Polityka

Polityka to wielka sztuka. Trzeba ludzi przekonać, że muszą płacić za to, że się ich okrada.
Autor: Andrzej Majewski
24 09 2018 „Swój, do swego, po swoje.” 
Pieniądze na inwestycje dla gmin i powiatów w rękach Morawieckiego. Motto Mateuszka Kłamczuszka: Ja Wam więcej obiecam jak kto inny może wam dać. Nie od dzisiaj wiadomo, że „dobra zmiana” dąży do kontrolowania wszystkich obszarów życia publicznego, gospodarczego i społecznego. Idealnie w tym mieści się kolejny pomysł, czyli przygotowywana ustawa o Funduszu Dróg Samorządowych.
Ustawa o Funduszu Dróg Samorządowych przewiduje wsparcie budowy dróg gminnych i powiatowych, realizację programu „Mosty plus” oraz budowę dróg dla celów militarnych. Zgodnie z przyjętymi założeniami, ustawa da możliwość sfinansowania do 80% inwestycji, co dla samorządów będzie wielkim wsparciem. Pieniądze będą rozdzielane raz w roku pomiędzy województwa, które w drodze konkursu, przyznają je gminom. Listy inwestycji zakwalifikowanych do wsparcia trafią do ministra infrastruktury, który je zweryfikuje, a na końcu do premiera, bo to on podejmie ostateczną decyzję, komu i ile pieniędzy dać. Premier będzie mógł skreślić z listy konkretną gminę, nie wyjaśniając przyczyn. Będzie mógł też „mając na względzie poprawę dostępności komunikacyjnej obszarów o niższej zamożności, wyrównywanie szans rozwojowych regionów i budowanie spójności terytorialnej kraju lub zgodność z programami realizowanymi przez Radę Ministrów” zwiększyć wsparcie dla wybranej gminy czy powiatu.
Znaczy się kasę będą dawać tylko PiSowskim samorządom. Kolejna kiełbaska przed nos suwerena - chcesz drogę to głosuj na PiS bo nikt inne centralnie rozdysponowywanej kasy nie dostanie.
Fundusz Dróg Samorządowych będzie dysponował wielkimi pieniędzmi, liczonymi w miliardach zł. Z budżetu państwa 1,1 mld zł (realizacja planu PO/PSL) rocznie, 1,4 mld zł od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, ok 120 mln zł od Lasów Państwowych, uzyskanych ze sprzedaży drewna (teraz, w okresie wyborów samorządowych i później parlamentarnych, ma to był kwota 400 mln zł rocznie). Do tego mogą jeszcze dojść 2 mld zł z emisji papierów skarbowych. Jak widać, Fundusz będzie dysponował naprawdę sporą gotówką. To aż ¼ całości dochodów planowanych na dekadę.
Oddanie w ręce premiera decyzji o rozdziale tak dużych pieniędzy z FDS pokazuje jedno. Wyborcy muszą zapewnić PiS-owi zwycięstwo w wyborach samorządowych, jeśli chcą, by ich gminy i powiaty były dofinansowane. Wiadomo przecież, kogo premier wesprze. Przekaz jest aż nadto czytelny. Czy ten szantaż przyniesie zwycięstwo politykom PiS, zobaczymy.
Tamara Olszewska. Źródło: wyborcza.pl; money.pl
Gdzie byliśmy a gdzie jesteśmy. W Polsce w 1989 roku brakowało rąk do pracy, bo miejsc pracy było wg różnych szacunków około 10 milionów natomiast pracujących około 8 milionów. Polska była 10 gospodarką na świecie. Wszystkie rządy po kolei od imprezki w Magdalence, reformy Lewandowskiego, Mazowieckiego i reszty sprzedały 97% polskiego majątku narodowego likwidując 7 milionów miejsc pracy. W zamian dostaliśmy armię 800tys urzędników i 3 miliony pracowników w zagranicznych supermarketach.
Morawiecki jak jeszcze z pół roku będzie premierem to Bałtyk będzie pod Radom sięgał. Dziś Morawiecki więcej wody leje jak Wisłą do Bałtyku płynie. Mateusz Morawiecki to największy szkodnik, to bankster – gangster, i powinien jak najszybciej przed Trybunałem Stanu stanąć razem z tatusiem. 
21 09 2018 "Nauczony takiej postawy". Szłapka wyjątkowo boleśnie podsumował występ Dudy w USA.
Usłana wizerunkowymi wpadkami wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych została już skomentowana na tysiąc uszczypliwych sposobów
. Jednak nikt nie wbił głowie państwa szpili tak celnie, jak zrobił to poseł Nowoczesnej Adam Szłapka. Jego krótki tweet podsumowujący słynną stojącą sesję z Donaldem Trumpem musiał Dudę wyjątkowo zaboleć. Dawno nikt nie został tak źle potraktowany przez Donalda Trumpa, jak Andrzej Duda podczas podpisywania najnowszego porozumienia o bilateralnej współpracy między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Nie dość, że polska głowa państwa musiał sygnować dokument na stojąco na rogu stołu w towarzystwie siedzącego prezydenta USA, to jeszcze dała się przy tym sfotografować. Z uśmiechem na ustach. Aż prosiło się o wysyp ostrych komentarzy i bolesnych memów. Żadna z kpin nie była chyba jednak dla Andrzeja Dudy tak bolesna, jak to, co na Twitterze napisał Adam Szłapka z Nowoczesnej. On trafił bowiem w najczulszy punkt prezydenta. "Dajcie już spokój prezydentowi. Jest po prostu nauczony takiej postawy. Myślicie, że na Nowogrodzkiej prezes pozwala usiąść do stołu? Nie łatwo się pozbyć przyzwyczajeń" - napisał polityk opozycji. Może aż tak źle relacje głowy państwa z jego partyjnym przełożonym w rzeczywistości nie wyglądają. Jednak trudno zaprzeczyć, że te słowa Szłapki dość celnie oddają obraz prezydentury Andrzej Dudy. Źródło natemat.pl
Dziwna ta Polska premiera nie ma jest tylko wynajęty urzędnik przez Naczelnika zaś prezydent jest jego chłopcem na posyłki. Przypominam że Duda w gabinecie prezydenta Kaczyńskiego był odpowiedzialny za dyskretne zakupy, między innymi alkohol. No a co ten biedak miał zrobić gdy o krześle zapomniano, odwrócić się na pięcie i wyjść z gabinetu owalnego? W najgorszej restauracji natychmiast krzesło dostawią, jak pojawi się nowy gość.
Prezydent Trump zachowywał się jak wielki pan, wobec swego oddanego niewolnika, mógł jeszcze w amerykańskim stylu wywalić buciory na biurko. Wielu widzi w nim symbol polsko- amerykańskich stosunków. Zastanawiam się czy Trump, rezygnując z drugiego krzesła, nie chciał sprowadzić prezydenta Dudy do parteru, wręcz rzucając go na kolana. 
18 09 2018 Francja i Niemcy śmią uczyć Polskę demokracji akując naszą suwerenność.
Dzisiaj w Brukseli, z inicjatywy nieprzejednanych Francji i Niemiec, odbyło się przesłuchanie Polski na posiedzeniu Rady UE w ramach procedury z art. 7. traktatu unijnego, który brzmi: „Art. 7. Stwierdzenie przez Radę ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości Unii”.
Źródło: Dz.U.2004.90.864/30 - Traktat o Unii Europejskiej - tekst skonsolidowany uwzględniający zmiany wprowadzone Traktatem Lizbońskim.
Te bardzo ogólne i nieprecyzyjnie brzmiące pojęcie: wartości unijne. Dlaczego Polska zgodziła się na taki ogólny zapis? Zastanawiam się też, czym są te mityczne wartości unijne – to homoseksualizm i gender? Czy wartości unijne to marksistowska bezpaństwowość i likwidacja instytucji rodziny? Czy wartościami unijnymi są samowola Francji i Niemiec o decydowaniu, które państwa mogą zmieniać swoje prawo, a które mają pozostać kartoflaną republiką bez kartofli, łatwą do finansowego drenowania poprzez niskie płace i sprzedaż w sklepach wielkopowierzchniowych gorszych produktów niż w swoich krajach?
Przede wszystkim, choć rządy PiS są niedoskonałe, to są to nasze rządy, które sami Polacy wybrali, i które sami mają rozliczać. Delikatnie mówiąc nie życzę sobie, by potomkowie morderców – Niemcy, którzy nie uregulowali odszkodowań za swoje hańbiące zbrodnie popełniane w Polsce, oraz potomkowie kolaborantów (Francuzi to nie tylko zdrajcy, ale również zbrodniarze, patrz: rząd Vichy, Libia, Algieria), sami wysyłający swoich Żydów do komór gazowych, uczyli Polskę, że niedoskonale zorganizowana władza sądownicza, jest dla nas idealna, „bo oni tak chcą”.Panie Prezydencie Emmanuellu Marcon – chcieć to możesz żenić się ze starą babą.
Francja i Niemcy. Te państwa mają spore doświadczenie i duże pieniądze na dezorganizację Polski - ich dawnej kolonii, czy też faworyty, która wreszcie staje się mężczyzną i wymyka się z ich rąk. To nieuniknione działanie naszych zachodnich „przyjaciół” tracących swoje wpływy pomiędzy Odrą a Bugiem. Nie robią tego z finezją, bo pali im się grunt pod nogami. Stawiają wszystko na jedną kartę, wiec robią to głupio, co można wykorzystać.
Państwa te są zainteresowane trwałą destabilizacją Polski. Niemieckie media w Polsce koncernu Ringier Axl Springr = Onet, czy Newsweek, wciąż straszą Polaków wyjściem Polski z Unii Europejskiej. Ponieważ zwolennicy UE licznie są zgromadzeni również w PiS, ma to doprowadzić do destabilizacji nastrojów wśród podjudzanej opinii publicznej, poprzez „otoczenia od wewnątrz”. Otóż Przeciętny Polak nie zastanawia się, że zagraniczne media prowadzą politykę zsynchronizowaną z polityką zagraniczną ich krajów macierzystych/ojczystych. Można powiedzieć, że media te wprost są ekspozyturą tamtejszych służb wywiadowczych.
„Kapitał nie ma narodowości” twierdził Leszek Balcerowicz i jego akolici. Gdybym przypomniał, jak zacni liberałowie, a dziś komentatorzy prawicy w TV Republika i TVP – w to wierzyli... Kapitał narodowości może i nie ma, ale ma przynależność państwową. No bo kto drukuje pieniądze? Drukują konkretne państwa, a nie jakieś UFO. Na banknotach euro, czy funtach, dolarach, a dawniej frankach francuskich, markach, były jakieś nieimienne znane postacie, które nie mają narodowości? Nie. Jest królowa angielska, amerykańscy prezydenci, i inne postacie z historii Francji, czy Niemiec.
Darmowa rada dla Niemiec i Francji –pilnujcie swoich ciemnoskórych gości, których sami zaprosiliście łamiąc Europejskie wartości. To my, a nie Wy, będziecie decydować, czym te wartości są, bo Wy już wartości nie macie żadnych. Może to Polska powinna Was oskarżyć, razem z Grecją, Węgrami i innymi państwami, o łamanie praworządności za nieplanowany najazd emigrantów na Europę? To Wy maci się tłumaczyć.
Wrócę do poważniejszych spraw. Każdy Polak, każdy publicysta i bloger, powinien zająć się (amatorsko) kontrwywiadem społecznym. Każdy z nas, pomimo różnicy poglądów, powinien służyć Polsce i nikomu innemu: - Niemcy destabilizują Polskę, m.in. poprzez media i korumpowanie polskich polityków oraz samorządowców. Robią to niezdarnie, bo czują się zbyt pewni siebie. Warto pamiętać, że mają tu swoje firmy, i to one powinny się bać polskich działań odwetowych. Francja. Upadający bandyta zawsze próbuje wyżyć się na słabszym. Destabilizują nasz kraj m.in. poprzez ataki cybernetyczne:
„W ciągu ostatniego roku podjęto ponad 6 milionów prób cyberataków na Polskę. Najczęściej ich źródłem były Stany Zjednoczone, a na kolejnych miejscach znalazły się Francja, Rosja oraz Chiny”.
Tymczasem jak czytamy na alexjones.pl: „Sprzedaż Telekomunikacji SA konsorcjum France Telecom / Kulczyk Holding, wiązała się z przekazywaniem infrastruktury obronnej Polski innemu państwu, bez żadnych zabezpieczeń w umowach i bez najmniejszego sprzeciwu ze strony służb ochrony państwa.(...) Francuzi przekazali pułkownikowi Zdzisławowi Żyłowskiemu z Zarządu II SG WP listę dwudziestu osób pracujących na terenie Francji dla polskiego wywiadu wojskowego, spośród których aż̇ piętnaście przejęły rosyjskie GRU” pisze w artykule: „Dlaczego Kulczyk musiał zniknąć...!”.
Źródło: http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-polityka-polska/item/75896-dlaczego-
W tym miejscu należy przypomnieć, że francuskie i niemieckie media cicho wspierały zamach stanu (blokadę mównicy i blokadę głosowanie nad budżetem) powodowany przez zaprzańców z PO i Nowoczesnej w grudniu 2016 r. Na koniec, przypominam o problemach technicznych związanych z transmisją podczas wspomnianego puczu premier Beaty Szydło. Warto zapytać, do kogo należy (bądź należała) spółka EmiTel - operator naziemnej telewizji cyfrowej? I tu się Państwo zdziwicie. Tymczasem, warto postawić pytanie, kiedy Polska stanie się państwem poważnym? Źródło: niepoprawni.pl
Własne brudy pierzmy w domu, nie pozwólmy by inni za nas decydowali jak mamy żyć.  Śmialiśmy się ze standardów obowiązujących w RWPG dziś mamy UE i jej standardy, które są po wielokroć bardziej absurdalne od swych poprzedników. Drang nach Osten Hitlerowi nie wyszedł na ale Merkel jest bliska osiągnięcia tego celu buduje Europę na zasadzie kolonialnej hegemonii z przewodnią rolą Niemiec. Przecież Unia miała być organem doradczym, koordynującym a nie politycznym wydającym decyzje.
16 09 2018 "Rów w którym płynie mętna rzeka ..."
Wiceminister od inwestycji i rozwoju Paweł Chorąży poleciał ze stanowiska bo powiedział prawdę o sprowadzaniu do Polski imigrantów. Będą walić do nas Hindusi, Uzbekowie oraz kilka innych narodowości z krajów azjatyckich. A zaczęła się ta hucpa w Marrakeszu gdzie 2 maja odbyła się konferencja na temat migracji pod patronatem Komisji Europejskiej.  W jej trakcie nagle nasz rząd zgodził się, że to Komisja ma rację i imigranci jednak są potrzebni i będą stymulować nasz wspaniały rozwój gospodarczy. Te 2,5 miliona Ukraińców to jednak za mało więc kolejne tysiące i tutaj uwaga... wraz z rodzinami są Polakom niezbędne! Wiedzieliście o tym? Bo ja nie. Okazuje się, że to tajemnica. Co dziwne nawet tzw "opozycja totalna" totalnie oczywiście milczy. Wszyscy "une" w ważnych a zwłaszcza porażającyh sprawach milczą... Żeby było weselej to polski rząd jest tak gościnny, że włączy całe to imigracyjne towarzystwo i w program 500+ i w dopłaty do czynszów w jakże wspaniałym programie "Mieszkanie na start".Ten program rusza od 2019 roku a dopłaty mogą trwać do 9 lat. Co tam - stać nas w końcu.... 
Prace trwają cały czas...  Jakby tego było mało okazuje się, że nasz rząd od m-cy pracuje nad liberalizacją prawa imigracyjnego i chce przedłużyć termin karty pobytu z 3 do 5 lat. Co ciekawe inne kraje UE wydają takie karty na rok. Za co zapłacił wiceminister P. Chorąży? Miał pecha chłopina bo jego wypowiedź dostała się do netu. Na spotkaniu zorganizowanym przez Klub Jagielloński wyraził się bowiem tak oto: "Migrantami jest zbudowany dobrobyt tych państw, które osiągnęły największy sukces” – podkreślał. Chorąży podczas panelu dyskusyjnego stwierdził również, że przyjęcie do Polski pracowników z Azji lub Ukrainy będzie tańsze niż sprowadzenie do Ojczyzny repatriantów."
Read more: http://www.pch24.pl/premier-zdymisjonowal-ministra--ktory-chcial-przyjmo...
No i się wydało! Tak więc premier na znak sprzeciwu (tego, że się wydało oczywiście)  wykopał Pawełka. Ta dymisja Mateuszku nic nie da!! Dlaczego? Bo internet jeszcze na razie jest wolny i to co stanowiło tajemnicę dla ciemnego ludu już tajemnicą być przestało. Tajny szczyt w Marrakeszu to jest draństwo! Porównywanie polityki naszego rządu do rządu Węgier to jest nadużycie bo Węgrzy tego nie łyknęli... Oni nie muszą teraz ukrywać kłamstwa. Co na to nasi sejmowi wybrańcy narodu? Tylko Pawłowicz i Sobecka zwróciły się o wyjaśnienie ale... Mateuszek milczy!
Draństwem jest również nieinformowanie Polaków o galopującym zadłużeniu państwa. Tylko w pierwszym kwartale tego roku zadłużenie wzrosło o 27 miliardów złotych i osiąga już prawie bilion zł. Odsetki rosną jak szalone. Dodatkowe zadłużenie na rzecz przyszłych emerytów, które to zabezpieczenia  ze sprzedaży lub grabieży majątku narodowego poprzednie rządy roztrwoniły wynosi 5 bilionów i to mimo skoku na kasę OFE i kradzieży stamtąd 140 mld. zł.
Aby wyjść z tego obłędu każdy z nas ma ok 150 tysięcy do spłaty. Każdy... nawet dzieci... Dlaczego o tym cisza? Karmienie nas propagandą, że mamy wzrost PKB i miliardy z VAT to jest mydlenie oczu kiedy mowa o bilionach! Pytanie za 100 pkt. - u kogo zadłużone jest państwo polskie? W internecie można znaleźć info, że około 30% jest w rękach zagranicznych "inwestorów" ale jest również że to 50%, wdocznie tajemnicze koło się zwiększa lub zmniejsza.
W informacji sprzed 2 lat, tak to wygląda: "Większość zobowiązań państwa polskiego znajduje się zatem w rękach zagranicznych. Na tym się jednak nie kończy. Definicja rezydenta, którą posługuje się Ministerstwo Finansów, nie wyjaśnia z jakiego kraju jest dany podmiot, a jedynie to, gdzie został zarejestrowany, bądź czy ma on swój oddział na terenie Polski. Z ustawy o prawie dewizowym możemy się dowiedzieć, że rezydentem jest np. każdy, kto posiada placówkę na terytorium naszego kraju, nawet jeśli to podmiot zagraniczny. Działa to oczywiście w obie strony – co z tego, kiedy polskiego kapitału za granicą jest jak na lekarstwo."
Tak to się rozgrywa Najjaśniejszą Rzeczpospolitą w naszej "warszafce" Jakże gorzko i prawdziwie brzmią tutaj słowa poety....
Rów w którym płynie mętna rzeka
nazywam Wisłą. Ciężko wyznać:
na taką miłość nas skazali
taką przebodli nas ojczyzną
„Prolog” – Zbigniew Herbert

Źródło: niepoprawni.pl

15 09 2018 „Głódź chce uhonorować nazistowskiego biskupa” – mieszkańcy Gdańska protestują

– „Sympatyzujący z PiS-em arcybiskup Sławoj Leszek Głódź zapowiedział starania o sprowadzenie do Gdańska zwłok biskupa Carla Marii Spletta i o zorganizowanie mu tutaj honorowego pogrzebu. Przypomnieć trzeba, że ksiądz ten był gdańskim biskupem w czasach Trzeciej Rzeszy i zwolennikiem aneksji Gdańska przez Niemcy” – alarmują na Facebooku przedstawiciele ruchu społecznego Lepszy Gdańsk. O takim uhonorowaniu Głódź mówił 30 sierpnia w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku.
Przemysław Kmieciak, historyk i działacz Lepszego Gdańska przypomina fakty z przeszłości biskupa Spletta. – „Na początku września 1939 roku, gdy broniła się jeszcze polska placówka na Westerplatte, biskup Splett publicznie wyrażał radość z powrotu miasta do macierzy. Niemieckiej macierzy. Publicznie wzywał do modlitw w intencji Adolfa Hitlera, a także zakazał nabożeństw w języku polskim. To o nim hitlerowski namiestnik Albert Forster mówił, że spełnia wszystkie życzenia i rozkazy nazistowskiej władzy” – mówi Kmieciak.
Pytają więc kandydata PiS na prezydenta Gdańska Kacpra Płażyńskiego, jakie jest jego zdanie na temat takiego uhonorowania, zwłaszcza w kontekście deklaracji kandydata, podkreślającego na każdym kroku, że „samo wspomnienie o niepolskiej przeszłości miasta rani jego patriotyczne uczucia”.  – „Czy jego szumnie deklarowany patriotyzm nie kończy się przypadkiem tam, gdzie zaczynają się interesy jego politycznych przyjaciół, czyli Kościoła? Chętnie dowiemy się, czy PiS, tak bezlitosny wobec pamięci o wielu zasłużonych Polakach, na przykład o gdańskim stoczniowcu Stanisławie Sołdku, gotów jest przymknąć oko na oddawanie honorów osobie współodpowiedzialnej za represje Trzeciej Rzeszy przeciwko ludności polskiej, dlatego tylko, że czyni to jego polityczny przyjaciel” – pytają działacze ruchu Lepszy Gdańsk. Kacper Płażyński odpowiedział wymijająco. – „Ubiegam się o urząd prezydenta miasta Gdańska i staram się zabierać głos w tych sprawach, które tej funkcji dotyczą” – tylko tyle miał do powiedzenia „GW” kandydat PiS. Źródło: gazeta.pl
Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź vel Flaszka znowu wpadł w ciąg alkoholowy, złapał cuga i bredzi.
Gdzie ty jesteś moja Polsko.
Po tym jak Kaczyński z Banderowcami manifestował na Majdanie w Kijowie a prezydent Komorowski w Berlinie był na fecie ku czci nazisty! I o mały włos płk. Clausa von Stauffenberga nie odznaczył Orderem Orła Białego. Nic nie jest w stanie mnie zdziwić.
To nie Niemcy napadli na Polskę jak uczono mnie na historii w komunistycznej szkole. Dziś widzę jak wtedy zakłamywano historię. To Polacy napadli na Niemców okopując radiostację w Gliwicach i strzelając do bezbronnego szkolnego okrętu Schleswig- Holstein. A obozy koncentracyjne to polska sprawa a Niemcy tylko się bronili i tak jakoś głupio wyszło że Polskę podbili. II wojnę światową wywołała Polska, napadając na biedne Niemcy, którym z pomocą przyszła Rosja. Niestety Polacy byli tak okrutni, że mordowali na masową skalę, w swoich obozach, głównie mniejszości narodowe oraz Niemców. A w swoich lasach, przeprowadzili egzekucję rosyjskiej inteligencji. 
Erik Wallin szwedzki SS-man: Polacy to powinni nazistom na kolanach dziękować.Wydawało wam się dotąd, że Niemcy wywozili Polaków na roboty przymusowe i zaprzęgali do niewolniczej pracy? Przecież to jedno wielkie kłamstwo! Szwedzki esesman przekonuje czytelników swoich wspomnień, że w rzeczywistości naziści dali prymitywnym Słowianom dobrą pracę, nauczyli ich jak używać mydła, dobrze karmili, a nawet organizowali dla nich spektakle i kabarety w ich ojczystych językach. Istna idylla!
13 09 2018 „Czyj sąd tego wygrana” czyli KOD przeciwko „Solidarności”.
Obserwując działania „Solidarności” Piotra Dudy człowiek zastanawia się, czy to nadal związek zawodowy, oparty na tradycji tej Solidarności z 1980 roku czy już tylko narzędzie w rękach PiS, realizujące to, co partia wskaże. To jak bardzo pan Duda odsunął się od wartości i obywateli, dobitnie pokazuje kłótnia pomiędzy jego związkiem a KOD-em, która 19 września znajdzie swój finał w sądzie. W ubiegłym roku KOD zaproponował, by uczcić 37 rocznicę Porozumień Sierpniowych wspólnie z Lechem Wałęsą, Władysławem Frasyniukiem i właśnie „Solidarnością”, co Piotr Duda określił mianem „bezczelnej prowokacji”. No i się zaczęło. Jak mówi Jarek Marciniak, członek ZG KOD, „Od tej pory Solidarność za wszelką cenę próbowała uniemożliwić nam przeprowadzenie obchodów. Na początku wystąpili z pismem do wojewody pomorskiego, przypominając, że przecież to Solidarność co roku 31 sierpnia organizuje z tej okazji zgromadzenia cykliczne. I wojewoda przychylił się do ich wniosku. Wtedy my postanowiliśmy zorganizować obchody na terenie Stoczni Gdańskiej. Solidarność w tym czasie wydała oświadczenie dotyczące naszych planów, w którym obrzuciła nas epitetami, między innymi, że prominentni działacze KOD-u to byli esbecy, komuniści oraz złodzieje. I że nie ma zgody na to, by KOD zawłaszczał historię takiego pięknego ruchu jak Solidarność”. W tej sytuacji KOD zorganizował swoje, całodzienne obchody pod bramą Stoczni Gdańskiej. Obchody zakłócone przez członków „Solidarności”, którzy „trzymali klepsydry z nazwiskami bohaterów i zdrajców. I krzyczeli do każdej osoby, która przyszła na nasze obchody: kim wy jesteście? Złodzieje! Komuniści!”. Tym razem KOD postanowił nie odpuścić. Jarosław Marciniak relacjonuje – „Sami przeanalizowaliśmy, kto to jest prominentny działacz. Wyszło nam, że taki, który odgrywa w stowarzyszeniu kluczową rolę. No więc przejrzeliśmy listę naszych prominentnych działaczy i wyszło nam, że nie ma wśród nich nikogo powiązanego z poprzednim systemem. Bo albo są to ludzie młodzi, którzy tamtych czasów nie pamiętają, albo ci, którzy walczyli w PRL-u po stronie Solidarności. Owszem, wobec jednego z działaczy, Krzysztofa Kamińskiego z Lublina, była prowadzona sprawa lustracyjna, ale sąd uznał, że jego oświadczenie lustracyjne jest prawdziwe. Więc w oficjalnym piśmie poprosiliśmy Solidarność, żeby sprostowała te kłamstwa, zamieściła sprostowanie w Tygodniku Solidarność. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że to wszystko jest zgodne z prawdą”.
KOD złożył więc pozew, w którym domaga się sprostowania, przeprosin oraz 50 tys. zł dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. „Solidarność” jednak broni twardo swojego stanowiska. Wymienia więc osoby, które były powiązane z SB, a teraz są aktywnymi działaczami KOD-u. To gen. Marek Dukaczewski, który jednak nie jest związany z KOD-em, pułkownik Adam Mazguła, nie działający w KOD-zie czy Leszek Moczulski, który również nie jest członkiem KOD-u i zaledwie raz pojawił się na wykładzie, przez KOD organizowanym. Wydaje się, że chodzi tutaj przede wszystkim o Lecha Wałęsę i pan Piotr Duda usiłuje kolejny raz zlustrować pana prezydenta, choć wyrok w tej sprawie zapadł już dość dawno temu. Sam fakt powołania na świadków historyków PiS-u, Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, może potwierdzać te podejrzenia. Ciekawe, jak się ta sprawa skończy. Wszystko w rękach sędziego.  Niezależny, oddany prawu i swoim wartościom zawodowym, na pewno wyda uczciwy wyrok, ale jeśli będzie to człowiek, podporządkowany partii rządzącej, to szansy na sprawiedliwy wyrok raczej nie ma. Tamara Olszewska. Źródło: newsweek.pl
Duda Piotr nie jest żadnym związkowcem to urzędnik na smyczy Kaczyńskiego. Jego zadaniem jest tłumienie wystąpień robotniczych, wszelkich strajków, protestów, i za to otrzymuje miesięcznie około 30 tys. złotych.
Dick: Adam Mazguła w czasach PRL służył w LWP, nie brał jednak udziału w żadnych operacjach stanu wojennego. Czyli dokładnie tak samo jak przyjaciel PiS-u, kukiźnik Marek Jakubiak, obecnie wielki patriota pisowskiej Polski. I trochę tak samo jak Piotr Duda, żołnierzyk stanu wojennego, który 13 grudnia pacyfikował siedzibę Telewizji Polskiej. Tak, wiem, że był szwejem w służbie czynnej i wykonywał rozkaz, ale znałem osobiście i naocznie żołnierzy służby czynnej, którzy w tę noc potrafili odmówić wykonania rozkazu, co kończyło się natychmiastowym zakuciem w kajdany przez WSW. Wiem, co mówię, bo sam odbywałem służbę w latach 1981-82. Ja, tak jak Duda P. do tych odważnych nie należałem. 
Zbyszek: To nie jest Solidarność. To jest ZZFP. (Związek Zawodowy Funkcjonariuszy PiS). Nikt im nie broni zrzeszać się w celu ochrony swoich szemranych interesów ale nazwę Solidarność sobie przywłaszczyli. 
11 09 2018 STO PIERWSZA MIESIĘCZNICA
Naród nie jest skłócony, ludzie mają różne poglądy. Na tym polega wolność słowa, szacunek do człowieka, a także jego prawo. Ale są jeszcze w Polsce ludzie wychowani w czasach komunizmu, którzy mają totalitarne dusze i nie mogą pogodzić się z żadną różnicą poglądów, którą nazywają skłóceniem. I oni właśnie nawołują, abyśmy wszyscy byli razem, abyśmy zarzucili kłótnie, nawet jeśli to są konstruktywne spory. Krzyczą abyśmy wszyscy mówili jednym głosem, bo później wszyscy, którzy mają inne zdanie będą siedzieć. Totalitarna opozycja opowiada bzdury o skłóceniu polskiego narodu, non stop dolewając oliwy do ognia, judząc kolejnymi prowokacjami, a gołym okiem widać, że oni przeciwstawiają rzekomemu skłóceniu dyktaturę ich zamordyzmu.
Prowokator woła o konsensus, cham opowiada o grzeczności, a diabeł ogonem na mszę dzwoni. Platforma Oszustów. A wszyscy, którzy choć trochę mają inne zdanie, chcą czy nie chcą - będą musieli mówić jednym głosem. I wtedy znowu będzie tak, jak kiedyś już było. A jak kto tylko piśnie. To oni snują marzenia o odzyskaniu dawnych kazamatów na Rakowieckiej!
Będziesz siedział! Będziesz siedziała! Będziecie siedzieli! To już dzisiaj jest ulubione hasło obrońców wolności dla starych ubeków. I tak, i w ten sposób, sto jeden miesięcy po smoleńskiej zbrodni jesteśmy w środku samorządowej kampanii wyborczej, jesteśmy w ogniu kłamstwa i chamstwa rozległego środowiska sprawców smoleńskiego zamachu. Świadomie i z całą rozwagą nie mówię o sprawcach. Mówię o ich komunistycznym środowisku, reprezentowanym przez bardzo wielu różnych ludzi związanych cywilizacyjną wspólnotą myśli, ludzi, idei i przede wszystkim wspólnego interesu. A ich interesem nie jest żadna totalna opozycja, ale totalna grabież razem z totalitarną władzą.
Aby zwyciężyć, bardzo potrzebna jest nam dobrej jakości wiedza o tym kim są nasi przeciwnicy. Popiszę o tym trochę w komentarzach. Kim na przykład jest pan Dariusz Przywieczerski. Nie jest to żaden mózg matki wszystkich afer. Przychylam się do opinii, mówiącej, że to jest „зицпредседатель”
Więcej na: https://wpolityce.pl/polityka/411496-prof-dakowski-za-fozz-staly-tajne-sluzby-rosji-i-zachodu
Im bardziej pętla zaciska się, im prawda bliższa, tym bardziej agresywna i nienawistna jest propaganda komunistycznego kłamstwa. Weźmy taki przykład. Dlaczego tak wielu odczuwa tak wielki "STRACH PRZED SMOLEŃSKIEM"
Źródło: niepoprawni.pl
Wkrótce prezes przed Sądem Ostatecznym stanie, ale do ostatniej chwili będzie siał nienawiść i dzielił społeczeństwo by pogłębiać antagonizmy społeczne. Jedyne pytanie jakie mnie dziś nurtuje, to czy zdąży jeszcze wywołać wojnę domową?
09 09 2018 KĄwencje "totalnych" w cieniu "sześciopaku" Gregora...
wczorajszej "kĄwencji" "totalnych obywateli" napisano i powiedziano już wiele. Gregor, Lubnauer i przylepiona do "koalicji" w ostatniej chwili lewaczka Nowacka nie powiedzieli niczego nowego, odkrywczego. Te same puste gesty, te same butne miny, puste słowa, jeszcze bardziej puste obietnice (PO). Wypowiedź Gregora skrócić można do prostej frazy - "PiS, PiS, PiS"...Paniulka Lubnauer poza zwykłą dawką straszenia lemingów PiS-em dodała nowość. Otóż jej zdaniem mityczny - PiS - podgląda ją zza firanek! No cóż, medycyna zna i opisuje podobne do paniulki posłanki przypadki. Nawet PO-kolesie na sali nie byli w stanie zachować powagi po tej uwadze i rechotali wesoło. Trzeba przyznać, że kimkolwiek byłby mityczny - PiS - musi być mocno odważny by chcieć podglądać paniulkę Lubnauer. Z bełkotu Nowackiej wynikało, że podstawowym problemem Polski samorządowej jest in vitro. Słowem - oderwani od realnego świata liderzy PO-sitwy nadal nie rozumieją niczego z tego co dzieje się obecnie w kraju...
Dzisiaj obradowali "ludowcy" czyli wyjątkowo pazerna i ubrudzona korupcją i nepotyzmem polityczna sitwa. Kosiniak - Kamysz grzmiał, groził i wzywał "do walki z PiS-em", ale brzmiało to bardziej komicznie niż groźnie. Ugrupowanie, które balansuje na granicy progu wyborczego napina muskułki i liczy na kolejny "cud przy urnie", podobny do tego z 2014 roku. Najweselej zrobiło się, gdy liderek "PSL-u" (bo przecież ta wiejska nomenklatura to zakonserwowany w III RP - ZSL) wykrzyczał, że "PSL-u nie da się zastraszyć ani PRZEKUPIĆ"! Zdaje się, że w tym momencie panowie Sawicki, Pawlak, Piechociński połknęli szczęki ze zdumienia, a w celi Jana Burego słychać było serdeczny śmiech. Panie Władku, panie "Kcciniak" daj pan już spokój Polakom...
Jakże inaczej wyglądają spotkania z panem prezesem Kaczyńskim czy panem premierem Morawieckim. Miałem okazje w czasie ostatnich tygodni brać udział w dwóch takich spotkaniach. W odróżnieniu od "totalnych" tu był konkret, jasny przekaz, zdecydowanie na podjęcie działań oraz ludzie gotowi program tan realizować. Wszędzie tłumy, wszędzie uśmiechy i wiara w zwycięstwo. Nawet grupki ogłupiałych szKODników, gdzieś na peryferiach powtarzające swoją mantrę o "konstytucji", nic nie zmienią. Polacy wierzą obozowi Dobrej Zmiany, batalia samorządowa może być kluczem do naprawy Polski lokalnej. Pozwoli też na wzmocnienie tego obozu i przyspieszenie koniecznych reform, nadal sabotowanych przez samorządy (szczególnie wojewódzkie) opanowane przez "totalnych". Idzie zmiana...
I na koniec - chyba udało mi się rozszyfrować tajemnicę "sześciopaku" Gregora. Zapowiadany wczoraj jako antidotum na odsunięcie PiS od władzy jest moim  zdaniem jednym z dwojga. Albo chodzi o rozszerzenie programu - Cela plus - czyli "paka dla sześciu". Może to oznaczać przeznaczanie przez dyrektorów aresztów i zakładów karnych sześcioosobowych cel dla liderów PO-mafii, bo jak wiadomo nie ma w niej osób niewinnych - są tylko niezatrzymani i nieosądzeni jeszcze. Inna wersja może oznaczać wyznaczenie "sześciu pak"czyli sześciu zakładów karnych w kraju, w których swobodnie leżakować będą PO-litycy. Czas pokaże czy mam rację... Źródło: niepoprawni.pl
Matuchno kochana jak słucham obietnic Mateuszka Kłamczuszka to blady strach mnie ogarnia, i zimny pot oblewa. Dla tego ignoranta, nieuka 100 złotych, milion, miliard to taki sam pieniądz. Zatem co to za problem obiecać kilkaset miliardów złotych na idiotyczne Morawieckiego programy. Może i fajnie się słucha jak on szasta pieniędzmi, gorzej będzie jak zacznie je ściągać w formie podatków. Morawiecki to sęp pracujący dla zachodnich korporacji, jak obieca dać miliard złotych to musi ściągnąć minimum dziesięć miliardów złotych. Im szybciej trafi za kratki tym będzie lepiej dla podatników.
– „Będziemy walczyć o Polskę przyzwoitą, szczęśliwą i dostatnią. O Polskę, o jakiej marzyli bohaterowie naszej historii. O taką, której chcielibyśmy dla naszych dzieci. Polskę wolną od pogardy, w której każdy bez żadnego wyjątku czuje się ważny i bezpieczny, w której matka niepełnosprawnego dziecka traktowana jest z uznaniem i szacunkiem, w której prawa kobiet są oczywistością, w której przedstawicielowi władzy nawet nie przyjdzie do głowy, żeby uderzyć kogoś w twarz. Mówiąc najkrócej, w której to władza służy obywatelowi, w której nie łamie się prawa Konstytucji” – podkreślił Schetyna.
Tak samo mówi Kaczyński i jego liderzy. Czy jest jakakolwiek różnica pomiędzy ugrupowaniami politycznymi? Czym się różnią ustroje? W feudalizmie dziedziczyło się tytuł hrabiowski, dobra, czasem dostojeństwa. Na ogół poddaństwo i pańszczyznę. W socjalizmie dziedziczyło się mieszkanie, nazwisko, znajomość w KC i sklepie mięsnym. Teraz w kapitalizmie dziedziczy się majątek, znajomości, profesurę, zawód adwokata, aktora i lekarza, status celebryty i bytność na telewizyjnym ekranie. Co przyjemne nie trzeba czekać, aż rodzice umrą. Źródło: Ustrój ślubny, blog Jerzego Urbana, 25 września 2012
04 09 2019 Hipokryzja,OBŁUDA ?
Polska to bogaty kraj i my coraz bardziej…  a niepoprawny ekonomista prof. Artur Śliwiński w TV Trwam twierdzi, że kryzys nas nie ominie, bośmy po uszy zadłużeni a rządzą nami banksterzy, MFW itp. Ale pewnie jest zbyt krytyczny, bo władza na okrągło świętuje same sukcesy. Sukcesy są ale nie wszystko,czym nas karmi PIS albo co ukrywa, jest dla Polski korzystne. Przykładem pompowanie pieniędzy w Polin, w Ukrainę. 
Jeszcze dzisiaj dźwięczy mi w uszach głośne, rytmiczne skandowanie podczas uroczystej konwencji. JA-RO-SŁAW  JA-RO-SŁAW  JA-RO-SŁAW! ZWY-CIĘ-ŻYMY  ZWY-CIĘ-ŻYMY  ZWY-CIĘ-ŻYMY! Co to przypomina? Kiedyś podobnie skandowano, kto trochę starszy, ten pamięta te trybuny, tych „zawołaczy” i ten zgodny chór ….  dla mnie była to nieznośna tradycja rytmicznych okrzyków najemników  pompujących wzmożenie publiki. Wracam jednak do teraźniejszości. ZWY-CIĘ-ŻYMY! Pewnie zwyciężą. Nie o to mi chodzi, bo gdyby zwyciężyła totalna, byłby niezły klops. Nie mam wpływu na tzw. masy. Nie jestem też tzw. ruskim trollem, z resztą nie muszę się przedstawiać:)
Czy równie entuzjastycznie i zgodnie z prawdą oznajmiano zgromadzonym o nowym „kursie na imigrantów”? A o umowie z Marrakeszu cokolwiek? Nie!. Być może wtedy znaleźli by się tacy w PIS-ie, których entuzjazm opadłby szybko i skandowanie nie byłoby tak wzmożone. Przypomnę: Podpisana W TAJEMNICY PRZED POLAKAMI „DEKLARACJA Z MARRAKESZU” zobowiązuje władze do realizacji …. ble, ble czyli do przyjmowania imigrantów, także  tych z Afryki, legalizowania ich pobytu, zapewnienia pracy etc. oraz do ZWIĘKSZANIA NAKŁADÓW NA ICH INTEGRACJĘ. Jest to zobowiązanie do TRWAŁYCH ZMIAN STRUKTURY SPOŁECZNEJ. Polska ją podpisała w tajemnicy przed Polakami a Węgry nie!
Teraz stopniowo nas oswajają, choć na razie cichutkim falsetem: „Członek rządu PiS przyznał, że w Polsce imigracja zapewne „do pewnego stopnia” powoduje zmniejszenie presji płacowej i hamuje wzrost wynagrodzeń, ale twierdził zarazem, jej brak spowodowałby obniżenie konkurencyjności firm w Polsce. – Mamy sygnały, że konkurencyjność niektórych branż na rynkach zagranicznych obniża się ze względu na koszty pracy. Przyznał też, że jego resort, podobnie jak ministerstwo przedsiębiorczości, a w coraz większym stopniu także ministerstwo pracy, opowiada się za większym otwarciem na pracowników z zagranicy.”
Według „Rzeczpospolitej”, polityka imigracyjna ma kosztować nasz kraj, czyli nas aż 2,9 miliarda złotych.  „Rz” podaje, że wkrótce na liście mogą pojawić się takie kraje jak Filipiny. Kto wie ilu, kto wie skąd? Chyba nikt. Dlaczego zatem nie tak dawno, tak ostro i stanowczo zarzekali się, że Polska nie przyjmie żadnych ( w domyśle islamskich) imigrantów? Ukraińcy są już od lat, teraz są szczególnie troskliwie dopieszczani, otrzymują wyższe niż Polacy zasiłki i mają już nawet zgodę na swoje związki zawodowe (sic!). Może, jak dobrze pójdzie nie nazwą ich „Majdan”.
Premier wzywa do jedności, wszak to wyjątkowy rok dla Polaków. Trzeba się zastanowić, zmienić poglądy, pokochać POPiS i przestać brykać na boki, gdzieś poza tę zaplanowaną wspólnotę. W tej sytuacji wypada nam godzić się na jedność, przyjąć z wdzięcznością różne błyskotki darowane rodzinom zamiast podwyższenia wszystkim kwoty wolnej od podatku . Premier w zapędził się matematycznie i oznajmił, że 300 zł dla każdego dziecka wyrównuje im start! Nic nie wyrównuje…ale to drobiazg, jesteśmy bogaci. Chwaleniu się nie ma końca.
Jak więc nie skusić się i 11 listopada nie dołączyć do marszu rządzących? Tego oficjalnego,  wspólnego z totalnymi, których premier otwarcie i pojednawczo zaprosił. Koniecznie jednak ma być bez żadnych haseł; „faszystowskich”, „antysemickich”  i w ogóle …. bez transparentów. Dopuszczalna będzie tylko jednocząca ponad podziałami, powiewająca wspólnotowo biało-czerwona flaga. Kusząca to propozycja. Czy wobec tego oświadczenia premiera znany od lat Marsz Niepodległości, ten niepoprawny, nie zostanie czasem zablokowany lub odwołany?  Władze głoszą nam wolność przecież; a marsz ma status tzw. „cyklicznego” ale kto ich tam wie…. może jakieś faszystowskie hasełko wmiesza się znienacka w milionowy (mniemam) marsz i jakaś kamera telewizorni przypadkiem zauważy? Zobaczymy, jak planują i co wymyślą… samo życie pokaże. Kończę już i pytam. Imigranci z Azji i Afryki, których podobno nie ma a jednak są. Jedność, której na pewno nie ma ale podobno ma być.Czy to typowa biblijna OBŁUDA? Źródło niepoprawni.pl
02 09 2018 Jarosław Kaczyński przemówił. Przemówił dziad do obrazu a obraz do dziada ani razu.
Konwencja PiS rozpoczęła się z pewnym opóźnieniem, bo czekano na zakończenie uroczystości dożynkowych na Jasnej Górze, w których udział brali Andrzej Duda minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Przed pojawieniem się najważniejszych gości, uczestnicy pilnie ćwiczyli okrzyki „Jarosław”, „Mateusz”, „zwyciężymy”. Dziennikarzy zamknięto na niewielkiej przestrzeni, by nie zakłócali konwencji, nie przeszkadzali jej uczestnikom.
Najważniejszym punktem programu było wystąpienie prezesa partii, Jarosława Kaczyńskiego.  Były gromkie oklaski odśpiewane „Sto lat”, skandowanie jego imienia. Kaczyński wchodzi na konwencje własnej partii otoczony ochroniarzami. Nie podaje nikomu ręki. Obraz jak z Korei Północnej.
Prezes zaczął od przypomnienia swojego brata, bo nie byłby tej konwencji i jej uczestników, gdyby nie on i przeszedł do tego, co czeka Polskę w najbliższych, 21 miesiącach (wybory samorządowe, parlamentarne, prezydenckie i do Europarlamentu). Według niego szczególnie trudne będą wybory samorządowe, bo dzisiaj samorządy są głównie w rękach opozycji, która tworzy alternatywną rzeczywistość, „Coś co nie liczy się z faktami, coś, co ma zdyfamować nie tylko dobrą zmianę, ale też Polskę”.  PiS ma obecnie dziewięciu prezydentów w miastach liczących ponad 100 tys. mieszkańców, 80 burmistrzów i 120 wójtów, natomiast rządzi tylko w jednym województwie, na Podkarpaciu. Kaczyński jest przekonany, że zjednoczona prawica poradzi sobie w tych wyborach, że uda się odbić miasta wojewódzkie i po wyborach będzie świętować wielkie zwycięstwo.
PiS da sobie radę, bo prowadzi przecież dobrą politykę i dlatego jest tak atakowane. Da radę, bo atutem partii rządzącej jest to, że dotrzymuje słowa oraz prowadzi ku lepszej Polsce, a Polaków ku lepszemu losowi. Lepszemu „to znaczy bardziej dostatniemu, godniejszemu, równiejszemu, z większym wpływem na rzeczywistość. Takiemu, który tworzy piękną perspektywę nie tylko dla dorosłego pokolenia, ale też dla dzieci i wnuków. I dlatego nie powinniśmy się przejmować. Musimy dalej ostro iść do góry. Musimy wierzyć, że Polacy znają fakty i wiedzą jak jest. Ponieważ w ostatnim czasie, wiele mówi się o ewentualnym wyjściu z UE, to prezes uspokoił, że tego nie bierze pod uwagę, bo „Polacy chcą być w Europie i Unii Europejskiej. Bo dziś Europa to Unia Europejska. Dla Polaków ta obecność to najkrótsza droga do tego, by uzyskać równość zarobków i komfort życia”. Tak, Polska chce być w UE, ale to nie oznacza, że ma przejmować z Zachodu jego błędy i „społeczne choroby, które tam panują”.
Kaczyński zapewnił też, że jego partia nie będzie wojowała i ścigała za nie wiadomo co, ale rozliczy konsekwentnie tych, którzy dokonali straszliwych „zbrodni i przestępstw”, podając przykład Warszawy. Czy próba ocieplenia wizerunku, argumenty rodem z PRL pomogą PiS-owi w wyborach? Mówienie o umiejętności przepraszania za błędy i naprawianie ich, choć każdy widzi, że to bajka, przyniesie dobre dla prawicy, rezultaty? Zakamuflowane straszenie, że tylko pisowskie samorządy będą mogły liczyć na pieniądze rządowe, da oczekiwane efekty?  Zobaczymy. Tamara Olszewska koduj24.pl
Konwencja PiSu rodem z końca lat 30-tych ubiegłego wieku kiedy to Hitler i Goebbels płomiennie mówili i tłumy porywali. No i jak to się skończyło wpierw Reichstag podpalili a później cały świat. Odkąd znam Jarosława Kaczyńskiego podobnie postępuje już w 1980 roku chciał ludzi na ulice wyprowadzić i do wojny domowej doprowadzić, dobrze, że jego wuj Jaruzelski na to nie przystał i stan wojenny wprowadził. Wtedy jeszcze Kaczyńscy niewiele znaczyli w Polsce, ale po Magdalence dzięki Jaruzelskiemu i Kiszczakowi stali się jednymi z najważniejszych polityków w rodzącej się polskiej demokracji. I z roku na rok Jarosław jest coraz to bliżej zrealizowania swojego marzenia, wywołać wojnę domową, krwawo ją stłumić, i stanąć na czele narodu jaki wielki jego zbawca.
Tomasz Lis: Samorząd nie ma warczeć na władzę, ale grzecznie z nią współpracować - wyobrażenia towarzysza pierwszego sekretarza o samorządności. Musi być konsolidacja i jedność, a nad tym wszystkim ja, Kaczyński.
Waldemar: Całkiem jasno już widać, o jakiej Polsce myśli Jarosław Kaczyński i o jakim samorządzie. „Czy chcemy samorządów, które będą współpracować z rządem i podnosić komfort życia Polaków”, pyta prezes za miliony wyborców, dając jasno do zrozumienia, tak samo jak jego premier, że takim samorządem oczywiście może być tylko samorząd złożony z PiSu. Zgadzam się jak najbardziej z Tomaszem Lisem: tak, to jest dokładna kopia PRL i jego tzw. Rad Narodowych, które były wyłącznie lokalną ekspozyturą PZPR. Przyznam się, ze mieszkając kilkadziesiąt lat w Warszawie nawet nie wiedziałem, gdzie mieści się Rada Narodowa mojej dzielnicy, bo i po co? Jak wyglądało to w praktyce, nieźle uświadamia film „Bogowie”, w którym Religa bez lokalnej komuszej wierchuszki nie ma nawet co marzyć o transplantacjach. Pytanie, czy powrotu do stanu sprzed 1989 chcą miliony Polaków? 
31 08 2018 Co robią elity? Kradną.
„Sprawa” SKOK-u Wołomin ciągnie się blisko siedem lat, od czasu do czasu nawet z pewnym zainteresowaniem mediów – ale ponieważ jest zawiła, pełna wątków pobocznych (bo politycznych) i trudna do jasnego przedstawienia, to niewiele w sumie o niej wiemy. W wymiarze finansowym przekracza ona pięciokrotnie (tak jest, to nie pomyłka: w AG „wyparowało” 600 mln zł, a w SKOKW aż 3 mld zł po 2010 r.) i nie zanosi się na żadną Komisję Sejmową… Pewnie z powodu jej dużo ważniejszego wymiaru, bo - nazwijmy to delikatnie - towarzyskiego.
Owszem – wykonawcy przekrętu (i to na niespotykaną – poza Rosją - skalę!) siedzą, i siedzi nawet jeden (spośród grubo ponad stu!) „beneficjent” (tj. taki, co ukradł cząstkę z tych miliardów), ale o reszcie złodziei cicho, sza! A zanosiło się, po zmianie władzy w 2015 roku, że będzie inaczej:
prok. Łapczyński: "w dalszym ciągu analizowana jest dokumentacja finansowa dotycząca kilkuset kredytobiorców, dotychczas nie objętych zarzutami, co najprawdopodobniej w najbliższym czasie będzie skutkowało wydaniem kolejnych postanowień o przedstawieniu zarzutów". (cytat z marca 2017) – ale się… nie zaniosło.
Dlaczego można się poniekąd dowiedzieć z załączonego w zestawieniu zgromadzonych pod tekstem, materiału audio – w skrócie z powodu szerokiego wachlarza „beneficjentów”, jak to mówią „od lewa do prawa” i to jest najprawdopodobniej powodem, żeby ich znana (także dziennikarzom!) lista nie ujrzała do dziś światła dziennego: po co wyborców denerwować? Opinia publiczna może się natomiast dowiedzieć (za pośrednictwem niemałego wysiłku Waszego analityka) na czym polegał ten gigantyczny przekręt i do czego służy wieloletnie przeciąganie śledztwa. Ta zbrodnia finansowa została pomyślana bardzo „humanitarnie”: złodzieje pracowali metodą na Robin Hooda, tj. zabierali bogatym (bankom – co prawda banki sobie powolutku zedrą z nas wszystkich te straty) a dawali… no niestety, nie biedakom, a sobie, ale kasa państwowa nie została poszkodowana! Co więcej: nie zostali nawet poszkodowani ci pechowcy, którzy w SKOKW ulokowali swe oszczędności – zostały im (lub niebawem zostaną) zwrócone, wprawdzie bez żadnych odsetek (a prawie ośmiuset frajerów miało tam wkłady ponad półmilionowe: chcielibyście mieć te odsetki)! O co więc tyle szumu? Ano o to, że kilkuset „poważnych ludzi” wzięło tam poważne kredyty (domyślacie się chyba, co to „poważny kredyt” – to nie kilka melonów, o nie!) z zamiarem… niespłacenia i ten zamiar się im powiódł! A weźmy ostatnią aferę: ten Cygan (pardon: ten Rom) Arkadius Ł. pseud.Hoss, co to metodą „na wnuczka” okradł ludzi na parę milionów (pokrzywdzeni to głownie obywatele Niemiec, Szwajcarii, Luksemburga i kilka osób z Polski): już mu grożą w mediach, że piętnastaka dostanie – taki szopenfeldziarz, drobnica taka, a media huczą… a w naszej sprawie? Tu jednak chodzi o „elytę”: polityków, przedsiębiorców, prawniczych luminarzy (a nawet aktorskich i oczywiście też dziennikarskich). I to na ich korzyść działa czas – czas na zacieranie śladów przy pomocy urzędników państwowych.
Tak piszę ten tekst i nachodzi mnie uporczywa myśl, że może nie jest potrzebne nikomu wiedzieć co się stało (jak w Smoleńsku)? Że ci pomazańcy są poza zasięgiem, bo taki już jest ten świat? Z pewnością na to liczą. No zobaczymy, bo wczoraj:"CBA swoje działania prowadzi w oparciu o przepisy prawa i decyzje prokuratury. Nie ma i nie będzie żadnego parasola ochronnego nad osobami, które dopuszczają się działań sprzecznych z prawem" - zapewnił Żaryn. "Sugerowanie, że jest inaczej, jest niedopuszczalną insynuacją" (za PAP). Źródło: niepoprawni.pl
29 08 2018 Cześć i chwała przebywającym! Tajemne strony bohaterskiej działalności braci Kaczyńskich.
Zbliża się rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych. W Gdańsku „Solidarność” przygotowuje uroczyste obchody tego dnia, a udział w nich weźmie również Mateusz Morawiecki. Przy tej okazji postanowiono zorganizować konferencję, na której zostaną omówione działania, związane z rozwojem Stoczni Gdańsk, która została wykupiona z rąk Taruta przez państwową Agencję Rozwoju Przemysłu. Przypomnijmy, że sprywatyzowanie stoczni uratowało ją przed likwidacją, związaną z przyjmowaniem niedozwolonej pomocy publicznej. Sprawą zajmował się wówczas Andrzej Jaworski z PiS, który był pełnomocnikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przejęcie stoczni przez Tauruta nie zakończyło jednak problemów. Spółka znalazła się na skraju bankructwa, ponosiła wielomilionowe straty, a z trzytysięcznej załogi pozostało raptem sto osób. Jedynym ratunkiem było jej wykupienie. Przy aktywnej pomocy zakładowej „Solidarności”, stocznia wróciła w polskie ręce. Koszt jej wykupu objęty jest tajemnicą.
Wydaje się, że na chwilę obecną nie ma pomysłu na stocznię. Wprawdzie, jak mówił „Wyborczej” Roman Gałęzewski, przewodniczący stoczniowej „Solidarności” „Pojawia się perspektywa rozwoju. Pomysł na stocznię jest taki, żeby to był zakład wielofunkcyjny korzystający z nowoczesnych technologii, które zwiększą wydajność pracy (…)Powinniśmy produkować wieże, elementy stalowe, konstrukcje i wszystkie inne produkty, które będą rentowne”, ale chwilowo za tymi słowami jeszcze nic nie idzie.
Musimy więc poczekać do 31 sierpnia, bo właśnie wtedy mają zostać przedstawione plany rozwoju Stoczni Gdańsk. Tego dnia odbędzie się konferencja „Stocznia Gdańsk 4.0. Nowy początek”, której organizatorami są ARP, Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, NSZZ „Solidarność” i Stocznia Gdańsk, a udział w niej wezmą premier Morawiecki, zarząd stoczni, działacze związkowi i około 70 stoczniowców. Tego też dnia zostanie odsłonięta tablica, upamiętniająca udział braci Kaczyńskich w strajku 1988 roku. Dziwne, bo byli oni tylko jednymi z tysięcy ludzi, w nim uczestniczących. Nie odegrali żadnej istotnej roli, nie pełnili funkcji przywódczych. Czołową postacią tego strajku był spawacz Jan Stanecki, który go rozpoczął i Alojzy Szablewski, szef komitetu strajkowego. Sam Wałęsa wprawdzie pojawił się w stoczni, ale uznał protest za przedwczesny.  Strajkujący żądali legalizacji Solidarności, podwyżki płac i przywrócenia do pracy zwolnionych pracowników. Negocjacje z dyrekcją prowadzili Tadeusz Mazowiecki, Andrzej Wielowieyski oraz osoby z gdańskich środowisk opozycyjnych, między innymi Aleksander Hall oraz bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy.
Skąd więc pomysł, by upamiętnić tylko te dwie osoby? Karol Guzikiewicz, wiceprzewodniczący zakładowej „Solidarności” i działacz PiS potrafi to świetnie wyjaśnić. Jak mówi, „Konferencja dotycząca nowego otwarcia dla stoczni odbędzie się w „ubotowni”, która teraz w ramach odbudowy ma stać się laboratorium nowoczesnych technologii. Podczas strajku w tej hali przebywali bracia Kaczyńscy. Razem z nimi było tam pewnie ok. 200 osób. Wieszamy tablicę informacyjną akurat o nich, a nie o innych znanych osobach, bo na przykład Wałęsa, ja i wiele innych osób nocowało wtedy w stołówce”.
Jerzy Borowczak, stoczniowiec, a obecnie poseł PO, sam brał „udział w organizacji strajku, podobnie jak Jacek Merkel. Tam wielu ludzi przebywało i jakby chcieli naprawdę ich uczcić, to byłyby tablice m.in. z nazwiskami Macieja Płażyńskiego, Donalda Tuska, braci Kamińskich, Lecha Kosiaka i wielu, wielu innych”
Kolejny rozmówca rozumiałby „upamiętnienie nieżyjącego Lecha, natomiast podkreślanie na siłę obecności dwóch braci, gdy z tej „ubotowni” nocowało znacznie więcej ludzi, wydaje się małostkowe”.
Pokrętne tłumaczenia Karola Guzikiewicza już nawet nie śmieszą. Mówi, że „Chętnie byśmy upamiętnili wszystkie osoby ze strajku, ale stołówka została zburzona przez władze miasta Gdańska przy wsparciu Borowczaka i ten budynek nie istnieje” czyli wychodzi na to, że jak nie ma stołówki to nie można uczcić pamięci tych, którzy faktycznie odegrali dużą rolę w tym strajku.  Trzeba przyznać, że sensu w tym nie ma.
Tak więc bracia Kaczyńscy będą mieli swoją tablicę, na fotografiach ze strajku, opublikowanych w ostatnim numerze pisma związkowego „Rozwaga” są postaciami pierwszoplanowymi, a to dopiero początek. Zapewne niebawem poznamy kolejne, tajemne strony ich bohaterskiej działalności. Trzeba przyznać, niezła zabawa historią… Tamara Olszewska Źródło: wyborcza.pl
Brakuje jeszcze tablicy Mateuszka Kłamczuszka który przerzucił Wałęsę przez płot.
Komentarze:
Śmieszni są, żałośni w tym kurduplowatym budowaniu niby legend, w nadziei na to że ludzie pamiętający tamte czasy nie będą mieli dość sił by zaprzeczyć. Zakompleksione, kłamliwe, na wskroś złe... Takie jest przesłanie Kaczyńskiego i jego pod dupków
Powinni zalać całą Polskę tablicami: na kościołach, w lasach, górach, hotelach, sklepach, ministerstwach, szpitalach, szkołach, spółkach Srebrna, lodziarniach, lotniskach, szaletach, urzędach, gazecie "Express Wieczorny"... z napisami "TU PRZEBYWAŁ JAROSŁAW ZBAWCA KACZYŃSKI".
Szok i niedowierzanie! W 37 numerach tygodnika „Solidarność” które zostały wydane między 3 kwietnia a 11 grudnia 1981 roku, nie ma ani jednej wzmianki o Jarosławie Kaczyńskim. Dopiero w czasie trwania Okrągłego Stołu nazwisko Kaczyńskich sporadycznie zaczyna pojawić się, i o dziwo zamiast bronić robotników bronią Jaruzelskiego i jego ekipę.
Lech Kaczyński, jako przewodniczący Komisji Krajowej SOLIDARNOSCI, przystał w Magdalence na ubecki plan zagłady świata pracy w Polsce.
Jako Przewodniczący Najwyższej Izby Kontroli zdeprecjonował do ZERA znaczenie najwyższej instytucji kontrolnej państwa.
Jako Prokurator Generalny RP umocnił bandycki układ z Magdalenki, który Polskę utrzymuje w rękach ubeckiej sitwy.
Gdyby Kaczyńscy w 1989 roku przejęli władzę a nie Wałęsa to oprawcy stanu wojennego dzisiaj byliby gloryfikowanymi członkami PiS-u i zajmowali najwyższe stanowiska państwowe.

Śmiech, czyli coś co może zabić Jarosława Kaczyńskiego
To dzięki staraniom Kaczyńskich Polska odzyskuje niepodległość w 1918 roku. II Wojna Światowa, Kaczyńscy tworzą pierwsze oddziały AK, kierują Powstaniem Warszawskim, po wojnie organizują oddziały Żołnierzy Wyklętych, stają na czele wszystkich wystąpień robotniczych, studenckich od 1956 roku do Okrągłego Stołu gdzie odgrywają główną rolę w podpisaniu porozumienia. 1976 rok po buncie robotniczym w Radomiu Kaczyńscy wraz z Macierewiczem powołują KOR.
1978 rok Biały dym nad Watykanem, za nowo wybranym papieżem Wojtyłą stoją od lewej: Witold Waszczykowski, Jarosław Kaczyński i Maks Kraczkowski. Ojcowie sukcesu, książęta dyplomacji, animatorzy konklawe. 1980 rok igrzyska olimpijskie w Moskwie Kaczyński pokazujący gest, a takiego wam wała jak Polska cała! Listopad 1985 r., fotografia z okładki magazynu „National Geographic”. Obok stołu operacyjnego po przeprowadzeniu pierwszego udanego przeszczepu serca siedzi morderczo zmęczony Jarosław Kaczyński, ojciec polskiej kardiochirurgii. Ten sam, który niecałą dekadę później z przebojem To nie ja byłam Ewą zajmie drugie miejsce w debiutanckim występie Polski na Eurowizji. Do wygranej zabraknie zaledwie kilku punktów.
Chwat i bohater, którego podpis na dokumencie z 1999 r. zakotwiczył Polskę w NATO
24 08 2018 Dziurawa ustawa. Złote życie szefów spółek.
No i mamy kolejną ustawę, która miała być świetna, a jednak okazuje się niezłym „bublem”. W maju 2016 roku w błyskawicznym tempie, rząd zmienił przepisy dotyczące wynagrodzeń szefów spółek państwowych i komunalnych. Wprowadzono tzw. „kontrakty menedżerskie”, które pozwoliły na obejście „ustawy kominowej” i urynkowiły pensje prezesów. Dzięki zmianom szefowie spółek mieli zarabiać więcej, a i budżet miał na tym zyskać. Jak wyliczono, tylko w 169 spółkach z udziałami Skarbu Państwa oszczędności wyniosłyby 59 mln zł rocznie. Jak twierdził rząd, ustawa ta wpisywała się idealnie w „konstytucyjną zasadę sprawiedliwości społecznej”. Czy rzeczywiście?
Kosztowny bubel prawny PiS. Szefowie spółek mogą pobierać odprawy i pozostawać na stanowiskach. Dziennikarze Radia Kraków przyjrzeli się jej uważnie i zauważyli pewne nieprawidłowości które ta ustawa swoim niedopracowaniem umożliwiła. Prezes rozgłośni, który przeszedł na kontrakt menedżerski otrzymał niezłą odprawę. Dlaczego? Proste. Najpierw rozwiązano z nim umowę o pracę za porozumieniem stron, potem rada nadzorcza dorzuciła aneks, w którym zapisano, że rozwiązanie nastąpił z przyczyn nie leżących po stronie pracownika i to wystarczyło, by wypłacić mu odprawę. Prezes nie chce ujawnić, o jakie pieniądze chodzi, ale z wyliczeń dziennikarzy wynika, że może to być nawet 30 tys. zł. Z kolei Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP ma też powód do radości. Dzięki zmianie formy zatrudnienia otrzymał prawie 800 tys. zł ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Ekwiwalent wypłacono mu,bo zmieniono zasady zatrudniania i wynagradzania zarządu. W sumie za cały ubiegły rok Jagiełło zarobił w fotelu prezesa 3mln329 tys. zł  Jak sprawdzili dziennikarze, w samym tylko Krakowie wydano 593 tys. zł na wypłatę tego ekwiwalentu 20 szefom spółek komunalnych. Część z nich wystąpiła też o odprawę, jednak prezydent Krakowa, Jacek Majchrowski zablokował ich zapędy.
Wyobraźmy sobie taką sytuację. W kraju działa blisko 3 tysiące spółek komunalnych. Gdyby wypłacić tylko dwóm członkom zarządu w każdej z nich ekwiwalent za niewykorzystany urlop to dałoby to kwotę 42 – 120 mln. zł. (zakładając, że byłby to koszt między 7 – 20 tys. zł na jednego).  Jeśli dodamy do tego wypłatę ekwiwalentu i odprawy w spółkach Skarbu Państwa to wychodzi nam niezła sumka. Mówi się, że do tej pory zapłaciliśmy za tego „bubla” ponad 100 mln zł, a to przecież jeszcze nie koniec.
Radca prawny, Piotr Liberski komentuje tę sytuację krótko – „Nowa ustawa, zamiast uzdrowić zasady wynagradzania w spółkach publicznych, stała się odzwierciedleniem jakości aktualnie stanowionego prawa”. Tamara Olszewska Źródło: wyborcza.pl/money.pl
Szefem spółki państwowej zostaje wybitnie zasłużony działacz partyjny, który na niczym się nie zna, ba ma kłopoty z liczeniem i pisaniem a co za tym idzie on nie myśli tylko wykonuje polecenia partyjne. Tacy ludzie tylko w spółkach przeszkadzają, i za to biorą olbrzymie pieniądze. Komunalne spółki są małe, zazwyczaj kilkuosobowe, a mimo to zarząd jest większy od załogi. 
20 08 2018 Komisja Jakiego parawanem dla PiS–owców zamieszanych w aferę reprywatyzacyjną?
Jan Śpiewak, kandydat porozumienia „Wygra Warszawa” na prezydenta stolicy zwrócił się z apelem do Patryka Jakiego, aby wezwał przed komisję weryfikacyjną polityków PiS, zaangażowanych w aferę reprywatyzacyjną. Chodzi m.in. o Jerzego Szaniawskiego, bardzo blisko związanego ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości, dziś kandydata do Sądu Najwyższego. Śpiewak ujawnił, że Jerzy Szaniawski uczestniczył w kilkunastu sprawach tzw. dzikiej reprywatyzacji i sam przejął przynajmniej jedną kamienicę przy ul. Stępińskiej 17 w Warszawie. „Ta nieruchomość, warta miliony złotych, została oddana mu w 2009 roku, decyzję Jakuba R., głównego bohatera afery reprywatyzacyjnej” – tłumaczył Śpiewak.
„Mówimy tutaj o pewnym układzie towarzysko-biznesowym, który nabiera rumieńców. Im bardziej wchodzimy w jego głąb, tym więcej brudów wypada z tej PiS-owskiej szafy. Ernest Bejda, który jest związany z Maciejem Wąsikiem i Mariuszem Kamińskim, jest właściwie wychowankiem Jerzego Szaniawskiego. Z kolei Maciej Wąsik jest przyjacielem Marcina Rudnickiego, wiemy to nie tylko z jego słów, ale także ze zdjęć i doniesień medialnych. To oni wedle słów Jakuba R. zatrudnili go w warszawskim ratuszu w 2006 roku. To swoisty układ towarzysko-biznesowy, który znajduje się w samym jądrze afery reprywatyzacyjnej” – dodał kandydat na prezydenta stolicy.
Śpiewak przypomniał też, że syn Jerzego Szaniawskiego, Paweł, przyjaciel Ernesta Bejdy, został zatrzymany w 2015 roku pod zarzutami korupcyjnymi przy kontraktach w NFZ. Kiedy PiS przejął władzę, sprawa została umorzona, a agent CBA, który tropił jego przeszłość biznesową, został przez Ernesta Bejdę wyrzucony z pracy.
Członkowie porozumienia „Wygra Warszawa” zaapelowali do Patryka Jakiego, aby wezwał przed komisję weryfikacyjną również radnych Prawa i Sprawiedliwości, zaangażowanych w aferę reprywatyzacyjną, wraz z osobami, które stoją na czele warszawskiego PiS – Maciejem Wąsikiem i Mariuszem Kamińskim. Zwrócili się również z wnioskiem o odebranie Szaniawskiemu budynku przy Stępińskiej 17.
„Kamiński i Wąsik to osoby ze świata służb, które przez wiele lat pełniły najważniejsze funkcje w warszawskim PiS i przez ponad dekadę nie zauważyli dzikiej reprywatyzacji. Jak to jest możliwe, że tacy specjaliści w walce z korupcją, nie zauważyli gigantycznej afery pod własnym nosem i zaangażowania radnych PiS. A dziś nie widzą zaangażowania prawników związanych z Prawem i Sprawiedliwością w tę aferę. Czy przymykali oko na korupcję i dramat warszawiaków? Czy po prostu są tak niekompetentni, że nie powinni pełnić nigdy tak ważnych stanowisk publicznych?” – pytał Śpiewak, cytowany prze portal Onet.pl.
„Komisja Patryka Jakiego nie może być parawanem do tego, żeby ukrywać działalność osób powiązanych z Prawem i Sprawiedliwością, zamieszanych w tzw. aferę reprywatyzacyjną. To jest test na wiarygodność Patryka Jakiego” – uważa Śpiewak. Źródło: Onet.pl
17 08 2018 To zakrawa już na kpinę! Dzieci żołnierzy wyklętych domagają się zadośćuczynienia
Do roszczeń wobec skarbu państwa o zadośćuczynienie może przystąpić około 40 osób. Pierwszy proces sądowy w tej sprawie ruszy w najbliższy poniedziałek w Lublinie. Zadośćuczynienia za krzywdy, których doznała w związku z pobytem w więzieniu, a później w sierocińcach będzie się domagała Magdalena Zarzycka- Redwan – córka pary żołnierzy wyklętych.
W znowelizowanej ustawie o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalności na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego artykuł 8b. w punkcie pierwszym mówi: „Dziecku osoby pozbawionej wolności, wobec której stwierdzono nieważność orzeczenia, które przebywało wraz z matką w więzieniu, lub innym miejscu odosobnienia, lub którego matka w okresie ciąży przebywała w więzieniu lub innym miejscu odosobnienia, przysługuje od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę i zadośćuczynienie za doznaną krzywdę”.
Magdalena Zarzycka-Redwan – córka dwójki żołnierzy wyklętych żąda 15 mln zł odszkodowania. Po milionie za każdy rok cierpienia. Urodziła się w 1949 r. w więzieniu na Zamku Lubelskim, dokąd z 15-letnim wyrokiem trafiła jej ciężarna matka i ojciec. Ponad dwa pierwsze lata życia spędziła w ciemnej celi. Po śmierci matki „wędrowała” po sierocińcach i kolejnych domach dziecka. Jak opowiada „Gazecie Wyborczej” jako córka „bandytów” była upokarzana, bita, wyszydzana i znieważana. Z pierwszej pracy, po ukończonej zawodówce – wyrzucona. Opinia córki bandytów ciągnęła się za panią Magdaleną długie lata.
O odzyskanie dobrego imienia rodziców oraz odszkodowania za ich cierpienia i śmierć Magdalena Zarzycka-Redwan zaczęła zabiegać dopiero po upadku komunizmu. Szybko doprowadziła do rehabilitacji ojca. Ale walka o zadośćuczynienie za stracone dzieciństwo nie przynosiła przez lata rezultatów przez brak przepisów.
Dopiero teraz działając w założonym przez siebie w 2015 roku Stowarzyszeniu Dzieci Żołnierzy Wyklętych pani Magdalena zbliża się do celu. Dzięki jej staraniom dzieci „wyklętych” mają trzy lata, żeby złożyć pozwy o zadośćuczynienie od skarbu państwa. Źródło: Gazeta Wyborcza
No a co z dziećmi, którym żołnierze wyklęci zamordowali rodziców, tylko dlatego że obudowywali kraj ze zniszczeń wojennych, lub wyszli uprawiać pola.
Znalazłem taki wpis w internecie - Mało już ludzi żyje którzy pamiętają tamte trudne lata powojenne. Mój ojciec do wojska został powołany z frontem i potem po zakończeniu wojny wcielony w ramach służby wojskowej do KBW. Opowiadał mi jakich okropności dokonywali tzw. żołnierze podziemia dzisiaj zwani wyklętymi, opowiadał ,że widział tak wstrząsające zbrodnie przez nich popełnione ,ze śniły mu się te obrazy po nocach , mówić o nich zaczął dopiero w schyłku swego życia . Podczas walk z tymi bandami i zwyrodnialcami zginęło wielu jego kolegów ,zwykłych tak jak i on żołnierzy , młodych ludzi. Zawsze podkreślał ,że ludność pomagała im żołnierzom a gardziła tymi bandytami co jeszcze bardziej motywowało ich do walki z nimi w imię wolnej Polski i w imię pokoju. Był uczciwym , prostym człowiekiem i wierzę mu że mówił prawdę. - jak zwykle naród jest podzielony w ocenie tamtych czasów dla jednych to bohaterowie, dla drugich bandyci niech każdy sobie sam odpowie na to pytanie we własnym sumieniu.
Nie zapominajcie że bardzo wielu tych bohaterskich Żołnierzy Wyklętych ma bratnią krew na rękach. Wystarczyło ich tylko zrehabilitować a nie wychwalać teraz pod niebiosa. A później zdziwienie że na świecie mówią o polskich obozach zagłady. Nasi czołowi politykierzy lubią ostatnio fotografować się w towarzystwie Banderowców, Neo- Faszystów.
Po wojnie w Piotrkowie i okolicy były listy osób na których wydano wyroki śmierci za to tylko np. że powiedział dzień dobry komuniście. Sąsiad sąsiada miał zabić. Ja tego nie pamiętam ale rodzice mi o tym opowiadali. Dobrze by było gdyby osoby pamiętające ten okres wypowiedziały się.
Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
Żołnierze Wyklęci walczyli też z rodakami może ktoś podać.
1. Ilu zabili niemieckich żołnierzy i policjantów.
2. Ilu zabili żołnierzy i milicjantów polskich.
3. Ilu zabili mieszkańców polskich wsi i miast
4. Ilość grabieży połączonych ze spaleniem, zniszczeniem budynków.
Chcielibyśmy dowiedzieć się więcej o naszych bohaterach. Bo dzisiaj by zostać bohaterem narodowym konieczne są koneksje.
Żołnierzw wyklęci, bohaterowie do mojej ciotki żołnierza AK przyszło ich kilku by wykonać wyrok, a jak wyszedł „Jędruś” to tak uciekali, że buty i broń pogubili. Tacy to byli z nich wielcy bohaterowie. 
16 08 2018 Tego na paradzie WP nie zobaczyliśmy: kałasznikowy, przezroczyste hełmy, czołgi z serialu „Czterej Pancerni i Pies”, mundury z Allegro.
Warszawska parada Wojska Polskiego zgromadziła najnowsze bojowe urządzenia i maszyny polskiej armii. Jak mówili eksperci i komentatorzy z koszar i baz wyjechał na ulice pewnie cały „stan posiadania” armii. Na co dzień żołnierze używają bowiem sprzętu, który pamięta jeszcze czasy generała Jaruzelskiego – czytamy w Money.pl. Tylko szczęśliwcom trafia się ekwipunek 20 – czy 30-letni. W użytkowaniu są głównie 40-letnie hełmy i 50-letnie pojazdy.
Ulicami stolicy w ten świąteczny dzień przejechały Rosomaki, ale ów powód do dumy to wcale nie podstawy transporter polskich żołnierzy. Bo Rosomaki przypadły tylko jednostkom elitarnym.
„Armia znacznie częściej, niż Rosomaków, używa bojowych wozów piechoty, zwanych w skrócie BWP-1. Poza nowym lakierem nie mają one w sobie nawet cienia nowoczesności. Na stanie mamy ok. 1,2 tysiąca sztuk i wszystkie są w standardzie, w jakim wyszły z fabryki. W praktyce oznacza to tyle, że od momentu, gdy weszły do służby w 1973 roku nie zmieniono w nich dosłownie nic. Pracują w nich nawet stare radzieckie radiostacje z przełomu lat 60. i 70. ubiegłego wieku” – komentuje Juliusz Sabak, ekspert portalu Defence24.pl., dodając, że „powinniśmy je już dawno, jak wszystkie kraje, które mają je jeszcze na wyposażeniu, wymienić albo zmodernizować”.
Nie lepiej jest z osobistym wyposażeniem żołnierzy, którzy na głowach noszą hełmy tak wypiaskowane, że prawie przezroczyste. Prawie takie same, jakie nosili żołnierze w serialu „Czterej pancerni”. „Trzymają się chyba dzięki farbie. Ich skuteczność na polu walki już od dawna jest jedynie umowna. One nawet nie poprawiają samopoczucia żołnierzowi, on też się trochę głupio czuje z takim hełmem na głowie” – ocenia ekspert.
Najnowocześniejsze obecnie czołgi w naszej armii to niemieckie Leopardy2, które kupiono na wyprzedaży militariów za zachodnią granicą. Na poligonach w błocie i piachu jeżdżą jednak również wysłużone, radzieckie T72 spadek po Układzie Warszawskim.
Patrząc w niebo mamy co prawda F16, ale tylko dlatego, że MiG-i 29 zostały po ostatniej katastrofie uziemione, brakuje natomiast śmigłowców. Pozostające na stanie polskiej armii Mi-2, wprowadzono do służby w 1965 roku. Nowych bojowych śmigłowców nie ma i na razie nie będzie.
W razie ataku z powietrza polska armia nie za bardzo ma się czym bronić. „W jednostkach królują jednak Kub i Newa – wiekowe systemy przeciwlotnicze z lat 60-tych i 70-tych. To też nie jest sprzęt, który może być skuteczny przeciwko większości nowoczesnych środków napadu powietrznego” – podkreśla Sabak. Ekspert dodaje, że lepiej nie pytać, o żołnierskie mundury. Tym bardziej, że armia od dawna nie ogłosiła żadnego przetargu na zwykłe mundury. Sytuacja jest na tyle dramatyczna, że niektórzy żołnierze kupują sobie sami mundury polowe na Allegro, bo inaczej musieliby biegać po poligonie w przydziałowych dresach.Na defiladzie pokaże się też polska Marynarka Wojenna, która od 18 lat nie dostała nowego okrętu. Dwie fregaty kupione wówczas za symboliczną cenę od Amerykanów miały już za sobą 20 lat służby, a modernizacja tylko jednej z nich pochłonęła 120 mln złotych. Źródło: Money.pl
Była to historyczna defilada, Błaszczak dowodził z makiety Rudego, a obok niego leżał sobie kot Kaczyńskiego i bacznie wszystko obserwował. Te grupy rekonstrukcyjne miały lepsze uzbrojenie od żołnierzy dzisiejszego wojska polskiego. Wielka defilada i jeszcze większe zaskoczenie, pierwszy raz w życiu zobaczyłem pieszą husarię!? 
13 08 2018 Pięć minut normalności, za które warto oddać życie...
Przyjmijmy wszyscy do świadomości,  że .wberw  narzucanej nam kołchozowej europejskości, jesteśmy Polakami. Jesteśmy narodem o 550 letniej tradycji demokracji szlacheckiej uchwalonej na Sejmie Konstytucyjnie a więc parlamentarnie, (monarchia parlamentarna) pierwszej na świecie. Jesteśmy ostatnim już starym, wielkim i potężnym narodem Europy, w którego nierozerwalnych granicach religia Rzymsko Katolicka przetrwała w swojej żywej postaci i formie. Narodem o tradycji wielkich zwycięstw naszego oręża i jego chwały. Narodem, przed którym padały wielokrotnie liczniejsze wojska, które chciały naszych bogactw, ziem i zniesienia naszej, tak kującej w oczy monarchów szlacheckiej demokracji parlamentarnej i gwarantowanych w niej konstytucyjnie swobód.. (Volumina Legum). W Anglii kiedy mówiło się ..."Jadę do Republiki" to wiadomo było , że do Rzeczpospolitej - Respubliki... "Republica" z Polski bierze źródłosłów, nie z Francji jak się powszechnie uważa... Ojcowie nasi, mężczyźni z krwi i kości, sarmaci, rycerze, żołnierze, rodzili się po to żeby walczyć, walczyć w obronie dzieci, żon, matek...ziemi ojczystej, nie po to żeby umierać w łóżku.... boso.. Jak za długo był był pokój, czekano na wojnę z utęsknieniem ....a jak doczekali starcy, ślepcy, kazali się wsadzić na koń synom i prowadzić pod ręce, i puszczać w wir walki, po to żeby polec z czarną karabelą w garści, konno i w ostrogach....
Polacy to nie francuskie cioty....i Boguś Linda wam tu krótko wyjaśnił..... Po żołniersku! Kurwa mać!........
https://youtu.be/hg32SVu1lC4
To jest to o co warto było  bić się w 1944....
Za pięć minut normalności po pięciu latach niemieckich zbrodni na Narodzie Polskim, warto było oddać życie... Głębokie przesłanie dla pokoleń o co trzeba się bić i za co warto się  poświęcić. Bić się w Powstaniu Kwiatu Polskiej Młodej Inteligencji w Warszawie to był zaszczyt. Bić się i zginąć. Bić się w Powstaniu, które zatrzymało pochód czerwonej zarazy na Chrześcijańską jeszcze wtedy Europę. Generał Czujkow w pamiętnikach zarzucił Stalinowi, że gdyby nie zatrzymał frontu na Warszawie sowieci stanęliby co najmniej na Renie ,.... Bolszewicka swołocz połknęła by Chrześcijaństwo czyli Europę. Dawno temu były to synonimy.  Więc niech zamilkną podłe karły polskojęzyczne, niech cisza nad mogiłami naszych bohaterów, trwa tak długo, jak długo walczyli o godność, o honor, przelewając krew za fundamentalne wartości, które nas od wieków konstytuują jako Naród, za POLSKOŚĆ, WIARĘ i TRADYCJĘ. Oni ginęli odważnie, za naszą wspólnotę narodową, ale przede wszystkim ginęli za naszą wspólnotę etyczną, wiedząc doskonale skąd ona się wzięła, gdzie należy ją przeżyć a przede wszystkim jak należy ją przeżyć....do końca... Tego mamy się od nich uczyć, bo o to im chodziło, to jest ich testament, to jest sedno naszej egzystencji jako Narodu .... jako Europejczyków Chrześcijańskiego Kontynentu.... pamiętając o nim zawsze, bo tylko w nas i naszych odwiecznych braciach w walce z pogaństwem, Węgrach, jego nadzieja i przyszłość.....Źródło: niepoprawni.pl
Twierdzenie że Polska jest niepodległa jest pojęciem tak samo abstrakcyjnym, jak to że dla USA jesteśmy jednym z najważniejszych partnerów.
Sejm przyjął nowelizację do nowelizacji ustawy o IPN. Wstaliśmy z kolan tylko po to by przez chwile pomachać szabelką, i skapitulować oddając hołd żydowskiemu lobby reprezentowanego przez izraelskie i amerykańskie media, polityków i kapitalistów. Zostaliśmy ośmieszeni i ubezwłasnowolnieni na międzynarodowej arenie politycznej przez „polski” rząd.
Totalitaryzm PiS nie oznacza więzień, represji, sankcji itd., ale zmianę społeczeństwa przez państwo. Rząd PiS chce wyhodować nowych obywateli. Wkrótce uczniowie w ramach zajęć z wychowania patriotycznego pojadą na wycieczkę szlakiem żołnierzy wyklętych, nauczą się strzelać, zamarzą o śmierci za ojczyznę. A wszystko to w myśl hasła Więcej patriotyzmu w szkole. Zaś zamiast pacierza zawsze przed rozpoczęciem lekcji, zajęć będzie odmawiany Apel Smoleński. Ot i cała a może dopiero początek reformy szkolnictwa po PiSowsku. 
Jak tak dalej pójdzie, to Polska zmilitaryzuje nam się na maksa. Wyobrażacie sobie Państwo zmilitaryzowaną polską rodzinę, której dzieci chodzą do zmilitaryzowanej szkoły, rodzice pracują w zmilitaryzowanej Wytwórni Papierów Toaletowych, a w wolnym czasie cała rodzinka chodzi do zmilitaryzowanego kina pokazującego tylko filmy o wojnie, bohaterze polskim i polskim patriotyzmie? No, a nad tym wszystkim będzie unosił się fizycznie i duchowo największy bohater po Lechu i Jarosławie Kaczyńskich, Antoni Macierewicz. Nie śmiejcie się, wbrew pozorom, ta wizja wcale nie jest taka abstrakcyjna.
12 08 2018 Pokolenie tragiczne i zwycięskie
Antoni Macierewicz należy do tego samego pokolenia co Lech i Jarosław Kaczyńscy, pokolenia urodzonego w okupowanej przez ZSRS Polsce, które przeżyło wszystkie okresy przełomu, aż wreszcie doprowadziło kraj do pełnej niepodległości. Trudno było sobie wyobrazić spokojne dzieciństwo w latach stalinowskich, szczególnie kiedy rodzice zaangażowani byli w działalność niepodległościową. Jednak tamto doświadczenie, brak złudzeń co do wroga i jednocześnie konieczność liczenia efektywności swojej walki, kiedy przeciwnik ma ogromną przewagę, ukształtowały metody działania pokolenia siedemdziesięciolatków. A. Macierewicz tworzył wokół siebie środowisko, które odgrywało istotną rolę zarówno w 1968, jak i 1976 r. To była już nowa opozycja, która starała się wykorzystać pokojowe metody walki i budowała świadomość przyszłych elit. Trzeba było umieć odpowiedzieć na pytania: jak konspirować, kiedy iść na starcie, a kiedy rozmawiać? Wypracowanie tego wzorca wcale nie było łatwe i jego ocena będzie budzić dyskusje wśród historyków jeszcze przez wiele lat. 
A. Macierewicz w latach 80. stał się symbolem jednego z nurtów oporu, niepodległościowo- konserwatywnego. Wprawdzie Okrągły Stół ten nurt miał wykluczyć, ale już wybory 1991 r. pokazały, że ma on silne wsparcie społeczne. Nic też dziwnego, że po obaleniu rządu Jana Olszewskiego właśnie A. Macierewicz stał się  celem ataku elit III RP. Ten spór, który zrodził się jeszcze w czasach podziemia, nabrał rumieńców. Jego oczywistą osią był stosunek do idei odrzucenia postsowieckiego dziedzictwa. Ujawnianie aktywów komunistycznych służb stało się jedną z najważniejszych metod niszczenia więzi dawnego systemu. To akta bezpieki miały trzymać w posłuszeństwie elity III RP. I tu rozegrała się kluczowa walka, która zakończyła się utworzeniem IPN i masową lustracją, a więc walka znowu wygrana. Ostatnim bastionem postsowieckiego systemu były wojskowe służby specjalne. Macierewicz stanął na czele akcji likwidacji tych służb. Opór trwał wiele lat, ale mimo ich znacznych wpływów powoli i one przechodzą do niesławnej historii. 
Ostatnim kontratakiem Moskwy była tragedia smoleńska. Nic też dziwnego, że na czele komisji, która miała ujawnić przyczyny tej zbrodni, stanął właśnie A.Macierewicz. Wściekłość elit III RP była i jest taka sama jak przy akcjach lustracyjnych, potrafią one mamić nawet niektóre prawicowe ośrodki.  Podejmowanie najbardziej karkołomnych zadań spowodowało, że A. Macierewicz zyskał sobie ogromne wsparcie elektoratu patriotycznego i wielką nienawiść zakładników propagandy elit III RP. Nie daje to przywilejów i orderów. Jednak najważniejsze odznaczenie – świadomość wypełnionej misji – pozostaje w sercu i pamięci tysięcy Polaków. Tekst pochodzi z najnowszego tygodnika "Gazeta Polska" nr. 32;  Źródło:niepoprawni.pl
Macierewicz to potomek Czyngis-chana, wynalazca bomby termobarycznej, twórcy sekty i teorii smoleńskiej, która wstrząsnęła światem nauki bardziej niż teoria względności Einsteina. I taki spec zastał wyrzucony z (nie)rządu?
Skąd się wzięło piętno na czole Macierewicza, Szatan go ogonem smagnął, czy o skrzydło Tupolewa zawadził?
10 kwietnia 2010 roku odcisnął się w psychice Antoniego Macierewicza diabelskim kopytkiem paniki. Tę zdeformowaną racjonalność słychać w jego wypowiedziach o tym zdarzeniu. Tylko Macierewicz był dla Jarosława Kaczyńskiego wielce pomocnym, aby zbudować mit o „bohaterszczyźnie” (a w rzeczywistości: odpowiedzialności za katastrofę) Lecha Kaczyńskiego.
Nie dziwi mnie, iż Macierewicz uciekał ze Smoleńska, zachowywał się, jak paranoik: „w pociągu kazał zablokować wszystkie drzwi, pozamykać okna i zaciągnąć zasłony, by uniknąć strzałów snajperów”.
Antoni Macierewicz był niewątpliwie tolerowanym przez ubowców agentem obcego wywiadu w PRL tak samo, jak jego ojciec Zdzisław Macierewicz był agentem francuskiego wywiadu w PRL, któremu ubowcy pozwolili odejść z legendą oficjalnie popełnionego samobójstwa po tym, jak amerykańscy oficerowie wywiadu sfotografowali dla prasy rzekomego trupa Himmlera, mającego otruć się tą samą trucizną, co ojciec Macierewicza: cyjankiem potasu. 
Dzięki Macierewiczowi żaden polski helikopter, okręt wojenny, czy rakieta nie zagrożą już pokojowi na świecie. Dla Macierewicza nie ma rzeczy niemożliwych. W Radomiu wybudował stocznię budującą latające okręty podwodne. Teraz buduje tam latarnię morską. Ponoć głównodowodzącym latarni ma zostać Suski? Tworzy armię kosmiczną która będzie działała w cyberprzestrzeni.
Słomiany czołg, słomiany okręt, słomiany helikopter i żołnierz z drewnianym karabinem zasuwający na pieszo tak wygląda polska armia po modernizacji Macierewicza. DRAGON 17, czyli NAJWIĘKSZA KOMPROMITACJA W DZIEJACH MON. Żołnierze ćwiczyli na poligonie w prywatnych butach oraz w czapkach zamiast hełmów. Szef MON Antoni Macierewicz przedstawia wizję polskiej armii wyposażonej w najnowocześniejsze śmigłowce, okręty podwodne, tysiące dronów i cyberżołnierzy. Ale realia są zupełnie inne, co obnażyły niedawne ćwiczenia terenowe "Dragon 17”. Okazało się, że największym wyzwaniem dla polskiego żołnierza jest zdobycie wojskowych butów, czystej bielizny oraz pełnowartościowego posiłku.
Memy na podstronie Śmieszne zdjęcia
10 08 2018 Radosław Sikorski pyta PiS–owską funkcjonariuszkę: „Nie chce pani nas wieszać za niewinność?”
„…należy się najwyższa kara, ten człowiek powinien ponieść najwyższą karę, specjalnie przywróconą do prawodawstwa polskiego w tej sprawie. Mówię tutaj o Donaldzie Tusku, który w drugim dniu oddał śledztwo w ręce Rosjan” – powiedziała dwa lata temu dyrektor artystyczna Telewizji Republika Ewa Stankiewicz, mówiąc o przyczynach katastrofy smoleńskiej.
Teraz, na Twitterze zareagowała ostro na post posła Adama Andruszkiewicza, który atakuje PO za krytykę pomysłu, by w Święto WP, obywatele oglądali nowe samoloty rządowe.„Platformo, za waszych rządów Prezydent RP zginął, bo musiał lecieć do Katynia starym sowieckim samolotem – a wy atakujecie rząd za to, że 15 VIII chce pokazać nowe, bezpieczne samoloty? Obrzydliwe!” – napisał Andruszkiewicz
Na te słowa natychmiast zareagowała Ewa Stankiewicz, prezes stowarzyszenia Solidarni 2010. „Prezydent zginął, bo Rosjanie wysadzili samolot w powietrze. Bardzo Pana szanuję. Jest Pan posłem a to zobowiązuje do wiedzy. Proszę zapoznać się z raportem technicznym państwowej podkomisji. Co jest? Żaden z posłów nie ma elementarnej wiedzy tylko swoje przeczucia i przekonania (pisownia oryginalna)” –  odparła Stankiewicz.
Ten dialog przerwał Radosław Sikorski, który wystosował ironiczne pytanie do Stankiewicz. „Czy mogę uprzejmie dopytać jaką rolę w zamachu odegrał Tusk, a jaką ja? Bo chyba nie chce Pani nas wieszać za niewinność?” – napisał i tak nawiązał do wypowiedzi, która padła z ust publicystki w 2016 roku, gdy domagała się kary śmierci dla Donalda Tuska. Powodem miał być brak dostępu do podstawowych dowodów – wraku samolotu i czarnych skrzynek. Źródło: naTemat
01 08 2018 Rosja dopuści ekspertów do wraku Tupolewa, a Macierewicz kręci nosem.
Znowu na pierwsze strony gazet wraca temat katastrofy smoleńskiej. Po wielu zabiegach, Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zgodził się na przyjazd prokuratorów i ekspertów, by mogli dokonać oględzin tupolewa. Antoni Macierewicz ma swoje zdanie w tej sprawie i zgodę Rosji nazywa jawną kpiną. Stwierdził w Radiu Maryja, że według niego „mamy do czynienia z bezczelną i tradycyjną grą rosyjską, którą znamy w Polsce od wieków”.
Nie wiem, czy to rzeczywiście ukłon Rosji w stronę PiS, ale zbliżają się wybory, więc i wraca temat katastrofy, który jak żaden inny, utrzymuje elektorat PiS w posłuszeństwie i oddaniu. Zapewne pojawią się nowe koncepcje i pan Macierewicz popłynie na fali własnej fantazji. Chwilowo jednak trzeba wysłać przekaz do narodu, że Rosja wciąż się opiera, pozwoli tylko popatrzeć na Tupolewa ekspertom z Polski i to nic nie da. No chyba że ci eksperci są tak profesjonalni, że wystarczy im spojrzeć a już będą wiedzieć, co i jak. 
I bardzo dobrze się stało ze Tusk oddał śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej w ręce Rosjan. Wyobraźcie sobie co znalazłby we wraku Tupolewa opętany Macierewicz, i ile pieniędzy musiałby zapłacić polski za bezzasadne badania ekspertyzy podatnik. Legenda smoleńska przerosłaby o kilka klas legendę gibraltarską a Macierewicz z Kaczyńskim tańczyliby kozaka, i krakowiaka na grobach smoleńskich. Dlatego wrak Tupolewa nie powinien być zwrócony Polsce.
Prawdę o Smoleńsku i katastrofie wszyscy by chcieli poznać. Ta prawda zaczyna się już na lotnisku Okęcie. Start samolotu był opóźniony w pierwszej wersji o godzinę ostatecznie podano, że o 27 minut, lista pasażerów jest nieznana dopiero po kilkudziesięciu godzinach ją publikują.... No kogo czekano? A to już bardzo dobrze wie Jarosław , dlaczego nie mówi? Dlaczego poseł Macierewicz w ostatniej chwili zrezygnował z lotu samolotem? W pierwszych dniach nikt nie wiedział gdzie przebywał w dniu katastrofy? Dziś prezes twierdzi że Macierewicz stał koło niego? Jak to przecież był w pociągu i wiał z miejsca katastrofy z pełnymi gaciami. Nawet na takiej narodowej tragedii, pseudo politycy jak hieny chcą dalej budować swoje imperia. W pierwsze dni po tragedii jak wszyscy się zjednoczyli na bok poszły wszelkie różnice polityczne, waśnie, i jak mówią jeszcze dobrze nie ostygł a już wojna o wpływy się rozpętała. A pierwszym który kamieniem rzucił był kard. Dziwisz.To był lot szaleńca którego zaślepiła pycha i chciwość. Poleciał na złość Putinowi i Tuskowi. Ja wam pakażu . I to są skutki a może i cała prawda o Smoleńsku.
07 08 2018 Trzaskowski wzywa do "natychmiastowej reakcji" na politykę rządu PiS
Dziś najpilniejszą sprawą jest zatrzymanie niszczenia społeczeństwa i łamania praw obywatelskich przez PiS - przekonuje Rafał Trzaskowski (PO). Jak dodaje, "budowę autostrady można wstrzymać", na spustoszenie w edukacji, zdrowiu i rozbudzanie faszyzmu trzeba reagować natychmiast.
Na post, który kandydat Koalicji Obywatelskiej PO i Nowoczesnej na prezydenta Warszawy zamieścił w poniedziałek na Facebooku, zareagował bliski współpracownik jego kontrkandydata Patryka Jakiego, Sebastian Kaleta. "Rafał @trzaskowski_ a komunikacja: 1. Warszawa nie potrzebuje kolejnych mostów (poza kładkami dla pieszych i rowerów) 2. CPK zbędne, będzie lotnisko w Berlinie 3. Nie budujmy autostrad, walczmy z PiSem" - ironizuje na Twitterze wiceszef komisji weryfikacyjnej.
"Dziś najpilniejszą sprawą w Warszawie i w całej Polsce jest zatrzymanie niszczenia społeczeństwa i łamania praw obywatelskich, których dokonuje rząd PiS" - pisze Trzaskowski. "Budowę autostrady można wstrzymać i wrócić do tego za kilka lat. Na spustoszenie w edukacji, zdrowiu, przyrodzie, zabudowie miast czy wreszcie na rozbudzanie faszyzmu musimy reagować natychmiast" – podkreśla.
Jak przekonuje, "pierwszy krok w powstrzymaniu zniszczeń dokonywanych przez PiS musimy zrobić w wyborach samorządowych" i deklaruje, że będzie bronił praw kobiet - "w szpitalach i w pracy, zapewniając darmowe żłobki dla wszystkich dzieci i respektując prawa kobiet w szpitalach miejskich".Trzaskowski obiecuje też pomoc osobom z niepełnosprawnościami i ich opiekunom - przez "darmowy transport przeznaczony specjalnie dla nich, urlopy wytchnieniowe dla opiekunów i indywidualne zajęcia w szkołach dla dzieci". "Powstrzymamy pisowski chaos w szkole - walcząc z negatywnymi skutkami kumulacji roczników i organizując zajęcia dodatkowe dla naszych dzieci" - zapowiada kandydat Koalicji Obywatelskiej. Deklaruje ponadto wprowadzenie "polityki zero tolerancji dla rasizmu i faszyzmu" oraz wspieranie organizacji pozarządowe, które niszczy PiS. "Zapanujemy nad chaosem planistycznym, który funduje nam pisowska ustawa lex deweloper. Będziemy budować tańsze miejskie mieszkania na wynajem" - dodaje Trzaskowski.
Zapewnia, że "to dopiero początek tego", co planuje zrobić dla warszawiaków. fakty.interia.pl
Czy istnieją dziś granice służące przestrzeganiu prawa, zachowania kultury politycznej, szacunku dla społeczeństwa, reguł. Nie, no bo jak tu wyznaczać, zachować granicę skoro nie ma społeczeństwa obywatelskiego i każdy sobie sam rzepkę skrobie. Jak wiadomo, jednym z najważniejszych czynników, które edukują społeczeństwo i kształtują jego poglądy są szkoła, media. Dziś szkoła uczy przede wszystkim szablonowości, wszelka samodzielność, własna inicjatywa zabijane są w samym zarodku. Do głosu dochodzi pokolenie, które życie dzieli już na dwa światy: rzeczywisty oraz wirtualny. Temu pokoleniu zostało wbudowane dążenie do konkurencji i eliminacji najbliższego kolegi w wyścigu do sukcesu. Potrafią już najbliższym podkładać świnie, a w firmach, bankach i korporacjach uczą ich jak oszukać klienta, by kupił produkt czy szeroko pojętą usługę. Prawie codziennie uczą ich jak mówić półprawdę, jak omamić współmieszkańca kraju czyli sąsiada. Szkolą ich spece od tzw. wizerunku medialnego, których to działaniom jesteśmy cały czas poddawani, a szczególnie wyraźnie przy każdych wyborach.
05 08 2018 Huczne obchody urodzin Macierewicza. Pawłowicz – na prezydenta stolicy.
W szczególny sposób dobierając słowa i w bardzo zawoalowanej formie Jarosław Kaczyński mówił o byłym szefie resortu obrony przy okazji 70–tej rocznicy jego urodzin. W sobotę hucznie świętowano ten dzień. Lider Prawa i Sprawiedliwości podczas okolicznościowego przemówienia powiedział: „To jest człowiek, który od najmłodszych lat postawił na Polskę. Antoni od początku postawił na to, że będzie służył ojczyźnie. I to w inny sposób, niż to sobie wtedy ludzie zacni wyobrażali” – powiedział tajemniczo.
Nawiązując do działalności Macierewicza po katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r. Kaczyński stwierdził: „Misja, która z jednej strony była wielkim, niezwykle trudnym, odważnym, zdeterminowanym dążeniem do prawdy, a z drugiej strony była zupełnie fundamentalna”. Oznajmił, że rządzący wówczas politycy PO chcieli, by sprawa smoleńska została zapomniana i „minęła”. Tymczasem, jak podkreślał: „To nie minęło i sprawa stoi po dziś dzień i to właśnie dzięki Antoniemu”.
Mówiąc z uznaniem i podziwem o funkcjach pełnionych przez Macierewicza, szczególnie zaakcentował czas kierowania przez niego resortem obrony narodowej. „Trzeba być niezwykle twardym, asertywnym człowiekiem, żeby rozstawać się z tym całym układem generalsko-pułkownikowskim, który tam funkcjonuje” –  powiedział lider PiS i podkreślił: „Antoni potrafił to robić. Ktoś zapyta, dlaczego nie jest teraz ministrem? Nie mogę w tej chwili o tym mówić” – oświadczył.
W podziwie i komplementach solenizant nie pozostał dłużny prezesowi: „Od prezesa PiS należy się uczyć, umiejętności wychodzenia z każdej opresji zwycięsko. Polska ma zwyciężać, nie przegrywać: zwyciężać! Musimy się uczyć wygrywać nawet w najgorszej sytuacji – przekonywał, po czym jasno zadeklarował co myśli o opozycji: „Nigdy nie dawajmy wrogom prawa głosu, nigdy nie uznawajmy wrogów Polski za równych nam w dyskusji. Oni mają prawa obywatelskie, bezsporne, nigdy im ich nie zabierzemy, ale o niepodległości spierać się będziemy między sobą dla Polski i z Polską na czele”.
Macierewicz gorąco dziękował nie tylko Kaczyńskiemu, ale też Tadeuszowi Rydzykowi i Krystynie Pawłowicz. Tę ostatnią chwalił za ciągoty do rozebrania warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki. „Najwyższy czas ten symbol sowieckiej dominacji nad Polską zlikwidować i postawić w tym miejscu Kolumnę Chwały Wojska Polskiego, bo to się Wojsku Polskiemu należy jak psu zupa” – stwierdził Antoni Macierewicz.
Mówiąc to wiedział co robi, bo w warszawskich strukturach PiS krąży plotka, że partia Jarosława Kaczyńskiego wycofa swoje poparcie dla Patryka Jakiego, ubiegającego się w wyborach samorządowych o fotel prezydenta stolicy. Bardziej zasługuje na to ni mniej, ni więcej tylko … Krystyna Pawłowicz. Źródło: Fakt/naTemat
Jak to się ludzie zmieniają, Macierewicz kiedy był młodym w tym symbolu sowieckiej dominacji nad Polską trenował skoki do wody, i nawet miał dobre wyniki. Od kilkudziesięciu lat trenuje skoki ale do pustego basenu, bo boi się że go agenci wywiadu utopią.
Dziwne historie Antoniego M.
Jako opozycjonista nigdy nie był skazany przez komunistów. Aresztowany z kolegami , wychodził po kilku dniach bez wyroku, zaś koledzy dostawali wyroki skazujące i zostawali za kratkami. Kiedy rozwiązał WSI ujawnił nazwiska agentów, a raport czym prędzej przetłumaczył na rosyjski. Tłumaczem była pracownica rosyjskiej ambasady. Do Smoleńska pojechał pociągiem, w ostatniej chwili, pomimo że był na liście Tupolewa. Ktoś go uprzedził? Jako minister obrony w kilka miesięcy:
Zablokował kontrakt na Caracale.
Zerwał rozmowy na Patrioty.
Sparaliżował centralę wywiadu NATO.
Doprowadził do dymisji najlepszych generałów.Zdemontował najlepsze uczenie wojskowe. A teraz wyszła historia jego niedawnej współpracy z Ubekiem i rosyjskim wywiadem. Ubek ten, znany był już w latach 80, jako donosiciel. 
03 08 2018 Drżenie łydki Andrzeja Dudy.
Jeszcze Andrzejowi Dudzie nie drży ręka przy podpisywaniu niekonstytucyjnych ustaw, ale łydka owszem. Nie jest to może skurcz tej części nogi, bo taki przyjdzie, gdy stanie przed Trybunałem Stanu. Na razie mamy do czynienia z drżeniem łydki, prezydent się boi, demolka sądownictwa nie idzie, jak to sobie jego zwierzchnik prezes PiS zamyślił.
Po zawieszeniu przez Sąd Najwyższy niektórych przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym – m.in. dotyczących przechodzenia sędziów w stan spoczynku – i skierowaniu pytań w ich sprawie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), Kancelaria Prezydenta opublikowała komunikat, w którym stwierdza, iż działanie Sądu Najwyższego „nastąpiło bez prawidłowej podstawy prawnej i nie wywiera skutków wobec Prezydenta RP ani jakiegokolwiek innego organu”.
Ale… Właśnie chodzi o „ale”. Ale zadrżała łydka Dudzie, bo ucieka od odpowiedzialności za komunikat Kancelarii, który nie został podpisany. Poseł Platformy Marcin Kierwiński mniema, że Duda widzi czarno swoją przyszłość, unika dowodów, które przed Trybunałem Stanu by go obciążały: – „Kto przygotował i kto podpisał się pod tym oświadczeniem? To ważne, kto w przyszłości i na podstawie jakich przepisów będzie za to odpowiadał. Jak rozumiem nie podpisał się pod tym PAD? To z obawy przed Trybunałem Stanu? On i tak już na niego czeka”.
Tomasz Lis także uważa, że „Duda całkiem poważnie myśli o Trybunale Stanu i śladu woli nie zostawiać”. Duda ucieka, „to jest krążenie opłotkami” (Tomasz Wołek). Duda liczy na to, że „nie zostawiając śladów zasłoni się odpowiedzialnością zbiorową, czyli żadną” (Marek Borowski). Duda nie ma raczej szans wygrania z sędziami. Ludwik Dorn umieszcza konflikt PiS – sędziowie w opowiastce Fredry „Paweł i Gaweł”. PiS jest demolującym Gawłem, który nie zważa na skutki swoich zachowań – „wolnoć Tomku w swoim domku” – ale spokojny Paweł, jak sędziowie, ma plan utemperowania. U Fredry Paweł mieszkający u góry zalał człowieka demolkę. Sędziowie i tak wygrają, ale jaki koszt poniesie Polska, gdyż pozwoliliśmy na niszczenie kraju? Podłoga się wypaczy, ściany zawilgotnieją, wejdzie w nie grzyb i trzeba będzie skuwać tynki. Zatem czeka nas roboty huk.
Właśnie Gawłowi PiS cieknie na łeb – zakutą pałę autokratyzmu. Komisja Europejska stwierdziła, że decyzja w sprawie pytań prejudycjalnych skierowanych przez polski Sąd Najwyższy należy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pisowcy pyszczą do mikrofonów i kamer, że Sąd Najwyższy nie miał prawa, ale wiaderkami już wybierają wodę, a że rozum u polityków PiS jest w deficycie i przecieka, więc będą bronić się przed potopem durszlakami. I tak się zatopią, aby jednak nie poszli na dno, bo ktoś będzie musiał stanąć przed sądem bądź Trybunałem. Łydki więc im drżą.
Waldemar Mystkowski koduj24.pl
Dziwna ta Polska premiera nie ma jest tylko wynajęty urzędnik przez Naczelnika zaś prezydent jest chłopcem na posyłki. I to ma być demokracja po kaczemu w Ciemnogrodzie.
Konstytucja w Polsce od zawsze była łamana. Dziś szczególnie bo Kaczyński nie pozwala by mu patrzono na ręce i kontrolowano co robi. Zatem konstytucja stała się nic nie znaczącą książką. Ale władza ludowi od czasu do czasu przypomina że coś takiego jest, tylko po to by ją lud przestrzegał. Bowiem naród musi mieć Pana a Pan musi mieć pieniądze. Tak Dojna Zmiana rozumie politykę i zgodnie z taką zasadą postępuje. Kto chce niech się dziwi, lecz lud pije szampana ustami swoich przedstawicieli. Ostania nadzieja w Tusku, który na białym koniu wróci do Polski by stawić czoła rycerzom dojnej zmiany?
Armia urzędników pracująca za pieniądze podatników, nie spełnia założeń powołanych instytucji do stosowania prawa, a wręcz stosuje przepisy dla pozbycia się intruza powołując się na chore, toksyczne przepisy, zapominając o definicji prawa, która kształtuje się według niepodważalnej kolejności; obowiązek, odpowiedzialność, prawo.  Wszak nikt nie nabywa praw nie wywiązując się z obowiązku obwarowanego odpowiedzialnością!
Państwo jest powołane do ochrony i rozwoju społecznego jego obywateli. PRZYWRÓCENIE POCZUCIA SPRAWIEDLIWOŚCI JEST PODSTAWOWYM OBOWIĄZKIEM ORGANÓW PAŃSTWA, BOWIEM BEZ SPRAWIEDLIWOŚCI, BY ODWOŁAĆ SIĘ DO ŚW. AUGUSTYNA „CZYM PAŃSTWO RÓŻNIŁBY SIĘ OD BANDY ZBÓJCÓW” Obecnie potrzebna jest nam zbiorowa mądrość, zbiorowa odwaga, aby nasze państwo natychmiast naprawić, by spełniało swą powinność, Państwa Prawa.
02 08 2018 „Marsz ONR nawiązywał do przemarszów z lat 30. włoskich faszystów i niemieckich nazistów”
– „Na początku pochodu znajdowały się osoby, w tym także jego przewodniczący, ubrane na czarno ze znakami falangi na ramieniu. Opaski miały kształt i sposób noszenia i symbolikę bezpośrednio nawiązującą, w naszej ocenie, do sposobu używania tożsamych elementów ubioru przez członków nazistowskiej organizacji NSDAP, jak i Ochotniczej Milicji Bezpieczeństwa Narodowego, tzw. czarnych koszul – włoskiej organizacji faszystowskiej” – powiedziała szefowa stołecznego Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Ewa Gawor. Tak uzasadniała wczorajszą decyzję warszawskiego ratusza, o czym pisaliśmy w artykule „Urząd miasta Warszawy rozwiązał marsz ONR”. Dodała, że sam sposób ustawienia czoła pochodu i użycia flag nawiązywał do „przemarszów z lat 30. włoskich faszystów i niemieckich nazistów”. – „W zgromadzeniu były także osoby, które miały koszulki z takimi emblematami, jak krzyż celtycki i wznoszono hasło nawołujące do nienawiści: „Raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę”. Na flagach również był znak falangi, mieczyk chrobrego – ewidentnie symbole używane w okresie międzywojennym przez Obóz Wielkiej Polski, organizacji zdelegalizowanej w 1933 roku. Uczestnicy także skandowali hasła szerzące nienawiść, np. „Śmierć wrogom ojczyzny”, więc trudno powiedzieć, że nie naruszone zostały przepisy prawa karnego” – podkreśliła Gawor. Zaznaczyła, że mieczyk chrobrego czy falanga nie są prawnie zakazane, ale używanie ich w kontekście Powstania Warszawskiego jest niegodne.
Dodatkowym elementem, który wpłynął na decyzję o rozwiązaniu marszu, było używanie przez uczestników rac. Gawor podkreśliła, że przedstawiciele miasta zwracali uwagę przewodniczącemu zgromadzenia o naruszeniu prawa. – „Nie zgodził się z naszym stanowiskiem i nie podjął czynności. Uznaliśmy, że zwłaszcza w dniu wczorajszym, kiedy obchodzona była 74. rocznica Powstania Warszawskiego, gdzie ustrój totalitarny doprowadził do II wojny światowej i m.in. Powstania Warszawskiego, nawet jeżeli ktoś idzie pod hasłem „uczcijmy powstańców”, to nie może być takich elementów w naszej ocenie i musimy o tym głośno mówić i zacząć przeciwdziałać” – stwierdziła Gawor. Źródło: gazetaprawna.pl
ONR może rozwijać w pełni swe sztandary wszak to Pierwsza Brygada Kadrowa Kaczyńskiego,jego ulubione diabełki maszerujące z hasłem na ustach my chcemy Boga. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. PiSowi się to podoba, PiS to karmi i się tym żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. Memy na podstronie Foto szopka 
30 07 2018 Polska jest w stanie zimnej wojny domowej.
Na razie są tylko siniaki i oczy zapuchnięte od gazu. Jeszcze nie polała się prawdziwa krew. Ale poleje się, jeśli nie usuniemy Kaczyńskiego z polskiego życia politycznego. Zimna wojna domowa – to chyba najlepsze określenie stanu, w jakim znalazła się Polska pod koniec lipca 2018 r. W zasadzie nie mamy już do czynienia z normalną grą polityczną, w której opozycja rywalizuje z partią rządzącą według reguł akceptowanych przez obie strony. Dziś już nie obowiązują żadne reguły – opozycja parlamentarna jest kneblowana, karana grzywnami i straszona procesami, a pozaparlamentarna zatrzymywana, rewidowana, stawiana przed sądem, ostatnio nawet bita i traktowana gazem łzawiącym. To nie jest stan, który można by uznać za normalny i akceptowalny w jakimkolwiek demokratycznym państwie prawa. To raczej standard turecki czy putinowski.
W roku 2018 ostatecznie zaprzepaszczone zostały efekty wysiłków tych wszystkich, którzy zabiegali, by po 1989 r. odmienić wizerunek policji i uwolnić go od balastu wspomnień z epoki komunistycznej. By przeciętny Polak mógł zacząć postrzegać funkcjonariusza jako swojego sojusznika, a nie prześladowcę i wroga. W czwartek na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie słychać już było skandowanie „ZOMO!”. Łatwo się domyślić, co będzie dalej. Na kolejnych demonstracjach tłum będzie się odnosić do policjantów z coraz większą wrogością, a oni będą reagować coraz większą brutalnością i agresją. Coraz więcej osób będą zatrzymywać, coraz więcej aktów oskarżenia kierować do sądów. Na czwartkowej demonstracji nie mieli przy sobie pałek. Na następnej pewnie będą już je mieli. Obie strony będą się siebie nawzajem coraz bardziej bać. Nie trzeba być prorokiem, by przewidzieć, jak to się skończy.
Od samego początku lat 90. XX wieku kariera prezesa najpierw PC, a potem PiS opierała się na wskazywaniu rzekomych groźnych wrogów w łonie społeczeństwa, których należy się bać. Najpierw była to „uwłaszczona nomenklatura” i postkomuniści oraz ich rzekomi postsolidarnościowi sojusznicy, potem niezlustrowani agenci SB, jeszcze później WSI, „pożyteczni idioci” idący na pasku Berlina, „warszawka”, okrągłostołowe elity, monetaryści i liberałowie, prawnicza kasta, działacze organizacji pozarządowych, dziennikarze rzekomo niemieckich mediów – i tak dalej. Tę listę wrogów zagrażających narodowi można by ciągnąć niemal w nieskończoność. Blisko trzy dekady cynicznego i celowego szczucia nas na siebie nawzajem doprowadziły Polskę do stanu zimnej wojny domowej. Byle iskra wystarczy dziś, by stan ten przekształcił się w wojnę gorącą. Autor Wojciech Maziarski koduj24.pl
Obecnie w Polsce mamy podobną sytuację jak w grudniu 1981 roku, jeszcze bez rozlewu krwi ale wkrótce może do tego dojść, bowiem Demon Wojny opanował Kaczyńskiego i Macierewicza. Nie udało im się w 1981 roku doprowadzić do wybuchu wojny domowej bo wuj Kaczyńskiego gen. Jaruzelski nie dał się omamić. Czekali cierpliwie długie lata i dziś są bardzo blisko by zrealizować swe marzenia. Jak długo jeszcze Kaczyński będzie siał nienawiść, prowokował do bójek, ba wojny domowej?
Kaczyński po długo oczekiwanym zwycięstwie założył maskę odnowiciela i obiecuje narodowi że miniony okres błędów i wypaczeń już się nie powtórzy. Znaczy się Kaczyński jest taki sam ale nie ten sam. Jarosław Polskę zbaw a przecież to co mamy to też zasługa braci Kaczyńskich. W czasie obrad okrągłego stołu bliźniacy Jaruzelskiego, Kiszczaka po nogach całowali a dziś to wielcy opozycjoniści
Policjant też może być człowiekiem!? No tak tylko co robić jak władza po obu stronach barykady wysyła swoich prowokatorów. Ich jest bardzo łatwo rozpoznać, bo to oni stają na czele i są najbardziej agresywni. Jak ich wyeliminować, dać kopa i wyrzucić przed szereg. Czasami warto być głuchym i ślepym ale gdy ktoś pluje mi w twarz trudno jest zachować spokój. To nie policja powinna być atakowana a politycy którzy podzieli się na walczące ze sobą gangi tworząc zorganizowaną przestępczość.
Dziwna ta Polska premiera nie ma jest tylko wynajęty urzędnik przez Naczelnika zaś prezydent jest jego chłopcem na posyłki. I to ma być demokracja po kaczemu w Ciemnogrodzie. Kaczyński gorliwie walczy z demonami, których istnienia nie udowodniono, w każdym razie w sposób niebudzący wątpliwości ? Czy Kaczyński da radę zrobić czystkę na najwyższych stanowiskach państwowych? Wątpię bo to jest porywanie się z motyką na słońce. Przecież gdzie spojrzy to rodzina która od wieków stanowiska okupuje. Zatem hop siup! No i od nowa Polska...Ludowa. Ileż to już razy ta Pospolita Rzecz podejmowała walkę z tym samym od wielu, wielu dziesięcioleci wrogiem i zawsze z marnym skutkiem. Wpierw walczono z kolesiostwem by wnet likwidować kumplostwo jednak zaraz kumoterstwo się pojawiło które to bardzo szybko w kliki się przeobraziło. Długo jednak kliki nie wytrwały zaraz dać miejsce koneksją i koligacją musiały które to jednak przed nepotyzmem wnet skapitulowały.
Zauważyłem rzecz jedną dla sprawowania władzy i jej nieudolności nieobnażania jest konieczny wróg, wróg śmiertelny wyimaginowany. Wpierw walczono z reakcją później z ekstremą by Bolekniczym Don Kichot z komuną do dziś bój toczył. Dziś komuna dla władzy to sojusznik więc innego wroga dano by kilka osób władzę trzymało.
27 07 2018 „Prawdy objawione” Jarosława Kaczyńskiego, czyli „wywiad” prezesa dla TVP.
W czasie, kiedy przed Pałacem Prezydenckim zbierali się ludzie, aby zaprotestować przeciw pisowskim ustawom o sądach, lider tej partii wygłaszał w „Wiadomościach” TVP, a potem w TVP Info coś w rodzaju wykładu. Trudno to bowiem nazwać wywiadem, bo prezenter Michał Adamczyk zadawał pytania, które bardziej przypominały podpowiedzi.
Jarosław #Kaczyński: chcemy, żeby Polska w niedługim czasie stała się krajem, gdzie nie ma nędzy #wieszwiecej #GośćWiadomości 
W zamierzeniu propagandystów PiS miał też pewnie „przykryć” protesty przeciw zawetowaniu przez Dudę ustaw m.in. o SN. Być może chodziło też o inne sprawy, na które na Twitterze zwrócił uwagę jeden z internautów: – „Okazali go ciemnemu ludowi, bo lud zaczął szemrać. Ubój rytualny, obsiadający spółki mieli nie kandydować w wyborach, ale jednak będą, 3 lata i kilka podtopionych mieszkań… Może widok stwórcy dobrej zmiany ukoi”.
A może wreszcie trzeba było ludowi pokazać, że lider PiS wciąż czuwa, wbrew pojawiającym się wcześniej zdjęciom schorowanego Kaczyńskiego.
A oto kilka cytatów z Jarosława Kaczyńskiego. „Sędziowie akomodowali się do nowej rzeczywistości poprzez przyjęcie ideologii liberalnej”. „Ustawa o IPN to bardzo poważny polski sukces”. A ten szczególnie może rozśmieszyć: – „To my zabiegamy o to, żeby sądy nie były upolitycznione, żeby były obiektywne” Niestety, przy tym cytacie już odchodzi ochota do śmiechu. – „Wielu Polaków postrzega obraz naszego kraju nie w ten sposób, że się rozglądają wokół siebie, ale oglądają różne telewizje, niekoniecznie tę, w której jesteśmy. A te telewizje, szczególnie jedna, bardzo zmienia ten obraz i buduje coś, co jest kontrfaktyczne” – powiedział Kaczyński. Jak zwykle, zastosował swoją ulubioną metodę niedopowiedzenia, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, że chodziło mu o TVN. – „Prezes atakujący jedną z niezależnych prywatnych stacji telewizyjnych, która pokazuje protesty przeciwko decyzjom władzy, pokazuje że marzenie Jarosława Kaczyńskiego jest wciąż aktualne: Polska będzie jak Turcja” – skomentował Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”.
Okazało się także, że szeregowy poseł już wie, co czeka posła PO Stanisława Gawłowskiego. – „Zaraz po wakacjach będzie miał kolejne zarzuty, bo sądzę, że Sejm uchyli immunitet także w innych sprawach” – stwierdził prezes PiS. Dla porządku tylko przypomnijmy, że Kaczyński nie pełni żadnej oficjalnej funkcji, poza liderowaniem swojej partii. – „Naczelnik Państwa JK zirytowany na wyjście posła Gawłowskiego z aresztu ogłosił, że będzie on miał nowe zarzuty we wrześniu. Jeśli ktoś miał wątpliwości co do politycznego wymiaru całej sprawy, to właśnie zostały rozwiane. Dziękuję panie Prezesie” – skomentował na Twitterze obrońca Gawłowskiego Roman Giertych.
Nasuwa się pytanie – jak sobie ciemny lud poradzi z określeniami używanymi przez Kaczyńskiego, na przykład „dyfamacja”, „kontrfaktyczne” czy „akomodacja”? Źródło: TVP Info, Twitter
Kaczyński już zapomniał, że to on z bratem tworzyli Polskę jaką dziś mamy. W oparach alkoholu dymie cygar i zapachu kawioru wpierw w pałacu Mostowskich, później w Magdalence rodziła się zdeformowana demokracja w Polsce. W 1989 roku Okrągłostołowi przejęli władzę a nie mając żadnego doświadczenia zaczęli kraść w imię demokracji, partii i Boga bo to było wspólne odziedziczone po komunistach. Znaczy się niczyje, taki niespodziewany spadek. Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Dlatego afera goni aferę.
Siedem grzechów głównych Kaczyńskiego:
1. pycha, bo "nieważne, jak jest, ale to JA mam rację, to JA wiem lepiej";
2.chciwość, bo "pycha i wiara w swoją nieomylność pchają go w stronę rządów absolutnych";
3.nieczystość - tu chodzi o intencje - przed wyborami "staje się obrońcą rolników";
4.zazdrość - zazdrości absolutnej władzy Viktorowi Orbánowi;
5.łakomstwo, bo "dziś chce władzy, potem zechce zawładnąć naszymi sumieniami";
6.gniew, bo "nie ma zdolności kompromisu, a na krytykę odpowiada gniewem";
7.zaniechanie duchowe lub lenistwo - bo nie wie, że nie można w UE podejmować działań przeciwko czemuś, co jeszcze nie miało miejsca
Czasami mam wrażenie, że prezes PiS postępuje w myśl zasady im gorzej dla kraju, tym lepiej dla PiSu. 
26 07 2018 Ukryty pomysł Kaczyńskiego.
Trzeba wesprzeć ukryty pomysł Kaczyńskiego, jakim jest Beata Szydło - ale też deklaracje majątkowe i abolicję dla sędziów, i okazać pomoc dla Zbigniewa Ziobry.
Najpierw o Ziobrze, przyszłym szefie Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli Z. Ziobro zostanie szefem partii, prędzej czy później zostanie premierem Polski. Niestety, nie ma szans na prezydenturę. Kandydatem PiS na prezydenta RP będzie kobieta. I tylko w ten sposób uratuje się Prawo i Sprawiedliwość przed definitywnym upadkiem. Solidarność kobieca jest ogromna, a Beata Szydło może zyskać rekordową liczbę głosów.
Bez odzyskania wiary w wymiar sprawiedliwości, Polska się nie podniesie. Lewa gotówka demoralizuje i demoralizować będzie, stąd pomysł abolicji dla sędziów i przestępców gospodarczych, jeśli oddadzą sporą część swoich pieniędzy. Należy pamiętać, że środowisko to pragnie zemsty, i nie odpuści (pamiętamy wyrok na Kamińskiego), więc jeśli nie zostanie ukarane, oczyszczone, to prędzej czy później wezmą się za znienawidzonych przez siebie przedstawicieli PiS: Zbigniewa Ziobrę, Beatę Szydło, A. Macierewicza i M. Morawieckiego.
Beata Szydło zostanie prezydentem Polski
Beata Szydło to spokojna, zrównoważona kobieta. Nie atakowała, tylko odpierała ataki. Nie oszukujmy się, ale Andrzej Duda pogrąża się coraz bardziej. Co ważne – kobiety zagłosują na „Matkę Polkę”, która woli dawać 500+ od politycznego wojowania. Mężczyźni nie zdają sobie sprawę, czym jest „solidarność jajników”. Może to brzmi brzydko, ale sprawy należy nazwać po imieniu. Solidarność kobieca jest tak ogromna, że na B. Szydło zagłosują feministki, działaczki lewicowe, i wiele zwolenniczek Komitetu Obrony Degrengolady, a nie tylko patriotyczny elektorat PiS.
Jarosław Kaczyński, któremu miałem zaszczyt uścisnąć w marcu 2010 r. rękę, (trzy tygodnie przed dramatem w Smoleńsku), jest wybitnym strategiem. Wie, że pozwalając rządzić Polską Mateuszowi Morawieckiemu, pozwala mu się „wypalić” i spalić. Ludzie, których gromadzi Morawiecki, nie podobają się wyborcom PiS, którzy na to, co wyrabia obecny rząd, patrzą w osłupieniu. Przecież M. Morawiecki nigdy nie został demokratycznie wybrany. Ne jest posłem, ani nawet radnym w gminie. Niestety, pomimo wielu pozytywów płynących z rządów, de facto POPiS, M. Morawiecki, człowiek bez zaplecza politycznego, realizuję politykę, która promuje Ukraińców, a wypycha z Polski młodych ludzi. Tego Polacy mu nie wybaczą.
Twierdzenie, że w Polsce jest praca, jest dobre dla młodych ludzi – zwolenników Korwina. Tymczasem z korwinizmu się wyrasta, gdy za ciężką pracę otrzymuje się 2000 zł netto. Za to nie zbuduje się domu, ani nie utrzyma rodziny w mieście. Dlatego ludzie wciąż emigrują z Polski. Ludzie są niezadowoleni, ale Beata Szydło jakoś bardziej odpowiadała na ich potrzeby. 
Kaczyński po prostu pozwala wypalić się obecnej koalicji POPiS. Jego tajnym planem jest Beata Szydło, kobieta, która sprawdziła się na stanowisku premiera. Obywatele RP i inni polityczni degeneraci skarżący się na Polskę za granicą, pokazują, jak głębokie polityczne dno reprezentują. Dlatego też ich demonstracje przypominają wybiegi z pawianami w zoo. J. Kaczyński wie, że nie trzeba się nimi przejmować. Oni tylko pomagają wygrać PiS, nie zdając sobie z tego sprawy, pomogą również Beacie Szydło.
Myślę też, że choroba J. Kaczyńskiego, owszem, jest prawdziwa, ale hola, hola! J. Kaczyński i jego najbliższe otoczenie, do którego nie ma dostępu przeciętny, niewyróżniający się poseł, musi obserwować, kto nie może się doczekać, aż szef odejdzie w zaświaty (niedoczekanie!). Dlatego sądzę, że J. Kaczyński pożyje jeszcze bardzo długo, czego mu serdecznie życzę. Poczekamy zobaczymy, ale wiem na pewno, że postać Beaty Szydło wróci z podwójną siłą. A Zbyszek Ziobro? Będzie świetnym Premierem III RP. Zasłużenie. Źródło:niepoprawni.pl
18 07 2018 „Celem tego teatru jest przykrycie afer PiS”
Tak swoje przesłuchanie przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold określił były minister finansów w rządzie PO-PSL Jan Rostowski. – „Obóz rządzący chce ukryć straty, które ludzie teraz ponoszą na skutek upadających SKOK-ów, GetBacku, wyprowadzeniu 500 mln zł w aferze „łasiczkowej”, skandalicznych nagród dla ministrów. Oni to wszystko chcą przykryć” – powiedział Rostowski.
Przesłuchanie byłego ministra obfitowało w utarczki słowne. Rostowski stwierdził, że za rządów PO-PSL „była jedna taka afera – bardzo szokująca, dzisiaj, jak wiemy. Za waszych rządów są znacznie bardziej szokujące afery, pięciokrotnie bardziej szokujące”. Na te słowa Rostowskiego zareagował wiceszef komisji Jarosław Krajewski z PiS: – „To jest nieprawda, więc proszę nie wprowadzać w błąd”. – „To jest prawda i nie wprowadzam w błąd” – odparł Rostowski.
Padały też kuriozalne pytania ze strony posłów PiS. Bartosz Kownacki, kiedyś zastępca Antoniego Macierewicza, zapytał Rostowskiego: – „Czy był Pan w Petersburgu?”. Były minister finansów odpowiedział, że był. I tu padło kolejne zdumiewające pytanie: – „Czy był tam wtedy Prezydent Putin?”. To nie teatr, a kabaret w wykonaniu posłów PiS. Źródło: gazeta.pl
Żarty sobie z narodu robią licytując się na afery. A co z aferą podsłuchową po której Tusk musiał ewakuować się do Brukseli?  Rostowski przyjechał z Londynu przez Moskwę do Polski goły i wesoły z majątkiem który mieścił się w walizeczce, a po 8 latach urzędowania wyjedzie z majątkiem wartym jedni mówią ponad 20 mln złotych inni twierdzą, że tego jest ponad 40 mln.
A oto kilka epizodów z życia hrabiego von Rostowskiego: Rekomendowany Tuskowi przez Jan Bieleckiego jako profesor, później okazało się że to tylko nauczyciel akademicki. Przed przyjazdem do Polski doradzał w makroekonomii premierowi Putinowi. Czyżby tylko przypadkowa zbieżność z Rokossowskim! Pomagał ministrowi Januszowi Lewandowskiemu w przygotowaniu prywatyzacji NFI i Leszkowi Balcerowiczowi w prywatyzacji polskich banków.
W ramach Programu Powszechnej Prywatyzacji w 1995 r. powstało 15 NFI, do których weszło 512 spółek skarbu państwa. Kontrola efektów działania NFI przeprowadzona przez NIK wykazała, że główne korzyści z programu uzyskały firmy zarządzające majątkiem. Natomiast prywatyzacja polskich banków doprowadziła do przejęcia ich w ponad 80 proc. przez zagraniczne banki komercyjne, które dziś de facto mają władzę nad polską gospodarką. Przynależność ministra Rostowskiego do grupy Bilderberg sprawia, że polityka finansowa w jego wykonaniu nie mogła być polityką suwerennego państwa. Siłą rzeczy musiała być wkomponowana w strategiczne cele grupy Bilderberg w celu stworzenia Nowego Światowego Ładu i Jednego Światowego Rządu. Należałoby dziś zadać sobie pytanie o lojalność wobec państwa polskiego, byłego ministra finansów i czy jego polityka finansowa była w interesie polskich obywateli. Zatem jeszcze raz zadaję pytanie jakie ma dziś zadanie do wypełnienia Rostowski w Polsce, przecież pieniędzy mu nie brakuje?
Rozmowa Sikorskiego z Rostowskim
- Panie hrabio a mówiłem żeby dawać napiwki.
- A skąd mogłem wiedzieć, że kelnerzy są tacy mściwi i obrażą się za: Jurz ić stont.

18 07 2018 Słyszeliście o zatrzymaniu Rosjanki szpiegującej USA? Jeden z wątków w jej sprawie ma prowadzić... do Macierewicza.
Wydawać by się mogło, że afera szpiegowska w USA polską opinię publiczną interesuje mniej więcej tak samo, jak najnowsza książka Toma Clancy'ego. Gdy jednak były szef MON Tomasz Siemoniak włącza do tej fabuły innego byłego szefa MON Antoniego Macierewicza, intryga staje się o wiele ciekawsza. "Macierewicz działa na rzecz Rosji" – od takich postów aż roi się w sieci, internauci na wyrywki piszą o rzekomo agenturalnej działalności byłego szefa MON, który w ciągu dwóch lat rządu doprowadził polską armię na skraj katastrofy. Nie ma nowoczesnego sprzętu, odwoływane są kolejne przetargi na zakup broni, a z wojska wydalono przeszło połowę wyższych dowódców.  Ci, którzy wysuwają tak poważne podejrzenia wobec wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości twierdzą, że właśnie dostali nowe argumenty. Miały ich dostarczyć wydarzenia ostatnich dni w Stanach Zjednoczonych. O co chodzi?
W USA aresztowano rosyjskiego szpiega. To 29-letnia Rosjanka, która zdaniem amerykańskich mediów miała się spotykać z kongresmenem Dana Rohrabacherem. Tym samym, z którym kilkukrotnie spotykał się były szef MON Antoni Macierewicz.
Tomasz Siemoniak na Twitterze otwarcie pyta, czy przypadkiem utrzymywanie kontaktów z Rohrabacherem przez Macierewicza nie było bezpośrednim i jedynie prawdziwym powodem, dla którego wiceszef PiS nagle został zdymisjonowany z MON. Warto przy tym przypomnieć, że wątek dziwnych związków Macierewicza z rosyjskimi służbami został też naświetlony przez Tomasza Piątka w książce "Macierewicz i jego tajemnice". "Prędzej czy później amerykańskie śledztwo dotrze i do powiązań wiceprezesa PiS" – prorokuje teraz Siemoniak.  Źródło natemat.pl
Dziwne historie Antoniego M.
Jako opozycjonista nigdy nie był skazany przez komunistów. Aresztowany z kolegami , wychodził po kilku dniach bez wyroku, zaś koledzy dostawali wyroki skazujące i zostawali za kratkami. Kiedy rozwiązał WSI ujawnił nazwiska agentów, a raport czym prędzej przetłumaczył na rosyjski. Tłumaczem była pracownica rosyjskiej ambasady. Do Smoleńska pojechał pociągiem, w ostatniej chwili, pomimo że był na liście Tupolewa. Ktoś go uprzedził? Jako minister obrony w kilka miesięcy: 
Zablokował kontrakt na Caracale.
Zerwał rozmowy na Patrioty.
Sparaliżował centralę wywiadu NATO.
Doprowadził do dymisji najlepszych generałów.
Zdemontował najlepsze uczenie wojskowe. A teraz wyszła historia jego niedawnej współpracy z Ubekiem i rosyjskim wywiadem. Ubek ten, znany był już w latach 80, jako donosiciel. 
Coś mnie się wydaje, że Macierewicz zamiast modernizować polską armię, dozbrajał armię izraelską, która atakuje swoich sąsiadów najnowocześniejsza bronią na świcie. Polska armia po przejściu w formę "zawodową", stała się wielkim biurem dla wojskowych. Polski żołnierz, musi sam o wszystko się starać, od prowiantu po umundurowanie, ba bywa tak że zamiast z karabinami ćwiczą z patykami, na dodatek w tenisówkach, bo butów w magazynie zabrakło! Cały budżet MON przejada amerykańska brygada pancerna stacjonująca w Polsce. Macierewicz na spotkaniu 13 05 2018 r w Sulejowie ogłosił, wszem i wobec, że polska armia jest pod względem siły TRZECIĄ ARMIĄ W EUROPIE! Po czym wpadł w amok samozachwytu i samouwielbienia, i gdzieś w obłokach zaczął bujać. Słomiany czołg, słomiany okręt, słomiany helikopter i żołnierz z drewnianym karabinem zasuwający na pieszo tak wygląda polska armia po modernizacji Macierewicza. 
Memy na podstronie Śmieszne zdjęcia
15 07 2018 Ksiądz Piotr Skarga, premier Mateusz Samochwała i znikające bożyszcze elektromobilności.
Polska nigdy nie narzekała na brak świetnych mówców. Piotr Skarga, Edward Gierek, Donald Tusk. Obecnie na drugie miejsce po Piotrze Skardze wybija się Mateusz Pochwała. Premier Pochwała jest b. religijny. Główne miejsce w jego panteonie nowych bożyszcz obok pięknej bogini Innowacyjność zajmuje bóstwo o magicznej nazwie Elektromobilność.
W listopadzie 2017 r. Premier mówił tak: „ Dlatego stawiamy na takie branże jak elektromobilność, drony, gospodarkę współdzielenia, fintechy, pojazdy autonomiczne. Pojawiła się szansa pierwsza od wielu dekad i nie możemy jej zmarnować. Musimy postawić na innowacyjność, tak żebyśmy za kilkanaście lat, w perspektywie 2030 roku byli jednym z krajów wytyczających trendy w rozwoju nowych technologii”.
To tylko introdukcja apoteozy zamierzonego miejsca Polski na arenie gospodarki światowej. W dalszej części mowy premiera i w innych mowach długich jak te fidelowe, nasz premier rozpościerał i do dziś rozpościera takie wizje, że tkliwym słuchaczom może w głowie się zakręcić. Poddając się oddziaływaniu słów Mateusza Pochwały Polak lewituje, rośnie w siłę i marzy dostatniej. Oczyma wyobraźni widzimy potęgę polskiej elektromobilności, glob opleciony trasami polskich dronów, planety układu słonecznego penetrowane przez polskie pojazdy pozaziemskie. Ulice światowych metropolii przecinane trajektoriami pojazdów bez kierowców, pojazdów autonomicznych. Rynek globalny elektrycznych samochodów dominują polskie marki: „Jagiellończyk”, „Dwa narody”, „Chrobry”, „Lechita” i Super-dron napędzany mruganiem oczu „Pomożecie?”. Szefowie Volkswagena, Mercedesa i SUV Audi popełniają widowiskowe samobójstwa skacząc z wieżowców w Dubaju a szefa Renault hostessa znajduje w hotelowej wannie na Krymie nie zdradzającego oznak wiary w przemówienia premiera Mateusza Pochwały. Aż zwykły szary człowiek w każdym z nas nie chce się przebudzać, przedłuża wiece, wszyscy zadają pytania premierowi, byle tylko chwile państwa zrównoważonej wizji trwały dłużej. Trwaj chwilo słownych podbojów – zdają się mówić oczy premiera...
A jak jest po przebudzeniu?
Ano raz tak, raz siak a ogólnie bańki wielobarwne pękają... I banki się instalują w kraju. Nie podejmuje się działań prowadzących do odbudowy klasy średniej, nie obniża podatków, składek ZUS dla średnich firm ani kwot wolnych. Jedynie ułatwia się babciom sprzedaż owoców bez płacenia ZUS-u. I dotuje państwowo wizyjne projekty i zaprzyjaźnione, wygłodniałe banki.
Sztandarowa opcja premiera Mateusza Pochwały to elektromobilność. Największe nadzieje pokładał premier w chińskim gigancie CATL, Contemporary Amperex Technology, chińskim producencie baterii do samochodów elektrycznych, który rozważał Polskę jako jedną z trzech potencjalnych lokalizacji swojej pierwszej zagranicznej giga-fabryki. Niestety, wczoraj obiegła polskie portale, a przedwczoraj niemieckie wiadomość, że fabrykę postawią Chińczycy w Niemczech. Niemcy w zasadzie wiedzieli o wygranym pojedynku z Polską już miesiąc, dwa temu.Dwa i pół roku temu premier grzmiał, że czas skończyć z Polską jako miejscem na dziesiątki tanich montowni. I co? Pstro... Rośniemy w siłę dotując montownie.
Dwa lata temu premier rzekł był: „Za 10 lat po Polsce ma jeździć milion elektrycznych aut”.
Oddajmy głos magazynowi Forbes: Dlatego większe szanse na realizację ma druga część programu [Morawieckiego]. Projekt e-Bus ma polegać na wsparciu polskiego przemysłu motoryzacyjnego, który już odnosi wielkie sukcesy eksportowe. - Celem e-Bus jest stworzenie polskiego autobusu elektrycznego – mówi Jadwiga Emilewicz. Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR mówi tak: „- Jeśli chodzi o auta indywidualne to jestem sceptyczny, ale jeśli chodzi o autobusy, to absolutnie tutaj jest największa szansa na sukces - mówi Furgalski i wskazuje chociażby na firmę Solaris, która od trzech lat produkuje autobusy elektryczne”. Wszystko pięknie, ładnie. No, jest pewien mały szkopuł, szkopuł być może nie ważny w wizjach, lecz ważny w realności. Otóż 3 lipca 2018 r. Solaris został sprzedany hiszpańskiej firmie CAF. Po rezygnacji chińskiego CATL z budowy gigafabryki w Polsce i po sprzedaży firmy Solaris sypią się kolejne filary ekscytującej, elektrycznej, elektryzującej wizji. Ale słucha się tych wizji dobrze. Może o to właśnie chodzi.
Kiedyś nazwałem naszego premiera lekko ironicznie i złośliwie mianem „Pan samochodzik”. Było to w tekście dotyczącym posunięć premiera względem Mercedesa i banków. Wtedy wizja elektryzująca Polski elektromobilnej była jeszcze błyszcząca, nieuszkodzona. Dzisiaj po sypaniu się opowieści elektromobilnych nie pozostaje nic innego jak zacytować ze strony Młodego Technika następujący fragment nawiązujący do słów premiera Mateusza Wizji Pochwały o jego marzeniach, by Polska była potęgą w produkcji samochodów autonomicznych: „Jednym z głównych bohaterów nakręconego w drugiej połowie lat 80. filmu „Pan Samochodzik i praskie tajemnice” był niezwykły pojazd, jakim poruszał się słynny muzealnik, pan Tomasz. W kulminacyjnych momentach fabuły samochód sam, bez pasażerów, rusza z praskiej Starówki, dostojnie włącza się do ruchu, zdążając na pomoc znajdującemu się w tarapatach właścicielowi, a po drodze przyjmuje jeszcze mandat, prosząc robotycznym głosem czechosłowackiego milicjanta, by włożył mu go za wycieraczkę...”
I tu, proszę państwa, właśnie jesteśmy. Obudzimy się w windzie stojącej w piwnicy z mandatem wetkniętym w nie otwierające się drzwi. Czeski film, nikt nic nie wie. Ale jest przyjemnie. Ale jest jarająca wizja... I fotografie minister Emilewicz z dalekiego kraju... I nikt nie chce wierzyć, że nastanie chwila, gdy przyjdzie się obudzić. Po wizjach – choćby potop. Nie zrównoważony. Jedno jest pewne: od skargi blisko jest do realności, od ciągłej pochwały zaś niedaleko do potopu. Źródło: niepoprawni.pl/blog/wawel24/
Mateusz Morawiecki wciąż roztacza piękne wizje. np. miliona elektrycznych samochodów. Potem jednak dowiadujemy się, że by ktoś zechciał je kupować, trzeba będzie dopłacić mu 25 tysięcy złotych z podatków nałożonych na ogół kierowców w cenie benzyny. Poza tym, nie mamy wystarczającej ilości prądu elektrycznego do ich zasilania. A to cytat z Gomułki:  Gdybyśmy mieli blachy, to byśmy produkowali konserwy. Ale nie mamy mięsa.
13 07 2018 Z namiotu na placu Zamkowym: Nie czekając na przybycie głowy państwa marszałek Marek Kuchciński stuknął laską marszałkowską w podłogę, otwierając tym samym obrady Zgromadzenia Narodowego, zorganizowane z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości i 550-lecia polskiego parlamentaryzmu.
Rozległ się hymn państwowy, a po chwili – gdy Kuchciński zaczął mówić, kogo wyznacza na sekretarzy Zgromadzenia – rozległy się oklaski i wszyscy znów wstali. To dlatego, że dopiero wtedy na posiedzenie wszedł prezydent Andrzej Duda.
W Zgromadzeniu Narodowym PiS nie wzięli udziału posłowie i senatorowie PO. Po odśpiewaniu hymnu narodowego obrady opuścili ostentacyjnie posłowie Nowoczesnej i PSL.  Jak mówił w Poranku Radia TOK FM Tomasz Siemoniak, „dla uczciwych posłów i senatorów tam po prostu nie ma miejsca. To sytuacja jakby podpalacze organizowali święto straży pożarnej. Parlamentaryzm to nie tylko budynek, nie tylko marszałek przechadzający się ze strażnikami po budynku. Ale parlamentaryzm to przestrzeń do debaty, prawa opozycji. A to wszystko się załamało i twarzami tego są panowie Kuchciński i Karczewski. W związku z tym, świętowanie rocznicy polskiego parlamentaryzmu jest kompletnym nieporozumieniem i obłudą”
Same za siebie mówią zdjęcia z pl. Zamkowego. Plastycznie pokazują, jak Polska jest podzielona w dniu obchodów 550-lecia parlamentaryzmu. Jak w soczewce widać to właśnie w tym miejscu. Wokół rozstawiono barierki, niczym granicę, która wyznacza podział na „Rządzących” i rządzonych. Kompletnie pustego placu, na który latem uwielbiają przychodzić tysiące warszawiaków, pilnuje policja. Wstęp wzbroniony. Na zdjęciach są tylko członkowie Zgromadzenia Narodowego, którzy biorą udział w uroczystościach. Źródło koduj24.pl
Z okazji 550–lecia parlamentaryzmu ulica przypomniała Stanisławowi Piotrowiczowi jego miejsce w historii. Nieco „pod górkę” było dziś Stanisławowi Piotrowiczowi w drodze na rocznicowe Zgromadzenie Narodowe. Twarz „reformy sądowniczej,” prokurator czasów PRL, spotkał się na ulicy z gwizdami i okrzykami „Precz z komuną!”.
Fajne to świętu Zgromadzenie Narodowe odgrodzone od niezadowolonego demonstrującego narodu. A w środku namiotu samozachwytowi i samouwielbieniu nie był końca. Ba zadało się że trwa konkurs na najlepsza pieśń pochwalną i dziękczynną.
Piękna nasza Polska cała. Od Władysława do Jarosława!?
Zapomniano w zażartej walce o władzę i pieniądze że: Polska nie dzieli się na PO i PiS.
Opozycja nie dzieli się na PO i Nowoczesną.
Racja nie dzieli się na Waszą i Naszą
.Nie ma już podziału na ZOMO i Solidarność.
Podział na Gestapo i AK też niczego dziś nie wyjaśni.
Dietetyczni cykliści z energią OZE nie zniszczą narodowych wartości.
Gazeta Polska czy Gazeta Wyborcza nie wyczerpują Twojego wyboru.
A Obóz Patriotyczny czy Zdrady Narodowej co najwyżej politycznego łobuza urodzi.
Polacy lepszego i gorszego sortu łączcie się …

Z Domu Dziennikarza przy ul. Foksal:
– „Nie możemy być z tymi, którzy łamią prawo, Konstytucję. Nie zgadzamy się i nigdy się nie zgodzimy na to, że nasz kraj, tak jak cały parlament, jest dzielony przez prezydenta Andrzeja Dudę, marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Jesteśmy tu z ludźmi, którzy szanują wolność, wolności obywatelskie, prawo” – mówił lider PO na spotkaniu z okazji 550-lecia polskiego parlamentaryzmu. Schetyna dodał, że opozycja nie zgadza się na „Sejm niemy”, na to, by ci, którzy „chcą kneblować opozycję, osiągnęli sukces”. – „Nie pozwolimy by polski parlament miał twarz Mazurek i Terleckiego”– powiedział Schetyna.
W spotkaniu uczestniczył były prezydent Bronisław Komorowski, który nawiązał do namiotu, w którym PiS zwołał Zgromadzenie Narodowe. – „Do rangi symbolu urasta już nie tylko ten namiot, aczkolwiek fakt jest faktem – lepiej zawsze celebrować święta tradycji parlamentaryzmu w solidnym budynku, a nie w namiocie tymczasowym. Dziś parlament sam ustawia się w roli wiernego wykonawcy, służalczego wykonawcy decyzji zapadających zupełnie gdzie indziej” – stwierdził Komorowski.
Były minister spraw zagranicznych i były marszałek Sejmu Radosław Sikorski, żartował, że o ile zaproszenia od marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego przychodzą zwykle „dwa dni po wydarzeniu”, to tym razem przyszło „dwa dni przed wydarzeniem”. – „Zastanawiam się, dlaczego oni nas tam chcieli dzisiaj? Bo przecież nie dla przyjemności oglądania naszych „zdradzieckich mord”. Podejrzewam, że chcieli nas tam widzieć po to, żeby uzyskać poczucie, że mimo wszystkiego, co robią, jest OK, że te zmiany się utrzęsą, że jednego dnia mogą nas wykluczać z obrad, a drugiego dnia będziemy świętować, że to po prostu taka nowa norma. Dlatego chciałbym kolegom z PiS-u powiedzieć: nie jest OK. To się nie utrzęsie, tak być nie może, nie mogłem tam być i my nie chcieliśmy tam być, bo nas cywilizacyjnie ciągnięcie na Wschód, ku samodzierżawiu” – przekonywał Sikorski.
Zebrani przyjęli uchwałę, w której zaapelowano do „wszystkich obywateli i obywatelek RP o wspólne zatrzymanie łamania konstytucji i niszczenia w Polsce demokracji”. – „Wzywamy wszystkich Polaków i Polki do udziału w nadchodzących wyborach samorządowych, europejskich, parlamentarnych i prezydenckich. Wzywamy także do masowego zaangażowania się w kontrolę uczciwości wyborów”– napisano w uchwale. Źródło: polsatnews.pl
11 07 2018 Balcerowicz: „Obecny premier jest w służbie podłej polityki”.
Były wicepremier i minister finansów prof. Leszek Balcerowicz uważa, że rządy PiS opierają się na propagandzie i zakłamaniach. – „To jest język totalitaryzmu, propaganda, używana przez faszyzm, przez komunizm i ona zawsze była skierowana na tych, którzy byli traktowani jako oponenci reżimu. Proszę sobie przypomnieć straszny, haniebny język PRL-u. To jest jeszcze bardziej rażące, bo my jesteśmy po tamtych okropnych doświadczeniach. Podła polityka wymaga podłej propagandy, a jednym z głównych realizatorów tej podłej propagandy w służbie podłej polityki jest obecny premier, pan Morawiecki” – powiedział w TVN24 prof. Balcerowicz.
Przewodniczący Forum Obywatelskiego Rozwoju twierdzi, że wbrew temu, co mówi premier – mamy obecnie najniższy od 20 lat poziom inwestycji. – „Morawiecki zapowiedział, że inwestycje mają dojść do poziomu 25 proc. PKB w roku 2020. A inwestycje spadły do poziomu najniższego od 20 lat, czyli 17,6 procent. Gospodarka rozwija się siłą rozpędu dzięki poprzednim rządom i niezłej koniunkturze w Europie Zachodniej, ale te szkody wyrządzane przez dotychczasową politykę będą dochodzić do głosu. Inwestorzy mają do wyboru ponad 100 krajów w świecie. I każdy poważny inwestor chce wiedzieć, że nie będzie ofiarą jakiegoś arbitralnego władcy. A papierkiem lakmusowym dla każdego jest niezależność sądów. To podważanie długofalowego rozwoju polskiej gospodarki” – stwierdził Balcerowicz.
Dodał, że jeżeli sądy są zależne od władzy politycznej, to oznacza to zbliżanie się do dyktatury. – „Jarosław Kaczyński powiedział Polakom, że jego plan to budowa dyktatury w Polsce. Kaczyński używa słowa „reforma” podobnie jak Putin w Rosji słowa „demokracja” – powiedział były wicepremier.
Jego zdaniem, słowa używane na przykład w stosunku do zmian w sądownictwie są „językiem totalitaryzmu”. Ale to nie tylko to łączy dzisiejszą władzę z PRL-em. – „Takiego rozdawnictwa, jakie uprawia PiS, nie było w Polsce od 1989 roku. Czystki w instytucjach państwowych są ogromne. Nawiasem mówiąc, dążenie do nacjonalizacji polskiej gospodarki prawdopodobnie wynika właśnie z tego, że PiS potrzebuje nowych stanowisk do obsadzenia. Tak samo działała PZPR” – zauważył prof. Balcerowicz.
Źródło: tvn24.pl
Polska zapłaciła wysoką cenę za wolność ufając bezwzględnie Balcerowiczowi, a zaprzepaściła szansę rozwoju gospodarczego powierzając finanse państwowe Rostowskiemu, dziś Morawiecki dopełnia tylko dzieło zniszczenia.
Przypomnieć należy, że plan „urynkowienia” polskiej gospodarki powstał jeszcze w KC PZPR, a jego twórcą był pracownik Instytutu Marksizmu i Leninizmu tow. Balcerowicz. To on w „wolnej” Polsce ten program wprowadził, po przeszkoleniu dla wytypowanych liderów przez Departament w Stanu w USA. 
Balcerowicz zrujnował polską gospodarkę. Podnosząc wtedy wszędzie gdzie się dało podatki, profesor spowodował ruinę tysięcy firm, ale napełnił budżet państwa, w którego interesie zawsze działa biurokracja… Wpuścił zagraniczny kapitał który za psi grosz kupował co chciał i jak chciał. Balcerowicz winien przed sądem odpowiadać a nie zajmować intratną posadkę a tym bardziej wypowiadać się publicznie. Balcerowiczowi wszelkiej maści cwaniacy, spekulanci, hochsztaplerzy z całego świata. powinni w dowód wdzięczności wznieść pomnik o wysokości Wieży Eiffla i to ze szczerego złota. Koszt budowy takiego pomnika, byłby niewielkim ułamkiem tego co w Polsce zarobili. Przywozili oni do Polski wagony dolarów, by kilkanaście miesięcy później wywieźć dwa i pół razy tyle (prawie 250%). Zaś hrabiemu von Rostowskiemu wybudować autostradę z Polski do Anglii i to ze szczerego złota. Lewandowski zasłużył jak nikt inny na Pałac Kultury ze szczerego złota w każdy mieście wojewódzkim. Wszak to współczesny Midas posiadający niezwykły dar rozdawania majątku narodowego w ręce spekulantów, hochsztaplerów z całego świata. W efekcie tego zamiast zarobić na prywatyzacji ponieśliśmy olbrzymie straty. No ale Lewandowski i jego rodzina nie ma co narzekać trafił im się interes życia. Co wybudują Morawieckiemu, w dowód wdzięczności cwaniacy, spekulanci, hochsztaplerzy z całego świata, wieże World Trade Center, ze szczerego złota ozdobione brylantami i perłami? 
06 07 2018 „Wyszedł, skłamał i poszedł”, czyli najkrótsza konferencja Jarosława Kaczyńskiego.
To było chyba jedno z najkrótszych wystąpień Jarosława Kaczyńskiego. – „Do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Osoby, które funkcjonują w spółkach skarbu państwa nie będą kandydowały z naszych list w wyborach samorządowych” – oświadczył prezes PiS i oddalił się, opierając się na kuli.
Te kilka zdań wywołało falę komentarzy na Twitterze. – „Powiedział gość, co wydaje 100 tys. miesięcznie na ochronę, a w życiu nie przepracował uczciwie nawet jednego dnia!”; – „Konfa pt. „zobaczcie, prezes żyje i jeszcze jakiś czas tak będzie”. Zrobili mu makijaż, wyszedł, skłamał i poszedł. Szopka”; – „To oświadczenie PJK oznacza otwarte przyznanie, że ludzie w spółkach Skarbu Państwa to PiSowcy albo ludzie na pasku @pisorgpl”; – „Migracja odbywa się w drugą stronę. PiS-owski samorządowiec bierny, mierny, ale wierny, po zakupie odpowiedniej ilości wazeliny ma szansę załapać się na intratne stanowisko w spółce skarbu państwa”.
Komentowali także dziennikarze. – „JK wreszcie się pokazał publicznie i ogłosił, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Dlatego prezesi spółek skarbu państwa nie mogą kandydować do samorządu z list PiS. Na mocy decyzji pierwszego sekretarza zostają w spółkach, gdzie będą dalej zarabiać milion. Jeśli chodziło o to, żeby pokazać, że JK jest w świetnej formie, to nie wyszło” – napisała Renata Grochal z „Newsweeka”.
– „Szacowny Panie Prezesie. Nie jest problemem, że ludzie ze spółek idą do polityki. Problemem jest, że ludzie z polityki idą do spółek” – to opinia Krzysztofa Berendy z RMF FM. – „Prezes zrobił wygłoszenie i nieważne o czym. Ważne. Jestem!! Czuwam! To ja kieruje statkiem. Załoga widziała? No!” – podsumował Mariusz Piekarski z RMF FM. – „Widzieli Państwo Pana Jarosława? Czy widzieliśmy to samo? Czy Państwo myślą to, co ja myślę???” – pytał Tomasz Lis z „Newsweeka” Źródło: Twitter
Ależ to jest chytre i perfidne posunięcie Kaczyńskiego, radny zatrudniony w spółce skarbu państwa musiał składać oświadczenie majątkowe, teraz już nie będzie musiał. Zatem będzie mógł zarabiać krocie i nikt o tym się nie dowie, bo wysokość zarobków to dziś największa tajemnica państwowa. A pamiętam czasy kiedy paski z wysokością wypłat na stół w jadalni były wykładane, no ale to było za tego wstrętnego komunizmu.
Lista płac PiS. Oto, ile zarabia ”złote dziecko” partii rządzącej.
Zaledwie czterech rekordzistów z listy w sumie zarobiło 7 mln zł w rok. Działacze związani z PiS dorobili się na państwowych spółkach.
Jak najłatwiej zostać w Polsce bogaczem? Wystarczy zapisać się do PiS i jego satelickich partii. Milionowe zarobki ludzi Jarosława Kaczyńskiego pochodzą głównie z wysokich stanowisk w spółkach Skarbów Państwa.
Michał Krupiński, prezes Banku Pekao, nazywany "złotym dzieckiem PiS" w pół roku - stanowisko objął w czerwcu 2017 r - zarobił ponad milion złotych. Do tego trzeba dodać zarobki z pierwszej poły roku, kiedy kierował PZU. Tam dostał aż 2 mln zł z czego aż 600 tys. z tytułu zakazu konkurencji – donosi "Wyborcza".Krupiński wypłynął jako 25 latek za pierwszego rządu Kaczyńskiego jako najmłodszy w dziejach podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu.
Krezusem stał się też Łukasz Kroplewski z Solidarnej Polski. Jako wiceprezes w PGNiG odpowiedzialny za rozwój wyciągnął w ubiegłym roku blisko 1,5 mln zł. Wcześniej był między innymi asystentem Beaty Kępy.
To jednak nie jedyni, którzy dorobili na państwowych gigantach. Jest ich znacznie więcej. Andrzej Jaworski z przewodniczącego sejmowej komisji finansów publicznych przeszedł do PZU. Tam zarobił ponad 1,4 mln zł. Karierę zaczynał u boku Jacka Kurskiego. Nie brakuje też lokalnych bonzów. Wojewódzki radny PiS Lublinie, Andrzej Pruszkowski, jako wiceprezes PGE Dystrybucja wyciągnął 631 tys. zł – podaje "Wyborcza". 
O gigantycznych zarobkach szeregowych PiS rozpisywał się również Super Express. Wysokie pensje w spółkach Skarbu Państwa ujawnili młodzi działacze PSL. I tak na przykład radny PiS województwa małopolskiego, Grzegorz Kędzierawski, w Grupie Azoty w dwa lata rządów PiS zarobił 627 tys. zł – informuje "Super Express". Radny woj. warmińsko-mazurskiego w Energii Kogeneracji dostał w sumie 727 tys. zł wynagrodzenia. A legnicki radny Zbigniew Bytnar dwuletnią pensję wysokości 594 tys. zł uzyskał w Pol-Miedź 
05 07 2018 Saga rodu Morawieckich!?
Spieraliśmy się wszyscy z hasłem „Polaka w ruinie” sądząc, że jest to diagnoza. A był to tylko przepowiednia.
Morawiecki dostał zasłużony łomot w Parlamencie Europejskim.
„Przez 5 lat w PE nie widziałem takiej jazdy. Nawet Orban był mniej atakowany, bo EPP zawsze go trochę broniła. Samotność całkowita” – tak skomentował były euro poseł Marek Migalski – reakcję parlamentarzystów UE na wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego w Strasburgu.
Premier nie dość, że mówiąc o sukcesach PiS-owskiego rządu znacznie mijał się z rzeczywistością to na dodatek w sobie tylko właściwy sposób kompromitował się demonstrując luki w swojej historycznej edukacji. Wygłosił   następujące zdanie: „postawiliśmy tamę niemieckiemu barbarzyństwu i zapobiegliśmy ludobójstwu na kontynencie. Pauza. Jeszcze większemu ludobójstwu.” Czy on wie co mówi? zapytał na Twitterze poseł PO Michał Stasiński. Czy są jakieś granice niewiedzy i ignorancji?” – dodał.
To jednak nie wszystko. Na głowę szefa polskiego rządu posypał się grad krytyki ze strony przywódców europejskich frakcji. Zwracali oni uwagę na problem z „systemem sprawiedliwości” w Polsce oraz proces „odchodzenia od demokracji”
J. Scheuring-Wielgus:Do tej pory ośmieszał się w kraju, teraz na świecie. Taki niby światowy. Myślał, że pojedzie do Brukseli, wyłoży te swoje kłamstwa a europosłowie łykną to wszystko jak młode pelikany? Europosłowie rozjechali Morawieckiego walcem a świat patrzy, słucha i łapie się za głowę. „Ależ pięknie grillują Morawieckiego w Strasburgu. Aż mu mina rzednie. Mówią mu o konstytucji, praworządności, zasadach, demokracji itd. I nie ma tam żadnego Kuchcińskiego, który odebrałby im głos. Szkoda, że jest to typ nieprzemakalny i jak wróci, to pewnie powie, że był sukces” – skomentował debatę w Parlamencie Europejskim Przemysław Szubartowicz.
„Morawiecki kłamie tak strasznie, że wniosek może być tylko jeden: on nie mówi do posłów PE, tylko do wyborców PiS w Polsce. Moim zdaniem PiS już podjął i realizuje decyzję o wyprowadzeniu Polski z UE” – oceniła dziennikarka Eliza Michalik.
Mikołaj Wójcik z „Faktu” zwrócił z kolei uwagę na stwierdzenie premiera, że w SN orzekają wciąż sędziowie ze stanu wojennego. „Zapomniał dodać – pisze dziennikarz – że od dzisiaj działającą w opozycji demokratycznej Gersdorf zastąpił sędzia orzekający w 1982 r. w sprawach karnych przeciw tejże opozycji, a akuszerem ustawy był ówczesny prokurator”. Źródło: gazeta.pl
Jak zwykle według Morawieckiego była to historyczna debata która przyniosła Polsce wiele korzyści. Tylko pan premier nie zauważył jednego, kiedy przemawiał to deszcz nie padał, tylko na pana p.....
Magdalena Dobrzańska-Frasyniuk o „bohaterstwie” Morawieckiego
Cięgi jakie Morawiecki zebrał ostatnio w Strasburgu dotyczyły często szczegółów. Premier m.in. zapytany o lutowe zatrzymanie Władysława Frasyniuka przez policje przyznał, że zakucie bohatera „Solidarności” w kajdanki było niepotrzebne. Szef rządu oświadczył przy tym, że „nie ma równych i równiejszych wobec prawa. Właśnie nasza ekipa polityczna zdecydowanie wprowadziła zasadę taką, że jesteśmy wyrozumiali dla słabszych a silni i stanowczy wobec silnych”. – mówił. Jakby to miało cokolwiek znaczyć premier rozrzewnił się i „uderzył” we wspomnienia: „W latach 80. chodziłem ze znaczkiem w klapie „Uwolnić Władka” – to właśnie było o Frasyniuku – i zostałem za to niejednokrotnie pobity, więc ja akurat bardzo dobrze tamte czasy znam” – mówił dalej szef rządu. „Niech sobie po raz kolejny pogratuluje, a przy okazji przypomni w obronie jakich wartości Frasyniuk przesiedział cztery lata wtedy i w obronie jakich wartości usiadł 10 czerwca na Krakowskim Przedmieściu. I jak sobie przypomni, to tym razem niech sobie w klapę przypnie ‚Trybunał Stanu dla mnie i kolegów'” – dodała żona Władysława Frasyniuka.Przypomnijmy, Władysław Frasyniuk został zatrzymany 14 lutego po godzinie szóstej rano. To efekt prokuratorskiego śledztwa dotyczącego właśnie blokady miesięcznicy smoleńskiej.Źródło: naTemat
W 1989 roku Okrągłostołowi przejęli władzę a nie mając żadnego doświadczenia zaczęli kraść w imię demokracji, partii i Boga bo to było wspólne odziedziczone po komunistach. Znaczy się niczyje, taki niespodziewany spadek. Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Dlatego afera goni aferę. Oni ciężko pracowali by sprzedać Polskę za czapkę ulęgałek. W tym celu wyszkolono „Wyprzedawczyków”, pokroju Janusza Lewandowskiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego czy Leszka Balcerowicza, którzy pozbywali się najwartościowszego, najbardziej dochodowego majątku narodowego. Wylicza się, że ta wyprzedaż osiągnęła gigantyczny rozmiar ok. biliona złotych.
Czy rola jaką pełni tatuś premiera Morawieckiego w GetBack, jest podobna do tej jaką pełnił syn Tuska w Amber Gold? No i kiedy wreszcie Kornel Morawiecki rozliczy pieniądze otrzymane ze zbiórek na Solidarność Walczącą? 
04 07 2018 Jarosław Kaczyński: mam dla tych ludzi złą wiadomość.
Jarosław Kaczyński w mocnych słowach odniósł się do słów polityków opozycji o "zamrożeniu unijnych pieniędzy". - Mam dla tych ludzi złą wiadomość - czasy, w których strachem można było coś w naszym kraju osiągnąć, się skończyły - powiedział prezes PiS w wywiadzie dla "Gazety Polskiej". W rozmowie został także poruszony wątek antypolonizmu, który zdaniem prezesa PiS nabiera na sile.
Jarosław Kaczyński uważa, że w relacjach Polski z UE mamy do czynienia ze skoordynowaną akcją. Prezes PiS w mocnych słowach odniósł się do słów polityków opozycji o "zamrożeniu unijnych funduszy". - Bezczelność, głupota pomieszana z nieznajomością prawa europejskiego i niebywały wręcz cynizm - powiedział Kaczyński
Kaczyński przyznał, że nie spodziewał się, że ustawa o IPN wywoła taką reakcję na świecie
Wybrane fragmenty : https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-kaczynski-mam-dla-tych-ludzi-zla-wiadomosc/becwvzz
Tuskowi i Kaczyńskim udała się jedna rzecz, zarządzanie strachem. Mistrzostwo świata. Cały czas zastanawiam się jak to możliwe by bać się bardziej niż za komuny. Co taki strach powoduje? Strach o utratę pracy ? Wyższy poziom niepewności o przyszłość, a więc i wyższy poziom lęku ? Dezintegracja społeczna , a co za tym idzie osłabienie więzi społecznych i wynikające z tego trudności komunikacyjne i poczucie osamotnienia ? Strach przed utratą dostępu do gadżetów i błyskotek proponowanych przez świat konsumpcji?
Zarządzanie strachem to już przeszłość, a mówienie społeczeństwu, zapłacie nam większe podatki, a my wam przywrócimy świetlistą przyszłość.... 
Naród już w to nie wierzy i zaczyna głośno protestować, co widać i słychać. 
Wniosek.
My Naród Polski zgodnie z Ustawą o Ochronie Zdrowia Psychicznego z dnia 19.08.1994 r. art.21(data generacji 25.05.2009 r) wnioskujemy o przymusowe leczenie psychiatryczne ob. Jarosława Kaczyńskiego. Prosimy o jak najszybsze rozpatrzenie naszego wniosku, ponieważ obawiamy się, że w wyniku działań tej osoby może dojść do tragedii. 
Podstawa: Ustawa o Ochronie Zdrowia Psychicznego z dnia 19.08.1994 r. art.21
30 06 2018 Bez pojęcia i kwalifikacji, ale z wigorem i chęcią do pracy –  Senat kompletuje ławników Sądu Najwyższego.
Senatorowie PO i niezależni nie wzięli udziału w głosowaniu, bo uważają, że prezydencka ustawa o SN, która wprowadziła do tego sądu m.in. ławników, jest niekonstytucyjna. Drugim powodem było wtorkowe przesłuchanie kandydatów, podczas którego okazało się, że większości zgłoszonych brak kwalifikacji.Senatorowie PiS wybrali więc sami 13 osób na stanowiska ławników, których do SN wprowadziła prezydencka reforma. Do obsadzenia nadal pozostały 23 miejsca i konieczny będzie kolejny nabór.
Podczas wtorkowego przesłuchania odpadł kandydat, o którym w ostatniej chwili dowiedziano się, że poszukiwała go policja. Poparło go tylko dwóch senatorów PiS, przeciw było 47. Podobnie pracowniczka NIK, która zgłosiła się, chociaż – zgodnie z ustawą o SN – praca w tej instytucji ją dyskwalifikuje.
Większość pozostałych kandydatów przeszła 54-57 głosami.
Żenujący poziom kandydatów mógł obezwładniać: „Powiem od razu, że jeśli chodzi o prawo, to ja mogę doczytać, ale ja wiem, co jest dobre, co jest złe. Mnie nauczyły tego dzieci. Pracuję w takiej grupie trzylatków i to jest dopiero nauka życia” – oznajmiła nauczycielka Bogusława Rutkowska, która właśnie została ławniczką. Obok niej orzekać będzie w SN m.in. inżynier elektronik Wojciech Szczepka z Wodzisławia Śląskiego, który zgłosił się „z powodu chęci poszukiwania prawdy”. „Lubię dociekać i oceniać fakty, a funkcja ławnika daje sposobność realizowania tej pasji” – uzasadniał. Dołączył do nich lekarz i zwolennik ruchów „pro-life” Roman Markiewicz. „Nie zgadzam się z poważną częścią opinii publicznej, która kwestionuje kwestie poczęcia i życia” – mówił podczas przesłuchania. Podobnie ławnik sądu rejonowego i bezrobotny finansista z Tarnowa Marek Molczyk. „To pokłosie moich zainteresowań z młodości. Rozważałem kiedyś opcję zostania prawnikiem” – mówił o swojej motywacji.
„Być może wśród tych ludzi było wielu z dobrymi chęciami, ale nie chęć jest kwalifikacją. Większość z nich nie znała charakteru swojej obecności w SN. Zaledwie trzy osoby były w przeszłości ławnikami” – komentował senator PO Jan Rulewski; „Ławnicy będą orzekać w Izbie Dyscyplinarnej SN i oceniać postępowanie sędziów, prokuratorów i innych prawników. Ale także będą badać skargi nadzwyczajne, gdzie w grę wchodzą bardzo trudne sprawy prawnicze. Nie będą kogoś sądzić, ale oceniać inne wyroki. Tutaj ławnik bez przygotowania prawniczego nie może prawidłowo funkcjonować” – dodał senator Marek Borowski.
Pierwsza prezes SN Małgorzata Gersdorf zauważyła z troską, że „ławnikom przyjdzie dokonywać wykładni przepisów konstytucji dotyczących zasad i wolności konstytucyjnych oraz praw człowieka. A to niezwykle skomplikowany proces wymagający rozległej wiedzy prawniczej”.
„Na pewno jest to rozwiązanie niespotykane. Nie wydaje mi się, aby przy większości spraw rozpatrywanych w SN osoba, która nie może zweryfikować pewnych konstrukcji prawnych i zarzutów, mogła coś wnieść, ale to jest moje osobiste zdanie – dodał za smutkiem rzecznik SN Sędzia Michał Laskowski. Źródło: wyborcza.pl
A ja bym tego tak nie dramatyzował bowiem czasami mądrość ludowa jest ponad mędrca szkiełko i oko. Mickiewicz tak to ujął: „Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko” oraz „Miej serce i patrzaj w serce”. Mam nadzieję ze nie wybrano na ławników SN samych Misiewiczów i Jannigerów. 
28 06 2018 Prezes PiS „sprzedaje” klęskę w sprawie nowelizacji ustawy o IPN.
Polskę w negocjacjach z Izraelem reprezentowały dwie osoby – poinformował prezes Prawa i Sprawiedliwości w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie”, nie ujawniając przy tym ich nazwisk. Jak stwierdził: „Nie mam zgody na wymienienie osób, które reprezentowały Polskę”. Celem podpisania polsko- izraelskiego dokumentu jest walka o prawdę historyczną – stwierdził.
– „To były dwie osoby. Niezwykle sprawne, profesjonalne. Wykonały dla naszej ojczyzny doskonałą robotę. Negocjacje trwały w ciszy, w wielkiej dyskrecji. Wiedziało o nich bardzo ograniczone grono osób” – opowiadał Kaczyński. Sam udziału w negocjacjach nie brał, ale był informowany na bieżąco. Szef partii rządzącej nie byłby zapewne sobą, gdyby nie powiedział także, że twierdzenie Donalda Tuska i innych polityków opozycji o tym, że nowelizacja ustawy o IPN wypromowała określenie „polskie obozy zagłady” to „ohydna manipulacja”. – „Obarczanie nas, Polaków, winą za zbrodnie II wojny światowej ma kilkudziesięcioletnią tradycję i kwitło niehamowane także wówczas, gdy za troskę o dobre imię naszego kraju odpowiadali Donald Tusk i jego formacja. Powiem więcej – szeroko rozumiane środowisko polityczne pana Tuska wydatnie przyczyniło się do rozkwitu tej szkalującej Rzeczpospolitą i nasz naród narracji” – podkreślił prezes PiS.
W narracji prezesa – jeśli chodzi o stronę dyplomatyczną sprawy – wszystko jest proste, i pozytywne. – „W mojej opinii dzięki temu porozumieniu uzyskujemy więcej, niżbyśmy byli w stanie osiągnąć dzięki przepisom nowelizacji ustawy o IPN” – perorował w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”. „Otwieramy sobie drogę do ofensywy antydyfamacyjnej. Proszę zwrócić uwagę, że władze Izraela – a one w kontekście spraw związanych ze zbrodniami II wojny światowej z oczywistych względów są niezwykle istotne – w całości potwierdzają polskie stanowisko: sprawcami są Niemcy; polskie społeczeństwo i polskie państwo podziemne nie miało nic wspólnego z Holokaustem, przeciwnie, robiło, co mogło, by ratować swoich obywateli narodowości żydowskiej. Potępiają antypolonizm, tak jak potępiają antysemityzm” – dodał. – „Polska rozumie i zawsze rozumiała postawę państwa Izrael, ale teraz także władze w Jerozolimie rozumieją, iż jesteśmy krzywdzeni „stawianiem nas w jednym szeregu” z oprawcami, stwierdził Kaczyński.
To nie wszystko. Prezes twierdzi, że teraz stan naszych relacji z USA będzie tylko lepszy. Dlaczego? Jak twierdzi, deklaracja premierów Polski i Izraela znosi „niedogodność” w naszych relacjach z Białym Domem. – „To bardzo ważna jej konsekwencja. Mimo naszych intencji, w świat poszedł przekaz wypaczający sens noweli o IPN. Były głosy różnych środowisk żydowskich, niekiedy wręcz koszmarnie oszczercze. Elementy tej nieprawdziwej narracji zaistniały w przekazie władz amerykańskich, a to nam nie pomagało. Tym bardziej, że relacje z naszym strategicznym sojusznikiem w NATO mają niezwykle korzystne dla Polski perspektywy. Rozmawiamy o takim wzmocnieniu bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, jakiego nigdy wcześniej nie było”.”Czas przeciąć te wszystkie, niekorzystne dla Polski, dyskusje wokół ustawy” – skwitował sprawę prezes PiS. W ten oto sposób między wierszami dowiedzieliśmy się, że odbiór nowelizacji w świecie był „wypaczony”, główną winę za to ponosi Tusk oraz „głosy różnych środowisk żydowskich”, ale skutkiem całej sprawy będzie „wzmocnienie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, jakiego nigdy wcześniej nie było”, wyłącznie dzięki temu, że PiS pod presją USA zarządził odwrót w sprawie niefortunnej ustawy. Jednym słowem, jeden wielki sukces. Źródło: onet.pl, wp.pl
Znaczy się prezydent Duda zostanie wpuszczony do Białego Domu, mam nadzieje ze nie tylko do toalety? Dziwna to Polska manipulant zarzuca manipulantowi manipulacje. A „my naród” domagamy się  wymienienie osób, które reprezentowały Polskę w akcie kapitulacji i oddaniu hołdu Izraelowi.
Wstaliśmy z kolan tylko po to by przez chwile pomachać szabelką, i skapitulować oddając hołd  żydowskiemu lobby reprezentowanego przez izraelskie i amerykańskie media, polityków i kapitalistów. Zostaliśmy ośmieszeni i ubezwłasnowolnieni na międzynarodowej arenie politycznej przez „polski” rząd. No a co z odszkodowaniami za pozostawiane mienie w Polsce przez Żydów? Przecież w tej ustawie nie jest najważniejsze jak zostaną nazwane obozy zagłady, ta ustawa ma zagwarantować organizacjom żydowskim odszkodowania za pozostawiony majątek w Polsce. 
25 06 2018 Opozycja zbojkotuje orędzie prezydenta?
Jak podaje za „Rzeczpospolitą” tygodnik „Wprost” orędzie prezydenta zapowiedziane na okoliczność obchodów 100-lecia niepodległości i 550-lecia polskiego parlamentaryzmu, może być zbojkotowane przez znaczną część opozycji. Andrzej Duda 13 lipca na Zamku Królewskim w Warszawie ma stanąć przed Zgromadzeniem Narodowym i wygłosić okolicznościowe ekspoze. Wiele wskazuje na to, że w wydarzeniu tym udział wezmą tylko parlamentarzyści PiS oraz ruchu Kukiz’15.
Bojkot Zgromadzenia Narodowego rozważają politycy Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej oraz PSL. „Bez sensu jest uczestnictwo w jakiejś kolejnej pompie z okazji rocznicy parlamentaryzmu, który się obecnie niszczy” – powiedział „Rzeczpospolitej” jeden z posłów. Dziennik zwraca uwagę, że dla opozycji ostrym przejawem „niszczenia parlamentaryzmu” są obecnie posunięcia Marka Kuchcińskiego, który w kadencji ukarał już finansowo kilkunastu posłów opozycyjnych i który utrudnia mediom oraz postronnym obserwatorom poruszanie się po budynku Sejmu.
Na dodatek, posłowie opozycji drwią ponoć nawet z wyboru miejsca zgromadzenia. Choć bowiem Zamek Królewski może się wydawać godnym miejsce do zorganizowania takiego wydarzenia, ale cóż z tego, gdy nie ma tam sali, dla 560 parlamentarzystów i gości.
Dyskusyjna jest także data początków parlamentaryzmu. W 1993 roku Sejm obchodził swoje 500-lecie, a tegoroczne obchody podkreślają 550-lecie parlamentaryzmu. Minęło więc 25 lat, a mamy 50-letni przeskok. Historyk dr hab. Andrzej Korytko w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przyznał, że w ostatnim czasie doszło do zwrotu w badaniach nad początkami polskiego parlamentaryzmu.  „W starszej historiografii funkcjonowała data 1468 roku jako pierwszego Sejmu Walnego dwuizbowego. Jednak w XIX wieku słynny historyk Adolf Pawiński kategorycznie stwierdził, że to Sejm z 1493 roku był pierwszym dwuizbowym. Dopiero przed kilkoma laty prof. Uruszczak bardzo racjonalnie uzasadnił powrót do daty 1468 roku” – powiedział historyk. 
Źródło: rp.pl
A jakie efekty przyniesie ten bojkot? Żadne bo po Kaczyńskim spłynie to jak woda po kaczce. Tu potrzebne są radykalniejsze kroki. Nie można dopuścić do tego, żeby premier był tylko wynajętym urzędnikiem przez Naczelnika Kaczyńskiego, a prezydent jego chłopcem na posyłki. Jakie czasy takie Chrystusy i Judasze. Władza, która szkodzi narodowi jest szkodliwa i musi być usunięta wszelkimi możliwymi metodami, bo jest zagrożeniem dla narodu. 
25 06 2018 Jest wyrok w sprawie, którą Sikorski wytoczył Kaczyńskiemu.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński nie musi przepraszać b. szefa MSZ Radosława Sikorskiego za swe wypowiedzi przypisujące mu "zdradę dyplomatyczną" w związku z działaniami po katastrofie smoleńskiej. Tak brzmi nieprawomocny wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, który zapadł dziś w sprawie.
- Powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie i podlegało oddaleniu w całości. (...) Z uwagi na pełnioną przez powoda w latach 2007-2014 funkcję szefa MSZ, informacja o jego ministerialnych kompetencjach i ich realizowaniu, bądź też nierealizowaniu, w konkretnej sytuacji politycznej po tzw. katastrofie smoleńskiej, z punktu widzenia obiektywnego ich odbioru przez rozsądnego, przeciętnego i uczciwego odbiorcę, stanowiła wiadomość o charakterze neutralnym, niepociągającą za sobą przeświadczenia przeciętnego odbiorcy o sprzeczności wypowiedzi Kaczyńskiego z jakimkolwiek przepisem prawa, czy normą moralną - wskazała w uzasadnieniu dzisiejszego wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Anna Ogińska-Łągiewka.
Jak informuje Radio ZET,  Sikorski musi zapłacić Kaczyńskiemu 4350 zł kosztów zastępstwa procesowego. Źródło wiadomosci.onet.pl
Kto odważy się skazać zwycięskiego wodza!? Jak historia pokazuje czas zwycięstwa zawsze mija, a wtedy klęska jest bardzo bolesna.
Do sprawdzenia w archiwach TVP -luty i marzec 2010r.: Każdy kto będzie próbował zmienić miejsce lądowania prezydenckiego samolotu zostanie oskarżony o utrudnianie prezydentowi RP sprawowanie władzy. Jarosław Kaczyński

I przyszedł marzec 2010r, I w TVP pojawił się prezydent RP z wystąpieniem. Do sprawdzenia w archiwach TVP. Oto co powiedział: Ja i moja kancelaria przygotujemy wizytę w Smoleńsku. Tusk i rząd mają się do tej wizyty nie wtrącać. Lech Kaczyński.
Organizacja lotów legła w gruzach, gdy nastał prezydent Kaczyński. To zarzut siostry ofiary katastrofy smoleńskiej stewardesy Węcławek 10.04.2014r.
Na pokład samolotu lecącego do Smoleńska wsiadł człowiek „mały” kłótliwy,przeciętny prezydent, zaściankowy i ksenofobiczny, mierny polityk. Autor słów: "spieprzaj dziadu!"; "ta małpa w czerwonym"; "ja Panią załatwię", człowiek nie znający słów refrenu hymnu narodowego. Pośmiewisko nie tylko satyryków, ale całej Europy. Prezydent z najniższym poparciem społecznym.W trumnie ze Smoleńska przywieziono wybitnego Męża Stanu, patriotę, bohatera narodowego, ojca narodu, największego Polaka, równego królom. To ja się pytam, kto podmienił zwłoki, gdzie jest ciało Kaczyńskiego? 
20 06 2018 Odszydlanie rządu, czyli wszystkiego morawieckiego!
Że proces, który nazwałem po imieniu trwa, jest oczywistą oczywistością i żadne płacze i żadne krzyki nie przekonają nas, że białe jest białe, a czarne jest czarne (Autor: Jarosław Kaczyński, więc nie wierzgać mi tu). Odszydlanie zaczął Prezes Kaczyński jak przystało na genialnego stratega od głowy, czyli od odwołania z funkcji premiera samej Beaty Szydło, która tak między nami mówiąc zupełnie się na tę funkcję nie nadawała i to z oczywiście oczywistej przyczyny: no jak może w dużym, europejskim, dumnym (i wstającym właśnie z kolan) kraju być premierem rządu kobieta, która syna na katolickiego księdza wychowała?! No toż to jeśli nie ciemnogród, to z pewnością katolicki integryzm, a tego, to już od czasów Porozumienia Centrum, Prezes (TEN Prezes) nie znosi, i słusznie!
I dlatego Prezes znalazł w szafie z rekwizytami prawdziwie europejskiego polityka, który się wręcz idealnie na premiera nadaje, bo nie dość, że bankster (nawrócony, jak pisałem, ale jednak) to ma jeszcze i tę zaletę, że swoje dzieci zamiast na jakichś ministrantów szykować, to do żydowskiej szkoły posyła, co sam Szewach Weiss potwierdził. Krótko mówiąc, odszydlanie zaczęło się od samej głowy, a potem to już poszło z górki i kolejni, integrystyczni (a fuj!) katoliccy ministrowe pooooolecieli: Szyszko, Macierewicz, Radziwiłł. Temu ostatniemu należało się od dawna, bo też syna ma w seminarium duchownym, co powodowało, że wstyd się było na imprezie w niemieckiej, francuskiej, holenderskiej czy amerykańskiej ambasadzie pokazać! To i się nie pokazywałem, co ww ambasady potwierdzić mogą.
Owszem, poleciał i (jak go nazwałem) wiernota Waszczykowski, ale i jego zaczynam żałować, bo to, co wyprawia ten Czaputowicz (kolega Rokity, Klicha, Sienkiewicza, Miodowicza i wieeelu innych, zacnych ludzi z ruchu, którego nazwa tłumaczy się Swaboda i Mir), to jednak zbyt ostentacyjne dawanie Brukseli i Berlinowi nabłonka.
Teraz odszydlenie  rządu trafiło i na wieś, dzięki czemu poleciał minister Jurgiel, i do tego „z powodów osobistych” poleciał, czyli witamy w czasach komunistycznych, kiedy królowało określenie „ze względu na stan zdrowia”.
A poza wszystkim idziemy w słusznym (co nie znaczy, że w dobrym – to co innego) kierunku, bo Premier odkrył jednoosobowo mafię śmieciową, która przez prawie 3 lata rządów PiSu sprowadziła do Polski ponad 1,5 miliona ton śmieci, które to śmieci są (jak to teraz modne) innowacyjne, bo cechują się samozapalnością. Jest i afera GetBack, która przez wspomniane prawie 3 lata rządów PiSu sobie rosła nieniepokojona i bardzo dobrze, bo dzięki temu przerosła rozmiarem Amber Gold.
No i odkryta raptem, bo wczoraj afera imigracyjna, której skutki każdy kto chce widzi, bo w stolicy imigrant z Bangladeszu czy innego Pakistanu na rowerze, ze smartfonem w ręce i paką z napisem znanej firmy dostawczej na plecach, to już norma i bardzo dobrze, bo nie ma nic gorszego, niż brak norm (nawet tych nie najlepszych). Coś optymistycznego na koniec? Ależ oczywiście: jak się już to odszydlenie rządu z sukcesem zakończy, to się obudzimy w nowej, piękniejszej Polsce, rządzonej już oficjalnie, a nie z tylnego siedzenia przez fachowe kadry z doskonałej szkoły Cioci Magdalenki. No, to jak w tytule - wszystkiego morawieckiego! Źródło: niepoprawni.pl/blog/fedorowicz-ewaryst
19 06 2018 Duet Morawiecki – Ziobro chcą głowy prezesa IPN.
Prezesowi Instytutu Pamięci Narodowej Jarosławowi Szarkowi grunt usuwa się spod stóp i jak donosi Onet wygląda na to, że może niebawem zostać odwołany ze stanowiska.
Chodzi przede wszystkim o niefortunną nowelizację ustawy o IPN, od której nawisem mówiąc Szarek odżegnuje się od samego początku, argumentując, że podległa mu instytucja nie miała wpływu na treść kontrowersyjnej noweli. Dowodzi, że nowela konsultowana była z Instytutem „jedynie w początkowej fazie” i to „za jego poprzednika”. Takie stanowisko dla rządzących jest równoznaczne z wypowiedzeniem posłuszeństwa. W związku z tym przeciwników szefowi IPN przybywa.
Ale to go nie zniechęca do dalszej argumentacji i dodatkowo przypomina: „Później już z nami na ten temat nie rozmawiano. Instytut nie miał wpływu na ostateczny kształt przyjętych rozwiązań prawnych. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że Instytut stał się pierwszą ofiarą tej nowelizacji” – powiedział Jarosław Szarek w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”.
Tymczasem najgroźniejszym przeciwnikiem Szarka jest minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, w resorcie którego powstała kontrowersyjna nowelizacja ustawy o IPN. Jak sugeruje Onet, Ziobro uważa, że Szarek osobiście torpedował prace nad nowelą, jednocześnie publicznie kontestując projekt i rozwiązania prawne, które się w ustawie znalazły. „Od samego początku prezes Szarek rzucał kłody pod tę nowelizację, a gdy rozpętała się cała burza, odpowiedzialnością próbował obarczyć ministerstwo sprawiedliwości” – oznajmił Onetowi jeden z bliskich współpracowników Zbigniewa Ziobro. „Prezes IPN po prostu zdradził i powinien ponieść odpowiedzialność polityczną”– podsumował. W „marszu” po głowę Szarka towarzyszy ministrowi sprawiedliwości sam Mateusz Morawiecki, który ponoć bardzo nisko ocenia efektywność Instytutu Pamięci Narodowej.
Z czego to się wzięło?  Zaczęło się od problemów usunięciem pomnika katyńskiego w Jersey. Ponoć ta sprawa najjaskrawiej pokazała, że IPN nie ma żadnych, ale to absolutnie żadnych narzędzi, by reagować na tego typu sytuacje kryzysowe. Brakuje mianowicie publikacji anglojęzycznych na temat zbrodni katyńskiej, którą można by w trybie pilnym wykorzystać do obrony polskiego wizerunku na świecie. „A każde polecenie ze strony szefa rządu, by IPN podjął kroki, by ratować sytuację za oceanem, traktowane były, delikatnie mówiąc, na odwal się” – podkreślił rozmówca portalu, mówiąc o niemal całkowitym braku decyzyjności obecnego prezesa Instytutu.
Podobno sprawa dymisji prezesa IPN miała być omawiana z Kaczyńskim podczas jego pobytu w szpitalu, ale jak się okazuje to wcale nie jest takie proste. Szefa IPN-u odwołać, ot tak, na polityczne skinienie niestety się nie da. Według ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej prezesa powołuje i odwołuje Sejm za zgodą Senatu, na wniosek Kolegium Instytutu Pamięci, które zgłasza kandydata spoza swego grona.
Przypomnijmy: Uchwalona przez Sejm w styczniu nowelizacja ustawy o IPN zakłada, że każdy, kto „publicznie i wbrew faktom” przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, będzie podlegał karze grzywny lub do trzech lat więzienia. Taka sama kara grozi za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”.
Jak już pisaliśmy przepisy te wywołały krytykę m.in. ze strony Izraela i USA. 6 lutego Andrzej Duda podpisał znowelizowaną ustawę, a następnie w trybie kontroli następczej skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent chce, by Trybunał zbadał, czy przepisy ustawy nie ograniczają w sposób nieuprawniony wolności słowa oraz aby przeanalizował kwestię tzw. określoności przepisów prawa. Zmienione przepisy obowiązują od 1 marca. Nadal nie został ogłoszony termin, w którym Trybunał rozpatrzy wniosek prezydenta w sprawie nowelizacji ustawy o IPN. Źródło: Onet.pl
Prezes Kaczyński zawinił prezesa IPNu ukarzą. Żadna ustawa reprywatyzacyjna nie powinna wchodzić w rachubę, bowiem prawo zasiedzenia jest ponad wszystko. Dawny właściciel chce odkupić kamienicę to niech zapłaci za jej odbudowę, remonty, opiekę nad nią etc.etc. Aha to mu się tak po prosu nie opłaca? 
16 06 2018 Setki miliardów długu w dwa lata. GUS ujawnił szokującą dane o stanie finansów publicznych
Mimo ostatnich deklaracji o nadwyżce budżetowej, jesteśmy świadkami rekordowego w historii wzrostu zadłużenia Polski. W ciągu dwóch lat Prawo i Sprawiedliwość zwiększyło zadłużenie skarbu państwa o setki miliardów złotych, a nie jak deklarował rząd “zaledwie” 71,6 mld zł. Zadaje to kłam całej politycznej narracji o dyscyplinie finansowej i słynnej “nadwyżce”. Jak to zatem możliwe, że nie byliśmy świadomi procederu zadłużania nas na tak wielką skalę? Odpowiedz na to pytanie leży w kreatywnej księgowości polskiego rządu, która jednak musiała zostać rozłożona na czynniki pierwsze przez GUS, z powodu nacisków Unii Europejskiej. Analitycy musieli bowiem przyjrzeć się rozmiarowi długu publicznego, jednak nie tylko oficjalnym statystykom, ale także ukrywanym zobowiązaniom skarbu państwa, co ostatecznie doprowadziło do odkrycia dość szokujących rezultatów. Okazuje się bowiem, że o ile oficjalny dług publiczny wynosi już blisko 1 bln zł (co odpowiada 52% PKB), to dług ukryty wynosi aż 4,96 biliona złotych, czyli 276 proc. polskiego PKB. Oznacza to, że oficjalne dane pokazują tylko 20% realnego zadłużenia kraju, które już dziś ma wartość dla długoterminowej wypłacalności krytyczną. Co jest strategiczne, dane GUS dotyczą 2015 roku, czyli okresu sprzed wprowadzenia reformy emerytalnej PiS. Ta natomiast oznacza dla zadłużenia państwa prawdziwą katastrofę. Rząd tymczasem manipuluje opinią publiczną bagatelizując sprawę poprzez dane, że w 2018 roku koszt zmian to tylko 10 mld zł. Jednak wzrost zobowiązań na kontach ZUS jest wyliczony na lata do przodu i tutaj statystyka jest ponura. Już w 2015 roku dług emerytalny ZUS wynosił aż 4057 mld zł, czyli 225,5% PKB. Tymczasem koszt reformy Prawa i Sprawiedliwości zwiększył omawiane zobowiązania o kwotę większą niż wynosi cały oficjalny dług publiczny Polski, czyli o aż gigantyczne 1,4 bln zł. Biuro Analiz Sejmowych wyliczyło, że o tyle właśnie więcej z kont ZUS zostanie wypłacone emerytom do roku 2060 tylko w wyniku zmian w jednej ustawie.  Obniżka wieku emerytalnego jest aktem prawnym, który momentalnie doprowadził zatem do rekordowego w historii wzrostu długu publicznego. Polskie władze zawsze miały problem z dyscypliną finansów publicznych, jednak jeśli uzmysłowiłem sobie, że już w 2015 roku mówiliśmy o 325% PKB całkowitego długu publicznego, to w tym przypadku mówimy o decyzji, która doprowadzi nieuchronnie do niewypłacalności państwa polskiego. Źródło: stat.gov.pl 
15 06 2018 „Kuchciński to żołnierz PiS, który siedzi na miejscu marszałka Sejmu”
– „PiS złamał świętą zasadę, która do tej pory obowiązywała w parlamencie, że kluby opozycyjne, kiedy przychodzi ich kolej, miały prawo żądać informacji na każdy temat, najbardziej niewygodny dla rządu. Marszałek Kuchciński jako ten żołnierz PiS, który siedzi na miejscu marszałka – bo trudno powiedzieć, że jest marszałkiem – zrealizował polecenie partyjne i nie doprowadził do takiej debaty. Jeżeli zabiera się możliwość opozycji mówienia w Sejmie, wyłącza się mikrofon, karze się finansowo, a jedynym możliwym naszym narzędziem w debacie są debaty o odwołaniach czy to ministrów, czy marszałka, to gwarantujemy wam, że na każdym posiedzeniu Sejmu ktoś z was będzie odwoływany i o kimś z was będzie debata. Polacy usłyszą o tym, jakie macie „dokonania”. W takim razie, panie marszałku, będziemy debatować o pana odwołaniu” – zapowiedział szef klubu PO Sławomir Neumann.
Platforma Obywatelska chciała wyjaśnień od rządu w sprawie negocjacji przyszłego unijnego budżetu, w kontekście powiązania wypłaty środków z przestrzeganiem praworządności, czyli ewentualnych  konsekwencji nałożenia na Polskę kar w związku z art. 7 Traktatu. Każdy klub poselski ma prawo do zgłaszania takich próśb o informację bieżącą – na trwającym obecnie posiedzeniu wypadała kolej właśnie Platformy Obywatelskiej. PiS przegłosował własną propozycję dotyczącą wykorzystania środków unijnych przez Ministerstwo Zdrowia.
– „Chcę, żeby pan wiedział, że to, co pan zrobił dzisiaj jest złamaniem demokracji parlamentarnej, jest skandalem i hańbą. Chcę panu też powiedzieć, że złamał pan święte prawo opozycji, które było świętym od 1989 roku, do dzisiaj, do 14 czerwca 2018. Nie zakrzyczycie praworządności, demokracji parlamentarnej i zwykłej przyzwoitości i uczciwości. Złamaliście święte zasady prawa mniejszości i prawa opozycji. Chcę panu powiedzieć, że prawo do informacji jest zasadą, którą wszyscy marszałkowie od 1989 roku na trwale utrzymywali, bez względu na różnice” – powiedział po głosowaniu szef PO Grzegorz Schetyna. Reakcją Kuchcińskiego na te słowa było wyłączenie liderowi opozycji mikrofonu.
Neumann uważa, że Kuchciński i Morawiecki przestraszyli się tematu. – „Platforma chciała zapytać o to, jakie działania podejmie polski rząd, żeby nie doprowadzić do tego, co dzisiaj mamy na stole negocjacyjnym, czyli straty ponad 100 mld zł z nowego budżetu UE oraz powiązania tego budżetu z praworządnością w kraju członkowskim. Liczyliśmy na to, że premier z otwartą przyłbicą – tak jak wielokrotnie mówi, że wstał z kolan i jest dla Europy partnerem i ma wielu partnerów w Europie – pokaże przed polskim parlamentem, społeczeństwem, jakie ma rząd plany, żeby wynegocjować lepszy budżet dla Polski w nowej perspektywie finansowej, jak obronić Polskę przed ewentualnymi jeszcze cięciami w przyszłości tego budżetu, który jest” – stwierdził poseł PO.
Posłowie PO i Nowoczesna zapowiedzieli więc złożenie wniosku o odwołanie Marka Kuchcińskiego. Zdaniem Katarzyny Lubnauer, marszałek przekroczył kolejną granicę. – „Dzisiaj pierwszy raz zdarzyło się tak, że marszałek Kuchciński odmówił Platformie Obywatelskiej prawa do informacji bieżącej, została zmieniona na informacja rządu. Zabranie informacji bieżącej PO to jest ostateczne pogrzebanie parlamentaryzmu w Polsce. To jest śmierć Sejmu polskiego” – powiedziała szefowa Nowoczesnej. Źródło: dziennik.pl
Kuchciński nie powinien być marszałkiem sejmu, bo to najtwardszy beton partyjny, taki współczesny Kowalski, który jak dostanie rozkaz to go bez szemrania wypełni. Co to za marszałek semu, który nie mówi, tylko mamrocze, a jak ze dwa zdania powie do sensu, to odczytuje z kartki? To tylko w pisowskiej Polsce jest możliwe, aby kogoś tak niedysponowanego intelektualnie posadzono de facto na stołku drugiej osoby w państwie.

15 06 2018 „Kropka nad i” rozgrzana do czerwoności.

W miniony czwartek gościem Moniki Olejnik w „Kropce nad i” był Jacek Sasin. Ponieważ w ostatnich dniach media informowały, że ojciec Rydzyk może liczyć na kolejne, 100 mln. zł, które chce mu przyznać Ministerstwo Kultury na budowę Muzeum im. Jana Pawła II, nie można się dziwić, że ten temat znacznie zdominował spotkanie.  Trzeba przyznać, że było bardzo „gorąco”.
Zaczęło się od tego, że w pewnym momencie Jacek Sasin wspomniał Lecha Kaczyńskiego, oburzając się, że dzisiejsza opozycja, która tak go kiedyś atakowała, teraz na pamięci o nim próbuje realizować swoje cele polityczne. Uznał, że jest to niegodne i haniebne. Wówczas Monika Olejnik przypomniała swemu rozmówcy jak to „poniżany był Lech Kaczyński, jego żona przez dyrektora Radia Maryja. W sposób skandaliczny mówił, że to jest czarownica, która powinna się poddać eutanazji. W skandaliczny sposób mówił o Lechu Kaczyńskim” i to jakoś nikogo nie oburza. Mało tego, ten pan, który w tak niewybredny sposób atakował byłego prezydenta i jego małżonkę otrzymuje kolejną dotację.
Pan Sasin bardzo się zdziwił. Przecież „instytucje państwa powołane do tego, by wspierać różne inicjatywy społeczne, pozarządowe rzeczywiście wspierają je również finansowo. Dzisiaj jest tak, że organizacje prezentujące różne światopoglądy, różne opcje polityczne są traktowane tak samo”. Czy rzeczywiście?
Monika Olejnik przypomniała, że środki na dofinansowanie różnych instytucji biorą się m.in. z naszych podatków i jednocześnie dalej zastanawiała się, jak to możliwe, by osoba, która tak szkalowała Lecha i Marię Kaczyńskich teraz jest hołubiona przez rządzącą partię i obrzucana pieniędzmi. Przypomniała, że Lech Kaczyński mówił, iż nigdy nie poda ręki panu Rydzykowi. Jacek Sasin zdziwił się, skąd ma taką wiedzę „Nie słyszał pan takich wypowiedzi? Nie czytał pan? I pracował pan w kancelarii pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, i uważa pan, że prezydent Lech Kaczyński mógł sobie pozwolić na obrażanie swojej żony?”
Jacek Sasin nie miał zbytniej ochoty ustosunkować się do pytań Moniki Olejnik. Nie przedstawił swego stanowiska w sprawie, natomiast wolał skoncentrować się na pewnym faux pas, które według niego, popełniła dziennikarka. Chodziło o zwrot „pan” w odniesieniu do Rydzyka. „Myślę, że mówienie o osobie duchownej „pan” jest niepotrzebną demonstracją w stosunku do religii i osób duchownych, więc nie ma sensu tak postępować, bo to pokazuje brak szacunku”. 
Wątpię, żeby słuchaczy „Kropki nad i” interesowały dywagacje na temat słuszności lub nie, zastosowania pojęcia „pan” w odniesieniu do ulubieńca obecnej władzy czyli Rydzyka. No ale wyszło jak zawsze. Ważny temat, wymagający wyjaśnienia i …odwrócenie kota ogonem, przeniesienie środka ciężkości na nic nie znaczący drobiazg. Trzeba przyznać, że politycy PiS są mistrzami w omijaniu niewygodnych tematów. Źródło: gazeta.pl
13 06 2018 Minister Ziobro nie odpuszcza.
Kolejna decyzja ministra Ziobry, który walcząc jak lew o „sprawiedliwe sądy”, nie cofnie się przed niczym, by je całkowicie sobie podporządkować. W Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego ma zasiąść Małgorzata Bednarek z Katowic. Kim jest ta pani prokurator?
W czasie, gdy PiS pierwszy raz sprawował władzę Ziobro nominował ją na szefową Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.  W 2006 r wykryła „wielką aferę korupcyjną” w bielskim wymiarze sprawiedliwości. Z dumą ogłosiła na konferencji prasowej, że „W bielskim wymiarze sprawiedliwości działał układ. Osoby ze świata przestępczości gospodarczej płaciły łapówki za korzystne wyroki i uchylenie środka zapobiegawczego”. Na czele gangu miał stać sędzia Grzegorz W., który ugiął się pod presją śledczych i w zamian za złagodzenie kary, obciążył zarzutami korupcji kilkunastu kolegów sędziów.
Dopiero w 2007 r.  po przegranych przez PiS wyborach „wyszło szydło z worka”. Śledztwo zostało przeniesione do Krakowa i po dokładnej analizie materiałów śledczych prokurator Marek Wełna uznał, że „koncepcja prowadzenia sprawy była wadliwa, przedmiot postępowania zbyt szeroki, a wyjaśnienia Grzegorza W. nie zostały prawidłowo procesowo zweryfikowane”. Śledztwo zostało umorzone, Grzegorz W. został usunięty z zawodu, podejrzani sędziowie wywalczyli po 50 tys. zł zadośćuczynienia, a wielki sukces pani Bednarek okazał się wielką klapą.
Po utracie władzy przez partię Jarosława Kaczyńskiego założyła stowarzyszenie Ad Vocem, w którym znaleźli swoje miejsce najbardziej zaufani ludzie Ziobry.  Ziobro nie zapomniał o swoim „najwierniejszym żołnierzu”. Po dojściu PiS do władzy w 2015 roku nominował ją na szefową śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej.  Jej śledczy zajmowali się tropieniem przestępczości zorganizowanej i korupcji. Ich największym osiągnięciem było postawienie zarzutów podejrzanemu o ustawianie konkursów Krzysztofowi Kwiatkowskiemu, prezesowi NIK, czy Janowi Buremu, byłemu posłowi PSL.  Pani prokurator bardzo dbała też o dobór współpracowników, pełniąc nieformalnie rolę kadrowej śląskiej prokuratury. Jak mówi jeden ze śląskich prokuratorów „To od niej zależało, kogo „spuścić” do jednostki niższego szczebla, a kogo awansować. W Warszawie liczono się z jej opinią, która często dyktowana była wyłącznie niechęcią lub sympatią do jakiejś osoby”.
Teraz jej kariera nabiera tempa. Awansowała na zastępcę dyrektora biura prezydialnego Prokuratury Krajowej, a przed nią praca właśnie w Izbie Dyscyplinarnej. To w jej rękach znajdą się sędziowie, prokuratorzy, adwokaci i radcy prawni, co do których padną podejrzenia o nieuczciwe działania zawodowe.
Trzeba przyznać, że powołanie takiej osoby do Izby Dyscyplinarnej może budzić duże zaniepokojenie. Jak mówi jeden z katowickich prokuratorów „Małgorzata Bednarek ma osobowość inkwizytora. Jeśli zasiądzie w Izbie Dyscyplinarnej, biada tym, którzy staną przed jej obliczem”.
No cóż. Pan Ziobro, wie co czyni. Ma być tak jak chce on i prezes Kaczyński, czyli polityczne sądy, polityczna prokuratura, polityczne prawo, które będzie można tak wspaniale wykorzystać, by niszczyć przeciwników, gnębić oponentów i prowadzić Polskę ku autorytaryzmowi. „Po trupach i do celu”…
Źródło: wyborcza.pl 
09 06 2018 Siła „złych obcych” mediów na PiS.
Podczas sobotniego spotkania z mieszkańcami Wrocławia premier Mateusz Morawiecki nawiązał do sprawy repolonizacji mediów. W swoim wystąpieniu podkreślił, że większość, bo ponad 80% mediów jest w rękach wrogich koncernów, które wykupiły udziały w „bardzo złych” czasach III RP.
Z tego powodu partia rządząca ma niemały problem, aby przedrzeć się z jedynie słuszną prawdą do wszystkich obywateli. „Staramy się pokazywać, jaka jest prawda, wykorzystując kanały komunikacji bezpośredniej, internetowej, chociaż tu też, główne portale są w rękach zagranicznych. Jednak to kanał bardziej demokratycznego dostępu, szybkiego i jest niełatwo. Właśnie dlatego ta propaganda bardzo często, ta kłamliwa propaganda strony przeciwnej, naszych oponentów, ma ogromną siłę rażenia. 80% mediów wszystkich, radiowych, telewizyjnych, gazet, czasopism i mediów internetowych jest w rękach naszych przeciwników politycznych, którzy we wściekły sposób nas atakują.” – przekonywał w stolicy Dolnego Śląska premier.
Po jego wypowiedzi nie trzeba było zbyt długo czekać na reakcję internautów. „Zna ktoś media finansowane przez inną partię niż PIS. Ewentualnie „publiczną” propisowską tandetną propagandę dla pisowskich tępaków finansowaną z naszych podatków” – pyta na Twitterze internauta Myślimir. Wtóruje mu dziennikarz Konrad Piasecki: „Zupełnie serio – bardzo chciałbym poznać nazwy tych 80% mediów, które „wściekle atakują” rząd PiS”, internauta „Polskawruinie” nazywając wprost wypowiedź Morawieckiego kłamstwem, przedstawia grafikę ukazującą udział polskich i zagranicznych udziałowców w wydawanej prasie.
Nie od dziś wiadomo, że PiS chciałby mieć w rękach wszystkie media, które będą opowiadać się tylko po jednej stronie. Na razie, choć partia rządząca – jak przekonuje premier – mężnie walczy na wielu frontach, to siła „złych obcych” mediów nieustannie niweczy jej sukcesy. Źródła: 300polityka.pl
Panie premierze, a może warto się zastanowić dlaczego Dobra Zmiana jest tak zaciekle atakowana?  Dziś by zostać milionerem nie musisz trafić w Lotto, wystarczy zapisać się do PiS. Radny z PiS Krzysztof Skóra został prezesem KGHM i zarobił 2 mln zł! Dolnośląski lider i rekordzista. A takich przypadków jest w PiSie na pęczki. Poprzednicy więcej zarabiali, fakt niezaprzeczalny, ale Kaczyński obiecał to zmienić? I co ja mam za to bić brawo, że jestem okradany? Kłamstwo jest narzędziem pracy polityków, to coś w charakterze łyżki lub widelca przy stole.Postaci używających kłamstwa wśród polityków jest na pęczki i nie jest to domeną tylko jednej partii. 
06 06 2018 Władysław Kosiniak-Kamysz do Morawieckiego: nie będzie nas pan uczył patriotyzmu
- Patriotyzmu nie będzie nas uczył człowiek, który przez lata był na żołdzie międzynarodowej finansjery. To pan się meldował w stolicach i zdawał raporty! - powiedział Władysław Kosiniak- Kamysz do Mateusza Morawieckiego.
Władysław Kosiniak-Kamysz wypominał też premierowi, że przez 8 lat był doradcą Donalda Tuska. - Miał pan to wyryte na wizytówce. Tak źle w Polsce było przez ostatnie lata - mówił lider Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Polityk zarzucał Morawieckiemu, że w ostatnim czasie z programu 500 plus wypadło 350 tys. rodzin, wiek emerytalny dla rolników został podniesiony o 5 lat, a wielu z nich straciło swoje gospodarstwa, przez rozprzestrzeniającą się ASF. - A emerytom daliście najniższą możliwą waloryzację - 5 złotych. My podnosiliśmy o 73 złote, to było łącznie 9 miliardów - przypominał Kosiniak-Kamysz.
Szef PSL stwierdził, że Morawiecki, nie zna się na polityce społecznej, a program "Maluch" i program "Senior" były w poprzedniej kadencji. - Wy tylko dodaliście do tego plus - zarzucał.
Opozycja chce głosowania nad odwołaniem Elżbiety Rafalskiej i Beaty Szydło. W obronie wicepremier i minister pracy stanął szef rządu Mateusz Morawiecki. - Realizujemy marzenie o szklanych domach. A nie o szklanych sufitach, jak wy - mówił podczas sejmowego wystąpienia.  Źródło wiadomosci.wp.pl
Tomasz Lis: Bankster Kłamczeusz Morawiecki pomstujący na „Balcerowiczów”, liberałów i Niemców, był żałosny. Premier rozmiarów kieszonkowych. Kosiniak - Kamysz potrzebował pięciu minut, żeby przełożyć go przez kolano j zafundować zasłużone klapsy.
Katastrofą dla Polski jest to, że Morawiecki został premierem, który na niczym się nie zna, a otrzymuje wysokie stanowiska dzięki znajomością tatusia. A ja ciągle czekam kiedy Morawiecki senior rozliczy otrzymane pieniądze ze zbiórek prowadzonych w Europie i USA na Solidarność Walczącą, i wyjaśni swój udział w GetBacku. Gdy widzę premiera w programach informacyjnych TVP, to przede wszystkim przychodzi mi na myśl powiedzenie " Krowa, która dużo ryczy - mało mleka daje". Premier przechwala się nieustannie wspaniałym stanem finansów Polski.  Gdy jednak pojawiły się nieoczekiwane wydatki związane z opieką nad niepełnosprawnymi - premier ogłosił wprowadzenie nowego podatku od najbogatszych - tzw. "daniny solidarnościowej".  Jak widać, w budżecie nie było żadnych rezerw, a cała ta "propaganda sukcesu" mijała się z prawdą. Ten pisowski geniusz ekonomiczny Morawiecki zapominał, że kołem zamachowym gospodarki są niskie podatki i szara strefa. No chyba, że chce się w jak najkrótszym czasie wyeksploatować kolonię to wtedy ciśnie się podatkami wszystkich, prócz swoich, z całych sił, aż padną. Miało być 5 mld nadwyżki a mamy 51 mld złotych deficytu za rok 2017. Morawiecki to kompletny dyletant, demagog - i reprezentant wielkiej, zagranicznej finansjery, który zrobił z Polski kolonię i jego zadaniem jest jak najszybciej i jak najwięcej wyeksploatować polską gospodarkę. Oj! Krzywousty jak tak dalej będziesz rządził, to za kilka miesięcy, nie będzie już Polski, pozostanie z niej tylko jałowa ziemia i zgliszcza. Wkrótce polski fiskus nie będzie już miał od kogo ściągać podatki, i co na to powie pan panie Morawiecki? Wiem panu to wszystko lata, wyląduje pan gdzieś w bogatej Europie i będzie sobie żył jak król. No chyba ze suweren się zbuntuje.
03 06 2018 Ryszard Czarnecki odwiedził Kalisz. Awanturę na spotkaniu próbował poskromić hymnem Polski. 
Na przepychankach słownych się nie skończyło. Ktoś próbował zasłaniać kartki z antyrządowymi napisami. Jednej z kobiet została kartka została wyrwana. Kiedy przeciwnicy PiS kłócili się i przepychali ze zwolennikami partii, Ryszard Czarnecki skandował: "Biało-czerwone, to barwy niezwyciężone"; następnie zaintonował hymn. To na chwilę uspokoiło atmosferę, hymn na stojąco śpiewali chyba wszyscy. Zgoda nie trwała długo. Jeden z mężczyzn zaczął skandować "Wolna Polska europejska" i dyskusje rozgorzały od nowa. Jedna z kobiet krzyczała "pan nazwał mnie szmatą", mężczyzna zwrócił się do niej: "uspokój się, ciemna maso". Ktoś inny zakrzyknął "łobuzy, złodzieje, inne dranie". Źródło wiadomosci.gazeta.pl
„Niekulturalni prowokatorzy” na spotkaniu z politykami PiS-u w Kaliszu. Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, którzy opuścili parlamentarne ławy by głosić populistyczne hasła w terenie, nieustannie muszą mierzyć się z przeciwnikami jedynie słusznej narracji. Nie inaczej było w Kaliszu, gdzie na otwarte spotkanie z mieszkańcami przyjechali: europoseł Ryszard Czarnecki, senator Andrzej Wojtyła oraz posłowie Jan Dziedziczak i Tomasz Ławniczak.
W części spotkania, podczas której zebrani mogli zadawać politykom pytania, pojawiły się okrzyki: „Wstyd”, „PiS jest zły”, „Populiści”, „Wolna Polska europejska”, „Przeproś i spadaj”. Politycy w odpowiedzi nie pozostawali dłużni i jak donoszą lokalne media, odpowiadali: „Niech żyje Polska”, „Biało-czerwone barwy niezwyciężone”.
Do incydentu odniósł się oburzony europoseł Czarnecki: „Pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją w Kaliszu, ale jak słyszę są to osoby, które krążą po spotkaniach – mówił. – Ważna jest rozmowa, a nie krzyki. Jestem gotów do dialogu, a ci państwo wolą monolog. Uważają, że mają monopol na rację. Przyjmuję to ze spokojem. Było wiele ciekawych pytań ze strony tych, którzy chcieli je zadać i usłyszeć odpowiedzi. Te parę osób chciało pokrzyczeć, pohałasować, poobrażać. Epitety w stylu „spadaj” nie są kulturalne. Ale cóż tym się różnimy. Będziemy prowadzić dialog z Polakami ze spokojem.”  Zadziwiać może konsekwencja, z jaką politycy PiS tłumaczą podobne sytuacje i w jaki sposób określają swoich przeciwników.
Do przepychanek podczas spotkania w Kaliszu odniosła się również na swoim facebookowym fanpageu Racjonalna Polska, udostępniając wpis kaliskiego oddziału KOD. Możemy w nim przeczytać, że podczas spotkania zasłabł jeden z zadających tzw. niewygodne pytania, niepełnosprawny Marcin. Według relacji zwolennicy partii rządzącej mieli krzyczeć: „Niech zdechnie”, a poseł Czarnecki wtórować okrzykami” „To prowokator!”  Kalisz był kolejną miejscowością, w której podczas spotkania z politykami PiS-u dochodzi do awantur, a każdy inaczej myślący obywatel może liczyć na pełne nienawiści ataki.
Źródła: kalisz.naszemiasto.pl; RacjonalnaPL
02 06 2018 Andruszkiewicz: „Polska była państwem mafijnym”.
W środę Klub Platformy obywatelskiej złożył w Sejmie projekt uchwały w sprawie powołania komisji śledczej ds. GetBack. Według posłów PO komisja miałaby zbadać m.in. kto „trzymał parasol ochronny nad GetBack” i przez to odwrócił uwagę instytucji państwowych, odpowiedzialnych za nadzór nad GetBack – podaje dziennik.pl.
Premier i podległe mu służby zareagowały od razu i skierowały sprawę do prokuratury – powiedział w piątek poseł koła Wolni i Solidarni Adam Andruszkiewicz. Jak stwierdził, na pierwszy rzut oka widać, że „rząd chce sprawę wyjaśnić i zbadać wszystkie nieprawidłowości, które miały miejsce”.Zaznaczył, że spółka GetBack powstała w czasach rządów PO, a teraz cała sprawa to teatrzyk. Dodał, że „próba obarczenia marszałka Kornela Morawieckiego, legendy Solidarności Walczącej, jakąś odpowiedzialnością za tę aferę jest w mojej opinii bezczelnym atakiem opozycji totalnej”.
Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, Prawo i Sprawiedliwość nie tylko nie poprze wniosku PO ale skieruje sprawę do komisji finansów publicznych. „Będzie to ucieczka do przodu PiS, aby uniknąć pytań o polityczny kontekst afery, która może pogrążyć gabinet premiera Morawieckiego” – pisze GW, zarzucając służbom opieszałość w tej sprawie.  Zwraca uwagę, że GetBack był partnerem i sponsorem imprez, w których udział brali najważniejsi politycy obozu rządzącego.
Sam wniosek PO o powołanie komisji śledczej ds. GetBack Andruszkiewicz zbagatelizował i oświadczył, że jego ugrupowanie go w Sejmie nie poprze. Zaznaczył też, że firma GetBack powstała w czasach rządów PO-PSL i – jak mówił – wiele afer „kwitło” za czasów tych rządów. „Można powiedzieć wręcz, że wówczas Polska była państwem mafijnym na casusie Amber Gold – mówił. Andruszkiewicz mówił również, że nie można porównywać afery GetBack do Amber Gold, gdyż w przypadku GetBack szybko zareagowały służby i premier. Spółka GetBack zajmuje się zarządzaniem wierzytelnościami. Powstała w 2012 r., a w lipcu 2017 r. akcje GetBack zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.
W kwietniu GPW, na wniosek KNF, zawiesiła obrót akcjami GetBack. Stało się to po tym, gdy 16 kwietnia rano firma podała, że prowadzi negocjacje z PKO BP oraz Polskim Funduszem Rozwoju w sprawie finansowania o charakterze mieszanym kredytowo- inwestycyjnym w wysokości do 250 mln zł. Z komunikatu spółki wynikało, że informacja została uzgodniona „ze wszystkimi zaangażowanymi stronami”. Jednak PKO BP i PFR zdementowały tę informację. To wywołało reakcję KNF. Poleciały głowy.
Według KNF, GetBack SA wyemitował obligacje o łącznej wartości 2,58 mld zł, których posiadaczami były 9242 podmioty, w tym 9064 osoby fizyczne i 178 instytucji finansowych. Źródło: dziennik.pl/wyborcza.pl
Wow! No i mamy kolejny frazes z epoki Władysława Gomułki po „Tylko PiS cofając się potrafi poruszać się do przodu”, dodano „Ucieczkę do przodu”
Oj! Krzywousty jak tak dalej będziesz rządził, to za kilka miesięcy, nie będzie już Polski. Gdyby tylko zniknęła z map, to nie byłoby takie straszne, ale Polska stanie się jałową ziemią, na której po Morawieckim przez wieki nic się nie urodzi. Dla dobra Polski Morawieccy muszą natychmiast trafić za kratki. A ja ciągle czekam kiedy Morawiecki senior rozliczy otrzymane pieniądze ze zbiórek prowadzonych w Europie i USA na Solidarność Walczącą. No a co z aferą ze SKOKami 5 mld złotych strat, całkowicie została wyciszona? I z ostatniej chwili, na oczach premiera, prezydenta, prezesa Kaczyńskiego prof. Gliński robi przekręt stulecia na 500 mln złotych, w normalnym kraju już dawno oglądałby świat spoza krat, a w takich Chinach dostałby kulkę, lub sznur konopny. No a w Polsce Kaczyńskiego pewnie kilka medali, odznaczeń otrzyma, i oczywista oczywistość nagroda i premia mu się należą, wszak działaj w dobrej wierze. No a czy to takie ważne w czyjej? 
28 05 2018 W 1968 r. Antoni Macierewicz „sypał” kolegów z opozycji?
„Z dokumentów znajdujących się w archiwach IPN wynika, że w roku 1968 Macierewicz po aresztowaniu złożył obfite zeznania, wystarczyło na akt oskarżenia dla niego i Wojciecha Onyszkiewicza” – mówił rok temu prof. Andrzej Friszke w rozmowie z portalem naTemat.pl.
Teraz, jak wynika z nieautoryzowanej biografii byłego szefa resortu obrony, autorstwa Anny Gielewskiej i Marcina Dzierżanowskiego, okazuje się, że było jeszcze gorzej. Jej fragmenty, publikuje tygodnik „Wprost.” „Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana” to pozycja świadcząca m.in. o tym, że były minister PiS-owskiego, rządu niezawodny przyjaciel Jarosława Kaczyńskiego składał w 1968 r. zeznania, które obciążyły nie tylko Onyszkiewicza, ale i trzy inne osoby. Był wówczas 20-letnim studentem, który w związku z wydarzeniami marca 1968 r.  angażował się w produkcję i kolportaż ulotek, nawołujących do strajku na Uniwersytecie Warszawskim.
Gdy trafił w ręce policji, śledczy mieli mu ponoć zasugerować, że zeznający wcześniej Wojciech Onyszkiewicz „sypie”. Wtedy, niedawny jeszcze szef MON „pękł” i miał podzielić się szczegółami dotyczącymi kolportażu ulotek. „Onyszkiewicz wziął ode mnie dwie paczki. Mówiłem mu, że osobiście ulotki te rozkolportuję je na wydziałach chemii, historii i biologii. (…) Prawdopodobnie później pytałem Onyszkiewicza, czy rozkolportował ulotki, na co on odpowiedział twierdząco” – czytamy. Oprócz Onyszkiewicza miał obciążyć zeznaniami jeszcze trzy inne osoby: pasierba prof. Władysława Bartoszewskiego – Piotra Bachurzewskiego, Elżbietę Bakinowską, córkę żołnierza Armii Andersa Stefana Bakinowskiego, a także historyka doc. Henryka Samsonowicza.
Antoni Macierewicz odmówił rozmowy z autorami biografii i nie chciał komentować informacji o książce Gilewskiej i Dzierżanowskiego.
Ci, których obciążył dziś patrzą na sprawę z dystansem i komentują ją, z daleko idącym pobłażaniem: „Nawet jeśli Antoni w trakcie śledztwa powiedział o kilka zdań za dużo, nie mam do niego pretensji. W gruncie rzeczy wszyscy byliśmy gówniarzami” – mówi Piotr Bachurzewski,
Podobnie Onyszkiewicz: „Nie mam pretensji, że mnie obciążał, tym bardziej że ja zeznałem wcześniej i to ja uruchomiłem lawinę. W zestawieniu z jego późniejszymi zasługami dla mnie te jego lekkomyślne zeznania nie mają większego znaczenia” – komentuje były polityk. Źródło: Gazeta.pl
Cała ta kanapowa opozycja zwane KORem ma podobne życiorysy, to byli agencji SB, którzy później oszukali i wymanewrowali Wałęsę, by w końcu zrobić z niego Bolka.
Stefan Kosiewski tak pisze o Walentynowicz: Lech Wałęsa:...w jakiej Solidarności działała i jakie miała zasługi Pani Walentynowicz, skoro nazywana jest "matką Solidarności"? To jasne, że przywrócenie jej do pracy - i mnie - było jednym z pretekstów do ogłoszenia strajku w 1980 roku, ale później Pani Walentowicz nie uczestniczyła już w walce "Solidarności". Swoją walkę toczyła, ale chciałbym wiedzieć w imię czego i z kim? Nam nie pomagała. Jaka była jej rola w latach 80., bo Solidarność wiele korzyści z tej roli nie miała. Matką jakiej "Solidarności" jest więc nazywana? Może ja nie wiem o istnieniu jakiejś innej. "Solidarność od początku istnienia działała na zasadach demokracji. I to w wyniku tych zasad Pani Walentynowicz została wykreślona z listy członków przez legalne struktury Związku. Czy można mieć pretensje do kolegów ze Związku, którzy nie chcieli w swoich szeregach osoby kalającej własne gniazdo ku uciesze komunistów? Z tego samego powodu I Walne Zebranie Delegatów Związku w lipcu 1981 roku - 600 osób reprezentujących ponad 370 tys. członków - nie wybrało Pani Walentynowicz na I Zjazd Krajowy.
...Jak więc wytłumaczyć, że Pani Walentynowicz należała do Związku Młodzieży Polskiej, szefowała stoczniowej Lidze Kobiet jeszcze w latach 60. Była nawet przodownicą pracy, dostała mieszkanie, pojechała na festiwal młodzieży do Berlina. Dorobiła się w tamtych czasach czterech krzyży zasługi PRL! Źródło sowa.magazyn
26 05 2018 Jak me serce się raduje kiedy lud głośno protestuje.
Marszałek Marek Kuchciński wygwizdany w Nowym Sączu. Zbiera cięgi za protest matek w Sejmie. "Popieramy supermatki w sejmie". "Sejm to nie prywatny folwark" , "W twoim sejmie bije się matki" - takie transparenty przywitały marszałka Sejmu, który w domu kultury w Nowym Sączu spotkał się z mieszkańcami Małopolski.
Do Nowego Sącza marszałek Sejmu Marek Kuchciński pojechał w dobrym nastroju. To przecież oaza mocnego poparcia partii Prawo i Sprawiedliwość. Spotkał się jednak z ostrym protestem. Prawie każda wypowiedź polityka była kwitowana przez część sali okrzykami: - „Oddaj nagrody!”, „Popieramy protestujących niepełnosprawnych!”, „Kłamstwa! Hańba! Pycha i szmal!”, wynika z relacji dziennikarza lokalnego oddziału Gazety Wyborczej.
Dobra atmosfera prysła, kiedy zaczął mówić o wsparciu dla niepełnosprawnych przez rząd. - Protestujący są wykorzystywani przez opozycję - próbował przekonywać salę polityk. Wtedy jednak pojawiły się gwizdy. W odpowiedzi działacze PiS, prezydent Nowego Sącza Ryszard Nowak, posłowie Anna Paluch i Jan Duda zaczęli bić brawa. I już było po spotkaniu.
Marszałek Kuchciński zbiera cięgi za swoje decyzje w sprawie trwającego w Sejmie protestu rodziców osób niepełnosprawnych. W sobotę rano opiekunowie skarżyli się na kolejne szykany ze strony Straży Marszałkowskiej. Niepełnosprawnym odcięto dostęp do windy, co utrudnia kąpiel. W piątek wokół protestujących pojawiło się więcej funkcjonariuszy straży, usunięto kamery telewizji. Jeszcze wcześniej doszło do siłowej interwencji strażników przeciwko matkom, które chciały wywiesić transparent z okna parlamentu.
Anna Maria Anders wygwizdana. Narodowa Gala Boksu Marcina Najmana okazała się wielką kompromitacją
Anna Maria Anders miała w sobotę wyjątkowe twarde spotkanie z suwerenem. Senator PiS objęła patronat nad wczorajszą Narodową Galą Boksu, ale kiedy pojawiła się na Stadionie Narodowym przed kibicami, została... wygwizdana – podaje Gazeta.pl.
Senator wyszła na otwarcie gali i powiedziała, że po raz pierwszy bierze udział w takim wydarzeniu, ale cieszy się, bo ma ono narodowy charakter. Wówczas z trybun w stronę Anny Marii Anders "poleciały" gwizdy. Sama impreza okazała się jednym wielkim niewypałem – na to zresztą zapowiadało się od samego początku, biorąc pod uwagę, że jej organizatorem był Marcin "El Testosteron" Najman.
Anna Maria Anders nie cieszy się ostatnimi czasy poważaniem opinii publicznej. W kwietniu tego roku podano, że od stycznia 2016 r. senator PiS wydała na loty 611 625 zł z publicznych pieniędzy. Taka kwota składa się na ponad 70 podróży. Oliwy do ognia dodało tłumaczenie Anders, która stwierdziła, że takie wyjazdy są kluczowe dla budowania relacji Polski z innymi krajami i to nie ona ustala ceny biletów. Poza tym uznała, że nie będzie latać klasą ekonomiczną.  Źródło wp.pl, naTemat
Ponoć pani senator ma tak mocna głowę, że abp Głódziowi zwanym Flaszką przy stole dorównuje. Piotr K......: Leciałem z Tuskiem 13-go w pon. Gdańsk – Bruksela liniami Wizzair. Miał bilet za 80 zł bez obstawy, kłaniano mu się na lotnisku, a cena biletu 80 zł. Ja pracuję jako steward w Brussels Airlines i pisiory latają z nami, zajmują dużą część klasy business a cena biletu to ok. 4300 zł. Bo z pospólstwem nie latają tylko z obstawą... Takie porównanie, które widziałem na własne oczy... 
25 05 2018 Ta biografia uderzy w czuły punkt Macierewicza. Dziennikarze odsłaniają jego kolejne tajemnice.
Jego ojciec działał w konspiracji. Popełnił samobójstwo. Matka pracowała na dwa etaty, by zarobić na siebie i troje dzieci. Wreszcie mały Antoni Macierewicz trafił do domu dziecka. –Antoni tak jak wielu wówczas chłopaków zbierał jakieś niewybuchy. To było niebezpieczne i matka nie radziła sobie z dwójką dorastających synów – opowiada nam Marcin Dzierżanowski, współautor biografii Antoniego Macierewicza. W książce, którą napisał wraz z Anną Gielewską, odsłaniają karty historii, o których były szef MON wolałby zapomnieć, ale i pomagają zrozumieć, dlaczego Macierewicz tak bardzo chce wierzyć w "zamach smoleński" i budzić tak skrajne emocje. Wreszcie, piszą o tym, czego najbardziej boi się Macierewicz.
Dziennikarze śledczy "Wprost" Anna Gielewska i Marcin Dzierżanowski napisali biografię byłego już szefa Ministerstwa Obrony Narodowej. Książka pt. Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana do księgarń trafi 6 czerwca. Opowiada ona o różnych etapach działalności Antoniego Macierewicza. Autorzy ujawnili w niej historie, o których sam bohater dotąd nie mówił. Wydawnictwo poinformowało w oficjalnej zapowiedzi książki, że jej czytelnicy dowiedzą się np. o "dwuznacznej postawie (Antoniego Macierewicza – red.) w kontaktach z SB w marcu 1968 r., prawdziwych okolicznościach 'ucieczki' z internowania czy liście napisanym w latach 80. do gen. Czesława Kiszczaka". Mowa w niej także o wątkach osobistych, jak np. że ojciec Macierewicza popełnił samobójstwo, a on sam przebywał w domu dziecka.
Więcej na http://natemat.pl/239149,nowa-biografia-antoniego-macierewicza-napisali-ja-dziennikarze-sledczy-wprost
Skąd się wzięło piętno na czole Macierewicza, Szatan go ogonem smagnął, czy o skrzydło Tupolewa zawadził?
10 kwietnia 2010 roku odcisnął się w psychice Antoniego Macierewicza diabelskim kopytkiem paniki. Tę zdeformowaną racjonalność słychać w jego wypowiedziach o tym zdarzeniu. Tylko Macierewicz był dla Jarosława Kaczyńskiego wielce pomocnym, aby zbudować mit o „bohaterszczyźnie” (a w rzeczywistości: odpowiedzialności za katastrofę) Lecha Kaczyńskiego. Nie dziwi mnie, iż Macierewicz uciekał ze Smoleńska, zachowywał się, jak paranoik: „w pociągu kazał zablokować wszystkie drzwi, pozamykać okna i zaciągnąć zasłony, by uniknąć strzałów snajperów”. Do osoby Macierewicza potrzeba dobrego pióra, aby go opisać. Nie każdy pisarz chce się babrać w takiej marności, zresztą usprawiedliwieniem jest to, że Macierewicze są opisani w literaturze. Cechuje ich nieracjonalność łatwo poddają się panice, dlatego budują światy alternatywne, aby względnie w nich egzystować.  Antoni Macierewicz był niewątpliwie tolerowanym przez ubowców agentem obcego wywiadu w PRL tak samo, jak jego ojciec Zdzisław Macierewicz był agentem francuskiego wywiadu w PRL, któremu ubowcy pozwolili odejść z legendą oficjalnie popełnionego samobójstwa po tym, jak amerykańscy oficerowie wywiadu sfotografowali dla prasy rzekomego trupa Himmlera, mającego otruć się tą samą trucizną, co ojciec Macierewicza: cyjankiem potasu. 

25 05 2018 Wyciekła partyjna instrukcja dla polityków PiS, czyli tzw. przekazy dnia

„Brief specjalny do programów weekendowych 19-20.05.2018″ – tak zatytułowano wytyczne dla polityków PiS, czyli ich tzw. przekazy dnia, które jak mantrę wygłaszają później publicznie. Do pisma dotarła redakcja Polska The Times, która po raz pierwszy drukuje taką instrukcję w całości. Wiadomo więc na przykład, co politycy PiS mają mówić o chorobie Jarosława Kaczyńskiego. W punkcie 18 zapisano: – „Przyczyną pobytu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w szpitalu jest wyłącznie choroba kolana. O tym, jak długo tam będzie decydują lekarze”.
W sprawie protestu niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie politycy PiS maja wyrażać… zdziwienie, bo przecież „rząd premiera Mateusza Morawieckiego jest niezwykle wrażliwy społecznie, a wspieranie najsłabszych jest jego priorytetem”. – „Jesteśmy zdziwieni, bo protestujący zmienili postulaty (domaganie się podniesienia renty socjalnej powyżej emerytury minimalnej ZUS, zmiana postulatu 500 zł na rehabilitację na 500 zł gotówką” – mają mówić politycy PiS. Sugeruje im, żeby wspominali o daninie solidarnościowej, która ma być częścią „mapy drogowej systemu wsparcia osób niepełnosprawnych”.
Temat nagród, które była premier Beata Szydło przekazała sobie i swoim ministrom, politycy PiS mają „uznawać za zamknięty”. Posłowie, rozmawiając z dziennikarzami, mają mówić, że „wszystkie osoby, które są czynnymi politykami lub są w parlamencie przekazały nagrody na cele charytatywne”. Koniec, kropka! A o obniżce wynagrodzeń dla parlamentarzystów i samorządowców? – „Jeśli społeczeństwo tego chce, a widać wyraźnie, że chce, to my się przychylamy do tej decyzji” – napisano w instrukcji.
Sporo miejsca poświęcono punktowi 5, który zatytułowano „Hipokryzja PO”, w którym punktowane są„straty finansowe za rządów PO” czy nagrody dla urzędników z warszawskiego ratusza. A wzrost cen paliw? To nie wina PiS, a… koniunktury światowej. – „Głównym czynnikiem rosnących cen paliw w Polsce są rosnące ceny ropy naftowej. Przy rosnących cenach ropy, ceny paliw w Polsce są nadal jednymi z najniższych w Europie. Suma akcyzy i podatków od paliw jest jedną z najniższych w Europie” – głosi pisowski przekaz dnia. To się nazywa zaklinanie rzeczywistości! Instrukcja na https://koduj24.pl/wyciekla-partyjna-instrukcja-dla-politykow-pis-czyli-tzw-przekazy-dnia/
Źródło: polskatimes.pl
21 05 2018 Kasa kasą, ale cierpliwość Tadeusza Rydzyka się kończy.
Tadeusz Rydzyk wydaje się być największym beneficjentem rządów PiS. Jak mówią politycy PO, do tej pory jego konto zasiliło 94 mln zł.  Wydaje się, że to jednak zdecydowanie za mało, by Ojciec Dyrektor zachował pełną lojalność i życzliwość.
Pierwszym impulsem do zmiany nastawienia wobec PiS było odwołanie ze stanowisk Antoniego Macierewicza i Jana Szyszki, osób bardzo związanych z Radiem Maryja. Do tego trzeba dodać rozczarowanie brakiem prac nad radykalną ustawą o aborcji, która leży „odłogiem” w komisji sejmowej, wsparcie dla myśliwych (broni ich przed nowelizacją prawa) czy obrona firm futrzarskich, które nie zgadzają się z proponowanymi przez Sejm, zmianami. Jak donosi „Do Rzeczy” solą w oku jest dla redemptorysty Jarosław Gowin, którego pomysł na reformę szkolnictwa wyższego, zupełnie mu nie odpowiada. Ojciec Rydzyk poczuł się też urażony, gdy mimo jego sugestii, w Polskiej Fundacji Narodowej nie znalazł się jego przedstawiciel, na czym mu bardzo zależało. Trudno się dziwić, że w tej sytuacji duchowny i ludzie z jego kręgu zaczynają coraz krytyczniej patrzeć na PiS. Kasa kasą, ale środowisko Rydzyka odnosi wrażenie, że jego wpływ na władzę staje się coraz mniejszy i to mu zdecydowanie nie odpowiada. Jak mówi, „Szanuję pana premiera Morawieckiego, szanuję pana premiera Kaczyńskiego, ale tych rzeczy nie rozumiem. My, wszyscy Polacy, patrzmy co się dzieje, wspierajmy modlitwą każde dobro. A jeżeli jest coś nie tak, to rozmawiajmy, ale merytorycznie. Siła argumentu, nie argument siły”.
„Do Rzeczy” zdradza nowy pomysł Rydzyka, który zapewne bardzo się partii rządzącej nie spodoba. Środowisko Radia Maryja planuje wystawić własną listę do Parlamentu Europejskiego, na której znajdzie się miejsce dla Antoniego Macierewicza, Jana Szyszki, Anny Sobeckiej i Zbigniewa Kuźmiuka.
„To typowa próba wywarcia nacisku żeby wydrzeć więcej kasy albo mieć większy wpływ na działania szalonego Kaczyńskiego. Wystawienie własnych list byłoby pierwszą prawdziwą weryfikacją siły Rydzyka, a na to on się raczej nie zdecyduje, ponieważ biorąc pod uwagę wskaźniki słuchalności i oglądalności to jego możliwości nie są tak duże jak usiłuje sugerować. To tak jak z deserem do obiadu, może stanowić przyjemne zakończenie, ale jak go zabraknie to da się z tym żyć. Choć oczywiście parę punktów procentowych od dewotek się straci bo nie ruszą się z domu na wybory” – pisze jeden z internautów i trudno się z nim nie zgodzić. A tak na marginesie, wyobrażacie sobie w Parlamencie Europejskim taką „ekipę”? Podejrzewam, że trzeba by było stworzyć dla niej oddzielną frakcję, bo ze swoimi poglądami nie zmieściliby się w żadnej, już istniejącej. Włosy mi stają dęba na myśl, że tacy przedstawiciele Polski mogli by się znaleźć w tak ważnym organie Unii Europejskiej. Oby to były tylko ploteczki. Tamara Olszewska Źródło: natemat.pl
Kaczyński w szpitalu, o Rydzyk coraz to więcej się domaga, zatem kiedy Macierewicz przejmie schedę po Jarosławie ? I to nie jest żart na prima aprilis tylko najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń politycznych przed nadchodzącymi wyborami. Macierewicz od dawna jest już do tego przygotowany, zobaczcie jeździ jak premier i nadal w MON urzęduje. Wkrótce KC PiSu wyda komunikat: Prezes Kaczyński ze względu na zły stan zdrowia zrezygnował z zajmowanego stanowiska i powierzył je Macierewiczowi. 
20 05 2018 Gdańsk: awantura na spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim.
Do awantury doszło podczas spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim w Sali BHP gdańskiej stoczni. Po zakończeniu przemówienia, tłum zaczął skandować: "Lech Wałęsa! Solidarność! Hańba! Misiewicze!". Wśród zebranych doszło do szarpaniny, ludzie wyrywali sobie transparenty. Jedna z protestujących twierdzi, że została pobita. Premier opuścił salę, interweniowała policja.
Protestujący pojawili się z transparentami przeciwko partii rządzącej m.in. z napisem "Pycha i szmal" z logiem PiS. Tłum zaczął skandować: "Lech Wałęsa! Solidarność! Hańba! Misiewicze!". Okrzyki wywołane zostały tym, że wśród działaczy "S" premier nie wymienił nazwiska byłego prezydenta.
- Tutaj - mówił Morawiecki w legendarnej sali BHP - wspaniali ludzie tacy jak Anna Walentynowicz czy Andrzej Gwiazda, Alina Pieńkowska, Andrzej Kołodziej i Hilary Jastak. I na pewno jeszcze kilka osób - niektóre z nich po innej stronie sceny politycznej, ale wszyscy oni odegrali wielką role w ruchu Solidarności. Ten ruch odegrał z kolei wielką rolę i jest dla nas wielkim drogowskazem - powiedział podczas swojego przemówienia premier.
W odpowiedzi na okrzyki zwolenników Lech Wałęsy, pozostali zebrani na sali zaczęli skandować: "Bolek! Bolek! Bolek!"
Rzecznika rządu zaczęła apelować, by nie przeszkadzać premierowi w odpowiedzi na pytania. W tłumie doszło do przepychanek. Premier próbował ponownie zabrać głos, ale nie udało się uspokoić zebranych na sali. Kiedy protestujący zaczęli skandować: "Kłamca! Kłamca!" premier Morawiecki w obstawie ochrony opuścił salę BHP.
Zebrani na sali zaczęli wyrywać sobie transparenty. Na miejscu pojawiła się policja.
Wybrane fragmenty z https://trojmiasto.onet.pl/awantura-na-spotkaniu-z-premierem-morawieckim-w-gdansku/egjgwem
Panie Kaczyński, Panie Kaczyński, co ci kazało, co?,
wypuścić z piekieł dawne demony, by nawiedziły nasz dom !!
Było dla wszystkich tak oczywiste, kto tu jest dobry, kto zły,
po tej złej stronie zdrajcy czerwoni, a po tej dobrej wy.
Na twym sztandarze Jezusa niosą, lecz jakąś inną ma twarz,
ten z Galilei kochał nas wszystkich, twój tylko niektórych z nas.
Panie Kaczyński, Panie Kaczyński, zamiast obdzielać nas w krąg,
tą Jezusową miłością wielką, Ty dzielisz każdy nasz dom.
Mąż przeciw żonie, kłótnie dozgonne, kto lepszym Polakiem był,
łóżko pod nimi wzdłuż przełamane, jakże odnajdą się w nim.
Syn przeciw ojcu, wnuk przeciw dziatkom, a przeciw siostrze brat, 
w tylu rodzinach stół przerąbany, jak mają chleb na nim kłaść?
Kto ciebie skrzywdził, anioł, czy diabeł, że tak odpłacasz nam,
dzielisz i ranisz i wiek upłynie nim wyliżemy się z ran.
Zatykam uszy, nie chcę już słyszeć, kto tu jest dobry, kto zły,
czas i historia na to odpowie, ale nie dziś i nie ty.

fragmenty ballady o Kaczyńskim, autor tekstu Mirosław Hrynkiewicz 
17 05 2018 Zamienił stryjek siekierkę na kijek
Niedawno minęło 5 miesięcy od kiedy Mateusz Morawiecki został premierem [11.12.2017], a ponad cztery miesiące - od kiedy ostatecznie uformował się trzon jego rządu [9.01.2014, ]. Miodowy miesiąc już dawno minął i czas zacząć oceniać efekty działalności nowej ekipy. Zacznijmy od premiera. No cóż, nic na to nie poradzę, że ostatnio, gdy widzę premiera w programach informacyjnych TVP [pojawia się on w nich nieustannie], to przede wszystkim przychodzi mi na myśl powiedzenie " Krowa, która dużo ryczy - mało mleka daje". Mateusz Morawiecki wciąż roztacza piękne wizje. np. miliona elektrycznych samochodów. Potem jednak dowiadujemy się, że by ktoś zechciał je kupować, trzeba będzie dopłacić mu 25 tysięcy złotych z podatków nałożonych na ogół kierowców w cenie benzyny. Poza tym, nie mamy wystarczającej ilości prądu elektrycznego do ich zasilania. Pan premier przechwala się nieustannie wspaniałym stanem finansów Polski.  Gdy jednak pojawiły się nieoczekiwane wydatki związane z opieką nad niepełnosprawnymi - premier ogłosił wprowadzenie nowego podatku od najbogatszych - tzw. "daniny solidarnościowej".  Jak widać, w budżecie nie było żadnych rezerw, a cała ta "propaganda sukcesu" mijała się z prawdą.
Najgorzej wygląda sprawa polityki zagranicznej.  Od momentu zmiany rządu notujemy same klęski.  Próba szukania kompromisu z Brukselą tylko rozzuchwaliła naszych wrogów, a w szczególności Timmermansa.  Awantura z Izraelem to wina Netanjahu, ale nasza dyplomacja została całkowicie zaskoczona i nie miała pojęcia, jak zareagować.  Minister Kowalczyk zrezygnował z wycinki drzew zaatakowanych przez kornika w Puszczy Białowieskiej.  Wczoraj Niemcy i Rosja rozpoczęły budowę Nordstream 2, nie zważając na protesty Polski.  Wyciszono sprawę reparacji wojennych od Niemiec.  Gdzie nie spojrzeć - same porażki.
Trudno się jednak temu dziwić, gdy MSZ kieruje pan Czaputowicz.  Robi on wrażenie chodzącej nieudolności, zaliczając wpadkę za wpadką.  Doszło do tego, ze w Internecie pojawił się sondaż "Czy Czaputowicz powinien zostać zdymisjonowany?" . Osiemdziesiąt procent z 894 respondentów odpowiedziało "Tak".  Mocno krytykowano Waszczykowskiego, ale w porównaniu z Czaputowiczem - to as dyplomacji. To samo można powiedzieć o większości nowych ministrów obecnego rządu.  Ich poprzednicy w rządzie Beaty Szydło byli po prostu lepsi.  Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Źródło niepoprawni.pl
A ja wam powiadam Morawiecki zrealizuje wizję Baryki i wybuduje szklane domy w Polsce.
Morawiecki to najgorszy premier w Polsce po 1989 roku. On tylko dba o dobro banków. Morawiecki to gwoźdź do trumny dla polskich przedsiębiorców! Czy w tym roku będzie jeszcze jakaś polska firma, która zapłaci podatki Morawieckiemu? Których polskich firm nie zniszczył Balcerowicz, nie dobił Rostowski to wykończy Morawiecki.
16 05 2018 Bp Pieronek do protestujących: „Wam się należy to, czego żądacie”
– „Te pieniądze są potrzebne rodzicom, żeby mogli nimi zarządzać, a nie jakieś datki rzeczowe, które wielokrotnie mogą się okazać niepotrzebne. Uważam, że to jest manifestacja słabości przeciwko manifestacji siły, bo ci najsłabsi nie mają innego wyjścia. Muszą w ten sposób domagać się swego. Wytrwajcie do końca. To jest rzecz, która się wam należy. Nie tak jak tym, którym była pani premier mówiła: „to się im należy”. Wam się należy to, czego żądacie” – mówił w TVN 24 bp Tadeusz Pieronek. To niestety jeden z niewielu hierarchów polskiego Kościoła, który ujął się za protestującymi od kilku tygodni w Sejmie opiekunów i osób niepełnosprawnych w Sejmie. Pamiętamy przecież słowa arcybiskupa Henryka Hosera, że „Kościół nie jest stroną w tej sprawie”.  Bp Pieronek dodał, że instytucjami, które powinny wspierać osoby niepełnosprawne są państwo i Kościół. – „Kościół, który domaga się rodzenia dzieci z wadami genetycznymi, powinien wejść w te sprawy i szukać instytucjonalnych rozwiązań, w których te dzieci otrzymałyby pomoc” – podkreślił Pieronek. Jego zdaniem, rząd powinien spełnić postulaty protestujących, zwłaszcza że obecna władza chwali się nadwyżką budżetową. – „Te pieniądze, które są nadwyżką budżetową, bo mówiło się o miliardach, powinny iść tam, gdzie są najbardziej potrzebne, a więc najpierw dla najsłabszych. Albo ktoś kłamie, albo ktoś po prostu gromadzi pieniądze na kampanię wyborczą, na to, żeby wygrać następne wybory, a nie na to, żeby zaspokoić potrzeby społeczne. Pieniądze powinny być dystrybuowane w sposób rozsądny i sprawiedliwy. Wtedy wystarczy na tych, którzy potrzebują. A nie wykorzystywać pieniądze na propagandę i oczernianie ludzi” – powiedział hierarcha.
Odniósł się też do wprowadzonych przez marszałka Kuchcińskiego ograniczeń w dostępie do Sejmu. – „W państwie prawa, w państwie demokratycznym swobody obywatelskie powinny być szanowane, a Sejm jako ogólna mównica całego społeczeństwa otwarty dla wszystkich. Widocznie się boją, czegoś się boją. Człowieka się boją przede wszystkim. Człowieka, który powie im prawdę” – stwierdził bp Tadeusz Pieronek. Źródło: tvn24.pl
Na premie i dalekie podróże zagraniczne Jaśnie Państwa z Wiejskiej i rządu pieniądze są zawsze, a na opiekę nad niepełnosprawnymi nie ma. Rząd Morawieckiego zaczyna postępować wobec protestujących niepełnosprawnych jak Spartanie, odmawiając im wszystkiego niezbędnego do godnego życia. Czy zacznie ich w przepaść zrzucać jak to robili Spartanie by nie ponosić kosztów pochówku? Być może wkrótce się o tym przekonamy.
Czy dojdzie do okrutnej pacyfikacji protestujących w sejmie? Po PiSie wszystkiego można się spodziewać, mają przecież swoje faszystowskie bojówki, które z hasłem na ustach: My chcemy Boga, w kilka minut wyrzucą protestujących! 
Memy na podstronie Foto szopka 
15 05 2018 Scheda po Macierewiczu. Polska armia remontuje złom.
Jak to przecież Macierewicz w niedzielę ogłosił, że polska armia jest pod względem siły TRZECIĄ ARMIĄ W EUROPIE!
Skutki kierowania resortem obrony przez Antoniego Macierewicza widać dziś jak na dłoni. Ministerstwo Obrony Narodowej drastycznie tnie program zakupów nowoczesnego uzbrojenia. Co planuje w zamian? Jedynie remonty przestarzałego sprzętu. Wszystko z powodu braku środków. Budżet MON na 2018 r. wynosi 41 mld zł – przypomina portal Wyborcza.pl. Z tej kwoty 10 mld zł ma zostać wydane na modernizację techniczną. Dlaczego tylko tyle? Otóż koszty „Wisły” okazały się wyższe od planowanych, nastąpił wzrost kursu dolara. Dodajmy do tego nowe wydatki resortu, związane z ambicjami byłego ministra.  Chodzi o pochłaniający aż ok. 1,5 mld zł rocznie koszt tworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej.
Z nowości w armii mamy więc tylko planowaną dostawę dwóch baterii pocisków Patriot, które w przyszłości staną się elementem programu obrony powietrznej i przeciwrakietowej „Wisła”. W marcu szef MON Mariusz Błaszczak podpisał z rządem USA kontrakt na ich dostawę.  W planach jest jeszcze osiem baterii – a tylko dwie będą kosztować 4,75 mld dol., czyli przeszło 16 mld zł. Nie będzie natomiast żadnego innego, nowego sprzętu. Przede wszystkim śmigłowców wielozadaniowych, chociaż polskie wojsko bardzo ich potrzebuje. W zamian MON przeprowadzi „prace w zakresie przedłużenia możliwości działania” o 10 lat najbardziej wyeksploatowanych poradzieckich Mi-17 i Mi-8.
Jeszcze smutniej wygląda kwestia czołgów. Mówi się nawet o modernizacji transporterów opancerzonych BWP-1, poniekąd wbrew interesom lokalnych producentów, bowiem Huta Stalowa Wola ma do 2019 r. przygotować polski transporter opancerzony Borsuk. MON kontynuuje też modernizację czołgów Leopard. Ale to nie wszystko. Otóż – czy znów polityka wchodzi w grę? – wbrew decyzjom poprzedniego rządu PiS nie pozbędzie się poradzieckich czołgów T-72 i PT-91, chociaż są nieskuteczne na polu bitwy i kosztowne. Przeciwnie, planuje wyposażyć je w słowacką lub ukraińską armatę, termowizję i nowocześniejsze pancerze. Źródło: wyborcza.pl
Słomiany czołg, słomiany okręt, słomiany helikopter i żołnierz z drewnianym karabinem zasuwający na pieszo tak wygląda polska armia po modernizacji Macierewicza.
Memy na podstronie Śmieszne zdjecia.

Macierewicz na spotkaniu 13 05 2018 r w Sulejowie ogłosił, wszem i wobec, że polska armia jest pod względem siły TRZECIĄ ARMIĄ W EUROPIE! Po czym wpadł w amok samozachwytu i samouwielbienia, i gdzieś w obłokach zaczął bujać.
Dlaczego Macierewicz jeszcze nie siedzi w malutkim pokoiku z kratami w oknach? W Polsce powinna zostać przywrócona kara śmierci, szczególnie dla urzędników państwowych. 
13 05 2018 Rozpętano akcję SMOG aby Polakom nie było żal kopalń i złóż węgla oddawanych za bezcen!
Cała prawda o węglu!
Trwające od dziesięcioleci debaty publiczne, a w szczególności indoktrynacje medialne o węglu doprowadziły w końcu do tego, że Społeczeństwo jak gdyby utraciło swój instynkt samozachowawczy. Natomiast wiedza naszych polityków kończy się na stwierdzeniu: węgiel jest czarny i brzydki.
Ciągła nagonka na węgiel spacyfikowała nawet ciężko pracujących na dole, a zarządzający kopalniami myślą tylko o fedrowaniu, zapominając o konieczności zbytu wyrwanego z czeluści ziemi DOBRA całego Narodu. W całej Polsce i niestety także na Śląsku ludzie podchodzą do węgla jak do przysłowiowego jeża.
Na otrzeźwienie jednak nigdy nie jest za późno! Pozostaje więc retoryczne pytanie: co to jest węgiel i do czego służy? Fragment tego pytania wydaje się zdecydowanie prosty i oczywisty, ale czy naprawdę?
Drogi Polaku!
To co robimy z węglem jest pokoleniowym przestępstwem. Spalamy DOBRO narodowe nie dbając o przyszłe pokolenia. W tym momencie należy wrócić do głównego tematu: „Cała prawda o węglu”. Jest XXI wiek, który po burzliwych rewolucjach technologicznych stał się „spadkobiercą” ogromnej ilości związków chemicznych mających zastosowanie w nowoczesnych PRODUKTACH, bez których życie byłoby bardzo uciążliwe. Okazuje się, że związków chemicznych bez pierwiastku węgla C jest około 400 000, natomiast z pierwiastkiem węgla C jest około 24 000 000. W 85% ten pierwiastek węgla C uzyskiwany jest z tego czarnego i brzydkiego węgla kamiennego!!! Poniżej w czytelnym uproszczeniu kilka przykładów.
1. GRAFEN – uzyskuje się z grafitu, a ten z węgla kamiennego;
2. STAL – wytapia się z rudy żelaza w „Układzie żelazo węgiel”. Ten węgiel to koks uzyskiwany z węgla kamiennego;
3. OPONY – produkuje się z kauczuku, sadzy i drutów korundowych. Sadza C to produkt uzyskiwany z węgla kamiennego;
4. PALIWA PŁYNNE – destylaty ropy naftowej, uszlachetniane benzenem, toluenem, ksylenem. Uszlachetniacze to produkty koksochemiczne uzyskiwane z węgla kamiennego.
Tylko te cztery podane przykłady obrazują pośrednie zastosowanie węgla kamiennego, którego przy dzisiejszym stanie wiedzy i techniki nie zastąpi NIC!
Reasumując „cały świat” oparty jest na węglu kamiennym i może nadszedł czas aby Społeczeństwo polskie w końcu to zrozumiało? Mamy technologie wydobycia i przetwórstwa tego DOBRA, najlepsze na Świecie z tradycją niespełna trzystu lat. Mamy przemysł chemiczny i wiele nie ujawnionych, choć sprawdzonych w skali przemysłowej nowoczesnych technologii, wyprzedzających „postępowy zachód” nawet o kilka pokoleń, patrz.: techniki plazmowe.
Na koniec kilka zdań o spalaniu lecz nie „surowego” urobku węgla kamiennego. Przekształcając termicznie węgiel kamienny otrzymujemy stałe paliwo bezdymne nie emitujące do atmosfery szkodliwych związków, mamy gaz syntezowy (w j. polskim GAZ WODNY), oraz wiele pierwiastków i związków chemicznych koniecznych do produkcji na całym świecie w XXI wieku.
Na koniec APEL do całej Polski: brońmy DOBRO zagarniane przez obcy kapitał za przysłowiową „złotówkę”!!! Niestety przy współpracy z „autorytetami” polskimi wykreowanymi przez media! Bogdan Gizdoń
Wybrane fragmenty: http://www.polishclub.org/2017/02/05/rozpetano-akcje-smog-aby-polakom-bylo-zal-kopaln-zloz-wegla-oddawanych-bezcen/ 
10 05 2018 Politykom PiS już nie po drodze z myśliwymi i Radiem Maryja.
W najbliższą sobotę ulicami Warszawy przejdą myśliwi, leśnicy i ludzie związani z przemysłem futrzarskim. Co ciekawe, zaplanowany na sobotę 12 maja I Marsz św. Huberta odbędzie się jednak bez udziału polityków Prawa i Sprawiedliwości. Senatorowie i posłowie PiS dostali zakaz udziału w marszu, organizowanym przez środowiska związane z Radiem Maryja. Szef klubu PiS Ryszard Terlecki miał zagrozić wykluczeniem tym, którzy złamią zakaz. Kto stoi za marszem? Organizuje go Fundacja Ekologiczne Forum Młodzieży, dzieło Marceliny Puchalskiej. Jej Forum swego czasu zbierało podpisy ws. uchronienia przed dymisją byłego ministra środowiska prof. Jana Szyszki. Puchalska zasłynęła również listem do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w jego obronie. Współorganizatorem jest także Fundacja Wsparcia Rolnika Polska Ziemia Szczepan Wójcika, potentata w branży futrzarskiej. Przedstawiciele tego środowiska często goszczą na antenach stacji i Telewizji Trwam, a o. Rydzyk systematycznie staje w obronie hodowców zwierząt futerkowych. Tymczasem w Sejmie trwają pracę nad ustawą, która zakazywałaby hodowli takich zwierząt. Nic więc dziwnego, że marszowi nadano ważne cele. – „Tym pokojowym marszem chcemy pokazać naszą siłę i gotowość, że nadal chcemy służyć swoją pracą i doświadczeniem naszej Ojczyźnie, której na imię Polska. Organizatorzy zapraszają całe rodziny leśników, myśliwych, rolników. Zabierzmy ze sobą dzieci. Możemy zabrać ze sobą sztandary, psy, sokoły, czapki leśnika, kapelusze myśliwskie, aby zamanifestować jak bardzo jesteśmy potrzebni dla rozwoju Polski” – piszą organizatorzy wydarzenia. W mediach pojawiły się sugestie, że marsz św. Huberta to marsz „niezadowolonych”, którym nie podobają się niektóre decyzje rządu PiS, jednak były minister środowiska w rozmowie w Radiu Maryja stanowczo zaprzeczył takim tezom. Marsz, związany z kierunkami prawicowymi – jak podkreślił Szyszko – „to jest raczej marsz poparcia dla rządu, który sprawuje władzę, gdyż właśnie ten rząd ma taki program, a nie środowiska lewicowo-liberalne”. Źródło: gazeta.pl

10 05 2018 Sejm uchwalił ustawę, która przewiduje obniżenie uposażeń parlamentarzystów o 20 proc.
Zgodnie z projektem uposażenie posła i senatora będzie odpowiadało 80 proc. wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu, ustalonego na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat.

Za ustawą głosowało 240 posłów, 2 było przeciw, 5 wstrzymało się od głosu; nie głosowało 213 posłów, w tym m.in. cały klub PO, Nowoczesnej i PSL-UED.
Według projektu na niezmienionym poziomie pozostaną środki finansowe na pokrycie kosztów związanych z wydatkami poniesionymi w związku z wykonywaniem mandatu na terenie kraju i będą one wynosić 25 procent wynagrodzenia podsekretarza stanu, ustalonego na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat (dieta parlamentarna).
Jak podkreślono w uzasadnieniu do projektu jest on związany "ze społecznymi oczekiwaniami dotyczącymi wynagrodzeń posłów i senatorów". "Projekt wywołuje pozytywne skutki społeczne i finansowe. Wpływy budżetu państwa z tytułu zmniejszenia poselskich i senatorskich wynagrodzeń zwiększą się w skali roku o ok. 13 mln złotych" - głosi uzasadnienie. Projekt obniżający uposażenia dla parlamentarzystów jest pokłosiem sprawy nagród przyznanych ministrom rządu Beaty Szydło.  Źródło wiadomosci.onet.pl
Obniżenie uposażeń parlamentarzystów zatwierdzone, wszak prezes Kaczyński nakazał żyć skromniej . No nareszcie sobie pomyślałem, ale zaraz takie hasło z PRLu mnie dopadło: „klasa robotnicza ustami swoich przedstawicieli pije szampana i je kawior”.Dziś to wyglada podobnie bo według pisowskiego projektu, obniżka nie obejmie członków Prezydium Sejmu, czyli także Marka Kuchcińskiego, Beaty Mazurek, i Ryszarda Terelckiego, który był twarzą tej ustawy, a potem sam się wyłączył z tej ustawy. Od dziś Kaczyński będzie żył skromniej, obniżając wynagrodzenia posłom opozycji, bo nie sobie, bo nie swoim kolegom z PiS, nie klasie panów z PiS. No i jakoś ta początkowa moja euforia przerodziła się szybko w wielką nienawiść.
09 05 2018 „Gliński nie zasługuje na miano ministra kultury”
Późnym wieczorem w Sejmie odbyła się debata nad odwołaniem ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego. Wynik głosowania jest, niestety, przesądzony – PiS obroni „głównego cenzora, który zasiada w ministerstwie kultury” – jak określił Glińskiego poseł Nowoczesnej Krzysztof Mieszkowski. Podczas debaty Arkadiusz Myrcha z PO wyliczył zarzuty wobec Glińskiego: „upolitycznienie instytucji kultury, cenzurowanie wydarzeń kulturalnych, miażdżąca krytyka środowisk twórczych, chaos w przyznawaniu grantów, tłamszenie działalności organizacji pozarządowych”. Sprawując nadzór nad mediami narodowymi, Gliński odpowiada też za uprawianą przez nie propagandę pisowską.
Poseł PO zadał Glińskiemu kilkanaście pytań. – „Dlaczego 500 mln zł wydanych na zakup kolekcji Czartoryskich znajdują się w Liechtensteinie? Dlaczego dopuścił pan do sytuacji, którą Polacy nazywają przekrętem stulecia?” – mówił. A przecież kolekcji i tak nie można było wywieźć na stałe z Polski, bo chroniła ją Lista Skarbów Dziedzictwa Narodowego. Myrcha przypomniał, że jeszcze dwa lata temu minister Gliński był zwolennikiem tego rozwiązania prawnego, a dziś je krytykuje. –„Dlaczego na miesiąc przed zakupem kolekcji Lista Skarbów Dziedzictwa mogła dostatecznie chronić kolekcję Czartoryskich, a po upublicznieniu afery z pana udziałem, ta sama lista stała się już „bublem prawnym”. Jakie jest prawdziwe dno transakcji wartej 500 mln zł? Czy pana zaniechania były celowe? Dlaczego w tej transakcji bierze udział zaufana kancelaria prezesa Jarosława Kaczyńskiego? (…) Dlaczego spotykał się pan potajemnie z księciem Czartoryskim bez wiedzy Fundacji, która była właścicielem kolekcji? (…) 500 mln zł zamiast wspierać polską kulturę, znajduje się na koncie jakiejś fundacji w Liechtensteinie. I to jest pana osobista odpowiedzialność” – dodał Myrcha.
 „Po raz pierwszy po 1989 r. mamy ministra, który nienawidzi kultury, unika twórców i artystów, unika ludzi kultury i często odwraca się do nich plecami. Po raz pierwszy w historii mamy ministra, która tak dalece nie szanuje pieniędzy podatników. Już w latach dziewięćdziesiątych rodzina Czartoryskich usiłowała sprzedać państwu polskiemu kolekcję za znacznie mniejsze pieniądze niż pół miliarda złotych. Nikt jednak przed panem ministrem Glińskim nie skorzystał z tej oferty” – mówiła Urszula Pasławska z klubu PSL-UED. Zapytała, czy PiS chce uruchomić program wsparcia arystokracji „książęta plus”.
Krzysztof Mieszkowski z Nowoczesnej powiedział, że minister Gliński przejdzie do historii jako „główny cenzor, który zasiada w ministerstwie kultury”.
– „Zrobił pan wszystko, żeby podważyć status i autorytet środowisk kulturalnych, ale przede wszystkim instytucji, którą pan kieruje. Pan nie jest gotowy intelektualnie, kompetentnie, merytorycznie do prowadzenia tak poważnej instytucji, jaką jest ministerstwo kultury, o czym świadczą pana poszczególne akty agresji wobec osób kultury”. Mieszkowski mówił, że Gliński zachowuje się jak „sekretarze partyjni w PRL-u”, którzy „cenzorowali i recenzowali”.
Według Mieszkowskiego, głównym zadaniem obecnego ministra kultury jest „wymiana elit”. Pytał Glińskiego, kim chce zastąpić Krystiana Lupę, Krzysztofa Warlikowskiego, Magdalenę Cielecką, Mirosława Bałkę czy Olgę Tokarczuk. – „Kim pan chce zastąpić tych wybitnych artystów, skoro szuka pan nowej jakości w swoim środowisku politycznym? Pan w sposób skrajny, jednoznaczny, niezwykle prymitywny upolitycznił polską kulturę” – powiedział Mieszkowski jeszcze podczas posiedzenia sejmowej komisji kultury. A Joanna Scheuring-Wielgus stwierdziła, że Gliński „nie zasługuje on na miano ministra kultury”.Źródło: onet.pl
Ile milionów złotych dostał Gliński za kupno państwowej Kolekcji Czartoryskich od Czartoryskich, i ile milionów złotych dostanie wiceminister rolnictwa za podarowanie Czartoryskim odbudowanego pałacu w Sieniawie, za pieniądze z wypracowanego zysku państwowego przedsiębiorstwa? No i pytanie dnia w którym banku szwajcarskim ma konto Jarosław Kaczyński? 
07 05 2018 „Jeśli ktoś chce oddać Czartoryskim Sieniawę, to co z pieniędzmi, które włożyliśmy w odbudowę?” 
Prawo zasiedzenia jest ponad wszystko!!! Kawał: Był sobie Polak, Niemiec, i Książę. Książę mieszkał sobie w pałacu, ale przyszedł Niemiec i go zburzył. Polak go odbudował za swoje pieniądze. Książę wziął zadośćuczynienie od Niemca, teraz chce od Polaka. Aha to nie kawał to prawda.
Nie tak dawno polską opinię publiczną zbulwersowała decyzja odkupienia przez skarb państwa od Fundacji Książąt Czartoryskich zbiorów dzieł sztuki, krakowskiego pałacu tej szacownej rodziny, Arsenału i Klasztorka. Dziwne to było, bo tych dzieł i tak Fundacja nie mogła wywieźć z Polski ani sprzedać, więc po co ładować się w takie koszty? Niebawem okazało się też, że część pieniędzy ze sprzedaży umieszczone zostały na kontach fundacji Adama Czartoryskiego w Lichtensteinie oraz fundacjach innych osób, które brały udział w transakcji. A przecież, zgodnie z umową, miały one pozostać w kraju i służyć rozwojowi polskiej kultury, m.in. wspierać rozwój Biblioteki i Muzeum Czartoryskich.
Jak widać, te nieporozumienia nie wpłynęły negatywnie na relację rodziny książęcej z władzą, bo właśnie resort rolnictwa uznał, że majątek rodu w Sieniawie został bezprawnie przejęty przez państwo i tym sposobem otworzył Czartoryskim prawo do starania się o jego zwrot.
Pałac w Sieniawie ufundował wielki hetman koronny Adam Mikołaj Sieniawski w XVIII w. W XIX w. wszedł on do rodziny Czartoryskich, stąd pretensje tego rodu do majątku. W czasie I wojny światowej pałac został zniszczony, a jego odbudowę powstrzymał wybuch II wojny światowej. W 1944 r., na mocy reformy rolnej, stał się własnością ówczesnego państwa. W latach 80- tych pałac był ruiną. Służył strażakom do treningów i dopiero, gdy przejął go kombinat rolniczy Igloopol rozpoczęły się ostre prace remontowe.
Dzisiaj to piękny, państwowy hotel z restauracją, kortami tenisowym, parkiem, letnim pałacykiem.
Ma 56 pokoi, apartamenty; odbywają się tu konferencje i prywatne imprezy. Edward Brzostowski, ostatni szef Igloopolu mówi, że na remont majątku poszło ponad „100 mln zł, odbudowaliśmy też oficyny dworskie i spichlerz. Objeżdżałem Desy, by znaleźć meble do wnętrz. Zrobiliśmy wszystko zgodnie z dokumentacją konserwatora, dodaliśmy tylko łazienki, których tam wcześniej nie było”.
W 1991 r. pałac przejęła Agencja Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa, która zainwestowała w remont kolejne 26 mln. zł.
Czartoryscy starali się o zwrot majątku w czasach rządów PO/PSL, ale bezskutecznie. Pół roku temu jednak wiceminister rolnictwa Zbigniew Babalski uznał, że przejęcie majątku w 1944 r. było bezprawne, bo nie podlegał on reformie rolnej.
Teraz więc Czartoryscy mogą się starać o jego odzyskanie, a Edward Brzostowski pyta – „Jeśli ktoś chce oddać Czartoryskim Sieniawę, to co z pieniędzmi, które włożyliśmy w odbudowę? Pochodziły z zysków państwowego przedsiębiorstwa. Według zapytanego o sprawę prawnika, szanse na odzyskanie zainwestowanych w remont pieniędzy są znikome. Również resort rolnictwa, zapytany o ewentualny zwrot kosztów remontu przez Czartoryskich, milczy. Obserwując relacje między władzą a rodziną książęcą nasuwa się pytanie, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Gdy nie bardzo wiadomo, to wiadomo, że o kasę. Kto więc zyska, a kto straci na tej „przyjaźni”? Źródło: wyborcza.pl
A na jakiej to podstawie Czartoryski domaga się zwrotu wyremontowanego pałacu w Sieniawie?  Chce ten pałac odzyskać to niech go kupi sobie w przetargu. Szykuje się kolejny przekręt w imieniu prawa. Ludzie Polska "tonie", a Polacy są zniewalani, a Wy śpicie i tego nie widzicie? Nie dajmy się do końca zniewolić, ratujmy siebie i Polskę. W jedności siła, poradziliśmy sobie z komunistami to tym bardziej poradzimy sobie z kaczystami! POLACY DO BOJU O WOLNOŚĆ I DEMOKRACJĘ !! Ile milionów złotych dostał Gliński za kupno państwowej Kolekcji Czartoryskich, i ile milionów złotych dostanie wiceminister rolnictwa za podarowanie odbudowanego pałacu w Sieniawie? 
04 05 2018 Jak pan Prezes zdobył Biały Dom.
Prezydent Andrzej Duda wyprężył się w postawie zasadniczej z uśmiechem na twarzy. By błyskawicznie stawić się na wezwanie pana Prezesa, musiał przerywać w połowie emocjonującą rozgrywkę, ale wynik, jaki osiągnął do tej pory, już był jego życiowym rekordem. Jeszcze nigdy nie udało mu się unieszkodliwić za jednym zamachem tak dużej liczby zombie wyłażących z różnych zakamarków. Padały jeden po drugim rażone celnym ogniem, a rozgrzany smartfon niemal parzył palce prezydenta, sprawnie stukające w ekranik. Myśl, że zaraz po rozmowie z panem Prezesem wróci do rozgrywki i wyeliminuje kolejne potwory, napełniała Andrzeja Dudę radością.
– Słyszeliśmy, że był pan w USA i odniósł pan wielki sukces… – powiedział pan Prezes z nieco cierpkim uśmiechem, jednak wrodzona prostolinijność nie pozwoliła prezydentowi wyczuć lekkiej nutki ironii.
– Tak jest! – radośnie pokiwał głową. – Bo ja cały czas się uczę, bez przerwy. Ja się uczę w mieszkaniu, ja się uczę w samochodzie, kiedy jadę, i w samolocie, kiedy lecę. Cały czas się uczę, non stop. I właśnie w samolocie do Ameryki nauczyłem się tak sprawnie załatwiać te zombiaki…
– To wspaniale! – Pan Prezes spoglądał na niego z wyżyn drabinki z uśmiechem Giocondy w kącikach ust. Jako znakomity pedagog i wychowawca wielu pokoleń działaczy wiedział, że nie należy odbierać młodym ludziom radości z sukcesów. Wspierał więc swych podopiecznych i obserwował, jak dorastają. Asystował im w poszukiwaniach drogi życiowej i pomagał im wydobyć na powierzchnię cenne klejnoty ukryte w głębinach ich dusz. Pod jego troskliwym nadzorem chropawe i nieuformowane głazy stopniowo przeobrażały się w błyszczące brylanty. Oto trzpiotowata Krystyna Pawłowicz z gracją jedząca sałatkę, oto wierny Stanisław Piotrowicz czekający u podnóża drabinki na najmniejszy gest wychowawcy, oto mężny Mariusz Błaszczak… Moje kochane szkraby! – rozczulił się pan Prezes.
– Ale z Donaldem Trumpem nie rozmawiał pan w czasie pobytu w USA? – zapytał prezydenta.
– No niestety nie – przyznał Andrzej Duda, cały czas stojąc na baczność. Wyglądał na szczerze zmartwionego. – Amerykanie powiedzieli, że ani ja, ani nikt od nas nie ma wstępu do Białego Domu, dopóki nie zmienimy ustawy o IPN.
– To oburzające i niedopuszczalne! – oburzył się Maciej Świrski odpowiadający za wizerunek dobrej zmiany w świecie. – Jesteśmy przedmurzem chrześcijaństwa, uchwaliliśmy Konstytucję 3 Maja i wydaliśmy na świat Lecha Kaczyńskiego oraz papieża Polaka. Powinniśmy mieć dożywotnio zagwarantowany wolny wstęp do Białego Domu o każdej porze dnia i nocy.
Zabrani działacze nagrodzili to wystąpienie oklaskami, a następnie odśpiewali „Nie będzie Donald pluł nam w twarz” i spalili amerykańską flagę.
– To wszystko pewnie sprawka Sorosa i lobby żydowskiego w Waszyngtonie – podsumowała Krystyna Pawłowicz. Jej przenikliwość i zdolność do stawiania celnych diagnoz były powszechnie znane.
– Czy ktoś ma jakieś konstruktywne propozycje? – zapytał pan Prezes. Właśnie w ten sposób stymulował kreatywność i pobudzał wysiłek intelektualny u swych wychowanków.
– Zdobądźmy Biały Dom – powiedział Dominik Tarczyński. – To nie powinno być trudne. W przeszłości zdobyliśmy znacznie wyższą PAST-ę i wzięliśmy do niewoli hitlerowców. Biały Dom ma mniej pięter, więc będzie łatwiej. Wyobrażacie sobie, jak byłby efekt propagandowy takiego zwycięstwa?
Na rozmarzonych twarzach pojawiły się uśmiechy. Zgromadzeni oczami wyobraźni ujrzeli biało-czerwony sztandar łopoczący nad zdobytym Białym Domem i nagłówki w światowej prasie: „Wielki triumf Chrystusa Króla! Warszawa zrechrystianizowała Waszyngton. Kaczyński pojmał Chucka Norrisa”.
– A może lepiej zamiast frontalnego ataku zastosować podstęp? – rzucił Jarosław Gowin. Jako naczelny intelektualista dobrej zmiany miał skłonność o dzielenia włosa na czworo. Tam, gdzie inni załatwiali sprawy w kilku prostych ruchach, on czerpał inspirację z kultury klasycznej i proponował wyrafinowane rozwiązania zdradzające wielką erudycję i rozległą wiedzę.
– Jaki znowu podstęp? – nieufnie zapytał Dominik Tarczyński.
– No, np. taki, jak zastosowali Achajowie pod Troją. Zbudowali konia z drewna, ukryli się w jego wnętrzu, a gdy obrońcy wciągnęli tę konstrukcję do miasta jako zdobycz, nocą wyszli z brzucha konia i otworzyli bramy przed wojskami napastników. W ten sposób Troja została zdobyta.
– To bardzo fajny pomysł! – powiedziała z uznaniem Krystyna Pawłowicz, wylizując pudełko po sałatce. – Nasi komandosi mogliby się ukryć w brzuchu drewnianego kaczora i opanować Biały Dom. Po bitwie grunwaldzkiej byłoby to drugie największe zwycięstwo w naszej historii.
– Trzecie – poprawił ją Andrzej Duda. – Proszę nie zapominać o wyniku, jaki dzisiaj rano osiągnąłem w Zombiewood. Źródło koduj24.pl
25 04 2018 „PiS rządzi, PiS radzi, PiS nigdy swoich nie zdradzi”
W 2003 roku mieliśmy aferę tzw. starachowicką, w której ujawniono, iż wysocy funkcjonariusze MSWiA przekazywali tajne informacje osobom podejrzanym o kontakty przestępcze. Okazuje się, że mamy prawdopodobnie podobną sytuację i teraz. Dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski przeprowadził śledztwo, z którego wynika, że doszło do ostrzeżenia przez jednego z funkcjonariuszy osoby, wobec której CBA prowadziło tajną operację. Funkcjonariusz został nakryty podczas czytania materiałów śledztwa w tajnej kancelarii, a potem spotkał się ze współpracownikiem posłanki PiS, który był osobą objętą tym śledztwem i ostrzegł go o podsłuchach. W grudniu 2015 r. Tomasz G. dyrektor lubelskiej delegatury CBA przekazał szefowi Ernestowi Bejdzie informacje o podejrzeniu popełnienia przez niego przestępstwa, a to co nastąpiło później było bardzo zaskakujące.
Wobec podejrzanego funkcjonariusza przeprowadzono postępowanie wyjaśniające, choć w tym przypadku i przy tak mocnych dowodach, powinno ono mieć charakter dyscyplinarny. Niebawem też otrzymał on 2,5 tys zł podwyżki i premię, a dyrektor Tomasz G. został zwolniony z zajmowanego stanowiska.
Osoba, która była rozpracowywana w ramach tajnej operacji CBA kilka tygodni później została prezesem jednej ze spółek Skarbu Państwa.
Według CBA nie było żadnych podstaw, by wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec podejrzanego funkcjonariusza. Jak wynika z odpowiedzi „Informacje pozyskane z CBA dowodzą, że w lubelskiej delegaturze CBA nie doszło do przecieku informacji, o którym Pan pisze. Jednocześnie informuję, że opisywana przez Pana redaktora sprawa była wyjaśniana w ramach postępowania wewnętrznego, wszczętego pod koniec 2015 roku. Postępowanie to nie dało podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, a tym bardziej nie wykazało, by doszło do przestępstwa.
Analiza działań CBA w ostatnich latach pozwoliła wskazać na przypadki podejrzenia ujawnienia osobom nieuprawnionych informacji chronionych. Przypadki takie miały miejsce w czasie, gdy szefem CBA był Paweł Wojtunik. Minister Ernest Bejda skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstw. O wynikach działań prokuratury w sygnalizowanych sprawach będziemy informować w odpowiednim czasie. Pragnę jednak zwrócić uwagę Pana Redaktora na fakt, iż w tych sprawach, w odróżnieniu od opisywanego przez Pana redaktora przypadku z Lublina, kierownictwo CBA sprawę skierowało do prokuratury. […] Pan Redaktor może być wprowadzany w błąd przez osoby z byłego kierownictwa CBA, które chcą szkodzić obecnemu Szefostwu Biura oraz Ministrowi Koordynatorowi Służb Specjalnych”.
Innego zdania jest były szef MSWiA Marek Biernacki, obecnie zasiadający w speckomisji. „Jeśli ta sprawa nie trafiła do prokuratury, to skandal, zdrada funkcjonariuszy i zdrada systemu państwa. Złamanie tajemnicy postępowań bieżących to poważne przestępstwo (…) To najgorsze z możliwych przestępstw, czyli zdrada funkcjonariusza. Zdrady dokonują też osoby, które nadzorują te służby, bo nie wyciągają konsekwencji, nie wszczynają określonych procedur. W takim przypadku powinno być wszczęte postępowanie prokuratorskie. Ta sprawa powinna zostać wyjaśniona na posiedzeniu komisji do spraw służb specjalnych albo na tajnym posiedzeniu Sejmu, ponieważ zawiodło państwo”.
Wydaje się rzeczą oczywistą, że mamy do czynienia z sytuacją, w której ważniejsze od prawa są koneksje, układy towarzyskie i przynależność partyjna. „PiS rządzi, PiS radzi, PiS nigdy swoich nie zdradzi” Autor Tamara Olszewska Źródło: radiozet.pl/wprost.p
lDziwne te przypadki to nie może być zbieg okoliczności. Ostrzegł swojego to mu się premia należała, a ten co wykrył przeciek został zwolniony. Sędzia, który uniewinnił działaczy KOD, usłyszał zarzuty dyscyplinarne. Policja zatrzymała dwóch nazistów z Dzierżoniowa! Czy wobec policjantów toczą się już postępowania? 
23 04 2018 Powstała łódzka Żółta Alternatywa. "Śmiech wrogom ojczyzny", 
Nadkaczewnik na drabince i humanoidalne kaczki. Od happeningu w pasażu Schillera oficjalnie rozpoczęła swoją działalność grupa, która sama o sobie mówi, że chce kontynuować jak najlepsze tradycje Pomarańczowej Alternatywy i władzę po prostu ośmieszać. Jak mówi Onetowi jeden z założycieli Żółtej Alternatywy, Wojtek Ossowicki z KOD-u, sytuacja w Polsce przekroczyła granice absurdu. - Szczytem było "aresztowanie" w Legnicy pomnika kaczki, najwyższy czas, byśmy wszyscy popukali się w głowę.
Podczas poniedziałkowego happeningu padały, między innymi hasła: "Polska w rui i nie" czy "uwolnić kaczkę"
Manifestujący żądali ciągu dalszego dekomunizacji, która miałaby się przejawiać, uwaga, przemianowaniem łódzkiego Czerwonego Rynku na Rynek Żółty czy całkowitą likwidacją czerwonych świateł w sygnalizatorach. Jednym z ważniejszych postulatów były "żółte papiery dla wszystkich"
Założyciele łódzkiej Żółtej Alternatywy podkreślają, że kpina i szyderstwo to jedyna metoda, by obecną władzę - "energicznie zmierzającą do totalitaryzmu" - wyprowadzić z równowagi
"Żółte, podejrzane osobniki rządziły dziś u stóp pomnika Leona Schillera. Istnieje prawdopodobieństwo, że to zmutowane bronią elektromagnetyczną humanoidalne kaczki" - tak swoją, inauguracyjną akcję podsumowuje łódzka Żółta Alternatywa, czyli ruch tych, którzy chcą przebić "balon zadęcia władzy" poprzez wyśmianie jej. Impulsem do stworzenia ruchu były kuriozalne działania policji w Legnicy, która na początku kwietnia... aresztowała żółtą, gumową kaczkę, którą aktywiści - w geście protestu wobec władzy PiS - postawili na tamtejszym rynku. - I przelała się czara absurdu. Teraz pozostaje jedynie ściągnąć tej władzy gacie i popukać się w głowę - mówi Onetowi Wojtek Ossowicki, jeden z założycieli Żółtej Alternatywy.
Ruch odwołuje się do najlepszych tradycji Pomarańczowej Alternatywy, która pod koniec lat 80-tych skutecznie wyśmiewała "komunę". Zresztą, podczas poniedziałkowego, inauguracyjnego happenigu w pasażu Schillera obecny był Krzysztof Skiba, który w latach 80. był jednym z głównych happenerów Pomarańczowej Alternatywy. Jego poniedziałkową aktywność w Alternatywie Żółtej jej twórcy podsumowali tak:
"Pojawił się między nimi niejaki Skiba Krzysztof, reklamujący się napisem na plecach, że posiada Big Cyc. Sorry, co ty wiesz o Big, szalony!!!
Z drabinki przemówił NadKaczewenik Samozwaniec, manifest programowy odczytał Niedorzecznik Prasowany, ogłoszony został skład Gabinetu Cieni tej podejrzanej hałastry, która przybrała nazwę Żółtej Alternatywy Łódzkiej. Wydarzenie zaszczycili obecnością goście zagraniczni - z San Escobar i Legnicy oraz osobnicy przechodzący mimochodem, jakiś Pan chyba z Holyłudu, bo miał kamerę i kilku najznamienitszych redaktorów i fotoreporterów".
Wybrane fragmenty wiadomosci.onet.pl
Serce me się raduje,że Łódź znowu się buntuje. To w Łodzi Słowik, Wałęsę zdemaskował, że ten kapował. Za co na banicję został zesłany. Łódź kiedyś stolica polskiego włókiennictwa, przez „Solidarność” zniszczona, stała się miastem marketów. Czy ci co ją zniszczyli są w stanie ją odbudować? 
18 04 2018 Marzenia narodu wybranego przez Boga o „złotym cielcu”
ŻYDZI ŻĄDAJĄ OD POLSKI ZWROTU ZAMKU KRÓLEWSKIEGO NA WAWELU, BILIONA ZŁOTYCH, KAMIENIC, FABRYK, ULIC, MOSTÓW, LASÓW, PÓL, NIERUCHOMOŚCI PRZEMYSŁOWYCH.
Temu celowi służy dziś świadoma gra polityczna organizacji żydowskich na wielu fortepianach na międzynarodową skalę, której stawką jest cyniczna nadzieja potężnych organizacji "przemysłu holokaustu" na wyrwanie zwłaszcza od dzisiejszej Polski setek miliardów zł. za tzw. niespadkowe mienie po wymordowanych w Polsce Żydach przez niemieckiego okupanta. Stawiam to najgorsze z możliwych przypuszczeń po usłyszeniu, co w tej sprawie mówią kolejne najbardziej wpływowe środowiska żydowskie na świecie. Edytorski materiał w "New York Times" oraz stanowisko Światowego Kongresu Żydów, a wcześniej przede wszystkim uchwalona ustawa w Kongresie Stanów Zjednoczonych, ludziom trzeźwo myślącym nie mogą pozostawiać żadnych złudzeń. Pod osłoną dobrych dotąd relacji polsko- izraelskich, zachłanne na pieniądze środowiska żydowskie, zwłaszcza te najpotężniejsze w Stanach Zjednoczonych, myślą znowu tylko o "złotym cielcu”.
Światowe żydostwo występujące przeciwko Polsce wybrało Izrael jako państwo wiodące, kierujące współczesną zagładą Polski. Prym wiodą tu naziści (obcokrajowcy?), Stany Zjednoczone z antypolską ustawą senatu nr 447, Unia Europejska z antypolakami Timmermansem laureatem nagrody organu Michnika, Donaldem Tuskiem, Różą Thun, Michałem Boni TW „Znak”, Julią Piterą, Barbarą Kudrycką, Danutą Huebner, Danutą Jazłowiecką. Francją, Niemcami, etc. Oburzenie wywołała wypowiedź czołowego napastnika UE w bezustannym faulowaniu Polski  Guya Verhofstadta, nawiązująca do niedawnego Marszu Niepodległości w Warszawie. – Tysiące faszystów, neonazistów i zwolenników supremacji białej rasy przemaszerowało 300 km od Auschwitz – mówił belgijski polityk Verhofstadt.
Przyjęcie przez Stany Zjednoczone ustawy 447 (Justice for Uncompensated Survivors Today), może oznaczać nękanie Polski na rozmaitych płaszczyznach – powiedział PAP historyk prof. Marek Jan Chodakiewicz. Jego zdaniem, ustawa może mieć negatywny wpływ na stosunki polsko-amerykańskie.
Wybrane fragmenty: https://forumemjot.wordpress.com/2018/04/09/zydzi-zadaja-od-polski-zwrotu-zamku-krolewskiego-na-wawelu/
http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/tego-chca-zydzi-od-polski-lasy-fabryki-kamienice-nawet-bilion-z_1038843.html
Jest około 20 tysięcy Sprawiedliwych Wśród Narodowych Świata, przyznanych tyle medali, wśród nich blisko 7 tysięcy dla Polaków. Dlaczego zatem Yad Vashem brakuje drzewa dla Polski?
Dlaczego tak w Polsce nie lubimy Żydów? Bo każdy Polak dla Żyda to są duże pieniądze.
Ojciec opowiadał mi jak pożyczył od Żyda 10 zł i oddał mu 30 zł to nadal był jego dłużnikiem bo on mu wielką łaskę uczynił że pożyczył pieniądze. I zawsze kiedy go w interesach odwiedzał to mu to wypominał. Gospodarzu jam ci wielką łaskę uczynił, a ty dziś na Żyda się wypinasz z innymi interasa robisz, a przecież ja uczciwy, ja Tobie rodzinę uratował.... etc. No i zamiast sprzedać krowę za 100 złotych. Żyd wziął ją za 50. Oszukiwali sprzedając Polakom barachło za towar najwyższej jakości. 
16 04 2018 Czy jesteście ślepi?! Powody, dla których PiS nie zdelegalizuje ONR.
Brunatna fala zalała ulice kolejnych polskich miast. To m.in. efekt przyzwolenia ze strony rządzących, ale i dzielenia włosa na czworo w imię pozornie intelektualnej precyzji. Pod gdańskim pomnikiem robotników poległych w Grudniu ’70 – flagi i równy krok podkutych butów współczesnych spadkobierców przedwojennych faszystów, świętujących rocznicę powstania Obozu Narodowo-Radykalnego. A w Sali BHP Stoczni – tam, gdzie w Sierpniu 1980 roku rodził się ruch „Solidarności”, dla całego świata symbol walki o wolność i prawa człowieka – słowa o tym, że „Polska musi pozostać jednolita kulturowo i homogeniczna etnicznie” oraz zapewnienia: „Będziemy bronić naszych granic przed imigrantami!”. I deklaracje: „Wielka Polska dla Polaków – to nasz cel”. Zaś podczas przemarszu ulicami miasta wrzask: „Śmierć wrogom ojczyzny” i skandowanie: „Wielką Polskę wywalczymy, świętą wiarę obronimy”.
Podobna impreza – nazwana Pielgrzymką Młodzieży Narodowej – odbyła się w Częstochowie pod patronatem, a w każdym razie za przyzwoleniem Kościoła. Tu rej wodziła Młodzież Wszechpolska. Skandowano „Młodość, wiara, nacjonalizm” i „Wielka Polska Katolicka”. Odpalono race, a choć podczas zgromadzeń jest to zakazane, licznie zgromadzona policja nie interweniowała (tę tolerancję służb wobec oczywiście bezprawnych poczynań kibolofaszystów już znamy chociażby z tzw. Marszów Niepodległości).
PiS oczywiście nie tylko nie zdelegalizuje (bo prawo takie ma tylko sąd) ONR, ale nawet nie wystąpi z taką inicjatywą (a to akurat mógłby zrobić, bo należy ona do organów podlegających de facto premierowi). Owszem, grzech lekceważenia problemu mają i poprzednie rządy (sam na polecenie Marka Edelmana redagowałem w 2008 roku apel o zainicjowanie delegalizacji szowinistycznych organizacji skierowany do ówczesnego premiera Donalda Tuska).
Tyle że teraz powody zaniechania są inne. PiS, po pierwsze, liczy na poparcie skrajnej narodowej prawicy w wyborach. Po drugie, wiele haseł, a w każdym razie ideologiczny duch czy historiozoficzno-cywilizacyjna wizja ONR, jest mu bliskich – choćby stosunek do uchodźców i koncept Polski wstającej ponoć z kolan. Przekonują oto, że faszyzm to zjawisko historyczne, charakterystyczne dla minionego stulecia, a zresztą rodzima narodowa prawica to coś naturalnego (i w sumie wciąż marginalnego) we współczesnym świecie. Ba, powołują się na wolność słowa i poglądów – nieograniczoną i bezwarunkową.
Nacjonaliści przejmą w Polsce władzę?
Nic to, że jest to i politycznie, i intelektualnie naiwne właśnie. I że złudzenia takie łatwo zaś mogą służyć za usprawiedliwienie lenistwa czy tchórzostwa.
Więc brunatni faktycznie mogą rychło przejąć w Polsce władzę. A w każdym razie urosnąć w jeszcze większą siłę i wpływy. Wszak już przejęli – nadspodziewanie szybko, nieprawdaż? – rząd wielu młodych dusz, i ożywili wiele starszych. Źródło polityka.pl
Gott mit uns! Podobno szerzenie faszyzmy jest karane. Patronką szkoły w Jarostach została żona faszysty aktywnego jeszcze po wojnie, nikt na moje apele nie reagował, tylko troszkę przerobiłem zdjęcie szkoły i zaraz wójt Gminy Moszczenica zgłosił na prokuraturze doniesienie o szerzenie faszyzmu. http://piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl/artykul/swastyki-na-zdjeciu-szkoly-podstawowej-w-jarostach-wojt,2386579,art,t,id,tm.html
Takie rocznice marsze z transparentami, płonącymi pochodniami PiSowi Kaczyńskiego podobają się, PiS to karmi i tym się żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. Dziś chuligaństwo, bandytyzm powstał z kolan i przybrał patriotyczne barwy przy aplauzie rządzących. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. 
14 04 2018 Samorządowcy zapłacą za butę ministrów, bo tak chce prezes PiS i już!
Reakcja samorządowców na pomysł Jarosława Kaczyńskiego, który w ramach walki o lepsze sondaże, chce obniżyć pensje również samorządowcom, wzbudza ostre reakcje. Swoją opinię wyraził również Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli. W rozmowie z dziennikarzami Onetu nie ukrywa, że „to potwarz”, że „to tak, jakby Kaczyński napluł mi w twarz”.
Na Facebooku zamieścił on list otwarty do prezesa PiS, ostro krytykując tę decyzję. Według Tyszkiewicza to „kara za 16 lat pracy dla małej ojczyzny”. Trudno się z nim nie zgodzić, gdy pisze, że „to mieszkańcy miasta, są moimi pracodawcami, nie pan. To dlaczego więc to pan chce mi obniżać pensję? Jeśli mieszkańcy obniżą mi pensję, przyjmę to z pokorą. Ingerencję pana,jako partyjnego notabla w samorząd, traktuję w kategoriach politycznego teatru i osobistej zemsty”.
Internauci nie pozostawiają suchej nitki na pomyśle prezesa Kaczyńskiego. Nie przebierając w słowach, piszą „jak kaczka mówi o skromności niech zacznie od siebie ten stary kurdupel jego partyjka jest przebogata a z nagrodami beata przesadziła aż słupki poleciały , a po wyborach juz ich nie będzie tych staruchów przyspawanych do krzeseł pazerni nieudacznicy”, „Tak jak stoi Nowa Sól to wiele innych może zazdrościć .Kiedyś tam nie było nic a teraz można przebierać w ofertach gdzie chce się pracować .Co prawda nie zawsze od 3 tysięcy na rękę ale od czegoś trzeba zacząć .I ten park technologiczny .Trole będą dalej głupoty pisać .A samorządy to sól w oku PIS” czy „PAN PREZYDENT NOWEJ SOLI PAN TYSZKIEWICZ MA RACJĘ preze-SIKU. PAN PREZYDENT CIĘŻKO PRACUJĘ NA SWOJE WYNAGRODZENIE A preze-SIK JEST POŚMIEWISKIEM I ODWIECZNYM UTRZYMANKIEM POLSKICH PODATNIKÓW, BEZ PRAWA JAZDY, ŻONY, DZIECI, KONTA W BANKU. A MOŻE BY TAK WRESZCIE SKRÓCIĆ DO DWÓCH NP. KADENCJE „WIECZNYCH” POSŁÓW TAKICH JAK NI-JAKI TOWARZYSZ kaczyński jarosław….?”.
I tak to już jest. Rząd narozrabiał, a ukarani zostaną wszyscy…ku chwale prezesa i jego partii. Źródło: onet.pl
To jest najlepsza decyzja jaką podjął Kaczyński i należy ją popierać ze wszystkich sił. Pomyślcie, tak dużo płacimy samorządowcom, tylko za to, że nas okradają. Przecież „oni” nic nie potrafią prócz podnoszenia „nam” opłat i podatków. A tak rządzić to potrafi nawet idiota.
Przestańmy wreszcie bawić się w pseudo demokrację, fachowcy powinni zajmować każde ze stanowisk w administracji. Bowiem obecnie ta ciężka praca urzędników, samorządowców przypomina przerzucanie łopatą powietrza z jednego biura do drugiego, narobią się co niemiara a efekt z tej pracy jest żaden. Bardziej obrazowo to jedni kopią doły, drudzy je zasypują, następni po nich kopią i tak w koło Macieju. No i każdy z nich ma prawo powiedzieć, że bardzo ciężko pracuje tylko co my z tego mamy? Ano coraz to wyższe podatki, opłaty, ceny w sklepach etc. Urzędasom trzeba wyraźnie powiedzieć dostaniecie podwyżki jak nasze koszty utrzymania zaczną spadać, a jak nie zrealizują tego to na taczki i za kratki.
Po 1989 r powstał system który zapewnia decydentom nietykalność w całym tego słowa znaczeniu. Mamy władzę bez żadnej odpowiedzialności, żadnych kompetencji. W tym celu stworzono niespójne prawo dzięki czemu mamy niesprawne państwo, a powstała klasę rządząca, dobrana w nieznanych, niejasnych okolicznościach, nie potrafi rozwiązać żadnego istotnego problemu, z korzyścią dla ogółu obywateli. Klasa ta nazywa się obrońcami demokracji ma się wręcz za kapłanów demokracji. Najgorsze jest jednak to, że system jaki stworzyli jest antydemokratyczny a ci kapłani demokracji praktycznie stali się nieusuwalni, niczym czyraki. I taki to wybryk funkcjonuje już w Polsce kilkadziesiąt lat. Mało tego ma się coraz to lepiej. A na świecie powiadają, że Polska to raj dla wszelkiej maści nieudaczników i hochsztaplerów.
09 04 2018 „To decyzja chaotyczna. To błąd”
Zadufani w sobie w poczuciu wyższości nad innymi już nie kradną oni już grabią i to na wyścigi niczym wygłodniałe stado wilków z obowiązującym prawem buszu.
Tematem numer jeden w mediach są wciąż niebotyczne nagrody, jakie przyznał rząd Beaty Szydło swoim ministrom. Co rusz ujawniane są informacje o kolejnych, a opinia publiczna nie ukrywa swojej negatywnej reakcji, co widać również po sondażach. Słupki poparcia dla PiS spadają, no poza sondażem, przeprowadzonym na zlecenie telewizji publicznej, w którym wszystko jest bez zmian. Nie można więc dziwić się Jarosławowi Kaczyńskiemu, że zadziałał błyskawicznie, nakazując przekazanie nagród Caritasowi, oczywiście „dobrowolnie”.
Walcząc o poprawę wizerunku Jarosław Kaczyński wpadł na pomysł, który według niego, powinien zakończyć całą sprawę. Ma to być nowa ustawa, regulująca pensje członków rządu. Jednak przy okazji dostanie się też posłom i samorządowcom, którym również pan prezes planuje obniżkę pensji o 20%, a to budzi już spore kontrowersje. Nieoficjalnie mówi się, że nawet politycy z jego partii nastawieni są do tego pomysłu dość krytycznie. Jeden z parlamentarzystów mówi, że nie rozumie, bo przecież „dużo nie zarabiamy, a musimy ponosić konsekwencje premii w rządzie”.
Podobnie myśli były premier Jan Olszewski, uważany za mentora prawicy. Nie ukrywa, że „To decyzja chaotyczna. To błąd. Nagrody dostali przecież nie posłowie i senatorowie, ale ministrowie. I to im być może należałoby w tym przypadku obniżyć pensje, ale nie parlamentarzystom. Uposażenia parlamentarzystów nie są głównym problemem w tym zakresie. To niezrozumiała decyzja Jarosława Kaczyńskiego. To bardzo gwałtowna reakcja, według mnie niepotrzebna”.
Rzeczywiście, wydaje się, że prezes PiS nieco przesadził. Narozrabiał rząd, ale konsekwencje mają ponieść wszyscy. Czy naprawdę jest pewien, że naród zachwyci się takim posunięciem i znowu uwierzy w, tak szumnie podkreślaną w kampanii parlamentarnej 2015 roku, skromność, rzetelność i uczciwość? Teraz, kiedy co rusz wychodzą nowe informacje o marnotrawieniu pieniędzy podatników, ta wiara Jarosława Kaczyńskiego wydaje się mocno przesadzona. Ale może… Źródło: se.pl
Dziś władza nie czuje nad sobą bata! Wykształciło to wśród sprawujących władzę poczucie bezkarności. Dlatego stali się zuchwali wręcz bezczelni. Zadufani w sobie w poczuciu wyższości nad innymi już nie kradną oni już grabią i to na wyścigi niczym wygłodniałe stado wilków z obowiązującym prawem buszu. Wszak kto pierwszy ten lepsze profity weźmie. Nastały złote czasy dla krętaczy i cwaniaków.  Dlatego władza staje się coraz to bardziej zachłanna, beztroska, zadufana w sobie...bo wystarczy raz dać władzy malutki palec a natychmiast urąbie nam całą rękę. Dziś władza nie liczy się z naszym zdaniem no bo jak ma się liczyć skoro go nie mamy. Nie dziwota przeto, że podwyżka goni podwyżkę a władza baluje, ucztuje.....korupcja i nepotyzm króluje. No bo kto i co tej władzy może zrobić? No kto jej podskoczy? Znajdzie się taki? Stoimy i czekamy niczym te krowy by nas dojono z tym, że krowa ma prawo ryczeć i ma prawo do swobodnego wypasu a nam tego zabrania się....
Świat według Kiepskich. W tym kraju to świnia świnię pogania!
To byłby pierwszy przypadek w historii, kiedy sprawującym władzę na wszystkich jej strzeblach obniża się pensję. Czy to przejdzie? Wątpię, Kaczyński dostanie pstryczka od Możnych Panów w Polsce. Przestańmy wreszcie bawić się w pseudo demokrację, fachowcy powinni zajmować każde ze stanowisk w administracji. Bowiem obecnie ta ciężka praca ministerialnych urzędników przypomina przerzucanie łopatą powietrza z jednego biura do drugiego, narobią się co niemiara a efekt z tej pracy jest żaden. Bardziej obrazowo to jedni kopią doły, drudzy je zasypują, następni po nich kopią i tak w koło Macieju. No i każdy z nich ma prawo powiedzieć, że bardzo ciężko pracuje tylko co my z tego mamy? Ano coraz to wyższe podatki, opłaty, ceny w sklepach etc. Urzędasom trzeba wyraźnie powiedzieć dostaniecie podwyżki jak nasze koszty utrzymania zaczną spadać, a jak nie zrealizują tego to na taczki i za kratki.
06 04 2018 Samorządowcy krytykują woltę prezesa PiS-u. "Zróbmy program »tysiąc minus«"
Po fali oburzenia, jaka przetoczyła się przez Polskę po ujawnieniu wysokich nagród, jakie ministrom oraz samej sobie wypłacała premier Beata Szydło, a po niej Mateusz Morawiecki - sondaże PiS tąpnęły. Wczoraj prezes partii ogłosił, że - zgodnie z wolą niezadowolonych wyborców - czas na powrót do skromności. Zapowiedział, że ministrowie swoje nagrody oddadzą na Caritas, a posłowie i samorządowcy będą mieli obniżone wynagrodzenia. Teraz samorządowcy pytają, dlaczego prezes "chce oszczędzać nie swoim kosztem".
Zapowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego część samorządowców poważnie zirytowała. Jak mówi Onetowi przewodniczący łódzkiej Rady Miejskiej Tomasz Kacprzak z PO, tego rodzaju działania to próba oszczędzania nie swoim kosztem. - Proponuję, by szanowny pan prezes zaczął od siebie i swoich ludzi, choćby wojewodów, którym pensji jakoś nie chce obniżać, a którzy także nagrody dostali - mówi. - I to niemałe, najczęściej sięgające dwudziestu kilku tysięcy złotych. A jeśli prezes Kaczyński tak bardzo chce się licytować na populizm, to ja proponuję program "Tysiąc minus". Niech wszyscy, którzy działają w służbie publicznej, zarabiają po tysiąc złotych brutto. Ministrowie, posłowie, wojewodowie... i zobaczymy, ilu PiS będzie miał chętnych na listy wyborcze - mówi Kacprzak.
Jak dodaje, wczorajsze działania prezesa PiS ocenia jednoznacznie. - Rozpaczliwa, paniczna reakcja na jeżdżące przez Polskę "konwoje wstydu". Tyle że Polacy już tego nie kupią, bo widzą ich pazerności, to, ile ludzie PiS już się "nachapali" i jak dalej się pchają do tego "koryta". A co do projektu obniżek pensji... Jestem pewien, że gdy temat ucichnie, PiS nigdy tego nie uchwali - podkreśla szef łódzkiej Rady Miejskiej.
Jak przekonuje Kacprzak, afera z nagrodami jest zbyt wielka, by udało się ją przykryć jedną "akcją PR-ową". - Nie tak łatwo będzie zamazać pamięć o premier Szydło, która jako pierwsza w historii przyznała nagrodę samej sobie. Wstyd pozostanie już na zawsze - kwituje radny PO.
Źródło wiadomosci.onet.pl
Zachłanność niejedno ma imię. Miała być nasza, swojska, prosta (żeby nie napisać prostacka) z ludu wzięta i dla ludu ustanowiona. Asfaltowa droga pod dom, dotacja dla męża, limuzyną do domu i do kościoła i inne takie. A teraz jeszcze ta nagroda za szczególne zasługi. Kto nas doceni , jeśli my sami tego nie zrobimy? - ks. Wojciech Lemański
Czy to posypywanie dziś głów przez pisowców popiołem przyniesie efekty? Sprawujący władzę, wybrańcy narodu po 1989 roku, już tak się obłowili, że do końca życia nie muszą pracować, ba ich wnuki mają zapewnioną świetlaną przyszłość. Czy jest ktoś w stanie pozbawić ich olbrzymich majątków nielegalnie zdobytych? Jak Kaczyński wygra kolejne wybory to podniesie pensje i diety o 100% .
Skorumpowani wybrańcy
Po transformacji ustrojowej powstało prawo które ma służyć wąskiej grupie wybrańców. A żeby było śmieszniej ta grupka wybrańców określiła siebie jako kapłanów demokracji, będąc w rzeczywistości najbardziej antydemokratycznym ugrupowaniem w najnowszej historii Polski. Nikt nie oponował jak z funkcji radnego, posła zrobiono dobrze płatną profesję. Tym samym legalnie zaczęto promować i nagradzać ludzi ślepo oddanych i mocno zaangażowanych w politykę konkretnego ugrupowania politycznego a obojętnych na lokalne problemy. Jak to ładnie można zdefiniować korupcję. A co za tym idzie pozbawiono możliwości zasiadania w radach, sejmikach etc społeczników od lat zaangażowanych i znających lokalne problemy potrafiących dbać o interesy społeczeństwa. Czy to jest lepiej czy gorzej? Każdy winien odpowiedzieć sobie na proste pytanie. Czy ci wybrani więcej dają czy więcej biorą? Patrzaj i Spoziraj pod nogi naród przewalili i nikt nic nie robi !
02 04 2018 Tarczyński: Gdyby nie afery PO, Polska już dziś byłaby potęgą!
Gdyby Gierek jeszcze dwa lata sprawował władzę to Polska byłaby piątą potęgą gospodarczą świata.
"Te sumy, które stracił Skarb Państwa są absolutnie porażające. To są sumy równe budżetowi Polski. Jeżeli mówimy o samej aferze hazardowej, to w jej wyniku Polska straciła 21 miliardów złotych, czyli rok programu 500 plus. W II Rzeczpospolitej ci ludzie ponieśliby najwyższą karę. Teraz prawo się zmieniło"-ocenił parlamentarzysta. Pytany przez Karola Gaca z DoRzeczy o wypowiedzi polityków PO, m.in.: że zarzuty dla Jacka K. są "błahe", Tarczyński stwierdził, że nic dziwnego, że dla tej partii są to "błahe pieniądze", jeżeli przez cały okres jej rządów Polska straciła ponad 260 mld złotych. Trudno też, jak wskazał polityk, dziwić się, że parlamentarzyści PO używają tego języka, a każde działanie prokuratury jest w ich ocenie "polityczne". 
"Najchętniej PO zlikwidowałoby prokuraturę, a przecież zapowiadają likwidację CBA. Politycy PO chcieliby też zapewne zlikwidować więzienia i zmienić system prawny w Polsce oraz mieć sędziów, którzy są roztargnieni"-ironizował poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Pytany, jak politycy PO mogli dopuścić do takich strat w budżecie państwa, Dominik Tarczyński odpowiedział, że "albo się zaprzedali, albo nienawidzą Polski", albo byli skorumpowani. "Nie chcę zabrzmieć patetycznie, ale poprzednie pokolenia oddawały życie, aby Polska się rozwijała, a oni przyszli i Polskę okradli. Trzeba nienawidzić Polski, aby dopuścić do tak ogromnych zaniedbań. Nienawidzić. Nawet jeżeli działo się to wszystko nieświadomie z ich strony, w co nie wierzę, to za tą nieświadomość powinni odpowiedzieć karnie"- podkreślił polityk. Źródło Fronda.pl
PiS też nie jest święty. Zamiecione po dywan? Kaczyńscy nie takie przekręty robili, Spółka Telegraf to była pierwsza afera i to był ich majstersztyk, później jak lawina potoczyły się: afera reprywatyzacyjna, gruntowa etc etc. Do dziś nie rozliczono spółki Telegraf, powiązanej z Porozumieniem Centrum, ówczesną partią braci Kaczyńskich. Spółka startowała z kapitałem założycielskim w wysokości 250 mln ówczesnych złotych. W ciągu kilkunastu miesięcy kapitał ten wzrósł do ok. 30 mld zł, dzięki wpłatom państwowych firm, choć spółka nie prowadziła żadnej działalności. Wokół PiS powstał układ stowarzyszeń, fundacji i nieformalnych ruchów, które wspierają partię. Założycielami i członkami władz tych satelitów są najczęściej działacze Prawa i Sprawiedliwości.  Dziś satelity nie dają PiS- owi pieniędzy, świadczą za to na jego rzecz swego rodzaju usługi outsourcingowe. Finansują wydawnictwa, imprezy i akcje promujące partię Kaczyńskiego. Ma to ogromną przewagę nad finansowaniem z partyjnej kasy - odbywa się poza rozliczeniami i kontrolą Państwowej Komisji Wyborczej. 
„Nie ma w Polsce drugiej partii, która przejęłaby tak gigantyczny majątek od Skarbu Państwa. To słynna nieruchomość przy ul. Srebrnej, ale to przecież także Nowogrodzka, siedziba PiS – to także jest grunt przejęty kiedyś przez środowisko Jarosława Kaczyńskiego od Skarbu Państwa, to także nieruchomość przy Al. Niepodległości, to także nieruchomość na ul. Ordona. Powinny zostać wyjaśnione niejasne powiązania osób zajmujących się naszym bezpieczeństwem z interesami spółki Srebrna” – powiedział poseł PO Marcin Kierwiński.
Kaczyńscy wykiwali naród polski.
30 03 2018 Siemoniak: „Politycy PiS-u w oczach mają złotówki”
– „Nie żaden Smoleńsk, nie aborcja, nie Żołnierze Wyklęci spajają tę partię, tylko kasa, nagrody wypłacane sobie. Wyborcy zobaczyli, że to nie partia Prawo i Sprawiedliwość, tylko partia kasa i jeszcze raz kasa” – powiedział w TVN24 były minister obrony w rządzie PO-PSL Tomasz Siemoniak. To jego komentarz do sondażu, w którym PiS stracił w stosunku do poprzedniego badania aż 12 proc.
Siemoniak stwierdził, że był zszokowany, słysząc jak Beata Szydło w Sejmie broniła przyznanych ministrom nagród. – „Nie miałem przesadnie dobrej opinii o pani premier Szydło. (…) Okazuje się, że politycy PiS-u w oczach mają złotówki, a nie jakieś sprawy publiczne. Nagrody, pensje w spółkach Skarbu Państwa, te tłumy Misiewiczów…” – stwierdził Siemoniak.
Wiceszef PO skomentował także zatrzymanie przez CBA byłego wiceministra finansów i byłego szefa Służby Celnej. – „Cała ta sprawa jest tak dęta, że gdyby nie chodziło o konkretnego, uczciwego człowieka, to można byłoby się pośmiać. W ciągu jednego dnia z kogoś, kto wiele lat pracował dla Polski, właśnie słynął z takiej uczciwości, pryncypialności, zrobiono Jacka K. Wszystko po to, żeby tworzyć spektakl telewizyjny przed świętami. (…) Jest to zła PiS-owska metoda. Grubość tej nici to jest w ogóle lina okrętowa. To wstyd, iż prokuratura w taki sposób działa” – zaznaczył Siemoniak.
Do sprawy odniósł się także Donald Tusk, który napisał na Twitterze: – „Kiedy Jacek Kapica bezkompromisowo walczył jako minister w moim rządzie z przestępcami, też był atakowany podłymi metodami. Nie poddał się wtedy, nie podda się dzisiaj”.Źródło: tvn24.pl
Nie pamięta wół jak cielęciem był! Politycy PO za Tuska mili w oczach judaszowe srebrniki.
Ministrowie dostają tak „mikroskopijne” nagrody, że nawet nie zauważają, kiedy wpływają im na konto. Pani Witek przegapiła 30 tysięcy złotych. Faktycznie, po taką kwotę nawet dworcowemu lumpowi nie chciałoby się schylić. Tym samy pani Witek przebiła sławne powiedzenie Bieńkowskiej: Za 6 tys zł to pracuje idiota albo złodziej.
Bardzo lubię Polskę, bo to niezły Meksyk. I chyba najlepsze miejsce dla wariatów . Przyłącz się do nas jest nas coraz więcej! Doczekaliśmy czasów demokracji. Kłamczuch kłamczuchowi kłamstwo zarzuca. Złodziej złodzieja okrada. Oszust oszusta oszukuje.
Patrzcie narody świata uczciwy, prawy człowiek z tego Jacka K., i zostaje zatrzymany? W 1989 roku Okrągłostołowi przejęli władzę a nie mając żadnego doświadczenia zaczęli kraść w imię demokracji, partii i Boga bo to było wspólne odziedziczone po komunistach. Znaczy się niczyje, taki niespodziewany spadek. Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Dlatego afera goni aferę.
Za komuny jak dyrektor fabryki kazał zawieźć parę desek za przeproszeniem na budowę altanki to całe województwo aż huczało i sądzono go jak najgorszego przestępcę. A dziś całą fabrykę przepuści i jeszcze premię dostanie.
26 03 2018 „W Polsce narasta fala nacjonalizmu, a rząd daje przyzwolenie”
– „Dzisiaj pali się kukły, jutro pali się książki, a potem się podpala domy. Nie może być przyzwolenia na tego typu zachowania” – powiedział Ryszard Petru. Poseł Nowoczesnej złożył dziś w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w związku ze spaleniem kukły z jego podobizną przez narodowców. Pisaliśmy o tym w artykule „Młodzież Wszechpolska w skandalicznej formie powitała wiosnę”.
Doniesienie Petru dotyczy możliwości popełnienia przestępstw pomówienia, znieważenia funkcjonariusza publicznego i nawoływania do nienawiści. Podkreślił, że jednym z uczestników piątkowego wydarzenia był współpracownik posła koła Wolni i Solidarni Adama Andruszkiewicza (wcześniej w Kukiz’15). – „Oczekiwałbym reakcji marszałka Kuchcińskiego. To nie może być tak, że w Polsce narasta fala nacjonalizmu, a rząd daje przyzwolenie. Jeżeli mamy marsz kobiet, to nie ma przyzwolenia, nie można żadnych światełek zapalać, ale jeżeli idą nacjonaliści, puszczają race, czy nacjonaliści palą kukły – to jest przyzwolenie PiS” – powiedział Petru.
Przypomniał też, że już kilka miesięcy temu wystąpił do Zbigniewa Ziobry z wnioskiem o delegalizację Młodzieży Wszechpolskiej. – „Jak rozumiem żadne działania nie zostały podjęte” – zauważył Petru. Źródło: fakt.pl
Czy szerzenie faszyzmy w Polsce jest karane. Patronką szkoły w Jarostach została żona faszysty aktywnego jeszcze po wojnie, nikt na moje apele nie reagował, tylko troszkę przerobiłem zdjęcie szkoły i zaraz wójt Gminy Moszczenica zgłosił na prokuraturze doniesienie o szerzenie faszyzmu.
http://piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl/artykul/swastyki-na-zdjeciu-szkoly-podstawowej-w-jarostach-wojt,2386579,art,t,id,tm.html
Takie rocznice marsze z transparentami, płonącymi pochodniami PiSowi Kaczyńskiego podobają się, PiS to karmi i tym się żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. Dziś chuligaństwo, bandytyzm powstał z kolan i przybrał patriotyczne barwy przy aplauzie rządzących. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. 
16 03 2018 Czy Polska zbojkotuje Mundial?
Rosja wydala z kraju 23 brytyjskich dyplomatów
Moskwa zdecydowała o wydaleniu z Rosji 23 brytyjskich dyplomatów. Na wyjazd z Rosji mają tydzień. To odpowiedź na wydalenie z Wielkiej Brytanii rosyjskich dyplomatów w związku z próbą otrucia Siergieja Skripala i jego córki Julii.

Po tym, jak świat obiegła wiadomość o otruciu byłego rosyjskiego agenta wywiadu GRU Siergieja Skripala, wszystko jest możliwe. Chociaż… „W tych kwestiach na pewno będziemy się konsultowali w pierwszym rzędzie z Wielką Brytanią, w dalszej kolejności – z naszymi sojusznikami. Ważne jest, żebyśmy my wszyscy w ramach sojuszu atlantyckiego zajęli solidarną, jednakową pozycję” – uważa szef BBN Paweł Soloch.
Tymczasem, media w Niemczech i Anglii całkiem poważnie zastanawiają się, nad bojkotem rosyjskiego mundialu. Angielski wywiad podejrzewa, że ataku na Sktipala dokonano na zlecenie Kremla. Były pułkownik rosyjskiego wywiadu GRU i jego córka zostali znalezieni nieprzytomni w pobliżu centrum handlowego Salisbury.
Zakładając, że taki właśnie był scenariusz tamtej tragedii, brytyjski ekspert od spraw bezpieczeństwa doradzał rezygnację Anglii z mistrzostw świata w trosce o bezpieczeństwo piłkarzy. Także Niemcy zastanawiali się nad bojkotem, jednak trener reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów Joachim Loew i piłkarze nie chcieli komentować sprawy. Nie uważają, by rezygnacja z mundialu w Rosji miała jakikolwiek sens.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch w rozmowie z RMF FM, przyznał, że doradza Andrzejowi Dudzie zastanowienie się nad tym. Zastrzegał jednak, że powinny temu towarzyszyć konsultacje z sojusznikami Polski. Źródło koduj24.pl
W tamtym roku: 10 10 2017 Polska powinna zbojkotować finały MŚ w Rosji!
Tekst Spirito Libero...Udało się, z przytupem zakwalifikowaliśmy się do finałów Mistrzostw Świata w piłce kopanej. Na dzień dzisiejszy to nawet takie tuzy jak Włosi mają problem i może wyjdą z baraży. A nasze orły poszybowały. Problem jest jednak inny, dużo większy niż to sobie wyobraża przeciętny, polski kibic zauroczony skutecznością Roberta Lewandowskiego. Nie możemy dopuścić do występu naszej Narodowej w Rosji z kilku powodów...
Pierwszy to taki, że jadąc do Rosji będziemy wspierać kacapski reżim Putasa i zarabiać dla niego pieniądze.
Drugi to taki, że Putas nie dotrzymał słowa danego przez Macierewicza, Sakiewicza i Targalskiego, że po Zapad17 napadnie na bałtyckie państewka i Polskę. Ten dureń nawet Ukrainy nie chce.
Trzecie - to wielkie niebezpieczeństwo, że nasi zawodnicy od piłki kopanej zostaną osaczeni przez werbowników z GRU/FSB i zostaną zwerbowani jako "zielone ludziki" na zielonej murawie.
Skoro Putas może sobie załatwić prezydenta USA za 100 tyś baksów (dane z amerykańskich mendiów) to na Lewandowskiego będzie musiał wydać przynajmniej sto razy tyle. Ale i tak mu się opłaci bo minister wojny dostanie zawału a wszyscy ci, którzy dziś uwielbiają Roberta, odwrócą się od niego jak nie przymierzając od Adriana Kornhauser-Maliniaka. Mogliśmy pokazać fucka imperialistom amerykańskim w 1984 (ktorzy teraz awansowali do roli "wiecznego sojusznika") i nie wysłaliśmy naszych Orłów i Sokołów na pewne Victorie to możemy teraz też pokazać fucka Putasowi. I tak powinniśmy zrobić.
Nie wolno się kłaniać kacapskim imperialistom. Co by na to powiedział nasz minister wojny? Albo hodowca kotów z Joli Bord? Już nie będę wspominał o takich mend-rcach jak Sakiewicz czy tow.Targalski. Polska drużyna ma zostać w Polsce i bronić polskich bramek! Źródło: spiritolibero.neon24.pl 
15 03 2018 Sensacja nie tylko jednego dnia. Jedna z największych zagadek kryminalnych początków III RP bliska rozwiązania. A być może takiego wielkiego sukcesu potrzebował Ziobro?
Wiadomość dnia o wykryciu sprawców mordu na małżeństwie Piotra i Alicji Jaroszewiczów, dokonanego w 1992 roku, to niewątpliwa sensacja. Powiedziałbym nawet, że to news dekady. Przy założeniu, że prokuratura ma w ręku trzech rzeczywistych sprawców tej zbrodni. Wstępne informacje przekazane przez ministra sprawiedliwości oraz prokuratorów krakowskich, którzy prowadzą śledztwo w tej sprawie, pozwalają przyjąć, że to właśnie ta trójka bandytów dokonała tego brutalnego podwójnego zabójstwa.
Była to zbrodnia, która przed 26 laty wstrząsnęła polską opinią publiczną. Można z przekąsem powiedzieć, że była zbrodnią łączącą epokę PRL z III RP. Dotknęła wszak jednego z najwyższych dostojników partyjnych PRL. Od jej początków do końca lat 70, kiedy to przez ostatnie 10 lat pełnił funkcję premiera. Dopiero po wprowadzeniu stanu wojennego popadł w niełaski ówczesnej władzy i został skazany na absolutny margines polityczny, włącznie z pozbawieniem go członkostwa partii komunistycznej. Niemniej w pamięci społecznej nadal widziany był jako były polityk komunistyczny ze szczytów władzy. Sam czyn zaś, zabójstwo Piotra Jaroszewicza oraz jego żony Alicji Solskiej-Jaroszewicz, mieszkających samotnie w willi w Aninie było już znakiem nowych czasów, w których zbrodnie stały się sposobem zdobywania fortun oraz popularnym narzędziem w porachunkach gangsterskich.
Nie ukrywając prawdy, że o dotarciu do sprawców zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów zdecydował przypadek, trzeba podkreślić, że ekipa śledcza, która od blisko dwóch miesięcy prowadzi sprawę, umiała ten szczęśliwy przypadek w pełni wykorzystać. Tym szczęśliwym trafem jest to, że niespodziewanie po blisko 26 latach jeden ze sprawców tamtego zabójstwa, zaczął o nim mówić podczas składania zeznań w sprawie innej zbrodni, jaką było porwanie dla okupu 76 letniego biznesmena krakowskiego w 2013 roku. Nie tylko, że w trakcie tego zeznania sam przyznał się zbrodni popełnionej w Aninie, ale co ważne wskazał też swoich dwóch wspólników, którzy w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 roku zamordowali Piotra i Alicję Jaroszewiczów.
Wybrane fragmenty z: https://wpolityce.pl/polityka/385958-sensacja-nie-tylko-jednego-dnia-jedna-z-najwiekszych-zagadek-kryminalnych-poczatkow-iii-rp-bliska-rozwiazania 
09 03 2018 Wybuch smoleński Macierewicza okazał się niewypałem
Za miesiąc odbędzie się największe święto partii Jarosława Kaczyńskiego i związany z tym festyn – 8. rocznica katastrofy smoleńskiej. Prezes z pewnością da popis swojej elokwencji emocjonalnej, tego i owego obrazi – a jak będziemy mieli szczęście – cały naród zostanie opluty jakimś gorszym sortem, kanaliami, mordami zdradzieckimi. Ustawa o IPN jest nieprecyzyjna, więc postuluję, aby w następnej nowelizacji zawrzeć artykuły precyzujące antypolonizm, pod który podpada retoryka wiecowa Kaczyńskiego.
Niestety, na święto PiS nie otrzymamy dokumentu „ideologicznego”, którego autorem bywał Antoni Macierewicz – „Raportu smoleńskiego”. Poprzednie raporty osiągały status wydawniczy bestsellerów. Pewnie wydawca „Gazeta Polska” i Macierewicz sporo grosza na tym zarobili, bo elektorat PiS wierzy w pismo święte swego apostoła zamachu.
Wiara smoleńska miała się dobrze, gdy działała w opozycyjnych katakumbach, gdy Macierewicz mógł ogłosić każdą niestworzoną brednię, a prezes Kaczyński ze swojego stołka na Krakowskim Przedmieściu potwierdzić, iż „idziemy i zbliżamy się do prawdy”. Gdy wraz ze zdobyciem władzy przez PiS, możliwości badania katastrofy smoleńskiej przez Macierewicza stały się wszechpotężne, gdy prezes ze swoim wiernym ludem odgrodził się barierkami, ideologia katastrofy podupadła – żadnych dowodów na zamach nie ujrzeliśmy. Apostoł smoleński Macierewicz poszedł w odstawkę, ale za to przyszedł czas świątków – pomników Lecha Kaczyńskiego.
Pomnik smoleński na placu Piłsudskiego ma być wyższy niż Grób Nieznanego Żołnierza. Jeszcze pisowcy oficjalnie nie wpadli na pomysł monumentu brata prezesa wielkości Chrystusa w Świebodzinie, ale kto wie, czy obok pozostającego na razie w zamysłach największego portu lotniczego w tej części Europy nie zostanie posadowiony – jak w Rio de Janeiro – ogromny Lech Kaczyński, który będzie rozłożonymi ramionami witał i żegnał.
W 8. rocznicę Macierewicz ma zamiar zaprezentować tylko skromną prezentację multimedialną, przez niektórych określaną filmem. Znaczenie temu zdarzeniu może nadać tylko sam prezes, który albo przybędzie na premierę, albo nie przebędzie. A jak przybędzie, to z kim będzie dawał się fotografować na ściance. Wybuch w smoleńskim Tupolewie okazał się niewypałem. A to pech! Źródło koduj24.pl autor Waldemar Mystkowski
02 03 2018 Siadaj, kurwo” i ciosy w twarz. Policjanci pobili Rafała Suszka za blokowanie marszu ONR. 
Teraz zarzucają mu napaść na funkcjonariusza.
Siadaj kurwo - słyszę pchnięty na siedzenie policyjnej suki. Mam ręce skute na plecach, nie mam jak się bronić. Dostaję trzy-cztery ciosy pięścią w twarz. W policzki i w nos. Znam nazwisko jednego z bijących” - relacjonuje OKO.press Rafał Suszek, którego policja pobiła po próbie zablokowania trasy marszu ONR upamiętniającego dzień żołnierzy wyklętych
„Myślę, że to nowa polityka. Idą po opozycję uliczną ” – ocenia Rafał Suszek zaskakującą brutalność policji. Był jednym z organizatorów wczorajszej (1 marca) manifestacji „Pamięci ofiar żołnierzy wyklętych żałobny marsz” na warszawskim Mokotowie.
Przeciwko fałszowaniu historii – bezkrytycznemu kultowi wszystkich żołnierzy wyklętych, w tym także tych, którzy dopuszczali się mordów na ludności cywilnej – protestowali obok siebie młodzi ze Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego, członkowie i sympatycy Stowarzyszenia Obywatele Solidarnie w Akcji, Inicjatywy Feministycznej, Warszawskiego Strajku Kobiet oraz Partii Zieloni. W ten sposób obchodzili Narodowy Dzień Pamięci “Żołnierzy Wyklętych”, święto ustanowione zostało jeszcze za rządów PO-PSL.W tym samym czasie ulicami stolicy przechodził Warszawski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych, organizowany przez nacjonalistów z ONR. Po rozwiązaniu swojego zgromadzenia antyfaszyści próbowali zablokować marsz ONR na ul. Rakowieckiej, gdzie w dawnym areszcie jest muzeum żołnierzy podziemia antykomunistycznego lat powojennych.
Oto relacja Rafała Suszka z wczorajszych wydarzeń
Pełno tam było flag z symbolami do niedawna rozpoznawanymi przez policję jako symbole nienawistne – czyli falangą, znakiem ONR-u. Kiedy Sebastian rozwiązał zgromadzenie, postanowiliśmy zablokować przemarsz grupy, która ukonstytuowała się wokół symboli neofaszystowskich. Kiedy próbowaliśmy przejść przez mało szczelny wtedy kordon policyjny z okrzykiem “No pasaran”, kordon zgęstniał. Zaczęła się zwykła konfrontacja – zwykła, bo nie pierwsza i nie ostatnia – z siłami zabezpieczającymi przemarsz neofaszystów.
Byłem w szpicy jednej z grup i tak jak inni napierałem na kordon, ale dla mnie już po kilkunastu sekundach akcja skończyła się brutalnym powaleniem na asfalt. Przyciskało mnie do ziemi trzech do pięciu policjantów. Szybko zostałem wyizolowany, wyciągnięty na środek ulicy. Natychmiast zostałem skuty i z dźwigniami założonymi na barki, odgiętą głową – [głowę odginano mi, gdy leżałem na asfalcie, nie podczas transportu] zaniesiony i wrzucony do radiowozu.
Więcej na https://oko.press/siadaj-kurwo-ciosy-twarz-policjanci-pobili-rafala-suszka-blokowanie-marszu-onr-teraz-zarzucaja-mu-napasc-funkcjonariusza/
Żołnierze Wyklęci bohaterowie czy dywersanci? W całej Polsce w tych marszach zazwyczaj biorą udział faszyści, przy bardzo silnej ochronie policji, policjantów jest więcej jak demonstrujących. Dlaczego ja za te fanaberie mam płacić? Czasami podwójnie bo jak zaprotestuję przeciwko temu marszowi to przez policję, sąd zostanę ukarany? Ja nie zapomniałem, że zdecydowana większość tych bohaterskich Żołnierzy Wyklętych ma bratnią krew na rękach. Wystarczyło niektórych zrehabilitować a nie wychwalać teraz wszystkich pod niebiosa. 
Znalazłem taki wpis w internecie - Mało już ludzi żyje którzy pamiętają tamte trudne lata powojenne. Mój ojciec do wojska został powołany z frontem i potem po zakończeniu wojny wcielony w ramach służby wojskowej do KBW. Opowiadał mi jakich okropności dokonywali tzw. żołnierze podziemia dzisiaj zwani wyklętymi, opowiadał ,że widział tak wstrząsające zbrodnie przez nich popełnione ,ze śniły mu się te obrazy po nocach , mówić o nich zaczął dopiero w schyłku swego życia . Podczas walk z tymi bandami i zwyrodnialcami zginęło wielu jego kolegów ,zwykłych tak jak i on żołnierzy , młodych ludzi. Zawsze podkreślał ,że ludność pomagała im żołnierzom a gardziła tymi bandytami co jeszcze bardziej motywowało ich do walki z nimi w imię wolnej Polski i w imię pokoju. Był uczciwym , prostym człowiekiem i wierzę mu że mówił prawdę. - jak zwykle naród jest podzielony w ocenie tamtych czasów dla jednych to bohaterowie, dla drugich bandyci niech każdy sobie sam odpowie na to pytanie we własnym sumieniu. 
26 02 2018 Wielki skok na kasę. PiS wydaje miliardy z publicznych pieniędzy w niewyobrażalny sposób.
Na podwyżki, premie, samochody i dotacje dla zaprzyjaźnionych fundacji ludzie władzy wydają setki milionów – podaje "Newsweek". I nikt się nie przejmuje, bo to przecież tylko pieniądze podatników. W nowym numerze tygodnika podliczono wydatki władzy.
Na początek trzeba podkreślić jedną sprawę: w PiS bardzo dbają o pozory. Nauczyły ich tego błędy Platformy Obywatelskiej. U nikogo z nich na ręku nie zobaczymy luksusowego zegarka. Ale luksusy kuszą. Jak podaje "Newsweek", minister Beata Kempa osobiście poleciała do USA, żeby dobrać kolor tapicerki i dywaników w samolocie Gulfstream G550 dla VIP-ów. Poza dwoma gulfstreamami kupiono też trzy boeingi 737-800. Za 2,5 mld zł, bez przetargu. Bo można. W PiS pieniądze leją się jednak strumieniem i na inne cele. Była premier Beata Szydło w 2016 r. zarobiła jako prezes Rady Ministrów 230 tys. zł, rok później – ok. 265 tys. zł. W 2017 r. Szydło przyznała sobie i wszystkim ministrom od 65 tys. zł do 82 tys. zł nagród – podaje "Newsweek". Swoje dostali też Mariusz Błaszczak czy Zbigniew Ziobro. Jego Solidarna Polska w 2013 roku chciała zakazać nagród dla ministrów. Już nie chce. W ostatnich miesiącach nagrodę dostał nawet wojewoda z Pomorza Dariusz Drelich. Ten sam, który po nawałnicach w sierpniu nie zwołał sztabu kryzysowego i nie wystąpił o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej. Ogółem większość wojewodów dostało od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.
Pieniądze trafiają nie tylko do polityków czy urzędników. Na zastrzyk gotówki mogą liczyć także ich znajomi. Zdzisław Filip, szkolny kolega premier Beaty Szydło, został szefem dwóch spółek z grupy Tauron. Była premier zna także Daniela Obajtka, który zrobił spektakularną karierę – od wójta Pcimia, przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Energę aż po fotel prezesa PKN Orlen. Zarabiają też inni Fundusze idą nie tylko na wysokie pensje. Zasilają też np. kasę Grom Group, firmy ochroniarskiej, która od lat kooperuje z PiS. To Grom Group miał być podwykonawcą umowy na ochronę dworców kolejowych w czasie Światowych Dni Młodzieży, jaką zawarły PKP i firma Sensus Group, powiązana z kolei z szychami z Agencji Wywiadu i Biura Ochrony Rządu. Wypłaty liczy się w dziesiątkach tysięcy złotych.
Na swoje może liczyć oczywiście także ojciec Rydzyk. Na stronie www.dlugwdziecznosci.pl opozycja podsumowuje dary z państwowych funduszów, spółek, ministerstw dla imperium ojca Rydzyka: w ciągu dwóch lat uzbierało się ponad 85 mln zł, a pieniądze potrafią do niego trafiać w nawet najbardziej absurdalny sposób. Przykład? 120 tys. zł zapłaciło Ministerstwo Gospodarki Morskiej za stoisko na pikniku w szkole medialnej Rydzyka, by promować unijny program o nazwie "Ryby".  Źródło Newsweek.
Misiewicze z PIS maja się dobrze... Za Kaczyńskiego Dojna Zmiana ma jeszcze lepiej jak za króla Sasa nie tylko je i popuszcza pasa ale rozkrada bezkarnie majątek narodowy. Kaczyńskiemu klapki na oczy założyli i zatyczki w uszy wsadzili tak że widzi i słyszy tylko to co Dojna Zmiana chce żeby widział i słyszał. Myślałem że za Tuska było apogeum dla korupcji, nepotyzmu, nonszalancji i niekompetencji urzędników, grabieży majątku narodowego etc. A jednak okazuje się że można więcej i rząd daje radę. No i to jest jedyna obietnica przedwyborcza jaka jest spełniana z nawiązką. 
24 02 2018 Dziś myśliwi, jutro gminy i stowarzyszenia, czyli jak rząd bierze samorządy.
Na początek PiS przejmuje Polski Związek Łowiectwa. Łowczego krajowego wybierać będzie minister środowiska, a nie myśliwi, jak było przez 95 lat istnienia PZŁ. Dziś PZŁ, jutro Polski Związek Wędkarstwa, Polski Związek Działkowców, pojutrze wszelkie inne organizacje. Czy w końcu każde stowarzyszenie będzie zarządzane przez partyjnych funkcjonariuszy z centrali w Warszawie?
Przez 95 lat istnienia Polski Związek Łowiectwa sam się finansował, samodzielnie wybierał władze centralne i lokalne. Teraz z poziomu Warszawy będzie czynił to jednoosobowo minister środowiska namaszczony przez partię rządzącą. Z niezależnej demokratycznej organizacji rząd tworzy coś na wzór spółek skarbu państwa - kolejny zbiór synekur dla swoich działaczy finansowany z pieniędzy publicznych!
Oczywiście PiS tłumaczy, że chodzi o" kontrolę" nad organizacją działającą na mieniu skarbu państwa. Czy naprawdę nie widzi, jak niebezpieczny to precedens? W ten sposób podporządkuje sobie każdą organizację w Polsce. Dziś Polski Związek Łowiectwa, jutro Polski Związek Działkowców i Polski Związek Wędkarstwa oraz izby rolnicze. A pojutrze szkoły, które też przecież funkcjonują na państwowych gruntach, działają więc na mieniu skarbu państwa. PiS argumentuje w swoim stylu, że chodzi o dekomunizację PZŁ. Brzmi śmiesznie. Dlaczego nie zaczną dekomunizacji od siebie? Chyba lepiej, gdy były milicjant jest myśliwym, niż gdy prokurator stanu wojennego chwalony publicznie przez rzecznika Urbana reformuje sądownictwo w Polsce!
PiS nie dostrzega- albo celowo nie widzi - kolejnego niebezpieczeństwa tej ustawy. Czyli prywatyzacji obwodów łowieckich, inaczej mówiąc uwłaszczenia się ludzi związanych z PiS na majątku państwa. Chyba nie muszę dodawać, że polowania w prywatnych obwodach będą pozbawione wszelkiej kontroli. Najwięcej ucierpi przyroda.
Nie ma na to naszej zgody i nie ma zgody blisko 130 tys. polskich myśliwych. Myśliwi są zdeterminowani - ostrzegają, że przestaną polować. Jeśli spełnią groźby, po trzech miesiącach mamy klęskę żywiołową, chaos spowodowany nadpopulacją dzikiej zwierzyny. Już dziś dochodzą do mnie informacje o dzikach buszujących w środku dnia w centrum Olsztyna... Starym zwyczajem PiS umyje wtedy ręce, jak minister Jurgiel w sprawie ASF.
Po prostu PiS nie chodzi o ulepszenie polskiego łowiectwa, ale wyłącznie o przejęcie nad nim władzy. A potem siłą rozpędu nad każdą samorządną organizacją w Polsce, od sołectw i izb rolniczych po stowarzyszenia. I oczywiście samorządy, czemu służy napisana pod PiS nowelizacja prawa wyborczego. 
Musimy o tym mówić jak najwięcej, żeby udało się uchronić jak najwięcej samorządnych organizacji. Źródło naTemat
By to się spełniło poprowadzi znana pieśń harcerska?
Wszystko co nasze Polsce oddamy,
w niej tylko życie, więc idziem żyć,
świty się bielą, otwórzmy bramy.
Rozkaz wydany: Wstań! W słońce idź! 
22 02 2018 Satyryczka użyła logo TVP. Za kilka dni usłyszy zarzuty?
Satyryczka Klaudia Jachira, autorka prześmiewczych filmików, w których krytykuje rządy PiS, i które można oglądać na YouTube, usłyszy za kilka dni zarzuty związane z bezprawnym wykorzystaniem logo TVP. Jeśli tak się stanie, informuje portal Onet, będzie grozić jej kara do dwóch lat więzienia. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że Klaudia Jachira naraziła się zwolennikom rządu już półtora roku temu. Otóż podczas wizyty w Toruniu udała się pod monumentalny kościół wybudowany m.in. ze składek słuchaczy Radia Maryja i dała się tam sfotografować z kukłą Jarosława Kaczyńskiego. Na odzew Telewizji Trwam nie trzeba było długo czekać – w specjalnym materiale (!) wrocławską satyryczkę nazwano „skandaliczną prowokatorką”. To nie wszystko. Interweniował też … Komitet Obrony przed Sektami i Przemocą, który zawiadomił policję o możliwości popełnienia przez nią przestępstwa, ale prokuratura umorzyła wówczas postępowanie.
Satyryczka, niezrażona oburzeniem sfer radiomaryjnych, działała nadal. W jednym z kolejnych filmików udawała reporterkę, trzymając w ręku mikrofon z logo TVP. Tytuł materiały, zamieszczonego na YT brzmiał „Stocznia im. Jarosława Kaczyńskiego w Radomiu”. Artystka wykpiła w nim pogłoski o pomyśle zarejestrowana w Radomiu Stoczni Marynarki Wojennej, natomiast w drugim, który nosi tytuł „Pała +” żartowała z plotek wokół szybkiej kariery Bartłomieja Misiewicza. Wkrótce zgłosił się do niej przedstawiciel TVP, ze względu na użyte logo stacji publicznej. – „Napisał, że nie chce mi robić problemów i na razie tylko prosi, żebym usunęła filmiki” – opowiedziała portalowi Onet Jachira. Artystka początkowo filmy usunęła, następnie wróciły na YT z zamazanym już logo TVP. Na tym jednak sprawa się nie zakończyła, bo sprawa wróciła. Jesienią ub. roku Jachira otrzymała wezwanie na komisariat w tej sprawie, w charakterze świadka. Okazało się, że sprawę prowadzą aż dwa wydziały, w Warszawie i we Wrocławiu. „Wydział do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Rejonowej Policji w Warszawie prowadzi postępowanie przygotowawcze w sprawie rozpowszechniania bez uprawnienia znaku słowno- graficznego TVP1” – dowiedziała się Jachira.
Teraz artystka dostała kolejne wezwanie, ale już w charakterze oskarżonej. Tym razem ma się stawić w Komisariacie Policji Wrocław Śródmieście. Grozi jej kara z tytułu art. 116 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wspomniany przepis dotyczy nielegalnego rozpowszechnienia cudzego utworu np. w artystycznym wykonaniu. Przewiduje za to grzywnę, ograniczenie wolności lub karę do dwóch lat więzienia – czytamy na onet.pl. – „Dostałam polecony, więc zamierzam przyjść. Wszyscy jednak mówią mi, że ta sprawa to jakiś PRL-owski absurd” – mówi Onetowi satyryczka. W sieci zamieściła też filmik, w którym prosi adwokatów o rozważenie jej obrony pro bono. Chętny prawnik może odnaleźć ją na Facebooku. Swoje wsparcie obiecali też sprzyjający satyryczce członkowie Obywateli RP, którzy wybierają się pod komisariat. Jak widać wyraźnie, sprawę eksploatuje się do oporu – dzięki temu władza znalazła sposób na krnąbrną artystkę. Źródło: onet.pl
Śmiech, czyli coś co może zabić Jarosława Kaczyńskiego. Skoro TVP jest publiczna to tym samym logo jest publiczne, i oskarżenie jest bezzasadne.
20 02 2018 RPO: polscy neonaziści to nie margines.
– „Z niepokojem odnotowuję, że w naszym społeczeństwie – tak ciężko doświadczonym przez zbrodnie nazizmu – coraz częściej faszystowskie czy rasistowskie symbole lub treści obecne są w przestrzeni publicznej” – napisał w listach do premiera oraz ministra sprawiedliwości Rzecznik Praw Obywatelskich. Jednym z przykładów, na który powołuje się Adam Bodnar jest ubiegłoroczny Marsz Niepodległości.
W swoich listach nawiązuje także do reportażu „Superwizjera” TVN o polskich neonazistach. –„Zdarzenia ujawnione przez autorów reportażu nie stanowią zjawiska o charakterze marginalnym, lecz wpisują się w stałą tendencję nasilania się postaw rasistowskich i ksenofobicznych w Polsce. Dane statystyczne publikowane przez Prokuraturę Krajową wskazują, że w ciągu ostatnich lat liczba prowadzonych przez organy ścigania postępowań o przestępstwa popełnione z pobudek rasistowskich, antysemickich lub ksenofobicznych notuje stałą tendencję wzrostową” – zauważa Bodnar. Źródło: wyborcza.pl
Czy szerzenie faszyzmy w Polsce jest karane. Patronką szkoły w Jarostach została żona faszysty aktywnego jeszcze po wojnie, nikt na moje apele nie reagował, tylko troszkę przerobiłem zdjęcie szkoły i zaraz wójt Gminy Moszczenica zgłosił na prokuraturze doniesienie o szerzenie faszyzmu. Takie rocznice marsze z transparentami, płonącymi pochodniami PiSowi Kaczyńskiego podobają się, PiS to karmi i tym się żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. Dziś chuligaństwo, bandytyzm powstał z kolan i przybrał patriotyczne barwy przy aplauzie rządzących. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. 
Więcej na podstronie Foto szopka
18 02 2018 Mateusz Morawiecki wywołał skandal w Monachium. Premier Izraela stracił nerwy, mówił o "oburzających słowach" Polaka. A mnie premier Morawiecki coraz to bardziej się podoba. Trafiła kosa żydowska i ukraińska na polski kamień.
Rzeczniczka rządu o wystąpieniu Morawieckiego w Monachium.
- Głos premiera Morawieckiego w dyskusji w Monachium w najmniejszym nawet stopniu nie służył negowaniu Holokaustu ani obciążaniu Żydowskich Ofiar jakąkolwiek odpowiedzialnością za niemieckie ludobójstwo - powiedziała Joanna Kopcińska w oświadczeniu przekazanym Polskiej Agencji Prasowej. Oświadczenie - w wersji polskiej i angielskiej - zostało opublikowane na stronie kancelarii premiera.
Przypomnijmy, w trakcie Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Mateusz Morawiecki - pytany o nowelizację ustawy o IPN - podkreślił, że nie zakazuje ona mówić, że w czasie II wojny światowej zdarzali się Polacy, którzy doprowadzali do śmierci Żydów. - Tak jak byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy czy ukraińscy - nie tylko niemieccy - dodał szef polskiego rządu. Słowa premiera wywołały prawdziwą burzę.
Izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych zapowiedziało nadzwyczajną sesję. - Słowa premiera Morawieckiego są oburzające. Narodowi żydowskiemu należą się przeprosiny za wypaczanie prawdy o Holokauście - powiedziała wiceminister spraw zagranicznych Izraela Cippi Chotoweli. Oburzenia nie krył też premier Izraela Benjamin Netanjahu. - To jest problem niezrozumienia historii i braku wrażliwości na tragedię naszego narodu. Zamierzam z nim (Morawieckim - red.) wkrótce porozmawiać - oświadczył.
W opublikowanym w nocy oświadczeniu przewodniczący Światowego Kongres Żydów (WJC) Ronald S. Lauder potępił "absurdalną i niesumienną" wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego, którą w Izraelu odebrano jako stwierdzenie, że wśród sprawców Holokaustu byli także Żydzi. Lauder zażądał odwołania tej wypowiedzi i przeprosin ze strony polskiego rządu. "Nadszedł czas aby wszystkie europejskie rządy, w tym rząd Polski, przyznały się do roli, jaką odegrały ich społeczeństwa w pomaganiu nazistom" - dodał.
Podczas wczorajszej konferencji prasowej na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa dziennikarz Ronen Bergman, zwracając się do premiera Morawieckiego w sprawie ustawy o IPN, przedstawił historię swojej urodzonej w Polsce matki, która przeżyła Holokaust, ale wielu członków jej rodziny zginęło, ponieważ zostali zadenuncjowani na Gestapo przez Polaków. Po czym oświadczył: Gdybym opowiedział jej historię w Polsce, byłbym uznany za przestępcę. Co wy próbujecie zrobić? Dolewacie oliwy do ognia.
No to jej dolejmy!

Premier Morawiecki powiedział prawdę o Holokauście, a prawda zawsze w oczy kole, szczególnie dziś tych z Izraela. W tej całej awanturze o holokaust zapomniano o jednym, że to między innymi bardzo szczodry żydowski kapitał zbudował potęgę militarną hitlerowskich Niemiec. Dlaczego najbogatsi żydzi tak hojnie sponsorowali faszystowskie Niemcy, czyżby chodziło o pozbycie się konkurencji jaką stwarzała im średnia klasa żydowska i przejęcie ich majątków? Ten naród jako jedyny jest do tego zdolny, potwierdza to jego kilku tysiącletnia historia.
17 września 1939 r. napadł na nas odwieczny wróg wschodni, sowiecka Rosja, a Żydzi witali ich kwiatami. Pytam, gdzie byli Żydzi kiedy 500 tys. Polaków w ciągu roku wymordowano na ich oczach? 2 miliony Polaków wsadzono do wagonów śmierci i wywieziono na Syberię. Czy jest choć jeden Polak uratowany przez Żydów? A to oni stanowili władzę na tamtych terenach – przekonuje Jakubiak.
Dlaczego rząd RP tak boi się Izraela i Ukrainy? A wypiąć się na nich i robić swoje. a nie klękać i przepraszać. Oni się śmieją i tak mówią: Nową przypowieść Polak sobie kupił, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi. Obrażają się bo myślą że w ramach przeprosin polski żołnierz pojedzie za nich przelewać krew w wojnach jakie prowadzą? Najlepszym ruchem rządu Morawieckiego byłoby odwołanie ambasadorów z Izraela i Ukrainy.
Tu nie ma kogo przepraszać nazizm urósł w siłę dzięki pieniądzom żydowskich sponsorów. Czy dziś za te same pieniądze się odradza? Być może. Jako Polak z gorszego sortu domagam się od rządu RP zerwania stosunków dyplomatycznych z Izraelem za ciągłe szkalowanie mnie , mojej rodziny, moich znajomych na międzynarodowej arenie.
Słowo „parch” jest uznawane za wyjątkowo obraźliwe określenie w stosunku do Żydów. Przed wojną słowo parch było tak popularne jak chleb. Ba Żydzi sami tak na siebie wykrzykiwali.
Dlaczego w Polsce tak nie lubimy Żydów? Ojciec opowiadał mi jak pożyczył od Żyda 10 zł i oddał mu 30 zł to nadal był jego dłużnikiem bo on mu wielką łaskę uczynił że pożyczył pieniądze. I zawsze kiedy go w interesach odwiedzał to mu to wypominał. Gospodarzu jam ci wielką łaskę uczynił, a ty dziś na Żyda się wypinasz z innymi interasa robisz, a przecież ja uczciwy, ja Tobie rodzinę uratował.... etc. No i zamiast sprzedać krowę za 100 złotych. Żyd wziął ją za 50.
16 02 2018 Jaka jest prawda ws. Tupolewa? Nieoficjalne doniesienia o opinii biegłych.
Tak upada teoria o zamachu smoleńskim. Dobitna opinia biegłych, której nie chce pokazać prokuratura Ziobry.
Załoga prezydenckiego Tu-154M świadomie złamała przepisy bezpieczeństwa, a generał Błasik jest współwinny tragedii – wynika z nieoficjalnych informacji "Gazety Wyborczej", która dotarła do opinii biegłych sporządzonej dla prokuratury. Dziennik sugeruje, że prokuratura Ziobry wręcz nie chce jej pokazać. Wnioski biegłych – na czele z pilotem dr inż. Antonim Milkiewiczem – są jednoznaczne. Zespół na paru tysiącach stron opisuje, jak doszło do tragedii i kto ponosi winę za katastrofę smoleńską. Rozmówcy "GW" mówią, że Tu-154M koło Smoleńska w gęstej mgle leciał za nisko, za szybko się zniżał, a załoga nie przestrzegała zasad bezpieczeństwa. Dlatego na wysokości poniżej 7 metrów Tu-154M zahaczył lewym skrzydłem o drzewo i uderzył w ziemię. Nie było zamachu w Smoleńsku. Biegli nie znaleźli żadnych dowodów na wybuchy, a więc i na zamach smoleński. Ocenili, że Rosjanie popełnili błąd, nie zamykając lotniska przed prezydenckim tupolewem. Biegli uznali również, że dobór załogi do lotu był zły, a szkolenie w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego, który latał z najważniejszymi osobami w państwie, za niewłaściwe. "GW" podsumowuje, że ustalenia są zbieżne z raportem komisji Millera, a całkowicie sprzeczne z ustaleniami podkomisji smoleńskiej. 
Przypomnijmy, według ostatnich ustaleń podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza – do której dystans ma wyrażać już sam Jarosław Kaczyński – na pokładzie Tu-154M doszło do wybuchów. Jednak brytyjski ekspert podkomisji Frank Taylor stwierdził to bez dostępu do dowodów, a sama podkomisja przez dwa lata pracy nie poinformowała prokuratury o ustaleniach dotyczących przyczyn katastrofy. 
Prokuratura ma wyjaśnić, czy Rosjanie badali ciało generała Błasika, a podali, że w jego krwi było 0,6 promila alkoholu. Śledczy mają sprawdzić pobrane podczas ekshumacji próbki pod kątem obecności środków odurzających, psychotropowych i alkoholu. 
Dlaczego? – Takie badania to standard w przypadku załogi samolotu i prokuratura zleciła je wcześniej – powiedział "GW" jeden z pełnomocników rodzin ofiar katastrofy. Rozmówca wyjaśnił, że prokuratura bada ciało Błasika, gdyż był albo w kokpicie, albo bardzo blisko niego. Tak wynika z końcowej opinii biegłych dla prokuratury. Według informacji "GW", opinia biegłych ma być gotowa do końca maja, na razie jest niedostępna w wersji pisemnej – opowiedziała dziennikowi jedna z osób, która ma dostęp do akt.  Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Prawda do której tak długo szedł Kaczyński, jest bardzo droga i gorzka. Ale nie ma co się przejmować Macierewicz powoła kolejnych ekspertów którzy ja obalą. Do wybuchu doszło na pokładzie Tupolewa ale gniewu Kaczyńskiego że nie można lądować. No i w tym zamieszaniu przypadkowo katapultowano fotele pary prezydenckiej. Nie wierzę w to że te fotele nie posiadały ładunków pirotechnicznych. Fakty za tym przemawiają pierwsze informacje mówiły o uratowaniu się trzech osób w tym.. Najważniejsze pytanie to kto zmusił pilotów do lądowania? Być może to nie przeszkoleni piloci lądowali a sam..?

15 02 2018 Donosy podczas miesięcznicy. Tak lokalni działacze załatwiają interesy z prezesem.
Każda okazja jest dobra do dostarczenia niewygodnych informacji o działaniach wrogiego polityka. Jedna z lokalnych działaczek z Konina wykorzystała miesięcznicę smoleńską, by dostarczyć donos na jednego z posłów. To nie pierwsza taka sytuacja w PiS.
Podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński otrzymał od działaczki z Konina, Zofii Itman, plik dokumentów w foliowej koszulce. Jak donosi "Fakt", to donos na posła Witolda Czarneckiego. Itman była dyrektorką jego biura - wcześniej współpracowali, teraz dzieli ich konflikt.
Co można wyczytać w donosie Itman na posła Czarneckiego? Na fotografii opublikowanej w artykule widać urywek zdania: "(...) bez zasług i doświadczenia (...) piszą ironicznie i prześmiewczo (...) Witolda Czarneckiego".
To popularna praktyka stosowana przez członków Prawa i Sprawiedliwości. - Każdy coś ma na każdego - mówi w rozmowie z "Faktem" polityk partii. Dodaje również, że Kaczyński "wszystko musi wiedzieć" - również o sprawach, które dotyczą lokalnych działaczy. - Prezesa najbardziej złoszczą informacje o tym, że jakiś działacz kradnie, albo, że ma kochanki, rozwodzi się lub bije żonę, czyli "obyczajówka" - tłumaczy informator.
Do najsłynniejszych donosów do prezesa PiS należą m.in informacje o kłopotach rodzinnych Ludwika Dorna, czy sprawa alimentów Przemysława Gosiewskiego. Jarosław Kaczyński był również informowany o "nieobyczajnym prowadzeniu i chciwości" Adama Bielana oraz Michała Kamińskiego. Kilka lat temu w PiS krążyły również plotki o pedofilii młodego posła, który był wysoko postawiony w partyjnej hierarchii. Prezes odsunął parlamentarzystę na boczny tor po donosie, że polityk "lubi chyba małe dziewczynki, bo jeśli kobiety to tylko młode, albo na takie wyglądające".
Sposób na delikwenta. Donosy są przekazywane na różne sposoby. Niektórzy dostarczają informacje najbliższym współpracownikom Kaczyńskiego lub samemu prezesowi. Jak podkreślają rozmówcy dziennika, tego typu spotkania wyglądają jak sceny z "Ucha Prezesa". - To jest jak audiencja u króla Albo będzie, albo nie - mówią politycy PiS.
Jest jeszcze jedna metoda na dostarczenie donosu. Nieoceniona jest pomoc słynnej już pani Basi. Zaufana sekretarka prezesa przekazuje wszystkie informacje Jarosławowi Kaczyńskiemu, które potem są starannie "kolekcjonowane" przez prezesa. Po co? Donosy są wykorzystywane w stosownym czasie albo pokazywane "pokapowanemu" politykowi.
- Taki delikwent zostaje wezwany nagle, widzi, że prezes jest zły, ma jakieś papiery na stole. Wtedy Kaczyński nagle wychodzi. A delikwent ma czas przeczytać donosik. Po chwili prezes wraca. No i co? Delikwent za przeproszeniem "robi w majty i sypie" - opowiada "Faktowi" jeden z polityków.
Źródło: Fakt
Piszę jako pierwszy, pierwszy donos. Szanowny Panie Prezesie niniejszym informuje pana że mój sąsiad z naprzeciwka zamiast do kościoła w niedzielę chodzi do lasu albo śpi. Mało tego to zamiast słuchać jedynego prawdziwego radia z Torunia to słucha muzyki dyskotekowej i ogląda wiadomości w TVP. Taka antyspołeczna postawa powinna być surowo napiętnowana. 
Życzliwy
PiSatiel.
Z netu. A ja chciałbym złożyć samokrytykę, wcale nie chodzę do kościoła i nigdy nie głosowałem na PiS, no masakra po prostu. Tak długo tkwiłem w błędzie. Proszę Pana Naczelnika o wybaczenie i obiecuję, że teraz na kolanach będę Go wspierać myślą, mową i uczynkiem. W ramach pokuty mogę np. zorganizować jakiś marsz narodowców albo bezpłatnie potrollować przeciwko PO albo poopluwać lewaków albo przywiązać się sznurem do krzyża na Krakowskim Przedmieściu albo złożyć datek na Wielki Pomnik Upamiętniający Zamach Smoleński 
13 02 2018 Julia Przyłębska z tytułem "Człowiek Wolności". "Należała się jej nagroda"
"Za odważną i skuteczną obronę Konstytucji" - Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska została uhonorowana tytułem "Człowiek Wolności" tygodnika "Sieci". Po uroczystości głos zabrał Jarosław Kaczyński.
- To jest nagroda, która można powiedzieć się należała, bo to jest osoba, która wniosła w tym ostatnim okresie naprawdę bardzo dużo, jeśli chodzi o podjęcie się i przeprowadzenie tej wielkiej przemiany - powiedział po gali Jarosław Kaczyński w TVP Info.
Prezes PiS dodał także, że "ten proces trwa i będzie trwał, ale Trybunał Konstytucyjny dzisiaj już pracuje dobrze, tak jak powinien". Nie wykluczył jednak, że Julia Przyłębska"być może stanie przed nowymi wyzwaniami". - Jestem pewien, że pani prezes da sobie z nimi radę, nawet jeśli będą bardzo trudne - stwierdził.
Źle się dzieje w państwie kiedy Wolfgangowa podejrzana o TW otrzymuje tytuł Człowieka Wolności, a Piotrowicz reformuje polskie sądownictwo. Ciekawe czy Przyłębska zna Polską Konstytucję?
Kpią czy o drogę pytają? Przyłębska – profesorem? Walentynowicz naszych czasów?
Laudację wygłosił Bronisław Wildstein, który stwierdził, że wybór Julii Przyłębskiej na prezesa Trybunału Konstytucyjnego to początek odbudowy wymiaru sprawiedliwości w Polsce. „Nie kształtowały jej uniwersyteckie układy, a konfrontacja z problemami ludzi, którzy dochodzą przed sądem swoich racji” – mówił Wildstein.
Podziw i uwielbienie dla laureatki były tak ogromne, że w powodzi słów zapędzono się ciut za daleko… Nie wiedzieć z jakiej przyczyny poseł Jan Mosiński nazwał ją „Anną Walentynowicz naszych czasów”, a TVP Info „nadała” jej tytuł profesora, choć w rzeczywistości jest tylko zwykłym magistrem prawa, który – nawiasem mówiąc-  w ostatnich czasach miewał w środowisku sędziowskim bardzo niepochlebne opinie.
Internauci złośliwie przypominają pani sędzi los Anny Walentynowicz, którą w swoim czasie wyrzucono z pracy na bruk. Wróżą jej podobny finał.
Źródło: naTemat
Mam ogromną prośbę do PiS: Odznaczajcie swoich funkcjonariuszy wszystkimi możliwymi medalami i odznakami, przyznawajcie sobie nawzajem tytuły nawet „Człowieka Stulecia” a może nawet i naszej ery, a także premie i odprawy godne nababa, Ale nie zmieniajcie znaczenia słów i nie kpicie z języka! Bo jest kpiną nazywanie Człowiekiem Wolności kogoś, kto tę wolność zeszmacił i sponiewierał. Kogoś o zerowym dorobku i autorytecie. Nie naśladujcie, proszę, słynnej Partii, której hasłem były trzy twierdzenia: „Wojna to pokój. Wolność to niewola. Ignorancja to siła! „ 
12 02 2018 Tajemnicza kariera Daniela Obajtka. Jak technik rolnictwa z Pcimia został milionerem i szefem Orlenu?
Człowiek z granulatu – tak określają Daniela Obajtka dziennikarze "Newsweeka" Wojciech Cieśla i Jakub Korus. Pokazują, jak technik rolnictwa w ciągu pięciu lat osiągnął szczyty kariery zostając szefem państwowego giganta - Orlenu.
Zarabiał około 3 tysięcy złotych na rękę. Oficjalnie. Z taką pensją został milionerem, wójtem Pcimia i politykiem. Dziś jest szefem Orlenu. Co kryje się za tak błyskotliwą karierą Daniela Obajtka?
Dziennikarze Wojciech Cieśla i Jakub Korus w artykule, którzy ukaże się w najnowszym numerze "Newsweeka" kreślą sylwetkę człowieka, który już w szkole nie potrafił rozliczyć się z pieniędzy wpłacanych na rzecz samorządu uczniowskiego. Gdy nauczyciele bezskutecznie próbowali doprosić się o raport finansowy Obajtek zażył dużą ilość środków nasennych. Po jakimś czasie obudził się i napisał... donos na nauczycieli. Zaprosił dziennikarzy i polityków do Pcimia, przedstawiając siebie jako ofiarę bezdusznego systemu.
Sprawa pieniędzy należących do samorządu uczniowskiego nie zostaje wyjaśniona. Donos na nauczyciela trafia do prokuratury, sprawa zostaje umorzona. Ale Obajtek do technikum już nie wraca. Trafia do firmy kuzynów zajmującej się produkcją okien z plastikową ramą. Granulat wykorzystywany przy produkcji jest niezwykle cennym surowcem. Obajtek dba o przyjęcia materiałów, wpisuje ilości granulatu do specjalnych rejestrów. Ma 3 tysiące złotych pensji na rękę. Kupuje dom za 400 tysięcy złotych stojący na działce za dodatkowe 100 tysięcy. Wiadomo, że ma udziały w jednej z pcińskich lodziarni, do której kupuje maszyny za 100 tysięcy. Jest też właścicielem dyskoteki w Dobczycy i terenów rekreacyjnych nad morzem. "Newsweek" cytuje wypowiedzi jego kuzynów, którzy twierdzą, iż Obajtek ich przez lata okradał, sprzedając na lewo i prawo kradziony granulat. 
"Człowiek z granulatu" idzie do polityki. Jak przekonują dziennikarze "Newsweeka", był klasycznym politykiem Prawa i Sprawiedliwości jeszcze zanim PiS powstał. Został wójtem Pcimia, ale to nie było ukoronowaniem jego kariery, a jedynie początkiem. Kilka dni temu Daniel Obajtek został szefem państwowego giganta, perły w koronie spółek skarbu państwa, czyli wielkiego Orlenu. Sam Obajtek nie komentuje w tekście doniesień "Newsweeka". 
źródło: "Newsweek"
A Ty się temu nie dziwisz.
Wcale ale to wcale mnie nie zdziwi jak Kaczyński powoła na Rzecznika Praw Dziecka Trynkiewicza i postawi go jak wzór godny naśladowania.
Bardzo lubię Polskę, bo to niezły Meksyk. I chyba najlepsze dla wariatów miejsce. Przyłącz się do nas, jest nas coraz więcej! Doczekaliśmy czasów demokracji. Kłamczuch kłamczuchowi kłamstwo zarzuca. Złodziej złodzieja okrada. Oszust oszusta oszukuje. Wybory są tak uczciwe jak ordynacja wyborcza System wyborczy jest tak skonstruowany że preferuje uprzywilejowanych którzy już się obłowili i stać ich na kampanię wyborczą. WYBORCY NICZEGO O NICH NIE WIEDZĄ znaczy się wiedzą tylko tyle ile im w bilbordach się wciśnie. 
11 02 2018 SZOKUJĄCE! Kraje starej Unii Europejskiej zarobiły na Polsce 1 bilion zł!
Unia Europejska była dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski, pomyślana tylko jako propagandowa forma pomocy. W rzeczywistości ta finansowa pompa ssąco-tłocząca miała być skierowana tylko w jedną stronę. Tzn. Niemcy, Francja, Belgia, Holandia i inne kraje Europy Zachodniej miały za bezcen przejmować wartościowe elementy naszego majątku narodowego.
W tym celu wyszkolono „Wyprzedawczyków”, pokroju Janusza Lewandowskiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego czy Leszka Balcerowicza, którzy pozbywali się najwartościowszego, najbardziej dochodowego majątku narodowego. Wylicza się, że ta wyprzedaż osiągnęła gigantyczny rozmiar ok. biliona złotych. Bo pamiętajmy, że następowało przejmowanie nawet całych monopoli rynkowych, takich jak dostarczanie wody czy energii elektrycznej, sieci handlowych, rynku ubezpieczeń, rynku mediów, niemal wszystkie banki wpadły w zagraniczne ręce. Chodziło i chodzi o zyski dużych koncernów zagranicznych, głównie przecież z krajów tzw. starej Unii. Powiązane to było także z przestępczością polegającą na wyłudzeniach VAT-owskich.
Mówisz – system półkolonialny. Przedstawiciele unijni, jak i przedstawiciele naszej dawnej władzy widzą tę sprawę inaczej. Mówią, że przyjechali do nas bogaci inwestorzy i zainwestowali tu duże pieniądze, zaszczepili tu swoje myśli, technologie i innowacje – w przeciwnym razie nadal tkwilibyśmy w jakimś marazmie gospodarczo-finansowym. Tacy byli dla nas łaskawi, że w ciągu ostatnich 10 czy 11 lat wytransferowali z Polski ok. 540 mld zł w różnych walutach. Rocznie bowiem wypływa z Polski ok. 50 mld zł.
To są legalne zyski, a więc odprowadzanie dywidend, opłaty za doradztwo prawne, consulting, rebranding itd.
Powiedzmy jednak otwarcie – to są zyski nie z naszych firm, ale z firm obcych, które na naszym terenie tylko działają.
Otóż to: udostępniliśmy im teren, i to nie dziewiczy, ale uzbrojony, zagospodarowany, z infrastrukturą. Udostępniliśmy fachowe kadry, do kształcenia których państwo polskie dopłacało i dopłaca. Przykładów świadczących o tym, jak ta stara Unia zorientowana była tylko na siebie (czytaj: na Niemcy) jest bardzo wiele, a gwarantowali im to bezwolni przedstawiciele eurokratów, a więc członkowie rządu Platformy i PSL-u. Weźmy choćby niezwykle drogie autostrady wybudowane za kwotę ok. 100 mld zł; 30 proc. tych pieniędzy rozkradziono i zmarnotrawiono, a 30 proc. wróciło do starych, bogatych krajów strefy euro, bo one były głównymi inwestorami. Roboty wykonywały polskie podmioty, te jednak w większości pobankrutowały, bo nikt im nie płacił za wykonawstwo i materiały, gwarancji państwowych nie było. Koniecznie trzeba zwrócić też uwagę, że autostrady te oraz drogi szybkiego ruchu budowane były głównie na północy i zachodzie kraju, w strefie zainteresowań niemieckich. Nie szły ani na wschód, ani na południowy wschód – na Podlasie czy Lubelszczyznę, a Podkarpacie zostało praktycznie odcięte od europejskich połączeń. Dopiero teraz to się zmienia. Wielka nadzieja we wschodniej autostradzie międzynarodowej Via Carpatia – to są jednak dopiero plany.
Czyli do podanych wcześniej 540 mld wytransferowanych z Polski trzeba by doliczyć drugie tyle?
Wybrane fragmenty z http://telewizjarepublika.pl/szokujace-kraje-starej-unii-europejskiej-zarobily-na-polsce-1-bilion-zl,54877.html 
08 02 2018 Mądremu biada. Najmądrzejsi z najmądrzejszych jednym słowem mądrale nad mądralami.
To już – w zasadzie – oficjalne. Jesteśmy najmądrzejsi na świecie. PiS to – nie chwaląc się – sprawił i chwała mu za to, bo przywrócenie narodowi przekonania o jego mądrości jest ważniejsze nawet, od samego Pięćsetplusa.  Ogólnoświatowa awantura o ustawę o IPN udowodniła, że najbardziej uznane ośrodki naukowe i autorytety oraz kształtujące światową opinię publiczną magazyny opiniotwórcze intelektem nie sięgają do pięt naszym rodzimym politykom z partii rządzącej, o ekspertach i dziennikarzach (ale też tylko tych zbliżonych mentalnie do obozu władzy), to już nawet nie wspominając.
Europie zawsze brakowało poczucia humoru, więc do dyskredytacji dzielnego i mądrego polskiego narodu – zamiast białych rękawiczek – używano cepa w postaci „polskich obozów”, pogromów i Marca. Ale najwięcej złego uczyniła narodowi piąta kolumna polskojęzycznych lumpen-liberałów i lewactwa. I tu uwaga – ten gorszy sort obywateli naszego kraju nie dziedziczy unikalnych genów narodowej mądrości, bo to w ogóle nie są Polacy (w swoim czasie to się rozstrzygnie odpowiednią ustawą). To właśnie rządy takich skażonych takim zachodnim ogłupieniem mędrków przez dziesiątki lat ukrywały przed suwerenem międzynarodowy spisek, ukrywający prawdę o naszym potencjale intelektualnym. Jak perfidny to był plan, ile wieków trwający i przez jak liczne kraje popierany świadczy choćby fakt, że nasze przekraczające skalę Mensy IQ nie znalazło dotąd żadnego odzwierciedlenia w tak powszechnie uznanych metodach pomiaru zbiorowej inteligencji narodów, jak statystyki cytowań, nagrody Nobla czy patenty w dziedzinie nowych technologii.
Spisek sięgnął więc nie tylko tak obiektywnych – z pozoru – instytucji jak Komitet Noblowski i redakcje liczących się na świecie, naukowych periodyków, ale zszedł też na poziom gospodarki. Bo dlaczego nie mamy w Polsce – dajmy na to – naszego narodowego jaTelefona? Albo narodowej Potencjagry? Nędznej Polonesli nawet? I dopiero teraz premier Morawiecki musi, wśród licznych obowiązków, wymyślać rodzimy samochód elektryczny, co zdecydowanie opóźni realizację narodowego programu miliona aut elektrycznych na stulecie odzyskania niepodległości. I może się nawet okazać, że produkcja tego miliona aut zajmie nam kolejny milion lat.
Ale teraz ten misterny gmach od stuleci budowany na kłamstwie runął, odsłaniając długo ukrywaną prawdę. To my jesteśmy najmądrzejsi w świecie. Mądrzejsi nie tylko od prezydenta Trumpa, ale też od wszystkich razem wziętych europejskich komisji i ekspertów oraz autorytetów z zagranicznych uniwersytetów. Nasi doradcy są wprawdzie głównie anonimowi, a większość z nich ma najwyżej tytuł magistra, ale choćby ta właśnie okoliczność najlepiej dowodzi, że prosty polski magister rozumem bije na głowę każdego profesora z Ameryki. A nasze uniwersytety tylko przez zawiść ciągle wloką się w ogonie światowych rankingów i wcale nie jest nam potrzebna żadna reforma autorstwa ministra Gowina. Już są najlepsze!  Mamy też najdoskonalszy w świecie system powszechnej edukacji obywatelskiej w postaci „pasków TVP”, choć u nas i bez tego każde dziecko (o ile jest wychowane w rodzinie patriotycznej, oczywiście) potrafi to, czego nie umieją dokonać światowej sławy tytani intelektu. Rozumie, mianowicie, czemu i komu służą ustawy nowej władzy, włącznie z tą ostatnią, o IPN-ie. Są one, mianowicie, testami na poziom IQ zachodnich i amerykańskich polityków, dziennikarzy i przeróżnych tamtejszych instytucji. I dowodzą, że reszta świata tak naprawdę to durna jest i niczego, a przynajmniej niczego na temat Polski pod aktualną władzą, nie rozumie. A też dowodzą, że „między Bugiem, Odrą i Nysą, to najmądrzejsze ze wszystkich – my są!” I basta! Autor Bożena Chlabicz-Polak

08 02 2018 Mateusz Morawiecki to Macierewicz nowej generacji?
Antoni Macierewicz długo próbował wstrzelić się w oczekiwania braci Kaczyńskich. Nie w pełni zadowolił raportem o WSI i rozwiązaniem tych służb, bo publikacja aneksu do raportu o likwidacji WSI została wstrzymana przez Lecha Kaczyńskiego i podtrzymana przez Andrzeja Dudę. Śmierć brata Jarosława Kaczyńskiego stała się wehikułem do spektakularnej kariery, zarówno partyjnej, jak i rządowej.
Macierewicz nadepnął na poczucie winy Jarosława i nadymał je do rozmiarów niebotycznych. To na nim zbudował prezes PiS swoją siłę polityczną, która jest zagrożeniem dla Polski. Macierewicz katastrofę smoleńską pompował, prezes Kaczyński skrzętnie na niej konstruował strategię dojścia do władzy. Było to w kontrze nie tylko do rządzącej koalicji PO-PSL, ale do Polski po 1989 roku. Wychodzenie ze słabości historycznej i strukturalnej było nad wyraz trudne. Polsce udała się transformacja po pożegnaniu PRL. Naszym sąsiadom w podobnej sytuacji wyszło o wiele gorzej albo w ogóle. A pisowska budowa własnej siły na rzeczywistej sile nazwana została ruiną – i to paradoksalnie okazało się skuteczne. Socjolodzy i politolodzy zachodzą w głową, dlaczego tak się stało.  Choć Macierewicz nie wróci, bo ostatecznie się skompromitował, posłowie opozycji obnażali nieprawdy Macierewicza, a pisowcy ze wstydu w milczeniu wpatrywali się w stoły. Żaden ważny przetarg na uzbrojenie armii – żaden! – nie został rozstrzygnięty. Macierewicz wobec mediów stosował retoryczną „manianę”: „już”, „za miesiąc”, „do końca roku”. Przetargi na śmigłowce, system artylerii rakietowej, okrętów podwodnych, dronów bojowych, znajdują się w fazie „prac koncepcyjnych”.
Jeszcze gorzej ma się rzecz z wehikułem kariery Macierewicza – katastrofą smoleńską. Przez dwa lata rządu PiS (i przez 8 lat „badań” zespołu smoleńskiego) nie przedstawiono prokuraturze żadnego dowodu na wybuchy w prezydenckim Tupolewie. Zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek, odpowiadając na interpelację posła PO Krzysztofa Brejzy, pisze, że nie istnieje żadna współpraca prokuratury z podkomisją Macierewicza, mimo że zwrócono się do niej w trybie przewidzianym w ustawie o prawie lotniczym o przekazanie wyników badań na potrzeby śledztwa.
Nawet Kaczyński zwątpił w zamach wobec swego elektoratu. W ostatniej rozmowie z niezależna.pl przyznał się do porażki: – „Na 8. rocznicę będziemy mogli powiedzieć przynajmniej, co wiemy, czego nie wiemy, gdzie są te punkty, które są w tej chwili nie do wyjaśnienia”. Prezes przygotowuje swój elektorat do tego, że „być może trzeba będzie nawet jeszcze lat, żeby być zupełnie pewnym, co się stało”. Dwuletni okres heroiczny rządów PiS na podstawie tylko osoby Macierewicza porządkuje Platforma Obywatelska w raporcie „785 dni Antoniego Macierewicza w MON-ie”. Macierewicz jest esencją rządów PiS. Jak jest ważny dla elektoratu partii Kaczyńskiego, prezes przekonuje się na miesięcznicach, wówczas to Macierewicz dostaje największe brawa, częściej jest skandowane „Antoni” niż „Jarosław”. Dzisiaj groźniejszy jest dla Polski Macierewicz nowej generacji – Mateusz Morawiecki, który stosuje podobne narzędzia utrzymania się przy władzy. Nowy autorytaryzm wchodzi na wyższy poziom tworzenia z Polski ruin. Autor Waldemar Mystkowski
07 02 2019 „Gazeta Polska” oddaje hołd swojej partii.
„Gazeta Polska” uroczyście obchodziła swoje 25 – lecie. Gala z tej okazji odbyła się w Teatrze Wielkim w Warszawie, a wśród zaproszonych gości można było zobaczyć m.in. byłą premier Beatę Szydło oraz marszałków Sejmu i Senatu, panów Marka Kuchcińskiego i Stanisława Karczewskiego. Tytuł Człowieka roku 2017 Klubów „Gazety Polskiej” otrzymał premier Mateusz Morawiecki, nagrodę 25 – lecia „gazety Polskiej” bracia Kaczyńscy, a nagrodą św. Grzegorza I Wielkiego miesięcznika „Nowe Państwo” uhonorowano Andrzeja Gwiazdę.
Premier Morawiecki wygłosił okazjonalne przemówienie, w którym podkreślił, co jest największą zasługą obecnej władzy- „Przez lata postkomunizmu, przez lata III Rzeczpospolitej w takiej wolnej, ale jakby bezwolnej Rzeczpospolitej, staraliśmy się przechować prawdę o naszej historii, pragnienia wielkiej Polski w przyszłości, wiarę w odbudowę tej wielkiej Polski (…) Prostowaliśmy kręgosłupy, prostowaliśmy karki i to się udało. Dzisiaj jesteśmy w takim momencie, w którym możemy powiedzieć, że razem budujemy Polskę naszych marzeń, razem budujemy Rzeczpospolitą, do której na pewno tęskniliśmy”.
Nie ukrywał, że przyjmując dwa lata temu, stanowisko w rządzie, wiedział, że czeka go ciężka praca. „Nie przypuszczałem, że rzeczywiście będziemy się starali zrzucić to jarzmo klientelizmu, korporacjonizmu, które pętało naszą Rzeczpospolitą. Robimy to coraz bardziej skutecznie, robimy z wiarą w lepszą przyszłość, ale też tym skuteczniej będziemy mogli obronić prawdę o przeszłości, tak jak robimy to dzisiaj w kontekście ostatnich wydarzeń. Na pewno tę prawdę będziemy bronić, bo jest rzeczą dla mnie niewyobrażalną, żeby ofiary uważać za sprawców, mieszać katów z ofiarami”, a za najważniejsze obecnie zadanie uważa walkę o „prawdę, bo z tej prawdy wynika nie tylko skuteczna obrona przeszłości, historii, tradycji, ale również skuteczna walka o lepszą Polskę w przyszłości” 
Swoją nagrodę Mateusz Morawiecki zadedykował Solidarności i oraz partii Prawo i Sprawiedliwość. Z wielkim uznaniem wypowiedział się o braciach Kaczyńskich, bez których nie udałoby się zastopować elit, które „cały czas były w dużym stopniu zależne, mentalnie zależne, od doradców, od podpowiedzi z zewnątrz (…) Oddzielone od tradycji, od ugruntowanej wiary, wiary również w przyszłość, wiary w to, że modernizacja może się odbyć tylko w oparciu o zakorzenienie w tradycji i zakorzenienie w prawdzie”.  Braciom, którym zawdzięczamy to, że „dzisiaj nasza flaga jest coraz bardziej biało-czerwona, a nie coraz bardziej biała”  Nie zapomniał też o klubach „Gazecie Polskiej” dziękując za ich aktywność, upór, wiarę i wszystko, dzięki czemu dzisiejsza Polska jest, jaka jest.
Jarosław Kaczyński znaczną część swego przemówienia poświęcił bratu. Gdyby nie jego decyzja, by startować w wyborach na prezydenta Warszawy, a potem Polski nie udałoby się wygrać z PO. Kiedy przyszły te czasy rządów PO to właśnie Lech Kaczyński „był dla nas, jeszcze jako prezydent, przed tragedią, opoką – opoką w tej walce. I stał się tą opoką także po swojej tragicznej śmierci, po Smoleńsku, dzięki wielu ludziom”.
Prezes PiS powtórzył kolejny raz, że z raz obranej drogi jego partia nie zejdzie, bo to „obrona godności, prawa do obrony tej godności, ale także jest to sprawa obrony naszych elementarnych interesów, naszej przyszłości, naszej szansy na lepszą przyszłość Polski” 
Tak, więc, było bardzo uroczyście, bardzo wzniośle, ale i bardzo przewidywalnie. Wybór laureatów nikogo nie zaskoczył, treść ich przemówień podobnie. Ot, kolejny raz wszystko zamknięte w „kółku wzajemnej adoracji”.Źródło: newsweek.pl
05 02 2018 "Władza wygłasza bzdury o Holokauście w imię gry politycznej". "Newsweek" o wybielaniu historii przez PiS
Barbara Engelking, która zajmuje się badaniami nad zagładą Żydów, w rozmowie z "Newsweekiem" pokazuje prawdziwą twarz Holokaustu, gdzie niechlubną rolę odegrali też niektórzy Polacy. Wskazuje, że polityka wybielania historii poprzez nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej daje szansę PiS na zwycięstwo w następnych latach.
– I nawet jeśli założyć, że politycy PiS mieli pokrętną, ale dobrą wolę dotyczącą kłamliwego nazywania obozów koncentracyjnych "polskimi", to wsadzanie do więzienia za głoszenie prawdy o współudziale Polaków w Zagładzie i wybór daty na uchwalenie tej ustawy – dzień wyzwolenia obozu Auschwitz, czczony jako Dzień Pamięci Ofiar Holokaustu – świadczy o głupocie i arogancji tej władzy. Trudno doprawdy było nie przewidzieć, że takie wydarzenie odbije się na świecie głośnym echem. Równie niemądre były słowa polskiego premiera wygłoszone przy tej okazji – mówi w wywiadzie dla "Newsweeka" Barbara Engelking.
Jej zdaniem władza wygłasza bzdury w imię gry politycznej i politycy tworzą mit, zgodnie z którym wszyscy Polacy pomagali Żydom. – Przecież nikt, kto ma elementarną wiedzę i odrobinę przyzwoitości, nie uwierzy w takie banialuki. Mam cichą nadzieję, że ta ustawa (o Instytucie Pamięci Narodowej – przyp. red) przez swoją kuriozalność przyczyni się do uczciwej dyskusji o Sprawiedliwych – przekonuje.
Źródło naTemat
Jest około 20 tysięcy Sprawiedliwych Wśród Narodowych Świata, przyznanych tyle medali, wśród nich blisko 7 tysięcy dla Polaków. Dlaczego zatem Yad Vashem brakuje drzewa dla Polski?
No a to: 17 września 1939 r. napadł na nas odwieczny wróg wschodni, sowiecka Rosja, a Żydzi witali ich kwiatami. Pytam, gdzie byli Żydzi kiedy 500 tys. Polaków w ciągu roku wymordowano na ich oczach? 2 miliony Polaków wsadzono do wagonów śmierci i wywieziono na Syberię. Czy jest choć jeden Polak uratowany przez Żydów? A to oni stanowili władzę na tamtych terenach – przekonuje Jakubiak. 
I pomyśleć, że cała ta awantura dotyczy jednego słowa obozy. Co niektórzy światli „profesorowie” za obóz koncentracyjny, uważają każde miejsce zbrodni, kaźni a przecież tak nie jest? Oczekuję, że ambasador Izraela Anna Azari zostanie wydalona z Polski, a Jaira Lapida zostanie ukarany, za wpis na Twitterze w którym napisał, że "były polskie obozy śmierci i żadna ustawa tego nie zmieni". Powiedziało się a to teraz trzeba powiedzieć be. 
02 02 2018 Drugie dno awantury z Izraelem. Nawet jeśli teraz będzie spokój, czeka nas konflikt o... pieniądze.
W tle dyplomatycznego sporu między Polską a Izraelem w sprawie nowelizacji ustawy o IPN pojawia się kwestia reprywatyzacji, która za chwilę stanie się zapewne jeszcze bardziej nabrzmiałym problemem w dwustronnych relacjach. Ambasador Izraela Anna Azari potwierdziła, że jej kraj ma zastrzeżenie także do tej ustawy. A chodzi o roszczenia dawnych żydowskich właścicieli nieruchomości liczone w dziesiątkach miliardów dolarów.
Podobnie może być odbierane bardzo dosadne stanowisko Departamentu Stanu USA, który napisał m.in, że "reperkusje nowelizacji ustawy o IPN mogą mieć wpływ na strategiczne interesy Polski i jej stosunki - ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem włącznie”. 
"Czyli mamy wypłacić miliardy USD dawnym żydowskim właścicielom nieruchomości, w wyniku strat za wojnę, którą wywołali Niemcy, którzy nie wypłacili nam reparacji, a jak będziemy ścigać kłamstwo o przypisywaniu Polakom niem. zbrodni, to Izrael oskarży nas o negowanie Holokaustu?” - zapytał na Twitterze Marcin Makowski, dziennikarz "Do Rzeczy". Takich głosów w sieci nie brakuje. Źródło naTemat.pl
A mnie wydaje się, że jest to pokłosie żądań rządu polskiego reparacji wojennych od Niemiec. Bowiem kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Nowelizacja tej ustawy znana była już od półtora roku, i nikt ale to nikt nie zgłaszał jakiś wątpliwości. USA popierają Izrael ponieważ cała żydowska władza- pieniądz jest u nich skoncentrowana, i te pieniądze trafią do Stanów Zjednoczonych
Według mnie nie ma czym się przejmować, należy robić swoje. Organizacje żydowskie chcą reparacji wojennych i powojennych od Polski, a na to nie możemy pozwolić. To nie Żydzi odbudowywali kraj ze zniszczeń wojenny tylko nasi rodzice, dziadkowie. Chcą odzyskać majątek to niech zapłacą za opiekę nad nim. 
Dlaczego tak w Polsce nie lubimy Żydów? Bo każdy Polak dla Żyda to są duże pieniądze. Rodzice tak mi o nich opowiadali: Pożyczysz od Żyda 100 złotych oddasz mu 300 ale i tak będziesz mu dłużny, bo zrobił ci wielka łaskę, że ci pożyczył. Oszukiwali sprzedając Polakom barachło za towar najwyższej jakości.
Skandaliczne słowa posła Jakubiaka o Holokauście. W Izraelu mógłby pójść za nie do więzienia
– Pokażcie mi choć jednego Polaka uratowanego przez Żyda. Polski Holokaust wcale nie był mniejszy od żydowskiego – powiedział w rozmowie z wPolityce.pl poseł Kukiz'15 Marek Jakubiak.

17 września 1939 r. napadł na nas odwieczny wróg wschodni – sowiecka Rosja, a Żydzi witali ich kwiatami. Pytam, gdzie byli Żydzi kiedy 500 tys. Polaków w ciągu roku wymordowano na ich oczach? 2 miliony Polaków wsadzono do wagonów śmierci i wywieziono na Syberię. Czy jest choć jeden Polak uratowany przez Żydów? A to oni stanowili władzę na tamtych terenach – przekonuje Jakubiak.
Dalej jest jeszcze mocniej. Bo zdaniem Jakubiaka Polacy wycierpieli nie mniej niż Żydzi. – Polski Holokaust wcale nie był mniejszy od żydowskiego. Wręcz przeciwnie. 3 miliony Polaków było mordowanych gdzie popadło i czym popadło. W obozach śmierci razem z Żydami umierali Polacy. Ja nie rozumiem dzisiejszej narracji Izraela. Mamy wyciągać te wszystkie sprawy czy też nie? – pyta parlamentarzysta.
W tej całej awanturze o holokaust zapomniano o jednym, że to między innymi bardzo szczodry żydowski kapitał zbudował potęgę militarną hitlerowskich Niemiec. Dlaczego najbogatsi żydzi tak hojnie sponsorowali Hitlera, czyżby chodziło o pozbycie się konkurencji jaką stwarzała im średnia klasa żydowska i przejęcie ich majątków? Ten naród jako jedyny jest do tego zdolny, potwierdza to jego kilku tysiącletnia historia. 
27 01 2018 Mateusz Morawiecki: zbrodnie niemieckie wyniosły pojęcie zła na nieznane poziomy.
- Zbrodnie niemieckie, które zostały dokonane tutaj w Auschwitz to zbrodnie, które pojęcie zła, pojęcie nienawiści wyniosły na zupełnie inne, nieznane do tamtej pory poziomy - mówił premier Mateusz Mazowiecki podczas uroczystości 73. rocznicy wyzwolenia obozu w byłym Auschwitz II-Birkenau.
- Jest około 20 tysięcy Sprawiedliwych Wśród Narodowych Świata, przyznanych tyle medali, wśród nich blisko 7 tysięcy dla Polaków, ale to nie oddaje prawdy, to nie oddaje rzeczywistości, która wtedy panowała. Bo w okupowanej Polsce za pomoc naszym braciom żydowskim groziła natychmiastowa kara śmierci i dlatego w Yad Vashem brakuje jednego drzewa, jednego najważniejszego drzewa - drzewa dla Polski, drzewa Polski - powiedział podczas uroczystości premier.
Czy warto po 73 latach o tych zbrodniach niemieckich pamiętać i mówić, skoro Kaczyński i Rydzyk są ojcami chrzestnymi ruchów faszystowskich w Polsce? Brakowało mi na wczorajszych uroczystościach Pierwszej Brygady Kadrowej Kaczyńskiego z racami i transparentami patriotycznymi. Gdzie była kompania honorowa PiSu w skład której wchodzą członkowie ONR, Młodzież Wszechpolska, Kluby Gazety Polskiej ?
Ambasador Izraela Anna Azari, podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia Auschwitz, zaapelowała o zmianę w przyjętej przez Sejm nowelizacji wprowadzającej m.in. kary za "polskie obozy śmierci". Natomiast premier Izraela Benjamin Netanjahu poinstruował dziś izraelskiego ambasadora w Warszawie, by spotkał się z premierem Mateuszem Morawieckim i zaapelował o wycofanie projektu ustawy karzącej za sformułowanie "polskie obozy śmierci".
Znaczy się według Żydów z Izraela to Polacy mordowali ich rodaków w Oświęcimiu i Treblince? Zerwać stosunki dyplomatyczne to jedyne rozsądne wyjście. No tak tylko kto to zrobi jak na szczytach władzy w Polsce sami Żydzi.
I mamy odpowiedź dlaczego Żydzi byli wypędzani 47 razy w ciągu 1000 lat. Dlaczego tak często? Dlaczego z tak różnych narodów i kultur? Dlaczego żaden inny naród nie spotkał się z tak wielką awersją?
Skąd się bierze światowy antysemityzm? Czy Henry Ford, legendarny producent samochodów, znalazł na to odpowiedź?: „Żydowskim talentem jest życie z ludzi, nie z ziemi, ani z produkcji, ale z ludzi. Niech inni uprawiają ziemię, żyd, jeśli będzie w stanie, będzie ciągnął zyski z rolnika. Niech inni zajmują się handlem i przemysłem; żyd będzie eksploatował owoce ich pracy. To jego szczególny talent. Jeśli użyjemy tu słowa „pasożytniczy” do opisania go, to będzie to trafne określenie.”
26 01 2018 Szczerski: Spotkanie Duda-Tillerson pokazało zbieżność poglądów
Prezydent Andrzej Duda i sekretarz stanu USA Rex Tillerson uzgodnili polsko-amerykańską mapę działań w najbliższym czasie dot. wspólnych stosunków gospodarczych i politycznych, w tym w zakresie bezpieczeństwa międzynarodowego - poinformował w piątek szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski. Andrzej Duda i Rex Tillerson spotkali się w piątek wieczorem w Warszawie. Rozmowa, która odbyła się w Belwederze, trwała około godziny. "Teraz mówimy już o zaawansowanym partnerstwie polsko- amerykańskim, które przynosiłoby dobry efekt dla bezpieczeństwa naszego regionu, dla bezpieczeństwa Polski, dla rozwoju gospodarczego Polski, a także promieniowałoby na cały region i Europę. Co by było bardzo ważne i byłoby czynnikiem stabilizującym" - zaznaczył minister.
Jak powiedział, "Stany Zjednoczone bardzo liczą na rolę Polski jako stabilizatora regionu, stabilizatora stosunków międzynarodowych, stabilizatora w bezpieczeństwie w ramach NATO i w różnych newralgicznych częściach świata". "Polska może tę funkcję stabilizatora pełnić, tę funkcję odpowiedzialnego partnera amerykańskiego pełnić. I o tym także dziś była mowa" - dodał prezydencki minister.
Historycznym wydarzeniem w w Davos było spotkanie prezydenta Dudy z prezydentem USA Trumpem. Ciekawe czy już Polska zgodziła się spłacić żydowskie roszczenia za mienie przejęte przez państwo w wyniku braku spadkobierców? Czy te żądania dotyczą też Niemiec? Czy amerykański gaz i węgiel zaleje Europę? 
Davos 2018, Światowe Forum Ekonomiczne.
Tuskowi zawdzięczamy Specjalne Strefy Ekonomiczne które stały się obozami pracy, w których po przekroczeniu bramy liczy się tylko wykonanie wyśrubowanej normy. Nie podołasz w 8 godzin to pracujesz 12. Za Morawieckiego takiej możliwości już nie będzie robisz do skutku albo idziesz pod łopatę. Polskie obozy śmierci to nie Oświęcim czy Treblinka ale SSE? Co z tego że zarobisz 4 tys na miesiąc jak pracujesz 8 na 8 i dwa razy w miesięcy masz dwa razy po 3 dni na podreperowanie zdrowia. 
25 01 2018 Każdy kij ma dwa końce, poznajmy ten drugi koniec.
Prowokacja właścicieli zza wielkiej wody...
Materiał filmowy nagrany latem w lesie nagle pojawia się w styczniu? Jestem przekonana, że był trzymany tyle miesięcy bo TVN było przekonane, że wystarczy 60 tysięcy neonazistów na Marszu Niepodległości z listopada... ale okazało się, że nie wystarczyło..
.
Po kilku miesiącach  od nagrania, TVN akurat teraz pokazuje polskich nazistów?   Materiał o tych kilku łobuzach  przez całe miesiące sobie leżał i czekał...
Właśnie na co czekał? Pytanie za 100 pkt? Otóż czekał na 100 % na uderzenie w środowiska narodowe. Nie chodzi tutaj o "Dumę i Nowoczesność" bynajmniej
Palenie w lesie truchła hitlerowskiego na pewno nie jest publicznym propagowaniem faszyzmu ale to już jest kłopot sądów jak do tego podejdą. Każdy średnio kumaty adwokat wybroni to niewątpliwie ohydne środowisko. Cokolwiek się stanie, jestem przekonana, że nie o nich tutaj idzie. Chodzi o środowiska narodowe. Jak szybciutko to poszło, jak się wszyscy przejęli od prezydenta po premiera i ministra Jakiego!
"Wszyscy czekają na ustawę dekoncentracyjną. Ja jej jeszcze nie widziałem. Panowie ją widzieli? Nieoficjalne informacje mówią, że PiS chce zredukować udział zagranicznego kapitału w polskich grupach mediowych do 15 albo 20 procent... Pracuję w mediach od 1993 roku. Gdybym pozwolił sobie na to, aby denerwować się spekulacjami albo decydować się na ich podstawie na drastyczne kroki, pewnie podjąłbym mnóstwo złych decyzji. Jak mówią Brytyjczycy: „keep calm and carry on”. Na razie nie pojawiła się na stole żadna formalna propozycja zmian. Zresztą mam poważne obawy, czy taka redukcja, o której się mówi, przetrwałaby starcie z europejskim prawem. I czy nie uderzyłaby w polsko-amerykańskie umowy dwustronne."
Umowy... no cóż nasi przyjaciele zza wielkiej wody mają swoje prawo i swoje umowy. Nasi sojusznicy mimo poklepywania nas po plecach z czego bardzo dumni mamy być,  a jakże, mają jednak lepszych sojuszników jak się okazuje. Ci ostatni nie dość, że cynicznie przyznają się do psucia nam opinii w świecie to jeszcze chcą nas złupić. Nie chcą nawet czekać na odszkodowania niemieckie dla Polski, bo jak wyrwało się naszemu nowemu ministrowi spraw zagranicznych... ten temat nie powinien "obciążać relacji polsko- niemieckich" Skąd oni to wiedzieli już w grudniu?
Więc te umowy będą wyglądać tak i to w niedalekiej przyszłości...
cyt: "Bezpotomna śmierć polskich Żydów zamordowanych podczas Holokaustu spowodowała, że ich mienie z mocy prawa przeszło na rzecz Państwa Polskiego. Ustawa przyjęta przez Senat USA ignoruje ten fakt i wspiera absurdalne roszczenia przemysłu Holocaustu. Ustawa jest niezgodna z art. 935 polskiego kodeksu cywilnego, który mówi: „W braku małżonka spadkodawcy, jego krewnych i dzieci małżonka spadkodawcy, powołanych do dziedziczenia z ustawy, spadek przypada gminie ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy jako spadkobiercy ustawowemu. Jeżeli ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy w Rzeczypospolitej Polskiej nie da się ustalić albo ostatnie miejsce zamieszkania spadkodawcy znajdowało się za granicą, spadek przypada Skarbowi Państwa jako spadkobiercy ustawowemu.”
Jednak wbrew polskiemu prawu widmo gigantycznych roszczeń żydowskich wobec Polski powraca. Już nie w formie połajanek i antypolskiej mowy nienawiści, ale jako konkretne rozwiązane prawne przyjęte przez Senat USA. A przecież na USA Polska opiera swoje bezpieczeństwo militarne. To sytuacja arcygroźna. Co w tej sprawie zamierza zrobić polski parlament i rząd?" Źródło: trybeus.blogspot.com
24 01 2018 Obecność w PiS zmywa wszystkie grzechy. Giertych pisze list do prokuratora krajowego.
„Czas zająć się Superwizjerem. Ta bezczelna, antypolska prowokacja, w której nielegalnie podglądano niewinną zabawę grupy patriotów, musi się spotkać z surową reakcją. Prawo do prywatności jest świętym prawem obywatelskim, a mężowie stanu jak pan Rybak, Międlar, Winnicki oraz ich przyjaciele mają prawo do spokojnej zabawy czczącej urodziny byłego kanclerza Niemiec. Zresztą, jeśli oskarżanie opozycji w czasach PRL, przynależność do PZPR i inne świństwa można odkupić obecnością w PiS, to dlaczego te drobne, młodzieńcze figle, jak spalenie kukły Żyda, nie mogą być całkowicie zmazane uświetnianiem swą obecnością konwencji naszej umiłowanej partii? Toż obecność w PiS zmywa wszystkie grzechy” – napisał były wicepremier Roman Giertych w liście do prokuratora krajowego B. Święczkowskiego oraz ministra Warchoła. List napisał zaraz po tym, jak Sąd Dyscyplinarny Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, ostatecznie oddalił skargi obydwu panów, na umorzenie sprawy mecenasa, który wykrzykiwał „Precz z Kaczorem dyktatorem”.
Nawiązując do werdyktu Sądu Dyscyplinarnego w swojej sprawie ze zgrozą i nieukrywanym dla niego podziwem, mecenas podkreślił m. in.: „Zrobił to pomimo lawiny argumentów ze strony zespołu prawników Ministerstwa Sprawiedliwości, którzy połączyli swe siły, tworząc „Zespół ds. słowozbrodni Giertycha”. Ich argumentacja wygłaszana na posiedzeniu sądu, ich sążniste odwołania, apele, a przede wszystkim ich wyrażana w każdym słowie miłość do naruszonej czci Naszego Umiłowanego Przywódcy na nic się zdały. Sąd zmamiony zapewne cudzoziemskimi, przejściowymi modami w rodzaju tzw. „wolności wypowiedzi”, „prawa do krytyki” etc. zupełnie pominął obowiązek strzeżenia godności Najdostojniejszego (może czasem przez szacunek nazwisko pominiemy, nie godzi się je wymieniać w tak błahym kontekście)”.
Wielce „zawstydzony” były wicepremier podkreślił, że „sąd nie poddany jeszcze błogosławieństwom dobrozmianowania podzielił zdanie Rzecznika Dyscyplinarnego, że słowo „dyktator” odpowiada politologicznej rzeczywistości naszej Umiłowanej Ojczyzny, a użycie tego sformułowania wobec Niewymienialnego uznał za dopuszczalną opinię.” Wobec takiej argumentacji, Giertych ze zgorszeniem pytał w liście Świączkowskiego: „To Pan odrywa najlepszych pracowników Prokuratury Krajowej od ciężkiej pracy szukania przestępstw wśród działaczy opozycji i kieruje ich chwilo na odcinek adwokacki, a Sąd Dyscyplinarny szyderczo skargę oddala? Czyż Prokuratura Krajowa zajęta umorzeniami niewinnie oskarżanych młodzieńców z ONR ma czas, aby przegrywać jakieś sprawy?” Źródło: wp.pl
21 01 2018 "Newsweek": bój o Jasną Górę.
W tłumie kibiców u stóp Klasztoru Jasnogórskiego zaczęły rozwijać transparenty. Na krótką chwilę zapadła cisza. Stały naprzeciw kilku tysięcy kibiców. Każdy, kto choć raz otarł się o stadionową zadymę wie, że taki numer wymaga odwagi - pisze "Newsweek".
Obserwuję pielgrzymki kibiców od kilku lat. Jest w nich coraz więcej agresji i nienawiści. One jednoczą kibiców, uczą ich podziału świata: "My dobrzy patrioci. A po drugiej stronie są oni: esbecy, lewacy, konfidenci". Z roku na rok jest coraz gorzej. Dlatego protestowaliśmy.
Spacerujemy po błoniach, pytam jak było: – Tłum zaczął gęstnieć. Zaczęli krzyczeć: "czerwone kurwy", "lewackie szmaty", "ubeckie ścierwa", "po chuj żeście przyszli", "wypierdalać". Myśmy milczeli, żeby nie prowokować. Podszedł do mnie osiłek. "Wypierdalać!". "Ale jak!" – pytam. "Dobra, idźcie za mną". Wyprowadził nas wzdłuż muru. Krzyczał do innych, żeby zostawić nas w spokoju. Dalej szliśmy już sami. W Alei Sienkiewicza rzucali w nas petardami. Nigdzie nie było policji. Nikt nas nie bronił.
Wszyscy kibice, z którymi rozmawiam, każą mi wysłuchać homilii, jaką wygłosił na pielgrzymkowej mszy ksiądz Jarosław Wąsowicz, "kibolski" kapelan: 
– Bez tego nie zrozumiesz.
Słucham.
"Jezus powiedział: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników. Drodzy, jesteśmy jak celnicy i grzesznicy. Pragniemy światła, uzdrowienia, bożej miłości. Dlatego tu jesteśmy".
Taka homilia to i kubeł zimnej wody i wyciągnięta ręka do  "szalikowej", "gorszej", części Polski. Proste przesłania: "Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu – możesz! Bóg da ci szansę", "Nigdy nie daj sobie wmówić, że jesteś gorszy". Źródło: wiadomosci.onet.pl
A ja myślałem że na Jasną Górę przychodzimy się modlić? Jak ten świat się zmienia. Być może wkrótce od księdza w konfesjonale usłyszmy spier....dzia...Wpuścić taką dzicz do klasztoru to tak jakby go zaminował. Czemu ta pielgrzymka kiboli ma służyć? Aha podoba to się Kaczyńskiemu, o Rydzykowi i polskim biskupom.
Szanowni Państwo. Czy o take Polskę nam chodzi? O patronce szkoły w Jarostach piszę już do znudzenia i jakby w kij pierdział. Żyjemy w świecie gdzie pieniądz decyduje o wszystkim. Współczesna moralność depcze wszelkie zasady, ideały, wartości, marzenia ..... Dochodzi do tego, że zbrodniarzy gloryfikujemy ewentualnie zapominamy o ich zbrodniczych czynach. Zatem do jakiego modelu życia dążymy. Do takiego gdzie czołowi przedstawiciele władz polskich mówią o rzezi wołyńskiej, że to mały incydent który nie może zaważyć na stosunkach z Ukrainą. To takie mniej ważne ludobójstwo. Ludobójstwo, które nie jest ludobójstwem. A Stepan Bandera już niedługo będzie bohaterem dwóch narodów.....? Przestańmy mówić o Auschwitz, Treblince..... by nie popsuć stosunków z Niemcami. Na świecie już mówią o polskich obozach zagłady......
Co będą mówili za lat kilkadziesiąt? Przemilczmy fakt ze wójt nadaje szkole imię żony nazisty bo nazista dał na szkołę pieniądze....judaszowe srebrniki. Ktoś powie że żona jest niewinna ba jeden z forumowiczów napisał: Pani ta ma czystą kartę, jeśli chodzi o przeszłość: przecież to mąż.....
No a mąż tylko wykonywał rozkazy.....Dlatego szkoła w Jarostach będzie nosiła imię żony nazisty! I mieściła się przy Johanna Maria Goebbels - Straße na rogu Klara Hitler – Straße.....obok Margarete Himmlerberg.

Może jednak to nie tak było? Były szwedzki SS-man: Polacy to powinni nazistom na kolanach dziękować. Wydawało wam się dotąd, że Niemcy wywozili Polaków na roboty przymusowe i zaprzęgali do niewolniczej pracy? Przecież to jedno wielkie kłamstwo! Szwedzki esesman przekonuje czytelników swoich wspomnień, że w rzeczywistości naziści dali prymitywnym Słowianom dobrą pracę, nauczyli ich jak używać mydła, dobrze karmili, a nawet organizowali dla nich spektakle i kabarety w ich ojczystych językach. Istna idylla! Bez dalszego komentarza zapraszam do lektury historii o wielkim dobrodziejstwie, jakie spotykało słowiańskich prymitywów ze strony niemieckich panów. 
Więcej na podstronie Foto szopka
17 01 2018 Poseł Kukiz’15: „Nie było wyzwolenia, lecz zamiana okupanta”
Grafika, jaka ukazała się na twitterowym profilu Sojuszu Lewicy Demokratycznej, do żywego oburzyła posła Kukiz’15 Tomasza Jaskółę. W niecenzuralnych słowach skomentował towarzyszący jej napis: „17 stycznia 1945 r. Żołnierze 1. Armii Wojska Polskiego wyzwolili zrujnowaną Warszawę”.
Jaskóła zaapelował o „poprawną interpretację” historii Polski. – „Nie wyzwolili, tylko zajęli, instalując nową okupację na 60 lat! Poczytajcie wy „Wnuczęta Aurory” (Herbert) o „wyzwoleniu Częstochowy” obserwowanym przez Hłaskę. Nie było wyzwolenia, lecz zamiana okupanta, który parę lat wcześniej był w sojuszu z Hitlerem! K…a, nie kłamcie!” – napisał na Twitterze.
Źródło: wp.pl
Dzisiaj im dalej od PRLu to nasila się ujadanie na nasze pokolenie, które samo ciężką pracą odbudowało Polskę z wojennych ruin i przedwojennej biedy i nędzy, analfabetyzmu itd...
Przez 35 lat (45-80) socjalizmu, odbudowano Polskę, zbudowano tysiące szkół, żłobków, przedszkoli, huty, fabryki, lotniska, stocznie, zelektryfikowano cały kraj, prawie wszędzie docierały pociągi i autobusy, większość miast, miasteczek, a często i wsi miało kina, remizy, boiska sportowe...
Owszem, nie żyło się ludziom lekko, ale mieli pracę i wspólny podobny los, mieli zapewnione emerytury i opiekę szpitalną, mieli wolny dostęp do sal koncertowych, kółek zainteresowań, modelarni i aeroklubów. Milicja mimo wynaturzeń SB, przewodniej roli partii, szpiegowania obywateli i więzień za przekonania miała realną siłę i bali się jej pospolici przestępcy, nasze wojsko było w stanie bronić kraju przed atakiem z zewnątrz. Zniknął analfabetyzm, pańszczyzna i sanacyjne sobiepaństwo, kraj nie był zadłużony i wyprzedany. 
Teraz mamy 26 lat wolności, kapitalizm i demokrację. Emeryci żyją z dnia na dzień gorzej, za kilka lat nie będą mieli za co żyć. Szpitale nie chcą leczyć, bo nie mają pieniędzy, mamy wolność i pełne półki, ale tylko nielicznych stać na kupowanie za swoje... Dzięki polityce w okresie PRL, Polska wolno, bo wolno, ale odzyskiwała niepodległość i nie została republiką sowiecką ani nie dopuściła do rozbioru naszego kraju w okresie Solidarności.  Dziś będąc teoretycznie państwem niezależnym skazujemy się na samozagładę ale to Kaczyńskich, Błaszczaków, Szydeł i Dudów nie obchodzi, są ślepi i nie widzą końca tej drogi. Za PRLu nie było tak źle pomimo że wszystkiego brakowało zwykli robotnicy domy budowali i z głodu nie umierali. Co z tego że dzisiaj sklepy są pełne luksusowych towarów jak tylko wybrańcy mogą je kupować. Za PRLu urzędnik zarabiał mniej od wykwalifikowanego robotnika. A dziś? 
13 01 2018 Zamieszki na Jasnej Górze. Kibole zaatakowali protestujących przeciwko rasizmowi
Do tak bulwersującej sytuacji na Jasnej Górze doszło po raz pierwszy. Na błoniach klasztornych kibole zaatakowali kilkanaście osób ze stowarzyszeń Obywatele RP i Demokratyczna RP.
Co zdenerwowało kiboli, którzy byli na Jasnej Górze u kresu swej kibicowskiej pielgrzymki? Obywatele RP i Demokratyczna RP rozwinęli transparenty z napisami "Chrześcijaństwo to nie nienawiść", "Moją Ojczyzną jest człowieczeństwo" i "Tu są granice przyzwoitości", informuje "Gazeta Wyborcza".
Kibole mieli właśnie dokonać tradycyjnego w czasie pielgrzymek rytuału odpalenia rac i petard i rozwinięcia na klasztornych murach "patriotycznych" banerów. Zanim jednak wystartowali ze swym świetlnym widowiskiem, na tle rozwieszonego na murze baneru z krzyżem celtyckim i napisem "White United" stanęła grupa aktywistów Obywateli RP i Demokratycznej RP, którzy rozwinęli swoje transparenty.  Kibice zaczęli rzucać w ich kierunku świece dymne i odpalać race. Krzyczeli chóralnie "prowokacja". Jeden z kibiców podpalił odpaloną racą transparent trzymany przez Obywateli RP i Demokratyczną RP. Drugi baner wyrwano siłą jednej z kobiet. źródło: Gazeta Wyborcza
Kibole znowu przyszli do Boga z hasłem na ustach my chcemy Boga a może Gott mit uns ? ONR może rozwijać w pełni swe sztandary wszak to Pierwsza Brygada Kadrowa Kaczyńskiego, jego ulubione diabełki maszerujące z hasłem na ustach my chcemy Boga. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. PiSowi się to podoba, PiS to karmi i się tym żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie.
12 01 2018 Znaleziono na Facebook: POLSKIE WARIATKOWO... Polska, to zakład psychiatryczny dla umysłowo chorych.
Czy Polska w swojej 1000-letniej historii była kiedyś państwem normalnym ? No może za czasów Jagiellonów, bo za Wazów toczyła wieczne wojny ze wszystkimi. Później szlachta i magnateria pozwoliły dokonać jej rozbiorów, ponieważ im osobiście żadnej krzywdy to nie czyniło. Tym samym dali sobie 123 lata spokoju, bo przecież w powstaniach nie uczestniczyli. Polska mogła we wrześniu 1939 odeprzeć Niemców, a mimo to kampania ta została przegrana. Cały czas dziesiątkowano nasz naród z jego najlepszej patriotycznej młodzieży. Dzisiaj też włodarze naszego państwa, niczym dawni magnaci i szlachta, traktują ludność tubylczą jak niewolników, którzy nie mają żadnych praw, a tylko same obowiązki. W sądach nieuczciwość, prokuratury umarzają sprawy choć powinny być wniesione na wokandę, policja ściga drobnych przestępców i pijaczków, a poważne sprawy nie są ścigane jeśli władza polityczna nie wyda takiego zezwolenia. Ludzie zarabiają po 12, 13 zł na godzinę, a Ukrainiec już za 20 nie chce pracować. W szkołach uczą rzeczy niepotrzebnych, a studia przygotowują do pracy na zmywaku w Londynie. Można się więc w naszym kraju poczuć jak w domu wariatów, gdzie co poniektórzy uważają się za Bogów, królów i inne postaci historyczne. Służba zdrowia pod zarządem potomka magnatów, którzy sprzedali kiedyś Polskę, leży w gruzach. Szkolnictwo nie kształci tak jak to czyniło kiedyś czy jak to czynią inne państwa europejskie, bo nasi profesorowie to nieuki i patentów u nas jak u murzynów z Czadu. Nasz przemysł rozgrabiony choć kilka perełek by się znalazło, ale w skali kraju wiosny to nie czyni. Pola leżą odłogiem, zamykane są szkoły rolnicze, gdyż opłacalność na małych gospodarstwach jest zerowa. Każdy młody człowiek po ukończeniu szkoły marzy o wyjeździe z tego obłąkanego kraju. Dobrze ma się tylko JK, który zarządza tym domem wariatów do spółki z obcym elementem przybyłym ze Wschodu. Jak to mówił prorok Urban : "rząd się wyżywi". To jakiś cud, że to wszystko się tu jeszcze kręci i nie wszczynane są pogromy jak za czasów naszych przodków, kiedy panom łby ścinano piłami. Szczytem marzeń absolwentów niektórych uniwersytetów jest praca w przedszkolu, biurze albo w policji. Nasze wojsko, to praktycznie administracja podobnie jak za Księstwa Warszawskiego, gdzie wielką armię stworzoną na potrzeby walki z Rosją. Królestwo Kongresowe już nie potrzebowało. Proszę wskazać chociaż jedną dziedzinę życia w Polsce, która byłaby na najwyższym poziomie. Według mnie nie ma takiej. Wszystko szare, ludzie smutni, a miasta spokojne i senne. Ruch widać tylko w Biedronkach, gdzie biedota robi tanie zakupy, żeby jakoś przeżyć. Czesi mówią na nas "wielkie kartoflisko" i mają rację, bo ich kraj jest w miarę normalny i stabilny. Jak już wcześniej w swoich artykułach na przestrzeni ostatnich dwóch lat pisałam, muszę powtórzyć, że jedynym ratunkiem dla Polski jest przepowiadana III wojna światowa. Całe szczęście, że Polacy nie są bogatym społeczeństwem i jeśli ta bańka finansowa pęknie, to stracą ci, którzy tutaj kradli. Nie wiem czy zostanie im chociaż 10% z tego co mają na kontach. Idą czasy ostateczne, bo Era Wodnika będzie tylko dla tych ludzi, którzy się oczyszczą ze zła i grzechów. Jezus powiedział do uczniów : "Gdy wejdziecie do miasta spotkacie człowieka niosącego dzban z wodą. Pójdziecie za nim do domu, do którego wejdzie..." ŻEBY NOWE NASTAŁO, STARE MUSI UMRZEĆ. Autor Piotrek Rokosz 
10 01 2018 Giertycha „podzwonne” dla Antoniego Macierewicza.
Były wicepremier, minister edukacji narodowej Roman Giertych napisał na swoim blogu „Lamentację o Antonim”. Trzeba przyznać, że mało kto ma prawo do takiej publikacji… Nikt bowiem aż tak dalece jak Giertych nie „kibicował” poczynaniom byłego szefa MON, nikt tak wnikliwie ich nie komentował i nie polemizował z szokującymi decyzjami zdymisjonowanego ministra. Co teraz pocznie ze swoimi talentami Roman Giertych, gdzie szukać ma natchnienia dla swojej twórczości?
W pierwszej kolejności przychodzi mi podnieść lament nad prawdą o Smoleńsku, której autorem był nieugięcie wódz wojska i armii naszej – pisze zaraz na wstępie z rozpaczą były wicepremier. „Gdzie usłyszymy słowa o mgle, trotylu, wybuchach i bombach termobarycznych?” – pyta rozczarowany. Martwi się: „Kto będzie opłacał przesławne eksperymenty Podkomisji smoleńskiej, gdzie pilot-kamikadze miał udowodnić skuteczność wycinki drzew za pomocą skrzydeł samolotów. Podkreśla w swym wywodzie, że „z niecierpliwością na wyniki te czekały nie tylko miliony Polaków, ale również drugi wielki nieobecny – min. Szyszko, który już marzył o dywizjonie samolotów ścinających puszczę z prędkością 1 macha”. Pyta: „Kto wreszcie udowodni zamach Tuska i Sikorskiego, którzy wspólnie z Unią Europejską podrzucili trotyl?”
I w tym miejscu zwraca się bezpośrednio do byłego szefa resortu obrony pisząc: „Sam panie Antoni pan rozumie, że muszę teraz Putina zamienić na UE na wypadek, gdyby musiał Pan swoje cenne życie ratować udając się pod opiekę pańskiego wielkiego rosyjskiego znajomego”.
Swoim ubolewaniem nie ogranicza się do samego ministra: „lamentem mym ogarniam ofiary broni elektromagnetycznej, które cierpią w milczeniu od lat w wyniku amerykańskich, niemieckich czy innych wrażych i cudzoziemskich eksperymentów na najzdrowszej tkance narodowej. Ileż to ludzi boli głowa w wyniku tej broni??? Szczególnie, że alkohol ponoć wzmaga jej niebezpieczne oddziaływanie, a ofiara nieświadoma tej współzależności pije sobie nie wiedząc, że bronią tą ukryty wróg wywołuje ból głowy, światłowstręt i zaburza sprawność mowy. Już nikt nie wyjaśni przyczyny zjawiska i nie ukarze winnych tej zbrodni”.
Z bólem wspomina o osieroconym wojsku polskim, które – jak pisze – „Ojca dzisiaj straciło, który przez ponad dwa lata do serca przytulał młodych żołnierzy i wlewał nadzieję w upadające serca. Gdzie helikoptery, które miały przylecieć, a nie przylecą? Gdzie łodzie podwodne, rakiety i drony, które już prawie były kupione? No i gdzie swoje miejsce znajdzie zdolna wojskowa młodzież jak Bartek i Edmund, którzy pozostali wierni do końca”.
W swoim lamencie Giertych wylewa też krokodyle łzy nad sobą podkreślając: „rozjaśniał Pan nam ponurą rzeczywistość swoim słowem. Nawet w ciężkich opałach, gdy zbrodniczy tłum zablokował Pana kierowcy przejazd od Najprzewielebniejszego do Najdostojniejszego Pan potrafił z uśmiechem pognać dalej wiedząc, że „czas jest krótki”, a każda Pana sekunda na wagę złota.”
Na koniec Roman Giertych z desperacją zastanawia się: „I o kim ja będę teraz pisał???? Kogo będę wspierał? Tego nudnego Błaszczaka, który nawet stanowiska dla zwykłej córki leśniczego boi się załatwić?”
Dodaje, że „Brak pana postaci w polityce polskiej (no może jeszcze raz, czy dwa zobaczymy jak Pan skacze w Sejmie) to najokrutniejszy cios. Cztery listy do Pana znajdują się w „Kronice Dobrej Zmiany” i były one prawdziwymi perełkami literatury „dobrozmianowej”.
Następnie z wielkim żalem konkluduje: „razem z Panem odeszli inni adresaci moich listów: Radziwiłł, Waszczykowski, Szydło, Szyszko. Do kogo będę pisał? Do Emilewicz, którą kojarzy połowa procenta wyborców? Dramat i lament. Tylko to pozostało”. Źródło: facebook
07 01 2018 Nieznani sprawcy oblali farbą budynek, w którym mieści się filia biura poselskiego Krystyny Pawłowicz w Sulejówku. 
- Totalni, jak zwykle, nie wykazali się celnością... - skomentowała w swoim stylu posłanka Prawa i Sprawiedliwości.
No i będziemy mieli Wielką Męczennicę błogosławioną Krystynę. Kto by mógł na coś takiego odważyć się jak nie ona sama? Porzekadło ludowe mówi: Małpę zabijesz a za człowieka pójdziesz siedzieć.
"Prowokacją śmierdzi na odległość". Część internautów nie wierzy w tak liczne ataki na biura polityków PiS. "To mamy nowy zamach. Bo nikt normalny, realnie oceniający rzeczywistość, nie łyknie tej propagandowej ściemy!"– tak niektórzy internauci komentują informacje o kolejnych atakach na biura parlamentarzystów PiS. – Myślenie schematami paranoicznymi się rozszerza – ocenia w rozmowie z naTemat psycholog Leszek Mellibruda.
Atak za atakiem 
W ostatnich miesiącach mnożą się ataki na biura poselskie przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości. Szerokim echem w mediach odbił się ten z Sycowa. W połowie grudnia podpalono drzwi biura poselskiego Beaty Kempy, które znajduje się w jej rodzinnym Sycowie. Nikt nie ucierpiał, a podejrzany Sebastian K. został aresztowany na trzy miesiące. Usłyszał zarzut o charakterze terrorystycznym, za co grozi mu nawet do 15 lat więzienia. 
To jednak nie zniechęciło innych. Kilka dni temu zdewastowano biura poselskie europosła PiS Zdzisława Krasnodębskiego i posła Pawła Lisickiego. Na tym jednak nie koniec. W poniedziałek zaatakowano także biuro poselskie posła do europarlamentu Kosmy Złotowskiego oraz posła Łukasza Schreibera w Nakle nad Notecią. "Macie krew na rękach. Piotr Szczęsny zginął przez was!"– napisał ktoś. Wcześniej farbą oblano biuro posła Andrzeja Melaka, a na drzwiach gabinetu innego posła tej partii – Leszka Dobrzyńskiego – nieznany sprawca namalował sprayem symbol Polski Walczącej. 
30 grudnia senator PiS zgłosił się na policję z informacją, że ktoś celowo odkręcił śruby m.in. w kole jego samochodu. Do incydentu doszło w Wieliczce pod Krakowem. Prokurator Janusz Hnatko w rozmowie z Polską Agencją Prasową poinformował, że Prokuratura Rejonowa w Wieliczce już we wtorek wszczęła śledztwo w sprawie zniszczenia samochodów oraz narażenia życia Zbigniewa Cichonia i członków jego rodziny. – Spotkało mnie to, co mnie spotkało. Zgłosiłem to na policję, bo trudno to tolerować. Czasami można zakładać, że coś dzieje się przypadkiem, np. przebicie opony, ale jeśli ktoś robi coś takiego wielokrotnie, a także odkręca śruby mocujące koło, to już nie są przelewki – mówi nam senator.
Atmosfera nienawiści, spisek
Jednak wielu internautów nie daje wiary tłumaczeniom senatora i wzmożone ataki na biura poselskie parlamentarzystów PiS nazywa wprost "prowokacją". "Coś grubymi nićmi szyte te 'zamachy'"– czytam w jednym z komentarzy w sieci. "Na 90 procent to ustawka. A jeśli jednak nie, to cóż, można tylko cytować za kumpelą senatora: "nie popieram, ale się nie dziwię"; "Chyba to jest kolejna nagonka na społeczeństwo.. Tak nagle w tylu samochodach ...i... nikt nie widział...? zastanawiające..." – piszą inni.  Źródło: natemat.pl
O tym wie już każde dziecko, że biura poselskie szczególnie to PiSu mają monitoring i to podwójny, zatem tylko kamikadze mógłby zdecydować się na atak takiego biura. Tylko co by mu to dało skoro tylko desperat by na tym ucierpiał? Z tymi atakami na biura poselskie PiS jest dokładnie tak samo jak z kontrmanifestacjami w czasie męczennic narodowych na Krakowskim Przedmieściu, wszystko to jest opłacane przez Kaczyńskiego. Można porównać sobie zdjęcia dostępne w internecie jak zwolennicy i przeciwnicy męczennicy zamieniają się co jakiś czas miejscami, raz stoi w pobliżu Kaczyńskiego drugi raz np. obok Frasyniuka. Kaczyński był wychowany w nienawiści, pogardzie dla innych i to stało się dla niego karmą codzienną, takim eliksirem na życie. 
06 01 2018 ONR nie zostanie zdelegalizowany – prokuratura umorzyła śledztwo.
„Z uwagi na brak znamion przestępstwa prokurator umorzył dochodzenie dotyczące publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa oraz nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, rasowych i wyznaniowych w statucie stowarzyszenia Obóz Narodowo-Radykalny”– powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek.
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożył Urząd Miasta Częstochowy. W tym mieście bowiem został zarejestrowany ONR. W maju 2017 r. częstochowska radna PO Jolanta Urbańska skierowała interpelację do prezydenta miasta Krzysztofa Matyjaszczyka. Pisała w niej o tym, że działalność ONR jest niezgodna z Konstytucją RP. Radna powołała się na art. 13 Konstytucji, według którego zakazana jest działalność partii i organizacji politycznych „odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa”. Jej interpelacja została dołączona do złożonego w prokuraturze zawiadomienia. Źródło: dziennik.pl 
ONR może rozwijać w pełni swe sztandary wszak to Pierwsza Brygada Kadrowa Kaczyńskiego, jego ulubione diabełki maszerujące z hasłem na ustach my chcemy Boga. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. PiSowi się to podoba, PiS to karmi i się tym żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. 
03 01 2018 Lekarzy w kamasze, zielone światło dla uzdrowicieli, czynnik ludowy z prawem veta w sali operacyjnej.
Na ostatni wywiad, jakiego w sprawie protestu lekarzy udzielił w TVP minister Radziwiłł zareagował były wicepremier Roman Giertych, pisząc do szefa resortu zdrowia list otwarty, w którym zawarł kilka cennych rad…
Na wstępie jednak autor dziękuje ministrowi, że wyjaśnił mu kilka podstawowych faktów. Przede wszystkim uzmysłowił mu, że cały ten protest to nic innego jak tylko chęć uderzenia w pacjentów. „Całe te miliardy na ochronę zdrowia od lat były wypłacane na rzecz tych – nie tylko nierobów, ale zwyczajnie przestępców, którzy nic tylko patrzą jak zwyczajnego, uczciwego Polaka uderzyć i pozbawić zdrowia, albo i życia. Od lat przecież najwięcej ludzi umiera w szpitalach. A przecież szpitale powołane są do leczenia, a nie do zabijania”– pisze Giertych. Oczywiste jest dla autora, że „te ogromne wydatki budżetu państwa, zamiast marnowania w służbie zdrowia, mogłyby zostać użyte na lepsze cele: nagrody dla rządu, kupno nowych (w miejsce rozbitych) limuzyn, dopłaty do kopania w ziemi przez o. Rydzyka albo na budowę pomników braci Kaczyńskich.”
Przestrzega jednak, że mimo wszystko „trzeba jakoś małą część lekarzy przytrzymać, bo pewne najlepsze części społeczeństwa (rząd, parlament etc) będą ich, nie daj Boże, potrzebować.” Jak to uczynić? Były wicepremier spieszy z radą i przypomina nie taki stary pomysł słynnego „trzeciego bliźniaka” Ludwika Dorna, który w podobnie kryzysowej sytuacji straszył medyków kamaszami. „Nie chcą pracować, to powołać do wojska i już. Przyznać mundury, oddać pod Antoniego i kazać pracować za 400 złotych żołdu, to błagać będą, żeby móc wrócić na stare uczciwe 2000 złotych za 60 godzin pracy w tygodniu. I oczywiście pozabierać paszporty, bo się rozpierzchną!” – poradził mecenas.
Życząc na zakończenie zarówno ministrowi jak i wszystkim rządzącym zdrowia, Roman Giertych przypomina pewien medyczny żart:
„Budzi się pacjent w karetce i pyta; gdzie jestem? Na to mówią mu: jest Pan w karetce i jedziemy na cmentarz. On na to: ale ja jeszcze żyję, a obsługa karetki: ale my jeszcze jedziemy”.
Źródło: wp.pl
Lekarze zarabiają za dużo dlatego zapominają o leczeniu chorych tylko ich przyjmują i faszerują lekami by koncerny farmaceutyczne miały jak największe zyski. Policzcie czas pracy lekarza to okazuje się że on pracuje 30 godzin na dobę a gdzie tu jeszcze czas na sen i posiłki? Oj łapiduchy nie narzekajcie takich warunków jak w Polsce ma mafia w białych kitlach nigdzie indziej na świecie nie znajdziecie. Na całym świecie lekarz walczy o pacjentów a w Polsce pacjenci walczą o miejsce w kolejce do lekarza. 
30 12 2017 Wstrząsające kulisy prezydenckiego wylotu do Kuwejtu. „Mogło dojść do tragedii”
Wysoki rangą oficer sił powietrznych dla Faktu: – Ja bym chciał, żeby zajęła się tym prokuratura, albo jakaś komisja, żeby wszystko wyszło na jaw, póki nie dojdzie do tragedii. O czym mówi? O wydarzeniach sprzed Bożego Narodzenia i kulisach wylotu prezydenckiej delegacji do Kuwejtu.
Od kilku dni o tej sprawie krążą plotki. W mediach (m.in. w Super Expressie) wypowiedzieli się nieoficjalnie współpracownicy Andrzeja Dudy sugerując, że to Antoni Macierewicz próbował zablokować wizytę prezydenta u polskich pilotów. Ale informacja o tym zdarzeniu wyszła od pilotów, wściekłych na takie praktyki.
Na poniedziałek 18 grudnia zaplanowany został wylot tzw. grupy przygotowawczej, złożonej z oficerów BOR i pracowników Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Taka jest procedura przed wizytami prezydenta. Do wylotu nie doszło z braku... sprawnej maszyny. Przeniesiono go na wtorek. Ale we wtorek okazało się, że już nie z Warszawy, a z... Poznania. Na lotnisku Krzesiny okazało się jednak, że nie wylecą! Powód: transportowy Hercules uziemiony z powodu wycieku z silnika.
Sprawa zaczynała być kłopotliwa, bo prezydent miał lecieć w czwartek rano. To może inna maszyna? Nie ma! Obie sprawne CASY poleciały z szefem MON do Afganistanu! Pech chciał, że wizytę u polskich żołnierzy w Afganistanie Macierewicz zaplanował na poniedziałek i wtorek. A może nie pech? Rzeczniczka MON powiedziała nam tylko, że musi „zapytać ministra, kiedy to zaplanował”.
Minister zabrał też nowego Gulfstreama. Drugi ma niekompletną jeszcze załogę. Gdy w końcu Hercules został naprawiony okazało się, że... MON nie dało zgody na wylot! – Z resortu płynęły sprzeczne sygnały, to potęgowało chaos – mówi nasz informator z sił powietrznych. W końcu nastąpił wylot. Wtedy jednak, na wysokości ok. 5000 m nastąpiło... rozszczelnienie drzwi samolotu! Pilot zaplótł je sznurkiem i zawrócił. Na lotnisku w Powidzu na maszynę czekała straż pożarna i karetki. Udało się bezpiecznie wylądować.
Śmieszno-strasznym zwieńczeniem tej historii jest fakt, że w czwartek ta sama maszyna (!) zabrała z Turcji do Kuwejtu osoby towarzyszące prezydentowi! Wydawałoby się, że po traumatycznych katastrofach jak Smoleńsk czy Mirosławiec, politycy poszli po rozum do głowy... (Magdalena Rubaj, EŁEM) Źródło: fakt.pl
Macierewicz kombinuje od chwili kiedy wszedł w posiadanie nagrań baza danych operacyjnych SKW. Dlaczego Macierewicz zrezygnował w ostatniej chwili z lotu samolotem do Smoleńska?
03 12 2017 Tajne akta ministra obrony narodowej Antoniego M. Ta historia wyjaśnia, dlaczego w 2008 r. służby odebrały Antoniemu Macierewiczowi dostęp do wszystkich tajemnic, w tym UE i NATO. Rzuca też światło na prawdziwy powód jego pospiesznego powrotu spod Smoleńska 10 kwietnia 2010 r.
18 12 2017 Katastrofa samolotu MiG-29
Przyglądając się tej katastrofie nasuwają się pewne pytania. "To są rzeczywiście dziesiątki powalonych na ziemię ściętych, wielkich drzew i samolot, który jest oczywiście uszkodzony, ale skrzydła nie są oderwane" - zauważył Macierewicz.
Tyle drzew ściętych i pilot malutkiego samolotu przeżył, a w Smoleńsku jedna brzoza zabiła 96 osób!? Macierewicz dokąd idziesz? Czy to nie był kolejny eksperyment Macierewicza? On jest zdolny do wszystkiego.
29 12 2017 "Gazeta Wyborcza": tysiące pacjentów straci dostęp do lekarza specjalisty.
Na utratę możliwości kontaktu z lekarzem specjalistą szczególnie narażeni są pacjenci z mniejszych miast. Jak podaje dzisiejsza "Gazeta Wyborcza", kontrakty z NFZ otrzymają przede wszystkim duże poradnie należące do szpitali.
Statystyki potwierdzają, że Polacy częściej od innych krajów korzystają z porad specjalistów. Minister Radziwiłł chce to zmienić. Pierwsze kroki w tym celu zostały już podjęte. W październiku wprowadzono sieć szpitali, które miały tym większy ryczałt, im więcej poradni specjalistycznych posiadały. Od pierwszego stycznia obowiązuje POZ, czyli ustawa o podstawowej opiece zdrowotnej. Zmienia ona zasady kierowania do specjalisty przez lekarza rodzinnego. W myśl ustawy będzie on wybierany przez lekarza rodzinnego, a nie, jak do tej pory, przez pacjenta.
"Tragedia, żeby w szpitalu był jeden lekarz i kolejka na kilka godzin?". Oto uzdrowienie SOR według ministra Radziwiłła
Miało być lepiej, wciąż słyszeliśmy te obietnice. Nowa siatka szpitali, nowe punkty pomocy nocnej i świątecznej, SOR odciążony od błahych przypadków. Ale po Świętach okazuje się, że do tego "lepiej" jeszcze dużo brakuje. A nawet, według wielu pacjentów, jest znacznie gorzej i nawet żadnego światełka w tunelu nie widać. Znów słychać narzekanie na wielogodzinne kolejki, brak lekarzy, odsyłanie do szpitali w innych miastach... A SOR jak przeżywał oblężenie, tak przeżywa nadal.
Przecież to nic nowego sieć Radziwiłła ma zniechęcić chorych do nękania przemęczonych i biednych łapiduchów zwanych w Polsce lekarzami, bowiem to czysty zysk dla Narodowych Formacji Zabijania. To ubezpieczyciel powinien zarządzać pieniądzmi z ubezpieczeń a nie jakiś tam pośrednik nieudacznik. ZUS już dawno powinien stracić monopol na ubezpieczenia zdrowotne, wtedy publiczna służba zdrowia zaczęłaby podnosić się z pozycji leżącej. Inaczej nadal będziemy czekali w gigantycznych kolejkach na przyjęcie do lekarza, urzędnika NFZ. Radziwiłł wprowadził do koszyka świadczeń gwarantowanych prawo dziedziczenia miejsca w kolejce. Ja zapisałem się do lekarzy gdzie tylko było to możliwe, jak nie moje dzieci to wnuki dostąpią tego zaszczytu, że przekroczą próg gabinetu lekarskiego, szpitala. W LOTTO zamiast szóstki powinni oferować przyjęcie do wybranego lekarza specjalisty poza wszelką kolejką. 
25 12 2017 Totalitaryzm PiS nie oznacza więzień, represji, sankcji itd., ale zmianę społeczeństwa przez państwo.
Szok i niedowierzanie! W 37 numerach tygodnika „Solidarność” które zostały wydane między 3 kwietnia a 11 grudnia 1981 roku, nie ma ani jednej wzmianki o Jarosławie Kaczyńskim. Dopiero w czasie trwania Okrągłego Stołu nazwisko Kaczyńskich sporadycznie zaczyna pojawić się, i o dziwo
zamiast bronić robotników bronią Jaruzelskiego i jego ekipę.

Lech Kaczyński, jako przewodniczący Komisji Krajowej SOLIDARNOSCI, przystał w Magdalence na ubecki plan zagłady świata pracy w Polsce.
Jako Przewodniczący Najwyższej Izby Kontroli zdeprecjonował do ZERA znaczenie najwyższej instytucji kontrolnej państwa.
Jako Prokurator Generalny RP umocnił bandycki układ z Magdalenki, który Polskę utrzymuje w rękach ubeckiej sitwy.

Okrągłostołowa mafia, która w 1989 r. przechwyciła podstępem władzę w Polsce, sprzedała kraj wraz z całym jej dobrodziejstwem i ludnością. Ściśle wykonuje plany euroatlantyckiej bandy, ludzi chorych na władzę i pieniądze, całkowicie zdegenerowanych. Niech nikogo nie zmylą utarczki lub nawet otwarte wojny wśród tych perfidnych, okrągłostołowych zdrajców.
Fałszywi KOR-owcy po Magdalence 1989 roku najmniejszym palcem nie ruszyli w obronie wyrzucanych na bruk robotników polskich, bo tak byli zajęci, pochłonięci na całego załapywaniem się, jak mawiał Wałęsa, obrzydliwym uwłaszczaniem się na własności państwowej (uznawanej przez nich za niczyją) i na prywatnej, której Naród Polski niestety nie był w stanie upilnować przed zorganizowaną sitwą.
W stanie wojennym, wcześniej też, byłem taką lokalną Wolną Europą. Dla mnie nie było problemu  z przestrojeniem radia, by Wolna Europa, a w niej Archipelag Gułag, czy Radio Luksemburg były słyszalne. Jakie wtedy było zainteresowanie, jak tego się słuchało. Pamiętam jak w Piotrkowie na dworcu PKP milicja mnie zaatakowała za słuchanie rozgłośni zaplutych karłów reakcji... Wtedy wszyscy chcieli słuchać prawdy a radio było jedynym jej źródłem. 
Wszystkie wydania biuletynu podziemnej Solidarności oraz lokalna bibuła trafiała do mojej kanciapy na zakładzie włókienniczym i jakoś o Kaczyńskich nic nie pisali? No i patrzcie Kanciasty Stół, reaktywuje się Solidarność, ja muszę się zwolnić, i pierwsze co robi nowa Solidarność, to całe archiwum zgromadzone w moich szafach ląduje w kotłowni zakładowej. Prosiłem to są dokumenty o wartości historycznej, zezwólcie mi na ich wywóz z zakładu. Dopiero wtedy zaczęło się rewizja przed wejściem i jeszcze dokładniejsza przy wejściu. W tej Solidarności po Kanciastym Stole byłem raptem trzy tygodnie, wypieprzyli mnie za to, że nie zgodziłem się by dyrektorem został absolwent przyzakładowej zawodówki też elektryk jak Wałęsa, który potrafił wymienić żarówkę ale z podłączaniem żyrandola już miał wielkie problemy.
Zostało mi niewiele lat życia. Jednego czego żałuję to tego, że urodziłem się w Polsce. Tutaj wegetuję już przez ponad 60 lat. To oczywiście moja wina bo najpierw nie byłem w PZPR potem tylko krótko w pierwszej "S" ale nigdy nie w AWS ani w PO czy PiS lub ZChN . Jak widzę , czytam i słucham co się dzieje to życzę władzy i jej pociotkom wszystkiego najgorszego. Amen 
21 12 2017 Wielka teoria spiskowa premiera Morawieckiego. 
Dawno nikt tak nie zirytował polskich sędziów. "Kłamstwa i pomówienia". 
Kilka tygodni temu Antoni Macierewicz przedstawił spiskową teorię "złotego funduszu”. Według niej, to generałowie z powołanego w latach 80. tzw. Funduszu Przyśpieszonego Rozwoju torpedują reformy szefa MON w armii, bo wciąż wysługują się Kremlowi. Wprawdzie teoria ta została bezlitośnie wyśmiana, ale podobną drogą podążył nowy premier Mateusz Morawiecki. W artykule dla amerykańskiego tygodnika "Washington Examiner" zdemaskował tajny spisek w "kaście sędziowskiej”. Przekonywał, że w czasie obrad Okrągłego Stołu generał Wojciech Jaruzelski dostał zgodę i obsadził w sądach III RP komunistycznych sędziów, którzy do dzisiaj pociągają za sznurki w wymiarze sprawiedliwości. W taki sposób nowy premier uzasadniał sens przejmowania sądów przez Prawo i Sprawiedliwość. 
"To zwykłe pomówienie"
A co na to sędziowie? – To są kłamstwa i pomówienia, które kwalifikują się do zastosowania art. 212 kodeksu karnego, czyli kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję (...) o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności – cytuje w rozmowie z naTemat rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Waldemar Żurek.
– To jest absolutnie spiskowa teoria dziejów, bo przy podstoliku Okrągłego Stołu ds. wymiaru sprawiedliwości siedzieli Jarosław Kaczyński, Jan Olszewski, Zbigniew Romaszewski, Adam Strzembosz, Andrzej Zoll i cały szereg autorytetów prawno-opozycyjnych. To oni zdecydowali o powstaniu demokratycznie wybieranej Krajowej Rady Sądownictwa, gdzie wszystkie władze: wykonawcza, ustawodawcza i sądownicza patrzą sobie na ręce – podkreśla Żurek. Wtóruje mu Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. 
– Pan premier Morawiecki nie ma kompletnie pojęcia o specyfice pracy w wymiarze sprawiedliwości. Nie wie, jak jest zorganizowane sądownictwo, jakie mechanizmy tam działają, jakie są relacje między sędziami. On wyobraża sobie, że wymiar sprawiedliwości działa jak ministerstwo, albo jakaś korporacja. To jest kompromitująca niewiedza – ocenia w rozmowie z naTemat sędzia Stępień.
Więcej na: http://natemat.pl/225785,zloty-fundusz-morawieckiego-czy-sedziowie-stanu-wojennego-trzesa-polskim-wymiarem-sprawiedliwosci
Od Wielkiego Wybuchu przez Złoty Fundusz do Kasty Sędziowskiej.
Mądre słowa Andrzeja Leppera.
Wlewają w nas ten jad nienawiści i ci z lewa i ci z prawa tylko po to abyśmy się żarli nawzajem,
wyzywali i bili się między sobą . A oni?Oni zawsze się dogadają, będą kraść, bogacić się i będą robili z nami co tylko będą chcieli i powiedzą, że to wszystko w imię demokracji.
Prawda jest okutana ale taka jest i nic na to nie poradzimy. Ci co nie zrobili kariery w PZPR bo ich stamtąd wyrzucili za malwersacje lub pijaństwo to zrobili ją w Solidarności bo w niej wśród kierownictwa pseudo działaczy znaleźli poklask i oparcie. Przez bardzo krótki czas po 89 roku naprawdę wierzyłem, że tak zwana transformacja ustrojowa przerwie w końcu tę zapoczątkowaną przez wielką rewolucję październikową gigantyczną inwazję pospolitego chamstwa oraz zatrzyma awans do elity tej całej masy partyjnych prostaków i prymitywów, których na dodatek komuna przez wszystkie lata trwania PRL-u wyposażyła w dyplomy najrozmaitszych uczelni. Dziś sam sobie się dziwię że tak można było choćby przez chwilę wierzyć w prawdziwą przemianę i odradzanie się Polski widząc dobór tak zwanych elit.


21 12 2017 Startowała w konkursie na sędziego 52 razy, została prezesem sądu.
Do Wałbrzycha dotarła „dobra zmiana”. Dotychczasowym prezesem wałbrzyskiego sądu była Aleksandra Abramowska-Podlińska, sędzia z 20-letnim stażem pracy, której kadencja miała upłynąć 21 listopada 2018 roku. Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, informacja o odwołaniu ze stanowiska przyszła z Ministerstwa Sprawiedliwości do sądu w poniedziałek faksem. Jak to teraz bywa, bez żadnego uzasadnienia. Odwołano także zastępczynię Abramowskiej-Podlińskiej, Violettę Pawelec.
Z nadania Zbigniewa Ziobry nową prezes Sądu Rejonowego w Wałbrzychu została teraz 36-letnia Magdalena Mroczkowska. Jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, w 2015 roku ukończyła studia podyplomowe prawa medycznego i bioetyki, rozpoczęła też studia doktoranckie na UWr. Nominacja jest, zdaje się, spełnieniem jej marzeń, bo sędzią została dopiero w lutym 2016 roku. Do tej pory jej kariera biegła krętą ścieżką. Dlaczego? Według danych Krajowej Rady Sądowniczej, podanych przez „Wyborczą” Mroczkowska przez 10 lat asystentury sędziowskiej aż 51 razy podchodziła do konkursu na sędziego. Powiodło się jej dopiero za 52. razem.
Decyzja o nominacji wywołała konsternację w środowisku sędziowskim, gdyż nowa prezes wałbrzyskiego sądu ma bardzo małe doświadczenie zawodowe. Pracę zaczęła w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów, później orzekała w sądach rejonowych i okręgowym we Wrocławiu, od stycznia tego roku w Wydziale VIII Cywilnym w Wałbrzychu. W międzyczasie Mroczkowska asystowała w kancelariach prawnych. Jak skomentował to jeden z sędziów: „Faktycznie słyszeliśmy o tym, że nowa pani prezes startowała w kilku konkursach. Już samo to, biorąc pod uwagę stanowisko, jakie objęła, jest dość zastanawiające. Ale nie mieliśmy pojęcia, że chodziło o kilkadziesiąt prób. Dobrze, że siedzę, bo chyba bym się po tej informacji przewrócił” – czytamy na portalu „Wyborczej”.
Warto przypomnieć procedurę konkursową: wniosek kandydata na sędziego jest wstępnie oceniany przez sędziego wizytatora, następnie ocena ta trafia do Zgromadzenia Sędziów w sądzie, do którego aplikuje kandydat. Jeśli jest pozytywna, trafia do Krajowej Rady Sądowniczej, która po weryfikacji – jeśli wypadnie ona pozytywnie – przedstawia prezydentowi wniosek o mianowanie na sędziego. – „Generalna zasada jest taka, że wygrywają najlepsi. Najczęstszym powodem, dla którego kandydaci nie przechodzą konkursów, jest to, że nie spełniają warunków i nie uzyskują pozytywnej oceny Zgromadzenia Sędziów” – wyjaśnia rozmówca „Wyborczej”, jeden z wrocławskich sędziów. Dziennikarzom nie udało się uzyskać opinii samej sędzi Mroczkowskiej. W dniu nominacji do sądu nie dotarła. Źródło: wyborcza.pl
Ziobro niczym Stalin szaleje i kosił wszystkich prezesów, dyrektorów sądów którzy nie podpiszą lojalki, TW Kaczyńskiego. Obsada stanowisk wmyśl zasady nieważne, że nic nie potrafi, nie ma kompetencji ale jest nasz pisowski, wielki bojownik o prawdę smoleńską. 
16 12 2017 Bankier, liberał, gość Sowy, doradca Tuska, człowiek Bieleckiego, milioner – premierem PiS. Pozdrowienia dla suwerena. Tomasz Lis
"Kim Pan jest panie Morawiecki, że zostaje Pan ministrem niezależnie od wyniku wyborów, wygryza ministra finansów, ministra skarbu, a nawet panią premier? Skąd ma pan parasol ochronny tak skuteczny, że bez właściwie żadnego politycznego zaplecza wygrywa Pan wojenki z Ziobrą, Szydło i Szałamachą a totalna opozycja i media z prawa i lewa traktują Pana ulgowo? Dlaczego zarówno Schetyna jak Kaczyński typują Pana na ministra”? Zapytał 6 grudnia 2017 na blogu lorem ipsum,
PLAN MORAWIECKIEGO
„Morawiecki zaproponował inwestorom umowę: 70% dużych Polskich firm wyemituje obligacje.
Spółki Skarbu Państwa wyemitują obligacje, kontrolowane przez państwowe TFI, spółki giełdowe wyemitują obligacje, wszyscy się zadłużą. Polska zostanie dosłownie zalana pieniędzmi. Pożyczy dwa biliony złotych i szybko je wyda. Od kogo pożyczy? Od zapraszanego do Polski Goldmana, JP Morgana, Santandera... Te banki dostały już zaliczkę, od zeszłego roku emitują w imieniu Skarbu Państwa obligacje skarbowe. Na co wyda? Na cokolwiek. Na elektromobilność, polsko-ukraiński helikopter, megalotnisko w każdym powiecie, startupy... Miś... Ważne, że wyda (…) Celem będzie szybkie wydanie ogromnych pieniędzy. Pieniędzy dwa razy większych niż nasz obecny dług publiczny. Pieniądze te trafią częściowo do Niemiec, częściowo do Chin, częściowo do USA. Sporo zostanie w Polsce. Do realizacji mega inwestycji potrzebne będzie jakieś 5 milionów pracowników z Ukrainy. Wzrost PKB będzie szalony. Jak za Gierka. Przez 5 lat. Później będzie jak w Grecji. Dlaczego za rządów PO nagrany u Sowy minister mówi, że Fogelman twierdzi że Morawiecki ma zostać Ministrem Skarbu? Bo kancelaria Fogelmana pośredniczy w praktycznie wszystkich emisjach obligacji Polskich firm. I chwali się tym na własnej stronie. Można to łatwo sprawdzić. Dlaczego po wygranych przez PiS wyborach Morawiecki wygryza Szałamachę i Szydło? Bo Szałamacha likwidując Ministerstwo Skarbu, rozproszył nadzór nad spółkami i teraz tylko premier może zebrać w ręku całość. Opublikowano: 07.12.2017 11:10" w sowa magazyn europejski
A oto genialny plan premiera Morawieckiego: jedną złotówką chce rozbujać tak polską gospodarkę że wkrótce będziemy najbogatszym krajem na świecie. Wystarczy że każdego dnia każdy mieszkający w Polsce obywatel przekaże jedną złotówkę do wspólnej kasy z której wypłaci się po milionie 38 obywatelom. No a gdyby tak po 10 złotych się zrzucać. A przecież można i po więcej. To w kilka lat wszyscy bylibyśmy milionerami. Jakie to piękne i zarazem proste. A oto efekty pracy Morawieckiego i jego poprzedników. Prawie 7 mln Polaków żyje za mniej niż 700 zł, a 3 mln w skrajnej biedzie. Politycy debatują o podnoszeniu pensji minimalnej i chwalą się tym, że od 2016 r. wynosi ona 1850 zł brutto, czyli w praktyce 1355 zł na rękę. To nadal pensja głodowa patrząc na dane GUS, które pokazują, że 2,8 mln Polaków żyje w skrajnej biedzie, czyli za mniej niż 550 zł. A 6,5 mln osób w Polsce na życie ma mniej niż 700 zł.  Sprawdzają się najczarniejsze scenariusze ekspertów. W listopadzie padły rekordy cen żywności. Średnio za wszystkie produkty płaciliśmy aż o 6,5 proc. więcej niż przed rokiem! Najnowszy komunikat GUS może przyprawić o zawrót głowy. Tak drogo jeszcze nie było!
13 12 2017 Czy dymisja premier Szydło ma podwójne dno?
Efekt chyba został osiągnięty. Pani Premier,  została bez pardonu wyrzucona z Rządu. Wielu ludzi się bulwersuje, wielu potrząsa głowami, wielu lamentuje...wielu się odgraża, że już więcej na PiS nie zagłosuje. Pani Premier nie jest z mojej bajki, dla mnie za miękka, ale znów zbyt bardzo naciskała aby Polska wspierała komunistyczny Eurokołchoz. Zresztą nie podoba mi się, że pani Premier jest absolwentką organizowanych przez Departament Stanu USA szkoleń „The International Visitor Leadership”. Biorą w takich udział wyłącznie osoby, które według Amerykanów mają szansę w przyszłości zostać liderami w dziedzinach polityki, mediów czy biznesu. Dodam, że w ten sposób szkoleni byli także Bronisław Komorowski, były prezydent Aleksander Kwaśniewski a także Donald Tusk, Hanna Suchocka, Kazimierz Marcinkiewicz i Mieczysław Rakowski...więc nie podoba mi się, że "liderów politycznych", którzy mają służyć Polakom szkoli się za granicą...
Ta cała "rekonstrukcja rządu" miała za zadanie według mnie wdrożyć bardzo ciekawy scenariusz na najbliższe dwa lata. Jak kiedyś zauważył bodajże poseł Wrzodak, że Prezes z Żoliborza to mistrz politycznej intrygi, więc podejrzewam, że "wyrzucenie" premier Szydło ma swoje podwójne dno. Jakie? Ano to bardzo proste...ponieważ prezydent PAD, strażnik żyrandola zerwał się z łańcucha, że tak napiszę kolokwialnie, należałoby wdrożyć plan B, czyli odzyskać tenże żyrandol do pilnowania, który tak de facto od słynnego weta PAD-a jest poza zasięgiem Prezesa z Żoliborza.
Więc co należy zrobić? Ano wystrugać męczennika, albo bardziej męczennicę, która niczym Joanna D'arc odzyska Pałac z żyrandolem, Plan chytry, bo wymaga stąpania po gorącym gruncie nadużycia cierpliwości wyborców. Wiem, że pani Premier była taka swojska, pachła domowym rosołem z grulami, albo krajanką makaronową własnego wyrobu...więc sympatie w Narodzie zdobyła. Teraz ta sympatia jest spotęgowana męczeństwem. Za panią Premier wielu stanie murem, pamiętając to publiczne upokorzenie. Polacy uwielbiają politycznych męczenników, więc oddadzą bez mrugnięcia swój głos na panią Szydło w najbliższych wyborach prezydenckich...pozbawiając tym niesfornego Adriana funkcji strażnika żyrandola. 
Ale to nie jedyna pieczeń Prezesa upieczona na tym ogniu...Prezes pokaże publicznie, że nie kąsa się ręki, która żywi i nigdy już nie powtórzy błędu z przyjmowaniem "synów marnotrawnych" bez wymierzenia sprawiedliwej kary, czyli paręnaście kijów na gołe dupsko za niesforność i niesubordynację...vide pan Ziobro, ten od tych "solidarnych rebeliantów"...a to czekałoby PAD-a...
Czy tak się stanie? Czas pokaże...niemniej martwi mnie coś innego. Z perspektywy czasu zauważyłem, że nie można powierzyć pełni władzy jednej partii, a jeśli chytry plan Prezesa wypali tak się w końcu stanie. Ja nie mam zaufania do żadnych polityków, skumulowani w większości sejmowej w jednej opcji potrafią nawet sprowadzić obce wojska do kraju.  Dla Polski najlepszym paradoksalnie rozwiązaniem jest jak największa ilość partii kanapowych w Sejmie. Ponieważ tak jak z wieżą Babel, w swojej zaciętości jest szansa, że pomieszają im się języki i Polska nie będzie przechodzić z łapsk ruskich, do niemieckich, a potem do jankeskich ...i odwrotnie. Poza tym wiecie...te główne partie miały swoje genessis w sławnej Magdalence, więc cudów się tutaj już nie spodziewam...
Plan jest chytry jak wspomniałem i może wypalić...o ile Prezes z Żoliborza nie rozpisze nowych wyborów...wtedy odczujemy efekt déjà vu...a to już może być plan C, czyli powrót "złego policjanta"
Autor: Kogut Dyrektor 
07 12 2017 Kaczyńscy – kontynuatorami myśli Józefa Piłsudskiego?
Rok temu z okazji Święta Niepodległości u stóp pomnika Romana Dmowskiego w Warszawie odbyła się pamiętna ceremonia złożenia kwiatów przez Jarosława Kaczyńskiego. Zdarzenie zostało sfilmowane i robiło prawdziwą furorę na Facebooku. Prezesowi PiS towarzyszyła świta jego współpracowników, a z megafonów płynęły słodkie dla niego dźwięki: – „Panie Naczelniku, Prezes Stronnictwa Narodowego imienia Dmowskiego Romana, Ludwik Wasiak melduje Rozdroże na przyjęcie Pana Naczelnika Państwa Polskiego”. Tak wyglądało powitanie, z jakim spotkał się na pl. Na Rozdrożu zwykły poseł polskiego Sejmu. Nie koniec na tym. Z głośników zebrani usłyszeli, że Jarosław Kaczyński jest „niekoronowanym królem polskiej polityki”. Opisywaliśmy tę historię w artykule pt. „Witaj Królu Lulu…”. Kpinom w internecie nie było końca. W tym roku jest nie inaczej, choć całkiem poważnie. Co prawda, w Sejmie prezydent RP wygłosił okolicznościowe orędzie, ale nieco później miał miejsce uroczysty koncert galowy z okazji 150. rocznicy urodzin Józefa Piłsudskiego zorganizowany przez media skupione wokół Tomasza Sakiewicza pod patronatem prezesa PiS.
Kaczyński w koncercie udziału nie wziął, ale wystosował do uczestników list, w którym siebie i brata nazwał „kontynuatorami myśli Józefa Piłsudskiego”. Samemu naczelnikowi zbyt wielkiej uwagi nie poświęcił, skupiając się raczej na sobie i swoim bracie. Pisząc, że osoba marszałka im obu była bardzo bliska, podkreślił: – „Uważaliśmy się – w jakiejś mierze, rzecz jasna, w zasadniczo odmiennych warunkach – za kontynuatorów jego myśli”.
Prezes PiS napisał o zasługach marszałka Piłsudskiego, ale też i wskazywał na to, co po dziś dzień budzi kontrowersje: – „Przejęcie władzy siłą, doprowadzenie państwa na skraj wojny domowej jest nie do zaakceptowania. Nie sposób także nie potępić procesów brzeskich, Berezy Kartuskiej czy innych form nadużywania władzy”. Jarosław Kaczyński znalazł jednak usprawiedliwienie dla siłowych metod rządzenia krajem: – „Słaba Rzeczpospolita wymagała po prostu uporządkowania poprzez sprawniejsze rządzenie”. Przytaczał przy tym opinię swego nieżyjącego brata, że Józef Piłsudski „początkowo wierzył w demokrację”. Porównania nasuwają się same… Źródło: natemat.pl
Jakie czasy taki Piłsudski i taka Kasztanka. Wnuczka Piłsudskiego nie została zaproszona do Sejmu na rocznicę jego urodzin.
– „Dziś Andrzej Duda mówił w obliczu urodzin Józefa Piłsudskiego, które zaczynają obchody 100-lecia niepodległości, piękne słowa… Już abstrahuję, że w tym samym dniu w Sejmie jest niszczona polska demokracja. Ale oni z przyczyn politycznych nie zaprosili wnuczki Józefa Piłsudskiego do Sejmu” – powiedział w TVN 24 poseł Michał Kamiński. – „Na rocznicę urodzin Józefa Piłsudskiego jego wnuczka nie została zaproszona, bo im politycznie nie pasuje. Takie to budowanie wspólnoty” – oburzał się poseł.
Wnuczka marszałka jest bowiem żoną Janusza Onyszkiewicza, opozycjonisty, byłego ministra obrony i działacza dawnej Unii Wolności. Joanna Piłsudska-Onyszkiewicz od wielu lat angażuje się w działalność mającą na celu promowanie i zachowanie pamięci o marszałku Piłsudskim. Ale zdaje się to nie mieć znaczenia dla PiS – ważniejsze dla nich jest to, czyją jest żoną.
Internauci krytycznie komentowali niezaproszenie wnuczki marszałka na uroczystości: „Świętują urodziny Piłsudskiego. Ale jego wnuczki nie zaprosili… A Marszałek dziś powiedziałby im tyle: „Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić”; „Sejm tak bardzo uczcił Piłsudskiego, że jego wnuczki nie zaproszono”.Źródło: gazeta.pl
03 12 2017 Tajne akta ministra obrony narodowej Antoniego M.
Ta historia wyjaśnia, dlaczego w 2008 r. służby odebrały Antoniemu Macierewiczowi dostęp do wszystkich tajemnic, w tym UE i NATO. Rzuca też światło na prawdziwy powód jego pospiesznego powrotu spod Smoleńska 10 kwietnia 2010 r.
Jest 4 października 2007 r. Do wyborów parlamentarnych niespełna trzy tygodnie. Sondaże wieszczą PiS wyborczą porażkę. Antoni Macierewicz kieruje świeżo utworzoną – na gruzach Wojskowych Służb Informacyjnych – Służbą Kontrwywiadu Wojskowego, która ma m.in. chronić tajemnice polskiej armii i tropić szpiegów chcących je zdobyć. W bazach danych SKW znajdują się dziesiątki tysięcy zapisów, najcenniejsze informacje dla bezpieczeństwa państwa, coś, za co każdy wywiad dałby wiele. Wystarczy wpisać do jej wyszukiwarki nazwisko lub nazwę firmy, by otrzymać pełną informację o związkach z wojskowymi służbami.
Baza danych operacyjnych SKW znajduje się w pomieszczeniu chronionym przed podsłuchem i zakłóceniami specjalną osłoną – tzw. kabiną elektromagnetyczną.   4 października 2007 r. w pomieszczeniu EO-Bazy stało się coś, co można zobaczyć jedynie w filmach szpiegowskich, ale z niższej półki. Funkcjonariusze wnieśli do pomieszczenia komputer z dwoma twardymi dyskami. Tak rozpoczęło się trwające co najmniej dwa wieczory kopiowanie tajnych danych z EO-Bazy. Co dokładnie skopiowano i po co – tego nie udało się ustalić. Teoretycznie możliwe było nawet zdublowanie całej bazy danych SKW.
Akta leżą na Karowej aż do końca czerwca 2008 r., gdy wygasa rozporządzenie premiera będące podstawą działania komisji. Donald Tusk nie podpisuje nowego, dokumenty muszą więc wrócić na Oczki. Tak też się dzieje, ale nie do końca. Wywózka dokumentów odbywa się pod dyskretnym okiem służb. Wysoki rangą funkcjonariusz kontrwywiadu opisuje, co się wówczas wydarzyło: – Dzień przed odesłaniem akt na Oczki z BBN do Pałacu Prezydenckiego w sposób zakonspirowany przeniesione zostały paczki z dyskami i nagraniami. Wiemy, że były tam kopie akt WSI oraz nagrania z posiedzeń komisji weryfikacyjnej, która przesłuchiwała żołnierzy WSI. Ale co dokładnie tam się znajdowało, może wiedzieć Antoni Macierewicz i jego ludzie.
Wiadomo – bo to wykazało jedno ze śledztw – że Macierewicz był w BBN do ostatnich minut funkcjonowania komisji weryfikacyjnej. Choć nie był jej członkiem, ale szeregowym posłem, 30 czerwca w nocy przyniósł do kancelarii tajnej w BBN „dokumenty niejawne w dużej liczbie”. Było ich tyle („liczone w setkach”), że urzędnicy nie mogli zweryfikować, czy rozliczył się ze wszystkich. Macierewicz zresztą nawet nie czekał na zakończenie formalności, tylko po prostu wyszedł.
Sprawa miała swój epilog po 10 kwietnia 2010 r. Co się stało z dokumentami przewiezionymi do Kancelarii Prezydenta, nie wiadomo. Na pewno, gdy weszli do niej ludzie Bronisława Komorowskiego, który po katastrofie smoleńskiej przejął obowiązki głowy państwa, ani żadnych dokumentów WSI, ani choćby śladów obecności Antoniego Macierewicza nie znaleźli.
Trochę światła na tę sprawę w październiku 2014 r. rzucił niechcący Jacek Kurski w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i” w TVN24. Obecny szef TVP bronił wówczas Macierewicza, któremu zarzuca się, że choć był w Katyniu 10 kwietnia (pojechał tam pociągiem z rodzinami katyńskimi), na wieść o katastrofie natychmiast wrócił do Polski. „Zapytałem go, czemu nie pojechał. Obawiał się, że pod nieobecność wysokich przedstawicieli Kancelarii Prezydenta zostaną spenetrowane archiwa BBN” – tłumaczył kolegę Kurski, na co drugi z gości Olejnik – Michał Kamiński – zaskoczony przypomniał, że Macierewicz był wówczas szeregowym posłem, więc zasoby BBN nie powinny go interesować. „Kurski ujawnił, że Macierewicz wracał w popłochu do Warszawy grzebać w szafach pancernych BBN. Czekamy na komisję śledczą” – komentował w Radiu Zet ówczesny poseł Ruchu Palikota Andrzej Rozenek. A według TVN24 „po przyjeździe do Warszawy Macierewicz od razu udał się do Pałacu Prezydenckiego. Oficjalnie po to, by oddać hołd tym, którzy zginęli w katastrofie, ale później rozpoczął serię spotkań z urzędnikami Kancelarii Prezydenta oraz Biura Bezpieczeństwa Narodowego”.
Dlaczego jednak służby nie zawiadomiły prokuratury w sprawie wynoszonych z BBN paczek? Bo, jak tłumaczy nasz rozmówca, żaden ze świadków, który znał ich zawartość, nie zgodził się złożyć zeznań w prokuraturze. Nie ma zeznań, nie ma przestępstwa.
Wybrane fragmenty z : https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1683912,1,tajne-akta-ministra-obrony-narodowej.read 
28 11 2017 W MON niepewność i degrengolada.
Nie od dziś wiadomo, że źle się dzieje w resorcie obrony, teraz jednak sytuacja staje się coraz bardziej nie do zniesienia. Polityk PiS zajmujący się tematyką wojskową powiedział „Newsweekowi” wprost: – „W resorcie panuje schyłkowa atmosfera. Wszystko wstrzymane, ludzie czekają, co będzie z ministrem”. Nikt nie czuje się zbyt pewnie, ale chyba nie dotyczy to odpowiedzialnego za kadry podsekretarza stanu Bartłomieja Grabskiego. Jak pisze „Newsweek” – „to bardziej cywilizowana i skuteczniejsza wersja Bartłomieja Misiewicza”. Powołując się na anonimowych informatorów z ministerstwa, tygodnik podaje, że prawdziwy Misiewicz nadal współpracuje z Macierewiczem i jest widywany w siedzibie resortu.
Młodzi i ambitni wiceministrowie Michał Dworczyk i Bartosz Kownacki są natomiast poważnie skłóceni. Wszystko przez Wojska Obrony Terytorialnej, za które odpowiada Dworczyk, a które są zaopatrywane z pominięciem Kownackiego, który odpowiada za kontrakty zbrojeniowe.
Informator tygodnika dodaje, że jakby przyszło co do czego, Macierewicz jest gotów zrzucić na Kownackiego wszystkie niepowodzenia w dziedzinie kontraktów zbrojeniowych. – „Po targach zbrojeniowych w Kielcach minister odwiedził jedną z firm, którą od początku urzędowania eliminował przy wszelkich zamówieniach. Przeprosił i powiedział, że został wprowadzony w błąd. Ciekawe, przez kogo? Kownacki traci cierpliwość. W półprywatnych rozmowach mówi, że nie ma ochoty dłużej świecić oczami za szefa. Dworczyk jest teraz w łaskach ministra, ale to tylko zderzak” – twierdzi rozmówca „Newsweeka”.
Kolejny wiceminister Tomasz Szatkowski, choć miał obiecany wyjazd na placówkę zagraniczną, teraz liczy na to, że zostanie szefem Polskiej Grupy Zbrojeniowej. MON–u zdecydowanie ma dość. Na jego miejsce miałaby „wskoczyć” Anna Siarkowska – osoba bez doświadczenia w armii. Do Sejmu dostała się z list Kukiz’15, ale niedawno przeszła do PiS. Ta 35-latka studiowała politologię w Siedlcach i bezpieczeństwo w Akademii Obrony Narodowej; była działaczką Młodzieży Wszechpolskiej. W tej sytuacji trudno zaprzeczyć, że schyłek jest blisko .Źródło: Newsweek
Spotkanie Macierewicza w Piotrkowie Trybunalskim ze swoimi wiernymi wielbicielami( inni nie mieli szans by dostać się do środka, zadbali o to organizatorzy) było początkiem kanapami wyborczej w walce o fotel prezydenta miasta. To już koniec szefowania Macierewicza w MON? Wczoraj na spotkani w Piotrkowie odniósł się do konfliktu z prezydentem Andrzejem Dudą, który nazwał próbą rozbicia PiS. Niedoczekanie! Żaden spór nas nie podzieli. Przypominam że prezydent Duda publicznie oświadczył że niezaprzysiężony zostanie rząd Kaczyńskiego jeśli ministrem w nim będzie Macierewicz. W wojsku na Antka mówią QQwa.
25 11 2017 Nowa ordynacja wyborcza krojona pod wygraną PiS
Opozycja ma ogromny problem. Rozwalana jest Polska, a więc trzeba ją ratować. Społeczeństwo obywatelskie jest czujne, ale nie może działać w schizofrenii protestu. Niestety, niejasny przekaz, czego należy bronić przed dewastacją PiS, sprzyja szkodnikom, a wg wszelkiego racjonalizmu partia Kaczyńskiego zagraża krajowi.
Wychodzimy na ulice w obronie niezależności sądów, a w tym czasie PiS kroi pod siebie ordynację wyborczą. Kroi tak, aby nie przegrać najbliższych wyborów samorządowych. Kroi tak, aby wyeliminować wszelkie ruchy obywatelskie niepartyjne. Kroi tak, aby pisowscy mianowańcy w komisjach wyborczych kroili dla partyjnej wygody kształty okręgów wyborczych.
A gdyby stało się tak, że PiS przegrałby wybory, może zaskarżyć w sądzie ich wyniki pod każdym pretekstem. I zapytam: jaki werdykt podejmie sąd, który będzie pisowski? Na pewno nie będzie on niekorzystny dla PiS.
Usta polityków PiS są pełne frazesów typu: ordynację zmieniamy dlatego, żeby wybory nie były sfałszowane. Uśmieliście się? I słusznie, bo sfałszować wybory może tylko ten, kto je organizuje, a nie organizuje opozycja. W tym momencie opozycja nie posiada żadnych instrumentów, aby sfałszować.
Uniwersalne jest doświadczenie, iż zmiana ordynacji wyborczej przez rządzących, zawsze i wszędzie, jest próbą uzyskania przez nich lepszego wyniku, niż spodziewany bez tej zmiany.
W ugruntowanych demokracjach w zasadzie jedyny punkt ordynacji jest interpretowany na korzyść rządzących: przyspieszenie wyborów, bo akurat sondaże są dla nich korzystne. Tyle. Ordynacja proponowana przez PiS wszystko niemal zmienia. Czy są w nią wpisane dobre zmiany? Równie dobrze moglibyśmy zapytać, czy „dobra zmiana” jest dobra. PiS całkowicie zmienia ordynację, aby nie przegrać, mając do tego „bezpieczniki” w postaci pisowskich sądów. Można wejść w analizowanie szczegółowych zmian w nowej ordynacji, ale one rozmydlają obraz, czynią go nieczytelnym. Ma być większa liczba okręgów wyborczych, a tym samym mniejsza ilość mandatów w okręgach, jakie w nich można uzyskać. To preferuje PiS, a eliminuje mniejsze partie, jak Nowoczesna, PSL i SLD, a także ruchy miejskie (sól samorządowców). Członkowie Państwowej Komisji Wyborczej nie muszą być sędziami ani osobami apolitycznymi, wystarczy habilitacja bądź trzy lata stażu adwokackiego.
Tak naprawdę nowa ordynacja wyborcza obniża poprzeczkę dla osób odpowiedzialnych za przebieg wyborów. Znowu racjonalizm podpowiada, iż po to jest tak czynione, aby obsadzać swoimi Misiewiczami. Można więc użyć grubszego określenia wartościującego w stosunku do tej ordynacji: zmierzamy do bylejakości.
Z władzą PiS mamy ogromny problem. Po to odwołują się do byle jakich rozwiązań, aby wszelkimi sposobami nie oddać władzy, a gdyby miała się im wymknąć z rąk, sięgnąć po kolejne narzędzia utrzymania władzy – sądy, które będą pod ich kontrolą.
Tak urządzone państwo może tylko się coraz bardziej psuć, gnić u podstaw. Czy na taką beznadziejną Polskę zgodzi się elektorat PiS, czy już nie będzie czasu na kwestionowanie wyników wyborów, bo naród będzie chwycony za twarz? Autor Waldemar Mystkowski Źródło koduj24.pl
23 11 2017 „Prokurator z PRL zaczyna nas uczyć demokracji”, czyli debata w Sejmie o sądach.
 PiS chce jak najszybciej wprowadzić nowe ustawy o SN i KRS, więc – nie bacząc na nic – prace nad prezydenckimi projektami rozpoczęły się. Jako pierwszy głos w imieniu klubu PiS zabrał Stanisław Piotrowicz. – „Reforma proponowana przez pana prezydenta pozostaje w zgodzie z Konstytucją i w zgodzie z zasadami demokracji. Demokracja to system rządów i forma sprawowania władzy, w której źródło władzy stanowi wola większości obywateli. Z woli większości obywateli został wyłoniony ten parlament” – oświadczył poseł PiS.
Na galerii sejmowej zasiadły też 3 kobiety w koszulkach z napisem „Konstytucja”. W trakcie wystąpienia Piotrowicza strażnik sejmowy kazał im założyć swetry, by zakryły napis na koszulkach. Borys Budka z PO wystąpił z wnioskiem formalnym: – „Proszę o wyjaśnienie, czy takie wydarzenie miało miejsce”.
Robert Kropiwnicki z PO wszedł na mównicę po wystąpieniu Piotrowicza i powiedział: – „Przychodzi listopad, wychodzą wszystkie ciemne mary i prokurator z PRL zaczyna nas uczyć demokracji”. Poseł zauważył, że w Sejmie trwa debata nad projektem, który jest nieaktualny, bo poprawki dopiero zostaną do niego wprowadzone. – „Ani poseł Piotrowicz ani pani podsekretarz [z Kancelarii Prezydenta – przyp. red.] nie mówią, co uzgodniliście ciemną nocą. Jakież wielkie afery były dotyczące SN? Nie było żadnych afer, żadnych afer nie potraficie wskazać. Sąd Najwyższy jest wam potrzebny do ułaskawiania waszych kolegów, którzy mieli wyroki. Chcecie powstrzymywać wyroki panów Kamińskiego, Wąsika i innych” – mówił Kropiwnicki. Jak dodał – „to jest makabryczne”.
– „Kłócicie się we własnym obozie o to, kto ile weźmie stołków. Chcecie doprowadzić do tego, żeby żona prokuratora krajowego, zastępcy Zbigniewa Ziobry, która została prezesem sądu, została sędzią Sądu Najwyższego. Do tego potrzebujecie zmiany ustawy o Sądzie Najwyższym, właśnie po to tworzycie nową izbę, by wsadzić tam swoich kolegów, którzy będą orzekać po waszej linii” – mówił poseł Platformy.
Michał Kamiński z Unii Europejskich Demokratów stwierdził, że prezydenckie propozycje są częścią kolejnego rozdziału „zabierania Polakom demokracji”. – „Nie pozwolimy wam zmienić ustroju, bo ten ustrój, choć niedoskonały, był ustrojem, który zapewnił Polakom najlepsze 25 lat w ostatnich kilkuset latach historii; i tego koła historii nie pozwolimy wam odwrócić” – mówił, zwracając się do posłów PiS. – „Ci wszyscy, którzy łudzili się, że prezydent Rzeczypospolitej stanął na straży wartości demokratycznych i dlatego zawetował ustawy, nie mieli racji. Dzisiaj widzimy to bardzo wyraźnie, że nie był to spór o istotę, spór o wolność, spór o wymiar sprawiedliwości; była to po prostu personalna przepychanka”.
A tymczasem przed Sejmem gromadzą się przeciwnicy zmian w sądownictwie. „Nieocenione” TVP Info na pasku informuje – „Polacy przeciwko totalnej opozycji – przed Sejmem wspiera ja zaledwie garstka protestujących”. Zamieszczane w sieci zdjęcia zadają kłam temu stwierdzeniu. Widać na nich także dziesiątki policyjnych samochodów. „PiS boi się reakcji suwerena” – komentuje jeden z internautów. Źródło: wyborcza.pl
Do KRS i SN sędziowie powinni być wybierani przez środowisko sędziowskie a nie przez polityków. To sądy maja sprawować kontrolę nad politykami a nie odwrotnie bo wtedy to jest już totalitaryzm. Ciekawe czy Kaczyński zdaje sobie sprawę z tego, że Ziobro skoczy mu wreszcie do gardła? Wyposażony w taką władzę, zemści się na nim za wszystkie upokorzenia. Czyżby prezesa zawiódł instynkt samozachowawczy? A Gowin stoi cichutko za winklem i tylko czeka na taką okazję.

Z forum:Bardzo jesteśmy postawą Adriana zawiedzeni. Choć nie zaskoczeni przecież.To, że cała ta akcja z poprawkami jest trzymana w tajemnicy, każe przypuszczać, że to będzie nie reforma (to słowo z definicji oznacza zmianę na lepsze, jego znaczenie wykrzywiają lub odwracają tylko reżimy zamordystyczne) tylko czysta destrukcja. Wszyscy, którzy szykują się na objęcie przygotowanych przez PiS posad w sądach, niech pamiętają – przyjdzie czas, że zostaniecie za kolaborację ukarani.

23 11 2017 Czy PiS jest partią antykomunistyczną?

Odpowiadając uczciwie na to pytanie, trzeba najpierw rozróżnić dwa rodzaje komunizmu.
-Stary komunizm moskiewski, bazujący na pierwowzorze czerpanym z manifestu komunistycznego Marksa, który wkroczył do Polski razem z wojskami okupacyjnymi ZSRR.
-Nowy komunizm zachodni – antykulturowy marksizm – Marks, manifest komunistyczny Spinellego, strategia Gramsciego, teoria krytyczna...
1) W stosunku do pierwszego (postkomunizm) PiS wykonał wybiórczo następujące działania: Obniżenie przywilejów emerytalnych, zmiana nazw ulic, częściowe oczyszczenie MSZ, planowane usunięcie wszystkich symboli komunizmu moskiewskiego – to zaledwie mała część spośród tego, co należało zrobić. Nie wykonał: dekomunizacji polskich uczelni, nie zdelegalizował partii komunistycznych, nie penalizuje głoszenia ideologii komunistycznej, a także nie odebrał ukradzionego majątku przez komunistów i postkomunistów. Wciąż tematem tabu jest tzw. żydokomuna, która cieszy się przywilejem bezkarności i pełni rolę moderatorów KOD i innych wydmuszek gromadzących mięso armatnie przeciw Polsce.
2) W stosunku do drugiego PiS nie wykonał i nie wykonuje żadnych realnych działań (!) Mam na myśli: oczyszczenie polskich uczelni z marksistów antykulturowych, likwidację tzw. Gender Studies, penalizację głoszenia ideologii totalitarnej bazującej na powyższych komunistycznych źródłach, likwidację Fundacji Sorosa, która finansuje współczesne lewicowe jaczejki nazywane dla zmylenia przeciwnika – Fundacjami, organizacjami pozarządowymi, Stowarzyszeniami itp.
Ponadto, co jest moim zdaniem karygodne, politycy PiS z ignorancji lub tchórzostwa nie informują Polaków, że oficjalną podstawą programową tzw. UE jest manifest komunistyczny z Ventotene (Spinellego) zakładający dosłowną – całkowitą likwidację państw narodowych, w tym Polski – jedna centralna władza – ustawodawcza, sądownicza, wykonawcza, jedna waluta, jedna armia, jeden budżet. Reasumując: niestety, PiS nie jest partią antykomunistyczną. Jeżeli chcesz, drogi wyborco PiS, aby to się zmieniło –  wywrzyj presję na twoich politykach. Źródło: http://www.ekspedyt.org/2017/11/20/czy-pis-jest-partia-antykomunistyczna/ 
16 11 2017 Lepiej się leczyć u weterynarza!
Gdyby nie to, że chodzi o chorobę lub cierpienie, wizytę u weterynarza - w odróżnieniu od tej u niejednego "ludzkiego” lekarza - można by nazwać przyjemnością. Tu pacjent nie jest intruzem. "Żeby w mojej przychodni traktowano mnie tak, jak mojego psa w lecznicy, to byłoby bardzo dobrze” - coraz częściej słyszy się taką opinię.
Lecznica dla zwierząt przy Drodze Męczenników Majdanka. - Mamy dyżury całodobowe - wyjaśnia lekarz weterynarii Tomasz Balak. - Nawet jeśli ktoś późnym wieczorem przyjdzie po środek na pchły, jest to klient oczekiwany...
Teraz, w niedzielne popołudnie wraz z doktorem Marcinem Krauze skończyli operować psa. Długo rozmawiają ze zrozpaczoną właścicielką. Tłumaczą, co psu było, jakie mogą być konsekwencje operacji, jakie leki trzeba podawać. Kobieta powoli się uspokaja, nabiera wiary, że wszystko skończy się dobrze. Będzie przywozić psa do kontroli. O każdej porze może zadzwonić, jeśli jego stan budziłby niepokój.
- Dlaczego kochamy zwierzęta? Ktoś musi je kochać - lakonicznie odpowiada Marcin Krauze. Może dlatego są one nieraz lepiej traktowane niż ludzie. Ludzi trudniej obdarzyć miłością...
Przychodzi suka do doktora
- Wizyta, badanie kliniczne, podanie leku kosztuje w granicach 20 złotych - informuje doktor Tomasz Balak. - Leczenie średniej wielkości psa z podaniem antybiotyków przez ok. tydzień będzie właściciela kosztować ok. 100 zł, choć przy prostych lekach - taniej. Za każdym razem zwierzę jest badane i oglądane. Nie tak, jak u ludzi - recepta w łapę i za dwa tygodnie do kontroli. Albo i nie. Mamy ciągły ogląd sytuacji, na bieżąco kontrolujemy efekt kuracji.
Za zabieg chirurgiczny tu się płaci w granicach 200 złotych.
Pani Maria Pakuła od lat ze swoim psem chodzi do lek. wet. Jana Nowickiego.
- 9 lat temu Cora zachorowała na nosówkę i ten lekarz ją z choroby wyciągnął. Od tej pory jest pod jego stałą opieką. Nigdy nie odmówił przyjęcia psa, nigdy nie odmówił wizyty do domu. Myślę, że tacy właśnie są weterynarze. Często bardziej wrażliwi na cierpienie zwierząt, niż lekarze medycyny na cierpienia ludzi.
Pan Stefan Sawicki, który do weterynarza przyszedł z kotem, powiedział wprost: - To jedyni lekarze, którzy nie biorą łapówki. Tu każdy pacjent jest zawsze przyjęty i bez wyciągania ręki po kopertę...
Źródło: http://www.dziennikwschodni.pl/magazyn/lepiej-sie-leczyc-u-weterynarza,n,1000030718.html
Polska to dziki kraj. Kraj w którym rybka, piesek, kotek... mają więcej praw od zwykłego obywatela. Kraj w którym malutka żabka potrafi wstrzymać inwestycję infrastrukturalną wartą miliardy złotych. Pewnie się zastawiacie dlaczego tak jest? Odpowiedź jest prosta weterynarz leczy natomiast lekarz wypełnia stosy formularzy dla NFZ. 
Znalezione w sieci: Opinie o MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI MY CHCEMY BOGA.
"Przez Warszawę przeszedł antypolski wstyd. Przemawiał lider włoskich neofaszystów, otwarcie nawiązujący do Mussoliniego, kolegi Hitlera, który zrównał Warszawę z ziemią. Byli zaproszeni przez organizatorów faszyści ze Słowacji. Ich lider, Marian Kotleba, otwarcie nawiązuje do tradycji i myśli księdza Tiso, przywódcy nazistowskiej republiki słowackiej, państwa satelickiego Hitlera w czasie II wś. Słowacja ks. Tiso dokonała agresji na Polskę 14 września 1939, a dzisiaj jego duchowi (i dumni z tego) spadkobiercy maszerują przez Warszawę w dniu polskiej niepodległości. Hańba.
Maszerujący krzyczeli hasła o jeb*niu islamu, uchodźców, tvn, Lecha Wałęsy. Byli też tacy, którzy krzyczeli po niemiecku si*g he*l. Ale to oczywiście margines! Bo większość to normalni ludzie z dziećmi. Dzieci maszerowały w pierwszym rzędzie z wielkim transaperentem "biała Europa braterskich narodów" z krzyżem celtyckim w tle.
Do normalnych ludzi zagadywał reporter TVP Info, pytając o powód przybycia na marsz. "-Żeby żydostwo przestało rządzić", powiedział normalny człowiek około 50 lat, a jego normalna żona dodała, że się zgadza z mężem.
Oczywiście nie wszyscy, którzy uczestniczą w marszu to faszyści, ale przyzwoici ludzie nie maszerują ramię w ramię z faszystami otwarcie przyznającymi się do swoich przodków, którzy bezpośrednio lub pośrednio przyczynili się do największej tragedii tego narodu w najnowszych dziejach."

Byłam w kościele Św. Barbary na ul. Nowogrodzkiej w Warszawie na mszy, gdzie z ambony ksiądz pozdrawiał i witał środowiska narodowców. Serdeczne witał ONR i Młodzież Wszechpolską. Widziałam religijne transparenty nawiązujące do patriotyzmu. Widziałam opaski ONR na ramionach. Ksiądz mówił o potędze Kościoła Narodowego. Wspomniał by nie zapominać o naukach JP II i nigdy się ich nie wypierać i nie wstydzić. Wtedy właśnie rozwinęłam. ten oto transparent: „Rasizm to grzech, który stanowi wielka zniewagę Boga”. Jan Paweł II 2001. Za moimi plecami na ścianie, widniał wizerunek Jana Pawła II. Najpierw usiłowano mi go wyrwać, a później prawie przeczołgano ciągnąc za ubrania, po posadzce kościoła, wołając - wynocha! Wynoś się stąd! Wylądowałam wypchnięta brutalnie przez kilka osób na schodach za drzwiami kościoła, które z hukiem zatrzaśnięto za mną. Jeden chłopak dostał sygnał i zaczęło iść za mną ok 20 osiłków z patriotycznymi emblematami. Zdążyłam wybiec za bramę. Natknęłam się na turystów, którzy zapytali co się dzieje. Przeszłam z nimi do bardziej ruchliwej ulicy, gdzie mogłam już wmieszać się w tłum. To dzisiejszy obraz kościoła katolickiego. 
11 11 2017 Wojewoda dekomunizuje ulice w Warszawie. Była aleja Armii Ludowej, będzie aleja Lecha Kaczyńskiego.
Cztery lata temu było to takie śmieszne, nierealne. A dziś?

-Uwaga, dzieci, dochodzimy do ulicy Lecha Kaczyńskiego, która przez wiele lat była nazywana Krakowskim Przedmieściem - mówi pani nauczycielka.
- Jak to? Przecież przed chwilą byliśmy na ulicy Lecha Kaczyńskiego!
- Oj, Piotrusiu, znowu nie uważałeś. To nie była ulica, tylko aleja, i nie Lecha Kaczyńskiego, tylko Prezydenta Kaczyńskiego.
- Psze pani, a co to za budynek?
- To Sanktuarium Lecha Kaczyńskiego Jedynego Prezydenta IV RP, dawniej był to Pałac Prezydencki. Chciałabym wam zwrócić uwagę na stojące przy bramie krzyże. Wiecie skąd się wzięły?
- Kogoś tu ukrzyżowali?
- Nie, Wojtusiu. No jak to? Nie wiecie?
- Nie wiemy, psze pani.
- No przecież macie w tygodniu po 5 lekcji z historii życia Lecha Kaczyńskiego.
- No tak, ale w podstawówce przerabia się tylko młodzieńcze lata Kaczyńskiego, ostatnio mieliśmy lekcje o Pierwszej Komunii pana prezydenta.
- Jak to młodzieńcze lata? A reszta?
- Resztę żywota Lecha Kaczyńskiego przerabia się dopiero w gimnazjum i liceum, psze pani.
- Aaaa, chyba, że tak. No więc słuchajcie, drogie dzieci. Ten wielki krzyż postawiono tu po śmierci pana prezydenta, aby oddać cześć jego
pamięci i przez długie lata toczono walki, aby mógł tu pozostać. Na szczęście teraz może tu stać i nikt go nie zabierze.
- Psze pani, a można sobie przy nim zrobić zdjęcie?
- Można Martynko, ale uważaj, aby go nie dotknąć, bo jest na nim metalowa siatka, która jest pod wysokim napięciem. To takie zabezpieczenie, gdyby ktoś próbował zabrać stąd krzyż.
- A ten mniejszy krzyż to skąd?
- Ten mniejszy postawiono, aby uczcić pamięć tych, którzy bronili tego dużego krzyża.
- Psze pani, a wejdziemy do środka pałacu?
- Niestety, nie możemy, bo właśnie jest w nim remont. Włoscy malarze malują olbrzymi fresk na suficie.
- Psze pani, a co to jest fresk?
- Takie malowidło na suficie, widzieliście przecież fresk w Kaplicy Sykstyńskiej.
- Ja nie widziałem.
- Jak to, Wojtusiu? Nie byłeś z nami rok temu na wycieczce Śladami Wielkiego Męża Stanu - misje zagraniczne Lecha Kaczyńskiego?
- Nie, bo byłem wtedy chory.
-  A, psze pani, a co będzie na tym fresku namalowane?
- Arcydzieło, moje drogie dzieci. Będzie na nim przedstawione jak Bóg przekazuje Lechowi Kaczyńskiemu berło i koronę, aby zaprowadził porządek na Ziemi.
- Oj, to szkoda, że nie można wejść do środka i zobaczyć.
- Mówi się trudno, ale możemy obejrzeć pałac, to znaczy sanktuarium z zewnątrz, też jest co oglądać.
- Ooo, a co to są za tablice?
- To 14 stacji przedstawiających mękę Lecha Kaczyńskiego, jaką przeszedł w czasie swojego życia.
- "Stacja 7
 - Lech Kaczyński kłóci się z Donaldem Tuskiem o krzesło w Brukseli po raz drugi" 
- fajne!
- A patrzcie tu: "Lech Kaczyński przez Niemców kartoflem nazwany"!
- No już starczy, musimy iść dalej - mamy jeszcze tyle do zobaczenie w Warszawie.
- O kurcze! Patrzcie to! Co to za wielkie bryły, psze pani?
- Oj, Piotrusiu, przecież widać, że to buty.
- A po co ktoś postawił taki wielki pomnik butom?
- To nie jest pomnik butów, tylko pierwszy element budowanego pomnika Lecha Kaczyńskiego. Na razie zrobili mu tylko buty, ale cały czas budują resztę postaci.
- Ale psze pani, ten pomnik będzie tak wielki, że jego głowy w ogóle nie będzie widać z ziemi!
- No, w Warszawie na pewno nie da się zobaczyć twarzy pana prezydenta, ale za to z Moskwy jego srogie spojrzenie będzie widoczne doskonale... 
09 11 2017 List otwarty do Krystyny Pawłowicz – Posłanki.
Szanowna Pani Krystyno, postanowiłem napisać list, który Pani nie obrazi.

Bardzo delikatna sprawa.
Dziś wygląda na to, że wszyscy się zmówili i próbują zatruć Pani życie. Korzystają ze specjalnych technik, używając słów nieobraźliwych, ale w trakcie ich wypowiadania wyobrażają sobie brzydkie rzeczy. Za te myśli bezwzględnie należy ich karać. Ja w ogóle uważam, że kierunek w którym idziemy, czyli rozliczenie każdego z tego co ma w głowie, o czym myśli i czy w ogóle myśli, to bardzo dobry kierunek.
Ile tytułów naukowych będzie wtedy trzeba odebrać, a ile głów ze stanowisk poleci?
Zacznijmy grzebać w głowach. To już nie te czasy, kiedy każdy mógł myśleć o czym chciał. Wierny swoim wartościom i wieloletniej sympatii, którą Panią darzę - piszę. Ośmielam się robić to publicznie, gdyż na facebooku mnie Pani zablokowała, tak jak zresztą większość osób, które znam. Pewnie przez pomyłkę.
Zanim jednak przejdę do meritum, chciałbym szczerze pogratulować doktoratu. Ogromny wyczyn. Dziwię się jednocześnie, że z taką wiedzą i inteligencją nie pokusiła się Pani o profesurę. Tytuł naukowy profesora w Pani przypadku to byłoby coś. Wielka szkoda. Ogromna strata dla nauki polskiej.
Teraz po latach uważam, że dobrze się stało, że ja na studia nie poszedłem.
Kolega opowiedział mi historię o tym, jak to jedna z jego wykładowczyń, także Krystyna, (może się panie znacie?) do swojego kolegi z pracy zamiast "idź sobie", "spierd***j"powiedziała i, że regularnie wstyd środowisku naukowemu przynosi. 
Opowiadał straszne rzeczy o tej Krystynie. 

Mówił, że nie tylko w pracy zachowuje się jak trzoda w chlewie. Tak mnie nastraszył, że już na pewno na żadne studia nie pójdę.  Swoją drogą skąd oni na tych uczelniach takich wykładowców biorą? Świat się kończy.
Przez moment nawet pomyślałem, że skoro Pani jest tak wpływową postacią w kraju, może mogłaby w tej sprawie zainterweniować.
Wtedy takiej Krystynie można by powiedzieć "Idź sobie Krystyno" i Krystyna by sobie poszła, ale szybko mi ta myśl przeszła. Zrozumiałem, że z Pani kulturą, w towarzystwie chamów przebywać nie uchodzi.
Źródło http://damianmaliszewski.natemat.pl/222293,list-otwarty-do-krystyny-pawlowicz-poslanki 
Owsiaka sąd ukarał grzywną w wysokości 20 tysięcy złotych za seks z Pawłowicz? Nie wiem czy za 200 tysięcy ktoś by się skusił. No a ile powinna zapłacić Pawłowicz za słowa skierowane do posłów opozycji domagających się rozpoczęcia posiedzenia: Macie mordy, tak jak prezes powiedział. Zdradzieckie mordy. Nawet teraz nie potraficie się grzecznie zachować.
05 11 2017 DRAGON 17, czyli NAJWIĘKSZA KOMPROMITACJA W DZIEJACH MON.
Premier Beata Szydło: „Antoni Macierewicz jest tym politykiem, który gwarantuje, że polska armia zostanie odbudowana, będzie sprawna, silna i będzie ważnym elementem Sojuszu Północnoatlantyckiego” Już od roku na stronach MON, ćwiczenia Dragon 17 były zapowiadane jako jedne z największych od wielu lat. Ale mimo propagandy sukcesu i zaklęć Pani Premier oraz ministra Antoniego Macierewicza o „odbudowanej, silnej armii”, rzeczywistość na manewrach Dragon 17, okazała się zgoła zupełnie inna. Skala upadku i „ukrainizacji” armii zaskoczyła nie tylko ćwiczącą Rezerwę ale nawet zawodowych oficerów. Co się stało na Dragonie 17, że nawet media zaczęły skrzętnie ukrywać ten temat?
Armia Macierewicza bez cenzury. Żołnierze ćwiczyli na poligonie w prywatnych butach oraz w czapkach zamiast hełmów. Szef MON Antoni Macierewicz przedstawia wizję polskiej armii wyposażonej w najnowocześniejsze śmigłowce, okręty podwodne, tysiące dronów i cyberżołnierzy. Ale realia są zupełnie inne, co obnażyły niedawne ćwiczenia terenowe "Dragon 17”. Okazało się, że największym wyzwaniem dla polskiego żołnierza jest zdobycie wojskowych butów, czystej bielizny oraz pełnowartościowego posiłku.
– To największe ćwiczenia, jakie były prowadzone w Polsce, od długiego czasu. Ćwiczenia Dragon to 17 tys. żołnierzy” – chwalił się minister Antoni Macierewicz podczas ćwiczeń.  Wrześniowe ćwiczenia miały być wizytówką naszej armii. Były największymi manewrami od dwóch lat na terenie Polski – brało w nich udział 17 tys. żołnierzy – i generalnym sprawdzianem współdziałania polskich sił z jednostkami NATO.
Jak opisuje jeden z rezerwistów Piotr Śmielak na portalu mpolska24, problemy zaczęły się już przy mobilizacji. Komendy WKU dostarczyły ledwie 60-70 proc. wymaganych stanów żołnierzy. Ci, którym udało się dotrzeć na ćwiczenia, z pewnością zapamiętają je na długo. Żołnierzy wyposażono tylko w jeden komplet umundurowania. Problemem była też niewystarczająca ilość czystej bielizny, którą uzupełniano we własnym zakresie...
Tekst zilustrowany został zdjęciami rezerwistów w trakcie ćwiczeń ubranych w mundury różnych rodzajów i w cywilnych butach, w tym sportowych. 
Podczas ćwiczeń "Dragon 17” okazało się, że wojsko nie przewidziało, że któryś z żołnierzy może zachorować – nie zabezpieczono odpowiednich lekarstw –  lub chcieć skorzystać z toalety. W efekcie na nawet 300 żołnierzy przypadały ledwie 2 przenośne toalety o standardzie znacznie niższym niż w przygotowanej specjalnie dla Macierewicza pancernej toalecie polowej. Oszczędzano na wszystkim, także na racjach żywnościowych. 
Źródło: mpolska24.pl https://www.mpolska24.pl/post/15381/dragon-17-czyli-najwieksza-kompromitacja-w-dziejach-mon-czesc-1
Macierewicz zalicza wpadkę za wpadką i już dawno udowodnił że nie nadaje się na szefa MON. Jego kwalifikacje są wystarczające by kazania głosił do wyznawców religii smoleńskiej a nie dowodził armią. Mamy do czynienia z kolejną kompromitacją Macierewicza, który zapowiedział anulowanie przetargu na system zarządzania polem walki BMS. Efekt jest taki, że teraz kilkaset transporterów Rosomak, wartych setki milionów złotych, pozbawionych tego systemu, nadal stoi i rdzewieje. Macierewicz powinien zostać rozstrzelany jako zdrajca narodu. Słomiany czołg, słomiany okręt, słomiany helikopter i żołnierz z drewnianym karabinem zasuwający na pieszo tak wygląda polska armia po modernizacji Macierewicza. 
 Memy na podstronie Śmieszne zdjęcia 
31 10 2017 Polska jest tu gdzie jest i może jedynie wyparować, ale przenieść się nie może. 
Jakby się Macierewicz z Targalskim i Sakiewiczem nie starali to tak jest i zawsze będzie.
Co mamy dziś? Mamy deklarowaną "przyjaźń" z Niemcami, naszym obecnym kolonizatorem z przyzwolenia Największego i Wiecznego Sojusznika naszej umęczonej Ojczyzny czyli USA. (USA, jakby ktoś nie wiedział to pies, którym merda syjonistyczno - chazarski ogon z Bliskiego Wschodu). Jak wiec widać wyraźnie, nasza podległość ma charakter piramidy. Ale jedno jest pewne - wszyscy mogą nam rozkazywać a my nikomu.
Mamy z drugiej strony Największego i Wiecznego Wroga czyli krwiożerczą Rosję KGB-isty Putina, który jak tylko się budzi to zaraz bierze mapę i marzy o inwazji na Warszawę połykając po drodze bałtyckie mini państewka. Jak już się dobrze obudzi to mu przechodzi i rozczarowuje Macierewicza, Targalskiego i Sakiewicza. Inwazji jak nie ma tak nie ma... No ale nie o mokre sny Putina mi chodzi bo on może sobie śnić co mu się podoba. O Polsce mówię. Jesteśmy gdzie jesteśmy i tego nie zmienimy.
Co robi dobry gospodarz? Stara się żyć w stosunkach możliwie poprawnych ze swoimi sąsiadami. Żeby nie było tak jak u Rzędziana, że na miedzy stoi grusza i będziemy się przez dziesięciolecia kłócić czyje są gruszki, które spadły po obu stronach miedzy. Krótko mówiąc, Polską Racją Stanu jest harmonijna, pokojowa i przede wszystkim symetryczna polityka wobec naszych najbliższych sąsiadów. Inaczej się nie da. Póki co jesteśmy wykorzystywani przez "określone" siły jako podwórkowy kundelek do ujadania. Nie mam nic przeciwko kundelkom, to moja ulubiona psia rasa. Ale to co nam każe robić teraz nasz Wieczny Sojusznik to daleko wykracza poza wszelkie, nawet psie normy.
Problem naszej sponiewieranej Ojczyzny polega na tym, że zarządzają nami gnidy, które z Polską i duchem Rzeczpospolitej nie mają nic wspólnego oprócz umiejętności posługiwania się naszym językiem. Dzieje się tak już od ok 70 lat. To dużo, to ok trzech pokoleń. Nasz Wieczny Sojusznik jest ogólnie znany z tego, że swoich "wiecznych" sojuszników traktuje koniunkturalnie. Dopóki im są potrzebni to ich pieści, głównie słowem, wysyłając nawet swojego prezydenta, żeby nagadał głupot głupiej gawiedzi. A gawiedź jak to gawiedź, łyka wszystko jak gęś kluchy i jeszcze się cieszy. To nic, że chodzi jedynie o upchnięcie trochę militarnego złomu za ciężkie pieniądze. Jak potrafi być wierny nasz "wieczny" sojusznik to ostatnio przekonali się Kurdowie. Dopóki byli potrzebni to byli dopieszczani, jak wiatry się zmieniły to kop w doopę. Jestem głęboko przekonany, że nas czeka ten sam los, zresztą nie pierwszy raz. Notka ma być w sumie o drodze na Wschód skoro ta na Zachód jest już przetarta.
Na Ukrainie nie mamy przyjaciół oprócz garstki naszych ziomków i może jeszcze przedstawicieli innych mniejszości etnicznych , włącznie z rosyjskojęzycznymi obywatelami Ukrainy. Reszta najchętniej wbiłaby nam widły w plecy. Jedyna rozsądna droga na Wschód wiedzie przez Białoruś.
Ta wyśmiewana Białoruś, która wśród naszych polit - kundli stała się synonimem czegoś złego, czym można straszyć otumanionych tubylców stoi jednak wyżej w hierarchii państw naszego regionu. To w Mińsku podpisano porozumienia w sprawie Ukrainy, nie w Warszawie. To Łukaszenka potrafi rozmawiać z Putinem i to nie z pozycji lachociąga jak robią nasi zarządcy w stosunku do naszego "wiecznego" sojusznika. Ćwiczenia Zapad 17', które miały zakończyć się inwazją na bałtyckie państewka a docelowo na Polskę nie zakończyły się nawet okupacją Białorusi... Jak teraz wygląda minister wojny Macierewicz czy jego akolici typu vel Grajewski, Targalski czy Sakiewicz? Pełne rozczarowanie. Nie wiem kiedy będą następne ćwiczenia Zapad ale jedno jest pewne - w.w muszą wymyślić nową bajeczkę, żeby postraszyć Polaków. Mają trochę czasu.
Znam wielu Białorusinów. Mamy dużą społeczność białoruską na Podlasiu, którzy są dobrymi obywatelami Rzeczpospolitej, i którym nikt wstrętów nie robi czy to za język czy prawosławną wiarę. To jest nasz most na Wschód. Z Białorusinami nie mamy większych konfliktów o podłożu historycznym, to w końcu są prawdziwe ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego, nie to małe, szowinistyczne państewko bałtyckie, które każe się nazywać Litwą a z dawną Litwą ma tyle wspólnego co ja z Sanhedrynem.  Łukaszenka, co by o nim nie mówić, okazuje się mądrym i przewidującym liderem. Pogonił Sorosa. W Polsce Soros robi co chce...
A nasz uprzywilejowany, strategiczny "przyjaciel" wprowadził ostatnio ustawę oświatową, która faktycznie zmierza do wynarodowienia mniejszości narodowych na Ukrainie. Nasze kundelki podwinęły ogonek pod siebie i zgadzają się na wszystko. Jedynie Węgrzy i Rumuni zaprotestowali tak jak się należy. Węgrzy poszli jeszcze dalej - zablokowali udział Ukrainy w sabacie NATO i zapowiedzieli wszelkie możliwe retorsje jako państwo członkowskie Unii Europejskiej. Czy naszym zarządcom nie jest wstyd? Czy czują się już tak pewnie, że olewają swój własny elektorat, który, owszem, dał im mandat do zrobienia "dobrej zmiany" ale nie dał mandatu do rozmieniania polskich, świętych interesów na drobne? Jeśli tak dalej będą się słuchać swojego pana zza oceanu to następne wybory przerżną z kretesem bo środowisko Kresowiaków im tego nie zapomni. A to są miliony wyborców. I co? Chcemy znowu pruskie pieski na podwórku? Z banderowcami się nie rozmawia, do banderowców się strzela.Źródło: spiritolibero.neon24.pl
25 10 2017 Jawność i transparentność w wersji PiS.
W poniedziałek Mariusz Kamiński, minister koordynator służb specjalnych i jego kolega Maciej Wąsik przedstawili nam swoją propozycję ustawy o jawności życia publicznego. Będzie fantastycznie, bo wreszcie będzie lepsza transparentność i kontrola nad urzędnikami oraz władzą.
Minęły zaledwie dwa dni od ich konferencji, a już dziennikarze nieco poszperali i odkryli „drugie dno” tejże ustawy. To nic innego jak uchylenie dotychczasowej ustawy o dostępie do informacji publicznych, ale o tym jakoś panowie Kamiński i Wąsik nie raczyli wspomnieć. Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska zwraca uwagę, że „do ustawy o jawności życia publicznego na zasadzie „kopiuj, wklej” przeniesiono dzisiejszą ustawę o dostępie do informacji publiczne. Ale jest haczyk: wprowadzono dwa instrumenty, które zablokują całkowicie dostęp do informacji”.
Po pierwsze, art. 21 ust.2, który pozwoli urzędnikowi odmówić udostępnienia informacji publicznej w przypadku, gdy ktoś będzie zbyt nachalny i będzie zamęczał swoimi pytaniami, co zaburzy solidną pracę urzędnika, będzie przeszkadzało w solidnym oraz rzetelnym wykonywaniu obowiązków. Takim „ktosiem” będzie zapewne organizacja, dziennikarz, działacz społeczny czy nawet zwykły obywatel. Każdy, kto będzie zbyt dociekliwy, będzie chciał zbyt wiele wiedzieć. W takiej sytuacji to urzędnik podejmie decyzję czy to już nadużycie czy jeszcze nie. Pytanie tylko, skąd on to będzie wiedział. Czy już przy pierwszym wniosku o udostępnienie informacji publicznej czy przy drugim, a może dopiero przy trzecim? Oczywiście osoba pytająca nie będzie musiała zgodzić się z decyzją urzędnika. Pozostanie jej jednak tylko droga sądowa, czyli… oczekiwanie na uzyskanie informacji nawet do dwóch, trzech lat. Osowski mówi, że „Koncepcję „nadużycia” wymyślili naukowcy z Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W ramach badań zapytali urzędników, czy w ich odczuciu nadużywa się prawa do informacji. Administracja oczywiście to potwierdziła”.
Po drugie, zanim urzędnik udzieli jakiejkolwiek informacji, będzie mógł zażądać opłaty za swój trud i wysiłek, włożone w przygotowanie odpowiedzi. Można powiedzieć, że w życie wejdzie zasada „chcesz coś wiedzieć, najpierw płać”. Czyż nie jest to forma utrudnienia dostępu do informacji publicznej? Szymon Osowski ma rację, uważając, że „Nowa regulacja jest niebezpieczna. Urzędnicy natychmiast to wykorzystają, aby zniechęcić ludzi do pytania i składania wniosków. To będzie wywierać efekt mrożący”.
Artykuł 61 Konstytucji RP oraz Europejska Konwencja Praw Człowieka gwarantują obywatelom dostęp do informacji publicznych. Wszelkie obostrzenia, utrudnienia, to nic innego jak kolejny przykład na odchodzenie od praw obywatelskich. Podejrzewam, że panowie Kamiński i Wąsik są dumni ze swojej „ustawy” i spłacają nią dług wdzięczności za ułaskawienie i powrót do „korytka”. Dla nas jednak, obywateli, ta ustawa to kolejny krok do tyłu. Źródło: wyborcza.pl 
23 10 2017 Największa hańba PiS-u są relacje PiSopublicznych mediów po manifeście i samopodpaleniu się 54-latka z Niepołomic.
Hańbą PiS-u jest oczywiście każdy dzień ich ponurych rządów, zaprowadzanie w Polsce monopartyjnej dyktatury, pełnienie wysokiego urzędu premiera RP przez prowincjonalną miernotę i funkcję faktycznego dyktatorka przez zakompleksiałego nieudacznika i groteskowego frustrata. Hańbą jest demolowanie polityki zagranicznej, gospodarki, wojska, kultury, Puszczy Białowieskiej, służby publicznej, wszystkiego czegokolwiek dotkną pisowskie łapki lepkich do pieniędzy z naszych podatków i coraz bardziej chętne do bicia. 
Ale tym razem chodzi mi o hańbę innego rodzaju, bardziej nikczemną w sensie bezpośredniego związku z chamstwem, wulgarnością, skarleniem duchowym i intelektualnych, ludzką podłością. Z czymś takim jak Błaszczak, Jaki, Zieliński i Terlecki w jednym, z jakąś trudną do ogarnięcia i wyjaśnienia polityczną wszawicą wylewającą się z pisowskich mediów, z tych wszystkich kolorowych i na kredowym papierze wydawanych tygodników i dzienników, zapełniających kioski i na szczęście składnice zwrotów i makulatury, sprawiających takie wrażenie jakby były redagowane w Moskwie. 
Chodzi mi o hańbę pisowskiej telewizji, przy której telewizja stanu wojennego była wzorem kultury, elegancji, obiektywizmu, gdzie nie ma żadnej miary w opluwaniu wszystkiego, co nie jest PiS-em i bezwstydnym wielbieniu zbawcy narodu, przebierającego w jamie gębowej językiem jak waran z Komodo i nie wiadomo czy bardziej obrzydliwym w złości, czy w uśmiechu i satysfakcji. 
Powodem do próby opisania tego rodzaju hańby jest dramatyczny protest jakiego przeciwko upadlaniu Polski przez pisowskie rządy dokonał 54-letni mieszkaniec Niepołomic podpalając się na znak protestu w Warszawie. W pozostawionym liście, będącym bardzo trafną listą zarzutów wobec reżimu, wyjaśnił, że w ten dramatyczny sposób chciał zaprotestować przeciwko temu, co dzieje się w naszym kraju i skłonić ludzi, aby nie byli bierni i obojętni. Niczego innego jak fali kłamstwa, nienawiści i podłości nie należało oczekiwać ze strony dziennikarskiej i innej żulii na usługach PiS-u.
Istotą pisowskiej dyktatury jest bowiem pozbawianie ludzi godności, na razie głównie w wymiarze symbolicznym.
Upokorzeniu służą uprawnienia p. Macierewicza do degradowania i awansowania wojskowych według kryterium pisowskiego lizusostwa, a raczej chyba lizusostwa personalnego? 
Mianowanie nieudaczników na najwyższe, dobrze płatne stanowiska, a wyrzucanie ludzi zasłużonych i wybitnych fachowców. Odczłowieczanie uchodźców, głównego straszaka PiS-u w polityce wewnętrznej, dokonał Kaczyński mówiąc o przenoszeniu przez nich "pasożytów i pierwotniaków", ujawniając gigantyczne nieuctwa, bo nie wie ani czym są pasożyty ani pierwotniaki (pierwotniaki bardzo rzadko są pasożytami, są to dwie różne kategorie ekologiczna i systematyczna - jak on zdał maturę z biologii?). Odczłowieczanie to mówienie o każdym, kto nie popiera PiS-u, że jest zdrajcą, mordercą, agentem, złodziejem itp. To poniżanie głodujących lekarzy przez p. Piętę - jeżeli uczciwie głodują to schudną i przez przypomnianą ostatnio wypowiedź Zenona Żyndy, szefa PiS-u w Tczewie - po wyborach będą mieli do gadania tyle co Żyd w getcie. Hańba PiS-u ma kilka wymiarów i jest kwestią osobistej wrażliwości stwierdzenie, który gorszy.  Źródło naTemat
Prawie 50 lat temu samospalenia dokonał Siwiec. Starał się ukazać rodakom prawdę o PRL-u. Czy ją ukazał? Widocznie nie skoro dziś też mamy takie akty desperacji wynikające z wielkich różnic pomiędzy klasami społecznymi. Dziś stosuje się takie same metody ośmieszania, bagatelizowania prawdy jaką chciał ujawnić ten co dokonał próby samospalenia. Najlepiej to z takiego zrobić wariata lub pijaka.
Tak chamskiej i butnej władzy, takich obłudnych łgarzy na stanowiskach ministerialnych Polska nie miała nawet za komuny. Oszuści, łgarze, jakieś dziwne osobniki z niedoborem kory mózgowej gadający to co im chory czerwony Khmer z Żoliborza każe. To są przedstawiciele rządu z jakimś sołtysem gminnym na czele, niszczący kraj tak jak tego nie zrobił nawet wróg. Najgorsza miernota myśli że jak podjedzie Mercedesem czy Rols Roysem to doda sobie powagi. Nie doda a ośmieszy się jeszcze bardziej. Gdzie się nie obejrzymy to przekręty, oszustwa, złodziejstwo, kolesiostwo, szambo, śmierdzące szambo które mieni się polskim rządem, nie wspominając o Adrianie który jest z tej samej gliny. 
20 10 2017 Kto jest ważniejszy: prezes PiS, czy premier rządu? Jacek Sasin bez ogródek: Kaczyński, bo bez niego nie byłoby rządu. Świat polityki żyje ostatnio sposobem, w jaki prezydent Duda przyjmuje prezesa PiS w Belwederze. Głos w tej sprawie zabrał Jacek Sasin, którzy przyznał, że sprawa jest tak naprawdę drugorzędna. Ale potem zaskoczył. - Jarosław Kaczyński jest kimś ważniejszym niż premier - przyznał polityk. I wyjaśnił dlaczego. Sprawa witania prezesa PiS przez Andrzeja Dudę została przywołana przez Krystynę Pawłowicz. Potem wróciła do tego rzeczniczka PiS. - Wszyscy powinniśmy z większym szacunkiem traktować Jarosława Kaczyńskiego, bo to jedyny człowiek, któremu udało się odnieść tak wielki sukces. To dzięki niemu mamy prezydenta i większość parlamentarną - powiedziała Beata Mazurek. I dodała, że "gdyby to ode niej zależało, to by zachęcała prezydenta, aby witał go osobiście". Teraz do sprawy "witania" odniósł się Jacek Sasin. Według niego, sprawa jest drugorzędna i bardziej zależy od zasad dobrego wychowania.
"Jarosław Kaczyński jest kimś ważniejszym niż premier" Marcin Zaborski w RMF FM spytał go, co by było, gdyby prezes PiS był zarazem szefem rządu. - Powiem tak: Jarosław Kaczyński jest kimś ważniejszym niż premier, bo jest szefem większości parlamentarnej, a bez tej większości parlamentarnej nie byłoby ani tego rządu ani tego premiera" - wyjaśnił. Potem dodał: "nie mówimy o protokole, mówimy o pewnej rzeczywistości politycznej". - Rzeczywistość polityczna jest taka. To szef większości parlamentarnej, lider ugrupowania, które wygrało wybory, jest postacią najważniejszą - dodał.
Pawłowicz to już do cna pogięło. Na jaki szacunek ktoś sobie zasłużył tak jest traktowany i tu wiek nie odgrywa najmniejszej roli. Satrapa nigdy nie jest mile witany. Poza tym nie przystoi by głowa państwa a takim jest prezydent składała hołd posłowi, prezesowi partii. To Kaczyński powinien dziękować bogu że prezydent Duda zaprasza go w swe progi. Pannę Krystynę od tego nieustanego modlenia się do figurki prezesa Jarosława pomroczność, ciemna dopadła.
Z forum: Zdaleka. W Polsce faktycznie rządzi Kaczyński. Wiedzą o tym wszyscy, nie tylko w Polsce. Nawet pani premier Wielkiej Brytanii spotkała się z 'szeregowym posłem' z Polski.  Jednak dlaczego Kaczyński nie objął żadnego urzędu, na przykład premiera?  Według mnie, może się mylę, chodzi o to że urząd to automatycznie oznacza odpowiedzialność prawną. Kaczyński doskonale wie, że to to robi to łamanie Konstytucji i obowiązujących praw i za to grozi odpowiedzialność prawna przed Trybunałem Stanu. I on odpowiedzialności chce za wszelką cenę uniknąć. Odpowiedzialny może być premier, prezydent, minister, ale 'szeregowy poseł' - nigdy. Nie ma podpisu Kaczyńskiego na żadnym dokumencie łamiącym prawo i konstytucję. 
On rządzi, a odpowiadać będą inni.
AA: Jeżeli ten mały a mściwy człowieczek jest tak ważny dla ciebie Sasin to weź zrób sobie jego portret powieś na ścianie i módl się do niego bo chyba do Boga się nie modlisz skoro jego wychwalasz ponad wszystko, a wiesz Sasin jakie jest pierwsze przykazanie dekalogu ja ci go przypomnę" Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną" a ty co tego małego człowieczka stawiasz przed Bogiem to popełniasz grzech ciężki.
21 10 2017 Andrzej Duda czekał w drzwiach na Jarosława KaczyńskiegoCo prawda jako pierwszy prezesa powitał szef Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski , ale w drzwiach Belwederu czekał w piątek prezydent Andrzej Duda. 
No to zaczyna wracać normalność w relacjach prezydent a poseł, prezes PiS. Jaki wielki wpływ na prezydenta Dudę ma Pawłowicz? To jej apel tak odmienił Dudę! Nie przystoi by głowa państwa a takim jest prezydent w taki sposób witała posła, prezesa partii. To jest niezgodne z obowiązującą etykietą. Kaczyński powinien dziękować bogu że prezydent Duda zaprasza go w swe progi.
12 10 2017 Oficerowie WSI, absolwenci Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżynskiego, w „wyczyszczonej” armii Macierewicza. Obłuda Macierewicza jest niesłychana – niektórzy „moskiewscy” oficerowie jednak mogą służyć w „wyczyszczonej” przez niego armii. Przyjmując tekę szefa resortu obrony Antoni Macierewicz wytyczył sobie jeden najważniejszy cel: oczyścić armię ze „złogów PRL”. Pierwsi na linii ministerialnych strzałów znaleźli się generałowie po kursach w Moskwie. I co? Otóż w ostatnim czasie coraz częściej okazuje się, że wokół Macierewicza aż roi się od oficerów wywodzących się z Wojskowych Służb Informacyjnych, które obecny szef MON przez lata uznawał za siedlisko wszelkiego zła. Absolwenci uczelni w byłym ZSRR zasilają też zagraniczne placówki dyplomatyczne jako attaches obrony.
To przecież sam Macierewicz likwidował WSI! Był autorem raportu o ich działalności. Wielokrotnie przypominał, że niemal wszyscy wyżsi rangą funkcjonariusze WSI byli szkoleni w Moskwie za czasów ZSRR. – „WSI były służbą niewydolną, niechroniącą państwa polskiego” – mówił jeszcze trzy lata temu.
A dziś wysyła ludzi z byłej WSI na zagraniczne placówki! Jak pisze „Fakt”, gdziekolwiek pojawi się za granicą, czeka na niego… były oficer Wojskowych Służb Informacyjnych, którego osobiście tam delegował. Doskonałym przykładem jest płk Zbigniew Rybka, attaché obrony w Atenach, któremu podlega również Albania. Placówkę objął w lipcu br. Z kolei zastępcą attaché obrony w Waszyngtonie jest płk Michał Sprengel, też dobrze znany w kręgach dawnych wojskowych służb. Od 1 sierpnia „ambasadorem wojskowym” w Budapeszcie jest płk Tomasz Trzciński, także z WSI. Podobnie jak kolejni oficerowie, których Macierewicz wysłał lub którym przedłużył pobyt na placówkach: płk Jerzy Ptaszek w gruzińskim Tbilisi, płk Sławomir Mnitowski w stolicy Jordanii – Ammanie, płk Dariusz Marynowski attaché w armeńskim Erywaniu czy płk Zbigniew Rosiński w Belgradzie. Każdy z nich ma za sobą przeszłość w WSI. Dość szokującą i jeszcze trudniejszą do wytłumaczenia ilustracją obłudy i podwójnych standardów stosowanych przez Macierewicza jest obsada stanowiska komendanta Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych w Kielcach. Od 5 lat tę ważną funkcję pełni płk Wiesław Mitkowski, który przed 1990 r. ukończył słynną Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Łączności w Zegrzu. Była to kuźnia kadr Wojskowej Służby Wewnętrznej. Mitkowski studiował także w Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego, która kształciła oficerów politycznych Ludowego Wojska Polskiego.
Można tez zapytać, w jaki sposób generał Krzysztof Motacki po kursie odbytym w sowieckim wywiadzie wojskowym GRU został dowódcą natowskiej jednostki w Polsce? Co sprawiło, że gen. Bogusław Samol został współautorem Strategicznego Przeglądu Obronnego – jednego z najważniejszych dokumentów dotyczących funkcjonowania naszych sił zbrojnych – choć jest absolwentem moskiewskiej Akademii Wojsk Pancernych! Okazuje się, że Samol jest również autorem… reformy systemu dowodzenia armią, która budzi ogromne zastrzeżenia prezydenta Andrzeja Dudy. Jak bardzo gen. Samol musiał się Macierewiczowi okazać przydatny, skoro sięgnął po niego z rezerwy kadrowej MON?! Jak ujawnia „Fakt”, w 2016 r. Macierewicz zabiegał nawet o włączenie gen. Samola do grupy ekspertów NATO pracujących nad reformą struktur Sojuszu. NATO jednak kandydaturę odrzuciło. I to nie koniec kariery Samola, który ma w przyszłym roku objąć intratną funkcję na… Ukrainie jako doradca szefa sztabu ukraińskiej armii – ustalił „Fakt”. Wspomniani oficerowie to prawdziwy „powód do dumy” dla czyszczącego Wojsko Polskie ze „złogów” ministra obrony. Źródło: „Fakt”
10 10 2017 Kanalia jest bohaterem, lokaj symbolem niezależności, a hipokryta ?
„Istotą sporu (o Polskę – red.) jest to, czy uwolnimy się od ludzi z PRL-u” – powiedział w Telewizji Republika – Marek Król, publicysta „dobrej zmiany”, kiedyś redaktor naczelny tygodnika „Wprost”. Wypowiedź to co najmniej zaskakująca w sytuacji człowieka z taką przeszłością, jaką legitymuje się gość stacji. Pomyśleć, że w 1979 roku kiedy to w Polsce działały już Wolne Związki Zawodowe, dając początek „Solidarności”, kiedy mieliśmy za sobą pierwszy epizod wolnościowy związany z Komitetem Obrony Robotników, pan Król właśnie wstępował w szeregi Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Nie sposób też zapomnieć, że do 1984 roku pracował w Zarządzie Wojewódzkim Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej w Poznaniu. Pełnił tam funkcję kierownika Wydziału Kultury, następnie sekretarza ds. ideologicznych.
Najwyraźniej wyparł też z pamięci fakt, że w 1989 roku został sekretarzem Komitetu Centralnego PZPR. Było to już po zwycięskich dla obozu „Solidarności” wyborach, kiedy właściwie nikt nie miał wątpliwości, co do tego jak bardzo skompromitowana jest upadająca formacja polityczna, razem z jej kierownictwem.
Portal naTemat przypomina, że w 1996 roku tygodnik „Nie” opublikował artykuł, z którego wynikało, że Marek Król był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Rycerz”. Król wystąpił co prawda przeciwko Jerzemu Urbanowi, redaktorowi naczelnemu „Nie”, z pozwem o ochronę dóbr osobistych, a Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że Marek Król nie był tajnym współpracownikiem służb specjalnych PRL – można jednak zaryzykować twierdzenie, że nie ma dymu bez ognia.
W międzyczasie faktycznie wiele się zmieniło. Tygodnik „Wprost” kierowany przez Marka Króla, zręcznie dostosowując się do postępujących przemian politycznych, zawzięcie tropił współpracowników SB, publikując materiały Instytutu Pamięci Narodowej. Teraz jest gorącym orędownikiem „dobrej zmiany” oraz zagorzałym przeciwnikiem III Rzeczypospolitej i to do tego stopnia że twierdzi, iż III RP to kraj totalitarny, w którym „kanalia jest bohaterem, lokaj symbolem niezależności, a hipokryta jest uważany za nowoczesnego mędrca”. 
Źródło: naTemat

10 10 2017 Macierewicz zatrudnił byłego esbeka w kontrwywiadzie!
W sytuacji, gdy z polskich służb zostali usunięci wszyscy, którzy rozpoczynali pracę w organach PRL, w centrali Służby Kontrwywiadu Wojskowego błyskotliwą karierę robi były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa – ustalił tvn24.pl. Chodzi o dr Jana Kudrelka, który opiniuje najpoważniejsze problemy SKW z zakresu prawa karnego i administracyjnego, kierowane następnie do szefów tych służb. Podlegają one – jak wiadomo – Antoniemu Macierewiczowi. Teoretycznie nie jest możliwe, aby w procesie rekrutacji nie zauważono jego służby w organach bezpieczeństwa z poprzedniego ustroju, a jednak… Jak ustalił tvn24, Jan Kudrelek trafił do SKW z policyjnej emerytury, na którą przeszedł przed kilkoma laty. Jego nazwisko jest doskonale znane dwudziestu kolejnym rocznikom kończącym Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie. – „Prowadził zajęcia z prawa. Był niesamowicie wymagający. Uwalał na egzaminach dziesiątkami” – wspominają jego byli studenci.
Wracając jednak do przeszłości, studenci groźnego wykładowcy niewiele o nim wiedzieli, aż do dnia, kiedy Paweł Kukiz nagrał o nim piosenkę, zatytułowaną „Kundelek Antka Policmajstra”. Utwór rozpoczyna się deklamacją podania, które Jan Kudrelek napisał pod koniec lat 80. Prosi w nim o przyjęcie do Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW imienia Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie: –„Prośbę swą uzasadniam tym, że obecnie pracuję w organach Służby Bezpieczeństwa, nie posiadając odpowiedniego przygotowania resortowego w tym zakresie”. Kukiz kończy swój utwór, czytając inny dokument z zasobów Instytutu Pamięci Narodowej – opinię służbową o funkcjonariuszu SB, starszym kapralu Janie Kudrelku: – „W organach SB pracuje od 1986 roku jako inspektor Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Lublinie, posiada wykształcenie techniczne średnie, został przeszkolony na kursie pracowników SB, jest aktywnym członkiem Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, czynnie uczestniczy w życiu społecznym swojej jednostki”. „Kundelek Jan” w piosence Kukiza jest doradcą poselskim w zakresie tworzenia prawa, „Antek Policmajster” to ni mniej, ni więcej – obecny szef resortu obrony Antoni Macierewicz. Źródło: tvn24
Ilu jeszcze takich „specjalistów z PRLu od prześladowań i maltretowania robotników jak Piotrowski” zajmuje wysokie stanowiska państwowe dzięki Kaczyńskiemu i Macierewiczowi? Za rzekome kontakty Macierewicza z przedstawicielami rosyjskiego wywiadu, do czasu wyjaśnienia powiązań z osobami, które "mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa", powinien być on zawieszony jako minister. Co to się robi, Motacki kolejny koleś Macierewicza po Akademii Wojskowej w Moskwie dostaje wysokie stanowisko wojskowe!? Wcześniej Macierewicz powierzył przygotowanie Strategicznego Przeglądu Obronnego Bogusławowi Samolowi, który jest absolwentem Akademii Wojsk Pancernych w Moskwie. No bo przecież Macierewicz jest też po szkole w Moskwie. Mało tego jest też po szkole kościelnej i u ojca Rydzyka. No i zobaczcie jaki z niego jest wybitny strateg, samego generalissimusa Stalina w kozi róg by zapędził. 
29 09 2017 Polska wieś ma dosyć.
Rolnicy się wreszcie budzą. Uwierzyli politykom PiS-u, oddali na nich swoje głosy, a teraz zaczynają odczuwać skutki rządów swoich wybrańców. Są coraz bardziej rozczarowani i nawet ci, którzy od lat byli wierni tej partii, nie kryją swego oburzenia. Punktem zapalnym numer jeden jest wszystko to, co dzieje się wokół afrykańskiego pomoru świń (ASF). „Dramat rolników trwa. Przez ASF polscy rolnicy codziennie tracą miliony. Jak się okazuje nie mają co liczyć na obiecywaną pomoc od ministra Jurgiela. Komisja Europejska przykręciła kurek z pieniędzmi przed rządem PiS”.
W Białej Podlaskiej, bastionie PiS- u, gorąco było na spotkaniu rolników z wiceministrem rolnictwa Jackiem Boguckim. Trudno się dziwić, gdy ministerstwo nakazało ubicie tysięcy sztuk trzody chlewnej. Rolnicy dali nieźle popalić wiceministrowi, nie patyczkowali się. „Te same mówicie hasła: będziemy robić, będziemy pomagać. Absolutnie, nic nie robicie!”, a potem było już ostrzej „Proszę traktować polskich rolników jak na to zasługują. Wschód to jest taki teren, który wybierał was dosłownie. My liczyliśmy na dobrą zmianę, liczyliśmy, że będzie inaczej, będzie można normalnie żyć w tej Polsce, a co się okazało?” czy też „To jest horror, co się robi z nami! Tak postępujecie z nami? Macha legitymacją. – Proszę! Zasłużony dla rolnictwa, Krzysztof Jurgiel. Są tu na pewno jeszcze inni, którzy otrzymali ją w ubiegłym roku. Pytam się, tak postępujecie z nami? Ja 35 lat w tym pracuję, zabieracie mi chleb!”. Ostre słowa, wielki żal i jeszcze większe rozczarowanie działaniami swoje partii.
Co ciekawe, rolnicy część swoich problemów upatrują też w programie 500 Plus. Elżbieta Szczukowska z Pomorza, sołtys we wsi Rakowiec, podaje jako przykład parę, która w teorii nie jest parą. Wychowują 5 dzieci i otrzymują z zasiłków ok 5800 zł., „a on przychodzi do sklepu i bierze 3 skrzynie piwa i cztery kartony Marlboro. To jest patologia. Ta dzietność może i jest, ale nie w rodzinach, które mogłyby dać rozwój na przyszłość dla kraju. A my przez to nie możemy znaleźć ludzi do pracy – mówi. (…) Gdyby nie to, że daję pracownikom pełne wyżywienie, mieliby tę pracę w nosie. A to na górze nikogo nie obchodzi”.
A tyle pada pięknych słów. Rząd tak chwali rolników. Andrzej Duda napisał niedawno „Nie byłoby wolnej Polski, gdyby nie ofiarność mieszkańców wsi, tak znacząca w zbiorowym wysiłku całego narodu”, Beata Szydło mówi o polskim rolnictwie, które jest najlepsze od lat. No tak, słowa to jedno, życie swoje…Elżbieta Szczukowska widzi wiele złych posunięć. Dużo rozmawia z rolnikami i widzi, jak bardzo rośnie rozgoryczenie i złość. Połączenie agencji rolnych w jedno, utrudnienia przy popisywaniu umowy za oddawane do skupu zboże. Za każdym razem nowa umowa, a przy tym trzeba być osobiście przy dostawie. „Kiedyś była jedna umowa na określoną liczbę ton, które można było dostarczyć w różnych terminach”. Do tego dochodzi sprawa ziemi. „Co to znaczy, że ja nie mogę kupić ziemi? Albo inaczej. Ja nie mogę sprzedać ziemi drugiemu rolnikowi. On daje mi na przykład 40 tys. zł za hektar, ale prawo pierwokupu ma agencja i agencja daje mi 30 tys. I ja muszę sprzedać ją agencji” oburza się pani Szczukowska. Również nowe zasady ubezpieczenia w KRUS budzą wielkie niezadowolenie wśród rolników. „Ktoś ma gospodarstwo 1 ha i płaci KRUS 300 zł na kwartał. Moje gospodarstwo jest większe i – zgodnie ze zmianami, które mamy od dwóch lat – płacę 2380 zł. Mój zięć płaci 2580. Ale jeśli któreś z nas jest chore otrzymujemy 10 zł dziennie z chorobowego. Tak, jak osoba, która płaci najniższy KRUS”.
Według pani sołtys, nie wszyscy rolnicy są świadomi tego, co wyczynia władza. „Dużo jest takich, którzy mają podejście roszczeniowe – mówi. I wielu z nich na pewno wciąż wierzy w „dobrą zmianę”. Ale na pewno nie wszyscy wpatrzeni są w nią jak w obrazek”. Jeszcze trochę tej „dobrej zmiany” dla rolnictwa. Jeszcze tylko UE nieco mocniej przykręci kurek z kasą i nie wiem, czy uda się PiS-owi ponownie omamić rolników. No chyba, że znowu padną takie obietnice, które skuszą i pociągną za partią, co to prawo i sprawiedliwość ma w swej nazwie.
W Sejmie PSL złożyło ponownie wniosek o odwołanie ministra rolnictwa, Krzysztofa Jurgiela. Opozycja wypunktowała jego działania krótko, ale dosadnie. Podniesienie wieku emerytalnego dla rolników, ASF i związany z tym brak rekompensat (za poprzednich rządów były trzy ogniska ASF, teraz jest ok 100), stadniny koni, agencje rolne. Wniosek został odrzucony…Źródło: natemat.pl
27 09 2017 Prezydent buduje fundamenty pod dyktaturę Kaczyńskiego.
Były wicepremier Roman Giertych ostro zrecenzował w swoim blogu projekty ustaw przedstawione przez Dudę, twierdząc, że prezydent dał się Kaczyńskiemu zwyczajnie ograć. Jego zdaniem, prezydencka propozycja, to nic innego jak tylko powielenie wcześniejszych PiS–owskich projektów. Łączy je jedna, najważniejsza cecha, czyli przejęcie sądów przez polityków. Z tą tylko różnicą, że w wydaniu Dudy prokuratora generalnego zastąpi prezydent. W prezydenckich projektach dopatruje się też Giertych pewnej perfidii, podkreślając, że prezydent włączając opozycję do wyborów członków KRS, chce uzyskać jej legitymizację do złamania Konstytucji. Oba prezydenckie projekty, zdaniem byłego premiera, są jawnym i bezprecedensowym złamaniem zapisów Konstytucji. – ”Ustawa Zasadnicza jest też jawnie łamana poprzez naruszenie kadencji członków KRS i I prezes SN” – wskazuje polityk. Dodaje, że w tradycyjnym języku prawniczym nazywa się to konstytucyjnym zamachem stanu. Podobnie ograniczenie wieku sędziowskiego jest tylko pretekstem do czystki w SN – wskazuje Giertych i podkreśla, że tym sposobem da się uchylić konstytucyjny zakaz odwoływania sędziów. – „Jest to próba obejścia prawa, ale jej prawdziwy wymiar jest oczywisty. Projekt narusza w tym punkcie zasadę nieusuwalności sędziów”.
I trzecia, może najważniejsza zdaniem byłego premiera sprawa – obecnie w Konstytucji zapisano, że Sejm wybiera czterech członków KRS, Senat dwóch, a prezydent i premier (poprzez osobę ministra sprawiedliwości) po jednym. – „Pozostałą grupę 15 członków wybiera się w inny sposób, co zawsze było interpretowane, że poprzez sędziów. Zapisanie w projekcie ustawy, że Sejm wybiera 19 członków lub 15 członków KRS jest jawnym i oczywistym złamaniem Konstytucji. To tak jakby Sejm w ordynacji wyborczej ustalił, że posłów wybieramy 1000, a w Konstytucji jest zapisane 460. Zresztą sam Prezydent uznał, że do wprowadzenia możliwości wybierania przez Prezydenta więcej niż 1 członka KRS potrzeba zmian w Konstytucji. Jak więc tłumaczy, że identyczny zapis dotyczący Sejmu czy Senatu nie wymaga zmiany? Nie mam pojęcia” – napisał Roman Giertych.
Suchej nitki nie pozostawia polityk na pomyśle powołania izby SN z prawem uchylania wszystkich prawomocnych orzeczeń. – „Jest jasne, że chodzi w tym wypadku o to, aby PiS mógł uchylać niewygodne dla siebie wyroki. To z kolei wprowadza kontrolę polityczną nad całym wymiarem sprawiedliwości. Tym sposobem posuwa się dalej niż było to dopuszczalne w PRL, która jednak zachowywała pozory w tym zakresie i wyroków sądów oficjalnie PZPR nie mogło zmieniać”. Podsumowując swoje spostrzeżenia, były wicepremier sugeruje, że w efekcie wejścia w życie tych projektów Polska zostanie przez cały świat demokratyczny uznana za autokrację. – „Odpowiedzialność za to, że po 28 latach demokracji Polska zamienia się w autokratyczną dyktaturę Jarosława Kaczyńskiego spoczywa na Prezydencie RP” – konkluduje Giertych. Źródło: naTemat
Duda z wyborów sędziów chce zrobić konkurs gdzie każdy z posłów będzie miał tylko jeden głos. A według mnie ciekawiej byłoby gdyby tak posłowie otrzymali po 10 punktów i mogliby je przydzielać swoim kandydatom. Transmisja na żywo w TVP1, oglądalność ponad 30 mln, Kurski szalejący z radości i Kim Un Yest modlący się drabinie Jarosława sięgającej nieba po której schodzą i wchodzą wyznawcy religii smoleńskiej obładowani workami kosztowności. 
25 09 2017 Bój o reformę sądownictwa
Prezydent Andrzej Duda podpisze swoje autorskie projekty ustaw o KRS i SN jeśli oceni, że efekt prac parlamentarnych nad nimi jest zadowalający - powiedział dziś szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.
W przypadku, gdy Sejm nie wybierze sędziów do KRS większością 3/5, każdy poseł będzie mógł oddać jeden głos, tylko na jednego kandydata. To sprawia, że kandydaci będą multipartyjni - powiedział prezydent Andrzej Duda na konferencji prasowej.
A mnie się wydaje że do TK, SN, KRS sędziów powinni wybierać dożywotnio sędziowie a nie politycy. Tylko wtedy jest szansa że zostaną wybrani najlepsi z najlepszych. Byłoby to takie konklawe. To byłby taki mandat społecznego zaufania.
Nie wykluczamy poprawek do prezydenckich projektów ustaw o KRS i SN - mówiła w TVP Info rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Ustawy powinny realizować nasze obietnice gruntownej i radykalnej zmiany oraz oddawać układ sił w parlamencie - dodał szef klubu PiS Ryszard Terlecki.
No i patrzcie jakich czasów się doczekaliśmy specjalista od wąchania Butaprenu i pasty do butów Kiwi, palacz trawki pierwszy Hippis PRLu decyduje o najważniejszych ustawach w państwie. To tylko w kaczyźmie jest możliwe.
Michał Laskowski: przepis o wieku emerytalnym sędziów jest wątpliwy konstytucyjnie
Fajna byłaby ta Polska gdyby wiek emerytalny dotyczył też polityków. Wyobraźnie sobie kraj rządzony bez starych ramoli? Co najwyżej mogliby tworzyć taką Radę, której można byłoby wysłuchać, ale nie koniecznie realizować jej postanowienia.
Prezydent w sprawie ustaw sądowych zaplątał się tak bardzo, że ostatecznie zaproponował rozwiązania, które prawdopodobnie oznaczają usunięcie obecnych sędziów z Krajowej Rady Sądownictwa. Gdy wcześniej chciał to zrobić Zbigniew Ziobro, to Andrzej Duda protestował, broniąc świętości ich czteroletniej kadencji.
Jeden poseł będzie miał jeden głos — ta na pozór banalna zasada wyboru sędziów do KRS elektryzuje od wczoraj sporą część klasy politycznej, mediów i ekspertów. Czemu? Bo jest tak enigmatyczna, że nikt dokładnie nie wie, jak zadziała i komu da kontrolę nad tym kluczowym organem, który selekcjonuje kandydatów na sędziów i proponuje awanse w wymiarze sprawiedliwości. 
Ludzie opamiętajcie się to nie są propozycje Dudy tylko machlojki krętacza nad krętaczami Kaczyńskiego. Wiek emerytalny powinien dotyczyć przede wszystkim polityków i być o 5 lat niższy od wymaganego ustawowo ponieważ pracują oni jak sami mówią bardzo trudnych, ciężkich, niebezpiecznych warunkach. Każdy polityk zawodowy znaczy pobierający pensję za politykę powinien mieć aktualne badania lekarskie wymagane na tym stanowisku.
17 07 2017 Znany historyk masakruje PiS. Sprawa Przyłębskiego odbiera wiarygodność tej partii
Prof. Andrzej Friszke, historyk, były członek Kolegium IPN i członek Rady IPN na lamach Rzeczpospolitej ocenia politykę historyczną PiS. Nie pozostawia na niej suchej nitki. Zdaniem historyka dzisiejsza polityka historyczna “to próba przeformułowania tradycji i wartości narodowych na użytek wewnętrzny, by tworzyć mity w bardzo drastyczny sposób. Wydobywa się bardzo nieliczne elementy z przeszłości, głównie militarne. Na piedestał wynosi się Żołnierzy Wyklętych, z których robi się absolutnych bohaterów, ze szkodą dla pamięci o Armii Krajowej, która była ogólnonarodową armią podziemną i sojusznikiem aliantów w wojnie z Hitlerem. Dziś polityka historyczna jest partyjnym galimatiasem, który musi być kompletnie niezrozumiały poza Polską, a w kraju służy wykluczaniu różnych środowisk i tradycji.”
Zdaniem profesora reparacje wojenne “nie mieszczą się w kategorii polityki historycznej, a przede wszystkim zdrowego rozsądku. Reparacje abstrahują od stanu prawnego i eskalowanie tego tematu jest bardzo groźne dla Polski.” Andrzej Friszke uważa, że podnoszenie kwestii reparacji może doprowadzić do podważenia układów międzynarodowych z Niemcami, na mocy których mamy stabilną granicę zachodnią. Jeżeli prowadzi się tego typu kampanię polityczną bez podstaw prawnych, to prowokuje się drugą stronę, żeby również sięgnęła po drastyczne argumenty. PiS rozpoczyna międzynarodową wojnę propagandową, która może skończyć się tym, że prawnicy krajów niekoniecznie przychylnych Polsce również zaczną studiować traktaty powojenne. Rozpoczynamy dyskusję, która nie jest w polskim interesie.”
Profesor stwierdził ponadto, że polityka historyczna PiS “to próba usankcjonowania fałszerstwa historycznego.” Jako przykład podał próbę robienia przez polityków PiS symbolu Solidarności z Lecha Kaczyńskiego, a z Wałęsy zdrajcy. “Robi się krzywdę Lechowi Kaczyńskiemu, wpychając go na siłę na cokół zajęty przez Wałęsę. Śp. Lech Kaczyński ma swoje miejsce w historii i nie trzeba dodawać mu fikcyjnych zasług. Politycy PiS ośmieszają śp. Lecha Kaczyńskiego, czyniąc z niego symbol „S”. Z punktu widzenia historyka, badań naukowych, dokumentów, akt, filmów z epoki, nie da się obronić tezy Jarosława Kaczyńskiego. Robi bratu wielką krzywdę, jak też ci, którzy powtarzają za nim te słowa. Lech Kaczyński nie zasługuje na to, żeby go ośmieszać, bo ma swoje godne miejsce w historii jako osoba zasłużona dla Polski. Był ważnym człowiekiem drugiego szeregu „S” i nikt mu jego roli nie odbierze.”
Historyk pochylił się też nad sprawą Andrzeja Przyłębskiego, ambasadora w Berlinie i męża obecnej prezes Trybunału Konstytucyjnego, który podpisał zobowiązanie do współpracy, ale Instytut uznał, że nie współpracował. “Pan Przyłębski sam odręcznie napisał zobowiązanie do współpracy, a tego typu sprawy były kierowane do sądu jako kłamstwo lustracyjne. Ustawa o lustracji nie ma odpowiedzieć na pytanie, jak bardzo szkodliwym agentem był dany człowiek. Jeśli jest rozbieżność między oświadczeniem lustracyjnym przyjmowanym w tym przypadku przez MSZ, a zachowaną dokumentacją, to sprawa zawsze była kierowana do sądu. Kłamstwo lustracyjne w przypadku pana Przyłębskiego zostało dokonane, a sprawa powinna znaleźć się w sądzie. Sprawa Przyłębskiego jest kompromitacją i radykalnym podważeniem wiarygodności IPN. Nagięto prawo i procedury, żeby chronić swojego towarzysza. Co teraz mają zrobić ludzie, których sprawy przy analogicznym stanie dokumentacji zostały skierowane do sądów lustracyjnych? – spytał retorycznie historyk Andrzej Friszke. Źródło: Rzeczpospolita 
14 09 2017 Kaczyński nielegalnie zdał maturę?! Tajemnicza historia prezesa PiS
Wydaje się, że Jarosława Kaczyńskiego był z pewnością wzorowym uczniem. Ale właśnie niedawno rozpętała się burza po tym, jak jeden z dawnych nauczycieli ze szkoły, do której chodził Kaczyński ujawnił, że obecny prezes PiS miał problemy w szkole. Sam Kaczyński wspominał o tym w jednej z książek. Szkolne życie prezesa owiane jest tajemnicą.
Andrzej Jaczewski: Pracowałem przez wiele lat w „Lelewelu”, liceum ogólnokształcącym na Żoliborzu. Uczęszczali tam m.in. bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy. Ale nie skończyli tej szkoły. Odeszli po przedostatniej X klasie w okolicznościach kuriozalnych. Zwłaszcza Jarosław, którego losem pokierował ważny działacz komunistycznej partii. To był rok 1966. Pierwszym sekretarzem PZPR był Władysław Gomułka, premierem Józef Cyrankiewicz. A stołecznym kuratorem oświaty - Jerzy Kuberski (później członek KC PZPR i minister oświaty). Lech zdał z X do XI (maturalnej) klasy, natomiast Jarosław oblał. Jeśli dobrze pamiętam miał oceny niedostateczne z języka polskiego i angielskiego. Decyzją rady pedagogicznej miał powtarzać klasę. Wtedy do dyrektora „Lelewela” pana Nikodema Księżopolskiego - pedagoga bezpartyjnego i niespotykanie praworządnego (czasem aż do przesady), zatelefonował Kuberski. I mówi: - Dyrektorze tam u was jednego z bliźniaków nie promowaliście. Ja ich znam. To są bardzo dobrzy chłopcy. Proszę to naprawić i drugiego też promować.
Dyrektor zdumiał się: - Panie kuratorze ja nie znam przepisu prawnego, który by mnie upoważniał do arbitralnej zmiany decyzji rady pedagogicznej. 
- A co mi pan dyrektorze opowiada! Zwołajcie na jutro o godz. 15 radę pedagogiczną, ja przyjadę i sprawę załatwimy - zażądał Kuberski.
Byłem na tej radzie. Nauczyciele, a wśród nich późniejsza senator Anna Radziwiłł, przyparli „towarzysza” do muru. Pytano m.in. jak rozumieć, że kurator miasta stołecznego przyjeżdża do szkoły w sprawie promocji jednego miernego ucznia. Czy innych też tak dziwnie broni i osobiście wstawia się za nimi?
Kuberski zbaraniał i odszedł z niczym. „Załatwił” Jarosławowi przeniesienie do innego liceum i... promocję. Z niemałym zdumieniem dowiedzieliśmy się po wakacjach, że - mimo ocen niedostatecznych - kontynuuje on naukę w klasie maturalnej. Rodzice zabrali z „Lelewela” także Lecha, ale w jego przypadku nie było nic zdrożnego.
Zastanawialiśmy się później w szkole z jakiego powodu kurator i ważny działacz PZPR mocno nadwyrężył swój autorytet w sprawie promocji Jarosława. Słyszałem różne opinie, ale nie będę się nimi dzielił, bo nie mam pewności. A może ktoś dokładnie wie i wyjaśni?
Dlaczego mnie to nie dziwi!? Tatuś wielki AKowiec Jarkowi maturę załatwił. Czy to prawda że Rajmund Kalkstein wraz z Fornalską wydali Niemcom generała Grota- Roweckiego? I to by tajemniczą historię Jarosława Kim Un Yest wyjaśniało. 
08 09 2017 Wspólne kłamstwo PO i PiS...
Choć Powstanie Warszawskie nie osiągnęło zwycięstwa militarnego, to także dzięki bohaterstwu powstańców możliwe było odzyskanie przez Polskę pełnej suwerenności pod koniec XX w."– powiedział prezydent Andrzej Duda podczas obchodów 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, powtarzając stare kłamstwo komunistycznej propagandy, kłamstwo pogrążające w 1989 roku miliony Polaków w bezmyślnym, trwającym ponad 25 lat letargu...
„Obalona” w 1989 roku komuna, a konkretnie: obalony sowiecki agent Jaruzelski zostaje prezydentem, obalony przestępca Kiszczak zostaje ministrem MSW, były pracownik Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR, Balcerowicz zostaje ministrem finansów, komunistyczny publicysta Mazowiecki zostaje premierem, a do polityki w glorii i chwale wraca skonfliktowana z frakcją Chamów frakcja Żydów z towarzyszem Geremkiem na czele. Ministrem zostaje również stary stalinowiec, założyciel czerwonego harcerstwa, Kuroń. W pierwszym sejmie pozornie niepodległej Polski komuniści dysponowali większością 65% głosów – teoretycznie, bo w praktyce ich przewaga była jeszcze większa. Nie sposób przecież do owych polskich 35% zaliczyć komunistycznych agentów oraz  tzw. żydokomunę  – dzisiejszych animatorów KOD – m.in. ówczesnych posłów: Adama Michnika, Jana Lityńskiego, a także senatorów Wielowiejskiego, Celińskiego, potraktować ich jako reprezentantów polskiej racji stanu. W takich właśnie okolicznościach, przez nikogo nie niepokojona „obalona komuna” założyła sobie kapitalizm kompradorski na terenie Polski, nie ponosząc przy tym żadnej odpowiedzialności za swoje zbrodnie. W chwilę potem agent Chamów TW. Bolek zostaje prezydentem. Czy można to nazywać pełną suwerennością?
Złowieszczym chichotem historii okazał się fakt, że podstawowy trzon antypisowskiej opozycji stanowią ludzie, którzy zostali w swoim czasie odznaczeni w ramach okrągłostołowego mitu przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ludzie, którzy weszli do polityki udając Polaków, mieniąc się na dodatek polskimi patriotami (!).
O jakiej niepodległości mówi minister Macierewicz?

W rocznicę zmasowanych, terrorystycznych niemieckich ataków na Polskę, rozpoczynających II Wojnę Światową, minister Macierewicz powiedział m.in.: Najwyższą wartością dla nas wszystkich jest niepodległość państwa polskiego.
Myślę, że najwyższy czas przestać się oszukiwać, bo nie ma nic gorszego od złudzenia niewolnika, że jest się wolnym. Obszar suwerennych decyzji, którym dysponuje państwo polskie jest bowiem czymś, co przekłada się w praktyce na rachityczne lub pozorowane działania względem jawnych wrogów Polski, wrogów wewnętrznych i zewnętrznych. Państwo polskie w wielu obszarach nadal funkcjonuje tylko teoretycznie i nie zmieni tego pisowska propaganda. Niemała część ośrodków antypolskiej dywersji działa przecież w Polsce jawnie i całkiem legalnie – działając bezkarnie przeciw państwu,  szkalując przy tym nieustannie polski naród. Walczymy z postkomuną, lecz na komunę realną jesteśmy ślepi czy może brakuje nam sił? Źródło trybeus.blogspot.nl
05 09 2017 Rekordowy zastrzyk gotówki od państwa dla o. Rydzyka! Chodzi o mocarstwowe plany duchownego. 
To nie pierwsza i ostania dotacja. Ile już otrzymał pieniędzy o. Rydzyk? Mniemam że będzie tego około miliarda złotych A w szpitalach alarm. Skończyły się pieniądze na leczenie. 
Prawie 20 mln zł dostanie związana z redemptorystą spółka Geotermia Toruń na budowę ciepłowni. Dotacja będzie pochodzić z pieniędzy unijnych, za których podział odpowiada Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Dotacji o takiej wielkości ojciec dyrektor za rządów PiS jeszcze nie dostał.
To pokłosie wielkiego pikniku zwanego "Dziękczynieniem w Rodzinie". Redemptorysta nie zawiódł i były śląska biesiada, prawdziwa orkiestra, msza święta i oczywiście znamienici goście na czele z ministrami Mariuszem Błaszczakiem i Antonim Macierewiczem.
Ponoć pół budżetu MON idzie na wspieranie działalności świątyni Toruńskiej a druga połowa na komisję i budowę fabryk produkujących pomniki prezydenta Lecha, smoleńskie, popiersia bohaterów. Nastały złote czasy dla krętaczy i cwaniaków. Teraz wszystko już im wolno! Bo naród tylko podskoczy, kiedy oni mocniej tupną, ze strachu.
A w szpitalach alarm. Skończyły się pieniądze na leczenie
Proteza kolana za 25 lat, biodra - za 19 lat. Operacja zaćmy w 2029 r., a wizyta u kardiologa za trzy lata! W takich kolejkach grozy Polacy muszą czekać na leczenie. A jesienią może być jeszcze gorzej.
Dopiero początek września, a w szpitalach już kończą się limity i pacjenci są odsyłani z kwitkiem. W polskiej służbie zdrowia to nic nowego, ale w tym roku sytuacja jest wyjątkowa. Od października zacznie obowiązywać sieć szpitali i zmienią się zasady finansowania placówek, które się w niej znalazły. Będą otrzymywały stałą kwotę (tzw. ryczałt), ale Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci już za zabiegi i porady wykonane ponad ustalony limit.
Dlaczego nigdy nie zabrakło pieniędzy dla sprawujących władzę!?Co oni są z innej gliny ulepieni! Jak długo jeszcze będziemy płacili nieudacznikom za to że prócz trwonienia publicznych pieniędzy nic innego nie potrafią robić. Czesi leczą za połowę stawki oferowanej przez NFZ i bez kolejek. Zatem tylko idiota nie chce skorzystać z takiej oferty pani ministrze.
04 09 2017 Fałszywi przywódcy.
Skutecznym sposobem manipulacji polskim narodem, pozbawionym naturalnych przywódców w wyniku ich eliminacji przez totalitaryzm, była i jest metoda podstawiania fałszywych przywódców, przypominających biblijnych fałszywych proroków, którzy wcześniej przygotowani do tej roli i mający mózgi wyprane z narodowych idei i zasad, podejmowali się przewodzić dużym grupom społecznym. Mobilizując ich patriotycznymi i słusznymi ideami a na koniec sprowadzając zawsze na błędną drogę, prowadzącą ku przegranej. Tak z wyrachowaniem marnowano przez wiele lat społeczny wysiłek, „wykrwawiając” energię społeczną i osłabiając ducha w społeczeństwie.
Jednocześnie nie dopuszczając w swoim ruchu do wykreowania się naturalnych działaczy czy osobowości, usuwając ich, nie dopuszczając do wyższych stanowisk czy oskarżając o odstępstwa.
Fałszywi przywódcy dostawali nagle wsparcie mediów, zyskiwali z dnia na dzień popularność, wspierani przez tajemne siły i finanse. Nigdy oni nie podejmowali się walki o sprawy zasadnicze dla narodu, o jego egzystencję i bezpieczeństwo ale krzykliwie upominali się o sprawy drugorzędne i doraźne , które powinno się rozwiązywać w kolejnym etapie. Fałszywi przywódcy zawsze dbają o to aby byli jednoosobowymi wodzami a wiążące decyzje podejmują zawsze po konsultacji z kimś z zewnątrz, kto nimi skrycie steruje. Szef Sztabu wyborczego Ludwika Wasiaka, generał drużyn strzeleckich Jan G. Grudniewski. Źródło: sowamagazyn
Ludwik Wasiak jest samozwańczym pułkownikiem. W 1994 roku wskrzesił Polskie Drużyny Strzeleckie i do dziś sprawuje w nich funkcję Szefa Sztabu. Jest też właścicielem szkoły językowej „Sarmata” w Ozorkowie i prezesem kanapowego Stronnictwa Narodowego im. Romana Dmowskiego.
Jan Gustaw Grudniewski – polski wojskowy, inżynier elektromechanik, przedsiębiorca, polityk. Komendant Naczelny Polskich Drużyn Strzeleckich. Szef partii politycznej Polski Ruch Uwłaszczeniowy. 
01 09 2017 Skandal na Westerplatte. Kiedy kamery patrzyły w stronę rządzących, Macierewicz wykorzystał wojsko do prywaty.
Premier Beata Szydło przemówiła, przemówił też prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Modlitwę za poległych odczytał arcybiskup Sławoj Leszek Głodź. Ale wkrótce plan obchodów się wysypał. Apel Poległych oraz Apel Smoleński miał bowiem odczytać harcmistrz Artur Lemański. Wojsko na polecenie Macierewicza zablokowało jednak mównicę – informuje "Gazeta Wyborcza".
Od 18 lat spotykamy się na Westerplatte. Było tu dotychczas siedmiu premierów i trzech prezydentów RP i ja nigdy przedtem nie spotkałem się z tak niską kulturą jak dzisiaj. Tu na Westerplatte stało się coś, co jest sprzeczne z istotą tego miejsca – powiedział po uroczystościach Paweł Adamowicz cytowany przez "GW".
Sytuacja jest absurdalna tym bardziej, że od 1999 roku to harcerze razem z prezydentem Gdańska są współgospodarzem uroczystości. Do tej pory wszyscy szanowali ich rolę. Doszło jeszcze do jednego dziwnego wydarzenia. MON nie zgodziło się na udział harcerzy w tradycyjnym śniadaniu na terenie jednostki Straży Granicznej. Redakcji naTemat udało się dotrzeć do harcerza, którego nie wpuszczono na mównicę. Opowiedział nam, jak to wyglądało z jego punktu widzenia. "Część służby nie została dopełniona”. Harcmistrz, któremu wojsko "zamknęło" usta, opowiada o incydencie na Westerplatte
Apel Poległych oraz Apel Smoleński na Westerplatte miał odczytać harcmistrz Artur Lemański komendant hufca ZHP Gdańsk-Portowa. Wojsko na polecenie Macierewicza zablokowało jednak mównicę. "Sytuacja, która miała miejsce dzisiaj rano na Westerplatte była niecodzienna i dla nas niezrozumiała. ZHP zwrócił się do Prezydenta RP Andrzeja Dudy, który jest honorowym protektorem harcerstwa o pomoc w jej wyjaśnieniu” – czytamy m.in w oficjalnym oświadczeniu harcerzy. Źródło na Temat
Podczas porannych obchodów 78. rocznicy wybuchu II wojny światowej, które odbywają się na Westerplatte doszło do skandalicznej sytuacji. Harcerz, który miał wygłosić apel podczas uroczystości został zablokowany przez żołnierzy i pracownicę MON, a zamiast niego apel smoleński odczytał oficer Marynarki Wojennej. Do sprawy odniósł się m.in. prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz, który stwierdził: - Dzisiaj byliśmy świadkami cenzury!
ONR-owcom i Obywatelom RP wstęp zakazany. Muzeum w Łodzi nie życzy sobie ich wizyty w rocznicę wybuchu wojny
To tak ma wyglądać demokracja po PiSowsku.
Macierewicz już jawnie działa na szkodę narodu polskiego. Powinien natychmiast ostać zdymisjonowany i postawimy przed Trybunałem Narodowym oskarżony o zdradę stanu. Czy wojsko nie może zlinczować takiego szalonego szefa. Było by to po bożemu i zgodne z prawem.
30 08 2017 I spadła aureola z głowy świętego Antoniego, aż bruk jęknął. WOT i cały Antoni
Historyk o niejasnej przeszłości szefa MON
Znany historyk, prof. Andrzej Friszke przypomina, że w 1968 roku Antoni Macierewicz w śledztwie zdradził kolegów. Sprawę tę opisał w książce „Anatomia buntu”, w której podaje fakty, sygnatury archiwalnych akt, które z całą pewnością są autentyczne. „Te dokumenty mówią same za siebie, wszystko jest czarno na białym, ja się z niczego, co napisałem w książce, nie wycofuję” – zastrzega w rozmowie z portalem naTemat. i podkreśla, że „Antoni Macierewicz nigdy nie powinien rozpoczynać wojny na teczki”. Dlaczego? Z dokumentów znajdujących się w archiwach IPN wynika bowiem, że w roku 1968 Macierewicz po aresztowaniu złożył tak obfite zeznania, że wystarczyło na akt oskarżenia dla niego i Wojciecha Onyszkiewicza.
Historyk jest zdziwiony, że media nie zainteresowały się dotychczas tą sprawą. Tymczasem w IPN znajduje się kilkadziesiąt stron protokołu ze śledztwa. Wynika z niego, że w swoich zeznaniach obecny szef MON wymienił aż kilkadziesiąt osób. Zdaniem historyka, to dużo. Dlaczego? „Zależy o jakiej epoce mówimy – przypomina Friszke. Jeśli o roku 1968, to należy pamiętać, że wszystko działo się w trakcie działań protestacyjnych. Każdy zatrzymany musiał liczyć się z tym, że jest to początek śledztwa i procesu. Zatrzymanych trzymano przeważnie na Rakowieckiej w Warszawie. Było otwierane śledztwo i wzywano podejrzanych o działalność wywrotową na przesłuchania”. Historyk wylicza: pierwsze zawsze było pytanie o życiorys, czyli kto, gdzie się urodził, do jakich szkół chodził. Przesłuchujących interesował też kalendarzyk. Zwykle przy zatrzymanych znajdowano bowiem jakiś kalendarzyk, a w nim numery telefonów i adresy do różnych osób. W ten sposób śledczy ustalali kontakty, adresy, siatka- opowiadał dziennikarzowi portalu prof. Friszke. Było jak w filmach szpiegowskich – śledczy pytali „kto to, skąd go znasz, kim jest, co robi”, a gdy w trakcie śledztwa natrafiali na jakąś sobie „znaną” osobę, to zaczynali dopytywać bardziej dokładnie.
Jak doszło do aresztowania Antoniego Macierewicza? Stało się tak w marcu 1968 roku, ponieważ był uczestnikiem strajków studenckich. A do tego w środowisku studenckim prominentną postacią: należał do rady wydziałowej Zrzeszenia Studentów Polskich, zaangażował się w działalność opozycyjną, był założycielem Ligi Niepodległościowej. Studiował historię. W areszcie siedział od 28 marca do 3 sierpnia 1968, a po wyjściu z aresztu został zawieszony w prawach studenta – przypomniał historyk. Z protokołu przesłuchania wynika, że śledczych bardziej od powiązań i znajomości Macierewicza interesowała studencka aktywność w trakcie protestów marcowych: kto jeszcze poza nim w nich uczestniczył, co się stało z powielaczem, i tak dalej.
Antoni Macierewicz – nie wnikając w powody – powiedział w śledztwie „wystarczająco dużo, żeby się dało ukręcić akt oskarżenia. Szczególnie na niego i Wojtka Onyszkiewicza” – powiedział Friszke. Na pytanie dziennikarza, jak zatem traktować opowieści obecnego ministra i jego przyjaciół, że „był świetlaną postacią”, czyli „niezłomnym bojownikiem o wolną i demokratyczną Polskę”, historyk wyjaśnił twierdząco. – „To prawda, tego nie można mu odmówić. W latach 70. rzeczywiście do jego postawy moralnej nie można mieć zastrzeżeń, podobnie jak nie podlega dyskusji jego determinacja. Złego słowa nie można powiedzieć, poza tym, że miał ogromne skłonności do kłótni. To wszystko”.Natomiast później – w latach 80. – wydawał „Głos”, ale generalnie był mało aktywny i w tamtym okresie znajdował się na marginesie ruchu opozycyjnego”. Jednak – podkreśla prof. Friszke – warto zwrócić uwagę na rzecz niespotykaną, i szczególnie zastanawiającą, jeśli chodzi o dokumentację SB (historyk przypomina, że takie właśnie dwa dokumenty opublikował w swojej książce o Macierewiczu Tomasz Piątek). O co chodzi? Otóż „pierwszy raz w życiu widziałem, żeby oficer tak wysokiego szczebla wydawał dokument, w którym stwierdza, że taki a taki człowiek nie jest poszukiwany przez służby bezpieczeństwa. To był oficer wysokiego szczebla z departamentu wywiadu czy kontrwywiadu, nad nim praktycznie był już tylko wiceminister i minister. Dla mnie ten dokument to coś niespotykanego”– opowiada prof. Friszke. Przy czym, jak zaznacza, autentyczność tego dziwnego pisma została potwierdzona i nie budzi żadnych wątpliwości. Co na to minister Macierewicz. Źródło: natemat.pl
A czy IPN nie ma dokumentów odnośnie wydania w ręce gestapo gen. „Grota” Roweckiego  przez Fornalską i Kalksteina? Zatem czy Kalkstein to Rajmunda Kaczyński ojciec bliźniaków.
Źródło: https://marucha.wordpress.com/2010/07/01/kim-sa-kaczynscy/
23 08 2017 Biskup Pieronek za chwilę będzie „biskupem wyklętym”
"Przeżyłem II wojnę światową i okres komunizmu i naprawdę wiem, czym to grozi". Bp Pieronek mówi o tym, co nadciąga. Poglądy biskupa Tadeusza Pieronka nie są dla nikogo w Polsce tajemnicą. Każdy też wie, że hierarcha jest raczej odosobniony w Episkopacie z tym, co głosi. Duchowny ma jednak nadzieję, że jego głos zostanie wysłuchany – w najnowszym wywiadzie przestrzega bowiem, co grozi Polsce, jeśli marsz "dobrej zmiany" się nie zatrzyma. Diagnoza bpa Pieronka jest następująca: w Polsce dyktaturę już mamy. A co dalej? O tym ksiądz mówi w wywiadzie dla portalu wiadomo.co.
BP TADEUSZ PIERONEK
Jak mamy dyktaturę, to można się spodziewać wszystkiego. To jest pełzający system, który nigdy nie zostanie zaspokojony. Ma taki głód władzy, że będzie chciał ją mieć we wszystkich szczegółach ludzkiego życia.
Czyli to, co mamy, to dopiero początek?
Na pewno nie koniec... Wiemy, że w najbliższym czasie PiS będzie chciał przeprowadzić "reformę" środków przekazu. Jest też sprawa samorządów, czyli opanowania elektoratu. Z tego mogą wynikać daleko idące konsekwencje. PiS będzie chciał odebrać kompetencje gminom i zarządzać wszystkim z góry, czyli tak, jak już było. Rząd totalitarny pcha się do wszystkiego i każdemu potrafi zamknąć usta, a jeżeli ktoś podniesie głos, to się go niszczy.
I tak będzie?
Przeżyłem II wojnę światową i okres komunizmu i naprawdę wiem, czym to wszystko grozi. Nie możemy do tego wracać! Nie możemy się zgodzić na utratę wywalczonej wolności, nie możemy jej w byle jaki sposób oddać.
Według duchownego społeczeństwo powinno "wziąć sprawy w swoje ręce", jednak – jak przyznaje – "jest pewna część społeczeństwa, która jest zauroczona stylem rządzenia, jaki prezentuje PiS". – Trudno będzie ich z tego zauroczenia wyprowadzić. Jesteśmy na początkowym etapie, więc nic jeszcze nie jest stracone – dodaje.
Jednym z przykładów zauroczenia, według biskupa, są okrzyki "Jarosław, Jarosław!" na miesięcznicach smoleńskich. Tadeusz Pieronek nie szczędzi przy tym zgryźliwości wobec adresata tego uwielbienia. Pytany jednak, co by powiedział Jarosławowi Kaczyńskiemu, gdyby go spotkał, odpowiada: – Myślę, że nic. Szkoda słów. Źródło: wiadomo.co
Jesteśmy świadkami narodzin religii smoleńskiej. Bardzo wielu jej wyznawców widzi jak Kaczyński po Wiśle chodzi i wielki cuda wielkie czyni.
Czy Kaczyński zdąży beatyfikować Lecha? Narodził się nowy kościół smoleński i jak Rydzyk zostanie jego papieżem a Pawłowicz przeorem sióstr męczennic smoleńskich to wtedy nie będzie żadnych problemów. Bo to będzie pierwszy święty tego kościoła.
A taką Nową Polskę według ewangelii Jarosława będziemy wkrótce mieli: msza, pomnik, praca, spowiedź, różaniec, spanko i od nowa, msza... Wkrótce w każdym mieście, na każdym osiedlu, w każdej wsi staną pomniki Śp Lecha i dopiero się narobi. Wyobraźcie sobie te tłumy z krzyżami, różańcami i pieśniami na ustach, na kolanach wędrujące przez całe miasto od świątyni do pomnika od pomnika do świątyni w wielkich procesjach. 
21 08 2017 Mieszkanka zniszczonej wsi obejrzała "Wiadomości". "Żałuję tego do teraz"
Anna Felska, mieszkanka miejscowości Dziemiany (woj. pomorskie), która ucierpiała w nawałnicach, opisała na Facebooku swoje refleksje po obejrzeniu "Wiadomości". Jest sfrustrowana tym, że "w obliczu takiej tragedii nadal prowadzą swoją propagandą i prosto w oczy kłamią Polakom.
Nie jestem zwolennikiem żadnej partii. Od polityki staram się trzymać z daleka, ale wobec kataklizmu, który nawiedził nas w nocy z 11 na 12 sierpnia nie mogę przejść obojętnie.
Wczoraj po siedmiu dniach, część Dziemian ponownie została podłączona do sieci elektrycznej. Przez te dni byliśmy odcięci od świata, często nie mając dostępu do Internetu, a nawet zasięgu telefonicznego. Włączając telewizor nie myślałam, że usłyszę z ust rządu, to co usłyszałam. Wszystko zaczęło się od spóźnionej reakcji rządu. Nikt, kto nie był tutaj na miejscu tragedii, nie zrozumie w pełni tego o czym mówię. Gdy Pani Premier i Ministrowie byli na wakacjach, u nas zwykli ludzie walczyli z żywiołem. Żądaliśmy wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, bo po prostu oczekiwaliśmy pomocy, widząc pracujących od świtu do nocy strażaków, i tą pomoc mogłoby zaoferować wojsko. Widząc skale zniszczeń wszyscy jesteśmy świadomi, że skutki nawałnicy będziemy usuwać nie kilka dni, czy nawet tygodni, a kilka lat. Wojewoda wypowiadając słowa, iż wojsko nie jest potrzebne do zamiatania liści, nie miał absolutnie żadnego wyczucia. Nie wiem czy był świadomy tego, co mówi. Mi po ludzku byłoby wstyd i nie mogłabym po takim czymś spojrzeć w oczy ludziom, którzy stracili dorobki swojego życia, domy, gospodarstwa, lasy… Wczoraj Pani Premier odwiedziła Chojnice. Podczas konferencji prasowej mogliśmy usłyszeć z ust strażaka, że w naszej gminie ogólnie rzecz biorąc nie ma problemu z niczym, tym bardziej z prądem. W chwili gdy wypowiadał te słowa, nikt w naszej wsi nie miał prądu. Nie mówiąc już o całej gminie, w której tylko niewielka część miała dostęp do energii elektrycznej. Prąd przywrócili nam po południu i sukcesywnie etapami cała gmina zostaje nadal podłączana do sieci. W wielu miejscowościach, choćby w Trzebuniu prąd jest tylko dzięki agregatom. Wieczorem obejrzałam Wiadomości, i żałuję tego do teraz. Pani Premier powiedziała, że już prawie wszystkie skutki nawałnicy zostały usunięte, ale nadal pozostają gospodarstwa, które prądu nie mają. Mówiąc te słowa, na Pomorzu nadal kilka tysięcy ludzi pozostawało bez prądu. Nie wiem w jakiej rzeczywistości żyje nasz rząd, ale nie jest to realny świat. Nigdy nie myślałam, że posuną się tak daleko, by nawet w obliczu takiej tragedii, nadal będą prowadzić swoją propagandę i prosto w oczy kłamać Polakom. Nie mieli oporów w Rytlu pozorować świetnej pracy wojska, wysyłając zwykłych ludzi, którzy pomagali, by się po prostu schowali. Nie mieli oporów również manipulować słowa sołtysa Rytla, który dziękował wojsku za pomoc, ale następnie podkreślił, że pierwszymi którzy nieśli pomoc byli mieszkańcy i strażacy. Tych słów w telewizji już nie usłyszeliśmy. Wiem, że rząd przekazał samorządom wiele milionów złotych na pomoc dla poszkodowanych. Nie kwestionuję tego. Że darowizny zostały zwolnione od podatku. Więc nie pozostawili nas z tym samych. Jednak nie potrafili odciąć w tym momencie polityki od dramatu ludzi. Zrobili tym nam krzywdę. Minister Błaszczak nie powstrzymał się od ataku na marszałka województwa, zaganiając go do pracy przy drogach wojewódzkich, które mówiąc szczerze w większości przejezdne były już dzień po nawałnicy… PIS znów nawet w sytuacji tak dramatycznej dla wielu tysięcy ludzi, chce podzielić społeczeństwo. Ja mam tego po prostu dosyć. My Polacy na szczęście pokazaliśmy, że w takich trudnych chwilach, jak nikt inny potrafimy się jednoczyć. To my zdaliśmy ten egzamin na szóstkę. To strażacy od pierwszych minut po przejściu żywiołu, wyszli na ulice, by ratować ludzi, by udrażniać drogi i po prostu nieść pomoc. Od świtu do nocy przez już ponad tydzień strażacy ochotnicy i strażacy zawodowi, pracują byśmy mogli jakoś po tej tragedii funkcjonować. Polacy nie dali się podzielić w tej sprawie. Ludzie z całej Polski ruszyli na pomoc. My jako gmina Dziemiany mogliśmy przekonać się jak wspaniali są nasi rodacy. Z każdego zakątka kraju płynęła i cały czas płynie pomoc. Otrzymaliśmy wiele darów, wielu wolontariuszy z bliska i daleka zakasało rękawy i przyjechało pomóc usuwać skutki kataklizmu. Właśnie w takiej chwili możemy przekonać się jak wielkie serca mają nasi rodacy. Nie zostaliśmy z tym sami. Dlatego uważam za świństwo to, co próbuje przekazać reszcie Polaków rząd, że chce wmówić im, że to oni zareagowali właściwie, że pomoc przyszła od razu. Że to  samorządy nie radziły sobie z sytuacją. Nieprawda. Samorządy starały się jak mogły, powołując sztaby kryzysowe i próbując skoordynować wszystkie działania służb. Mam nadzieję, że nie zapomnimy o tym jak potrafiliśmy się zjednoczyć we wspólnej sprawie, jak potrafiliśmy pomagać sobie nawzajem bez względu na to jakie mamy poglądy. Polska właśnie taka powinna być zawsze. Wolna od podziałów i zjednoczona. Polacy jak mało kto, potrafią w chwili tragedii być ze sobą solidarni. Tak po prostu. Szkoda, że nie jest tak na co dzień. Pamiętajmy, że dobro powraca i prawda zawsze wyjdzie na jaw. Obyśmy nie musieli już nigdy znajdować się w takiej kryzysowej sytuacji. Teraz pozostaje nam próbować odnaleźć się jakoś w nowej rzeczywistości po tym kataklizmie. Nasza gmina, jak wiele innych w okolicy, już nigdy nie będzie taka sama. Już nigdy nie będziemy mieć tak pięknych widoków na te hektary lasów… Serce pęka widząc te tysiące powalonych drzew ale najważniejsze, że wszyscy są cali i zdrowi. Z resztą sobie poradzimy.
PS. Mam nadzieję, że to mój pierwszy i ostatni tego rodzaju post.
PS II. W związku z tak dużym zainteresowaniem tym postem, chciałabym tylko zaapelować, by nie wykorzystywać go do celów politycznych. Napisałam to wszystko dlatego, bo mam dosyć polityki właśnie i wykorzystywania tej tragedii w ten sposób.
Tak chamskiej i butnej władzy, takich obłudnych łgarzy na stanowiskach ministerialnych Polska nie miała nawet za komuny. Oszuści, łgarze, jakieś dziwne osobniki z niedoborem kory mózgowej gadający co im chory czerwony Khmer z Żoliborza każe. To są przedstawiciele rządu z jakimś sołtysem gminnym na czele, niszczący kraj tak jak tego nie zrobił nawet wróg. Najgorsza miernota myśli że jak podjedzie mercedesem czy Rols Roysem to doda powagi. Nie doda a ośmieszy jeszcze bardziej. Gdzie się nie obejrzy to przekręty, oszustwa, złodziejstwo, kolesiostwo, szambo, śmierdzące szambo które mieni się polskim rządem, nie wspominając o Adrianie z tej samej gliny.
15 08 2017 "Cuda" nad Wisłą...
Pewnie dla wytrawnych blogerów nie będą to żadne nowe wiadomości. Dla mnie to będzie usystematyzowanie różnych ciekawych zjawisk nad Wisłą, ale bardziej ku potomności dla młodego pokolenia. 15 sierpnia w rocznicę Cudu nad Wisłą kto ino żyw na tzw prawicy będzie wspominał "wielkiego marszałka" jaki on to był świetny, patriota, wódz i w ogóle...szanowni Czytelnicy prawicowi, tutaj zwracam się do sympatyków PiS-u, którzy świecą kadzidełko Marszałkowi Piłsudskiemu...tekst to będzie przykry i podły...podły dla propagandzistów, ale ożywczy dla Polaków...
Było tych "cudów" nad Wisłą w ostatnim wieku trochę. Bitwa Warszawska...prawdziwym cudem na pewno była, że dobry Bóg złamał psychikę Piłsudskiego, który pomimo swojej buty i pychy emocjonalnie rozklekotany postanowił przed Bitwą Warszawską złożyć dymisję na ręce Witosa, dymisję z funkcji Wodza Naczelnego i Naczelnika Państwa...nie będę już pisał o jego wyjeździe do kochanki w Bobowej, coby nie jeżyć karków co krewkim PiS-owcom. Wielkim cudem był fakt, że funkcję Wodza Naczelnego na czas Bitwy Warszawskiej choć nieświadomie objął generał Rozwadowski...człowiek o wielkim sercu, patriotyzmie, harcie ducha i wielkiej woli walki, a co ważne, jako fachowiec, bo absolwent wiedeńskiej akademii taktyki i sztuki wojennej Kriegsschule...to on, a nie Piłsudski rozgromił bolszewicką nawałę...amen i niech nikt nie sili się na jarmarczną beletrystykę w obliczu faktów...ale jak kto chce, to ja o gustach nie dyskutuję...Potem to już się działy "cuda" totalne..."cudownie" odmieniony i wzmocniony duchem walki  Marszałek Piłsudski powraca i nakłada sobie wieniec laurowy na skronie...jakoby on i tylko on był sprawcą wygranej Bitwy Warszawskiej... Następne "cuda"...zdobycie władzy i obalenie opozycji w krwawym przewrocie majowym ..."cudowna" decyzja Piłsudskiego, że nie chce być prezydentem, bo za małe prerogatywy...lepiej marszałkiem znowu, bo większa władza...no kuźwa "cud"... Następny "cud"...pochówek konwertyty, luterana na Wawelu...no bo pan Marszałek porzucił katolicyzm i stał się luteraninem...bo gdzie diabeł nie może tam babę wyśle...aby poślubić Marię Kroplewską, rozwódkę...udało się, Sapieha złamany..."cud"...
Ale nie będę już tyrpał zmarłego...w nowoczesnej Polsce potem nastały "cudowne lata"..."cudowny" komunizm, który bolszewiki, które podniosły głowę dzięki Piłsudskiemu przywiozły na ruskich tankach po II WŚ... Od tego czasu "cudowny" ustrój trwał do roku 1989. Gdzie potem pani Szczepkowska, aktorka ogłosiła następny "cud"...gdzie ponoć "komunizm upadł" ...a co złośliwsi twierdzili, że na cztery łapy...
Ale przed tym "cudem" w roku 1985 komunista, zbrodniarz, niejaki Wolski w Polsce zwany Jaruzelskim udaje się w podróż na imperialistyczną, kapitalistyczną, wrogą ludowi pracującemu miast i wsi ziemię amerykańską , gdzie "cudownie" witany jest z honorami ......co złośliwsi twierdzą, że odsprzedał Polskę Amerykanom...Potem niejaki Lejba Khone w Polsce zwany Wałęsą "cudownie" obala doszczętnie tzw komunę wraz z towarzyszami, którzy w sposób "cudowny" pojawiają się ponownie w partiach prawicowych...pan Wałęsa używając "cudownej" różczki powoduje, że wojska ruskie stacjonujące od ponad czterdziestu lat opuszczają w podskokach Polskę..."cud"...Już, że o tym nie wspomnę że "cud" nastąpił po tym jak komunistycznym towarzyszom pomimo swoich deklaracji, że "raz zdobytej władzy nigdy nie oddadzą" zmiękła rura na tyle, że "sztandar wyprowadzili" pośpiesznie..."cud"
Potem w "demokratycznych" wyborach po roku 89 zostaje wybrany prawdziwy, niekomunistyczny prezydent, czyli komunista Jaruzelski..."cud" kuźwa "cud" !!! Potem "cudowny" uzdrowiciel polskiej gospodarki Balcerowicz schładza przedsiębiorcze czerepy polskich gojów...tłumacząc to tym, że polska gospodarka rozgrzała się do czerwoności i w jej interesie jest zwolnienie tempa... Potem "cudownie" panom Bagsikowi i Gąsiorowskiemu napełniły się trzosy, które należało jak najszybciej wywieźć z Polski... I w tym to momencie nastąpiła prawdziwa fala "cudów" nad Wisłą...znikały stocznie, cukrownie, cementownie, cegielnie...znikały też polskie marki towarowe...takich zniknięć nie dokonałby nawet sam mistrz Coperfield...to były najprawdziwsze "cuda"... Czy dziś zdarzą się jeszcze jakieś "cuda" nad Wisłą? Jestem przekonany, że tak...może zniknąć nam jeszcze woda, źródła geotermalne, polskie kopalnie węgla, ziemia i jeszcze wiele innych minerałów, o których Polacy nie wiedzą... Te "cuda" nad Wisłą się nie skończą dopóki Polacy będą spać w słodkim śnie nieświadomości...pobudka szanowni Państwo!!! Źródło: trybeus.blogspot.com
14 08 2017 Kaczyński to nasza wina! Co za naród!
Z opublikowanego właśnie sondażu IPSOS dla OKO.press wynika, że PiS ma obecnie 40 proc. poparcia, a razem z Kukizem 51 proc. Poparcie dla PiS wśród prostych ludzi na wsi rośnie i przekracza 50 proc.! Jaki wstyd! Polacy, jaki to straszny wstyd! Kim jesteśmy, my, naród zasiedziały w samym środku Europy, w XXI wieku? Jeśli nic nam jakiesi „trybunały” i „konstytucje”, to może chociaż „leśne ruchadła” i „córki leśnika”? Albo może opętańcza wycinka Puszczy Białowieskiej? A jak nie, to może szaleństwo w oczach Macierewicza? Nie! I to nie, i tamto nie! Ani wstydu, ani gustu. Nic. Tępota, prostactwo, bezwstyd. I tak na okrągło. Tępota, prostactwo, bezwstyd… Ad infinitum.
Epoka demokratyczna uczyniła z lizusostwa polityków względem grup społecznych niemalże zasadę moralną. Zwłaszcza całość społeczna jest poza wszelką krytyką. O narodach źle mówić nie wolno. Są zawsze bez skazy!
A skoro o narodach nie można, to nie można też o ludowych ich warstwach, boć te są przecież samą ich solą i korzeniem. Niech inteligencja zajmuje się sobą, a naród i lud zostawi w spokoju. Bo jak nie, to może ten lud gnaty komuś przetrącić. Dość tego! Czas powiedzieć sobie, że po epoce glorii (karnawału Solidarności i transformacji demokratycznej po roku 1989) nastała epoka wstydu dla naszego narodu. Sami zgotowaliśmy sobie spektakl zwijania demokracji i rządów prawa oraz wypinania się gołą d… na Europę i świat.
I na tym spektaklu – my, naród Polski – wciąż bawimy się setnie. Tak, nasza wina, nasza bardzo wielka wina. Kaczyński to nasza wina! Macierewicz to nasza wina! Ziobro to nasza wina! Nasza, bo to przez nas, ludzi kulturalnych, zazdrośnie strzegących swego świata przez obcymi, jest nas mniej niż tych niewymownie „innych”. Tych, co i w cuda uwierzą, i pół litrem nie pogardzą, i na Żyda bluzną. Demokracja prawdę ci powie. Prawdę, która może ranić i oburzać, ale jest prawdziwą prawdą.
W wyborach i sondażach biorą udział nie tylko tacy, co mają „opinię”, bo są w miarę inteligentni i kulturalni, a w dodatku mają jakieś „pojęcie o wyobrażeniu”. Otóż w demokratycznych wyborach biorą udział wszyscy – mądrzy i głupi, dobrzy i źli, kulturalni i prostacy, święci i zbrodniarze, porządni i podli, przeciętni i wielcy. I każdy z nich ma po jednym głosie. Tak samo w sondażu. Mamże tłumaczyć, kogo jest więcej? Mających jakieś pojęcie o państwie i polityce czy tych drugich? Mających jakieś obywatelskie ideały czy tych drugich? Szanujących państwo i prawo czy tych drugich?
Opuściliśmy prostych ludzi, zostawiliśmy sam na sam z demonami przeszłości, z zabobonem, kołtunem, panem, wójtem i plebanem – to i teraz mamy. Wiejska i małomiasteczkowa Polska, pańszczyźniana i rozbiorowa, katolicka i komusza, siadła nam teraz na karku, batem i butelką wywija, a buciorami w nerki kopie. Wio! Oj, mamy wesele. Mamy tu dzisiaj niezłe Bronowice. Ten sondaż, dla mnie, przyznam, niespodziewany, to wiadomość tragiczna, bo stanowi dowód, dowód jak najbardziej empiryczny, że poparcie dla reżimu nie spada, gdy tenże się radykalizuje i umacnia swój autorytaryzm. Już nie dla jednej trzeciej, jak można było się łudzić dwa lata temu, lecz dla połowy Polaków demokracja nie znaczy nic, a najbardziej żenujące ekscesy korupcji i warcholstwa nie robią na prowincjonalnej Polsce żadnego wrażenia.
Dla połowy Polaków liczy się tyko kasa i „porządek”, czyli swojskość. Czyli jakieś ogólne prostactwo i nadęcie, odzwierciedlające ich samopoczucie, łagodzące ich lęki i dające złudzenie, że skoro rządzą tacy sami jak oni, to ich godność jest zabezpieczona. Ta druga, kulturalniejsza połowa narodu stała się zakładniczką tej pierwszej. I dobrze nam tak! Myśleliśmy, że wystarczy „iść do miasta”? Iść „na studia”? A babcia niech słucha sobie Rydzyka? A wujek niech sobie chla? A ksiądz niech stawia sobie plebanię na trzy piętra i obściskuje? A śmieci dalej do lasu? I tak dalej.
Myśmy uciekli ze swoich środowisk, zamiast powrócić tam, by wyrównać swoje rachunki – by oddać rodzicom, dziadkom, sąsiadom to, co się im od nas należało: odrobinę wiedzy o świecie. Ale nam się nie chciało. Dlatego to nasza wina, nasza wina. I niełatwo już będzie ją naprawić. Bo tymczasem Kaczyński może robić, co chce, i dopóki będzie kasa w chłopskim portfelu, tacy ludzie będą rządzić. Jakże nisko upadliśmy, skoro musimy modlić się o katastrofę gospodarczą, by ratować się z katastrofy politycznej i moralnej narodu…Autor Jan Hartman

13 08 2017 Uczmy się z historii pierwszych rządów PiS. Koalicjanci Kaczyńskiego zawsze „giną”.

Czy warto powracać pamięcią do okresu pierwszych rządów PiS-u i Kaczyńskiego? Cezary Michalski, publicysta Newsweeka twierdzi, że tak. I wyjaśnia: „jakkolwiek upłynęło wiele czasu i zmieniło się zarówno otoczenie Polski, jak i sytuacja w Polsce, to nie zmieniła się metoda polityczna Jarosława Kaczyńskiego”. I radzi wyciągnąć z tego wnioski na użytek walki politycznej.
Na czym polega owa metoda Jarosława Kaczyńskiego? Mówiąc w skrócie, nie jest on w stanie tworzyć żadnej koalicji, dotrzymywać żadnych umów. Nie akceptuje w polityce partnerstwa. Powinien pamiętać o tym zarówno Paweł Kukiz, jak i Andrzej Duda – przekonuje Michalski. Jego zdaniem prezes PiS na prezydenta „już wydał wyrok śmierci, a jedyne, nad czym się dziś zastanawia, to gdzie i przy jakiej okazji ustawić mu szafot”.
Przypomnijmy: Dokładnie dziesięć lat temu – 13 sierpnia 2007 roku – ówczesny premier Jarosław Kaczyński odwołał ze swojego rządu wszystkich ministrów koalicyjnej Samoobrony Andrzeja Leppera i koalicyjnej Ligi Rodzin Polskich, Romana Giertycha. W ten sposób jego rząd utracił większość i zaczęło się odliczanie do przedterminowych wyborów parlamentarnych, które PiS przegrało z Platformą Obywatelską. Do likwidowania swoich koalicjantów Kaczyński użył, co tylko mógł: tajne służby, prokuraturę i media publiczne, które – przypomina Michalski – także wówczas prezes PiS szybko „skonsumował” i zaczął używać jako narzędzie brutalnej propagandy partyjnej. Daleko nie sięgając, przypomnijmy, że Mariusz Kamiński niedawno został skazany na 3 lata więzienia za tajniacką prowokację zwaną „aferą gruntową”, która miała zniszczyć Andrzeja Leppera.
To nie wszystko. W niszczeniu swoich koalicjantów Kaczyński posługiwał się również tzw. polityczną korupcją. Wyszła ona na jaw atmosferze skandalu, gdy Renata Beger z Samoobrony wzięła ze sobą ukrytą kamerę na „negocjacje”, w czasie których Adam Lipiński, towarzysz jeszcze z „zakonu PC”, próbował ją zastraszyć i przekupić jednocześnie. Czym? Zakończeniem prowadzonych przeciw niej postępowań prokuratorskich, a nawet… obietnicą finansowych gratyfikacji z budżetu Kancelarii Sejmu, czyli od marszałka Marka Jurka! Taśmę nagrana przez Beger wyemitowano w programie „Teraz My” (TVN), co wywołało jeden z wielu kryzysów koalicyjnych. Ostatecznie jednak Kaczyński ze swoimi koalicjantami wygrał przez nokaut, gdyż wspomniane przedterminowe wybory 2007 roku przetrwało tylko PiS. Kaczyński przez następne lata za sprawą populizmu przejął sporą część działaczy i większość wyborców zarówno skrajnie prawicowego LPR-u, jak też skrajnie populistycznej Samoobrony, czytamy w „Newsweeku”.
Jakie wnioski wyciągnął Kaczyński z pierwszego okresu swoich rządów? Jedynie takie, że musi„przejąć albo zniszczyć wszystkie instytucje w państwie i społeczeństwie, żeby żadna alternatywa polityczna, żadne ryzyko utraty władzy, nie było już więcej możliwe”. Wtedy starał się zrobić to samo, ale w jego mniemaniu przeszkadzał mu „układ” i „stary porządek”, który trzeba zniszczyć. Wszystkie ówczesne „przeszkody” – na które składa się praktycznie całe instytucjonalne oprzyrządowanie liberalnej demokracji w Polsce, których Kaczyński wówczas nie potrafił usunąć – konsekwentnie niszczy dzisiaj, pisze Michalski. I ostrzega: nawet jeśli zdoła to uczynić, Jarosław Kaczyński… nadal nie będzie miał pomysłu na polskie społeczeństwo i państwo (!). Dlaczego? Bo jako człowiek „nie pozbawiony talentu, jeśli chodzi o umiejętność sterowania politycznym konfliktem – jest jednocześnie absolutnym impotentem rzeczywistego rządzenia”. Tu publicysta „Newsweeka” stawia ciekawą tezę. Otóż wówczas, w latach 2005-2007 prezes PiS także tego nie robił – był całkowicie skupiony na „zdobywaniu władzy”, każdą dostępna mu metodą. Zwłaszcza poprzez radykalizowanie wewnętrznego konfliktu w Polsce. To jest stały motyw – tak prezes najprawdopodobniej racjonalizuje sobie i innym niepodejmowanie rękawicy i unikanie rzeczywistego „administrowania krajem”.
Ostatni z wniosków z poprzednich rządów PiS dotyczy natomiast opozycji. Ta była wówczas silnie upartyjniona i praktycznie skupiona w jednej partii, Platformie Obywatelskiej. Partii, dodaje Michalski, praktycznie będącej o włos od przejęcia przez PiS, po podwójnej przegranej wyborczej w parlamentarnych i prezydenckich wyborach 2005 roku. „Kaczyński zaczął wówczas zjadać Platformę, przejmując jej polityków, działaczy i bardziej konserwatywnych wyborców. Udawał centrystę, ale kiedy się ostatecznie Platforma nie rozpadła, przestał udawać. Wtedy Stefan Meller i Radosław Sikorski (najbardziej umiarkowani ministrowie rządu PiS) poszli w odstawkę, a na czele stawki znaleźli się Antoni Macierewicz i Mariusz Kamiński” – przypomina publicysta. „Donald Tusk, aby uratować Platformę wynalazł wówczas „antykaczyzm”. Być może brutalny, ale chroniący skutecznie przed rozbiciem liberalną partię i liberalny elektorat”. Michalski nie ma wątpliwości, że gdyby nie ocalenie i skonsolidowanie wówczas przez Tuska silnej liberalnej partii, Kaczyński rządziłby do dzisiaj bez przerwy. „Żadna gazeta, żadne środowisko, nawet żadne związkowe czy społeczne protesty nie odsunęłyby go od władz” – mówi czytelnikom. I stawia kolejną tezę: Tylko partia może wygrać z partią. Radzi więc nie lekceważyć polityków i siły ich organizacji. Czy ją dostrzega w dzisiejszej Polsce? „Nie wiem, czy mamy dziś Tuska. Mamy Schetynę, mamy Budkę i Trzaskowskiego, mamy dziewczyny z Nowoczesnej, mamy dwie partie liberalne (jedną większą, drugą mniejszą). Na nie stawiajmy, gdyż bez nich ani szaleństwo Kaczyńskiego, ani pycha i żarłoczność prawicy, ani nawet widmo Polexitu nie odbiorą władzy Kaczyńskiemu i PiS-owi” – prognozuje Michalski. „Dopóki jesteśmy demokracją – choćby „nieliberalną”, „suwerenną”, choćby zmierzającą w kierunku Putinowskiego autorytaryzmu. To jeszcze jeden morał z 13 sierpnia 2007 roku i tego, co stało się później” – konkluduje.
Źródło: newsweek.pl
12 08 2017 Zabawa w wojsko doprowadza Polskę do absurdu.
Po tym jak Macierewicz miał pomysł by Radomiu wybudować stocznię budująca latające okręty podwodne!? Myślałem ze już mnie niczym nie zadziwi. A jednak okazuje się że dzień bez pomysłu Macierewicza to dzień stracony. Dopiero co szef Ministerstwa Obrony Narodowej uraczył nas projektem o „organizowaniu zadań na rzecz obronności państwa przez przedsiębiorców”, w którym wskazane przez niego firmy o „ważnym” znaczeniu militarnym nie będą mogły się rozwiązać bez jego zgody, przebranżowić i co pół roku zmuszone będą przedstawiać raport o swoim stanie finansowym i potencjale obronnym. Według ministra to rozporządzenie dotyczy m.in. telekomów, nadawców telewizyjnych i radiowych. Jeszcze nie ogarnęliśmy tego tematu, a już musimy się zmierzyć z kolejną rewelacją. Tym razem w obrębie zainteresowań Macierewicza znalazł się Łódzki Uniwersytet Medyczny.
W projekcie ustawy, którą przygotowali posłowie PiS, Macierewicz będzie miał prawo forsowania swoich kandydatów na dziekana i prodziekanów Wydziału Wojskowo – Lekarskiego oraz na jednego z prorektorów uczelni.

Opozycja i środowiska akademickie nie pozostawiają na tym pomyśle suchej nitki. „Wracają lata 50., to jest stalinizm w czystej postaci! Minister nauki Jarosław Gowin zapewniał nas, że zrobi wszystko, by zachować dużą autonomię władz uczelni, ale miał swoje obawy” – taki jest komentarz Katarzyny Lubnauer z Nowoczesnej. Z kolei członkowie Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich mówią „Przedstawiony projekt ustawy łamie systemową zasadę wyłaniania władz uczelni niewojskowej, wprowadzając obsadzanie niektórych stanowisk (…) w drodze faktycznej decyzji Ministra Obrony Narodowej i to nawet w sposób niezgodny z zasadami przyjętymi dla uczelni w całości wojskowej”.
Jak tak dalej pójdzie, to Polska zmilitaryzuje nam się na maksa. Wyobrażacie sobie Państwo zmilitaryzowaną polską rodzinę, której dzieci chodzą do zmilitaryzowanej szkoły, rodzice pracują w zmilitaryzowanej Wytwórni Papierów Toaletowych, a w wolnym czasie cała rodzinka chodzi do zmilitaryzowanego kina pokazującego tylko filmy o wojnie, bohaterze polskim i polskim patriotyzmie? No, a nad tym wszystkim będzie unosił się fizycznie i duchowo największy bohater po Lechu i Jarosławie Kaczyńskich, Antoni Macierewicz. Nie śmiejcie się, wbrew pozorom, ta wizja wcale nie jest taka abstrakcyjna. Źródło: fakt.pl
Czy agent Putina jako minister MON jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo Polsce? Tak bezbronnej armii to w Polsce nie było od 1920 roku. Partyzanci, powstańcy warszawscy mieli nowocześniejszą broń od dzisiejszej armii. Minister wojny co chwila coś obiecuje a w rzeczywistości sprzedaje uzbrojenie gdzie tylko się da. Ostatnio ubzdurał sobie zakupić latający pociąg pancerny dla WOT. Dziś jeden czołg Putina i drużyna piechoty bez problemu zdobyłaby Warszawę a Antoś zastanawiałby się komu powierzyć dowództwo.
11 08 2017 Haracz od Polaków...W 1989 roku Amerykanie puścili nas w skarpetkach...
Ameryka nie ma żadnych stałych przyjaciół, ani wrogów, tylko interesy” – powiedział Henry Kissinger, sekretarz stanu USA w administracji prezydentów Richarda Nixona i Geralda Forda. W tym kontekście nie dziwi, że gdy w 1989 r. odzyskaliśmy suwerenność, jedną z pierwszych rzeczy, o jaką zadbał przedstawiciel rządu USA było to, żeby długi zaciągnięte przez polskich komunistów, nie wybranych przez Polaków lecz utrzymujących się u władzy tylko dzięki wsparciu Związku Radzieckiego, zostały przez demokratyczną Polskę spłacone (piszemy o tym w okładkowym tekście „Haracz od Polaków”). Nie jest to jedyny przykład obłudy Amerykanów z tego okresu (obłudy, bo w tym samym czasie przedstawiciele administracji USA zapewniali nas o wielkiej przyjaźni między naszymi krajami). Amerykański doradca gospodarczy Jeffrey Sachs doradzał polskim władzom, by jak najszybciej otwierały krajowy rynek na międzynarodową konkurencję. Jeżeli w jej wyniku upadną polskie firmy, to trudno. Wygrał lepszy. W praktyce mnóstwo polskich firm w tym okresie zbankrutowało, bo miało za sobą lata w gospodarce centralnie sterowanej i nie było w stanie konkurować z potężnymi, międzynarodowymi koncernami, bardzo często amerykańskimi. Żadnego dorosłego, mającego doświadczenie życiowe człowieka, nie może to dziwić. Trudno jest też mieć pretensję do Amerykanów o to, że dbają o swoje interesy. Mamy jednak prawo mieć żal do naszych polityków, którzy rządzili w tamtym okresie, iż Amerykanom ulegli i podjęli decyzję o spłacie postkomunistycznych długów, która to decyzja była korzystna dla USA a niekorzystna dla Polski. Rządzący od 1990 r. prezydent Lech Wałęsa lubił powtarzać, że będzie puszczał aferzystów w skarpetkach. Szkoda, że w czasie kiedy tak się odgrażał, polski rząd zawarł umowy, które w skarpetkach puściły wszystkich Polaków.
Haracz od Polaków
W 1989 roku Amerykanie puścili nas w skarpetkach.
Wasz kryzys zadłużenia się skończył. Wszystko, co musicie zrobić, to wysłać pocztówkę waszym wierzycielom: dziękujemy bardzo, ale teraz jesteśmy w epoce wolności i demokracji i nie możemy spłacać długów z epoki radzieckiej. I już nie myślcie więcej na ten temat. Jest już po sprawie – oświadczył amerykański profesor ekonomii z Uniwersytetu Harvarda, Jeffrey Sachs, w czasie wystąpienia przed polskim Sejmem 24 sierpnia 1989 r. W ten sposób namawiał nowe, demokratyczne władze Polski, by odmówiły spłaty wartych dzisiaj 133 mld zł zagranicznych długów po PRL. Tymczasem nie tylko tego nie zrobiliśmy, ale Amerykanie wymusili na nas warunki spłaty zadłużenia gorsze, niż otrzymali Niemcy po II wojnie światowej.
Dług niemoralny
Podobny do opinii Sachsa pogląd ogłosiła nieco później znana na całym świecie kanadyjska dziennikarka i autorka, Naomi Klein. W wydanej w 1999 r. książce „No logo” zwróciła uwagę na to, że zagraniczne długi Polski zostały zaciągnięte przez niedemokratyczne władze, rządzące tylko na skutek ingerencji obcego mocarstwa – Związku Radzieckiego. Państwa i instytucje finansowe, które pożyczały polskim komunistom pieniądze (głównie były to instytucje amerykańskie, ale także m.in. brytyjskie i francuskie), doskonale o tym wiedziały i dlatego powinny liczyć się z tym, że gdy Polska odzyska kiedyś suwerenność, będzie miała prawo odmówić ich spłaty. To sytuacja trochę podobna do takiej, gdy ktoś nam ukradł kartę kredytową, następnie dokonywał przy jej pomocy zakupów. Bank wiedział, iż kartą dysponuje nieuprawniona osoba, ale i tak pozwalał robić zakupy na kredyt licząc, że jest duży i silny i wymusi jego spłatę od prawowitego właściciela karty.
Sachs i Klein uświadomili nam, że mamy moralne prawo nie spłacać długów po PRL. Gdy jednak doszło do pierwszych rozmów na ten temat, urzędujący pod koniec lat 80. prezydent USA George Bush senior oświadczył, iż oczekuje pełnej spłaty przez Polskę zadłużenia z czasów PRL (pisze o tym prof. Sachs w swojej książce „Koniec z nędzą”). Wyjątkowa bezczelność tego stanowiska polega na tym, że nawet hitlerowskim Niemcom po wywołanej przez nich II wojnie światowej i wymordowaniu milionów bezbronnych ludzi, Amerykanie i ich sojusznicy umorzyli połowę zadłużenia.
Źródło: http://powiewswiezosci.neon24.pl/post/139690,haracz-od-polakow
05 08 2017 10 kwietnia dostał SMS-a: “Żyjemy”. 8 dni później już nie żył…
Po katastrofie prezydenckiego Tupolewa w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku nastąpiła seria zgonów osób, które posiadały bardziej lub mniej istotne informacje mogące pomóc w szybkim wyjaśnieniu sprawy.  Wśród serii „nieszczęśliwych wypadków”, były oczywiście takie które można śmiało podpisać tym zwrotem, jednak parę zgonów, a raczej okoliczności w jakich dochodziło do śmierci konkretnych osób budzą po dziś dzień wiele wątpliwości.
Najbardziej zagadkowym, a równocześnie kontrowersyjnym zdarzeniem był wypadek biskupa Cieślara. Wszystko ze względu na to co miał wyznać zaraz po katastrofie prezydenckiego Tupolewa. Dnia 18 kwietnia 2010 roku, czyli zaledwie 8 dni po katastrofie zdarzył się wypadek w miejscowości Przecław między Rogowem a Brzezinami na trasie Łódź – Warszawa. Biskup nie przeżył. Doszło do zderzenia dwóch samochodów marki renault. W wyniku wypadku, biskup warszawskiej diecezji ewangelicko – augsburskiej zginął na miejscu. Cieślar był w drodze powrotnej z mszy pogrzebowej księdza Adama Pilcha.
I tu pojawia się wątek, który może być główną przyczyną tego „wypadku”. Otóż Adam Pilch zginął w Smoleńsku, jednak Cieślar twierdził, że tuż przed godziną 9 rano otrzymał od Adama Pilcha SMS-a o treści: „Żyjemy”. Gdyby to okazało się prawdą, oznaczało by że część pasażerów przeżyła katastrofę samolotu i zginęła później. W obliczu takich faktów, rząd polski i rosyjski musiałby wszcząć postępowanie wyjaśniające dot. teorię słyszanych wystrzałów z broni palnej na miejscu katastrofy.
Ksiądz Cieślar – według zapewnień jego bliskich znajomych – miał zamiar przekazać wszystkie wiadomości jakie otrzymał 10 kwietnia odpowiednim służbom. Dodają, że z jakiegoś powodu bał się. Tuż po wypadku telefony uczestników zdarzenia zostały zabezpieczone przez ABW. Następnie dane zawarte w urządzeniach poddane długotrwałemu badaniu. Wyniki analiz i ekspertyz zostały umieszczone w tajnych aktach śledztwa.
Postępowanie wymiaru sprawiedliwości wobec rzekomego sprawcy wypadku Adriana D. również pozostawia wiele wątpliwości. W pierwszej kolejności postawiono 27-latkowi zarzut prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, następnie dopiero wiele godzin później godzinach oskarżono go o spowodowanie wypadku samochodowego ze skutkiem śmiertelnym.  Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi, Krzysztof Kopania wypowiedział się w tej sprawie. Prokuratura Rejonowa w Brzezinach, która prowadzi sprawę, wystąpiła do sądu z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Sąd się jednak nie przychylił do tego wniosku. Złożyliśmy zażalenie na tę decyzję, ale sąd wyższej instancji uznał je za niezasadne. - powiedział.
Za spowodowanie wypadku samochodowego ze skutkiem śmiertelnym grozi do 12 lat pozbawienia wolności. Adrian D. podczas postępowania odpowiadał z wolnej stopy. W trakcie pierwszego przesłuchania 27-latek wyznał, że tego dnia gdy doszło do wypadku - pił alkohol. Twierdził, że korzystał z alkomatu, który wykazał poniżej 0,5 promila. Dziwne jednak było to, że utrzymywał cały czas, że nie spowodował żadnego wypadku. Mało tego - utrzymywał, że w momencie zdarzenia był w zupełnie innym miejscu! Adrian D. starał się to udowodnić przed sądem. Twierdził, że w momencie wypadku znajdował się gdzie indziej. Proces ruszył dopiero w październiku. Sprawa prowadzona była w Sądzie Rejonowym w Brzezinach. Finał? Pomimo faktu, iż młody mężczyzna miał spowodować wypadek pod wpływem alkoholu, nie spotkała go za to żadna kara. Zginął człowiek, który chciał coś ogłosić. Bał się. Rzekomo wypadek spowodował pijany kierowca, który uniknął kary. Zarówno w tym jak i w wielu pozostałych przypadkach zagadkowych zgonów, dodanie dwa do dwóch daje zupełnie inny wynik niż ten podany przez służby odpowiedzialne za "wyjaśnienie" sprawy. Żródło: wRealu24.pl
04 08 2017 Hurraoptymizm Morawieckiego może wyprowadzić nas w pole.
Jak ostrzegają analitycy mBanku hurraoptymizm wicepremiera Mateusza Morawieckiego może gospodarkę wywieść na manowce. Wtórują im największe światowe agencje ratingowe, wskazując na niepokojące wskaźniki, w tym głównie na opadającą, najniższą od 20 lat stopę inwestycji i coraz gorsze relacje z Unią Europejską.
To wszystko zdaniem ekspertów nie wróży niczego dobrego, zwłaszcza,że zbyt niska stopa inwestycji po pewnym czasie daje o sobie znać i to w najmniej oczekiwanym momencie. Jak wynika z danych GUS, kuleją inwestycje publiczne. Mało tego inwestycje infrastrukturalne z funduszy unijnych wciąż idą jak po grudzie. Jak się dowiadujemy z „Gazety Wyborczej” także samorządy obniżyły wydatki na inwestycje, o czym najlepiej świadczy spadek ich zadłużenia.
Dziennik informuje również, że trudno o optymizm w gronie firm prywatnych. Szczególnie te większe obawiają się angażować finansowo, co najprawdopodobniej wynika z politycznej niepewności. Podobnie rzecz się ma z inwestorami zagranicznymi. Jeden Mercedes – jak zauważają analitycy to nie dość.
Świat tymczasem Polskę cały czas obserwuje. A finansowy świat w szczególności. Wszystkie duże agencje ratingowe (Moody’s, Fitch i S&P) wydały w ostatnich dniach ostrzeżenia, że Polska idzie na czołowe zderzenie z Brukselą i ryzykuje utratą dużych pieniędzy z UE. Co gorsza, szykowane zmiany w sądownictwie grożą dalszą eskalacją tego konfliktu i zepchnięciem Polski do grona krajów mało cywilizowanych. Do tego wszystkiego, od kilku dni przedstawiciele PiS i rządu odgrażają się Niemcom, naszemu największemu partnerowi handlowemu. Biuro Analiz Sejmowych ma przygotować raport czy można od Niemiec domagać odszkodowań za II wojnę światową.
Wszystko to dzieje się w sytuacji, gdy w obecnej perspektywie budżetowej mamy do wydania jeszcze grube dziesiątki miliardów euro z funduszy unijnych i jesteśmy w przeddzień negocjacji nowego budżetu UE. Jaki będzie efekt tych negocjacji? Nietrudno przewidzieć. Newsweek pisze: „jak Kuba bogu, tak bóg Kubie.”
Ale wszystko to najwyraźniej nie martwi wicepremiera Morawieckiego, który coraz częściej spogląda na Chiny. Na niedawnym forum polsko-chińskim dotyczącym inwestycji w nowy Jedwabny Szlak, deklarował, że w najbliższej dekadzie Polska zainwestuje w infrastrukturę 100 mld zł, z czego jedna czwarta to koszt budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, który – co widać już wyraźniej – ma być bazą dla jakiegoś chińskiego przewoźnika, a nie dla LOT. Nie ma co z góry odrzucać tych propozycji, ale warto myśleć trzeźwo i uzmysłowić sobie ile ekonomicznie łączy nas z Unią Europejską, a zwłaszcza z Niemcami. Warto też przypomnieć sobie jak przebiegała, a szczególnie jak zakończyła się budowa autostrady A2 z udziałem chińskiego przedsiębiorstwa Covec. 
Źródło: Newsweek
Premier Szydło szczyci się że bezrobocie spadło tylko nie mówi że to dzięki znacznemu wzrostowi zatrudnienia w budżetówce. Dziwne to bo skoro Polska się wyludnia to urzędników powinno ubywać a nie przybywać. 
01 08 2017 Lider weteranów Armii Krajowej twardo do Andrzeja Dudy. "Boję się utraty wolności i powiem Panu dlaczego"
Po obchodach 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego zapamiętane zostanie nie tylko przejmujące przemówienie prezesa Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich gen. bryg. Zbigniewa Ściobora- Rylskiego. Coraz większym echem odbija się też to, co kilka chwil później powiedział prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej prof. Leszek Żukowski. – Czy jest pan pewien panie prezydencie, że chociażby jeden kraj z Międzymorza przystąpiłby do walki po naszej stronie, wiedząc, że padnie? – publicznie zapytał on Andrzeja Dudę.
O tym, że prof. Leszek Żukowski będzie miał coś ważnego do zakomunikowania rządzącym można było domyślić się już po pierwszych słowach jego wystąpienia. – Miłościwie nam panujący panie prezydencie... – zaczął 88-letni prezes Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. – Jeżeli jest pan zdziwiony formą powitania, to przypomnę, że według literatury, w krajach, w których nie jest podtrzymywana dynastia królewska, prezydent wybiera osobę godną zaufania i jej powierza – jako premierowi – misję utworzenia rządu. Osoba ta, jeżeli nie może wywiązać się ze złożonych obietnic, podaje się do dymisji właśnie na ręce prezydenta – dodał wymownie.
To był jednak dopiero wstęp. W dalej prof. Leszek Żukowski wyraźnie odniósł się bowiem do nienawistnej i dzielącej Polaków retoryki samego prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. – Jak wiadomo, społeczeństwo można podzielić na dwa sorty. Nas można zaliczyć do tego sortu, który przeżył wojnę, utratę wolności, okupację, walkę z bronią w ręku o niepodległość i niewolę. Innym sortem są ludzie, którzy urodzili się już po solidarnościowym zrywie i nie czuli tego, co to jest brak wolności i niepodległości, bo żyją w wolnym państwie. Kolejnym sortem mogą być ludzie urodzeni po zakończeniu działań wojennych, którzy żyli w okresie okupacji sowieckiej – mówił bohater II wojny światowej.
Po czym powrócił do publicznej polemiki z prezydentem Andrzejem Dudą. Prof. Żukowski przyznał, że dziś znowu boi się utraty wolności. – Polska, średniej wielkości kraj europejski, ma dwóch większych sąsiadów, którzy już czterokrotnie dokonywali rozbioru naszej ojczyzny. Tak długo, jak będziemy w Unii Europejskiej, jeden z sąsiadów może być naszym partnerem. Drugi zachowuje się czasami jak prowokator, ale jesteśmy przecież w NATO... – stwierdził lider weteranów AK. Czy jest Pan pewien Panie Prezydencie, że chociażby jeden kraj z Międzymorza przystąpiłby do walki po naszej stronie wiedząc, że padnie – bo to wynika z wielkości armii? Bo ja nie! – podsumował prof Żukowski. Źródło natemat.pl
28 07 2017 Producent sznurka rozwikłał tajemnicę sukcesu Morawieckiego. 
Po 23 latach sukcesów fiskus zablokował firmie zwrot VAT-u. Idziemy jak po sznurku do kłębka. Skąd wielki sukces budżetowy wicepremiera Mateusza Morawieckiego? Ano wziął się wyższych wpływów z podatku VAT. Skąd te wyższe wpływy? Czy tylko z walki z mafią wyłudzaczy? No nie – fiskus wziął na celownik nie tylko przestępców, ale także uczciwych przedsiębiorców i rozpoczął blokadę zwrotu im podatku VAT. Kim są ci przedsiębiorcy? Na przykład w Sieradzu padło na firmę Terplast, producenta sznurka do maszyn rolniczych.
– Nie mam nic przeciwko uszczelnianiu systemu podatku VAT, ale niech to będzie robione w sposób cywilizowany, a nie barbarzyński – mówi naTemat Maria Ostrowska, radca prawny firmy Terplast z Sieradza. – Od początku istnienia ustawy VAT w Polsce, czyli przez 23 lata, sprzedawaliśmy sznurek do maszyn rolniczych z preferencyjną stawką VAT. Potwierdziło to kilkanaście kontroli podatkowych zarówno wyrywkowych jak i całościowych. W zeszłym roku okazało się, że źle robimy – mówi dalej. Zaraz dodaje, że jeśli fabryka miałaby rozliczyć podatek za 5 lat (czyli okres nie objęty przedawnieniem), to ich biznes zostałby zrujnowany.
Sznurek, jaki jest – każdy widzi. Zazwyczaj biały, prosty i z plastiku, czasem może mieć węzełki. Ten stosowany w maszynach rolniczych służy do wiązania snopków, bel siana, worków z paszą. Ale nie daj Boże, gdyby rolnik zawiązał nim buty, przepasał się w pasie, albo powiesił na nim pranie. Przestępstwo podatkowe! Bo produkt nie zastosowany do produkcji rolniczej traci preferencję podatkową (8 procent VAT-u naliczanego do ceny netto, zamiast stawki 23 procent). W ten sposób dochodzimy do szczytów absurdu. Fiskus oczekuje, że sprzedawca sznurka zbierze od rolników oświadczenia, że całość zakupionego sznurka przepuścili przez swoje maszyny rolnicze.
Dotrzeć do każdego rolnika indywidualnego z ostatnich 5 lat? To przedsięwzięcie nie do zrealizowania. Takie postawienie sprawy przesądza o losach naszej firmy.
Radca prawny Terplastu firmy mówi, że przez 23 lata nie zmienił się żaden przepis, ani też właściwości produktu, będącego po prostu sznurkiem. Wie to, bo pracuje w sznurkowym biznesie wiele lat i pamięta jak w 1993 roku wprowadzono VAT w Polsce. ANDRZEJ UCIŃSKI prezes firmy Terplast
– Jeśli urzędnicy uważają, że teraz nastały inne czasy, to powinni wydać ogólną interpretację dla wszystkich producentów sznurka albo zmienić ustawę – dodaje. Tymczasem w ubiegłym roku kontrola podatkowa podatkowa zakwestionowała stosowanie preferencyjnej stawki. Terplast ma wstrzymane zwroty nadpłaconego podatku VAT. Ponieważ jest jednym z największych producentów sznurka w Polsce, ubierała się z tego góra milionów.
Co się dzieje z takimi milionami?
Jak wylicza gazeta.pl, ministerstwo finansów masowo wstrzymuje przedsiębiorcom zwroty podatku VAT. Z tysięcy podobnych spraw udało się zatrzymać w budżecie ponad 10 miliardów złotych. Ta kwota w fantastyczny sposób poprawia wyniki budżetu państwa.

Źródło naTemat
Kiedy wreszcie te Wielkie Mądre Głowy zrozumieją, że szara strefa nie jest dowodem na "przestępcze skłonności" obywateli, tylko na to, że żąda się od nich wygórowanych, nieadekwatnych podatków. Dla większości to nie jest wybór, tylko konieczność. Szara strefa to poduszka stabilizująca sytuację znacznej części Polaków.
Ten sukces Morawieckiego można będzie wkrótce porównać do sukcesu Balcerowicza. Balcerowiczowi dano tekę wicepremiera i jako jedyny do tej pory w Nowej Polsce, zamknął rok budżetowy nadwyżką. Jak to się skończyło dla polskich firm to wkrótce się przekonaliśmy. Wszystko co polskie za psi grosz zostało sprzedane. Był to wielki sukces Balcerowicza że znalazł kupców którzy nie kazali sobie za kupowanie polskich zakładów płacić. Za Morawickiego będzie podobnie bo on jest po tej samej szkle za Oceanem co Balcerowicz.
Z encykliki Morawieckiego: Ten rok w gospodarce może być gorszy od poprzedniego. Ale za to będzie lepszy od następnego.
Do Superministra PiSu Morawieckiego.
Dlaczego Mercedes dostaje zwolnienie z podatków?
Bo zatrudni 1000 osób.
A co dostanie 1000 osób które same założą firmy?
Podatek 40%

Statystyczny Polak oddaje co miesiąc 1156 zł do ZUS. Gdyby tę kwotę odkładać samodzielnie,to po 30 latach pracy, oszczędności sięgały by 941 357 złotych. Z tej kwoty można by było wypłacać sobie emeryturę równą 5000 złotych przez 25 lat.
Mamy Ojczyznę , którą mrok okrywa ,
zamiast przybywa , to tylko ubywa .
Padły już konie , zaorane poręby ,
Szyszko ostatnie wycina dęby.
Zero jedynie zemstą pała ,
a patrzy na to bezradnie palestra cała .
Broszka robi dobrą minę do złej gry,
a Duda plecie na kolanach trzy po trzy.
Antek kupuje nowe rakiety ,
ale u Miśka szuka podniety.
Ojciec z Torunia w awangardy froncie ,
byle kasy mu przybyło na koncie.
I tylko Jarek ma czyste oblicze ,
bo za nim schowani są Piotrowicze . . .
26 07 2017 Kuchciński pozwala, żeby ONR brylował w Sejmie.
We wtorek Robert Winnicki, poseł niezrzeszony, a jednocześnie prezes Ruchu Narodowego, zorganizował w Sejmie konferencję. Towarzyszyli mu reprezentanci Młodzieży Wszechpolskiej oraz ONR, którzy na przedramieniu nosili zielone opaski z białą falangą.
To były tylko Wielkie Manewry przed rozwiązaniem sejmu i ogłoszeniem stanu wyjątkowego przez Kaczyńskiego na terenie RP.
– „Przy okazji ciężkiego kryzysu politycznego ujawnili się oszczercy, zdrajcy, rzeczywiście kanalie, ludzie donoszący na Polskę, ludzie kolaborujący z ośrodkami międzynarodowymi dokonującymi agresji” – mówił Robert Winnicki. Podkreślał, że zagranica zainteresowana jest „osłabieniem polskiej tożsamości”, a nawet dokonuje „agresji” i że w Polsce uaktywniła się „piąta kolumna”.
– „Ta władza rozpoczęła flirt z radykalną prawicą. Paweł Kukiz wprowadził narodowców do Sejmu. A marszałek Marek Kuchciński pozwala, żeby ONR brylował na Wiejskiej. Jest różnica między wolnością słowa a dowolnością. Wolność słowa kończy się na nawoływaniu do nienawiści i kłamaniu. Uległość tej władzy wobec narodowców przejdzie do historii” – dodał Cezary Tomczyk z PO.
Problemu nie widzi natomiast sam Robert Winnicki: – „Moim zdaniem do Sejmu powinni być wpuszczani wszyscy, którzy odpowiednio się w nim zachowują”. Nie dziwi go też to, że Marek Kuchciński nie wpuścił protestujących kobiet: – „Oszalałe feministki z „czarnego protestu” wrzeszczały i piszczały” – stwierdził Winnicki.
Kaczyńscy w czasie obrad kanciastego stołu Jaruzelskiego, Kiszczaka po stopach całowali.... Lech Kaczyński, jako przewodniczący Komisji Krajowej SOLIDARNOSCI, przystał w Magdalence na ubecki plan zagłady świata pracy w Polsce.
PiS kroczy drogą Lenina, Stalina do dyktatury... prawdziwych Polaków tych spod krzyża smoleńskiego i od ojca Rydzyka.
Kaczyńskiemu marzy się wprowadzenie w Polsce małego PRL-u Złotego Ustroju sprzed 1989 roku kiedy wszyscy byli jednomyślni i wszyscy nieskazitelni i wszyscy troszczyli się o wspólna dobro. Dziś już jedna osoba ma władzę ustawodawczą, wykonawczą i sprawuje jednocześnie kontrolę nad nią.
Kłamstwo jest narzędziem pracy polityków, to coś w charakterze łyżki lub widelca przy stole. Postaci używających kłamstwa wśród polityków jest na pęczki i nie jest to domeną tylko jednej partii. Kiedyś mówiono: Nie pomoże puder, róż, kiedy baba stara już.
24 07 2017Prezydent Duda ZAWETUE ustawę o SN i KRS. Kaczyński ZWOŁUJE naradę. POLICJA przed siedzibą PiS! Co jest w trzeciej ustawie o sądownictwie, której nie zawetował prezydent Andrzej Duda? Stwarza to nieskończoną ilość kombinacji.
Prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że zawetuje dwie z trzech ustaw reformy sądownictwa PiS. Prezydent zamierza natomiast podpisać nowelizację prawa o ustroju sądów powszechnych. Właśnie wydał wyrok na prezesów sądów w całym kraju.  W programie PiS nie było wprowadzenia nadzoru prokuratora generalnego nad Sądem Najwyższym. Ani punktu, że to prokurator generalny decyduje, kto będzie sędzią Sądu Najwyższego - tak prezydent Andrzej Duda uzasadniał weto dla reformy ustawy o sądzie Najwyższym, która przewidywała rozwiązanie SN w obecnym kształcie. Jednocześnie zapowiedział, że zawetuje ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa - zakłada przerwanie kadencji sędziów KRS i wybór nowych - już nie przez samorząd sędziowski, lecz sejmową większość. - Jest to krok w dobrym kierunku. Niestety, nie została zawetowana trzecia ustawa, która daje bardzo dużą władzę ministrowi sprawiedliwości nad sądami - mówiła na gorąco posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz. Opozycja wezwała prezydenta do zawetowania także tej ustawy. Andrzej Duda w swoim przemówieniu nie zająknął się o niej. Później jego rzecznik Krzysztof Łapiński poinformował: Andrzej Duda podpisze tę ustawę.  Duda podpisze, Ziobro będzie mógł odwoływać. Decyzja jest wyrokiem na prezesów sądów w całym kraju. Gdy przepisy wejdą w życie, w sądach będzie mogła się rozpocząć czystka. Minister sprawiedliwości przez sześć miesięcy będzie mógł odwoływać bez żadnych ograniczeń prezesów i wiceprezesów, a ich następcy dostaną sześć miesięcy na wymianę sędziów funkcyjnych. Minister będzie powoływał nowych prezesów wszystkich sądów powszechnych bez zasięgania opinii zgromadzeń sędziów poszczególnych sądów. Dziś zgromadzenia mogą wydać opinię negatywną. Wtedy, aby kandydatura przeszła, potrzebna jest pozytywna opinia Krajowej Rady Sądownictwa. Projekt znosi ten model. Szeroko określa również sytuacje, w których minister będzie mógł odwołać prezesa sądu. Opinia KRS będzie tu dla ministra wiążąca jedynie jeśli zostanie podjęta większością 2/3 głosów.
List do prezesa PiS
Szanowny Panie Prezesie! Przed chwilą dowiedziałem się o okropnej zdradzie, która spotkała Pana i pańską partię. Prezydent RP przyłączył się do puczu zdradzieckich mord i kanalii, które od tygodnia spacerowały w celu obalenia rządu tysiącletniej Polski. Wiem, że jak Pan już się obudzi to nie będzie Pan miał dzisiaj dobrego dnia (nie zawsze jest ten dzień, w którym człowiek się dowiaduje, że jego zamach stanu się nie udał), ale od czego jest Pana wypróbowany przyjaciel, czyli ja.
W takiej chwili potrzebuje Pan dobrej rady jak nigdy wcześniej. Otóż moja rada jest prosta. Należy przeforsować ustawę o wygaszeniu funkcji Prezydenta!
Pana wierny były wicepremier
Roman Giertych

Niestety, decyzja prezydenta chyba nie spodobała się prezesowi PiS. Tuż po wydaniu oświadczenia zdecydowano o zwołaniu pilnej narady w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości. Przed budynkiem jako pierwszy pojawił się prezes Jarosław Kaczyński. Zapytany przez dziennikarzy o komentarz, odparł szorstko: - Bez KOMENTARZA. Równie nierozmowni byli inni politycy. Wicepremier Mateusz Morawiecki rzucił krótko: - Jestem rozczarowany. A Mariusz Kamiński przyznał, że został zaskoczony. Duda nadal gra w drużynie Kaczyńskiego. To tylko poker polityczny w którym naród nie ma nic do powiedzenia. Ta trzecia najważniejsza ustawa została podpisana i Ziobro może jak Macierewicz przeprowadzić czystkę w sądach. A przecież o to tylko chodziło. Ludzki pan prezydent dwie ustawy odrzucił ale trzecią tą najważniejszą podpisał. 
24 07 2017 Gigantyczne podwyżki dla urzędników ZUS! Ta kwota przeraża.
Okazuje się, że dla wybranych znajdują się pieniądze na podwyżki! ZUS dostanie z budżetu państwa dodatkowe 100 mln na wzrost pensji urzędników. Dodatkowe 100 mln ma sprawić, że pracownicy ZUS jeszcze w tym roku otrzymają kolejną podwyżkę w wysokości 150 zł brutto. Przypomnijmy, że kilka dni temu prezes Gertruda Uścińska wspólnie ze związkami zawodowymi ZUS i zespołem negocjacyjnym zadecydowała o przyznaniu wszystkim pracownikom zakładu 150 zł podwyżki z wyrównaniem od 1 stycznia 2017 r. Środki na ten cel - również 100 mln zł - znaleziono w budżecie ZUS. Wtorkowe porozumienie jest wypełnieniem jednego z postulatów, jednak nie zakończyło sporu zbiorowego w ZUS.
Skazani na "opatrzność”
Onegdaj napadł Nas Prus!
Potem zniewolił Nas Rus!
A na koniec, niczym gada
na własnym łonie
Naród wyhodował ZUS.

Aż nadejdzie "wyzwolenia"
czas , czas wieczny (!),
kiedy każdy przestanie
być podopiecznym
ZBÓJECKICH
UBEZPIECZEŃ
SPOŁECZNYCH.

Byłem dziś w ZUS-ie
O, Jezusie!
Pół dnia tam byłem.
Cud, że przeżyłem.

Złodziejski Urząd Społeczny
Zlikwidujmy Uśmiechniętych Staruszków
Zbesztać Upokorzyć Sponiewierać
Zabrać Ukraść Skasować
Zdeklasować Urząd Skarbowy
Zakład Utylizacji Staruszków.
Zakład Ucisku Społeczeństwa
Zaplanowane Unicestwienie Seniorów
Zanim Umrzesz Spokorniej
Zapewniamy Ubogą Starość
Zakład Usług Seksualnych
Zalegalizowana Ustawa Spekulacyjna 
16 07 2017 Pod Sejm.
List do Kaczyńskiego.
Szanowny Panie Prezesie!

Męczy się Pan z tym Sejmem i Senatem co miesiąc, próbując wprowadzać coraz to słuszniejsze zmiany. Teraz znowu będą krzyczeć jakby zabieranie ludziom niezawisłego sądownictwa było jakimś realnym problemem i jakby nie wierzyli patrząc na TVP, że można zrobić coś rzeczywiście obiektywnego, rzetelnego i niezawisłego. A te przymiotniki powinny określać przecież istotę dobrych sądów. Dlatego napisałem dla Pana ustawę, która raz przegłosowana pozwoli skończyć z tymi śmiesznymi protestami opozycji i zrealizuje "dobrą zmianę" w sposób ostateczny. Oto ona.
Ustawa o suwerenie.
Art. 1
Polska jest krajem demokratycznym, a demokrację wyraża suweren.
Art.2
Suwerenem jest prezes partii, która w chwili wejścia niniejszej ustawy w życie ma najwięcej posłów w Sejmie.
Art. 3
Posłów w przyszłości wybiera się w okręgach jednomandatowych spośród dwóch kandydatów wskazanych przez suwerena. Skład Państwowej Komisji Wyborczej przeprowadzającej wybory i skład Sądu Najwyższego czuwającego nad prawidłowością przebiegu procesu wyborczego są wyznaczane przez suwerena w drodze obwieszczenia publikowanego na tablicy w lokalu partyjnym partii, o której mowa w art. 2.
Art. 4
Sądy, policja, rząd, prezydent, administracja państwowa, spółki skarbu państwa, media, związki zawodowe stoją na straży realizacji woli suwerena. Ich skład osobowy oraz zakres ich władzy określa suweren w drodze obwieszczenia publikowanego w sposób wskazany w art. 3
Art. 5
Sprzeciw wobec woli suwerena wyrażający się: demonstracjami, krytykowaniem, złym opisywaniem i wszelkim innym niepopieraniem jest przejawem zdrady narodowej i jako taki powinien być surowo karany. Zakres kar za zdradę narodową oraz tryb postępowania w tych sprawach obwieszcza suweren w sposób wskazany w art. 3.
Art. 6
Ustawa powyższa może zostać zmieniona przez Sejm na wniosek suwerena.
Prawda panie Jarosławie, że w swej prostocie genialne? Raz przegłosować i będzie po krzyku. Kuchciński i Karczewski panu tego nie przegłosują? Bez przesady! A na koniec sędzia Przyłębska ogłosi, że ustawa jest zgodna z Konstytucją, a nawet że tę Konstytucję najlepiej wyraża.
Roman Giertych
PS Jeżeli ktoś nie chciałby, aby powyżej napisana ustawa stała się naszą rzeczywistością dnia codziennego to zapraszam pod Sejm na godzinę 15 w niedzielę. W swej istocie bowiem te wszystkie zmiany ostatnio głosowane sprowadzają się do jednego: do dyktatury zrealizowanej w drodze konstytucyjnego zamachu stanu. Przerwijmy urlopy, zostawmy grille. Jak pozwolimy wprowadzić w Polsce dyktaturę to nasze dzieci nam tego nie zapomną.
07 07 2017 Trumpa już nie ma – jest PiS na karku
Polskę odwiedził najbardziej pisowski prezydent USA Donald Trump. Nie zawiódł partii Kaczyńskiego, ale też nie będą popadać w euforię, bo tę wizytę trzeba czytać w hamburskim kontekście, gdzie na szczycie G20 Jankes spotka się z wielkimi tego świata. Miny w Polsce więc mogą zrzednąć i na pewno tak się stanie.
Krótka wizyta, a mimo wszystko da się podzielić na 3 części. 
Pogadał sobie Trump z Andrzejem Dudą przed obrazem Matejki „Upadkiem Polski”. Nie była to rozmowa w cztery oczy, bo Reytan rozdzierał swoje szaty i miał powód. Trump na ten moment zamienił się w akwizytora, który sprzedał amerykański gaz. Co samo w sobie nie jest złe, ale to nie ten szczebel na handel.
Druga część wizyty dotyczyła Inicjatywy Trójmorza, która to koncepcja jest politycznym science-fiction, bo co może połączyć kraje tego regionu? Są już w Unii Europejskiej, w NATO, a jakieś przedsięwzięcia przeciw Brukseli, Berlinowi bądź Paryżowi są niemożliwie.
Mogą uprawiać tylko „austriackie gadanie” – wszak te kraje mają wspólną przeszłość w organizmie Austro-Węgier, po których dzisiaj pozostała dobra literatura, muzyka i browar w Żywcu. Zresztą Węgry jako tytularny składnik zawsze się wyłamywały i tak też teraz zrobiły, Orban podpisał umowę na gaz z rosyjskim Gazpromem. Węgry mogą się tłumaczyć, że leżą nad czwartym morzem – Balatonem (a może nawet nad modrymi falami Dunaju), Trójmorze więc ich nie dotyczy.
I przechodzimy do części trzeciej, czyli przemówienia Melanii i Donalda Trumpów na placu Krasińskich. Możliwe, że prezydent USA po to dzień wcześniej przyleciał przed szczytem G20, żeby dogodzić swemu upadającemu wizerunkowi i Melanii. Ponoć to pierwszy przypadek, gdy na tournee przed prezydentem USA przemawia jego druga połowa. Jest jednak wytłumaczenie: „tonący macho brzytwy się chwyta (tj. Melanii)”.
Rzadko na wargach pisowców zrobiło się, gdy Trump wymienił nazwisko Lecha Wałęsy. Ponadto usłyszeliśmy bodaj to, co dla nas w tej wizycie winno być najważniejsze: gwarancje wynikające z punktu 5 traktatu waszyngtońskiego, iż członkowie NATO stają w obronie zaatakowanego, wszyscy za jednego, jeden za wszystkich, tj. USA robią wówczas za gaskończyka d’Artagnana.
Trump wyjechał, a my zostajemy z PiS na karku – tego garbu roszczącego sobie pretensje do totalitaryzmu trzeba się pozbyć.
Źródło koduj24.pl

07 07 2017 W plemiennym kręgu.... czyli wizytacja czarownika Trampu Donku...

Niedługo miną dwie wiosenki, odkąd w Zielonej Wiosce Plemiennej rządy objęło plemię Kaczu Pisu. Murzyńska Dobra Zmiana pilotowana przez potężnego, ale bynajmniej nie wzrostem czarownika Kaczu Jara weszła w kulminacyjną fazę... 
Przypomnijmy co takiego działo się w Zielonej Wiosce Plemiennej...
Dwie wiosenki temu Plemię Platfu Tusku przerżnęło koncertowo bitwę o bambusowe taborety w najważniejszej, okrągłej lepiance w Wiosce. Czarownik Bwana Donku, pozostawił na pastwę losu swoje plemię i czym prędzej wyrwał przez murzyńskie zaleszczyki pod skrzydła czarownicy Andżeli, która zamieszkuje wschodnią dżunglę...a którą to dżunglę złośliwe murzyny nie wiadomo czemu nazywają kalifatem. Przerżnął także dotychczasowy Król Wioski czarownik Bulu Komor, którego zastąpił Dudu Czaka ...namaszczony przez samego pierwszego szamana Kaczu Jara.
Złośliwe murzyny twierdzą, że plemię Platfu Tusku i odprysk tego plemienia Plemię Nowoczesne pogrążyła do imentu klątwa, która ich dopadła w lepiance o wdzięcznej nazwie  Sowa i Bwana Kubwa. Przypomnijmy...najważniejsi szamani z plemienia Platfu Tusku zostali podsłuchani jak wypowiadali się, że Zielona Wioska Plemienna to murzyński penis, murzyńska dupa i murzyńska kamieni kupa... ułatwiło to bardzo plemieniu Kaczu Pisu przejąć większość bambusowych taboretów w okrągłej lepiance usytuowanej na ścieżce Wioskowej.
Dosyć pokaźny procent złośliwych murzynów zamieszkujących Wioskę twierdzi jednak, że walka polityczna tych dwóch plemion to walka pozorowana w ramach murzyńskiego projektu Platfu-Pisu...a który to projekt miał rozgrzewać czerepy murzyńskie i odwracać uwagę od rzeczy ważnych i dotyczących bezpośrednio losów Wioski...
Od kilku odwróceń klepsydry w Wiosce, a bardziej w lepiance szamańskiej plemienia Kaczu Pisu daje się odczuć podniecenie i mrowienie w okolicach intymnych wodza i jego szamanów. Zieloną Wioskę Plemienną wizytuje potężny czarownik Trampu Donku z plemienia Bezwartościowych Zielonych Paciorków. Złośliwe murzyny od dłuższego czasu szemrają, że Czarownik Trampu, chce sprzedać w Wiosce patryjotyczne dzidy samonaprowadzające i samowyrzucające się. Padło to na podatny grunt, bo priorytetem rządów plemienia Kaczu Pisu jest wychowanie patryjotyczne. Szaman Maciar Tony zwanym w Wiosce przez złośliwych murzynów Szamanem Wojny prawie nie posiada się z radości, a może posiada...ma to ponoć być do rozstrzygnięcia w plemiennym referendum.
K woli ścisłości należy wspomnieć, że od dłuższego czasu Szaman Maciar Tony pragnie najechać wschodnie plemiona Putu...wyrżnąć i wypić jeszcze ciepłą krew ich wodza Vladu Putu.
W Wiosce podniecenie samorzucającymi się dzidami Patryjotami się gło zenitu...niemniej złośliwe murzyny powątpiewają, czy aby owe dzidy są skuteczne przeciwko Skafanderom wschodniego plemienia Putu...a jeszcze złośliwsze murzyny twierdzą, że czarownik Trampu Donku jeśli już od wielkiego dzwona przyjedzie odwiedzać Wioskę to tylko po to, aby pozbyć się w ramach murzyńskiego recyklingu trochę niepotrzebnych śmieci, oczywiście z dziesięciokrotną przebitką. Dziesięciokrotna dlatego, coby murzyny w Wiosce nie zwietrzyły podstępu że kupują śmieci, tylko że pełnowartościową broń bojową najwyższych lotów potrzebną do skutecznego wyrżnięcia plemienia Putu.
Wódz wioski plemiennej Dudu Czaka i szaman wojny Maciar Tony zostawszy poklepanymi po plecach przez czarownika i wodza zarazem krainy Bezwartościowych Zielonych Paciorków wyraźnie pokraślali z zadowolenia...dostali zapewnienia, że czarownik Trampu Donku kocha Zieloną Wioskę Plemienną i kocha każdego odważnego murzyna, który zamieszkuje Wioskę. 
Kocha ich odwagę i jak zapowiedział...będzie ona potrzebna, aby walczyć z międzyplemiennym terroryzmem, który nie ominie mieszkańców Wioski. Czarownik zapewnił, że w ramach Trójdżungli, czeka Wioskę nowa, świetlana przyszłość i niekończąca się walka o murzyńską demokrację...a na koniec wizytacji stwierdziwszy, że "nic o was bez nas" pobłogosławił Zieloną Wioskę Plemienną... Źródło trybeus.blogspot.com
Dlaczego Trump nie przeprosił Polaków za pomoc w Powstaniu Warszawskim, za lekceważące traktowanie spraw Polski podczas konferencji w Teheranie, Jałcie i Poczdamie?
04 07 2017 Wg. premiera Morawieckiego za rządu PO-PSL ponad 200 mld. zł z VAT poszło się j……..
W latach, kiedy rządziła poprzednia ekipa, budżet stracił 220 mld zł na oszustwach podatkowych w VAT - mówił Morawiecki. To dzięki lipnym fakturom wzrastało PKB , tak wyglądała  Zielona Wyspa Tuska, wyspa  na glinianych nogach.
W teoretycznym państwie, wszelkiej maści oszuści zacierali ręce, do Polski wjeżdżało co dziennie setki tirów z paliwem nikt tego nie sprawdzał, rafinerie traciły oszuści zacierali ręce. Polska stała się światowym potentatem w eksporcie  tel. komórkowych, twardych dysków, elektroniki, itd.  Polska była eksporterem ale tylko na papierze, oszuści wyłudzali VAT, zacierali ręce, państwo teoretyczne kwitło, PKB na papierze wzrastało, wszystko się kręciło.
Niestety przyszedł ten „ straszny” PiS i eldorado przestępców się kończy, odpowiednie służby zaczynają działać. Rząd PiS czeka jeszcze walka z KE w sprawie opodatkowania dużych zagranicznych sieci sklepowych, mam nadzieje, że będzie to walka wygrana i do polskiego budżetu trafią kolejne wpływy z podatków. Polska przestaje być państwem teoretycznym dla dobra jego obywateli. Źródło: niepoprawni.pl
No a ci z PiSu udają teraz głupich, że o niczym nie wiedzieli! Ciekawe ile tego wyłudzonego VAT  trafiło na konta najaktywniejszych działaczy z PiSu? VAT to jest taka lipa która daje dużo miodu ale tylko trutniom bo pracowite pszczółki zapachem muszą się zadowolić i słodziki wcinać. Pierwsza afera w Polsce po 1989 roku to był chyba Telegraf Kaczyńskich lub oddanie za darmo przez Lewandowskiego 174 nowoczesnych okrętów. A później to już lawinowo afera goniła aferę. Kanapowa opozycja bogaciła się kosztem grabieży majątku narodowego. Kaczyńscy cały czas zbierali haki na wszystkich by mieć swobodne ręce.
04 07 2017 Waszyngton od 16 lat na wojnie. Dlaczego?
Mija już 16 lat jak Stany Zjednoczone prowadzą wojnę na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, wydając tysiące miliardów dolarów, popełniając zbrodnie wojenne i wysyłając miliony uchodźców do Europy. Jednocześnie Waszyngton twierdzi, że nie może sobie pozwolić na obligacje ubezpieczenia społecznego (Social Security) i nie może finansować narodowej służby zdrowia. Biorąc pod uwagę ogromne potrzeby, które nie mogą być zaspokojone z powodu niebotycznych kosztów tych wojen można by pomyśleć, że naród amerykański zapyta się o ich cel.
Są trzy powody, dla których Waszyngton (nie mylić z Ameryką) prowadzi wojnę w Syrii.
Pierwszy ma ścisły związek z profitami kompleksu militarno- przemysłowego. To kombinacja potężnych interesów prywatnych i rządowych, które potrzebują "zagrożenia" by usprawiedliwić budżet, który przewyższa PKB wielu krajów. Wojna spełnia tę rolę i na nią przeznacza się niebotyczne sumy płacone przez podatników, którzy już od 20 lat widzą swoje długi, które ciągle rosną.
Drugi powód ma związek z ideologią neokon o światowej hegemoni amerykańskiej. Według neokonserwatystów, którzy są wszystkim tylko nie konserwatystami, upadek komunizmu oznacza, że Historia wybrała "kapitalizm demokratyczny", który w rzeczywistości nie jest ani kapitalistyczny ani demokratyczny, jak światowy system socjio-ekonomiczno-polityczny. Tak więc zadaniem Waszyngtonu jest narzucenie amerykanizmu całemu światu. Takie kraje jak Rosja, Chiny, Syria czy Iran, które odrzucają amerykańską hegemonię muszą zostać zdestabilizowane jako przeszkoda dla jankeskiej jednobiegunowości.
Trzeci powód związany jest z tym, że Izrael potrzebuje zasobów wodnych południowego Libanu. Dwa razy Izrael wysyłał wojsko w celu zajęcia tego regionu i dwa razy został przepędzony przez Hezbollah, szyickie oddziały wspierane przez Syrię i Iran. Tak naprawdę Jerozolima używa Amerykę do wyeliminowania rządów Syrii i Iranu, które dostarczają wsparcia militarnego i ekonomicznego dla Hezbollahu. Gdyby dostawcy Hezbollahu zostali wyeliminowani to Izraelczycy mogliby zająć południe Libanu dokładnie tak jak zrobili z Palestyną i częścią Syrii.
Takie są fakty: przez 16 lat naród amerykański pozwolił na wyrzucenie bilionów dolarów, niezbędnych na poziomie krajowym a przeznaczonych na zyski kompleksu militarnego w służbie neokon i Izraela. Jest jasne, że demokracja amerykańska jest jedną wielką farsą. Służy wszystkim, tylko nie Amerykanom.
Jakie będą prawdopodobne konsekwencje?

Najlepszy możliwy scenariusz to bieda dla wszystkich, najgorszy to nuklearny Armagedon. Interes Izraela, polegający na zniszczeniu Syrii i Iranu jest niekompatybilny z interesem Rosji, której zależy na nie dopuszczeniu do inwazji dżihadyzmu we własnym kraju i w Azji Centralnej. Konsekwencją jest to, że Izrael postawił USA w sytuacji bezpośredniego konfliktu militarnego z Putinem. Interesy amerykańskiego kompleksu militarnego by otoczyć Rosję bazami i instalacjami rakietowymi są sprzeczne z suwerennością tego kraju, podobnie jak pomysły neokonserwatystów o światowej hegemoni amerykańskiej.
Źródło trybeus.blogspot.com
30 06 2017 Gdy tak wielu nie odpowiada za NIC, to za WSZYSTKO nie odpowiada NIKT
Szał i zbrodnia reprywatyzacji jest skutkiem chaosu, umyślnie organizowanego przez prawniczy normatywizm. Taką mam hipotezę.
Widzę jasno i rozumiem co jest. Tak działa bolszewicki mechanizm skrajnego normatywizmu prawnego według Hansa Kelsena. Ta doktryna jest duchem, źródłem i fundamentem wszelkich absolutyzmów, dyktatur, faszyzmów, komunizmów, stalinizmów, hitleryzmów, wszelkiej lewackiej bolszewii. Warszawska "reprywatyzacja" spowodowała rozpacz, dramatyczną krzywdę, ordynarną niesprawiedliwość a nawet śmierć wymierzoną w majestacie prawa dziesiątkom tysięcy polskich obywateli. Tak wygląda karykatura starej łacińskiej zasady dura lex sed lex
Czy prawo jest tylko prawem, nawet jeśli jest głupie, absurdalne, albo nawet zbrodnicze?
Aktualnie zeznający świadek Marcin Bajko powołuje się na swój zawód tradycyjnego prawnika i mówi wprost - jego nie interesują skutki stosowania prawa w zakresie jego kognicji. On nie umie ocenić, czy skutki decyzji reprywatyzacyjnych, są dobre czy złe. Dobro i zło, nie należą do jego kognicji. Takie są cechy polskiego systemu prawnego, tak kształci się prawników, oni tak myślą. Widzę w jakie osłupienie wprawia pana Marcina Bajko samo postawienie sprawy etycznej oceny jakichkolwiek skutków decyzji reprywatyzacyjnych.
I jeszcze na dokładkę kolejny objaw patologii. Faktyczne procedury stosowania prawa zostały tak rozmyte, w taki sposób, że instytucje stosujące prawo realizują procedury o tak cholernie rozproszonych kompetencjach, że każdy z nich nie jest odpowiedzialny za nic. 
W samym ratuszu, w postępowaniu dekretowym kto inny podejmował decyzję, kto inny ją weryfikował, a jeszcze kto inny miał prawo podpisu. Procedura była rozproszona wewnątrz jednego organu. Ale także była rozproszona pomiędzy organami, które niezależnie zajmowały się, według różnych kryteriów, różnymi fragmentami tej samej procedury. W jednej procedurze reprywatyzacyjnej część sprawy należała do kognicji sądu, a część do podzielonych na plasterki odrębnych kognicji różnych urzędów w postępowaniu administracyjnym. Czyli burdel. Nikt nie panował nad całością. Nikogo nie interesuje po co pracuje. I taka jest właściwość całego systemu prawnego.
Gdy tak wielu nie odpowiada za NIC, to za WSZYSTKO nie odpowiada NIKT.
Pierwszy wniosek mówi, że wtedy, przy tak rozległym rozproszeniu tych kognicji, cała władza należy do złodzieja - ponieważ tylko złodziej jest zainteresowany końcowym wynikiem stosowania prawa - skuteczną kradzieżą. 
Drugi wniosek jest przypowieścią, którą poddaję pod rozwagę.
Stary Indianin mówi małemu wnuczkowi:
- W mojej duszy walczą dwa wilki, jeden dobry pełen miłości i zrozumienia, a drugi zły do szpiku kości.
- Dziadku, a który z nich zwycięży?
- Ten wilk zwycięży, którego będę karmił.

I jeszcze jedno. Wszystkie te prawnicze stworzenia używają bez przerwy wrednego słowa kognicja. Cóż to cholerne słowo znaczy, zaglądam do słownika: 
Źródło: Niepoprawni.pl
W 1989 roku Okrągłostołowi przejęli władzę a nie mając żadnego doświadczenia zaczęli kraść w imię demokracji, partii i Boga bo to było wspólne odziedziczone po komunistach. Znaczy się niczyje, taki niespodziewany spadek. Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Dlatego afera goni aferę. Gdzie się nie obejrzysz to przekręty, oszustwa, złodziejstwo, kolesiostwo, szambo, które mieni się polskim rządem, nie wspominając o Adrianie który jest z tej samej gliny.
Afera reprywatyzacja nie dotyczy tylko Warszawy lecz całego kraju. I ta afera nie może skończy się na Gronkiewicz – Waltz? Kto był pierwszy Lewandowski czy Balcerowicz a może Kaczyńscy z Telegrafem. No a w kolejce stoją jeszcze Kołodko, Bielecki, Rostowski. Fakt to są zazwyczaj Pełowcy ale to wcale nie znaczy że Pisowcy mają czyste ręce. Kradli wszyscy jedni mniej drudzy więcej ale to zależało nie od ich uczciwości tylko od możliwości jakie mieli
29 06 2017 Zbieg okoliczności czy celowa manipulacja społeczeństwem?
Frasyniuk namówił Wałęsę. Będzie protestował na Krakowskim Przedmieściu przeciw upolitycznieniu katastrofy smoleńskiej. Miesięcznice stają się już lokalnym warszawskim folklorem, mieszkańcy stolicy przyzwyczaili się do tego, że raz w miesięcy zamykane jest Krakowskie Przedmieście z uwagi na wiec PiS związane z upolitycznieniem katastrofy smoleńskiej. Lipcowa impreza "dobrej zmiany" może być jednak inna niż poprzednie. A to wszystko za sprawą gości. Nie tych, którzy będą się przeciskać między sobą po to, by potem w telewizji ich twarze znalazły się blisko twarzy Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o tych drugich gości, tych niechcianych przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, tych nazywanych "komunistami i złodziejami" za sprzeciw wobec upolityczniania katastrofy smoleńskiej. 
"Potwierdzam obecność". Wałęsa na kontrmanifestacji smoleńskiej
Lech Wałęsa poinformował, że weźmie udział w kontrmanifestacji do obchodów miesięcznicy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. "Potwierdzam swoją obecność" - napisał były prezydent na Facebooku udostępniając też wezwanie do pojawienia się na kontrmanifestacji opublikowane na profilu "My, Naród".
Rzecz miała miejsce w środę. "W dniu dzisiejszym ok. godz. 17.00 do drzwi domu Frasyniuka zapukała policja z załączonym wezwaniem dla męża do stawienia się 4 lipca, godzina 16 na komisariacie w Długołęce W drzwiach zastali naszego 9-letniego syna. Kolejne pokolenie dzieci Frasyniuka poznaje znaczenie słowa wolność. Widzimy się 10 lipca na Krakowskim Przedmieściu! Magda" – napisała żona Władysława Frasyniuka. 
EXPRESSEM: Dokumenty "Bolka" prawdziwe
Instytut Pamięci Narodowej umorzył śledztwo w sprawie podrobienia przez funkcjonariuszy SB dokumentów z teczki tajnego współpracownika o pseudonimie "Bolek". "Ustalono bowiem, że 53 dokumenty, w tym zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, pokwitowania odbioru pieniędzy i doniesienia agenturalne, są autentyczne", podał IPN na swoje stronie internetowej. Śledztwo wszczęto po wypowiedziach Lecha Wałęsy, który twierdził, że dokumenty w jego teczce są sfałszowane.
A pierwszym który ujawnił TW Bolka był Słowik którego później wygnano na odległą placówkę by za kierowcę służyć. No a co z TW Balbina i kiedy zostanie przeszukana szafa Piotrowicza?
Znaczy się wracają stare dobre czasy kiedy władza mieniąca się ludową, chociaż z ludem nie miała nic wspólnego ze swych przeciwników robiła alkoholików, głupców i w wiezieniach zamykała. TW Balbina doskonale zna te metody bo najlepsi fachowcy z SBecji u niego znaleźli zatrudnienie. Teraz już wiem dlaczego Macierewicz agent Putina chce 200 tysięcznej armii. Ta armia będzie chroniła męczennice narodowe. Wałęsa obiecał przyjechać. Czy stanie na wprost Kaczyńskiego i powali go lewym sierpowym? Lechu dokonaj tego i wyzwól nas spod jarzma Kaczyńskiego, bo on w swej dobroci i trosce na śmierć zagłaszcze cały naród. Pokonałeś mur pokonaj Kaczora.


29 06 2017 Policja wyniesie Wałęsę? Politycy proszą, by nie szedł na manifestację. "Przestrzegam ministra Błaszczaka..."
 To jest autorytet moralny, Niech on po prostu potępia te akcje, ale niech nie wychodzi na ulicę - powiedział Dariusz Rosati. Były minister spraw zagranicznych stwierdził, że chociaż szanuje decyzję Lecha Wałęsy o wzięciu udziału w kontrmiesięcznicy, to jest wielu młodych ludzi, którzy mogą to zrobić za niego.
Jeśli policja wyniesie Wałęsę z kontrmanifestacji to będzie rewolucja. Historia lubi sobie zadrwić i całkiem nieoczekiwanie koło zatoczyć i do starego zawrócić. Dziadek mój szedł na Warszawę by Ruska bić. Ojciec mój Szkopa gnał i komunę zakładał po to bym ja ją za lat parędziesiąt obalił. Dziś moi synowie swe zadanie pokoleniowe spełniają. Czy pójdą jak ich pradziad na Warszawę? A ja z nimi. I będziemy nie Ruska a Jarosława Zbawiciela prali? Wałęsa ma okazję podejść do Kaczyńskiego na tej męczennicy narodowej i przywitać go lewym sierpowym. I tym sposobem zakończy trwającą tyle lat farsę. Obali kolejny mur tym razem buty i pogardy i powstrzyma rozszerzanie się kultu smoleńskiego. 
27 06 2017 Janusz Korwin-Mikke: Otwarcie o gigaaferze.
Główna rosyjska telewizja nadała film p. Leonida Mleczina "Climategate" - czyli: "Afera klimatyczna". P. Mleczin mówi w nim rzeczy oczywiste: cała ta "walka z globalnym ociepleniem" to wielka afera kryminalna. Sama Unia wydala na to ponad dwa biliony euro - więc było się z czego nakraść. To tłumaczy, dlaczego kolejne rządy przyłączały się do walki z GlOciem - też chciały się nakraść.
Przemysłowców przekupiono, zamawiając jakieś wiatraki (produkujące "prąd ekologiczny" trzy razy drożej niż normalny) i dopłacając do baterii słonecznych. A ogromna większość tzw. naukowców to zwykłe k***y na państwowych posadach - za $5000 podpisywali, co im podsunięto. W 1975 roku podpisali, że PRL to dziesiąta potęga gospodarcza świata - a od tego czasu skorumpowanie tego środowiska wzrosło.
GlOcio zaczęło się w XVI wieku (wtedy Bałtyk zamarzał!). Potem robiło się coraz cieplej - zapewne dlatego, że rycerze mieczami krzesali iskry. Ocieplenie trwa i trwać będzie jakieś 200 lat. I zacznie się oziębienie. Nie ma nic wspólnego z działalnością człowieka. Mrówki wydzielają do atmosfery więcej CO2 niż ludzie!
W filmie nawyzywano Zielonych Wojowników od "komunistów". Co oznacza, że w odradzającej się Rosji słowo "komunista" jest obelgą. Tam rządzi prawica. Zupełnie co innego jest w "Gejropie". Budynek europarlamentu nazwany jest od nazwiska Altiero Spinellego, włoskiego komucha. Cała Unia zajęta jest budową komunizmu. I tu jest spór, bo UE chciałaby komunizmu w wersji bolszewickiej - a PiS według zasad ustalonych za tow. Władysława Gomułki (ksywka "Wiesław"): komunizm narodowy. Stąd nieustanne kłótnie Warszawy z Brukselką.
Wyjaśnienie jest proste: cała żydokomuna, która za Lenina mordowała swoich przeciwników milionami - już za Stalina zaczęła uciekać na Zachód. I, opanowawszy tamtejsze rządy, tworzy współczesne Wielkie Budowle Komunizmu. Walka z GlOciem to jedna z nich. W USA o mało co prezydentem USA zostałby tow. Bernard Sanders (typowy Żyd komunista z Galicji; on wygrałby z p. Donaldem Trumpem!) albo tow. Hilaria Clintonowa, trockistka (jak śp. Jacek Kuroń - na lewo od komunizmu). Ludzie, którzy 60 lat temu zdobyliby może 5 proc. głosów... Co to się porobiło...Źródło se.pl
23 06 2017 Zanosi się na kolejny szok, ujawniający powiązania Macierewicza z Moskwą.
Dziennikarz „Gazety Wyborczej” Tomasz Piątek, na swoim facebookowym koncie zamieścił wpis, zapowiadający publikację książki, szczegółowo opisującej niejasne powiązania Antoniego Macierewicza z rosyjskimi agentami. Wszystko wskazuje na to, że wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości będzie musiał się gęsto tłumaczyć.
Pisarz i dziennikarz „Gazety Wyborczej” Tomasz Piątek spędził nad tym zagadnieniem sporo czasu i opublikował już kilka artykułów, które wywołały wściekłość Antoniego Macierewicza. Niebawem na rynek księgarski trafi wydanie książkowe dociekań Piątka.
Autor pyta w swojej publikacji o kontakty Antoniego Macierewicza z Jackiem Kotasem, wieloletnim pracownikiem Instytutu Studiów Wschodnich, organizatorem Forum Ekonomicznego w Krynicy i szefem fundacji Narodowe Centrum Studiów Strategicznych. Jak dowodzi, Kotas ma bezpośrednie powiązania z rosyjskimi służbami specjalnymi. Minister obrony narodowej kilka lat temu miał przekazać mu informacje niejawne, co zostało nazwane „błędem”. Wiele innych szczegółów demaskujących prorosyjskie działania wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Piątek ujawniał wcześniej w nagraniach z końca zeszłego roku.
Źródło: naTemat
Macierewicz odpowie na te zarzuty z rozbrajającym szelmowskim uśmieszkiem. Tak bardzo nienawidzę Putina że postanowiłem zostać spadochroniarzem SPECNAZu. Teraz już wiemy dlaczego nie znaleziono teczki Macierewicza!? Sensacja i nic więcej bo Macierewiczowi jest zbyt daleko do Moskwy bliżej mu do Waszyngtonu światowej siedziby Żydów. Udaje idiotę a być może gra na dwa fronty. Macierewicz dziwny to człowiek zamiast bohaterską piersią polskiego posła, bronić ciała prezydenta leżącego w ruskim błocie. Wolał zjeść obiad i czmychnąć z pełnymi gaciami do Polski by knuć teorie spiskowe. A dziś ma czelność wypominać innym popełnione wtedy błędy. 
Tak powiedział Andrzej Lepper o Frasyniuku.
Frasyniuk w 1989 roku golas, w jednych portkach chodził. A dzisiaj 200 najnowszych tirów ma. Niech on pokaże jak to robi, to będą wszyscy tak w Polsce robić.
Wielka szansa dla Polski.

Śp. A. Lepper wiedział o brudnych interesach we Wrocławiu, gdzie działała szajka ludzi powiązanych z Platformą Obywatelską i Frasyniuka. 
Wreszcie wychodzi wszystko na jaw. Bolek-Wałęsa był oszustem i konfidentem, który donosił! Teraz wypływają dowody, że Frasyniuk to fałszywa legenda. Dziś Frasyniuk broni tych emerytur wszystkich esbeków i ubeków. Razem z Wałęsą kręcił biznesy z rosyjskimi biznesmenami. No tak przecież na tym zarabiali, współpracował z gangsterami, nic dziwnego, że Wałęsa ułaskawiał tych gangsterów wszelkiej maści, by Frasyniuk mógł rozwijać swój nielegalny biznes. I o dziwo z kierowcy autobusu stał się przedsiębiorcą dużej firmy transportowej? Nagle stać go było na 200 nowoczesnych TiRów? A biedni uczciwi musieli klepać wtedy biedę, gdy ten kradł i przyjmował łapówki. Frasyniuk myśli, że przez jego durne opowieści jest "bohaterem" tak jak Henryka Krzywonos co niby zatrzymała tramwaj, który nie chodził, bo zasilanie padło! Rzeczywistość pokazała, że jest zwykłym oszustem i pospolitym przestępcą, który za brudne pieniądze wolał się zeszmacić! WSTYD i HAŃBA DLA POLSKI ! 
NADCHODZI KONIEC ZŁOTYCH CZASÓW DLA TYCH KOMUNISTÓW! POLSKA MUSI SIĘ UWOLNIĆ OD CZERWONEJ HOŁOTY! PRZEPĘDŹMY RAZ NA ZAWSZE TYCH WROGÓW POLSKI -> PO-PSL-SLD-N-TVN-Wyborcza-KOD-UBywatele RP !
16 06 2017 "Demon postępu i nowoczesności czyni wielkie spustoszenie". Abp Głódź zamienił Boże Ciało w propisowskie rekolekcje.
Arcybiskup Głódź zwrócił m.in. uwagę, że "Kościół katolicki jest solą tej ziemi i wielkim dobrem Rzeczypospolitej, nośnikiem wartości religijnych, moralnych, także narodowych i społecznych, jest ogromnie ważnym spoiwem". Zauważył też, że "są ci, którzy zabraniają ludziom wolnym, premierowi, prezydentowi, ministrom publicznie wyznawać wiarę" – co oczywiście było bezpośrednim odwołaniem do sobotnich wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu w 86. miesięcznicę smoleńską.
Pamiętacie jak arcybiskup Sławoj Leszek Głódź prezydenta Kwaśniewskiego sponiewierał a to przecież zawodowiec i byle jaka flaszka go nie obali. Ponoć nie zdarzyło się by arcybiskupa ktoś przepił a pijał z oficerami, generałami i innymi dostojnikami kościelnymi. Wszyscy jak muchy padali a on dalej popijał. Zatem nie dziwota że mózg spirytus mu wypalił.
22 03 2013 r. Przepych i rozmach zamiast pokory i skromności. 
Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź od 2011 r. żyje w okazałej rezydencji. Po ogrodach okalających pałac spaceruje nawet stado danieli! O komfort biskupa zatroszczyły się władze Gdańska, które działkę otaczającą jego nową posiadłość (3,3 tys mkw) oddały Kościołowi za 4,5 tys. złotych (za takie pieniądze w Gdańsku można kupić co najwyżej metr kwadratowy mieszkania!), mimo że wyceniana była na 457 tys. zł.
Czy to właśnie tu odbywały się libacje, o których pisał ostatnio „Wprost”? Tygodnik dotarł do księży, którzy zarzucają arcybiskupowi dyktatorski styl władzy, hulaszczy tryb życia i słabość do mocnych trunków. Po alkoholu Głódź miał też swych podwładnych poniewierać. – Co ty, k..., nawet nalać nie potrafisz!
Ten skandal ciągnie się za Aleksandrem Kwaśniewskim do dzisiaj. Ale dopiero po latach wyszło, kto przyczynił się do tego, że ówczesny prezydent w 1999 r. chwiał się nad grobami polskich oficerów. Leszek Miller, wówczas premier, oskarża o to arcybiskupa Sławoja Leszka Głodzia. Nie wiem, który ile wypił, ale po Kwaśniewskim było widać, a po Głodziu nie – wyznał Miller. Abp Głódziowi nadano ksywę ”flaszka „. Jest aż niewiarygodnym, że taka osoba jak abp Głódź, pełniła funkcję biskupa polowego w stopniu generała dywizji.
Abp Głódź będąc jeszcze biskupem polowym, jest wspominany przez znających go oficerów jako „degustator” mocnych trunków, gdzie niemal każdy zasiadający przy stole odpadał przez tempo narzucone przez abp Głódzia podczas organizowanych przez niego imprez alkoholowych. 

15 06 2017 Duchowni znaleźli fuchę u Macierewicza…
Nie sądziłem, że cokolwiek mnie zaskoczy pod rządami „dobrej zmiany”. Było już chyba wszystko: nocne rajdy Beaty Szydło na Nowogrodzką i Andrzeja Dudy na Żoliborz po wytyczne do naczelnika, Misiewicze, BMW(bierni, mierni, ale wierni), skok na państwowe spółki, dewastacja Puszczy Białowieskiej, coraz większe brednie i kłamstwa przywódców sekty smoleńskiej, zamach na władzę sądowniczą, upadek Telewizji Polskiej. Można tak wymieniać bez końca, PiS posiada niesłychane zdolności dewastacyjne: czego się tylko nie dotknie, zmienia się w g…
Z pewnym zdumieniem zapoznałem się z informacją, że w Wojskach Obrony Terytorialnej pracować będzie 70 kapelanów. Pracować, nie służyć! Pod dobrą zmianą kapelani pracują, służyć to mogły pospolite szweje za czasów zasadniczej służby wojskowej. Powtarza się stara historia: kapelanów wskaże Ordynariat Polowy pozostający poza kontrolą MON i Macierewicza, ale wyszkolą za pieniądze podatników instytucje wojskowe. Nie lepiej od razu wyszkolić tych fachowców w szkole Tadeusza Rydzyka?
W listopadzie ubiegłego roku Macierewicz awansował na pierwszy stopień oficerski ponad 130 księży tylko za to, że za czasów PRL musieli odbyć przeszkolenie wojskowe. Bo wróciła sprawiedliwość i prawda, a służba tych jakże potrzebnych dziś PiS specjalistów była niezwykle wielką, jak podkreślił Macierewicz. Kabaret pod Antonim, tak winno nazywać się następne miejsce pracy obecnego szefa MON.
Rzecznik prasowy Ordynariatu Polowego WP ks. płk Zbigniew Kępa (rzecznikiem nie może być duchowny w stopniu kaprala lub sierżanta?) oznajmił, że podstawowym obowiązkiem przyszłych kapelanów będzie zapewnienie posługi duszpasterskiej żołnierzom WOT, organizowanie uroczystości religijnych i religijno- patriotycznych, formacja etyczna i patriotyczna żołnierzy, pomoc w sprawach religijnych dotyczących służby i życia rodzinnego oraz osobistego. 
Co ma religia do patriotyzmu, jakie pojęcie o życiu rodzinnym ma bezdzietny ksiądz? Jak będzie wyglądało szkolenie kapelanów, w jaki sposób uzyskają pierwszy stopień oficerski? W trymiga! Po przedstawieniu kandydatów biskupowi polowemu przez metropolitę krakowskiego i weryfikacji przez Wojskowe Komendy Uzupełnień duchowni zostaną skierowani do odbycia kursu oficerskiego. Kursy będą odbywały się w jednym miesiącu, w sierpniu, w latach 2018-2020. A potem wiadomo: pensyjka, państwowy wikt i opierunek, mieszkanko służbowe, w przyszłości wojskowa emerytura.
Bóg zapłacz! Czy zapłać… Źródło crowdmedia.pl
12 06 2017 Świat patrzy na rozbijanie kontrmanifestacji w Polsce.
Rozbijanie kontrmanifestacji na Krakowskim Przedmieściu przez karykaturalnie dużą liczbę policjantów nie uszło uwadze mediów na całym świecie. Niemal natychmiast symbolem sobotnich wydarzeń stał się Władysław Frasyniuk, siłą wyniesiony przez funkcjonariuszy. Legendarny działacz „Solidarności”, więziony w czasach PRL, a dziś w Polsce AD 2017 targany przez policjantów – to urąga wyobraźni. Nic dziwnego, że nagranie obiegło światowe media.
Po raz kolejny, jak każdego 10 dzień miesiąca już od ponad 7 lat, na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie odbył się wiec PiS z udziałem polityków oraz ich zwolenników. Jednak ku irytacji prezesa PiS od kilku miesięcy przeciwnicy wiecu smoleńskiego manifestują swój sprzeciw wobec upartyjnienia przez rządzącą partię narodowej tragedii z 2010 roku. Wczoraj doszło do przepychanek i interwencji policji. Jarosław Kaczyński bez wahania wykorzystał swoją przewagę uniemożliwiając obywatelom legalny protest.„Polska policja likwiduje demonstrację przeciwników Kaczyńskiego” – napisano w jednej z najbardziej opiniotwórczych gazet w Stanach Zjednoczonych, czyli „The Washington Post”. Autorzy zwracają uwagę na udział w wydarzeniu Władysława Frasyniuka „bohatera polskiego podziemia antykomunistycznego” i sposób, w jaki został potraktowany przez policję. Piszą też, że „protestujący trzymali białe róże i byli przykuci do siebie, aby zamanifestować swoją opinię w sprawie wykorzystywania katastrofy przez Kaczyńskiego do celów politycznych”. Z kolei „The Voice Of America” relacjonuje: – „Policjanci użyli nożyc, aby przecinać łańcuchy i usunęli dziesiątki demonstrantów, w tym Władysława Frasyniuka, wiodącą postać antykomunistycznej opozycji w latach osiemdziesiątych” („Przeciwnicy Kaczyńskiego usunięci przez policję” – informuje tytuł).
France24 również informuje, że „Polska policja rozbiła demonstrację przeciwników Kaczyńskiego”. Na swojej stronie francuska telewizja przypomina też o „zmianach w prawie przeprowadzanych przez Prawo i Sprawiedliwość, które są uważane przez instytucje unijne za antydemokratyczne” oraz o przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego sprzed Pałacu Prezydenckiego.
Przepychanki na Krakowskim Przedmieściu osiągnęły bardzo groźne rozmiary, nic więc dziwnego, że zaczął o nich mówić cały świat. I niech nie przestanie. Może wtedy poseł PiS, odpowiedzialny za te wydarzenia i za „szczucie ludzi na siebie” – jak powiedział mediom Frasyniuk – zrozumie, że od historii ucieczki nie ma. Ani policja, ani zmanipulowani ludzie mu w tym nie pomogą. Źródło: natemat.pl
Jaka demokracja jak jeden rządzi wydaje rozkazy i za nic nie odpowiada. W Polsze to ten system zwany demokracją jest tak cwanie skonstruowany, że imiennie nikt za nic nie odpowiada. Do czego może doprowadzić kult smoleński. W tym roku w kilku parafiach dzieci komunijne otrzymały na pamiątkę zamiast tradycyjnych obrazków figurki Śp prezydenta!?
Nie dla kultu smoleńskiego. Macierewicz, Kaczyński stanęli tam gdzie stał Stalin i jego siepacze! Co to jest za akt religijny kiedy publicznie ubliża, oskarża się innych bo nawołuje się do wojny z innym narodem. Przeciąganie tych rocznic przez lata i sugerowanie, żeby w każdym mieście powstał pomnik, to są rzeczy śmieszne. Zmarłych w ten sposób się nie czci. Tym się robi politykę. Powiedział bp Tadeusz Pieronek.
Do czego może doprowadzić kult smoleński. W tym roku w kilku parafiach dzieci komunijne otrzymały na pamiątkę zamiast tradycyjnych obrazków figurki Śp prezydenta!?Ksiądz Stanisław Walczak o miesięcznicach: Kaczyński nawet nie umie się modlić. Bo nie można stać pod Pałacem Prezydenckim, wyć z nienawiści i mówić: Modlę się tutaj, a wy mi przeszkadzacie! Modlitwa ma być rozmową z Bogiem, twarzą w twarz, a nie manifestacją polityczną. 
08 06 2017 Macierewicz – jednostka psychiatryczna.
Antoni Macierewicz to nie tylko fetyszysta, który lubi przebierać się w fatałaszki moro, nie tylko wielbiciel Misiewicza, także dba o duchową strawę dla żołnierzy (pod pojęciem „strawa” Macierewicz rozumie modlitwę).
Nowa formacja wojskowa wymyślona przez Macierewicza pod względem użyteczności militarnej jest bezsensowna. Pieniądze przeznaczone na tworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej należy uznać za wyrzucone w błoto. W tym roku pomysł ze Szwejkami WOT będzie kosztował 20 procent budżetu (1 mld zł) przeznaczonego na uzbrojenie.
Tak Macierewicz rozbraja obronność Polski. Nie ma na świecie skuteczniejszej V kolumny. A co ze Szwejkami? Przecież ci weekendowi żołnierze nie będą odpowiednio wyszkoleni. Chyba że chodzi o mięso armatnie albo użycie w sprawach wewnętrznych, gdy dojdzie do utrzymania władzy, do puczu, którego Macierewicz  próbował w 1992 roku, aby utrzymać przy władzy rząd Jana Olszewskiego, ale Wojsko Polskie mu odmówiło.
Nie są to strachy na Lachy. Cała sylwetka Macierewicza nie ma za wiele wspólnego z normalnością. Dziwię się, ze jakieś porządne konsylium psychiatrów nie wypowiedziało się o jego kondycji psycho-somatycznej.

Tymczasem nad strawą duchową dla 789 żołnierzy WOT (taki jest stan na koniec maja br.) pracuje 5 kapelanów, docelowo ma być 70 księży typu „Jacek Międlar”, a WOT jeszcze w tym roku osiągnąć stan 32 tys. Szwejków, zaś ostatecznie – 54 tys.
Ponadto MON 100 mln zł przeznacza na powstanie jeszcze jednego muzeum – Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 roku w Ossowie. Suma jak na tego typu inicjatywę niemała. Jeszcze jedna impreza, od której można paść z patriotyzmu. A znając sylwetkę psychiatryczną Macierewicza, należy założyć z wielkim prawdopodobieństwem, że muzeum „cudu nad Wisłą” będzie z ducha Jerzego Kossaka, na którego słynnym obrazie szwadrony niebieskie pod wodzą Najjaśniejszej Panienki mierzą się z siłami piekieł i je pokonują.
Macierewicz to jednostka psychiatryczna, która opisuje stan obecnej władzy. Na moje nieuzbrojone oko w tej chwili rząd PiS zapadł na 2 macierewicze. Źródło: koduj24.pl
21 05 2017 Polityczna hybryda zamiast wolnej Polski
Będzie demokracja, głosowanie co cztery lata, będzie opozycja. Będą prawicowe portale, prasa nowych i starych niepokornych, będzie Prawo i Sprawiedliwość, "zapędzone"  do obrony tożsamości narodowej, a jego wyborcy będą izolowani w życiu publicznym. Tak będzie, ponieważ to, co dzieje się w ostatnich miesiącach, począwszy od okupacji Sejmu, to budowanie państwa totalnego, tylko w części wzorowanego na zachodniej demokracji elit. Niemcy miały faszyzm, ale nie utraciły, mimo wojny, swoich elit, nie utraciła ich także Francja. Polskie elity wymordowali Niemcy i Sowieci, a ci którzy ocaleli zostali zgładzeni przez stalinowskich oprawców. Oni z kolei wychowali nowe, komunistyczne elity, które budowały PRL, a ich potomkowie zawładnęli III RP. Są często naznaczeni totalitarną mentalnością, którą z dawnych środków przymusu przenieśli obecnie na przymus kulturowy. Wprawdzie rządzi jeszcze Prawo i Sprawiedliwość, ale jednocześnie, w dużych miastach, ktoś kto przyznaje się do PiS, znika z przestrzeni publicznej, jest izolowany i napiętnowany, o ile nie pełni ważnej funkcji publicznej. W Warszawie są oczywiście enklawy „prawicowego salonu”, ale w takich miastach jak Poznań czy Szczecin ich nie ma. Celem Stronnictwa Brukselskiego (SB), którego namiestnikiem na Polskę został właśnie Frans Timmermans, jest coś więcej niż tylko wygranie kolejnych wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Chodzi o to, by ideały Polski wolnej, opartej na tradycyjnych wartościach raz na zawsze przezwyciężyć, by wpuścić Polaków w tryby demokracji elit, gdzie wybory będą jedynie teatrem, a nie prawdziwym aktem wyborczym.
Towarzyszy temu eskalacja nienawiści i pogardy do wszystkich, którzy odważyli się głosować na Prawo i Sprawiedliwość. Nieukrywana. Jest wręcz w dobrym tonie obrzucić błotem każdego, kto broni rządu i jego polityki. Platforma Obywatelska jest tu tylko posłusznym narzędziem do ustanowienia nowego porządku społecznego w Polsce, który, na pozór, będzie przypominał Francję Macrona, ale tak naprawdę będzie hybrydą PRL-u i zachodniej politycznej poprawności. Najistotniejszą rolę w tym procesie odgrywają telewizja  i Internet. Za ich pośrednictwem, codziennie, w każdej godzinie, przekonuje się wątpiących, że sukcesy ekipy PiS są porażkami, a każde potknięcie niewyobrażalną dla Polski katastrofą. Dla już przekonanych to prawdziwa uczta dla ducha. Świat się śmieje z Polski, świat się śmieje z Polaków, świat mówi, że mamy poważny udział w Holokauście, przyznajmy się, było tak, ratowanie Żydów to margines. Święty Jan Paweł II staje się zwykłą figurą teatralną, którą można poddać aktowi seksualnemu, przecież to sztuka, to wolność. Nacisk, żeby Polskę ukarać sankcjami finansowymi i politycznymi, to przejaw troski o demokrację, to cios wymierzony tylko w Prawo i Sprawiedliwość. Satysfakcja ze śmierci ŚP. Lecha Kaczyńskiego jest jedynie owocem frustracji wywołanej przez obóz władzy. Każde bluźnierstwo, każde chamskie zachowanie czy ewidentne kłamstwo znajduje swoje usprawiedliwienie. Więcej, jest akceptowane, bo służy wizji Polski bez właściwości, nijakiej, posłusznej, ekscytującej się poklepywaniem Zachodu. Kłamstwo staje się "prawdą", a ta może z kolei ulegać nieustannym przekształceniom, jak w przypadku "uchodźców".
Wczoraj, przeciwko rządowi i Prezydentowi RP buczeli prawnicy, głównie ci najbardziej zainteresowani właśnie taką totalną demokracją, w której ich przywileje będą jeszcze większe niż dzisiaj, w której zwykły obywatel, jeśli nie będzie myślał tak jak trzeba, będzie się buntował, to zostanie w najlepszym razie objęty infamią i zaliczony do Ciemnogrodu, do „ciemnego ludu”. Zręby takiej "totalnej" demokracji, takiej politycznej hybrydy, są już gotowe. Są nakręceni niczym aktywiści ZMP wyborcy, są media i sternicy antypolskiej krucjaty, pieniądze, są wreszcie zdeterminowani politycy, dla których wizja powrotu do władzy pozwalająca na dystrybucję dobrobytu tylko dla swoich i posłusznych, jest po stokroć ważniejsza od interesu narodowego. Oczywiście, liderzy PO mówią teraz nieustannie o dobru Polski, o wolności, o demokracji, bo będą mówić wszystko, co jest im w gruncie rzeczy obce, żeby tylko plan totalnej demokracji został zrealizowany.
I nie ma większego znaczenia, że  jeszcze dziś czy pojutrze, PiS ma władzę. Bo decydująca gra toczy się w przestrzeni medialnej, a tu Prawo i Sprawiedliwość, jeśli nie będzie perfekcyjne w każdej decyzji, dosłownie, w każdej jednostkowej wypowiedzi do kamery, skazane jest w dłuższej perspektywie na porażkę. Do tego jakość przekazu mediów, które popierają rząd, zamiast się poprawiać, jest coraz bardziej irytująca, a samozadowolenie niektórych polityków PiS czy tak zwanych prawicowych publicystów czasami po prostu poraża. No cóż, być może wizja powrotu do roli koncesjonowanych przez system niepokornych, nie jest dla nich aż tak nieznośna. Już to ćwiczyliśmy przez osiem lat. Jarosław Kaczyński może mieć najgenialniejszy plan dla Polski, ale sam, w pojedynkę, w towarzystwie coraz głośniejszych pomruków, że tu nie tak, tam nie tak, że może za ostro, że przecież jest świetnie, tego planu nie zrealizuje. Jack Reacher - niezwykły bohater powieści sensacyjnych brytyjskiego pisarza Lee Childa - kiedy decydowały się jego losy, mówił: licz na najlepsze, szykuj się na najgorsze. Źródło: niepoprawni.pl
20 05 2017 Macierewicz idzie po polskich przedsiębiorców. Nowa opresyjna ustawa.
Antoni Macierewicz nie zadowala się już władzą, jaką daje mu samo kierowanie resortem obrony. Minister postanowił rozszerzyć zakres swoich kompetencji i uzależnić od siebie całą gospodarkę. Jak opisuje portal money.pl, resort przygotowuje bezprecedensowe zmiany  w ustawie o organizowaniu zadań na rzecz obronności państwa realizowanych przez przedsiębiorców, które w praktyce podporządkowują całkowicie tych ostatnich Macierewiczowi.
Nowe przepisy zakładają, że firmy będą zmuszone do dzielenia się z Ministerstwem Obrony informacjami o swojej sytuacji zarówno finansowej jak i prawnej, co samo w sobie budzi pytania, jak te informacje zostaną potem wykorzystane i co więcej, czy MON będzie w stanie zagwarantować, że nie dostaną się one do informacji publicznej?
Jednak nie to jest największym zagrożeniem nowej ustawy, ponieważ Macierewicz postanowił przyznać sobie prawo do decydowania o losach całych przedsiębiorstw. Ustawa zakłada, że powstanie rejestr spółek o szczególnym znaczeniu gospodarczo-obronnym. Ujęte w spisie firmy będą zobligowane do ubiegania się o zgodę MON na sprzedaż czy zamknięcie spółek-córek albo nawet na przebranżowienie swojej działalności. Ministerstwo będzie mogło nawet zmusić przedsiębiorstwa do utrzymywania nierentownych linii produkcyjnych, co może w prostej linii prowadzić do bankructwa danego podmiotu, za co niestety MON nie będzie brał już odpowiedzialności.  Jest to otwarty zamach na własność prywatną, kiedy to właściciel będzie miał mniej do powiedzenia w kwestii przyszłości firmy niż minister.
Tak jawna ingerencja w wolność prowadzenia działalności gospodarczej spotkała się z protestami przedsiębiorców. Konfederacja Lewiatan apeluje do resortu o zrezygnowanie z tak rygorystycznych wymagań. Lewiatan proponuje zastąpienie obowiązku uzyskania zgody, zwykłym poinformowaniem ministra o planowanych zmianach w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa.
Co ciekawe, Macierewicz swoim pomysłem wchodzi w zakres kompetencji innych ministrów. Dzieje się tak, ponieważ dziś aż siedem ministerstw bierze udział w zlecaniu zadań podmiotom prywatnym, MON miałby zastąpić je wszystkie w wyborze kluczowych przedsiębiorstw i wyznaczaniu im zakresu zobowiązań.
Największym problemem ministra jest brak zrozumienia, że nie uzyska jakiegokolwiek wzrostu zdolności obronnych państwa, jeśli mocno utrudni prowadzenie przez kluczowe podmioty swojej bieżącej działalności. Im większy i opresyjny aparat kontroli, tym coraz mniej konkurencyjna jest dana branża. Chcąc zwiększyć potencjał obronny MON może doprowadzić do sytuacji wręcz odwrotnej, kiedy to największe firmy popadną w kłopoty finansowe i stagnację, a co gorsza zacznie się ucieczka kapitału za granicę, ponieważ brak decyzyjności w kwestii swojej własności to jeden z najlepszych straszaków na inwestorów jaki można wymyślić. Jako rekompensatę Ministerstwo proponuje wprawdzie ulgę 2% podatku CIT, która poza ładnym hasłem nijak pokryje koszty poniesione przez przedsiębiorców.
Nowe reguły proponowane przez Macierewicza  przypominają schematy myślenia znane raczej z komunizmu wojennego w Związku Radzieckim. Niestety minister nie doczytał, że tamta doktryna podporządkowania własności prywatnej wysiłkowi wojennemu zakończyła się całkowitą gospodarczą katastrofą. Miejmy nadzieje, że w przypadku polskiej gospodarki da się jeszcze takiego wielkiego hamulca uniknąć.  Źródło: money.pl/money
Kaczyński był tam, gdzie było ZOMO. 
Dawno, dawno temu Seweryn Jaworski założyciel Klubów Służby Niepodległości, który demonstracyjnie nosił w lewej klapie brązowej, sztruksowej marynarki rzucającą się w oczy metalową odznakę z literami zapisanymi po masońsku z kropką: K.S.N. oraz rozpiętym na krzyżu wyszczuplonym orzełkiem z drugim, mniejszym krzyżem na koronie opowiadał jak z kolegą wspierał w Warszawie strajk studentów Szkoły Głównej Oficerów Pożarnictwa, zakończony głośną akcją ZOMO-wców i rozwiązaniem tej szkoły w ostatnim dniu listopada 1981 roku. Ten  strajk posłużył tylko tzw. eskalacji napięć w kraju oraz propagandzie nieuchronnie, z góry przegranego, jakiegokolwiek konfliktu z wojskową władzą PRL. Kluby Służby Niepodległości nie podjęły żadnej działalności na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości, zaistniały natomiast wtedy, w komunistycznej rzeczywistości nazwiska osób, które miały zaistnieć, bo po to przezornie umieszczone zostały przez Wojciecha Ziembińskiego pod deklaracją służby niepodległości z datą 27 września 1981 r. Po tylu latach przyszła pora na to, żeby przypomnieć, gdzie wówczas było ZOMO, a gdzie podziewali się ci, co wtedy dużo deklarowali, a nic nie zrobili, by Polska nie zginęła, póki my żyjemy. Najwyższa pora, bo wielu z tych nieaktywnych bohaterów opozycji kandyduje dziś na najwyższe urzędy w państwie, którego podwaliny dał w Magdalence generał SB Kiszczak i wódka wypita na zgodę ze złoczyńcami, których świat obwinia do dzisiaj nie tylko o jednego księdza Popiełuszkę.
W Magdalence na oczach zaślepionych biskupów i księży kościoła świętego zobowiązali się oficjalnie do współpracy z komunistami m.in.: Lech Kaczyński i Lech Wałęsa, natomiast Jarosław Kaczyński po 28 latach od haniebnej Magdalenki uznał, iż pora najwyższa, by zacząć w Polsce nazywać "lewicą", a nie postkomunistami, drugą stronę stołu zastawionego przez Kiszczaka obficie wódką i śledziem po żydowsku, bo wyznał wreszcie publicznie ten członek-założyciel K.S.N-u, kojarzonego przez Naród z prawicą, że on, Jarosław Kaczyński też jest "lewica", a więc: jedna banda.
Jarosław Kaczyński odziedziczył po ojcu Mundku, który był postacią dychotomiczną, AK-owcem i żydokomunistą po wojnie, nie tylko dom w Warszawie ale i tę dialektyczną zdolność do przekabacania innych i wychodzenia na swoje. Bo czyż znany jest gdziekolwiek w Polsce jeszcze jeden taki przypadek, żeby AK-owiec postawił sobie uczciwie dom po wojnie w Warszawie? A co na to biedny ojciec Rydzyk, który na co dzień buntuje od lat Naród przeciw komunistom, a w okresach każdych wyborów całe odium za kolaborację zrzuca tylko na Wałęsę i każe na Kaczyńskich głosować? Czy teraz ten ksiądz Rydzyk będzie święcił urny wyborcze dla tej farbowanej lewicy Kaczyńskiego, która w moherach i w podskokach podąża co roku na spotkania pod Jasną Górę?   Przypomnieć więc pora, że do tzw. prawicy zapisali się w 1981 r. swoimi nazwiskami pod deklaracją K.S.N.-u m.in: Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i Stanisław Michalkiewicz, Jacek Bartyzel i Jerzy Łojek i jeszcze wielu, wielu innych, zadeklarowanych opozycjonistów antykomunistycznych, prawdziwa elita patriotycznego żydostwa, w tym czterech członków KOR-u.
Jarosław Kaczyński jest dzisiaj żałosny i tragiczny dla każdego dziecka, które tylko wie, gdzie ma oczko, gdzie uszko, gdzie rączka prawa, gdzie lewa; dla każdego dziecka, które wie, że kaka jest be i nie bierze się tego w usta, że nie chodzi się na wybory w posranych spodniach na dupie, bo wybory są: bezpośrednie, wolne i równe.  Na tym polega demokracja, że każdy obywatel sam oddaje swój głos bezpośrednio, a Kaczyński wykorzystał do tego dziecko.  Swojego dziecka Pan Bóg mu odmówił, lub jak to mówi lewica: nie dała mu matka natura, więc użył cudzego, podciągnął z całych sił do góry na brzuchu sprowadzoną w tym celu z Gdańska wnuczkę zabitego brata Lecha, żeby cała Polska widziała, że Kaczyński oddaje głos pośrednio, łamiąc zasady demokracji, bo kartkę do urny dziewczynka wrzuciła, żeby ulitowała się cała Polska nad wyrafinowanym politykiem, któremu tak się pomieszało, że nie wie dziś już , gdzie lewica, gdzie prawica, gdzie SB-ecka przeszłość kuma Dubienieckiego, teścia Marty Kaczyńskiej-Dubienieckiej, matki dziecka, która w odróżnieniu od swojej matki używa wszak nazwiska dwuczłonowego, choć prokaczyńskie, kryptorasistowskie i syjonistyczne media w Polsce ograniczają się do jednego.  
Jarosław Kaczyński oddał nieważny głos w Komisji Wyborczej zainstalowanej w Szkole Głównej Oficerów Pożarnictwa w Warszawie, bo tak chciał Plan Boży, albo ślepy los, jak chcą wierzyć lewicowi ateiści, żeby człowiekowi, który od lat robi sobie kpiny z demokracji i z Polskiego Narodu uświadomić, że teraz już wszyscy w telewizji widzą, że Jarosław Kaczyński jest tam, gdzie w 1981 roku było ZOMO i helikopter z liną, po której ZOMO-wcy się spuszczali na dach tego budynku. Tak samo nieważne głosy, bo oddane nie bezpośrednio, lecz rękoma swoich dzieci, a więc osób trzecich, zaliczył w swoim dorastaniu do poważnej demokracji  szef postkomunistów Napieralski z żoną, więc można śmiało powiedzieć, że jeśli Rymarz, Szef Państwowej Komisji Wyborczej nie ukróci  tej infantylizacji Polski, to tylko patrzeć, jak po Sejmie zacznie uganiać się szarańcza dzieci za krzyżem zdjętym ze ściany nad drzwiami waląc przy tym o podłogę buławą marszałkowską, a za nimi pędzić będzie w tej transmisji postkomunizmu na cały świat zdziecinniała banda idiotów z mandatami posłów, którym zawierzono niegdyś, że będą demokratami. Źródło sowa-magazyn Frankfurt nad Menem Stefan Kosiewski 24 06 2010 
11 05 2017 Dewotyzm jest gorszy od faszyzmu.
Czegoś takiego w polskiej polityce jeszcze nie było. Działaczka PiS tworzy ruch Polska Parafialna.
Katolik nie może startować ani z list PO, ani z list PiS-u – w ten sposób Anna Kamińska uzasadnia, dlaczego powołuje nowy byt na polskiej scenie politycznej. To ma być ruch o nazwie Polska Parafialna. Inicjatorka nie jest osobą anonimową – niedawno zrobiło się o niej głośno, gdy zaproponowała, aby w parlamencie mogły zasiadać tylko osoby po ślubie. No i prezes, bo on jest "mężem stanu".
Niech żaden katolik, prawdziwy katolik, dobry mąż i ojciec rodziny nie waży się startować z PiS, PO czy innej listy niż z naszej Polski Parafialnej! Nie dajmy się odwieść od tego Wielkiego Dzieła przez szykany i podstępy PiS, PO i innych partii, które niczym wilki będą atakować mnie i nas, by rozbić nasze dzieło. Motto Anny Kamińskiej z Polski Parafialnej
Ponad 5 lat temu pisałem:
Dlaczego nie chcę by Kaczyński przejął władzę w Polsce. Bo Macierewicz niczym Wielki Inkwizytor będzie organizował krucjatę w imię prawdy i sprawiedliwości na Moskala. Zaś prezes Jarosław będzie realizował testament polityczny brata. Znowu powróci szukanie haków czyli inwigilacja każdego.
Dziś wielu jest zafascynowanych Kaczyńskim? I oby się nie obudzili gdy dzień będzie zaczynał się od modlitwy o pomyślność, potem praca za bóg zapłać, msza dziękczynna, umartwianie, wypominki, spanko i abarotno świątek, piątek i niedzielę. Niestety wtedy będzie już za późno by myśleć o swojej godności, prawach.....A w tym wszystkim wspomagać będą Kaczyńskiego jedyne media jakie pozostaną Radio Maryja, Telewizja TRWAM i dzienniki katolicko - prawicowe.... 
Może to tylko takie moje krakanie?
Taka myśl przyszła mi do głowy. Gdy PiS do władzy dojdzie to Macierewicz w skórzanym płaszczu na Szucha będzie urzędował. Kard. Dziwisz zostanie Najwyższym Sędzią Świętej Inkwizycji. Odbędzie się beatyfikacja Rydzyka i to dwa razy. Karski zaś będzie jeździł po Warszawie po pijaku meleksem i porywał młode dziewczyny. Ogolą Olejnik na łyso. Talk- show Powiatowego Kluby poprowadzi Pospieszalski, a wiadomości w telewizji będzie czytał Ziemkiewicz. Koniec świata jakby powiedział Popiołek przypalając kolejnego kiepa. Rymkiewicz będzie wieszał ludzi na latarniach. Orliki zamienią na miejsca straceń.  Michnika wywiozą na Dworzec Gdański. Saska Kępa zmieni nazwę na Beata Kempa. Niesiołowski będzie się ukrywał w Bieszczadach z taaaką brodą, a Kutz w podziemnej norze na Mazurach. A Palikota nabiją na Pałac Kultury. Najsztub zwróci się przeciwko Żakowskiemu, a Mann przeciw Maternie, Mroczek stanie przeciwko Mroczkowi, a Golec stanie przeciwko Golcowi. Nergal pójdzie do seminarium. 
Będą szkolić PiS- Kaidę. Będzie wojna z Ruskimi i z Niemcami i będą chcieli przesunąć granicę za Smoleńsk! Będzie wszystko i nic nie będzie.
Tak właśnie będzie, gdy PiS przy władzy będzie. No i jak jest po 5 latach?
04 05 2017 Żydzi wypędzani 47 razy w ciągu 1000 lat. Dlaczego?
Dlaczego tak często? Dlaczego z tak różnych narodów i kultur? Dlaczego żaden inny naród nie spotkał się z tak wielką awersją? Bernard Lazare, żydowski pisarz, w książce pt. „L’antisémitisme son histoire et ses causes”, wydanej w 1894 r., przedstawił taką opinię tyczącą się żydowskich wypędzeń:
„Jeśli taka wrogość i awersja w stosunku do żydów miałaby miejsce tylko w jednym czasie, w jednym kraju, łatwo byłoby wyjaśnić przyczyny. Jednak rasa ta była obiektem nienawiści wszystkich narodów pośród których żyła. Skoro wszyscy wrogowie żydów należeli do zupełnie różnych ras, mieszkali w odległych krajach, podlegali zupełnie różnym prawom, kierowali się różnymi pryncypiami, mieli różną moralność, różne zwyczaje – te wszystkie zasady społeczne, niepozwalające niczego ocenić w ten sam sposób – toteż główna przyczyna antysemityzmu zawsze leżała w samym Izraelu, a nie w tych, którzy przeciwko niemu walczyli.”...
Profesor Jesse H. Holmes w „The American Hebrew”, wyraził podobną opinię: „To może nie być przypadkiem, że antagonizm antyżydowski znajduje się prawie wszędzie tam, gdzie współistnieją żydzi i nie-żydzi. Skoro żydzi są wspólnym elementem układanki, wydaje się prawdopodobnym, że przyczyna tkwi w nich samych, a nie w tak różnych grupach odczuwających ten antagonizm.”
Tylko w Europie i Rosji żydzi byli wypędzani 47 razy w ciągu ostatniego tysiąclecia:
Czy Henry Ford, legendarny producent samochodów, znalazł część odpowiedzi na przyczynę żydowskich wypędzeń?
„Żydowskim talentem jest życie z ludzi, nie z ziemi, ani z produkcji, ale z ludzi. Niech inni uprawiają ziemię, żyd, jeśli będzie w stanie, będzie ciągnął zyski z rolnika. Niech inni zajmują się handlem i przemysłem; żyd będzie eksploatował owoce ich pracy. To jego szczególny talent. Jeśli użyjemy tu słowa „pasożytniczy” do opisania go, to będzie to trafne określenie.”
„Żydowska nacja jest jedyną która posiada sekrety pozostałych… niema na świecie rządu tak im poddanego jak w Ameryce. Brytyjczycy zrobili to … Niemcy zrobili to, wtedy gdy w rzeczywistości zrobił to międzynarodowy żyd.”
„Amerykanie są (znani jako) wstrętni, chciwi, okrutni ludzie. Dlaczego? Ponieważ żydowska władza-pieniądz jest tutaj skoncentrowana.” –Henry Ford „Międzynarodowy żyd”  Źródło trybeus.blogspot.com
01 05 2017 Antyfaszyści brutalnie potraktowani przez policję podczas marszu ONR
W ramach obchodów 83. rocznicy powstania skrajnie prawicowej organizacji ONR w sobotę ulicami Warszawy przemaszerował korowód jej członków. Zdarzenie to wywołało emocje mieszkańców stolicy, którzy razem z Obywatelami RP i działaczami KOD postanowili w pewnym momencie zablokować marsz na poziomie stacji metra Nowy Świat Uniwersytet. Do akcji zdecydowanie wkroczyła ochraniająca marsz policja, która wywiązywała się ze swojego zadania z niespotykaną gorliwością.
Z komunikatu Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych dowiadujemy się, że warszawiacy, którzy przyszli protestować przeciwko marszowi neofaszystów, zostali skopani, zepchnięci pod mur i tam przetrzymywano ich bezprawnie przez dwie godziny. Wśród uwięzionych osób znalazły się też dzieci, które przypadkiem przechodziły chodnikiem. Policja nie chciała uwolnić płaczących dziewczynek, które tłumaczyły, że szły chodnikiem na zajęcia. – „Dzieci, tak jak my wszyscy, pozostały bezprawnie uwięzione bez przedstawienia jakichkolwiek podstaw prawnych zatrzymania” – oświadczył OMZRiK.
Również członkowie organizacji Obywatele RP, którzy protestowali pokojowo, siedząc na jezdni zostali skopani, pobici i siłą zaniesieni do furgonów policyjnych. W sieci można zobaczyć wstrząsający filmik, na którym utrwalono, jak kilku mundurowych używało siły wobec starszego człowieka, który próbował rozwinąć zrobiony przez siebie plakat z antyrasistowskim przesłaniem. – „Ten starszy człowiek protestował legalnie, był sam i miał prawo do tego, by demonstrować swoje poglądy. Przepisy pozwalają i uznają za legalną taką formę spontanicznej demonstracji” – napisali członkowie OMZRiK. W sieci krąży wiele innych nagrań, na których widać, jak funkcjonariusze brutalnie szarpią protestujących przeciwko narodowcom.
Po przemarszu ONR policja wydała oświadczenie, w którym pisze, że podjęła konieczne kroki do zapewnienia „ładu i porządku”. Służby oskarżyły protestujących o użycie siły wobec policjantów i zagroziły, że osoby te poniosą konsekwencje prawne. Obecnie policjanci kompletują materiał dowodowy, w tym nagrania z kamer, a także inne nagrania dokumentujące te zdarzenie. Po zgromadzeniu i przeprowadzonej analizie materiałów, w przypadkach które będą uzasadnione, w stosunku do osób, które naruszały prawo zostaną wyciągnięte konsekwencje prawne – grozi policja.
Źródło: wp.pl
Od kiedy to faszystowskie organizacje w Polsce mogą organizować legalne manifestacje? Aż tak bardzo Kaczyńskiemu zależy na ich poparciu! Czy żona nazisty to dobry patron dla szkoły w Jarostach? Więcej na podstronie Foto szopka
28 04 2017 PiS trafiło na ścianę. Stare błędy niczego nie nauczyły Kaczyńskiego.
I nie jest to jeszcze ściana gospodarki, ale własnych wizerunkowych błędów i wewnętrznych konfliktów. „Drużyna patriotów” (jak PiS z właściwą sobie skromnością nazywa sam siebie) zaczyna się sypać. Ukrywane do tej pory wewnętrzne napięcia w obozie władzy stają się publiczne.
Przestaje działać nawet najsilniejsze spoiwo w postaci prowadzonej przez Jarosława Kaczyńskiego „rewolucji personalnej” (stanowiska w mediach publicznych, stanowiska w spółkach, stanowiska w centralnych i lokalnych urzędach państwowych z powtarzaną przez Kaczyńskiego, Ziobrę i innych obietnicą jeszcze większej ilości stanowisk w sądach, w gospodarce, w „zrepolonizowanych” mediach prywatnych). Antoni Macierewicz w zamian za stanowiska dla wszystkich swoich ludzi, nawet najbardziej szalonych, miał zapewniać wierność wyznawców religii smoleńskiej i świetne stosunki z Rydzykiem. Tymczasem zaczął się stawiać Kaczyńskiemu (nie tylko o Misiewicza). 
Anna Streżyńska miała być nowoczesną twarzą obozu władzy przeznaczoną dla bardziej konserwatywnego mieszczaństwa, które w czasie kampanii prezydenckiej mydlanego od zawsze, ale przez to wizerunkowo łagodnego Andrzeja Dudy uwierzyło, że Kaczyński jednak nie jest wariatem. Tymczasem wywiad Streżyńskiej dla Zetki, w którym zdystansowała się do programów socjalnych własnego rządu, publicznie pokazał, że „nowocześni” (ona, Gowin, nawet Morawiecki ze swoim dość rozsądnym przybocznym Jerzym Kwiecińskim) wstydzą się „narodowych socjalistów”, których twarzą w rządzie pozostaje sama premier Szydło, a najwyższym patronem sam enigmatyczny „wódz” z Nowogrodzkiej.
Kiedy widzi się PiS u władzy dzisiaj, nieubłaganie przychodzą na myśl obrazy rządów PiS-u z lat 2006-2007. Te same błędy, te same zmarnowane szanse. W 2006 roku też była koniunktura gospodarcza, też zawdzięczana tym, których PiS uważał za wrogów – polskiemu mieszczaństwu, prywatnemu biznesowi i klasie średniej, a także eksportowi do Niemiec i krajów strefy euro oraz inwestycjom z tych krajów. I też okazało się, że ludzie Kaczyńskiego potrafią nawet oczywistą koniunkturę zmarnować i sknocić, bo po prostu nie potrafią rządzić. Popełniają błędy wizerunkowe i błędy realne. Niszczą resorty, które dostali do ręki i odreagowują się pychą i chamstwem u władzy „za głód, za krew, za lata łez...” (cyt. za marszem „żołnierzy wyklętych” z Gwardii Ludowej) swojej wcześniejszej wiecznej opozycji.
Ludzie tego nie lubią, i dlatego w 2007 roku Kaczyński i jego obóz zostali ukarani odsunięciem od władzy na niekończące się osiem lat „tuskowej okupacji”. Kiedy jednak znów wrócili do władzy okazało się, że niczego się nie nauczyli. Są jeszcze bardziej wygłodniali, jeszcze bardziej pełni pychy i jeszcze bardziej skłóceni. A ich kadry w terenie (jeden Misiewicz odsunięty odsłonił tysiące Misiewiczów, którzy mają się dobrze) jeszcze mniej niż w roku 2006 nadają się do rządzenia państwem i sprawiają jeszcze więcej kłopotów wizerunkowych swoim rodzinnym czy parafialnym zaciągiem, a także swoją wyuczoną w prawicowym Internecie pychą i agresją wobec wszystkiego, co „nie jest nasze”.
Oni wszyscy są lojalni wobec Kaczyńskiego wyłącznie w zamian za wziątki. Odebrać im wziątki, staną się dla Kaczyńskiego największym zagrożeniem. A to sprawia, że obóz rządzący Polską, a nawet sam szczyt tego obozu, bardziej zaczyna przypominać śmieciobus, niż sprawne polityczne narzędzie. Kaczyński spieszy się z powodu wieku bo chce sam doprowadzić do końca swoją rewolucję. Całkiem słusznie nie wierzy, że potrafią to za niego zrobić Brudziński czy Suski. O ile Kaczyński jest postpeerelowskim pastiszem Piłsudskiego, oni są zaledwie parodiami Rydza-Śmigłego czy Sławoja Składkowskiego. Więc żadnej rewolucji nie przeprowadzą, nie mają do tego głowy. Kaczyński wszystko musi zrobić sam, a czasu i sił ma coraz mniej.  Źródło: newsweek.pl
14 04 2017 PiS przeprasza za Misiewicza, ale i tak wszystkiemu jest winna PO
Wykręcanie kota ogonem to już specjalność działaczy PiS. Potwierdzeniem tych słów była dzisiejsza konferencja przedstawicieli komisji ds. Misiewicza. Joachim Brudziński przeszedł na niej samego siebie w kwiecistych porównaniach i liczbie odwoływań do rządów PO.
Ale po kolei… Komisja całkowicie negatywnie oceniła postawę Bartłomieja Misiewicza. Nie wiadomo dlaczego, dopiero po roku PiS stwierdził, że nie ma on kwalifikacji do pełnienia funkcji w administracji publicznej, spółkach Skarbu Państwa i innych sferach życia publicznego. Brudziński dodał, że „w wyniku oceny swego zachowania” Misiewicz złożył rezygnację z członkostwa w PiS i została ona przyjęta. – „Tym wszystkim Polakom, którzy poczuli się zażenowani, zdegustowani tym wszystkim, co się działo wokół osoby Bartłomieja Misiewicza chcemy powiedzieć: przepraszam”.
Po tym stwierdzeniu przeszedł do frontalnego ataku na Platformę Obywatelską. Zacytował swojego guru, czyli Kaczyńskiego, i powtórzył za nim, że całą sprawę należy traktować w „kategoriach diabeł w ornat się ubrał i ogonem na mszę dzwoni”.
Potem było tylko „lepiej”, bo według Brudzińskiego, słuchając polityków Platformy można odnieść wrażenie, że „oto stanęły polityczne dziewice, bez mała lilie niepokalane, które opinii publicznej będą starały się przedstawić taki oto obraz, że optymalnym rozwiązaniem z punktu widzenia jakości polskiej demokracji, czystości życia politycznego i społecznego jest umożliwienie powrotu do zasiadania w spółkach Skarbu Państwa, w administracjach państwowych i rządowych ludzi znanych chociażby z rozmów w „Sowa i Przyjaciele”.
Oczywiście, zdaniem Brudzińskiego nie można też porównywać reakcji PiS na nieprawidłowości wewnątrz partii z tym, jak zachowywała się Platforma. – „Chcę też zwrócić uwagę z jak bezwzględną konsekwencją pan prezes Jarosław Kaczyński w takich sytuacjach reaguje. Ta wczorajsza decyzja o powołaniu tej komisji i podjęciu stosownych działań jako żywo odbiega od postawy pana premiera Donalda Tuska i później premier Ewy Kopacz” – z niekłamanym uwielbieniem dla swego przywódcy stwierdził Brudziński.
Czyli Misiewicz – to znowu wina Tuska? Źródło koduj24.pl
Misiewicz został wyrzucony z partii za zajmowanie stanowisk, funkcji, których nie powinien zajmować. No a co z tym lub tymi którzy mu te stanowiska, funkcje powierzali? Macierewicz robił to co mu kazał Rydzyk bo według plotek w internecie Misiewicz jest synem Rydzyka i stąd ta oszałamiająca kariera? A Janniger! Myślę że wreszcie do Kaczyńskiego dotarły krzyki przeciwników rocznicy, męczennic i stąd taka reakcja na Misiewicza. Mam taką nadzieję że odsunie też Macierewicza od śledztwa i pozbawi szefostwa w MON. Jeśli myśli wygrać kolejne wybory musi tak zrobić bo dwu kadencyjność już przepadła
08 04 2017 Rzeczpospolita jest dla wszystkich.
Podczas debaty w Sejmie nad konstruktywnym wnioskiem o wotum nieufności dla rządu Grzegorz Schetyna przedstawił program Platformy po objęciu władzy. – „Przywrócimy ład konstytucyjny. Jedną dużą ustawą znowelizujemy kilkadziesiąt szczególnie szkodliwych ustaw wprowadzonych przez PiS. Przywrócimy niezależność Trybunału Konstytucyjnego, NBP, KRRiT, prokuratury, KRS, zwiększymy kompetencje Rzecznika Praw Obywatelskich. Odbudujemy służbę cywilną”.
Schetyna stwierdził, że PO nie zamierza likwidować 500+, a doprowadzić do sytuacji, w której będzie ono wypłacana także na pierwsze dziecko.
Lider PO zapowiedział, że po wygranych wyborach Platforma zbuduje „Polskę małych ojczyzn”. „Zbudujemy Polskę dla obywateli, w której nikt nigdy nie będzie słyszał, że jest obywatelem drugiego sortu. Nikt nie będzie prześladowany czy faworyzowany ze względu na polityczne preferencje” – oświadczył. – „Odbudujemy wspólnotę, która ma budować trwałe fundamenty bezpieczeństwa i rozwoju, ale także dobrobytu. Oddamy małym ojczyznom i społecznościom lokalnym udział w PKB, oddamy podatki”.
PO chce zwiększyć władzę samorządów. Zamierza zlikwidować urzędy wojewódzkie, a ich kompetencje przekazać sejmikom. Schetyna powiedział: „Skończymy z bolszewicką centralizacją państwa, z waszą centralizacją, z waszym takim bolszewickim spojrzeniem”.
Schetyna powiedział w Sejmie: – „Zaraz po wygranych wyborach odwrócimy dryf Polski na Wschód. Nie lubicie Europy, nie chcecie być w Europie, chcecie być z Rosją na Wschodzie. Skończymy z haniebnymi umizgami do prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki; wrócimy na Zachód”. PO zamierza także stworzyć możliwość powrotu do służby wszystkim oficerom, którzy odeszli w ostatnim czasie z armii.
– „Większość Polaków, waszych wyborców dzisiaj nie chce odwrotu od demokracji, nie chce demolowania wizerunku Polski, nie jest za ograniczeniem samorządności, nie jest za zmianą ordynacji, nie jest za odejściem z kursu prozachodniego. Wy nie realizujecie polityki i oczekiwań Polaków, nie realizujecie tego, co obiecaliście im w kampanii wyborczej, oszukaliście ich, oszukaliście Polaków półtora roku temu” – oświadczył Schetyna. W Sejmie rozpoczęła się debata nad wnioskiem o konstruktywne wotum nieufności dla rządu. Lider PO Grzegorz Schetyna, który jest kandydatem PO na szefa rządu, tłumaczył, dlaczego rząd PiS musi odejść.
– „Od czasu, kiedy zdecydowaliśmy się złożyć wniosek o konstruktywne wotum nieufności, z różnych stron sceny politycznej, najgłośniej ze strony PiS, jest śmiech, prychanie, niezadowolenie. To wam się nie podoba, bo wam się demokracja nie podoba. Nie rozumiecie, co to znaczy demokracja parlamentarna. Nie debata nad naszym wnioskiem jest stratą czasu, ale te półtora roku, które Polska musiała przeżyć pod rządami PiS, jak mówił prezes PiS (Jarosław Kaczyński) pod rządami panów z PiS.
– „Nie macie większości w Polsce, wśród Polaków, Polacy nie mogą już na was patrzeć. Polacy chcą Polski europejskiej, zdrowej psychicznie, przewidywalnej, odpowiedzialnej za przyszłe pokolenia. Polacy nie chcą Polski prowadzonej przez kilku fantastów, amatorów, otoczonej grupą cwaniaków i partyjnych dorobkiewiczów, jaką zbudowaliście. Taką Polskę zaczniemy budować dzień po wygranych przez nas wyborach”.
Wymieniał niektóre „osiągnięcia” rządów PiS: zdemolowanie systemu prawnego opartego na konstytucji, stworzenie instytucji „misiewiczów”, zdemolowanie armii, upadek polityki zagranicznej, chaos w szkolnictwie.

Schetyna podkreślił, że to „szef rządu zawsze bierze na siebie odpowiedzialność. Za to pani zostanie rozliczona” – powiedział zwracając się do premier Szydło. – „Zwłaszcza pani to wie, bo przecież pani faktycznie nie rządzi tym rządem i nie rządzi naszym krajem. Faktyczny twórca i kierownik tego najgorszego rządu w najnowszej historii Polski, siedzi tutaj, w pierwszym rzędzie i to jest prezes Kaczyński. To pan prezes Kaczyński jest politycznie odpowiedzialny za wszelkie zaniechania i nadużycia tego rządu, często kryminalne. Pan jest odpowiedzialny, panie prezesie za to, że pan dokonał najcięższej zbrodni, czy dokonuje najcięższej zbrodni – odwraca pan Polskę od Europy, konfliktuje się z najbliższymi sojusznikami. To pan zawraca Polskę z drogi na Zachód, z drogi ku bezpieczeństwu i ku dobrobytowi. To pańskie fobie o tym decydują i pańskie decyzje” – powiedział lider PO do Kaczyńskiego.
Przypomniał, że w listopadzie 2015 roku, gdy PiS zaczynał „swój polityczny karnawał” premier Beata Szydło mówiła z sejmowej mównicy: „pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność, słuchanie obywateli, koniec z arogancją władzy, koniec z pychą. Nigdy w tym Sejmie po 1989 roku premier polskiego rządu nie powiedział tak nieprawdziwych słów, które tak brutalnie zostały zweryfikowane przez waszą rzeczywistość, wasze działania, waszą aktywność. Wstyd” – podkreślił Schetyna.
06 04 2017 Sprawdzamy "listę obecności" Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. I dajemy odpowiedzi, których w słynnym już tweecie zabrakło.
W środowy wieczór sieć rozpalił tweet, w którym politolog i śląski działacz społeczny Łukasz Kohut jasno pokazał, co tak naprawdę "zabiło" prezydenta Lecha Kaczyńskiego i pozostałe ofiary katastrofy smoleńskiej. Zestawił on bowiem daty obecności i nieobecności tragicznie zmarłej głowy państwa na uroczystościach w Katyniu w latach 2006-2010. I dobitnie pokazał, że Lech Kaczyński pojawiał się na obchodach w Rosji tylko wówczas, gdy zmuszały go do tego wybory. A co robił w kwietniu i wrześniu, gdy kampanii nie było? Tych informacji w tweecie Kohuta zabrakło, więc naTemat postanowiło je uzupełnić.
Wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu.
10 kwietnia 2006 r. - nieobecny
17 września 2006 r. - nieobecny
10 kwietnia 2007 r. - nieobecny
17 września 2007 r. - obecny, wybory do sejmu
10 kwietnia 2008 r. - nieobecny
17 września 2008 r. - nieobecny
10 kwietnia 2009 r. - nieobecny
17 września 2009 r. - nieobecny
10 kwietnia 2010 r. - obecny, nieobecny!? Kampania prezydencka.

Prawdę o Smoleńsku i katastrofie wszyscy by chcieli poznać. Ta prawda zaczyna się już na lotnisku Okęcie. Start samolotu był opóźniony w pierwszej wersji o godzinę ostatecznie podano, że o 27 minut, lista pasażerów jest nieznana, dopiero po kilkudziesięciu godzinach ją publikują. No kogo czekano? A to już bardzo dobrze wie Jarosław. Dlaczego nie mówi? Dlaczego Macierewicz w ostatniej chwili zrezygnował z lotu samolotem? W pierwszych dniach nikt nie wiedział gdzie przebywał w dniu katastrofy? Dziś prezes twierdzi że Macierewicz stał koło niego? Jak to przecież był w pociągu i wiał z miejsca katastrofy z pełnymi gaciami.
Kto wypił tysiące buteleczek alkoholu zakupionych przez Kancelarię Prezydenta RP na koszt polskiego podatnika? W samolocie lecącym  do Smoleńska w kateringu lotniczym królowały „małpki”, których wpito bez liku. Za prezydentury Lecha Kaczyńskiego za dokonywanie dyskretnych zakupów przede wszystkim alkoholu odpowiedzialny był zaopatrzeniowiec w randze sekretarza stanu Andrzej Duda. Nazywany w tamtym czasie przez pijących dostojników z dworu prezydenta i jego samego, w miejscach publicznych Warszawy i nie tylko fikołki, małpeczki etc... bynajmniej nie pogardliwie, podczaszym w Pałacu Namiestnikowskim. 
Macierewicz powinien zostać oddelegowany( bez prawa odmowy z jego strony) do Smoleńska i Moskwy ze wszelkimi pełnomocnictwami i nich doprowadzi do końca to co zaczął. Tylko przed wyjazdem należny odebrać mu miotłę by znowu nie uciekł. Na litość boską zlitujcie się i dajcie nam choć na chwile odpocząć od Katynia, Kaczyńskich, Macierewicza......bo dojdzie do tragedii narodowej. Katyń jakiż to był symbol, jaka to była świętość dla narodu, dla mnie. Co dziś z tego symbolu - świętości pozostało? Jeszcze nie tak dawno setki tysięcy ba miliony pamięć ofiar jednego i drugiego Katynia czciło. Ilu dziś pozostało? Ilu będzie za lat parę? Kiedyś za mówienie prawdy o Katyniu byłem szykanowany. Dziś na słowo Katyń ataków furii dostaję.... Tak, tak panowie Komorowski, Macierewicz, Kaczyński, Tusk, kardynale Dziwisz .... to dzięki wam. I nie dziw się kardynale że sami starcy tak z przyzwyczajenia przychodzą na te marsze. Szkoda, że nasze dzieci,wnuki.... na hasło Smoleńsk czy Katyń będą wzdychać ze znudzeniem, że znowu Kaczyński...
03 04 2017 Rządzący świadomie łamią Konstytucję.
„Konstytucja jest swoistą umowa społeczną, wyznaczającą reguły gry. I tak długo można grać, jak długo owe reguły są respektowane. Jeżeli ich zabraknie, to sama gra przestaje mieć sens” – powiedział w „Faktach po Faktach” konstytucjonalista profesor Marek Chmaj. – „Mamy dziś do czynienia z ludźmi, którzy muszą mieć pełną świadomość, że naruszają prawo, a w szczególności naruszają przepisy Konstytucji” – dodał Ryszard Kalisz, były szef Kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego, jeden z twórców ustawy zasadniczej z 1997 r.
– „Wielokrotnie konstytucja została złamana” – powiedział Kalisz, wymieniając kwestię sędziów Trybunału Konstytucyjnego czy osób, które nie są sędziami, a pełnią tę funkcję, a także doprowadzenie do braku znaczenia w kategoriach ustrojowych Trybunału Konstytucyjnego i braku publikacji orzeczeń. – „Możemy jeszcze mnożyć. Mamy do czynienia z ludźmi, którzy trudno, żeby dzisiaj świętowali 20-lecie. Na szczęście świętują obywatele w wielu miejscach (…). Obywatele pamiętają o Konstytucji i są po 20 latach z niej dumni, bo to jest naprawdę dobra Konstytucja” – ocenił Kalisz.
O konstytucji można tylko jedno powiedzieć jest dobrze i ładnie napisana ale wcale nie posiada najwyższej mocy prawnej. No bo nad konstytucją jest jeszcze dyscyplina partyjna, która to może zmienić nawet ustrój państwa, rozwiązać sejm czy wprowadzić stan wojenny.
I co dalej? Gdy calusinki narod zostoł łoszukany i łokradziony.
Marszałek Sejmu, Prezydent. Premier. Prokurator Generalny, Minister Sprawiedliwości wiedzą, że obecny system prawa nie zapewnia obywatelom bezpieczeństwa, ochrony jego prawa materialnego, wolności. Znany jest im chaos i bezprawie. Każdy z nich składał przysięgę służyć narodowi. Co zatem musi się stać by osoby te zaczęły podejmować właściwe decyzje, zmieniać patologie w prawie? ZNOWU ULICA MA BYĆ DLA TYCH PANOW PRZYPOMNIENIEM, IŻ NAJWYŻSZY CZAS NA ZMIANY DLA DOBRA SWOICH RODAKOW, DLA LEPSZEGO I SPRAWIEDLIWEGO ŻYCIA.
 „To społeczeństwo jest strażnikiem demokracji, inaczej demokracja zawsze się wyrodzi” – mówiła prof. Ewa Łętowska, pierwsza Rzecznik Praw Obywatelskich, podczas debaty „Po co nam Konstytucja?”. Przyznała, że potencjał Konstytucji z 1997 r. nie jest dostatecznie wykorzystywany. Łętowska powołała się m.in. na generalny brak kultury prawnej w społeczeństwie. Według niej, nie odpowiada za to Konstytucja; wskazała zaś na „mizerię społeczeństwa obywatelskiego i mizerię urzędników państwa”. Zaznaczyła, że w wielu sprawach więcej mógł zrobić i RPO, i Trybunał Konstytucyjny. „Nie chce się umierać za TK, nie chce się umierać za państwo prawa w ogóle” – stwierdziła prof. Łętowska.
26 03 2017 Żółć Beaty Szydło. W żółtych płomieniach liści brzoza( smoleńska) dopala się ślicznie.
Foto na podstronie Główna
Na zdjęciach grupowych z początku szczytu UE w Rzymie Beaty Szydło nie było widać, przesunięto ją do tyłu, w odpowiednik miejsca dla outsiderów, oślej ławki. Media nad jej postacią się „znęcały” pytaniem: znajdź premier Szydło na powyższym zdjęciu. Faktycznie – bez okularów nie można było jej wypatrzeć. Zagadkę rozwiązywano na następnym zdjęciu – czerwoną strzałką wskazywano ledwie widoczne pół twarzy pani premier.
Następnego dnia więc Szydło ubrała się, jak służby drogowe, na cytrynowo, który to kolor odblaskowy sygnalizuje: uwaga! zachowaj bezpieczeństwo. Niektórzy nawet kombinowali, że kolor żółty jest przynależny najstarszemu zawodowi świata.
Ten najstarszy zawód to jednak kler, a watykańskie barwy wszak są żółte. Mniejsza o symbolikę kolorów, bo przecież można wyciągnąć wniosek, że żółte papiery wystawione były niegdyś takim ludziom, którzy za siebie nie odpowiadali. Premier Szydło nie odpowiada za polską politykę, odpowiada tylko przed Jarosławem Kaczyńskim, który jej zleca wykonanie zadania. Po powrocie z Rzymu więc zamelduje: „Panie prezesie, melduję wykonanie zadania!”.
Z tymi żółtymi barwami to także nie koniec, bo oto na zakończenie unijnego szczytu premier Szydło powiedziała, jako outsider z oślej ławki: „Polska będzie pokazywać kierunki, w których powinna pójść Unia Europejska”. Na retorykę Szydło przywódcy unijni mogą litościwie spuścić zasłonę milczenia, ale niestety – nie my.
Do pozycji w oślej ławce zastosowali się pozostali politycy PiS w Polsce. Polacy manifestowali poparcie dla Unii dla podpisanej Deklaracji Rzymskiej, wyrażaliśmy się idąc w marszu „Kocham cię, Europo!” bądź śpiewając „Odę do radości”. Czy widziano wśród uczestników marszu poparcia dla Unii Europejskiej prezydenta Andrzeja Dudę albo innego pisowskiego polityka? Nie! Uciekli do Piotrkowa Trybunalskiego, aby obchodzić  Dni Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Szydło w Rzymie używała żółtej retoryki, iż PiS pokaże kierunki UE, a Duda klęczał w kościele oo. Jezuitów w Piotrkowie Trybunalskim. Na zdjęciach widziałem obok Dudy Antoniego Macierewicza. Czy prezydent pogadał sobie z nim na temat liścików, które słał do ministra w sprawach wojskowych? Im PiS bardziej obrzydza Unię Europejską, tym więcej Polaków chce jej powiedzieć: „Kocham cię, Europo!” Miłość nie wybiera, pada na głowę, Polakom padła na głowę Unia Europejska, a chcą się rozwieść z PiS, oby do tego ostatniego – rozwodu – doszło jak najszybciej. Wszak nie podzielamy miejsca w oślej ławce ani żółtych papierów, ostrzeżeniem jest polityk w żółtej garsonce: uwaga, niebezpieczeństwo! Taką mamy żółć na PiS!  Źródło koduj24.pl
A propaganda sukcesu PiS już donosi że Traktat Rzymski po nowemu podpisany został w takiej wersji jaką sobie prezes Jarosław zażyczył. Wszak Kaczyński to najważniejszy przywódca światowy. Czapki z głów i pochylmy głowy. Śmiało, wesoło niech popłynie gromki śpiew: glory, glory, alleluja.... Gdyby Gierek miał taką propagandę, to dzisiaj Solidarność kojarzyłaby się ludziom nie z Wałęsą, ale z lubelską fabryką czekoladek.

26 03 2017 Czy to jest nienawiść, czy to jest kochanie…
Macierewicz to symbol miernej, mizernej, kłamliwej władzy, wpuszczającej nas w maliny, niszczącej Polskę. Właśnie mistrz sztuki dyplomatycznej, niejaki pan Waszczykowski ogłosił wszem i wobec, że polska armia jest już gotowa, by ruszyć na krucjatę przeciwko Państwu Islamskiemu. Rozniosła się ta wieść po Polsce, lud oszalał z radości, a dżihadyści wpadli w panikę. Co to będzie? Co to będzie? Ano nic nie będzie. Kiedy szefem MON jest człowiek, który nie wie, co czyni, to co ma być? Klapa i nic więcej
Antoni Macierewicz, niegasnąca gwiazda PiS-u, przez całą kampanię wyborczą chował się gdzieś w zakamarkach Nowogrodzkiej. Nikt go nie widział, nikt go nie słyszał, ot, człowiek widmo. Znany z podania światu na tacy największych tajemnic polskiego wywiadu, ze zdemaskowania polskich agentów, których naraził na wielkie niebezpieczeństwo, został ukryty, by przypadkiem nie przeszkodzić w walce o wygraną. Kiedy wreszcie PiS dorwało się do władzy, wyciągnięto faceta z ukrycia, odkurzono i natychmiast przekazano mu władzę nad wojskiem. Ależ mu się oczka zaświeciły, ależ uśmiech promienny wrócił na nieskażone logiką myślenia oblicze. Wielu ludzi zastygło w osłupieniu, wielu wzniosło modły dziękczynne, a Macierewicz zabrał się ostro do zabawy w wojsko.
Na pierwszy ogień poszło uzbrojenie pisowskiej armii. Oczywiście, nie do przyjęcia były jakieś tam przetargi na śmigłowce czy helikoptery. Nie do przyjęcia były podjęte przez poprzedni rząd działania w dozbrojeniu. Macierewicz bez przerwy produkował się w mediach, wbijając narodowi do małych główek, że przetargi ustawione, że jakaś korupcja, że trzeba postawić na polski przemysł zbrojeniowy, że PO chciała zniszczyć obronność kraju. MON pozrywało więc wszelkie rozmowy, zrezygnowało z zaawansowanych już negocjacji, robiąc z nas idiotów i całkowicie podważając wiarygodność. Minęło już 16 miesięcy i… cisza. 
Macierewicz nie odpuszcza.
Buduje pisowską armię, która ma być wzorem patriotyzmu i oddania nieRządowi. Trzyma wszystko twardą ręką, sam podejmuje kluczowe decyzje i nie dostrzega, co wyprawia. Przez te raptem kilkanaście miesięcy w wojsku pozostało 71 generałów (ze 119) i odeszło 254 pułkowników. To nieważne, że byli to specjaliści, świetnie przeszkoleni m.in. na najlepszych uczelniach wojskowych w USA i Wielkiej Brytanii. To nieważne, że armię polską opuścili ludzie, którzy zdobywali swoje doświadczenie w boju, cenieni przez dowództwo NATO, bohaterowie wielu niesamowitych operacji wojskowych. Ważne, że pisowska armia ich nie potrzebuje, bo jacyś trudni we współpracy, niechętni do podporządkowania się szefowi MON, mający własne wizje, które absolutnie nie mają nic wspólnego z obecną polityką. Macierewicz nie widzi problemu. 
Biedna, biedna ta nasza Polska, oddana we władzę nienawiści. Polska, gdzie kłamstwo uważane jest za prawdę. Polska, w której rządzą ogarnięci żądzą zemsty aroganci, nie mający pojęcia o tym, co tak naprawdę czynią. Macierewicz to symbol właśnie takiej władzy. Miernej, mizernej, kłamliwej, wpuszczającej nas w maliny, niszczącej Polskę. Kolejne pokolenia na jego przykładzie będą się uczyć o nieRządzie w Polsce. Przyjdzie ten czas, wierzę w to. Źródło koduj24.pl
Ile jeszcze zła musi uczynić Macierewicz by został zdymisjonowany? To człek obłąkany i jego miejsce jest w zakładzie psychiatrycznym a nie w ministerstwie i to jeszcze jako szef. Macierewicz to dziecko które otrzymało od Kaczyńskiego zapałki i brzytwę do zabawy. Czyżby prezes nie zdawał sobie spawy czym to się skończy?Klasy paramilitarne w państwie demokratycznym! Licealisto ciesz się życiem i nie pozwól by tacy idioci, debile jak Macierewicz, Kaczyński szkoli Ciebie do zabijania innych. Rząd PiS chce wyhodować nowych obywateli. Wkrótce uczniowie w ramach zajęć z wychowania patriotycznego pojadą na wycieczkę szlakiem żołnierzy wyklętych, nauczą się strzelać, zamarzą o śmierci za ojczyznę. A wszystko to w myśl hasła, więcej patriotyzmu w szkole. Zaś zamiast pacierza zawsze przed rozpoczęciem lekcji, zajęć będzie odmawiany Apel Smoleński. O tym marzysz młody licealisto? 
20 03 2017 Kiedy i kto zatopi ZUS?
Czy PiS-owi przypadnie zatopienie piramidy finansowej ZUS? Wszystko możliwe, albo nawet pewne jak śmierć i podatki. Morawiecki stwierdził, że PiS będzie rządził do chyba 2031 roku to czas będą mieli...choć ja uważam, że ZUS ulega szybkiej agonii, ostatnimi czasy przyśpieszenie tej agonii znacznie się dało zauważyć. Nie da się już skubać i podnosić w nieskończoność składek, bo efekt jest taki, że każdy przedsiębiorca, lub tzw samo zatrudniony, który ma tylko trochę oleju w głowie przeniesie firmę choćby na Słowację czy do Czech. Więc stąd działania pośrednie czyli podniesienie płacy minimalnej (kto będzie śmiał zaoponować ten zostanie zbrodniarzem okrzyknięty), oraz ozusowienie umów zleceń, które już nie są zbrodnią przeciwko ludzkości. Ale to nie koniec pomysłów na skubanie przyszłych emerytów...
Prof. Gertruda Uścińska (mianowana przez minister Rafalską) zapowiedziała, że będzie realizowała misję ZUS zapisaną w "Strategii ZUS na lata 2016-2020", którą jest sprawna, przyjazna i rzetelna obsługa klientów realizowana w oparciu o zasady racjonalnego i przejrzystego gospodarowania środkami finansowymi, przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii i potencjału pracowników. Zapowiedziała jednocześnie wzmożenie prac nad ociepleniem wizerunku Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Jak wygląda ta strategia "ocieplania wizerunku", a zwłaszcza przejrzystym gospodarowaniem środków finansowych? Ano bardzo komicznie, bo oto rząd premier Szydło znów zaczął kombinować jak koń pod górę w sprawie naszych, przyszłych emerytur, a w zasadzie to co z nich będzie...
Jak donosi Gazówa Szechtera...cytuję:

"Rząd zakłada pozbawienie jakiejkolwiek emerytury tysięcy Polaków, którzy sporadycznie pracowali na etacie. Emeryturę dostaliby tylko ci, którzy udowodnią przynajmniej 15 lat tzw. okresów składkowych (...) rząd tłumaczy, że osoby, które krótko pracowały, odłożyły niewiele składek i będą miały niską emeryturę, a koszty obsługi przelewów emerytalnych będą przekraczać wartość świadczenia, co jest marnowaniem pieniędzy(...)
(...)Mężczyzna pracujący 10 lat i zarabiający średnią krajową nie będzie miał prawa do emerytury. Uzbiera jednak na emeryturę w wysokości ok. 500 zł brutto, a jeśli zarabiałby pensję minimalną – 200 zł brutto.(...)
(...)Dlaczego więc rząd nie chce wypłacać takich świadczeń? Bo liczy na oszczędności. Emerytur nie będzie wypłacał, ale przejmie składki ZUS. O tym, że taki plan jest, świadczy dokument Rady Ministrów z rekomendacjami zmian w systemie emerytalnym. Nie ma tam słowa, że składki Polaków, którzy nie dostaną emerytur, mają być im zwrócone. Potwierdza to niedawna wypowiedź wiceministra pracy Marcina Zielenieckiego w Sejmie: „Nie możemy traktować wkładu emerytalnego jako rachunku oszczędnościowego na starość”(...)
(...)Łukasz Wacławik z AGH wyliczył, że jeśli ktoś zarabiał przez 10 lat średnią krajową, uzbiera ze składek ok. 100 tys. zł. I tyle zabierze mu państwo, jeśli plan PiS wejdzie w życie(...)"
Ale!!! rząd ma alternatywę tzw "miękki wariant"...cytuję dalej:
"Rząd się spodziewa, że zagarnięcie pieniędzy ze składek wywoła sprzeciw Polaków. Dlatego szykuje drugi, tzw. miękki wariant. Aby dostać emeryturę z ZUS, trzeba będzie przepracować nie 15, ale pięć lat. Tyle że pojawi się warunek – przez te pięć lat trzeba będzie zarabiać tyle, by uzbierać jedną trzecią emerytury minimalnej (obecnie byłoby to 333 zł brutto).
– To znacznie powyżej średniej krajowej, ok. 6-6,5 tys. zł – zaznacza Łukasz Wacławik."

Czy miała rację Bieńkowska, że ten kto zarabia poniżej 6 tys to frajer, idiota i złodziej? Wygląda na to, że rząd premier Szydło przyjął te słowa jako kanon idiotyzmu i frajerstwa i będzie chciał go wprowadzić w życie...
Idźmy dalej, my jako przyszli emeryci mamy następną propozycję nie do odrzucenia... 10000+, czyli następny "cudowny pomysł" ministra od rozwoju ...cytuję: "O pomyśle 10000+ napisała w poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna". Program miałby być bonusem zachęcającym do pozostania na rynku pracy przez dwa lata po osiągnięciu wieku emerytalnego. Po minimum dwóch latach emeryt miałby dostać około 10 tys. zł. A kto chciałby pracować jeszcze dłużej, temu z każdym kolejnym rokiem kwota ta by rosła."
Czyli dymać do śmierci...a etaty zabierać młodym...ale zrzucać się nadal na kroplówkę dla zusowskiego trupa...

Wróćmy do ZUS-u. I różnych, dziwnych pomysłach, aby jak najwięcej narabować Polakom...przypomnę, że za rządu premier Kopacz został utajniony raport z kontroli ZUS za okres 2008-2013...smaczku dodaje fakt, że postępowanie w tej sprawie wszczął Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie ...to utajnienie trwa do dziś, a premier Szydło nie kwapi się go upubliczniać. Dlaczego, patronatu nad sprawą nie objął szeryf Ziobro? A może w ZUS-ie tkwi taka bomba, że Społeczeństwo tego nie zniesie? Milczenie premier Szydło w tej sprawie daje dużo do myślenia...
A więc czas na konkretne pytania...kto i kiedy zatopi ZUS? Skutecznie, bezboleśnie, bez dymu...tak, aby polskie Społeczeństwo nie kapło się, że jego składki zostały już przeżarte do czwartego pokolenia do przodu? Komu przypadnie ten niewątpliwy "zaszczyt"? Czy rząd pisowski szykuje emerytalny reset? Czy doczekamy się odpowiedzi? 
Żyjemy jednak w ciekawych czasach...
Źródło: trybeus.blogspot.com
Kasa za rezygnację z pójścia na emeryturę. A ja jakoś tym oszukańcom nie wierzę. Poza tym Ja i wielu innych nie martwimy się wysokością emerytury jaką będziemy otrzymywać i kiedy ją otrzymamy tylko jak do niej dotrwać. No chyba, że ktoś jest słabego zdrowia tak jak Bartoszewski to dorobiłby sobie tym sposobem prawie 200 tysięcy złotych do emerytury.
W Polsce starość zagwarantowana jest tylko dla Wybrańców Narodu to niech sobie dorabiają. Taki Bartoszewski tak był schorowany, że nawet najwięksi oprawcy litowali się nad nim i go ze swych łap wypuszczali. I co prawie do setki dociągnął i do samego końca pracował. Tacy jak ja mają zaś zagwarantowane leniuchowanie na starość w skromnej trumience w towarzystwie przesympatycznych robaczków.
Zbójeckie Ubezpieczenia Społeczne powinny zostać zlikwidowane bo to jest przechowalnia dla partyjnych kacyków. No a co ze składkami towarzyszko premier? Pójdą na premie dla rządu i zarządu ZUSu! Opierając się na ogólnie dostępnych danych statystycznych pokusiłem się o rozliczenie wpłacanych składek emerytalnych do ZUS. Zainteresowało mnie to jak wygląda relacja pomiędzy dokonywanymi wpłatami a świadczeniami wypłacanymi przez ZUS. Te wyliczenia są czysto teoretyczne i mogą odbiegać od rzeczywistej sytuacji. Jakby nie liczył średnio ZUS jest na plusie około 2,7 miliarda zł miesięcznie, czyli 32,4 miliardów rocznie! nie licząc odsetek od kapitału jakie pobiera tylko li wyłącznie ZUS. Tymczasem, rząd ubolewa, że budżet dopłaca ponoć do emerytur dziesiątki miliardów rocznie. Jesteście zdumieni? Ja też. Co dzieje się z nadwyżką?
13 03 2017 Czy już czas na POL-EXIT?
Czas na konkretne pytania. Tak w zasadzie trudno jest analizować ostanie posunięcia rządu w sprawie  Dyzmy Europy, czyli tzw "wyboru Tuska" . Trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski jaką rolę miał pełnić Wolski-Saryusz i po co miał być cały ten szum wokół "polskiego, twardego stanowiska". Na pewno szczęśliwy jest Shrek z Wrocławia...uniknął solidnego wykopania w rzyć z Platformy przez potencjalnie powracającego Przewodniczącego ze złocistymi włosami. Pretorianie Prezesa z Żoliborza czworzą się i pięciorzą, aby "misję Szydło" przedstawić jako "wielki sukces dyplomacji"...a Kodziarze rechoczą, jak debile, które popaliły gandzi. Co dalej? 
To wszystko jestem pewien wyjaśni się w niedalekiej przyszłości. Jako krytyk PiS-u mógłbym się pokusić o przysporzenie trochę "świętości" PiS-owi wcielając się w rolę Advocatus Diaboli...Partia ta pokazała ostatnio swoją socjalistyczną twarz...przez co zupełnie mi nie leży...
Co już wiadomo? Wiadomo, że w tzw Eurokołchozie od dłuższego czasu zaczyna cuchnąć jak cholera...co było wiadome od początku. Czego można się spodziewać po Manifeście z Ventotene i jego twórcy komuniście Altiero Spinellim, który był protoplastą tzw Unii Europejskiej. Dziś cuchnie jeszcze bardziej...bandy ciapatych dzikusów pałętają się po Europie bez dokumentów, gdzie tubylczym, ludom nakłada się coraz więcej administracyjnych obostrzeń. W Rotterdamie trwa turecka rebelia , a na Radzie Europy dyskutuje się nad wprowadzeniem w Europie prawa szariatu. Tylko Tarczyński miał odwagę sprzeciwić się temu szaleństwu i stanowczo zaprotestować. 
Wiele nie wiemy, ale możemy wyciągać wnioski z tego co już wiemy. Wiemy, że Tusk, to  kandydat niemiecki na szefa rady, a że gada po polsku to zupełny szczegół. Ale jest potrzebny kanclerzycy jako pożyteczny idiota. Dyzma Tusk poradził sobie w Polsce dzięki niemieckim funduszom, ale w Unii raczej nie będzie lekko. W razie jakiejś większej zadymy zostanie zgrillowany żywcem przez samą "mutti", która zawsze może powiedzieć, że przecież to nie ona jest szefem rady.
Więc dlaczego Prezes et Consortes postanowił obrać kurs na zderzenie się z niemiecką górą lodową w Unii Europejskiej? Powód może być oczywisty...jeśli mają cojones szykowaliby się na POL-EXIT, czyli wyjście Polski z Unii Europejskiej. Tutaj znowu jako Advocatus Diaboli oskarżam Prezesa, że kiedyś tam zrobił wrzutkę, że "...ci, którzy mówią o jakichś referendach w sprawie wyjścia Polski z UE, są szkodnikami, awanturnikami politycznymi"...
Jako Advocatus Diaboli obalam świętość PiS-u...świętość według PiS-u jest tylko w Unii Europejskiej, poza nią jest otchłań i sheol...
Ale to nie koniec...jedziemy dalej...czytałem gdzieś, że Jarosław Kaczyński uznawany jest za "mistrza politycznej intrygi", więc możemy zakładać, że Prezes blefuje z dalszym pobytem Polski w Unii Europejskiej i przygotowuje Polskę na spektakularne wyjście Polski z Unii Europejskiej. Spektakularne, przy wyciu i tupaniu europejskiego lewactwa...
Nie wiemy co takiego ustalili Jarosław Kaczyński z Viktorem Orbanem podczas konsumowania żurku i pstrąga w Zielonej Owieczce w Niedzicy ..spotkanie było nieoficjalne...wiele czerepów wtedy spekulowało co też takiego się tam działo...
Wiem, Orban "zdradził" bo poparł Tuska...ale być może to element gry omówiony w Zielonej Owieczce"...może następnym, albo równoległym zjawiskiem byłby HUN-EXIT...potem CZECH-EXIT, a następnie SLOV-EXIT w ramach V-4...doprowadzając niemieckiego hegemona do szewskiej pasji ?
Więc zakładam, że Prezes z Żoliborza jest stuprocentowym patriotą i adekwatnie do swoich deklaracji chce za wszelką cenę ratować polski węgiel. Mniemam, że po wyjściu z Unii moglibyśmy olać z góry i ciepłym moczem pakiet klimatyczny i opłaty za CO2 z tym związane. Moglibyśmy spokojnie ratować kopalnie i inne branże gospodarcze bez spodziewania się wysokich kar z tzw Unii Europejskiej. Mało tego, Prezes zgładziłby polityczny grzech śmiertelny swojego ś.p. Brata za podpisanie cyrografu w imieniu Polski w Lizbonie.
Następna sprawa...polexitem zostałby naprawiony następny grzech śmiertelny, czyli CETA i zablokowany by został napływ żarcia GMO do Polski...mniemam, że resetowałoby się to z automatu.
Następna sprawa...uwalamy w zarodku wymysł unijnych komisarzy, którzy chcą karać państwa za nie przyjęcie uchodźcy stawką 250 tys euro za jedną sztukę (link)...problem znika...pokazujemy im "gest kozakiewicza"...
Tutaj liczę na komentarze Czytelników, którzy dorzucą w komentarzach pod postem dalsze grzechy śmiertelne PiS-u, które mogły by być zgładzone Polexitem...Prosta jest droga do "świętości" PiS-u ...wiele grzechów politycznych zostałoby naprawionych, wiele grzechów politycznych nie zostałoby w przyszłości popełnionych...jako Advocatus Diaboli stwierdzam, że jeśli Prezes et Co. nie skorzysta z funkcji POL-EXIT nie trafi na polityczne ołtarze jako zbawca Narodu...Źródło trybeus.blogspot.com
10 03 2017 Chłop żywemu nie przepuści…
Prawa strona sceny politycznej nie bez przyczyny uważa ekologów i obrońców środowiska naturalnego za lewactwo szukające sobie zastępczego proletariatu... Czym innym jest jednak rezerwa wobec ekologów, którzy z ochrony przyrody zrobili sobie sposób na życie, a zupełnie czymś innym wrogość do świata przyrody przejawiająca się  w niepotrzebnym jej niszczeniu dla zaspokojenia jakiejś prymitywnej satysfakcji czerpanej z odbierania życia. Karykaturalną postacią tej satysfakcji jest widok niedzielnego spacerowicza z zapamiętaniem mordującego kreta czy polną mysz.
Kilka miesięcy temu pewien przedstawiający się jako urzędnik gminy człowiek wywieszał na drzewach skwerku na rogu Poznańskiej i Wspólnej w Warszawie kartki zabraniające dokarmiania ptaków. Ptaki były również straszone petardami i przeganiane. Szczyty morderczych skłonności zaprezentowała wspólnota zarządzająca niesławną kamienicą przy Noakowskiego 12, która zainstalowała na oknach specjalnie zaostrzone pręty aby nabijały się na nie lądujące na parapetach gołębie. Dokładnie jak w piosence Grześkowiaka-„ jak się żywe napatoczy, nie pożyje se  a juści”.
Od dawna dyskutowano nad koniecznością zliberalizowania ustawodawstwa dotyczącego wycinania drzew. Rozważne były problemy właścicieli domków jednorodzinnych z wycięciem zbędnych drzew a także horrendalne kary nakładane na nieszczęśników, którzy dali się złapać na bezprawnej wycince. Jak wiemy przepisy zmieniły się i właściciel gruntu nie musi się już starać o pozwolenie na wycięcie zbędnych mu drzew. Natychmiast skorzystał z tego prywatny podobno właściciel skwerku przed  gminą Śródmieście, który ogołocił z drzew skwerek przed budynkiem przy ulicy  Nowogrodzkiej. Była to  jedna z ostatnich enklaw zieleni w Śródmieściu. Pomijając względy estetyczne- w sytuacji gdy nieustannie straszy się mieszkańców smogiem spowijającym rzekomo polskie miasta, wycinanie drzew, które w procesie asymilacji wykorzystują dwutlenek węgla jest działaniem co najmniej głupim. Jak Polska długa i szeroka, korzystając z prawa własności  wycinają drzewa gminy, których władze dały się „przekonać” inwestorom do zwolnienia  terenu pod inwestycje czy zabudowę. Obawiam się, że ta mająca w zamierzeniu ułatwić życie  obywatelom ustawa stanie się wyjątkowo kryminogenna.
Cóż zresztą oznacza własność gminy. Czy jest to własność jej urzędników?
„Państwo to ja”-  zwykł mówić Ludwik XIV Król Słońce. „Gmina to ja”- wydaje się mówić każdy urzędnik gminy.  A przecież powinien mieć świadomość, że jest tylko wynajętym przez suwerena czyli mieszkańców gminy zarządcą i we wszystkich ważnych sprawach powinien konsultować się z tymi mieszkańcami.
Jeszcze w kwestii smogu. Mniej odporni na propagandę zaczynają nosić na ulicach maseczki, wywożą dzieci do rodziny na wsi, boją się otwierać okna. Zwolennicy teorii spiskowych zastanawiają się jaki jest cel tego straszenia ludzi. Czy faktycznie władze chcą zakazać używania drewna i węgla w charakterze opału? Przecież ludzi biednych nie będzie stać na ogrzewanie gazowe czy olejowe. A może ma to przekonać społeczeństwo do energetyki jądrowej?
Charakterystyczne jest, że gdy media na całym świecie piszą o aktualnych problemach w Fukushimie, z których najistotniejszym jest wyciek substancji radioaktywnych do wód gruntowych a stamtąd do Oceanu Spokojnego co grozi skażeniem  wód całej kuli ziemskiej nasze media zajmują się smogiem i papierowymi maseczkami, które rzekomo mają przed nim chronić. Jak się okazuje nie tylko Rosjanie lecz o wiele wyżej stojący technologicznie Japończycy nie są sobie w stanie poradzić z opanowaniem skutków katastrofy elektrowni jądrowej. Gorącym zwolennikom energetyki jądrowej chciałabym przypomnieć mecz, który rozsławił Polskę na cały świat. Podczas tego meczu, w trakcie ulewnego deszczu,  nasz Stadion Narodowy zamienił się w basen narodowy, a kibice pływali po murawie żabką. Wszystko dlatego, że projektant  nie poradził sobie z konstrukcją zamykanego dachu nad stadionem. 
Dam inny, jeszcze lepszy przykład. Szpital dziecięcy przy ulicy Trojdena, który zastąpił szpital przy ulicy Litewskiej został zaprojektowany z takim brakiem wyobraźni, że do windy nie mieści się łózko z małym pacjentem i dziecko musi być n.p. na USG wnoszone na rękach przez personel. A przecież zarówno katastrofa w Czarnobylu jak i w Fukushimie wynikły z braku wyobraźni inżynierów. W Czarnobylu panowie inżynierowie robili sobie eksperymenty, nad którymi nie potrafili potem zapanować, w Fukushimie nie przewidzieli skutków częstego przecież w tym rejonie trzęsienia ziemi. Czy naprawdę ludzie, którzy mają kłopoty ze zbudowaniem nie przeciekającego dachu powinni zajmować się energetyką jądrową?
Doskonale rozumiem niechęć wobec ochrony przyrody w kraju, w którym brakuje pieniędzy na leczenie chorych dzieci. Niechęć tę wzmaga absurdalność ustawodawstwa i praktyki w tej dziedzinie. Absurdalne jest na przykład, że pies, który uciekł właścicielowi i spędza w schronisku na Paluchu tylko jedną noc zostaje na koszt podatnika zaszczepiony przeciwko wszelkim zwierzęcym chorobom, odrobaczony, odpchlony ( niezależnie od jego faktycznego stanu), a na pożegnanie właściciel dostaje w prezencie smycz. To bardzo miłe ale zupełnie zbędne. Przynosi to korzyść nie zwierzęciu lecz zapewne realizatorom tego programu przesadnej opieki.
Nie przenośmy jednak naszego zniecierpliwienia wobec niemądrych ustaw na bezbronne zwierzęta i drzewa. Miejskie ptaki są ozdobą miasta nawet jeżeli trochę brudzą. A drzewa w przestrzeni publicznej są nie tylko ozdobą lecz są nam wręcz niezbędne do życia.
Tekst drukowany w trybeus.blogspot.com
02 03 2017 Zadłużenie Polski osiąga już bilion złotych
928 mld 661,2 mln zł – tyle wyniosło zadłużenie skarbu państwa na koniec ubiegłego roku – poinformowało Ministerstwo Finansów. To aż o 94 mld 110,5 mln zł więcej niż rok wcześniej. A także – inaczej patrząc – to połowa naszego PKB. Tylko w grudniu nasz dług publiczny wzrósł o 5,3 mld zł! Jak tłumaczy resort finansów, na wzrost zadłużenia w 2016 r. największy wpływ miało finansowanie deficytu budżetu państwa – to kosztowało nas aż 18,7 mld zł. Kolejne 15,8 mld zł to ubytek wywołany zmniejszeniem stanu środków na rachunkach budżetowych. Na różnicach kursowych straciliśmy 1,1 mld zł, a kolejne 3 mld zł rząd przekazał w formie obligacji na zwiększenie funduszu statutowego Banku Gospodarstwa Krajowego.
– „Wysoki i rosnący dług publiczny jest niebezpieczny dla gospodarki. Po pierwsze, wyższy dług publiczny to wyższe koszty odsetek, które musimy płacić z naszych podatków. Po drugie, wyższy dług publiczny to większe ryzyko kosztownego kryzysu finansów publicznych, czyli sytuacji, w której inwestorzy, bojąc się o wypłacalność danego kraju, stają się coraz mniej chętni, aby dalej pożyczać mu pieniądze i wymagają coraz wyższego oprocentowania. Po trzecie, rosnący dług publiczny oznacza, że oszczędności, które są w gospodarce, zamiast finansować inwestycje przedsiębiorstw i wzrost gospodarczy, są wydawane na pokrycie dziury budżetowej” – tłumaczyli ekonomiści FOR, gdy na ich liczniku pojawił się bilion długu publicznego.  Źródło koduj24.pl

02 03 2017 Czy ormowcy też są ,,wyklętymi"? No bo Stanisław Piotrowicz, poseł PiS, prokurator stanu wojennego pewnie nim zostanie o ile już nim nie jest i za to zgarnia co miesiąc nie małą sumkę.

Ormowcy też  są ,,wyklętymi”!!!!!!!! Co za obłęd z profanacją ,,Żołnierzy Wyklętych”. Nie dość, że władza pisowska w swoich reżimowych mediach szaleje w podwieszaniu się pod ŻW, to w swojej propagandzie zapędziła się w ślepy zaułek. 
Otóż w wydawanej przez TVP 2 panoramie w dniu 01.03. 2017 roku o godz. 18.00, lansowała Janusza Niemca jako ofiarę reżimu komunistycznego. Nadmieniam, że Janusz Niemiec to były komendant ORMO w Ursusie, pacyfikował nasze strajki w okresie stanu wojennego, w nagrodę otrzymał stołek kierownika odlewni żeliwa w Ursusie...
Dlaczego pisowcy w swojej propagandzie, nawet nie zechcą zajrzeć do archiwum kadrowych, gdzie był zatrudniony Niemiec? Gdzie jest teczka SB Janusza Niemca??? Może od tego trzeba by zacząć, ale pisowcy siepacze od propagandy nie liczą się z prawdą z chęcią lustracji tej prawdziwej, oni w znacznej większości są tacy jak Niemiec, albo Żubryd w zależności od systemu politycznego panującego w Polsce, oni zawsze płyną jak zdechłe ryby z nurtem rzeki i dlatego są takie antypolskie efekty. Dzieci stalinowców lub byli komuniści, dziś nadają ton pisowskiej propagandy i tacy jak Żubryd – Niemiec, dla nich są ,,bohaterami”, jeszcze dodatkowo są w ,,opakowaniu kościelnym”, dla uwiarygodnienia zdrajców.
Wczoraj podczas głównych uroczystość święta wyklętych przeklętych słuchałem bredni Macierewicza i Dudy i aż się włos na głowie mi jeżył. Oni cały okres okupacji i lata powojenne do jednego worka wsadzali. Dla nich Hubal był żołnierzem wyklętym. Natomiast Mały Franek już nie bo to AeLujka a BCH tym bardziej bo dziedziców chcieli wygonić i majątki ziemskie rozparcelowywać.
Ci wyklęci na moją ciotka łączniczkę z AK wyrok śmierci wydali tylko dlatego, że nie chciała dalej z nimi walczyć i powiedziała im co myśli o ich liście osób, którzy mieli być rozstrzelani w jej rejonie działania. Dobrze że koledzy z AK jej pilnowali i bandytów przegonili. Przyszło ich trzech pod dom ciotki i jak wyszedł tylko jeden AKowiec to tak wiali że buty pogubili. Tacy to byli z ich żołnierze.
Z roku na rok rozkręca się spirala obłędnego zachwytu ludźmi, którzy w oczekiwaniu na III wojnę światową, pomiędzy walkami z ludową władzą, napadali na wsie, rabowali, gwałcili, zamordowali przynajmniej 5 tys. cywilów, w tym 187 niemowląt i dzieci, a niektórzy z wyklętych są uznani za winnych ludobójstwa.
27 02 2017 List do PANA Kaczyńskiego
Pamiętam z przedszkola, że kiedy nie można było spuścić manta silniejszemu koledze, to zawsze można było go opluć. Piszę do PANA powodowany rosnącym niepokojem, który dziś jest udziałem wielu, bardzo wielu rodaków, pytających siebie nawzajem – co dalej z tą Polską? Nie wiemy, co oznaczać będzie dla nas PANA panowanie nad państwem. Nie dostrzegamy kresu zawłaszczania kraju przez dowodzoną przez PANA grupę trzymającą władzę. I nie mamy pojęcia, jak daleko sięgają PAŃSKIE ambicje. Zwracam się więc do PANA w bardzo odosobnionym przekonaniu, że jednak odważy się PAN odpowiedzieć Polakom na ich pytania o przyszłość. Liczę na odpowiedź, bo podejrzewam, że jednak zna PAN z grubsza znaczenie słów często przywoływanych w PANA wypowiedziach – takich jak honor, prawda i uczciwość. Mam też nadzieję, że cechy, które PAN przypisuje sobie osobiście lub za pośrednictwem PAŃSKIEGO dworu, mają choćby mgliste odbicie w rzeczywistości.
Gorszy sort kulał się ze śmiechu, słuchając i oglądając, jak spoceni dworzanie wiją się i gimnastykują, interpretując PAŃSKI występ ku czci marszałka Sejmu, odsądzanego od tej czci przez opozycję, której to czci odmówił PAN im w rewanżu. Wśród wielu żałosnych prób wyjaśnienia PANA światłej myśli najzabawniejszy był argument, że dlatego nazwał PAN ludzi z PiS „panami”, ponieważ PAŃSCY wierni używają w kontaktach towarzyskich zwrotów „pan” i „pani”, czego członkowie innych partii zazwyczaj nie czynią, więc panami nazwać ich nie można… A już całkiem powalające było wyjaśnienie pomocnicze, że przejawem tradycyjnej polskiej kultury wyższego sortu jest kultywowany przez Pana obyczaj całowania kobiet w rękę. Źródło koduj24.pl
Co mogę zrobić dla Polski? Jaro jest naj..... PiS jest naj... Polska jest naj... Same sukcesy nic dziwnego że i w głowie może się przewrócić. Prezes chodzi dumny niczym paw z koroną i trenem godowym. Zaś Macierewicz nasrożył piórka i postawił grzebień niczym kogut młody. Zanim Was Mości Panowie duma do cna nie rozsadzi. Odpowiedzcie łaskawie czy macie już gotowy plan spłaty polskiego zadłużenia? Kiedy i czym planujecie spłacić długi, które zaciągnęliście by zaspokoić swoje zbyt wybujałe ambicje? Na nasze dzieci, wnuki nałożyliście kolejną kontrybucję na całe ich życie, rodzą się i umrą niewolnikami Co, naszego wypracowanego przez pokolenia chcecie jeszcze sprzedać, aby dochód wystarczył na spłatę Waszego zadłużenia? Czy powrót Śląska, Pomorza..... do macierzy wystarczy by zaspokoić roszczenia? Co mogę zrobić dla Polski? Właśnie to! Nie dyskutujmy, o homoseksualistach, o kolejnym partnerze osoby z kolorowego czasopisma.......Tylko pytajcie, pytajcie , pytajcie...... a później ........Ojciec prać? Prać synkowie!
Z listu do Koryntian.
07:58 - 22. Feb. 2017 https://twitter.com/sowa/status/834296371238862848
http://sowamagazyn.blogspot.com/2014/01/bohdan-poreba-zmarl-fo291-stefan.html

Szanowna Pani Prokurator, Kaczyński skończy na lawecie jako pedał z rozpiętym rozporkiem – jakich treści obelżywych chciałaby doczytać się Prokuratura Krajowa w przepowiedni dla Królowej Saby, Cioty, czy Nabuchomora? Gen. Polko tak samo proroczo powiedział niedawno: ich brak wyobraźni może być przyczyną tragedii. Wcześniej Komorowski, zięć żydoubowców o nazwisku Dziadzia, czyż musiał robić za prowadzonego przez teściową, fałszywego opozycjonistę, żeby przepowiedzieć, że Lech Kaczyński długo tak nie pociągnie w cugu stale będąc, bez potrzeby nie nalata się długo po kateringu lotniczym wiecznie z tysiącami buteleczek alkoholu po kieszeniach, nabytego przez Kancelarię Prezydenta RP w tym celu właśnie, żeby polityce dodać animuszu. Chyba że były to lewe rachunki na małpki i fikołki reklamowane na Warszawskiej ulicy przez Palikota?
Jak ostatnio lewy Macierewicz (trockista) długopisy chciał kupować za blisko 100 tys. zł. Wsiądzie któregoś dnia do tupolewa po przeciągniętej do późnych godzin nocnych bibce na Zamku Królewskim i będzie po przeciwniku batalii politycznej! Czyż nie z nadludzką troską w głosie wyrażał się bojowiec od trzymania szarfy przy nielegalnym składaniu kwiatków pod pomnikiem z nazwami bitew od Lenino do Berlina, na krótko przed Magdalenką?
Czy Beata Szydło po stypendium rządu amerykańskiego w Stanach została przepytana w Kraju z tego, co zapamiętała ze szkoleń przez CIA i FBI? Z pewnością  uprzedzona była także na szkoleniu w USA, że po powrocie do Polski nic jej nie grozi za składanie fałszywych zeznań, choćby w sprawie wypadku w Oświęcimiu. Bo przecież sama od siebie nie powinna być chyba taka optymistyczna wiedząc, że nie ostatnia to będzie jej  rozmową z prokuratorem, ale czeka ją seria bolesnych zastrzyków, jak to się mówi obrazowo, jeżeli nadal będzie kręcić z Kaczyńskim i żadne nie odpowie, dlaczego nie wystrzeliła w limuzynie rządowej ani jedna poduszka bezpieczeństwa, żeby zadbać o bezpieczeństwo oficera Biura Ochrony Rządu? Czyżby rachunki były na Audi-8 w najdroższej wersji, a dostarczono chińskie podróby z poduszkami próżniowymi, czy opróżnionymi ze sprężonego powietrza ? 
Pani premier Szydło nie pytana jeszcze przez prokuratora z Krakowa, który chce z pewnością zarobić na delegacji, dlatego nie wybrał się jeszcze dorożką do tej wsi, gdzie pani premier pod Krakowem mieszka, powiedziała już do kamer, że wszyscy są równi wobec prawa. Głupio powiedziała, jak debil, który nie zna Prawa Drogowego, które jednych ludzi w Polsce stawia nad drugimi w pozycji uprzywilejowanej, jeżeli tylko używają ci ludzie lepszego sortu trzech aut za jednym razem, na których mrugają światła i wyją syreny. Wszyscy wiedzą w okolicy, że pani premier Szydło nigdy nie jest podwożona do domu z hałasem, bo sobie tego po prostu nie życzy, chce mieć po pracy spokój za uszami. Słusznie. Nie słusznie natomiast, że te debile niczego do wczoraj się nie nauczyły, jak dowodzi dokumentalne video z kolumną uprzywilejowaną pędzącą przez Żywiec na złamanie karku, trzema autami po dwóch pasach spychając do rowu jadące z naprzeciwka. Widziało to już pół miliona ludzi. Głupoty debila prokurator nie ukryje! 
Beata Szydło utraciła bezpowrotnie wiarygodność tak samo, jak Jarosław Kaczyński cnotę (nie tylko po Myśli Platona), to na co ona właściwie jeszcze liczy? Przecież Jaruzelski i Kiszczak już nie żyją, ich nie można rozliczać dla picu za Magdalenkę, ale Jarosław Kaczyński zarządzał podstolikami z Zollem, a ten prawnik święty nie był, krótko mówiąc, streszczając to, co Zbigniew Kękuś przywraca po autoocenzurowaniu szaleństwa wymiotnego na swojej stronie kekusz.pl. Młodzi będą rozliczali pomazańców, ja zaś nie będę przecież stawał za plecami każdego Prokuratora Krakowskiego, czy Krajowego, bo i po co? Pejsów już nie noszą; za co miałbym ich szargać?  Dla dania nauczki, nie w celach lubieżnych.

23 02 2017 Początek końca PiS?
Ledwie minął rok z małym okładem, a poważnych porażek Kaczyńskiemu i jego partii policzyć można dość sporo. A tak niewiele brakowało, żeby pochlebcy Kaczyńskiego rozpoczęli budowę jego mitu jako nieomylnego przywódcy. Na światło dzienne zaczęło wychodzić zwykłe partactwo w myśleniu, zapiekłość, brak możliwości realizacyjnych, kiepskie zaplecze kadrowe, zwykła nieuczciwość, pazerność i zakłamanie.
Zaczęło się już w połowie 2016 r. Najlepiej to lato w PiS opisuje słynne z tamtego czasu hasło „Koryto plus”. Otóż klub parlamentarny PiS złożył wówczas w Sejmie projekt podwyżek dla najważniejszych osób w państwie. Zakładał on znaczne zwiększenie uposażenia prezydenta, premiera, ministrów i wiceministrów, wojewodów, posłów i senatorów, a także szefa NBP oraz prezesa NIK. Comiesięczną pensję miała też otrzymywać Pierwsza Dama. Opozycja natychmiast przypomniała, że PiS w kampaniach wyborczych obiecywał cięcie wydatków na administrację publiczną. Marek Suski odpowiadał na to: „Wszystko się zmienia!”, bo chyba nie zauważył, że i dla Kaczyńskiego była to niespodzianka. Prezes się wściekł i kazał wycofać projekt.
Ledwo sprawa przycichła, a już PiS-owscy funkcjonariusze przystąpili do urzeczywistniania kolejnych, wytyczonych przez prezesa celów. Do Sejmu wpłynął obywatelski projekt Instytutu Ordo Iuris, który zakładał całkowity zakaz aborcji i karanie kobiety za jej dokonanie. Jednocześnie pojawił się drugi projekt, przewidujący liberalizację prawa aborcyjnego. Choć PiS zarzekał się, że nie będzie odrzucał projektów obywatelskich w pierwszym czytaniu, to głównie głosami partii rządzącej pierwszy dokument trafił wówczas do dalszych prac, a drugi wylądował w koszu. Na efekty nie trzeba było zbyt długo czekać. Kaczyński swoim wyznawcom zafundował tym sposobem zamieszanie, o jakim dawno nie słyszeli – setki tysięcy ubranych na czarno kobiet wyszło na ulice polskich miast, by powiedzieć wodzowi głośne „nie”. Skala protestów była na tyle duża, że w zaledwie dwa dni po proteście posłowie PiS karnie odrzucili chwalony wcześniej projekt zaostrzenia prawa aborcyjnego. Prezes osobiście zaangażował się w gaszenie pożaru.
Minęło parę następnych miesięcy i oto sam wódz w brutalnym przekazie mówi do tych, którzy mu zaufali: – „Frankowicze” powinni wziąć sprawy we własne ręce i walczyć w sądach. (…) Rząd nie może podejmować działań, które doprowadzą do zachwiania systemu bankowego”. Dla wielu frankowiczów oznaczało to koniec marzeń o tym, że państwo wyciągnie do nich pomocną dłoń w starciu z bankami. A przecież kilkanaście miesięcy wcześniej, w czasie dwóch kampanii wyborczych, PiS obiecywało je spełnić.
Prawie jednocześnie Kaczyński dopuścił do kolejnej „wywrotki” PiS-u. Bez żadnych zapowiedzi na stronach Sejmu pojawił się projekt, zakładający rewolucyjne zmiany w Warszawie, powiększający miasto stołeczne o 32 okoliczne gminy. Protestować zaczęły wymienione w dokumencie gminy, widząc w tym dążenie PiS do zdobycia władzy w stolicy i próbę manipulowania zasadami głosowania w wyborach samorządowych. Na dobitkę projekt, skandalicznie niedopracowany, okazał się monstrualnym bublem prawnym. Platforma Obywatelska, korzystając z okazji, zadała wówczas PiS-owi celny cios w Radzie Warszawy. Przyjęła ona uchwałę, w myśl której 26 marca w stolicy odbędzie się referendum dotyczące zmiany granic administracyjnych Warszawy. Kaczyński na to wszystko salwował się ucieczką… do przodu i zapewnił, że w proponowanym kształcie ustawa na pewno nie zostanie przyjęta, a przed PiS jeszcze długie konsultacje.
Minęło półtora miesiąca i w Polsce – po zliberalizowaniu przez PiS ustaw o ochronie przyrody i lasów – na potęgę rozpoczęło się wycinanie drzew. Co ze sobą przyniósł ten niebywały bubel prawny – każdy widzi, a i wódz szybko się zorientował. – „Przepisy dotyczące wycinki drzew na prywatnych posesjach będą zmienione”. Jednak zanim powstanie nowa ustawa zakazująca powszechnej wycinki, będziemy mieli Polskę wyciętą w pień. 
Źródło: koduj24.pl
21 02 2017 Ilu dziś takich Buzków ma status pokrzywdzonego i stoi w pierwszym szeregu po ordery i zaszczyty!? 
Wszak to wielcy opozycjoniści!
TW Karol...likwidator polskich kopalń...
Jeśli już jesteśmy przy górnictwie, to należy wspomnieć Jerzego Buzka (tajny współpracownik o ksywie Karol), który przyczynił się do likwidacji kopalń
...tekst pochodzi ze strony wzzw, wordpres.com. TW „Karol” był najwyżej ulokowanym tajnym współpracownikiem służb specjalnych komunistycznego aparatu represji we władzach ruchu „Solidarność”. Jerzy Buzek został zwerbowany przez Wywiad Wojskowy PRL w roku 1971 przed wyjazdem na stypendium naukowe do Wielkiej Brytanii (1971-72r). Informacja na ten temat zawarta jest w zachowanych aktach...
Pierwszym zadaniem agenta było zdobycie dla Układu Warszawskiego najnowszych technologii utylizacji gazów bojowych. Po powrocie do kraju, w końcu 1972 roku, Jerzy Buzek złożył stosowny raport. Wobec podejrzenia o przewerbowanie agenta przez MI 5 (siostrzane do CIA służby brytyjskie). Wywiad PRL zrezygnował z użycia agenta „na kierunku państw kapitalistycznych”. W związku z tym przekazano agenta do dyspozycji Służby Bezpieczeństwa. Użyty przez Służbę Bezpieczeństwa po wydarzeniach 1976 r (protesty na uczelniach) do operacji rozpracowania środowisk akademickich m.in. w ramach sprawy obiektowej „Politechnika”. Chodzi o Politechnikę Gliwicką. Działania te koordynował przede wszystkim Wydział III KW MO Katowice.
Nagrodą za efektywną pracę było umożliwienie przyznania tytułu naukowego docenta. Jerzy Buzek posiadał minimum 3 „teczki” , pierwszą, gdy był rozpracowywany, drugą założył Wywiad, trzecią Służba Bezpieczeństwa, nadając kryptonim Tajny Współpracownik (TW) „Karol”. Natomiast w ramach każdej z wymienionych, występowały m.in. teczka personalna oraz teczka pracy tzw. operacyjna. Po strajkach sierpniowych 1980 roku Jerzego Buzka skierowano do Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.
Najpoważniejszym sukcesem agenta TW „Karol” stały się działania manipulacyjne podczas I-szego Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” w Gdańsku, gdzie jako współprowadzący obrady m.in. doprowadził do uchwalenia słynnej Odezwy do Narodów Europy Środkowo-Wschodniej. Celem autorów z komunistycznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL była prowokacja i uzyskanie bezpośredniej pomocy (z interwencją zbrojną włącznie) od ZSRR, zaniepokojonego rozszerzaniem się wolnościowej „zarazy” na inne kraje socjalistyczne. Agent otrzymał za to zadanie wysoką nagrodę finansową. W 1985 podpisał kolejny ważny dokument złożony w teczce operacyjnej TW „Karol”.
Charakterystyczną rolę Jerzy Buzek odgrywa w aresztowaniu przywódców Śląskiego podziemia solidarnościowego. Poznaje wyjątkowo lokal, w którym ukrywa się Tadeusz Jedynak. Wkrótce zostaje w nim aresztowany tenże lider władz regionalnych i krajowych. Następnie Jerzy Buzek poznaje mieszkanie, w którym ukrywa się następny szef regionalnych struktur „Solidarności”- Jan Andrzej Górny. Po kilku godzinach lokal okrąża ogromna liczba samochodów SB oraz cywilnych i mundurowych funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa PRL. Poszukiwanego przez 7 lat listem gończym Prokuratury Wojskowej czołowego działacza podziemnych struktur, w tym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” aresztowano… bez rewizji lokalu ! Buzek niezauważony, z torbą pełną związkowych pieniędzy, bez kłopotu opuszcza po kwadransie „kocioł”.
Nie znany jest w dziejach podziemia przypadek, by przy tak ważnym aresztowaniu Służba Bezpieczeństwa nie dokonywała gruntownej rewizji i „zabezpieczenia” lokalu. Jedynym, który skorzystał na powyższych aresztowaniach był Jerzy Buzek, który jako „doradca” zaczął „nieformalnie” reprezentować Górny Śląsk w pracach krajowego kierownictwa (TKK) „Solidarności”. Było to możliwe, gdyż SB nie dopuściła do wyłonienia kolejnego przywódcy regionalnej NSZZ „Solidarność”. Dotychczasowa odmowa przesłuchania w procesie lustracyjnym Tadeusza Jedynaka, przywódcy podziemnej „S” przez powołanie się na opinię J.A.Górnego jest kompletnie absurdalne.
W tej sprawie nie oceniamy więzi przyjacielskich, czy też jawnych współpracowników Moskwy (Miller, Oleksy itp.), ale utajnionych przed nami (działaczami demokratycznej opozycji), tajnych współpracownikach służb specjalnych. Perfidia systemu totalitarnego polegała na tym, że wśród naszych znajomych i współpracowników umieszczano „przyjaznych” nam agentów służb specjalnych.
Akta rozpracowania i aresztowania J.A. Górnego zachowały się i potwierdzają rolę jaką odegrał TW „Karol”. Niezbędne jest ich dogłębne zweryfikowanie przez Sąd Lustracyjny na opisaną okoliczność. Za powyższe zasługi oraz przekazanie dokumentów władz podziemnej „Solidarności” agent TW „Karol” otrzymał od Służby Bezpieczeństwa 7000 USD (Równowartość ówczesnych ok. 350 pensji). Co najciekawsze, Jerzy Buzek nigdy nie został aresztowany, czy nawet internowany, choć już od roku 1981 z racji jawnej działalności w legalnej NSZZ „Solidarność”, był doskonale znany Służbie Bezpieczeństwa. Mało tego, wielokrotnie (10 razy) wyjeżdżał do krajów kapitalistycznych. Jest to również wypadek wśród działaczy opozycji bez precedensu.
Tym bardziej, że na Śląsku szalał największy komunistyczny terror. „Ekstremie” paszport czasami wręczano, owszem, ale z pieczątką: bez prawa powrotu do PRL. TW „Karol” był najwyżej ulokowanym tajnym współpracownikiem służb specjalnych komunistycznego aparatu represji we władzach ruchu „Solidarność”. Konfederacja Polski Niepodległej o istnieniu takiej agentury była informowana. Ocena infiltracji struktury tzw. gliwickiej części RKW NSZZ”S”, została przekazana kierownictwu podziemnej „Solidarności” przez osobę informowaną przez Wydział Operacyjny „Kontrwywiadowczy” KPN [świadek ujawniony Sądowi zgodnie ze zobowiązaniem posła Michała Janiszewskiego].
Kierownictwo podziemia świadome było penetracji przez służby specjalne. Stąd w wolnej Polsce już po zwycięstwie Przewodniczącego NSZZ „S” Lecha Wałęsy w wyborach prezydenckich doszło, w 1991 roku, na terenie Kancelarii głowy państwa do poufnego spotkania z udziałem członków władz „Solidarności”. Przeglądano materiały operacyjne byłej Służby Bezpieczeństwa PRL. W tym również teczkę TW „Karol”, „Docent” i „Oris”. Zakres podejrzeń ograniczył się do 2 osób. Już wtedy był wśród nich Jerzy Buzek, i z tego najprawdopodobniej powodu nie został on Wojewodą Katowickim. Sprawa wybuchła ponownie podczas Regionalnego Zjazdu „Solidarności” Śląsko-Dąbrowskiej, gdzie Wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Zbigniew Martynowicz zarzucił publicznie Jerzemu Buzkowi współpracę z SB. Jerzy Buzek następnie „znikł” na wiele lat z życia.
Źródło: trybeus.blogspot.com
21 02 2017 Kto wpuścił Dudę w kanał? Jan Dziedziczak? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o roszczenia. Żydowskie roszczenia.
– Być może Polska zostanie poddana pewnej presji – powiedział amerykański senator, były kandydat na prezydenta, a przede wszystkim żydowski lobbysta John McCain, do polskiego prezydenta. Co oznaczają te słowa jest zupełnie jasne – chodzi o rasistowskie żydowskie roszczenia wobec Polski. Do tej skandalicznej deklaracji doszło podczas szczytu bezpieczeństwa europejskiego w Monachium...
McCain kilkakrotnie już występował z poparciem tych roszczeń. Uchodzi za czołowego przedstawiciela żydowskiego lobby w amerykańskim senacie. 
Kto wysłał do niego prezydenta Dudę?

W tej sytuacji spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z McCainem to jawna niezręczność, mogąca narazić na szwank polskie relacje z administracją prezydenta Donalda Trumpa. Portal wolnosc24.pl alarmował, że to spotkanie nie powinno mieć miejsca, gdyż przyniesie wizerunkowe szkody. I tak się stało. Nie dość, że McCain znów wystąpił z roszczeniami żydowskimi, to w dodatku potraktował prezydenta Dudę wyjątkowo niegrzecznie, nie wstając do niego podczas powitania.
Powstaje pytanie, kto doprowadził do spotkania żydowskiego lobbysty skonfliktowanego z amerykańską administracją z polskim prezydentem? Tropy wiodą do wiceszefa MSZ – Jana Dziedziczaka, który kilkanaście miesięcy temu został uznany przez jedną z żydowskich gazet za… czołowego przedstawiciela izraelskiego lobby w polskim parlamencie. Mimo tak kompromitującej wpadki Dziedziczak dostał wysokie stanowisko w MSZ-cie. To on uchodzi także za pomysłodawcę wręczenia Orderu Orła Białego innemu zwolennikowi żydowskich roszczeń – Szewachowi Weissowi, co nastąpiło w styczniu w Izraelu. Rasistowskie roszczenia
Dlaczego amerykańskie organizacje żydowskie chcą pieniędzy od Polaków? Ich argumentacja jest prymitywnie prosta i jawnie rasistowska. Uznają się za spadkobierców wymordowanych w Polsce Żydów, nie dlatego, że łączy ich z ofiarami niemieckich socjalistów indywidualne pokrewieństwo, ale pokrewieństwo rasowe. Argumentują, że są spadkobiercami „żydostwa” więc należy im się majątek „pożydowski”. Ta argumentacja nie ma oczywiście żadnych podstaw prawnych. Niemniej jednak żydowscy lobbyści od lat nie ustają w wysiłkach by wydusić z Polaków te pieniądze, oceniane przed laty na 65 miliardów dolarów.
Polskie władze jak dotąd nie uległy tej presji. Jednocześnie nikt z rządzących Polską nie odrzucił wprost tych roszczeń. A obecne władze zdają się wkręcać w grę serwowaną im przez żydowskich lobbystów. Na szczęście rekrutują się oni w większości z frakcji republikanów skonfliktowanej z prezydentem Trumpem. Tym bardziej polski prezydent nie powinien był się z nimi spotykać! Wygląda na to, że w pałacu prezydenckim funkcjonuje jakiś „kret”, który takie kompromitujące spotkania doprowadza do skutku...
Źródło: trybeus.blogspot.com
14 02 2017 Gu...miśki III RP.
Zasadniczy problem wizerunkowy kolejnych młodocianych współpracowników ministra Macierewicza, sprowadza się w sumie do ich głupkowatej aparycji. Jak się nad tym głębiej zastanowić, to samego szefa MON też to dotyczy.
Będący dziś znakiem rozpoznawczym Macierewicza i radością parodystów jego absurdalny uśmiech, wykrzywiający mu regularnie twarz bez żadnego związku z poruszaną tematyką (a także wyrazem reszty oblicza). To taki sam produkt domowego chowu speców od wizerunku, jak słynna opalenizna  Leppera, czy wybielanie zapijaczonej gęby  Olechowskiego. Macierewicz z ery teczek, z początku lat 90-tych, to znany ponurak, z pretensjonalną fajką i rosochatym brodziszczem. Niewiele się już z tym wizażowo zrobić, więc ktoś w rozpaczy wpadł na pomysł: „niech się chociaż uśmiecha!”.
I to ten anonimowy doradca odpowiada za następne dekady straszenia Polaków tym obłąkańczym szczerzeniem uzębienia, wpędzającym w pułapkę zwłaszcza prezenterów telewizyjnych. Ci jako wzrokowcy (i często przygłupy) skupiają się bowiem na mowie ciała i regularnie bywają przerażeni czemu ten uśmiechnięty przecież dziadunio, równocześnie opowiada, że wszystkich ich zaraz poda do sądu, zniszczy, zmiażdży i pożrę swą rozwartą szczęką.
Ale nie Macierewiczu jednak miało być, tylko o jego dziateczkach i ich teczkach. A zatem przecież to nic nowego!
Tacy „Misiewicze” to cecha faktycznie głównie centro-prawicowych rządów w III RP. Pamiętam po 1997 r. inwazję młodzieży UW-olskiej i AWS-owskiej na osławione już dziś gabinety polityczne, których wówczas wszyscy dopiero się uczyli: i beneficjenci, i raczkujące tabloidy, i perwersyjnie zgorszeni wyborcy. Nie dokąd indziej, ale właśnie do MON-u (pod innym jednak wówczas kierownictwem, dziś raczej obłudnie w tej kwestii współczującym i wbijającym szpile Macierewiczowi) trafiały takie właśnie gagatki, sprawdzające z miejsca co im się należy. Komórka raz! (a wtedy to był szpan wyjątkowy, a i ćwiczenie dobre, bo sprzęt był wciąż prawie walizkowy!), pistolet wydawać!, erka i ałka na samochód koniecznie! Potem takie towarzystwo wpadało do knajp w Sopocie i na Krupówkach (bo o większym hajlajfie wciąż nie słyszeli), machało legitymacjami sejmowymi czy gabinetowo- resortowymi – i stoliki się znajdowały, i po media nikt nie dzwonił. Ech, złote czasy...!
Odrębną kategorię stanowili natomiast w dumnej wyższości młodzi UW-ole, głównie z chowu  Pawła Piskorskiego. Wszyscy obowiązkowo w wylansowanych 2 lata wcześniej przez  Kwacha  niebieskich koszulkach do żółtych krawatek, wszyscy mniej zainteresowani spluwami i erkami, a bardziej rozdawaniem wizytówek bankierów i ustalaniem czy nie dałoby się jeszcze czegoś odkręcić od podłoża i sprywatyzować, z odpłatnością dla nich za trzymanie brysztangi.
Z czasem każdy się dorobił swojego zaplecza tego typu. W SLD wysyp nastąpił oczywiście po sukcesie 2001 r. W szeregach PSL identycznie wyglądający chłopcy w weselnych atramentowych garniturkach i przysadziste absolwentki Akademii Rolniczych, w obowiązkowo za krótkich spódniczkach i dłoniach spracowanych trzymaniem ludowych drągów... od sztandarów – wypełnili zwłaszcza Urzędy Marszałkowskie całej Polski B, C i D. PO pozostaje wiernym dziedzicem i następcą UW-olstwa, wprost z tego ostatniego kręgu wywodzi się lider .Nowoczesnej. Słowem – jakąż kuchnią, szkołą i pepinierą okazały się te polityczne gabinety i przedpokoje! A przy okazji – jakim są szkiełkiem mikroskopowym do obserwacji chorego życia politycznego współczesnej Polski.
I tak właśnie historia III RP toczy się bez przeszkód dalej, bo to przecież z małych „misiewiczów” wyrastają duże, żerujące na niej gu...miśki.
Źródło: chart.neon24.pl
13 02 2016 Macierewiczowszczyzna to tylko hipoteza rozwoju wydarzeń.
Państwo znacie konotacje historyczne tej nazwy? Nie wątpię, że tak. Czasy bolszewików, terror jednostek obdarzonych nadmiarem władzy. Czy mamy z tym do czynienia w dzisiejszej Polsce? Odpowiecie, że nie – zapewne dziś słusznie. Jednak – gdy spróbujemy użyć wyobraźni – do jakich wniosków dojdziemy?
Odkąd Antoni Macierewicz został ministrem obrony narodowej, jesteśmy świadkami całego szeregu zachowań każących dalece wątpić w słuszność tej nominacji. Każde zastanawiające wydarzenie, o ile nie uda się go zamilczeć, jest obficie zalane potokiem słów ministra – z której to lawiny zawsze wynika, że wszystko jest w porządku, po całkowitą kontrolą, a sprawy idą w najlepszym z punktu widzenia interesów Państwa, kierunku. I tę narrację potwierdza i podtrzymuje cały obóz PIS.
Tymczasem - uważny obserwator zwróci uwagę, że deklaracje ministra coraz jawniej rozmijają się z rzeczywistością. Pan minister mówi, że wojsko będzie miało dwa śmigłowce a śmigłowców ani widu. Mówi, że Polskie Wojsko się rozwija i wzmacnia swój potencjał a jednocześnie zakupy są wstrzymane, nie tylko w zakresie śmigłowców ale i innego uzbrojenia, natomiast środki są kierowane na tworzenie tworu w obecnej sytuacji mało potrzebnego, czyli Obrony Terytorialnej. Ma ona, Obrona Terytorialna,  oczywiście sens, ale jedynie wtedy gdy stanowi dopełnienie regularnego wojska. Natomiast jeżeli występuje zamiast to będzie jedynie mięsem armatnim dla potencjalnego agresora. A dobrze wyposażone i uzbrojone jednostki OT staną się łatwym dostarczycielem najlepszego sprzętu bojowego dla wroga.
Pan minister obiecuje wzmocnienie wojska a najwyżsi generałowie i wyżsi oficerowie tabunami uciekają do rezerwy. Pan prezydent zwraca się do żołnierzy, by otwarcie opowiedzieli o swoich bolączkach, a następnie ten, który się odważył powiedzieć wylatuje ze służby. Należy wątpić, by nastąpiło to z inicjatywy prezydenta. Co oczywiście prezydenta nie usprawiedliwia – skoro żądał informacji, winien zadbać i o bezpieczeństwo informatora i o dyskrecję. Inaczej sam sobie wystawił marne świadectwo. Nie pierwsze i zapewne, niestety nie ostatnie, ale nie o prezydencie jest ta pieśń...
Zatem KTO STOI ZA ministrem Macierewiczem, że jego pozycja jest tak mocna, że za mocna i dla Prezesa i dla Pani Premier i dla prezydenta?
Czyżby prawdę pisał Tomasz Piątek o przedziwnych polityczno- biznesowo- mafijnych kontaktach międzynarodowych ministra Macierewicza? Sięgających od Waszyngtonu przez Chicago, Tel Aviv do Moskwy? Czy stąd płynie siła Antoniego Macierewicza? Czy to jest siła korzystna dla Narodu i Państwa Polskiego? Stawiajmy takie pytania, szukajmy na nie odpowiedzi. Ba żądajmy odpowiedzi na te pytania.

Równolegle z zapaścią personalno- inwestycyjną w Wojsku Polskim pojawiły się u nas ciężkie oddziały wojsk amerykańskich. Ma to (chyba) oczywiście swoje dobre strony, bo lepiej z dwojga złego być pod nadzorem (okupacją?) amerykańską, niż sowiecką. Znam oczywiście takich, którzy się z tym nie zgodzą, ale z tego, co wiem, jest ich kilku, chyba trzech. Nasuwa się jednak pytanie o cel czemu i komu, to miałoby służyć? Są na naszym terytorium obce wojska, naszych za bardzo nie widać, do tego jest świetnie uzbrojona i wyposażona Obrona Terytorialna o nie do końca jasnych kompetencjach. To, że OT zna doskonale lokalny teren, ludność i infrastrukturę, jest zaletą gdy służy ona interesom swojego Narodu. Jest gorzej, gdy zostanie ona związana współpracą z obcym wojskiem i podległa personalnie z pominięciem struktur Wojska Polskiego. Z drugim elementem już mamy do czynienia, z pierwszym wynikającym z drugiego możemy mieć do czynienia w każdej chwili. To powinno dawać do myślenia. Przypominam, że cały czas obracamy się w sferze podległości władzy pana Macierewicza i jego ewentualnych mocodawców.
Gdzieś w tle tych rozważań majaczy niesłusznie schodząca w niepamięć sprawa tragedii smoleńskiej. Sposób jej wyjaśniania przez czynniki oficjalne i stronę rosyjską urągał i urąga wszystkim cywilizowanym standardom. Problem w tym, że RÓWNIEŻ sposób wyjaśniania okoliczności tego zdarzenia prze kolejne zespoły, komisje czy podkomisje sygnowane przez Antoniego Macierewicza, nosi wszelkie cechy celowej dezinformacji, z tą jedynie różnicą, że ścieżki prowadzą w innych kierunkach. Miller malował jedne ścieżki, Lasek trochę inne, Anodina też nieco inne. Pełen profesjonalizm. W świecie służb nazywa się to mnożeniem tropów, krzyżowaniem ścieżek, zadeptywaniem śladów, cel jest jeden: żeby wszystkich postronnych zniechęcić do zajmowania się sprawą. Tak to wygląda. Ostatni rok działania podkomisji jedynie potwierdza te moje odczucia, panowie siedzą i biorą pieniądze za nic, za dawanie alibi, nie ma żadnych efektów ich działania. Można odnieść wrażenie, że nikomu z władz nie zależy na poznaniu prawdy o Smoleńsku.
Zaś natarczywa uporczywa konsekracja przy każdej dobrej i złej okazji ofiar i sprawy smoleńskiej powoduje narastające zniechęcenie opinii publicznej. Zupełnie jakby komuś o to chodziło, jakby komuś na tym ZALEŻAŁO.
Z napisaniem na ten temat nosiłem się od jakiegoś czasu, bezpośrednim impulsem były trzy zdarzenia.
Pierwsze, to szarża kolumny samochodów Antoniego Macierewicza pod Lubiczem.
Sposób w jaki Macierewicz porusza się po polskich drogach i się tym chełpi, przypomina jako żywo jego sposób poruszania się w świecie polityki, w tym sposób poruszania się wśród ludzi. Pan Macierewicz rozpycha się z butną miną, jest nieustannie napompowany władzą. Porusza się z ochroną przypominającą ochronę prezydenta USA. Wypowiada się niechętnie, z demonstracyjną wyższością, na pytanie dziennikarzy odpowiada tak, jakby robił jakąś niesłychaną łaskę, zresztą jeżeli nawet odpowiada, to i tak nie na temat, lub obok tematu. Emanuje impertynencją, pławi się w niej, upaja się nią. Takie mam narastające wrażenie. Zachowuje się jak człowiek, który otrzymał władzę znacznie przekraczającą jego możliwości intelektualne i nie rozumie czemu ona ma służyć. Że jest to służba i zobowiązanie. Nie czas na próżną autokreację.
Drugie zdarzenie, wypadek Pani Premier. Wydaje się, że skutki będą nieznaczne, głupia szarża BORowców rozejdzie się po kościach. Ale taka sytuacja skłania do postawienia pytania o następczość władzy w sytuacjach krytycznych. Pani Premier mogła odnieść cięższe obrażenia.
Trzeci element, a właściwie pierwszy – to sen. Sen przyśnił mi się w nocy po „szarży pod Lubiczem”. Przyśniła mi się niewyraźna ciemna tablica, na której coś było napisane. Początkowo nie mogłem się doczytać, po dłuższym wpatrywaniu się odczytałem pierwsze zdanie. Tam była napisana informacja: „Jarosław Kaczyński nie żyje”. Dalej nie czytałem, bo się obudziłem i natychmiast włączyłem telewizor, żeby zobaczyć, co leci na żółtym pasku...
Nic nie leciało – uuuffff!.
Obudziłem się tak gwałtownie i niemal panicznie, bo pierwszym skojarzeniem, jeszcze we śnie, było że władzę przejął Macierewicz. W świetle posiadanej już wiedzy i obserwacji byłoby to bardzo prawdopodobne i niezmiernie moim zdaniem niebezpieczne. Z dużym prawdopodobieństwem nastałyby czasy o których jest tytuł tego felietonu.

Warto pamiętać o Smoleńsku również i w tym kontekście, że Lech Kaczyński, gdy zaczął zanadto przeszkadzać został bez zbędnych ceregieli usunięty. Z tego warto wyciągnąć wniosek, że KAŻDY kto będzie zanadto przeszkadzał też może zostać usunięty.
Wyraziłem tym felietonem swoją opinię, bo uważam, że trzeba o tym publicznie powiedzieć. Tym bardziej, że wszyscy dziennikarze niepokorni i niezależni, wszyscy ci, którzy mają decydujący wpływ na prawicową opinię publiczną, jakoś tak niepostrzeżenie przeistoczyli się w nieprzytomnych wazeliniarzy i lizodupców władzy. To jest wprost niewiarygodne jak można się upodlić i nawet tego nie zauważać. Uważałem, że trzeba o tym napisać TERAZ kiedy jeszcze Macierewiczowszczyzna jest groźną ale jedynie hipotezą. Trzeba o tym pisać i mówić.
Uważam i piszę to z pełną powagą, że w dobrze pojętym narodowym interesie ludzie powinni wyjść na ulice jeśli trzeba, to w wielomilionowych manifestacjach by wymusić na rządzie jedno: trwałe i całkowite odsunięcie Macierewicza od władzy i to natychmiast.
Ten rząd nie jest idealny, ale jest niezły i najlepszy z możliwych dostępnych. Gdyby z jego składu został usunięty Antoni Macierewicz ten rząd stałby się - w mojej opinii lepszy o jakieś 80%. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że jakieś 60-80% głosujących na PIS nie zagłosowałoby nań gdyby wiedziało, że Macierewicz będzie w składzie rządu.
Stąd mój apel do Prezesa Kaczyńskiego i Pani Premier Szydło: apel o niezwłoczne usunięcie Antoniego Macierewicza z rządu.

Źródło: att.neon24.pl
10 02 2017 Wojna mocarstw z polskimi kopalniami! Polskie (?) rządy zdradziły!
„Polska może i powinna dążyć jak najszybciej do pełnej samowystarczalności energetycznej, wykorzystując własne zasoby kopalne i odnawialne” …..tymczasem Strategia Unii i naszych? rządów jest następująca: „Samowystarczalność energetyczna Polski od roku 1960 (118%), poprzez rok 1975 (113%) – gwałtownie zaczęła spadać, by osiągnąć w roku 2000 (85%) i docelowo w 2020 roku, wg „Założeń Polityki Energetycznej” ma osiągnąć 60%” ...
Prawda jak oliwa zawsze na wierzch wypływa! Na podstawie obecnego stanu najważniejszego sektora gospodarki jakim jest sektor energetyczny możemy wyraźnie wskazać winnych ruiny Polski.  Ludziom o mocnych nerwach polecam „Raport Adamczyka III” z roku 2015, gdzie autor opisywał mrożącą krew w żyłach zaplanowaną przyszłą katastrofalną politykę energetyczną Polski oraz gdzie opisywał on jak krok po kroku kolejne polskie? rządy bezwzględnie niszczyły polskie górnictwo i bezpodstawnie zamykały polskie kopalnie!  Za pomocą fałszywej propagandy medialnej wbijano ludziom do głów, kłamliwe tezy że górnicy są pasożytami społecznymi, a kopalnie przedsięwzięciem nieopłacalnym. Dodatkowo podpierano się kłamstwem o ociepleniu klimatycznym i negatywnym wpływie dwutlenku węgla na globalne ocieplenie. Co oczywiście jest kłamstwem! DWUTLENEK WĘGLA NIE JEST ODPOWIEDZIALNY ZA WZROST TEMPERATURY! Dla zainteresowanych pogłębieniem tematu polecam „Raport klimatyczny Marka Adamczyka cz.1”
To jedyny taki przypadek na świecie żeby rządy po 1989 roku wyprzedawały swoją własną gospodarkę. W Polsce rozegrało się największe OSZUSTWO WSZECHCZASÓW gdzie poszkodowanym i ograbionym został cały naród przez garstkę przebiegłych złodziei. Skoro zaś rządy byłyby uzurpacyjne, nie byłyby polskie i nie byłyby legalne, to wszelka prywatyzacja dokonana przez te indywidua byłaby bezprawna i powinna zostać unieważniona. Dlatego potrzebna jest nowa Norymberga w Warszawie, która unieważni bandycką prywatyzację, odbierze majątki złodziejom, osądzi i ukarze winnych. Źródło trybeus.blogspot.com
07 02 2017 Z nad morza brzegu nocą pisane...
Od kilku już dni, codziennie, przez nasz kraj przetaczają się dyskusje w sprawie Lecha Wałęsy. Czy przeciętny obywatel, na przykład taki jak ja, w końcu anonimowy człowiek, może dokonać oceny tej pomnikowej postaci.? Pewnie że może, z przynajmniej jednego powodu, czynnego prawa wyborczego. Czyż nie żyjemy w demokracji, a nam maluczkim nie dano prawa głosu, tym samym prowokując nas do oceny.? Według mnie Wałęsa przejdzie do historii jako postać tragiczna oraz przykład totalnego upadku, najgorszego z możliwych. Człowiek dwóch symboli. Zwycięstwa i degrengolady. Narodowy przywódca, ale zarazem donosiciel. Doszedł na sam szczyt. W świecie jeden z najbardziej znanych żyjących ludzi. W Polsce okryty hańbą.
Fatalny prezydent. Postawił na lewą nogę. Przez niego komuchy podniosły ponownie głowy, a ich człowiek, Kwaśniewski, rządził krajem przez kolejnych 10 lat. Zatrudnił kapciowego Wachowskiego, dając mu niemalże nieograniczoną władzę do rąk. Poparł puczystów Janajewa w Rosji. Trzymał się grubej kreski jak zbawienia. Zacierał ślady swojej donosicielskiej działalności wykorzystując moc najwyższego urzędu w państwie. Wymyślił NATO Bis. Przegrał bój z postkomunistycznym kandydatem o reelekcję. Dzisiaj idzie w zaparte. Kłamie. Jest już na zupełnym moralnym dnie. Co ciekawe, ciągle pojawiają się jacyś obrońcy etosu Wałęsy. A przecież już nic do obrony nie zostało. Robotniczy trybun stał się w swoim kraju pośmiewiskiem. Zresztą, gdy był prezydentem ci sami, co go teraz bronią, nabijali się z niego niemiłosiernie.
Na swoją linię obrony przyjął dwieście różnych wersji. Żadna nie wytrzymuje konfrontacji z prawdą. Bajeczka o pieniężnych wygranych z gier losowych wypełnia nas tylko smutkiem. Mądry apel Kornela Morawieckiego odrzuca. Tylko przyznanie się do winy dałoby mu jakieś szanse zakończenia chocholego tańca. Wałęsa już nie śmieszy. Nie przewodzi również. Raczej ciągnie za sobą ogromną stertę hańby. Mógł być jednym z największych Polaków, a zostanie tym, którego nasi potomkowie pokazywać będą jako wzór najgorszego upadku, przy czym jego szanse na zmianę wizerunku maleją z każdym dniem.
Osobiście głosowałem na niego. W Stoczni Gdańskiej, w 1983 roku podałem mu rękę, myśląc przy tym, jak wielkim jest człowiekiem, jak bardzo bohaterskim. Dzisiaj już nic z mitu Wałęsy nie zostało. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wraz z nim przegrała Polska...
Źródło: niepoprawni.pl/blog/jantoh
27 01 2017 Gospodarka głupcy...z PiS-u!
"Gospodarka głupcze", to hasło w kampanii wyborczej pewnego Billa, co to raczej nie stosował się do niej, a zajął się bardziej kreatywnym zajęciem, czyli częstym rozsuwaniem rozporka...ale hasło jak najbardziej na miejscu, logiczne i warte wdrażania...
Niestety zauważam, że w Polsce kolejni polityczni kuglarze obiecują, że jeśli tylko zostaną wybrani, to będą kłaść nacisk na rozwój przedsiębiorczości i na rozwój gospodarki... Po ponad roku rządów PiS-u, widzimy różne, gospodarcze ciekawostki...jedna mnie poraziła, a mianowicie artykuł na WPmoney z tytułem "Sprytny plan PiS się powiódł"
Wyczytać tam można, że rząd wypuścił obligacje skarbowe na ponad 60 miliardów, na które jak szczerbaty na suchary rzuciły się banki komercyjne, które to znów pożyczyły "na procent" rządowi te 60 miliardów:))...tak to na chłopski rozum trzeba rozumieć. Nie dociera do mnie, że jakieś furtki, że jakieś korzystne odsetki...pożyczono od banków trzy razy więcej wirtualnych pieniędzy niż w roku 2015, więc licznik długu przyśpieszył trzykrotnie. Dodam, że obligacje mogą skupować tylko banki komercyjne...proceder zrzeknięcia się emisji pieniądza trwa już od dawna za sprawą żyda Selmana, nazywanego w Polsce dla niepoznaki  Piłsudskim.
Oto "finansowe owoce" pana Morawieckiego...przypominam, że to ten co porzucił "banksterskie dolary na rzecz rządowych orzechów"...dziś widzimy, że jest to gwarant niekończących się zysków dla sektora bankowego...i praktycznie metodologia działania Morawieckiego niczym się nie różni w metodologii słynnego Vincenta (Jacka) Rostowskiego, czy kuglarza finansowego Balcerowicza, to znaczy różni się, ale subtelnością działania...przecież to członek rządu "dobrej zmiany", katolik i człowiek prawy...
Kiedyś zdumiałem się na wypowiedź pewnego młodego człowieka, który stwierdził, że jak mu brakuje pieniędzy to po prostu idzie do banku...pan Morawiecki kiedyś ubolewał, że za mało jest bankowości w inwestycjach (jakoś tak to szło)...więc delikatnie się sygnalizuje przedsiębiorcom, że jak im braknie kasy, to zawsze mogą udać się do banku...trend się raczej utrzyma...
Rząd "dobrej zmiany" nie kładzie nacisku na gospodarkę, on wie, że pieniądze są w bankach...więc nawet, kiedy nie ma wpływu z podatków zawsze może sięgnąć po kasę, bo przecież każdy wie, że kasa znajduje się...no gdzie? Ano w bankach...wróżę tu ekonomiczną katastrofę.
Mój szwagier się kiedyś obraził na moje słowa, że te 500+, to taki kredyt z opóźnionym zapłonem, który będą spłacać nasze dzieci i pewnie może i wnuki...ja też biorę na dzieci, ale jeśli bym nie brał, to i tak spłacać będę musiał...choćby w podwyższonych podatkach. A można było to zrobić mądrze...500+ tylko dla najbiedniejszych, a reszcie dać ulgi podatkowe ...choćby podnieść tą debilnie śmieszną kwotę wolną od podatku...dać wędkę a nie rybę...
Następna sprawa to zawiłość prawa podatkowego...na Interii czytałem, że teraz urzędnik skarbowy nie będzie kompetentny w wydaniu "interpretacji przepisu podatkowego"...można będzie zamówić sobie u ministra finansów, a co... ale to będzie kosztowało 20 tys zł ..."dobra zmiana" panowie...
Ale najbardziej, co rujnuje polską gospodarkę to banda urzędników, która obciąża budżet...nie czarujmy się, jest ich coraz więcej i są utrzymywani z naszych podatków, które widzimy nie starczają...wtedy rząd bierze na ich utrzymanie kasę "na krechę", co wyżej przytoczyłem...
Każde państwo można przyrównać do przedsiębiorstwa...w zasadzie trzeba tym modelem rozumować. Jeśli w przedsiębiorstwie kładzie się nacisk na rozbudowę kadr, a nie skupia się uwagi na pracownikach, którzy realnie przynoszą zysk przedsiębiorstwu, to kończy się to zawsze plajtą.  Mój kolega...(branża budowlana) zawsze marzył o wielkim przedsiębiorstwie. Dopiął celu, ale za namową pewnych "doradców" zatrudnił więcej ludzi w kadrach. Sprawa rozwinęła się dynamicznie...kadry zaczęły rządzić firmą...miały wgląd w konto szefa i widziały pokaźne sumy na nim...niestety nie docierało do nich, że wygrywając prestiżowe przetargi konto jest zasilane poważnymi sumami, ale koszty też częściowo przeżerały tą sumę...zwłaszcza tzw kadry. Kolega doszedł "do ściany"...koniec roku ze stratą. Oczywiście tzw kadry krzywdy sobie nie robiły, wypłaty swoje na czas, niestety inne sprawy firmy z opóźnieniem. Zwolnić nie było łatwo, bo kodeks pracy przewiduje pewne procedury, więc poślizg trwał kilka miesięcy. Poradziłem mu, aby raczej podpisał umowę z jakimś biurem podatkowym...sam poleciłem mu mojego księgowego, a tzw kadry pożegnał bez żalu. Dziś wszystko ma robione na czas i oszczędza kilkadziesiąt tys miesięcznie...Dlaczego podaję taki przykład? Dlatego, że urzędników państwowych można porównać do takich kadr...oni sztucznie regulują jaką powinność mają ci co ten podatek faktycznie generują do budżetu, a faktycznie sami nie wiedzą na czym tzw gospodarka polega...wiedzą natomiast gdzie są pieniądze...no przecież w bankach.
W tym roku utrzyma się, jestem pewny ucieczka firm za granicę, ja się nie dziwię, sam, jeśli tylko będę miał kontrolę z piramidy finansowej zwanej szumnie ZUS-em, to obelgi ze strony złodzieja nie zdzierżę... A więc nalegam, kładźcie nacisk na gospodarkę...głupcy z Pis-u! Źródło trybeus.blogspot.com
16 01 2017 Wy młodzi politycy zdecydujecie się wreszcie czy chcecie wygrać wybory czy być internowanymi.
Szanowni politycy, mija kolejny rok naszego wspólnego życia w kraju zwanym jeszcze Polską. Kolejny rok porażek, przykrości, upokorzeń i nieporozumień. Chcielibyśmy powiedzieć wam w końcu coś miłego ale chyba nam się to nie uda. Znów tańczycie z nami lambadę i znów w ferworze latynoskich rytmów myślicie że nie czujemy przez spodnie waszego rozgrzanego krocza na naszych pośladkach. Ale zaufajcie nam my czujemy.
Po jednej stronie wy, politycy PiSu z gracją pijanego słonia w składzie z porcelaną łamiecie prawo , łamiecie konstytucję, łamiecie obyczaje ale według was to nie ma żadnego znaczenia. Bo przecież był stan wojenny, powstanie warszawskie, 70 lat temu UBecja zabiła Inkę...więc albo jesteś z nami albo dzielisz łoże z Kiszczakiem i jesteś resortowym padalcem. To dzięki waszemu zaangażowaniu rośnie młode pokolenie wychowane na strachu, fałszu i obłudzie. Pokolenie bezwzględne , która nie zawaha się sprzedać przyjaciela dla kariery a matkę utopić w łyżce do herbaty.
Ale na szczęście mamy wspaniałą opozycję, latarnię mądrości i spokoju, niekończące się źródło konstruktywnej krytyki. Co byśmy my biedne żuczki zrobili bez waszych dramatycznych gestów, bez rozdzierania szat przed kamerami i ogłaszania w co drugim zdaniu końca demokracji, końca Polski i końca świata tak w ogóle. Gdzie dziś bylibyśmy gdyby, nie wasza krzywda, wasze męczeństwo na sali plenarnej z wyłączonym ogrzewaniem? Po nocach w okopach swoich willi pisaliście odezwy do narodu i ustalaliście palny przejęcia władzy. Osiem lat wmawialiście nam że Telewizja Publiczna jest stronnicza i nieobiektywna. A dziś odwaliliście takie bajlando, Kurskiemu powierzając szefostwo TVP. No a wy młodzi politycy Platformy i Nowoczesnej, którzy nie załapaliście się na stan wojenny, dziś tak bardzo chcecie wyrobić sobie zaległe legitymacje kombatanckie by czerpać z tego całą garścią do końca życia profity przynależne męczennikom za wolność i demokracje. W zamian za kolejne opowieści jak to jeden poseł z pisowskiej dyktatury szturchnął posła, obrońcę demokracji
Zatem wy młodzi politycy zdecydujecie się wreszcie czy chcecie wygrać wybory czy być internowanymi. Nie mam złudzeń, że ten artykuł nic nie zmieni. Ale mam nadzieję, że ktoś z tych zadufanych w sobie panoczków z Wiejskiej trafi na ten artykuł i choć przez chwilę zrobi mu się głupio.
Przed laty jeden z znamienitych opozycjonistów, w trosce o własny tyłek powiedział: Nie palcie komitetów, zakładajcie własne. Lat minęło sporo a my zamiast palić komitety próbujemy je co chwila reaktywować. 
To jest ta Lepsza Zmiana która daje zielone światło dla polskiej przedsiębiorczości.
Piękna jest nasza Polska cała szkoda tylko że nie dla nas Polaków.
Z listu młodego polskiego przedsiębiorcy.
Żyję w Polsce , z własnego wyboru, daję pracę kilkunastu osobom , jest to duża odpowiedzialność. Większość z nich ma dwoje lub troje dzieci. Płacę za nich podatki, ZUS-y i składki. Nie jest to jednak łatwe. Niemniej nie podajemy się i pracujemy ile sił aby wciąż osiągać lepsze wyniki. Zaznaczę że każdy pracownik ma umowę o pracę. Mam 27 lat.
Niestety przegrywamy z firmami, które są zwolnione z podatku, które dają swoim pracownikom umowy śmieciowe, które mają w du... polskie prawo i zasady. Przegrywamy nie dlatego, że jesteśmy gorsi. Przerywamy, ponieważ polscy politycy, urzędnicy już dawno zapomnieli o tym co znaczy godność i jedność. Którzy oddają Polskę kawałek po kawałku.  Żyję w kraju gdzie żadnego przetargu nie wygra polska firma. Chyba że jest to Sp z o.o. z kapitałem zakładowym 5 tys. złotych i startuje do budowy drogi za setki milionów złotych.
Żyję w kraju, w którym kpi się z obywateli, w którym na naszych oczach, oczach dzieci, ich rodziców na zasiłku, sierot w domach dziecka, bezdomnych, rządzący wpierdaaaaalaaaają najdroższe dania i popijaj winem za dwa tysiące w restauracjach przeznaczanych tylko dla nich. I nikt z tym nic nie robi.
Żyję w kraju, w którym ucisza się głos rozsądku, głos domagający się sprawiedliwości i przyznania się do błędu. W kraju, którym rządzą buraki, chamy i prostaki. W kraju w którym idzie się do polityki po pieniądze a nie z powołania. Każdy polityczny śmieć, który pod dziurawą płachtą tzw. prawa kradnie publiczne pieniądze, zabiera obywatelom ich godność, może bezkarnie uśmiechać się z bilbordów przed wyborami. Żyję w kraju w którym z wyborów demokratycznych, o które walczyli nasi dziadkowie, a które są jedyną naszą ostoją godności obywatelskiej, robi się kpinę i komedię bez żadnych konsekwencji.
Przygnębiające jest jednak to, ze nie mogę nic z tym zrobić, bo biorę odpowiedzialność za rodziny, których członkowie zarabiają w mojej firmie pieniądze na życie. Bo od rana do wieczora kombinuję komu najpierw zapłacić swoje zobowiązania, żeby wystarczyło do 10-tego na wypłaty. Bo wciąż próbuję znaleźć inne możliwości rozwoju.
Najgorsze jest jednak to, że nie ja powinienem „zrobić coś”, nie moi pracownicy, przyjaciele, ruchy społeczne, ludzie biorący udział w demonstracjach. Przecież dbanie o nasze własne państwo, to zadanie rządu o którym już wspominałem. Jeśli nie mógłbym wypłacić pieniędzy swojemu pracownikowi, nie mógłbym spojrzeć w lustro.
Pomyślmy zatem kim są ludzie, których wybieramy. Wyobraźmy sobie takiego polityka, który daje nam pracę, który stoi przed nami, pije wino za 2 tysiące, wypycha kieszenie tysiącami złotych a przejazdy samochodem który dostał od nas i który mówi: Firma jest w fazie restrukturyzacji i dla Ciebie nie starczyło” Kończę wracam do pracy. 
02 01 2017 "Niewidzialne śmigłowce" – tajna broń Macierewicza. 
Internet bezlitośnie wypomina szefowi MON obietnicę
Gdy minister obrony składał tę obietnicę w październiku, specjaliści mocno drapali się w głowę. Od początku było wiadomo, że jego deklaracja jest nie do spełnienia. Antoni Macierewicz stwierdził bowiem w fabryce w Mielcu, że jeszcze w tym roku polska armia otrzyma pierwsze śmigłowce typu Black Hawk. Choć ich wyprodukowanie w tak krótkim czasie było niemożliwe. Jeszcze wczoraj internauci odliczali godziny, jakie pozostały ministrowi Macierewiczowi, by dotrzymać słowa.
Wkrótce cała polska armia stanie niewidzialna a Macierewicz na czele kolumny pancernej uda się do Smoleńska po wrak Tupolewa korzystając z braku kontroli granicznej bo Rosja będzie w Schengen. Wrak Tupolewa stanie się najświętszą relikwią.
A co z tą Rosją - zdają się pytać masy robotnicze. Odpowiedź jest bardzo prosta. Kaczyński chce wejść w sojusz z Putinem, zdemontować Unię Europejską, podbić cały zachód i przyłączyć Rosję do Schengen. To oczywiście doprowadzi do zapowiadanej od długiego czasu wojny z Rosją, dzięki czemu Kaczyński będzie mógł władać całą Europą od Atlantyku po Ural. By żyło się gorzej! By żyło się gorzej wszystkim!
W 2014 roku taka myśl przyszła mi do głowy. Gdy PiS do władzy dojdzie to Macierewicz w skórzanym płaszczu  na Szucha będzie urzędował.  Kard. Dziwisz zostanie Najwyższym Sędzią Świętej Inkwizycji. Odbędzie się beatyfikacja Rydzyka i to dwa razy. Karski zaś będzie jeździł po Warszawie po pijaku meleksem i porywał młode dziewczyny. Ogolą Olejnik na łyso. Talk- show Powiatowego Kluby poprowadzi Pospieszalski, a wiadomości w telewizji będzie czytał Ziemkiewicz. Koniec świata jakby powiedział Popiołek przypalając kolejnego kiepa. Rymkiewicz będzie wieszał ludzi na latarniach. Orliki zamienią na miejsca straceń.  Michnika wywiozą na Dworzec Gdański. Saska Kępa zmieni nazwę na Beata Kempa. Niesiołowski będzie się ukrywał w Bieszczadach z taaaką brodą, a Kutz w podziemnej norze na Mazurach. A Palikota nabiją na Pałac Kultury. Najsztub zwróci się przeciwko Żakowskiemu, a Mann przeciw Maternie, Mroczek stanie przeciwko Mroczkowi, a Golec stanie przeciwko Golcowi. Nergal pójdzie do seminarium. Będą szkolić PiS- Kaidę. Będzie wojna z Ruskimi i z Niemcami i będą chcieli przesunąć granicę za Smoleńsk! Będzie wszystko i nic nie będzie. Tak właśnie będzie, gdy PiS przy władzy będzie. 
Fajerwerki J. Kaczyńskiego na Nowy Rok.
Kiedy Polacy przygotowywali i przeżywali święta Bożego Narodzenia Kaczyński mozolnie przygotowywał podstawy pod wydarzenia 2017 roku. 
Najpierw zaognił sytuację związaną z protestem opozycji w Sejmie, w obronie wolności mediów i wykluczonego z obrad posła. Powołał jakiś pisowski sejmik, który obradował w Sali Kolumnowej i teraz wychodzi na to, że Polska nie ma legalnie uchwalonego budżetu na przyszły rok, z czego będą wynikały coraz to poważniejsze problemy w funkcjonowaniu państwa. Czy spędził ten czas na poszukiwaniu porozumienia dla rozwiązania tych trudnych spraw? O nie. Na pytanie tygodnika „wSieci”, jak ocenia to co dzieję się w Sejmie i wokół niego od 16 grudnia, prezes PiS stwierdza: - „Trzeba to nazwać wprost, to była
próba puczu. Sygnały o takiej możliwej próbie przejęcia władzy docierały już do nas wcześniej”

Rządzi nami jeden człowiek. W PiS nie ma nikogo innego, kto miałby samodzielny pogląd. Metodą tych rządów jest utrzymywanie ciągłego konfliktu. Dla państwa i jego obywateli to metoda rujnująca. Znamy tę metodę i jej skutki aż nadto dobrze, pamiętamy przecież słynne słowa: „W miarę postępów w budowie socjalizmu walka klasowa zaostrza się” W 2015 roku Polska była spokojnym, stabilnym państwem w Unii Europejskiej. W 2016 roku Polska była krajem wielkich protestów wielu grup społecznych, przeciw dławieniu przez rząd instytucji demokratycznego państwa i wolności obywatelskich. Obawiam się, w świetle twierdzeń J. Kaczyńskiego o puczu, że w roku 2017 będziemy mówili, że rok 2016 to były jeszcze stare dobre czasy.
No a ja pamiętam kiedy to Balcerowicz zafundował nam gospodarkę wolno rynkową wprowadzając ją na bandyckich papierach. Od tego momentu zaczęliśmy odpowiadać na pytanie: Kiedy w Polsce będzie lepiej? Lepiej to już było teraz może być tylko coraz to gorzej. Poza tym lepi to się glina i pieniądz do łapy urzędasa państwowego.
Polacy, czas powiedzieć i ja mam dość!
Pod lukrowaną powłoką „małej stabilizacji” Naród zżera parch rozkładu. Po ulicach chodzą ludzie smutni, zmęczeni, agresywni, rozdrażnieni. Ludzie bez wiary w przyszłość, bez nadziei na lepsze jutro, bez możliwości rozwoju. Mężczyźni śmierdzący potem wyciśniętym przez ciężką fizyczną pracę, którzy nie mają się gdzie umyć, bo pracodawca nie zapewnia im łazienki. Kobiety śmierdzące tanimi perfumami, w tanich i tandetnych ubraniach z koszy w „lumpeksach”. Po asfaltowych parkingach osiedlowych biegają dzieci, które nigdzie nie wyjadą na wakacje. Na ławkach siedzą staruszkowie, których jedynym zajęciem jest siedzenie na ławce, bo niczego innego nie mogą zrobić, gdy z emerytury zostaje 200 zł na miesiąc.Jesteśmy poniżani w pracy i urzędach. Jesteśmy upokarzani bezrobociem. Jesteśmy gnojeni podwyżkami, wprowadzanymi tak często, że nawet ich nie zauważamy.
Zabiera się nam pieniądze z funduszy oszczędnościowych, nakłada podatki na wszystko, co jest. Opodatkowane są nawet prezenty „na gwiazdkę”, tylko nikt tego nie przestrzega. Mamy wirtualne prawo, trudne do zrozumienia nawet po dokładnym przeczytaniu, pełne niespójności, tworzone chyba po to, by móc w każdej sytuacji „dopierdolić” biedakowi. Przedstawiciele narodu składają się w większości z ludzi pozbawionych jakichkolwiek złudzeń, że Polskę da się naprawić. Szkoły wyższe „kształcą” ludzi, których przydatność dla Państwa jest zerowa, zapełniających rzeszę bezrobotnych, bez prawa do zasiłku.
W naszym kraju jest ponad 2 miliony osób bez pracy. Wyjechało z niego ponad 2 miliony! 4, słownie – cztery – miliony ludzi „w wieku produkcyjnym” jest bezproduktywnych dla Państwa, dla Narodu!
Co z tego że parkingi są pełne samochodów, sklepy pełne towaru i nie widać nigdzie żebraków, ani ludzi z trądem. Nawet najbiedniejsi mają telewizory, komputery i dostęp do internetu. Tak, sytuacja nie jest taka jak we wczesnym średniowieczu. Mamy XXI wiek. Ale ci, co to wszystko mają, pracują po 18 godzin na dobę, mąż i żona, a dzieci przesiadują w świetlicach szkolnych, albo szwendają się po osiedlach. Wszystko jest na kredyt – bankowy, parabankowy, prywatny, i każdy żyje w strachu, że straci pracę a z nią wszystko, co ma. Zgadzamy się na to, by upokarzał nas, poniżał i niewolił Europejczyk z pełnym brzuchem i pogardą dla Polaków! Zgadzamy się na niszczenie naszej tradycji, kultury, języka! Zgadzamy się na tolerancję zboczeń, zabijanie dzieci poczętych, osierocanie narodzonych, emigrację dorosłych, zamykanie starców w „domach opieki”! 
28 12 2016 Prezydent Andrzej Duda o awanturze w Sejmie, ingerencji z zewnątrz i "polsko -​rosyjskim resecie"
Zdaniem prezydenta ludzie zniechęcają się do władzy wtedy, gdy źle rządzi lub wtedy, gdy "opozycja na siłę przekonuje, że jest bałagan, niepokój, niebezpieczeństwo". Obecna władza, zdaniem Andrzeja Dudy wprowadza "dużo prospołecznych zmian", więc nie można użyć "argumentu o władzy, która zapomniała o obywatelach". Jego zdaniem trzeba więc "niepokoje wzniecać". - Stąd cały krzyk o "zagrożeniu demokracji" - jak przywołany przykład o rzekomym zagrożeniu wolności mediów - stwierdził prezydent. 
Duda nam się nie udał. Jako wierny uczeń J. Kaczyńskiego, osiągnął mistrzostwo w politycznej grze cynizmem, hipokryzją oraz populistyczną demagogią. Bo dla niego posługiwanie się kłamstwem oraz oszczerstwem jest tak naturalnym procesem jak dla innych oddychanie.
Bo ma przylepiony do twarzy uśmiech i za dużo mówi. Bo zakamuflował te przyszyte sznureczki. Bo nie chcę obudzić się rano z ręką w nocniku i dzień zaczynać od modlitwy, budować pomniki, pracować za Bóg zapłać i żyć wspomnieniami czytając Wielki Testament.
A wszystko to pod światłym przywództwem Wielkiego Ojca Narodu Kim Bum Jara Smoleńskiego.

Urodziłem się kilka lat po zakończeniu II Wojny Światowej . I dokąd sięgam pamięcią, przez te wszystkie lata dręczyło mnie przygnębiające poczucie,  że Polska jest źle rządzona, a władza nastawiona wyłącznie na łupienie obywateli. Pierwszym który objął Polskę we władanie był Bolesław Bierut (przez mgłę go pamiętam) Został powołany na to stanowisko Józefa Stalina. Pamiętam tylko takie powiedzenie: Pojechał w futerku wrócił w kuferku. No i te późniejsze dyskusje czy go otruli czy umarł. Po nim schedę przejął Władysław Gomułka, wpierw osadzony później zrehabilitowany w Poznaniu 1956 roku. A później nastał ten co zastał Polskę drewnianą za zostawił murowana a na imię mu było Edward Gierek.  Gierkowska dekada i gigantyczne zadłużanie 30 mld dol. Wreszcie naród się zbuntował i po wyborach w roku 1989 wydawało się przez moment, że w Polsce skończył się bezpowrotnie komunizm. Niestety, dający nadzieję na lepsze jutro entuzjazm milionów Polaków, którzy uwierzyli, że nareszcie Polską będą rządzić mądrzy i uczciwi ludzie, zmarnował z premedytacją Wałęsa sterowany przez UB jak i KOR. A jak post-komuna miała już posprzątane to uchwyciła strategicznie kluczowe stanowiska w państwie. Wtedy zaczęli rządzić na zmianę cyniczni beneficjenci okrągłego stołu który prześcigali się w szabrowaniu kraju.Dziś do władzy zaczynają dochodzić resortowe dzieci bardzo dobrze wykształcone w zagranicznych uczelniach, z praktykami w międzynarodowych korporacjach. Odpowiednio przeszkolone by rządzić i dzielić. Kłamstwo zaś stało się ich narzędziem pracy tak jak łyżka, widelec, nóż przy stole. 
21 12 2016 Czy "legendarni przywódcy" byli zadaniowani?
Kiedy słyszymy o pięknych życiorysach opozycyjnych, czy legendarnych przywódcach, to zapala nam się czerwona lampka. A mamy taki odruch, bo z wieloma działaczami Solidarności wysokiego szczebla porobiło się coś dziwnego w 1989 roku – zaczęli zachowywać się tak, jakby ktoś ich podmienił. Często mówi się, że "zdradzili sprawę Solidarności" lub "dali się kupić". Pewnie były i takie przypadki, ale nie można wykluczyć przypuszczenia, że dziwna wolta niektórych liderów związkowych miała inne podłoże – po prostu robili dokładnie to, co mieli robić.
Skoro Najznakomitszy Związkowiec był człowiekiem Kiszczaka, to może inni byli także.
Sam generał chełpił się (po pijaku?), że do Solidarności "wpompował" 3 dywizje swoich ludzi... A legendarny KOR? Czy istnieje w ogóle taka możliwość, żeby wśród tych zacnych ludzi nie było żadnego "stukacza"? Byłoby to karygodne zaniedbanie/przeoczenie ze strony odpowiedzialnego resortu. Sama "technika" (podsłuchy, perlustracje) nie wystarcza do kontroli operacyjnej środowiska – potrzebne są wewnątrz "osobowe źródła informacji". Niektórzy z legendarnych członków KOR-u (Michnik, Celiński) bardzo aktywnie włączają się w obronę "praw nabytych" resortowych funkcjonariuszy. Czy mają jakieś zobowiązania? Można zrozumieć legendarnego przywódcę Rulewskiego, któremu komuniści wybili zęby, że kierując się wielkodusznością i chrześcijańskim wybaczeniem, sprzeciwia się ograniczeniom przywilejów emerytalnych esbekom.
Trudniej znaleźć logikę w wolcie legendarnych przywódców Celińskiego i medialnego ostatnio Piniora, którzy wprost z Solidarności trafili do komunistów i wylądowali w SLD. Obaj zresztą bawili się świetnie na gali z okazji 90 rocznicy urodzin gen. Jaruzelskiego. Legendarny przywódca Celiński często dzieli się swymi przemyśleniami w telewizorach. Słyszałem, jak wygłaszał niegdyś opinię, że jakość demokracji najlepiej poznać po jakości opozycji. Otóż zdaniem legendarnego przywódcy demokracja w Polsce była zła, bo "mamy straszliwą opozycję" (w owym czasie opozycją był PiS). Ponieważ dzisiaj mamy opozycję europejską, postępową, to chyba i demokracja lepsza?
Medialnego ostatnio legendarnego przywódcę Piniora najstarsi wrocławianie pamiętają z płomiennej mowy wygłoszonej na pogrzebie Edwarda Majka w 1986 roku. Majko – prominentny członek Zarządu Regionu dolnośląskiej Solidarności (prawa ręka legendarnego Frasyniuka) nie zdążył zostać legendarnym przywódcą, bo zginął w tragicznym wypadku. Samochód, którym podróżował razem z z-cą komendanta wojewódzkiego SB we Wrocławiu – płk. Anatolem Pierścionkiem - zderzył się był czołowo z autobusem. Obaj polegli na służbie panowie byli po dużej wódce, przy której prowadzili jakieś rozmowy "jak Polak z Polakiem" 4 lata przed okrągłym stołem!
Innym wrocławskim legendarnym przywódcą "o pięknym życiorysie opozycyjnym" jest Grzegorz Schetyna. Ten polityk, ze względu na wybitne zasługi w "podziemiu", zrobił błyskotliwą karierę – przed trzydziestką był już dyrektorem Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu, wicewojewodą, właścicielem radia "Eska" i wojskowego klubu sportowego. Schetyna jako marszałek Sejmu pełnił jakiś czas rolę głowy państwa. Wprawdzie "grzebanie w życiorysach" uchodzi za coś niestosownego (chyba, że dotyczy Piotrowicza), ale niezwykła kariera tego polityka zainspirowała Grzegorza Brauna do kwerendy w dostępnych internetowo stronach IPN (żadne tam "zbiory zastrzeżone"!). Braun odkrył, że Schetyna miał "parasol ochronny" wewnątrz SB – z ''centrali" do wrocławskich esbeków przyszło polecenie "tego nie ruszamy". Wniosek o "wyższym zaszeregowaniu" figuranta nasuwa się sam. W tym czasie Schetyna, niszczony przez Tuska i "stronnictwo pruskie", był na marginesie, ale Braun proroczo przewidywał, że jeszcze o polityku usłyszymy. I wykrakał. Zdaniem Brauna Schetyna został wygenerowany przez poważną firmę związaną z Północna Grupą Wojsk Radzieckich i zbyt dużo "zostało zainwestowane" w polityka by mógł on być przesunięty "do biznesu".
Oczywiście nie tylko na Śląsku powstawali legendarni przywódcy.
Ryszard Czajkowski, który obsługiwał nagłośnienie podczas obrad Komisji Krajowej Solidarności, opisał ostatnie zebranie 12 XII 1981:"Wałęsa był apatyczny i się nie odzywał. Po skończeniu obrad, około północy zadzwonił telefon. Do przewodniczącego. Rozmowa była dziwna – Wałęsa słuchał i potakiwał. Po skończeniu wyszedł. Za chwilę przyleciał roztrzęsiony telefonista z centrali. Powiedział, że podsłuchał rozmowę, i że dzwonił Jaruzelski informując Wałęsę o wprowadzeniu stanu wojennego. Nikt nie chciał wierzyć ("Lechu by nam powiedział"), ale za chwilę wpadli zomowcy i wszystkich zgarnęli". I tu zdarza się rzecz dziwna – internują złapanych członków władz Solidarności, i nawet gościa, który zwijał mikrofony, ale legendarni przywódcy uciekają, aby kontynuować walkę.
Wydawało by się, że zgarnięcie wszystkich 104 członków Komisji Krajowej zgromadzonych w jednym miejscu, powinno być dziecinnie proste. Ciekawe, czy dowódca kierujący akcją został ukarany za nieudolność i zaniedbanie. Uciekinierzy – Bujak, Frasyniuk, Borusewicz, Hall zeszli do podziemia czyniąc swoje życiorysy jeszcze piękniejszymi. Trzej z nich jako nieliczni przedstawiciele władz Solidarności brali udział w obradach okrągłego stołu. Polityk Zb. Bujak wsławił się tym, że na aukcji, w której Kiszczak wystawił przepocony mundur (działania stanu wojennego wymagały wysiłku), sprzedał swoją legitymację Solidarności. Wkrótce "przepraszał za Solidarność" i został jednym z 3 właścicieli spółki Agora. Obecnie prowadzi spokojne życie multimilionera konsumując owoce swojej walki o demokrację.
Natychmiast po wprowadzeniu stanu wojennego podjęto akcje „Jodła”, "Klon”,”Renesans”, w ramach których przeprowadzono setki rozmów „profilaktyczno -ostrzegawczych”, czy „sondażowo-rozpoznaniowych”, z aktywistami zdelegalizowanej Solidarności. Nie chodziło tylko o pozyskanie tajnych współpracowników do bieżącej inwigilacji. Szukano ludzi nadających się do „recyklingu”, mogących przydać się w przyszłych planach komunistów.  Wśród świadomych obywateli dosyć powszechnie akceptowany jest pogląd, że w ciągu długich lat osiemdziesiątych służby specjalne PRL dokonały wyboru i obróbki grupy ludzi, z którymi następnie zawarto „historyczny kompromis” i którym „przekazano władzę”. Wiele wskazuje jednak, że ekipę kierowniczą III RP przygotowano już wcześniej, gdyż była ona praktycznie "gotowa" jeszcze przed 13 grudnia 1981r.
Wielotysięczną rzeszę internowanych „zapuszkowano” w ok. 50 zakładach karnych.
Istniał jednak jeden „internat” zupełnie inny od pozostałych. Tutaj internowani zamiast tłuc się wiele godzin w „lodówkach” – więziennych budach, zostali dowiezieni helikopterami, a cotygodniową mszę odprawiał im dojeżdżający z Koszalina biskup. Historyk pisał: „Przywieziono również owoce południowe - pomarańcze, banany, cytryny, ananasy i wiele innych wiktuałów (np. holenderski tytoń do fajki dla B. Geremka), o których żołnierze jak i milicjanci czy pracownicy cywilni ośrodka mogli jedynie pomarzyć”. W wojskowym ośrodku wypoczynkowym na terenie poligonu drawskiego, nad jeziorem Trzebuń, przetrzymywano przyszłą elitę III RP. Tutaj budowały swoje legendarne życiorysy autorytety moralne i intelektualne - m.in. Wł. Bartoszewski, A. Małachowski, T. Mazowiecki, B. Geremek, St. Niesiołowski, B. Komorowski, A. Celiński, A. Czuma, J. Jedlicki, J. Holzer, a także konfidenci „z górnej półki” literat A. Szczypiorski (TW „Mirek”), późniejszy prezes radiokomitetu A. Drawicz (TW „Kowalski”), dziennikarze „Wyborczej” H. Karkosza (TW „Monika”) i L. Maleszka (TW „Ketman”). Komuniści wielokrotnie powtarzali, że ze "zdrową, robotniczą częścią Solidarności" dawno by się porozumieli, ale problemem są "ekstremiści" – Kuroń i Michnik. Okazało się jednak, że właśnie tych ekstremistów upodobał sobie Kiszczak zapraszając ich do rozmów "jak Polak z Polakiem" przy okrągłym stole (a wkrótce Polak Polakowi bezkrwawo "oddał władzę"). Komorowski i Borusewicz byli przeciwni ugodzie z komunistami i nie brali udziału w obradach legendarnego okrągłego stołu. Ciekawe, że właśnie ci dwaj zostali głównymi beneficjantami układu i zrobili największe kariery polityczne w III RP!
Wśród legendarnych przywódców Borusewicz jest ekstremalnie legendarnym. Czasem wędrowny bard o nim opowie, czasem matka zaśpiewa przy kołysce. Bo On jest Tym, Który Zorganizował Strajk Sierpniowy, od którego wszystko się zaczęło...
Z wywiadu A. Walentynowicz dla dziennika Bałtyckiego 25. 08. 1997: "Bogdan Borusewicz osobiście z p. Kapczyńskim wydrukował ulotki, na których nie było daty ani wezwania do strajku, tylko informacja o zwolnieniu z pracy Anny Walentynowicz. W wielkiej tajemnicy przed WZZ (Wolne Związki Zawodowe) Borusewicz podjął decyzję o strajku. Przekazał ją 3 osobom ze stoczni i poszedł spać. Kiedy wyspał się, zadzwonił do Warszawy i dowiedział się, że w stoczni jest potężny strajk. Już po 1986 roku czytamy w pisemku związkowym " B. Borusewicz jest niekwestionowanym przywódcą Zarządu Regionu Gdańsk". Opozycjonisty nie dowieziono motorówką do stoczni – strajk wybuchł bez przywódcy. Borusewicz jest człowiekiem skromnym, unikającym rozgłosu. Wiemy o nim bardzo niewiele, choć to długoletni marszałek Senatu. Właściwie pozostał w dalszym ciągu „tajemniczym konspiratorem” (określenie A. Gwiazdy). NIE był członkiem związku zawodowego Solidarność, bo nigdy nie pracował etatowo. Pieniądze na życie przysyłała mu podobno matka z Ameryki. Mając czas zajmował się konspiracją "pełnoetatowo". W czasach "przedsolidarnościowych" tylko on miał swoje dojście do drukarni, mógł zorganizować samochód itp. W przeciwieństwie do „Bolka”-„legendarny Borsuk” jest niczym żona Cezara – nie ma na niego kwitów w IPN-nie. Musimy sobie jednak zdawać sprawę, że zachowane tam akta dotyczą przeważnie drobnych szpiclów najniższego szczebla. Poza tym SB, choć najliczniejsza i najbardziej widoczna, nie była jedyną (ani najważniejszą) tajną służbą wymierzoną w Polaków.  Gdy w "wolnej Polsce" Borusewicz jako przewodniczący klubu parlamentarnego Solidarności powiedział że "Solidarność nigdy nie oczyści się z tego, że doprowadziła kraj do ruiny", Anna Walentynowicz nie wytrzymała i sformowała kilka pytań do posła:
Kogo pan oskarża o spowodowanie nędzy w kraju, czy nie widzi pan tu swego udziału?
Dlaczego pan – opozycjonista spotykał się z majorem Stasi ?
Skąd pochodzą pieniądze (5 tys. miesięcznie), które oferował mi pan w 1986 za zaniechanie krytyki Wałęsy?
W 1983 r. usiłowałam wmurować tablicę upamiętniającą śmierć górników z Wujka. Tablicę zabrano, mnie uwięziono. Potem bezskutecznie domagałam się zwrotu mojej własności przez sąd, prokuraturę, UOP i Ministerstwo Sprawiedliwości. Pan tę tablicę wmurował w 1990 r. Na jakiej podstawie bezpieka wydała ją panu?
W stanie wojennym przekazał pan do Lęborka powielacz, w którym był nadajnik. Ludzi aresztowano. Jak pan wytłumaczy ten fakt?
Dlaczego fałszywie oskarżał pan ludzi o agenturalność powołując się na znajomości w komendzie?W 1981 roku wysłał mnie pan do Radomia. Komu pan podał mój adres, gdzie współpracownik SB przygotował zamach na mnie?
Pytania pozostały bez odpowiedzi (powtórnie zadał je publicznie w 2015 roku Piotr Walentynowicz).
Jako szef podziemnej Solidarności w Polsce i jej agend za granicą Borusewicz dysponował funduszami stale napływającymi do Polski z różnych źródeł. Nie były to sumy małe – w grę wchodziły miliony dolarów. Borusewicz konsekwentnie ignoruje wielokrotne wezwania do rozliczenia się z tych pieniędzy. Temat „podziemnych” finansów do bezpiecznych nie należy. Dziennikarz, który się tym interesował, popełnił samobójstwo...
Ale wciąż żyją świadkowie dziwnych działań Borusewicza. Swoim autorytetem podziemnych władz Solidarności B. Borusewicz i A. Hall autoryzowali wersję SB o samobójczej śmierci zamordowanego członka zarządu Regionu Jana Samsonowicza.
„Borsuk” zabezpieczył „żeby nie zginęła” taśmę, na której legendarny Bolek przyznał się w chwili słabości do współpracy z SB. Taśmy do dziś nie udało się odnaleźć. Podobnie jak 70 powielaczy z Norwegii, które schował w „bezpieczne miejsce” Borusewicz. Formalnie kierując gdańskim podziemiem zlikwidował kompletnie prasę w regionie Gdańskim. Było to ewenementem na skalę Polską . We wszystkich innych regionach podziemna prasa w stanie wojennym była wydawana mniej, lub bardziej regularnie. Niestety jego działalność nie stanowi tylko historii – jest on do dziś czynnym politykiem.
Tuż przed tragedią smoleńską przewodniczący rosyjskiej Dumy – Siergiej Mironow w wywiadzie prasowym wyznał, że znakomicie mu się współpracuje z polskim Senatem – lepiej nawet niż z wieloma partnerami Wspólnoty Niepodległych Państw. Świetna współpraca z tym akurat partnerem może niepokoić...
Przynajmniej jeden balon został przekłuty - Wałęsa w Polsce przestał być legendą stając się postacią żałosno – groteskową. Ale niezależnie od werdyktu grafologów, jego wystąpienia zagraniczne są i będą ciągle potężną bronią wymierzoną w Polskę.
Jest wiele powodów, dla których historycy unikają tematu „legendarnych przywódców opozycji”.` Pamiętają oni gehennę Sł. Cenckiewicza, wiedzą ile ciosów musiał "wziąć na klatę" za "ruszenie" tematu Wałęsy. W bogatej agenturalnej historii noblisty pozostał papierowy ślad jedynie z epizodu, gdy był on drobnym kapusiem donoszącym za drobne pieniądze. Znaczna część naszej historii umyka historykom, gdyż nie badają oni spraw nie mających dokumentacji. Agent wpływu nie musi się regularnie spotykać z oficerem prowadzącym i nie kwituje honorariów - wynagradzany jest w innej formie (np. posada w ONZ, cykl wykładów na zagranicznych uniwersytetach). Dlatego nie spodziewajmy się zbyt wiele po zbiorze zastrzeżonym, którego ujawnienie napotyka tak wielkie trudności. Nasi liczni historycy nie kwapią się do "grzebania w życiorysach" licznych naszych legendarnych opozycjonistów. Może znają ukraińskie przysłowie "nie pchaj ruku pod łopuchu, bo hiwno najdesz"? Źródło: niepoprawni.pl
18 12 2016 Walec Kaczyńskiego, czyli realizacja najważniejszego projektu w swoim życiu.
Sprawować absolutną władzę w Polsce przy pomocy bata i marchewki. A wtedy Polska zniknie w samych Polakach! Wtedy właśnie, gdy będzie wydawało się im, że mają wolność.
Gdyby Kaczyński poszedł na łatwiznę i miał w sobie nieco azjatyckiej dzikości, to zrealizował by metodę Recepa Erdogana z sierpnia tego roku w Turcji.
Rozpędziłby opozycję. Najgorszych by pozamykał. Zlikwidowałby szkodliwe instytucje. Wziąłby media za mordę. Skutecznie i natychmiast przeprowadziłby dekomunizację i deubekizację. A złodziei i innych przestępców powsadzał do więzienia i pozbawił ukradzionego majątku.
Czy świat by mu wtedy coś zrobił? Nic, kompletnie nic. Wrzask oczywiście byłby okrutny. Zapewne wyrzucono by Polskę z wielu międzynarodowych instytucji. ONZ i Unia Europejska, te ostoje faryzeuszy i hipokrytów, zakrztusiłby się swoim oburzeniem i utworzyłyby tysiąc petycji.
A Kaczyński zostałby postawiony w jednym szeregu z Pol Potem i Idi Aminem (ale już zapewne nie, z Fidelem Castro i Putinem).
Kaczyński dobrze to sobie przemyślał i zamiast budować nowoczesną i jakże potrzebną Berezę Kartuską, wybrał metodę walca drogowego.
Wsiadł więc za kierownicę walca drogowego i jedzie.
A będąc człowiekiem z dużym poczuciem humoru i nieco złośliwym, wiedział, że będzie rozpalał oponentów w ich wściekłości do białej gorączki i zmuszał do kretyńskich ataków, głupich wypowiedzi i generalnie, do ośmieszania się.
I dobrze – niech naród widzi, z kim miał dotychczas od czynienia.

Źródło: niepoprawni.pl
I to by było na tyle dzisiejszego kazania!
Bowiem prawda jest taka Kaczyński dużo gadał a nic nie robił. Tak jak Wałęsa z Bolków. Gdyby chociaż jednego oszukańca przed sadem postawił. Wtedy by mógł góry przewracać. A tak skończy jeszcze gorzej jak Bolek. Pojedzie w futerku a wróci w kuferku?
A po Nowym Roku mamy wybory i Kaczyński na taczkach zostanie wywieziony. Na co zasłużył to mu będzie dane.
16 12 2016 Instrukcja z pałacu na Nowomiejskiej. A może testament polityczny prezydenta którego jedyną zasługą było to że w szaleńczym locie nad kukułczym gniazdem zginęło 96 najważniejszych osób w państwie!?
Trzeba rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność. Jeśli nie da się uczynić zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jako chory ropiejący i gnijący w łożu. Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i niezgodę. Trzeba nauczyć brata donoszenia na  brata, a synka skakania do gardła ojcu. Trzeba ich skłócić tak, aby się podzielili i szarpali, zawsze gdzieś szukając arbitra. Trzeba ogłupić i zdeprawować, zniszczyć ducha,doprowadzić do tego, by przestali wierzyć w cokolwiek oprócz mamony i pajdy chleba.
Będą walczyć długo, ale przyjdzie czas gdy sami sprzedadzą swój kraj, sprzedadzą go jak najgorszą dziwkę. My rozpoczniemy ten proces! Korupcją”milczących psów”, którzy będą nimi rządzić. Bogactwem i głodem, które biednych podjudzą przeciw możnym, tych drugich zaś napełnią takim strachem i podłością , że uczynią wszystko dla zachowania swego bogactwa. Zepsujemy ich kultem prywaty, złodziejstwa, rozpusty, wszelaką demoralizacją i wiodącym ku niej alkoholem
Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać własny naród nie tylko z godności i siły , lecz po prostu ze wszystkiego, głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli. Niższe szczeble tych krwiopijców będą uzależnione od wyższych w nierozerwalnej strukturze formalnej i nieformalnej piramidy. Trzeba będzie się starać, by w piramidę wpasowany był każdy zdolny i inteligentny człowiek. Ta piramida musi mu się tak podobać by sam chciał w niej być.
Niedopasowanych szaleńców, nieuleczalnych fanatyków, nałogowych wichrzycieli i każdą inną wartościową jednostkę wyeliminujemy operacyjnie. Polska zniknie w samych Polakach! Wtedy właśnie, gdy będzie wydawało się im, że mają wolność.
Instrukcja carycy Katarzyny (1729 – 1796). Proszę nie mylić z Katarzyną Wielką tą od Sześciu Króli.Tyle lat minęło a wydaje się że dopiero dziś ten scenariusz się realizuje.
14 12 2016 Z archiwum prasowego.
Kim jest żona Antoniego Macierewicza? Twój Ruch sugeruje, że Hanna Natora-Macierewicz była tajnym współpracownikiem
Artur Dębski z Twojego Ruchu z mównicy zasugerował, że żona Antoniego Macierewicza była tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Wcześniej Hannie Natorze-Macierewicz zarzucił należący do Jerzego Urbana tygodnik „NIE” w którym lat temu napisało, że Hanna Natora-Macierewicz w 1973 roku nawiązała współpracę z III wydziałem Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Warszawie. Jej mąż był już wtedy mocno zaangażowany w działalność opozycyjną, dwa lata wcześniej usunięto go z Polskiej Akademii Nauk, gdzie pracował.
Pani Macierewicz
Dotychczas Hanna Natora-Macierewicz była zupełnie odseparowana od polityki, mało kto wie, jak ona wygląda, a prasa brukowa tylko raz się nią zainteresowała. Antoni Macierewicz w kwietniu 2013 roku zabrał ją ze sobą na wręczenie medalu Przemysła II.
Żona wiceprezesa PiS jest historykiem, specjalizuje się w archiwistyce. Redaguje też książki. Pracowała nad nowym wydaniem książki Jadwigi Kaczyńskiej, matki Lecha i Jarosława. Reedycja „Jan Józef Lipski: monografia bibliograficzna” trafiła do księgarń w 2010 roku. W 2011 roku pracowała też nad książką poświęconą Komitetowi Obrony Robotników, który zakładał jej mąż.
Jak wynika ze znajdujących się w IPN dokumentów, Hanna Macierewicz nigdy nie dała złamać się służbom. Odmówiła współpracy z bezpieką, jednak tygodnik "Nie" w latach 90. powielał kłamstwa o jej związkach z tajnymi służbami. Jak było naprawdę? W dzienniku rejestracyjnym Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej istnieje zapis, według którego Hanna Natora-Macierewicz miała zostać w 1976 roku zarejestrowana jako kandydatka na tajnego współpracownika. Rejestracja ta odbyła się poza jej wiedzą, a dokument nigdy nie został uzupełniony o wpis o współpracy żony Antoniego Macierewicza z służbami PRL. 
12 12 2016 Czy Jarosław Kaczyński jest Batmanem w polskim Gotham City?
 Aby dobrze analizować politykę, trzeba wiedzieć, że polityka to wielkie pieniądze, wpływy i konotacje...nie ma szlachetnych, prawych, sprawiedliwych polityków...po prostu nie ma. Każdy polityk, który będzie się kierował swoim sumieniem, a nie "jedynie słusznym" sumieniem prezesa partii jest skazany na polityczne dryfowanie...
Od roku oczy wszystkich łaknących prawa i sprawiedliwości skierowane są w kierunku Żoliborza, skąd ma nadlecieć polski Batman...niestety, zamiast spektakularnych akcji, rozprawiania się z upiorami polskiego Gotham City, Batman z Żoliborza pojawia się tylko raz w miesiącu i tylko dziesiątego dnia...no i czasem od wielkiego dzwonu, ale niestety bez swojego czaderskiego czarnego stroju człowieka nietoperza...
Cierpliwość społeczna w polskim Gotham City jest napięta jak barania torba jakby to określił góral spod Gubałówki...niestety polski Batman nie nadciąga. Wydaje się, że Joker, naturalny wróg Batmana ma się coraz lepiej...mało tego, polski Batman nie chce ruszać Jokera, który za sprzedanie polskiego Gotham City objął posadę w najczarniejszych czeluściach europejskiego Gotham City, które trzyma w ryzach polskie Gotham City...ale to nie jedyny Joker w tej przestrzeni...
Zawiłe? Może nie aż tak...aby zrozumieć dlaczego Batman z Żoliborza nie atakuje Jokera i całej tej jego mrocznej kamaryli trzeba by wsiąść do wehikułu czasu, może być to Batmobil i przenieść się do jeszcze bardziej mrocznych czasów, kiedy to Batmany i Jokery, jako wielka rodzina zasiadła przy okrągłym stole w celu ratowania Gotham City z rąk czerwonoskórych barbarzyńców... Dziś już wiemy, że większość Batmanów, które wtedy zasiadały przy okrągłym stole okazało się perfidnymi, czerwonoskórymi Jokerami, ale przecież w sumie chodziło o to, żeby zrobić wiele zmian, aby wszystko zostało po staremu...dziś wydawać by się mogło, że  wszystkim Batmanom z jednej rzyci nogi wtedy wyrastały...
Potem powstało Porozumienie Batmanów i słynna spółka Telegraf, na konto której art-Batmani przekazali dosyć pokaźną sumkę cruzeiro (a to tak od Pineiry he he)...dobrodzieje z art-B okazali się perfidnymi Jokerami, którzy w ramach programu Oscylator wypompowali do cna polskie Gotham City...
Oczywiście czerwonoskóre Jokery pięknie to rozegrały, a Batmany nie pogardziły...wiele ciekawostek wyciekło wtedy ze słynnej szafy Jokera Lesiaka... ale może wróćmy do czasów współczesnych...
Dziś Batman Jarosław prowadzi ustatkowane życie...nikt w polskim Gotham City oczywiście nie wie, kim jest Batman, ale złośliwi mieszkańcy wiedzą i oficjalnie mówią, że Jarosław już nie mieści się do swojego stroju Batmana i czeka, aż uszyty mu zostanie nowy...
Póki co, w europejskim Gotham City trafia na 4 miejsce w rankingu "Batmano28", za argumenty i wypowiedzi  dotyczące unijnego Gotham City i rozwiązywania jej problemów...co na tą okoliczność Rudy Joker pewnie szyderczo chichota z zadowolenia wraz z Jokerką Andżelą...
Póki co Batman z Żoliborza zajęty bardzo jest pieczołowitym ukrywaniem już nie tajnego aneksu Jokerskich Służb Informacyjnych...pewnie część jest schowana pod boazerią w przedpokoju , a część w nodze od stołu w jadalni jak to było u Jokera Kiszczaka...a przecież na aneks i na Batmana czekają z niecierpliwością wszyscy mieszkańcy polskiego Gotham City...
Filmowy Batman, człowiek uczciwy na wskroś, którego to tylko odróżnia od innych superbohaterów, że nie posługuje się żadnymi nadprzyrodzonymi mocami...wykorzystuje inteligencję, znakomitą kondycję fizyczną i znajomość psychologii...
No kuźwa, nic się nie zgadza...wygląda na to, że wszyscy jesteśmy Jokerami... Źródło Kórnik Polityczny

11 12 2016 Co Kaczyński powiedział na miesięcznicy? To mu wytknęli
– To my prezentujemy prawdę, demokrację i wolność. My jesteśmy partią wolności. Dzięki nam Polska jest krajem wolności, jednym z niewielu w Europie – mówił Jarosław Kaczyński podczas miesięcznicy katastrofy w Smoleńsku. Niewielu? Te słowa prezesa od razu podchwycili internauci.
Pan Bóg świat stworzył tylko po to, żeby Jarosław Kaczyński miał do kogo przemawiać. To, że w Biblii nie ma nic o Jarosławie Kaczyńskim to tylko dlatego, że Mojżesz był uchodźcą. Niesiołowski tak trafnie określił Kaczyńskiego Jarosława.
W oparach alkoholu i dymie cygar rodziła się ta pseudo demokracja w Polsce. Dlatego Dzisiaj armia chamów, przybłędów znajduje się na najwyższych stanowiskach w państwie.
Zastanawiam się, co bardziej budzi mój niepokój? Czy to, że Polska dostała się pod okupację zdegenerowanych zdrajców złodziei i szabrowników czy może o wiele bardziej przeraża mnie bierność polskiego społeczeństwa, które nie ma siły, woli i odwagi by tę mafię nie tyle pogonić, co w końcu dopaść i przykładnie ukarać. Przypominamy jakiegoś gapia, który przygląda się wykrwawiającej się na jego oczach ofierze i nie ma odwagi nie tylko samemu udzielić jej pierwszej pomocy, ale nawet zaapelować o tę pomoc do innych czy zadzwonić po pogotowie. A może jest jeszcze gorzej i Polacy oślepli już na tyle, że nie dostrzegają tragicznej sytuacji, w jakiej znajduje się Polska? Pamiętajmy, że w królestwie ślepych jednooki jest królem
– Kiedy patrzę hen za siebie a szczególnie na te ostatnie 25 lat to torsji dostaję i przypominają mi się słowa Szymka z Budziejowic: Był to niejaki Szymek z Budziejowic, który nie wiedząc nic o wzniosłym posłannictwie tych dam, rzekł do swoich towarzyszy, gdy damy wędrowały dalej:
 - Nachalne są te kurwy i zuchwałe. Żeby jeszcze taka małpa była podobna do ludzi! Ale suche to jak bocian, niczego na niej nie widać prócz tych kulasów, gęba, jakby ją na męki brali, i jeszcze taka stara raszpla bierze się do żołnierzy!
Jaroslav Hašek - Przygody dobrego wojaka Szwejka 
– Panie Marszałku, a jaki program tej partii?– Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio 
Opis: rozmowa hrabiego Skrzyńskiego z Piłsudskim na temat możliwości założenia przez Piłsudskiego partii politycznej. 
Chyba coś zemną jest nie tak coś mi szkodzi albo czyś się zatrułem a może coś mnie ugryzło? Czas odpowiedniego specjalistę odwiedzić tylko czy kolejkę do niego przeżyję. Wygrać los do lekarza tak mi się ostatnio marzy zamiast szóstki w Lotto
Jakie czasy, takie Chrystusy i takie Judasze.
Memy na podstronie: Podobni
08 12 2016 Tekst przemówienia jakie Mateusz Kijowski wygłosi 13 grudnia br.
Obywatelki i obywatele!
Zwracam się dziś do Was jako dobry ojciec i jako prezes państwa podziemnego. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Kraj znalazł się nad przepaścią. Dorobek Okrągłego Stołu ulega ruinie. Nasze struktury polityczno - biznesowe przestają działać. Gasnącej III RP zadawane są codziennie nowe ciosy. Warunki życia przytłaczają naszych towarzyszy celebrytów, działaczy PO i byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, coraz większym ciężarem. Na naszych stołach coraz częściej brakuje sushi, ośmiorniczek, kawioru i latte. Przez cały kraj przebiegają linie bolesnych kaczystowskich podziałów. Babcia kłóci się z wnuczkiem, wujek z ciotką, Jacek jest w TVP, Jarek w Gazecie Wyborczej. Podziemna Rada Komitetu Obrony Demokracji zostanie rozwiązana wówczas, gdy w kraju będzie tak jak było. Wobec całego narodu polskiego i wobec całego świata pragnę powtórzyć te nieśmiertelne słowa będące symbolem ojczyzny, o którą walczymy: cyt. „ Ch*j, dupa i kamieni kupa!” dadadaaa!? I tak dalej na: Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/jerzy-zerbe/tekst-przemowienia-jakie-mateusz-kijowski-wyglosi-13-grudnia-br
Nie zaciskajcie ust zaciśnijcie pięści. 
Stan wojenny był wielkim złem. Wtedy tak myślałem. Później im więcej lat mijało, poznawałem nowe fakty i co najważniejsze zobaczyłem co wyczynia nowa władza ponoć złożona z samych demokratów. Włos na głowie się jeży a scyzoryk sam w kieszeni się otwiera. Jaruzelski 13 grudnia demokrację ratował i chciał naród ochronić przed takimi nikczemnikami Geremek, Mazowiecki, Bielecki, Lewandowski, Balcerowicz, Wałęsa, Tusk, Kaczyńscy etc. Skoro stan wojenny był wielkim złem to czym jest to co dziś mamy."Transformacja" przepita w Magdalence i zaklepana przy "okrągłym stole", teraz zaczyna cuchnąć i wyrzuca z szaf trupy "legend" "Solidarności". Wałęsa, Jurczyk i Sienkiewicz (czyli liderzy Sierpniowych strajków - to w komplecie konfidenci SB, Krzywonos - łamistrajk, Geremek, Kuroń, Michnik, Mazowiecki- komuniści - staliniści, Borusewicz, Pinior, Bujak, Tusk, Komorowski i wielu innych - z życiorysami jak szwajcarski ser...smutna ta nasza najnowsza historia...
01 12 2016 Przypadki Józefa P. czyli elyta III RP w pigułce...
Józefa P. Trzeba trafu - byłego senatora PO-mafii, wcześniej komunisty i lidera tzw. "Unii Pracy".Drugi przypadek - Pinior jest z Wrocławia, zagłębia afer, szemranych biznesów i karier. "Festung Breslau". Oczywiście me(n)dia i tzw. opozycja podniosły wrzask w obronie "legendy". Larum elyty III RP oznacza jedno - tam niemal każdy jest po szyję ubabrany w korupcję, nepotyzm, ustawiane przetargi czy dotacje milionami płynące z publicznej kasy na prywatne konta. Poprzez lamenty nie przebijają się dwie prawdy. Pinior, podobnie jak Michnik, Geremek, Kuroń, Blumsztajn, Lityński, Kuczyński, Marcin Król, Modzelewski itd. to komunista w cudowny sposób przebrany w szaty "laickiej lewicy". I nie ma znaczenia, że Pinior był bardziej trockistą niż stalinistą - różnica taka to tylko spór w zbrodniczej rodzinie. Do gromady żydowskich stalinistów oficerowie prowadzący dodali kilka "kwiatków do kożucha" - czyli robotników- naturszczyków- by Polakom zamącić w głowach. Frasyniuk, Wałęsa, Heńka - tramwajarka, Janas, Bujak, Borowczak itd. robili za parawan dla "laickich". Doczepiono jeszcze paru "katolików"- komunistów - Mazowieckiego, Wielowieyskiego, Stelmachowskiego i udało się omamić ludzi dwa razy - w 1980 i 1989 roku. I druga prawidłowość - Wrocław ma jakiś magiczny klimat, bo to stamtąd wywodzi się plejada ludzi, którzy dzięki "transformacji" wdrapali się na szczyt - Schetyna, Zdrojewski, Huskowski, Dutkiewicz, miliarder Czarnecki ale i Rycho Czarnecki (kiedyś w ZCHN, potem w Samoobronie teraz w PiS), Sobiesiak, Frasyniuk, Lipiński, no i Pinior. Tu błyskawiczne kariery robili Chlebowski, Protasiewicz, Jackiewicz, Obremski, Patalas, Wróblewski. "Krzemowa dolina" polityki krajowej...Wiele racji ma Grzegorz Braun piszący i mówiący od lat o "układzie wrocławskim".To tu przecież działała słynna grupa "Wisła" stworzona przez wschodnioniemiecką Stasi, inwigilująca polską opozycję ale i towarzyszy z PZPR. No bo Kraków, Poznań, Katowice, Łódź czy Szczecin takim skarbem poszczycić się nie mogą. Tylko Gdańsk dorównuje  Wrocławiowi.... ot, zagadka. Ktoś kiedyś wyjaśni jak to się magicznie stało, że Frasyniuk, mający w 1989 roku jedne dżinsy i sweter, dwa-trzy lata potem był już właścicielem wielkiego przedsiębiorstwa transportowego (około 200 TIR-ów). Ma kiepełe...czy może było inaczej? Spróbujcie Państwo znaleźć w sieci życiorys lewaka Piniora. Urodził się w 1955 roku ale pierwsza informacja jest z 1980 roku, tajemniczo uciekło 25 lat, całe ćwierć wieku. Mnie specjalnie nie dziwi przemilczany przez me(n)dia fakt, że "asystent" Piniora, który "nakręcał" geszefty "szefa", to były TW SB. No i śladem wyraźnym jest też to, że dawni komuniści, przerobieni na "liberałów", od dawna na pasku służb - vide Cimoszewicz - bronią Piniora od wczoraj jak sojuszu z ZSRR. To nie przypadek - to skutek...
Tak się jakoś składa, że "transformacja" przepita w Magdalence i zaklepana przy "okrągłym stole", teraz zaczyna cuchnąć i wyrzuca z szaf trupy "legend" "Solidarności". Wałęsa, Jurczyk i Sienkiewicz (czyli liderzy Sierpniowych strajków - to w komplecie konfidenci SB, Krzywonos - łamistrajk, Geremek, Kuroń, Michnik, Mazowiecki- komuniści - staliniści, Borusewicz, Pinior, Bujak, Tusk, Komorowski i wielu innych - z życiorysami jak szwajcarski ser...smutna ta nasza najnowsza historia...Źródło niepoprawni.pl
30 11 2016 A.D. 18.06.2019 ? Urodziny Jarosława Kaczyńskiego. PRZEPOWIEDNIA? Prezes kończy 70 lat!
Z okazji okrągłych urodzin jubilat otrzymuje znakomity prezent od swoich wiernych podkomendnych: prezydenta, premier, marszałku sejmu, ministrów i zwykłych działaczy PIS.
Zakończyło się śledztwo smoleńskie. Antoni Macierewicz przedstawił wyniki komisji, z których wynika, że co prawda zamachu nie było ale winny zaniedbań był Tusk bo atakował Lecha Kaczyńskiego co wpłynęło na rozdzielenie wizyt. Pełna lista winnych osób stanowiąca 34 strony została wręczona prezesowi osobiście. Wszyscy winni już i tak siedzą w więzieniach za działalność opozycyjną i knowania przeciwko dobrej zmianie. Nie mniej jednak oskarżenie smoleńskie wpłynie niewątpliwie na przedłużenie wyroków.
Od 3 maja 2018 Polska nie jest już członkiem UE w wyniku ogólnokrajowego referendum 51% za wyjściem z UE, 49% za pozostaniem. Już nie ma wolnych mediów tak więc propaganda w TVPIS zrobiła swoje. Nie istnieje również NATO wskutek porozumienia Donalda Trumpa i Putina podpisanego nomen omen w Jałcie, w odzyskanym Krymie.Kraje UE w odpowiedzi zawiązały pakt obronny, którego Polska nie jest członkiem bo opuściła UE.
Wskutek polityki rozdawnictwa hiperinflacja osiągnęła poziom 2000 %, złotówka jest już nic nie wartą walutą. Nasze papiery dłużne osiągnęły status śmieciowych. Ludzie, pomimo zakazów, lokują oszczędności w złocie i w twardej walucie. W kraju załamał się eksport, który do UE stanowił aż 75%. Do Polski przestały płynąć środki unijne i dopłaty do rolników. Z kraju wycofał się kapitał zagraniczny. Nie ma pieniędzy na inwestycje, upadają zakłady
Od 2018 roku polska gospodarka zaczyna szybować w dół, PKB spadło o 20%. Z krajów UE masowo wracają nasi rodacy, jesteśmy poza UE i nie mogą tam już dłużej przebywać i pracować. W związku z tym bezrobocie osiągnęło poziom 40%. Rząd Szydło aby zaradzić lawinowo rosnącym cenom wprowadził urzędowy zakaz podnoszenia cen. Sklepy opustoszały. Zaczyna się pogoń za towarem.Program 500+ nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań, dzieci rodzi się jeszcze mniej niż w 2015.
Rok 2019 to rok pogłębiającej się cenzury, Nie ma niezależnej telewizji, prasy, w teatrach i kinach dominuje repertuar bogoojczyźniany. Dzieci uczą się w szkołach jedynie przedmiotów zgodnych z biblią i doktryną kościoła. Uczą się tez nowej historii. Przez płot skakał Jarosław Kaczyński. Odpowiednich fotografii dostarczył IPN.
Na urodzinach prezesa nikt nie ma śmiałości wspominać o dramatycznej sytuacji kraju. Już za 3 miesiące kolejne wybory. Nie ma już partii opozycyjnych. W wyniku działań prokuratora generalnego i koordynatora służb a także śledztw prowadzonych przez prawicowych dziennikarzy i komisji smoleńskiej jedyną siła w kraju jest PIS a w zasadzie prezes mianujący się już naczelnikiem państwa oraz partia satelicka Kukiz 15. Trybunał konstytucyjny to instytucja fasadowa przymykająca oko na łamanie konstytucji. Cała palestra sędziowska została wymieniona i bezpośrednio podporządkowana naczelnikowi państwa.
Unia nałożyła na Polskę sankcje ekonomiczne z powodu łamania wolności słowa, praworządności i praw człowieka. Kaczyński wraz z Orbanem (Węgry też opuściły UE) znów w pensjonacie w Niedzicy omawiają dalsze działania. Ostatnią deską ratunku jest Putin ale stawia wymagania i proponuje Polsce i Węgrom kredyt w wysokości 20 mld USD dla każdego na bieżące potrzeby ale w zamian oczekuje zgody wprowadzenie wojsk rosyjskich na teren Rzeczpospolitej i Węgier. ( z sieci, tekst Sharky)
24 11 2016 Menedżerka ze spółki skarbu państwa powiększyła biust za nasze
Jak długo jeszcze menadżerowie spółek z udziałem Skarbu Państwa będą je traktować, jak dojne krowy?! Fakt dotarł do szczegółów audytu przeprowadzonego w Zakładach Chemicznych Police. Kadra zarządzająca, za państwowe pieniądze nie tylko kupowała sobie złotą biżuterię, zegarki, cygara. Jedna z menedżerek „zrobiła sobie” piersi!
Skąd wiadomo, że pracownica wysokiego szczebla zafundowała sobie operację plastyczną za nasze? – Jest zadziwiająca zbieżność dowodów – mówi nasz informator z ZCH Police znający wyniki kontroli. I wylicza: po pierwsze, menedżerka chwaliła się, że powiększyła piersi. Po drugie, chwaliła się, że zapłaciła za to spółka. Kontrolerzy szukali na to twardych dowodów w postaci wydruków z operacji dokonanych kartą. I choć tego nie ma, znaleziono inny trop: kartami z bankomatów wypłacano ogromną gotówkę – raz 26 400 zł, innym razem 34 650 zł. To wystarczyłoby na operację plastyczną i to nie jedną!
Co ciekawe, kadra menedżerska nagminnie korzystała ze służbowych kart na urlopach. Jeden z dyrektorów tłumaczył potem, że to dlatego, że nagle w Grecji spotkał kontrahenta. Jedna z dyrektorek, będąc na urlopie macierzyńskim wciąż korzystała z karty, którą zapłaciła za drogą porcelanę Rosenthala, szklanki i 11 zegarków! Wstydu nie mieli za grosz! Inny menedżer z kolei podczas urlopu kupował za państwowe pieniądze paliwo, opony, a nawet puree ziemniaczane za 1,50 zł!
Jak zakończy się ta afera? Nowe władze spółki nakazały wyłudzaczom zwrot pieniędzy! Teraz audytem wszystkich spółek zajmuje się minister koordynator ds. służb Mariusz Kamiński. Źródło: fakt.pl
22 11 2016 Nasze zusowskie składki emerytalne są przekazywane na transport do Hadesu...
Pisowska Dobra Zmiana właśnie co ino skróciła Polakom okres oczekiwania na emerytalny raj...kobiety lepiej na tym wyszły bo siedem lat krócej łagrów, chłopy gorzej, bo tylko dwa lata. Jakie to ma znaczenie? Żadne...wolny człowiek, który założył zdrową rodzinę nie powinien się martwić o swoją przyszłość...nie powinien, ale jednak się martwi, bo System cały czas mu przypomina (głównie w mediach), że jeśli nie będzie "odkładał" na swoją emeryturę, oczywiście tylko i wyłącznie do kasy Systemu, to czeka go bieda obowiązkowo z nędzą pod koniec życia...
Ale zapewniam...to wszystko tylko zagrywki polityczne dla plebsu...
Jak to się stało, że powstała w Polsce tak sprytna piramida finansowa o "wdzięcznej i społecznej" nazwie jak Zakład Ubezpieczeń Społecznych? A to za sprawą pewnego jegomościa, który stworzył takie cudo, które jest stosowane z powodzeniem po dziś dzień nawet przez państwa, które ponoć są demokratyczne. To za sprawą Otto von Bismarck'a, który stworzył definicję "opiekuńczego państwa" i dodam, który wręcz zoologicznie nienawidził Polaków...ale jak że to się stało, że to akurat w Polsce tak sumiennie powielane są koncepcje Otto von Bismarck'a?
Otto von Bismarck, jako konserwatysta (a może i prawicowiec II Rzeszy, he he), wytrąca z rąk socjalistów patent na obronę maluczkich. Maluczcy, jako klasa robotnicza czują się jak ktoś wyjątkowy, dostają gwarancję, że nie muszą się martwić o choroby, wypadki w pracy, a zwłaszcza nie muszą się martwić o byt w okresie starości. W ten sposób państwo sprytnie i perfidnie nawiązuje najwyższych lotów opiekuńczą więź ze społeczeństwem i tym sposobem państwo jest niemal najlepszym towarzyszem codziennego znoju ludu pracującego...miast i wsi.
Zachodzą nieodwracalne zmiany w mentalności społecznej...ludzie chcą być poważani, ważni, chcą aby się ktoś troszczył o ich przyszłość. Niestety tym sposobem ludzie stają się leniwi i zatracają instynkt samozachowawczy, który przecież ludzkość w jakimś okresie czasu sobie wyrobiła...pamiętajmy, że wynalazek emerytalno-społeczno-wypadkowy Otto von Bismarck'a ma miejsce w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Dodam, że jest on obowiązkowo płatny, czyli przymusowy...i tak w zasadzie jest to następny podatek, ale definiowany jako składka, która z chwilą wpłacania nie jest już własnością wpłacającego, czy potencjalnego emeryta...i dodam też, że obowiązkowo wpłacający niemal ustawowo jest przekonany, że to dla jego dobra.
Jest to System wręcz idealny, przy praktycznie zerowym koszcie państwa pozwala  mentalnie i finansowo opętać niemal każde społeczeństwo każdego państwa europejskiego. Prawdziwe finansowe perpetum mobile. Przepływ środków, z którego na każdym etapie można uszczknąć, to bateria finansowa, którą można przesunąć gdzie się chce...do takiego właśnie absurdu dziś właśnie posuwają się rządy państw, a w Polsce to już prawdziwy majstersztyk...
Głowa rodziny buduje dom, jest przedsiębiorczy, gromadzi zapasy. Swoje pociechy wprowadza w życie dorosłe, uczy ich łowić, uczy przedsiębiorczości, uczy wszystkiego, co w swoim życiu się nauczył i w zależności jakie talenty nabył. A młodzi mają za zadanie doopiekować staruszków do śmierci, którzy przekazują im te dobra. Cała filozofia... To tak pokrótce...ale dla tzw Systemu (stworzonego przez Bismarcka) taki model jest bardzo niebezpieczny...dlaczego? Bo nie ma żadnej nad nim kontroli...i tu jest pies pogrzebany...
Tak na prawdę, to kto może nas zmusić do przechodzenia na tzw emeryturę? Wolny człowiek powinien mieć głęboko w rzyci tzw górną, czy jakakolwiek granicę przejścia na emeryturę, on powinien mieć wybór...co do zakończenia życia zawodowego jak i do tego gdzie jego wpłacane pieniądze są kierowane. Czyli innymi słowy, wpłacam składki i w każdej chwili mojego życia powinienem mieć możliwość ich całkowitego wyciągnięcia z Systemu...nie da się o tempora o mores! Nawet nieboszczyk ubezpieczony w tzw ZUS-ie jest okradany po śmierci...bo jego składki dematerializują się...zapewne są wpłacane na konto Charona, aby pokryć koszmarnie drogi transport przez Styks do Hadesu!!! Kuźwa transport jest drogi, zwłaszcza zmarłych, kto przewoził, to wie. Innego wytłumaczenia nie widzę... 
Jeśli już jesteśmy przy transporcie zmarłych do Hadesu, to warto by przypomnieć. Powstały tzw OFE, czyli Otwarte Systemy Emerytalne, ale dla łosi. Pierwszy filar, ten zusowski, czyli "najpewniejszy", potem drugi filar, ten "jeszcze pewniejszy", którego niejaki Ryży Chuj, ups pardą, Chyży Ruj dwa razy zapierdzielił i przerzucił bezczelnie do ZUS-u ...pewnie na waciki dla Charona, albo na tachografy do jego łodzi, mówię wam transport zmarłych drogi okrutnie...
No i warto by wspomnieć też o tym trzecim filarze, tym prywatnym, który dał możliwość skubania łosi przez wytrawnie szkolonych agentów, co to i potrafili wcisnąć kit, że nawet wisielec potrafi otrzymać wysokie odszkodowanie dla swojej rodziny, byleby regularnie składkę opłacał...
Szanowni Państwo, wpłacamy przymusowo składki na swoją emeryturę, które to składki z chwilą puszczenie przelewu nie są już naszą własnością, każda władza wciśnie wam kit, że wpłacanie na swoją emeryturę, to sprawiedliwość dziejowa i najwyższy stopień humanitaryzmu...taka jest mentalność urzędnika, natomiast ci, którzy prowadzą działalność muszą ze swojego zysku opłacić swoją "emeryturę", a także opłacić emeryturę urzędnika. Dlatego wasze składki nie są waszą własnością, one idą na pokrycie waszego bardzo drogiego transportu do Hadesu...
Wiecie ile kosztuje wykasowanie numeru pesel, ile kosztuje ucięcie rogu dowodu osobistego zmarłego, ile kosztuje wypisanie zmarłego ze szpitala, ile kosztuje pobyt w prosektorium? To są kolosalne koszty, o których żyjący nie ma pojęcia... wasze Obole gromadzone w ZUS-ie idą całkowicie na koszmarnie drogi transport do Hadesu... 
Źródło: trybeus.blogspot.com
19 11 2014 Ponowny pochówek pary prezydenckiej widziany przez POLSKĄ EMIGRACJĘ POLITYCZNĄ.
Złożony na Wawelu w opinii świętości prezydent Lech Kaczyński może być wyniesiony na ołtarze, bo w życiu wszystko jest możliwe - jak roztropnie zauważył w tych dniach inny były prezydent, taki sam uczestnik tajemnych spotkań w Magdalence, rozmów i przepijania wódki na ty z ubowcami jak Lech Kaczyński, Adam Michnik, zapomniani z nazwiska biskupi i księża. W życiu wszystko jest możliwe, więc może przecież i tak się wydarzyć, że Rosjanie poproszeni zostaną przez Watykan o udostępnienie zapisów rozmowy dokonanej przez telefon satelitarny przez Sługę Bożego Lecha Kaczyńskiego z bratem Jarosławem, bo w procesie beatyfikacyjnym ważne jest nie tylko każde słowo wypowiedziane przez kandydata na ołtarze ale i najmniejsze, intymne westchnienie.  Kościół lokalny w Krakowie mógł podjąć nieopatrznie decyzję o pochówku katolickim pary prezydenckiej w poświęconej ziemi bez obejrzenia aktów chrztu świętego i ślubu kościelnego Lecha i Marii z Mackiewiczów Kaczyńskiej. Stolica Święta nie podejmuje jednak decyzji pod naciskiem politycznym, ani w sprawie Karola Wojtyły, ani w sprawie Lecha Kaczyńskiego, który naciskał wszak na Watykan w sprawie uniemożliwienia nominacji na biskupa Warszawy duchownego, który nie był wprawdzie w Magdalence, ale znalazł się w prezydenckim kręgu podejrzeń o współpracę z tą samą ubecją. Moskwa zrobiła się zaś ostatnio bardzo religijna, wierząca i prawdomówna. Prawdę mówiąc Prezydent i Premier Rosyjskiej Federacji nie chowają się jak urzędnicza Warszawa po pałacowych kaplicach, lecz dają się widzieć ludowi Bożemu na co dzień w cerkwiach i klerowi na soborach. Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy, izby niższej parlamentu Rosji, Konstantin Kosaczow opowiedział się za jak najszybszym opublikowaniem nagrań z czarnych skrzynek polskiego Tu-154M, który 10 kwietnia rozbił się pod Smoleńskiem. Kosaczow wypowiedział się przy tym na swoim blogu  o fobiach, które utrudniają braterskie stosunki między państwami Słowian: - W Polsce wciąż wielu  uważa wszystkich obywateli ZSRR za "Rosjan", a "Rosjan" okresu stalinowskiego - za niczym nieróżniących się od współczesnych. W Polsce tymczasem nie tyle wielu, co wszystkie osoby uprawiające politykę nie odróżniają żydokomuny od Rosjan i od Polaków. Bredzi Komorowski, a za nim bredzi Jarosław Kaczyński o jakiejś wydumanej przez nich samych wojnie rzekomo polsko- polskiej, jak gdyby nie potrafili oni dostrzec, że na szczytach władzy w RP nie ma żadnych Polaków, lecz jest tylko i wyłącznie żydokomunistyczna chołota, dla której stworzony został zarówno system tzw. demokracji ludowej jak i tzw. mniejsze zło, czyli obecna demokracja parlamentarna. W Polsce nie toczą wojny Polacy przeciwko Polakom, lecz ma miejsce zwyczajna dintojra. Sprzeczają się o miejsca w samolotach i przy korytach władzy bandy  osobników żydowskiego pochodzenia finansowane z budżetu państwa, opłacane w obu izbach i w samorządach, zmieniające swoje nazwy jak dawniej polska szlachta zmieniała rękawiczki, przy czym zrobione i zarządzane są te bandy na jedno kopyto, noszone w kaburze i w butonierce. W wyniku bandyckich porachunków zastrzelony został zarówno szef policji jak i minister sportu; w Siemianowicach Barbara Blida sama się zastrzeliła jak na Mazurach zastrzelił się sam z dubeltówki najwyższy urzędnik od dopuszczania w Polsce zagranicznych leków za łapówki. W politycznej praxis Jarosław Kaczyński nie chce się natomiast narażać na kolejne, żałobne potknięcia i dlatego jego sztab wyborczy zapowiedział, że nie będzie się kandydat Jarosław Kaczyński sprzeczał z żadnym innym kandydatem przed kamerami. Demokracja - TAK, wypaczenia i wygłupy publiczne - NIE. Nie będzie się potykał i ośmieszał kolejny raz przed kamerami, jeśli po wyborach znowu ma przejmować ludzi z PO do siebie, jak osądzoną ongiś od czci za współpracę z ubecją byłą wicepremier, która była wcześniej zastępcą Tuska w partyjnej konkurencji. Bo jeśli teraz Kalisz z SLD mówi tak samo jak jeden z adwokatów kaczora, żeby intymnych głosów i rozmów w samolocie nad Smoleńskiem nie ujawniać, to może chodzi o to, żeby zrobić z byłym prezydentem Kwaśniewskim, który pił także w Magdalence, koalicję  po wyborach, jeśli nie planuje się już więcej wytykania komunistów palcami, a wiadomo, że i sam Jezus nie był bez winy, jeśli Jan go w Jordanie wodą z grzechów obmył.
Źródło: sowa-frankfurt, 
17 11 2016 Czy Ukraina odbierze nam Bieszczady? Czyli polskie drogi w kierunku Zakierzonia...
Kiedy Sławomyr Nowak, teraz już obywatel ukraiński i szef ukraińskiego urzędu od spraw dróg dostał od rządu pisowskiego 300 milionów na remonty przygranicznych dróg po stronie ukraińskiej...to w międzyczasie ukraiński parlament pracuje nad ustawą uznającą Polskę za okupanta Chełma, Przemyśla i Rzeszowa...
Paweł Kukiz informuje na swoim profilu: Ministerstwa podpisały umowę na remont około 175 km nawierzchni w obwodach lwowskim i wołyńskim.  "Polityk na swoim profilu na facebooku napisał – W kampanii PiS obiecywał, że po wygranych wyborach rozliczy tych wszystkich zegarmistrzów, turystów cmentarnych i pochłaniaczy ośmiorniczek…
Dla mnie Nowak jest wręcz symbolem rozpasania poprzedniej ekipy a tu okazuje się, że dla PiS to osoba godna zaufania. Gospodarna, fachowa, uczciwa. Osoba, której w imię przyjaźni PiS-owsko – banderowskiej (bo Bandera to dziś największy bohater UA) warto powierzyć 68 mln euro z naszych podatków… Wyć się chce…"
W międzyczasie, kiedy  heroj Nowak będzie doglądał kładzenie asfaltu na przygranicznych drogach, rada Ukrainy będzie forsować projekt, który uzna Polskę za okupanta tzw Zakierzońskiego Kraju. Chodzi o tzw Zakierzoński Kraj, czyli obszar od Białej Podlaskiej przez Chełm, Przemyśl i całe Bieszczady...patrz, mapka poniżej:
Cytuję za portalem Zmiany na Ziemi: "Za ustawą stoi prawnik, Aleksiej Kuriennoj, który jest związany z ultranacjonalistyczną partią Svoboda. Ich bojówkarze odegrali znaczącą rolę podczas wydarzeń na Majdanie. W projekcie dokumentu przewiduje się uznanie tak zwanego Zakerzonia, za terytorium "etnicznie ukraińskie", które jest obecnie okupowane przez Polskę."
Czy macie Państwo jeszcze jakieś złudzenia że PiS, to "patriotyczna" "dobra zmiana", która chce zrobić Polakom dobrze...być może okaże się już wkrótce, że największe zagrożenie dla Polski to nie Rosja Putina, tylko Ukraina pod rządami sanhedrynu... Wygląda na to, że ukraiński Smiersz zainstalowany w PiS-e i Niezależnych Mediach Judasza Sakiewycza ma się coraz lepiej...może pora się obudzić Polacy???!!! To chyba czas najwyższy... Źródło: niepoprawni.pl
16 11 2016 Fałszywi przywódcy.
Skutecznym sposobem manipulacji polskim narodem, pozbawionym naturalnych przywódców w wyniku ich eliminacji przez totalitaryzm, była i jest metoda podstawiania fałszywych przywódców, przypominających biblijnych fałszywych proroków, którzy wcześniej przygotowani do tej roli i mający mózgi wyprane z narodowych idei i zasad, podejmowali się przewodzić dużym grupom społecznym. Mobilizując ich patriotycznymi i słusznymi ideami a na koniec sprowadzając zawsze na błędną drogę, prowadzącą ku przegranej. Tak z wyrachowaniem marnowano przez wiele lat społeczny wysiłek, „wykrwawiając” energię społeczną i osłabiając ducha w społeczeństwie. Jednocześnie nie dopuszczając w swoim ruchu do wykreowania się naturalnych działaczy czy osobowości, usuwając ich, nie dopuszczając do wyższych stanowisk czy oskarżając o odstępstwa. Fałszywi przywódcy dostawali nagle wsparcie mediów, zyskiwali z dnia na dzień popularność, wspierani przez tajemne siły i finanse. Nigdy oni nie podejmowali się walki o sprawy zasadnicze dla narodu, o jego egzystencję i bezpieczeństwo ale krzykliwie upominali się o sprawy drugorzędne i doraźne , które powinno się rozwiązywać w kolejnym etapie. Fałszywi przywódcy zawsze dbają o to aby byli jednoosobowymi wodzami a wiążące decyzje podejmują zawsze po konsultacji z kimś z zewnątrz, kto nimi skrycie steruje.
15 11 2016 Wpisanie do wyszukiwarki internetowej słów: kryminalna przeszłość, Kaczyński, 
przynosi każdego dnia coraz to większą liczbę linków prowadzących do wiadomości o przedawnionych aferach złodziejskich, mafijnych związkach partii Porozumienie Centrum założonej i kierowanej przez obu braci Kaczyńskich, do treści mówiących o majątku nielegalnie zdobytym w efekcie bandyckiej prywatyzacji, itp. Jarosław Kaczyński zaprzecza publicznie posiadaniu jakiegokolwiek konta w banku tak samo jak i temu, że zastraszył premiera Donalda Tuska prawdziwym pistoletem wykorzystując do tego okazję w windzie jak zwykły szurke, pospolity żydowski rzezimieszek. Nie może natomiast zaprzeczyć, że są dokumenty, które potwierdzają fakt używania przez niego tejże broni osobistej.
W Polsce żyje blisko 40 mln ludzi różnej narodowości i społecznego pochodzenia, którzy mają prawo do tego, żeby rządziła nimi demokratycznie wybrana partia, a nie jakaś przestępcza grupa działająca być może i pod dyktando prawdziwego psychopaty, który wykorzystując sprzyjające okoliczności wcielił się jak utalentowany aktor filmowy w rolę rzekomo polskiego i rzekomo patriotycznego polityka, chociaż powszechnie rozpoznawany jest jako człowiek, którego jedynym zamysłem jest ustawiczne przegrywanie wyborów w Polsce przez fałszywą i świadomie kompromitowaną prawicę, której groteskowy i bezinteresowny rzekomo Führer wożony jest autem po Polsce z prędkością tupolewa w terenie zabudowanym od czasów Magdalenki jak pączek w maśle tylko po to, żeby nie mógł dostrzec komizmu wypływającego z potiomkinowskiego charakteru pseudopolityki uprawianej w Polsce przez tzw. partie wliczając w to Ruch Palikota, który nie zrobił jeszcze w polityce dosłownie nic.
Jarosław Kaczyński manipulował całe życie działaniami politycznymi brata Lecha Kaczyńskiego, ustawiał i nadzorował jego kroki i czyny począwszy od synekury w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy a skończywszy na ostatniej rozmowie braci przez telefon satelitarny, do której ujawnienia Wałęsa wzywał Kaczyńskiego nie na darmo przecież, lecz nauczony przykrym doświadczeniem wymuszonej na nim zgody na współpracę i działalność pod jego bokiem całej rzeszy tych fałszywych doradców jednej maści, których ochrania wciąż haniebny Układ z Magdalenki, w diabelski zaiste sposób poświęcony przez bpa Glempa oraz papieża z dalekiego Watykanu. Przez bałwochwalczy układ bezprawnie zapewniający każdemu z tych złoczyńców dozgonną nietykalność.
W celu usunięcia osobistej odpowiedzialności za swoje czyny Jarosław Kaczyński ustawicznie dodatkowo zajmuje przy tym opinię publiczną w Polsce hucpiarskim wzbudzaniem emocji, czy to w związku z kolejnym przegrywaniem przez siebie wyborów, czy też w związku z wyrzucaniem za karę, za swoje własne przejęzyczenia, błędy i porażki polityczne, innych osób z partii PiS o dyktatorskim, niedemokratycznym statucie umożliwiającym szefowi partii wyrzucanie swoich zastępców za to tylko, że mają oni odwagę skorzystać z Praw Człowieka i Obywatela oraz konstytucyjnie zagwarantowanej obywatelowi w Rzeczypospolitej Polskiej wolności słowa.

Nadludzkim terrorem i dołowaniem niezliczonych mas towarzyszy partyjnych w trockistowskim, permanentnym procesie osłabiania partii PiS traktowanej przez Jarosława Kaczyńskiego jak jego dożywotni i prywatny folwark, odciągana jest uwaga Prokuratury Wojskowej tudzież opinii publicznej w Polsce i na całym świecie od sprawy odpowiedzialności konkretnych osób za śmierć 96 osób w katastrofie pod Smoleńskiem.
W polskim interesie narodowym leży działanie sprawnego państwa z niezależną władzą sądowniczą, której częścią jest Prokuratura. W związku z powyższym ponawiam mój wniosek o uznanie mnie jako strony i czynnik społeczny w sprawie ustalenia winnych spowodowania katastrofy pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. i śmierci 96 osób.
Z szacunkiem
Stefan Kosiewski
Źródło: sowa-frankfurt, 
12 11 2016 r 11 listopada Narodowe Święto (Nie)podległości !?
Polska ma szanse na rozwój gospodarczy i niepodległość tylko wtedy, gdy pozbędzie się okrągłostołowej mafii. W 1989 r. władzę w Polsce przechwycili okrągłostołowi dzięki pomocy i przy finansowym, ogromnym wsparciu zachodu a w szczególności kół finansowo korporacyjnych USA. Nie chodziło o żadną demokrację, o żadne wyzwolenie się Polski spod wpływów ZSRR i ucieczki przed komunizmem. Podstawowym celem było rozszerzenie własnych wpływów na ówczesne kraje socjalistyczne aby móc je ograbić, ciągnąć finansowe korzyści poprzez likwidację konkurencji jak i powiększeniem rynków zbytu na swoją nadprodukcję. Nie był to jednak jedyny cel. Ważniejszym było podporządkowanie sobie tych krajów oraz Rosji, która miała stać się kolonią USA tak jak inne kraje socjalistyczne, pozbywając się zarazem największego konkurenta militarnego.
Stało się to możliwe dzięki zainstalowaniu na Kremlu Gorbaczowa a następnie pijaka Jelcyna, za rządów których Rosja straciła znaczenie jako mocarstwo. Po ZSRR i Układzie Warszawskim pozostały tylko wspomnienia a ekspansja na następne kraje świata w celu ich podporządkowania i skolonizowania mogło się odbywać bez przeszkód Układu Warszawskiego. Czyniono to pod hasłem globalizacji i wyzwalania narodów, niesienia amerykańskiej demokracji, równouprawnienia kobiet, swobód zboczeńców i tworzenie nowego człowieka. Należy tu wspomnieć, że nie kto inny jak prymityw ’’Bolek’’ jeździł po świecie i propagował globalizację na polecenie korporacji z USA.
Po rozpadzie ZSRR, Ameryka i cały zachód byli zachwyceni Rosją. Nie było dnia aby nie chwalić Rosji i jej przywódców za pierestrojkę. W tym samym czasie Rosja stacza się po równi pochyłej ku niechybnemu upadkowi. Majątek Rosji jest rozdrapywany jest przez rosyjską mafię ściśle związanych z międzynarodową mafią. Kwitnie przestępczość zarówno gospodarcza jak i ta pospolita. Rosja przeistacza się w kupę złomu a armia rosyjska nie ma w świecie większego znaczenia. Międzynarodowa mafia finansowo korporacyjna zaciera ręce bo już tylko krok dzieli Rosję od ostatecznego upadku. Gdy wydaje się, że odwieczne marzenie zachodnich sępów zostało spełnione, do gry wkracza W.W. Putin, który hamuje proces rozkładu Rosji a co więcej , w bardzo krótkim czasie stawia kraj na nogi a z leżącej na łopatkach armii tworzy jedną z najsilniejszych armii świata, mogących stanąć w szranki z każdym wyzwaniem. Teraz Rosja i jej przywódcy a zwłaszcza jej prezydent jest postrzegany przez międzynarodową mafię jako wróg nr 1. Rosja i jej przywódcy stają się wrogami nie dlatego, że chcą zniszczyć któryś z krajów zachodnich ale dlatego, że pojawiła się w świecie siła, która może zagrozić w realizacji planów żądnym panowania nad całym światem, w którym wszyscy mają być podporządkowani jedynie słusznej sile składającej się z wąskiego, mafijnego grona psychopatów.
Okrągłostołowa mafia, która w 1989 r. przechwyciła podstępem władzę w Polsce, sprzedała kraj wraz z całym jej dobrodziejstwem i ludnością. Ściśle wykonuje plany euroatlantyckiej bandy, ludzi chorych na władzę i pieniądze, całkowicie zdegenerowanych. Niech nikogo nie zmylą utarczki lub nawet otwarte wojny wśród tych perfidnych, okrągłostołowych zdrajców. Takim bezdyskusyjnym dowodem współpracy wszystkich opcji politycznych niech będzie m. in. włączenie Polski do UE i NATO, zmiana Konstytucji napisanej na potrzeby międzynarodowej mafii, przyjęcie Traktatu Lizbońskiego czy ostatnio zgoda na podporządkowanie się Polski wraz z pozostałymi krajami UE międzynarodowej mafii korporacyjnej – wg. Umowy CETA. Polska została zdradzona przez tych psychopatów w każdym względzie. Polska nie posiada własnego przekazu medialnego a jedynie propagandę mającą na celu ogłupienie Polaków i zafałszowanie rzeczywistości. Media obce, wrogie Polsce stanowią 75% a pozostałe 25% to media narodowe - narodu wybranego przez szatana. Natomiast celem najważniejszym dla mediów i pseudo polityków w ostatnich latach jest ukierunkowanie społeczeństwa polskiego przeciwko Rosji. Należy zadać sobie zasadnicze pytanie : czy „Smoleńsk 2010” miał właśnie być narzędziem dla w/w psychopatów aby osiągnąć odpowiednio wysoki stopień wrogości do Rosji i jej przywódców a może nawet do bezpośredniej konfrontacji? Bezpośrednia konfrontacja po 10 kwietnia 2010 roku nie wyszła ale jastrzębie wojny w Polsce robią wszystko w tym celu aby plan ten zrealizować. Antoni Macierewicz /następca i pacjent Klicha/ usilnie dąży wraz ze swoją hołotą do wykonania tego haniebnego zadania nadanego im przez amerykańskich jastrzębi wojny.
Jeśli zdrajcy polski nie zostaną w odpowiedni sposób rozliczeni to będzie oznaczało tylko jedno, że naród polski nie zasługuje aby mieć własne państwo - państwo suwerenne i niepodległe.Źródło: sowa-frankfurt, Jerzy Truchlewski 
07 11 2016 Ponura polska starość.
Czy go GOLONO? Czy go STRZYŻONO? W każdym razie na starość gołego i wesołego zostawiono!
Nocna strzyga w łóżku mnie odwiedziła.
Sen spokojny w nocny koszmar zmieniła.
Czy wiesz mój drogi starszy przyjacielu, że jak skończysz siedemdziesiąt lat, to dla banków jesteś trupem? Nie? No, pół-trupem, powiedzmy. Chętnie nadal będą brali twoje skromne pieniądze, ale poważnego kredytu już nie dostaniesz. Nawet jeśli masz własny apartament, własny dom, czy kawał ziemi. Takie zabezpieczenie kredytu się nie liczy. Liczy się tylko to, że ty już nie masz dochodów, a ich sprytne wyliczenia wskazują, że nie dożyjesz końca spłaty kredytu. Więc jesteś trup, chociaż jeszcze nieźle fikasz.
Na moim norweskim statku, płynąc gdzieś z Rosji na Morze Północne, nagle nad ranem zmieniliśmy kurs i zbliżyliśmy się do Bornholmu. Okazało się, że mojemu przyjacielowi z Goeteborga zmarł ojciec i musi on polecieć na pogrzeb. Powiedział mi, że nie widział swojego ojca piętnaście lat. Gdy go spytałem, gdzie ojciec mieszkał, zakładając, że pewnie gdzieś pod kołem biegunowym, odpowiedział, że na sąsiedniej ulicy. Dziesięć minut od niego swobodnym spacerkiem. Czujecie? Ojciec i syn, praktycznie sąsiedzi, a nie odwiedzali się piętnaście lat.
Lecz tak już jest w tych surowych skandynawskich, protestanckich krajach. Więzy rodzinne są bardzo cienkie. Gdy już osiągniesz osiemnaście lat, to najczęściej od rodziny możesz się spodziewać kopa w d. i radź sobie sam. Fakt, państwo jest socjalistyczne i tak prospołeczne, że się tobą zaopiekuje. Dostaniesz pracę po odpowiednich kursach. Albo, jeśli masz chęć i zdolności, pójdziesz na wyższą uczelnię, a warunki do życia zapewni ci powszechny kredyt studencki. Wszystko jest należycie zorganizowane, abyś w samotności, od początku aż do śmierci mógł godnie przeżyć. Jakże to jest różne od rodzin śródziemnomorskich, gdzie we Włoszech, czy Grecji rodziny trzymają się zawsze razem, a najstarsi dziadkowie i babcie darzeni są ogromnym szacunkiem i miłością aż do końca.
A my w Polsce? Jesteśmy po środku. Trochę tacy i trochę tacy.
Generalnie staruszkowie na dzieci nie mają co liczyć. Bo, albo są za biedne, albo są za wredne. Najczęściej z naszej winy, gdyż obdzieliliśmy je nadmierną miłością, tworząc samolubów, egoistów o nieustannej postawie roszczeniowej (osobiście nie narzekam i jestem z tego dumny). Pozostaje więc nam liczyć tylko na siebie i już w późnej młodości rozważać, jak sobie zabezpieczyć przyszłość. Dzisiaj jest nas w Polsce prawie dokładnie 5 milionów emerytów. Co, biorąc pod uwagę ludność Polski wynoszącą 38,5 miliona ludzi, stanowi 13 procent społeczeństwa. Nie jest to wartość straszna, jak opowiadają różni czarnowidze. I co ciekawe, liczba emerytów w ostatnich latach się zatrzymała i bardzo niewiele rośnie.
Nie będę tutaj zanudzał statystykami, liczbami, tabelami, czy wykresami. To materiał dla specjalistów i kto chce może w załączonych linkach sobie pogmerać.
Powiem tylko, że 54% emerytów dostaje swoją emeryturę w wysokości poniżej 2 tysięcy złotych. A kobiety wyraźnie mniej od mężczyzn. Tak już niestety jest, iż przychodzi taki moment, że najbliższa osoba odchodzi i zostaje się ze swoją starością samemu. Dostając na życie kwotę poniżej tych dwóch tysięcy, oznacza to, że żyjemy w biedzie. Często nawet jesteśmy zmuszeni do drastycznych działań i nie możemy spokojnie dożywać w swoim własnym domu, bo nagle okazuje się, że całą tą śmieszną emeryturę zżerają comiesięczne opłaty: czynsze, media i inne. Wyprzedajemy się więc na starość. Przeprowadzamy się do jakiś studenckich pokoików. Pozbywamy się otoczenia, z którym byliśmy związani całe życie. A przecież mówi się – Nie przesadza się starych drzew. No więc tak: 5 milionów emerytów to nie w kij dmuchał. I jeszcze na dodatek wszyscy oni mają prawo głosu. Czyli każdy, co chce władzy, chcąc nie chcąc, musi o nich poważnie myśleć. Gdy pominiemy ubeków, którzy powoli, lecz systematycznie wymierają, oraz komunistycznych przodowników, to sie okaże, że coraz więcej naszej starszyzny, to tacy, co za komuny nie zdążyli porządnie narozrabiać i się zhańbić. Samolubnie i egoistycznie muszę nadmienić, że gdy ponad trzydzieści lat tułałem się po morzach w blaszanej puszce, a zasłużony dla ówczesnej władzy koleś wycierał d. fotele na kolejnych placówkach, to dzisiaj (!!!), gdy za symbol komunizmu można pójść do więzienia, to ja, jako emeryt będę poniżej tych magicznych 2 tyś, a on, który się tak napracował dla dobra komunistycznej ojczyzny, taki zasłużony i pewnie z medalami za tępienie opozycji, spokojnie sobie pożyje aż do śmierci, za jakieś 3 – 4 tysiące.
Jednakże te 54 procent tych, których emerytury mieszczą się poniżej progu ubóstwa to dla państwa wstyd i nieustanny wyrzut sumienia.
Ja rozumiem co to są priorytety. Władza musiała najpierw przemówić do młodych, aby zatrzymać dwa tragiczne dla państwa procesy: spadek urodzin i emigrację młodzieży. Stąd 500+ i Mieszkanie+.
Tylko, że emeryci nie mają już czasu. Po prostu wymierają. I co najtragiczniejsze: często w biedzie i zapomnieniu.
Dlatego mając na uwadze ciężko się spinający budżet państwa żądam aby jak najszybciej znieść opodatkowanie niskich emerytur – tych właśnie poniżej 2 tysięcy złotych.  Niech biurokraci i para-ekonomiści nie płaczą, bo nie są to aż tak straszne pieniądze. Uśredniając, to jest zostawienie około 200 złotych w portfelu emeryta. Czyli koszt, prosto licząc: 3 mln emerytów z emeryturami poniżej 2 tyś  x  ok. 200 zł  x  12 miesięcy nie powinno przekroczyć 6 miliardów złotych rocznie. Przypominam, dla porównania, że 500+ to około 22 miliardy rocznie.
Taki powinien być pierwszy krok państwa w stosunku do emerytów. Może jeszcze nie w 2017 roku, lecz w 2018 koniecznie. Dodam jeszcze, że generalnie opodatkowywanie emerytur jest głęboko niemoralne i państwo, które stawia się wyżej etycznie od banków, łupi obywateli bardziej niż one. Przecież każdy pracujący, zanim został emerytem, to praktycznie prawie przez 40 lat regularnie płacił podatki. Więc dlaczegu musi na emeryturze za to samo jeszcze raz płacić? Gdyby, powiedzmy, składkę emerytalną sam odkładał w banku, to przecież nie byłaby ona opodatkowana. Coś tu potężnie nie gra i nie potrafię tego zrozumieć. To nie jest należna państwu danina tylko ordynarny haracz.
Państwo musi się w końcu poważnie zająć emeryturami.
Obecna rewaloryzacja w granicach 5 złotych rocznie to kpiny z ludzi! Wszak znane są wszystkim emerytury w wysokości od 10 do 20 tyś. zł.
Dotychczasowy ZUS musi zniknąć. Koszty jego są ogromne, a efektywność bardzo mała. Praktycznie ta instytucja sama zżera lwią część składek emerytalnych i innych. W idealnej teorii państwa przejście na emeryturę jest nagrodą za lata trudu i znoju; za ciężką pracę i wychowanie następnych pokoleń. Emeryci cieszą się powszechnym szacunkiem, a życie ich dobiega końca w spokoju, bezpieczeństwie i radości. Kpię sobie? Nie.
Widziałem tysiące takich emerytów przed południem w kawiarenkach Paryża, Amsterdamu, czy Monachium. Spotykałem ich na plażach Hiszpanii, Grecji, czy Tunezji. Powiecie – oni są obywatelami bogatych państw... Czy to oznacza, że my na zawsze mamy być biedni, jako cały naród?
Chińczycy mówią i jak widziałem, praktycznie to realizują – pokaż mi, jak traktujesz swoich seniorów, a będę wiedział, na jakim etapie cywilizacji jesteś. 
Źródło: niepoprawni.pl
05 11 2016 Lech Kaczyński na stole sekcyjnym wspólnie z gen. Błasikiem; z czarnej skrzynki wycięto w PL 4 sek,
kiedy w kokpicie ktoś mówi już tylko "ku(.)wa" a z zapisu wiadomo, że było tam przyjnajmniej (!) 2, dwie osoby za dużo: Błasik......Kazana, otrzymuje prośbę załogi o opinię co ma ona robić, Kazana opuszcza kabinę i…….. tak jakby w zapisie rozmów nie było w ogóle na tę prośbę załogi reakcji, Kazana nie wraca do kabiny pilotów. Dziwne?
WYGIBASY obecnego ministra Obrony Antoniego Macierewicza, na 101 sposobów starającego się udowodnić, że samolot rozpadł się w powietrzu
(bomba, etc),
ale na pewno nie była to brzoza (i nie linia wysokiego napięcia, którą nieco wcześniej on przeciął). To „niby patologiczne” WYGIBASY min. Macierewicza najwyraźniej są „zasłonką” (jest to wyrażenie z języka mafii) tego, co zadecydowano ok. 20 minut przed katastrofą. I oczywiście są one
„nie pisaną gwarancją” kariery Macierewicza
jako wiceprezesa PIS, Ministra Obrony (a wcześniej Służb Specjalnych) w IV RP
„Tragedia smoleńska była świadectwem bylejakości Polski dzisiaj”
MSZ (Sikorskiego) przekazało ambasadorowi Rosji, że Polska oczekuje ukarania winnych wycieku drastycznych zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej. Komitet Śledczy FR oświadczył, że nie są to zdjęcia ze śledztwa. Interwencję podjął prokurator generalny, a także minister sprawiedliwości. (PG) Drastyczne zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej 20121017 Stefan Kosiewski FO90 Maria Kaczyńska Sikorskiemu w poprzek
http://sowa.blog.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski/Tratwa-Meduzy-Fascynacja-obdem-fragment-106-Drastyczne-zdjcia-z-Wyborow-Miss-Chazaria-2012-w-Czeladzi
Lech Kaczyński wykazał się w Gruzji odwagą frontalną nie z pistoletem w kieszeni, lecz z wielką nokią w dłoni, przeżytkiem techniki już w tamtych, zamierzchłych czasach, kiedy łączył się z bratem. Wcześnie wykazał się Lech Kaczyński przyzwoitością w Magdalence w stosunku do wszechmocnych generałów: Kiszczaka i Jaruzelskiego, którzy go tam do czegoś widocznie potrzebowali, bo przecież nie do parady. W Lizbonie wykazał się za namową brata premiera Rządu Polski podpisem własnoręcznym Prezydenta RP złożonym pod Traktatem odbierającym Polsce suwerenność i za to poniesiony został przez brata na Wawel.
Fatalna w skutkach pewność siebie Lecha Kaczyńskiego odebrała rozum kilku prezydentom postsowieckich państw i nie tylko. Polscy politycy
ulegli chazarskiej pewności siebie prezydenta Kaczyńskiego i postanowili uczestniczyć w obsadzie tragikomicznej figury. Dali się zapakować wszyscy na raz do jednego samolotu, żeby przelecieć się wspólnie bez potrzeby, wysoko nad chmurami, wypić po fikołku/ małpeczce przy okazji w ramach kateringu
lotniczego (tysiące buteleczek alkoholu nabywała wtedy w tym celu Kancelaria Prezydenta RP).
Na pohybel obcym portalom drastycznie narażał swego ducha i ciało tygodniami odcinając się w zaciszach Pałacu od zgiełku warszawskiej ulicy. To znowu leciał do Izraela, żeby w Jeruzalem apelować do żydów o spokój i brak paniki, bo Wojsko Polskie, jaki by rząd w Polsce nie był, w demokracji zmiany są możliwe - wyjaśniał żydom wątpliwości że  zawsze będzie walczyć w obronie interesów Izraela. Źródło: sowa-frankfurt
31 10 2016 Obowiązek prokuratury to nie bezwzględne prawo.
Zatem wola tych co sobie nie życzą ekshumacji bliskich którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej powinna być uszanowana. Czego tu szukać jak fakty poparte zdjęciami, filmami przemawiają za tym że para prezydencka została katapultowana stąd ten wybuch. Rodzi się pytanie dlaczego? W czasie zamieszania jakie wybuchło bo nie można lądować przypadkowo koś pociągnął za dźwignie a może była to sytuacja awaryjna wymuszona złym lądowaniem?
"Pan zajął moje miejsce" - zwykł mawiać do pilotów generał Błasik, jeśli na pokładzie samolotu znajdował się... jego najwyższy zwierzchnik.
Następnie zameldował Lechowi Kaczyńskiemu o gotowości samolotu do lotu, a ten zaakceptował tę gotowość nie pytając nawet obligatoryjnie i procedurowo o to, czy pilot zapytał chociaż Rosjan o pogodę w Smoleńsku, bo jeśli brat Jarosław nie pytał przez telefon satelitarny o parasol przeciwdeszczowy, to po co było się na wyrost przejmować pogodą na miejscu albo rolą Rosji w amerykańskim parasolu przeciwrakietowym, czy w końcu najmniej istotnym dla polityki zdaniem pilota
Dlaczego w kabinie tupolewa były przynajmniej dwie osoby, które nie powinny tam być: Błasik, Kazana i ten trzeci, który zgodnie z sugestią ministra
Millera mógł wywierać presję na podległych mu urzędników. Na to wskazuje analiza głosów z pokładu tupolewa i potwierdzają chyba fotografie odnalezionych w kabinie zwłok, a może tylko tych fotek nikt w Polsce jeszcze nie obejrzał? -
Dlaczego prokuratura mająca zajmować się w Warszawie ustaleniem przyczyn wspomnianej katastrofy samolotowej nie wezwała dotychczas na
przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego
, który jako ostatnia w życiu osoba rozmawiał z bratem Lechem Kaczyńskim przez telefon satelitarny? Dlaczego prokuratura ta nie zapytała dotychczas Jarosława Kaczyńskiego o treść wspomnianej rozmowy a w szczególności o to, który z braci Kaczyńskich podjął zgubną w skutkach decyzję o zmuszeniu pilotów do lądowania, mimo braku warunków do lądowania, a który z braci Kaczyńskich w celu dopilnowania wykonania tegoż niewykonalnego zadania posłał do kabiny pilotów generała Błasika oraz drugiego urzędnika określanego w rozmowach słowem: dyrektor? Dlaczego prokuratura w Warszawie nie wystąpiła dotychczas do tajnych służb RP dysponujących zapisem satelitarnej rozmowy telefonicznej
przeprowadzonej przez braci Jarosława i Lecha Kaczyńskich 10 kwietnia 2010 r.
o udostępnienie oryginalnego zapisu dźwiękowego tej rozmowy, po której to rozmowie prezydent Lech Kaczyński zadecydował formalnie o podjęciu lądowania w Smoleńsku mimo. Źródło sowa-frankfurt
24 10 2016 Patriota starej daty.
Aktualny Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz otrzymał w sobotę w Krakowie Nagrodę im. Kazimierza Odnowiciela "Patriota Roku 2016". Nagrodę mocno spóźnioną, a więc i mocno zadziwiającą.
Był taki film z lat ’90-tych, z grupy przedstawiających mafię jako rzeczywistość z którą się trzeba pogodzić. Była tam scena, jak jeden pijaczyna się zarzekał,
że „kocha swoją socjalistyczną ojczyznę”, co zostało dobrze przyjęte przez obecnego tam mafijnego kacyka słowami: „patriota, tylko starej daty”.
Dokładnie to samo można powiedzieć o Macierewiczu.
Patriotyzm to miłość Ojczyzny traktowanej jak matka. Jak każda miłość musi ona chcieć najpierw dobra dla obiektu swojej miłości a dopiero później dobra
własnego. Na to się nakłada wierność związanej z tym decyzji duchowej traktowanej jako podjęta raz na całe życie. Ten drugi warunek oznacza nakaz czujności, by wiedzieć, co jest aktualnie tym prawdziwym dobrem Ojczyzny. To się bowiem zmienia w czasie, a więc i stąd mamy różne daty patriotyzmu.
Patriotyzm najnowszej daty wymaga przede wszystkim ochrony naszej Ojczyzny od zagrożeń płynących od najgorszej z form faszyzmu szowinistyczno - ideologicznego, jakim jest korporacjonizm-syjonizm-globalizm i jego najmłodszego dziecka-potwora – umowy CETA niszczącej i państwa i narody.
To, co Macierewicz realizuje, owszem, jeszcze niedawno było patriotyzmem na czasie, ale teraz to już „patriotyzm starej daty”.
Jeszcze jak WSI weryfikował, a wyszło, że był dobrym harcerzem, to w pełni go rozumiałem i podziwiałem – sam kiedyś byłem dobrym harcerzem.
Jednak Macierewicz nie nadążył, nie zobaczył prawdziwego zagrożenia
. A więc albo pijaczyna, albo zidiociał, albo dał się skorumpować, albo tylko chory – w każdym razie coś go zatrzymało w rozwoju i możliwościach słusznego a skutecznego działania.
Bo co robi patriota starej daty? – Chyba niewiele więcej jak to, że tkwi w śmierdzącym ciepełku walki ze starym wrogiem.
Jak go widzę paradującego w mundurze moro, to od razu mi się kojarzy Neron przed lustrem...
No ale czego się spodziewać po patriocie starej daty, jak nie tego by w uwiędłych laurów liść z uporem stroił głowę?
Na pewno trzeba coś z tym zrobić, bo ten stan wstrzymuje w ratowaniu się i Naród i Państwo, marnotrawi siły, środki i możliwości działania. Gdyby był patriotą na czasie, to by najpierw walczył, aby umowa CETA nie doszła do skutku, a także żadna podobna. Walczyłby o prawdziwą demokrację, by była zdolna stawić czoło aktualnie urządzającym się na pozycjach kluczowych w Państwie formom faszyzmu (liberalnego dla korporacji prywatnych).
Wzmacniałby wszelkie autentyczne ruchy narodowe, walczył, by legalnymi były tylko partie realizujące w pierwszej kolejności wartości Narodu Polskiego w Polsce. Budowałby świadomość historyczną i duchowa Narodu Polskiego (widziałem gdzieś w sieci filmik, na którym się zarzekał, że nie jest żadnym Żydem, tylko Polakiem – więc tego się po nim należy spodziewać). – Zwłaszcza walczył o dobre imię Polaka, polskiego urzędnika i o powagę polskich instytucji. Wspierałby samoorganizację Narodu w ruchy i organizacje nad polityczne i autentycznie pozarządowe, jego gotowość i zdolność do samoobrony... Zwalczał wrogie ideom narodowym ideologie, zwłaszcza finansowane z zewnątrz... – dywersję sabotaż, agenturę i korupcję – i to niekoniecznie
wrogich armii i państw, a najpierw najgroźniejszych dziś dla naszego bytu korporacji prywatnych.
Źródło: niepoprawni.pl
23 10 2016 Kościelne państwo PiS-owskiej herezji
Nie wiemy, jaką rolę w życiu Jarosława Kaczyńskiego pełni wiara. Nie wiemy, jaką rolę pełni osoba Jezusa Chrystusa. Kaczyński milczy o tych
sprawach jak zaklęty. Wiemy za to doskonale, jaką rolę w jego projekcie politycznym pełni Kościół. O tym mówi często i gęsto, a ostatni rok pokazuje również, co sojusz ołtarza i pisowskiego tronu znaczy w praktyce. Kościół jest dla PiS narzędziem politycznym, które ma mobilizować wiernych-wyborców. Wspólnotą, która ma zarządzać emocjami - przede wszystkim negatywnymi, czyli szukaniem wrogów najczęściej urojonych i wymyślonych.
Organizacją, która ma uświęcać świeckie rytuały, jak miesięcznice smoleńskie czy celebry państwowo-religijne.
Kaczyński, który był z krwi i kości antyklerykałem, gdy jeszcze rozumiał, że zasada autonomii między państwem a Kościołem jest fundamentem demokratycznego państwa porzucił ją, bo zrozumiał, że bez armii proboszczów nie uda mu się wygrać wyborów. Dlatego zaczął schlebiać, i schlebia po dziś dzień Kościołowi, trzymając go tym samym na krótkiej smyczy. Istota jego myślenia o tym złowrogim sojuszu oddają słowa, które wygłosił zaraz po wygranych wyborach w obecności duchownych i niemal całego rządu: „To zwycięstwo potrzebowało prawdy i ludzi, którzy prawdzie służą. Którzy służą Polsce. Którzy są patriotami. To zwycięstwo jest także potwierdzeniem jednej prawdy. Fundamentem polskości jest Kościół i jego nauka. I że nie może
być Polski bez Kościoła. Wiedząc, że nie ma Polski bez Kościoła (...) każdy, choćby nie miał łaski wiary, musi to przyjąć (...) Każda ręka podniesiona na Kościół to ręka podniesiona na Polskę”.
Jaką cenę płaci PiS Kościołowi za poparcie tej herezji? Po pierwsze, rząd PiS robi to, co robiły wszystkie rządy w III RP, czyli spełnia życzenia finansowe Kościoła. Choć, oczywiście, tym razem strumień państwowych pieniędzy, który płynie do rozmaitych organizacji kościelnych i na rozmaite quasireligijne cele - od budowy muzeów myśli religijnej, poprzez projekty edukacyjne, na szkoleniach kończąc - jest nieporównywalnie większy.
Przez te 12 miesięcy zobaczyliśmy, jak Kościół lekką ręką porzucił „Dobrą Nowinę”, by stać się orędownikiem i narzędziem legitymizacji „dobrej zmiany”. To dlatego abp Stanisław Gądecki mówi zachwycony na początku roku 2016: „Nastąpił ogromny przełom. Po wojnie nie było jeszcze takiego zjednoczenia państwa i Kościoła”. Zobaczyliśmy więc, jak przesłanie Ewangelii, przepełnione miłosierdziem i troską, zostaje zastąpione przez nacjonalistyczną herezje katolicką. I w końcu jak demokratyczne państwo prawa, dzięki sojuszowi tronu i ołtarza, zostaje przekształcone w kościelne państwo herezji PiS-owskiej. Nie dziwi oczywiście, że na tym sojuszu zależy partii Kaczyńskiego. Dziwi, że Kościół w niego brnie, zachowując
się tak, jakby wierzył, że właśnie skończyła się historia. Jakby jego układ z PiS miałby jednej z boskich przymiotów, czyli obowiązywał do końca świata. Sęk w tym, że kościelne państwo religii „dobrej zmiany”, jak każda jawna herezja, wyląduje - wcześniej czy później - na śmietniku historii. Co wtedy stanie się z polskim katolicyzmem? Źródło newsweek.pl
18 10 2016 Kawaleria Powietrzna. Istnieje u nas takie coś co się nazywa Kawaleria Powietrzna.
Jakieś zamiłowanie w narodzie do konnicy jest, bo że to przeszło to cud. Zaczęło się gdzieś w latach 90-tych ubiegłego wieku. Najpierw miała być dywizja ze 150 helikopterami, pięć lat trwało, zanim zrozumieli, że 150 (słownie: stu pięćdziesięciu) maszyn w życiu nie będzie i zrobili 25 Brygadę. Do tej pory nie udało się ustalić, co ona może zrobić w czasie wojny.
Ma się przemieszczać helikopterami i tu się robi pewien problem. Nie spełnia absolutnie wymagań  transportowych. Znaczy się żołnierze polecą helikopterami a
sprzęt dotrze za jakiś tam czas samochodami. Ewentualnie wpierw wyślemy sprzęt a wojsko doleci później. Kawaleria Powietrzna jest formacją niezwykle kosztowną, za to jej możliwości bojowe są nikłe. W czasach propagandy sukcesu, że niby Rosja niegroźna, Putin ją demokratyzuje i będzie przyjęta do NATO wojsko miało być przeznaczone od misji za górami i lasami a nie do obrony kraju, któremu nikt nie miał zagrażać. Wojna asymetryczna i przewaga informacyjna była w modzie. Przy czym to my byliśmy tymi dużymi w konflikcie asymetrycznym. No mieliśmy być. I tu ładowanie kasy w kawalerzystów miało sens. Obecnie, gdy konflikt pełnoskalowy coraz bardziej nam zagraża kawaleria ujawnia swoją nieprzydatność. Będziemy bowiem tym małym a nie tym dużym. Nieprzyjaciel będzie miał przewagę w powietrzu i będzie dysponował środkami zwalczania helikopterów. Wątpliwym jest zatem przerzucenia
naszych wojsk za linię wroga.
Zresztą co ono by miało tam robić i po co? Podejmowane próby uzasadnienia są żałosne. Że mają zatrzymać odwody. No niby czym i jak? Tyle pieniędzy na to? Już lepiej niech kupią im akwalungi i każą zanurkować we Śniardwach i jak ruski czołg się przewali to wypłyną i będą atakować 2 rzut. Tak naprawdę to mogą oni jedynie okopać się na Rysach i Świnicy, co wynika z różnych misyjnych wymogów operowania np. w Afganistanie. Nie wiem czy jest to rubież tak ważna, że trzeba tam wysyłać cała brygadę z helikopterami kosztującymi tyle, co odrzutowiec pasażerski. Tak twierdzi red. Ziemkiewicz -że niby tyle kosztują.
Wychodzi na to, że Kawalerię Powietrzną możemy sobie darować. I śmigłowce dla niej. Przyszłość nie napawa optymizmem, obawiam się, że Polska
Grupa Zbrojeniowa utopi różne programy modernizacji armii. Mania robienia wszystkiego samemu jest podobna jak przed wojną. Gotowe przemyślenia tu są do przeportowania na współczesność, PiS coraz wyraźniej staje się grupą rekonstrukcyjną sanacji ze wszystkimi konsekwencjami tegoż. Nowa maszyna wspólnie z Ukrainą? Modernizacji Mi 17 mówimy jednak tak. Źródło: niepoprawni.pl
17 10 2016 Horror pacjentów. Tak są traktowani przez lekarzy!
Jak długo jeszcze chorzy w Polsce będą traktowani przez lekarzy, pielęgniarki i władzę jak zło konieczne? Ludzie milczą, by nie narazić się wszechwładnym medykom. Ale ile można! – Odpowiedzialność spoczywa na mnie i jestem przekonany, że działania podejmowane przez mój resort przełożą się na pozytywne efekty, które już niedługo będą odczuwalne dla pacjentów – mówił niedawno minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.
Bezduszności lekarzy i pielęgniarek doświadczył ostatnio Tomasz Kalita – chory na raka mózgu były rzecznik SLD, który zasłynął walką o legalizację marihuany leczniczej dla chorych takich jak on. Historię jego ostatniej wizyty w warszawskim Centrum Onkologii opisała na Facebooku żona
Anna. Z ciężko chorym mężem tkwiła pięć godzin na wyziębionym korytarzu, gdzie termometry wskazywały ponoć ledwie 12 stopni! Wraz z nimi dziesiątki pacjentów czekało na wizytę u lekarza. Dla wielu z nich to mogą być ostatnie dni, tygodnie czy miesiące życia. Chorzy i ich bliscy są oburzeni i bezradni, że tracą je na czekaniu. Anna Kalita nie kryje złości, gdy pisze, że w pewnym momencie lekarka, do której czekały tłumy... zwyczajnie wyszła z gabinetu na półtorej godziny! Bez słowa, bez przepraszam, bez wytłumaczenia...
„Obrażona na cały świat sekretarka cedzi w końcu przez zęby, że lekarka musiała wrócić na oddział, bo nie został tam ani jeden lekarz”
– pisze Anna Kalita. Ponoć wszyscy pojechali na konferencję naukową. W końcu – po 5 godzinach! – udaje się wejść do lekarza. Gdy w gabinecie dzwoni telefon, pani doktor mówi, że „nie ma czasu gadać, bo tłum rozpędza”. Lekarka nie orientowała się w przebiegu leczenia Tomasza Kality. Gdy jego żona poszła na oddział po chemię, usłyszała od „sześciu rozkosznie plotkujących pielęgniarek”, że ma usiąść, bo „to będzie długo trwało”.
No i do kogo te pretensje panie Kalita? Przecież sam pan taką publiczną służbę zdrowie tworzył. Tylko w prywatnym gabinecie tak jakoś milej i szybciej. Źródło fakt.pl
14 10 2016 Jak założyć firmę w Czechach? Jeszcze łatwiej niż w Wielkiej Brytanii. Emerytura po roku.
Prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Boli, gdy lwią część swoich zarobków trzeba przeznaczyć na
opłaty. Na ZUS, z którego i tak dostaniemy głodową emeryturę.
Boli, gdy musimy tracić godziny na stanie w urzędach. Coraz częściej szukamy zatem sposobu, aby więcej zostawało w naszej kieszeni. Na przykład? Można założyć firmę w innym kraju, a pracować w Polsce. Na przykład w Czechach, Zenek zakłada firmę.
No i przy dochodzie 5 tys. zł miesięcznie, Zenek musiałby co miesiąc wydać w Czechach około 575 zł na ZUS i składkę zdrowotną. Minimalny koszt obsługi polskiej firmy, przez firmę Account Professional a.s., która zajmuje się naszą księgowością w Czechach wynosi 1500 koron, czyli około 200 zł. Podobnych biur, pomagających założyć i prowadzić firmę w Czechach jest wiele.
– Przy kwocie do około 10 tys. zł dochodu miesięcznie będzie obowiązywała prawie taka sama kwota ZUS i zerowy podatek. Powyżej
10 tys. zł podatek dochodowy wynosi 15 proc. i 20 proc. droższy ZUS – wyjaśnia Zbigniew Mrózek.Nasz rozmówca, który zawodowo pomaga Polakom zakładać firmy na terenie Czech twierdzi, że niektórych klientów nie widział już od pięciu lat. Kontaktują się przez telefon, maila, a kwestie urzędowe załatwiane są za pomocą pełnomocnictw. – Wszystko robimy my, a klient nie musi w ogóle przyjeżdżać – mówi Mrózek.
Poza tym na na plus działają nie tylko o względy podatkowe. Chodzi też o traktowanie przedsiębiorców przez urzędników. Z tego co słyszę od klientów, w Polsce traktują każdego jak potencjalnego oszusta.
– W Czechach osoby fizyczne mogą odliczyć od dochodów koszty w wysokości 60 proc. dzięki czemu opodatkowane jest tylko 40 proc. dochodu. Wysokość podatku to 15 proc. – mówi Zbigniew Mrózek. Emeryturę z czeskiego ZUS-u można otrzymać już po roku, a nasze ubezpieczenie zdrowotne działa
oczywiście również w Polsce. Wysokość emerytury jest zależna od dochodu i okresu, kiedy dochód ten był otrzymywany.
Uwaga:
Na tropie antyzusowiczów Polski ZUS nie jest taki głupi. Szybko zorientował się, że tysiące przedsiębiorców znika mu z ewidencji, emigrując do innych „systemów emerytalnych”. Tak naprawdę nadal pracowali w Polsce. Ruszyła śledcza machina. Nie trzeba było talentu Sherlocka Holmes’a, by odkryć oszustwo na kaczych łapach. Do prawdy ZUS dochodził zadając 12 typowych pytań. Źródło natemat.pl
13 10 2016 Prowadzisz działalność gospodarczą? Jednolity podatek zabierze ci co miesiąc kilkaset złotych.
Rząd zapowiedział ujednolicenie systemu podatkowego w taki sposób, żeby zamiast wielu różnych zobowiązań (np. składki ZUS) podatnicy płacili jeden podatek. Dla najmniej zarabiających (płaca minimalna) ma być to stawka 19,5 procenta. Powyżej 6 tysięcy złotych - stawka w wysokości 40 proc.
Policzyliśmy, co to oznacza dla prowadzących działalność gospodarczą.
Ważnym założeniem, które poczyniliśmy na potrzeby uproszczenia kalkulacji, jest to, że osoba prowadząca działalność gospodarczą nie wrzuca niczego w koszty, ale również nie płaci np. za prowadzenie księgowości. Dodatkowo stawkę ZUS przyjęliśmy na poziomie 1121 złotych.
Osoby, które co miesiąc wystawiają swojemu pracodawcy fakturę na kwotę 6 tysięcy złotych netto (plus VAT), stracą pond 350 zł. Możemy przyjąć, że w tej chwili zostanie im w portfelu co miesiąc 3951,99 zł. .Z naszej symulacji wynika, że im więcej przedsiębiorca zarabia, tym więcej będzie musiał dołożyć po zmianie podatku. Komuś, kto wystawia miesięcznie fakturę na 10 tysięcy netto, zostanie w kieszeni o niemal 1200 złotych mniej. Skorzystają za to
zarabiający najmniej. Pracownik zatrudniony w oparciu o umowę o pracę na minimalnej stawce, dostanie co miesiąc aż 482 złote więcej. W Polsce działalność gospodarczą prowadzi ponad 2 miliony osób. To one mogą być zaniepokojone, tym, że dobry w swym zamierzeniu pomysł uproszczenia systemu podatkowego będzie prowadził do głębszego sięgnięcia do ich portfeli. Źródło: innpoland.pl
Przykładowa opinia:
Nie mogłem znaleźć pracy na etacie więc się samo zatrudniłem. Teraz nową ustawą o jednolitym podatku chcą mnie zmusić do płacenia na równi z tymi, którzy mają pracę na etacie. Tyle, że bez kodeksu pracy. Od 5 lat nie byłem na wakacjach – zawsze ZUS zajadał ostanie 1000 zł, chorobowe to 8.5 zł za godzinę płatne dopiero od 31 dnia choroby, a ośmiogodzinną dniówkę to ja widziałem w telewizji.
12 10 2016 Postkomuna wije się jak piskorz i syczy jak żmija.
Przez 50 lat okupacji wszędzie wkradało się zło i zdołało się wszędzie zakorzenić. Przez 26 kolejnych lat wprowadzano pewne zmiany w systemie ekonomicznym i ustrojowym, zaprojektowane pod kątem pewnych grupowych interesów, a te zabiegi zamiast zło wykorzenić, wzmagały jego narastanie.
Głupotą okazało się naiwne oczekiwanie, że ono samo zniknie, ot tak jakoś. Wszystkie instytucje od samorządów po teatry i instytucje filmowe i inne instytucje kulturalne włącznie z edukacyjnymi, uległy patologiom, które teraz coraz śmielej ujawniają media niezależne. Żeby te patologie odkryć, trzeba
przenieść uwagę z posunięć politycznych na głębszy poziom relacji wyznaczających interesy grupowe.
Tym samym potwierdza się teza z wczesnego okresu transformacji ostrzegająca przed powstaniem systemu sfunkcjonalizowanych patologii. Wszędzie pojawiają się problemy z lokalnymi władcami podwórka czy piaskownicy, których kariery powiązane są z rozrostem owych patologii.
A to zespół teatralny uznaje się za właściciela teatru, ale nie zamierza na niego łożyć. Instytucja filmowa uznaje się za jedyny autorytet w kwestii jakie
filmy należy robić, a pan Broniarz, prezes ZNP za nadministra, zarabiającego więcej od ministra edukacji. Trzeba więc zdać sobie sprawę z faktu, że mamy do czynienia z rozbudowanym systemem sfunkcjonalizowanych patologii. A to oznacza, że z punktu widzenia całości są to patologie, ale służące, spełniające określone funkcje na rzecz pewnych grup interesów.
W systemie szkolnym dotychczasowy system edukacji tworzył zestaw barier i filtrów zapewniających dziedziczenie lepszego wykształcenia i statusu społecznego dla środowisk postkomunistycznych. Mieliśmy selekcję po szkole podstawowej, dzięki której dzieci z rodzin lepiej uposażonych
trafiały do lepszych gimnazjów. Potem selekcja następowała po gimnazjum. Proszę zwrócić uwagę na to, że po liceum selekcja była mniej rygorystyczna, bo środowiska uprzywilejowane stać było na drogie szkoły wyższe czy korepetycje. Zmiana system selekcji ogranicza a to redukuje monopol i uprzywilejowanie środowisk postkomunistycznych. Kolejne patologie w systemie edukacji wiązały się ze zmianami programowymi mającymi na celu narzucenie młodzieży lewicowo-liberalnego paradygmatu ideologicznego i tezami o konieczności powiązania zmian z rzekomymi potrzebami rynku pracy.
Nad systemem edukacji , tak jak TK nad polityką, miał czuwać lewicowy ZNP pod przewodem prezesa Broniarza. Do systemu edukacji zamierzano też wprowadzić z powodów ideologicznych edukację seksualną, ale, na szczęście, zwycięstwo PIS, tę perspektywę zniweczyło. Nie dajmy się więc zwieść
dywagacjom o korzyściach płynących z trójszczeblowego systemu edukacji, bo sama trójszczeblowość wyraźnie ujawnia straty czasu i bezsens do jakiego te straty czasowe prowadzą. Trzyletni cykl daje praktycznie dwa lata realnej nauki, a trzyletnie liceum to po prostu czysty oksymoron. Obrodziły nam patologie, oj obrodziły, teraz potrzebny jest buldożer do ich usunięcia. Źródło: niepoprawni.pl
09 10 2016 Dobra Zmiana potrzebuje lokalnych korzeni....
Premier Szydło zepsuła jeden z większych geszeftów PO-sitwy z ostatnich lat. Armia polska nie kupi francuskich helikopterów. Skrajnie
niekorzystne dla nas warunki umowy przyniosły zerwanie negocjacji i "Caracali" w Polsce nie będzie. Jeżeli umowa nie-rządu PO-PSL z Francuzami miała drugie dno, to teraz PO-sitwa będzie musiała oddać pieniądze z "prezentów". W efekcie lewak Hollande nie przyjedzie do Warszawy...na razie. Być może sprawę powinien zbadać TK, który jako "niezawisły trybunał" może stwierdzić, że jeżeli Francuzi nie dostaną obiecanej wcześniej kasy, to może być niezgodne z Konstytucją. A umowa Pawlaka z Gazpromem była zgodna...dziwne. W związku z tym"skandalem" Francja pewnie nie poprze genosse Tuska na kolejną kadencję "prezydĘta Europy". Rudemu niemieckiemu konfidentowi zaczyna robić się ciasno na kontynencie. Podpowiadam za darmo - Polska nie ma podpisanej umowy ekstradycyjnej z Izraelem na przykład....
Pan prezes Kaczyński mówił w Lublinie o fundamentach Dobrej Zmiany. Wskazywał drogę, mówił, że nic nie jest dane za zawsze. Szkoda, że tych słów nie chcą słuchać lokalni bonzowie PiS. Dla nich nadal trwa "karnawał". Wielu jest przekonanych, że to ich "geniusz" doprowadził do podwójnego wyborczego sukcesu. Dlatego lekceważone są społeczne czy samorządowe organizacje prawicowe, nikogo z lokalnych prominentów PiS nie obchodzi los wolontariuszy, dzięki którym w roku ubiegłym "cud" wyborczy mógł się dokonać. Pomijam zupełny brak inicjatyw ze strony parlamentarzystów i samorządowców
PiS - może nie umieją albo nie mają czasu. Ale lekceważenie tych, co pomogli wygrać, przyniesie powtórkę z 2007 roku. Wzajemne podgryzanie, brutalne ataki na przyjazne środowiska, zniechęca je do dalszego wspierania PiS. To tylko kwestia czasu gdy wróci koszmar rozbicia prawicy. Czy to tak trudno zdiagnozować? Panie Prezesie - czas już nie działa na rzecz Dobrej Zmiany...nie można liczyć tylko na głupotę tzw. opozycji i bierność społeczeństwa. W moim okręgu wyborczym (jako jednym z dwóch gdzie w Polsce PO-sitwa wygrała ubiegłoroczne wybory) parlamentarzyści i prominenci PiS
zwalczają się zaciekle, ku radości PO-mafii. Struktury partii są rachityczne, nowych członków nie przyjmuje się, narasta bunt przeciw marazmowi i bierności. Każda inicjatywa środowisk prawicowych - klubów "GP", Ruchu im. L. Kaczyńskiego czy RKW odbierana jest przez partyjny aparat jako zagrożenie. Sami nie robią innym nie chcą pozwalać...To już przerabialiśmy Panie Prezesie... Źródło: niepoprawni.pl

Płynie łezka w oku! Czy to jawa czy sen? Znalezione w necie.
Jestem młodym człowiekiem. Od jakiś 10 lat nie pracuje w kraju. Nie stać mojego przyszłego polskiego pracodawcy na moją wiedzę tutaj w kolonii. W urzędzie już od 2ch lat figuruje jako bezrobotny. Podpisuje książeczki że sam niby szukam etatów czyli ja udaje że szukam a urząd udaje że się też
stara. Robią mi jakieś profilowania itp co w ogóle z mojego skromnego punktu widzenia jest bezsensu i wyrzuca się publiczne pieniądze w błoto. Oferty po 1700 brutto wiszą. Taką miałem dniówkę poza krajem zanim wróciłem. Skończyłem studia wyższe z wyróżnieniem na kierunku ścisłym. Postanowiłem że tego wystarczy. Ściągnąłem wszystkie oszczędności do kraju i żyje jak pączek w maśle. Pół godziny pracy poza polska wystarcza mi na spokojne przeżycie całego dnia w kraju. Dziesięć fontów/dzień pozwala mi tutaj żyć jak panisko. Łapię ryby chodzę na wycieczki z psami i mieszkam w pięknym domku z ogrodami. Wolna głowa i wolny człowiek. Jak widzę jak ludzie siedzą po 10-12h za 300 fontów na miesiąc to mnie ciarki przechodzą. Nie należy mi się
tutaj żadna emerytura i jestem tego świadom i jestem zadowolonym człowiekiem. Nie pójdę tutaj do pracy bo to nie ma sensu. Swoje
oszczędnośc szacuje na ok 3 mln pln. A po co ja mam pracować jak mnie po 5 tys wychodzi do wydawania na miesiąc i mnie pieniędzy do 80tki starczy. Myślę że do tej pory ZUS pozostanie tylko zapisem na kartach historii a nie jeden z 30sto letnim stażem przyjdzie do mnie po pomoc jak już piramida finansowa się rozleci. Powtórzę raz jeszcze. Życie jest za piękne żeby pracować w Polsce. Nie nie nie i jeszcze raz nie. Mój kapitał nie jest nastawiony na drapieżne zarabianie przy dużych możliwych stratach. Mój kapitał rośnie z prędkością ok 100 pln/dobę bez kiwania nawet małym palcem. Powodzenia w piękny piątek w kieracie. Ja już zacząłem weekend.
Skończone studia z wyróżnieniem a w komentarzu same czerwone wężyki. Walka z nimi była długa i mozolna.
29 09 2016 Partia z narodem walczy o lepsze jutro dla siebie!
Genialny Morawiecki zapomina że nadmierny wzrost opodatkowania zamiast przynosić większe dochody, powoduje ich spadek. Gdy podnosimy podatki, wpływy rosną, ale tylko do momentu, gdy obciążenia nie przekroczą wartości, której obywatele już nie są w stanie zaakceptować. Nie jest to dogmat, nie jest to teoria, której nie da się podważyć, ale warto o niej pamiętać, sięgając obywatelom do kieszeni panie Morawiecki.
Dzisiejsza Polska to efekt pracy posłów wszystkich kadencji, którzy dbając o swoją kieszeń lobbują dziurawe ustawy. W efekcie ci co mają dużo
nic nie płacą a tym co mają mało zabiera się prawie wszystko.
Ministerstwo Finansów chce wycisnąć dodatkowe 3 miliardy VAT. Z oszustów? Zapłacić mogą także uczciwe firmy. Najwięcej oszustów po 1989 roku urzęduje na
Wiejskiej i w ministerstwach. Należy za wszelką cenę odebrać im to co zagrabili na prywatyzacji. Nie zaciskajcie ust ! Zaciśnijcie pięści..
– Pozwólcie mi normalnie płacić podatki. Nie zarzynajcie kury znoszącej złote jaja. Skoro wpłacam do budżetu 500 mln rocznie, to naprawdę nie ma to znaczenia, czy wyciśniecie ze mnie dodatkowe 10 mln złotych - takie przesłanie zawierał list otwarty do urzędników, który napisał prezes firmy będącej jednym z największych płatników podatków VAT, dochodowego i akcyzy w Polsce.
W jego firmie "uszczelnianie systemu", o którym mówi Ministerstwo Finansów, już objawiło się dodatkowymi kontrolami. Mają na celu wyduszenie z uczciwie
rozliczającej się firmy kolejnych milionów. Chciał opublikować list w jednej z gazet. Po czym opamiętał się i schował go do biurka. Atmosfera nie sprzyja wychylaniu się z listami protestacyjnymi. Dlaczego?
Niedawno firmę odwiedził kolejny kontroler. Instruowany przez kierownictwo, że ma iść i łapać oszustów na gorącym uczynku. A że był porządny i szczery, od razu przeprosił prezesa: – No nie widzę tu żadnego przekrętu. Zatrudnia Pan pracowników, płaci pensje, widzę rzetelnie prowadzone rozliczenia, podatki takie, że pogratulować. Jednak muszę zrobić swoje. Posiedzę trochę, popatrzę w dokumenty, postaram się nie zrobić państwu krzywdy - powiedział. Tak
przynajmniej relacjonuje historię prezes. Wylicza, że coraz więcej czasu traci na udowadnianie, że nie jest oszustem. Za chwilę takie scenki będą normą w coraz większej liczbie firm.
Rząd powinien zrozumieć, że szara strefa nie jest dowodem na "przestępcze skłonności" obywateli, tylko na to, że żąda wygórowanych, nieadekwatnych podatków. Dla większości to nie jest wybór, tylko konieczność.
Jestem pełen podziwu dla tych którzy odważyli się i prowadzą własną działalność gospodarczą w Polsce. Ileż to trzeba mieć zapału i jakim być odpornym żeby nie polec w walce z Urzędem Skarbowym. Dla skarbówki każdy nawet ten rozpoczynający działalność gospodarczą to przestępca którego trzeba bezwzględnie ścigać i tępić. W Polsce mamy taki system podatkowy, że nawet gdyby na polu zamiast buraków zbierał brylanty to i tak splajtuje. No a buraków jest ci u nas pod dostatkiem nawet w mieście.
Polityk, poseł, urzędnik nie powinni zarabiać więcej jak 3000 złotych wtedy wiedzieliby jak trzeba szanować pieniądze i cudzą pracę. Dlaczego bo ta ich praca
to takie przelewanie z próżnego w puste bo efektów nie ma żadnych. Albo inaczej bywało już tak że jedni kopali dołek drudzy go zasypywali i znowu w tym samym miejscu kopali i znowu zasypywali i tak w kółko Macieju trwało to latami. Narobili się wszyscy co nie miara tego nikt nie zaprzeczy. Ba jakie pieniądze za to otrzymali. A efekt ich pracy był żaden.
Wierzę, że coraz bliżej jest dzień, w którym Polacy przestaną na każde propagandowe zawołanie trząść palmą tylko po to by złodzieje i zdrajcy zbierali kokosy.
19 09 2016 Misiewicz oferował "pracę za głosy" radnym PO?
Tygodnik "Newsweek" poinformował, że rzecznik MON, Bartłomiej Misiewicz próbował w końcówce sierpnia "przekabacić" na stronę PiS bełchatowskich radnych PO. Proponował im przystąpienie do koalicji ze swoją partią. Jedynym warunkiem było ich zrzeknięcie się członkowstwa w partii Grzegorza Schetyny. W zamian mieli jednak za to otrzymać pracę w państwowej spółce.
Według ustaleń "Newsweeka" zadaniem Misiewicza było znalezienie nowej większości w radzie powiatu, co pozwoliłoby PiS obsadzić stanowisko wicestarosty. Do siedziby rady powiatu ściągnięci zostali radni PO, na których czekał Misiewicz i Sławomir Zasada (prezes państwowej spółki PGE GiEK).
Oto jest ten, który jeszcze rano mienił się być wyższym nad wszystkie...
Bartłomiej Misiewicz poprosił szefa MON o zawieszenie w funkcjach w MON.  Minister Macierewicz przychylił się do prośby Misiewicza. Szef gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza zapowiedział także kroki prawne przeciwko "Newsweekowi"
Ale honorowy ten Misiewicz! To dziś niespotykane! No ale Misiewicz może sobie na to pozwolić bo bardzo dobry wojownik Macierewicza. Tak o
Misiewiczu mówi jego bezpośredni szef. To kolejna nagonka polityczną na dzielnego młodego człowieka, który, jak mało kto, zasłużył się dla bezpieczeństwa naszego państwa.
Bartłomiej Misiewicz sześć lat był sekretarzem komisji smoleńskiej i to dzięki niemu zebraliśmy dowody pokazującej rosyjską odpowiedzialność za śmierć polskiej elity narodowej. Co więcej dzięki swojej determinacji, odwadze i zdolności podejmowania decyzji, uratował część polskiego kontrwywiadu od sprywatyzowania przez ludzi stojących dziś pod zarzutem działania na rzecz obcego wywiadu. Powstrzymał przestępców, uratował tajne dokumenty przed przejęciem przez obce służby, zablokował operację wymierzoną w polską armię i bezpieczeństwo państwa.
I za to został wyróżniony. Chciałbym, żeby każdy oficer w Wojsku Polskim mógł się poszczycić takimi osiągnięciami.

No patrzcie taki młody Misiewicz a jakie to już bohaterskie czyny ma na swym koncie. J 24 i Stirlitz przy nim siada. Papier ma to do siebie że wszystko przyjmuje nawet to że Rokossowski był synem polskiego kolejarza.
16 09 2016 Macierewicz uciekł ze Smoleńska bo się bał!
Mąż zmarłej tragicznie w katastrofie smoleńskiej Jolanty Szymanek-Deresz, twierdzi, że minister obrony narodowej zachował się w Smoleńsku w "sposób haniebny", bo zamiast pomagać na miejscu, wrócił do Warszawy.
Kilka minut wcześniej zginęli jego przyjaciele, koledzy i współpracownicy. Zamiast biec i udzielać pomocy, udał się do restauracji na obiad, a potem wsiadł do pociągu. Jak mi powiedziano, nakazał kierownikowi pociągu wygasić światła, zaciągnąć rolety i po kryjomu uciekł do Warszawy. Było to komentowane tak, że pan Macierewicz boi się o swoje życie - mówił w TVN24 Paweł Deresz. - Myślę, że Macierewicz teraz odreagowuje, stara się zrobić dobre wrażenie po tym haniebnym czynie - dodał Deresz, tłumacząc, dlaczego komisja powołana przez Macierewicza zamierza rozpocząć od nowa śledztwo smoleńskie.
W chwili gdy tupolew rozbił się pod Smoleńskiem, obecny szef MON był w Katyniu. Od miejsca tragedii dzieliło go ok. 30 km. Gdy informacje o katastrofie zostały potwierdzone przez Rosjan, Macierewicz miał powtarzać: "trzeba natychmiast wracać". Nigdy szerzej nie wytłumaczył się z tej decyzji. Na jednej z konferencji prasowych na pytanie, czy nie żałuje, że nie dotarł na lotnisko Siewiernyj, odparł: "przez cały czas żałowałem, ale taka była konieczność". Dopytywany "dlaczego?" odpowiedział tylko: "bo taka była".
Od dawna o tym piszę na wielu forach. A pierwszym który to powiedział Macierewiczowi był Palikot
Nie rozumiem, nie pojmuję. Nie tak byłem wychowywany. Nie takie wartości mi wpajano. Jak można popierać człowieka ze wszech miar skompromitowanego, człowieka nie mającego za grosz honoru, człowieka opętanego. Aktora który tak świetnie przed elektoratem wyuczoną rolę grał tak wielu omamił i do oddania głosu na siebie skłonił. Kiedy się dowiedział się o tragedii Smoleńskiej był ok. 14 km od miejsca katastrofy. I co zrobił? Jako pierwszy niczym tchórz, dezerter czmychnął czym
prędzej do kraju. Osoba, która przedstawia siebie jako niezłomnego lustratora, antykomunistę, likwidatora WSI, bojownika o prawdę smoleńską.
Ile w tym prawdy a ile kpiny? Tego typu osoba powinna bez chwili zastanowienia ruszyć na miejsce katastrofy, aby sprawdzić naocznie czy to prawda, czy rzeczywiście się "to" zdarzyło. Więcej, taka reakcja jest poniekąd bez uzasadnienia - jedzie się na miejsce i już!!! To przecież ukochany Lech Kaczyński zginął - został zamordowany - więc czym prędzej do Smoleńska!

Mniemam iż Twój życiorys jest podobny do tego zachowania niegodnego, skrzętnie skrywanego. Niewielu zauważyło jak traktujesz innych z góry, jak lekceważysz wręcz plujesz, karcisz każdego tak jakbyś postradał wszelkie rozumy. Za katolika masz się wielkiego wręcz bogobojnego to wiesz że Judasz przyznał się do swej zdrady, wiesz ze srebrniki go paliły. Zrób jak Judasz wyznaj skruchę i zrzeknij się mandatu poselskiego bo ze wszystkich kandydatów Ty jeden najbardziej nie zasługujesz na niego. Listopad 2011 rok
08 09 2016 MON wypłaca zadośćuczynienia rodzinom ofiar smoleńskich. Tylko w tym roku już 2,5 miliona złotych.
Od grudnia 2015 roku MON zawarł z rodzinami ofiar smoleńskich 15 ugód opiewających łącznie na kwotę 2,5 mln złotych - dowiedział się "Newsweek”. Kilkadziesiąt kolejnych wniosków, niejednokrotnie z żądaniem wypłat milionowych kwot, czeka jeszcze na rozpatrzenie. Najpewniej będzie pozytywne, bo odkąd sprawami odszkodowań zajmuje się w MON były adwokat Antoniego Macierewicza, resort przystaje na większość żądań wysuwanych przez rodziny smoleńskie.
Przypomnijmy. W ramach zadośćuczynienia od kwietnia 2010 roku do grudnia roku 2015 pomiędzy członkami rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej a Skarbem Państwa zawarto 276 ugód sądowych, opiewających łącznie na kwotę 67,5 mln złotych (każda z rodzin otrzymywała 250 tysięcy, kwotę w tego typu przypadkach niebagatelną). Wypłata pieniędzy – uzasadniona wtedy szczególnymi okolicznościami narodowej tragedii – nie zamknęła jednak możliwości dochodzenia kolejnych roszczeń. I właśnie ma to miejsce. Jak ustaliliśmy od grudnia 2015 roku o przyznanie świadczeń odszkodowawczych w związku ze śmiercią członków rodziny w wyniku katastrofy smoleńskiej wystąpiły do Ministra Obrony Narodowej aż 53 rodziny ofiar, a dokładnie 123 osoby. Wśród nich są też wnioski, które opiewają na milionowe kwoty - informuje serwis oko.press. Chodzi między innymi wniosek Zuzanny Kurtyki, wdowy po szefie IPN na kwotę miliona złotych, jej syna, Krzysztofa Kurtyki na 450 tysięcy złotych oraz Magdaleny Merty, wdowie po ministrze kultury, Tomaszu Mercie, na 2 mln złotych.
Więcejna podstronie: Polityka
07 04 2016 Biznes smoleński ma się dobrze. Kolejnych Licheń będziemy mieli?
Towarzyszu Macierewicz i towarzyszu Kaczyński o co wam chodzi o prawdę czy o wyciągnięcie jak największej kasy na tej tragedii. Ta wasza zabawa w szukanie prawdy już kosztowała nas podatników ponad 70 mln złotych.
02 09 2016 Antoni Macierewicz – zamach w Smoleńsku i inne teorie spiskowe.
Strona rosyjska odpowiada za smoleńską katastrofę? „To oczywiste”. Już nie ma mowy o hipotezach... Antoni Macierewicz ma „prawdziwe” dowody potwierdzające teorie, że w Smoleńsku doszło do zamachu.
„To nieprzyzwoite. Z jednej strony mamy do czynienia z systematycznym niszczeniem polskiej tradycji i dziesiątkami lat działania na szkodę polskich interesów przez ludzi nazwanych przez prezydenta zdrajcami, a z drugiej z nagonką polityczną na dzielnego młodego człowieka, który, jak mało kto, zasłużył się dla bezpieczeństwa naszego państwa. Bartłomiej Misiewicz sześć lat był sekretarzem komisji smoleńskiej i to dzięki niemu zebraliśmy dowody pokazującej rosyjską odpowiedzialność za śmierć polskiej elity narodowej. Co więcej dzięki swojej determinacji, odwadze i zdolności podejmowania decyzji, uratował część polskiego kontrwywiadu od sprywatyzowania przez ludzi stojących dziś pod zarzutem działania na rzecz obcego wywiadu. Powstrzymał
przestępców, uratował tajne dokumenty przed przejęciem przez obce służby, zablokował operację wymierzoną w polską armię i bezpieczeństwo państwa. I za to został wyróżniony. Chciałbym, żeby każdy oficer w Wojsku Polskim mógł się poszczycić takimi osiągnięciami.
No patrzcie taki młody Misiewicz ajakie to już bohaterskie czyny ma na swym koncie. J 24 i Stirlitz przy nim siada. Papier ma to do siebie że wszystko przyjmuje nawetto że Rokossowski był synem polskiego kolejarza.
„Dzisiaj wybór nie dotyczy tego, czy to polscy piloci zawinili przy katastrofie smoleńskiej lub czy rozpad samolotu prezydenckiego dokonał się w powietrzu dlatego, że dopuszczono świadomie z wadą techniczną do takiego lotu, czy też mieliśmy do czynienia z umyślnymi działaniami mającymi na celu zniszczenie samolotu w powietrzu. Bo to, że działania nawigatorów rosyjskich i moskiewskich decydentów miały na celu doprowadzenie do katastrofy polskiego samolotu prezydentem Lechem Kaczyńskim i całą delegacją na pokładzie, nie pozostawia żadnych wątpliwości. To jest już oczywiste” Źródło: newsweek.pl 
25 08 2016 Archiwa nie płoną, ale zabijają.
Wybuchem gazu w gdańskim wieżowcu żyła cała Polska. Stało się to w wielkanocny poniedziałek 17 kwietnia 1995 roku. Wtedy nawet pojęcia nie miałem, że w tym budynku mieszkał współpracujący od 1978 roku z opozycją były oficer SB, dziś emerytowany ppłk. Adam Hodysz, uważany przez
wielu za współczesnego Konrada Wallenroda, który z samej jaskini esbeckiego lwa pomagał rodakom obalić komunę, za co czerwoni wsadzili go później za kratki. Według mnie z tym Konradem Wallenrodem to jednak przesada, bo Hodysz nie wstępował do SB z zamiarem obalania komuny, a dopiero w trakcie służby doszło do jego nawrócenia. Gdyby w 1995 roku działał Internet być może wiedziałbym o lokatorze feralnego wieżowca, Hodyszu, ale wtedy w Polsce wszystko jeszcze było w powijakach, a bardzo kosztowny dostęp do Internetu przez modemy anonimowym użytkownikom umożliwiono
dopiero w 1996 roku. Jednak nawet po przeszło dwudziestu latach pamiętam moje ogromne zdziwienie tym, że już nazajutrz 18 kwietnia cały budynek w niezrozumiałym dla mnie pośpiechu wysadzono w powietrze, a całą akcję ratunkową oraz badanie przyczyn wybuchu prowadzono dopiero na tym potężnym gruzowisku. Jakoś nie trzymało się to wszystko kupy, bo przecież nie raz oglądałem w telewizji obrazy jak po którymś z kolejnych trzęsień ziemi czy wielkiej katastrofie budowlanej na świecie ratownicy przybyli z wielu krajów z narażeniem życia przeszukiwali rumowiska, a do wyburzeń dochodziło najwcześniej po kilku lub kilkunastu dniach.
Do wybuchu w gdańskim wieżowcu doszło niemal trzy lata po „nocnej zmianie”, czyli obaleniu rządu Jana Olszewskiego i wtedy także nie wiedziałem, że
dokumenty na temat TW „Bolka” Wałęsy dostarczył ówczesnemu szefowi MSW, Antoniemu Macierewiczowi właśnie Adam Hodysz, za co został później odwołany ze stanowiska Dyrektora Delegatury UOP w Gdańsku przez Andrzeja Milczanowskiego, który po „nocnej zmianie” objął ministerstwo po Macierewiczu. Jak widać „Bolek” ufał bardziej tym esbekom, którzy zwalczali w PRL-u opozycję i u których na nawrócenia nie było żadnych widoków.
Dzisiaj wiele osób nawet z prawej strony sceny politycznej powątpiewa w to, że służby specjalne III RP byłyby zdolne do takiej zbrodni i w celu odzyskania dokumentów kompromitujących Wałęsę posunęłyby się do morderczej akcji mającej dać pretekst do wejścia do mieszkania Adama Hołysza. Ja z kolei nie wierzę w takie dziwne przypadki i zbiegi okoliczności. Musimy cały czas pamiętać, że III RP nie powołano do życia na skutek pomysłu osób, które dogadały się później w Magdalence i przy okrągłym stole. Tylko wyjątkowo naiwni ludzie wierzą do dziś, że ten „nowy ład” i „pokojowy demontaż komunizmu” zaprowadzony został spontanicznie bez udziału i nadzoru możnych tego świata. Cała ta operacja przypominała pranie brudnych pieniędzy przez mafię tylko, że w tym przypadku do legalnego demokratycznego światowego politycznego obiegu z wielkim sukcesem zamiast brudnych pieniędzy wprowadzono
komunistycznych zbrodniarzy. Wałęsa był kamieniem węgielnym i mitem założycielskim tego międzynarodowego geszeftu zwanego transformacją, więc mnie nie dziwi, że za wszelką cenę i wtedy i dziś próbuje się ten żałosny symbol ratować.
Po obaleniu rządu Olszewskiego najwyraźniej w jakichś najpewniej nie polskich gabinetach zadecydowano, że trzeba działać radykalniej, aby nie powtórzyła się podobna sytuacja z ujawnianiem tych wszystkich TW „Bolków”. To chyba od tego momentu śmiertelne zagrożenie padło na wszystkie osoby, którym wydawało się, że zgromadzone przez nie prywatne archiwa są wystarczającą polisą bezpieczeństwa lub gwarancją spokojnego i dostatniego życia.
Zaledwie trzy miesiące po „nocnej zmianie” w noc z 31 sierpnia na 1 września 1992 roku w Aninie w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach zamordowano byłego wieloletniego komunistycznego premiera, Piotra Jaroszewicza i jego żonę Alicje Solską. Z kolei dopiero w 2005 roku za pierwszych rządów PiS ujawniono, że z akt tej tajemniczej sprawy zginęły najważniejsze dowody w tym folie z niezidentyfikowanymi odciskami palców. W śród wielu wersji zbrodni serwowanych opinii publicznej chyba najrzadziej pojawia się ta najbardziej prawdopodobna. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w podobnych okolicznościach jak Jaroszewicz i jego żona zginęli także, Tadeusz Steć zamordowany 12 stycznia 1993 roku oraz gen. Jerzy Fonkowicz torturowany i zamordowany
7 października 1997 roku.
Sprawców do dziś nie wykryto. Jaroszewicz, Steć i szef Oddziału III Zarządu Informacji LWP, Fonkowicz na początku 1945 roku przejmowali w wielkim barokowym pałacu w Radomierzycach nad Nysą Łużycką tajne hitlerowskie archiwa i nie jest to teoria spiskowa, ale historyczny fakt. To wtedy powstało tak zwane „archiwum Jaroszewicza” zawierające kompromitujące materiały dotyczące ludzi ze świeczników władzy nie tylko w Polsce, ale i Europie. Wiadomo też, że w owych dokumentach były akta personalne, listy konfidentów oraz teczki dotyczące rodziny
Rotszyldów. Jaroszewicz przed przekazaniem skrzyń z dokumentami sowietom część z nich sobie sprywatyzował. Oto fragment relacji zamordowanego w 1993 r. Tadeusza Stecia spisany przez Henryka Piecucha: „Jaroszewicz z Fonkowiczem chyba nie znali niemieckiego lub znali ten język zbyt pobieżnie, bo często
przysyłali umyślnego, zazwyczaj jakiegoś szeregowego, abym im przetłumaczył jakieś kwity. […] Pamiętam, że Fonkowicz został gdzieś wezwany, musiał nagle wyjechać, a ja z Jaroszewiczem zostałem w Radomierzycach jeszcze dwa lub trzy dni. Cały czas tłumaczyłem. Jaroszewicz przebierał. Wybrał stosik dokumentów. Zrobił z nich dwie lub trzy niewielkie paczki. […] Byłem akurat pod pałacem, razem z dwoma cywilami, specjalistami od zabytków, których zostawił Fonkowicz. Nagle na dziedziniec pałacu wpadła grupa czerwonoarmiejców z bronią gotową do strzału. Ani się obejrzeliśmy, jak ustawiono nas pod ścianą z rękami do góry. Na szczęście wyszedł Jaroszewicz, pogadał z dowódcą grupy, jakimś lejtnantem chyba. Czerwonoarmiści pognali nas w kierunku wioski, nie
szczędzili kopniaków, doprowadzili do drogi Bogatynia – Zgorzelec i kazali iść, doradzając, abyśmy zapomnieli o pałacu i wszystkim, co widzieliśmy i słyszeliśmy.
Musimy cały czas pamiętać, że w Polsce działają aktywnie także obce wywiady i nie łudźmy się, że po 89 roku tak się one wszystkie ucywilizowały, że nie zdolne byłyby do takiego zbrodniczego aktu jak wybuch gazu w gdańskim wieżowcu, w wyniku którego z powodu ratowania fałszywego mitu Wałęsy 22 osoby poniosły śmierć. Aby to uświadomić Czytelnikom przypomniałem tajemnicze niewyjaśnione do dziś zabójstwa, których motywem były tajne dokumenty będące w posiadaniu Jaroszewicza. Czy zleceniodawcy mordów je odzyskali? Niekoniecznie. Świadczyć mogą o tym tortury, którym zbrodniarze
poddali Fonkowicza pięć lat po zabójstwie również torturowanego małżeństwa Jaroszewiczów. Czy do sprawy wróci teraz jakieś „Archiwum X”? Jedno wiemy dzisiaj na pewno. Archiwa, choć nie płoną to bardzo często zabijają. Źródło: niepoprawni.pl
14 08 2016 Janusz Korwin-Mikke: Coś o grabiach.
Już nie chce mi się pisać o aferze Żłób+ - czyli o podwyżkach dla PiS-owskich urzędników. Najpierw wyrzucili Krewnych-i-Znajomych-PO-i-PSL, przyjęli swoich Krewnych-i-Znajomych - po czym wnieśli o podwyżkę uposażeń o 100 proc. W Sejmie P. Paweł Kukiz podniósł słuszny wrzask - no to zrezygnowali z ustawy i podnieśli urzędnikom rozporządzeniem. Chcieliście prawa i sprawiedliwości - no to macie!
D***kracja to Ustrój Łupów: kto wygrywa wybory - ten łupi resztę. To jest wszędzie - w Stanach Zjednoczonych też! Pamiętam, jak byłem gościem prez. Ronalda Reagana w 1986 roku w USA - i Jego doradca, p. Jan Lenczowski, pokazując na Main Executive Building w Waszyngtonie powiedział: "Widzi Pan ten budynek? 120 lat temu WSZYSCY urzędnicy federalni mieścili się w tym gmachu. Obecnie jest ich półtora miliona - i nawet Reagan nie jest w stanie z tym sobie poradzić!".
Bo jeśli pozwolić ludziom żyć na cudzy koszt - to będą żyli. Koniec kropka. Potrzebna jest nie zmiana partii u władzy - tylko zmiana ustroju. Musimy zlikwidować d***krację - i tyle. Chyba że chcecie, by ONI nadal nas łupili - tylko sami chcecie brać udział w podziale łupów.
Pamiętacie Państwo, jak PiS grzmiał, że kolejne rządy planują budżety z deficytem. Był wielki krzyk - sam w nim brałem udział - że teraz się bierze
pożyczki - a potem nasze dzieci i wnuki będą to musiały spłacać. Bo na tym to przecież polega. Ten deficyt ktoś kiedyś będzie musiał spłacić. Nie można myśleć o tym, jak teraz jeść, pić i hulać - trzeba pomyśleć o naszych dzieciach, które za to będą musiały zapłacić. Ale co to obchodzi PiS? Co to obchodziło PO? "Po nas - choćby i potop!" - jak mawiali ponoć francuscy arystokraci. Przed rewolucją.
Melduję więc, że rząd PiS planuje na przyszły rok rekordowy deficyt - 60 mld zł. Ale nie myślcie, że to sami politycy i urzędnicy PiS to przeżrą. Razem ze wszystkimi Krewnymi-i-Znajomymi jest ICH za mało, by przeputać taka kupę pieniędzy. Muszą się nimi podzielić ze wspólnikami. Czyli tzw. wyborcami. Rzuci się im po 500 zł na dziecko - i już skończy się gadanie, że rząd jest rozrzutny. Bo jeśli rzuca nam - to już wszystko w porządku. Wyobraźmy sobie, że w miasteczku mieszka Sinobrody, mordujący kobiety. Dla pieniędzy. To jest, oczywiście, Bardzo Zły Człowiek. Ale jeśli połowę - a nawet trzy czwarte -
pieniędzy rozdaje sąsiadom mieszkającym na tej samej ulicy? Czy to jest nadal Zły Człowiek? Czy może filantrop? No, to w takim razie od 70 lat mamy u władzy filantropów. Bo na tym polega d***kracja: obłupić wszystkich, nakraść się - a część dać 55 proc. ludzi, by na nas głosowali. I można spokojnie kraść dalej.
Źródło: se.pl

24 08 2016 Prezydent Andrzej Duda powinien ułaskawić Zygmunta Miernika.

Zygmunt Miernik otwarcie bowiem wystąpił nie tylko przeciw Kiszczakowi czy krzywoprzysiężnej sędzi, ale i przeciw przestępczemu fasadowemu państwu, i ambasadom co przestępczość tego państwa przesądziły.
W sobotę, 20.08.2016, "Gazeta Polska Codziennie" napisała "Miernik osadzony z kryminalistami" Dowiedzieliśmy się , iż: "Zygmunt Miernik, działacz opozycji antykomunistycznej z czasów PRL, został skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 10 miesięcy więzienia za rzucenie w czerwcu 2013 r. tortem w sędzię.
Zdarzenie miało miejsce podczas procesu komunistycznego generała oskarżanego o bycie winnym śmierci górników w kopalni Wujek w grudniu 1981 r., w którym orzekała sędzia. Od 2 sierpnia br. Miernik odsiadywał wyrok w Zakładzie Karnym w Wojkowicach (woj. śląskie), nieodległych od miejsca jego zamieszkania. Przez dwa tygodnie przebywał w jednoosobowej celi. Jednak właśnie przeniesiono go do Zakładu Karnego w Uhercach Mineralnych (woj. podkarpackie). A w nowym miejscu Miernik trafił do kilkuosobowej celi razem z więźniami kryminalnymi. (...) przeniesienie znacznie utrudnia rodzinie odwiedzanie
osadzonego. Córka Zygmunta Miernika, aby móc spotkać się z ojcem, zamiast 30 km musi przebyć ponad 300-km odległość."

W dniu 2 sierpnia 2016 Zygmunt Miernuik stawił się w więzieniu. Opisał to Paweł Pawlik w portalu Onet.
"– Nie proszę o ułaskawienie prezydenta. Ja zwracam się do władz polski o wznowienie procesu - mówił dziś Zygmunt Miernik. Chcę procesu publicznego z nieograniczonym dostępem mediów, nagrywanego i jawnego, a nie procesu sterowanego – dodaje i przypomina, że nigdy nie przyznałem się i nie zaprzeczył, że rzuciłem tortem.– Zostałem skazany za "protest tortowy", czyli za protest przeciwko sędziom, którzy uniemożliwiali osądzenie zbrodniarza stanu
wojennego – mówi dziś w Wojkowicach. (...)  "Miernik (...)
„poczęstował” [tortem] sędzinę katowickiego sądu Annę Wielgolewską, orzekającą w procesie gen. Czesława Kiszczaka (...) Sędzina została obrzucona tortem wychodząc z sali, więc niejako czynności służbowe zostały zakończone. Nie można mówić że była to zniewaga urzędu sędziego, a osobisty rodzaj dezaprobaty – piszą na stronie citizengo.org.
Powyższe cytaty dają, jak sądzę, kompletny obraz sprawy. Komunistyczny zbrodniarz, odpowiedzialny za śmierć wielu ludzi zostaje przez sąd
uniewinniony, a zasłużony działacz "Solidarności", który dał wyraz swemu oburzeniu tym wyrokiem [
w dośc niewinny sposób - rzucenie tortem nie mogło spowodować szkód] poszedł na 10 miesięcy do więzienia. Nie ma to nic wspólnego ze sprawiedliwością, ale jest wyrazem chęci zemsty korporacji
sedziowskiej za to, że ktoś śmiał podważać jej wyroki. Prezydent Andrzej Duda powinien naprawić tę niesprawiedliwość. Sprawa ta ma jeszcze jeden aspekt. Polska korporacja sędziowska wyraźnie wypowiedziała wojnę polskim władzom, pragnąć doprowadzić do tego, by najwyższą władzę w naszym kraju sprawowały właśnie sądy [i sędziowie]. Ułaskawienie Zygmunta Miernika byłoby wyraźnym sygnałem, że nie ma na to zgody, a sędziowie nie mogą ferować wyroków kierując
się głównie chęcią zemsty. Samowola sędziów powinna być ukrócona. Źródło: niepoprawni.pl
19 08 2016 Kamień smoleński zbrukany przez Rosjan! Aż żal patrzeć.
Szok i niedowierzanie! Choć PiS co miesiąc szumnie celebruje pamięć o katastrofie smoleńskiej, to nie potrafi należycie zadbać o miejsce katastrofy! Okazuje się, że pamiątkowa tablica, która upamiętnia tragedię z 10 kwietnia 2010 r. była wymazana „farbą i zwykłym gównem”!
O tym, co dzieje się na miejscu katastrofy można się dowiedzieć z publikacji jednego z rzeszowskich pieśniarzy, lalkarzy i poetów.
To, co tam zastałem wręcz powaliło mnie z nóg... teren katastrofy zarośnięty chaszczami, płot okalający, mający zabezpieczać miejsce, poprzerywany, powyginany, sprawia wrażenie fatalne. Kamień upamiętniający śmierć Polaków zafajdany farbą i zwykłym gównem, po całym terenie walają się śmieci, wygląda to ohydnie bluźnierczo wręcz okropnie” – czytamy we wstrząsającej relacji podróżnika.
– Pojechałem do Rosji. Jeżdżę tam, piszę książki, opowiadam o tym kraju. Przyjechałem położyć biało-czerwoną flagę i nic więcej. Chciałem zobaczyć miejsce
katastrofy, a zastałem to, co zastałem – opowiada nam autor zdjęć (nazwisko do wiadomości redakcji - przyp. red.).
– Posprzątałem śmieci. Tablica jest już czysta – dodaje. W rozmowie z Fakt24 przyznaje, że zrobiło mu się żal. Tym bardziej, że PiS co miesiąc celebruje pamięć o ofiarach katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. Źródło: fakt.pl
Komentarze:
Stawiać pomniki na każdym rogu, przed pałacem prezydenckim największy , bo tam Kaczyński pracował. Miesięcznice z apelem poległych, a w miejscu gdzie zginęli brud i smród. Braciszek Jarosław i wdówki smoleńskie, które podobno wraz ze śmiercią mężów straciły podobno sens życia nie mogą nie potrafią raz na 2-3 miesiące pojechać tam i zrobić porządku? Syn sąsiadów zginał w wypadku za Chojnicami i oni raz na 2 miesiące bez względu na porę roku jadą tam 600 km w dwie strony i zapalają znicze. PiSowskie kołtuny.
Jarosławie Ka i Antoni Ma przyznajcie ze macie ofiary smoleńskie gdzieś? Że liczy sie dla was tylko władza i pieniądze.Wstyd mi chociaż Lech Ka to byl rezydnt kłamstwa Kurskiego i nie moja bajka bo PiS i PO to jeden wstyd i jedno zło.Nie wierzę w wasz żal a wasze pitolenie o katastrofie smoleńskiej to zwykła granda!Okropieństwo!Tymczasem w Polsce czas na uczciwych z Kukiz'15 którzy godnie zadbają o pamięć wszystkich ofiar a nie tylko o kasę dla Martusi. 
18 08 2016 Niewolnictwo mentalne.
Szlachty już nie ma, za to w dalszym ciągu istnieje ZŁOTA WOLNOŚĆ; od rozbiorowych czasów tkwimy we frustrującej sytuacji petenta. Zamiast oczekiwanej sprawiedliwości otrzymaliśmy prawo do życia między młotem, a kowadłem. Jesteśmy zafascynowani pozorami, uprawianiem pustosłowia,
poruszaniem tematów zastępczych, podczas gdy te, które należałoby rozwiązać od razu i zupełnie, zatruwają nam rzeczywistość. Już nie potrafimy żyć bez bata; po dawnemu na wiele rzeczy nas NIE STAĆ (między innymi nie stać nas na prawidłowo funkcjonujący rozum). Tak jak na wykreowanie międzyludzkich więzi czy realizację tradycyjnych marzeń o społeczeństwie obywatelskim. Od prawie dwustu lat (z drobną przerwą na dwudziestoletnią niepodległość) szarpano naszym krajem na różne strony: wzdłuż, wspak i w poprzek. W tak zwanym międzyczasie, przeżyliśmy zabory i dwie okupacje. Pod pozorem wolności, różne patriotyczne chorągiewki sprawowały nad nami władzę i dzierżyły w rękach nasz los. A myśmy się z tym godzili.
Przez pokolenia, odwykliśmy od poczucia narodowej godności. Przeważnie sami, zaczopowani w idyllicznych nadziejach na wsparcie w niepodległościowych dążeniach, po uszy zanurzeni w niestabilnych aliansach, w gąszczu deklaratywnych gwarancji, ulegaliśmy dyplomatycznym harcom obietnic bez pokrycia, oczekiwaniom należącym do mrzonek, złudzeniom wywierającym zgubne piętno na naszym myśleniu.
Skazujemy się na wasalstwo i już nie potrafimy żyć bez bata
Prawda to niemal banalna, że Państwo jest dla narodu, a nie odwrotnie. Teoretycznie wypadałoby rzec. Lecz co z tego! Choć wiadoma wszem i wobec, i każdemu z osobna, to u nas, na zapleczu normalności, nie funkcjonuje; w kraju nad Wisłą nadal mamy swoje zasady, a zasady te mówią, że naród jest dla państwa i szlus.
Buntujemy się, wmawiamy sobie, że nie chcemy, by tak było, ale buntujemy się po cichutku, półgębkiem, niezbyt publicznie, zazwyczaj szeptem i raczej w
piwnicy, niż na ulicy; prędzej w kominiarce przy świeczce, niż w biały dzień na dachu wieżowca.
Nadal boimy się samodzielnie myśleć, wyrażać własne zdanie, obawiamy się wszechobecnych kreatur z politycznego świecznika, małych i dużych
oszuścików wyrastających z nicości, a boimy się z przyczyn ekonomicznych:
utraty pracy na przykład. Brakuje nam etycznego zdefiniowania różnic między dobrem, a złem, określenia rozbieżności pomiędzy odwagą cywilną, a moralnym tchórzostwem eufemistycznie nazywanym kibicowaniem. Źródło: niepoprawni.pl
15 08 2016 Mam ochotę popsuć Państwu dobre samopoczucie. Dlaczego miałbym martwić się sam ?
Wychodzi mi bowiem, tak jak owemu robotnikowi z fabryki "Łucznik" w Radomiu, zamiast maszyny do szycia, wychodził kałach, za każdym
razem kałach.
Mnie zaś z analizy, zamiast demokracji, wychodzi co najwyżej, demokratura.
Wszystkie instytucje publiczne w tzw. III RP podporządkowane zostały tym samym prawidłowościom systemowym. Systemowi który ma charakter eksploatacyjny, wyzyskujący, uprzywilejowujący jedne warstwy, dyskryminujący inne. Popatrzmy na instytucję taką jak szkolnictwo, która też miała realizować zadania systemowe. Poprzednia reforma, wprowadzająca trójstopniowość szkolnictwa, narzucała szkole mechanizm selekcyjny, wprowadzający sita, ale sita nie służące merytorycznej selekcji najlepszych, lecz zagwarantowaniu przywilejów dzieciom ze środowisk establishmentu postkomunistycznego przez postępujące ograniczanie dostępu dzieciom ze słabszych warstw społecznych.
Likwidacja szkół zawodowych miała na celu uzależnienie i wyzyskiwanie młodych przez system Młodzi nie mający zaplecza kulturowego umożliwiającego sukcesy w nauce nie mieli szans w konkurowaniu z młodzieżą ze środowisk establishmentowych w dostępie do lepszych i bezpłatnych szkół publicznych. Nastąpiła selekcja najpierw na poziomie gimnazjum, a potem liceum i szkół wyższych. Taka młodzież została zmuszona do korzystania potem z oferty ściśle komercyjnej w kształceniu. Poziom wymogów maturalnych został celowo obniżony, by ukryć społeczne mechanizmy blokady i selekcji
dostarczające systemowi mięsa armatniego.
Formalne blokady merytoryczne ujawniające prawdziwy poziom efektywności szkolnictwa zlikwidowano dla stworzenia pozoru równych szans w dostępie do edukacji dla wszystkich, stwarzając za to blokady formalne, testowe, bądź finansowe na poszczególnych etapach. Dzieci z rodzin uprzywilejowanych posiadały środki alternatywne lub dostęp do lepszych szkół, obojętne czy państwowych czy prywatnych.
Szkoły wyższe, publiczne jak i prywatne, grupujące uprzywilejowane kadry wchodzące w skład establishmentu postkomunistycznego stały się ośrodkami eksploatacji społecznie upośledzonych klientów, zmuszonych do płacenia czesnego, które zapewniało pracownikom tych uczelni
przetrwanie.
Dla podporządkowania ludzi młodych systemowi zdecydowano się nawet na posłanie sześciolatków do szkół, co zostało szczęśliwie udaremnione. Tak wyglądały instytucjonalne mechanizmy wyzysku. Źródło: niepoprawni.pl
12 08 2016 Jarosławowi Kaczyńskiemu: co jest tu poza Polską i polską kulturą?
Od 9 miesięcy to prezes PiSu jest osobą, która ma w Polsce nieograniczoną władzę. Mówienie w tej sytuacji, że ktoś chce przeciwdziałać prawdzie o Smoleńsku i uczczeniu ofiar, gdy ma się pełnię władzy w Polsce jest czystą nieprawdą. Czemu więc Jarosław Kaczyński to mówi? To proste. Używa tematu smoleńskiego i budowy pomników do dalszego konsolidowania i mobilizowania swych zwolenników wokół czysto politycznych celów. Jeśli więc coś jest tu poza Polską, poza polską kulturą, to właśnie takie instrumentalne traktowanie ofiar smoleńskich.
Odbyła się pod Pałacem Prezydenckim kolejna „miesięcznica” smoleńska. No i nie obyło się też bez rytualnego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego.
Zaordynowawszy społeczną zbiórkę na rzecz budowy smoleńskich monumentów Prezes PiS mówił tam między innymi: „Musimy być czujni, musimy pamiętać, że ci, którzy wydawałoby się już się cofnęli, już skapitulowali, tak naprawdę chcą walczyć dalej, chcą przeciwstawiać się temu, co jest naszym celem, tzn. prawdzie o Smoleńsku i uczczeniu pamięci ofiar Smoleńska. Nie pozwolimy, by na to, co zostało już osiągnięte podniesiono rękę, by zablokowano dalsze przedsięwzięcia, dalsze inicjatywy”.
I dalej „Ci, którzy obrażają, ciągle chcą obrażać, (…) ci ludzie są poza Polską, poza polską kulturą! Ale damy sobie z nimi radę. Tylko powtarzam –
musimy być zdeterminowani, musimy wiedzieć, że nasz cel jest możliwy do zrealizowania, musimy wiedzieć, że racja jest po naszej stronie. Musimy wiedzieć, że droga do sprawiedliwej, silnej, demokratycznej Polski, choć trudna, jest otwarta. Idziemy tą drogą i będziemy szli dalej”.
Wreszcie na koniec Pan Prezes dodał: „Wobec tego wyzwania musimy znowu stanąć z całą determinacją, z całą determinacją odrzucić te wszystkie żądania, te wszystkie działania pseudoadministracyjne, pseudoprawne. Musimy wiedzieć, że racja, całkowita racja, jest po naszej stronie”.
Na kanwie tego wystąpienia rodzą mi się trzy krótkie uwagi. Pierwsza jest taka, że niestety Jarosław Kaczyński oddaje swemu zmarłemu bratu i
innym ofiarom smoleńskim niedźwiedzią przysługę
. W życiu społecznym utrzymuje się bowiem tylko ta pamięć i te pomniki, które powstają z autentycznej społecznej potrzeby, a nie z arbitralnego nakazu władzy publicznej. Takie forsowanie budowy tych monumentów nie spowoduje niczego więcej poza odruchem społecznej niechęci.
Kwestia druga. Od 9 miesięcy to prezes PiSu jest osobą, która ma w Polsce nieograniczoną władzę. Mówienie w tej sytuacji, że ktoś chce przeciwdziałać prawdzie o Smoleńsku i uczczeniu ofiar, gdy ma się pełnię władzy w Polsce jest czystą nieprawdą. Czemu więc Jarosław Kaczyński to mówi? To proste. Używa tematu smoleńskiego i budowy pomników do dalszego konsolidowania i mobilizowania swych zwolenników wokół czysto politycznych celów. Jeśli więc coś
jest tu poza Polską, poza polską kulturą, to właśnie takie instrumentalne traktowanie ofiar smoleńskich.
Wreszcie – na koniec. Jeśli – z politycznego nakazu – smoleńskie pomniki zaczną rosnąć, jak grzyby po deszczu, to trzeba będzie z nimi, wraz z
końcem pisowskiej władzy, coś zrobić.
Co? Najlepiej rozebrać. I jeśli coś mnie przed taką rozbiórką powstrzymuje to właśnie polska kultura. I to paradoksalnie ona może w przyszłości uratować pomnikową ofensywę Jarosława Kaczyńskiego. Źródło: jflibicki.blog.onet.pl
10 08 2016 Komunistyczne trupy z grobowca Bieruta.
Jakie więzy rodzinne łączyły Konstantego Rokossowskiego i Aleksandra Kaczyńskiego ojca Rajmunda?
Choć mamy „wolną” Polskę, to w Alei Zasłużonych na Powązkach nadal stoją grobowce katów Polski i Polaków. Wśród nich – zwalisty grobowiec Bolesława Bieruta – agenta NKWD od którego zaczęło się w Polsce to całe Zło. Ten mianowaniec Stalina wprowadził komunistyczny reżim, którego fundamentem stał się Urząd Bezpieczeństwa i dyspozycyjni sędziowie i prokuratorzy, skazujący na śmierć lub długoletnie więzienie polskich patriotów. Ot, choćby tacy, jak prokurator Stefan Michnik. Wymalowanie na grobowcu Bieruta czerwonych gwiazd i napisu KAT – paradoksalnie otworzyło grobowiec Bieruta z którego wypadały komunistyczne trupy, którym udało się przetrwać do dnia dzisiejszego. Choć nikogo nie dziwi oburzenie gazety Michnika –Sorosa na „zniszczenie” grobowca komunistycznego kata, to z zaskoczeniem odebrałem fakt, że z grobowca Bieruta wyskoczyły klony komunistycznych trupów. Któż by się spodziewał, że z grobowca Bieruta wyskoczy całkiem nowy komunistyczny trup.
„Minister Ziobro ręcznie steruje policją. Mamy do czynienia z jasnym sygnałem dla policjantów, żeby mieli się na baczności, bo jak zrobią coś niezgodnego z ideologią pana ministra Ziobry, to będą narażeni na kolejne polecenie w ich kierunku”
Co by nie mówić za Bieruta wszystko było jasne wystarczyła biało-czerwona flaga wystawiona w oknie w dzień 11 listopada, by stać się wrogiem ludu…. Za rządów Platformy też wszystko było jasne: Rząd bronił tęczowego łuku na placu Zbawiciela niczym niepodległości. Łuk wszakże demonstrował tryumf genderyzmu nad ciemnotą katolicką. Demonstranci, którzy w dzień 11 listopada odważyli się zbliżyć z biało-czerwonymi flagami do „łuku tryumfalnego” , pakowani byli do więźniarek. Wybrane fragmenty z niepoprawni.pl
No a za PiSu Kaczyńskiego wystarczy tylko źle powiedzieć o prezesie by być traktowanym jako obywatel gorszej kategorii. Fakt jeszcze nie pałują i w slamsach nie zamykają. Jak długo ta sielanka będzie trwała wie tylko prorok Kaczyński. Wkrótce będą obozy dla przeciwników prezesa, dla tych
z gorszego softu, nieprawdziwych katolików.

Kto wie? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików? Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał?
07 08 2016 Plan Morawieckiego napisała amerykańska firma konsultingowa? "Wielkie nic, albo nawet wielkie oszustwo".
A miało być tak fajnie Kaczyński obiecywał raj a gotuje nam piekło.
„Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” ministra Morawieckiego ma być powrotem do „ręcznego sterowania gospodarką” oraz punktem wyjścia do
budowy wielkich, biurokratycznych molochów. Tak przynajmniej twierdzi Tomasz Siemoniak. Pułapka dla Polski”. Tym według PO jest tzw. plan Morawieckiego. Według posłanki Izabeli Leszczyny autorem strategii jest amerykańska firma konsultingowa, a nie, jak podano, 12 zespołów międzyresortowych.
Jak dodaje, "to jest wielkie nic, albo nawet wielkie oszustwo" a plan nie zakłada poprawy życia ludzi. Posłanka zwraca uwagę, że wskazane w strategii PKP za rok 2014 wynosi 68 proc. średniej unijnej, podczas gdy na 2030 rok zaplanowano 95 proc. Leszczyna tłumaczy, że według niej poprzednia ekipa osiągnęłaby taki wskaźnik 5 lat wcześniej, a pomysł PiS to nie przyśpieszenie tylko spowolnienie, które sprzedawane jest jako sukces.
W sprawie wypowiedział się także były szef MON Tomasz Siemoniak, który skrytykował plan powstania kilkudziesięciu dużych organów państwowych, takich jak Polski Fundusz Rozwoju. Według byłego ministra instytucje będą zarządzać ogromnymi sumami i posiadać niejasne kompetencje.
Jeśli plan wicepremiera Mateusza Morawieckiego wypali, przez lata będziemy mieć okazje do świętowania. I to na bogato. Według jego słynnego już planu, do 2030 roku polskie płace mają dogonić te zza zachodniej granicy, które obecnie są prawie o 40 proc. wyższe. Oznacza to co najmniej
14 lat ciągłych podwyżek pensji.
Po przedstawionym planie gospodarczym Mateusza Morawieckiego można mieć jednak słuszne wątpliwości, czy to wszystko się uda. Plan na ożywienie polskiej gospodarki i wspierania rodzimych biznesmenów jest dość kosztowny i wielu sceptyków twierdzi, że opłacenie tych inwestycji może się okazać fiaskiem.
źródło: Money.pl
Morawiecki to kolejny geniusz ekonomii po Balcerowiczu i Rostowskim który uwierzył w to że stworzył ekonomiczne perpetuum mobile. Znaczy
się będzie z pustego w próżne przelewał. No przecież wystarczy jedna złotówka odpowiednio zainwestowana by cała machina gospodarcza zaczęła przynosić miliardowe zyski. 27 lat wolnorynkowej gospodarki i tylko jeden rok był bez strat. Mam nadzieję że Ukraińcy docenią geniusz Balcerowicza i Złotym Palem go nagrodzą.
28 07 2016 Fanatyków nie brakuje szczególnie w PiSkaidzie. Patrzą a nie widzą, słuchają a nie słyszą.
Czego nie powiedział Franciszek a powinien.
Od razu powiem, że papież sprawił mi zawód po raz któryś z kolei. Miałem cichą nadzieję, że podziękuje on Polakom za gościnę i zwróci się do
młodych pielgrzymów i reszty Świata , mniej więcej w następujących słowach:
Przyleciałem do Państwa w którym nie są łamane prawa człowieka, a Jego
obywatele cieszą się wolnością w każdej dziedzinie życia, także życia religijnego. Przyleciałem do Polski w której wbrew temu co mówi się o Niej na Świecie, Polacy po wielu latach niewoli znowu cieszą się wolnością, a zasady demokracji są tu w pełni przestrzegane.

Do zagranicznej młodzieży mógł powiedzieć: gdy wrócicie do swojej ojczyzny mówcie wszystkim o tym co widzieliście w Polsce, mówcie, że Kościół w Polsce w przeciwieństwie do wielu państw jest silny i żywy.
W przemówieniu Franciszka była mowa o emigrantach, którzy uciekają z państw gdzie trwają wojny, ale nie było ani słowa o prześladowaniach chrześcijan i zamiast pochwały, przytyk dla obecnego rządu (oczywiście nie wprost), że nie zamierza otworzyć polskich bram dla uchodźców. Czyżby papież nie rozumiał tego, że poza chrześcijanami reszta to są najeźdźcy?
Podsumowując można powiedzieć, że część przemówienia brzmiała tak jak gdyby była pisana pod dyktando Merkel, Verhofstada i Schultza. Chrystus powiedział do apostołów "idźcie i nauczajcie", czyli nawracajcie, nie słyszałem aby Franciszek kiedykolwiek mówił o nawracaniu uchodźców. Znowu widzimy, że jesteśmy sami, zauważyliśmy to po zamachu nad Smoleńskiem, kiedy to prezydent Gruzji przerwał swój pobyt w USA i przez płn. Afrykę i Włochy dotarł do Polski by oddać hołd zamordowanemu prezydentowi Polski. Jego żona zaś prowadziła sama samochód przez 24 godziny aby dotrzeć z Niemiec na
pogrzeb na czas. Niestety Watykan nie wysłał wtedy na pogrzeb polskiego prezydenta swego przedstawiciela, jeżeli przeszkodą był
dymek znad Islandii to były przecież do dyspozycji wygodne limuzyny.
Franciszek miał okazję aby podziękować Polakom za chronienie Kościoła, trwanie w wierze i obronę wartości chrześcijańskich, niestety zamiast tego była zakamuflowana krytyka rządu i oczywiście przypomnienie, że Polacy też są emigrantami.
"Zapomniał" tylko powiedzieć, że Polacy nie wysadzają się aby zamordować innych i nie podrzynają gardeł tym, którzy są wyznawcami religii innej niż chrześcijańska. Źródło: niepoprawni.pl
28 07 2016 Kaczyński: Państwo to JA!
W historii Polski już tak bywało, kiedy państwo i naród jedno imię, jedno nazwisko określało.
Żeby coś zbudować, trzeba najpierw zburzyć. Bez półśrodków – żadnego podpierania stropu, nowych tynków i okien czy łatania dachu. Zetrzeć wszystko
w proch, a potem startować od fundamentów - oto filozofia Prezesa na nową Polskę, zwaną IV RP.
Weźmy do ręki dwa teksty: dramat z 1832 i stenogram z posiedzenia Sejmu w roku 1992. Wyjmijmy z nich po skromnym cytacie. Oto Konrad-Gustaw z „Dziadów” krzyczy do Boga: „Daj mi rząd dusz!” A Jan Olszewski tak komentuje upadek swego rządu: „Dzisiaj widzę, że to, czyja będzie Polska, to się dopiero musi rozstrzygnąć”. Koncepcja państwa polskiego – jako prywatnego folwarku Jarosława Kaczyńskiego – metaforycznie opiera się na tych cytatach jak na fałszywych i upiornych drogowskazach.
Jarosław Kaczyński mógł ulec groźbie zdania sformułowanego przez Nietzschego: „jeśli walczysz z potworami, bacz, by nie stać się jednym z nich” - i
być tak przeciwnym komunie kiedyś, że aż dziś za powtórką komuny tęsknić. Niewykluczone nawet, że był w opozycji do słusznie minionego ustroju dlatego, że nie miał w nim większych szans na karierę we władzy. Zwłaszcza bez zmiany poglądów. Tak siak - intencjonalnie lub podświadomie – wraz z takimi postaciami jak Piotrowicz, Jasiński czy Wolski, zasłużonymi działaczami PZPR - buduje obecnie zręby PRL-bis. Oczywiście z pewną przesadą, ale i zachowaniem historycznych proporcji – na razie!
Polska miała być drugą Japonią (copyright by Wałęsa), drugą Irlandią (Tusk) i drugimi Węgrami (Kaczyński). Ostatecznie jednak prezes PiS-u skierował swój wzrok ku spadkobiercom Imperium Osmańskiego: „trzeba czynić wszystko, by Polska była tym, czym jest dziś Turcja” - przekonywał dwa lata temu i wyjaśniał, dlaczego: „o niej mówi się, że to poważne państwo. Ten rodzaj wielkości jest do zdobycia. To wymaga najpierw zmiany władzy, a potem przebudowy
polskich elit”.
Jarosław Kaczyński prochu nie wymyśla, Ameryki nie odkrywa – wszystko, co robi, robiono przed nim. Mechanizmy są odwieczne, zmieniają się tylko
epoki i dekoracje – zatem tekst Ignacego Czumy „Państwo sowieckie” z odległego roku 1938 brzmi jak memento: „Partia żyje kłamstwem (…) wcisnęła się do zawodu, do gminy, do urzędu, często nawet do sądu, nawet do armii, tocząc jak rak te instytucje. Partia tuczyła się i tuczy państwem (…) jest
podnóżkiem dla konkretnych ludzi. Gdy się z jej pomocą utrwalą, partia jak i państwo staje się dla nich biernym narzędziem”
.Tak właśnie może wyglądać nasza przyszłość. Źródło: .newsweek.pl
22 07 2016 ~z sieci : Oto jak wygląda Kaczyński z zza Oceanu:
Niski, otłuszczony człowieczek o zepsutych zębach, zaniedbanym zdrowiu i wyglądzie. Podczas wystąpień publicznych denerwująco mlaska i wywija językiem, nie kontroluje mimiki twarzy i brzmi jak wczesny Chruszczow. Jest bratem tragicznie zmarłego, jednego z najsłabszych prezydentów Polski, który kompromitował kraj za granicą, przepychał się o władzę z premierem kraju, miał hopla na własnym punkcie i był pośmiewiskiem zachodnich
dziennikarzy. Dziś wynoszony na pomniki człowiek bez większego dorobku, którego brat bliźniak chce podkolorować i uwieczniać za pieniądze państwowe. Jest prezesem populistycznej partii, która oferuje nacjonalizm i izolacjonizm w połączeniu z socjalnym rozdawnictwem pieniędzy. Program wyborczy miał oparty na podgrzewaniu lęku przed imigrantami, oferowaniu pieniędzy i spiskowych teoriach rozgrabiania gospodarki przez obcy kapitał.
Jest drugoligowym, zakompleksionym politykiem, któremu nigdy nie udało się wejść na salony politycznych elit. Kierowany żądzą zemsty za niepowodzenia polityczne swoje i swojego brata. Jako polityk nie odnotował większych sukcesów. Został usunięty z grona współpracowników Lecha Wałęsy po objęciu przez niego prezydentury. Krótko i bez sukcesów premierował koalicyjnemu rządowi.
W 2015, dowodzona przez niego koalicja zdobyła władzę dzięki ordynacji wyborczej, która premiuje duże ugrupowania. Dzięki głupocie politycznej partii centrowych, które nie potrafiły się zjednoczyć w wyborach, rządzi dziś krajem z tylnego siedzenia w imieniu 5.7 mln Polaków, czyli 19 proc. uprawnionych do głosowania. Jego żelazny elektorat stanowią starsi i słabo wykształceni, zagorzali katolicy w opozycji do polityki kościoła papieża Franciszka. Prezes promuje swoimi politycznymi zachowaniami nacjonalizm, rasizm, homofobię, mowę nienawiści. Kokietowane są faszyzujące organizacje skrajnej
prawicy.
Otoczony ludźmi o podobnym kalibrze, którzy uznali jego duchowe przywództwo mimo ewidentnego braku dorobku intelektualnego. Widziany jako szansa na wybicie się dla nieudaczników, którzy winą za swoją mierność obarczają innych. Kadry rządzącej partii tworzą czwartoligowi politycy bez doświadczenia, wykształcenia i walorów intelektualnych niezbędnych w zarządzaniu państwem. Firmuje działania ograniczające trójpodział władzy i wolność mediów. Przekierowuje Polskę w kierunku autorytarnego putinowskiego systemu. Oceniony negatywnie i krytykowany przez Unie Europejską i Stany Zjednoczone, które nawołują do zmiany polityki i poszanowania demokracji.Cyniczny, niedowartościowany lider politycznej formacji, który cierpi na brak uznania od liczących się na świecie osób i organizacji.W działalności politycznej stosuje retorykę goebbelsowką i putniowską oraz wdraża praktyki reżimu komunistyczne
Kiedy papież ogłosi rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego prezydenta Kaczyńskiego. Podczas uroczystego powitania po Apelu Smoleńskim czy kiedy będzie odlatywał? Prawie miliard złotych będą nas podatników ŚDM kosztować. A to chyba wystarczy by rozpocząć beatyfikację?


22 07 2016 Pszoniak obraża Kaczyńskiego. Opowiada o jego "kochance".

Porównuje Prawo i Sprawiedliwość do PZPR-u, a o Jarosławie Kaczyńskim mówi, że to "nie do końca zdrowy człowiek". Ale to nie wszystko!
Słowa Pszoniaka szokują!
Zdaniem Pszoniaka Jarosław Kaczyński jest niebezpieczny. Dlaczego? Bo nie ma nic poza polityką.
"To człowiek, dla którego kochanką, przyjacielem i najbliższą rodziną jest partia. To jest ten wyraźny, charakterystyczny jego rys, zresztą groźny w każdej dziedzinie" - stwierdza aktor. "Ja się boję takich ludzi, bo oni nawet jakby nie było konfliktu, to go wymyślą. Są ludzie, którzy godzą i łączą, ale są tacy, którzy dzielą. Kaczyński dzieli" - dodaje.
"Podobno on niczego nie zna i nie widział poza Polską, nie mówi żadnym obcym językiem, nie ma karty kredytowej, nie jeździ samochodem, nie ma rodziny, to jest człowiek w jakiś sposób kaleki. Jego siła bierze się z tego, że on taki właśnie jest. Kaczyński jest zaburzonym człowiekiem" - mówi w rozmowie z Magdą Jethon artysta. 
Aktor uważa, że prezes PiS wręcz gardzi ludźmi. I dowodzi: "Proszę zauważyć, jak traktuje prezydenta Dudę. Ostentacyjnie nie wstaje, kiedy ten
wchodzi. On ma w sobie pogardę do ludzi, również do tych, a może szczególnie do tych, których wyniósł wysoko. To nie jest normalne"
.
"Dla niego tylko on jest ważny, on, jego śp. brat i jego chora wizja. Niestety na samym końcu jest kraj, no i oczywiście wizerunek tego kraju" - nie ma wątpliwości znany aktor.
Moc PiS-u polega, między innymi, na jedności. "Tam jest jak w PZPR, takie same wzorce, jeden kandydat na prezesa, oklaski, owacje itd. Do tego trzeba dodać talent manipulacyjny prezesa oraz skuteczny pomysł na kupowanie 'poddanych'. I nieważne jest, że PiS kupił swoich zwolenników programem 500+, a jak wiadomo demokracja kończy się, kiedy w grę wchodzi kupowanie głosów, w dodatku kupieni tego nie zauważyli. Ważne jest, że PiS jest wyjątkowo skuteczny, a po drugiej stronie ma słabego przeciwnika, zajmującego się głównie sobą" - podsumowuje Pszoniak. Źródło: fakt.pl
20 07 2016 GIGANTYCZNE PODWYŻKI dla polityków! 7000 zł dla Szydło.
Rządzący biedy nie klepią! PiS chce zafundować premier Beacie Szydło (53 l.), a także m.in. wicepremierom, ministrom, parlamentarzystom i wojewodom wzrost wynagrodzeń o kilka tysięcy złotych miesięcznie! Tymczasem najbiedniejsi seniorzy w tym roku dostali zaledwie. 2 zł na rękę po waloryzacji. Tak wygląda dobra zmiana Beaty Szydło!
PO źle rządziła PiS rządzi jeszcze lepiej. 20 mln dla szkoły męża Szydło. Podwyżki około 5 tys złotych dla najwyższych urzędników państwowych.
Gwałtowny rozrost administracji, powstają nowe instytucje i mamy największą w Europie liczbę ministrów i wiceministrów. PiS ma, PiS sobie da, a nam pozostaje PiS da.
- Podwyżki dla rządu są bezczelnością na tle sytuacji, w której tego samego dnia pokazuje się jakie ma być minimalne wynagrodzenie dla personelu medycznego. - komentował lider Nowoczesnej Ryszard Petru. Partii rządzącej wytknięta została również rekordowa liczba ministrów i wiceministrów.
Pensje i podwyżki polityków
Prezydent Andrzej Duda (44 l.) Zarabia: 20137 zł Dostanie: + 4482 zł = 24619 zł
Byli prezydenci Lech Wałęsa (73 l.), Aleksander Kwaśniewski (62 l.), Bronisław Komorowski (64 l.) Ma: 9273 zł Dostanie: + 9192 zł = 18465 zł
Pierwsza dama Agata Kornhauser–Duda (44 l.) Zarabia: 0 zł Dostanie: + 13540 zł
Była prezydentowa Anna Komorowska (63 l.) Zarabia: 0 zł Dostanie: + 10155 zł
Premier Beata Szydło (53 l.) Zarabia: 16675 zł Dostanie: + 7403 zł = 24078 zł
Wicepremier Piotr Gliński (62 l.) Zarabia: 14909 zł Dostanie: + 5382 zł = 20291 zł
Minister Antoni Macierewicz (67 l.) Zarabia: 14520 zł Dostanie: + 5663 zł = 20183 zł
Posłowie i senatorowie  Zarabiają: 12365 zł Dostaną: + 2686 zł = 15051 zł
A zwykli Polacy dostaną grosze...
Lekarze rezydenci Zarabiają: 3458 zł Dostaną (w 2022 r.): + 522 zł = 3980 zł
Pielęgniarki bez specjalizacji Zarabiają: 2077 zł Dostaną (w 2022 r.): + 323 zł = 2400 zł
Emerytka Joanna Kasprzak (68 l.) Emerytura: 2500 zł Dostanie: + 11 zł = 2511 zł
Mechanik Robert Wolski (20 l.) Zarabia: 1850 zł Dostanie: + 150 zł = 2000 zł
Z ostatniej chwili: PiS wycofuje się z projektu ws. wynagrodzeń
- Wycofujemy projekt ustawy przewidujący podwyżki wynagrodzeń dla członków rządu - oświadczył w Sejmie poseł Łukasz Schreiber. - Nie będzie żadnych podwyżek wynagrodzeń dla posłów i senatorów - podkreślił.

20 07 2016 Ustawa ośmiorniczkowa, czyli pisowcy nie od macochy!
Kiedy patrzę na ten szalejący od wczoraj internetowy hejt, nie rozumiem skąd szanownym pisowskim (a w takim towarzystwie przyszło mi się po obracać)
Wyborcom mogło przyjść do głowy, że pisowscy politycy nie lubią ośmiorniczek? No przecież to dziecinada jest: nie po to poszli do polityki, żeby pasztetówkę albo zwykłą pomidorową z ryżem wpieprzać!
Politycy to jest jedna wielka rodzina (proszę zwrócić uwagę na fakt, że nie użyłem słów powszechnie uznanych za precyzyjne: ferajna, kamanda, sitwa, klika a nawet – banda!). A w rodzinie, jak to w rodzinie: obowiązują pewne normy, przy czym nie chodzi mi o pół litra na twarz do śniadania, jak w przypadku przewodniczącego Komisji Europejskiej, starego szulera finansowego, Jean Claude Junckera.
Jak przypomniałem parę lat temu, przedwojenne powiedzenie puentowało tę sytuację kompleksowo:„z jednej flaszki piją – jedną dziwkę rżną” i
proszę mi się tu nie obruszać na słownictwo, oczek nie mrużyć, noskami nie kręcić, bo to definicja a la II RP, a że tamtejsze eee….lity balując kraj na wojnę na dwa fronty wystawiły – no cóż: jak się od rana widzi podwójnie…

Popieram też z serca całego (ja mam serce – coś tę moją krew złą pompować musi) wprowadzenie dożywotnich pensji dla Pierwszych Dam, a nawet byłbym skłonny poprzeć wprowadzenie takichże uposażeń dla Dam Drugich a nawet Trzecich, bo te o dalszej numeracji często są fajniejsze od tych z numerem jeden, ale to chyba jednak (jeszcze) nie przejdzie. Tak czy inaczej, potencjalni kandydaci w wyborach prezydenckich już od dziś muszą mieć niezłe branie, bo któraż niewiasta nie marzy o stabilizacji? Mam do tej ustawy ośmiorniczkowej tylko jedno, drobne zastrzeżenie: Zarówno Komorowska, jak i Kwaśniewska oraz Wałęsowa, o Jaruzelskiej nie zapominając, powinny mieć od Dudowej pensje większe a nie mniejsze. Bo Komorowska cięższa, to i więcej jeść potrzebuje, Kwaśniewska starsza, to dieta staranniej dobrana potrzebna, Wałęsowa głupsza (no taka prawda – tego się ukryć nie da), to w ramach wyrównania szans się więcej należy, a Jaruzelska wdowa, więc się samo przez się rozumie.
I przestańcie tak tę cudzą kasę liczyć – było się z tym towarzystwem policzyć przy urnie!
Co, że to kasa nie cudza a wasza?
Buahaha! … już wam Rzepliński i Morawiecki wytłumaczą wspólnie, jaka ona wasza A poza wszystkim, przecież dopiero co esbekom emerytury obcięli, to bilans na zero wychodzi? Źródło: niepoprawni.pl
16 07 2016 Kondotierzy i Cyncynaci.
Pozwólcie, że skoncentruję się na plądrowaniu. Towarzyszy nam od zarania dziejów. Tak długo, że nie wiedzieć kiedy, obrosło w zwyczaj. A nawet stało się dozwolonym prawem. Nieomal tradycją. Czymś, tak pospolitym, ba, nagminnym, że już nikogo nie zdumiewa. Nie dziwi, zważywszy na powszechność tego procederu. O wstydzie i dyshonorze nie mówiąc. Nie mówiąc też o poczuciu wyrządzanej krzywdy. Lub choćby o usiłowaniu jej naprawy. Czy też chęci oddania zdobyczy.
Początkowo traktowano złodziejstwo jako wojenny przywilej; łupy stanowiły bowiem zastępczą formę żołdu. Poniekąd usprawiedliwienie haniebnego procederu. Armia zdobywała oblężone miasto i na zachętę, by wzmóc w rębajłach zapał do bezpardonowej wycinki cywilów, jej naczelny wódz motywował
grabież: idźta i bierzta jak leci, a co wyfasujeta, to wasze.
W trakcie najazdu Szwedów na Polskę, zwędzono wiele naszych narodowych skarbów. Ze smutkiem stwierdzam, że nadal wzbogacają szwedzkie muzea. Urządzane są wystawy co cenniejszych eksponatów… Ponoć nie wywieziono do Szwecji Kolumny Zygmunta tylko dlatego, że nie mieściła się w ładowniach ich największej krypy. Za Napoleona też nie obeszło się bez łupieży: Luwr do teraz szczyci się teleportacją narodowego dorobku Egiptu. Na szczęście nie dało rady przywlec piramid do Europy… Dlatego w centrum Paryża stoi buńczuczny substytut jednej z nich: symbol niezrealizowanych marzeń .
W brytyjskich galeriach roi się od zawłaszczonych, indyjskich obiektów. Druga Wojna Światowa zezwoliła Niemcom na wyczyszczenie naszego kraju z najcenniejszych obrazów i cymeliów. Wyzwolicielska Armia Czerwona ogoliła nas również. Współczesna rżniętka w Iraku lub podboje afganistańskich ziem dostarczyły pogromcom - cudzej spuścizny; tak oto w imię pokoju, w imię siłowego wprowadzania wolności, szerzy się usankcjonowany bandytyzm.
W ten sposób, po mozolnych medytacjach doszedłem do wniosku, że zjawisko legalnej łupieży zaczęło ewoluować: z teatru wojen przeniosło się do teatru rozrywki i opanowało sprzedajnych polityków. Bo czyż samozwańczy politycy nie traktują ludzi zawłaszczonego społeczeństwa tak, jak konkwistadorzy - ukradzionego skarbu?
Odtąd zwykli rabusie – żołnierze, znaleźli się w doborowym towarzystwie i nie kradną już sami. Dołączyli do nich (w majestacie prawa) decydenci,
ludzie z immunitetami, najemnicy patriotycznego obowiązku, którym wydaje się, że skoro zostali wybrani do pełnienia władzy, to mogą postępować bez skrupułów, jak na swoim i u siebie.
Mam nawet niepokojące wrażenie, iż wierność ideałom jest dla dzisiejszych biznesmenów czymś w rodzaju towaru, a mówienie prawdy zostanie wkrótce uwarunkowane tym, kto więcej za nią zapłaci. Zresztą sprzedaje się nie tylko informacje. Kwitnie też handel
poglądami. Widać to choćby po niektórych politykach i dziennikarskich perszeronach coraz to zmieniających liberię.
Z lat, gdy zaczytywałem się Trylogią Henryka Sienkiewicza, pozostały mi w pamięci słowa z Potopu: były o Polsce, która, kiedy kona, trzeba jej wyszarpnąć poduszkę spod głowy, iżby się nie męczyła. Wymówione (w napadzie szczerości) przez księcia Bogusława Radziwiłła, samozwańczego pretendenta do korony, są do teraz najlepszą definicją prywaty; chwytania nadarzającej się okazji do rabunku.
Tu przylepia mi się do oka groteskowy obrazek z telewizyjnych wiadomości: nic nie znaczący kancelista z niezamożnym wykształceniem, natychmiast po wyborze do Sejmu RP, z upojną chwilą ogłoszenia wyników, staje się niezłomnym referentem woli CAŁEGO narodu i poczyna sobie jak ekonom; trudno osiągalny, z troską w źrenicy, otoczony kordonem dworzan i specjalnie dobranych zauszników, cwałuje parlamentarnymi korytarzami. Na oficjalne oblicze wjeżdża mu troska o kraj, oczy lśnią od patriotyzmu. Patriotyzm, wolność, demokracja, walka z korupcją, od tego momentu są to słowa powtarzane przez niego bez przerwy, odmieniane na wszelkie abstrakcyjne sposoby i nie schodzą mu z przymilnych warg. Co i rusz opędza się przed natręctwem niewygodnych pytań dziennikarzy, a bidne żurnalisty drobią za nim i mają utopijną nadzieję na uzyskanie od niego sensownej odpowiedzi.
Ale po opadnięciu publicznej kurtyny, za zatrzaśniętymi drzwiami gabinetu, na twarzy kategorycznie mniej oficjalnej, pojawia mu się zawzięty grymas
uporu, a jego twarz zieje krystaliczną nienawiścią do oponentów Źródło: niepoprawni.pl
14 07 2016 Jarosław Kaczyński: Mój brat był zastępcą Lecha Wałęsy i faktycznym szefem "Solidarności".
- Gdyby nie mój śp. brat, cały ten nurt, który się przeciwstawiał postkomunizmowi by nie powstał. Wtedy były trzy siły polityczne, które się liczyły: Kościół, Solidarność i Lech Wałęsa, i głównie elity warszawsko - krakowskie, które później powoływały UD i UW. Jeżeli ktoś chciał uzyskać coś poważnego w polityce, musiał mieć zaczepienie w co najmniej jednym z tych ośrodków. My mogliśmy rozpocząć działalność, bo zastępcą Lecha Wałęsy w Solidarności, potężną postacią faktycznie kierującą związkiem był mój brat. Bez tego nie zostałbym naczelnym Tygodnika Solidarność. Bez tej pozycji, wszystko by nie ruszyło do przodu - powiedział Jarosław Kaczyński.
Słowa te najpewniej nawiązują do fragmentu książki Jarosława Kaczyńskiego, w którym mowa jest o wydarzeniach z 1988 roku. Wówczas to Lech Kaczyński był
sekretarzem Krajowej Komisji Wykonawczej, jednak - zdaniem jego brata - jego działalność miała przekraczać ramy tego stanowiska.
Historia podboju kosmosu.
4 października 1957 roku z kosmodromu Bajkokaczor bracia Kaczyńscy wysyłają pierwszy sputnik.
19 sierpnia 1960 roku wysyłają z tegoż kosmodromu dwa koty. Były to pierwsze zwierzęta w kosmosie. Później był Macierewicz Antoni pierwszy
człowiek który okrążył ziemię na rakieto -miotle. No i wreszcie nadszedł pamiętny dzień 16 lipca 1969 roku kiedy bliźniacy wystartowali z misją na Księżyc by z
mistrzem Twardowskim przygotować bunt robotników w 1970 roku po nieudanym buncie studentów w 1968 roku. Było jeszcze wiele lotów bo latanie to ich
rodzinna pasja. Wrzesień 2016 rok Kaczyński z misją na Marsie zawiera wieczne przymierze z Zielonymi Ludkami.

W tajemnicy od kilku miesięcy jest przygotowywany lot Kaczyńskiego do nieba by przewodniczyć w zjeździe aniołów i świętych, członków PiSu
oraz mianować swojego pełnomocnika. Później wybory i kto wie czy stara Trójca zwycięży. Być może będzie to już Lech, Jarosław i Antoni. No i wtedy paciorek będzie się zaczyna:W imię …...
12 07 2016 Śmiech, czyli coś co może zabić Jarosława Kaczyńskiego
Jarosław Kaczyński - jako pierwszy Polak w kosmosie, członek Beatlesów i dyplomata, który wprowadził Polskę do NATO - na nowo stał się memem.
Internet jest pełen żartów na jego temat, a śmiech bywa najlepszą bronią przeciw dyktatorom i nadętym partyjnym wodzom. Zawsze i wszędzie na świecie
Naczelnik Polski, odkrywca, geniusz Należałoby zorganizować wystawę, która pokaże wreszcie, jak to naprawdę było w 1978 roku. A jak było? Biały dym nad Watykanem, za nowo wybranym papieżem Wojtyłą stoją od lewej: Witold Waszczykowski, Jarosław Kaczyński i Maks Kraczkowski. Ojcowie sukcesu, książęta dyplomacji, animatorzy konklawe.
Listopad 1985 r., fotografia z okładki magazynu „National Geographic”. Obok stołu operacyjnego po przeprowadzeniu pierwszego udanego przeszczepu serca
siedzi morderczo zmęczony Jarosław Kaczyński, ojciec polskiej kardiochirurgii. Ten sam człowiek, który niecałą dekadę później z przebojem To nie ja byłam Ewą zajmie drugie miejsce w debiutanckim występie Polski na Eurowizji. Do wygranej zabraknie zaledwie kilku punktów.
Kaczyński pokazujący gest Kozakiewicza na igrzyskach w Moskwie w 1980 r. Kaczyński jako zarośnięty po oczy odkrywca zalet ognia i koła. Prezes na
rysunkach naskalnych sprzed 40 tys. lat. Kaczyński jako zbawca Wiednia w XVII w. i jako sprawca Wielkiego Wybuchu.
Historia Polski (a nawet świata) – można powiedzieć – to historia sukcesów Jarosława Kaczyńskiego. Pierwszego kręgowca, który opuścił wodę i wyszedł na ląd. Wynalazcy. Ojca narodu. Geniusza, który karierę pianisty i odkrywcy polonu potrafił połączyć ze sprawną działalnością niepodległościową. Chwata i bohatera, którego podpis na dokumencie z 1999 r. zakotwiczył Polskę w NATO [naprawdę podpisywał go szef MSZ Bronisław Geremek].
Źródło: newsweek.pl
08 07 2016 Morawiecki: Musimy zbudować nową elitę. "Ma ona działać w interesie Polski na wszystkich polach".
Mateusz Morawiecki w rozmowie z Jackiem i Michałem Karnowskimi mówi m.in. o planach budowy nowej Polski. Szczególnie ważne w tym planie jest stworzenie nowej klasy średniej i obalenie barier: Chcemy też, aby całe społeczeństwo było traktowane podmiotowo. Jeśli ta oferta zostanie pozytywnie odebrana, jeśli da nam silne poparcie społeczne, to będziemy mogli głęboko przebudować polską gospodarkę. Odejść od nadmiernej konsumpcji, niekiedy nawet konsumpcjonizmu, w kierunku inwestycji i budowy kapitału Polaków. A jeśli przebudujemy gospodarkę, to pozyskamy kolejne grupy społeczne i zbudujemy silną, patriotyczną i bardzo szeroką polską klasą średnią. […] Chcemy włączać do naszej zmiany nowe grupy. Bardzo różne grupy. Również takie, które dziś przyglądają się polityce nieco z boku. To są przedsiębiorcy i menedżerowie, inżynierowie i technokraci, rzemieślnicy i ludzie wolnych zawodów. Prawo i Sprawiedliwość otwiera wrota do budowy szerokiej polskiej klasy średniej. To nam zależy na likwidacji barier w rozwoju społecznym, na rozbijanie szklanych sufitów. To my chcemy likwidować bariery np. w zawodach prawniczych, to my chcemy tworzyć jasne ścieżki sukcesu dla przedsiębiorców. To nasz rząd dostrzega niebezpieczeństwo oligarchizacji rynku, która zresztą w gospodarce światowej manifestuje się rosnącą rolą de facto monopoli w różnych branżach.
Mateusz Morawiecki wskazuje też na rolę państwa w rozwoju polskiej gospodarki: […] nie chodzi o to, by państwo z powrotem coś produkowało.
Państwo ma tworzyć dla przedsiębiorców najlepsze warunki do działania na rynku. Ma dbać o wolną konkurencję, eliminować patologie, zabiegać o nasz biznes za granicą. Ale też tam, gdzie nie ma masy krytycznej na rynku, a tworzą się wysokomarżowe branże — ma kreować nowy rynek, np. ekologiczne i przyjazne dla zdrowia autobusy na prąd. Państwo musi niekiedy organizować stronę popytową. Bo samorządy same z siebie mogą dziś jeszcze nie chcieć kupować droższych autobusów elektrycznych. Tak właśnie powstawały potężne gospodarki Skandynawii, Korei Południowej czy Tajwanu — państwa, które 60 lat temu było dwa razy biedniejsze od Polski, a dziś jest dwa razy bogatsze.
Minister mówi także o konieczności wskazania gałęzi polskiej gospodarki, w które warto inwestować i którymi należałoby się interesować. Dla wielu gałęzi przemysłu czy usług tworzymy „mapy drogowe” rozwoju. Ale mamy też wielką pokorę wobec rynku i ewolucji gospodarczej kolejnych lat. Branże wiedzo chłonne, branże, w których osiąga się wysokie marże na sprzedaży, w których mamy wysokie kompetencje, będą coraz ważniejszymi silnikami zdrowego wzrostu gospodarczego. Wciąż nad tym pracujemy, ale sposób wyłaniania tych branż jest dość skomplikowany i opiera się przede wszystkim na kilku kryteriach. Sprawdzamy, która branża daje najwyższą wartość dodaną, która jest sieciowa, która jest nisko emisyjna, która działa w obiegu zamkniętym, czyli korzysta z odpadów,która ma największy komponent technologiczny i informatyczny. To nie musi być wyłącznie zaawansowana technologia, tak jak zwykle ją sobie wyobrażamy. To mogą być meble z nowoczesnym designem i z modułami elektronicznymi, a nawet produkcja rzadkiego miodu na wysokiej marży — w takich obszarach również dostrzegamy polskie szanse rozwojowe. Źródło: .wsieci.pl
Tak samo pisał Lenin, Stalin mówił a Breżniew wdrażał. Morawiecki przekalkował Manifest Lipcowy z 1944 roku. Proletariusze wszystkich stanów łączcie się. PiS Kaczyńskiego przewodnią siłą w państwie.
05 07 2016 "Czy Mieszko I hodował „polskiego chama“?
Gdyby nie Lech nie byłoby chrztu Polski. Dalej bylibyśmy poganami.
W latach 965 -966 Ibrahim ibn Jakub, żydowski podróżnik i kupiec, poddany kalifa Kordoby, odbył podróż do Europy Środkowej. Odwiedził wówczas także
kraj rządzony przez Mieszka I. Zostawił po sobie m.in. następującą relację:
„A co się tyczy kraju Mesko, to [jest] on najrozleglejszy z ich [tzn. słowiańskich] krajów. Obfituje on w żywność, mięso, miód i rolę orną [lub: rybę]. Pobierane przez niego [tj. Mieszka] podatki [lub: opłaty] [stanowią] odważniki handlowe. [Idą] one [na] żołd jego mężów [lub: piechurów]. Co miesiąc [przypada] każdemu [z nich] oznaczona [dosł. wiadoma] ilość z nich. Ma on trzy tysiące pancernych [podzielonych na] oddziały, a setka ich znaczy tyle co dziesięć secin innych [wojowników]. Daje on tym mężom odzież, konie, broń i wszystko, czego tylko potrzebują. A gdy jednemu z nich urodzi się dziecko, on [tj. Mieszko] każe mu wypłacać żołd od chwili urodzenia [dosł. w godzinie, w której się rodzi], czy będzie płci męskiej czy żeńskiej.
“Jak interpretować powyższy fragment, a zwłaszcza jego ostatnie zdanie? Stosując hermeneutykę profesora Zbigniewa Mikołejki, należałoby uznać, że „populista“ Mieszko hodował w ten sposób „polskiego chama“. Że kupował poparcie hołoty za „darmowy obiad albo flaszkę“, by „utrzymać władzę w sposób brutalny, bezczelny, bezpardonowy“. Że ustanowił rządy „białych mężczyzn o konserwatywnych poglądach“. Że jego polityka
zmuszała kobiety do rodzenia dzieci, zamiast pozwolić im na samorealizację w aktywności zawodowej. Że „odsyłała je do domu, obciążając dziećmi“ i „rzucając ochłap“.Widać wyraźnie, że to, co przejmuje profesora Mikołejkę taką zgrozą, zaczęło się w Polsce nie w roku 2015, wraz ze
zwycięstwem Prawa i Sprawiedliwości, lecz 1050 lat wcześniej, za Mieszka I.
Źródło: wsieci.pl
04 06 2017 Od Kanciatego Stołu do KRLD Jarosława Mściwego.
Kongres i konwencja - dwa różne światy...
Sobota 02 2016 r. kolejny raz dobitnie pokazała jak ogromna przepaść dzieli rzadzący PiS od tzw. opozycji "totalnej". Pierwsza część warszawskiego kongresu PiS to były konkrety i fakty. W swoim przemówieniu pan prezes Kaczyński przedstawił długą drogę do podwójnego zwycięstwa wyborczego w roku ubiegłym. Omówił również ostatnie osiem miesięcy rządów prawicy, nie uciekając od nazywania po imieniu błędów i pomyłek. Potem mówił o zadaniach stojących przed rządzącymi, jasno, zrozumiale, konkretnie. Nawet gdy prezes Kaczyński odnosił się do poprzednio sprawujących władzę przez ćwierć wieku, unikał osobistych wycieczek, nie atakował nikogo dla samego ataku, tylko wskazywał sprawców celowej i planowej degradacji Polski, wykonywanej polskim i rękami na zlecenie obcych mocodawców. Była w tej mowie logika, pomysł na sprawowanie władzy. Ale najważniejsze do czego wzywał prezes Kaczyński to praca rządu i parlamentu nie dla realizacji własnych , partykularnych celów, ale dla Polski i Polaków. To zostało wyartykułowane wyraźnie. Wszystkie zrealizowane już zadania PiS oraz te, które sa wdrażane i planowane na przyszłość mieć muszą ten sam mianownik - muszą to być działania na rzecz poprawy sytuacji POlski i zamożności Polaków. Tak trzymać Panie Prezesie...
Wow! Wow! Wow! Pisał to zapewne sekretarz PZPR, magister Akademia Nauk Społecznych przy KC PZPR .
Równolegle niemal, we Wrocławiu odbywała się konwencja PO-sitwy. Każdy kto zaryzykował i choć chwilę posłuchał bełkotu Gregora i popatrzył na salę obrad zrozumiał jedno - tzw opozycja "totalna" na długo zakotwiczyła na marginesie polskiego życia politycznego. Nie moje to zmartwienie. Obok kosmicznych pomysłów legislacyjnych, wywołujących tylko wzruszenie ramion, Gregor skupił się na udowadnianiu, że winę za wszystkie złe rzeczy, które wydarzyły się w kilku ostatnich stuleciach na kontynencie ponosi osobiście Jarosław Kaczyński oraz całe PiS. Nie było za to ani słowa o jakimkolwiek programie pozytywnym dla Polski i Polaków. Po co więc PO-mafia chce walczyć o władzę? Udowadniali to przez lata i wczoraj objawili ponownie - publiczne koryto jest im niezbędne do
napełniania swoich kieszeni kradzionymi pieniędzmi. Marny to program i odrzucony już raz w 2015 roku. Przepaść intelektualna, kompetencyjna i przede wszystkim moralna między PiS a osuniętymi od władzy jest dobrze widoczna i pogłębia się z każdym dniem. I niech tak będzie jak najdłużej...
Źródło: niepoprawni.pl
Od Balcerowicza do Morawieckiego znaczy się z deszczu pod rynnę. Balcerowicz miał za zadanie napełnić za wszelką cenę kasę państwową by ci od kanciastego stołu mieli co grabić. Z tego zadania Balcerowicz wywiązał się bardzo dobrze. A że przy okazji zniszczył gospodarkę w kraju to już nie było istotne. Dziś jest podobnie koryto puste a PiSowcom żreć się chce niesłychanie. No to Morawiecki wymyślił ekonomiczne perpetuum mobile. Znaczy się będzie z pustego w próżne przelewał.
A miało być tak fajnie Kaczyński obiecywał raj a gotuje nam piekło. No cóż Polacy nic się nie stało to tylko kolejna kiełbasa wyborcza. Zanim wielu rodaków się zorientuje w jakie bagno wchodzą to już będzie za późno na odwrót. Dzień będzie się zaczynać się od modlitwy o pomyślność, potem praca za bóg zapłać, msza dziękczynna, umartwianie, wypominki, spanko i abarotno świątek, piątek i niedziela. Niestety wtedy będzie już za późno by myśleć o swojej godności, prawach. Repolonizacja to w gruncie rzeczy repisizacja, po której naród ustawiony zostanie do pionu, z rączkami złożonymi do modlitwy a wszystko to pod czujnym okiem
księdza Oko.
24 06 2016 Petru, Ferrari i wiceszef państwowego ubezpieczyciela.
Ferrari california to luksusowy kabriolet posiadający pod maską 560 koni. Dzięki temu zaledwie w 3,6 sekundy rozpędza się do setki. Za taką sportową maszynę trzeba jednak słono zapłacić. Używany model kosztuje blisko 850 tys. zł. Tymczasem to właśnie takim autem jeździ Sebastian
Klimek, od 21 marca br. wiceprezes PZU zasiadający także w zarządzie PZU Życie.

Sprawdziliśmy, do kogo należy to czerwone ferrari. Okazuje się, że właścicielem auta nie jest Sebastian Klimek. Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że posiadaczem luksusowego auta – ubezpieczonego w PZU – jest jedna ze spółek Europejskiego Centrum Odszkodowań (EuCO) – ustaliła „GPC”.Na jego stronie internetowej można znaleźć nawet zdjęcia tego ferrari (o identycznym numerze rejestracyjnym jak auto, którym jeździ Klimek) na tle baneru reklamowego EuCO. W październiku 2015 r. maszyną chwalił się na Facebooku Marek Prucnal, dyrektor generalny spółki.
Komentarz znajdujący się pod zdjęciem był bardzo krótki:
„Pierwsze Ferrari we flocie EUCO”.Sprawa użytkowania przez Klimka luksusowego auta może budzić poważne wątpliwości. Grupa EuCO specjalizuje się bowiem w odzyskiwaniu odszkodowań od firm ubezpieczeniowych, w tym także od PZU. Obecnie pozwy skierowane przez nią przeciwko państwowemu ubezpieczycielowi opiewają na niespełna 200 mln zł. Co ciekawe, wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej EuCO od końca marca 2014 r. jest… Ryszard Petru, lider Nowoczesnej, który bardzo ostro krytykuje politykę rządu PiS-u. To nie koniec. Należące do Grupy PZU Towarzystwo Funduszy
Inwestycyjnych wyłożyło w czasach rządów PO-PSL kilkanaście milionów złotych na akcje EuCO (obecnie państwowy ubezpieczyciel poprzez TFI posiada ich niespełna 2 proc.).Artykuł w całości ukazał się w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"
17 06 2016 Jak dajemy się wrabiać.
Nie do wiary jak ludzie dają się wrabiać. Wielu naprawdę nie odeszło daleko od szympansa. Zajęci problemami ściśle politycznymi , ignorujemy inne, równie istotne aspekty życia. 
W kapitalizmie to klient decydował o zakupach, zaspokajających jego aktualne, realne potrzeby, tworzące popyt.
W komunizmie to centralny partyjny planista decydował co potrzebne klientowi, nie pytając go o zdanie i zaspokajając potrzeby podstawowe.
W konsumpcjonizmie, w którym obecnie mamy szczęście się pławić, podobnie jak w komunizmie, klient ma niewiele do powiedzenia. To marketerzy decydują, co klienci kupią a producenci wytworzą, kreując sztuczne potrzeby, zaspokajające potrzebę zysku handlarzy. Klient musi kupić plazmę a może wybierać między Samsungiem a Sony i na tym polega jego pozorna wolność w tym systemie. Sam stał się, właściwie należałoby powiedzieć, że został spreparowany, by stać się maszyną, albo wręcz produktem–maszyną do generowania zysku handlowego.
Ale na sterowaniu klientem się nie kończy. Inne aspekty życia też podlegają sterowaniu. Steruje się popkulturą, poglądami i wyborami politycznymi. Do wyboru dostajemy produkty polityczne takie jak Clinton czy Trump. Do sterowania służy poprawność polityczna i instytucje stojące na jej straży. I w ten sposób zamiast demokracji mamy... totalitaryzm, na razie miękki. Zatem przeszliśmy drogę od totalitaryzmu do totalitaryzmu. Kto nas tą drogą poprowadził ? Daliśmy się wywieść w pole jak dzieci.
Jak pisze postmodernista, major Zygmunt Bauman:
“ Ludziom należy zatem powiedzieć, jakie są ich prawdziwe interesy; jeśli nie słuchają lub nie chcą usłyszeć, należy ich zmusić, by zachowywali się tak, jak tego
wymaga ich prawdziwy interes”.

No i niestety mamy tych, którzy doskonale wiedzą, na czym polega nasz interes. A oni z łatwością znajdą chętnych do załogi obozu koncentracyjnego. Mam nadzieję, że nie damy tam się zapędzić, bo zapędzić można nie tylko stosując nagą przemoc ale także używając rozmaitych przynęt. Źródło: niepoprawni.pl
15 06 2016 Bolszewickie dyplomowane chamy.
Jaki człowiek potrafi być dziecinnie naiwny? Co prawda przez bardzo krótki czas, ale po 89 roku naprawdę wierzyłem, że tak zwana transformacja ustrojowa przerwie w końcu tę zapoczątkowaną przez „wielką rewolucję październikową” gigantyczną inwazję pospolitego chamstwa oraz zatrzyma awans do „elity” tej całej masy partyjnych prostaków i prymitywów, których na dodatek komuna przez wszystkie lata trwania PRL-u wyposażyła w dyplomy najrozmaitszych uczelni. Jak można było choćby przez chwilę wierzyć w prawdziwą przemianę i odradzanie się Polski widząc dobór tak zwanych elit,
które obradowały w Magdalence i przy okrągłym stole? Źródło: niepoprawni.pl
W oparach alkoholu i dymie cygar rodziła się ta pseudo demokracja w Polsce. Dlatego Dzisiaj armia chamów, przybłędów znajduje się na najwyższych stanowiskach w państwie. W PRL jak dyrektor, I sekretarz PZPR ...kupił na talon Poloneza czy Fiata i za miastem postawił altankę szumnie nazwaną daczą... To wszyscy mówili ale on nakradł. No a jak z zakładu wywiózł na Żuku parę desek i kilka gwoździ to zaraz proces pokazowy robili. Jak
można kraść to dopiero pokazała nam Banda Czworga po podpisaniu paktu w Magdalence o wspólnym przekazaniu w prywatne ręce całego
majątku narodowego wypracowanego przez pokolenia nie pytając się prawowitych właścicieli, narodu o zgodę.
Panowie z Solidarności a
raczej ci co nie zrobili kariery w PZPR to zaczęli dopiero kraść. Wpierw po troszku a później co ekipa to więcej zgodnie z pociągiem - ciągiem arytmetycznym, znaczy się im szybciej i mocniej pociągniesz tym więcej wyciągniesz. Co tam auto? Co tam dacza? Jak dziś byle kacyk partyjny ma dziesięciokrotnie więcej od tego komunistycznego złodzieja.
13 06 2016 Ostry spór o pomniki smoleńskie. Halicki drwi z Kaczyńskiego, a Sellin argumentuje: Polacy wskazali to miejsce nogami.
Wierzę w to głęboko, tu, między "domem bez kantów" i Hotelem Europejskim, stanie pomnik Lecha Kaczyńskiego, tu zaraz za Pałacem, gdzieś obok kościoła seminaryjnego, stanie pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej - mówił min. Jarosław Kaczyński.
Na lewo pomnik, na prawo pomnik. Niezależnie od tego, że nie ma miejsca - tak Halicki, parafrazując piosenkę Heleny Kołaczkowskiej o odbudowie Warszawy, drwił z wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego na ostatniej miesięcznicy smoleńskiej.
Natychmiast zareagował Jarosław Sellin z PiS, który zapytał, czy Halickiemu przeszkadzają planowane przez PiS pomniki.
Chce pan między dwoma pomnikami wsadzić trzeci? Tyłem do jednego albo do drugiego? - odpowiedział mu Halicki.
Hanna Gronkiewicz-Walz, wiceprezes pana partii, nie może na wieki wieków zablokować rzecz oczywistą i naturalną, mianowicie to, że w tym miejscu Polacy wskazali, że należy upamiętnić ofiary katastrofy smoleńskiej - odpowiedział Sellin Halickiemu.
Jak wskazali? Nic nie wskazywali - zaprotestowała Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej.
Polacy wskazali nogami! Przyszli masowo, tysiącami, w to miejsce, upamiętnić jedną trzecią elity politycznej państwa polskiego z głową tego państwa na czele -
odpowiedział Sellin. Te pomniki staną. Będziecie się wstydzić tego oporu. Te pomniki będą stały, ludzie będą oddawali cześć tym, którzy zginęli - dodał polityk PiS w Radiu ZET.
To może na Stadionie Narodowym. Tam też było dużo ludzi - rzucił Grzegorz Długi z Kukiz'15.
-Uwaga, dzieci, dochodzimy do ulicy Lecha Kaczyńskiego, która przez wiele lat była nazywana Krakowskim Przedmieściem - mówi pani nauczycielka.
- Jak to? Przecież przed chwilą byliśmy na ulicy Lecha Kaczyńskiego!
- Oj, Piotrusiu, znowu nie uważałeś. To nie była ulica, tylko aleja, i nie Lecha Kaczyńskiego, tylko Prezydenta Kaczyńskiego.
…....

- A po co ktoś postawił taki wielki pomnik butom?
- To nie jest pomnik butów, tylko pierwszy element budowanego pomnika Lecha Kaczyńskiego. Na razie zrobili mu tylko buty, ale cały czas budują resztę postaci.
- Ale psze pani, ten pomnik będzie tak wielki, że jego głowy w ogóle nie będzie widać z ziemi!
- No, w Warszawie na pewno nie da się zobaczyć twarzy pana prezydenta, ale za to z Moskwy jego srogie spojrzenie będzie widoczne doskonale...
Więcej na podstronie: Na Wesoło
11 06 2016 Niemcy największym złodziejem Euro w tym cyrku zwanym unią.
Unijna solidarność: EBC od początku 2015 r. umorzył Niemcom aż 172 mld euro długu. W tym samym czasie Grecja nie mogła liczyć na umorzenie choćby tylko 1 euro!
Europejski Bank Centralny (EBC) w ramach tzw. polityki luzowania ilościowego skupuje obligacje skarbowe wyemitowane przez kraj należący do strefy euro. Skutek tej operacji jest taki, że te papiery dłużne przestają mieć jakiekolwiek znaczenie gospodarcze - są de facto umarzane. W ten sposób od początku 2015 r. EBC skupił od Niemiec aż 172 mld euro długu. W tym samym czasie Grecja nie mogła liczyć na skup ani 1 euro swojego długu ze strony EBC, bo nie chciały tego... Niemcy!
To się nazywa "unijna solidarność".
Tzw. "polityka luzowania ilościowego" zapoczątkowana przez Europejski Bank Centralny (EBC) w styczniu 2015 roku polega na tym, że EBC skupuje papiery
dłużne wyemitowane przez poszczególne kraje wchodzące w skład strefy euro. W ten sposób poszczególne gospodarki eurolandu są zasilane potężną dawką pieniędzy (skupowane obligacje przestają generować odsetki). Od stycznia 2015 r. do kwietnia 2016 r. wykupiono w ten sposób aż 645 mld euro długów.
Co ciekawe - największym beneficjentem tej działalności są... Niemcy. Okazuje się, że EBC umorzył w ten sposób naszemu zachodniemu sąsiadowi aż 171,8 mld euro. Druga na liście beneficjentów polityki luzowania ilościowego jest Francja, której umorzono w ten sposób papierów dłużnych o
łącznej wartości 136,5 mld euro. "Pudło" zamykają Włochy z wartością 117,8 mld euro wykupionych obligacji skarbowych.

Na szarym końcu tej klasyfikacji znajduje się pogrążona w kryzysie gospodarczym Grecja. Okazuje się, że EBC w ramach wspomnianej polityki, na wykup greckich długów nie wydał ani jednego euro! Co ważne - jest to decyzja czysto polityczna. Przeciwko umarzaniu greckich długów przez EBC protestowały... Niemcy, czyli największy beneficjent tej operacji.
Oto jak w praktyce wygląda "unijna solidarność". O wszystkim i tak decydują Niemcy...
Szaleństwo! EBC chce drukować miliardy euro, aby skupić prywatne długi niemieckich, francuskich i włoskich korporacji! Europejski Bank Centralny (EBC)
postawił sobie jasny cel - chce stymulować gospodarkę euro-grupy. Słuszne to i chwalebne. Kontrowersyjny może być jednak sposób osiągnięcia tego celu.
Otóż ekipa kierowana przez Mario Draghi'ego chce dodrukować miliardy euro, aby móc skupić za nie... prywatne długi niemieckich, francuskich i włoskich korporacji! Tak, tak - prywatne, nie krajowe! W ten oto sposób w Europie oficjalnie skończy się epoka kapitalizmu, a rozpocznie euro-socjalizmu...
Chciałoby się powiedzieć - to się nie dzieje naprawdę. A jednak... Europejski Bank Centralny (EBC) pod wodzą Mario Draghi'ego wpadł na szalony pomysł. Właśnie ogłoszono, że będzie on masowo drukował euro (mówi się, że ma to być kwota między 3 a 5 miliardami miesięcznie) tylko po to, aby
skupować za ich pomocą obligacje (długi) prywatnych firm!
Zgodnie z doniesieniami agencji Bloomberg - na wsparcie EBC mogą liczyć Siemens AG i RWE AG (Niemcy), Assicurazioni Generali SpA i Telecom Italia SpA (Włochy), Renault SA i Engie SA (Francja) oraz Telefonica SA (Hiszpania).
Nie wiem czy specjaliści podzielą moją opinię - jeśli opisywana powyżej interwencja EBC wejdzie w życie, to będzie ona jawnym zaprzeczeniem podstawowych zasad wolnego rynku. Jak bowiem takie wsparcie dla wybranych firm z Niemiec, Francji czy Włoch będzie się miało do braku wsparcia EBC
dla np. firm z Polski, Czech czy Węgier?
Czy przypadkiem ten wielomiliardowy zastrzyk gotówki dla największych firm i korporacji z Euro-zony nie zachwieje konkurencją w UE? Co na to Komisja Europejska? Niestety, ale takie działania prawdopodobnie uśmiercą w Europie kapitalizm i oficjalnie rozpoczną erę
skrajnego euro-socjalizmu... Źródło niepoprawni.pl
04 06 2016 PiS startuje ze sztandarowym programem, mieszkania dla wszystkich, puszcza dla drwali, wojsko eskortuje Chrystusa, a Witold Waszczykowski pracuje tylko do 17. Czyli kolejny tydzień dobrej zmiany. 
Minister środowiska Jan Szyszko nie odpuszcza Puszczy Białowieskiej. Tym razem wpadł na pomysł, aby zmienić jej status w UNESCO: przesunąć z listy dziedzictwa przyrodniczego na kulturowe. Powód jest prozaiczny: wtedy będzie łatwiej o wycinkę drzew. Obsesja Szyszki na punkcie puszczy jest już taka, że aż się prosi o parafrazę słów Antoniego Macierewicza ze sławetnego „audytu” poprzedniej ekipy: co Panu, Panie ministrze ta puszcza takiego zrobiła, że nie daje jej Pan spokoju?
Skoro mowa o ministrze Macierewiczu, czas na akcent militarny. Polskie wojsko wiele już rzeczy widziało – w II Korpusie gen. Andersa pod Monte Cassino w artylerii służył np. sławny niedźwiedź Wojtek.Transportowanie pomników religijnych to jednak absolutne novum i autorski wkład ministra
Macierewicza w historię polskiej armii. Ponad pięciometrowa figura Chrystusa przyjechała wojskową kolumną do Poznania.
Sęk w tym, że na razie nie ma zgody na postawienie pomnika. Jak zwykle więc ci, którzy są ślepo przekonani o słuszności swojego postępowania próbują stosować metodę faktów dokonanych. Tyle że tym razem, że bezprawie jest wsparte majestatem ministra obrony i wojskową asystą.
Do MON wraca Edmund Janniger, 21-latek, który zrobił błyskawiczną (w sensie krótką) karierę jako doradca Macierewicza. Minęło kilka miesięcy i Janninger wraca w wielkim stylu. Na Twitterze przedstawia się jako „specjalny przedstawiciel ds. strategii komunikacji międzynarodowej”. MON na razie nie komentuje tych informacji. Taką pewnie przyjął „strategię komunikacji”. Źródło: newsweek.p
31 05 2016 Na ratunek Polsce.
Na jednym z plakatów widnieje uśmiechnięty Grzegorz Schetyna i napis: wspólnie obronimy Polskę. Bardzo zagadkowy to jest afisz. Udana jest jego alternatywa autorstwa jakiegoś dowcipnisia, a brzmi ona: obrobimy Polskę. Z tym można się zgodzić. Szczególnie to słowo „wspólnie” nasuwa pytania. To znaczy, kto z kim?
Przecież trwa dalszy ciąg walki o koryto, teraz już nie przeciwko rządowi, ale o rząd dla siebie? Swoją drogą, spektakl byłby godny obejrzenia, choć oczywiście ceną byłby los tego kraju, który w takim przypadku mógłby tylko modlić się o okupację i to taką, która by środkami odpowiednimi dla wspomnianych „obrońców Polski” postarała się o przemieszczenie im rozumu z miejsca mało powabnego do głowy. Ale i to jest tylko życzeniem warunkowym, gdyż najpierw u nich ten rozum trzeba by znaleźć, a to już trudniejsze zadanie.Cały ten cyrk, jaki pewne środowiska fundują narodowi ma pewną dobra stronę. Pokazuje, mianowicie kim faktycznie są pewni ludzie i do czego są zdolni, legitymując się takimi frazesami, jak ten na plakacie ze Schetyną.
Do wielu rodaków rzeczywistość ta dociera powoli, ale w końcu przecież przekonają się kto warchoł i kanciarz, a kto służy temu krajowi, nie skamląc u obcej klamki.
Bynajmniej nie dobro kraju leży pewnym ludziom na sercu ale prywata najgorszego gatunku, a tak konkretniej kasa i spokojne
żerowanie na tym, co stanowi wspólne dobro tego kraju, a z czego lumpenelita chce uczynić własne włości.
Już się pojawiają głosy, że Zachód zechce skonsolidować Unię jako twardą i zwartą wspólnotę żyjącą pod dyktatem nihilistycznej ideologii (o tym głośno się
nie mówi) i w gorsecie polityki narzuconej przez Niemcy, może i Francję. Do takiej wspólnoty Polska odzyskująca swą tożsamość, a chyba także inne państwa UE, nie miałyby wstępu. To dopiero rozpacz. Kolonialiści nie powinni opuszczać terenu przez siebie zagospodarowanego, pozostawiając na pastwę losu swej lokalnej klienteli. Źródło: niepoprawni.pl
28 05 2016 Tańczą tak, jak im Kaczyński zagra.
I opozycja, i duża część mediów tańczą tak, jak im prezes Kaczyński zagra. Dlaczego?
Prezes nie ma konta na Twitterze, co dziś wydaje się być niezbędnym narzędziem każdego lidera politycznego. Nie ma prezesa też na Facebooku, by kontaktować się i brać udział w życiu swoich wyborców. W dobie „demokracji obrazkowej”, Kaczyński nie posiada Instagramu, by wrzucać wzruszające fotki, ocieplające jego wizerunek. Nie dba też o swój image, przypominając raczej starszego Pana, który zdradza lęk przed nowoczesnością niż jawi się jako demiurg życia społecznego. Nie rozmawia z głównymi mediami tylko dlatego, że znajdują się na jego czarnej liście łże-mediów. I co najważniejsze: nie spotyka się ze światowymi liderami, by rozmawiać z nimi o globalnych problemach - zmianach klimatycznych, kryzysie gospodarczym, kryzysie imigracyjnym. Jakim więc cudem Jarosław Kaczyński wyznacza rytm polskiej polityki? Jak to się dzieje, że i media, które starają się być tak krytyczne wobec polityków, jedzą Kaczyńskiemu z ręki? I jak to się stało, że opozycja jest zawsze o krok za Kaczyńskim, jeśli idzie o polityczną inicjatywę?
Jest prawdą, że jeśli idzie o uprawianie polityki, Jarosław Kaczyński jest tradycjonalistą. Przyglądając się jego politycznej działalności, dostrzegam trzy stare zasady, które w skuteczny sposób determinują jego sposób działania: raz, zawsze grać na całość, ale nie ponosić politycznej odpowiedzialności. Dwa, rządzić za pomocą strachu, nie poprzez miłość. Trzy: być jak zbawca narodu, a nie jak polityk, który rozwiązuje problemy ludzi.
Sukces polityczny Kaczyńskiego polega na tym, że zachowuje się trochę tak, jak polityczny terrorysta. Niby się z takimi nie rozmawia, ale ostatecznie wszyscy w wyniku jego czynów zaczynamy funkcjonować inaczej. Dostosowywać się. Jego polityczni kompanii, gdyż się prezesa boją. Opozycja, gdyż nie do końca wie, z kim walczyć. Premier Szydło, która niczym pilna uczennica prezesa wychodzi na mównicę sejmową, krzycząc i grożąc opozycji, markując rozmowy i iluzoryczne porozumienia z Komisją Europejską. Dziennikarze, którzy mówiąc o kompromisie w sprawie Trybunału przyznają, że racje są podzielone - a o to właśnie chodziło Kaczyńskiemu.
Wszystko to sprawia, że Kaczyński, który bardziej mentalnością i sposobem bycia przypomina polityka z minionej epoki, nie rozumie globalnego świata i procesów w nim zachodzących, w pogardzie ma media społecznościowe i nie dba o swój wizerunek, wciąż zarządza głównymi emocjami, które wyznaczają rytm rodzimej polityki. Źródło newsweek.pl
25 05 2016 Sponsor Petru zarabiał miliony za Platformy. 1800 zł za godzinę!
Kancelaria prawna Jarosława Grzesiaka, który wspierał finansowo partię Ryszarda Petru, inkasowała za rządów PO z PKN Orlen miliony złotych rocznie – ustaliła „Gazeta Polska”.Wyniki audytu zleconego przez Dawida Jackiewicza, ministra skarbu państwa, są szokujące. Szef resortu podczas wystąpienia w sejmie mówił o licznych zaniedbaniach, nieprawidłowościach i szastaniu pieniędzmi państwowych spółek w okresie rządów PO–PSL. Jednym z
przykładów miała być umowa, na podstawie której jedna z kancelarii prawnych inkasowała 1800 zł za godzinę pracy. Żadne szczegóły nie padły. Jednak z ustaleń „Gazety Polskiej” wynika, że najprawdopodobniej chodzi o umowę zawartą przez paliwowego giganta PKN Orlen z kancelarią Greenberg Traurig. „GP” dotarła do tego dokumentu oraz do fragmentów audytu ujawniającego, gdzie trafiały miliony, jakie w ostatnich latach za zewnętrzne
usługi prawne płacił płocki koncern. Wynika z nich, że najdrożsi prawnicy mieli otrzymywać z kontrolowanego przez skarb państwa koncernu około 2,4 tys. zł (545 euro) za godzinę, i to… po rabacie.
Afera Orlenu i konto w UBS Ulica Książęca 4 w Warszawie. Budynek Giełdy Papierów Wartościowych. To właśnie tu mieści się kancelaria Greenberg Traurig. Partnerem zarządzającym jest tam 50-letni Jarosław Grzesiak. To on – jak ujawniła niedawno „GP” – na fundusz wyborczy Nowoczesnej Ryszarda Petru wpłacił ponad 43 tys. zł. Jednak nazwisko Grzesiaka stało się znane już wiele lat wcześniej dzięki pracy sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen. Mówił o nim lobbysta Marek Dochnal, u którego prawnik gościł zresztą na 40. urodzinach w Monte Carlo. Według jego wersji w okresie, gdy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, a premierem Leszek Miller, zapadła decyzja o oddaniu sektora petrochemicznego rosyjskiemu Łukoilowi. Dochnal powiedział, że udział w tym procesie miało brać również dwóch prawników z kancelarii Dewey Ballantine – Grzesiak i 67-letni Lejb Fogelman, popularny Lońka, dziś również partner w Greenberg Traurig. Mieli oni – zdaniem lobbysty – działać w imieniu Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz nieżyjącego już miliardera Jana Kulczyka. Grzesiak miał zresztą należeć do grona przyjaciół byłego prezydenta.Obydwaj prawnicy brali udział­ w największych transakcjach w Polsce po 1989 r.,
reprezentując interesy najbogatszych Polaków, a także światowych koncernów robiących interesy nad Wisłą. Uczestniczyli też w kluczowych prywatyzacjach. Fogelman był zresztą przesłuchiwany w charakterze świadka w ramach śledztwa dotyczącego podejrzenia korupcji przy sprzedaży przez skarb państwa m.in. STOEN-u i PLL LOT (prowadzi je Prokuratura Regionalna w Katowicach). Powód? Na swoje konto w banku UBS w Zurichu o numerze P0152450 otrzymał 380 tys.
dolarów z zarejestrowanej w Liechtensteinie spółki Draco Corporation. To właśnie przez ten podmiot – zdaniem śledczych – przepłynęła łapówka w wysokości miliona dolarów za sprzedaż akcji narodowego przewoźnika lotniczego.
Ile za godzinę pracy? W 2015 r. Greenberg Traurig obsługiwała największe transakcje w Polsce, w tym refinansowanie zadłużenia o wartości
12,5 mld zł kontrolowanych przez Zygmunta Solorza Cyfrowego Polsatu i Polkomtela.
Z usług kancelarii korzystały jednak nie tylko prywatne podmioty, lecz także przedsiębiorstwa z udziałem skarbu państwa, m.in. kierowany przez Jacka Krawca PKN Orlen. Umowa z Greenberg Traurig została zawarta przez koncern na czas nieokreślony (z 30-dniowym okresem wypowiedzenia) 1 sierpnia 2012 r. – ustaliła „Gazeta Polska”.
Przedmiot kontraktu określono jako „usługi doradztwa prawnego na rzecz spółki w zakresie i na warunkach w niej określonych”. Szczegółowe zlecenia miały być określane przez dyrektora biura prawnego koncernu.W umowie zagwarantowano, że Orlen będzie miał 15 proc. rabatu na prawników z Warszawy i 30 proc. na prawników z zagranicy. Z kolei do samej umowy dołączono listę prawników (wraz z godzinowym wynagrodzeniem), z których usług mógł skorzystać koncern.Najwyżej wycenili swoją pracę trzej zagraniczni prawnicy: Paul Maher, Andrew Caunt i Stephen Gare – 900 euro (około 3,6 tys. zł) za godzinę. Po rabacie wynikającym z umowy było to 545 euro (około 2,4 tys. zł). Z kolei najdrożsi warszawscy prawnicy to właśnie Fogelman, liczący sobie 550 euro (około 2,4 tys. zł) za godzinę, po rabacie inkasujący od Orlenu 470 euro (około 2 tys. zł), oraz Jarosław Grzesiak ze stawką godzinną 500 euro (około 2,2 tys. zł), ale po rabacie liczący sobie 425 euro (około 1,8 tys. zł).
Więcej w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska" Źródło: niezalezna.pl
22 05 2016 Czym jest patriotyzm?
Patriotyzm nie ma żadnego uzasadnienia moralnego - jest zbędnym reliktem przeszłości, pozostałością po czasach, gdy hordy plemienne wiodły wojny o terytorium, żywność i kobiety.
Dziś królują defilady, parady gdzie maszerują dumnie setki ludzi wyszkolonych do zabijania innych ludzi. Przejeżdżają dziesiątki pojazdów skonstruowanych w ten sposób, by jak najskuteczniej niszczyć inne pojazdy i eliminować ich kierowców. Przeleci kilka samolotów przeznaczonych do walki z
innymi samolotami i zrzucania śmiercionośnych bomb. Taka impreza gromadzi tłumy: tatusiowie w podnieceniu robią zdjęcia, mamy próbują choćby na chwilę usadzić swoje pociechy na krawędzi prawdziwego wozu bojowego. Maszyny do zabijania, która w ciągu sekundy może rozwalić dziesiątki naszych wrogów.
Powiedzmy wprost: fascynacja militariami to smutny relikt naszej ewolucji i przeszłości plemiennej. Krwawe porachunki między grupami konkurującymi o terytorium, żywność i kobiety nie są typowe wyłącznie dla homo sapiens - większość naczelnych jest równie brutalna jak ludzie, a przemoc stosuje przede wszystkim wobec członków innych grup. To właśnie po małpach odziedziczyliśmy te cechy, które owocują tak dziś gloryfikowanym przez prawicę egoizmem plemiennym czy narodowym.Ta prawicowa fascynacja skłonnością do przemocy - elementem niewątpliwie zwierzęcym w człowieku - zawsze wprawiała mnie w zdumienie. Tym bardziej że wydaje się całkowicie sprzeczna z deklarowanym jednocześnie przywiązaniem do etyki chrześcijańskiej, która stara się oddzielić człowieka od reszty świata przyrody maksymalnie grubą kreską, a samą przemoc - nawet w stosunku do wrogów - potępia z całą surowością.
Parada to tylko zabawa - mógłby ktoś odpowiedzieć. A zabawa, jak to zabawa, jest bezmyślna. Jest ucieczką od refleksji i odpowiedzialności. Jeśli jednak spojrzymy na defiladę z moralnego punktu widzenia (a nie oczami pięciolatka zafascynowanego kolekcją żołnierzyków), musi ona wydać się nam czymś wyjątkowo odrażającym. Zakładając oczywiście, że nie utożsamiamy moralności z regułami zachowania, które najlepiej służą przetrwaniu naszych genów.
W XX wieku największe pokazy potęgi militarnej urządzały zbrodnicze dyktatury - komunistyczne i faszystowskie. Dziś defilady wojskowe są
nieodłącznym elementem autorytarnych rządów Putina. Stały się także znakiem rozpoznawczym karykaturalnych rządów ostaniach lat.
Państwo, które nie jest w stanie zbudować ani kilometra równej autostrady, nie jest w stanie rozwiązać problemów służby zdrowia, ba, nie jest w stanie uchwalić nawet poprawnej ustawy lustracyjnej, urządza ludowi igrzyska. Z pragmatycznego punktu widzenia, który ostatnio staje się jedynym sposobem patrzenia na sprawy publiczne przez rządzących, jest to jakoś zrozumiałe. Z braku jakichkolwiek innych osiągnięć defilada zawsze była niewątpliwym sukcesem. Żaden samolot nie spadł. Nie wystrzelił przypadkowo żaden czołg. Żaden żołnierz z nudów nie pociągnął za spust pistoletu. To prawie jak kolejny cud nad Wisłą. Można ogłosić w TVP, że IV RP to pasmo sukcesów. Przynajmniej w organizowaniu imprez plenerowych. Źródło: niepoprawni.pl
14 05 2016 Na kogo harują Polacy.
Rozmawiając o polityce polskiej nie można abstrahować od kontekstu międzynarodowego, a szczególnie od globalizacji. W związku z tym trzeba przyjrzeć się dokładniej procesom ekonomicznym.
W kapitalizmie mieliśmy do czynienia z pewną równowagą między podażą a popytem – między konsumentem z jego dającymi się zweryfikować potrzebami z jednej strony, a producentem czyli kapitalistą i pracownikiem z drugiej strony. Konsument zarabiał jako pracownik dzięki czemu mógł kupować
wytwarzane produkty i tak oto konsumpcja dostarczała środków utrzymania pracownikowi i kapitaliście oraz środków utrzymania mocy przerobowych. Dzięki temu ilość miejsc pracy była wystarczająca by utrzymać jaki taki standard życia. No, ale Polska nie doświadczyła zjawisk i praw kapitalizmu, bo wrzucona została w tryby konsumpcjonizmu.
W konsumpcjonizmie wyżej zarysowana równowaga została naruszona. Żeby podtrzymać poziom sprzedaży produktów korporacje rozwijają strategie marketingowe skłaniające konsumenta do wzmożonych, nieustannych zakupów. Rozbuchana machina korporacyjna karmiona nieograniczonym, sztucznie nakręcanym kredytem wymaga nieustannej aktywności ze strony korporacji jak i klienta, który pobudzany jest do coraz większych zbędnych zakupów i rezygnacji z innych istotnych wydatków czy form aktywności, co ma swoje konsekwencje psychologiczne i społeczne.
Żeby utrzymać popyt i skłonność klienta do zakupów korporacje ładują ogromne środki finansowe w marketing i reklamę a także muszą zadbać o utrzymanie niskich cen, by nie zadusić rosnącej konsumpcji, więc przenoszą produkcję do biednych krajów, tam gdzie praca jest tania. Jednak wskutek tego ubywa miejsc pracy i kurczy się rynek pracy w kraju konsumenta a lokalny konsument biednieje. W efekcie tego korporacje dążą do utrzymania zarobków producentów zagranicznych na niskim poziomie i szukają sposobów ograniczenia płac w kraju konsumenta, stąd popularność pracy tymczasowej i umów śmieciowych.
Skoro zaś likwidowane są bariery w tzw. wolnym handlu i korporacje mogą swobodnie wędrować po świecie w poszukiwaniu taniej siły roboczej, efektem jest nędza w kraju producenta jak i ubożenie ludności w kraju konsumenta. Globalizacja okazuje się dobra dla korporacji, ale nie dla zwykłych ludzi.
Ale na tym się nie kończy. Korporacje poszukują także innych obszarów i źródeł zysku i tu dochodzi do wewnętrznej kolonizacji, gdy korporacje przejmują funkcje publiczne wykonywane dotychczas przez instytucje państwowe. Tu szczególnie zasługi ideologiczne mają “chłopcy z Chicago”. W taki oto sposób konsumpcjonizm pożera własny ogon.
Jak przedstawia się sytuacja Polski w tym kontekście ?
Polska jest podwykonawcą, jako że 2/3 eksportu z Polski to eksport firm zagranicznych, a kraj dysponuje tanią siłą roboczą przeznaczoną na rynek lokalny, a nadwyżki kierowane są na eksport, na emigrację do metropolii. Z tego też wynikają konsekwencje polityczne i dotychczasowa dominacja sił politycznych o charakterze post- i neo-kolonialnym takich jak SLD, Unia Wolności, PO czy NO, czyli układu postkomunistycznego. Te siły stworzyły polityczną barierę dla dalszego rozwoju.
Audyt przeprowadzony przez rząd Beaty Szydło przedstawił cząstkowy tylko obraz strat za okres rządów PO. Ale analizie należałoby poddać także cały okres transformacji. Warto też, na tle tych strat, dokonać bilansu mitycznych wręcz zysków, głównie przejedzonych, z członkostwa w Unii. Marnie to wygląda, nieprawda ? Dotacje z Unii to taka reklamówka dla frajerów mająca przysłonić fakt utraty wielokrotnie wyższych środków finansowych albo jeszcze
gorzej – można je widzieć jako celowe posunięcie korupcyjne mające zrekompensować lokalnym elitom brak dostępu do innych fruktów przeznaczonych dla mocniejszych graczy, oligarchów lub korporacji zagranicznych.  Król okazał się nagi, nagusieński. Źródło: niepoprawni.pl
07 05 2016 Szokujące słowa o Lechu Kaczyńskim!
Robert Krasowski znany jest z oryginalnego spojrzenia na polską politykę, z odnajdywania nowych wątków i interpretacji. W swojej najnowszej książce "Czas Kaczyńskiego. Polityka jako wieczny konflikt", trzecim tomie "Historii III RP", obejmującej lata 2005-2010, przedstawia zaskakującą opinię o Lechu Kaczyńskim! Te słowa szokują!
Wprawdzie autor "Czasu Kaczyńskiego" naturę zmarłego w Smoleńsku Lecha Kaczyńskiego określa jako "sympatyczną", to wymienia jej poważne wady. Jak stwierdza Robert Krasowski, brat Jarosława Kaczyńskiego był przemądrzały, wiecznie wszystkich pouczał, poprawiał i musztrował. "Gdy Ziobro wchodził do jego gabinetu, Kaczyński sprawdzał, czy ten się przywitał z sekretarką. Jeśli zapomniał, prowadził go do sekretarki i kazał całować w rękę. Ministra
finansów potrafił zrugać za to, że przeszedł drzwiami przed urzędniczką" - opisuje. Ale prezydent miał innych uczyć nie tylko manier. Jak twierdzi Krasowski, ciągle chełpił się swoją wiedzą, a przywódców państw potrafił przepytywać ze znajomości historii!
"Wiecznie wszystkich poprawiał: polityków, dziennikarzy, nawet tłumaczy, choć nie znał żadnego języka. Jego uwagi były na poziomie, że 'very, very' nie można tłumaczyć jako 'bardzo', lecz 'bardzo, bardzo'" - pisze dziennikarz. Ale to nie jedyna słabość, którą punktuje! Zarzuca prezydentowi, że łaknął hołdów, uznania i splendorów. Jak stwierdza Krasowski, obsesja szacunku prezydenta wręcz "zżerała".
"Zachowywał się jak faraon, któremu skradziono pastorał, nieustannie przypominał, że jest prezydentem, swoim urzędnikom, dziennikarzom, politykom. 'To ja tu jestem prezydentem', 'Ja sobie wypraszam!', 'Proszę czekać, aż udzielę głosu', 'Ja mówię' - dziesiątki świadectw opowiadają o jego wybuchach" - czytamy.
Wedle Krasowskiego, Lech Kaczyński wciąż się dąsał. I daje przykłady takiego zachowania: "Gdy w pierwszych miesiącach kadencji mieli go odwiedzić Tusk i Rokita, odwołał spotkanie, bo Komorowski skrytykował go w mediach. Gdy potem ich zaprosił, był śmiertelnie obrażony, wyciągnął teczkę z wycinkami z gazet, w których Tusk i Rokita jego zdaniem go obrazili. Innym razem, znowu w tym samym gronie, wpadł w irytację, że Tusk i Rokita zamiast go słuchać, ośmielają się spierać".
Ale to nie wszystkie "fochy" prezydenta. Jak przypomina dziennikarz, Kaczyński potrafił odwołać szczyt z udziałem kanclerza Niemiec i prezydenta Francji z powodu obraźliwego tekstu w niemieckiej gazecie. Uważał, że naruszono autorytet polskiego państwa i domagał się przeprosin od niemieckich władz. Z kolei, jak twierdzi autor "Czasu Kaczyńskiego", gdy przyszedł do kancelarii premiera na spotkanie z sekretarzem stanu USA i okazało się, że winda nie działa, Lech dostrzegł w tym świadomą zniewagę! I na nic się zdały tłumaczenia, że kwadrans wcześniej amerykański minister również wchodził po schodach.
Jak pisze Krasowski, w ostatnich latach życia Kaczyński stał się też bardzo podejrzliwy: "Wierzył wyłącznie w mroczne informacje. Nie było tak niemądrej plotki o Platformie, której by nie potraktował poważnie". Jak stwierdza dziennikarz, choć brat Jarosława Kaczyńskiego przez całe życie poglądy miał trzeźwe, wizję ludzkiej natury pogodną, a usposobienie tolerancyjne, stres prezydentury mocno go odmienił. Popadł wręcz w stan psychicznej rozsypki!
"Fatalnie się czuł na swoim urzędzie, destabilizowały go krytyka mediów, własne błędy, mieszkanie w Pałacu"
- wymienia dziennikarz. Ale to nie wszystko! Fatalnie wpływała na niego też emocjonalność kobiet, którymi się otoczył. "Zimne, męskie intrygi zastąpiły też intrygi, ale pełne szlochów i chichotów, scen wybuchów i pogodzeń. Prezydent zawsze był emocjonalny - gdy dowiedział się, że koleżanka z podziemia choruje na raka, publicznie się rozpłakał - ale atmosfera Pałacu nerwowość wprowadziła w centrum jego charakteru" - czytamy w "Czasie Kaczyńskiego.
Lech Kaczyński, jak pisze Robert Krasowski, był labilny, rozdygotany, pełen osobowościowych atutów, które jednak w ciągłych atakach gniewu, depresji lub paniki przechodziły w wady. "Rację mieli zarówno jego obrońcy, jak też krytycy, każdy jego opis był prawdziwy, bo ze skromności płynnie przechodził w pychę, z powagi w nadęcie, z patosu w groteskę. Zmiany były tak częste i szybkie, że każdy mógł w nim zobaczyć tego, kogo chciał. Ta niestabilność stanowiła jego najgłębszą tożsamość i przełożyła się na charakter prezydentury. Nie był prezydentem ani wielkim, ani małym, ani złym, ani dobrym, ani partyjnym, ani ponadpartyjnym, ani poważnym, ani groteskowym. Bywał każdym z nich, w zależności od dnia, od nastroju, od okoliczności. Dla tak kapryśnej natury dźwiganie ciężaru prezydentury było osobistym dramatem. Lech emocjonalnie nie sprostał stresującej funkcji, czym zresztą mocno się gryzł" - podsumowuje Krasowski (na podstawie "Czas Kaczyńskiego. Polityka jako wieczny konflikt". Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Czerwone i Czarne). Źródło fakt.pl
30 04 2016 Kim są Kaczyńscy  fakty, mity i wątpliwości.
Rajmund Kaczyński, urodzony w Grajewie z matki Franciszki ze Świątkowskich, zrodzonej w Gronowce koło Odessy, z rodziny Naczelnego Prezesa Sądu Wojskowego z okresu stalinizmu, pułkownika armii czerwonej Wilhelma Świątkowskiego – też urodzonego w tej samej Gronowce. Sami bracia Kaczyńscy podają, że przodkowie Rajmunda Kaczyńskiego po mieczu byli wysokimi oficerami armii carskiej.
W przypadku Rajmunda Kaczyńskiego istnieje jeszcze jedna wątpliwość. Jest nią okres zaraz po II wojne światowej i jego rzekoma akowska działalność. Tu nie ma prawie żadnych informacji, prócz tego, ze studiował on na Politechnice Łódzkiej. Jeżeli chodzi od działalność w Powstaniu Warszawskim, to z analizy monografii oddziału AK „Baszta”, nie wynika, aby taka osoba należała do tego oddziału.
Dziwnym jest też to, że ten „akowiec”, już w 1945 roku w październiku, załapał się nas studia na Politechnice Łódzkiej. Inni za działalność w AK
byli prześladowani, a pan Rajmund studiował zdobywając w ciągu roku z hakiem tytuł magistra. Dalsza działalność Rajmunda jest znana – beneficjent okresu stalinizmu.
Żona Rajmunda była Jadwiga Kaczyńska z domu Jasiewicz, córka Aleksandra Jasiewicza,oraz Stefanii Szydlowskej ponoć walcząca w „Szarych Szeregach” Na początek odwiedziłem ludzi związanych z „Szarymi Szeregami”, bowiem matka braci twierdziła tu i owdzie, że była czynnym członkiem tej organizacji. Dotarcie do tych ludzi nie było to trudne! Spotkałem się z weteranem tamtych czasów… panem Derelatką. Człowiek ten od prawie końca
wojny zajmował się dokumentowaniem działalności partyzanckiej oraz innych organizacji walczących w tym Szarych Szeregów. W swoich zbiorach posiadał miedzy innymi monografie dotyczącą tej organizacji. Jadwiga Jasiewicz nie była znana nikomu przez 60 lat. (Historia wygląda na wymyśloną) Są w niej wymienione nazwiska poległych lub zamordowanych harcerzy, w tym założyciela drużyn Jerzego Szydłowskiego, ale ani śladu po mamusi Kaczyńskich.
Cudowne przypadki z życia Kaczyńskich
1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie, dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR.
2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w
maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut, a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce.
3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, nasze orły zabawiają się w reżimowej TV.
4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji kręgu doradców Lecha Wałęsy, nie zostaje internowany.
5) Cud piąty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982-1989.
6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji, ujawnia swoja teczkę dopiero po naciskach prasy.
7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą w czasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym?
Kto wie? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików?
Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał?

Źródło: racjapolskiejlewicy.pl
23 04 2016 Polska jest w dwudziestce krajów najbardziej poszkodowanych przez zagraniczne korporacje.
Znalazła się tam jako jedyny kraj z Unii Europejskiej. Dotacje zadłużają na lata a koszty przyznanych przez UE 350 mld zł są gigantyczne. Zaś
mechanizmy wydawania środków unijnych niszczą gospodarkę.
Prawda o rzekomej hojnej pomocy Unii Europejskiej dla Polski.
W 2015 r. nakładem wrocławskiego wydawnictwa „Wektory” została opublikowana niezwykle ciekawa i szokująca, ale do dziś wyraźnie przemilczana w mediach głównego nurtu książka Tomasza Cukiernika: „Dziesięć lat w Unii. Bilans członkostwa”. Dość przytoczyć tytuły niektórych pod rozdziałków z tego rozdziału: „ Dziesięć powodów, dla których należy zrezygnować z unijnych dotacji”. Rzeczywiste koszty unijnych dotacji”, „Unijne dotacje zabijają polską innowacyjność” ,„Zabijanie konkurencji”, „Dotacje przekrętem stoją”, „Dotacje zadłużają na lata”, „Śladem unijnego marnotrawstwa”. Podsumowując swoje dobrze udokumentowana rozważania, T. Cukiernik stwierdził, że w ciągu dziesięciu lat od maja 2004 do kwietnia 2014 roku koszt uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej (770 mld zł) był mniej więcej dwa razy większy niż łączna wartość otrzymanych z Brukseli dotacji (385 mld zł).
Dzisiaj, po 8 latach rządów Platformy i PSL, wynosi około 900 mld, i to po zagarnięciu 150 mld zł. A więc naprawdę jesteśmy zadłużeni na ponad bilion złotych! Pieniądze na wkład własny pożyczaliśmy w bankach, które w zdecydowanej większości są w rękach kapitału zagranicznego. Gdyby skrupulatnie podejść do obliczeń, to okazałoby się, że koszty przyznanych nam 350 mld zł są gigantyczne.
Nikt nie mówił Polakom prawdy, że z każdego 1 euro dotacji 80 centów wraca do bogatych krajów jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy i Holandia. Pieniądze te, które nam zostały, wydano w sposób głupi, na niedokończone autostrady, ścieżki rowerowe czy nierentowne baseny. Hitem stał się program Kapitał Ludzki, który pochłonął prawie 49 mld zł, a właściwie nic nam nie dał. Bardzo dyskusyjne jest stwierdzenie, że są to pieniądze prorozwojowe, bo w dużej mierze nie można ich wykorzystywać komercyjnie. To jest problem szpitali czy szkół, które nie mogą np. udostępniać swojej infrastruktury komercyjnie.
Program przyznawania unijnych dotacji jest tak skonstruowany, żebyśmy nie budowali fabryk, które mogą stanowić konkurencję dla naszych zachodnich sąsiadów. Unijne dotacje wiążą się przy tym z dużą ilością ograniczeń. Blokują przy tym dofinansowanie państwowe tych branż przemysłu, które są dla nas niezbędne. Tego nie da się odczytywać inaczej niż jako wymuszanie określonej polityki gospodarczej. Przykłady? Pakiet klimatyczny czy pakt fiskalny. Oba dokumenty nałożyły na nas nowe obowiązki i zmusiły do konkretnych wydatków. Od 100 do 200 mld zł będzie nas kosztować realizacja pakietu klimatycznego. Źródło niezalezna.pl