozbawionych miesięcznej emerytury.W przeciągu swojego życia politycznego był blisko z żydem Bieriezowskim. W 1997 roku ta bliskość spowodowała, że Niemcow
został mianowany na stanowisko wicepremiera. Dało to mu możliwość podpisania z Japonią porozumienia o współpracy w dziedzinie połowów i przetwórstwa żywych zasobów morskich, które to porozumienie zezwalało japońskim rybakom na połowy w granicach wód terytorialnych Wysp Kurylskich bez przestrzegania prawodawstwa rosyjskiego. Tym samym podarował, w rzeczywistości, Japonii część suwerenności Rosji. Strata wynikła z tego porozumienia stanowi nie mniej niż 10 miliardów dolarów.To tylko kilka faktów z biografii naszego bohatera. Tym sposobem szkody wyrządzone przez Niemcowa w okresie
sprawowania przez niego władzy, wyniosły 370 miliardów rubli na rok 2013.
„Kto się boi, jest niewolnikiem”
Słowa rzymskiego filozofa Seneki Młodszego rozszerzyłbym do stwierdzenia, może jeszcze bardziej pasującego do tamtych chwil okresu terroru niemieckiego a później rosyjskiego: Niewolnikiem nie jest również ten, kto pomimo strachu i leków potrafi działać. W dzisiejszych czasach, kiedy wszechobecna propaganda mówi nam o poprawności, kiedy złodziej, zdrajca i kłamca czują się bezpiecznie; kiedy wmawia się nam, że nie możemy urazić uczuć naszych wrogów, nie
bójmy się stwierdzeń, które pozwolą na odkłamanie wielu ciemnych kart naszej historii. Bądźmy orędownikami prawdy. Nie bójmy się nazwać słowem zdrajca tych, co zdradzili nasz Kraj. Wskażmy właściwe miejsce dla kolaborantów, zrzućmy ich z miejsc przeznaczonych dla bohaterów. To oni spaleni wstydem powinni przemykać się wśród swych ofiar.Przeznaczonym dla nich miejscem powinna być cela. Ich los powinien być gorszy od tego, co zgotowali swym ofiarom. Zacznijmy to wszystko od odkłamania historii. Kiedy słyszę słowa o napaści na nasz kraj nazistów i kiedy dźwięczą mi w uszach słowa na temat okropieństw, jakich dokonywali hitlerowcy na terenie Polski, ogarnia mnie coraz większe rozdrażnienie. To nie jakieś „zielone ludziki” nazywane hitlerowcami czy nazistami dokonywały tych zbrodni, ale cały naród, któremu na imię Niemcy. Kiedy z ust polityków padają słowa o wyzwoleniu przez Armię Czerwoną, nie bójmy się zaprzeczyć. Armia Czerwona nie wyzwalała, tylko okupowała. W 1944 roku zamieniono okupację niemiecką na rosyjską. Należy zawsze pamiętać
o tamtym okresie krwawej historii, który zaczął się od haniebnego paktu miedzy Niemcami a Rosją Radziecką, a który doprowadził do kolejnego rozbioru. Pamiętajmy o tym, że okupacja Radziecka rozpoczęła się 17 września 1939 roku i przyniosła nam więcej zniszczeń i strat niż pięć lat niemieckiej niewoli. Pamiętajmy i stawiajmy znak równości pomiędzy Generalna Gubernią a PRL-em. Generalna Gubernia, jak i PRL to dwa podobne państwa: jedno powstało z inspiracji niemieckiej, a drugie rosyjskiej. W zasadzie nie różnią się niczym. Zdrajcy i kolaboranci z okresu GG są do dziś potępiani. Czy aby na pewno? Do dziś pamiętam tegoroczne obchody „wyzwolenia” obozu koncentracyjnego w Auschwitz- Birkenau. Na obchody zaproszono wnuka niemieckiego komendanta, mordercy i zbrodniarza, a zapominając o rodzinie naszego bohatera Witolda Pileckiego, który na ochotnika poszedł do obozu, aby sprawdzić, co się w nim dzieje. Drugie zadanie, jakie na siebie przyjął, to stworzenie siatki konspiracyjnej. Wypełnił oba, kończąc swój pobyt w obozie brawurową ucieczką. Powracając do przerwanego wątku tylko wspomnę, że kolaboranci, mordercy, zbrodniarze i zdrajcy z okresu okupacji rosyjskiej przeżywszy swoje życie w luksusach w „wolnym” i „demokratycznym” kraju dożywają swych dni pławiąc się w bogactwach, uznawani są za bohaterów, a po śmierci chowani są z honorami w miejscach dla zasłużonych.
Do dziś nie została rozliczona zbrodnia na Narodzie Polskim, której dokonali zdrajcy, mord na setkach tysięcy polskich patriotów. Do dziś kreuje się na bohaterów ich katów. Do dziś nie potrafimy postawić prawdziwych naszych bohaterów na właściwych im miejscach. Na przeszkodzie temu stoją ci, którzy ich mordowali, ci, którzy potrafili wychować pokolenia swoich następców, ludzi, którzy bronią swoich „promotorów” i kontynuują walkę z Polską i Narodem Polskim. Do dnia dzisiejszego widać, jakie wpływy maja ci, którzy zniewalali własny naród dla własnej korzyści, jak i dla naszego wroga, jakim jest i była Rosja.
Kończąc tylko dodam. Sama nazwa Żołnierze Wyklęci sugeruje coś niedobrego i kojarzy się z niewłaściwą postawą. Dla mnie, w moim sercu bohaterowie antykomunistycznego podziemia na zawsze pozostaną jako Żołnierze Niezłomni. Cześć Ich pamięci. Nie bali się marzyć o Wolnej Polsce.
A Ciebie co powstrzymuje przed marzeniami o … ? Strach przed utratą pracy, wzięty kredyt, a może boisz się przyznać, że zależy Ci na Polsce?
Sławomir Wojdat Źródło: niepoprawni.pl
Czy oni otake Polskem jakom mamy dziś walczyli? Bul im serca w mogiłach często już zapomnianych rozrywa.
Gdzie Ty jesteś moja Polsko? W tym państwie nie da się normalnie żyć. Tu „człowiek człowiekowi wilkiem“, a każdy dzień, bezwzględną walką o przetrwanie. Tu rządzą prawa dżungli i mentalność Kalego, tu „sąd sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie“. Błazen jest królem, wagabunda pełni rolę mędrca, kuglarz aspiruje do rządu dusz. To nie jest moja Polska. Moja ojczyzna jest krajem ludzi dobrych, sprawiedliwych, uczciwych, miłosiernych. Ludzi radosnych, szczęśliwych, spokojnych. Jest państwem szanującym obywatela, dbającym o swój zrównoważony rozwój, wpatrzonym w wizję dostatku, powagi i dobrobytu.

Jak strach zabija rozwagę.
Platformie a raczej Tuskowi i Kaczyńskim udała się jedna rzecz, zarządzanie strachem. Miszczostwo świata. Cały czas zastanawiam się jak to możliwe by
bać się bardziej niż za komuny. Co taki strach powoduje? Strach o utratę pracy ? Wyższy poziom niepewności o przyszłość, a więc i wyższy poziom lęku ? Dezintegracja społeczna , a co za tym idzie osłabienie więzi społecznych i wynikające z tego trudności komunikacyjne i poczucie osamotnienia ? Strach przed utratą dostępu do gadżetów i błyskotek proponowanych przez świat konsumpcji?
Porozmawiamy o polityce ? Brrr...
Porozmawiamy o zasługach Tuska i ekipy ? Brrr..
Porozmawiamy o Smoleńsku ? Brrr...
Na takie dźwięki ludzie zatykają uszy, trzęsą portkami i dzwonią zębami o zęby ze strachu .Rozpoczęła ten proces michnikowszczyzna strasząc zoologicznymi
antykomunistami, dorzucając groźbę rządu czarnych, stosując pedagogikę wstydu i przemysł pogardy. Straszono imperium ojca Rydzyka, Radiem Maryja i moherami. Potem doszły do tego wyrafinowane techniki marketingowe. I zaczęto straszyć, na różne
sposoby, PISem.
PIS to obciach albo groźba wojny - i to złe i to niedobre, który burak by się takim wizjom oparł ?
PIS wymachuje szabelką.(Lech Kaczyński)
PIS naraża bezpieczeństwo państwa.
PIS wywoła wojnę z Rosją.(Smoleńsk)
PIS wspiera banderowców.(Majdan)
PIS chce wysłać wojska na Ukrainę.(walki w Donbasie)
No i wywołała Platforma wilka z lasu. Wybrali hańbę żeby ratować pokój ( czytaj - własne tyłki), ale oprócz hańby mają i wojnę. Bo feromony strachu prowokują agresora do ataku. Ale na tym się nie kończy, bo czyż ludzie poddawani manipulacjom emocjonalnym są zdolni do jakiejkolwiek kreatywności i skoordynowanego działania ? Wiadomo przecież nie od dzisiaj, że strach jest najgorszym doradcą. W efekcie nie może być mowy o wypracowaniu, na skutek wpływu strachu, jakiejkolwiek racjonalnej strategii. W efekcie strach doprowadza do tego właśnie, czego staraliśmy się uniknąć. Trzeba też pamiętać, że celowo uruchamiany strach ma na celu usunąć zdolność do rozwagi, czyli do rozważnej analizy strategicznych rozwiązań. Strach indywidualizuje, każdy przeżywa go indywidualnie i dodatkowo zaraża innych, stąd bierze się panika uniemożliwiająca wspólne, solidarne i racjonalne rozważenie różnych opcji. Źródło niepoprawni.pl
27 02 2015 Szok! Komorowski ujawnia w swojej książce, że w 1989 r… nasłał na protestujących Milicję Obywatelską!
Komorowski wydaje książkę? O fragmentach wywiadu pisze bowiem „Fakt”, a z treści wyłania się obraz głowy państwa, który, delikatnie mówiąc, nie
pasuje do obrazu jowialnego wuja zatroskanego o los państwa. Chodzi o wątek dotyczący wydarzeń z Katowic, z października 1989 roku. Bronisław Komorowski jako dyrektor w Urzędzie Rady Ministrów pojechał wówczas na Śląsk, by dogadać się z okupującymi dworzec. Wśród nich - Adam Słomka, działacz KPN. Komorowski zamiast dyskusji zdrowo obsobaczył protestującego. Co ty pier…lisz? Myślisz, że z powodu waszego protestu na dworcu Ruscy wyjdą z Polski?— miał powiedzieć przyszły pan prezydent. Co ważniejsze - rzucone przekleństwo to nie wszystko, bowiem Komorowski poszedł o krok dalej i straszył interwencją Milicji Obywatelskiej! Jak postanowił - tak zrobił i zadzwonił do komendanta wojewódzkiego z poleceniem interwencji. Ten jednak nie chciał wykonać polecenia, przypominając akcję w kopalni Wujek. Komorowski się oburzył:Proszę pana, ja jestem tu od polityki, a pan od utrzymywania porządku,
proszę wykonać— czytamy. „Fakt” pisze dalej:Komorowski załatwił nakaz z góry i akcję milicjantów oglądał z ukrycia. Przyjechali bez jakiejkolwiek broni i wynieśli okupujących dworzec członków KPNŹródło:  Niepoprawni.pl
Wychodzi na to, że Komorowski bronił Stalinogrodu, pardon, Katowic, które przejściowo nosiły te nazwę na cześć sowieckiego przywódcy - okupanta naszego kraju. Ponoć nawet komendant MO wzbraniał się przed tą akcją i przypominał Komorowskiemu, że Śląsk ma w pamięci tragiczną interwencję w kopalni Wujek… Bronisław Komorowski pełni najwyższą godność w Rzeczypospolitej, więc choćby tylko z tego tytułu jest i moim prezydentem, a ja szanuję demokratyczny wybór większości społeczeństwa. Można rzec, szanuję „w bulu i nadzieji”…
Jakim jest prezydentem? Przede wszystkim człowiekiem „czynu” i „odwagi”. Ostatnio np. odważył się pojechać do Kijowa, by w rocznicę masakry na
Majdanie uczestniczyć w Marszu Godności.

27 02 2015 Książka Bronisława Komorowskiego: prywatne historie i polityczne sensacje.

Tuż przed planowaną wielką konwencją wyborczą Bronisława Komorowskiego premierę mieć będzie książka "Zwykły polski los" (Wydawnictwo Więź).
W książce prezydent przytacza wiele historii ze swojego życiorysu – m. in. mszę w mroźną listopadową noc na cmentarzy katyńskim, gdy nawet wino zamarzało; planowany zamach na milicjanta i znajomość z Antonim Macierewiczem.
Komorowski zdradza w wydanej przez Wydawnictwo Więź książce, że - wzorując się na urugwajskich Tupamaros - skłaniał się do tego, aby przeprowadzić prawdziwie bojową akcję, bo jego koledze udało się kupić pistolet.
- Zaplanowaliśmy przeprowadzenie zamachu na milicjanta w rocznicę Grudnia’70. Nie zrealizowaliśmy pomysłu tylko dlatego, że pistolet był bez amunicji, a kaliber miał nietypowy. Wypatrzyliśmy już odpowiednie miejsce u zbiegu Obozowej i Młynarskiej, gdzie chodził milicyjny patrol. Ja miałem wykonać zamach i zostawić na miejscu kartkę z informacją, że to jest odwet za zamordowanie robotników.
Ale planów nie zrealizowali.
Komorowski wspomina jednak, że choć jemu zamachu nie udało się przeprowadzić, to po 10 latach inni młodzi konspiratorzy (z grupy Polska Podziemna) niemal w tym samym miejscu śmiertelnie postrzelili milicjanta. - Zapłacili za to straszną cenę więzienia, wyrzutów sumienia i marginalizacji na całe życie.
Na szczęście w naszym przypadku zadziałał Anioł Stróż. Matka kolegi znalazła rewolwer, wezwała telefonicznie męża, a ten młotkiem rozłupał broń na kawałki - wspomina z ulgą Komorowski.
Później Komorowski nie planował już zamachów, ale studiował na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie zaprzyjaźnił się z Jackiem Michałowskim - dziś szefa
Kancelarii Prezydenta. Matuchno kochana ależ to bohater nad bohaterami. Czytając to płakałem rzewnymi łzami. O mały włos a Polska straciła by takiego oddanego patriotę. Nieżyjący już Michał Sumiński piękne snuł opowieści w Zwierzyńcu. Szkoda tylko że od początku do końca były zmyślone. Nieżyjący czy jesteśmy świadkami reinkarnacji?
No i fajnie w tej Polsce jest. Na ulicy Gnojnej, zebrał się ferajny kwiat i z cicha naród rżnie.
Fajne te chłopaki z dawnej opozycji z licencją Mostowskich reszta już nie. Nawet Urban jest już dla nich nie tylko fajny, ale też miarodajny i jaki opiniotwórczy.
Fajny jest ten pan Bronek mówiący nad trumną Jaruzelskiego cyt. „śpij kolego w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni tobie”. "śpij ... kolego"
Wiedziałem, że są sobie bliscy. Wszak to dalsza rodzina, ale, że aż tak są sobie bliscy? Więc nie dziwota, że fajne też miał internowanie.
Niestety kobiety z Gołdapi, mężczyźni ze Strzebielinka nie mieli tak fajnie. Nie mówiąc o tych brutalnie bitych, pacyfikowanych. A w jakim fajnym też był pan
Bronek tam towarzystwie. No i jakie kariery porobili ci z fajnego ich wspólnego internowania. A jak fajna była ta opozycja z licencją Mostowskich.
A Magdalenka, okrągły stół, 25 lat wolności, też fajne bo licencjonowane tylko dla nich. Ba opatentowane i z zagwarantowanymi dożywotnio prawami gwarantującymi tylko im dobrobyt i bezkarność. Sam mniodzik, fajność nad fajnościami tylko dla fajnych i tylko dla fajnie wybranych. 
Rolnicy rządowi taczki, rząd rolnikom lawety.
Pięknie byłoby bez rolników! Za pieniądze zaoszczędzone na rolnikach, ile by można zlikwidować kopalń!
1. Skaranie boskie z tymi rolnikami. Gdyby ich nie było, o ileż piękniejszy byłby świat, zwłaszcza dla władzy! Rolnicy maja te swoje wielkie, kapiące bogactwem
traktory, te kombajny, te pługi, te siewniki! I pchają się nimi na te swoje pola, bezczelnie po publicznych drogach, tamują ruch, a bywa, że i złośliwie blokują jakieś trasy. Te traktory to chyba tylko komorników cieszą, że maja co ładować na lawety…
2. Rolnicy upierają się, by uprawiać ziemię, przewracać w tę i nazad jakieś skiby. Uparł się cham i uprawia! A można by tę ziemię zamienić w pola golfowe, rozległe błonia, tereny myśliwskie, żeby strzelać w łeb sarenkom zającom oraz dzikom….
3. Rolnicy upierają się, żeby polska ziemia pozostała w polskich rękach, bo ziemia to matka, a matki się nie sprzedaje. Nie rzucim ziemi śpiewają, czy coś w tym rodzaju… Bzdura. Oczywiście, że się sprzedaje, z czego w końcu żyją notariusze? Ile można by sprawić radości Niemcom, Holendrom czy Duńczykom, gdyby, pozbywszy się rolników, im tę ziemię sprzedać? Niech tam sobie rancza urządzają, albo domy nad rozlewiskiem… I kto tam jeszcze śpiewa, że nie
rzucim ziemi? Rzucim, tylko jeszcze trochę dochody skrócim…
4. Rolnicy upierają się, żeby hodować jakieś krowy, czy te, jak tam…za przeproszeniem, świnie. Świnie kwiczą, krowy ryczą, srają, emitują CO2 do atmosfery, po cholerę nam one, razem z ich gospodarzami? Czy nie lepiej krowy ubić rytualnie, świnie potraktować prądem, zlikwidować te śmierdzące chlewnie i obory, wieprzowinę z Danii sprowadzać, a wołowinę z Argentyny – To przecież świetny biznes, będzie nam za to wdzięczny obcy handel…
A mleko? A mleko to i tak jest przecież z kartonu, rolnictwo nie ma z tym nic wspólnego…
5. Rolnicy dostają z Unii wielkie dotacje, ileś tam miliardów, czegoś tam… Ile by można za te pieniądze rozebrać linii kolejowych, ile zamknąć szkół, ile zlikwidować kopalń?
6. Rolnicy pod Kancelarią Premiera przygotowali rządowi taczki. A rząd rolnikom komornicze lawety przygotował.
A gdyby ktoś się martwił, zupełnie niepotrzebnie, skąd będzie żywność, po zlikwidowaniu rolników, już odpowiadam – żywność będzie z hipermarketu! Źródło: Janusz Wojciechowski - Blog

Cisza przed burzą, czy "wiosna ludów" zakończy miernotę platformersów? Szykować kałamachy?
W prawie "judeopolonijnej" krainie tzw. "III RP"=PRL bis przez ostatni tydzień jest cisza. Co prawda pomruki dochodzą z różnych stron poczynając od górników z pozostałych holdingów, rolników walczących o rozwiązanie problemu nadwyżek produktów bez zbytu w wyniku debilizmu "władzy" wraz z całym bandyckim
układem Magdalenkowym w podskokach biegnącym do wspierania "jewrejmajdanu" na zawołanie "jewrejsojuzu" co spowodowało nałożenie przez Rosję embarga na polskie produkty. Niemcy, Francja, Holandia samodzielnie umawiają się z Rosjanami na handel, "Polski" "rząd" zachowuje się jakby Polski rolnik był rolnikiem rosyjskim. Rolnicy mimo krzepy w dłoniach nie mają przez kogo wypowiedzieć słów takich jak P. Duda po których natychmiast przystąpiono do rozmów. Pomruki dochodzą też ze strony energetyków, pocztowców, kolejarzy, nauczycieli, itd... Ale w "rządzie" cisza, odsypiają marząc w snach o bezproblemowych kolejnych działaniach niszczycielskich resztek Gospodarki Narodowej?
Czy też po cichu knują z "krulem" "jewrejsojuzu" jak kolejny raz "oszwabić" Polaków? A może Polacy już nie dadzą się więcej "oszwabiać"? - i pójdą śladem Węgier. 
Dla zagranicznych firm na Węgrzech zakończyła się era kolonizacji - oświadczył premier Viktor Orban.
- Węgry są niepodległym, suwerennym państwem.
- Banki i duże przedsiębiorstwa korzystające na Węgrzech z pozycji monopolisty muszą się przyzwyczaić do nowej sytuacji. To one muszą się dostosować
do Węgrów, a nie na odwrót - mówił Orban.
Rząd Orbana w styczniu br. wprowadził 10-procentową obniżkę cen energii elektrycznej, gazu i ogrzewania dla gospodarstw domowych. Koszty tej obniżki przeniesiono na dostawców, należących w większości do zagranicznych koncernów energetycznych. Na Węgrzech obowiązuje też najwyższy w Europie podatek od banków i podatek od firm energetycznych, telekomunikacyjnych i zajmujących się sprzedażą detaliczną. Firmy energetyczne np. muszą zapłacić
50-proc. podatek od zysków , chyba że zdecydują się na inwestycje."
W ślad za węgrami idzie już grecja: Lider zwycięskiej partii "Syriza" - Alexis Cipras - "Wierzyciele Grecji są skończeni" - "Odzyskujemy wolność"
Czy Polaków już stać tylko na "pomruki" i pokrzykiwania w stylu P. Dudy i nić więcej? A przecież to Polska zawsze stała na czele walk o wolność ! - nie wolno nam przespać kolejnej "wiosny ludów" - narodów budzących się z narkozy podstępnie podanej w "ładnym" opakowaniu przez germańców nadzorujących "jewrejsojuz"do odzyskania kraju z bandyckich łap "jewrejsojuzu" - szykować się! Autor Marek Chrapan
Z kalekiego kraju. Pożar ujawnił bezmiar rozkładu państwa polskiego.
W Warszawie poszedł z dymem most – w ten sposób kilkumilionowej, środkowoeuropejskiej stolicy za jednym zamachem ubyła jedna szósta przepraw.
Dopiero pożar uświadomił warszawiakom, że obiekt, mający znaczenie zasadnicze dla komunikacji w mieście i strategiczne dla całego kraju, nie był w żaden sposób pilnowany ani monitorowany. Składowano pod nim na dziko jakieś przez nikogo nie pilnowane deski i odpady, a bezdomni palili ogniska, w których ponoć wytapiali miedź z kradzionych kabli...
Inne kable - światłowody, mówiąc ściśle - ułożone zostały pod mostem na tak zwany krzywy ryj, czyli bez zezwolenia, a więc i planu, podobno nocami, a korzystały z tych linii Ministerstwo Obrony Narodowej i Komenda Główna Policji. W dodatku most ubezpieczony był, jak doniósł jeden z serwisów,
na sumę... trzech milionów złotych. Czyli chyba jeszcze przez Gierka - za czasów którego płonął zresztą po raz pierwszy.
Obecnie koszt remontu mostu szacuje się - bąknął najpierw Ratusz - może na jakieś 200 milionów złotych... A może - bąknął parę dni później - na 500 milionów. I może to potrwa kilka miesięcy, a może nawet kilkanaście. Ale jedna z gazet przedstawiła opinie ekspertów, zdaniem których konstrukcja sfajczyła się do tego stopnia, że w ogóle nie ma co remontować, trzeba zbudować od nowa, ewentualnie z wykorzystaniem ocalałych z pożaru podpór pod przęsła - co wymaga kilku lat i kilku miliardów.
Jednym słowem jedna wielka kompromitacja, bajzel i Himalaje nieodpowiedzialności. Gdyby Polskę wzięli na cel jacyś terroryści, będą mieli najłatwiejszą
robotę na świecie - jeśli jeden dziad śmietnikowy z zapałkami sparaliżował na lata całą komunikację w stolicy, to jak mógłby tu poszaleć Putinowski specnaz?
No a kiedy wspomniany most poszedł z dymem i pani prezydent zaapelowała do mieszkańców, by przesiedli się do transportu miejskiego, w kolejkach zaczęło się regularne polowanie na frajerów nie znających skomplikowanej technologii obsługi miejskich kasowników. Pasażerowie, którzy po raz pierwszy kupili bilet czy kartę miejską, nie wiedzieli bowiem, że najpierw trzeba je "aktywować", a czynności tej dokonać można tylko w pierwszym wagoniku,
w kasowniku najbliżej maszynisty czy motorniczego. I już, półtorej stówki leci, ku ogólnej radości całego transportu miejskiego. Nawet prorządowa do bólu
"Wyborcza" tym łupieniem Warszawiaków się oburzyła.
A tak jest przecież ze wszystkim. Publicysta "Newsweeka" Marcin Meller opisał ostatnio swój przypadek. Przeoczył termin zapłaty za tzw. wieczyste użytkowanie. Nikt broń Boże z urzędu nie zadzwonił ani nie przysłał upomnienia, sprawę skierowano do sądu, który zaocznie wydał orzeczenie, potem do komornika - ostatecznie zamiast dwóch tysięcy zapłacił dopadnięty przez państwo frajer dziesięć. Na urzędników, na komornika, na sąd, na panią premier i urzędników, którym ostatnio obiecała odmrożenie podwyżek (jedyna grupa społeczna, która nie musi w tym celu palić opon ani strajkować).
Mnie ta opowieść nie zdziwiła zupełnie. W okolicy, gdzie mam swoje hektary, była nawet kontrola NIK, która wykazała, że tamtejszy urząd skarbowy celowo "hodował" długi, drobne niedopłacone należności trzymając w tajemnicy latami, by tuż przed końcem ustawowego terminu wystąpić o rozmnożone tą prostą sztuczką kwoty. Była, wykazała, no i co? Trudno nawet mieć pretensje do prowincjonalnych urzędników. Przecież są z góry naciskani, sam minister finansów, jak wyciekło do prasy, zapowiedział im, że u kogo mniej niż 80 proc. kontroli będzie się kończyło karami, ten może zapomnieć o premiach,
a niektórzy się nawet mogą pożegnać z posadami. A o robotę na prowincji trudno.
A w Irlandii do jednego z moich rozmówców zadzwonił niedawno urząd skarbowy: proszę pana, sprawdzamy właśnie zeznania podatkowe pana i pańskiej żony, i chcę poinformować, że państwo przeoczyli, że należy im się ulga! I my bardzo, naprawdę bardzo przepraszamy, ale przepisy są takie,
że my możemy wam zwrócić tę ulgę tylko za ostatnie pięć lat! Kilka dni po tej rozmowie w skrzynce mojego rozmówcy znalazł się czek z urzędu na parę tysięcy euro.
Tym, co Polaków z Polski wygania, nie jest bieda, ale to, że w państwie, które teoretycznie jest polskie i teoretycznie należy do nich (w ogóle, jak przyznał były minister, jest tylko teoretyczne) traktowani są jak szmaty, jak niewolnicy na folwarku. Że to państwo nie służy Polakom, tylko pasożytniczej, mandaryńskiej kaście panującej, i nie jest wspólnym dobrem, tylko narzędziem pozwalającym towarzyszom Szmaciakom z rządzących partii "doić, strzyc to bydło, a kiedy padnie, zrobić mydło".
Do tego właśnie celu stworzyli to państwo Sowieci i ich czerwoni kolaboranci z "władzy ludowej", a ponieważ po 1989 roku nic nie zmieniono - wciąż tylko do tego się ono nadaje. Nie jest dla obywateli, ale przeciwko nim. Klasyczne, jak to nazwała zachodnia nauka, postkolonialne "predatory state",
państwo- drapieżca, czy raczej państwo- pasożyt. Nic nie jest w stanie Polakowi zapewnić, niczego mu dać, ale wpieprza mu się we wszystko i ze wszystkiego chce ściągać haracz dla swoich utrzymanków.
Przykro to mówić, ale taka Irlandia, i parę innych krajów, okazuje się dla Polaków lepszą matką niż Polska, o której poprzednie pokolenia mogły tylko marzyć i płacić za to marzenie krwią, represjami, złamanymi życiorysami.
Przegraliśmy tę Polskę, oddaliśmy ją bandzie partyjnych cwaniaczków, biurew i kombinatorów, i tak jak spod obcych zaborów, tak teraz uciekamy spod własnego. Pozostawiając za sobą państwo beznadziejnie chore, kalekie, zadłużone po uszy i zalane lukrem propagandy sukcesu, które nie potrafi nawet upilnować kupy desek pod strategicznym mostem. Źródło: Felietony Ziemkiewicz Interia.pl.
Wejście smoka. Ja jestem "King Endriu Dudaaa Karate Mistrz".
Wejście miał świetne wywołując u jednych euforię, u tych drugich niepokój. Widać, że zawodnicy podnoszą poprzeczkę. Zatem graczy będzie trzech. Ogórek, Duda i on Wielki Bul Komorowski. Dlaczego telewizje nie pokazały mityngu Dudy? Z pewnością pokażą te dwa inne. Ale ja nie o tym chciałem, tylko o wątpliwościach i nie o tym czy wygra, ale gdy wygra. Co wtedy? Trzeba sobie jasno postawić sprawę: od dziesięciu lat obracamy się tylko tak jak nam pozwalają. Do tego służą ramy, ramki, dyrektywy, naciski i pieniądze. A sama funkcja? Tu też spójrzmy trzeźwo: podpisze albo nie podpisze, rząd zaklepie
i tyle.
Szukając analogii szerszej i niekoniecznie bliskiej znajdujemy się w sytuacji zbliżonej do tej, w jakiej było Księstwo Warszawskie. Nadal jesteśmy w kleszczach
niemiecko- rosyjskich, a sytuację gospodarczą mamy jeśli nie podobną, to gorszą. Przytoczę drobny fragment z książki „Księstwo Warszawskie (w setną rocznicę powstania)” B. Geberta, wyd. Lwów 1907: Spodziewano się po Napoleonie całej Polski, gdy on (...) stworzył kraik, Księstwo Warszawskie,
odkroiwszy z zaboru pruskiego kilka powiatów, które bądź to Prusom pozostawił, bądź też darował swemu nowemu sprzymierzeńcowi, carowi Rosyi. (...) Napoleon zabrał najlepsze dobra narodowe wartości 26 milionów franków, by niemi obdarzyć wyższych generałów francuskich.(...)  Dochody bowiem Księstwa, mimo wielkiej ofiar