Polityka

Polityka to wielka sztuka. Trzeba ludzi przekonać, że muszą płacić za to, że się ich okrada.
Autor: Andrzej Majewski
26 11 2018 Sodomia i Gomoria! Kwestią czasu jest powrót sądów biskupich, świętej inkwizycji, płonących stosów. 
Część radnych chce „zawierzyć wszystkie sprawy Piotrkowa Trybunalskiego Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny”....
Więcej niżej...
20 01 2019 Politycy PO też oskarżali Adamowicza, więc hejtują centroprawicę i media publiczne źli ludzie lub kompletni głupcy! Politycy PO też oskarżali Adamowicza, więc hejtują centroprawicę i media publiczne źli ludzie lub kompletni głupcy! Platforma robi z Adamowicza świętego. A jeszcze 4 miesiące temu widziała go… za kratkami! Żałoby, demonstracje, wielkie słowa - tak wygląda celebra śmierci Pawła Adamowicza w wykonaniu polityków Platformy. A jeszcze cztery miesiące temu ci sami ludzi sugerowali, że miał pieniądze z niejasnych źródeł i widzieli nie na liście świeckich świętych, tylko… za kratkami. W krytyce Adamowicza celował jego konkurent w walce o stołek w Gdańsku, czyli Jarosław Wałęsa. – Istnieje zagrożenie, że Adamowicz trafi do więzienia - mówił jeszcze we wrześniu 2018 roku Jarosław Wałęsa dla „Dziennika Gazety Prawnej”. - To Paweł niech się ze wszystkiego tłumaczy przed sądem. Z walizki pełnej pieniędzy przywiezionej przez dziadka żony itp. Nie jestem jego adwokatem - podkreślał.- Nawet na chłopski rozum nie trzeba się długo zastanawiać, czy ktoś, kto ma akcje firmy deweloperskiej i jednocześnie zarządza miastem, w którym ten podmiot dużo buduje, dopuszcza się konfliktu interesów, czy nie? Jeśli prezydent podejmuje decyzje administracyjne, które mają wpływ na rozwój i zyski jakiejś spółki, a jednocześnie ma akcje tej spółki, to jest to konflikt interesów - kontynuował wątek Wałęsa. Wałęsa przedstawiał Adamowicza jako szefa sitwy, który żyje pochlebstwami. – Wielu osobom w świecie biznesu, w spółkach miejskich zależy na tym, żeby prezydentem nadal był Adamowicz, żeby nic się nie zmieniło. On jest otoczony ludźmi, którzy mu przytakują, którzy mówią, że jest najlepszy, najmądrzejszy. Oni wszyscy są zależni od tego, żeby on trwał na urzędzie, więc wmawiają mu, że jest mężem opatrznościowym, który musi wygrać i wszystkich uratować. On nie ocenia rzeczywistości realnie – dodawał na łamach „DGP” Jarosław Wałęsa. Oczywiście główną przyczyną nienawiści PO do Adamowicza było to, że prezydent Gdańska postawił się jej i nie ustąpił miejsca Wałęsie. Oskarżano go za to o rozbijactwo i nielojalność. Fakt, że krytyka Adamowicza płynęła z tak różnych stron jest przesłanką, że ta krytyka to prawda. Śledztwa dotyczące Adamowicza też zapewne były prowadzone nie bez powodu.
Donald Tusk po zabójstwie człowieka Prawa i Sprawiedliwości ś.p. Marka Rosiaka mówił, że czuje niesmak, że Jarosław Kaczyński wykorzystuje jego śmierć do celów politycznych - warto przytoczyć te słowa politykom opozycji i dziennikarzom, którzy mówiąc, że mord na Adamowiczu był polityczny robią dokładnie to co krytykował wtedy Tusk. Pojawiają się opinie, że PO i PiS równo są winne brutalizacji języka, obie strony wzywają do stosowania przemocy - jest to opinia krzywdząca dla Prawa i Sprawiedliwości co łatwo udowodnić. Przytoczmy wypowiedzi padające z obu stron. Bronisław Komorowski mówił o waleniu dechą w łeb, Radek Sikorski o dożynaniu watahy, Lech Wałęsa o wyskakiwaniu demokratycznie wybranych rządzących przez okna (nie dobrowolnym), Donald Tusk ostrzegał „wyginiecie jak dinozaury” (trudno wyobrazić sobie takie wydarzenie w przyrodzie, które spowodowałoby śmierć tylko ludzi związanych z PiS), Grzegorz Schetyna mówił o tym, żeby "strząsnąć ze zdrowego drzewa naszego państwa PiS-owską szarańczę" (porównywanie przeciwników do insektów było stosowane w III Rzeszy), były szef TK Jerzy Stępień mówił, że w tej chwili „liczy się tylko goła siła. Fizyczna” (można to uznać za nawoływanie do zamieszek lub niedemokratycznego przewrotu). Poseł i przewodniczący klubu parlamentarnego PO Sławomir Neumann powiedział o politykach PiS: „Na nich trzeba bejsbola!” Zaś Janusz Palikot gdy był w PO stwierdził: „Zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie”. Są opinie, że były też ostre słowa z drugiej strony np. poseł Dominik Tarczyński wyzywał Lecha Wałęsę "na solo" - tyle, że chodziło o pojedynek, a nie pobicie i była to reakcja na słowa Wałęsy „wytniemy was, z korzeniami wyrwiemy od sołtysa do ministra”. Pełna odpowiedź Tarczyńskiego brzmiała: „Bolek mówi przez media do posła na sejm RP, że "wyrwie mnie z korzeniami". Zapraszam Cię na solo bydlaku!” Co więcej poseł Tarczyński przeprosił Wałęsę, czego żaden z polityków PO nie zrobił. Zwraca się też uwagę na wypowiedź byłej radnej PiS Anny Kołakowskiej o posłance PO Agnieszce Pomaskiej, że "trzeba to coś złapać i ogolić na łyso". Tyle, że była to reakcja na podarcie przez poseł Pomaskę uchwały o suwerenności Polski - od dawna za występowanie przeciw suwerenności swojej Ojczyzny karano minimum ogoleniem, więc poseł Pomaska nie jest bez winy. Zaś określenia typu idiota, złodziej, kanalia, morda dotyczyły złych ludzi i tych chcących stosować przemoc, a nie wszystkich spoza PiS. To są mocne określenia, ale nie wzywają do przemocy, a wymienione słowa ludzi związanych z PO wzywają. Jeśli zatem nawet założyć, że jakieś wypowiedzi doprowadziły do zabójstwa Adamowicza, to właśnie te, a nie te polityków centroprawicy.
Cały tekst: http://niepoprawni.pl/blog/filipstankiewicz/politycy-po-tez-oskarzali-adamowicza-wiec-hejtuja-centroprawice-i-media 
20 01 2019 Jak PiS będzie udawać owieczkę.
Po zabójstwie Pawła Adamowicza partia władzy będzie chciała przekonać obywateli, że nie ponosi odpowiedzialności za erupcję nienawistnych emocji. Okres, jaki pozostał do jesiennych wyborów parlamentarnych, upłynie w atmosferze względnego spokoju. Tak jak cztery lata temu PiS będzie teraz wychodzić ze skóry, by wmówić obywatelom, że jest partią demokratyczną, umiarkowaną i rozsądną, na którą spokojnie można oddać głos, nie obawiając się, że w ten sposób dopuszcza się do władzy ekstremistów, fanatyków i szaleńców. Przed wyborami 2015 r. Prawo i Sprawiedliwość schowało w skrzyni na pościel pana prezesa i zarzekało się, że Antoni Macierewicz na pewno nie będzie ministrem obrony. Dziś pana prezesa też jest wyraźnie mniej, a Krystyna Pawłowicz dostała polecenie, że ma się nie wypowiadać na Twitterze. Ta pisowska mimikra będzie szczególnie potrzebna po zabójstwie Pawła Adamowicza, które wstrząsnęło całym społeczeństwem, a zarazem przeraziło rządzących. PiS doskonale wie, że choćby wyłaził ze skóry, odium i tak spadnie na niego. Wszak zginął człowiek szczególnie intensywnie zwalczany przez prokuratorskie i propagandowe służby „dobrej zmiany”, a sam zamach miał miejsce w trakcie finału znienawidzonej WOŚP. To prawdziwy paradoks – z politycznego punktu widzenia zabójstwo Adamowicza jest dla rządzących prawdziwym nieszczęściem, bo może przyczynić się do ich klęski w wyborach. Zarazem jednak niewątpliwie jest ono skutkiem ich własnej polityki. To ich kampania oszczerstw i nienawiści oraz ich flirt ze środowiskami nacjonalistycznej prawicy stworzyły w kraju atmosferę sprzyjającą przemocy. Dziś oficjalna propaganda dokłada starań, by przekonać obywateli, że zamach był dziełem szaleńca i nie należy do niego przykładać politycznej miarki. Dyskretnie jednak pomija milczeniem pytanie: a kto wskazał temu szaleńcowi cel? Kto dniem i nocą pluł na Adamowicza jadem, oskarżał go o rzekome przestępstwa, wzywał na przesłuchania przed komisją śledczą, produkował o nim oszczercze materiały propagandowe, nasyłał medialnych bojówkarzy z TVP, zarzucał mu narodowe zaprzaństwo itd.?
PiS nie ma teraz wyboru – musi przywdziać owczą skórę, by zmylić wyborców. I musi unikać niepopularnych posunięć i decyzji. Chwilowo możemy więc odetchnąć – zapewne do jesieni 2019 r. nie wróci na tapetę kwestia średniowiecznej ustawy antyaborcyjnej. Nie będzie zamachu na prywatne media. Pewnie zelżeją też szykany i represje wobec demonstrantów oraz działaczy tzw. opozycji ulicznej. Osłabnie atmosfera konfrontacji z Brukselą. Kto wie, może nawet, jeśli Trybunał Sprawiedliwości UE na rozprawie wyznaczonej na 19 marca uzna, że zmiany dokonane w Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa są sprzeczne ze standardami państwa prawa, PiS zamiast wytoczyć działa będzie szukał sposobu, by znaleźć jakiś kompromis, nie tracąc przy tym prestiżu w oczach swych zwolenników? Nie będzie to łatwe. Władza, chcąc pozyskać głosy umiarkowanych obywateli musi się narazić środowiskom radykalnym. Biskupi i katoliccy talibowie naciskają na wprowadzenie zakazu przerywania ciąży. Hunwejbini w rodzaju braci Karnowskich przebierają nogami, by dorwać się do niezależnych prywatnych mediów. „Solidarność” burzy się, że zakaz handlu w niedzielę wbrew planom nie jest zaostrzany i rozciągany na sobotni wieczór i poniedziałkowy poranek. Kto wie, może nawet władzy chodzi po głowie wycofanie się z niego, tak jak to zrobił Orban w obliczu niezadowolenia większości obywateli? Dlatego na wszelki wypadek, by usztywnić rządzących, „Solidarność” – dotychczas stojąca murem za władzą – zaczęła wydawać groźne pomruki i mówić, że została oszukana. PiS jest między młotem a kowadłem. Zadowalając biskupów, „Solidarność” i swój betonowy elektorat, naraża się większości umiarkowanych obywateli. Udając zaś partię umiarkowaną i cywilizowaną, naraża się betonowi. Tak to już jest – stojąc między dwoma przeciwstawnymi grupami, gdy kłaniasz się jednym, wobec drugich wykonujesz całkiem odmienny gest. Dlatego, poza wszystkim, w najbliższych miesiącach czeka nas pasjonujące widowisko. Warto się przyglądać, jakież to wygibasy będzie robić PiS.Wojciech Maziarski Źródło koduj24.pl
16 01 2019 Czy Polska z USA i Izraelem napadnie na Iran, bo tak chcą nasi bracia Amerykanie (czyt. Żydzi nowojorscy)
Podczas gdy z Pawła Adamowicza robi się bohatera narodowego, ze wstydem milczy się o tym, że sekretarz stanu USA Mike Pompeo ogłosił, że za około miesiąc w Polsce odbędzie się międzynarodowa konferencja na temat zagrożenia światowego pokoju przez Iran. To kolejny krok „niebezpiecznej zabawy” największych sojuszników Polski: USA i Izraela.
Zaproszenia do 70 państw zostały już wysłane, tymczasem dziennik „Tehran Times” pisze: Kamal Kharrazi, szef Iranskiej Strategicznej Rady ds. Stosunków Zagranicznych, powiedział we wtorek, że akcja Polski w organizacji amerykańskiej konferencji przeciwko Iranowi jest zniewagą dla tożsamości Europejczyków. "Stany Zjednoczone ustalają polski interes narodowy, organizując program polityczny, a to działanie Polski jest obrazą dla tożsamości europejskiej i narodów europejskich", powiedział podczas spotkania z norweską delegacją akademicką.
Źródło: https://www.tehrantimes.com/news/431904/Poland-s-hosting-anti-Iran-confe...(link is external)
Sposób podania wiadomości przez amerykańskich polityków robi wrażenie, jakby polscy politycy o amerykańskich planach nie wiedzieli. Amerykanie i Izrael po prostu sprawdzają, na ile sobie mogą pozwolić, a widać, że mogą na bardzo dużo. Czy to akurat w Polsce muszą szukać sojuszników do wojny z Iranem? Ze swojego punktu widzenia – tak. Leszy taki sojusznik niż żaden. Kimś przecież trzeba gębę wycierać... Wojciech Szewko – wykładowca akademicki i ekspert Narodowego Centrum Studiów Strategicznych ds. Bliskiego Wschodu na Twitterze napisał, że Iran oficjalnie poinformował Polskę, że udzielanie gościny antyirańskiej konferencji jest aktem wrogim wobec Iranu, który może się „odwzajemnić” podobnymi działaniami. Polska w odpowiedzi tłumaczy, że konferencja nie jest antyirańska (czym zapewne wzbudza politowanie – przyp. R. K.).
3 dni temu media poinformowały, że Ministerstwo Kultury Iranu zawiesiło zaplanowany na koniec stycznia festiwal filmów polskich w Teheranie.
Polska potrzebna jest jako żyrant tej napaści. Przecież nienawiść całego świata za kolejną wojnę nie może skupić się tylko na Izraelu i USA. Sytuacja jest bardzo poważna, a my możemy spodziewać się wrogości i aktów terrorystycznych na swoim terytorium. Jeśli Polska nie wycofa się z takich działań, zginie wielu Polaków – czy to w działaniach wojennych, czy autobusach, pociągach, imprezach i na ulicach. Czy potrzebne są nam sojusze, przez które Polska w związku z uczestniczeniem w antyirrańskich sankcjach, nie może kupować taniej irańskiej ropy?
Środowiska antywojenne ponad politycznymi podziałami powinny w tych dniach zorganizować demonstrację antywojenną, póki nie jest za późno. Jeszcze wszystko można naprawić. Z punktu widzenia politycznego demonstracja nic nie da, ale zwykli ludzie muszą dać sygnał światu – Polska nie chce tej wojny. Przyszłość jest niepewna: w grudniu Turcja ogłosiła, że kupuje rosyjski system antyrakietowy S 400. Oznacza to, że Turcja przygotowuje się do działań wojennych z USA. USA ustami Donalda Trupa straszą Turcję sankcjami i katastrofą gospodarczą. Scenariusz rozwoju sytuacji jest taki, że po napadzie na Iran wybuchnie długotrwała wojna, do której po stronie Iranu może dołączyć Turcja, Rosja i Pakistan. Uwikłana w wojnę Polska, może stać się celem ataku Rosji, Ukrainy oraz Niemiec. Rosja zniszczy Polskę militarnie byśmy nie stanowili zagrożenia, tymczasem Niemcy i Ukraina, mogą odebrać część naszego terytorium. Czy chcemy katastrofy? Historia zawsze nas uczyła, że w trudnych chwilach zostawaliśmy sami. 
Romuald Kałwa Źródło: niepoprawni.pl
Krótkowzroczność i głupota naszych rządzących jest niebotyczna. Chodzimy na pasku i cieszymy się jak mały piesek z pcheł, że możemy się nazwać "strategicznym partnerem". Za organizację tego przedstawienia w interesie jankesów możemy mieć Paryż w Warszawie czego do tej pory udało nam się szczęśliwie uniknąć. Jak długo jeszcze Izrael będzie bezkarnie zabijał? Dlaczego na najbardziej agresywne państwo na świcie nie nałożono jeszcze sankcji? 
15 01 2019 PO ma swojego Cybę, dlaczego PiS ma nie mieć?...
..J.Owsiak za atak na prezydenta Gdańska na jego imprezie wini plastusie Basi Pieli i  TVP. A jak mówisz TVP – myślisz PiS... 
W mediach internetowych odezwał się L.Wałęsa, o dziwo tym razem bardzo lakonicznie - napisał na TT „Pawle jesteśmy wszyscy z Tobą.” i to wszystko.  Z PO R. Trzaskowski też coś tam coś tam ale tak jakoś pod surdynką. Tylko B. Borusewicz i oficer kulturalny kulturalnego stanu wojennego płk Mazguła pojechali ostro i choć ten pierwszy tylko bezosobowymi okólnikami, ten drugi wprost wini Jarosława Kaczyńskiego. A jak mówisz Kaczyński – myślisz PiS... Tylko onet zdobył się na zadanie pytań ale tylko retorycznych - czy ochrona na scenie zareagowała właściwie i jak napastnik w ogóle tam się dostał. I to było na tyle w internetowym mainstreamie w 2-3 godziny po tragedii. Dziwne? Dziwne, że po ataku na prezydenta Gdańska P. Adamowicza niby jest szum ale go nie ma bo dziwnie milczą liderzy PO, którzy do milczków nie należą i jeśli jest tylko okazja wskoczyć na PiS to jej nie tracą. A tu okazja jest bo wg nich to przecież PiS rujnuje państwo, to PiS zieje nienawiścią do opozycji, PiS kopie przepaście w społeczeństwie!  Ale Platforma Obywatelska wciąż milczy. Schetyna nic, Neumann nic, milczy wygadany Siemoniak i Grabiec, wyszczekane Nitrasy, Szczerby, Tomczyki, Kierwińskie, Kopacz i …..
Zwykli obywatele modlą się za prezydenta Gdańska (nawet pan Timmermans w Brukseli), czyżby oni też przyklękli sobie gdzieś w ciszy  i skupieniu?  Tak sobie pytam choć za kilka godzin i tak będzie wiadomo jaki duch „zstąpił” na nich w modlitwie i natchnął mądrością, że za zamach jest winny Kaczyński i PiS. Milczy również Nowoczesna i jej liderka, no ale akurat jej milczenie jest  raczej  jasne......Zaczęłam R. Cybą bo tak mi się skojarzyło jakoś z wielkim jazgotem  platformersów po zamachu w Łodzi 19.10.2010 r. na PiS-owca Marka Rosiaka ponieważ naprawdę zastanawiające jest dlaczego Platforma Obywatelska  milczy. To dziwne milczenie bo o ile w Łodzi ofiarą zamachu padł zwykły pracownik biura poselskiego posła PiS i w obecności tylko kilku świadków, o tyle w Gdańsku ofiarą zamachowca jest wybrany z listy PO potężny prezydent miasta, szóstego w Polsce pod względem liczby mieszkańców, a sam zamach odbył się w wyjątkowo pokazowy sposób - na oczach  zebranych na koncercie WOŚP tłumów i tysięcy, a może nawet milionów ludzi, oglądających imprezę w telewizji. Komu zależało na takiej gigantycznej i spektakularnej pokazówce i jakie może mieć z niej korzyści? Dlaczego akurat P. Adamowicz padł ofiarą i kto może mieć największy interes w odstawieniu go na jakiś głuchy  tor? Aniołem nie jest, ma sporo za uszami, Bóg wie co jeszcze  i prokuratora na głowie ale żeby aż tak? Oczywiście  może być również tak, że on jest całkiem  przypadkową ofiarą całkiem przypadkowego szaleńca, któremu chodziło tylko o to żeby „zasłynąć”... Nie, przypadki tu nie pasują. Te puzzle nie chcą się tak ułożyć!...
...Zaczęłam Cybą również dlatego ponieważ jego łódzki zamach dość poważnie popsuł Platformie Obywatelskiej wizerunek i tak już  nadszarpnięty np. sposobem traktowania tragedii smoleńskiej, skandaliczną farsą  śledztwa i powoli wyłażącymi na wierzch urokami rządów koalicji PO-PSL i prezydenta Komorowskiego. Te „uroki” spowodowały, że w 2015 r. Polacy w wyborach im wszystkim podziękowali i wybrali sobie nowe władze. Dlaczego nie zepsuć im i Polsce wizerunku? Dlaczego nie skompromitować w Polsce i zagranicą? Niech grillowanie trwa. Tym bardziej właśnie w chwili gdy Platformie w opozycji  poparcie i znaczenie wciąż spada i w kraju i zagranicą, a na wierzch wychodzą afery bardzo ciężkiego kalibru. Z kolei PiS-owskim władzom poparcie i prestiż w kraju i zagranicą rośnie, Polska to już nie kamieni kupa, a na kolanie preparowane przeciwko „PiS-owi” kompromaty są przy tych z czasu poprzednich rządów jak uczniowskie wrzucanie much do kałamarza. Małe podsumowanie tego co powyżej – powody (oczywiście hipotetyczne) już są, hipotetyczny moment też „dojrzał”. Tylko wybór miejsca na pokazowy zamach, wybór ofiary – bardzo wysoko postawionego samorządowca bo prezydenta miasta Gdańska niestety nie są hipotetyczne i są strzałami w 10 by grillowanie Polski podjąć ze zdwojoną siłą i pewnym skutkiem. Pozostała kwestia wykonawcy i nauczenia go „legendy”. Znalazł się, bardzo realny i tak bardzo niehipotetyczny jak skutki jego krwawego dzieła.
Pozostaje czekanie...Na ostatnie puzzle w tej układance. Ktoś może powiedzieć, że jestem brutalna pisać w takim momencie takie rzeczy. Nieprawda. Jestem wstrząśnięta tym co się stało. Jestem przerażona co jeszcze  może się stać. I boję się. Bardzo boję się tego, że powyższe  hipotezy o grillu za chwilę mogą przestać nimi być, a będę niejako zmuszona powiedzieć – „A nie mówiłam???”! Źródło: niepoprawni.pl
Krycha morderstwo Adamowicza to twoja robota!? Za jednym zamachem dwie afery KNF i NBP zostały zamiecione pod dywan!? I bądźcie pewni, że Owsiak z tej tragedii za chwilę zrobi ideologiczny biznes i pranie mózgu. - Tak na Twitterze napisała Pawłowicz: A prezes Kaczyński nadal śpi.
Z forum: A Adamowicz, zamiast pójść na emeryturę, sprzeciwił się tej decyzji i wystartował do koryta... i wygrał. I ma za swoje. Nowe wybory wygra Wałęsa i będzie jak miało być. A zamachowiec ? On już udowodnił całemu światu, w blasku kamer, że jest wariatem. Kilka lat się poleczy w wariatkowie, wyjdzie jako 33 latek, dostanie w nagrodę, na dobry start, bar w Pucku... albo gdzieś w okolicy i nikt nie będzie mu przeszkadzał, nikt krzywo nie spojrzy. Bo w 2025 roku nikt nie będzie pamiętał. Może któryś z was, siedząc latem w Pucku, może Stegnie, czy Jastarni zobaczy nad barem napis "U Stefana", a obok siedzącego pana w tych samych ciemnych okularach..

15 01 2019 Czy Polska doczeka sie refleksji u polityków??
Zdecydowana większość Polaków, (niestety - nie wszyscy) diagnozuje słusznie: Zaprzestańmy mowy nienawiści. Trafnie ujął to K. Cugowski (Do tanga trzeba dwojga - tak PO jak i PIS). Jeżeli nie poprzestaniemy, to nikt nie wygra - przegramy wszyscy, przegra Polska. Funkcjonują dwie "narracje"-dwie filozofie. Są dwa informacyjne kanały i żadna ze stron nie korzysta z tego drugiego, każda jest przekonana o swojej niezaprzeczalnej racji. Po smoleńskiej katastrofie kilka dni było narodowe zjednoczenie, potem zaczęło się "urzędowe" przywracanie porządku na Krakowskim Przedmieściu (przy pomocy buldożerów usuwających palące się znicze i kwiaty). Jedna polityczna opcja nie pozwoliła, by na tej tragedii druga budowała swoją przewagę. Narodowe zjednoczenie poszło w odstawkę, były inne "polityczne" priorytety. Czy teraz będzie inaczej? Sądząc po skandalicznej wypowiedzi Celińskiego i może nieco mniej skandalicznych Tuska i Owsiaka - nie zanosi się na otrzeźwienie i kulturę w polityce. Dam prosty przykład - są nawet bardzo lubiane przeze mnie osoby z najbliższej rodziny, które nie omieszkają przy słusznych, czy też błahych wypowiedziach przeciwników politycznych nazwać ich "piź...lcami". Zresztą dopóki lider PO nie odstąpi od realizacji głównego credo swojej partii: "Ulica i zagranica" - nie ma co liczyć na merytoryczną dyskusję mającą na celu wybranie najlepszej dla Polski i Polaków drogi. Z ostatniej chwili - po wpisie na TT B. Borusewicza - rządzący powinni w ramach refleksji poczuć sie współwinnymi... To się doskonale wpisuje do powiedzenia o belce i źdźble w oku...
Tak zastanówmy się przez chwilę - gdyby po stronie rządzącej był osobnik o mentalności Palikota, który o Lechu Kaczyńskim (po Smoleńsku) napisał:  "Wyleciała nędzna miernota a wrócił wybitny mąż stanu" (może trochę nie te słowa, ale taki dokładnie sens), to co by napisał o śp. Pawle Adamowiczu??? Źródło: niepoprawni.pl
Adamowicz świętym nie był, ale musiał mieć to coś, że przez tyle lat był wybierany na prezydenta Gdańska. Widocznie robił to co chcieli wyborcy, a nie Kaczyński. Kto tak dobrze wyszkolił Stefana W. i na czyje zlecenie działał? To nie były przypadkowe ciosy, zadano je niezwykle precyzyjnie by zabić. Za jednym zamachem dwie afery KNF i NBP zostały zamiecione pod dywan!?
Z forum: To prawda "ciszej nad tą trumna" ale pamiętajmy, że trumna będzie na pogrzebie i wtedy ma być cisza. Poza pogrzebem merytorycznie każdy ma prawo mówić jak jest i jak było. Nie bądźmy obłudnymi hipokrytami jak politycy, którzy jeszcze dwa dni temu stawiali zarzuty kryminalne Adamowiczowi, a dzisiaj mówią o nim wręcz jako o "mężu stanu" - polityczne łgarstwa zostawmy politykom i nie zniżajmy się do ich poziomu. Oni swoją obłudą kalają pamięć śp. Lecha Kaczyńskiego, bo porównują go teraz swoim postępowaniem do Adamowicza - bo merytorycznie można było udowodnić cechy Lecha Kaczynskiego jako męża stanu i że dobrze chciał dla Polski (moze nie zawsze umiejętnie) ale nie da się merytorycznie udowodnić cech Adamowicza jako "męża stanu" i próbują je wmówić na chama, kompletnie nie patrząc na to, że to był antypolak, który z Gdańska już zrobił miasto europejskie (nie polskie), a chciał jeszcze oddzielić wprost Gdańsk od Polski jako Wolne Miasto Gdańsk (to mała część jego "dokonań") - i teraz obłudni politycy stawiają w jednym rzędzie tych dwóch polityków, mówiąc (jak Duda), że "to ich wspólna klasa polityczna" - idzie na wymioty jak widzę takich obślizgłych i bez honoru ludzi jak ci politycy - straszne szambo...
Przez taką obłudę polityków mieliśmy po 89 roku "grubą kreskę" i do dzisiaj zbrodniarze nie zostali osądzeni i wciąż (choć ostatnio mniejsze) dostają wysokie emerytury. Jak by po wojnie stosowano taką obłudniczą retorykę, to do dzisiaj hitler byłby kanclerzem, który miał wizję, jednak nie zdołał jej urzeczywistnić, bo zginął - i ani słowa o jego zbrodniach.
Teraz zginął człowiek i jak to trafnie napisał jazgdyni jako człowieka szkoda, jednak jako polityka już nie. No nie oszukujmy się, nikt z nas nie życzył Adamowiczowi śmierci (w przeciwieństwie do palikota, komorowskiego itp. względem Lecha Kaczyńskiego), jednak nie będziemy po nim płakali, bo trzeba było z nim walczyć w obronie Polski i naszych dzieci, które chciał zdeprawować, trzeba było z nim walczyć na wielu płaszczyznach i nie bądźmy obłudnymi hipokrytami jak politycy, że teraz jakaś żałoba narodowa musi być itd. - przez takie działania polityków znów będą ludzie, którzy (jak kiedyś po śmierci Geremka), tak teraz będą zmuszeni mówić "nie płakałem po Adamowiczu"... - do tego zmusza właśnie ta obłuda polityków. Taka jest brutalna prawda ale prawda choćby najcięższa jest nieporównywalnie lepsza od obłudy i łgarstwa.
13 01 2019 Długi marsz w kierunku V Rzeczypospolitej . Zachód, Wschód i prezes Glapiński / Felieton sobotni Jana A. Kowalskiego
Usłyszeliśmy przecież na obronę tak wysokich zarobków argument: – To nie my, to nasi poprzednicy tak postanowili. – A wy? – należałoby zapytać. – A my, no cóż, skoro się należy za uczciwą pracę…Feliks Koneczny pojawił się w poprzednim odcinku nie bez powodu. Ten największy polski myśliciel społeczny (na równi z Pawłem Włodkowicem) powinien stać się patronem nowej polskiej prawicy – patriotycznej i chrześcijańskiej. A na pewno jest patronem naszej V Rzeczypospolitej. Dopiero lektura jego dzieł o cywilizacjach i o różnicach między nimi pozwala w pełni zrozumieć współczesny świat. Zideologizowaną politykę Komisji Europejskiej i kształt dzisiejszej Polski również. Bo Polska jest terenem, na którym ścierają się wpływy różnych cywilizacji: łacińskiej, bizantyńskiej, turańskiej i żydowskiej. Dla zrozumienia kształtu obecnego państwa, III RP i tej obecnej III i ½, pomocna będzie również jego książka pt. Biurokracja. Profesor Koneczny opisuje w niej fenomen biurokracji; jak tworzy się, jak pączkuje i jak wysysa żywotne soki z państwa i narodu, który pozwolił się przez nią zniewolić. (Sami sprawdźcie, bo ja czytałem prawie 30 lat temu i więcej nie pamiętam J.) Przejdźmy zatem do Polski współczesnej. Widzieliście butę i arogancję w wydaniu prezesa Glapińskiego? Czy jego postawa świadczy o tym, że jest pracownikiem instytucji, której to my, obywatele, jesteśmy właścicielami? No nie. Chyba nawet na moment taka refleksja w głowie Prezesa się nie pojawiła. Zatem wyjaśnijmy, dlaczego się nie pojawiła, posiłkując się naszym patronem, Feliksem Konecznym. Uwaga! Zaczynam. I Rzeczpospolita, do której odwołuje się nasza V, była państwem w pełni ukształtowanym przez cywilizację łacińską. Cywilizacja łacińska, jaką przyjęliśmy z Rzymu wraz z chrześcijaństwem, złagodziła wczesne barbarzyństwo i umożliwiła zaistnienie jedynego w świecie ówczesnym państwa wolnych obywateli. Wcale nie gloryfikuję. Chyba zbyt łatwo to przyszło naszym przodkom, żeby doniosłość tego faktu potrafili zrozumieć i uszanować. Bo zaraz potem (po 200 latach) zaczęli się zachwycać przepychem Wschodu. Niesłużącym niczemu ozdobnym złotym kutasom. Tym wszystkim, co obecnie nazywamy Bizancjum na oznaczenie niepotrzebnego zbytku i luksusu. Zbytek i luksus osłabiają ducha i siłę walki w każdych czasach. Zostaliśmy podbici przez wrogie łacińskiej cywilizacji siły, przez biurokratyczne i zamordystyczne Prusy i rosyjską (turańską) cywilizację stepu. I ulegliśmy na wiele lat, również mentalnie. Odrodzona II Rzeczpospolita już w dużej mierze uległa cywilizacji turańskiej, chociaż resztki myśli łacińskiej w myśleniu o państwie przetrwały. Piłsudski i jego ludzie to jednak była drużyna, a nie stepowa banda. Ale potem Polskę podbiła prąca ze wschodu dzika bolszewicka horda. I zniewoliła na 50 lat. I chociaż teoretycznie mieliśmy państwo, to było ono zorganizowane według wzorców turańskich. Banda najeźdźców podbija dany teren i ustanawia struktury władzy, mające służyć wyłącznie jej interesom i utrzymujące tubylców w poddaństwie.
Po roku ’89 niestety nic w myśleniu o państwie się nie zmieniło. Banda bolszewików nowego typu zreorganizowała struktury państwowe tak, żeby wszystko zostało po staremu. Żebyśmy dalej mieli bandę rządzącą i podbity, grabiony przez nią naród. Aha, i powinniśmy się jeszcze cieszyć, że to nasi nas grabią.
Już rozumiecie? To dlatego prezes Glapiński zaprezentował taką postawę (a minister Gowin niech weźmie głęboki oddech i jeszcze jeden). Bo prezes Glapiński jest najstarszym wojownikiem zwycięskiej bandy, jeszcze z Porozumienia Centrum, i nie będzie mu się jakiś chłystek-minister czy nawet wicepremier odzywał. A gdyby się ktoś pytał, to NBP i on sam jest kompletnie a-po-li-tycz-ny, i ta pani, co kiedyś zupełnie przypadkowo przez kilkadziesiąt lat była działaczką Prawa i Sprawiedliwości, a teraz tak dobrze zarabia, tym bardziej.
Tak nie docenialiśmy komunistów. A tymczasem zaprojektowane przez nich nowe państwo – III RP – to przecież majstersztyk. Zachowali i powiększyli swoje wpływy polityczno-biznesowe, a pretendentom do władzy politycznej, zdobywanej w wyniku wolnych wyborów, pozostawili przygotowane gabinety i wysoko płatne stanowiska. Usłyszeliśmy przecież na obronę tak wysokich zarobków argument: – To nie my, to nasi poprzednicy tak postanowili. – A wy? – należałoby zapytać. – A my, no cóż, skoro się należy za uczciwą pracę…
A my? – myślę tu już nie o Nich, a o nas, podbitych i wyzyskiwanych tubylcach. Jak długo chcemy pozostawać pod władzą tej wrogiej chrześcijaństwu cywilizacji, co to przyszła ze Wschodu i nie chce odejść? Jedno jest pewne. Jeżeli nie pozbędziemy się jej w miarę szybko i nie utworzymy V Rzeczypospolitej, na miarę tej pierwszej, to ta cywilizacja stepu oczywiście przeminie. Zostanie pokonana przez cywilizację śmierci nadciągającą z Zachodu, na której czele stoi Komisja Europejska, równie wrogą naszej łacińskiej cywilizacji. Jan A. Kowalski
PS. Dziękuję Marcinowi Dybowskiemu, szefowi wydawnictwa AntyK (to od anty-komuna) i mojemu niegdysiejszemu koledze z Niepodległości, za wydanie wszystkich dzieł Feliksa Konecznego. Źródło: wnet.fm
09 01 2019 Giertych: PiS planuje konfiskatę majątków za każde naruszenie prawa i to 10 lat wstecz. 
Były wicepremier w rządzie PiS Roman Giertych zamieścił na Facebooku mrożącą krew w żyłach  informację, o przyjętym przez rząd projekcie ustawy, która jego zdaniem sankcjonuje możliwość wywłaszczania każdego przedsiębiorcy. We wpisie zatytułowanym PiSbolszewia dowodzi, że  PiS chce wprowadzić: „konfiskatę majątku przedsiębiorcy za każde naruszenie prawa przez podmiot zbiorowy np. spółkę. Do wykazania naruszenia prawa nie jest wymagane skazanie kogokolwiek za przestępstwo (art.5.3 projektu). Konfiskatę orzeka sąd na wniosek prokuratora również w tym przypadku, gdy przedsiębiorca uzyskał nieświadomie korzyść majątkową z przestępczego działania innego podmiotu (art.9).
Na dodatek pracownicy przedsiębiorcy, którzy doniosą na swoją firmę np. na „niezachowanie należytej staranności” (art.12 pkt.3) podlegają ochronie przed zwolnieniem i mogą uzyskać odszkodowanie od firmy do 1 mln złotych. Prokuratura może już w czasie postępowania wprowadzić ze skutkiem natychmiastowym zarząd przymusowy. Po wprowadzeniu zarządu dopiero sąd zatwierdza decyzję prokuratora. Prokurator może również bez zatwierdzenia przez sąd orzec zakaz zawierania umów, zakaz obciążania majątku, zakaz prowadzenia działalności i wstrzymać dotację lub subwencję. (Art.52)
Uwaga!!! – alarmuje Giertych w swoim wpisie: „Ustawie podlegają partie polityczne!!!!(art.2)”
Podkreśla: „Ustawa dotyczy również czynów popełnionych 10 lat przed jej wejściem w życie!!!(art.30)”. Wejście w życie tej ustawy oznacza koniec prywatnej własności w Polsce. Cały majątek może być w każdej chwili zabrany przez państwo. I to bez udziału sądu – podkreśla Roman Giertych. Jak może działać ustawa o odpowiedzialności karnej podmiotów zbiorowych w odniesieniu do przedsiębiorców? – pyta ponadto były wicepremier w rządzie PiS.
Na poparcie swojej interpretacji  ustanawianych przepisów, Giertych podaje konkretne przykłady. Pisze np. o rolniku kupującym tanie ziarno od osoby, która wyprodukowała je na ziemi oficjalnie przeznaczonej na inne cele i dlatego ta osoba otrzymywała wyższe dotacje. Rolnik nie wie o tej praktyce sprzedawcy. Dowiaduje się o tym jednak pracownik sezonowy tego rolnika. Zwraca się do prokuratury i zostaje „sygnalistą”. Prokuratura sprawdza, że rolnik należy do miejscowego koła PSL. W tej sytuacji sygnalizacja jest traktowana bardzo serio i prokuratura uznaje, że rolnik nie dochował „należytej ostrożności” w relacjach z podmiotem trzecim i uzyskał z tego tytułu korzyść w postaci różnicy pomiędzy ceną rynkową ziarna, a tym tańszym. Prokuratura wprowadza zarząd komisaryczny do gospodarstwa rolnika. Na zarządcę wyznacza kogoś bardziej poprawnego politycznie. Zarządca zajmuje wszystkie konta rolnika oraz przejmuje dotacje, pracowników, księgowość etc. Po kilku tygodniach sąd ma zatwierdzić decyzję prokuratury. Prokurator na mocy zmienionego w tym tygodniu rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości zwraca się do nowego prezesa Sądu o wskazanie „właściwego” sędziego. Prezes wyznacza nowo wybranego przez KRS sędziego. Sędzia akceptuje wniosek prokuratora. Rolnik nie ma dostępu do pieniędzy z przedsiębiorstwa i nie stać go na żadną realną obronę prawną. Po dwóch latach, gdy jest już bankrutem, sąd akceptuje karę za naruszenie ustawy i konfiskuje mu gospodarstwo, które jest sprzedawane przez zarządcę. Gospodarstwo kupuje znajomy zarządcy. Na rolnika jest nałożona grzywna. Z majątku rolnika sąd ponadto nakazuje zapłacić 200 000 złotych sygnaliście. I sprawa jest skończona. Giertych dowodzi, że podobnie może być z właścicielem warsztatu samochodowego, który okazyjnie  kupił tanie części i każdej innej firmy, która bez złych intencji zrobiła taki czy inny „dobry” interes. Pod wpisem kłębi się od komentarzy. Ich najlepszą sumą jest pełen goryczy wpis Marii Onyszkiewicz: A świstak sobie siedzi i sreberka zwija; Siedźcie dalej cicho i głosujcie na PiS…40 % poparcia w sondażach i lęk przed utratą 500+. Źródło: Facebook
To nie prokurator powinien decydować o rozwiązaniu firmy i przejęciu jej majątku przez skarb państwa, a sąd, bo będzie dochodzić do patologi, i dobrze prosperujące firmy zostaną zlikwidowane tylko po to by załatać dziurę budżetową. Nie będą się czepiać firm które ledwo prosperują lub są pod parasolem ochronnym.
Od Wielkiej Rewolucji Francuskiej żaden przywódca europejski, partyjny nie był skazany za korupcję, malwersację tj. sprzeniewierzenie majątku lub pieniędzy, działalność na szkodę gospodarki narodowej.... Karą o ile to można nazwać karą była tylko dymisja. Może nadszedł czas by to zmienić?
Prezydent, Premier, Marszałek Sejmu składają przysięgę na Konstytucje, iż będą dbać o dobro narodu. Zatem obywatel zwracający się o pomoc, załączając dowody, iż został poszkodowany, utracił majątek, wolność na skutek łamania prawa, powinien liczyć na ich pomoc. Jednak zazwyczaj otrzymuje odpowiedź nie mamy kompetencji lub zasłaniają się brakiem odpowiednich przepisów regulujących tok postępowania. Czy nie jest to przejawem buty i arogancji, łamania podstawowych praw zagwarantowanych w konstytucji przez aparat państwowy! Brak panowania nad rzeczywistą sprawiedliwością, wolnością, stosowaniem prawa spowodował że zagubiły się te cechy demokracji u naszych najważniejszych osób odpowiedzialnych za państwo, jego bezpieczeństwo, rozwój, przyszłość. Nie o taką Polskę walczyliśmy, chcemy, aby nasze państwo, postawiło na rozwój nowych technologii, rozwój człowieka....
Z forum: Pincety będą klaskać z radości, tak jak to miało miejsce w czasie tzw. „reformy rolnej”, kiedy to „kułakom” zabierano ich pochodzące z dziada pradziada majątki. Ruska metoda napuszczania jednych na drugich zdaje egzamin. Nie ma co porównywać pincetów z ludźmi z tamtych lat, bo jak mawiał Jurij Andropow: ludziom można zabrać wolność, ale najpierw trzeba dać kiełbasy. No to kiełbasę dostali, a pewnie jeszcze jakieś pęto wpadnie… Dla takich ludzi wolność, ta ideowa, to tylko puste, „lewackie” słowo, bo oni o „silnej ręce”, czyli o szpicrucie marzą. Niemal połowa naszego kraju pokrywa się z mapą zaboru rosyjskiego i niby czasy się zmieniły, ale wyuczona mentalność niewolnika pozostała. Taka, smutna prawda. 
08 01 2019 Horała mówi o… „osiągnięciach PiS w obszarze skromności” – „To kpina i bezczelność”.
No i mamy współczesny chorał gregoriański. Poseł PiS Marcin Horała oburzył większość internautów stwierdzeniem, które wygłosił w kontekście niewiarygodnie wysokich zarobków „przybocznych” prezesa NBP Adama Glapińskiego. – „Warto tę sprawę przeciąć. Może wizerunkowo psuć osiągnięcia PiS, które mamy w obszarze skromności” – powiedział Horała w Polsat News. Próbował też bagatelizować sprawę, twierdząc, że to… jednostkowy przypadek.
– „Osiągnięcia w obszarze skromności ??? Towarzyszu Horała, was to się trzymają przednie żarty, turlam się ze śmiechu” – skomentował jeden z internautów. Pozostali przypominali w swoich wpisach kwoty wysokich nagród przyznane przez Beatę Szydło sobie i ministrom jej rządu. Ale nie tylko: – „Panie Horała, skromność opanowaliście do perfekcji. Te konfetti zrzucane ze śmigłowca rozumiem, że to w ramach akcji charytatywnej”; – „PFN, KNF, NBP, Janów, ławki, nagrody, Kałuża, Karczewski i praca dla idei, Bierecki, Misiewicz, Andruszkiewicz… Wam to się należało”; – „Obszar skromności” – kpina i bezczelność w żywe oczy”.
Horała jednak brnął dalej. – „NBP to niezależny, konstytucyjny organ, w który nie można ingerować”zauważył poseł PiS, co też nie umknęło uwadze internautów. – „Prof. Gersdorf próbowaliście skrócić kadencję, a Glapiński nietykalny? Stosowanie wybiórczo Konstytucji?”; – „Od kiedy PiS przestrzega Konstytucji?”; – „A w TK, SN, KRS można było ingerować? Konstytucyjne nie były?” – pytali oburzeni. Źródło: Twitter
Z forum: Horała to pisowiec modelowy. Jako polityk zajmuje się wyłącznie opowiadaniem bzdur, wybielaniem swoich i dowalaniem opozycji, Oni tam mają całą baterię takich typków, którzy z gęby robią sobie cholewki. Ostatnio bryluje Mosiński, ale specjalistami są też Sasin, Sellin i Karczewski, Standardy wyznaczone niegdyś przez Hofmana i Błaszczaka zostały już dawno przekroczone. Krótko: nie ma takiej bzdury, której Horała by z bezczelnym uśmiechem nie powiedział. Straszny upadek, pomyśleć, że kiedyś poseł to był jednak ktoś
Co tu się obrażać? Pan poseł traktuje nas wszystkich jak ……..idiotów. I po części ma rację, patrząc na ostatni sondaż preferencji wyborczych. PiS poparcie znowu na poziomie 40%. Tego elektoratu nic nie ruszy, żadna afera na niego nie działa! Uważam że było by lepiej gdyby Horała zacytował Szydło i powiedział: „Te pieniądze się jej zwyczajnie należą”. A to owijanie g……a w papierek po cukierku czekoladowym jest zwyczajnie śmieszne. Jaki wniosek można wyciągnąć? Ano taki że PiS-owski wyborca wybaczy ukochanej partii każdą niegodziwość, każdy przejaw korupcji, kolesiostwa i obłudy, każda afera finansowa też zostanie wybaczona! PiS czeka przyszłość jak FIDESZ na Węgrzech.. Węgrzy obudzili się jak ich ukochana partia zrobiła z pracownika niewolnika, A kiedy obudzą się Polacy? I na to pytanie niestety odpowiedzi nie ma. 
Jedynie ślepiec nie zauważy osiągnięć PiS-u w dziedzinie skromności. Na przykład ministrowie rządu Szydło pobierali po cichu tylko drugą pensję, a przecież mogli zażądać trzeciej, czwartej… Asystentka prezesa Grupy Azoty Agnieszka Sorbicka-Krasinkiewicz po awansowaniu jej na szefową departamentu zarabia tylko… 30 tys. złotych. Toż to głodowa pensja! Dygnitarze PiS-owscy rozbili zaledwie kilkanaście samochodów, a mogli w tym czasie skasować co najmniej kilkadziesiąt i nie skorzystali z tych możliwości. Czy nie są to dowody wyjątkowej powściągliwości i ascezy? Niech żyje „dobra zmiana”! 
31 12 2018 Czy sędzia fanatyk może sprawiedliwie sądzić Polaka,katolika
Sędzia orzekająca w sprawę Kaczyński - Wałęsa w koszulce KOD-u? Rzecznik PiS: "Jeżeli to prawda, to powinna być wyłączona z procesu"
Rabin kapelan: Tora pozwala izraelskim żołnierzom na gwałt”...”Gaid Eisenkot, szef sztabu izraelskiej armii nominował naczelnym kapelanem izraelskiej armii pułkownika Eyala Karima, który w przeszłości bronił m.in. prawa żołnierzy do gwałcenia kobiet w czasie wojen.Rabin pytany w 2012 roku o możliwość gwałcenia kobiet w czasie wojny w świetle Tory odparł, że trzeba to traktować tak, jak jedzenie niekoszernej żywności. "Skoro naszym celem jest sukces w wojnie, Tora zezwala żołnierzom na zaspokajanie ich złych żądz, pod warunkiem, że ma to na celu zwycięstwo" - mówił rabin.”.
Jan Hartman „ Ty chamie, polski chamie! „..”Jak ja to znam. Jak ja to znam. Miliony was, chamy, miliony. I co my mamy z wami zrobić? Ale przyjdzie na was czas. A jak nie na was, to na wasze dzieci. Weźmiemy szturmem wasze szkoły, zwabimy was podstępem do teatrów, wyślemy wasze dzieci w świat. I pewnego dnia zniknie ta zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, dławiąca się pychą, jakąż to ona jest „prawdziwą” i „wierną” jest. I narodzi się Polska ludzi przyzwoitych, kulturalnych, wiedzących coś o świecie i zdolnych do myślenia społecznego i obywatelskiego. Brzydzących się okrucieństwem i przemocą. I ja o taką Polskę będę walczył, jak potrafię. Tak pomszczę swojego psa „
Wybrane fragmenty: http://niepoprawni.pl/blog/marek-mojsiewicz/czy-sedzia-fanatyk-moze-sprawiedliwie-sadzic-polakakatolika 
Nie sądzicie, że świat bez Żydów byłby dużo lepszy? To jedyna nacja która żyje tylko z pracy innych. Antysemityzm nie bierze się z powietrza, na niego trzeba solidnie w pocie czoła zapracować. Żydzi byli wypędzani 47 razy w ciągu 1000 lat. Dlaczego tak często i z tak różnych krajów? I mamy odpowiedź skąd bierze się antysemityzm.
31 12 2018 Geniusz nadredaktora.
Adam Michnik użył ostatnio inwektywy wobec Młodzieży Wszechpolskiej co unaoczni nam potrzebę reformy wymiaru sprawiedliwości czyli sędziów. "Bojówkarze o obyczajach faszystowskich" oraz się wyraził był "Tak zawsze postępowali – i postępują – faszyści". O co podała go owa Młodzież do sądu. Czy wygra i dlaczego nie? Wykazać, że faszyści tak postępowali nie zawsze będzie łatwo. Wystarczy jeden przykład, kiedy nie postępowali tak i już. Co innego ten zwyczaj faszystowski. Jest to termin bardzo ogólny i wyrok trzeba z uwaga odnotować. Czy zwyczajem faszystowskim nie jest organizacja demonstracji ubranych na czarno? Odpalanie rac przez posłów Platformy? Postulowanie pomnika światła w Warszawie? Próby rozbijania spotkań red. Stanisława Michalkiewicza? A machanie rękami w czasie przemawiania? Nowa jakość polega na tym, że już nie trzeba się identyfikować z faszyzmem żeby zostać podciągniętym pod faszyzm. Wystarczy gazetę czytać bo i to czyniły faszysty. I tu jest nieograniczone pole do wyzwisk. Ważne jest, żeby odpowiednie osoby w sądach oceniały, co jest zwyczajem faszystowskim i kto. Bo jedno odpalanie rac może być faszystowskie, a drugie antyfaszystowskie. I sędzia będzie to oceniał.
Kaczor ma szanse w następnej kadencji tych niezawisłych sędziów wykreować, co niezawiśle od PO i Merkel będą orzekać. Nawet jego klęska czyli porażka Jakiego zamienia się powoli w tryumf wskutek wyskoków Trzaskowskiego, który kiedyś kreował się na Czaskowskiego. Po wyborach obniżył bonifikatę za zmianę użytkowania wieczystego na własność. Potem jeszcze podniósł opłatę za użytkowanie wieczyste. Potem vice Rabiej skomentował te podwyżki jako walkę z rozdawnictwem. Jakie rozdawnictwo? Ta kasa jest nienależna i ściąganie tego to jest wałek. Pokazali, co będą robić po ewentualnym tryumfie w wyborach. Tak dowalą ludziom, że się nie pozbieramy. Nie tylko przywrócą lewe cysterny z benzyną, ale i z naszego będą im płacić odszkodowanie za te 4 lata,kiedy nie mogły jeździć. Trzaskowski odwołał już remont stadionu lekkoatletycznego Skry i różne inne takie. Obniżkę podwyżki też odwołał bo został zmięszany z błotem m. i. przez Schetynę. Zamęt był spory, bo przy okazji Stefan zwyzywał Dominikę Wielowieyską, że niby pisówa czy coś. Z kolei Jacek Żakowski wypadł z obiegu, komentując sesję rady miasta Warszawy:
– Oglądałem posiedzenie Rady Warszawy. Pokazało, z jakim horrorem będziemy mieć do czynienia, jeśli w 2019 r. wygra opozycja. Kompletny brak szacunku dla reguł demokracji. Blokowanie debaty – powiedział Jacek Żakowski na antenie radia TOK FM. Powinien kojarzyć, że opozycja odwołuje się do tradycji Bloku Demokratycznego 1947. Była to  wspólna koalicja i lista wyborcza Polskiej Partii Robotniczej (PPR), i kilku partii politycznych w Polsce zdominowanych przez PPR. Mieliśmy Związek Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBOWiD), stanowiliśmy za PRL obóz demokratyczny i ta tradycja się odnowiła i propaganda żywcem zerżnięta z tamtych czasów. Na jakim świecie on w ogóle żyje? Ma tak być jak było i bliżej nam do Moskwy niż do USA, jak oświadczył Wałęsa. Co za brak ogarnięcia.Pojawiła się kwestia taka, czy Biedroń będzie trzecim wcieleniem Ruchu Palikota. Najpierw był Ruch Palikota, a w tej kadencji .Nowoczesna. Ugrupowania te łączy zmiana nazwy z usunięciem nazwiska wodza. Palikot był taki chamowaty, miał te swoje odzywki, pokazywał gumowego penisa i dlatego swoje ugrupowanie skompromitował. No to wystawili Petru, który niechcący skompromitował Nowoczesną swoimi wpadkami. Różnice między tymi partiami były pijarowe, jedni bardziej pyskowali, drudzy udawali powagę i ekonomię. Ale Lubnauer a Palikot to jedno i to samo. Nowoczesna się kończy a ileś tam elektoratu kupującego te bzdety zostaje. Nie zmądrzeją przecież? Biedroń może tu być dla nich szansą na kolejną reinkarnację formacji postudeckich. No ciekawe. Źródło: niepoprawni.pl
28 12 2018 Mateusz Morawiecki: w swoim życiu zarobiłem dużo, może nawet zbyt dużo.
Premier Mateusz Morawiecki wyznaje, że nie chciał zostać członkiem rządu Donalda Tuska, bo nie odpowiadała mu filozofia "nicnierobienia". Zapewnia, że nie został premierem dla pieniędzy - stracił na tym finansowo około 100 mln złotych. Przyznał też, że zarabiał w swoim życiu dużo, "może nawet zbyt dużo". - W 1993 r. miałem poczucie katastrofy. Można było chronić rynek, można było restrukturyzować i budować polskie firmy, a nie tylko ulegać liberalnej religii z Zachodu, która dawała doraźne korzyści uprzywilejowanym - ocenił w rozmowie z Piotrem Zarembą w "dzienniku Gazecie Prawnej" okres polskiej transformacji ustrojowej premier Mateusz Morawiecki. Przyznał co prawda, że "zdrowy kapitał zagraniczny ucywilizował wiele mechanizmów rynkowych w Polsce", jednak uważa, że ceną za to była "kolonizacja Europy Wschodniej przez zachodni kapitał". - Chciałem mieć możliwość usprawniania kawałka rzeczywistości - tak premier odpowiedział na pytanie o wybór swojej drogi życiowej, decyzję, by zająć się bankowością. - Nie czułem się Wallenrodem - stwierdził Morawiecki, mówiąc o swojej karierze w prywatnej bankowości. - Jeśli już to Wokulskim. Polska się kompletnie zmieniła. To było przejście od romantyzmu do pozytywizmu. Nie demonizujmy sektora bankowego. Z biegiem lat zmieniał się na lepsze - dodał.
Kontaktowałem się z Jarosławem Kaczyńskim od 2010 r., może nawet od 2009 r. Rozmawiałem z prezesem o sprawach gospodarczych, o pomysłach na naprawę Polski, o systemie bankowym, jak wcześniej z prezydentem Lechem Kaczyńskim - wspominał Morawiecki. Premier przyznał, że otrzymał propozycję wejścia do rządu Donalda Tuska i objęcia teki ministra finansów po Jacku Rostowskim (który odszedł z tej funkcji w listopadzie 2013 r.). - Poważna propozycja rzeczywiście padła. Nie przyjąłem jej. A przecież nie było wiadomo, że Tusk wyjedzie do Brukseli a Platforma tąpnie. Proszę sobie popatrzeć na ówczesne sondaże. Po prostu nie chciałem być w tamtym rządzie - podkreśla Morawiecki. - Spotkałem się wtedy z Jarosławem Kaczyńskim i powiedziałem mu o tej propozycji. On pyta: "Jaka jest pana decyzja?". Ja na to, że odmówiłem. "A to bardzo się cieszę" odparł. Nie zapadły wtedy żadne inne ustalenia - relacjonował "DGP" Morawiecki.
Dalszy ciąg mitu o wrocławskim herosie, który całe swe życie poświecił na walkę ze złem: 
https://wiadomosci.wp.pl/mateusz-morawiecki-w-swoim-zyciu-zarobilem-duzo-moze-nawet-zbyt-duzo-6332342698202753a
Morawiecki coraz to bardziej odlatuje, taki kit wciska i nikt nie reaguje. Jak to możliwe że takie coś premierem zostało. Tusk nie dał się na bajki Mateusza nabrać, to chodził do Jarka i ten jego bajki kupił. To kolejna historyjka wyssana z palca. Prawda jest taka że Morawiecki junior był za słaby dla Tuska by mu powierzyć finanse państwa, przegrał ze Szczurkiem. Od kiedy to lejwoda, patentowany leń, jest pracoholikiem, te typy to mają, że sukcesy innych sobie przypisują, a porażkami innych obarczają, i robią to tak sprytnie, szybko, że trudno się zorientować jaka jest.
Kolaborował jednocześnie z Tuskiem i Kaczyńskim. W restauracji gdzie był nagrywany pokazał swoje prawdziwe oblicze. Jest kłamcą i sprzedawczykiem tak jak tatuś.


28 12 2018 Mateusz Morawiecki – dubeltowy Suski.

Paniczne zażegnywanie kryzysu, jaki grozi w związku z podwyżką cen prądu, to doskonały przykład PiS w pigułce. Fundnęli nam ten horror na koniec roku, nie powstydziłby się go sam Alfred Hitchcock. Można było ustawę przeprowadzić już dawno i przesunąć pieniądze z jednej kieszeni budżetu do spółek energetycznych, gdyby rząd pracował nad nią. To, że dzisiaj do Polaków dotrze wiadomość, że podwyżek prądu nie będzie to guzik prawda, bo szybko ceny dadzą znać o sobie. Nie tylko w samorządach, które obciążone są podwyżkami i dostały już rachunki do zapłaty w przyszłym roku, ale w przedsiębiorstwach, które muszą wpisać cenę elektryczności do kosztów produkcji i usług. Ma być zapis w ustawie o renegocjowaniu cen do kwietnia przyszłego roku. Istny „Miś” Barei na przyszłoroczny Prima Aprilis.
Nagła sesja Sejmu pod koniec roku służy tylko temu, aby przepchać ustawę o cenach prądu. Najpierw nagle spłynął projekt ustawy do Sejmu napisany na kolanie, wielkości dwóch stron, aby tuż przed sesją wpłynęła autopoprawka rządu do własnego projektu, mająca 11 stron. Ile będzie błędów w tej ustawie, można tylko się spodziewać. Zapowiada się  bubel prawny roku, a może nawet kadencji, dziesięciolecia, stulecia, bo Komisja Europejska może nie wydać zgody na zasilanie spółek skarbu państwa.
Mateusz Morawiecki z trybuny sejmowej uzasadniał podwyżkę cen, że to wina  poprzedniego rządu PO-PSL, konkretnie zaś Donalda Tuska, bo nie zawetował szczytu unijnego w sprawie pakietu klimatycznego. Nie trzeba za bardzo się wysilać, aby na stronach prezydent.pl sprawdzić, iż to Lech Kaczyński w 2008 roku ogłosił to „sukcesem polskim”, nie ma zaś słowa o wecie. Zresztą ograniczenie emisji CO2 jest w interesie naszego zdrowia, które jest najcenniejsze dla nas, o tym powinien wiedzieć Morawiecki, który chcąc się kiedyś popisać znajomością fraszki Jana Kochanowskiego, spowodował wybuch śmiechu w internecie. Debatę i zadawanie pytań na sali sejmowej ograniczono do 30 sekund, które nawet nie pozwalają na wyrecytowanie „Na zdrowie” Jana Kochanowskiego. Podwyżka cen prądu jest spowodowana zakupem praw do emisji CO2, a my właśnie go zakupujemy za horrendalne ceny, bo rząd niczego nie robi, aby zmniejszyć zagrożenie dla naszego zdrowia i nie produkować rekordowo CO2.
Dlaczego piszę, że Morawiecki to dubeltowy Marek Suski? Z prostego powodu – „orzeł intelektu” Suski powiedział, że gdyby rząd PO Ewy Kopacz nie zamknął kopalni, które planował, to nie trzeba byłoby importować węgla z Rosji. Otóż rząd PO-PSL nie zamknął żadnej kopalni, a zrobiły to rządy PiS Beaty Szydło i Morawieckiego. Z Suskiego możemy się śmiać, bo to tylko fajtłapa, choć jest szefem gabinetu politycznego Morawieckiego. Ten ostatni jest o wiele groźniejszy, gdyż to Pinokio w każdym wygłaszanym zdaniu.
A za prąd zapłacimy więcej w podatkach i to większych, niż gdybyśmy płacili bezpośrednio. Zapłacimy jednak jeszcze czymś bezcennym, czego uczeń Morawiecki w szkole się nie nauczył – zapłacimy swoim zdrowiem. Nie dość, że dubeltowy Suski, tj. Morawiecki, opróżnia nam kieszenie, to zabiera zdrowie, a niektórym życie – 44 tys. Polaków umiera rocznie z powodu smogu. Waldemar Mystkowski Źródło: koduj24.pl
Dlaczego ja nie wierzę że podwyżki cen prądu nie będzie, na starość zgłupiałem czy co? Jestem elektrykiem i powiem że od lat 80-tych w energetykę inwestuje się minimalne środki, to jest tylko walka o przetrwanie przy maksymalnej eksploatacji. Aż dziw bierze że jeszcze mamy prąd w domach bez ograniczeń. 
Droższy prąd niż w państwach sąsiednich, to odpływ inwestorów krajowych i przede wszystkim zagranicznych, gospodarczy nie regres, tylko katastrofa, to zubożenie Polski na pokolenia. A premiera Morawieckiego obchodzi, dorobił się, kiedy państwo teoretyczne było w rozsypce majątku wartego około 30 mln zł. Dziś piastuje najwyższe stanowisko państwowe i niech powie jaka jest wartość majątku klanu Morawieckich, 100 a może już 200 mln zł, i na tym nie koniec bowiem w finansjerze światowej czeka na niego już intratna posadka.
27 12 2018 Folwark Glapińskiego? Zadziwiające kariery w Narodowym Banku Polskim.
Bank centralny nie chce potwierdzić kompetencji Martyny Wojciechowskiej i Kamili Sukiennik, najbliższych współpracownic prezesa NBP Adama Glapińskiego, tymczasem kompetencje te nie odpowiadają pełnionym obecnie przez obie urzędniczki wymagającym obowiązkom, ani … dyrektywom UE. Mimo tego obie są sowicie nagradzane.
Z forum: Przedszkolanka z grupy "Muchomorki" oraz magister rosyjsko- ukraińskiej filologii zarządzają imperium Glapińskiego, który jak widać ma problemy nawet w pracy, aby powstrzymać swe chucie na wodzy.
Martyna Wojciechowska pracuje w NBP od 11 lat, ale jej kariera przyspieszyła, kiedy szefem banku centralnego został Adam Glapiński, bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego od lat 90. W sierpniu 2016 r. dostała awans dyrektorski. Obecnie jako szefowa Departamentu Komunikacji i Promocji NBP zarabia ok. 65 tys. miesięcznie (wraz z premiami, dodatkowymi dochodami i bonusami). Dla porównania – jak podaje portal „Wyborczej” – prezes NBP Marek Belka dostawał w sumie ok. 57 tys. zł miesięcznie. Dodatkowo Wojciechowska zasiada jako przedstawicielka obecnego prezesa NBP w radzie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Dziennikarze „Wyborczej” na próżno wysyłają do NBP szczegółowe pytania o jej awans, zarobki i wykształcenie. Z Internetu wiadomo, że ma magisterium z filologii rosyjsko- ukraińskiej.
Kamila Sukiennik jest dyrektorką gabinetu Glapińskiego i zasiada w radzie nadzorczej Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych (KDPW). W KDPW wymagania wobec zarządu i rady są wyjątkowo wysokie ze względu na specjalistyczną działalność na rynku finansowym. Co więcej, wśród aktów prawnych, które regulują działanie KDPW, jest dyrektywa unijna z lipca 2014 r. w sprawie centralnych depozytów papierów wartościowych. Wiadomo z niej, że od członków i członkiń Krajowego Depozytu należy oczekiwać „kompetencji, doświadczenia oraz znajomości podmiotu i rynku”. Tymczasem w sprawie wykształcenia Sukiennik NBP także milczy. A dokładniej zapewnia jedynie, że „przez kilkanaście lat zajmowała się zagadnieniami, które umożliwiły jej zdobycie doświadczenia, umiejętności oraz wiedzy z zakresu zarówno zagadnień funkcjonowania spółek prawa handlowego, instytucji administracji publicznej, banku centralnego, w szczególności sposobu i zasad funkcjonowania rynków finansowych”. Z mediów społecznościowych wiadomo natomiast, że studiowała zaocznie reklamę w Wyższej Szkole Promocji. Z kolei biuro prasowe KDPW w mailu do „Wyborczej” wyjaśniło, że od 2005 r. urzędniczka „stopniowo podnosiła swoje kwalifikacje i zajmowała kolejne stanowiska służbowe”. Tyle, i tylko tyle. Jak sprawdzili dziennikarze „GW”, Sukiennik  była zatrudniona w … Polkomtelu, w czasach gdy  Glapiński był szefem operatora sieci Plus w latach 2007-08. Sukiennik była wówczas jego asystentką.
Powołanie Sukiennik do rady może oznaczać złamanie dyrektywy unijnej. A KNF, który stoi na straży przestrzegania tych przepisów, może mieć problem  z „autoryzacją” KDPW, musi bowiem m.in. zaakceptować decyzje personalne w Depozycie. Tylko taka „autoryzacja” pozwoli spółce uzyskać pozwolenie na świadczenie europejskich usług jako centralny depozyt papierów wartościowych. Tymczasem, chociaż Sukiennik została powołana jednogłośnie (!) do rady nadzorczej KDPW uchwałą z czerwca 2017 r., to do dzisiaj KNF autoryzacji nie wydał. Jeśli Komisja uważa, że Sukiennik nie spełnia wymogów dyrektywy, to powinna wystąpić do KDPW o zmianę na tym stanowisku, ale tego nie czyni – czytamy w portalu. Rzecznik prasowy KNF Jacek Barszczewski potwierdził jedynie, że proces autoryzacji się toczy, a dotyczy on także składu rady nadzorczej i zarządu KDPW. Co ciekawe, w czasie gdy Sukiennik znalazła się w KDPW, szefem Komisji był Marek Chrzanowski, protegowany prezesa NBP Adama Glapińskiego i główny bohater afery korupcyjnej KNF. 
Źródło: wyborcza.pl
Żony, kochanki, córki, synowie i krewni polityków pasą się za nasze, i to dotyczy wszystkich bez wyjątku. 
26 12 2018 Polska zapłakaną niewolnicą Unii, powiedział dzisiaj biskup Zawitkowski.
Trafił w sedno. Bp Józef Zawitkowski, pseud. ks. Tymoteusz (ur. 23 listopada 1938 r.) – biskup pomocniczy warszawski w latach 1990-1992, biskup pomocniczy łowicki w latach 1992-2013, obecnie biskup senior diecezji łowickiej, poeta, kompozytor (m.in. autor znanych pieśni kościelnych Panie dobry jak chleb oraz Abyśmy byli jedno, składał dzisiaj życzenia wiernym za pośrednictwem Radia Maryja. Wyraził żal z powodu obecnej sytuacji w Polsce. Zrekapitulował, że Polska była kiedyś służebnicą Boga, a dziś jest tylko zapłakaną niewolnicą Unii. Poeta i gorący patriota, trafił w sedno. Tak to jest, gdy wspaniałe wartości chrześcijańskie zamienia się na drobne szwindle europejskie (rzekome dopłaty, dotacje i granty dla niektórych - kosztem godności i wysiłku całego narodu).Biskup był niedawno ciężko chory, przez miesiąc znajdował się w śpiączce, dziś dziękował wszystkim za modlitwy o uratowanie życia, ale jednocześnie wskazywał, że zapewne jego egzystencja dobiega kresu. Tym więcej należy doceniać przenikliwość i odwagę jego oceny polskiej sytuacji. Nie zajdziemy zbyt daleko "negocjując" z szalbierzami i oszustami w Europie i na świecie.
Parę cytatów z homilii bp. Zawitkowskiego:
"Boga trzeba słuchać, a nie ludzi. Wtedy zbyteczną będzie ustawa o aborcji, o eutanazji. Wystarczy „Nie zabijaj”. Nikogo i nigdy. Reszta jest od diabła. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni. (Mt 7,1) Wierzącym nie trzeba ustawy, wystarczy sumienie. Trzeba rozliczyć afery, złodziejstwa bezbożnych, ale wystarczyłoby przykazanie: „Nie kradnij”. Nikogo nigdzie i nigdy. Zło trzeba rozliczyć do ostatniego szeląga. Ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie (por. Mt 5,18). Pan Bóg powiedział do nas „Nie cudzołóż”. Byliby ludzie piękni urodą czystego serca i czystych oczu, i czystą miłością, ale myśmy poplątali miłość z łajdactwem, małżeństwo z partnerstwem i tym grzechem zgnije współczesny świat".
"Chcemy sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Polacy – mądrzy, bogaci i pobożni – popadli w niewolę, a Polskę wymazano z mapy Europy. Odpowiedź jest prosta: bośmy byli głupi i chwaliliśmy się naszymi grzechami – dumnym liberum veto, kłamstwem, warcholstwem, zdradą, złodziejstwem, pogardą dla chłopów, pychą i głupotą. Nie słuchaliśmy proroków, kiedy ks. Piotr Skarga wołał wobec króla, senatorów i dworu: „Nierządem Polska stoi! Lecz gdy się nie spodziejecie, pogruchoce was Pan Bóg, jako ten gliniany garniec!”".
"Często mówię w kościele słowa: pobożny i bezbożny. Za to drugie słowo obrażają się na mnie. Pobożny to ten, który żyje po Bożemu. Bezbożny żyje tak, jakby Boga nie było. Bezbożnym jest lepiej. Nie modlą się – bo nie ma Boga. Nie nawracają się – bo nie mają grzechu. Nie kłamią – ani w radiu, ani w telewizji. Nie kradną – czasem, tylko defraudują, ale afera nigdy się nie wyda, bo bezbożnych wspomagają bezbożni. Pani minister obroni pana ministra. Stąd w człowieku wierzącym może zrodzić się bunt, przecież Tobie, Boże, zaufałem, a Ty przyrzekłeś, że będziesz mi Ojcem".
"Nie mogą bezbożni uczyć nas wiary, nie mogą łajdacy uczyć moralności, nie mogą przestępcy stać na straży prawa. Prawnicy, uporządkujcie to! (…) Przychodzą czasy bezbożnych rządów nad światem. Będą bezbożne konstytucje, wszechmogące będą referenda, bezbożne będą współczesne Babilony i sądy. (…) A słuszność będą mieli ludzie zieloni na drzewach, którzy bronić będą owadów i płazów, patrząc jak giną dzieci. Czułość do zwierzątek będą posiadać w stopniu doskonałym i usprawiedliwiać będą zabójstwo nienarodzonych".
"Przysięgałem z Konopnicką i Nowowiejskim: "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz", teraz sami sobie naplujemy. Nie będzie uchodźca rządził w moim domu, bo przysięgałem, że: "Twierdzą nam będzie każdy próg, tak nam dopomóż Bóg!" Więc przysięgi nie zmienię. A gdyby ktoś w moim domu krzyż zdjąć usiłował i dzieci nam germanił, to ten nie jest z Ojczyzny mojej. Dajcie nam żyć, pracować i modlić się spokojnie w rodzinnym domu, gdzie Panem jest Jezus, a Królową Jego Matka". Źródło niepoprawni.pl
24 12 2018 Marzenia do spełnienia.
Wśród adresatów serdecznych życzeń świątecznych w tym roku  nie powinno zabraknąć  partii aktualnie nam rządzącej. Bo to jej właśnie zawdzięczamy najbardziej okazały  prezent pod choinkę, który władza w swej łaskawości  ofiarowała  wszystkim – bez wyjątku –rodakom. Nie wzrosną – mianowicie – rachunki za energię elektryczną! Nikomu! Nawet obywatelom gorszego sortu! Pan premier publicznie dał na to swoje słowo, więc chociaż w koncernach energetycznych nic na razie o tym nie wiedzą, sugerując, że to tylko |informacja medialna”, podwyżek –  zdaje się – jednak nie będzie.
Dzięki partii aktualnie rządzącej o ponad trzech lat żyjemy bowiem – co przypominam na wypadek, gdyby ktoś nie zauważył – w fantastycznym kraju. Rynek wciąż wprawdzie mamy „wolny”, ale  o tym, co i komu  wolno, decyduje jednak partia właśnie, w osobie prokuratora generalnego. Więc wystarczy słowo pana premiera (lub raczej pana prezesa), i szefowie Tauronu czy innej Energi dokonują rachunku sumienia, z którego wynika, że podnoszenie cen się im – zwyczajnie – nie opłaca. Można? Można! Wystarczyło odkurzyć starą, sprawdzoną w epoce marksizmu-leninizmu definicję , w myśl której „wolność, to zrozumienie konieczności”. A konieczność dziejową mamy aktualnie taką, żeby prąd nie drożał, przynajmniej do wyborów. Więc pewnie nie podrożeje.
Tak więc – żyjemy tu sobie jak w bajce, i wcale nie chodzi o to, że gospodarka nam rośnie, a kasy w budżecie mamy tyle, że wystarczy i na repolonizację mediów, i  na budowę wielu tysięcy pomników równie pięknych, jak ten na  stołecznym Placu Piłsudskiego. To też, ale największy powód do dumy formacji rządzącej, to okoliczność, że nad Wisłą każdemu mogą się  teraz spełnić najskrytsze, zupełnie dotąd nierealne marzenia. Dzięki „dobrej zmianie” nie trzeba z tym nawet  czekać do Gwiazdki. Bo pokażcie drugi taki kraj, gdzie –jak się komuś zamarzy kupić sobie bank, to może. Normalnie, idzie i sobie kupuje. Za złotówkę. Jeszcze niedawno, żeby w dekadę uzyskać na interesach  w bankowości jakieś 70 mln złotówek i bezpiecznie  ulokować  za granicą, trzeba jednak było wyłożyć te 70 tys.  pożyczonych dolarów. Teraz wystarczy złotówka.
A już na  stację radiową, to w ogóle nie trzeba żadnego wkładu własnego. Wystarczy  kredyt. Parę razy większy, niż cena wywoławcza, bo teraz władza (bank był państwowy) ma   zaufanie do człowieka.Tych kredytów zresztą  nie trzeba spłacać. Serio. Pożyczasz, a potem nie oddajesz  i… i nic. Takie rzeczy, to tylko nad Wisłą. Nie ma drugiego takiego państwa na świecie, w którym banki nie upominają się o pożyczoną kasę. No ale po repolonizacji nasze instytucje finansowe suwerennie odmawiają udziału w brutalnych praktykach liberalnego kapitalizmu. Klient nie  oddaje – jak – na przykład – pan rzecznik CBA? Widocznie ma kłopoty. W takim razie nie wypada dręczyć człowieka bezsensownymi  monitami. Inna sprawa, że po co narażać się w biznesie, skoro o posadę, eksponowaną i dobrze płatną, nigdy nie było tak łatwo, jak dotąd. Kariera w biznesie, mediach, administracji państwowej, ba, dyplomacji nawet, jest teraz na wyciągnięcie ręki. Dla każdego. Mało tego – firmy, banki, urzędy i placówki same dopominają się o młodych, zdolnych absolwentów, jak ostatnio o syna szefa CBA. Ale szansę u kadrowych „dobrej zmiany”  mają też osoby bez szczególnego wykształcenia. Nie matura, lecz chęć szczera w zupełności wystarczy. Zamarzy sobie jakaś miła panienka po wieczorowej rusycystyce albo kursach maszynopisania, o dyrektorskim gabinecie w PKO lub Azotach, i za chwilę już ma pieczątkę, wizytówki,  służbowe auto i pensję z minimum czterema zerami. I muszą się jej słuchać mądrzy eksperci z różnymi tam „dr” a nawet „prof.” przed nazwiskiem. Można prosić o co się chce i – przeważnie – się dostaje. Tyle tylko, że zamiast pisać list do Mikołaja, trzeba się raczej postarać o dostęp do „ucha prezesa’ (i nie chodzi tu, bynajmniej, o popularny serial na Showmaxie). No i być obywatelem „lepszego sortu”. Bowiem łaska prezesa, podobnie jak przychylność świętego z workiem prezentów, dotyczy wyłącznie dzieci grzecznych oraz w  Mikołaja ( znaczy –  prezesa) wierzących. Spokojnych Świąt. Bożena Chlabicz-Polak Źródło koduj24.pl
19 12 2018 Czy rządzą nami wyłącznie matacze i oszuści?
Mnożące się ostatnio  podejrzenia, zarzuty i oskarżenia pod adresem osób sprawujących władzę upoważniają do podobnych wątpliwości. Wiosną tego roku,  prominentny poseł Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski zapytał z mównicy sejmowej obydwu panów Morawieckich – premiera i jego ojca : „Panie premierze stawiam publiczne pytania, czy pan jest skorumpowany? Czy pan wpłacał ze swego banku dotacje dla dzieci pod warunkiem, że pieniądze zostaną przekazane na rzecz pańskiego ojca?”  Chodziło o sprawę opowiedzianą przez ks. Tomasz Jegierskiego, dotycząca wydarzeń z 2013 roku. Wówczas, asystent posła Kornela Morawieckiego Marek P. miał zaproponować mu wsparcie m.in. ze strony Wielkopolskiego Banku Kredytowego (BZ WBK), którym zarządzał obecny premier Mateusz Morawiecki. Warunkiem owego wsparcia miała być wpłata 96 tys. złotych na rzecz Kornela Morawieckiego i jego organizacji Solidarność Walcząca. 5 stycznia 2013 roku Kornel Morawiecki odebrał ponoć te pieniądze, a na żądanie księdza pokwitował je jako pożyczkę, na co przedstawił zdjęcie pokwitowania z podpisem obecnego lidera Wolnych i Solidarnych. Sam Kornel Morawiecki sprawie konsekwentnie zaprzecza, przekonując że Ks. Jegierski wszystko zmyślił, dokument to fałszywka, a sama afera jest próbą szantażu, co zgłosił do prokuratury. Teraz w mediach „kursuje” informacja o postawieniu zarzutów karnych oszustwa Markowi P.. Zdaniem śledczych z wrocławskiej Prokuratury Regionalnej miał on zdefraudować pieniądze, jakie miały zostać przekazane przez fundację “SOS dla życia” prowadzoną przez księdza Tomasza Jegierskiego. Wiele wskazuje na to, że pieniądze jednak zostały przez ks. Jegierskiego przekazane na rzecz stowarzyszenia Solidarność Walcząca.  W marcu tego roku pokazał wydruki z rachunku bankowego fundacji, potwierdzające dwukrotną wypłatę po 48 tys. złotych oraz twierdzi wprost, że do przekazania pieniędzy doszło 5 stycznia 2013 roku w siedzibie Stowarzyszenia „Solidarność” Walcząca we Wrocławiu. Otrzymał tam pokwitowanie podpisane przez Kornela Morawieckiego, które mówi o pożyczce. Ale Kornel Morawiecki oznajmił, że nie jest Jegierskiemu nic winien, a samo wezwanie do zwrotu pieniędzy to próba szantażu. Złożył zawiadomienie do prokuratury, a funkcjonariusze ABW przedstawiają dziś duchownego jako szantażystę.
W ostatnich dniach doszło do konfrontacji Marka P. z księdzem Jegierskim, jednak prokuratura we Wrocławiu milczy w tej sprawie.  Decyzja o postawieniu zarzutów defraudacji pieniędzy Markowi P. pozwala podejrzewać, że sprawy nikt „drążyć nie będzie” i asystent Kornela Morawieckiego zostanie zwykłym kozłem ofiarnym. Źródło: CrowdMedia
Czy rola jaką pełni tatuś premiera Morawieckiego w GetBack, jest podobna do tej jaką pełnił syn Tuska w Amber Gold? No i kiedy wreszcie Kornel Morawiecki rozliczy pieniądze otrzymane ze zbiórek na Solidarność Walczącą? Od kilku lat zadaję sobie pytanie czy Kornel Morawiecki szefuje grupie trzymającej władzę w Polsce
Dziś w Polsce rządzi najgorszy element społeczeństwa, cwaniacy, hochsztaplerzy, i złodzieje. Nie znam polityka, który dorobił się uczciwą pracą.
Dla przykładu Terlecki to spec od butaprenu, pasty do butów, Kornel Morawiecki zna się jak nikt inny na trawce, obaj to złote dzieci PRLu hipisi. Zaś Frasyniuk to miłośnik TIRów, a Bierecki SKOKów. Prawo tworzy zasłużony prokurator z PRLu Piotrowicz.

Czy tak musi być zawsze? Każda partia czy koalicja rządząca w Polsce robi w połowie dobrze i w połowie źle. PiS też tak właśnie robi. Dobre jest to, że odsuwa od władzy złych, skorumpowanych, skompromitowanych funkcjonariuszy państwa. Złe jest to, że w ich miejsce powołuje funkcjonariuszy, którzy będą tak samo źli, skorumpowani i się tak samo skompromitują. Takie błędne koło przetacza się przez nasz biedny kraj już któryś raz. 
15 12 2018 Czego się boi władza.
Na sobotniej konwencji PiS zaprezentował swoją listę strachów. Sondaże są jednoznaczne i bezlitosne: pokazują zjazd PiS-u. Partia rządząca wciąż jest na czele stawki, ale ścigająca ją konkurencja po aferze KNF szybko skraca dystans. Najwyraźniej do wielu wyborców spoza ścisłego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości dotarło, co naprawdę reprezentują sobą ludzie, którzy dorwali się w Polsce do władzy.
Siedem plag spadło na PiS przed wyborami 2019. Szantażowanie prywatnych przedsiębiorców przez wysokich urzędników państwowych, wymuszanie od nich haraczy, grożenie im przejęciem ich firm, uchwalanie ustaw, które mają takie przejęcia ułatwiać, rozdawanie synekur synom, małżonkom i pociotkom dygnitarzy – wszystko to znaliśmy dotąd z artykułów prasowych opisujących rzeczywistość polityczną w egzotycznych dyktaturach i państwach mafijnych. Wydawało się, że takie rzeczy to tylko w Wenezueli, Rosji i Nikaragui, bo przecież nie w państwie demokratycznym i praworządnym, należącym do Unii Europejskiej… Okazało się jednak, że i owszem, w środku Europy takie patologie też są jak najbardziej wyobrażalne. Gdy ta prawda przebiła się do świadomości obywateli – zaczął się zjazd notowań rządzących. Na pół roku przed wyborami europejskimi i na rok przed wyborami do polskiego parlamentu. Fatalna koincydencja. Gorszy timing właściwie trudno sobie wyobrazić. W tym samym czasie opinia publiczna jest bombardowana kolejnym doniesieniami o patologiach i przypadkach pedofilii w szeregach kleru – i tłumnie wali na demaskatorski film pod tym właśnie tytułem. Wprawdzie partia rządząca i Kościół to formalnie dwie oddzielne instytucje – ale przyjęcie katolicyzmu na PiS-owskie sztandary i wejście w polityczną symbiozę z duchowieństwem i Radiem Maryja sprawia, że wizerunkowe kłopoty Kościoła też są dopisywane do rachunków szeroko rozumianego obozu władzy. A jeśli dodamy do tego jeszcze powszechny niepokój towarzyszący oczekiwanym podwyżkom cen energii elektrycznej, mamy już przedsmak katastrofy i zapowiedź politycznej zmiany warty jesienią 2019 roku.
Okręt PiS próbuje wypłynąć na spokojniejsze wody PiS pilnie potrzebował więc cudu, który by odwrócił uwagę wyborców od afer i podwyżek cen, zmieniając dynamikę wydarzeń politycznych. A ponieważ cud sam z siebie nie chciał nadejść, sprawę wzięli w swoje ręce spece od PR-u z partii Kaczyńskiego, próbując przejąć inicjatywę. Nie można im odmówić talentów. Dzięki nim Prawo i Sprawiedliwość wydaje się odzyskiwać sterowność. Już nie jest tylko wrakiem, który chaotycznie i bezwolnie kołysze się na falach w oczekiwaniu, aż wiatr i prądy morskie rzucą nim o skały. Czy jednak wystarczy mu sił i czasu, by wyrwać się ze sztormu i wrócić na spokojniejsze wody?
Najpierw polityczni macherzy Kaczyńskiego postarali się rozbroić w tym tygodniu mniej groźną z bomb, jaką był opozycyjny wniosek o wotum nieufności dla premiera. Dokonali manewru wyprzedzającego, każąc premierowi złożyć wniosek o wotum zaufania, który był rozpatrywany jako pierwszy. Dzięki temu Morawiecki mógł się zaprezentować w pełnej krasie i w blasku jupiterów, czarując naród elokwencją, zaś debata nad wnioskiem opozycji stała się w gruncie rzeczy bezprzedmiotowa. W dodatku została zepchnięta na późny wieczór w piątek przed weekendem, gdy większość obywateli  ma lepsze zajęcia niż oglądanie transmisji z Sejmu. Ciąg dalszy PiS-owskiej kontrofensywy nastąpił w sobotnie przedpołudnie, gdy wierchuszka partii zebrała się pod Warszawą na pierwszej konwencji po wyborach samorządowych. Impreza była ponoć planowana od dawna, ale najnowsze wydarzenia wywarły wyraźny wpływ na jej przebieg i charakter. Słuchając wystąpień liderów obozu władzy, można było sporządzić ranking kwestii stanowiących ich zdaniem największe zagrożenie dla notowań PiS.
Lista strachów PiS

Strach pierwszy – afera KNF. Jej ranga manifestowała się w fakcie, że żaden z mówców nie wspomniał o niej ani słowem, tak jakby jej nie było. To niesamowite. Kraj jest wstrząsany kolejnymi skandalami i sensacjami, kamery i komputery dziennikarzy rozgrzewają się do czerwoności – a PiS nic. Ani słowa. Sprawy nie ma, więc nie ma tematu. To oczywiście celowe przemilczenie. Partia Kaczyńskiego przez długi czas narzucała Polsce tematy debaty. Ostatnio jednak straciła inicjatywę. Wymowne milczenie na temat KNF jest próbą jej odzyskania. Naród ma dyskutować o tym, co jest wygodne i pożądane z punktu widzenia PiS.
Strach drugi – groźba polexitu. Spindoktorzy władzy najwyraźniej doszli do wniosku, że wyborcy nie na żarty przestraszyli się perspektywy wykluczenia czy wyjścia Polski z Unii. Dlatego wszyscy mówcy z premierem na czele usilnie podkreślali, że Polska jest częścią Europy i o  żadnym polexicie nie ma mowy. Nie przypadkiem Mateusz Morawiecki przywołał fakt, że był swego czasu konsulem honorowym Irlandii. I nie przypadkiem Beata Szydło mówiła o „naszej wspólnocie europejskiej” i deklarowała, że „jesteśmy europejską rodziną”. Ta sama Beata Szydło, która trzy lata temu jako premier kazała usunąć flagi unijne z budynku rządu…
Strach trzeci – wizerunek obozu władzy jako zbiorowiska targanego wewnętrznymi konfliktami, rozrywanego ambicjami i rywalizacją o wpływy oraz schedę po starzejącym się wodzu. Dlatego konwencja miała być demonstracją jedności, by wszyscy zrozumieli, iż PiS to – jak w wierszu Majakowskiego – dłoń milionopalca w jedną pięść zaciśnięta. Na konwencji byli wszyscy, nawet odsunięta na boczny tor Beata Szydło, która przemawiała zaraz po Mateuszu Morawieckim. Wcześniej plotkowano, że premier ma do niej bardzo krytyczny stosunek, zaś ona ma do niego żal o zajęcie jej miejsca. W sobotę nie było tego widać. Nie było też widać animozji między premierem a ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą, którego Morawiecki zaanonsował ciepło i serdecznie, zapowiadając, że zaraz „będzie mówić Zbyszek”. Nie pan minister, a właśnie „Zbyszek”. Choć oczywiście warto odnotować, że Zbyszek mówił jednak po Jarku (Gowinie). W końcu trzeba przestrzegać hierarchii i kolejności dziobania. I to właśnie Jarkowi przypadło w udziale zaszczytne zadanie ogłoszenia, że podwyżek cen prądu nie będzie.
Po spotkaniu z PiS-em warto sprawdzić kieszenie
– Wyciągamy rękę do naszych konkurentów – deklarował Morawiecki. Możemy się oczywiście spierać, ale niech to będzie spór na programy, a nie kłamanie. Nie bardzo wiadomo, do kogo ten postulat adresował. Pewnie do siebie samego, bo przecież zaledwie minutę wcześniej, w tym samym wystąpieniu, skłamał, że Platforma Obywatelska w Warszawie uniemożliwia przekształcenie użytkowania wieczystego we własność (przypomnijmy: PO wycofała się tylko z populistycznego pomysłu przyznawania warszawiakom nadzwyczajnych bonifikat i zrównała poziom ulg z tym, który PiS ustawowo wprowadził w całym kraju). A jeśli chodzi o to zaproszenie wystosowane przez Morawieckiego do konkurentów, to po doświadczeniach afery KNF i po ustawie o przejmowaniu banków za złotówkę namawiałbym ich, by obmacali kieszenie. Gdy PiS mówi, że wyciąga rękę, warto sprawdzić, czy portfel jest na miejscu. Wojciech Maziarski. Źródło koduj24.pl
Dobra Zmiana to Dojna Zmiana i i niezwykle Droga Zmiana. Ale to mafia vatowska podnosi ceny energii, chleba, masła, mięsa i leków? Było drogo, będzie jeszcze drożej, bowiem premier Morawiecki obiecuje nam warunki życia takie jak na zachodzie. Warunek musimy zapi....za miskę ryżu. To chyba najlepszy komentarz do ostatnich trzech lat rządów Pogardy i Sprzeniewierzenia w Polsce.
Siedem grzechów głównych Kaczyńskiego: pycha, bo uważa, że prezes PiS ma zawsze rację;chciwość, bo pożąda rządów absolutnych; zazdrość, bo zazdrości innym władzy; łakomstwo, bo jak zdobędzie władzę, to zechce zawładnąć naszymi sumieniami w myśl jedynie słusznej ideologii i lenistwo, bo pomimo ponad dziesięciu lat Polski w Unii nie poznał unijnych mechanizmów i przepisów. Czasami mam wrażenie, że prezes PiS postępuje w myśl zasady Im gorzej dla kraju, tym lepiej dla PiSu.
14 12 2018 Senator Bierecki kręci albo cierpi na niepamięć wsteczną.
Jeszcze w środę  pan senator z pełną nonszalancją przekonywał dziennikarzy, że nie był przesłuchiwany w sprawie afery SKOK Wołomin i dodał przed kamerami TVN24, że nawet „Z przyjemnością się zjawię, bo na pewno mam wiele do powiedzenia”.  Mleko się jednak rozlało, bo  szef Prokuratury Krajowej Bogdan Święczkowski poinformował nagle, że senator PiS był wcześniej przesłuchany. Dopiero wtedy Bierecki  „uzupełnił” swoją wypowiedź. Przyznał, że do przesłuchania doszło „chyba w 2016 roku”. „Wczoraj pytanie było, czy byłem przesłuchiwany po zatrzymaniu i przedstawieniu zarzutów kierownictwu KNF, wtedy odpowiedziałem, że nie” – tłumaczył pokrętnie dziennikarzowi TVN24. Dodał, że przesłuchanie dotyczyło „sprawy, w której zostały przedstawione zarzuty kierownictwu KNF”. Obok wielu innych podejrzeń, to nie jedyna niekonsekwencja i niejasność w dość oszczędnej argumentacji pana senatora, dlatego Platforma Obywatelska chce odwołania go z funkcji przewodniczącego komisji budżetu i finansów.
Senator PO Leszek Czarnobaj tłumaczył podczas konferencji prasowej, że senator Bierecki to „ważny element całej afery SKOK i nie powinien piastować takiej funkcji”. Dodatkową niechęć wobec Grzegorza Biereckiego wzbudziła jego cyniczna wypowiedź na temat napadu na byłego wiceszefa  KNF – Wojciecha Kwaśniaka. Powiedział dziennikarzom, że co prawda, nie zna przyczyn tego zdarzenia, ale „to nie jest tak, że bandyta zawsze bije tego dobrego”.
Źródło: gazeta.pl
Wojciech Sadurski: Senator Bierecki: oszczędności 5,5 mln zł, 1,3 mln USD, 1,5 mln EUR, obligacje skarb. 11 mln zł, udziały 5 mln zł, dochody z udziałów : 3,3 mln zł, dochody z członkowstwa w zarządach 3 mln zł rocznie. Założone przez Biereckiego SKOK-i: straty ponad 4 mld zł. Jakieś pytania? Bierecki za zasługi na rzecz ruchu spółdzielczego w 1999 został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. W 2007, za zasługi na rzecz przemian demokratycznych, odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a w 2017 – Krzyżem Wolności i Solidarności.
Internet pamięta: Przejął na własność część systemu SKOK. Kampania Grzegorza Biereckiego jest pod wieloma względami bezprecedensowa. Pierwszy raz w wyborach do parlamentu kandyduje urzędujący szef dużej instytucji finansowej. W tym przypadku największej w Polsce organizacji parabankowej – zrzeszającej ponad 2,2 mln członków, dysponującej 1852 placówkami w całym kraju i posiadającej (na koniec 2010 r.) 13 mld zł zgromadzonych depozytów. Jeszcze niedawno Bierecki ostro reagował na zarzut o upolitycznieniu SKOK. Dziś trudno nawet odróżnić, co jeszcze jest reklamą Kas, a co już materiałem wyborczym ich szefa. 
17 10 2011 Jak napisał tygodnik „Wprost”, KNF alarmuje w sprawie Grzegorza Biereckiego najwyższe władze państwa. Senator PiS miał wyprowadzić miliony do własnej spółki. POLITYKA opisała ten mechanizm cztery lata temu. Teraz PiS zawiesił go w prawach członka klubu parlamentarnego.
17 sierpnia o sensacyjnej kandydaturze pisała już większość mediów. Tego dnia Grzegorz Bierecki wraz ze swoim bratem Jarosławem oraz z Adamem Jedlińskim, wieloletnim przyjacielem Lecha Kaczyńskiego, przejął majątek Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, na który przez 20 lat łożyły Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe. Własnością lub współwłasnością Biereckich i Jedlińskiego stały się m.in. spółki, do których należą siedziby Kas i związanych z nimi podmiotów; firmy windykacyjne, którym Kasy przekazują co roku do ściągnięcia setki milionów złotych długów swoich klientów, a nawet dwa znane biura podróży. W sumie przejęli majątek wart dziesiątki milionów złotych.
Pierwsze Kasy zaczęły powstawać w 1992 r. – najczęściej w oparciu o zakładowe struktury Solidarności i parafie. Za namową Biereckiego kilka z nich utworzyło wówczas spółdzielnię Kas – Krajową SKOK. Miała ona dbać o bezpieczeństwo powierzonych Kasom pieniędzy. Jej prezesem został Grzegorz Bierecki, a przewodniczącym rady nadzorczej – Adam Jedliński.
Wybrane fragmenty z: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1520042,1,jak-senator-pis-wzbogacil-sie-na-skok-ach.read
Bierecki to jeden z wielu tych co rozkradli majątek narodowy gromadzony przez pokolenia.
Działacze Związkowi po Magdalence 1989 roku najmniejszym palcem nie ruszyli w obronie wyrzucanych na bruk robotników polskich, bo tak byli zajęci, pochłonięci na całego załapywaniem się, jak mawiał Wałęsa,  obrzydliwym uwłaszczaniem się na własności państwowej  (uznawanej przez nich za niczyją) i na prywatnej, której Naród  Polski niestety nie był w stanie upilnować przed zorganizowaną sitwą.
I jeszcze zacytuję: ...Kiedy patrzę hen za siebie a szczególnie na te ostatnie 30 lat to torsji dostaję i przypominają mi się słowa Szymka z Budziejowic.
Był to niejaki Szymek z Budziejowic, który nie wiedząc nic o wzniosłym posłannictwie tych dam, rzekł do swoich towarzyszy, gdy damy wędrowały dalej: ...Nachalne są te kurwy i zuchwałe. Żeby jeszcze taka małpa była podobna do ludzi! Ale suche to jak bocian, niczego na niej nie widać prócz tych kulasów, gęba, jakby ją na męki brali, i jeszcze taka stara raszpla bierze się do żołnierzy!
Jaroslav Hašek . Przygody dobrego wojaka Szwejka
... Panie Marszałku, a jaki program tej partii?... Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio. Opis: rozmowa hrabiego Skrzyńskiego z Piłsudskim na temat możliwości założenia przez Piłsudskiego partii politycznej. 
Chyba coś zemną jest nie tak coś mi szkodzi albo czyś się zatrułem a może coś mnie ugryzło? Czas odpowiedniego specjalistę odwiedzić tylko czy kolejkę do niego przeżyję. Wygrać los do lekarza tak mi się ostatnio marzy zamiast szóstki w Lotto

14 12 2018 Gdzie żeś ty bywał, czarny baranie, czyli o wybielaniu owiec.
Pan prezes ma – jak zawsze – rację. Aferzyści zdarzają się wszędzie. W każdej choćby najporządniejszej i najuczciwszej partii musi się trafić jakaś czarna owca. Takie prawo statystyki. Ale nie znaczy to przecież, że na tej podstawie można mierzyć polityków i działaczy różnych politycznych opcji tą samą miarą. W formacji aktualnie rządzącej żadnych czarnych owiec wszak nie uświadczy, choćby ze świecą szukał. Pan prezes publicznie dał na to w Jachrance swoje słowo. Gdzie się podziały w takim razie, owieczki o smolistej wełnie i takimż charakterze? Otóż to oczywista oczywistość, że wszystkie pasą się na polach Koalicji Obywatelskiej. Dobrze się jednak maskują, a część z nich usiłuje się nawet na siłę wybielić. Ale wiadomo, że to bezskuteczne. Partii aktualnie rządzącej i jej zwolennikom nie da się zamydlić oczu, a stado „totalsów”, nawet wymoczone w Vizirze, bielsze i tak już nie będzie! Wprawdzie wrogowie polskości (czytaj: przeciwnicy partii rządzącej) bezczelnie wmawiają opinii publicznej, że niektóre barany z zagrody pana prezesa też są czarne, co – skądinąd – podpada chyba pod paragraf o szerzeniu nienawiści rasowej i w odpowiednim czasie na pewno zajmie się tym pan minister sprawiedliwości. Bo oczernienie choćby jednej niewinnej pisowskiej owieczki nikomu nie ujdzie bezkarnie. Ale spokojnie. To wszystko są tylko nieudolne prowokacje, z definicji skazane na klęskę. Już rządzonych twardą ręką przez ministra sprawiedliwości prokuratorów w tym głowa. Gorzej, że rzucająca się w oczy nieobecność czarnych owiec w stadzie PiS, zaczyna budzić niewygodne pytania, bo jak dotąd nie udało się też wskazać ani jednej z nich w obozie „totalsów”. Więc co – w związku z tym – z prawami statystyki? Bo co pan prokurator generalny już, już dopada jakiejś farbowanej owieczki w zagrodzie KO, ta uporczywie twierdzi, że jest biała, a futro ma tylko lekko przybrudzone od smogu komunikacyjnego. Ciężko doprać, po prostu. I rzeczywiście – niektóre plamy z medialnego błota schodzą z „platformersów” dopiero po maglowaniu w prokuraturze. A z wywabieniem innych trzeba czasami czekać aż na interwencję sądu. Niemniej, przepuszczone przez wyżymaczkę ministra sprawiedliwości opozycyjne owieczki wychodzą z tego zupełnie czyste. Znaczy – białe.
A czarne gdzie się podziały w takim razie? Przecież miało ich być – lekko licząc – jakieś pół platformerskiej zagrody! Tak przynajmniej wynikało z kampanii przedwyborczej PiS oraz ogłoszonego zaraz po wyborach „audytu”, który miał wyłapać je wszystkie i skutecznie izolować od reszty stada. Ale wygląda na to, że ani rzeczony audyt, ani liczne kontrole wszystkich możliwych służb niewiele dały i czarnych opozycyjnych owiec ani widu, ani słychu. A jeszcze bezczelni „totalsi” sugerują, że wszystkie czarne barany polityki pochowały się w zagrodzie pana prezesa! Na razie w wyniku tych pomówień na PiS-owskiej łące wytypowano jednego kozła z KNF. Ofiarnego, jak się zdaje. Ale skóry innych owieczek pasących się przy tym samym żłobie i tak nie da się chyba uratować. Co gorsza, nieudana próba zapędzenia w ten sam kozi róg niektórych platformerskich baranków skończyła się blamażem i jeszcze zwróciła uwagę publiczności na inny, znacznie zasobniejszy żłób w zagrodzie pana prezesa oraz biesiadujące przy nim spasione tryki. W świetle ujawnionych przy tej okazji faktów, ich futro wygląda na mocno nieświeże. No, niestety…
Partia pana prezesa podjęła zatem szeroko zakrojoną akcję masowego wybielania swoich owieczek, wspartą przez firmową Pralnię i Suszarnię: służby, media, kasę z budżetu i prokuraturę. Towarzyszą temu dyskretne zachęty do obywatelskiego demaskowania czarnych owiec opozycji oraz kubły darmowej smoły i błota do oddolnej akcji nurzania w nich stada „totalsów”. Dla uniknięcia dysonansu poznawczego. Suweren bowiem i tak wie swoje.
Bo wszak, żeby nie wiem co, aktualnej władzy i jej zwolenników nic nie przekona, że – by zacytować klasyka – białe owce z KO są białe, a czarne z PiS – czarne.Bożena Chlabicz-Polak Źródło koduj24.pl 
13 12 2018 Droga do zjednoczenia.
W chwili obecnej, nikt o zdrowych zmysłach i szczerych intencjach nie zaprzeczy temu, że w naszym kraju dzieje się źle pod rządami Republiki Okrągłego Stołu. Ekipy rządowe zmieniają się, ale władzę zawsze sprawują osobnicy wywodzący się spośród spiskowców z Magdalenki, których nazwisk nie będę przywoływał, bo jest ich zbyt wielu, a poza tym są powszechnie znane. Kto zaś odczuwa głód wiedzy i chce poznać dogłębnie historię podłej zmowy, która zaciążyła na naszym życiu, bez trudu zaspokoi swoją ciekawość, ponieważ jej kulisy zostały opisane na kartach różnych opracowań oraz uwiecznione na zdjęciach i taśmach filmowych. Ograniczę się jedynie do przypomnienia, że sygnatariusze porozumienia podpisanego przy Okrągłym Stole ponoszą całkowitą odpowiedzialność za wszystko co zaistniało w okresie III Rzeczypospolitej. To właśnie „rycerze” okrągłostołowi odpowiadają za zawłaszczenie polskiej gospodarki przez obcy kapitał i za zubożenie społeczeństwa, którego wynikiem jest ogromna emigracja Polaków poszukujących lepszych warunków życia za granicą. To oni doprowadzili do utraty przez Polskę suwerenności, podporządkowując nasz kraj Unii Europejskiej. Stworzyli też wadliwy system polityczny, który służy wyłącznie ich interesom i zabezpieczeniu „zdobyczy” łże-demokracji, dzięki czemu napychają sobie kieszenie kosztem polskich podatników i brylują na salonach zagranicznych. Dlatego budzi u mnie obrzydzenie, gdy ci faryzeusze przypisują sobie nienależne im zasługi i wycierają gęby patriotyzmem. Jednocześnie ochoczo uczestniczą w ograbianiu Polaków z ich majątku i w demontażu naszej państwowości. Niepokojem napawa mnie również to, że ci szkodnicy usilnie pracują nad zainstalowaniem w Polsce kolejnego pokolenia swoich następców, którzy już teraz wiodą próżniaczy tryb życia pasożytując na organizmie polskiego społeczeństwa. Jak więc wyrwać Polskę ze szponów złowrogiego układu?
Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna, ale wymaga trzeźwości umysłu i odwagi, bo nie jest poprawna politycznie i może narazić na falę niewybrednej krytyki ze strony lokajów panującego systemu. Jest też nieco bolesna dla tych ludzi, którzy pokładali złudną nadzieję w kłamliwych politykach. Zacząć więc trzeba od postawienia właściwej diagnozy, aby ujawnić sprawców naszej choroby, a w końcu należy zastosować taką terapię, która uzdrowi polskie życie publiczne. Stan naszego państwa z grubsza zarysowałem, a poza tym jest dość dobrze znany, bowiem od wielu lat toczy się na ten temat ożywiona debata. Jeśli zaś chodzi o sprawców naszych nieszczęść, to trzeba podkreślić, że sitwa okrągłostołowa, składająca się z „ludzi i środowisk powiązanych ze sobą wspólnymi interesami, popierających i broniących się wzajemnie, których celem jest trwanie na różnych poziomach i wymiarach władzy”, przeniknęła do wszystkich ugrupowań tzw. głównego nurtu politycznego. Opanowała też najważniejsze sektory życia społecznego, czemu sprzyjały rozwijające się patologie: korupcja, nepotyzm, klientelizm i porażający kult niekompetencji. Oczywiście, żeby zrozumieć dzisiejszą sytuację nie można mechanicznie przenosić kalki stosunków politycznych z początków transformacji ustrojowej na współczesną rzeczywistość, ponieważ system mutował przez cały okres istnienia III RP. Niemniej jednak ludzie tworzący go nadal wywierają decydujący wpływ na funkcjonowanie naszego państwa. Co prawda, o wielu formacjach, które niegdyś toczyły zażarte boje o dostęp do koryta państwowego, już dawno zapomnieliśmy, bo zniknęły ze sceny politycznej. To jednak nie możemy dać się zwieść rekonstrukcjom i zmianom szyldów partyjnych, sztuczkom medialnym i obłudnej retoryce, ponieważ istota sprawy pozostaje niezmienna, a jest nią trwanie układu okrągłostołowego gwarantującego jego beneficjentom ogromne korzyści i całkowitą bezkarność.
Cóż bowiem wynikło z odsunięcia od władzy koalicji PO-PSL, albo z tego, że wyborcy wyeliminowali SLD z Sejmu? Czy poprawiła się nasza sytuacja społeczna? Czy aferzyści i agenci obcych wpływów zapłacili za swoje przestępstwa? Niestety, w tej materii niewiele się zmieniło. Dlatego ma rację Jerzy Robert Nowak, gdy twierdzi, że „PiS szczeka, ale nie gryzie”. Jarosławowi Kaczyńskiemu najwyraźniej zależy tylko na wyzyskaniu efektu medialnego z bicia piany przez komisje śledcze, a organy ścigania uganiają się za płotkami, przezornie odpuszczając grubym rybom. Nawet deklarowane przez „obóz płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm” powstawanie z kolan skończyło się haniebną rejteradą i kapitulacją przed Izraelem, Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską, a w kolejce czekają następni, którzy chcą nam dokopać, bowiem wiadomo, że „na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą”. Nie może być zresztą inaczej, bo jeśli się dobrze przyjrzymy „zjednoczonej” prawicy, to po zdarciu z jej fasady dekoracji patriotycznej i po odrzuceniu retoryki bogoojczyźnianej serwowanej przez propagandę rządową, łatwo dostrzeżemy, że w istocie niewiele się ona różni od poprzedników. Nie zmieniły się przede wszystkim kadry systemu, ponieważ PiS wykorzystał środowiska patriotyczne w walce o władzę, ale jak już osiągnął swój cel, to wypiął się na patriotów. Jednocześnie wymagając od nich dalszego i bezwarunkowego poparcia dla swoich poczynań. Jeszcze przez jakiś czas mamiono elektorat patriotyczny pustymi obietnicami, lecz w końcu zarzucono grę pozorów, licząc na to, że na prawo od partii rządzącej jest już tylko ściana.
Czym więc jest obóz tzw. dobrej zmiany? No cóż, Grzegorz Braun nazwał ich kiedyś „żoliborską grupą rekonstrukcji sanacji”, natomiast Stanisław Michalkiewicz zdefiniował ich jako Stronnictwo Amerykańsko- Żydowskie, które obok stronnictw pruskiego i ruskiego stanowi trzeci filar obcych wpływów w Polsce. Grupy te, co jakiś czas, zmieniają się u steru władzy, czemu towarzyszy zmiana ośrodka decyzyjnego, z którego płyną rozkazy, lecz nie zmienia się stopień naszego uzależnienia od zagranicy. Dzieje się tak dlatego, gdyż brakuje Stronnictwa Polskiego, które broniłoby interesów narodowych i stanowiłoby alternatywę dla wyborców zmęczonych jałowym sporem toczonym przez obce agentury. PiS nie jest nawet namiastką takiego stronnictwa, o czym świadczą działania tej partii, a jeszcze bardziej długa lista zaniechań i niespełnionych obietnic. Wielu prawicowych krytyków obecnej władzy zwraca uwagę na to, że ekipa Morawieckiego realizuje dawne marzenie Kaczyńskiego o rządach POPiS-u i trudno się temu dziwić, bowiem większość ministrów jego gabinetu wywodzi się z Platformy Obywatelskiej i Unii Wolności. Myślę, że nie jest to przypadek, lecz świadome działanie, o czym świadczy skala transferów politycznych jakie miały miejsce w ostatnich latach. Drużyna Gowina tworząca razem z PiS-em „zjednoczoną” prawicę nie jest zresztą niczym innym, jak tylko zbieraniną wyrzutków i uciekinierów z dawno upadłej koalicji. Układ ten spaja „złotousty” Mateusz, który w przeszłości służył „dobrą” radą Tuskowi, a teraz spełnia się pod opiekuńczymi skrzydłami Kaczyńskiego. Wydaje się więc, że do premiera Morawieckiego pasuje jak ulał powiedzenie: „czasy się zmieniają, ale ten pan jest zawsze” po odpowiedniej stronie barykady. Dlatego też coraz więcej ludzi uświadamia sobie, że w istocie „PiS i PO to jest to samo zło”…
Żadne państwo nie może poprawnie funkcjonować, gdy nie posiada lojalnych wobec siebie elit politycznych, które kierując się poczuciem patriotycznego obowiązku będą działać w kierunku wzmocnienia jego siły i znaczenia. Obecne „elity” nie spełniają tych kryteriów, ponieważ w przeważającej mierze składają się z osobników uległych wobec czynników zagranicznych i lokajów obcego kapitału. Dlatego chcąc odzyskać kontrolę nad własnym państwem musimy zastosować kurację przeczyszczającą i obalić Republikę Okrągłego Stołu, a najwłaściwszą drogą do tego celu jest zjednoczenie obozu patriotycznego. W ten sposób otworzymy pole do działania ludziom kompetentnym, odważnym i szczerze miłującym Ojczyznę, których w naszym kraju nie brakuje. Podstawowym warunkiem takiego zjednoczenia jest absolutna zgodność co do tego, że ludzie tworzący obóz patriotyczny muszą być lojalni wyłącznie wobec Polski i nie mogą podważać sensu istnienia niepodległej i suwerennej Rzeczypospolitej. Musimy też na nowo zdefiniować kształt sceny politycznej, która już teraz dzieli się na unionistów dążących do likwidacji polskiej państwowości oraz na patriotów chcących ratować kraj przed upadkiem. W procesie jednoczenia środowisk patriotycznych nie powinniśmy się zagłębiać w jałowe spory doktrynalne oraz ulegać wybujałym ambicjom i partykularnym interesom, ponieważ stawką jest przyszłość Polski. Dlatego do współtworzenia Stronnictwa Polskiego należy zaprosić wszystkie środowiska narodowe, wolnościowe, konserwatywne, ludowe i niepodległościowe, które opowiadają się za odzyskaniem suwerenności. W ten sposób możemy stworzyć wpływową formację polityczną, która wystawi wspólną listę wyborczą i wprowadzi do parlamentu liczną reprezentację patriotów. Każde zaś ograniczenie zakresu konsolidacji prowadzi do zmarnowania cennego potencjału i marginalizacji środowisk patriotycznych oraz ułatwia zawłaszczenie elektoratu przez łże-prawicę. Droga do zjednoczenia będzie zapewne kręta i wyboista, ale warto podjąć ten trud, ponieważ efektem naszego działania będzie odtworzenie polskich elit politycznych, które staną się awangardą rozwoju Narodu i Państwa Polskiego. Źródło: niepoprawni.pl
Tak, tak, tak! Masz rację. Przecież często piszę o tym. Po Magdalence Bolkowe plemię opanowało Polskę. Przecież wszystkie partie, ugrupowania są z jednego miotu. Razem idą ramię w ramię do wspólnego celu. Tylko od czasu do czasu jak w tetrze odegrają swoje role dobrego i złego wujka.Na początku jest chaos. A po nim – koniec. Rewolucja ustrojowa w 1989 r , co nam dała? Co nam przyniosła? Po 1989 roku nie nastała wymarzona, słodka demokracja. Nastał czas chaosu, grabieży, montowania się band złodziejskich, wybuchania afer, panoszenia się biurokracji itp. Znaleźli się tacy co oszukali i okradli cały Naród i oszukują i okradają nadal, dochodząc do kolejnych, coraz wyższych funkcji w Państwie lub Unii Europejskiej. W kolejnych wyborach znowu ich "wybierzemy", bo tak jest skonstruowany system wyborczy, że ci co się obłowili są uprzywilejowani i stać ich na kampanię wyborczą. WYBORCY NICZEGO O NICH NIE WIEDZĄ znaczy się wiedzą tylko tyle ile im w bilbordach się wciśnie. Czy zatem rewolucja ustrojowa trwa nadal, czy może dopiero czas na nią? 
11 12 2018 W uzupełnieniu do wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego w Jachrance.
Jarosław Kaczyńskie w swoim wystąpieniu na spotkaniu w Jachrance zwrócił uwagę na zasadniczą różnicę w podejściu polityków PISu do spraw państwa w porównaniu z postkomunistami i podkreślił zasadniczą asymetrię postaw w tym względzie. Temat jest ważny, jako żę przeciwnicy PISu usiłują od dawna na najrozmaitsze sposoby kreować narrację o symetrii, która w ludowym wydaniu przejawia się w konstatacji, że "oni wszyscy tacy sami". I na tym złudzeniu opozycja usiłuje oprzeć swoją walkę z rządem. Pójdźmy jednak dalej i omówmy to czego w tym wystąpieniu zabrakło, czyli historyczny wymiar tej asymentrii. Nie wzięła się ona przecież znikąd.
Trzeba wyraźnie stwierdzić, że układy z r. 1989 między komunistami a częścią Solidarności taką asymetrię jednoznacznie zakładały. To samo w sobie nie jest grzechem, bo lepszy rydz niż nic, bierzemy co się da, co daje mozliwość zaczepienia i kontynuacji rozgrywki. Natomiast jest grzechem politycznym akceptacja tej asymetrii i dopuszczenie do jej utrwalenia, i z konsekwencji tego grzechu trzeba grzeszników rozliczyć. Już na samym wstępie istniała asymetria, bo strona komunistyczna dysponowała przewagą insytucjonalną i materialną, a umowy magdalenkowe przewidywały niedemokratyczne wybory i zamianę władzy politycznej na władzę ekonomiczną w procesie prywatyzacji państwowego majątku na rzecz komunistycznej nomenklatury. Tak więc już na starcie transformacji przewaga komunistów była oczywista. 
Część polityków opozycji antykomunistycznej, w tym Kaczyńscy i ich partia - Porozumienie Centrum - dążyła do likwidacji tej przewagi, a część, czyli głównie obóz michnikowszczyzny, opowiadała się za utrzymaniem status quo, czyli praktycznie opowiadali się za utrwaleniem i w konsekwencji pogłębieniem tej zależności. Powstały w ten sposób dwa bloki, ten opozycyjny i magdalenkowy, na bazie którego powstał potem układ postkomunistyczny. Podział ten nie miał charakteru stricte politycznego, bo bazował na strukturach nieformalnych, na których opierała się siła obozu postkomunistycznego, więc siłą rzeczy system państwowy przekształcił się w system sfunkcjonalizowanych patologii, w którym patologie były normą a nie wyjątkiem, czego dowiodły przesłuchania przed komisjami śledczymi do spraw Amber Gold i wyłudzeń podatku VAT. Każdy człowiek, a więc i polityk też, jest narażony na pokusy korupcyjne, jako że okazja czyni złodzieja, ale co innego, gdy mamy do czynienia z przypadkami incydentalnymi, a co innego, gdy system stwarza automatycznie systemowe zachęty do korupcji, jak to się działo do r. 2015, o czym można się było dowiedzieć z taśm. Tak więc opowieści o rzekomej symetrii można włożyć między bajki. Ta asymetria ma charakter podwójny - ma korzenie historyczne i ma też charakter strukturalny. 
Ale jest jeszcze jeden aspekt tej złodziejskiej z założenia transformacji, który nakazuje zastanowić się nad aspektem finansowym i jego konsekwencjami. Uważam, że należałoby obłożyć środowiska, które wzbogaciły się, w trybie monopolistycznym, na transformacji, takie jak Agora, podatkiem dekomunizacyjnym na okres 25 lat, bo tyle lat trwał postkomunizm w Polsce. Więc pod tym względem doradzałbym symetrię. 
Źródło: niepoprawni.pl
„Część polityków opozycji antykomunistycznej, w tym Kaczyńscy i ich partia”- a kiedy to było jak jakoś sobie tego nie potrafię przypomnieć.
Nie chcę by historię na nowo pisali ci co w czasach próby do południa spali. Wałęsa był czy nie był Bolkiem to już jest nieistotne bowiem mniej szkody Polsce zrobił od Kaczyńskich. A pomyśleć gdyby nie wujek Jaruzelski i Kiszczak to bliźniacy nie załapaliby się na Magdalenkę. Zostali tak na siłę wciśnięci w tą Polskę po 1989 roku jako resortowe dzieci. I z tym czyrakiem Bolek musi nadal żyć. Kaczyńscy, Balcerowicz, Kołodko, Lewandowski etc to taka koszula Dejaniry podarowana Solidarności przez Biuro Polityczne KC PZPR. Okrągłostołowa mafia, która w 1989 r. przechwyciła podstępem władzę w Polsce, sprzedała kraj wraz z całym jej dobrodziejstwem i ludnością. Ściśle wykonuje plany euroatlantyckiej bandy, ludzi chorych na władzę i pieniądze, całkowicie zdegenerowanych. Niech nikogo nie zmylą utarczki lub nawet otwarte wojny wśród tych perfidnych, okrągłostołowych zdrajców.
To Lech Kaczyński, jako przewodniczący Komisji Krajowej SOLIDARNOSCI, przystał w Magdalence na ubecki plan zagłady świata pracy w Polsce.
Jako Przewodniczący Najwyższej Izby Kontroli zdeprecjonował do ZERA znaczenie najwyższej instytucji kontrolnej państwa.
Jako Prokurator Generalny RP umocnił bandycki układ z Magdalenki, który Polskę utrzymuje w rękach ubeckiej sitwy.
08 12 2018 „ Chamy i Żydy“ 2.0.
„Ja pana zrobiłem ministrem, a ja pana prezydentem” – jeśli tak rzeczywiście było to doprawdy nie ma się czym chwalić panowie ! Żenada i  "Wart Pac pałaca, a pałac Paca". Czyżby deja vu, czyżby wzięli się znów za łby „natolińczycy” z „puławianami” opisani już raz przez Jedlickiego ? Okoliczność wypowiedzenia tych słów jest niewątpliwie poważna. Dotąd jednak nie wiemy kto nakazał wsiadać do tego jedynego samolotu i kto tego nie zabronił zezwalając na lot urągający wszelkim powszechnym zasadom ochrony najważniejszych osób w państwie. Dopuszczono się zatem, już tu w Polsce, dramatycznego w skutki przestępstwa, a winnych i ukaranych nie ma. 
Winnych i ukaranych nie ma także w przestępstwach drastycznych społecznie. Tysiące ludzi wyrzuconych wskutek bezczelnego łamania prawa na bruk, tysiące najordynarniej okradzionych z pieniędzy – wszystko za wiedzą i przyzwoleniem instytucji państwa. Areszt śledczy stał się groteską. Za kaucją wychodzi z niego „za chwilę” każdy istotny dla śledztwa, pozostaje pro forma i na miesiące ten kto był jedynie figurantem i i tak nic nie powie. W żadnym przypadku nie skorzystano z rozwiązania „komisarycznego” wobec skorumpowanych i wręcz przestępczych  władz samorządowych przeciągając decyzje do wyborów. Krajobraz po wyborach, to krajobraz państwa w państwie. Na dodatek państwa mafii, pod oficjalnym już przywództwem osób nawet ze świeżymi sądowymi wyrokami, którym złożono wręcz czołobitne gratulacje. Wobec tego już od razu w stolicy złamano ostentacyjnie dekomunizacyjną ustawę bezkarnie przywracając nazwy ulic honorujące bohaterów Polski Ludowej. To jednak dopiero początek, bo w pełnej chwale powróciły do swych gabinetów postkomunistyczne dinozaury wymiaru sprawiedliwości i to tego najwyższego szczebla. Sprawiedliwości będzie się więc można spodziewać co najwyżej na Sądzie Ostatecznym, podobnie jak ostatnio kultury jedynie w muzeum, a i to nie jest już pewne.
Pisanie prawa powierzono, z zupełnie niewytłumaczalnych powodów, niedouczonym amatorom zatem także nieodpornym na sabotaż. Wszystko się wobec tego „cofnęło” obnażając brutalnie słabość państwa. Na to tylko czeka polakożercza wataha wilków i to zarówno tych rodzimych jak i zagranicznych. Pierwszy był , a jakże, Izrael lecz następni też już ostrzą sobie zęby. W najlepszym przypadku będzie to politowanie, a w rezultacie wymuszanie wszystkiego jak na proszalnym dziadzie. Taki rodzaj miłosiernej  życzliwości okazują nam aktualnie Stany Zjednoczone. Jedynie takie uczucia może bowiem wzbudzić jakiś „Wałęsający” się "służbowo" wśród możnych tego świata kuriozalny człowieczek w golfie. My już nie wiemy co to jest protokół dyplomatyczny i jego szef, którego nakazom dla dobra państwa i jego wizerunku musi się najzwyczajniej podporządkować każdy polityk. My już nawet nie umiemy jeździć limuzynami, rozbijając je na każdym kroku. Przyjaźń z „Iwanem” zza wschodniej granicy wyzwala w nas instynkt nowobogactwa i jesteśmy błyskawicznie i skutecznie leczeni z kompleksu „pańskiej Polski”.  To jednak ta właśnie „pańska Polska” była przyjmowana 100 lat temu na wersalskich salonach i dzięki Paderewskiemu i Dmowskiemu po partnersku, podczas gdy szlachcic Pilsudski walczył w polu.To głównie dzięki temu przyznano nam  niepodległość.
Dzisiaj imponuje nam rozwiązanie „Majdanowe” i ukraińscy „patrioci” z pułku Azow posługującego się nazistowskim symbolem „Wolfsangel” używanym przez 34 dywizję grenadierów SS . Dawid Wildstein odpowiedzialny za państwową TVInfo akceptuje oprawę studia „Achtung RuSSia”, ale wątpię by zdecydował się na taką oprawę dotyczącą SS –Galizien choć zastosowany krój czcionki do złudzenia przypomina proporce tejże formacji. Bylaby ku temu nawet dobra okazja bo właśnie parlament Ukrainy przyznał żołnierzom OUN UPA (z których to wywodzi się ta, uznana za najbardziej zbrodniczą w II WŚ, formacja)  status kombatantów. Bezpośredni już bandyci, oprawcy i mordercy Polaków zostali więc przez Ukrainę uhonorowani.  Prezydent Poroszenko wygłaszający peany pod adresem prezydenta Dudy, ale oczywiście w TVN, bo na forum EU Ukraina przecież systematycznie Polskę krytykuje za deficyt demokracji, zrobił sobie, jak zwykle jednocześnie, sweet-focię z rezunami - kombatantami. No cóż, taką ma sobaczą naturę ten pan, dlatego musimy i będziemy nadal bulić miliardy do dyspozycji Balcerowicza i Kwaśniewskiego pod bezpośredni zarząd Ukraińca Nowaka wobec którego będziemy występować o ekstradycję na podstawie listu gończego. Oczywiście o ile nie przywoła nas znów do porządku amerykańskim „nielzja” niezwykle urocza pani ambasador. Będziemy za to  już na pewno i bez przeszkód surowo tępić naszych chuliganów na Ukrainie, a wybaczać naszym słowiańskim braciom będącym przecież w zrozumiałym stanie wojennej traumy. Niektórym jawi się nawet dla uproszczenia sytuacji wspólne państwo (!), bo wspólne samochody już mamy, a nazwa Polin może by wręcz wszystkich pogodziła.
Na tle tego wszystkiego ostanie wystąpienie „zwykłego posła” jest złowrogo niezrozumiałe. Przecież dopiero co była mowa o bolesnej konieczności cofnięcia się, o przystawionym pistolecie do głowy, o oddaniu miast i kryminalistach na samorządowych stanowiskach. Sądy wydają wyroki w sprawach, które tylko demagogicznym łamańcem w paździerzowo – propagandowej TVPInfo można „sprzedać” jako wygrane. I co ? Gdzie wyjaśnienie, gdzie propozycja rozwiązań, gdzie obietnica jakiejkolwiek ofensywy ? Zamiast tego było gremialne gibanie się u ojca Rydzyka. Prezes nawet się nie gibał. Przedwczoraj rzecz sprowadził właśnie do „natolińczyków” i „puławian” oraz medialnej nagonki co zakrawa jednak już na groteskę. Może Prezes jest po prostu zadowolony, może zameldował w ten sposób „wykonanie zadania” ? W końcu dwa pomniki już stoją, a i na muzeum jest szansa w odbudowanym Pałacu Saskim. Okazywanie słabości ma dla Polski zawsze wymiar tragiczny, tak jak traktat ryski pozostawiający na pastwę bolszewików, tj. poniewierkę i śmierć, dziesiątki tysięcy naszych rodaków, mimo wygranej wojny i obszaru pod pełną kontrolą polskiego wojska. Nie zostawiliśmy dosłownie NIC potomnym w 100. lecie odzyskania niepodległości i to pod tak „patriotyczną” „dobrą zmianą”. Oby los nas nie ukarał kolejną narodową katastrofą.
Źródło: niepoprawni.pl
06 12 2018 Ścigał przekręty w SKOK teraz trafił pod klucz. Zatrzymania w sprawie afery KNF.
Kazimierz Marcinkiewicz, były premier rządu Prawa i Sprawiedliwości jest przekonany, że czwartkowe zatrzymania, mają na celu rozmycie afery KNF. Tego ranka funkcjonariusze CBA zatrzymali Andrzeja J., szefa KNF w latach 2011-2016, i sześciu innych urzędników. Wśród nich jest były zastępca przewodniczącego KNF Wojciech Kwaśniak w latach 2011- 2017, który został pobity po tym, jak dzięki komisji wszczęto śledztwo ws. SKOK Wołomin.
„To oburzające, cztery lata temu Wojciech Kwaśniak omal nie został zabity w związku z tą sprawą, dzisiaj ci, którzy zlecili zamach na niego, są na wolności, a on sam jest zatrzymany pod absurdalnymi zarzutami – powiedział mec. Naumann, pełnomocnik m.in. Kwaśniaka.
Twitter Paweł Wroński: Genialny ruch PiS z aresztowaniem poprzedniego składu KNF. Przykrywa sprawę Chrzanowskiego i "banku za złotówkę". Wiąże aferę SKOK z PO a nie z PiS i sen. Biereckim. A na koniec wyjdzie na to, że Kwaśniak z KNF pobił się sam, a nie zlecił to SKOK Wołomin. Brawo, brawo, brawo. Teraz chodzi o wskazanie, że „KNF to instytucja, w której zawsze działo się coś nieprawidłowego. Tym bardziej, że ze SKOK-iem Wołomin związani są prominentni politycy PiS” – skomentował sytuację w rozmowie z money.pl Kazimierz Marcinkiewicz. „Warto zauważyć, że PiS, a także Lech Kaczyński, gdy był prezydentem, robili wszystko, by SKOK-i nie podlegały nadzorowi KNF i dopiero po rządach Andrzeja J. udało się doprowadzić do podporządkowania SKOK-ów temu nadzorowi” – podkreślił. „Obawiam się, że Marek Chrzanowski zostanie kozłem ofiarnym tej afery, a wiadomo że nie mógł działać sam” – dodał były premier. Źródło: Money.pl
Trybunał Stanu powinna być odpowiedzią na aferę w KNF. Notoryczny łgarz nie powinien być premierem, no ale co zrobić jak tatuś nalega. Zamknęli ich tyko po to by mieli okazję powiesić się, tak jak Lepper!? A ci co pełnili funkcje w KNF i BFG po 2016 roku to święci? Aha oni tylko kultywowali tradycję. Dlaczego CBA wkracza do siedziby KNF by zabezpieczyć dowody dopiero po kilkunastu godzinach? W tym czasie szef KNF spotyka się premierem i nie tylko, ma nieograniczony dostęp do dokumentacji w KNF, ba wydaje nadal decyzje. Pamiętacie jak po wprowadzeniu stanu wojennego palono dokumenty obciążające, między innymi obecnie sprawujących władzę? Jakie dokumenty wywiózł Chrzanowski z KNF, kto i dlaczego dał mu na to czas? Szef KNF uciekał z firmy na złamanie karku. To cud, że nikt nie zginął! Doczekaliśmy ciekawych czasów złodzieje oskarżają okradzionych KARA BOSKA!?
W normalny kraju za taką aferę KNF prezes NBP poszedłby siedzieć, a jego majątek przejąłby skarb państwa. Kaczyński boi się zażądać dymisji Glapińskiego, bo ten za dużo o nim wie. Glapiński ma taką wiedzę o tym, skąd na początku lat 90. Kaczyński brał pieniądze, żeby tworzyć swoją pierwszą partię Porozumienie Centrum, że jest w stanie jednym wywiadem rozbić w puch mit Jarka, rycerza na białym koniu. 
Z forum: Te zatrzymania to wyraz perfidii, czy raczej bezradności PiS-u? Wiadomo, że dla rządzących konieczne jest przykrycie afery KNF, ale nie można było tego dokonać ścigając rzekomy przekręt w innej instytucji, gdyż sprawa byłaby szyta zbyt grubymi nićmi (wy w nas KNF-em, my w was czym innym). Dlatego zdecydowano się na taki ryzykowny wariant, w którym bieg rzeczy może łatwo obrócić się przeciwko towarzyszom z PiS. Ciekawe jak duży wpływ na podjęcie takiej decyzji miały wyniki sondaży zleconych przez Nowogrodzką, bo dla mnie za tymi zatrzymaniami ciągnie się smród strachu przed trwałym odwróceniem trendu poparcia i w konsekwencji utratą władzy.
04 12 2018 Teoria sukcesu według premiera Mateusza Morawieckiego.
Minęły 3 lata od chwili objęcia przez obóz PiS władzy. Z tej okazji głos zabrał premier Mateusz Morawiecki wychwalając osiągnięcia rządzącej Polską ekipy, posiłkował się utartymi frazesami typu; ''Jesteśmy najbardziej prowolnościową ekipą z ostatnich 28 lat. Dajemy tą wolność ludziom'', ''My chcemy żyć na poziomie europejskim, robimy wszystko by tak było'',Z tego co zrobiliśmy możemy być dumni''. Czyżby panie premierze? Naprawdę pan w to wierzy, czy poczucie wstydu z powodu nieudolności lub co gorsza świadomemu działaniu mającym u podstaw manipulowaniem społeczeństwem którzy wam uwierzyło. Uwierzyło ,że w końcu jest rząd posiadający tyle determinacji by uzdrowić 28 lat zaniedbań, kradzieży majątku narodowego, niezliczonych afer,a nawet zdrady stanu. Jest rząd który sprawi, że przestaniemy być upominani przy każdej nadarzającej się okazji i traktowani jako kraj trzeciego świata, w którym suwerenność jest tylko pustym hasłem na potrzeby doraźnego interesu partyjnego. Polsko powstań z kolan głosiliście i jakże te doniosłe słowa Beaty Szydło zapadły głęboko w pamięć.Tak, Polska potrzebuje wstać z kolan, wiedzą to nieliczni żyjący kombatanci przelewający krew w walce o wolną Polskę, wiedzą to tysiące imigrujących za chlebem rodaków którym wmawiano, że muszą jeszcze więcej pracować by żyć godnie, wiedzą to miliony patriotów cierpiących z powodu oszczerstw rzucanych na Polskę. Panie premierze jest normalnym zjawiskiem, że człowiek lubi chwalić się dokonaniami a porażki usuwa w niepamięć. Jest tylko jedno ale , jest pan odpowiedzialny za Polskę i Polacy mają prawo poznać całą prawdę. Jeśli brakuje odwagi pomogę panu.
1. CETA I GMO przegłosowane
2. Przymusowe szczepienia pod groźbą kary
3. Wodociągi Polskie oddane spółce Tahal z Izraela
4. Wspomaganie banderowskiej Ukrainy : 4mld zł bezzwrotnej pożyczki, sponsorowanie gazu za free, przyzwalanie na banderyzm i jawne antypolskie działania, ukrainizacja Polski i rynku pracy
5. Polityka zagraniczna na kolanach ustawa IPN do kosza
6. 100mln na cmentarz żydowski, muzeum Polin ( 400mln) budowa muzeum getta warszawskiego, w kolejce kolejne chasydów polskich, przepraszanie za marzec 1968 to skandal i farsa.
7. Ustawa 1066 o bratniej pomocy
8. Sprowadzenie JP MORGAN i dotowanie ich kwota 20mln zł
9. Brak repolonizacji mediów
10. Brak rozliczeń złodziei i zdrajców
11. Brak opodatkowania obcych kapitałów
12. Podwyżki podatków
13. Brak rozliczeń za reprywatyzacje i nie chodzi tu tylko o Warszawę
14. Kara za zabicie własnej świni której się nie zgłosi 3 lata = jak za okupacji
15. Likwidacja branży futerkowej lub próba likwidacji , branża przynosi mld zł zysku
16. Nadmierne zadłużanie państwa, brak obniżek i likwidacji podatków pit i cit oraz wiele innych
17. Obecność wojsk amerykańskich, to okupacja
18. Brak reformy sądownictwa lub niedołężne działanie, komunistyczni sędziowie i prokuratorzy jak byli tak są
19. Brak polityki historycznej ! Cały czas za coś przepraszają, jak nie Żydów to Ukraińców, niedługo Turków będą przepraszać za Wiedeń
20. Brak reformy górnictwa oraz dalszy drenaż kopalni węgla
21. Przyjmowanie imigrantów z Nepalu , Uzbekistanu, Filipin
22. Brak reakcji na podpisanie aktu 447, co może Polskę kosztować ponad 300 mld dol.
23. Cały czas odwlekanie ustawy w obronie nienarodzonych dzieci
24. Brak opublikowania aneksu do raportu o likwidacji WSI !
25. Ponad 2 mln Ukraińców w Polsce
26. Wyjazd z Polski kolejnych tysięcy rodaków za chlebem
27.Ciągłe odwlekanie ulg podatkowych i ZUS-owskich dla przedsiębiorców. Źródło: niepoprawni.pl
03 12 2018 DRAŻNIENIE TYGRYSA, CZYLI TYSIĄC FAŁSZYWYCH AFER.
To jest wkurzające, tysiące prowokacji co chwilę. Taki Jerzy Wenderlich dzisiaj w telewizji. Trzy zdania - trzy, prowokacje. Trzeba być wyszkolonym specjalistą, aby umieć tak judzić. W programie "Woronicza 17" wypowiedział trzy kwestie, z których każda jest stereotypem czarnej antypisowskiej propagandy, powtarzanym we wszystkich narracjach antypolskiej agentury, bez względu na to czy to jest sowiecka FSB, GRU, niemiecka V Kolumna, czy obojętnie jakie formacje polskiego ancien régime. Wszystko jedno czy to jest byłe WSI, SB czy dawni funkcjonariusze PZPR. Myślą i gadają tak samo, posługują się tymi samymi stereotypami tkwiącymi jak amunicja w starych kałachach.
Oto dzisiejsze strzały Wenderlicha: • PIS jest stroną, która wszczęła "tyle konfliktów", • Rozmijanie się słów z czynami, • Nieustanne wpadki Morawieckiego.
Pani Lubnauer strzela tak samo: • Jedyne, co rządowi wyszło, to program 500+, a to trochę mało jak na 3 lata rządów, • afera KNF, • afera Polskiej Fundacji Narodowej zwana billboardową, • afery Misiewiczów, • aferę z nagrodami dla ministrów, • aferę Fundacji Czartoryskich i zaginione 500 mln zł, • około miliarda dofinansowania z budżetu dla telewizji publicznej, której jedynym celem jest bycie tubą rządową, • konflikty międzynarodowe - uruchomienie przez KE w stosunku do Polski procedury z art 7. Traktatów, • kryzys związany z nowelizacją ustawy o IPN • obecny konflikt z USA wynikający z bezsensownego upublicznienia listu w sprawie zamachu na wolne media przez PiS pani ambasador Georgetty Mosbacher, • Zamiast siedzieć przy głównych stołach w gremiach międzynarodowych, my kucamy przy rogu biurka. • Mamy też deformę edukacji o dramatycznych dla dzieci skutkach, • wrogie przejęcie władzy sądowniczej przez polityków PiS.
Naliczyłem trzynaście stereotypowych strzałów jednego dnia. Wiem, że 100%, wszystkie te strzały, każdy z nich to albo bezczelne kłamstwa, albo prawdziwe prowokacje totalitarnej opozycji schetynoidalnych timmermansoidów. Przeprowadzenie dyskusji, użycie konkretnych argumentów, procedura udowodnienia kłamstw albo fałszerstw i prowokacji totalitarnej opozycji zajęła by minimum trzynaście stron. To jest do zrobienia, ponieważ rzeczywiście jest to lista stereotypowych kłamstw albo skutków prowokacji lub nawet gier operacyjnych zrealizowanych przez "właściwe służby totalitarnej opozycji". Pokazowa szkoła Josepha Goebbelsa. Z tym wrogim działaniem, inspirowanym i finansowanym z zagranicy i z wnętrza V Kolumny(link is external) w Polsce
Źródło: niepoprawni.pl
Wyobraźmy sobie taką sytuację, w Polsce za kłamstwa wyrywa się język a za kradzież obcina dłoń. Wiejska i sami niemi ze sterczącymi kikutami. Rada Ministrów i nie ma z kim uścisnąć dłoni a porozmawiać można tylko w języku migowym. Pójdźmy dalej tym tokiem rozumowania i zobaczmy co się dzieje w urzędach i instytucjach. Wow! Wow! Wow! Staliśmy się narodem bełkocącym i kikutami machającym.
Władza, która szkodzi narodowi jest szkodliwa i musi być usunięta wszelkimi możliwymi metodami, bo jest zagrożeniem dla bytu narodu. Dziś takim zagrożeniem jest Kaczyński.
28 11 2018 Departament Stanu zdecydowanie po stronie ambasador Mosbacher
Rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu, Heather Nauert, zapytana przez dziennikarzy o list ambasador Georgette Mosbacher do premiera Morawieckiego, postanowiła powstrzymać się od komentarzy, mówiąc jedynie, że „Ambasador Mosbacher dobrze sobie radzi, reprezentując Departament Stanu i rząd USA w Polsce. Podziela również nasze idee i wartości, m.in. wolność prasy– stwierdziła Nauert. – Co do samego listu, nie będę tego komentowała”. Pani ambasador USA jest od kilku dni solą w oku polityków partii rządzącej. Wcześniej PiS traktowało Georgette Mosbacher z wielką sympatią, tym bardziej, że wiadomo, iż jest ona bliską przyjaciółką Donalda Trumpa. Sytuacja jednak zmieniła się, gdy pani Mosbacher przedstawiła swoje zdecydowane stanowisko w sprawie wolności mediów w Polsce.
Kiedy prokuratura i media związane z obozem władzy zaczęły oskarżać TVN o to, że cały materiał dotyczący obchodów urodzin Hitlera przez polskich neonazistów, został ustawiony za pieniądze, pani ambasador nie wytrzymała. Napisała list do premiera Morawieckiego, w którym wyraża swoje zaniepokojenie takimi oskarżeniami. Odwołała się w nim do tweetu Brudzińskiego, gdzie pan minister napisał – „Kiedy w polskim Sejmie mówiłem o ludziach, którzy pod zdjęciem Hitlera i swastyką hajlują to byłem przekonany, że to garstka idiotów i imbecyli. Byłem naiwny. Wygląda na to, że była to ohydna, odrażająca i dewastującą wizerunek Polski w świecie prowokacja. Co na to właściciele TVN?”.
Według pani ambasador to zadziwiające ” że publiczne osoby atakują dziennikarzy, którzy wypełniają funkcję niezależnych mediów w tętniącej życiem polskiej demokracji (…)To zaskakujące, że członkowie rządu wydają się teraz bardziej zainteresowani podważaniem motywacji dziennikarzy i próbą powiązania TVN z ekstremizmem (…)Wierzę, że członkowie twojego rządu przestaną atakować, nie mówiąc już o ściganiu niezależnych dziennikarzy, którzy wyrażają interes publiczny i wzmacniają nasze społeczeństwa”. Pani ambasador jest przekonana, że „musimy rozwiązać ten problem, ponieważ stoi on na przeszkodzie ważniejszym sprawom”. Tamara Olszewska Źródło: onet.pl
A wyobraźcie sobie sytuację polityczną w Europie gdyby taki list napisał ambasador Rosji?
Z forum: Bronić kilku troglodytów, których jara swastyka w lesie i mundur SS i narażać dla nich stosunki z najlepszym ponoć przyjacielem Polski? Jeśli nasza polityka zagraniczna miała polegać na wstawaniu z kolan, to po 3 latach rządów PiS, leżymy z mordą w błocie i kwiczem.

27 11 2018 Pawłowicz wyręczyła premiera i odpowiedziała ambasadorce USA
Z doświadczenia już wiemy, że Twitter zniesie wszystko, dlatego wyłącznie z politowaniem trzeba skwitować kolejne harce PIS-owskiej „bojowniczki” Pawłowicz, która jako jedyna zareagowała na list, wystosowany do premiera RP przez ambasadorkę USA w Polsce – Georgette Mosbacher.
Pani Mosbacher nawiązała w swoim piśmie do materiału TVN o środowiskach neonazistowskich w Polsce i śledztwa, które toczy się w tej sprawie. Z informacji tygodnika „DoRzeczy” wynika, że stwierdziła ona, iż Stany Zjednoczone nie będą tolerować – wypowiadanych publicznie przez polskich polityków – krytycznych słów pod adresem dziennikarzy stacji TVN, którzy zrealizowali materiał o środowisku nazistowskim w Polsce. Uznała też ponoć za niedopuszczalny fakt, iż osoby publiczne podważają wiarygodność stacji TVN. W jej ocenie są to ataki na „niezależnych dziennikarzy”.
Pani G. Mosbacher,
jako poseł na Sejm RP ŻĄDAM od Pani szacunku dla Narodu i Państwa Polskiego i jego demokrat wybranych władz. Proszę szanować nasze zwyczaje i polskie prawo,które wiąże wszystkich,także antypolską,antydemokratyczną stację TVN. – zwróciła Pawłowicz uwagę amerykance.
Idąc dalej, wnioskowała: „Czyli ambasada USA w Polsce wspiera antypolską działalność TVN i popiera ich: działania w celu obalenia legalnych władz RP, promowanie faszyzmu jako prowokacji politycznej przeciwko Polsce, ośmieszanie prezydenta USA D.Trumpa, podważanie sojuszu wojsk PL-USA, antypolonizm i łamanie prawa medialnego”. 
Dość ostro odpowiedzieli na to internauci.
„Proszę, aby posłanka Pawłowicz nie wypowiadała się w moim imieniu, bo ja osobiście przyznaję rację pani Mosbacher. Szacunku do narodu to ja oczekuję od posłanki RP, która obraża swoimi wypowiedziami wielu szlachetnych obywateli – napisała pod artykułem w Wirtualnej Polsce – Helena Trojańska Źródło: wp.pl
Z forum:Sprawa o rzekomą prowokację TVNu jeszcze nawet do sądu nie trafiła, jeszcze nawet śledztwo się nie zakończyło ale Pawłowicz już zna wyrok. W całym jej bełkocie to jest jedyna informacja na jaka warto zwrócić uwagę, bo jeśli jest w tym coś więcej niż jej pieniactwo to znaczy, że atak PiSu na TVN już się rozpoczął i już jest zaplanowana.

27 11 2018 Wyobraźmy sobie, że to ambasadorka Rosji targa za uszy Premiera i Sejm RP.
Oczywiście sytuacja, iż ambasador Rosji wykonuje taki cyrk jest niemożliwa, lecz spróbujmy sobie taką sytuację wyobrazić, a więc:
1. Telewizja z kapitałem rosyjskim organizuje hitlerowską prowokację.
2. Sprawą zajmuje się prokuratura.
3. Ambasador Rosji żąda od polskiego parlamentu zaniechania działań ustawodawczych i w sposób agresywny stawia żądania Premierowi Rzeczpospolitej o zaprzestanie wszelkich prawnych działań przeciwko rosyjskiej telewizji.
4. Incydent ma miejsce w czasie gdy trwa konfrontacja rosyjsko - ukraińska.
Podejrzewam, iż jeszcze tego samego dnia zostałyby powiadomione struktury UE i NATO oraz naszego sojusznika Stany Zjednoczone, wszak nieobliczalny prezydent Rosji wystosował wrogi akt przeciwko suwerennemu państwu, członkowi obu struktur. Byłby świetny pretekst do kolejnych (i chyba ) słusznych sankcji gospodarczych. Ambasador RP w Moskwie złożyłby protest w MSZ Rosji, a Minister Błaszczak postawiłby siły zbrojne w stan pogotowia, i wystosowałby prośbę do prezydenta Stanów Zjednoczonych o przyspieszenie wysłania dodatkowego korpusu czołgów. Afera nabierałaby tempa i słusznie. Podejrzewam, iż w konsekwencji:
1. Odwołano by ambasadora Rosji w trybie pilnym.
2. Prezydent Rosji połajany przez opinię międzynarodową przeprosiłby polski parlament i osobiście Premiera RP.
Lecz taki scenariusz może się urodzić tylko i wyłącznie bądź to przy stole biesiadnym (ku gromkiej uciesze biesiadników), lub w wśród pensjonariuszy zakładu psychiatrycznego. W realnym świecie rzecz niespotykana. Źródło: niepoprawni.pl
Z forum:
jan patmo.
Chyba nie bardzo zdajesz sobie sprawę z tego, co piszesz, ale możesz się dokształcić w temacie. Proponuję zacząć studia rosyjskich "dyplomatów" w Warszawie od Repnina, zwróć szczególnie uwagę na to, jak traktował króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Określenie wyjątkowo odrażająca kreatura na niego i jego następców -  to najłagodniejsze z możliwych. Na nazwanie tych z okresu po II wojnie światowej brak w języku polskim odpowiednio mocnych słów - w ogóle zresztą w jakimkolwiek ludzkim języku!
Autor: Janie, ja nie o Riepninie,
ale o tym, że pani ambasadorka jest z państwa będącego naszym strategicznym przyjacielem, namaszczona przez naszego osobistego przyjaciela pana prezydenta D. Trumpa, który jak pamiętasz w pamiętnym wrześniu przemawiał tak ciepło przy pomniku Powstańców Warszawy. Więc jeśli pani ambasadorka w tragiczny sposób pomiata naszym parlamentem i naszym premierem i nic się nie dzieje ... to jest skandal. Prokurator odstępuje od postawienia zarzutów, pan marszałek w sejmie robi kwadratowe oczy zamiast po prostu wyłączyć mikrofon, pan premier publikuje list (dobre i to, bo być może dotrze samo tam gdzie powinno), zamiast poprosić o opuszczenie terytorium Polski. Przecież to są podstawy dyplomacji. Wszyscy nabrali wody w usta. Czy to Ciebie nie wzrusza, że jesteśmy traktowani jak bantustan?
Ja nie gloryfikuję tamtych, lecz wskazuję na asymetrię. Gdyby taką voltę wykonali Ruskie, to wojna, a gdy Jankesi to gęby na kłódkę. Czy jest różnica kto nas upodlił? Czy sądzisz, że się doczekamy słowa przepraszam ? Czy sądzisz, iż służby amerykańskie nie złożyły odpowiednich meldunków prezydentowi USA i co, ano nic się nie stało Polacy, jutro będzie lepiej.
jan patmo. A od kiedy to USA są naszym przyjacielem? Stany Zjednoczone Ameryki Północnej miały i mają w Polsce jedynie swoje interesy, odpowiadające ich mocarstwowej pozycji. A ponieważ "bliski sąsiad" Rosja śmiertelnie zagraża Polsce od 300. lat, położone daleko oraz będące przy tym największą siłą NATO USA, są najlepszym z możliwych "partnerów" Polski. Do czasu oczywiście aż Polska stworzy z państwami Międzymorza wystarczająco silny gospodarczo i militarnie blok (posiadający broń jądrową i różnorodne środki jej przenoszenia).
26 11 2018 Sodomia i Gomoria! Kwestią czasu jest powrót sądów biskupich, świętej inkwizycji, płonących stosów.
Część radnych chce „zawierzyć wszystkie sprawy Piotrkowa Trybunalskiego Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny”
– „Prezydent miasta oraz rada miasta świadomi bogactwa duchowego i kultu maryjnego, który przez wieki był obecny w Piotrkowie Trybunalskim pragną w sposób szczególny związać miasto z Najświętszą Maryją Panną, Królową Polski. Wsłuchując się w głos ruchów i wspólnot katolickich działających na terenie naszego miasta, chcemy zawierzyć wszystkie sprawy Piotrkowa Trybunalskiego Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny” – tak brzmi treść oświadczenia, nad którym już w najbliższą środę głosować będą piotrkowscy radni. To jedna z pierwszych kwestii, którą w nowej kadencji postanowili zająć się rajcowie – informuje portal piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl.
Autorem tego „aktu” jest przewodniczący piotrkowskiej rady Marian Błaszczyński, związany z PiS, a wybrany z ugrupowania „Razem dla Piotrkowa”. Nie udało się dziennikarzom portalu dowiedzieć od Błaszczyńskiego, skąd ten pomysł – przewodniczący nie odbierał telefonu.
– „Jestem zszokowana, że rada ma podejmować takie stanowisko. Rozumiem, że to ukłon w stronę kościelnego elektoratu ugrupowania pana prezydenta, bo co ono wnosi, co zmieni w życiu mieszkańców?” – powiedziała Marlena Wężyk-Głowacka z Koalicji Obywatelskiej portalowi piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl. Jak dodała, sama jest katoliczką, ale uważa, że wiara to sfera prywatna i przeciwna jest przenoszeniu jej na grunt polityki. Podczas środowej sesji będzie więc pytała, w głos jakich „ruchów i wspólnot” wsłuchiwał się przewodniczący i jaki procent społeczeństwa miasta one reprezentują.
Zdziwieni pomysłem byli nawet oo. Bernardyni z Piotrkowa, w klasztorze których znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Piotrkowskiej, która wcześniej została patronką miasta. – „Piotrków został już oddany w szczególną opiekę Matce Bożej Piotrkowskiej. A Matka Boża to matka Boża, niezależnie od tego, w jakim wizerunku” – stwierdził o. Gracjan Kubica, gwardian klasztoru. Niektórzy radni – jak widać – nie widzą w tym sprzeczności. Źródło: piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl
Hola, hola a gdzie referendum w tej sprawie? Rada Miasta jak dyktator Kaczyński decyduje. Doctore to nie dyktator przecież. Oni naprawdę się modlą czy tylko do zdjęcia pozują? Modlą się o zdrówko bo o rozum już za późno. Doctore jest boski!? Ciekawe ile milionów złotych to zawierzenie wszystkich spraw będzie kosztowało?
Wkrótce Trzej Królowie K+M+B ( Krzysztof, Marian,Bogdan) na ulicach grodu nad Strawą się pojawią. Bardzo wielu na tą cześć na swych drzwiach białą kredą napiszą kolejny już raz K+M+B. Widocznie gród nad Strawą tylko na taką Świętą Trójcę jest skazany. Przepowiednia mówi dopóki Dzwony Bugajskie nie zabiją, budząc okoliczne lasy, które podejdą pod mury zamku na Tomicach tak długo Święta Trójca będzie panować.
Ciemnogród opuścił Ostrołękę. Będzie „Kler” i WOŚP
Nie był potrzebny żaden „odczyniacz”. Wystarczyły demokratyczne wybory, a w ich rezultacie zmiana prezydenta miasta z radiomaryjnego Janusza Kotowskiego na liberalnego Łukasza Kulika. „Ściana, dzieląca ludzi na lepszy i gorszy sort znika z Ostrołęki niczym upadający Mur Berliński” – donosi serwis Moja-Ostrołęka.pl. W serii publikacji wylicza „cuda”, jakie wydarzyły się od czasu wyborów samorządowych. Ostrołęka, to podobno jedyne polskie miasto, w którym o dalekobieżnych połączeniach autobusowych decyduje biskup. W sierpniu media informowały, że przez brak porozumienia z Kurią Diecezjalną w Łomży (właścicielem dworca PKS) z miasta wycofali się przewoźnicy, Polski Bus oraz firma Polonus. Źródło: wp.pl
Mario Rebel: Ostrołęka przykładem, iż wszystko zależy od nas. Trzeba po prostu ruszyć doopska i iść na wybory. Mieszkańcy przegnali okupantów z PIS i KK - wraca XXI wiek. W 2019 Wolna Polska
Biskup kielecki wydał instrukcję – utwory ABBY, The Beatles czy Vivaldiego zabronione w kościele. W instrukcji zakazano wykonywania podczas mszy „utworów o charakterze świeckim (w szczególności, gdy chodzi o Msze Święte ze sprawowaniem sakramentu małżeństwa oraz podczas liturgii pogrzebowej). Muzyka filmowa, rozrywkowa, piosenki często pozbawione właściwej treści i formy, nie mogą znaleźć miejsca podczas Eucharystii. Przykładem utworów niedopuszczonych do wykonywania podczas liturgii Mszy Świętej są choćby: „Hallelujah” Leonarda Cohena, „The winner takes it all” zespołu ABBA, „Pory roku” A. Vivaldiego, „Marzenie” R. Schumanna, muzyka z filmu „Misja” E. Morriconego, kompozycje zespołu „The Beatles” itp.” – napisał bp. Piotrowski.
Według biskupa kieleckiego, „pieśni, które można wykonywać podczas Mszy Świętej powinny pochodzić z bogatego skarbca tradycji Kościoła, prezentując właściwą treść i formę”. Żeby osiągnąć ten efekt, zaleca organistom lub proboszczom organizowanie lekcji śpiewu dla parafian, przynajmniej raz w miesiącu. Zachęca też do zakładania chórów dziecięcych i młodzieżowych.
Poza tym w każdym kieleckim kościele musi być organista! – „Zabrania się kategorycznie korzystania z tzw. automatycznego organisty oraz odtwarzania muzyki za pomocą urządzeń elektronicznych” – stanowczo zakazuje bp Piotrowski. Nieprzychylnym okiem patrzy też na instrumenty inne niż organy piszczałkowe. Jeśli w którymś kościele ich nie ma, nakazuje jak najszybciej je zainstalować. Źródło: gazeta.pl 
25 11 2018 Katarzyna TS: Koniec żartów! Albo Polexit, albo witajcie w IV Rzeszy
– Państwa narodowe muszą być dziś przygotowane na porzucenie suwerenności narodowej – oświadczyła w środę kanclerz Niemiec Angela Merkel. Oświadczenie zostało wygłoszone w Fundacji Konrada Adenauera w Berlinie podczas debaty pt. „Parlament między globalizacją a suwerennością narodową”. Zrzeczenie się suwerenności ma nastąpić „w uporządkowanej procedurze” poprzez decyzje parlamentów narodowych. W niedzielę do rezygnacji z narodowej suwerenności wzywał w Bundestagu goszczący wówczas w Berlinie prezydent Francji Emmanuel Macron. Oświadczył też, że konieczne jest utworzenie armii europejskiej, a Merkel poparła ten pomysł.
Co to jest? Szanowni Państwo, to jest jasna i jednoznaczna deklaracja, że realizacja projektu pt. „eurokołchoz” wchodzi  w fazę kluczową. Skończyło się opowiadanie bajek o „wspólnocie suwerennych państw”. Skończyło się mydlenie oczu i zabawa w ciuciubabkę. Na naszych oczach odbywa się reaktywacja III Rzeszy Niemieckiej, tym razem w formie IV Rzeszy Zjednoczonych Komunistycznych Republik Europejskich. Ideologią III Rzeszy był totalitarny, zbrodniczy narodowy-socjalizm. Ideologią IV Rzeszy jest totalitarny, zbrodniczy komunizm w wersji neomarksistowskiej. Komunistyczny eksperyment w Rosji nie spełnił oczekiwań sił „postępowych”. Trzeba więc przeprowadzić nowy eksperyment, tym razem pod światłym przewodnictwem niemieckim. Bo to Niemcy będą zarządzać eurokołchozem. Co prawda, w dużym stopniu już nim zarządzają, ale jeszcze trafiają się buntownicy, którzy nie chcą zaakceptować dziejowej konieczności jaką jest niemiecki porządek w Europie. Nie ulega wątpliwości, że tzw. opozycja totalna dąży do oddania Polski pod zarząd IV Rzeszy. Pytanie brzmi: jakie jest w tej sprawie stanowisko rządzącego Prawa i Sprawiedliwości?  Czy są buntownikami, czy może już zawarli pakt z niemieckim diabłem?
Więcej na https://wprawo.pl/2018/11/24/katarzyna-ts-koniec-zartow-albo-polexit-albo-witajcie-w-iv-rzeszy/?fbclid=IwAR2UYM2jXn_gpcvxy_9D0EeE-UjoipqBJw8bzajbFr9b7Lox8-0p_SiPsYc
POLSKA vs NIEMCY "WIERCHUSZKA PIS JEST Z NIEMCAMI PO SŁOWIE?"
Moim zdaniem, jest wiele sygnałów, które przemawiają za tym, że PiS zgodziło się na niemiecką kuratelę. Przejęcie Marszu Niepodległości, wycofanie nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, zero działań w sprawie ograniczenia dominacji mediów niemieckich na rynku polskim, zgoda na dekarbonizację i przestawienie polskiej energetyki na OZE, zielone światło dla masowej imigracji, czyli dla multi-kulti. I last but not least, zmasowany atak propagandowy na narodowców oraz coraz większe represje wobec nich, co świadczy o tym, że Prawo i Sprawiedliwość postanowiło zniszczyć rodzącą się siłę polityczną, która jasno i wyraźnie sprzeciwia się budowie eurokołchozu i domaga się Polexitu. To są sygnały bardzo niepokojące. Obym się myliła, ale obawiam się, że wierchuszka PiS jest z Niemcami „po słowie”. A to znaczy, że Polska zostanie przerobiona na Generalną Gubernię 2.0, czyli rezerwuar taniej, upodlonej siły roboczej. Polska inteligencja dostanie wybór: podpisanie Volkslisty albo pauperyzacja. Niepokornych dorżnie się procesami sądowymi o naruszanie dóbr osobistych np. koncernu Ringier Axel Springer. A to już się dzieje! Źródło Kręgi Patriotyczne - strona
Merkel chce zbudować Europę na zasadzie kolonialnej hegemonii z przewodnią rolą Niemiec. No a do tego potrzebuje wielu oddanych i posłusznych sojuszników z innych krajów. Tusk świetnie do tej roli się nadaje dla zaspokojenia swoich ambicji gotowy jest a każde ustępstwa. Poza tym doskonale wie co to znaczy niemiecki Ordnung. Już dziś cała Unia pracuje na rzecz Niemiec, i to w Berlinie a nie w Brukseli zapadają najważniejsze decyzje. Drang nach Osten Hitlerowi nie wyszedł na ale Merkel jest bliska osiągnięcia tego celu buduje Europę na zasadzie kolonialnej hegemonii z przewodnią rolą Niemiec. Przecież Unia miała być organem doradczym, koordynującym a nie politycznym wydającym decyzje. Zaś KE stała się KC – Komitetem Centralnym decydującym o wszystkim. Śmialiśmy się ze standardów obowiązujących w RWPG dziś mamy UE i jej standardy, które są po wielokroć bardziej absurdalne od swych poprzedników. Natomiast pieniądze z kasy unijnej mają przede wszystkim zapewnić luksusowe warunki życia decydentom w poszczególnych krajach oraz życie w super komfortowych warunkach umiłowanym przywódcom, wybrańcom narodu. Unii nie zależy na rozwoju gospodarczym biednych krajów a w szczególności Polski. W sumie to Unia więcej bierze jak daje.
Kształcimy dzieci, ponosimy olbrzymie koszty tylko po to by za granicę wyjechały i najgorszych zajęć się imały. Będąc za granicą pytałem się takich młodych osób po co kończyły studia, bardzo często dwa kierunki by teraz na zmywaku siedzieć czy taczką po budowie jeździć. Szkoda było ich czasu, zdrowia i pieniędzy rodziców jak i państwa czyli całego społeczeństwa. Jak niewolnicy tyramy dla całej Europy. Właśnie czy nie o to chodziło każdej rządzącej ekipie po 1989 roku. Koszty transformacji są nie do oszacowania bo sprzedano za grosze lub zniszczono majątek na który całe pokolenia pracowały. 
Niektórzy uważają, że od blisko trzydziestu lat mamy wolną Polskę. Nie mają racji. Polska nie jest wolna. Jest okupowana przez wyjątkowo destrukcyjne państwo. Polacy są zniewalani i traktowani jak bydło. Żyjemy w państwie socjaldemokratycznym, które wolność niszczy. Więc to nie jest wolny kraj. Jesteśmy pod okupacją państwa, które się wtrynia w najdrobniejsze aspekty naszego życia, które odbiera nam większość owoców naszej pracy, które ustanawia miliony bzdurnych przepisów. To jest zamordyzm, a nie wolność. I nie jest to winą akurat rządzącej partii - tak było za wszystkich poprzednich rządów. 
22 11 2018 NAPRAWDĘ nikt nie widzi, że jak podrożeje prąd dla przemysłu i paliwa, to podrożeje WSZYSTKO?
Lotem błyskawicy obiegła wszelkie środki przekazu złowieszcza wiadomość o 30 procentowej podwyżce cen prądu, a w ślad za nią podążyły natychmiast uspokajające zastrzeżenia „dobrego” PiS-owskiego rządu, który znalazł na to sposób. Ustami swoich ministrów zapewnia, że przeciętny Kowalski nawet tego nie zauważy, bo otrzyma 100–procentową rekompensatę… Jakim cudem? To tylko wie rząd, bo dla reszty lansowana kalkulacja jest raczej księżycowa, żeby nie powiedzieć oszukańcza.
W każdym kto choć trochę rozumie funkcjonowanie rynku wzbiera wściekłość, bo czuje się robiony w „balona”. Swej złości najlepiej dał upust na Facebooku Jerzy Sempowicz, który nie przebierając w słowach obnaża hipokryzję PiS–owskiej władzy. Jakim trzeba być debilem skończonym, żeby takie coś wymyślić? Ja wiem, kolejne wybory za pasem i trzeba rozdać chleb i zrobić igrzyska” – pisze Sempowicz. Dalej dowodzi, że to z czym mamy do czynienia to precyzyjnie zaplanowana akcja. „Przy tym całym szumie o rozdawaniu kasy i niepodwyższaniu rachunków za prąd, ludzie będą cieszyć się jak debile, że ten dobry rząd tak dba o obywatela” – zauważa i pyta: NAPRAWDĘ nikt nie widzi, ze jak podrożeje prąd dla przemysłu i paliwa, to podrożeje WSZYSTKO !!!!!!!!!!!! Co z tego, ze zapłacisz tyle samo za prąd co przed podwyżką, jak ZA WSZYSTKO ZAPŁĄCISZ 40% do 50% więcej??” uświadamia użytkowników Facebooka-  Sempowicz
K…a mać, bo już inaczej nie mogę. W jakim nienormalnym kraju ja żyję? – woła z uzasadnioną wściekłością.
Te 30 PLN z rachunku za prąd oddasz kilka razy w miesiącu na produktach ( i ZAWARTYCH W NICH PODATKACH (O WIELE WYŻSZYCH), które są Ci niezbędne do życia! Czy ekonomia pieniądza jest taka trudna, żeby to pojąć?
Naprawdę dalej cieszysz się, że minister energetyki dołoży Ci w przyszłym roku 30 PLN miesięcznie do prądu? Może wypadałoby sie obudzić?”, i tu podpiera się ociekającym obłudą oświadczeniem PiS–owskiego ministra:
„Krzysztof Tchórzewski wyjaśnił, że ceny prądu trzeba rekompensować, bo są… „niesłuszne”. „Są niepodyktowane żadnymi uwarunkowaniami zewnętrznymi, a jedynie wzrostem kosztów emisji CO2”– mówił Krzysztof Tchórzewski. „Z szacunków które znam, ceny paliwa na 2019 r. w polskiej energetyce nie mają większego wpływu na wzrost cen energii” – zaznaczył. Na giełdach towarowych ceny prądu skoczyły o niemal 50 proc. w stosunku do zeszłego roku. Drożeje też węgiel, a nasz system energetyczny jest w 72 proc. oparty właśnie na nim. Tymczasem do Urzędu Regulacji Energetyki wpływają wnioski o zgody na nowe cenniki na przyszły rok. Państwowe spółki chciałyby podnieść ceny dla odbiorców indywidualnych nawet o 30 proc.” – zwraca uwagę Jerzy Sempowicz na Facebooku. Źródło: Facebook
Rząd chce rekompensować wzrost cen energii, który traktuje jako "niesłuszny", bo niepodyktowany żadnymi uwarunkowaniami zewnętrznymi, a jedynie wzrostem kosztów emisji CO2, a nie np. ceny węgla. - Z szacunków, które znam, ceny paliwa na 2019 r. w polskiej energetyce nie mają większego wpływu na wzrost cen energii - podkreślił Tchórzewski.  Z tego co wiadomo to Polska sprzedaje uprawnienia do emisji CO2. Polska na piątej tegorocznej aukcji sprzedała ponad 3,5 mln uprawnień do emisji CO2 (EUA) po 11,25 euro/EUA. To na razie najwyższa cena uzyskana w tegorocznych polskich aukcjach CO2.
Paliwo ponad 6 zł, prąd droższy o 70% , bo według doktryny Morawieckiego, im drożej w sklepach tym lepiej dla społeczeństwa!? Większe wpływy do budżetu to i większe wydatki.
Polscy geniusze ekonomii uważają że tylko podnoszenie podatków i opłat może zapełnić kasę państwową. Taki hrabia von Rostowski udowodnił że zwiększenie VATu powoduje spadek cen. A Morawiecki jedną złotówką chce rozbujać tak polską gospodarkę że wkrótce będziemy najbogatszym krajem na świecie. Wystarczy że każdego dnia każdy mieszkający w Polsce obywatel przekaże jedną złotówkę do wspólnej kasy z której wypłaci się po milionie 38 obywatelom. No a gdyby tak po 10 złotych się zrzucać. To w kilka lat wszyscy bilibyśmy milionerami. 
20 11 2018 MF: Wesele pod kontrolą skarbówki. Fiskus chce wiedzieć, ile było w kopercie.
Ilu było gości? Jaka była cena "talerzyka"? Fiskus przepytuje firmy organizujące imprezy w sprawach dotyczących rozliczeń podatkowych nowożeńców. "DGP" ujawnił w tym roku, w jaki sposób urzędnicy skarbówki walczą z szarą strefą w branży weselnej. Pisaliśmy o tym, że pytają młodych o to, komu i ile zapłacili za salę, muzykę i zdjęcia. Dzięki tym informacjom skarbówka może sprawdzić, czy firmy zarabiające na weselach nie oszukują na podatkach. Okazuje się, że mechanizm ten może działać także w drugą stronę. Mianowicie, to firma weselna może być źródłem cennych informacji dla fiskusa o dochodach młodej pary. Potwierdzają to sprawy, którymi 9 listopada 2018 r. zajmował się Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt II FSK 1456/16 oraz II FSK 1457/16).
Spór dotyczył nowożeńców, którzy kupili mieszkanie. Fiskus miał wątpliwości, czy było ich na nie stać. Postanowił więc sprawdzić, skąd wzięli pieniądze na zakup i czy inwestycji nie sfinansowali z nieujawnionych dochodów, od których mógłby pobrać 75-proc. podatek sankcyjny. Nowożeńcy zapytani o źródła finansowania powoływali się na oszczędności, darowizny i pieniądze z wesela. Przekonywali, że tzw. czepkowe wyniosło aż 120 tys. zł. Wyjaśnili, że goście wkładali do koperty nie mniej niż 800 zł, a w niektórych przypadkach było to nawet od 2 do 4 tys. zł. Od razu też zastrzegli, że koperty były niepodpisane. Urzędnicy poprosili więc o przedstawienie listy gości weselnych. Małżonkowie jednak odmówili. Tłumaczyli, że nie można pytać o to, kto ile włożył do koperty, bo to wbrew dobrym obyczajom. Dodali, że od wesela minęło już sporo czasu i nie pamiętają nazwisk ani adresów zamieszkania swoich gości. Urzędnicy widzieli w tym złą wolę małżonków. Z wesela pozostało bowiem nagranie, które pozwalało przypomnieć sobie kogo zaprosili. Poza tym zgodnie z tradycją na takie imprezy zapraszana jest rodzina i przyjaciele, a nie przypadkowi ludzie - podkreślali urzędnicy.
Ostatecznie fiskus uznał, że małżonkowie podali nieprawdę, podobnie jak wtedy, gdy twierdzili, że krótko przed ślubem dostali darowiznę od babki, która - jak się później okazało - nie żyła od siedmiu lat......
Więcej na: https://biznes.interia.pl/podatki/news/wesele-pod-kontrola-skarbowki-fiskus-chce-wiedziec-ile,2593204,4211#commentsZoneList
Wkrótce Morawiecki przywróci prawo „pierwszej nocy”, i obowiązkiem nowożeńców będzie zaproszenie urzędników fiskusa na wesele, a oni wtedy zajrzą wszędzie, nawet w majtki pary młodej. Tylko dlaczego fiskus jest ślepy w przepadkach powstania nagłych fortun polityków? Obejmował urząd był biedny jak mysz kościelna, a po kilku latach to już milioner całą gębą. No a co z urodzinami, komuniami, stypami?
Majątek bratanicy Jarosława Kaczyńskiego szacowany jest na nawet 5 mln zł! I nie musiała niczym dzielić się z Marcinem Dubienieckim, bo para podpisała intercyzę i miała osobne majątki!

20 11 2018 Syn Mariusza Kamińskiego zawdzięcza posadę w Banku Światowym prezesowi NBP?
30-letni Kacper Kamiński, syn ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, latem tego roku zaczął pracować w centrali Banku Światowego w Waszyngtonie. Piastuje stanowisko: „doradca zastępca dyrektora wykonawczego” z pensją około 200 tysięcy dolarów rocznie – informuje tvn24.pl. Informatorzy tvn24.pl mówią, że decydujący wpływ na wybór reprezentantów Polski w tej instytucji ma prezes NBP Adam Glapiński. – „Zastępcę dyrektora wykonawczego, a także doradcę wskazuje gubernator Banku Światowego na Polskę. Zgodnie z prawem jest nim prezes Narodowego Banku Polskiego. Dyrektor wykonawczy po prostu zatrudnia wskazane osoby” – twierdzi rozmówca portalu.
Sam Kacper Kamiński twierdzi, że posadę zawdzięcza swoim kompetencjom. – „Ukończyłem studia prawnicze, ze specjalizacją prawa gospodarczego. Przez okres 3 lat zdobywałem doświadczenia zawodowe na rynku prywatnym, następnie przez ponad 3,5 roku pracowałem w Parlamencie Europejskim na stanowisku doradcy w Komisji Budżetowej Parlamentu” – napisał w oświadczeniu.  Minister koordynator Mariusz Kamiński również powołuje się na kompetencje syna i zdecydowanie zaprzecza, by rozmawiał z prezesem NBP w sprawie zatrudnienia Kacpra w Banku Światowym.  Sam zainteresowany, czyli Kacper Kamiński, powiedział w rozmowie z tvn24.pl, że jego zatrudnienie było wynikiem rozmowy kwalifikacyjnej z dyrektorem wykonawczym Banku Światowego. Osoby pełniące w przeszłości funkcje w tej instytucji przekonują jednak, że takie rozmowy mają charakter kurtuazyjny, a dyrektor nie weryfikuje kandydata. Zatwierdza go niemal "z automatu", w ramach zaufania do prezesa narodowego banku, który desygnuje swojego przedstawiciela.
Z dostępnych informacji o Kacprze Kamińskim wynika, że zdobył mandat radnego PiS w podwarszawskim Otwocku. Pracował także dla spółki „Srebrna”, założonej m.in. przez Jarosława Kaczyńskiego. Później przeniósł się do Parlamentu Europejskiego, gdzie był doradcą frakcji, do której należy PiS. Trudno znaleźć informacje o jakichś szczególnych prawniczych osiągnięciach Kacpra Kamińskiego. Źródło: tvn24.pl
Przejdzie odpowiednie szkolenie, i po praniu mózgu wróci by rządzić w Polsce według zaleceń BŚ. Zatem rodzi się pytanie czy jesteśmy wolnym krajem? Dlaczego po 1989 roku musimy spośród bandytów wielu musimy wybierać tego odpowiedniego dla korporacji zagranicznych?
Nauczyciele stawiają takim oceny po znajomości, a później narzekają na zły rząd, i strajkują. Efektem ich pracy jest premier Morawiecki, który nie zna tabliczki mnożenia.

Z forum: "Prawi i sprawiedliwi". Tak, tak, tatuś nie pomógł. na pewno doświadczenie Kacperka pomogło. No, a świstak siedzi i zawija sreberka. Jaki tatuś, taki synek. Duda ułaskawił "niewinnego" Mariuszka, a Glapuś "zatrudnił" wybitnego Kacperka. Takie cuda tylko w pisie. Pamiętajcie tylko o jednym. Ciemny lud to zaledwie 17% tego społeczeństwa, które wierzy w te cuda. Reszta was rozliczy z tych "cudów", już za rok. System strachu, który zbudowaliście, działał 30 lat temu. Teraz wy się zacznijcie bać, bo nie wyjdziecie przez dłuuuuugie lata.
Wybitny specjalista świeżo po studiach bez doświadczenia. Gdyby patrzeć na kompetencje to powinien co najwyżej niepłatny staż otrzymać w takiej instytucji a i to pod warunkiem że był bardzo wyróżniającym się studentem. 
19 11 2018 Nieudolna próba bagatelizowania afery KNF przez prezesa NBP Glapińskiego.
PiS na wszelkie sposoby próbuje bagatelizować aferę KNF. Po głównym wydaniu „Wiadomości” TVP wystąpił w roli „uspokajacza” prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. Przypomnijmy tylko, że to bardzo bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego.
Glapiński odpowiedzialnością za aferę KNF próbował obarczyć… dziennikarzy. – „Nie ma podstawowych elementów, by jakiekolwiek śledztwo zacząć. To jest wszystko od słowa do słowa, od artykułu do artykułu. Dwie osoby próbują rozchwiać cały system finansowy i wiarygodności polskich finansów, i polskiej bankowości. Ja mogę tym osobom powiedzieć, że to się na pewno nie uda. Natomiast apelowałbym i do dziennikarzy, i publicystów, i do polityków, aby nie mieszali polskiego systemu finansowego i bankowego, do jakichś rozgrywek politycznych, bo to naprawdę nie służy Polsce jako takiej i polskiemu systemowi. To jest szkodnictwo najwyższego rzędu” – powiedział prezes NBP.
Tę wypowiedź na Twitterze skomentował Roman Giertych: – „Glapiński: są dwie osoby, które chcą rozchwiać system polskich finansów. Jeden to chyba Chrzanowski, ale drugi? Kto to może być. Premier, o którym Glapiński mówił, że nadzoruje KNF? PAD, który popiera plany przejęcia banku za złotówkę. Terlecki z poprawką? Jakieś pomysły?”. Do słów Glapińskiego odniósł się także Wojciech Czuchnowski, współautor artykułu w „Gazecie Wyborczej”, w którym ujawniona została treść rozmowy Marka Chrzanowskiego i Leszka Czarneckiego (drugą autorką jest Agnieszka Kublik): – „Właśnie się dowiedziałem od prezesa Glapińskiego, że razem z Kublik zachwiałem systemem finansowym w Polsce. Jeśli tak to przepraszam. Już więcej nie będę opisywał mafii z PiS….”. W dalszej części rozmowy prezes NBP zapewniał, że polski system bankowy jest bezpieczny. – „Jestem w kontakcie z inwestorami z całego świata. Inwestują w Polsce nie dlatego, że pojawi się mniej przyjemny artykuł, ale dlatego, że Polska ma bezpieczny system” – powiedział Glapiński. Na tę wypowiedź zareagował na Twitterze prof. Leszek Balcerowicz. – „Ciekawe, byłem prezesem NBP, ale nie byłem w „stałym kontakcie z inwestorami z całego świata”. Jak Glapiński to robi? W normalnym banku centralnym w normalnych czasach od badania nastrojów na rynkach finansowych są eksperci”– napisał Balcerowicz.
Adam Glapiński powiedział, że w niedzielę wieczorem w Ministerstwie Finansów odbywa się posiedzenie Komitetu Stabilności Finansowej (NBP, minister finansów, KNF oraz Bankowy Fundusz Gwarancyjny), który przygląda się sytuacji wokół KNF-u. – „Wyszedłem z niego na chwilę” – stwierdził prezes NBP. Na Twitterze pojawiły się komentarze: – „Giertych zgłosił do prokuratury zawiadomienie 7.11, a Ziobro zainteresował się tym zawiadomieniem dopiero 13/14.11, tłumacząc się wolnymi dniami, a tu niedziela i Glapiński w pracy? Czyżby coś się paliło?” – „Ostatni raz gdy czytałem, że w niedzielę wieczorem musiał spotykać się Komitet Stabilności Finansowej to było 10 lat temu w USA w sprawie Lehman Brothers…”, czyli po wybuchu ostatniego wielkiego kryzysu finansowego w USA w 2008 r. Źródło: Twitter
No a gdyby Tusk stał 11 listopada w pierwszym rzędzie i prezydent go powitał, to chyba nigdy nie dowiedzielibyśmy się łapówkarstwie w KNF?
Odkąd w 2011 r. zmniejszono subwencje dla partii, PiS przejada zgromadzone wcześniej oszczędności. Wydaje więcej, niż dostaje z budżetu państwa. Kto to robi? I skąd bierze na to pieniądze? Wokół PiS powstał układ stowarzyszeń, fundacji i nieformalnych ruchów, które wspierają partię. Założycielami i członkami władz tych satelitów są najczęściej działacze Prawa i Sprawiedliwości. Układając relacje między partią a satelitami, zadbano o to, by nie powtórzyły się problemy z początku lat 90. - gdy Fundacja Prasowa Solidarności, której współzałożycielem był Kaczyński, wspierała finansowo jego pierwszą partię - Porozumienie Centrum. Prokuratura postawiła wówczas Kaczyńskiemu zarzut nielegalnego finansowania partii z pieniędzy fundacji; sprawę umorzono w 2000 r. ze względu na zmianę prawa. Dziś satelity nie dają PiS-owi pieniędzy, świadczą za to na jego rzecz swego rodzaju usługi outsourcingowe. Finansują wydawnictwa, imprezy i akcje promujące partię Kaczyńskiego. Ma to ogromną przewagę nad finansowaniem z partyjnej kasy - odbywa się poza rozliczeniami i kontrolą Państwowej Komisji Wyborczej.
18 11 2018 Podejrzenie o plagiat i anemiczny dorobek naukowy. PRL–owski styl kariery naukowej Marka Chrzanowskiego.
Droga naukowa skompromitowanego byłego szefa PiS owskiej Komisji Nadzoru Finansowego przypomina jako żywo kariery „towarzyszy” z PRL- u.

37-latek piął się w błyskawicznym tempie po szczeblach kariery i to nie tylko w polityce, ale i w gremiach naukowych. Kiedy składał wniosek o habilitację, zajmował już ważne stanowiska – od października 2015 r. należał do zespołu koordynacyjnego Narodowej Rady Rozwoju, a od stycznia 2016 r. – był członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Gdyby nie ostatnia wpadka, pewnie nie wyszła by na jaw haniebna kompromitacja towarzysząca jego procesowi habilitacyjnemu.  Ochraniany przez Adama Glapińskiego, mimo krytycznych recenzji – w jednym przypadku wręcz miażdżącej – oraz zarzutów o plagiat w monografii pracy habilitacyjnej, Chrzanowski tytuł uzyskał.
„Gdybym był na miejscu dr Chrzanowskiego wycofałbym wniosek habilitacyjny” – ocenił na posiedzeniu komisji habilitacyjnej powołanej przez Centralną Komisję Stopni i Tytułów jej przewodniczący prof. Stanisław Owsiak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Ale Marek Chrzanowski nie wycofał wniosku.
„Wiele z kryteriów na stopień doktora habilitowanego nie zostało w pełni spełnionych przez habilitanta” – mówił tymczasem prof. Owsiak tłumacząc, dlaczego nie zagłosuje za „awansem”.Nie był odosobniony w swojej opinii, bo trzy recenzje monografii habilitacyjnej zawierały krytyczne uwagi co do dorobku naukowego Chrzanowskiego. Podkreślały zaledwie 30 pozycji ani jednej publikacji za granicą, publikacje głównie w wydawnictwie własnej uczelni, zbyt mało prac w renomowanych czasopismach posiadających Impact Factor.
Jedna z trzech recenzji zawierała tak miażdżącą ocenę dorobku naukowego i samej monografii, że jej autor negatywnie zaopiniował wniosek habilitacyjny. „Oblanie habilitacji to już nie jest tylko kwestia honoru” – komentuje rozmówca „Rzeczpospolitej”… podkreślając, że Chrzanowski ma „anioła stróża” w osobie obecnego szefa NBP Adama Glapińskiego, który miał go „wymyślić” i ostatecznie rekomendował do Rady Polityki Pieniężnej. Miarą kontrowersji wokół oceny dorobku naukowego Chrzanowskiego była prawdziwa burza podczas posiedzenia Rady Kolegium Zarządzania i Finansów SGH. Z 51 głosujących aż 17 było przeciw lub wstrzymało się od głosu. Na Radę Wydziału przybył również Adam Glapiński – dowiadujemy się z Rzeczpospolitej. „Anioł stróż był i pilnował do ostatniej chwili i kibicował, bo mogło być różnie” – ocenił rozmówca dziennika. W piątek Adam Glapiński w rozmowie z dziennikarzami był konsekwentny i bez mrugnięcia powieką powiedział do kamer telewizyjnych: „Obyśmy mieli więcej takich 37-letnich profesorów w pełni profesjonalnych, uczciwych i szlachetnych. Źródło: Rzeczpospolita
Kto i kiedy dorżnie naród? Urodziłem się kilka lat po zakończeniu II Wojny Światowej . I dokąd sięgam pamięcią, przez te wszystkie lata dręczyło mnie przygnębiające poczucie, że Polska jest źle rządzona, a władza nastawiona wyłącznie na łupienie obywateli. Pierwszym który objął Polskę we władanie był Bolesław Bierut (przez mgłę go pamiętam) Został powołany na to stanowisko przez Józefa Stalina. Pamiętam tylko takie powiedzenie: Pojechał w futerku wrócił w kuferku. No i te późniejsze dyskusje czy go otruli czy umarł. Po nim schedę przejął Władysław Gomułka, wpierw osadzony później zrehabilitowany w Poznaniu 1956 roku. A później nastał ten co zastał Polskę drewnianą za zostawił murowana a na imię mu było Edward Gierek. Gierkowska dekada i gigantyczne zadłużanie 30 mld dol.
Wreszcie naród się zbuntował i po wyborach w roku 1989 wydawało się przez moment, że w Polsce skończył się bezpowrotnie komunizm. Niestety, dający nadzieję na lepsze jutro entuzjazm milionów Polaków, którzy uwierzyli, że nareszcie Polską będą rządzić mądrzy i uczciwi ludzie, zmarnował z premedytacją Wałęsa sterowany przez UB jak i KOR. A jak post-komuna miała już posprzątane to uchwyciła strategicznie kluczowe stanowiska w państwie. Wtedy zaczęli rządzić na zmianę cyniczni beneficjenci okrągłego stołu który prześcigali się w szabrowaniu kraju. Wreszcie Polacy się zbuntowali, i ku zaskoczeniu wszystkich wkurzony naród wybrał PiS Jarosława Kaczyńskiego no i zawierzyli rządowi, który postanowił odmienić Polskę na kształt niegdyś zacnej Rzeczpospolitej i Jej wielowiekowej tradycji narodowo chrześcijańskiej.
I tak, po raz pierwszy od czasu, kiedy nas zachodni alianci odsprzedali w Jałcie Stalinowi rząd polski postanowił dać coś ludziom, a nie tylko chapać i szarpać pod siebie. Mam na myśli finalizowany pomyślnie program „Rodzina 500 plus” w ramach, którego po raz pierwszy w powojennej historii Polski rządzący postanowili dać rodzinom wielodzietnym do ręki konkretne i wcale niemałe pieniądze. No a jak rząd mówi, że nie da to nie da, a jak mówi, że da to mówi. Dziś do władzy zaczynają dochodzić resortowe dzieci bardzo dobrze wykształcone w zagranicznych uczelniach, z praktykami w międzynarodowych korporacjach. Odpowiednio przeszkolone by rządzić i dzielić. Kłamstwo zaś stało się ich narzędziem pracy tak jak łyżka, widelec, nóż przy stole. 
12 11 2018 Podsumowanie Marszu Niepodległości.
Flagi nie wywiesiłem, na marszu nie byłem, pieśni patriotycznych nie śpiewałem, dziś nie świętuje, do kościoła nie chodzę, czy jestem patriotą?
Z modlitwą na marsz. Jechaliśmy autokarem z narodowcami.. Słońce jeszcze nie wzeszło. Poranek jest mglisty i zimny. Poza ostatnimi imprezowiczami na ulicach pustka. Tylko wokół pomnika zbierają się ludzie. Powiewają biało-czerwone flagi. Podjeżdża też pierwszy autokar. Po nim drugi, trzeci i czwarty. Z Krakowa jedzie na Marsz Niepodległości ponad setka osób. Ale autokary narodowców ruszają z całej Polski.
- Młodzież Wszechpolska ma przede wszystkim kształtować młodego człowieka - kwituje. Plan wyjazdu jest prosty: najpierw msza. Za ojczyznę. Potem wizyta na patriotycznych stoiskach. Tam będzie można kupić narodowe przypinki, książki, koszulki. A następnie część główna. Marsz. Po wszystkim koncert i powrót nocą. Wyjeżdżamy z miasta na krętą szosę przez wsie.
- Pomódlmy się za bezpieczną drogę - słychać z głośników. - W imię ojca i syna i ducha świętego… - Amen - odpowiadają chórem pasażerowie. - Ojcze nasz, któryś jest w niebie… - zaczyna jeden z narodowców. – Święć się imię twoje, przyjdź królestwo twoje… - mówią senne głosy - … zbaw nas ode złego. 
- Zdrowaś Mario… - słychać po chwili. - Łaskiś pełna… - pomruki modlitwy nikną. Autokar jedzie dalej w mgłę.
Pod autokarem zjawia się sprzedawca gadżetów. Pcha blaszany wózek wypchany flagami, opaskami, czapkami i przypinkami. Ci, którym czegoś brakuje, doposażają się. Potem wszyscy ruszają w miasto. Wtapiają się w resztę biało-czerwonego tłumu.  Źródło wiadomosci.wp.pl
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej celowo pomija w powitaniu przewodniczącego Rady Europejskiej i prezydent Warszawy. Setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości, to wyjątkowe wydarzenie dla wszystkich. To także znakomita okazja na stanięcie ramię w ramię ponad wszelkimi podziałami. Niestety nie wszyscy potrafią zachować klasę i kulturę. Zabrakło jej Andrzejowi Dudzie, prezydentowi RP, który podczas swojego przemówienia inaugurującego główne uroczystości „ciepło przywitał najważniejszych urzędników w kraju oraz dostojników kościelnych, zabrakło jednak miejsca na powitanie Donalda Tuska, który przybył na pl. Piłsudskiego. A przecież Donald Tusk to bądź co bądź szef Rady Europejskiej, czyli „prezydent” Unii.” Andrzej Duda „zapomniał” również o prezydent Warszawy Hannie Gronkiewicz-Waltz. Zachowanie prezydenta wzbudziło oburzenie wśród internautów, którzy nie szczędzą mu słów krytyki. „Donald Tusk, jako przewodniczący Rady Europejskiej, jest jedynym liczącym się przedstawicielem reprezentującym zagraniczną instytucję podczas obchodów #100lecieniepodległości. PAD nie wymienił PDT, a gość został upchnięty w 5 rzędzie. Poza dumą, życzę władzom mniej małostkowości!” – można przeczytać m.in. na Twitterze.  Źródło koduj24.pl
Z forum: Pan Tusk, nawet w piątym rzędzie znaczy wiece niz ci z pierwszego…. może do nastopnego Stulecia nabiorą kultury… każda taka akcja tylko świadczy o małostkowości , chamstwie i braku politycznego i ludzkiego taktu.
Pawłowicz pochwaliła Dudę za przemówienie: Dziś w południe bardzo dobre, wzruszające przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy. Jak zawsze nie czytane z kartki, z serca...  Czy prezydent Duda ma serca, na dodatek z którego można czytać? Przemawiając tak się zagalopował że o mały włos nie pękła mu kiszka pierdząca. Tłumy na marszu fakt. Widziałem samych fanatyków, twarze znane ze wszystkich pisowskich uroczystości, oraz chyba całe wojsko polskie. Natomiast nacjonalistów na tym marszu moje oko nie dostrzegło. Ta mina Mussoliniego po każdej ważnej sekwencji przemówienia prezydenta Dudy powalała niedźwiedzia, ale tłum jakoś nie szalał. Dopiero jak naczelnik dał sygnał to wiwatował.
„Żołnierze ramię w ramię ze skrajną prawicą. Zabrakło mi słów” Brytyjskiemu dziennikarzowi zabrakło słów, żeby skomentować zdjęcie, które umieścił na Twitterze. – „Polskie wojsko będzie szło praktycznie ramię w ramię ze skrajną prawicą w stolicy Polski. Zabrakło mi słów” – Widać na nim polskich żołnierzy, którzy czekają na rozpoczęcie marszu pod patronatem prezydenta Polski, a obok nich – stoją narodowcy ze swoimi flagami i transparentami.
Uczestnicy marszu, który miał być ponoć biało-czerwony, mimo zaklinania przez rządzących rzeczywistości, przynieśli zielone flagi Obozu Narodowo-Radykalnego.  i banery np. z napisem Defend Europe” („Obrońmy Europę” i „Śmierć wrogom ojczyzny”.  Narodowcy odpalili race, „tradycyjnie” założyli kominiarki. Agnieszka Pikulicka na Twitterze umieściła zdjęcie narodowca z flagą z krzyżem celtyckim. W marszu pojawili się neofaszyści z Włoch – widać flagi Forza Nuova.  A Andrzej Duda, rozpoczynając marsz, mówił, nawet się nie zająknąwszy: – „Chcę, żebyśmy szli pod naszymi biało-czerwonymi sztandarami razem, w atmosferze radości, hołdu, żebyśmy oddali cześć tym, którzy za Polskę walczyli i ją dla nas odzyskali. Niech to będzie marsz dla każdego, na którym każdy chce być i każdy dobrze się czuje”. Zostawiamy bez komentarza…Źródło: Twitter
„Duda ucieka przed kolegami z ONR” To komentarz jednego z internautów do przemarszu pisowskich oficjeli. I rzeczywiście – część marszu z pisowską wierchuszką maszeruje niezwykle szybko. Można by postawić pytanie, czy kolano prezesa wytrzyma takie tempo?  Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę! Takie hasło uzgodnił PIS z „Narodowcami” na wspólny Marsz. Czy Prezes też będzie skandować? Hańba na #100lecieniepodleglości
– „Wygląda na to, że czoło Marszu z politykami PiS, osłaniane przez policjantów i żołnierzy, znacznie wyprzedziło peleton narodowców, który jeszcze nawet nie ruszył. Czyżby chodziło o to, żeby ktoś przypadkiem nie zrobił wspólnych zdjęć…?” – napisał na Twitterze Przemysław Henzel.
Pomiędzy narodowcami a marszem państwowym jest ok. kilometra odległości.  – „Jest pomysł, aby pod relacją z uciekającego marszu prezydenckiego puścić muzyczkę z Benny Hilla”– napisał Paweł Wroński z „GW”. – „Co za smutny dzień. Nigdy nie zrozumiem tego, co zrobił Andrzej Duda” – napisał Janusz Schwertner z onet.pl.
Nie mogło tez zabraknąć ustawki w iście PRL-owskim stylu. – „Aneta i Mateusz zaręczyli się w 100 rocznicę odzyskania Niepodległości w obecności Andrzeja Dudy i prezesa J. Kaczyńskiego. Gratulował premier” – napisał Jacek Czarnecki z Radia Zet
Źródło koduj24.pl
Z forum: Znów przypomina mi się stara chińska bajeczka o żabie i skorpionie, który prosił o zabranie na drugi brzeg rzeki. – Ale mnie nie ukąsisz? – spytała żaba. – Gdzieżbym śmiał, nawet by mi do głowy coś takiego nie przyszło – odparł skorpion. Jednak na środku rzeki mimo obietnic śmiertelnie użądlił żabę. – Przecież mi obiecałeś…- tonąc spytała się żaba. – Kiedy ja inaczej nie potrafię – odparł skorpion. Otóż właśnie. Nasz skorpion też nie potrafił inaczej i co prawda pisowska żaba nie utonęła, ale trudno rzec, czy cokolwiek zyskała na tym nowym towarzyszu podróży. 
10 11 2018 „Dlaczego nie mielibyście pokonać współczesnych bolszewików?” – pyta Donald Tusk
– „Mamy w kraju siły, które chcą zmienić ład, będący w mojej ocenie podstawą naszej przyszłości. Józef Piłsudski, kiedy pokonywał bolszewików, a de facto bronił wspólnoty zachodu przed polityczną barbarią, miał trudniejszą sytuację niż my dzisiaj. Kiedy Lech Wałęsa pokonywał bolszewików symbolicznie, kiedy wydobywał z nas to, co europejskie, wolnościowe, to miał trudniejszą sytuację. Dlaczego wy nie mielibyście pokonać współczesnych bolszewików?” – mówił podczas wykładu w Łodzi Donald Tusk. Przewodniczący Rady Europejskiej wziął udział w zorganizowanych tam Igrzyskach Wolności.
Tusk wygłosił wykład „11 Listopada 2018. Polska i Europa. Dwie rocznice, dwie lekcje”. Apelował do uczestników forum w Łodzi. – „Nie ma co tutaj czekać na żadnego jeźdźca na białym koniu. Pamiętacie, jak to było z generałem Andersem. Miał być generał na białym koniu, jest pani senator business class. Tak się to marzenie skończyło. Liczcie przede wszystkim na siebie. Pamiętajcie, bez waszych, naszych, Polaków praw i wolności nie ma niepodległości. Brońcie tych praw, tej wolności i brońcie polskiej niepodległości” – stwierdził Tusk.
Były premier mocno podkreślał: – „Chcę jeszcze raz dobitnie powtórzyć, bo to będzie bardzo ważne właśnie dzisiaj, w przeddzień rocznicy niepodległości. Wszak to Piłsudski powiedział, że naród, który nie szanuje swojej przeszłości, nie zasługuje na dobrą przyszłość. Więc podkreślmy to jeszcze raz, tak wyraźnie jak to możliwe. Bohaterem, ojcem naszej niepodległości jest Józef Piłsudski. Bohaterem i ojcem naszej wolności jest Lech Wałęsa. I basta. Nie zmieni tego żadna odgórnie narzucona polityka historyczna”.
W wykładzie Tuska nie mogło zabraknąć odniesień, dotyczących ewentualnego Polexitu. – „Kto dzisiaj w Polsce występuje przeciwko naszej silnej pozycji w zjednoczonej Europie, tak naprawdę występuje przeciwko polskiej niepodległości. Nie z racji mojej funkcji, ale głębokiego przekonania, że może to sprowadzić na moją ojczyznę znowu największe z możliwych politycznych zagrożeń, chcę też dzisiaj, w przeddzień rocznicy niepodległości, powiedzieć że to od nas zależy, tu w Polsce, czy politycy doprowadzą do rozbicia UE i do wyprowadzenia Polski z UE” – powiedział Tusk. Ku przestrodze cytował wypowiedzi wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego Zdzisława Krasnodębskiego z PiS („Jeśli politycy europejscy nadal będą działać z takim taktem politycznym, wkrótce w Polsce staniemy przed koniecznością referendum w sprawie pozostania w UE”) czy Roberta Winnickiego („Dzisiaj mówimy o tym, że UE w obecnym kształcie się kończy i bardzo dobrze, bo to zły projekt”). Tusk zaznaczył, że ten drugi jest jednym z liderów marszu narodowców, z którym we wspólnym pochodzie przejdą polskie władze. Były premier przypomniał też słowa Dudy, który UE określał wyimaginowaną wspólnotą.
– „Działanie ma sens. Lekcja 1918 roku, 1980 i 1988 roku pokazały jednoznacznie, że kiedy działamy, nie narzekamy, wierzymy we własne siły, to przenosimy góry i czynimy rzeczy niemożliwe – możliwymi. Bo rzeczywiście wszystko da się odwrócić. Czcząc bohaterów naszej niepodległości dziś – jutro pomyśleć o tym, co zdarzy się wiosną. Tutaj jestem wierny innemu bohaterowi mojej młodości, Jackowi Kuroniowi i pamiętam do dzisiaj te jego słowa: nie palcie komitetów, tylko twórzcie swoje własne. Spróbujcie nie wykluczając nikogo, pokazując, czym naprawdę jest polska solidarność, spróbujcie w maju pokazać, że wiosną może być wasza, nasza, Polska” – zakończył Donald Tusk swój wykład w Łodzi. Źródło: 300polityka.pl
Współcześni bolszewicy to zemsta za dziadka z wermachtu. Bardzo dobrze powiedziane i bardzo trafne określenie Dojnej Zmiany Kaczyńskiego. Jakie więzy rodzinne łączyły Konstantego Rokossowskiego i Aleksandra Kaczyńskiego ojca Rajmunda? . Kto wie? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików? Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał? Lech Kaczyński, jako przewodniczący Komisji Krajowej SOLIDARNOSCI, przystał w Magdalence na ubecki plan zagłady świata pracy w Polsce. Jako Przewodniczący Najwyższej Izby Kontroli zdeprecjonował do ZERA znaczenie najwyższej instytucji kontrolnej państwa. Jako Prokurator Generalny RP umocnił bandycki układ z Magdalenki, który Polskę utrzymuje w rękach ubeckiej sitwy.
09 11 2018 Wojna na marsze z okazji stulecia RP.Są trzy strony w tej walce.
Pierwsza to środowiska narodowców, którzy chcą, jak co roku, zorganizować Marsz Niepodległości 11 listopada 2018 r.  w Warszawie, a także we Wrocławiu.  Druga to PO - nienawidząca polskiego patriotyzmu.  Prezydent Warszawy z PO, Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała zakaz organizacji MN.  Wcześniej to samo uczynił prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.  Trzecia zaś strona - to prezydent Andrzej Duda, któremu marzy się wielki marsz wszystkich Polaków pod jego przewodnictwem.
Po wydaniu zakazu przez HGW Andrzej Duda ogłosił, że odbędzie się "biało-czerwony marsz" mający charakter uroczystości państwowej.  Ma on podążać tą sama trasą, co MN i zacząć się o 15:00.  Narodowcy nie zrezygnowali jednak ze swej imprezy i zapowiedzieli jej początek na godzinę 14:00.  Odwołali się do sądu w sprawie zarządzenia HGW.  Jeśli oba marsze się odbędą, to będziemy mieli ogromny marsz typu "dwa w jednym".  We Wrocławiu tamtejszy sąd uchylił decyzję Dutkiewicza.  Warszawski sąd też uchylił zakaz wydany przez HGW..
W studiu RMF FM miała miejsce Rozmowa Popołudniowa z udziałem Bartosza Arłukowicza z PO oraz Zbigniewa Gryglasa ze Zjednoczonej Prawicy: "Zapewniam, że to będzie bardzo bezpieczny marsz, pójdziemy wszyscy, rodziny z dziećmi, entuzjastycznie będziemy świętować to wielkie wydarzenie, setną rocznicę odzyskania niepodległości" - mówi w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Zbigniew Gryglas pytany o marsz organizowany przez prezydenta i premiera z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Bartosz Arłukowicz z PO stwierdza z kolei: "Najbardziej mnie zawstydza, że władze polskie w sposób kompromitujący poległy w całej procedurze świętowania tej rocznicy. To zawstydzające. Nie zamierzam iść w marszu, gdzie za plecami prezydenta i premiera będą szli narodowcy". I dodaje: "Mam poczucie dyskomfortu i wstydu". W dalszym ciągu rozmowy: "Marcin Zaborski, RMF FM: Prezydent i premier organizują biało-czerwony marsz, a organizatorzy Marszu Niepodległości, zakazanego przez prezydent Warszawy, mówią, że to jest ruch, który jest wrogim przejęciem ich Marszu Niepodległości.
Zbigniew Gryglas: Nie, absolutnie nie. Ja uczestniczyłem w tym marszu w ubiegłym roku. Zapewniam państwa, że większość osób, które by szło w tym marszu i pójdzie, nawet nie wie kto jest organizatorem marszu. Idą tam świętować, w ubiegłym roku 99., w tym setną rocznicę odzyskania niepodległości. Ale organizatorzy panie pośle wiedzą, np. rzecznik Młodzieży Wszechpolskiej pisze teraz w internecie, że policja i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wydzwaniają do organizatorów wyjazdów z różnych miast w Polsce i dopytują o listy tych, którzy się wybierają. I według Młodzieży Wszechpolskiej dochodzi tutaj do szantażu u straszenia.
Z.G.: To dobrze, że takie telefony mają miejsce...
To dobrze? Po co?
Z.G.:... dobrze, że służby starają się zabezpieczyć ten marsz.
Panie pośle, po co dzwonią? Dlaczego dobrze?
Z.G.: Panie redaktorze, ja się czuję bezpiecznie w sytuacji, kiedy służby wykonują swoje zadania.".
Wynika z tego, że władze państwowe próbują teraz nacisków na narodowców.  Zobaczymy, co z tego wyniknie.  Jedno, czego możemy być pewni - to dużej frekwencji na wszystkich marszach. Wiadomości TVP podały właśnie, że warszawski sąd uchylił zakaz wydany przez HGW. Źródło niepoprawni.pl
Nie ma czym się przejmować będziemy mieli dwa marsze w jednym na czele z Kaczyńskim na kasztance. Wojsko ma otwierać Marsz Niepodległości w Warszawie, w jakim celu, by zdobyć Ratusz wprowadzając komisarza? Czy w pozostałych większych miastach Kaczyński w podobny sposób przejmie władzę? Oczywiście nie wszyscy, którzy uczestniczą w marszu to naziści, ale przyzwoici ludzie nie maszerują ramię w ramię z nazistami otwarcie przyznającymi się do swoich przodków, którzy bezpośrednio lub pośrednio przyczynili się do największej tragedii tego narodu w najnowszych dziejach.
Wspomnienia z tamtego roku:
Byłam w kościele Św. Barbary na ul. Nowogrodzkiej w Warszawie na mszy, gdzie z ambony ksiądz pozdrawiał i witał środowiska narodowców. Serdeczne witał ONR i Młodzież Wszechpolską. Widziałam religijne transparenty nawiązujące do patriotyzmu. Widziałam opaski ONR na ramionach. Ksiądz mówił o potędze Kościoła Narodowego. Wspomniał by nie zapominać o naukach JP II i nigdy się ich nie wypierać i nie wstydzić. Wtedy właśnie rozwinęłam. ten oto transparent: „Rasizm to grzech, który stanowi wielka zniewagę Boga”. Jan Paweł II 2001. Za moimi plecami na ścianie, widniał wizerunek Jana Pawła II. Najpierw usiłowano mi go wyrwać, a później prawie przeczołgano ciągnąc za ubrania, po posadzce kościoła, wołając - wynocha! Wynoś się stąd! Wylądowałam wypchnięta brutalnie przez kilka osób na schodach za drzwiami kościoła, które z hukiem zatrzaśnięto za mną. Jeden chłopak dostał sygnał i zaczęło iść za mną ok 20 osiłków z patriotycznymi emblematami. Zdążyłam wybiec za bramę. Natknęłam się na turystów, którzy zapytali co się dzieje. Przeszłam z nimi do bardziej ruchliwej ulicy, gdzie mogłam już wmieszać się w tłum. To dzisiejszy obraz kościoła katolickiego.
"Nowy patriotyzm" rozprzestrzenia się jak plaga.
Idę z psami na spacer. mija mnie dwóch panów: opaski na rekach, flagi w dłoniach, rogatywki (czy coś w tym stylu) na głowach, słyszę: "To ta k... z telewizji" i wrzask: "Tu jest Polska!", "Tu jest Polska!". Ale nie uderzyli, więc minister Błaszczak powiedziałby, że nic się nie stało. Nad Wisłą grupa chuliganów "bawi się" na placu zabaw dla dzieci, w dłoniach prócz flag, butelki piwa (jest 9 godz. rano) wyją "legia" i "Polska" (to chyba dla nich to samo). Kiedyś nazywało się to chuligaństwem, dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm".
07 11 2018 Przesławne lanie.
Otrzymali kandydaci [w miastach] popierani przez PiS w drugiej turze wyborów samorządowych. Antypis wpadł w ekstazę i założył specjalny hasztag #kleskapisu na Twitterze.  W nocy z 4 na 5 listopada 2018 przeglądałam zawarte tam wpisy.  Oto kilka z nich:
Michał: Arcyciekawa mapka pokazująca jaki jest układ sił w miastach wojewódzkich sprzed reformy: 20 miast - KO (wliczyłem w to Kielce oznaczone na mapce jako "niezależny")  3 miasta - SLD  2 miasta - PSL  2 miasta - PiS  1 miasto - Kukiz15  21 miast - niezależni
Tomasz Siemoniak: Kto obudzi jutro rano prezesa i przekaże mu, że stracone Kielce, Nowy Sącz, Ostrołęka, Siedlce? Że Radom nie został odbity? Że Elbląg nie kupił lipy z łopatką? Że Sanok nie nabrał się na superautobusy?
Łukasz Kowalski: Kraków, Kielce, Ostrołęka, Siedlce, Radom, Elbląg, Sanok, Lesko, Ustrzyki Dolne, Kraśnik, Konin, Trzcianka, Piaseczno, Łomża, Żory, Garwolin, Łomianki, Łowicz, Łańcut, Lubartów, Łuków, Mielec, Zagórz, Nowy Sącz - NIESTETY też.
Łukasz Pawłowski: Korekta: Na 11 miast prezydenckich jakie miał PIS po wyborach 2014 zostanie mu 2: Zamość (64 648), Stalowa Wola (62 636) oraz zdobywa jedno nowe Chełm (63 734) w tej sytuacji Zamość jest największym miastem w którym rządzi prezydent startujący z komitetu PIS .
Jan Grabiec zauważył: "W tych wyborach poparcie Kaczyńskiego, Dudy czy Morawieckiego było dla kandydatów pocałunkiem śmierci" .
Piotr Wielgucki [Matka Kurka] pociesza: "O większości konstytucyjnej mówią debile, ale wynik PiS w miastach na poziomie 35% to nie żadna porażka, ale rewelacja. 15% elektoratu wielkomiejskiego nie jest śmiechem, tylko kluczem. Nie wiem, co będzie za rok, ale tu i teraz PiS ma 42% w wyborach parlamentarnych.
Wyniki 35% dla PiS w wielkich miastach to jest maks, co PiS może osiągnąć, ponad 40% byłoby sensacją. Proroctwo Wielguckiego może się nawet spełnić, ale pod jednym warunkiem - twarzą kampanii PiS przed następnymi wyborami nie będzie już Mateusz Morawiecki.  Rekonstrukcja rządu na przełomie 2017 i 2018 r. była bardzo źle przyjęta przez elektorat [cały - nie tylko ten PiS].  Wszechobecność Morawieckiego nieustannie o niej przypominała.  Co więcej nie ma on charyzmy i umiejętności nawiązywania kontaktu z wyborcami.  Jest dla nich wciąż przybyszem z innego świata - świata korporacji oraz banksterów.  Owszem, ludzie mogli się nawet poczuć zaszczyceni tym, że sam premier pofatygował się do nich, ale woleli głosować na dotychczasowego burmistrza czy prezydenta [jaki był, taki był, ale dało się z nim jakoś wytrzymać], względnie na przedstawiciela lokalnego komitetu, przedstawiającego się jako "swój chłop".
To nie toporna propaganda Jacka Kurskiego, ale wszechobecność Mateusza Morawieckiego spowodowała tę porażkę. Źródło: niepoprawni.pl
06 11 2018 Druga tura.
Cóż, trzeba przyznać, że o ile I turę można było uznać za remis ze wskazaniem na PiS, ze względu na dobre wyniki w Sejmikach i powiatach, ale jednak dotkliwą porażkę w dużych miastach,  to  II turę należy uznać za porażkę obozu Zjednoczonej Prawicy. Trzeba zadać pytanie zasadnicze. Dlaczego ludzie z mniejszych i średnich miast woleli głosować na znane sobie osoby dotąd rządzące miastem, a nie dla ludzi popieranych przez partię rządzącą?  To trudne pytanie ale od zdiagnozowania przyczyn tego stanu rzeczy, zależy, czy PS da sobie radę w wyborach do PE i parlamentarnych w przyszłym roku.
Przyczyną odwrócenia się części elektoratu który dał zwycięstwo PiS w 2015 jest brak szacunku dla SWEGO ELEKTORATU. Powracam tu do tych osławionych rekonstrukcji rządu, z którymi mieliśmy do czynienia w 2016 i 2017 roku. Do dziś nie rozumiem po co MY (pisowski elektorat) musieliśmy zeżreć tę żabę. Już nie chodzi o to że odwołano dobrego premiera jaką była pani Beata Szydło. Chodzi o formę tego odwołania. Zastąpiono spokojną, ciepłą, pracowitą kobietę, oschłym Morawieckim, który próbował "zaprzyjaźnić się" z elektoratem PiSowskim i w części się to jemu udało. Pisałem, że wykonał dobra robotę w kampanii, ciężko pracował, obiecywał, tłumaczył. Ale czy zdołał zastąpić Szydło? Na to pytanie nikt nie odpowie, ale moim zdaniem chyba nie dał rady. Szydło była idealnym liderem kampanii samorządowej. Ma świetny kontakt z "szarym człowiekiem" jest naturalna, ciepła, potrafi rozmawiać z facetami i jeszcze lepiej z kobietami z małych miast i wsi. Ale nawet z kobietami z wielkich miast. Sprzedawczyni w moim sklepie osiedlowym nie poszła głosować, "bo wyrzucili Szydło, a ten nowy premier, to może i mądry, ale jakiś sztywniak". Tak brzmi "głos ludu". Pani "ze sklepu "nie ma nic do PMM, nawet jest zadowolona bo jej sklep ("interes") idzie jak należy, ale wolała Szydło. No i została w domu. Gdyby przyjechała premier Szydło i prosiłaby o poparcie, to by poszła głosować. A skoro prosił o to "sztywniak" PMM to została w domu. Ile takich jednostkowych decyzji  podjęli tzw. prości ludzie?  Wyjaśniam, że używane przeze mnie określenie "prosty człowiek", to ktoś kto ciężko pracuje, nie czyta GWna, zerknie czasem do TVP, ale nie ogląda programów publicystycznych, ale woli film, czy jakiś program rozrywkowy, czy coś "lekkiego". Ma swój warsztat pracy: sklep, punkt usługowy, świadczy usługi jako rzemieślnik, czy "remontowiec". To ktoś zwykły, żaden leming, czy głupek "intelektualista" co skończył studia z czegoś tam, a pracuje jako kelner, czy kierowca dostawczej półciężarówki i uważa, że zjadł wszystkie rozumy, także polityczne. Ale głosować może ten osioł i ta pani z mojego sklepu. I ona zostaje w domu, a "intelektualista" biegnie do wyborów, bo "w Wyborczej napisali". 
Cóż, stało się. Na czele kampanii samorządowej PiSu stał PMM, a nie Szydło. Oczywiście nie można odwrócić tego co stało się w grudniu 2017 roku, ale chciałbym usłyszeć ocenę wyników II tury od "tych PiSowskich mądrali" co to jesienią 2016 przekonywali w TVP Kurskiego, że to Kaczyński powinien zastąpić Szydło, mimo, że obietnice wyborcze były realizowane, gospodarka "szła do przodu", zaczęto odzyskiwać forsę z przekrętów VATowskich (to zasługa min fin Szałamachy), czyli nie działo się nic złego. A wręcz przeciwnie. Weszło 500+, obniżono wiek emerytalny, podniesiono stawkę godzinową itd. I nagle poseł Suski, chodzi po telewizjach, także wrogich i mamle, że "premierem powinien być Kaczyński". No to nie był tylko jeden mądrala. Na uchu Kaczyńskiego wisiał też Lipiński i ta cała reszta "zakonu PC". Prezes oparł się tym namowom, bo jest mądry, ale te głupole podkopywały pozycję pani premier i ględziły o rekonstrukcji. Za rok, jesienią 2017 powtórzyła się ta sama kołomyjka. Rząd ma ewidentne sukcesy, gospodarka pędzi, sondaże dla PiS i pani premier bardzo dobre, ale od października zaczęto rekonstruować rząd, który sobie całkiem dobrze radził. Po co, zapytam? Żeby poseł Suski (ps. Wazelina) został ministrem? Za Morawieckiego jest. No i rekonstrukcji już nie mówi. 
Tak więc partia rządząca podjęła działania, które świadczyły, że nie szanuje swego elektoratu. I to, moim zdaniem, wpłynęło na wybory samorządowe w małych i średnich miastach. Ludzie zagłosowali na znane im osoby, z którymi "da się żyć", a nie te które zachwalał PMM. Bo nie wiadomo co będzie, jak wezmą władzę w mieście. To chyba zadecydowało. I nie ma tu nic wojna z KE i "niebezpieczeństwo" wyjścia Polski z UE. To się na prowincji nie liczy. Liczy się to, jak się żyje na co dzień. Wielkie projekty CPL, przekop Mierzei, Via Carpatia, mogą nawet trochę przestraszać, bo "ile to będzie kosztować", czy to potrzebne, bo w TVN ktoś "mówił ze to bez sensu". I tak dalej można pisać o tym jak PiS zlekceważył swój elektorat. Ja rozumiem oczywiście, że te obawy są może nieuzasadnione, ale trzeba to ludziom tłumaczyć, a nie ogłosić, że budujemy, budujemy... 
Co więc należy robić. Przede wszystkim myśleć. Bardziej się starać. Tłumaczyć ludziom sens podejmowanych działań, a nie jednego dnia zmienić lubianą premier, bez żadnych wyjaśnień. Należy ujednolicić przekaz rządowy. Dziś jeden czy drugi minister mówi co innego. Trzeba sobie przypomnieć, o zapomnianych obietnicach: frankowicze i kwota wolna. Może przyszedł teraz właśnie czas na trochę liberalizmu w polityce gospodarczej. Napisałem  "trochę", bo podniesienie kwoty wolnej zostanie dobrze odebrane przez drobny biznes i "zwykłych ludzi". Nie przyjmować imigrantów, no bo biznes narzeka, że rąk do pracy nie ma. Niech trochę więcej płacą.No i wdrożyć program "cela+". Trwają śledztwa,ABW, CBA i CBŚ łapią podobno przekręciarzy i procesów nie ma. Dlaczego? A Prezesowi należy doradzić, aby nie słuchał wazeliniarzy. To prawdziwa gangrena obozu władzy. I są bardziej niebezpieczni dla "dobrej zmiany niż totalsi. Promować liderów lokalnych trzeba zawsze, a nie parę miesięcy przed wyborami. No i przyjrzeć się lokalnym strukturom, gdzie niewiele się robi. Trzeba tez tłumaczyć wpływowemu posłowi czy nawet premierowi, że żona czy siostra walcząca w wyborach samorządowych jest postrzegana jako  OBCIACH.  I już dziś myśleć o wyborach do PE. Trzeba uzmysłowić elektoratowi, że to niezwykle ważne wybory, bo nie może w PE kłapać TW "Znak" czy Thum coś tam, i mówić o "faszyzmie" w Polsce co jest zwykłym kłamstwem. Potrzeba więcej pracy, więcej młodych, więcej stanowczości i więcej wiary, że można lepiej.  A "wazelinę" Prezes powinien wyrzucić do kosza na śmieci. Źródło: niepoprawni.pl
05 11 2018 11-te-Nie będziesz Polaków w "konia" robił!
Analizując wyniki pierwszej i drugiej tury wyborów wybrałem właśnie taki, a nie inny tytuł tego wpisu. Nie będę zamieszczał żadnych danych dotyczących wyborów, wyniki głosowań w dużych i średnich miastach są podawane we wszystkich mediach i każdy już je poznał, lub ma do nich dostęp. Trzeba zastanowić się co było przyczyną tego co się stało. Po raz pierwszy Polacy zauważyli, że zostali oszukani przez PiS i J. Kaczyńskiego na wiosnę tego roku, gdy do rządu wprowadzono polityków na których nie głosowali. To już nie była "dobra zmiana", a raczej "nocna bis". PiS nie powinno zwalać winę za przegrane wybory w dużych i średnich miastach na głupotę wyborców, lecz zacząć szukać przyczyn klęski analizując swoje błędy, a było ich nie mało. Polityka 500+ nie wystarczy do tego, aby osiąść na laurach i myśleć, że teraz można kłamać i nie dotrzymywać obietnic danych podczas kampanii wyborczej. Obietnic nie dotrzymał A. Duda (kojarzony z PiS), a partia prezesa Kaczyńskiego też nie wszystkie spełniła.
Z tych niespełnionych na pierwsze miejsce wysuwa się obietnica nie sprowadzania obcokrajowców. Ludzie widzą jak kolorowo zrobiło się na ulicach dużych i średnich miast. Według danych statystycznych UE, w ubiegłym roku do Polski wjechało 680 tysięcy obcokrajowców, jest to największa liczba biorąc pod uwagę wszystkie państwa unijne, żadne z nich tylu nie przyjęło i nie jest pocieszeniem dla nikogo fakt, że w zachodniej Europie są już ich miliony.
Podmiana społeczeństwa nabiera szybkości i w naszej Ojczyźnie. Być może, gdyby po chodnikach w małych miejscowościach i wioskach szwendała się taka ilość cudzoziemców jak w dużych i średnich miastach, klęska PiS byłaby totalna. Wypowiedź Morawieckiego w przeddzień drugiej tury wyborów, że do Polski przyjechali pracownicy sezonowi, podziałała na Polaków jak czerwona płachta na byka. Przecież ta wypowiedź to nic innego jak kpina z ludzi i ich inteligencji. Przyjechali grabić liście i odgarniać śnieg? Niestety nie ma jeszcze statystyk ilu tych "sezonowych" i kolorowych przyjechało do Polski w tym roku? Rząd nad sytuacją nie panuje zupełnie. Polakom obiecano także repolonizację mediów, a co robiono w tej spawie?-Nic. Są grube miliony na żydowskie cmentarze, na budowę muzeum "polin" w którym odbywają się antypolskie orgie, ale na dbanie o polską historię, edukację, kulturę, patriotyczne filmy, walkę z antypolonizmem a na repolonizację mediów pieniędzy już nie ma. Czyżby politycy PiS nie wiedzieli, że media to druga władza? Powrócę jeszcze do sprawy 500+ i ciągłej emigracji Polaków do państw Europy zachodniej gdzie zarobki są dwu a nawet trzykrotnie większe. Co zrobią "dzieci 500+" gdy dorosną, czy pozostaną w Polsce? Czy te 500zł. na dziecko jest inwestycją w Polskę, czy inwestycją w naszych wrogów? W Polsce ludzie tracą pracę i dalej emigrują. Morawiecki aby zadowolić obcych przedsiębiorców zaniża stawki poprzez sprowadzanie "kolorowych" z różnych części świata.
Doszliśmy już do momentu kiedy w Polsce w ciągu roku mamy więcej trumien aniżeli kołysek! Podmiana społeczeństwa trwa, a sam prezydent uważa każdego pracującego w Polsce za Polaka, bez względu na to skąd do Polski przyjechał. Źródło: niepoprawni.pl
Polska rośnie w siłę a ludziom żyje się dostatniej. Panie Morawiecki chciałbym żeby to była prawda . Ale tu na ziemi jakoś jest inaczej. U rolników bieda. Owoce w sadach pod drzewami . Świnie im pozabijali ale odszkodowania nikt dać nie chce. W transporcie wozi się dużo ale płaci mało. Wielu znajomych nie płaci już ZUS bo nie ma za co. Budowlanka ledwo dycha. Firmy rezygnują z podpisanych umów bo koszty przekraczają kontrakty. Wiem bo wozimy towary i widzę jak spadają zamówienia na transport.
03 11 2018 Szczypanie obywatela mówiąc, że to dla dobra jego.
Wściekłem się. Nie byłoby to nic szczególnego. Jestem tak zwanym weredykiem i cholerykiem, mam tego świadomość, a nawet jestem z tej brzydkiej cechy charakteru znany. Lecz mam nieodparte wrażenie, ba – pewien jestem, że w tym samym czasie wścieka się w Polsce parę tysięcy ludzi. I to tych wartościowych – tych z mozołem starających budować uczciwie dochód narodowy, jedenaście godzin dziennie pracując, z minimalnym personelem, walcząc z dżunglą przepisów, z nieuczciwą konkurencją, z idiotycznymi kontrolami, z towarem, którego nie ma, bo korzystniej wywieźć go poza Polskę i z fałszem, zakłamaniem, bylejakością i tandetą legislacyjną obecnego rządu.
Patrząc na to z tej perspektywy, uświadamiam sobie dokładnie, dlaczego prawicowej koalicji zaczyna spadać poparcie. Nie wiem tylko, czy to poparcie, to śnieżna kula, która powoli zaczyna się toczyć w dół po zboczu. Nie wiem, jak strome jest to zbocze, więc czy to poparcie będzie leciało coraz gwałtowniej, na łeb na szyję, czy może jednak natrafi na coś, co potrafi ten proces zatrzymać. Negatywną twarzą - celem tej złości i nawet wściekłości, jest złote dziecko Jarosława Kaczyńskiego i Kornela Morawieckiego, ludzi nadal godnych najwyższego szacunku, premier rządu – Mateusz Morawiecki.
Dlaczego? Bo jego entuzjastyczne perory, wygłaszane niemalże każdego dnia, fatalnie rozmijają się z rzeczywistością. Z prawdą. Jego mowa swoje, a rzeczywistość swoje. Pęknięcie jest coraz większe. 
Najważniejszym pytaniem dla społeczeństwa jest: - czy premier roztaczając co chwila wizję raju, robi to uniesiony własnym ego i własnym entuzjazmem, czy robi to z zimną świadomością wyrachowanego bankiera. Analizując jego postępowanie i jego ogniste przemówienia, staram się obiektywizować i założyć, że ma on pewne nadrzędne priorytety. Że na pierwszym miejscu w stosunku do Polski i Polaków ma wzmocnienie państwa, zbudowanie wspólnej siły gospodarczej i osadzenie Polski na trwałe w strukturze bogatych, rozwiniętych państw. Tylko, że nic z tego nie wyjdzie, jeżeli nadal Polacy pozostaną biedakami. A tak niestety jest.
Czy nie było tak, że najważniejszym hasłem prawicy, które chwyciło za serce ludzi i dało niezbędne poparcie, było zlikwidowanie biedy i wzrost dobrobytu obywateli? Biedy nie zlikwidowano. Zlikwidowano wyłącznie skrajną nędzę. Przyznać trzeba, że to było epokowe dzieło. Lecz to jeszcze bardzo mało. Ani o milimetr nie podnieśliśmy się do góry w skali dobrobytu i bogactwa społeczeństwa. Nadal ciągle wiszący nad przepaścią Grecy są cztery razy bogatsi od Polaków. Czy to nie upokarzające? Obowiązkowo trzeba przypominać, że premier Morawiecki, jednym ze swoich szczytnych celów uznał budowę klasy średniej. Klasy, którą w RP, procentowo można pokazać palcami jednej ręki. Coś się poprawiło? Gdzież tam! A uważny obserwator zauważy, że te silne działania pro - społeczne były dokonane przez rząd Beaty Szydło. Za Morawieckiego były już tylko okruchy, ładnie owinięte w złotko mowy – trawy premiera. Krótko mówiąc: prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki i jego dzielni wojownicy, toczą zawzięte boje by zbudować silną pozycję kraju, a obywatele, niestety, muszą jeszcze poczekać. Czekali już ponad 60 lat, to jeszcze trochę sobie poczekają. W międzyczasie podrzuca się te ładnie opakowane cukiereczki. Darmowe leki dla seniorów powyżej 75 roku życia. Dlaczego 75? Na emeryturę odchodzi się w wieku 65 lat. No tak, lecz tych naprawdę starych jest półtora miliona, a tych już emerytów aż osiem. Forsy nie ma dla wszystkich. No i ta śmieszna lista leków. Niemalże parodia, bo nawet aspiryna w wolnej Polsce kosztuje ponad 10 zł.
Morawiecki wprowadził nowy podmiot gospodarczy – mikro-przedsiębiorstwa. I hura, hura, dla nich CIT będzie tylko 9%! To już jest jawna kpina z obywateli. Bo podatek CIT płacą wyłącznie spółki z o.o. , spółki akcyjne i komandytowo – akcyjne. Osoby fizyczne, a do takich należy przeważająca większość małych firm, płacą podatek PIT. A tu niestety nie ma żadnej pomocy państwa. Muszą poczekać, albo... niech padają.
I tu dochodzimy do momentu, dlaczego ja się tak wściekałem. Chodzi o tak zwaną e-Receptę – komputerowy idiotyzm, któremu nawet Niemcy nie sprostały i się wycofały. Na dodatek, gdy odwołano Konstantego Radziwiłła z funkcji ministra zdrowia i powołano Łukasza Szumowskiego, to wszyscy przjęli to z pewną dozą nadziei. Niestety, jak się okazało, to kolejne przemalowanie fasady w niekończącym się ciągu kolejnych nieudanych ministrów – uzdrowicieli służby zdrowia. I nadal nic się tu nie zmieni, choćby nawet tekę objął Bill Gates, bo całe Ministerstwo Zdrowia i współdziałające instytucje są do całkowitej wymiany. To zbiór ludzi całkowicie niereformowalny. Czy będzie to wspomniany min. Szumowski, czy ta karykatura ministra - Arłukowicz, to efekt będzie ten sam – nie da się pokonać tysięcy twardogłowych, zabetonowanych biurokratów ministerstwa (Nie tego jednego zresztą).
Każda rozsądna, teoretycznie słuszna akcja spali na panewce, gdy dostaną ją w łapy bezmózdzy nieudacznicy.
No więc tak. e-Recepta ma zastąpić papierową receptę, by wszystko, jak należy, było cacy: cyfrowo – komputerowe. Kiedy ta recepta będzie powszechna? Nie wiadomo, to nieistotne. To jest proces, powiedzą rzecznicy prasowi. Musi potrwać. Jednak najsłabsze ogniwo – prywatni aptekarze, którzy nie potrafią się bronić, mają być gotowi na e-Receptę 1 stycznia 2019. I już. Nie ważne, czy ta recepta wejdzie w życie, czy nie. To koniec roku. Dla aptekarzy najgorszy okres – dużo pracy i mnóstwo opłat. A pan Morawiecki funduje im dodatkowe wydatki, parę tysięcy, co dla rodzinnej apteki jest nie bez znaczenia. Czyli aptekarze muszą płacić za pomysły biurokratów, które nie wiadomo, czy kiedykolwiek wejdą w życie, czy też nie.
Tłuste łapki zaciera tylko monopolista, firma KAMSOFT. SA, m.in. obsługująca prawie wszystkie apteki w kraju, swoim aptecznym programem. Za nową aplikację zgarnie od każdej apteki 499 zł, jak podaje Izba Aptekarska, czyli grube miliony odebrane mikro – firmom i dane potentatowi. Ot, sprawiedliwość. Na dodatek, prawie każda apteka musi zmodernizować swój sprzęt informatyczny, zainstalować nowe skanery, czytniki kodów kreskowych i co tam jeszcze będzie niezbędne. Lecz premier Morawiecki, jak zwykle, jest bardzo hojny. Zwróci aptekarzom 19% kosztów modyfikacji! Wielkie panisko. Mógł przecież nic nie dać. To jest zresztą bardzo ciekawe, że każda drobna reforma, każde nowe usprawnienie, modernizacja, bije zawsze obywatela po kieszeni. Czy to nowe dowody osobiste, czy wykup wieczystej dzierżawy. Tak, że panie Morawiecki, polepszanie bytu Polaków to niestety nadal ściema. Żona panu nie mówi, jak rosną ceny wszystkiego? Nakarmi się pan tym, że budżet jest lepszy, a deficyt zmalał?
Czy ja to czuję, że uszczelnił pan VAT? A propos – gdzie jest ta ukradziona forsa? Może jakieś nazwiska? Może w końcu kogoś wsadzicie i odbierzecie złodziejowi, pałace, Bentleye i 5 karatowe brylanty od żony i kochanek.
Klasa średnia? Przy takiej filozofii władzy nie powstanie nigdy. Mieszkańcy dużych miast, zorientowani na karierę, także dlatego, że mają wysokie koszty utrzymania, intuicyjnie wyczuwają, że przy takim kierunku polityki społecznej, nachalnej propagandzie w wysokim stopniu nieuczciwej, 'dobra zmiana' niewiele im da. Oni chcą się już bogacić, zanim się zestarzeją. Na dodatek wszyscy wkoło widzą, że ci, co sobie stawiają rezydencje i jeżdżą luksusowymi środkami transportu, nie dorabiają się uczciwie. A w najlepszym wypadku – niemoralnie (prawnicy, urzędnicy). Dlatego ta wyborcza klapa zaczęła się w dużych miastach. Pójdzie dalej? I co bogaci, ci co już mają i błyskawicznie przeskoczyli klasę średnią, przy pomocy takich światowców, jak pan Mosze Kantor, czy Bruno Valsangiacomo, myślą o tym żałosnym motłochu, który tak głupio zamarzył sobie, że stanie się klasą średnią... kiedyś... niedługo? Nic nie myślą. Bo ich nie widzą. Czyżby premier Morawiecki, gdy już rozsiadł się w fotelu, też stracił wzrok? My nie straciliśmy. Ani wzroku, ani słuchu, i co najważniejsze, węchu. I jak śmierdzi, to nie będziemy mówić, że pachnie. Źródło: niepoprawni.pl
31 10 2018 PiS poluje na koalicjantów.
Po wyborach samorządowych, teraz gdy wyniki są już znane, nastąpił kolejny etap walki o to, kto będzie rządził w gminach, powiatach i sejmikach wojewódzkich. PiS, choć dostał spore poparcie, nie wszędzie ma szanse na samodzielne rządy, więc musi rozejrzeć się za koalicjantami. Ma czas do 16 listopada.
Ciekawie wygląda sytuacja na Mazowszu, gdzie zaledwie jeden głos zdecyduje o większości Koalicji Obywatelskiej z PSL. Wiadomo, że polityków PO nie da się przekonać do koalicji, więc PiS próbuje podebrać kogoś z Nowoczesnej. Pewną propozycję dostał Bartosz Wiśniakowski i jak mówi, to „była praca w sektorze energetycznym, branży, z którą jestem związany, więc dobrze sprofilowana. Nie padło wprost, że w zamian mam poprzeć PiS, usłyszałem: „Wiesz, że koalicja wisi na jednym głosie?”. Aluzja była czytelna (…) W polityce jestem debiutantem, dostałem ponad 40 tys. głosów, nie interesują mnie nieetyczne propozycje”. W sejmiku mazowieckim jest czterech polityków Nowoczesnej i raczej nie ma szans, by PiS-owi udało się któregoś z nich podkupić. Sfotografowali się oni z kartkami „Nie dzwoń!, Nie PiSzę Się”, a za nimi idą kolejni radni, by w ten sposób wyraźnie pokazać, iż szkoda czasu, bo z PiS-em nie pójdą.
Przeciągnięcie na swoją stronę któregoś z polityków KO również wydaje się niemożliwe. Jak napisał radny Wojciech Saługa „PiS szuka większości w sejmiku województwa śląskiego! Szkoda pieniędzy na telefony. Nasi radni nie są przekupni”, a jego kolega Mirosław Mazur uprzedził  „kolegów z PiS szukających podobno poparcia wśród radnych Koalicji Obywatelskiej – nie jestem zainteresowany zmianą barw klubowych”.
Znacznie słabiej w swoim postanowieniu, by nie przystępować do koalicji z PiS wypada PSL. Wprawdzie Władysław Kosiniak – Kamysz w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” mówi, że „z politycznymi terrorystami się nie negocjuje. Nie wszystko jest polityką. W takich momentach trzeba stanąć po stronie zasad i wartości”, ale rzeczywistość wygląda nieco inaczej. PSL zdobyła znacznie mniej mandatów niż cztery lata temu, Dotychczasowa koalicja PO/PSL straciła władzę w pięciu sejmikach, a to oznacza utratę tysięcy miejsc pracy dla rodzin ludowców. Jak mówią nieoficjalnie członkowie tej partii, Kosiniak – Kamysz stoi przed trudnym wyborem. „Jak zakaże swoim koalicji, odejdą i zapiszą się do PiS. Jak im pozwoli na współpracę, to i tak odejdą, ale dopiero przed wyborami krajowymi. Tak czy owak, zaczyna się rozwałka ludowców”.   Poseł PSL Piotr Zgorzelski tłumaczy, że „na stole są spółki skarbu państwa. Ale w sejmikach nie będziemy z nimi współpracować, to decyzja polityczna (…)  Wydawało mi się oczywiste, że każdy tak zrozumie wypowiedź prezesa Kosiniaka-Kamysza. A koalicje na niższym szczeblu były, są i będą”. Swoje zdanie w tej sprawie ma PO. Według Sławomira Neumanna wchodzenie w jakiekolwiek koalicje ludowców z PiS to błąd, bo „PiS nie zmienił zdania i nadal chce wyeliminować ludowców. Wchodzenie z nimi w koalicje to wkładanie głowy w paszczę lwa z nadzieją, że lew paszczy nie zamknie. Ale zamknie, bo celem jest nieistnienie ludowców w wyborach krajowych”.
Dyskusje dyskusjami, ale już wiadomo już, że ludowcy weszli w koalicję z PiS w powiecie chełmińskim i jak głosi plotka, szykują się kolejne. Wydaje się, że również SLD  stoi na zdecydowanym stanowisku, jeśli chodzi o współpracę z PiS. Kilkakrotnie przywódcy tej partii podkreślali, że obowiązuje całkowity zakaz koalicji nawet na poziomie powiatów. A jednak w Końskiem politycy SLD dogadali się z PiS-em. Wprawdzie teraz już nie są członkami partii Czarzastego, ale fakt pozostaje faktem. Wybrali współpracę.
Problem jest też w Radomsku, gdzie SLD wraz z PiS popiera na prezydenta Wiolettę Pal. „I co teraz?” – pyta jeden z miejscowych działaczy – „Mamy się wycofać? A nasz radomski lider, kolega Arek Ciach ma ponieść konsekwencje?”. Ciach jednak uważa, że zakaz współpracy nie dotyczy Radomska, ponieważ tutaj chodzi tylko o wspólne poparcie kandydatki na prezydenta, natomiast nie ma szans, by współpracować ze sobą na poziomie powiatu. Tak więc chwilowo SLD twardo się trzyma. Teraz to tym bardziej ważne, bo wreszcie partia Razem zrozumiała, że nadszedł czas „podjąć próbę budowy silnej i skutecznej lewicy”. A jak rozstrzygną swoje dylematy politycy PSL, dowiemy się zaraz po 16 listopada. Tamara Olszewska źródło: wyborcza.pl
PiS wysyła emisariuszy do wybranych radnych, licząc na ich przyciągnięcie do partii. I nie przychodzą do nich z pustymi rękami, bo partia rządząca oferuje lukratywne posady w państwowych firmach za koalicje w sejmikach. Proponuje funkcje marszałków i wicemarszałków w regionach oraz posady w spółkach Skarbu Państwa. Czy to jest zgodne z zasadami demokracji?  To się nazywa kupowanie przychylności, tak pięknie można nazwać łapówkarstwo. Czy to nie powinno być karane? Dlaczego prezesem spółki państwowej, miejskiej zostaje osoba, której jedynym zadaniem jest zapewnianie większości koalicji rządzące? Większość w radzie jest ważniejsza od zysków spółki, a później zdziwienie, że co chwila opłaty i ceny w sklepach wzrastają
Czy tak musi być zawsze? Każda partia czy koalicja rządząca w Polsce robi w połowie dobrze i w połowie źle. PiS też tak właśnie robi. Dobre jest to, że odsuwa od władzy złych, skorumpowanych, skompromitowanych funkcjonariuszy państwa. Złe jest to, że w ich miejsce powołuje funkcjonariuszy, którzy będą tak samo źli, skorumpowani i się tak samo skompromitują. Takie błędne koło przetacza się przez nasz biedny kraj już któryś raz. 
30 10 2018 Autosan już nie militarny, ale elektryczny.
Prezes PiS ogłosił, że słynna fabryka autobusów Autosan zmieni właściciela. Jeszcze dwa lata temu jej przyszłością miała być Polska Grupa Zbrojeniowa i produkcja dla wojska, teraz przyszłością jest Polska Grupa Energetyczna i autobusy elektryczne – informuje portal gazeta.pl.
Jeszcze w 2016 r. premier Beata Szydło podczas uroczystości podpisywania umowy na zakup Autosanu przez firmy PIT-Radwar oraz Huta Stalowa Wola mówiła: – „Nie tylko autobusy, ale także jest plan, żeby produkowane były tutaj również pojazdy dla wojska. Ale ten czas pewnie przed nami”.Plan był taki, że najpierw fabryka z Sanoka miała stanąć na nogi dzięki swojej tradycyjnej produkcji cywilnych autobusów, a potem wejść na rynek zbrojeniowy. Łącznie na sanocką fabrykę państwowa zbrojeniówka wydała około 40 milionów złotych – powiedział w rozmowie z portalem Mariusz Cielma, redaktor naczelny miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa”. W taki oto sposób PiS zrealizował obietnicę wyborczą z 2015 roku, złożoną na newralgicznym dla niego Podkarpaciu. Dzisiaj widać, że ze „zbrojeniowego” zwrotu Autosanu nic nie wyszło. PGZ rzuciło kasą, ale Autosan dla wojska produkuje w śladowych ilościach (głównie kontenery, które montuje się na ciężarówkach i wypełnia elektroniką dla łączności czy obsługi radarów). Wprawdzie w 2016 roku mówiono, że fabryka ma produkować takież kontenery na potrzeby programu zbrojeniowego Wisła (zakup systemów Patriot z USA), ale poza listem intencyjnym żadnej umowy nie podpisano.  Największym kontraktem na rzecz wojska pozostaje ten z 2017 roku na wyprodukowanie 28 cywilnych autobusów do przewożenia żołnierzy, za 18 milionów złotych.Przyszłość pod skrzydłami zbrojeniówki najwyraźniej nie rysowała się jednak zbyt pięknie, skoro teraz Autosanem ma się zająć PGE. „Autosan ma wielką przyszłość, a to jest niemała część przyszłości Sanoka” – stwierdził prezes PiS. Rzeczywiście w 2017 roku sanocka fabryka podpisała kontrakt na dostawę czterech autobusów elektrycznych do Niemiec. PGE ma wesprzeć ten kierunek rozwoju sanockiej fabryki, choć nie ma w tej kwestii żadnego doświadczenia. Nieważne, skoro na horyzoncie błyszczy ambitny premiera Mateusza Morawieckiego dotyczący pojazdów elektrycznych: „do 2025 roku na polskich drogach będzie ich milion” i będą „kołem zamachowym polskiej reindustrializacji”.
Tylko że nie wszyscy podzielają ten entuzjazm. – „Zmiana koncepcji rozwoju co dwa lata na pewno Autosanowi nie pomoże” – twierdzi Cielma. Poza tym od przejęcia fabryki przez państwo w 2016 roku, zarządza nią już trzeci prezes. – Osobiście uznaję to za deklarację polityczną. Autosan to stosunkowo niewielka, ale bardzo szeroko znana firma. Ma więc być i ma produkować” – puentuje naczelny miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa”. Źródło: gazeta.pl
Kaczyński powiedział jedno zdanie za dużo. Ukarzą go za złamanie prawa? Kiedy prezes Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział przejęcie fabryki Autosan przez Polską Grupę Energetyczną, prawdopodobnie złamał prawo. Pojawiają się pytania: skąd polityk zna sprawę poufnych biznesowych negocjacji i ile można było zarobić na tej wiedzy?
– Chcę powiedzieć, że sprawa jest już zaawansowana, choć oczywiście trochę jeszcze potrwa przejęcie tego zakładu przez PGE, czyli wielką firmę energetyczną – powiedział Kaczyński w Sanoku.  Na giełdzie zawrzało. Przez tę informację akcje PGE poszły nieco w górę, ale szybko opadły. 
Co grozi Kaczyńskiemu? Tymczasem takie informacje – nazywane „istotnymi z punktu widzenia spółki” – muszą być przekazywane w formie specjalnych komunikatów, pieczę nad nimi sprawuje Komisja Nadzoru Finansowego – pisze serwis Money.pl.
KNF nie zamierza jednak badać tego wątku, uznając, że interesy PGE i akcjonariuszy nie zostały narażone. Drugą sprawą jest to, skąd Kaczyński, prezes partii a nie członek zarządu PGE miał wiedzę o toczących się negocjacjach.  Zgodnie z polskimi przepisami, osoba, która bezprawnie ujawniania informację poufną podlega grzywnie do 2 mln zł albo karze pozbawienia wolności do lat 4, albo obu tym karom łącznie – przypomina portal. Osoba, która dokonuje manipulacji podlega grzywnie do 5 mln zł albo karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5, albo obu tym karom łącznie. Źródło innpoland.pl
Zgodnie z obowiązującym prawem ukarani zostaną ci co wysłuchali tą informację i przekazali ją dalej. Czy Boga można ukarać, nie bo on jest sędzią najwyższym? 
26 10 2018 Krystyna Pawłowicz wspina się skutecznie na szczyty prymitywizmu i chamstwa.
Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, zamiast zająć się pracą, do której jako polityk jest zobowiązana, wciąż zaskakuje nas agresją i zwykłym, prymitywnym chamstwem.  Tym razem, jak zwykle, po swojemu, dała wyraz swego oburzenia, że jej ukochana partia przegrała wybory samorządowe w miastach i wbrew oczekiwaniom nie zdobyła władzy we wszystkich sejmikach wojewódzkich. Dla Pawłowicz to fakt wręcz nie do przyjęcia, więc ruszyła na Twitterze ze swoją oceną sytuacji, przekraczając wszelkie możliwe granice. Pisząc, „Trynkiewicz na prezydenta! Wielbiciele zboków, złodziejstwa, zalotnych chamów i zaprzańców wybiorą go już w pierwszej turze…Polsce na złość…” pokazała bardzo dobitnie, co myśli o Polakach, którzy swoim wyborem pokazali PiS-owi, co myślą o jego rządach.
Mariusz Trynkiewicz spędził 25 lat w więzieniu za gwałt i zabójstwo 4 chłopców. Ponieważ uznano, że wciąż stanowi zagrożenie dla społeczeństwa, został odizolowany i dzisiaj przebywa w ośrodku w Gostyninie. To miejsce dla najgroźniejszych przestępców, „bestii”, którzy do końca życia muszą pozostać w zamknięciu, bo to jedyny sposób, by chronić przed nimi społeczeństwo.
Co można powiedzieć o pani posłance, jak ocenić jej postawę jako polityka, którego obowiązkiem jest praca na rzecz suwerena, gdy obrzuca błotem część swoich rodaków i obraża, twierdząc, że to właśnie Trynkiewicz jest dla nich idealnym reprezentantem, bo przecież „im bardziej odrażający zbrodzień, tym większe zaufanie wielu Polaków”? Post Pawłowicz wzbudził wielkie oburzenie. Poseł PO Cezary Tomczyk zapowiedział już, że zgłosi sprawę do Sejmowej Komisji Etyki i Marszałka Sejmu. Zaapelował też do szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego, który „powinien natychmiast usunąć Panią Poseł z klubu. Warszawiaków obraził już Suski, Kowalczyk, a teraz to (…)”. No cóż, nie mam zbyt wielkich oczekiwań. PiS buduje przecież swoją siłę na takiej retoryce. Tak więc posłanka Pawłowicz może spać spokojnie, włos jej z głowy nie spadnie. Tamara Olszewska Źródło: gazeta.pl
Pomieszało się w główce madam Krystynie przecież Trynkiewicz ma być Rzecznikiem Praw Dziecka. Senatorowie PiS nie zgodzili się na powołanie Agnieszki Dudzińskiej kandydatki tej partii na Rzecznika Praw Dziecka.
Krystyna Pawłowicz idealnie wręcz weszła w rolę „starej dewoty” z kółka różańcowego, słynnej już „starej ciotki na imieninach”, która w imię katolickiej nauki społecznej miesza się we wszystkie sprawy życiowe szczególnie młodych członków rodziny bo jej samej życie od dawna nie daje jej satysfakcji więc trzeba je też zatruć innym.
Z forum: Nikt w PiS-ie nie tknie Pawłowicz, ani Tarczyńskiego. Oni mają za zadanie być rezerwuarem wszelkiego zła nagromadzonego w członkach tej sekty i wylewania tego całego gówna na wszystkich innych. Na czas intensywnej kampanii wyborczej i wyborów są chowani i milkną, aby po wyborach zaatakować z jeszcze większą siłą, nienawiścią, bez pardonu. Dlatego dla ich partii są wielce przydatni tacy harcownicy i pożyteczni idioci. Są jak wirusy, które wtargnęły do zdrowego organizmu Narodu i na razie jeszcze nie wynaleziono na nie lekarstwa. Podejrzewam, że nawet w wielu przypadkach to nie są ich przemyślenia, ale aktualny tzw. „przekaz dnia” od przełożonych. Bo gdyby każdy z pisiorów mógł się wypowiadać w tak chamski sposób, to bardzo szybko straciliby poparcie suwerena. A tak dla wielu Polaków to są incydenty, taki „folklor”. Pytanie dla jakiej części Polaków ? Jak wielu z nas podoba się takie chamstwo i prymitywizm ? Myślę, że jeszcze dla wielu, ale to się zmieni. Przyjdzie czas, że przedobrzą, byle szybko. 
26 10 2018 Czy PSL i bezpartyjni się skuszą? PiS rozdaje intratne posady?
Gdy opadł już wyborczy pył, kierownictwo zwycięskiej partii wytyczyło swoim ludziom nowe cele. Stawia przede wszystkim na bezwzględną „wycinkę” ludowców lub maksymalne ich podporządkowanie i składa intratne oferty.
Podkarpackie, lubelskie, małopolskie, świętokrzyskie, łódzkie, podlaskie, mazowieckie, dolnośląskie i śląskie – to województwa, w których partia wygrała wybory do sejmików. W sześciu z nich ma samodzielną większość. Apetyty jednak są znacznie większe. Chodzi o całkowite opanowanie Dolnego Śląska, Mazowsza i Śląska.„Rozmawiamy we wszystkich województwach. Jesteśmy otwarci na dialog” – oświadczył DGP Michał Dworczyk, szef KPRM.
W praktyce oznacza to „penetrację” szeregów SLD, PSL i Bezpartyjnych Samorządowców, a przecież są jeszcze w sejmikach różne lokalne ugrupowania …. Więc PiS wysyła emisariuszy do wybranych radnych, licząc na ich przyciągnięcie do partii. I nie przychodzą do nich z pustymi rękami, bo partia rządząca oferuje lukratywne posady w państwowych firmach za koalicje w sejmikach. Proponuje funkcje marszałków i wicemarszałków w regionach oraz posady w spółkach Skarbu Państwa – pisze DGP.
Nęcącym „kąskiem” dla Prawa i Sprawiedliwości jest Mazowsze, gdzie od dawna rządzą PO i PSL, a od 2001 r. marszałkiem jest Adam Struzik. „Mówi się, by wyciąć tych z PSL do pnia” – twierdzi jeden z rozmówców DGP. Ta perspektywa może spowodować zwiększone naciski szeregowych ludowców na kierownictwo partii, by jednak spróbować dogadać się z PiS.
Polityczne rozgrywki dotyczą też Dolnego Śląska, gdzie do wzięcia jest 36 mandatów i rysuje się perspektywa na koalicję PiS z Bezpartyjnymi Samorządowcami, a to mogłoby dać większość w postaci 20–21 mandatów. Na Śląsku partia Kaczyńskiego liczy na to, że może uda się przekonać do współpracy SLD. Inaczej dla PiS (mającego 22 mandaty) istnieje ryzyko, że Koalicja Obywatelska (20 mandatów) porozumie się z lewicą (2) i PSL (1), i tym samym zdobędzie przewagę. Koalicja Obywatelska nie pozostaje bezczynna wobec tych zakusów i stara się pokrzyżować plany PiS. Czas ustaleń mija za trzy tygodnie, gdy formalnie ukonstytuują się sejmiki, które wskażą marszałków. Źródło: DGP
Zacznijmy od tego że nie są to wybory samorządowe tylko ich parodia bo mafia dzieli się mandatami. Tak dłużej nie może być, przecież głosujemy na konkretne osoby a nie ugrupowania partyjne. Zatem do rady, sejmiku powinny wchodzić osoby które zdobyły największa ilość głosów. Kupowanie radnych czy to jest zgodne z zasadami demokracji? Przypadkowa osoba nie może zostać prezesem spółki skarbu państwa, bo to tylko może skończyć się katastrofą.
Z forum:
Dzisiejsze SLD nie ma już nic wspólnego z SLD czasów Kwaśniewskiego. Z wypowiedzi ich prominentnych członków wyłania się podziw dla PIS. Ci ludzie najchętniej pójdą na współpracę z PIS. Zbyt długo byli oderwani od koryta. W wielu gminach istnieją również relacje koleżeńskie pomiędzy członkami PIS i PSL, więc nie wykluczone iż niektórzy z PSL zdecydują się na dezercję. Perspektywa jaką widzą ci ludzie jest inna niż manifestantów z Warszawy. Tkwią od zawsze w lokalnych układach i aby nie wypaść z nich zrobią wszystko. Jeżeli uwierzą iż PIS utrzyma władzę, to dla własnego interesu wejdą we współpracę z PIS. PIS wie jak wykorzystać najgorsze cechy człowieczeństwa.
PiS nic się nie zmieniło od czasów słynnych taśm posłanki Beger. Siuchty, układy, łapa-klapa, załatwianie pod stołem, robienie w ciula, smród małych politycznych szachrajów. Kiedyś jeszcze mówili o „rewolucji moralnej”, dobrze że dziś przestali o tym wspominać. Pozostawią po sobie tony guana, poczynając właśnie od gmin i powiatów.
Szkoda tylko, że to guano na nic się nie przyda, bo na takim nawozie nic dobrego nie urośnie. Za to trzeba to będzie w pocie czoła zewsząd je wygarniać. 
23 10 2018 Zmobilizowane lemingi a polityka
„Polacy wyginą jak dynozauri”. Nie wierzę w jakąś zbiorową inteligencję większości i w sukces demokracji konstruowanej przez głupków i bandytów. Polacy to niezbyt wdzięczny naród. I statystycznie niezbyt mądry. Mając syndrom sztokholmski, zawsze dobrze wie, jakiego bandytę wybrać, by czuć się przy nim bezpiecznie. Brak poczucia godności większości Polaków nie daje o sobie zapomnieć. Chcesz wygrać wybory w Polsce? Bądź złodziejem, nie szanuj ludzi, okradaj ich i z niczego się nie tłumacz. Czy skazana prawomocnym wyrokiem prezydent łodzi Hanna Zdanowska będzie dobrym prezydentem tego umierającego miasta? Może Łódź, mając takich mieszkańców, zasługuje na taki los. 70 proc. poparcia dla Zdanowskiej mówi samo za siebie. Może ci głosujący zasługują by pracować na zmywaku w Anglii?
Warszawa? Tu Patryk jaki ciężko i uczciwie pracował. Warszawiacy ponownie wybrali kamieniczników. Odwdzięczyli się niespotykanym w szanujących się cywilizowanych społeczeństwach poważaniem. Ale czy cywilizowani ludzie robili szambo pod krzyżem w 2010 roku? Czy cywilizowani ludzie maksymalną nienawiścią, graniczącą z ekstremalnym zbydlęceniem, mogą nienawidzić w swoim mieście jakiegokolwiek wspomnienia o zmarłym prezydencie swego miasta i Polski - Lecha Kaczyńskiego?
W Opolu prezydentem Opola został mało sympatyczny Arkadiusz Wiśniewski. Mało sympatyczny to niedopowiedzenie. Syn funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa, wnuk milicjanta oskarżanego o straszne rzeczy. Ich nazwisko rodowe to Mol, musieli je zmienić, ale i tak wszyscy wiedzą kim są. Nie przeszkodziło to Patrykowi Jakiemu i szefowej jego biura poselskiego poprzeć człowieka, który wprost nienawidzi PiS robiąc aferę z opolskim festiwalem. Wiśniewski jest wielbiony za to, że jego miasto dzięki aneksji najlepszej części sąsiednich gmin, zyskał wielomilionowe środki do budżetu. Mało kto wie, że lokalnie Patryk Jaki poparł burmistrza Nysy Krystiana Kolbiarza, znanego z robienia synekur w mieście. Zdobył 62 proc. głosów w pierwszej turze.
Te wybory to klęska, nokaut - powiedział Witold Gadowski - klęska medialnej polityki PiS
Jarosław Kurski nie zna i nie czuje mediów. To on jest winien sowieckiej propagandy w kierowanej przez siebie telewizji, promując Trzaskowskiego. Ten medialny amator promujący namiestnika „przekręciarzy” nieustannie promował tego kandydata ze stronnictwa złodziei i mafii. Lemingowo górą! Monetyzowanie dobrych działań się nie sprawdza. Ludzie są niewdzięczni. I głupi w swojej zapalczywości. Hołota jest prymitywna i sadystyczna. Lubi niszczyć dobro. Tak, wściekam się, bo z prądem płyną ścieki. Stado idzie w przepaść, i można wołać, ale ono nie zawróci.
Wygrywają ci, którzy maja dużo dobrze przygotowanych plakatów i banerów. Ludzie głosują bezmyślnie. Byłem w komisji wyborczej i widziałem, jak wielu ludzi ma problemy ze zrozumieniem prostego pisemnego komunikatu. „Nie myślę, ale jestem”. Polska jest kształtowana przez wykształconych ignorantów.
Mówi się, że przeciętny Polak nie czyta. To nie prawda. Czyta Pudelka i inne brukowce. Przy tym ma się, chociaż przeczą temu wszelkie fakty, za kogoś lepszego. Demokracja to system preferujący miernoty. Złoszczę się? A czemu mam się nie złościć? Nie będę zadowolony z tego, że jest jak jest. Czy Polska przetrwa? Nie. Grozi nam wymarcie, wynarodowienie, wytrzebienie. Ochlokracja to zwyrodniała forma demokracji. Rządy krwawego tłumu.
Samorządy to wciąż festiwal przekrętów, głupich decyzji, synekur, i ładowania kasy do własnych kieszeni. Ci, którzy myślą, że ich faworyci wygrali, de facto przegrali, ale są za głupi, żeby to zrozumieć.
Prof. Jacek Bartyzel:"Generalnie mało mnie obchodzą wyniki wyborcze, bo nie jestem partyzantem żadnej partii (choć żałuję aż tak niskiego rezultatu Ruchu Narodowego i Wolności, co odbiera nadzieję powstania w szybkim czasie czegoś poważnego na prawicy). To, co mnie naprawdę porusza i przygnębia, to aż nazbyt liczne dowody tego, co Anglicy nazywają moral insanity, u wyborców. Bo jeśli w moim rodzinnym mieście (mieście wyjątkowej kumulacji kretynów, trzeba to powiedzieć bez ogródek) zwycięża przez nokaut osoba, na której ciąży sądowa kondemnatka za oszustwo; jeśli w Olsztynie zwycięża - i to głosami kobiet - kandydat z poważnym zarzutem o gwałt; jeśli w Poznaniu wygrywa ostentacyjny protektor dewiantów; jeśli w Gdańsku najlepszy i prawdopodobnie biorący rezultat osiąga lokalny kacyk, który ma 36 kont bankowych, więc nic dziwnego, że o nich "zapomina"; jeśli wreszcie w stolicy wygrywa w pierwszej turze nie tylko kompletne zero umysłowe, ale środowiskowy i polityczny dziedzic gigantycznego złodziejstwa w Ratuszu, to znaczy, że żadne normy moralne nie mają dla Jaśnie Nieoświeconego Demosu żadnego znaczenia, że wolno najbezczelniej kraść, gwałcić i naruszać wszystkie inne przykazania Dekalogu. Protagoras mówił, że tym, co wyróżnia człowieka spośród innych istot jest Wstyd i Poczucie Prawa, ale najwyraźniej to już jest nieaktualne w naszym społeczeństwie, które ma po prostu chorą duszę. Co zresztą było już wiadome, skoro 3 mln ludzi z entuzjazmem zanurzyło głowy w gnojówce, waląc drzwiami i oknami na "Kler"."Źródło: niepoprawni.pl
19 10 2018 „Mówisz Srebrna. Myślisz Złoty interes”
O spółce Srebrna pisano już wielokrotnie. Jej historia sięga lat 90-tych, kiedy to Kaczyński założył Porozumienie Centrum i wymyślił Fundację Prasową Solidarności. Kiedy w 1990 r Sejm zlikwidował koncern RSW Prasa – Książka – Ruch, Fundacja przejęła „Express Wieczorny”. Niby wygrała przetarg, ale sam Kaczyński nie ukrywa, że ówczesna władza nieco pomogła.
W 1993 r. Fundacja sprzedała gazetę szwajcarskiej spółce Marquard Media za 2,59 mln zł. Pozostają jednak nieruchomości RSWPrasa – Książka – Ruch, na których Fundacja uwłaszczyła się, kupując je bez przetargu, w czym pomogła jej ustawa Glapińskiego, dzisiaj szefa Narodowego Banku Polskiego, oczywiście z rekomendacji PiS.  W rękach Fundacji znalazło się więc 20 tys m. kw. Gruntów i tyle samo powierzchni w biurowcach na warszawskiej Woli. Stopniowo, owe nieruchomości zostały wprowadzone do nowych spółek i fundacji i z całej Fundacji Prasowej Solidarność pozostał ostatecznie  tylko parking na podwórku między dawną redakcją „Expressu Wieczornego” a siedzibą partii przy Nowogrodzkiej
Spółkę Srebrna założył Jarosław Kaczyński już w połowie lat dziewięćdziesiątych.  Jej kapitał zakładowy to dzisiaj 11,8 mln zł. Prawie 100% udziału ma w niej Instytut im. Lecha Kaczyńskiego, w którego radzie zasiada prezes Kaczyński. Spółka zlokalizowana jest na Woli, u zbiegu ulic Srebrnej i Towarowej.
Teoretycznie spółka Srebrna idzie swoją drogą, a PiS swoją, jednak związki personalne pomiędzy nimi są bardzo ścisłe. Jej prezesem jest Małgorzata Kujda, żona obecnego prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, a w zarządzie znajduje się też przyjaciółka prezesa Janina Goss i Jacek Cieślikowski, warszawski radny PiS, terenowy asystent Kaczyńskiego. W radzie nadzorczej znalazło się też miejsce dla kuzyna prezesa Grzegorza Tomaszewskiego i jego asystenta oraz kierowcy Jacka Rudzińskiego.
Gdy Partia Centrum znalazła się poza Sejmem, Srebrna dała schronienie i pozwoliła przeczekać złe czasy m.in. Markowi Suskiemu, Adamowi Lipińskiemu, Ludwikowi Dornowi, Krzysztofowi Tchórzewskiemu i Wojciechowi Jasińskiemu. Wszyscy oni w odpowiednim momencie wrócili do polityki, zajmując eksponowane stanowiska.
Dzisiaj Srebrna płaci za ochronę prezesa, pokrywa koszty czynszu za willę, w której mieści się Instytut im. Lecha Kaczyńskiego. Jest też powiązana kapitałowo z wydawcami „Gazety Polskiej Codziennie” i tygodnika „Gazeta Polska” Tomasza Sakiewicza.
2 lutego 2018 r. rada Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego wydaje zgodę na „podjęcie przez zarząd Fundacji czynności związanych z realizacją przedsięwzięcia deweloperskiego przez spółkę Srebrna”. Na obszarze 5,4 tys. m kw., gdzie znajduje się zabytkowa fabryka Kotłów, ma powstać potężny wieżowiec. Na rozkręcenie tej inwestycji spółka przeznacza 350 tys. zł. Pod dokumentem podpisali się Jarosław Kaczyński i Krzysztof Czabański.
Wieżowiec ma liczyć 190 m wysokości, 49 pięter i prawie 100 tys. m kw. powierzchni. Mają się w nim znaleźć sale konferencyjne, hotel, apartamenty, „sky bar” na ostatnim piętrze. Tutaj również ma mieć swoją siedzibę Instytut im. Lecha Kaczyńskiego.
Szacowany koszt przedsięwzięcia to 800 mln – 1 mld zł, a zająć ma się tym spółka Nuneaton, zakupiona przez Instytut i Srebrną. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” wysłali do Srebrnej pytania, na jakim etapie jest projekt biurowca, czy są już wszystkie niezbędne zezwolenia, na kiedy planowane jest rozpoczęcie prac, czy PiS przeniesie tutaj swoją siedzibę i jaki jest koszt tej inwestycji. Odpowiedź jest króka i zwięzła – „Zarząd Spółki Srebrna nie posiada żadnych pozwoleń na budowę inwestycji przy ul. Srebrnej 16, choć wniosek o wydanie decyzji o warunki zabudowy został złożony w 2015 roku, co można w ramach staranności i rzetelności dziennikarskiej sprawdzić w organach Miasta. Spółka Nuneaton nie prowadziła i nie prowadzi żadnej inwestycji przy ul. Srebrnej 16. Pozostałe pytania w tej sytuacji są całkowicie chybione i bezprzedmiotowe”. Zastanawiam się nad jednym. Wiadomo, że od listopada 2014 roku spółka Srebrna próbuje negocjować warunki zabudowy w warszawskim ratuszu i do tej pory były to działania bezskuteczne. Wydaje się więc, że jedyną szansą na zrealizowanie planów postawienia biurowca w tak atrakcyjnym miejscu jest zmiana prezydenta stolicy i zdobycie większości w radzie miasta. To kolejny więc powód tak zaciętej walki o stolicę. Tamara Olszewska Źródło: wyborcza.pl
Komentarze z sieci:  Brawo - pan Kaczyński z kumplami buduje w Warszawie PIS- tower, wieżowiec za miliard. Czy jest w Polsce ktoś inny, kto tak się na polityce uwłaszczył? Po 30 latach walki Kaczyńskiego z patologiami III RP, okazało się, ze w wielkiej patologii sam tkwi po uszy. - Tomasz Lis
Oligarcha pisowski, Kaczyński i Zarząd Spółki Srebrna, ma tylko jeden, ale poważny zgryz. Nie mają pozwolenia na budowę swojego imperium finansowego i tu, jak na dłoni widać, dlaczego walka o prezydenturę w Warszawie, to dla PiS sprawa życia i przeżycia.- HAnia
Zamiecione po dywan??? 
Do dziś nie rozliczono spółki Telegraf, powiązanej z Porozumieniem Centrum, ówczesną partią braci Kaczyńskich. Spółka startowała z kapitałem założycielskim w wysokości 250 mln ówczesnych złotych. W ciągu kilkunastu miesięcy kapitał ten wzrósł do ok. 30 mld zł, dzięki wpłatom państwowych firm, choć spółka nie prowadziła żadnej działalności.
''Albo finansowanie z budżetu, albo korupcja na wielką skalę'' - mówił kiedyś Jarosław Kaczyński, Dziś to brzmi: Finansowanie z budżetu i korupcja na wielką skalę i to dotyczy wszystkich partii.
W PRL jak dyrektor, I sekretarz PZPR ...kupił na talon Poloneza czy Fiata i za miastem postawił altankę szumnie nazwaną daczą... To wszyscy mówili ale on nakradł. No a jak z zakładu wywiózł na Żuku parę desek i kilka gwoździ to zaraz proces pokazowy robili. Jak można kraść to dopiero pokazała nam Banda Czworga po podpisaniu paktu w Magdalence o wspólnym przekazaniu w prywatne ręce całego majątku narodowego wypracowanego przez pokolenia nie pytając się prawowitych właścicieli, narodu o zgodę. Panowie z Solidarności a raczej ci co nie zrobili kariery w PZPR to zaczęli dopiero kraść. Wpierw po troszku a później co ekipa to więcej zgodnie z pociągiem - ciągiem arytmetycznym, znaczy się im szybciej i mocniej pociągniesz tym więcej wyciągniesz. Co tam auto? Co tam dacza? Jak dziś byle kacyk partyjny ma dziesięciokrotnie więcej od tego komunistycznego złodzieja.
Jak rabowano Polskę! Wszystko zaczęło się na początku 1989 roku w czasie tzw. „okrągłego stołu”, potem było tylko gorzej. Tego systemu a w zasadzie wielkiej hegemonii kartelu władzy powstałego po 1989 roku demokratycznymi metodami się nie usunie. Władza, która szkodzi narodowi jest szkodliwa i musi być usunięta wszelkimi możliwymi metodami, bo jest zagrożeniem dla narodu a takim zagrożeniem jest POPiS.
13 10 2018 Gdy Morawiecki walczy o przetrwanie, nie rządzi.
Mateusz Morawiecki dwoi się i troi w kampanii samorządowej, a przecież nie startuje na żadnego wójta, ani burmistrza. Jeżeli jeździ po kraju, to nie rządzi. Dlatego stanowione jest takie kiepskie prawo, ustawy trzeba zaraz po wejściu w życie nowelizować.
Morawiecki jednak walczy o przetrwanie. Nie tylko ma na karku aferę podsłuchową, która na moment przycichła, lecz zostanie odgrzana przez Platformą Obywatelską (a może już należy nazywać Koalicję Obywatelską), Grzegorz Schetyna zapowiedział wniesienie do Sejmu wniosku o odwołanie ze stanowiska premiera Morawieckiego pod hasłem „kłamca nie może rządzić”. Nie tylko uznany jest za kłamcę przez sąd, ale tak jest traktowany przez władze unijne, wiarygodność Morawieckiego sięgnęła bruku, w Brukseli trzeba ratować substancję naszej wiarygodności (a robi to opozycja i Donald Tusk), której jest coraz mniej, przełoży się to na kasę z budżetu unijnego. Morawiecki ma kłopoty z tatusiem Kornelem, na którego są inne taśmy, jak to służył korupcją firmie windykacyjnej GetBack. Ile na tych taśmach jest haków na Mateusza?
Poza tym Kornel M. jest „pożytecznym idiotą” (polieznyj idiot) Kremla, wyrażając aprobatę dla aneksji Krymu przez Rosję i mówiąc bardzo przyjacielsko o Putinie niczym Viktor Orban. Polityka wschodnia, której doktryna wypracowana została przez Piłsudskiego, Giedroyca i podtrzymywana przez rząd Donalda Tuska, może legnąć w gruzach. Na agendę zawędrowała rekonstrukcja rządu, której celem jest przykrycie kłopotów Morawieckiego. Ale nie on będzie decydował, czy kogoś wymienić – Szydło, Kempę, Zalewską.
Jak marną formacją polityczną jest PiS świadczy rating, który został przywrócony przez Agencję Standard & Poor’s – A-. Warto przypomnieć, iż taki rating uzyskał rząd Donalda Tuska w czasie, gdy panował kryzys na świecie, Polska była zieloną wyspą. PiS wszak nazwał ten okres „Polską w ruinie”.
Morawiecki, więc nie ma czym się chwalić, zwłaszcza że w Unii Europejskiej i na świecie mamy do czynienia z wyjątkową hossą. No i trzeba sobie uzmysłowić, iż taki sam rating w 2009 roku miała Grecja. A że Morawiecki nieprzytomnie zadłuża finanse publiczne na realizacje pisowskich populizmów, śmiało go można nazwać Grekiem Zorbą.
Zorba zgłasza jednak wielkie halo – i to kłamliwe – „wielka, komentowana na całym świecie podwyżka ratingu Polski nie została odnotowana przez niektóre mainstreamowe media”. Kłamstwo, bo wszyscy odnotowali, lecz to kolejny atak na niezależne dziennikarstwo, aby urabiać opinię publiczną pod upartyjnianie – upisowanie – mediów. Waldemar Mystkowski Źródło koduj24.pl
Panie premierze nie zamierzam zapi...ać za miskę ryżu, byś pan pomnażał swój majątek warty 30 mln zł., zdobyty w państwie mafii i złodziei. Symbol PiSu to sęp który założył koronę i udaje orła. Wierzę, że coraz bliżej jest dzień, w którym Polacy przestaną na każde propagandowe zawołanie trząść palmą tylko po to by złodzieje i zdrajcy zbierali kokosy.
DLA NAS MILIONY, DLA WAS MISKA RYŻU to najnowsze hasło wyborcze PiSu. Zlikwidowanie zwrotu podatku VAT, to będzie największy sukces Morawieckiego!
Za Morawieckiego wszystko jest rekordowe, lub historyczne. Ten geniusz gospodarczy wymyślił sobie, że im drożej to jest lepiej dla wszystkich, bowiem im większe wpływy do budżetu, to i większe wydatki. Jednym słowem im więcej płacisz tym więcej od państwa otrzymujesz. Morawiecki to murowany laureat Nagrody Nobla. I pomyśleć, że takie coś było dyr. banku?
Kim Pan jest panie Morawiecki, że zostaje Pan ministrem niezależnie od wyniku wyborów, wygryza ministra finansów, ministra skarbu, a nawet panią premier? Skąd ma pan parasol ochronny tak skuteczny, że bez właściwie żadnego politycznego zaplecza wygrywa Pan wojenki z Ziobrą, Szydło i Szałamachą a totalna opozycja i media z prawa i lewa traktują Pana ulgowo? Dlaczego zarówno Schetyna jak Kaczyński typują Pana na ministra?
Czyżby Władek i Kornel w jednym stali domku, z taśm zbudowanym? Obaj mają bardzo wiele na sumieniu Władek nagle staje się właścicielem firmy transportowej i kupuje 200 nowych tirów, a Kornel do dziś nie rozliczył milionów złotych ze zbiórek w całej Europie i nie tylko, na Solidarność Walczącą?
12 10 2018 Kornel Morawiecki: „To nie do końca prawda, że Rosja napadła na Ukrainę”
Wygląda na to, że politycy PiS i ugrupowań ściśle z partią rządzącą współpracujący uczestniczą w swoistej rywalizacji. Zdaje się chodzi im o to, kto swoją wypowiedzią wprawi opinię publiczną w większe osłupienie. Festiwal rozpoczął oczywiście Mateusz Morawiecki, którego słów mogliśmy słuchać na taśmach w „Sowie i Przyjaciołach”. Stanisław Piotrowicz mówi, że jest ofiarą stanu wojennego, a teraz ojciec premiera twierdzi, że – „To nie do końca prawda, że Rosja napadła na Ukrainę”. Kornel Morawiecki był łaskaw wyrazić te opinię w Polsat News. Faktem jest, że ojciec premiera nie po raz pierwszy wygłasza prorosyjskie komentarze. Pisaliśmy o tym m.in. w artykule „K. Morawiecki znowu „odleciał” – zachęca syna, żeby zaprosił Putina do Polski”.
Internauci komentowali „rewelacje” Morawieckiego. – „Takie wypowiedzi powinny być karane”; – „Ukraina sama na siebie napadła. Następnie sama wybiła kilka tysięcy obywateli. Na koniec sama oddała Krym i Donbas i wsadziła do łagrów rosyjskich z 70 więźniów politycznych. Przekonuje mnie to. A królowa Antonina robi swetry na drutach, w Tworkach”; – „To nie do końca prawda że Rosja napadła na Ukrainę” To nie do końca prawda że III Rzesza napadła na Polskę To nie do końca prawda że ZSRR 17.09.1939 napadło na Polskę To nie do końca prawda że WRON wprowadziła Stan Wojenny w Polsce To nie do końca prawda że PiS łamie Konstytucjꔏródło: Twitter /koduj24.pl
shaq: W ostatniej Polityce jest duży artykuł o Kornelu Morawieckim. Aż nadto przesłanek, żeby domniemywać, że to jest człowiek Kremla w Polsce. Już drugi (i ważny, nie przeoczmy tego – to ojciec premiera) po Macierewiczu, którego rosyjskie powiązania w zasadzie nie podlegają dyskusji. Obu Kaczyński z jakichś powodów utrzymuje blisko siebie. Moim zdaniem dla utrzymania władzy lokalnej Kaczyński jest gotów na oddanie części suwerenności Rosji, czyli w planach bycie kimś takim jak Kadyrow w Czeczenii.
Adam:Ukraina napadła na Donbas po tym jak mieszkańcy Donbasu sprzeciwili się zbrodniczym zapędom Kijowa. Co tu dużo pisać wystarczy, że przyjrzymy się komu dziś stawia się pomniki na Ukrainie i jakie nazwy ulic nadaje się w tym kraju. Nie wiecie? To o czym chcecie dyskutować? Największym bohaterem współczesnej Ukrainy jest terrorysta i zbrodniarz, który już w 1934 roku dokonał zamachu terrorystycznego na polskiego ministra. Kijów jest probanderowski, zbrodniarze, zwyrodnialcy i kaci, którzy mordowali Polaków stają się tam bohaterami narodowymi. Pomniki, tablice pamiątkowe, nazwy ulic – to mówi samo za siebie. Czy ktoś się jeszcze dziwi, ze mieszkańcy Donbasu postanowili się bronić przed Kijowem? To nie Rosja napadła na Ukrainę lecz armia ukraińska napadła na mieszkańców Donbasu. Jakoś przemilczany jest też temat jak armia ukraińska w Odessie żywcem paliła cywilów. Gdyby Rosja napadła na Ukrainę, to nad Ukrainą latałyby rosyjskie bombowce, a na Kijów spadałyby bomby. Coś tu się nie zgadza. Prawda? Dziwne jest też to, że skoro Ukraina została napadnięta, to dlaczego młodzi Ukraińcy nie bronią własnego kraju? Dlaczego nie ogłoszono mobilizacji skoro kraj został napadnięty Zalewają Polskę zamiast bronić kraju. Ale Rosja mnie nie interesuje, wolałbym dowiedzieć się kiedy Ukraina przestanie zdziałać na szkodę Polski i Polaków. Dlaczego osoby, które próbują odszukać szczątki pomordowanych przez Ukraińców Polaków są zastraszane przez ukraińskie służby? Dlaczego Ukraina nie chce dopuścić aby pomordowani Polacy spoczęli w oznakowanych grobach? Czy zbrodnicza i zakłamana Ukraina boi się prawdy? Boją się, ze zobaczymy ogrom ukraińskiej nienawiści do Polaków i tego do czego ta nienawiść doprowadziła? To nie tylko UPA mordowała bestialsko Polaków, ale również zwykli ukraińscy chłopi. Żyli z Polakami w zgodzie aż pewnego razu postanowili nas wymordować. Kobiety, dzieci, starców, niemowlęta – bez względu na wiek i płeć w brutalny sposób mordowali Polaków. Dziś o tym się nie mówi, staje się to tematem tabu tak samo jak Katyń w czasie komuny. Kolejne pytanie, dlaczego na cmentarzu OL polskie lwy zostały celowo zasłonięte? Dlaczego Ukraina walczy w polskością? Możecie mnie nazwać trolem, rosyjskim agentem, czerwonym itd. bo dla mnie to nie obraza – dziś każdy kto mówi prawdę i nie krytykuje bezpodstawnie Rosji nim jest. Pozdrawiam i życzę aby otworzyły się wam oczy. 
06 10 2018 Tusk na krakowskim Rynku: „Nie musimy wstawać z kolan, bo nigdy na nich nie byliśmy”
– „Przyjechałem tutaj, żeby powiedzieć, że musimy być razem jako Polacy i razem z Polską w Europie. Nie musimy wstawać z kolan, bo nigdy na nich nie byliśmy. Chcę wam powiedzieć, że mamy cały czas wielką szansę jako Polska w Europie i na świecie” – mówił Donald Tusk do ludzi zgromadzonych na krakowskim Rynku.
Przewodniczącego Rady Europejskiej przywitały tłumy. Były okrzyki, brawa, a nawet łzy wzruszenia. Powiewały flagi Polski i Unii Europejskiej. Z głośników płynęła „Oda do radości”. – „Jesteście dla mnie nową nadzieją, że może być lepiej. 11 listopada i stuletnia rocznica niepodległości to jest dokładnie ten moment, kiedy niezależnie od tego, co dzieje się na co dzień w polskiej polityce. Ja to obserwuję od rana do wieczora, niezależnie od tego, jak daleko jestem od Krakowa, Warszawy, Gdańska – od rana do wieczora patrzę na to i czasami rzeczywiście serce się kraje. Myślę, że 11 listopada w każdym polskim domu powinniśmy pomyśleć, że Polaków musi łączyć więcej niż dzielić. To elementarne pojednanie jest absolutnie nakazem chwili. Nie ma żadnego powodu, żebyśmy się nawzajem nienawidzili” – mówił Tusk.
Wcześniej na krótkiej konferencji prasowej zdradził, o czym rozmawiał w gmachu ONZ z Andrzejem Dudą. – „Jak wiecie, byłem dyskretny cały czas, ale jak zauważyłem pan prezydent jednak postanowił uchylić rąbka tajemnicy. To ja uchylę drugiego rąbka. Rozmowa nie wyglądała tak jak mogłoby się wydawać po tych spekulacjach. Tak naprawdę prezydent rzeczywiście bardzo taki przejęty mówił o tym, że nie wszyscy chcą, żeby był przez drugą kadencję. I stąd się wywiązała rozmowa na temat przyszłej emerytury, o której prezydent mówił bez entuzjazmu, co zrozumiałe. Jest wciąż młodym człowiekiem. Przy okazji rzeczywiście wspomniał, że on, inaczej niż poprzednik, nie wynajął swojego mieszkania na 10 lat, co miało podkreślić jego ostrożność co do tego, jaka jest jego przyszłość” – powiedział Tusk.
Odniósł się też do ujawnionych taśm z nagraniami Mateusza Morawieckiego. – „Nie będę o tym mówił ze złośliwą satysfakcją, bo osobiście nie, ale moim współpracownicy byli ofiarami tych nielegalnych nagrań, więc nie będę się teraz wyzłośliwiał na temat moich oponentów. Niech to będzie przestroga dla tych wszystkich, którzy przy tego typu okazjach, z faryzejskim zacięciem potrafią brutalnie atakować swoich oponentów, a później, kiedy się okazuje, że to trafia także ich, zapominają to wszystko, co się działo wcześniej” – stwierdził. Źródło: onet.pl
Tusk w lakierkach uciekał do Brukseli by się za nim nie kurzyło, pod opiekuńcze skrzydła mamusi Angeli. Dziś jest w Polsce czule witany, ba uwielbiany, co niektórzy widzą go jak na białym koniu wjeżdża i pokonuje Kaczyńskiego? Czyżby zapomniano już co za jego kadencji wyprawiano?
Tusk i Kaczyński to dwaj świetni aktorzy, którzy graja role dobrego i złego policjanta, bo potrafią co jakiś czas zamienić się rolami. Oni na tym korzystają, a my jako naród tracimy. Jak długo jeszcze będą w taki perfidny sposób narodem się bawili? 
W 1989 roku po wielu libacjach i wzajemnych poklepywaniu się po plecach z Magdalenki wyruszył Wesoły Autobus w Polskę by ją zmieniać. I tak sobie jedzie i jedzie... Co jakiś czas zatrzymuje się by zabrać kolejnych uczestników libacji. Od czasu do czasu biesiadnicy wymieniają kierowcę by mogli bezpiecznie dalej się bawić. Dziś w tym Wesołym Autobusie zrobiło się niemiłosiernie ciasno. Trzeba kogoś wysadzić ale kogo jak wszyscy mocno się trzymają i nikt nie zamierza wysiadać. Każdy więc szuka sojusznika który pomógłby mu wyrzucić z Wesołego Autobusu konkurenta. W tym amoku w jaki wpadli nikt z biesiadników nie zauważył że Wesoły Autobus jedzie nie tą drogą i na dodatek nie w tą stronę. Ba okazuje się że nikt w nim nie pracuje dla kraju tylko dla własnego raju na ziemi. Bajka, nie to dzisiejsza Polska. Dziś ten Wesoły Autobus należy zepchnąć do rowu a biesiadników osądzić i ukarać tak jak na to sobie zasłużyli. Tylko kto ma to zrobić?  Tuskowi i Kaczyńskim udała się jedna rzecz, zarządzanie strachem. Mistrzostwo świata. Cały czas zastanawiam się jak to możliwe by bać się bardziej niż za komuny. Co taki strach powoduje? Strach o utratę pracy ? Wyższy poziom niepewności o przyszłość, a więc i wyższy poziom lęku ? Dezintegracja społeczna , a co za tym idzie osłabienie więzi społecznych i wynikające z tego trudności komunikacyjne i poczucie osamotnienia ? Strach przed utratą dostępu do gadżetów i błyskotek proponowanych przez świat konsumpcji? 
05 10 2018 Ułamkowe widzenie
Przyszedł taki moment,że Prawo i Sprawiedliwość stało się Pragmatyką i Strategią. Choroba każdej partii władzy , która żegna się w końcu z ideą. Nie powiem ,aby mnie to jakoś szczególnie martwiło , taka jest polityka. Zresztą idee wiecznie żywe to zwykle oznaczają nieludzki koszmar upartego szaleństwa. Jak w przyrodzie naturalna jest zdrowa wymiana, zapewne teraz otwiera się pole dla jakieś nowej siły politycznej i świeżego spojrzenia na polskie sprawy , ale zanim to dojrzeje i o realną władzę zawalczy minie przynajmniej kilkanaście lat.
Wczoraj prezes udzielił wywiadu i oceniając sprawę Mateusza Morawieckiego ocenił taki ułamek: „cena funkcjonowania w pewnym otoczeniu”/ „wiele dobrego dla Polski”. I wyszło mu ,że rewelacje z taśm to takie nic właściwie coś bliskie zeru. A że jeszcze zna Mateusza z konkretnych sytuacji wyboru to nie ma o czym mówić. Coś za coś. Pragmatyzm.
A jednak nie ma co się oszukiwać to nagranie to dowód politycznej korupcji. Dwie tam są sprawy – jedna prostsza- przepracowanego stażysty -syna posła Czarneckiego , któremu potrzebne nowe mniej meczące i zapewne bardziej intratne zajęcie. Przy okazji jest tu element komiczny – pana Czarneckiego, który Sowy unikał ale jednak się w dość kompromitujący sposób nagrał na głośnomówiący telefon.
Druga sprawa Grada bardziej skomplikowana. O co chodzi? - No jest taki pan Grad, co to w państwowej agendzie ciężko pracując wyciągał te 100tys/mc. A teraz chce odpocząć w prywatnym sektorze.,Odpocząć i zarobić. I panowie mają zmartwienie. Bo pan Grad próbując dorobić wywołuje gradobicie. A jak się nic nie wymyśli , nie zagospodaruje człowieka to trafi do SSP w energetyce i szkody mogą być duże. Więc można rzec ,że rozmowa pro publico bono. I co tu zrobić. Może OFE. Ale czy zechce za marne 40tys? Ale w tym OFE to też może nie ...(w domyśle też szkody). Więc pan Mateusz sugeruje,że może tak doraźnie,zadaniowo jakieś zleconko, badania czy ekspertyzy za 70 a może za sto . A potem się zobaczy...
Najgorsze w tej rozmowie jest ,że nawet nikt nie pyta po co? Dla każdego oczywista jest konieczność „dania zarobić” politykowi. I jest to cała prawda o Cieciej RP, o pewnym układzie czy mafijnej presji. Trochę jak w Rosji , gdzie korupcja nie ma wymiaru konkretnych przedsięwzięć ale tego ,że ktoś i ktoś jeszcze musi zarobić, pobrać swego rodzaju haracz aby gospodarka czy administracja funkcjonowała w miarę „normalnie”.
To co ładnie wygląda w ułamku to w rzeczywistości wygląda znacznie gorzej. Bo niestety to bardzo polska specyfika, figurantów ,próżniaków, którzy muszą gdzieś tkwić. I prócz tej ceny wymiernej jest wielka niewymierna,demoralizująca. Zabijająca produktywność , efektywność , innowacyjność i wypychająca młodych , zdolnych i wykształconych za granicę. Bo po co się starać, kształcić , rywalizować? Przecież można być kompletnym durniem, nie skalać się żadnym osiągnięciem a zasiadać i piastować. I w druga stronę – szczytem osiągnięć będzie co najwyżej rola najwyższego pracującego zastępcy jakiegoś ZERA. I nie ma znaczenia cze zero nazywa się Gersdorf czy Żurek , czy Misiewicz i to w jakiej konstelacji swobodnie orbituje. Znaczenie ma ogólne wrażenie grzęźnięcia czy zapaszek smrodu.
Równolegle jest zupełnie inna ale równie symboliczna sprawa. Księdza Stryczka i Szlachetnej Paczki. Gdzie też można sobie zbudować ułamek:
ekscesy psychopaty / wielkie dzieło , tysiące obdarowanych. 
I znowu jest to tylko próbka ,i to taka środowiskowo nietypowa, dość częstej w polskich realiach sytuacji. Liczy się efekt, produkt krajowy, rozwój, postęp. Ale nie liczy się to co nie było konieczne – mobbing, niskie płace, wyzysk, małe ludzkie tragedie. I znów jest ten rachunek ułamkowy, gdzie można machnąć ręką na „drobiazg”. I znów niewidoczna, niewymierny koszt pewnego klimatu, pewnych takich uwarunkowań, które sprawiają,że młodzi Polacy nie chcą żyć w TYM KRAJU. Cóż Pitagorejczycy mieli rację – liczby niewymierne są niepokojące, lepiej ich unikać. A już koniecznie dokładnie nazwać jak się zdarzy. Źródło: niepoprawni.pl
03 10 2018 Czy taśmy podsłuchowe służą do szantażowania Morawieckiego?
Premier Morawiecki zapewne nie spodziewał się, że przyjdzie dla niego tak trudny czas. Właśnie Onet ujawnił nagrania z restauracji „Sowa i Przyjaciele”, których to on jest głównym bohaterem. O „nieznanych taśmach Morawieckiego” napisał Newsweek już w 2016 roku, gdy został on wicepremierem w rządzie PiS. Jakoś wtedy sprawa umarła śmiercią naturalną, ale teraz wróciła, i to z wielkim hukiem.
Według dziennikarzy Onetu „obaj kelnerzy, którzy dokonywali podsłuchów, obciążają ówczesnego prezesa Banku BZ WBK Mateusza Morawieckiego. W ich zeznaniach pojawia się wątek kupowania nieruchomości na podstawione osoby (tak twierdzi Łukasz N.) oraz brania na takie osoby kredytów (tak uważa Konrad Lasota)”. Ujawnione nagranie to prawie trzygodzinny zapis rozmowy premia z prezesem PKO BP Zbigniewem Jagiełłą, szefem PGE Krzysztofem Kilianem i jego zastępczynią Bogusławą Matuszewską. W rozmowie Morawiecki chwali się świetnymi relacjami m.in. z Tomaszem Arabskim, szefem kancelarii Donalda Tuska czy Janem Krzysztofem Bieleckim. Jest też mowa o stanowisku ministra skarbu w rządzie PO/PSL dla Morawieckiego i o SKOK-ach, których sytuacja jest fatalna i są one finansowane przez „niepokorne” media.
Morawiecki w ostrych słowach wypowiada się o finansjerze z Niemiec i Szwajcarii. Jak mówi „K.., siedzą ci bogaci Amerykanie, Żydzi, Niemcy, Angole, Szwajcarzy, nie? Siedzą w swoich głębokich, wiesz, fotelach. Mają nakumulowane tego oczywiście kapitału tyle, że możesz ich tam w dupę pocałować. Jeszcze się prosisz oczywiście o ten kapitał, nie? Oni oczywiście w tej swojej chciwości… Ja cały czas tak patrzę na ten świat z punktu widzenia geo i historycznego trochę. I mi się wydaje, że popełniają błąd (…) Jakby nie dokonując pewnej redystrybucji tego”.
Bardzo pozytywnie mówi za to o Angeli Merkel, która „działa na najważniejszych rzeczach społeczeństwa, czyli oczekiwaniach. My nie wiemy, ale być może zakończy się to dobrze, jeżeli my, ludzie, we the people, prawda, a już zwłaszcza we the people w Niemczech czy w Hiszpanii, we Francji, musimy obniżyć nasze oczekiwania. Bo jak obniżymy, to w ślad za tym wszystko pójdzie dobrze, się da zreperować. Będziemy zapier… i rowy, ku… kopać, a drudzy będą zakopywać, będziemy zadowoleni. Wtedy my jako ludzie mniejsze będziemy mieć emerytury”.Dodaje też, że właśnie Merkel oraz Sarkozy, Hollande i inni muszą odkręcić przekonanie ludzie, że „w takim świecie, jak dzisiaj są, gdzie przez pięćdziesiąt lat ludziom się wydawało, że zawsze będzie lepiej, emerytury będą dość wysokie, żyć będziemy coraz dłużej, służba zdrowia będzie za darmo k… i edukacja za darmo”. Gdy Matuszewska mówi, że „przyzwyczaić się do lepszej sytuacji jest daleko łatwiej niż do gorszej”, Morawiecki odpowiada: „Najlepszym sposobem zawsze była wojna. Wojna zmienia perspektywę w pięć minut”.
Morawiecki nie ukrywa też, co myśli o imigrantach z Afryki. „No k… Wiesz, kiedyś przypłyną, kiedyś coś zrobią. (…) Te iPhone’ye pokażą im: tu żyje się tak a tu tak. I co my zrobimy jak flotylla tratw k…, nawet tam z północy Afryki będzie na południe? (…) Będziemy strzelać, będziemy odpychać ich, wiesz”.
Wszystko wskazuje na to, że istnieje kilka taśm z nagraniem Morawieckiego i jego gości w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Pytanie tyko, w czyich są one rękach. Jeden z byłych funkcjonariuszy CBA w połowie sierpnia powiedział „Gazecie Wyborczej”, że Biuro ma „nagranie kompromitujące Morawieckiego” i jest ono „jest gwarancją bezpieczeństwa” dla Mariusza Kamińskiego i jego ludzi. Kolejny rozmówca nie ukrywa, że Morawiecki chciał odsunąć Kamińskiego, ale musiał się wycofać, właśnie ze względu na tę taśmę.
Dziennikarze wysłali 22 sierpnia zapytanie do rzeczniczki rządu, Joanny Kopcińskiej, „Ile razy w latach 2013-14 Mateusz Morawiecki odbywał spotkania towarzysko-biznesowe w restauracjach Sowa i Przyjaciele lub Amber Room?, Czy szef rządu był szantażowany ujawnieniem treści nagrań? Jeśli tak, to czy powiadomił o tym prokuraturę lub inne służby? Czy prawdą jest, że premier chciał zdymisjonować Mariusza Kamińskiego?”.
Rzeczniczka odpowiedziała krótko – „W śledztwie podsłuchowym p. Morawiecki ma status osoby pokrzywdzonej. Jednocześnie pragnę zapewnić, że Pan Premier nigdy nie był szantażowany ujawnieniem treści jakichkolwiek nagrań.” I dodała: „Premier nie zamierzał i nie zamierza dymisjonować Ministra Koordynatora Służb Specjalnych. Powtarzanie tego typu spekulacji nie ma żadnych podstaw faktycznych. Współpraca Premiera z Ministrem Mariuszem Kamińskim jest bardzo profesjonalna i układa się bardzo dobrze”. CBA zapytane, czy jest w posiadaniu taśm, które nie zostały przekazane prokuraturze, zdecydowanie temu zaprzecza. Sporo mógłby tutaj powiedzieć Marek Falenta. Jak mówi jeden z jego byłych pracowników, to właśnie „taśma Morawieckiego” chroni go przed pójściem do więzienia. Trzeba przyznać, że ujawnienie tych rozmów przez Onet wywołało jednak sporą nerwowość w szeregach PiS. Beata Mazurek, rzeczniczka tej partii, napisała na Twitterze, że „Niemiecki Onet kolejny raz insynuuje. To atak na Polski Rząd taśmami i zeznaniami, które są dostępne od 4 lat. Mafie VAT, mafie paliwowe, mafie tytoniowe, mafie alkoholowe pozbawione miliardów dochodów szukają sojuszników”.  Znowu więc mamy do czynienia z klasycznym odwróceniem kota ogonem
Ciekawe, co będzie dalej. „Afera podsłuchowa” była jedną z przyczyn przegranej PO w wyborach parlamentarnych 2016 roku. Lud oburzony tematem rozmów i retoryką, opartą na ostrych wulgaryzmach, żądał natychmiastowej dymisji uczestników tych spotkań. Czy teraz będzie podobnie? A może daruje Morawieckiemu tego typu wtopę, bo przecież „swoim” wolno wszystko?
Pojawia się też pytanie, kto miał interes w tym, by taśmy z Morawieckim w roli głównej, wyszły na światło dzienne?  Według mnie odpowiedź wydaje się prosta. To ktoś, kto chce wyeliminować premiera z szeregów PiS, kto czuje się zagrożony, kto jest uczestnikiem w walce o schedę po prezesie Kaczyńskim. Pamiętajmy, że to właśnie o Morawieckim mówi się jak o ewentualnym następcy szefa PiS, a to się kilku aktywistom tej partii musi bardzo nie podobać. Tamara Olszewska Źródło: wyborcza.pl
W lipcu 2014 roku pisałem: Afera podsłuchowa wbrew pozorom nie podzieliła rządzących a ich skonsolidowała i to bardzo mocno. Podejrzewam że na trwale. Wszyscy politykierzy jednym głosem w tym media nieważne spod jakiego znaku wyliczają społeczeństwu kto, ile razy i jakich brzydkich słów użył. Spychając na boczny tor sedno treści taśm a mianowicie to że największym osiągnięciem polskiej transformacji ustrojowej jest wystawna kolacja na koszt podatnika, egzotyczne podróże zagraniczne oczywista oczywistość też na koszt podatnika oraz bezkarny transfer majątku narodowego gromadzonego przez pokolenia na prywatne konta.
Można przymknąć oko na to że czołowi politycy Platformy ba osoby sprawujące najważniejsze funkcje w państwie używają języka ulicy podczas prywatnych pogaduszek. To ich sprawa. Można przymknąć oko na wiele jeszcze innych nieprawidłowości. Idealnego ustroju nie ma. No ale skoro za jedną kolację dla dwóch osób płacą z naszych podatków 1300 złotych i jest to suma która pozwoliłaby rodzinie 5 osobowej przeżyć cały miesiąc to już nie jest ich sprawą. I na to nie można przymknąć oka. Policzcie ile takich kolacji, obiadów było przez ostatnie 7 lat, przez 25 lat od transformacji ustrojowej. To się w głowie nie mieści. No ale co my biedne żuczki możemy zrobić dalej musimy toczyć tą kulę gnoju i to pod górkę. Wyobraźcie sobie ile dzieci w szkole, przedszkolu można by było nakarmić za 1300 złotych, które to przejadło tylko dwóch ministrów na jednej kolacji. 
01 10 2018 Nowa odsłona afery taśmowej. Kelnerzy obciążają Morawieckiego.
Według akt sądowych, słynna afera taśmowa, która w ostatecznym rozrachunku doprowadziła PiS do władzy, ma trzech bezpośrednich sprawców. Pomysłodawcą nagrywania biznesmenów i polityków w warszawskich restauracjach „Sowa i Przyjaciele” oraz „Amber Room” miał być przedsiębiorca Marek Falenta, zaś wykonawcami dwaj pracujący tam kelnerzy: Łukasz N. oraz Konrad Lasota. Obaj obciążają dziś ówczesnego prezesa banku Mateusza Morawieckiego. Sęk w tym, że brakuje taśmy z jego nagraniem, o czym piszą w portalu Onet.pl – Mateusz Baczyński, Andrzej Gajcy, Janusz Schwertner i Andrzej Stankiewicz.
Jak się dowiadujemy z akt sądowych na jednym z nagrań Morawiecki miał dyskutować o zakupie nieruchomości na tzw. słupy… Owo nagranie nie jest dla szefa PiS–owskiego rządu zbyt wygodne i pewnie dlatego prokuratura oraz służby specjalne nie poszły tym tropem. Na dodatek nie wiadomo, kto ma tę taśmę i czy może ją wykorzystać przeciwko premierowi polskiego rządu… Tymczasem – jak czytamy w portalu kelner obciąża prezesa, który w tamtym czasie był członkiem Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku. Mało tego, adwokatem, który w śledztwie taśmowym reprezentował Morawieckiego, był prawnik pracujący równocześnie dla innych osób nagranych w „Sowie i Przyjaciołach”: Pawła Grasia, Bartosza Arłukowicza, Krzysztofa Kwiatkowskiego i Andrzeja Biernata. Wszyscy to ważni politycy Platformy, ministrowie w różnych okresach jej rządów.
Z akt sądowych, wiadomo że w toku spotkania pojawia się informacja, iż Mateusz Morawiecki rozważany jest – a mamy wiosnę 2013 r. – jako kandydat na stanowisko ministra skarbu w rządzie Donalda Tuska.
Onet cytuje Prokurator Annę Hopfer z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, która pyta kelnera Łukasza N.: „Czy zarejestrował pan rozmowę jednego z prezesów banku dotyczącą zawierania pożyczek i kredytów na podstawione osoby, tzw. słupy?” Ten odpowiada: „Tak, tak mi się wydaje, bo jakość tego nagrania była słaba, ja je odsłuchiwałem to było nagranie Morawieckiego z jakimś mężczyzną. Ja nie znam tego mężczyzny, w tej rozmowie brały udział tylko tych dwóch mężczyzn. Morawiecki jest z banku BZW BK. Z tego co pamiętam to rozmawiali o jakiś budynkach, tamten drugi człowiek, którego nie znam powiedział, że jakaś osoba się obawia i chce się wycofać z tego interesu. Rozmawiali o zakupie budynków pod inwestycje i mieli tam wynajmować pod jakieś biznesy, ale dokładnie nie pamiętam. Rozmawiali, że dokumenty mają być sporządzone na jakąś osobę. Rozmawiali, że będą mieli te, że oni będą mieli te lokale zakupione na inne osoby, że na inne osoby będą wystawione dokumenty. Nie pamiętam czy w tej rozmowie była mowa o pożyczkach i kredytach na słupy. Oni rozmawiali o tym, że będą kupować nieruchomości na podstawione osoby. Ten mężczyzna, który się spotkał z Morawieckim powiedział, że prawdopodobnie jakaś kobieta się obawia i chce się wycofać. Nie pamiętam, czy on precyzował czego się boi ta kobieta. Marek Falenta dostał ode mnie to nagranie. Ja o tym nagraniu mówiłem pani [XXX] z CBŚ.”
Wybrane fragmenty: https://koduj24.pl/nowa-odslona-afery-tasmowej-kelnerzy-obciazaja-morawieckiego/
„W aktach śledztwa taśmowego znaleźliśmy dowody na to, że nagrań z obecnym premierem może być więcej. Wynika to z przesłuchania Morawieckiego przeprowadzonego przez ABW w grudniu 2014 r., czyli niecały rok przed jego wejściem do rządu PiS.” – czytamy w Onecie.
Portal zwraca uwagę, że Morawiecki w trakcie rozmowy przyznaje, iż w latach 2012-2014 bywał zarówno w restauracji „Sowa i Przyjaciele”, jak i „Amber Room”. Źródło: Onet.pl
No i mamy odpowiedzi na pytania: "Kim Pan jest panie Morawiecki, że zostaje Pan ministrem niezależnie od wyniku wyborów, wygryza ministra finansów, ministra skarbu, a nawet panią premier? Skąd ma pan parasol ochronny tak skuteczny, że bez właściwie żadnego politycznego zaplecza wygrywa Pan wojenki z Ziobrą, Szydło i Szałamachą a totalna opozycja i media z prawa i lewa traktują Pana ulgowo? Dlaczego zarówno Schetyna jak Kaczyński typują Pana na ministra”? Zapytał 6 grudnia 2017 na blogu lorem ipsum,
Afera taśmowa zmusza Tuska do ucieczki do Brukseli, po zamieceniu jej pod dywan na scenie politycznej w rolach głównych pojawiają się Władysław Frasyniuk i Kornel Morawiecki. No i jak bystrze się lokują jeden u totalnych, a drugi w PiSie odnajduje swoje miejsce. Czyżby Władek i Kornel w jednym stali domku, z taśm zbudowanym? Obaj mają bardzo wiele na sumieniu Władek nagle staje się właścicielem firmy transportowej i kupuje 200 nowych tirów, a Kornel do dziś nie rozliczył milionów złotych ze zbiórek w całej Europie i nie tylko, na Solidarność Walczącą? Czy rola jaką pełni tatuś premiera Morawieckiego w GetBack, jest podobna do tej jaką pełnił syn Tuska w Amber Gold? Czy Kornel Morawiecki szefuje Grupie Trzymającej Władze w Polsce? 
27 09 2018 Tchórzostwo prezesa Kaczyńskiego.
Jako obywatel mam już tego dość. Nienawidzę jak to ogon kręci psem. Wybierałem nową władzę, nie z miłości do Prawa i Sprawiedliwości, tylko z nadziei, że Jarosław Kaczyński i jego najbliżsi ludzie zrobią porządek z post-okrągłostołowym i tuskowym burdelem. A co najważniejsze, że znajdą, wskażą i ukarzą tych, co z różnych, najczęściej paskudnych powodów, doprowadzili do wielkiej szkody Polaków i państwa. Z początku wydawało się, że jest OK. Prawie codziennie były konferencje prasowe, w czasie których oznajmiano, że taki, a taki polityk opozycji dopuścił się przestępstwa. Oskarżenia były tak ewidentne, że w każdym kraju nawet sąd 24 – godzinny skazałby drani natychmiast. Nic takiego się nie stało. Nadal tylko gadano, gadano i gadano. Ja bardzo przepraszam, iż miałem nadzieję, że wybieram ludzi bojowych i odważnych. A nie bandę tchórzy, lawirantów, czy oportunistów i konformistów. To nie tak miało być. Czego tak się boją ci namiestnicy państwa, którzy przez trzy lata sprawowania władzy nie potrafili wsadzić do więzienia kogokolwiek spośród tych przestępców, co niszczyli kraj. Nie płotki, podstawione słupy, lub urzędnicze biurwy, tylko głównych macherów, co raz wydawali rozkazy, a drugi raz przymykali oczy i odwracali głowy.
Czy to znowu jacyś hippisi nami rządzą? "Make peace not war"? Niedouczeni katolicy, co tylko nauczyli się nadstawiać drugi policzek, potem trzeci ... czwarty ...W twarz nam się otwarcie śmieją i prawie codziennie pokazują przyzwoitym Polakom środkowy palec i gest Kozakiewicza. Są bezczelni, aroganccy i pełni pogardy. Jak indyjscy nababowie, którzy wiedzą, że ze strony eunuchów nic nie może grozić. Ewidentny przestępca, szubrawiec ze Szczecina, czy okolicy; jeden z nielicznych, którego zaaresztowano, wrzeszczy z mównicy sądowej do ludzi PISu: - To wy pójdziecie siedzieć! Wiem, wiem – sytuacja jest trudna, bo akurat tak się składa, że sędziowie są też po stronie opozycji. Więc za bardzo nie ma co liczyć na prawidłowe wyroki i sprawiedliwość w sądach. Czyli z tym też nie można sobie dać rady? Dlaczego pozwoliliśmy sobie narzucić ich grę? Grę w cymbergaja, zamiast gry w szubienicę? Bo chcemy pokazać jacy to jesteśmy praworządni, opanowani i dobroduszni? To są wolne żarty.
Paru sędziów Sądu Najwyższego, z jej prezesem, Małgorzatą Gersdorf na czele, na mocy uchwały Sejmu, przeszło w stan spoczynku, co jest jednoznaczne z zakończeniem pracy na dotychczasowych stanowiskach. To proste i logiczne dla każdego człowieka na całym świecie. Nawet tak praworządni Amerykanie często stosują słynny tryb zwalniania z pracy: - You are fired! Po prostu: - Zwalniam ciebie i się wynoś! W takim momencie wezwana jest ochrona, która pilnuje by wylany z roboty w czasie kwadransa pozbierał swoje prywatne rzeczy, nie dotykał więcej służbowych papierów, nie dotykał komputerów i reszty sprzętu, po czym z eskortą odprowadzany jest do drzwi wejściowych, musi oddać wszystkie służbowe klucze i natychmiast blokuje się wszystkie karty, zmienia kody dostępu, a ochrona ma ostre ostrzeżenie, że ta właśnie wylana postać nie ma już, pod żadnym pozorem prawa wstępu do swojego biura. Ba, nie ma wstępu do całego budynku.
A co widzimy dzisiaj, od początku lipca do końca września? Gersdorf i tych paru wylanych komunistycznych sędziów – aparatczyków, jak gdyby nigdy nic przychodzą do swoich gabinetów w gmachu SN i nikt im w tym nie przeszkadza. I czy my wiemy, co oni robią? Pewien jestem, że nic dobrego.
W mojej firmie, w dniu przejścia na emeryturę dałbym im tydzień na wyczyszczenie spraw, pozbieranie swojej własności i zakończenie urzędowania. I ani na moment nie pozwoliłbym by byli sami bez kontroli. Przecież tam jest dostęp do wielu najważniejszych tajemnic państwa. I kto wie,co zwolnieni, kierując się złą wolą i chęcią zemsty, mogą po wyczyniać. Niestety. Jak widać, byli pracownicy, usunięci z pracy, w swoim miejscu zatrudnienia, nadal mogą robić wszystko, co im się żywnie podoba. I to bez żadnej kontroli władzy.To powoduje jeszcze jedne negatywne implikacje: prawnicy niższego szczebla, terenowi sędziowie, adwokaci, czy nawet radcowie, biorąc zły przykład z poczynań kolegów z najwyższych izb, zaczęli zachowywać się podobnie. Bez rozdrabniania się – negują nadrzędność prawomocnych władz kraju. Spirala chaosu nakręca się. Bo ktoś w tym państwie, ktoś, co powinien być twardy jak skała, jest miękki jak wosk. I gdzie godność i honor, jeżeli pozwala się na bezczelne pomiatanie sobą? Bez odwagi i stanowczości, godność i honor są śmiechu warte.
I ja, jak zapewne miliony obywateli mających nadzieję na dobrą zmianę, czuję się urażony i obrażony przez, często nawet siwych gówniarzy, nie tylko w togach. Dlaczego w tytule zarzuciłem tchórzostwo prezesowi Kaczyńskiemu? No bo kto, jak nie on, opierając się na założeniu, że nadal jest autentycznym, a nie malowanym przywódcom, który nie dał się zdominować przez kunktatorskie otoczenie, ma decydujący głos. To on nadal wydaje rozkazy i polecenia. To on decyduje, czy będziemy widzieć odważnych i bojowych wojowników dobrej zmiany, czy stowarzyszenie gaduł – trzęsiportek. A może oni wszyscy, tam na górze PISu zachorowali na polityczną poprawność? Choć przecież miało być jasno i dobitnie. Prosto z mostu. I po nazwiskach.
Nie wątpię, że Prezes ma świadomość tej beznadziei i budzącej się wściekłości narodu. A ponieważ go szanuję, więc podejrzewam, że zapętlił się w tych swoich ulubionych makiawelicznych grach, taktykach i strategiach. Mój głos nie jest w żadnym przypadku odosobniony. Na spotkaniach, czy przyjęciach towarzyskich, wielu dotychczasowych zwolenników przemian coraz ostrzej wyraża swoje obawy. A ja obawiam się, że zniecierpliwienie spowoduje przekroczenie punktu krytycznego i nagle lawinowo nastąpi spadek poparcia. To się nazywa kryzys zaufania. Ile jeszcze pozostało czasu, by to zatrzymać? Jak długo jeszcze pozwolimy sobie, by nami pomiatali i okazywali pogardę ci, co już dawno powinni być usunięci ze sceny. W tym wielu w kajdankach. Źródło: niepoprawni.pl
W ścisłym kierownictwie PiS jest grupa byłych członków PZPR......I to prezesowi Kaczyńskiemu nie przeszkadza. Zbigniew Ziobro Rzeczypospolita 06 09 2013.
No a Piotrowicz prokurator PRLu, sędzia Iwulski etc, aha oni są pokrzywdzonymi przez poprzedni system. Ilu jeszcze tych pokrzywdzonych przez poprzedni system pracuje dla Kaczyńskiego? Sędzia Kryże podobnie jak sędzia Iwulski oraz prokurator PIOTROWICZ CZUJE SIĘ POKRZYWDZONY PRZEZ KOMUNIZM. „BYLI OFIARAMI POPRZEDNIEGO SYSTEMU” I to jest szczera prawda! Przyjeżdżali do nich zawsze w trzech, dwóch trzymało a ten trzeci bestialsko wbijał im w klapę Krzyże Zasługi. Ileż te ludzie musieli wycierpieć. No i patrzajta i podziwiajta dziś po tylu latach, okazuje się że to Kryże, Iwulski i Piotrowicz donosili opozycji na SB, a Wałęsa donosił SB o Solidarności.
Oprawcy za komuny musieli się czaić, ukrywać, chować twarz. Robić rożne zmyłki. Kamuflować się. Może nawet i cierpieli? A dziś głowy wysoko podniesione i wszelkie zaszczyty i honory mają. A to między innymi zasługa braci Kaczyńskich. Kaczyński prowadzi cały naród, krótko, na postronku, tam gdzie chce, ku samounicestwieniu, a tylko niewielu protestuje.
Ludzie obudźcie się bo za chwilę będzie za późno, brońcie nasz kraj przed PiSem to już nie są w tej chwili żarty, to już jest bardzo poważna sprawa, jak nieudacznicy, psychopaci, ludzie mali nie tylko wzrostem, ale intelektem jeszcze chwilę porządzą, to z naszego kraju nic nie zostanie, spójrzcie na historię Polski ile razy tacy nędznicy jak obecna władza doprowadziły ją do upadku, i później trzeba było czasu, wysiłku, nierzadko krwi żeby ją znowu odzyskać. Patrzycie na to co się dzieje i nie reagujecie. Myślicie ,że się Polska sama uratuje? nie liczcie na to . Jeżeli w porę wszyscy nie zareagujemy, to może się okazać , że rzeczywistość jaką nam zgotują będzie porażająca. Ktoś powiedział, że działania PiS to jak choroba stwardnienie rozsiane, na początku objawy nie są zbyt dokuczające, ale jak się rozwinie to jest już nie do wyleczenia. Popatrzcie wokół siebie, kto to są działacze PiS. Zastanówcie się czy chcielibyście mieć takich przyjaciół, takich kolegów, znajomych, czy chcielibyście z nimi spędzać wolny czas. Jeżeli nie to zastanówcie się dlaczego robicie taką krzywdę naszemu krajowi dając im władzę 
24 09 2018 „Swój, do swego, po swoje.” 
Pieniądze na inwestycje dla gmin i powiatów w rękach Morawieckiego. Motto Mateuszka Kłamczuszka: Ja Wam więcej obiecam jak kto inny może wam dać. Nie od dzisiaj wiadomo, że „dobra zmiana” dąży do kontrolowania wszystkich obszarów życia publicznego, gospodarczego i społecznego. Idealnie w tym mieści się kolejny pomysł, czyli przygotowywana ustawa o Funduszu Dróg Samorządowych.
Ustawa o Funduszu Dróg Samorządowych przewiduje wsparcie budowy dróg gminnych i powiatowych, realizację programu „Mosty plus” oraz budowę dróg dla celów militarnych. Zgodnie z przyjętymi założeniami, ustawa da możliwość sfinansowania do 80% inwestycji, co dla samorządów będzie wielkim wsparciem. Pieniądze będą rozdzielane raz w roku pomiędzy województwa, które w drodze konkursu, przyznają je gminom. Listy inwestycji zakwalifikowanych do wsparcia trafią do ministra infrastruktury, który je zweryfikuje, a na końcu do premiera, bo to on podejmie ostateczną decyzję, komu i ile pieniędzy dać. Premier będzie mógł skreślić z listy konkretną gminę, nie wyjaśniając przyczyn. Będzie mógł też „mając na względzie poprawę dostępności komunikacyjnej obszarów o niższej zamożności, wyrównywanie szans rozwojowych regionów i budowanie spójności terytorialnej kraju lub zgodność z programami realizowanymi przez Radę Ministrów” zwiększyć wsparcie dla wybranej gminy czy powiatu.
Znaczy się kasę będą dawać tylko PiSowskim samorządom. Kolejna kiełbaska przed nos suwerena - chcesz drogę to głosuj na PiS bo nikt inne centralnie rozdysponowywanej kasy nie dostanie.
Fundusz Dróg Samorządowych będzie dysponował wielkimi pieniędzmi, liczonymi w miliardach zł. Z budżetu państwa 1,1 mld zł (realizacja planu PO/PSL) rocznie, 1,4 mld zł od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, ok 120 mln zł od Lasów Państwowych, uzyskanych ze sprzedaży drewna (teraz, w okresie wyborów samorządowych i później parlamentarnych, ma to był kwota 400 mln zł rocznie). Do tego mogą jeszcze dojść 2 mld zł z emisji papierów skarbowych. Jak widać, Fundusz będzie dysponował naprawdę sporą gotówką. To aż ¼ całości dochodów planowanych na dekadę.
Oddanie w ręce premiera decyzji o rozdziale tak dużych pieniędzy z FDS pokazuje jedno. Wyborcy muszą zapewnić PiS-owi zwycięstwo w wyborach samorządowych, jeśli chcą, by ich gminy i powiaty były dofinansowane. Wiadomo przecież, kogo premier wesprze. Przekaz jest aż nadto czytelny. Czy ten szantaż przyniesie zwycięstwo politykom PiS, zobaczymy.
Tamara Olszewska. Źródło: wyborcza.pl; money.pl
Gdzie byliśmy a gdzie jesteśmy. W Polsce w 1989 roku brakowało rąk do pracy, bo miejsc pracy było wg różnych szacunków około 10 milionów natomiast pracujących około 8 milionów. Polska była 10 gospodarką na świecie. Wszystkie rządy po kolei od imprezki w Magdalence, reformy Lewandowskiego, Mazowieckiego i reszty sprzedały 97% polskiego majątku narodowego likwidując 7 milionów miejsc pracy. W zamian dostaliśmy armię 800tys urzędników i 3 miliony pracowników w zagranicznych supermarketach.
Morawiecki jak jeszcze z pół roku będzie premierem to Bałtyk będzie pod Radom sięgał. Dziś Morawiecki więcej wody leje jak Wisłą do Bałtyku płynie. Mateusz Morawiecki to największy szkodnik, to bankster – gangster, i powinien jak najszybciej przed Trybunałem Stanu stanąć razem z tatusiem. 
21 09 2018 "Nauczony takiej postawy". Szłapka wyjątkowo boleśnie podsumował występ Dudy w USA.
Usłana wizerunkowymi wpadkami wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych została już skomentowana na tysiąc uszczypliwych sposobów
. Jednak nikt nie wbił głowie państwa szpili tak celnie, jak zrobił to poseł Nowoczesnej Adam Szłapka. Jego krótki tweet podsumowujący słynną stojącą sesję z Donaldem Trumpem musiał Dudę wyjątkowo zaboleć. Dawno nikt nie został tak źle potraktowany przez Donalda Trumpa, jak Andrzej Duda podczas podpisywania najnowszego porozumienia o bilateralnej współpracy między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Nie dość, że polska głowa państwa musiał sygnować dokument na stojąco na rogu stołu w towarzystwie siedzącego prezydenta USA, to jeszcze dała się przy tym sfotografować. Z uśmiechem na ustach. Aż prosiło się o wysyp ostrych komentarzy i bolesnych memów. Żadna z kpin nie była chyba jednak dla Andrzeja Dudy tak bolesna, jak to, co na Twitterze napisał Adam Szłapka z Nowoczesnej. On trafił bowiem w najczulszy punkt prezydenta. "Dajcie już spokój prezydentowi. Jest po prostu nauczony takiej postawy. Myślicie, że na Nowogrodzkiej prezes pozwala usiąść do stołu? Nie łatwo się pozbyć przyzwyczajeń" - napisał polityk opozycji. Może aż tak źle relacje głowy państwa z jego partyjnym przełożonym w rzeczywistości nie wyglądają. Jednak trudno zaprzeczyć, że te słowa Szłapki dość celnie oddają obraz prezydentury Andrzej Dudy. Źródło natemat.pl
Dziwna ta Polska premiera nie ma jest tylko wynajęty urzędnik przez Naczelnika zaś prezydent jest jego chłopcem na posyłki. Przypominam że Duda w gabinecie prezydenta Kaczyńskiego był odpowiedzialny za dyskretne zakupy, między innymi alkohol. No a co ten biedak miał zrobić gdy o krześle zapomniano, odwrócić się na pięcie i wyjść z gabinetu owalnego? W najgorszej restauracji natychmiast krzesło dostawią, jak pojawi się nowy gość.
Prezydent Trump zachowywał się jak wielki pan, wobec swego oddanego niewolnika, mógł jeszcze w amerykańskim stylu wywalić buciory na biurko. Wielu widzi w nim symbol polsko- amerykańskich stosunków. Zastanawiam się czy Trump, rezygnując z drugiego krzesła, nie chciał sprowadzić prezydenta Dudy do parteru, wręcz rzucając go na kolana. 
18 09 2018 Francja i Niemcy śmią uczyć Polskę demokracji akując naszą suwerenność.
Dzisiaj w Brukseli, z inicjatywy nieprzejednanych Francji i Niemiec, odbyło się przesłuchanie Polski na posiedzeniu Rady UE w ramach procedury z art. 7. traktatu unijnego, który brzmi: „Art. 7. Stwierdzenie przez Radę ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości Unii”.
Źródło: Dz.U.2004.90.864/30 - Traktat o Unii Europejskiej - tekst skonsolidowany uwzględniający zmiany wprowadzone Traktatem Lizbońskim.
Te bardzo ogólne i nieprecyzyjnie brzmiące pojęcie: wartości unijne. Dlaczego Polska zgodziła się na taki ogólny zapis? Zastanawiam się też, czym są te mityczne wartości unijne – to homoseksualizm i gender? Czy wartości unijne to marksistowska bezpaństwowość i likwidacja instytucji rodziny? Czy wartościami unijnymi są samowola Francji i Niemiec o decydowaniu, które państwa mogą zmieniać swoje prawo, a które mają pozostać kartoflaną republiką bez kartofli, łatwą do finansowego drenowania poprzez niskie płace i sprzedaż w sklepach wielkopowierzchniowych gorszych produktów niż w swoich krajach?
Przede wszystkim, choć rządy PiS są niedoskonałe, to są to nasze rządy, które sami Polacy wybrali, i które sami mają rozliczać. Delikatnie mówiąc nie życzę sobie, by potomkowie morderców – Niemcy, którzy nie uregulowali odszkodowań za swoje hańbiące zbrodnie popełniane w Polsce, oraz potomkowie kolaborantów (Francuzi to nie tylko zdrajcy, ale również zbrodniarze, patrz: rząd Vichy, Libia, Algieria), sami wysyłający swoich Żydów do komór gazowych, uczyli Polskę, że niedoskonale zorganizowana władza sądownicza, jest dla nas idealna, „bo oni tak chcą”.Panie Prezydencie Emmanuellu Marcon – chcieć to możesz żenić się ze starą babą.
Francja i Niemcy. Te państwa mają spore doświadczenie i duże pieniądze na dezorganizację Polski - ich dawnej kolonii, czy też faworyty, która wreszcie staje się mężczyzną i wymyka się z ich rąk. To nieuniknione działanie naszych zachodnich „przyjaciół” tracących swoje wpływy pomiędzy Odrą a Bugiem. Nie robią tego z finezją, bo pali im się grunt pod nogami. Stawiają wszystko na jedną kartę, wiec robią to głupio, co można wykorzystać.
Państwa te są zainteresowane trwałą destabilizacją Polski. Niemieckie media w Polsce koncernu Ringier Axl Springr = Onet, czy Newsweek, wciąż straszą Polaków wyjściem Polski z Unii Europejskiej. Ponieważ zwolennicy UE licznie są zgromadzeni również w PiS, ma to doprowadzić do destabilizacji nastrojów wśród podjudzanej opinii publicznej, poprzez „otoczenia od wewnątrz”. Otóż Przeciętny Polak nie zastanawia się, że zagraniczne media prowadzą politykę zsynchronizowaną z polityką zagraniczną ich krajów macierzystych/ojczystych. Można powiedzieć, że media te wprost są ekspozyturą tamtejszych służb wywiadowczych.
„Kapitał nie ma narodowości” twierdził Leszek Balcerowicz i jego akolici. Gdybym przypomniał, jak zacni liberałowie, a dziś komentatorzy prawicy w TV Republika i TVP – w to wierzyli... Kapitał narodowości może i nie ma, ale ma przynależność państwową. No bo kto drukuje pieniądze? Drukują konkretne państwa, a nie jakieś UFO. Na banknotach euro, czy funtach, dolarach, a dawniej frankach francuskich, markach, były jakieś nieimienne znane postacie, które nie mają narodowości? Nie. Jest królowa angielska, amerykańscy prezydenci, i inne postacie z historii Francji, czy Niemiec.
Darmowa rada dla Niemiec i Francji –pilnujcie swoich ciemnoskórych gości, których sami zaprosiliście łamiąc Europejskie wartości. To my, a nie Wy, będziecie decydować, czym te wartości są, bo Wy już wartości nie macie żadnych. Może to Polska powinna Was oskarżyć, razem z Grecją, Węgrami i innymi państwami, o łamanie praworządności za nieplanowany najazd emigrantów na Europę? To Wy maci się tłumaczyć.
Wrócę do poważniejszych spraw. Każdy Polak, każdy publicysta i bloger, powinien zająć się (amatorsko) kontrwywiadem społecznym. Każdy z nas, pomimo różnicy poglądów, powinien służyć Polsce i nikomu innemu: - Niemcy destabilizują Polskę, m.in. poprzez media i korumpowanie polskich polityków oraz samorządowców. Robią to niezdarnie, bo czują się zbyt pewni siebie. Warto pamiętać, że mają tu swoje firmy, i to one powinny się bać polskich działań odwetowych. Francja. Upadający bandyta zawsze próbuje wyżyć się na słabszym. Destabilizują nasz kraj m.in. poprzez ataki cybernetyczne:
„W ciągu ostatniego roku podjęto ponad 6 milionów prób cyberataków na Polskę. Najczęściej ich źródłem były Stany Zjednoczone, a na kolejnych miejscach znalazły się Francja, Rosja oraz Chiny”.
Tymczasem jak czytamy na alexjones.pl: „Sprzedaż Telekomunikacji SA konsorcjum France Telecom / Kulczyk Holding, wiązała się z przekazywaniem infrastruktury obronnej Polski innemu państwu, bez żadnych zabezpieczeń w umowach i bez najmniejszego sprzeciwu ze strony służb ochrony państwa.(...) Francuzi przekazali pułkownikowi Zdzisławowi Żyłowskiemu z Zarządu II SG WP listę dwudziestu osób pracujących na terenie Francji dla polskiego wywiadu wojskowego, spośród których aż̇ piętnaście przejęły rosyjskie GRU” pisze w artykule: „Dlaczego Kulczyk musiał zniknąć...!”.
Źródło: http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-polityka-polska/item/75896-dlaczego-
W tym miejscu należy przypomnieć, że francuskie i niemieckie media cicho wspierały zamach stanu (blokadę mównicy i blokadę głosowanie nad budżetem) powodowany przez zaprzańców z PO i Nowoczesnej w grudniu 2016 r. Na koniec, przypominam o problemach technicznych związanych z transmisją podczas wspomnianego puczu premier Beaty Szydło. Warto zapytać, do kogo należy (bądź należała) spółka EmiTel - operator naziemnej telewizji cyfrowej? I tu się Państwo zdziwicie. Tymczasem, warto postawić pytanie, kiedy Polska stanie się państwem poważnym? Źródło: niepoprawni.pl
Własne brudy pierzmy w domu, nie pozwólmy by inni za nas decydowali jak mamy żyć.  Śmialiśmy się ze standardów obowiązujących w RWPG dziś mamy UE i jej standardy, które są po wielokroć bardziej absurdalne od swych poprzedników. Drang nach Osten Hitlerowi nie wyszedł na ale Merkel jest bliska osiągnięcia tego celu buduje Europę na zasadzie kolonialnej hegemonii z przewodnią rolą Niemiec. Przecież Unia miała być organem doradczym, koordynującym a nie politycznym wydającym decyzje.
16 09 2018 "Rów w którym płynie mętna rzeka ..."
Wiceminister od inwestycji i rozwoju Paweł Chorąży poleciał ze stanowiska bo powiedział prawdę o sprowadzaniu do Polski imigrantów. Będą walić do nas Hindusi, Uzbekowie oraz kilka innych narodowości z krajów azjatyckich. A zaczęła się ta hucpa w Marrakeszu gdzie 2 maja odbyła się konferencja na temat migracji pod patronatem Komisji Europejskiej.  W jej trakcie nagle nasz rząd zgodził się, że to Komisja ma rację i imigranci jednak są potrzebni i będą stymulować nasz wspaniały rozwój gospodarczy. Te 2,5 miliona Ukraińców to jednak za mało więc kolejne tysiące i tutaj uwaga... wraz z rodzinami są Polakom niezbędne! Wiedzieliście o tym? Bo ja nie. Okazuje się, że to tajemnica. Co dziwne nawet tzw "opozycja totalna" totalnie oczywiście milczy. Wszyscy "une" w ważnych a zwłaszcza porażającyh sprawach milczą... Żeby było weselej to polski rząd jest tak gościnny, że włączy całe to imigracyjne towarzystwo i w program 500+ i w dopłaty do czynszów w jakże wspaniałym programie "Mieszkanie na start".Ten program rusza od 2019 roku a dopłaty mogą trwać do 9 lat. Co tam - stać nas w końcu.... 
Prace trwają cały czas...  Jakby tego było mało okazuje się, że nasz rząd od m-cy pracuje nad liberalizacją prawa imigracyjnego i chce przedłużyć termin karty pobytu z 3 do 5 lat. Co ciekawe inne kraje UE wydają takie karty na rok. Za co zapłacił wiceminister P. Chorąży? Miał pecha chłopina bo jego wypowiedź dostała się do netu. Na spotkaniu zorganizowanym przez Klub Jagielloński wyraził się bowiem tak oto: "Migrantami jest zbudowany dobrobyt tych państw, które osiągnęły największy sukces” – podkreślał. Chorąży podczas panelu dyskusyjnego stwierdził również, że przyjęcie do Polski pracowników z Azji lub Ukrainy będzie tańsze niż sprowadzenie do Ojczyzny repatriantów."
Read more: http://www.pch24.pl/premier-zdymisjonowal-ministra--ktory-chcial-przyjmo...
No i się wydało! Tak więc premier na znak sprzeciwu (tego, że się wydało oczywiście)  wykopał Pawełka. Ta dymisja Mateuszku nic nie da!! Dlaczego? Bo internet jeszcze na razie jest wolny i to co stanowiło tajemnicę dla ciemnego ludu już tajemnicą być przestało. Tajny szczyt w Marrakeszu to jest draństwo! Porównywanie polityki naszego rządu do rządu Węgier to jest nadużycie bo Węgrzy tego nie łyknęli... Oni nie muszą teraz ukrywać kłamstwa. Co na to nasi sejmowi wybrańcy narodu? Tylko Pawłowicz i Sobecka zwróciły się o wyjaśnienie ale... Mateuszek milczy!
Draństwem jest również nieinformowanie Polaków o galopującym zadłużeniu państwa. Tylko w pierwszym kwartale tego roku zadłużenie wzrosło o 27 miliardów złotych i osiąga już prawie bilion zł. Odsetki rosną jak szalone. Dodatkowe zadłużenie na rzecz przyszłych emerytów, które to zabezpieczenia  ze sprzedaży lub grabieży majątku narodowego poprzednie rządy roztrwoniły wynosi 5 bilionów i to mimo skoku na kasę OFE i kradzieży stamtąd 140 mld. zł.
Aby wyjść z tego obłędu każdy z nas ma ok 150 tysięcy do spłaty. Każdy... nawet dzieci... Dlaczego o tym cisza? Karmienie nas propagandą, że mamy wzrost PKB i miliardy z VAT to jest mydlenie oczu kiedy mowa o bilionach! Pytanie za 100 pkt. - u kogo zadłużone jest państwo polskie? W internecie można znaleźć info, że około 30% jest w rękach zagranicznych "inwestorów" ale jest również że to 50%, wdocznie tajemnicze koło się zwiększa lub zmniejsza.
W informacji sprzed 2 lat, tak to wygląda: "Większość zobowiązań państwa polskiego znajduje się zatem w rękach zagranicznych. Na tym się jednak nie kończy. Definicja rezydenta, którą posługuje się Ministerstwo Finansów, nie wyjaśnia z jakiego kraju jest dany podmiot, a jedynie to, gdzie został zarejestrowany, bądź czy ma on swój oddział na terenie Polski. Z ustawy o prawie dewizowym możemy się dowiedzieć, że rezydentem jest np. każdy, kto posiada placówkę na terytorium naszego kraju, nawet jeśli to podmiot zagraniczny. Działa to oczywiście w obie strony – co z tego, kiedy polskiego kapitału za granicą jest jak na lekarstwo."
Tak to się rozgrywa Najjaśniejszą Rzeczpospolitą w naszej "warszafce" Jakże gorzko i prawdziwie brzmią tutaj słowa poety....
Rów w którym płynie mętna rzeka
nazywam Wisłą. Ciężko wyznać:
na taką miłość nas skazali
taką przebodli nas ojczyzną
„Prolog” – Zbigniew Herbert

Źródło: niepoprawni.pl

15 09 2018 „Głódź chce uhonorować nazistowskiego biskupa” – mieszkańcy Gdańska protestują

– „Sympatyzujący z PiS-em arcybiskup Sławoj Leszek Głódź zapowiedział starania o sprowadzenie do Gdańska zwłok biskupa Carla Marii Spletta i o zorganizowanie mu tutaj honorowego pogrzebu. Przypomnieć trzeba, że ksiądz ten był gdańskim biskupem w czasach Trzeciej Rzeszy i zwolennikiem aneksji Gdańska przez Niemcy” – alarmują na Facebooku przedstawiciele ruchu społecznego Lepszy Gdańsk. O takim uhonorowaniu Głódź mówił 30 sierpnia w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku.
Przemysław Kmieciak, historyk i działacz Lepszego Gdańska przypomina fakty z przeszłości biskupa Spletta. – „Na początku września 1939 roku, gdy broniła się jeszcze polska placówka na Westerplatte, biskup Splett publicznie wyrażał radość z powrotu miasta do macierzy. Niemieckiej macierzy. Publicznie wzywał do modlitw w intencji Adolfa Hitlera, a także zakazał nabożeństw w języku polskim. To o nim hitlerowski namiestnik Albert Forster mówił, że spełnia wszystkie życzenia i rozkazy nazistowskiej władzy” – mówi Kmieciak.
Pytają więc kandydata PiS na prezydenta Gdańska Kacpra Płażyńskiego, jakie jest jego zdanie na temat takiego uhonorowania, zwłaszcza w kontekście deklaracji kandydata, podkreślającego na każdym kroku, że „samo wspomnienie o niepolskiej przeszłości miasta rani jego patriotyczne uczucia”.  – „Czy jego szumnie deklarowany patriotyzm nie kończy się przypadkiem tam, gdzie zaczynają się interesy jego politycznych przyjaciół, czyli Kościoła? Chętnie dowiemy się, czy PiS, tak bezlitosny wobec pamięci o wielu zasłużonych Polakach, na przykład o gdańskim stoczniowcu Stanisławie Sołdku, gotów jest przymknąć oko na oddawanie honorów osobie współodpowiedzialnej za represje Trzeciej Rzeszy przeciwko ludności polskiej, dlatego tylko, że czyni to jego polityczny przyjaciel” – pytają działacze ruchu Lepszy Gdańsk. Kacper Płażyński odpowiedział wymijająco. – „Ubiegam się o urząd prezydenta miasta Gdańska i staram się zabierać głos w tych sprawach, które tej funkcji dotyczą” – tylko tyle miał do powiedzenia „GW” kandydat PiS. Źródło: gazeta.pl
Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź vel Flaszka znowu wpadł w ciąg alkoholowy, złapał cuga i bredzi.
Gdzie ty jesteś moja Polsko.
Po tym jak Kaczyński z Banderowcami manifestował na Majdanie w Kijowie a prezydent Komorowski w Berlinie był na fecie ku czci nazisty! I o mały włos płk. Clausa von Stauffenberga nie odznaczył Orderem Orła Białego. Nic nie jest w stanie mnie zdziwić.
To nie Niemcy napadli na Polskę jak uczono mnie na historii w komunistycznej szkole. Dziś widzę jak wtedy zakłamywano historię. To Polacy napadli na Niemców okopując radiostację w Gliwicach i strzelając do bezbronnego szkolnego okrętu Schleswig- Holstein. A obozy koncentracyjne to polska sprawa a Niemcy tylko się bronili i tak jakoś głupio wyszło że Polskę podbili. II wojnę światową wywołała Polska, napadając na biedne Niemcy, którym z pomocą przyszła Rosja. Niestety Polacy byli tak okrutni, że mordowali na masową skalę, w swoich obozach, głównie mniejszości narodowe oraz Niemców. A w swoich lasach, przeprowadzili egzekucję rosyjskiej inteligencji. 
Erik Wallin szwedzki SS-man: Polacy to powinni nazistom na kolanach dziękować.Wydawało wam się dotąd, że Niemcy wywozili Polaków na roboty przymusowe i zaprzęgali do niewolniczej pracy? Przecież to jedno wielkie kłamstwo! Szwedzki esesman przekonuje czytelników swoich wspomnień, że w rzeczywistości naziści dali prymitywnym Słowianom dobrą pracę, nauczyli ich jak używać mydła, dobrze karmili, a nawet organizowali dla nich spektakle i kabarety w ich ojczystych językach. Istna idylla!
13 09 2018 „Czyj sąd tego wygrana” czyli KOD przeciwko „Solidarności”.
Obserwując działania „Solidarności” Piotra Dudy człowiek zastanawia się, czy to nadal związek zawodowy, oparty na tradycji tej Solidarności z 1980 roku czy już tylko narzędzie w rękach PiS, realizujące to, co partia wskaże. To jak bardzo pan Duda odsunął się od wartości i obywateli, dobitnie pokazuje kłótnia pomiędzy jego związkiem a KOD-em, która 19 września znajdzie swój finał w sądzie. W ubiegłym roku KOD zaproponował, by uczcić 37 rocznicę Porozumień Sierpniowych wspólnie z Lechem Wałęsą, Władysławem Frasyniukiem i właśnie „Solidarnością”, co Piotr Duda określił mianem „bezczelnej prowokacji”. No i się zaczęło. Jak mówi Jarek Marciniak, członek ZG KOD, „Od tej pory Solidarność za wszelką cenę próbowała uniemożliwić nam przeprowadzenie obchodów. Na początku wystąpili z pismem do wojewody pomorskiego, przypominając, że przecież to Solidarność co roku 31 sierpnia organizuje z tej okazji zgromadzenia cykliczne. I wojewoda przychylił się do ich wniosku. Wtedy my postanowiliśmy zorganizować obchody na terenie Stoczni Gdańskiej. Solidarność w tym czasie wydała oświadczenie dotyczące naszych planów, w którym obrzuciła nas epitetami, między innymi, że prominentni działacze KOD-u to byli esbecy, komuniści oraz złodzieje. I że nie ma zgody na to, by KOD zawłaszczał historię takiego pięknego ruchu jak Solidarność”. W tej sytuacji KOD zorganizował swoje, całodzienne obchody pod bramą Stoczni Gdańskiej. Obchody zakłócone przez członków „Solidarności”, którzy „trzymali klepsydry z nazwiskami bohaterów i zdrajców. I krzyczeli do każdej osoby, która przyszła na nasze obchody: kim wy jesteście? Złodzieje! Komuniści!”. Tym razem KOD postanowił nie odpuścić. Jarosław Marciniak relacjonuje – „Sami przeanalizowaliśmy, kto to jest prominentny działacz. Wyszło nam, że taki, który odgrywa w stowarzyszeniu kluczową rolę. No więc przejrzeliśmy listę naszych prominentnych działaczy i wyszło nam, że nie ma wśród nich nikogo powiązanego z poprzednim systemem. Bo albo są to ludzie młodzi, którzy tamtych czasów nie pamiętają, albo ci, którzy walczyli w PRL-u po stronie Solidarności. Owszem, wobec jednego z działaczy, Krzysztofa Kamińskiego z Lublina, była prowadzona sprawa lustracyjna, ale sąd uznał, że jego oświadczenie lustracyjne jest prawdziwe. Więc w oficjalnym piśmie poprosiliśmy Solidarność, żeby sprostowała te kłamstwa, zamieściła sprostowanie w Tygodniku Solidarność. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że to wszystko jest zgodne z prawdą”.
KOD złożył więc pozew, w którym domaga się sprostowania, przeprosin oraz 50 tys. zł dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. „Solidarność” jednak broni twardo swojego stanowiska. Wymienia więc osoby, które były powiązane z SB, a teraz są aktywnymi działaczami KOD-u. To gen. Marek Dukaczewski, który jednak nie jest związany z KOD-em, pułkownik Adam Mazguła, nie działający w KOD-zie czy Leszek Moczulski, który również nie jest członkiem KOD-u i zaledwie raz pojawił się na wykładzie, przez KOD organizowanym. Wydaje się, że chodzi tutaj przede wszystkim o Lecha Wałęsę i pan Piotr Duda usiłuje kolejny raz zlustrować pana prezydenta, choć wyrok w tej sprawie zapadł już dość dawno temu. Sam fakt powołania na świadków historyków PiS-u, Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, może potwierdzać te podejrzenia. Ciekawe, jak się ta sprawa skończy. Wszystko w rękach sędziego.  Niezależny, oddany prawu i swoim wartościom zawodowym, na pewno wyda uczciwy wyrok, ale jeśli będzie to człowiek, podporządkowany partii rządzącej, to szansy na sprawiedliwy wyrok raczej nie ma. Tamara Olszewska. Źródło: newsweek.pl
Duda Piotr nie jest żadnym związkowcem to urzędnik na smyczy Kaczyńskiego. Jego zadaniem jest tłumienie wystąpień robotniczych, wszelkich strajków, protestów, i za to otrzymuje miesięcznie około 30 tys. złotych.
Dick: Adam Mazguła w czasach PRL służył w LWP, nie brał jednak udziału w żadnych operacjach stanu wojennego. Czyli dokładnie tak samo jak przyjaciel PiS-u, kukiźnik Marek Jakubiak, obecnie wielki patriota pisowskiej Polski. I trochę tak samo jak Piotr Duda, żołnierzyk stanu wojennego, który 13 grudnia pacyfikował siedzibę Telewizji Polskiej. Tak, wiem, że był szwejem w służbie czynnej i wykonywał rozkaz, ale znałem osobiście i naocznie żołnierzy służby czynnej, którzy w tę noc potrafili odmówić wykonania rozkazu, co kończyło się natychmiastowym zakuciem w kajdany przez WSW. Wiem, co mówię, bo sam odbywałem służbę w latach 1981-82. Ja, tak jak Duda P. do tych odważnych nie należałem. 
Zbyszek: To nie jest Solidarność. To jest ZZFP. (Związek Zawodowy Funkcjonariuszy PiS). Nikt im nie broni zrzeszać się w celu ochrony swoich szemranych interesów ale nazwę Solidarność sobie przywłaszczyli. 
11 09 2018 STO PIERWSZA MIESIĘCZNICA
Naród nie jest skłócony, ludzie mają różne poglądy. Na tym polega wolność słowa, szacunek do człowieka, a także jego prawo. Ale są jeszcze w Polsce ludzie wychowani w czasach komunizmu, którzy mają totalitarne dusze i nie mogą pogodzić się z żadną różnicą poglądów, którą nazywają skłóceniem. I oni właśnie nawołują, abyśmy wszyscy byli razem, abyśmy zarzucili kłótnie, nawet jeśli to są konstruktywne spory. Krzyczą abyśmy wszyscy mówili jednym głosem, bo później wszyscy, którzy mają inne zdanie będą siedzieć. Totalitarna opozycja opowiada bzdury o skłóceniu polskiego narodu, non stop dolewając oliwy do ognia, judząc kolejnymi prowokacjami, a gołym okiem widać, że oni przeciwstawiają rzekomemu skłóceniu dyktaturę ich zamordyzmu.
Prowokator woła o konsensus, cham opowiada o grzeczności, a diabeł ogonem na mszę dzwoni. Platforma Oszustów. A wszyscy, którzy choć trochę mają inne zdanie, chcą czy nie chcą - będą musieli mówić jednym głosem. I wtedy znowu będzie tak, jak kiedyś już było. A jak kto tylko piśnie. To oni snują marzenia o odzyskaniu dawnych kazamatów na Rakowieckiej!
Będziesz siedział! Będziesz siedziała! Będziecie siedzieli! To już dzisiaj jest ulubione hasło obrońców wolności dla starych ubeków. I tak, i w ten sposób, sto jeden miesięcy po smoleńskiej zbrodni jesteśmy w środku samorządowej kampanii wyborczej, jesteśmy w ogniu kłamstwa i chamstwa rozległego środowiska sprawców smoleńskiego zamachu. Świadomie i z całą rozwagą nie mówię o sprawcach. Mówię o ich komunistycznym środowisku, reprezentowanym przez bardzo wielu różnych ludzi związanych cywilizacyjną wspólnotą myśli, ludzi, idei i przede wszystkim wspólnego interesu. A ich interesem nie jest żadna totalna opozycja, ale totalna grabież razem z totalitarną władzą.
Aby zwyciężyć, bardzo potrzebna jest nam dobrej jakości wiedza o tym kim są nasi przeciwnicy. Popiszę o tym trochę w komentarzach. Kim na przykład jest pan Dariusz Przywieczerski. Nie jest to żaden mózg matki wszystkich afer. Przychylam się do opinii, mówiącej, że to jest „зицпредседатель”
Więcej na: https://wpolityce.pl/polityka/411496-prof-dakowski-za-fozz-staly-tajne-sluzby-rosji-i-zachodu
Im bardziej pętla zaciska się, im prawda bliższa, tym bardziej agresywna i nienawistna jest propaganda komunistycznego kłamstwa. Weźmy taki przykład. Dlaczego tak wielu odczuwa tak wielki "STRACH PRZED SMOLEŃSKIEM"
Źródło: niepoprawni.pl
Wkrótce prezes przed Sądem Ostatecznym stanie, ale do ostatniej chwili będzie siał nienawiść i dzielił społeczeństwo by pogłębiać antagonizmy społeczne. Jedyne pytanie jakie mnie dziś nurtuje, to czy zdąży jeszcze wywołać wojnę domową?
09 09 2018 KĄwencje "totalnych" w cieniu "sześciopaku" Gregora...
wczorajszej "kĄwencji" "totalnych obywateli" napisano i powiedziano już wiele. Gregor, Lubnauer i przylepiona do "koalicji" w ostatniej chwili lewaczka Nowacka nie powiedzieli niczego nowego, odkrywczego. Te same puste gesty, te same butne miny, puste słowa, jeszcze bardziej puste obietnice (PO). Wypowiedź Gregora skrócić można do prostej frazy - "PiS, PiS, PiS"...Paniulka Lubnauer poza zwykłą dawką straszenia lemingów PiS-em dodała nowość. Otóż jej zdaniem mityczny - PiS - podgląda ją zza firanek! No cóż, medycyna zna i opisuje podobne do paniulki posłanki przypadki. Nawet PO-kolesie na sali nie byli w stanie zachować powagi po tej uwadze i rechotali wesoło. Trzeba przyznać, że kimkolwiek byłby mityczny - PiS - musi być mocno odważny by chcieć podglądać paniulkę Lubnauer. Z bełkotu Nowackiej wynikało, że podstawowym problemem Polski samorządowej jest in vitro. Słowem - oderwani od realnego świata liderzy PO-sitwy nadal nie rozumieją niczego z tego co dzieje się obecnie w kraju...
Dzisiaj obradowali "ludowcy" czyli wyjątkowo pazerna i ubrudzona korupcją i nepotyzmem polityczna sitwa. Kosiniak - Kamysz grzmiał, groził i wzywał "do walki z PiS-em", ale brzmiało to bardziej komicznie niż groźnie. Ugrupowanie, które balansuje na granicy progu wyborczego napina muskułki i liczy na kolejny "cud przy urnie", podobny do tego z 2014 roku. Najweselej zrobiło się, gdy liderek "PSL-u" (bo przecież ta wiejska nomenklatura to zakonserwowany w III RP - ZSL) wykrzyczał, że "PSL-u nie da się zastraszyć ani PRZEKUPIĆ"! Zdaje się, że w tym momencie panowie Sawicki, Pawlak, Piechociński połknęli szczęki ze zdumienia, a w celi Jana Burego słychać było serdeczny śmiech. Panie Władku, panie "Kcciniak" daj pan już spokój Polakom...
Jakże inaczej wyglądają spotkania z panem prezesem Kaczyńskim czy panem premierem Morawieckim. Miałem okazje w czasie ostatnich tygodni brać udział w dwóch takich spotkaniach. W odróżnieniu od "totalnych" tu był konkret, jasny przekaz, zdecydowanie na podjęcie działań oraz ludzie gotowi program tan realizować. Wszędzie tłumy, wszędzie uśmiechy i wiara w zwycięstwo. Nawet grupki ogłupiałych szKODników, gdzieś na peryferiach powtarzające swoją mantrę o "konstytucji", nic nie zmienią. Polacy wierzą obozowi Dobrej Zmiany, batalia samorządowa może być kluczem do naprawy Polski lokalnej. Pozwoli też na wzmocnienie tego obozu i przyspieszenie koniecznych reform, nadal sabotowanych przez samorządy (szczególnie wojewódzkie) opanowane przez "totalnych". Idzie zmiana...
I na koniec - chyba udało mi się rozszyfrować tajemnicę "sześciopaku" Gregora. Zapowiadany wczoraj jako antidotum na odsunięcie PiS od władzy jest moim  zdaniem jednym z dwojga. Albo chodzi o rozszerzenie programu - Cela plus - czyli "paka dla sześciu". Może to oznaczać przeznaczanie przez dyrektorów aresztów i zakładów karnych sześcioosobowych cel dla liderów PO-mafii, bo jak wiadomo nie ma w niej osób niewinnych - są tylko niezatrzymani i nieosądzeni jeszcze. Inna wersja może oznaczać wyznaczenie "sześciu pak"czyli sześciu zakładów karnych w kraju, w których swobodnie leżakować będą PO-litycy. Czas pokaże czy mam rację... Źródło: niepoprawni.pl
Matuchno kochana jak słucham obietnic Mateuszka Kłamczuszka to blady strach mnie ogarnia, i zimny pot oblewa. Dla tego ignoranta, nieuka 100 złotych, milion, miliard to taki sam pieniądz. Zatem co to za problem obiecać kilkaset miliardów złotych na idiotyczne Morawieckiego programy. Może i fajnie się słucha jak on szasta pieniędzmi, gorzej będzie jak zacznie je ściągać w formie podatków. Morawiecki to sęp pracujący dla zachodnich korporacji, jak obieca dać miliard złotych to musi ściągnąć minimum dziesięć miliardów złotych. Im szybciej trafi za kratki tym będzie lepiej dla podatników.
– „Będziemy walczyć o Polskę przyzwoitą, szczęśliwą i dostatnią. O Polskę, o jakiej marzyli bohaterowie naszej historii. O taką, której chcielibyśmy dla naszych dzieci. Polskę wolną od pogardy, w której każdy bez żadnego wyjątku czuje się ważny i bezpieczny, w której matka niepełnosprawnego dziecka traktowana jest z uznaniem i szacunkiem, w której prawa kobiet są oczywistością, w której przedstawicielowi władzy nawet nie przyjdzie do głowy, żeby uderzyć kogoś w twarz. Mówiąc najkrócej, w której to władza służy obywatelowi, w której nie łamie się prawa Konstytucji” – podkreślił Schetyna.
Tak samo mówi Kaczyński i jego liderzy. Czy jest jakakolwiek różnica pomiędzy ugrupowaniami politycznymi? Czym się różnią ustroje? W feudalizmie dziedziczyło się tytuł hrabiowski, dobra, czasem dostojeństwa. Na ogół poddaństwo i pańszczyznę. W socjalizmie dziedziczyło się mieszkanie, nazwisko, znajomość w KC i sklepie mięsnym. Teraz w kapitalizmie dziedziczy się majątek, znajomości, profesurę, zawód adwokata, aktora i lekarza, status celebryty i bytność na telewizyjnym ekranie. Co przyjemne nie trzeba czekać, aż rodzice umrą. Źródło: Ustrój ślubny, blog Jerzego Urbana, 25 września 2012
04 09 2019 Hipokryzja,OBŁUDA ?
Polska to bogaty kraj i my coraz bardziej…  a niepoprawny ekonomista prof. Artur Śliwiński w TV Trwam twierdzi, że kryzys nas nie ominie, bośmy po uszy zadłużeni a rządzą nami banksterzy, MFW itp. Ale pewnie jest zbyt krytyczny, bo władza na okrągło świętuje same sukcesy. Sukcesy są ale nie wszystko,czym nas karmi PIS albo co ukrywa, jest dla Polski korzystne. Przykładem pompowanie pieniędzy w Polin, w Ukrainę. 
Jeszcze dzisiaj dźwięczy mi w uszach głośne, rytmiczne skandowanie podczas uroczystej konwencji. JA-RO-SŁAW  JA-RO-SŁAW  JA-RO-SŁAW! ZWY-CIĘ-ŻYMY  ZWY-CIĘ-ŻYMY  ZWY-CIĘ-ŻYMY! Co to przypomina? Kiedyś podobnie skandowano, kto trochę starszy, ten pamięta te trybuny, tych „zawołaczy” i ten zgodny chór ….  dla mnie była to nieznośna tradycja rytmicznych okrzyków najemników  pompujących wzmożenie publiki. Wracam jednak do teraźniejszości. ZWY-CIĘ-ŻYMY! Pewnie zwyciężą. Nie o to mi chodzi, bo gdyby zwyciężyła totalna, byłby niezły klops. Nie mam wpływu na tzw. masy. Nie jestem też tzw. ruskim trollem, z resztą nie muszę się przedstawiać:)
Czy równie entuzjastycznie i zgodnie z prawdą oznajmiano zgromadzonym o nowym „kursie na imigrantów”? A o umowie z Marrakeszu cokolwiek? Nie!. Być może wtedy znaleźli by się tacy w PIS-ie, których entuzjazm opadłby szybko i skandowanie nie byłoby tak wzmożone. Przypomnę: Podpisana W TAJEMNICY PRZED POLAKAMI „DEKLARACJA Z MARRAKESZU” zobowiązuje władze do realizacji …. ble, ble czyli do przyjmowania imigrantów, także  tych z Afryki, legalizowania ich pobytu, zapewnienia pracy etc. oraz do ZWIĘKSZANIA NAKŁADÓW NA ICH INTEGRACJĘ. Jest to zobowiązanie do TRWAŁYCH ZMIAN STRUKTURY SPOŁECZNEJ. Polska ją podpisała w tajemnicy przed Polakami a Węgry nie!
Teraz stopniowo nas oswajają, choć na razie cichutkim falsetem: „Członek rządu PiS przyznał, że w Polsce imigracja zapewne „do pewnego stopnia” powoduje zmniejszenie presji płacowej i hamuje wzrost wynagrodzeń, ale twierdził zarazem, jej brak spowodowałby obniżenie konkurencyjności firm w Polsce. – Mamy sygnały, że konkurencyjność niektórych branż na rynkach zagranicznych obniża się ze względu na koszty pracy. Przyznał też, że jego resort, podobnie jak ministerstwo przedsiębiorczości, a w coraz większym stopniu także ministerstwo pracy, opowiada się za większym otwarciem na pracowników z zagranicy.”
Według „Rzeczpospolitej”, polityka imigracyjna ma kosztować nasz kraj, czyli nas aż 2,9 miliarda złotych.  „Rz” podaje, że wkrótce na liście mogą pojawić się takie kraje jak Filipiny. Kto wie ilu, kto wie skąd? Chyba nikt. Dlaczego zatem nie tak dawno, tak ostro i stanowczo zarzekali się, że Polska nie przyjmie żadnych ( w domyśle islamskich) imigrantów? Ukraińcy są już od lat, teraz są szczególnie troskliwie dopieszczani, otrzymują wyższe niż Polacy zasiłki i mają już nawet zgodę na swoje związki zawodowe (sic!). Może, jak dobrze pójdzie nie nazwą ich „Majdan”.
Premier wzywa do jedności, wszak to wyjątkowy rok dla Polaków. Trzeba się zastanowić, zmienić poglądy, pokochać POPiS i przestać brykać na boki, gdzieś poza tę zaplanowaną wspólnotę. W tej sytuacji wypada nam godzić się na jedność, przyjąć z wdzięcznością różne błyskotki darowane rodzinom zamiast podwyższenia wszystkim kwoty wolnej od podatku . Premier w zapędził się matematycznie i oznajmił, że 300 zł dla każdego dziecka wyrównuje im start! Nic nie wyrównuje…ale to drobiazg, jesteśmy bogaci. Chwaleniu się nie ma końca.
Jak więc nie skusić się i 11 listopada nie dołączyć do marszu rządzących? Tego oficjalnego,  wspólnego z totalnymi, których premier otwarcie i pojednawczo zaprosił. Koniecznie jednak ma być bez żadnych haseł; „faszystowskich”, „antysemickich”  i w ogóle …. bez transparentów. Dopuszczalna będzie tylko jednocząca ponad podziałami, powiewająca wspólnotowo biało-czerwona flaga. Kusząca to propozycja. Czy wobec tego oświadczenia premiera znany od lat Marsz Niepodległości, ten niepoprawny, nie zostanie czasem zablokowany lub odwołany?  Władze głoszą nam wolność przecież; a marsz ma status tzw. „cyklicznego” ale kto ich tam wie…. może jakieś faszystowskie hasełko wmiesza się znienacka w milionowy (mniemam) marsz i jakaś kamera telewizorni przypadkiem zauważy? Zobaczymy, jak planują i co wymyślą… samo życie pokaże. Kończę już i pytam. Imigranci z Azji i Afryki, których podobno nie ma a jednak są. Jedność, której na pewno nie ma ale podobno ma być.Czy to typowa biblijna OBŁUDA? Źródło niepoprawni.pl
02 09 2018 Jarosław Kaczyński przemówił. Przemówił dziad do obrazu a obraz do dziada ani razu.
Konwencja PiS rozpoczęła się z pewnym opóźnieniem, bo czekano na zakończenie uroczystości dożynkowych na Jasnej Górze, w których udział brali Andrzej Duda minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Przed pojawieniem się najważniejszych gości, uczestnicy pilnie ćwiczyli okrzyki „Jarosław”, „Mateusz”, „zwyciężymy”. Dziennikarzy zamknięto na niewielkiej przestrzeni, by nie zakłócali konwencji, nie przeszkadzali jej uczestnikom.
Najważniejszym punktem programu było wystąpienie prezesa partii, Jarosława Kaczyńskiego.  Były gromkie oklaski odśpiewane „Sto lat”, skandowanie jego imienia. Kaczyński wchodzi na konwencje własnej partii otoczony ochroniarzami. Nie podaje nikomu ręki. Obraz jak z Korei Północnej.
Prezes zaczął od przypomnienia swojego brata, bo nie byłby tej konwencji i jej uczestników, gdyby nie on i przeszedł do tego, co czeka Polskę w najbliższych, 21 miesiącach (wybory samorządowe, parlamentarne, prezydenckie i do Europarlamentu). Według niego szczególnie trudne będą wybory samorządowe, bo dzisiaj samorządy są głównie w rękach opozycji, która tworzy alternatywną rzeczywistość, „Coś co nie liczy się z faktami, coś, co ma zdyfamować nie tylko dobrą zmianę, ale też Polskę”.  PiS ma obecnie dziewięciu prezydentów w miastach liczących ponad 100 tys. mieszkańców, 80 burmistrzów i 120 wójtów, natomiast rządzi tylko w jednym województwie, na Podkarpaciu. Kaczyński jest przekonany, że zjednoczona prawica poradzi sobie w tych wyborach, że uda się odbić miasta wojewódzkie i po wyborach będzie świętować wielkie zwycięstwo.
PiS da sobie radę, bo prowadzi przecież dobrą politykę i dlatego jest tak atakowane. Da radę, bo atutem partii rządzącej jest to, że dotrzymuje słowa oraz prowadzi ku lepszej Polsce, a Polaków ku lepszemu losowi. Lepszemu „to znaczy bardziej dostatniemu, godniejszemu, równiejszemu, z większym wpływem na rzeczywistość. Takiemu, który tworzy piękną perspektywę nie tylko dla dorosłego pokolenia, ale też dla dzieci i wnuków. I dlatego nie powinniśmy się przejmować. Musimy dalej ostro iść do góry. Musimy wierzyć, że Polacy znają fakty i wiedzą jak jest. Ponieważ w ostatnim czasie, wiele mówi się o ewentualnym wyjściu z UE, to prezes uspokoił, że tego nie bierze pod uwagę, bo „Polacy chcą być w Europie i Unii Europejskiej. Bo dziś Europa to Unia Europejska. Dla Polaków ta obecność to najkrótsza droga do tego, by uzyskać równość zarobków i komfort życia”. Tak, Polska chce być w UE, ale to nie oznacza, że ma przejmować z Zachodu jego błędy i „społeczne choroby, które tam panują”.
Kaczyński zapewnił też, że jego partia nie będzie wojowała i ścigała za nie wiadomo co, ale rozliczy konsekwentnie tych, którzy dokonali straszliwych „zbrodni i przestępstw”, podając przykład Warszawy. Czy próba ocieplenia wizerunku, argumenty rodem z PRL pomogą PiS-owi w wyborach? Mówienie o umiejętności przepraszania za błędy i naprawianie ich, choć każdy widzi, że to bajka, przyniesie dobre dla prawicy, rezultaty? Zakamuflowane straszenie, że tylko pisowskie samorządy będą mogły liczyć na pieniądze rządowe, da oczekiwane efekty?  Zobaczymy. Tamara Olszewska koduj24.pl
Konwencja PiSu rodem z końca lat 30-tych ubiegłego wieku kiedy to Hitler i Goebbels płomiennie mówili i tłumy porywali. No i jak to się skończyło wpierw Reichstag podpalili a później cały świat. Odkąd znam Jarosława Kaczyńskiego podobnie postępuje już w 1980 roku chciał ludzi na ulice wyprowadzić i do wojny domowej doprowadzić, dobrze, że jego wuj Jaruzelski na to nie przystał i stan wojenny wprowadził. Wtedy jeszcze Kaczyńscy niewiele znaczyli w Polsce, ale po Magdalence dzięki Jaruzelskiemu i Kiszczakowi stali się jednymi z najważniejszych polityków w rodzącej się polskiej demokracji. I z roku na rok Jarosław jest coraz to bliżej zrealizowania swojego marzenia, wywołać wojnę domową, krwawo ją stłumić, i stanąć na czele narodu jaki wielki jego zbawca.
Tomasz Lis: Samorząd nie ma warczeć na władzę, ale grzecznie z nią współpracować - wyobrażenia towarzysza pierwszego sekretarza o samorządności. Musi być konsolidacja i jedność, a nad tym wszystkim ja, Kaczyński.
Waldemar: Całkiem jasno już widać, o jakiej Polsce myśli Jarosław Kaczyński i o jakim samorządzie. „Czy chcemy samorządów, które będą współpracować z rządem i podnosić komfort życia Polaków”, pyta prezes za miliony wyborców, dając jasno do zrozumienia, tak samo jak jego premier, że takim samorządem oczywiście może być tylko samorząd złożony z PiSu. Zgadzam się jak najbardziej z Tomaszem Lisem: tak, to jest dokładna kopia PRL i jego tzw. Rad Narodowych, które były wyłącznie lokalną ekspozyturą PZPR. Przyznam się, ze mieszkając kilkadziesiąt lat w Warszawie nawet nie wiedziałem, gdzie mieści się Rada Narodowa mojej dzielnicy, bo i po co? Jak wyglądało to w praktyce, nieźle uświadamia film „Bogowie”, w którym Religa bez lokalnej komuszej wierchuszki nie ma nawet co marzyć o transplantacjach. Pytanie, czy powrotu do stanu sprzed 1989 chcą miliony Polaków? 
31 08 2018 Co robią elity? Kradną.
„Sprawa” SKOK-u Wołomin ciągnie się blisko siedem lat, od czasu do czasu nawet z pewnym zainteresowaniem mediów – ale ponieważ jest zawiła, pełna wątków pobocznych (bo politycznych) i trudna do jasnego przedstawienia, to niewiele w sumie o niej wiemy. W wymiarze finansowym przekracza ona pięciokrotnie (tak jest, to nie pomyłka: w AG „wyparowało” 600 mln zł, a w SKOKW aż 3 mld zł po 2010 r.) i nie zanosi się na żadną Komisję Sejmową… Pewnie z powodu jej dużo ważniejszego wymiaru, bo - nazwijmy to delikatnie - towarzyskiego.
Owszem – wykonawcy przekrętu (i to na niespotykaną – poza Rosją - skalę!) siedzą, i siedzi nawet jeden (spośród grubo ponad stu!) „beneficjent” (tj. taki, co ukradł cząstkę z tych miliardów), ale o reszcie złodziei cicho, sza! A zanosiło się, po zmianie władzy w 2015 roku, że będzie inaczej:
prok. Łapczyński: "w dalszym ciągu analizowana jest dokumentacja finansowa dotycząca kilkuset kredytobiorców, dotychczas nie objętych zarzutami, co najprawdopodobniej w najbliższym czasie będzie skutkowało wydaniem kolejnych postanowień o przedstawieniu zarzutów". (cytat z marca 2017) – ale się… nie zaniosło.
Dlaczego można się poniekąd dowiedzieć z załączonego w zestawieniu zgromadzonych pod tekstem, materiału audio – w skrócie z powodu szerokiego wachlarza „beneficjentów”, jak to mówią „od lewa do prawa” i to jest najprawdopodobniej powodem, żeby ich znana (także dziennikarzom!) lista nie ujrzała do dziś światła dziennego: po co wyborców denerwować? Opinia publiczna może się natomiast dowiedzieć (za pośrednictwem niemałego wysiłku Waszego analityka) na czym polegał ten gigantyczny przekręt i do czego służy wieloletnie przeciąganie śledztwa. Ta zbrodnia finansowa została pomyślana bardzo „humanitarnie”: złodzieje pracowali metodą na Robin Hooda, tj. zabierali bogatym (bankom – co prawda banki sobie powolutku zedrą z nas wszystkich te straty) a dawali… no niestety, nie biedakom, a sobie, ale kasa państwowa nie została poszkodowana! Co więcej: nie zostali nawet poszkodowani ci pechowcy, którzy w SKOKW ulokowali swe oszczędności – zostały im (lub niebawem zostaną) zwrócone, wprawdzie bez żadnych odsetek (a prawie ośmiuset frajerów miało tam wkłady ponad półmilionowe: chcielibyście mieć te odsetki)! O co więc tyle szumu? Ano o to, że kilkuset „poważnych ludzi” wzięło tam poważne kredyty (domyślacie się chyba, co to „poważny kredyt” – to nie kilka melonów, o nie!) z zamiarem… niespłacenia i ten zamiar się im powiódł! A weźmy ostatnią aferę: ten Cygan (pardon: ten Rom) Arkadius Ł. pseud.Hoss, co to metodą „na wnuczka” okradł ludzi na parę milionów (pokrzywdzeni to głownie obywatele Niemiec, Szwajcarii, Luksemburga i kilka osób z Polski): już mu grożą w mediach, że piętnastaka dostanie – taki szopenfeldziarz, drobnica taka, a media huczą… a w naszej sprawie? Tu jednak chodzi o „elytę”: polityków, przedsiębiorców, prawniczych luminarzy (a nawet aktorskich i oczywiście też dziennikarskich). I to na ich korzyść działa czas – czas na zacieranie śladów przy pomocy urzędników państwowych.
Tak piszę ten tekst i nachodzi mnie uporczywa myśl, że może nie jest potrzebne nikomu wiedzieć co się stało (jak w Smoleńsku)? Że ci pomazańcy są poza zasięgiem, bo taki już jest ten świat? Z pewnością na to liczą. No zobaczymy, bo wczoraj:"CBA swoje działania prowadzi w oparciu o przepisy prawa i decyzje prokuratury. Nie ma i nie będzie żadnego parasola ochronnego nad osobami, które dopuszczają się działań sprzecznych z prawem" - zapewnił Żaryn. "Sugerowanie, że jest inaczej, jest niedopuszczalną insynuacją" (za PAP). Źródło: niepoprawni.pl
29 08 2018 Cześć i chwała przebywającym! Tajemne strony bohaterskiej działalności braci Kaczyńskich.
Zbliża się rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych. W Gdańsku „Solidarność” przygotowuje uroczyste obchody tego dnia, a udział w nich weźmie również Mateusz Morawiecki. Przy tej okazji postanowiono zorganizować konferencję, na której zostaną omówione działania, związane z rozwojem Stoczni Gdańsk, która została wykupiona z rąk Taruta przez państwową Agencję Rozwoju Przemysłu. Przypomnijmy, że sprywatyzowanie stoczni uratowało ją przed likwidacją, związaną z przyjmowaniem niedozwolonej pomocy publicznej. Sprawą zajmował się wówczas Andrzej Jaworski z PiS, który był pełnomocnikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przejęcie stoczni przez Tauruta nie zakończyło jednak problemów. Spółka znalazła się na skraju bankructwa, ponosiła wielomilionowe straty, a z trzytysięcznej załogi pozostało raptem sto osób. Jedynym ratunkiem było jej wykupienie. Przy aktywnej pomocy zakładowej „Solidarności”, stocznia wróciła w polskie ręce. Koszt jej wykupu objęty jest tajemnicą.
Wydaje się, że na chwilę obecną nie ma pomysłu na stocznię. Wprawdzie, jak mówił „Wyborczej” Roman Gałęzewski, przewodniczący stoczniowej „Solidarności” „Pojawia się perspektywa rozwoju. Pomysł na stocznię jest taki, żeby to był zakład wielofunkcyjny korzystający z nowoczesnych technologii, które zwiększą wydajność pracy (…)Powinniśmy produkować wieże, elementy stalowe, konstrukcje i wszystkie inne produkty, które będą rentowne”, ale chwilowo za tymi słowami jeszcze nic nie idzie.
Musimy więc poczekać do 31 sierpnia, bo właśnie wtedy mają zostać przedstawione plany rozwoju Stoczni Gdańsk. Tego dnia odbędzie się konferencja „Stocznia Gdańsk 4.0. Nowy początek”, której organizatorami są ARP, Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, NSZZ „Solidarność” i Stocznia Gdańsk, a udział w niej wezmą premier Morawiecki, zarząd stoczni, działacze związkowi i około 70 stoczniowców. Tego też dnia zostanie odsłonięta tablica, upamiętniająca udział braci Kaczyńskich w strajku 1988 roku. Dziwne, bo byli oni tylko jednymi z tysięcy ludzi, w nim uczestniczących. Nie odegrali żadnej istotnej roli, nie pełnili funkcji przywódczych. Czołową postacią tego strajku był spawacz Jan Stanecki, który go rozpoczął i Alojzy Szablewski, szef komitetu strajkowego. Sam Wałęsa wprawdzie pojawił się w stoczni, ale uznał protest za przedwczesny.  Strajkujący żądali legalizacji Solidarności, podwyżki płac i przywrócenia do pracy zwolnionych pracowników. Negocjacje z dyrekcją prowadzili Tadeusz Mazowiecki, Andrzej Wielowieyski oraz osoby z gdańskich środowisk opozycyjnych, między innymi Aleksander Hall oraz bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy.
Skąd więc pomysł, by upamiętnić tylko te dwie osoby? Karol Guzikiewicz, wiceprzewodniczący zakładowej „Solidarności” i działacz PiS potrafi to świetnie wyjaśnić. Jak mówi, „Konferencja dotycząca nowego otwarcia dla stoczni odbędzie się w „ubotowni”, która teraz w ramach odbudowy ma stać się laboratorium nowoczesnych technologii. Podczas strajku w tej hali przebywali bracia Kaczyńscy. Razem z nimi było tam pewnie ok. 200 osób. Wieszamy tablicę informacyjną akurat o nich, a nie o innych znanych osobach, bo na przykład Wałęsa, ja i wiele innych osób nocowało wtedy w stołówce”.
Jerzy Borowczak, stoczniowiec, a obecnie poseł PO, sam brał „udział w organizacji strajku, podobnie jak Jacek Merkel. Tam wielu ludzi przebywało i jakby chcieli naprawdę ich uczcić, to byłyby tablice m.in. z nazwiskami Macieja Płażyńskiego, Donalda Tuska, braci Kamińskich, Lecha Kosiaka i wielu, wielu innych”
Kolejny rozmówca rozumiałby „upamiętnienie nieżyjącego Lecha, natomiast podkreślanie na siłę obecności dwóch braci, gdy z tej „ubotowni” nocowało znacznie więcej ludzi, wydaje się małostkowe”.
Pokrętne tłumaczenia Karola Guzikiewicza już nawet nie śmieszą. Mówi, że „Chętnie byśmy upamiętnili wszystkie osoby ze strajku, ale stołówka została zburzona przez władze miasta Gdańska przy wsparciu Borowczaka i ten budynek nie istnieje” czyli wychodzi na to, że jak nie ma stołówki to nie można uczcić pamięci tych, którzy faktycznie odegrali dużą rolę w tym strajku.  Trzeba przyznać, że sensu w tym nie ma.
Tak więc bracia Kaczyńscy będą mieli swoją tablicę, na fotografiach ze strajku, opublikowanych w ostatnim numerze pisma związkowego „Rozwaga” są postaciami pierwszoplanowymi, a to dopiero początek. Zapewne niebawem poznamy kolejne, tajemne strony ich bohaterskiej działalności. Trzeba przyznać, niezła zabawa historią… Tamara Olszewska Źródło: wyborcza.pl
Brakuje jeszcze tablicy Mateuszka Kłamczuszka który przerzucił Wałęsę przez płot.
Komentarze:
Śmieszni są, żałośni w tym kurduplowatym budowaniu niby legend, w nadziei na to że ludzie pamiętający tamte czasy nie będą mieli dość sił by zaprzeczyć. Zakompleksione, kłamliwe, na wskroś złe... Takie jest przesłanie Kaczyńskiego i jego pod dupków
Powinni zalać całą Polskę tablicami: na kościołach, w lasach, górach, hotelach, sklepach, ministerstwach, szpitalach, szkołach, spółkach Srebrna, lodziarniach, lotniskach, szaletach, urzędach, gazecie "Express Wieczorny"... z napisami "TU PRZEBYWAŁ JAROSŁAW ZBAWCA KACZYŃSKI".
Szok i niedowierzanie! W 37 numerach tygodnika „Solidarność” które zostały wydane między 3 kwietnia a 11 grudnia 1981 roku, nie ma ani jednej wzmianki o Jarosławie Kaczyńskim. Dopiero w czasie trwania Okrągłego Stołu nazwisko Kaczyńskich sporadycznie zaczyna pojawić się, i o dziwo zamiast bronić robotników bronią Jaruzelskiego i jego ekipę.
Lech Kaczyński, jako przewodniczący Komisji Krajowej SOLIDARNOSCI, przystał w Magdalence na ubecki plan zagłady świata pracy w Polsce.
Jako Przewodniczący Najwyższej Izby Kontroli zdeprecjonował do ZERA znaczenie najwyższej instytucji kontrolnej państwa.
Jako Prokurator Generalny RP umocnił bandycki układ z Magdalenki, który Polskę utrzymuje w rękach ubeckiej sitwy.
Gdyby Kaczyńscy w 1989 roku przejęli władzę a nie Wałęsa to oprawcy stanu wojennego dzisiaj byliby gloryfikowanymi członkami PiS-u i zajmowali najwyższe stanowiska państwowe.

Śmiech, czyli coś co może zabić Jarosława Kaczyńskiego
To dzięki staraniom Kaczyńskich Polska odzyskuje niepodległość w 1918 roku. II Wojna Światowa, Kaczyńscy tworzą pierwsze oddziały AK, kierują Powstaniem Warszawskim, po wojnie organizują oddziały Żołnierzy Wyklętych, stają na czele wszystkich wystąpień robotniczych, studenckich od 1956 roku do Okrągłego Stołu gdzie odgrywają główną rolę w podpisaniu porozumienia. 1976 rok po buncie robotniczym w Radomiu Kaczyńscy wraz z Macierewiczem powołują KOR.
1978 rok Biały dym nad Watykanem, za nowo wybranym papieżem Wojtyłą stoją od lewej: Witold Waszczykowski, Jarosław Kaczyński i Maks Kraczkowski. Ojcowie sukcesu, książęta dyplomacji, animatorzy konklawe. 1980 rok igrzyska olimpijskie w Moskwie Kaczyński pokazujący gest, a takiego wam wała jak Polska cała! Listopad 1985 r., fotografia z okładki magazynu „National Geographic”. Obok stołu operacyjnego po przeprowadzeniu pierwszego udanego przeszczepu serca siedzi morderczo zmęczony Jarosław Kaczyński, ojciec polskiej kardiochirurgii. Ten sam, który niecałą dekadę później z przebojem To nie ja byłam Ewą zajmie drugie miejsce w debiutanckim występie Polski na Eurowizji. Do wygranej zabraknie zaledwie kilku punktów.
Chwat i bohater, którego podpis na dokumencie z 1999 r. zakotwiczył Polskę w NATO
24 08 2018 Dziurawa ustawa. Złote życie szefów spółek.
No i mamy kolejną ustawę, która miała być świetna, a jednak okazuje się niezłym „bublem”. W maju 2016 roku w błyskawicznym tempie, rząd zmienił przepisy dotyczące wynagrodzeń szefów spółek państwowych i komunalnych. Wprowadzono tzw. „kontrakty menedżerskie”, które pozwoliły na obejście „ustawy kominowej” i urynkowiły pensje prezesów. Dzięki zmianom szefowie spółek mieli zarabiać więcej, a i budżet miał na tym zyskać. Jak wyliczono, tylko w 169 spółkach z udziałami Skarbu Państwa oszczędności wyniosłyby 59 mln zł rocznie. Jak twierdził rząd, ustawa ta wpisywała się idealnie w „konstytucyjną zasadę sprawiedliwości społecznej”. Czy rzeczywiście?
Kosztowny bubel prawny PiS. Szefowie spółek mogą pobierać odprawy i pozostawać na stanowiskach. Dziennikarze Radia Kraków przyjrzeli się jej uważnie i zauważyli pewne nieprawidłowości które ta ustawa swoim niedopracowaniem umożliwiła. Prezes rozgłośni, który przeszedł na kontrakt menedżerski otrzymał niezłą odprawę. Dlaczego? Proste. Najpierw rozwiązano z nim umowę o pracę za porozumieniem stron, potem rada nadzorcza dorzuciła aneks, w którym zapisano, że rozwiązanie nastąpił z przyczyn nie leżących po stronie pracownika i to wystarczyło, by wypłacić mu odprawę. Prezes nie chce ujawnić, o jakie pieniądze chodzi, ale z wyliczeń dziennikarzy wynika, że może to być nawet 30 tys. zł. Z kolei Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP ma też powód do radości. Dzięki zmianie formy zatrudnienia otrzymał prawie 800 tys. zł ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Ekwiwalent wypłacono mu,bo zmieniono zasady zatrudniania i wynagradzania zarządu. W sumie za cały ubiegły rok Jagiełło zarobił w fotelu prezesa 3mln329 tys. zł  Jak sprawdzili dziennikarze, w samym tylko Krakowie wydano 593 tys. zł na wypłatę tego ekwiwalentu 20 szefom spółek komunalnych. Część z nich wystąpiła też o odprawę, jednak prezydent Krakowa, Jacek Majchrowski zablokował ich zapędy.
Wyobraźmy sobie taką sytuację. W kraju działa blisko 3 tysiące spółek komunalnych. Gdyby wypłacić tylko dwóm członkom zarządu w każdej z nich ekwiwalent za niewykorzystany urlop to dałoby to kwotę 42 – 120 mln. zł. (zakładając, że byłby to koszt między 7 – 20 tys. zł na jednego).  Jeśli dodamy do tego wypłatę ekwiwalentu i odprawy w spółkach Skarbu Państwa to wychodzi nam niezła sumka. Mówi się, że do tej pory zapłaciliśmy za tego „bubla” ponad 100 mln zł, a to przecież jeszcze nie koniec.
Radca prawny, Piotr Liberski komentuje tę sytuację krótko – „Nowa ustawa, zamiast uzdrowić zasady wynagradzania w spółkach publicznych, stała się odzwierciedleniem jakości aktualnie stanowionego prawa”. Tamara Olszewska Źródło: wyborcza.pl/money.pl
Szefem spółki państwowej zostaje wybitnie zasłużony działacz partyjny, który na niczym się nie zna, ba ma kłopoty z liczeniem i pisaniem a co za tym idzie on nie myśli tylko wykonuje polecenia partyjne. Tacy ludzie tylko w spółkach przeszkadzają, i za to biorą olbrzymie pieniądze. Komunalne spółki są małe, zazwyczaj kilkuosobowe, a mimo to zarząd jest większy od załogi. 
20 08 2018 Komisja Jakiego parawanem dla PiS–owców zamieszanych w aferę reprywatyzacyjną?
Jan Śpiewak, kandydat porozumienia „Wygra Warszawa” na prezydenta stolicy zwrócił się z apelem do Patryka Jakiego, aby wezwał przed komisję weryfikacyjną polityków PiS, zaangażowanych w aferę reprywatyzacyjną. Chodzi m.in. o Jerzego Szaniawskiego, bardzo blisko związanego ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości, dziś kandydata do Sądu Najwyższego. Śpiewak ujawnił, że Jerzy Szaniawski uczestniczył w kilkunastu sprawach tzw. dzikiej reprywatyzacji i sam przejął przynajmniej jedną kamienicę przy ul. Stępińskiej 17 w Warszawie. „Ta nieruchomość, warta miliony złotych, została oddana mu w 2009 roku, decyzję Jakuba R., głównego bohatera afery reprywatyzacyjnej” – tłumaczył Śpiewak.
„Mówimy tutaj o pewnym układzie towarzysko-biznesowym, który nabiera rumieńców. Im bardziej wchodzimy w jego głąb, tym więcej brudów wypada z tej PiS-owskiej szafy. Ernest Bejda, który jest związany z Maciejem Wąsikiem i Mariuszem Kamińskim, jest właściwie wychowankiem Jerzego Szaniawskiego. Z kolei Maciej Wąsik jest przyjacielem Marcina Rudnickiego, wiemy to nie tylko z jego słów, ale także ze zdjęć i doniesień medialnych. To oni wedle słów Jakuba R. zatrudnili go w warszawskim ratuszu w 2006 roku. To swoisty układ towarzysko-biznesowy, który znajduje się w samym jądrze afery reprywatyzacyjnej” – dodał kandydat na prezydenta stolicy.
Śpiewak przypomniał też, że syn Jerzego Szaniawskiego, Paweł, przyjaciel Ernesta Bejdy, został zatrzymany w 2015 roku pod zarzutami korupcyjnymi przy kontraktach w NFZ. Kiedy PiS przejął władzę, sprawa została umorzona, a agent CBA, który tropił jego przeszłość biznesową, został przez Ernesta Bejdę wyrzucony z pracy.
Członkowie porozumienia „Wygra Warszawa” zaapelowali do Patryka Jakiego, aby wezwał przed komisję weryfikacyjną również radnych Prawa i Sprawiedliwości, zaangażowanych w aferę reprywatyzacyjną, wraz z osobami, które stoją na czele warszawskiego PiS – Maciejem Wąsikiem i Mariuszem Kamińskim. Zwrócili się również z wnioskiem o odebranie Szaniawskiemu budynku przy Stępińskiej 17.
„Kamiński i Wąsik to osoby ze świata służb, które przez wiele lat pełniły najważniejsze funkcje w warszawskim PiS i przez ponad dekadę nie zauważyli dzikiej reprywatyzacji. Jak to jest możliwe, że tacy specjaliści w walce z korupcją, nie zauważyli gigantycznej afery pod własnym nosem i zaangażowania radnych PiS. A dziś nie widzą zaangażowania prawników związanych z Prawem i Sprawiedliwością w tę aferę. Czy przymykali oko na korupcję i dramat warszawiaków? Czy po prostu są tak niekompetentni, że nie powinni pełnić nigdy tak ważnych stanowisk publicznych?” – pytał Śpiewak, cytowany prze portal Onet.pl.
„Komisja Patryka Jakiego nie może być parawanem do tego, żeby ukrywać działalność osób powiązanych z Prawem i Sprawiedliwością, zamieszanych w tzw. aferę reprywatyzacyjną. To jest test na wiarygodność Patryka Jakiego” – uważa Śpiewak. Źródło: Onet.pl
17 08 2018 To zakrawa już na kpinę! Dzieci żołnierzy wyklętych domagają się zadośćuczynienia
Do roszczeń wobec skarbu państwa o zadośćuczynienie może przystąpić około 40 osób. Pierwszy proces sądowy w tej sprawie ruszy w najbliższy poniedziałek w Lublinie. Zadośćuczynienia za krzywdy, których doznała w związku z pobytem w więzieniu, a później w sierocińcach będzie się domagała Magdalena Zarzycka- Redwan – córka pary żołnierzy wyklętych.
W znowelizowanej ustawie o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalności na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego artykuł 8b. w punkcie pierwszym mówi: „Dziecku osoby pozbawionej wolności, wobec której stwierdzono nieważność orzeczenia, które przebywało wraz z matką w więzieniu, lub innym miejscu odosobnienia, lub którego matka w okresie ciąży przebywała w więzieniu lub innym miejscu odosobnienia, przysługuje od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę i zadośćuczynienie za doznaną krzywdę”.
Magdalena Zarzycka-Redwan – córka dwójki żołnierzy wyklętych żąda 15 mln zł odszkodowania. Po milionie za każdy rok cierpienia. Urodziła się w 1949 r. w więzieniu na Zamku Lubelskim, dokąd z 15-letnim wyrokiem trafiła jej ciężarna matka i ojciec. Ponad dwa pierwsze lata życia spędziła w ciemnej celi. Po śmierci matki „wędrowała” po sierocińcach i kolejnych domach dziecka. Jak opowiada „Gazecie Wyborczej” jako córka „bandytów” była upokarzana, bita, wyszydzana i znieważana. Z pierwszej pracy, po ukończonej zawodówce – wyrzucona. Opinia córki bandytów ciągnęła się za panią Magdaleną długie lata.
O odzyskanie dobrego imienia rodziców oraz odszkodowania za ich cierpienia i śmierć Magdalena Zarzycka-Redwan zaczęła zabiegać dopiero po upadku komunizmu. Szybko doprowadziła do rehabilitacji ojca. Ale walka o zadośćuczynienie za stracone dzieciństwo nie przynosiła przez lata rezultatów przez brak przepisów.
Dopiero teraz działając w założonym przez siebie w 2015 roku Stowarzyszeniu Dzieci Żołnierzy Wyklętych pani Magdalena zbliża się do celu. Dzięki jej staraniom dzieci „wyklętych” mają trzy lata, żeby złożyć pozwy o zadośćuczynienie od skarbu państwa. Źródło: Gazeta Wyborcza
No a co z dziećmi, którym żołnierze wyklęci zamordowali rodziców, tylko dlatego że obudowywali kraj ze zniszczeń wojennych, lub wyszli uprawiać pola.
Znalazłem taki wpis w internecie - Mało już ludzi żyje którzy pamiętają tamte trudne lata powojenne. Mój ojciec do wojska został powołany z frontem i potem po zakończeniu wojny wcielony w ramach służby wojskowej do KBW. Opowiadał mi jakich okropności dokonywali tzw. żołnierze podziemia dzisiaj zwani wyklętymi, opowiadał ,że widział tak wstrząsające zbrodnie przez nich popełnione ,ze śniły mu się te obrazy po nocach , mówić o nich zaczął dopiero w schyłku swego życia . Podczas walk z tymi bandami i zwyrodnialcami zginęło wielu jego kolegów ,zwykłych tak jak i on żołnierzy , młodych ludzi. Zawsze podkreślał ,że ludność pomagała im żołnierzom a gardziła tymi bandytami co jeszcze bardziej motywowało ich do walki z nimi w imię wolnej Polski i w imię pokoju. Był uczciwym , prostym człowiekiem i wierzę mu że mówił prawdę. - jak zwykle naród jest podzielony w ocenie tamtych czasów dla jednych to bohaterowie, dla drugich bandyci niech każdy sobie sam odpowie na to pytanie we własnym sumieniu.
Nie zapominajcie że bardzo wielu tych bohaterskich Żołnierzy Wyklętych ma bratnią krew na rękach. Wystarczyło ich tylko zrehabilitować a nie wychwalać teraz pod niebiosa. A później zdziwienie że na świecie mówią o polskich obozach zagłady. Nasi czołowi politykierzy lubią ostatnio fotografować się w towarzystwie Banderowców, Neo- Faszystów.
Po wojnie w Piotrkowie i okolicy były listy osób na których wydano wyroki śmierci za to tylko np. że powiedział dzień dobry komuniście. Sąsiad sąsiada miał zabić. Ja tego nie pamiętam ale rodzice mi o tym opowiadali. Dobrze by było gdyby osoby pamiętające ten okres wypowiedziały się.
Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
Żołnierze Wyklęci walczyli też z rodakami może ktoś podać.
1. Ilu zabili niemieckich żołnierzy i policjantów.
2. Ilu zabili żołnierzy i milicjantów polskich.
3. Ilu zabili mieszkańców polskich wsi i miast
4. Ilość grabieży połączonych ze spaleniem, zniszczeniem budynków.
Chcielibyśmy dowiedzieć się więcej o naszych bohaterach. Bo dzisiaj by zostać bohaterem narodowym konieczne są koneksje.
Żołnierzw wyklęci, bohaterowie do mojej ciotki żołnierza AK przyszło ich kilku by wykonać wyrok, a jak wyszedł „Jędruś” to tak uciekali, że buty i broń pogubili. Tacy to byli z nich wielcy bohaterowie. 
16 08 2018 Tego na paradzie WP nie zobaczyliśmy: kałasznikowy, przezroczyste hełmy, czołgi z serialu „Czterej Pancerni i Pies”, mundury z Allegro.
Warszawska parada Wojska Polskiego zgromadziła najnowsze bojowe urządzenia i maszyny polskiej armii. Jak mówili eksperci i komentatorzy z koszar i baz wyjechał na ulice pewnie cały „stan posiadania” armii. Na co dzień żołnierze używają bowiem sprzętu, który pamięta jeszcze czasy generała Jaruzelskiego – czytamy w Money.pl. Tylko szczęśliwcom trafia się ekwipunek 20 – czy 30-letni. W użytkowaniu są głównie 40-letnie hełmy i 50-letnie pojazdy.
Ulicami stolicy w ten świąteczny dzień przejechały Rosomaki, ale ów powód do dumy to wcale nie podstawy transporter polskich żołnierzy. Bo Rosomaki przypadły tylko jednostkom elitarnym.
„Armia znacznie częściej, niż Rosomaków, używa bojowych wozów piechoty, zwanych w skrócie BWP-1. Poza nowym lakierem nie mają one w sobie nawet cienia nowoczesności. Na stanie mamy ok. 1,2 tysiąca sztuk i wszystkie są w standardzie, w jakim wyszły z fabryki. W praktyce oznacza to tyle, że od momentu, gdy weszły do służby w 1973 roku nie zmieniono w nich dosłownie nic. Pracują w nich nawet stare radzieckie radiostacje z przełomu lat 60. i 70. ubiegłego wieku” – komentuje Juliusz Sabak, ekspert portalu Defence24.pl., dodając, że „powinniśmy je już dawno, jak wszystkie kraje, które mają je jeszcze na wyposażeniu, wymienić albo zmodernizować”.
Nie lepiej jest z osobistym wyposażeniem żołnierzy, którzy na głowach noszą hełmy tak wypiaskowane, że prawie przezroczyste. Prawie takie same, jakie nosili żołnierze w serialu „Czterej pancerni”. „Trzymają się chyba dzięki farbie. Ich skuteczność na polu walki już od dawna jest jedynie umowna. One nawet nie poprawiają samopoczucia żołnierzowi, on też się trochę głupio czuje z takim hełmem na głowie” – ocenia ekspert.
Najnowocześniejsze obecnie czołgi w naszej armii to niemieckie Leopardy2, które kupiono na wyprzedaży militariów za zachodnią granicą. Na poligonach w błocie i piachu jeżdżą jednak również wysłużone, radzieckie T72 spadek po Układzie Warszawskim.
Patrząc w niebo mamy co prawda F16, ale tylko dlatego, że MiG-i 29 zostały po ostatniej katastrofie uziemione, brakuje natomiast śmigłowców. Pozostające na stanie polskiej armii Mi-2, wprowadzono do służby w 1965 roku. Nowych bojowych śmigłowców nie ma i na razie nie będzie.
W razie ataku z powietrza polska armia nie za bardzo ma się czym bronić. „W jednostkach królują jednak Kub i Newa – wiekowe systemy przeciwlotnicze z lat 60-tych i 70-tych. To też nie jest sprzęt, który może być skuteczny przeciwko większości nowoczesnych środków napadu powietrznego” – podkreśla Sabak. Ekspert dodaje, że lepiej nie pytać, o żołnierskie mundury. Tym bardziej, że armia od dawna nie ogłosiła żadnego przetargu na zwykłe mundury. Sytuacja jest na tyle dramatyczna, że niektórzy żołnierze kupują sobie sami mundury polowe na Allegro, bo inaczej musieliby biegać po poligonie w przydziałowych dresach.Na defiladzie pokaże się też polska Marynarka Wojenna, która od 18 lat nie dostała nowego okrętu. Dwie fregaty kupione wówczas za symboliczną cenę od Amerykanów miały już za sobą 20 lat służby, a modernizacja tylko jednej z nich pochłonęła 120 mln złotych. Źródło: Money.pl
Była to historyczna defilada, Błaszczak dowodził z makiety Rudego, a obok niego leżał sobie kot Kaczyńskiego i bacznie wszystko obserwował. Te grupy rekonstrukcyjne miały lepsze uzbrojenie od żołnierzy dzisiejszego wojska polskiego. Wielka defilada i jeszcze większe zaskoczenie, pierwszy raz w życiu zobaczyłem pieszą husarię!? 
13 08 2018 Pięć minut normalności, za które warto oddać życie...
Przyjmijmy wszyscy do świadomości,  że .wberw  narzucanej nam kołchozowej europejskości, jesteśmy Polakami. Jesteśmy narodem o 550 letniej tradycji demokracji szlacheckiej uchwalonej na Sejmie Konstytucyjnie a więc parlamentarnie, (monarchia parlamentarna) pierwszej na świecie. Jesteśmy ostatnim już starym, wielkim i potężnym narodem Europy, w którego nierozerwalnych granicach religia Rzymsko Katolicka przetrwała w swojej żywej postaci i formie. Narodem o tradycji wielkich zwycięstw naszego oręża i jego chwały. Narodem, przed którym padały wielokrotnie liczniejsze wojska, które chciały naszych bogactw, ziem i zniesienia naszej, tak kującej w oczy monarchów szlacheckiej demokracji parlamentarnej i gwarantowanych w niej konstytucyjnie swobód.. (Volumina Legum). W Anglii kiedy mówiło się ..."Jadę do Republiki" to wiadomo było , że do Rzeczpospolitej - Respubliki... "Republica" z Polski bierze źródłosłów, nie z Francji jak się powszechnie uważa... Ojcowie nasi, mężczyźni z krwi i kości, sarmaci, rycerze, żołnierze, rodzili się po to żeby walczyć, walczyć w obronie dzieci, żon, matek...ziemi ojczystej, nie po to żeby umierać w łóżku.... boso.. Jak za długo był był pokój, czekano na wojnę z utęsknieniem ....a jak doczekali starcy, ślepcy, kazali się wsadzić na koń synom i prowadzić pod ręce, i puszczać w wir walki, po to żeby polec z czarną karabelą w garści, konno i w ostrogach....
Polacy to nie francuskie cioty....i Boguś Linda wam tu krótko wyjaśnił..... Po żołniersku! Kurwa mać!........
https://youtu.be/hg32SVu1lC4
To jest to o co warto było  bić się w 1944....
Za pięć minut normalności po pięciu latach niemieckich zbrodni na Narodzie Polskim, warto było oddać życie... Głębokie przesłanie dla pokoleń o co trzeba się bić i za co warto się  poświęcić. Bić się w Powstaniu Kwiatu Polskiej Młodej Inteligencji w Warszawie to był zaszczyt. Bić się i zginąć. Bić się w Powstaniu, które zatrzymało pochód czerwonej zarazy na Chrześcijańską jeszcze wtedy Europę. Generał Czujkow w pamiętnikach zarzucił Stalinowi, że gdyby nie zatrzymał frontu na Warszawie sowieci stanęliby co najmniej na Renie ,.... Bolszewicka swołocz połknęła by Chrześcijaństwo czyli Europę. Dawno temu były to synonimy.  Więc niech zamilkną podłe karły polskojęzyczne, niech cisza nad mogiłami naszych bohaterów, trwa tak długo, jak długo walczyli o godność, o honor, przelewając krew za fundamentalne wartości, które nas od wieków konstytuują jako Naród, za POLSKOŚĆ, WIARĘ i TRADYCJĘ. Oni ginęli odważnie, za naszą wspólnotę narodową, ale przede wszystkim ginęli za naszą wspólnotę etyczną, wiedząc doskonale skąd ona się wzięła, gdzie należy ją przeżyć a przede wszystkim jak należy ją przeżyć....do końca... Tego mamy się od nich uczyć, bo o to im chodziło, to jest ich testament, to jest sedno naszej egzystencji jako Narodu .... jako Europejczyków Chrześcijańskiego Kontynentu.... pamiętając o nim zawsze, bo tylko w nas i naszych odwiecznych braciach w walce z pogaństwem, Węgrach, jego nadzieja i przyszłość.....Źródło: niepoprawni.pl
Twierdzenie że Polska jest niepodległa jest pojęciem tak samo abstrakcyjnym, jak to że dla USA jesteśmy jednym z najważniejszych partnerów.
Sejm przyjął nowelizację do nowelizacji ustawy o IPN. Wstaliśmy z kolan tylko po to by przez chwile pomachać szabelką, i skapitulować oddając hołd żydowskiemu lobby reprezentowanego przez izraelskie i amerykańskie media, polityków i kapitalistów. Zostaliśmy ośmieszeni i ubezwłasnowolnieni na międzynarodowej arenie politycznej przez „polski” rząd.
Totalitaryzm PiS nie oznacza więzień, represji, sankcji itd., ale zmianę społeczeństwa przez państwo. Rząd PiS chce wyhodować nowych obywateli. Wkrótce uczniowie w ramach zajęć z wychowania patriotycznego pojadą na wycieczkę szlakiem żołnierzy wyklętych, nauczą się strzelać, zamarzą o śmierci za ojczyznę. A wszystko to w myśl hasła Więcej patriotyzmu w szkole. Zaś zamiast pacierza zawsze przed rozpoczęciem lekcji, zajęć będzie odmawiany Apel Smoleński. Ot i cała a może dopiero początek reformy szkolnictwa po PiSowsku. 
Jak tak dalej pójdzie, to Polska zmilitaryzuje nam się na maksa. Wyobrażacie sobie Państwo zmilitaryzowaną polską rodzinę, której dzieci chodzą do zmilitaryzowanej szkoły, rodzice pracują w zmilitaryzowanej Wytwórni Papierów Toaletowych, a w wolnym czasie cała rodzinka chodzi do zmilitaryzowanego kina pokazującego tylko filmy o wojnie, bohaterze polskim i polskim patriotyzmie? No, a nad tym wszystkim będzie unosił się fizycznie i duchowo największy bohater po Lechu i Jarosławie Kaczyńskich, Antoni Macierewicz. Nie śmiejcie się, wbrew pozorom, ta wizja wcale nie jest taka abstrakcyjna.
12 08 2018 Pokolenie tragiczne i zwycięskie
Antoni Macierewicz należy do tego samego pokolenia co Lech i Jarosław Kaczyńscy, pokolenia urodzonego w okupowanej przez ZSRS Polsce, które przeżyło wszystkie okresy przełomu, aż wreszcie doprowadziło kraj do pełnej niepodległości. Trudno było sobie wyobrazić spokojne dzieciństwo w latach stalinowskich, szczególnie kiedy rodzice zaangażowani byli w działalność niepodległościową. Jednak tamto doświadczenie, brak złudzeń co do wroga i jednocześnie konieczność liczenia efektywności swojej walki, kiedy przeciwnik ma ogromną przewagę, ukształtowały metody działania pokolenia siedemdziesięciolatków. A. Macierewicz tworzył wokół siebie środowisko, które odgrywało istotną rolę zarówno w 1968, jak i 1976 r. To była już nowa opozycja, która starała się wykorzystać pokojowe metody walki i budowała świadomość przyszłych elit. Trzeba było umieć odpowiedzieć na pytania: jak konspirować, kiedy iść na starcie, a kiedy rozmawiać? Wypracowanie tego wzorca wcale nie było łatwe i jego ocena będzie budzić dyskusje wśród historyków jeszcze przez wiele lat. 
A. Macierewicz w latach 80. stał się symbolem jednego z nurtów oporu, niepodległościowo- konserwatywnego. Wprawdzie Okrągły Stół ten nurt miał wykluczyć, ale już wybory 1991 r. pokazały, że ma on silne wsparcie społeczne. Nic też dziwnego, że po obaleniu rządu Jana Olszewskiego właśnie A. Macierewicz stał się  celem ataku elit III RP. Ten spór, który zrodził się jeszcze w czasach podziemia, nabrał rumieńców. Jego oczywistą osią był stosunek do idei odrzucenia postsowieckiego dziedzictwa. Ujawnianie aktywów komunistycznych służb stało się jedną z najważniejszych metod niszczenia więzi dawnego systemu. To akta bezpieki miały trzymać w posłuszeństwie elity III RP. I tu rozegrała się kluczowa walka, która zakończyła się utworzeniem IPN i masową lustracją, a więc walka znowu wygrana. Ostatnim bastionem postsowieckiego systemu były wojskowe służby specjalne. Macierewicz stanął na czele akcji likwidacji tych służb. Opór trwał wiele lat, ale mimo ich znacznych wpływów powoli i one przechodzą do niesławnej historii. 
Ostatnim kontratakiem Moskwy była tragedia smoleńska. Nic też dziwnego, że na czele komisji, która miała ujawnić przyczyny tej zbrodni, stanął właśnie A.Macierewicz. Wściekłość elit III RP była i jest taka sama jak przy akcjach lustracyjnych, potrafią one mamić nawet niektóre prawicowe ośrodki.  Podejmowanie najbardziej karkołomnych zadań spowodowało, że A. Macierewicz zyskał sobie ogromne wsparcie elektoratu patriotycznego i wielką nienawiść zakładników propagandy elit III RP. Nie daje to przywilejów i orderów. Jednak najważniejsze odznaczenie – świadomość wypełnionej misji – pozostaje w sercu i pamięci tysięcy Polaków. Tekst pochodzi z najnowszego tygodnika "Gazeta Polska" nr. 32;  Źródło:niepoprawni.pl
Macierewicz to potomek Czyngis-chana, wynalazca bomby termobarycznej, twórcy sekty i teorii smoleńskiej, która wstrząsnęła światem nauki bardziej niż teoria względności Einsteina. I taki spec zastał wyrzucony z (nie)rządu?
Skąd się wzięło piętno na czole Macierewicza, Szatan go ogonem smagnął, czy o skrzydło Tupolewa zawadził?
10 kwietnia 2010 roku odcisnął się w psychice Antoniego Macierewicza diabelskim kopytkiem paniki. Tę zdeformowaną racjonalność słychać w jego wypowiedziach o tym zdarzeniu. Tylko Macierewicz był dla Jarosława Kaczyńskiego wielce pomocnym, aby zbudować mit o „bohaterszczyźnie” (a w rzeczywistości: odpowiedzialności za katastrofę) Lecha Kaczyńskiego.
Nie dziwi mnie, iż Macierewicz uciekał ze Smoleńska, zachowywał się, jak paranoik: „w pociągu kazał zablokować wszystkie drzwi, pozamykać okna i zaciągnąć zasłony, by uniknąć strzałów snajperów”.
Antoni Macierewicz był niewątpliwie tolerowanym przez ubowców agentem obcego wywiadu w PRL tak samo, jak jego ojciec Zdzisław Macierewicz był agentem francuskiego wywiadu w PRL, któremu ubowcy pozwolili odejść z legendą oficjalnie popełnionego samobójstwa po tym, jak amerykańscy oficerowie wywiadu sfotografowali dla prasy rzekomego trupa Himmlera, mającego otruć się tą samą trucizną, co ojciec Macierewicza: cyjankiem potasu. 
Dzięki Macierewiczowi żaden polski helikopter, okręt wojenny, czy rakieta nie zagrożą już pokojowi na świecie. Dla Macierewicza nie ma rzeczy niemożliwych. W Radomiu wybudował stocznię budującą latające okręty podwodne. Teraz buduje tam latarnię morską. Ponoć głównodowodzącym latarni ma zostać Suski? Tworzy armię kosmiczną która będzie działała w cyberprzestrzeni.
Słomiany czołg, słomiany okręt, słomiany helikopter i żołnierz z drewnianym karabinem zasuwający na pieszo tak wygląda polska armia po modernizacji Macierewicza. DRAGON 17, czyli NAJWIĘKSZA KOMPROMITACJA W DZIEJACH MON. Żołnierze ćwiczyli na poligonie w prywatnych butach oraz w czapkach zamiast hełmów. Szef MON Antoni Macierewicz przedstawia wizję polskiej armii wyposażonej w najnowocześniejsze śmigłowce, okręty podwodne, tysiące dronów i cyberżołnierzy. Ale realia są zupełnie inne, co obnażyły niedawne ćwiczenia terenowe "Dragon 17”. Okazało się, że największym wyzwaniem dla polskiego żołnierza jest zdobycie wojskowych butów, czystej bielizny oraz pełnowartościowego posiłku.
Memy na podstronie Śmieszne zdjęcia
10 08 2018 Radosław Sikorski pyta PiS–owską funkcjonariuszkę: „Nie chce pani nas wieszać za niewinność?”
„…należy się najwyższa kara, ten człowiek powinien ponieść najwyższą karę, specjalnie przywróconą do prawodawstwa polskiego w tej sprawie. Mówię tutaj o Donaldzie Tusku, który w drugim dniu oddał śledztwo w ręce Rosjan” – powiedziała dwa lata temu dyrektor artystyczna Telewizji Republika Ewa Stankiewicz, mówiąc o przyczynach katastrofy smoleńskiej.
Teraz, na Twitterze zareagowała ostro na post posła Adama Andruszkiewicza, który atakuje PO za krytykę pomysłu, by w Święto WP, obywatele oglądali nowe samoloty rządowe.„Platformo, za waszych rządów Prezydent RP zginął, bo musiał lecieć do Katynia starym sowieckim samolotem – a wy atakujecie rząd za to, że 15 VIII chce pokazać nowe, bezpieczne samoloty? Obrzydliwe!” – napisał Andruszkiewicz
Na te słowa natychmiast zareagowała Ewa Stankiewicz, prezes stowarzyszenia Solidarni 2010. „Prezydent zginął, bo Rosjanie wysadzili samolot w powietrze. Bardzo Pana szanuję. Jest Pan posłem a to zobowiązuje do wiedzy. Proszę zapoznać się z raportem technicznym państwowej podkomisji. Co jest? Żaden z posłów nie ma elementarnej wiedzy tylko swoje przeczucia i przekonania (pisownia oryginalna)” –  odparła Stankiewicz.
Ten dialog przerwał Radosław Sikorski, który wystosował ironiczne pytanie do Stankiewicz. „Czy mogę uprzejmie dopytać jaką rolę w zamachu odegrał Tusk, a jaką ja? Bo chyba nie chce Pani nas wieszać za niewinność?” – napisał i tak nawiązał do wypowiedzi, która padła z ust publicystki w 2016 roku, gdy domagała się kary śmierci dla Donalda Tuska. Powodem miał być brak dostępu do podstawowych dowodów – wraku samolotu i czarnych skrzynek. Źródło: naTemat
01 08 2018 Rosja dopuści ekspertów do wraku Tupolewa, a Macierewicz kręci nosem.
Znowu na pierwsze strony gazet wraca temat katastrofy smoleńskiej. Po wielu zabiegach, Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zgodził się na przyjazd prokuratorów i ekspertów, by mogli dokonać oględzin tupolewa. Antoni Macierewicz ma swoje zdanie w tej sprawie i zgodę Rosji nazywa jawną kpiną. Stwierdził w Radiu Maryja, że według niego „mamy do czynienia z bezczelną i tradycyjną grą rosyjską, którą znamy w Polsce od wieków”.
Nie wiem, czy to rzeczywiście ukłon Rosji w stronę PiS, ale zbliżają się wybory, więc i wraca temat katastrofy, który jak żaden inny, utrzymuje elektorat PiS w posłuszeństwie i oddaniu. Zapewne pojawią się nowe koncepcje i pan Macierewicz popłynie na fali własnej fantazji. Chwilowo jednak trzeba wysłać przekaz do narodu, że Rosja wciąż się opiera, pozwoli tylko popatrzeć na Tupolewa ekspertom z Polski i to nic nie da. No chyba że ci eksperci są tak profesjonalni, że wystarczy im spojrzeć a już będą wiedzieć, co i jak. 
I bardzo dobrze się stało ze Tusk oddał śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej w ręce Rosjan. Wyobraźcie sobie co znalazłby we wraku Tupolewa opętany Macierewicz, i ile pieniędzy musiałby zapłacić polski za bezzasadne badania ekspertyzy podatnik. Legenda smoleńska przerosłaby o kilka klas legendę gibraltarską a Macierewicz z Kaczyńskim tańczyliby kozaka, i krakowiaka na grobach smoleńskich. Dlatego wrak Tupolewa nie powinien być zwrócony Polsce.
Prawdę o Smoleńsku i katastrofie wszyscy by chcieli poznać. Ta prawda zaczyna się już na lotnisku Okęcie. Start samolotu był opóźniony w pierwszej wersji o godzinę ostatecznie podano, że o 27 minut, lista pasażerów jest nieznana dopiero po kilkudziesięciu godzinach ją publikują.... No kogo czekano? A to już bardzo dobrze wie Jarosław , dlaczego nie mówi? Dlaczego poseł Macierewicz w ostatniej chwili zrezygnował z lotu samolotem? W pierwszych dniach nikt nie wiedział gdzie przebywał w dniu katastrofy? Dziś prezes twierdzi że Macierewicz stał koło niego? Jak to przecież był w pociągu i wiał z miejsca katastrofy z pełnymi gaciami. Nawet na takiej narodowej tragedii, pseudo politycy jak hieny chcą dalej budować swoje imperia. W pierwsze dni po tragedii jak wszyscy się zjednoczyli na bok poszły wszelkie różnice polityczne, waśnie, i jak mówią jeszcze dobrze nie ostygł a już wojna o wpływy się rozpętała. A pierwszym który kamieniem rzucił był kard. Dziwisz.To był lot szaleńca którego zaślepiła pycha i chciwość. Poleciał na złość Putinowi i Tuskowi. Ja wam pakażu . I to są skutki a może i cała prawda o Smoleńsku.
07 08 2018 Trzaskowski wzywa do "natychmiastowej reakcji" na politykę rządu PiS
Dziś najpilniejszą sprawą jest zatrzymanie niszczenia społeczeństwa i łamania praw obywatelskich przez PiS - przekonuje Rafał Trzaskowski (PO). Jak dodaje, "budowę autostrady można wstrzymać", na spustoszenie w edukacji, zdrowiu i rozbudzanie faszyzmu trzeba reagować natychmiast.
Na post, który kandydat Koalicji Obywatelskiej PO i Nowoczesnej na prezydenta Warszawy zamieścił w poniedziałek na Facebooku, zareagował bliski współpracownik jego kontrkandydata Patryka Jakiego, Sebastian Kaleta. "Rafał @trzaskowski_ a komunikacja: 1. Warszawa nie potrzebuje kolejnych mostów (poza kładkami dla pieszych i rowerów) 2. CPK zbędne, będzie lotnisko w Berlinie 3. Nie budujmy autostrad, walczmy z PiSem" - ironizuje na Twitterze wiceszef komisji weryfikacyjnej.
"Dziś najpilniejszą sprawą w Warszawie i w całej Polsce jest zatrzymanie niszczenia społeczeństwa i łamania praw obywatelskich, których dokonuje rząd PiS" - pisze Trzaskowski. "Budowę autostrady można wstrzymać i wrócić do tego za kilka lat. Na spustoszenie w edukacji, zdrowiu, przyrodzie, zabudowie miast czy wreszcie na rozbudzanie faszyzmu musimy reagować natychmiast" – podkreśla.
Jak przekonuje, "pierwszy krok w powstrzymaniu zniszczeń dokonywanych przez PiS musimy zrobić w wyborach samorządowych" i deklaruje, że będzie bronił praw kobiet - "w szpitalach i w pracy, zapewniając darmowe żłobki dla wszystkich dzieci i respektując prawa kobiet w szpitalach miejskich".Trzaskowski obiecuje też pomoc osobom z niepełnosprawnościami i ich opiekunom - przez "darmowy transport przeznaczony specjalnie dla nich, urlopy wytchnieniowe dla opiekunów i indywidualne zajęcia w szkołach dla dzieci". "Powstrzymamy pisowski chaos w szkole - walcząc z negatywnymi skutkami kumulacji roczników i organizując zajęcia dodatkowe dla naszych dzieci" - zapowiada kandydat Koalicji Obywatelskiej. Deklaruje ponadto wprowadzenie "polityki zero tolerancji dla rasizmu i faszyzmu" oraz wspieranie organizacji pozarządowe, które niszczy PiS. "Zapanujemy nad chaosem planistycznym, który funduje nam pisowska ustawa lex deweloper. Będziemy budować tańsze miejskie mieszkania na wynajem" - dodaje Trzaskowski.
Zapewnia, że "to dopiero początek tego", co planuje zrobić dla warszawiaków. fakty.interia.pl
Czy istnieją dziś granice służące przestrzeganiu prawa, zachowania kultury politycznej, szacunku dla społeczeństwa, reguł. Nie, no bo jak tu wyznaczać, zachować granicę skoro nie ma społeczeństwa obywatelskiego i każdy sobie sam rzepkę skrobie. Jak wiadomo, jednym z najważniejszych czynników, które edukują społeczeństwo i kształtują jego poglądy są szkoła, media. Dziś szkoła uczy przede wszystkim szablonowości, wszelka samodzielność, własna inicjatywa zabijane są w samym zarodku. Do głosu dochodzi pokolenie, które życie dzieli już na dwa światy: rzeczywisty oraz wirtualny. Temu pokoleniu zostało wbudowane dążenie do konkurencji i eliminacji najbliższego kolegi w wyścigu do sukcesu. Potrafią już najbliższym podkładać świnie, a w firmach, bankach i korporacjach uczą ich jak oszukać klienta, by kupił produkt czy szeroko pojętą usługę. Prawie codziennie uczą ich jak mówić półprawdę, jak omamić współmieszkańca kraju czyli sąsiada. Szkolą ich spece od tzw. wizerunku medialnego, których to działaniom jesteśmy cały czas poddawani, a szczególnie wyraźnie przy każdych wyborach.
05 08 2018 Huczne obchody urodzin Macierewicza. Pawłowicz – na prezydenta stolicy.
W szczególny sposób dobierając słowa i w bardzo zawoalowanej formie Jarosław Kaczyński mówił o byłym szefie resortu obrony przy okazji 70–tej rocznicy jego urodzin. W sobotę hucznie świętowano ten dzień. Lider Prawa i Sprawiedliwości podczas okolicznościowego przemówienia powiedział: „To jest człowiek, który od najmłodszych lat postawił na Polskę. Antoni od początku postawił na to, że będzie służył ojczyźnie. I to w inny sposób, niż to sobie wtedy ludzie zacni wyobrażali” – powiedział tajemniczo.
Nawiązując do działalności Macierewicza po katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r. Kaczyński stwierdził: „Misja, która z jednej strony była wielkim, niezwykle trudnym, odważnym, zdeterminowanym dążeniem do prawdy, a z drugiej strony była zupełnie fundamentalna”. Oznajmił, że rządzący wówczas politycy PO chcieli, by sprawa smoleńska została zapomniana i „minęła”. Tymczasem, jak podkreślał: „To nie minęło i sprawa stoi po dziś dzień i to właśnie dzięki Antoniemu”.
Mówiąc z uznaniem i podziwem o funkcjach pełnionych przez Macierewicza, szczególnie zaakcentował czas kierowania przez niego resortem obrony narodowej. „Trzeba być niezwykle twardym, asertywnym człowiekiem, żeby rozstawać się z tym całym układem generalsko-pułkownikowskim, który tam funkcjonuje” –  powiedział lider PiS i podkreślił: „Antoni potrafił to robić. Ktoś zapyta, dlaczego nie jest teraz ministrem? Nie mogę w tej chwili o tym mówić” – oświadczył.
W podziwie i komplementach solenizant nie pozostał dłużny prezesowi: „Od prezesa PiS należy się uczyć, umiejętności wychodzenia z każdej opresji zwycięsko. Polska ma zwyciężać, nie przegrywać: zwyciężać! Musimy się uczyć wygrywać nawet w najgorszej sytuacji – przekonywał, po czym jasno zadeklarował co myśli o opozycji: „Nigdy nie dawajmy wrogom prawa głosu, nigdy nie uznawajmy wrogów Polski za równych nam w dyskusji. Oni mają prawa obywatelskie, bezsporne, nigdy im ich nie zabierzemy, ale o niepodległości spierać się będziemy między sobą dla Polski i z Polską na czele”.
Macierewicz gorąco dziękował nie tylko Kaczyńskiemu, ale też Tadeuszowi Rydzykowi i Krystynie Pawłowicz. Tę ostatnią chwalił za ciągoty do rozebrania warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki. „Najwyższy czas ten symbol sowieckiej dominacji nad Polską zlikwidować i postawić w tym miejscu Kolumnę Chwały Wojska Polskiego, bo to się Wojsku Polskiemu należy jak psu zupa” – stwierdził Antoni Macierewicz.
Mówiąc to wiedział co robi, bo w warszawskich strukturach PiS krąży plotka, że partia Jarosława Kaczyńskiego wycofa swoje poparcie dla Patryka Jakiego, ubiegającego się w wyborach samorządowych o fotel prezydenta stolicy. Bardziej zasługuje na to ni mniej, ni więcej tylko … Krystyna Pawłowicz. Źródło: Fakt/naTemat
Jak to się ludzie zmieniają, Macierewicz kiedy był młodym w tym symbolu sowieckiej dominacji nad Polską trenował skoki do wody, i nawet miał dobre wyniki. Od kilkudziesięciu lat trenuje skoki ale do pustego basenu, bo boi się że go agenci wywiadu utopią.
Dziwne historie Antoniego M.
Jako opozycjonista nigdy nie był skazany przez komunistów. Aresztowany z kolegami , wychodził po kilku dniach bez wyroku, zaś koledzy dostawali wyroki skazujące i zostawali za kratkami. Kiedy rozwiązał WSI ujawnił nazwiska agentów, a raport czym prędzej przetłumaczył na rosyjski. Tłumaczem była pracownica rosyjskiej ambasady. Do Smoleńska pojechał pociągiem, w ostatniej chwili, pomimo że był na liście Tupolewa. Ktoś go uprzedził? Jako minister obrony w kilka miesięcy:
Zablokował kontrakt na Caracale.
Zerwał rozmowy na Patrioty.
Sparaliżował centralę wywiadu NATO.
Doprowadził do dymisji najlepszych generałów.Zdemontował najlepsze uczenie wojskowe. A teraz wyszła historia jego niedawnej współpracy z Ubekiem i rosyjskim wywiadem. Ubek ten, znany był już w latach 80, jako donosiciel. 
03 08 2018 Drżenie łydki Andrzeja Dudy.
Jeszcze Andrzejowi Dudzie nie drży ręka przy podpisywaniu niekonstytucyjnych ustaw, ale łydka owszem. Nie jest to może skurcz tej części nogi, bo taki przyjdzie, gdy stanie przed Trybunałem Stanu. Na razie mamy do czynienia z drżeniem łydki, prezydent się boi, demolka sądownictwa nie idzie, jak to sobie jego zwierzchnik prezes PiS zamyślił.
Po zawieszeniu przez Sąd Najwyższy niektórych przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym – m.in. dotyczących przechodzenia sędziów w stan spoczynku – i skierowaniu pytań w ich sprawie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), Kancelaria Prezydenta opublikowała komunikat, w którym stwierdza, iż działanie Sądu Najwyższego „nastąpiło bez prawidłowej podstawy prawnej i nie wywiera skutków wobec Prezydenta RP ani jakiegokolwiek innego organu”.
Ale… Właśnie chodzi o „ale”. Ale zadrżała łydka Dudzie, bo ucieka od odpowiedzialności za komunikat Kancelarii, który nie został podpisany. Poseł Platformy Marcin Kierwiński mniema, że Duda widzi czarno swoją przyszłość, unika dowodów, które przed Trybunałem Stanu by go obciążały: – „Kto przygotował i kto podpisał się pod tym oświadczeniem? To ważne, kto w przyszłości i na podstawie jakich przepisów będzie za to odpowiadał. Jak rozumiem nie podpisał się pod tym PAD? To z obawy przed Trybunałem Stanu? On i tak już na niego czeka”.
Tomasz Lis także uważa, że „Duda całkiem poważnie myśli o Trybunale Stanu i śladu woli nie zostawiać”. Duda ucieka, „to jest krążenie opłotkami” (Tomasz Wołek). Duda liczy na to, że „nie zostawiając śladów zasłoni się odpowiedzialnością zbiorową, czyli żadną” (Marek Borowski). Duda nie ma raczej szans wygrania z sędziami. Ludwik Dorn umieszcza konflikt PiS – sędziowie w opowiastce Fredry „Paweł i Gaweł”. PiS jest demolującym Gawłem, który nie zważa na skutki swoich zachowań – „wolnoć Tomku w swoim domku” – ale spokojny Paweł, jak sędziowie, ma plan utemperowania. U Fredry Paweł mieszkający u góry zalał człowieka demolkę. Sędziowie i tak wygrają, ale jaki koszt poniesie Polska, gdyż pozwoliliśmy na niszczenie kraju? Podłoga się wypaczy, ściany zawilgotnieją, wejdzie w nie grzyb i trzeba będzie skuwać tynki. Zatem czeka nas roboty huk.
Właśnie Gawłowi PiS cieknie na łeb – zakutą pałę autokratyzmu. Komisja Europejska stwierdziła, że decyzja w sprawie pytań prejudycjalnych skierowanych przez polski Sąd Najwyższy należy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pisowcy pyszczą do mikrofonów i kamer, że Sąd Najwyższy nie miał prawa, ale wiaderkami już wybierają wodę, a że rozum u polityków PiS jest w deficycie i przecieka, więc będą bronić się przed potopem durszlakami. I tak się zatopią, aby jednak nie poszli na dno, bo ktoś będzie musiał stanąć przed sądem bądź Trybunałem. Łydki więc im drżą.
Waldemar Mystkowski koduj24.pl
Dziwna ta Polska premiera nie ma jest tylko wynajęty urzędnik przez Naczelnika zaś prezydent jest chłopcem na posyłki. I to ma być demokracja po kaczemu w Ciemnogrodzie.
Konstytucja w Polsce od zawsze była łamana. Dziś szczególnie bo Kaczyński nie pozwala by mu patrzono na ręce i kontrolowano co robi. Zatem konstytucja stała się nic nie znaczącą książką. Ale władza ludowi od czasu do czasu przypomina że coś takiego jest, tylko po to by ją lud przestrzegał. Bowiem naród musi mieć Pana a Pan musi mieć pieniądze. Tak Dojna Zmiana rozumie politykę i zgodnie z taką zasadą postępuje. Kto chce niech się dziwi, lecz lud pije szampana ustami swoich przedstawicieli. Ostania nadzieja w Tusku, który na białym koniu wróci do Polski by stawić czoła rycerzom dojnej zmiany?
Armia urzędników pracująca za pieniądze podatników, nie spełnia założeń powołanych instytucji do stosowania prawa, a wręcz stosuje przepisy dla pozbycia się intruza powołując się na chore, toksyczne przepisy, zapominając o definicji prawa, która kształtuje się według niepodważalnej kolejności; obowiązek, odpowiedzialność, prawo.  Wszak nikt nie nabywa praw nie wywiązując się z obowiązku obwarowanego odpowiedzialnością!
Państwo jest powołane do ochrony i rozwoju społecznego jego obywateli. PRZYWRÓCENIE POCZUCIA SPRAWIEDLIWOŚCI JEST PODSTAWOWYM OBOWIĄZKIEM ORGANÓW PAŃSTWA, BOWIEM BEZ SPRAWIEDLIWOŚCI, BY ODWOŁAĆ SIĘ DO ŚW. AUGUSTYNA „CZYM PAŃSTWO RÓŻNIŁBY SIĘ OD BANDY ZBÓJCÓW” Obecnie potrzebna jest nam zbiorowa mądrość, zbiorowa odwaga, aby nasze państwo natychmiast naprawić, by spełniało swą powinność, Państwa Prawa.
02 08 2018 „Marsz ONR nawiązywał do przemarszów z lat 30. włoskich faszystów i niemieckich nazistów”
– „Na początku pochodu znajdowały się osoby, w tym także jego przewodniczący, ubrane na czarno ze znakami falangi na ramieniu. Opaski miały kształt i sposób noszenia i symbolikę bezpośrednio nawiązującą, w naszej ocenie, do sposobu używania tożsamych elementów ubioru przez członków nazistowskiej organizacji NSDAP, jak i Ochotniczej Milicji Bezpieczeństwa Narodowego, tzw. czarnych koszul – włoskiej organizacji faszystowskiej” – powiedziała szefowa stołecznego Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Ewa Gawor. Tak uzasadniała wczorajszą decyzję warszawskiego ratusza, o czym pisaliśmy w artykule „Urząd miasta Warszawy rozwiązał marsz ONR”. Dodała, że sam sposób ustawienia czoła pochodu i użycia flag nawiązywał do „przemarszów z lat 30. włoskich faszystów i niemieckich nazistów”. – „W zgromadzeniu były także osoby, które miały koszulki z takimi emblematami, jak krzyż celtycki i wznoszono hasło nawołujące do nienawiści: „Raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę”. Na flagach również był znak falangi, mieczyk chrobrego – ewidentnie symbole używane w okresie międzywojennym przez Obóz Wielkiej Polski, organizacji zdelegalizowanej w 1933 roku. Uczestnicy także skandowali hasła szerzące nienawiść, np. „Śmierć wrogom ojczyzny”, więc trudno powiedzieć, że nie naruszone zostały przepisy prawa karnego” – podkreśliła Gawor. Zaznaczyła, że mieczyk chrobrego czy falanga nie są prawnie zakazane, ale używanie ich w kontekście Powstania Warszawskiego jest niegodne.
Dodatkowym elementem, który wpłynął na decyzję o rozwiązaniu marszu, było używanie przez uczestników rac. Gawor podkreśliła, że przedstawiciele miasta zwracali uwagę przewodniczącemu zgromadzenia o naruszeniu prawa. – „Nie zgodził się z naszym stanowiskiem i nie podjął czynności. Uznaliśmy, że zwłaszcza w dniu wczorajszym, kiedy obchodzona była 74. rocznica Powstania Warszawskiego, gdzie ustrój totalitarny doprowadził do II wojny światowej i m.in. Powstania Warszawskiego, nawet jeżeli ktoś idzie pod hasłem „uczcijmy powstańców”, to nie może być takich elementów w naszej ocenie i musimy o tym głośno mówić i zacząć przeciwdziałać” – stwierdziła Gawor. Źródło: gazetaprawna.pl
ONR może rozwijać w pełni swe sztandary wszak to Pierwsza Brygada Kadrowa Kaczyńskiego,jego ulubione diabełki maszerujące z hasłem na ustach my chcemy Boga. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. PiSowi się to podoba, PiS to karmi i się tym żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. Memy na podstronie Foto szopka 
30 07 2018 Polska jest w stanie zimnej wojny domowej.
Na razie są tylko siniaki i oczy zapuchnięte od gazu. Jeszcze nie polała się prawdziwa krew. Ale poleje się, jeśli nie usuniemy Kaczyńskiego z polskiego życia politycznego. Zimna wojna domowa – to chyba najlepsze określenie stanu, w jakim znalazła się Polska pod koniec lipca 2018 r. W zasadzie nie mamy już do czynienia z normalną grą polityczną, w której opozycja rywalizuje z partią rządzącą według reguł akceptowanych przez obie strony. Dziś już nie obowiązują żadne reguły – opozycja parlamentarna jest kneblowana, karana grzywnami i straszona procesami, a pozaparlamentarna zatrzymywana, rewidowana, stawiana przed sądem, ostatnio nawet bita i traktowana gazem łzawiącym. To nie jest stan, który można by uznać za normalny i akceptowalny w jakimkolwiek demokratycznym państwie prawa. To raczej standard turecki czy putinowski.
W roku 2018 ostatecznie zaprzepaszczone zostały efekty wysiłków tych wszystkich, którzy zabiegali, by po 1989 r. odmienić wizerunek policji i uwolnić go od balastu wspomnień z epoki komunistycznej. By przeciętny Polak mógł zacząć postrzegać funkcjonariusza jako swojego sojusznika, a nie prześladowcę i wroga. W czwartek na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie słychać już było skandowanie „ZOMO!”. Łatwo się domyślić, co będzie dalej. Na kolejnych demonstracjach tłum będzie się odnosić do policjantów z coraz większą wrogością, a oni będą reagować coraz większą brutalnością i agresją. Coraz więcej osób będą zatrzymywać, coraz więcej aktów oskarżenia kierować do sądów. Na czwartkowej demonstracji nie mieli przy sobie pałek. Na następnej pewnie będą już je mieli. Obie strony będą się siebie nawzajem coraz bardziej bać. Nie trzeba być prorokiem, by przewidzieć, jak to się skończy.
Od samego początku lat 90. XX wieku kariera prezesa najpierw PC, a potem PiS opierała się na wskazywaniu rzekomych groźnych wrogów w łonie społeczeństwa, których należy się bać. Najpierw była to „uwłaszczona nomenklatura” i postkomuniści oraz ich rzekomi postsolidarnościowi sojusznicy, potem niezlustrowani agenci SB, jeszcze później WSI, „pożyteczni idioci” idący na pasku Berlina, „warszawka”, okrągłostołowe elity, monetaryści i liberałowie, prawnicza kasta, działacze organizacji pozarządowych, dziennikarze rzekomo niemieckich mediów – i tak dalej. Tę listę wrogów zagrażających narodowi można by ciągnąć niemal w nieskończoność. Blisko trzy dekady cynicznego i celowego szczucia nas na siebie nawzajem doprowadziły Polskę do stanu zimnej wojny domowej. Byle iskra wystarczy dziś, by stan ten przekształcił się w wojnę gorącą. Autor Wojciech Maziarski koduj24.pl
Obecnie w Polsce mamy podobną sytuację jak w grudniu 1981 roku, jeszcze bez rozlewu krwi ale wkrótce może do tego dojść, bowiem Demon Wojny opanował Kaczyńskiego i Macierewicza. Nie udało im się w 1981 roku doprowadzić do wybuchu wojny domowej bo wuj Kaczyńskiego gen. Jaruzelski nie dał się omamić. Czekali cierpliwie długie lata i dziś są bardzo blisko by zrealizować swe marzenia. Jak długo jeszcze Kaczyński będzie siał nienawiść, prowokował do bójek, ba wojny domowej?
Kaczyński po długo oczekiwanym zwycięstwie założył maskę odnowiciela i obiecuje narodowi że miniony okres błędów i wypaczeń już się nie powtórzy. Znaczy się Kaczyński jest taki sam ale nie ten sam. Jarosław Polskę zbaw a przecież to co mamy to też zasługa braci Kaczyńskich. W czasie obrad okrągłego stołu bliźniacy Jaruzelskiego, Kiszczaka po nogach całowali a dziś to wielcy opozycjoniści
Policjant też może być człowiekiem!? No tak tylko co robić jak władza po obu stronach barykady wysyła swoich prowokatorów. Ich jest bardzo łatwo rozpoznać, bo to oni stają na czele i są najbardziej agresywni. Jak ich wyeliminować, dać kopa i wyrzucić przed szereg. Czasami warto być głuchym i ślepym ale gdy ktoś pluje mi w twarz trudno jest zachować spokój. To nie policja powinna być atakowana a politycy którzy podzieli się na walczące ze sobą gangi tworząc zorganizowaną przestępczość.
Dziwna ta Polska premiera nie ma jest tylko wynajęty urzędnik przez Naczelnika zaś prezydent jest jego chłopcem na posyłki. I to ma być demokracja po kaczemu w Ciemnogrodzie. Kaczyński gorliwie walczy z demonami, których istnienia nie udowodniono, w każdym razie w sposób niebudzący wątpliwości ? Czy Kaczyński da radę zrobić czystkę na najwyższych stanowiskach państwowych? Wątpię bo to jest porywanie się z motyką na słońce. Przecież gdzie spojrzy to rodzina która od wieków stanowiska okupuje. Zatem hop siup! No i od nowa Polska...Ludowa. Ileż to już razy ta Pospolita Rzecz podejmowała walkę z tym samym od wielu, wielu dziesięcioleci wrogiem i zawsze z marnym skutkiem. Wpierw walczono z kolesiostwem by wnet likwidować kumplostwo jednak zaraz kumoterstwo się pojawiło które to bardzo szybko w kliki się przeobraziło. Długo jednak kliki nie wytrwały zaraz dać miejsce koneksją i koligacją musiały które to jednak przed nepotyzmem wnet skapitulowały.
Zauważyłem rzecz jedną dla sprawowania władzy i jej nieudolności nieobnażania jest konieczny wróg, wróg śmiertelny wyimaginowany. Wpierw walczono z reakcją później z ekstremą by Bolekniczym Don Kichot z komuną do dziś bój toczył. Dziś komuna dla władzy to sojusznik więc innego wroga dano by kilka osób władzę trzymało.
27 07 2018 „Prawdy objawione” Jarosława Kaczyńskiego, czyli „wywiad” prezesa dla TVP.
W czasie, kiedy przed Pałacem Prezydenckim zbierali się ludzie, aby zaprotestować przeciw pisowskim ustawom o sądach, lider tej partii wygłaszał w „Wiadomościach” TVP, a potem w TVP Info coś w rodzaju wykładu. Trudno to bowiem nazwać wywiadem, bo prezenter Michał Adamczyk zadawał pytania, które bardziej przypominały podpowiedzi.
Jarosław #Kaczyński: chcemy, żeby Polska w niedługim czasie stała się krajem, gdzie nie ma nędzy #wieszwiecej #GośćWiadomości 
W zamierzeniu propagandystów PiS miał też pewnie „przykryć” protesty przeciw zawetowaniu przez Dudę ustaw m.in. o SN. Być może chodziło też o inne sprawy, na które na Twitterze zwrócił uwagę jeden z internautów: – „Okazali go ciemnemu ludowi, bo lud zaczął szemrać. Ubój rytualny, obsiadający spółki mieli nie kandydować w wyborach, ale jednak będą, 3 lata i kilka podtopionych mieszkań… Może widok stwórcy dobrej zmiany ukoi”.
A może wreszcie trzeba było ludowi pokazać, że lider PiS wciąż czuwa, wbrew pojawiającym się wcześniej zdjęciom schorowanego Kaczyńskiego.
A oto kilka cytatów z Jarosława Kaczyńskiego. „Sędziowie akomodowali się do nowej rzeczywistości poprzez przyjęcie ideologii liberalnej”. „Ustawa o IPN to bardzo poważny polski sukces”. A ten szczególnie może rozśmieszyć: – „To my zabiegamy o to, żeby sądy nie były upolitycznione, żeby były obiektywne” Niestety, przy tym cytacie już odchodzi ochota do śmiechu. – „Wielu Polaków postrzega obraz naszego kraju nie w ten sposób, że się rozglądają wokół siebie, ale oglądają różne telewizje, niekoniecznie tę, w której jesteśmy. A te telewizje, szczególnie jedna, bardzo zmienia ten obraz i buduje coś, co jest kontrfaktyczne” – powiedział Kaczyński. Jak zwykle, zastosował swoją ulubioną metodę niedopowiedzenia, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, że chodziło mu o TVN. – „Prezes atakujący jedną z niezależnych prywatnych stacji telewizyjnych, która pokazuje protesty przeciwko decyzjom władzy, pokazuje że marzenie Jarosława Kaczyńskiego jest wciąż aktualne: Polska będzie jak Turcja” – skomentował Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”.
Okazało się także, że szeregowy poseł już wie, co czeka posła PO Stanisława Gawłowskiego. – „Zaraz po wakacjach będzie miał kolejne zarzuty, bo sądzę, że Sejm uchyli immunitet także w innych sprawach” – stwierdził prezes PiS. Dla porządku tylko przypomnijmy, że Kaczyński nie pełni żadnej oficjalnej funkcji, poza liderowaniem swojej partii. – „Naczelnik Państwa JK zirytowany na wyjście posła Gawłowskiego z aresztu ogłosił, że będzie on miał nowe zarzuty we wrześniu. Jeśli ktoś miał wątpliwości co do politycznego wymiaru całej sprawy, to właśnie zostały rozwiane. Dziękuję panie Prezesie” – skomentował na Twitterze obrońca Gawłowskiego Roman Giertych.
Nasuwa się pytanie – jak sobie ciemny lud poradzi z określeniami używanymi przez Kaczyńskiego, na przykład „dyfamacja”, „kontrfaktyczne” czy „akomodacja”? Źródło: TVP Info, Twitter
Kaczyński już zapomniał, że to on z bratem tworzyli Polskę jaką dziś mamy. W oparach alkoholu dymie cygar i zapachu kawioru wpierw w pałacu Mostowskich, później w Magdalence rodziła się zdeformowana demokracja w Polsce. W 1989 roku Okrągłostołowi przejęli władzę a nie mając żadnego doświadczenia zaczęli kraść w imię demokracji, partii i Boga bo to było wspólne odziedziczone po komunistach. Znaczy się niczyje, taki niespodziewany spadek. Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Dlatego afera goni aferę.
Siedem grzechów głównych Kaczyńskiego:
1. pycha, bo "nieważne, jak jest, ale to JA mam rację, to JA wiem lepiej";
2.chciwość, bo "pycha i wiara w swoją nieomylność pchają go w stronę rządów absolutnych";
3.nieczystość - tu chodzi o intencje - przed wyborami "staje się obrońcą rolników";
4.zazdrość - zazdrości absolutnej władzy Viktorowi Orbánowi;
5.łakomstwo, bo "dziś chce władzy, potem zechce zawładnąć naszymi sumieniami";
6.gniew, bo "nie ma zdolności kompromisu, a na krytykę odpowiada gniewem";
7.zaniechanie duchowe lub lenistwo - bo nie wie, że nie można w UE podejmować działań przeciwko czemuś, co jeszcze nie miało miejsca
Czasami mam wrażenie, że prezes PiS postępuje w myśl zasady im gorzej dla kraju, tym lepiej dla PiSu. 
26 07 2018 Ukryty pomysł Kaczyńskiego.
Trzeba wesprzeć ukryty pomysł Kaczyńskiego, jakim jest Beata Szydło - ale też deklaracje majątkowe i abolicję dla sędziów, i okazać pomoc dla Zbigniewa Ziobry.
Najpierw o Ziobrze, przyszłym szefie Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli Z. Ziobro zostanie szefem partii, prędzej czy później zostanie premierem Polski. Niestety, nie ma szans na prezydenturę. Kandydatem PiS na prezydenta RP będzie kobieta. I tylko w ten sposób uratuje się Prawo i Sprawiedliwość przed definitywnym upadkiem. Solidarność kobieca jest ogromna, a Beata Szydło może zyskać rekordową liczbę głosów.
Bez odzyskania wiary w wymiar sprawiedliwości, Polska się nie podniesie. Lewa gotówka demoralizuje i demoralizować będzie, stąd pomysł abolicji dla sędziów i przestępców gospodarczych, jeśli oddadzą sporą część swoich pieniędzy. Należy pamiętać, że środowisko to pragnie zemsty, i nie odpuści (pamiętamy wyrok na Kamińskiego), więc jeśli nie zostanie ukarane, oczyszczone, to prędzej czy później wezmą się za znienawidzonych przez siebie przedstawicieli PiS: Zbigniewa Ziobrę, Beatę Szydło, A. Macierewicza i M. Morawieckiego.
Beata Szydło zostanie prezydentem Polski
Beata Szydło to spokojna, zrównoważona kobieta. Nie atakowała, tylko odpierała ataki. Nie oszukujmy się, ale Andrzej Duda pogrąża się coraz bardziej. Co ważne – kobiety zagłosują na „Matkę Polkę”, która woli dawać 500+ od politycznego wojowania. Mężczyźni nie zdają sobie sprawę, czym jest „solidarność jajników”. Może to brzmi brzydko, ale sprawy należy nazwać po imieniu. Solidarność kobieca jest tak ogromna, że na B. Szydło zagłosują feministki, działaczki lewicowe, i wiele zwolenniczek Komitetu Obrony Degrengolady, a nie tylko patriotyczny elektorat PiS.
Jarosław Kaczyński, któremu miałem zaszczyt uścisnąć w marcu 2010 r. rękę, (trzy tygodnie przed dramatem w Smoleńsku), jest wybitnym strategiem. Wie, że pozwalając rządzić Polską Mateuszowi Morawieckiemu, pozwala mu się „wypalić” i spalić. Ludzie, których gromadzi Morawiecki, nie podobają się wyborcom PiS, którzy na to, co wyrabia obecny rząd, patrzą w osłupieniu. Przecież M. Morawiecki nigdy nie został demokratycznie wybrany. Ne jest posłem, ani nawet radnym w gminie. Niestety, pomimo wielu pozytywów płynących z rządów, de facto POPiS, M. Morawiecki, człowiek bez zaplecza politycznego, realizuję politykę, która promuje Ukraińców, a wypycha z Polski młodych ludzi. Tego Polacy mu nie wybaczą.
Twierdzenie, że w Polsce jest praca, jest dobre dla młodych ludzi – zwolenników Korwina. Tymczasem z korwinizmu się wyrasta, gdy za ciężką pracę otrzymuje się 2000 zł netto. Za to nie zbuduje się domu, ani nie utrzyma rodziny w mieście. Dlatego ludzie wciąż emigrują z Polski. Ludzie są niezadowoleni, ale Beata Szydło jakoś bardziej odpowiadała na ich potrzeby. 
Kaczyński po prostu pozwala wypalić się obecnej koalicji POPiS. Jego tajnym planem jest Beata Szydło, kobieta, która sprawdziła się na stanowisku premiera. Obywatele RP i inni polityczni degeneraci skarżący się na Polskę za granicą, pokazują, jak głębokie polityczne dno reprezentują. Dlatego też ich demonstracje przypominają wybiegi z pawianami w zoo. J. Kaczyński wie, że nie trzeba się nimi przejmować. Oni tylko pomagają wygrać PiS, nie zdając sobie z tego sprawy, pomogą również Beacie Szydło.
Myślę też, że choroba J. Kaczyńskiego, owszem, jest prawdziwa, ale hola, hola! J. Kaczyński i jego najbliższe otoczenie, do którego nie ma dostępu przeciętny, niewyróżniający się poseł, musi obserwować, kto nie może się doczekać, aż szef odejdzie w zaświaty (niedoczekanie!). Dlatego sądzę, że J. Kaczyński pożyje jeszcze bardzo długo, czego mu serdecznie życzę. Poczekamy zobaczymy, ale wiem na pewno, że postać Beaty Szydło wróci z podwójną siłą. A Zbyszek Ziobro? Będzie świetnym Premierem III RP. Zasłużenie. Źródło:niepoprawni.pl
18 07 2018 „Celem tego teatru jest przykrycie afer PiS”
Tak swoje przesłuchanie przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold określił były minister finansów w rządzie PO-PSL Jan Rostowski. – „Obóz rządzący chce ukryć straty, które ludzie teraz ponoszą na skutek upadających SKOK-ów, GetBacku, wyprowadzeniu 500 mln zł w aferze „łasiczkowej”, skandalicznych nagród dla ministrów. Oni to wszystko chcą przykryć” – powiedział Rostowski.
Przesłuchanie byłego ministra obfitowało w utarczki słowne. Rostowski stwierdził, że za rządów PO-PSL „była jedna taka afera – bardzo szokująca, dzisiaj, jak wiemy. Za waszych rządów są znacznie bardziej szokujące afery, pięciokrotnie bardziej szokujące”. Na te słowa Rostowskiego zareagował wiceszef komisji Jarosław Krajewski z PiS: – „To jest nieprawda, więc proszę nie wprowadzać w błąd”. – „To jest prawda i nie wprowadzam w błąd” – odparł Rostowski.
Padały też kuriozalne pytania ze strony posłów PiS. Bartosz Kownacki, kiedyś zastępca Antoniego Macierewicza, zapytał Rostowskiego: – „Czy był Pan w Petersburgu?”. Były minister finansów odpowiedział, że był. I tu padło kolejne zdumiewające pytanie: – „Czy był tam wtedy Prezydent Putin?”. To nie teatr, a kabaret w wykonaniu posłów PiS. Źródło: gazeta.pl
Żarty sobie z narodu robią licytując się na afery. A co z aferą podsłuchową po której Tusk musiał ewakuować się do Brukseli?  Rostowski przyjechał z Londynu przez Moskwę do Polski goły i wesoły z majątkiem który mieścił się w walizeczce, a po 8 latach urzędowania wyjedzie z majątkiem wartym jedni mówią ponad 20 mln złotych inni twierdzą, że tego jest ponad 40 mln.
A oto kilka epizodów z życia hrabiego von Rostowskiego: Rekomendowany Tuskowi przez Jan Bieleckiego jako profesor, później okazało się że to tylko nauczyciel akademicki. Przed przyjazdem do Polski doradzał w makroekonomii premierowi Putinowi. Czyżby tylko przypadkowa zbieżność z Rokossowskim! Pomagał ministrowi Januszowi Lewandowskiemu w przygotowaniu prywatyzacji NFI i Leszkowi Balcerowiczowi w prywatyzacji polskich banków.
W ramach Programu Powszechnej Prywatyzacji w 1995 r. powstało 15 NFI, do których weszło 512 spółek skarbu państwa. Kontrola efektów działania NFI przeprowadzona przez NIK wykazała, że główne korzyści z programu uzyskały firmy zarządzające majątkiem. Natomiast prywatyzacja polskich banków doprowadziła do przejęcia ich w ponad 80 proc. przez zagraniczne banki komercyjne, które dziś de facto mają władzę nad polską gospodarką. Przynależność ministra Rostowskiego do grupy Bilderberg sprawia, że polityka finansowa w jego wykonaniu nie mogła być polityką suwerennego państwa. Siłą rzeczy musiała być wkomponowana w strategiczne cele grupy Bilderberg w celu stworzenia Nowego Światowego Ładu i Jednego Światowego Rządu. Należałoby dziś zadać sobie pytanie o lojalność wobec państwa polskiego, byłego ministra finansów i czy jego polityka finansowa była w interesie polskich obywateli. Zatem jeszcze raz zadaję pytanie jakie ma dziś zadanie do wypełnienia Rostowski w Polsce, przecież pieniędzy mu nie brakuje?
Rozmowa Sikorskiego z Rostowskim
- Panie hrabio a mówiłem żeby dawać napiwki.
- A skąd mogłem wiedzieć, że kelnerzy są tacy mściwi i obrażą się za: Jurz ić stont.

18 07 2018 Słyszeliście o zatrzymaniu Rosjanki szpiegującej USA? Jeden z wątków w jej sprawie ma prowadzić... do Macierewicza.
Wydawać by się mogło, że afera szpiegowska w USA polską opinię publiczną interesuje mniej więcej tak samo, jak najnowsza książka Toma Clancy'ego. Gdy jednak były szef MON Tomasz Siemoniak włącza do tej fabuły innego byłego szefa MON Antoniego Macierewicza, intryga staje się o wiele ciekawsza. "Macierewicz działa na rzecz Rosji" – od takich postów aż roi się w sieci, internauci na wyrywki piszą o rzekomo agenturalnej działalności byłego szefa MON, który w ciągu dwóch lat rządu doprowadził polską armię na skraj katastrofy. Nie ma nowoczesnego sprzętu, odwoływane są kolejne przetargi na zakup broni, a z wojska wydalono przeszło połowę wyższych dowódców.  Ci, którzy wysuwają tak poważne podejrzenia wobec wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości twierdzą, że właśnie dostali nowe argumenty. Miały ich dostarczyć wydarzenia ostatnich dni w Stanach Zjednoczonych. O co chodzi?
W USA aresztowano rosyjskiego szpiega. To 29-letnia Rosjanka, która zdaniem amerykańskich mediów miała się spotykać z kongresmenem Dana Rohrabacherem. Tym samym, z którym kilkukrotnie spotykał się były szef MON Antoni Macierewicz.
Tomasz Siemoniak na Twitterze otwarcie pyta, czy przypadkiem utrzymywanie kontaktów z Rohrabacherem przez Macierewicza nie było bezpośrednim i jedynie prawdziwym powodem, dla którego wiceszef PiS nagle został zdymisjonowany z MON. Warto przy tym przypomnieć, że wątek dziwnych związków Macierewicza z rosyjskimi służbami został też naświetlony przez Tomasza Piątka w książce "Macierewicz i jego tajemnice". "Prędzej czy później amerykańskie śledztwo dotrze i do powiązań wiceprezesa PiS" – prorokuje teraz Siemoniak.  Źródło natemat.pl
Dziwne historie Antoniego M.
Jako opozycjonista nigdy nie był skazany przez komunistów. Aresztowany z kolegami , wychodził po kilku dniach bez wyroku, zaś koledzy dostawali wyroki skazujące i zostawali za kratkami. Kiedy rozwiązał WSI ujawnił nazwiska agentów, a raport czym prędzej przetłumaczył na rosyjski. Tłumaczem była pracownica rosyjskiej ambasady. Do Smoleńska pojechał pociągiem, w ostatniej chwili, pomimo że był na liście Tupolewa. Ktoś go uprzedził? Jako minister obrony w kilka miesięcy: 
Zablokował kontrakt na Caracale.
Zerwał rozmowy na Patrioty.
Sparaliżował centralę wywiadu NATO.
Doprowadził do dymisji najlepszych generałów.
Zdemontował najlepsze uczenie wojskowe. A teraz wyszła historia jego niedawnej współpracy z Ubekiem i rosyjskim wywiadem. Ubek ten, znany był już w latach 80, jako donosiciel. 
Coś mnie się wydaje, że Macierewicz zamiast modernizować polską armię, dozbrajał armię izraelską, która atakuje swoich sąsiadów najnowocześniejsza bronią na świcie. Polska armia po przejściu w formę "zawodową", stała się wielkim biurem dla wojskowych. Polski żołnierz, musi sam o wszystko się starać, od prowiantu po umundurowanie, ba bywa tak że zamiast z karabinami ćwiczą z patykami, na dodatek w tenisówkach, bo butów w magazynie zabrakło! Cały budżet MON przejada amerykańska brygada pancerna stacjonująca w Polsce. Macierewicz na spotkaniu 13 05 2018 r w Sulejowie ogłosił, wszem i wobec, że polska armia jest pod względem siły TRZECIĄ ARMIĄ W EUROPIE! Po czym wpadł w amok samozachwytu i samouwielbienia, i gdzieś w obłokach zaczął bujać. Słomiany czołg, słomiany okręt, słomiany helikopter i żołnierz z drewnianym karabinem zasuwający na pieszo tak wygląda polska armia po modernizacji Macierewicza. 
Memy na podstronie Śmieszne zdjęcia
15 07 2018 Ksiądz Piotr Skarga, premier Mateusz Samochwała i znikające bożyszcze elektromobilności.
Polska nigdy nie narzekała na brak świetnych mówców. Piotr Skarga, Edward Gierek, Donald Tusk. Obecnie na drugie miejsce po Piotrze Skardze wybija się Mateusz Pochwała. Premier Pochwała jest b. religijny. Główne miejsce w jego panteonie nowych bożyszcz obok pięknej bogini Innowacyjność zajmuje bóstwo o magicznej nazwie Elektromobilność.
W listopadzie 2017 r. Premier mówił tak: „ Dlatego stawiamy na takie branże jak elektromobilność, drony, gospodarkę współdzielenia, fintechy, pojazdy autonomiczne. Pojawiła się szansa pierwsza od wielu dekad i nie możemy jej zmarnować. Musimy postawić na innowacyjność, tak żebyśmy za kilkanaście lat, w perspektywie 2030 roku byli jednym z krajów wytyczających trendy w rozwoju nowych technologii”.
To tylko introdukcja apoteozy zamierzonego miejsca Polski na arenie gospodarki światowej. W dalszej części mowy premiera i w innych mowach długich jak te fidelowe, nasz premier rozpościerał i do dziś rozpościera takie wizje, że tkliwym słuchaczom może w głowie się zakręcić. Poddając się oddziaływaniu słów Mateusza Pochwały Polak lewituje, rośnie w siłę i marzy dostatniej. Oczyma wyobraźni widzimy potęgę polskiej elektromobilności, glob opleciony trasami polskich dronów, planety układu słonecznego penetrowane przez polskie pojazdy pozaziemskie. Ulice światowych metropolii przecinane trajektoriami pojazdów bez kierowców, pojazdów autonomicznych. Rynek globalny elektrycznych samochodów dominują polskie marki: „Jagiellończyk”, „Dwa narody”, „Chrobry”, „Lechita” i Super-dron napędzany mruganiem oczu „Pomożecie?”. Szefowie Volkswagena, Mercedesa i SUV Audi popełniają widowiskowe samobójstwa skacząc z wieżowców w Dubaju a szefa Renault hostessa znajduje w hotelowej wannie na Krymie nie zdradzającego oznak wiary w przemówienia premiera Mateusza Pochwały. Aż zwykły szary człowiek w każdym z nas nie chce się przebudzać, przedłuża wiece, wszyscy zadają pytania premierowi, byle tylko chwile państwa zrównoważonej wizji trwały dłużej. Trwaj chwilo słownych podbojów – zdają się mówić oczy premiera...
A jak jest po przebudzeniu?
Ano raz tak, raz siak a ogólnie bańki wielobarwne pękają... I banki się instalują w kraju. Nie podejmuje się działań prowadzących do odbudowy klasy średniej, nie obniża podatków, składek ZUS dla średnich firm ani kwot wolnych. Jedynie ułatwia się babciom sprzedaż owoców bez płacenia ZUS-u. I dotuje państwowo wizyjne projekty i zaprzyjaźnione, wygłodniałe banki.
Sztandarowa opcja premiera Mateusza Pochwały to elektromobilność. Największe nadzieje pokładał premier w chińskim gigancie CATL, Contemporary Amperex Technology, chińskim producencie baterii do samochodów elektrycznych, który rozważał Polskę jako jedną z trzech potencjalnych lokalizacji swojej pierwszej zagranicznej giga-fabryki. Niestety, wczoraj obiegła polskie portale, a przedwczoraj niemieckie wiadomość, że fabrykę postawią Chińczycy w Niemczech. Niemcy w zasadzie wiedzieli o wygranym pojedynku z Polską już miesiąc, dwa temu.Dwa i pół roku temu premier grzmiał, że czas skończyć z Polską jako miejscem na dziesiątki tanich montowni. I co? Pstro... Rośniemy w siłę dotując montownie.
Dwa lata temu premier rzekł był: „Za 10 lat po Polsce ma jeździć milion elektrycznych aut”.
Oddajmy głos magazynowi Forbes: Dlatego większe szanse na realizację ma druga część programu [Morawieckiego]. Projekt e-Bus ma polegać na wsparciu polskiego przemysłu motoryzacyjnego, który już odnosi wielkie sukcesy eksportowe. - Celem e-Bus jest stworzenie polskiego autobusu elektrycznego – mówi Jadwiga Emilewicz. Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR mówi tak: „- Jeśli chodzi o auta indywidualne to jestem sceptyczny, ale jeśli chodzi o autobusy, to absolutnie tutaj jest największa szansa na sukces - mówi Furgalski i wskazuje chociażby na firmę Solaris, która od trzech lat produkuje autobusy elektryczne”. Wszystko pięknie, ładnie. No, jest pewien mały szkopuł, szkopuł być może nie ważny w wizjach, lecz ważny w realności. Otóż 3 lipca 2018 r. Solaris został sprzedany hiszpańskiej firmie CAF. Po rezygnacji chińskiego CATL z budowy gigafabryki w Polsce i po sprzedaży firmy Solaris sypią się kolejne filary ekscytującej, elektrycznej, elektryzującej wizji. Ale słucha się tych wizji dobrze. Może o to właśnie chodzi.
Kiedyś nazwałem naszego premiera lekko ironicznie i złośliwie mianem „Pan samochodzik”. Było to w tekście dotyczącym posunięć premiera względem Mercedesa i banków. Wtedy wizja elektryzująca Polski elektromobilnej była jeszcze błyszcząca, nieuszkodzona. Dzisiaj po sypaniu się opowieści elektromobilnych nie pozostaje nic innego jak zacytować ze strony Młodego Technika następujący fragment nawiązujący do słów premiera Mateusza Wizji Pochwały o jego marzeniach, by Polska była potęgą w produkcji samochodów autonomicznych: „Jednym z głównych bohaterów nakręconego w drugiej połowie lat 80. filmu „Pan Samochodzik i praskie tajemnice” był niezwykły pojazd, jakim poruszał się słynny muzealnik, pan Tomasz. W kulminacyjnych momentach fabuły samochód sam, bez pasażerów, rusza z praskiej Starówki, dostojnie włącza się do ruchu, zdążając na pomoc znajdującemu się w tarapatach właścicielowi, a po drodze przyjmuje jeszcze mandat, prosząc robotycznym głosem czechosłowackiego milicjanta, by włożył mu go za wycieraczkę...”
I tu, proszę państwa, właśnie jesteśmy. Obudzimy się w windzie stojącej w piwnicy z mandatem wetkniętym w nie otwierające się drzwi. Czeski film, nikt nic nie wie. Ale jest przyjemnie. Ale jest jarająca wizja... I fotografie minister Emilewicz z dalekiego kraju... I nikt nie chce wierzyć, że nastanie chwila, gdy przyjdzie się obudzić. Po wizjach – choćby potop. Nie zrównoważony. Jedno jest pewne: od skargi blisko jest do realności, od ciągłej pochwały zaś niedaleko do potopu. Źródło: niepoprawni.pl/blog/wawel24/
Mateusz Morawiecki wciąż roztacza piękne wizje. np. miliona elektrycznych samochodów. Potem jednak dowiadujemy się, że by ktoś zechciał je kupować, trzeba będzie dopłacić mu 25 tysięcy złotych z podatków nałożonych na ogół kierowców w cenie benzyny. Poza tym, nie mamy wystarczającej ilości prądu elektrycznego do ich zasilania. A to cytat z Gomułki:  Gdybyśmy mieli blachy, to byśmy produkowali konserwy. Ale nie mamy mięsa.
13 07 2018 Z namiotu na placu Zamkowym: Nie czekając na przybycie głowy państwa marszałek Marek Kuchciński stuknął laską marszałkowską w podłogę, otwierając tym samym obrady Zgromadzenia Narodowego, zorganizowane z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości i 550-lecia polskiego parlamentaryzmu.
Rozległ się hymn państwowy, a po chwili – gdy Kuchciński zaczął mówić, kogo wyznacza na sekretarzy Zgromadzenia – rozległy się oklaski i wszyscy znów wstali. To dlatego, że dopiero wtedy na posiedzenie wszedł prezydent Andrzej Duda.
W Zgromadzeniu Narodowym PiS nie wzięli udziału posłowie i senatorowie PO. Po odśpiewaniu hymnu narodowego obrady opuścili ostentacyjnie posłowie Nowoczesnej i PSL.  Jak mówił w Poranku Radia TOK FM Tomasz Siemoniak, „dla uczciwych posłów i senatorów tam po prostu nie ma miejsca. To sytuacja jakby podpalacze organizowali święto straży pożarnej. Parlamentaryzm to nie tylko budynek, nie tylko marszałek przechadzający się ze strażnikami po budynku. Ale parlamentaryzm to przestrzeń do debaty, prawa opozycji. A to wszystko się załamało i twarzami tego są panowie Kuchciński i Karczewski. W związku z tym, świętowanie rocznicy polskiego parlamentaryzmu jest kompletnym nieporozumieniem i obłudą”
Same za siebie mówią zdjęcia z pl. Zamkowego. Plastycznie pokazują, jak Polska jest podzielona w dniu obchodów 550-lecia parlamentaryzmu. Jak w soczewce widać to właśnie w tym miejscu. Wokół rozstawiono barierki, niczym granicę, która wyznacza podział na „Rządzących” i rządzonych. Kompletnie pustego placu, na który latem uwielbiają przychodzić tysiące warszawiaków, pilnuje policja. Wstęp wzbroniony. Na zdjęciach są tylko członkowie Zgromadzenia Narodowego, którzy biorą udział w uroczystościach. Źródło koduj24.pl
Z okazji 550–lecia parlamentaryzmu ulica przypomniała Stanisławowi Piotrowiczowi jego miejsce w historii. Nieco „pod górkę” było dziś Stanisławowi Piotrowiczowi w drodze na rocznicowe Zgromadzenie Narodowe. Twarz „reformy sądowniczej,” prokurator czasów PRL, spotkał się na ulicy z gwizdami i okrzykami „Precz z komuną!”.
Fajne to świętu Zgromadzenie Narodowe odgrodzone od niezadowolonego demonstrującego narodu. A w środku namiotu samozachwytowi i samouwielbieniu nie był końca. Ba zadało się że trwa konkurs na najlepsza pieśń pochwalną i dziękczynną.
Piękna nasza Polska cała. Od Władysława do Jarosława!?
Zapomniano w zażartej walce o władzę i pieniądze że: Polska nie dzieli się na PO i PiS.
Opozycja nie dzieli się na PO i Nowoczesną.
Racja nie dzieli się na Waszą i Naszą
.Nie ma już podziału na ZOMO i Solidarność.
Podział na Gestapo i AK też niczego dziś nie wyjaśni.
Dietetyczni cykliści z energią OZE nie zniszczą narodowych wartości.
Gazeta Polska czy Gazeta Wyborcza nie wyczerpują Twojego wyboru.
A Obóz Patriotyczny czy Zdrady Narodowej co najwyżej politycznego łobuza urodzi.
Polacy lepszego i gorszego sortu łączcie się …

Z Domu Dziennikarza przy ul. Foksal:
– „Nie możemy być z tymi, którzy łamią prawo, Konstytucję. Nie zgadzamy się i nigdy się nie zgodzimy na to, że nasz kraj, tak jak cały parlament, jest dzielony przez prezydenta Andrzeja Dudę, marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Jesteśmy tu z ludźmi, którzy szanują wolność, wolności obywatelskie, prawo” – mówił lider PO na spotkaniu z okazji 550-lecia polskiego parlamentaryzmu. Schetyna dodał, że opozycja nie zgadza się na „Sejm niemy”, na to, by ci, którzy „chcą kneblować opozycję, osiągnęli sukces”. – „Nie pozwolimy by polski parlament miał twarz Mazurek i Terleckiego”– powiedział Schetyna.
W spotkaniu uczestniczył były prezydent Bronisław Komorowski, który nawiązał do namiotu, w którym PiS zwołał Zgromadzenie Narodowe. – „Do rangi symbolu urasta już nie tylko ten namiot, aczkolwiek fakt jest faktem – lepiej zawsze celebrować święta tradycji parlamentaryzmu w solidnym budynku, a nie w namiocie tymczasowym. Dziś parlament sam ustawia się w roli wiernego wykonawcy, służalczego wykonawcy decyzji zapadających zupełnie gdzie indziej” – stwierdził Komorowski.
Były minister spraw zagranicznych i były marszałek Sejmu Radosław Sikorski, żartował, że o ile zaproszenia od marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego przychodzą zwykle „dwa dni po wydarzeniu”, to tym razem przyszło „dwa dni przed wydarzeniem”. – „Zastanawiam się, dlaczego oni nas tam chcieli dzisiaj? Bo przecież nie dla przyjemności oglądania naszych „zdradzieckich mord”. Podejrzewam, że chcieli nas tam widzieć po to, żeby uzyskać poczucie, że mimo wszystkiego, co robią, jest OK, że te zmiany się utrzęsą, że jednego dnia mogą nas wykluczać z obrad, a drugiego dnia będziemy świętować, że to po prostu taka nowa norma. Dlatego chciałbym kolegom z PiS-u powiedzieć: nie jest OK. To się nie utrzęsie, tak być nie może, nie mogłem tam być i my nie chcieliśmy tam być, bo nas cywilizacyjnie ciągnięcie na Wschód, ku samodzierżawiu” – przekonywał Sikorski.
Zebrani przyjęli uchwałę, w której zaapelowano do „wszystkich obywateli i obywatelek RP o wspólne zatrzymanie łamania konstytucji i niszczenia w Polsce demokracji”. – „Wzywamy wszystkich Polaków i Polki do udziału w nadchodzących wyborach samorządowych, europejskich, parlamentarnych i prezydenckich. Wzywamy także do masowego zaangażowania się w kontrolę uczciwości wyborów”– napisano w uchwale. Źródło: polsatnews.pl
11 07 2018 Balcerowicz: „Obecny premier jest w służbie podłej polityki”.
Były wicepremier i minister finansów prof. Leszek Balcerowicz uważa, że rządy PiS opierają się na propagandzie i zakłamaniach. – „To jest język totalitaryzmu, propaganda, używana przez faszyzm, przez komunizm i ona zawsze była skierowana na tych, którzy byli traktowani jako oponenci reżimu. Proszę sobie przypomnieć straszny, haniebny język PRL-u. To jest jeszcze bardziej rażące, bo my jesteśmy po tamtych okropnych doświadczeniach. Podła polityka wymaga podłej propagandy, a jednym z głównych realizatorów tej podłej propagandy w służbie podłej polityki jest obecny premier, pan Morawiecki” – powiedział w TVN24 prof. Balcerowicz.
Przewodniczący Forum Obywatelskiego Rozwoju twierdzi, że wbrew temu, co mówi premier – mamy obecnie najniższy od 20 lat poziom inwestycji. – „Morawiecki zapowiedział, że inwestycje mają dojść do poziomu 25 proc. PKB w roku 2020. A inwestycje spadły do poziomu najniższego od 20 lat, czyli 17,6 procent. Gospodarka rozwija się siłą rozpędu dzięki poprzednim rządom i niezłej koniunkturze w Europie Zachodniej, ale te szkody wyrządzane przez dotychczasową politykę będą dochodzić do głosu. Inwestorzy mają do wyboru ponad 100 krajów w świecie. I każdy poważny inwestor chce wiedzieć, że nie będzie ofiarą jakiegoś arbitralnego władcy. A papierkiem lakmusowym dla każdego jest niezależność sądów. To podważanie długofalowego rozwoju polskiej gospodarki” – stwierdził Balcerowicz.
Dodał, że jeżeli sądy są zależne od władzy politycznej, to oznacza to zbliżanie się do dyktatury. – „Jarosław Kaczyński powiedział Polakom, że jego plan to budowa dyktatury w Polsce. Kaczyński używa słowa „reforma” podobnie jak Putin w Rosji słowa „demokracja” – powiedział były wicepremier.
Jego zdaniem, słowa używane na przykład w stosunku do zmian w sądownictwie są „językiem totalitaryzmu”. Ale to nie tylko to łączy dzisiejszą władzę z PRL-em. – „Takiego rozdawnictwa, jakie uprawia PiS, nie było w Polsce od 1989 roku. Czystki w instytucjach państwowych są ogromne. Nawiasem mówiąc, dążenie do nacjonalizacji polskiej gospodarki prawdopodobnie wynika właśnie z tego, że PiS potrzebuje nowych stanowisk do obsadzenia. Tak samo działała PZPR” – zauważył prof. Balcerowicz.
Źródło: tvn24.pl
Polska zapłaciła wysoką cenę za wolność ufając bezwzględnie Balcerowiczowi, a zaprzepaściła szansę rozwoju gospodarczego powierzając finanse państwowe Rostowskiemu, dziś Morawiecki dopełnia tylko dzieło zniszczenia.
Przypomnieć należy, że plan „urynkowienia” polskiej gospodarki powstał jeszcze w KC PZPR, a jego twórcą był pracownik Instytutu Marksizmu i Leninizmu tow. Balcerowicz. To on w „wolnej” Polsce ten program wprowadził, po przeszkoleniu dla wytypowanych liderów przez Departament w Stanu w USA. 
Balcerowicz zrujnował polską gospodarkę. Podnosząc wtedy wszędzie gdzie się dało podatki, profesor spowodował ruinę tysięcy firm, ale napełnił budżet państwa, w którego interesie zawsze działa biurokracja… Wpuścił zagraniczny kapitał który za psi grosz kupował co chciał i jak chciał. Balcerowicz winien przed sądem odpowiadać a nie zajmować intratną posadkę a tym bardziej wypowiadać się publicznie. Balcerowiczowi wszelkiej maści cwaniacy, spekulanci, hochsztaplerzy z całego świata. powinni w dowód wdzięczności wznieść pomnik o wysokości Wieży Eiffla i to ze szczerego złota. Koszt budowy takiego pomnika, byłby niewielkim ułamkiem tego co w Polsce zarobili. Przywozili oni do Polski wagony dolarów, by kilkanaście miesięcy później wywieźć dwa i pół razy tyle (prawie 250%). Zaś hrabiemu von Rostowskiemu wybudować autostradę z Polski do Anglii i to ze szczerego złota. Lewandowski zasłużył jak nikt inny na Pałac Kultury ze szczerego złota w każdy mieście wojewódzkim. Wszak to współczesny Midas posiadający niezwykły dar rozdawania majątku narodowego w ręce spekulantów, hochsztaplerów z całego świata. W efekcie tego zamiast zarobić na prywatyzacji ponieśliśmy olbrzymie straty. No ale Lewandowski i jego rodzina nie ma co narzekać trafił im się interes życia. Co wybudują Morawieckiemu, w dowód wdzięczności cwaniacy, spekulanci, hochsztaplerzy z całego świata, wieże World Trade Center, ze szczerego złota ozdobione brylantami i perłami? 
06 07 2018 „Wyszedł, skłamał i poszedł”, czyli najkrótsza konferencja Jarosława Kaczyńskiego.
To było chyba jedno z najkrótszych wystąpień Jarosława Kaczyńskiego. – „Do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Osoby, które funkcjonują w spółkach skarbu państwa nie będą kandydowały z naszych list w wyborach samorządowych” – oświadczył prezes PiS i oddalił się, opierając się na kuli.
Te kilka zdań wywołało falę komentarzy na Twitterze. – „Powiedział gość, co wydaje 100 tys. miesięcznie na ochronę, a w życiu nie przepracował uczciwie nawet jednego dnia!”; – „Konfa pt. „zobaczcie, prezes żyje i jeszcze jakiś czas tak będzie”. Zrobili mu makijaż, wyszedł, skłamał i poszedł. Szopka”; – „To oświadczenie PJK oznacza otwarte przyznanie, że ludzie w spółkach Skarbu Państwa to PiSowcy albo ludzie na pasku @pisorgpl”; – „Migracja odbywa się w drugą stronę. PiS-owski samorządowiec bierny, mierny, ale wierny, po zakupie odpowiedniej ilości wazeliny ma szansę załapać się na intratne stanowisko w spółce skarbu państwa”.
Komentowali także dziennikarze. – „JK wreszcie się pokazał publicznie i ogłosił, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Dlatego prezesi spółek skarbu państwa nie mogą kandydować do samorządu z list PiS. Na mocy decyzji pierwszego sekretarza zostają w spółkach, gdzie będą dalej zarabiać milion. Jeśli chodziło o to, żeby pokazać, że JK jest w świetnej formie, to nie wyszło” – napisała Renata Grochal z „Newsweeka”.
– „Szacowny Panie Prezesie. Nie jest problemem, że ludzie ze spółek idą do polityki. Problemem jest, że ludzie z polityki idą do spółek” – to opinia Krzysztofa Berendy z RMF FM. – „Prezes zrobił wygłoszenie i nieważne o czym. Ważne. Jestem!! Czuwam! To ja kieruje statkiem. Załoga widziała? No!” – podsumował Mariusz Piekarski z RMF FM. – „Widzieli Państwo Pana Jarosława? Czy widzieliśmy to samo? Czy Państwo myślą to, co ja myślę???” – pytał Tomasz Lis z „Newsweeka” Źródło: Twitter
Ależ to jest chytre i perfidne posunięcie Kaczyńskiego, radny zatrudniony w spółce skarbu państwa musiał składać oświadczenie majątkowe, teraz już nie będzie musiał. Zatem będzie mógł zarabiać krocie i nikt o tym się nie dowie, bo wysokość zarobków to dziś największa tajemnica państwowa. A pamiętam czasy kiedy paski z wysokością wypłat na stół w jadalni były wykładane, no ale to było za tego wstrętnego komunizmu.
Lista płac PiS. Oto, ile zarabia ”złote dziecko” partii rządzącej.
Zaledwie czterech rekordzistów z listy w sumie zarobiło 7 mln zł w rok. Działacze związani z PiS dorobili się na państwowych spółkach.
Jak najłatwiej zostać w Polsce bogaczem? Wystarczy zapisać się do PiS i jego satelickich partii. Milionowe zarobki ludzi Jarosława Kaczyńskiego pochodzą głównie z wysokich stanowisk w spółkach Skarbów Państwa.
Michał Krupiński, prezes Banku Pekao, nazywany "złotym dzieckiem PiS" w pół roku - stanowisko objął w czerwcu 2017 r - zarobił ponad milion złotych. Do tego trzeba dodać zarobki z pierwszej poły roku, kiedy kierował PZU. Tam dostał aż 2 mln zł z czego aż 600 tys. z tytułu zakazu konkurencji – donosi "Wyborcza".Krupiński wypłynął jako 25 latek za pierwszego rządu Kaczyńskiego jako najmłodszy w dziejach podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu.
Krezusem stał się też Łukasz Kroplewski z Solidarnej Polski. Jako wiceprezes w PGNiG odpowiedzialny za rozwój wyciągnął w ubiegłym roku blisko 1,5 mln zł. Wcześniej był między innymi asystentem Beaty Kępy.
To jednak nie jedyni, którzy dorobili na państwowych gigantach. Jest ich znacznie więcej. Andrzej Jaworski z przewodniczącego sejmowej komisji finansów publicznych przeszedł do PZU. Tam zarobił ponad 1,4 mln zł. Karierę zaczynał u boku Jacka Kurskiego. Nie brakuje też lokalnych bonzów. Wojewódzki radny PiS Lublinie, Andrzej Pruszkowski, jako wiceprezes PGE Dystrybucja wyciągnął 631 tys. zł – podaje "Wyborcza". 
O gigantycznych zarobkach szeregowych PiS rozpisywał się również Super Express. Wysokie pensje w spółkach Skarbu Państwa ujawnili młodzi działacze PSL. I tak na przykład radny PiS województwa małopolskiego, Grzegorz Kędzierawski, w Grupie Azoty w dwa lata rządów PiS zarobił 627 tys. zł – informuje "Super Express". Radny woj. warmińsko-mazurskiego w Energii Kogeneracji dostał w sumie 727 tys. zł wynagrodzenia. A legnicki radny Zbigniew Bytnar dwuletnią pensję wysokości 594 tys. zł uzyskał w Pol-Miedź 
05 07 2018 Saga rodu Morawieckich!?
Spieraliśmy się wszyscy z hasłem „Polaka w ruinie” sądząc, że jest to diagnoza. A był to tylko przepowiednia.
Morawiecki dostał zasłużony łomot w Parlamencie Europejskim.
„Przez 5 lat w PE nie widziałem takiej jazdy. Nawet Orban był mniej atakowany, bo EPP zawsze go trochę broniła. Samotność całkowita” – tak skomentował były euro poseł Marek Migalski – reakcję parlamentarzystów UE na wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego w Strasburgu.
Premier nie dość, że mówiąc o sukcesach PiS-owskiego rządu znacznie mijał się z rzeczywistością to na dodatek w sobie tylko właściwy sposób kompromitował się demonstrując luki w swojej historycznej edukacji. Wygłosił   następujące zdanie: „postawiliśmy tamę niemieckiemu barbarzyństwu i zapobiegliśmy ludobójstwu na kontynencie. Pauza. Jeszcze większemu ludobójstwu.” Czy on wie co mówi? zapytał na Twitterze poseł PO Michał Stasiński. Czy są jakieś granice niewiedzy i ignorancji?” – dodał.
To jednak nie wszystko. Na głowę szefa polskiego rządu posypał się grad krytyki ze strony przywódców europejskich frakcji. Zwracali oni uwagę na problem z „systemem sprawiedliwości” w Polsce oraz proces „odchodzenia od demokracji”
J. Scheuring-Wielgus:Do tej pory ośmieszał się w kraju, teraz na świecie. Taki niby światowy. Myślał, że pojedzie do Brukseli, wyłoży te swoje kłamstwa a europosłowie łykną to wszystko jak młode pelikany? Europosłowie rozjechali Morawieckiego walcem a świat patrzy, słucha i łapie się za głowę. „Ależ pięknie grillują Morawieckiego w Strasburgu. Aż mu mina rzednie. Mówią mu o konstytucji, praworządności, zasadach, demokracji itd. I nie ma tam żadnego Kuchcińskiego, który odebrałby im głos. Szkoda, że jest to typ nieprzemakalny i jak wróci, to pewnie powie, że był sukces” – skomentował debatę w Parlamencie Europejskim Przemysław Szubartowicz.
„Morawiecki kłamie tak strasznie, że wniosek może być tylko jeden: on nie mówi do posłów PE, tylko do wyborców PiS w Polsce. Moim zdaniem PiS już podjął i realizuje decyzję o wyprowadzeniu Polski z UE” – oceniła dziennikarka Eliza Michalik.
Mikołaj Wójcik z „Faktu” zwrócił z kolei uwagę na stwierdzenie premiera, że w SN orzekają wciąż sędziowie ze stanu wojennego. „Zapomniał dodać – pisze dziennikarz – że od dzisiaj działającą w opozycji demokratycznej Gersdorf zastąpił sędzia orzekający w 1982 r. w sprawach karnych przeciw tejże opozycji, a akuszerem ustawy był ówczesny prokurator”. Źródło: gazeta.pl
Jak zwykle według Morawieckiego była to historyczna debata która przyniosła Polsce wiele korzyści. Tylko pan premier nie zauważył jednego, kiedy przemawiał to deszcz nie padał, tylko na pana p.....
Magdalena Dobrzańska-Frasyniuk o „bohaterstwie” Morawieckiego
Cięgi jakie Morawiecki zebrał ostatnio w Strasburgu dotyczyły często szczegółów. Premier m.in. zapytany o lutowe zatrzymanie Władysława Frasyniuka przez policje przyznał, że zakucie bohatera „Solidarności” w kajdanki było niepotrzebne. Szef rządu oświadczył przy tym, że „nie ma równych i równiejszych wobec prawa. Właśnie nasza ekipa polityczna zdecydowanie wprowadziła zasadę taką, że jesteśmy wyrozumiali dla słabszych a silni i stanowczy wobec silnych”. – mówił. Jakby to miało cokolwiek znaczyć premier rozrzewnił się i „uderzył” we wspomnienia: „W latach 80. chodziłem ze znaczkiem w klapie „Uwolnić Władka” – to właśnie było o Frasyniuku – i zostałem za to niejednokrotnie pobity, więc ja akurat bardzo dobrze tamte czasy znam” – mówił dalej szef rządu. „Niech sobie po raz kolejny pogratuluje, a przy okazji przypomni w obronie jakich wartości Frasyniuk przesiedział cztery lata wtedy i w obronie jakich wartości usiadł 10 czerwca na Krakowskim Przedmieściu. I jak sobie przypomni, to tym razem niech sobie w klapę przypnie ‚Trybunał Stanu dla mnie i kolegów'” – dodała żona Władysława Frasyniuka.Przypomnijmy, Władysław Frasyniuk został zatrzymany 14 lutego po godzinie szóstej rano. To efekt prokuratorskiego śledztwa dotyczącego właśnie blokady miesięcznicy smoleńskiej.Źródło: naTemat
W 1989 roku Okrągłostołowi przejęli władzę a nie mając żadnego doświadczenia zaczęli kraść w imię demokracji, partii i Boga bo to było wspólne odziedziczone po komunistach. Znaczy się niczyje, taki niespodziewany spadek. Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Dlatego afera goni aferę. Oni ciężko pracowali by sprzedać Polskę za czapkę ulęgałek. W tym celu wyszkolono „Wyprzedawczyków”, pokroju Janusza Lewandowskiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego czy Leszka Balcerowicza, którzy pozbywali się najwartościowszego, najbardziej dochodowego majątku narodowego. Wylicza się, że ta wyprzedaż osiągnęła gigantyczny rozmiar ok. biliona złotych.
Czy rola jaką pełni tatuś premiera Morawieckiego w GetBack, jest podobna do tej jaką pełnił syn Tuska w Amber Gold? No i kiedy wreszcie Kornel Morawiecki rozliczy pieniądze otrzymane ze zbiórek na Solidarność Walczącą? 
04 07 2018 Jarosław Kaczyński: mam dla tych ludzi złą wiadomość.
Jarosław Kaczyński w mocnych słowach odniósł się do słów polityków opozycji o "zamrożeniu unijnych pieniędzy". - Mam dla tych ludzi złą wiadomość - czasy, w których strachem można było coś w naszym kraju osiągnąć, się skończyły - powiedział prezes PiS w wywiadzie dla "Gazety Polskiej". W rozmowie został także poruszony wątek antypolonizmu, który zdaniem prezesa PiS nabiera na sile.
Jarosław Kaczyński uważa, że w relacjach Polski z UE mamy do czynienia ze skoordynowaną akcją. Prezes PiS w mocnych słowach odniósł się do słów polityków opozycji o "zamrożeniu unijnych funduszy". - Bezczelność, głupota pomieszana z nieznajomością prawa europejskiego i niebywały wręcz cynizm - powiedział Kaczyński
Kaczyński przyznał, że nie spodziewał się, że ustawa o IPN wywoła taką reakcję na świecie
Wybrane fragmenty : https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-kaczynski-mam-dla-tych-ludzi-zla-wiadomosc/becwvzz
Tuskowi i Kaczyńskim udała się jedna rzecz, zarządzanie strachem. Mistrzostwo świata. Cały czas zastanawiam się jak to możliwe by bać się bardziej niż za komuny. Co taki strach powoduje? Strach o utratę pracy ? Wyższy poziom niepewności o przyszłość, a więc i wyższy poziom lęku ? Dezintegracja społeczna , a co za tym idzie osłabienie więzi społecznych i wynikające z tego trudności komunikacyjne i poczucie osamotnienia ? Strach przed utratą dostępu do gadżetów i błyskotek proponowanych przez świat konsumpcji?
Zarządzanie strachem to już przeszłość, a mówienie społeczeństwu, zapłacie nam większe podatki, a my wam przywrócimy świetlistą przyszłość.... 
Naród już w to nie wierzy i zaczyna głośno protestować, co widać i słychać. 
Wniosek.
My Naród Polski zgodnie z Ustawą o Ochronie Zdrowia Psychicznego z dnia 19.08.1994 r. art.21(data generacji 25.05.2009 r) wnioskujemy o przymusowe leczenie psychiatryczne ob. Jarosława Kaczyńskiego. Prosimy o jak najszybsze rozpatrzenie naszego wniosku, ponieważ obawiamy się, że w wyniku działań tej osoby może dojść do tragedii. 
Podstawa: Ustawa o Ochronie Zdrowia Psychicznego z dnia 19.08.1994 r. art.21
30 06 2018 Bez pojęcia i kwalifikacji, ale z wigorem i chęcią do pracy –  Senat kompletuje ławników Sądu Najwyższego.
Senatorowie PO i niezależni nie wzięli udziału w głosowaniu, bo uważają, że prezydencka ustawa o SN, która wprowadziła do tego sądu m.in. ławników, jest niekonstytucyjna. Drugim powodem było wtorkowe przesłuchanie kandydatów, podczas którego okazało się, że większości zgłoszonych brak kwalifikacji.Senatorowie PiS wybrali więc sami 13 osób na stanowiska ławników, których do SN wprowadziła prezydencka reforma. Do obsadzenia nadal pozostały 23 miejsca i konieczny będzie kolejny nabór.
Podczas wtorkowego przesłuchania odpadł kandydat, o którym w ostatniej chwili dowiedziano się, że poszukiwała go policja. Poparło go tylko dwóch senatorów PiS, przeciw było 47. Podobnie pracowniczka NIK, która zgłosiła się, chociaż – zgodnie z ustawą o SN – praca w tej instytucji ją dyskwalifikuje.
Większość pozostałych kandydatów przeszła 54-57 głosami.
Żenujący poziom kandydatów mógł obezwładniać: „Powiem od razu, że jeśli chodzi o prawo, to ja mogę doczytać, ale ja wiem, co jest dobre, co jest złe. Mnie nauczyły tego dzieci. Pracuję w takiej grupie trzylatków i to jest dopiero nauka życia” – oznajmiła nauczycielka Bogusława Rutkowska, która właśnie została ławniczką. Obok niej orzekać będzie w SN m.in. inżynier elektronik Wojciech Szczepka z Wodzisławia Śląskiego, który zgłosił się „z powodu chęci poszukiwania prawdy”. „Lubię dociekać i oceniać fakty, a funkcja ławnika daje sposobność realizowania tej pasji” – uzasadniał. Dołączył do nich lekarz i zwolennik ruchów „pro-life” Roman Markiewicz. „Nie zgadzam się z poważną częścią opinii publicznej, która kwestionuje kwestie poczęcia i życia” – mówił podczas przesłuchania. Podobnie ławnik sądu rejonowego i bezrobotny finansista z Tarnowa Marek Molczyk. „To pokłosie moich zainteresowań z młodości. Rozważałem kiedyś opcję zostania prawnikiem” – mówił o swojej motywacji.
„Być może wśród tych ludzi było wielu z dobrymi chęciami, ale nie chęć jest kwalifikacją. Większość z nich nie znała charakteru swojej obecności w SN. Zaledwie trzy osoby były w przeszłości ławnikami” – komentował senator PO Jan Rulewski; „Ławnicy będą orzekać w Izbie Dyscyplinarnej SN i oceniać postępowanie sędziów, prokuratorów i innych prawników. Ale także będą badać skargi nadzwyczajne, gdzie w grę wchodzą bardzo trudne sprawy prawnicze. Nie będą kogoś sądzić, ale oceniać inne wyroki. Tutaj ławnik bez przygotowania prawniczego nie może prawidłowo funkcjonować” – dodał senator Marek Borowski.
Pierwsza prezes SN Małgorzata Gersdorf zauważyła z troską, że „ławnikom przyjdzie dokonywać wykładni przepisów konstytucji dotyczących zasad i wolności konstytucyjnych oraz praw człowieka. A to niezwykle skomplikowany proces wymagający rozległej wiedzy prawniczej”.
„Na pewno jest to rozwiązanie niespotykane. Nie wydaje mi się, aby przy większości spraw rozpatrywanych w SN osoba, która nie może zweryfikować pewnych konstrukcji prawnych i zarzutów, mogła coś wnieść, ale to jest moje osobiste zdanie – dodał za smutkiem rzecznik SN Sędzia Michał Laskowski. Źródło: wyborcza.pl
A ja bym tego tak nie dramatyzował bowiem czasami mądrość ludowa jest ponad mędrca szkiełko i oko. Mickiewicz tak to ujął: „Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko” oraz „Miej serce i patrzaj w serce”. Mam nadzieję ze nie wybrano na ławników SN samych Misiewiczów i Jannigerów. 
28 06 2018 Prezes PiS „sprzedaje” klęskę w sprawie nowelizacji ustawy o IPN.
Polskę w negocjacjach z Izraelem reprezentowały dwie osoby – poinformował prezes Prawa i Sprawiedliwości w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie”, nie ujawniając przy tym ich nazwisk. Jak stwierdził: „Nie mam zgody na wymienienie osób, które reprezentowały Polskę”. Celem podpisania polsko- izraelskiego dokumentu jest walka o prawdę historyczną – stwierdził.
– „To były dwie osoby. Niezwykle sprawne, profesjonalne. Wykonały dla naszej ojczyzny doskonałą robotę. Negocjacje trwały w ciszy, w wielkiej dyskrecji. Wiedziało o nich bardzo ograniczone grono osób” – opowiadał Kaczyński. Sam udziału w negocjacjach nie brał, ale był informowany na bieżąco. Szef partii rządzącej nie byłby zapewne sobą, gdyby nie powiedział także, że twierdzenie Donalda Tuska i innych polityków opozycji o tym, że nowelizacja ustawy o IPN wypromowała określenie „polskie obozy zagłady” to „ohydna manipulacja”. – „Obarczanie nas, Polaków, winą za zbrodnie II wojny światowej ma kilkudziesięcioletnią tradycję i kwitło niehamowane także wówczas, gdy za troskę o dobre imię naszego kraju odpowiadali Donald Tusk i jego formacja. Powiem więcej – szeroko rozumiane środowisko polityczne pana Tuska wydatnie przyczyniło się do rozkwitu tej szkalującej Rzeczpospolitą i nasz naród narracji” – podkreślił prezes PiS.
W narracji prezesa – jeśli chodzi o stronę dyplomatyczną sprawy – wszystko jest proste, i pozytywne. – „W mojej opinii dzięki temu porozumieniu uzyskujemy więcej, niżbyśmy byli w stanie osiągnąć dzięki przepisom nowelizacji ustawy o IPN” – perorował w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”. „Otwieramy sobie drogę do ofensywy antydyfamacyjnej. Proszę zwrócić uwagę, że władze Izraela – a one w kontekście spraw związanych ze zbrodniami II wojny światowej z oczywistych względów są niezwykle istotne – w całości potwierdzają polskie stanowisko: sprawcami są Niemcy; polskie społeczeństwo i polskie państwo podziemne nie miało nic wspólnego z Holokaustem, przeciwnie, robiło, co mogło, by ratować swoich obywateli narodowości żydowskiej. Potępiają antypolonizm, tak jak potępiają antysemityzm” – dodał. – „Polska rozumie i zawsze rozumiała postawę państwa Izrael, ale teraz także władze w Jerozolimie rozumieją, iż jesteśmy krzywdzeni „stawianiem nas w jednym szeregu” z oprawcami, stwierdził Kaczyński.
To nie wszystko. Prezes twierdzi, że teraz stan naszych relacji z USA będzie tylko lepszy. Dlaczego? Jak twierdzi, deklaracja premierów Polski i Izraela znosi „niedogodność” w naszych relacjach z Białym Domem. – „To bardzo ważna jej konsekwencja. Mimo naszych intencji, w świat poszedł przekaz wypaczający sens noweli o IPN. Były głosy różnych środowisk żydowskich, niekiedy wręcz koszmarnie oszczercze. Elementy tej nieprawdziwej narracji zaistniały w przekazie władz amerykańskich, a to nam nie pomagało. Tym bardziej, że relacje z naszym strategicznym sojusznikiem w NATO mają niezwykle korzystne dla Polski perspektywy. Rozmawiamy o takim wzmocnieniu bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, jakiego nigdy wcześniej nie było”.”Czas przeciąć te wszystkie, niekorzystne dla Polski, dyskusje wokół ustawy” – skwitował sprawę prezes PiS. W ten oto sposób między wierszami dowiedzieliśmy się, że odbiór nowelizacji w świecie był „wypaczony”, główną winę za to ponosi Tusk oraz „głosy różnych środowisk żydowskich”, ale skutkiem całej sprawy będzie „wzmocnienie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, jakiego nigdy wcześniej nie było”, wyłącznie dzięki temu, że PiS pod presją USA zarządził odwrót w sprawie niefortunnej ustawy. Jednym słowem, jeden wielki sukces. Źródło: onet.pl, wp.pl
Znaczy się prezydent Duda zostanie wpuszczony do Białego Domu, mam nadzieje ze nie tylko do toalety? Dziwna to Polska manipulant zarzuca manipulantowi manipulacje. A „my naród” domagamy się  wymienienie osób, które reprezentowały Polskę w akcie kapitulacji i oddaniu hołdu Izraelowi.
Wstaliśmy z kolan tylko po to by przez chwile pomachać szabelką, i skapitulować oddając hołd  żydowskiemu lobby reprezentowanego przez izraelskie i amerykańskie media, polityków i kapitalistów. Zostaliśmy ośmieszeni i ubezwłasnowolnieni na międzynarodowej arenie politycznej przez „polski” rząd. No a co z odszkodowaniami za pozostawiane mienie w Polsce przez Żydów? Przecież w tej ustawie nie jest najważniejsze jak zostaną nazwane obozy zagłady, ta ustawa ma zagwarantować organizacjom żydowskim odszkodowania za pozostawiony majątek w Polsce. 
25 06 2018 Opozycja zbojkotuje orędzie prezydenta?
Jak podaje za „Rzeczpospolitą” tygodnik „Wprost” orędzie prezydenta zapowiedziane na okoliczność obchodów 100-lecia niepodległości i 550-lecia polskiego parlamentaryzmu, może być zbojkotowane przez znaczną część opozycji. Andrzej Duda 13 lipca na Zamku Królewskim w Warszawie ma stanąć przed Zgromadzeniem Narodowym i wygłosić okolicznościowe ekspoze. Wiele wskazuje na to, że w wydarzeniu tym udział wezmą tylko parlamentarzyści PiS oraz ruchu Kukiz’15.
Bojkot Zgromadzenia Narodowego rozważają politycy Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej oraz PSL. „Bez sensu jest uczestnictwo w jakiejś kolejnej pompie z okazji rocznicy parlamentaryzmu, który się obecnie niszczy” – powiedział „Rzeczpospolitej” jeden z posłów. Dziennik zwraca uwagę, że dla opozycji ostrym przejawem „niszczenia parlamentaryzmu” są obecnie posunięcia Marka Kuchcińskiego, który w kadencji ukarał już finansowo kilkunastu posłów opozycyjnych i który utrudnia mediom oraz postronnym obserwatorom poruszanie się po budynku Sejmu.
Na dodatek, posłowie opozycji drwią ponoć nawet z wyboru miejsca zgromadzenia. Choć bowiem Zamek Królewski może się wydawać godnym miejsce do zorganizowania takiego wydarzenia, ale cóż z tego, gdy nie ma tam sali, dla 560 parlamentarzystów i gości.
Dyskusyjna jest także data początków parlamentaryzmu. W 1993 roku Sejm obchodził swoje 500-lecie, a tegoroczne obchody podkreślają 550-lecie parlamentaryzmu. Minęło więc 25 lat, a mamy 50-letni przeskok. Historyk dr hab. Andrzej Korytko w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przyznał, że w ostatnim czasie doszło do zwrotu w badaniach nad początkami polskiego parlamentaryzmu.  „W starszej historiografii funkcjonowała data 1468 roku jako pierwszego Sejmu Walnego dwuizbowego. Jednak w XIX wieku słynny historyk Adolf Pawiński kategorycznie stwierdził, że to Sejm z 1493 roku był pierwszym dwuizbowym. Dopiero przed kilkoma laty prof. Uruszczak bardzo racjonalnie uzasadnił powrót do daty 1468 roku” – powiedział historyk. 
Źródło: rp.pl
A jakie efekty przyniesie ten bojkot? Żadne bo po Kaczyńskim spłynie to jak woda po kaczce. Tu potrzebne są radykalniejsze kroki. Nie można dopuścić do tego, żeby premier był tylko wynajętym urzędnikiem przez Naczelnika Kaczyńskiego, a prezydent jego chłopcem na posyłki. Jakie czasy takie Chrystusy i Judasze. Władza, która szkodzi narodowi jest szkodliwa i musi być usunięta wszelkimi możliwymi metodami, bo jest zagrożeniem dla narodu. 
25 06 2018 Jest wyrok w sprawie, którą Sikorski wytoczył Kaczyńskiemu.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński nie musi przepraszać b. szefa MSZ Radosława Sikorskiego za swe wypowiedzi przypisujące mu "zdradę dyplomatyczną" w związku z działaniami po katastrofie smoleńskiej. Tak brzmi nieprawomocny wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, który zapadł dziś w sprawie.
- Powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie i podlegało oddaleniu w całości. (...) Z uwagi na pełnioną przez powoda w latach 2007-2014 funkcję szefa MSZ, informacja o jego ministerialnych kompetencjach i ich realizowaniu, bądź też nierealizowaniu, w konkretnej sytuacji politycznej po tzw. katastrofie smoleńskiej, z punktu widzenia obiektywnego ich odbioru przez rozsądnego, przeciętnego i uczciwego odbiorcę, stanowiła wiadomość o charakterze neutralnym, niepociągającą za sobą przeświadczenia przeciętnego odbiorcy o sprzeczności wypowiedzi Kaczyńskiego z jakimkolwiek przepisem prawa, czy normą moralną - wskazała w uzasadnieniu dzisiejszego wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Anna Ogińska-Łągiewka.
Jak informuje Radio ZET,  Sikorski musi zapłacić Kaczyńskiemu 4350 zł kosztów zastępstwa procesowego. Źródło wiadomosci.onet.pl
Kto odważy się skazać zwycięskiego wodza!? Jak historia pokazuje czas zwycięstwa zawsze mija, a wtedy klęska jest bardzo bolesna.
Do sprawdzenia w archiwach TVP -luty i marzec 2010r.: Każdy kto będzie próbował zmienić miejsce lądowania prezydenckiego samolotu zostanie oskarżony o utrudnianie prezydentowi RP sprawowanie władzy. Jarosław Kaczyński

I przyszedł marzec 2010r, I w TVP pojawił się prezydent RP z wystąpieniem. Do sprawdzenia w archiwach TVP. Oto co powiedział: Ja i moja kancelaria przygotujemy wizytę w Smoleńsku. Tusk i rząd mają się do tej wizyty nie wtrącać. Lech Kaczyński.
Organizacja lotów legła w gruzach, gdy nastał prezydent Kaczyński. To zarzut siostry ofiary katastrofy smoleńskiej stewardesy Węcławek 10.04.2014r.
Na pokład samolotu lecącego do Smoleńska wsiadł człowiek „mały” kłótliwy,przeciętny prezydent, zaściankowy i ksenofobiczny, mierny polityk. Autor słów: "spieprzaj dziadu!"; "ta małpa w czerwonym"; "ja Panią załatwię", człowiek nie znający słów refrenu hymnu narodowego. Pośmiewisko nie tylko satyryków, ale całej Europy. Prezydent z najniższym poparciem społecznym.W trumnie ze Smoleńska przywieziono wybitnego Męża Stanu, patriotę, bohatera narodowego, ojca narodu, największego Polaka, równego królom. To ja się pytam, kto podmienił zwłoki, gdzie jest ciało Kaczyńskiego? 
20 06 2018 Odszydlanie rządu, czyli wszystkiego morawieckiego!
Że proces, który nazwałem po imieniu trwa, jest oczywistą oczywistością i żadne płacze i żadne krzyki nie przekonają nas, że białe jest białe, a czarne jest czarne (Autor: Jarosław Kaczyński, więc nie wierzgać mi tu). Odszydlanie zaczął Prezes Kaczyński jak przystało na genialnego stratega od głowy, czyli od odwołania z funkcji premiera samej Beaty Szydło, która tak między nami mówiąc zupełnie się na tę funkcję nie nadawała i to z oczywiście oczywistej przyczyny: no jak może w dużym, europejskim, dumnym (i wstającym właśnie z kolan) kraju być premierem rządu kobieta, która syna na katolickiego księdza wychowała?! No toż to jeśli nie ciemnogród, to z pewnością katolicki integryzm, a tego, to już od czasów Porozumienia Centrum, Prezes (TEN Prezes) nie znosi, i słusznie!
I dlatego Prezes znalazł w szafie z rekwizytami prawdziwie europejskiego polityka, który się wręcz idealnie na premiera nadaje, bo nie dość, że bankster (nawrócony, jak pisałem, ale jednak) to ma jeszcze i tę zaletę, że swoje dzieci zamiast na jakichś ministrantów szykować, to do żydowskiej szkoły posyła, co sam Szewach Weiss potwierdził. Krótko mówiąc, odszydlanie zaczęło się od samej głowy, a potem to już poszło z górki i kolejni, integrystyczni (a fuj!) katoliccy ministrowe pooooolecieli: Szyszko, Macierewicz, Radziwiłł. Temu ostatniemu należało się od dawna, bo też syna ma w seminarium duchownym, co powodowało, że wstyd się było na imprezie w niemieckiej, francuskiej, holenderskiej czy amerykańskiej ambasadzie pokazać! To i się nie pokazywałem, co ww ambasady potwierdzić mogą.
Owszem, poleciał i (jak go nazwałem) wiernota Waszczykowski, ale i jego zaczynam żałować, bo to, co wyprawia ten Czaputowicz (kolega Rokity, Klicha, Sienkiewicza, Miodowicza i wieeelu innych, zacnych ludzi z ruchu, którego nazwa tłumaczy się Swaboda i Mir), to jednak zbyt ostentacyjne dawanie Brukseli i Berlinowi nabłonka.
Teraz odszydlenie  rządu trafiło i na wieś, dzięki czemu poleciał minister Jurgiel, i do tego „z powodów osobistych” poleciał, czyli witamy w czasach komunistycznych, kiedy królowało określenie „ze względu na stan zdrowia”.
A poza wszystkim idziemy w słusznym (co nie znaczy, że w dobrym – to co innego) kierunku, bo Premier odkrył jednoosobowo mafię śmieciową, która przez prawie 3 lata rządów PiSu sprowadziła do Polski ponad 1,5 miliona ton śmieci, które to śmieci są (jak to teraz modne) innowacyjne, bo cechują się samozapalnością. Jest i afera GetBack, która przez wspomniane prawie 3 lata rządów PiSu sobie rosła nieniepokojona i bardzo dobrze, bo dzięki temu przerosła rozmiarem Amber Gold.
No i odkryta raptem, bo wczoraj afera imigracyjna, której skutki każdy kto chce widzi, bo w stolicy imigrant z Bangladeszu czy innego Pakistanu na rowerze, ze smartfonem w ręce i paką z napisem znanej firmy dostawczej na plecach, to już norma i bardzo dobrze, bo nie ma nic gorszego, niż brak norm (nawet tych nie najlepszych). Coś optymistycznego na koniec? Ależ oczywiście: jak się już to odszydlenie rządu z sukcesem zakończy, to się obudzimy w nowej, piękniejszej Polsce, rządzonej już oficjalnie, a nie z tylnego siedzenia przez fachowe kadry z doskonałej szkoły Cioci Magdalenki. No, to jak w tytule - wszystkiego morawieckiego! Źródło: niepoprawni.pl/blog/fedorowicz-ewaryst
19 06 2018 Duet Morawiecki – Ziobro chcą głowy prezesa IPN.
Prezesowi Instytutu Pamięci Narodowej Jarosławowi Szarkowi grunt usuwa się spod stóp i jak donosi Onet wygląda na to, że może niebawem zostać odwołany ze stanowiska.
Chodzi przede wszystkim o niefortunną nowelizację ustawy o IPN, od której nawisem mówiąc Szarek odżegnuje się od samego początku, argumentując, że podległa mu instytucja nie miała wpływu na treść kontrowersyjnej noweli. Dowodzi, że nowela konsultowana była z Instytutem „jedynie w początkowej fazie” i to „za jego poprzednika”. Takie stanowisko dla rządzących jest równoznaczne z wypowiedzeniem posłuszeństwa. W związku z tym przeciwników szefowi IPN przybywa.
Ale to go nie zniechęca do dalszej argumentacji i dodatkowo przypomina: „Później już z nami na ten temat nie rozmawiano. Instytut nie miał wpływu na ostateczny kształt przyjętych rozwiązań prawnych. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że Instytut stał się pierwszą ofiarą tej nowelizacji” – powiedział Jarosław Szarek w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”.
Tymczasem najgroźniejszym przeciwnikiem Szarka jest minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, w resorcie którego powstała kontrowersyjna nowelizacja ustawy o IPN. Jak sugeruje Onet, Ziobro uważa, że Szarek osobiście torpedował prace nad nowelą, jednocześnie publicznie kontestując projekt i rozwiązania prawne, które się w ustawie znalazły. „Od samego początku prezes Szarek rzucał kłody pod tę nowelizację, a gdy rozpętała się cała burza, odpowiedzialnością próbował obarczyć ministerstwo sprawiedliwości” – oznajmił Onetowi jeden z bliskich współpracowników Zbigniewa Ziobro. „Prezes IPN po prostu zdradził i powinien ponieść odpowiedzialność polityczną”– podsumował. W „marszu” po głowę Szarka towarzyszy ministrowi sprawiedliwości sam Mateusz Morawiecki, który ponoć bardzo nisko ocenia efektywność Instytutu Pamięci Narodowej.
Z czego to się wzięło?  Zaczęło się od problemów usunięciem pomnika katyńskiego w Jersey. Ponoć ta sprawa najjaskrawiej pokazała, że IPN nie ma żadnych, ale to absolutnie żadnych narzędzi, by reagować na tego typu sytuacje kryzysowe. Brakuje mianowicie publikacji anglojęzycznych na temat zbrodni katyńskiej, którą można by w trybie pilnym wykorzystać do obrony polskiego wizerunku na świecie. „A każde polecenie ze strony szefa rządu, by IPN podjął kroki, by ratować sytuację za oceanem, traktowane były, delikatnie mówiąc, na odwal się” – podkreślił rozmówca portalu, mówiąc o niemal całkowitym braku decyzyjności obecnego prezesa Instytutu.
Podobno sprawa dymisji prezesa IPN miała być omawiana z Kaczyńskim podczas jego pobytu w szpitalu, ale jak się okazuje to wcale nie jest takie proste. Szefa IPN-u odwołać, ot tak, na polityczne skinienie niestety się nie da. Według ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej prezesa powołuje i odwołuje Sejm za zgodą Senatu, na wniosek Kolegium Instytutu Pamięci, które zgłasza kandydata spoza swego grona.
Przypomnijmy: Uchwalona przez Sejm w styczniu nowelizacja ustawy o IPN zakłada, że każdy, kto „publicznie i wbrew faktom” przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, będzie podlegał karze grzywny lub do trzech lat więzienia. Taka sama kara grozi za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”.
Jak już pisaliśmy przepisy te wywołały krytykę m.in. ze strony Izraela i USA. 6 lutego Andrzej Duda podpisał znowelizowaną ustawę, a następnie w trybie kontroli następczej skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent chce, by Trybunał zbadał, czy przepisy ustawy nie ograniczają w sposób nieuprawniony wolności słowa oraz aby przeanalizował kwestię tzw. określoności przepisów prawa. Zmienione przepisy obowiązują od 1 marca. Nadal nie został ogłoszony termin, w którym Trybunał rozpatrzy wniosek prezydenta w sprawie nowelizacji ustawy o IPN. Źródło: Onet.pl
Prezes Kaczyński zawinił prezesa IPNu ukarzą. Żadna ustawa reprywatyzacyjna nie powinna wchodzić w rachubę, bowiem prawo zasiedzenia jest ponad wszystko. Dawny właściciel chce odkupić kamienicę to niech zapłaci za jej odbudowę, remonty, opiekę nad nią etc.etc. Aha to mu się tak po prosu nie opłaca? 
16 06 2018 Setki miliardów długu w dwa lata. GUS ujawnił szokującą dane o stanie finansów publicznych
Mimo ostatnich deklaracji o nadwyżce budżetowej, jesteśmy świadkami rekordowego w historii wzrostu zadłużenia Polski. W ciągu dwóch lat Prawo i Sprawiedliwość zwiększyło zadłużenie skarbu państwa o setki miliardów złotych, a nie jak deklarował rząd “zaledwie” 71,6 mld zł. Zadaje to kłam całej politycznej narracji o dyscyplinie finansowej i słynnej “nadwyżce”. Jak to zatem możliwe, że nie byliśmy świadomi procederu zadłużania nas na tak wielką skalę? Odpowiedz na to pytanie leży w kreatywnej księgowości polskiego rządu, która jednak musiała zostać rozłożona na czynniki pierwsze przez GUS, z powodu nacisków Unii Europejskiej. Analitycy musieli bowiem przyjrzeć się rozmiarowi długu publicznego, jednak nie tylko oficjalnym statystykom, ale także ukrywanym zobowiązaniom skarbu państwa, co ostatecznie doprowadziło do odkrycia dość szokujących rezultatów. Okazuje się bowiem, że o ile oficjalny dług publiczny wynosi już blisko 1 bln zł (co odpowiada 52% PKB), to dług ukryty wynosi aż 4,96 biliona złotych, czyli 276 proc. polskiego PKB. Oznacza to, że oficjalne dane pokazują tylko 20% realnego zadłużenia kraju, które już dziś ma wartość dla długoterminowej wypłacalności krytyczną. Co jest strategiczne, dane GUS dotyczą 2015 roku, czyli okresu sprzed wprowadzenia reformy emerytalnej PiS. Ta natomiast oznacza dla zadłużenia państwa prawdziwą katastrofę. Rząd tymczasem manipuluje opinią publiczną bagatelizując sprawę poprzez dane, że w 2018 roku koszt zmian to tylko 10 mld zł. Jednak wzrost zobowiązań na kontach ZUS jest wyliczony na lata do przodu i tutaj statystyka jest ponura. Już w 2015 roku dług emerytalny ZUS wynosił aż 4057 mld zł, czyli 225,5% PKB. Tymczasem koszt reformy Prawa i Sprawiedliwości zwiększył omawiane zobowiązania o kwotę większą niż wynosi cały oficjalny dług publiczny Polski, czyli o aż gigantyczne 1,4 bln zł. Biuro Analiz Sejmowych wyliczyło, że o tyle właśnie więcej z kont ZUS zostanie wypłacone emerytom do roku 2060 tylko w wyniku zmian w jednej ustawie.  Obniżka wieku emerytalnego jest aktem prawnym, który momentalnie doprowadził zatem do rekordowego w historii wzrostu długu publicznego. Polskie władze zawsze miały problem z dyscypliną finansów publicznych, jednak jeśli uzmysłowiłem sobie, że już w 2015 roku mówiliśmy o 325% PKB całkowitego długu publicznego, to w tym przypadku mówimy o decyzji, która doprowadzi nieuchronnie do niewypłacalności państwa polskiego. Źródło: stat.gov.pl 
15 06 2018 „Kuchciński to żołnierz PiS, który siedzi na miejscu marszałka Sejmu”
– „PiS złamał świętą zasadę, która do tej pory obowiązywała w parlamencie, że kluby opozycyjne, kiedy przychodzi ich kolej, miały prawo żądać informacji na każdy temat, najbardziej niewygodny dla rządu. Marszałek Kuchciński jako ten żołnierz PiS, który siedzi na miejscu marszałka – bo trudno powiedzieć, że jest marszałkiem – zrealizował polecenie partyjne i nie doprowadził do takiej debaty. Jeżeli zabiera się możliwość opozycji mówienia w Sejmie, wyłącza się mikrofon, karze się finansowo, a jedynym możliwym naszym narzędziem w debacie są debaty o odwołaniach czy to ministrów, czy marszałka, to gwarantujemy wam, że na każdym posiedzeniu Sejmu ktoś z was będzie odwoływany i o kimś z was będzie debata. Polacy usłyszą o tym, jakie macie „dokonania”. W takim razie, panie marszałku, będziemy debatować o pana odwołaniu” – zapowiedział szef klubu PO Sławomir Neumann.
Platforma Obywatelska chciała wyjaśnień od rządu w sprawie negocjacji przyszłego unijnego budżetu, w kontekście powiązania wypłaty środków z przestrzeganiem praworządności, czyli ewentualnych  konsekwencji nałożenia na Polskę kar w związku z art. 7 Traktatu. Każdy klub poselski ma prawo do zgłaszania takich próśb o informację bieżącą – na trwającym obecnie posiedzeniu wypadała kolej właśnie Platformy Obywatelskiej. PiS przegłosował własną propozycję dotyczącą wykorzystania środków unijnych przez Ministerstwo Zdrowia.
– „Chcę, żeby pan wiedział, że to, co pan zrobił dzisiaj jest złamaniem demokracji parlamentarnej, jest skandalem i hańbą. Chcę panu też powiedzieć, że złamał pan święte prawo opozycji, które było świętym od 1989 roku, do dzisiaj, do 14 czerwca 2018. Nie zakrzyczycie praworządności, demokracji parlamentarnej i zwykłej przyzwoitości i uczciwości. Złamaliście święte zasady prawa mniejszości i prawa opozycji. Chcę panu powiedzieć, że prawo do informacji jest zasadą, którą wszyscy marszałkowie od 1989 roku na trwale utrzymywali, bez względu na różnice” – powiedział po głosowaniu szef PO Grzegorz Schetyna. Reakcją Kuchcińskiego na te słowa było wyłączenie liderowi opozycji mikrofonu.
Neumann uważa, że Kuchciński i Morawiecki przestraszyli się tematu. – „Platforma chciała zapytać o to, jakie działania podejmie polski rząd, żeby nie doprowadzić do tego, co dzisiaj mamy na stole negocjacyjnym, czyli straty ponad 100 mld zł z nowego budżetu UE oraz powiązania tego budżetu z praworządnością w kraju członkowskim. Liczyliśmy na to, że premier z otwartą przyłbicą – tak jak wielokrotnie mówi, że wstał z kolan i jest dla Europy partnerem i ma wielu partnerów w Europie – pokaże przed polskim parlamentem, społeczeństwem, jakie ma rząd plany, żeby wynegocjować lepszy budżet dla Polski w nowej perspektywie finansowej, jak obronić Polskę przed ewentualnymi jeszcze cięciami w przyszłości tego budżetu, który jest” – stwierdził poseł PO.
Posłowie PO i Nowoczesna zapowiedzieli więc złożenie wniosku o odwołanie Marka Kuchcińskiego. Zdaniem Katarzyny Lubnauer, marszałek przekroczył kolejną granicę. – „Dzisiaj pierwszy raz zdarzyło się tak, że marszałek Kuchciński odmówił Platformie Obywatelskiej prawa do informacji bieżącej, została zmieniona na informacja rządu. Zabranie informacji bieżącej PO to jest ostateczne pogrzebanie parlamentaryzmu w Polsce. To jest śmierć Sejmu polskiego” – powiedziała szefowa Nowoczesnej. Źródło: dziennik.pl
Kuchciński nie powinien być marszałkiem sejmu, bo to najtwardszy beton partyjny, taki współczesny Kowalski, który jak dostanie rozkaz to go bez szemrania wypełni. Co to za marszałek semu, który nie mówi, tylko mamrocze, a jak ze dwa zdania powie do sensu, to odczytuje z kartki? To tylko w pisowskiej Polsce jest możliwe, aby kogoś tak niedysponowanego intelektualnie posadzono de facto na stołku drugiej osoby w państwie.

15 06 2018 „Kropka nad i” rozgrzana do czerwoności.

W miniony czwartek gościem Moniki Olejnik w „Kropce nad i” był Jacek Sasin. Ponieważ w ostatnich dniach media informowały, że ojciec Rydzyk może liczyć na kolejne, 100 mln. zł, które chce mu przyznać Ministerstwo Kultury na budowę Muzeum im. Jana Pawła II, nie można się dziwić, że ten temat znacznie zdominował spotkanie.  Trzeba przyznać, że było bardzo „gorąco”.
Zaczęło się od tego, że w pewnym momencie Jacek Sasin wspomniał Lecha Kaczyńskiego, oburzając się, że dzisiejsza opozycja, która tak go kiedyś atakowała, teraz na pamięci o nim próbuje realizować swoje cele polityczne. Uznał, że jest to niegodne i haniebne. Wówczas Monika Olejnik przypomniała swemu rozmówcy jak to „poniżany był Lech Kaczyński, jego żona przez dyrektora Radia Maryja. W sposób skandaliczny mówił, że to jest czarownica, która powinna się poddać eutanazji. W skandaliczny sposób mówił o Lechu Kaczyńskim” i to jakoś nikogo nie oburza. Mało tego, ten pan, który w tak niewybredny sposób atakował byłego prezydenta i jego małżonkę otrzymuje kolejną dotację.
Pan Sasin bardzo się zdziwił. Przecież „instytucje państwa powołane do tego, by wspierać różne inicjatywy społeczne, pozarządowe rzeczywiście wspierają je również finansowo. Dzisiaj jest tak, że organizacje prezentujące różne światopoglądy, różne opcje polityczne są traktowane tak samo”. Czy rzeczywiście?
Monika Olejnik przypomniała, że środki na dofinansowanie różnych instytucji biorą się m.in. z naszych podatków i jednocześnie dalej zastanawiała się, jak to możliwe, by osoba, która tak szkalowała Lecha i Marię Kaczyńskich teraz jest hołubiona przez rządzącą partię i obrzucana pieniędzmi. Przypomniała, że Lech Kaczyński mówił, iż nigdy nie poda ręki panu Rydzykowi. Jacek Sasin zdziwił się, skąd ma taką wiedzę „Nie słyszał pan takich wypowiedzi? Nie czytał pan? I pracował pan w kancelarii pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, i uważa pan, że prezydent Lech Kaczyński mógł sobie pozwolić na obrażanie swojej żony?”
Jacek Sasin nie miał zbytniej ochoty ustosunkować się do pytań Moniki Olejnik. Nie przedstawił swego stanowiska w sprawie, natomiast wolał skoncentrować się na pewnym faux pas, które według niego, popełniła dziennikarka. Chodziło o zwrot „pan” w odniesieniu do Rydzyka. „Myślę, że mówienie o osobie duchownej „pan” jest niepotrzebną demonstracją w stosunku do religii i osób duchownych, więc nie ma sensu tak postępować, bo to pokazuje brak szacunku”. 
Wątpię, żeby słuchaczy „Kropki nad i” interesowały dywagacje na temat słuszności lub nie, zastosowania pojęcia „pan” w odniesieniu do ulubieńca obecnej władzy czyli Rydzyka. No ale wyszło jak zawsze. Ważny temat, wymagający wyjaśnienia i …odwrócenie kota ogonem, przeniesienie środka ciężkości na nic nie znaczący drobiazg. Trzeba przyznać, że politycy PiS są mistrzami w omijaniu niewygodnych tematów. Źródło: gazeta.pl
13 06 2018 Minister Ziobro nie odpuszcza.
Kolejna decyzja ministra Ziobry, który walcząc jak lew o „sprawiedliwe sądy”, nie cofnie się przed niczym, by je całkowicie sobie podporządkować. W Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego ma zasiąść Małgorzata Bednarek z Katowic. Kim jest ta pani prokurator?
W czasie, gdy PiS pierwszy raz sprawował władzę Ziobro nominował ją na szefową Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.  W 2006 r wykryła „wielką aferę korupcyjną” w bielskim wymiarze sprawiedliwości. Z dumą ogłosiła na konferencji prasowej, że „W bielskim wymiarze sprawiedliwości działał układ. Osoby ze świata przestępczości gospodarczej płaciły łapówki za korzystne wyroki i uchylenie środka zapobiegawczego”. Na czele gangu miał stać sędzia Grzegorz W., który ugiął się pod presją śledczych i w zamian za złagodzenie kary, obciążył zarzutami korupcji kilkunastu kolegów sędziów.
Dopiero w 2007 r.  po przegranych przez PiS wyborach „wyszło szydło z worka”. Śledztwo zostało przeniesione do Krakowa i po dokładnej analizie materiałów śledczych prokurator Marek Wełna uznał, że „koncepcja prowadzenia sprawy była wadliwa, przedmiot postępowania zbyt szeroki, a wyjaśnienia Grzegorza W. nie zostały prawidłowo procesowo zweryfikowane”. Śledztwo zostało umorzone, Grzegorz W. został usunięty z zawodu, podejrzani sędziowie wywalczyli po 50 tys. zł zadośćuczynienia, a wielki sukces pani Bednarek okazał się wielką klapą.
Po utracie władzy przez partię Jarosława Kaczyńskiego założyła stowarzyszenie Ad Vocem, w którym znaleźli swoje miejsce najbardziej zaufani ludzie Ziobry.  Ziobro nie zapomniał o swoim „najwierniejszym żołnierzu”. Po dojściu PiS do władzy w 2015 roku nominował ją na szefową śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej.  Jej śledczy zajmowali się tropieniem przestępczości zorganizowanej i korupcji. Ich największym osiągnięciem było postawienie zarzutów podejrzanemu o ustawianie konkursów Krzysztofowi Kwiatkowskiemu, prezesowi NIK, czy Janowi Buremu, byłemu posłowi PSL.  Pani prokurator bardzo dbała też o dobór współpracowników, pełniąc nieformalnie rolę kadrowej śląskiej prokuratury. Jak mówi jeden ze śląskich prokuratorów „To od niej zależało, kogo „spuścić” do jednostki niższego szczebla, a kogo awansować. W Warszawie liczono się z jej opinią, która często dyktowana była wyłącznie niechęcią lub sympatią do jakiejś osoby”.
Teraz jej kariera nabiera tempa. Awansowała na zastępcę dyrektora biura prezydialnego Prokuratury Krajowej, a przed nią praca właśnie w Izbie Dyscyplinarnej. To w jej rękach znajdą się sędziowie, prokuratorzy, adwokaci i radcy prawni, co do których padną podejrzenia o nieuczciwe działania zawodowe.
Trzeba przyznać, że powołanie takiej osoby do Izby Dyscyplinarnej może budzić duże zaniepokojenie. Jak mówi jeden z katowickich prokuratorów „Małgorzata Bednarek ma osobowość inkwizytora. Jeśli zasiądzie w Izbie Dyscyplinarnej, biada tym, którzy staną przed jej obliczem”.
No cóż. Pan Ziobro, wie co czyni. Ma być tak jak chce on i prezes Kaczyński, czyli polityczne sądy, polityczna prokuratura, polityczne prawo, które będzie można tak wspaniale wykorzystać, by niszczyć przeciwników, gnębić oponentów i prowadzić Polskę ku autorytaryzmowi. „Po trupach i do celu”…
Źródło: wyborcza.pl 
09 06 2018 Siła „złych obcych” mediów na PiS.
Podczas sobotniego spotkania z mieszkańcami Wrocławia premier Mateusz Morawiecki nawiązał do sprawy repolonizacji mediów. W swoim wystąpieniu podkreślił, że większość, bo ponad 80% mediów jest w rękach wrogich koncernów, które wykupiły udziały w „bardzo złych” czasach III RP.
Z tego powodu partia rządząca ma niemały problem, aby przedrzeć się z jedynie słuszną prawdą do wszystkich obywateli. „Staramy się pokazywać, jaka jest prawda, wykorzystując kanały komunikacji bezpośredniej, internetowej, chociaż tu też, główne portale są w rękach zagranicznych. Jednak to kanał bardziej demokratycznego dostępu, szybkiego i jest niełatwo. Właśnie dlatego ta propaganda bardzo często, ta kłamliwa propaganda strony przeciwnej, naszych oponentów, ma ogromną siłę rażenia. 80% mediów wszystkich, radiowych, telewizyjnych, gazet, czasopism i mediów internetowych jest w rękach naszych przeciwników politycznych, którzy we wściekły sposób nas atakują.” – przekonywał w stolicy Dolnego Śląska premier.
Po jego wypowiedzi nie trzeba było zbyt długo czekać na reakcję internautów. „Zna ktoś media finansowane przez inną partię niż PIS. Ewentualnie „publiczną” propisowską tandetną propagandę dla pisowskich tępaków finansowaną z naszych podatków” – pyta na Twitterze internauta Myślimir. Wtóruje mu dziennikarz Konrad Piasecki: „Zupełnie serio – bardzo chciałbym poznać nazwy tych 80% mediów, które „wściekle atakują” rząd PiS”, internauta „Polskawruinie” nazywając wprost wypowiedź Morawieckiego kłamstwem, przedstawia grafikę ukazującą udział polskich i zagranicznych udziałowców w wydawanej prasie.
Nie od dziś wiadomo, że PiS chciałby mieć w rękach wszystkie media, które będą opowiadać się tylko po jednej stronie. Na razie, choć partia rządząca – jak przekonuje premier – mężnie walczy na wielu frontach, to siła „złych obcych” mediów nieustannie niweczy jej sukcesy. Źródła: 300polityka.pl
Panie premierze, a może warto się zastanowić dlaczego Dobra Zmiana jest tak zaciekle atakowana?  Dziś by zostać milionerem nie musisz trafić w Lotto, wystarczy zapisać się do PiS. Radny z PiS Krzysztof Skóra został prezesem KGHM i zarobił 2 mln zł! Dolnośląski lider i rekordzista. A takich przypadków jest w PiSie na pęczki. Poprzednicy więcej zarabiali, fakt niezaprzeczalny, ale Kaczyński obiecał to zmienić? I co ja mam za to bić brawo, że jestem okradany? Kłamstwo jest narzędziem pracy polityków, to coś w charakterze łyżki lub widelca przy stole.Postaci używających kłamstwa wśród polityków jest na pęczki i nie jest to domeną tylko jednej partii. 
06 06 2018 Władysław Kosiniak-Kamysz do Morawieckiego: nie będzie nas pan uczył patriotyzmu
- Patriotyzmu nie będzie nas uczył człowiek, który przez lata był na żołdzie międzynarodowej finansjery. To pan się meldował w stolicach i zdawał raporty! - powiedział Władysław Kosiniak- Kamysz do Mateusza Morawieckiego.
Władysław Kosiniak-Kamysz wypominał też premierowi, że przez 8 lat był doradcą Donalda Tuska. - Miał pan to wyryte na wizytówce. Tak źle w Polsce było przez ostatnie lata - mówił lider Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Polityk zarzucał Morawieckiemu, że w ostatnim czasie z programu 500 plus wypadło 350 tys. rodzin, wiek emerytalny dla rolników został podniesiony o 5 lat, a wielu z nich straciło swoje gospodarstwa, przez rozprzestrzeniającą się ASF. - A emerytom daliście najniższą możliwą waloryzację - 5 złotych. My podnosiliśmy o 73 złote, to było łącznie 9 miliardów - przypominał Kosiniak-Kamysz.
Szef PSL stwierdził, że Morawiecki, nie zna się na polityce społecznej, a program "Maluch" i program "Senior" były w poprzedniej kadencji. - Wy tylko dodaliście do tego plus - zarzucał.
Opozycja chce głosowania nad odwołaniem Elżbiety Rafalskiej i Beaty Szydło. W obronie wicepremier i minister pracy stanął szef rządu Mateusz Morawiecki. - Realizujemy marzenie o szklanych domach. A nie o szklanych sufitach, jak wy - mówił podczas sejmowego wystąpienia.  Źródło wiadomosci.wp.pl
Tomasz Lis: Bankster Kłamczeusz Morawiecki pomstujący na „Balcerowiczów”, liberałów i Niemców, był żałosny. Premier rozmiarów kieszonkowych. Kosiniak - Kamysz potrzebował pięciu minut, żeby przełożyć go przez kolano j zafundować zasłużone klapsy.
Katastrofą dla Polski jest to, że Morawiecki został premierem, który na niczym się nie zna, a otrzymuje wysokie stanowiska dzięki znajomością tatusia. A ja ciągle czekam kiedy Morawiecki senior rozliczy otrzymane pieniądze ze zbiórek prowadzonych w Europie i USA na Solidarność Walczącą, i wyjaśni swój udział w GetBacku. Gdy widzę premiera w programach informacyjnych TVP, to przede wszystkim przychodzi mi na myśl powiedzenie " Krowa, która dużo ryczy - mało mleka daje". Premier przechwala się nieustannie wspaniałym stanem finansów Polski.  Gdy jednak pojawiły się nieoczekiwane wydatki związane z opieką nad niepełnosprawnymi - premier ogłosił wprowadzenie nowego podatku od najbogatszych - tzw. "daniny solidarnościowej".  Jak widać, w budżecie nie było żadnych rezerw, a cała ta "propaganda sukcesu" mijała się z prawdą. Ten pisowski geniusz ekonomiczny Morawiecki zapominał, że kołem zamachowym gospodarki są niskie podatki i szara strefa. No chyba, że chce się w jak najkrótszym czasie wyeksploatować kolonię to wtedy ciśnie się podatkami wszystkich, prócz swoich, z całych sił, aż padną. Miało być 5 mld nadwyżki a mamy 51 mld złotych deficytu za rok 2017. Morawiecki to kompletny dyletant, demagog - i reprezentant wielkiej, zagranicznej finansjery, który zrobił z Polski kolonię i jego zadaniem jest jak najszybciej i jak najwięcej wyeksploatować polską gospodarkę. Oj! Krzywousty jak tak dalej będziesz rządził, to za kilka miesięcy, nie będzie już Polski, pozostanie z niej tylko jałowa ziemia i zgliszcza. Wkrótce polski fiskus nie będzie już miał od kogo ściągać podatki, i co na to powie pan panie Morawiecki? Wiem panu to wszystko lata, wyląduje pan gdzieś w bogatej Europie i będzie sobie żył jak król. No chyba ze suweren się zbuntuje.
03 06 2018 Ryszard Czarnecki odwiedził Kalisz. Awanturę na spotkaniu próbował poskromić hymnem Polski. 
Na przepychankach słownych się nie skończyło. Ktoś próbował zasłaniać kartki z antyrządowymi napisami. Jednej z kobiet została kartka została wyrwana. Kiedy przeciwnicy PiS kłócili się i przepychali ze zwolennikami partii, Ryszard Czarnecki skandował: "Biało-czerwone, to barwy niezwyciężone"; następnie zaintonował hymn. To na chwilę uspokoiło atmosferę, hymn na stojąco śpiewali chyba wszyscy. Zgoda nie trwała długo. Jeden z mężczyzn zaczął skandować "Wolna Polska europejska" i dyskusje rozgorzały od nowa. Jedna z kobiet krzyczała "pan nazwał mnie szmatą", mężczyzna zwrócił się do niej: "uspokój się, ciemna maso". Ktoś inny zakrzyknął "łobuzy, złodzieje, inne dranie". Źródło wiadomosci.gazeta.pl
„Niekulturalni prowokatorzy” na spotkaniu z politykami PiS-u w Kaliszu. Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, którzy opuścili parlamentarne ławy by głosić populistyczne hasła w terenie, nieustannie muszą mierzyć się z przeciwnikami jedynie słusznej narracji. Nie inaczej było w Kaliszu, gdzie na otwarte spotkanie z mieszkańcami przyjechali: europoseł Ryszard Czarnecki, senator Andrzej Wojtyła oraz posłowie Jan Dziedziczak i Tomasz Ławniczak.
W części spotkania, podczas której zebrani mogli zadawać politykom pytania, pojawiły się okrzyki: „Wstyd”, „PiS jest zły”, „Populiści”, „Wolna Polska europejska”, „Przeproś i spadaj”. Politycy w odpowiedzi nie pozostawali dłużni i jak donoszą lokalne media, odpowiadali: „Niech żyje Polska”, „Biało-czerwone barwy niezwyciężone”.
Do incydentu odniósł się oburzony europoseł Czarnecki: „Pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją w Kaliszu, ale jak słyszę są to osoby, które krążą po spotkaniach – mówił. – Ważna jest rozmowa, a nie krzyki. Jestem gotów do dialogu, a ci państwo wolą monolog. Uważają, że mają monopol na rację. Przyjmuję to ze spokojem. Było wiele ciekawych pytań ze strony tych, którzy chcieli je zadać i usłyszeć odpowiedzi. Te parę osób chciało pokrzyczeć, pohałasować, poobrażać. Epitety w stylu „spadaj” nie są kulturalne. Ale cóż tym się różnimy. Będziemy prowadzić dialog z Polakami ze spokojem.”  Zadziwiać może konsekwencja, z jaką politycy PiS tłumaczą podobne sytuacje i w jaki sposób określają swoich przeciwników.
Do przepychanek podczas spotkania w Kaliszu odniosła się również na swoim facebookowym fanpageu Racjonalna Polska, udostępniając wpis kaliskiego oddziału KOD. Możemy w nim przeczytać, że podczas spotkania zasłabł jeden z zadających tzw. niewygodne pytania, niepełnosprawny Marcin. Według relacji zwolennicy partii rządzącej mieli krzyczeć: „Niech zdechnie”, a poseł Czarnecki wtórować okrzykami” „To prowokator!”  Kalisz był kolejną miejscowością, w której podczas spotkania z politykami PiS-u dochodzi do awantur, a każdy inaczej myślący obywatel może liczyć na pełne nienawiści ataki.
Źródła: kalisz.naszemiasto.pl; RacjonalnaPL
02 06 2018 Andruszkiewicz: „Polska była państwem mafijnym”.
W środę Klub Platformy obywatelskiej złożył w Sejmie projekt uchwały w sprawie powołania komisji śledczej ds. GetBack. Według posłów PO komisja miałaby zbadać m.in. kto „trzymał parasol ochronny nad GetBack” i przez to odwrócił uwagę instytucji państwowych, odpowiedzialnych za nadzór nad GetBack – podaje dziennik.pl.
Premier i podległe mu służby zareagowały od razu i skierowały sprawę do prokuratury – powiedział w piątek poseł koła Wolni i Solidarni Adam Andruszkiewicz. Jak stwierdził, na pierwszy rzut oka widać, że „rząd chce sprawę wyjaśnić i zbadać wszystkie nieprawidłowości, które miały miejsce”.Zaznaczył, że spółka GetBack powstała w czasach rządów PO, a teraz cała sprawa to teatrzyk. Dodał, że „próba obarczenia marszałka Kornela Morawieckiego, legendy Solidarności Walczącej, jakąś odpowiedzialnością za tę aferę jest w mojej opinii bezczelnym atakiem opozycji totalnej”.
Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, Prawo i Sprawiedliwość nie tylko nie poprze wniosku PO ale skieruje sprawę do komisji finansów publicznych. „Będzie to ucieczka do przodu PiS, aby uniknąć pytań o polityczny kontekst afery, która może pogrążyć gabinet premiera Morawieckiego” – pisze GW, zarzucając służbom opieszałość w tej sprawie.  Zwraca uwagę, że GetBack był partnerem i sponsorem imprez, w których udział brali najważniejsi politycy obozu rządzącego.
Sam wniosek PO o powołanie komisji śledczej ds. GetBack Andruszkiewicz zbagatelizował i oświadczył, że jego ugrupowanie go w Sejmie nie poprze. Zaznaczył też, że firma GetBack powstała w czasach rządów PO-PSL i – jak mówił – wiele afer „kwitło” za czasów tych rządów. „Można powiedzieć wręcz, że wówczas Polska była państwem mafijnym na casusie Amber Gold – mówił. Andruszkiewicz mówił również, że nie można porównywać afery GetBack do Amber Gold, gdyż w przypadku GetBack szybko zareagowały służby i premier. Spółka GetBack zajmuje się zarządzaniem wierzytelnościami. Powstała w 2012 r., a w lipcu 2017 r. akcje GetBack zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.
W kwietniu GPW, na wniosek KNF, zawiesiła obrót akcjami GetBack. Stało się to po tym, gdy 16 kwietnia rano firma podała, że prowadzi negocjacje z PKO BP oraz Polskim Funduszem Rozwoju w sprawie finansowania o charakterze mieszanym kredytowo- inwestycyjnym w wysokości do 250 mln zł. Z komunikatu spółki wynikało, że informacja została uzgodniona „ze wszystkimi zaangażowanymi stronami”. Jednak PKO BP i PFR zdementowały tę informację. To wywołało reakcję KNF. Poleciały głowy.
Według KNF, GetBack SA wyemitował obligacje o łącznej wartości 2,58 mld zł, których posiadaczami były 9242 podmioty, w tym 9064 osoby fizyczne i 178 instytucji finansowych. Źródło: dziennik.pl/wyborcza.pl
Wow! No i mamy kolejny frazes z epoki Władysława Gomułki po „Tylko PiS cofając się potrafi poruszać się do przodu”, dodano „Ucieczkę do przodu”
Oj! Krzywousty jak tak dalej będziesz rządził, to za kilka miesięcy, nie będzie już Polski. Gdyby tylko zniknęła z map, to nie byłoby takie straszne, ale Polska stanie się jałową ziemią, na której po Morawieckim przez wieki nic się nie urodzi. Dla dobra Polski Morawieccy muszą natychmiast trafić za kratki. A ja ciągle czekam kiedy Morawiecki senior rozliczy otrzymane pieniądze ze zbiórek prowadzonych w Europie i USA na Solidarność Walczącą. No a co z aferą ze SKOKami 5 mld złotych strat, całkowicie została wyciszona? I z ostatniej chwili, na oczach premiera, prezydenta, prezesa Kaczyńskiego prof. Gliński robi przekręt stulecia na 500 mln złotych, w normalnym kraju już dawno oglądałby świat spoza krat, a w takich Chinach dostałby kulkę, lub sznur konopny. No a w Polsce Kaczyńskiego pewnie kilka medali, odznaczeń otrzyma, i oczywista oczywistość nagroda i premia mu się należą, wszak działaj w dobrej wierze. No a czy to takie ważne w czyjej? 
28 05 2018 W 1968 r. Antoni Macierewicz „sypał” kolegów z opozycji?
„Z dokumentów znajdujących się w archiwach IPN wynika, że w roku 1968 Macierewicz po aresztowaniu złożył obfite zeznania, wystarczyło na akt oskarżenia dla niego i Wojciecha Onyszkiewicza” – mówił rok temu prof. Andrzej Friszke w rozmowie z portalem naTemat.pl.
Teraz, jak wynika z nieautoryzowanej biografii byłego szefa resortu obrony, autorstwa Anny Gielewskiej i Marcina Dzierżanowskiego, okazuje się, że było jeszcze gorzej. Jej fragmenty, publikuje tygodnik „Wprost.” „Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana” to pozycja świadcząca m.in. o tym, że były minister PiS-owskiego, rządu niezawodny przyjaciel Jarosława Kaczyńskiego składał w 1968 r. zeznania, które obciążyły nie tylko Onyszkiewicza, ale i trzy inne osoby. Był wówczas 20-letnim studentem, który w związku z wydarzeniami marca 1968 r.  angażował się w produkcję i kolportaż ulotek, nawołujących do strajku na Uniwersytecie Warszawskim.
Gdy trafił w ręce policji, śledczy mieli mu ponoć zasugerować, że zeznający wcześniej Wojciech Onyszkiewicz „sypie”. Wtedy, niedawny jeszcze szef MON „pękł” i miał podzielić się szczegółami dotyczącymi kolportażu ulotek. „Onyszkiewicz wziął ode mnie dwie paczki. Mówiłem mu, że osobiście ulotki te rozkolportuję je na wydziałach chemii, historii i biologii. (…) Prawdopodobnie później pytałem Onyszkiewicza, czy rozkolportował ulotki, na co on odpowiedział twierdząco” – czytamy. Oprócz Onyszkiewicza miał obciążyć zeznaniami jeszcze trzy inne osoby: pasierba prof. Władysława Bartoszewskiego – Piotra Bachurzewskiego, Elżbietę Bakinowską, córkę żołnierza Armii Andersa Stefana Bakinowskiego, a także historyka doc. Henryka Samsonowicza.
Antoni Macierewicz odmówił rozmowy z autorami biografii i nie chciał komentować informacji o książce Gilewskiej i Dzierżanowskiego.
Ci, których obciążył dziś patrzą na sprawę z dystansem i komentują ją, z daleko idącym pobłażaniem: „Nawet jeśli Antoni w trakcie śledztwa powiedział o kilka zdań za dużo, nie mam do niego pretensji. W gruncie rzeczy wszyscy byliśmy gówniarzami” – mówi Piotr Bachurzewski,
Podobnie Onyszkiewicz: „Nie mam pretensji, że mnie obciążał, tym bardziej że ja zeznałem wcześniej i to ja uruchomiłem lawinę. W zestawieniu z jego późniejszymi zasługami dla mnie te jego lekkomyślne zeznania nie mają większego znaczenia” – komentuje były polityk. Źródło: Gazeta.pl
Cała ta kanapowa opozycja zwane KORem ma podobne życiorysy, to byli agencji SB, którzy później oszukali i wymanewrowali Wałęsę, by w końcu zrobić z niego Bolka.
Stefan Kosiewski tak pisze o Walentynowicz: Lech Wałęsa:...w jakiej Solidarności działała i jakie miała zasługi Pani Walentynowicz, skoro nazywana jest "matką Solidarności"? To jasne, że przywrócenie jej do pracy - i mnie - było jednym z pretekstów do ogłoszenia strajku w 1980 roku, ale później Pani Walentowicz nie uczestniczyła już w walce "Solidarności". Swoją walkę toczyła, ale chciałbym wiedzieć w imię czego i z kim? Nam nie pomagała. Jaka była jej rola w latach 80., bo Solidarność wiele korzyści z tej roli nie miała. Matką jakiej "Solidarności" jest więc nazywana? Może ja nie wiem o istnieniu jakiejś innej. "Solidarność od początku istnienia działała na zasadach demokracji. I to w wyniku tych zasad Pani Walentynowicz została wykreślona z listy członków przez legalne struktury Związku. Czy można mieć pretensje do kolegów ze Związku, którzy nie chcieli w swoich szeregach osoby kalającej własne gniazdo ku uciesze komunistów? Z tego samego powodu I Walne Zebranie Delegatów Związku w lipcu 1981 roku - 600 osób reprezentujących ponad 370 tys. członków - nie wybrało Pani Walentynowicz na I Zjazd Krajowy.
...Jak więc wytłumaczyć, że Pani Walentynowicz należała do Związku Młodzieży Polskiej, szefowała stoczniowej Lidze Kobiet jeszcze w latach 60. Była nawet przodownicą pracy, dostała mieszkanie, pojechała na festiwal młodzieży do Berlina. Dorobiła się w tamtych czasach czterech krzyży zasługi PRL! Źródło sowa.magazyn
26 05 2018 Jak me serce się raduje kiedy lud głośno protestuje.
Marszałek Marek Kuchciński wygwizdany w Nowym Sączu. Zbiera cięgi za protest matek w Sejmie. "Popieramy supermatki w sejmie". "Sejm to nie prywatny folwark" , "W twoim sejmie bije się matki" - takie transparenty przywitały marszałka Sejmu, który w domu kultury w Nowym Sączu spotkał się z mieszkańcami Małopolski.
Do Nowego Sącza marszałek Sejmu Marek Kuchciński pojechał w dobrym nastroju. To przecież oaza mocnego poparcia partii Prawo i Sprawiedliwość. Spotkał się jednak z ostrym protestem. Prawie każda wypowiedź polityka była kwitowana przez część sali okrzykami: - „Oddaj nagrody!”, „Popieramy protestujących niepełnosprawnych!”, „Kłamstwa! Hańba! Pycha i szmal!”, wynika z relacji dziennikarza lokalnego oddziału Gazety Wyborczej.
Dobra atmosfera prysła, kiedy zaczął mówić o wsparciu dla niepełnosprawnych przez rząd. - Protestujący są wykorzystywani przez opozycję - próbował przekonywać salę polityk. Wtedy jednak pojawiły się gwizdy. W odpowiedzi działacze PiS, prezydent Nowego Sącza Ryszard Nowak, posłowie Anna Paluch i Jan Duda zaczęli bić brawa. I już było po spotkaniu.
Marszałek Kuchciński zbiera cięgi za swoje decyzje w sprawie trwającego w Sejmie protestu rodziców osób niepełnosprawnych. W sobotę rano opiekunowie skarżyli się na kolejne szykany ze strony Straży Marszałkowskiej. Niepełnosprawnym odcięto dostęp do windy, co utrudnia kąpiel. W piątek wokół protestujących pojawiło się więcej funkcjonariuszy straży, usunięto kamery telewizji. Jeszcze wcześniej doszło do siłowej interwencji strażników przeciwko matkom, które chciały wywiesić transparent z okna parlamentu.
Anna Maria Anders wygwizdana. Narodowa Gala Boksu Marcina Najmana okazała się wielką kompromitacją
Anna Maria Anders miała w sobotę wyjątkowe twarde spotkanie z suwerenem. Senator PiS objęła patronat nad wczorajszą Narodową Galą Boksu, ale kiedy pojawiła się na Stadionie Narodowym przed kibicami, została... wygwizdana – podaje Gazeta.pl.
Senator wyszła na otwarcie gali i powiedziała, że po raz pierwszy bierze udział w takim wydarzeniu, ale cieszy się, bo ma ono narodowy charakter. Wówczas z trybun w stronę Anny Marii Anders "poleciały" gwizdy. Sama impreza okazała się jednym wielkim niewypałem – na to zresztą zapowiadało się od samego początku, biorąc pod uwagę, że jej organizatorem był Marcin "El Testosteron" Najman.
Anna Maria Anders nie cieszy się ostatnimi czasy poważaniem opinii publicznej. W kwietniu tego roku podano, że od stycznia 2016 r. senator PiS wydała na loty 611 625 zł z publicznych pieniędzy. Taka kwota składa się na ponad 70 podróży. Oliwy do ognia dodało tłumaczenie Anders, która stwierdziła, że takie wyjazdy są kluczowe dla budowania relacji Polski z innymi krajami i to nie ona ustala ceny biletów. Poza tym uznała, że nie będzie latać klasą ekonomiczną.  Źródło wp.pl, naTemat
Ponoć pani senator ma tak mocna głowę, że abp Głódziowi zwanym Flaszką przy stole dorównuje. Piotr K......: Leciałem z Tuskiem 13-go w pon. Gdańsk – Bruksela liniami Wizzair. Miał bilet za 80 zł bez obstawy, kłaniano mu się na lotnisku, a cena biletu 80 zł. Ja pracuję jako steward w Brussels Airlines i pisiory latają z nami, zajmują dużą część klasy business a cena biletu to ok. 4300 zł. Bo z pospólstwem nie latają tylko z obstawą... Takie porównanie, które widziałem na własne oczy... 
25 05 2018 Ta biografia uderzy w czuły punkt Macierewicza. Dziennikarze odsłaniają jego kolejne tajemnice.
Jego ojciec działał w konspiracji. Popełnił samobójstwo. Matka pracowała na dwa etaty, by zarobić na siebie i troje dzieci. Wreszcie mały Antoni Macierewicz trafił do domu dziecka. –Antoni tak jak wielu wówczas chłopaków zbierał jakieś niewybuchy. To było niebezpieczne i matka nie radziła sobie z dwójką dorastających synów – opowiada nam Marcin Dzierżanowski, współautor biografii Antoniego Macierewicza. W książce, którą napisał wraz z Anną Gielewską, odsłaniają karty historii, o których były szef MON wolałby zapomnieć, ale i pomagają zrozumieć, dlaczego Macierewicz tak bardzo chce wierzyć w "zamach smoleński" i budzić tak skrajne emocje. Wreszcie, piszą o tym, czego najbardziej boi się Macierewicz.
Dziennikarze śledczy "Wprost" Anna Gielewska i Marcin Dzierżanowski napisali biografię byłego już szefa Ministerstwa Obrony Narodowej. Książka pt. Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana do księgarń trafi 6 czerwca. Opowiada ona o różnych etapach działalności Antoniego Macierewicza. Autorzy ujawnili w niej historie, o których sam bohater dotąd nie mówił. Wydawnictwo poinformowało w oficjalnej zapowiedzi książki, że jej czytelnicy dowiedzą się np. o "dwuznacznej postawie (Antoniego Macierewicza – red.) w kontaktach z SB w marcu 1968 r., prawdziwych okolicznościach 'ucieczki' z internowania czy liście napisanym w latach 80. do gen. Czesława Kiszczaka". Mowa w niej także o wątkach osobistych, jak np. że ojciec Macierewicza popełnił samobójstwo, a on sam przebywał w domu dziecka.
Więcej na http://natemat.pl/239149,nowa-biografia-antoniego-macierewicza-napisali-ja-dziennikarze-sledczy-wprost
Skąd się wzięło piętno na czole Macierewicza, Szatan go ogonem smagnął, czy o skrzydło Tupolewa zawadził?
10 kwietnia 2010 roku odcisnął się w psychice Antoniego Macierewicza diabelskim kopytkiem paniki. Tę zdeformowaną racjonalność słychać w jego wypowiedziach o tym zdarzeniu. Tylko Macierewicz był dla Jarosława Kaczyńskiego wielce pomocnym, aby zbudować mit o „bohaterszczyźnie” (a w rzeczywistości: odpowiedzialności za katastrofę) Lecha Kaczyńskiego. Nie dziwi mnie, iż Macierewicz uciekał ze Smoleńska, zachowywał się, jak paranoik: „w pociągu kazał zablokować wszystkie drzwi, pozamykać okna i zaciągnąć zasłony, by uniknąć strzałów snajperów”. Do osoby Macierewicza potrzeba dobrego pióra, aby go opisać. Nie każdy pisarz chce się babrać w takiej marności, zresztą usprawiedliwieniem jest to, że Macierewicze są opisani w literaturze. Cechuje ich nieracjonalność łatwo poddają się panice, dlatego budują światy alternatywne, aby względnie w nich egzystować.  Antoni Macierewicz był niewątpliwie tolerowanym przez ubowców agentem obcego wywiadu w PRL tak samo, jak jego ojciec Zdzisław Macierewicz był agentem francuskiego wywiadu w PRL, któremu ubowcy pozwolili odejść z legendą oficjalnie popełnionego samobójstwa po tym, jak amerykańscy oficerowie wywiadu sfotografowali dla prasy rzekomego trupa Himmlera, mającego otruć się tą samą trucizną, co ojciec Macierewicza: cyjankiem potasu. 

25 05 2018 Wyciekła partyjna instrukcja dla polityków PiS, czyli tzw. przekazy dnia

„Brief specjalny do programów weekendowych 19-20.05.2018″ – tak zatytułowano wytyczne dla polityków PiS, czyli ich tzw. przekazy dnia, które jak mantrę wygłaszają później publicznie. Do pisma dotarła redakcja Polska The Times, która po raz pierwszy drukuje taką instrukcję w całości. Wiadomo więc na przykład, co politycy PiS mają mówić o chorobie Jarosława Kaczyńskiego. W punkcie 18 zapisano: – „Przyczyną pobytu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w szpitalu jest wyłącznie choroba kolana. O tym, jak długo tam będzie decydują lekarze”.
W sprawie protestu niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie politycy PiS maja wyrażać… zdziwienie, bo przecież „rząd premiera Mateusza Morawieckiego jest niezwykle wrażliwy społecznie, a wspieranie najsłabszych jest jego priorytetem”. – „Jesteśmy zdziwieni, bo protestujący zmienili postulaty (domaganie się podniesienia renty socjalnej powyżej emerytury minimalnej ZUS, zmiana postulatu 500 zł na rehabilitację na 500 zł gotówką” – mają mówić politycy PiS. Sugeruje im, żeby wspominali o daninie solidarnościowej, która ma być częścią „mapy drogowej systemu wsparcia osób niepełnosprawnych”.
Temat nagród, które była premier Beata Szydło przekazała sobie i swoim ministrom, politycy PiS mają „uznawać za zamknięty”. Posłowie, rozmawiając z dziennikarzami, mają mówić, że „wszystkie osoby, które są czynnymi politykami lub są w parlamencie przekazały nagrody na cele charytatywne”. Koniec, kropka! A o obniżce wynagrodzeń dla parlamentarzystów i samorządowców? – „Jeśli społeczeństwo tego chce, a widać wyraźnie, że chce, to my się przychylamy do tej decyzji” – napisano w instrukcji.
Sporo miejsca poświęcono punktowi 5, który zatytułowano „Hipokryzja PO”, w którym punktowane są„straty finansowe za rządów PO” czy nagrody dla urzędników z warszawskiego ratusza. A wzrost cen paliw? To nie wina PiS, a… koniunktury światowej. – „Głównym czynnikiem rosnących cen paliw w Polsce są rosnące ceny ropy naftowej. Przy rosnących cenach ropy, ceny paliw w Polsce są nadal jednymi z najniższych w Europie. Suma akcyzy i podatków od paliw jest jedną z najniższych w Europie” – głosi pisowski przekaz dnia. To się nazywa zaklinanie rzeczywistości! Instrukcja na https://koduj24.pl/wyciekla-partyjna-instrukcja-dla-politykow-pis-czyli-tzw-przekazy-dnia/
Źródło: polskatimes.pl
21 05 2018 Kasa kasą, ale cierpliwość Tadeusza Rydzyka się kończy.
Tadeusz Rydzyk wydaje się być największym beneficjentem rządów PiS. Jak mówią politycy PO, do tej pory jego konto zasiliło 94 mln zł.  Wydaje się, że to jednak zdecydowanie za mało, by Ojciec Dyrektor zachował pełną lojalność i życzliwość.
Pierwszym impulsem do zmiany nastawienia wobec PiS było odwołanie ze stanowisk Antoniego Macierewicza i Jana Szyszki, osób bardzo związanych z Radiem Maryja. Do tego trzeba dodać rozczarowanie brakiem prac nad radykalną ustawą o aborcji, która leży „odłogiem” w komisji sejmowej, wsparcie dla myśliwych (broni ich przed nowelizacją prawa) czy obrona firm futrzarskich, które nie zgadzają się z proponowanymi przez Sejm, zmianami. Jak donosi „Do Rzeczy” solą w oku jest dla redemptorysty Jarosław Gowin, którego pomysł na reformę szkolnictwa wyższego, zupełnie mu nie odpowiada. Ojciec Rydzyk poczuł się też urażony, gdy mimo jego sugestii, w Polskiej Fundacji Narodowej nie znalazł się jego przedstawiciel, na czym mu bardzo zależało. Trudno się dziwić, że w tej sytuacji duchowny i ludzie z jego kręgu zaczynają coraz krytyczniej patrzeć na PiS. Kasa kasą, ale środowisko Rydzyka odnosi wrażenie, że jego wpływ na władzę staje się coraz mniejszy i to mu zdecydowanie nie odpowiada. Jak mówi, „Szanuję pana premiera Morawieckiego, szanuję pana premiera Kaczyńskiego, ale tych rzeczy nie rozumiem. My, wszyscy Polacy, patrzmy co się dzieje, wspierajmy modlitwą każde dobro. A jeżeli jest coś nie tak, to rozmawiajmy, ale merytorycznie. Siła argumentu, nie argument siły”.
„Do Rzeczy” zdradza nowy pomysł Rydzyka, który zapewne bardzo się partii rządzącej nie spodoba. Środowisko Radia Maryja planuje wystawić własną listę do Parlamentu Europejskiego, na której znajdzie się miejsce dla Antoniego Macierewicza, Jana Szyszki, Anny Sobeckiej i Zbigniewa Kuźmiuka.
„To typowa próba wywarcia nacisku żeby wydrzeć więcej kasy albo mieć większy wpływ na działania szalonego Kaczyńskiego. Wystawienie własnych list byłoby pierwszą prawdziwą weryfikacją siły Rydzyka, a na to on się raczej nie zdecyduje, ponieważ biorąc pod uwagę wskaźniki słuchalności i oglądalności to jego możliwości nie są tak duże jak usiłuje sugerować. To tak jak z deserem do obiadu, może stanowić przyjemne zakończenie, ale jak go zabraknie to da się z tym żyć. Choć oczywiście parę punktów procentowych od dewotek się straci bo nie ruszą się z domu na wybory” – pisze jeden z internautów i trudno się z nim nie zgodzić. A tak na marginesie, wyobrażacie sobie w Parlamencie Europejskim taką „ekipę”? Podejrzewam, że trzeba by było stworzyć dla niej oddzielną frakcję, bo ze swoimi poglądami nie zmieściliby się w żadnej, już istniejącej. Włosy mi stają dęba na myśl, że tacy przedstawiciele Polski mogli by się znaleźć w tak ważnym organie Unii Europejskiej. Oby to były tylko ploteczki. Tamara Olszewska Źródło: natemat.pl
Kaczyński w szpitalu, o Rydzyk coraz to więcej się domaga, zatem kiedy Macierewicz przejmie schedę po Jarosławie ? I to nie jest żart na prima aprilis tylko najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń politycznych przed nadchodzącymi wyborami. Macierewicz od dawna jest już do tego przygotowany, zobaczcie jeździ jak premier i nadal w MON urzęduje. Wkrótce KC PiSu wyda komunikat: Prezes Kaczyński ze względu na zły stan zdrowia zrezygnował z zajmowanego stanowiska i powierzył je Macierewiczowi. 
20 05 2018 Gdańsk: awantura na spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim.
Do awantury doszło podczas spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim w Sali BHP gdańskiej stoczni. Po zakończeniu przemówienia, tłum zaczął skandować: "Lech Wałęsa! Solidarność! Hańba! Misiewicze!". Wśród zebranych doszło do szarpaniny, ludzie wyrywali sobie transparenty. Jedna z protestujących twierdzi, że została pobita. Premier opuścił salę, interweniowała policja.
Protestujący pojawili się z transparentami przeciwko partii rządzącej m.in. z napisem "Pycha i szmal" z logiem PiS. Tłum zaczął skandować: "Lech Wałęsa! Solidarność! Hańba! Misiewicze!". Okrzyki wywołane zostały tym, że wśród działaczy "S" premier nie wymienił nazwiska byłego prezydenta.
- Tutaj - mówił Morawiecki w legendarnej sali BHP - wspaniali ludzie tacy jak Anna Walentynowicz czy Andrzej Gwiazda, Alina Pieńkowska, Andrzej Kołodziej i Hilary Jastak. I na pewno jeszcze kilka osób - niektóre z nich po innej stronie sceny politycznej, ale wszyscy oni odegrali wielką role w ruchu Solidarności. Ten ruch odegrał z kolei wielką rolę i jest dla nas wielkim drogowskazem - powiedział podczas swojego przemówienia premier.
W odpowiedzi na okrzyki zwolenników Lech Wałęsy, pozostali zebrani na sali zaczęli skandować: "Bolek! Bolek! Bolek!"
Rzecznika rządu zaczęła apelować, by nie przeszkadzać premierowi w odpowiedzi na pytania. W tłumie doszło do przepychanek. Premier próbował ponownie zabrać głos, ale nie udało się uspokoić zebranych na sali. Kiedy protestujący zaczęli skandować: "Kłamca! Kłamca!" premier Morawiecki w obstawie ochrony opuścił salę BHP.
Zebrani na sali zaczęli wyrywać sobie transparenty. Na miejscu pojawiła się policja.
Wybrane fragmenty z https://trojmiasto.onet.pl/awantura-na-spotkaniu-z-premierem-morawieckim-w-gdansku/egjgwem
Panie Kaczyński, Panie Kaczyński, co ci kazało, co?,
wypuścić z piekieł dawne demony, by nawiedziły nasz dom !!
Było dla wszystkich tak oczywiste, kto tu jest dobry, kto zły,
po tej złej stronie zdrajcy czerwoni, a po tej dobrej wy.
Na twym sztandarze Jezusa niosą, lecz jakąś inną ma twarz,
ten z Galilei kochał nas wszystkich, twój tylko niektórych z nas.
Panie Kaczyński, Panie Kaczyński, zamiast obdzielać nas w krąg,
tą Jezusową miłością wielką, Ty dzielisz każdy nasz dom.
Mąż przeciw żonie, kłótnie dozgonne, kto lepszym Polakiem był,
łóżko pod nimi wzdłuż przełamane, jakże odnajdą się w nim.
Syn przeciw ojcu, wnuk przeciw dziatkom, a przeciw siostrze brat, 
w tylu rodzinach stół przerąbany, jak mają chleb na nim kłaść?
Kto ciebie skrzywdził, anioł, czy diabeł, że tak odpłacasz nam,
dzielisz i ranisz i wiek upłynie nim wyliżemy się z ran.
Zatykam uszy, nie chcę już słyszeć, kto tu jest dobry, kto zły,
czas i historia na to odpowie, ale nie dziś i nie ty.

fragmenty ballady o Kaczyńskim, autor tekstu Mirosław Hrynkiewicz 
17 05 2018 Zamienił stryjek siekierkę na kijek
Niedawno minęło 5 miesięcy od kiedy Mateusz Morawiecki został premierem [11.12.2017], a ponad cztery miesiące - od kiedy ostatecznie uformował się trzon jego rządu [9.01.2014, ]. Miodowy miesiąc już dawno minął i czas zacząć oceniać efekty działalności nowej ekipy. Zacznijmy od premiera. No cóż, nic na to nie poradzę, że ostatnio, gdy widzę premiera w programach informacyjnych TVP [pojawia się on w nich nieustannie], to przede wszystkim przychodzi mi na myśl powiedzenie " Krowa, która dużo ryczy - mało mleka daje". Mateusz Morawiecki wciąż roztacza piękne wizje. np. miliona elektrycznych samochodów. Potem jednak dowiadujemy się, że by ktoś zechciał je kupować, trzeba będzie dopłacić mu 25 tysięcy złotych z podatków nałożonych na ogół kierowców w cenie benzyny. Poza tym, nie mamy wystarczającej ilości prądu elektrycznego do ich zasilania. Pan premier przechwala się nieustannie wspaniałym stanem finansów Polski.  Gdy jednak pojawiły się nieoczekiwane wydatki związane z opieką nad niepełnosprawnymi - premier ogłosił wprowadzenie nowego podatku od najbogatszych - tzw. "daniny solidarnościowej".  Jak widać, w budżecie nie było żadnych rezerw, a cała ta "propaganda sukcesu" mijała się z prawdą.
Najgorzej wygląda sprawa polityki zagranicznej.  Od momentu zmiany rządu notujemy same klęski.  Próba szukania kompromisu z Brukselą tylko rozzuchwaliła naszych wrogów, a w szczególności Timmermansa.  Awantura z Izraelem to wina Netanjahu, ale nasza dyplomacja została całkowicie zaskoczona i nie miała pojęcia, jak zareagować.  Minister Kowalczyk zrezygnował z wycinki drzew zaatakowanych przez kornika w Puszczy Białowieskiej.  Wczoraj Niemcy i Rosja rozpoczęły budowę Nordstream 2, nie zważając na protesty Polski.  Wyciszono sprawę reparacji wojennych od Niemiec.  Gdzie nie spojrzeć - same porażki.
Trudno się jednak temu dziwić, gdy MSZ kieruje pan Czaputowicz.  Robi on wrażenie chodzącej nieudolności, zaliczając wpadkę za wpadką.  Doszło do tego, ze w Internecie pojawił się sondaż "Czy Czaputowicz powinien zostać zdymisjonowany?" . Osiemdziesiąt procent z 894 respondentów odpowiedziało "Tak".  Mocno krytykowano Waszczykowskiego, ale w porównaniu z Czaputowiczem - to as dyplomacji. To samo można powiedzieć o większości nowych ministrów obecnego rządu.  Ich poprzednicy w rządzie Beaty Szydło byli po prostu lepsi.  Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Źródło niepoprawni.pl
A ja wam powiadam Morawiecki zrealizuje wizję Baryki i wybuduje szklane domy w Polsce.
Morawiecki to najgorszy premier w Polsce po 1989 roku. On tylko dba o dobro banków. Morawiecki to gwoźdź do trumny dla polskich przedsiębiorców! Czy w tym roku będzie jeszcze jakaś polska firma, która zapłaci podatki Morawieckiemu? Których polskich firm nie zniszczył Balcerowicz, nie dobił Rostowski to wykończy Morawiecki.
16 05 2018 Bp Pieronek do protestujących: „Wam się należy to, czego żądacie”
– „Te pieniądze są potrzebne rodzicom, żeby mogli nimi zarządzać, a nie jakieś datki rzeczowe, które wielokrotnie mogą się okazać niepotrzebne. Uważam, że to jest manifestacja słabości przeciwko manifestacji siły, bo ci najsłabsi nie mają innego wyjścia. Muszą w ten sposób domagać się swego. Wytrwajcie do końca. To jest rzecz, która się wam należy. Nie tak jak tym, którym była pani premier mówiła: „to się im należy”. Wam się należy to, czego żądacie” – mówił w TVN 24 bp Tadeusz Pieronek. To niestety jeden z niewielu hierarchów polskiego Kościoła, który ujął się za protestującymi od kilku tygodni w Sejmie opiekunów i osób niepełnosprawnych w Sejmie. Pamiętamy przecież słowa arcybiskupa Henryka Hosera, że „Kościół nie jest stroną w tej sprawie”.  Bp Pieronek dodał, że instytucjami, które powinny wspierać osoby niepełnosprawne są państwo i Kościół. – „Kościół, który domaga się rodzenia dzieci z wadami genetycznymi, powinien wejść w te sprawy i szukać instytucjonalnych rozwiązań, w których te dzieci otrzymałyby pomoc” – podkreślił Pieronek. Jego zdaniem, rząd powinien spełnić postulaty protestujących, zwłaszcza że obecna władza chwali się nadwyżką budżetową. – „Te pieniądze, które są nadwyżką budżetową, bo mówiło się o miliardach, powinny iść tam, gdzie są najbardziej potrzebne, a więc najpierw dla najsłabszych. Albo ktoś kłamie, albo ktoś po prostu gromadzi pieniądze na kampanię wyborczą, na to, żeby wygrać następne wybory, a nie na to, żeby zaspokoić potrzeby społeczne. Pieniądze powinny być dystrybuowane w sposób rozsądny i sprawiedliwy. Wtedy wystarczy na tych, którzy potrzebują. A nie wykorzystywać pieniądze na propagandę i oczernianie ludzi” – powiedział hierarcha.
Odniósł się też do wprowadzonych przez marszałka Kuchcińskiego ograniczeń w dostępie do Sejmu. – „W państwie prawa, w państwie demokratycznym swobody obywatelskie powinny być szanowane, a Sejm jako ogólna mównica całego społeczeństwa otwarty dla wszystkich. Widocznie się boją, czegoś się boją. Człowieka się boją przede wszystkim. Człowieka, który powie im prawdę” – stwierdził bp Tadeusz Pieronek. Źródło: tvn24.pl
Na premie i dalekie podróże zagraniczne Jaśnie Państwa z Wiejskiej i rządu pieniądze są zawsze, a na opiekę nad niepełnosprawnymi nie ma. Rząd Morawieckiego zaczyna postępować wobec protestujących niepełnosprawnych jak Spartanie, odmawiając im wszystkiego niezbędnego do godnego życia. Czy zacznie ich w przepaść zrzucać jak to robili Spartanie by nie ponosić kosztów pochówku? Być może wkrótce się o tym przekonamy.
Czy dojdzie do okrutnej pacyfikacji protestujących w sejmie? Po PiSie wszystkiego można się spodziewać, mają przecież swoje faszystowskie bojówki, które z hasłem na ustach: My chcemy Boga, w kilka minut wyrzucą protestujących! 
Memy na podstronie Foto szopka 
15 05 2018 Scheda po Macierewiczu. Polska armia remontuje złom.
Jak to przecież Macierewicz w niedzielę ogłosił, że polska armia jest pod względem siły TRZECIĄ ARMIĄ W EUROPIE!
Skutki kierowania resortem obrony przez Antoniego Macierewicza widać dziś jak na dłoni. Ministerstwo Obrony Narodowej drastycznie tnie program zakupów nowoczesnego uzbrojenia. Co planuje w zamian? Jedynie remonty przestarzałego sprzętu. Wszystko z powodu braku środków. Budżet MON na 2018 r. wynosi 41 mld zł – przypomina portal Wyborcza.pl. Z tej kwoty 10 mld zł ma zostać wydane na modernizację techniczną. Dlaczego tylko tyle? Otóż koszty „Wisły” okazały się wyższe od planowanych, nastąpił wzrost kursu dolara. Dodajmy do tego nowe wydatki resortu, związane z ambicjami byłego ministra.  Chodzi o pochłaniający aż ok. 1,5 mld zł rocznie koszt tworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej.
Z nowości w armii mamy więc tylko planowaną dostawę dwóch baterii pocisków Patriot, które w przyszłości staną się elementem programu obrony powietrznej i przeciwrakietowej „Wisła”. W marcu szef MON Mariusz Błaszczak podpisał z rządem USA kontrakt na ich dostawę.  W planach jest jeszcze osiem baterii – a tylko dwie będą kosztować 4,75 mld dol., czyli przeszło 16 mld zł. Nie będzie natomiast żadnego innego, nowego sprzętu. Przede wszystkim śmigłowców wielozadaniowych, chociaż polskie wojsko bardzo ich potrzebuje. W zamian MON przeprowadzi „prace w zakresie przedłużenia możliwości działania” o 10 lat najbardziej wyeksploatowanych poradzieckich Mi-17 i Mi-8.
Jeszcze smutniej wygląda kwestia czołgów. Mówi się nawet o modernizacji transporterów opancerzonych BWP-1, poniekąd wbrew interesom lokalnych producentów, bowiem Huta Stalowa Wola ma do 2019 r. przygotować polski transporter opancerzony Borsuk. MON kontynuuje też modernizację czołgów Leopard. Ale to nie wszystko. Otóż – czy znów polityka wchodzi w grę? – wbrew decyzjom poprzedniego rządu PiS nie pozbędzie się poradzieckich czołgów T-72 i PT-91, chociaż są nieskuteczne na polu bitwy i kosztowne. Przeciwnie, planuje wyposażyć je w słowacką lub ukraińską armatę, termowizję i nowocześniejsze pancerze. Źródło: wyborcza.pl
Słomiany czołg, słomiany okręt, słomiany helikopter i żołnierz z drewnianym karabinem zasuwający na pieszo tak wygląda polska armia po modernizacji Macierewicza.
Memy na podstronie Śmieszne zdjecia.

Macierewicz na spotkaniu 13 05 2018 r w Sulejowie ogłosił, wszem i wobec, że polska armia jest pod względem siły TRZECIĄ ARMIĄ W EUROPIE! Po czym wpadł w amok samozachwytu i samouwielbienia, i gdzieś w obłokach zaczął bujać.
Dlaczego Macierewicz jeszcze nie siedzi w malutkim pokoiku z kratami w oknach? W Polsce powinna zostać przywrócona kara śmierci, szczególnie dla urzędników państwowych. 
13 05 2018 Rozpętano akcję SMOG aby Polakom nie było żal kopalń i złóż węgla oddawanych za bezcen!
Cała prawda o węglu!
Trwające od dziesięcioleci debaty publiczne, a w szczególności indoktrynacje medialne o węglu doprowadziły w końcu do tego, że Społeczeństwo jak gdyby utraciło swój instynkt samozachowawczy. Natomiast wiedza naszych polityków kończy się na stwierdzeniu: węgiel jest czarny i brzydki.
Ciągła nagonka na węgiel spacyfikowała nawet ciężko pracujących na dole, a zarządzający kopalniami myślą tylko o fedrowaniu, zapominając o konieczności zbytu wyrwanego z czeluści ziemi DOBRA całego Narodu. W całej Polsce i niestety także na Śląsku ludzie podchodzą do węgla jak do przysłowiowego jeża.
Na otrzeźwienie jednak nigdy nie jest za późno! Pozostaje więc retoryczne pytanie: co to jest węgiel i do czego służy? Fragment tego pytania wydaje się zdecydowanie prosty i oczywisty, ale czy naprawdę?
Drogi Polaku!
To co robimy z węglem jest pokoleniowym przestępstwem. Spalamy DOBRO narodowe nie dbając o przyszłe pokolenia. W tym momencie należy wrócić do głównego tematu: „Cała prawda o węglu”. Jest XXI wiek, który po burzliwych rewolucjach technologicznych stał się „spadkobiercą” ogromnej ilości związków chemicznych mających zastosowanie w nowoczesnych PRODUKTACH, bez których życie byłoby bardzo uciążliwe. Okazuje się, że związków chemicznych bez pierwiastku węgla C jest około 400 000, natomiast z pierwiastkiem węgla C jest około 24 000 000. W 85% ten pierwiastek węgla C uzyskiwany jest z tego czarnego i brzydkiego węgla kamiennego!!! Poniżej w czytelnym uproszczeniu kilka przykładów.
1. GRAFEN – uzyskuje się z grafitu, a ten z węgla kamiennego;
2. STAL – wytapia się z rudy żelaza w „Układzie żelazo węgiel”. Ten węgiel to koks uzyskiwany z węgla kamiennego;
3. OPONY – produkuje się z kauczuku, sadzy i drutów korundowych. Sadza C to produkt uzyskiwany z węgla kamiennego;
4. PALIWA PŁYNNE – destylaty ropy naftowej, uszlachetniane benzenem, toluenem, ksylenem. Uszlachetniacze to produkty koksochemiczne uzyskiwane z węgla kamiennego.
Tylko te cztery podane przykłady obrazują pośrednie zastosowanie węgla kamiennego, którego przy dzisiejszym stanie wiedzy i techniki nie zastąpi NIC!
Reasumując „cały świat” oparty jest na węglu kamiennym i może nadszedł czas aby Społeczeństwo polskie w końcu to zrozumiało? Mamy technologie wydobycia i przetwórstwa tego DOBRA, najlepsze na Świecie z tradycją niespełna trzystu lat. Mamy przemysł chemiczny i wiele nie ujawnionych, choć sprawdzonych w skali przemysłowej nowoczesnych technologii, wyprzedzających „postępowy zachód” nawet o kilka pokoleń, patrz.: techniki plazmowe.
Na koniec kilka zdań o spalaniu lecz nie „surowego” urobku węgla kamiennego. Przekształcając termicznie węgiel kamienny otrzymujemy stałe paliwo bezdymne nie emitujące do atmosfery szkodliwych związków, mamy gaz syntezowy (w j. polskim GAZ WODNY), oraz wiele pierwiastków i związków chemicznych koniecznych do produkcji na całym świecie w XXI wieku.
Na koniec APEL do całej Polski: brońmy DOBRO zagarniane przez obcy kapitał za przysłowiową „złotówkę”!!! Niestety przy współpracy z „autorytetami” polskimi wykreowanymi przez media! Bogdan Gizdoń
Wybrane fragmenty: http://www.polishclub.org/2017/02/05/rozpetano-akcje-smog-aby-polakom-bylo-zal-kopaln-zloz-wegla-oddawanych-bezcen/ 
10 05 2018 Politykom PiS już nie po drodze z myśliwymi i Radiem Maryja.
W najbliższą sobotę ulicami Warszawy przejdą myśliwi, leśnicy i ludzie związani z przemysłem futrzarskim. Co ciekawe, zaplanowany na sobotę 12 maja I Marsz św. Huberta odbędzie się jednak bez udziału polityków Prawa i Sprawiedliwości. Senatorowie i posłowie PiS dostali zakaz udziału w marszu, organizowanym przez środowiska związane z Radiem Maryja. Szef klubu PiS Ryszard Terlecki miał zagrozić wykluczeniem tym, którzy złamią zakaz. Kto stoi za marszem? Organizuje go Fundacja Ekologiczne Forum Młodzieży, dzieło Marceliny Puchalskiej. Jej Forum swego czasu zbierało podpisy ws. uchronienia przed dymisją byłego ministra środowiska prof. Jana Szyszki. Puchalska zasłynęła również listem do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w jego obronie. Współorganizatorem jest także Fundacja Wsparcia Rolnika Polska Ziemia Szczepan Wójcika, potentata w branży futrzarskiej. Przedstawiciele tego środowiska często goszczą na antenach stacji i Telewizji Trwam, a o. Rydzyk systematycznie staje w obronie hodowców zwierząt futerkowych. Tymczasem w Sejmie trwają pracę nad ustawą, która zakazywałaby hodowli takich zwierząt. Nic więc dziwnego, że marszowi nadano ważne cele. – „Tym pokojowym marszem chcemy pokazać naszą siłę i gotowość, że nadal chcemy służyć swoją pracą i doświadczeniem naszej Ojczyźnie, której na imię Polska. Organizatorzy zapraszają całe rodziny leśników, myśliwych, rolników. Zabierzmy ze sobą dzieci. Możemy zabrać ze sobą sztandary, psy, sokoły, czapki leśnika, kapelusze myśliwskie, aby zamanifestować jak bardzo jesteśmy potrzebni dla rozwoju Polski” – piszą organizatorzy wydarzenia. W mediach pojawiły się sugestie, że marsz św. Huberta to marsz „niezadowolonych”, którym nie podobają się niektóre decyzje rządu PiS, jednak były minister środowiska w rozmowie w Radiu Maryja stanowczo zaprzeczył takim tezom. Marsz, związany z kierunkami prawicowymi – jak podkreślił Szyszko – „to jest raczej marsz poparcia dla rządu, który sprawuje władzę, gdyż właśnie ten rząd ma taki program, a nie środowiska lewicowo-liberalne”. Źródło: gazeta.pl

10 05 2018 Sejm uchwalił ustawę, która przewiduje obniżenie uposażeń parlamentarzystów o 20 proc.
Zgodnie z projektem uposażenie posła i senatora będzie odpowiadało 80 proc. wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu, ustalonego na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat.

Za ustawą głosowało 240 posłów, 2 było przeciw, 5 wstrzymało się od głosu; nie głosowało 213 posłów, w tym m.in. cały klub PO, Nowoczesnej i PSL-UED.
Według projektu na niezmienionym poziomie pozostaną środki finansowe na pokrycie kosztów związanych z wydatkami poniesionymi w związku z wykonywaniem mandatu na terenie kraju i będą one wynosić 25 procent wynagrodzenia podsekretarza stanu, ustalonego na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat (dieta parlamentarna).
Jak podkreślono w uzasadnieniu do projektu jest on związany "ze społecznymi oczekiwaniami dotyczącymi wynagrodzeń posłów i senatorów". "Projekt wywołuje pozytywne skutki społeczne i finansowe. Wpływy budżetu państwa z tytułu zmniejszenia poselskich i senatorskich wynagrodzeń zwiększą się w skali roku o ok. 13 mln złotych" - głosi uzasadnienie. Projekt obniżający uposażenia dla parlamentarzystów jest pokłosiem sprawy nagród przyznanych ministrom rządu Beaty Szydło.  Źródło wiadomosci.onet.pl
Obniżenie uposażeń parlamentarzystów zatwierdzone, wszak prezes Kaczyński nakazał żyć skromniej . No nareszcie sobie pomyślałem, ale zaraz takie hasło z PRLu mnie dopadło: „klasa robotnicza ustami swoich przedstawicieli pije szampana i je kawior”.Dziś to wyglada podobnie bo według pisowskiego projektu, obniżka nie obejmie członków Prezydium Sejmu, czyli także Marka Kuchcińskiego, Beaty Mazurek, i Ryszarda Terelckiego, który był twarzą tej ustawy, a potem sam się wyłączył z tej ustawy. Od dziś Kaczyński będzie żył skromniej, obniżając wynagrodzenia posłom opozycji, bo nie sobie, bo nie swoim kolegom z PiS, nie klasie panów z PiS. No i jakoś ta początkowa moja euforia przerodziła się szybko w wielką nienawiść.
09 05 2018 „Gliński nie zasługuje na miano ministra kultury”
Późnym wieczorem w Sejmie odbyła się debata nad odwołaniem ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego. Wynik głosowania jest, niestety, przesądzony – PiS obroni „głównego cenzora, który zasiada w ministerstwie kultury” – jak określił Glińskiego poseł Nowoczesnej Krzysztof Mieszkowski. Podczas debaty Arkadiusz Myrcha z PO wyliczył zarzuty wobec Glińskiego: „upolitycznienie instytucji kultury, cenzurowanie wydarzeń kulturalnych, miażdżąca krytyka środowisk twórczych, chaos w przyznawaniu grantów, tłamszenie działalności organizacji pozarządowych”. Sprawując nadzór nad mediami narodowymi, Gliński odpowiada też za uprawianą przez nie propagandę pisowską.
Poseł PO zadał Glińskiemu kilkanaście pytań. – „Dlaczego 500 mln zł wydanych na zakup kolekcji Czartoryskich znajdują się w Liechtensteinie? Dlaczego dopuścił pan do sytuacji, którą Polacy nazywają przekrętem stulecia?” – mówił. A przecież kolekcji i tak nie można było wywieźć na stałe z Polski, bo chroniła ją Lista Skarbów Dziedzictwa Narodowego. Myrcha przypomniał, że jeszcze dwa lata temu minister Gliński był zwolennikiem tego rozwiązania prawnego, a dziś je krytykuje. –„Dlaczego na miesiąc przed zakupem kolekcji Lista Skarbów Dziedzictwa mogła dostatecznie chronić kolekcję Czartoryskich, a po upublicznieniu afery z pana udziałem, ta sama lista stała się już „bublem prawnym”. Jakie jest prawdziwe dno transakcji wartej 500 mln zł? Czy pana zaniechania były celowe? Dlaczego w tej transakcji bierze udział zaufana kancelaria prezesa Jarosława Kaczyńskiego? (…) Dlaczego spotykał się pan potajemnie z księciem Czartoryskim bez wiedzy Fundacji, która była właścicielem kolekcji? (…) 500 mln zł zamiast wspierać polską kulturę, znajduje się na koncie jakiejś fundacji w Liechtensteinie. I to jest pana osobista odpowiedzialność” – dodał Myrcha.
 „Po raz pierwszy po 1989 r. mamy ministra, który nienawidzi kultury, unika twórców i artystów, unika ludzi kultury i często odwraca się do nich plecami. Po raz pierwszy w historii mamy ministra, która tak dalece nie szanuje pieniędzy podatników. Już w latach dziewięćdziesiątych rodzina Czartoryskich usiłowała sprzedać państwu polskiemu kolekcję za znacznie mniejsze pieniądze niż pół miliarda złotych. Nikt jednak przed panem ministrem Glińskim nie skorzystał z tej oferty” – mówiła Urszula Pasławska z klubu PSL-UED. Zapytała, czy PiS chce uruchomić program wsparcia arystokracji „książęta plus”.
Krzysztof Mieszkowski z Nowoczesnej powiedział, że minister Gliński przejdzie do historii jako „główny cenzor, który zasiada w ministerstwie kultury”.
– „Zrobił pan wszystko, żeby podważyć status i autorytet środowisk kulturalnych, ale przede wszystkim instytucji, którą pan kieruje. Pan nie jest gotowy intelektualnie, kompetentnie, merytorycznie do prowadzenia tak poważnej instytucji, jaką jest ministerstwo kultury, o czym świadczą pana poszczególne akty agresji wobec osób kultury”. Mieszkowski mówił, że Gliński zachowuje się jak „sekretarze partyjni w PRL-u”, którzy „cenzorowali i recenzowali”.
Według Mieszkowskiego, głównym zadaniem obecnego ministra kultury jest „wymiana elit”. Pytał Glińskiego, kim chce zastąpić Krystiana Lupę, Krzysztofa Warlikowskiego, Magdalenę Cielecką, Mirosława Bałkę czy Olgę Tokarczuk. – „Kim pan chce zastąpić tych wybitnych artystów, skoro szuka pan nowej jakości w swoim środowisku politycznym? Pan w sposób skrajny, jednoznaczny, niezwykle prymitywny upolitycznił polską kulturę” – powiedział Mieszkowski jeszcze podczas posiedzenia sejmowej komisji kultury. A Joanna Scheuring-Wielgus stwierdziła, że Gliński „nie zasługuje on na miano ministra kultury”.Źródło: onet.pl
Ile milionów złotych dostał Gliński za kupno państwowej Kolekcji Czartoryskich od Czartoryskich, i ile milionów złotych dostanie wiceminister rolnictwa za podarowanie Czartoryskim odbudowanego pałacu w Sieniawie, za pieniądze z wypracowanego zysku państwowego przedsiębiorstwa? No i pytanie dnia w którym banku szwajcarskim ma konto Jarosław Kaczyński? 
07 05 2018 „Jeśli ktoś chce oddać Czartoryskim Sieniawę, to co z pieniędzmi, które włożyliśmy w odbudowę?” 
Prawo zasiedzenia jest ponad wszystko!!! Kawał: Był sobie Polak, Niemiec, i Książę. Książę mieszkał sobie w pałacu, ale przyszedł Niemiec i go zburzył. Polak go odbudował za swoje pieniądze. Książę wziął zadośćuczynienie od Niemca, teraz chce od Polaka. Aha to nie kawał to prawda.
Nie tak dawno polską opinię publiczną zbulwersowała decyzja odkupienia przez skarb państwa od Fundacji Książąt Czartoryskich zbiorów dzieł sztuki, krakowskiego pałacu tej szacownej rodziny, Arsenału i Klasztorka. Dziwne to było, bo tych dzieł i tak Fundacja nie mogła wywieźć z Polski ani sprzedać, więc po co ładować się w takie koszty? Niebawem okazało się też, że część pieniędzy ze sprzedaży umieszczone zostały na kontach fundacji Adama Czartoryskiego w Lichtensteinie oraz fundacjach innych osób, które brały udział w transakcji. A przecież, zgodnie z umową, miały one pozostać w kraju i służyć rozwojowi polskiej kultury, m.in. wspierać rozwój Biblioteki i Muzeum Czartoryskich.
Jak widać, te nieporozumienia nie wpłynęły negatywnie na relację rodziny książęcej z władzą, bo właśnie resort rolnictwa uznał, że majątek rodu w Sieniawie został bezprawnie przejęty przez państwo i tym sposobem otworzył Czartoryskim prawo do starania się o jego zwrot.
Pałac w Sieniawie ufundował wielki hetman koronny Adam Mikołaj Sieniawski w XVIII w. W XIX w. wszedł on do rodziny Czartoryskich, stąd pretensje tego rodu do majątku. W czasie I wojny światowej pałac został zniszczony, a jego odbudowę powstrzymał wybuch II wojny światowej. W 1944 r., na mocy reformy rolnej, stał się własnością ówczesnego państwa. W latach 80- tych pałac był ruiną. Służył strażakom do treningów i dopiero, gdy przejął go kombinat rolniczy Igloopol rozpoczęły się ostre prace remontowe.
Dzisiaj to piękny, państwowy hotel z restauracją, kortami tenisowym, parkiem, letnim pałacykiem.
Ma 56 pokoi, apartamenty; odbywają się tu konferencje i prywatne imprezy. Edward Brzostowski, ostatni szef Igloopolu mówi, że na remont majątku poszło ponad „100 mln zł, odbudowaliśmy też oficyny dworskie i spichlerz. Objeżdżałem Desy, by znaleźć meble do wnętrz. Zrobiliśmy wszystko zgodnie z dokumentacją konserwatora, dodaliśmy tylko łazienki, których tam wcześniej nie było”.
W 1991 r. pałac przejęła Agencja Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa, która zainwestowała w remont kolejne 26 mln. zł.
Czartoryscy starali się o zwrot majątku w czasach rządów PO/PSL, ale bezskutecznie. Pół roku temu jednak wiceminister rolnictwa Zbigniew Babalski uznał, że przejęcie majątku w 1944 r. było bezprawne, bo nie podlegał on reformie rolnej.
Teraz więc Czartoryscy mogą się starać o jego odzyskanie, a Edward Brzostowski pyta – „Jeśli ktoś chce oddać Czartoryskim Sieniawę, to co z pieniędzmi, które włożyliśmy w odbudowę? Pochodziły z zysków państwowego przedsiębiorstwa. Według zapytanego o sprawę prawnika, szanse na odzyskanie zainwestowanych w remont pieniędzy są znikome. Również resort rolnictwa, zapytany o ewentualny zwrot kosztów remontu przez Czartoryskich, milczy. Obserwując relacje między władzą a rodziną książęcą nasuwa się pytanie, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Gdy nie bardzo wiadomo, to wiadomo, że o kasę. Kto więc zyska, a kto straci na tej „przyjaźni”? Źródło: wyborcza.pl
A na jakiej to podstawie Czartoryski domaga się zwrotu wyremontowanego pałacu w Sieniawie?  Chce ten pałac odzyskać to niech go kupi sobie w przetargu. Szykuje się kolejny przekręt w imieniu prawa. Ludzie Polska "tonie", a Polacy są zniewalani, a Wy śpicie i tego nie widzicie? Nie dajmy się do końca zniewolić, ratujmy siebie i Polskę. W jedności siła, poradziliśmy sobie z komunistami to tym bardziej poradzimy sobie z kaczystami! POLACY DO BOJU O WOLNOŚĆ I DEMOKRACJĘ !! Ile milionów złotych dostał Gliński za kupno państwowej Kolekcji Czartoryskich, i ile milionów złotych dostanie wiceminister rolnictwa za podarowanie odbudowanego pałacu w Sieniawie? 
04 05 2018 Jak pan Prezes zdobył Biały Dom.
Prezydent Andrzej Duda wyprężył się w postawie zasadniczej z uśmiechem na twarzy. By błyskawicznie stawić się na wezwanie pana Prezesa, musiał przerywać w połowie emocjonującą rozgrywkę, ale wynik, jaki osiągnął do tej pory, już był jego życiowym rekordem. Jeszcze nigdy nie udało mu się unieszkodliwić za jednym zamachem tak dużej liczby zombie wyłażących z różnych zakamarków. Padały jeden po drugim rażone celnym ogniem, a rozgrzany smartfon niemal parzył palce prezydenta, sprawnie stukające w ekranik. Myśl, że zaraz po rozmowie z panem Prezesem wróci do rozgrywki i wyeliminuje kolejne potwory, napełniała Andrzeja Dudę radością.
– Słyszeliśmy, że był pan w USA i odniósł pan wielki sukces… – powiedział pan Prezes z nieco cierpkim uśmiechem, jednak wrodzona prostolinijność nie pozwoliła prezydentowi wyczuć lekkiej nutki ironii.
– Tak jest! – radośnie pokiwał głową. – Bo ja cały czas się uczę, bez przerwy. Ja się uczę w mieszkaniu, ja się uczę w samochodzie, kiedy jadę, i w samolocie, kiedy lecę. Cały czas się uczę, non stop. I właśnie w samolocie do Ameryki nauczyłem się tak sprawnie załatwiać te zombiaki…
– To wspaniale! – Pan Prezes spoglądał na niego z wyżyn drabinki z uśmiechem Giocondy w kącikach ust. Jako znakomity pedagog i wychowawca wielu pokoleń działaczy wiedział, że nie należy odbierać młodym ludziom radości z sukcesów. Wspierał więc swych podopiecznych i obserwował, jak dorastają. Asystował im w poszukiwaniach drogi życiowej i pomagał im wydobyć na powierzchnię cenne klejnoty ukryte w głębinach ich dusz. Pod jego troskliwym nadzorem chropawe i nieuformowane głazy stopniowo przeobrażały się w błyszczące brylanty. Oto trzpiotowata Krystyna Pawłowicz z gracją jedząca sałatkę, oto wierny Stanisław Piotrowicz czekający u podnóża drabinki na najmniejszy gest wychowawcy, oto mężny Mariusz Błaszczak… Moje kochane szkraby! – rozczulił się pan Prezes.
– Ale z Donaldem Trumpem nie rozmawiał pan w czasie pobytu w USA? – zapytał prezydenta.
– No niestety nie – przyznał Andrzej Duda, cały czas stojąc na baczność. Wyglądał na szczerze zmartwionego. – Amerykanie powiedzieli, że ani ja, ani nikt od nas nie ma wstępu do Białego Domu, dopóki nie zmienimy ustawy o IPN.
– To oburzające i niedopuszczalne! – oburzył się Maciej Świrski odpowiadający za wizerunek dobrej zmiany w świecie. – Jesteśmy przedmurzem chrześcijaństwa, uchwaliliśmy Konstytucję 3 Maja i wydaliśmy na świat Lecha Kaczyńskiego oraz papieża Polaka. Powinniśmy mieć dożywotnio zagwarantowany wolny wstęp do Białego Domu o każdej porze dnia i nocy.
Zabrani działacze nagrodzili to wystąpienie oklaskami, a następnie odśpiewali „Nie będzie Donald pluł nam w twarz” i spalili amerykańską flagę.
– To wszystko pewnie sprawka Sorosa i lobby żydowskiego w Waszyngtonie – podsumowała Krystyna Pawłowicz. Jej przenikliwość i zdolność do stawiania celnych diagnoz były powszechnie znane.
– Czy ktoś ma jakieś konstruktywne propozycje? – zapytał pan Prezes. Właśnie w ten sposób stymulował kreatywność i pobudzał wysiłek intelektualny u swych wychowanków.
– Zdobądźmy Biały Dom – powiedział Dominik Tarczyński. – To nie powinno być trudne. W przeszłości zdobyliśmy znacznie wyższą PAST-ę i wzięliśmy do niewoli hitlerowców. Biały Dom ma mniej pięter, więc będzie łatwiej. Wyobrażacie sobie, jak byłby efekt propagandowy takiego zwycięstwa?
Na rozmarzonych twarzach pojawiły się uśmiechy. Zgromadzeni oczami wyobraźni ujrzeli biało-czerwony sztandar łopoczący nad zdobytym Białym Domem i nagłówki w światowej prasie: „Wielki triumf Chrystusa Króla! Warszawa zrechrystianizowała Waszyngton. Kaczyński pojmał Chucka Norrisa”.
– A może lepiej zamiast frontalnego ataku zastosować podstęp? – rzucił Jarosław Gowin. Jako naczelny intelektualista dobrej zmiany miał skłonność o dzielenia włosa na czworo. Tam, gdzie inni załatwiali sprawy w kilku prostych ruchach, on czerpał inspirację z kultury klasycznej i proponował wyrafinowane rozwiązania zdradzające wielką erudycję i rozległą wiedzę.
– Jaki znowu podstęp? – nieufnie zapytał Dominik Tarczyński.
– No, np. taki, jak zastosowali Achajowie pod Troją. Zbudowali konia z drewna, ukryli się w jego wnętrzu, a gdy obrońcy wciągnęli tę konstrukcję do miasta jako zdobycz, nocą wyszli z brzucha konia i otworzyli bramy przed wojskami napastników. W ten sposób Troja została zdobyta.
– To bardzo fajny pomysł! – powiedziała z uznaniem Krystyna Pawłowicz, wylizując pudełko po sałatce. – Nasi komandosi mogliby się ukryć w brzuchu drewnianego kaczora i opanować Biały Dom. Po bitwie grunwaldzkiej byłoby to drugie największe zwycięstwo w naszej historii.
– Trzecie – poprawił ją Andrzej Duda. – Proszę nie zapominać o wyniku, jaki dzisiaj rano osiągnąłem w Zombiewood. Źródło koduj24.pl
25 04 2018 „PiS rządzi, PiS radzi, PiS nigdy swoich nie zdradzi”
W 2003 roku mieliśmy aferę tzw. starachowicką, w której ujawniono, iż wysocy funkcjonariusze MSWiA przekazywali tajne informacje osobom podejrzanym o kontakty przestępcze. Okazuje się, że mamy prawdopodobnie podobną sytuację i teraz. Dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski przeprowadził śledztwo, z którego wynika, że doszło do ostrzeżenia przez jednego z funkcjonariuszy osoby, wobec której CBA prowadziło tajną operację. Funkcjonariusz został nakryty podczas czytania materiałów śledztwa w tajnej kancelarii, a potem spotkał się ze współpracownikiem posłanki PiS, który był osobą objętą tym śledztwem i ostrzegł go o podsłuchach. W grudniu 2015 r. Tomasz G. dyrektor lubelskiej delegatury CBA przekazał szefowi Ernestowi Bejdzie informacje o podejrzeniu popełnienia przez niego przestępstwa, a to co nastąpiło później było bardzo zaskakujące.
Wobec podejrzanego funkcjonariusza przeprowadzono postępowanie wyjaśniające, choć w tym przypadku i przy tak mocnych dowodach, powinno ono mieć charakter dyscyplinarny. Niebawem też otrzymał on 2,5 tys zł podwyżki i premię, a dyrektor Tomasz G. został zwolniony z zajmowanego stanowiska.
Osoba, która była rozpracowywana w ramach tajnej operacji CBA kilka tygodni później została prezesem jednej ze spółek Skarbu Państwa.
Według CBA nie było żadnych podstaw, by wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec podejrzanego funkcjonariusza. Jak wynika z odpowiedzi „Informacje pozyskane z CBA dowodzą, że w lubelskiej delegaturze CBA nie doszło do przecieku informacji, o którym Pan pisze. Jednocześnie informuję, że opisywana przez Pana redaktora sprawa była wyjaśniana w ramach postępowania wewnętrznego, wszczętego pod koniec 2015 roku. Postępowanie to nie dało podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, a tym bardziej nie wykazało, by doszło do przestępstwa.
Analiza działań CBA w ostatnich latach pozwoliła wskazać na przypadki podejrzenia ujawnienia osobom nieuprawnionych informacji chronionych. Przypadki takie miały miejsce w czasie, gdy szefem CBA był Paweł Wojtunik. Minister Ernest Bejda skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstw. O wynikach działań prokuratury w sygnalizowanych sprawach będziemy informować w odpowiednim czasie. Pragnę jednak zwrócić uwagę Pana Redaktora na fakt, iż w tych sprawach, w odróżnieniu od opisywanego przez Pana redaktora przypadku z Lublina, kierownictwo CBA sprawę skierowało do prokuratury. […] Pan Redaktor może być wprowadzany w błąd przez osoby z byłego kierownictwa CBA, które chcą szkodzić obecnemu Szefostwu Biura oraz Ministrowi Koordynatorowi Służb Specjalnych”.
Innego zdania jest były szef MSWiA Marek Biernacki, obecnie zasiadający w speckomisji. „Jeśli ta sprawa nie trafiła do prokuratury, to skandal, zdrada funkcjonariuszy i zdrada systemu państwa. Złamanie tajemnicy postępowań bieżących to poważne przestępstwo (…) To najgorsze z możliwych przestępstw, czyli zdrada funkcjonariusza. Zdrady dokonują też osoby, które nadzorują te służby, bo nie wyciągają konsekwencji, nie wszczynają określonych procedur. W takim przypadku powinno być wszczęte postępowanie prokuratorskie. Ta sprawa powinna zostać wyjaśniona na posiedzeniu komisji do spraw służb specjalnych albo na tajnym posiedzeniu Sejmu, ponieważ zawiodło państwo”.
Wydaje się rzeczą oczywistą, że mamy do czynienia z sytuacją, w której ważniejsze od prawa są koneksje, układy towarzyskie i przynależność partyjna. „PiS rządzi, PiS radzi, PiS nigdy swoich nie zdradzi” Autor Tamara Olszewska Źródło: radiozet.pl/wprost.p
lDziwne te przypadki to nie może być zbieg okoliczności. Ostrzegł swojego to mu się premia należała, a ten co wykrył przeciek został zwolniony. Sędzia, który uniewinnił działaczy KOD, usłyszał zarzuty dyscyplinarne. Policja zatrzymała dwóch nazistów z Dzierżoniowa! Czy wobec policjantów toczą się już postępowania? 
23 04 2018 Powstała łódzka Żółta Alternatywa. "Śmiech wrogom ojczyzny", 
Nadkaczewnik na drabince i humanoidalne kaczki. Od happeningu w pasażu Schillera oficjalnie rozpoczęła swoją działalność grupa, która sama o sobie mówi, że chce kontynuować jak najlepsze tradycje Pomarańczowej Alternatywy i władzę po prostu ośmieszać. Jak mówi Onetowi jeden z założycieli Żółtej Alternatywy, Wojtek Ossowicki z KOD-u, sytuacja w Polsce przekroczyła granice absurdu. - Szczytem było "aresztowanie" w Legnicy pomnika kaczki, najwyższy czas, byśmy wszyscy popukali się w głowę.
Podczas poniedziałkowego happeningu padały, między innymi hasła: "Polska w rui i nie" czy "uwolnić kaczkę"
Manifestujący żądali ciągu dalszego dekomunizacji, która miałaby się przejawiać, uwaga, przemianowaniem łódzkiego Czerwonego Rynku na Rynek Żółty czy całkowitą likwidacją czerwonych świateł w sygnalizatorach. Jednym z ważniejszych postulatów były "żółte papiery dla wszystkich"
Założyciele łódzkiej Żółtej Alternatywy podkreślają, że kpina i szyderstwo to jedyna metoda, by obecną władzę - "energicznie zmierzającą do totalitaryzmu" - wyprowadzić z równowagi
"Żółte, podejrzane osobniki rządziły dziś u stóp pomnika Leona Schillera. Istnieje prawdopodobieństwo, że to zmutowane bronią elektromagnetyczną humanoidalne kaczki" - tak swoją, inauguracyjną akcję podsumowuje łódzka Żółta Alternatywa, czyli ruch tych, którzy chcą przebić "balon zadęcia władzy" poprzez wyśmianie jej. Impulsem do stworzenia ruchu były kuriozalne działania policji w Legnicy, która na początku kwietnia... aresztowała żółtą, gumową kaczkę, którą aktywiści - w geście protestu wobec władzy PiS - postawili na tamtejszym rynku. - I przelała się czara absurdu. Teraz pozostaje jedynie ściągnąć tej władzy gacie i popukać się w głowę - mówi Onetowi Wojtek Ossowicki, jeden z założycieli Żółtej Alternatywy.
Ruch odwołuje się do najlepszych tradycji Pomarańczowej Alternatywy, która pod koniec lat 80-tych skutecznie wyśmiewała "komunę". Zresztą, podczas poniedziałkowego, inauguracyjnego happenigu w pasażu Schillera obecny był Krzysztof Skiba, który w latach 80. był jednym z głównych happenerów Pomarańczowej Alternatywy. Jego poniedziałkową aktywność w Alternatywie Żółtej jej twórcy podsumowali tak:
"Pojawił się między nimi niejaki Skiba Krzysztof, reklamujący się napisem na plecach, że posiada Big Cyc. Sorry, co ty wiesz o Big, szalony!!!
Z drabinki przemówił NadKaczewenik Samozwaniec, manifest programowy odczytał Niedorzecznik Prasowany, ogłoszony został skład Gabinetu Cieni tej podejrzanej hałastry, która przybrała nazwę Żółtej Alternatywy Łódzkiej. Wydarzenie zaszczycili obecnością goście zagraniczni - z San Escobar i Legnicy oraz osobnicy przechodzący mimochodem, jakiś Pan chyba z Holyłudu, bo miał kamerę i kilku najznamienitszych redaktorów i fotoreporterów".
Wybrane fragmenty wiadomosci.onet.pl
Serce me się raduje,że Łódź znowu się buntuje. To w Łodzi Słowik, Wałęsę zdemaskował, że ten kapował. Za co na banicję został zesłany. Łódź kiedyś stolica polskiego włókiennictwa, przez „Solidarność” zniszczona, stała się miastem marketów. Czy ci co ją zniszczyli są w stanie ją odbudować? 
18 04 2018 Marzenia narodu wybranego przez Boga o „złotym cielcu”
ŻYDZI ŻĄDAJĄ OD POLSKI ZWROTU ZAMKU KRÓLEWSKIEGO NA WAWELU, BILIONA ZŁOTYCH, KAMIENIC, FABRYK, ULIC, MOSTÓW, LASÓW, PÓL, NIERUCHOMOŚCI PRZEMYSŁOWYCH.
Temu celowi służy dziś świadoma gra polityczna organizacji żydowskich na wielu fortepianach na międzynarodową skalę, której stawką jest cyniczna nadzieja potężnych organizacji "przemysłu holokaustu" na wyrwanie zwłaszcza od dzisiejszej Polski setek miliardów zł. za tzw. niespadkowe mienie po wymordowanych w Polsce Żydach przez niemieckiego okupanta. Stawiam to najgorsze z możliwych przypuszczeń po usłyszeniu, co w tej sprawie mówią kolejne najbardziej wpływowe środowiska żydowskie na świecie. Edytorski materiał w "New York Times" oraz stanowisko Światowego Kongresu Żydów, a wcześniej przede wszystkim uchwalona ustawa w Kongresie Stanów Zjednoczonych, ludziom trzeźwo myślącym nie mogą pozostawiać żadnych złudzeń. Pod osłoną dobrych dotąd relacji polsko- izraelskich, zachłanne na pieniądze środowiska żydowskie, zwłaszcza te najpotężniejsze w Stanach Zjednoczonych, myślą znowu tylko o "złotym cielcu”.
Światowe żydostwo występujące przeciwko Polsce wybrało Izrael jako państwo wiodące, kierujące współczesną zagładą Polski. Prym wiodą tu naziści (obcokrajowcy?), Stany Zjednoczone z antypolską ustawą senatu nr 447, Unia Europejska z antypolakami Timmermansem laureatem nagrody organu Michnika, Donaldem Tuskiem, Różą Thun, Michałem Boni TW „Znak”, Julią Piterą, Barbarą Kudrycką, Danutą Huebner, Danutą Jazłowiecką. Francją, Niemcami, etc. Oburzenie wywołała wypowiedź czołowego napastnika UE w bezustannym faulowaniu Polski  Guya Verhofstadta, nawiązująca do niedawnego Marszu Niepodległości w Warszawie. – Tysiące faszystów, neonazistów i zwolenników supremacji białej rasy przemaszerowało 300 km od Auschwitz – mówił belgijski polityk Verhofstadt.
Przyjęcie przez Stany Zjednoczone ustawy 447 (Justice for Uncompensated Survivors Today), może oznaczać nękanie Polski na rozmaitych płaszczyznach – powiedział PAP historyk prof. Marek Jan Chodakiewicz. Jego zdaniem, ustawa może mieć negatywny wpływ na stosunki polsko-amerykańskie.
Wybrane fragmenty: https://forumemjot.wordpress.com/2018/04/09/zydzi-zadaja-od-polski-zwrotu-zamku-krolewskiego-na-wawelu/
http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/tego-chca-zydzi-od-polski-lasy-fabryki-kamienice-nawet-bilion-z_1038843.html
Jest około 20 tysięcy Sprawiedliwych Wśród Narodowych Świata, przyznanych tyle medali, wśród nich blisko 7 tysięcy dla Polaków. Dlaczego zatem Yad Vashem brakuje drzewa dla Polski?
Dlaczego tak w Polsce nie lubimy Żydów? Bo każdy Polak dla Żyda to są duże pieniądze.
Ojciec opowiadał mi jak pożyczył od Żyda 10 zł i oddał mu 30 zł to nadal był jego dłużnikiem bo on mu wielką łaskę uczynił że pożyczył pieniądze. I zawsze kiedy go w interesach odwiedzał to mu to wypominał. Gospodarzu jam ci wielką łaskę uczynił, a ty dziś na Żyda się wypinasz z innymi interasa robisz, a przecież ja uczciwy, ja Tobie rodzinę uratował.... etc. No i zamiast sprzedać krowę za 100 złotych. Żyd wziął ją za 50. Oszukiwali sprzedając Polakom barachło za towar najwyższej jakości. 
16 04 2018 Czy jesteście ślepi?! Powody, dla których PiS nie zdelegalizuje ONR.
Brunatna fala zalała ulice kolejnych polskich miast. To m.in. efekt przyzwolenia ze strony rządzących, ale i dzielenia włosa na czworo w imię pozornie intelektualnej precyzji. Pod gdańskim pomnikiem robotników poległych w Grudniu ’70 – flagi i równy krok podkutych butów współczesnych spadkobierców przedwojennych faszystów, świętujących rocznicę powstania Obozu Narodowo-Radykalnego. A w Sali BHP Stoczni – tam, gdzie w Sierpniu 1980 roku rodził się ruch „Solidarności”, dla całego świata symbol walki o wolność i prawa człowieka – słowa o tym, że „Polska musi pozostać jednolita kulturowo i homogeniczna etnicznie” oraz zapewnienia: „Będziemy bronić naszych granic przed imigrantami!”. I deklaracje: „Wielka Polska dla Polaków – to nasz cel”. Zaś podczas przemarszu ulicami miasta wrzask: „Śmierć wrogom ojczyzny” i skandowanie: „Wielką Polskę wywalczymy, świętą wiarę obronimy”.
Podobna impreza – nazwana Pielgrzymką Młodzieży Narodowej – odbyła się w Częstochowie pod patronatem, a w każdym razie za przyzwoleniem Kościoła. Tu rej wodziła Młodzież Wszechpolska. Skandowano „Młodość, wiara, nacjonalizm” i „Wielka Polska Katolicka”. Odpalono race, a choć podczas zgromadzeń jest to zakazane, licznie zgromadzona policja nie interweniowała (tę tolerancję służb wobec oczywiście bezprawnych poczynań kibolofaszystów już znamy chociażby z tzw. Marszów Niepodległości).
PiS oczywiście nie tylko nie zdelegalizuje (bo prawo takie ma tylko sąd) ONR, ale nawet nie wystąpi z taką inicjatywą (a to akurat mógłby zrobić, bo należy ona do organów podlegających de facto premierowi). Owszem, grzech lekceważenia problemu mają i poprzednie rządy (sam na polecenie Marka Edelmana redagowałem w 2008 roku apel o zainicjowanie delegalizacji szowinistycznych organizacji skierowany do ówczesnego premiera Donalda Tuska).
Tyle że teraz powody zaniechania są inne. PiS, po pierwsze, liczy na poparcie skrajnej narodowej prawicy w wyborach. Po drugie, wiele haseł, a w każdym razie ideologiczny duch czy historiozoficzno-cywilizacyjna wizja ONR, jest mu bliskich – choćby stosunek do uchodźców i koncept Polski wstającej ponoć z kolan. Przekonują oto, że faszyzm to zjawisko historyczne, charakterystyczne dla minionego stulecia, a zresztą rodzima narodowa prawica to coś naturalnego (i w sumie wciąż marginalnego) we współczesnym świecie. Ba, powołują się na wolność słowa i poglądów – nieograniczoną i bezwarunkową.
Nacjonaliści przejmą w Polsce władzę?
Nic to, że jest to i politycznie, i intelektualnie naiwne właśnie. I że złudzenia takie łatwo zaś mogą służyć za usprawiedliwienie lenistwa czy tchórzostwa.
Więc brunatni faktycznie mogą rychło przejąć w Polsce władzę. A w każdym razie urosnąć w jeszcze większą siłę i wpływy. Wszak już przejęli – nadspodziewanie szybko, nieprawdaż? – rząd wielu młodych dusz, i ożywili wiele starszych. Źródło polityka.pl
Gott mit uns! Podobno szerzenie faszyzmy jest karane. Patronką szkoły w Jarostach została żona faszysty aktywnego jeszcze po wojnie, nikt na moje apele nie reagował, tylko troszkę przerobiłem zdjęcie szkoły i zaraz wójt Gminy Moszczenica zgłosił na prokuraturze doniesienie o szerzenie faszyzmu. http://piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl/artykul/swastyki-na-zdjeciu-szkoly-podstawowej-w-jarostach-wojt,2386579,art,t,id,tm.html
Takie rocznice marsze z transparentami, płonącymi pochodniami PiSowi Kaczyńskiego podobają się, PiS to karmi i tym się żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. Dziś chuligaństwo, bandytyzm powstał z kolan i przybrał patriotyczne barwy przy aplauzie rządzących. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. 
14 04 2018 Samorządowcy zapłacą za butę ministrów, bo tak chce prezes PiS i już!
Reakcja samorządowców na pomysł Jarosława Kaczyńskiego, który w ramach walki o lepsze sondaże, chce obniżyć pensje również samorządowcom, wzbudza ostre reakcje. Swoją opinię wyraził również Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli. W rozmowie z dziennikarzami Onetu nie ukrywa, że „to potwarz”, że „to tak, jakby Kaczyński napluł mi w twarz”.
Na Facebooku zamieścił on list otwarty do prezesa PiS, ostro krytykując tę decyzję. Według Tyszkiewicza to „kara za 16 lat pracy dla małej ojczyzny”. Trudno się z nim nie zgodzić, gdy pisze, że „to mieszkańcy miasta, są moimi pracodawcami, nie pan. To dlaczego więc to pan chce mi obniżać pensję? Jeśli mieszkańcy obniżą mi pensję, przyjmę to z pokorą. Ingerencję pana,jako partyjnego notabla w samorząd, traktuję w kategoriach politycznego teatru i osobistej zemsty”.
Internauci nie pozostawiają suchej nitki na pomyśle prezesa Kaczyńskiego. Nie przebierając w słowach, piszą „jak kaczka mówi o skromności niech zacznie od siebie ten stary kurdupel jego partyjka jest przebogata a z nagrodami beata przesadziła aż słupki poleciały , a po wyborach juz ich nie będzie tych staruchów przyspawanych do krzeseł pazerni nieudacznicy”, „Tak jak stoi Nowa Sól to wiele innych może zazdrościć .Kiedyś tam nie było nic a teraz można przebierać w ofertach gdzie chce się pracować .Co prawda nie zawsze od 3 tysięcy na rękę ale od czegoś trzeba zacząć .I ten park technologiczny .Trole będą dalej głupoty pisać .A samorządy to sól w oku PIS” czy „PAN PREZYDENT NOWEJ SOLI PAN TYSZKIEWICZ MA RACJĘ preze-SIKU. PAN PREZYDENT CIĘŻKO PRACUJĘ NA SWOJE WYNAGRODZENIE A preze-SIK JEST POŚMIEWISKIEM I ODWIECZNYM UTRZYMANKIEM POLSKICH PODATNIKÓW, BEZ PRAWA JAZDY, ŻONY, DZIECI, KONTA W BANKU. A MOŻE BY TAK WRESZCIE SKRÓCIĆ DO DWÓCH NP. KADENCJE „WIECZNYCH” POSŁÓW TAKICH JAK NI-JAKI TOWARZYSZ kaczyński jarosław….?”.
I tak to już jest. Rząd narozrabiał, a ukarani zostaną wszyscy…ku chwale prezesa i jego partii. Źródło: onet.pl
To jest najlepsza decyzja jaką podjął Kaczyński i należy ją popierać ze wszystkich sił. Pomyślcie, tak dużo płacimy samorządowcom, tylko za to, że nas okradają. Przecież „oni” nic nie potrafią prócz podnoszenia „nam” opłat i podatków. A tak rządzić to potrafi nawet idiota.
Przestańmy wreszcie bawić się w pseudo demokrację, fachowcy powinni zajmować każde ze stanowisk w administracji. Bowiem obecnie ta ciężka praca urzędników, samorządowców przypomina przerzucanie łopatą powietrza z jednego biura do drugiego, narobią się co niemiara a efekt z tej pracy jest żaden. Bardziej obrazowo to jedni kopią doły, drudzy je zasypują, następni po nich kopią i tak w koło Macieju. No i każdy z nich ma prawo powiedzieć, że bardzo ciężko pracuje tylko co my z tego mamy? Ano coraz to wyższe podatki, opłaty, ceny w sklepach etc. Urzędasom trzeba wyraźnie powiedzieć dostaniecie podwyżki jak nasze koszty utrzymania zaczną spadać, a jak nie zrealizują tego to na taczki i za kratki.
Po 1989 r powstał system który zapewnia decydentom nietykalność w całym tego słowa znaczeniu. Mamy władzę bez żadnej odpowiedzialności, żadnych kompetencji. W tym celu stworzono niespójne prawo dzięki czemu mamy niesprawne państwo, a powstała klasę rządząca, dobrana w nieznanych, niejasnych okolicznościach, nie potrafi rozwiązać żadnego istotnego problemu, z korzyścią dla ogółu obywateli. Klasa ta nazywa się obrońcami demokracji ma się wręcz za kapłanów demokracji. Najgorsze jest jednak to, że system jaki stworzyli jest antydemokratyczny a ci kapłani demokracji praktycznie stali się nieusuwalni, niczym czyraki. I taki to wybryk funkcjonuje już w Polsce kilkadziesiąt lat. Mało tego ma się coraz to lepiej. A na świecie powiadają, że Polska to raj dla wszelkiej maści nieudaczników i hochsztaplerów.
09 04 2018 „To decyzja chaotyczna. To błąd”
Zadufani w sobie w poczuciu wyższości nad innymi już nie kradną oni już grabią i to na wyścigi niczym wygłodniałe stado wilków z obowiązującym prawem buszu.
Tematem numer jeden w mediach są wciąż niebotyczne nagrody, jakie przyznał rząd Beaty Szydło swoim ministrom. Co rusz ujawniane są informacje o kolejnych, a opinia publiczna nie ukrywa swojej negatywnej reakcji, co widać również po sondażach. Słupki poparcia dla PiS spadają, no poza sondażem, przeprowadzonym na zlecenie telewizji publicznej, w którym wszystko jest bez zmian. Nie można więc dziwić się Jarosławowi Kaczyńskiemu, że zadziałał błyskawicznie, nakazując przekazanie nagród Caritasowi, oczywiście „dobrowolnie”.
Walcząc o poprawę wizerunku Jarosław Kaczyński wpadł na pomysł, który według niego, powinien zakończyć całą sprawę. Ma to być nowa ustawa, regulująca pensje członków rządu. Jednak przy okazji dostanie się też posłom i samorządowcom, którym również pan prezes planuje obniżkę pensji o 20%, a to budzi już spore kontrowersje. Nieoficjalnie mówi się, że nawet politycy z jego partii nastawieni są do tego pomysłu dość krytycznie. Jeden z parlamentarzystów mówi, że nie rozumie, bo przecież „dużo nie zarabiamy, a musimy ponosić konsekwencje premii w rządzie”.
Podobnie myśli były premier Jan Olszewski, uważany za mentora prawicy. Nie ukrywa, że „To decyzja chaotyczna. To błąd. Nagrody dostali przecież nie posłowie i senatorowie, ale ministrowie. I to im być może należałoby w tym przypadku obniżyć pensje, ale nie parlamentarzystom. Uposażenia parlamentarzystów nie są głównym problemem w tym zakresie. To niezrozumiała decyzja Jarosława Kaczyńskiego. To bardzo gwałtowna reakcja, według mnie niepotrzebna”.
Rzeczywiście, wydaje się, że prezes PiS nieco przesadził. Narozrabiał rząd, ale konsekwencje mają ponieść wszyscy. Czy naprawdę jest pewien, że naród zachwyci się takim posunięciem i znowu uwierzy w, tak szumnie podkreślaną w kampanii parlamentarnej 2015 roku, skromność, rzetelność i uczciwość? Teraz, kiedy co rusz wychodzą nowe informacje o marnotrawieniu pieniędzy podatników, ta wiara Jarosława Kaczyńskiego wydaje się mocno przesadzona. Ale może… Źródło: se.pl
Dziś władza nie czuje nad sobą bata! Wykształciło to wśród sprawujących władzę poczucie bezkarności. Dlatego stali się zuchwali wręcz bezczelni. Zadufani w sobie w poczuciu wyższości nad innymi już nie kradną oni już grabią i to na wyścigi niczym wygłodniałe stado wilków z obowiązującym prawem buszu. Wszak kto pierwszy ten lepsze profity weźmie. Nastały złote czasy dla krętaczy i cwaniaków.  Dlatego władza staje się coraz to bardziej zachłanna, beztroska, zadufana w sobie...bo wystarczy raz dać władzy malutki palec a natychmiast urąbie nam całą rękę. Dziś władza nie liczy się z naszym zdaniem no bo jak ma się liczyć skoro go nie mamy. Nie dziwota przeto, że podwyżka goni podwyżkę a władza baluje, ucztuje.....korupcja i nepotyzm króluje. No bo kto i co tej władzy może zrobić? No kto jej podskoczy? Znajdzie się taki? Stoimy i czekamy niczym te krowy by nas dojono z tym, że krowa ma prawo ryczeć i ma prawo do swobodnego wypasu a nam tego zabrania się....
Świat według Kiepskich. W tym kraju to świnia świnię pogania!
To byłby pierwszy przypadek w historii, kiedy sprawującym władzę na wszystkich jej strzeblach obniża się pensję. Czy to przejdzie? Wątpię, Kaczyński dostanie pstryczka od Możnych Panów w Polsce. Przestańmy wreszcie bawić się w pseudo demokrację, fachowcy powinni zajmować każde ze stanowisk w administracji. Bowiem obecnie ta ciężka praca ministerialnych urzędników przypomina przerzucanie łopatą powietrza z jednego biura do drugiego, narobią się co niemiara a efekt z tej pracy jest żaden. Bardziej obrazowo to jedni kopią doły, drudzy je zasypują, następni po nich kopią i tak w koło Macieju. No i każdy z nich ma prawo powiedzieć, że bardzo ciężko pracuje tylko co my z tego mamy? Ano coraz to wyższe podatki, opłaty, ceny w sklepach etc. Urzędasom trzeba wyraźnie powiedzieć dostaniecie podwyżki jak nasze koszty utrzymania zaczną spadać, a jak nie zrealizują tego to na taczki i za kratki.
06 04 2018 Samorządowcy krytykują woltę prezesa PiS-u. "Zróbmy program »tysiąc minus«"
Po fali oburzenia, jaka przetoczyła się przez Polskę po ujawnieniu wysokich nagród, jakie ministrom oraz samej sobie wypłacała premier Beata Szydło, a po niej Mateusz Morawiecki - sondaże PiS tąpnęły. Wczoraj prezes partii ogłosił, że - zgodnie z wolą niezadowolonych wyborców - czas na powrót do skromności. Zapowiedział, że ministrowie swoje nagrody oddadzą na Caritas, a posłowie i samorządowcy będą mieli obniżone wynagrodzenia. Teraz samorządowcy pytają, dlaczego prezes "chce oszczędzać nie swoim kosztem".
Zapowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego część samorządowców poważnie zirytowała. Jak mówi Onetowi przewodniczący łódzkiej Rady Miejskiej Tomasz Kacprzak z PO, tego rodzaju działania to próba oszczędzania nie swoim kosztem. - Proponuję, by szanowny pan prezes zaczął od siebie i swoich ludzi, choćby wojewodów, którym pensji jakoś nie chce obniżać, a którzy także nagrody dostali - mówi. - I to niemałe, najczęściej sięgające dwudziestu kilku tysięcy złotych. A jeśli prezes Kaczyński tak bardzo chce się licytować na populizm, to ja proponuję program "Tysiąc minus". Niech wszyscy, którzy działają w służbie publicznej, zarabiają po tysiąc złotych brutto. Ministrowie, posłowie, wojewodowie... i zobaczymy, ilu PiS będzie miał chętnych na listy wyborcze - mówi Kacprzak.
Jak dodaje, wczorajsze działania prezesa PiS ocenia jednoznacznie. - Rozpaczliwa, paniczna reakcja na jeżdżące przez Polskę "konwoje wstydu". Tyle że Polacy już tego nie kupią, bo widzą ich pazerności, to, ile ludzie PiS już się "nachapali" i jak dalej się pchają do tego "koryta". A co do projektu obniżek pensji... Jestem pewien, że gdy temat ucichnie, PiS nigdy tego nie uchwali - podkreśla szef łódzkiej Rady Miejskiej.
Jak przekonuje Kacprzak, afera z nagrodami jest zbyt wielka, by udało się ją przykryć jedną "akcją PR-ową". - Nie tak łatwo będzie zamazać pamięć o premier Szydło, która jako pierwsza w historii przyznała nagrodę samej sobie. Wstyd pozostanie już na zawsze - kwituje radny PO.
Źródło wiadomosci.onet.pl
Zachłanność niejedno ma imię. Miała być nasza, swojska, prosta (żeby nie napisać prostacka) z ludu wzięta i dla ludu ustanowiona. Asfaltowa droga pod dom, dotacja dla męża, limuzyną do domu i do kościoła i inne takie. A teraz jeszcze ta nagroda za szczególne zasługi. Kto nas doceni , jeśli my sami tego nie zrobimy? - ks. Wojciech Lemański
Czy to posypywanie dziś głów przez pisowców popiołem przyniesie efekty? Sprawujący władzę, wybrańcy narodu po 1989 roku, już tak się obłowili, że do końca życia nie muszą pracować, ba ich wnuki mają zapewnioną świetlaną przyszłość. Czy jest ktoś w stanie pozbawić ich olbrzymich majątków nielegalnie zdobytych? Jak Kaczyński wygra kolejne wybory to podniesie pensje i diety o 100% .
Skorumpowani wybrańcy
Po transformacji ustrojowej powstało prawo które ma służyć wąskiej grupie wybrańców. A żeby było śmieszniej ta grupka wybrańców określiła siebie jako kapłanów demokracji, będąc w rzeczywistości najbardziej antydemokratycznym ugrupowaniem w najnowszej historii Polski. Nikt nie oponował jak z funkcji radnego, posła zrobiono dobrze płatną profesję. Tym samym legalnie zaczęto promować i nagradzać ludzi ślepo oddanych i mocno zaangażowanych w politykę konkretnego ugrupowania politycznego a obojętnych na lokalne problemy. Jak to ładnie można zdefiniować korupcję. A co za tym idzie pozbawiono możliwości zasiadania w radach, sejmikach etc społeczników od lat zaangażowanych i znających lokalne problemy potrafiących dbać o interesy społeczeństwa. Czy to jest lepiej czy gorzej? Każdy winien odpowiedzieć sobie na proste pytanie. Czy ci wybrani więcej dają czy więcej biorą? Patrzaj i Spoziraj pod nogi naród przewalili i nikt nic nie robi !
02 04 2018 Tarczyński: Gdyby nie afery PO, Polska już dziś byłaby potęgą!
Gdyby Gierek jeszcze dwa lata sprawował władzę to Polska byłaby piątą potęgą gospodarczą świata.
"Te sumy, które stracił Skarb Państwa są absolutnie porażające. To są sumy równe budżetowi Polski. Jeżeli mówimy o samej aferze hazardowej, to w jej wyniku Polska straciła 21 miliardów złotych, czyli rok programu 500 plus. W II Rzeczpospolitej ci ludzie ponieśliby najwyższą karę. Teraz prawo się zmieniło"-ocenił parlamentarzysta. Pytany przez Karola Gaca z DoRzeczy o wypowiedzi polityków PO, m.in.: że zarzuty dla Jacka K. są "błahe", Tarczyński stwierdził, że nic dziwnego, że dla tej partii są to "błahe pieniądze", jeżeli przez cały okres jej rządów Polska straciła ponad 260 mld złotych. Trudno też, jak wskazał polityk, dziwić się, że parlamentarzyści PO używają tego języka, a każde działanie prokuratury jest w ich ocenie "polityczne". 
"Najchętniej PO zlikwidowałoby prokuraturę, a przecież zapowiadają likwidację CBA. Politycy PO chcieliby też zapewne zlikwidować więzienia i zmienić system prawny w Polsce oraz mieć sędziów, którzy są roztargnieni"-ironizował poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Pytany, jak politycy PO mogli dopuścić do takich strat w budżecie państwa, Dominik Tarczyński odpowiedział, że "albo się zaprzedali, albo nienawidzą Polski", albo byli skorumpowani. "Nie chcę zabrzmieć patetycznie, ale poprzednie pokolenia oddawały życie, aby Polska się rozwijała, a oni przyszli i Polskę okradli. Trzeba nienawidzić Polski, aby dopuścić do tak ogromnych zaniedbań. Nienawidzić. Nawet jeżeli działo się to wszystko nieświadomie z ich strony, w co nie wierzę, to za tą nieświadomość powinni odpowiedzieć karnie"- podkreślił polityk. Źródło Fronda.pl
PiS też nie jest święty. Zamiecione po dywan? Kaczyńscy nie takie przekręty robili, Spółka Telegraf to była pierwsza afera i to był ich majstersztyk, później jak lawina potoczyły się: afera reprywatyzacyjna, gruntowa etc etc. Do dziś nie rozliczono spółki Telegraf, powiązanej z Porozumieniem Centrum, ówczesną partią braci Kaczyńskich. Spółka startowała z kapitałem założycielskim w wysokości 250 mln ówczesnych złotych. W ciągu kilkunastu miesięcy kapitał ten wzrósł do ok. 30 mld zł, dzięki wpłatom państwowych firm, choć spółka nie prowadziła żadnej działalności. Wokół PiS powstał układ stowarzyszeń, fundacji i nieformalnych ruchów, które wspierają partię. Założycielami i członkami władz tych satelitów są najczęściej działacze Prawa i Sprawiedliwości.  Dziś satelity nie dają PiS- owi pieniędzy, świadczą za to na jego rzecz swego rodzaju usługi outsourcingowe. Finansują wydawnictwa, imprezy i akcje promujące partię Kaczyńskiego. Ma to ogromną przewagę nad finansowaniem z partyjnej kasy - odbywa się poza rozliczeniami i kontrolą Państwowej Komisji Wyborczej. 
„Nie ma w Polsce drugiej partii, która przejęłaby tak gigantyczny majątek od Skarbu Państwa. To słynna nieruchomość przy ul. Srebrnej, ale to przecież także Nowogrodzka, siedziba PiS – to także jest grunt przejęty kiedyś przez środowisko Jarosława Kaczyńskiego od Skarbu Państwa, to także nieruchomość przy Al. Niepodległości, to także nieruchomość na ul. Ordona. Powinny zostać wyjaśnione niejasne powiązania osób zajmujących się naszym bezpieczeństwem z interesami spółki Srebrna” – powiedział poseł PO Marcin Kierwiński.
Kaczyńscy wykiwali naród polski.
30 03 2018 Siemoniak: „Politycy PiS-u w oczach mają złotówki”
– „Nie żaden Smoleńsk, nie aborcja, nie Żołnierze Wyklęci spajają tę partię, tylko kasa, nagrody wypłacane sobie. Wyborcy zobaczyli, że to nie partia Prawo i Sprawiedliwość, tylko partia kasa i jeszcze raz kasa” – powiedział w TVN24 były minister obrony w rządzie PO-PSL Tomasz Siemoniak. To jego komentarz do sondażu, w którym PiS stracił w stosunku do poprzedniego badania aż 12 proc.
Siemoniak stwierdził, że był zszokowany, słysząc jak Beata Szydło w Sejmie broniła przyznanych ministrom nagród. – „Nie miałem przesadnie dobrej opinii o pani premier Szydło. (…) Okazuje się, że politycy PiS-u w oczach mają złotówki, a nie jakieś sprawy publiczne. Nagrody, pensje w spółkach Skarbu Państwa, te tłumy Misiewiczów…” – stwierdził Siemoniak.
Wiceszef PO skomentował także zatrzymanie przez CBA byłego wiceministra finansów i byłego szefa Służby Celnej. – „Cała ta sprawa jest tak dęta, że gdyby nie chodziło o konkretnego, uczciwego człowieka, to można byłoby się pośmiać. W ciągu jednego dnia z kogoś, kto wiele lat pracował dla Polski, właśnie słynął z takiej uczciwości, pryncypialności, zrobiono Jacka K. Wszystko po to, żeby tworzyć spektakl telewizyjny przed świętami. (…) Jest to zła PiS-owska metoda. Grubość tej nici to jest w ogóle lina okrętowa. To wstyd, iż prokuratura w taki sposób działa” – zaznaczył Siemoniak.
Do sprawy odniósł się także Donald Tusk, który napisał na Twitterze: – „Kiedy Jacek Kapica bezkompromisowo walczył jako minister w moim rządzie z przestępcami, też był atakowany podłymi metodami. Nie poddał się wtedy, nie podda się dzisiaj”.Źródło: tvn24.pl
Nie pamięta wół jak cielęciem był! Politycy PO za Tuska mili w oczach judaszowe srebrniki.
Ministrowie dostają tak „mikroskopijne” nagrody, że nawet nie zauważają, kiedy wpływają im na konto. Pani Witek przegapiła 30 tysięcy złotych. Faktycznie, po taką kwotę nawet dworcowemu lumpowi nie chciałoby się schylić. Tym samy pani Witek przebiła sławne powiedzenie Bieńkowskiej: Za 6 tys zł to pracuje idiota albo złodziej.
Bardzo lubię Polskę, bo to niezły Meksyk. I chyba najlepsze miejsce dla wariatów . Przyłącz się do nas jest nas coraz więcej! Doczekaliśmy czasów demokracji. Kłamczuch kłamczuchowi kłamstwo zarzuca. Złodziej złodzieja okrada. Oszust oszusta oszukuje.
Patrzcie narody świata uczciwy, prawy człowiek z tego Jacka K., i zostaje zatrzymany? W 1989 roku Okrągłostołowi przejęli władzę a nie mając żadnego doświadczenia zaczęli kraść w imię demokracji, partii i Boga bo to było wspólne odziedziczone po komunistach. Znaczy się niczyje, taki niespodziewany spadek. Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Dlatego afera goni aferę.
Za komuny jak dyrektor fabryki kazał zawieźć parę desek za przeproszeniem na budowę altanki to całe województwo aż huczało i sądzono go jak najgorszego przestępcę. A dziś całą fabrykę przepuści i jeszcze premię dostanie.
26 03 2018 „W Polsce narasta fala nacjonalizmu, a rząd daje przyzwolenie”
– „Dzisiaj pali się kukły, jutro pali się książki, a potem się podpala domy. Nie może być przyzwolenia na tego typu zachowania” – powiedział Ryszard Petru. Poseł Nowoczesnej złożył dziś w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w związku ze spaleniem kukły z jego podobizną przez narodowców. Pisaliśmy o tym w artykule „Młodzież Wszechpolska w skandalicznej formie powitała wiosnę”.
Doniesienie Petru dotyczy możliwości popełnienia przestępstw pomówienia, znieważenia funkcjonariusza publicznego i nawoływania do nienawiści. Podkreślił, że jednym z uczestników piątkowego wydarzenia był współpracownik posła koła Wolni i Solidarni Adama Andruszkiewicza (wcześniej w Kukiz’15). – „Oczekiwałbym reakcji marszałka Kuchcińskiego. To nie może być tak, że w Polsce narasta fala nacjonalizmu, a rząd daje przyzwolenie. Jeżeli mamy marsz kobiet, to nie ma przyzwolenia, nie można żadnych światełek zapalać, ale jeżeli idą nacjonaliści, puszczają race, czy nacjonaliści palą kukły – to jest przyzwolenie PiS” – powiedział Petru.
Przypomniał też, że już kilka miesięcy temu wystąpił do Zbigniewa Ziobry z wnioskiem o delegalizację Młodzieży Wszechpolskiej. – „Jak rozumiem żadne działania nie zostały podjęte” – zauważył Petru. Źródło: fakt.pl
Czy szerzenie faszyzmy w Polsce jest karane. Patronką szkoły w Jarostach została żona faszysty aktywnego jeszcze po wojnie, nikt na moje apele nie reagował, tylko troszkę przerobiłem zdjęcie szkoły i zaraz wójt Gminy Moszczenica zgłosił na prokuraturze doniesienie o szerzenie faszyzmu.
http://piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl/artykul/swastyki-na-zdjeciu-szkoly-podstawowej-w-jarostach-wojt,2386579,art,t,id,tm.html
Takie rocznice marsze z transparentami, płonącymi pochodniami PiSowi Kaczyńskiego podobają się, PiS to karmi i tym się żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. Dziś chuligaństwo, bandytyzm powstał z kolan i przybrał patriotyczne barwy przy aplauzie rządzących. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. 
16 03 2018 Czy Polska zbojkotuje Mundial?
Rosja wydala z kraju 23 brytyjskich dyplomatów
Moskwa zdecydowała o wydaleniu z Rosji 23 brytyjskich dyplomatów. Na wyjazd z Rosji mają tydzień. To odpowiedź na wydalenie z Wielkiej Brytanii rosyjskich dyplomatów w związku z próbą otrucia Siergieja Skripala i jego córki Julii.

Po tym, jak świat obiegła wiadomość o otruciu byłego rosyjskiego agenta wywiadu GRU Siergieja Skripala, wszystko jest możliwe. Chociaż… „W tych kwestiach na pewno będziemy się konsultowali w pierwszym rzędzie z Wielką Brytanią, w dalszej kolejności – z naszymi sojusznikami. Ważne jest, żebyśmy my wszyscy w ramach sojuszu atlantyckiego zajęli solidarną, jednakową pozycję” – uważa szef BBN Paweł Soloch.
Tymczasem, media w Niemczech i Anglii całkiem poważnie zastanawiają się, nad bojkotem rosyjskiego mundialu. Angielski wywiad podejrzewa, że ataku na Sktipala dokonano na zlecenie Kremla. Były pułkownik rosyjskiego wywiadu GRU i jego córka zostali znalezieni nieprzytomni w pobliżu centrum handlowego Salisbury.
Zakładając, że taki właśnie był scenariusz tamtej tragedii, brytyjski ekspert od spraw bezpieczeństwa doradzał rezygnację Anglii z mistrzostw świata w trosce o bezpieczeństwo piłkarzy. Także Niemcy zastanawiali się nad bojkotem, jednak trener reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów Joachim Loew i piłkarze nie chcieli komentować sprawy. Nie uważają, by rezygnacja z mundialu w Rosji miała jakikolwiek sens.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch w rozmowie z RMF FM, przyznał, że doradza Andrzejowi Dudzie zastanowienie się nad tym. Zastrzegał jednak, że powinny temu towarzyszyć konsultacje z sojusznikami Polski. Źródło koduj24.pl
W tamtym roku: 10 10 2017 Polska powinna zbojkotować finały MŚ w Rosji!
Tekst Spirito Libero...Udało się, z przytupem zakwalifikowaliśmy się do finałów Mistrzostw Świata w piłce kopanej. Na dzień dzisiejszy to nawet takie tuzy jak Włosi mają problem i może wyjdą z baraży. A nasze orły poszybowały. Problem jest jednak inny, dużo większy niż to sobie wyobraża przeciętny, polski kibic zauroczony skutecznością Roberta Lewandowskiego. Nie możemy dopuścić do występu naszej Narodowej w Rosji z kilku powodów...
Pierwszy to taki, że jadąc do Rosji będziemy wspierać kacapski reżim Putasa i zarabiać dla niego pieniądze.
Drugi to taki, że Putas nie dotrzymał słowa danego przez Macierewicza, Sakiewicza i Targalskiego, że po Zapad17 napadnie na bałtyckie państewka i Polskę. Ten dureń nawet Ukrainy nie chce.
Trzecie - to wielkie niebezpieczeństwo, że nasi zawodnicy od piłki kopanej zostaną osaczeni przez werbowników z GRU/FSB i zostaną zwerbowani jako "zielone ludziki" na zielonej murawie.
Skoro Putas może sobie załatwić prezydenta USA za 100 tyś baksów (dane z amerykańskich mendiów) to na Lewandowskiego będzie musiał wydać przynajmniej sto razy tyle. Ale i tak mu się opłaci bo minister wojny dostanie zawału a wszyscy ci, którzy dziś uwielbiają Roberta, odwrócą się od niego jak nie przymierzając od Adriana Kornhauser-Maliniaka. Mogliśmy pokazać fucka imperialistom amerykańskim w 1984 (ktorzy teraz awansowali do roli "wiecznego sojusznika") i nie wysłaliśmy naszych Orłów i Sokołów na pewne Victorie to możemy teraz też pokazać fucka Putasowi. I tak powinniśmy zrobić.
Nie wolno się kłaniać kacapskim imperialistom. Co by na to powiedział nasz minister wojny? Albo hodowca kotów z Joli Bord? Już nie będę wspominał o takich mend-rcach jak Sakiewicz czy tow.Targalski. Polska drużyna ma zostać w Polsce i bronić polskich bramek! Źródło: spiritolibero.neon24.pl 
15 03 2018 Sensacja nie tylko jednego dnia. Jedna z największych zagadek kryminalnych początków III RP bliska rozwiązania. A być może takiego wielkiego sukcesu potrzebował Ziobro?
Wiadomość dnia o wykryciu sprawców mordu na małżeństwie Piotra i Alicji Jaroszewiczów, dokonanego w 1992 roku, to niewątpliwa sensacja. Powiedziałbym nawet, że to news dekady. Przy założeniu, że prokuratura ma w ręku trzech rzeczywistych sprawców tej zbrodni. Wstępne informacje przekazane przez ministra sprawiedliwości oraz prokuratorów krakowskich, którzy prowadzą śledztwo w tej sprawie, pozwalają przyjąć, że to właśnie ta trójka bandytów dokonała tego brutalnego podwójnego zabójstwa.
Była to zbrodnia, która przed 26 laty wstrząsnęła polską opinią publiczną. Można z przekąsem powiedzieć, że była zbrodnią łączącą epokę PRL z III RP. Dotknęła wszak jednego z najwyższych dostojników partyjnych PRL. Od jej początków do końca lat 70, kiedy to przez ostatnie 10 lat pełnił funkcję premiera. Dopiero po wprowadzeniu stanu wojennego popadł w niełaski ówczesnej władzy i został skazany na absolutny margines polityczny, włącznie z pozbawieniem go członkostwa partii komunistycznej. Niemniej w pamięci społecznej nadal widziany był jako były polityk komunistyczny ze szczytów władzy. Sam czyn zaś, zabójstwo Piotra Jaroszewicza oraz jego żony Alicji Solskiej-Jaroszewicz, mieszkających samotnie w willi w Aninie było już znakiem nowych czasów, w których zbrodnie stały się sposobem zdobywania fortun oraz popularnym narzędziem w porachunkach gangsterskich.
Nie ukrywając prawdy, że o dotarciu do sprawców zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów zdecydował przypadek, trzeba podkreślić, że ekipa śledcza, która od blisko dwóch miesięcy prowadzi sprawę, umiała ten szczęśliwy przypadek w pełni wykorzystać. Tym szczęśliwym trafem jest to, że niespodziewanie po blisko 26 latach jeden ze sprawców tamtego zabójstwa, zaczął o nim mówić podczas składania zeznań w sprawie innej zbrodni, jaką było porwanie dla okupu 76 letniego biznesmena krakowskiego w 2013 roku. Nie tylko, że w trakcie tego zeznania sam przyznał się zbrodni popełnionej w Aninie, ale co ważne wskazał też swoich dwóch wspólników, którzy w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 roku zamordowali Piotra i Alicję Jaroszewiczów.
Wybrane fragmenty z: https://wpolityce.pl/polityka/385958-sensacja-nie-tylko-jednego-dnia-jedna-z-najwiekszych-zagadek-kryminalnych-poczatkow-iii-rp-bliska-rozwiazania 
09 03 2018 Wybuch smoleński Macierewicza okazał się niewypałem
Za miesiąc odbędzie się największe święto partii Jarosława Kaczyńskiego i związany z tym festyn – 8. rocznica katastrofy smoleńskiej. Prezes z pewnością da popis swojej elokwencji emocjonalnej, tego i owego obrazi – a jak będziemy mieli szczęście – cały naród zostanie opluty jakimś gorszym sortem, kanaliami, mordami zdradzieckimi. Ustawa o IPN jest nieprecyzyjna, więc postuluję, aby w następnej nowelizacji zawrzeć artykuły precyzujące antypolonizm, pod który podpada retoryka wiecowa Kaczyńskiego.
Niestety, na święto PiS nie otrzymamy dokumentu „ideologicznego”, którego autorem bywał Antoni Macierewicz – „Raportu smoleńskiego”. Poprzednie raporty osiągały status wydawniczy bestsellerów. Pewnie wydawca „Gazeta Polska” i Macierewicz sporo grosza na tym zarobili, bo elektorat PiS wierzy w pismo święte swego apostoła zamachu.
Wiara smoleńska miała się dobrze, gdy działała w opozycyjnych katakumbach, gdy Macierewicz mógł ogłosić każdą niestworzoną brednię, a prezes Kaczyński ze swojego stołka na Krakowskim Przedmieściu potwierdzić, iż „idziemy i zbliżamy się do prawdy”. Gdy wraz ze zdobyciem władzy przez PiS, możliwości badania katastrofy smoleńskiej przez Macierewicza stały się wszechpotężne, gdy prezes ze swoim wiernym ludem odgrodził się barierkami, ideologia katastrofy podupadła – żadnych dowodów na zamach nie ujrzeliśmy. Apostoł smoleński Macierewicz poszedł w odstawkę, ale za to przyszedł czas świątków – pomników Lecha Kaczyńskiego.
Pomnik smoleński na placu Piłsudskiego ma być wyższy niż Grób Nieznanego Żołnierza. Jeszcze pisowcy oficjalnie nie wpadli na pomysł monumentu brata prezesa wielkości Chrystusa w Świebodzinie, ale kto wie, czy obok pozostającego na razie w zamysłach największego portu lotniczego w tej części Europy nie zostanie posadowiony – jak w Rio de Janeiro – ogromny Lech Kaczyński, który będzie rozłożonymi ramionami witał i żegnał.
W 8. rocznicę Macierewicz ma zamiar zaprezentować tylko skromną prezentację multimedialną, przez niektórych określaną filmem. Znaczenie temu zdarzeniu może nadać tylko sam prezes, który albo przybędzie na premierę, albo nie przebędzie. A jak przybędzie, to z kim będzie dawał się fotografować na ściance. Wybuch w smoleńskim Tupolewie okazał się niewypałem. A to pech! Źródło koduj24.pl autor Waldemar Mystkowski
02 03 2018 Siadaj, kurwo” i ciosy w twarz. Policjanci pobili Rafała Suszka za blokowanie marszu ONR. 
Teraz zarzucają mu napaść na funkcjonariusza.
Siadaj kurwo - słyszę pchnięty na siedzenie policyjnej suki. Mam ręce skute na plecach, nie mam jak się bronić. Dostaję trzy-cztery ciosy pięścią w twarz. W policzki i w nos. Znam nazwisko jednego z bijących” - relacjonuje OKO.press Rafał Suszek, którego policja pobiła po próbie zablokowania trasy marszu ONR upamiętniającego dzień żołnierzy wyklętych
„Myślę, że to nowa polityka. Idą po opozycję uliczną ” – ocenia Rafał Suszek zaskakującą brutalność policji. Był jednym z organizatorów wczorajszej (1 marca) manifestacji „Pamięci ofiar żołnierzy wyklętych żałobny marsz” na warszawskim Mokotowie.
Przeciwko fałszowaniu historii – bezkrytycznemu kultowi wszystkich żołnierzy wyklętych, w tym także tych, którzy dopuszczali się mordów na ludności cywilnej – protestowali obok siebie młodzi ze Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego, członkowie i sympatycy Stowarzyszenia Obywatele Solidarnie w Akcji, Inicjatywy Feministycznej, Warszawskiego Strajku Kobiet oraz Partii Zieloni. W ten sposób obchodzili Narodowy Dzień Pamięci “Żołnierzy Wyklętych”, święto ustanowione zostało jeszcze za rządów PO-PSL.W tym samym czasie ulicami stolicy przechodził Warszawski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych, organizowany przez nacjonalistów z ONR. Po rozwiązaniu swojego zgromadzenia antyfaszyści próbowali zablokować marsz ONR na ul. Rakowieckiej, gdzie w dawnym areszcie jest muzeum żołnierzy podziemia antykomunistycznego lat powojennych.
Oto relacja Rafała Suszka z wczorajszych wydarzeń
Pełno tam było flag z symbolami do niedawna rozpoznawanymi przez policję jako symbole nienawistne – czyli falangą, znakiem ONR-u. Kiedy Sebastian rozwiązał zgromadzenie, postanowiliśmy zablokować przemarsz grupy, która ukonstytuowała się wokół symboli neofaszystowskich. Kiedy próbowaliśmy przejść przez mało szczelny wtedy kordon policyjny z okrzykiem “No pasaran”, kordon zgęstniał. Zaczęła się zwykła konfrontacja – zwykła, bo nie pierwsza i nie ostatnia – z siłami zabezpieczającymi przemarsz neofaszystów.
Byłem w szpicy jednej z grup i tak jak inni napierałem na kordon, ale dla mnie już po kilkunastu sekundach akcja skończyła się brutalnym powaleniem na asfalt. Przyciskało mnie do ziemi trzech do pięciu policjantów. Szybko zostałem wyizolowany, wyciągnięty na środek ulicy. Natychmiast zostałem skuty i z dźwigniami założonymi na barki, odgiętą głową – [głowę odginano mi, gdy leżałem na asfalcie, nie podczas transportu] zaniesiony i wrzucony do radiowozu.
Więcej na https://oko.press/siadaj-kurwo-ciosy-twarz-policjanci-pobili-rafala-suszka-blokowanie-marszu-onr-teraz-zarzucaja-mu-napasc-funkcjonariusza/
Żołnierze Wyklęci bohaterowie czy dywersanci? W całej Polsce w tych marszach zazwyczaj biorą udział faszyści, przy bardzo silnej ochronie policji, policjantów jest więcej jak demonstrujących. Dlaczego ja za te fanaberie mam płacić? Czasami podwójnie bo jak zaprotestuję przeciwko temu marszowi to przez policję, sąd zostanę ukarany? Ja nie zapomniałem, że zdecydowana większość tych bohaterskich Żołnierzy Wyklętych ma bratnią krew na rękach. Wystarczyło niektórych zrehabilitować a nie wychwalać teraz wszystkich pod niebiosa. 
Znalazłem taki wpis w internecie - Mało już ludzi żyje którzy pamiętają tamte trudne lata powojenne. Mój ojciec do wojska został powołany z frontem i potem po zakończeniu wojny wcielony w ramach służby wojskowej do KBW. Opowiadał mi jakich okropności dokonywali tzw. żołnierze podziemia dzisiaj zwani wyklętymi, opowiadał ,że widział tak wstrząsające zbrodnie przez nich popełnione ,ze śniły mu się te obrazy po nocach , mówić o nich zaczął dopiero w schyłku swego życia . Podczas walk z tymi bandami i zwyrodnialcami zginęło wielu jego kolegów ,zwykłych tak jak i on żołnierzy , młodych ludzi. Zawsze podkreślał ,że ludność pomagała im żołnierzom a gardziła tymi bandytami co jeszcze bardziej motywowało ich do walki z nimi w imię wolnej Polski i w imię pokoju. Był uczciwym , prostym człowiekiem i wierzę mu że mówił prawdę. - jak zwykle naród jest podzielony w ocenie tamtych czasów dla jednych to bohaterowie, dla drugich bandyci niech każdy sobie sam odpowie na to pytanie we własnym sumieniu. 
26 02 2018 Wielki skok na kasę. PiS wydaje miliardy z publicznych pieniędzy w niewyobrażalny sposób.
Na podwyżki, premie, samochody i dotacje dla zaprzyjaźnionych fundacji ludzie władzy wydają setki milionów – podaje "Newsweek". I nikt się nie przejmuje, bo to przecież tylko pieniądze podatników. W nowym numerze tygodnika podliczono wydatki władzy.
Na początek trzeba podkreślić jedną sprawę: w PiS bardzo dbają o pozory. Nauczyły ich tego błędy Platformy Obywatelskiej. U nikogo z nich na ręku nie zobaczymy luksusowego zegarka. Ale luksusy kuszą. Jak podaje "Newsweek", minister Beata Kempa osobiście poleciała do USA, żeby dobrać kolor tapicerki i dywaników w samolocie Gulfstream G550 dla VIP-ów. Poza dwoma gulfstreamami kupiono też trzy boeingi 737-800. Za 2,5 mld zł, bez przetargu. Bo można. W PiS pieniądze leją się jednak strumieniem i na inne cele. Była premier Beata Szydło w 2016 r. zarobiła jako prezes Rady Ministrów 230 tys. zł, rok później – ok. 265 tys. zł. W 2017 r. Szydło przyznała sobie i wszystkim ministrom od 65 tys. zł do 82 tys. zł nagród – podaje "Newsweek". Swoje dostali też Mariusz Błaszczak czy Zbigniew Ziobro. Jego Solidarna Polska w 2013 roku chciała zakazać nagród dla ministrów. Już nie chce. W ostatnich miesiącach nagrodę dostał nawet wojewoda z Pomorza Dariusz Drelich. Ten sam, który po nawałnicach w sierpniu nie zwołał sztabu kryzysowego i nie wystąpił o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej. Ogółem większość wojewodów dostało od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.
Pieniądze trafiają nie tylko do polityków czy urzędników. Na zastrzyk gotówki mogą liczyć także ich znajomi. Zdzisław Filip, szkolny kolega premier Beaty Szydło, został szefem dwóch spółek z grupy Tauron. Była premier zna także Daniela Obajtka, który zrobił spektakularną karierę – od wójta Pcimia, przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Energę aż po fotel prezesa PKN Orlen. Zarabiają też inni Fundusze idą nie tylko na wysokie pensje. Zasilają też np. kasę Grom Group, firmy ochroniarskiej, która od lat kooperuje z PiS. To Grom Group miał być podwykonawcą umowy na ochronę dworców kolejowych w czasie Światowych Dni Młodzieży, jaką zawarły PKP i firma Sensus Group, powiązana z kolei z szychami z Agencji Wywiadu i Biura Ochrony Rządu. Wypłaty liczy się w dziesiątkach tysięcy złotych.
Na swoje może liczyć oczywiście także ojciec Rydzyk. Na stronie www.dlugwdziecznosci.pl opozycja podsumowuje dary z państwowych funduszów, spółek, ministerstw dla imperium ojca Rydzyka: w ciągu dwóch lat uzbierało się ponad 85 mln zł, a pieniądze potrafią do niego trafiać w nawet najbardziej absurdalny sposób. Przykład? 120 tys. zł zapłaciło Ministerstwo Gospodarki Morskiej za stoisko na pikniku w szkole medialnej Rydzyka, by promować unijny program o nazwie "Ryby".  Źródło Newsweek.
Misiewicze z PIS maja się dobrze... Za Kaczyńskiego Dojna Zmiana ma jeszcze lepiej jak za króla Sasa nie tylko je i popuszcza pasa ale rozkrada bezkarnie majątek narodowy. Kaczyńskiemu klapki na oczy założyli i zatyczki w uszy wsadzili tak że widzi i słyszy tylko to co Dojna Zmiana chce żeby widział i słyszał. Myślałem że za Tuska było apogeum dla korupcji, nepotyzmu, nonszalancji i niekompetencji urzędników, grabieży majątku narodowego etc. A jednak okazuje się że można więcej i rząd daje radę. No i to jest jedyna obietnica przedwyborcza jaka jest spełniana z nawiązką. 
24 02 2018 Dziś myśliwi, jutro gminy i stowarzyszenia, czyli jak rząd bierze samorządy.
Na początek PiS przejmuje Polski Związek Łowiectwa. Łowczego krajowego wybierać będzie minister środowiska, a nie myśliwi, jak było przez 95 lat istnienia PZŁ. Dziś PZŁ, jutro Polski Związek Wędkarstwa, Polski Związek Działkowców, pojutrze wszelkie inne organizacje. Czy w końcu każde stowarzyszenie będzie zarządzane przez partyjnych funkcjonariuszy z centrali w Warszawie?
Przez 95 lat istnienia Polski Związek Łowiectwa sam się finansował, samodzielnie wybierał władze centralne i lokalne. Teraz z poziomu Warszawy będzie czynił to jednoosobowo minister środowiska namaszczony przez partię rządzącą. Z niezależnej demokratycznej organizacji rząd tworzy coś na wzór spółek skarbu państwa - kolejny zbiór synekur dla swoich działaczy finansowany z pieniędzy publicznych!
Oczywiście PiS tłumaczy, że chodzi o" kontrolę" nad organizacją działającą na mieniu skarbu państwa. Czy naprawdę nie widzi, jak niebezpieczny to precedens? W ten sposób podporządkuje sobie każdą organizację w Polsce. Dziś Polski Związek Łowiectwa, jutro Polski Związek Działkowców i Polski Związek Wędkarstwa oraz izby rolnicze. A pojutrze szkoły, które też przecież funkcjonują na państwowych gruntach, działają więc na mieniu skarbu państwa. PiS argumentuje w swoim stylu, że chodzi o dekomunizację PZŁ. Brzmi śmiesznie. Dlaczego nie zaczną dekomunizacji od siebie? Chyba lepiej, gdy były milicjant jest myśliwym, niż gdy prokurator stanu wojennego chwalony publicznie przez rzecznika Urbana reformuje sądownictwo w Polsce!
PiS nie dostrzega- albo celowo nie widzi - kolejnego niebezpieczeństwa tej ustawy. Czyli prywatyzacji obwodów łowieckich, inaczej mówiąc uwłaszczenia się ludzi związanych z PiS na majątku państwa. Chyba nie muszę dodawać, że polowania w prywatnych obwodach będą pozbawione wszelkiej kontroli. Najwięcej ucierpi przyroda.
Nie ma na to naszej zgody i nie ma zgody blisko 130 tys. polskich myśliwych. Myśliwi są zdeterminowani - ostrzegają, że przestaną polować. Jeśli spełnią groźby, po trzech miesiącach mamy klęskę żywiołową, chaos spowodowany nadpopulacją dzikiej zwierzyny. Już dziś dochodzą do mnie informacje o dzikach buszujących w środku dnia w centrum Olsztyna... Starym zwyczajem PiS umyje wtedy ręce, jak minister Jurgiel w sprawie ASF.
Po prostu PiS nie chodzi o ulepszenie polskiego łowiectwa, ale wyłącznie o przejęcie nad nim władzy. A potem siłą rozpędu nad każdą samorządną organizacją w Polsce, od sołectw i izb rolniczych po stowarzyszenia. I oczywiście samorządy, czemu służy napisana pod PiS nowelizacja prawa wyborczego. 
Musimy o tym mówić jak najwięcej, żeby udało się uchronić jak najwięcej samorządnych organizacji. Źródło naTemat
By to się spełniło poprowadzi znana pieśń harcerska?
Wszystko co nasze Polsce oddamy,
w niej tylko życie, więc idziem żyć,
świty się bielą, otwórzmy bramy.
Rozkaz wydany: Wstań! W słońce idź! 
22 02 2018 Satyryczka użyła logo TVP. Za kilka dni usłyszy zarzuty?
Satyryczka Klaudia Jachira, autorka prześmiewczych filmików, w których krytykuje rządy PiS, i które można oglądać na YouTube, usłyszy za kilka dni zarzuty związane z bezprawnym wykorzystaniem logo TVP. Jeśli tak się stanie, informuje portal Onet, będzie grozić jej kara do dwóch lat więzienia. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że Klaudia Jachira naraziła się zwolennikom rządu już półtora roku temu. Otóż podczas wizyty w Toruniu udała się pod monumentalny kościół wybudowany m.in. ze składek słuchaczy Radia Maryja i dała się tam sfotografować z kukłą Jarosława Kaczyńskiego. Na odzew Telewizji Trwam nie trzeba było długo czekać – w specjalnym materiale (!) wrocławską satyryczkę nazwano „skandaliczną prowokatorką”. To nie wszystko. Interweniował też … Komitet Obrony przed Sektami i Przemocą, który zawiadomił policję o możliwości popełnienia przez nią przestępstwa, ale prokuratura umorzyła wówczas postępowanie.
Satyryczka, niezrażona oburzeniem sfer radiomaryjnych, działała nadal. W jednym z kolejnych filmików udawała reporterkę, trzymając w ręku mikrofon z logo TVP. Tytuł materiały, zamieszczonego na YT brzmiał „Stocznia im. Jarosława Kaczyńskiego w Radomiu”. Artystka wykpiła w nim pogłoski o pomyśle zarejestrowana w Radomiu Stoczni Marynarki Wojennej, natomiast w drugim, który nosi tytuł „Pała +” żartowała z plotek wokół szybkiej kariery Bartłomieja Misiewicza. Wkrótce zgłosił się do niej przedstawiciel TVP, ze względu na użyte logo stacji publicznej. – „Napisał, że nie chce mi robić problemów i na razie tylko prosi, żebym usunęła filmiki” – opowiedziała portalowi Onet Jachira. Artystka początkowo filmy usunęła, następnie wróciły na YT z zamazanym już logo TVP. Na tym jednak sprawa się nie zakończyła, bo sprawa wróciła. Jesienią ub. roku Jachira otrzymała wezwanie na komisariat w tej sprawie, w charakterze świadka. Okazało się, że sprawę prowadzą aż dwa wydziały, w Warszawie i we Wrocławiu. „Wydział do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Rejonowej Policji w Warszawie prowadzi postępowanie przygotowawcze w sprawie rozpowszechniania bez uprawnienia znaku słowno- graficznego TVP1” – dowiedziała się Jachira.
Teraz artystka dostała kolejne wezwanie, ale już w charakterze oskarżonej. Tym razem ma się stawić w Komisariacie Policji Wrocław Śródmieście. Grozi jej kara z tytułu art. 116 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wspomniany przepis dotyczy nielegalnego rozpowszechnienia cudzego utworu np. w artystycznym wykonaniu. Przewiduje za to grzywnę, ograniczenie wolności lub karę do dwóch lat więzienia – czytamy na onet.pl. – „Dostałam polecony, więc zamierzam przyjść. Wszyscy jednak mówią mi, że ta sprawa to jakiś PRL-owski absurd” – mówi Onetowi satyryczka. W sieci zamieściła też filmik, w którym prosi adwokatów o rozważenie jej obrony pro bono. Chętny prawnik może odnaleźć ją na Facebooku. Swoje wsparcie obiecali też sprzyjający satyryczce członkowie Obywateli RP, którzy wybierają się pod komisariat. Jak widać wyraźnie, sprawę eksploatuje się do oporu – dzięki temu władza znalazła sposób na krnąbrną artystkę. Źródło: onet.pl
Śmiech, czyli coś co może zabić Jarosława Kaczyńskiego. Skoro TVP jest publiczna to tym samym logo jest publiczne, i oskarżenie jest bezzasadne.
20 02 2018 RPO: polscy neonaziści to nie margines.
– „Z niepokojem odnotowuję, że w naszym społeczeństwie – tak ciężko doświadczonym przez zbrodnie nazizmu – coraz częściej faszystowskie czy rasistowskie symbole lub treści obecne są w przestrzeni publicznej” – napisał w listach do premiera oraz ministra sprawiedliwości Rzecznik Praw Obywatelskich. Jednym z przykładów, na który powołuje się Adam Bodnar jest ubiegłoroczny Marsz Niepodległości.
W swoich listach nawiązuje także do reportażu „Superwizjera” TVN o polskich neonazistach. –„Zdarzenia ujawnione przez autorów reportażu nie stanowią zjawiska o charakterze marginalnym, lecz wpisują się w stałą tendencję nasilania się postaw rasistowskich i ksenofobicznych w Polsce. Dane statystyczne publikowane przez Prokuraturę Krajową wskazują, że w ciągu ostatnich lat liczba prowadzonych przez organy ścigania postępowań o przestępstwa popełnione z pobudek rasistowskich, antysemickich lub ksenofobicznych notuje stałą tendencję wzrostową” – zauważa Bodnar. Źródło: wyborcza.pl
Czy szerzenie faszyzmy w Polsce jest karane. Patronką szkoły w Jarostach została żona faszysty aktywnego jeszcze po wojnie, nikt na moje apele nie reagował, tylko troszkę przerobiłem zdjęcie szkoły i zaraz wójt Gminy Moszczenica zgłosił na prokuraturze doniesienie o szerzenie faszyzmu. Takie rocznice marsze z transparentami, płonącymi pochodniami PiSowi Kaczyńskiego podobają się, PiS to karmi i tym się żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. Dziś chuligaństwo, bandytyzm powstał z kolan i przybrał patriotyczne barwy przy aplauzie rządzących. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. 
Więcej na podstronie Foto szopka
18 02 2018 Mateusz Morawiecki wywołał skandal w Monachium. Premier Izraela stracił nerwy, mówił o "oburzających słowach" Polaka. A mnie premier Morawiecki coraz to bardziej się podoba. Trafiła kosa żydowska i ukraińska na polski kamień.
Rzeczniczka rządu o wystąpieniu Morawieckiego w Monachium.
- Głos premiera Morawieckiego w dyskusji w Monachium w najmniejszym nawet stopniu nie służył negowaniu Holokaustu ani obciążaniu Żydowskich Ofiar jakąkolwiek odpowiedzialnością za niemieckie ludobójstwo - powiedziała Joanna Kopcińska w oświadczeniu przekazanym Polskiej Agencji Prasowej. Oświadczenie - w wersji polskiej i angielskiej - zostało opublikowane na stronie kancelarii premiera.
Przypomnijmy, w trakcie Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Mateusz Morawiecki - pytany o nowelizację ustawy o IPN - podkreślił, że nie zakazuje ona mówić, że w czasie II wojny światowej zdarzali się Polacy, którzy doprowadzali do śmierci Żydów. - Tak jak byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy czy ukraińscy - nie tylko niemieccy - dodał szef polskiego rządu. Słowa premiera wywołały prawdziwą burzę.
Izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych zapowiedziało nadzwyczajną sesję. - Słowa premiera Morawieckiego są oburzające. Narodowi żydowskiemu należą się przeprosiny za wypaczanie prawdy o Holokauście - powiedziała wiceminister spraw zagranicznych Izraela Cippi Chotoweli. Oburzenia nie krył też premier Izraela Benjamin Netanjahu. - To jest problem niezrozumienia historii i braku wrażliwości na tragedię naszego narodu. Zamierzam z nim (Morawieckim - red.) wkrótce porozmawiać - oświadczył.
W opublikowanym w nocy oświadczeniu przewodniczący Światowego Kongres Żydów (WJC) Ronald S. Lauder potępił "absurdalną i niesumienną" wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego, którą w Izraelu odebrano jako stwierdzenie, że wśród sprawców Holokaustu byli także Żydzi. Lauder zażądał odwołania tej wypowiedzi i przeprosin ze strony polskiego rządu. "Nadszedł czas aby wszystkie europejskie rządy, w tym rząd Polski, przyznały się do roli, jaką odegrały ich społeczeństwa w pomaganiu nazistom" - dodał.
Podczas wczorajszej konferencji prasowej na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa dziennikarz Ronen Bergman, zwracając się do premiera Morawieckiego w sprawie ustawy o IPN, przedstawił historię swojej urodzonej w Polsce matki, która przeżyła Holokaust, ale wielu członków jej rodziny zginęło, ponieważ zostali zadenuncjowani na Gestapo przez Polaków. Po czym oświadczył: Gdybym opowiedział jej historię w Polsce, byłbym uznany za przestępcę. Co wy próbujecie zrobić? Dolewacie oliwy do ognia.
No to jej dolejmy!

Premier Morawiecki powiedział prawdę o Holokauście, a prawda zawsze w oczy kole, szczególnie dziś tych z Izraela. W tej całej awanturze o holokaust zapomniano o jednym, że to między innymi bardzo szczodry żydowski kapitał zbudował potęgę militarną hitlerowskich Niemiec. Dlaczego najbogatsi żydzi tak hojnie sponsorowali faszystowskie Niemcy, czyżby chodziło o pozbycie się konkurencji jaką stwarzała im średnia klasa żydowska i przejęcie ich majątków? Ten naród jako jedyny jest do tego zdolny, potwierdza to jego kilku tysiącletnia historia.
17 września 1939 r. napadł na nas odwieczny wróg wschodni, sowiecka Rosja, a Żydzi witali ich kwiatami. Pytam, gdzie byli Żydzi kiedy 500 tys. Polaków w ciągu roku wymordowano na ich oczach? 2 miliony Polaków wsadzono do wagonów śmierci i wywieziono na Syberię. Czy jest choć jeden Polak uratowany przez Żydów? A to oni stanowili władzę na tamtych terenach – przekonuje Jakubiak.
Dlaczego rząd RP tak boi się Izraela i Ukrainy? A wypiąć się na nich i robić swoje. a nie klękać i przepraszać. Oni się śmieją i tak mówią: Nową przypowieść Polak sobie kupił, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi. Obrażają się bo myślą że w ramach przeprosin polski żołnierz pojedzie za nich przelewać krew w wojnach jakie prowadzą? Najlepszym ruchem rządu Morawieckiego byłoby odwołanie ambasadorów z Izraela i Ukrainy.
Tu nie ma kogo przepraszać nazizm urósł w siłę dzięki pieniądzom żydowskich sponsorów. Czy dziś za te same pieniądze się odradza? Być może. Jako Polak z gorszego sortu domagam się od rządu RP zerwania stosunków dyplomatycznych z Izraelem za ciągłe szkalowanie mnie , mojej rodziny, moich znajomych na międzynarodowej arenie.
Słowo „parch” jest uznawane za wyjątkowo obraźliwe określenie w stosunku do Żydów. Przed wojną słowo parch było tak popularne jak chleb. Ba Żydzi sami tak na siebie wykrzykiwali.
Dlaczego w Polsce tak nie lubimy Żydów? Ojciec opowiadał mi jak pożyczył od Żyda 10 zł i oddał mu 30 zł to nadal był jego dłużnikiem bo on mu wielką łaskę uczynił że pożyczył pieniądze. I zawsze kiedy go w interesach odwiedzał to mu to wypominał. Gospodarzu jam ci wielką łaskę uczynił, a ty dziś na Żyda się wypinasz z innymi interasa robisz, a przecież ja uczciwy, ja Tobie rodzinę uratował.... etc. No i zamiast sprzedać krowę za 100 złotych. Żyd wziął ją za 50.
16 02 2018 Jaka jest prawda ws. Tupolewa? Nieoficjalne doniesienia o opinii biegłych.
Tak upada teoria o zamachu smoleńskim. Dobitna opinia biegłych, której nie chce pokazać prokuratura Ziobry.
Załoga prezydenckiego Tu-154M świadomie złamała przepisy bezpieczeństwa, a generał Błasik jest współwinny tragedii – wynika z nieoficjalnych informacji "Gazety Wyborczej", która dotarła do opinii biegłych sporządzonej dla prokuratury. Dziennik sugeruje, że prokuratura Ziobry wręcz nie chce jej pokazać. Wnioski biegłych – na czele z pilotem dr inż. Antonim Milkiewiczem – są jednoznaczne. Zespół na paru tysiącach stron opisuje, jak doszło do tragedii i kto ponosi winę za katastrofę smoleńską. Rozmówcy "GW" mówią, że Tu-154M koło Smoleńska w gęstej mgle leciał za nisko, za szybko się zniżał, a załoga nie przestrzegała zasad bezpieczeństwa. Dlatego na wysokości poniżej 7 metrów Tu-154M zahaczył lewym skrzydłem o drzewo i uderzył w ziemię. Nie było zamachu w Smoleńsku. Biegli nie znaleźli żadnych dowodów na wybuchy, a więc i na zamach smoleński. Ocenili, że Rosjanie popełnili błąd, nie zamykając lotniska przed prezydenckim tupolewem. Biegli uznali również, że dobór załogi do lotu był zły, a szkolenie w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego, który latał z najważniejszymi osobami w państwie, za niewłaściwe. "GW" podsumowuje, że ustalenia są zbieżne z raportem komisji Millera, a całkowicie sprzeczne z ustaleniami podkomisji smoleńskiej. 
Przypomnijmy, według ostatnich ustaleń podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza – do której dystans ma wyrażać już sam Jarosław Kaczyński – na pokładzie Tu-154M doszło do wybuchów. Jednak brytyjski ekspert podkomisji Frank Taylor stwierdził to bez dostępu do dowodów, a sama podkomisja przez dwa lata pracy nie poinformowała prokuratury o ustaleniach dotyczących przyczyn katastrofy. 
Prokuratura ma wyjaśnić, czy Rosjanie badali ciało generała Błasika, a podali, że w jego krwi było 0,6 promila alkoholu. Śledczy mają sprawdzić pobrane podczas ekshumacji próbki pod kątem obecności środków odurzających, psychotropowych i alkoholu. 
Dlaczego? – Takie badania to standard w przypadku załogi samolotu i prokuratura zleciła je wcześniej – powiedział "GW" jeden z pełnomocników rodzin ofiar katastrofy. Rozmówca wyjaśnił, że prokuratura bada ciało Błasika, gdyż był albo w kokpicie, albo bardzo blisko niego. Tak wynika z końcowej opinii biegłych dla prokuratury. Według informacji "GW", opinia biegłych ma być gotowa do końca maja, na razie jest niedostępna w wersji pisemnej – opowiedziała dziennikowi jedna z osób, która ma dostęp do akt.  Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Prawda do której tak długo szedł Kaczyński, jest bardzo droga i gorzka. Ale nie ma co się przejmować Macierewicz powoła kolejnych ekspertów którzy ja obalą. Do wybuchu doszło na pokładzie Tupolewa ale gniewu Kaczyńskiego że nie można lądować. No i w tym zamieszaniu przypadkowo katapultowano fotele pary prezydenckiej. Nie wierzę w to że te fotele nie posiadały ładunków pirotechnicznych. Fakty za tym przemawiają pierwsze informacje mówiły o uratowaniu się trzech osób w tym.. Najważniejsze pytanie to kto zmusił pilotów do lądowania? Być może to nie przeszkoleni piloci lądowali a sam..?

15 02 2018 Donosy podczas miesięcznicy. Tak lokalni działacze załatwiają interesy z prezesem.
Każda okazja jest dobra do dostarczenia niewygodnych informacji o działaniach wrogiego polityka. Jedna z lokalnych działaczek z Konina wykorzystała miesięcznicę smoleńską, by dostarczyć donos na jednego z posłów. To nie pierwsza taka sytuacja w PiS.
Podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński otrzymał od działaczki z Konina, Zofii Itman, plik dokumentów w foliowej koszulce. Jak donosi "Fakt", to donos na posła Witolda Czarneckiego. Itman była dyrektorką jego biura - wcześniej współpracowali, teraz dzieli ich konflikt.
Co można wyczytać w donosie Itman na posła Czarneckiego? Na fotografii opublikowanej w artykule widać urywek zdania: "(...) bez zasług i doświadczenia (...) piszą ironicznie i prześmiewczo (...) Witolda Czarneckiego".
To popularna praktyka stosowana przez członków Prawa i Sprawiedliwości. - Każdy coś ma na każdego - mówi w rozmowie z "Faktem" polityk partii. Dodaje również, że Kaczyński "wszystko musi wiedzieć" - również o sprawach, które dotyczą lokalnych działaczy. - Prezesa najbardziej złoszczą informacje o tym, że jakiś działacz kradnie, albo, że ma kochanki, rozwodzi się lub bije żonę, czyli "obyczajówka" - tłumaczy informator.
Do najsłynniejszych donosów do prezesa PiS należą m.in informacje o kłopotach rodzinnych Ludwika Dorna, czy sprawa alimentów Przemysława Gosiewskiego. Jarosław Kaczyński był również informowany o "nieobyczajnym prowadzeniu i chciwości" Adama Bielana oraz Michała Kamińskiego. Kilka lat temu w PiS krążyły również plotki o pedofilii młodego posła, który był wysoko postawiony w partyjnej hierarchii. Prezes odsunął parlamentarzystę na boczny tor po donosie, że polityk "lubi chyba małe dziewczynki, bo jeśli kobiety to tylko młode, albo na takie wyglądające".
Sposób na delikwenta. Donosy są przekazywane na różne sposoby. Niektórzy dostarczają informacje najbliższym współpracownikom Kaczyńskiego lub samemu prezesowi. Jak podkreślają rozmówcy dziennika, tego typu spotkania wyglądają jak sceny z "Ucha Prezesa". - To jest jak audiencja u króla Albo będzie, albo nie - mówią politycy PiS.
Jest jeszcze jedna metoda na dostarczenie donosu. Nieoceniona jest pomoc słynnej już pani Basi. Zaufana sekretarka prezesa przekazuje wszystkie informacje Jarosławowi Kaczyńskiemu, które potem są starannie "kolekcjonowane" przez prezesa. Po co? Donosy są wykorzystywane w stosownym czasie albo pokazywane "pokapowanemu" politykowi.
- Taki delikwent zostaje wezwany nagle, widzi, że prezes jest zły, ma jakieś papiery na stole. Wtedy Kaczyński nagle wychodzi. A delikwent ma czas przeczytać donosik. Po chwili prezes wraca. No i co? Delikwent za przeproszeniem "robi w majty i sypie" - opowiada "Faktowi" jeden z polityków.
Źródło: Fakt
Piszę jako pierwszy, pierwszy donos. Szanowny Panie Prezesie niniejszym informuje pana że mój sąsiad z naprzeciwka zamiast do kościoła w niedzielę chodzi do lasu albo śpi. Mało tego to zamiast słuchać jedynego prawdziwego radia z Torunia to słucha muzyki dyskotekowej i ogląda wiadomości w TVP. Taka antyspołeczna postawa powinna być surowo napiętnowana. 
Życzliwy
PiSatiel.
Z netu. A ja chciałbym złożyć samokrytykę, wcale nie chodzę do kościoła i nigdy nie głosowałem na PiS, no masakra po prostu. Tak długo tkwiłem w błędzie. Proszę Pana Naczelnika o wybaczenie i obiecuję, że teraz na kolanach będę Go wspierać myślą, mową i uczynkiem. W ramach pokuty mogę np. zorganizować jakiś marsz narodowców albo bezpłatnie potrollować przeciwko PO albo poopluwać lewaków albo przywiązać się sznurem do krzyża na Krakowskim Przedmieściu albo złożyć datek na Wielki Pomnik Upamiętniający Zamach Smoleński 
13 02 2018 Julia Przyłębska z tytułem "Człowiek Wolności". "Należała się jej nagroda"
"Za odważną i skuteczną obronę Konstytucji" - Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska została uhonorowana tytułem "Człowiek Wolności" tygodnika "Sieci". Po uroczystości głos zabrał Jarosław Kaczyński.
- To jest nagroda, która można powiedzieć się należała, bo to jest osoba, która wniosła w tym ostatnim okresie naprawdę bardzo dużo, jeśli chodzi o podjęcie się i przeprowadzenie tej wielkiej przemiany - powiedział po gali Jarosław Kaczyński w TVP Info.
Prezes PiS dodał także, że "ten proces trwa i będzie trwał, ale Trybunał Konstytucyjny dzisiaj już pracuje dobrze, tak jak powinien". Nie wykluczył jednak, że Julia Przyłębska"być może stanie przed nowymi wyzwaniami". - Jestem pewien, że pani prezes da sobie z nimi radę, nawet jeśli będą bardzo trudne - stwierdził.
Źle się dzieje w państwie kiedy Wolfgangowa podejrzana o TW otrzymuje tytuł Człowieka Wolności, a Piotrowicz reformuje polskie sądownictwo. Ciekawe czy Przyłębska zna Polską Konstytucję?
Kpią czy o drogę pytają? Przyłębska – profesorem? Walentynowicz naszych czasów?
Laudację wygłosił Bronisław Wildstein, który stwierdził, że wybór Julii Przyłębskiej na prezesa Trybunału Konstytucyjnego to początek odbudowy wymiaru sprawiedliwości w Polsce. „Nie kształtowały jej uniwersyteckie układy, a konfrontacja z problemami ludzi, którzy dochodzą przed sądem swoich racji” – mówił Wildstein.
Podziw i uwielbienie dla laureatki były tak ogromne, że w powodzi słów zapędzono się ciut za daleko… Nie wiedzieć z jakiej przyczyny poseł Jan Mosiński nazwał ją „Anną Walentynowicz naszych czasów”, a TVP Info „nadała” jej tytuł profesora, choć w rzeczywistości jest tylko zwykłym magistrem prawa, który – nawiasem mówiąc-  w ostatnich czasach miewał w środowisku sędziowskim bardzo niepochlebne opinie.
Internauci złośliwie przypominają pani sędzi los Anny Walentynowicz, którą w swoim czasie wyrzucono z pracy na bruk. Wróżą jej podobny finał.
Źródło: naTemat
Mam ogromną prośbę do PiS: Odznaczajcie swoich funkcjonariuszy wszystkimi możliwymi medalami i odznakami, przyznawajcie sobie nawzajem tytuły nawet „Człowieka Stulecia” a może nawet i naszej ery, a także premie i odprawy godne nababa, Ale nie zmieniajcie znaczenia słów i nie kpicie z języka! Bo jest kpiną nazywanie Człowiekiem Wolności kogoś, kto tę wolność zeszmacił i sponiewierał. Kogoś o zerowym dorobku i autorytecie. Nie naśladujcie, proszę, słynnej Partii, której hasłem były trzy twierdzenia: „Wojna to pokój. Wolność to niewola. Ignorancja to siła! „ 
12 02 2018 Tajemnicza kariera Daniela Obajtka. Jak technik rolnictwa z Pcimia został milionerem i szefem Orlenu?
Człowiek z granulatu – tak określają Daniela Obajtka dziennikarze "Newsweeka" Wojciech Cieśla i Jakub Korus. Pokazują, jak technik rolnictwa w ciągu pięciu lat osiągnął szczyty kariery zostając szefem państwowego giganta - Orlenu.
Zarabiał około 3 tysięcy złotych na rękę. Oficjalnie. Z taką pensją został milionerem, wójtem Pcimia i politykiem. Dziś jest szefem Orlenu. Co kryje się za tak błyskotliwą karierą Daniela Obajtka?
Dziennikarze Wojciech Cieśla i Jakub Korus w artykule, którzy ukaże się w najnowszym numerze "Newsweeka" kreślą sylwetkę człowieka, który już w szkole nie potrafił rozliczyć się z pieniędzy wpłacanych na rzecz samorządu uczniowskiego. Gdy nauczyciele bezskutecznie próbowali doprosić się o raport finansowy Obajtek zażył dużą ilość środków nasennych. Po jakimś czasie obudził się i napisał... donos na nauczycieli. Zaprosił dziennikarzy i polityków do Pcimia, przedstawiając siebie jako ofiarę bezdusznego systemu.
Sprawa pieniędzy należących do samorządu uczniowskiego nie zostaje wyjaśniona. Donos na nauczyciela trafia do prokuratury, sprawa zostaje umorzona. Ale Obajtek do technikum już nie wraca. Trafia do firmy kuzynów zajmującej się produkcją okien z plastikową ramą. Granulat wykorzystywany przy produkcji jest niezwykle cennym surowcem. Obajtek dba o przyjęcia materiałów, wpisuje ilości granulatu do specjalnych rejestrów. Ma 3 tysiące złotych pensji na rękę. Kupuje dom za 400 tysięcy złotych stojący na działce za dodatkowe 100 tysięcy. Wiadomo, że ma udziały w jednej z pcińskich lodziarni, do której kupuje maszyny za 100 tysięcy. Jest też właścicielem dyskoteki w Dobczycy i terenów rekreacyjnych nad morzem. "Newsweek" cytuje wypowiedzi jego kuzynów, którzy twierdzą, iż Obajtek ich przez lata okradał, sprzedając na lewo i prawo kradziony granulat. 
"Człowiek z granulatu" idzie do polityki. Jak przekonują dziennikarze "Newsweeka", był klasycznym politykiem Prawa i Sprawiedliwości jeszcze zanim PiS powstał. Został wójtem Pcimia, ale to nie było ukoronowaniem jego kariery, a jedynie początkiem. Kilka dni temu Daniel Obajtek został szefem państwowego giganta, perły w koronie spółek skarbu państwa, czyli wielkiego Orlenu. Sam Obajtek nie komentuje w tekście doniesień "Newsweeka". 
źródło: "Newsweek"
A Ty się temu nie dziwisz.
Wcale ale to wcale mnie nie zdziwi jak Kaczyński powoła na Rzecznika Praw Dziecka Trynkiewicza i postawi go jak wzór godny naśladowania.
Bardzo lubię Polskę, bo to niezły Meksyk. I chyba najlepsze dla wariatów miejsce. Przyłącz się do nas, jest nas coraz więcej! Doczekaliśmy czasów demokracji. Kłamczuch kłamczuchowi kłamstwo zarzuca. Złodziej złodzieja okrada. Oszust oszusta oszukuje. Wybory są tak uczciwe jak ordynacja wyborcza System wyborczy jest tak skonstruowany że preferuje uprzywilejowanych którzy już się obłowili i stać ich na kampanię wyborczą. WYBORCY NICZEGO O NICH NIE WIEDZĄ znaczy się wiedzą tylko tyle ile im w bilbordach się wciśnie. 
11 02 2018 SZOKUJĄCE! Kraje starej Unii Europejskiej zarobiły na Polsce 1 bilion zł!
Unia Europejska była dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski, pomyślana tylko jako propagandowa forma pomocy. W rzeczywistości ta finansowa pompa ssąco-tłocząca miała być skierowana tylko w jedną stronę. Tzn. Niemcy, Francja, Belgia, Holandia i inne kraje Europy Zachodniej miały za bezcen przejmować wartościowe elementy naszego majątku narodowego.
W tym celu wyszkolono „Wyprzedawczyków”, pokroju Janusza Lewandowskiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego czy Leszka Balcerowicza, którzy pozbywali się najwartościowszego, najbardziej dochodowego majątku narodowego. Wylicza się, że ta wyprzedaż osiągnęła gigantyczny rozmiar ok. biliona złotych. Bo pamiętajmy, że następowało przejmowanie nawet całych monopoli rynkowych, takich jak dostarczanie wody czy energii elektrycznej, sieci handlowych, rynku ubezpieczeń, rynku mediów, niemal wszystkie banki wpadły w zagraniczne ręce. Chodziło i chodzi o zyski dużych koncernów zagranicznych, głównie przecież z krajów tzw. starej Unii. Powiązane to było także z przestępczością polegającą na wyłudzeniach VAT-owskich.
Mówisz – system półkolonialny. Przedstawiciele unijni, jak i przedstawiciele naszej dawnej władzy widzą tę sprawę inaczej. Mówią, że przyjechali do nas bogaci inwestorzy i zainwestowali tu duże pieniądze, zaszczepili tu swoje myśli, technologie i innowacje – w przeciwnym razie nadal tkwilibyśmy w jakimś marazmie gospodarczo-finansowym. Tacy byli dla nas łaskawi, że w ciągu ostatnich 10 czy 11 lat wytransferowali z Polski ok. 540 mld zł w różnych walutach. Rocznie bowiem wypływa z Polski ok. 50 mld zł.
To są legalne zyski, a więc odprowadzanie dywidend, opłaty za doradztwo prawne, consulting, rebranding itd.
Powiedzmy jednak otwarcie – to są zyski nie z naszych firm, ale z firm obcych, które na naszym terenie tylko działają.
Otóż to: udostępniliśmy im teren, i to nie dziewiczy, ale uzbrojony, zagospodarowany, z infrastrukturą. Udostępniliśmy fachowe kadry, do kształcenia których państwo polskie dopłacało i dopłaca. Przykładów świadczących o tym, jak ta stara Unia zorientowana była tylko na siebie (czytaj: na Niemcy) jest bardzo wiele, a gwarantowali im to bezwolni przedstawiciele eurokratów, a więc członkowie rządu Platformy i PSL-u. Weźmy choćby niezwykle drogie autostrady wybudowane za kwotę ok. 100 mld zł; 30 proc. tych pieniędzy rozkradziono i zmarnotrawiono, a 30 proc. wróciło do starych, bogatych krajów strefy euro, bo one były głównymi inwestorami. Roboty wykonywały polskie podmioty, te jednak w większości pobankrutowały, bo nikt im nie płacił za wykonawstwo i materiały, gwarancji państwowych nie było. Koniecznie trzeba zwrócić też uwagę, że autostrady te oraz drogi szybkiego ruchu budowane były głównie na północy i zachodzie kraju, w strefie zainteresowań niemieckich. Nie szły ani na wschód, ani na południowy wschód – na Podlasie czy Lubelszczyznę, a Podkarpacie zostało praktycznie odcięte od europejskich połączeń. Dopiero teraz to się zmienia. Wielka nadzieja we wschodniej autostradzie międzynarodowej Via Carpatia – to są jednak dopiero plany.
Czyli do podanych wcześniej 540 mld wytransferowanych z Polski trzeba by doliczyć drugie tyle?
Wybrane fragmenty z http://telewizjarepublika.pl/szokujace-kraje-starej-unii-europejskiej-zarobily-na-polsce-1-bilion-zl,54877.html 
08 02 2018 Mądremu biada. Najmądrzejsi z najmądrzejszych jednym słowem mądrale nad mądralami.
To już – w zasadzie – oficjalne. Jesteśmy najmądrzejsi na świecie. PiS to – nie chwaląc się – sprawił i chwała mu za to, bo przywrócenie narodowi przekonania o jego mądrości jest ważniejsze nawet, od samego Pięćsetplusa.  Ogólnoświatowa awantura o ustawę o IPN udowodniła, że najbardziej uznane ośrodki naukowe i autorytety oraz kształtujące światową opinię publiczną magazyny opiniotwórcze intelektem nie sięgają do pięt naszym rodzimym politykom z partii rządzącej, o ekspertach i dziennikarzach (ale też tylko tych zbliżonych mentalnie do obozu władzy), to już nawet nie wspominając.
Europie zawsze brakowało poczucia humoru, więc do dyskredytacji dzielnego i mądrego polskiego narodu – zamiast białych rękawiczek – używano cepa w postaci „polskich obozów”, pogromów i Marca. Ale najwięcej złego uczyniła narodowi piąta kolumna polskojęzycznych lumpen-liberałów i lewactwa. I tu uwaga – ten gorszy sort obywateli naszego kraju nie dziedziczy unikalnych genów narodowej mądrości, bo to w ogóle nie są Polacy (w swoim czasie to się rozstrzygnie odpowiednią ustawą). To właśnie rządy takich skażonych takim zachodnim ogłupieniem mędrków przez dziesiątki lat ukrywały przed suwerenem międzynarodowy spisek, ukrywający prawdę o naszym potencjale intelektualnym. Jak perfidny to był plan, ile wieków trwający i przez jak liczne kraje popierany świadczy choćby fakt, że nasze przekraczające skalę Mensy IQ nie znalazło dotąd żadnego odzwierciedlenia w tak powszechnie uznanych metodach pomiaru zbiorowej inteligencji narodów, jak statystyki cytowań, nagrody Nobla czy patenty w dziedzinie nowych technologii.
Spisek sięgnął więc nie tylko tak obiektywnych – z pozoru – instytucji jak Komitet Noblowski i redakcje liczących się na świecie, naukowych periodyków, ale zszedł też na poziom gospodarki. Bo dlaczego nie mamy w Polsce – dajmy na to – naszego narodowego jaTelefona? Albo narodowej Potencjagry? Nędznej Polonesli nawet? I dopiero teraz premier Morawiecki musi, wśród licznych obowiązków, wymyślać rodzimy samochód elektryczny, co zdecydowanie opóźni realizację narodowego programu miliona aut elektrycznych na stulecie odzyskania niepodległości. I może się nawet okazać, że produkcja tego miliona aut zajmie nam kolejny milion lat.
Ale teraz ten misterny gmach od stuleci budowany na kłamstwie runął, odsłaniając długo ukrywaną prawdę. To my jesteśmy najmądrzejsi w świecie. Mądrzejsi nie tylko od prezydenta Trumpa, ale też od wszystkich razem wziętych europejskich komisji i ekspertów oraz autorytetów z zagranicznych uniwersytetów. Nasi doradcy są wprawdzie głównie anonimowi, a większość z nich ma najwyżej tytuł magistra, ale choćby ta właśnie okoliczność najlepiej dowodzi, że prosty polski magister rozumem bije na głowę każdego profesora z Ameryki. A nasze uniwersytety tylko przez zawiść ciągle wloką się w ogonie światowych rankingów i wcale nie jest nam potrzebna żadna reforma autorstwa ministra Gowina. Już są najlepsze!  Mamy też najdoskonalszy w świecie system powszechnej edukacji obywatelskiej w postaci „pasków TVP”, choć u nas i bez tego każde dziecko (o ile jest wychowane w rodzinie patriotycznej, oczywiście) potrafi to, czego nie umieją dokonać światowej sławy tytani intelektu. Rozumie, mianowicie, czemu i komu służą ustawy nowej władzy, włącznie z tą ostatnią, o IPN-ie. Są one, mianowicie, testami na poziom IQ zachodnich i amerykańskich polityków, dziennikarzy i przeróżnych tamtejszych instytucji. I dowodzą, że reszta świata tak naprawdę to durna jest i niczego, a przynajmniej niczego na temat Polski pod aktualną władzą, nie rozumie. A też dowodzą, że „między Bugiem, Odrą i Nysą, to najmądrzejsze ze wszystkich – my są!” I basta! Autor Bożena Chlabicz-Polak

08 02 2018 Mateusz Morawiecki to Macierewicz nowej generacji?
Antoni Macierewicz długo próbował wstrzelić się w oczekiwania braci Kaczyńskich. Nie w pełni zadowolił raportem o WSI i rozwiązaniem tych służb, bo publikacja aneksu do raportu o likwidacji WSI została wstrzymana przez Lecha Kaczyńskiego i podtrzymana przez Andrzeja Dudę. Śmierć brata Jarosława Kaczyńskiego stała się wehikułem do spektakularnej kariery, zarówno partyjnej, jak i rządowej.
Macierewicz nadepnął na poczucie winy Jarosława i nadymał je do rozmiarów niebotycznych. To na nim zbudował prezes PiS swoją siłę polityczną, która jest zagrożeniem dla Polski. Macierewicz katastrofę smoleńską pompował, prezes Kaczyński skrzętnie na niej konstruował strategię dojścia do władzy. Było to w kontrze nie tylko do rządzącej koalicji PO-PSL, ale do Polski po 1989 roku. Wychodzenie ze słabości historycznej i strukturalnej było nad wyraz trudne. Polsce udała się transformacja po pożegnaniu PRL. Naszym sąsiadom w podobnej sytuacji wyszło o wiele gorzej albo w ogóle. A pisowska budowa własnej siły na rzeczywistej sile nazwana została ruiną – i to paradoksalnie okazało się skuteczne. Socjolodzy i politolodzy zachodzą w głową, dlaczego tak się stało.  Choć Macierewicz nie wróci, bo ostatecznie się skompromitował, posłowie opozycji obnażali nieprawdy Macierewicza, a pisowcy ze wstydu w milczeniu wpatrywali się w stoły. Żaden ważny przetarg na uzbrojenie armii – żaden! – nie został rozstrzygnięty. Macierewicz wobec mediów stosował retoryczną „manianę”: „już”, „za miesiąc”, „do końca roku”. Przetargi na śmigłowce, system artylerii rakietowej, okrętów podwodnych, dronów bojowych, znajdują się w fazie „prac koncepcyjnych”.
Jeszcze gorzej ma się rzecz z wehikułem kariery Macierewicza – katastrofą smoleńską. Przez dwa lata rządu PiS (i przez 8 lat „badań” zespołu smoleńskiego) nie przedstawiono prokuraturze żadnego dowodu na wybuchy w prezydenckim Tupolewie. Zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek, odpowiadając na interpelację posła PO Krzysztofa Brejzy, pisze, że nie istnieje żadna współpraca prokuratury z podkomisją Macierewicza, mimo że zwrócono się do niej w trybie przewidzianym w ustawie o prawie lotniczym o przekazanie wyników badań na potrzeby śledztwa.
Nawet Kaczyński zwątpił w zamach wobec swego elektoratu. W ostatniej rozmowie z niezależna.pl przyznał się do porażki: – „Na 8. rocznicę będziemy mogli powiedzieć przynajmniej, co wiemy, czego nie wiemy, gdzie są te punkty, które są w tej chwili nie do wyjaśnienia”. Prezes przygotowuje swój elektorat do tego, że „być może trzeba będzie nawet jeszcze lat, żeby być zupełnie pewnym, co się stało”. Dwuletni okres heroiczny rządów PiS na podstawie tylko osoby Macierewicza porządkuje Platforma Obywatelska w raporcie „785 dni Antoniego Macierewicza w MON-ie”. Macierewicz jest esencją rządów PiS. Jak jest ważny dla elektoratu partii Kaczyńskiego, prezes przekonuje się na miesięcznicach, wówczas to Macierewicz dostaje największe brawa, częściej jest skandowane „Antoni” niż „Jarosław”. Dzisiaj groźniejszy jest dla Polski Macierewicz nowej generacji – Mateusz Morawiecki, który stosuje podobne narzędzia utrzymania się przy władzy. Nowy autorytaryzm wchodzi na wyższy poziom tworzenia z Polski ruin. Autor Waldemar Mystkowski
07 02 2019 „Gazeta Polska” oddaje hołd swojej partii.
„Gazeta Polska” uroczyście obchodziła swoje 25 – lecie. Gala z tej okazji odbyła się w Teatrze Wielkim w Warszawie, a wśród zaproszonych gości można było zobaczyć m.in. byłą premier Beatę Szydło oraz marszałków Sejmu i Senatu, panów Marka Kuchcińskiego i Stanisława Karczewskiego. Tytuł Człowieka roku 2017 Klubów „Gazety Polskiej” otrzymał premier Mateusz Morawiecki, nagrodę 25 – lecia „gazety Polskiej” bracia Kaczyńscy, a nagrodą św. Grzegorza I Wielkiego miesięcznika „Nowe Państwo” uhonorowano Andrzeja Gwiazdę.
Premier Morawiecki wygłosił okazjonalne przemówienie, w którym podkreślił, co jest największą zasługą obecnej władzy- „Przez lata postkomunizmu, przez lata III Rzeczpospolitej w takiej wolnej, ale jakby bezwolnej Rzeczpospolitej, staraliśmy się przechować prawdę o naszej historii, pragnienia wielkiej Polski w przyszłości, wiarę w odbudowę tej wielkiej Polski (…) Prostowaliśmy kręgosłupy, prostowaliśmy karki i to się udało. Dzisiaj jesteśmy w takim momencie, w którym możemy powiedzieć, że razem budujemy Polskę naszych marzeń, razem budujemy Rzeczpospolitą, do której na pewno tęskniliśmy”.
Nie ukrywał, że przyjmując dwa lata temu, stanowisko w rządzie, wiedział, że czeka go ciężka praca. „Nie przypuszczałem, że rzeczywiście będziemy się starali zrzucić to jarzmo klientelizmu, korporacjonizmu, które pętało naszą Rzeczpospolitą. Robimy to coraz bardziej skutecznie, robimy z wiarą w lepszą przyszłość, ale też tym skuteczniej będziemy mogli obronić prawdę o przeszłości, tak jak robimy to dzisiaj w kontekście ostatnich wydarzeń. Na pewno tę prawdę będziemy bronić, bo jest rzeczą dla mnie niewyobrażalną, żeby ofiary uważać za sprawców, mieszać katów z ofiarami”, a za najważniejsze obecnie zadanie uważa walkę o „prawdę, bo z tej prawdy wynika nie tylko skuteczna obrona przeszłości, historii, tradycji, ale również skuteczna walka o lepszą Polskę w przyszłości” 
Swoją nagrodę Mateusz Morawiecki zadedykował Solidarności i oraz partii Prawo i Sprawiedliwość. Z wielkim uznaniem wypowiedział się o braciach Kaczyńskich, bez których nie udałoby się zastopować elit, które „cały czas były w dużym stopniu zależne, mentalnie zależne, od doradców, od podpowiedzi z zewnątrz (…) Oddzielone od tradycji, od ugruntowanej wiary, wiary również w przyszłość, wiary w to, że modernizacja może się odbyć tylko w oparciu o zakorzenienie w tradycji i zakorzenienie w prawdzie”.  Braciom, którym zawdzięczamy to, że „dzisiaj nasza flaga jest coraz bardziej biało-czerwona, a nie coraz bardziej biała”  Nie zapomniał też o klubach „Gazecie Polskiej” dziękując za ich aktywność, upór, wiarę i wszystko, dzięki czemu dzisiejsza Polska jest, jaka jest.
Jarosław Kaczyński znaczną część swego przemówienia poświęcił bratu. Gdyby nie jego decyzja, by startować w wyborach na prezydenta Warszawy, a potem Polski nie udałoby się wygrać z PO. Kiedy przyszły te czasy rządów PO to właśnie Lech Kaczyński „był dla nas, jeszcze jako prezydent, przed tragedią, opoką – opoką w tej walce. I stał się tą opoką także po swojej tragicznej śmierci, po Smoleńsku, dzięki wielu ludziom”.
Prezes PiS powtórzył kolejny raz, że z raz obranej drogi jego partia nie zejdzie, bo to „obrona godności, prawa do obrony tej godności, ale także jest to sprawa obrony naszych elementarnych interesów, naszej przyszłości, naszej szansy na lepszą przyszłość Polski” 
Tak, więc, było bardzo uroczyście, bardzo wzniośle, ale i bardzo przewidywalnie. Wybór laureatów nikogo nie zaskoczył, treść ich przemówień podobnie. Ot, kolejny raz wszystko zamknięte w „kółku wzajemnej adoracji”.Źródło: newsweek.pl
05 02 2018 "Władza wygłasza bzdury o Holokauście w imię gry politycznej". "Newsweek" o wybielaniu historii przez PiS
Barbara Engelking, która zajmuje się badaniami nad zagładą Żydów, w rozmowie z "Newsweekiem" pokazuje prawdziwą twarz Holokaustu, gdzie niechlubną rolę odegrali też niektórzy Polacy. Wskazuje, że polityka wybielania historii poprzez nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej daje szansę PiS na zwycięstwo w następnych latach.
– I nawet jeśli założyć, że politycy PiS mieli pokrętną, ale dobrą wolę dotyczącą kłamliwego nazywania obozów koncentracyjnych "polskimi", to wsadzanie do więzienia za głoszenie prawdy o współudziale Polaków w Zagładzie i wybór daty na uchwalenie tej ustawy – dzień wyzwolenia obozu Auschwitz, czczony jako Dzień Pamięci Ofiar Holokaustu – świadczy o głupocie i arogancji tej władzy. Trudno doprawdy było nie przewidzieć, że takie wydarzenie odbije się na świecie głośnym echem. Równie niemądre były słowa polskiego premiera wygłoszone przy tej okazji – mówi w wywiadzie dla "Newsweeka" Barbara Engelking.
Jej zdaniem władza wygłasza bzdury w imię gry politycznej i politycy tworzą mit, zgodnie z którym wszyscy Polacy pomagali Żydom. – Przecież nikt, kto ma elementarną wiedzę i odrobinę przyzwoitości, nie uwierzy w takie banialuki. Mam cichą nadzieję, że ta ustawa (o Instytucie Pamięci Narodowej – przyp. red) przez swoją kuriozalność przyczyni się do uczciwej dyskusji o Sprawiedliwych – przekonuje.
Źródło naTemat
Jest około 20 tysięcy Sprawiedliwych Wśród Narodowych Świata, przyznanych tyle medali, wśród nich blisko 7 tysięcy dla Polaków. Dlaczego zatem Yad Vashem brakuje drzewa dla Polski?
No a to: 17 września 1939 r. napadł na nas odwieczny wróg wschodni, sowiecka Rosja, a Żydzi witali ich kwiatami. Pytam, gdzie byli Żydzi kiedy 500 tys. Polaków w ciągu roku wymordowano na ich oczach? 2 miliony Polaków wsadzono do wagonów śmierci i wywieziono na Syberię. Czy jest choć jeden Polak uratowany przez Żydów? A to oni stanowili władzę na tamtych terenach – przekonuje Jakubiak. 
I pomyśleć, że cała ta awantura dotyczy jednego słowa obozy. Co niektórzy światli „profesorowie” za obóz koncentracyjny, uważają każde miejsce zbrodni, kaźni a przecież tak nie jest? Oczekuję, że ambasador Izraela Anna Azari zostanie wydalona z Polski, a Jaira Lapida zostanie ukarany, za wpis na Twitterze w którym napisał, że "były polskie obozy śmierci i żadna ustawa tego nie zmieni". Powiedziało się a to teraz trzeba powiedzieć be. 
02 02 2018 Drugie dno awantury z Izraelem. Nawet jeśli teraz będzie spokój, czeka nas konflikt o... pieniądze.
W tle dyplomatycznego sporu między Polską a Izraelem w sprawie nowelizacji ustawy o IPN pojawia się kwestia reprywatyzacji, która za chwilę stanie się zapewne jeszcze bardziej nabrzmiałym problemem w dwustronnych relacjach. Ambasador Izraela Anna Azari potwierdziła, że jej kraj ma zastrzeżenie także do tej ustawy. A chodzi o roszczenia dawnych żydowskich właścicieli nieruchomości liczone w dziesiątkach miliardów dolarów.
Podobnie może być odbierane bardzo dosadne stanowisko Departamentu Stanu USA, który napisał m.in, że "reperkusje nowelizacji ustawy o IPN mogą mieć wpływ na strategiczne interesy Polski i jej stosunki - ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem włącznie”. 
"Czyli mamy wypłacić miliardy USD dawnym żydowskim właścicielom nieruchomości, w wyniku strat za wojnę, którą wywołali Niemcy, którzy nie wypłacili nam reparacji, a jak będziemy ścigać kłamstwo o przypisywaniu Polakom niem. zbrodni, to Izrael oskarży nas o negowanie Holokaustu?” - zapytał na Twitterze Marcin Makowski, dziennikarz "Do Rzeczy". Takich głosów w sieci nie brakuje. Źródło naTemat.pl
A mnie wydaje się, że jest to pokłosie żądań rządu polskiego reparacji wojennych od Niemiec. Bowiem kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Nowelizacja tej ustawy znana była już od półtora roku, i nikt ale to nikt nie zgłaszał jakiś wątpliwości. USA popierają Izrael ponieważ cała żydowska władza- pieniądz jest u nich skoncentrowana, i te pieniądze trafią do Stanów Zjednoczonych
Według mnie nie ma czym się przejmować, należy robić swoje. Organizacje żydowskie chcą reparacji wojennych i powojennych od Polski, a na to nie możemy pozwolić. To nie Żydzi odbudowywali kraj ze zniszczeń wojenny tylko nasi rodzice, dziadkowie. Chcą odzyskać majątek to niech zapłacą za opiekę nad nim. 
Dlaczego tak w Polsce nie lubimy Żydów? Bo każdy Polak dla Żyda to są duże pieniądze. Rodzice tak mi o nich opowiadali: Pożyczysz od Żyda 100 złotych oddasz mu 300 ale i tak będziesz mu dłużny, bo zrobił ci wielka łaskę, że ci pożyczył. Oszukiwali sprzedając Polakom barachło za towar najwyższej jakości.
Skandaliczne słowa posła Jakubiaka o Holokauście. W Izraelu mógłby pójść za nie do więzienia
– Pokażcie mi choć jednego Polaka uratowanego przez Żyda. Polski Holokaust wcale nie był mniejszy od żydowskiego – powiedział w rozmowie z wPolityce.pl poseł Kukiz'15 Marek Jakubiak.

17 września 1939 r. napadł na nas odwieczny wróg wschodni – sowiecka Rosja, a Żydzi witali ich kwiatami. Pytam, gdzie byli Żydzi kiedy 500 tys. Polaków w ciągu roku wymordowano na ich oczach? 2 miliony Polaków wsadzono do wagonów śmierci i wywieziono na Syberię. Czy jest choć jeden Polak uratowany przez Żydów? A to oni stanowili władzę na tamtych terenach – przekonuje Jakubiak.
Dalej jest jeszcze mocniej. Bo zdaniem Jakubiaka Polacy wycierpieli nie mniej niż Żydzi. – Polski Holokaust wcale nie był mniejszy od żydowskiego. Wręcz przeciwnie. 3 miliony Polaków było mordowanych gdzie popadło i czym popadło. W obozach śmierci razem z Żydami umierali Polacy. Ja nie rozumiem dzisiejszej narracji Izraela. Mamy wyciągać te wszystkie sprawy czy też nie? – pyta parlamentarzysta.
W tej całej awanturze o holokaust zapomniano o jednym, że to między innymi bardzo szczodry żydowski kapitał zbudował potęgę militarną hitlerowskich Niemiec. Dlaczego najbogatsi żydzi tak hojnie sponsorowali Hitlera, czyżby chodziło o pozbycie się konkurencji jaką stwarzała im średnia klasa żydowska i przejęcie ich majątków? Ten naród jako jedyny jest do tego zdolny, potwierdza to jego kilku tysiącletnia historia. 
27 01 2018 Mateusz Morawiecki: zbrodnie niemieckie wyniosły pojęcie zła na nieznane poziomy.
- Zbrodnie niemieckie, które zostały dokonane tutaj w Auschwitz to zbrodnie, które pojęcie zła, pojęcie nienawiści wyniosły na zupełnie inne, nieznane do tamtej pory poziomy - mówił premier Mateusz Mazowiecki podczas uroczystości 73. rocznicy wyzwolenia obozu w byłym Auschwitz II-Birkenau.
- Jest około 20 tysięcy Sprawiedliwych Wśród Narodowych Świata, przyznanych tyle medali, wśród nich blisko 7 tysięcy dla Polaków, ale to nie oddaje prawdy, to nie oddaje rzeczywistości, która wtedy panowała. Bo w okupowanej Polsce za pomoc naszym braciom żydowskim groziła natychmiastowa kara śmierci i dlatego w Yad Vashem brakuje jednego drzewa, jednego najważniejszego drzewa - drzewa dla Polski, drzewa Polski - powiedział podczas uroczystości premier.
Czy warto po 73 latach o tych zbrodniach niemieckich pamiętać i mówić, skoro Kaczyński i Rydzyk są ojcami chrzestnymi ruchów faszystowskich w Polsce? Brakowało mi na wczorajszych uroczystościach Pierwszej Brygady Kadrowej Kaczyńskiego z racami i transparentami patriotycznymi. Gdzie była kompania honorowa PiSu w skład której wchodzą członkowie ONR, Młodzież Wszechpolska, Kluby Gazety Polskiej ?
Ambasador Izraela Anna Azari, podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia Auschwitz, zaapelowała o zmianę w przyjętej przez Sejm nowelizacji wprowadzającej m.in. kary za "polskie obozy śmierci". Natomiast premier Izraela Benjamin Netanjahu poinstruował dziś izraelskiego ambasadora w Warszawie, by spotkał się z premierem Mateuszem Morawieckim i zaapelował o wycofanie projektu ustawy karzącej za sformułowanie "polskie obozy śmierci".
Znaczy się według Żydów z Izraela to Polacy mordowali ich rodaków w Oświęcimiu i Treblince? Zerwać stosunki dyplomatyczne to jedyne rozsądne wyjście. No tak tylko kto to zrobi jak na szczytach władzy w Polsce sami Żydzi.
I mamy odpowiedź dlaczego Żydzi byli wypędzani 47 razy w ciągu 1000 lat. Dlaczego tak często? Dlaczego z tak różnych narodów i kultur? Dlaczego żaden inny naród nie spotkał się z tak wielką awersją?
Skąd się bierze światowy antysemityzm? Czy Henry Ford, legendarny producent samochodów, znalazł na to odpowiedź?: „Żydowskim talentem jest życie z ludzi, nie z ziemi, ani z produkcji, ale z ludzi. Niech inni uprawiają ziemię, żyd, jeśli będzie w stanie, będzie ciągnął zyski z rolnika. Niech inni zajmują się handlem i przemysłem; żyd będzie eksploatował owoce ich pracy. To jego szczególny talent. Jeśli użyjemy tu słowa „pasożytniczy” do opisania go, to będzie to trafne określenie.”
26 01 2018 Szczerski: Spotkanie Duda-Tillerson pokazało zbieżność poglądów
Prezydent Andrzej Duda i sekretarz stanu USA Rex Tillerson uzgodnili polsko-amerykańską mapę działań w najbliższym czasie dot. wspólnych stosunków gospodarczych i politycznych, w tym w zakresie bezpieczeństwa międzynarodowego - poinformował w piątek szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski. Andrzej Duda i Rex Tillerson spotkali się w piątek wieczorem w Warszawie. Rozmowa, która odbyła się w Belwederze, trwała około godziny. "Teraz mówimy już o zaawansowanym partnerstwie polsko- amerykańskim, które przynosiłoby dobry efekt dla bezpieczeństwa naszego regionu, dla bezpieczeństwa Polski, dla rozwoju gospodarczego Polski, a także promieniowałoby na cały region i Europę. Co by było bardzo ważne i byłoby czynnikiem stabilizującym" - zaznaczył minister.
Jak powiedział, "Stany Zjednoczone bardzo liczą na rolę Polski jako stabilizatora regionu, stabilizatora stosunków międzynarodowych, stabilizatora w bezpieczeństwie w ramach NATO i w różnych newralgicznych częściach świata". "Polska może tę funkcję stabilizatora pełnić, tę funkcję odpowiedzialnego partnera amerykańskiego pełnić. I o tym także dziś była mowa" - dodał prezydencki minister.
Historycznym wydarzeniem w w Davos było spotkanie prezydenta Dudy z prezydentem USA Trumpem. Ciekawe czy już Polska zgodziła się spłacić żydowskie roszczenia za mienie przejęte przez państwo w wyniku braku spadkobierców? Czy te żądania dotyczą też Niemiec? Czy amerykański gaz i węgiel zaleje Europę? 
Davos 2018, Światowe Forum Ekonomiczne.
Tuskowi zawdzięczamy Specjalne Strefy Ekonomiczne które stały się obozami pracy, w których po przekroczeniu bramy liczy się tylko wykonanie wyśrubowanej normy. Nie podołasz w 8 godzin to pracujesz 12. Za Morawieckiego takiej możliwości już nie będzie robisz do skutku albo idziesz pod łopatę. Polskie obozy śmierci to nie Oświęcim czy Treblinka ale SSE? Co z tego że zarobisz 4 tys na miesiąc jak pracujesz 8 na 8 i dwa razy w miesięcy masz dwa razy po 3 dni na podreperowanie zdrowia. 
25 01 2018 Każdy kij ma dwa końce, poznajmy ten drugi koniec.
Prowokacja właścicieli zza wielkiej wody...
Materiał filmowy nagrany latem w lesie nagle pojawia się w styczniu? Jestem przekonana, że był trzymany tyle miesięcy bo TVN było przekonane, że wystarczy 60 tysięcy neonazistów na Marszu Niepodległości z listopada... ale okazało się, że nie wystarczyło..
.
Po kilku miesiącach  od nagrania, TVN akurat teraz pokazuje polskich nazistów?   Materiał o tych kilku łobuzach  przez całe miesiące sobie leżał i czekał...
Właśnie na co czekał? Pytanie za 100 pkt? Otóż czekał na 100 % na uderzenie w środowiska narodowe. Nie chodzi tutaj o "Dumę i Nowoczesność" bynajmniej
Palenie w lesie truchła hitlerowskiego na pewno nie jest publicznym propagowaniem faszyzmu ale to już jest kłopot sądów jak do tego podejdą. Każdy średnio kumaty adwokat wybroni to niewątpliwie ohydne środowisko. Cokolwiek się stanie, jestem przekonana, że nie o nich tutaj idzie. Chodzi o środowiska narodowe. Jak szybciutko to poszło, jak się wszyscy przejęli od prezydenta po premiera i ministra Jakiego!
"Wszyscy czekają na ustawę dekoncentracyjną. Ja jej jeszcze nie widziałem. Panowie ją widzieli? Nieoficjalne informacje mówią, że PiS chce zredukować udział zagranicznego kapitału w polskich grupach mediowych do 15 albo 20 procent... Pracuję w mediach od 1993 roku. Gdybym pozwolił sobie na to, aby denerwować się spekulacjami albo decydować się na ich podstawie na drastyczne kroki, pewnie podjąłbym mnóstwo złych decyzji. Jak mówią Brytyjczycy: „keep calm and carry on”. Na razie nie pojawiła się na stole żadna formalna propozycja zmian. Zresztą mam poważne obawy, czy taka redukcja, o której się mówi, przetrwałaby starcie z europejskim prawem. I czy nie uderzyłaby w polsko-amerykańskie umowy dwustronne."
Umowy... no cóż nasi przyjaciele zza wielkiej wody mają swoje prawo i swoje umowy. Nasi sojusznicy mimo poklepywania nas po plecach z czego bardzo dumni mamy być,  a jakże, mają jednak lepszych sojuszników jak się okazuje. Ci ostatni nie dość, że cynicznie przyznają się do psucia nam opinii w świecie to jeszcze chcą nas złupić. Nie chcą nawet czekać na odszkodowania niemieckie dla Polski, bo jak wyrwało się naszemu nowemu ministrowi spraw zagranicznych... ten temat nie powinien "obciążać relacji polsko- niemieckich" Skąd oni to wiedzieli już w grudniu?
Więc te umowy będą wyglądać tak i to w niedalekiej przyszłości...
cyt: "Bezpotomna śmierć polskich Żydów zamordowanych podczas Holokaustu spowodowała, że ich mienie z mocy prawa przeszło na rzecz Państwa Polskiego. Ustawa przyjęta przez Senat USA ignoruje ten fakt i wspiera absurdalne roszczenia przemysłu Holocaustu. Ustawa jest niezgodna z art. 935 polskiego kodeksu cywilnego, który mówi: „W braku małżonka spadkodawcy, jego krewnych i dzieci małżonka spadkodawcy, powołanych do dziedziczenia z ustawy, spadek przypada gminie ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy jako spadkobiercy ustawowemu. Jeżeli ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy w Rzeczypospolitej Polskiej nie da się ustalić albo ostatnie miejsce zamieszkania spadkodawcy znajdowało się za granicą, spadek przypada Skarbowi Państwa jako spadkobiercy ustawowemu.”
Jednak wbrew polskiemu prawu widmo gigantycznych roszczeń żydowskich wobec Polski powraca. Już nie w formie połajanek i antypolskiej mowy nienawiści, ale jako konkretne rozwiązane prawne przyjęte przez Senat USA. A przecież na USA Polska opiera swoje bezpieczeństwo militarne. To sytuacja arcygroźna. Co w tej sprawie zamierza zrobić polski parlament i rząd?" Źródło: trybeus.blogspot.com
24 01 2018 Obecność w PiS zmywa wszystkie grzechy. Giertych pisze list do prokuratora krajowego.
„Czas zająć się Superwizjerem. Ta bezczelna, antypolska prowokacja, w której nielegalnie podglądano niewinną zabawę grupy patriotów, musi się spotkać z surową reakcją. Prawo do prywatności jest świętym prawem obywatelskim, a mężowie stanu jak pan Rybak, Międlar, Winnicki oraz ich przyjaciele mają prawo do spokojnej zabawy czczącej urodziny byłego kanclerza Niemiec. Zresztą, jeśli oskarżanie opozycji w czasach PRL, przynależność do PZPR i inne świństwa można odkupić obecnością w PiS, to dlaczego te drobne, młodzieńcze figle, jak spalenie kukły Żyda, nie mogą być całkowicie zmazane uświetnianiem swą obecnością konwencji naszej umiłowanej partii? Toż obecność w PiS zmywa wszystkie grzechy” – napisał były wicepremier Roman Giertych w liście do prokuratora krajowego B. Święczkowskiego oraz ministra Warchoła. List napisał zaraz po tym, jak Sąd Dyscyplinarny Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, ostatecznie oddalił skargi obydwu panów, na umorzenie sprawy mecenasa, który wykrzykiwał „Precz z Kaczorem dyktatorem”.
Nawiązując do werdyktu Sądu Dyscyplinarnego w swojej sprawie ze zgrozą i nieukrywanym dla niego podziwem, mecenas podkreślił m. in.: „Zrobił to pomimo lawiny argumentów ze strony zespołu prawników Ministerstwa Sprawiedliwości, którzy połączyli swe siły, tworząc „Zespół ds. słowozbrodni Giertycha”. Ich argumentacja wygłaszana na posiedzeniu sądu, ich sążniste odwołania, apele, a przede wszystkim ich wyrażana w każdym słowie miłość do naruszonej czci Naszego Umiłowanego Przywódcy na nic się zdały. Sąd zmamiony zapewne cudzoziemskimi, przejściowymi modami w rodzaju tzw. „wolności wypowiedzi”, „prawa do krytyki” etc. zupełnie pominął obowiązek strzeżenia godności Najdostojniejszego (może czasem przez szacunek nazwisko pominiemy, nie godzi się je wymieniać w tak błahym kontekście)”.
Wielce „zawstydzony” były wicepremier podkreślił, że „sąd nie poddany jeszcze błogosławieństwom dobrozmianowania podzielił zdanie Rzecznika Dyscyplinarnego, że słowo „dyktator” odpowiada politologicznej rzeczywistości naszej Umiłowanej Ojczyzny, a użycie tego sformułowania wobec Niewymienialnego uznał za dopuszczalną opinię.” Wobec takiej argumentacji, Giertych ze zgorszeniem pytał w liście Świączkowskiego: „To Pan odrywa najlepszych pracowników Prokuratury Krajowej od ciężkiej pracy szukania przestępstw wśród działaczy opozycji i kieruje ich chwilo na odcinek adwokacki, a Sąd Dyscyplinarny szyderczo skargę oddala? Czyż Prokuratura Krajowa zajęta umorzeniami niewinnie oskarżanych młodzieńców z ONR ma czas, aby przegrywać jakieś sprawy?” Źródło: wp.pl
21 01 2018 "Newsweek": bój o Jasną Górę.
W tłumie kibiców u stóp Klasztoru Jasnogórskiego zaczęły rozwijać transparenty. Na krótką chwilę zapadła cisza. Stały naprzeciw kilku tysięcy kibiców. Każdy, kto choć raz otarł się o stadionową zadymę wie, że taki numer wymaga odwagi - pisze "Newsweek".
Obserwuję pielgrzymki kibiców od kilku lat. Jest w nich coraz więcej agresji i nienawiści. One jednoczą kibiców, uczą ich podziału świata: "My dobrzy patrioci. A po drugiej stronie są oni: esbecy, lewacy, konfidenci". Z roku na rok jest coraz gorzej. Dlatego protestowaliśmy.
Spacerujemy po błoniach, pytam jak było: – Tłum zaczął gęstnieć. Zaczęli krzyczeć: "czerwone kurwy", "lewackie szmaty", "ubeckie ścierwa", "po chuj żeście przyszli", "wypierdalać". Myśmy milczeli, żeby nie prowokować. Podszedł do mnie osiłek. "Wypierdalać!". "Ale jak!" – pytam. "Dobra, idźcie za mną". Wyprowadził nas wzdłuż muru. Krzyczał do innych, żeby zostawić nas w spokoju. Dalej szliśmy już sami. W Alei Sienkiewicza rzucali w nas petardami. Nigdzie nie było policji. Nikt nas nie bronił.
Wszyscy kibice, z którymi rozmawiam, każą mi wysłuchać homilii, jaką wygłosił na pielgrzymkowej mszy ksiądz Jarosław Wąsowicz, "kibolski" kapelan: 
– Bez tego nie zrozumiesz.
Słucham.
"Jezus powiedział: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników. Drodzy, jesteśmy jak celnicy i grzesznicy. Pragniemy światła, uzdrowienia, bożej miłości. Dlatego tu jesteśmy".
Taka homilia to i kubeł zimnej wody i wyciągnięta ręka do  "szalikowej", "gorszej", części Polski. Proste przesłania: "Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu – możesz! Bóg da ci szansę", "Nigdy nie daj sobie wmówić, że jesteś gorszy". Źródło: wiadomosci.onet.pl
A ja myślałem że na Jasną Górę przychodzimy się modlić? Jak ten świat się zmienia. Być może wkrótce od księdza w konfesjonale usłyszmy spier....dzia...Wpuścić taką dzicz do klasztoru to tak jakby go zaminował. Czemu ta pielgrzymka kiboli ma służyć? Aha podoba to się Kaczyńskiemu, o Rydzykowi i polskim biskupom.
Szanowni Państwo. Czy o take Polskę nam chodzi? O patronce szkoły w Jarostach piszę już do znudzenia i jakby w kij pierdział. Żyjemy w świecie gdzie pieniądz decyduje o wszystkim. Współczesna moralność depcze wszelkie zasady, ideały, wartości, marzenia ..... Dochodzi do tego, że zbrodniarzy gloryfikujemy ewentualnie zapominamy o ich zbrodniczych czynach. Zatem do jakiego modelu życia dążymy. Do takiego gdzie czołowi przedstawiciele władz polskich mówią o rzezi wołyńskiej, że to mały incydent który nie może zaważyć na stosunkach z Ukrainą. To takie mniej ważne ludobójstwo. Ludobójstwo, które nie jest ludobójstwem. A Stepan Bandera już niedługo będzie bohaterem dwóch narodów.....? Przestańmy mówić o Auschwitz, Treblince..... by nie popsuć stosunków z Niemcami. Na świecie już mówią o polskich obozach zagłady......
Co będą mówili za lat kilkadziesiąt? Przemilczmy fakt ze wójt nadaje szkole imię żony nazisty bo nazista dał na szkołę pieniądze....judaszowe srebrniki. Ktoś powie że żona jest niewinna ba jeden z forumowiczów napisał: Pani ta ma czystą kartę, jeśli chodzi o przeszłość: przecież to mąż.....
No a mąż tylko wykonywał rozkazy.....Dlatego szkoła w Jarostach będzie nosiła imię żony nazisty! I mieściła się przy Johanna Maria Goebbels - Straße na rogu Klara Hitler – Straße.....obok Margarete Himmlerberg.

Może jednak to nie tak było? Były szwedzki SS-man: Polacy to powinni nazistom na kolanach dziękować. Wydawało wam się dotąd, że Niemcy wywozili Polaków na roboty przymusowe i zaprzęgali do niewolniczej pracy? Przecież to jedno wielkie kłamstwo! Szwedzki esesman przekonuje czytelników swoich wspomnień, że w rzeczywistości naziści dali prymitywnym Słowianom dobrą pracę, nauczyli ich jak używać mydła, dobrze karmili, a nawet organizowali dla nich spektakle i kabarety w ich ojczystych językach. Istna idylla! Bez dalszego komentarza zapraszam do lektury historii o wielkim dobrodziejstwie, jakie spotykało słowiańskich prymitywów ze strony niemieckich panów. 
Więcej na podstronie Foto szopka
17 01 2018 Poseł Kukiz’15: „Nie było wyzwolenia, lecz zamiana okupanta”
Grafika, jaka ukazała się na twitterowym profilu Sojuszu Lewicy Demokratycznej, do żywego oburzyła posła Kukiz’15 Tomasza Jaskółę. W niecenzuralnych słowach skomentował towarzyszący jej napis: „17 stycznia 1945 r. Żołnierze 1. Armii Wojska Polskiego wyzwolili zrujnowaną Warszawę”.
Jaskóła zaapelował o „poprawną interpretację” historii Polski. – „Nie wyzwolili, tylko zajęli, instalując nową okupację na 60 lat! Poczytajcie wy „Wnuczęta Aurory” (Herbert) o „wyzwoleniu Częstochowy” obserwowanym przez Hłaskę. Nie było wyzwolenia, lecz zamiana okupanta, który parę lat wcześniej był w sojuszu z Hitlerem! K…a, nie kłamcie!” – napisał na Twitterze.
Źródło: wp.pl
Dzisiaj im dalej od PRLu to nasila się ujadanie na nasze pokolenie, które samo ciężką pracą odbudowało Polskę z wojennych ruin i przedwojennej biedy i nędzy, analfabetyzmu itd...
Przez 35 lat (45-80) socjalizmu, odbudowano Polskę, zbudowano tysiące szkół, żłobków, przedszkoli, huty, fabryki, lotniska, stocznie, zelektryfikowano cały kraj, prawie wszędzie docierały pociągi i autobusy, większość miast, miasteczek, a często i wsi miało kina, remizy, boiska sportowe...
Owszem, nie żyło się ludziom lekko, ale mieli pracę i wspólny podobny los, mieli zapewnione emerytury i opiekę szpitalną, mieli wolny dostęp do sal koncertowych, kółek zainteresowań, modelarni i aeroklubów. Milicja mimo wynaturzeń SB, przewodniej roli partii, szpiegowania obywateli i więzień za przekonania miała realną siłę i bali się jej pospolici przestępcy, nasze wojsko było w stanie bronić kraju przed atakiem z zewnątrz. Zniknął analfabetyzm, pańszczyzna i sanacyjne sobiepaństwo, kraj nie był zadłużony i wyprzedany. 
Teraz mamy 26 lat wolności, kapitalizm i demokrację. Emeryci żyją z dnia na dzień gorzej, za kilka lat nie będą mieli za co żyć. Szpitale nie chcą leczyć, bo nie mają pieniędzy, mamy wolność i pełne półki, ale tylko nielicznych stać na kupowanie za swoje... Dzięki polityce w okresie PRL, Polska wolno, bo wolno, ale odzyskiwała niepodległość i nie została republiką sowiecką ani nie dopuściła do rozbioru naszego kraju w okresie Solidarności.  Dziś będąc teoretycznie państwem niezależnym skazujemy się na samozagładę ale to Kaczyńskich, Błaszczaków, Szydeł i Dudów nie obchodzi, są ślepi i nie widzą końca tej drogi. Za PRLu nie było tak źle pomimo że wszystkiego brakowało zwykli robotnicy domy budowali i z głodu nie umierali. Co z tego że dzisiaj sklepy są pełne luksusowych towarów jak tylko wybrańcy mogą je kupować. Za PRLu urzędnik zarabiał mniej od wykwalifikowanego robotnika. A dziś? 
13 01 2018 Zamieszki na Jasnej Górze. Kibole zaatakowali protestujących przeciwko rasizmowi
Do tak bulwersującej sytuacji na Jasnej Górze doszło po raz pierwszy. Na błoniach klasztornych kibole zaatakowali kilkanaście osób ze stowarzyszeń Obywatele RP i Demokratyczna RP.
Co zdenerwowało kiboli, którzy byli na Jasnej Górze u kresu swej kibicowskiej pielgrzymki? Obywatele RP i Demokratyczna RP rozwinęli transparenty z napisami "Chrześcijaństwo to nie nienawiść", "Moją Ojczyzną jest człowieczeństwo" i "Tu są granice przyzwoitości", informuje "Gazeta Wyborcza".
Kibole mieli właśnie dokonać tradycyjnego w czasie pielgrzymek rytuału odpalenia rac i petard i rozwinięcia na klasztornych murach "patriotycznych" banerów. Zanim jednak wystartowali ze swym świetlnym widowiskiem, na tle rozwieszonego na murze baneru z krzyżem celtyckim i napisem "White United" stanęła grupa aktywistów Obywateli RP i Demokratycznej RP, którzy rozwinęli swoje transparenty.  Kibice zaczęli rzucać w ich kierunku świece dymne i odpalać race. Krzyczeli chóralnie "prowokacja". Jeden z kibiców podpalił odpaloną racą transparent trzymany przez Obywateli RP i Demokratyczną RP. Drugi baner wyrwano siłą jednej z kobiet. źródło: Gazeta Wyborcza
Kibole znowu przyszli do Boga z hasłem na ustach my chcemy Boga a może Gott mit uns ? ONR może rozwijać w pełni swe sztandary wszak to Pierwsza Brygada Kadrowa Kaczyńskiego, jego ulubione diabełki maszerujące z hasłem na ustach my chcemy Boga. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. PiSowi się to podoba, PiS to karmi i się tym żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie.
12 01 2018 Znaleziono na Facebook: POLSKIE WARIATKOWO... Polska, to zakład psychiatryczny dla umysłowo chorych.
Czy Polska w swojej 1000-letniej historii była kiedyś państwem normalnym ? No może za czasów Jagiellonów, bo za Wazów toczyła wieczne wojny ze wszystkimi. Później szlachta i magnateria pozwoliły dokonać jej rozbiorów, ponieważ im osobiście żadnej krzywdy to nie czyniło. Tym samym dali sobie 123 lata spokoju, bo przecież w powstaniach nie uczestniczyli. Polska mogła we wrześniu 1939 odeprzeć Niemców, a mimo to kampania ta została przegrana. Cały czas dziesiątkowano nasz naród z jego najlepszej patriotycznej młodzieży. Dzisiaj też włodarze naszego państwa, niczym dawni magnaci i szlachta, traktują ludność tubylczą jak niewolników, którzy nie mają żadnych praw, a tylko same obowiązki. W sądach nieuczciwość, prokuratury umarzają sprawy choć powinny być wniesione na wokandę, policja ściga drobnych przestępców i pijaczków, a poważne sprawy nie są ścigane jeśli władza polityczna nie wyda takiego zezwolenia. Ludzie zarabiają po 12, 13 zł na godzinę, a Ukrainiec już za 20 nie chce pracować. W szkołach uczą rzeczy niepotrzebnych, a studia przygotowują do pracy na zmywaku w Londynie. Można się więc w naszym kraju poczuć jak w domu wariatów, gdzie co poniektórzy uważają się za Bogów, królów i inne postaci historyczne. Służba zdrowia pod zarządem potomka magnatów, którzy sprzedali kiedyś Polskę, leży w gruzach. Szkolnictwo nie kształci tak jak to czyniło kiedyś czy jak to czynią inne państwa europejskie, bo nasi profesorowie to nieuki i patentów u nas jak u murzynów z Czadu. Nasz przemysł rozgrabiony choć kilka perełek by się znalazło, ale w skali kraju wiosny to nie czyni. Pola leżą odłogiem, zamykane są szkoły rolnicze, gdyż opłacalność na małych gospodarstwach jest zerowa. Każdy młody człowiek po ukończeniu szkoły marzy o wyjeździe z tego obłąkanego kraju. Dobrze ma się tylko JK, który zarządza tym domem wariatów do spółki z obcym elementem przybyłym ze Wschodu. Jak to mówił prorok Urban : "rząd się wyżywi". To jakiś cud, że to wszystko się tu jeszcze kręci i nie wszczynane są pogromy jak za czasów naszych przodków, kiedy panom łby ścinano piłami. Szczytem marzeń absolwentów niektórych uniwersytetów jest praca w przedszkolu, biurze albo w policji. Nasze wojsko, to praktycznie administracja podobnie jak za Księstwa Warszawskiego, gdzie wielką armię stworzoną na potrzeby walki z Rosją. Królestwo Kongresowe już nie potrzebowało. Proszę wskazać chociaż jedną dziedzinę życia w Polsce, która byłaby na najwyższym poziomie. Według mnie nie ma takiej. Wszystko szare, ludzie smutni, a miasta spokojne i senne. Ruch widać tylko w Biedronkach, gdzie biedota robi tanie zakupy, żeby jakoś przeżyć. Czesi mówią na nas "wielkie kartoflisko" i mają rację, bo ich kraj jest w miarę normalny i stabilny. Jak już wcześniej w swoich artykułach na przestrzeni ostatnich dwóch lat pisałam, muszę powtórzyć, że jedynym ratunkiem dla Polski jest przepowiadana III wojna światowa. Całe szczęście, że Polacy nie są bogatym społeczeństwem i jeśli ta bańka finansowa pęknie, to stracą ci, którzy tutaj kradli. Nie wiem czy zostanie im chociaż 10% z tego co mają na kontach. Idą czasy ostateczne, bo Era Wodnika będzie tylko dla tych ludzi, którzy się oczyszczą ze zła i grzechów. Jezus powiedział do uczniów : "Gdy wejdziecie do miasta spotkacie człowieka niosącego dzban z wodą. Pójdziecie za nim do domu, do którego wejdzie..." ŻEBY NOWE NASTAŁO, STARE MUSI UMRZEĆ. Autor Piotrek Rokosz 
10 01 2018 Giertycha „podzwonne” dla Antoniego Macierewicza.
Były wicepremier, minister edukacji narodowej Roman Giertych napisał na swoim blogu „Lamentację o Antonim”. Trzeba przyznać, że mało kto ma prawo do takiej publikacji… Nikt bowiem aż tak dalece jak Giertych nie „kibicował” poczynaniom byłego szefa MON, nikt tak wnikliwie ich nie komentował i nie polemizował z szokującymi decyzjami zdymisjonowanego ministra. Co teraz pocznie ze swoimi talentami Roman Giertych, gdzie szukać ma natchnienia dla swojej twórczości?
W pierwszej kolejności przychodzi mi podnieść lament nad prawdą o Smoleńsku, której autorem był nieugięcie wódz wojska i armii naszej – pisze zaraz na wstępie z rozpaczą były wicepremier. „Gdzie usłyszymy słowa o mgle, trotylu, wybuchach i bombach termobarycznych?” – pyta rozczarowany. Martwi się: „Kto będzie opłacał przesławne eksperymenty Podkomisji smoleńskiej, gdzie pilot-kamikadze miał udowodnić skuteczność wycinki drzew za pomocą skrzydeł samolotów. Podkreśla w swym wywodzie, że „z niecierpliwością na wyniki te czekały nie tylko miliony Polaków, ale również drugi wielki nieobecny – min. Szyszko, który już marzył o dywizjonie samolotów ścinających puszczę z prędkością 1 macha”. Pyta: „Kto wreszcie udowodni zamach Tuska i Sikorskiego, którzy wspólnie z Unią Europejską podrzucili trotyl?”
I w tym miejscu zwraca się bezpośrednio do byłego szefa resortu obrony pisząc: „Sam panie Antoni pan rozumie, że muszę teraz Putina zamienić na UE na wypadek, gdyby musiał Pan swoje cenne życie ratować udając się pod opiekę pańskiego wielkiego rosyjskiego znajomego”.
Swoim ubolewaniem nie ogranicza się do samego ministra: „lamentem mym ogarniam ofiary broni elektromagnetycznej, które cierpią w milczeniu od lat w wyniku amerykańskich, niemieckich czy innych wrażych i cudzoziemskich eksperymentów na najzdrowszej tkance narodowej. Ileż to ludzi boli głowa w wyniku tej broni??? Szczególnie, że alkohol ponoć wzmaga jej niebezpieczne oddziaływanie, a ofiara nieświadoma tej współzależności pije sobie nie wiedząc, że bronią tą ukryty wróg wywołuje ból głowy, światłowstręt i zaburza sprawność mowy. Już nikt nie wyjaśni przyczyny zjawiska i nie ukarze winnych tej zbrodni”.
Z bólem wspomina o osieroconym wojsku polskim, które – jak pisze – „Ojca dzisiaj straciło, który przez ponad dwa lata do serca przytulał młodych żołnierzy i wlewał nadzieję w upadające serca. Gdzie helikoptery, które miały przylecieć, a nie przylecą? Gdzie łodzie podwodne, rakiety i drony, które już prawie były kupione? No i gdzie swoje miejsce znajdzie zdolna wojskowa młodzież jak Bartek i Edmund, którzy pozostali wierni do końca”.
W swoim lamencie Giertych wylewa też krokodyle łzy nad sobą podkreślając: „rozjaśniał Pan nam ponurą rzeczywistość swoim słowem. Nawet w ciężkich opałach, gdy zbrodniczy tłum zablokował Pana kierowcy przejazd od Najprzewielebniejszego do Najdostojniejszego Pan potrafił z uśmiechem pognać dalej wiedząc, że „czas jest krótki”, a każda Pana sekunda na wagę złota.”
Na koniec Roman Giertych z desperacją zastanawia się: „I o kim ja będę teraz pisał???? Kogo będę wspierał? Tego nudnego Błaszczaka, który nawet stanowiska dla zwykłej córki leśniczego boi się załatwić?”
Dodaje, że „Brak pana postaci w polityce polskiej (no może jeszcze raz, czy dwa zobaczymy jak Pan skacze w Sejmie) to najokrutniejszy cios. Cztery listy do Pana znajdują się w „Kronice Dobrej Zmiany” i były one prawdziwymi perełkami literatury „dobrozmianowej”.
Następnie z wielkim żalem konkluduje: „razem z Panem odeszli inni adresaci moich listów: Radziwiłł, Waszczykowski, Szydło, Szyszko. Do kogo będę pisał? Do Emilewicz, którą kojarzy połowa procenta wyborców? Dramat i lament. Tylko to pozostało”. Źródło: facebook
07 01 2018 Nieznani sprawcy oblali farbą budynek, w którym mieści się filia biura poselskiego Krystyny Pawłowicz w Sulejówku. 
- Totalni, jak zwykle, nie wykazali się celnością... - skomentowała w swoim stylu posłanka Prawa i Sprawiedliwości.
No i będziemy mieli Wielką Męczennicę błogosławioną Krystynę. Kto by mógł na coś takiego odważyć się jak nie ona sama? Porzekadło ludowe mówi: Małpę zabijesz a za człowieka pójdziesz siedzieć.
"Prowokacją śmierdzi na odległość". Część internautów nie wierzy w tak liczne ataki na biura polityków PiS. "To mamy nowy zamach. Bo nikt normalny, realnie oceniający rzeczywistość, nie łyknie tej propagandowej ściemy!"– tak niektórzy internauci komentują informacje o kolejnych atakach na biura parlamentarzystów PiS. – Myślenie schematami paranoicznymi się rozszerza – ocenia w rozmowie z naTemat psycholog Leszek Mellibruda.
Atak za atakiem 
W ostatnich miesiącach mnożą się ataki na biura poselskie przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości. Szerokim echem w mediach odbił się ten z Sycowa. W połowie grudnia podpalono drzwi biura poselskiego Beaty Kempy, które znajduje się w jej rodzinnym Sycowie. Nikt nie ucierpiał, a podejrzany Sebastian K. został aresztowany na trzy miesiące. Usłyszał zarzut o charakterze terrorystycznym, za co grozi mu nawet do 15 lat więzienia. 
To jednak nie zniechęciło innych. Kilka dni temu zdewastowano biura poselskie europosła PiS Zdzisława Krasnodębskiego i posła Pawła Lisickiego. Na tym jednak nie koniec. W poniedziałek zaatakowano także biuro poselskie posła do europarlamentu Kosmy Złotowskiego oraz posła Łukasza Schreibera w Nakle nad Notecią. "Macie krew na rękach. Piotr Szczęsny zginął przez was!"– napisał ktoś. Wcześniej farbą oblano biuro posła Andrzeja Melaka, a na drzwiach gabinetu innego posła tej partii – Leszka Dobrzyńskiego – nieznany sprawca namalował sprayem symbol Polski Walczącej. 
30 grudnia senator PiS zgłosił się na policję z informacją, że ktoś celowo odkręcił śruby m.in. w kole jego samochodu. Do incydentu doszło w Wieliczce pod Krakowem. Prokurator Janusz Hnatko w rozmowie z Polską Agencją Prasową poinformował, że Prokuratura Rejonowa w Wieliczce już we wtorek wszczęła śledztwo w sprawie zniszczenia samochodów oraz narażenia życia Zbigniewa Cichonia i członków jego rodziny. – Spotkało mnie to, co mnie spotkało. Zgłosiłem to na policję, bo trudno to tolerować. Czasami można zakładać, że coś dzieje się przypadkiem, np. przebicie opony, ale jeśli ktoś robi coś takiego wielokrotnie, a także odkręca śruby mocujące koło, to już nie są przelewki – mówi nam senator.
Atmosfera nienawiści, spisek
Jednak wielu internautów nie daje wiary tłumaczeniom senatora i wzmożone ataki na biura poselskie parlamentarzystów PiS nazywa wprost "prowokacją". "Coś grubymi nićmi szyte te 'zamachy'"– czytam w jednym z komentarzy w sieci. "Na 90 procent to ustawka. A jeśli jednak nie, to cóż, można tylko cytować za kumpelą senatora: "nie popieram, ale się nie dziwię"; "Chyba to jest kolejna nagonka na społeczeństwo.. Tak nagle w tylu samochodach ...i... nikt nie widział...? zastanawiające..." – piszą inni.  Źródło: natemat.pl
O tym wie już każde dziecko, że biura poselskie szczególnie to PiSu mają monitoring i to podwójny, zatem tylko kamikadze mógłby zdecydować się na atak takiego biura. Tylko co by mu to dało skoro tylko desperat by na tym ucierpiał? Z tymi atakami na biura poselskie PiS jest dokładnie tak samo jak z kontrmanifestacjami w czasie męczennic narodowych na Krakowskim Przedmieściu, wszystko to jest opłacane przez Kaczyńskiego. Można porównać sobie zdjęcia dostępne w internecie jak zwolennicy i przeciwnicy męczennicy zamieniają się co jakiś czas miejscami, raz stoi w pobliżu Kaczyńskiego drugi raz np. obok Frasyniuka. Kaczyński był wychowany w nienawiści, pogardzie dla innych i to stało się dla niego karmą codzienną, takim eliksirem na życie. 
06 01 2018 ONR nie zostanie zdelegalizowany – prokuratura umorzyła śledztwo.
„Z uwagi na brak znamion przestępstwa prokurator umorzył dochodzenie dotyczące publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa oraz nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, rasowych i wyznaniowych w statucie stowarzyszenia Obóz Narodowo-Radykalny”– powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek.
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożył Urząd Miasta Częstochowy. W tym mieście bowiem został zarejestrowany ONR. W maju 2017 r. częstochowska radna PO Jolanta Urbańska skierowała interpelację do prezydenta miasta Krzysztofa Matyjaszczyka. Pisała w niej o tym, że działalność ONR jest niezgodna z Konstytucją RP. Radna powołała się na art. 13 Konstytucji, według którego zakazana jest działalność partii i organizacji politycznych „odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa”. Jej interpelacja została dołączona do złożonego w prokuraturze zawiadomienia. Źródło: dziennik.pl 
ONR może rozwijać w pełni swe sztandary wszak to Pierwsza Brygada Kadrowa Kaczyńskiego, jego ulubione diabełki maszerujące z hasłem na ustach my chcemy Boga. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. PiSowi się to podoba, PiS to karmi i się tym żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. 
03 01 2018 Lekarzy w kamasze, zielone światło dla uzdrowicieli, czynnik ludowy z prawem veta w sali operacyjnej.
Na ostatni wywiad, jakiego w sprawie protestu lekarzy udzielił w TVP minister Radziwiłł zareagował były wicepremier Roman Giertych, pisząc do szefa resortu zdrowia list otwarty, w którym zawarł kilka cennych rad…
Na wstępie jednak autor dziękuje ministrowi, że wyjaśnił mu kilka podstawowych faktów. Przede wszystkim uzmysłowił mu, że cały ten protest to nic innego jak tylko chęć uderzenia w pacjentów. „Całe te miliardy na ochronę zdrowia od lat były wypłacane na rzecz tych – nie tylko nierobów, ale zwyczajnie przestępców, którzy nic tylko patrzą jak zwyczajnego, uczciwego Polaka uderzyć i pozbawić zdrowia, albo i życia. Od lat przecież najwięcej ludzi umiera w szpitalach. A przecież szpitale powołane są do leczenia, a nie do zabijania”– pisze Giertych. Oczywiste jest dla autora, że „te ogromne wydatki budżetu państwa, zamiast marnowania w służbie zdrowia, mogłyby zostać użyte na lepsze cele: nagrody dla rządu, kupno nowych (w miejsce rozbitych) limuzyn, dopłaty do kopania w ziemi przez o. Rydzyka albo na budowę pomników braci Kaczyńskich.”
Przestrzega jednak, że mimo wszystko „trzeba jakoś małą część lekarzy przytrzymać, bo pewne najlepsze części społeczeństwa (rząd, parlament etc) będą ich, nie daj Boże, potrzebować.” Jak to uczynić? Były wicepremier spieszy z radą i przypomina nie taki stary pomysł słynnego „trzeciego bliźniaka” Ludwika Dorna, który w podobnie kryzysowej sytuacji straszył medyków kamaszami. „Nie chcą pracować, to powołać do wojska i już. Przyznać mundury, oddać pod Antoniego i kazać pracować za 400 złotych żołdu, to błagać będą, żeby móc wrócić na stare uczciwe 2000 złotych za 60 godzin pracy w tygodniu. I oczywiście pozabierać paszporty, bo się rozpierzchną!” – poradził mecenas.
Życząc na zakończenie zarówno ministrowi jak i wszystkim rządzącym zdrowia, Roman Giertych przypomina pewien medyczny żart:
„Budzi się pacjent w karetce i pyta; gdzie jestem? Na to mówią mu: jest Pan w karetce i jedziemy na cmentarz. On na to: ale ja jeszcze żyję, a obsługa karetki: ale my jeszcze jedziemy”.
Źródło: wp.pl
Lekarze zarabiają za dużo dlatego zapominają o leczeniu chorych tylko ich przyjmują i faszerują lekami by koncerny farmaceutyczne miały jak największe zyski. Policzcie czas pracy lekarza to okazuje się że on pracuje 30 godzin na dobę a gdzie tu jeszcze czas na sen i posiłki? Oj łapiduchy nie narzekajcie takich warunków jak w Polsce ma mafia w białych kitlach nigdzie indziej na świecie nie znajdziecie. Na całym świecie lekarz walczy o pacjentów a w Polsce pacjenci walczą o miejsce w kolejce do lekarza. 
30 12 2017 Wstrząsające kulisy prezydenckiego wylotu do Kuwejtu. „Mogło dojść do tragedii”
Wysoki rangą oficer sił powietrznych dla Faktu: – Ja bym chciał, żeby zajęła się tym prokuratura, albo jakaś komisja, żeby wszystko wyszło na jaw, póki nie dojdzie do tragedii. O czym mówi? O wydarzeniach sprzed Bożego Narodzenia i kulisach wylotu prezydenckiej delegacji do Kuwejtu.
Od kilku dni o tej sprawie krążą plotki. W mediach (m.in. w Super Expressie) wypowiedzieli się nieoficjalnie współpracownicy Andrzeja Dudy sugerując, że to Antoni Macierewicz próbował zablokować wizytę prezydenta u polskich pilotów. Ale informacja o tym zdarzeniu wyszła od pilotów, wściekłych na takie praktyki.
Na poniedziałek 18 grudnia zaplanowany został wylot tzw. grupy przygotowawczej, złożonej z oficerów BOR i pracowników Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Taka jest procedura przed wizytami prezydenta. Do wylotu nie doszło z braku... sprawnej maszyny. Przeniesiono go na wtorek. Ale we wtorek okazało się, że już nie z Warszawy, a z... Poznania. Na lotnisku Krzesiny okazało się jednak, że nie wylecą! Powód: transportowy Hercules uziemiony z powodu wycieku z silnika.
Sprawa zaczynała być kłopotliwa, bo prezydent miał lecieć w czwartek rano. To może inna maszyna? Nie ma! Obie sprawne CASY poleciały z szefem MON do Afganistanu! Pech chciał, że wizytę u polskich żołnierzy w Afganistanie Macierewicz zaplanował na poniedziałek i wtorek. A może nie pech? Rzeczniczka MON powiedziała nam tylko, że musi „zapytać ministra, kiedy to zaplanował”.
Minister zabrał też nowego Gulfstreama. Drugi ma niekompletną jeszcze załogę. Gdy w końcu Hercules został naprawiony okazało się, że... MON nie dało zgody na wylot! – Z resortu płynęły sprzeczne sygnały, to potęgowało chaos – mówi nasz informator z sił powietrznych. W końcu nastąpił wylot. Wtedy jednak, na wysokości ok. 5000 m nastąpiło... rozszczelnienie drzwi samolotu! Pilot zaplótł je sznurkiem i zawrócił. Na lotnisku w Powidzu na maszynę czekała straż pożarna i karetki. Udało się bezpiecznie wylądować.
Śmieszno-strasznym zwieńczeniem tej historii jest fakt, że w czwartek ta sama maszyna (!) zabrała z Turcji do Kuwejtu osoby towarzyszące prezydentowi! Wydawałoby się, że po traumatycznych katastrofach jak Smoleńsk czy Mirosławiec, politycy poszli po rozum do głowy... (Magdalena Rubaj, EŁEM) Źródło: fakt.pl
Macierewicz kombinuje od chwili kiedy wszedł w posiadanie nagrań baza danych operacyjnych SKW. Dlaczego Macierewicz zrezygnował w ostatniej chwili z lotu samolotem do Smoleńska?
03 12 2017 Tajne akta ministra obrony narodowej Antoniego M. Ta historia wyjaśnia, dlaczego w 2008 r. służby odebrały Antoniemu Macierewiczowi dostęp do wszystkich tajemnic, w tym UE i NATO. Rzuca też światło na prawdziwy powód jego pospiesznego powrotu spod Smoleńska 10 kwietnia 2010 r.
18 12 2017 Katastrofa samolotu MiG-29
Przyglądając się tej katastrofie nasuwają się pewne pytania. "To są rzeczywiście dziesiątki powalonych na ziemię ściętych, wielkich drzew i samolot, który jest oczywiście uszkodzony, ale skrzydła nie są oderwane" - zauważył Macierewicz.
Tyle drzew ściętych i pilot malutkiego samolotu przeżył, a w Smoleńsku jedna brzoza zabiła 96 osób!? Macierewicz dokąd idziesz? Czy to nie był kolejny eksperyment Macierewicza? On jest zdolny do wszystkiego.
29 12 2017 "Gazeta Wyborcza": tysiące pacjentów straci dostęp do lekarza specjalisty.
Na utratę możliwości kontaktu z lekarzem specjalistą szczególnie narażeni są pacjenci z mniejszych miast. Jak podaje dzisiejsza "Gazeta Wyborcza", kontrakty z NFZ otrzymają przede wszystkim duże poradnie należące do szpitali.
Statystyki potwierdzają, że Polacy częściej od innych krajów korzystają z porad specjalistów. Minister Radziwiłł chce to zmienić. Pierwsze kroki w tym celu zostały już podjęte. W październiku wprowadzono sieć szpitali, które miały tym większy ryczałt, im więcej poradni specjalistycznych posiadały. Od pierwszego stycznia obowiązuje POZ, czyli ustawa o podstawowej opiece zdrowotnej. Zmienia ona zasady kierowania do specjalisty przez lekarza rodzinnego. W myśl ustawy będzie on wybierany przez lekarza rodzinnego, a nie, jak do tej pory, przez pacjenta.
"Tragedia, żeby w szpitalu był jeden lekarz i kolejka na kilka godzin?". Oto uzdrowienie SOR według ministra Radziwiłła
Miało być lepiej, wciąż słyszeliśmy te obietnice. Nowa siatka szpitali, nowe punkty pomocy nocnej i świątecznej, SOR odciążony od błahych przypadków. Ale po Świętach okazuje się, że do tego "lepiej" jeszcze dużo brakuje. A nawet, według wielu pacjentów, jest znacznie gorzej i nawet żadnego światełka w tunelu nie widać. Znów słychać narzekanie na wielogodzinne kolejki, brak lekarzy, odsyłanie do szpitali w innych miastach... A SOR jak przeżywał oblężenie, tak przeżywa nadal.
Przecież to nic nowego sieć Radziwiłła ma zniechęcić chorych do nękania przemęczonych i biednych łapiduchów zwanych w Polsce lekarzami, bowiem to czysty zysk dla Narodowych Formacji Zabijania. To ubezpieczyciel powinien zarządzać pieniądzmi z ubezpieczeń a nie jakiś tam pośrednik nieudacznik. ZUS już dawno powinien stracić monopol na ubezpieczenia zdrowotne, wtedy publiczna służba zdrowia zaczęłaby podnosić się z pozycji leżącej. Inaczej nadal będziemy czekali w gigantycznych kolejkach na przyjęcie do lekarza, urzędnika NFZ. Radziwiłł wprowadził do koszyka świadczeń gwarantowanych prawo dziedziczenia miejsca w kolejce. Ja zapisałem się do lekarzy gdzie tylko było to możliwe, jak nie moje dzieci to wnuki dostąpią tego zaszczytu, że przekroczą próg gabinetu lekarskiego, szpitala. W LOTTO zamiast szóstki powinni oferować przyjęcie do wybranego lekarza specjalisty poza wszelką kolejką. 
25 12 2017 Totalitaryzm PiS nie oznacza więzień, represji, sankcji itd., ale zmianę społeczeństwa przez państwo.
Szok i niedowierzanie! W 37 numerach tygodnika „Solidarność” które zostały wydane między 3 kwietnia a 11 grudnia 1981 roku, nie ma ani jednej wzmianki o Jarosławie Kaczyńskim. Dopiero w czasie trwania Okrągłego Stołu nazwisko Kaczyńskich sporadycznie zaczyna pojawić się, i o dziwo
zamiast bronić robotników bronią Jaruzelskiego i jego ekipę.

Lech Kaczyński, jako przewodniczący Komisji Krajowej SOLIDARNOSCI, przystał w Magdalence na ubecki plan zagłady świata pracy w Polsce.
Jako Przewodniczący Najwyższej Izby Kontroli zdeprecjonował do ZERA znaczenie najwyższej instytucji kontrolnej państwa.
Jako Prokurator Generalny RP umocnił bandycki układ z Magdalenki, który Polskę utrzymuje w rękach ubeckiej sitwy.

Okrągłostołowa mafia, która w 1989 r. przechwyciła podstępem władzę w Polsce, sprzedała kraj wraz z całym jej dobrodziejstwem i ludnością. Ściśle wykonuje plany euroatlantyckiej bandy, ludzi chorych na władzę i pieniądze, całkowicie zdegenerowanych. Niech nikogo nie zmylą utarczki lub nawet otwarte wojny wśród tych perfidnych, okrągłostołowych zdrajców.
Fałszywi KOR-owcy po Magdalence 1989 roku najmniejszym palcem nie ruszyli w obronie wyrzucanych na bruk robotników polskich, bo tak byli zajęci, pochłonięci na całego załapywaniem się, jak mawiał Wałęsa, obrzydliwym uwłaszczaniem się na własności państwowej (uznawanej przez nich za niczyją) i na prywatnej, której Naród Polski niestety nie był w stanie upilnować przed zorganizowaną sitwą.
W stanie wojennym, wcześniej też, byłem taką lokalną Wolną Europą. Dla mnie nie było problemu  z przestrojeniem radia, by Wolna Europa, a w niej Archipelag Gułag, czy Radio Luksemburg były słyszalne. Jakie wtedy było zainteresowanie, jak tego się słuchało. Pamiętam jak w Piotrkowie na dworcu PKP milicja mnie zaatakowała za słuchanie rozgłośni zaplutych karłów reakcji... Wtedy wszyscy chcieli słuchać prawdy a radio było jedynym jej źródłem. 
Wszystkie wydania biuletynu podziemnej Solidarności oraz lokalna bibuła trafiała do mojej kanciapy na zakładzie włókienniczym i jakoś o Kaczyńskich nic nie pisali? No i patrzcie Kanciasty Stół, reaktywuje się Solidarność, ja muszę się zwolnić, i pierwsze co robi nowa Solidarność, to całe archiwum zgromadzone w moich szafach ląduje w kotłowni zakładowej. Prosiłem to są dokumenty o wartości historycznej, zezwólcie mi na ich wywóz z zakładu. Dopiero wtedy zaczęło się rewizja przed wejściem i jeszcze dokładniejsza przy wejściu. W tej Solidarności po Kanciastym Stole byłem raptem trzy tygodnie, wypieprzyli mnie za to, że nie zgodziłem się by dyrektorem został absolwent przyzakładowej zawodówki też elektryk jak Wałęsa, który potrafił wymienić żarówkę ale z podłączaniem żyrandola już miał wielkie problemy.
Zostało mi niewiele lat życia. Jednego czego żałuję to tego, że urodziłem się w Polsce. Tutaj wegetuję już przez ponad 60 lat. To oczywiście moja wina bo najpierw nie byłem w PZPR potem tylko krótko w pierwszej "S" ale nigdy nie w AWS ani w PO czy PiS lub ZChN . Jak widzę , czytam i słucham co się dzieje to życzę władzy i jej pociotkom wszystkiego najgorszego. Amen 
21 12 2017 Wielka teoria spiskowa premiera Morawieckiego. 
Dawno nikt tak nie zirytował polskich sędziów. "Kłamstwa i pomówienia". 
Kilka tygodni temu Antoni Macierewicz przedstawił spiskową teorię "złotego funduszu”. Według niej, to generałowie z powołanego w latach 80. tzw. Funduszu Przyśpieszonego Rozwoju torpedują reformy szefa MON w armii, bo wciąż wysługują się Kremlowi. Wprawdzie teoria ta została bezlitośnie wyśmiana, ale podobną drogą podążył nowy premier Mateusz Morawiecki. W artykule dla amerykańskiego tygodnika "Washington Examiner" zdemaskował tajny spisek w "kaście sędziowskiej”. Przekonywał, że w czasie obrad Okrągłego Stołu generał Wojciech Jaruzelski dostał zgodę i obsadził w sądach III RP komunistycznych sędziów, którzy do dzisiaj pociągają za sznurki w wymiarze sprawiedliwości. W taki sposób nowy premier uzasadniał sens przejmowania sądów przez Prawo i Sprawiedliwość. 
"To zwykłe pomówienie"
A co na to sędziowie? – To są kłamstwa i pomówienia, które kwalifikują się do zastosowania art. 212 kodeksu karnego, czyli kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję (...) o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności – cytuje w rozmowie z naTemat rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Waldemar Żurek.
– To jest absolutnie spiskowa teoria dziejów, bo przy podstoliku Okrągłego Stołu ds. wymiaru sprawiedliwości siedzieli Jarosław Kaczyński, Jan Olszewski, Zbigniew Romaszewski, Adam Strzembosz, Andrzej Zoll i cały szereg autorytetów prawno-opozycyjnych. To oni zdecydowali o powstaniu demokratycznie wybieranej Krajowej Rady Sądownictwa, gdzie wszystkie władze: wykonawcza, ustawodawcza i sądownicza patrzą sobie na ręce – podkreśla Żurek. Wtóruje mu Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. 
– Pan premier Morawiecki nie ma kompletnie pojęcia o specyfice pracy w wymiarze sprawiedliwości. Nie wie, jak jest zorganizowane sądownictwo, jakie mechanizmy tam działają, jakie są relacje między sędziami. On wyobraża sobie, że wymiar sprawiedliwości działa jak ministerstwo, albo jakaś korporacja. To jest kompromitująca niewiedza – ocenia w rozmowie z naTemat sędzia Stępień.
Więcej na: http://natemat.pl/225785,zloty-fundusz-morawieckiego-czy-sedziowie-stanu-wojennego-trzesa-polskim-wymiarem-sprawiedliwosci
Od Wielkiego Wybuchu przez Złoty Fundusz do Kasty Sędziowskiej.
Mądre słowa Andrzeja Leppera.
Wlewają w nas ten jad nienawiści i ci z lewa i ci z prawa tylko po to abyśmy się żarli nawzajem,
wyzywali i bili się między sobą . A oni?Oni zawsze się dogadają, będą kraść, bogacić się i będą robili z nami co tylko będą chcieli i powiedzą, że to wszystko w imię demokracji.
Prawda jest okutana ale taka jest i nic na to nie poradzimy. Ci co nie zrobili kariery w PZPR bo ich stamtąd wyrzucili za malwersacje lub pijaństwo to zrobili ją w Solidarności bo w niej wśród kierownictwa pseudo działaczy znaleźli poklask i oparcie. Przez bardzo krótki czas po 89 roku naprawdę wierzyłem, że tak zwana transformacja ustrojowa przerwie w końcu tę zapoczątkowaną przez wielką rewolucję październikową gigantyczną inwazję pospolitego chamstwa oraz zatrzyma awans do elity tej całej masy partyjnych prostaków i prymitywów, których na dodatek komuna przez wszystkie lata trwania PRL-u wyposażyła w dyplomy najrozmaitszych uczelni. Dziś sam sobie się dziwię że tak można było choćby przez chwilę wierzyć w prawdziwą przemianę i odradzanie się Polski widząc dobór tak zwanych elit.


21 12 2017 Startowała w konkursie na sędziego 52 razy, została prezesem sądu.
Do Wałbrzycha dotarła „dobra zmiana”. Dotychczasowym prezesem wałbrzyskiego sądu była Aleksandra Abramowska-Podlińska, sędzia z 20-letnim stażem pracy, której kadencja miała upłynąć 21 listopada 2018 roku. Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, informacja o odwołaniu ze stanowiska przyszła z Ministerstwa Sprawiedliwości do sądu w poniedziałek faksem. Jak to teraz bywa, bez żadnego uzasadnienia. Odwołano także zastępczynię Abramowskiej-Podlińskiej, Violettę Pawelec.
Z nadania Zbigniewa Ziobry nową prezes Sądu Rejonowego w Wałbrzychu została teraz 36-letnia Magdalena Mroczkowska. Jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, w 2015 roku ukończyła studia podyplomowe prawa medycznego i bioetyki, rozpoczęła też studia doktoranckie na UWr. Nominacja jest, zdaje się, spełnieniem jej marzeń, bo sędzią została dopiero w lutym 2016 roku. Do tej pory jej kariera biegła krętą ścieżką. Dlaczego? Według danych Krajowej Rady Sądowniczej, podanych przez „Wyborczą” Mroczkowska przez 10 lat asystentury sędziowskiej aż 51 razy podchodziła do konkursu na sędziego. Powiodło się jej dopiero za 52. razem.
Decyzja o nominacji wywołała konsternację w środowisku sędziowskim, gdyż nowa prezes wałbrzyskiego sądu ma bardzo małe doświadczenie zawodowe. Pracę zaczęła w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów, później orzekała w sądach rejonowych i okręgowym we Wrocławiu, od stycznia tego roku w Wydziale VIII Cywilnym w Wałbrzychu. W międzyczasie Mroczkowska asystowała w kancelariach prawnych. Jak skomentował to jeden z sędziów: „Faktycznie słyszeliśmy o tym, że nowa pani prezes startowała w kilku konkursach. Już samo to, biorąc pod uwagę stanowisko, jakie objęła, jest dość zastanawiające. Ale nie mieliśmy pojęcia, że chodziło o kilkadziesiąt prób. Dobrze, że siedzę, bo chyba bym się po tej informacji przewrócił” – czytamy na portalu „Wyborczej”.
Warto przypomnieć procedurę konkursową: wniosek kandydata na sędziego jest wstępnie oceniany przez sędziego wizytatora, następnie ocena ta trafia do Zgromadzenia Sędziów w sądzie, do którego aplikuje kandydat. Jeśli jest pozytywna, trafia do Krajowej Rady Sądowniczej, która po weryfikacji – jeśli wypadnie ona pozytywnie – przedstawia prezydentowi wniosek o mianowanie na sędziego. – „Generalna zasada jest taka, że wygrywają najlepsi. Najczęstszym powodem, dla którego kandydaci nie przechodzą konkursów, jest to, że nie spełniają warunków i nie uzyskują pozytywnej oceny Zgromadzenia Sędziów” – wyjaśnia rozmówca „Wyborczej”, jeden z wrocławskich sędziów. Dziennikarzom nie udało się uzyskać opinii samej sędzi Mroczkowskiej. W dniu nominacji do sądu nie dotarła. Źródło: wyborcza.pl
Ziobro niczym Stalin szaleje i kosił wszystkich prezesów, dyrektorów sądów którzy nie podpiszą lojalki, TW Kaczyńskiego. Obsada stanowisk wmyśl zasady nieważne, że nic nie potrafi, nie ma kompetencji ale jest nasz pisowski, wielki bojownik o prawdę smoleńską. 
16 12 2017 Bankier, liberał, gość Sowy, doradca Tuska, człowiek Bieleckiego, milioner – premierem PiS. Pozdrowienia dla suwerena. Tomasz Lis
"Kim Pan jest panie Morawiecki, że zostaje Pan ministrem niezależnie od wyniku wyborów, wygryza ministra finansów, ministra skarbu, a nawet panią premier? Skąd ma pan parasol ochronny tak skuteczny, że bez właściwie żadnego politycznego zaplecza wygrywa Pan wojenki z Ziobrą, Szydło i Szałamachą a totalna opozycja i media z prawa i lewa traktują Pana ulgowo? Dlaczego zarówno Schetyna jak Kaczyński typują Pana na ministra”? Zapytał 6 grudnia 2017 na blogu lorem ipsum,
PLAN MORAWIECKIEGO
„Morawiecki zaproponował inwestorom umowę: 70% dużych Polskich firm wyemituje obligacje.
Spółki Skarbu Państwa wyemitują obligacje, kontrolowane przez państwowe TFI, spółki giełdowe wyemitują obligacje, wszyscy się zadłużą. Polska zostanie dosłownie zalana pieniędzmi. Pożyczy dwa biliony złotych i szybko je wyda. Od kogo pożyczy? Od zapraszanego do Polski Goldmana, JP Morgana, Santandera... Te banki dostały już zaliczkę, od zeszłego roku emitują w imieniu Skarbu Państwa obligacje skarbowe. Na co wyda? Na cokolwiek. Na elektromobilność, polsko-ukraiński helikopter, megalotnisko w każdym powiecie, startupy... Miś... Ważne, że wyda (…) Celem będzie szybkie wydanie ogromnych pieniędzy. Pieniędzy dwa razy większych niż nasz obecny dług publiczny. Pieniądze te trafią częściowo do Niemiec, częściowo do Chin, częściowo do USA. Sporo zostanie w Polsce. Do realizacji mega inwestycji potrzebne będzie jakieś 5 milionów pracowników z Ukrainy. Wzrost PKB będzie szalony. Jak za Gierka. Przez 5 lat. Później będzie jak w Grecji. Dlaczego za rządów PO nagrany u Sowy minister mówi, że Fogelman twierdzi że Morawiecki ma zostać Ministrem Skarbu? Bo kancelaria Fogelmana pośredniczy w praktycznie wszystkich emisjach obligacji Polskich firm. I chwali się tym na własnej stronie. Można to łatwo sprawdzić. Dlaczego po wygranych przez PiS wyborach Morawiecki wygryza Szałamachę i Szydło? Bo Szałamacha likwidując Ministerstwo Skarbu, rozproszył nadzór nad spółkami i teraz tylko premier może zebrać w ręku całość. Opublikowano: 07.12.2017 11:10" w sowa magazyn europejski
A oto genialny plan premiera Morawieckiego: jedną złotówką chce rozbujać tak polską gospodarkę że wkrótce będziemy najbogatszym krajem na świecie. Wystarczy że każdego dnia każdy mieszkający w Polsce obywatel przekaże jedną złotówkę do wspólnej kasy z której wypłaci się po milionie 38 obywatelom. No a gdyby tak po 10 złotych się zrzucać. A przecież można i po więcej. To w kilka lat wszyscy bylibyśmy milionerami. Jakie to piękne i zarazem proste. A oto efekty pracy Morawieckiego i jego poprzedników. Prawie 7 mln Polaków żyje za mniej niż 700 zł, a 3 mln w skrajnej biedzie. Politycy debatują o podnoszeniu pensji minimalnej i chwalą się tym, że od 2016 r. wynosi ona 1850 zł brutto, czyli w praktyce 1355 zł na rękę. To nadal pensja głodowa patrząc na dane GUS, które pokazują, że 2,8 mln Polaków żyje w skrajnej biedzie, czyli za mniej niż 550 zł. A 6,5 mln osób w Polsce na życie ma mniej niż 700 zł.  Sprawdzają się najczarniejsze scenariusze ekspertów. W listopadzie padły rekordy cen żywności. Średnio za wszystkie produkty płaciliśmy aż o 6,5 proc. więcej niż przed rokiem! Najnowszy komunikat GUS może przyprawić o zawrót głowy. Tak drogo jeszcze nie było!
13 12 2017 Czy dymisja premier Szydło ma podwójne dno?
Efekt chyba został osiągnięty. Pani Premier,  została bez pardonu wyrzucona z Rządu. Wielu ludzi się bulwersuje, wielu potrząsa głowami, wielu lamentuje...wielu się odgraża, że już więcej na PiS nie zagłosuje. Pani Premier nie jest z mojej bajki, dla mnie za miękka, ale znów zbyt bardzo naciskała aby Polska wspierała komunistyczny Eurokołchoz. Zresztą nie podoba mi się, że pani Premier jest absolwentką organizowanych przez Departament Stanu USA szkoleń „The International Visitor Leadership”. Biorą w takich udział wyłącznie osoby, które według Amerykanów mają szansę w przyszłości zostać liderami w dziedzinach polityki, mediów czy biznesu. Dodam, że w ten sposób szkoleni byli także Bronisław Komorowski, były prezydent Aleksander Kwaśniewski a także Donald Tusk, Hanna Suchocka, Kazimierz Marcinkiewicz i Mieczysław Rakowski...więc nie podoba mi się, że "liderów politycznych", którzy mają służyć Polakom szkoli się za granicą...
Ta cała "rekonstrukcja rządu" miała za zadanie według mnie wdrożyć bardzo ciekawy scenariusz na najbliższe dwa lata. Jak kiedyś zauważył bodajże poseł Wrzodak, że Prezes z Żoliborza to mistrz politycznej intrygi, więc podejrzewam, że "wyrzucenie" premier Szydło ma swoje podwójne dno. Jakie? Ano to bardzo proste...ponieważ prezydent PAD, strażnik żyrandola zerwał się z łańcucha, że tak napiszę kolokwialnie, należałoby wdrożyć plan B, czyli odzyskać tenże żyrandol do pilnowania, który tak de facto od słynnego weta PAD-a jest poza zasięgiem Prezesa z Żoliborza.
Więc co należy zrobić? Ano wystrugać męczennika, albo bardziej męczennicę, która niczym Joanna D'arc odzyska Pałac z żyrandolem, Plan chytry, bo wymaga stąpania po gorącym gruncie nadużycia cierpliwości wyborców. Wiem, że pani Premier była taka swojska, pachła domowym rosołem z grulami, albo krajanką makaronową własnego wyrobu...więc sympatie w Narodzie zdobyła. Teraz ta sympatia jest spotęgowana męczeństwem. Za panią Premier wielu stanie murem, pamiętając to publiczne upokorzenie. Polacy uwielbiają politycznych męczenników, więc oddadzą bez mrugnięcia swój głos na panią Szydło w najbliższych wyborach prezydenckich...pozbawiając tym niesfornego Adriana funkcji strażnika żyrandola. 
Ale to nie jedyna pieczeń Prezesa upieczona na tym ogniu...Prezes pokaże publicznie, że nie kąsa się ręki, która żywi i nigdy już nie powtórzy błędu z przyjmowaniem "synów marnotrawnych" bez wymierzenia sprawiedliwej kary, czyli paręnaście kijów na gołe dupsko za niesforność i niesubordynację...vide pan Ziobro, ten od tych "solidarnych rebeliantów"...a to czekałoby PAD-a...
Czy tak się stanie? Czas pokaże...niemniej martwi mnie coś innego. Z perspektywy czasu zauważyłem, że nie można powierzyć pełni władzy jednej partii, a jeśli chytry plan Prezesa wypali tak się w końcu stanie. Ja nie mam zaufania do żadnych polityków, skumulowani w większości sejmowej w jednej opcji potrafią nawet sprowadzić obce wojska do kraju.  Dla Polski najlepszym paradoksalnie rozwiązaniem jest jak największa ilość partii kanapowych w Sejmie. Ponieważ tak jak z wieżą Babel, w swojej zaciętości jest szansa, że pomieszają im się języki i Polska nie będzie przechodzić z łapsk ruskich, do niemieckich, a potem do jankeskich ...i odwrotnie. Poza tym wiecie...te główne partie miały swoje genessis w sławnej Magdalence, więc cudów się tutaj już nie spodziewam...
Plan jest chytry jak wspomniałem i może wypalić...o ile Prezes z Żoliborza nie rozpisze nowych wyborów...wtedy odczujemy efekt déjà vu...a to już może być plan C, czyli powrót "złego policjanta"
Autor: Kogut Dyrektor 
07 12 2017 Kaczyńscy – kontynuatorami myśli Józefa Piłsudskiego?
Rok temu z okazji Święta Niepodległości u stóp pomnika Romana Dmowskiego w Warszawie odbyła się pamiętna ceremonia złożenia kwiatów przez Jarosława Kaczyńskiego. Zdarzenie zostało sfilmowane i robiło prawdziwą furorę na Facebooku. Prezesowi PiS towarzyszyła świta jego współpracowników, a z megafonów płynęły słodkie dla niego dźwięki: – „Panie Naczelniku, Prezes Stronnictwa Narodowego imienia Dmowskiego Romana, Ludwik Wasiak melduje Rozdroże na przyjęcie Pana Naczelnika Państwa Polskiego”. Tak wyglądało powitanie, z jakim spotkał się na pl. Na Rozdrożu zwykły poseł polskiego Sejmu. Nie koniec na tym. Z głośników zebrani usłyszeli, że Jarosław Kaczyński jest „niekoronowanym królem polskiej polityki”. Opisywaliśmy tę historię w artykule pt. „Witaj Królu Lulu…”. Kpinom w internecie nie było końca. W tym roku jest nie inaczej, choć całkiem poważnie. Co prawda, w Sejmie prezydent RP wygłosił okolicznościowe orędzie, ale nieco później miał miejsce uroczysty koncert galowy z okazji 150. rocznicy urodzin Józefa Piłsudskiego zorganizowany przez media skupione wokół Tomasza Sakiewicza pod patronatem prezesa PiS.
Kaczyński w koncercie udziału nie wziął, ale wystosował do uczestników list, w którym siebie i brata nazwał „kontynuatorami myśli Józefa Piłsudskiego”. Samemu naczelnikowi zbyt wielkiej uwagi nie poświęcił, skupiając się raczej na sobie i swoim bracie. Pisząc, że osoba marszałka im obu była bardzo bliska, podkreślił: – „Uważaliśmy się – w jakiejś mierze, rzecz jasna, w zasadniczo odmiennych warunkach – za kontynuatorów jego myśli”.
Prezes PiS napisał o zasługach marszałka Piłsudskiego, ale też i wskazywał na to, co po dziś dzień budzi kontrowersje: – „Przejęcie władzy siłą, doprowadzenie państwa na skraj wojny domowej jest nie do zaakceptowania. Nie sposób także nie potępić procesów brzeskich, Berezy Kartuskiej czy innych form nadużywania władzy”. Jarosław Kaczyński znalazł jednak usprawiedliwienie dla siłowych metod rządzenia krajem: – „Słaba Rzeczpospolita wymagała po prostu uporządkowania poprzez sprawniejsze rządzenie”. Przytaczał przy tym opinię swego nieżyjącego brata, że Józef Piłsudski „początkowo wierzył w demokrację”. Porównania nasuwają się same… Źródło: natemat.pl
Jakie czasy taki Piłsudski i taka Kasztanka. Wnuczka Piłsudskiego nie została zaproszona do Sejmu na rocznicę jego urodzin.
– „Dziś Andrzej Duda mówił w obliczu urodzin Józefa Piłsudskiego, które zaczynają obchody 100-lecia niepodległości, piękne słowa… Już abstrahuję, że w tym samym dniu w Sejmie jest niszczona polska demokracja. Ale oni z przyczyn politycznych nie zaprosili wnuczki Józefa Piłsudskiego do Sejmu” – powiedział w TVN 24 poseł Michał Kamiński. – „Na rocznicę urodzin Józefa Piłsudskiego jego wnuczka nie została zaproszona, bo im politycznie nie pasuje. Takie to budowanie wspólnoty” – oburzał się poseł.
Wnuczka marszałka jest bowiem żoną Janusza Onyszkiewicza, opozycjonisty, byłego ministra obrony i działacza dawnej Unii Wolności. Joanna Piłsudska-Onyszkiewicz od wielu lat angażuje się w działalność mającą na celu promowanie i zachowanie pamięci o marszałku Piłsudskim. Ale zdaje się to nie mieć znaczenia dla PiS – ważniejsze dla nich jest to, czyją jest żoną.
Internauci krytycznie komentowali niezaproszenie wnuczki marszałka na uroczystości: „Świętują urodziny Piłsudskiego. Ale jego wnuczki nie zaprosili… A Marszałek dziś powiedziałby im tyle: „Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić”; „Sejm tak bardzo uczcił Piłsudskiego, że jego wnuczki nie zaproszono”.Źródło: gazeta.pl
03 12 2017 Tajne akta ministra obrony narodowej Antoniego M.
Ta historia wyjaśnia, dlaczego w 2008 r. służby odebrały Antoniemu Macierewiczowi dostęp do wszystkich tajemnic, w tym UE i NATO. Rzuca też światło na prawdziwy powód jego pospiesznego powrotu spod Smoleńska 10 kwietnia 2010 r.
Jest 4 października 2007 r. Do wyborów parlamentarnych niespełna trzy tygodnie. Sondaże wieszczą PiS wyborczą porażkę. Antoni Macierewicz kieruje świeżo utworzoną – na gruzach Wojskowych Służb Informacyjnych – Służbą Kontrwywiadu Wojskowego, która ma m.in. chronić tajemnice polskiej armii i tropić szpiegów chcących je zdobyć. W bazach danych SKW znajdują się dziesiątki tysięcy zapisów, najcenniejsze informacje dla bezpieczeństwa państwa, coś, za co każdy wywiad dałby wiele. Wystarczy wpisać do jej wyszukiwarki nazwisko lub nazwę firmy, by otrzymać pełną informację o związkach z wojskowymi służbami.
Baza danych operacyjnych SKW znajduje się w pomieszczeniu chronionym przed podsłuchem i zakłóceniami specjalną osłoną – tzw. kabiną elektromagnetyczną.   4 października 2007 r. w pomieszczeniu EO-Bazy stało się coś, co można zobaczyć jedynie w filmach szpiegowskich, ale z niższej półki. Funkcjonariusze wnieśli do pomieszczenia komputer z dwoma twardymi dyskami. Tak rozpoczęło się trwające co najmniej dwa wieczory kopiowanie tajnych danych z EO-Bazy. Co dokładnie skopiowano i po co – tego nie udało się ustalić. Teoretycznie możliwe było nawet zdublowanie całej bazy danych SKW.
Akta leżą na Karowej aż do końca czerwca 2008 r., gdy wygasa rozporządzenie premiera będące podstawą działania komisji. Donald Tusk nie podpisuje nowego, dokumenty muszą więc wrócić na Oczki. Tak też się dzieje, ale nie do końca. Wywózka dokumentów odbywa się pod dyskretnym okiem służb. Wysoki rangą funkcjonariusz kontrwywiadu opisuje, co się wówczas wydarzyło: – Dzień przed odesłaniem akt na Oczki z BBN do Pałacu Prezydenckiego w sposób zakonspirowany przeniesione zostały paczki z dyskami i nagraniami. Wiemy, że były tam kopie akt WSI oraz nagrania z posiedzeń komisji weryfikacyjnej, która przesłuchiwała żołnierzy WSI. Ale co dokładnie tam się znajdowało, może wiedzieć Antoni Macierewicz i jego ludzie.
Wiadomo – bo to wykazało jedno ze śledztw – że Macierewicz był w BBN do ostatnich minut funkcjonowania komisji weryfikacyjnej. Choć nie był jej członkiem, ale szeregowym posłem, 30 czerwca w nocy przyniósł do kancelarii tajnej w BBN „dokumenty niejawne w dużej liczbie”. Było ich tyle („liczone w setkach”), że urzędnicy nie mogli zweryfikować, czy rozliczył się ze wszystkich. Macierewicz zresztą nawet nie czekał na zakończenie formalności, tylko po prostu wyszedł.
Sprawa miała swój epilog po 10 kwietnia 2010 r. Co się stało z dokumentami przewiezionymi do Kancelarii Prezydenta, nie wiadomo. Na pewno, gdy weszli do niej ludzie Bronisława Komorowskiego, który po katastrofie smoleńskiej przejął obowiązki głowy państwa, ani żadnych dokumentów WSI, ani choćby śladów obecności Antoniego Macierewicza nie znaleźli.
Trochę światła na tę sprawę w październiku 2014 r. rzucił niechcący Jacek Kurski w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i” w TVN24. Obecny szef TVP bronił wówczas Macierewicza, któremu zarzuca się, że choć był w Katyniu 10 kwietnia (pojechał tam pociągiem z rodzinami katyńskimi), na wieść o katastrofie natychmiast wrócił do Polski. „Zapytałem go, czemu nie pojechał. Obawiał się, że pod nieobecność wysokich przedstawicieli Kancelarii Prezydenta zostaną spenetrowane archiwa BBN” – tłumaczył kolegę Kurski, na co drugi z gości Olejnik – Michał Kamiński – zaskoczony przypomniał, że Macierewicz był wówczas szeregowym posłem, więc zasoby BBN nie powinny go interesować. „Kurski ujawnił, że Macierewicz wracał w popłochu do Warszawy grzebać w szafach pancernych BBN. Czekamy na komisję śledczą” – komentował w Radiu Zet ówczesny poseł Ruchu Palikota Andrzej Rozenek. A według TVN24 „po przyjeździe do Warszawy Macierewicz od razu udał się do Pałacu Prezydenckiego. Oficjalnie po to, by oddać hołd tym, którzy zginęli w katastrofie, ale później rozpoczął serię spotkań z urzędnikami Kancelarii Prezydenta oraz Biura Bezpieczeństwa Narodowego”.
Dlaczego jednak służby nie zawiadomiły prokuratury w sprawie wynoszonych z BBN paczek? Bo, jak tłumaczy nasz rozmówca, żaden ze świadków, który znał ich zawartość, nie zgodził się złożyć zeznań w prokuraturze. Nie ma zeznań, nie ma przestępstwa.
Wybrane fragmenty z : https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1683912,1,tajne-akta-ministra-obrony-narodowej.read 
28 11 2017 W MON niepewność i degrengolada.
Nie od dziś wiadomo, że źle się dzieje w resorcie obrony, teraz jednak sytuacja staje się coraz bardziej nie do zniesienia. Polityk PiS zajmujący się tematyką wojskową powiedział „Newsweekowi” wprost: – „W resorcie panuje schyłkowa atmosfera. Wszystko wstrzymane, ludzie czekają, co będzie z ministrem”. Nikt nie czuje się zbyt pewnie, ale chyba nie dotyczy to odpowiedzialnego za kadry podsekretarza stanu Bartłomieja Grabskiego. Jak pisze „Newsweek” – „to bardziej cywilizowana i skuteczniejsza wersja Bartłomieja Misiewicza”. Powołując się na anonimowych informatorów z ministerstwa, tygodnik podaje, że prawdziwy Misiewicz nadal współpracuje z Macierewiczem i jest widywany w siedzibie resortu.
Młodzi i ambitni wiceministrowie Michał Dworczyk i Bartosz Kownacki są natomiast poważnie skłóceni. Wszystko przez Wojska Obrony Terytorialnej, za które odpowiada Dworczyk, a które są zaopatrywane z pominięciem Kownackiego, który odpowiada za kontrakty zbrojeniowe.
Informator tygodnika dodaje, że jakby przyszło co do czego, Macierewicz jest gotów zrzucić na Kownackiego wszystkie niepowodzenia w dziedzinie kontraktów zbrojeniowych. – „Po targach zbrojeniowych w Kielcach minister odwiedził jedną z firm, którą od początku urzędowania eliminował przy wszelkich zamówieniach. Przeprosił i powiedział, że został wprowadzony w błąd. Ciekawe, przez kogo? Kownacki traci cierpliwość. W półprywatnych rozmowach mówi, że nie ma ochoty dłużej świecić oczami za szefa. Dworczyk jest teraz w łaskach ministra, ale to tylko zderzak” – twierdzi rozmówca „Newsweeka”.
Kolejny wiceminister Tomasz Szatkowski, choć miał obiecany wyjazd na placówkę zagraniczną, teraz liczy na to, że zostanie szefem Polskiej Grupy Zbrojeniowej. MON–u zdecydowanie ma dość. Na jego miejsce miałaby „wskoczyć” Anna Siarkowska – osoba bez doświadczenia w armii. Do Sejmu dostała się z list Kukiz’15, ale niedawno przeszła do PiS. Ta 35-latka studiowała politologię w Siedlcach i bezpieczeństwo w Akademii Obrony Narodowej; była działaczką Młodzieży Wszechpolskiej. W tej sytuacji trudno zaprzeczyć, że schyłek jest blisko .Źródło: Newsweek
Spotkanie Macierewicza w Piotrkowie Trybunalskim ze swoimi wiernymi wielbicielami( inni nie mieli szans by dostać się do środka, zadbali o to organizatorzy) było początkiem kanapami wyborczej w walce o fotel prezydenta miasta. To już koniec szefowania Macierewicza w MON? Wczoraj na spotkani w Piotrkowie odniósł się do konfliktu z prezydentem Andrzejem Dudą, który nazwał próbą rozbicia PiS. Niedoczekanie! Żaden spór nas nie podzieli. Przypominam że prezydent Duda publicznie oświadczył że niezaprzysiężony zostanie rząd Kaczyńskiego jeśli ministrem w nim będzie Macierewicz. W wojsku na Antka mówią QQwa.
25 11 2017 Nowa ordynacja wyborcza krojona pod wygraną PiS
Opozycja ma ogromny problem. Rozwalana jest Polska, a więc trzeba ją ratować. Społeczeństwo obywatelskie jest czujne, ale nie może działać w schizofrenii protestu. Niestety, niejasny przekaz, czego należy bronić przed dewastacją PiS, sprzyja szkodnikom, a wg wszelkiego racjonalizmu partia Kaczyńskiego zagraża krajowi.
Wychodzimy na ulice w obronie niezależności sądów, a w tym czasie PiS kroi pod siebie ordynację wyborczą. Kroi tak, aby nie przegrać najbliższych wyborów samorządowych. Kroi tak, aby wyeliminować wszelkie ruchy obywatelskie niepartyjne. Kroi tak, aby pisowscy mianowańcy w komisjach wyborczych kroili dla partyjnej wygody kształty okręgów wyborczych.
A gdyby stało się tak, że PiS przegrałby wybory, może zaskarżyć w sądzie ich wyniki pod każdym pretekstem. I zapytam: jaki werdykt podejmie sąd, który będzie pisowski? Na pewno nie będzie on niekorzystny dla PiS.
Usta polityków PiS są pełne frazesów typu: ordynację zmieniamy dlatego, żeby wybory nie były sfałszowane. Uśmieliście się? I słusznie, bo sfałszować wybory może tylko ten, kto je organizuje, a nie organizuje opozycja. W tym momencie opozycja nie posiada żadnych instrumentów, aby sfałszować.
Uniwersalne jest doświadczenie, iż zmiana ordynacji wyborczej przez rządzących, zawsze i wszędzie, jest próbą uzyskania przez nich lepszego wyniku, niż spodziewany bez tej zmiany.
W ugruntowanych demokracjach w zasadzie jedyny punkt ordynacji jest interpretowany na korzyść rządzących: przyspieszenie wyborów, bo akurat sondaże są dla nich korzystne. Tyle. Ordynacja proponowana przez PiS wszystko niemal zmienia. Czy są w nią wpisane dobre zmiany? Równie dobrze moglibyśmy zapytać, czy „dobra zmiana” jest dobra. PiS całkowicie zmienia ordynację, aby nie przegrać, mając do tego „bezpieczniki” w postaci pisowskich sądów. Można wejść w analizowanie szczegółowych zmian w nowej ordynacji, ale one rozmydlają obraz, czynią go nieczytelnym. Ma być większa liczba okręgów wyborczych, a tym samym mniejsza ilość mandatów w okręgach, jakie w nich można uzyskać. To preferuje PiS, a eliminuje mniejsze partie, jak Nowoczesna, PSL i SLD, a także ruchy miejskie (sól samorządowców). Członkowie Państwowej Komisji Wyborczej nie muszą być sędziami ani osobami apolitycznymi, wystarczy habilitacja bądź trzy lata stażu adwokackiego.
Tak naprawdę nowa ordynacja wyborcza obniża poprzeczkę dla osób odpowiedzialnych za przebieg wyborów. Znowu racjonalizm podpowiada, iż po to jest tak czynione, aby obsadzać swoimi Misiewiczami. Można więc użyć grubszego określenia wartościującego w stosunku do tej ordynacji: zmierzamy do bylejakości.
Z władzą PiS mamy ogromny problem. Po to odwołują się do byle jakich rozwiązań, aby wszelkimi sposobami nie oddać władzy, a gdyby miała się im wymknąć z rąk, sięgnąć po kolejne narzędzia utrzymania władzy – sądy, które będą pod ich kontrolą.
Tak urządzone państwo może tylko się coraz bardziej psuć, gnić u podstaw. Czy na taką beznadziejną Polskę zgodzi się elektorat PiS, czy już nie będzie czasu na kwestionowanie wyników wyborów, bo naród będzie chwycony za twarz? Autor Waldemar Mystkowski Źródło koduj24.pl
23 11 2017 „Prokurator z PRL zaczyna nas uczyć demokracji”, czyli debata w Sejmie o sądach.
 PiS chce jak najszybciej wprowadzić nowe ustawy o SN i KRS, więc – nie bacząc na nic – prace nad prezydenckimi projektami rozpoczęły się. Jako pierwszy głos w imieniu klubu PiS zabrał Stanisław Piotrowicz. – „Reforma proponowana przez pana prezydenta pozostaje w zgodzie z Konstytucją i w zgodzie z zasadami demokracji. Demokracja to system rządów i forma sprawowania władzy, w której źródło władzy stanowi wola większości obywateli. Z woli większości obywateli został wyłoniony ten parlament” – oświadczył poseł PiS.
Na galerii sejmowej zasiadły też 3 kobiety w koszulkach z napisem „Konstytucja”. W trakcie wystąpienia Piotrowicza strażnik sejmowy kazał im założyć swetry, by zakryły napis na koszulkach. Borys Budka z PO wystąpił z wnioskiem formalnym: – „Proszę o wyjaśnienie, czy takie wydarzenie miało miejsce”.
Robert Kropiwnicki z PO wszedł na mównicę po wystąpieniu Piotrowicza i powiedział: – „Przychodzi listopad, wychodzą wszystkie ciemne mary i prokurator z PRL zaczyna nas uczyć demokracji”. Poseł zauważył, że w Sejmie trwa debata nad projektem, który jest nieaktualny, bo poprawki dopiero zostaną do niego wprowadzone. – „Ani poseł Piotrowicz ani pani podsekretarz [z Kancelarii Prezydenta – przyp. red.] nie mówią, co uzgodniliście ciemną nocą. Jakież wielkie afery były dotyczące SN? Nie było żadnych afer, żadnych afer nie potraficie wskazać. Sąd Najwyższy jest wam potrzebny do ułaskawiania waszych kolegów, którzy mieli wyroki. Chcecie powstrzymywać wyroki panów Kamińskiego, Wąsika i innych” – mówił Kropiwnicki. Jak dodał – „to jest makabryczne”.
– „Kłócicie się we własnym obozie o to, kto ile weźmie stołków. Chcecie doprowadzić do tego, żeby żona prokuratora krajowego, zastępcy Zbigniewa Ziobry, która została prezesem sądu, została sędzią Sądu Najwyższego. Do tego potrzebujecie zmiany ustawy o Sądzie Najwyższym, właśnie po to tworzycie nową izbę, by wsadzić tam swoich kolegów, którzy będą orzekać po waszej linii” – mówił poseł Platformy.
Michał Kamiński z Unii Europejskich Demokratów stwierdził, że prezydenckie propozycje są częścią kolejnego rozdziału „zabierania Polakom demokracji”. – „Nie pozwolimy wam zmienić ustroju, bo ten ustrój, choć niedoskonały, był ustrojem, który zapewnił Polakom najlepsze 25 lat w ostatnich kilkuset latach historii; i tego koła historii nie pozwolimy wam odwrócić” – mówił, zwracając się do posłów PiS. – „Ci wszyscy, którzy łudzili się, że prezydent Rzeczypospolitej stanął na straży wartości demokratycznych i dlatego zawetował ustawy, nie mieli racji. Dzisiaj widzimy to bardzo wyraźnie, że nie był to spór o istotę, spór o wolność, spór o wymiar sprawiedliwości; była to po prostu personalna przepychanka”.
A tymczasem przed Sejmem gromadzą się przeciwnicy zmian w sądownictwie. „Nieocenione” TVP Info na pasku informuje – „Polacy przeciwko totalnej opozycji – przed Sejmem wspiera ja zaledwie garstka protestujących”. Zamieszczane w sieci zdjęcia zadają kłam temu stwierdzeniu. Widać na nich także dziesiątki policyjnych samochodów. „PiS boi się reakcji suwerena” – komentuje jeden z internautów. Źródło: wyborcza.pl
Do KRS i SN sędziowie powinni być wybierani przez środowisko sędziowskie a nie przez polityków. To sądy maja sprawować kontrolę nad politykami a nie odwrotnie bo wtedy to jest już totalitaryzm. Ciekawe czy Kaczyński zdaje sobie sprawę z tego, że Ziobro skoczy mu wreszcie do gardła? Wyposażony w taką władzę, zemści się na nim za wszystkie upokorzenia. Czyżby prezesa zawiódł instynkt samozachowawczy? A Gowin stoi cichutko za winklem i tylko czeka na taką okazję.

Z forum:Bardzo jesteśmy postawą Adriana zawiedzeni. Choć nie zaskoczeni przecież.To, że cała ta akcja z poprawkami jest trzymana w tajemnicy, każe przypuszczać, że to będzie nie reforma (to słowo z definicji oznacza zmianę na lepsze, jego znaczenie wykrzywiają lub odwracają tylko reżimy zamordystyczne) tylko czysta destrukcja. Wszyscy, którzy szykują się na objęcie przygotowanych przez PiS posad w sądach, niech pamiętają – przyjdzie czas, że zostaniecie za kolaborację ukarani.

23 11 2017 Czy PiS jest partią antykomunistyczną?

Odpowiadając uczciwie na to pytanie, trzeba najpierw rozróżnić dwa rodzaje komunizmu.
-Stary komunizm moskiewski, bazujący na pierwowzorze czerpanym z manifestu komunistycznego Marksa, który wkroczył do Polski razem z wojskami okupacyjnymi ZSRR.
-Nowy komunizm zachodni – antykulturowy marksizm – Marks, manifest komunistyczny Spinellego, strategia Gramsciego, teoria krytyczna...
1) W stosunku do pierwszego (postkomunizm) PiS wykonał wybiórczo następujące działania: Obniżenie przywilejów emerytalnych, zmiana nazw ulic, częściowe oczyszczenie MSZ, planowane usunięcie wszystkich symboli komunizmu moskiewskiego – to zaledwie mała część spośród tego, co należało zrobić. Nie wykonał: dekomunizacji polskich uczelni, nie zdelegalizował partii komunistycznych, nie penalizuje głoszenia ideologii komunistycznej, a także nie odebrał ukradzionego majątku przez komunistów i postkomunistów. Wciąż tematem tabu jest tzw. żydokomuna, która cieszy się przywilejem bezkarności i pełni rolę moderatorów KOD i innych wydmuszek gromadzących mięso armatnie przeciw Polsce.
2) W stosunku do drugiego PiS nie wykonał i nie wykonuje żadnych realnych działań (!) Mam na myśli: oczyszczenie polskich uczelni z marksistów antykulturowych, likwidację tzw. Gender Studies, penalizację głoszenia ideologii totalitarnej bazującej na powyższych komunistycznych źródłach, likwidację Fundacji Sorosa, która finansuje współczesne lewicowe jaczejki nazywane dla zmylenia przeciwnika – Fundacjami, organizacjami pozarządowymi, Stowarzyszeniami itp.
Ponadto, co jest moim zdaniem karygodne, politycy PiS z ignorancji lub tchórzostwa nie informują Polaków, że oficjalną podstawą programową tzw. UE jest manifest komunistyczny z Ventotene (Spinellego) zakładający dosłowną – całkowitą likwidację państw narodowych, w tym Polski – jedna centralna władza – ustawodawcza, sądownicza, wykonawcza, jedna waluta, jedna armia, jeden budżet. Reasumując: niestety, PiS nie jest partią antykomunistyczną. Jeżeli chcesz, drogi wyborco PiS, aby to się zmieniło –  wywrzyj presję na twoich politykach. Źródło: http://www.ekspedyt.org/2017/11/20/czy-pis-jest-partia-antykomunistyczna/ 
16 11 2017 Lepiej się leczyć u weterynarza!
Gdyby nie to, że chodzi o chorobę lub cierpienie, wizytę u weterynarza - w odróżnieniu od tej u niejednego "ludzkiego” lekarza - można by nazwać przyjemnością. Tu pacjent nie jest intruzem. "Żeby w mojej przychodni traktowano mnie tak, jak mojego psa w lecznicy, to byłoby bardzo dobrze” - coraz częściej słyszy się taką opinię.
Lecznica dla zwierząt przy Drodze Męczenników Majdanka. - Mamy dyżury całodobowe - wyjaśnia lekarz weterynarii Tomasz Balak. - Nawet jeśli ktoś późnym wieczorem przyjdzie po środek na pchły, jest to klient oczekiwany...
Teraz, w niedzielne popołudnie wraz z doktorem Marcinem Krauze skończyli operować psa. Długo rozmawiają ze zrozpaczoną właścicielką. Tłumaczą, co psu było, jakie mogą być konsekwencje operacji, jakie leki trzeba podawać. Kobieta powoli się uspokaja, nabiera wiary, że wszystko skończy się dobrze. Będzie przywozić psa do kontroli. O każdej porze może zadzwonić, jeśli jego stan budziłby niepokój.
- Dlaczego kochamy zwierzęta? Ktoś musi je kochać - lakonicznie odpowiada Marcin Krauze. Może dlatego są one nieraz lepiej traktowane niż ludzie. Ludzi trudniej obdarzyć miłością...
Przychodzi suka do doktora
- Wizyta, badanie kliniczne, podanie leku kosztuje w granicach 20 złotych - informuje doktor Tomasz Balak. - Leczenie średniej wielkości psa z podaniem antybiotyków przez ok. tydzień będzie właściciela kosztować ok. 100 zł, choć przy prostych lekach - taniej. Za każdym razem zwierzę jest badane i oglądane. Nie tak, jak u ludzi - recepta w łapę i za dwa tygodnie do kontroli. Albo i nie. Mamy ciągły ogląd sytuacji, na bieżąco kontrolujemy efekt kuracji.
Za zabieg chirurgiczny tu się płaci w granicach 200 złotych.
Pani Maria Pakuła od lat ze swoim psem chodzi do lek. wet. Jana Nowickiego.
- 9 lat temu Cora zachorowała na nosówkę i ten lekarz ją z choroby wyciągnął. Od tej pory jest pod jego stałą opieką. Nigdy nie odmówił przyjęcia psa, nigdy nie odmówił wizyty do domu. Myślę, że tacy właśnie są weterynarze. Często bardziej wrażliwi na cierpienie zwierząt, niż lekarze medycyny na cierpienia ludzi.
Pan Stefan Sawicki, który do weterynarza przyszedł z kotem, powiedział wprost: - To jedyni lekarze, którzy nie biorą łapówki. Tu każdy pacjent jest zawsze przyjęty i bez wyciągania ręki po kopertę...
Źródło: http://www.dziennikwschodni.pl/magazyn/lepiej-sie-leczyc-u-weterynarza,n,1000030718.html
Polska to dziki kraj. Kraj w którym rybka, piesek, kotek... mają więcej praw od zwykłego obywatela. Kraj w którym malutka żabka potrafi wstrzymać inwestycję infrastrukturalną wartą miliardy złotych. Pewnie się zastawiacie dlaczego tak jest? Odpowiedź jest prosta weterynarz leczy natomiast lekarz wypełnia stosy formularzy dla NFZ. 
Znalezione w sieci: Opinie o MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI MY CHCEMY BOGA.
"Przez Warszawę przeszedł antypolski wstyd. Przemawiał lider włoskich neofaszystów, otwarcie nawiązujący do Mussoliniego, kolegi Hitlera, który zrównał Warszawę z ziemią. Byli zaproszeni przez organizatorów faszyści ze Słowacji. Ich lider, Marian Kotleba, otwarcie nawiązuje do tradycji i myśli księdza Tiso, przywódcy nazistowskiej republiki słowackiej, państwa satelickiego Hitlera w czasie II wś. Słowacja ks. Tiso dokonała agresji na Polskę 14 września 1939, a dzisiaj jego duchowi (i dumni z tego) spadkobiercy maszerują przez Warszawę w dniu polskiej niepodległości. Hańba.
Maszerujący krzyczeli hasła o jeb*niu islamu, uchodźców, tvn, Lecha Wałęsy. Byli też tacy, którzy krzyczeli po niemiecku si*g he*l. Ale to oczywiście margines! Bo większość to normalni ludzie z dziećmi. Dzieci maszerowały w pierwszym rzędzie z wielkim transaperentem "biała Europa braterskich narodów" z krzyżem celtyckim w tle.
Do normalnych ludzi zagadywał reporter TVP Info, pytając o powód przybycia na marsz. "-Żeby żydostwo przestało rządzić", powiedział normalny człowiek około 50 lat, a jego normalna żona dodała, że się zgadza z mężem.
Oczywiście nie wszyscy, którzy uczestniczą w marszu to faszyści, ale przyzwoici ludzie nie maszerują ramię w ramię z faszystami otwarcie przyznającymi się do swoich przodków, którzy bezpośrednio lub pośrednio przyczynili się do największej tragedii tego narodu w najnowszych dziejach."

Byłam w kościele Św. Barbary na ul. Nowogrodzkiej w Warszawie na mszy, gdzie z ambony ksiądz pozdrawiał i witał środowiska narodowców. Serdeczne witał ONR i Młodzież Wszechpolską. Widziałam religijne transparenty nawiązujące do patriotyzmu. Widziałam opaski ONR na ramionach. Ksiądz mówił o potędze Kościoła Narodowego. Wspomniał by nie zapominać o naukach JP II i nigdy się ich nie wypierać i nie wstydzić. Wtedy właśnie rozwinęłam. ten oto transparent: „Rasizm to grzech, który stanowi wielka zniewagę Boga”. Jan Paweł II 2001. Za moimi plecami na ścianie, widniał wizerunek Jana Pawła II. Najpierw usiłowano mi go wyrwać, a później prawie przeczołgano ciągnąc za ubrania, po posadzce kościoła, wołając - wynocha! Wynoś się stąd! Wylądowałam wypchnięta brutalnie przez kilka osób na schodach za drzwiami kościoła, które z hukiem zatrzaśnięto za mną. Jeden chłopak dostał sygnał i zaczęło iść za mną ok 20 osiłków z patriotycznymi emblematami. Zdążyłam wybiec za bramę. Natknęłam się na turystów, którzy zapytali co się dzieje. Przeszłam z nimi do bardziej ruchliwej ulicy, gdzie mogłam już wmieszać się w tłum. To dzisiejszy obraz kościoła katolickiego. 
11 11 2017 Wojewoda dekomunizuje ulice w Warszawie. Była aleja Armii Ludowej, będzie aleja Lecha Kaczyńskiego.
Cztery lata temu było to takie śmieszne, nierealne. A dziś?

-Uwaga, dzieci, dochodzimy do ulicy Lecha Kaczyńskiego, która przez wiele lat była nazywana Krakowskim Przedmieściem - mówi pani nauczycielka.
- Jak to? Przecież przed chwilą byliśmy na ulicy Lecha Kaczyńskiego!
- Oj, Piotrusiu, znowu nie uważałeś. To nie była ulica, tylko aleja, i nie Lecha Kaczyńskiego, tylko Prezydenta Kaczyńskiego.
- Psze pani, a co to za budynek?
- To Sanktuarium Lecha Kaczyńskiego Jedynego Prezydenta IV RP, dawniej był to Pałac Prezydencki. Chciałabym wam zwrócić uwagę na stojące przy bramie krzyże. Wiecie skąd się wzięły?
- Kogoś tu ukrzyżowali?
- Nie, Wojtusiu. No jak to? Nie wiecie?
- Nie wiemy, psze pani.
- No przecież macie w tygodniu po 5 lekcji z historii życia Lecha Kaczyńskiego.
- No tak, ale w podstawówce przerabia się tylko młodzieńcze lata Kaczyńskiego, ostatnio mieliśmy lekcje o Pierwszej Komunii pana prezydenta.
- Jak to młodzieńcze lata? A reszta?
- Resztę żywota Lecha Kaczyńskiego przerabia się dopiero w gimnazjum i liceum, psze pani.
- Aaaa, chyba, że tak. No więc słuchajcie, drogie dzieci. Ten wielki krzyż postawiono tu po śmierci pana prezydenta, aby oddać cześć jego
pamięci i przez długie lata toczono walki, aby mógł tu pozostać. Na szczęście teraz może tu stać i nikt go nie zabierze.
- Psze pani, a można sobie przy nim zrobić zdjęcie?
- Można Martynko, ale uważaj, aby go nie dotknąć, bo jest na nim metalowa siatka, która jest pod wysokim napięciem. To takie zabezpieczenie, gdyby ktoś próbował zabrać stąd krzyż.
- A ten mniejszy krzyż to skąd?
- Ten mniejszy postawiono, aby uczcić pamięć tych, którzy bronili tego dużego krzyża.
- Psze pani, a wejdziemy do środka pałacu?
- Niestety, nie możemy, bo właśnie jest w nim remont. Włoscy malarze malują olbrzymi fresk na suficie.
- Psze pani, a co to jest fresk?
- Takie malowidło na suficie, widzieliście przecież fresk w Kaplicy Sykstyńskiej.
- Ja nie widziałem.
- Jak to, Wojtusiu? Nie byłeś z nami rok temu na wycieczce Śladami Wielkiego Męża Stanu - misje zagraniczne Lecha Kaczyńskiego?
- Nie, bo byłem wtedy chory.
-  A, psze pani, a co będzie na tym fresku namalowane?
- Arcydzieło, moje drogie dzieci. Będzie na nim przedstawione jak Bóg przekazuje Lechowi Kaczyńskiemu berło i koronę, aby zaprowadził porządek na Ziemi.
- Oj, to szkoda, że nie można wejść do środka i zobaczyć.
- Mówi się trudno, ale możemy obejrzeć pałac, to znaczy sanktuarium z zewnątrz, też jest co oglądać.
- Ooo, a co to są za tablice?
- To 14 stacji przedstawiających mękę Lecha Kaczyńskiego, jaką przeszedł w czasie swojego życia.
- "Stacja 7
 - Lech Kaczyński kłóci się z Donaldem Tuskiem o krzesło w Brukseli po raz drugi" 
- fajne!
- A patrzcie tu: "Lech Kaczyński przez Niemców kartoflem nazwany"!
- No już starczy, musimy iść dalej - mamy jeszcze tyle do zobaczenie w Warszawie.
- O kurcze! Patrzcie to! Co to za wielkie bryły, psze pani?
- Oj, Piotrusiu, przecież widać, że to buty.
- A po co ktoś postawił taki wielki pomnik butom?
- To nie jest pomnik butów, tylko pierwszy element budowanego pomnika Lecha Kaczyńskiego. Na razie zrobili mu tylko buty, ale cały czas budują resztę postaci.
- Ale psze pani, ten pomnik będzie tak wielki, że jego głowy w ogóle nie będzie widać z ziemi!
- No, w Warszawie na pewno nie da się zobaczyć twarzy pana prezydenta, ale za to z Moskwy jego srogie spojrzenie będzie widoczne doskonale... 
09 11 2017 List otwarty do Krystyny Pawłowicz – Posłanki.
Szanowna Pani Krystyno, postanowiłem napisać list, który Pani nie obrazi.

Bardzo delikatna sprawa.
Dziś wygląda na to, że wszyscy się zmówili i próbują zatruć Pani życie. Korzystają ze specjalnych technik, używając słów nieobraźliwych, ale w trakcie ich wypowiadania wyobrażają sobie brzydkie rzeczy. Za te myśli bezwzględnie należy ich karać. Ja w ogóle uważam, że kierunek w którym idziemy, czyli rozliczenie każdego z tego co ma w głowie, o czym myśli i czy w ogóle myśli, to bardzo dobry kierunek.
Ile tytułów naukowych będzie wtedy trzeba odebrać, a ile głów ze stanowisk poleci?
Zacznijmy grzebać w głowach. To już nie te czasy, kiedy każdy mógł myśleć o czym chciał. Wierny swoim wartościom i wieloletniej sympatii, którą Panią darzę - piszę. Ośmielam się robić to publicznie, gdyż na facebooku mnie Pani zablokowała, tak jak zresztą większość osób, które znam. Pewnie przez pomyłkę.
Zanim jednak przejdę do meritum, chciałbym szczerze pogratulować doktoratu. Ogromny wyczyn. Dziwię się jednocześnie, że z taką wiedzą i inteligencją nie pokusiła się Pani o profesurę. Tytuł naukowy profesora w Pani przypadku to byłoby coś. Wielka szkoda. Ogromna strata dla nauki polskiej.
Teraz po latach uważam, że dobrze się stało, że ja na studia nie poszedłem.
Kolega opowiedział mi historię o tym, jak to jedna z jego wykładowczyń, także Krystyna, (może się panie znacie?) do swojego kolegi z pracy zamiast "idź sobie", "spierd***j"powiedziała i, że regularnie wstyd środowisku naukowemu przynosi. 
Opowiadał straszne rzeczy o tej Krystynie. 

Mówił, że nie tylko w pracy zachowuje się jak trzoda w chlewie. Tak mnie nastraszył, że już na pewno na żadne studia nie pójdę.  Swoją drogą skąd oni na tych uczelniach takich wykładowców biorą? Świat się kończy.
Przez moment nawet pomyślałem, że skoro Pani jest tak wpływową postacią w kraju, może mogłaby w tej sprawie zainterweniować.
Wtedy takiej Krystynie można by powiedzieć "Idź sobie Krystyno" i Krystyna by sobie poszła, ale szybko mi ta myśl przeszła. Zrozumiałem, że z Pani kulturą, w towarzystwie chamów przebywać nie uchodzi.
Źródło http://damianmaliszewski.natemat.pl/222293,list-otwarty-do-krystyny-pawlowicz-poslanki 
Owsiaka sąd ukarał grzywną w wysokości 20 tysięcy złotych za seks z Pawłowicz? Nie wiem czy za 200 tysięcy ktoś by się skusił. No a ile powinna zapłacić Pawłowicz za słowa skierowane do posłów opozycji domagających się rozpoczęcia posiedzenia: Macie mordy, tak jak prezes powiedział. Zdradzieckie mordy. Nawet teraz nie potraficie się grzecznie zachować.
05 11 2017 DRAGON 17, czyli NAJWIĘKSZA KOMPROMITACJA W DZIEJACH MON.
Premier Beata Szydło: „Antoni Macierewicz jest tym politykiem, który gwarantuje, że polska armia zostanie odbudowana, będzie sprawna, silna i będzie ważnym elementem Sojuszu Północnoatlantyckiego” Już od roku na stronach MON, ćwiczenia Dragon 17 były zapowiadane jako jedne z największych od wielu lat. Ale mimo propagandy sukcesu i zaklęć Pani Premier oraz ministra Antoniego Macierewicza o „odbudowanej, silnej armii”, rzeczywistość na manewrach Dragon 17, okazała się zgoła zupełnie inna. Skala upadku i „ukrainizacji” armii zaskoczyła nie tylko ćwiczącą Rezerwę ale nawet zawodowych oficerów. Co się stało na Dragonie 17, że nawet media zaczęły skrzętnie ukrywać ten temat?
Armia Macierewicza bez cenzury. Żołnierze ćwiczyli na poligonie w prywatnych butach oraz w czapkach zamiast hełmów. Szef MON Antoni Macierewicz przedstawia wizję polskiej armii wyposażonej w najnowocześniejsze śmigłowce, okręty podwodne, tysiące dronów i cyberżołnierzy. Ale realia są zupełnie inne, co obnażyły niedawne ćwiczenia terenowe "Dragon 17”. Okazało się, że największym wyzwaniem dla polskiego żołnierza jest zdobycie wojskowych butów, czystej bielizny oraz pełnowartościowego posiłku.
– To największe ćwiczenia, jakie były prowadzone w Polsce, od długiego czasu. Ćwiczenia Dragon to 17 tys. żołnierzy” – chwalił się minister Antoni Macierewicz podczas ćwiczeń.  Wrześniowe ćwiczenia miały być wizytówką naszej armii. Były największymi manewrami od dwóch lat na terenie Polski – brało w nich udział 17 tys. żołnierzy – i generalnym sprawdzianem współdziałania polskich sił z jednostkami NATO.
Jak opisuje jeden z rezerwistów Piotr Śmielak na portalu mpolska24, problemy zaczęły się już przy mobilizacji. Komendy WKU dostarczyły ledwie 60-70 proc. wymaganych stanów żołnierzy. Ci, którym udało się dotrzeć na ćwiczenia, z pewnością zapamiętają je na długo. Żołnierzy wyposażono tylko w jeden komplet umundurowania. Problemem była też niewystarczająca ilość czystej bielizny, którą uzupełniano we własnym zakresie...
Tekst zilustrowany został zdjęciami rezerwistów w trakcie ćwiczeń ubranych w mundury różnych rodzajów i w cywilnych butach, w tym sportowych. 
Podczas ćwiczeń "Dragon 17” okazało się, że wojsko nie przewidziało, że któryś z żołnierzy może zachorować – nie zabezpieczono odpowiednich lekarstw –  lub chcieć skorzystać z toalety. W efekcie na nawet 300 żołnierzy przypadały ledwie 2 przenośne toalety o standardzie znacznie niższym niż w przygotowanej specjalnie dla Macierewicza pancernej toalecie polowej. Oszczędzano na wszystkim, także na racjach żywnościowych. 
Źródło: mpolska24.pl https://www.mpolska24.pl/post/15381/dragon-17-czyli-najwieksza-kompromitacja-w-dziejach-mon-czesc-1
Macierewicz zalicza wpadkę za wpadką i już dawno udowodnił że nie nadaje się na szefa MON. Jego kwalifikacje są wystarczające by kazania głosił do wyznawców religii smoleńskiej a nie dowodził armią. Mamy do czynienia z kolejną kompromitacją Macierewicza, który zapowiedział anulowanie przetargu na system zarządzania polem walki BMS. Efekt jest taki, że teraz kilkaset transporterów Rosomak, wartych setki milionów złotych, pozbawionych tego systemu, nadal stoi i rdzewieje. Macierewicz powinien zostać rozstrzelany jako zdrajca narodu. Słomiany czołg, słomiany okręt, słomiany helikopter i żołnierz z drewnianym karabinem zasuwający na pieszo tak wygląda polska armia po modernizacji Macierewicza. 
 Memy na podstronie Śmieszne zdjęcia 
31 10 2017 Polska jest tu gdzie jest i może jedynie wyparować, ale przenieść się nie może. 
Jakby się Macierewicz z Targalskim i Sakiewiczem nie starali to tak jest i zawsze będzie.
Co mamy dziś? Mamy deklarowaną "przyjaźń" z Niemcami, naszym obecnym kolonizatorem z przyzwolenia Największego i Wiecznego Sojusznika naszej umęczonej Ojczyzny czyli USA. (USA, jakby ktoś nie wiedział to pies, którym merda syjonistyczno - chazarski ogon z Bliskiego Wschodu). Jak wiec widać wyraźnie, nasza podległość ma charakter piramidy. Ale jedno jest pewne - wszyscy mogą nam rozkazywać a my nikomu.
Mamy z drugiej strony Największego i Wiecznego Wroga czyli krwiożerczą Rosję KGB-isty Putina, który jak tylko się budzi to zaraz bierze mapę i marzy o inwazji na Warszawę połykając po drodze bałtyckie mini państewka. Jak już się dobrze obudzi to mu przechodzi i rozczarowuje Macierewicza, Targalskiego i Sakiewicza. Inwazji jak nie ma tak nie ma... No ale nie o mokre sny Putina mi chodzi bo on może sobie śnić co mu się podoba. O Polsce mówię. Jesteśmy gdzie jesteśmy i tego nie zmienimy.
Co robi dobry gospodarz? Stara się żyć w stosunkach możliwie poprawnych ze swoimi sąsiadami. Żeby nie było tak jak u Rzędziana, że na miedzy stoi grusza i będziemy się przez dziesięciolecia kłócić czyje są gruszki, które spadły po obu stronach miedzy. Krótko mówiąc, Polską Racją Stanu jest harmonijna, pokojowa i przede wszystkim symetryczna polityka wobec naszych najbliższych sąsiadów. Inaczej się nie da. Póki co jesteśmy wykorzystywani przez "określone" siły jako podwórkowy kundelek do ujadania. Nie mam nic przeciwko kundelkom, to moja ulubiona psia rasa. Ale to co nam każe robić teraz nasz Wieczny Sojusznik to daleko wykracza poza wszelkie, nawet psie normy.
Problem naszej sponiewieranej Ojczyzny polega na tym, że zarządzają nami gnidy, które z Polską i duchem Rzeczpospolitej nie mają nic wspólnego oprócz umiejętności posługiwania się naszym językiem. Dzieje się tak już od ok 70 lat. To dużo, to ok trzech pokoleń. Nasz Wieczny Sojusznik jest ogólnie znany z tego, że swoich "wiecznych" sojuszników traktuje koniunkturalnie. Dopóki im są potrzebni to ich pieści, głównie słowem, wysyłając nawet swojego prezydenta, żeby nagadał głupot głupiej gawiedzi. A gawiedź jak to gawiedź, łyka wszystko jak gęś kluchy i jeszcze się cieszy. To nic, że chodzi jedynie o upchnięcie trochę militarnego złomu za ciężkie pieniądze. Jak potrafi być wierny nasz "wieczny" sojusznik to ostatnio przekonali się Kurdowie. Dopóki byli potrzebni to byli dopieszczani, jak wiatry się zmieniły to kop w doopę. Jestem głęboko przekonany, że nas czeka ten sam los, zresztą nie pierwszy raz. Notka ma być w sumie o drodze na Wschód skoro ta na Zachód jest już przetarta.
Na Ukrainie nie mamy przyjaciół oprócz garstki naszych ziomków i może jeszcze przedstawicieli innych mniejszości etnicznych , włącznie z rosyjskojęzycznymi obywatelami Ukrainy. Reszta najchętniej wbiłaby nam widły w plecy. Jedyna rozsądna droga na Wschód wiedzie przez Białoruś.
Ta wyśmiewana Białoruś, która wśród naszych polit - kundli stała się synonimem czegoś złego, czym można straszyć otumanionych tubylców stoi jednak wyżej w hierarchii państw naszego regionu. To w Mińsku podpisano porozumienia w sprawie Ukrainy, nie w Warszawie. To Łukaszenka potrafi rozmawiać z Putinem i to nie z pozycji lachociąga jak robią nasi zarządcy w stosunku do naszego "wiecznego" sojusznika. Ćwiczenia Zapad 17', które miały zakończyć się inwazją na bałtyckie państewka a docelowo na Polskę nie zakończyły się nawet okupacją Białorusi... Jak teraz wygląda minister wojny Macierewicz czy jego akolici typu vel Grajewski, Targalski czy Sakiewicz? Pełne rozczarowanie. Nie wiem kiedy będą następne ćwiczenia Zapad ale jedno jest pewne - w.w muszą wymyślić nową bajeczkę, żeby postraszyć Polaków. Mają trochę czasu.
Znam wielu Białorusinów. Mamy dużą społeczność białoruską na Podlasiu, którzy są dobrymi obywatelami Rzeczpospolitej, i którym nikt wstrętów nie robi czy to za język czy prawosławną wiarę. To jest nasz most na Wschód. Z Białorusinami nie mamy większych konfliktów o podłożu historycznym, to w końcu są prawdziwe ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego, nie to małe, szowinistyczne państewko bałtyckie, które każe się nazywać Litwą a z dawną Litwą ma tyle wspólnego co ja z Sanhedrynem.  Łukaszenka, co by o nim nie mówić, okazuje się mądrym i przewidującym liderem. Pogonił Sorosa. W Polsce Soros robi co chce...
A nasz uprzywilejowany, strategiczny "przyjaciel" wprowadził ostatnio ustawę oświatową, która faktycznie zmierza do wynarodowienia mniejszości narodowych na Ukrainie. Nasze kundelki podwinęły ogonek pod siebie i zgadzają się na wszystko. Jedynie Węgrzy i Rumuni zaprotestowali tak jak się należy. Węgrzy poszli jeszcze dalej - zablokowali udział Ukrainy w sabacie NATO i zapowiedzieli wszelkie możliwe retorsje jako państwo członkowskie Unii Europejskiej. Czy naszym zarządcom nie jest wstyd? Czy czują się już tak pewnie, że olewają swój własny elektorat, który, owszem, dał im mandat do zrobienia "dobrej zmiany" ale nie dał mandatu do rozmieniania polskich, świętych interesów na drobne? Jeśli tak dalej będą się słuchać swojego pana zza oceanu to następne wybory przerżną z kretesem bo środowisko Kresowiaków im tego nie zapomni. A to są miliony wyborców. I co? Chcemy znowu pruskie pieski na podwórku? Z banderowcami się nie rozmawia, do banderowców się strzela.Źródło: spiritolibero.neon24.pl
25 10 2017 Jawność i transparentność w wersji PiS.
W poniedziałek Mariusz Kamiński, minister koordynator służb specjalnych i jego kolega Maciej Wąsik przedstawili nam swoją propozycję ustawy o jawności życia publicznego. Będzie fantastycznie, bo wreszcie będzie lepsza transparentność i kontrola nad urzędnikami oraz władzą.
Minęły zaledwie dwa dni od ich konferencji, a już dziennikarze nieco poszperali i odkryli „drugie dno” tejże ustawy. To nic innego jak uchylenie dotychczasowej ustawy o dostępie do informacji publicznych, ale o tym jakoś panowie Kamiński i Wąsik nie raczyli wspomnieć. Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska zwraca uwagę, że „do ustawy o jawności życia publicznego na zasadzie „kopiuj, wklej” przeniesiono dzisiejszą ustawę o dostępie do informacji publiczne. Ale jest haczyk: wprowadzono dwa instrumenty, które zablokują całkowicie dostęp do informacji”.
Po pierwsze, art. 21 ust.2, który pozwoli urzędnikowi odmówić udostępnienia informacji publicznej w przypadku, gdy ktoś będzie zbyt nachalny i będzie zamęczał swoimi pytaniami, co zaburzy solidną pracę urzędnika, będzie przeszkadzało w solidnym oraz rzetelnym wykonywaniu obowiązków. Takim „ktosiem” będzie zapewne organizacja, dziennikarz, działacz społeczny czy nawet zwykły obywatel. Każdy, kto będzie zbyt dociekliwy, będzie chciał zbyt wiele wiedzieć. W takiej sytuacji to urzędnik podejmie decyzję czy to już nadużycie czy jeszcze nie. Pytanie tylko, skąd on to będzie wiedział. Czy już przy pierwszym wniosku o udostępnienie informacji publicznej czy przy drugim, a może dopiero przy trzecim? Oczywiście osoba pytająca nie będzie musiała zgodzić się z decyzją urzędnika. Pozostanie jej jednak tylko droga sądowa, czyli… oczekiwanie na uzyskanie informacji nawet do dwóch, trzech lat. Osowski mówi, że „Koncepcję „nadużycia” wymyślili naukowcy z Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W ramach badań zapytali urzędników, czy w ich odczuciu nadużywa się prawa do informacji. Administracja oczywiście to potwierdziła”.
Po drugie, zanim urzędnik udzieli jakiejkolwiek informacji, będzie mógł zażądać opłaty za swój trud i wysiłek, włożone w przygotowanie odpowiedzi. Można powiedzieć, że w życie wejdzie zasada „chcesz coś wiedzieć, najpierw płać”. Czyż nie jest to forma utrudnienia dostępu do informacji publicznej? Szymon Osowski ma rację, uważając, że „Nowa regulacja jest niebezpieczna. Urzędnicy natychmiast to wykorzystają, aby zniechęcić ludzi do pytania i składania wniosków. To będzie wywierać efekt mrożący”.
Artykuł 61 Konstytucji RP oraz Europejska Konwencja Praw Człowieka gwarantują obywatelom dostęp do informacji publicznych. Wszelkie obostrzenia, utrudnienia, to nic innego jak kolejny przykład na odchodzenie od praw obywatelskich. Podejrzewam, że panowie Kamiński i Wąsik są dumni ze swojej „ustawy” i spłacają nią dług wdzięczności za ułaskawienie i powrót do „korytka”. Dla nas jednak, obywateli, ta ustawa to kolejny krok do tyłu. Źródło: wyborcza.pl 
23 10 2017 Największa hańba PiS-u są relacje PiSopublicznych mediów po manifeście i samopodpaleniu się 54-latka z Niepołomic.
Hańbą PiS-u jest oczywiście każdy dzień ich ponurych rządów, zaprowadzanie w Polsce monopartyjnej dyktatury, pełnienie wysokiego urzędu premiera RP przez prowincjonalną miernotę i funkcję faktycznego dyktatorka przez zakompleksiałego nieudacznika i groteskowego frustrata. Hańbą jest demolowanie polityki zagranicznej, gospodarki, wojska, kultury, Puszczy Białowieskiej, służby publicznej, wszystkiego czegokolwiek dotkną pisowskie łapki lepkich do pieniędzy z naszych podatków i coraz bardziej chętne do bicia. 
Ale tym razem chodzi mi o hańbę innego rodzaju, bardziej nikczemną w sensie bezpośredniego związku z chamstwem, wulgarnością, skarleniem duchowym i intelektualnych, ludzką podłością. Z czymś takim jak Błaszczak, Jaki, Zieliński i Terlecki w jednym, z jakąś trudną do ogarnięcia i wyjaśnienia polityczną wszawicą wylewającą się z pisowskich mediów, z tych wszystkich kolorowych i na kredowym papierze wydawanych tygodników i dzienników, zapełniających kioski i na szczęście składnice zwrotów i makulatury, sprawiających takie wrażenie jakby były redagowane w Moskwie. 
Chodzi mi o hańbę pisowskiej telewizji, przy której telewizja stanu wojennego była wzorem kultury, elegancji, obiektywizmu, gdzie nie ma żadnej miary w opluwaniu wszystkiego, co nie jest PiS-em i bezwstydnym wielbieniu zbawcy narodu, przebierającego w jamie gębowej językiem jak waran z Komodo i nie wiadomo czy bardziej obrzydliwym w złości, czy w uśmiechu i satysfakcji. 
Powodem do próby opisania tego rodzaju hańby jest dramatyczny protest jakiego przeciwko upadlaniu Polski przez pisowskie rządy dokonał 54-letni mieszkaniec Niepołomic podpalając się na znak protestu w Warszawie. W pozostawionym liście, będącym bardzo trafną listą zarzutów wobec reżimu, wyjaśnił, że w ten dramatyczny sposób chciał zaprotestować przeciwko temu, co dzieje się w naszym kraju i skłonić ludzi, aby nie byli bierni i obojętni. Niczego innego jak fali kłamstwa, nienawiści i podłości nie należało oczekiwać ze strony dziennikarskiej i innej żulii na usługach PiS-u.
Istotą pisowskiej dyktatury jest bowiem pozbawianie ludzi godności, na razie głównie w wymiarze symbolicznym.
Upokorzeniu służą uprawnienia p. Macierewicza do degradowania i awansowania wojskowych według kryterium pisowskiego lizusostwa, a raczej chyba lizusostwa personalnego? 
Mianowanie nieudaczników na najwyższe, dobrze płatne stanowiska, a wyrzucanie ludzi zasłużonych i wybitnych fachowców. Odczłowieczanie uchodźców, głównego straszaka PiS-u w polityce wewnętrznej, dokonał Kaczyński mówiąc o przenoszeniu przez nich "pasożytów i pierwotniaków", ujawniając gigantyczne nieuctwa, bo nie wie ani czym są pasożyty ani pierwotniaki (pierwotniaki bardzo rzadko są pasożytami, są to dwie różne kategorie ekologiczna i systematyczna - jak on zdał maturę z biologii?). Odczłowieczanie to mówienie o każdym, kto nie popiera PiS-u, że jest zdrajcą, mordercą, agentem, złodziejem itp. To poniżanie głodujących lekarzy przez p. Piętę - jeżeli uczciwie głodują to schudną i przez przypomnianą ostatnio wypowiedź Zenona Żyndy, szefa PiS-u w Tczewie - po wyborach będą mieli do gadania tyle co Żyd w getcie. Hańba PiS-u ma kilka wymiarów i jest kwestią osobistej wrażliwości stwierdzenie, który gorszy.  Źródło naTemat
Prawie 50 lat temu samospalenia dokonał Siwiec. Starał się ukazać rodakom prawdę o PRL-u. Czy ją ukazał? Widocznie nie skoro dziś też mamy takie akty desperacji wynikające z wielkich różnic pomiędzy klasami społecznymi. Dziś stosuje się takie same metody ośmieszania, bagatelizowania prawdy jaką chciał ujawnić ten co dokonał próby samospalenia. Najlepiej to z takiego zrobić wariata lub pijaka.
Tak chamskiej i butnej władzy, takich obłudnych łgarzy na stanowiskach ministerialnych Polska nie miała nawet za komuny. Oszuści, łgarze, jakieś dziwne osobniki z niedoborem kory mózgowej gadający to co im chory czerwony Khmer z Żoliborza każe. To są przedstawiciele rządu z jakimś sołtysem gminnym na czele, niszczący kraj tak jak tego nie zrobił nawet wróg. Najgorsza miernota myśli że jak podjedzie Mercedesem czy Rols Roysem to doda sobie powagi. Nie doda a ośmieszy się jeszcze bardziej. Gdzie się nie obejrzymy to przekręty, oszustwa, złodziejstwo, kolesiostwo, szambo, śmierdzące szambo które mieni się polskim rządem, nie wspominając o Adrianie który jest z tej samej gliny. 
20 10 2017 Kto jest ważniejszy: prezes PiS, czy premier rządu? Jacek Sasin bez ogródek: Kaczyński, bo bez niego nie byłoby rządu. Świat polityki żyje ostatnio sposobem, w jaki prezydent Duda przyjmuje prezesa PiS w Belwederze. Głos w tej sprawie zabrał Jacek Sasin, którzy przyznał, że sprawa jest tak naprawdę drugorzędna. Ale potem zaskoczył. - Jarosław Kaczyński jest kimś ważniejszym niż premier - przyznał polityk. I wyjaśnił dlaczego. Sprawa witania prezesa PiS przez Andrzeja Dudę została przywołana przez Krystynę Pawłowicz. Potem wróciła do tego rzeczniczka PiS. - Wszyscy powinniśmy z większym szacunkiem traktować Jarosława Kaczyńskiego, bo to jedyny człowiek, któremu udało się odnieść tak wielki sukces. To dzięki niemu mamy prezydenta i większość parlamentarną - powiedziała Beata Mazurek. I dodała, że "gdyby to ode niej zależało, to by zachęcała prezydenta, aby witał go osobiście". Teraz do sprawy "witania" odniósł się Jacek Sasin. Według niego, sprawa jest drugorzędna i bardziej zależy od zasad dobrego wychowania.
"Jarosław Kaczyński jest kimś ważniejszym niż premier" Marcin Zaborski w RMF FM spytał go, co by było, gdyby prezes PiS był zarazem szefem rządu. - Powiem tak: Jarosław Kaczyński jest kimś ważniejszym niż premier, bo jest szefem większości parlamentarnej, a bez tej większości parlamentarnej nie byłoby ani tego rządu ani tego premiera" - wyjaśnił. Potem dodał: "nie mówimy o protokole, mówimy o pewnej rzeczywistości politycznej". - Rzeczywistość polityczna jest taka. To szef większości parlamentarnej, lider ugrupowania, które wygrało wybory, jest postacią najważniejszą - dodał.
Pawłowicz to już do cna pogięło. Na jaki szacunek ktoś sobie zasłużył tak jest traktowany i tu wiek nie odgrywa najmniejszej roli. Satrapa nigdy nie jest mile witany. Poza tym nie przystoi by głowa państwa a takim jest prezydent składała hołd posłowi, prezesowi partii. To Kaczyński powinien dziękować bogu że prezydent Duda zaprasza go w swe progi. Pannę Krystynę od tego nieustanego modlenia się do figurki prezesa Jarosława pomroczność, ciemna dopadła.
Z forum: Zdaleka. W Polsce faktycznie rządzi Kaczyński. Wiedzą o tym wszyscy, nie tylko w Polsce. Nawet pani premier Wielkiej Brytanii spotkała się z 'szeregowym posłem' z Polski.  Jednak dlaczego Kaczyński nie objął żadnego urzędu, na przykład premiera?  Według mnie, może się mylę, chodzi o to że urząd to automatycznie oznacza odpowiedzialność prawną. Kaczyński doskonale wie, że to to robi to łamanie Konstytucji i obowiązujących praw i za to grozi odpowiedzialność prawna przed Trybunałem Stanu. I on odpowiedzialności chce za wszelką cenę uniknąć. Odpowiedzialny może być premier, prezydent, minister, ale 'szeregowy poseł' - nigdy. Nie ma podpisu Kaczyńskiego na żadnym dokumencie łamiącym prawo i konstytucję. 
On rządzi, a odpowiadać będą inni.
AA: Jeżeli ten mały a mściwy człowieczek jest tak ważny dla ciebie Sasin to weź zrób sobie jego portret powieś na ścianie i módl się do niego bo chyba do Boga się nie modlisz skoro jego wychwalasz ponad wszystko, a wiesz Sasin jakie jest pierwsze przykazanie dekalogu ja ci go przypomnę" Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną" a ty co tego małego człowieczka stawiasz przed Bogiem to popełniasz grzech ciężki.
21 10 2017 Andrzej Duda czekał w drzwiach na Jarosława KaczyńskiegoCo prawda jako pierwszy prezesa powitał szef Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski , ale w drzwiach Belwederu czekał w piątek prezydent Andrzej Duda. 
No to zaczyna wracać normalność w relacjach prezydent a poseł, prezes PiS. Jaki wielki wpływ na prezydenta Dudę ma Pawłowicz? To jej apel tak odmienił Dudę! Nie przystoi by głowa państwa a takim jest prezydent w taki sposób witała posła, prezesa partii. To jest niezgodne z obowiązującą etykietą. Kaczyński powinien dziękować bogu że prezydent Duda zaprasza go w swe progi.
12 10 2017 Oficerowie WSI, absolwenci Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżynskiego, w „wyczyszczonej” armii Macierewicza. Obłuda Macierewicza jest niesłychana – niektórzy „moskiewscy” oficerowie jednak mogą służyć w „wyczyszczonej” przez niego armii. Przyjmując tekę szefa resortu obrony Antoni Macierewicz wytyczył sobie jeden najważniejszy cel: oczyścić armię ze „złogów PRL”. Pierwsi na linii ministerialnych strzałów znaleźli się generałowie po kursach w Moskwie. I co? Otóż w ostatnim czasie coraz częściej okazuje się, że wokół Macierewicza aż roi się od oficerów wywodzących się z Wojskowych Służb Informacyjnych, które obecny szef MON przez lata uznawał za siedlisko wszelkiego zła. Absolwenci uczelni w byłym ZSRR zasilają też zagraniczne placówki dyplomatyczne jako attaches obrony.
To przecież sam Macierewicz likwidował WSI! Był autorem raportu o ich działalności. Wielokrotnie przypominał, że niemal wszyscy wyżsi rangą funkcjonariusze WSI byli szkoleni w Moskwie za czasów ZSRR. – „WSI były służbą niewydolną, niechroniącą państwa polskiego” – mówił jeszcze trzy lata temu.
A dziś wysyła ludzi z byłej WSI na zagraniczne placówki! Jak pisze „Fakt”, gdziekolwiek pojawi się za granicą, czeka na niego… były oficer Wojskowych Służb Informacyjnych, którego osobiście tam delegował. Doskonałym przykładem jest płk Zbigniew Rybka, attaché obrony w Atenach, któremu podlega również Albania. Placówkę objął w lipcu br. Z kolei zastępcą attaché obrony w Waszyngtonie jest płk Michał Sprengel, też dobrze znany w kręgach dawnych wojskowych służb. Od 1 sierpnia „ambasadorem wojskowym” w Budapeszcie jest płk Tomasz Trzciński, także z WSI. Podobnie jak kolejni oficerowie, których Macierewicz wysłał lub którym przedłużył pobyt na placówkach: płk Jerzy Ptaszek w gruzińskim Tbilisi, płk Sławomir Mnitowski w stolicy Jordanii – Ammanie, płk Dariusz Marynowski attaché w armeńskim Erywaniu czy płk Zbigniew Rosiński w Belgradzie. Każdy z nich ma za sobą przeszłość w WSI. Dość szokującą i jeszcze trudniejszą do wytłumaczenia ilustracją obłudy i podwójnych standardów stosowanych przez Macierewicza jest obsada stanowiska komendanta Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych w Kielcach. Od 5 lat tę ważną funkcję pełni płk Wiesław Mitkowski, który przed 1990 r. ukończył słynną Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Łączności w Zegrzu. Była to kuźnia kadr Wojskowej Służby Wewnętrznej. Mitkowski studiował także w Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego, która kształciła oficerów politycznych Ludowego Wojska Polskiego.
Można tez zapytać, w jaki sposób generał Krzysztof Motacki po kursie odbytym w sowieckim wywiadzie wojskowym GRU został dowódcą natowskiej jednostki w Polsce? Co sprawiło, że gen. Bogusław Samol został współautorem Strategicznego Przeglądu Obronnego – jednego z najważniejszych dokumentów dotyczących funkcjonowania naszych sił zbrojnych – choć jest absolwentem moskiewskiej Akademii Wojsk Pancernych! Okazuje się, że Samol jest również autorem… reformy systemu dowodzenia armią, która budzi ogromne zastrzeżenia prezydenta Andrzeja Dudy. Jak bardzo gen. Samol musiał się Macierewiczowi okazać przydatny, skoro sięgnął po niego z rezerwy kadrowej MON?! Jak ujawnia „Fakt”, w 2016 r. Macierewicz zabiegał nawet o włączenie gen. Samola do grupy ekspertów NATO pracujących nad reformą struktur Sojuszu. NATO jednak kandydaturę odrzuciło. I to nie koniec kariery Samola, który ma w przyszłym roku objąć intratną funkcję na… Ukrainie jako doradca szefa sztabu ukraińskiej armii – ustalił „Fakt”. Wspomniani oficerowie to prawdziwy „powód do dumy” dla czyszczącego Wojsko Polskie ze „złogów” ministra obrony. Źródło: „Fakt”
10 10 2017 Kanalia jest bohaterem, lokaj symbolem niezależności, a hipokryta ?
„Istotą sporu (o Polskę – red.) jest to, czy uwolnimy się od ludzi z PRL-u” – powiedział w Telewizji Republika – Marek Król, publicysta „dobrej zmiany”, kiedyś redaktor naczelny tygodnika „Wprost”. Wypowiedź to co najmniej zaskakująca w sytuacji człowieka z taką przeszłością, jaką legitymuje się gość stacji. Pomyśleć, że w 1979 roku kiedy to w Polsce działały już Wolne Związki Zawodowe, dając początek „Solidarności”, kiedy mieliśmy za sobą pierwszy epizod wolnościowy związany z Komitetem Obrony Robotników, pan Król właśnie wstępował w szeregi Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Nie sposób też zapomnieć, że do 1984 roku pracował w Zarządzie Wojewódzkim Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej w Poznaniu. Pełnił tam funkcję kierownika Wydziału Kultury, następnie sekretarza ds. ideologicznych.
Najwyraźniej wyparł też z pamięci fakt, że w 1989 roku został sekretarzem Komitetu Centralnego PZPR. Było to już po zwycięskich dla obozu „Solidarności” wyborach, kiedy właściwie nikt nie miał wątpliwości, co do tego jak bardzo skompromitowana jest upadająca formacja polityczna, razem z jej kierownictwem.
Portal naTemat przypomina, że w 1996 roku tygodnik „Nie” opublikował artykuł, z którego wynikało, że Marek Król był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Rycerz”. Król wystąpił co prawda przeciwko Jerzemu Urbanowi, redaktorowi naczelnemu „Nie”, z pozwem o ochronę dóbr osobistych, a Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że Marek Król nie był tajnym współpracownikiem służb specjalnych PRL – można jednak zaryzykować twierdzenie, że nie ma dymu bez ognia.
W międzyczasie faktycznie wiele się zmieniło. Tygodnik „Wprost” kierowany przez Marka Króla, zręcznie dostosowując się do postępujących przemian politycznych, zawzięcie tropił współpracowników SB, publikując materiały Instytutu Pamięci Narodowej. Teraz jest gorącym orędownikiem „dobrej zmiany” oraz zagorzałym przeciwnikiem III Rzeczypospolitej i to do tego stopnia że twierdzi, iż III RP to kraj totalitarny, w którym „kanalia jest bohaterem, lokaj symbolem niezależności, a hipokryta jest uważany za nowoczesnego mędrca”. 
Źródło: naTemat

10 10 2017 Macierewicz zatrudnił byłego esbeka w kontrwywiadzie!
W sytuacji, gdy z polskich służb zostali usunięci wszyscy, którzy rozpoczynali pracę w organach PRL, w centrali Służby Kontrwywiadu Wojskowego błyskotliwą karierę robi były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa – ustalił tvn24.pl. Chodzi o dr Jana Kudrelka, który opiniuje najpoważniejsze problemy SKW z zakresu prawa karnego i administracyjnego, kierowane następnie do szefów tych służb. Podlegają one – jak wiadomo – Antoniemu Macierewiczowi. Teoretycznie nie jest możliwe, aby w procesie rekrutacji nie zauważono jego służby w organach bezpieczeństwa z poprzedniego ustroju, a jednak… Jak ustalił tvn24, Jan Kudrelek trafił do SKW z policyjnej emerytury, na którą przeszedł przed kilkoma laty. Jego nazwisko jest doskonale znane dwudziestu kolejnym rocznikom kończącym Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie. – „Prowadził zajęcia z prawa. Był niesamowicie wymagający. Uwalał na egzaminach dziesiątkami” – wspominają jego byli studenci.
Wracając jednak do przeszłości, studenci groźnego wykładowcy niewiele o nim wiedzieli, aż do dnia, kiedy Paweł Kukiz nagrał o nim piosenkę, zatytułowaną „Kundelek Antka Policmajstra”. Utwór rozpoczyna się deklamacją podania, które Jan Kudrelek napisał pod koniec lat 80. Prosi w nim o przyjęcie do Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW imienia Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie: –„Prośbę swą uzasadniam tym, że obecnie pracuję w organach Służby Bezpieczeństwa, nie posiadając odpowiedniego przygotowania resortowego w tym zakresie”. Kukiz kończy swój utwór, czytając inny dokument z zasobów Instytutu Pamięci Narodowej – opinię służbową o funkcjonariuszu SB, starszym kapralu Janie Kudrelku: – „W organach SB pracuje od 1986 roku jako inspektor Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Lublinie, posiada wykształcenie techniczne średnie, został przeszkolony na kursie pracowników SB, jest aktywnym członkiem Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, czynnie uczestniczy w życiu społecznym swojej jednostki”. „Kundelek Jan” w piosence Kukiza jest doradcą poselskim w zakresie tworzenia prawa, „Antek Policmajster” to ni mniej, ni więcej – obecny szef resortu obrony Antoni Macierewicz. Źródło: tvn24
Ilu jeszcze takich „specjalistów z PRLu od prześladowań i maltretowania robotników jak Piotrowski” zajmuje wysokie stanowiska państwowe dzięki Kaczyńskiemu i Macierewiczowi? Za rzekome kontakty Macierewicza z przedstawicielami rosyjskiego wywiadu, do czasu wyjaśnienia powiązań z osobami, które "mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa", powinien być on zawieszony jako minister. Co to się robi, Motacki kolejny koleś Macierewicza po Akademii Wojskowej w Moskwie dostaje wysokie stanowisko wojskowe!? Wcześniej Macierewicz powierzył przygotowanie Strategicznego Przeglądu Obronnego Bogusławowi Samolowi, który jest absolwentem Akademii Wojsk Pancernych w Moskwie. No bo przecież Macierewicz jest też po szkole w Moskwie. Mało tego jest też po szkole kościelnej i u ojca Rydzyka. No i zobaczcie jaki z niego jest wybitny strateg, samego generalissimusa Stalina w kozi róg by zapędził. 
29 09 2017 Polska wieś ma dosyć.
Rolnicy się wreszcie budzą. Uwierzyli politykom PiS-u, oddali na nich swoje głosy, a teraz zaczynają odczuwać skutki rządów swoich wybrańców. Są coraz bardziej rozczarowani i nawet ci, którzy od lat byli wierni tej partii, nie kryją swego oburzenia. Punktem zapalnym numer jeden jest wszystko to, co dzieje się wokół afrykańskiego pomoru świń (ASF). „Dramat rolników trwa. Przez ASF polscy rolnicy codziennie tracą miliony. Jak się okazuje nie mają co liczyć na obiecywaną pomoc od ministra Jurgiela. Komisja Europejska przykręciła kurek z pieniędzmi przed rządem PiS”.
W Białej Podlaskiej, bastionie PiS- u, gorąco było na spotkaniu rolników z wiceministrem rolnictwa Jackiem Boguckim. Trudno się dziwić, gdy ministerstwo nakazało ubicie tysięcy sztuk trzody chlewnej. Rolnicy dali nieźle popalić wiceministrowi, nie patyczkowali się. „Te same mówicie hasła: będziemy robić, będziemy pomagać. Absolutnie, nic nie robicie!”, a potem było już ostrzej „Proszę traktować polskich rolników jak na to zasługują. Wschód to jest taki teren, który wybierał was dosłownie. My liczyliśmy na dobrą zmianę, liczyliśmy, że będzie inaczej, będzie można normalnie żyć w tej Polsce, a co się okazało?” czy też „To jest horror, co się robi z nami! Tak postępujecie z nami? Macha legitymacją. – Proszę! Zasłużony dla rolnictwa, Krzysztof Jurgiel. Są tu na pewno jeszcze inni, którzy otrzymali ją w ubiegłym roku. Pytam się, tak postępujecie z nami? Ja 35 lat w tym pracuję, zabieracie mi chleb!”. Ostre słowa, wielki żal i jeszcze większe rozczarowanie działaniami swoje partii.
Co ciekawe, rolnicy część swoich problemów upatrują też w programie 500 Plus. Elżbieta Szczukowska z Pomorza, sołtys we wsi Rakowiec, podaje jako przykład parę, która w teorii nie jest parą. Wychowują 5 dzieci i otrzymują z zasiłków ok 5800 zł., „a on przychodzi do sklepu i bierze 3 skrzynie piwa i cztery kartony Marlboro. To jest patologia. Ta dzietność może i jest, ale nie w rodzinach, które mogłyby dać rozwój na przyszłość dla kraju. A my przez to nie możemy znaleźć ludzi do pracy – mówi. (…) Gdyby nie to, że daję pracownikom pełne wyżywienie, mieliby tę pracę w nosie. A to na górze nikogo nie obchodzi”.
A tyle pada pięknych słów. Rząd tak chwali rolników. Andrzej Duda napisał niedawno „Nie byłoby wolnej Polski, gdyby nie ofiarność mieszkańców wsi, tak znacząca w zbiorowym wysiłku całego narodu”, Beata Szydło mówi o polskim rolnictwie, które jest najlepsze od lat. No tak, słowa to jedno, życie swoje…Elżbieta Szczukowska widzi wiele złych posunięć. Dużo rozmawia z rolnikami i widzi, jak bardzo rośnie rozgoryczenie i złość. Połączenie agencji rolnych w jedno, utrudnienia przy popisywaniu umowy za oddawane do skupu zboże. Za każdym razem nowa umowa, a przy tym trzeba być osobiście przy dostawie. „Kiedyś była jedna umowa na określoną liczbę ton, które można było dostarczyć w różnych terminach”. Do tego dochodzi sprawa ziemi. „Co to znaczy, że ja nie mogę kupić ziemi? Albo inaczej. Ja nie mogę sprzedać ziemi drugiemu rolnikowi. On daje mi na przykład 40 tys. zł za hektar, ale prawo pierwokupu ma agencja i agencja daje mi 30 tys. I ja muszę sprzedać ją agencji” oburza się pani Szczukowska. Również nowe zasady ubezpieczenia w KRUS budzą wielkie niezadowolenie wśród rolników. „Ktoś ma gospodarstwo 1 ha i płaci KRUS 300 zł na kwartał. Moje gospodarstwo jest większe i – zgodnie ze zmianami, które mamy od dwóch lat – płacę 2380 zł. Mój zięć płaci 2580. Ale jeśli któreś z nas jest chore otrzymujemy 10 zł dziennie z chorobowego. Tak, jak osoba, która płaci najniższy KRUS”.
Według pani sołtys, nie wszyscy rolnicy są świadomi tego, co wyczynia władza. „Dużo jest takich, którzy mają podejście roszczeniowe – mówi. I wielu z nich na pewno wciąż wierzy w „dobrą zmianę”. Ale na pewno nie wszyscy wpatrzeni są w nią jak w obrazek”. Jeszcze trochę tej „dobrej zmiany” dla rolnictwa. Jeszcze tylko UE nieco mocniej przykręci kurek z kasą i nie wiem, czy uda się PiS-owi ponownie omamić rolników. No chyba, że znowu padną takie obietnice, które skuszą i pociągną za partią, co to prawo i sprawiedliwość ma w swej nazwie.
W Sejmie PSL złożyło ponownie wniosek o odwołanie ministra rolnictwa, Krzysztofa Jurgiela. Opozycja wypunktowała jego działania krótko, ale dosadnie. Podniesienie wieku emerytalnego dla rolników, ASF i związany z tym brak rekompensat (za poprzednich rządów były trzy ogniska ASF, teraz jest ok 100), stadniny koni, agencje rolne. Wniosek został odrzucony…Źródło: natemat.pl
27 09 2017 Prezydent buduje fundamenty pod dyktaturę Kaczyńskiego.
Były wicepremier Roman Giertych ostro zrecenzował w swoim blogu projekty ustaw przedstawione przez Dudę, twierdząc, że prezydent dał się Kaczyńskiemu zwyczajnie ograć. Jego zdaniem, prezydencka propozycja, to nic innego jak tylko powielenie wcześniejszych PiS–owskich projektów. Łączy je jedna, najważniejsza cecha, czyli przejęcie sądów przez polityków. Z tą tylko różnicą, że w wydaniu Dudy prokuratora generalnego zastąpi prezydent. W prezydenckich projektach dopatruje się też Giertych pewnej perfidii, podkreślając, że prezydent włączając opozycję do wyborów członków KRS, chce uzyskać jej legitymizację do złamania Konstytucji. Oba prezydenckie projekty, zdaniem byłego premiera, są jawnym i bezprecedensowym złamaniem zapisów Konstytucji. – ”Ustawa Zasadnicza jest też jawnie łamana poprzez naruszenie kadencji członków KRS i I prezes SN” – wskazuje polityk. Dodaje, że w tradycyjnym języku prawniczym nazywa się to konstytucyjnym zamachem stanu. Podobnie ograniczenie wieku sędziowskiego jest tylko pretekstem do czystki w SN – wskazuje Giertych i podkreśla, że tym sposobem da się uchylić konstytucyjny zakaz odwoływania sędziów. – „Jest to próba obejścia prawa, ale jej prawdziwy wymiar jest oczywisty. Projekt narusza w tym punkcie zasadę nieusuwalności sędziów”.
I trzecia, może najważniejsza zdaniem byłego premiera sprawa – obecnie w Konstytucji zapisano, że Sejm wybiera czterech członków KRS, Senat dwóch, a prezydent i premier (poprzez osobę ministra sprawiedliwości) po jednym. – „Pozostałą grupę 15 członków wybiera się w inny sposób, co zawsze było interpretowane, że poprzez sędziów. Zapisanie w projekcie ustawy, że Sejm wybiera 19 członków lub 15 członków KRS jest jawnym i oczywistym złamaniem Konstytucji. To tak jakby Sejm w ordynacji wyborczej ustalił, że posłów wybieramy 1000, a w Konstytucji jest zapisane 460. Zresztą sam Prezydent uznał, że do wprowadzenia możliwości wybierania przez Prezydenta więcej niż 1 członka KRS potrzeba zmian w Konstytucji. Jak więc tłumaczy, że identyczny zapis dotyczący Sejmu czy Senatu nie wymaga zmiany? Nie mam pojęcia” – napisał Roman Giertych.
Suchej nitki nie pozostawia polityk na pomyśle powołania izby SN z prawem uchylania wszystkich prawomocnych orzeczeń. – „Jest jasne, że chodzi w tym wypadku o to, aby PiS mógł uchylać niewygodne dla siebie wyroki. To z kolei wprowadza kontrolę polityczną nad całym wymiarem sprawiedliwości. Tym sposobem posuwa się dalej niż było to dopuszczalne w PRL, która jednak zachowywała pozory w tym zakresie i wyroków sądów oficjalnie PZPR nie mogło zmieniać”. Podsumowując swoje spostrzeżenia, były wicepremier sugeruje, że w efekcie wejścia w życie tych projektów Polska zostanie przez cały świat demokratyczny uznana za autokrację. – „Odpowiedzialność za to, że po 28 latach demokracji Polska zamienia się w autokratyczną dyktaturę Jarosława Kaczyńskiego spoczywa na Prezydencie RP” – konkluduje Giertych. Źródło: naTemat
Duda z wyborów sędziów chce zrobić konkurs gdzie każdy z posłów będzie miał tylko jeden głos. A według mnie ciekawiej byłoby gdyby tak posłowie otrzymali po 10 punktów i mogliby je przydzielać swoim kandydatom. Transmisja na żywo w TVP1, oglądalność ponad 30 mln, Kurski szalejący z radości i Kim Un Yest modlący się drabinie Jarosława sięgającej nieba po której schodzą i wchodzą wyznawcy religii smoleńskiej obładowani workami kosztowności. 
25 09 2017 Bój o reformę sądownictwa
Prezydent Andrzej Duda podpisze swoje autorskie projekty ustaw o KRS i SN jeśli oceni, że efekt prac parlamentarnych nad nimi jest zadowalający - powiedział dziś szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.
W przypadku, gdy Sejm nie wybierze sędziów do KRS większością 3/5, każdy poseł będzie mógł oddać jeden głos, tylko na jednego kandydata. To sprawia, że kandydaci będą multipartyjni - powiedział prezydent Andrzej Duda na konferencji prasowej.
A mnie się wydaje że do TK, SN, KRS sędziów powinni wybierać dożywotnio sędziowie a nie politycy. Tylko wtedy jest szansa że zostaną wybrani najlepsi z najlepszych. Byłoby to takie konklawe. To byłby taki mandat społecznego zaufania.
Nie wykluczamy poprawek do prezydenckich projektów ustaw o KRS i SN - mówiła w TVP Info rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Ustawy powinny realizować nasze obietnice gruntownej i radykalnej zmiany oraz oddawać układ sił w parlamencie - dodał szef klubu PiS Ryszard Terlecki.
No i patrzcie jakich czasów się doczekaliśmy specjalista od wąchania Butaprenu i pasty do butów Kiwi, palacz trawki pierwszy Hippis PRLu decyduje o najważniejszych ustawach w państwie. To tylko w kaczyźmie jest możliwe.
Michał Laskowski: przepis o wieku emerytalnym sędziów jest wątpliwy konstytucyjnie
Fajna byłaby ta Polska gdyby wiek emerytalny dotyczył też polityków. Wyobraźnie sobie kraj rządzony bez starych ramoli? Co najwyżej mogliby tworzyć taką Radę, której można byłoby wysłuchać, ale nie koniecznie realizować jej postanowienia.
Prezydent w sprawie ustaw sądowych zaplątał się tak bardzo, że ostatecznie zaproponował rozwiązania, które prawdopodobnie oznaczają usunięcie obecnych sędziów z Krajowej Rady Sądownictwa. Gdy wcześniej chciał to zrobić Zbigniew Ziobro, to Andrzej Duda protestował, broniąc świętości ich czteroletniej kadencji.
Jeden poseł będzie miał jeden głos — ta na pozór banalna zasada wyboru sędziów do KRS elektryzuje od wczoraj sporą część klasy politycznej, mediów i ekspertów. Czemu? Bo jest tak enigmatyczna, że nikt dokładnie nie wie, jak zadziała i komu da kontrolę nad tym kluczowym organem, który selekcjonuje kandydatów na sędziów i proponuje awanse w wymiarze sprawiedliwości. 
Ludzie opamiętajcie się to nie są propozycje Dudy tylko machlojki krętacza nad krętaczami Kaczyńskiego. Wiek emerytalny powinien dotyczyć przede wszystkim polityków i być o 5 lat niższy od wymaganego ustawowo ponieważ pracują oni jak sami mówią bardzo trudnych, ciężkich, niebezpiecznych warunkach. Każdy polityk zawodowy znaczy pobierający pensję za politykę powinien mieć aktualne badania lekarskie wymagane na tym stanowisku.
17 07 2017 Znany historyk masakruje PiS. Sprawa Przyłębskiego odbiera wiarygodność tej partii
Prof. Andrzej Friszke, historyk, były członek Kolegium IPN i członek Rady IPN na lamach Rzeczpospolitej ocenia politykę historyczną PiS. Nie pozostawia na niej suchej nitki. Zdaniem historyka dzisiejsza polityka historyczna “to próba przeformułowania tradycji i wartości narodowych na użytek wewnętrzny, by tworzyć mity w bardzo drastyczny sposób. Wydobywa się bardzo nieliczne elementy z przeszłości, głównie militarne. Na piedestał wynosi się Żołnierzy Wyklętych, z których robi się absolutnych bohaterów, ze szkodą dla pamięci o Armii Krajowej, która była ogólnonarodową armią podziemną i sojusznikiem aliantów w wojnie z Hitlerem. Dziś polityka historyczna jest partyjnym galimatiasem, który musi być kompletnie niezrozumiały poza Polską, a w kraju służy wykluczaniu różnych środowisk i tradycji.”
Zdaniem profesora reparacje wojenne “nie mieszczą się w kategorii polityki historycznej, a przede wszystkim zdrowego rozsądku. Reparacje abstrahują od stanu prawnego i eskalowanie tego tematu jest bardzo groźne dla Polski.” Andrzej Friszke uważa, że podnoszenie kwestii reparacji może doprowadzić do podważenia układów międzynarodowych z Niemcami, na mocy których mamy stabilną granicę zachodnią. Jeżeli prowadzi się tego typu kampanię polityczną bez podstaw prawnych, to prowokuje się drugą stronę, żeby również sięgnęła po drastyczne argumenty. PiS rozpoczyna międzynarodową wojnę propagandową, która może skończyć się tym, że prawnicy krajów niekoniecznie przychylnych Polsce również zaczną studiować traktaty powojenne. Rozpoczynamy dyskusję, która nie jest w polskim interesie.”
Profesor stwierdził ponadto, że polityka historyczna PiS “to próba usankcjonowania fałszerstwa historycznego.” Jako przykład podał próbę robienia przez polityków PiS symbolu Solidarności z Lecha Kaczyńskiego, a z Wałęsy zdrajcy. “Robi się krzywdę Lechowi Kaczyńskiemu, wpychając go na siłę na cokół zajęty przez Wałęsę. Śp. Lech Kaczyński ma swoje miejsce w historii i nie trzeba dodawać mu fikcyjnych zasług. Politycy PiS ośmieszają śp. Lecha Kaczyńskiego, czyniąc z niego symbol „S”. Z punktu widzenia historyka, badań naukowych, dokumentów, akt, filmów z epoki, nie da się obronić tezy Jarosława Kaczyńskiego. Robi bratu wielką krzywdę, jak też ci, którzy powtarzają za nim te słowa. Lech Kaczyński nie zasługuje na to, żeby go ośmieszać, bo ma swoje godne miejsce w historii jako osoba zasłużona dla Polski. Był ważnym człowiekiem drugiego szeregu „S” i nikt mu jego roli nie odbierze.”
Historyk pochylił się też nad sprawą Andrzeja Przyłębskiego, ambasadora w Berlinie i męża obecnej prezes Trybunału Konstytucyjnego, który podpisał zobowiązanie do współpracy, ale Instytut uznał, że nie współpracował. “Pan Przyłębski sam odręcznie napisał zobowiązanie do współpracy, a tego typu sprawy były kierowane do sądu jako kłamstwo lustracyjne. Ustawa o lustracji nie ma odpowiedzieć na pytanie, jak bardzo szkodliwym agentem był dany człowiek. Jeśli jest rozbieżność między oświadczeniem lustracyjnym przyjmowanym w tym przypadku przez MSZ, a zachowaną dokumentacją, to sprawa zawsze była kierowana do sądu. Kłamstwo lustracyjne w przypadku pana Przyłębskiego zostało dokonane, a sprawa powinna znaleźć się w sądzie. Sprawa Przyłębskiego jest kompromitacją i radykalnym podważeniem wiarygodności IPN. Nagięto prawo i procedury, żeby chronić swojego towarzysza. Co teraz mają zrobić ludzie, których sprawy przy analogicznym stanie dokumentacji zostały skierowane do sądów lustracyjnych? – spytał retorycznie historyk Andrzej Friszke. Źródło: Rzeczpospolita 
14 09 2017 Kaczyński nielegalnie zdał maturę?! Tajemnicza historia prezesa PiS
Wydaje się, że Jarosława Kaczyńskiego był z pewnością wzorowym uczniem. Ale właśnie niedawno rozpętała się burza po tym, jak jeden z dawnych nauczycieli ze szkoły, do której chodził Kaczyński ujawnił, że obecny prezes PiS miał problemy w szkole. Sam Kaczyński wspominał o tym w jednej z książek. Szkolne życie prezesa owiane jest tajemnicą.
Andrzej Jaczewski: Pracowałem przez wiele lat w „Lelewelu”, liceum ogólnokształcącym na Żoliborzu. Uczęszczali tam m.in. bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy. Ale nie skończyli tej szkoły. Odeszli po przedostatniej X klasie w okolicznościach kuriozalnych. Zwłaszcza Jarosław, którego losem pokierował ważny działacz komunistycznej partii. To był rok 1966. Pierwszym sekretarzem PZPR był Władysław Gomułka, premierem Józef Cyrankiewicz. A stołecznym kuratorem oświaty - Jerzy Kuberski (później członek KC PZPR i minister oświaty). Lech zdał z X do XI (maturalnej) klasy, natomiast Jarosław oblał. Jeśli dobrze pamiętam miał oceny niedostateczne z języka polskiego i angielskiego. Decyzją rady pedagogicznej miał powtarzać klasę. Wtedy do dyrektora „Lelewela” pana Nikodema Księżopolskiego - pedagoga bezpartyjnego i niespotykanie praworządnego (czasem aż do przesady), zatelefonował Kuberski. I mówi: - Dyrektorze tam u was jednego z bliźniaków nie promowaliście. Ja ich znam. To są bardzo dobrzy chłopcy. Proszę to naprawić i drugiego też promować.
Dyrektor zdumiał się: - Panie kuratorze ja nie znam przepisu prawnego, który by mnie upoważniał do arbitralnej zmiany decyzji rady pedagogicznej. 
- A co mi pan dyrektorze opowiada! Zwołajcie na jutro o godz. 15 radę pedagogiczną, ja przyjadę i sprawę załatwimy - zażądał Kuberski.
Byłem na tej radzie. Nauczyciele, a wśród nich późniejsza senator Anna Radziwiłł, przyparli „towarzysza” do muru. Pytano m.in. jak rozumieć, że kurator miasta stołecznego przyjeżdża do szkoły w sprawie promocji jednego miernego ucznia. Czy innych też tak dziwnie broni i osobiście wstawia się za nimi?
Kuberski zbaraniał i odszedł z niczym. „Załatwił” Jarosławowi przeniesienie do innego liceum i... promocję. Z niemałym zdumieniem dowiedzieliśmy się po wakacjach, że - mimo ocen niedostatecznych - kontynuuje on naukę w klasie maturalnej. Rodzice zabrali z „Lelewela” także Lecha, ale w jego przypadku nie było nic zdrożnego.
Zastanawialiśmy się później w szkole z jakiego powodu kurator i ważny działacz PZPR mocno nadwyrężył swój autorytet w sprawie promocji Jarosława. Słyszałem różne opinie, ale nie będę się nimi dzielił, bo nie mam pewności. A może ktoś dokładnie wie i wyjaśni?
Dlaczego mnie to nie dziwi!? Tatuś wielki AKowiec Jarkowi maturę załatwił. Czy to prawda że Rajmund Kalkstein wraz z Fornalską wydali Niemcom generała Grota- Roweckiego? I to by tajemniczą historię Jarosława Kim Un Yest wyjaśniało. 
08 09 2017 Wspólne kłamstwo PO i PiS...
Choć Powstanie Warszawskie nie osiągnęło zwycięstwa militarnego, to także dzięki bohaterstwu powstańców możliwe było odzyskanie przez Polskę pełnej suwerenności pod koniec XX w."– powiedział prezydent Andrzej Duda podczas obchodów 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, powtarzając stare kłamstwo komunistycznej propagandy, kłamstwo pogrążające w 1989 roku miliony Polaków w bezmyślnym, trwającym ponad 25 lat letargu...
„Obalona” w 1989 roku komuna, a konkretnie: obalony sowiecki agent Jaruzelski zostaje prezydentem, obalony przestępca Kiszczak zostaje ministrem MSW, były pracownik Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR, Balcerowicz zostaje ministrem finansów, komunistyczny publicysta Mazowiecki zostaje premierem, a do polityki w glorii i chwale wraca skonfliktowana z frakcją Chamów frakcja Żydów z towarzyszem Geremkiem na czele. Ministrem zostaje również stary stalinowiec, założyciel czerwonego harcerstwa, Kuroń. W pierwszym sejmie pozornie niepodległej Polski komuniści dysponowali większością 65% głosów – teoretycznie, bo w praktyce ich przewaga była jeszcze większa. Nie sposób przecież do owych polskich 35% zaliczyć komunistycznych agentów oraz  tzw. żydokomunę  – dzisiejszych animatorów KOD – m.in. ówczesnych posłów: Adama Michnika, Jana Lityńskiego, a także senatorów Wielowiejskiego, Celińskiego, potraktować ich jako reprezentantów polskiej racji stanu. W takich właśnie okolicznościach, przez nikogo nie niepokojona „obalona komuna” założyła sobie kapitalizm kompradorski na terenie Polski, nie ponosząc przy tym żadnej odpowiedzialności za swoje zbrodnie. W chwilę potem agent Chamów TW. Bolek zostaje prezydentem. Czy można to nazywać pełną suwerennością?
Złowieszczym chichotem historii okazał się fakt, że podstawowy trzon antypisowskiej opozycji stanowią ludzie, którzy zostali w swoim czasie odznaczeni w ramach okrągłostołowego mitu przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ludzie, którzy weszli do polityki udając Polaków, mieniąc się na dodatek polskimi patriotami (!).
O jakiej niepodległości mówi minister Macierewicz?

W rocznicę zmasowanych, terrorystycznych niemieckich ataków na Polskę, rozpoczynających II Wojnę Światową, minister Macierewicz powiedział m.in.: Najwyższą wartością dla nas wszystkich jest niepodległość państwa polskiego.
Myślę, że najwyższy czas przestać się oszukiwać, bo nie ma nic gorszego od złudzenia niewolnika, że jest się wolnym. Obszar suwerennych decyzji, którym dysponuje państwo polskie jest bowiem czymś, co przekłada się w praktyce na rachityczne lub pozorowane działania względem jawnych wrogów Polski, wrogów wewnętrznych i zewnętrznych. Państwo polskie w wielu obszarach nadal funkcjonuje tylko teoretycznie i nie zmieni tego pisowska propaganda. Niemała część ośrodków antypolskiej dywersji działa przecież w Polsce jawnie i całkiem legalnie – działając bezkarnie przeciw państwu,  szkalując przy tym nieustannie polski naród. Walczymy z postkomuną, lecz na komunę realną jesteśmy ślepi czy może brakuje nam sił? Źródło trybeus.blogspot.nl
05 09 2017 Rekordowy zastrzyk gotówki od państwa dla o. Rydzyka! Chodzi o mocarstwowe plany duchownego. 
To nie pierwsza i ostania dotacja. Ile już otrzymał pieniędzy o. Rydzyk? Mniemam że będzie tego około miliarda złotych A w szpitalach alarm. Skończyły się pieniądze na leczenie. 
Prawie 20 mln zł dostanie związana z redemptorystą spółka Geotermia Toruń na budowę ciepłowni. Dotacja będzie pochodzić z pieniędzy unijnych, za których podział odpowiada Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Dotacji o takiej wielkości ojciec dyrektor za rządów PiS jeszcze nie dostał.
To pokłosie wielkiego pikniku zwanego "Dziękczynieniem w Rodzinie". Redemptorysta nie zawiódł i były śląska biesiada, prawdziwa orkiestra, msza święta i oczywiście znamienici goście na czele z ministrami Mariuszem Błaszczakiem i Antonim Macierewiczem.
Ponoć pół budżetu MON idzie na wspieranie działalności świątyni Toruńskiej a druga połowa na komisję i budowę fabryk produkujących pomniki prezydenta Lecha, smoleńskie, popiersia bohaterów. Nastały złote czasy dla krętaczy i cwaniaków. Teraz wszystko już im wolno! Bo naród tylko podskoczy, kiedy oni mocniej tupną, ze strachu.
A w szpitalach alarm. Skończyły się pieniądze na leczenie
Proteza kolana za 25 lat, biodra - za 19 lat. Operacja zaćmy w 2029 r., a wizyta u kardiologa za trzy lata! W takich kolejkach grozy Polacy muszą czekać na leczenie. A jesienią może być jeszcze gorzej.
Dopiero początek września, a w szpitalach już kończą się limity i pacjenci są odsyłani z kwitkiem. W polskiej służbie zdrowia to nic nowego, ale w tym roku sytuacja jest wyjątkowa. Od października zacznie obowiązywać sieć szpitali i zmienią się zasady finansowania placówek, które się w niej znalazły. Będą otrzymywały stałą kwotę (tzw. ryczałt), ale Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci już za zabiegi i porady wykonane ponad ustalony limit.
Dlaczego nigdy nie zabrakło pieniędzy dla sprawujących władzę!?Co oni są z innej gliny ulepieni! Jak długo jeszcze będziemy płacili nieudacznikom za to że prócz trwonienia publicznych pieniędzy nic innego nie potrafią robić. Czesi leczą za połowę stawki oferowanej przez NFZ i bez kolejek. Zatem tylko idiota nie chce skorzystać z takiej oferty pani ministrze.
04 09 2017 Fałszywi przywódcy.
Skutecznym sposobem manipulacji polskim narodem, pozbawionym naturalnych przywódców w wyniku ich eliminacji przez totalitaryzm, była i jest metoda podstawiania fałszywych przywódców, przypominających biblijnych fałszywych proroków, którzy wcześniej przygotowani do tej roli i mający mózgi wyprane z narodowych idei i zasad, podejmowali się przewodzić dużym grupom społecznym. Mobilizując ich patriotycznymi i słusznymi ideami a na koniec sprowadzając zawsze na błędną drogę, prowadzącą ku przegranej. Tak z wyrachowaniem marnowano przez wiele lat społeczny wysiłek, „wykrwawiając” energię społeczną i osłabiając ducha w społeczeństwie.
Jednocześnie nie dopuszczając w swoim ruchu do wykreowania się naturalnych działaczy czy osobowości, usuwając ich, nie dopuszczając do wyższych stanowisk czy oskarżając o odstępstwa.
Fałszywi przywódcy dostawali nagle wsparcie mediów, zyskiwali z dnia na dzień popularność, wspierani przez tajemne siły i finanse. Nigdy oni nie podejmowali się walki o sprawy zasadnicze dla narodu, o jego egzystencję i bezpieczeństwo ale krzykliwie upominali się o sprawy drugorzędne i doraźne , które powinno się rozwiązywać w kolejnym etapie. Fałszywi przywódcy zawsze dbają o to aby byli jednoosobowymi wodzami a wiążące decyzje podejmują zawsze po konsultacji z kimś z zewnątrz, kto nimi skrycie steruje. Szef Sztabu wyborczego Ludwika Wasiaka, generał drużyn strzeleckich Jan G. Grudniewski. Źródło: sowamagazyn
Ludwik Wasiak jest samozwańczym pułkownikiem. W 1994 roku wskrzesił Polskie Drużyny Strzeleckie i do dziś sprawuje w nich funkcję Szefa Sztabu. Jest też właścicielem szkoły językowej „Sarmata” w Ozorkowie i prezesem kanapowego Stronnictwa Narodowego im. Romana Dmowskiego.
Jan Gustaw Grudniewski – polski wojskowy, inżynier elektromechanik, przedsiębiorca, polityk. Komendant Naczelny Polskich Drużyn Strzeleckich. Szef partii politycznej Polski Ruch Uwłaszczeniowy. 
01 09 2017 Skandal na Westerplatte. Kiedy kamery patrzyły w stronę rządzących, Macierewicz wykorzystał wojsko do prywaty.
Premier Beata Szydło przemówiła, przemówił też prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Modlitwę za poległych odczytał arcybiskup Sławoj Leszek Głodź. Ale wkrótce plan obchodów się wysypał. Apel Poległych oraz Apel Smoleński miał bowiem odczytać harcmistrz Artur Lemański. Wojsko na polecenie Macierewicza zablokowało jednak mównicę – informuje "Gazeta Wyborcza".
Od 18 lat spotykamy się na Westerplatte. Było tu dotychczas siedmiu premierów i trzech prezydentów RP i ja nigdy przedtem nie spotkałem się z tak niską kulturą jak dzisiaj. Tu na Westerplatte stało się coś, co jest sprzeczne z istotą tego miejsca – powiedział po uroczystościach Paweł Adamowicz cytowany przez "GW".
Sytuacja jest absurdalna tym bardziej, że od 1999 roku to harcerze razem z prezydentem Gdańska są współgospodarzem uroczystości. Do tej pory wszyscy szanowali ich rolę. Doszło jeszcze do jednego dziwnego wydarzenia. MON nie zgodziło się na udział harcerzy w tradycyjnym śniadaniu na terenie jednostki Straży Granicznej. Redakcji naTemat udało się dotrzeć do harcerza, którego nie wpuszczono na mównicę. Opowiedział nam, jak to wyglądało z jego punktu widzenia. "Część służby nie została dopełniona”. Harcmistrz, któremu wojsko "zamknęło" usta, opowiada o incydencie na Westerplatte
Apel Poległych oraz Apel Smoleński na Westerplatte miał odczytać harcmistrz Artur Lemański komendant hufca ZHP Gdańsk-Portowa. Wojsko na polecenie Macierewicza zablokowało jednak mównicę. "Sytuacja, która miała miejsce dzisiaj rano na Westerplatte była niecodzienna i dla nas niezrozumiała. ZHP zwrócił się do Prezydenta RP Andrzeja Dudy, który jest honorowym protektorem harcerstwa o pomoc w jej wyjaśnieniu” – czytamy m.in w oficjalnym oświadczeniu harcerzy. Źródło na Temat
Podczas porannych obchodów 78. rocznicy wybuchu II wojny światowej, które odbywają się na Westerplatte doszło do skandalicznej sytuacji. Harcerz, który miał wygłosić apel podczas uroczystości został zablokowany przez żołnierzy i pracownicę MON, a zamiast niego apel smoleński odczytał oficer Marynarki Wojennej. Do sprawy odniósł się m.in. prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz, który stwierdził: - Dzisiaj byliśmy świadkami cenzury!
ONR-owcom i Obywatelom RP wstęp zakazany. Muzeum w Łodzi nie życzy sobie ich wizyty w rocznicę wybuchu wojny
To tak ma wyglądać demokracja po PiSowsku.
Macierewicz już jawnie działa na szkodę narodu polskiego. Powinien natychmiast ostać zdymisjonowany i postawimy przed Trybunałem Narodowym oskarżony o zdradę stanu. Czy wojsko nie może zlinczować takiego szalonego szefa. Było by to po bożemu i zgodne z prawem.
30 08 2017 I spadła aureola z głowy świętego Antoniego, aż bruk jęknął. WOT i cały Antoni
Historyk o niejasnej przeszłości szefa MON
Znany historyk, prof. Andrzej Friszke przypomina, że w 1968 roku Antoni Macierewicz w śledztwie zdradził kolegów. Sprawę tę opisał w książce „Anatomia buntu”, w której podaje fakty, sygnatury archiwalnych akt, które z całą pewnością są autentyczne. „Te dokumenty mówią same za siebie, wszystko jest czarno na białym, ja się z niczego, co napisałem w książce, nie wycofuję” – zastrzega w rozmowie z portalem naTemat. i podkreśla, że „Antoni Macierewicz nigdy nie powinien rozpoczynać wojny na teczki”. Dlaczego? Z dokumentów znajdujących się w archiwach IPN wynika bowiem, że w roku 1968 Macierewicz po aresztowaniu złożył tak obfite zeznania, że wystarczyło na akt oskarżenia dla niego i Wojciecha Onyszkiewicza.
Historyk jest zdziwiony, że media nie zainteresowały się dotychczas tą sprawą. Tymczasem w IPN znajduje się kilkadziesiąt stron protokołu ze śledztwa. Wynika z niego, że w swoich zeznaniach obecny szef MON wymienił aż kilkadziesiąt osób. Zdaniem historyka, to dużo. Dlaczego? „Zależy o jakiej epoce mówimy – przypomina Friszke. Jeśli o roku 1968, to należy pamiętać, że wszystko działo się w trakcie działań protestacyjnych. Każdy zatrzymany musiał liczyć się z tym, że jest to początek śledztwa i procesu. Zatrzymanych trzymano przeważnie na Rakowieckiej w Warszawie. Było otwierane śledztwo i wzywano podejrzanych o działalność wywrotową na przesłuchania”. Historyk wylicza: pierwsze zawsze było pytanie o życiorys, czyli kto, gdzie się urodził, do jakich szkół chodził. Przesłuchujących interesował też kalendarzyk. Zwykle przy zatrzymanych znajdowano bowiem jakiś kalendarzyk, a w nim numery telefonów i adresy do różnych osób. W ten sposób śledczy ustalali kontakty, adresy, siatka- opowiadał dziennikarzowi portalu prof. Friszke. Było jak w filmach szpiegowskich – śledczy pytali „kto to, skąd go znasz, kim jest, co robi”, a gdy w trakcie śledztwa natrafiali na jakąś sobie „znaną” osobę, to zaczynali dopytywać bardziej dokładnie.
Jak doszło do aresztowania Antoniego Macierewicza? Stało się tak w marcu 1968 roku, ponieważ był uczestnikiem strajków studenckich. A do tego w środowisku studenckim prominentną postacią: należał do rady wydziałowej Zrzeszenia Studentów Polskich, zaangażował się w działalność opozycyjną, był założycielem Ligi Niepodległościowej. Studiował historię. W areszcie siedział od 28 marca do 3 sierpnia 1968, a po wyjściu z aresztu został zawieszony w prawach studenta – przypomniał historyk. Z protokołu przesłuchania wynika, że śledczych bardziej od powiązań i znajomości Macierewicza interesowała studencka aktywność w trakcie protestów marcowych: kto jeszcze poza nim w nich uczestniczył, co się stało z powielaczem, i tak dalej.
Antoni Macierewicz – nie wnikając w powody – powiedział w śledztwie „wystarczająco dużo, żeby się dało ukręcić akt oskarżenia. Szczególnie na niego i Wojtka Onyszkiewicza” – powiedział Friszke. Na pytanie dziennikarza, jak zatem traktować opowieści obecnego ministra i jego przyjaciół, że „był świetlaną postacią”, czyli „niezłomnym bojownikiem o wolną i demokratyczną Polskę”, historyk wyjaśnił twierdząco. – „To prawda, tego nie można mu odmówić. W latach 70. rzeczywiście do jego postawy moralnej nie można mieć zastrzeżeń, podobnie jak nie podlega dyskusji jego determinacja. Złego słowa nie można powiedzieć, poza tym, że miał ogromne skłonności do kłótni. To wszystko”.Natomiast później – w latach 80. – wydawał „Głos”, ale generalnie był mało aktywny i w tamtym okresie znajdował się na marginesie ruchu opozycyjnego”. Jednak – podkreśla prof. Friszke – warto zwrócić uwagę na rzecz niespotykaną, i szczególnie zastanawiającą, jeśli chodzi o dokumentację SB (historyk przypomina, że takie właśnie dwa dokumenty opublikował w swojej książce o Macierewiczu Tomasz Piątek). O co chodzi? Otóż „pierwszy raz w życiu widziałem, żeby oficer tak wysokiego szczebla wydawał dokument, w którym stwierdza, że taki a taki człowiek nie jest poszukiwany przez służby bezpieczeństwa. To był oficer wysokiego szczebla z departamentu wywiadu czy kontrwywiadu, nad nim praktycznie był już tylko wiceminister i minister. Dla mnie ten dokument to coś niespotykanego”– opowiada prof. Friszke. Przy czym, jak zaznacza, autentyczność tego dziwnego pisma została potwierdzona i nie budzi żadnych wątpliwości. Co na to minister Macierewicz. Źródło: natemat.pl
A czy IPN nie ma dokumentów odnośnie wydania w ręce gestapo gen. „Grota” Roweckiego  przez Fornalską i Kalksteina? Zatem czy Kalkstein to Rajmunda Kaczyński ojciec bliźniaków.
Źródło: https://marucha.wordpress.com/2010/07/01/kim-sa-kaczynscy/
23 08 2017 Biskup Pieronek za chwilę będzie „biskupem wyklętym”
"Przeżyłem II wojnę światową i okres komunizmu i naprawdę wiem, czym to grozi". Bp Pieronek mówi o tym, co nadciąga. Poglądy biskupa Tadeusza Pieronka nie są dla nikogo w Polsce tajemnicą. Każdy też wie, że hierarcha jest raczej odosobniony w Episkopacie z tym, co głosi. Duchowny ma jednak nadzieję, że jego głos zostanie wysłuchany – w najnowszym wywiadzie przestrzega bowiem, co grozi Polsce, jeśli marsz "dobrej zmiany" się nie zatrzyma. Diagnoza bpa Pieronka jest następująca: w Polsce dyktaturę już mamy. A co dalej? O tym ksiądz mówi w wywiadzie dla portalu wiadomo.co.
BP TADEUSZ PIERONEK
Jak mamy dyktaturę, to można się spodziewać wszystkiego. To jest pełzający system, który nigdy nie zostanie zaspokojony. Ma taki głód władzy, że będzie chciał ją mieć we wszystkich szczegółach ludzkiego życia.
Czyli to, co mamy, to dopiero początek?
Na pewno nie koniec... Wiemy, że w najbliższym czasie PiS będzie chciał przeprowadzić "reformę" środków przekazu. Jest też sprawa samorządów, czyli opanowania elektoratu. Z tego mogą wynikać daleko idące konsekwencje. PiS będzie chciał odebrać kompetencje gminom i zarządzać wszystkim z góry, czyli tak, jak już było. Rząd totalitarny pcha się do wszystkiego i każdemu potrafi zamknąć usta, a jeżeli ktoś podniesie głos, to się go niszczy.
I tak będzie?
Przeżyłem II wojnę światową i okres komunizmu i naprawdę wiem, czym to wszystko grozi. Nie możemy do tego wracać! Nie możemy się zgodzić na utratę wywalczonej wolności, nie możemy jej w byle jaki sposób oddać.
Według duchownego społeczeństwo powinno "wziąć sprawy w swoje ręce", jednak – jak przyznaje – "jest pewna część społeczeństwa, która jest zauroczona stylem rządzenia, jaki prezentuje PiS". – Trudno będzie ich z tego zauroczenia wyprowadzić. Jesteśmy na początkowym etapie, więc nic jeszcze nie jest stracone – dodaje.
Jednym z przykładów zauroczenia, według biskupa, są okrzyki "Jarosław, Jarosław!" na miesięcznicach smoleńskich. Tadeusz Pieronek nie szczędzi przy tym zgryźliwości wobec adresata tego uwielbienia. Pytany jednak, co by powiedział Jarosławowi Kaczyńskiemu, gdyby go spotkał, odpowiada: – Myślę, że nic. Szkoda słów. Źródło: wiadomo.co
Jesteśmy świadkami narodzin religii smoleńskiej. Bardzo wielu jej wyznawców widzi jak Kaczyński po Wiśle chodzi i wielki cuda wielkie czyni.
Czy Kaczyński zdąży beatyfikować Lecha? Narodził się nowy kościół smoleński i jak Rydzyk zostanie jego papieżem a Pawłowicz przeorem sióstr męczennic smoleńskich to wtedy nie będzie żadnych problemów. Bo to będzie pierwszy święty tego kościoła.
A taką Nową Polskę według ewangelii Jarosława będziemy wkrótce mieli: msza, pomnik, praca, spowiedź, różaniec, spanko i od nowa, msza... Wkrótce w każdym mieście, na każdym osiedlu, w każdej wsi staną pomniki Śp Lecha i dopiero się narobi. Wyobraźcie sobie te tłumy z krzyżami, różańcami i pieśniami na ustach, na kolanach wędrujące przez całe miasto od świątyni do pomnika od pomnika do świątyni w wielkich procesjach. 
21 08 2017 Mieszkanka zniszczonej wsi obejrzała "Wiadomości". "Żałuję tego do teraz"
Anna Felska, mieszkanka miejscowości Dziemiany (woj. pomorskie), która ucierpiała w nawałnicach, opisała na Facebooku swoje refleksje po obejrzeniu "Wiadomości". Jest sfrustrowana tym, że "w obliczu takiej tragedii nadal prowadzą swoją propagandą i prosto w oczy kłamią Polakom.
Nie jestem zwolennikiem żadnej partii. Od polityki staram się trzymać z daleka, ale wobec kataklizmu, który nawiedził nas w nocy z 11 na 12 sierpnia nie mogę przejść obojętnie.
Wczoraj po siedmiu dniach, część Dziemian ponownie została podłączona do sieci elektrycznej. Przez te dni byliśmy odcięci od świata, często nie mając dostępu do Internetu, a nawet zasięgu telefonicznego. Włączając telewizor nie myślałam, że usłyszę z ust rządu, to co usłyszałam. Wszystko zaczęło się od spóźnionej reakcji rządu. Nikt, kto nie był tutaj na miejscu tragedii, nie zrozumie w pełni tego o czym mówię. Gdy Pani Premier i Ministrowie byli na wakacjach, u nas zwykli ludzie walczyli z żywiołem. Żądaliśmy wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, bo po prostu oczekiwaliśmy pomocy, widząc pracujących od świtu do nocy strażaków, i tą pomoc mogłoby zaoferować wojsko. Widząc skale zniszczeń wszyscy jesteśmy świadomi, że skutki nawałnicy będziemy usuwać nie kilka dni, czy nawet tygodni, a kilka lat. Wojewoda wypowiadając słowa, iż wojsko nie jest potrzebne do zamiatania liści, nie miał absolutnie żadnego wyczucia. Nie wiem czy był świadomy tego, co mówi. Mi po ludzku byłoby wstyd i nie mogłabym po takim czymś spojrzeć w oczy ludziom, którzy stracili dorobki swojego życia, domy, gospodarstwa, lasy… Wczoraj Pani Premier odwiedziła Chojnice. Podczas konferencji prasowej mogliśmy usłyszeć z ust strażaka, że w naszej gminie ogólnie rzecz biorąc nie ma problemu z niczym, tym bardziej z prądem. W chwili gdy wypowiadał te słowa, nikt w naszej wsi nie miał prądu. Nie mówiąc już o całej gminie, w której tylko niewielka część miała dostęp do energii elektrycznej. Prąd przywrócili nam po południu i sukcesywnie etapami cała gmina zostaje nadal podłączana do sieci. W wielu miejscowościach, choćby w Trzebuniu prąd jest tylko dzięki agregatom. Wieczorem obejrzałam Wiadomości, i żałuję tego do teraz. Pani Premier powiedziała, że już prawie wszystkie skutki nawałnicy zostały usunięte, ale nadal pozostają gospodarstwa, które prądu nie mają. Mówiąc te słowa, na Pomorzu nadal kilka tysięcy ludzi pozostawało bez prądu. Nie wiem w jakiej rzeczywistości żyje nasz rząd, ale nie jest to realny świat. Nigdy nie myślałam, że posuną się tak daleko, by nawet w obliczu takiej tragedii, nadal będą prowadzić swoją propagandę i prosto w oczy kłamać Polakom. Nie mieli oporów w Rytlu pozorować świetnej pracy wojska, wysyłając zwykłych ludzi, którzy pomagali, by się po prostu schowali. Nie mieli oporów również manipulować słowa sołtysa Rytla, który dziękował wojsku za pomoc, ale następnie podkreślił, że pierwszymi którzy nieśli pomoc byli mieszkańcy i strażacy. Tych słów w telewizji już nie usłyszeliśmy. Wiem, że rząd przekazał samorządom wiele milionów złotych na pomoc dla poszkodowanych. Nie kwestionuję tego. Że darowizny zostały zwolnione od podatku. Więc nie pozostawili nas z tym samych. Jednak nie potrafili odciąć w tym momencie polityki od dramatu ludzi. Zrobili tym nam krzywdę. Minister Błaszczak nie powstrzymał się od ataku na marszałka województwa, zaganiając go do pracy przy drogach wojewódzkich, które mówiąc szczerze w większości przejezdne były już dzień po nawałnicy… PIS znów nawet w sytuacji tak dramatycznej dla wielu tysięcy ludzi, chce podzielić społeczeństwo. Ja mam tego po prostu dosyć. My Polacy na szczęście pokazaliśmy, że w takich trudnych chwilach, jak nikt inny potrafimy się jednoczyć. To my zdaliśmy ten egzamin na szóstkę. To strażacy od pierwszych minut po przejściu żywiołu, wyszli na ulice, by ratować ludzi, by udrażniać drogi i po prostu nieść pomoc. Od świtu do nocy przez już ponad tydzień strażacy ochotnicy i strażacy zawodowi, pracują byśmy mogli jakoś po tej tragedii funkcjonować. Polacy nie dali się podzielić w tej sprawie. Ludzie z całej Polski ruszyli na pomoc. My jako gmina Dziemiany mogliśmy przekonać się jak wspaniali są nasi rodacy. Z każdego zakątka kraju płynęła i cały czas płynie pomoc. Otrzymaliśmy wiele darów, wielu wolontariuszy z bliska i daleka zakasało rękawy i przyjechało pomóc usuwać skutki kataklizmu. Właśnie w takiej chwili możemy przekonać się jak wielkie serca mają nasi rodacy. Nie zostaliśmy z tym sami. Dlatego uważam za świństwo to, co próbuje przekazać reszcie Polaków rząd, że chce wmówić im, że to oni zareagowali właściwie, że pomoc przyszła od razu. Że to  samorządy nie radziły sobie z sytuacją. Nieprawda. Samorządy starały się jak mogły, powołując sztaby kryzysowe i próbując skoordynować wszystkie działania służb. Mam nadzieję, że nie zapomnimy o tym jak potrafiliśmy się zjednoczyć we wspólnej sprawie, jak potrafiliśmy pomagać sobie nawzajem bez względu na to jakie mamy poglądy. Polska właśnie taka powinna być zawsze. Wolna od podziałów i zjednoczona. Polacy jak mało kto, potrafią w chwili tragedii być ze sobą solidarni. Tak po prostu. Szkoda, że nie jest tak na co dzień. Pamiętajmy, że dobro powraca i prawda zawsze wyjdzie na jaw. Obyśmy nie musieli już nigdy znajdować się w takiej kryzysowej sytuacji. Teraz pozostaje nam próbować odnaleźć się jakoś w nowej rzeczywistości po tym kataklizmie. Nasza gmina, jak wiele innych w okolicy, już nigdy nie będzie taka sama. Już nigdy nie będziemy mieć tak pięknych widoków na te hektary lasów… Serce pęka widząc te tysiące powalonych drzew ale najważniejsze, że wszyscy są cali i zdrowi. Z resztą sobie poradzimy.
PS. Mam nadzieję, że to mój pierwszy i ostatni tego rodzaju post.
PS II. W związku z tak dużym zainteresowaniem tym postem, chciałabym tylko zaapelować, by nie wykorzystywać go do celów politycznych. Napisałam to wszystko dlatego, bo mam dosyć polityki właśnie i wykorzystywania tej tragedii w ten sposób.
Tak chamskiej i butnej władzy, takich obłudnych łgarzy na stanowiskach ministerialnych Polska nie miała nawet za komuny. Oszuści, łgarze, jakieś dziwne osobniki z niedoborem kory mózgowej gadający co im chory czerwony Khmer z Żoliborza każe. To są przedstawiciele rządu z jakimś sołtysem gminnym na czele, niszczący kraj tak jak tego nie zrobił nawet wróg. Najgorsza miernota myśli że jak podjedzie mercedesem czy Rols Roysem to doda powagi. Nie doda a ośmieszy jeszcze bardziej. Gdzie się nie obejrzy to przekręty, oszustwa, złodziejstwo, kolesiostwo, szambo, śmierdzące szambo które mieni się polskim rządem, nie wspominając o Adrianie z tej samej gliny.
15 08 2017 "Cuda" nad Wisłą...
Pewnie dla wytrawnych blogerów nie będą to żadne nowe wiadomości. Dla mnie to będzie usystematyzowanie różnych ciekawych zjawisk nad Wisłą, ale bardziej ku potomności dla młodego pokolenia. 15 sierpnia w rocznicę Cudu nad Wisłą kto ino żyw na tzw prawicy będzie wspominał "wielkiego marszałka" jaki on to był świetny, patriota, wódz i w ogóle...szanowni Czytelnicy prawicowi, tutaj zwracam się do sympatyków PiS-u, którzy świecą kadzidełko Marszałkowi Piłsudskiemu...tekst to będzie przykry i podły...podły dla propagandzistów, ale ożywczy dla Polaków...
Było tych "cudów" nad Wisłą w ostatnim wieku trochę. Bitwa Warszawska...prawdziwym cudem na pewno była, że dobry Bóg złamał psychikę Piłsudskiego, który pomimo swojej buty i pychy emocjonalnie rozklekotany postanowił przed Bitwą Warszawską złożyć dymisję na ręce Witosa, dymisję z funkcji Wodza Naczelnego i Naczelnika Państwa...nie będę już pisał o jego wyjeździe do kochanki w Bobowej, coby nie jeżyć karków co krewkim PiS-owcom. Wielkim cudem był fakt, że funkcję Wodza Naczelnego na czas Bitwy Warszawskiej choć nieświadomie objął generał Rozwadowski...człowiek o wielkim sercu, patriotyzmie, harcie ducha i wielkiej woli walki, a co ważne, jako fachowiec, bo absolwent wiedeńskiej akademii taktyki i sztuki wojennej Kriegsschule...to on, a nie Piłsudski rozgromił bolszewicką nawałę...amen i niech nikt nie sili się na jarmarczną beletrystykę w obliczu faktów...ale jak kto chce, to ja o gustach nie dyskutuję...Potem to już się działy "cuda" totalne..."cudownie" odmieniony i wzmocniony duchem walki  Marszałek Piłsudski powraca i nakłada sobie wieniec laurowy na skronie...jakoby on i tylko on był sprawcą wygranej Bitwy Warszawskiej... Następne "cuda"...zdobycie władzy i obalenie opozycji w krwawym przewrocie majowym ..."cudowna" decyzja Piłsudskiego, że nie chce być prezydentem, bo za małe prerogatywy...lepiej marszałkiem znowu, bo większa władza...no kuźwa "cud"... Następny "cud"...pochówek konwertyty, luterana na Wawelu...no bo pan Marszałek porzucił katolicyzm i stał się luteraninem...bo gdzie diabeł nie może tam babę wyśle...aby poślubić Marię Kroplewską, rozwódkę...udało się, Sapieha złamany..."cud"...
Ale nie będę już tyrpał zmarłego...w nowoczesnej Polsce potem nastały "cudowne lata"..."cudowny" komunizm, który bolszewiki, które podniosły głowę dzięki Piłsudskiemu przywiozły na ruskich tankach po II WŚ... Od tego czasu "cudowny" ustrój trwał do roku 1989. Gdzie potem pani Szczepkowska, aktorka ogłosiła następny "cud"...gdzie ponoć "komunizm upadł" ...a co złośliwsi twierdzili, że na cztery łapy...
Ale przed tym "cudem" w roku 1985 komunista, zbrodniarz, niejaki Wolski w Polsce zwany Jaruzelskim udaje się w podróż na imperialistyczną, kapitalistyczną, wrogą ludowi pracującemu miast i wsi ziemię amerykańską , gdzie "cudownie" witany jest z honorami ......co złośliwsi twierdzą, że odsprzedał Polskę Amerykanom...Potem niejaki Lejba Khone w Polsce zwany Wałęsą "cudownie" obala doszczętnie tzw komunę wraz z towarzyszami, którzy w sposób "cudowny" pojawiają się ponownie w partiach prawicowych...pan Wałęsa używając "cudownej" różczki powoduje, że wojska ruskie stacjonujące od ponad czterdziestu lat opuszczają w podskokach Polskę..."cud"...Już, że o tym nie wspomnę że "cud" nastąpił po tym jak komunistycznym towarzyszom pomimo swoich deklaracji, że "raz zdobytej władzy nigdy nie oddadzą" zmiękła rura na tyle, że "sztandar wyprowadzili" pośpiesznie..."cud"
Potem w "demokratycznych" wyborach po roku 89 zostaje wybrany prawdziwy, niekomunistyczny prezydent, czyli komunista Jaruzelski..."cud" kuźwa "cud" !!! Potem "cudowny" uzdrowiciel polskiej gospodarki Balcerowicz schładza przedsiębiorcze czerepy polskich gojów...tłumacząc to tym, że polska gospodarka rozgrzała się do czerwoności i w jej interesie jest zwolnienie tempa... Potem "cudownie" panom Bagsikowi i Gąsiorowskiemu napełniły się trzosy, które należało jak najszybciej wywieźć z Polski... I w tym to momencie nastąpiła prawdziwa fala "cudów" nad Wisłą...znikały stocznie, cukrownie, cementownie, cegielnie...znikały też polskie marki towarowe...takich zniknięć nie dokonałby nawet sam mistrz Coperfield...to były najprawdziwsze "cuda"... Czy dziś zdarzą się jeszcze jakieś "cuda" nad Wisłą? Jestem przekonany, że tak...może zniknąć nam jeszcze woda, źródła geotermalne, polskie kopalnie węgla, ziemia i jeszcze wiele innych minerałów, o których Polacy nie wiedzą... Te "cuda" nad Wisłą się nie skończą dopóki Polacy będą spać w słodkim śnie nieświadomości...pobudka szanowni Państwo!!! Źródło: trybeus.blogspot.com
14 08 2017 Kaczyński to nasza wina! Co za naród!
Z opublikowanego właśnie sondażu IPSOS dla OKO.press wynika, że PiS ma obecnie 40 proc. poparcia, a razem z Kukizem 51 proc. Poparcie dla PiS wśród prostych ludzi na wsi rośnie i przekracza 50 proc.! Jaki wstyd! Polacy, jaki to straszny wstyd! Kim jesteśmy, my, naród zasiedziały w samym środku Europy, w XXI wieku? Jeśli nic nam jakiesi „trybunały” i „konstytucje”, to może chociaż „leśne ruchadła” i „córki leśnika”? Albo może opętańcza wycinka Puszczy Białowieskiej? A jak nie, to może szaleństwo w oczach Macierewicza? Nie! I to nie, i tamto nie! Ani wstydu, ani gustu. Nic. Tępota, prostactwo, bezwstyd. I tak na okrągło. Tępota, prostactwo, bezwstyd… Ad infinitum.
Epoka demokratyczna uczyniła z lizusostwa polityków względem grup społecznych niemalże zasadę moralną. Zwłaszcza całość społeczna jest poza wszelką krytyką. O narodach źle mówić nie wolno. Są zawsze bez skazy!
A skoro o narodach nie można, to nie można też o ludowych ich warstwach, boć te są przecież samą ich solą i korzeniem. Niech inteligencja zajmuje się sobą, a naród i lud zostawi w spokoju. Bo jak nie, to może ten lud gnaty komuś przetrącić. Dość tego! Czas powiedzieć sobie, że po epoce glorii (karnawału Solidarności i transformacji demokratycznej po roku 1989) nastała epoka wstydu dla naszego narodu. Sami zgotowaliśmy sobie spektakl zwijania demokracji i rządów prawa oraz wypinania się gołą d… na Europę i świat.
I na tym spektaklu – my, naród Polski – wciąż bawimy się setnie. Tak, nasza wina, nasza bardzo wielka wina. Kaczyński to nasza wina! Macierewicz to nasza wina! Ziobro to nasza wina! Nasza, bo to przez nas, ludzi kulturalnych, zazdrośnie strzegących swego świata przez obcymi, jest nas mniej niż tych niewymownie „innych”. Tych, co i w cuda uwierzą, i pół litrem nie pogardzą, i na Żyda bluzną. Demokracja prawdę ci powie. Prawdę, która może ranić i oburzać, ale jest prawdziwą prawdą.
W wyborach i sondażach biorą udział nie tylko tacy, co mają „opinię”, bo są w miarę inteligentni i kulturalni, a w dodatku mają jakieś „pojęcie o wyobrażeniu”. Otóż w demokratycznych wyborach biorą udział wszyscy – mądrzy i głupi, dobrzy i źli, kulturalni i prostacy, święci i zbrodniarze, porządni i podli, przeciętni i wielcy. I każdy z nich ma po jednym głosie. Tak samo w sondażu. Mamże tłumaczyć, kogo jest więcej? Mających jakieś pojęcie o państwie i polityce czy tych drugich? Mających jakieś obywatelskie ideały czy tych drugich? Szanujących państwo i prawo czy tych drugich?
Opuściliśmy prostych ludzi, zostawiliśmy sam na sam z demonami przeszłości, z zabobonem, kołtunem, panem, wójtem i plebanem – to i teraz mamy. Wiejska i małomiasteczkowa Polska, pańszczyźniana i rozbiorowa, katolicka i komusza, siadła nam teraz na karku, batem i butelką wywija, a buciorami w nerki kopie. Wio! Oj, mamy wesele. Mamy tu dzisiaj niezłe Bronowice. Ten sondaż, dla mnie, przyznam, niespodziewany, to wiadomość tragiczna, bo stanowi dowód, dowód jak najbardziej empiryczny, że poparcie dla reżimu nie spada, gdy tenże się radykalizuje i umacnia swój autorytaryzm. Już nie dla jednej trzeciej, jak można było się łudzić dwa lata temu, lecz dla połowy Polaków demokracja nie znaczy nic, a najbardziej żenujące ekscesy korupcji i warcholstwa nie robią na prowincjonalnej Polsce żadnego wrażenia.
Dla połowy Polaków liczy się tyko kasa i „porządek”, czyli swojskość. Czyli jakieś ogólne prostactwo i nadęcie, odzwierciedlające ich samopoczucie, łagodzące ich lęki i dające złudzenie, że skoro rządzą tacy sami jak oni, to ich godność jest zabezpieczona. Ta druga, kulturalniejsza połowa narodu stała się zakładniczką tej pierwszej. I dobrze nam tak! Myśleliśmy, że wystarczy „iść do miasta”? Iść „na studia”? A babcia niech słucha sobie Rydzyka? A wujek niech sobie chla? A ksiądz niech stawia sobie plebanię na trzy piętra i obściskuje? A śmieci dalej do lasu? I tak dalej.
Myśmy uciekli ze swoich środowisk, zamiast powrócić tam, by wyrównać swoje rachunki – by oddać rodzicom, dziadkom, sąsiadom to, co się im od nas należało: odrobinę wiedzy o świecie. Ale nam się nie chciało. Dlatego to nasza wina, nasza wina. I niełatwo już będzie ją naprawić. Bo tymczasem Kaczyński może robić, co chce, i dopóki będzie kasa w chłopskim portfelu, tacy ludzie będą rządzić. Jakże nisko upadliśmy, skoro musimy modlić się o katastrofę gospodarczą, by ratować się z katastrofy politycznej i moralnej narodu…Autor Jan Hartman

13 08 2017 Uczmy się z historii pierwszych rządów PiS. Koalicjanci Kaczyńskiego zawsze „giną”.

Czy warto powracać pamięcią do okresu pierwszych rządów PiS-u i Kaczyńskiego? Cezary Michalski, publicysta Newsweeka twierdzi, że tak. I wyjaśnia: „jakkolwiek upłynęło wiele czasu i zmieniło się zarówno otoczenie Polski, jak i sytuacja w Polsce, to nie zmieniła się metoda polityczna Jarosława Kaczyńskiego”. I radzi wyciągnąć z tego wnioski na użytek walki politycznej.
Na czym polega owa metoda Jarosława Kaczyńskiego? Mówiąc w skrócie, nie jest on w stanie tworzyć żadnej koalicji, dotrzymywać żadnych umów. Nie akceptuje w polityce partnerstwa. Powinien pamiętać o tym zarówno Paweł Kukiz, jak i Andrzej Duda – przekonuje Michalski. Jego zdaniem prezes PiS na prezydenta „już wydał wyrok śmierci, a jedyne, nad czym się dziś zastanawia, to gdzie i przy jakiej okazji ustawić mu szafot”.
Przypomnijmy: Dokładnie dziesięć lat temu – 13 sierpnia 2007 roku – ówczesny premier Jarosław Kaczyński odwołał ze swojego rządu wszystkich ministrów koalicyjnej Samoobrony Andrzeja Leppera i koalicyjnej Ligi Rodzin Polskich, Romana Giertycha. W ten sposób jego rząd utracił większość i zaczęło się odliczanie do przedterminowych wyborów parlamentarnych, które PiS przegrało z Platformą Obywatelską. Do likwidowania swoich koalicjantów Kaczyński użył, co tylko mógł: tajne służby, prokuraturę i media publiczne, które – przypomina Michalski – także wówczas prezes PiS szybko „skonsumował” i zaczął używać jako narzędzie brutalnej propagandy partyjnej. Daleko nie sięgając, przypomnijmy, że Mariusz Kamiński niedawno został skazany na 3 lata więzienia za tajniacką prowokację zwaną „aferą gruntową”, która miała zniszczyć Andrzeja Leppera.
To nie wszystko. W niszczeniu swoich koalicjantów Kaczyński posługiwał się również tzw. polityczną korupcją. Wyszła ona na jaw atmosferze skandalu, gdy Renata Beger z Samoobrony wzięła ze sobą ukrytą kamerę na „negocjacje”, w czasie których Adam Lipiński, towarzysz jeszcze z „zakonu PC”, próbował ją zastraszyć i przekupić jednocześnie. Czym? Zakończeniem prowadzonych przeciw niej postępowań prokuratorskich, a nawet… obietnicą finansowych gratyfikacji z budżetu Kancelarii Sejmu, czyli od marszałka Marka Jurka! Taśmę nagrana przez Beger wyemitowano w programie „Teraz My” (TVN), co wywołało jeden z wielu kryzysów koalicyjnych. Ostatecznie jednak Kaczyński ze swoimi koalicjantami wygrał przez nokaut, gdyż wspomniane przedterminowe wybory 2007 roku przetrwało tylko PiS. Kaczyński przez następne lata za sprawą populizmu przejął sporą część działaczy i większość wyborców zarówno skrajnie prawicowego LPR-u, jak też skrajnie populistycznej Samoobrony, czytamy w „Newsweeku”.
Jakie wnioski wyciągnął Kaczyński z pierwszego okresu swoich rządów? Jedynie takie, że musi„przejąć albo zniszczyć wszystkie instytucje w państwie i społeczeństwie, żeby żadna alternatywa polityczna, żadne ryzyko utraty władzy, nie było już więcej możliwe”. Wtedy starał się zrobić to samo, ale w jego mniemaniu przeszkadzał mu „układ” i „stary porządek”, który trzeba zniszczyć. Wszystkie ówczesne „przeszkody” – na które składa się praktycznie całe instytucjonalne oprzyrządowanie liberalnej demokracji w Polsce, których Kaczyński wówczas nie potrafił usunąć – konsekwentnie niszczy dzisiaj, pisze Michalski. I ostrzega: nawet jeśli zdoła to uczynić, Jarosław Kaczyński… nadal nie będzie miał pomysłu na polskie społeczeństwo i państwo (!). Dlaczego? Bo jako człowiek „nie pozbawiony talentu, jeśli chodzi o umiejętność sterowania politycznym konfliktem – jest jednocześnie absolutnym impotentem rzeczywistego rządzenia”. Tu publicysta „Newsweeka” stawia ciekawą tezę. Otóż wówczas, w latach 2005-2007 prezes PiS także tego nie robił – był całkowicie skupiony na „zdobywaniu władzy”, każdą dostępna mu metodą. Zwłaszcza poprzez radykalizowanie wewnętrznego konfliktu w Polsce. To jest stały motyw – tak prezes najprawdopodobniej racjonalizuje sobie i innym niepodejmowanie rękawicy i unikanie rzeczywistego „administrowania krajem”.
Ostatni z wniosków z poprzednich rządów PiS dotyczy natomiast opozycji. Ta była wówczas silnie upartyjniona i praktycznie skupiona w jednej partii, Platformie Obywatelskiej. Partii, dodaje Michalski, praktycznie będącej o włos od przejęcia przez PiS, po podwójnej przegranej wyborczej w parlamentarnych i prezydenckich wyborach 2005 roku. „Kaczyński zaczął wówczas zjadać Platformę, przejmując jej polityków, działaczy i bardziej konserwatywnych wyborców. Udawał centrystę, ale kiedy się ostatecznie Platforma nie rozpadła, przestał udawać. Wtedy Stefan Meller i Radosław Sikorski (najbardziej umiarkowani ministrowie rządu PiS) poszli w odstawkę, a na czele stawki znaleźli się Antoni Macierewicz i Mariusz Kamiński” – przypomina publicysta. „Donald Tusk, aby uratować Platformę wynalazł wówczas „antykaczyzm”. Być może brutalny, ale chroniący skutecznie przed rozbiciem liberalną partię i liberalny elektorat”. Michalski nie ma wątpliwości, że gdyby nie ocalenie i skonsolidowanie wówczas przez Tuska silnej liberalnej partii, Kaczyński rządziłby do dzisiaj bez przerwy. „Żadna gazeta, żadne środowisko, nawet żadne związkowe czy społeczne protesty nie odsunęłyby go od władz” – mówi czytelnikom. I stawia kolejną tezę: Tylko partia może wygrać z partią. Radzi więc nie lekceważyć polityków i siły ich organizacji. Czy ją dostrzega w dzisiejszej Polsce? „Nie wiem, czy mamy dziś Tuska. Mamy Schetynę, mamy Budkę i Trzaskowskiego, mamy dziewczyny z Nowoczesnej, mamy dwie partie liberalne (jedną większą, drugą mniejszą). Na nie stawiajmy, gdyż bez nich ani szaleństwo Kaczyńskiego, ani pycha i żarłoczność prawicy, ani nawet widmo Polexitu nie odbiorą władzy Kaczyńskiemu i PiS-owi” – prognozuje Michalski. „Dopóki jesteśmy demokracją – choćby „nieliberalną”, „suwerenną”, choćby zmierzającą w kierunku Putinowskiego autorytaryzmu. To jeszcze jeden morał z 13 sierpnia 2007 roku i tego, co stało się później” – konkluduje.
Źródło: newsweek.pl
12 08 2017 Zabawa w wojsko doprowadza Polskę do absurdu.
Po tym jak Macierewicz miał pomysł by Radomiu wybudować stocznię budująca latające okręty podwodne!? Myślałem ze już mnie niczym nie zadziwi. A jednak okazuje się że dzień bez pomysłu Macierewicza to dzień stracony. Dopiero co szef Ministerstwa Obrony Narodowej uraczył nas projektem o „organizowaniu zadań na rzecz obronności państwa przez przedsiębiorców”, w którym wskazane przez niego firmy o „ważnym” znaczeniu militarnym nie będą mogły się rozwiązać bez jego zgody, przebranżowić i co pół roku zmuszone będą przedstawiać raport o swoim stanie finansowym i potencjale obronnym. Według ministra to rozporządzenie dotyczy m.in. telekomów, nadawców telewizyjnych i radiowych. Jeszcze nie ogarnęliśmy tego tematu, a już musimy się zmierzyć z kolejną rewelacją. Tym razem w obrębie zainteresowań Macierewicza znalazł się Łódzki Uniwersytet Medyczny.
W projekcie ustawy, którą przygotowali posłowie PiS, Macierewicz będzie miał prawo forsowania swoich kandydatów na dziekana i prodziekanów Wydziału Wojskowo – Lekarskiego oraz na jednego z prorektorów uczelni.

Opozycja i środowiska akademickie nie pozostawiają na tym pomyśle suchej nitki. „Wracają lata 50., to jest stalinizm w czystej postaci! Minister nauki Jarosław Gowin zapewniał nas, że zrobi wszystko, by zachować dużą autonomię władz uczelni, ale miał swoje obawy” – taki jest komentarz Katarzyny Lubnauer z Nowoczesnej. Z kolei członkowie Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich mówią „Przedstawiony projekt ustawy łamie systemową zasadę wyłaniania władz uczelni niewojskowej, wprowadzając obsadzanie niektórych stanowisk (…) w drodze faktycznej decyzji Ministra Obrony Narodowej i to nawet w sposób niezgodny z zasadami przyjętymi dla uczelni w całości wojskowej”.
Jak tak dalej pójdzie, to Polska zmilitaryzuje nam się na maksa. Wyobrażacie sobie Państwo zmilitaryzowaną polską rodzinę, której dzieci chodzą do zmilitaryzowanej szkoły, rodzice pracują w zmilitaryzowanej Wytwórni Papierów Toaletowych, a w wolnym czasie cała rodzinka chodzi do zmilitaryzowanego kina pokazującego tylko filmy o wojnie, bohaterze polskim i polskim patriotyzmie? No, a nad tym wszystkim będzie unosił się fizycznie i duchowo największy bohater po Lechu i Jarosławie Kaczyńskich, Antoni Macierewicz. Nie śmiejcie się, wbrew pozorom, ta wizja wcale nie jest taka abstrakcyjna. Źródło: fakt.pl
Czy agent Putina jako minister MON jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo Polsce? Tak bezbronnej armii to w Polsce nie było od 1920 roku. Partyzanci, powstańcy warszawscy mieli nowocześniejszą broń od dzisiejszej armii. Minister wojny co chwila coś obiecuje a w rzeczywistości sprzedaje uzbrojenie gdzie tylko się da. Ostatnio ubzdurał sobie zakupić latający pociąg pancerny dla WOT. Dziś jeden czołg Putina i drużyna piechoty bez problemu zdobyłaby Warszawę a Antoś zastanawiałby się komu powierzyć dowództwo.
11 08 2017 Haracz od Polaków...W 1989 roku Amerykanie puścili nas w skarpetkach...
Ameryka nie ma żadnych stałych przyjaciół, ani wrogów, tylko interesy” – powiedział Henry Kissinger, sekretarz stanu USA w administracji prezydentów Richarda Nixona i Geralda Forda. W tym kontekście nie dziwi, że gdy w 1989 r. odzyskaliśmy suwerenność, jedną z pierwszych rzeczy, o jaką zadbał przedstawiciel rządu USA było to, żeby długi zaciągnięte przez polskich komunistów, nie wybranych przez Polaków lecz utrzymujących się u władzy tylko dzięki wsparciu Związku Radzieckiego, zostały przez demokratyczną Polskę spłacone (piszemy o tym w okładkowym tekście „Haracz od Polaków”). Nie jest to jedyny przykład obłudy Amerykanów z tego okresu (obłudy, bo w tym samym czasie przedstawiciele administracji USA zapewniali nas o wielkiej przyjaźni między naszymi krajami). Amerykański doradca gospodarczy Jeffrey Sachs doradzał polskim władzom, by jak najszybciej otwierały krajowy rynek na międzynarodową konkurencję. Jeżeli w jej wyniku upadną polskie firmy, to trudno. Wygrał lepszy. W praktyce mnóstwo polskich firm w tym okresie zbankrutowało, bo miało za sobą lata w gospodarce centralnie sterowanej i nie było w stanie konkurować z potężnymi, międzynarodowymi koncernami, bardzo często amerykańskimi. Żadnego dorosłego, mającego doświadczenie życiowe człowieka, nie może to dziwić. Trudno jest też mieć pretensję do Amerykanów o to, że dbają o swoje interesy. Mamy jednak prawo mieć żal do naszych polityków, którzy rządzili w tamtym okresie, iż Amerykanom ulegli i podjęli decyzję o spłacie postkomunistycznych długów, która to decyzja była korzystna dla USA a niekorzystna dla Polski. Rządzący od 1990 r. prezydent Lech Wałęsa lubił powtarzać, że będzie puszczał aferzystów w skarpetkach. Szkoda, że w czasie kiedy tak się odgrażał, polski rząd zawarł umowy, które w skarpetkach puściły wszystkich Polaków.
Haracz od Polaków
W 1989 roku Amerykanie puścili nas w skarpetkach.
Wasz kryzys zadłużenia się skończył. Wszystko, co musicie zrobić, to wysłać pocztówkę waszym wierzycielom: dziękujemy bardzo, ale teraz jesteśmy w epoce wolności i demokracji i nie możemy spłacać długów z epoki radzieckiej. I już nie myślcie więcej na ten temat. Jest już po sprawie – oświadczył amerykański profesor ekonomii z Uniwersytetu Harvarda, Jeffrey Sachs, w czasie wystąpienia przed polskim Sejmem 24 sierpnia 1989 r. W ten sposób namawiał nowe, demokratyczne władze Polski, by odmówiły spłaty wartych dzisiaj 133 mld zł zagranicznych długów po PRL. Tymczasem nie tylko tego nie zrobiliśmy, ale Amerykanie wymusili na nas warunki spłaty zadłużenia gorsze, niż otrzymali Niemcy po II wojnie światowej.
Dług niemoralny
Podobny do opinii Sachsa pogląd ogłosiła nieco później znana na całym świecie kanadyjska dziennikarka i autorka, Naomi Klein. W wydanej w 1999 r. książce „No logo” zwróciła uwagę na to, że zagraniczne długi Polski zostały zaciągnięte przez niedemokratyczne władze, rządzące tylko na skutek ingerencji obcego mocarstwa – Związku Radzieckiego. Państwa i instytucje finansowe, które pożyczały polskim komunistom pieniądze (głównie były to instytucje amerykańskie, ale także m.in. brytyjskie i francuskie), doskonale o tym wiedziały i dlatego powinny liczyć się z tym, że gdy Polska odzyska kiedyś suwerenność, będzie miała prawo odmówić ich spłaty. To sytuacja trochę podobna do takiej, gdy ktoś nam ukradł kartę kredytową, następnie dokonywał przy jej pomocy zakupów. Bank wiedział, iż kartą dysponuje nieuprawniona osoba, ale i tak pozwalał robić zakupy na kredyt licząc, że jest duży i silny i wymusi jego spłatę od prawowitego właściciela karty.
Sachs i Klein uświadomili nam, że mamy moralne prawo nie spłacać długów po PRL. Gdy jednak doszło do pierwszych rozmów na ten temat, urzędujący pod koniec lat 80. prezydent USA George Bush senior oświadczył, iż oczekuje pełnej spłaty przez Polskę zadłużenia z czasów PRL (pisze o tym prof. Sachs w swojej książce „Koniec z nędzą”). Wyjątkowa bezczelność tego stanowiska polega na tym, że nawet hitlerowskim Niemcom po wywołanej przez nich II wojnie światowej i wymordowaniu milionów bezbronnych ludzi, Amerykanie i ich sojusznicy umorzyli połowę zadłużenia.
Źródło: http://powiewswiezosci.neon24.pl/post/139690,haracz-od-polakow
05 08 2017 10 kwietnia dostał SMS-a: “Żyjemy”. 8 dni później już nie żył…
Po katastrofie prezydenckiego Tupolewa w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku nastąpiła seria zgonów osób, które posiadały bardziej lub mniej istotne informacje mogące pomóc w szybkim wyjaśnieniu sprawy.  Wśród serii „nieszczęśliwych wypadków”, były oczywiście takie które można śmiało podpisać tym zwrotem, jednak parę zgonów, a raczej okoliczności w jakich dochodziło do śmierci konkretnych osób budzą po dziś dzień wiele wątpliwości.
Najbardziej zagadkowym, a równocześnie kontrowersyjnym zdarzeniem był wypadek biskupa Cieślara. Wszystko ze względu na to co miał wyznać zaraz po katastrofie prezydenckiego Tupolewa. Dnia 18 kwietnia 2010 roku, czyli zaledwie 8 dni po katastrofie zdarzył się wypadek w miejscowości Przecław między Rogowem a Brzezinami na trasie Łódź – Warszawa. Biskup nie przeżył. Doszło do zderzenia dwóch samochodów marki renault. W wyniku wypadku, biskup warszawskiej diecezji ewangelicko – augsburskiej zginął na miejscu. Cieślar był w drodze powrotnej z mszy pogrzebowej księdza Adama Pilcha.
I tu pojawia się wątek, który może być główną przyczyną tego „wypadku”. Otóż Adam Pilch zginął w Smoleńsku, jednak Cieślar twierdził, że tuż przed godziną 9 rano otrzymał od Adama Pilcha SMS-a o treści: „Żyjemy”. Gdyby to okazało się prawdą, oznaczało by że część pasażerów przeżyła katastrofę samolotu i zginęła później. W obliczu takich faktów, rząd polski i rosyjski musiałby wszcząć postępowanie wyjaśniające dot. teorię słyszanych wystrzałów z broni palnej na miejscu katastrofy.
Ksiądz Cieślar – według zapewnień jego bliskich znajomych – miał zamiar przekazać wszystkie wiadomości jakie otrzymał 10 kwietnia odpowiednim służbom. Dodają, że z jakiegoś powodu bał się. Tuż po wypadku telefony uczestników zdarzenia zostały zabezpieczone przez ABW. Następnie dane zawarte w urządzeniach poddane długotrwałemu badaniu. Wyniki analiz i ekspertyz zostały umieszczone w tajnych aktach śledztwa.
Postępowanie wymiaru sprawiedliwości wobec rzekomego sprawcy wypadku Adriana D. również pozostawia wiele wątpliwości. W pierwszej kolejności postawiono 27-latkowi zarzut prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, następnie dopiero wiele godzin później godzinach oskarżono go o spowodowanie wypadku samochodowego ze skutkiem śmiertelnym.  Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi, Krzysztof Kopania wypowiedział się w tej sprawie. Prokuratura Rejonowa w Brzezinach, która prowadzi sprawę, wystąpiła do sądu z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Sąd się jednak nie przychylił do tego wniosku. Złożyliśmy zażalenie na tę decyzję, ale sąd wyższej instancji uznał je za niezasadne. - powiedział.
Za spowodowanie wypadku samochodowego ze skutkiem śmiertelnym grozi do 12 lat pozbawienia wolności. Adrian D. podczas postępowania odpowiadał z wolnej stopy. W trakcie pierwszego przesłuchania 27-latek wyznał, że tego dnia gdy doszło do wypadku - pił alkohol. Twierdził, że korzystał z alkomatu, który wykazał poniżej 0,5 promila. Dziwne jednak było to, że utrzymywał cały czas, że nie spowodował żadnego wypadku. Mało tego - utrzymywał, że w momencie zdarzenia był w zupełnie innym miejscu! Adrian D. starał się to udowodnić przed sądem. Twierdził, że w momencie wypadku znajdował się gdzie indziej. Proces ruszył dopiero w październiku. Sprawa prowadzona była w Sądzie Rejonowym w Brzezinach. Finał? Pomimo faktu, iż młody mężczyzna miał spowodować wypadek pod wpływem alkoholu, nie spotkała go za to żadna kara. Zginął człowiek, który chciał coś ogłosić. Bał się. Rzekomo wypadek spowodował pijany kierowca, który uniknął kary. Zarówno w tym jak i w wielu pozostałych przypadkach zagadkowych zgonów, dodanie dwa do dwóch daje zupełnie inny wynik niż ten podany przez służby odpowiedzialne za "wyjaśnienie" sprawy. Żródło: wRealu24.pl
04 08 2017 Hurraoptymizm Morawieckiego może wyprowadzić nas w pole.
Jak ostrzegają analitycy mBanku hurraoptymizm wicepremiera Mateusza Morawieckiego może gospodarkę wywieść na manowce. Wtórują im największe światowe agencje ratingowe, wskazując na niepokojące wskaźniki, w tym głównie na opadającą, najniższą od 20 lat stopę inwestycji i coraz gorsze relacje z Unią Europejską.
To wszystko zdaniem ekspertów nie wróży niczego dobrego, zwłaszcza,że zbyt niska stopa inwestycji po pewnym czasie daje o sobie znać i to w najmniej oczekiwanym momencie. Jak wynika z danych GUS, kuleją inwestycje publiczne. Mało tego inwestycje infrastrukturalne z funduszy unijnych wciąż idą jak po grudzie. Jak się dowiadujemy z „Gazety Wyborczej” także samorządy obniżyły wydatki na inwestycje, o czym najlepiej świadczy spadek ich zadłużenia.
Dziennik informuje również, że trudno o optymizm w gronie firm prywatnych. Szczególnie te większe obawiają się angażować finansowo, co najprawdopodobniej wynika z politycznej niepewności. Podobnie rzecz się ma z inwestorami zagranicznymi. Jeden Mercedes – jak zauważają analitycy to nie dość.
Świat tymczasem Polskę cały czas obserwuje. A finansowy świat w szczególności. Wszystkie duże agencje ratingowe (Moody’s, Fitch i S&P) wydały w ostatnich dniach ostrzeżenia, że Polska idzie na czołowe zderzenie z Brukselą i ryzykuje utratą dużych pieniędzy z UE. Co gorsza, szykowane zmiany w sądownictwie grożą dalszą eskalacją tego konfliktu i zepchnięciem Polski do grona krajów mało cywilizowanych. Do tego wszystkiego, od kilku dni przedstawiciele PiS i rządu odgrażają się Niemcom, naszemu największemu partnerowi handlowemu. Biuro Analiz Sejmowych ma przygotować raport czy można od Niemiec domagać odszkodowań za II wojnę światową.
Wszystko to dzieje się w sytuacji, gdy w obecnej perspektywie budżetowej mamy do wydania jeszcze grube dziesiątki miliardów euro z funduszy unijnych i jesteśmy w przeddzień negocjacji nowego budżetu UE. Jaki będzie efekt tych negocjacji? Nietrudno przewidzieć. Newsweek pisze: „jak Kuba bogu, tak bóg Kubie.”
Ale wszystko to najwyraźniej nie martwi wicepremiera Morawieckiego, który coraz częściej spogląda na Chiny. Na niedawnym forum polsko-chińskim dotyczącym inwestycji w nowy Jedwabny Szlak, deklarował, że w najbliższej dekadzie Polska zainwestuje w infrastrukturę 100 mld zł, z czego jedna czwarta to koszt budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, który – co widać już wyraźniej – ma być bazą dla jakiegoś chińskiego przewoźnika, a nie dla LOT. Nie ma co z góry odrzucać tych propozycji, ale warto myśleć trzeźwo i uzmysłowić sobie ile ekonomicznie łączy nas z Unią Europejską, a zwłaszcza z Niemcami. Warto też przypomnieć sobie jak przebiegała, a szczególnie jak zakończyła się budowa autostrady A2 z udziałem chińskiego przedsiębiorstwa Covec. 
Źródło: Newsweek
Premier Szydło szczyci się że bezrobocie spadło tylko nie mówi że to dzięki znacznemu wzrostowi zatrudnienia w budżetówce. Dziwne to bo skoro Polska się wyludnia to urzędników powinno ubywać a nie przybywać. 
01 08 2017 Lider weteranów Armii Krajowej twardo do Andrzeja Dudy. "Boję się utraty wolności i powiem Panu dlaczego"
Po obchodach 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego zapamiętane zostanie nie tylko przejmujące przemówienie prezesa Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich gen. bryg. Zbigniewa Ściobora- Rylskiego. Coraz większym echem odbija się też to, co kilka chwil później powiedział prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej prof. Leszek Żukowski. – Czy jest pan pewien panie prezydencie, że chociażby jeden kraj z Międzymorza przystąpiłby do walki po naszej stronie, wiedząc, że padnie? – publicznie zapytał on Andrzeja Dudę.
O tym, że prof. Leszek Żukowski będzie miał coś ważnego do zakomunikowania rządzącym można było domyślić się już po pierwszych słowach jego wystąpienia. – Miłościwie nam panujący panie prezydencie... – zaczął 88-letni prezes Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. – Jeżeli jest pan zdziwiony formą powitania, to przypomnę, że według literatury, w krajach, w których nie jest podtrzymywana dynastia królewska, prezydent wybiera osobę godną zaufania i jej powierza – jako premierowi – misję utworzenia rządu. Osoba ta, jeżeli nie może wywiązać się ze złożonych obietnic, podaje się do dymisji właśnie na ręce prezydenta – dodał wymownie.
To był jednak dopiero wstęp. W dalej prof. Leszek Żukowski wyraźnie odniósł się bowiem do nienawistnej i dzielącej Polaków retoryki samego prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. – Jak wiadomo, społeczeństwo można podzielić na dwa sorty. Nas można zaliczyć do tego sortu, który przeżył wojnę, utratę wolności, okupację, walkę z bronią w ręku o niepodległość i niewolę. Innym sortem są ludzie, którzy urodzili się już po solidarnościowym zrywie i nie czuli tego, co to jest brak wolności i niepodległości, bo żyją w wolnym państwie. Kolejnym sortem mogą być ludzie urodzeni po zakończeniu działań wojennych, którzy żyli w okresie okupacji sowieckiej – mówił bohater II wojny światowej.
Po czym powrócił do publicznej polemiki z prezydentem Andrzejem Dudą. Prof. Żukowski przyznał, że dziś znowu boi się utraty wolności. – Polska, średniej wielkości kraj europejski, ma dwóch większych sąsiadów, którzy już czterokrotnie dokonywali rozbioru naszej ojczyzny. Tak długo, jak będziemy w Unii Europejskiej, jeden z sąsiadów może być naszym partnerem. Drugi zachowuje się czasami jak prowokator, ale jesteśmy przecież w NATO... – stwierdził lider weteranów AK. Czy jest Pan pewien Panie Prezydencie, że chociażby jeden kraj z Międzymorza przystąpiłby do walki po naszej stronie wiedząc, że padnie – bo to wynika z wielkości armii? Bo ja nie! – podsumował prof Żukowski. Źródło natemat.pl
28 07 2017 Producent sznurka rozwikłał tajemnicę sukcesu Morawieckiego. 
Po 23 latach sukcesów fiskus zablokował firmie zwrot VAT-u. Idziemy jak po sznurku do kłębka. Skąd wielki sukces budżetowy wicepremiera Mateusza Morawieckiego? Ano wziął się wyższych wpływów z podatku VAT. Skąd te wyższe wpływy? Czy tylko z walki z mafią wyłudzaczy? No nie – fiskus wziął na celownik nie tylko przestępców, ale także uczciwych przedsiębiorców i rozpoczął blokadę zwrotu im podatku VAT. Kim są ci przedsiębiorcy? Na przykład w Sieradzu padło na firmę Terplast, producenta sznurka do maszyn rolniczych.
– Nie mam nic przeciwko uszczelnianiu systemu podatku VAT, ale niech to będzie robione w sposób cywilizowany, a nie barbarzyński – mówi naTemat Maria Ostrowska, radca prawny firmy Terplast z Sieradza. – Od początku istnienia ustawy VAT w Polsce, czyli przez 23 lata, sprzedawaliśmy sznurek do maszyn rolniczych z preferencyjną stawką VAT. Potwierdziło to kilkanaście kontroli podatkowych zarówno wyrywkowych jak i całościowych. W zeszłym roku okazało się, że źle robimy – mówi dalej. Zaraz dodaje, że jeśli fabryka miałaby rozliczyć podatek za 5 lat (czyli okres nie objęty przedawnieniem), to ich biznes zostałby zrujnowany.
Sznurek, jaki jest – każdy widzi. Zazwyczaj biały, prosty i z plastiku, czasem może mieć węzełki. Ten stosowany w maszynach rolniczych służy do wiązania snopków, bel siana, worków z paszą. Ale nie daj Boże, gdyby rolnik zawiązał nim buty, przepasał się w pasie, albo powiesił na nim pranie. Przestępstwo podatkowe! Bo produkt nie zastosowany do produkcji rolniczej traci preferencję podatkową (8 procent VAT-u naliczanego do ceny netto, zamiast stawki 23 procent). W ten sposób dochodzimy do szczytów absurdu. Fiskus oczekuje, że sprzedawca sznurka zbierze od rolników oświadczenia, że całość zakupionego sznurka przepuścili przez swoje maszyny rolnicze.
Dotrzeć do każdego rolnika indywidualnego z ostatnich 5 lat? To przedsięwzięcie nie do zrealizowania. Takie postawienie sprawy przesądza o losach naszej firmy.
Radca prawny Terplastu firmy mówi, że przez 23 lata nie zmienił się żaden przepis, ani też właściwości produktu, będącego po prostu sznurkiem. Wie to, bo pracuje w sznurkowym biznesie wiele lat i pamięta jak w 1993 roku wprowadzono VAT w Polsce. ANDRZEJ UCIŃSKI prezes firmy Terplast
– Jeśli urzędnicy uważają, że teraz nastały inne czasy, to powinni wydać ogólną interpretację dla wszystkich producentów sznurka albo zmienić ustawę – dodaje. Tymczasem w ubiegłym roku kontrola podatkowa podatkowa zakwestionowała stosowanie preferencyjnej stawki. Terplast ma wstrzymane zwroty nadpłaconego podatku VAT. Ponieważ jest jednym z największych producentów sznurka w Polsce, ubierała się z tego góra milionów.
Co się dzieje z takimi milionami?
Jak wylicza gazeta.pl, ministerstwo finansów masowo wstrzymuje przedsiębiorcom zwroty podatku VAT. Z tysięcy podobnych spraw udało się zatrzymać w budżecie ponad 10 miliardów złotych. Ta kwota w fantastyczny sposób poprawia wyniki budżetu państwa.

Źródło naTemat
Kiedy wreszcie te Wielkie Mądre Głowy zrozumieją, że szara strefa nie jest dowodem na "przestępcze skłonności" obywateli, tylko na to, że żąda się od nich wygórowanych, nieadekwatnych podatków. Dla większości to nie jest wybór, tylko konieczność. Szara strefa to poduszka stabilizująca sytuację znacznej części Polaków.
Ten sukces Morawieckiego można będzie wkrótce porównać do sukcesu Balcerowicza. Balcerowiczowi dano tekę wicepremiera i jako jedyny do tej pory w Nowej Polsce, zamknął rok budżetowy nadwyżką. Jak to się skończyło dla polskich firm to wkrótce się przekonaliśmy. Wszystko co polskie za psi grosz zostało sprzedane. Był to wielki sukces Balcerowicza że znalazł kupców którzy nie kazali sobie za kupowanie polskich zakładów płacić. Za Morawickiego będzie podobnie bo on jest po tej samej szkle za Oceanem co Balcerowicz.
Z encykliki Morawieckiego: Ten rok w gospodarce może być gorszy od poprzedniego. Ale za to będzie lepszy od następnego.
Do Superministra PiSu Morawieckiego.
Dlaczego Mercedes dostaje zwolnienie z podatków?
Bo zatrudni 1000 osób.
A co dostanie 1000 osób które same założą firmy?
Podatek 40%

Statystyczny Polak oddaje co miesiąc 1156 zł do ZUS. Gdyby tę kwotę odkładać samodzielnie,to po 30 latach pracy, oszczędności sięgały by 941 357 złotych. Z tej kwoty można by było wypłacać sobie emeryturę równą 5000 złotych przez 25 lat.
Mamy Ojczyznę , którą mrok okrywa ,
zamiast przybywa , to tylko ubywa .
Padły już konie , zaorane poręby ,
Szyszko ostatnie wycina dęby.
Zero jedynie zemstą pała ,
a patrzy na to bezradnie palestra cała .
Broszka robi dobrą minę do złej gry,
a Duda plecie na kolanach trzy po trzy.
Antek kupuje nowe rakiety ,
ale u Miśka szuka podniety.
Ojciec z Torunia w awangardy froncie ,
byle kasy mu przybyło na koncie.
I tylko Jarek ma czyste oblicze ,
bo za nim schowani są Piotrowicze . . .
26 07 2017 Kuchciński pozwala, żeby ONR brylował w Sejmie.
We wtorek Robert Winnicki, poseł niezrzeszony, a jednocześnie prezes Ruchu Narodowego, zorganizował w Sejmie konferencję. Towarzyszyli mu reprezentanci Młodzieży Wszechpolskiej oraz ONR, którzy na przedramieniu nosili zielone opaski z białą falangą.
To były tylko Wielkie Manewry przed rozwiązaniem sejmu i ogłoszeniem stanu wyjątkowego przez Kaczyńskiego na terenie RP.
– „Przy okazji ciężkiego kryzysu politycznego ujawnili się oszczercy, zdrajcy, rzeczywiście kanalie, ludzie donoszący na Polskę, ludzie kolaborujący z ośrodkami międzynarodowymi dokonującymi agresji” – mówił Robert Winnicki. Podkreślał, że zagranica zainteresowana jest „osłabieniem polskiej tożsamości”, a nawet dokonuje „agresji” i że w Polsce uaktywniła się „piąta kolumna”.
– „Ta władza rozpoczęła flirt z radykalną prawicą. Paweł Kukiz wprowadził narodowców do Sejmu. A marszałek Marek Kuchciński pozwala, żeby ONR brylował na Wiejskiej. Jest różnica między wolnością słowa a dowolnością. Wolność słowa kończy się na nawoływaniu do nienawiści i kłamaniu. Uległość tej władzy wobec narodowców przejdzie do historii” – dodał Cezary Tomczyk z PO.
Problemu nie widzi natomiast sam Robert Winnicki: – „Moim zdaniem do Sejmu powinni być wpuszczani wszyscy, którzy odpowiednio się w nim zachowują”. Nie dziwi go też to, że Marek Kuchciński nie wpuścił protestujących kobiet: – „Oszalałe feministki z „czarnego protestu” wrzeszczały i piszczały” – stwierdził Winnicki.
Kaczyńscy w czasie obrad kanciastego stołu Jaruzelskiego, Kiszczaka po stopach całowali.... Lech Kaczyński, jako przewodniczący Komisji Krajowej SOLIDARNOSCI, przystał w Magdalence na ubecki plan zagłady świata pracy w Polsce.
PiS kroczy drogą Lenina, Stalina do dyktatury... prawdziwych Polaków tych spod krzyża smoleńskiego i od ojca Rydzyka.
Kaczyńskiemu marzy się wprowadzenie w Polsce małego PRL-u Złotego Ustroju sprzed 1989 roku kiedy wszyscy byli jednomyślni i wszyscy nieskazitelni i wszyscy troszczyli się o wspólna dobro. Dziś już jedna osoba ma władzę ustawodawczą, wykonawczą i sprawuje jednocześnie kontrolę nad nią.
Kłamstwo jest narzędziem pracy polityków, to coś w charakterze łyżki lub widelca przy stole. Postaci używających kłamstwa wśród polityków jest na pęczki i nie jest to domeną tylko jednej partii. Kiedyś mówiono: Nie pomoże puder, róż, kiedy baba stara już.
24 07 2017Prezydent Duda ZAWETUE ustawę o SN i KRS. Kaczyński ZWOŁUJE naradę. POLICJA przed siedzibą PiS! Co jest w trzeciej ustawie o sądownictwie, której nie zawetował prezydent Andrzej Duda? Stwarza to nieskończoną ilość kombinacji.
Prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że zawetuje dwie z trzech ustaw reformy sądownictwa PiS. Prezydent zamierza natomiast podpisać nowelizację prawa o ustroju sądów powszechnych. Właśnie wydał wyrok na prezesów sądów w całym kraju.  W programie PiS nie było wprowadzenia nadzoru prokuratora generalnego nad Sądem Najwyższym. Ani punktu, że to prokurator generalny decyduje, kto będzie sędzią Sądu Najwyższego - tak prezydent Andrzej Duda uzasadniał weto dla reformy ustawy o sądzie Najwyższym, która przewidywała rozwiązanie SN w obecnym kształcie. Jednocześnie zapowiedział, że zawetuje ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa - zakłada przerwanie kadencji sędziów KRS i wybór nowych - już nie przez samorząd sędziowski, lecz sejmową większość. - Jest to krok w dobrym kierunku. Niestety, nie została zawetowana trzecia ustawa, która daje bardzo dużą władzę ministrowi sprawiedliwości nad sądami - mówiła na gorąco posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz. Opozycja wezwała prezydenta do zawetowania także tej ustawy. Andrzej Duda w swoim przemówieniu nie zająknął się o niej. Później jego rzecznik Krzysztof Łapiński poinformował: Andrzej Duda podpisze tę ustawę.  Duda podpisze, Ziobro będzie mógł odwoływać. Decyzja jest wyrokiem na prezesów sądów w całym kraju. Gdy przepisy wejdą w życie, w sądach będzie mogła się rozpocząć czystka. Minister sprawiedliwości przez sześć miesięcy będzie mógł odwoływać bez żadnych ograniczeń prezesów i wiceprezesów, a ich następcy dostaną sześć miesięcy na wymianę sędziów funkcyjnych. Minister będzie powoływał nowych prezesów wszystkich sądów powszechnych bez zasięgania opinii zgromadzeń sędziów poszczególnych sądów. Dziś zgromadzenia mogą wydać opinię negatywną. Wtedy, aby kandydatura przeszła, potrzebna jest pozytywna opinia Krajowej Rady Sądownictwa. Projekt znosi ten model. Szeroko określa również sytuacje, w których minister będzie mógł odwołać prezesa sądu. Opinia KRS będzie tu dla ministra wiążąca jedynie jeśli zostanie podjęta większością 2/3 głosów.
List do prezesa PiS
Szanowny Panie Prezesie! Przed chwilą dowiedziałem się o okropnej zdradzie, która spotkała Pana i pańską partię. Prezydent RP przyłączył się do puczu zdradzieckich mord i kanalii, które od tygodnia spacerowały w celu obalenia rządu tysiącletniej Polski. Wiem, że jak Pan już się obudzi to nie będzie Pan miał dzisiaj dobrego dnia (nie zawsze jest ten dzień, w którym człowiek się dowiaduje, że jego zamach stanu się nie udał), ale od czego jest Pana wypróbowany przyjaciel, czyli ja.
W takiej chwili potrzebuje Pan dobrej rady jak nigdy wcześniej. Otóż moja rada jest prosta. Należy przeforsować ustawę o wygaszeniu funkcji Prezydenta!
Pana wierny były wicepremier
Roman Giertych

Niestety, decyzja prezydenta chyba nie spodobała się prezesowi PiS. Tuż po wydaniu oświadczenia zdecydowano o zwołaniu pilnej narady w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości. Przed budynkiem jako pierwszy pojawił się prezes Jarosław Kaczyński. Zapytany przez dziennikarzy o komentarz, odparł szorstko: - Bez KOMENTARZA. Równie nierozmowni byli inni politycy. Wicepremier Mateusz Morawiecki rzucił krótko: - Jestem rozczarowany. A Mariusz Kamiński przyznał, że został zaskoczony. Duda nadal gra w drużynie Kaczyńskiego. To tylko poker polityczny w którym naród nie ma nic do powiedzenia. Ta trzecia najważniejsza ustawa została podpisana i Ziobro może jak Macierewicz przeprowadzić czystkę w sądach. A przecież o to tylko chodziło. Ludzki pan prezydent dwie ustawy odrzucił ale trzecią tą najważniejszą podpisał. 
24 07 2017 Gigantyczne podwyżki dla urzędników ZUS! Ta kwota przeraża.
Okazuje się, że dla wybranych znajdują się pieniądze na podwyżki! ZUS dostanie z budżetu państwa dodatkowe 100 mln na wzrost pensji urzędników. Dodatkowe 100 mln ma sprawić, że pracownicy ZUS jeszcze w tym roku otrzymają kolejną podwyżkę w wysokości 150 zł brutto. Przypomnijmy, że kilka dni temu prezes Gertruda Uścińska wspólnie ze związkami zawodowymi ZUS i zespołem negocjacyjnym zadecydowała o przyznaniu wszystkim pracownikom zakładu 150 zł podwyżki z wyrównaniem od 1 stycznia 2017 r. Środki na ten cel - również 100 mln zł - znaleziono w budżecie ZUS. Wtorkowe porozumienie jest wypełnieniem jednego z postulatów, jednak nie zakończyło sporu zbiorowego w ZUS.
Skazani na "opatrzność”
Onegdaj napadł Nas Prus!
Potem zniewolił Nas Rus!
A na koniec, niczym gada
na własnym łonie
Naród wyhodował ZUS.

Aż nadejdzie "wyzwolenia"
czas , czas wieczny (!),
kiedy każdy przestanie
być podopiecznym
ZBÓJECKICH
UBEZPIECZEŃ
SPOŁECZNYCH.

Byłem dziś w ZUS-ie
O, Jezusie!
Pół dnia tam byłem.
Cud, że przeżyłem.

Złodziejski Urząd Społeczny
Zlikwidujmy Uśmiechniętych Staruszków
Zbesztać Upokorzyć Sponiewierać
Zabrać Ukraść Skasować
Zdeklasować Urząd Skarbowy
Zakład Utylizacji Staruszków.
Zakład Ucisku Społeczeństwa
Zaplanowane Unicestwienie Seniorów
Zanim Umrzesz Spokorniej
Zapewniamy Ubogą Starość
Zakład Usług Seksualnych
Zalegalizowana Ustawa Spekulacyjna 
16 07 2017 Pod Sejm.
List do Kaczyńskiego.
Szanowny Panie Prezesie!

Męczy się Pan z tym Sejmem i Senatem co miesiąc, próbując wprowadzać coraz to słuszniejsze zmiany. Teraz znowu będą krzyczeć jakby zabieranie ludziom niezawisłego sądownictwa było jakimś realnym problemem i jakby nie wierzyli patrząc na TVP, że można zrobić coś rzeczywiście obiektywnego, rzetelnego i niezawisłego. A te przymiotniki powinny określać przecież istotę dobrych sądów. Dlatego napisałem dla Pana ustawę, która raz przegłosowana pozwoli skończyć z tymi śmiesznymi protestami opozycji i zrealizuje "dobrą zmianę" w sposób ostateczny. Oto ona.
Ustawa o suwerenie.
Art. 1
Polska jest krajem demokratycznym, a demokrację wyraża suweren.
Art.2
Suwerenem jest prezes partii, która w chwili wejścia niniejszej ustawy w życie ma najwięcej posłów w Sejmie.
Art. 3
Posłów w przyszłości wybiera się w okręgach jednomandatowych spośród dwóch kandydatów wskazanych przez suwerena. Skład Państwowej Komisji Wyborczej przeprowadzającej wybory i skład Sądu Najwyższego czuwającego nad prawidłowością przebiegu procesu wyborczego są wyznaczane przez suwerena w drodze obwieszczenia publikowanego na tablicy w lokalu partyjnym partii, o której mowa w art. 2.
Art. 4
Sądy, policja, rząd, prezydent, administracja państwowa, spółki skarbu państwa, media, związki zawodowe stoją na straży realizacji woli suwerena. Ich skład osobowy oraz zakres ich władzy określa suweren w drodze obwieszczenia publikowanego w sposób wskazany w art. 3
Art. 5
Sprzeciw wobec woli suwerena wyrażający się: demonstracjami, krytykowaniem, złym opisywaniem i wszelkim innym niepopieraniem jest przejawem zdrady narodowej i jako taki powinien być surowo karany. Zakres kar za zdradę narodową oraz tryb postępowania w tych sprawach obwieszcza suweren w sposób wskazany w art. 3.
Art. 6
Ustawa powyższa może zostać zmieniona przez Sejm na wniosek suwerena.
Prawda panie Jarosławie, że w swej prostocie genialne? Raz przegłosować i będzie po krzyku. Kuchciński i Karczewski panu tego nie przegłosują? Bez przesady! A na koniec sędzia Przyłębska ogłosi, że ustawa jest zgodna z Konstytucją, a nawet że tę Konstytucję najlepiej wyraża.
Roman Giertych
PS Jeżeli ktoś nie chciałby, aby powyżej napisana ustawa stała się naszą rzeczywistością dnia codziennego to zapraszam pod Sejm na godzinę 15 w niedzielę. W swej istocie bowiem te wszystkie zmiany ostatnio głosowane sprowadzają się do jednego: do dyktatury zrealizowanej w drodze konstytucyjnego zamachu stanu. Przerwijmy urlopy, zostawmy grille. Jak pozwolimy wprowadzić w Polsce dyktaturę to nasze dzieci nam tego nie zapomną.
07 07 2017 Trumpa już nie ma – jest PiS na karku
Polskę odwiedził najbardziej pisowski prezydent USA Donald Trump. Nie zawiódł partii Kaczyńskiego, ale też nie będą popadać w euforię, bo tę wizytę trzeba czytać w hamburskim kontekście, gdzie na szczycie G20 Jankes spotka się z wielkimi tego świata. Miny w Polsce więc mogą zrzednąć i na pewno tak się stanie.
Krótka wizyta, a mimo wszystko da się podzielić na 3 części. 
Pogadał sobie Trump z Andrzejem Dudą przed obrazem Matejki „Upadkiem Polski”. Nie była to rozmowa w cztery oczy, bo Reytan rozdzierał swoje szaty i miał powód. Trump na ten moment zamienił się w akwizytora, który sprzedał amerykański gaz. Co samo w sobie nie jest złe, ale to nie ten szczebel na handel.
Druga część wizyty dotyczyła Inicjatywy Trójmorza, która to koncepcja jest politycznym science-fiction, bo co może połączyć kraje tego regionu? Są już w Unii Europejskiej, w NATO, a jakieś przedsięwzięcia przeciw Brukseli, Berlinowi bądź Paryżowi są niemożliwie.
Mogą uprawiać tylko „austriackie gadanie” – wszak te kraje mają wspólną przeszłość w organizmie Austro-Węgier, po których dzisiaj pozostała dobra literatura, muzyka i browar w Żywcu. Zresztą Węgry jako tytularny składnik zawsze się wyłamywały i tak też teraz zrobiły, Orban podpisał umowę na gaz z rosyjskim Gazpromem. Węgry mogą się tłumaczyć, że leżą nad czwartym morzem – Balatonem (a może nawet nad modrymi falami Dunaju), Trójmorze więc ich nie dotyczy.
I przechodzimy do części trzeciej, czyli przemówienia Melanii i Donalda Trumpów na placu Krasińskich. Możliwe, że prezydent USA po to dzień wcześniej przyleciał przed szczytem G20, żeby dogodzić swemu upadającemu wizerunkowi i Melanii. Ponoć to pierwszy przypadek, gdy na tournee przed prezydentem USA przemawia jego druga połowa. Jest jednak wytłumaczenie: „tonący macho brzytwy się chwyta (tj. Melanii)”.
Rzadko na wargach pisowców zrobiło się, gdy Trump wymienił nazwisko Lecha Wałęsy. Ponadto usłyszeliśmy bodaj to, co dla nas w tej wizycie winno być najważniejsze: gwarancje wynikające z punktu 5 traktatu waszyngtońskiego, iż członkowie NATO stają w obronie zaatakowanego, wszyscy za jednego, jeden za wszystkich, tj. USA robią wówczas za gaskończyka d’Artagnana.
Trump wyjechał, a my zostajemy z PiS na karku – tego garbu roszczącego sobie pretensje do totalitaryzmu trzeba się pozbyć.
Źródło koduj24.pl

07 07 2017 W plemiennym kręgu.... czyli wizytacja czarownika Trampu Donku...

Niedługo miną dwie wiosenki, odkąd w Zielonej Wiosce Plemiennej rządy objęło plemię Kaczu Pisu. Murzyńska Dobra Zmiana pilotowana przez potężnego, ale bynajmniej nie wzrostem czarownika Kaczu Jara weszła w kulminacyjną fazę... 
Przypomnijmy co takiego działo się w Zielonej Wiosce Plemiennej...
Dwie wiosenki temu Plemię Platfu Tusku przerżnęło koncertowo bitwę o bambusowe taborety w najważniejszej, okrągłej lepiance w Wiosce. Czarownik Bwana Donku, pozostawił na pastwę losu swoje plemię i czym prędzej wyrwał przez murzyńskie zaleszczyki pod skrzydła czarownicy Andżeli, która zamieszkuje wschodnią dżunglę...a którą to dżunglę złośliwe murzyny nie wiadomo czemu nazywają kalifatem. Przerżnął także dotychczasowy Król Wioski czarownik Bulu Komor, którego zastąpił Dudu Czaka ...namaszczony przez samego pierwszego szamana Kaczu Jara.
Złośliwe murzyny twierdzą, że plemię Platfu Tusku i odprysk tego plemienia Plemię Nowoczesne pogrążyła do imentu klątwa, która ich dopadła w lepiance o wdzięcznej nazwie  Sowa i Bwana Kubwa. Przypomnijmy...najważniejsi szamani z plemienia Platfu Tusku zostali podsłuchani jak wypowiadali się, że Zielona Wioska Plemienna to murzyński penis, murzyńska dupa i murzyńska kamieni kupa... ułatwiło to bardzo plemieniu Kaczu Pisu przejąć większość bambusowych taboretów w okrągłej lepiance usytuowanej na ścieżce Wioskowej.
Dosyć pokaźny procent złośliwych murzynów zamieszkujących Wioskę twierdzi jednak, że walka polityczna tych dwóch plemion to walka pozorowana w ramach murzyńskiego projektu Platfu-Pisu...a który to projekt miał rozgrzewać czerepy murzyńskie i odwracać uwagę od rzeczy ważnych i dotyczących bezpośrednio losów Wioski...
Od kilku odwróceń klepsydry w Wiosce, a bardziej w lepiance szamańskiej plemienia Kaczu Pisu daje się odczuć podniecenie i mrowienie w okolicach intymnych wodza i jego szamanów. Zieloną Wioskę Plemienną wizytuje potężny czarownik Trampu Donku z plemienia Bezwartościowych Zielonych Paciorków. Złośliwe murzyny od dłuższego czasu szemrają, że Czarownik Trampu, chce sprzedać w Wiosce patryjotyczne dzidy samonaprowadzające i samowyrzucające się. Padło to na podatny grunt, bo priorytetem rządów plemienia Kaczu Pisu jest wychowanie patryjotyczne. Szaman Maciar Tony zwanym w Wiosce przez złośliwych murzynów Szamanem Wojny prawie nie posiada się z radości, a może posiada...ma to ponoć być do rozstrzygnięcia w plemiennym referendum.
K woli ścisłości należy wspomnieć, że od dłuższego czasu Szaman Maciar Tony pragnie najechać wschodnie plemiona Putu...wyrżnąć i wypić jeszcze ciepłą krew ich wodza Vladu Putu.
W Wiosce podniecenie samorzucającymi się dzidami Patryjotami się gło zenitu...niemniej złośliwe murzyny powątpiewają, czy aby owe dzidy są skuteczne przeciwko Skafanderom wschodniego plemienia Putu...a jeszcze złośliwsze murzyny twierdzą, że czarownik Trampu Donku jeśli już od wielkiego dzwona przyjedzie odwiedzać Wioskę to tylko po to, aby pozbyć się w ramach murzyńskiego recyklingu trochę niepotrzebnych śmieci, oczywiście z dziesięciokrotną przebitką. Dziesięciokrotna dlatego, coby murzyny w Wiosce nie zwietrzyły podstępu że kupują śmieci, tylko że pełnowartościową broń bojową najwyższych lotów potrzebną do skutecznego wyrżnięcia plemienia Putu.
Wódz wioski plemiennej Dudu Czaka i szaman wojny Maciar Tony zostawszy poklepanymi po plecach przez czarownika i wodza zarazem krainy Bezwartościowych Zielonych Paciorków wyraźnie pokraślali z zadowolenia...dostali zapewnienia, że czarownik Trampu Donku kocha Zieloną Wioskę Plemienną i kocha każdego odważnego murzyna, który zamieszkuje Wioskę. 
Kocha ich odwagę i jak zapowiedział...będzie ona potrzebna, aby walczyć z międzyplemiennym terroryzmem, który nie ominie mieszkańców Wioski. Czarownik zapewnił, że w ramach Trójdżungli, czeka Wioskę nowa, świetlana przyszłość i niekończąca się walka o murzyńską demokrację...a na koniec wizytacji stwierdziwszy, że "nic o was bez nas" pobłogosławił Zieloną Wioskę Plemienną... Źródło trybeus.blogspot.com
Dlaczego Trump nie przeprosił Polaków za pomoc w Powstaniu Warszawskim, za lekceważące traktowanie spraw Polski podczas konferencji w Teheranie, Jałcie i Poczdamie?
04 07 2017 Wg. premiera Morawieckiego za rządu PO-PSL ponad 200 mld. zł z VAT poszło się j……..
W latach, kiedy rządziła poprzednia ekipa, budżet stracił 220 mld zł na oszustwach podatkowych w VAT - mówił Morawiecki. To dzięki lipnym fakturom wzrastało PKB , tak wyglądała  Zielona Wyspa Tuska, wyspa  na glinianych nogach.
W teoretycznym państwie, wszelkiej maści oszuści zacierali ręce, do Polski wjeżdżało co dziennie setki tirów z paliwem nikt tego nie sprawdzał, rafinerie traciły oszuści zacierali ręce. Polska stała się światowym potentatem w eksporcie  tel. komórkowych, twardych dysków, elektroniki, itd.  Polska była eksporterem ale tylko na papierze, oszuści wyłudzali VAT, zacierali ręce, państwo teoretyczne kwitło, PKB na papierze wzrastało, wszystko się kręciło.
Niestety przyszedł ten „ straszny” PiS i eldorado przestępców się kończy, odpowiednie służby zaczynają działać. Rząd PiS czeka jeszcze walka z KE w sprawie opodatkowania dużych zagranicznych sieci sklepowych, mam nadzieje, że będzie to walka wygrana i do polskiego budżetu trafią kolejne wpływy z podatków. Polska przestaje być państwem teoretycznym dla dobra jego obywateli. Źródło: niepoprawni.pl
No a ci z PiSu udają teraz głupich, że o niczym nie wiedzieli! Ciekawe ile tego wyłudzonego VAT  trafiło na konta najaktywniejszych działaczy z PiSu? VAT to jest taka lipa która daje dużo miodu ale tylko trutniom bo pracowite pszczółki zapachem muszą się zadowolić i słodziki wcinać. Pierwsza afera w Polsce po 1989 roku to był chyba Telegraf Kaczyńskich lub oddanie za darmo przez Lewandowskiego 174 nowoczesnych okrętów. A później to już lawinowo afera goniła aferę. Kanapowa opozycja bogaciła się kosztem grabieży majątku narodowego. Kaczyńscy cały czas zbierali haki na wszystkich by mieć swobodne ręce.
04 07 2017 Waszyngton od 16 lat na wojnie. Dlaczego?
Mija już 16 lat jak Stany Zjednoczone prowadzą wojnę na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, wydając tysiące miliardów dolarów, popełniając zbrodnie wojenne i wysyłając miliony uchodźców do Europy. Jednocześnie Waszyngton twierdzi, że nie może sobie pozwolić na obligacje ubezpieczenia społecznego (Social Security) i nie może finansować narodowej służby zdrowia. Biorąc pod uwagę ogromne potrzeby, które nie mogą być zaspokojone z powodu niebotycznych kosztów tych wojen można by pomyśleć, że naród amerykański zapyta się o ich cel.
Są trzy powody, dla których Waszyngton (nie mylić z Ameryką) prowadzi wojnę w Syrii.
Pierwszy ma ścisły związek z profitami kompleksu militarno- przemysłowego. To kombinacja potężnych interesów prywatnych i rządowych, które potrzebują "zagrożenia" by usprawiedliwić budżet, który przewyższa PKB wielu krajów. Wojna spełnia tę rolę i na nią przeznacza się niebotyczne sumy płacone przez podatników, którzy już od 20 lat widzą swoje długi, które ciągle rosną.
Drugi powód ma związek z ideologią neokon o światowej hegemoni amerykańskiej. Według neokonserwatystów, którzy są wszystkim tylko nie konserwatystami, upadek komunizmu oznacza, że Historia wybrała "kapitalizm demokratyczny", który w rzeczywistości nie jest ani kapitalistyczny ani demokratyczny, jak światowy system socjio-ekonomiczno-polityczny. Tak więc zadaniem Waszyngtonu jest narzucenie amerykanizmu całemu światu. Takie kraje jak Rosja, Chiny, Syria czy Iran, które odrzucają amerykańską hegemonię muszą zostać zdestabilizowane jako przeszkoda dla jankeskiej jednobiegunowości.
Trzeci powód związany jest z tym, że Izrael potrzebuje zasobów wodnych południowego Libanu. Dwa razy Izrael wysyłał wojsko w celu zajęcia tego regionu i dwa razy został przepędzony przez Hezbollah, szyickie oddziały wspierane przez Syrię i Iran. Tak naprawdę Jerozolima używa Amerykę do wyeliminowania rządów Syrii i Iranu, które dostarczają wsparcia militarnego i ekonomicznego dla Hezbollahu. Gdyby dostawcy Hezbollahu zostali wyeliminowani to Izraelczycy mogliby zająć południe Libanu dokładnie tak jak zrobili z Palestyną i częścią Syrii.
Takie są fakty: przez 16 lat naród amerykański pozwolił na wyrzucenie bilionów dolarów, niezbędnych na poziomie krajowym a przeznaczonych na zyski kompleksu militarnego w służbie neokon i Izraela. Jest jasne, że demokracja amerykańska jest jedną wielką farsą. Służy wszystkim, tylko nie Amerykanom.
Jakie będą prawdopodobne konsekwencje?

Najlepszy możliwy scenariusz to bieda dla wszystkich, najgorszy to nuklearny Armagedon. Interes Izraela, polegający na zniszczeniu Syrii i Iranu jest niekompatybilny z interesem Rosji, której zależy na nie dopuszczeniu do inwazji dżihadyzmu we własnym kraju i w Azji Centralnej. Konsekwencją jest to, że Izrael postawił USA w sytuacji bezpośredniego konfliktu militarnego z Putinem. Interesy amerykańskiego kompleksu militarnego by otoczyć Rosję bazami i instalacjami rakietowymi są sprzeczne z suwerennością tego kraju, podobnie jak pomysły neokonserwatystów o światowej hegemoni amerykańskiej.
Źródło trybeus.blogspot.com
30 06 2017 Gdy tak wielu nie odpowiada za NIC, to za WSZYSTKO nie odpowiada NIKT
Szał i zbrodnia reprywatyzacji jest skutkiem chaosu, umyślnie organizowanego przez prawniczy normatywizm. Taką mam hipotezę.
Widzę jasno i rozumiem co jest. Tak działa bolszewicki mechanizm skrajnego normatywizmu prawnego według Hansa Kelsena. Ta doktryna jest duchem, źródłem i fundamentem wszelkich absolutyzmów, dyktatur, faszyzmów, komunizmów, stalinizmów, hitleryzmów, wszelkiej lewackiej bolszewii. Warszawska "reprywatyzacja" spowodowała rozpacz, dramatyczną krzywdę, ordynarną niesprawiedliwość a nawet śmierć wymierzoną w majestacie prawa dziesiątkom tysięcy polskich obywateli. Tak wygląda karykatura starej łacińskiej zasady dura lex sed lex
Czy prawo jest tylko prawem, nawet jeśli jest głupie, absurdalne, albo nawet zbrodnicze?
Aktualnie zeznający świadek Marcin Bajko powołuje się na swój zawód tradycyjnego prawnika i mówi wprost - jego nie interesują skutki stosowania prawa w zakresie jego kognicji. On nie umie ocenić, czy skutki decyzji reprywatyzacyjnych, są dobre czy złe. Dobro i zło, nie należą do jego kognicji. Takie są cechy polskiego systemu prawnego, tak kształci się prawników, oni tak myślą. Widzę w jakie osłupienie wprawia pana Marcina Bajko samo postawienie sprawy etycznej oceny jakichkolwiek skutków decyzji reprywatyzacyjnych.
I jeszcze na dokładkę kolejny objaw patologii. Faktyczne procedury stosowania prawa zostały tak rozmyte, w taki sposób, że instytucje stosujące prawo realizują procedury o tak cholernie rozproszonych kompetencjach, że każdy z nich nie jest odpowiedzialny za nic. 
W samym ratuszu, w postępowaniu dekretowym kto inny podejmował decyzję, kto inny ją weryfikował, a jeszcze kto inny miał prawo podpisu. Procedura była rozproszona wewnątrz jednego organu. Ale także była rozproszona pomiędzy organami, które niezależnie zajmowały się, według różnych kryteriów, różnymi fragmentami tej samej procedury. W jednej procedurze reprywatyzacyjnej część sprawy należała do kognicji sądu, a część do podzielonych na plasterki odrębnych kognicji różnych urzędów w postępowaniu administracyjnym. Czyli burdel. Nikt nie panował nad całością. Nikogo nie interesuje po co pracuje. I taka jest właściwość całego systemu prawnego.
Gdy tak wielu nie odpowiada za NIC, to za WSZYSTKO nie odpowiada NIKT.
Pierwszy wniosek mówi, że wtedy, przy tak rozległym rozproszeniu tych kognicji, cała władza należy do złodzieja - ponieważ tylko złodziej jest zainteresowany końcowym wynikiem stosowania prawa - skuteczną kradzieżą. 
Drugi wniosek jest przypowieścią, którą poddaję pod rozwagę.
Stary Indianin mówi małemu wnuczkowi:
- W mojej duszy walczą dwa wilki, jeden dobry pełen miłości i zrozumienia, a drugi zły do szpiku kości.
- Dziadku, a który z nich zwycięży?
- Ten wilk zwycięży, którego będę karmił.

I jeszcze jedno. Wszystkie te prawnicze stworzenia używają bez przerwy wrednego słowa kognicja. Cóż to cholerne słowo znaczy, zaglądam do słownika: 
Źródło: Niepoprawni.pl
W 1989 roku Okrągłostołowi przejęli władzę a nie mając żadnego doświadczenia zaczęli kraść w imię demokracji, partii i Boga bo to było wspólne odziedziczone po komunistach. Znaczy się niczyje, taki niespodziewany spadek. Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Dlatego afera goni aferę. Gdzie się nie obejrzysz to przekręty, oszustwa, złodziejstwo, kolesiostwo, szambo, które mieni się polskim rządem, nie wspominając o Adrianie który jest z tej samej gliny.
Afera reprywatyzacja nie dotyczy tylko Warszawy lecz całego kraju. I ta afera nie może skończy się na Gronkiewicz – Waltz? Kto był pierwszy Lewandowski czy Balcerowicz a może Kaczyńscy z Telegrafem. No a w kolejce stoją jeszcze Kołodko, Bielecki, Rostowski. Fakt to są zazwyczaj Pełowcy ale to wcale nie znaczy że Pisowcy mają czyste ręce. Kradli wszyscy jedni mniej drudzy więcej ale to zależało nie od ich uczciwości tylko od możliwości jakie mieli
29 06 2017 Zbieg okoliczności czy celowa manipulacja społeczeństwem?
Frasyniuk namówił Wałęsę. Będzie protestował na Krakowskim Przedmieściu przeciw upolitycznieniu katastrofy smoleńskiej. Miesięcznice stają się już lokalnym warszawskim folklorem, mieszkańcy stolicy przyzwyczaili się do tego, że raz w miesięcy zamykane jest Krakowskie Przedmieście z uwagi na wiec PiS związane z upolitycznieniem katastrofy smoleńskiej. Lipcowa impreza "dobrej zmiany" może być jednak inna niż poprzednie. A to wszystko za sprawą gości. Nie tych, którzy będą się przeciskać między sobą po to, by potem w telewizji ich twarze znalazły się blisko twarzy Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o tych drugich gości, tych niechcianych przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, tych nazywanych "komunistami i złodziejami" za sprzeciw wobec upolityczniania katastrofy smoleńskiej. 
"Potwierdzam obecność". Wałęsa na kontrmanifestacji smoleńskiej
Lech Wałęsa poinformował, że weźmie udział w kontrmanifestacji do obchodów miesięcznicy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. "Potwierdzam swoją obecność" - napisał były prezydent na Facebooku udostępniając też wezwanie do pojawienia się na kontrmanifestacji opublikowane na profilu "My, Naród".
Rzecz miała miejsce w środę. "W dniu dzisiejszym ok. godz. 17.00 do drzwi domu Frasyniuka zapukała policja z załączonym wezwaniem dla męża do stawienia się 4 lipca, godzina 16 na komisariacie w Długołęce W drzwiach zastali naszego 9-letniego syna. Kolejne pokolenie dzieci Frasyniuka poznaje znaczenie słowa wolność. Widzimy się 10 lipca na Krakowskim Przedmieściu! Magda" – napisała żona Władysława Frasyniuka. 
EXPRESSEM: Dokumenty "Bolka" prawdziwe
Instytut Pamięci Narodowej umorzył śledztwo w sprawie podrobienia przez funkcjonariuszy SB dokumentów z teczki tajnego współpracownika o pseudonimie "Bolek". "Ustalono bowiem, że 53 dokumenty, w tym zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, pokwitowania odbioru pieniędzy i doniesienia agenturalne, są autentyczne", podał IPN na swoje stronie internetowej. Śledztwo wszczęto po wypowiedziach Lecha Wałęsy, który twierdził, że dokumenty w jego teczce są sfałszowane.
A pierwszym który ujawnił TW Bolka był Słowik którego później wygnano na odległą placówkę by za kierowcę służyć. No a co z TW Balbina i kiedy zostanie przeszukana szafa Piotrowicza?
Znaczy się wracają stare dobre czasy kiedy władza mieniąca się ludową, chociaż z ludem nie miała nic wspólnego ze swych przeciwników robiła alkoholików, głupców i w wiezieniach zamykała. TW Balbina doskonale zna te metody bo najlepsi fachowcy z SBecji u niego znaleźli zatrudnienie. Teraz już wiem dlaczego Macierewicz agent Putina chce 200 tysięcznej armii. Ta armia będzie chroniła męczennice narodowe. Wałęsa obiecał przyjechać. Czy stanie na wprost Kaczyńskiego i powali go lewym sierpowym? Lechu dokonaj tego i wyzwól nas spod jarzma Kaczyńskiego, bo on w swej dobroci i trosce na śmierć zagłaszcze cały naród. Pokonałeś mur pokonaj Kaczora.


29 06 2017 Policja wyniesie Wałęsę? Politycy proszą, by nie szedł na manifestację. "Przestrzegam ministra Błaszczaka..."
 To jest autorytet moralny, Niech on po prostu potępia te akcje, ale niech nie wychodzi na ulicę - powiedział Dariusz Rosati. Były minister spraw zagranicznych stwierdził, że chociaż szanuje decyzję Lecha Wałęsy o wzięciu udziału w kontrmiesięcznicy, to jest wielu młodych ludzi, którzy mogą to zrobić za niego.
Jeśli policja wyniesie Wałęsę z kontrmanifestacji to będzie rewolucja. Historia lubi sobie zadrwić i całkiem nieoczekiwanie koło zatoczyć i do starego zawrócić. Dziadek mój szedł na Warszawę by Ruska bić. Ojciec mój Szkopa gnał i komunę zakładał po to bym ja ją za lat parędziesiąt obalił. Dziś moi synowie swe zadanie pokoleniowe spełniają. Czy pójdą jak ich pradziad na Warszawę? A ja z nimi. I będziemy nie Ruska a Jarosława Zbawiciela prali? Wałęsa ma okazję podejść do Kaczyńskiego na tej męczennicy narodowej i przywitać go lewym sierpowym. I tym sposobem zakończy trwającą tyle lat farsę. Obali kolejny mur tym razem buty i pogardy i powstrzyma rozszerzanie się kultu smoleńskiego. 
27 06 2017 Janusz Korwin-Mikke: Otwarcie o gigaaferze.
Główna rosyjska telewizja nadała film p. Leonida Mleczina "Climategate" - czyli: "Afera klimatyczna". P. Mleczin mówi w nim rzeczy oczywiste: cała ta "walka z globalnym ociepleniem" to wielka afera kryminalna. Sama Unia wydala na to ponad dwa biliony euro - więc było się z czego nakraść. To tłumaczy, dlaczego kolejne rządy przyłączały się do walki z GlOciem - też chciały się nakraść.
Przemysłowców przekupiono, zamawiając jakieś wiatraki (produkujące "prąd ekologiczny" trzy razy drożej niż normalny) i dopłacając do baterii słonecznych. A ogromna większość tzw. naukowców to zwykłe k***y na państwowych posadach - za $5000 podpisywali, co im podsunięto. W 1975 roku podpisali, że PRL to dziesiąta potęga gospodarcza świata - a od tego czasu skorumpowanie tego środowiska wzrosło.
GlOcio zaczęło się w XVI wieku (wtedy Bałtyk zamarzał!). Potem robiło się coraz cieplej - zapewne dlatego, że rycerze mieczami krzesali iskry. Ocieplenie trwa i trwać będzie jakieś 200 lat. I zacznie się oziębienie. Nie ma nic wspólnego z działalnością człowieka. Mrówki wydzielają do atmosfery więcej CO2 niż ludzie!
W filmie nawyzywano Zielonych Wojowników od "komunistów". Co oznacza, że w odradzającej się Rosji słowo "komunista" jest obelgą. Tam rządzi prawica. Zupełnie co innego jest w "Gejropie". Budynek europarlamentu nazwany jest od nazwiska Altiero Spinellego, włoskiego komucha. Cała Unia zajęta jest budową komunizmu. I tu jest spór, bo UE chciałaby komunizmu w wersji bolszewickiej - a PiS według zasad ustalonych za tow. Władysława Gomułki (ksywka "Wiesław"): komunizm narodowy. Stąd nieustanne kłótnie Warszawy z Brukselką.
Wyjaśnienie jest proste: cała żydokomuna, która za Lenina mordowała swoich przeciwników milionami - już za Stalina zaczęła uciekać na Zachód. I, opanowawszy tamtejsze rządy, tworzy współczesne Wielkie Budowle Komunizmu. Walka z GlOciem to jedna z nich. W USA o mało co prezydentem USA zostałby tow. Bernard Sanders (typowy Żyd komunista z Galicji; on wygrałby z p. Donaldem Trumpem!) albo tow. Hilaria Clintonowa, trockistka (jak śp. Jacek Kuroń - na lewo od komunizmu). Ludzie, którzy 60 lat temu zdobyliby może 5 proc. głosów... Co to się porobiło...Źródło se.pl
23 06 2017 Zanosi się na kolejny szok, ujawniający powiązania Macierewicza z Moskwą.
Dziennikarz „Gazety Wyborczej” Tomasz Piątek, na swoim facebookowym koncie zamieścił wpis, zapowiadający publikację książki, szczegółowo opisującej niejasne powiązania Antoniego Macierewicza z rosyjskimi agentami. Wszystko wskazuje na to, że wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości będzie musiał się gęsto tłumaczyć.
Pisarz i dziennikarz „Gazety Wyborczej” Tomasz Piątek spędził nad tym zagadnieniem sporo czasu i opublikował już kilka artykułów, które wywołały wściekłość Antoniego Macierewicza. Niebawem na rynek księgarski trafi wydanie książkowe dociekań Piątka.
Autor pyta w swojej publikacji o kontakty Antoniego Macierewicza z Jackiem Kotasem, wieloletnim pracownikiem Instytutu Studiów Wschodnich, organizatorem Forum Ekonomicznego w Krynicy i szefem fundacji Narodowe Centrum Studiów Strategicznych. Jak dowodzi, Kotas ma bezpośrednie powiązania z rosyjskimi służbami specjalnymi. Minister obrony narodowej kilka lat temu miał przekazać mu informacje niejawne, co zostało nazwane „błędem”. Wiele innych szczegółów demaskujących prorosyjskie działania wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Piątek ujawniał wcześniej w nagraniach z końca zeszłego roku.
Źródło: naTemat
Macierewicz odpowie na te zarzuty z rozbrajającym szelmowskim uśmieszkiem. Tak bardzo nienawidzę Putina że postanowiłem zostać spadochroniarzem SPECNAZu. Teraz już wiemy dlaczego nie znaleziono teczki Macierewicza!? Sensacja i nic więcej bo Macierewiczowi jest zbyt daleko do Moskwy bliżej mu do Waszyngtonu światowej siedziby Żydów. Udaje idiotę a być może gra na dwa fronty. Macierewicz dziwny to człowiek zamiast bohaterską piersią polskiego posła, bronić ciała prezydenta leżącego w ruskim błocie. Wolał zjeść obiad i czmychnąć z pełnymi gaciami do Polski by knuć teorie spiskowe. A dziś ma czelność wypominać innym popełnione wtedy błędy. 
Tak powiedział Andrzej Lepper o Frasyniuku.
Frasyniuk w 1989 roku golas, w jednych portkach chodził. A dzisiaj 200 najnowszych tirów ma. Niech on pokaże jak to robi, to będą wszyscy tak w Polsce robić.
Wielka szansa dla Polski.

Śp. A. Lepper wiedział o brudnych interesach we Wrocławiu, gdzie działała szajka ludzi powiązanych z Platformą Obywatelską i Frasyniuka. 
Wreszcie wychodzi wszystko na jaw. Bolek-Wałęsa był oszustem i konfidentem, który donosił! Teraz wypływają dowody, że Frasyniuk to fałszywa legenda. Dziś Frasyniuk broni tych emerytur wszystkich esbeków i ubeków. Razem z Wałęsą kręcił biznesy z rosyjskimi biznesmenami. No tak przecież na tym zarabiali, współpracował z gangsterami, nic dziwnego, że Wałęsa ułaskawiał tych gangsterów wszelkiej maści, by Frasyniuk mógł rozwijać swój nielegalny biznes. I o dziwo z kierowcy autobusu stał się przedsiębiorcą dużej firmy transportowej? Nagle stać go było na 200 nowoczesnych TiRów? A biedni uczciwi musieli klepać wtedy biedę, gdy ten kradł i przyjmował łapówki. Frasyniuk myśli, że przez jego durne opowieści jest "bohaterem" tak jak Henryka Krzywonos co niby zatrzymała tramwaj, który nie chodził, bo zasilanie padło! Rzeczywistość pokazała, że jest zwykłym oszustem i pospolitym przestępcą, który za brudne pieniądze wolał się zeszmacić! WSTYD i HAŃBA DLA POLSKI ! 
NADCHODZI KONIEC ZŁOTYCH CZASÓW DLA TYCH KOMUNISTÓW! POLSKA MUSI SIĘ UWOLNIĆ OD CZERWONEJ HOŁOTY! PRZEPĘDŹMY RAZ NA ZAWSZE TYCH WROGÓW POLSKI -> PO-PSL-SLD-N-TVN-Wyborcza-KOD-UBywatele RP !
16 06 2017 "Demon postępu i nowoczesności czyni wielkie spustoszenie". Abp Głódź zamienił Boże Ciało w propisowskie rekolekcje.
Arcybiskup Głódź zwrócił m.in. uwagę, że "Kościół katolicki jest solą tej ziemi i wielkim dobrem Rzeczypospolitej, nośnikiem wartości religijnych, moralnych, także narodowych i społecznych, jest ogromnie ważnym spoiwem". Zauważył też, że "są ci, którzy zabraniają ludziom wolnym, premierowi, prezydentowi, ministrom publicznie wyznawać wiarę" – co oczywiście było bezpośrednim odwołaniem do sobotnich wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu w 86. miesięcznicę smoleńską.
Pamiętacie jak arcybiskup Sławoj Leszek Głódź prezydenta Kwaśniewskiego sponiewierał a to przecież zawodowiec i byle jaka flaszka go nie obali. Ponoć nie zdarzyło się by arcybiskupa ktoś przepił a pijał z oficerami, generałami i innymi dostojnikami kościelnymi. Wszyscy jak muchy padali a on dalej popijał. Zatem nie dziwota że mózg spirytus mu wypalił.
22 03 2013 r. Przepych i rozmach zamiast pokory i skromności. 
Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź od 2011 r. żyje w okazałej rezydencji. Po ogrodach okalających pałac spaceruje nawet stado danieli! O komfort biskupa zatroszczyły się władze Gdańska, które działkę otaczającą jego nową posiadłość (3,3 tys mkw) oddały Kościołowi za 4,5 tys. złotych (za takie pieniądze w Gdańsku można kupić co najwyżej metr kwadratowy mieszkania!), mimo że wyceniana była na 457 tys. zł.
Czy to właśnie tu odbywały się libacje, o których pisał ostatnio „Wprost”? Tygodnik dotarł do księży, którzy zarzucają arcybiskupowi dyktatorski styl władzy, hulaszczy tryb życia i słabość do mocnych trunków. Po alkoholu Głódź miał też swych podwładnych poniewierać. – Co ty, k..., nawet nalać nie potrafisz!
Ten skandal ciągnie się za Aleksandrem Kwaśniewskim do dzisiaj. Ale dopiero po latach wyszło, kto przyczynił się do tego, że ówczesny prezydent w 1999 r. chwiał się nad grobami polskich oficerów. Leszek Miller, wówczas premier, oskarża o to arcybiskupa Sławoja Leszka Głodzia. Nie wiem, który ile wypił, ale po Kwaśniewskim było widać, a po Głodziu nie – wyznał Miller. Abp Głódziowi nadano ksywę ”flaszka „. Jest aż niewiarygodnym, że taka osoba jak abp Głódź, pełniła funkcję biskupa polowego w stopniu generała dywizji.
Abp Głódź będąc jeszcze biskupem polowym, jest wspominany przez znających go oficerów jako „degustator” mocnych trunków, gdzie niemal każdy zasiadający przy stole odpadał przez tempo narzucone przez abp Głódzia podczas organizowanych przez niego imprez alkoholowych. 

15 06 2017 Duchowni znaleźli fuchę u Macierewicza…
Nie sądziłem, że cokolwiek mnie zaskoczy pod rządami „dobrej zmiany”. Było już chyba wszystko: nocne rajdy Beaty Szydło na Nowogrodzką i Andrzeja Dudy na Żoliborz po wytyczne do naczelnika, Misiewicze, BMW(bierni, mierni, ale wierni), skok na państwowe spółki, dewastacja Puszczy Białowieskiej, coraz większe brednie i kłamstwa przywódców sekty smoleńskiej, zamach na władzę sądowniczą, upadek Telewizji Polskiej. Można tak wymieniać bez końca, PiS posiada niesłychane zdolności dewastacyjne: czego się tylko nie dotknie, zmienia się w g…
Z pewnym zdumieniem zapoznałem się z informacją, że w Wojskach Obrony Terytorialnej pracować będzie 70 kapelanów. Pracować, nie służyć! Pod dobrą zmianą kapelani pracują, służyć to mogły pospolite szweje za czasów zasadniczej służby wojskowej. Powtarza się stara historia: kapelanów wskaże Ordynariat Polowy pozostający poza kontrolą MON i Macierewicza, ale wyszkolą za pieniądze podatników instytucje wojskowe. Nie lepiej od razu wyszkolić tych fachowców w szkole Tadeusza Rydzyka?
W listopadzie ubiegłego roku Macierewicz awansował na pierwszy stopień oficerski ponad 130 księży tylko za to, że za czasów PRL musieli odbyć przeszkolenie wojskowe. Bo wróciła sprawiedliwość i prawda, a służba tych jakże potrzebnych dziś PiS specjalistów była niezwykle wielką, jak podkreślił Macierewicz. Kabaret pod Antonim, tak winno nazywać się następne miejsce pracy obecnego szefa MON.
Rzecznik prasowy Ordynariatu Polowego WP ks. płk Zbigniew Kępa (rzecznikiem nie może być duchowny w stopniu kaprala lub sierżanta?) oznajmił, że podstawowym obowiązkiem przyszłych kapelanów będzie zapewnienie posługi duszpasterskiej żołnierzom WOT, organizowanie uroczystości religijnych i religijno- patriotycznych, formacja etyczna i patriotyczna żołnierzy, pomoc w sprawach religijnych dotyczących służby i życia rodzinnego oraz osobistego. 
Co ma religia do patriotyzmu, jakie pojęcie o życiu rodzinnym ma bezdzietny ksiądz? Jak będzie wyglądało szkolenie kapelanów, w jaki sposób uzyskają pierwszy stopień oficerski? W trymiga! Po przedstawieniu kandydatów biskupowi polowemu przez metropolitę krakowskiego i weryfikacji przez Wojskowe Komendy Uzupełnień duchowni zostaną skierowani do odbycia kursu oficerskiego. Kursy będą odbywały się w jednym miesiącu, w sierpniu, w latach 2018-2020. A potem wiadomo: pensyjka, państwowy wikt i opierunek, mieszkanko służbowe, w przyszłości wojskowa emerytura.
Bóg zapłacz! Czy zapłać… Źródło crowdmedia.pl
12 06 2017 Świat patrzy na rozbijanie kontrmanifestacji w Polsce.
Rozbijanie kontrmanifestacji na Krakowskim Przedmieściu przez karykaturalnie dużą liczbę policjantów nie uszło uwadze mediów na całym świecie. Niemal natychmiast symbolem sobotnich wydarzeń stał się Władysław Frasyniuk, siłą wyniesiony przez funkcjonariuszy. Legendarny działacz „Solidarności”, więziony w czasach PRL, a dziś w Polsce AD 2017 targany przez policjantów – to urąga wyobraźni. Nic dziwnego, że nagranie obiegło światowe media.
Po raz kolejny, jak każdego 10 dzień miesiąca już od ponad 7 lat, na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie odbył się wiec PiS z udziałem polityków oraz ich zwolenników. Jednak ku irytacji prezesa PiS od kilku miesięcy przeciwnicy wiecu smoleńskiego manifestują swój sprzeciw wobec upartyjnienia przez rządzącą partię narodowej tragedii z 2010 roku. Wczoraj doszło do przepychanek i interwencji policji. Jarosław Kaczyński bez wahania wykorzystał swoją przewagę uniemożliwiając obywatelom legalny protest.„Polska policja likwiduje demonstrację przeciwników Kaczyńskiego” – napisano w jednej z najbardziej opiniotwórczych gazet w Stanach Zjednoczonych, czyli „The Washington Post”. Autorzy zwracają uwagę na udział w wydarzeniu Władysława Frasyniuka „bohatera polskiego podziemia antykomunistycznego” i sposób, w jaki został potraktowany przez policję. Piszą też, że „protestujący trzymali białe róże i byli przykuci do siebie, aby zamanifestować swoją opinię w sprawie wykorzystywania katastrofy przez Kaczyńskiego do celów politycznych”. Z kolei „The Voice Of America” relacjonuje: – „Policjanci użyli nożyc, aby przecinać łańcuchy i usunęli dziesiątki demonstrantów, w tym Władysława Frasyniuka, wiodącą postać antykomunistycznej opozycji w latach osiemdziesiątych” („Przeciwnicy Kaczyńskiego usunięci przez policję” – informuje tytuł).
France24 również informuje, że „Polska policja rozbiła demonstrację przeciwników Kaczyńskiego”. Na swojej stronie francuska telewizja przypomina też o „zmianach w prawie przeprowadzanych przez Prawo i Sprawiedliwość, które są uważane przez instytucje unijne za antydemokratyczne” oraz o przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego sprzed Pałacu Prezydenckiego.
Przepychanki na Krakowskim Przedmieściu osiągnęły bardzo groźne rozmiary, nic więc dziwnego, że zaczął o nich mówić cały świat. I niech nie przestanie. Może wtedy poseł PiS, odpowiedzialny za te wydarzenia i za „szczucie ludzi na siebie” – jak powiedział mediom Frasyniuk – zrozumie, że od historii ucieczki nie ma. Ani policja, ani zmanipulowani ludzie mu w tym nie pomogą. Źródło: natemat.pl
Jaka demokracja jak jeden rządzi wydaje rozkazy i za nic nie odpowiada. W Polsze to ten system zwany demokracją jest tak cwanie skonstruowany, że imiennie nikt za nic nie odpowiada. Do czego może doprowadzić kult smoleński. W tym roku w kilku parafiach dzieci komunijne otrzymały na pamiątkę zamiast tradycyjnych obrazków figurki Śp prezydenta!?
Nie dla kultu smoleńskiego. Macierewicz, Kaczyński stanęli tam gdzie stał Stalin i jego siepacze! Co to jest za akt religijny kiedy publicznie ubliża, oskarża się innych bo nawołuje się do wojny z innym narodem. Przeciąganie tych rocznic przez lata i sugerowanie, żeby w każdym mieście powstał pomnik, to są rzeczy śmieszne. Zmarłych w ten sposób się nie czci. Tym się robi politykę. Powiedział bp Tadeusz Pieronek.
Do czego może doprowadzić kult smoleński. W tym roku w kilku parafiach dzieci komunijne otrzymały na pamiątkę zamiast tradycyjnych obrazków figurki Śp prezydenta!?Ksiądz Stanisław Walczak o miesięcznicach: Kaczyński nawet nie umie się modlić. Bo nie można stać pod Pałacem Prezydenckim, wyć z nienawiści i mówić: Modlę się tutaj, a wy mi przeszkadzacie! Modlitwa ma być rozmową z Bogiem, twarzą w twarz, a nie manifestacją polityczną. 
08 06 2017 Macierewicz – jednostka psychiatryczna.
Antoni Macierewicz to nie tylko fetyszysta, który lubi przebierać się w fatałaszki moro, nie tylko wielbiciel Misiewicza, także dba o duchową strawę dla żołnierzy (pod pojęciem „strawa” Macierewicz rozumie modlitwę).
Nowa formacja wojskowa wymyślona przez Macierewicza pod względem użyteczności militarnej jest bezsensowna. Pieniądze przeznaczone na tworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej należy uznać za wyrzucone w błoto. W tym roku pomysł ze Szwejkami WOT będzie kosztował 20 procent budżetu (1 mld zł) przeznaczonego na uzbrojenie.
Tak Macierewicz rozbraja obronność Polski. Nie ma na świecie skuteczniejszej V kolumny. A co ze Szwejkami? Przecież ci weekendowi żołnierze nie będą odpowiednio wyszkoleni. Chyba że chodzi o mięso armatnie albo użycie w sprawach wewnętrznych, gdy dojdzie do utrzymania władzy, do puczu, którego Macierewicz  próbował w 1992 roku, aby utrzymać przy władzy rząd Jana Olszewskiego, ale Wojsko Polskie mu odmówiło.
Nie są to strachy na Lachy. Cała sylwetka Macierewicza nie ma za wiele wspólnego z normalnością. Dziwię się, ze jakieś porządne konsylium psychiatrów nie wypowiedziało się o jego kondycji psycho-somatycznej.

Tymczasem nad strawą duchową dla 789 żołnierzy WOT (taki jest stan na koniec maja br.) pracuje 5 kapelanów, docelowo ma być 70 księży typu „Jacek Międlar”, a WOT jeszcze w tym roku osiągnąć stan 32 tys. Szwejków, zaś ostatecznie – 54 tys.
Ponadto MON 100 mln zł przeznacza na powstanie jeszcze jednego muzeum – Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 roku w Ossowie. Suma jak na tego typu inicjatywę niemała. Jeszcze jedna impreza, od której można paść z patriotyzmu. A znając sylwetkę psychiatryczną Macierewicza, należy założyć z wielkim prawdopodobieństwem, że muzeum „cudu nad Wisłą” będzie z ducha Jerzego Kossaka, na którego słynnym obrazie szwadrony niebieskie pod wodzą Najjaśniejszej Panienki mierzą się z siłami piekieł i je pokonują.
Macierewicz to jednostka psychiatryczna, która opisuje stan obecnej władzy. Na moje nieuzbrojone oko w tej chwili rząd PiS zapadł na 2 macierewicze. Źródło: koduj24.pl
21 05 2017 Polityczna hybryda zamiast wolnej Polski
Będzie demokracja, głosowanie co cztery lata, będzie opozycja. Będą prawicowe portale, prasa nowych i starych niepokornych, będzie Prawo i Sprawiedliwość, "zapędzone"  do obrony tożsamości narodowej, a jego wyborcy będą izolowani w życiu publicznym. Tak będzie, ponieważ to, co dzieje się w ostatnich miesiącach, począwszy od okupacji Sejmu, to budowanie państwa totalnego, tylko w części wzorowanego na zachodniej demokracji elit. Niemcy miały faszyzm, ale nie utraciły, mimo wojny, swoich elit, nie utraciła ich także Francja. Polskie elity wymordowali Niemcy i Sowieci, a ci którzy ocaleli zostali zgładzeni przez stalinowskich oprawców. Oni z kolei wychowali nowe, komunistyczne elity, które budowały PRL, a ich potomkowie zawładnęli III RP. Są często naznaczeni totalitarną mentalnością, którą z dawnych środków przymusu przenieśli obecnie na przymus kulturowy. Wprawdzie rządzi jeszcze Prawo i Sprawiedliwość, ale jednocześnie, w dużych miastach, ktoś kto przyznaje się do PiS, znika z przestrzeni publicznej, jest izolowany i napiętnowany, o ile nie pełni ważnej funkcji publicznej. W Warszawie są oczywiście enklawy „prawicowego salonu”, ale w takich miastach jak Poznań czy Szczecin ich nie ma. Celem Stronnictwa Brukselskiego (SB), którego namiestnikiem na Polskę został właśnie Frans Timmermans, jest coś więcej niż tylko wygranie kolejnych wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Chodzi o to, by ideały Polski wolnej, opartej na tradycyjnych wartościach raz na zawsze przezwyciężyć, by wpuścić Polaków w tryby demokracji elit, gdzie wybory będą jedynie teatrem, a nie prawdziwym aktem wyborczym.
Towarzyszy temu eskalacja nienawiści i pogardy do wszystkich, którzy odważyli się głosować na Prawo i Sprawiedliwość. Nieukrywana. Jest wręcz w dobrym tonie obrzucić błotem każdego, kto broni rządu i jego polityki. Platforma Obywatelska jest tu tylko posłusznym narzędziem do ustanowienia nowego porządku społecznego w Polsce, który, na pozór, będzie przypominał Francję Macrona, ale tak naprawdę będzie hybrydą PRL-u i zachodniej politycznej poprawności. Najistotniejszą rolę w tym procesie odgrywają telewizja  i Internet. Za ich pośrednictwem, codziennie, w każdej godzinie, przekonuje się wątpiących, że sukcesy ekipy PiS są porażkami, a każde potknięcie niewyobrażalną dla Polski katastrofą. Dla już przekonanych to prawdziwa uczta dla ducha. Świat się śmieje z Polski, świat się śmieje z Polaków, świat mówi, że mamy poważny udział w Holokauście, przyznajmy się, było tak, ratowanie Żydów to margines. Święty Jan Paweł II staje się zwykłą figurą teatralną, którą można poddać aktowi seksualnemu, przecież to sztuka, to wolność. Nacisk, żeby Polskę ukarać sankcjami finansowymi i politycznymi, to przejaw troski o demokrację, to cios wymierzony tylko w Prawo i Sprawiedliwość. Satysfakcja ze śmierci ŚP. Lecha Kaczyńskiego jest jedynie owocem frustracji wywołanej przez obóz władzy. Każde bluźnierstwo, każde chamskie zachowanie czy ewidentne kłamstwo znajduje swoje usprawiedliwienie. Więcej, jest akceptowane, bo służy wizji Polski bez właściwości, nijakiej, posłusznej, ekscytującej się poklepywaniem Zachodu. Kłamstwo staje się "prawdą", a ta może z kolei ulegać nieustannym przekształceniom, jak w przypadku "uchodźców".
Wczoraj, przeciwko rządowi i Prezydentowi RP buczeli prawnicy, głównie ci najbardziej zainteresowani właśnie taką totalną demokracją, w której ich przywileje będą jeszcze większe niż dzisiaj, w której zwykły obywatel, jeśli nie będzie myślał tak jak trzeba, będzie się buntował, to zostanie w najlepszym razie objęty infamią i zaliczony do Ciemnogrodu, do „ciemnego ludu”. Zręby takiej "totalnej" demokracji, takiej politycznej hybrydy, są już gotowe. Są nakręceni niczym aktywiści ZMP wyborcy, są media i sternicy antypolskiej krucjaty, pieniądze, są wreszcie zdeterminowani politycy, dla których wizja powrotu do władzy pozwalająca na dystrybucję dobrobytu tylko dla swoich i posłusznych, jest po stokroć ważniejsza od interesu narodowego. Oczywiście, liderzy PO mówią teraz nieustannie o dobru Polski, o wolności, o demokracji, bo będą mówić wszystko, co jest im w gruncie rzeczy obce, żeby tylko plan totalnej demokracji został zrealizowany.
I nie ma większego znaczenia, że  jeszcze dziś czy pojutrze, PiS ma władzę. Bo decydująca gra toczy się w przestrzeni medialnej, a tu Prawo i Sprawiedliwość, jeśli nie będzie perfekcyjne w każdej decyzji, dosłownie, w każdej jednostkowej wypowiedzi do kamery, skazane jest w dłuższej perspektywie na porażkę. Do tego jakość przekazu mediów, które popierają rząd, zamiast się poprawiać, jest coraz bardziej irytująca, a samozadowolenie niektórych polityków PiS czy tak zwanych prawicowych publicystów czasami po prostu poraża. No cóż, być może wizja powrotu do roli koncesjonowanych przez system niepokornych, nie jest dla nich aż tak nieznośna. Już to ćwiczyliśmy przez osiem lat. Jarosław Kaczyński może mieć najgenialniejszy plan dla Polski, ale sam, w pojedynkę, w towarzystwie coraz głośniejszych pomruków, że tu nie tak, tam nie tak, że może za ostro, że przecież jest świetnie, tego planu nie zrealizuje. Jack Reacher - niezwykły bohater powieści sensacyjnych brytyjskiego pisarza Lee Childa - kiedy decydowały się jego losy, mówił: licz na najlepsze, szykuj się na najgorsze. Źródło: niepoprawni.pl
20 05 2017 Macierewicz idzie po polskich przedsiębiorców. Nowa opresyjna ustawa.
Antoni Macierewicz nie zadowala się już władzą, jaką daje mu samo kierowanie resortem obrony. Minister postanowił rozszerzyć zakres swoich kompetencji i uzależnić od siebie całą gospodarkę. Jak opisuje portal money.pl, resort przygotowuje bezprecedensowe zmiany  w ustawie o organizowaniu zadań na rzecz obronności państwa realizowanych przez przedsiębiorców, które w praktyce podporządkowują całkowicie tych ostatnich Macierewiczowi.
Nowe przepisy zakładają, że firmy będą zmuszone do dzielenia się z Ministerstwem Obrony informacjami o swojej sytuacji zarówno finansowej jak i prawnej, co samo w sobie budzi pytania, jak te informacje zostaną potem wykorzystane i co więcej, czy MON będzie w stanie zagwarantować, że nie dostaną się one do informacji publicznej?
Jednak nie to jest największym zagrożeniem nowej ustawy, ponieważ Macierewicz postanowił przyznać sobie prawo do decydowania o losach całych przedsiębiorstw. Ustawa zakłada, że powstanie rejestr spółek o szczególnym znaczeniu gospodarczo-obronnym. Ujęte w spisie firmy będą zobligowane do ubiegania się o zgodę MON na sprzedaż czy zamknięcie spółek-córek albo nawet na przebranżowienie swojej działalności. Ministerstwo będzie mogło nawet zmusić przedsiębiorstwa do utrzymywania nierentownych linii produkcyjnych, co może w prostej linii prowadzić do bankructwa danego podmiotu, za co niestety MON nie będzie brał już odpowiedzialności.  Jest to otwarty zamach na własność prywatną, kiedy to właściciel będzie miał mniej do powiedzenia w kwestii przyszłości firmy niż minister.
Tak jawna ingerencja w wolność prowadzenia działalności gospodarczej spotkała się z protestami przedsiębiorców. Konfederacja Lewiatan apeluje do resortu o zrezygnowanie z tak rygorystycznych wymagań. Lewiatan proponuje zastąpienie obowiązku uzyskania zgody, zwykłym poinformowaniem ministra o planowanych zmianach w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa.
Co ciekawe, Macierewicz swoim pomysłem wchodzi w zakres kompetencji innych ministrów. Dzieje się tak, ponieważ dziś aż siedem ministerstw bierze udział w zlecaniu zadań podmiotom prywatnym, MON miałby zastąpić je wszystkie w wyborze kluczowych przedsiębiorstw i wyznaczaniu im zakresu zobowiązań.
Największym problemem ministra jest brak zrozumienia, że nie uzyska jakiegokolwiek wzrostu zdolności obronnych państwa, jeśli mocno utrudni prowadzenie przez kluczowe podmioty swojej bieżącej działalności. Im większy i opresyjny aparat kontroli, tym coraz mniej konkurencyjna jest dana branża. Chcąc zwiększyć potencjał obronny MON może doprowadzić do sytuacji wręcz odwrotnej, kiedy to największe firmy popadną w kłopoty finansowe i stagnację, a co gorsza zacznie się ucieczka kapitału za granicę, ponieważ brak decyzyjności w kwestii swojej własności to jeden z najlepszych straszaków na inwestorów jaki można wymyślić. Jako rekompensatę Ministerstwo proponuje wprawdzie ulgę 2% podatku CIT, która poza ładnym hasłem nijak pokryje koszty poniesione przez przedsiębiorców.
Nowe reguły proponowane przez Macierewicza  przypominają schematy myślenia znane raczej z komunizmu wojennego w Związku Radzieckim. Niestety minister nie doczytał, że tamta doktryna podporządkowania własności prywatnej wysiłkowi wojennemu zakończyła się całkowitą gospodarczą katastrofą. Miejmy nadzieje, że w przypadku polskiej gospodarki da się jeszcze takiego wielkiego hamulca uniknąć.  Źródło: money.pl/money
Kaczyński był tam, gdzie było ZOMO. 
Dawno, dawno temu Seweryn Jaworski założyciel Klubów Służby Niepodległości, który demonstracyjnie nosił w lewej klapie brązowej, sztruksowej marynarki rzucającą się w oczy metalową odznakę z literami zapisanymi po masońsku z kropką: K.S.N. oraz rozpiętym na krzyżu wyszczuplonym orzełkiem z drugim, mniejszym krzyżem na koronie opowiadał jak z kolegą wspierał w Warszawie strajk studentów Szkoły Głównej Oficerów Pożarnictwa, zakończony głośną akcją ZOMO-wców i rozwiązaniem tej szkoły w ostatnim dniu listopada 1981 roku. Ten  strajk posłużył tylko tzw. eskalacji napięć w kraju oraz propagandzie nieuchronnie, z góry przegranego, jakiegokolwiek konfliktu z wojskową władzą PRL. Kluby Służby Niepodległości nie podjęły żadnej działalności na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości, zaistniały natomiast wtedy, w komunistycznej rzeczywistości nazwiska osób, które miały zaistnieć, bo po to przezornie umieszczone zostały przez Wojciecha Ziembińskiego pod deklaracją służby niepodległości z datą 27 września 1981 r. Po tylu latach przyszła pora na to, żeby przypomnieć, gdzie wówczas było ZOMO, a gdzie podziewali się ci, co wtedy dużo deklarowali, a nic nie zrobili, by Polska nie zginęła, póki my żyjemy. Najwyższa pora, bo wielu z tych nieaktywnych bohaterów opozycji kandyduje dziś na najwyższe urzędy w państwie, którego podwaliny dał w Magdalence generał SB Kiszczak i wódka wypita na zgodę ze złoczyńcami, których świat obwinia do dzisiaj nie tylko o jednego księdza Popiełuszkę.
W Magdalence na oczach zaślepionych biskupów i księży kościoła świętego zobowiązali się oficjalnie do współpracy z komunistami m.in.: Lech Kaczyński i Lech Wałęsa, natomiast Jarosław Kaczyński po 28 latach od haniebnej Magdalenki uznał, iż pora najwyższa, by zacząć w Polsce nazywać "lewicą", a nie postkomunistami, drugą stronę stołu zastawionego przez Kiszczaka obficie wódką i śledziem po żydowsku, bo wyznał wreszcie publicznie ten członek-założyciel K.S.N-u, kojarzonego przez Naród z prawicą, że on, Jarosław Kaczyński też jest "lewica", a więc: jedna banda.
Jarosław Kaczyński odziedziczył po ojcu Mundku, który był postacią dychotomiczną, AK-owcem i żydokomunistą po wojnie, nie tylko dom w Warszawie ale i tę dialektyczną zdolność do przekabacania innych i wychodzenia na swoje. Bo czyż znany jest gdziekolwiek w Polsce jeszcze jeden taki przypadek, żeby AK-owiec postawił sobie uczciwie dom po wojnie w Warszawie? A co na to biedny ojciec Rydzyk, który na co dzień buntuje od lat Naród przeciw komunistom, a w okresach każdych wyborów całe odium za kolaborację zrzuca tylko na Wałęsę i każe na Kaczyńskich głosować? Czy teraz ten ksiądz Rydzyk będzie święcił urny wyborcze dla tej farbowanej lewicy Kaczyńskiego, która w moherach i w podskokach podąża co roku na spotkania pod Jasną Górę?   Przypomnieć więc pora, że do tzw. prawicy zapisali się w 1981 r. swoimi nazwiskami pod deklaracją K.S.N.-u m.in: Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i Stanisław Michalkiewicz, Jacek Bartyzel i Jerzy Łojek i jeszcze wielu, wielu innych, zadeklarowanych opozycjonistów antykomunistycznych, prawdziwa elita patriotycznego żydostwa, w tym czterech członków KOR-u.
Jarosław Kaczyński jest dzisiaj żałosny i tragiczny dla każdego dziecka, które tylko wie, gdzie ma oczko, gdzie uszko, gdzie rączka prawa, gdzie lewa; dla każdego dziecka, które wie, że kaka jest be i nie bierze się tego w usta, że nie chodzi się na wybory w posranych spodniach na dupie, bo wybory są: bezpośrednie, wolne i równe.  Na tym polega demokracja, że każdy obywatel sam oddaje swój głos bezpośrednio, a Kaczyński wykorzystał do tego dziecko.  Swojego dziecka Pan Bóg mu odmówił, lub jak to mówi lewica: nie dała mu matka natura, więc użył cudzego, podciągnął z całych sił do góry na brzuchu sprowadzoną w tym celu z Gdańska wnuczkę zabitego brata Lecha, żeby cała Polska widziała, że Kaczyński oddaje głos pośrednio, łamiąc zasady demokracji, bo kartkę do urny dziewczynka wrzuciła, żeby ulitowała się cała Polska nad wyrafinowanym politykiem, któremu tak się pomieszało, że nie wie dziś już , gdzie lewica, gdzie prawica, gdzie SB-ecka przeszłość kuma Dubienieckiego, teścia Marty Kaczyńskiej-Dubienieckiej, matki dziecka, która w odróżnieniu od swojej matki używa wszak nazwiska dwuczłonowego, choć prokaczyńskie, kryptorasistowskie i syjonistyczne media w Polsce ograniczają się do jednego.  
Jarosław Kaczyński oddał nieważny głos w Komisji Wyborczej zainstalowanej w Szkole Głównej Oficerów Pożarnictwa w Warszawie, bo tak chciał Plan Boży, albo ślepy los, jak chcą wierzyć lewicowi ateiści, żeby człowiekowi, który od lat robi sobie kpiny z demokracji i z Polskiego Narodu uświadomić, że teraz już wszyscy w telewizji widzą, że Jarosław Kaczyński jest tam, gdzie w 1981 roku było ZOMO i helikopter z liną, po której ZOMO-wcy się spuszczali na dach tego budynku. Tak samo nieważne głosy, bo oddane nie bezpośrednio, lecz rękoma swoich dzieci, a więc osób trzecich, zaliczył w swoim dorastaniu do poważnej demokracji  szef postkomunistów Napieralski z żoną, więc można śmiało powiedzieć, że jeśli Rymarz, Szef Państwowej Komisji Wyborczej nie ukróci  tej infantylizacji Polski, to tylko patrzeć, jak po Sejmie zacznie uganiać się szarańcza dzieci za krzyżem zdjętym ze ściany nad drzwiami waląc przy tym o podłogę buławą marszałkowską, a za nimi pędzić będzie w tej transmisji postkomunizmu na cały świat zdziecinniała banda idiotów z mandatami posłów, którym zawierzono niegdyś, że będą demokratami. Źródło sowa-magazyn Frankfurt nad Menem Stefan Kosiewski 24 06 2010 
11 05 2017 Dewotyzm jest gorszy od faszyzmu.
Czegoś takiego w polskiej polityce jeszcze nie było. Działaczka PiS tworzy ruch Polska Parafialna.
Katolik nie może startować ani z list PO, ani z list PiS-u – w ten sposób Anna Kamińska uzasadnia, dlaczego powołuje nowy byt na polskiej scenie politycznej. To ma być ruch o nazwie Polska Parafialna. Inicjatorka nie jest osobą anonimową – niedawno zrobiło się o niej głośno, gdy zaproponowała, aby w parlamencie mogły zasiadać tylko osoby po ślubie. No i prezes, bo on jest "mężem stanu".
Niech żaden katolik, prawdziwy katolik, dobry mąż i ojciec rodziny nie waży się startować z PiS, PO czy innej listy niż z naszej Polski Parafialnej! Nie dajmy się odwieść od tego Wielkiego Dzieła przez szykany i podstępy PiS, PO i innych partii, które niczym wilki będą atakować mnie i nas, by rozbić nasze dzieło. Motto Anny Kamińskiej z Polski Parafialnej
Ponad 5 lat temu pisałem:
Dlaczego nie chcę by Kaczyński przejął władzę w Polsce. Bo Macierewicz niczym Wielki Inkwizytor będzie organizował krucjatę w imię prawdy i sprawiedliwości na Moskala. Zaś prezes Jarosław będzie realizował testament polityczny brata. Znowu powróci szukanie haków czyli inwigilacja każdego.
Dziś wielu jest zafascynowanych Kaczyńskim? I oby się nie obudzili gdy dzień będzie zaczynał się od modlitwy o pomyślność, potem praca za bóg zapłać, msza dziękczynna, umartwianie, wypominki, spanko i abarotno świątek, piątek i niedzielę. Niestety wtedy będzie już za późno by myśleć o swojej godności, prawach.....A w tym wszystkim wspomagać będą Kaczyńskiego jedyne media jakie pozostaną Radio Maryja, Telewizja TRWAM i dzienniki katolicko - prawicowe.... 
Może to tylko takie moje krakanie?
Taka myśl przyszła mi do głowy. Gdy PiS do władzy dojdzie to Macierewicz w skórzanym płaszczu na Szucha będzie urzędował. Kard. Dziwisz zostanie Najwyższym Sędzią Świętej Inkwizycji. Odbędzie się beatyfikacja Rydzyka i to dwa razy. Karski zaś będzie jeździł po Warszawie po pijaku meleksem i porywał młode dziewczyny. Ogolą Olejnik na łyso. Talk- show Powiatowego Kluby poprowadzi Pospieszalski, a wiadomości w telewizji będzie czytał Ziemkiewicz. Koniec świata jakby powiedział Popiołek przypalając kolejnego kiepa. Rymkiewicz będzie wieszał ludzi na latarniach. Orliki zamienią na miejsca straceń.  Michnika wywiozą na Dworzec Gdański. Saska Kępa zmieni nazwę na Beata Kempa. Niesiołowski będzie się ukrywał w Bieszczadach z taaaką brodą, a Kutz w podziemnej norze na Mazurach. A Palikota nabiją na Pałac Kultury. Najsztub zwróci się przeciwko Żakowskiemu, a Mann przeciw Maternie, Mroczek stanie przeciwko Mroczkowi, a Golec stanie przeciwko Golcowi. Nergal pójdzie do seminarium. 
Będą szkolić PiS- Kaidę. Będzie wojna z Ruskimi i z Niemcami i będą chcieli przesunąć granicę za Smoleńsk! Będzie wszystko i nic nie będzie.
Tak właśnie będzie, gdy PiS przy władzy będzie. No i jak jest po 5 latach?
04 05 2017 Żydzi wypędzani 47 razy w ciągu 1000 lat. Dlaczego?
Dlaczego tak często? Dlaczego z tak różnych narodów i kultur? Dlaczego żaden inny naród nie spotkał się z tak wielką awersją? Bernard Lazare, żydowski pisarz, w książce pt. „L’antisémitisme son histoire et ses causes”, wydanej w 1894 r., przedstawił taką opinię tyczącą się żydowskich wypędzeń:
„Jeśli taka wrogość i awersja w stosunku do żydów miałaby miejsce tylko w jednym czasie, w jednym kraju, łatwo byłoby wyjaśnić przyczyny. Jednak rasa ta była obiektem nienawiści wszystkich narodów pośród których żyła. Skoro wszyscy wrogowie żydów należeli do zupełnie różnych ras, mieszkali w odległych krajach, podlegali zupełnie różnym prawom, kierowali się różnymi pryncypiami, mieli różną moralność, różne zwyczaje – te wszystkie zasady społeczne, niepozwalające niczego ocenić w ten sam sposób – toteż główna przyczyna antysemityzmu zawsze leżała w samym Izraelu, a nie w tych, którzy przeciwko niemu walczyli.”...
Profesor Jesse H. Holmes w „The American Hebrew”, wyraził podobną opinię: „To może nie być przypadkiem, że antagonizm antyżydowski znajduje się prawie wszędzie tam, gdzie współistnieją żydzi i nie-żydzi. Skoro żydzi są wspólnym elementem układanki, wydaje się prawdopodobnym, że przyczyna tkwi w nich samych, a nie w tak różnych grupach odczuwających ten antagonizm.”
Tylko w Europie i Rosji żydzi byli wypędzani 47 razy w ciągu ostatniego tysiąclecia:
Czy Henry Ford, legendarny producent samochodów, znalazł część odpowiedzi na przyczynę żydowskich wypędzeń?
„Żydowskim talentem jest życie z ludzi, nie z ziemi, ani z produkcji, ale z ludzi. Niech inni uprawiają ziemię, żyd, jeśli będzie w stanie, będzie ciągnął zyski z rolnika. Niech inni zajmują się handlem i przemysłem; żyd będzie eksploatował owoce ich pracy. To jego szczególny talent. Jeśli użyjemy tu słowa „pasożytniczy” do opisania go, to będzie to trafne określenie.”
„Żydowska nacja jest jedyną która posiada sekrety pozostałych… niema na świecie rządu tak im poddanego jak w Ameryce. Brytyjczycy zrobili to … Niemcy zrobili to, wtedy gdy w rzeczywistości zrobił to międzynarodowy żyd.”
„Amerykanie są (znani jako) wstrętni, chciwi, okrutni ludzie. Dlaczego? Ponieważ żydowska władza-pieniądz jest tutaj skoncentrowana.” –Henry Ford „Międzynarodowy żyd”  Źródło trybeus.blogspot.com
01 05 2017 Antyfaszyści brutalnie potraktowani przez policję podczas marszu ONR
W ramach obchodów 83. rocznicy powstania skrajnie prawicowej organizacji ONR w sobotę ulicami Warszawy przemaszerował korowód jej członków. Zdarzenie to wywołało emocje mieszkańców stolicy, którzy razem z Obywatelami RP i działaczami KOD postanowili w pewnym momencie zablokować marsz na poziomie stacji metra Nowy Świat Uniwersytet. Do akcji zdecydowanie wkroczyła ochraniająca marsz policja, która wywiązywała się ze swojego zadania z niespotykaną gorliwością.
Z komunikatu Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych dowiadujemy się, że warszawiacy, którzy przyszli protestować przeciwko marszowi neofaszystów, zostali skopani, zepchnięci pod mur i tam przetrzymywano ich bezprawnie przez dwie godziny. Wśród uwięzionych osób znalazły się też dzieci, które przypadkiem przechodziły chodnikiem. Policja nie chciała uwolnić płaczących dziewczynek, które tłumaczyły, że szły chodnikiem na zajęcia. – „Dzieci, tak jak my wszyscy, pozostały bezprawnie uwięzione bez przedstawienia jakichkolwiek podstaw prawnych zatrzymania” – oświadczył OMZRiK.
Również członkowie organizacji Obywatele RP, którzy protestowali pokojowo, siedząc na jezdni zostali skopani, pobici i siłą zaniesieni do furgonów policyjnych. W sieci można zobaczyć wstrząsający filmik, na którym utrwalono, jak kilku mundurowych używało siły wobec starszego człowieka, który próbował rozwinąć zrobiony przez siebie plakat z antyrasistowskim przesłaniem. – „Ten starszy człowiek protestował legalnie, był sam i miał prawo do tego, by demonstrować swoje poglądy. Przepisy pozwalają i uznają za legalną taką formę spontanicznej demonstracji” – napisali członkowie OMZRiK. W sieci krąży wiele innych nagrań, na których widać, jak funkcjonariusze brutalnie szarpią protestujących przeciwko narodowcom.
Po przemarszu ONR policja wydała oświadczenie, w którym pisze, że podjęła konieczne kroki do zapewnienia „ładu i porządku”. Służby oskarżyły protestujących o użycie siły wobec policjantów i zagroziły, że osoby te poniosą konsekwencje prawne. Obecnie policjanci kompletują materiał dowodowy, w tym nagrania z kamer, a także inne nagrania dokumentujące te zdarzenie. Po zgromadzeniu i przeprowadzonej analizie materiałów, w przypadkach które będą uzasadnione, w stosunku do osób, które naruszały prawo zostaną wyciągnięte konsekwencje prawne – grozi policja.
Źródło: wp.pl
Od kiedy to faszystowskie organizacje w Polsce mogą organizować legalne manifestacje? Aż tak bardzo Kaczyńskiemu zależy na ich poparciu! Czy żona nazisty to dobry patron dla szkoły w Jarostach? Więcej na podstronie Foto szopka
28 04 2017 PiS trafiło na ścianę. Stare błędy niczego nie nauczyły Kaczyńskiego.
I nie jest to jeszcze ściana gospodarki, ale własnych wizerunkowych błędów i wewnętrznych konfliktów. „Drużyna patriotów” (jak PiS z właściwą sobie skromnością nazywa sam siebie) zaczyna się sypać. Ukrywane do tej pory wewnętrzne napięcia w obozie władzy stają się publiczne.
Przestaje działać nawet najsilniejsze spoiwo w postaci prowadzonej przez Jarosława Kaczyńskiego „rewolucji personalnej” (stanowiska w mediach publicznych, stanowiska w spółkach, stanowiska w centralnych i lokalnych urzędach państwowych z powtarzaną przez Kaczyńskiego, Ziobrę i innych obietnicą jeszcze większej ilości stanowisk w sądach, w gospodarce, w „zrepolonizowanych” mediach prywatnych). Antoni Macierewicz w zamian za stanowiska dla wszystkich swoich ludzi, nawet najbardziej szalonych, miał zapewniać wierność wyznawców religii smoleńskiej i świetne stosunki z Rydzykiem. Tymczasem zaczął się stawiać Kaczyńskiemu (nie tylko o Misiewicza). 
Anna Streżyńska miała być nowoczesną twarzą obozu władzy przeznaczoną dla bardziej konserwatywnego mieszczaństwa, które w czasie kampanii prezydenckiej mydlanego od zawsze, ale przez to wizerunkowo łagodnego Andrzeja Dudy uwierzyło, że Kaczyński jednak nie jest wariatem. Tymczasem wywiad Streżyńskiej dla Zetki, w którym zdystansowała się do programów socjalnych własnego rządu, publicznie pokazał, że „nowocześni” (ona, Gowin, nawet Morawiecki ze swoim dość rozsądnym przybocznym Jerzym Kwiecińskim) wstydzą się „narodowych socjalistów”, których twarzą w rządzie pozostaje sama premier Szydło, a najwyższym patronem sam enigmatyczny „wódz” z Nowogrodzkiej.
Kiedy widzi się PiS u władzy dzisiaj, nieubłaganie przychodzą na myśl obrazy rządów PiS-u z lat 2006-2007. Te same błędy, te same zmarnowane szanse. W 2006 roku też była koniunktura gospodarcza, też zawdzięczana tym, których PiS uważał za wrogów – polskiemu mieszczaństwu, prywatnemu biznesowi i klasie średniej, a także eksportowi do Niemiec i krajów strefy euro oraz inwestycjom z tych krajów. I też okazało się, że ludzie Kaczyńskiego potrafią nawet oczywistą koniunkturę zmarnować i sknocić, bo po prostu nie potrafią rządzić. Popełniają błędy wizerunkowe i błędy realne. Niszczą resorty, które dostali do ręki i odreagowują się pychą i chamstwem u władzy „za głód, za krew, za lata łez...” (cyt. za marszem „żołnierzy wyklętych” z Gwardii Ludowej) swojej wcześniejszej wiecznej opozycji.
Ludzie tego nie lubią, i dlatego w 2007 roku Kaczyński i jego obóz zostali ukarani odsunięciem od władzy na niekończące się osiem lat „tuskowej okupacji”. Kiedy jednak znów wrócili do władzy okazało się, że niczego się nie nauczyli. Są jeszcze bardziej wygłodniali, jeszcze bardziej pełni pychy i jeszcze bardziej skłóceni. A ich kadry w terenie (jeden Misiewicz odsunięty odsłonił tysiące Misiewiczów, którzy mają się dobrze) jeszcze mniej niż w roku 2006 nadają się do rządzenia państwem i sprawiają jeszcze więcej kłopotów wizerunkowych swoim rodzinnym czy parafialnym zaciągiem, a także swoją wyuczoną w prawicowym Internecie pychą i agresją wobec wszystkiego, co „nie jest nasze”.
Oni wszyscy są lojalni wobec Kaczyńskiego wyłącznie w zamian za wziątki. Odebrać im wziątki, staną się dla Kaczyńskiego największym zagrożeniem. A to sprawia, że obóz rządzący Polską, a nawet sam szczyt tego obozu, bardziej zaczyna przypominać śmieciobus, niż sprawne polityczne narzędzie. Kaczyński spieszy się z powodu wieku bo chce sam doprowadzić do końca swoją rewolucję. Całkiem słusznie nie wierzy, że potrafią to za niego zrobić Brudziński czy Suski. O ile Kaczyński jest postpeerelowskim pastiszem Piłsudskiego, oni są zaledwie parodiami Rydza-Śmigłego czy Sławoja Składkowskiego. Więc żadnej rewolucji nie przeprowadzą, nie mają do tego głowy. Kaczyński wszystko musi zrobić sam, a czasu i sił ma coraz mniej.  Źródło: newsweek.pl
14 04 2017 PiS przeprasza za Misiewicza, ale i tak wszystkiemu jest winna PO
Wykręcanie kota ogonem to już specjalność działaczy PiS. Potwierdzeniem tych słów była dzisiejsza konferencja przedstawicieli komisji ds. Misiewicza. Joachim Brudziński przeszedł na niej samego siebie w kwiecistych porównaniach i liczbie odwoływań do rządów PO.
Ale po kolei… Komisja całkowicie negatywnie oceniła postawę Bartłomieja Misiewicza. Nie wiadomo dlaczego, dopiero po roku PiS stwierdził, że nie ma on kwalifikacji do pełnienia funkcji w administracji publicznej, spółkach Skarbu Państwa i innych sferach życia publicznego. Brudziński dodał, że „w wyniku oceny swego zachowania” Misiewicz złożył rezygnację z członkostwa w PiS i została ona przyjęta. – „Tym wszystkim Polakom, którzy poczuli się zażenowani, zdegustowani tym wszystkim, co się działo wokół osoby Bartłomieja Misiewicza chcemy powiedzieć: przepraszam”.
Po tym stwierdzeniu przeszedł do frontalnego ataku na Platformę Obywatelską. Zacytował swojego guru, czyli Kaczyńskiego, i powtórzył za nim, że całą sprawę należy traktować w „kategoriach diabeł w ornat się ubrał i ogonem na mszę dzwoni”.
Potem było tylko „lepiej”, bo według Brudzińskiego, słuchając polityków Platformy można odnieść wrażenie, że „oto stanęły polityczne dziewice, bez mała lilie niepokalane, które opinii publicznej będą starały się przedstawić taki oto obraz, że optymalnym rozwiązaniem z punktu widzenia jakości polskiej demokracji, czystości życia politycznego i społecznego jest umożliwienie powrotu do zasiadania w spółkach Skarbu Państwa, w administracjach państwowych i rządowych ludzi znanych chociażby z rozmów w „Sowa i Przyjaciele”.
Oczywiście, zdaniem Brudzińskiego nie można też porównywać reakcji PiS na nieprawidłowości wewnątrz partii z tym, jak zachowywała się Platforma. – „Chcę też zwrócić uwagę z jak bezwzględną konsekwencją pan prezes Jarosław Kaczyński w takich sytuacjach reaguje. Ta wczorajsza decyzja o powołaniu tej komisji i podjęciu stosownych działań jako żywo odbiega od postawy pana premiera Donalda Tuska i później premier Ewy Kopacz” – z niekłamanym uwielbieniem dla swego przywódcy stwierdził Brudziński.
Czyli Misiewicz – to znowu wina Tuska? Źródło koduj24.pl
Misiewicz został wyrzucony z partii za zajmowanie stanowisk, funkcji, których nie powinien zajmować. No a co z tym lub tymi którzy mu te stanowiska, funkcje powierzali? Macierewicz robił to co mu kazał Rydzyk bo według plotek w internecie Misiewicz jest synem Rydzyka i stąd ta oszałamiająca kariera? A Janniger! Myślę że wreszcie do Kaczyńskiego dotarły krzyki przeciwników rocznicy, męczennic i stąd taka reakcja na Misiewicza. Mam taką nadzieję że odsunie też Macierewicza od śledztwa i pozbawi szefostwa w MON. Jeśli myśli wygrać kolejne wybory musi tak zrobić bo dwu kadencyjność już przepadła
08 04 2017 Rzeczpospolita jest dla wszystkich.
Podczas debaty w Sejmie nad konstruktywnym wnioskiem o wotum nieufności dla rządu Grzegorz Schetyna przedstawił program Platformy po objęciu władzy. – „Przywrócimy ład konstytucyjny. Jedną dużą ustawą znowelizujemy kilkadziesiąt szczególnie szkodliwych ustaw wprowadzonych przez PiS. Przywrócimy niezależność Trybunału Konstytucyjnego, NBP, KRRiT, prokuratury, KRS, zwiększymy kompetencje Rzecznika Praw Obywatelskich. Odbudujemy służbę cywilną”.
Schetyna stwierdził, że PO nie zamierza likwidować 500+, a doprowadzić do sytuacji, w której będzie ono wypłacana także na pierwsze dziecko.
Lider PO zapowiedział, że po wygranych wyborach Platforma zbuduje „Polskę małych ojczyzn”. „Zbudujemy Polskę dla obywateli, w której nikt nigdy nie będzie słyszał, że jest obywatelem drugiego sortu. Nikt nie będzie prześladowany czy faworyzowany ze względu na polityczne preferencje” – oświadczył. – „Odbudujemy wspólnotę, która ma budować trwałe fundamenty bezpieczeństwa i rozwoju, ale także dobrobytu. Oddamy małym ojczyznom i społecznościom lokalnym udział w PKB, oddamy podatki”.
PO chce zwiększyć władzę samorządów. Zamierza zlikwidować urzędy wojewódzkie, a ich kompetencje przekazać sejmikom. Schetyna powiedział: „Skończymy z bolszewicką centralizacją państwa, z waszą centralizacją, z waszym takim bolszewickim spojrzeniem”.
Schetyna powiedział w Sejmie: – „Zaraz po wygranych wyborach odwrócimy dryf Polski na Wschód. Nie lubicie Europy, nie chcecie być w Europie, chcecie być z Rosją na Wschodzie. Skończymy z haniebnymi umizgami do prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki; wrócimy na Zachód”. PO zamierza także stworzyć możliwość powrotu do służby wszystkim oficerom, którzy odeszli w ostatnim czasie z armii.
– „Większość Polaków, waszych wyborców dzisiaj nie chce odwrotu od demokracji, nie chce demolowania wizerunku Polski, nie jest za ograniczeniem samorządności, nie jest za zmianą ordynacji, nie jest za odejściem z kursu prozachodniego. Wy nie realizujecie polityki i oczekiwań Polaków, nie realizujecie tego, co obiecaliście im w kampanii wyborczej, oszukaliście ich, oszukaliście Polaków półtora roku temu” – oświadczył Schetyna. W Sejmie rozpoczęła się debata nad wnioskiem o konstruktywne wotum nieufności dla rządu. Lider PO Grzegorz Schetyna, który jest kandydatem PO na szefa rządu, tłumaczył, dlaczego rząd PiS musi odejść.
– „Od czasu, kiedy zdecydowaliśmy się złożyć wniosek o konstruktywne wotum nieufności, z różnych stron sceny politycznej, najgłośniej ze strony PiS, jest śmiech, prychanie, niezadowolenie. To wam się nie podoba, bo wam się demokracja nie podoba. Nie rozumiecie, co to znaczy demokracja parlamentarna. Nie debata nad naszym wnioskiem jest stratą czasu, ale te półtora roku, które Polska musiała przeżyć pod rządami PiS, jak mówił prezes PiS (Jarosław Kaczyński) pod rządami panów z PiS.
– „Nie macie większości w Polsce, wśród Polaków, Polacy nie mogą już na was patrzeć. Polacy chcą Polski europejskiej, zdrowej psychicznie, przewidywalnej, odpowiedzialnej za przyszłe pokolenia. Polacy nie chcą Polski prowadzonej przez kilku fantastów, amatorów, otoczonej grupą cwaniaków i partyjnych dorobkiewiczów, jaką zbudowaliście. Taką Polskę zaczniemy budować dzień po wygranych przez nas wyborach”.
Wymieniał niektóre „osiągnięcia” rządów PiS: zdemolowanie systemu prawnego opartego na konstytucji, stworzenie instytucji „misiewiczów”, zdemolowanie armii, upadek polityki zagranicznej, chaos w szkolnictwie.

Schetyna podkreślił, że to „szef rządu zawsze bierze na siebie odpowiedzialność. Za to pani zostanie rozliczona” – powiedział zwracając się do premier Szydło. – „Zwłaszcza pani to wie, bo przecież pani faktycznie nie rządzi tym rządem i nie rządzi naszym krajem. Faktyczny twórca i kierownik tego najgorszego rządu w najnowszej historii Polski, siedzi tutaj, w pierwszym rzędzie i to jest prezes Kaczyński. To pan prezes Kaczyński jest politycznie odpowiedzialny za wszelkie zaniechania i nadużycia tego rządu, często kryminalne. Pan jest odpowiedzialny, panie prezesie za to, że pan dokonał najcięższej zbrodni, czy dokonuje najcięższej zbrodni – odwraca pan Polskę od Europy, konfliktuje się z najbliższymi sojusznikami. To pan zawraca Polskę z drogi na Zachód, z drogi ku bezpieczeństwu i ku dobrobytowi. To pańskie fobie o tym decydują i pańskie decyzje” – powiedział lider PO do Kaczyńskiego.
Przypomniał, że w listopadzie 2015 roku, gdy PiS zaczynał „swój polityczny karnawał” premier Beata Szydło mówiła z sejmowej mównicy: „pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność, słuchanie obywateli, koniec z arogancją władzy, koniec z pychą. Nigdy w tym Sejmie po 1989 roku premier polskiego rządu nie powiedział tak nieprawdziwych słów, które tak brutalnie zostały zweryfikowane przez waszą rzeczywistość, wasze działania, waszą aktywność. Wstyd” – podkreślił Schetyna.
06 04 2017 Sprawdzamy "listę obecności" Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. I dajemy odpowiedzi, których w słynnym już tweecie zabrakło.
W środowy wieczór sieć rozpalił tweet, w którym politolog i śląski działacz społeczny Łukasz Kohut jasno pokazał, co tak naprawdę "zabiło" prezydenta Lecha Kaczyńskiego i pozostałe ofiary katastrofy smoleńskiej. Zestawił on bowiem daty obecności i nieobecności tragicznie zmarłej głowy państwa na uroczystościach w Katyniu w latach 2006-2010. I dobitnie pokazał, że Lech Kaczyński pojawiał się na obchodach w Rosji tylko wówczas, gdy zmuszały go do tego wybory. A co robił w kwietniu i wrześniu, gdy kampanii nie było? Tych informacji w tweecie Kohuta zabrakło, więc naTemat postanowiło je uzupełnić.
Wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu.
10 kwietnia 2006 r. - nieobecny
17 września 2006 r. - nieobecny
10 kwietnia 2007 r. - nieobecny
17 września 2007 r. - obecny, wybory do sejmu
10 kwietnia 2008 r. - nieobecny
17 września 2008 r. - nieobecny
10 kwietnia 2009 r. - nieobecny
17 września 2009 r. - nieobecny
10 kwietnia 2010 r. - obecny, nieobecny!? Kampania prezydencka.

Prawdę o Smoleńsku i katastrofie wszyscy by chcieli poznać. Ta prawda zaczyna się już na lotnisku Okęcie. Start samolotu był opóźniony w pierwszej wersji o godzinę ostatecznie podano, że o 27 minut, lista pasażerów jest nieznana, dopiero po kilkudziesięciu godzinach ją publikują. No kogo czekano? A to już bardzo dobrze wie Jarosław. Dlaczego nie mówi? Dlaczego Macierewicz w ostatniej chwili zrezygnował z lotu samolotem? W pierwszych dniach nikt nie wiedział gdzie przebywał w dniu katastrofy? Dziś prezes twierdzi że Macierewicz stał koło niego? Jak to przecież był w pociągu i wiał z miejsca katastrofy z pełnymi gaciami.
Kto wypił tysiące buteleczek alkoholu zakupionych przez Kancelarię Prezydenta RP na koszt polskiego podatnika? W samolocie lecącym  do Smoleńska w kateringu lotniczym królowały „małpki”, których wpito bez liku. Za prezydentury Lecha Kaczyńskiego za dokonywanie dyskretnych zakupów przede wszystkim alkoholu odpowiedzialny był zaopatrzeniowiec w randze sekretarza stanu Andrzej Duda. Nazywany w tamtym czasie przez pijących dostojników z dworu prezydenta i jego samego, w miejscach publicznych Warszawy i nie tylko fikołki, małpeczki etc... bynajmniej nie pogardliwie, podczaszym w Pałacu Namiestnikowskim. 
Macierewicz powinien zostać oddelegowany( bez prawa odmowy z jego strony) do Smoleńska i Moskwy ze wszelkimi pełnomocnictwami i nich doprowadzi do końca to co zaczął. Tylko przed wyjazdem należny odebrać mu miotłę by znowu nie uciekł. Na litość boską zlitujcie się i dajcie nam choć na chwile odpocząć od Katynia, Kaczyńskich, Macierewicza......bo dojdzie do tragedii narodowej. Katyń jakiż to był symbol, jaka to była świętość dla narodu, dla mnie. Co dziś z tego symbolu - świętości pozostało? Jeszcze nie tak dawno setki tysięcy ba miliony pamięć ofiar jednego i drugiego Katynia czciło. Ilu dziś pozostało? Ilu będzie za lat parę? Kiedyś za mówienie prawdy o Katyniu byłem szykanowany. Dziś na słowo Katyń ataków furii dostaję.... Tak, tak panowie Komorowski, Macierewicz, Kaczyński, Tusk, kardynale Dziwisz .... to dzięki wam. I nie dziw się kardynale że sami starcy tak z przyzwyczajenia przychodzą na te marsze. Szkoda, że nasze dzieci,wnuki.... na hasło Smoleńsk czy Katyń będą wzdychać ze znudzeniem, że znowu Kaczyński...
03 04 2017 Rządzący świadomie łamią Konstytucję.
„Konstytucja jest swoistą umowa społeczną, wyznaczającą reguły gry. I tak długo można grać, jak długo owe reguły są respektowane. Jeżeli ich zabraknie, to sama gra przestaje mieć sens” – powiedział w „Faktach po Faktach” konstytucjonalista profesor Marek Chmaj. – „Mamy dziś do czynienia z ludźmi, którzy muszą mieć pełną świadomość, że naruszają prawo, a w szczególności naruszają przepisy Konstytucji” – dodał Ryszard Kalisz, były szef Kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego, jeden z twórców ustawy zasadniczej z 1997 r.
– „Wielokrotnie konstytucja została złamana” – powiedział Kalisz, wymieniając kwestię sędziów Trybunału Konstytucyjnego czy osób, które nie są sędziami, a pełnią tę funkcję, a także doprowadzenie do braku znaczenia w kategoriach ustrojowych Trybunału Konstytucyjnego i braku publikacji orzeczeń. – „Możemy jeszcze mnożyć. Mamy do czynienia z ludźmi, którzy trudno, żeby dzisiaj świętowali 20-lecie. Na szczęście świętują obywatele w wielu miejscach (…). Obywatele pamiętają o Konstytucji i są po 20 latach z niej dumni, bo to jest naprawdę dobra Konstytucja” – ocenił Kalisz.
O konstytucji można tylko jedno powiedzieć jest dobrze i ładnie napisana ale wcale nie posiada najwyższej mocy prawnej. No bo nad konstytucją jest jeszcze dyscyplina partyjna, która to może zmienić nawet ustrój państwa, rozwiązać sejm czy wprowadzić stan wojenny.
I co dalej? Gdy calusinki narod zostoł łoszukany i łokradziony.
Marszałek Sejmu, Prezydent. Premier. Prokurator Generalny, Minister Sprawiedliwości wiedzą, że obecny system prawa nie zapewnia obywatelom bezpieczeństwa, ochrony jego prawa materialnego, wolności. Znany jest im chaos i bezprawie. Każdy z nich składał przysięgę służyć narodowi. Co zatem musi się stać by osoby te zaczęły podejmować właściwe decyzje, zmieniać patologie w prawie? ZNOWU ULICA MA BYĆ DLA TYCH PANOW PRZYPOMNIENIEM, IŻ NAJWYŻSZY CZAS NA ZMIANY DLA DOBRA SWOICH RODAKOW, DLA LEPSZEGO I SPRAWIEDLIWEGO ŻYCIA.
 „To społeczeństwo jest strażnikiem demokracji, inaczej demokracja zawsze się wyrodzi” – mówiła prof. Ewa Łętowska, pierwsza Rzecznik Praw Obywatelskich, podczas debaty „Po co nam Konstytucja?”. Przyznała, że potencjał Konstytucji z 1997 r. nie jest dostatecznie wykorzystywany. Łętowska powołała się m.in. na generalny brak kultury prawnej w społeczeństwie. Według niej, nie odpowiada za to Konstytucja; wskazała zaś na „mizerię społeczeństwa obywatelskiego i mizerię urzędników państwa”. Zaznaczyła, że w wielu sprawach więcej mógł zrobić i RPO, i Trybunał Konstytucyjny. „Nie chce się umierać za TK, nie chce się umierać za państwo prawa w ogóle” – stwierdziła prof. Łętowska.
26 03 2017 Żółć Beaty Szydło. W żółtych płomieniach liści brzoza( smoleńska) dopala się ślicznie.
Foto na podstronie Główna
Na zdjęciach grupowych z początku szczytu UE w Rzymie Beaty Szydło nie było widać, przesunięto ją do tyłu, w odpowiednik miejsca dla outsiderów, oślej ławki. Media nad jej postacią się „znęcały” pytaniem: znajdź premier Szydło na powyższym zdjęciu. Faktycznie – bez okularów nie można było jej wypatrzeć. Zagadkę rozwiązywano na następnym zdjęciu – czerwoną strzałką wskazywano ledwie widoczne pół twarzy pani premier.
Następnego dnia więc Szydło ubrała się, jak służby drogowe, na cytrynowo, który to kolor odblaskowy sygnalizuje: uwaga! zachowaj bezpieczeństwo. Niektórzy nawet kombinowali, że kolor żółty jest przynależny najstarszemu zawodowi świata.
Ten najstarszy zawód to jednak kler, a watykańskie barwy wszak są żółte. Mniejsza o symbolikę kolorów, bo przecież można wyciągnąć wniosek, że żółte papiery wystawione były niegdyś takim ludziom, którzy za siebie nie odpowiadali. Premier Szydło nie odpowiada za polską politykę, odpowiada tylko przed Jarosławem Kaczyńskim, który jej zleca wykonanie zadania. Po powrocie z Rzymu więc zamelduje: „Panie prezesie, melduję wykonanie zadania!”.
Z tymi żółtymi barwami to także nie koniec, bo oto na zakończenie unijnego szczytu premier Szydło powiedziała, jako outsider z oślej ławki: „Polska będzie pokazywać kierunki, w których powinna pójść Unia Europejska”. Na retorykę Szydło przywódcy unijni mogą litościwie spuścić zasłonę milczenia, ale niestety – nie my.
Do pozycji w oślej ławce zastosowali się pozostali politycy PiS w Polsce. Polacy manifestowali poparcie dla Unii dla podpisanej Deklaracji Rzymskiej, wyrażaliśmy się idąc w marszu „Kocham cię, Europo!” bądź śpiewając „Odę do radości”. Czy widziano wśród uczestników marszu poparcia dla Unii Europejskiej prezydenta Andrzeja Dudę albo innego pisowskiego polityka? Nie! Uciekli do Piotrkowa Trybunalskiego, aby obchodzić  Dni Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Szydło w Rzymie używała żółtej retoryki, iż PiS pokaże kierunki UE, a Duda klęczał w kościele oo. Jezuitów w Piotrkowie Trybunalskim. Na zdjęciach widziałem obok Dudy Antoniego Macierewicza. Czy prezydent pogadał sobie z nim na temat liścików, które słał do ministra w sprawach wojskowych? Im PiS bardziej obrzydza Unię Europejską, tym więcej Polaków chce jej powiedzieć: „Kocham cię, Europo!” Miłość nie wybiera, pada na głowę, Polakom padła na głowę Unia Europejska, a chcą się rozwieść z PiS, oby do tego ostatniego – rozwodu – doszło jak najszybciej. Wszak nie podzielamy miejsca w oślej ławce ani żółtych papierów, ostrzeżeniem jest polityk w żółtej garsonce: uwaga, niebezpieczeństwo! Taką mamy żółć na PiS!  Źródło koduj24.pl
A propaganda sukcesu PiS już donosi że Traktat Rzymski po nowemu podpisany został w takiej wersji jaką sobie prezes Jarosław zażyczył. Wszak Kaczyński to najważniejszy przywódca światowy. Czapki z głów i pochylmy głowy. Śmiało, wesoło niech popłynie gromki śpiew: glory, glory, alleluja.... Gdyby Gierek miał taką propagandę, to dzisiaj Solidarność kojarzyłaby się ludziom nie z Wałęsą, ale z lubelską fabryką czekoladek.

26 03 2017 Czy to jest nienawiść, czy to jest kochanie…
Macierewicz to symbol miernej, mizernej, kłamliwej władzy, wpuszczającej nas w maliny, niszczącej Polskę. Właśnie mistrz sztuki dyplomatycznej, niejaki pan Waszczykowski ogłosił wszem i wobec, że polska armia jest już gotowa, by ruszyć na krucjatę przeciwko Państwu Islamskiemu. Rozniosła się ta wieść po Polsce, lud oszalał z radości, a dżihadyści wpadli w panikę. Co to będzie? Co to będzie? Ano nic nie będzie. Kiedy szefem MON jest człowiek, który nie wie, co czyni, to co ma być? Klapa i nic więcej
Antoni Macierewicz, niegasnąca gwiazda PiS-u, przez całą kampanię wyborczą chował się gdzieś w zakamarkach Nowogrodzkiej. Nikt go nie widział, nikt go nie słyszał, ot, człowiek widmo. Znany z podania światu na tacy największych tajemnic polskiego wywiadu, ze zdemaskowania polskich agentów, których naraził na wielkie niebezpieczeństwo, został ukryty, by przypadkiem nie przeszkodzić w walce o wygraną. Kiedy wreszcie PiS dorwało się do władzy, wyciągnięto faceta z ukrycia, odkurzono i natychmiast przekazano mu władzę nad wojskiem. Ależ mu się oczka zaświeciły, ależ uśmiech promienny wrócił na nieskażone logiką myślenia oblicze. Wielu ludzi zastygło w osłupieniu, wielu wzniosło modły dziękczynne, a Macierewicz zabrał się ostro do zabawy w wojsko.
Na pierwszy ogień poszło uzbrojenie pisowskiej armii. Oczywiście, nie do przyjęcia były jakieś tam przetargi na śmigłowce czy helikoptery. Nie do przyjęcia były podjęte przez poprzedni rząd działania w dozbrojeniu. Macierewicz bez przerwy produkował się w mediach, wbijając narodowi do małych główek, że przetargi ustawione, że jakaś korupcja, że trzeba postawić na polski przemysł zbrojeniowy, że PO chciała zniszczyć obronność kraju. MON pozrywało więc wszelkie rozmowy, zrezygnowało z zaawansowanych już negocjacji, robiąc z nas idiotów i całkowicie podważając wiarygodność. Minęło już 16 miesięcy i… cisza. 
Macierewicz nie odpuszcza.
Buduje pisowską armię, która ma być wzorem patriotyzmu i oddania nieRządowi. Trzyma wszystko twardą ręką, sam podejmuje kluczowe decyzje i nie dostrzega, co wyprawia. Przez te raptem kilkanaście miesięcy w wojsku pozostało 71 generałów (ze 119) i odeszło 254 pułkowników. To nieważne, że byli to specjaliści, świetnie przeszkoleni m.in. na najlepszych uczelniach wojskowych w USA i Wielkiej Brytanii. To nieważne, że armię polską opuścili ludzie, którzy zdobywali swoje doświadczenie w boju, cenieni przez dowództwo NATO, bohaterowie wielu niesamowitych operacji wojskowych. Ważne, że pisowska armia ich nie potrzebuje, bo jacyś trudni we współpracy, niechętni do podporządkowania się szefowi MON, mający własne wizje, które absolutnie nie mają nic wspólnego z obecną polityką. Macierewicz nie widzi problemu. 
Biedna, biedna ta nasza Polska, oddana we władzę nienawiści. Polska, gdzie kłamstwo uważane jest za prawdę. Polska, w której rządzą ogarnięci żądzą zemsty aroganci, nie mający pojęcia o tym, co tak naprawdę czynią. Macierewicz to symbol właśnie takiej władzy. Miernej, mizernej, kłamliwej, wpuszczającej nas w maliny, niszczącej Polskę. Kolejne pokolenia na jego przykładzie będą się uczyć o nieRządzie w Polsce. Przyjdzie ten czas, wierzę w to. Źródło koduj24.pl
Ile jeszcze zła musi uczynić Macierewicz by został zdymisjonowany? To człek obłąkany i jego miejsce jest w zakładzie psychiatrycznym a nie w ministerstwie i to jeszcze jako szef. Macierewicz to dziecko które otrzymało od Kaczyńskiego zapałki i brzytwę do zabawy. Czyżby prezes nie zdawał sobie spawy czym to się skończy?Klasy paramilitarne w państwie demokratycznym! Licealisto ciesz się życiem i nie pozwól by tacy idioci, debile jak Macierewicz, Kaczyński szkoli Ciebie do zabijania innych. Rząd PiS chce wyhodować nowych obywateli. Wkrótce uczniowie w ramach zajęć z wychowania patriotycznego pojadą na wycieczkę szlakiem żołnierzy wyklętych, nauczą się strzelać, zamarzą o śmierci za ojczyznę. A wszystko to w myśl hasła, więcej patriotyzmu w szkole. Zaś zamiast pacierza zawsze przed rozpoczęciem lekcji, zajęć będzie odmawiany Apel Smoleński. O tym marzysz młody licealisto? 
20 03 2017 Kiedy i kto zatopi ZUS?
Czy PiS-owi przypadnie zatopienie piramidy finansowej ZUS? Wszystko możliwe, albo nawet pewne jak śmierć i podatki. Morawiecki stwierdził, że PiS będzie rządził do chyba 2031 roku to czas będą mieli...choć ja uważam, że ZUS ulega szybkiej agonii, ostatnimi czasy przyśpieszenie tej agonii znacznie się dało zauważyć. Nie da się już skubać i podnosić w nieskończoność składek, bo efekt jest taki, że każdy przedsiębiorca, lub tzw samo zatrudniony, który ma tylko trochę oleju w głowie przeniesie firmę choćby na Słowację czy do Czech. Więc stąd działania pośrednie czyli podniesienie płacy minimalnej (kto będzie śmiał zaoponować ten zostanie zbrodniarzem okrzyknięty), oraz ozusowienie umów zleceń, które już nie są zbrodnią przeciwko ludzkości. Ale to nie koniec pomysłów na skubanie przyszłych emerytów...
Prof. Gertruda Uścińska (mianowana przez minister Rafalską) zapowiedziała, że będzie realizowała misję ZUS zapisaną w "Strategii ZUS na lata 2016-2020", którą jest sprawna, przyjazna i rzetelna obsługa klientów realizowana w oparciu o zasady racjonalnego i przejrzystego gospodarowania środkami finansowymi, przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii i potencjału pracowników. Zapowiedziała jednocześnie wzmożenie prac nad ociepleniem wizerunku Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Jak wygląda ta strategia "ocieplania wizerunku", a zwłaszcza przejrzystym gospodarowaniem środków finansowych? Ano bardzo komicznie, bo oto rząd premier Szydło znów zaczął kombinować jak koń pod górę w sprawie naszych, przyszłych emerytur, a w zasadzie to co z nich będzie...
Jak donosi Gazówa Szechtera...cytuję:

"Rząd zakłada pozbawienie jakiejkolwiek emerytury tysięcy Polaków, którzy sporadycznie pracowali na etacie. Emeryturę dostaliby tylko ci, którzy udowodnią przynajmniej 15 lat tzw. okresów składkowych (...) rząd tłumaczy, że osoby, które krótko pracowały, odłożyły niewiele składek i będą miały niską emeryturę, a koszty obsługi przelewów emerytalnych będą przekraczać wartość świadczenia, co jest marnowaniem pieniędzy(...)
(...)Mężczyzna pracujący 10 lat i zarabiający średnią krajową nie będzie miał prawa do emerytury. Uzbiera jednak na emeryturę w wysokości ok. 500 zł brutto, a jeśli zarabiałby pensję minimalną – 200 zł brutto.(...)
(...)Dlaczego więc rząd nie chce wypłacać takich świadczeń? Bo liczy na oszczędności. Emerytur nie będzie wypłacał, ale przejmie składki ZUS. O tym, że taki plan jest, świadczy dokument Rady Ministrów z rekomendacjami zmian w systemie emerytalnym. Nie ma tam słowa, że składki Polaków, którzy nie dostaną emerytur, mają być im zwrócone. Potwierdza to niedawna wypowiedź wiceministra pracy Marcina Zielenieckiego w Sejmie: „Nie możemy traktować wkładu emerytalnego jako rachunku oszczędnościowego na starość”(...)
(...)Łukasz Wacławik z AGH wyliczył, że jeśli ktoś zarabiał przez 10 lat średnią krajową, uzbiera ze składek ok. 100 tys. zł. I tyle zabierze mu państwo, jeśli plan PiS wejdzie w życie(...)"
Ale!!! rząd ma alternatywę tzw "miękki wariant"...cytuję dalej:
"Rząd się spodziewa, że zagarnięcie pieniędzy ze składek wywoła sprzeciw Polaków. Dlatego szykuje drugi, tzw. miękki wariant. Aby dostać emeryturę z ZUS, trzeba będzie przepracować nie 15, ale pięć lat. Tyle że pojawi się warunek – przez te pięć lat trzeba będzie zarabiać tyle, by uzbierać jedną trzecią emerytury minimalnej (obecnie byłoby to 333 zł brutto).
– To znacznie powyżej średniej krajowej, ok. 6-6,5 tys. zł – zaznacza Łukasz Wacławik."

Czy miała rację Bieńkowska, że ten kto zarabia poniżej 6 tys to frajer, idiota i złodziej? Wygląda na to, że rząd premier Szydło przyjął te słowa jako kanon idiotyzmu i frajerstwa i będzie chciał go wprowadzić w życie...
Idźmy dalej, my jako przyszli emeryci mamy następną propozycję nie do odrzucenia... 10000+, czyli następny "cudowny pomysł" ministra od rozwoju ...cytuję: "O pomyśle 10000+ napisała w poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna". Program miałby być bonusem zachęcającym do pozostania na rynku pracy przez dwa lata po osiągnięciu wieku emerytalnego. Po minimum dwóch latach emeryt miałby dostać około 10 tys. zł. A kto chciałby pracować jeszcze dłużej, temu z każdym kolejnym rokiem kwota ta by rosła."
Czyli dymać do śmierci...a etaty zabierać młodym...ale zrzucać się nadal na kroplówkę dla zusowskiego trupa...

Wróćmy do ZUS-u. I różnych, dziwnych pomysłach, aby jak najwięcej narabować Polakom...przypomnę, że za rządu premier Kopacz został utajniony raport z kontroli ZUS za okres 2008-2013...smaczku dodaje fakt, że postępowanie w tej sprawie wszczął Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie ...to utajnienie trwa do dziś, a premier Szydło nie kwapi się go upubliczniać. Dlaczego, patronatu nad sprawą nie objął szeryf Ziobro? A może w ZUS-ie tkwi taka bomba, że Społeczeństwo tego nie zniesie? Milczenie premier Szydło w tej sprawie daje dużo do myślenia...
A więc czas na konkretne pytania...kto i kiedy zatopi ZUS? Skutecznie, bezboleśnie, bez dymu...tak, aby polskie Społeczeństwo nie kapło się, że jego składki zostały już przeżarte do czwartego pokolenia do przodu? Komu przypadnie ten niewątpliwy "zaszczyt"? Czy rząd pisowski szykuje emerytalny reset? Czy doczekamy się odpowiedzi? 
Żyjemy jednak w ciekawych czasach...
Źródło: trybeus.blogspot.com
Kasa za rezygnację z pójścia na emeryturę. A ja jakoś tym oszukańcom nie wierzę. Poza tym Ja i wielu innych nie martwimy się wysokością emerytury jaką będziemy otrzymywać i kiedy ją otrzymamy tylko jak do niej dotrwać. No chyba, że ktoś jest słabego zdrowia tak jak Bartoszewski to dorobiłby sobie tym sposobem prawie 200 tysięcy złotych do emerytury.
W Polsce starość zagwarantowana jest tylko dla Wybrańców Narodu to niech sobie dorabiają. Taki Bartoszewski tak był schorowany, że nawet najwięksi oprawcy litowali się nad nim i go ze swych łap wypuszczali. I co prawie do setki dociągnął i do samego końca pracował. Tacy jak ja mają zaś zagwarantowane leniuchowanie na starość w skromnej trumience w towarzystwie przesympatycznych robaczków.
Zbójeckie Ubezpieczenia Społeczne powinny zostać zlikwidowane bo to jest przechowalnia dla partyjnych kacyków. No a co ze składkami towarzyszko premier? Pójdą na premie dla rządu i zarządu ZUSu! Opierając się na ogólnie dostępnych danych statystycznych pokusiłem się o rozliczenie wpłacanych składek emerytalnych do ZUS. Zainteresowało mnie to jak wygląda relacja pomiędzy dokonywanymi wpłatami a świadczeniami wypłacanymi przez ZUS. Te wyliczenia są czysto teoretyczne i mogą odbiegać od rzeczywistej sytuacji. Jakby nie liczył średnio ZUS jest na plusie około 2,7 miliarda zł miesięcznie, czyli 32,4 miliardów rocznie! nie licząc odsetek od kapitału jakie pobiera tylko li wyłącznie ZUS. Tymczasem, rząd ubolewa, że budżet dopłaca ponoć do emerytur dziesiątki miliardów rocznie. Jesteście zdumieni? Ja też. Co dzieje się z nadwyżką?
13 03 2017 Czy już czas na POL-EXIT?
Czas na konkretne pytania. Tak w zasadzie trudno jest analizować ostanie posunięcia rządu w sprawie  Dyzmy Europy, czyli tzw "wyboru Tuska" . Trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski jaką rolę miał pełnić Wolski-Saryusz i po co miał być cały ten szum wokół "polskiego, twardego stanowiska". Na pewno szczęśliwy jest Shrek z Wrocławia...uniknął solidnego wykopania w rzyć z Platformy przez potencjalnie powracającego Przewodniczącego ze złocistymi włosami. Pretorianie Prezesa z Żoliborza czworzą się i pięciorzą, aby "misję Szydło" przedstawić jako "wielki sukces dyplomacji"...a Kodziarze rechoczą, jak debile, które popaliły gandzi. Co dalej? 
To wszystko jestem pewien wyjaśni się w niedalekiej przyszłości. Jako krytyk PiS-u mógłbym się pokusić o przysporzenie trochę "świętości" PiS-owi wcielając się w rolę Advocatus Diaboli...Partia ta pokazała ostatnio swoją socjalistyczną twarz...przez co zupełnie mi nie leży...
Co już wiadomo? Wiadomo, że w tzw Eurokołchozie od dłuższego czasu zaczyna cuchnąć jak cholera...co było wiadome od początku. Czego można się spodziewać po Manifeście z Ventotene i jego twórcy komuniście Altiero Spinellim, który był protoplastą tzw Unii Europejskiej. Dziś cuchnie jeszcze bardziej...bandy ciapatych dzikusów pałętają się po Europie bez dokumentów, gdzie tubylczym, ludom nakłada się coraz więcej administracyjnych obostrzeń. W Rotterdamie trwa turecka rebelia , a na Radzie Europy dyskutuje się nad wprowadzeniem w Europie prawa szariatu. Tylko Tarczyński miał odwagę sprzeciwić się temu szaleństwu i stanowczo zaprotestować. 
Wiele nie wiemy, ale możemy wyciągać wnioski z tego co już wiemy. Wiemy, że Tusk, to  kandydat niemiecki na szefa rady, a że gada po polsku to zupełny szczegół. Ale jest potrzebny kanclerzycy jako pożyteczny idiota. Dyzma Tusk poradził sobie w Polsce dzięki niemieckim funduszom, ale w Unii raczej nie będzie lekko. W razie jakiejś większej zadymy zostanie zgrillowany żywcem przez samą "mutti", która zawsze może powiedzieć, że przecież to nie ona jest szefem rady.
Więc dlaczego Prezes et Consortes postanowił obrać kurs na zderzenie się z niemiecką górą lodową w Unii Europejskiej? Powód może być oczywisty...jeśli mają cojones szykowaliby się na POL-EXIT, czyli wyjście Polski z Unii Europejskiej. Tutaj znowu jako Advocatus Diaboli oskarżam Prezesa, że kiedyś tam zrobił wrzutkę, że "...ci, którzy mówią o jakichś referendach w sprawie wyjścia Polski z UE, są szkodnikami, awanturnikami politycznymi"...
Jako Advocatus Diaboli obalam świętość PiS-u...świętość według PiS-u jest tylko w Unii Europejskiej, poza nią jest otchłań i sheol...
Ale to nie koniec...jedziemy dalej...czytałem gdzieś, że Jarosław Kaczyński uznawany jest za "mistrza politycznej intrygi", więc możemy zakładać, że Prezes blefuje z dalszym pobytem Polski w Unii Europejskiej i przygotowuje Polskę na spektakularne wyjście Polski z Unii Europejskiej. Spektakularne, przy wyciu i tupaniu europejskiego lewactwa...
Nie wiemy co takiego ustalili Jarosław Kaczyński z Viktorem Orbanem podczas konsumowania żurku i pstrąga w Zielonej Owieczce w Niedzicy ..spotkanie było nieoficjalne...wiele czerepów wtedy spekulowało co też takiego się tam działo...
Wiem, Orban "zdradził" bo poparł Tuska...ale być może to element gry omówiony w Zielonej Owieczce"...może następnym, albo równoległym zjawiskiem byłby HUN-EXIT...potem CZECH-EXIT, a następnie SLOV-EXIT w ramach V-4...doprowadzając niemieckiego hegemona do szewskiej pasji ?
Więc zakładam, że Prezes z Żoliborza jest stuprocentowym patriotą i adekwatnie do swoich deklaracji chce za wszelką cenę ratować polski węgiel. Mniemam, że po wyjściu z Unii moglibyśmy olać z góry i ciepłym moczem pakiet klimatyczny i opłaty za CO2 z tym związane. Moglibyśmy spokojnie ratować kopalnie i inne branże gospodarcze bez spodziewania się wysokich kar z tzw Unii Europejskiej. Mało tego, Prezes zgładziłby polityczny grzech śmiertelny swojego ś.p. Brata za podpisanie cyrografu w imieniu Polski w Lizbonie.
Następna sprawa...polexitem zostałby naprawiony następny grzech śmiertelny, czyli CETA i zablokowany by został napływ żarcia GMO do Polski...mniemam, że resetowałoby się to z automatu.
Następna sprawa...uwalamy w zarodku wymysł unijnych komisarzy, którzy chcą karać państwa za nie przyjęcie uchodźcy stawką 250 tys euro za jedną sztukę (link)...problem znika...pokazujemy im "gest kozakiewicza"...
Tutaj liczę na komentarze Czytelników, którzy dorzucą w komentarzach pod postem dalsze grzechy śmiertelne PiS-u, które mogły by być zgładzone Polexitem...Prosta jest droga do "świętości" PiS-u ...wiele grzechów politycznych zostałoby naprawionych, wiele grzechów politycznych nie zostałoby w przyszłości popełnionych...jako Advocatus Diaboli stwierdzam, że jeśli Prezes et Co. nie skorzysta z funkcji POL-EXIT nie trafi na polityczne ołtarze jako zbawca Narodu...Źródło trybeus.blogspot.com
10 03 2017 Chłop żywemu nie przepuści…
Prawa strona sceny politycznej nie bez przyczyny uważa ekologów i obrońców środowiska naturalnego za lewactwo szukające sobie zastępczego proletariatu... Czym innym jest jednak rezerwa wobec ekologów, którzy z ochrony przyrody zrobili sobie sposób na życie, a zupełnie czymś innym wrogość do świata przyrody przejawiająca się  w niepotrzebnym jej niszczeniu dla zaspokojenia jakiejś prymitywnej satysfakcji czerpanej z odbierania życia. Karykaturalną postacią tej satysfakcji jest widok niedzielnego spacerowicza z zapamiętaniem mordującego kreta czy polną mysz.
Kilka miesięcy temu pewien przedstawiający się jako urzędnik gminy człowiek wywieszał na drzewach skwerku na rogu Poznańskiej i Wspólnej w Warszawie kartki zabraniające dokarmiania ptaków. Ptaki były również straszone petardami i przeganiane. Szczyty morderczych skłonności zaprezentowała wspólnota zarządzająca niesławną kamienicą przy Noakowskiego 12, która zainstalowała na oknach specjalnie zaostrzone pręty aby nabijały się na nie lądujące na parapetach gołębie. Dokładnie jak w piosence Grześkowiaka-„ jak się żywe napatoczy, nie pożyje se  a juści”.
Od dawna dyskutowano nad koniecznością zliberalizowania ustawodawstwa dotyczącego wycinania drzew. Rozważne były problemy właścicieli domków jednorodzinnych z wycięciem zbędnych drzew a także horrendalne kary nakładane na nieszczęśników, którzy dali się złapać na bezprawnej wycince. Jak wiemy przepisy zmieniły się i właściciel gruntu nie musi się już starać o pozwolenie na wycięcie zbędnych mu drzew. Natychmiast skorzystał z tego prywatny podobno właściciel skwerku przed  gminą Śródmieście, który ogołocił z drzew skwerek przed budynkiem przy ulicy  Nowogrodzkiej. Była to  jedna z ostatnich enklaw zieleni w Śródmieściu. Pomijając względy estetyczne- w sytuacji gdy nieustannie straszy się mieszkańców smogiem spowijającym rzekomo polskie miasta, wycinanie drzew, które w procesie asymilacji wykorzystują dwutlenek węgla jest działaniem co najmniej głupim. Jak Polska długa i szeroka, korzystając z prawa własności  wycinają drzewa gminy, których władze dały się „przekonać” inwestorom do zwolnienia  terenu pod inwestycje czy zabudowę. Obawiam się, że ta mająca w zamierzeniu ułatwić życie  obywatelom ustawa stanie się wyjątkowo kryminogenna.
Cóż zresztą oznacza własność gminy. Czy jest to własność jej urzędników?
„Państwo to ja”-  zwykł mówić Ludwik XIV Król Słońce. „Gmina to ja”- wydaje się mówić każdy urzędnik gminy.  A przecież powinien mieć świadomość, że jest tylko wynajętym przez suwerena czyli mieszkańców gminy zarządcą i we wszystkich ważnych sprawach powinien konsultować się z tymi mieszkańcami.
Jeszcze w kwestii smogu. Mniej odporni na propagandę zaczynają nosić na ulicach maseczki, wywożą dzieci do rodziny na wsi, boją się otwierać okna. Zwolennicy teorii spiskowych zastanawiają się jaki jest cel tego straszenia ludzi. Czy faktycznie władze chcą zakazać używania drewna i węgla w charakterze opału? Przecież ludzi biednych nie będzie stać na ogrzewanie gazowe czy olejowe. A może ma to przekonać społeczeństwo do energetyki jądrowej?
Charakterystyczne jest, że gdy media na całym świecie piszą o aktualnych problemach w Fukushimie, z których najistotniejszym jest wyciek substancji radioaktywnych do wód gruntowych a stamtąd do Oceanu Spokojnego co grozi skażeniem  wód całej kuli ziemskiej nasze media zajmują się smogiem i papierowymi maseczkami, które rzekomo mają przed nim chronić. Jak się okazuje nie tylko Rosjanie lecz o wiele wyżej stojący technologicznie Japończycy nie są sobie w stanie poradzić z opanowaniem skutków katastrofy elektrowni jądrowej. Gorącym zwolennikom energetyki jądrowej chciałabym przypomnieć mecz, który rozsławił Polskę na cały świat. Podczas tego meczu, w trakcie ulewnego deszczu,  nasz Stadion Narodowy zamienił się w basen narodowy, a kibice pływali po murawie żabką. Wszystko dlatego, że projektant  nie poradził sobie z konstrukcją zamykanego dachu nad stadionem. 
Dam inny, jeszcze lepszy przykład. Szpital dziecięcy przy ulicy Trojdena, który zastąpił szpital przy ulicy Litewskiej został zaprojektowany z takim brakiem wyobraźni, że do windy nie mieści się łózko z małym pacjentem i dziecko musi być n.p. na USG wnoszone na rękach przez personel. A przecież zarówno katastrofa w Czarnobylu jak i w Fukushimie wynikły z braku wyobraźni inżynierów. W Czarnobylu panowie inżynierowie robili sobie eksperymenty, nad którymi nie potrafili potem zapanować, w Fukushimie nie przewidzieli skutków częstego przecież w tym rejonie trzęsienia ziemi. Czy naprawdę ludzie, którzy mają kłopoty ze zbudowaniem nie przeciekającego dachu powinni zajmować się energetyką jądrową?
Doskonale rozumiem niechęć wobec ochrony przyrody w kraju, w którym brakuje pieniędzy na leczenie chorych dzieci. Niechęć tę wzmaga absurdalność ustawodawstwa i praktyki w tej dziedzinie. Absurdalne jest na przykład, że pies, który uciekł właścicielowi i spędza w schronisku na Paluchu tylko jedną noc zostaje na koszt podatnika zaszczepiony przeciwko wszelkim zwierzęcym chorobom, odrobaczony, odpchlony ( niezależnie od jego faktycznego stanu), a na pożegnanie właściciel dostaje w prezencie smycz. To bardzo miłe ale zupełnie zbędne. Przynosi to korzyść nie zwierzęciu lecz zapewne realizatorom tego programu przesadnej opieki.
Nie przenośmy jednak naszego zniecierpliwienia wobec niemądrych ustaw na bezbronne zwierzęta i drzewa. Miejskie ptaki są ozdobą miasta nawet jeżeli trochę brudzą. A drzewa w przestrzeni publicznej są nie tylko ozdobą lecz są nam wręcz niezbędne do życia.
Tekst drukowany w trybeus.blogspot.com
02 03 2017 Zadłużenie Polski osiąga już bilion złotych
928 mld 661,2 mln zł – tyle wyniosło zadłużenie skarbu państwa na koniec ubiegłego roku – poinformowało Ministerstwo Finansów. To aż o 94 mld 110,5 mln zł więcej niż rok wcześniej. A także – inaczej patrząc – to połowa naszego PKB. Tylko w grudniu nasz dług publiczny wzrósł o 5,3 mld zł! Jak tłumaczy resort finansów, na wzrost zadłużenia w 2016 r. największy wpływ miało finansowanie deficytu budżetu państwa – to kosztowało nas aż 18,7 mld zł. Kolejne 15,8 mld zł to ubytek wywołany zmniejszeniem stanu środków na rachunkach budżetowych. Na różnicach kursowych straciliśmy 1,1 mld zł, a kolejne 3 mld zł rząd przekazał w formie obligacji na zwiększenie funduszu statutowego Banku Gospodarstwa Krajowego.
– „Wysoki i rosnący dług publiczny jest niebezpieczny dla gospodarki. Po pierwsze, wyższy dług publiczny to wyższe koszty odsetek, które musimy płacić z naszych podatków. Po drugie, wyższy dług publiczny to większe ryzyko kosztownego kryzysu finansów publicznych, czyli sytuacji, w której inwestorzy, bojąc się o wypłacalność danego kraju, stają się coraz mniej chętni, aby dalej pożyczać mu pieniądze i wymagają coraz wyższego oprocentowania. Po trzecie, rosnący dług publiczny oznacza, że oszczędności, które są w gospodarce, zamiast finansować inwestycje przedsiębiorstw i wzrost gospodarczy, są wydawane na pokrycie dziury budżetowej” – tłumaczyli ekonomiści FOR, gdy na ich liczniku pojawił się bilion długu publicznego.  Źródło koduj24.pl

02 03 2017 Czy ormowcy też są ,,wyklętymi"? No bo Stanisław Piotrowicz, poseł PiS, prokurator stanu wojennego pewnie nim zostanie o ile już nim nie jest i za to zgarnia co miesiąc nie małą sumkę.

Ormowcy też  są ,,wyklętymi”!!!!!!!! Co za obłęd z profanacją ,,Żołnierzy Wyklętych”. Nie dość, że władza pisowska w swoich reżimowych mediach szaleje w podwieszaniu się pod ŻW, to w swojej propagandzie zapędziła się w ślepy zaułek. 
Otóż w wydawanej przez TVP 2 panoramie w dniu 01.03. 2017 roku o godz. 18.00, lansowała Janusza Niemca jako ofiarę reżimu komunistycznego. Nadmieniam, że Janusz Niemiec to były komendant ORMO w Ursusie, pacyfikował nasze strajki w okresie stanu wojennego, w nagrodę otrzymał stołek kierownika odlewni żeliwa w Ursusie...
Dlaczego pisowcy w swojej propagandzie, nawet nie zechcą zajrzeć do archiwum kadrowych, gdzie był zatrudniony Niemiec? Gdzie jest teczka SB Janusza Niemca??? Może od tego trzeba by zacząć, ale pisowcy siepacze od propagandy nie liczą się z prawdą z chęcią lustracji tej prawdziwej, oni w znacznej większości są tacy jak Niemiec, albo Żubryd w zależności od systemu politycznego panującego w Polsce, oni zawsze płyną jak zdechłe ryby z nurtem rzeki i dlatego są takie antypolskie efekty. Dzieci stalinowców lub byli komuniści, dziś nadają ton pisowskiej propagandy i tacy jak Żubryd – Niemiec, dla nich są ,,bohaterami”, jeszcze dodatkowo są w ,,opakowaniu kościelnym”, dla uwiarygodnienia zdrajców.
Wczoraj podczas głównych uroczystość święta wyklętych przeklętych słuchałem bredni Macierewicza i Dudy i aż się włos na głowie mi jeżył. Oni cały okres okupacji i lata powojenne do jednego worka wsadzali. Dla nich Hubal był żołnierzem wyklętym. Natomiast Mały Franek już nie bo to AeLujka a BCH tym bardziej bo dziedziców chcieli wygonić i majątki ziemskie rozparcelowywać.
Ci wyklęci na moją ciotka łączniczkę z AK wyrok śmierci wydali tylko dlatego, że nie chciała dalej z nimi walczyć i powiedziała im co myśli o ich liście osób, którzy mieli być rozstrzelani w jej rejonie działania. Dobrze że koledzy z AK jej pilnowali i bandytów przegonili. Przyszło ich trzech pod dom ciotki i jak wyszedł tylko jeden AKowiec to tak wiali że buty pogubili. Tacy to byli z ich żołnierze.
Z roku na rok rozkręca się spirala obłędnego zachwytu ludźmi, którzy w oczekiwaniu na III wojnę światową, pomiędzy walkami z ludową władzą, napadali na wsie, rabowali, gwałcili, zamordowali przynajmniej 5 tys. cywilów, w tym 187 niemowląt i dzieci, a niektórzy z wyklętych są uznani za winnych ludobójstwa.
27 02 2017 List do PANA Kaczyńskiego
Pamiętam z przedszkola, że kiedy nie można było spuścić manta silniejszemu koledze, to zawsze można było go opluć. Piszę do PANA powodowany rosnącym niepokojem, który dziś jest udziałem wielu, bardzo wielu rodaków, pytających siebie nawzajem – co dalej z tą Polską? Nie wiemy, co oznaczać będzie dla nas PANA panowanie nad państwem. Nie dostrzegamy kresu zawłaszczania kraju przez dowodzoną przez PANA grupę trzymającą władzę. I nie mamy pojęcia, jak daleko sięgają PAŃSKIE ambicje. Zwracam się więc do PANA w bardzo odosobnionym przekonaniu, że jednak odważy się PAN odpowiedzieć Polakom na ich pytania o przyszłość. Liczę na odpowiedź, bo podejrzewam, że jednak zna PAN z grubsza znaczenie słów często przywoływanych w PANA wypowiedziach – takich jak honor, prawda i uczciwość. Mam też nadzieję, że cechy, które PAN przypisuje sobie osobiście lub za pośrednictwem PAŃSKIEGO dworu, mają choćby mgliste odbicie w rzeczywistości.
Gorszy sort kulał się ze śmiechu, słuchając i oglądając, jak spoceni dworzanie wiją się i gimnastykują, interpretując PAŃSKI występ ku czci marszałka Sejmu, odsądzanego od tej czci przez opozycję, której to czci odmówił PAN im w rewanżu. Wśród wielu żałosnych prób wyjaśnienia PANA światłej myśli najzabawniejszy był argument, że dlatego nazwał PAN ludzi z PiS „panami”, ponieważ PAŃSCY wierni używają w kontaktach towarzyskich zwrotów „pan” i „pani”, czego członkowie innych partii zazwyczaj nie czynią, więc panami nazwać ich nie można… A już całkiem powalające było wyjaśnienie pomocnicze, że przejawem tradycyjnej polskiej kultury wyższego sortu jest kultywowany przez Pana obyczaj całowania kobiet w rękę. Źródło koduj24.pl
Co mogę zrobić dla Polski? Jaro jest naj..... PiS jest naj... Polska jest naj... Same sukcesy nic dziwnego że i w głowie może się przewrócić. Prezes chodzi dumny niczym paw z koroną i trenem godowym. Zaś Macierewicz nasrożył piórka i postawił grzebień niczym kogut młody. Zanim Was Mości Panowie duma do cna nie rozsadzi. Odpowiedzcie łaskawie czy macie już gotowy plan spłaty polskiego zadłużenia? Kiedy i czym planujecie spłacić długi, które zaciągnęliście by zaspokoić swoje zbyt wybujałe ambicje? Na nasze dzieci, wnuki nałożyliście kolejną kontrybucję na całe ich życie, rodzą się i umrą niewolnikami Co, naszego wypracowanego przez pokolenia chcecie jeszcze sprzedać, aby dochód wystarczył na spłatę Waszego zadłużenia? Czy powrót Śląska, Pomorza..... do macierzy wystarczy by zaspokoić roszczenia? Co mogę zrobić dla Polski? Właśnie to! Nie dyskutujmy, o homoseksualistach, o kolejnym partnerze osoby z kolorowego czasopisma.......Tylko pytajcie, pytajcie , pytajcie...... a później ........Ojciec prać? Prać synkowie!
Z listu do Koryntian.
07:58 - 22. Feb. 2017 https://twitter.com/sowa/status/834296371238862848
http://sowamagazyn.blogspot.com/2014/01/bohdan-poreba-zmarl-fo291-stefan.html

Szanowna Pani Prokurator, Kaczyński skończy na lawecie jako pedał z rozpiętym rozporkiem – jakich treści obelżywych chciałaby doczytać się Prokuratura Krajowa w przepowiedni dla Królowej Saby, Cioty, czy Nabuchomora? Gen. Polko tak samo proroczo powiedział niedawno: ich brak wyobraźni może być przyczyną tragedii. Wcześniej Komorowski, zięć żydoubowców o nazwisku Dziadzia, czyż musiał robić za prowadzonego przez teściową, fałszywego opozycjonistę, żeby przepowiedzieć, że Lech Kaczyński długo tak nie pociągnie w cugu stale będąc, bez potrzeby nie nalata się długo po kateringu lotniczym wiecznie z tysiącami buteleczek alkoholu po kieszeniach, nabytego przez Kancelarię Prezydenta RP w tym celu właśnie, żeby polityce dodać animuszu. Chyba że były to lewe rachunki na małpki i fikołki reklamowane na Warszawskiej ulicy przez Palikota?
Jak ostatnio lewy Macierewicz (trockista) długopisy chciał kupować za blisko 100 tys. zł. Wsiądzie któregoś dnia do tupolewa po przeciągniętej do późnych godzin nocnych bibce na Zamku Królewskim i będzie po przeciwniku batalii politycznej! Czyż nie z nadludzką troską w głosie wyrażał się bojowiec od trzymania szarfy przy nielegalnym składaniu kwiatków pod pomnikiem z nazwami bitew od Lenino do Berlina, na krótko przed Magdalenką?
Czy Beata Szydło po stypendium rządu amerykańskiego w Stanach została przepytana w Kraju z tego, co zapamiętała ze szkoleń przez CIA i FBI? Z pewnością  uprzedzona była także na szkoleniu w USA, że po powrocie do Polski nic jej nie grozi za składanie fałszywych zeznań, choćby w sprawie wypadku w Oświęcimiu. Bo przecież sama od siebie nie powinna być chyba taka optymistyczna wiedząc, że nie ostatnia to będzie jej  rozmową z prokuratorem, ale czeka ją seria bolesnych zastrzyków, jak to się mówi obrazowo, jeżeli nadal będzie kręcić z Kaczyńskim i żadne nie odpowie, dlaczego nie wystrzeliła w limuzynie rządowej ani jedna poduszka bezpieczeństwa, żeby zadbać o bezpieczeństwo oficera Biura Ochrony Rządu? Czyżby rachunki były na Audi-8 w najdroższej wersji, a dostarczono chińskie podróby z poduszkami próżniowymi, czy opróżnionymi ze sprężonego powietrza ? 
Pani premier Szydło nie pytana jeszcze przez prokuratora z Krakowa, który chce z pewnością zarobić na delegacji, dlatego nie wybrał się jeszcze dorożką do tej wsi, gdzie pani premier pod Krakowem mieszka, powiedziała już do kamer, że wszyscy są równi wobec prawa. Głupio powiedziała, jak debil, który nie zna Prawa Drogowego, które jednych ludzi w Polsce stawia nad drugimi w pozycji uprzywilejowanej, jeżeli tylko używają ci ludzie lepszego sortu trzech aut za jednym razem, na których mrugają światła i wyją syreny. Wszyscy wiedzą w okolicy