Aktualności
24 01 2019 O. Wiśniewski: „Udomowiliśmy nienawiść, pogardę”
– „Zbudowaliśmy w Polsce piekiełko. Myślę, że po trosze wszyscy za to odpowiadamy. Nie widzę ludzi zupełnie niewinnych. Udomowiliśmy nienawiść, pogardę. Tak się robi politykę: obrzucając błotem innych ludzi. Apelowałbym do polityków: postawmy kropkę” – powiedział dominikanin o. Ludwik Wiśniewski w TVN24. Przypomnijmy słowa o. Wiśniewskiego podczas pogrzebu prezydenta Gdańska. – „Jestem przekonany, że Paweł chce, abym wypowiedział następujące słowa: „trzeba skończyć z nienawiścią, trzeba skończyć z nienawistnym językiem, trzeba skończyć z pogardą, trzeba skończyć z bezpodstawnym oskarżaniem innych”. Człowiek budujący swoją karierę na kłamstwie, nie może pełnić wysokich funkcji w naszym kraju i będziemy odtąd tego przestrzegać” – mówił w Bazylice Mariackiej.
Duchowny został zapytany o relacje Kościoła i PiS. – „Zastanawiałem się nad tym, czy nie poprosić o audiencję pana Kaczyńskiego. Ktoś mówi: a co by mu ojciec powiedział? Powiedziałbym mu, żeby nie manipulował Kościołem. Całe to środowisko manipuluje, wypowiadając się na publicznych uroczystościach. Ostatni tylko przykład podam: konsekracja kościoła w Toruniu. Dwóch kardynałów, 50 biskupów, cały rząd. Co to znaczy w ogóle? Co to za kraj? Co tu się nagle odbywa?” – pytał o. Wiśniewski.
Dominikanin przyznał, że ciągle czeka na przeprosiny od prezesa TVP Jacka Kurskiego. W „Wiadomościach”, kiedy o. Wiśniewski mówił, że „człowiek posługujący się językiem nienawiści, człowiek budujący swoją karierę na kłamstwie, nie może pełnić wysokich funkcji w naszym kraju”, w  TVP pokazano przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. – „To jest nieuczciwość” – ocenił o. Wiśniewski. W tym kontekście zwróciłby się także do Jarosława Kaczyńskiego i powiedział mu: – „Wstydziłbyś się. Telewizja publiczna jest od tego, żeby kształtować w społeczeństwie te podstawowe wartości. Tam nie może być cienia kłamstwa i manipulacji”.
O. Wiśniewski odniósł się też do sprawy wystawienia przez wszechpolaków „aktów politycznego zgonu” prezydentom miast, którzy chcieli przyjąć uchodźców. Wśród nich był również Paweł Adamowicz. Dominikanin nazwał stanowisko prezydentów „cudownym”. – „Jedną z najbardziej bolesnych spraw jest to, żeśmy nasze polskie drzwi zamknęli, zatrzasnęli. Europa, która mówi się, że jest pogańska, wyciągnęła ręce, przyjmowała tych ludzi. A myśmy zatrzasnęli drzwi. To, co mnie najbardziej bolało, to to, jakie motywy podawano: bo oni zniszczą nasze chrześcijaństwo, bo oni zniszczą naszą polskość. Posługiwano się argumentem religijnym. A w moim przekonaniu to, co uczyniono, nie przyjmując, nie wyciągając ręki do tych ludzi, to jest właśnie niszczenie chrześcijaństwa i także polskości” – powiedział o. Wiśniewski. Źródło: tvn24.pl
A ja cały czas odnosiłem wrażenie, że o. Wiśniewski mówił do Kaczyńskiego, Tuska i Wałęsy oraz pozostałych polityków.

23 01 2019 Stefan W. mówił, że chciałby, aby „Jarosław Kaczyński został dyktatorem”
Tak wynika z pisma wysłanego do policji przez dyrekcję więzienia w Gdańsku dzień przed wyjściem zabójcy prezydenta Pawła Adamowicza na wolność. Do dokumentu dotarł Robert Zieliński z portalu tvn24.pl. Wychowawca z zakładu karnego Gdańsk-Przeróbka rozmawiał ze Stefanem W. dwukrotnie. Podczas drugiej rozmowy – 5 dni przed wyjściem skazanego z więzienia – 27-latek mówił, że nie chce mieszkać w Gdańsku. – „Skazany wezwany na rozmowę stwierdził, że wyjeżdża z województwa pomorskiego, bo tutaj rządzi „Platforma”. Po opuszczeniu zakładu karnego zamierza udać się na lotnisko, a gdyby nie udało mu się kupić biletu na samolot, to uda się na dworzec PKP i wyjedzie do innego województwa, gdzie rządzi PiS, bo jest zwolennikiem PiS-u, cyt. słowa skazanego „chciałbym, by Jarosław Kaczyński został dyktatorem”. Zamierza być bezdomnym, mieszkać po ośrodkach dla bezdomnych i jeździć pociągami po kraju. Do województwa pomorskiego nie będzie przyjeżdżać, bo to „siedlisko Platformy” – napisano w notatce ujawnionej przez tvn24.pl. Z pisma wynika także, że Stefan W. został poddany konsultacji psychologicznej. – „Przeprowadzono rozmowę psychokorekcyjną ukierunkowaną na wzbudzenie krytycyzmu odnośnie swojego zachowania jak i popełnionego przestępstwa” – zapisano w notatce, pod którą podpisał się dyrektor Zakładu Karnego Gdańsk-Przeróbka ppłk Wojciech Lenz. Notatka została 7 grudnia wysłana do Wydziału Operacyjno-Rozpoznawczego III Komisariatu Policji w Gdańsku. Co z tą wiedzą zrobiła policja? Robert Zieliński z tvn24.pl twierdzi, że jak dotąd nie otrzymał żadnego stanowiska od przedstawicieli gdańskiej policji. – „Wszelkie pytania związane z tą sprawą proszę kierować do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Ze względu na toczące się śledztwo nie udzielamy dodatkowych informacji” – brzmi  oświadczenie podkomisarza Michała Sienkiewicza z Zespołu Prasowego KWP w Gdańsku. Według tvn24.pl, o sprawie nie poinformowano Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, której zadaniem jest monitorowanie ekstremizmów. Źródło: tvn24.pl
Świetnie został przygotowany i wyszkolony na zamachowca. Czy to ta sama szkoła w której był szkolony Piotrowski?

23 01 2019 PiS znowu chce zmieniać kodeks wyborczy – z powodu Hanny Zdanowskiej?

PiS złożył w Sejmie projekt zmian w kodeksie wyborczym. – „Posłowie PiS znów majstrują przy kodeksie wyborczym (…). Ale jeśli myślicie, że taką nowelizacją uda im się pozbawić stanowiska Hannę Zdanowską, to jesteście w błędzie” – skomentował na Twitterze Tomasz Żółciak z „Dziennika Gazety Prawnej”. Chodzi o zmianę art. 11 Kodeksu Wyborczego, w którym jest mowa o tym, kto nie może kandydować w wyborach. PiS zamierza nadać mu brzmienie: – „Nie ma prawa wybieralności w wyborach osoba: skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe”. Dotychczas zakaz obejmował tylko te osoby, które były skazane na karę pozbawienia wolności. Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska została ukarana grzywną. Gdyby więc przygotowywana teraz przez PiS nowelizacja weszła w życie wcześniej, Zdanowska nie mogłaby kandydować.
PiS wycofuje się też z własnego pomysłu – znowu przy wyborach prezydenckich, parlamentarnych i do PE będzie jedna obwodowa komisja wyborcza, a nie dwie. Wydłużony ma zostać czas na rozpatrzenie wniosku o dopisanie do rejestru wyborców z 3 do 5 dni. Źródło: gazeta.pl
I kto tu jest przestępcą? 
Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska została prawomocnie skazana za poświadczenie nieprawdy w dokumentach, dotyczących kredytu jej partnera. Kredyt dawno został spłacony, bank wysłał podziękowania, a ludkowie Kaczyńskiego szukają nadal bata na Zdanowską.
Komentarz internauty: Premier rządu ogłasza, że złodziejskich kredytów frankowych nie udzielał, po czym przelewa na konto żony 30 mln. zł, bo to mogłoby się nie spodobać, suwerenowi, że okradał ludzi...jego poprzedniczka, nie potrafi się przyznać, że do kochanego mężusia pruła bez sygnałów dźwiękowych i skazuje niewinnego człowieka na ogromne kłopoty, ministrowie rządu PiS kradną, kłamią,oszukują....i co? I nic! Im się po prostu należy! A babka , która na pisała, że kasę z kredytu przeznaczy na X, a przeznacza na Y ogłasza się przestępcą, mimo że uczciwie i co do grosza kredyt ów spłaciła. PiSowcy nie oddają kasy, za przekręty w PCK, stadninie koni, SKOKach, i wszelkich im podległych instytucjach, które okradają....a suweren skacze z radości, bo dostaje 500+. Do czego porównać takie społeczeństwo? 

23 01 2019 Samorządowiec – zawód podwyższonego ryzyka? Prezydenci miast proszą o ochronę.
Po zamachu na prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza pojawiają się groźby pod adresem innych gospodarzy miast. Czołowi samorządowcy coraz częściej domagają się ochrony policyjnej. „Dziennik Gazeta Prawna” informuje, że była prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz otrzymała ją po tym, jak na jej dyżurze w Uniwersytecie Warszawskim pojawił się agresywny mężczyzna. Było to 14 stycznia, a więc w dniu śmierci prezydenta Gdańska – Pawła Adamowicza. Niezbędna była interwencja policji. Miał to być kolejny raz,  gdy ten sam człowiek zjawiał się na dyżurze byłej prezydent Warszawy. Nie jest ona jedynym samorządowcem, który obawia się o swoje bezpieczeństwo. Eskortę policji otrzymał już prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz, wobec którego stosowano groźby w internecie. Olsztyńska policja uznała, iż były one na tyle realne, że należy oddelegować funkcjonariuszy do jego ochrony. W ubiegłym tygodniu policjanci z wydziału do walki z cyberprzestępczością zatrzymali 24-letniego mieszkańca Olsztyna, który w internetowych wpisach chwalił  zabójcę Pawła Adamowicza i pisał, że „następny będzie Grzymowicz”. Podobne groźby stosowano wobec Wadima Tyszkiewicza, prezydenta Nowej Soli, który w rozmowie z radiem TOK FM oświadczył, że po śmierci prezydenta Gdańska „zaczął oglądać się za siebie”. „Na ulicy ktoś namalował napis „Tyszkiewicz, ty będziesz następny” – opowiada prezydent Nowej Soli . „Dostałem telefon z policji z prośbą o złożenie zawiadomienia o ściganie autora tego napisu. Zamierzam to zrobić” – zapowiada. „Uświadomiliśmy sobie, że wykonywany przez nas zawód samorządowca jest zawodem podwyższonego ryzyka – stwierdza. Tyszkiewicz przekonuje: „wystarczy, że podejmę decyzję o eksmisji jakiegoś zwyrodnialca, który terroryzuje sąsiadów. Wówczas staję się dla niego wrogiem. Pamiętam sytuację, jak kiedyś gonił mnie mężczyzna z maczetą w ręku. Udało mi się go namierzyć, ale potem odwiedziła mnie jego matka i wybłagała, bym odpuścił” – wspomina Wadim Tyszkiewicz – prezydent Nowej Soli. Źródło :DGP/ gazeta.pl
No a nie można rządzić tak jak oczekują tego wyborcy, a nie co chwila nowe podwyżki serwować i przeganiać petenta z jednego pokoju do drugiego by mu się wreszcie odechciało koło swojej sprawy chodzić. Prezydenta miasta powinna ochraniać Straż Miejska, bo do tego między innymi została powołana.  Co to się stało że tak nagle wszyscy o tym zapomnieli. 
22 01 2019 Magdalena Adamowicz: „Słowa, które padały, strasznie Pawła raniły i to one Pawła zabiły”
Żona prezydenta Gdańska Magdalena Adamowicz została zapytana w TVN24, czy zabójstwo jej męża było mordem politycznym. – „Ja tak myślę. Nie w tym sensie, że ten człowiek dostał konkretne zlecenie od kogoś, ale tak jak mówiłam, ta mowa nienawiści też politycznej i właśnie karmienie tym ludzi spowodowało, że ten człowiek po prostu tak, a nie inaczej się zachował. Gdyby nie było takiej nagonki na Pawła, gdyby nie było chęci dyskredytacji go, zniszczenia, tych absurdalnych, ciągłych zarzutów, ciągłego kąsania i grillowania, myślę, wierzę, że do tego by nie doszło. Jestem przekonana”– powiedziała Adamowicz. Zdaniem żony prezydenta Gdańska, „media publiczne należy nazywać reżimowymi, bo wiadomo, kto nimi rządzi i kto z tylnego fotela wszystko nakręca”. – „Ci, którzy atakowali męża, to nie byli dziennikarze. Ci ludzie nie zasługą na takie określenie. Jeden z takich ludzi wielokrotnie biegał za Pawłem po mieście, wykrzykując obelgi. Przychodził również do pracy mojej mamy, strasząc jej pracowników. Mama musiała uciekać tylnymi drzwiami. To mają być media publiczne?” – mówiła Adamowicz.
Tomasz Lis: W kilka minut Magdalena Adamowicz powiedziała całą prawdę o tej koszmarnej władzy. Pogróżki, szczucie, opluwanie, insynuacje, oszczerstwa, wdeptywania ludzi w ziemię. Kto po tym wywiadzie mówi o duopolu i symetrii win, daje dowód, że jest wybitnie niemądry lub wybitnie cyniczny.
– „Baliśmy się i nawet Paweł mówił nam, jak się zachowywać, jeśli o 6 rano zacznie ktoś pukać do drzwi. Myśmy bardzo się bali. Byliśmy zastraszani. Urzędy skarbowe wymyślały absurdalne zarzuty, kontrolowały naszą rodzinę kilka pokoleń wstecz. Nękali rodziców Pawła i moich rodziców. Zdarzało się, że jak usłyszałam rano podjeżdżający samochód pod okno, to wyskakiwałam do okna i patrzyłam, czy przypadkiem nie wysiada większa grupa mężczyzn, którzy zaraz wtargną, rzucą Pawła na podłogę przy dzieciach, zaczną przeszukiwać nasz dom. Nie chciałam, żeby one były świadkami czegoś takiego. Paweł był silny, ale baliśmy się o dzieci, rodziców, rodzinę” – wspominała żona prezydenta Gdańska.
Zdaniem Magdaleny Adamowicz narodowe pojednanie jest ważne, ale zmienić muszą się przede wszystkim zwykli ludzie. – „Myślę, że coś może w ludziach pęknie, że coś się zmieni. Ale to musi iść nie tylko od polityków, ludzie muszą się zmienić, muszą być bardziej uprzejmi, serdeczni, niewrodzy. Media nie muszą na siłę szukać sensacji, muszą bardziej ważyć słowa. Słowo może zabić. I słowa, które padały, one Pawła strasznie raniły. On to brał na swoje barki, ale to go strasznie raniło. I się okazało, że te słowa też go zabiły” – powiedziała Adamowicz. Źródło: tvn24.pl
Polska wraca do normalności, po wzniosłych apelach, chocholi taniec na mogile Adamowicza
rozpoczęty!? A gdzie podziały się te apele, modlitwy, komunia, przekażcie sobie znak pokoju. Jedna pani powiedziała o drugiej pani jest dla Was ponad wszystko.
Nie ma słów adekwatnych dla skomentowania bólu i krzywdy Pani Adamowicz, opowiadającej o grillowaniu przez szczujnie. Możecie pozwać nas czterech, albo czterdziestu, albo czterystu. Głos Wdowy będzie dudnił nad Wami głośniej, niż wszystkie pozwy świata. - Wojciech Sadurski

22 01 2019 Magdalena Adamowicz przerywa milczenie. "Baliśmy się"
Żona Pawła Adamowicza oskarża rząd i "reżimowe media" o zainspirowanie mordercy jej męża. - Paweł był grillowany żywcem - powiedziała Magdalena Adamowicz. Przyznała, że w ostatnich miesiącach jej rodzina żyła w strachu. Magdalena Adamowicz powiedziała w rozmowie emitowanej na antenie TVN24, że morderca jej męża był w więzieniu "indoktrynowany". - Wiem, że ten rząd, który jest ręcznie sterowany, prokuratura, która jest sterowana przez ministra, media reżimowe… powodowały tę nienawiść. Nasza rodzina tego mocno doświadczyła - powiedziała.
- Urzędy skarbowe kontrolowały naszą rodzinę kilka pokoleń wstecz. Myśmy się tego bali - wspominała. Adamowicz powiedziała, że państwowa telewizja wyemitowała ponad 100 programów oczerniających jej męża. Jak wyznała, nie boi się, że zostanie pozwana za te słowa. - Dziennikarze mówili o tym, że będzie aresztowany lada dzień. Zastanawiali się, co będzie, jak ludzie go wybiorą, a on zostanie aresztowany - wspominała.
Jak zdradziła, pozwoliła wystartować w ostatnich wyborach pod jednym warunkiem. Był nim wyjazd ich najstarszej córki za granicę. Adamowicz chciała ochronić dziewczynę przed wyjątkowo ciężką atmosferą kampanii. - Nasza córka jest bardzo mądra, wrażliwa, dużo rozumie. Chciałam ją przed tym chronić. Ja po wyborach dołączyłam do niej - wyznała. Magdalena Adamowicz wspomniała też, że mąż instruował ją i córki, jak się zachować "gdy zapukają do drzwi o szóstej rano". - Zdarzyło się, że gdy przyjeżdżał rano samochód, zastanawiałam się, czy nie wysiądą z niego mężczyźni, nie rzucą Pawła na podłogę i wyprowadzą w świetle kamer. Baliśmy się tego - powiedziała. Żona Pawła Adamowicza uważa, że zginął on w wyniku mordu politycznego. - Ten człowiek nie dostał konkretnego zlecenia, ale ta mowa nienawiści, też politycznej, spowodowała, że tak, a nie inaczej się zachował - powiedziała. - Gdyby nie było tych wszystkich zarzutów, tego ciągłego kąsania i grillowania, jestem przekonana, że do tego wszystkiego by nie doszło - stwierdziła Adamowicz.  Źródło: wiadomosci.wp.pl
Z forum: Szok, kobieta ledwo co pochowała męża i ma głowę aby aż tak udzielać się towarzysko medialnie. No cóż, ja po takiej tragedii pół roku dochodziłam do jako takiej równowagi.
Jestem pełen podziwu dla małżonki Śp Pawła Adamowicza, pierwszy raz słyszał tak dobrą laudację,odczytaną bez jednej łzy, bez jednego zająknięcia , głębokiego wzruszenia. Miałem wrażenie, że była z playbacku odtwarzana?
Cały czas nurtuje mnie pytanie kto kierował ręką Stefana W.? Już czytałem w komentarzach, że zabójca przyjechał do zleceniodawcy w Warszawie po instrukcje, pieniądze, i glejt gwarantujący mu bezpieczeństwo. Jego ofiary zeznawały w reportażu jak łamał im palce, przebijał nożem dłonie, łamał kolana, i pozostawał bezkarny, ba policja wiedziała i nie reagowała? Dopiero jak dokonał czterech napadów na Banki z bronią w ręku, sędzia raczył orzec wyrok jedynie pięciu lat pozbawienia wolności.

22 01 2019 Ludwik Wiśniewski: zrobiliśmy w Polsce piekiełko i odpowiadamy za nie wszyscy.

Pełna pasji mowa o. Ludwika Wiśniewskiego, wygłoszona podczas mszy żałobnej Pawła Adamowicza, miała prawo obudzić sumienie niejednego uczestnika życia publicznego. Wyraźnie nawiązując do klimatu obecnego dyskursu politycznego, duchowny powiedział: „Człowiek posługujący się językiem nienawiści, człowiek budujący swoją karierę na kłamstwie, nie może pełnić wysokich funkcji w naszym kraju”. Zagadnięty o głębszy sens tej myśli, Dominikanin tłumaczył „Gazecie Wyborczej”: „Do głowy mi nie przyszło, by wskazywać kogoś konkretnego. Powinniśmy w końcu zrozumieć, że zrobiliśmy w Polsce piekiełko i odpowiadamy za nie wszyscy, choć oczywiście w różnej mierze. Ja też odpowiadam…”stwierdził i nie wyłączył Kościoła… Jakby na usprawiedliwienie dodał: „Kilka razy zabierałem głos i cytowałem różne wypowiedzi pochodzące z ust ludzi duchownych, a w moim przekonaniu niechrześcijańskie. Poszczególni duchowni zatruwają w jakiś sposób też Kościół”. Jednocześnie Dominikanin zastrzegł się, że, trudno w tej sytuacji uogólniać i mówić, że Kościół jest zatruty. Byłoby to zdaniem o. Wiśniewskiego bardzo krzywdzące. Duchowny zaapelował: „postawmy kropkę, zacznijmy od początku, zacznijmy inaczej. Jako społeczeństwo przyzwyczailiśmy się do mowy nienawiści, wrosła w nas. Musimy się obudzić, by reagować na złe słowa polityków”– powiedział.
Nawiązując do wątpliwej teorii symetrii O. Wiśniewski zapewnił, że wcale nie jest przekonany o tym, iż „z jednej strony mamy armię anielską, a z drugiej – diabelską”. Dowodził, że nie ma żadnej gwarancji, iż jeśli jedna ekipa rządzących przegra, to ta druga zapewni nam „niebo”. Zdaniem  Dominikanina, w efekcie  może być jeszcze większe piekło, bo w ludziach rośnie potrzeba odwetu. „Próbowałem zawołać: stop, dalej tak nie można, nie oskarżając nikogo konkretnie”-  wyjaśniał sens swojej niedzielnej przemowy…  Pytany przez GW czy wierzy w koniec wojny polsko-polskiej ocenił, iż „po tym pogrzebie Polska jest jednak troszkę inna. Myślę, że wszyscy się troszkę zmienią. Może będziemy bardziej uważać na słowa. Może spróbujemy słuchać tych, którzy myślą inaczej. Może będziemy mieć więcej szacunku do siebie nawzajem, bo szacunek do drugiego człowieka jest podstawą życia społecznego. Wierzę, że pójdziemy w dobrym kierunku, że publiczna pogarda do innych ludzi będzie powoli ustępować” – powiedział z nadzieją.
Dodał: „Postawa gdańszczan przez ostatni tydzień to wielkie świadectwo dla Polski, ale nie tylko. To musi zaowocować dobrem i myślę, że zaowocuje. Śmierć Pawła przyniesie dobre owoce, tak sądzę”.Ale też o. Wiśniewski zastrzegł się : „Nie spodziewajmy się, że naraz wszyscy zaczną się bić w piersi, że każdy będzie się spowiadał ze swoich grzechów i mówił wszystkim, że za nie żałuje. Nie, to jest powolny proces. Najbliższe wybory nam pokażą, czy obyczaje w naszym kraju stają się bardziej ludzkie i chrześcijańskie, czy nie”. Źródło: wyborcza.pl
Z forum: Niestety, nadstawianie drugiego policzka, czy rzucanie chlebem w tego, kto w nas rzuca kamieniem, przyniosły skutki, jakie widzimy. Chrześcijańska postawa może i jest w założeniu szlachetna, ale w życiu zupełnie się nie sprawdza, bo rozzuchwalony bezkarnością cham staje się tylko bardziej chamski, a agresor bardziej agresywny. Wybory będą egzaminem dla społeczeństwa obywatelskiego, które jeśli ten egzamin obleje, może na długo pożegnać się z szansą na lepsze jutro. Ordynarny zamordyzm stoi u wrót.
21 01 2019 Pogrzeb prezydenta Adamowicza nie do końca taki, jak życzyła sobie rodzina.
W sobotę odbył się pogrzeb zamordowanego prezydenta Gdańska. Choć rodzina Pawła Adamowicza nie zgodziła się na państwowy charakter pochówku, to jednak jej życzenie nie zostało uszanowane. Rodzinie zależało, by homilię na mszy pożegnalnej wygłosił ks. Krzysztof Niedałtowski lub ojciec Ludwik Wiśniewski, przyjaciele prezydenta, jednak arcybiskup Sławoj Leszek Głódź nie zgodził się na to. To on celebrował mszę i na pewno każdego uderzył mocno fakt, że w swoim kazaniu, witając przybyłych, pominął Donalda Tuska. Obserwujący transmisję z mszy, zwrócili też uwagę, iż Premier Mateusz Morawiecki, minister Piotr Gliński i prezydent Andrzej Duda zasiedli z dala od rodziny Pawła Adamowicza, dopiero w piątym rzędzie. Dla osób związanych z obozem rządzącym było to rażące naruszenie protokołu, a według komentatorów prawicowych, świadczyło o braku woli pojednania. Rzeczywistość mówi jednak coś innego. Po prostu przedstawiciele władzy nie byli zaproszeni na pożegnanie zamordowanego prezydenta i stąd tak odległe miejsca. Był to pogrzeb o charakterze prywatnym, więc protokół był bez znaczenia.
Wiadomo, że przedstawiciele władzy chcieli uczestniczyć w  pochówku Pawła Adamowicza. Początkowo prezydencki minister, Paweł Mucha przyznał, że obecność władz na pogrzebie zależy od woli Magdaleny Adamowicz. Mimo jednak, że zarówno ona jak i brat Pawła Adamowicza nawet nie chcieli na ten temat rozmawiać, to nie uszanowano ich decyzji i  w środę wieczorem kancelaria poinformowała, że prezydent Duda weźmie udział w uroczystościach pożegnalnych. Według Szczerskiego prezydent Duda zdecydował, że „dla niego istotny jest sam udział w pogrzebie i jeśli organizatorzy przywiązują tak wielką wagę do tego, żeby w tym a nie innym miejscu był posadzony, to nie będziemy tej sprawy dyskutować”.
Bliski członek rodziny prezydenta Gdańska przyznał w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że z zadeklarowaną obecnością Andrzeja Dudy jest pewien problem. Jak mówił, „Na urodziny i chrzciny się zaprasza, na pogrzeby może przyjść, kto chce”. Nie da się przecież zapomnieć, że „Paweł zabiegał o przestrzeganie konstytucji, brał udział w protestach w obronie Trybunału Konstytucyjnego i wolnych sądów. A wiadomo, jaką rolę odegrał w tych sprawach Andrzej Duda”. Nie da się też zapomnieć, jakim hejtem był obrzucony przez media rządowe. Tamara Olszewska Źródło: wyborcza.pl/natemat.pl
Polska wraca do normalności, po wzniosłych apelach. Mamy podobną sytuację jak po katastrofie smoleńskiej, która była prywatną dziś te same osoby wmawiają nam się, że państwową. Znowu pretensje że tego nie przywitali, tamtego nie w tym miejscu posadzili, to dziecinada bo na pogrzeb przychodzi pożegnać się bliską, znaną osobę, a nie po to by mnie podziwiano, specjalnie honorowano. Mam nadzieję, że na miejscach dla VIPów nie było karteczek z nazwiskami, bo to byłby dopiero obciach. Jestem pełen podziwu dla małżonki Śp Pawła Adamowicza, pierwszy raz słyszał tak dobrą laudację,odczytaną bez jednej łzy, bez jednego zająknięcia , głębokiego wzruszenia. Miałem wrażenie, że była z playbacku odtwarzana? 
20 01 2019 Jak Pan Bóg zadrwił sobie z wrogów Kościoła…
Po fiasku ratowania dzików przed reżimem Kaczyńskiego (w związku ze stanowiskiem KE), w święto Trzech Króli totalna opozycja rozpoczęła kolejną wojnę. Totalną wojnę z Kościołem: - Nasza inicjatywa to pierwszy krok na drodze do świeckiego państwa. Zaczynamy od uregulowania kwestii religii w szkołach, bo w szkołach wszystko się zaczyna. Nie widzimy też żadnych podstaw do finansowania kościoła z budżetu państwa – mówiła Barbara Nowacka, liderka stowarzyszenia Inicjatywa Polska, na konferencji rozpoczynającej zbiórkę podpisów pod petycją "w sprawie podjęcia prac legislacyjnych zmierzających do uchwalenia ustawy o świeckim państwie". Totalny atak na Kościół nie jest niczym nowym dla komunistów, dla których od czasów Lenina wiara w Boga to opium dla ludzi. Obecnie już marginalna Nowoczesna partyjka ustami swej lewackiej przewodniczącej od dawna tę wojnę prowadzi: Chcemy rozdziału Kościoła i państwa - mówiła szefowa klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer podczas niedzielnej konwencji programowej partii. Zapowiedziała, że Nowoczesna, gdyby doszła do władzy, zakończy finansowanie lekcji religii przez państwo oraz wprowadzi dobrowolny podatek kościelny. - Nie ma zgody na sojusz tronu z ołtarzem! –krzyczała szefowa marginalnej partyjki. Schetyna występując w Grafffiti PN zapowiedział „redefinicję relacji państwo-Kościół” oraz „próbę cywilizacji tych relacji" (sic!) . Schetyna uznał te relacje za barbarzyńskie, więc Platforma Obywatelska gdy zdobędzie władzę to je ucywilizuje... Zapewne w ramach jednej ustaw, która pozbawi Polaków nie tylko 500+, niższego wieku emerytalnego i polskiej waluty – ale i Kościoła. Kościoła, bez którego nie powstało by Państwo Polskie…Na początku nowej wojny z Kościołem i Panem Bogiem stała się jednak rzecz straszna! Coś, czego najwięksi komuniści (włącznie z tow. Kwaśniewskim , Czarzastym i Millerem) nie przewidzieli. A na pewno już nie przewidziały tego lewaczki Nowacka i Lubnauer oraz lider POKOmunistycznej koalicji Grzegorz Schetyna! Pan Bóg zebrał ich wszystkich w Bazylice Mariackiej w Gdańsku na pogrzebie ich brata Pawła Adamowicza! Mało tego – ich brat na którego zwłokach usiłują odzyskać koryto pt. POLSKA – został pochowany w tejże Bazylice! I to na oczach Lisa, Michnika, Scheuring- Wielgus, Czarzastego, Millera, Olejnik, Owsiaka, Tuska, Kwaśniewskiego, agenta Bolka, prezesa Rzeplińskiego, Borusewicza i oczywiście Schetyny! Pogrzeb kościelny w asyście wojska i przy obecności premiera i prezydenta RP zrujnował kolejną wojnę totalnej opozycji przeciwko Polsce, zanim się zaczęła! Jedyne, na co było stać pro-niemieckie i lewackie władze m. Gdańska, którym marzy się rozdział Gdańska od Polski, to przesunięcie prezydenta i premiera do piątego rzędu ławek. Paradoksalnie więc, w pierwszych rzędach zasiedli ci, co walczą z Panem Bogiem, z polską tradycją i ciemnogrodem, dla którego Krzyż Jezusa Chrystusa był, jest i pozostanie jedynym kompasem i Nadzieją na tym świecie. Pan Bóg choć nierychliwy – zaledwie w dwa tygodnie po święcie Trzech Króli – zadrwił sobie z tych wszystkich, którzy zamierzają Polaków pchnąć w świat bez Boga, bez moralności i bez Prawdy… Bo post-komunistyczne lewactwo, beneficjenci układu z komunistami na naszych oczach dzisiaj Prawdę nazywają nienawiścią a ich jedynym celem jest zdobycie absolutnej władzy. Jak ją łatwo utracić, świadczy przykład ś.p. Pawła Adamowicza… Źródło: niepoprawni.pl
Bardzo trudno jest rozdzielić państwo od kościoła, bowiem są to dwie władze totalitarne które nawzajem się potrzebują. Nawet za komuny kościoły były pootwierane, a władza ludowa wspólnie przy jednym stole z hierarchami kościelnymi biesiadowała. Dlaczego bo ludzie do kościołów chodzili, i w księdza wierzyli. W innych krajach ten rozdział się udał, bo tam wiara upadała, i państwa pozbyło się konkurencji. W takich Niemczech każdy podatnik określa się czy jest wierzący czy nie, i to od jego woli zależy czy na dany kościół będzie dodatkowo opodatkowany. Takie rozwiązanie w Polsce by nie zdało egzaminu, kościoły byłby pełne, a ksiądz nie miałby co do garnka włożyć. Państwo z kościołem lepiej to czy gorzej, każdy powinien sam sobie na o pytanie odpowiedzieć?
18 01 2018 Czy naturalna żałoba musi być "obowiązkowa"?
Dawno temu w Ameryce wielki spec od reklamy i menedżer założył się, że pierwszego wychodzącego ze stacji metra zrobi światową gwiazdą estrady. Miał pecha, bo wyszedł przygarbiony brzydal, ale jednak "popracował" i zakład wygrał - to był Frank Sinatra. Obecne możliwości medialne (i pieniądze) są większe - z każdego można zrobić świętego.
Tylko przy aferze FOZ było 5 niewyjaśnionych zgonów (prawdopodobnie zamordowanych) ludzi zajmujących się tym problemem. Były niewyjaśnione zgony przy innych aferach, nie mówiąc o związanych ze smoleńską tragedią, czy z okresem transformacji ustroju. Pisało się nawet, że okresowo w Polsce szaleje anonimowy samobójca. Wszyscy potępialiśmy domniemanych (także rzeczywistych, jak w przypadku mordu na księdzu J. Popiełuszce) sprawców, wszyscy okazywaliśmy żal i współczucie dla rodzin ofiar. Tak samo potworny mord na P. Adamowiczu potępiamy całym sercem i duszą, współczujemy rodzinie, utożsamiamy się w żalu z mieszkańcami Gdańska, dla których ich prezydent niewątpliwie istotnie się zasłużył.
Jednak to, co obecnie obserwuje się w mediach powoduje odruch chyba przeciwny od zamierzonego. Chciałoby się ostrzec: "Korea ante portas" - niestety ta północna. Zaczyna się naśladowanie obyczaju polegającego na swoistym obowiązku wykazywania żalu doskonałego. Oczywiście o zmarłych można mówić albo dobrze, albo wcale. Znaleźli się jednak egzekutorzy skazujący na wieczne potępienie tych, którzy odważyli się przytoczyć (choćby doskonale udokumentowane) fakty z życiorysu ś.p. P. Adamowicza - niekoniecznie chlubne. Znajmy miarę rzeczy.
Nie wszyscy pamiętają oczywiście narodową żałobę z 1953 roku - obowiązkową - to po śmierci Stalina. Ja pamiętam - np tygodnik "Przekrój" będący wówczas jedynym okienkiem informacyjnym o "Zachodzie" w "żałobnym" numerze poświęcił 100 % swoich szpalt na artykuły, zdjęcia, wspomnienia o tym "Wielkim Wodzu i Nauczycielu Socjalizmu". Powtórzę - sto procent - nie było tam nic innego. Oczywiście - każdy myślący Polak wiedział, ze redakcja chcąc zachować licencję - musiała tak postąpić. Pewne symptomy takiego "obowiązującego" żalu doskonałego obserwuje się teraz w mediach. Następują zwolnienia tych, którzy wyrażają żal, ale nie dostatecznie "doskonały". To właśnie przypomina wspomnianą Koreę. Zdumiewa mnie także fakt ulegania tej presji ze strony czynników rządzących. Można spróbować nazwać rzecz po imieniu, ale poprzestanę na tym, iż śmierć znanego przedstawiciela politycznej opcji przeciwnej obecnemu rządowi w Polsce stanowi doskonałą okazję do zbudowania jakiejś politycznej przewagi. Nie bez znaczenia ma tu także niemiecki pierwiastek związany z historią Gdańska...
Warto przypomnieć, co robiono na Krakowskim Przedmieściu po smoleńskiej katastrofie. Wyzwolona narodowa jedność została po kilku dniach brutalnie przerwana przez władze Warszawy (PO). Buldożery zgarnęły setki tysięcy palących się zniczy i kwiaty, były przypadki bezczeszczenia krzyża - "zaprowadzono porządek w mieście". Czy nie potrafimy dostrzec różnicy, czy polityczne zaślepienie wyłącza szare komórki? Równolegle z okazywaniem nadzwyczajnego żalu i potępienia sprawcy odrażającego mordu przez media (z czym utożsamiam się całą duszą) obserwuje się deprecjonowanie pięknej sportowej imprezy. "Gwiazdy opuszczają konkurs w Zakopanem", "Hopfer rozważał wykreślenie Polski z turnieju". Myślę, że nie jest to przypadkowe - nie może sportowa impreza zbyt odciągnąć Polaków od "obowiązującej" żałoby... Źródło: niepoprawni.pl
Cały czas nurtuje mnie pytanie kto kierował ręką Stefana W.? Dlaczego tak długo czekano z pogrzebem? Komu tak bardzo zależy na podgrzaniu już gorącej atmosfery w Polsce? Mam taką cichą nadzieję, że w poniedziałek wrócimy do afer NBP i KNF?

18 01 2019 Wszystkie pojednawcze gesty szlag trafił.
Donośnym echem wybrzmiała nieobecność Kaczyńskiego, Mazurek i Terleckiego na sali sejmowej podczas minuty ciszy ku czci zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Nawet w odczuciu polityków partii rządzącej miało to wydźwięk tragiczny. Miażdżąca krytyka posypała się na głowę lidera Prawa i Sprawiedliwości. „Dla nas to wyglądało tragicznie, bo wszystkie pojednawcze gesty, które wykonywaliśmy od niedzielnego wieczoru, szlag trafił. /…/ po żonę Adamowicza poleciał do Londynu rządowy samolot, PiS zdecydowało, że nie wystawi kontrkandydata na wybory prezydenckie w Gdańsku. A teraz to wszystko zostało zaprzepaszczone.  Już lepiej, gdyby w ogóle nie przyszli albo spóźnili się pół godziny”– powiedział prominentny polityk  PiS w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Parlamentarzyści PiS obwiniają też marszałka Kuchcińskiego, że nie poczekał, aż spóźniony Kaczyński dojdzie na salę. Rzeczniczka PiS jako powód nieobecności w uczczeniu pamięci Pawła Adamowicza minutą ciszy, podała przypadkowe spóźnienie, w którym nie należy szukać drugiego dna. „Takie sytuacje niestety już się zdarzały i pewnie wszystkim mogą się zdarzyć” – napisała na Twitterze.
Polityk PiS, z którym rozmawiała „Gazeta Wyborcza” tłumaczy, że z tego, co wie, Jarosław Kaczyński spóźnił się, bo wcześniej zagadał go Terlecki i utknęli w drodze. Dodaje, że prezes nie miał złych intencji i nie chciał niczego zamanifestować. „Od słowa do słowa nagle okazało się, że na salę wchodzą, jak już było po wszystkim” – tłumaczy. Jeśli to wszystko prawda, a wątpić w to wolno, spóźnialscy winni przeprosić, lecz jak już nie raz przekonaliśmy się słowo „przepraszam” najtrudniej rządzącym przechodzi przez usta. Buta i arogancja znów daje o sobie znać. źródło: gazeta.pl
To było bardzo dobrze wyreżyserowane spóźnienie! Dlaczego tak długo czekano z pogrzebem? Komu tak bardzo zależy na podgrzaniu już gorącej atmosfery w Polsce? Cały czas nurtuje mnie pytanie kto kierował ręką Stefana W.? Dlaczego automatycznie przychodzą mi na myśl Kaczyński i Macierewicz?
Z forum: Machina nienawiści i pogardy uruchomiona świadomie i celowo przez Kaczyńskiego idzie już na zbyt wysokich obrotach, aby można ją było zatrzymać lub przyhamować. Trudno powiedzieć, w którym momencie został przekroczony punkt krytyczny, ale sedno problemu tkwi niewątpliwie w metodzie obranej przez obóz rządzący jako sposób na sprawowanie władzy. Jak wytłumaczyć ewentualny nagły zwrot ku złagodzeniu kursu swojemu elektoratowi, wcześniej karmionemu opowieściami, że „tamci” to „element podły, zdemoralizowany, animalny”, który trzeba traktować bezwzględnie? Jak uwiarygodnić się w oczach demokratycznej opozycji bez cofnięcia choćby zmian w sądownictwie, czego przecież Prezes nie zrobi?
Zabójstwo Prezydenta Adamowicza – choć zabrzmi to może okrutnie – jest tylko kolejnym logicznym (niestety!) punktem na drodze wytyczonej przez Prezesa. W tej sytuacji żaden, choćby najpiękniejszy, gest nie będzie nic znaczył bez odwrotu od wdrażanego konsekwentnie od trzech lat bezprawia. Prezes padł ofiarą własnej (i własnego elektoratu) nienawiści oraz głupoty, które przesłoniły dalekosiężne skutki postępowania obliczonego jedynie na doraźne korzyści. Dziś te skutki to zabrane jedno życie, ale czekają nas jeszcze następstwa źle prowadzonej polityki zagranicznej, obronnej, gospodarczej, oświatowej i innych. Ofiarami tego będziemy my wszyscy.Człowieczek z Nowogrodzkiej widzi tylko swój interes. Być może podświadomie odczuwa też, że z obranej drogi nie ma odwrotu, stąd jego „spóźnienie” to także logiczne następstwo podjętych dawno temu decyzji. 
17 01 2019 Patryk Jaki: Służba wykonuje tylko wyrok sądu
Mija pierwszy szok po śmierci Pawła Adamowicza i przybywa pytań. Tym bardziej, że do mediów trafiła informacja o tym, że matka sprawcy ataku ostrzegała policję w Gdańsku o możliwym niebezpiecznym zachowaniu syna. Jak podaje Radio Gdańsk, informowała, że syn słyszy głosy, że ma duże poczucie krzywdy i że o swoją sytuację obwinia polityków. Policja potwierdza, że zgłoszenie wpłynęło tydzień przed tym, jak 27-latek opuścił zakład karny. Funkcjonariusze jeszcze tego samego dnia przekazali informację do dyrektora zakładu karnego, w którym przebywał mężczyzna. Zwrócili się z prośbą o podjęcie przez zakład karny możliwych dostępnych działań. 27-latek opuścił jednak zakład karny, a miesiąc później zaatakował prezydenta Gdańska – przypomina portal naTemat.  O zdanie w tej sprawie wiceministra sprawiedliwości zapytał portal WP.pl. Przypomnijmy: Patryk Jaki w resorcie odpowiedzialny jest za więziennictwo. Wiceminister w odpowiedzi podjął się obrony Służby Więziennej i zasugerował, kto ponosi winę. Zaskoczenia nie ma. – Jeśli taki sprawca, jak Stefan W., który zabił prezydenta Pawła Adamowicza, kończy karę, to Służba Więzienna nie może nic mu zrobić. Służba wykonuje tylko wyrok sądu – stwierdził Jaki. – Napastnik cztery razy napadał w swoim życiu z bronią w ręku i sędzia orzeka wyrok jedynie pięciu lat pozbawienia wolności. Kłóci się to z moim poczuciem sprawiedliwości. I to jest, w mojej ocenie, najważniejszy obszar refleksji po tej tragedii – powiedział Patryk Jaki, całą odpowiedzialność składając na decyzje sędziowskie. Najwyraźniej w przekonaniu, że gdyby przyszły sprawca odsiedział dłuższą karę, wyszedłby z więzienia bez żywienia podobnych zamiarów. Powiedział: – Ten sam sprawca otrzymałby w Stanach Zjednoczonych pewnie wyrok kilkudziesięciu lat pozbawienia wolności. Gdyby było tak u nas, nigdy do tej tragedii by nie doszło.
Również Jerzy Wenderlich, wiceprzewodniczący SLD, skomentował w radio TOK FM  doniesienia o tym, iż służba więzienna mogła mieć informacje o niebezpiecznym zachowaniu Stefana W. Przypomniał dymisję jednego z wcześniejszych ministrów sprawiedliwości, Zbigniewa Ćwiąkalskiego. – Pamiętam, że kiedy jeden z mężczyzn, którzy zostali zatrzymani w sprawie zabójstwa syna państwa Olewników się powiesił, chociaż nie było wcześniej żadnych danych o tym zagrożeniu, to minister Zbigniew Ćwiąkalski został zdymisjonowany – przypomniał polityk. Tymczasem, jak zaznaczył, w przypadku tragedii w Gdańsku, służba więzienna dysponowała informacjami od rodziny.
Wiceprzewodniczący SLD nawiązał też do sprawy „politycznych aktów zgonu”, wystawionych politykom, w tym Pawłowi Adamowiczowi, przez Młodzież Wszechpolską. Jego zdaniem sprawa ta powinna być rozpatrzona w sposób „bardzo wnikliwy”, gdyż jej umorzenie w jego opinii było „zastanawiające i dziwne” i „nie jest pewne czy ich wykonawcy działali sami, czy byli przez kogoś zainspirowani”. Skomentował także nieobecność trzech polityków PiS podczas minuty ciszy na środowym (15 stycznia) posiedzeniu Sejmu. Jak przypomina portal tokfm, na sali obrad nie było wówczas Jarosława Kaczyńskiego, Ryszarda Terleckiego i Beaty Mazurek, choć przebywali na terenie budynku sejmowego. – Strach, strach, strach. Tak mógłbym to nazwać, ale w obliczu tak przerażającej śmierci, warto strach pokonywać, żeby wspólnie pochylić głowę i aby wspólnie wyrazić sprzeciw temu wszystkiemu, co doprowadziło do tej śmierci – podkreślił polityk. Tłumaczenia rzeczniczki PiS uznał za „grandę” i  „coś antymoralnego” – zaś wspomniana nieobecność polityków  według niego „na długo zapisze się w annałach polskiego parlamentaryzmu”.
–  Jeśli minister Patryk Jaki myśli, że on to przeczeka, tak jak się przeczekuje deszcz, to ja uważam, że nie – skwitował rozmowę Jerzy Wenderlich. Źródło: natemat.pl, tokfm.pl
Mam nadzieję, że będzie to pogrzeb, a nie manifestacja polityczna. Proszę nie róbmy z Adamowicza męczennika. A politycy niech się zastanowią co takiego źle robią, i jak to zmienić. Nadal nurtuje mnie pytanie, kto i w jakim celu tak dobrze wyszkolił Stefana W.? To nie były przypadkowe ciosy zadane przez szaleńca, te ciosy zadał zawodowiec. Wybudowano za miliony złotych ośrodek dla "bestii" w Gostyninie, dlaczego tam nie został skierowany morderca, który miał w więzieniu status „niebezpiecznego”? A tak nowe wybory wygra Wałęsa i będzie jak miało być. A zamachowiec ? On już udowodnił całemu światu, w blasku kamer, że jest wariatem. Kilka lat się poleczy w wariatkowie, wyjdzie jako 33 latek, dostanie w nagrodę, na dobry start, bar w Pucku... albo gdzieś w okolicy i nikt nie będzie mu przeszkadzał, nikt krzywo nie spojrzy. Bo w 2025 roku nikt nie będzie pamiętał.

16 01 2019 Łódzka deklaracja Kaczyńskiego wylądowała na śmietniku historii.
Stało się to wraz z wykrzyczanymi w Sejmie mordami zdradzieckimi, gorszym sortem, elementem animalnym… itp. inwektywami. Lider PiS zapomniał  wtedy, że tuż po wstrząsającym zabójstwie łódzkiego PiSowskiego działacza w 2010 r. podpisał deklarację,  „przeciw przemocy i nienawiści w życiu publicznym i mediach”. „Ta deklaracja to jest zobowiązanie. Zobowiązanie do nie posługiwania się w życiu publicznym sformułowaniami obraźliwymi, bardzo skrajnymi, sformułowaniami bez których można w polskim naszym języku wyrazić nawet najbardziej krytyczny pogląd” – czytamy w dokumencie.  Podpisało go 4160 osób, a jako pierwszy zrobił to publicznie Jarosław Kaczyński.
Podobnie jak dziś, padały wtedy apele o zaprzestanie języka nienawiści i uspokojenie wojny polsko- polskiej. Prym wiódł osobiście prezes. „Jeszcze raz trzeba apelować o to, żeby ten sposób uprawiania polityki w Polsce się skończył, żeby polska polityka wróciła do, względnej choćby, normy” – grzmiał po tragicznych wydarzeniach w Łodzi. Kaczyński mówił wtedy o wybuchu „socjotechniki nienawiści, która zaczęła być stosowana jako socjotechnika władzy”. „ I jeśli można dziś o coś apelować, prosić, to o to, by ta socjotechnika, by ten sposób rządzenia został odrzucony, z całym zdecydowaniem, jednoznacznie, bez żadnych uników” – przemawiał na pogrzebie zamordowanego łódzkiego działacza Marka Rosiaka.
Dziś po dokumencie nie ma śladu. Adres: www.deklaracjalodzka.pl., pod którym PiSowska deklaracjamiała być podpisywana, od dawna jest nieaktywny.
Ponieważ  o uruchomieniu strony 25 października 2010 roku informował m.in. „Newsweek”, możemy fragmenty deklaracji przypomnieć.
„/…/uważamy za niedopuszczalne” – czytamy w dokumencie –
„Wyrażenia wzywające do przemocy i życzące śmierci, szyderstwo z sytuacji zagrożenia życia np. jaka wizyta taki zamach” ; 
„Wypowiedzi przypisujące choroby psychiczne, wmawianie nienawiści i działania z niskich pobudek”;
„Zrównywanie legalnie działających w kraju partii z reżimami i partiami totalitarnymi – np. KPP, faszyści, NSDAP”;
„Używanie dla określenia oponenta słów powszechnie traktowanych za obelżywe – np. bydło, wataha czy wypowiedzi takich jak : „(…) znajduje się grupa ludzi, która w tym czasie – kiedy wszyscy bez wyjątku ciężko pracują – plądruje walizki pasażerów” czy „Przyjdzie taki dzień, że Jarosław Kaczyński będzie już rozmawiał z siłami ostateczności (…) być może będzie miało to miejsce jeszcze w tym roku (…) wówczas uznamy, że to był naprawdę dobry rok”.
„Ten język nienawiści i wykluczenia odrzucamy!” – podsumowuje deklaracja. „Apelujemy do uczestników życia publicznego, redakcji prasowych, działaczy społecznych i związkowych, osób zaufania publicznego, a przede wszystkim do obywateli, aby przystąpili do tej deklaracji”.
Słowa, słowa, słowa… Na słowach się skończyło choć były tak mądre i słuszne.
Źródło: naTemat
16 01 2019 Nie będzie PiS-owskiego kandydata na prezydenta Gdańska – „I tak nie miałby szans”.
Jarosław Kaczyński w wydanym późnym wieczorem oświadczeniu stwierdził, że „Prawo i Sprawiedliwość podjęło decyzję, aby nie wystawiać własnego kandydata w nadchodzących wyborach uzupełniających” w Gdańsku. Samo sformułowanie już budzi co najmniej zażenowanie, bo przecież wiadomo, że to decyzja prezesa. A co do meritum, w sieci pojawiły się komentarze dziennikarzy. – „Czyli prezes umie liczyć. Po tym, co się wydarzyło, PiS i tak nie miałoby szans. A dla tych, którzy chcieliby widzieć w tym jakiś gest polityczny, pytanie: czy Krystyna Pawłowicz wyleciała z klubu PiS i list tej partii? Nie. I wszystko jasne”– napisała na Twitterze Renata Grochal z „Newsweeka”.
– „Kalkulacja polityczna raczej. Przegrana, a nikt nie wygra z zastępczynią Świętej Pamięci Prezydenta, bardzo zaszkodziłaby wizerunkowo” – skomentował Jan Osiecki. – „To nie jest gest, lecz kalkulacja. Wie, że sromotnie by przegrali” – podsumował Waldemar Kuczyński.  Komentowali też inni internauci: – „Zwykła kalkulacja. Wiedzą, że po tym seansie nienawiści, jaki w ostatnich latach zafundowali Adamowiczowi, pisowski kandydat nie miałby najmniejszych szans”; – „Nie chce kolejnego sukcesu na miarę 1:27, dziwne…”; – „PiS bez „własnego” kandydata w wyborach uzupełniających w Gdańsku po zamordowaniu w zamachu motywowanym politycznie prezydenta Pawła Adamowicza to stary numer Kaczyńskiego. Jaki i Wassermann też byli „bezpartyjni”…”; – „Pawłowicz, Andruszkiewicz, Kurski, itp., itd. – nic się realnie nie zmieni. Ta decyzja to jedynie uniknięcie katastrofalnej porażki tuż przed eurowyborami”.  Termin przedterminowych wyborów w Gdańsku wyznaczy premier w terminie nie późniejszym niż 90 dni od wygaśnięcia mandatu prezydenta miasta. Dotychczasowa zastępczyni Pawła Adamowicza Aleksandra Dulkiewicz nie zdecydowała jeszcze, czy będzie ubiegać się o fotel prezydenta. Źródło: Twitter
To nie sumienie obudziło się w Kaczyńskim, a perfidne wyrachowanie skłoniło go do rezygnacji z wystawienia kandydata PiSu w wyborach uzupełniających. Kaczyński doskonale zdaje sobie sprawę, że jego kandydat na prezydenta miasta mogły wywołać zamieszki,które....
Tusk przyleciał na uroczystości pogrzebowe by zainaugurować swoją kampanie wyborczą? Czy wesprze Jarosława Wałęsę w walce o fotel prezydenta Gdańska?

Z forum: Nie jestem wróżką, ale jestem niemal na 100 procent pewien, czego dotyczyło spotkanie pisowskiego politbiura u prezesa: minimalizacji szkód wizerunkowych spowodowanych politycznym morderstwem. W opinii większości Polaków zabójstwo Pawła Adamowicza było inspirowane trwającą już kilkanaście lat kampanią nienawiści prowadzoną przez PiS, a skierowaną właśnie m.in. w ś.p. prezydenta Gdańska
Rezygnacja z wystawiania kandydata w Gdańsku pewnie została uznana przez pisowców za taki sprytny krok, który społeczeństwo ma uznać za szlachetne oddanie pola. Choć przecież wiadomo, że nawet gdyby Kaczyński wystawił samego siebie, to przegrałby z kretesem.

15 01 2019 Powitanie 2 dla "starych niepoprawnych"
Dobry. Za mniej niż 3 tygodnie kończę 18 lat będę dorosły na papierze na utrzymaniu rodziców,dzieckiem nie dojrzałym z problemami jak każdy tylko lepiej je ukrywający. Polska się stacza- moim zdaniem. Studenci na Polibudzie nie potrafią dzielić ułamków dziesiętnych(małych) w pamięci przy obliczaniu stałej mierników analogowych - Nasza nowa ELITA, nie znaja się na zegarku z wskazówkami powiedział mi to wykładowca z Politechniki-wszystko z telefonem liczą. Przykra prawda...O mediach nie mówię... Rówieśnicy w tych czasach są pogrążenie w pornografii, masturbacji, alkoholizmie, paleniu trawki to jest Polska norma,wulgaryzmy za 5 sekund. Wiara zanika. Jak współczesna młodzież postrzega takie pojęcia, jak: Bóg, honor, ojczyzna, niepodległość, wolność narodowa czy wolność słowa w sieci? W moim otoczeniu szkolnym jest kilka osób z którymi dało by się rozmawiać na takie tematy ale to mniejszość. Głównie nikogo to nie obchodzi,teraz każdy chce być raperem,modelką w internecie karmiącą się lajkami i komentarzami pod zdjęciami,zarobić hajs ale się nie narobić,WYDAJE mi się że rodzice mają swoje dzieci gdzieś...sam to odczuwam i obserwuje to u innych,można by było wymieniać porażki młodzieży do jutra ale chciałbym zdać te dobre-chyba ich nie ma.
Jestem Chrześcijaninem i z takiej rodziny ale w niejednej ateistycznej rodzinie jest lepiej niż u nas -tak bywa zawsze mogło być gorzej. Chciałem pracować w magazynie jak ojciec byłem bez ambicji jak on,w dzieciństwie szukałem z nim kontaktu ale nie znalazłem jak i 2 mojego rodzeństwa.
Gimnazjum- moja depresja od 5 roku życia do 17 roku życia. Kiedy inni krzyczeli jak nie likwidować gimnazjum mówiłem w sercu za późno się obudzili, zbyt wiele strat w duszach gimnazja poniosły przez samobójstwa dzieci które w nikim nie miały oparcia. Każdy ma to wszystko w dupie. W dzieciństwie pamiętam wiadomości na TVP o zabitych żołnierzach,też chciałem nim zostać by zabijać by coś zmienić bo w domu w wieku 5 lat nie mogłem nic. Wierzyłem ze ci"Islamiści"np. w Afganistanie są źli nie wiedziałem że mają wpajaną taką ideologie. Nie widziałem w dzieciństwie nadziei żadnej i teraz też nie widzie. Bóg pisze swój plan z naszą wolną wolą-mój plan z nim zaczął się od nawrócenia tak w rodzinie katolickiej piękne życie...
Uleczenia z depresji ale zostały jej skutki... Chciałbym otaczać się ludźmi,oficerami"wysokimi" jak Napoleon bo był niski (metafora) mój idol z dzieciństwa. Wiem że w każdej epoce są tacy" oficerowie" Chciałbym ich znaleźć. Moje motto: Przez pierwszą połowę życia uczysz się żyć a w drugiej robisz to czego się nauczyłeś. Jak trudno się zmienić. Nigdy nie chciałem być tym kim staje się a mam heroicznie pełnić wole Boga mam być jego "bohaterem" skąd to wytrzasnąłem? Ze stron Internetowych: Żywy Płomień i Cyprian Polak, Poemat Boga Człowieka. Te treści mnie kształtują jak spadające krople na kamień. Mam problem z nauka chciałem zostać Technikiem Elektrykiem i poszedłem do technikum zostanę nim ale to chyba mało będzie,do rozmowy z ludźmi przydałby się inżynier lepiej słuchają jak ktoś taki z nimi rozmawia ale z dziwnych wczesnych lat życia ma braki naukowe i nie mogę się zebrać do zdania matury a jestem w II klasie technikum. Jak ktoś by miał "dobre,ostre,pomocne" słowa że warto zdać maturę i zebrać się do nauki,zostać KIMŚ jak większość ludzi na tym forum,proszę o pomoc i rady. Sam mówię że Polska potrzebuje nowej młodzieży nowej elity bo sam nie mogę się stać nią. Taka prawda o mnie. Nie wiem jak to zmienić. Wydaje mi się że rodzice kształtują dzieci i ich ambicje a moi rodzice po zawodówce, moja ambicja z młodego dziecka to "kopać rowy". Co ja tutaj robię? Kiedyś Bóg mi powie czy zrobiłem na tym świecie to co miałem zrobić. Ciekawe jak skończę. W Bogu denerwuje mnie jego miłość i jego nadzieja odnosząca się do człowieka,.Czytałem o tym u Żywego Płomienia i CP. Bo ja tego nie miałem. Przyjmuje to co tam jest na tych blogach bo On istnieje a każdy przekona się na małym Sądzie Ducha Św.(prześwietlenie Sumień), przyjmuje bo ON jest w KOŃCU BOGIEM-musi mieć racje.Niestety we wszystkim. Jak ma ktoś jakieś uwagi to pisać prawda boli ale  niewiedza jest jeszcze gorsza.   Becca Fitzpatrick Źródło: niepoprawni.pl
Z forum: W życiu masz wiele możliwości. Niestety matura jest bramą dla jednych z tych możliwości. Może nigdy nie będziesz potrzebował z nich korzystać ale bardzo też możliwe, że na jakimś etapie życia jednak będziesz potrzebował skorzystać z tego. Dlatego ważne jest zdanie matury aby nie zamykać sobie drzwi do tych kolejnych możliwości - czy skorzystasz z nich to teraz nie jest najważniejsze - najważniejsze nie zamykać sobie drzwi. Mi osobiście kiedyś matura bardzo się przydała, obecnie z niej nie korzystam ale jeszcze możliwe, że się przyda.
Co do kopania rowów, to często Ci co to obecnie robią to mają więcej ambicji od tych w biurach itp. Często największą ambicją tych w biurze jest (dla kobiet) dodanie botoksu, (dla mężczyzn) przelecenie tych z botoksem - i często na tym zamyka się ich świat. Poza tym nieraz więcej płacą tym przy łopacie niż tym w biurze. Sam kiedyś chciałem iść na fizola ale mi powiedziano, że mam za wysokie wykształcenie - potem czasem w CV ukrywałem zdane studia, bo w biurze zarabiałem tyle co w biedronie a miałem psychiczne wyczerpanie (czasem gorsze od fizycznego). Niemniej wykształcenie dobrze mieć, najwyżej w CV zataisz ale w większości przypadków dobrze jest się nim pochwalić w CV ;)

15 01 2019 Owsiak: „Niech się naród obudzi, po prostu”.
– „Niech się naród obudzi, po prostu. To najprostsze, co mogę powiedzieć. Jesteśmy w takim złym stanie, my, Polacy, ale w takim niedobrym położeniu, tak bardzo się nie lubimy, a dotknęło mnie to nieprawdopodobnie Jestem w rozsypce także i ja” – powiedział dziś Jerzy Owsiak w rozmowie z reporterką TVN. Katarzyna Kolenda-Zaleska zapytała go, czy zmieni swoją decyzję w sprawie rezygnacji z funkcji prezesa WOŚP. Owsiak odparł, że wciąż pracuje na rzecz fundacji. – „Uważam, że stała się rzecz okrutna, zła przy okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Też biorę na siebie odpowiedzialność za to” – podkreślił Owsiak.
O zmianę decyzji proszą Owsiaka inni działacze społeczni. Dzisiaj oświadczenie w tej sprawie opublikowała szefowa Fundacji „Mimo Wszystko” Anna Dymna. – „Ataki na Jurka Owsiaka są w tym dramatycznym momencie bardzo okrutne oraz szkodliwe. Nie dziwię się, że Jurkowi po prostu pękło serce. Nie powinniśmy jednak pozwolić, by przestał kierować Orkiestrą. Jurek jest nam wszystkim bardzo potrzebny. Jeżeli zależy nam na tym, żeby zakończyły się te wszystkie walki polsko- polskie, by zatrzymać falę nienawiści, jeżeli naprawdę chcemy się dogadać, to ważni ludzie w kraju, wszelkie autorytety, ludzie nauki, kultury, media, władze państwowe, samorządowe, politycy wszystkich opcji, Kościół powinni poprosić Jurka Owsiaka, by nadal kierował Orkiestrą. Jest teraz moment, by choć na tej płaszczyźnie się połączyć. To jest przestrzeń rzeczywistego, czystego dobra” – napisała Anna Dymna.
A siostra Małgorzata Chmielewska z Fundacji Chleb Życia na Facebooku prosi: – „Drogi Jurku,  rozumiem doskonale Twój ból. Rozumiem, że są granice wytrzymałości. Ale proszę, weź głęboki oddech i nie rezygnuj. To prośba nie tylko moja, lecz także moich Przyjaciół i tysięcy ludzi dobrej woli”.
Przypomnijmy, że internauci uruchomili hasztagi #MuremZaOwsiakiem i #Jurekzostań, które dołączają do swoich apeli o to, by Jerzy Owsiak pozostał na czele WOŚP. Źródło: tvn24.pl, Facebook
Jurek nie przejmuj się PiS minie, Kaczyński odejdzie, a Twoja orkiestra będzie nadal grała.
13 01 2019 Owsiak o ataku na Adamowicza: „Stała się rzecz niebywała, wynikająca z  nienawiści”
– „Dzieje się to w środkowej Europie, Polsce. Polsce, która wymyśliła wolność, „Solidarność”. Wymyśliła, że można bez przemocy. Ale tak bardzo się zakręciliśmy przez trzy lata, że nie możemy uszanować takiego dnia. Tak się zakręciliśmy, wzięliśmy za łby. Że mając żale, pretensje, bóle, targniemy się z nożem na drugą osobę. To jest momentami dziki kraj. Nie można przemocą walczyć z przemocą. Weźcie sobie to do serca” – mówił Jerzy Owsiak tuż po otrzymaniu wiadomości o ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. 27-letni mieszkaniec Gdańska, w przeszłości karany za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu, m.in. za rozboje, ugodził Adamowicza na scenie podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Z kolei podczas wieczornej konferencji prasowej Jerzy Owsiak poinformował, że finał WOŚP został chwilowo wstrzymany z tego powodu. – „Stała się rzecz niebywała, wynikająca z agresji, z nienawiści. Pamiętacie, gdy trzy lata temu terrorysta wjechał tirem w spacerujących ludzi na promenadzie w Nicei? Z powodu nienawiści zginęli niewinni ludzie. Wtedy zatrzymaliśmy cały festiwal Woodstock” – powiedział Owsiak. Odniósł się do wyemitowanego przez TVP Info rzekomo satyrycznego filmiku, w którym kukiełki, przedstawiające Hannę Gronkiewicz-Waltz i Jerzego Owsiaka, którzy mieli zabierać pieniądze z WOŚP dla siebie. – „Plastelinowy świat stworzony przez TVP i Barbarę Pielę to świat, który budzi nienawiść. To przekaz, który sugeruje, że pieniądze zbieram dziś do wora, gdzieś wywożę, komuś daję, defrauduję, że jestem szubrawcą, bandziorem. Wszyscy słyszeliście, jak ludzie z całej Polski dobrowolnie opowiadali, co sami lub ich dzieci zawdzięczają WOŚP. To oni są dowodem na to, co robi Orkiestra. Ten plastelinowy świat prowadzi do nienawiści, do tego, że ktoś wpada na scenę i dźga nożem” – mówił Owsiak.
Wyraźnie wzburzony dyrygent Orkiestry dodał: – „Mamy zbudować drugie Auschwitz? Nie umiem reagować inaczej niż sposób, w jaki teraz mówię. Nie zajmuję się polityką. Mam 65 lat. Kiedy 27 lat temu rozkręcaliśmy Orkiestrę, bawiliśmy się tym, nie widzieliśmy, jak działać. Po tylu latach ciężkiej pracy Barbara Piela zrobiła ze mnie karykaturę”. Źródło: tvn24.pl
Nikt nie chciał psuć tego radosnego święta, dlatego zawiodło wszystko, szczególnie służby porządkowe, jak na scenę mogła wejść postronna osoba, czy policja w przyszłym roku zezwoli na zorganizowanie kolejnego grania WOŚP?
Zimna wojna domowa – to chyba najlepsze określenie stanu, w jakim znalazła się Polska. W zasadzie nie mamy już do czynienia z normalną grą polityczną, w której opozycja rywalizuje z partią rządzącą według reguł akceptowanych przez obie strony. Dziś już nie obowiązują żadne reguły – opozycja parlamentarna jest kneblowana, karana grzywnami i straszona procesami, a pozaparlamentarna zatrzymywana, rewidowana, stawiana przed sądem, ostatnio nawet bita i traktowana gazem łzawiącym. To nie jest stan, który można by uznać za normalny i akceptowalny w jakimkolwiek demokratycznym państwie prawa. To raczej standard turecki czy putinowski.

13 01 2019 Pierwszy gwiazdor Wiadomości TVP musi mieć  dość: „Skasuj ten głupi wpis szczujnio!!!”
„Rzeczywiście, Krzysiu
Tu jesteś wrobiony
Ale… co się z Tobą
Zrobiło tak bowiem
Że stałeś sie twarzą
Aż tak PODŁEJ ZMIANY
Która niszczy Polskę”
Bo rządzą pacany…??? –

–  taki wierszyk zamieścił czytelnik Tomasz Piwowarczyk – pod tekstem komentującym w naTemat – pokłosie skandalicznej, antysemickiej  „dobranocki”  TVP. Wywołał tym lawinę kolejnych nieprzychylnych rządowej stacji komentarzy. Wszystko zaczęło się od wpisu satyrycznego profilu TVPi Korea, który w jednym z wpisów umieścił link do wiadomości o „plastusiowej dobranocce” i opatrzył go stwierdzeniem: „Krzysztof Ziemiec lubi to!”. Na to zareagował sam gwiazdor „Wiadomości”: „Skasuj ten głupi wpis szczujnio!!!” – napisał Ziemiec.Dalej już było tylko gorzej bo odezwał się poseł PO Cezary Tomczyk, który napisał o dziennikarzach, którzy dają przyzwolenie na emitowanie takich rzeczy w TVP. „Dziwne oburzenie… Takie materiały są w TVP? Są. Dziennikarze TVP lubią TVP i materiały TVP? Lubią. I dają zgodę swoim (czasami byłym) autorytetem na takie praktyki. Wiadomości TVP w ciągu trzech lat straciły 1.5 mln widzów. To nie jest przypadek. To upadek” – napisał poseł.
„To co Pan napisał jest tak okropne, że nie warto tego komentować… Powiem jedno, nie jest godne funkcji jaką Pan pełni! Co ja mam z tym filmikiem wspólnego!!!! Posługuje się Pan wpisami jakiegoś hejtetskiego konta które po ubecku przykleiło mnie do tego! Pan, poseł RP?!!!!” – stwierdził Ziemiec.
W tej  z oburzeniem komentowanej „dobranocce” wystąpiły postaci ucharakteryzowane na Jurka Owsiaka i Hannę Gronkiewicz-Waltz. Była prezydent Warszawy „tworzy” szefa WOŚP niczym nakręcaną zabawkę, która powtarza jak mantrę „Cześć. Sie ma”. Jest jej potrzebny do zarabiania pieniędzy. Następnie wolontariuszka zbiera do puszki WOŚP, a Owsiak nakręcanym samochodem z przyczepami i przywozi byłej prezydent Warszawy sporą kasę. Na 200-złotowych banknotach widnieje Gwiazda Dawida. Źródło: naTematAtak w TVP Info na WOŚP i Owsiaka. Na jednym z banknotów 200-złotowych widać gwiazdę Dawida oraz wizerunek Lecha Kaczyńskiego. Czyżby autorka sugerowała, że Lech Kaczyński to żydowski król ?
11 01 2019 Na to idą nasze pieniądze. TVP dostanie potężną "rekompensatę" z budżetu państwa.
W 2019 roku Telewizja Polska i Polskie Radio dostaną kolejną rekompensatę z budżetu państwa w ramach zwolnienia niektórych grup społecznych z płacenia abonamentu rtv. Według nowego projektu ustawy ma to być ponad miliard złotych. To jeszcze więcej niż roku temu, jednak prezesowi TVP Jackowi Kurskiemu wciąż mało. Z projektu ustawy, który złożyło PiS w Sejmie, wynika, że media publiczne dostaną 1,26 mld zł rekompensaty. "Projektowana ustawa ma zapewnić rekompensatę z ubytku, który wynika z nieuiszczania opłat abonamentowych przez osoby ustawowo zwolnione od tego obowiązku w latach 2018 i 2019" – argumentowali wnioskodawcy. Ile z tej kwoty dostanie TVP? Tego w projekcie ustawy nie wyszczególniono. Wyobrażenie może dać poprzednia tego typu sytuacja: wtedy TVP wzięła lwią część. Z 980 mln zł przyznanych z tego tytułu pod koniec 2017 roku publiczna telewizja otrzymała 860 mln zł, Polskie Radio - 62,2 mln zł, a 17 rozgłośni regionalnych Polskiego Radia - 57,8 mln zł. Telewizja Polska, Polskie Radio i ośrodki regionalne Polskiego Radia dostały 980 mln zł z budżetu państwa jako rekompensatę za wpływy z abonamentu radiowo telewizyjnego, nieuzyskane w latach 2010-2017 wskutek zwolnień niektórych grup społecznych z jego płacenia.  Ponadto TVP uzyskała w połowie 2017 roku pożyczkę z Funduszu Reprywatyzacyjnego, wchodzącego w skład Skarbu Państwa. Jacek Kurski wciąż ubolewa jednak nad kondycją finansową swojego medium. – Z przykrością stwierdzam, że po trzech latach dobrej zmiany wciąż nie ma ustawowego rozwiązania problemu finansowania mediów publicznych. Cały czas działamy w oparciu o rozwiązania doraźne – stwierdził w wywiadzie dla "Sieci". – To jest kłopotliwe, bo przecież pokazaliśmy, że skutecznie odbudowujemy potęgę telewizji publicznej, a przed nami dwie kampanie wyborcze, których profesjonalna obsługa wymaga pieniędzy – powiedział prezes TVP w wywiadzie dla tygodnika braci Karnowskich.
Źródło natemat.pl
To jest faktycznie dobra zmiana wszystkie spółki skarbu państwa przynoszą olbrzymie straty, a Morawiecki tego nie widzi i dalej ogłasza wszem i wobec wielkie sukcesy polskiej gospodarki. Rozkradają Polskę a naród bije brawo.
Dla nauczycieli i innych grup z tzw. budżetówki pieniędzy nie ma, ale dla mediów publicznych, w tym TVP kierowanej przez Jacka Kurskiego, muszą się znaleźć. 1 mld 260 mln zł – tyle chce dla nich przeznaczyć partia rządząca.
Trudno się dziwić oburzeniu internautów. – „Rok wyborczy! Widocznie plastusiowe, antysemickie filmiki to za mało, aby być pewnym miejsca przy wymodlonym przez Dudę korycie”; – „Za wzywanie do nienawiści, puszczanie antysemickiej propagandy i pobieranie pensji jak w NBP chcą miliard złotych z publicznych pieniędzy. Żałosne”; – „Rekompensatę powinni otrzymać ci, którzy przypadkiem, przelatując przez kanały, widzieli to g**no choćby przez sekundę”, – „Na miejscu opozycji złożyłbym poprawkę do ustawy o rekompensacie dla mediów publicznych 1,26 mld zł, aby była ona wypłacana widzom. Wtedy nazwa rekompensata będzie adekwatniejsza” – komentowali na Twitterze.  Źródło: 300polityka.pl, Twitter

11 01 2019 Prezes NBP „okazał się  absolutnym dzbanem”

Już nic gorszego Adam Glapiński nie mógł usłyszeć po swoich aroganckich i butnych wystąpieniach, mających wyjaśnić płacowe nieprawidłowości w NBP. Były premier Kazimierz Marcinkiewicz w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i” ostro podsumował aferę, którą żyje dziś kawał Polski, a przy pomocy młodzieżowego słowa roku 2018 dość precyzyjnie określił samego bankowego prezesa. „Okazał się absolutnym dzbanem”- powiedział Marcinkiewicz o Glapińskim. „On czuje się uprawniony do tego, żeby wkraczać także w obronę tego człowieka, żeby wkraczać w pracę prokuratury. To jest niesłychane!” – oburzał się były premier na antenie TVN24., komentując wypowiedź prezesa NBP, który na środowej konferencji prasowej zaskoczył deklaracją, iż główny bohater afery KNF Marek Chrzanowski wkrótce wyjdzie z aresztu.
Marcinkiewicz stwierdził, że całokształt ostatnich działań Glapińskiego dyskwalifikuje go jako szefa banku centralnego. A jednak trwa… Jakim cudem? O jego  wyjątkowej pozycji w Partii Kaczyńskiego wspominał już wcześniej  Michał Kamiński: „…usunięcie Glapińskiego mogłoby się wydawać jedynym i oczywistym wyjściem z punktu widzenia interesów PiS. A jednak z jakiegoś powodu tak się nie dzieje i Glapiński ma w PiS immunitet” – mówił były spin doctor w rozmowie z portalem naTemat. Przypomniał, że w otoczeniu lidera partii  zajmuje on stale bardzo wysoką pozycje i ważny już był w czasach PC. „Mało kto pamięta – mówił Kamiński – ale PC w 1992 roku mogło wejść do rządu Hanny Suchockiej, ale nic z tego nie wyszło tylko dlatego, że reszta koalicjantów nie godziła się na ministerialną tekę dla Glapińskiego – przypominał obecny krytyk „dobrej zmiany”. Źródło: naTemat
Pan Jinks, Pixie i Dixie w NBP. Ale misiaczek ma wzięcie!? Czy nikt nie widzi, że najbardziej szokujący w tym wszystkim jest sposób rozwiązywania problemu? Wszystko zależy od tego, czy towarzysz Kaczyński podejmie taką lub inną decyzję. Przesądza nie moralna wymowa całego problemu, nie prawo, lecz wpływ na wizerunek PiS-u i wola pierwszego sekretarza. Nikt nie może mieć innego zdania niż on. Kto kogo? On Glapę czy Glapa jego? Jak za komuny! Gdyby „pierwszy” uznał, że wszystko jest OK, to kradniemy dalej. Czy my naprawdę jako społeczeństwo w swojej masie jesteśmy aż tak znieczuleni (sowietyzowani?), że nas to już nie szokuje? Albo prezes Kaczyński łyknie trochę neospasminy czy innego środka na nerwy, albo niedługo dowiemy się kto i z czego finansował braci Kaczyńskich tworzących Porozumienie Centrum i na czym opiera się finansowe imperium PiS-u.

11 01 2019 Ciepło będzie droższe. W mniejszych miastach nawet o 20 proc.
Wygląda na to, że będziemy musieli żyć jak Eskimosi, albo na zimę odlatywać do ciepłych krajów?  Wbrew zapowiedziom rządzących koszty utrzymania gospodarstw domowych rosną w sporym tempie. Po branży energetycznej i zamieszaniu wokół cen prądu, kolej przyszła na ciepłowników. Doszło do tego, że gdyby chcieli pokryć wzrost swoich kosztów, musieliby podnieść swoje ceny aż o 40 proc.- podaje portal gazeta.pl. Podobno aż tak źle nie będzie ale podwyżki cen za ogrzewanie Polacy nie unikną i zgodnie z przewidywaniami będą one odczuwalne. Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka Urzędu Regulacji Energetyki w rozmowie z TVN24 przyznała, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy urząd zatwierdził nowe taryfy 70 podmiotów. W zdecydowanej większości przypadków opłaty poszły  w górę o kilkanaście procent, a w mniejszych miastach nawet o 20 proc.
„Nie tylko trzeba pokryć koszty drożejącego węgla i uprawnień do emisji, ale także spore inwestycje. Mamy nowe przepisy nakazujące redukcję zanieczyszczeń emitowanych do atmosfery i tam trzeba sporo zrobić” – przekonywał na antenie TVN24 Bartłomiej Derski z portalu wysokienapiecie.pl..
Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie, zrzeszająca 240 podmiotów zapewniających ogrzewanie i ciepłą wodę, tłumaczy, że koszty ciepłowników zwiększyły się o 36 proc. Dlatego teraz cała branża czeka na ruch ze strony władz. Czy jak energetycy się doczeka ? „ Jeśli branża ciepłownicza, nie otrzyma, tak jak energetyka wsparcia od rządu, ceny ciepła systemowego na pewno wzrosną” – wyjaśnił TVN Jacek Szymczak, prezes Izby. Źródło: gazeta.pl
Z forum: Węgiel drożeje, koszty emisji CO2 też, ale trzymają się tej wciąż drożejącej technologii jak pijany płotu. Strach niemiłościwie nam panujących przed protestami jednej grupy zawodowej spycha nas wszystkich w coraz głębszą przepaść. Im te podwyżki zwisają, bo koszą taką kasę, że tylko powinszować. Przecież im się należy. A suweren będzie dalej zaciskał pasa, aż mu dziurek zabraknie. Jak długo jeszcze? Wyjście z tego bajzlu może potrwać dziesięciolecia. My nigdy nie potrafiliśmy patrzeć dalej niż granice naszych opłotków, lub do najbliższej wypłaty. Ukochany węgiel – z każdym rokiem – będzie nas coraz drożej kosztować. Pudrowanie tego faktu ( Fakt to jest stan rzeczywistości, którego Polak suweren nie traktuje poważnie, (nie mylić z gazetą Fakt – ulubioną przez ten odsetek suwerena, który potrafi jeszcze czytać)). Obecnie nasze Państwo nie działa we wszystkich dziedzinach mu podległych. Już naprawdę blisko do „proroctwa” Kononowicza – nie będzie niczego. A wtedy, gwałtownie bogacący się obecnie pupile pisbolszewi uwiją sobie gniazdka na Białorusi lub w Rosji, a suweren będzie witał nowych Panów. Bo Państwo polskie się rozpłynie, ot tak, bez żadnych najazdów na które czekają narodowokatoliccy kibolscy ‚patrioci’, pragnący się „wykazać”
Węgiel drożeje nie ze względu na rosnące koszty wydobycia, tylko Morawiecki co chwila wprowadza na niego nowe podatki i opłaty( obecnie jest tego około 120) , a stare podnosi by zadowolić pasożytniczą armię janczarów popierających PiS.

11 01 2019 Piotr Duda wygraża PiS–owi: chcą wroga, będą go mieli.

„Zostaliśmy, że tak powiem oszukani przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. "Ci, co wychodzą na ulice, dostają wszystko". Z całym szacunkiem przez ostatnie dwa i pół roku (…) dobrej współpracy, ale trzeba powiedzieć: dosyć dzielenia pracowników budżetówki na lepszych i gorszych, bo jedni otrzymują podwyżki na poziomie 30 proc., 20 proc., a inni na poziomie 2 proc.” – powiedział Duda w TVP Info. Podkreślił, że „S” domaga się m.in. podwyżek dla całej budżetówki, takich jak w służbach mundurowych. Zapowiedział, że swoje postulaty związek przedstawi w piątek w Warszawie minister rodziny i pracy Elżbiecie Rafalskiej, podczas posiedzenia przewodniczących wszystkich regionów i branż. Szef „Solidarności” przypomniał: „PiS udowadniał nam, że nie można zrobić, złożyć projektu ustawy odnośnie przechodzenia na emeryturę po przepracowaniu 35 lat przez kobiety i 40 przez mężczyzn okresu składkowego, absolutnie nie można”. Tutaj podzielił społeczeństwo, bo w służbach mundurowych można po 25 latach przechodzić na emerytury bez względu na wiek – zauważył.Wspomniał też o funduszu socjalnym: „Pan premier obiecał, że będzie odmrożony o dwa lata wskaźnik funduszu, jest odmrożony o rok. My się z tym nie zgadzamy, jeżeli w dalszym ciągu PiS będzie w taki sposób prowadził swoją politykę, to Solidarność potrafi protestować” – powiedział Piotr Duda. Jeśli rozmowy z Rafalską nie przyniosą oczekiwanego skutku Duda dopuszcza przekształcenie się w sztab protestacyjno-strajkowy. „Jeśli rządzący się nie opamiętają, to faktycznie sytuacja może być zła” – oznajmił. „Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość szuka sobie na tym froncie kolejnego wroga, to go będzie miała (…) bo jak Solidarność zacznie protestować, to sytuacja PiS będzie bardzo trudna. My chcemy być partnerem, a nie stać po drugiej stronie” – podkreślił.  I dodał: „Nie pozwolimy sobie na działania, które doprowadza do tego, że Solidarność będzie spychana na ten margines. Nie po to w 2015 r. wspieraliśmy w kampanii wyborczej – tak to trzeba powiedzieć – i pana prezydenta Andrzeja Dudę i PiS, by dziś pozwolić sobie na to, byśmy byli spychani na margines i te wszystkie negocjacje, które powinny być prowadzone w Radzie Dialogu Społecznego, odbywają się tzw. w dialogu siłowym na ulicy” – powiedział ostro szef „Solidarności”. Źródło: Gazeta Prawna
Duda znowu wyskoczył z hasełkiem jak Filip z konopi. A skończy się jak zwykle ukochane związki zawodowe, pewnie znowu rządu i pracodawców będą bronili, bo to leży w ich interesie? Gdyby musieli utrzymywać się ze składek inaczej by śpiewali. Piotr Duda zarabia około 35 tys zł na miesiąc to musi działać na niekorzyść robotników.
Piotr Duda anty działacz związkowy, kolejny raz straszy rząd Babą Jagą, tylko po to by przejąć kontrolę nad rodzącymi się protestami po tylko by je wyciszyć. Dzisiejsza Solidarność Dudy to trzecia ręka władzy absolutnej Kaczyńskiego.

11 01 2019 Obrzydliwy atak w TVP Info na WOŚP i Owsiaka.
Kukiełka Hanny Gronkiewicz-Waltz buduje kukiełkę Jerzego Owsiaka, a następnie ją nakręca. Razem zbierają pieniądze na rzecz WOŚP. Znaczna ich część jest odkładana na bok i trafia do worków przygotowanych przez byłą prezydent Warszawy. Kukiełka przedstawiająca Owsiaka powtarza „hej, siema” – tak wyglądała przygotowana przez Barbarę Pielę animacja, którą wczoraj wieczorem wyemitowano w TVP Info. Na tym nie koniec – w tej rzekomo satyrycznej animacji pojawia się również scenka z kwestowania. Wolontariuszka stoi na mrozie z puszką WOŚP, a Jerzy Owsiak siedzi na ławce pod kołdrą. Internauci zwrócili też uwagę na jeszcze jeden szczegół – na jednym z banknotów 200-złotowych widać gwiazdę Dawida oraz… wizerunek Lecha Kaczyńskiego (a może Jarosława?). I tylko za to autorka animacji Barbara Piela postanowiła przeprosić na Twitterze.
Podobnie zachował się Jarosław Olechowski z TVP, który napisał: – „Szanowni Państwo, dyrekcja Telewizyjnej Agencji Informacyjnej stanowczo potępia powielanie antysemickich stereotypów. Nie ma na to zgody. Dlatego wobec osób odpowiedzialnych za incydent w ostatnim programie „Minęła 20” zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje”. – „Plastusie powielają antysemickie stereotypy od dawna. Nie zareagowalibyście, gdyby nie to, że ich autorka jako rekwizytu użyła banknotów sugerujących, że Lech Kaczyński to żydowski król (skoro jest na banknocie z Gwiazdą Dawida). I co to konkretnie znaczy „surowe konsekwencje”?” – zapytała Bianka Mikołajewska z oko.press. Odpowiedzi nie było ani też reakcji TVP na obrzydliwe sugestie, dotyczące Hanny Gronkiewicz-Waltz i Jerzego Owsiaka. Źródło: wirtualnemedia.pl
Z forum: Tego się nie da już wytłumaczyć inaczej, jak tylko patologiczną nienawiścią. Tak jak w hitlerowskich Niemczech za indoktrynowani przez publikacje „Der Stürmer” ludzie wierzyli we wszystkie pisane tam okropności na temat Żydów, tak Ci z TVPiS chyba też uważają Owsiaka za najgorszą bestię. A co dopiero powiedzieć o tej masie, która na okrągło ogląda jedną stację i jest pompowana lejącą się stamtąd nienawiścią?!
Pawłowicz do autorki animacji atakującej WOŚP: „Taki talent nie może się zmarnować”
– „Proszę nas nie pozbawiać swych świetnych i bardzo dowcipnych recenzji naszej rzeczywistości. Czekamy na kontynuację Pani felietonów o Polsce” – napisała Krystyna Pawłowicz do Barbary Pieli, autorki animacji, atakującej WOŚP i Jerzego Owsiaka. W kolejnym wpisie posłanka PiS dodała: – „Nie ma sytuacji bez wyjścia, problemy są do rozwiązywania, a i tak na końcu będzie tak, jak ma być dla nas najlepiej. Najserdeczniej Panią pozdrawiam. Taki talent nie może się zmarnować”.
To nie pierwsza „produkcja” Barbary Pieli. Od pewnego czasu w tej telewizji emitowane są jej „plastusiowie” animacje, których bohaterami są prawie wyłącznie działacze i politycy opozycji. Widzowie mogli więc zobaczyć scenki z udziałem Donalda Tuska, Lecha Wałęsy czy Władysława Frasyniuka.
Piela nie posłuchała wezwań Pawłowicz i pozbawiła – przynajmniej widzów telewizji publicznej – swoich „świetnych recenzji”. Ogłosiła bowiem na Twitterze, że odchodzi z TVP. Krystyna Pawłowicz z pewnością jest niepocieszona… Źródło: Twitter
Kaczyński rozkazał spuścić Pawłowicz ze smyczy, na której w szafie była uwiązana. Pierwsza Wiedźma Kaczystanu jak tylko wyskoczyła z szafy, zaraz Owsiaka obszczekała, i będzie za to przeprosin się domagała. Nie daję pieniędzy na orkiestrę, nie komentuje. No a gdybym został zmuszony siłą dokonać wyboru pomiędzy Owsiakiem a Rydzykiem, wybrałbym Owsiaka.
10 01 2019 Koniec sielanki Kaczyński – Glapiński? Prezes jest tylko jeden!
Coś jest na rzeczy, bo jak dowiadujemy się z  portalu radia RMFFM, po spotkaniu najważniejszych polityków PiS na Nowogrodzkiej, lider partii przystał na ustawowe uregulowanie wynagrodzeń kadry kierowniczej Narodowego Banku Polskiego. Z nieoficjalnych informacji autor tekstu Patryk Michalski wnioskuje, że Jarosław Kaczyński w rozmowie w cztery oczy z Adamem Glapińskim domagał się, żeby to prezes banku centralnego sam przeciął spekulacje, lecz  najwyraźniej bezskutecznie, co pokazała konferencja prezesa NBP – odebrana jako pokaz arogancji względem Nowogrodzkiej.  Podczas spotkania z mediami szef NBP powiedział bowiem, że jest „zbulwersowany atakiem” na swoje współpracowniczki. „Szczególnie się uczepiono dwóch pań dyrektor”. (…) „Z nieznanych mi powodów. Z powodu ich może wyglądu, czy czegoś innego. Haniebne, brutalne, prymitywne, seksistowskie pastwienie się nad dwoma matkami, nad ich dziećmi, które chodzą do szkoły i przedszkola, nad ich mężami, nad ich rodzicami. Wszyscy są w Warszawie szalenie zbulwersowani”– podsumował. Na dodatek Glapiński oświadczył, że nie ujawni zarobków swoich pracownic, bo nie pozwala mu na to RODO – czyli unijne prawo o ochronie danych osobowych. Jak dodał, kwoty poda, gdyby powstała ustawa, która nakazywałaby ujawnienie tych zarobków.
Opozycja zapowiedziała złożenie projektu takiej ustawy. Skutki  starcia obydwu prezesów nietrudno przewidzieć bo wyraźnie widać, że Jarosław Kaczyński stracił cierpliwość do politycznego kompana z dawnych lat. A politycy PiS mówią żartobliwie – w nieoficjalnych rozmowach z dziennikarzem RMFFM, że – „prezes jest tylko jeden”. Źródło: RMFM
Z forum: Czy nikt nie widzi, że najbardziej szokujący w tym wszystkim jest sposób rozwiązywania problemu? Wszystko zależy od tego, czy towarzysz Kaczyński podejmie taką lub inną decyzję. Przesądza nie moralna wymowa całego problemu, nie prawo, lecz wpływ na wizerunek PiS-u i wola pierwszego sekretarza. Nikt nie może mieć innego zdania niż on. Kto kogo? On Glapę czy Glapa jego? Jak za komuny! Gdyby „pierwszy” uznał, że wszystko jest OK, to kradniemy dalej.
Czy my naprawdę jako społeczeństwo w swojej masie jesteśmy aż tak znieczuleni (sowietyzowani?), że nas to już nie szokuje?
Albo prezes Kaczyński łyknie trochę neospasminy czy innego środka na nerwy, albo niedługo dowiemy się kto i z czego finansował braci Kaczyńskich tworzących Porozumienie Centrum i na czym opiera się finansowe imperium PiS-u.

10 01 2019 ZNP po spotkaniu z Zalewską: „Pustosłowie i czcza demagogia”

Zalewska to książkowy przykład pracy nauczycieli: Jak ją nauczyli tak ona władzę sprawuje.
– „Po raz kolejny pani minister Zalewska poza pustosłowie i taką czczą demagogię niestety nie wyszła, więc nie pozostaje nam nic innego, jak skorzystać z uprawnień leżących po stronie związków zawodowych. Rozpoczynamy procedurę zmierzającą do wszczęcia sporu zbiorowego. Zobowiązuje wszystkie ogniwa związkowe do wystąpienia w terminie do 8 lutego 2019 r. do pracodawców z żądaniem podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli i wychowawców, innych pracowników pedagogicznych i pracowników niebędących nauczycielami o 1000 zł z wyrównaniem od 1 stycznia” – poinformował prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Pod koniec grudnia ubiegłego roku MEN skierowało do konsultacji społecznych projekt rozporządzenia w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia nauczycieli, które mają obowiązywać w 2019 r. Przewiduje ono podwyżki od 121 do 166 zł brutto. Działacze ZNP i Forum Związków Zawodowych po dzisiejszym spotkaniu z Anną Zalewską nie kryli rozczarowania. „Pani minister próbuje nas skonfliktować z samorządami. Pani minister mówi, że będzie próbowała szukać oszczędności, tylko tyle, że nie w budżecie MEN, tylko w kieszeniach nauczycieli i sami mamy sfinansować sobie podwyżkę, bo do tego sprowadza się retoryka i propozycja MEN” – powiedział Broniarz. Jeśli spór zbiorowy nie przyniesie pożądanego przez związkowców skutku, Broniarz zapowiada masowy strajk. – „Będzie oznaczał całkowite powstrzymanie się od pracy bez udawania, że zajmujemy się dziećmi”. Zapytany, czy nauczyciele zaczną strajkować w terminach zbieżnych z egzaminami szkolnymi, odpowiedział, że „jest to poważnie brane pod uwagę”. Już teraz część nauczycieli – tak jak w listopadzie ubiegłego roku policjanci –  korzysta ze zwolnień lekarskich. W niektórych placówkach w związku z tym odwołano próbne matury albo nauczyciele wstrzymali ich sprawdzanie. W dzisiejszym spotkaniu z minister edukacji uczestniczyła Anna Zając, nauczycielka z Warszawy z 13-letnim stażem. Z pokazywanego przez nią tzw. paska z wynagrodzeniem wynika, że zarabia 2100 zł netto miesięcznie. Źródło: wyborcza.pl
Zalewska poupychała dzieci jak bydło w zagrodzie, niczym się nie przejmując, i nazwała to reformą, która załatała dziurę budżetową, a oto przede wszystkim chodziło. Nie rozumiem jednego dlaczego jeszcze nie została zlinczowana? Dzieciaki cała nadzieja w was, bo nauczyciele nadal będą klęczeć i na PiS głosować. Uczniowie powinni jej zabrać sztuczne zęby i perkę kupione za publiczny grosz.
09 01 2019 Glapiński broni swoich „przybocznych”
– „Szczególnie się uczepiono dwóch pań dyrektor. Haniebne, brutalne, prymitywne, seksistowskie pastwienie się nad matkami, nad ich dziećmi, mężami. Wszyscy w Warszawie są tym szalenie zbulwersowani” – tak prezes NBP Adam Glapiński odniósł się do doniesień medialnych o bardzo wysokich wynagrodzeniach jego „przybocznych”. Twierdzi, że jedna z nich – Martyna Wojciechowska – jest wśród 14 dyrektorów NBP, którzy zarabiają podobnie.
Nie ujawnił jednak wysokości jej wynagrodzenia, bo – jak powiedział – złamałby prawo. – „Naciśnięciem jednego przycisku mogę państwu ujawnić zarobki ponad 3000 pracowników, ale nie mogę tego zrobić, bo prawo tego zabrania” – stwierdził Glapiński. Jak się wyraził obiema rękami popiera ustawę o jawności płac w NBP, którą zgłosiła PO. Nie przeszkodziło mu to chwilę później zaprzeczyć samemu sobie. – „Zróbcie państwo tę ustawę. Czy to dobrze będzie dla banku? Fatalnie. To bardzo utrudni pracę i nabór”. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego. Zaznaczmy, że w projekcie PO nie ma mowy o ujawnianiu zarobków wszystkich pracowników banku centralnego, a jedynie zarządu i osób zajmujących kierownicze stanowiska.  W obronie swoich „przybocznych” prezes NBP atakował nie tylko media. Odniósł się także do słów wicepremiera Jarosława Gowina, który stwierdził, że zarobki współpracowniczek Glapińskiego powinny zostać ujawnione.  – „Radzę, żeby wziął głęboki oddech, a jak to nie pomoże to zimny prysznic i nie wypowiadał się na tematy Narodowego Banku Polskiego” – powiedział Glapiński. Na koniec – na pytanie o swoją dymisję – odpowiedział: – „Jak wrócę z Radomia, to się zastanowię”…
– „Po tej konferencji każdy kolejny dzień urzędowania prezesa Glapińskiego jest ośmieszaniem i osłabianiem państwa” – podsumował konferencję prasową prezesa NBP Dariusz Grzędziński z „Faktu”. – „Adam Wszystko Mogę Glapiński swoją postawą pokazuje środkowy palec PiS-owi. Kpi z rządu, apelu Jarosława Gowina, oczekiwań opinii publicznej i przede wszystkim Jarosława Kaczyńskiego. Narodowym Bankiem Polskim kieruje człowiek, który zachowuje się jak cesarz” – napisał Patryk Michalski z RMF FM.
A prawnik Piotr Kowalik napisał o jeszcze jednym wątku: – „Prezes Glapiński na konferencji „i Marek Chrzanowski wyjdzie w tym miesiącu z aresztu i się będzie wypowiadał”. Skąd szef NBP ma informacje o tym co zrobi prokuratura w tej sprawie?” Źródło: tvn24.pl, Twitter
Po tych trzech latach sprawowania władzy śmiało można powiedzieć, że PiS niczego sobie nie żałuje. Czerpie z kasy państwa, ile tylko się da, na nagrody dla siebie, premie, ochronę ważniejszych i mniej ważnych swoich polityków, spełnianie mniejszych i większych kaprysów. Ciekawe, jak długo jeszcze państwo wytrzyma to szastanie naszymi pieniędzmi. Ciekawe, jak mocno dokręcą nam śrubę, by móc zachować „odpowiedni poziom finansowy” swoich rządów i odpowiednio nakarmić swoją megalomanię?

09 01 2019 Za czasów Belki dyrektorzy zarabiali kilka razy mniej niż „przyboczna” Glapińskiego
Za czasów poprzedniego prezesa NBP Marka Belki dyrektor ds. komunikacji mógł liczyć na 23 tys. zł brutto. Na tę pensję składała się podstawa w wysokości 18 tys. zł brutto oraz kwartalne premie – ok. 10 tys. zł. Do tego dyrektor mógł dostać maksymalnie dwie roczne premie specjalne z tzw. puli prezesa po ok. 10 tys. zł brutto – ustalił Polsat News. Przypomnijmy, że obecna szefowa ds. komunikacji Martyna Wojciechowska – wg doniesień medialnych – otrzymuje w NBP za prezesury Adama Glapińskiego ok. 65 tys. zł miesięcznie. Do tego trzeba doliczyć 11-12 tys. zł z tytułu zasiadania w radzie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, do którego została delegowana właśnie przez Glapińskiego.  Ustalenia Polsat News stoją w sprzeczności z wypowiedziami polityków PiS, poczynając od Andrzeja Dudy.  – „Siatka płac w Narodowym Banku Polskim to nie jest decyzja pana prezesa Adama Glapińskiego, to są decyzje, które były podjęte w czasach, kiedy swoją kadencję jako prezes Narodowego Banku Polskiego miał pan profesor Belka i to jest coś, co pan profesor Glapiński, przychodząc do Narodowego Banku Polskiego, jako jego prezes, zastał i to jest cały czas na tym samym poziomie” – powiedział prezydent. Wtórował mu w TVN 24 wicemarszałek Senatu Adam Bielan.  – „Siatka płac w NBP, zgodnie z oświadczeniem pełnomocnika prawnego NBP, została ustalona za czasów poprzednika Adama Glapińskiego, Marka Belki” – stwierdził Bielan. Podobnie wypowiadał się poseł PiS Bartosz Kownacki: – „Tabele płac i zasady wynagradzania w NBP są jawne, były dużo wyższe niż w administracji publicznej od wielu, wielu lat. Chociażby ta, która jest obecnie, była ustalana, o ile wiem przez pana prezesa Belkę” – powiedział Kownacki. Nasuwa się przypuszczenie, że wszyscy oni stosują słynny już pisowski „przekaz dnia”, a że nie jest on zgodny z prawdą…Źródło: polsatnews.pl
Odpowiedź na zarzuty: Trzeba współczuć przedstawicielkom NBP, które musiały „świecić oczami” podczas konferencji prasowej zorganizowanej  „w związku z rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji”. Adam Glapiński, prezes NBP, nie pojawił się, co czytelnik portalu gazeta.pl, pod relacją z konferencji  skwitował westchnieniem ulgi: „Po raz pierwszy jakiś Pisior nie ma odwagi łgać w żywe oczy i rejteruje”.  Bank reprezentowały Ewa Raczko – zastępca dyrektora Departamentu Kadr i Dorota Szymanek, dyrektor Departamentu Prawnego.  Pytana o zarobki pani Wojciechowskiej oświadczyła:
„Miesięcznego wynagrodzenia z PIT-u z pani Wojciechowskiej nie podam, bo jest nieprzygotowane w oświadczeniu. Mogę powiedzieć, że nie zarabia rewelacyjnych 65 tys. zł miesięcznie” – wyjaśniła.Ujawniając przy okazji uśrednione pensje na stanowiskach dyrektorskich w NBP poinformowała, że: wynagrodzenie brutto na stanowisku dyrektora wyniosło w 2014 r. 38098 zł, w 2015 r. 37110zł, w 2016 r. 37381 zł, w 2017 37069 zł, w 2018 r. 36308 zł.. 
08 01 2019 Pixie, Dixie i Pan Jinks w NBP.
Nie wolno pytać o sięgające 65 tys. zł zarobki w NBP? – Społeczeństwo oczekuje skromności i ta skromność będzie wprowadzona. Sieci klientystyczne, kliki różnego rodzaju, nepotyzm – to nie jest istota demokracji. To jest patologia demokracji. Korupcja, nepotyzm i kolesiostwo rozlały się po Polsce w rozmiarach wcześniej nieznanych – te wypowiadane po wielokroć słowa Jarosława Kaczyńskiego, przypomniała „Gazeta Wyborcza”. Powód? Otóż w reakcji na pytania dziennikarzy, kierowane do Narodowego Banku Polskiego spadł na nich deszcz oskarżeń…
Chodzi o opinię pełnomocniczki prawnej NBP Jolanty Turczynowicz-Kieryłło opublikowane w portalu wPolityce.pl. Pani mecenas stwierdziła, że NBP nie będzie odpowiadać na pytania o zarobki urzędników banku centralnego, bo jest to „tajemnica bankowa”. Przypomnijmy: „Wyborcza” wyliczyła zdumiewające średnie zarobki byłej mazowieckiej radnej PiS, dziś najbliższej współpracowniczki prezesa NBP Adama Glapińskiego, Martyny Wojciechowskiej, na 65 tys. zł miesięcznie. Ale to dotyczyło tylko końcówki 2016 r. OKO.press dodało zarobki Wojciechowskiej w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym sięgające blisko 12 tys. zł. – czytamy w portalu GW.
Turczynowicz-Kieryłło uznała podanie tych informacji za dręczenie kobiet rzekomo z powodu, że „są atrakcyjne”, choć GW w żadnym miejscu nie odnosiła się do urody Martyny Wojciechowskiej czy Kamili Sukiennik. Stwierdziła, że doniesienia gazety, to „działanie niezgodne z interesem państwa oraz naruszające prawa człowieka”. – „Czy dziennikarze „Wyborczej”, prowokujący medialny hejt, myślą o rodzinach kobiet, z których się naigrawają, o ich dzieciach, mężach? Czy myślą o bliskich ich przełożonych, na których także oddziaływają seksistowskie insynuacje? Demokracja nie daje prawa wchodzenia w czyjeś życie w buciorach i zostawiania tam błota w ramach nieskrępowanej wolności słowa!” – grzmiała pełnomocniczka prawna.
Tymczasem, gdyby NBP podało te informacje do wiadomości publicznej, a mowa przecież o kompetencjach i zarobkach urzędniczek państwowej, sprawa byłaby wyjaśniona. Trudno też zaprzeczyć, że ich kompetencje nie spełniają kryteriów zawartych w przepisach, np. w specjalnej dyrektywie unijnej. Jak widać jednak w dzisiejszej Polsce, „jeśli media opisują nepotyzm wśród polityków PiS, to jest to deptanie życia prywatnego. A jak prezes Kaczyński dojrzał nepotyzm u konkurentów politycznych, to jest to tropienie patologii” – kwituje cytowany portal. I dodaje jako wisienkę na torcie informację, że do grona „stalkerów i łamaczy praw człowieka” dołączyli właśnie senator PiS Jan Maria Jackowski i wicepremier Jarosław Gowin – publicznie pytający o zarobki w NBP po tekstach „Wyborczej”. Źródło: wyborcza.pl
Aniołki Glapiego są dla Polski bezcenne. Są kwintesencją polskiej racji stanu. A kompetencje są po prostu widoczne.
Rozkradają Polskę wzdłuż i wszerz. Polska to dziwna kraj... Setki tysięcy złotych zarabiają bo miliony na to przyzwalają. CO W NICH JEST TAKIEGO, CZEGO MY Z REGUŁY NIE MAMY ŻE ZASŁUGUJĄ NA TAKIE WYGÓROWANE WYNAGRODZENIA. Dyrektora, prezesa, ministra etc. etc. znajdziesz bardzo szybko tego to jest ci na pęczki. Natomiast robotnika, dobrego fachowca to ze świecą trzeba szukać. Kiedyś to było doceniane. Pasą się za nasze! Polsko widzisz to i nie grzmisz!


08 01 2018 Prokuratura sprawdzi, czy Ryszard Czarnecki powoływał się na wpływy w CBA?
To się okaże, bowiem poseł PO Zbigniew Konwiński złożył właśnie zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa powoływania się na wpływy w CBA przez europosła PiS Ryszarda Czarneckiego. Zdaniem polityka Platformy, który jest członkiem sejmowej komisji ds. VAT, Czarnecki miał pośredniczyć w spotkaniu szefa CBA Ernesta Bejdy z osobą, która miała problemy ze skarbówką. Na akta tejże komisji powołuje się poseł Konwiński. Jeden ze świadków zeznał, że trzykrotnie spotkał się z Ryszardem Czarneckim w warszawskich hotelach i otrzymał od niego numer telefonu do szefa CBA Ernesta Bejdy, z którym później świadek też kilkakrotnie się spotkał. Jak wynika z kolejnych zeznań – tenże świadek został konsultantem ekonomicznym CBA. Konwiński uważa, że sprawa jest skandaliczna. – „Nie może być tak, że ktoś, kto ma problemy z urzędem skarbowym spotyka się z ważnym politykiem partii rządzącej i otrzymuje telefon do szefa CBA, a później chwali się, że został konsultantem ekonomicznym w CBA. Sprawę trzeba niewątpliwie wyjaśnić i udział Ryszarda Czarneckiego, bo widać, że jest pośrednikiem w tych dziwnych kontaktach biznesu – mającego problemy ze skarbówką, z szefem CBA” – powiedział poseł PO. Konwiński stwierdził także, że inny z przesłuchiwanych świadków zeznał, iż osoba, która pośredniczyła w umawianiu spotkań z Czarneckim miała otrzymać za to nawet milion zł. W zawiadomieniu do prokuratury poseł PO jako dowody dołączył trzy protokoły z przesłuchań z końca 2017 oraz 2018 roku, którymi dysponuje prokuratura i sejmowa komisja ds. VAT. Źródło: onet.pl
W Brukseli na Czarneckim się poznali i ze stanowiska wywali. W PiSie nadal rozdaje karty. Mam nadzieję, że dla takich typów jak Richard nie będzie już miejsca w PE.
Normalny człowiek składa się w 70% z wody, a europoseł Ryszard Czarnecki – w 100% z wazeliny. On nie ma przeszłości on ma wyłącznie teraźniejszość.
Ze spuszczoną głową powoli wraca Ryszard z brukselskiej niedoli, dudnią w głowie słowa schluss i game over idzie z buta, gdyby chociaż miał rower...w marszu płacze, mocno kuje go wina w PL wstawi się za nim Krystyna i tak drepcze po dumie rozbitej pierwszy cham IV Rzeczpospolitej. - Phil Backensky. 

08 01 2019 Polityczna kariera "asystentki" szefa NBP. Była radną, przez 8 lat nie zabrała głosu

"Aniołek" czy "dwórka" prezesa NBP, Martyna Wojciechowska jest ostro atakowana przez media za swoje gigantyczne zarobki w banku centralnym. Nie mniej ciekawie wyglądała jej kariera polityczna. Będąc radną sejmiku mazowieckiego, ani razu nie zabrała publicznie głosu. Wojciechowska nigdy nie zabrała publicznie głosu. Milczała, nawet kiedy radni toczyli zażarte boje w sprawie "janosikowego", czyli opłaty budżetowej jaką samorząd musiał wnosić do skarbu państwa na rzecz biedniejszych gmin. W tym samym czasie działalność w klubie PiS sejmiku mazowieckiego była trampoliną do awansu takich postaci jak Michał Dworczyk, wiceminister obrony narodowej, obecnie szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, czy Maciej Wąsik, zastępca koordynatora służb specjalnych. Kiedy w listopadzie 2018 roku wybuchła afera KNF gorąco zrobiło się również wokół prezesa NBP Adama Glapińskiego. Media zwróciły uwagę na dwie chodzące krok w krok za szefem współpracownice. Jedna jest byłą modelką od rajstop, druga z wykształcenia rusycystka. Od analizy oświadczenia majątkowego Martyny Wojciechowskiej zaczął się nowy, sensacyjny wątek afery.
Wybrane fragmenty z: https://wiadomosci.wp.pl/polityczna-kariera-asystentki-szefa-nbp-byla-radna-przez-8-lat-nie-zabrala-glosu-6336397152904833a
Pixie, Dixie i Pan Jinks w NBP.
Z forum: W jej wypadku okazała się prawdą powiedzenie, że milczenie jest złotem, ale za takie pieniądze to te usta musiały zapewne pracować w inny sposób. 
Wszyscy tylko krytykują, a ja pytam czy orędownicy PiS którzy z takim zapałem sławią dokonania tej partii mogliby wreszcie wypowiedzieć się w tej sprawie? Śmiało mili Państwo! Przecież zawsze macie tyle argumentów. 
07 01 2019 „Lista interpelacji Andruszkiewicza wygląda jak lista życzeń służb specjalnych Rosji”
– „Postanowiłem zwrócić się z interwencją do ABW, zszokowany lekturą ostatnich interpelacji poselskich posła Adama Andruszkiewicza, co do ustalenia ewentualnych współautorów interpelacji, jakie składał poseł Adam Andruszkiewicz, ich potencjalnej wartości dla służb Federacji Rosyjskiej oraz nagromadzenia w okresie bezpośrednio poprzedzającym powołanie do rządu RP. Lektura listy interpelacji złożonych przez pana posła od początku listopada wygląda jak lista życzeń służb specjalnych Federacji Rosyjskiej” – powiedział poseł PO Robert Tyszkiewicz. Według polityka Platformy, Andruszkiewicz złożył od 1 listopada 2018 roku 93 interpelacje „głównie w zakresie dotyczącym obronności, bezpieczeństwa narodowego, energetyki i polityki zagranicznej”. Tyszkiewicz pyta więc szefa ABW, czy Agencja prowadziła czynności operacyjno- rozpoznawcze w tej sprawie. Poseł PO podał przykłady interpelacji, które złożył Andruszkiewicz: zakup myśliwca nowej generacji, plany powołania nowej dywizji zmechanizowanej, przebieg ćwiczeń wojskowych Anakonda czy współpraca krajów UE w zakresie bezpieczeństwa cybernetycznego. Poseł PO podkreślił, że interpelacje Andruszkiewicza nie zmierzają do rozwiązania konkretnych spraw, a mają „wyłącznie charakter informacyjny”. – „Można zadać pytanie, czy pan poseł Andruszkiewicz znajduje się pod wpływem jakichś agentów wpływu, bo lektura tej listy jest co najmniej głęboko zastanawiająca” – powiedział.
W interwencji skierowanej do ABW Tyszkiewicz pyta też, czy Agencja prowadziła działania związane z „zaginięciem podpisów w sprawie dotyczącej podejrzeń masowego fałszowania podpisów pod listami poparcia dla kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej w wyborach samorządowych w 2014 roku”. Organizacją kierował wówczas Andruszkiewicz. W tej samej sprawie zawiadomienie do prokuratury złożyli inni posłowie PO Cezary Tomczyk i Marcin Kierwiński. – „Dziwnym trafem zdarzyło się tak, że z tego śledztwa zaginął cały tom akt. Akt, w którym znajdowały się protokoły z przesłuchania 12 świadków. Ta sprawa gdzieś utknęła pomiędzy jedną a drugą prokuraturą. Tak naprawdę do dzisiaj nie wiemy, co się w tej sprawie dzieje. Wiemy natomiast, że ta sprawa stanęła” – powiedział Tomczyk. – „Ktoś bardzo dba o to, żeby prawda o Andruszkiewiczu nie wyszła na światło dzienne” – dodał Kierwiński. Źródło: RMF FM, 300polityka.pl
Wybitna poetka Ewa Lipska pisze: „Był już taki egzamin z historii, kiedy naraz wszyscy uczniowie oblali. I został po nich uroczysty cmentarz”. Politycy opozycji wszystkich opcji muszą odstawić Kaczyńskiego i jego „złamasów” od rządów, bo zostanie po nas cmentarz.

07 01 2019 Czy rzeczywiście Brudziński promuje się na śmierci nastolatek w Koszalinie.

Każda okazja dobra, by się promować. Tak uznał Kamil Durczok po obejrzeniu konferencji prasowej, poświęconej tragedii w koszalińskim escape roomie, gdzie w wyniku ewidentnych zaniedbań właściciela, zginęły piętnastolatki i zaatakował Joachima Brudzińskiego na Twitterze. Według dziennikarza to właśnie Brudziński „bezczelnie wykorzystał tragedię w Koszalinie do swoich politycznych celów”, a przecież jeszcze niedawno był on „jedną z nielicznych jasnych twarzy @pisorgpl. Dziś działa jak hiena. Oczekuję wizyty policji jutro o 6 rano. Ale pan też za swoje głupoty odpowie. Do zobaczenia w celi”.’ Minister nie zwlekając,  odpowiedział, że „wstyd się przyznać, ale dla mnie kiedyś pan też wydawał się jasną twarzą dziennikarstwa. Dziś tylko jedynie mogę panu zadeklarować, że pomodlę się za pana. Pomocy medycznej udzielić niestety nie potrafię”.  Wymiana zdań między panami rozgrzała internautów do czerwoności. Zażarta dyskusja pod ich postami i ostre komentarze spowodowały, że Brudziński nie wytrzymał i gdy został skrytykowany przez jednego z księży, napisał –  „Zostałem dzisiaj nazwany przez jednego nieszczęśnika hieną żerującą na tragedii. Zadeklarowałem modlitwę za niego, ale jednemu z księży aktywnych na TT zapowiedź modlitwy zabrzmiała jak przekleństwo. No cóż, pomimo tej teologicznej ”ekwilibrystyki” pomodlę się też za tego kapłana”. Brudziński nie zrozumiał, a może po prostu nie chciał zrozumieć, że to tragiczne wydarzenie wymagało przede wszystkim pochylenia głowy i podjęcia działań, które powinny zabezpieczyć uczestników tego typu zabaw przed takim nieszczęściem. To jego obowiązek jako ministra spraw wewnętrznych, a nie rodzaj dobrej woli. Nie czas, by iść z przekazem, że tylko dlatego, iż u władzy jest PiS, ruszyły kontrole pokoi zabawek. Czekam, kiedy padnie stwierdzenie, że to, co się stało jest winą Donalda Tuska i PO. Tamara Olszewska Źródło: natemat.pl/ twitter
Najmniejszy zakład usługowy musi zgromadzić stosy zezwoleń, zaświadczeń, pozwoleń , protokołów etc by rozpocząć działalność, między innymi jest wymagany protokół ze straży pożarnej. Ciekawe kto escape roomy zwolnił z tego obowiązku, i wsadził grających na środku jeziora w dziurawą łódź? Mafia liczy pieniądze a dzieciaki cierpią. Escape roomy to miejsca rozrywki, gdzie spotyka się jednocześnie w małym pomieszczeniu, pełnym łatwopalnych materiałów, wiele osób, zatem powinny je obowiązywać zaostrzone przepisy.
Wkrótce premier Morawiecki ogłosi wszem swoją kolejną złotą myśl, na temat tragedii w Koszalinie: Państwo zadziałało perfekcyjnie, mogło przecież zginąć dużo więcej osób!?
Brudziński tańczy na grobie ofiar. Zastanawiałam się jaki sens miała ta konferencja Brudzińskiego, brakowało jeszcze premiera i prezydenta Nikt nie wątpi, że stała się ogromna tragedia ale konferencja o niej to już była przesada. Informacje, podane na niej mogły być przekazane poza kamerami. Zalecenia zostały wydane i trwają kontrole. Doskonale wiemy jak PiS wykorzystuje tragedie do osiągnięcia swoich politycznych celów, przykład jak na dłoni katastrofa smoleńska. Karmili nas przez 8 lat nieprawdziwymi wiadomościami , ekshumacjami zadając rodzinom ból, ale co to ich obchodzi, ważne żeby słupki poszły w górę a dalej żeby wygrać wybory. 
06 01 2019 Giertych – „przebrany obrońca demokracji” kontra Biedroń – „ostatnia nadzieja Kaczyńskiego”
Dawno już tak nie zawrzało na Twitterze, jak teraz po ataku Roberta Biedronia na byłego wicepremiera Romana Giertycha, któremu były prezydent Słupska zarzucił, iż jest „przebranym obrońcą demokracji”. „To Pan przebierasz się za obrońcę demokracji, gdy tymczasem jest Pan ostatnią nadzieją Jarosława Kaczyńskiego” – odpalił  Giertych.  Zaczęło się od tego, że Biedroń zacytował prof. Magdalenę Środę, która komentując nominację Andruszkiewicza na stanowisko  ministra cyfryzacji przypomniała: „zarówno Andruszkiewicz jak  i Giertych byli prezesami tej samej Młodzieży Wszechpolskiej, a Giertych jest dziś przecież „ulubieńcem wszystkich od lewa (Miller) po centrum (Tusk)”. „Ten sam, który wprowadził to nacjonalistyczne ugrupowanie do parlamentu, upodmiotowił je, rozhuśtał i nauczył roszczeniowości. A teraz przebrał się w skórę liberalnej owcy i skutecznie uwodzi politycznych celebrytów” – czytamy. „Bardzo celny tekst Magdaleny Środy” – ocenił na Twitterze Robert Biedroń.
Tego mecenas darować Biedroniowi nie mógł i zaripostował: „Pan Biedroń nazywa mnie przebranym obrońcą demokracji. Panie Radny! Od kilku miesięcy (odkąd porzucił Pan swoją dawną miłość -Słupsk) robi Pan wszystko, aby rozwalić opozycję i wzmocnić PiS. – napisał m.in. były wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Mecenasa poparł szef Newsweeka Tomasz Lis: „Dlatego jeden chodził na wszystkie demonstracje w sprawie Trybunału Konstytucyjnego i sadów a drugi – broniąc dyskretnie – nie był na żadnej” – napisał dziennikarz.
I zaraz dostało mu się, bo partner Biedronia Krzysztof Śmiszek opublikował  zdjęcie z manifestacji w Słupsku. „Ma pan jeszcze szanse przeprosić za to kłamstwo ws. Roberta Biedronia. Rozumiem, że z warszawskiej bańki nie widać mniejszych miejscowości, ale zapewniam, i tam tez broniono sądów i Konstytucji (a nawet wieszano jej preambułę w każdej szkole)” – stwierdził. „Kto jest większym demokratą?” – skwitowała  wypowiedzi Giertycha i Lisa dziennikarka  portalu oko.press  Agata Szczęśniak i przypominając postawę – obydwu atakujących się panów – z lat 2006 – 2007.  Źródło: gazeta.pl

06 01 2018 Polska naruszyła art. 8 Konwencji Praw Człowieka. Będą odszkodowania za ekshumacje smoleńskie
Wdowy po dwóch ofiarach katastrofy smoleńskiej – Arkadiuszu Rybickim oraz Leszku Solskim – nie zgadzały się na  ich ekshumację i złożyły w tej sprawie skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Trybunał orzekł, że naruszono art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zgodnie z jego treścią, „każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego”.  „Gdyby Polska odwołała się od wyroku, który zapadł 20 września ubiegłego roku przed ETPCz w Strasburgu, nie zyskałby on statusu prawomocnego – tłumaczy mec. Tomasz Snarski cytowany przez „Dziennik Bałtycki”. Polska jednak nie odwołała się od wyroku. Teraz musi zapłacić 16 tys. euro odszkodowania skarżącym rodzinom.
Przypomnijmy: w październiku 2016 r. prokurator prowadzący postępowanie w sprawie katastrofy smoleńskiej postanowił powołać zespół biegłych w celu przeprowadzenia autopsji ciał ofiar tej katastrofy. Tym samym planowano dokonać ekshumacji 83 ofiar – ciała 9 ofiar zostały ekshumowane wcześniej, zaś w czterech przypadkach doszło do kremacji zwłok. Źródło: wp.pl
No to teraz po odszkodowania ustawią się te rodziny, które domagały się ekshumacji i dostały za ponowną traumę odszkodowania. Nich zgadnę pierwszą będzie Gosiewska a tuż za nią Marta. Dla części bliskich ofiar katastrofa Tu154M okazała się najkorzystniejszym wydarzeniem w życiu. Chcą z niej żyć do własnej śmierci.

06 01 2019 Krytykowanie prezesa PiS to według Brudzińskiego głupota.
Już 9 stycznia dojdzie do spotkania prezesa Jarosława Kaczyńskiego z włoskim wicepremierem Matteo Salvinim, podała kilka dni temu „Rzeczpospolita” powołując się na informacje podane przez „La Repubblica”. Według doniesień włoskiego dziennika tematem spotkania ma być polityka migracyjna, a także zbliżające się wybory do Parlamentu Euoropejskiego. Planowana wizyta skrajnie prawicowego polityka włoskiego, znanego ze swych poglądów antyemigracyjnych i zamiarów obalenia europejskiego porządku, spotkała się z krytyką części środowisk. Odniósł się do niej na Twitterze Joachim Brudziński, szef MSWiA, który odpowiada za zaproszenie włoskiego polityka do Polski. „Polska i Włochy to kraje zewnętrzne Unii Europejskiej. Mamy wiele interesów gospodarczych, kulturalnych, społecznych. Atakowanie Jarosława Kaczyńskiego za to, że spotka się z wicepremierem Włoch jest dla mnie czystą głupotą” – napisał Brudziński.. Źródło: wprost.pl
Fakt atakowanie prezesa nie ma żadnych szans powodzenia, bowiem jest otoczony szczelnym murem. Prezes jest tak dobrze pilnowany nie przed potencjalnym napastnikiem ale przed nieocenzurowaną wiadomością.
05 01 2018 Co może zostać po Jarosławie Kaczyńskim?
PiS już nie ukryje swoich sympatii politycznych, idei, do których partii Kaczyńskiego coraz bliżej, a tym samym odkrywają się dla pozostałych Polaków zamiary obecnej władzy. Awansowanie Adama Andruszkiewicza na wiceministra cyfryzacji to nie tylko gest w stronę środowiska nacjonalistów, neofaszystów, to pokaz na zewnątrz, a staje się nadto czytelny, gdy docierają informacje, iż wiceminister jest agentem wpływu Kremla, a jego wypowiedzi na temat wschodniego sąsiada nasuwają podejrzenia, iż nie tylko agentem wpływu.Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz dyplomatą raczej nie jest, co wydaje się dziwnym atrybutem wykonując tę funkcję, lecz przy pisaniu o politykach PiS zdziwienie należy porzucić. Nagle Czaputowicz dostał zajadów, gdy wymienił nazwisko Donalda Tuska określając tego najwybitniejszego polskiego polityka (przynajmniej dotychczas w XXI wieku) jako reprezentanta Niemiec w Radzie Europejskiej, w tym wypadku należy porzucić inne zdziwienie, gdy widzimy jak polityk PiS pluje na Polaka. Czaputowicz opluł Tuska, a tak naprawdę Brukselę i najlepszego naszego sojusznika na Zachodzie, Niemcy. Ten „dyplomata” zalicza się do kategorii ukutej przez Władysława Bartoszewskiego, do dyplomatołków. Trzymany był za czasów Tuska w MSZ jako dyrektor jednej z komórek ministerialnych. Czekam aż wyrazi się, jak Mateusz Morawiecki, iż donosił Jarosławowi Kaczyńskiemu. Czyżby wspólną cechą polityków PiS było donosicielstwo, agenturalność, przypadłość charakterologiczna wszystkich złamasów, ludzi niegodnych zaufania? Konteksty powyższych wypowiedzi i awansu są oczywiste, PiS gra na rozwalenie Unii Europejskiej. Więcej będziemy wiedzieli po wizycie wicepremiera Włoch Metteo Salviniego u Kaczyńskiego, lidera antyeuropejskiej Ligi Północnej, ten się nie kryje, że w polityce chodzi mu o rozbicie instytucji europejskich, a przy tym obnosi się z t-shirtem, na którym nosi portret swojego guru i sponsora, Władimira Putina. Co miałoby zastąpić Unię Europejską? Oczywista oczywistość dla Kaczyńskiego, Salviniego, Marine le Pen i innych nacjonalistów, neofaszystów – egoizmy narodowe. A te wielokroć na naszych kontynencie przerabiano z takimi spektakularnymi „finałami”, jak I i II wojny światowe. Od 1945 roku gwarantem, iż do takich hekatomb nie dochodziło, była Unia Europejska. Jak to właściwie ujął szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker: „Wystarczy iść na cmentarz wojenny, by zdać sobie sprawę z tego, jaka jest alternatywa dla jedności europejskiej”. I za tym optuje prezes PiS – za cmentarzem. Wybitna poetka Ewa Lipska pisze: „Był już taki egzamin z historii, kiedy naraz wszyscy uczniowie oblali. I został po nich uroczysty cmentarz”. Politycy opozycji wszystkich opcji muszą odstawić Kaczyńskiego i jego „złamasów” od rządów, bo zostanie po nas cmentarz. Waldemar Mystkowski. Źródło koduj24.pl
04 01 2018 Andruszkiewicz stworzył hasztag poparcia… samego siebie.
– „Wiara pana ministra (ciągle z trudem przechodzi mi to przez gardło) w sprawczość retweetów i udostępnień ma w sobie coś urzekająco irracjonalnego” – napisał Tomasz Walczak z „SE”. – „Wymyślenie sobie hasztaga #MuremZaMną to trochę żenada” – skomentowała prawicowa blogerka kataryna. – „Hehe, pan minister już nawet stworzył hashtag poparcia go jako wiceministra” – to wpis Patryka Słowika z „DGP”. – „Człowiek pozbawiony poczucia obciachu” – napisał Hubert Biskupski z „SE”. Tak dziennikarze reagowali na wpis Adama Anduszkiewicza na jego facebookowym profilu. – „Trwa na mnie oszczercza nagonka, więc dziś bardzo Was proszę o wsparcie. Jeśli nie zgadzasz się, na tę nagonkę na mnie która trwa – UDOSTĘPNIJ film z opisem #MuremZaAndruszkiewiczem!”. – „Znamienne, że hashtag nazywa opisem. Może się czepiam, przecież p. Andruszkiewicz jest wiceministrem cyfryzacji” – zauważył jeden z internautów. – „Boli to fakt, że ktoś, kto nie miał nawet prawa jazdy, a wziął kilometrówki, został wiceministrem w rządzie”; – „Oni nie znają pojęcia „żenada”…”; – „To nie może być prawda?! IQ przedszkolaka” – komentowali pozostali.
Jeden z internautów zadał Andruszkiewiczowi konkretne pytania: – „Nagonka, nagonką, ale ja chciałbym Panie Pośle usłyszeć, jakimi doświadczeniami kierował się pan Premier powołując Pana na stanowisko vice-ministra w resorcie cyfryzacji. Tzn. jakie ma Pan osiągnięcia w dziedzinie informatyki? Czy pracował Pan lub odbywał praktyki w firmach informatycznych. Jakie jest Pana doświadczenie w pisaniu oprogramowania, tworzenia baz danych, tworzenia sieci teleinformatycznych w zakresie zabezpieczenia sieci przed cyberatakiem, instalacją wirusa lub złośliwego oprogramowania?”.Odpowiedzi nie było…Źródło: Facebook, Twitter
Nawet środowisko polskich narodowców jest bardzo zaskoczone i wręcz zniesmaczone takim awansem swojego, byłego już, kolegi. Jak mówi w rozmowie z Michałem Kolanko z „Rzeczpospolitej” Robert Winnicki, poseł i prezes Ruchu Narodowego, Andruszkiewicz „ma opinię karierowicza, któremu na jesieni 2015 r. uderzyła sodówka i który rozmienił ideę na drobne. Zresztą w bardzo kiepskim stylu. Tym bardziej, że zaczął kadencję od zdrady Ruchu Narodowego, a to my wywalczyliśmy mu jedynkę z list Kukiz’15”. Winnicki wytyka też nowemu wiceministrowi, że „w trzy lata zaliczył więcej wolt ideowych i organizacyjnych niż niektórzy wyśmiewani politycy przez całe życie”. Najpierw zmuszony przez działaczy Młodzieży Wszechpolskiej zrezygnował z funkcji prezesa, potem założył Endecję,  gdzie również skonfliktował się z ludźmi i szybko z niej odszedł. Następnie założył nową organizację, dostał się do Parlamentu, przeszedł z klubu Kukiz’15 do Wolnych i Solidarnych Kornela Morawieckiego, by wylądować wreszcie na stanowisku wiceministra. Winnicki nie ukrywa, że „to jest wstyd dla środowiska narodowego, że taki ktoś wyszedł z naszych szeregów. Podsumowując, ta nominacja jest potwierdzeniem fatalnych opinii na temat Andruszkiewicza, ale i na temat jakości rządu PiS. Na temat tego, jak i po co kształtuje się w nim politykę personalną”. Bardzo krytycznie ocenia też jego działalność poselską. „ Nie było go słychać przy okazji niszczenia ustawy o IPN, w kwestii aborcji, masowej imigracji (…)Jako wiceszef sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą koncertowo zmarnował trzy lata i nigdy nie wychylił się np. ws. rządowego ataku na środowisko Polaków na Litwie. Polityka względem Białorusi, która miała być jego priorytetem jako przewodniczącego grupy bilateralnej, to kompromitacja”. Słuchając Winnickiego można mieć pewność, że jeśli Morawiecki postawił na Andruszkiewicza m. in. po to by przyciągnąć do PiS wyborców z szeregów narodowców, to trafił jak kulą w płot. Nowy wiceminister nie cieszy się popularnością czy też szacunkiem swoich byłych kolegów i wątpię, by poszli oni w ramiona partii rządzącej. Tak więc zamysł premiera wydaje się całkowicie nieskuteczny, za to Polska zyskała kolejnego urzędnika państwowego, który zupełnie nie nadaje się do tej roboty. Tamara Olszewska Źródło: gazeta.pl/onet.pl
Andruszkiewicz … Misiewiczem Morawieckiego. Trudniej zdobyć prawo jazdy jak zostać wiceministrem w rządzie Morawieckiego. Wcielenie Goebbelsa na szczytach władzy, dokąd Kaczyński idzie?

03 01 2019 Opozycja pyta, czy ABW sprawdziła powiązania Adama Andruszkiewicza z Rosją.

– „Składamy wniosek do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o udostępnienie informacji, czy wobec pana wiceministra Andruszkiewicza przeprowadzono czynności operacyjno-rozpoznawcze, w zakresie, o którym mowa w art. 5 ust. 1 i 2 o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu, m.in. w zakresie szpiegostwa” – poinformował poseł PO Cezary Tomczyk. Przepis ten stanowi m.in., że do zadań ABW należy rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń godzących w bezpieczeństwo wewnętrzne państwa i jego porządek konstytucyjny, a w szczególności w suwerenność i międzynarodową pozycję, niepodległość i nienaruszalność jego terytorium, a także obronność państwa, oraz rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw np. szpiegostwa i terroryzmu. Poseł Marcin Kierwiński stwierdził, że ABW – w przypadku osoby tak kontrowersyjnej jak Adam Andruszkiewicz – powinna dokonać jej dokładnego sprawdzenia. – „Wnioskujemy do Agencji, aby udostępniła Polakom informacje na temat tego, w jaki sposób to sprawdzenie zostało dokonane, w jakim okresie było dokonywane, co było efektem tego sprawdzenia i wreszcie – czy pan premier Mateusz Morawiecki zapoznał się z tego typu raportem, czy podejmując tę decyzję posłuchał służb państwa zajmujących się kwestiami ochrony kontrwywiadowczej” – powiedział poseł PO.
W swoim piśmie posłowie powołują się na raport węgierskiego think tanku Political Capital Institute z 2016 roku. – „Dokument zawiera listę nazwisk polskich polityków, którzy mogą pozostawać pod wpływem służb Federacji Rosyjskiej, a jednym z nich jest Andruszkiewicz. Na liście znalazł się też m.in. lider partii Zmiana, były poseł Samoobrony Mateusz Piskorski, który od maja 2016 r. przebywa w areszcie pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji” – stwierdził Tomczyk. – „Sprawa jest bardzo poważna, dotyczy polskiego wiceministra, wiceministra cyfryzacji, który dzisiaj jest w resorcie, gdzie są zgromadzone dane wszystkich Polaków” – dodał poseł PO.Źródło: gazeta.pl
Rostowski przed przyjazdem do Polski pracował dla Putina, i jakoś to nikomu nie przeszkadzało!? Od dawna zadaję sobie takie pytanie dla kogo pracuje Jarosław Kaczyński, Kornel Morawiecki i jego syn Mateusz? 
02 01 2019 Kłamstwo smoleńskie
Mówiono nam, ż e  o n i   w s z y s c y  musieli wsiąść do jednego samolotu dlatego, że (ówczesna) strona rządowa nie chciała dać więcej samolotów i jak wiadomo mocno tu przeszkadzała. Jednakże ten prezydent, któremu tak mocno przeszkadzano z uzyskaniem samolotu w ogóle a już zupełnie drugiego, zażyczył sobie nagle samolotu i wizyty na Litwę. I dostał bez problemu ten samolot i wizytę. Jak oficjalnie przecież mówiono wizyta była nagła planowana tak jakby z dnia na dzień i odbyła się 8 kwietnia 2010. Nikt o tym nie mówił publicznie, nikt o tym nie mówi, nikt się nie dziwił i nie zadawał pytań (poza garstką ludzi w Internecie). Komar jest przecedzany, a słonia nie widać. Końcóweczki taśmy, odwijane medialnie na różne sposoby a tu proszę.
Strona rządowa a teraz opozycja ani słowem nie zająknęła się o tym. A to przecież mogła by być woda na ich młyn. Nieodpowiedzialny prezydent zażyczył sobie wizyty bo gdzieś mu się zachciało i to przed Smoleńskiem. Ale nie. Faktu nie ma. Wizyty na Litwę nie ma.
Mówiono nam przez pierwsze dwa tygodnie że czas „katastrofy” to 8.56. Po dwóch tygodniach zmieniono na 8.41. I dla ogółu inteligencji polskiej niezależnie od tego gdzie funkcjonującej nie było to żadnym problemem. Ówczesna opozycja ni rodziny smoleńskie też nie protestowały. Nie wyjaśniono dlaczego taka zmiana. Zresztą dopytywani o czas ci którzy mieli być i na lotnisku Siewiernyj przede wszystkim i na Okęciu także znajdowali się w dziwnej dziurze czasowej i przede wszystkim wszyscy zapomnieli spojrzeć na zegarek. Jednakże, jak powiedział zapytany publicznie jeden z nich (wedle swojej relacji oczekujący na samolot na Siewiernyj) na ogólnodostępnym spotkaniu, co na początku było jeszcze możliwe, gdyby wiedział co się wydarzy to by spojrzał na zegarek, wtedy mu to nie przyszło do głowy. Na drugi raz na pewno spojrzy. To tak dwa tylko, ale ważkie przypomnienia, przy okazji kolejnej miesięcznicy. A może jeszcze i trzecie bo teraz przypomniałem sobie to co leciało we włączonym u mnie wiadomym radio, które transmituje msze miesięcznic smoleńskich. Ktoś, jakaś kobieta, nie wiem kto dokładnie, mówi iż wierzymy (czy mamy nadzieję), że tajemnica śmierci prezydenta i innych będzie dokładnie wyjaśniona. W swoim czasie Małgorzata Wassermann powiedziała: „ Nigdy się nie dowiecie jak oni zginęli”. Nie, „nigdy się nie dowiemy”, ale „nie dowiecie”. Stary podział na „my” i „oni”? Wtajemniczenie „starszej rasy"? Lekko skrywana pogarda dla tzw gojów?. Taka jest tu korelacja ze słynnymi słowami wypowiedzianymi przez Lecha Kaczyńskiego do polskiego patrioty, który go zagaił z których drugie słowo to było „dziadu” a pierwsze ostrzejszą wersją słowa „spływaj”. I tutaj nikt z wieszających wtedy psy na Zespole Parlamentarnym, na ośmieszających Smoleńsk słówka nie pisnął. Nie zapytał też nikt z „patriotów’ co panna Wassermann miała na myśli. Idealna sytuacja, a lud łyka i myśli, że świeża woda. Czy naprawdę blisko 40 milionowy naród wybrany stracił tutaj zupełnie zmysł zdrowego rozsądku i umiejętność zadawania prostych, podstawowych pytań, która powinien mieć licealista? Źródło: niepoprawni.pl

02 12 2019 Adam Andruszkiewicz, odpowiedni człowiek na odpowiednim stanowisku?

Mateusz Morawiecki mianował na stanowisko wiceministra cyfryzacji Adama Andruszkiewicza. Kim jest ten młody człowiek, którego premier uznał za idealną osobę na to stanowisko? Osobę, której kompetencje, wiedza i umiejętności  zapewne popchną do przodu Polskę w tej właśnie dziedzinie?
Adam Andruszkiewicz urodził się w 1990 roku, ukończył europeistykę na Uniwersytecie w Białymstoku. Bez powodzenia startował do Parlamentu Europejskiego, za to udało mu się w 2015 roku dostać do naszego Parlamentu z listy Kukiz’15. Z ugrupowania Kukiza odszedł i wraz z ojcem Morawieckiego utworzył klub Wolni i Solidarni.  Andruszkiewicz znany jest przede wszystkim jako były członek ONR i prezes Młodzieży Wszechpolskiej. Nigdy nie ukrywał, że jest antyunijny, antyniemiecki i antyuchodźczy, a zdanie na temat „lewactwa” oraz „gejostwa” ma również mocno wyrobione, oczywiście bardzo negatywne. Od lat jest współorganizatorem w Hajnówce marszu ku pamięci Romualda Rajsa, który dokonał zbrodni na ludności białoruskiej w 1946 roku. Marzą mu się ostre kary za negatywne pisanie o żołnierzach wyklętych. Jeśli chodzi o dokonania w pracy poselskiej, to zasłynął ostrym atakiem na przywileje poselskie. Z jednej strony żądał odebrania partiom dotacji i posłom tzw. kilometrówek, z drugiej zaś sam wziął w 2016 roku 40 tys. zł dopłaty za przejazdy, choć nie posiada prawa jazdy i samochodu. Do dzisiaj tej sprawy nie wyjaśnił. Andruszkiewicz walczył też ostro z „antypolskimi” filmami czyli „Idą”, „Pokłosiem” czy „Wałęsa. Człowiek z nadziei” oraz podjął działania przeciwko nazewnictwu pociągów PKP, uważając, że „Aurora” promuje komunizm, a „Świętopełk”, „Czcibór”, „Dionizos”, „Światowid” odwołują się do bóstw pogańskich, co jest nie do przyjęcia.
Czy Morawiecki dostrzegł w nim potencjał, którego nikt inny nie widzi, czy też, jak twierdzi Robert Winnicki, „kariera zbudowana jest na wazelinie” w tym przypadku przyniosła zamierzone efekty? A może to działanie na poprawę wyniku wyborczego PiS w kolejnej walce o Parlament już za kilka miesięcy i próba przyciągnięcia narodowców do wsparcia jedynej słusznej partii? Nie wiem, czy taki zabieg cokolwiek PiS-owi pomoże, bo narodowcy uważają, iż Andruszkiewicz sprzedał idee narodowe za karierę. Sam Andruszkiewicz nie widzi nic złego w decyzji premiera. Uważa, że „nie trzeba być informatykiem ani programistą, aby pełnić funkcję, którą miałem zaszczyt objąć”, ważne że ma wyższe wykształcenie. Odpiera też zdecydowanie zarzut, jakoby był „faszystą”. Mało tego, brzydzi się tą ideologią, podobnie jak „komunizmem”. Uważa, że jego atutem jako wiceministra cyfryzacji jest jego młodość, co pozwoli mu dotrzeć do młodego pokolenia oraz jego popularność w mediach społecznościowych, gdzie zasięg jego odbiorców sięga nawet kilku milionów
Ech, cokolwiek by pan Andruszkiewicz nie powiedział, to dla mnie jedno jest pewne. Kolejny człowiek w rządzie, którego kompetencje i profesjonalizm stoją pod dużym znakiem zapytania. Z takimi ludźmi u steru, ta nasza biedna Polska naprawdę długo nie pociągnie…Tamara Olszewska
Źródło:wyborcza.pl/gazeta.pl
Młody człowiek nie posiadający prawa jazdy, to bardzo rzadki przypadek. Zazwyczaj są to bardzo umysłowo ograniczone osoby. I tacy w żonci fahowcuw znajdują swoje miejsce. No a całym tym cyrkiem kieruje prezes Kaczyński, też bez prawa jazdy. 
31 12 2018 Rządzący mogą jeszcze pożałować zamrożenia rachunków za prąd.
Wiele wskazuje na to, że piątkowa ustawa zamrażająca rachunki za prąd na poziomie bieżącego roku może nas kosztować okrągłe  9 miliardów złotych. Komentatorzy mówią o bublu roku i wieszczą mega bałagan.  Szczegóły proponowanych rozwiązań i mechanizmy nowej ustawy pokazały się na stronach internetowych Sejmu zaledwie dzień przed głosowaniem. Tą drogą ujawniono, że rząd zdecydował o obniżce akcyzy z 20 do 5 złotych i obniżeniu o 95 proc. opłaty przejściowej, będącej wsparciem dla firm energetycznych z tytułu likwidacji kontraktów długoterminowych. Obydwa rozwiązania oznaczają ponad cztery miliardy złotych wpływów do budżetu mniej. Do tego dodać trzeba inne wydatki: cztery miliardy złotych na fundusz, rekompensujący sprzedawcom prądu straty z tytułu przepisania zawartych już kontraktów na 2019 r. z samorządami i firmami (w nich były już ceny o 40-80 proc. wyższe) oraz jeden miliard złotych na fundusz inwestycji pro-środowiskowych. Mają one być dofinansowane ze sprzedaży niewykorzystanych uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Rząd chce na nich zarobić dokładnie pięć miliardów złotych, choć jak przypomina „Rzeczpospolita” może to wcale nie być tak oczywiste. Jak nakazuje bowiem prawo unijne aż połowę tych środków należy przeznaczyć na projekty zmniejszające emisyjność gospodarki.
Dziennik zwraca uwagę na fakt, że z pewnością zastrzeżenia zgłosi Bruksela, bo eksperci i prawnicy mają wątpliwości co do sposobu renegocjacji umów przez dostawców prądu oraz sposobu wyliczania rekompensat. Na dodatek, minister energii Krzysztof Tchórzewski zapowiada, że te same mechanizmy mają obowiązywać w latach następnych. Źródło: INNPoland
Sławomir Neumann powiedział: .„Wysokie ceny to wasza wina. Likwidujecie OZE, likwidujecie wiatraki. Zmuszacie spółki energetyczne do płacenia politycznych haraczy, doprowadzacie je do ruiny. PGE przez trzy lata straciła prawie 7 mld zł, a wszystkie cztery spółki straciły 13 mld zł przez waszą politykę”
Narodowy Bank Polski zanotował 2,5 mld zł straty za 2017 rok, i miliard mniej w złocie. Każda spółka skarbu państwa przynosi straty to skąd towarzyszu premierze ta historyczna nadwyżka w budżecie?
Skoro u sąsiadów prąd jest tańszy, należy go u nich kupować i niczym się nie przejmować!?

A tymczasem, Zarząd Elektrowni Ostrołęka wydał polecenie rozpoczęcia prac (NTP) związanych z budową nowego bloku energetycznego Elektrownia Ostrołęka C o mocy 1000 MW - poinformowały Energa i Enea w odręb. W czasach, gdy wiele państw emisję gazów ze spalania węgla ogranicza, budzi kontrowersje w Polsce mamy budować w Ostrołęce blok energetyczny, który będzie musiał być opalany węglem importowanym z Rosji. Gdzie więc to bezpieczeństwo energetyczne, o którym mówi PiS? - pytał europoseł PSL Jarosław Kalinowski w rozmowie z Interią.
Budowa elektrowni w Polsce pełnej węgla, na węgiel sprowadzany z Rosji, to największy absurd jaki można usłyszeć. To brzmi tak jakby na pustynie sprowadzał piach. Powiecie że polski węgiel jest drogi, bzdura koszt wydobycia to od 200 do 300 zł za tonę. Dlaczego zatem na składzie kosztuje około 1000 zł za tonę, bo na węgiel nałożono około 130 podatków i opłat. Na dodatek eksploatuje się zasiarczone, najgorszej jakości pokłady węgla w kopalniach. Komu na tym zależy by zniszczyć polskie górnictwo?
Mamy żont fahowcuw. Mądra ta strategia, za chwilę Morawiecki będzie zmuszony odwołać zawieszenie cen prądu, bo tak zażąda UE, i na dodatek zwali to wszystko na totalnych. A to był wyjątkowy rok z historyczną nadwyżką w budżecie wg Mateuszka Kłamczuszka.

31 12 2018 Utrzymanie pracowników NBP kosztuje nas pół miliarda. O zarobkach prezesa – cisza.
Bankowcy niechętnie chwalą się swoimi dochodami. Według szacunków wynikających z rozporządzeń i ustaw, dyrektorskie pensje w bankowości systematycznie rosną i  sięgają obecnie około 21902,49 zł brutto. Oficjalne sprawozdanie roczne NBP – w przeciwieństwie do praktyki banków komercyjnych – przemilcza jednak informacje o  premiach i dodatkach. Tajemnicą owiana jest również kwota wydana na wynagrodzenia poszczególnych członków zarządu, w tym prezesa Glapińskiego. Jeśli zestawić „gołą” pensję prezesa z płacami zwykłych pracowników, to ponieważ od lat jest niezmienna, przybliża się coraz bardziej do średnich zarobków w banku – podaje Money.pl. Na wynagrodzenia NBP wydał w 2017 roku 487 mln zł, z czego rezerwy na przyszłe zobowiązania to 12 mln zł, a pracowniczy program emerytalny 25 mln zł. Same pensje to 450 mln zł – informuje portal.
Kwoty są podobne do tych z 2014 roku, ale obecnie dzielą się na mniejszą liczbę pracowników. Na koniec ubiegłego roku w NBP zatrudniano 3281 osób, czyli o 341 mniej niż trzy lata wcześniej. Przeciętne zarobki według  szacunków portalu wynoszą 11,4 tys. zł kosztu pracodawcy, 9,5 tys. zł brutto i 6,7 tys. zł netto.Porównując zarobki prezesa NBP z średnią płacą w banku, widać malejące dysproporcje. O ile w 2014 była to 2,6-krotność przeciętnych poborów brutto (21,9 tys. zł w zestawieniu z 8,5 tys. zł pracowników), to w 2017 już tylko 2,3-krotność (21,9 tys. zł w zestawieniu z 9,5 tys. zł pracowników).
Money.pl zwraca uwagę, iż zarobki szefa polskiej bankowości i tak pozostają w dużej dysproporcji  z zarobkami szefów banków komercyjnych w Polsce. W ubiegłym roku prezes Banku Millennium, Portugalczyk Joao Bras Jorge zarabiał z wszystkimi dodatkami średnio 418 tys. zł miesięcznie, a prezes Banku Handlowego Sławomir Sikora – 390 tys. zł. Źródło: Money.pl
Narodowy Bank Polski zanotował 2,5 mld zł straty za 2017 rok, i miliard mniej w złocie.
Bierecki i Al Capone. To tylko przypadkowe podobieństwo!?
Memy na podstronie Podobni.

Afera SKOKi ma już bardzo długą siwą brodę. Pierwsze Kasy zaczęły powstawać w 1992 r. – najczęściej w oparciu o zakładowe struktury Solidarności i parafie. Za namową Biereckiego kilka z nich utworzyło wówczas spółdzielnię Kas – Krajową SKOK. Miała ona dbać o bezpieczeństwo powierzonych Kasom pieniędzy. Jej prezesem został Grzegorz Bierecki, a przewodniczącym rady nadzorczej – Adam Jedliński.
17 10 2011 Jak napisał tygodnik „Wprost”, KNF alarmuje w sprawie Grzegorza Biereckiego najwyższe władze państwa. Senator PiS miał wyprowadzić miliony do własnej spółki. POLITYKA opisała ten mechanizm cztery lata temu. Teraz PiS zawiesił go w prawach członka klubu parlamentarnego.
30 12 2018 Scysja w Polsacie. Kierwiński przypomniał słowa Lecha Kaczyńskiego, Sasin – niech Pan nie kłamie.
Do żenującej scysji doszło między przedstawicielami Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej  w programie „Śniadanie w Polsat News”, podczas dyskusji na temat cen prądu.  Gdy minister Jacek Sasin z KPRM winą za wysokie ceny prądu obarczał rządy PO-PSL, które miały źle negocjować z Unią Europejską sprawy m.in. emisji CO2, głos zabrał poseł Marcin Kierwiński z PO.
„Nie reagowali na te bardzo złe dla Polski decyzje, które zapadały w Komisji Europejskiej” – przekonywał Sasin, a Kierwiński jak refren powtarzał:  „Decyzje Lecha Kaczyńskiego” i ostatecznie przypomniał: „Lech Kaczyński mówił, że zgodził się na pakiet klimatyczny, bo chciał pójść Angeli Merkel na rękę”. Przez cały ten czas Sasin powtarzał nerwowo – „Niech pan przestanie kłamać”. Tymczasem, poseł Platformy odwoływał się do konkretnej wypowiedzi byłego prezydenta z wywiadu jakiego udzielił 2008 roku,  Piotrowi Gursztynowi i Mikołajowi Wójcikowi. Tekst jest dostępny na stronie prezydent.pl.
„Ale czy ja w UE nie byłem solidarny? Przecież zgodziłem się na przykład na politykę klimatyczną z punktu widzenia Polski ryzykowną. To był mój gest w stosunku do pani kanclerz Angeli Merkel. Niestety nie zawsze mogliśmy liczyć na podobne gesty pod naszym adresem” – powiedział Lech Kaczyński. Chodziło w tej wypowiedzi o  wynegocjowany w 2007 roku pakt klimatyczny, tzw. 3×20, zakładający m.in. redukcję emisji gazów cieplarnianych o 20 proc.. Podpisywał go już Donald Tusk, gdy po wyborach został premierem a wraz z nim właśnie Lech Kaczyński. Źródło: gazeta.pl
W piątek w Sejmie  poirytowany poseł PO Sławomir Neumann powiedział: .„Wysokie ceny to wasza wina. Likwidujecie OZE, likwidujecie wiatraki. Zmuszacie spółki energetyczne do płacenia politycznych haraczy, doprowadzacie je do ruiny. PGE przez trzy lata straciła prawie 7 mld zł, a wszystkie cztery spółki straciły 13 mld zł przez waszą politykę”
Drang nach Osten Hitlerowi nie wyszedł na ale Merkel jest bliska osiągnięcia tego celu buduje Europę na zasadzie kolonialnej hegemonii z przewodnią rolą Niemiec. Przecież Unia miała być organem doradczym, koordynującym a nie politycznym wydającym decyzje. Zaś KE stała się KC – Komitetem Centralnym decydującym o wszystkim. Śmialiśmy się ze standardów obowiązujących w RWPG dziś mamy UE i jej standardy, które są po wielokroć bardziej absurdalne od swych poprzedników. Natomiast pieniądze z kasy unijnej mają przede wszystkim zapewnić luksusowe warunki życia decydentom w poszczególnych krajach oraz życie w super komfortowych warunkach umiłowanym przywódcom, wybrańcom narodu. Unii nie zależy na rozwoju gospodarczym biednych krajów a w szczególności Polski. W sumie to Unia więcej bierze jak daje.

30 12 2018 Poseł PiS prosi, aby nie donosić do UE.
Bartosz Kownacki zaapelował, by nie donosić na Polskę do Unii Europejskiej. Apel dotyczy ostatnio przyjętej przez Sejm ustawy prądowej. Ekspresowa ustawa, to wyjątkowy popis fuszerki. Jak się okazuje jest ona niezgodna z unijnymi regulacjami, których państwa członkowskie obowiązane są przestrzegać. Pierwszy błąd dotyczy zapisanych w ustawie rekompensat dla spółek energetycznych, które mogą zostać uznane za nieuprawnioną pomoc publiczną.
Tomasz Lis: Czyli jeśli Komisja Europejska uzna, że to szachrajstwa z przesunięciem podwyżek na później, to niedozwolona pomoc publiczna, to podwyżki będą i rząd PiS wyleci w powietrze? A może PIS wytłumaczy suwerenowi, że robił co mógł, ale antypolska unia chce zniszczyć Polaków?
W Traktacie o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej istnieje zapis o „pomocy przeznaczonej na ułatwianie rozwoju niektórych działań gospodarczych lub niektórych regionów gospodarczych, o ile nie zmienia warunków wymiany handlowej w zakresie sprzecznym ze wspólnym interesem”.  W związku z tym, że tempo przyjęcia przez Sejm ustawy prądowej było tak szybkie, kwestia rekompensat może zostać zakwestionowana. Kolejna ustawowa fuszerka dotyczy dyrektywy unijnej, która nakazuje aby połowa pieniędzy ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 była przeznaczona na zasilenie tzw. zielonej energii.
Niestety, według przyjętej ustawy “u nas 80 procent pójdzie na zbijanie rachunków za prąd z węgla […] a tylko 20 procent, czyli jedna piąta, ma pójść na odnawialne źródła energii. Co oznacza, że nie 50 a 20 procent – co jest jawnym pogwałceniem dyrektywy Unii Europejskiej”. Totalna prowizorka i nieodpowiedzialność rządów PiS w kwestii ustawy może więc skończyć się kolejnym starciem z UE. Niestety politycy Prawa i Sprawiedliwości wolą udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i bagatelizować obowiązujące nas dyrektywy, licząc, że Unia niczego nie zauważy. Bo jak twierdzi poseł PiS, Bartosz Kownacki „Jak nie będzie donosu na Polskę, to nic się nie stanie. […] Ktoś będzie donosił, próbował zainteresować tych urzędników, to siłą rzeczy będą musieli to sprawdzić. Apeluję więc – nie donośmy”. PiS po raz kolejny wykazuje się nieodpowiedzialnością i już dzisiaj można przewidzieć, że za własne błędy będzie obwiniać opozycję i „antypolską” Unię. Źródło: crowdmedia.pl
„Jak nie będzie donosu na Polskę, to nic się nie stanie”- B.Kownacki. Drogi panie,to nie średniowiecze,w dobie internetu,wszyscy wiedza co się w Polsce dzieje,nie potrzeba nikomu donosić. Czy wy już potraciliście wszelkie zmysły?
PiSowska logika praworządności. Dogmat 14. Przestępstwa nie popełnia się wtedy, kiedy dopuszcza się czynu kwalifikującego się jako przestępstwo, ale organ ścigania przestępstw o popełnieniu tego czynu nie zostaje powiadomiony. Wniosek: jak nikt nie doniesie o przestępstwie to przestępstwa nie będzie. Pasuje prawda?
Mamy żont fahowcuw. Mądra ta strategia, za chwilę Morawiecki będzie zmuszony odwołać zawieszenie cen prądu, bo tak zażąda UE, i na dodatek zwali to wszystko na totalnych. A to był wyjątkowy rok z historyczną nadwyżką w budżecie wg Mateuszka Kłamczuszka.
29 12 2018 Czy w CBA zatrudnia się ludzi z naruszeniem prawnych procedur?
Dyrektor Biura Techniki Operacyjnej w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym to były funkcjonariusz policji skazany przez sąd rejonowy za bezprawne przejęcie służbowego mieszkania – twierdzą informatorzy „Gazety Wyborczej”. A w ustawie o tej służbie zapisano, że w CBA nie może pracować ktoś skazany za popełnione umyślnie przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub przestępstwo skarbowe.
Wyrok wprawdzie jest nieprawomocny, ale były szef Biura Paweł Wojtunik powiedział „GW”, że to i tak niedopuszczalne. – „Nigdy tak się nie zdarzało. Taka osoba nie zostałaby przyjęta nawet na szeregowego posterunkowego w policji. Nawet gdyby skazanie dotyczyło banalnej sprawy typu kradzież kury, o mieszkaniu operacyjnym już nie wspomnę. Już na etapie zarzutów kandydat odpadłby z procedury, bo jest zarejestrowany w systemach policyjnych. To wygląda jak solidarność skazanych” – stwierdził. Wojtunik ma oczywiście na myśli sprawę Mariusza Kamińskiego, skazanego przez sąd na trzy lata więzienia, a po dojściu PiS do władzy ułaskawionego przez Dudę, choć wyrok był nieprawomocny.
Według „Wyborczej”, w CBA z naruszeniem procedur zostało zatrudnionych więcej osób. W Biurze na stanowisko wymagające wyższego wykształcenia przyjęto funkcjonariuszkę, która go nie ma. W CBA pracuje osoba, która – jak wynika z archiwów IPN – była współpracownikiem SB. Rozmówcy „GW” twierdzą, że decyzje kadrowe w CBA podejmuje jego wiceszef Bogdan Sakowicz. To bliski współpracownik Macieja Wąsika, zastępcy koordynatora do spraw służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Wcześniej pracowali razem, kiedy Lech Kaczyński był prezydentem Warszawy. Sakowicz był wtedy komendantem stołecznej straży miejskiej, a Wąsik jego zastępcą.
Każde przyjęcie lub awans funkcjonariusza w CBA odbywają się za wiedzą i przyzwoleniem Sakowicza. – „Sakowicz stał się szarą eminencją w CBA. Podporządkował sobie Ernesta Bejdę [szefa Biura], a jego drugiego zastępcę Grzegorza Ocieczka skierował na boczny tor” – powiedzieli informatorzy „GW”. Według nich, że wiceszef Biura miał nieformalnie wpływać także na zatrudnienie własnych synów w innych instytucjach – jednego w ABW, a drugiego w Podlaskim Oddziale Straży Granicznej w Białymstoku. Źródło: wyborcza.pl
Nie do wiary a jednak prawdziwe. Wierzyć się nie chce, że tak można było wytresować społeczeństwo i to w tak krótkim czasie. Staliśmy się całkowicie zależni od wybrańców narodu. Jedyne co potrafimy dziś robić to pochylać głowy i po cichuteńku by nikt nie usłyszał biadolić.
Dlatego władza staje się coraz to bardziej zachłanna, beztroska, zadufana w sobie...bo wystarczy raz dać władzy malutki palec a natychmiast urąbie nam całą rękę. Dziś władza nie liczy się z naszym zdaniem no bo jak ma się liczyć skoro go nie mamy. Nie dziwota przeto, że podwyżka goni podwyżkę a władza baluje, ucztuje.....korupcja i nepotyzm króluje. No bo kto i co tej władzy może zrobić? No kto jej podskoczy? Znajdzie się taki? Stoimy i czekamy niczym te krowy by nas dojono z tym, że krowa ma prawo ryczeć i ma prawo do swobodnego wypasu a nam tego zabrania się....

Świat według Kiepskich.
W tym kraju to świnia świnię pogania!
Z forum: Cóż w tym dziwnego? W aparacie bezpieczeństwa III Rzeszy skazanych kryminalistów było na kopy. Przecież pisiory muszą skądś czerpać wzorce. Jeśli ci „prawi i sprawiedliwi” dalej będą się urządzać naszym kosztem to czeka nas radosne życie jak w państwach Ameryki Łacińskiej. Do wyborów zostają już tylko miesiące i nie słychać nawet o powstaniu zwartego bloku opozycyjnego. Biedroń robi sobie zabawy jak partia Razem w 2015. Po tych latach względnego dobrobytu znowu musimy wpaść w szambo żeby się obudzić.

29 12 2018 Gliński ma pomysł rodem z PRL – chce scentralizować studia filmowe.
Wicepremier i minister kultury Piotr Gliński zamierza utworzyć jedno wielkie studio filmowe w Polsce. Miałoby ono powstać z połączenia dotychczas istniejących państwowych instytucji: Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, Studia Filmowego KADR, Studia Filmowego TOR, Studia Filmowego ZEBRA, Studia Miniatur Filmowych oraz Studia Filmowego KRONIKA. W uzasadnieniu tej decyzji napisano: – „Dzięki temu powstanie profesjonalny publiczny ośrodek produkcji filmowej”. Kolejny „genialny” pomysł Glińskiego krytykują na Twitterze dziennikarze: – „I tak powstaje polskie narodowe Hollywood, przy produkcjach którego „Smoleńsk” będzie wydawał się profesjonalnym hitem kinowym” – Jan Osiecki. – „Pytanie brzmi: kogo z nieudolnych kumpli postawią na czele tego Zjednoczenia Filmowego?” – Dariusz Ćwiklak z „Newsweeka”.
– „Państwowy Koncern Produkcji Bogoojczyźnianych Gniotów. Nic dobrego pod okiem Glińskich i podobnych mu nie powstanie” – Waldemar Kuczyński. – „Kolejny pomysł komuchów z PiS. Komuniści z PZPR na coś tak głupiego nigdy nie wpadli” – Tomasz Lis z „Newsweeka”. Głosy krytyczne i kpiny pojawiły się także we wpisach innych internautów. – „Hesus – to już głęboki PRL czasów stalinizmu…….. Będzie Ludowy Komisarz ds. sztuki filmowej. Centralizm w kulturze nadchodzi”;  – „Łatwiej takim tworem sterować i już nie będzie jakiś głupich wygłupów w stylu „Kleru” i innych niezależnych produkcji”;
– „Centralny Ośrodek Produkcji Filmowej! Ależ wspaniale, że cała myśl narodowej produkcji filmowej skupi się w jednym miejscu. Tak będzie łatwiej nadzorować, aby treści obrazów filmowych pomagały w odbudowie Ojczyzny. Niech żyje nasza Partia, niech żyje Minister Propagandy… ee… Kultury”; – „Koniecznie im. Lecha Kaczyńskiego!”. Źródło: dwojkapolskieradio.pl, Twitter
Gliński „Mosfilm” w Polsce reaktywuje, słynną rzeźbę robotnika i kołchoźnicy zastąpi pomnik pary prezydenckiej!?
Na oczach premiera, prezydenta, prezesa Kaczyńskiego prof. Gliński robi przekręt stulecia na 500 mln złotych, w normalnym kraju już dawno oglądałby świat spoza krat, a w takich Chinach dostałby kulkę, lub sznur konopny. No a w Polsce Kaczyńskiego pewnie kilka medali, odznaczeń otrzyma, i oczywista oczywistość nagroda i premia mu się należą, wszak działaj w dobrej wierze. No a czy to takie ważne w czyjej?
Z forum: No to będziemy kręcić produkcyjniaki według znanego wzorca. Na początku filmu ona jest uczestniczką miesięcznic smoleńskich, a on „bandytą” z KOD-u, który te miesięcznice blokuje. Potem on się w niej zakochuje, po wielu perypetiach zostaje nawrócony na wiarę smoleńską, a film kończy się sceną, gdy po zawartym ślubie idą wspólnie złożyć wiązankę pod pomnikiem „prezydenta tysiąclecia”. Niech żyje PiS-realizm w kinematografii! 
28 12 2108 Jest ślad aktywności podkomisji Macierewicza. Nowa fabryka śmigłowców… na Węgrzech.
Myli się ten kto sądzi, że o byłym szefie PiSowskiego resortu obrony całkowicie zapomniano. Niestrudzenie, po piętach depcze mu poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza. Parlamentarzysta wystosował do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów interpelację, w której pyta premiera Morawieckiego o to, czy posiada wiedzę na temat aktywności podkomisji smoleńskiej oraz związanych z tym kosztów. Niestety, spotkał go wielki zawód. Z odpowiedzi szefa rządu wynika bowiem, że jest on niezorientowany w całej sprawie, a jego kancelaria nie posiada żadnych dokumentów dotyczących poczynań podkomisji byłego pana ministra. Morawiecki i jego ludzie nie mają bladego pojęcia nawet o tegorocznych kwotach przewidzianych na „dochodzenie do prawdy” o katastrofie prezydenckiego TU-154M. Dociekliwości posła Brejzy trudno się dziwić, bo przecież wszyscy pamiętamy jak  jeszcze pod koniec października Antoni Macierewicz zapowiadał końcowy raport z prac podkomisji smoleńskiej, w którym miały znaleźć się odpowiedzi na pytania o przyczyny wypadku. Miałby się on ukazać w przyszłym roku, a przez ten czas miało zostać wykonanych jeszcze wiele „dodatkowych eksperymentów, modelowań i symulacji”. Tymczasem, jak dotąd na temat jakichkolwiek prac ekspertów byłego ministra obrony narodowej, zaległa grobowa cisza. Tylko internauci nie dają za wygraną i prześcigając się w domysłach nie szczędzą drwin Macierewiczowi: „Jest ślad aktywności podkomisji. Nowa fabryka śmigłowców. Na Węgrzech”- podpowiada posłowi na twitterze Tomek Pajak, nawiązując do ostatnich wiadomości o francusko – węgierskiej współpracy i zapowiedzi produkcji francuskich śmigłowców nad Balatonem. Źródło: naTemat

28 12 2018 „Minister Tchórzewski zawierza Matce Boskiej całą energetykę. Urwaliście się z jakiegoś średniowiecznego skansenu”…
… mówił w piątek w Sejmie  poirytowany poseł PO Sławomir Neumann. „Wysokie ceny to wasza wina. Likwidujecie OZE, likwidujecie wiatraki. Zmuszacie spółki energetyczne do płacenia politycznych haraczy, doprowadzacie je do ruiny. PGE przez trzy lata straciła prawie 7 mld zł, a wszystkie cztery spółki straciły 13 mld zł przez waszą politykę” – zaznaczył Neuman.  I zwrócił uwagę: „ta ustawa jest przewidziana tylko na rok. Potem ceny mogą rosnąć”. Zarzucił PiSowi, że wprowadza ją tylko dlatego, iż jest to rok wyborczy. „To wasze kolejne oszustwo” – powiedział. Przypomniał, że za unijną polityką energetyczną opowiadał się Lech Kaczyński. „Ta debata to akt oskarżenia waszej polityki energetycznej z ostatnich trzech lat”. posumował.  W burzliwej atmosferze toczy się dodatkowa piątkowa debata sejmowa, która ma doprowadzić do wycofania się z zapowiadanej podwyżki cen prądu. Wystąpienie szefa rządu Mateusza Morawieckiego rozpaliło posłów opozycji do białości. „ Jak macie czelność zwracać się teraz do Polaków?”-  powiedział premier  i zarzucił swoim poprzednikom, że w ciągu czterech lat ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych podniosły się o 50 proc. Podkreślił, że podwyżki cen prądu wynikają z wysokich kosztów emisji CO2, wynegocjowanych za tamtych rządów. „My wprowadzamy bardzo konkretne rozwiązania” –  oświadczył i zapewnił, że doprowadzą one do utrzymania cen prądu na poziomie pierwszej połowy 2018 r.  Powiedział też, że „Samorządy chcą podnosić opłaty i wykorzystują podwyżki cen prądu, aby to zrobić. Nie dopuśćmy do tego, pilnujmy włodarzy!” – zaapelował premier. „Co się panu stało panie premierze, że po koncyliacyjnych spotkaniach, po Świętach, wyszedł pan dzisiaj i nie tylko obrażał swoich konkurentów politycznych, ale też kontynuował kampanię kłamstw?”– zapytał retorycznie poseł PSL Marek Sawicki i zarzucił  Morawieckiemu, że skłamał mówiąc o skali wzrostu cen energii za rządów PO-PSL. „To co wzrosło za waszych rządów to import gazu z Rosji. Panie ministrze Tchórzewski czy panu nie wstyd, że finansujecie imperialną politykę Putina?” – zapytał ludowiec przedstawiciel PSL.  „Za waszych rządów po raz pierwszy po 1989 r. wzrasta emisyjność w Polsce. Co z projektem elektrowni atomowej” – pytał Sawicki. „Naprawiacie trzy lata nieudolności własnych rządów” – kończy Sawicki.
Z kolei wicemarszałek Stanisław Tyszka z Kukiz15 stwierdził, że tak naprawdę to posłowie nie wiedzą nad czym głosują. Zwrócił uwagę, że to wczoraj pojawiła się autopoprawka rządu licząca 12 stron. Tak nie można stanowić prawa. „Mamy do czynienia z próbą utrzymania władzy przez PiS” – ocenił Tyszka.
„Jeśli będziemy kontynuować waszą politykę, będziemy mieli niedługo najdroższy prąd w Europie” – ocenił Ryszard Petru z koła Teraz zarzucając rządzącym  „To wy  zlikwidowaliście polskie elektrownie wiatrowe; Nie widać was w szpitalach, gdzie umierają ofiary smogu” – zakończył dramatycznie. Źródło koduj24.pl
Drogi wyborco! Nie będzie drogiego prądu, bo wyższe ceny prądu pokryją rekompensaty. Rekompensaty pokryje rząd z budżetu, czyli z pieniędzy wyborców. Aha i jeszcze jedno. Rekompensaty będą tylko w 2019r i to tylko przypadek, że są jakieś wybory.
Z pozdrowieniami, drogi rząd.

Pamiętam system rekompensat z PRLu, eksperci wyliczyli wzrost cen o 6 złotych, a w rzeczywistości było to 60. Teraz też będzie podobnie skoro już z góry wiadomo ile trzeba przeznaczyć pieniędzy na rekompensaty. Nie pozostaje nam nic innego jak do maksimum ograniczyć zużycie prądu dostarczanego przez monopolistę lub wyciągnąć taczki i zapakować na nie cały rząd. 
28 12 2018 Parasol ochronny prokuratury nad Międlarem?
Przeciwko Jackowi Międlarowi – narodowcowi i antysemicie – toczyło się lub toczy kilka postępowań w prokuraturze. Jak dotąd byłemu księdzu nie postawiono zarzutów w toczących się śledztwach. Zdaniem reporterów TVN 24, roztoczono nad nim parasol ochronny. Jednym z przykładów jest sprawa wystąpienia Międlara na obchodach 82 rocznicy powstania ONR. – „Ciemiężyciele i pasywny żydowski motłoch będzie chciał was rzucić na kolana, przeczołgać, przemielić, przełknąć, przetrawić, a na koniec będzie chciał was wypluć, bo jesteście niewygodni” – mówił do zebranych były ksiądz.
Prokuratura w Białymstoku, która najpierw zajęła się sprawą, umorzyła postępowanie. Jednak później prokuratura z Wrocławia włączyła ten wątek do własnego śledztwa w sprawie innych wypowiedzi byłego księdza. Według TVN 24, śledczy z Wrocławia chcieli postawić Międlarowi zarzuty dotyczące mowy nienawiści. Odebrano im jednak śledztwo i przekazano do prokuratury w Białymstoku, czyli tam, gdzie tak łagodnie go potraktowano.
Prokuratorzy białostoccy zażądali „kompleksowej opinii z zakresu tzw. mowy nienawiści”, mimo że wrocławscy śledczy dostarczyli im opinie biegłych. Jak informuje TVN24, od kilku miesięcy prokuratura w Białymstoku nie może znaleźć biegłego, który podjąłby się sporządzenia tejże opinii. Śledztwo utknęło więc w martwym punkcie. TVN przypomina też inną historię dotyczącą Międlara. We wrześniu warszawska prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie felietonu, który były ksiądz opublikował na swojej stronie internetowej. – „Dość tego! Czas na żniwa. Czas oddzielić kąkol od pszenicy. Przeproście za antypolonizm i wynoście się z Polski!” – napisał narodowiec i antysemita. W uzasadnieniu odmowy prokurator napisała, że Międlar „korzystał z prawa do wyrażenia swoich poglądów, wolności słowa”. Źródło: tvn24.pl
Współczesna moralność depcze wszelkie zasady, ideały, wartości, marzenia. Dochodzi do tego, że zbrodniarzy gloryfikujemy ewentualnie zapominamy o ich zbrodniczych czynach. Zatem do jakiego modelu życia dążymy. Do takiego gdzie czołowi przedstawiciele władz polskich mówią o rzezi wołyńskiej, że to mały incydent który nie może zaważyć na stosunkach z Ukrainą. To takie mniej ważne ludobójstwo. Ludobójstwo, które nie jest ludobójstwem. A Stepan Bandera już niedługo będzie bohaterem dwóch narodów.....? Przestańmy mówić o Auschwitz, Treblince..... by nie popsuć stosunków z Niemcami. Uznajmy swastykę za powszechny symbol szczęścia, do za taki w Azji uchodzi. Tak uznała prokuratura w Białymstoku i odmówiła wszczęci postępowania. Na świecie już mówią o polskich obozach zagłady. Co będą mówili za lat kilkadziesiąt?

28 12 2018 Radny PiS Bogdan Pęk: „Globalne ocieplenie to mistyfikacja”.

– „Cała ta opowieść o tzw. globalnym ociepleniu jest, moim zdaniem, największą mistyfikacją w historii ludzkości. (…) W przestrzeni publicznej jest kłamstwo, perfidne kłamstwo i narracja PO w sprawie globalnego ocieplenia i dyrektywy klimatycznej” – to opinia obecnego radnego PiS z Krakowa Bogdana Pęka, a kiedyś senatora tej partii. Te „prawdy objawione” głosił w TVP Info. Nie wiemy, jakie ma kompetencje, żeby wypowiadać się na ten temat. Z jego życiorysu, umieszczonego w Wikipedii wynika, że zanim zajął się polityką, specjalizował się w… trzodzie chlewnej.
Internautom nie umknął jeszcze jeden fakt z życia Bogdana Pęka. – „Pan Pęk dziwnie wygląda w pionie” – to oczywiście do aluzja do jego zachowania, kiedy kilka lat temu znaleziono Pęka leżącego na korytarzu sejmowego hotelu. Ówczesny senator PiS twierdził, że… zasłabł i nie wiedział, jak znalazł się w tym miejscu. – „Dobrze, że Bogdan Pęk po wiadomym zdjęciu z korytarza sejmowego hotelu nie zaprzecza już istnieniu grawitacji…” – skomentował Roman Imielski z „GW”. Internauci obśmiewali „rewelacje naukowe” Bogdana Pęka. – „A to co Kopernik opowiadał o tym wstrzymywaniu Słońca i ruszaniu Ziemi to dopiero były bajki…”; – „W następnej kolejności o globalnym ociepleniu na antenie TVP info wypowiedzą się wodzirej, flisak, konserwator zabytków, operator dźwigu oraz kompozytor muzyki do wind”;
– „Tak jest! Donald Tusk narzucił kłamliwą narrację całemu światu i przekabacił najlepszych naukowców. I w ogóle całe zło tego świata to wina Tuska i jego rodziny, pięć pokoleń wstecz A II WŚ wywołał dziadek z Wermachtu. I prawie na 100% są winni wyginięciu dinozaurów”; – „Ponoć też twierdzą, że Ziemia jest okrągła, pieprzeni wywrotowcy”. Źródło: Twitter
Oto zdarzył się cud , w ciągu alkoholowym Pęk,  pękał, i złotą myśl nam ogłosił.
24 12 2018 Poleciały głowy w Enerdze
Dwugłos w sprawie podwyżek opłat za energię elektryczną nie milknie. Premier Morawiecki uspokaja, że żadnej podwyżki nie będzie, a Energa już rozsyła nowe taryfy. Sprawę ujawniła „Gazeta Wyborcza”, przedstawiając korespondencję jednego z przedsiębiorców z Gdańska, który powołując się właśnie na obietnicę Morawieckiego, zaoponował wobec ponad 43-procentowej podwyżce za prąd.
Z forum: Gazeta Wyborcza napisała o przedsiębiorcy, który napisał do Energi, że premier obiecał w Sejmie, iż podwyżek nie będzie. W odpowiedzi usłyszał, że są to wyłącznie informacje medialne. Po kilku godzinach prezes Energa Obrót Dariusz Falkiewicz złożył rezygnację.PRL wiecznie żywy.
Już w niedzielę, Energa wydała komunikat prasowy, w którym odnosi się do zaistniałej sytuacji i mówi, że „z dużym zaskoczeniem i niedowierzaniem przyjęliśmy w dniu dzisiejszym informacje zawarte w artykule opublikowanym na portalu money.pl. Chcielibyśmy jasno podkreślić, że ocena dokonana przez jednego z pracowników spółki Energa Obrót, w ramach korespondencji prowadzonej z przedsiębiorcą odnośnie cen energii elektrycznej, jest jego prywatnym poglądem, który nigdy w takiej korespondencji nie powinien zaistnieć i nie jest tożsamy ze stanowiskiem Grupy Energa. Również cytowana wypowiedź Dyrektora Biura Prasowego z listopada br. stanowiła zbyt daleko idącą ocenę sytuacji i nie odzwierciedla ona stanowiska Grupy Energa”.
Wydawać by się mogło, że to tylko kwestia samowolki kilku urzędników, stąd do dymisji poddał się  prezes zarządu Energa Obrót SA Dariusz Falkiewicz, zarząd Energa SA odwołał ze stanowiska dyrektora Biura Prasowego Andrzeja Dunajskiego, a wobec pozostałych osób, zamieszanych w tę sprawę zapowiadane są ostre konsekwencje.
Wielu uważa, że to rząd tak błyskawicznie zareagował, by w ten sposób uniknąć odpowiedzialności za podwyżki wprowadzane już przez obecny zarząd spółki. Portal „Gazety Wyborczej” przeprowadził nawet  sondaż, pytając czy „Twoim zdaniem dymisje w Enerdze to efekt interwencji przedstawicieli rządu PiS?”. Do godziny 9.38 aż 94% uznało, że zdecydowanie TAK, 4% jest na NIE, a 2% nie ma zdanie w tej sprawie. Jedno jest pewne, raczej nie unikniemy podwyżek opłat za prąd. Premier Morawiecki zapewne próbuje teraz czarować rzeczywistość, bo wybory za pasem, a taka podwyżka mogłaby partii rządzącej ostro zaszkodzić. Ceny energii rosną na giełdzie i na wolnym rynku poza naszymi granicami, płacimy coraz większe pieniądze za niewłaściwą politykę energetyczną, sprzyjającą zanieczyszczeniu środowiska, praktycznie zniszczyliśmy energię wiatrakową, a to wszystko kosztuje. Teraz rząd mami nas, uspokaja, ale jestem pewna, że po wyborach, podwyżka i tak nas dopadnie. Ciekawe jak wtedy będzie to Morawiecki tłumaczył? Tamara Olszewska Źródło: wyborcza.pl
Kowal zawinił , Cygana powiesili. Morawieckiemu nie wierzę jak psu, nawet jak powie, że dwa plus dwa jest cztery, to będę miał wątpliwości. Ten picer i lejwoda stracił u mnie wiarygodność. 
Z forum: Morawiecki w ogóle nie będzie się tłumaczył, bo po co? Oni od dawna mają dziennikarzy w dupie. Teraz chcą kukułcze jajo podrzucić opozycji, w razie gdyby ta jednak wybory wygrała. Są na to duże szanse, więc z podwyżek tłumaczyć się będzie musiał Schetyna. Dobrze by więc było, żeby opozycja w kampanii wyborczej mocno zaakcentowała sprawę energii elektrycznej tak, żeby ludzie wiedzieli, to tak NAPRAWDĘ za to odpowiada. 
22 12 2018 Znajomy szefa Kancelarii Premiera – mimo zarzutów – pnie się po szczeblach kariery.
Marcin Gwóźdź to nowy wicemarszałek województwa dolnośląskiego. Jego kariera – nie tylko polityczna – nabrała tempa po dojściu PiS do władzy. Nie bez znaczenia była z pewnością znajomość z szefem Kancelarii Premiera Michałem Dworczykiem. Przed „dobrą zmianą” Gwóźdź był radnym powiatu ząbkowickiego i prezesem tamtejszych wodociągów. W maju 2016 r. został prezesem należących do KGHM Uzdrowisk Kłodzkich. Z dokumentów, do których dotarła „Wyborcza”, wynika, że zarządzana przez Gwoździa spółka dawała zarobić znajomym, że pieniądze szły na fikcyjne szkolenia.
Pracownicy Uzdrowisk Kłodzkich próbowali zainteresować sprawą  prezesa PiS. – „Nasza spółka przechodziła różne koleje losu, ale nigdy tak nie upadł jej prestiż. (…) M. Gwóźdź swoją niekompetencją doprowadził do zapaści finansowej spółki Uzdrowiska Kłodzkie.  Pozwalniał albo zdegradował wieloletnich pracowników, a na ich miejsce wprowadził osoby o kwalifikacjach niezwiązanych z działalnością spółki i małym doświadczeniu” – napisali w liście do Jarosława Kaczyńskiego. Odpowiedzi nie było. Część ich zarzutów potwierdził audyt przeprowadzony w spółce.
Michał Dworczyk w rozmowie z „GW” stwierdził, że nic nie wie ani o nieprawidłowościach w Uzdrowiskach Kłodzkich, ani o liście wysłanym od Jarosława Kaczyńskiego. – „Poznałem Marcina Gwoździa trzy lata temu, gdy uzyskałem mandat poselski w okręgu wałbrzyskim. Uważam go za doświadczonego samorządowca i dobrego menedżera” – powiedział szef Kancelarii Premiera. Źródło: wyborcza.pl
Wypisz wymaluj za Jarosława mamy “nierządne królestwo”, królestwo sprzedajne kierowane przez ludzi lekceważących obowiązki wobec ojczyzny. Mówię o politykach i decydentach, a zatem o królu, magnatach i szlachcie, którzy nie przestrzegają prawa. “Nierządne królestwo” to państwo bez rządów, gdzie dominuje szlacheckie “sobiepaństwo” (samowola, anarchia). Koncentrują się oni wyłącznie na zapewnieniu sobie odpowiednich profitów (zysków) z bycia u władzy. Rozkoszują się nią i niewiele robią dla społeczeństwa. Nie ma bardziej obraźliwego wyrazu na określenie polityka niż sprzedawczyk, czyli osoba podporządkowana temu, kto więcej zapłaci. Chodzi między innymi o kupowanie głosów posłów. Sprzedawczyk to synonim staropolskich terminów: przeniewierca, zaprzedaniec, a także judasz i zdrajca. Jaka jest ta Polska rządzona przez szlacheckie politykowanie? Nie ma tutaj sprawiedliwości i wszystko można kupić za pieniądze. Jeśli ktoś je posiada nie musi się liczyć z sądami i ludzkimi opiniami. 
21 12 2018 Fałszowanie dokumentacji, mobbing i przestępstwa na tle seksualnym
Pan minister Zieliński nie będzie miał wesołych i spokojnych świat. Może trochę nie w porę, ale policjanci z Zakopanego odważyli się ujawnić nieprawidłowości, po tym jak zrobili to ich koledzy z Podlasia. Tyle tylko, że ich skala wprawia w dużo większe zakłopotanie. Wirtualna Polska dotarła do listów zakopiańskich funkcjonariuszy, w których o licznych nieprawidłowościach informują wiceministra a także Komendanta Głównego Policji Jarosława Szymczyka. Mówią w nich o fałszowaniu dokumentacji, mobbingu, a nawet przestępstwach na tle seksualnym.
Policjanci, ponoć od wielu miesięcy proszą o interwencję odpowiedzialnego za policję polityka PiS. „Od końca 2015 roku do chwili obecnej, tj. do dnia 1-5 listopada 2018 roku, skierowaliśmy kilka pism, ale jak na razie nikt nam nie pomógł, a patologia ma się bardzo dobrze w naszej jednostce policji” – piszą zdesperowani. Pewna sprawa dotyczy samochodu należącego do jednego z przełożonych. Auto miało spłonąć we wrześniu. Funkcjonariusze twierdzą, że podpalił je mąż sekretarki funkcjonariusza. Policjantka, która przybyła na miejsce zdarzenia, miała stwierdzić, że doszło do samozapłonu. „Sfałszowano dokumentację procesową na miejscu zdarzenia w taki sposób, aby poszkodowany bez żadnego problemu otrzymał pieniądze z ubezpieczenia pojazdu” – alarmują policjanci. Komendant Główny Policji był informowany też o przemocy, jaką stosują funkcjonariusze. Ponoć jeden z zatrzymanych miał mieć przykładaną do głowy naładowaną broń. „To miała być „dobra zmiana”, a jest gehenna policyjna – napisali funkcjonariusze. Obawiają się tragedii…Na dodatek sygnalizują, że każdy funkcjonariusz, który w jednostce sprzeciwia się nieprawidłowościom, jest zastraszany: „Kto nie jest w opcji wymienionych, jest gnębiony psychicznie, straszony dyscyplinarką i wydaleniem z policji. Oficjalnie boimy się zgłosić te nadużycia do prokuratury, bo obawiamy się zemsty przełożonych” – piszą funkcjonariusze. Żalą się, że przełożeni wyzywają ich, używając sformułowań typu: „pier…ne debile i nieroby”. Dwóm przełożonym zarzucają dopuszczenie się przestępstw na tle seksualnym. Policjanci zwracają uwagę, że dokumentacja jest fałszowana nawet w sprawie egzaminów sprawnościowych. I dają konkretny przykład: „Od 15 lat nie jest w stanie zdać WF” –  piszą o jednym z policjantów  i dodają: „mierzy ok. 163 cm, a waży ponad 130 kg. Nie potrafi wykonać skłonu w przód, a policjanci prowadzący egzaminy fałszują dokumentację”. Źródło: wp.pl
Dlaczego mnie to nie dziwi, bo w policji wprowadzono rywalizację rodem z PRLu, kto więcej i szybciej !? I co najważniejsze do pracy w policji przyjmuje się wszystkich którzy chcą w niej pracować.

21 12 2018 „PiS przeraził się, że porażą go efekty podwyżki cen prądu”
– „Trzy dni przed Sylwestrem posłowie zamiast chłodzić szampana będą majstrować przy prądzie. PiS rzeczywiście przeraził się, że porażą go efekty podwyżki cen energii. Antyrynkowe wstrzymanie podwyżek obiecał na 2019. A co potem? Potem będzie już po wyborach parlamentarnych” – napisał na Twitterze Krzysztof Adam Kowalczyk z „Rzeczpospolitej”. A oto, jaki jest PiS-owski przekaz dnia w tej sprawie: – „Znalezienie najlepszych rozwiązań dotyczących cen energii to bardzo ważne zadanie. Bezpieczeństwo budżetów domowych Polaków jest niezmiennie jednym z priorytetów prac Parlamentu. Dlatego będziemy pracować jeszcze przed nowym rokiem. Dodatkowe posiedzenie Sejmu odbędzie się 28.12.” – poinformował na Twitterze Marek Kuchciński.
Mateusz Morawiecki zapowiedział dziś obniżenie akcyzy za energię elektryczną, a o 95 proc. ma zostać zmniejszona opłata przejściowa. – „Podsumujmy: rząd NIE obniża cen energii. Daje jasny sygnał, że w 2019 roku zacznie się żonglerka innymi składnikami rachunków za prąd, by zrekompensować WZROST cen energii, który, nota bene, zdaniem URE jest nie w całości uzasadniony” – napisała na Twitterze Justyna Piszczatowska, dziennikarka specjalizująca się w tematach związanych z sektorem energetycznym.
A Krzysztof Berenda napisał: – „Jest projekt ustawy o obniżce akcyzy na prąd. Tylko czemu skutki budżetowe są tylko w jednym roku? Te „obniżki podwyżek” są tylko na 2019? A potem? Panie Premierze?”.  Morawiecki mówił także o „lepszym gospodarowaniu kosztami w spółkach energetycznych”. W tym kontekście wymienił „oszczędności na wydatkach na marketing i operacyjnych”.
– „Premier Morawiecki zapowiedział, że spółki energetyczne będą lepiej gospodarować kosztami, np. oszczędzając na wydatkach marketingowych. Zapowiadają się niespokojne święta u braci Karnowskich i Tomasza Sakiewicza?” – skomentował  Thomas Orchowski z TOK FM. Wiadomo bowiem, że do spółek medialnych przez nich prowadzonych trafiają reklamy z państwowych spółek energetycznych. Źródło: Twitter
Ciekawe na czym zaoszczędzą spółki energetyczne, nie ma inwestycji, usuwa się tylko bieżące awarie? No a na odchudzenie zarządów i dyrekcji prezes Kaczyński się nie zgodzi. Czy Urban znowu wyliczy wysokość rekompensat?
Z forum: Spółki energetyczne są państwowe i jako takie miały być generatorem pokaźnych przychodów do budżetu. Jednak dziadowskie zarządzanie i złodziejstwo rzeszy Pisiewiczów w ich władzach powoduje poważne straty zamiast zysków, więc jakoś trzeba było to nadrobić. Jakoś, czyli wprowadzając podwyżki, które „oczywiście” są wynikiem wrażych działań UE i poprzednich rządów. Proste. Ale władza zorientowała się, że takie posunięcie w roku wyborczym byłoby co najmniej nierozsądne, więc się teraz wycofują rakiem, plotą kosmiczne banialuki o tym, jacy to z nich ludzcy panowie, a premier Pinokio macha łapkami bardziej niż zwykle i możliwe, że właśnie w tej sprawie wicemarszałek Terlecki zasuwał na Nowogrodzką, łamiąc wszelkie przepisy ruchu drogowego. Tak to widzę, chociaż się nie znam. Ale po trzech latach „dobrej zmiany” naprawdę zaczynam wierzyć w teorie spiskowe. 
20 12 2018 CBA bada aferę SKOK-ów, a jego rzecznik wciąż nie spłacił zaciągniętego tam kredytu.
Rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego Piotr Kaczorek zaciągnął kredyt w SKOK Wołomin w wysokości 160 tys. zł w 2013 r. Jak ustalił onet.pl, według raportu przygotowanego przez biegłego, który wyceniał majątek SKOK Wołomin, do 1 lipca 2017 r. Kaczorek zalegał – łącznie z odsetkami karnymi – na kwotę ponad 200 tys. zł. Kaczorek w CBA zaczął pracować po dojściu PiS do władzy. Biuro – jak wiadomo – zajmuje się badaniem nieprawidłowości właśnie w SKOK Wołomin. – „Czynny pracownik CBA, które bierze udział w śledztwie w sprawie SKOK Wołomin, ma tam kredyt i go nie spłaca? To przecież ewidentny konflikt interesów. Wobec Kaczorka powinno zostać wszczęte przynajmniej postępowanie dyscyplinarne. Powinien także zostać zawieszony przynajmniej do czasu wyjaśnienia sprawy. Poza tym to wstyd dla CBA, że jest on twarzą instytucji, która zajmuje się śledzeniem nieprawidłowości w państwie i sama powinna być czysta jak łza” – powiedział Onetowi funkcjonariusz CBA, który prosił o zachowanie anonimowości.
– „Nie zamierzam rozmawiać o moich sprawach prywatnych. Nigdy w życiu nie brałem żadnej pożyczki na zasadzie nielegalnej działalności” – stwierdził Kaczorek w rozmowie z onet.pl. Zapytany, czy wziął kredyt w SKOK Wołomin i go nie spłaca, odpowiedział: – „Nie mam zamiaru na ten temat rozmawiać”. Były szef CBA Paweł Wojtunik nie ma wątpliwości. – „To sytuacja co najmniej dwuznaczna, jeśli nie korupcyjna. Sprawa powinna być już dawno temu znana biuru spraw wewnętrznych CBA i dogłębnie zbadana. To kolejny przykład na podwójne standardy. Rzecznik powinien być świętszy od papieża, tym bardziej rzecznik instytucji antykorupcyjnej . Obawiam się, a nawet jestem pewny, że ta sprawa nie zostanie obiektywnie wyjaśniona, a opinia publiczna usłyszy kolejne już oświadczenie o pełnym zaufaniu kierownictwa partii oraz CBA do tego funkcjonariusza” – powiedział Wojtunik. Onet cytuje paragraf 10 Kodeksu etyki funkcjonariusza CBA: „Aby nie budzić podejrzeń o stronniczość czy interesowność funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego nie dopuszcza do konfliktu interesów, czyli sytuacji, gdy prywatne sprawy kolidują z obowiązkami służbowymi”. Źródło: onet.pl
Przykre to ale Okazuje się że w Polsce wśród klasy rządzącej nie ma nawet jednego sprawiedliwego, jednego który miałby czyste ręce. Sodoma i Gomora zostały zniszczone, nie dlatego, że Abraham źle się modlił, ale dlatego, że nie znalazło się tam nawet dziesięciu sprawiedliwych ba nawet nie było jednego. 
Czego my tak naprawdę chcemy? Kogo się czepiamy? Skoro sami wybraliśmy taką władzę. Władzę bez żadnej odpowiedzialności, żadnych kompetencji. Władza ta stworzyła niespójne prawo, przez co powstało niesprawne państwo, które nie potrafi rozwiązać żadnego istotnego problemu z pożytkiem dla obywateli. Na świecie powiadają że Polska to raj dla wszelkiej maści nieudaczników i hochsztaplerów.

20 12 2018 Sąd nakazał prokuraturze wszcząć śledztwo przeciw Macierewiczowi
Warszawski sąd rejonowy nakazał prokuraturze wszcząć postępowanie dotyczące Antoniego Macierewicza. Ma ono wyjaśnić, czy były szef MON nie nadużył władzy jako minister i nie próbował blokować publikacji książki Tomasza Piątka „Macierewicz i jego tajemnice”.  Tym samym sąd przychylił się do zaskarżonej przez Piątka decyzji prokuratury, która odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień przez Macierewicza. Wcześniej bowiem były minister obrony narodowej próbował walczyć z publikacją i jej autorem, też zawiadamiając prokuraturę w sprawie podejrzenia próby wpłynięcia na czynności urzędowe MON. Jednak to postępowanie umorzono.
Jak podaje tygodnik „Polityka”, z uzasadnienia sądu wynika, że „wysokie jest prawdopodobieństwo, iż Macierewicz złamał prawo”. Sąd podkreślał, że grożenie dziennikarzom sankcjami karnymi może naruszać wolność słowa oraz podważył dowody, prezentowane przez Macierewicza. Według sądu, były szef MON powinien „okazywać powściągliwość w sięganiu do sankcji karnych”, szczególnie w sytuacji, gdy dostępne są inne środki ochrony dóbr osobistych.  Macierewicz mógł przecież wytoczyć Piątkowi sprawę z powództwa cywilnego. – „Decyzja sądu to kolejna wskazówka świadcząca o złych intencjach Macierewicza, który nie odpowiada merytorycznie na liczne publikacje, dokumentujące jego powiązania z ludźmi Kremla i rosyjskich służb, a nawet tamtejszej mafii. Tak nie zachowuje się człowiek niewinny. Stanowisko sądu to także kolejny dowód na to, że nasz wymiar sprawiedliwości nie ulega politykom, którzy chcieliby importować do Polski putinowskie wzorce i praktyki polegające na zastraszaniu sędziów i dziennikarzy” – skomentował decyzję sądu Tomasz Piątek. Źródło: polityka.pl
Macierewicz to były mistrz w skokach do wody z trampoliny. Wtedy skakał do basenu pełnego wody, dziś skacze do pustego, bo się boi by agenci obcego wywiadu go nie utopili.
Do osoby Macierewicza potrzeba dobrego pióra, aby go opisać. Nie każdy pisarz chce się babrać w takiej marności, zresztą usprawiedliwieniem jest to, że Macierewicze są opisani w literaturze.Cechuje ich nieracjonalność łatwo poddają się panice, dlatego budują światy alternatywne, aby względnie w nich egzystować. Nie dziwi mnie, iż Macierewicz uciekał ze Smoleńska, zachowywał się, jak paranoik: „w pociągu kazał zablokować wszystkie drzwi, pozamykać okna i zaciągnąć zasłony, by uniknąć strzałów snajperów.
Antoni Macierewicz był niewątpliwie tolerowanym przez ubowców agentem obcego wywiadu w PRL tak samo, jak jego ojciec Zdzisław Macierewicz był agentem francuskiego wywiadu w PRL, któremu ubowcy pozwolili odejść z legendą oficjalnie popełnionego samobójstwa po tym, jak amerykańscy oficerowie wywiadu sfotografowali dla prasy rzekomego trupa Himmlera, mającego otruć się tą samą trucizną, co ojciec Macierewicza: cyjankiem potasu.

20 12 2018 Żeby była jasność - z historii hejtu w tzw. III RP
Warto sobie przypomnieć jak to było z działalnością układu postkomunistycznego w tzw. III RP. Pierwsze widowiskowe przejawy tego działania pojawiły się w postaci afer prywatyzacyjnych kamienic w Krakowie, afery ze zniszczeniem Optimusa i Kluski, potem była afera starachowicka i afera Rywina, które doprowadziły do upadku rządu eseldowskiego. Układ miał w rękach wszystkie znaczące media, w których nad mentalnością Polaków pracowicie mozolili się w codziennym mrówczym trudzie wyrobnicy frontu propagandowego czy to w mediach Agory czy w rozmaitych telewizjach. Warto pamiętać, że fundamenty pod zjawisko hejtu postkomunistycznego położyła głównie michnikowszczyzna. Ale pełnowymiarowe efekty działania tego układu pojawiły się w czasie rządów PIS w latach 2005-07, gdy układ przeszedł do ataku na wszystkich polach i uruchomił gigantyczną falę hejtu i propagandy marketingowej, którą opisałem w tekście "Sojusz filistra z buractwem". Tę fazę można by najlepiej opisać mottem "Jak za Hitlera", którą to frazę z ust przeciwniczki PIS usłyszałem w radio publicznym. Drugi zmasowany atak postkomuny został skierowany przeciwko prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu przed katastrofą smoleńską i uległ wzmożeniu po katastrofie. Wtedy to doszło do awantur motłochu postkomunistycznego na Krakowskim Przedmieściu i szeroką strugą rozlała się po mediach fala hejtu skierowana przeciwko ofiarom katastrofy. Rzeczą oczywistą było, że za katastrofę, za śledztwo i jego wyniki odpowiada rząd Platformy. Platforma oddała śledztwo w ręce Rosjan i mogliśmy być świadkami farsy i cyrku w wykonaniu komisji Millera i Prokuratury Wojskowej, czemu towarzyszyła fala propagandowa, zmierzająca do odwrócenia obrazu odpowiedzialności. To wszystko sprawiło, że struktura państwa legła w gruzach, co wkrótce ujawniono w podsłuchach zarejestrowanych na taśmach z restauracji "Sowa i przyjaciele". Okazało się, że organizm państwa toczy gangrena, a na gangrenę radą jest amputacja. Gdyby po katastrofie smoleńskiej na ulicę wyszły polskie żółte kamizelki i obaliły postkomunistyczną władzę, a na ulicach Warszawy wyrosły szubienice, zaoszczędziłby to nam sporo kłopotów, z którymi borykamy się do dziś i będziemy się jeszcze borykać. Zaszyj dziurkę póki mała - mama Zosię pouczała. Racjonalne działanie jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż oczekiwanie na to, co przyniesie przypadkowy rozwój wydarzeń. Życie wspólnoty jest znacznie ważniejsze niż życie jednostek pragnących ją zniszczyć. Dowiodła tego historia rozbiorów i ich konsekwencji. Ale dlaczego mamy się ograniczać do rozbiorów ? Czy zostały rozliczone lata powstania antykomunistycznego 1945 - 46, poznańskiego 1956, rewolty na Wybrzeżu w r.1970 i stanu wojennego 1981-1989 ? Dobiega końca rok 2018, a rachunki nadal pozostają nieuregulowane. Poczekamy aż kolega zapłaci ? Nie czuję się kompetentny w zakresie rozważań filozoficznych na temat kar, jakie historia może wymierzyć bezmyślnym i opieszałym ludziom, więc na tym poprzestanę. Źródło niepoprawni.pl
20 12 2018 Naukowcy z macierzystej uczelni Glińskiego krytykują jego działania i wypowiedzi.
– „Czujemy się zobligowani do zabrania głosu, ponieważ Piotr Gliński jest pracownikiem Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, wieloletnim członkiem Rady Naukowej i kierownikiem Zakładu Społeczeństwa Obywatelskiego. Nie chcielibyśmy, aby wypowiedzi i praktyki ministra Glińskiego były uznawane przez opinię publiczną za reprezentatywne dla środowiska IFiS PAN” – napisali w oświadczeniu członkowie Rady Naukowej Instytutu Filozofii i Socjologii PAN.  Zasiada w niej prawie 50 naukowców, którzy większością głosów przyjęli opublikowane właśnie oświadczenie. Wyrażają w nim poważne zaniepokojenie działaniami wicepremiera i ministra kultury w rządzie PiS. – „Odnosimy wrażenie, że minister stara się podporządkować sferę kultury jednolitej opcji ideowej i narusza przyjęte zasady funkcjonowania instytucji publicznych. Arbitralne decyzje, dotyczące zmian kadrowych w takich instytucjach, lekceważenie głosu ich pracowników i przedstawicieli, wszystko to musi niepokoić” – napisali.
Naukowcy podają przykład wypowiedzi, która ich najbardziej oburzyła. – „Za szczególnie żenujące uznajemy niedawne porównanie języka używanego w odniesieniu do partii rządzącej, którą reprezentuje m.in. Piotr Gliński, do języka, którym propaganda III Rzeszy posługiwała się wobec Żydów. Takie działania i wypowiedzi uważamy za nielicujące z godnością urzędnika państwowego” – czytamy w oświadczeniu. To nawiązanie do wywiadu, którego Gliński udzielił tygodnikowi „Wprost”. – „Język, którym mówi się o PiS, ma wykluczać, unicestwiać, ma nas odczłowieczać, delegitymizować, mamy być tak traktowani jak Żydzi przez Goebbelsa. Ma wzbudzać do nas obrzydzenie” – mówił minister kultury. Źródło: wyborcza.pl
Na oczach premiera, prezydenta, prezesa Kaczyńskiego prof. Gliński robi przekręt stulecia na 500 mln złotych, w normalnym kraju już dawno oglądałby świat spoza krat, a w takich Chinach dostałby kulkę, lub sznur konopny. No a w Polsce Kaczyńskiego pewnie kilka medali, odznaczeń otrzyma, i oczywista oczywistość nagroda i premia mu się należą, wszak działaj w dobrej wierze. No a czy to takie ważne w czyjej?

19 12 2018 Ostra reakcja na słowa prezydenta. "Jestem zażenowana"
- Myślę, że pan prezydent co najmniej przesadził, ale ponieważ wszyscy przedstawiciele kancelarii powtarzają, że jednak działamy wbrew prawu, to jest chyba zamierzone - powiedziała pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, komentując wtorkowe przemówienie Andrzeja Dudy.
Małgorzata Gersdorf skomentowała w "Kropce nad i" w TVN24 wtorkowe przemówienie Andrzeja Dudy wygłoszone podczas corocznego uroczystego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
- Pan prezydent powiedział, że jesteśmy anarchistami, nie czuję się tak. Jestem zażenowana tymi słowami. Myślę, że pan prezydent przesadził co najmniej, ale ponieważ wszyscy przedstawiciele Kancelarii Prezydenta powtarzają to od rana, że jednak działamy wbrew prawu, to jest chyba zamierzone - stwierdziła. Prezydent we wtorek zarzucił sędziom Sądu Najwyższego złamanie prawa sędziom Sądu Najwyższego. Chodziło o tych sędziów, którzy w październiku, po wydaniu przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej tymczasowego postanowienia o zabezpieczeniu, powrócili do pracy w SN i podjęli swoje funkcje. Andrzej Duda powiedział m.in., że jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, w której "znaczące postacie polskiego wymiaru sprawiedliwości (...) w sposób otwarty naruszają obowiązujące przepisy prawne, naruszają przepisy konstytucyjne, lekceważą przepisy ustawowo obowiązujące, to mamy do czynienia z anarchią wywoływaną przez przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości". - Mamy sytuację, w której pewna grupa elity sędziowskiej uważa się za bezkarną i za taką, której polskie prawo nie obowiązuje, tylko dlatego, że im się nie podoba – stwierdził. Źródło wiadomosci.wp.pl
Dziś w Polsce prawo stanowi i pilnuje jego przestrzegania Kaczyński, i skoro mówi ustami prezydenta, że sędziowie SN złamali prawo przystępując do pracy, to je złamali i to nie powinno podlegać dyskusji. Pan tak chce i tak ma być.
19 12 2018 Grupą Azoty trzęsie kobieta bez kompetencji?
Kondycja Grupy Azoty – jednej z największych spółek skarbu państwa mocno się pogarsza. Jak podaje „Fakt”-  to czarna owca w tym gronie. Przez trzy lata jej wartość spadła aż o 68 proc. I to głównie wyniki za ostatni rok. Strata Grupy Azoty za III kwartał 2018 roku wyniosła 116,8 mln zł przy 75 mln zł zysku rok wcześniej, przy lekko zwiększonych przychodach. Dołuje również spółka w Policach, która wchodzi w skład całej Grupy.
Prezesem w każdym z przypadków jest Wojciech Wardacki, lecz w rzeczywistości trzęsie nią jedna osoba – Agnieszka Sorbicka–Krasinkiewicz. Jest jego… asystentką. Choć nie ma do tego żadnego przygotowania, prezes chce zrobić z niej superdyrektora w grupie – donosi dziennik. Kobieta pracuje w ZCh Police od 2008 r., gdzie zaczynała jako laborantka. Jej kariera przyśpiesza w 2016 r, dokładnie po tym, jak w kwietniu szefem w Policach zostaje Wardacki. „Pani Agnieszka po powrocie z urlopu macierzyńskiego w maju 2016 r. zgłosiła chęć objęcia bardziej odpowiedzialnych funkcji i w wyniku kilkuetapowego procesu rekrutacji objęła obecnie zajmowane stanowisko” – odpowiedziała spółka – na zadanie przez Fakt pytanie.  Gazeta podkreśla, że kilkuetapowy proces rekrutacji  potoczył się błyskawicznie, jak tylko nowym szefem został Wardacki, który wraz z asystentka stali się nierozłączni. Odtąd razem podejmują decyzje, pani asystentka wydaje dyspozycje członkom zarządu, razem podróżują limuzyną z jednego końca Polski na drugi. Mec. Piotr Sadownik z renomowanej kancelarii prawniczej Gide Loyrette Nouel, reprezentującą Wardackiego i Grupę Azoty przekonuje, że to normalne, a prezes… „po wielokroć proponuje pracownikom możliwość wspólnego przejazdu przy wykorzystaniu dostępnych w spółce środków transportu”.  Dodatkowo, dziennik zwraca uwagę na fakt, że pani Agnieszka jest asystentką w spółce w Policach, a nie w Grupie Azoty, bo tam prezes też ma swoją asystentkę. Tyle, że to już zupełnie odmienny układ. Ona „wykonuje jedynie czynności o charakterze technicznym, niezwiązane z koordynacją planu działań i kalendarza spotkań Prezesa Zarządu”- informuje  mec. Sadownik. Natomiast z asystentką z Polic pracuje się tak dobrze, że postanawia stworzyć dla niej specjalny departament. Podlegałyby mu m.in. marketing, komunikacja zewnętrzna i wewnętrzna, biuro obsługi zarządu spółki czy biuro nadzoru właścicielskiego. Dyrektor departamentu – bezpośrednio prezesowi. Wynagrodzenie – kilka razy wyższe niż obecnie.
Plan nowej struktury, do którego dotarł dziennik, prezes miał prezentować na posiedzeniu zarządu, gdy do spółki trafiły pytania od Faktu. Zmiany zostały wtedy zatrzymane, ale nie anulowane. „Jeśli Wardacki wygra jutrzejsze starcie na radzie nadzorczej, panią Agnieszkę czeka awans. Słusznie? – Ona nie ma ku temu żadnych kompetencji” – wyznaje Faktowi  ważny dyrektor w spółce. Dyrektor korporacyjny zarabia ok. 30 tys. zł miesięcznie. Źródło: Fakt
Czarne chmury wiszą nad Policami, od Balcerowicza, kiedy to nie dały się sprzedać za czapkę ulęgałek. Balcerowicza przetrwały, pod Rostowskim nie padały, czy poradzą sobie pod butem Morawieckiego?
Z forum: Czy naprawdę trzeba jeszcze przekonywać kogokolwiek z inteligencją powyżej ameby, że pisowską bandę trzeba NATYCHMIAST wywalić na zbity łeb? Tu naprawdę nie chodzi i dzielenie ludzi czy pogardzanie nimi. Ale jeżeli ktoś mi mówi, że mimo afer, złodziejstwa, nepotyzmu, oszustw, zwykłej buty czy nawet bandytyzmu głosuje na PiS, to ja przepraszam, ale nie mogę szanować kogoś takiego. No, wybaczę, jeśli taka osoba cierpi na niedostatek inteligencji, bo tylko to może taką osobę usprawiedliwiać.
Szczerze mówiąc, guzik mnie obchodzą zalety pani Agnieszki. Jedyne, co jest w całej tej dość typowej dla PiS sprawie to owe 116 mln strat. W normalnej firmie przy takich stratach zarząd łącznie z panią asystentką jest wylewany na zbity pysk , ale jak widać spółka skarbu państwa przynależy jeszcze do systemu gospodarczego PRL i stratami się nie przejmuje.

19 12 2018 „Czy Pan, w związku ze swoim zachowaniem, napisze list wyrażający ubolewanie?”
Czy Andrzej Duda wciąż nie może otrząsnąć się po podpisaniu znowelizowanej ustawy o SN? Może na to wskazywać jego zachowanie na Twitterze, a konkretnie reakcja na ten wpis: – „Prezydent oskarża, Prezydent atakuje, Prezydent zarzuca, Prezydent poucza. Choć robi dokładnie to, co zarzuca innym i o co innych oskarża, a więc łamie Konstytucję. A za moment przy choince, w orędziu wigilijnym, będzie nawoływał do wzajemnego szacunku” – napisał na Twitterze prof. Marcin Matczak, konstytucjonalista z UW. To jego komentarz do kuriozalnych wypowiedzi Dudy o sędziach SN, którym prezydent zarzucił łamanie prawa i nieprzestrzeganie Konstytucji. Pisaliśmy o tym w artykule „Rzecznik Sądu Najwyższego odpowiada na ataki Andrzeja Dudy”. Prezydent zamiast odnieść się do meritum, w odpowiedzi Matczakowi wysłał link do materiału, w którym opisano, jak konstytucjonalista wdał się w spór z prawicowym blogerem. Duda przy linku umieścił: – „No comment”. – „Szanowny Panie Prezydencie, ja w związku z moim zachowaniem napisałem do osoby, która mogła być nim dotknięta, list wyrażający ubolewanie. Czy Pan, w związku ze swoim zachowaniem, napisze list wyrażający ubolewanie, kierowany do Suwerena?” – zapytał w kolejnym wpisie prof. Matczak. Odpowiedzi Dudy już nie było.
Za to internauci pisali do prezydenta. – „Czy ten komentarz to wszystko, na co pana lub pana pracowników stać ? To niewiele. Jeden z moich ulubionych cytatów „Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości” – M. Twain”; – „Nerwy puszczają? Pana niekonstytucyjne ustawy i złożone podpisy pod niekonstytucyjnymi ustawami będą latami analizowane na wydziałach prawa. Ułaskawienia niewinnych i nocne ślubowania dublerów także”; – „Panie prezydencie, o ile pamiętam były przeprosiny za ten wpis. A w ogóle, co ma wspólnego Pana wpis do zarzutów kilkukrotnego złamania przez Pana Konstytucji RP, wyrażonych przez organizacje prawnicze i wydziały prawa wielu uczelni w tym promotora Pana pracy doktorskiej?”. Przypomnieli Dudzie, że jego promotor prof. Jan Zimmermann już w grudniu 2015 r. stwierdził, że prezydent wtedy trzykrotnie złamał Konstytucję. Źródło: Twitter
18 12 2018 Donald Tusk w pełnej odsłonie.
Tusk wygłosił w Dortmundzie "wykład". w którym pomieścił następujące zdanie: "jak każdy Niemiec i Polak, bardziej interesuję się piłką nożną, niż polityką". To znamienne słowa; najpierw "Niemiec?", dopiero "Polak" - to jeszcze można złożyć na karb uprzejmości wobec gospodarzy, ale nie każdy Polak interesuje się piłką bardziej niż polityką, nawet nie każdy Polak interesujący się sportem preferuje akurat piłkę nożną. Ponadto, dla każdego poważnego człowieka żaden sport nie jest ważniejszy od polityki rozumianej jako troska o dobro ogólne, jako troska i obowiązki wobec własnej Ojczyzny i własnego narodu. Przypomnę inne znamienne słowa tego ideologa piłki - otóż przed mistrzostwami Europy "EURO 2012" organizowanymi przez Polskę - on, jako premier, powiedział, że owe mistrzostwa, to prawdopodobnie najważniejsze wydarzenie w całej historii Polski. To niesłychane zdanie wygłosi człowiek z wykształcenia historyk. To poziom i mentalność już nie nastolatka spod trzepaka, takie pojęcie o rzeczywistości może reprezentować jakiś niedorozwinięty gnojek mający mniej niż 10 lat. Powstaje pytanie - czy to przemyślana taktyka mająca schlebiać różnym kibolom i bezideowym grupom społecznym, która ma pokazać, jaki to on "swój chłop", nie wywyższający się, mający te same co oni odczucia, czy też on tak rzeczywiście myśli i czuje? Skłaniam się do drugiej wersji; gdyby tak nie czuł, okazałby się wkrótce jakiś fałsz, jakieś potkniecie, a tu proszę - jest cały czas pełna konsekwencja. Z punktu widzenia moralnej oceny osobnika - wypada nawet dobrze - po prostu realizuje, to co czuje, to co rzeczywiście uważa za najważniejsze. Jednakże jego ocena jako polityka, to mniej niż zero; to powierzanie losów państwa osobnikowi zatrzymanemu w rozwoju umysłowym i mentalnym właśnie na poziomie niedorostka wychowującego się na podwórku gdzieś na przedmieściu miasta położonego na tzw. "Ziemiach Odzyskanych" (w dawnej Kongresówce jednak środowiskowa opinia nie dopuszcza do takiej patologii). Wyniesienie Tuska na wyżyny działalności politycznej, to tak samo jak postawienie mużyka na carskim stolcu (spełnienie marzeń plebsu, to casus zarówno Chruszczowa, jak i Wałęsy).
W ślad za tym mamy to, co mamy - na wspomniane EURO 2012 wydano kilkanaście miliardów  (łącznie z budową kilku fanaberyjnych stadionów). Trzeba było np. ograbić budżet MON - łącznie ponad 11 miliardów. Prawdopodobnie jakiś piłkarski sukces miał być szczeblem do osobistej kariery delikwenta. Rzeczywistymi szczeblami do tej kariery było całe zachowanie się premiera Tuska na europejskich stadionach - to zachowanie fircyka w zalotach skrzętnie zabiegającego o kolejne klepnięcia w plecy przez możnych europejskich. Dam tylko jeden przykład: Podpisanie skrajnie niesprawiedliwego dla Polski pakietu energetyczno-klimatycznego, co skutkuje teraz groźbą dwukrotnego wzrostu cen energii elektrycznej i ww efekcie "ciągnionym" spowoduje regres polskiej gospodarki i biedę na kilka pokoleń. Ale Tusk uzyskał wówczas rok 2008) jakże cenne klepnięcie w plecy w wykonaniu Sarkozy'ego (ówcześnie sprawującego prezydencje UE).
Obecny rząd robi co może, ale wbrew optymistycznym doniesieniom o efektach szczytu klimatycznego (który jednak był poświęcony globalnej polityce środowiskowej) - w sprawie ustalonych w ramach UE obciążeń niewiele się zmienia i podwojenie ceny energii elektrycznej , to gwałtowny odpływ inwestorów z Polski, to zubożenie kilku pokoleń Polaków, to gospodarcza katastrofa. Uspokajające słowa, że prąd drożeje wszędzie nie są precyzyjne; prawda jest okrutna. Ścisłe wykonanie zobowiązań wynikających z podpisanego przez Tuska pakietu to poniesienie strat przez Polskę wielokrotnie przekraczających wszelkie beneficja związane z przynależnością do UE.. Źródło: niepoprawni.pl
Czy to jest dobra zamiana z premiera kominiarza na łgarza? Przypominam Tusk w młodości na kominy się wspinał. Powoli realem staje się przepowiednia premiera Morawieckiego Polacy będą tyrać za miskę ryżu, a my będziemy pławić się w luksusach.

17 12 2018 „Duda podobno płakał jak podpisywał nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym”
– „Podpisał nowelizację do nowelizacji o nowelizacji w sprawie nowelizacji w odniesieniu do nowelizacji, która była nowelizacją nowelizacji ustawy o SN. Podpisywał klęcząc!!!” – skomentował internauta podpisanie przez Andrzeja Dudę ustawy o Sądzie Najwyższym. To rzeczywiście siódma wersja ustawy. A tak w TVN24 o podpisie prezydenta pod tą ustawą mówił Adam Bielan: – „My nie uważamy, że to było złamanie Konstytucji. Dalej uważamy, że mieliśmy w tym sporze rację, natomiast respektujemy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE. Skoro takie orzeczenie zabezpieczające zapadło, dzisiaj zostało podtrzymane, potwierdzone, to musimy się do tego dostosować”.  22 sędziów SN, w tym troje prezesów, przeniesionych pół roku temu poprzednią pisowską ustawą w stan spoczynku, wróciło do orzekania.
Nawet prawicowy dziennikarz Łukasz Warzecha ironizował na Twitterze: – „Towarzysze, nasza bohaterska armia, zadawszy ciężkie straty wrogowi, wycofała się na z góry zaplanowane pozycje”. Janusz Piechociński z PSL pospieszył z radą: – „Politykom PiS do nucenia piosenka Joanna Rawik Po co nam to było? Po co nam to było? Jeszcze nic się nie zaczęło A już się skończyło Ledwie zapłonęło Jedną krótką nocą Po co nam to było? Po co?!”.
– „Ani kroku w tył… Tak mówili…”; „Duda podobno płakał jak podpisywał nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym”; – „Adrian podkulił ogon i podpisał nowelizację ustawy o SN. Oznacza to, że rząd PiS nie będzie już kwestionował pozycji I prezes SN Małgorzaty Gersdorf. No to czekamy na przeprosiny? A nie… To przecież PiS. Do przeprosin trzeba honoru”; – „PiS wnosi do sejmu ustawę o SN, Duda niby wetuje; Duda wnosi niby swoją, PiS przegłosowuje; TSUE kwestionuje zapisy, PiS ustawę niby nowelizuje; Duda nowelizację po miesięcznym niby namyśle podpisuje; Andrzej, jak ty mi teraz zaimponowałeś” – podsumowali internauci. Źródło: tvn24.pl, Twitter
16 12 2018 Chwyt stary jak samo PiS: „odchodzi” posłanka Pawłowicz.
Chyba na nikim nie robi to oczekiwanego wrażenia. Pamiętamy „schowanego” na czas kampanii wyborczej Macierewicza, nikt pewnie nie zapomniał kampanijnych  „anielskich pień” samego prezesa. Teraz przyszła kolej na wulgarną PiSowską krzykaczkę Krystynę Pawłowicz.
Mój czas w polityce w te Święta dobiegł końca,teraz młodzi. Pozdrawiam. Posłanka poinformowała, że żegna się z polityką i wyjaśniała zaskoczonym użytkownikom mediów społecznościowych: „Czas już pomyśleć o życiu poza polityką,(…) posprzątać po sobie” …. czas już pomyśleć o życiu poza polityką,zobaczyć jeszcze miejsca rodzinne, pokurować zdrowi, posprzątać po sobie. – napisała.
„Spokojnie. Prezes wie, co robi. Przed wyborami wycisza krzykaczy. Potem ich nagrodzi za milczenie. Krycha też zostanie ministrem, jak Macierewicz. Może zasili ministerstwo Ziobry, który na czas wyborów też stanie się gołąbkiem?”- skomentował wiadomość czytelnik portalu wp.pl. Mimo wszystko, w mediach „zahuczało” gdy Jarosław Kaczyński na wyjazdowym posiedzeniu PiS zapowiadając zwiększoną dyscyplinę medialną wspomniał o gruboskórnej Pawłowicz.
Tomasz Lis: 3 lata walenia przez PIS w UE i trzy lata obrażania wszystkich przez panią Pawłowicz. Teraz nadchodzą wybory, więc Europa cacy, flagę europejską wyjmujemy, a Pawłowicz chowamy. Tylko ktoś skrajnie niemądry uwierzy w uczciwość tej zmiany. Nie wierzcie w słodkie miny bandytów!!!  W ślad za tym, na Twitterze  posłanka złożyła internautom życzenia świąteczne i zamieściła „nostalgicznie” brzmiący wpis: „Mój czas w polityce w te Święta dobiegł końca, teraz młodzi. Pozdrawiam”. „Niemożliwe, Święty Mikołaj naprawdę istnieje. Dziękuję ci za prezent Mikołaju” – zachłysnął się tą wiadomością łatwowierny internauta, lecz szybko   sprowadzono go na ziemię. „Nie Mikołaj tylko prezes. I nie wywalił tylko schował do szafy do wyborów. Gdyby (tfu) pis wygrał znów wylezie z Macierewiczem, Szyszko I innymi oszołomami. Teraz myślą jak schować Ziobrę” – czytamy po artykułem wp.pl.
Z kolei jeden z czytelników portalu gazeta.pl ostrzega: „Mówi przecież, że Polski „będzie pilnować do końca swych dni”, gdyż jest to „testament jej przodków. Co z tego, że np. nie będzie kandydować, więc nie będzie jej po wyborach w Sejmie, skoro będzie tam jej chamowaty fanklub, który będzie spijał każde słowo z jej twittów i nagłaśniał je z trybuny sejmowej”– czytamy w komentarzach pod artykułem portalu. Źródło; wp.pl/gazeta.pl
Pora na Telesfora zdjęta z sejmowej anteny!? A marsz do szafy( do tej samej w której siedział Macierewicz?) na czas wyborów, aż do jesieni!? Czy aby wytrzyma taką pokutę samotna panna Krystyna? Wątpię, zeżre szafę wraz z jej zawartością.
Z forum: A sprzątania po sobie to ma ta pani aż nadto. Do końca życia wystarczy i jeszcze zostanie. Herkules by nie poradził tej stajni, tyle gnoju naprodukowała. I nie łudźmy się, nie zniknie.
Jedna korzyść, że nareszcie może przestanie jazgotać ta wściekła krowa i zamknie jadaczkę na posiedzeniach komisji sejmowej i tym zakichanym komitecie rozwalania sądów. Reszta to oczywiście pic na wodę. Rezygnacja z polityki? BUHAHAHA. Najpierw muszą ją ubrać w kaftan bezpieczeństwa i dostarczyć do psychiatryka. Wtedy rzeczywiście zrezygnuje z polityki.

16 12 2018 Co innego miała mówić żyjąca jak hrabina – wicepremier bez zajęcia z wysokim uposażeniem?
Prawdziwy łomot spuścili internauci byłej premier Beacie Szydło, po jej absurdalnym przemówieniu na kolejnym spędzie PISowców w Szeligach,  pod Warszawą. Szydło mówiła o Polsce, w której „wolności budują przyszłość, w którym ludzie spełniają swoje marzenia, o kraju, który się rozwija, w którym rodziny są bezpiecznie. O kraju, który ma ambicje i realizują je wspaniali ludzie”.
„To jest mój kraj! To jest Polska” – wołała po swojemu Szydło. Miała czelność stwierdzić :  „Zobacz Europo, jak można wspaniale żyć, jak można wspaniale się rozwijać”. „A co innego – piszą internauci na Twitterze – może mówić żyjąca niczym hrabina wicepremier bez zajęcia ale z wysokim uposażeniem, „pracująca” od poniedziałku do czwartku”? „Ostatnie lata były doskonałą inwestycją” – stwierdziła następnie PiSowska fukcjonariuszka. „Zainwestowaliśmy w rodzinę i w dzieci. To się nam opłaciło!” – chełpiła się nie bacząc na fakt, że spostrzeżenie to dotyczy w głównej mierze całej rzeszy tzw. Misiewiczów w państwowych spółkach i najbliższych krewnych rządzących.
Sprawiając wrażenie, że głęboko wierzy we własne słowa i jakby zapomniawszy o własnej kraksie w Oświęcimiu, Szydło przekonywała, że Polska jest państwem, które nie dość, że rozwija się bardzo dynamicznie, ale zapewnia bezpieczeństwo obywatelom. Mało tego:  z rządzonego przez PiS państwa  inni czerpią wzorce.
Szydło: „Polska daje bezpieczeństwo swoim obywatelom” .... „szczególnie tym, którzy spotykają się z moją kolumną na polskich drogach”. Twardo też omijała w swoim krasomówstwie sformułowania „Unia Europejska”,  mówiąc „Europa” co – zdaniem komentatorów – zdradza, że Prawo i Sprawiedliwość, kieruje się nadal na kurs kolizyjny ze Wspólnotą. Więc Szydło  w  faryzeuszowskim tonie  przekonywała. Morawiecki: Polska to bijące serce Europy. Szydło zdjęła flagę, Pawłowicz nazwała ją szmatą. Duda nazwał UE wyimaginowaną wspólnotą, a Morawiecki z Ziobro sprowadził na nas artykuł 7. I kogo w chcecie oszukać, szubrawcy? „Jesteśmy dumni, że jesteśmy Europejczykami. Polska była, jest i będzie w Europie i nikt i nic tego nie zmieni. Nawet ci polscy politycy, którzy ciągle kłamią, krzycząc o jakimś Polexicie. Czas, żeby wreszcie zrozumieli, że Polska jest, była i będzie w Europie”. Złośliwi dodają: podobnie, jak Białoruś, lecz co z tego ma wynikać pani była premier, bliżej nie sprecyzowała. Źródło: CrowdMedia
15 12 2018 Konwencja PiS w oparach absurdu.
Nie wiadomo, dlaczego doszło do przedświątecznej konwencji PiS, bo jej cel programowy nie został w ogóle wyartykułowany, a jeżeli trzymać się spójności słów prezesa Kaczyńskiego, to etap wyłożony przed siedmioma latami w jego książce programowej „Polska naszych marzeń”, mamy za sobą. Teraz partia to Polska, partia to my, w związku z czym prezes zaserwował: „Nasza partia ma być partią marzeń Polaków”. Zatem Polska uległa transformacji i jest tożsama z „naszą partią”, a Polacy zostali poddanymi tej partii i zarządcy z tylnego fotela „pana” prezesa – a ponadto Polacy mogą sobie pomarzyć. Polacy w zdecydowanej większości marzą, aby PiS został odsunięty od władzy. I tak chyba się stanie, bo obecnie mamy do czynienie z chronicznymi aferami, kryzysami stworzonymi przez polityków PiS. Kaczyński nawet przyznał się, że „nasza partia” już nie ma niczego do zaproponowania, bo „programy będą przedstawione bardzo niedługo, ale jeszcze nie dziś”. Po co więc zawracać publice gitarę? Aby „wiedzieć, w jakim kierunku mamy maszerować”. Niewiele lepszy był także prawdopodobny delfin prezesa, gdy ten w marszu padnie z powodu chorego kolana, Mateusz Morawiecki. Premier ma wrodzone predylekcje do oralnej grafomanii, bo oto ogłosił, że „jesteśmy bijącym sercem Europy”. Metafory Morawieckiego i Kaczyńskiego są wyjęte wprost z przemówień komuszych genseków, Gomułka i Gierek na tamtym świecie obecnym bonzom z „partii naszych marzeń” biją gromkie brawa.
Nawet Leszek Miller na te bijące serce się obruszył: „Premier Morawiecki na konwencji PiS: Jesteśmy bijącym sercem Europy. Na zakończonym właśnie spotkaniu przywódcy krajów euro zdecydowali o powołaniu budżetu eurostrefy. Zacieśnianie integracji bez Polski”. Bijące serce wszak może bić poza organizmem, bo jest przeszczepiane z Zachodu na Wschód. I na tym polega ten zabieg cywilizacyjny, na Polexicie, który funduje nam „nasza partia”.  Jak w tym dowcipie o Radiu Erewań: bije, ale nie serce, tylko biją pałami milicjanci. Tak mniej więcej wyglądają przekazy polityczne „naszej partii” prezesa Kaczyńskiego. PiS buksuje, co rusz zakopuje się w coraz większych absurdach. PiS maszeruje na oparach. Waldemar Mystkowski Źródło koduj24.pl
Po tych trzech latach sprawowania władzy śmiało można powiedzieć, że PiS niczego sobie nie żałuje. Czerpie z kasy państwa, ile tylko się da, na nagrody dla siebie, premie, ochronę ważniejszych i mniej ważnych swoich polityków, spełnianie mniejszych i większych kaprysów. Ciekawe, jak długo jeszcze państwo wytrzyma to szastanie naszymi pieniędzmi. Ciekawe, jak mocno dokręcą nam śrubę, by móc zachować „odpowiedni poziom finansowy” swoich rządów i odpowiednio nakarmić swoją megalomanię?
A oto moje marzenia panie prezesie:  Boże chroń Polskę przed Jarosławem, a dopomóż by Balcerowicz, Tusk i Rostowski trafili do więzienia.
Gdyby PiS rządził w Stanach Zjednoczonych w latach 20-tych XX wieku, to Eliot Ness siedziałby w Alcatraz, a Al Capone byłby senatorem. 
Drogi Boże, zabrałeś już mojego ulubionego aktora Patricka Swayze, piosenkarza Michaela Jacksona ,pisarkę Joanne Chmielarską …..Chcę powiedzieć że moją ulubioną partią jest PiS a moim ulubionym prezesem jest Kaczyński. 
15 12 2018 „Rozliczymy PiS z każdej złotówki, z każdego przestępstwa i niegodziwości”
W Sejmie późnym wieczorem toczyła się debata nad konstruktywnym wotum nieufności dla rządu Mateusza Morawieckiego. – „Wiecie, kto się boi prawdy? Kłamcy. Przez lata wmawialiście Polakom, że walczycie z układami. Dziś nie ma wątpliwości, że ten układ istnieje, ale to wy go stworzyliście. Próbowaliście wmówić Polakom, że wszyscy oprócz was są złodziejami. A to wy jesteście patronami afer. (…) Rozliczymy was. Rozliczymy z każdej złotówki, z każdego przestępstwa, z każdej niegodziwości. Nie upiecze się żadnemu z was” – mówił uzasadniając wniosek w tej sprawie przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. Zarzucił Morawieckiemu kłamstwa i przypomniał, że po wyrokach sądu premier musiał dwukrotnie publicznie przyznać się do nich. – „Kłamał pan na temat podatków – według szacunków sporządzanych przez pana własnych urzędników z podwyżek podatków i nowych podatków, które wprowadziliście, wydrenujecie z kieszeni Polaków o ponad 20 mld zł więcej, niż oddacie im w obniżkach, którymi tak się chwalicie” – powiedział Schetyna do Morawieckiego.
– „Oszukujecie nas, że chcecie Polski w Unii Europejskiej, ale tak naprawdę systematycznie realizujecie pełzający Polexit. Polska jako pierwszy kraj w historii Unii Europejskiej objęta została procedurą z art. 7. Europejski Trybunał Sprawiedliwości musi dziś zajmować się naruszaniem przez was unijnym traktatów i to w sprawach o fundamentalnym znaczeniu. Najlepszym dowodem waszych prawdziwych intencji w tej kwestii jest zaskarżenie przez Zbigniewa Ziobro unijnych traktów do Trybunału Konstytucyjnego. Oficjalne kwestionowanie traktatów unijnych jest kwestionowaniem naszego członkostwa w Unii Europejskiej” – podkreślił Schetyna.
Lider PO stwierdził, że rząd w sposób cyniczny i błyskawiczny zniszczył szacunek i respekt, jakim Polacy cieszyli się w świecie. – „Trudno nawet powiedzieć, że wasza polityka zagraniczna jest nieudolna, chaotyczna czy szkodliwa, czy pozbawiona wizji, ponieważ trudno ocenić coś, czego po prostu nie ma. Politykę zagraniczną zastąpiliście knuciem, a MSZ sprowadziliście do roli partyjnej przybudówki” – mówił. Zarzucił rządowi, że nie potrafi realizować nawet własnych projektów. Wymienił m.in. Mieszkanie Plus czy modernizację armii. – „Zanim zaczniemy słuchać nowych fantazji, to chcielibyśmy przy okazji posłuchać, co ma pan do powiedzenia w sprawie polskich samochodów elektrycznych. Jak wygląda ten pański program? Udział inwestycji w PKB spadł za waszych rządów do najniższego poziomu od 20 lat. Tak, panie Suski, tak jest. Boli bardzo, boli” – stwierdził Schetyna. – „Korupcyjna afera KNF to przykład, jak zamieniliście państwo w partyjny folwark. Ta afera to nie jest plan Zdzisława ani Morawieckiego. Za pana działania w tej sprawie, za spotkania w Świątyni Opatrzności, za manipulacje przy ustawie, za zatrzymanie o 6 rano Wojciecha Kwaśniaka, powinien pan – wraz z całym rządem – podać się do dymisji” – podkreślił szef PO.
Schetyna zapowiedział przygotowanie przez PO pakietu ustaw – „aktu odnowy Rzeczpospolitej, który uchyli wszystkie antydemokratyczne, kompromitujące zapisy, które wasza władza przeforsowała”. – „Zatrzymamy ten pełzający Polexit. Ale to za mało. Wprowadzimy Polskę znowu do twardego jądra Europy, tam, gdzie jest nasze miejsce. Odzyskamy utracone pieniądze z Unii i uzyskamy dodatkowe fundusze. Nie będziemy robić rewolucji w szkole, ale posprzątamy ten pisowski bałagan. Wróci prawdziwa historia i normalny kanon lektur” – powiedział lider PO.
Przedstawił też pomysły dotyczące przebudowy systemu podatkowego. – „Podatki i składki, czyli PIT, ZUS i składka na NFZ nie przekroczą łącznie 35% zarobków Polaków. Każdy, kto pracuje i zarabia mniej niż dwukrotność płacy minimalnej otrzyma dodatkowe wsparcie. W przypadku osób zarabiających minimalne wynagrodzenie, ta pomoc wyniesie 500 zł miesięcznie” – stwierdził Schetyna. Zapowiedział też utrzymanie 500 plus, ale zostanie ono poszerzone o matki samotnie wychowujące dziecko. Źródło: onet.pl
Schetyna szczeka ale nie gryzie, bo parzcież co to za pies jak gospodarza gryzie!? Ekipy rządowe zmieniają się, ale władzę zawsze sprawują osobnicy wywodzący się spośród spiskowców z Magdalenki, którzy stworzyli wadliwy system polityczny, służący wyłącznie ich interesom i zabezpieczeniu „zdobyczy”, dzięki czemu napychają sobie kieszenie kosztem polskich podatników i brylują na salonach zagranicznych.


14 12 2018 „Nazywanie Mazowieckiego „komunistycznym parchem” jest wyjątkowo plugawe”
– „Międlara politycznie wyhodowało PiS, które go tolerowało, które przymykało oko, które pozostawało całkowicie bierne na jego występy. Nazywanie Tadeusza Mazowieckiego „komunistycznym parchem” jest wyjątkowe plugawe. W tej sytuacji podjęliśmy działanie prawne. Innej możliwości nie mamy poza odwołaniem się do opinii publicznej o to, żeby tego rodzaju kreatury, tego rodzaju kundle polityczne, jak pan Międlar, żeby z naszej przestrzeni publicznej zniknęli raz na zawsze” – powiedział poseł Stefan Niesiołowski z PSL-UED. Trzeba przypomnieć, że po wprowadzeniu stanu wojennego Niesiołowski był internowany z Mazowieckim w obozie w Jaworzu i Darłówku. Posłowie z PSL-UED zapowiedzieli złożenie do Prokuratury Rejonowej dla Starego Miasta we Wrocławiu zawiadomienia w sprawie byłego księdza Jacka Międlara. Chodzi o wczorajsze wydarzenia, o których pisaliśmy w artykule „Międlar spalił zdjęcie premiera Mazowieckiego, nazywając go „komunistycznym parchem”.
Przewodnicząca Unii Europejskich Demokratów Elżbieta Bińczycka wyraziła „najwyższe oburzenie atakiem na pamięć premiera i to w dniu symbolicznym 13 grudnia”. – „Atakiem na wielki autorytet moralny, na człowieka, do którego odnosimy się z wielkim szacunkiem, człowieka, którego zaatakowano w sposób bestialski, nikczemny, okrutny. To jest nad wyraz podłe, obrzydliwe, ksenofobiczne” – powiedziała.
– „To zadziwiające, jak ktoś, kto mieni się chrześcijaninem, mieni się Polakiem, bezcześci pamięć zmarłego człowieka. Pan Międlar nie ma nic wspólnego ani z chrześcijaństwem, ani z polskością, ani z polską tradycją. Jest kimś w rodzaju hieny politycznej – nawołuje do nienawiści na tle narodowościowym i rasowym, czego przykładem jest używanie sformułowania „komunistyczny parch” wobec wybitnych Polaków, którzy 13 grudnia byli przez władze komunistyczne internowani. Mam nadzieję, że prokuratura Zbigniewa Ziobro nie będzie zwlekać ani minuty i zawnioskuje o sprawiedliwy wyrok i wreszcie się tej osoby z życia publicznego pozbędziemy” – stwierdził poseł Jacek Protasiewicz. Źródło: dziennik.pl
Dlaczego Międlara jeszcze nie umieścili w zakładzie psychiatrycznym, co czekamy, aż komuś zrobi krzywdę? Rodzi się Breivik w Polsce, a władza udaje, że tego nie widzi. 
12 12 2018 Niespodziewanie premier Morawiecki poprosił w Sejmie o votum zaufania.
„Frywolność i propaganda sukcesu w wydaniu premiera Morawieckiego w Sejmie mocno kontrastują z #AferaKNF, drożyzną, rozbiciem armii i policji, chaosem w szkołach, sytuacją w rolnictwie. Kompletne oderwanie od rzeczywistości” – napisał na Twitterze Tomasz Siemoniak, były minister obrony w rządzie PO-PSL, ale to w niczym nie może poprawić humoru opozycji, która dała się ubiec Mateuszowi Morawieckiemu. Premier przedstawił wniosek o wotum zaufania dla rządu w sytuacji, gdy na piątek zaplanowana jest – wnioskowana przez opozycję – debata w sprawie votum nieufności dla całej jego ekipy. Skopiował tym samym pamiętny manewr rządu Donalda Tuska sprzed lat.  Farsą nazwał wystąpienie szefa rządu poseł PO Michał Szczerba, bo na jego treść składa się seria podziękowań. Morawiecki dziękował wszystkim swoim ministrom. Wyliczał ich zasługi. „Gdybym miał wymienić wszystkie, nie zdążyłbym na posiedzenie Rady Europejskiej” – stwierdził.  „Dziękuję naszym Rodakom za zaangażowanie. Dziękuję za to, że jesteście zaangażowani w sprawy publiczne. Wasze zainteresowanie Polską jest widoczne” – zaczął Morawiecki. Podkreślił: „Mam nadzieję, że Polacy powierzą nam stery rządów na dalszy czas i będziemy kontynuować reformy”. Dodał: „Osiągnęliśmy w tym roku najwyższy poziom rozwoju i najlepszy rynek pracy. Jesteśmy stawiani za wzór. Powiedzieliśmy, że będziemy obniżać podatki dla małych i średnich firm – i to się zadziało” – wyliczał z sejmowej mównicy.  Wchodząc w szczegóły podkreślił: „Mamy najniższe podatki w UE dla małych i średnich. CIT na poziomie 9%. Można?” – pyta Morawiecki. „Można” – chórem odpowiadają politycy PiS.
„Skuteczność, wiarygodność, europejskość i jedność” – tak określił Morawiecki filary swojego programu.  „Skuteczna i dobra polityka różni się od złej tym, że jest ona oparta o dotrzymywanie obietnic i twarde dane” – powiedział i zaapelował się do opozycji o obniżenie temperatury sporów.  Zwracając się dalej do opozycji tłumaczył: „Wyobraźmy sobie, że Unia Europejska jest kamienicą, w której w różnych mieszkaniach mieszkają różne rodziny, narody, państwa. Czy nie jest tak, że w ramach tych rodzin powinniśmy najpierw się między sobą porozumieć, zanim pójdziemy na skargę do dozorcy, czy jakiegoś sąsiada? – pytał. Nawiązując do problematyki praw obywatelskich Morawiecki powiedział: „Niby w Polsce jest dyktatura, a przecież widać, jaki duży mamy ruch turystyczny”. Dodał następnie: „Jakoś się przedarli przez te zasieki i czołgi na granicach” – zakpił.  „To jest ciekawa dyktatura, że opozycja protestuje chroniona przez policję, że w wielu samorządach rządzi opozycja. Ze grozą myślę o takiej dyktaturze– dodał. Źródło: wp.pl/Onet.pl 
Dlaczego nikt nie przerwał tego steku kłamstw i laudacji premiera Morawieckiego? Kornel był hipisem Złotym Dzieckiem PRLu, zatem Mateusz jest ubocznym skutkiem butaprenu i pasty do butów Kiwi.
Tak mnie się przypomniało: Boy z wielką swadą „udowadniał", że Boga nie ma. Na końcu upojony powodzeniem wyciągnął dłoń ku niebu i zaczął bluźnić.„Gdyby Bóg był na niebie, nie zniósłby moich bluźnierstw, ale zabiłby mnie piorunem z nieba". Popatrzył tryumfalnie po sali. Nastało grobowe milczenie. Wtedy podszedł do niego na mównicę miejscowy kowal i mówi: „Panie, wobec Wszechmocnego Boga jest pan nikłym proszkiem. Na Pana wystarczy ręka kowala" .i trzasnął tak mocno w bluźnierczą twarz, że Boy potoczył się pod mównicę. Wtedy dopiero sala się opamiętała. Zaczęto gwizdać i krzyczeć: „Precz z bluźniercą!" Musiano niefortunnego mówcę wyprowadzić tyłem, bo by go sromotnie robotnicy pobili”. Panie Morawicki Mateuszku Kłamczuszku dlaczego pomyślałem o panu czytając ten tekst, a nie o prezesie Kaczyńskim? Sam nie wiem.
Z forum; Zdzierżyłam 10 minut tego słowotoku i podziękowań. Nawet Zalewskiej podziękował. Ja pier… Matrix do sześcianu. Nochal mu powinien drzwiami wystawać od tych kłamstw. A podobno dopalacze biorą tylko małolaty… 
12 12 2018 „To, co ludzie PiS-u wyczyniają wokół sprawy SKOK-ów, to inżynieria kłamstwa”
PO zapowiada złożenie zawiadomienia do prokuratury w sprawie nadzoru Kasy Krajowej nad SKOK-ami do roku 2012, czyli do momentu, kiedy kasy zostały objęte nadzorem KNF. – „Wcześniej jedyną instytucją, która mogła te kasy kontrolować (…) była tylko i wyłącznie Kasa Krajowa dowodzona przez lata przez senatora Grzegorza Biereckiego” – stwierdził poseł PO Arkadiusz Myrcha. A Krzysztof Brejza dodał: – „I Kasa Krajowa i politycy PiS-u robili przez lata wszystko, żeby państwowego nadzoru do SKOK-ów nie dopuścić. To, co ludzie PiS-u wyczyniają wokół sprawy SKOK-ów, to inżynieria kłamstwa”.
Podczas spotkania zespołu śledczego PO ds. SKOK-ów jego przewodnicząca Izabela Leszczyna powiedziała, że KNF objęła SKOK-i nadzorem dopiero w październiku 2012 roku, choć PO upominała się o to od bardzo dawna. – „Kiedy objęliśmy władzę, w 2009 r. do Sejmu trafiła nasza ustawa, w której obejmowaliśmy SKOK-i nadzorem” – powiedziała posłanka PO. Zaznaczyła, że 30 listopada 2009 roku prezydent Lech Kaczyński nie podpisał ustawy Platformy i odesłał ją do Trybunału Konstytucyjnego. To oznaczało, że SKOK-i pozostały poza nadzorem państwowym przez kolejne trzy lata. Leszczyna dodała, że bardzo trudno zgodzić się z tezą, „która jest ferowana od kilku dni w mediach przez PiS, że sektor SKOK-ów przez 20 lat, kiedy nadzorowała go Kasa Krajowa był ostoją uczciwości i praworządności”.
Prokuraturę w sprawie braku właściwego nadzoru nad SKOK-ami złożyła już Nowoczesna. – „Z jednej strony KNF jest oskarżany teraz o to, że nie dopatrzył się, nie dopełnił swoich obowiązków nadzoru nad SKOK-ami, ale dokładnie do tego samego i to jest wszystko wymienione w ustawie zobowiązany jest krajowy zarząd SKOK-u. Zdecydowaliśmy się więc na złożenie zawiadomienia do prokuratury na pana Grzegorza Biereckiego oraz wszystkich poprzednich członków zarządu SKOK-u, za to, że nie dopełnili swoich obowiązków, bo ustawa o Spółdzielczych Kasach Oszczędnościowo-Kredytowych nakładała na nich obowiązek nadzoru nad wszystkimi SKOK-ami” – poinformował Adam Szłapka z Nowoczesnej. Źródło: interia.pl, 300polityka.pl
Z forum: Panowie z PiS-u próbują zatkać wylewające się szambo palcem. Nie da się, panowie. Śmierdzi jak diabli i na tyle przydało się zamiatanie sprawy pod dywan, Wiadomo było, że szambo kiedyś wybije. Właśnie wybiło. Zatykam chustką nos, ale to nie pomaga. Pan Bierecki już się nie wywinie. Myślę, że to już są całkowicie paniczne reakcje tych, do których powoli dociera co się stanie jak oddadzą władzę. Poza tym Ziobro to człowiek na tyle prymitywny, że nie jest w stanie przewidzieć skutków swoich działań (słynna ustawa o IPN, dyskusje o polexicie po wystąpieniu do TK), teraz wpuścił PiS po raz kolejny w niezły kanał przed rokiem wyborczym. Nie przewidział, że wydobędzie z zapomnienia największą po 1989 r aferę. Na niewyjaśnioną aferę SKOK-ów my wszyscy wyłożyliśmy prawie 5 miliardów złotych na spłatę zobowiązań kas wobec swoich klientów. Mam nadzieję, że opozycja i media nie odpuszczą już tym razem.

12 12 2018 „W sprawie ks. Jankowskiego trzeba powołać niezależną od Kościoła świecką komisję”

– „Sytuacja z księdzem Jankowskim pokazuje, że powołanie świeckiej komisji, niezależnej od Kościoła, ale z ekspertami, prawnikami i z ofiarami, jest po prostu potrzebne. Byłoby dobrze, gdyby taka komisja działała pod auspicjami Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka” – powiedziała Joanna Scheuring-Wielgus z partii Teraz!. Poinformowała, że wysłała list do arcybiskupa metropolity gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia z prośbą, aby „w trybie natychmiastowym zajęli się tą sprawą”. Tego samego domaga się Fundacja „Nie lękajcie się”, pomagająca ofiarom pedofilii w Kościele katolickim w Polsce. Chce także ujawnienia akt personalnych księdza Jankowskiego. – „Myślę, że do tego nie dojdzie. Nie wierzę, że abp Głódź takie dokumenty ujawni. Biskup na diecezji jest carem i Bogiem, nad nim jest tylko Watykan, który jest zajęty kryzysem w Kościele” – skomentował w TOK FM Artur Nowak, prawnik, współautor książki „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos” o pedofilii wśród duchownych. Nowak zauważył, że wbrew temu, co głosi oświadczenie kurii, w prawie kościelnym jest zapis o tym, że za każdym razem, kiedy ordynariusz otrzymuje wiadomość o przestępstwie, powinien przeprowadzić dochodzenie wstępne. Stwierdził, że niestety i w Polsce, i na świecie Kościół zaczyna wyjaśniać sprawy molestowania dzieci przez księży dopiero, kiedy jest pod pręgierzem opinii publicznej. – „Te zaniechania mogły spowodować, że prałat był bezkarny. Archidiecezja powinna była to zbadać już kilkadziesiąt lat temu, kiedy pojawiły się pierwsze sygnały dotyczące ciemnej strony prałata Jankowskiego” – dodał Nowak. Źródło: TOK FM, RMF FM
Szanowna pani Joanno do ks. abp. Głodzia list wysyła się z naklejonym znaczkiem i z flaszką wódki, inaczej jego ekscelencja nie jest w stanie go przeczytać. Dlaczego tak łatwo wierzymy oskarżeniom o molestowanie przez księży? Ks. Bochyński tyle zrobił dobrego dla miasta, stał się niewygodny dla władzy świeckiej jak i kościelnej, jednym nieautoryzowanym wywiadem o pedofilii w kościele, przekreślił swoją karierę. Pedofilii, mu nie udowodniono ale łatka na całe życie pozostała.

12 12 2018 „Powstał cały szereg spółek wydmuszek (…) kontrolowanych przez SKOK w Luksemburgu założony przez Biereckiego. To tam szły zyski” 
Gościem poniedziałkowego programu „Fakty po Faktach” był Wojciech Kwaśniak, wiceprzewodniczący KNF w larach 2011 – 2017. Podczas rozmowy poruszył temat SKOK-ów, mówiąc, że przyjdzie czas, gdy opinia publiczna „dowie się o wszystkich sprawach związanych z działalnością SKOK-u Wołomin(…) W tej grupie przestępczej byli przedstawiciele zarówno byłych służb specjalnych, jak i świata polityki”. Od dłuższego już czasu opozycja stara się o powołanie komisji śledczej, jednak PiS, wykorzystując swoją większość w Parlamencie, nie wyraża na to zgody. Może dlatego, że to właśnie politycy związani z tą partią, są powiązani dość mocno ze SKOK-ami? Postacią numer jeden jest Grzegorz Bierecki, który w latach 1992 – 2012 był prezesem Krajowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej, a teraz, już II kadencję jest senatorem należącym do klubu PiS. Jak twierdzi posłanka Izabela Leszczyna, była wiceminister finansów w rządzie PO/PSL, to właśnie w tym czasie, gdy Bierecki był szefem SKOK-u „Powstał cały szereg spółek wydmuszek, do których wyprowadzono wszystkie istotne działania SKOK-ów. SKOK-i płaciły tym spółkom za to bardzo dużo pieniędzy, a co robiły te spółki? Czy płaciły chociaż podatki w Polsce? Nie. Kilkanaście z tych spółek było kontrolowanych przez spółkę SKOK w Luksemburgu założoną przez senatora Biereckiego. To tam szły zyski”.
Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca Nowoczesnej, zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez zarząd krajowy SKOK, w tym i Grzegorza Biereckiego. Grzegorz Bierecki dopiero dzisiaj będzie dyspozycyjny i odpowie na pytania dziennikarzy, natomiast jego kolega partyjny, Jan Maria Jackowski widzi w tej sprawie „drugie dno”. Twierdzi, że całe to zamieszanie wokół Biereckiego to nic innego, jak próba „polityzacji tej sytuacji, ponieważ próbuje się odwrócić uwagę od istoty problemu, sugerując jakąś formę odpowiedzialności na inne osoby niż te, które faktycznie prowadziły przestępczy proceder”. Przyjmując takie założenie pana Jackowskiego, możemy zastanawiać się, czemu miało służyć zatrzymanie w celu wielogodzinnego przesłuchania i oskarżenie o niedopełnienie obowiązków byłego szefa KNF, jego zastępcy i kilku urzędników? Zapewne chodziło właśnie o przykrycie afery Chrzanowskiego, a całe to zamieszanie to nic innego jak próba „polityzacji tej sytuacji, ponieważ próbuje się odwrócić uwagę od istoty problemu, sugerując jakąś formę odpowiedzialności na inne osoby niż te, które faktycznie prowadziły przestępczy proceder”. W tym kontekście słowa pana Jackowskiego również idealnie pasują. Tamara Olszewska Źródło: tvn24.pl
11 12 2018 „CHORZY POD DRZWI, NIE PATRZ NA ZNAJOMYCH”. KURIOZALNA INSTRUKCJA W PARAFII NA PODKARPACIU. Kościół lubi ingerować w życie, zachowania swoich wiernych. Naucza, poucza i wydaje instrukcje jak mają żyć, jak się zachować, co jest akceptowalne, a co nie. Parafia w Dobrzechowie na Podkarpaciu również uznała, że pewnych zasad, trzeba wiernych po prostu nauczyć. Wydała więc instrukcję „Podstawowe zachowania podczas Mszy Świętej”. Gdzie bardzo szczegółowo opisano zachowania niepożądane i oczekiwane przez duszpasterzy…
Żeby dotarło do wszystkich parafia opublikowała je na swojej stronie internetowej. Z instrukcji dowiadujemy się, że kościół jest jak sala koncertowa. A „gdy wielki artysta wykonuje właśnie utwór Chopina, słuchacze powstrzymują się od wydawania wszelkich dźwięków”. Nie wolno kichać, kasłać, stukać obcasami, chrząkać. Ci, którzy poświęcali się przychodząc do kościoła będąc przeziębionym dowiedzieli się, że mają stać pod drzwiami. „Jeżeli przychodzimy do kościoła bardzo zaziębieni, a więc możemy się spodziewać, że będziemy kasłać i kichać zatrzymajmy się przy drzwiach kościoła, by hałasować jak najmniej i nie skupiać na sobie uwagi innych oraz, by przy kaszlu trwającym dłużej móc opuścić świątynię jak najszybciej.”
„Nie stawiajmy parasola czy laski w taki sposób, by te przedmioty przewracały się z hukiem. Nie przechodźmy przez kościół szczególnie w momentach ciszy w taki sposób, by echo roznosiło po całej świątyni stukot naszych obcasów.”
Według księdza w kościele nie ma miejsca na pozdrawianie, „ukłony i witanie się”, ponieważ kościół nie jest miejscem towarzyskim. „Kłanianie się znajomym lub uśmiechanie się do nich w kościele jest gorszące” – głosi instrukcja. Wszyscy wierni, którzy klękali na jedno kolano teraz już będą wiedzieć, że tak nie wolno. „Chłopi klękali zawsze na oba kolana. Szlachta klękała na jedno kolano, by odróżnić się od chłopów, by pokazać, że oni nie muszą się już tak, ze względu na swoją pozycję społeczną, korzyć przed Bogiem. Czyż nie jesteśmy wszyscy równi przed Bogiem? Czy ktoś z nas jest jakoś wobec Niego uprzywilejowany?” – zapytuje retorycznie duchowny w instrukcji.
Ci z kolei, którzy chodzili w parze i nie daj Boże trzymali się pod ramię czy za ręce, od dziś muszą to zmienić. „Jeszcze bardziej gorszące są wszelkie przejawy męsko-damskich czułości. Pary nie powinny zatem w żadnym przypadku tulić się do siebie, dotykać, trzymać się za ręce i w jakikolwiek inny sposób okazywać swoje do siebie przywiązanie.” – czytamy dalej. W instrukcji znajdujemy jeszcze kilka bezcennych zasad savoir vivre’u, bez znajomości, których wierni mienią się księdzu prostakami bez ogłady. Na szczęście mają przewodnika, pasterza w osobie księdza proboszcza, który wskaże im drogę. Wierni z Dobrzechowa stoją teraz przed wyzwaniem realizacji wszystkich zasad. Trzymamy za nich kciuki! Źródło wiesz.net.pl

11 12 2018 Kwaśniak: „Być może niedługo zostanę oskarżony o to, że to ja napadłem na przestępców”
– „Jestem przykładem tego, że z ofiary robi się przestępcę. Być może niedługo zostanę oskarżony o to, że to ja napadłem na przestępców” – powiedział były wiceszef KNF Wojciech Kwaśniak w TVN 24. To jego komentarz do „słynnej” już wypowiedzi Zbigniewa Ziobry, że to „KNF przez długi czas rozzuchwalała przestępców”. Więcej na ten temat w naszym artykule „Minister Sprawiedliwości wypowiedział słowa, w których bliżej mu do bandytów niż do państwowego urzędnika”. Kwaśniak i sześcioro innych byłych urzędników zostało zatrzymanych przez CBA – wypuszczono ich po przesłuchaniach w szczecińskiej prokuraturze.
Z kolei w RMF FM słowa Ziobry określił jako szokujące. – „Stwierdzenie pana ministra jest szokujące, sprowadza się do stwierdzenia, że ofiara, pokrzywdzony jest sam sobie winien tego, że dopuszczono się na nim przestępstwa. Minister powinien wiedzieć, że od zwalczania przestępczości są inne organy, nie KNF. KNF zgłasza tylko wszelkie nieprawidłowości i to KNF zrobiła w sprawie SKOK Wołomin” – powiedział były szef KNF.
Kwaśniak przypomniał, co działo się w SKOK Wołomin, kiedy nareszcie KNF mógł go skontrolować. – „Po wprowadzeniu zarządu komisarycznego i utracie płynności przez kasę, dzięki współpracy KNF z prokuraturą w Gorzowie, okazało się, że wiele dokumentów w tej kasie jest sfałszowanych. Działała tam cała zorganizowana grupa przestępcza. W tej grupie przestępczej byli przedstawiciele zarówno byłych służb specjalnych, jak i świata polityki. Kasa była zaangażowana w relacje z wieloma osobami publicznymi, przede wszystkim politykami. Mam nadzieję, że kiedyś opinia publiczna dowie się o tym wszystkim” – powiedział. Dodał, że ujawnienie tych informacji to zadanie dla prokuratury i dziennikarzy.
Działania Kwaśniaka wobec SKOK-u Wołomin doprowadziły do zamachu na jego życie w 2014 r. W dniu, kiedy Komisja Nadzoru Finansowego rozpoczęła kontrolę w tym SKOK-u, został ciężko pobity przed swoim domem: miał pękniętą czaszkę, zmiażdżoną dłoń i złamaną rękę. – „Miałem tylko jedno przekonanie, że walczę o swoje życie i cieszę się, że udało mi się życie zachować. Zdaniem biegłych i prokuratury w Gorzowie wyłącznie dzięki wielkiemu szczęściu i faktowi, że aktywnie się broniłem i nie straciłem przytomności, zachowałem swoje życie” – opisywał w TVN 24. Źródło: tvn24.pl, RMF FM
Zasłyszane: Gdyby PiS rządził w Stanach Zjednoczonych w latach 20-tych XX wieku, to Eliot Ness siedziałby w Alcatraz, a Al Capone byłby senatorem.

11 12 2018 Giertych znów nie oszczędza PiSu. Tym razem z powodu afery wokół KNF.
Roman Giertych bardzo sprawnie „ogarnia” Facebooka. I nie od dziś używa go, by chłostać drwiną partię rządzącą, co przysparza mu licznych fanów i równie dużo przeciwników. Tym razem, w najnowszym wpisie zwraca się bezpośrednio do premiera Mateusza Morawieckiego. W jakiej sprawie?
Otóż w liście do premiera zapowiada rezygnację z roli rzekomego „doradcy i piewcy dobrej zmiany”. Powodem jest afera KNF. Adwokat Leszka Czarneckiego – bo Giertych podjął się obrony znanego biznesmena – przedstawia chronologicznie, co się w sprawie wydarzyło. A wszystko po to, by przedstawić Morawieckiemu argumenty, stojące za „rezygnacją”. Wszystko to zaś poufałym tonem, za który przeprasza, bo „nie koresponduje z godnością urzędu” piastowanego przez Morawieckiego. „Ale obydwaj wiemy, że ta przeszkoda wkrótce zaniknie…” – ironizuje Giertych.
„Pouczałem, tłumaczyłem, radziłem i broniłem” – kontynuuje swoją spowiedź Giertych. – „Opisałem żarliwą tę obronę w książce ‚W obronie Konstytucji’. Może pan ją kupić w księgarniach” – dopowiada. „Dzisiaj jednak stanąłem przed zadaniem, które mnie przerasta. (…) Tak panie premierze. W świetle zaistniałych faktów muszę złożyć rezygnację z roli piewcy ‚dobrej zmiany’. Tego się bowiem nie da w żaden sposób wytłumaczyć. Bolszewicy nacjonalizowali mienie prywatne. Ale nawet oni proces uwłaszczenia nomenklatury na znacjonalizowanym majątku rozkładali na lata. Od pana bolszewicy powinni uczyć się radykalizmu w realizacji walki z kułakami i wspieraniu tych elementów w społeczeństwie, które najlepiej przystosowują się do nowej władzy” – czytamy na facebooku. I jak zapowiada w zakończeniu listu, od teraz będzie „byłym już życzliwym premierowi„. Resztę swoich wątpliwości Giertych obiecuje wyjaśnić Morawieckiemu „podczas ich rychłego spotkania”. Być może nastąpi to szybciej niż się nam wydaje. Źródło: onet.pl
Premier Morawiecki uszczelnienie podatku VAT doprowadził do granic absurdu. Koszt odzyskania 1 złotówki wyłudzonego podatku VAT w tej chwili zbliża się do 10 złotych. Morawiecki już nie chwali się miliardami odzyskanego VATu, bo w tej chwili jest to walka z wiatrakami, ściga się mitycznego ducha. Panie premierze co się stanie z Fiskusem i tak wspaniałą nową ordynacją podatkową jak wszystkie podmioty gospodarcze uciekną z Polski, ostanie się jeno budżetówka, i duże międzynarodowe korporacje zagraniczne. A co to pana obchodzi za przeproszeniem, dorobił się pan kiedy państwo teoretyczne było w rozsypce majątku wartego około 30 mln zł. Dziś piastuje pan najwyższe stanowisko państwowe i powiedz pan jaka jest wartość majątku klanu Morawieckich, 100 a może już 200 mln zł, i na tym nie koniec bowiem w finansjerze światowej czeka na pana już intratna posadka.

11 12 2018 Przesłuchanie Tuska przez Wasserman było klęską PiS.
Rostowski pojechał walcem równie pięknie, po pięknej Wasserman, jak to zrobił Tusk. Sugestia, że ktokolwiek, gdziekolwiek w polskim rządzie, mógł się cieszyć z tego, że oszustwa VAT-owskie rosną jest nieprawdziwa i oszczercza – powiedział Jacek Rostowski, były minister finansów za rządów PO-PSL, który jest był wczoraj przesłuchiwany jako świadek przez komisję śledczą ds. VAT.
W rozpoczętym postępowaniu chodzi o odpowiedź na pytanie, czy w latach 2007-2015 w instytucjach publicznych nastąpiły zaniedbania, które w efekcie doprowadziły do uszczuplenia dochodów Skarbu Państwa z tytułu podatku od towarów i usług oraz podatku akcyzowego. Świadek skorzystał z prawa do swobodnej wypowiedzi i w tych ramach oświadczył mi in., że luka istnieje wszędzie, gdzie wprowadzono podatek VAT. To nieprawda, że rząd PO-PSL tolerował oszustwa VAT i że sytuacja poprawiła się po 2015r. Przesłuchanie Jana V. Rostowskiego jest szeroko komentowane w mediach społecznościowych, a niepoważnego charakteru przydaje mu fakt, że każda ze stron ma swoje wykresy i swoje slajdy. W odpowiedzi na dość nerwowy klimat prowadzonego przesłuchania Rostowski, w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że „Pan przewodniczący Horała nie jest w stanie wykorzystać swojej pozycji, żeby przekaz polityczny utrwalać.”  Na co trafnie zareagował na Twitterze Tomasz Lis: „Rostowski to sadysta. Zjadając pana Horałę powinien się zatrzymać przed dojściem do butów”.
Gdy przewodniczący Horała dopytywał o kwestię odwróconego VAT-u były minister zirytowany odpalił: „To niesamowite, że na świadka wzięliście prof. Modzelewskiego, który jest gruntownym przeciwnikiem odwróconego VAT-u. Sami szliście do wyborów z ustawą zakazującą odwróconego VAT-u. A teraz robicie nam wyrzuty, że nie dość szybko wprowadziliśmy odwrócony VAT”. „Ja nie robię panu żadnych wyrzutów” – bronił się Horała, a internauta Michał Mostowy tak skomentował przesłuchanie: „Przesłuchanie Tuska przez Wasserman było klęską PiS, która stanowiła piękne preludium do wykrycia afery KNF. Dziś Rostowski jedzie walcem równie pięknie, jak wtedy Tusk. PiS oduczy się robić polityczne komisje tylko dla politycznej szopki. Źródło: Onet.wp.pl
Z forum: Oglądałam to przez jakieś pół godziny, dłużej nie mogłam, bo pracuję, ale pan minister odpowiadał na każde pytanie powoli, merytorycznie i wyczerpująco. Rozjeżdżał ich równo i spokojnie, chwilami nawet z uśmiechem. Jedna pani z komisji nawet nie starała się sprawiać wrażenia, że słucha i udaje że rozumie, tylko sprawdzała coś w telefonie. Czyżby otrzymała jakieś instrukcje? Natomiast pan Horała wyskakiwał od czasu do czasu jak filip z konopi i przerywał bez sensu, żeby tylko przerwać i zaznaczyć swoją obecność. Te komisje PiS to istna parodia, nie teatr. One wcale nie są po to, żeby coś wyjaśnić. Wręcz przeciwnie. To miała być wyborcza trampolina dla paru posłów. W wyborach samorządowych – niewypał. A do tych nadchodzących już wszyscy zdążą zapomnieć, że są jakieś komisje, bo ile można ględzić bez żadnych efektów? Każdemu się znudzi. Oby jak najszybciej.
Dlaczego Rostowski, Balcerowicz, Lewandowski, Tusk, Kaczyński, Macierewicz, senior Morawiecki etc. jeszcze nie siedzą? To dzięki nim Polska stała się najwydajniejszą kolonią na świcie i pralnią brudnych pieniędzy. Wyprzedawczyki za czapkę ulęgałek sprzedali majątek narodowy gromadzony przez pokolenia. 
08 12 2018 Jarosław Kaczyński SPANIKOWANY jak nigdy! Publicznie powiedział więcej niż powinien.
Jarosław Kaczyński postanowił zabrać głos podczas spotkania klubu PiS w Jachrance. Okazuje się, że przemówienie, na które czekali zarówno współpracownicy, jak i wyborcy, może wielu rozczarować. Oklaski, wsparcie obecnych i liczne kontrowersje. Polityk wielokrotnie plątał się w tłumaczeniach. Jarosław Kaczyński zaczął swoje przemówienie po godzinie 17:00, podczas dwudniowego spotkania polityków Prawa i Sprawiedliwości w Jachrance. Mówił o przyszłości Polaków, ale i zgodności działań partii z prawem. Wiele z kwestii, które poruszył, dość obszernie się wykluczają. Co na to opozycja?
Co Jarosław Kaczyński powiedział w Jachrance? Dziwne tłumaczenie o relacji z opozycją – Polacy mają dziś wielkie aspiracje – zaczął swoje przemówienie panują w Europie Zachodniej. Prawo i Sprawiedliwość wielokrotnie naraziło się swoimi wypowiedziami członkom Unii Europejskiej. Praworządność oraz polityka emigracyjna są jednymi z najważniejszych, które chcieliby omawiać z rządem europejscy dyplomaci. W swym przemówieniu Kaczyński podkreślał istotę utrzymania dobrych relacji z UE oraz bycie jej częścią. – Żeby tak się stało potrzebne jest sprawne państwo, co przyznają dziś także zaciekli liberałowie. Potrzebne są stosunki oparte na solidarności między pracodawcami i pracownikami – zauważył później prezes partii. Istotne miejsce w przemówieniu Kaczyńskiego zajęła relacja rządu z opozycją. Kaczyński skrytykował Platformę Obywatelską i przypomniał postać Donalda Tuska.
– Gdyby to była tylko ta jedna afera, to już wystarczyłoby, by powiedzieć, że jest to przepastna różnica.  Ale było ich dużo więcej – powiedział, wspominając kontrowersje wokół rządów Platformy Obywatelskiej. Dla polityka istotne zdało się także podkreślenie różnic między Prawem i Sprawiedliwością i rządami sprzed lat współpracowników Donalda Tuska. W ocenie Kaczyńskiego powinna nastąpić rewolucja wokół spraw prowadzonych przez komisje.
Później jednak nieco spanikowany zmienił nastrój wokół swoich zarzutów, sugerując, że to nie on powinien rozstrzygać o przebiegu postępowania. – Nie mogę tu niczego rozstrzygać, od tego jest wymiar sprawiedliwości, ale trzeba o tym wspominać. Poza tym mamy aferę hazardową, informatyczną, gazową – podkreślił Kaczyński po chwili. W przemówienie w Jachrance, na które czekali niemal wszyscy obecni, wielokrotnie padły zarzuty wobec opozycji. Wiele z poglądów, które zawarł w swoim expose Kaczyński zdają się być niejasne. Później, wykluczają się. Źródło pikio.pl
Dwór Kaczyńskiego rośnie i Bizancjum się rozwija... Ale to już było, pamiętacie jak Władysław Gomułkę bredził: Gdybyśmy mieli blachy, to byśmy produkowali konserwy. Ale nie mamy mięsa. Wprawdzie stanęliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód! Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podnoszenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej Ojczyzny.

08 12 2018 „Prawdy objawione” Gowina: „Wzrost cen energii nie musi się przekładać na podnoszenie cen innych usług”
Taką „rewelacją” podzielił się dziś wicepremier i – nomen omen – minister nauki Jarosław Gowin. – „Jeśli chodzi o indywidualnych odbiorców, pewnie one będą nieuchronne, ale skala podwyżek będzie o wiele mniejsza. Wzrost cen energii nie musi się wprost przekładać na podniesienie cen innych usług” – powiedział w RMF FM. Internauci nie szczędzili słów krytyki pod adresem wicepremiera w rządzie PiS. – „Panie Gowin, gdzie pana takich bzdur nauczono, że wzrost energii nie musi się przekładać na podnoszenie cen usług? W marksistowsko-leninowskiej szkole ekonomii? No chyba że będzie pan dokładał ze swoich? Obaj wiemy, że tak nie będzie, bo panu zawsze brakuje do pierwszego” – napisał jeden z nich. To oczywiście aluzja do wypowiedzi Gowina w Radiu Zet, kiedy podczas afery z przyznanymi przez Szydło nagrodami, utyskiwał, że kiedy był ministrem w rządzie PO-PSL miał zbyt małą pensję. Inni internauci komentowali kpiąco: – „Noż kuźwa murowany kandydat do Nagrody NOBLA z Ekonomii”; – „Ma chłop rację! To proste! Uzyskać to można dwoma sposobami. Prośbą: „uprasza się o niepodnoszenie cen” lub groźbą: „zabrania się podnoszenia cen”; – „Jak długo ten „geniusz” z Krakowa myślał nad tą wypowiedzią?? Ciekawe, kto mu udzielił tej cennej informacji, może inni „tytani” wiedzy ekonomicznej?”; – „Jarosław Gowin wyda rozporządzenie i ceny usług nie zmienia się , pogoda będzie już tylko słoneczna, a ks. Jankowski dostanie pośmiertnie Order Uśmiechu”. Źródło: RMF FM, TwitterI 
To jest jedna z najświętszych prawd ujawnianych kamedule Gowinowi że wzrost cen energii nie musi się przekładać na podnoszenie cen innych usług. To jest rozwiniecie prawa ekonomi hrabiego von Rostowskiego, zwanego prawem Vincevata według, którego wzrost podatku VAT wpływa na spadek cen. 
07 12 2018 Ty wredny Kaczorze, zapłacisz za Nowoczesną!
Porobiło się w tej polityce nieprawdopodobnie. Jeszcze dziś rano po przeczytaniu kilku nic nie sugerujących artykułów byłem przekonany że winą za rozpad Nowoczesnej obarczony zostanie Kaczyński. No przecież to oczywiste, skoro bowiem wg Bolesława Bolka Bolczastego Lech Kaczyński zginął pod Smoleńskiem z powodu rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim i to bez znaczenia o czym ta rozmowa była to gwarantowane są podobne zachowania totalnych debili w sprawie Nowoczesnej. Czytamy więc: „Opozycja była rozbita. Wyzwania spowodowały konieczność podjęcia współpracy, by przeciwdziałać m. in. likwidacji trójpodziału władzy w Polsce” Tak oto tłumaczy poseł Platformy Obywatelskiej potem Nowoczesnej i dziś ponownie Platformy Obywatelskiej pan Marek Sowa. Redakcja wPolityce.pl podsumowała to tytułem: „Rozpad Nowoczesnej? Wina PiS!”. Obawiam się że wyobraźnia naszych prawicowych dziennikarzy jest zdecydowanie za skromna. Oto bowiem Katarzyna Lubnauer psiapsiółka poseł Pihowicz w wywiadzie przeprowadzonym przez Roberta Mazurka zdradza nam tajemnicę na temat długów partii Nowoczesna: Zacznijmy od tego, że długi w tej chwili już nie są - nazwijmy to - moje. Dlatego, że w tej chwili wszystkie długi, które ma Nowoczesna, to albo są długi zaciągnięte przez Ryszarda Petru - za czasów jego przewodniczenia... Ja nie zaciągnęłam żadnego, nowego zobowiązania. A z drugiej strony, są zobowiązania z kampanii wyborczej, za które odpowiada mąż pani Kamili Gasiuk- Pihowicz, który był wtedy pełnomocnikiem finansowym. Wygląda na to że pani Lubnauer jest porządną matematyczką i umie liczyć nie swoje pieniądze. Mit plastikowego pieniądza i kredytu w pełnym blasku widzimy po przepięknym piruecie szefowej Nowoczesnej. Najpierw pani Katarzyna pomogła Ryszardowi Petru w utracie stanowiska szefa partii a ostatecznie doprowadziła do jego rezygnacji z członkostwa – za brak profesjonalizmu. Zostały dwie najbardziej wyszczekane nowoczesne posłanki/psiapsiółki Lubnauer/Pihowicz które wiodły prym w „Nowoczesnej”. Jedna uznała ucieczkę do przodu za jedyne rozsądne rozwiązanie i za „jedynkę” zmieniła barwy klubowe. Druga natomiast na spowiedzi u Mazurka stwierdza że długi wyszły do partii „Teraz” oraz „Platforma Obywatelska”. Rewelacyjny myk finansowo-polityczny. Nowoczesna się oczyściła ze zobowiązań i może patrzeć w przyszłość z optymizmem. Tyle tylko że jak to zwykle bywa obciążeni kosztami zapewne zwrócą się do niezawisłych sądów o wyrok kto ma zapłacić za długi Nowoczesnej. Jako że sojusz PO/.N został zawiązany w obronie niezawisłości sądów powszechnych jest więcej niż pewne że za długi zapłaci zamachowiec na niezawisłość czyli przebrzydły PIS. Jakby ktoś myślał że to nie możliwe to ostatecznie za długi Nowoczesnej zapłaci Skarb Państwa czyli. PIS! HAHAHA! 
Źródło: niepoprawni.pl

07 12 2018 Dziennikarka wylądowała u prokuratora, bo słuchacz nazwał Dudę figurantem.

Dziennikarka Polskiego Radia w Rzeszowie – Grażyna Bochenek, otrzymała naganę, została odsunięta od prowadzenia programów na żywo i musiała stawić się u prokuratora, bo słuchacz nazwał prezydenta RP figurantem.
6. września w porannym „Kalejdoskopie”, telefonujący do rzeszowskiej rozgłośni słuchacz powiedział m.in.: „Prezydent powinien być mężem stanu, posiadać własną wolę i własne inicjatywy. W tym momencie mamy figuranta. Ani własnej woli, ani żadnego poważania to on nie posiada. Na to, żeby być prezydentem, trzeba zapracować. Na szacunek wśród Polaków trzeba zapracować. Pewne rzeczy nie przychodzą tylko dlatego, że objęło się stołek” – zabrzmiało w słuchawce i „poszło” w Polskę. Chociaż po pewnym czasie Grażyna Bochenek wyemitowała głos innego słuchacza, który miał odmienne zdanie niż jego poprzednik rozdzwoniły się telefony w redakcji. Do bezpośrednich przełożonych Bochenek dzwonił m.in. oburzony prezes radia Przemysław Tejkowski.
Na telefonach się nie skończyło. Dziennikarka usłyszała, od Tejkowskiego, że określenie „figurant” jest obraźliwe i że narusza art. 135 Kodeksu karnego mówiący o publicznym znieważeniu prezydenta RP, co zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat trzech. Dzień później dziennikarka otrzymała karę nagany na piśmie. Prezes Tejkowski powołał się tu znów na Kodeks Karny, ponadto zarzucił jej naruszenie dóbr osobistych prezydenta RP oraz podstawowych obowiązków pracowniczych – nieprzestrzeganie przepisów art. 12 ust. 1 pkt. 2 Prawa Prasowego.Grażyna Bochenek zdecydowała się więc odwołać do sądu pracy, ale równocześnie do Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszowa wpłynęło zawiadomienie złożone przez kancelarię prawną w imieniu Polskiego Radia Rzeszów. Pełnomocnictwa kancelarii udzielił prezes zarządu Przemysław Tejkowski – podaje wyborcza.pl.  „Zawiadomienie zostało złożone wobec redaktor Grażyny Bochenek, która prowadziła program „Kalejdoskop” w dniu 6 września, gdzie miało dojść do znieważenia głowy państwa” – poinformowała dziennik Renata Krut, szefowa prokuratury. Zaznaczyła, że prokurator prowadzący tę sprawę do końca tygodnia podejmie decyzję czy śledztwo będzie prowadzone, czy też zostanie wydana odmowa jego wszczęcia. Źródło: wyborcza.pl
No a co ze słuchaczem, dynda sobie, znurkował z kamieniem, dzwony biją i anieli mu śpiewają? Wałęsa niczym Don Kichot walczy z komuną a Kaczyński gorliwie walczy z demonami, których istnienia nie udowodniono, w każdym razie w sposób niebudzący wątpliwości.
Kaczyńskiemu marzy się wprowadzenie w Polsce małego PRL-u Złotego Ustroju sprzed 1989 roku kiedy wszyscy byli jednomyślni i wszyscy nieskazitelni i wszyscy troszczyli się o wspólna dobro. Dziś już jedna osoba ma władzę ustawodawczą, wykonawczą i sprawuje jednocześnie kontrolę nad nią. PRL bis. Oprawcy za komuny musieli się czaić, ukrywać, chować twarz. Robić rożne zmyłki. Kamuflować się. Może nawet i cierpieli? A dziś głowy wysoko podniesione i wszelkie zaszczyty i honory mają. A to między innymi zasługa braci Kaczyńskich.
06 12 2018 KNF wynajmowała swoją siedzibę za… 131 mln zł.
Marek Chrzanowski jako szef Komisji Nadzoru Finansowego wynajął biurowiec przy Pięknej 20 za gigantyczną kwotę 131,6 mln zł. Zrobił to mimo zastrzeżeń departamentu prawnego Komisji. Jak czytamy w „Wyborczej”, jego dyrektor Zdzisław Osada uznał, że cena jest za wysoka (mowa była o kwocie 1,07 mln zł miesięcznie za 13,9 tys. m kw. na 123 miesiące) i dwukrotnie przekraczała dotychczasowe koszty wynajmu, jakie ponosiła Komisja. Zwracał uwagę, że spółka matka właściciela Pięknej 20 – Griffin Real Estate, jedna z największych spółek deweloperskich w Polsce – mieści się na Cyprze i jest własnością podmiotów z kapitałem rosyjskim. Może to oznaczać, że do skarbu państwa nie wpłyną żadne pieniądze z wynajmu. Podobne zastrzeżenia miała Prokuratoria Generalna, która musi zaopiniować umowę ze względu na dużą wartość. Wobec uporu szefa KNF Osada, nie chcąc zgodzić się na warunki wynajmu, odszedł z pracy. Niezrażony tym szef KNF uzyskał pozytywną opinię o umowie od częstochowskiej kancelarii Grzegorza Kowalczyka, tego samego, którego nazwisko padło w korupcyjnej propozycji dla Leszka Czarneckiego. Jak czytamy w portalu GW, nieprawidłowości związane z wynajmem nowej siedziby Komisji są jednym z ważnych wątków korupcyjnego śledztwa prowadzonego przez delegaturę Prokuratury Krajowej w Katowicach.
Kowalczyk dostał z KNF pięć zleceń po 20 tys. zł na „opiniowanie i opracowanie” umów dotyczących wynajmu nowej siedziby, bez przetargu i zapytania innych kancelarii. Jak podkreśla portal, ostatecznie nie wiadomo, ile umów podpisał on z Komisją i ile na nich zarobił.
Umowa na wynajem budynku przy Pięknej 20 podpisano w styczniu 2018 r. Co ciekawe, raptem miesiąc wcześniej CBA zatrzymało Przemysława K., prezesa Griffin Real Estate. Został aresztowany w związku ze sprawą korupcyjną pisowskiego senatora Stanisława Koguta, któremu miał wręczyć 500 tys. zł łapówki. Na wolność wyszedł w czerwcu. Zatrzymanie Przemysława K. akurat w momencie, gdy umowa najmu miała być finalizowana, nie powstrzymało Chrzanowskiego. W tekście umowy ostatecznie nie ma Griffin Real Estate ani Przemysława K., a jedynie pośrednik – założona jeszcze w 2014 r. spółka SO SPV 57, formalny właściciel budynku przy Pięknej 20. Źródło: wyborcza.pl
Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Gdzie miłość ojczyzny ustaje tam czasy łotrów i szaleńców nastają. Dlaczego mamy tym co sprawują władzę płacić za to że z miesiąca na miesiąc wzrastają drastycznie wszelkie opłaty. A oni się śmieją i nic nie robią tylko majątek woj pomnażają. Głupich nie sieją sami się rodzą więc płaćcie rodacy swoim wybrańcom coraz to więcej za to tylko że fajnie gadają. Gdy zarabia się kilkadziesiąt razy tyle, co najgorzej wynagradzani Polacy to z tej perspektywy kompletnie nie da się nic usłyszeć. Nawet bicia własnego serca. Samosądy byłyby bardzo ożywcze dla demokracji

06 12 2018 Obecna ordynacja wyborcza otwiera drogę do „handlu” posłami – twierdzi Paweł Kukiz.
„Samochód można wiecznie naprawiać, ale jeśli chce się nim sprawnie jeździć, to trzeba w końcu w nim wymienić silnik” – powiedział Paweł Kukiz, komentując rozłam w „Nowoczesnej” i wskazując na przyczyny podobnych sytuacji. Zaproponował też z drwina, że „pożyczy” tej partii jednego posła, by mogła zachować status klubu poselskiego. „W tej chwili posłowie to nic innego jak własność liderów partyjnych, których można podkupywać jak bydło, które za lepszą paszę pójdzie do innego koryta” – ocenił w rozmowie z Onetem. Poseł zaznaczył, że potrzebna jest zmiana ordynacji wyborczej, by nie dochodziło do „podkupywania posłów” „Oczywiście podstawowym rozwiązaniem, by takie rzeczy się nie zdarzały, są JOW-y czyli jednomandatowe okręgi wyborcze. Dzisiejsza ordynacja wyborcza powoduje tego typu zachowania”– powiedział Onetowi.
„Mamy przykład radnego Kałuży czy moich posłów, którzy przede wszystkim nie powinni być moimi posłami, ale posłami ludzi. Przy ordynacji opartej na JOW-ach z automatu tworzą się dwa ugrupowania, ale nie są to partie wodzowskie tylko partie konsensualne”.Pytany o pomysły, by wprowadzić prawny zakaz zmiany klubów przez posłów czy radnych, Kukiz ocenił, że jest to tylko „zaklejanie dziury w kranie plastrem, który i tak prędzej czy później przecieknie”. Źródło: Onet
Odważna ta Mrówka, nie penia idzie na całość po władzę, a zdobyć ją może tylko z PO. Nowoczesna jest w rozsypce, powód brak kasy na działalność. Petru potrafił przekonać sponsorów, Lubnauer zniechęca ich.
Co to za wybory skoro głosujemy na partie polityczne i miejsca na listach. Pamiętacie tak było za komuny i od kilkunastu lat jest w tej nowej Polsce: Głosowali na kogo chcieli, wybrali kogo trzeba.Dlatego nie biorę udziału w tym show pt „kto komu obieca więcej” Wolę siedzieć w domu bo tak naprawdę to nie ma żadnego znaczenia na kogo  zagłosuję. Bo oni wszyscy są tacy sami będą dbali tylko o swoje interesy. Ale nadejdzie czas rozliczenia i mam taką nadzieje, że to będzie już niedługo. Kaczyński, który był z krwi i kości antyklerykałem, gdy jeszcze rozumiał, że zasada autonomii między państwem a Kościołem jest fundamentem demokratycznego państwa porzucił ją, bo zrozumiał, że bez armii proboszczów nie uda mu się wygrać wyborów. Dlatego zaczął schlebiać, i schlebia po dziś dzień Kościołowi, trzymając go tym samym na krótkiej smyczy. 
04 12 2018 Ksiądz Wojciech Lemański o prałacie Jankowskim: Ręce same zaciskają się w pięści.
Prawdziwa burza rozpętała się pod facebookowym wpisem ks. Lemańskiego, który skomentował poruszający tekst z „Dużego Formatu”, o prałacie Henryku Jankowskim. Pisaliśmy o tym w publikacji „Prałat Henryk Jankowski pierwowzór bohaterów filmu „Kler?” Duchownym wstrząsnęły wspomnienia ofiary Jankowskiego – Barbary Borowieckiej, opowiadającej dziennikarce o molestowaniu, którego lata temu miał dopuszczać się wobec niej oraz innych dzieci ks. Henryk Jankowski.
„Uprzedzam – to tekst dla ludzi o twardych nerwach i mocnej psychicznej odporności”- ocenił Wojciech Lemański. „U normalnych ludzi, już po pierwszych zdaniach tego tekstu ręce same zaciskają się w pięść (ze złości, z bezradności, z przerażenia). Potem jeszcze uzasadniony odruch wymiotny i oburzenie na wszystkich tkwiących w tym przestępczym procederze po uszy” – napisał. Duchowny z całą mocą podkreślił, że artykuł z „Dużego Formatu” jest odpowiedzią na niedawną histeryczną wypowiedź ojca Tadeusza Rydzyka. „Który tu z nas jest taki, jak na tym filmie „Kler”? – dość bezczelnie pytał redemptorysta podczas uroczystości z okazji 27 rocznicy powstania Radia Maryja. „Tak, i on, i jeszcze kilku uczestników jubileuszowych uroczystości w Toruniu, po lekturze tego artykułu, powinno spłonąć ze wstydu albo zaszyć się w jakąś mysią dziurę. Niestety ci ludzie nie mają wstydu” – podsumował.
Ocenił jednoznacznie, że film Wojciecha Smarzowskiego „Kler” – to „fabularna fikcja bardzo mocno oparta na naszych polskich kościelnych realiach. Patrzyłem na hierarchów kroczących do ołtarza w Toruniu w błyszczących ornatach. Wypadałoby, by wielu z nich założyło z tej okazji – szarą zgrzebną włosiennicę”. Użytkownicy Facebooka nie pozostawili suchej nitki na hierarchach, zarzucając im – lecz nie tylko im samym – grzech zaniechania, hipokryzję i bezduszność wobec ofiar. Źródło: Facebook
Tak się zastanawiam czy pedofilia nie rodzi się w seminariach w trakcie kształcenia młodych jeszcze umysłów przyszłych księży. To pranie mózgu jaki przechodzą musi mieć uboczne skutki. Czy jak ksiądz pogłaszcze dziecko, posadzi na kolanie to już pedofilia? Pamiętam czasy kiedy niewygodnych księżny w aresztach osadzano, przymusowo do wojska wcielano, później topiono,a od kilkunastu lat sprawujący władzę pedofilię im zarzucają!? No a o tym co się dzieje w imperium o. Rydzyka nadal cisza.

04 12 2018 Pomysł Macierewicza bierze w łeb. WOT nie nasyci pola walki patriotyzmem
Doszło do tego, że dziś całkiem otwarcie można mówić, iż tzw. Wojska Obrony Terytorialne to zwykły niewypał. Ujawniony dokument potwierdza to, a internauta w swoim komentarzu, opublikowanym pod artykułem portalu naTemat, z nieukrywaną pogardą ocenia nie tylko te działania twórcy tej formacji:„Antoni Maciarek ma potencjał destrukcyjny kilku bomb atomowych” –  pisze Janusz Borowczyk. W październikowym planie działania MON na 2019 rok zapisano, że „liczebność stanów osobowych” tej formacji ma wynosić 31,6 tys. żołnierzy, w tym 27 tys. osób pełniących Terytorialną Służbę Wojskową. Miesiąc później sprawa wygląda już zupełnie inaczej. Z ujawnionego pod koniec listopada rozporządzenia Rady Ministrów, które MON przesłało do kancelarii premiera dowiadujemy się, że liczbę żołnierzy rezerwy, którzy mogą być powołani w 2019 roku do odbycia lub pełnienia służby w ramach terytorialnej służby wojskowej, ustalono na poziomie nieco ponad 17 tys. żołnierzy. Podobna liczba pada w Programie Rozwoju Sił Zbrojnych, do którego dotarł „Dziennik Gazeta Prawna”. Dokument przyjęty przez Mariusza Błaszczaka zakłada, że liczba „terytorialsów” będzie zbliżona do 20 tys.
Dlaczego WOT – która, jak można wyczytać z dokumentów MON opracowanych w czasach Macierewicza – miała: „nasycić pole walki patriotyzmem”– to klapa? Dlatego, że brakuje bazy szkoleniowej oraz wydzielonych funduszy na WOT. Ponadto brakuje oficerów, a wyszkolenie żołnierza WOT to praca na kilka lat. Na dodatek okazało się, że utrzymanie żołnierza WOT jest droższe niż… żołnierza zawodowego. Trudno zapomnieć, że Antoni Macierewicz planował, iż jeszcze w 2016 roku stan osobowy WOT wyniesie 53 tys. żołnierzy. Źródło: naTemat/DGP
Macierewicz powinien zostać rozstrzelany jako zdrajca narodu. Słomiany czołg, słomiany okręt, słomiany helikopter i żołnierz z drewnianym karabinem zasuwający na pieszo tak wygląda polska armia po modernizacji Macierewicza.
Z forum: No, uffff, a ja już się bałem, że Macior stworzy nam tu jakieś rodzime SS. A tu się rypło… Właściwie można było przewidzieć, że to też spieprzą. Grudzień się zaczął, więc zapisujmy listę pisowych obciachów. Będzie więcej, szczyt klimatyczny dopiero się rozpoczął.
Jest dla PiS-u pole do popisu. 
03 12 2018 Iskrzy na linii Kaczyński – Rydzyk.
W sobotę hucznie obchodzono w Toruniu 27. urodziny Radia Maryja. Były płomienne przemówienia, prezent, wspólne śpiewy i modlitwy. W spotkaniu uczestniczyło tysiące wiernych, oddanych całym sercem Tadeuszowi Rydzykowi, w tym i politycy PiS. Zabrakło tylko jednej osoby, Jarosława Kaczyńskiego, co według jednego z ważnych polityków jego partii oznacza, iż „to nie przypadek, tylko efekt poważnego sporu prezesa PiS z ojcem Tadeuszem Rydzykiem”. Wprawdzie prezes Kaczyński i w poprzednich latach nie brał udziału w uroczystym świętowaniu urodzin Radia Maryja, ale zawsze przesyłał specjalny list. Tym razem jednak i tego zabrakło. Jak podkreśla informator se.pl, to rzeczywiście efekt konfliktu między panami i choć kilkakrotnie były podejmowane próby pojednania, to jednak nic z tego nie wyszło.
Tadeusz Rydzyk ma pretensje do Kaczyńskiego m. in. o dymisję Antoniego Macierewicza i usunięcie ze stanowiska premiera Beaty Szydło. Nie podoba mu się również zwlekanie z zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej. Nawet na uroczystości sobotniej, Rydzyk nie omieszkał zaapelować o podjęcie przez polityków zdecydowanych działań w obronie życia poczętego. Jak widać więc, nie układa się najlepiej między Rydzykiem a prezesem PiS. Jednak „Rydzyk nie poradzi sobie bez milionów od Kaczyńskiego, a Kaczyński potrzebuje wsparcia Rydzyka. Mimo tego konfliktu są na siebie skazani”. Tak twierdzi rozmówca portalu se.pl i ma rację.
Obaj panowie, czy chcą czy nie, muszą ocieplić swoje relacje, bo i dla jednego, i dla drugiego najważniejszy jest cel, czyli …dla Rydzyka kasa i wpływy, a dla Kaczyńskiego władza. Ciekawe, ile są w stanie dla tego właśnie celu poświęcić. Tamara Olszewska Źródło: se.pl
Z forum: A ja uważam, że Rydzyk w czasie rządów PiS-u nachapał się już tyle, że przestało mu zależeć na kolejnym milionie. Zaczęło mu zależeć na władzy — chce mieć wpływ na działania PiS-u, co najmniej w kwestiach personalnych i aborcji. I teoretycznie ma nad Kaczyńskim dużą przewagę, bo jeżeli w radju i telewizji wycofa swoje poparcie dla PiS-u, to żelazny elektorat tej partii skurczy się co najmniej o połowę i PiS pożegna się z władzą. Ale jeżeli PiS straci władzę, to następny rząd dobierze się do skóry konstytucjołamaczom, a w następnej kolejności ojcu biznesmenowi. I może fundacja Lux Veritatis będzie musiała zwracać miliony otrzymane od PiSiego rządu? Więc Rydzyk też ma ograniczone pole manewru.
Starcie wygra ten, kto będzie miał silniejsze nerwy i większą tolerancję ryzyka. No i będzie umiał lepiej blefować.


03 12 2018 Wspaniały "Mąż stanu" - niejaki Donald Tusk
To jest w gruncie rzeczy spiker Rady Europejskiej pozbawiony prawa głosu, który przysługuje jedynie szefom państw unijnych. Ciepła woda w kranie dla Polaka, to brzmi jak slogan Mao: "Miska ryżu dla każdego Chińczyka". "Polskość, to nienormalność". "Nam silna armia nie jest potrzebna, przecież nikt nie zagraża naszym granicom". Całkiem podobnie mówił na Sejmie Wielkim hetman wielki koronny - Ksawery Branicki: "Po co nam zaciężna armia panowie bracia (Konstytucja 3 Maja przewidywała armię stutysięczną), w razie wojennej potrzeby jak chwycimy za szable, jak zaczniemy rąbać, to kto nam się oprze". Oparł się ten targowiczanin o kolana carycy...
Ten "mąż stanu" był najczęściej dekorowany przez Niemców (oczywiście pełniąc w Polsce rolę Wallenroda), także czułkował się z Putinem na polu smoleńskiej tragedii. Na wstępie swoich rządów podpisał skrajnie niesprawiedliwy wobec Polski pakiet energetyczno-klimatyczny, który teraz właśnie zaczyna skutkować groźbą wzrostu cen energii elektrycznej, co może doprowadzić do zubożenia całego pokolenia Polaków. Uzyskał jednak za to (jakże cenne) klepnięcie w plecy w wykonaniu ówczesnego "prezydenta" UE - Sarkozy'ego - opłaciło się.
Tusk wyprzedził Obamę jeśli idzie o "reset" z Rosją - storpedował budowę tarczy antyrakietowej, opóźnił o trzy lata budowę gazoportu (chyba, żeby doszedł do skutku haniebny kontrakt gazowy z Rosją.) "Luka vatowska" w wysokości ponad 250 mld. zł., to największy rabunek w historii Polski. Ten sąd głosi zarówno np. największy ekspert podatkowy - prof Modzelewski, jak i opozycjonista Gawlikowski. Głównym odpowiedzialnym za tę grabież nie może być nikt inny jak premier rządu...
Na temat piłkarskich zawodów "Euro 2012" D. Tusk powiedział "To prawdopodobnie największe wydarzenie w całej historii Polski".  To poziom nie nastolata, to poziom chłopaczka spod trzepaka w wieku do 10 lat. dodatkowego smaczku nadaje fakt, iż powiedział to historyk (przynajmniej z formalnego wykształcenia.Pisałem o tych sprawach kilkadziesiąt razy na portalach i mógłbym jeszcze podać mnóstwo przykładów wspaniałości tego "męża stanu"...
Źródło: niepoprawni.pl
No i patrzcie afera KNF to też wina Tuska!? Rostowski otworzył furtkę dla nielegalnego odzyskiwania VAT, Morawiecki wprowadza nowe podatki i celowo utrzymuje zawyżone ceny paliw. Rostowski zasłużył na dożywocie, Morawiecki już na karę śmierci za sprzeniewierzanie majątku narodowego.
Czy tak musi być zawsze? Każda partia czy koalicja rządząca w Polsce robi w połowie dobrze i w połowie źle. PiS też tak właśnie robi. Dobre jest to, że odsuwa od władzy złych, skorumpowanych, skompromitowanych funkcjonariuszy państwa. Złe jest to, że w ich miejsce powołuje funkcjonariuszy, którzy będą tak samo źli, skorumpowani i się tak samo skompromitują. Takie błędne koło przetacza się przez nasz biedny kraj już któryś raz.


03 12 2018 Awantura o krzyż w polskim godle.
Na relacjach PIS – toruński redemptorysta rysuje się kolejne pęknięcie. Tym razem chodzi o zmianę w polskim godle – pomysł wspierany przez toruńskie media, a któremu zdecydowane sprzeciwia się Prawo i Sprawiedliwość. Materiały „Naszego Dziennika”, Telewizji Trwam i Radia Maryja pękają w szwach od tego tematu. Twarzą akcji „Przywracamy krzyż w godle Polski” jest były poseł PiS Andrzej Jaworski. Spotkanie inaugurujące – na które przybyło kilkadziesiąt osób odbyło w należącej do „Solidarności” sali BHP w Gdańsku.
Przed spotkaniem działacze oraz sympatycy Prawa i Sprawiedliwości dostali esemesy z przestrogą od Natalii Nitek-Płażyńskiej, żony Kacpra Płażyńskiego, radnego PiS w Gdańsku. Płażyńska – przypominając, iż Jaworski został zawieszony w członkostwie w PiS i obecnie toczy się wobec niego postępowanie, co grozi wykluczeniem z partii – przestrzegła przed udziałem w tej akcji. Zaznaczyła, że PIS nie ma z nią nic wspólnego. Sam Jaworski na przekór wszystkiemu oznajmia, że jego inicjatywa, to ruch społeczny.  „Ma za zadanie przedstawienie Polakom historii naszego godła. Niewiele osób wie, że w XIX wieku orzeł w godle Polski miał koronę króla Łokietka. Do zmiany doszło w 1927 r. Niewiele osób wie również, że ministerstwo kultury rozpoczęło prace nad zmianą godła. My chcemy powrotu do dawnego wzoru lub unowocześnienia go” – upiera się Jaworski. W sprzeciwie kolegów partyjnych dopatruje się chęci rezygnacji z działań dotyczących sfery światopoglądowej.
Tymczasem pomorski poseł PiS Tadeusz Cymański, pytany przez Onet o tę sprawę, oświadczył, że pomysłu nie popiera. „Wiarą się nie należy obnosić, tylko dawać jej świadectwo, a to jest trudniejsze. Jeszcze w takich czasach, w takiej sytuacji.” – ocenił. Źródło: wyborcza.pl
Rydzyk swoje imperium wybudował perfidnie wyłudzając pieniądze od wiernych kościoła katolickiego. Ba pieniądze zbierane na ratowanie stoczni przeznaczył na rozbudowę swojego imperium. Przestanie wysyłać Rydzykowi pieniądze, a przejrzycie na oczy i zobaczycie ile on zła Polsce, kościołowi uczynił. 
01 12 2018 Przemówienie premiera Morawieckiego niczym monolog kabaretowy.
Ostatnie przemówienie premiera Mateusza Morawieckiego mocno rozbawiło internautów. „Mąż w salonie na dole, ja na górze – ciągle słyszę jak wybucha śmiechem. Myślałam, że kabaret ogląda – dużo się nie pomyliłam – premier Morawiecki przemawia.” – napisała na Twitterze @ezoteryczna301.
Stwierdzenia premiera, które wywołały uśmiech internautów dotyczyły głównie wolności. „Uważam, że jesteśmy najbardziej prowolnościową ekipą. – mówił Mateusz Morawiecki. – Dajemy wolność obywatelom: idą na emeryturę wtedy, kiedy chcą. Posyłają do szkoły dzieci, kiedy chcą. Jesteśmy najbardziej prowolnościową ekipą na przestrzeni ostatnich 28 lat. Dajemy wolność ludziom.”
"Jesteśmy najbardziej prowolnościową ekipą " -Morawiecki. Jakby mi groziło tyle więzienia co tej ekipie, też bym był za wolnością. Dla wszystkich.
Jakby tego było mało premier podkreślał, że jego partia nie tylko wypełniła wszystkie zobowiązania wyborcze, ale sprawiła, że polska gospodarka włączyła piąty bieg. Co istotne Morawiecki zadeklarował zmniejszenie napięcia politycznego: „możemy się spierać z opozycją, ale w przyjaźni.”  Słowa premiera bawią, ale jest to trochę śmiech przez łzy, bo jak skomentował wypowiedź internauta Michał Kuczyński: „po trzech latach nieustannej wojny, pogardzania opozycją i każdym, kto nie popiera dobrej zmiany, Morawiecki próbuje przekonywać, że teraz będzie kierował się spokojem i wyciszy konflikty?” Rzeczywiście trudno uwierzyć w takie zapewnienia. Źródło: natemat.pl
Dobry humor nie opuszcza premier Morawieckiego. Za rządów PO PSL jako doradca Tuska zgromadził majątek wart około 30 mln złotych, ciekawe o ile go powiększył będąc wicepremierem a później premierem za rządów PiS? Sądząc po dobrym humorze zbliża się do 100 milionów, by godnie uczcić 100 lecie niepodległości.
Prawda nigdy nie skalała ust premiera Morawieckiego i Kornela. Ponoć jedno słowo prawdy, wypowiedziane nawet przypadkiem, ma ich zabić.
Najgorsza miernota w rządzie myśli, że jak podjedzie mercedesem czy Rols Roysem to doda jej to powagi. Nie doda a ośmieszy ją jeszcze bardziej. Gdzie się nie obejrzysz to przekręty, oszustwa, złodziejstwo, kolesiostwo, śmierdzące szambo, które mieni się polskim rządem, nie wspominając o Adrianie ulepionym z tej samej gliny.
Z forum:Nie potrafię rozstrzygnąć, czy on jest naiwny, czy tylko głupi ?
Ani jedno ani drugie. On jest cyniczny, wredny, złośliwy. Jest manipulantem i może patologicznym kłamcą. To innych ma za idiotów. Powiedział to jasno na taśmach. I niestety ma wiele racji. Polacy przez ostatnie 3 lata zachowują się jak skrajni idioci. Już od jakiegoś czasu słyszę, że powstrzymanie PiS to za mało, że antypis to za mało. W porządku, jeśli powstrzymanie dyktatury, państwa łamiącego prawo i wolności w sposób systemowy to „za mało”. Jeśli powstrzymanie złodziei kradnących pieniądze narodu to „za mało”, jeśli przeciwstawianie się religijnym fundamentalistom dążącym do państwa wyznaniowego to „za mało” to co będzie wystarczająco?
Tracę nadzieję, że Polskę uda się uratować bo największym wrogiem Polski są Polacy.


01 12 2018 NBP chce usunięcia tekstów o aferze KNF! Do sądu wpłynęło 6 wniosków w tej sprawie.
– „Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło 6 wniosków Narodowego Banku Polskiego o zabezpieczenie przed wszczęciem postępowania, w których NBP domaga się m.in. nakazania tymczasowego usunięcia artykułów prasowych w związku z aferą wokół KNF” – poinformowała PAP Sylwia Urbańska, rzeczniczka prasowa ds. cywilnych SO w Warszawie. Na razie sąd jest na etapie rejestrowania tych wniosków, aby potem – jak się wyraziła rzeczniczka – „przedstawić je do losowań”.Nie podała personaliów dziennikarzy, których dotyczą wnioski NBP, ani redakcji w jakich pracują, a także tytułów tekstów, o usunięcie których wnioskuje NBP.
Biuro prasowe NBP potwierdziło, że takie kroki zostały podjęte. – „Narodowy Bank Polski wszczął procedury prawne mające na celu ochronę dóbr osobistych instytucji zaufania publicznego również na drodze sądowej. Konieczność obrony dobrego imienia NBP wynika z jego ustrojowej pozycji i troski o szeroko rozumiane bezpieczeństwo ekonomiczne kraju” – napisano w komunikacie.
– „Pan Glapiński udowadnia tymi wnioskami, że nie jest w stanie zarządzać bezpieczeństwem ekonomicznym Polaków. Afera KNF pokazuje, jakiej jakości jest władza, która zarządza kryzysem przez cenzurowanie głosów krytyki prasowej. Żałosne” – skomentował na Twitterze dziennikarz Grzegorz Cydejko. – „Próba uciszenia dziennikarzy? Najwyraźniej PiS ma wiele do ukrycia w aferze KNF i opozycja strzeliła w dziesiątkę :)”;
– „Dobre imię Adama Glapińskiego dobrem osobistym Narodowego Banku Polskiego. Przypominają się czasy, kiedy krytyka milicjanta albo partyjnego aparatczyka była kwalifikowana jako zamach na ustrój państwa”;
– „Glapiński – kolejny szczery demokrata, państwowiec, patriota, filantrop i altruista (w tej ekipie wszyscy charakteryzują się tymi przymiotami) – nie chce się pogodzić z tym, aby ktoś mu coś wytykał. Afery nie ma, gdy się o niej zabroni mówić” – komentowali internauci. Źródło: biznes.pap.pl, Twitter
Okradli naród i jeszcze żądają by milczeć! W normalny kraju za taką aferę prezes NBP poszedłby siedzieć, a jego majątek przejąłby skarb państwa. Kaczyński boi się zażądać dymisji Glapińskiego, bo ten za dużo o nim wie. Glapiński ma taką wiedzę o tym, skąd na początku lat 90. Kaczyński brał pieniądze, żeby tworzyć swoją pierwszą partię Porozumienie Centrum, że jest w stanie jednym wywiadem rozbić w puch mit Jarka, rycerza na białym koniu.
Z forum: Na złodzieju czapka gore. Towarzysze z PiS przejęli zwyczaje towarzyszy z PZPR – to taka sama mentalność. Jeżeli część z nich walczyła przed 1989 z komuną, to nie dlatego, że to była komuna, tylko dlatego, że pierwszy sekretarz nie był ich. Teraz to oni mają „waadzę” i swojego genseka – towarzysza Jarosława, ps. „Prezes”. 
30 11 2018 Ustawa o przejmowaniu banków „za złotówkę” podpisana przez prezydenta.
Jak się okazuje, zadziwiające wpisy na portalu społecznościowym to nie jedyna dzisiejsza aktywność Andrzeja Dudy. Prezydent postanowił właśnie podpisać – eufemistycznie mówiąc – kontrowersyjną ustawę o Komisji Nadzoru Finansowego. Znajduje się w niej przepis umożliwiający przejmowanie banków, znajdujących się w złej kondycji finansowej, przez inne banki „za złotówkę”.Tenże przepis ma związek z aferą korupcyjną w KNF, ujawnioną przez „Gazetę Wyborczą”. Dziennik opublikował nagranie z rozmów między byłym już szefem KNF Markiem Ch. a właścicielem Getin Noble Bank Leszkiem Czarneckim. Bankier usłyszał, że jego zagrożony kłopotami finansowymi bank może zostać doprowadzony do upadku i przejęty („za złotówkę) przez inny bank, chyba że zatrudni u siebie prawnika Grzegorza Kowalczyka i da mu wynagrodzenie 40 mln zł.
Kontrowersje budziły także prace nad tą ustawą. Przebiegały w ekspresowym tempie – posłowie PiS przegłosowali ją 9 listopada, a senatorowie tej partii – 23 listopada. Parlamentarzyści partii rządzącej nie wzięli pod uwagę zastrzeżeń sejmowych i senackich prawników. A i tryb wniesienia przepisu, umożliwiającego przejmowanie banków będących w kłopotach oprawki, budzi daleko idące wątpliwości. Poseł PiS Kazimierz Smoliński (na polecenie swego klubu parlamentarnego) wniósł ją dwa dni po tym, gdy właściciel Leszek Czarnecki zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Marka Ch. – szefa KNF.nPosłowie opozycji alarmują, że na mocy ustawy, która właśnie weszła w życie, można będzie przejąć każdy bank i wywłaszczyć każdego właściciela-bankowca. Źródło: wyborcza.pl
Znaczy się dano właścicielom prywatnych banków nieograniczone możliwości korzystania z zdeponowanych pieniędzy klientów. Właściciel je przepuści a wspaniałomyślny skarb państwa za złotówkę przejmie zobowiązania upadłego banku. Kto to wymyślił i ile na tym zrobił?

30 11 2018 „Aresztowany były szef KNF zrobił przekręt już za PO?!…

…Na rządowym kontrakcie miał zarobić ponad 2 mln zł”- pisze piątkowy „Fakt” i powołuje się na konkurs organizowany w 2011 roku przez resort sprawiedliwości, w ramach unijnego programu „Modernizacja sposobu świadczenia usług przez wymiar sprawiedliwości”. „Za kontraktem tym stał prof. Tomasz S. (46 l.), z którym Marek Ch. znał się z uczelni. Ten sam Tomasz S., który przed rokiem trafił w ręce CBA za korupcję. Grozi mu nawet 10 lat więzienia” – podaje „Fakt”.
„Gdy 15 kwietnia 2011 r. resort sprawiedliwości kierowany wówczas przez obecnego prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego ogłaszał konkurs na wykonanie >Analizy struktury organizacyjnej sądownictwa powszechnego<, Marek Ch. prowadził jednoosobową działalność gospodarczą. Gdy konkurs został rozstrzygnięty – 26 października 2011 r. – od dwóch tygodni miał już spółkę MCC, w której wspólnikiem z czasem została też jego żona Joanna (32 l.)” – pisze dziennik. MS potwierdziło „Faktowi”, że „po podpisaniu protokołu odbioru wykonania usługi, środki w łącznej wysokości 2.214.000 zł zostały wypłacone na podstawie trzech faktur w kwietniu i lipcu 2012 roku”.
Zdaniem informatorów gazety, sprawa może mieć „drugie dno”. „Marek Ch. wziął do realizacji tego projektu studentów z SGH, na której wykładał. Oni za darmo zrobili badania, a Ch. zainkasował pieniądze” – pisze „Fakt” powołując się na rozmówcę znającego kulisy sprawy. Rozmówca ów zaznacza, że kwota wypłacona przez resort sprawiedliwości „mogła znacznie przewyższać rynkową wartość zamówienia”. „W takim układzie tylko część pieniędzy trafiała do firmy Marka Ch., bo ten musiał podzielić się zyskiem z tym, któremu zawdzięczał zlecenia” – twierdzi źródło „Faktu”.
Dziennik podkreśla, że Tomasz S. pracował w resorcie sprawiedliwości, kiedy przyznawany był kontrakt. Podaje, że S. został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne jesienią 2017 roku „pod zarzutem przyjęcia 120 tys. zł łapówki w związku z zajmowaną w resorcie sprawiedliwości funkcją zastępcy dyrektora, pod pozorem wynagrodzenia za… rzekomo zrealizowane opracowania i fikcyjne szkolenia”.Źródło: Fakt/dziennik.pl 
29 11 2018 SENSACJA! Putin zgodził się na rozmowy pokojowe z Lechem Wałęsą!
Rosyjskie media informują, że Władymir Putin przystał na ultimatum Lecha Wałęsy, które nasz bohater narodowy wyraził w rozmowie z serwisem Wirtualna Polska. Przypomnę, że Lech Wałęsa wyraził gotowość do włączenia się w rozwiązanie sporu pomiędzy Federacją Rosyjską a Ukrainą i oświadczył, że chciałby się w tej sprawie spotkać z prezydentem Rosji Władimirem Putinem:– Muszę pogadać z naczelnikiem Rosji, Władimirem. Na pewno bym go przekonał do dobrych ruchów w sprawie Ukrainy, tak jak kiedyś przekonałem Jelcyna – powiedział nasz bohater narodowy. Lech Wałęsa poinformował, iż zasugerował taką możliwość w wywiadzie, którego chwilę wcześniej udzielił rosyjskiej telewizji:  – Do tanga trzeba jednak dwojga i teraz czekam na ruch Putina – dodał bohater, który własnymi rękami obalił komunizm….
Można sobie wyobrazić przerażenie jakie zapadło na Kremlu, po wysłuchaniu wywiadu Wałęsy w rosyjskiej telewizji - skoro już dziś w nocy Naczelnik Rosji, Władymir zgodził się na spotkanie z Wałęsą, w celu zakończenia wojny Rosji z Ukrainą! Nikt nie ma wątpliwości, że stary agent KGB Putin doskonale zna wielkie zwycięstwa Lecha Wałęsy przy obalaniu komuny. Władymir Putin wie, że Lech Wałęsa nie tylko przekonał Jelcyna, ale dogadał się z Kiszczakiem a także z kapitanem Gralczykiem, który Wałęsę zwerbował – jak wyznał sam agent Bolek….
Ze skąpych (co zrozumiałe) informacji wynika, że do rozmów pokojowych Wałęsa-Putin dojdzie już w najbliższą sobotę na krążowniku rakietowym „KIROW”, stacjonującym na morzu Barentsa. W organizację spotkania dwóch wybitnych mężów stanu zaangażował się bowiem jeden z sojuszniczych krajów, któremu bardzo zależy na poprawie stosunków z Rosją, zwłaszcza w dziedzinie gazownictwa. Lech Wałęsa ma być dostarczony samolotem transportowym w rejon stacjonowania krążownika rakietowego, a następnie zrzucony na spadochronie - wprost na pokład krążownika! Mówi się, że wraz z Lechem Wałęsą zostanie zrzucony także kapitan Wachowski, który biegle włada językiem rosyjskim…
Informacja o planowanych rozmowach pokojowych w sprawie zakończenia wojny Rosji z Ukrainą, spotkała się z entuzjazmem mas pracujących Rosji. Na okoliczność planowanych rozmów Wałęsa-Putin w wielu zakładach pracy (także w okolicach Doniecka) zaciągnięto warty produkcyjne. Odnotowano też wzrost produkcji surówki…Niestety – są też siły, którym w niesmak jest historyczna inicjatywa Lecha Wałęsy. Są to siły faszyzmu i rewanżyzmu, chodzący nadal na wiadomym pasku Jarosława Kaczyńskiego. Obawa, że trakcie pokojowych rozmów z Wałęsą Władymir Putin przyzna, że Lech Wałęsa nie był Bolkiem, a teczki agenta Bolka podrzucił generałowej Kiszczakowej osobiście prezes PIS-u, zaćmiewa umysły fałszywych obrońców pokoju.
Natomiast dla każdego obywatela RP miłującego demokrację i Konstytucję jest oczywiste, że tylko laureat Pokojowej Nagrody Nobla jest zdolny dokonać tego, czego nie byli w stanie dokonać przywódcy Europy i Ameryki! Tak jak wtedy, gdy Lech Wałęsa własnymi rękami obalił komunę – gdy dogadał się z Jelcynem, Kiszczakiem i kapitanem Gralczykiem! Źródło: niepoprawni.pl

29 11 2018 Za pieniądze dla ofiar komuny Morawiecki kupi spółki dla skarbu państwa?
Środki z Funduszu Reprywatyzacji stworzonego przez rząd premiera Jerzego Buzka w 2000 r., z przeznaczeniem na odszkodowania dla osób pozbawionych majątku przez bezprawne nacjonalizacje w czasach PRL, w PiS–owskiej rzeczywistości mogą znaleźć zgoła inne, praktyczniejsze dla rządzących zastosowanie. To okrągłe 3 mld zł, które już raz zostało „szarpnięte” gdy dwa lata temu rząd PiS zmienił przepisy i zdecydował, że pieniądze gromadzone dla ofiar komuny będzie można wykorzystać także na dokapitalizowanie i pożyczki dla spółek kontrolowanych przez państwo. Najbardziej na tej zmianie przepisów skorzystała wówczas TVP kierowana przez Jacka Kurskiego – za rządów premier Beaty Szydło przyznano jej 800 mln zł pożyczki z Funduszu.
Dziś na tapecie jest zupełnie nowy pomysł. We wtorek rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym. Na jego mocy powstanie stworzony przez premiera Mateusza Morawieckiego Fundusz Inwestycji Kapitałowych gromadzący ok. 2 mld zł rocznie, z przeznaczeniem na zakupy akcji spółek dla skarbu państwa. Na przewidywane wpływy FIK może liczyć dopiero za kilka miesięcy, a czas nagli i Mateusza Morawieckiego nie chce zwlekać z inwestycjami, dlatego w dwóch najbliższych latach na zakup akcji dla państwa przez premiera Morawieckiego będzie można wykorzystać także pieniądze z Funduszu Reprywatyzacji – podaje wyborcza.pl
Konta FIK ma zasilać 30 proc. od dywidendy wypłacanej państwu przez spółki – podaje wyborcza.pl. czyli średnio ok. 1,4 mld zł rocznie. Ponadto FIK ma dostawać wypłaty z zysków od państwowych przedsiębiorstw i spółek, których jedynym akcjonariuszem jest państwo. Ponadto na konto FIK firmy będą zwracać pożyczki przyznawane wcześniej w ramach pomocy publicznej przez rządowy Fundusz Restrukturyzacji Przedsiębiorców. FIK może też dostać dotacje z budżetu państwa. Dysponentem FIK będzie osobiście premier Mateusz Morawiecki,
Wybrane fragmenty: https://koduj24.pl/za-pieniadze-dla-ofiar-komuny-morawiecki-kupi-spolki-dla-skarbu-panstwa/
Powstaje kolejny wirtualny fundusz. Co się stało z pieniędzmi zgromadzonymi w FP i FGŚP w wysokości ponad 50 mld złotych? Rostowski czy Morawiecki je roztrwonił?
27 11 2018 Minister Błaszczak na widelcu, czyli kilka niewygodnych pytań pułkownika Sołobodowskiego.
Politycy partii rządzącej są mistrzami w piętnowaniu powiązań rodzinnych członków opozycji z poprzednim ustrojem, tym sprzed 1989r. Stąd wciąż opowiadają o „wykształciuchach”, skażonej PRL-em inteligencji, przodkach w służbach specjalnych, najbliższej rodzinie, aktywnej w szeregach PZPR, jednocześnie zapominając, skąd sami pochodzą, jakie są ich powiązania rodzinne i w jakiej Polsce zdobywali wykształcenie.
Od wczoraj krąży po internecie list otwarty emerytowanego oficera Wojska Polskiego, Dionizego Sołobodowskiego. Adresatem jest Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej. Autor listu powołuje się na swoje polskie korzenie. Jego przodkowie walczyli w Legionach H. Dąbrowskiego i Insurekcji Kościuszkowskiej. On sam służył w Wojsku Polskim w czasach PRL. Służył Ojczyźnie, bo chociaż miała ona inną barwę, to jednak wciąż pozostawała Ojczyzną.  Sołobodowski twierdzi, że w czasie stanu wojennego poznał ojca Mariusza Błaszczaka i jak pisze „Tenże towarzysz, który ostentacyjnie (nawet na fartuchu warsztatowym) na co dzień nosił znaczek PZPR (ja go wbrew zaleceniom ówczesnego mi-stra nie nosiłem), z racji produkcji na potrzeby obronności Państwa (produkcja dla WP oraz MSW) – współpracował jawnie i bez oporów z SB oraz WSW (WSI), bo (chyba) czuł się Patriotą”. Nawet jeżeli postać pułkownika jest fikcyjna a przytoczone przez nią fakty nie miały miejsca, to nad odpowiedzią na wiele postawionych w nim pytań warto się zastanowić. Opisany scenariusz był bowiem udziałem wielu Polaków. Idąc dalej tym tropem autor listu pyta Ministra:
„Czy potępia Pan swojego ojca za służbę „tamtej Ojczyźnie”??
Czy zamierza Pan zdegradować ojca (porucznika WP) za ten czyn??
Czy zamierza Pan odebrać swojemu Ojcu emeryturę??
Czy zamierza Pan oddać swój dyplom uzyskany w wyniku bezpłatnych studiów w „tamtej Ojczyźnie”.
Czy służył Pan w wojsku, a jeżeli tak: to w jakim? A jeżeli NIE- to co Pan robi na zajmowanym stanowisku??
Czemu ma służyć nadruk na pismach MON: „Służymy Niepodległej” (czyli PODLEGŁEJ NATO, a właściwie USrAelowi)? No to jakiej OJCZYŹNIE służył Pana Ojciec??
Czy zamierza Pan zwrócic pieniążki, jakie „tamta Ojczyzna” łozyła na Pana darmowe przedszkole, szkołę podstawową, szkołe średnia oraz studia??
Czy pełne podporządkowanie firm ochroniarskich „chroniących” obiekty wojskowe pod IDF oraz Mossadowi to dowód, że służycie niepodległej???
Czy Pan ma aktualne badania lekarskie??? (przedtem wymagane od ministra ON)?? Antoś walnięty o brzozę miał: jedno z Rybnika (oddział zamknięty) i drugie z „Dziekanki” w Gnieźnie…”
Jest takie stare przysłowie, które mówi, że „przyganiał kocioł garnkowi”. Rzeczywiście, politycy PiS, grzebiąc w drzewkach genealogicznych swoich wrogów, wbijając ludowi do głowy, że wykształcenie w latach PRL-u jest nic nie warte, sami na siebie ukręcili bicz. Choćby nie wiem, jak się zapierali, mają w swoich rodzinach osoby o niechlubnej przeszłości, uczyli się sami w niewłaściwych szkołach, zdobywali tytuły magisterskie na tych strasznych, pełnych socjalizmu, uczelniach. Tamara Olszewska Źródło koduj24.pl
Ci z PRLu to „wykształciuchy” a ci z polski po 1989 roku jak to mawia Niesiołowski to „skończone głupki” i „dzieci resortowe”. Na ten przykład premier Morawiecki nie zna tabliczki mnożenia!?

27 11 2018 Ksiądz podczas mszy krytykował radnego i parafian za głosowanie na KO – wierni wyszli z kościoła.
– „Zmienił on formację na Koalicję Obywatelską wrogą Bogu, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi i pokazał to na bilbordach, gdzie kandydował w wyborach. Radny już nie jest katolikiem i nie może być radnym, bo będzie nam mieszał w naszej wierze. Przez to sam się wyłączył z Boga” – mówił w kościele podczas mszy ksiądz Józef Wędzikowski, proboszcz parafii w Stróżewie koło Poznania. Chodzi o Adriana Urbańskiego, który był kandydatem Koalicji Obywatelskiej na radnego powiatu chodzieskiego. Ks. Wędzikowski na tym nie poprzestał. Stwierdził, że ci, którzy głosowali na Koalicję Obywatelską też mogą być „wyłączeni z wiary”. Dla wielu słowa proboszcza były nie do zaakceptowania – część wiernych opuściła kościół.
– „Skandalem jest dzielić mieszkańców względem opcji politycznych. Jest mi ogromnie przykro, że mieszkańcy naszej parafii, którzy poparli mnie w wyborach samorządowych, tak jak i ja, zostali uznani przez naszego proboszcza za ludzi, którzy wyparli się swej religii” – napisał na Facebooku Adrian Urbański. Do swojego wpisu dołączył tekst ogłoszeń parafialnych ze skandaliczną wypowiedzią proboszcza.
Kuria Metropolitalna w Gnieźnie upomniała księdza Józefa Wędzikowskiego.  – „Ksiądz proboszcz został poproszony o wyjaśnienia w związku z zaistniałą sytuacją. Został też upomniany i pouczony, że ambona nie jest miejscem agitacji politycznej i że winien wystrzegać się takich zachowań w przyszłości” – poinformował kanclerz rzecznik prasowy Kurii ks. Zbigniew Przybylski. Źródło: wyborcza.pl
Ciekaw czy wkrótce za najcięższe grzechy prawdziwi katolicy dostaną pokutę by w czasie sumy krzyżem na środku kościoła leżeć? Wow! Jakie to byłoby dobre, Kaczyński z całą elitą sami plackiem w kościele leżą, bo już nikt inny nie zmieścił się. Trudno byłoby tylko rozróżnić gdzie leży niewierny(a) małżonek(ka), złodziej, oszust, krzywoprzysięzca, pedofil etc etc.
Z forum: Ksiądz proboszcz się wyraźnie zagalopował. Wydaje mu się chyba, że to mroki średniowiecza i uważa się za pana i władcę swoich parafian. Upomnienie to za mało. Jestem przekonana, że nie jemu jednemu powołanie i posługa pomyliły się z „rządem dusz”. Tylko tak dalej, a KK doczeka się kolejnej Reformacji.
Oświadczenie Kurii to, niestety, kolejny przykład bagatelizowania problemu. Tak, ambona stała się miejscem agitacji politycznej, a wiele świątyń podczas ostatniej kampanii wyborczej zmieniło się w ośrodki propagandowe PiS. Wisienką na tym torcie było spotkanie wyborcze posłanki Wasserman w krakowskim klasztorze cystersów. Pytam: jeśli można wydać zalecenia w sprawie pedofilii lub zakazywać ABBY podczas mszy, czemu Episkopat nie wyda stanowczych zaleceń, zakazujących jakichkolwiek wystąpień politycznych na terenie parafii. Wtedy poszczególni księża, którym posługiwanie pomyliło się z propagowaniem, w oczywisty sposób łamaliby zalecenia Kościoła. Koniec, kropka.

27 11 2018 Były szef KNF usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej
Byłemu już przewodniczącemu Komitetu Nadzoru Finansowego katowicka prokuratura postawiła zarzut nadużycia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Markowi Ch. – od chwili postawienia zarzutu nie można podawać jego nazwiska – grozi za to do 10 lat więzienia. Wszyscy wiedzą o kogo chodzi, ale jak się do tego przyznam to zarobię 10 lat więzienia, znacznie więcej jak dostanie były szef KNF, o ile w ogóle zostanie ukarany. Czy to nie jest chore?
Tymczasem opozycja uważa, że jego poranne zatrzymanie przez CBA to „pokazówka, która ma przykryć obciach zrobiony wcześniej przez CBA lub prokuraturę”.  – „Myślę, że dzisiaj to jest próba przykrycia tych działalności prokuratury i CBA w ostatnich dwóch tygodniach, kiedy to pozwolono panu Chrzanowskiemu wrócić z Singapuru, kiedy on mógł wejść spokojnie do swojego biura” – powiedział szef klubu PO Sławomir Neumann w rozmowie z wp.pl.  u. Według posła PO, Ch. powinien zostać zatrzymany natychmiast po powrocie z Singapuru.
- „Prawda jest taka: to jest próba przykrycia wszystkiego, bo jeżeli tak jest, że zabezpieczyli taśmy, przesłuchali, równie dobrze mogli wezwać go do prokuratury i nie robić pokazówki. Jeżeli zdążył wrócić z Singapuru już po dymisji, pojechał do KNF-u, mógł przez kilka godzin spokojnie buszować po swoim biurze, zlikwidować wszystkie dowody, jeśli one były tam, wrócić do domu, wyczyścić cały dom – i po kilku dniach, czy tygodniach przychodzi CBA i grzecznie mówi – teraz jedziemy do prokuratury – to nie jest to sprawne działanie” – stwierdził Neumann. Poseł PO uważa, że sprawa KNF to „afera sięgająca najważniejszych ludzi w państwie PiS i ludzi wskazanych przez PiS”. – „Mam wrażenie, że dzisiaj obóz rządzący próbuje na panu Ch. skoncentrować uwagę wszystkich, że to jest jedyna osoba zamieszana w aferę KNF, a przypomnę, że w tych nagraniach mamy informacje o szefie Narodowego Banku Polskiego, o szefie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, o kancelarii premiera, prezydenta, wiec to nie jest tak, że pan Ch. był jedynym człowiekiem, który miał w tym całym układzie jakiekolwiek złe intencje, bo był przedstawicielem układu” – podsumował Neumann.
Przesłuchanie Marka Ch. w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej w Katowicach jeszcze się nie zakończyło. Źródło: Radio Zet
Przerwano przesłuchanie Marka Ch. no bo czego można było się spodziewać po prokuratorze, który prowadził dochodzenie w sprawie Barbary Blidy? Rodzi się pytanie kto wkrótce zejdzie nagrywający czy nagrywany?
czący KNF, którego osoba stała się bardzo popularna po ujawnieniu rozmów z hm... WSIowym.
27 11 2018 Marek Ch. czyli "obuchem w łeb" po PiS-ie.
Marek Chrzanowski, były przewodniczący KNF, którego osoba stała się bardzo popularna po ujawnieniu rozmów z hm... WSIowym   biznesmenem Czarneckim, już jest Markiem Ch. bo dzielni funkcjonariusze CBA, po przeanalizowaniu rozmów panów Ch. i Czarneckiego stwierdzili, że korupcja zaszła. Nawet pomimo faktu, że słynna karteczka (czy tam wizytówka) z napisem "1%" (co miało oznaczać 40 dużych baniek) nie odnalazła się. No cóż, być może pan Ch. będzie miał teraz dużo czasu na rozmyślania z kim należy rozmawiać w cztery oczy, a z kim nie.
Najważniejsze, że nowym przewodniczącym KNF został klon pana Ch. Ten sam wiek, podobna fizjonomia i nawet garnitur podobnie skrojony. Ciekawe, który z naszych WSIowych biznesmenów już się szykuje na słodkie tete a tete z nowym przewodniczącym i nowym zestawem tajnych dyktafonów, odpornych na stare szumidła założone z rozdzielnika rządu.
Że, co? Że jak? Że sugeruję, że nowy szef KNF-u nie jest odporny na propozycje, składane przez naszych WSIowych i nie naszych ojropejskich biznasmenów? Hm... a cóż tam szkodzi zaproponować nowemu przewodniczącemu trzykrotnie (lub więcej) wyższe pobory za pracę na stanowisku wiceprezesa jakiegoś banku. Takie precedensy już były. I co? Pan premier o nich nie wie? 
No, ale zostawmy biednego szefa KNF. Przecież z listu ambasador USA dowiedzieliśmy się, że TVN ma sztamę z USA, więc repolonizowanie mediów straciło sens, bo w tejże repolonizacji chodziło głównie o to, aby media nieprzychylne rządowi wybrały drogę Polsatu, zwanego od niedawna przez byłych kolegów z Wiertniczej i Czerskiej "PiSatem". No, ale po liście pani ambasador, trudno już będzie PiS-owi forsować taką repolonizację, która nie będzie się podobać USA. No, bo Amerykanie się obrażą i z Fortu Trump pozostaną nici... I nie będzie alternatywy, by budować Fort Xi Jinping lub nawet Fort nomen omen Putin. No, bo wszyscy oni są na nas poobrażani...
No i na to wszystko jeszcze nakładają się walki pisowskich buldogów pod dywanem. Głośno się mówi o konflikcie ministra Ziobry z premierem Morawieckim oraz o konflikcie tych dwóch gentlemanów z Prezydentem Dudą. Ww. chcą przejąć schedę po coraz starszym Prezesie. I nawet jeśli Prezes namaścił na następcę Morawieckiego, to właśnie Morawiecki jest najmniej strawny zarówno dla starego zakonu PC, jak i dla tzw. dołów partyjnych. 
Jeszcze dwa lata temu te doły partyjne uważały, że naturalną następczynią Prezesa zostanie Beata Szydło, no cóż, Prezes zdecydował się na zbocznikowanie byłej pani premier. Na jej miejsce mianował "znajomego ludzi PO", bo wydawało się, że właśnie obecny premier przyciągnie do PiS ten magiczny elektorat środka. No cóż, elektorat środka nie przyszedł do PiS, a ci którzy na PiS głosowali, są coraz bardziej rozczarowani.
Program "cela +" to jak widać po Marku Ch. program dla "swoich", inwestycji rządowych, szczególnie na prowincji, nie widać. No, a do "500 +" ludzie zdążyli się przyzwyczaić. Ze strony PiS potrzebna jest jakaś mobilizacja, ale przegrane wybory samorządowe, były jak ten przysłowiowy "obuch w łeb", zamroczył i zaskoczył. I nie zmienią tego zaklęcia prof. Parucha o wygranych wyborach i odbiciu Śląska, bo zamroczenie trwa nadal.
Źródło: niepoprawni.pl
Markowi Ch. – od chwili postawienia zarzutu nie można podawać jego nazwiska – grozi za to do 10 lat więzienia. Wszyscy wiedzą o kogo chodzi, ale jak się do tego przyznam to zarobię 10 lat więzienia, znacznie więcej jak dostanie były szef KNF, o ile w ogóle zostanie ukarany. Czy to nie jest chore? 
26 11 2018 Glapiński może jednym wywiadem rozbić w puch mit Jarka, rycerza na białym koniu
W opinii wielu komentatorów mityczna „moc” prezesa doznała wielkiego uszczerbku, gdy wyszła na jaw afera KNF i jej okoliczności. Stąd – jak oceniają – uporczywe milczenie lidera Prawa i Sprawiedliwości w tej sprawie.
Jak dowiadujemy się z „Newsweeka” Kaczyński najwyraźniej postawił na przeczekanie, i to głównie ze strachu przed ujawnieniem taśmy z udziałem prezesa NBP Adama Glapińskiego. Jak bowiem pisze w tygodniku Renata Grochal, powołując się na swoich rozmówców, to niemożliwe, by Chrzanowski działał bez porozumienia z Glapińskim.To dlatego Kaczyński od razu zdecydował, że Chrzanowski musi się podać do dymisji, a to, co mówił na ujawnionym przez „Wyborczą” nagraniu, jest nie do obrony. Już nawet wcale nie chodziło o to, że – jak opisano w zawiadomieniu do prokuratury – złożył miliarderowi Leszkowi Czarneckiemu propozycję, że zostawi jego banki w spokoju w zamian za zatrudnienie jego znajomego prawnika Grzegorza Kowalczyka. Gorsze było to, że Chrzanowski plotkował na temat premiera, członka KNF Zdzisława Sokala, który miał plan przejmowania przez państwo banków z kłopotami za symboliczną złotówkę, i całego obozu PiS. A siebie i szefa NBP przedstawiał jako tych, którzy mają pomóc Czarneckiemu wyjść z opresji.
Dymisji Sokala, szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, w ogóle nie brano pod uwagę, bo plan przejmowania banków za złotówkę nikogo w PiS nie bulwersuje – zauważa dziennikarka i powołując się na bliskiego doradcę Kaczyńskiego pisze, że prezes przez kilka dni zastanawiał się, czy pozbyć się Glapińskiego. Nie byłoby to łatwe, bo konstytucja gwarantuje mu 6-letnią kadencję.
Na dodatek Glapiński sam musiałby się zgodzić na dymisję, co nie jest wcale pewne, bo ma z prezesem tzw. „partnerskie stosunki”.
Były polityk PiS mówi wprost, że Kaczyński bał się zażądać dymisji Glapińskiego, bo ten za dużo o nim wie. „Glapiński ma taką wiedzę o tym, skąd na początku lat 90. Kaczyński brał pieniądze, żeby tworzyć swoją pierwszą partię Porozumienie Centrum, że jest w stanie jednym wywiadem rozbić w puch mit Jarka, rycerza na białym koniu” – opowiada rozmówca tygodnika. Przypomina, że Glapiński już raz zdradził Kaczyńskiego w połowie lat 90., przechodząc do AWS. Podkreśla, że mimo to prezes powierzył mu najważniejszą funkcję w sektorze finansowym. Uważa, że teraz afera w KNF pokazuje w ostrym świetle słabość przywództwa Kaczyńskiego. Źródło: Newsweek
Skąd Kaczyński Jarosław brał pieniądze, żeby tworzyć swoją pierwszą partię? Mniemam że były to  czerwone pieniądze ze specjalnego funduszu KC PZPR, wszak Jaruzelski to wujek Jarosława a Kiszczak ojciec chrzestny!
Dlaczego Kaczyński tylko zwolnił z zajmowanego stanowiska Marka Chrzanowskiego, i jego kumpli? Skoro PiS jest partią prawa i sprawiedliwość to były szef KNF ze swoją świtą powinien czekać na rozprawę w areszcie, a cały ich majątek powinien zostać zabezpieczony na poczet przyszłych kar. Z forum: To, że Glapiński uczestniczył w przekrętach PC razem z Kaczyńskim nie jest tajemnicą. Obydwaj „kryształowo czyści i moralni” szachują się. Ja nie rozumiem dlaczego nie można zmienić ustawy o NBP i zapisać posłanie Glapińskiego w odstawkę. Panią I Prezes SN można było tak potraktować a Glapińskiego nie. 
24 11 2018 Według zeznań Piotra P. czołowi politycy PiS są zamieszani w aferę SKOK Wołomin
Piotr P. – jeden z głównych podejrzanych w aferze SKOK Wołomin, który zdaniem prokuratury mógł być „mózgiem” gigantycznych wyłudzeń na łączną kwotę 2 miliardów złotych – zeznał, że przekazywał pieniądze ważnym politykom Prawa i Sprawiedliwości.
„Jeżeli sąd usłyszy, że czołowe nazwiska polityków, którzy są dziś u władzy np. poseł Sasin, senator J., senator B., są to osoby które bardzo dobrze znam i otrzymywały od nas ze SKOK pieniądze. Mówię w liczbie mnogiej, ponieważ nie byłem jedyną osobą, która przekazywała tym panom koperty z banknotami” –  mówił przed sądem 21 listopada oskarżony Piotr P., powołując się przy tym na zeszyt, w którym miał zapisywać nazwiska, a który zniknął z akt sprawy.
Na zeznania Piotra P. powołał się inny oskarżony w aferze SKOK Wołomin Władysław Serafin, któremu zarzucono m.in. wypranie 21 mln złotych. „Pan P. wskazał, jak finansował polityków z PiS, wskazał ich nazwiska i to jest ważny sygnał, że wobec mnie to były decyzje polityczne, a nie merytoryczne” –  mówił dziennikarzom Radia ZET Serafin.
Nazwiska polityków PiS już kilkakrotnie pojawiały się w związku z aferą SKOK Wołomin. Jak do tej pory politycy zaprzeczają wszelkim powiązaniom z oskarżonymi. „To absolutne pomówienie. Pozwę tego pana do sądu. Z panem P. nigdy nie miałem żadnego spotkania, nigdy go nie poznałem, nie kojarzyłem człowieka. Byłem na dwóch oficjalnych uroczystościach SKOK Wołomin razem z innymi politykami. Kiedy się dowiedziałem, że w radzie nadzorczej jest osoba występująca w raporcie z likwidacji WSI i że są jakieś zastrzeżenia finansowe, zerwałem kontakty. Nie brałem żadnej pożyczki w SKOK Wołomin, nie miałem konta, nie miałem żadnych kontaktów finansowych.” – tak odnosi się do zeznań Piotra P. szef Komitetu Stałego Jacek Sasin.
Źródło: wiadomosci.radiozet.pl
Po 1989 roku brali wszyscy bez wyjątku, bo inaczej nie narodziłby się oligarchie, które rządzą Polską. Łapówka (łac. lepus lapus kleista dłoń) forma płatności (często za przedmioty, usługi bezpłatne), od 1989 r. dopuszczona przez prawo jako dopłata do pensji urzędników, lekarzy i policjantów.......
Od kogo powinniśmy zacząć od Lewandowskiego, Bieleckiego czy Balcerowicza, a może od Kaczyńskich których do wielkiej polityki wprowadził ich wuj Jaruzelski czy chrzestny Kiszczak ?

Dziś bratanica Jarosława nigdy, nigdzie nie pracowała na stałe, a dysponuje majątkiem wartym około 3 mln złotych. Zawsze gdy brała ślub podpisywała intercyzę i rozdzielność majątkową.
W 1989 roku Okrągłostołowi przejęli władzę a nie mając żadnego doświadczenia zaczęli kraść w imię demokracji, partii i Boga bo to było wspólne odziedziczone po komunistach. Znaczy się niczyje, taki niespodziewany spadek. Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Dlatego afera goni aferę.
W PRL jak dyrektor, I sekretarz PZPR ...kupił na talon Poloneza czy Fiata i za miastem postawił altankę szumnie nazwaną daczą... To wszyscy mówili ale on nakradł. No a jak z zakładu wywiózł na Żuku parę desek i kilka gwoździ to zaraz proces pokazowy robili. Jak można kraść to dopiero pokazała nam Banda Czworga po podpisaniu paktu w Magdalence o wspólnym przekazaniu w prywatne ręce całego majątku narodowego wypracowanego przez pokolenia nie pytając się prawowitych właścicieli, narodu o zgodę. Panowie z Solidarności a raczej ci co nie zrobili kariery w PZPR to zaczęli dopiero kraść. Wpierw po troszku a później co ekipa to więcej zgodnie z pociągiem - ciągiem arytmetycznym, znaczy się im szybciej i mocniej pociągniesz tym więcej wyciągniesz. Co tam auto? Co tam dacza? Jak dziś byle kacyk partyjny ma dziesięciokrotnie więcej od tego komunistycznego złodzieja.
24 11 2018 Papuga Giertych, pluskwy z ... długopisu.
Blady strach padł na jedną ze stacji tv założonych onegdaj przez agenturę msw oraz najprawdopodobniej czyli faktycznie za pieniądze wyprowadzone z kieszeni Polaków w ramach złodziejstwa zwanego FOZZ! Albowiem okazało się, że nie tylko wszyscy, wszystko wiedzą, ale i więcej, wszyscy wszystkich nagrywają. Taśmy u Sowy, heilujący żurnaliści tvn na ustawce z wawli ss w lesie pod Wodzisławem Śl., a teraz "bohaterska" akcja właściciela kilku banków ( czyli TW Ernesta, kapusia sb ) w siedzibie KNF. I blady strach padł na wielu ( na mnie nie!), gdy okazało się, ze pomimo zabezpieczeń, szumideł, osłony kontrwywiadowczej, niejaki Czarnecki podobno zarejestrował, nagrał rozmowę z szefem KNF! Otóż Czarnecki, ten zasłużony dla wrocławskiej bezpieki z czasów prl ( współpracował z nią już od liceum, następnie jako student kapował równo i kasował jak L. Wałęsa TW Bolek ) przyszedł na rozmowę z szefem KNF przygotowany lepiej niż V. Putin zagłuszający sygnał GPS wojsk NATO na manewrach w Finlandii. Bowiem, podobno?! wniósł na sobie kilka nagrywaczy różnych generacji oraz długopis-kamerkę! Na razie nie wiadomo, czy to się potwierdzi. Jednakże taką groźbę rozsiewa wszem i wokół jego papuga, mecenas Giertych! Ciekaw jestem jaki sprzęt wnieśli dzisiaj obaj oni do siedziby śląskiej prokuratury?; nagrywacz- bankier oraz jego papuga-Giertych.
Mogę sobie np. wyobrazić, że byli prowadzący Czarneckiego( TW Ernest) opletli Giertycha jak cewkę aparaturą przeróżnej generacji! I mecenas, papuga Giertych wszedł na przesłuchanie jak wielka szumidełka- nagrywarka, czyli jak chodząca...pluskwa! ( mecenasie spoko! z art. 212 kk!, chodzi o podsłuch, a nie Cimex lectularius). Czas pokaże co z tych opluskwiono- zapluskwionej metody obaj; papuga Giertych oraz jego mandant z pluskwami ugrają. Na koniec zadaję sobie pytanie takie. Kogo, ilu z swoich klientów, partnerów biznesowych nie tylko krajowych. nagrał Czarnecki przez lata, skoro gołym okiem widać, że to...lubi! Tak, tak! donosić też lubił, gdyż wszedł w tę nikczemność już jako nastolatek, potem nie zaprzestał jej na studiach! za pieniądze, za korzyści oczywiście. Ten typ tak ma! Staram się też wyobrazić strach nie tylko tych od biznesu. A kobiety?! które były z tym paskudnym typem związane? skoro ma (miał) takie ciągoty do nielegalnego, podstępnego nagrywania, podsłuchiwania. Archiwum mógł zgromadzić niezłe.
I zupełnie już kończąc! Jak się czuje? właściwie jak może czuć się jego aktualna wybranka!, gdy zjawia się w redakcji tv? przy powszechnej świadomości metod jakimi się posługuje Czarnecki. Wszak i ona, jego małżonka, hipotetycznie rzecz ujmując mogła(?) może(?) posługiwać się nie tylko mikrokamerką w szmince czy nagrywarką w puderniczce! Ja na miejscu nie tylko "kropek nad i" czy 'szkiełek kontaktowych" czułbym się mocno nieswojo! tyle lat razem w jednej redakcji! W minionym tygodniu, jeden z gości programu publicystycznego w tvp, wypowiadając się n/t spotkania szefa KNF z Czarneckim, nazwał publicznie tego ostatniego... ostatnim łapsem! Źródło: niepoprawni.pl

24 11 2018 Strzał w dziesiątkę powoli wysadza całą strzelnicę w powietrze

Czy 7 listopada PIS tylko "stracił dziewictwo", czy jest tak, jak napisałem 7 listopada w notce zatytułowanej, że "7 listopada skończył się w Polsce PIS"? Zobaczymy. Pisałem miesiąc temu (w notce "Drużyna Lecha, prok. Czyżewski, deja vu wyborcze i Polska zhakowana"), że nad p. Morawieckim zbierają się chmury i że to "pechowy człowiek", "pechowy Mateusz". Gdzie się nie ruszy, ktoś go goni z jakimiś papierami na niego, bądź oskarżeniami ("Gdzie się nie ruszy: taśmy, teczki, ksiądz wierzyciel, kopie dokumentów archiwalnych, pliki z nagraniami. Pechowa Polska. Zahakowana. I zhakowana"). Pechowy jest też ojciec premiera w różnych sprawach i interesach. Nawet ten "pech" objawił się na liście poparcia komitetu Wolnych i Solidarnych: "Komisja wyborcza w Warszawie zakwestionowała aż 198 z 200 podpisów w sprawie zarejestrowanie komitetu Wolnych i Solidarnych. Na liście znalazły się podpisy osób zmarłych"). Dodajmy do tego kuriozalne deklaracje p. Kornela. Pechowa dynastia, co zrobić, taki lajf... Kilkanaście dni temu napisałem, że Mateusz Morawiecki pociągnie PIS na dno. Proces trwa. Naiwnością jest sądzić, że to koniec wypadków rodziny tak pechowej, to dopiero początek... Strzał w dziesiątkę powoli wysadza całą strzelnicę w powietrze. Kula przeszywszy tarczę trafiła w magazyn amunicji. Nawet p. Gowin powtarza moją tezę sprzed kilkunastu dni, że "pod Mateuszem" PIS nie wygra wyborów większościowo i będzie musiał szukać koalicjanta. A wielkie reformy i odbudowa Polski pójdą do rodzinnego albumu zdjęć Marka Suskiego. Czy tylko jeden z tego zgranego zespołu grającego bez fałszywych tonów chodzi z "szumidłem", czy wszyscy trzej? sądzę, że każdy z nich ma kilka szumideł, bo... strzeżonego Pan bóg strzeże. Strzeże, ale do czasu.
Utrata dziewictwa nastąpiła w sposób widzialny, niewidzialnych utrat było już kilka. Teraz pewien czas dla "ginekologów". Blogerka Elig zwróciła uwagę na przypomnienie przez dziennikarza onetu o potencjalnych taśmach z występami gościnnymi Mateusza Morawieckiego zdeponowanych w jednym z dwóch słonecznych miast, do których to reklamy lotów wyskakują na niektórych portalach. Może niedługo reklamy te będą brzmiały: Do biletów rodzinnych dodajemy jeden odcinek taśmy z premierem Polski. Albo: Dwa słoneczne miasta - jedna taśma. Kto wie... Czekajmy więc na ustalenia ginekologów i obserwujmy reklamy lotów. Bo to, co się dzieje toczy się zgodnie z tym, co było ukryte w ziarnach. Przewidywanie przyszłości nie jest takie trudne. Wymaga tylko umiejętności rozróżniania ziaren. Źródło: niepoprawni.pl
22 11 2018 Co z tą kapitulacją w sprawie SN? Kaczyński ze swoją ferajną zakłada maskę i tradycyjnie robi zwrot do centrum.
Nieoczekiwanie Prawo i Sprawiedliwość złożyło w Sejmie projekt ustawy, dotyczący nowelizacji przepisów ​w sprawie przejścia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego i sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego! „Dwa lata stroszenia się w piórka i pokazywania wszystkim dookoła, jak się wstaje z kolan kończą się kapitulacją” – zauważa Bartosz Wiciński w portalu CrowdMedia. Właśnie zmienił się przekaz dnia, a właściwie nadchodzących dni, dla członków partii rządzącej. „Tak jak zapowiedzieliśmy, my szanujemy rozstrzygnięcia Trybunału Sprawiedliwości UE” – oznajmił Marek Ast, reprezentujący wnioskodawców. W imieniu klubu PiS Łukasz Schreiber rozwinął podobną gadkę: „Ta ustawa jest potrzebna ze względu na postanowienie zabezpieczające Trybunału Sprawiedliwości UE. Polska jest członkiem UE i dlatego je wykonujemy”.  Ale to nie wszystko – bo ostatni z wymienionych polityków bez zmrużenia oka dorzucił jeszcze: „Jesteśmy jednak członkiem Unii Europejskiej, za członkostwem opowiada się ponad 80 proc. Polaków. Dlatego jesteśmy zobowiązani, by przestrzegać postanowienia TSUE” (!) – podkreślił.
Dodajmy, że projekt zmierza do bardzo szybkiego wygaszenia sporu z Komisją Europejską o wiek emerytalny. Widać już, jak na dłoni – zauważa publicysta portalu – że PiS rozpoczął kampanię do Parlamentu Europejskiego. Zapewne Jarosław Kaczyński zauważył, że pojawienie się w mediach narracji o wyprowadzeniu Polski z Unii Europejskiej na chwilę przed wyborami samorządowymi skutecznie osłabiło PiS. Efekt? Naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że w swoich zachowaniach partia rządząca przypomina męża-prześladowcę. Po dłuższym okresie bicia nadszedł właśnie moment wejścia z bukietem i przeprosinami. Tylko czy polscy wyborcy znów wszystko wybaczą? źródło: naTemat

22 11 2018 „Nagrody” dla Kałuży za przejście do PiS: wicemarszałkostwo woj. śląskiego oraz awans dla jego żony.
Wojciech Kałuża – radny Koalicji Obywatelskiej – sam zgłosił się do śląskich polityków PiS-u – tak nieoficjalnie dowiedział się dziennikzachodni.pl. Chciał, żeby skontaktowali go z Michałem Dworczykiem, szefem Kancelarii Premiera, zajmującym się w partii próbami przeciągania radnych do PiS. To on miał osobiście negocjować z Kałużą. O efektach tych rozmów, czyli niespodziewanym przejściu Kałuży do PiS pisaliśmy w artykule „Draka na sesji sejmiku na Śląsku. Czym PiS – owcy skusili radnego PO?”. PiS może teraz samodzielnie rządzić w województwie śląskim.  Już wiadomo, czym skusili… „Nagrodą” dla Kałuży będzie nie tylko wicemarszałkostwo województwa śląskiego, ale także awans dla jego żony w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, kontrolowanej przez PiS. Może ona dostać posadę nawet wiceprezesa – wynika z nieoficjalnych informacji dziennikzachodni.pl. Po swojej decyzji Kałuża unikał mediów. Dopiero późnym popołudniem wyszedł do dziennikarzy. Wyraźnie spocony wygłosił oświadczenie, że zrobił to dla… Śląska.
Nie zamierza przepraszać ludzi, którzy na niego głosowali w minionych niedawno wyborach samorządowych. – „Liczę, że zrozumieją mój krok i będą ze mnie dumni” – powiedział Kałuża. Trudno jednak zrozumieć kogoś, kto podczas kampanii wyborczej – wspólnie z innym kandydatem KO – przekonywał, że „wie, jakie zagrożenie dla naszego śląskiego samostanowienia niesie dziś centralistyczna polityka Prawa i Sprawiedliwości”. Zaledwie kilka tygodni temu nie godził się z tym, „by ośrodek decyzyjny, determinujący nasze życie, znajdował się w Warszawie – przy ul. Nowogrodzkiej”. Źródło: dziennikzachodni.pl
Na podwórzu jest kałuża w tej kałuży coś się nuża hipopotam, powiadacie? Nie to Kałuża w kałuży się nuża. Samosądy byłby bardzo ożywcze dla demokracji.
Z forum Andrzej: Jest mi wstyd! Wstyd za judasza Kałużę i za wynik PiSu w województwie śląskim! Nigdy nie byłem „śląskim narodowcem”, ale teraz twierdzę, że prawdziwych, rdzennych Ślązaków już tu na Śląsku nie ma! No bo niby jak mógł na PiS głosować Ślązak, który z ust prezesa usłyszał, że „Ślązacy to ukryta opcja niemiecka”, że „Ślązacy służyli w Wehrmachcie”? Prawdziwy Ślązak nienawidzi tej Pisowskiej swołoczy! Trzeba chyba uświadomić pana prezesa i innych, że za odmowę poboru do niemieckiego wojska cała rodzina szła do Auschwitz! Powiedzieć prawdę o polakach zamykających po wojnie Ślązaków w obozach koncentracyjnych, choćby w obozie „Zgoda” w Świętochłowicach! Na cmentarzach na których leżą Powstańcy Śląscy, polegli za przynależność Górnego Śląska do Polski ziemia się rusza! Oni w grobach się przewracają widząc o jaką ojczyznę się bili. Na Francuskiej nawet sejsmografy wykrywają ruchy, jak w grobie przewraca się Korfanty, nie mówiąc już o 9 z Wujka! Za co oni oddali swe młode życie? Za to co tylko nazywa się PiSPolską? Nie, dziękuję, ja wysiadam! Posłużę się cytatem „…..jo nigdy nie byda Niemiec, ani Polok, jo jest Ślonzok…”!

21 11 2018 Opozycja do PiS: „Zwykłej przyzwoitości wam brakuje” w sprawie prac nad ustawą o SN.
Patrzcie na Kaczyńskiego. Już nie panuje nad swoją „sforą”. Ktoś zaraz wyleci z roboty? W pisowskim stylu, czyli w ciągu kilku godzin i przy zastrzeżeniach Biura Legislacyjnego Sejmu, posłowie PiS przepchnęli kolejną – siódmą już – nowelizację własnej ustawy o Sądzie Najwyższym.
Zadekretowano to, co od początku było oczywiste, że ani I Prezes SN, ani pozostali sędziowie nie powinni przejść w stan spoczynku. – „Ta ustawa to nieudolna próba wykonania orzeczenia TSUE, które jest stosowane bezpośrednio. To nie jest żaden dobry gest ze strony PiS” – podsumowała Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.
W Sejmie posłowie opozycji krytykowali narzucone przez PiS tempo nad tym projektem. – „Kiedyś było takie pojęcie, jak zasada przyzwoitej legislacji, dzisiaj nawet nie to, że nie ma przyzwoitej legislacji, a zwykłej przyzwoitości wam brakuje” – mówił Robert Kropiwnicki z PO do posłów PiS. Zwracał uwagę, że na debatę nad projektem noweli ustawy o SN nie zaproszono ani I Prezes Małgorzaty Gersdorf, ani legislatorów sejmowych. – „Dzisiaj ścieżka legislacyjna powinna wyglądać tak, że z Nowogrodzkiej – do Dziennika Ustaw. Ignorujecie procedury i elementarną przyzwoitość parlamentarną. I wy mówicie o godności Sejmu? To jest upadlanie Sejmu. Czy wy tego nie widzicie? – pytał polityk Platformy.
– „Wstydzicie się waszej porażki. Ale mam dla was dobrą radę – radzę się do porażek przyzwyczaić, bo teraz już tak będzie. Szliście na Europę silni, zwarci i gotowi i jak się skończyło? Ani silni, ani zwarci, ani gotowi. Wasza niemądra polityka – mówiąc najdelikatniej – upokarza państwo polskie” – stwierdził Michał Kamiński z PSL-UED.
– „Wy nawet nie jesteście partią Prawo i Sprawiedliwość. Wy jesteście partią, która się nazywa Pycha i Synekury. Nie ma oczywiście posła Kaczyńskiego, który jest tchórzem i za każdym razem boi się tutaj występować i słuchać tego, co mamy do powiedzenia” – mówiła z kolei Joanna Scheuring-Wielgus z Teraz!.Ustawa została przegłosowana: 215 posłów było za, 161 było przeciw, 24 posłów wstrzymało się od głosu. Teraz ustawa trafi do Senatu. Źródło: onet.pl
20 11 2018 Kontrolerki ze skarbówki zapłacą karę za jazdę niesprawnym autem?
Głośna sprawa kontrolerek urzędu skarbowego w Bartoszycach, które przeprowadziły prowokację i chciały ukarać mechanika za wymianę im żarówki po godzinach pracy i bez paragonu, być może znajdzie zaskakujący finał. Ktoś doniósł policji, że jechały publiczną drogą niesprawnym samochodem. Za jazdę po drodze publicznej z wykręconą żarówką urzędniczkom skarbówki może grozić do 5 tys. złotych grzywny.  Jak informuje mł. asp. Marta Karbelis, oficer prasowy bartoszyckiej policji, „policjanci sprawdzają, czy faktycznie doszło do wykroczenia i czy panie poruszały się po drodze publicznej niesprawnym samochodem, czy może wykręciły żarówkę tuż przed warsztatem”.
Kontrolerzy urzędów skarbowych nie od dziś podają się za klientów, kupują jakiś towar czy usługę, by wykryć przestępstwa lub wykroczenia. Sprawdzają m.in., czy sprzedawca wydaje paragon. Tyle, że w przypadku kontroli w Bartoszycach trudno nie mówić o absurdzie. Dlaczego? Otóż urzędniczki zgłosiły się do mechanika już po zamknięciu warsztatu i wyłączeniu kasy fiskalnej. Właściciel warsztatu zlecił swojemu pracownikowi wymianę żarówki. A ponieważ panie swojej nie miały, wziął od nich 10 złotych. Bez paragonu, bo kasa była już zamknięta. Wówczas urzędniczki wyciągnęły legitymacje i chciały ukarać mechanika mandatem. Ten go nie przyjął i sprawa trafiła do sądu.
Przypomnijmy: sąd uznał właściciela warsztatu za winnego, ale od wymierzenia kary odstąpił. Urząd skarbowy wniósł jednak apelację, którą – po nagłośnieniu sprawy przez media – naczelnik bartoszyckiej skarbówki wycofał. Żadnych uchybień w pracy swoich urzędniczek nie widzi. Mamy więc sytuację, w której – zdaniem ekspertów – prowokacja bartoszyckiego urzędu skarbowego jest zgodna z prawem, choć absurdalna. Niestety przepisy dotyczące prowadzenia takich akcji są bardzo ogólne, brakuje w nich indywidualnego podejścia – powiedział portalowi dr Mariusz Nyk, biegły sądowy ds. gospodarczych. – Żeby do takich absurdów nie dochodziło, powinno się opracować procedury pozwalające na indywidualną ocenę pewnych przypadków – podkreśla. Źródło: wp.pl
Po okazaniu legitymacji przez panie, mechanik powinien zabrać swoją żarówkę, i jeszcze coś od siebie dołożyć. Pamiętam taką historyjkę z PRLu. Do autobus PKS wszedł kontroler, sprawdzał bilety, podszedł do milicjanta poprosił o bilet, ten odpowiedział że podróżuje służbowo, proszę zatem o rozkaz wyjazdu. Milicjant nie miał go, zapłacił mandat 100 złotych. Kontroler po skończeniu sprawdzania biletów poprosił kierowcę by się zatrzymał, bo chce wysiąść. No i zanim autobus wyhamował wyskoczył. Milicjant też wysiadł, autobus czekał, a on wystawił mandat na 100 złotych za wyskakiwanie podczas jazdy autobusu. Śmiechom w autobusie nie było końca.

20 12 2018 Prawie 12 godzin trwało przesłuchanie Leszka Czarneckiego w sprawie afery KNF.
Leszek Czarnecki został przesłuchany w Katowicach w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Przez prawie 12 godzin właściciel Getin Banku składał wyjaśnienia w sprawie propozycji korupcyjnej złożonej mu przez byłego już szefa KNF Marka Chrzanowskiego.
– „Złożyłem obszerne wyjaśnienia. Nie mogę komentować trwającego śledztwa. Przesłuchanie szło bardzo sprawnie” 
– powiedział po wyjściu z prokuratury Czarnecki. Godzinę przed zakończeniem jego pełnomocnik Roman Giertych napisał na Twitterze: – „Już tylko sprawdzanie protokołu. Jeszcze ok. 1 h. Wszyscy zmęczeni, poza LC. Nie na darmo po 10 h nurkował w jaskiniach”.
Prokurator Tomasz Tadla, naczelnik śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej, potwierdził, że Czarnecki złożył bardzo obszerne zeznania.
– „Dołączył nośniki informatyczne oraz urządzenia, które mogą posłużyć do weryfikacji wszystkich tych informacji, które były zawarte w zawiadomieniu. Na nośnikach – według świadka – są najważniejsze informacje, które mogą przyczynić się do rozwikłania tej sprawy, ale przede wszystkim są tam nagrane rozmowy tych osób, które są wymienione w zawiadomieniu” – powiedział Tadla.
Dodał, że w sprawie będą przesłuchiwani kolejni świadkowie. Źródło: RMF FM
Doczekaliśmy ciekawych czasów złodzieje oskarżają okradzionych KARA BOSKA! Ciekawe kto nagrywający czy nagrywany nagle umrze podczas zabiegu w renomowanej klinice. No Czarnecki, to niby skąd się dorobił tych pieniędzy? Każdy powinien sobie odpowiedzieć na to pytanie. Jest rzeczą oczywistą, że to po prostu kolejna bańka finansowa, z której śmietankę sobie spijał, ale właśnie dlatego, że spijał zaczyna mu tych miliardów brakować. 
17 11 2018 Pracownicy skarbówki znaleźli luki w oświadczeniach majątkowych wiceministra finansów
Domagający się podwyżek pracownicy fiskusa postanowili przyjrzeć się dokładniej oświadczeniom majątkowym swojego szefa, wiceministra finansów Mariana Banasia. Dogłębna analiza wykazała sporo braków i niechlujność. Według oświadczeń nadzorujący służby podatkowe Banaś, jest właścicielem kamienicy w Krakowie o powierzchni 400 m2, którą wynajmował na hotel.

W zeznaniu za 2016 r. wiceminister poinformował, że zamierza ją sprzedać, a umowę przedwstępną miał wykazać do września 2017 r. Niestety, jak się okazało, oświadczenie majątkowe szefa KAS do tej pory nie zostało opublikowane. Niewiadomo więc czy kamienicę udało się sprzedać. Z kolei w oświadczeniu dotyczącym 2016 roku Banaś nie wykazał wysokości dochodu z wynajmu kamienicy.
Jakby tego było mało w oświadczeniach za 2015 r. wiceminister wykazuje działkę o powierzchni 380 m2, która w oświadczeniu z grudnia 2016 r. ma już powierzchnię 3600 m2. „Pomylił się czy działka się rozrosła? Z drugiej strony stan oszczędności pana ministra nie wykazuje, aby dokonywał jakichś inwestycji. Inni ministrowie dużo bardziej dokładnie i transparentnie opisują swój stan posiadania – mówi dziennikarzom pracownik fiskusa” podkreślając, że zeznania Banasia powinny zostać sprawdzone przez służby antykorupcyjne.
Biuro prasowe Krajowej Agencji Skarbowej nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, kiedy zostaną wyjaśnione wszelkie wątpliwości ani dlaczego oświadczenie majątkowe wiceministra Banasia nie zostało opublikowane w obowiązującym terminie. Sprawdzenie oświadczeń majątkowych Mariana Banasia miało przede wszystkim na celu skłonienie wiceministra do rozmów o podwyżkach dla pracowników fiskusa, jednak wykryte nieprawidłowości pokazują po raz kolejny, że według partii rządzącej niektórzy mogą więcej.Źródło: wiadomosci.wp.pl
Zegarka za 12 tysięcy biedula nie wpisał ? A może o jakiejś nędznej stodole zapomniał ?
Przychodzi do polityki biedny jak mysz kościelna, a po kilku latach jest właścicielem majątku wartego miliony, i nikogo to nie interesuje w jaki sposób wszedł w jego posiadania, natomiast jak ja wpłacę na konto w banku 100 tys złotych to natychmiast wezwie mnie skarbówka, i prokurator przejmie dochodzenie?

17 11 2018 Ziemkiewicz: „Mam nadzieję, że zobaczę Tuska w więzieniu”; Giertych: „Jak Pan tam trafi, to proszę włączyć telewizor”– „Ja bym określił postawę Donalda Tuska „nie chciałbym, ale trochę mnie kusi”. Obawia się, że przegra wybory. On powinien iść do pudła i mam nadzieję, że w więzieniu go zobaczę” – powiedział w prawicowej Telewizji Republika Rafał Ziemkiewicz,  publicysta „Do Rzeczy”.
Roman Giertych pospieszył więc ze swoją dobrą radą dla prawicowego dziennikarza. – „Ziemkiewicz: „chcę zobaczyć Donalda Tuska w więzieniu”. Mam radę praktyczną – jak Pan tam trafi, to proszę włączyć telewizor” – napisał na Twitterze Giertych.
Komentując wypowiedź Ziemkiewicza, jeden z internautów cytuje Stefana Kisielewskiego: – „Gdyby dureń zrozumiał, że jest durniem, automatycznie przestałby być durniem. Z tego wniosek, że durnie rekrutują się jedynie spośród ludzi pewnych, że nie są durniami”. Inni internauci pisali do Ziemkiewicza:  – „Zobaczy Pan Tuska w więzieniu…. Jak przyjdzie do Pana na widzenie!”; – „Ja też mam radę praktyczną. Jak Pan już tam trafi, to proszę nie zapomnieć „Misia”, ze szczególnym uwzględnieniem „jestem wesoły Romek…”.Źródło: Twitter
24 09 2015 Dlaczego nie zrobiłem kariery?
Zobaczcie jak zgodnie przy korycie ucztuje naród wybrańców POPiSPSLSLD. PO 1989 roku zrodziła się specyficzna rywalizacja pośród kolejnych ekip rządzących kto potrafi więcej ukraść, sprzeniewierzyć i nie ponieść najmniejszej kary za to. A my biedne żuczki przez to, że nie kradliśmy, nie przyjaźniliśmy się z ludźmi systemu i staraliśmy się być wszędzie i zawsze uczciwymi, jesteśmy tu gdzie jesteśmy i mamy, to, co mamy. No właśnie... dlaczego nie zrobiłem kariery? Może po prostu jestem na to za głupi? Tak, to chyba to... Właściwie mógłbym tu już zakończyć i poddać się wrodzonej gnuśności. Tylko... taka Ewka, czy taki Adaś, by trzymać się wyłącznie imion biblijnych przodków, wcale nie są ode mnie mądrzejsi. Ewka to już zupełna katastrofa. A patrzcie gdzie ona jest. Już do końca życia będą mówić do niej – pani premier.....
Więcej na podstronie: Polityka 
16 11 2018 Posłowie opozycji nie zostali wpuszczeni do siedziby KNF
– „Mamy do czynienia z kolejnym skandalem. Przed chwilą byliśmy z interwencją poselską w KNF-ie. Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora daje nam prawo do interwencji poselskiej w organach administracji państwowej. Takim organem jest KNF. Niestety, przedstawiciele wysłali swojego prawnika, który w oświadczeniu ustnym poinformował nas, że nie jest organem administracji państwowej i nie wpuści nas do środka w celu dokonania przez nas interwencji państwowej” – powiedziała Marta Golbik z PO. Wspólnie z Pauliną Henning-Kloską z Nowoczesnej oraz Jarosławem Urbaniakiem z PO chciała wejść z interwencją poselską do Komisji Nadzoru Finansowego. Posłowie opozycji domagali się udostępnienia dokumentów dotyczących afery KNF. Golbik powiedziała, że politycy opozycji zwrócą się o udostępnienie dokumentów i pomieszczeń bezpośrednio do premiera Mateusza Morawieckiego. – „KNF podlega bezpośrednio premierowi, w związku z czym my podejmiemy kroki prawne, żeby sprawdzić, czy nie doszło do złamania prawa i czy nie musimy złożyć sprawy do prokuratury. Skierujemy się także bezpośrednio do premiera Morawieckiego, któremu podlega KNF, o udostępnienie nam dokumentów, które chcieliśmy uzyskać w ramach dzisiejszej interwencji” – zapowiedziała posłanka PO.
A Paulina Henning-Kloska z Nowoczesnej publicznie zadawała pytanie, co „KNF ma do ukrycia, że dzisiaj wysłano do nas prawnika, który uznał, że nie możemy dzisiaj przyjść do KNF-u. Przyszliśmy tutaj tak naprawdę w dobrej wierze, w imieniu obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy oczekują od nas wyjaśnienia największej w historii III RP, czyli afery w KNF”. Źródło: 300polityka.pl
Jakie dokumenty wywiózł Chrzanowski z KNF, kto i dlaczego dał mu na to czas? Szef KNF ucieka z firmy na złamanie karku. To cud, że nikt nie zginął! Dlaczego CBA wkracza do siedziby KNF by zabezpieczyć dowody dopiero po kilkunastu godzinach? W tym czasie szef KNF spotyka się premierem i nie tylko, ma nieograniczony dostęp do dokumentacji w KNF, ba wydaje nadal decyzje. Pamiętacie jak po wprowadzeniu stanu wojennego palono dokumenty obciążające, między innymi obecnie sprawujących władzę? Czy rola jaką pełni tatuś premiera Morawieckiego w GetBack, jest podobna do tej jaką pełnił syn Tuska w Amber Gold? No i kiedy wreszcie Kornel Morawiecki rozliczy pieniądze otrzymane ze zbiórek na Solidarność Walczącą?

16 11 2018 „Trzej przyjaciele z boiska” – dziś w poważnej defensywie. Pytanie – kto jest selekcjonerem tej drużyny?

Pismo ukazało się w październiku 2016 r, tuż po tym, jak była premier Beata Szydło powołała Marka Chrzanowskiego na stanowiska szefa KNF.
Oto patrzy na nas trzech „przyjaciół z boiska” i „niepowtarzalny tercet” czyli „zgrany zespół, jakiego nie miała dotychczas żadna ekipa rządząca. To wielka szansa, by wszystkie instrumenty polityki gospodarczej brzmiały czysto – bez fałszywych tonów” – czytamy na okładce.Dalej czytamy, że Chrzanowski był jednym z najbliższych współpracowników Glapińskiego, z którym pracował razem w SGH. To Glapiński miał zaproponować Chrzanowskiego na stanowisko szefa KNF, a pomysł znalazł poparcie Morawieckiego.  Współpraca więc kwitnie i mogłaby kwitnąć nadal, gdyby nie haniebna wpadka.
Premier Mateusz Morawiecki w trybie nagłym wzywa na dywanik Chrzanowskiego, bo na jaw wychodzi, że miał złożyć korupcyjną propozycję Leszkowi Czarneckiemu. Dwa dni temu Adam Szłapka z Nowoczesnej ujawnił z kolei na Twitterze, że Chrzanowski miał dostać olbrzymie kredyty z banku BZ WBK w czasach, gdy jego szefem był Mateusz Morawiecki.  Jako adiunkt w Szkole Głównej Handlowej uzyskał łączne kredyty na 1,2 mln zł. Poseł nie był gołosłowny i dołączył do wpisu skan oświadczenia majątkowego, z którego wynika, że Chrzanowski uzyskał kredyty w BZ WBK w latach 2007 i 2010 – na kwoty, odpowiednio: 378 tys. i 560 tys. zł. Trzeci kredyt – na niespełna 320 tys. zł – miał uzyskać w Pekao SA. Źródło: naTemat
W uzupełnieniu z artykułu PB z 2016: „Gospodarcze trio będzie miało zresztą swoje forum współpracy, bo wszyscy zasiadają w Komitecie Stabilności Finansowej — instytucji makroostrożnościowej, która ma oko na całą gospodarkę. Skład uzupełnia jeszcze Zdzisław Sokal, prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.
— Wszystkich łączy też to, że stanowią tamę przed nadmiernym wpływem środowiska związanego ze SKOK-ami na kluczowe decyzje związane z sektorem finansowym — podkreśla nasze źródło.”

Ręka rękę umyje a czasami szyje.
Ręka rękę myje,
Idzie jak po maśle,
A forsy po szyję!
I nagle coś pęka,
I układ się wali,
Dawniej przyjaciele,
Dziś zgraja rywali!
Dał ci Pan Bóg głowę
Tylko do parady?
Więc pomyśl przez chwilę,
Z kim wchodzisz w układy!


16 11 2018 Tusk, ze swoją bandą, sprzedał Polskę Niemcom.

Nazwa tego wpisu to moim zdaniem najkrótsze streszczenie książki „Tajemnicze związki Donalda Tuska”, napisanej przez Wojciecha Sumlińskiego i Tomasza Budzyńskiego. W obliczu wszystkich informacji, jakich dostarczyły nam rządy Tuska, a także biorąc pod uwagę jego udział w obaleniu rządu Olszewskiego, taka konkluzja wydaje się truizmem. A jednak szczegóły faktograficzne, ujawnione w tej publikacji, są porażające.
Z książki wyłania się pesymistyczna konkluzja, że w III RP Polskę w dużej mierze sprzedano, głównie Niemcom, z wydatną pomocą Tuska i jego bandy z KLD. Można powiedzieć, że jest to faktograficzne potwierdzenie tezy byłego ministra Bartłomieja Sienkiewicza, że III RP jest państwem teoretycznym. Kolejne potwierdzenie. Niemal całkowite zniszczenie polskiego przemysłu to tylko jeden ze skutków tych działań. Najgorsze jest  jednak to, że wszelkie instytucje państwa polskiego (łącznie z wojskiem), które powinny być ściśle chronione tajemnicą, otwarto na oścież przed obcą agenturą. W międzyczasie pozwolono tej agenturze zniszczyć wszelkie dokumenty, które pozwoliłyby ujawnić prawdę o tych, którzy Polskę sprzedali. Nie od dziś wiadomo, że Donald Tusk to informator niemieckiego wywiadu (bodajże TW Oskar). Dziwnym trafem, teczki w archiwach zarówno polskiego, jak i niemieckiego IPN-u, które teoretycznie powinny dokumentować tę współpracę, zostały pozbawione kluczowych dokumentów. Półniemiec Tusk, otwarcie nienawidzący wszystkiego co Polskie, łatwo wślizgnął się w środowisko polskich opozycjonistów i wykorzystał te kontakty, aby uwiarygodnić swój status „Solidarnościowca”. Za reklamówki nigdzie nierejestrowanej gotówki umocowano w Polsce partię niemiecką, która z małymi przerwami rządziła „tym krajem” od 1989 r., pustosząc go jak kolonię. Trzeba uczciwie dodać, że Tusk uczestniczył w tym procesie jako członek bandy, nie jej szef. Mimo wszystko twierdzę, że Tusk jest nie zwykłą marionetką (jak twierdzi Sumliński), ale perfidnym i skutecznym graczem, skrupulatnie (wręcz nadgorliwie) wykonującym swoje zadania operacyjne - na szkodę Polski. I JEST WCIĄŻ BARDZO GROŹNY. Niestety nie ma dużych szans na to, by w najbliższym czasie pociągnąć do odpowiedzialności karnej współczesną Targowicę. Jednak główny problem polega nie na rażącej niesprawiedliwości tego faktu. Głównym problemem jest groźba powrotu do władzy tych ludzi (na czele z Tuskiem) i kontynuacja dzieła zniszczenia Polski. System dezinformacji jest dziś tak rozwinięty (80% mediów jest w rękach niemieckich), że Polaków łatwo jest nabrać na gładki image Tuska jako „zbawcy liberałów, przybywającego na białym koniu”. Książka o jego niebezpiecznych (dla Polski) związkach może być kroplą, która drąży kamień tego systemu. Źródło: niepoprawni.pl

16 11 2018 Senatorowie PiS przeforsowali w komisji ustawę o przejmowaniu banków za „złotówkę”
Krytycznie nowelizację tej ustawy oceniło senackie Biuro Legislacyjne, które w swojej opinii napisało, że „przepisy wprowadzone poprawkami do ustawy o nadzorze mogą być niekonstytucyjne”. Opozycja chciała wstrzymania prac w komisji budżetu i finansów nad tą ustawą. – „Przedmiotem prac komisji ma być ustawa, która była przedmiotem propozycji korupcyjnej. Kilka dni temu dowiedzieliśmy się z materiałów medialnych, że szef KNF proponował przekazanie łapówki przez właściciela jednego z banków w zamian za to, że przepisy tej ustawy nie wejdą w życie. Mimo to Sejm tę ustawę przyjął, a dziś Senat zdecydował, że chce, mimo że ta propozycja korupcyjna została ujawniona, zajmować się tą ustawą. Wygląda na to, że ci senatorowie, którzy podniosą rękę za tą ustawą będą wspólnikami grupy gangsterów, którzy próbują wymuszać haracze na polskich przedsiębiorcach” – mówił rzecznik PO Jan Grabiec. Senatorowie PiS nie zgodzili się na wstrzymanie prac nad tą nowelizacją. Nie zareagowali też na kolejną propozycję PO, dotyczącą wykreślenia najbardziej kontrowersyjnego artykułu ustawy, umożliwiającego przejmowanie banków znajdujących się w kłopotach przez inne banki. Artykuł ten posłowie PiS wprowadzili dwa dni po zawiadomieniu Leszka Czarneckiego do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez ówczesnego szefa KNF. Poprawka umieszczona w nowelizacji podczas głosowania w Sejmie, „była opisana w rozmowie szefa KNF z Leszkiem Czarneckim jako groźba przejęcia banku za złotówkę, chyba, że jeden z przedsiębiorców zapłaci 40 mln okupu, żeby takiej ustawy nie było” – mówił poseł PO Sławomir Neumann. Senat zajmie się ustawą 21 listopada. Senatorowie PO zapowiedzieli więc, że wtedy znowu zgłoszą wniosek o odrzucenie tej ustawy. Źródło: tvn24.pl
Sejm z posłami i senat z senatorami nie pracują tylko kombinują jak by tu jeszcze pomnożyć poselski, senatorski majątek. Efekty ich pracy to dziurawe ustawy i nieustany wzrost cen w sklepach. W efekcie ci co mają dużo nic nie płacą a tym co mają mało zabiera się prawie wszystko. Nieprawda. No to w jaki sposób hrabia von Rostowski, lord Sikorski, Morawiecki i wielu innych dorobili się takich majątków? A Fiskus w takich przypadkach jest ślepy i głuchy. Poseł nie powinie zarabiać więcej jak 3000 złotych brutto wtedy szanowałby pracę innych, a tak żyje jak pasożyt z pracy narodu.

16 11 2018 „Zieliński działa na funkcjonariuszy jak płachta na byka”
Funkcjonariusze z Sejn, Augustowa i Grajewa też mają dość wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Jarosława Zielińskiego. O liście ich kolegów z Suwałk do posłanki PO Bożeny Kamińskiej, w którym opisali oni bizantyjskie zwyczaje polityka PiS pisaliśmy w artykule „Jeden z patroli policji od blisko trzech lat pilnuje całą dobę posesji wiceministra Jarosława Zielińskiego”.
Teraz funkcjonariusze z Sejn, Augustowa i Grajewa w liście do posłanki Kamińskiej stwierdzili: – „To, co napisali koledzy z Suwałk, to wierzchołek góry lodowej. Policjanci w województwie są zmuszani – podkreślamy, zmuszani – do uczestniczenia w mszach świętych, uroczystościach zamiast pracować na ulicy. Teraz policjant to ma chodzić do kościoła, a nie na służb” – napisali policjanci z Augustowa, Sejn i Grajewa. Podają liczne przykłady uroczystości i imprez, w których uczestniczy Zieliński. Twierdzą, że są one organizowane przynajmniej raz w tygodniu, czasem co dwa tygodnie. – „Proszę nie wierzyć w zapewnienia komendantów, że policjanci idą z własnej woli. Są zmuszani po to, by ten pan patrzył, jak to służby się pięknie organizują, modlą się w kościołach. Teraz na nazwisko Zieliński wszystkich policjantów ciąga na wymioty, bo ile to można, no ile??” – piszą funkcjonariusze.
Policjanci w swoim w swoim liście proszą posłankę PO o pomoc. – „Szanowna Pani proszę zrobić wszystko, by tego barona odwołać ze stanowiska, dopóki jeszcze policjanci chcą służyć”. Marek Biernacki, były szef MSWiA, w rozmowie z wp.pl. przyznaje: – „Zieliński działa na funkcjonariuszy jak płachta na byka. Główny „namiestnik” „dobrej zmiany” Jarosław Zieliński wytworzył w służbach, wśród funkcjonariuszy, atmosferę fatalną. Wiceminister Zieliński przede wszystkim powinien odpowiedzieć za doprowadzenie protestu policjantów do takiej skali. A te protesty wynikają również – a może głównie – z tego powodu, w jaki sposób oni są traktowani. Jak słudzy, jak chłopi pańszczyźniani, a nie jak funkcjonariusze poważnego państwa. Nikt się nimi nie zajmuje do momentu, gdy są potrzebni do obsypania wiceministra Zielińskiego konfetti lub do stania pod jego domem”. Źródło: gazeta.pl, wp.pl
14 11 2018 „W miarę postępów w budowie socjalizmu walka klasowa zaostrza się”
Niewinne z pozoru spotkanie Marka Chrzanowskiego, szefa Komisji Nadzoru Finansowego z Leszkiem Czarneckim, w marcu tego roku, okazało się bombą z opóźnionym zapłonem. Właściciel Getin Noble Bank nagrał swoją rozmowę z Chrzanowskim, co wczoraj ujawniła „Gazeta Wyborcza”.  Jacek Karnowski już wie, co i jak, i na łamach wPolityce wszystko dokładnie wyjaśnia. Przyznaje, że Chrzanowski popełnił wielki błąd, rozmawiając z Czarneckim bez świadków. Jednak mówić o „skorumpowanej ekipie Prawa i Sprawiedliwości” to absurd.
Przede wszystkim nie ma żadnych dowodów na żądanie łapówki w zamian za przychylność Chrzanowskiego. To tylko relacja Czarneckiego i nic więcej. Karnowski zwraca też uwagę, że Czarnecki, będący tonącym reliktem III RP (tej z rządami PO/PSL) nie odnalazł się w realiach obecnej, pisowskiej, Polski. Metody i kontakty okazały się już mało skuteczne, chcąc więc ratować siebie, musiał „zastosować metodę w istocie przestępczą (nagranie urzędnika państwowego), ale musiał ją także we współpracy z „Wyborczą” ujawnić, co jest dowodem desperacji. Wreszcie, musiał wykreować (znów: z pomocą „Wyborczej”) sytuację sugerującą korupcję”.  Tak więc nie jest to afera rządu i zapewne takich nagrań będzie więcej, bo to walka klasowa, walka o utrzymanie się na powierzchni tych, którym tak dobrze się żyło za poprzedniej władzy, no i wybory za pasem. Karnowski, więc ostrzega – „Pamiętaj o tym, Dobra Zmiano, i pilnuj się bardziej niż kiedykolwiek. Są ludzie, z którymi nigdy nie należy rozmawiać, którzy dopuszczeni zbyt blisko, zawsze wyciągną nóż. Choćby mikrofonowy”.
Internauci na Twitterze nie mogli przejść obojętnie wobec tych „odkrywczych” myśli pana Karnowskiego. Bartosz T. Wieliński zauważa, że „dzięki bezkresnej wyobraźni @JacekKarnowskinarodziła się nowatorska koncepcja broni białej nowego typu. Pierwsze noże mikrofonowe zostaną przekazane jednostkom #WOT w przyszłym roku”, a Kataryna, gdyby to czytała „tu, na twitterze, to dwa razy bym sprawdziła czy to nie konto parodystyczne. „Nóż mikrofonowy” :))) No i ten styl, w jakim dziennikarz ostrzega Kochaną Władzę”.  Z kolei Jana K. niezwykle zaintrygowały słowa o walce klasowej, przypomniał więc Stalina, który powiedział, że „w miarę postępów w budowie socjalizmu walka klasowa zaostrza się”. 
Świetnie podsumował wywody Karnowskiego Jan40@Jan40, który poprosił, by „nie pisać o przestępstwie nagrywania urzędników państwowych. Nagrywanie kumpli z rządu miało swój początek za władzy PiS, kiedy ok 2006 r. wicepremier Andrzej Lepper został nagrany przez innego członka rządu. Proszę nie pisać o zdesperowanym biznesmenie, któremu brakuje tlenu, bo tu o treść rozmowy chodzi, a nie desperację. Proszę nie szukać winnych w GW, w Noble Bank, bo to szef KNF zainicjował i prowadził rozmowę, która NIE powinna mieć miejsca w cywilizowanym państwie. A jak się stało, to do dymisji solidarnie powinien poddać się nie tylko szef KNF, ale również jego szef, czyli premier. Proszę również zwrócić uwagę, że w innym artykule wPolityce piszecie, że szef KNF popełnił błąd, bo w trakcie rozmowy . . . .nie włączył radia, co by skutecznie uniemożliwiło czytelne nagranie! Moralność, dobry obyczaj oraz prawa poszanowanie – za rządów tzw. dobrej zmiany – legły na dnie, są głęboko w mule i wodorostach”. Tamara Olszewska Źródło: wpolityce.pl
W 1989 roku w Magdalence Okrągłostołowi wydali wojnę przeciw własnemu narodowi !Zniszczono, przemysł, rolnictwo, doprowadzono do gwałtownego zubożenia społeczeństwa... Po 1989 roku nie nastała wymarzona, słodka demokracja. Nastał czas chaosu, grabieży, montowania się band złodziejskich, wybuchania afer, panoszenia się biurokracji itp. Znaleźli się tacy co oszukali i okradli cały Naród i oszukują i okradają nadal, dochodząc do kolejnych, coraz wyższych funkcji w Państwie lub Unii Europejskiej. Boże chroń Polskę przed Jarosławem a dopomóż by Tusk i Rostowski trafili do więzienia.

14 11 2018 Andrzej Duda „udał się” czy nie?

Wydaje się, że jedyną osobą zadowoloną ze stanowiska głowy państwa jest sam Andrzej Duda. Potwierdza to ważny polityk PiS mówiąc, że „jemu ta prezydentura naprawdę się spodobała. Zarabia mniej niż europoseł, ale wszystko ma podane pod nos. Jeden telefon i wszyscy w Juracie czekają. Obsługa robi zakupy, ugotuje najbardziej wymyślne potrawy, Andrzejek świat sobie pozwiedza. Może zaprosić do pałacu znajomych z Krakowa i elegancko ich ugościć”.
Czego się nie tknie, to zawsze zepsuje. Pomoc dla frankowiczów, referendum w sprawie zmiany konstytucji, zakaz sprzedaży zwykłych żarówek przyczyną deficytu demokracji w UE, podpisywanie „na stojąco” deklaracji o współpracy z prezydentem Trumpem, można byłoby tak wyliczać jeszcze długo.
Nie wzbudza też sympatii na Twitterze, co chwile wchodząc w jakieś pyskówki z dziennikarzami. Ostatnio skomentował zdjęcie przywódców Rosji, Niemiec, Turcji i Francji, na co usłyszał od internautów, że „szanujący siebie i swój kraj przywódca byłby na tym spotkaniu, a nie jedynie komentował zdjęcia z niego jako „urocze”.
Szczytem „sprawnej prezydentury” Dudy były obchody niepodległości, które miały być kulminacyjnym punktem jego prezydentury. Jak podkreśla Aleksander Kwaśniewski, to co PiS i prezydent zrobili z „tym stuleciem niepodległości, to jest rekord świata. Przygotowywać się dwa lata, wydać 200 milionów złotych i na końcu, żeby tego się do kupy nie dało zebrać, to jest niezwykłe!” i dodaje, że brak na obchodach takich przywódców jak Angela Merkel czy Emmanuel Macron to w znacznym stopniu efekt polityki, jaką prowadzi.
Jak ustalił Newsweek, „w PiS złośliwie mówią o nim ‚Andrzejek’. Nie ma żadnych własnych projektów politycznych ani pomysłu na prezydenturę”, a czołowi politycy tej partii, ot choćby Brudziński czy Błaszczak, oceniają go coraz gorzej.  Za półtora roku wybory prezydenckie i już dzisiaj Duda może obawiać się, że PiS nie poprze go na drugą kadencję. Według Newsweek „Andrzej Duda nie tylko nie zbudował przez trzy lata samodzielnej pozycji, ale totalnie podporządkował się PiS. Stał się zakładnikiem polityki prowadzonej przez partię rządzącą. A zatem los Dudy będzie zależał od losu PiS”.
Jeden z internautów podsumował prezydenta bardzo ostro, pisząc – „ blogoslawione piersi ktore go wykarmily ,to jedno z chasel wypisywanych przez nawiedzone pisowskie dewotki . Jednoczesnie wypada przypomniec ze wlascicielka tych ” Blogoslawionych piersi ” agitowala nieleganie na zecz synka w miejscu swojej pracy . Nastepne chaslo ” Andrzej Duda nam sie udal ” wypada tylko splentowac Andrzej duda wam sie udal pisiaczki a wlasciwie glupszej sfanatyzowanej czesci pisowcow. A tak konczac to wiekszego niedoidy niz duda to ten urzad jeszcze nie widzial” (zachowana oryginalna pisownia). Tamara Olszewska źródło: fakt.pl

14 11 2018 Doradca Dudy dostał „partyjną misję doprowadzania prywatnych banków do upadku”?

Zdzisław Sokal, doradca prezydenta Dudy i prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, miał „lobbować w Komisji Nadzoru Finansowego na rzecz doprowadzenia do upadłości Getin Noble Banku i odkupienia go za symboliczną kwotę”. Tak wynika z kolejnego zawiadomienia do prokuratury, które złożył Roman Giertych, pełnomocnik właściciela tego banku Leszka Czarneckiego. Na nagranej przez Czarneckiego rozmowie pada zresztą z ust Chrzanowskiego, że Zdzisław Sokal „ma swój plan, który wygląda w ten sposób, że on uważa, że Getin powinien upaść”.
Roman Giertych, który był gościem TVN 24, publicznie zadał pytanie prezesowi NBP Adamowi Glapińskiemu: „Czy prawdą jest, że na spotkaniu z Leszkiem Czarneckim powiedział pan: sprawę pana Sokala rozwiążemy we własnym zakresie, albowiem jest to nasz wewnątrzpartyjny problem”. Glapiński to bardzo bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, razem z nim tworzył Porozumienie Centrum.
– „Zabrzmiało to tak, jakby ów Sokal był gościem z partyjną misją doprowadzania prywatnych banków do upadku i ich renacjonalizacji za złotówkę. Jeśli tak by było, to nie mogłoby to być zdecydowane inaczej, jak osobistą decyzją JK” – skomentował na Twitterze Waldemar Kuczyński. A inny internauta skomentował: – „No i teraz pan prezes ma zagryzkę, czy Czarnecki ma to na taśmie czy można iść w zaparte ze ściemnianiem. Komuś dziś ciśnienie mocno skoczy”.  Mateusz Morawiecki zwołał właśnie pilne spotkanie z prokuratorem generalnym Zbigniewiem Ziobrą, koordynatorem ds. służb specjalnych Mariuszem Kamińskim oraz szefami służb.  Źródło: Radio Zet, Twitter
Premier szybko reaguje bo broni ojca i siebie. Dziwne, że tym razem o Frasyniuku cicho sza. Ciekawe w którym szwajcarskim banku ma ulokowane pieniądze Jarosław Kaczyński? Zamiecione po dywan? Do dziś nie rozliczono spółki Telegraf, powiązanej z Porozumieniem Centrum, ówczesną partią braci Kaczyńskich. Spółka startowała z kapitałem założycielskim w wysokości 250 mln ówczesnych złotych. W ciągu kilkunastu miesięcy kapitał ten wzrósł do ok. 30 mld zł, dzięki wpłatom państwowych firm, choć spółka nie prowadziła żadnej działalności. 
13 11 2018 Komorowski o zachowaniu PiS wobec Tuska: „To było po prostu chamstwo, takie prymitywne, nieokrzesane”
– „Dla mnie w większym stopniu to, co się tam wydarzyło, jest nie kwestią polityki, ale po prostu wychowania. To było po prostu chamstwo, takie prymitywne, nieokrzesane. To nie przystoi głowie państwa polskiego. Mądrzy i kulturalni ludzie wiedzą, że jest jakaś granica, której się nie przekracza, chcąc nawet utrzeć nosa przeciwnikowi politycznemu” – powiedział były prezydent w Bronisław Komorowski w TVN 24. To jego komentarz do zachowania Andrzeja Dudy wobec Donalda Tuska na pl. Piłsudskiego, o czym pisaliśmy w artykule „Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej celowo pomija w powitaniu przewodniczącego Rady Europejskiej i prezydent Warszawy”.
Bronisław Komorowski mówił także o marszu, który przeszedł 11 listopada ulicami Warszawy. Jego zdaniem, jednym ze źródłem chaosu decyzyjnego w sprawie organizacji marszu był Andrzej Duda. – „Błędem zasadniczym z punktu widzenia pozycji prezydenta i głowy państwa polskiego jest to, że doprowadził do sytuacji, w której chcąc być może przechwycić marsz narodowców poszedł w jakiejś mierze na czele w marszu, który wszyscy identyfikują ze skrajnymi środowiskami nacjonalistycznymi. To był błąd wizerunkowy, bardzo kosztowny, bo nie tylko na świecie, ale wobec opinii publicznej w Polsce” – stwierdził Komorowski. Dodał, że Duda zamiast negocjować z organizatorami Marszu Niepodległości powinien przejąć organizację „marszu prezydenckiego”, który został zapoczątkowany podczas kadencji Komorowskiego.
Były prezydent odniósł się też do odsłonięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego na pl. Piłsudskiego. – „Rozumiem potrzebę wypełnienia pewnej pustki po dramatycznej śmierci prezydenta. Ale trzeba zachować pewne proporcje w podejściu do kwestii upamiętniania tragicznie zmarłych wybitnych Polaków” – powiedział Komorowski. Zauważył, że Gabriel Narutowicz – pierwszy prezydent II RP, który padł ofiarą zamachowca – ma jeden pomnik. – „Więc chciałoby się powiedzieć: trochę umiaru, Jarosławie Kaczyński, z tym upamiętnianiem brata, bo gdzieś zatraci się proporcje” – dodał Komorowski. Źródło: tvn24.pl
„To było po prostu chamstwo, takie prymitywne, nieokrzesane” łatwo jest rzucać oskarżenia szczególnie te bezpodstawne. Wpierw należałoby wyjaśnić kiedy przewodniczącego Rady Europejskiej i prezydent Warszawy zgłosili swój udział w uroczystościach na pl. Piłsudskiego, pytanie czy w ogóle to komukolwiek z organizatorów to zgłaszali? Kolejne pytanie czy prezydent Duda wiedział o przybyciu na uroczystość tak znamienitych gości? Według mnie był to prowokacja szyta grubymi nićmi, której ofiarą padł prezydent Duda. Czyżby byłaby to Kaczyńskiego zemsta za rozmowę Dudy z Tuskiem w ONZ?

12 11 2018 Moralność Kalego w PiS w pełnym rozkwicie

– „Ciekawe wnioski wyciągnęła władza po Marszu Niepodległości – na podstawie jednostkowych przypadków palenia flag UE, wznoszenia rasistowskich haseł itd. nie można oceniać całego marszu. Jakoś w przypadku środowiska sędziowskiego stosowanie odpowiedzialność zbiorowej nie przeszkadzało” – napisał na Twitterze Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. Trudno się z nim nie zgodzić, kiedy przypomnimy sobie choćby pisowską kampanię billboardową o sądach.
Internauci przypominają jeszcze inne przejawy moralności Kalego w wykonaniu PiS. – „Coś jak wnioski policji dotyczące zabezpieczenia Woodstocku – jest młodzież i piją, tzn. że nie uda się zabezpieczyć imprezy. Na marszu odpalono pierdyliard rac – nikt nic nie zauważył”;
– „Jeszcze uchodźcy i muzułmanie w ogóle. Wobec nich też stosuje się ocenę zbiorową na podstawie jednostkowych przypadków”;
– „Bo taki jest PiS… oni myślą że oni mogą innych oskarżać ale ich nikt nie może, nie ma prawa, bo to tylko jednostki, a przecież te jednostki nadszarpują naszą reputację na świecie, która i tak jest w strzępach za czasów PiS”.
Odnosili się także do samego marszu. – „Ten marsz, niestety, na długie lata będzie symbolem naziolskiego pochodu. I nie chodzi o to, że oni tam się wkręcili podstępem czy wmieszali w tłum. Nie. Byli integralną częścią tego pochodu, tuż za czołem złożonym z rządu PIS i tego… no… prezydenta”; – „Skoro władza szła na czele to będzie zawsze bagatelizować takie zachowanie, bo przecież legitymizuje ten marsz…”.Źródło: Twitter
A co to się stało, że marsz zatrzymał się na około 20 minut? Prezes zasłabł?
Oczywiście nie wszyscy, którzy uczestniczą w marszu to faszyści, ale przyzwoici ludzie nie maszerują ramię w ramię z faszystami otwarcie przyznającymi się do swoich przodków, którzy bezpośrednio lub pośrednio przyczynili się do największej tragedii tego narodu w najnowszych dziejach.
Czy „prawdziwi patrioci” co tak chcą Boga, gdy na nabożeństwie pada: przekażcie sobie znak pokoju. Odpowiadają „śmierć wrogom ojczyzny” i wyciągają prawą rękę? Ci fanatycy z sekty smoleńskiej w jednej ręce trzymają różaniec a w drugiej miecz, krzyż mają na piersi, nienawiść w sercu, a na ustach Jezus Maryja.
08 11 2018 Z Szydło jeździł były kurier, a z Morawieckim – były kierowca ciężarówki.
Nowy kierowca w grupie ochronnej premiera ma 25 lat i wcześniej pracował w rodzinnej firmie transportowej w małym mieście koło Siedlec – ustaliła Rzeczpospolita”. Ma uprawnienia do jazdy tirami. Do Służby Ochrony Państwa został przyjęty w grudniu 2016 r. – „Dotychczas nie jeździł nawet z delegacjami zagranicznymi. Nie kwestionując jego umiejętności, pojawia się wątpliwość, czy 25-latek posiada wystarczające doświadczenie, żeby jeździć w kolumnie ochronnej najważniejszych osób w państwie” – mówi informator dziennika.
Jak zaznacza „Rz”, 25-latek odbywa służbę przygotowawczą, która powinna trwać trzy lata. Według byłego funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu (poprzednika SOP) niezwykle rzadko zdarzało się, żeby ktoś przed jej ukończeniem był kierowany do grupy ochronnej. – „Tylko w wyjątkowych przypadkach, ludzi z ogromnym talentem i umiejętnościami po dwóch latach, decyzją szefa BOR można było dopuścić ich do jazdy w ochronie. To były jednak jednostkowe przypadki” – powiedział „Rz” były funkcjonariusz BOR.
25-letni były kierowca ciężarówki to kolejna osoba z niewielkim doświadczeniem, która wozi najważniejsze osoby w państwie. Pamiętamy niedawną kolizję, którą spowodował 26-letni kierowca Beaty Szydło, były kurier. O sytuacji w SOP pisaliśmy m.in. w artykule „Chłopaki u Szydło mają Sajgon”. Źródło: rp.pl
Funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa powinien być nie tylko kierowcą, przede wszystkim powinien być komandosem z Zielonych Beretów takim Chukiem Norrisem. Przecież taki funkcjonariusz nie przewozi paczki, czy jakiegoś tam towaru? No chyba, że dla posła, prezesa Kaczyńskiego najważniejsze osoby w państwie są paczkami, bowiem jego ochrania prywatna firma w której pracują najlepsi z najlepszych ochroniarzy.

07 11 2018 Znikająca ekspertyza. „Rozgrzewka” przed wojenką o fotel Hanny Zdanowskiej w Łodzi. 
Michał Dworczyk szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w 2017 roku został skazany na 1.5 roku wiezienia w zawieszeniu na 3 lata! Ale to Zdanowskiej się czepiają, bo w swoich szeregach każdy jest kryty.
Jak wynika z zapowiedzi polityków PiS, wojewoda łódzki z niecierpliwością czeka na ślubowanie Hanny Zdanowskiej, by rozpocząć procedurę usunięcia jej ze stanowiska, w związku z tym, że została wcześniej prawomocnie skazana na karę grzywny. Prezydent Łodzi ma złożyć ślubowanie 21 listopada. Wojewoda jest głęboko przekonany o swoich racjach i powołuje się na stosowne opinie oraz ekspertyzy mówiące, iż osoba skazana prawomocnym wyrokiem nie może w sposób trwały być wójtem, burmistrzem i prezydentem miasta. Lecz miasto nie daje za wygraną, mimo że słychać prawniczy dwugłos. Część prawników uważa, że wojewoda ma rację, wielu jednak, jest odmiennego zdania – w tym np. szef PKW Wojciech Hermeliński. Odwołują się do kolizji przepisów między kodeksem wyborczym, a ustawą o pracownikach samorządowych. Jest teraz pytanie jakimi opiniami prawnym operuje wojewoda i czy one w ogóle istnieją. Również Urząd Miasta Łodzi zamówił opinię prawną na temat sytuacji pani prezydent. Wynika z niej, że „osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę grzywny za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego może kandydować na urząd prezydenta miasta, a także, w razie uzyskania mandatu, może pełnić tę funkcję oraz otrzymywać wynagrodzenie prezydenta miasta”. W podobnym duchu swoje opinie sporządzili prof. Marek Chmaj i dr hab. Sabina Grabowska z Uniwersytetu Rzeszowskiego (obie przygotowane na zlecenie Fundacji Państwo Prawa). To nie pierwsza sytuacja, w której politycy partii rządzącej w ważnych kwestiach powołują się na ekspertyzy, których potem albo nie chcą udostępnić, albo nie są w stanie udowodnić, że w ogóle istnieją.  źródło: gazetaprawna.pl
I kto tu jest przestępcą? Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska została prawomocnie skazana za poświadczenie nieprawdy w dokumentach, dotyczących kredytu jej partnera. Kredyt dawno został spłacony, bank wysłał podziękowania. Ludkowie Kaczyńskiego szukali bata na Zdanowska , i czy go znaleźli? 
Komentarz internauty: Premier rządu ogłasza, że złodziejskich kredytów frankowych nie udzielał, po czym przelewa na konto żony 30 mln. zł, bo to mogłoby się nie spodobać, suwerenowi, że okradał ludzi...jego poprzedniczka, nie potrafi się przyznać, że do kochanego mężusia pruła bez sygnałów dźwiękowych i skazuje niewinnego człowieka na ogromne kłopoty, ministrowie rządu PiS kradną, kłamią,oszukują....i co? I nic! Im się po prostu należy! A babka , która na pisała, że kasę z kredytu przeznaczy na X, a przeznacza na Y ogłasza się przestępcą, mimo że uczciwie i co do grosza kredyt ów spłaciła. PiSowcy nie oddają kasy, za przekręty w PCK, stadninie koni, SKOKach, i wszelkich im podległych instytucjach, które okradają....a suweren skacze z radości, bo dostaje 500+. Do czego porównać takie społeczeństwo?
Kandydat na wójta za kratami. W gminie Daszyn (woj. łódzkie) zaistniała dość nietypowa sytuacja, ponieważ kandydat na wójta, Zbigniew W., prowadził swoją kampanię z aresztu, w którym przebywa od maja tego roku. Nie przeszkodziło mu to zdobyć przewagę nad konkurentami w pierwszej turze wyborów.  Na Zbigniewa W. oddało głos 48,5% wyborców, którym jak widać nie przeszkadza, że kandydatowi postawiono blisko 80 zarzutów, m.in. o kierowanie grupą przestępczą wyłudzająca dotacje rolnicze, za co grozi mu 12 lat więzienia. Ubiegający się o reelekcję Zbigniew W. ma prawo startować w wyborach, gdyż nie został skazany prawomocnym wyrokiem. To nie jest pierwsze wykroczenie Zbigniewa W. Za polowanie na dziki bez zezwolenia został on skazany w 2013 r., ale już rok później mógł startować w wyborach, bo wyrok się zatarł. Zbigniew W. ubiega się o trzecią kadencję. Jednak gdyby wygrał wybory, a potem został skazany prawomocnym wyrokiem, jego mandat ulegnie wygaśnięciu. Źródło: natemat.pl
Toć to prawie Kaczyńskiego człowiek, z Samoobrony!? Jedni mogą inni jak Zdanowska muszą cierpieć, i to nie za swoje winy. Pożerowała kredyt partnerowi, a on wydał go na inne cele. To że go spłacił dla Kaczyńskiego nie ma znaczenia.

07 11 2018 PiS przeforsował ustawę o wolnym 12 listopada
.
Sejm – głosami posłów PiS – przyjął wszystkie poprawki Senatu do ustawy o ustanowieniu 12 listopada Święta Narodowego. Najważniejsza z nich stanowi, że tego dnia będą obowiązywać przepisy ograniczające handel w sklepach, hurtowniach czy supermarketach. Mają jednak pracować szpitale, ambulatoria i apteki.  Przed głosowaniem w tej sprawie w Sejmie odbyła się burzliwa debata. – „Ta ustawa to bubel prawny, tryb procedowania był skandaliczny (…) Jest to przejaw braku szacunku dla Polaków i rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości” – powiedziała posłanka PO Joanna Frydrych. Według posła Nowoczesnej Jerzego Meysztowicza, propozycje PiS, dotyczące obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości „to jest jedna wielka kompromitacja”. – „Od trzech lat wiecie, że będziemy obchodzić to święto i co wy proponujecie? Proponujecie wspólne odśpiewanie hymnu o godz. 12.00, proponujecie zjeżdżalnie dmuchane dla dzieci. Dzisiaj proponujecie ustawę, która jest największym knotem, jaki wychodzi z tej sali. Nawet nie jesteście w stanie wskazać, kto będzie pracował, a kto nie. Ta ustawa będzie polskich podatników kosztować 6,5 mld zł” – powiedział Meysztowicz.
„Taką ustawę mogą wprowadzać tylko ci, tacy jak pan prezes, którzy całe życie, pracowali na państwowym, całe życie dorosłe w Sejmie, osoby, które nie wiedzą, co to jest planowanie, co to są zakupy. Ludzie mają konkretne terminy do realizacji” – stwierdził Ryszard Petru z koła Liberalno- Społeczni. Według niego, PiS lekceważy ludzi przedsiębiorczych. Petru odniósł się także do zapowiadanego podpisu Dudy pod tą ustawą. – „To pokazuje, jakie jest jego miejsce w łańcuchu pokarmowym – na końcu. Dajecie mu dwa dni na podpisanie ustawy” – powiedział Petru. Prezydenta za wcześniejszą deklarację podpisania ustawy krytykowała Joanna Frydrych z PO: – „Prezydent wziął do ręki długopis i nie znając kształtu ustawy z niecierpliwością czeka, żeby złożyć swój autograf”. O tym, że Duda podpisze tę ustawę pisaliśmy m.in. w artykule „PiS trenuje, by od przyszłego roku wprowadzać święta wstecznie” Źródło: onet.pl
To jest chyba pierwszy przypadek w powojennej historii Polski, kiedy jesteśmy niezadowoleni z ofiarowanego nam dodatkowego dania wolnego od pracy, może zatem wróćmy do pracujących sobót i niedziel jak dawniej bywało? 
06 11 2018 Krajobraz po bitwie.
To odwołując się do znanego wystąpienia Winstona Churchilla nie jest początek końca PiS-u, to dopiero koniec początku, jeśli za początek uznamy ponurą, tragiczną dla Polski pisowską recydywę w 2015 roku mającą oblicze dyktatury Kaczyńskiego. Ta dyktatura trwa, ale otrzymała właśnie kolejny potężny cios. Polacy najwyraźniej powiedzieli dość tych kłamstw, podłości, politycznej korupcji polegającej na finansowaniu własnych lizusów i politycznego zaplecza. Dość zniewalania wymiaru sprawiedliwości, cenzury w mediach, nikczemnej polityki zagranicznej polegającej na pełzającym brexicie. Dość fałszowania historii, smoleńskiej bredni, pomników ojca niepodległości Lecha Kaczyńskiego, który poległ pod Smoleńskiem, dość rent specjalnych dla pani Gosiewskiej, załganych dziennikarzy, odrażających biskupów jak wzywający do glosowania na Kacpra Płażyńskiego Głódź, czy oddający katedrę w Łodzi ONR-owcom Jędraszewski, księży, którzy hańbią Kościół jak utuczony na publicznych pieniądzach Rydzyk, kłamiącego nieustannie Morawieckiego. Dość fali politycznych brudów i lumpów zalewających nasz kraj. To jest katastrofa. Jeszcze w reżimowej telewizji trwa festiwal kłamstw, przy których stan wojenny to liga dżentelmenów, jeszcze kłamią pp. Semka i Karnowski o sukcesach pisowców i dobrych perspektywach na wybory parlamentarne, na tle ustawicznie irytująco powtarzanych wyników z trzech tylko miast, gdy już w internecie napływają wyniki z całej Polski. Wszędzie lub prawie wszędzie pisowcy ponieśli klęskę. Nie wygrali w żadnym dużym i najpewniej średnim mieście. Klęska w Gdańsku, Krakowie, Kielcach, Tarnowie, Bielsku-Białej, Skarżysku-Kamiennej, Radomiu, Brzesku, utracili Ostrołękę. Nie pomogły burmistrzowi tego miasta zakazy wyświetlania potrzebnego i obnażającego zakłamanie niektórych księży filmu „Kler”. Nie pomogły pielgrzymki Kaczyńskiego i Morawieckiego do Radomia, aby wspierać jedną z bardziej odrażających postaci w sejmie, bo trudno tu mówić o postaci w polityce niejakiego Skurkiewicza. Nie pomogły obietnice dotacji, pieniędzy, dróg, mostów, lotnisk, całego „wora” z pieniędzmi, którym wymachiwał żoliborski geniusz na miarę Piłsudskiego i którym zanęcał przygnębiający w swoim lizusostwie „premier” polskiego rządu. Na nic zdała się absurdalna propaganda o przekopaniu mierzei pod Elblągiem i wkopanie słupka przez chwiejącego się Kaczyńskiego. Nie pomogły porównania panny Wasserman do Królowej Jadwigi (ile trzeba głupoty i nieuctwa, żeby wymyśleć coś takiego?), nie pomógł spot z uchodźcami i nie pomogła wizyta na cmentarzu p. Dudy, który popierał wzruszającą pod każdym względem i równie uroczą małżonkę pana posła Mularczyka, który jak wiadomo zapewni nam słuszne odszkodowania za wojnę i okupację, których nie chce nam dać kanclerz IV Rzeszy p. Merkel, ale które on Mularczyk załatwi i będziemy wszyscy żyć długo i szczęśliwie, PiS wypłaci każdemu 1000 + i emeryturę równą średniej krajowej. Przegrali wszystko co było do przegrania. To była klęska znacznie większa niż w pierwszej turze. Kaczyński widocznie zapomniał, że jego udział w kampanii musi się tak zakończyć, zamiast zamknąć się w jakiejś piwnicy razem z Macierewiczem wyruszył i przemawiał, a naród słuchał i podziękował. Przegrali także symetryści, dla których pokazywanie pisowskich kreatur jest tak samo ważne jak pokazywanie ludzi mających coś do powiedzenia. Bo jak wytłumaczyć, że w jednej z telewizji uchodzących za broniącą demokracji nie było dnia (obserwowałem i notowałem), aby nie było kogoś z wielkiej piątki: pp. Jackowski, Buda, Gryglas, Horała, Kukiz? Moje serdeczne gratulacje, to są rzeczywiście ludzie, którzy dobrze służą naszej Ojczyźnie. Z resztą nie tylko oni, brakuje miejsca do wymieniania żałosnych miernot zamulających programy informacyjne i komentujących wydarzenia polityczne. Te wybory stanowią dobry punkt wyjścia do wyborów europejskich i parlamentarnych. Bardzo wiele wskazuje na to, że katoprawica te wybory przegra i jeśli nie sięgnie po brutalne fałszerstwo lub przemoc, utraci władzę. Z radością będziemy obchodzić niedługo już święto niepodległości, które pisowcy oddali nacjonalistom i rasistom, którzy wypełzną na ulice Warszawy i będą kompromitować pisowski reżim. To będzie chyba jedyna rocznicowa manifestacja publiczna w Polsce, najserdeczniejsze gratulacje i wyrazy szacunku panowie Kaczyński, Morawiecki, Duda. Brakuje tylko was na czele tego pochodu, może obok hasła – Polska cała, ale biała, raz sierpem, raz młotem, lub kodu 18? Właściwe obchody proponuję przesunąć na dzień, w którym będziemy wreszcie wolni od PiS-u. Autor Stefan Niesiołowski

06 11 2108 Donald Tusk przed komisją Amber Gold; „nie mam zaufania do państwa interpretacji tych zdarzeń; mija się pani z prawdą.” 
Czy rola jaką pełni tatuś premiera Morawieckiego w GetBack, jest podobna do tej jaką pełnił syn Tuska w Amber Gold? No i kiedy wreszcie Kornel Morawiecki rozliczy pieniądze otrzymane ze zbiórek na Solidarność Walczącą?

„Przyjechałem tutaj, żeby odpowiadać na pytania, nawet jeśli mam świadomość czemu głównie służy ta komisja i w jakim charakterze jestem przesłuchiwany. Chcę inaczej niż niektórzy związani z pracą tej komisji poważnie to potraktować. To moje obywatelskie zobowiązanie” – powiedział Tusk.  Bez najmniejszej żenady formułując swoje kwestie Wasserman zapytała, czy były premier wiedział, nad jakimi instytucjami sprawował nadzór. Tusk: to pytanie jest nie tyko nieuzasadnione, ale i niestosowne. „Nie uczestniczę, jak sądzę, w quizie – powiedział Tusk, gdy Wassermann dopytywała, kto nadzorował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów”. „Przewodnicząca ma do dyspozycji pełną dokumentację” – dodał Tusk.
„Ale szybko pani Przewodnicząca zrejterowała z zadawania pytań!” – skomentował Giertych na Twitterze i chyba jednak się pomylił, bo pani przewodnicząca brnęła dalej, pytając m.in. „jak się pan czuje z tym, że pana minister okłamał Polaków mówiąc, że działania wobec Amber Gold były prowadzone od 2012, podczas gdy ustalono, że służby zajmowały się sprawą już od roku?
„Przesłuchanie Tuska zakończyło się dla PiS takim politycznym sukcesem jak II tura w niedzielę”
Podczas przesłuchania wielokrotnie dochodziło do wymiany zdań pomiędzy Tuskiem a przewodniczącą komisji Małgorzatą Wassermann z PiS.
W pewnym momencie były premier powiedział do niej: – „Ktoś mi zwrócił uwagę, że wielokrotnie wyłącza pani mikrofon przesłuchiwanemu, tak jakby się pani obawiała, że ludzie usłyszą to, co mam do powiedzenia. Mnie się to w głowie nie mieści, że można coś takiego robić. Obserwowałem tyle komisji śledczych, sam byłem przesłuchiwany przez komisję śledczą. Nigdy nikomu do głowy nie przyszło, żeby wyłączać mikrofon przesłuchiwanemu świadkowi”.
Wytykał też niektórym członkom komisji ds. Amber Gold, że mijają się z prawdą. – „Czy rola komisja polega na tym, że poszczególni posłowie będą wygłaszali oświadczenia być może interesujące, ale mające jedną wadę – nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, a moją rolą będzie wysłuchiwanie tego typu bardzo niewłaściwych komentarzy i felietonów filmowych? Czy na tym polega przesłuchanie?” – pytał Tusk.
A Bartoszowi Kownackiemu z PiS zwrócił uwagę: – „Czy pan może przestać czytać przekazy dnia, bo to nie ułatwi nam tego przesłuchania? Tylko jeśli pan ma do mnie konkretne pytanie, jeśli ja odpowiadam, to proszę się odnosić do tego, co odpowiedziałem, a nie to, co ma pan zapisane”.
- Padło genialne sformułowanie Tuska, kiedy pani Arendt pytała go o to, czy ma moralne prawo pouczania kogoś o rządzeniu. Odpowiedział, że nikogo tutaj nie poucza, jak rządzić, bo wydaje się, że byłoby to zadanie beznadziejne. To jest ten moment, kiedy członkowie komisji nawet się nie zorientowali, że zostali obrażeni - zauważa politolog. 
– „Jestem pod naprawdę dużym wrażeniem tego, jak Donald Tusk przesłuchiwał komisję ds. Amber Gold” – Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”.
– „To oczywiste. Mając serce dżentelmena i widząc jak Pani tonie musiałbym jakoś okazać litość. A tak tylko podczas przerwy błagałem PDT, aby miał dla Pani miłosierdzie. Tylko tyle mogłem dla Pani zrobić” – napisał na Twitterze Roman Giertych.
Przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold w wywiadzie dla Polsat News nie przebierała w słowach. – „Zakładałam, że premier nie wziął dzisiaj ze sobą Romana Giertycha, bo się bał, że on zrobi „hop, hop, hop” na komisji jak na manifestacji KOD. Taki poziom, taka klasa Giertycha, że premier Tusk doszedł do wniosku, że to będzie dzisiaj dla niego wizerunkowe obciążenie, jeżeli ten człowiek usiądzie koło niego i dlatego przyszedł sam” – powiedziała Wassermann.
Na Facebooku Giertych umieścił także… bajkę na dobranoc o Eskimosach, którzy chcieli złapać białego niedźwiedzia. – „Na czele wyprawy stała dzielna Eskimoska, która wprawdzie nie została wybrana na królową igloo, ale bardzo chciała niedźwiedzia dopaść, bo marzyła o jego białej skórze. Od tego marzenia taką dostała obsesję, że budziła się i zasypiała z imieniem niedźwiedzia na ustach”– napisał Giertych.
Eskimosi, aby złapać niedźwiedzia, wykopali dół i długo czekali. Wreszcie niedźwiedź się pojawił, zjadł mięso umieszczone w dole a potem samych Eskimosów. – „W każdej bajce jest jakiś morał. I w tej też jest. Brzmi on tak. Nie masz strzelby, to nie idź na niedźwiedzia. Bo cię zeżre” – zakończył Giertych.
Źródło koduj24.pl
Z forum: Rzeczywiście, oglądałam duże fragmenty tego przesłuchania. Opanowanie i intelekt Donalda Tuska kontra zacietrzewienie i mizerna umysłowość pisowskich członków komisji (z przewodniczącą na czele) – było na co popatrzeć. Trudno się dziwić, że Tusk umiał i umie tyle dla Polski załatwić – to wybitny polityk. W porównaniu z nim Duda, Morawiecki czy Kaczyński (nie mówiąc już o Waszczykowskim czy Czaputowiczu) to żałosne miernoty.
No i patrzcie Wassermann pozbierała się po mocnym kopniaku jaki w Krakowie otrzymała, i komisji przewodniczyła ale bardzo bredziła.
Na nic zdało się porównanie Malowanej Lali do królowej Jadwigi, przegrała z kretesem.
Malowana Lala przegrała w Krakowie to teraz pociągnie komisję do następnej kadencji. No przecież z czegoś trzeba żyć. 
05 11 2018 Polska z najdroższym prądem w Unii Europejskiej.
Czyżby miała spełnić się zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego, że będziemy wyspą w UE? Może do tego dojść choćby w przypadku energii elektrycznej. W sobotni poranek w Polsce zanotowano bowiem najwyższą hurtową cenę za prąd – równowartość 303 zł za MWh. W większości krajów UE wyniosła ona 280 zł –  podaje portal wysokienapiecie.pl.
To efekt m.in. niechęci ze strony polskiej chęci do przyłączenia się do jednolitego rynku energii elektrycznej. – „Silnie integrują się przede wszystkim rynki uprzemysłowionego środka Europy – Niemiec, Austrii, krajów Beneluksu i Francji. Drugą silnie zintegrowaną grupą są kraje nordyckie i bałtyckie. Do rynków Europy Zachodniej silnie ciążą też Czechy i Słowacja oraz Węgry i Rumunia” – czytamy w portalu wysokienapiecie.pl.
– „Wkrótce odczujemy to w naszych portfelach. Jeśli uda się uniknąć podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej po zbyt hojnych przed wyborami przywilejach darmowej jazdy, to zapewne kosztem inwestycji. Ciekawe których…” – napisał Jarosław Osowski z „GW”. – „Jakaś wyimaginowana sieć energetyczna. Nie po to wstaliśmy z kolan, żeby się teraz dzielić swoim prądem z innymi…. Ważne, że prąd jest nasz, narodowy i patriotyczny”;
-„Kolejny krok w zdecydowanym umocnieniu pozycji Polski na zadupiu Europy. Za grubą kasę. Z naszych kieszeni”; – „Tylko pogratulować! Suweren zapewne jest zachwycon” – komentowali inni internauci. Źródło: wysokienapiecie.pl, Twitter
Z encykliki geniusza Morawieckiego Mateusza. Elektrownie będą za żucie prądu płacić odbiorcom energii elektrycznej. Polskie Sieci Elektroenergetyczne proponują, aby od 2019 r. ceny prądu na rynku bilansującym mogły się wahać się od minus do plus 50 tys. zł/MWh. Na rynkach mocno nasyconych OZE, jak w Niemczech, pojawiają się ujemne ceny energii. To znaczy, że energia momentami staje się odpadem, bo w danym czasie jest jej za dużo, a jak jest jej za dużo, to bardziej opłaca się dopłacić do jej odbioru, niż wyłączyć zbędną w danej godzinie elektrownię. Odstawianie i ponowne włączanie zwłaszcza dużych elektrowni węglowych to wielkie koszty, a elektrowni atomowej w ogóle się nie da wyłączyć i następnie włączyć jak gdyby nigdy nic - tłumaczy na WNP.PL zjawisko ujemnych hurtowych cen energii Andrzej Modzelewski, były dyrektor ds. strategii i rozwoju RWE Polska.
Z forum: Przepraszam bardzo, ale tylko ludziom, którzy „nie są w branży energetycznej”, można wciskać taki kit, jak komentarze dziennikarza GW. Po pierwsze – ranking najwyższych cen hurtowych energii elektrycznej w UE, zmienia się co kilka miesięcy – w sierpniu, najdroższy „prąd’ w UE był w , jak najbardziej zintegrowanej z rynkiem energetycznym, Belgii, a najtańszy w Bułgarii.
Po drugie – dwa podstawowe czynniki cenotwórcze energii elektrycznej, to:
1. Zapotrzebowanie – okres jesienno-zimowy,: to szczyt.
2. Opłaty za emisje CO2, które ponoszą elektrowniei które rekompensują sobie w cenie kWh.A ponieważ Polska energetyka „na węglu stoi”, opłaty są znaczne. A przecież od 2010 roku , mamy spółkę, która „buduje” elektrownie atomową 
03 11 2018 Policjanci mówią: dość!
„Nikt nie ma też wątpliwości, że wytrzymałość policjantów właśnie się wyczerpała” – napisał m.in. Przewodniczący Zarządu Głównego NSZZ Policjantów. Rafał Jankowski w liście do ministra MSWiA Joachima Brudzińskiego. Apelując o spotkanie Jankowski przypomniał ministrowi, że obecna władza obiecywała policjantom przywrócenie niesłusznie odebranych uprawnień, a także wynagrodzenie, które pozwoliłoby na godne życie.
Zdaniem przewodniczącego NSZZ Policjantów przez trzy lata nic się nie zmieniło, obietnice nie zostały zrealizowane, a przemęczenie i stres osób pracujących w policji jest ogromne. „Obawiam się więc, że jeżeli w najbliższych dniach nasze środowisko nie uzyska jednoznacznej gwarancji na spełnienie naszych postulatów, w słuszność których przecież sam Pan nie wątpi, sytuacja może się skomplikować jeszcze bardziej. W imieniu Zarządu Głównego NSZZ Policjantów wzywam Pana Ministra do osobistego i niezwłocznego podjęcia rozmów” – apeluje Jankowski.
Minister Brudziński na razie nie spotkał się z policjantami, ale odniósł się do całej sytuacji na Twitterze, przywołując swoje pismo z września, w którym obiecuje policjantom podwyżki na początku przyszłego roku i w jego połowie. Czy taka forma komunikacji i kolejnych obiecanek ze zdeterminowanymi policjantami wystarczy i czy nie jest to przykładem lekceważenia służb, od pracy których zależy bezpieczeństwo nas wszystkich? Źródło: fakt.pl
To ma być kolejna uprzywilejowana grupa, którą będzie stać na godne życie, a co z pozostałymi? Dobra Zmiana to Dojna Zmiana i i niezwykle Droga Zmiana. Ale to mafia vatowska podnosi ceny energii, chleba, masła, mięsa i leków? Było drogo, będzie jeszcze drożej, bowiem premier Morawiecki obiecuje nam warunki życia takie jak na zachodzie. Warunek musimy zapi....za miskę ryżu. To chyba najlepszy komentarz do ostatnich trzech lat rządów Pogardy i Sprzeniewierzenia w Polsce.
Dlaczego my, Polacy jesteśmy tacy biedni? Prawie tak, jak ruskie raby, a cztery razy biedniejsi od Greków i szesnaście razy biedniejsi od Szwajcarów. Kto nas okrada? Nikt, każdy bierze tylko to co mu się słusznie należy. W takich Stanach Zjednoczonych to jest dopiero złodziejstwo, wyobraźcie sobie w takim Jersey City liczącym około 250 tys. mieszkańców jest aż 9 radnych. Ależ to jest rozrzutność i marnotrawienie publicznego grosza. No ale USA jest na to stać było nie było to najbogatsze państwo na świcie. Tak sobie policzyłem, że tych radnych starczyłoby na Piotrków Trybunalski( 70 tys mieszkańców) i cały powiat (90 tys mieszkańców)!? Ba jeszcze kilku można, by było wypożyczać. No ale biednemu zawsze wiatr w oczy i na taką rozrzutność jest go po prostu nie stać. No i dlatego mamy tych (bez)radnych w mieście i powiecie, nie pomylę się chyba, jak powiem będzie tego około 200 sztuk. Toć to by ich starczyło na kilka stanów w USA!? Wiesz już dlaczego jesteś taki biedny?

03 11 2018 Prezes PiS–owskiego Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska w Berlinie – persona non grata.

Mimo wielkich starań męża – PiS–owskiego ambasadora w Berlinie – Andrzeja Przyłębskiego, ustanowiona przez partię rządzącą na stanowisku prezesa Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, jest w stolicy Niemiec – persona non grata – podaje wyborcza. pl. „Nie chcemy robić niczego, co mogłoby świadczyć, że uznajemy panią Przyłębską jako prezesa polskiego Trybunału Konstytucyjnego. W tej sprawie są zbyt wielkie wątpliwości” – powiedział „Wyborczej” rozmówca z berlińskich kręgów dyplomatyczno-rządowych. Podkreślił, że jej mąż, Andrzej Przyłębski, nie ustaje w wysiłkach, by to zmienić.
O pozycji PiS–owskiej prezes w świecie europejskiej dyplomacji najlepiej świadczy fakt, jej zaproszenie do Warszawy na zorganizowaną z okazji 100-lecia niepodległości uroczystą dyskusję pt. „Rola sądu konstytucyjnego we współczesnym państwie” przyjęli jedynie prezesi sądów konstytucyjnych z Mołdawii, Ukrainy, Litwy, Węgier i Gruzji. Oficjalnych kontaktów Przyłębskiej z zachodnimi środowiskiem prawników konstytucyjnych nie ma, bo powszechnie wiadomo, że to jej rękami PiS wygaszał w 2016 r. Trybunał Konstytucyjny, od czego zaczął się spór z Komisją Europejską o naruszenie praworządności. Kwestionowany jest też przez wielu prawników jej wybór na prezesa TK.
PiS–owska prezes spędza dużo czasu w Berlinie, ale jak można sądzić z informacji pochodzących ze strony internetowej ambasady, jej oficjalna działalność w Niemczech jest dość ograniczona. Pani prezes może się wylegitymować dość antyeuropejskim wykładem wygłoszonym rok temu na Uniwersytecie Nauk Stosowanych we Frankfurcie… We wrześniu Przyłębska zorganizowała w ambasadzie spotkanie poświęcone nierównościom ekonomicznym. Wzięły w niej udział m.in. żony ambasadorów kilkunastu krajów, m.in. z Ukrainy, Gruzji, Ghany.
W stolicy Niemiec Przyłębska jest jednak głównie, żeby nie powiedzieć wyłącznie żoną ambasadora. We wrześniu władze Berlina zaprosiły A. Przyłębskiego na uroczystości związane z obchodzoną 3 października rocznicą zjednoczenia Niemiec. Organizatorzy poprosili, by przybył jednak sam. Oficjalnie tłumaczyli się brakiem wolnych miejsc. Rozmówcy dziennika twierdzą, że powodem odmowy była funkcja Przyłębskiej i oceniają, że „Odmówić ambasadorowi sąsiedniego kraju? To więcej niż afront. Tego nie robi się bez powodu”.
Ale to nie koniec wiele mówiących afrontów. Andrzej Przyłębski proponował ponoć co najmniej dwóm fundacjom niemieckich partii politycznych zorganizowanie debaty z jego żoną na temat sytuacji w Polsce. Jej partnerami mieli być politycy zajmujący się stosunkami polsko-niemieckimi i zasiadający w polsko-niemieckiej grupie parlamentarnej. Fundacje odmówiły, bo nie chciały legitymizować Przyłębskiej. Oboje Przyłębscy niestrudzenie, ale i bezowocnie próbują jednak nawiązywać inne kontakty, takie jak np. ostatnio z sędziami Federalnego Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Federalnego (odpowiednik naszego Sądu Najwyższego) – obie te instytucje mają siedziby w Karlsruhe.
„Tymczasem „na oficjalne spotkanie nie ma w obecnej sytuacji żadnych szans – mówi źródło „Wyborczej” w Federalnym Trybunale Konstytucyjnym. Oficjalnie jego rzecznik napisał: „kontakty ze stroną polską są utrzymywane”, jednak spotkań z prezes Przyłębską się nie planuje w najbliższej przyszłości. Podobnie ma się rzecz z Trybunałem Federalnym. Trudno się temu wszystkiemu dziwić. Kiedy w lipcu, PiS przepychał przez Sejm kolejne ustawy pozwalające na przejęcie Sądu Najwyższego, Trybunał Federalny w Karlsruhe gościł pierwszą prezes SN Małgorzatę Gersdorf. Wówczas Przyłębska przyłączyła się do nagonki na prezes prowadzonej przez polityków PiS i wspierające ich media publiczne. Na dobitkę, jej mąż jesienią 2016 r. zaatakował szefa niemieckiego TK Andreasa Vosskuhle, zarzucając mu mieszanie się w wewnętrzne sprawy Polski, jako że Vosskuhle w wywiadzie ostro skrytykował wygaszanie polskiego TK. Nie przybył on też na organizowane w polskiej ambasadzie spotkanie z polskimi prawnikami wspierającymi rząd PiS.
Biuro prasowe Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Trybunału Konstytucyjnego poproszone o komentarz do tej sytuacji nabrało wody w usta i milczy. Źródło: wyborcza.pl
02 11 2018 Koniec sielanki na linii Kaczyński – Rydzyk?
To nawet zrozumiałe, że 34 – procentowe „zwycięstwo”, jakie PiS odniosło w wyborach samorządowych Kaczyńskiego nie satysfakcjonuje, a nawet „prezes odczuł jako porażkę” – powiedział Wirtualnej Polsce pragnący zachować anonimowość informator. „Liczył na ok. 40-procentowy wynik. Ale do tego potrzebna jest mobilizacja twardego elektoratu PiS. Taką mobilizację do tej pory zapewniał w swoich mediach ojciec Rydzyk. Tym razem wsparcia dla kandydatów PiS zabrakło” – dodał zorientowany w kulisach spotkania.
Podobno na dodatek, w toruńskich mediach niektórych kandydatów PiS krytykowano.  W związku z tym – jak podaje wp.pl – w miniony w poniedziałek doszło do spotkania prezesa Jarosława Kaczyńskiego z ojcem dyrektorem Tadeuszem Rydzykiem. Miało ono poprawić nadwyrężone relacje między partią rządzącą, a toruńskim redemptorystą. Ze strony PiS uczestniczyli w nim prezes partii Jarosław Kaczyński, szef MSWiA Joachim Brudziński i minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Tadeuszowi Rydzykowi towarzyszyli biskup drohiczyński Antoni Dydycz i kapitan żeglugi wielkiej Mirosław Sielatycki.
Panowie się jednak najwyraźniej nie porozumieli, bo jak informuje portal obie strony pozostały przy swoim.
O co chodziło? Otóż, ojciec dyrektor ma ściśle ponoć sprecyzowane plany na okoliczność wyborów do Parlamentu Europejskiego oraz Sejmu RP i stawia sprawę jasno: jego ludzie powinni zająć czołowe miejsca na listach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Niestety, Kaczyński nie chce się na to zgodzić…Nie jest to pierwszy zgrzyt na linii prezes – redemptorysta.  Relacje tę nadwątliła już wcześniej rekonstrukcja rządu, w efekcie której spadły głowy rydzykowych faworytów: Macierewicza i Szyszki. Jeśli dodać do tego brak zachwytu duchownego do obsadzenia fotela szefa rządu Mateuszem Morawieckim, najbliższa przyszłość rysuje się dość blado. Może dojść do tego, że poparcie toruńskich mediów w zbliżających się wyborach będzie jeszcze słabsze, a PiS – owscy kandydaci nie uzyskają w nich oczekiwanego poparcia. Czy Kaczyński zmięknie? Źródło: wp.pl
Musiało bardzo przycisnąć o. Rydzyka, że przyjechał do Kaczyńskiego, czyżby chodziło o miliardy złotych dotacji na jego prywatne uczelnie? Dziwne, że na tym spotkaniu nie było Macierewicza, czyżby tym razem to o Rydzyk zamknął go w szafie?
Z forum: Podobno tajne spotkanie Kaczyńskiego z Rydzykiem zakończyło się fiaskiem. Czyżby w kasie państwowej ukazało się dno i nie było pieniędzy na nowe projekty o. Dyrektora? Radzę przykręcić śrubę podatkową i kasa się znajdzie a podatnicy szybciej wykopią obu pretendentów do ich pieniędzy. 
Gdyby przypadkiem usunięto z tego tekstu słowa „ojciec” i „redemptorysta” i po przetłumaczeniu puścić go w jakiejś zachodniej gazecie, potraktowano by Rydzyka jako lidera niezwykle wpływowej partii politycznej. Jak widać, nikomu w naszym Episkopacie to nie przeszkadza.

02 11 2018 Rośnie import rosyjskiego węgla. Spada wydobycie w Polsce. Będą za to elektryczne auta.
W 2014 roku Mariusz Błaszczak, wówczas poseł PiS, dziś minister obrony narodowej, mówił tak: „Pierwsza rzecz to embargo na dostawy rosyjskiego węgla. (…) Jest dotowany przez (Władimira) Putina, ze sprzedaży tego węgla Putin czerpie określone korzyści, to powoduje, że ma pieniądze na to, by napadać sąsiednie kraje. Tymczasem polski węgiel leży na hałdach” – powiedział PiS–owski minister.
A dziś minister środowiska Henryk Kowalczyk jest całkiem odmiennego zdania. „Rosyjski węgiel jest jak każdy inny. Polacy muszą czymś palić ! O zakazie importu nie ma mowy – mówi twardo. Według Kowalczyka jedyne ograniczenia jakie mogą się pojawić w tej kwestii to ostrzejsze normy jakościowe.
To wyjaśnia fakt, że w 2018 roku do naszego kraju może trafić dwa razy więcej węgla z Rosji niż w 2017 roku. W sumie w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy tego roku12 milionów ton węgla sprowadzono do Polski z zagranicy. Trzy czwarte pochodziło z Rosji. Jak tak dalej pójdzie import rosyjskiego węgla w tym roku będzie dwa razy większy niż w 2017. Wszystko to stoi w jawnej sprzeczności z alarmem na temat postępującego zanieczyszczenia powietrza i często powracającego do polskich miast trującego smogu.
Jakby rekompensując prawdziwą beztroskę rządzących w tej dziedzinie pan minister w rozmowie z portalem Gazeta.pl przypomniał o zapowiedzianym przez Mateusza Morawieckiego mającym wyjechać na polskie drogi milionie elektrycznych aut w Polsce.  Niedawno „16 elektrycznych samochodów kupiły Lasy Państwowe” i dodaje, że „od czegoś trzeba zacząć”. Wspomniał też o planie budowy elektrycznych autobusów w Autosanie. Źródło: gazeta.pl
Dlaczego te piece nowej generacji tak kopcą? Malutka chałupka a dymu jak z dużego zakładu przemysłowego. Co do tego węgla dosypują na składach kopalnianych, że spaliny tak cuchną, i w czyim to leży interesie? Ponad 17 mln ton węgla ma trafić na polski rynek z Rosji. Putin nie patyczkuje się na polskie produkty kiedy chce wprowadza embargo. Zamyka się polskie kopalnie bo koszty wydobycia są za wysokie. I nic dziwnego skoro na węgiel nałożono ponad 100 podatków i opłat wszelakich. DLA NAS MILIONY, DLA WAS MISKA RYŻU to motto Mateusza Morawieckiego.
Z forum: Powietrze to jedno, ale co na to górnicy? Nie lubię swędu palonych opon, ale za poprzedniej ekipy wciąż coś palili w Warszawie. A teraz co? Najwyraźniej los ich miejsc pracy jednak im zwisa. Ciekawe, czym dali się przekupić.
31 10 2018 Towarzysz Balcerowicz pracownik Instytutu Marksizmu i Leninizmu: R. Legutko kwestionuje prawne podstawy działań UE. Balcerowicz bardzo ciężko pracował by sprzedać najbardziej dochodowe zakłady przemysłowe, za czapkę ulęgałek. Dawno już powinien ziemie gryź, a nie wypowiadać się publicznie.  Jeden z najnowszych wpisów eurodeputowanego Prawa i Sprawiedliwości prof. Ryszarda Legutko na Twitterze, skłania do refleksji nad spójnością partyjnych deklaracji. Analizując słowa tego PiS–owskiego funkcjonariusza można by wnosić, że Kaczyński sobie, a reszta takich jak np. „ideolog” Legutko – sobie. Oby to było tylko tyle …
Jeszcze do końca nie wybrzmiały solenne zapewnienia prezesa o proeuropejskości całego ugrupowania… Pamiętamy jak podczas kampanii do samorządów głośno pokrzykiwał publicznie, iż dążenie do polexitu to: Kłamstwo! Kłamstwo! Kłamstwo!  To fake newsy! – wołał.  Gorliwie wtórowała mu rzeczniczka Mazurek mówiąc o kampanii oszustw… A tu masz, Legutko jakby nieświadom partyjnej linii pisze prosto z mostu na Twitterze: „Nie ma się co kopać ze słoniem. Od samego początku widać było, że instytucje europejskie i tamtejsza większość polityczna robią wszystko, żeby utrudnić nam życie. A ponieważ mają władzę to mogą postępować „prawem i lewem”.  Albo: „Trudno się kopać z potworem. Ale co nam innego pozostaje? Trzeba będzie się dostosować i ponosząc pewne koszty nie zrezygnować z reformy i z własnej polityki” –  szczerze dodał.
I co to ma znaczyć? Kto kłamie? Czy Kaczyński? By nie mobilizować za bardzo elektoratu opozycji wypiera się dążeń do polexitu i powtarza numer jak ten ze schowanym w szafie Macierewiczem. A może tylko niezdyscyplinowany Legutko zapędził się zanadto w swojej antyeuropejskiej narracji i niechcący uchylił rąbka tajemnicy? Dla prof. Leszka Balcerowicza wymowa wpisu eurodeputowanego jest oczywista i nie budzi najmniejszych wątpliwości. Dlatego odpowiada mu wprost na tym samym Twitterze: „Jak widać, R. Legutko kwestionuje prawne podstawy działań UE, określanej przez niego – z filozoficznym umiarem – jako „buldożer” czy „potwór”. Zdaniem profesora słowa Legutki to jednoznaczna zapowiedź, że PiS nie wycofa się z „reformy” sądów i podważania ich niezależności.  „Jak tu uwierzyć w niedawno ogłoszoną przez Kaczyńskiego i wiernie powtarzaną przez jego dwór „politykę miłości” wobec UE? „To przecież kłamcy” – akcentuje w swoim wpisie Balcerowicz. „Jeśli Kaczyński i jego świta dojdą do wniosku, że ataki na UE lepiej służą ich interesom politycznym, to z dnia na dzień mogą przestawić wajchę i wznowić propagandę nienawiści wobec UE, w skrajnym przypadku dążąc do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej” – podsumowuje. Źródło koduj24.pl
W 1989 roku Okrągłostołowi przejęli władzę a nie mając żadnego doświadczenia zaczęli kraść w imię demokracji, partii i Boga bo to było wspólne odziedziczone po komunistach. Znaczy się niczyje, taki niespodziewany spadek. Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Dlatego afera goni aferę. 
Oni ciężko pracowali by sprzedać Polskę za czapkę ulęgałek. W tym celu wyszkolono „Wyprzedawczyków”, pokroju Janusza Lewandowskiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego czy Leszka Balcerowicza, którzy pozbywali się najwartościowszego, najbardziej dochodowego majątku narodowego. Wylicza się, że ta wyprzedaż osiągnęła gigantyczny rozmiar ok. biliona złotych.
Czy rola jaką pełni tatuś premiera Morawieckiego w GetBack, jest podobna do tej jaką pełnił syn Tuska w Amber Gold? No i kiedy wreszcie Kornel Morawiecki rozliczy pieniądze otrzymane ze zbiórek na Solidarność Walczącą?

31 10 2018 PiS planuje dekomunizację na uczelniach. PAN – pod parasolem.
„Niech pisowska szarańcza zacznie dekomunizację od siebie” – odpowiadają internauci na wieść o planach dekomunizacji na uczelniach i podkreślają, że „najgorsze betony partyjne z PZPR to dziś wierni wyborcy PiS, mają tę samą mentalność, obyczajowość, wychowanie, upodobania…” Tymczasem, zdaniem wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego Piotra Muellera dekomunizacja jest potrzebna, choć jak sam stwierdził w rozmowie z PAP „nowe przepisy o lustracji na uczelniach odczuć może nawet kilka tysięcy osób, które w czasach PRL współpracowały ze służbami bezpieczeństwa”.
Obowiązująca od 1 października 2018 r. Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (Konstytucja dla Nauki, Ustawa 2.0) zakłada zmiany w przepisach dotyczących lustracji na uczelniach, ale co ciekawe nie dotyczą one członków Polskiej Akademii Nauk ani stanowisk kierowniczych w akademii, bo ustawa nie obejmuje PAN swoim zakresem. Nowe przepisy mają uniemożliwić pełnienie ważnych funkcji w szkolnictwie wyższym nie tylko kłamcom lustracyjnym, ale w ogóle wszystkim osobom, które współpracowały z SB lub były funkcjonariuszami tych służb. Osoby zabiegające o stanowiska wymienione w ustawie będą musiały złożyć oświadczenie lustracyjne. „Jeśli ktoś w takim oświadczeniu napisze, że był tajnym funkcjonariuszem SB, nie będzie mógł tych ważnych funkcji pełnić” – powiedział wiceminister, podkreślając, że jeśli ktoś złoży fałszywe oświadczenie, złamie prawo. Przypomniał, że dotąd do składania oświadczeń lustracyjnych zobowiązana była na uczelniach tylko wąska grupa osób, które zabiegały o stanowiska kierownicze. Teraz zdaniem Muellera osoby, które współpracowały z SB, nie będą w ogóle chciały pełnić funkcji kierowniczych. Najnowsze badania IPN pokazują, że środowiska w uczelniach były bardzo zinfiltrowane i było tam sporo osób, które były tajnymi współpracownikami” – uzasadniał sens nowych przepisów wiceminister.
„Przypuśćmy, że w 1989 r. ktoś miał 30 lat, robił już karierę na uczelni i był donosicielem. Dziś taka osoba ma 59 lat. Ma przed sobą jeszcze wiele lat pracy na uczelni. A osoby w takim wieku często pełnią znaczącą rolę w szkolnictwie wyższym” – wyjaśniał Piotr Mueller. Źródło: dziennik.pl
Ilu jeszcze tych pokrzywdzonych przez poprzedni system pracuje dla Kaczyńskiego? Sędzia Kryże podobnie jak sędzia Iwulski oraz prokurator PIOTROWICZ CZUJE SIĘ POKRZYWDZONY PRZEZ KOMUNIZM. „BYLI OFIARAMI POPRZEDNIEGO SYSTEMU” I to jest szczera prawda! Przyjeżdżali do nich zawsze w trzech, dwóch trzymało a ten trzeci bestialsko wbijał im w klapę Krzyże Zasługi. Ileż te ludzie musieli wycierpieć. No i patrzajta i podziwiajta dziś po tylu latach, okazuje się że to Kryże, Iwulski i Piotrowicz donosili opozycji na SB, a Wałęsa donosił SB na Solidarności.
Oprawcy za komuny musieli się czaić, ukrywać, chować twarz. Robić rożne zmyłki. Kamuflować się. Może nawet i cierpieli? A dziś głowy wysoko podniesione i wszelkie zaszczyty i honory mają. A to między innymi zasługa braci Kaczyńskich. Kaczyński prowadzi cały naród, krótko, na postronku, tam gdzie chce, ku samounicestwieniu, a tylko niewielu protestuje.

31 10 2018 Szef SOP nieszczególnie się „przemęcza” – pracuje od wtorku do czwartku?
Sarkastycznie można by podsumować, że przykład idzie z góry… o podobnym podejściu do pracy mówiło się w przypadku Beaty Szydło. Szef Służby Ochrony Państwa gen. Tomasz Miłkowski ponoć też rzadko pojawia się w pracy.  Tak przynajmniej utrzymuje jego poprzednik na tym stanowisku gen. Andrzej Pawlikowski. O dziwo – to też przedstawiciel „dobrej zmiany” i zwolennik przekształcenia Biura Ochrony Rządu w obecny SOP. Obiecywał też prezesowi PiS „raport smoleński” o działaniach Biura.  Teraz na swoim profilu na Facebooku Pawlikowski zarzuca Miłkowskiemu, że ten w pracy zjawia się we wtorek rano, a w czwartek wieczorem jedzie na południe Polski. Tam bowiem obecny szef SOP mieszka i prowadzi zajęcia na uczelni. Kursy odbywają się służbowym samochodem z kierowcą. Pawlikowski wyliczył, że Miłkowski przejeżdża 50 tys. km rocznie, co kosztuje 26 tys. zł. Źródło: wyborcza.pl
Kuriozalne słowa szefa SOP o kolizji z udziałem Szydło: „Ruch drogowy czasami tak wygląda” Komendant Służby Ochrony Państwa gen. Tomasz Miłkowski nie chciał, a może nie umiał odpowiedzieć na wielokrotnie zadane mu w TVN24 pytanie, dlaczego doszło do niedawnej kolizji z udziałem Beaty Szydło. Wreszcie wydukał: – „Tak się zdarza, bo tak ruch drogowy czasem wygląda”! Miłkowski usiłował przekonywać, że kierowcy jeżdżący z Szydło „spełniali kryteria”, jeśli chodzi o odpowiednie szkolenia. Powiedział, że funkcjonariusz, który spowodował kolizję, pracuje w SOP od dwóch lat, a wcześniej przez siedem lat był… zawodowym kierowcą w prywatnej firmie. Wychodzi więc na to, że – według Miłkowskiego – to w zupełności wystarcza, aby jeździć z najważniejszymi osobami w państwie.
Internauci nie zostawili suchej nitki na szefie SOP: – „Po dzisiejszym występie w TVN 24 powinien mieć zmieniony stopień z komendanta na komedianta”; – „Powiedzieć o kimś, kto szefuje ochroniarzom najważniejszych osób w państwie, niezbyt bystry, to jak nic nie powiedzieć”. Uwadze internautów nie uszło także to, że Miłkowski podczas rozmowy zaczął obficie się pocić. – „Odporność na stres na poziomie 4-klasisty tuż przed sprawdzianem z przyrody” – podsumował jeden z nich. Źródło: tvn24.pl, Twitter
Zawrotna kariera kierowcy Beaty Szydło. Jeszcze niedawno rozwoził paczki. Kierowca, który spowodował niedawny wypadek kolumny aut, którą poruszała się wicepremier Beata Szydło, przez 5 lat pracował jako kurier. Kurs, podczas którego doszło do stłuczki w Imielinie, był jednym z jego pierwszych wyjazdów jako kierowcy w ochronie VIP.
Pospiech jest wskazany w przypadku łapania pcheł, a nie za kierownicą. Zdarza mi się, że próbuje mnie wyprzedzić kolumna rządowa, kiedy ja wyprzedzam rząd ciężarówek. Istny horror, nie dość że taki pompuje cały czas światłami to jeszcze trąbi i jedzie na moim tylnym zderzaku przy szybkości około 200 km na godzinę! Wolniej nie idzie jechać bo będzie w zderzak uderzał. Kolega zadzwonił na policję i nie było widać, żeby zostali zatrzymani!? 
30 10 2018 Najpierw Duda zapraszał na marsz narodowców – teraz mówi, że nie weźmie w nim udziału.
– „Chciałbym, żebyśmy razem poszli w Marszu Niepodległości i jest to kwestia odpowiedzialności wobec społeczeństwa. Stańmy obok siebie i pokażmy ludziom, że można być razem” – tak w ubiegły piątek w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” mówił Andrzej Duda. Teraz okazuje się, że zaproszenie jest nieaktualne, a sam prezydent nie pójdzie w marszu narodowców, bo ma… „napięty kalendarz”.
Dodajmy, że od prawie roku stołeczna prokuratura bada przebieg ubiegłorocznego Marszu Niepodległości. Śledczy wciąż analizują, czy podczas manifestacji doszło do propagowania faszyzmu. Jak dotąd nikomu nie postawiono zarzutów, m.in. dlatego, że biegły wciąż analizuje treść haseł i transparentów niesionych podczas marszu. Źródło: tvn24.pl
Wspólny Marsz Niepodległości w asyście faszystów z ONRu, którzy jak ZOMO będą dbali o bezpieczeństwo nie wszystkim odpowiada. Bo dla niepokornych mają wiele niespodzianek, w tym ścieżkę zdrowia. Gdy hołota maszeruje, policja im kibicuje.
Z forum: A może on od początku nie zamierzał iść w tym marszu ? Może tylko miał nadzieję, że jego poprzednicy nabiorą się na ten niby „patriotyczny marsz na wielkie stulecie” i naiwnie pójdą z ONR i MW, a pisiory będą miały ubaw ? To byłby iście szatański plan. Nie wyszło. Jednak czuję przez skórę, że coś się szykuje . Oby nic groźnego. Jednak przy tej rozchwianej ekipie wszystkiego można się spodziewać. Życzę Polakom spokoju w to Święto.

30 10 2018 Poseł PiS potrącił dwóch chłopców. Po wypadku odmówił badania alkomatem

Jak mówi Monika Dereń, rzecznik brzozowskiej policji, „Prawą stroną jezdni w kierunku Brzozowa szło trzech chłopców: 15-latek i dwóch 16-latków. Wszyscy trzej prowadzili rowery. 15-latek i jeden z 16-latków zostali potrąceni przez kierowcę opla insignia. Drugiemu 16-latkowi nic się nie stało”.
Wiadomo, że Piotr Babinetz jechał sam. Wiadomo, że na miejscu wypadku nie został zbadany pod kątem zawartości alkoholu we krwi, ale jak zastrzega pani rzecznik, stan trzeźwości posła może być sprawdzony w szpitalu. Zarówno chłopcy jak i pan poseł trafili do szpitala, gdzie przechodzą badania lekarskie. Chwilowo nic więcej o stanie zdrowia chłopców nie wiadomo. Nie można też skontaktować się z posłem, który nie odbiera telefonu. Osoby, które poinformowały dziennikarzy rzeszow – news.pl o sprawie, mówią, że „jest próba zamiecenia sprawy „pod dywan”.
Jedna z internautek świetnie wie, co się dokładnie wydarzyło i z oburzeniem komentuje podejrzenia, jakoby poseł był pod wpływem alkoholu. Pisze – „Dlaczego kłamiecie? Bo trwa kampania wyborcza? Poseł był trzeźwy, wpadł w poślizg. Jak zobaczył rowerzystów to już nie panował nad autem. Nic się na szczęście nie stało, chłopcy są na rutynowej obserwacji w szpitalu. Poseł nie odbiera, bo ma uszkodzony telefon. Nie ma żadnej próby zamiatania czegokolwiek pod dywan, bo nie ma powodu. Zwykły przykry wypadek samochodowy spowodowany pogodą”.
Odpowiada jej kolejny internauta, pytając „No to wróćcie, do tego dlaczego nie zbadano na miejscu zdarzenia uczestnika tegoż zdarzenia, kto, kiedy i dlaczego się podpisał pod zaniechaniem badania. Kiedy i jak zbadano uczestnika w szpitalu, bądź też w pojeździe transportującym do miejsca udzielenia jakiejkolwiek pomocy przedmedycznej lub medycznej, bądź też w miejscu udzielenia tejże pomocy. Okaże się kto kłamie. A kto był kierującym? Już ustalono czy dopiero prokuratura ze Szczecina będzie ustalać? Bo te podkarpackie prokuratury się ogólnie wyłączają, niedawna sprawa”.  Jak widać, dla niektórych jest to bezpardonowy atak na niewinnego człowieka, inni widzą tu ewidentnie próbę ukrycia tematu, a my po prostu poczekajmy. Przyjdzie czas, a dowiemy się, czy to zwykły wypadek, czy też kolejny, beztroski „rajd samochodowy” polityka partii rządzącej.
Tamara Olszewska. Źródło: rzeszow-news.pl
Pewnie winni będą chłopcy bo przeszkadzali posłowi w wykonywaniu ważnych obowiązków służbowych. Być może zostaną im postawione zarzuty blokowania drogi? Powinni iść lewą stroną jezdni, a poseł wolniej jechać.
Z forum: No „nadczłowiek” to może. W prokuraturze są posłuszni prokuratorzy , w sadach niedługo będą posłuszni sędziowie, policjanci będą robić tylko to na co pozwoli centrala w Warszawie…… a sam poseł to „narodowy katolik” sumiennie chodzący na niedzielne msze ti i badanie alkomatem było nie potrzebne….. a pewnie zaraz się dowiemy że zarzuty usłyszą rodzice chłopców za …..brak opieki i chodzenie po zmroku na drodze publicznej…..albo inną bzdurę …. i winni na pewno będą ci młodzi ludzie…… dobra zmiana zeszła do gmin i powiatów

30 10 2018 Szydło zniesmaczona komentarzami na temat kolizji drogowej w Imielinie.

Była premier Beata Szydło utyskuje w rozmowie z Super Ekspressem na temat komentarzy, wywołanych kolejnym incydentem drogowym wywołanym przez kolumnę rządową. Drugim z rzędu, gdy sama jest pasażerem w uprzywilejowanym aucie. Zastrzega się przede wszystkim, że „to nie był wyjazd na weekend, ale na spotkania z wyborcami”… Krytykuje też fakt, iż każdy incydent drogowy zudziałem polityka PiS jest nadmiernie eksponowany przez media.
Szydło z żalem dostrzega zdecydowany „brak symetrii” w informacjach prasowych na temat wypadków polityków. „Nie pamiętam, żeby w 2014 roku telewizja TVN24 organizowała relację na żywo spod Belwederu, gdy limuzyna z kolumny prezydenta Komorowskiego zderzyła się z samochodem osobowym. Choć w osobówce zostało poszkodowane dziecko! Nie było relacji telewizyjnych z 2010 r., kiedy auto Radosława Sikorskiego, kierowane przez funkcjonariusza BOR uderzyło w policyjny radiowóz” – mówi była szefowa rządu. „Mierzcie nas równą miarą” – apeluje Szydło.
Podkreśla, że nawet tytuły prasowe personalnie uderzają w polityków partii rządzącej. „Nie przypominam sobie tytułów „Komorowski miał wypadek”. Były natomiast „Wypadek limuzyny prezydenta Komorowskiego”, lub „Prezydencki orszak zderzył się z osobówką”- przypomina była premier. Zwraca uwagę na fakt, że osobiście nie ma wpływu na dobór kierowców prowadzących samochody, którymi podróżuje, bo odpowiada za to SOP. „Jestem pasażerem, a nie kierowcą. Nie prowadzę tych pojazdów. Podkreślam to, bo ignoranci piszą, że „miałam stłuczkę” – podsumowuje. Źródło: „Super Express”
Z forum:
Pani Szydło. Do „pracy” przyjeżdża we wtorek, do domu wraca w czwartek. Bierze pensję wicepremiera i brak śladów jej pracy w rządzie. Jeździ w kolumnie 2 samochodów z ochroną. Symbol pisowskiej „pracy i pokory”!— Tomasz Siemoniak.
„Wozi się jak królowa”, „pracuje od wtorku do czwartku”. Szydło pod ostrzałem tabloidów.Pani ex-premier tłumaczy się jak dziecko ze szkółki dla umysłowo niepełnosprawnych. A to że Bronek Bul-K też miał wypadek, a to że jakiś SOP jest odpowiedzialny, a ona jest tylko pasażerem. Nie wiem, czy ma samochód i prawo jazdy, ale nie trzeba być doświadczonym kierowcą, żeby widzieć, że ktoś zapieprza jak wariat. A oni, ci SOP-owcy tak jeżdżą cały czas. A rząd, w tym ta vice-premier jest ich pracodawcą, więc to rząd odpowiada za zachowanie tych wariatów na drogach. Ale najwyraźniej uważają się za tak ważnych, że mają gdzieś i przepisy i innych użytkowników dróg. Jak długo to trwa i jeszcze jak długo potrwa? Aż na przejściu zabiją matkę z dziećmi? Albo gdy premier czy prezydent „polegnie” w zamachu na jego limuzynę? 
25 10 2018 Sandomierz „zdradził”?
Na to, co się stało w Sandomierzu, nie wskazywały żadne sondaże. Wręcz przeciwnie – nawet wykluczały taki scenariusz. Do drugiej tury nie przeszedł ani dotychczasowy burmistrz, który pisał do Jarosława Kaczyńskiego, ani kandydat PiS. Ciekawe, tym bardziej, że właśnie od Sandomierza premier Morawiecki w sierpniu rozpoczął kampanię przed wyborami samorządowymi 2018. Wykorzystał go również w swoim spocie wyborczym, w którym mówił do wiwatującego tłumu mieszkańców o tym, że „potrzebujemy dobrych gospodarzy dla dobra demokracji” – przypomina portal naTemat.
Dopiero potem zaczęły dochodzić sygnały, że na sandomierskim Rynku mieszkańców miasta to akurat było najmniej, jeśli wcale. Za to było na przykład ponad 50 pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach pojechało tam na wycieczkę opłaconą przez PiS. – „To nie była konwencja sandomierzan. Tam nie było mieszkańców miasta, to byli ludzie przywiezieni z całej Polski. Sam naliczyłem 17 autokarów, które miały rejestracje z różnych stron kraju – powiedział portalowi Jacek Krupa, przewodniczący zarządu Stowarzyszenia Forum Obywatelskie Sandomierza FOSa.
Tymczasem w wyborach samorządowych kandydat PiS na burmistrza Sandomierza przegrał z kandydatem Koalicji Obywatelskiej i nawet nie wszedł do II tury. Krzysztof Szatan otrzymał niewiele ponad 19 procent głosów i zajął trzecie miejsce. Morawiecki może być zawiedziony, bo okazało się, że obietnice PiS zdecydowanie nie zadziały. – „Wydawało się, że kandydat PiS był w dobrej sytuacji, bo mógł się podeprzeć tą konwencją. Dawał też do zrozumienia, że może liczyć na wsparcie rządu – przyznaje Jacek Krupa. Żartuje, że jeśli chodzi o środowiska obywatelskie, „plan minimum” został w tym momencie wykonany: – Żeby kandydat PiS nie został burmistrzem.
Krzysztof Szatan obiecywał mieszkańcom Sandomierz Marzeń, prezentował przy tym szczególną atencję dla rządowych programów. Obiecywał zatem „Czyste Powietrze, Dostępność Plus czy Mieszkanie dla Młodych. „Współpraca między rządem i samorządem jest najlepszą gwarancją realizacji programu” – powiedział w jednym z wywiadów, przy okazji ujawniając swoja filozofię w kwestii samorządności. Do mediów najbardziej jednak przebił się … stary, zamknięty most na Wiśle. Ten sam, który od lat czeka na remont. Dodajmy, że w sprawie mostu do prezesa PiS pisał już dotychczasowy burmistrz Marek Bronkowski. Mieszkańcy miasta zebrali nawet 9 tysięcy podpisów pod petycją do premiera, które Bronkowski zawiózł do Warszawy – pisze portal naTemat.
Most, choć stary i zamknięty, odegrał swoja rolę w kampanii przedwyborczej. – „Tydzień przed wyborami przyjechał minister Adamski i pojawił się na moście razem z wojewodą, posłami PiS i komitetem pana Szatana. Nikt inny nie był poinformowany, że coś takiego się odbędzie. Nie zaproszono władz miasta. A na moście padły takie obietnice, że miałem wrażenie, że praktycznie jest już gotowy. Tylko nam się wydaje coś innego. Szatan tak prowadził kampanię, by ludzie wierzyli, że nie trzeba już się martwić, bo most będzie” – opowiedział portalowi naTemat Jacek Krupa.
Cóż, tylko że ludzie nie uwierzyli. Nie zadziałało to, że burmistrz związany z rządem, może więcej móc niż inni. „Ten most już obiecywał poseł Kwitek [sandomierski poseł PiS – przyp. red.] 3 lata temu i co?” – przypominali na FB niektórzy mieszkańcy, podkreślając, że o most „zaczął walczyć pan Bronkowski! A nie pan i pana partia!” źródło: naTemat
Ostrzegałem dwa lata temu! A gdy PiS przejmie władzę dzień będzie się zaczynać się od modlitwy o pomyślność, potem praca za bóg zapłać, msza dziękczynna, umartwianie, wypominki, spanko i abarotno świątek, piątek i niedziela. Niestety wtedy będzie już za późno by myśleć o swojej godności, prawach. Repolonizacja to w gruncie rzeczy repisizacja, po której naród ustawiony zostanie do pionu, z rączkami złożonymi do modlitwy a wszystko to pod czujnym okiem księdza Oko.

25 10 2018 Skandaliczne słowa Sakiewicza o pochodzeniu wyborców nie głosujących na PiS. 
Są efektem eksperymentu socjodemograficznego. Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz, w programie TVP Info „Minęła dwudziesta” pokusił się o kuriozalną teorię na temat pochodzenia Polaków, którzy nie głosowali na Prawo i Sprawiedliwość.
Zapytany przez prowadzącego program o „fenomen PiS-u”, który zyskał przewagę w wyborach samorządowych wyróżnił tych, którzy głosują na partię Kaczyńskiego. Z niespotykaną pogardą wyraził się natomiast o pozostałej części społeczeństwa polskiego. 
Jaka jest przyczyna tego fenomenu społeczno-socjologicznego? – padło konkretne pytanie „Ale którego? Tego, że PiS wygrał zdecydowanie w całej Polsce, a szczególnie w centrum i na południowym-wschodzie, czy tego, że Platforma utrzymała duże miasta? Bo to są dwa fenomeny, nad którymi warto się pochylić” – zastanawiał się gość programu i wyjaśnił to dość prosto: „Bez wątpienia tam, gdzie jest Polska z pokolenia na pokolenie, gdzie są tradycje, rodziny są instytucjonalnie zakorzenione w terenie – tam wygrywa PiS. Tam, gdzie Polska była efektem eksperymentu socjodemograficznego, tam łatwiej nowym projektom” – odparł zdecydowanie.
Przypomnijmy, że w pierwszej turze wyborów, która odbyła się 21 października, wybrano 552 radnych sejmików wojewódzkich. PiS zdobyło ich 254, Koalicja Obywatelska ma zaś 194 mandaty, a Polskie Stronnictwo Ludowe zyskało 70 mandatów.  W dziewięciu województwach wybory do sejmików wygrało Prawo i Sprawiedliwość, natomiast Koalicja Obywatelska w siedmiu. Źródło: naTemat
Z forum
Może i Sakiewicz ma rację. Ale wytłumaczenie jest trochę inne. „PiS wygrywa tam gdzie mieszkają ludzie słabo wykształceni, zaślepieni przez proboszczów, oporni na wiedzę i nowoczesność. Zwolennicy silnego państwa i państwa opiekuńczego”. Krótko mówiąc na PiS głosują mieszkańcy byłego zaboru rosyjskiego i byłej Galicji z przyległościami z wyłączeniem dużych miast” Krótko mówiąc ….ciemnogród. . Tu nie trzeba być socjologiem aby wiedzieć ze tak jest „Tam gdzie jest Polska„z pokolenia na pokolenie”,gdzie są tradycje,rodziny są instytucjonalnie zakorzenione w terenie–tam wygrywa PiS. ” – jasne. Na pewno owej polskości można szukać wśród goralenvolk-ów, zacytuję jednego z ich przywódców: „„Meine lieben Kameraden, dwadzieścia lat jęczeliśmy pod polskim panowaniem, a teraz wracamy pod skrzydła wielkiego narodu niemieckiego”. Odsetek kolaborantów na Podhalu był najwyższy w całym okupowanym kraju. Zagorzali katolicy służą tylko jednemu panu – kościołowi, a w jakim państwie się znajdą jest dla nich drugorzędne. Może to być i faszystowska dyktatura. Pozdrawiam mieszkańców Hajnówki, którzy jakoś trwają na straży normalności w otaczającym ich morzu paranoi. Bądźcie sobą.
Kiedyś byliśmy jednym narodem aż do momentu kiedy pojawili się Kaczyńscy ze swoim PiSem.
Czy „prawdziwi patrioci” co tak chcą Boga, gdy na nabożeństwie pada: przekażcie sobie znak pokoju. Odpowiadają „śmierć wrogom ojczyzny” i wyciągają prawą rękę? Ci fanatycy z sekty smoleńskiej w jednej ręce trzymają różaniec a w drugiej miecz, krzyż mają na piersi, nienawiść w sercu, a na ustach Jezus Maryja.
Co dla prawdziwych Polaków tych zacnych synów ojczyzny znaczy dewiza: Bóg, Honor, Ojczyzna. Boga nie znają, honoru nie mają, a ojczyznę w czterech literach mają.

25 10 2018 Europosłowie PiS przeciw rezolucji zakazującej działalności grup neofaszystowskich w UE.
Parlament Europejski przyjął dziś rezolucję wzywającą państwa członkowskie UE do wprowadzenia zakazu działalności grup neofaszystowskich i neonazistowskich oraz wszelkich innych fundacji lub stowarzyszeń, które gloryfikują nazizm i faszyzm. „Za” głosowało 355 europosłów, „przeciw” było 90, w tym europosłowie PiS. – „Trudno jest nie głosować za rezolucją, która mówi, że trzeba przeciwstawić się rosnącej fali neofaszyzmu w Europie. Nie ma co ukrywać, że wzrost liczby incydentów rasistowskich, faszystowskich i ksenofobicznych nastąpił w Polsce, jak i zresztą w innych krajach Europy, w ostatnich latach. Sam fakt, że nie słychać głosu PiS na sali plenarnej, że musimy się temu przeciwstawić, wskazuje na bierne patrzenie na to, co się dzieje. Dziwię się temu. A neofaszyści w Polsce czują się bezkarnie” – powiedziała w rozmowie z onet.pl autorka projektu rezolucji Róża Thun.
W rezolucji napisano, że „bezkarność, którą cieszą się organizacje skrajnie prawicowe w niektórych państwach członkowskich, jest jedną z przyczyn nasilenia się aktów przemocy wymierzonych w mniejszości, takie jak czarnoskórzy Europejczycy i osoby pochodzące z Afryki, Żydzi, muzułmanie, Romowie, osoby niebędące obywatelami UE, osoby LGBT i osoby niepełnosprawne”. Europosłowie krytykują brak zdecydowanych działań przeciwko ugrupowaniom neofaszystowskim i neonazistowskim. Domagają się utworzenia w siłach policyjnych jednostek do walki z przestępstwami popełnianymi z nienawiści. Róża Thun zapytana czy Polska będzie stosować się do tej rezolucji, odpowiedziała: – „Mam nadzieję, że polskie władze wezmą pod uwagę to, że PE przyjęło tę rezolucję ogromną większością. Nawołujemy władzę wszystkich państw członkowskich, by w bardzo zdecydowany sposób podjęli walkę z falą neofaszyzmu, ksenofobii, rasizmu i homofobii zatrzymać. Trudno głosować przeciwko temu, nawet jeśli nie wszystkie zapisy są w nim idealne. Jak można się sprzeciwiać walce z neofaszyzmem?”. Źródło: onet.pl
Z forum:
Członkowie młodzieżówek prawicy, skrajnej prawicy to ludzie z ogromnymi kompleksami. Nie mający nic do zaoferowania w swoim dotychczasowym środowisku, ale z pretensjami do świata za to, że w życiu osobistym czy zawodowym im nie wyszło! Tacy, są najczęściej sfrustrowani, nieporadni życiowo i słabi psychicznie. Często pochodzą z tzw. dobrych katolickich domów i ze środowisk typowo patologicznych! Na ogół wyglądem nie przypominają „macho” czy „miss”. I wreszcie, będąc podatnymi na wpływy, znaleźli przystań w tych organizacjach. Tam, ktoś ich dostrzega, są angażowani do realizacji celów wąskiej grupy liderów. Po „praniu mózgów”, ci „à la pakerzy” w swojej naiwności sądzą, że są potrzebni, biorą udział w zadymach, ustawkach „kibolskich”, marszach czy happeningach. Indywidualnie nie znaczą nic! Są „ważni”? Tak, jak ‘funt szarego mydła”! „Pracują” na „sukcesy” nielicznych, którzy zabawiają się w politykę i zarabiają spore pieniądze! Liderzy po szkoleniach, „słabeuszami” kierują – sterują, a wszyscy razem wzięci są niebezpieczni, po prostu nieobliczalni! Zwłaszcza, jeśli mają przyzwolenie! Bo… „akcja wywołuje reakcję”! Tak, z mojej strony to wymaga natychmiastowej reakcji – izolacji! Bo tym fanatykom obce są pojęcia: rozsądek czy Dekalog! BRAWO PE!
ONR może rozwijać w pełni swe sztandary wszak to Pierwsza Brygada Kadrowa Kaczyńskiego, jego ulubione diabełki maszerujące z hasłem na ustach my chcemy Boga. Dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. PiSowi się to podoba, PiS to karmi i się tym żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie.
Takiego e-maila od Rafała Jednorożca otrzymałem:
"PeOwski trolu - zamknij swoją internetową lewacką mordę. Czy rząd PiS zabrał Ci emeryturę, jest was coraz mniej komunistyczno - liberalne łajzy! Zdrajcy POLSKIEGO narodu i PAŃSTWA, wstyd i hańba! Dożywocie i żelazne kajdany za szerzenie i propagowanie kłamstwa przeciwko Polskiemu narodowi i jego obywatelom!" Cytuję słowa mojego znajomego, który bardzo dobrze zna Pańską wywrotową działalność.Toć to najczystsze pisowskie mściwosierdzie przemówiło. 
23 10 2018 „Rząd PiS z narodowego przewoźnika LOT zrobił NieLOT”.
Zaostrza się spór między prezesem LOT Rafałem Milczarskim a związkowcami. Informowaliśmy wczoraj, że „Prezes LOT dyscyplinarnie zwolnił 67 pracowników za udział w strajku”. – „Rząd PiS z narodowego przewoźnika LOT zrobił NieLOT. Po raz kolejny mamy do czynienia z niezwykle niekompetentnym prezesem, z niekompetentnym zarządem, który pobiera miliony złotych nie ponosząc żadnej odpowiedzialności za to, że nie potrafi wykonywać swojej roboty. A to powinno leżeć w gestii premiera, aby wyciągać konsekwencje” – powiedział poseł PO Paweł Olszewski.
Opozycja apeluje do Morawieckiego, aby spotkał się ze strajkującymi pracownikami LOT.
„Newsweek” opublikował dziś nagranie z poniedziałkowego spotkania związkowców z prezesem Milczarskim. To właśnie wtedy usiłował wręczyć im zwolnienia dyscyplinarne. Na nagraniu słychać, jak po zerwaniu rozmów prezes LOT miał zagrodzić drogę do drzwi kapitanowi Adamowi Rzeszotowi, szefowi Związku Zawodowego Pilotów. Gdy związkowcy wychodzą, prezes idzie za nimi i odczytuje treść i uzasadnienie wypowiedzenia. Prawnik związkowców Karol Sadowski w rozmowie z „Newsweekiem” powiedział, że uważa taką formę wypowiedzenia za nieskuteczną.
Według protestujących, zarząd PLL LOT uczestników strajku zastraszał i nękał oraz nakłaniał do lotów na stanowiskach przekraczających ich kwalifikacje. Tym, którzy zebrali się przed siedzibą firmy, odmawiał dostępu do toalet, zabronił ustawienia toalet przenośnych, zakazał używania płachty przeciwdeszczowej i prowizorycznego ogrzewania.
Prezes LOT powtarza, że strajk jest nielegalny i twierdzi, że jest motywowany politycznie – rzekomo ma związek z niedzielnymi wyborami samorządowymi. Milczarski nie zamierza przywrócić do pracy zwolnionej w maju szefowej Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego Moniki Żelazik. To jeden z głównych postulatów strajkujących. – „Nie zostanie przywrócona do pracy, bo jej obecność w firmie stanowiłaby zagrożenie dla pasażerów. Naszą decyzją do firmy nie wróci, ewentualnie decyzją sądu” – powiedział Milczarski
W biurowcu firmy pojawiła się grupa osób, którzy popierają prezesa. – „Młodzi pracownicy biurowi na 20 min. stanęli w holu głównym pouczając pilotów i personel pokładowy z wieloletnim stażem, że mają wracać „do roboty”. Deja vu” – napisała na Twitterze jedna z internautek. Na miejscu jest też dużo funkcjonariuszy policji. Prezes Milczarski twierdzi, że ich nie wezwał, strajkujący zaś mówią, że od policjantów wiedzą, że to zarząd ich sprowadził. Źródło: wyborcza.pl, newsweek.pl

24 10 2018 „Tylko w państwie z tektury można wprowadzać dzień wolny od pracy na 3 tygodnie przed jego datą”

PiS chce, żeby 12 listopada był wolny od pracy. Nieoczekiwanie wczoraj późnym wieczorem posłowie tej partii złożyli w Sejmie projekt o Święcie Narodowym z okazji 100. Rocznicy Odzyskania Niepodległości, z którego wynika, że 12 listopada 2018 r. ma być dniem, w którym mamy nie pracować.
„Co najmniej 300 tysięcy wizyt tylko w przychodniach do specjalistów trzeba będzie odwołać 12 listopada!!!! Tysiące operacji planowych!! Taki będzie efekt gestu PiS, że 12ty jest dniem wolnym od pracy” – napisał na Twitterze Mariusz Piekarski z RMF FM. W kolejnym wpisie uszczegółowił te liczby do jednego ze szpitali w Warszawie.
– „Tylko w dziecięcym szpitalu przy Niekłańskiej w Wa-wie 12 listopada trzeba odwołać 20 operacji i 340 wizyt w przychodni przyszpitalnej. Do dziecięcych kardiologów, ortopedów, neurologów, okulistów, psychologów, endokrynologów. Następne terminy za kilka tygodni”.
– „Nie każdemu kule do domu dowozi dyrektor szpitala”; – „Było trzeba myśleć o tym wcześniej, nagle się połapali, że stulecie będzie?”; – „Dodajmy jeszcze straty firm, które muszą zatrzymać produkcję… A sporo firm ma teraz tzw. sezon i każdy dzień zwłoki w realizacji zleceń generuje bardzo duże problemy i wymierne straty”;  – „Tylko w państwie z tektury można wprowadzać dzień wolny od pracy na 3 tygodnie przed jego datą” – komentowali internauci na Twitterze. Źródło: Twitter
Komentarze:
Tu jej ekscelencja. Jutro dzień wolny. Zarządzam święto państwowe. Znacie???
Nie kraczcie prezesa nie było w pracy na Wiejskiej, pół roku i nic się nie stało. I co najdziwniejsze miesiąc w miesiąc otrzymywał całą pensję.

23 10 2018 „Pan Kaczyński chyba nie bardzo zna prawo europejskie”

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf odniosła się w TVN24 do słów Jarosława Kaczyńskiego, że rząd będzie się odwoływał od decyzji TSUE, zawieszającej pisowską ustawę o SN. – „Nie wiem, do kogo. Nie chcę tutaj kpić. Pan Kaczyński chyba nie bardzo zna prawo europejskie. Rząd nie może się odwołać do kogoś wyższego, bo już nie ma nikogo wyższego” – stwierdziła prof. Gersdorf.
Szanowna Pani Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego najwyższym sędzią i sądem na całym świecie jest prezes Kaczyński, i on nie odwołuje się od postanowienia tylko je odwołuje, znaczy się na mocy posiadanych uprawnień unieważnia je.
Odniosła się też do złożonego przez Zbigniewa Ziobrę wniosku do TK w sprawie zbadania zgodności zapisów unijnego Traktatu z ustawą zasadniczą. Przypomniała, że cały Traktat został w 2006 r. uznany za zgodny z polską Konstytucją. – „To jest jakieś nieporozumienie dla mnie, żeby w ogóle Trybunał Konstytucyjny mógł o tym decydować. Ja to oceniam negatywnie jako chęć zastopowania działalności sądów, polegającej na stawianiu pytań prejudycjalnych co do zgodności z prawem unijnym rozwiązań przyjętych przez polski parlament” – powiedziała Pierwsza Prezes SN.
Na pytanie o konsekwencje ewentualnego wyroku TK, mówiącego o niezgodności Traktatu z Konstytucją, stwierdziła, że „byłby to najczarniejszy scenariusz”. – „Jeżeli mówimy, że ten traktat nam nie odpowiada, nie jest zgodny z Konstytucją, mimo że go negocjowaliśmy i podpisaliśmy, to znaczy, że się z nim nie zgadzamy”. Dodała, że w praktyce oznaczałoby to „pierwszy krok do wystąpienia Polski z UE”.
Prof. Gersdorf została poproszona o komentarz do najnowszej wypowiedzi Andrzeja Dudy, który podczas wizyty w Berlinie powiedział, że był „zszokowany”, gdy dowiedział się, że w SN zasiada obecnie kilkunastu sędziów, którzy byli „członkami komunistycznego aparatu represji, że są sędziowie, którzy w latach stanu wojennego skazywali opozycjonistów na kary więzienia”. – „To nie mieści mi się w głowie, żeby głowa państwa tak mówiła o sędziach, ponieważ to o czym mówi, to są przypadki dwóch kolegów, którzy byli zmuszeni zasiadać w sądzie wojskowym w stanie wojennym. Takie było prawo i wzięto ich z sali sądowej do tego i orzekali jak najłagodniej mogli. Prezes Strzembosz przyjął ich do pracy, wiedząc o tym wszystkim. Taka była sytuacja. Pan prezydent Duda wtedy był małym chłopaczkiem, no to nie mógł o tym wiedzieć. Na pewno się nie zhańbili i nie były im wytoczone żadne procesy” – podkreśliła Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego. Źródło: tvn24.pl
Komentarze:Sytuacja robi się klarowna. SN wedle wszelkiego prawdopodobieństwa uzna wybory za ważne. Oznacza to kilka rzeczy – najbardziej smakowite kąski, czyli duże miasta, przeszły koło nosa pisiorom. Poza tym – rysująca się koalicja KO, PSL, SLD wydaje się być coraz bliższa. Już dziś procentowo taka koalicja bije PiS na głowę, co może mieć swój skutek w wyborach do europarlamentu. Pisowski ludek tymi wyborami zainteresowany nie jest, więc górą nasi. Kolejna sprawa, poparcie 30-33% dla PiS-u oznacza, że beton w dalszym ciągu jest zabetonowany, nowych wyborców ni widu, ni słychu. Szklany sufit, podczas kiedy opozycja może wciąż próbować poderwać martwą masę „niezainteresowanych”. Jeszcze pół roku czasu. I ostatnia sprawa. Skąd Mateuszek kłamczuszek wziął dodatkowy milion wyborców głosujących na PiS????? Z grubsza tyle samo ludzi wzięło udział w obecnych wyborach, co i w poprzednich, czyli 51%. Wtedy popierało PiS 38%, teraz 33%. Podaję dane, jakie pamiętam, może być plus minus 1%. Jak by nie patrzeć, zwolenników pisiorskich jest nie o milion, ale o mniej więcej 650 000, i nie więcej, tylko MNIEJ. 
22 10 2018 Po przegranej Jakiego, Ziobro na dywaniku u Kaczyńskiego?
– „Przed 22 w sztabie PiS pojawił się Zbigniew Ziobro. W kuluarach słychać, że został wezwany przez prezesa Kaczyńskiego” – napisał na Twitterze Patryk Michalski z RMF FM. Podobną informację podał Jacek Gądek z gazeta.pl.
– „Po zakończeniu wieczoru wyborczego w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej nagle pojawił się minister Zbigniew Ziobro. Nie był chętny do rozmowy z dziennikarzami. W szeregach PiS jest nieskrywana pretensja do Patryka Jakiego i Zbigniewa Ziobry o porażkę w I turze” – napisał Gądek.
Przypomnijmy, że oficjalnie Jaki jest bezpartyjny. Tydzień przed wyborami złożył rezygnację z członkostwa w Solidarnej Polsce – partii Ziobry. Trudno jednak wierzyć w jego apolityczność, choćby z tego powodu, że tuż po debacie telewizyjnej wsiadł do autokaru z napisem „PiS”. Internauci oczywiście komentowali nieoczekiwaną wizytę Ziobry na Nowogrodzkiej. – „Ależ panie prezesie! To nie moja wina – Patryk Jaki nie należy do mojej partii. On przecież jest bezpartyjny!”;  – „Dostanie polecenie przygotowania wniosku do TK w sprawie niezgodności wyników wyborów z Konstytucją”; – „Znajomy wróbelek z Nowogrodzkiej: Gowinowcy już zacierają ręce. Zbychu i Mateusz w niełasce, a Patryk – pstryk! i znikł”; – „Pan Migalski przewiduje, że prezes kogoś poświęci: albo Morawieckiego, albo Ziobro. Stawiam na Ziobro”. Źródło: gazeta.pl, Twitter
„Nikt raczej nie rozłoży mu w siedzibie PiS czerwonego dywanu” – śmieje się Chwedoruk. Podobnego zdania jest dr Bartłomiej Biskup: „Ziobro odebrał PiS trochę poparcia i dzięki temu osłabła jego pozycja. Podobnie –  Jarosława Gowina. Żaden z polityków tych partii nie „odbił” dużego miast”. Ekspert podkreśla, że Jacek Żalek przepadł w Białymstoku i dodaje, że Ziobro może mierzyć się teraz z zarzutami PiS o odpływ elektoratu.
Na dodatek Biskup przekonuje, że Ziobro rozhuśtał nastroje wyborców, m.in. wysyłając pytania w sprawie zgodności traktatu unijnego z Konstytucją do Trybunału Konstytucyjnego. I dodaje, że PiS wzmocnił się wyborczo, ale osłabił koalicyjnie. Źródło: Fakt 
Największym przegranym tych wyborów jest oczywista, oczywistość krzywa twarz tej kampanii wyborczej premier Morawiecki. Ponoć na otarcie łez, dostał najładniejszą broszkę od Szydło.

22 10 2018 PSL nie chce współpracy z PiS. Kosiniak-Kamysz: „Nie będzie takich koalicji”

Chociaż PiS uznaje wynik wyborów samorządowych za wielki sukces, to raczej wątpliwe, by w województwach, gdzie ta partia wygrała, była szansa na przejęcie sejmików. Stąd pomysł Jarosława Kaczyńskiego na koalicję. Przed wyborami mówił, że widziałby w niej SLD, jednak kiepski wynik tej partii (SLD lewica razem –  5,7%) nie daje szans na większość decyzyjną, nawet gdyby lewica zgodziła się na współpracę z PiS.
Wydawałoby się, że PiS-owi pozostaje tylko jedno rozwiązanie. Przekonać do współpracy PSL. Jednak Władysław Kosiniak Kamysz, lider PSL, partii, która znalazła się na trzecim miejscu i uzyskała 16,6% głosów, pytany, czy widziałby swoje ugrupowanie w koalicji z PiS, zdecydowanie odpowiada, że PiS to partia antysamorządowa i podkreśla – „My możemy rywalizować, konkurować, możemy się spierać, ale nie wolno mieć takich intencji, żeby kogoś eliminować (z życia publicznego – red.). Więc trudno wchodzić w jakiekolwiek koalicje z tymi, którzy są po prostu źle nastawieni do tych, z którymi by mieli wchodzić w koalicje i są źle nastawieni do polski samorządowej. Nie będzie takich koalicji”. Przypomniał również słowa rzeczniczki PiS, Beaty Mazurek, która podczas swojej konferencji w Sejmie, po ujawnieniu kolejnej taśmy z restauracji „Sowa& Przyjaciele” uznała, że „PSL powinno zostać wyeliminowane z życia publicznego”. Już dzisiaj Kosiniak Kamysz ma spotkać się z Grzegorzem Schetyną, by podjąć rozmowy o koalicji. A PiS? PiS zbierze owoce swojej buty i dotychczasowego lekceważenia przeciwników politycznych, oddając im, mimo swojej wygranej, większość w wielu sejmikach wojewódzkich. Oj, to musi boleć prezesa Kaczyńskiego i jego kolegów partyjnych. Tamara Olszewska Źródło: tvn24.pl/ rp.pl

22 10 2018 Pawłowicz podważa uczciwość osób liczących głosy: wygrać miał Jaki

„Kody przewodniczyły komisjom chuliganeria i zadymiarze liczyli w Warszawie głosy” – napisała Krystyna Pawłowicz na Twitterze, na wieść o sromotnej porażce Patryka Jakiego w boju o stolicę. Wynik jest wręcz miażdżący i dla Krystyny Pawłowicz nie do uwierzenia. Stwierdziła więc, że nie ma zaufania do osób liczących głosy. Oskarżyła też przeciwników obecnej władzy o to, że sprowadzili do stolicy osoby spoza Warszawy, by te oddały głos na Trzaskowskiego.
Chociaż ostateczny wynik rywalizacji z Rafałem Trzaskowskim może być nieco inny, to nie ma wątpliwości, że przepaść między obydwoma kandydatami jest tak potężna, iż o pomyłce nie może być mowy.
Najświętszym miejscem jest tabernakulum. W syst demokracji fundementem są wolne wybory. W PL odbyły się w 2015 r i proszę ich wynik w praktyce,a nie w mowie - uszanować. Nie jesteśmy „przestępcami”,a jedynie wygraliśmy wybory,czego opozycja nie może przeżyć
17:22 - 3 lip 2018 Krystyna Pawłowicz Twitter
Wszystko przemawia za tym, że Rafał Trzaskowski wygrał z Patrykiem Jakim najpewniej już w pierwszej turze. Kandydat Koalicji Obywatelskiej według exit poll zdobył 54 proc. głosów, a kandydat Zjednoczonej Prawicy niewiele ponad 30 proc. Historia w wydaniu PiS lubi się powtarzać: również 4 lata temu po wyborach samorządowych, Jarosław Kaczyński grzmiał, że wyniki zostały sfałszowane. Ta teoria jednak nigdy się nie potwierdziła. Źródło: naTemat
Z forum: No ! Wypuściły pisiory z szafy pannę Krysię, schowaną na czas kampanii wyborczej, aby nie drażniła suwerena i czegoś niewygodnego nie chlapnęła. Przed drugą turą znów ją schowają. Tej przebiegłej szczujni i tak to nie pomoże. Już widać, że weszli na równię pochyłą. Odwrotu nie ma. I dobrze im tak !
Najbardziej w tym wszystkim Krychę boli, że to nie PiSowski lud liczył, że to nie jej suweren, wymarzony prawacki naród. A nie on liczył z prostego względu – nie starczyło chętnych pisowców. Tak się przygotowali do fałszowania, ale zapomnieli, że potrzebni są też ludzie, a tych wśród ich wyznawców brakuje. Mają chęci by pójść do wyborów i zagłosować na tego kogo proboszcz wskaże, mają dość chęci by co jakiś czas pokazać się na konwencji i kogoś opluć, ale by wykonać prawdziwą pracę na rzecz Polski (jak np wielogodzinne nudne siedzenie w komisji i liczenie głosów) to już nie. W gadaniu i czynach na pokaz PiS rządzi.

22 10 2018 Wątpliwe zwycięstwo PiS

W niedzielny wieczór władze PiS ogłosiły zwycięstwo, ale wszyscy widzą, że jest ono wątpliwe, a politycy robią tzw. dobrą minę do złej gry. Pomimo sondażowego zwycięstwa w sejmikach (33%) PiS ma szansę na samodzielną władzę w zaledwie trzech województwach: małopolskim, lubelskim i podkarpackim. W pozostałych, jeżeli PiS-owi nie uda się stworzyć koalicji, mimo wygranej partia nie będzie rządzić.
Przyjazne spojrzenia kierowane są w stronę PSL-u, które osiągnęło nadspodziewanie dobre wyniki w wyborach samorządowych, wbrew życzeniom Beaty Mazurek, która twierdziła, że „PSL powinien być wyeliminowany z życia publicznego.” Tymczasem w partii pojawiają się spekulacje, kto odpowie za porażkę w wyborach samorządowych. Czas rozliczeń nastąpi zapewne dopiero po II turze wyborów, ale już dzisiaj pojawia się kilka nazwisk. Jednym z nich jest szef sztabu wyborczego PiS, europoseł Tadeusz Poręba, któremu zarzuca się wypuszczenie spotu antyuchodźczego, który był, jak twierdzi Nowogrodzka „w żaden sposób nieotorbiony odpowiednią opowieścią”. Również na Porębę spadnie odpowiedzialność za podświetlanie w Warszawie zreprywatyzowanych kamienic i brak stanowczej reakcji w związku z „taśmami Morawieckiego”. Na razie panuje cisza wokół ministra Ziobry i jego poczynań, które spowodowały dyskusję na temat polexitu. Czy polityk, który ma poparcie u ojca Rydzyka i osiąga imponujące wyniki w wyborach, będzie w jakikolwiek sposób do ruszenia? Wszystko wyjaśni się po 4 listopada. Jedno jest pewne, PiS ma powody do obaw w związku z przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Jak sami politycy partii mówią: „Jeśli znowu wszyscy zjednoczą się przeciw PiS, to wygramy, ale władzy nie zdobędziemy. Musimy zacząć się wyciszać, zamykać fronty. Ale przyznam, że nasz obóz jest w tej sprawie podzielony.” Źródło: wyborcza.pl
PiS wygrał samotnie, z niewielką przewagą, i tak naprawdę nigdzie nie będzie rządzić nawet w koalicji z Kukiz 15. Panie Kaczyński „kto zła nie karze, ten zło każe czynić". Popatrz pan sobie na swoich najbliższych współpracowników jak w tłuszcz obrośli i jakimi pięknymi piórkami się przystroili.
21 10 2018 Kaczyński w zachwycie, Duda i Morawiecki powściągliwie – o sukcesach „skromnego” toruńskiego redemptorysty. W poczuciu spełniania epokowej wręcz misji i z najwyższym uniesieniem Anna Sobecka, odczytała list od Jarosława Kaczyńskiego, podczas inauguracji roku akademickiego w Wyższej Szkole Komunikacji Społecznej i Medialnej w Toruniu.
„Aż nie chce się wierzyć, że już tyle lat minęło od tego pamiętnego roku, w którym uczelnia otworzyła swoje podwoje. Było to możliwe, a w zasadzie należy powiedzieć, że stało się możliwe, to, co było niemożliwe za sprawą skromnego redemptorysty. To wysiłki Jego Magnificencji rektora założyciela, ojca Tadeusza Rydzyka, jego niespożyta energia, żelazna wola oraz wizjonerska myśl, a także wspaniała umiejętność jednoczenia innych wokół wspólnej wielkiej sprawy sprowadziły do powstania WSKSiM” – napisał prezes Prawa i Sprawiedliwości. Dodał, że trzeba było ogromnego poświęcenia, „by śmiałą myśl przekuć w czyn, oraz by osiągnąć tyle sukcesów na niwie organizacyjnej, naukowej oraz w pracy dydaktyczno- formacyjnej”.
Kaczyński wyraził podziw i dziękował absolwentom za zaangażowania w życie publiczne oraz społeczne naszej ojczyzny. „Bardzo się cieszę, że tylu z nich z powodzeniem działa na rzecz dobrej zmiany, że wspólnie wykuwamy lepszą przyszłość naszej ojczyzny” – czytała Sobecka. Podsumowując, prezes życzył wszystkim zebranym „satysfakcji ze służenia Polsce oraz obrotu spraw w naszej ojczyźnie”. „Przesyłam czcigodnym ojcom-rektorom oraz całej społeczności WSKSiM z głębi serca płynące szczęść boże, łączę wyrazy szacunku” – zakończył.
Wykładowcy i studenci toruńskiej uczelni dyr. Rydzyka otrzymali jeszcze dwa inne, utrzymane w dużo chłodniejszym tonie listy: od premiera i prezydenta. Mateusza Morawiecki, podkreślił wartość „imponującego dzieła”, jakim jest jego zdaniem uczelnia Rydzyka i jej „wymiar narodowy”. Andrzej Duda, ograniczył się do wyrazów uznania i gratulował dotychczasowego dorobku.Uroczystość uświetnili swą obecnością rządowi funkcjonariusze m.in. w osobach minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro marszałek Senatu Stanisław Karczewski. minister zdrowia Łukasz Szumowski. Źródło: gazeta.pl 
18 10 2018 Zbigniew Ziobro mocno podpadł swoim kolegom z PiS
„Nie mam żalu do Ziobry” – zapewniał w Polsat News prezes Kaczyński, ale wydaje się, że to tylko dobra mina do złej gry, co potwierdzają wypowiedzi innych polityków partii rządzącej. Sprawa dotyczy wniosku, jaki na początku października minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wysłał do Trybunału Konstytucyjnego. Nie informując nikogo prokurator generalny chce, aby TK uznał „art. 267 traktatu o funkcjonowaniu UE, który umożliwia sądom krajowym zadawanie pytań prejudycjalnych Trybunałowi Sprawiedliwości UE, został uznany za niezgodny z Konstytucją RP, jeśli pytania będą dotyczyć „ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej”.
Samowolka Ziobry, która wyszła na jaw tuż przed wyborami samorządowymi i która stawia wyraźne pytanie co do przyszłości Polski w UE, wywołała złość wśród partyjnych kolegów. Minister sprawiedliwości próbuje ratować sytuację tłumacząc, że wywoływanie polexitu to zwykła manipulacja. W wystosowanym oświadczeniu zapewnił, że wniosek nie jest próbą wyprowadzenia Polski z UE, ale jego istotą „jest zbadanie kompetencji polskich sądów do występowania z pytaniami w sprawach, które nie są objęte regulacją prawa europejskiego. Ostatnio niektóre polskie sądy kierowały pytania, które były próbą obrony przywilejów zawodowych. Tymczasem zdaniem polskiego rządu o ustroju sądów decyduje wyłącznie prawo krajowe”.
Zupełnie innego zdania są politycy opozycji, a także konstytucjonalista prof. UW Marcin Matczak, który mówi, że „po korzystnym dla Ziobry wyroku będziemy mieli dwa rodzaje pytań – dobre i złe. Po pytaniu prejudycjalnym polskiego sądu, a w szczególności po odpowiedzi Trybunału UE Ziobro będzie mógł powiedzieć: szanujemy UE, ale to pytanie jest, niestety, niekonstytucyjne. Da to prawo ignorowania decyzji Trybunału, co jest jednoznaczne z podłożeniem bomby pod nasze członkostwo w Unii.”
Od wniosku Ziobry odżegnują się politycy PiS, a także sam premier, z którym minister sprawiedliwości od dawna toczy spór. Czy w przypadku słabych wyników w wyborach samorządowych Ziobro poniesie konsekwencje swojej samowolki? Czas pokaże, ale pojawiają się już spekulacje o możliwości wysłania prokuratora generalnego do europarlamentu. Źródło: wyborcza.pl
Sukces ma wielu ojców, porażka zawsze jest sierotą. Tak było przed Kaczyńskim, dziś ta maksyma brzmi: Sukces ma jednego ojca Kaczyńskiego, natomiast porażka jest przypisywana jego lennikom, wasalom.

18 10 2018 PiS w skandalicznym spocie znowu straszy uchodźcami
– „Obrzydliwy, nienawistny spot, szerzący uprzedzenia i nienawiść, zrealizowany przez partię z wartościami chrześcijańskimi na sztandarach. PiS przekroczył kolejną granicę hipokryzji” – tak jeden z internautów podsumował najnowszy spot tej partii. W 60-sekundowym filmiku przypomniano m.in. deklaracje prezydentów miast z PO o przyjmowaniu uchodźców.
Przedstawiono też fikcyjne programy telewizyjne z „2020 roku”, gdy w naszym kraju rządzą samorządowcy z PO. PiS w spocie przekonuje, że w miastach powstaną np. muzułmańskie enklawy, a imigranci zagrażają bezpieczeństwu Polaków. W związku z tym jeden z internautów namawiał innych do zgłoszenia tweeta PiS z tym spotem jako naruszającego standardy chroniące imigrantów przed prześladowaniem i nękaniem.
– „Niezależnie od poglądów wszyscy jesteśmy ludźmi. Ten spot wyborczy jest nieludzki. Słaby, mały, obrzydliwy. I można zrozumieć, że w sprawach imigracji są różne zdania, ale produkcja takich spotów to zwykle draństwo” – napisał Paweł Żuchowski z RMF FM.
– „Nisko upadli. Już dawno nie uprawiali tak brunatnej propagandy” – to opinia Krzysztofa Kowalczyka z „Rzeczpospolitej”. – „Zastanawiam się, co oni pomyślą w niedzielę w czasie Aktu Pokuty?” – Michał Protaziuk z gazeta.pl.
Przewrotnie spot skomentował Tomasz Lis z „Newsweeka”: – „Pomstujecie na ten spot PIS- u. Ja nie. Ja im za niego dziękuje. On nam przypomina kim oni są i jakiej Polski chcą. Chcemy innej, otwartej, uśmiechniętej, optymistycznej, dla wszystkich, także dla zwolenników Prawa i Sprawiedliwości. I za taką Polską zagłosujemy”.Źródło: Twitter
Dwóch obywateli Gruzji zaatakowało parę spacerującą ulicą Słowackiego w Piotrkowie. Napastnicy pobili i okradli 61-letniego mężczyznę, bo ten nie chciał poczęstować ich papierosem.14 października piotrkowianin wraz z żoną spacerowali ulicą Słowackiego. W pobliżu kościoła podeszło do nich dwóch mężczyzn, zażądali papierosa. Kiedy 61-latek odmówił, mężczyźni zaczęli go bić pięściami po twarzy, a gdy się przewrócił, kopali go po całym ciele. Byli bardzo agresywni. Piotrkowianinowi wypadło etui z telefonem komórkowym, dokumentem tożsamości i kartą bankomatową. Jeden z agresorów zabrał rzeczy. Potem sprawcy uciekli.
08 01 2018 Obudźcie się! Imigranci islamscy są już w Polsce! Te dane przerażają. Cicha relokacja?
Między innymi na fali niechęci Polaków do ich przyjmowania, wynikającej z obawy przed przestępczością, terroryzmem, islamizacją i innymi dobrodziejstwami „multikulti” zwyciężył PiS, jako partia obiecująca powstrzymanie nadchodzącego zagrożenia.
Kobiety w hidżabach z gromadkami dzieci stanowią już część krajobrazu w centrach handlowych Warszawy i Krakowa. Przechodząc w godzinach szczytu koło Urzędu do Spraw Cudzoziemców przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie, czujemy się jak na ulicach Paryża…
Stojący w kolejkach z wnioskami o legalizację pobytu Turcy, Marokańczycy, Libijczycy, Kazachowie i Pakistańczycy nie są turystami. Są pierwszym krokiem procesu, który w zaawansowanym etapie możemy oglądać na Zachodzie. Więcej na podstronie Aktualności 
16 10 2018 Beata Kempa buduje na Dolnym Śląsku swoje „księstwo”
Beata Kempa – była szefowa kancelarii premier Beaty Szydło, a obecnie minister ds. pomocy humanitarnej – to jedna z najważniejszych postaci Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. W PiS krąży o niej opinia, że na Dolnym Śląsku buduje swoje „księstwo”. Pamięta również o lokalnych działaczach. Najpierw ściągnęła do Warszawy znajomych samorządowców z rodzinnego powiatu, teraz przyszedł czas na kariery ich żon, czytamy w portalu Wyborcza.pl
Do Warszawy przyjechał za Beatą Kempą Przemysław Myszakowski, popierany przez nią kandydat na burmistrza Oleśnicy w 2010 r., a później miejski radny. W stolicy został wicedyrektorem departamentu spraw obywatelskich kancelarii premiera, a dziś jest już wicedyrektorem departamentu prawnego. Inny znajomy Kempy, Artur Noworyta, dla stanowiska zastępcy dyrektora w Ministerstwie Sprawiedliwości kierowanym przez Ziobrę zostawił fotel zastępcy starosty oleśnickiego. Jego żona, Wioletta Noworyta została niedawno prezesem Sądu Rejonowego w Oleśnicy. Co ciekawe, stanowisko objęła bez konkursu, z nominacji resortu sprawiedliwości. Wcześniej była w oleśnickim sądzie przewodniczącą wydziału rodzinnego. Z kolei żona Myszakowskiego, Dobromira od października jest na delegacji w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu i orzeka w najważniejszym III Wydziale Karnym. Do niedawna pracowała w Sądzie Rejonowym w Oleśnicy.
Co ciekawe, Dobromira Myszakowska w głosowaniu z 23 sierpnia, jakie przeprowadziło Kolegium Sędziów Sądu Okręgowego we Wrocławiu, by podjął decyzję o delegowaniu do pracy w nim dodatkowego sędziego, uznana została za … najgorszą z grona kandydatek. Na ośmiu głosujących sędziów otrzymała siedem głosów na „nie” przy jednym wstrzymującym się – czytamy w portalu. W głosowaniu najlepszy wynik uzyskał natomiast sędzia Andrzej Lewandowski, również z Sądu Rejonowego w Oleśnicy. Toteż kolegium następnego dnia w odrębnym piśmie zarekomendowało Ministerstwu Sprawiedliwości udzielenie delegacji właśnie jemu. Jednak bezskutecznie.
W odpowiedzi, podpisanej przez wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka jako osobę wytypowaną do delegacji minister wskazał nie Lewandowskiego, ale Myszakowską. „Wyborcza” zapytała biuro prasowe Ministerstwa Sprawiedliwości. Resort wyjaśnił, że choć przy delegowaniu minister prosi o opinię kolegium sędziów sądu, do którego ma zostać przeniesiony dany sędzia, to wcale nie musi jej brać pod uwagę: „Ministerstwo Sprawiedliwości bierze pod uwagę nie tylko opinię kolegium, lecz także szczegółowe analizy kadrowe i organizacyjne sądów rejonowych w danym okręgu tak, by ewentualna delegacja nie wpłynęła negatywnie na działalność sądu. Ponadto ocenia się również staż kandydatów i wyniki statystyczne ich pracy” – czytamy w portalu.
Sędzia Myszakowska i Prezes Sądu Rejonowego w Oleśnicy Wioletta Noworyta z „Wyborczą” rozmawiać nie chcą, albo jej dziennikarzy unikają. Odpowiedzi udzieliła natomiast Beata Kempa, pytana przez „Wyborczą” czy miała związek z rozwojem karier Noworyty i Myszakowskiej, i to dwukrotnie. Najpierw: „Absolutnie nie”, a po kilkunastu minutach dopisała: „Dowiaduję się o tych decyzjach jak zwykli obywatele, a nawet później. A o tej ostatniej od Pana Redaktora”.
„Gazeta Wyborcza” przypomina też awanse policyjne, osób z kręgu znajomych Beaty Kempy. Pisała o nich już półtora roku temu, przy okazji dymisji w dolnośląskiej policji osób związanych ze śmiercią pobitego w komisariacie Igora Stachowiaka. Do kręgu znajomych ówczesnej szefowej kancelarii premiera należał Jerzy Kokot, komendant komisariatu, w którym zginął Stachowiak, po jego śmierci awansowany na zastępcę komendanta miejskiego całej wrocławskiej policji. A także ówczesny komendant miejski policji we Wrocławiu Dariusz Kokornaczyk, którego brat w ramach „dobrej zmiany” awansował na naczelnika wydziału kryminalnego w komendzie w Oleśnicy. Wszyscy pochodzili z Sycowa, rodzinnego miasteczka Kempy – pisze „Wyborcza”. Co ciekawe, wszystkich tych znajomości Kempa się wyparła. Źródło: wyborcza.pl
A jeszcze kilka lat temu krokodylimi łzami płakała. Zobaczcie jak brzydkie kaczątko w piekna łabędzice się przemieniło.
Najlepszy pocisk w stronę Kempy jaki słyszałem!
Ależ to była dyskusja!
Kempa: jako kobieta boję się Giertycha.
Nałęcz: Pani? Słyszałem, że smok wawelski się schował jak pani podeszła do jaskini.... 
15 10 2018 PO-szarańcza straszy Polaków "pisowską szarańczą"...odważne...
To już tylko tydzień do mety samorządowego maratonu. W następną niedziele Polacy zdecydują czy Dobra Zmiana na trwałe zakorzeni się w lokalnych samorządach. To niezwykle ważne by sitwy (najczęściej z PO i PSL) żerujące od lat na zasobach gmin, powiatów a szczególnie sejmików, zostały pozbawione możliwości dalszego okradania Polaków. Pewnie dlatego "totalni" tak wrzeszczą i histeryzują. Utrata wpływów w samorządach będzie końcem niemieckiego projektu PO a pewnie też zmierzchem rosyjskiego pod nazwą PSL.Schowanie się PO i N za parawanem "koalicji obywatelskiej" czy lokalnych "komitetów nowoczesnych albo obywatelskich" nie przynosi efektu - Polacy samodzielnie śledzą życie polityczne i potrafią odróżnić rzeczywistość od me(n)dialnego picu. A było tak fajnie i żyło się lepiej - sitwie...
Brak akceptacji dla taktyki "totalnych" widać najlepiej na spotkaniach przedwyborczych z ich liderami. Jeśli Gregora, paniulkę Lubnauer i lewaczkę Nowacką chce oglądać po 20 osób to o czymś świadczy, prawda? W ogóle ta "kampania" PO i N jakaś letnia, niespójna, cicha. W moim miasteczku PO-sitwa ukryta za szyldem "nowoczesnego miasta" i tylko spogląda z plakatów zadumanym wzrokiem, nigdzie nie słychać o jakichś przedwyborczych spotkaniach czy wiecach. Oczywiście honorują tradycyjnie seniorów, nauczycieli czy działkowców - ale mam wrażenie, że to już nie działa. Bo czymże mogą się pochwalić "sprawdzeni w samorządzie" po czterech latach? "Aleją bajkowych gwiazd" czy może "centrum przesiadkowym", budowanym za grube miliony w mieście gdzie nie zatrzymuje się od lat ŻADEN pociąg  (szynobusu sejmikowego nie liczę), a WSZYSTKIE publiczne firmy transportowe zlikwidowano, oddając transport kołowy na lata w ręce prywatnych przewoźników? Mieszkańcy zdecydują...
Niezrównany Gregor robi wszystko by wynik PiS był jak najlepszy w przyszłą niedzielę. W dniu kiedy S&P podniósł rating Polski, szef "totalnych" ogłosił zamiar złożenia votum nieufności wobec pana premiera Morawieckiego. Uzasadnił to rzekomymi "kłamstwami" szefa rządu. Grzesie szanowny - gdyby kwalifikacją do polskiej polityki była prawdomówność to PO czy N nigdy by nie powstały, a nosy Bredzisława, Kopacz-ki czy ober- kłamcy Tuska byłyby wielokrotnie dłuższe od Pinokiowiego. Szansa na skuteczne veto jest mniej więcej taka sama jak zwycięstwo Gregora w olimpijskim finale biegu na 100 metrów. Samym picem i rozrabianiem przez trzy lata nie da się niczego zbudować, a straszenie PiS-em już nie działa. Ale nie przeszkadzajmy Gregorowi śnić...I na koniec - wczoraj Gregor był uprzejmy przedstawić jeden konkret swego mitycznego "programu". Trzeba otóż w najbliższą niedzielę - "strząsnąć pisowską szarańczę ze zdrowego polskiego drzewa". Nie mają racji ci, co oburzają się, że Gregor obraził miliony Polaków. Kogo może obrazić wynajęty za pieniądze najemnik? Taką podpisał umowę, za to dostaje pieniądze, taki zawód - prawda, że paskudny - ale to jego wybór. Dziękować za to wypada dobremu Bogu, że tak pomieszał głowy PO-szustów, iż po ośmiu latach kłamstw, korupcji, okradania polaków, wirtualnej polityki w każdej dziedzinie - właśnie oni - prawdziwa szarańcza polityczna, która latami obżerała polskie dobra - teraz sięga po tak odważną narrację. Oni nadal uważają Polaków za głupków i frajerów, bez umiejętności samodzielnego myślenia i bez pamięci. Nie przeszkadzajmy PO-mafii, niech brnie w stronę przepaści... Źródło: niepoprawni.pl
Wierzę, że coraz bliżej jest dzień, w którym Polacy przestaną na każde propagandowe zawołanie trząść palmą tylko po to by złodzieje i zdrajcy zbierali kokosy.
Każda partia czy koalicja rządząca w Polsce robi w połowie dobrze i w połowie źle. PiS też tak właśnie robi. Dobre jest to, że odsuwa od władzy złych, skorumpowanych, skompromitowanych funkcjonariuszy państwa. Złe jest to, że w ich miejsce powołuje funkcjonariuszy, którzy będą tak samo źli, skorumpowani i się tak samo skompromitują. Takie błędne koło przetacza się przez nasz biedny kraj już któryś raz. Ta polityczna karuzela jest zła. Trzeba to błędne koło przeciąć. Jedyną metodą jaką widzę jest wprowadzenie do parlamentu przedstawicieli partii spoza układu zawartego w Magdalence.

15 10 2018 Pułkownik Mazguła miażdży Pawłowicz.

Opublikowałem tekst na ten temat 18 września, jednak wraca z tym memem. Dlatego raz jeszcze go publikuję i dziękuję promotorom.
Pani Krystyno Pawłowicz, nie jestem zaskoczony, kiedy właśnie 17 września wybrała Pani datę ataku na mnie, bo bolszewicy mają już taką tradycję.
Kiedy dorastałem, Pani jako absolwentka komunistycznej uczelni wypisywała już hymny pochwalne ku chwale Związku Radzieckiego. Teraz poprzez swoją nachalną tytułomanię ubliża Pani wszystkim, którzy swoje tytuły zawdzięczają dorobkowi naukowemu, mądrości i doświadczeniu. Zapytam wprost: czy można zostać naukowcem w specjalności chamska plotka, zrobienia z Sejmu chlewa, czy też z KRS-u politycznej rady inkwizycyjnej? Tylko pytam.
Pani Krystyno, wszyscy wiedzą, że to Pani ma w partii rasy panów szczególną rolę „puszczania bąków” w eter dla sprawdzenia, jak zareaguje opinia publiczna na tematy trudne lub jak zareaguje społeczeństwo na przygotowywane przez władzę rzeczy podłe. Wybrano Panią do tej roli pewnie dlatego, że poziom Pani inteligencji jest odwrotnie proporcjonalny do Pani apetytu.
Z treści tej plotki, którą zasmradza Pani przestrzeń publiczną, wnioskuję, że po wygranych wyborach, oczywiście przez PiS (na waszą uczciwość nie liczę, bo po co zmienialiście kodeks wyborczy), będzie Pani wraz z kolegami dokonywała czystek politycznych poprzez oskarżanie opozycji o pucze i zdradę narodową. Przygotowujecie taki rodzaj chichotu z prawdy, do której zastosujecie bezprawie. Ujawnia Pani, sonduje i przygotowuje społeczeństwo na sytuację, gdy grupa przestępcza trzymająca władzę oskarży i aresztuje aktywnych obywateli, którzy pokojowo protestują w obronie konstytucji. Wszystko układa się w całość. Tydzień temu otrzymałem informację od moich kolegów w MON, że wystąpiono do Wojskowego Instytutu Historycznego, aby odszukano jakiekolwiek informacje na mój temat, które można by wykorzystać przeciwko mnie. W PiS-owskich mediach nasilają się bezczelne kłamstwa na mój temat, a teraz Pani ujawnia, że PiS zamknie mnie za pucz, którego dokonam z pewnością. Widzę, że wszystko już zaplanowane.
Zapoznając się z komentarzami pod Pani plotką, zauważyłem kilkanaście wpisów o takiej samej treści umieszczanych z profili bez twarzy i nazwisk. Czy ujawni Pani społeczeństwu ile tysięcy fałszywych profili i automatów zatrudnia obecnie PiS do szkalowania ludzi niewygodnych, do oszukiwania opinii publicznej, wpływania na sondaże i wyniki wyborów? Ile tysięcy ludzi pracuje za publiczne pieniądze przy analizie na masowa skalę stosowanych podsłuchów, ilu manipuluje sondażami, grupami interesu i zatrudnia speców od propagandy, która zakłamuje rzeczywistość tylko po to, by wasze kłamstwa nie trafiały w próżnię? Czy takie pomysły powstają w uważającym się za Krajową Radę Sądownictwa gronie Pani politycznych przyjaciół? Ciekawe, że można zostać członkiem instytucji nadzorczej nad sądami, jeśli się oświadczy, tak jak zrobiła to Pani publicznie, że łamie Pani świadomie Konstytucję, bo tego wymaga interes partii. Wybaczy Pani, ale jeśli Pani oświadczyła niniejszym, że ważniejszy jest dla Pani statut PiS-u niż Konstytucja RP, to ten wyimaginowany KRS trzeba nazwać partyjnie, bo przecież nie narodowo. Może tam Pani co najwyżej kształtować zasady określania poziomu oddania się poszczególnych członków PiS prezesowi i spiskować, jak zniszczyć niedowiarków „dobrej zmiany”.
Pani już żaden lekarz ani mocniejsze leki nie pomogą. Zalecam zimne okłady na język i palce, których używa Pani przy klepaniu w klawiaturę. Myślę, że powinna Pani szukać izolacji z innymi człekokształtnymi za ukochanymi przez waszą władzę barierkami i żywopłotami złożonymi z tysięcy policjantów. Pewnie wtedy poczuje się Pani bezpieczniej niż za uzbrojeniem wojskowych śmigłowców bojowych, rakiet, dronów, okrętów podwodnych i nawodnych, które „zakupił” A. Macierewicz i M. Błaszczak.
Pani Krystyno Pawłowicz, nie musi Pani szokować swoim zachowaniem, okazywać arogancję, chamstwo i nieprzyzwoitość żeby na siebie zwracać uwagę. Proponuję wypożyczyć sygnał świetlny i dźwiękowy, jaki używa na swoich pojazdach policja i założyć sobie jak kapelusz. Wtedy wszyscy Panią zauważą i nawet ustąpią Pani z drogi. Zechce Pani coś powiedzieć, to zawsze będzie Pani mogła rozpocząć od włączenia urządzenia i rozpoczęcia od słów: „Uwaga! Uwaga! Tu Pawłowicz! …”
Pani Krystyno, nie jest Pani w stanie mnie przestraszyć ani obrazić, bo brakuje Pani zdolności honorowych. Nie tylko nie boję się Pani represji, ale poważnie rozważę złożenie na Panią zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na wykorzystaniu pozycji osoby publicznej do walki z obywatelem i szkalowania mojego dobrego imienia. Paragrafy pewnie Pani zna.
Pozostaję zawsze z życzliwą radą,
Adam Mazguła
Zastanawia się jak takie coś mogło być nauczycielem akademickim!?
13 10 2018 „Nie może być premierem Polski ktoś, komu udowodniono kłamstwo”
Podczas konwencji regionalnej w Poznaniu przewodniczący PO poinformował, że Koalicja Obywatelska złoży wniosek o odwołanie Mateusza Morawieckiego z funkcji Prezesa Rady Ministrów. – „Nie może być premierem Polski ktoś, komu udowodniono kłamstwo. Nie może rządzić ktoś, kto mówi „ludzie są tacy głupi, że to działa” – to było o was, o mnie, o każdym z nas – o pielęgniarce, o kierowcy ciężarówki, nauczycielce, sprzedawcy, u którego robimy zakupy. Wszyscy są dla niego głupi, każdego można oszukać, wykorzystać i wykiwać. Jak trzeba gardzić Polakami, żeby tak o nich mówić? Tak może mówić o ludziach tylko ktoś, kto naprawdę ich nie zna, kto widzi ich przez okno limuzyny albo na zorganizowanych przez partię pokazówkach. Jeśli Morawiecki liczy na to, że ludzie są głupi, to się przeliczy. Polacy to wielki, mądry naród” – powiedział Grzegorz Schetyna.
Schetyna zapowiedział także, że dublerzy Trybunału Konstytucyjnego i bezprawnie powołani przed Andrzeja Dudę sędziowie Sądu Najwyższego oddadzą każdą złotówkę zarobioną podczas pełnienia swoich funkcji. Schetyna stwierdził, że prezydent złamał prawo. – „Nie można tolerować anarchii i bezprawia” – stwierdził lider PO.
Zaznaczył, że w nadchodzących wyborach Polacy wybiorą między wolnością a brakiem wolności. – „Musimy zmobilizować wszystkie pozytywne siły i strząsnąć ze zdrowego drzewa naszego państwa PiS-owską szarańczę. Polska jest i pozostanie europejskim państwem zachodnim. Nie damy Polski wypchnąć na Wschód, co marzy się Kaczyńskiemu” – podkreślił Schetyna. Źródło: 300 polityka.pl
Rafał: Nawiązując do wypowiedzi Grzesia S., w czym niby wyraża się mądrość Polaków? W tym że nie potrafią sobie stworzyć partii, która nie będzie oszukiwać? Czy w tym, że widząc że nie ma na kogo głosować, nie idą do wyborów i wygrywa PiS, bo zadbał o nędzną reklamę?
Każda partia czy koalicja rządząca w Polsce robi w połowie dobrze i w połowie źle. PiS też tak właśnie robi. Dobre jest to, że odsuwa od władzy złych, skorumpowanych, skompromitowanych funkcjonariuszy państwa. Złe jest to, że w ich miejsce powołuje funkcjonariuszy, którzy będą tak samo źli, skorumpowani i się tak samo skompromitują. Takie błędne koło przetacza się przez nasz biedny kraj już któryś raz. Ta polityczna karuzela jest zła. Trzeba to błędne koło przeciąć. Jedyną metodą jaką widzę jest wprowadzenie do parlamentu przedstawicieli partii spoza układu zawartego w Magdalence.

13 10 2018 Jaki strzelił w kolano kolegom z PiS.
Teraz kto się nie zrzeknie członkostwa ten będzie partyjnym samorządowcem! Podczas piątkowej debaty kandydatów na prezydenta Warszawy Patryk Jaki demonstracyjnie zapowiedział, ze zrzeknie się członkostwa w strukturach Solidarnej Polski. Jednocześnie kandydat PiS wezwał swego kontrkandydata, Rafała Trzaskowskiego, do zrobienia podobnego kroku. Jaki zapewne miał nadzieję na zdeklasowanie przeciwnika swoim gestem, jednak ostra odpowiedź Trzaskowskiego zbiła go z pantałyku.
Kandydat PO stwierdził, że „Patryk Jaki tak bardzo wstydzi się swojej partii, że chce z niej wystąpić. W sumie mu się nie dziwię.” Dalsza część debaty obnażyła tylko słabe przygotowanie Jakiego, który po skończonym programie odjechał spod telewizyjnego studia autokarem z dużym logo partii PiS. Tak więc „bezpartyjność” Patryka Jakiego trwała dość krótko.
Ciekawe czy pozostali kandydaci w wyborach samorządowych z ramienia partii rządzącej zaczną teraz masowo opuszczać partyjne struktury i czy ktokolwiek nabierze się na taką pokazówkę? Władza w PiS utrzymywana jest twardą ręką szeregowego posła, o czym niejednokrotnie przekonywał się w ostatnim czasie premier Morawiecki, marzący o przejęciu schedy po Jarosławie Kaczyńskim. Afera taśmowa odsuwa te marzenia, ale jak informuje „Fakt” premier ma szansę otrzymać kolejną szansę pod warunkiem, że przeprowadzi powyborczą rekonstrukcję rządu. Posadę ma stracić pięcioro ministrów: Beata Szydło, Beata Kempa, Anna Zalewska, Krzysztof Tchórzewski i Andrzej Adamczyk. Jednak o tym czy premier Morawiecki ocali głowę mają zadecydować wygrane dla PiS wybory samorządowe. Tym samym w razie porażki prezes wskazał na kozła ofiarnego. Zarówno ostentacyjne zrzekanie się partyjnego członkostwa na chwilę przed wyborami, jak i planowanie zmian w rządzie, świadczą ewidentnie o próbie ratowania wizerunku Prawa i Sprawiedliwości w oczach wyborców. Źródło: fakt.pl ; twitter.pl
Słoma z butów wylazła Jakiemu, powaliła go na plecy. Krawaciarz znokautował wieśniaka z dalekiej prowincji, wszak nie masz cwaniaka nad Warszawiaka, który by mógł go wziąć pod bajer lub pod pic..... Papier ma to do siebie że przyjmie wszystko nawet największe kłamstwo. Natomiast człowiek potrafi odróżnić blef od prawdy. Panie Jaki przypominam panu, że mamy już bezpartyjnego prezydenta wszystkich Polaków. 
12 10 2018 „Ludzie są tacy głupi” – po wyborach paliwo może być i po 7 zł. za litr.
Kaczyński obiecał Polską Bawarię i będziemy ją mieli. „Drożeje paliwo? Dopiero podrożeje. Cena diesla na stacjach Orlenu jest trzymana poniżej ceny w hurcie. Do wyborów. Przecież „ludzie są tacy głupi” – napisał na Twitterze Andrzej Rzońca i coś w tym jest, bo nie on jeden alarmuje. “Rzeczpospolita” zwraca np. uwagę na fakt, że od kilku tygodni olej napędowy na krajowych stacjach paliw kosztuje mniej niż oficjalnie w hurcie, co na dłuższą metę jest nie do utrzymania. Sytuacja może się diametralnie zmienić i do podwyżek dojdzie najprawdopodobniej za kilka tygodni – po wyborach.  Dziennik cytuje portal e-petrol.pl, z którego wynika, że cena detaliczna za litr oleju napędowego wynosiła w ostatnich dniach średnio 5,13 zł. Tymczasem dziś ceny hurtowe tego paliwa w PKN Orlen wynoszą 5,31 zł, a w Grupie Lotos ponad 5,33 zł.
Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-petrol.pl. wyjaśnia, że nie oznacza to, iż stacje paliw dopłacają do diesla i dowodzi, że po prostu obecne ceny hurtowe mają charakter referencyjny, a „paliwa kupowane w hurcie, często są istotnie tańsze niż wynikałoby to z oficjalnego cennika. To efekt stosowania przez sprzedawców licznych upustów dla stałych, bądź dużych klientów…”.
W opinii eksperta o obniżce cen nie ma mowy, choćby ze względu na wysokie ceny ropy naftowej na giełdzie, natomiast w ciągu najbliższych kilku tygodni możemy się spodziewać korekty cen oleju napędowego. Być może nawet do poziomu wyższego niż cena benzyny Pb95. Wiele też wskazuje na to, że po wyborach „paliwo może być i za 7 zł”. Nie wiadomo czy za względnie niskimi cenami oleju napędowego na stacjach rzeczywiście stoi konkurencja, czy narzucenie cen przez dominujące na polskim rynku spółki Skarbu Państwa – czytamy w CrowdMedia. Źródło: CrowdMedia
Prąd zdrożeje o 100% , paliwo będzie kosztować około 7 zł za litr. I mnie to wcale nie dziwi, bo prezes Kaczyński obiecuje Polską Bawarię, a premier Morawiecki obiecuje nam warunki życia takie jak na zachodzie. Warunek musimy zapi....za miskę ryżu. O take Polske walczyli? Socjalizm był zły kapitalizm też nie dobry. A obrońcom biednych i udręczonych żyje się wyśmienicie. W PRL jak kotlet na stołówce zdrożał o złotówkę (Radom 76) to pół Polski strajkowało i nie bało się reżimu. A dzisiaj co łby spuszczone do samej ziemi i wszystko bierze się na klatę. To zasługa między innymi Solidarności.

12 10 2018 „Po ‚WASZYCH” mostach będzie można się poruszać za okazaniem legitymacji PiS?”
W tym roku Warszawa odda do budżetu państwa 935 mln zł z tytułu tzw. janosikowego. Tradycyjnie już kwota ta ma być rozdysponowane wśród mniej zamożnych podstołecznych gmin. W 2019 r. stolica odda z tego samego tytułu ponad miliard złotych – podaje wyborcza.pl. Na tle tej informacji groteskowo wybrzmiewają pogróżki najpierw Piotra Guziała, kandydata na wiceprezydenta stolicy, następnie PiS-owskiego kandydata do ratusza Patryka Jakiego.
„Gdy wygra Trzaskowski, Warszawa na lata będzie odcięta od funduszy z budżetu państwa na budowę metra, mostów i obwodnicy, bo rząd PiS nie zaufa PO”- gardłował ten pierwszy. Patryk Jaki we wtorek w telewizji Polsat News stwierdził: „Trudno, żeby nasz rząd finansował mosty dla Rafała Trzaskowskiego…”, a politycy PiS dolewając oliwy do ognia i szerząc nieprawdę, zaczęli dowodzić, że Warszawa i tak nie korzysta z rządowych pieniędzy na inwestycje.
Te wypowiedzi wywołały w stolicy powszechne oburzenie, bo zabrzmiały jak szantaż i groźba skrajnego upartyjnienia relacji na linii rząd-samorząd. Co prawda Jaki taką retorykę szybko porzucił, ale ferment pozostał. PiS–owiec od wypowiedzi Guziała zdystansował się, pokrętnie wyjaśniając, że  on sam miał na myśli, iż Warszawa nie dostanie pieniędzy na mosty bo – według niego – Trzaskowski nie chce ich budować. Lekko przeszedł nad faktem, że w programie Trzaskowskiego jest np. most tramwajowy między Żeraniem, a Żoliborzem.
Ale na tym nie koniec, bo w czwartek na ratunek Jakiemu ruszył Jacek Sasin, szef komitetu stałego Rady Ministrów: „Hanna Gronkiewicz-Waltz przez 12 lat nie aplikowała o pieniądze budżetowe na warszawskie inwestycje. Są rezerwy celowe na wspieranie inwestycji samorządowych. Z pieniędzy, które rząd uruchamia na inwestycje samorządowe Hanna Gronkiewicz-Waltz, nie skorzystała” – przekonywał Sasin na antenie Polst News.Dyskusję podsumował na Twitterze były wiceprezydent miasta odpowiedzialny za inwestycje, a obecnie niezależny kandydat na prezydenta Warszawy, pisząc m.in.: „Otóż rząd PiS-u raz dał na metro 100 mln, których L. Kaczyński nie wykorzystał i miasto oddało. W ostatnich latach na 30 mld inwestycji rząd dał W-wie ok 2% tej kwoty”
Warszawa w ciągu ostatnich 12 lat dostała „kilkaset milionów” złotych – potwierdza tymczasem Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego ratusza. Wylicza przykładowe inwestycje: ok. 40 mln zł na budowę tunelu w Międzylesiu, 15,6 mln zł na budowę Nowolazurowej, 13,3 mln zł na budowę kończonej właśnie Czerniakowskiej-bis, 10 mln zł na budowę Trasy Świetokrzyskiej od ul. Tysiąclecia do Zabranieckiej.
Rząd dołożył też stołecznemu samorządowi 55 mln zł na odbudowę mostu Łazienkowskiego po pożarze, a 88 mln zł wyłożył na współfinansowanie budowy muzeum Polin – przypomina wyborcza.pl i dodaje, że o wszystkie te pieniądze samorząd zabiegał, niekiedy przez wiele miesięcy. Źródło: wyborcza.pl
Czy tak ma wyglądać Polska po przegranych wyborach samorządowych przez PiS? By temu zapobiec trzeba ten rząd wsadzić za kratki.
10 10 2018 Czy Tomasz Piątek wbije gwóźdź do trumny kariery politycznej Macierewicza.
Komentatorzy są zdania, że tym razem polityk się już nie podniesie.  Autor książki „Macierewicz i jego tajemnice”, po kilkumiesięcznym śledztwie w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej zakończył pracę nad następną książką zatytułowaną „Macierewicz. Jak to się stało”.
„Z dokumentów tych wynika – a jeden z nich stwierdza to wprost! – że Antoni Macierewicz znajdował się pod swoistą ochroną Biura Studiów SB. Była to jednostka, która specjalizowała się w perfidnej dywersji wobec ruchów opozycyjnych. Tworzyła coś na kształt pseudoopozycji, która miała przyciągać przeciwników władzy i zwodzić ich na manowce, pchać w ugodowe lub przesadnie radykalne kierunki, niebędące w stanie zagrozić władzy” – powiedział Piątek w rozmowie z wp.pl. Antoni Macierewicz karierę polityczną rozpoczął jeszcze w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, gdzie był działaczem opozycji demokratycznej. Jest jedną z najgłośniejszych i najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiej sceny politycznej.
„Już widzę oznaki ogromnego zainteresowania nową książką. Znaczy to, że Antoni Macierewicz nadal jest przedmiotem ciekawości Polaków, a także ich obaw. Pamiętajmy, że choć teraz Macierewicz jest w odstawce, to może wrócić. Miał robić audyt w MON, później mówiło się o posadzie w Najwyższej Izbie Kontroli, ale wywołało to przerażenie w PiS. Koledzy partyjni bali się, że Antoni Macierewicz dostanie do ręki nowe dokumenty, za pomocą których będzie mógł wywierać presję na politycznych przeciwników” – komentuje Piątek. Źródło: Pikio
Jak to się ludzie zmieniają, Macierewicz kiedy był młodym w PKiN symbolu sowieckiej dominacji nad Polską trenował skoki do wody, i nawet miał dobre wyniki. Od kilku lat trenuje skoki ale do pustego basenu, bo boi się że go agenci wywiadu utopią.
Dziwne historie Antoniego M. Jako opozycjonista nigdy nie był skazany przez komunistów. Aresztowany z kolegami , wychodził po kilku dniach bez wyroku, zaś koledzy dostawali wyroki skazujące i zostawali za kratkami. Kiedy rozwiązał WSI ujawnił nazwiska agentów, a raport czym prędzej przetłumaczył na rosyjski. Tłumaczem była pracownica rosyjskiej ambasady. Do Smoleńska pojechał pociągiem, w ostatniej chwili, pomimo że był na liście Tupolewa. Ktoś go uprzedził? Jako minister obrony w kilka miesięcy: 
Zablokował kontrakt na Caracale.
Zerwał rozmowy na Patrioty.
Sparaliżował centralę wywiadu NATO.
Doprowadził do dymisji najlepszych generałów.
Zdemontował najlepsze uczenie wojskowe. A teraz wyszła historia jego niedawnej współpracy z Ubekiem i rosyjskim wywiadem. Ubek ten, znany był już w latach 80, jako donosiciel.
10 kwietnia 2010 roku odcisnął się w psychice Antoniego Macierewicza diabelskim kopytkiem paniki. Tę zdeformowaną racjonalność słychać w jego wypowiedziach o tym zdarzeniu. Tylko Macierewicz był dla Jarosława Kaczyńskiego wielce pomocnym, aby zbudować mit o „bohaterszczyźnie” (a w rzeczywistości: odpowiedzialności za katastrofę) Lecha Kaczyńskiego. Nie dziwi mnie, iż Macierewicz uciekał ze Smoleńska, zachowywał się, jak paranoik: „w pociągu kazał zablokować wszystkie drzwi, pozamykać okna i zaciągnąć zasłony, by uniknąć strzałów snajperów”.
Do osoby Macierewicza potrzeba dobrego pióra, aby go opisać. Nie każdy pisarz chce się babrać w takiej marności, zresztą usprawiedliwieniem jest to, że Macierewicze są opisani w literaturze.Cechuje ich nieracjonalność łatwo poddają się panice, dlatego budują światy alternatywne, aby względnie w nich egzystować. Nie dziwi mnie, iż Macierewicz uciekał ze Smoleńska, zachowywał się, jak paranoik: „w pociągu kazał zablokować wszystkie drzwi, pozamykać okna i zaciągnąć zasłony, by uniknąć strzałów snajperów.
Antoni Macierewicz był niewątpliwie tolerowanym przez ubowców agentem obcego wywiadu w PRL tak samo, jak jego ojciec Zdzisław Macierewicz był agentem francuskiego wywiadu w PRL, któremu ubowcy pozwolili odejść z legendą oficjalnie popełnionego samobójstwa po tym, jak amerykańscy oficerowie wywiadu sfotografowali dla prasy rzekomego trupa Himmlera, mającego otruć się tą samą trucizną, co ojciec Macierewicza: cyjankiem potasu.

10 10 2018 Janosik Morawiecki odkupił PKL niczym rodowe srebra.

„Dziś jest radosny dzień, jesteśmy na szczycie i dla mnie to jest też szczyt marzeń dzisiejszych dni, ponieważ odkupienie PKL jest wielką radością dla wszystkich Polaków” – oznajmił przed kamerami TVP premier Morawiecki, który w swej przedwyborczej wędrówce odwiedził Tatry.  „Właściwie cała Polska chciała, żeby Polskie Koleje Linowe, nasze dobro narodowe, jeszcze sprzed okresu II wojny światowej, wróciło do domeny polskiej” – powiedział.
W dobrze już znanym nam stylu stwierdził, iż musi „z przykrością powiedzieć”, że poprzednia ekipa rządząca „wyprzedawała” i „robiła wszystko tak, by pozbawić polskiej własności”. Wymieniał też inne „wyprzedane skarby”, które obecny rząd odkupił od prywatnych inwestorów, w tym LOT i Stocznię Gdańsk.
„PKL to skarb, perła narodowa, którą trzeba jak najlepiej wykorzystać dla dobra Polaków” – mówił Mateusz Morawiecki przy okazji przejęcia kolejki linowej na Kasprowy Wierch.
„Tak jak Zamojski 100 lat temu odkupił Tatry z rąk ówczesnych handlarzy, tak samo my dziś odkupujemy od funduszy zachodnich tę piękną część polskiej infrastruktury. Na tę część infrastruktury górskiej, niezwykle ważną dla naszej historii, ale też dla naszej kultury i turystyki, po prostu całej Polski, trzeba patrzeć inaczej. Jako na wielką szansę rozwojową całego Podhala” – mówił premier.
Chwaląc przy okazji społeczną politykę rządu premier popadł w powtarzaną jak mantrę narrację: „Oni mówili, że nie ma pieniędzy. My pokazaliśmy, że są, bo można wygrywać z mafiami VAT-owskimi. Jeden z górali powiedział mi, że jestem Janosikiem, bo zabieram tym VAT-owskim, a przekazuję dzieciom. Ja się tego nie wypieram ani nie wstydzę. Mogę być Janosikiem” – stwierdził premier. Morawiecki wymieniał, jakie nowe rozwiązania podatkowe wprowadził rząd. „One przyniosły w sierpniu i wrześniu kolejne miliardy złotych. To jest ta wścieklizna, która ogarnęła teraz wszystkie e mafie VAT-owskie różnych akolitów, sprzymierzeńców i sojuszników” – powiedział premier.
Polski Fundusz Rozwoju zdecydował o przejęciu kolejki linowej na Kasprowy Wierch, a także kilku innych kolejek w Tatrach i Beskidach. Kupi on 99 proc. akcji Polskich Kolei Linowych. Zmodernizowane będą też skocznie narciarskie w Zakopanem. Źródło: gazeta.pl/dziennik.pl
Tego jeszcze nie było Morawiecki gangsterem Janosikiem, który zabiera biednym by dać bogatym. Walka z mafią VATowska to walka z samym sobą, bo ona narodziła się na Wiejskiej i w gabinetach premiera i jego ministrów. Mniemam że znaczącą rolę w tworzeniu mafii VATowskiej odegrali bracia Kaczyńscy. 
09 10 2018 Sasin straszy wyborców Zdanowskiej.
Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin oświadczył w poniedziałek, że według analiz prawnych nie ma możliwości, aby nawet w przypadku wygranej Hanna Zdanowska mogła skutecznie objąć urząd prezydenta Łodzi. W odpowiedzi na jego słowa wiceprezydent Łodzi zapewnił, że według ekspertyz Zdanowska może kandydować i zostać prezydentem – czytamy w portalu wprost.pl. Sasin gościł w Łodzi na prośbę premiera; spotkał się tam z wojewodą łódzkim.
To bardzo niepokoi rząd z tego powodu, że Łódź jest jednym z trzech największych miast w Polsce. Jest miastem, które potrzebuje bardzo wielu inwestycji, potrzebuje wsparcia. Wiele programów, które przygotował rząd, jest kierowanych do takich miast jak Łódź, daje ogromne możliwości skorzystania z dużych środków budżetowych – wyraził troskę poseł PiS. – Obawiamy się, że w przypadku pewnej niestabilności, która mogłaby nastąpić w Łodzi po najbliższych wyborach samorządowych, to współdziałanie będzie niezwykle trudne, bo będzie brakowało partnera. Będzie brakowało prezydenta wybranego, który objął swój urząd i skutecznie zarządza miastem – ocenił złowieszczo Sasin. Podkreślił, że jeśli Zdanowska zostanie ponownie wybrana na stanowisko prezydenta Łodzi, wojewoda będzie musiał zwrócić się do Prezesa Rady Ministrów z prośbą o ustanowienie zarządu komisarycznego w tym mieście. Poseł PiS powołał się na ustawę o pracownikach samorządowych. Zaapelował do Państwowej Komisji Wyborczej o jasne stanowisko ws. możliwości objęcia urzędu przez Zdanowską.
PO zaregowała mocno na słowa Sasina. Grzegorz Schetyna stwierdził, że zachowanie szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów to „wpływanie na procedury wyborcze”. – „Żaden Sasin, czy inny urzędnik PiS, nie będzie wyborców straszył i nie będzie mówił kto ma wygrywać wybory i na kogo mają głosować” – podkreślił Schetyna. Z kolei wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela, członek Komitetu Wyborczego Wyborców Hanny Zdanowskiej, w rozmowie z mediami nie krył oburzenia wypowiedziami Sasina. – Nigdy jeszcze w historii Polski nie zdarzyło się, by o tym, kto będzie prezydentem miasta decydowała sobie partyjna „wierchuszka”, w tym przypadku na „nasiadówce” przy Nowogrodzkiej – powiedział.
Przypomnijmy: Hanna Zdanowska pod koniec września została uznana przez sąd II instancji winną poświadczenia nieprawdy w dokumentach w celu uzyskania kredytu przez jej partnera. Wymierzono jej karę 20 tys. złotych grzywny. Zdanowska tłumaczyła, że sprawa jest sprzed 10 lat i dotyczy jej życia prywatnego. Źródło: wprost.pl
Bogdan Zdrojewski: PKW dopuszcza i rejestruje Hannę Zdanowską, jako kandydata na prezydenta Łodzi. Ważny urzędnik państwowy, minister Sasin stwierdza, że wyniku wyboru wyborców Łodzi, rząd nie uzna! Nie dopuści do sprawowania urzędu! To więcej niż policzek dla wszystkich mieszkańców Łodzi.
Jacek Kodeks Sasin:)
a kodeks mówi jasno, że bierne prawo wyborcze traci jedynie „osoba skazana prawomocnym wyrokiem NA KARĘ pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe”.
A Zdanowska została skazana na grzywnę
I kto tu jest przestępcą?
Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska została prawomocnie skazana za poświadczenie nieprawdy w dokumentach, dotyczących kredytu jej partnera. Kredyt dawno został spłacony, bank wysłał podziękowania. Ludkowie Kaczyńskiego szukali bata na Zdanowska , i czy go znaleźli? Skoro może w wyborach startować to wyborcy zadecydują, a nie Kaczyński swoimi manipulacjami czy przez kolejne pięć lat będzie prezydentem. 
Komentarz internauty: Premier rządu ogłasza, że złodziejskich kredytów frankowych nie udzielał, po czym przelewa na konto żony 30 mln. zł, bo to mogłoby się nie spodobać, suwerenowi, że okradał ludzi...jego poprzedniczka, nie potrafi się przyznać, że do kochanego mężusia pruła bez sygnałów dźwiękowych i skazuje niewinnego człowieka na ogromne kłopoty, ministrowie rządu PiS kradną, kłamią,oszukują....i co? I nic! Im się po prostu należy! A babka , która na pisała, że kasę z kredytu przeznaczy na X, a przeznacza na Y ogłasza się przestępcą, mimo że uczciwie i co do grosza kredyt ów spłaciła. PiSowcy nie oddają kasy, za przekręty w PCK, stadninie koni, SKOKach, i wszelkich im podległych instytucjach, które okradają....a suweren skacze z radości, bo dostaje 500+. Do czego porównać takie społeczeństwo? 
09 10 2018 Ferens Kaczyński i perekińczyk Morawiecki.
Co jest z politykami pisowskimi? Co im pada na głowę? Czyżby ta słynna cegła w drewnianym kościele? Na Podkarpaciu drewnianych kościołów multum, a tam przebywała ekipa objazdowa PiS – w Jasionce – z najsłynniejszym obecnie chorym człowiekiem w kraju, prezesem Jarosławem Kaczyńskim, oraz patentowanym kłamcą – ma świadectwo sądowe – premierem Mateuszem Morawieckim
Ta cegła właśnie ich dotyczy, zostali uderzeni, więc odwzajemniają się, uderzają w nas. Zacznę od Morawieckiego, który jest niepodrabianym nieudacznikiem retorycznym. Plącze mu się język, acz może to równie dobrze wypływać z jego charakteru, jest amoralny, co dowiodła taśma z podsłuchu w „Sowie & Przyjaciołach”. Otóż dla Morawieckiego inne partie polityczne w Polsce niż PiS są niepolskie. Nie można inaczej logicznie rozebrać zdania: „Prawo i Sprawiedliwość jest partią polską. Mam nadzieję, że inne partie również takie będą”. Cytuję za oficjalnym kontem PiS na Twitterze.
Chciałoby się napisać: Platformo, postaraj się, aby wypełnić nadzieje Morawieckiego. W Jasionce premier chciał błysnąć polskością i głębią polityczną – ma to po prezesie, który sięga po pojęcia ze „Słownika wyrazów obcych” – rzucił słowem „perekińczyk”. Nawet je dookreślił: „Perekińczyk to taki człowiek, który tak bardzo przewrotnie i obłudnie podchodzi do rzeczywistości”. Wiadomo kogo to dotyczy – opozycji: „liderzy opozycji to są takie perekińczyki”.
Morawiecki to istny pokraka retoryczny, posłużył się słowem rosyjskim – ma to po tatusiu Kornelu, którego ciągnie do Moskwy – bowiem perekińczyk to w rosyjskim „przerzucający się”.
W stosunku do Morawieckiego można rzec, iż przerzuca się błotem i nazywa inne partie niepolskimi. Tak! Morawiecki zawsze mówi o sobie, mówi Freudem, pluje na innych, a w gruncie rzeczy ta plwocina wraca na jego twarz. Tak jest z kłamcami. Ten „perekińczyk” ma wspólny rdzeń słowiański – „kidnąć”, czyli przerzucać. I takie miał zastosowanie w zdaniach: kidać gnój, kidać kaczki po wodzie.
Ale pierwszym językoznawcą – tak jak w ZSRR był Koba Stalin – jest prezes Kaczyński, który w każdym przemówieniu musi się popisać, coś nam kidnąć. W Jasionce powrócił do poezji Władysława Broniewskiego (wybitnego poety, niezależnie jakiej jesteśmy ideowości), zacytował go i przeszedł na pozycje językoznawcze, zapewniając zebranych pisowców: „przełamiemy ten ferensizm”. Nie róbcie głupich min. Prezes poszperał w słownikach i znalazł polski synonim imposybilizmu, gdyż „ferens” w staropolskim znaczy „biedak”. Zapowiedział pisowcom, że przestaną być biedakami na Podkarpaciu, a zostaną – achtung! achtung! – Bawarczykami: „Wiem, że nie zbudujemy tutaj Dubaju, nie będziemy budować kilometrowej wysokości gmachów. Ale zadałem sobie pytanie, czy nie dałoby się na tej ziemi i na pogranicznych ziemiach, zbudować polskiej Bawarii?”
W PRL-u krążył taki absurdalny dowcip językowy. Pytanie: „Znasz Ferensa”. Zapytany robił głupie miny i szukał w pamięci, czy jakiś jego znajomy nie nazywa się Ferens. Wówczas pytający odpowiadał: „To nie ma sensa”. I taka jest pokraczna retoryka pisowców.
Wcale nie nabijam się z Kaczyńskiego i Morawieckiego, ale opisuję ich stan umysłu poprzez używaną retorykę, która prezentuje się, jakby dostali cegłą po głowie. Z nimi jest ten kłopot, że oni cegłami ciskają w naszą stronę i to wyjętymi z szamba, bo partie inne niż PiS nazywają niepolskimi. Waldemar Mystkowski Źródło: koduj24.pl

09 10 2018 „To nie odlot, to systematyczne przygotowanie gruntu pod Polexit.”
Wszyscy już przyzwyczailiśmy się, że ilekroć Mateusz Morawiecki dorywa się do głosu, to mija się z prawdą. Szczególnie teraz, gdy trwa kampania wyborcza do samorządów, premier puszcza wodze fantazji i zalicza kolejne szczyty kłamstw.  W niedzielę spotkał się z mieszkańcami Dębicy (Podkarpacie). Zaczął bardzo populistycznie, pytając czy „normalność była, jak dzieci były w skrajnym ubóstwie, bez naszego programu 500 plus”. Gdy rozentuzjazmowany tłum wykrzyknął gromkie „nie”, poszedł dalej, dopytując czy „normalne jest to, kiedy inni nas obrażają, a my się nie potrafimy bronić, bo nie mamy siły mediów, nie mamy państwa; kiedy mafie VAT-owskie okradają w biały dzień nasze państwo”, co również wzbudziło powszechny aplauz. Wyjaśnienie tego stanu rzeczy jest proste. To właśnie efekty przemyślanej, mądrej polityki partii rządzącej. Wprawdzie „ten mały cud gospodarczy na razie jest mały, ale może będzie większy, to dlatego, że pozyskaliśmy więcej środków od bandytów, mafii VAT-owskich, przestępców podatkowych. To jest w budżecie (…), więcej środków od tych bandytów, którzy swobodnie sobie hulali po państwie polskim za czasów PO i PSL”. Chwalił się, że w przyszłym roku, z samego uszczelnienia podatku VAT „będziemy mieli może nawet 50 mld zł” i już w tej chwili śmiało można powiedzieć, że przynosi dużo więcej niż pieniądze otrzymywane z UE.
Podobne słowa padły na spotkaniu z mieszkańcami Ryk (Lubelskie). Podał nawet przykład, mówiąc, że na programy dla rolników, programy drogowe czy kolejowe dostajemy od Unii około 25-27 mld złotych, a dzięki uszczelnieniu podatku VAT sami wypracujemy sobie kwotę prawie dwukrotnie wyższą. Samo województwo lubelskie, dzięki takiemu rozwiązaniu dostało ok 700 milionów zł więcej niż w 2015 roku, wszystkie województwa.
Premier podkreślił, że te sukcesy nie wzięły się „z powietrza”. Trzeba „było odrobinę serca, odrobinę wyobraźni i odrobinę skuteczności. I dzięki temu jesteśmy dzisiaj w innym położeniu, a za parę lat, jak wyborcy nam zaufają, będziemy jeszcze o wiele bardziej do przodu, szybciej gonić ten europejski standard życia, europejski poziom życia i jestem przekonany, że zwyciężymy”.
Na reakcję internautów nie trzeba było długo czekać. Na Twitterze kataryna@katarynaa napisała, że „to już odlot zupełny”, Grzegorz Wegner dopowiada – „W domyśle, „no kurde, jakby nie patrzeć nic nas w tej Unii już nie trzyma, ani wartości, ani kasa” Wołodia zaciera ręce”, a Dawid Lorenz podejrzewa, że to „nie odlot, to systematyczne przygotowanie gruntu pod Polexit”.
Już niebawem, po wyborach samorządowych, okaże się, czy Polacy postawią na kłamstwa premiera i populizm jego partii czy też wybiorą inną drogę dla siebie i Polski. Oby mądrość zwyciężyła. Tamara Olszewska Źródło: polsatnews.pl
Mafia VATowska zrodziła się na Wiejskiej, i tam należy szukać jej szefów. Wyłudzanie podatku VAT to między innymi efekty pracy posłów. Dbając o swoją kieszeń lobbują dziurawe ustawy. W efekcie ci co mają dużo nic nie płacą a tym co mają mało zabiera się prawie wszystko. Nieprawda. No to w jaki sposób hrabia von Rostowski, lord Sikorski, Morawiecki i wielu innych dorobili się takich majątków? A Fiskus w takich przypadkach jest ślepy i głuchy
Morawiecki robi interes życia, na uszczelnianiu systemu podatkowego, odzyskanie 1 złotówki kosztuje nas podatników 5 złotych. No ale jak premier miliardami złotych z uszczelnienia podatków sypnie to klękajcie narody. Do dziś premier nie udzielił odpowiedzi na pytanie ile nas podatników kosztuje to uszczelnianie systemu podatkowego? Premier zawsze się tylko chwali ile zdołał wydusić pieniędzy z małych firm. Bo te duże to już od dawna nie płacą podatków w Polsce. Zlikwidowanie zwrotu podatku VAT, to będzie największy sukces Morawieckiego!
06 10 2018 Nasza przyszłość opisana na taśmach przez Morawieckiego?
„Mam absolutnie pozytywne zdanie o Merkelowej, Sarkozym czy jak się ten nowy nazywa... Hollande i tak dalej. Że oni w takim świecie, jak dzisiaj są, gdzie przez pięćdziesiąt lat ludziom się wydawało, że zawsze będzie lepiej, emerytury będą dość wysokie, żyć będziemy coraz dłużej, służba zdrowia będzie za darmo ku*** i edukacja za darmo, oni tą krzywą, która wiesz tak szła co do oczekiwań, oni muszą ją odkręcić, nie. I takie rzeczy się dzieją. […] To co robi Merkelowa... Ona działa na najważniejszych rzeczach społeczeństwa czyli oczekiwaniach. Management of expectations." (…) Nie strzelano do imigrantów bo... po prostu postępujemy zgodnie z logiką Zarządzania Oczekiwaniami. Trzeba odkręcić tą krzywą o której wspomniał wcześniej że zawsze będzie lepiej, emerytury będą dość wysokie, żyć będziemy coraz dłużej, służba zdrowia będzie za darmo ku*** i edukacja za darmo.
Został zrobiony pierwszy krok. Imigranci nie mają takich oczekiwań, a tubylcza ludność też zacznie mieć inne. Np. takie żeby nie było imigrantów. A jeśli nadejdzie kryzys lub wojna to już naprawdę będzie z górki. Jak zresztą można dowiedzieć się z kolejnej partii tekstu. Matuszewska: „No, ale to jest trudne.” Morawiecki: „To... To jest trudne. To będzie... To (…) dziesięć do dwudziestu lat lub wojnę.” Matuszewska: „Tak.” Morawiecki: „Nie chcemy tej wojny, więc to, co robi Merkel, jak się nazywa... Obama, prawda i tak dalej, fantastyczna robota.”.
Innymi słowy byłoby świetnie, gdyby tylko ludzie nie wyobrażali sobie Bóg wie czego i posłusznie zgadzali się zapieprzać za miskę ryżu. Coś mi to przypominało, ale nie byłam pewna – co. Dopiero wczoraj wysłuchałam wywiadu Jacka Karnowskiego z Mateuszem Morawieckim w telewizji wPolsce.pl . Morawiecki oświadczył wprawdzie iż: Słyszałam jednak na własne uszy, jak w chwilę później Morawiecki powiedział, że mieszkańcy południa Europy mają wielkie oczekiwania, ale nie chce im się pracować. Wtedy przypomniała mi się właśnie przerabiana dawno temu w szkole "Satyra na leniwych chłopów". Okazuje się, że sposób myślenie Mateusza Morawieckiego, europejskich eurokratów i średniowiecznych feudałów jest dokładnie taki sam. 
Źródło: niepoprawni.pl

06 10 2018 Bugaj o Morawieckim: „liberalny, farbowany lis, który używa knajackiego języka”
– „Mateusz Morawiecki został ustanowiony na pozycji premiera przez Jarosława Kaczyńskiego z taką myślą, że oto taki nobliwy narodowiec z dobrą przeszłością, dobrze wykształcony, kulturalny itd. Z tych taśm wynika, że to jest trochę farbowany lis, liberalny, farbowany lis, który w swoich wypowiedziach używa języka knajackiego” – powiedział Ryszard Bugaj w „Faktach po Faktach w TVN24.
Były doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego dodał, że prezes PiS „kreuje Morawieckiego na Wallenroda dopiero teraz, kiedy mleko się rozlało. Wcześniej to był człowiek od dzieciństwa funkcjonujący jako niezłomny, niebudzący wątpliwości, krystaliczny, nieuwikłany w układy. W tej chwili ten obraz się załamuje”. Bugajowi nie odpowiadają też wulgaryzmy i kolokwializmy, które słychać na nagraniach. – „Morawiecki używa w swoich wypowiedziach języka knajackiego. A to nie jest prawda, że w polityce ludzie się nagminnie posługują takim językiem” – powiedział.
Drugim gościem programu był Ludwik Dorn, który użył jeszcze innego określenia na wybielanie premiera przez Jarosława Kaczyńskiego. „PiS kreuje Morawieckiego na naszego człowieka w Abwehrze, który zakładał barwy ochronne, żeby lepiej rozpracowywać wroga. Nie można się czepiać Hansa Klossa, że miał stosunki z gestapowcami, skoro pracował dla słusznej strony” – kpił były wicepremier w poprzednim rządzie PiS.
Jego zdaniem, najważniejsze w aferze taśmowej z nagraniem Morawieckiego są zeznania kelnerów. – „One są poważne, potwierdzają się i tam jest mowa o przestępczym procederze. Zeznają, że odsłuchując taśmę słyszeli umawianie się obecnego premiera rządu z niezidentyfikowanym dżentelmenem w sprawie procederu przestępczego” – powiedział Dorn. Źródło: tvn24.pl
Już taki jestem zimny drań 
I dobrze mi z tym, bez dwóch zdań, 
bo w tym jest rzeczy sedno, 
Że jest mi wszystko jedno, 
Już taki jestem zimny drań... 
05 10 2018 Kłopotliwa kwestia ludzkiej wolności.
Być wolnym to móc nie kłamać. Albert Camus.
Dyskusje na temat wolności napotykają zwykle na kłopoty, bo dyskutanci ignorują kwestię tego, skąd się ta wolność wzięła i często odwołują się wyłącznie do absurdalnych pojęć z życia potocznego. W języku potocznym mówi się przecież: "po okresie rehabilitacji wypuścimy rysia na wolność", co sugeruje że ryś będzie cieszył się wolnością. Jest to oczywista bzdura, bo rysie wolności wyboru nie posiadają w swoim genetypie i bazują na instynktach, a nie na racjonalnym namyśle nad strategią. Ryś nie będzie "cieszył się wolnością" lecz przebywał we właściwym jego biologii środowisku. Jeśli chodzi o mnie osobiście, to wolność wywodzę systemowo, bo nie jest ona bytem samoistnym, lecz jest atrybutem politycznego organizowania się ludzi i to polityka zapewnia tę wolność wyboru rozmaitych interakcji, ale miałem kłopoty z określeniem konkretnego, namacanego źródła wolności. Dopiero prof. Andrzej Nowak dokładnie, namacalnie opisał proces wyłaniania się wolności w procesie działań politycznych w starożytnej Grecji - w domu rodzinnym rodziców ani rodzeństwa sobie nie wybieramy, w domu panuje hierarchia, natomiast możemy sobie wybrać przyjaciół na agorze. A jeśli mówimy o przyjaźni, to od razu widać, że wchodzimy w relacje emocjonalno-uczuciowe i w ten sposób tworzy się kluczowy pakiet relacji, do którego dołącza, dzięki dyskusji na agorze, także relacja prawdy i mamy w ten sposób skrócony opis powstawania społeczności politycznej.
Dla prostego człowieka fakt, że wolność jest cechą wygenerowaną przez politykę i że brak jej w życiu prywatnym, bo życie rodzinne jest częścią życia prywatnego, może być szokująca, bo przecież w obecnych warunkach wolność kojarzona jest ze sferą prywatną, tu realizujemy przede wszystkim naszą wolność osobistą, podczas gdy sfera polityczna, państwowa kojarzy się wielu z tej wolności ograniczeniem. Zapytajcie korwinistę, to pokiwa potakująco głową. Okazuje się, że, jak to często bywa w życiu, intuicja może nas zawieść. No, ale, z drugiej strony, jeśli zerkniemy na działalność nadzwyczajnej kasty, która rości sobie pretensje do nieomylnych wyroków wykluczających jakikolwiek demokratyczny udział czy wpływ nas, zwykłych śmiertelników, to wtedy takie podejrzenia względem instytucji państwowych zaczynają nabierać sensu. Ale to tylko skutek wpływu systemu komunistycznego i demoliberanego na nasze umysły, skutek prania mózgów. 
Wolność, dzięki temu,że jest cechą społeczną przede wszystkim, a wtórnie dopiero prywatną, nie zginie. Nawet gdy Ty ją stracisz lub o niej zapomnisz, ona będzie gdzieś wędrować po sieci społecznej jako fakt albo idea, czekająca na odzyskanie i wcielenie w życie. Zawsze znajdą się tacy, którzy będą walczyć o wolność waszą i naszą. Rozpatrywanie wolności z indywidualnego punktu widzenia wiedzie do kłopotów. Oto neurobiolodzy, w oparciu o liczne eksperymenty i badania mózgu dochodzą do przekonania, że wolna wola jest mitem, co z kolei stawia pod znakiem zapytania rozważania na temat ludzkiej wolności. Z tego wynika, że tylko zmiana perspektywy na perspektywę społeczną może ten problem wyjaśnić. Wolność wydaje się tkwić poza jednostką. Źródło: niepoprawni.pl

05 10 2018 Poseł Nowoczesnej pyta marszałka Sejmu: gdzie jest poseł Jarosław Kaczyński

Poseł Marek Sowa z Nowoczesnej jest zaniepokojony "wielomiesięczną nieobecnością" w Sejmie posła Jarosława Kaczyńskiego. Postanowił więc zwrócić się do marszałka Sejmu z pytaniem, czy ten zna powody absencji prezesa PiS i czy z powodu nieuczestniczenia w pracach parlamentu Kaczyński będzie miał obniżone poselskie uposażenie.
Zdaniem posła Nowoczesnej sprawa jest poważna, bo - jak pisze w liście do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego - "prawdopodobnie nie dotyczy stanu zdrowia posła Jarosława Kaczyńskiego, tylko jego lekceważącego podejścia do wykonywania obowiązków Posła na Sejm RP". Całą treść listu poseł Sowa opublikował na swoim profilu na Twitterze.
Sowa pisze, że "jak wiadomo pan poseł do maja br. pojawiał się tylko na głosowaniach i najważniejszych dla swojej partii debatach, w szczególności tych dotyczących likwidacji niezależności władzy sądowniczej w Polsce". "Od początku VIII kadencji Sejmu RP nie uczestniczy w pracach Komisji Łączności z Polakami za Granicą, chociaż jest jej członkiem, a od kilku miesięcy (nie bierze udziału - przyp. red.) także w pracach Sejmu". Poseł Nowoczesnej zwraca jednak uwagę na fakt, że prezes PiS jest od kilku miesięcy widywany w całej Polsce, na licznych spotkaniach w ramach kampanii wyborczej PiS.
"Chciałbym zapytać czy poseł Kaczyński jest nadal posłem zawodowym i pobiera z tego tytułu wynagrodzenie. Z oświadczenia majątkowego wiemy, że pan Jarosław Kaczyński, do końca 2017 roku pobierał wynagrodzenie poselskie, dietę i emeryturę, osiągając dochody w łącznej wysokości 226 300,77 zł, w tym z tytułu emerytury ok. 6 500 zł miesięcznie" - przypomina poseł Sowa.
Pyta marszałka Sejmu czy ten "podjął próbę zdyscyplinowania posła Kaczyńskiego", by ten należycie wykonywał swoje poselskie obowiązki. Docieka także, czy z racji licznych nieobecności prezes PiS został pozbawiony przynajmniej części uposażenia poselskiego lub diety. Źródło: wiadomosci.wp.pl
Panie pośle domagasz się pan by prezes Kaczyński sam się ukarał? Jak świat światem takiego czynu nie dokonał żaden polityk, przecież to nie samuraje. A tak na marginesie w jakim banku prezes Kaczyński trzyma swoje oszczędności?
Nie tylko prezes Kaczyński miga się od Sejmu. Beata Szydło także nieobecna. Wytknęła jej to posłanka. Była premier wolała zostać w swoich rodzinnych stronach i towarzyszyć prezydentowi Andrzejowi Dudzie w czasie wizyty w Oświęcimiu. I być może nikt nie zwróciłby uwagę na absencję Szydło, gdyby ona sama na Twitterze nie wywołała tematu - oczywiście mimowolnie.
"Prezydent Duda w Oświęcimiu chwali rozwój miasta, który niby zawdzięcza Beacie Szydło i PiS. Jak widać kłamstwa to norma dla PiS - w Oświęcimiu rządzi drugą kadencję Prezydent Chwierut z PO!" - zauważyła na Twitterze posłanka PO Dorota Niedziela.
Prezes PiS i była premier są "w ogonie" parlamentarzystów, jeśli chodzi o poselską aktywność. Sprawdziliśmy to w oficjalnych sejmowych statystykach.
Była premier - jako parlamentarzystka - nie jest aktywna. Wystarczy rzucić okiem na sejmowe statystyki. Liczba złożonych interpelacji poselskich, zapytań, pytań w sprawach bieżących, oświadczeń: "zero". Przynależność do komisji i podkomisji: "brak aktywności". Udział w głosowaniach: zaledwie 77 proc. To 436. miejsce na liście wszystkich parlamentarzystów.
Jarosław Kaczyński jako poseł (sam zwykł się tak określać) jest jeszcze mniej aktywny. Jeśli chodzi o głosowania, prezes PiS jest na... 447. miejscu (udział w 4633 z 6212 głosowań). 
03 10 2018 Debata nad odwołaniem Anny Zalewskiej odbyła się w Sejmie nocą
– „Mówiliście w kampanii wyborczej o wychowaniu. I co dzisiaj mamy? Jak dzisiaj wychowujecie nasze dzieci? Uczycie dzieci, że dla utrzymania władzy można kłamać, manipulować i oszukiwać” – mówiła Krystyna Szumilas z PO podczas sejmowej debaty nad wnioskiem o wotum nieufności dla Anny Zalewskiej. Dodała, że premier polskiego rządu w kampanii wyborczej „posługuje się kłamstwem, aby wygrać z opozycją”. – „Daje przykład młodym ludziom, że dla zdobycia władzy wszystkie chwyty są dozwolone” – podkreśliła.
Wniosek o odwołanie minister edukacji złożyła Platforma Obywatelska. Napisano w nim, że Zalewska wprowadziła do szkół chaos, skróciła o rok edukację ogólną, obciążyła uczniów klasy VII i VIII nadmiernym i niemożliwym do zrealizowania materiałem, w efekcie czego są zestresowani i przemęczeni oraz doprowadziła do przepełnienia szkół podstawowych. Według PO, nauczyciele masowo uciekają ze szkół, bo m.in. nie chcą pracować w kilku placówkach, by uzbierać godziny do pełnego pensum.
– „Od początku roku szkolnego rodzice alarmują, że dzieci są przeciążone nauką, uczą się w tłoku i w ścisku na dwie lub trzy zmiany. A co słyszą od pani minister? To wina dyrektorów szkół i samorządów. To pytam pani minister, kto podpisał rozporządzenia, kto podpisał ustawy zmuszające dyrektorów szkół do zmieszczenia w budynku dodatkowych dwóch roczników?” – pytała Szumilas. Posłanka PO mówiła także o problemie ciężkich tornistrów. – „Minister edukacji chce przekonać społeczeństwo, że tornistry są lekkie jak piórko. I co robi? Waży tornistry, w których nie ma podręczników” – powiedziała.
– „Szkole potrzeba spokoju, a nie szalonych pomysłów” – stwierdziła inna posłanka PO Urszula Augustyn. – „Kilka dni temu była pani w szkole lub przedszkolu i maluchy zadały pani pytanie, bardzo zresztą sympatyczne: o czym pani marzyła, kiedy była pani dzieckiem, kim pani chciała zostać i pani im szczerze odpowiedziała, że chciała zostać baletnicą, i powiem równie szczerze: trzeba było trzeba iść w tym kierunku” – powiedziała Augustyn.
Posłanka PO odniosła się do wypowiedzi Zalewskiej, że w wyniku „reformy” o 18 tys. zwiększyła się liczba etatów dla nauczycieli. – „Mówi pani o dodatkowych miejscach pracy, powstały one w przedszkolach, ale co to obchodzi fizyka” – zaznaczyła. A te nowe miejsca to oferta po kilka godzin w różnych szkołach. W efekcie nauczyciele muszą jeździć między kilkoma placówkami, by wypełnić pensum lub porzucają pracę w szkole i podejmują ją poza dotychczasowym zawodem. Mówiła też o podwyżkach dla nauczycieli. – „Zapomniała pani powiedzieć, że te podwyżki to 100 zł rocznie. Nawet związkowcy z Solidarności przyszli przed MEN z czerwoną kartką” – powiedziała Augustyn, zwracając się do Zalewskiej.
– „Kuratorzy na niespotykaną w wolnej Polsce skalę ingerują w życie szkół, upolityczniając je, wywierając naciski na nauczycieli. Liczne przypadki nasyłanych na szkołę kontroli po wyrażaniu przez nauczycieli własnych poglądów lub demonstrowaniu solidarności z protestującymi przeciwko zmianom. Zastraszanie nauczycieli to niedopuszczalna sytuacja, to jest ograniczanie praw człowieka w demokratycznym kraju. Mówicie tak pięknie o patriotyzmie, ale wam się myli patriotyzm z nacjonalizmem i indoktrynacją” – podkreśliła Augustyn.
Jak się okazało, nie tylko to im się myli. Mateusz Morawiecki na Twitterze postanowił podziękować minister edukacji. – „Takie będą Rzeczypospolite jakiej młodzieży chowanie”. Dziękuję pani Annie Zalewskiej za budowanie lepszego wykształcenia, ku pożytkom Rzeczypospolitej, ku pożytkom naszej gospodarki. Dziękuję za jej reformy, bo to dobra zmiana dla polskiego systemu edukacji” – napisał na profilu Kancelarii Premiera. A my proponujemy premierowi, żeby sam się doszkolił. „Zawsze takie Rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie”– tak brzmi właściwy cytat (źródło: encyklopedia.pwn.pl, hasło: Jan Zamoyski). Źródło: onet.pl, Twitter
Zalewska zasłużyła sobie na medal z ołowiu, zawieszony na konopnym sznurze. Uczniowie powinni jej zabrać sztuczne zęby i perkę kupione za publiczny grosz. Poupychała dzieci w szkołach jak bydło w zagrodach i to ma być jej sukces, zwany reformą szkolnictwa?
Dziś szkoła uczy przede wszystkim szablonowości, wszelka samodzielność, własna inicjatywa zabijane są w samym zarodku. Do głosu dochodzi pokolenie, które życie dzieli już na dwa światy: rzeczywisty oraz wirtualny. Temu pokoleniu zostało wbudowane dążenie do konkurencji i eliminacji najbliższego kolegi w wyścigu do sukcesu. Potrafią już najbliższym podkładać świnie, a w firmach, bankach i korporacjach uczą ich jak oszukać klienta, by kupił produkt czy szeroko pojętą usługę. Prawie codziennie uczą ich jak mówić półprawdę, jak omamić współmieszkańca kraju czyli sąsiada. Szkolą ich spece od tzw. wizerunku medialnego, których to działaniom jesteśmy cały czas poddawani, a szczególnie wyraźnie przy każdych wyborach.
Rząd PiS chce wyhodować nowych obywateli. Wkrótce uczniowie w ramach zajęć z wychowania patriotycznego pojadą na wycieczkę szlakiem żołnierzy wyklętych, nauczą się strzelać, zamarzą o śmierci za ojczyznę. A wszystko to w myśl hasła Więcej patriotyzmu w szkole.
Współczesna szkoła postawiła przed sobą dwa główne zadania ogłupienie ucznia i przetrącenie mu kręgosłupa na całe życie. Stosując bardzo prostą metodę. Edukowanemu dziecku trzeba wrzucać do głowy taką ilość bredni do zapamiętania, żeby nie było w stanie zrozumieć nawet podstaw. Wobec dorosłych podobne działania prowadzą media. Nie jest możliwe, aby hodowany przez długie lata w ten sposób umysł dogłębnie wyedukowanego intelektualisty, nagle wyrzucił z siebie tę truciznę izaczął myśleć samodzielnie. Dziwne w tym wszystkim jest to, że im człowiek bardziej wyedukowany tym większe będzie miał z tym problemy.
01 10 2018 Przedwyborczy strach "totalnych" czuć już dobrze...
Zbliżające się wybory samorządowe a wraz z nimi słaby wynik "totalnych" powodują panikę w szeregach ugrupowań, które nie są niczym innym jak ekspozyturami obcych służb i polityków. Dlatego każde słowo ekipy Dobrej Zmiany jest notowane i sprawdzane czy można je wykorzystać w medialnej walce. Tak jest ze słynnym już "kłamstwem Morawieckiego". Pomimo, że pan premier przedstawił sprostowanie to "totalni" plują jadem na odległość już wiele dni. Dziś Gregor wezwał pana premiera do dymisji, bo jego zdaniem " kłamca nie może sprawować takiego urzędu". Grzesiu szanowny - gdyby tak było to ty i wszyscy bez wyjątku twoi PO_kolesie bylibyście wykluczeni z polityki na zawsze. Przypomnij sobie megakłamstwa Tuska, Kopacz, Arłukowicza, Vincenta, Zdradka czy swoje własne także. Osiem lat okłamywaliście systemowo Polaków, łgaliście rano, w południe i w nocy, o okradaniu narodu i wyprzedawaniu wszystkiego nie wspominając. Daj spokój...
Sam Gregor wrócił właśnie w Niemiec, gdzie otrzymywał instrukcje od "Mutti" Angeli. Przy okazji pokazało się, że właściwą szefową PO-mafii jest Merkel a Tusk czy Gregor to tylko kelnerzy. Przy okazji Gregor załatwił zapewne swoim kolesiom nową transze lewej kasy, bo przecież konfident czy najemnik służy za pieniądze, a pieniądze w kraju już się  PO-sitwie kończą. Jeżeli stracą władzę w większości sejmików wojewódzkich to strumień łatwej kasy z UE się skończy. 
I jak wtedy żyć...?
W ogóle kampania samorządowa wywołuje zdziwienie. "Totalni" nie mają żadnych pomysłów, żadnego spójnego programu dla wyborców w regionach. Wyśmiewają co prawda objazd kraju dokonywany w każdy weekend przez pana premiera, ale sami nie proponują niczego. Jak u Kononowicza - zdaje się że tam gdzie PO, N czy PSL zdołają skutecznie ogłupić ludzi - po 21 października - nie będzie niczego. Za to na "konwencjach strachu" PO-szuści straszą, grożą, lżą nawet i kłamią na potęgę. Jak mawiał pan Zagłoba - "Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni".
I na koniec - rozgorzał nagle, wywołany celowo przez ludzi służb PRL-u - sztuczny spór o film "Kler". Nie oglądałem "dzieła" Smarzowskiego więc nie komentuję. Ale - to do prawicowych mediów - czemu dajemy się tak ordynarnie wpuszczać? Dlaczego wdajemy się w dialog o filmie, który ma przykryć zPOdziejstwa Adamowicza, Zdanowskiej, HGW i setek innych PO-mafiozów/ ? Za trzy tygodnie Polacy zdecydują o kolejnych pięciu latach samorządów - zajmijmy się tutaj ujawnianiem i upublicznianiem kłamstw, korupcji, nepotyzmu i zwykłego złodziejstwa wreszcie. A jest o czym pisać... Źródło: niepoprawni.pl
Zgaga Wyborcza. Gdy wyjdę na miasto zaraz mnie dopada. To z lewa to z prawa ktoś na mnie spoziera. Uśmiecha się mile, wiele obiecuje, z każdego banera. Mnie od razu bierze jasna cholera gdy widzę te gęby bez wyrazu, pełne zakłamania fałszem i obłudą jak kurzem przykryte. Daje to wiele do myślenia, wymaga zastanowienie. Bo czymże jest zgaga gdy chimera nadchodzi!

01 10 2018 Giga przekręt drogowy Platformy Obywatelskiej…

Wyrok rozgrzanego sędziego który orzekł, że premier Morawiecki musi sprostować swoją wypowiedź na temat budowy dróg przez Platformę Obywatelską, przykrył fakt gigantycznej afery drogowej z okresu rządów PO. Ale tylko na chwilę, gdyż znów odżyła sprawa słynnych słupków, którymi Platforma obstawiła drogi i dróżki w całej Polsce. Patryk Jaki zapowiedział, że te słupki zlikwiduje, gdy zostanie prezydentem Warszawy. Ale przejdźmy do faktów – ujawnionych paradoksalnie przez Platformę Obywatelską….
Jak ujawnili na planszach funkcjonariusze PO, w tym rzecznik Grabiec: Platforma Obywatelska wybudowała w okresie swoich rządów ponad 2 tys. km dróg krajowych i autostrad za kwotę 134,5 mld zł. Gdy weźmiemy do ręki kalkulator to się okaże, że za 1 kilometr drogi lub autostrady Platforma Obywatelska zapłaciła ca. 67 mln złotych… Wystarczy teraz poszukać w Internecie danych na temat kosztów budowy dróg i autostrad w Europie. Ze zdziwieniem przeczytamy, że według wyliczeń PwC średni koszt budowy 1 km drogi lub autostrady w Europie to 9,4 mln euro, czyli ca. 40 mln zł !
Zatem Platforma Obywatelska przepłaciła za te 2 tys. dróg krajowych i autostrad aż 65% więcej! Gdzie się więc podziały te pieniądze, za które można byłoby zbudować 1300 km dróg i autostrad więcej? Te pieniądze nie zniknęły i bynajmniej nie znalazły się w kieszeniach polskich robotników i podwykonawców zatrudnionych przez zachodnie koncerny budujące polskie drogi i autostrady! Robotnikom notorycznie nie płacono, zaś około tysiąca polskich – często rodzinnych firm – zbankrutowało z powodu nie zapłacenia im za surowce i materiały do budowy dróg i za robociznę! Do dzisiaj toczą się procesy oszukanych, polskich niewolników, zatrudnionych przy budowie dróg w czasach rządów Platformy Obywatelskiej. Te pieniądze rozpłynęły się wśród kolesi Platformy Obywatelskiej – wykonawców tysięcy kilometrów nikomu niepotrzebnych słupków lub ekranów akustycznych, stawianych nawet w lesie!
Wystarczy teraz wstawić słowo „Słupki” w miejsce „Misia”, by stało się dla wszystkich jasne, że „Fachowcy” z Platformy Obywatelskiej skopiowali przepis Barei na to, jak się obłowić przy okazji funduszy europejskich na polskie drogi i autostrady:
Prezes Ochódzki: Powiedz mi po co są te słupki?
Hochwander: Właśnie, po co?
Prezes Ochódzki: Otóż to! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robią te słupki? One odpowiadają żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To są słupki na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tymi słupkami? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest słupek społeczny, wykonany w oparciu o fundusze europejskie, który w końcu zostanie wywalony na złom i co się wtedy zrobi?
Hochwander: Protokół zniszczenia...
Prezes Ochódzki: Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, metalowych słupkach….
Źródło:niepoprawni.pl
Tusk wydał miliardy na budowę najdroższych autostrad na świcie, które miały się rozsypać, niestety na złość Kaczyńskiemu jakoś się trzymają. Niemcy za te same pieniądze wybudowali by u siebie autostrady pod dachem i niewymagające natychmiastowych remontów tak zwanych planowych. Kto zbada konieczność stawiania ekranów i to tak wysokich? Koszt jednego kilometra takiego ekranu to 50% ceny 1 km autostrady.
28 09 2018 Komentarze po nadaniu sprostowania premiera: „Czy Mateusz Morawiecki zmienił płeć?”
– „Dowiedziałam się ze sprostowania przeczytanego przez sympatyczną panią przed „Faktami”, że mamy premiera kobietę. Czy Mateusz Morawiecki zmienił płeć, czy ktoś znowu próbuje nas zrobić w konia?” – zapytała na Twitterze Renata Grochal z Newsweeka. To jedna z wielu opinii o formie, w której ukazały się przeprosiny premiera za jego kłamstwa na wiecu wyborczym w Świebodzinie. Odczytała je bardzo szybko sepleniąca kobieta.
Polityków PO takie sprostowanie nie satysfakcjonuje. – „Powiem wprost, to urągało powadze urzędu Premiera RP, jaki Mateusz Morawiecki sprawuje.  Ktoś, kto pełni taką funkcję powinien mieć szacunek tak dla urzędu, jak dla samego siebie. I z tego szacunku dla siebie powinien zadbać o właściwą formę tego sprostowania, przecież on się pod tym podpisał” – stwierdził w onet.pl rzecznik PO Jan Grabiec. Zapytany, czy w związku z tym PO rozważa kolejny pozew, odpowiedział: – „Poddamy analizie prawnej możliwość żądania powtórzenia tego sprostowania. Zbadamy też kwestie finansowania, czyli, kto za przygotowanie tej planszy i damskiego lektora zapłacił”.
– „Mam wątpliwość prawną, jeżeli chodzi o interpretację tego, co zrobił pan premier” – ocenił w TVN 24 Roman Giertych. Adwokat uważa, że Morawiecki powinien osobiście odczytać sprostowanie. – „Mamy właściwie do czynienia z obligiem odczytania osobistego. Wydaje mi się, że pan premier będzie musiał składać ponowne oświadczenie już po decyzji sądu, o ile – oczywiście – Platforma zdecyduje się na grillowanie pana premiera. Może miłosiernie mu odpuści” – powiedział Giertych.
Rzecznik PSL i kandydat ludowców na prezydenta Warszawy Jakub Stefaniak też krytykuje formę sprostowania. – „Zamiast szefa rządu mieliśmy syntezator mowy „Beata”. Powiem wprost, w życiu trzeba mieć klasę. Jeśli zamiast stanąć z odkrytym czołem i samemu przeprosić, wysyła się syntezator mowy, to coś jest nie tak z tą właśnie klasą. Być może panu Mateuszowi odwagi zabrakło? Być może prawdziwe jest przezwisko, jakie nadali mu młodzi ludowcy, czyli „Mateuszek-kłamczuszek”?” – powiedział Stefaniak w onet.pl. Źródło: onet.pl, tvn24.pl
Premier kłamstwo odwołał kłamiąc, bo przeprosić według sądu nie musiał . Miało być 100 kłamstw na 100-lecie niepodległości, ale premier nie wytrzymał ciśnienia i pyknął setę szybciej.
26 09 2018 Który Kaczyński jest prawdziwy? Obrońca biednych nazywał połowę Polaków "mizernymi pijaczynami"
Ojciec 500+, obrońca słabych i uciśnionych, jedyny wrażliwy społecznie polityk? A może człowiek, który jedną czwartą dorosłych Polaków nazywa "mizernymi pijaczynami"? Który Jarosław Kaczyński jest prawdziwy?
Książka "Czas na zmiany" Jarosława Kaczyńskiego została wydana w 1993 roku. 21 lat później prezes promował jej reedycję: "Na prowincji, w niektórych rejonach Polski, króluje ogromnie degradujący model życia. Mówiąc żartem, często wychodka nie ma, ale video musi być. Wyróżniamy się w Europie liczbą magnetowidów. Ludzie pracują, jeżeli jeszcze jest praca, wracają do domu, piją wódkę i oglądają "pornosy". Robią to też dzieci." Jarosław Kaczyński ma prawo zmieniać poglądy. Ale w jego przypadku trudno orzec, która twarz jest prawdziwa. Wszak wielokrotnie pokazał, że dla niego prawda jest mniej istotna niż sukces wyborczy. Skoro problemem nie było dla niego chwalenie Edwarda Gierka, a nawet rozważanie koalicji parlamentarnej z SLD, to i udawanie miłości do mieszkańców wsi nie przysporzyłoby mu trudności.
Wybrane fragmenty: https://wiadomosci.wp.pl/ktory-kaczynski-jest-prawdziwy-obronca-biednych-nazywal-polowe-polakow-mizernymi-pijaczynami-6299485419882625a
Kaczyński pomimo, że był działaczem opozycji cenił w Gierku m.in. to, że "opozycję jakoś tam tolerował, a nie zamykał do więzienia" i "chciał siły Polski".Kaczyński stwierdził, że Gierek pomimo tego, że był komunistą, był patriotą. Działał w takich okolicznościach, jakie wtedy były, ale to, że chciał uczynić z Polski kraj ważny, w tamtym kontekście, w tamtych okolicznościach, to była bardzo dobra strona jego działania, jego osobowości, jego poglądów, wskazująca na to, że był komunistycznym, ale jednak patriotą - powiedział Kaczyński.
Wow! Znaczy się Jarosław Kaczyński był już w opozycji zanim się urodził? Pytanie co w tej opozycji robił, donosił już jako TW Balbina? Kaczyński zmienny jest jak kobieta, po długo oczekiwanym zwycięstwie założył maskę odnowiciela i obiecuje narodowi że miniony okres błędów i wypaczeń już się nie powtórzy. Znaczy się Kaczyński jest taki sam ale nie ten sam. Jarosław Polskę zbaw a przecież to co mamy to też zasługa braci Kaczyńskich. W czasie obrad okrągłego stołu Jaruzelskiego, Kiszczaka po nogach całowali a dziś to wielcy opozycjoniści. Jarosław Kaczyński nie nauczył się niczego na swoich błędach i nic tego nie wskazuje, żeby zamierzał, przykładowo: przynajmniej dwa razy w życiu zadzwonił do brata Lecha przez telefon z fatalnym skutkiem dla Narodu Polskiego; pierwszy raz miało to miejsce w celu namówienia w środku nocy wyrwanego ze snu brata do podpisania po obudzeniu się rankiem antypolskiego Traktatu w Lizbonie, którym figuranci we fartuszkach, ze strony Grupy Windsor scedowali formalnie na komisaryczne organa unijne suwerenne prawa Narodu Polskiego do podmiotowości państwowej i drugi raz, w celu utrzymania przy życiu antydemokratycznej partii PiS, dogorywającej z kończącą się kadencją prezydenta nieudacznika po przejściach, trzydniówkach, uzależnieniu ewidentnym i udowodnionym rachunkami zakupu przez Kancelarię Prezydenta RP tysięcy buteleczek alkoholu na użytek wlania do gardła na kaca w samolocie rządowym (kateringu lotniczego obywającego się bez szkła, musztardówek), z których alkoholik gotów powylewać wszystko, co by mu nie nalał odpowiedzialny za dokonywanie dyskretnych zakupów zaopatrzeniowiec w randze sekretarza stanu Andrzej Duda. Nazywany w tamtym czasie bynajmniej nie pogardliwie podczaszym w Pałacu Namiestnikowskim, przez pijącego w miejscu publicznym Warszawy fikołki, małpeczki. Historia zapamięta Jarosława Kaczyńskiego jako tego co podzielił naród, i pomnożył nienawiść. 
26 09 2018 Polska byłaby całkowicie normalna, gdyby tylko Kaczyński był od Polaków tak daleko jak wczoraj Duda i Tusk od Kaczyńskiego. Andrzej Duda przybył w niedzielę do USA, by wziąć udział debacie generalnej 73. sesji Zgromadzenia ONZ oraz w posiedzeniu RB ONZ. Duda spotkał się również z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenko oraz prezydentem USA Donaldem Trumpem, który wspominał niedawne spotkanie w Białym Domu, a podczas swojego przemówienia przed Radą Bezpieczeństwa wymienił Polskę jako jeden z czterech państw, które osiągają sukces i radykalnie zmieniają się, odrzucając globalizację. Prezydent USA nie zapomniał wspomnieć o grubych milionach, jakie Polska będzie płaciła za stałe bazy amerykańskie.
W swoim przemówieniu na forum Zgromadzenia ONZ Duda przedstawił „wizję pozytywnego multilateralizmu związanego z budowaniem realnej wspólnoty międzynarodowej opartej na suwerennej równości państw”. Zapowiedział też powrót Polski do udziału w misjach pokojowych oraz poparł deklarację o wzmocnieniu oddziałów pokojowych, zwiększeniu bezpieczeństwa żołnierzy i lepszego ich wyposażenia.
W panelu poświęconym misjom pokojowym, Donald Tusk przysiadł się do prezydenta, co zostało szybko wychwycone przez kamery i fotoreporterów.  Na nagraniu widać, że panowie dobrze się czuli w swoim towarzystwie. Rozmawiali, śmiali się, żartowali. Patrząc na nich, nikt by nie uwierzył, że na co dzień reprezentują oni zupełnie inne poglądy, inne wizje polityczne i do tej pory stosunki między nimi były mocno napięte.
Oczywiście, wszyscy są ciekawi, o czym rozmawiali, co ich tak rozbawiło. Tego się jednak nie dowiemy, bo jak zdradził PAP Krzysztof Szczerski, była to „rozmowa prywatna. Gdybym powiedział o czym była, stałaby się publiczną. Gdyby była to rozmowa publiczna jej przebieg i charakter byłby inny. Dopóki nikt nie upoważni nas do tego, żeby tę treść przekazywać, to utrzymamy nieformalny i prywatny charakter tej rozmowy”.
Jedno jest pewne. Obu panom było miło i przyjemnie. Nagranie z ich spotkania obiegło już internet wywołując spore zaskoczenie, bo chyba nikt nie mógł spodziewać się, że potrafią oni rozmawiać ze sobą na luzie, uśmiechać się i żartować. Ech, jakże byłoby dobrze, gdyby tego typu zachowania stały się polską normalnością, ale „jedna jaskółka wiosny nie czyni”, więc raczej nie możemy liczyć na powtórkę. Tamara Olszewska Źródło: onet.pl/ gazeta.pl/ wp.pl

26 09 2018 Agata Kornhauser-Duda drwiła z protestujących Polaków w Nowym Jorku.

Państwo Dudowie z coraz większym trudem znoszą krytykę swoich działań przez przeciwników.
  Kiedy na dodatek wnoszą oni okrzyki lub transparenty z napisem „Konstytucja” staje się to dla prezydenckiej pary wręcz nie do zniesienia i wtedy Dudowie pokazują swoją prawdziwą twarz. Tak było w tym tygodniu w Nowym Jorku, gdzie małżonka prezydenta wykonywała dziwne gesty wobec demonstrujących Polaków. Na nagraniu udostępnionym przez internautę na Twitterze widzimy panią prezydentową, która wykonuje ironiczne gesty w stronę skandujących „konstytucja”. Przypominają one dyrygowanie tłumem w rytm okrzyków. Film najprawdopodobniej – tak twierdzi internauta – pochodzi z Nowego Jorku. I zapewne ma rację: na oficjalnych zdjęciach na stronie prezydent.pl widzimy Agatę Dudę w takim samym stroju jak na zamieszczonym nagraniu. Pojawiło się też drugie, dłuższe nagranie, które może potwierdzać autentyczność pierwszego. Internauci w swych ocenach reagują na kolejne sytuacje jednoznacznie: „Bezsilność, frustracja? Ona też ma już objawy załamania nerwowego”; „Kpi z ludzi którzy protestują wobec łamania konstytucji”;  „Oj słabo z nerwami w pałacu prezydenckim; Strugają wariatów…taka taktyka przed końcem kadencji będzie tego jeszcze więcej” – to tylko przykłady łagodniejszych komentarzy.  Słowo „konstytucja” zdaje się źle działać na Agatę Dudę. Podobnie zachowała się, gdy mijała protestujących Polaków w Australii. Odwróciła się i zaczęła szyderczo klaskać. Pokazała to na Twitterze społeczność Polaków w Australii. Źródło: naTemat
24 09 2018 Wyszpachlowana pani Gosia w ogniu krytyki.
Jedna z czołowych funkcjonariuszek Prawa i Sprawiedliwości Małgorzata Wasserman, walcząc o głosy wyborców w Krakowie, strzeliła sobie „samobója,” znacznie przesadzając z zastosowaniem Photoshopa.  Grafika zapowiadająca jej udział w wyborach samorządowych i zachęcająca do obejrzenia transmitowanego na Facebooku programu „Poznaj Gosię” wywołała falę drwin i uszczypliwych komentarzy. „Szpachlowanie, kitowanie, wprowadzanie w błąd, mijanie się z prawdą to ulubione zajęcia prawdziwego pisiorka. Przy czym ważne jest, aby wymienione czynności wykonywać z godnościom osobistom i oczami wzniesionymi ku niebu” – czytamy wśród licznych złośliwości.
PiS–owska posłanka wygląda faktycznie na niej zupełnie inaczej, a niektórzy twierdzą nawet, że trudno ją rozpoznać. „Dlaczego Gosia Wasserman kandyduje w Krakowie? Ponieważ jest nie do Poznania” – kpi były poseł KPN Krzysztof Król. „To niedźwiedzia przysługa sztabowców i ewidentna wpadka sztabu wyborczego” – powiedział w rozmowie z „Super Expressem” specjalista ds. wizerunku dr Mirosław Oczkoś.
„W przypadku młodych osób z dobrą prezencją, a taką ma Małgorzata Wassermann, nie powinno się robić takich rzeczy i na siłę poprawiać tego, co jest dobre, bo się to po prostu pogorszy. Teraz pani poseł Wassermann powinna wycofać tę grafikę i zastąpić ją nową, na której wyborca nie będzie miał problemu z rozpoznaniem jej twarzy” – dodaje dr Oczkoś.
Reakcje na przerobioną fotografię Wassermann są powszechnie negatywne. „Codziennie mijam billboard z panią Wassermann, jak ją lubię i popieram, to tu nie rozumiem, jak takie coś mogła zatwierdzić” – komentuje jeden z użytkowników Twittera.
To nie pierwszy przedwyborczy blamaż Małgorzaty Wasserman. W internecie krąży nagranie, w którym z niepotrzebnym patosem opowiada o planach PiS co jest zaprzeczeniem wszystkich zasad, jakie powinny cechować dobrego mówcę. Źródło: Super Express
Wasserman wkrótce zostanie najpiękniejszą kobietą świata. Chce wyjaśnić Amber Gold a sama wydaje miliony na to by dobrze przed kamerami wyglądać. Skąd ma taką kasę? Domagam się upublicznienia płatności kartą służbowa i przysługujących je gadżetów.
Wassermannówna kłamie , mówiąc, że „przyszła do polityki”. Ona przyjechała na trumnie ojca.
- Joanna Senyszyn.
22 09 2018 „To było ohydne”. Miliony na premie w ARiMR.
10 milionów złotych, to kwota jaką w zaledwie dwa lata przeznaczono na premie w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Nagrody wypłacano kadrze kierowniczej w centrali, biurach powiatowych i oddziałach regionalnych.  Jak udało się ustalić dziennikarzom „Faktu” w 2016 r. na premie wydano 3,8 mln złotych, a już rok później kwota ta wzrosła do 6,7 mln złotych. Ogólnie w 2017 r. na wszystkich szczeblach ARiMR wypłacono na wszystkich szczeblach nagrody w wysokości 52 mln zł.  Warto wspomnieć, że w 2016 r. prezesem ARiMR był słynny Daniel Obajtek, który zarządzanie agencją rozpoczął od zwolnienia około 1600 ludzi i zastąpienia ich „bardziej zaufanymi”.
Nowi pracownicy musieli być wyjątkowi, skoro tak szybko otrzymali nagrody, tym bardziej, że wcześniej prezes Objatek krytykował poprzednie władze za rozrzutne premiowanie: „gdybyście widzieli skalę, jak ci dyrektorzy, wicedyrektorzy, kierownicy procedowali, jak dzielili nagrody, to było ohydne.”
W latach 2016-2017 resortem rolnictwa kierował minister Krzysztof Jurgiel, to za jego kadencji w ARiMR uknuto powiedzenie: „czerpmy pełnymi garściami z dobrej zmiany, bo i ona przeminie” Źródło: wiadomości.gazeta.pl
ARiMR to przechowalnia dla kacyków partyjnych. Obraca dużymi pieniędzmi to i premie muszą być duże. Po co jest ta agencja towarzyska ARiMR skoro rolnik o dotację, odszkodowanie, kredyt preferencyjny, wpierw idzie do gminy, tam wszystkie dokumenty składa, a w agencji towarzyskiej tyko pieczątkę przystawiają, na dodatek musi jeszcze o starostwo zahaczyć. Pomyślcie ile więcej pieniędzy dostałby polska wieś gdyby nie te zbędne dwie instytucje. No a bogata wieś to jeszcze bogatsze miasto.

22 09 2018 Kanadyjskie tournee ojca Rydzyka

Toronto, Vancouver, Winnipeg i Calgary, to cztery miasta, które odwiedził w ostatnim czasie ojciec Tadeusz Rydzyk. Wydarzenia cieszyły się sporym zainteresowaniem kanadyjskiej Polonii, która za spotkanie z ojcem Dyrektorem płaciła bilety w cenie 80 zł (30 dolarów kanadyjskich). Jak sami twierdzą, kupno biletów na spotkanie z kościelnym celebrytą był dla nich formą wsparcia działalności redemptorysty z Torunia. Nie wszystkim jednak wizyta ojca Rydzyka przypadła do gustu. Ostro skrytykował ją były wicepremier Kanady Thomas A. Lukaszuk. „Ojciec Rydzyk stał się popularny z niewłaściwych powodów. Przeciwstawia się małżeństwom homoseksualnym i ma bardzo silne poglądy na temat roli Żydów w polityce. Jego poglądy są tak ekstremalne, że uzasadniają papieską interwencję – powiedział polityk w rozmowie z dziennikarzami CBC Kanada. Następnie redakcja opisała Rydzyka jako głównego autora „teologii ultra-nacjonalizmu” – napisał na Twitterze polityk, domagając się jednocześnie wyjaśnień od rzymskokatolickiej diecezji w Calgary.  W obronie ojca Dyrektora i organizatorów spotkań stanął biskup William McGrattan, według którego od czasu słynnej nagany ze strony papieża Benedykta, Rydzyk „wykazał oznaki reform, zapewnia opiekę duszpasterską polskim imigrantom i jest mocnym świadkiem chrześcijańskiego życia oraz pasjonatem jednoczenia społeczności imigrantów”. Źródło: wiadomości.wp.pl
Dzień dobry z Rana
Tadeusz Rydzyk w Toruniu mieszka
czarną sukienkę ma ten koleżka.

Uczy prostaczków noce i ranki
ze swej maryjnej radioczytanki
Leje na serce miód swoim gościom
beret z antenką czesząc z lubością.
Żyda, masona czuje z daleka
niewiernych ściga niczym bezpieka.
Kościół do góry nogami wywraca
Psoci, figluje - to jego praca.
Glemp traci nerwy: "Rydzyk - łobuzie",
Tadzio z uśmiechem nadyma buzie.
Pieronek błaga: "Daj na wstrzymanie",
a on rozkręca nowa kampanie.
Życiński prosi: "Trwam odpuść sobie",
a Rydzyk: "z Maria co zechce - zrobię".
Rząd go popiera, prezydent chwali
Sam Krzywousty pokłony wali.
A gdy mu zamknąć twarz ktoś próbuje
armie beretów mobilizuje.
Mohery wielbią swego pasterza
Bez jego radia - nie ma pacierza
I mnie już Tadziu zamącił w głowie
Wspieram go w myślach, uczynku, mowie
I wciąż pracuje na swe zbawienie
Pompując rentę i emeryturę w jego kieszenie.

22 09 2018 Jacek Sasin nazwa Lecha Kaczyńskiego ojcem polskiej niepodległości.

Gościem Marcina Zaborskiego w piątkowej „Popołudniowej rozmowie RMF FM” był szef Komitetu Stałego Rady Ministrów. Podczas rozmowy z dziennikarzem Jacek Sasin zdradził, że na 10 listopada zaplanowano uroczyste odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego w Warszawie.
„Nasza polska niepodległość w ostatnich 100 latach się rodziła wielokrotnie. Nie było tak, że jedno odzyskanie w 1918 roku wystarczyło. Trzeba było o tę niepodległość walczyć przez wiele dziesięcioleci. Śp. prezydent Lech Kaczyński jest jedną z takich postaci, która jest – można powiedzieć – ojcem naszej współczesnej niepodległości” – przekonywał na antenie Sasin. W dalszej części rozmowy Sasin przychylił się do słów premiera na temat budowy dróg za rządów PO-PSL, stwierdzając lakonicznie, że poprzednia ekipa „coś tam robiła”.
Odniósł się również do skargi, jaką może w poniedziałek złożyć Komisja Europejska do Trybunału Sprawiedliwości UE: „Nie wiemy, czy to jest prawdziwa informacja. Zobaczymy w poniedziałek. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, byłaby to bardzo dziwna i zła decyzja. Zła, bo nie mająca żadnych podstaw prawnych” – stwierdził Sasin. Źródło: rmf24
Kaczyńscy zostali z polecenia Jaruzelskiego, Kiszczaka, jak kukułcze jaja podrzuceni Solidarności. Czy Wałęsa tym wiedział? Mniemam że dopiero po wprowadzeniu stanu wojennego to dotarło do niego. Jaruzelski wprowadzając stan wojenny oczy nam otworzył, wtedy zobaczyliśmy kto jest nasz a kto z SB. Lech Kaczyński, jako przewodniczący Komisji Krajowej SOLIDARNOSCI, przystał w Magdalence na ubecki plan zagłady świata pracy w Polsce. Jako Przewodniczący Najwyższej Izby Kontroli zdeprecjonował do ZERA znaczenie najwyższej instytucji kontrolnej państwa. Jako Prokurator Generalny RP umocnił bandycki układ z Magdalenki, który Polskę utrzymuje w rękach ubeckiej sitwy.
Dziś Polska jest w stanie zimnej wojny domowej. Na razie są tylko siniaki i oczy zapuchnięte od gazu. Jeszcze nie polała się prawdziwa krew. Ale poleje się, jeśli nie usuniemy Kaczyńskiego z polskiego życia politycznego.
21 09 2018 Ale zaszczyt nas kopnął. Czego prezydent Duda i szef MSZ nie wiedzą o biurku w Gabinecie Owalnym?
Minister Czaputowicz chciał uciąć złośliwe komentarze pod adresem prezydenta Dudy po spotkaniu z Trumpem. Stwierdził, że "zaszczytem jest dopuszczenie do biurka, przy którym pracuje przywódca innego państwa". Czy rzeczywiście tak jest? Tylko nieliczni mogą tego zaszczytu doświadczyć? Sprawdziliśmy. Okazuje się, że to trudne, ale osiągalne. Trzeba tylko spełniać pewne kryteria. Zdjęcie Andrzeja Dudy podpisującego porozumienie o współpracy z Donaldem Trumpem stało się ultramemem, hitem internetu i tematem numer jeden. Fakt, że polski prezydent stał, a amerykańska głowa państwa siedziała jest odbierany przez znawców dyplomacji jako policzek. Z kolei krytycy "dobrej zmiany" widzą w tym zdjęciu kwintesencję służalczości Andrzeja Dudy. Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz tłumaczył dzień po wizycie polskiego prezydenta w Białym Domu, dlaczego Duda stał na tym zdjęciu. Stwierdził, że "nie była przewidziana jakaś większa uroczystość przy podpisaniu deklaracji. Zaszczytem jest dopuszczenie do biurka, przy którym pracuje przywódca innego państw". 
Niestety, zamiast uciąć negatywne komentarze i uciszyć drwiących polityków, Czaputowicz otworzył kolejną puszkę Pandory. Nie trzeba długo szukać, by znaleźć zdjęcia, które pokazywały, że takiego zaszczytu dostępują różne osoby i nie muszą wcale przy nim stać, a do Gabinetu Owalnego jest łatwo się dostać. Nie trzeba być głową obcego państwa, żeby usiąść PRZY prezydenckim biurku. Może to zrobić na przykład szef amerykańskiej agencji ochrony środowiska. Ba, nawet mógł usiąść w fotelu prezydenta. Takiego "zaszczytu" doświadczyła też astronautka NASA Kate Rubins czy celebrytka Kim Kardashian.
Źródło natemat.pl
Pechowa to była wizyta Kopciuszek zgubiła pantofelek, przed spotkaniem z Trumpem, a książę nie ogarnął tematu.

21 09 2018 Morawiecki zarządził porządki w macierewiczowskiej stajni Augiasza. Zatrząsł się grunt pod Błaszczakiem

Po rządach maturzystów, pomocników aptekarzy i innych pociotków Antoniego Macierewicza szczególnie zasłużonych dla PiS, przyszedł czas na generalne porządki w Polskiej Grupie Zbrojeniowej.
Pod swoje „skrzydła” wziął ją teraz sam Morawiecki obsadzając stanowisko p.o prezesa kolejnym zaufanym, byłym wiceministrem Witoldem Słowikiem. Nie koniec na tym. Zapowiedziano już ponoć wielkie przetasowania w konsorcjum, w którym kiedyś stanowiska obsadzał były szef MON. Wyszło na jaw, że obecna kondycja zbrojeniowego molocha, który zrzesza 60 podmiotów i zatrudnia 17 tys. osób, jest zła. Z nieoficjalnych informacji wynika, że spółka przynosi straty, a raport na jej temat przygotowało Centralne Biuro Antykorupcyjne.  Okazało się, że dotychczasowe porządki Błaszczaka w tej stajni Augiasza nie zdały się na nic. Nie pomogło usunięcie ze stołka prezesa Błażeja Wojnicza i zastąpienie go lojalnym współpracownikiem Jakubem Skibą. Teraz z kolei Skiba został odwołany. Witold Słowik, były wiceminister ds. inwestycji i rozwoju, to już piąty prezes PGZ w ciągu niespełna trzech lat.  Konsekwencją przejęcia przez premiera PGZ z rąk ministra Błaszczaka będzie lawina dymisji w podległych spółkach, które były zagłębiem posad dla działaczy PiS. Oznacza to dalsze ograniczanie zakresu działań szefa MON. Od wiosny odebrano mu zarządzanie stoczniami, które – jak głoszono za Macierewicza – miały odbudować gospodarkę, a przyniosły miliardowe straty. Mało tego, pojawiają się pogłoski, że samego szefa MON zastąpi Michał Dworczyk. Źródło: wyborcza.pl
Ile ta zmiana w PGZ gospodarza będzie nas podatników kosztować? Skoro spółka przynosi straty zwalniani nie powinni otrzymywać odprawy, ale tego po Morawieckim nie możemy się spodziewać. Przecież Słowik nie idzie do PGZ by poprawić jego kondycję finansową, on idzie otworzyć szeroko bramę dla ludzi Morawieckiego, i drzwi do by mogli garściami brać pieniądze, które im po prostu się nalezą.

21 09 2018 Podpisy nieżyjących osób pod listą poparcia dla partii Kornela Morawieckiego

Komisja wyborcza w Warszawie zakwestionowała aż 198 podpisów z 200, złożonych pod listą poparcia dla partii Wolni i Solidarni Kornela Morawieckiego. Na dodatek kilkanaście z nich należało do osób zmarłych. – „Na liście znajdowały się podpisy nieboszczyków” – potwierdził TVN 24 członek komisji Sławomir Ignaczak. To samo powiedział inny członek komisji, który nie chciał ujawnić swojej tożsamości. – „Złapaliśmy nie za rękę, a za obydwie. Tam jest dużo nieprawidłowości. Kilkanaście podpisów pochodziło od osób zmarłych w ciągu ostatnich dwóch lat. To mogła być lista podpisów zebranych w wyborach parlamentarnych” – stwierdził informator TVN24. Komisja zamierza zawiadomić prokuraturę w tej sprawie.
Ale to nie wszystko – pełnomocnik WiS użył siły wobec jednego z członków komisji wyborczej. – „Komisja pracowała w sobotę od 9 do 13, a państwo zgłosili się po 13. Stwierdziliśmy, że nie ma możliwości przyjęcia tego zgłoszenia. Przedstawiciel komitetu wtargnął do lokalu, odpychając jednego z członków komisji. Stwierdził, że w nim zostanie, bo ma takie prawo. Wezwaliśmy patrol policji” – relacjonował Ignaczak. W rozmowie z TVN24 rzecznik stołecznej komendy Sylwester Marczak potwierdził, że funkcjonariusze pojawili się na wezwanie w warszawskim ratuszu, gdzie pracowała komisja wyborcza. – „Policjanci uspokoili sytuację, sporządzili notatki z tej interwencji” – powiedział Marczak. Przedstawiciele partii Kornela Morawieckiego podjęli kolejną próbę zarejestrowania listy wyborczej w poniedziałek. – „Do 12 w nocy nie byli w stanie uwzględnić wszystkich przewidzianych prawem formalności” – podsumował Ignaczak. Źródło: tvn24.pl
Kiedy wreszcie Kornel Morawiecki rozliczy pieniądze otrzymane ze zbiórek na Solidarność Walczącą? Czy rola jaką pełni tatuś premiera Morawieckiego w GetBack, jest podobna do tej jaką pełnił syn Tuska w Amber Gold? Czy Kornel Morawiecki szefuje Grupie Trzymającej Władze w Polsce?
Marek: I wiemy już gdzie Mateuszek nauczył się tak kłamać, od ojca. Co do reszty spraw to u popleczników i sympatyków PiSu, i w ogóle tej strony, to norma. Ktoś pamięta jeszcze nieprawidłowości przy zbieraniu podpisów przy jakiejś inicjatywie odnośnie aborcji gdzie pani sprzedawczyni biletów do jakiegoś sanktuarium albo czegoś takiego podsuwała do podpisu ów projekt, nie tłumacząc co to ani po co to, tu może być podobnie.

21 06 2018 Prezes Radia Gdańsk zrobił wszystko, żeby „Kler” Smarzowskiego nie dostał tradycyjnej nagrody.

Nagroda Radia Gdańsk „Złoty Klakier” od lat przyznawana najbardziej oklaskiwanemu obrazowi podczas Festiwalu Filmów Polskich, w tym roku wręczona nie zostanie. Tak zdecydował prezes rozgłośni Dariusz Wasilewski. Filmem, który spotkał się z największym aplauzem publiczności w Gdyni był „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. Owacja po jego projekcji trwała ponad 11 minut, najdłużej ze wszystkich konkursowych tytułów. Na zdjęciach, umieszczanych w mediach społecznościowych, widać tablicę, z której wynika, że film Smarzowskiego zwyciężył. Jak opisuje „GW”, owację po „Klerze” przerwała prowadząca wieczór Agnieszka Szydłowska, a mimo to widzowie nadal bili brawo.
Jednak prezesowi publicznego radia w Gdańsku to wystarczyło, żeby nie przyznać „Złotego Klakiera”. – „W związku z zaistniałą sytuacją, uniemożliwiającą obiektywną ocenę prawidłowości przeprowadzonych pomiarów długości oklasków publiczności po poszczególnych pokazach filmów, prezentowanych podczas trwającego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, po konsultacji z Kolegium redakcyjnym Radia Gdańsk, podjąłem decyzję o nieprzyznawaniu w tym roku nagrody Złotego Klakiera” – napisał Wasilewski w oświadczeniu.Źródło: wyborcza.pl
20 09 2018 Jarosław Kaczyński to „skromny pracownik winnicy pańskiej”
W środę miała miejsce uroczysta gala z okazji 8 urodzin portalu wPolityce. W czasie jubileuszowej uroczystości wręczono Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrodę – statuetkę Biało-Czerwonych Róż wPolityce.pl. Wyróżnienie to po raz pierwszy zostało przyznane w 2017 r. Pierwszą statuetkę odebrał publicysta Bronisław Wildstein, drugą – Piotr Woźniak, prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Teraz przyszła kolej na Prezesa. Portal szczegółowo relacjonował przebieg uroczystości, którą zorganizowano w warszawskim Forcie Sokolnickiego. 8. urodziny portalu @wPolityce_pl w warszawskim Forcie Sokolnickiego, w miejscu, gdzie Broniskaw Komorowski dowiedział się, że nie będzie już prezydentem – cieszył się na Twitterze Marcin Wikło.
Galę prowadzili Agnieszka Ponikiewska i Przemysław Babiarz. Spośród gości obecny był marszałek Sejmu Marek Kuchciński, wicemarszałkowie Beata Mazurek i Ryszard Terlecki, wicepremier Piotr Gliński i prezes TK Julia Przyłębska oraz – oczywiście – prezes PiS Jarosław Kaczyński. Nie zabrakło szeregowych polityków i sympatyków portalu wPolityce.pl.
„Urodziny portalu to doskonała okazja do wspomnień i podziękowania tym, dzięki którym niewielki portal stał się opiniotwórczym medium, zmieniającym też rolę dziennikarstwa internetowego – stawiającym na profesjonalizm, wysokiej jakości publicystykę i sprawdzone wiadomości” – zrecenzował sam siebie cytowany portal. Redaktor naczelna portalu wPolityce.pl Marzena Nykiel stwierdziła, portal „powstał z głodu wobec prawdy i buntu wobec kłamstwa”.
Wręczenia nagrody laureatowi „dokonali” (jak pisze z emfazą cytowany portal) redaktor naczelna Marzena Nykiel i Romuald Orzeł, prezes Grupy Medialnej Fratria. – „Nie byłem demiurgiem wszystkiego, co się w Polsce działo. Po tragedii smoleńskiej doszło do aktywizacji wielu grup społecznych, wielu ludzi przedtem biernych, podjęło aktywność. Wielu ludzi zaczęło być bardziej aktywnych. Były wspaniałe pomysły, jak ten pomysł z portalem. Tylko dzięki temu można było zmienić bieg historii w Polsce, który rzeczywiście wydawał się zdeterminowany przez ogromną przewagę zasobów naszych przeciwników. Ale udało się, a ja byłem tylko skromnym pracownikiem winnicy pańskiej” — oznajmił Jarosław Kaczyński po odebraniu nagrody.
Krystynie Pawłowicz z wypowiedzi Prezesa najbardziej przypadła do gustu fraza o „skromnym pracowniku winnicy pańskiej”. Internauci pod wpisem – poza chwaleniem Kaczyńskiego – wyrażali sceptycyzm. Jeden z nich pytał z niepokojem: „Czy Pan Jarosław to nowa głowa kościoła w Polsce ?”. „Szef przyjął laurkę od podwładnych. Ludzki Pan.” – skwitował inny z czytelników wpisu Krystyny Pawłowicz. Źródło: wpolityce.pl; twitter.com

20 09 2018 Ekshumacje smoleńskie naruszyły konwencję praw człowieka – orzekł Trybunał w Strasburgu.

Ekshumacje już zostały zakończone, a Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że przeprowadzenie ich bez zgody rodzin i najbliższych było naruszeniem artykułu 8 konwencji praw człowieka. Prokuratura nie znalazła dowodów na zamach. Ekshumacje nie przyniosły przełomu, a ciała mają obrażenia charakterystyczne dla ofiar katastrof komunikacyjnych.
Przed Trybunałem skarżyły Polskę Ewa Solska, wdowa po Leszku Solskim ze Stowarzyszenia Rodzina Katyńska oraz Małgorzata Rybicka, żona posła PO Arkadiusza „Arama” Rybickiego. Uznały, że prokuratura nie wyjaśniła należycie, dlaczego ekshumacja szczątków ich bliskich jest niezbędna, a postanowienie prokuratora nie podlegało zaskarżeniu.
W swojej skardze do ETPC, wniesionej w kwietniu 2017 r., zarzuciły polskim władzom złamanie dwóch przepisów: art. 8 gwarantującego prawo do prywatności oraz art. 13, formułującego prawo do skutecznego środka zaskarżenia. Argumentują, że ekshumacja wbrew woli osoby najbliższej stanowi bardzo głęboką ingerencję w prawo chronione z mocy art. 8 EKPC. Teraz Polska musi zapłacić im po 16 tys. euro.
Na wyrok ETPC czeka jeszcze Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek-Deresz. – Walka z polską prokuraturą dobiega końca dzięki Europejskiemu Trybunałowi Praw Człowieka – mówi i podkreśla: „to dzięki Strasburgowi wiem, że istnieje sprawiedliwość”.
Oficjalnie, w październiku 2016 r. prokuratura chciała ustalić, czy nie doszło do pomyłek podczas identyfikacji i pogrzebów ofiar. Tak naprawdę szukała jednak dowodów na wybuch na pokładzie prezydenckiego tupolewa. Prokuratorzy twierdzili, że przepisy kodeksu postępowania karnego nie przewidują możliwości złożenia zażalenia na decyzję o ekshumacjach. Część rodzin sprzeciwiała się takiej decyzji, twierdząc, że ekshumacje będą naruszać ich prawo
do kultu pamięci o zmarłych bliskich oraz prawo do prywatności.
We wrześniu 2017 r. ETPC zwrócił się do rządu z pytaniem o to, czy doszło do ingerencji w prawo do ochrony życia prywatnego i rodzinnego skarżących, a jeśli tak, to czy ingerencja ta była niezbędna oraz czy skarżącym przysługiwał skuteczny środek zaskarżenia. Trybunał zażądał również informacji na temat porządku, w jakim przeprowadzano kolejne ekshumacje. „Skarżący sprzeciwiali się ekshumacji, pisali listy do prokuratora generalnego, składali
zażalenia i domagali się nakazu sądowego, bezskutecznie.
Prokurator odmówił przyjęcia zażaleń, uznając je za niedopuszczalne. Sądy cywilne odrzuciły wniosek o wydanie nakazu sądowego, stwierdzając, że prokurator miał obowiązek zgodnie z prawem krajowym nakazać przeprowadzenie sekcji zwłok w każdym
przypadku podejrzanej śmierci, a jeśli zwłoki zostały już pochowane, nakazanie ekshumacji”– pisał Trybunał w komunikacie przed wydaniem wyroku.
Źródło: wyborcza.pl
Wtedy wszyscy się spieszyli i nalegali by jak najszybciej sprowadzić zwłoki do kraju, i dostać odszkodowania. Dziś maja pretensje, że przy identyfikacji szczątków ofiar coś tam pozamieniano. Gdyby Rosjanie zabrali się do identyfikacji zwłok tak jak do wyjaśnienia przyczyny katastrofy, to pewnie do dziś leżałyby w jakimś moskiewskim instytucie. Dla części bliskich ofiar katastrofa Tu154M okazała się najkorzystniejszym wydarzeniem w życiu. Chcą z niej żyć do własnej śmierci. - Joanna Seneszyn.
Dla części bliskich ofiar katastrofa Tu154M okazała się najkorzystniejszym wydarzeniem w życiu. Chcą z niej żyć do własnej śmierci. - Joanna Seneszyn
Na pokład samolotu lecącego do Smoleńska wsiadł człowiek „mały” kłótliwy,przeciętny prezydent, zaściankowy i ksenofobiczny, mierny polityk. Autor słów: "spieprzaj dziadu!"; "ta małpa w czerwonym"; "ja Panią załatwię", człowiek nie znający słów refrenu hymnu narodowego. Pośmiewisko nie tylko satyryków, ale całej Europy. Prezydent z najniższym poparciem społecznym.W trumnie ze Smoleńska przywieziono wybitnego Męża Stanu, patriotę, bohatera narodowego, ojca narodu, największego Polaka, równego królom. To ja się pytam, kto podmienił zwłoki, gdzie jest ciało Kaczyńskiego?
19 09 2018 Mazguła do Pawłowicz: Pani ma w partii rasy panów szczególną rolę „puszczania bąków”.
Adam Mazguła, pułkownik dyplomowany rezerwy Wojska Polskiego, działacz opozycji ulicznej, a do tego kiedyś członek PZPR, jest solą w oku dla polityków PiS. Jego udział w protestach czy manifestacjach jest natychmiast wychwycony, nagłaśniany i ostro piętnowany.
Krystyna Pawłowicz bardzo „martwi” się postawą pana Mazguły. W trosce o bezpieczeństwo państwa, zwróciła się na Twitterze do ministra MON z zapytaniem, czy wie on, że „krążą plotki, iż Mazguła i jego koledzy z wojska mają po przegraniu wyborów przez PO,na hasło opozycji o „sfałszowaniu wyborów przez PIS” wyprowadzić wojsko z koszar…? Ale chyba wszystko jest pod kontrolą.?”.
Odpowiedź pana Mazguły była błyskawiczna. Na Facebooku napisał – „Pani Krystyno, wszyscy wiedzą, że to Pani ma w partii rasy panów szczególną rolę ‚puszczania bąków’ w eter dla sprawdzenia, jak zareaguje opinia publiczna na tematy trudne lub jak zareaguje społeczeństwo na przygotowywane przez władzę rzeczy podłe. Wybrano Panią do tej roli pewnie dlatego, że poziom Pani inteligencji jest odwrotnie proporcjonalny do Pani apetytu”. 
Nie ukrywa on też swoich podejrzeń, że w przypadku wygrania wyborów PiS rozpocznie ostrą walkę z opozycją, a sama Pawłowicz teraz „sonduje i przygotowuje społeczeństwo na sytuację, gdy grupa przestępcza trzymająca władzę oskarży i aresztuje aktywnych obywateli, którzy pokojowo protestują w obronie konstytucji”. Pułkownik przyznaje, że otrzymał niedawno informację, iż rozpoczęto w Wojskowym Instytucie Historycznym poszukiwanie materiałów, które można byłoby przeciwko niemu wykorzystać.Teraz rozważa złożenie na panią poseł zawiadomienia „o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na wykorzystaniu pozycji osoby publicznej do walki z obywatelem i szkalowania mojego dobrego imienia”. Tamara Olszewska Źródło: natemat.pl
Zimna wojna domowa, to chyba najlepsze określenie stanu, w jakim znalazła się Polska. W zasadzie nie mamy już do czynienia z normalną grą polityczną, w której opozycja rywalizuje z partią rządzącą według reguł akceptowanych przez obie strony. Dziś już nie obowiązują żadne reguły, opozycja parlamentarna jest kneblowana, karana grzywnami i straszona procesami, a pozaparlamentarna zatrzymywana, rewidowana, stawiana przed sądem, ostatnio nawet bita i traktowana gazem łzawiącym. To nie jest stan, który można by uznać za normalny i akceptowalny w jakimkolwiek demokratycznym państwie prawa. To raczej standard turecki czy putinowski.

19 09 2018 Jak kamień w wodę przepadł tom akt w sprawie fałszowania wyborczych podpisów
Na równe dziewięć miesięcy Prokuratura Regionalna w Białymstoku nabrała wody w usta, gdy wyszło na jaw, że przepadł jak kamień w wodę ważny tom z aktami śledztwa dotyczącego posła Adama Andruszkiewicza
. Nie zawiadomiono Prokuratury Krajowej, nie wszczęto śledztwa ani nawet postępowań dyscyplinarnych. Zaczęło się coś dziać dopiero wtedy, gdy zaginięcie ujawnili dziennikarze „Superwizjera TVN” i tvn24.pl.
Tymczasem zaginiony tom zawiera protokoły z zeznań dwunastu świadków, których prokuratorzy przesłuchiwali w sprawie podejrzeń masowego fałszowania podpisów pod listami poparcia dla kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej. Chodzi o wybory samorządowe na Podlasiu w 2014 roku. Śledztwo to od dłuższego czasu koncentruje się na badaniu odpowiedzialności posła Adama Andruszkiewicza, który wtedy kierował Młodzieżą Wszechpolską. W sprawie podejrzany jest już jeden z jego najbliższych współpracowników. W międzyczasie akta sobie „wędrowały” ze szczebli na szczeble, a w sprawie nie działo się nic…
I tak było aż do momentu wysłania pytań przez dziennikarzy „Superwizjera” TVN oraz tvn24.pl, w końcu sierpnia i w pierwszej połowie września. „Mając na uwadze potrzebę uniknięcia zarzutu braku bezstronności, w piśmie z dnia 14 września 2018 roku do Prokuratury Krajowej przesłaliśmy materiały wraz z wnioskiem o wyznaczenie prokuratury spoza Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, by je procesowo rozpoznała” –  odpowiedział prokurator Sawonia. To oznacza, że o możliwym zaginięciu tomu prokuratura regionalna zdecydowała się poinformować swoich przełożonych z Prokuratury Krajowej dopiero po tym, jak o sprawę zapytali dziennikarze?
Prokuratura Krajowa jeszcze we wtorek w odpowiedziach na pytania dziennikarzy twierdziła, że nie dostała materiałów z białostockiej Prokuratury Regionalnej.  Oficjalnie potwierdziliśmy, że wszystkie akta przekazane przez śledczych z okręgu trafiły na biurko prokurator prokuratury regionalnej Edyty Książek-Radomskiej – zapewniają dziennikarze. Dodają, że to ona nadzorowała śledztwo i opiniowała wniosek o jego przedłużenie. Jest to śledcza, którą obdarza zaufaniem szefowa podlaskiej Prokuratury Regionalnej Elżbieta Pieniążek. To ona, gdy prokurator generalny Zbigniew Ziobro powierzył jej nadzór nad pracą podlaskich śledczych, ściągnęła do pracy Edytę Książek-Radomską. Powierzyła jej do prowadzenia jedno z kluczowych śledztw, mające polityczny ciężar. Chodzi o postępowanie dotyczące podejrzenia wyłudzeń milionów złotych przez stowarzyszenie EWCS Helper, powiązane z byłym posłem Prawa i Sprawiedliwości i byłym agentem CBA Tomaszem Kaczmarkiem. Mimo że śledztwo prowadzone jest już piąty rok (a trzeci w Białymstoku), to ani były polityk, ani jego żona prowadząca stowarzyszenie nie mają przedstawionych zarzutów. Źródło: TVN24

19 09 2018 Sobecka zażąda wycofania „Kleru” Smarzowskiego z kin?
Posłanka PiS Anna Sobecka nie widziała najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego „Kler”, ale już wie, że obraz jest nie do przyjęcia. Napisała w tej sprawie interpelację do ministra kultury Piotra Glińskiego. – „Jeszcze przed oficjalną premierą obraz wzbudza kontrowersje ze względu na sposób, w jaki przedstawiono w nim księży katolickich w Polsce. Według Smarzowskiego, to grupa zakłamanych, pazernych, bezideowych alkoholików, zainteresowanych jedynie seksem” – napisała Sobecka.
Domaga się od Glińskiego wyjaśnień, jakimi kryteriami kierowano się przy „wydatkowaniu pieniędzy ze środków publicznych” na ten film. – „Paszkwilancka produkcja korzysta z dofinansowania Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, gdy jednocześnie wiele wartościowych produkcji nie ma szansy na podobne wsparcie” – tokuje dalej Sobecka. Ministerstwo Kultury przyznało, że „Kler” otrzymał dofinansowanie z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej za kadencji byłej dyrektor Magdaleny Sroki. Odwołał ją z funkcji właśnie minister Gliński.  Sobecka czeka na pisemne wyjaśnienia szefa resortu. – „Poczekam na odpowiedź i wtedy podejmę decyzję, czy wystąpić o wycofanie produkcji z kin” – powiedziała w rozmowie z wp.pl.
„Kler” wchodzi do kin 28 września. To opowieść o losach czterech księży: karierowiczu Lisowskim, chciwym arcybiskupie Mordowiczu, uwikłanym w romans proboszczu Trybusie oraz tracącym wiarę Kukule. Odtwórcami głównych ról są Janusz Gajos, Robert Więckiewicz, Jacek Braciak i Arkadiusz Jakubik. Źródło: wp.pl
Fraszka - Smutna prawda o klerze
Książętom Kościoła ku przestrodze
Brzęczącą mamoną do cna opętani
Zapomnieli biedni po co powołani
Na przestrogi Pana i głusi i niemi
Urządzili sobie królestwo na ziemi
Zaś swoje owieczki słowami biczują
Czemu tylko wierzą a nie praktykują
Spójrzcie obłudnicy w lustrzane odbicie
Wy praktykujecie ale nie wierzycie
Kto jest bardziej grzeszny i kto bardziej błądzi
Najlepiej na świecie sam Bóg to osądzi

autor kazekpolak

19 09 2018 Jaki prezydent – taki rzecznik
Takie podsumowanie ciśnie się na usta, kiedy czyta się wpis nowego rzecznika prasowego Andrzeja Dudy na Twitterze. – „Czy dzisiejsza opozycja spod znaku jedynego Donalda, który ma wystarczyć, czy sławnego bigosu może zaproponować coś lepszego? @AndrzejDuda szuka na świecie przyjaciół RP, a nie dąży do konfrontacji z USA, tak jak chcieliby tego politycy opozycji” – raczył był napisać Błażej Spychalski. To miał być zdaje się jego komentarz do czołobitnego spotkania Dudy z Trumpem.
Ostro na Twitterze zareagował Waldemar Kuczyński. – „Pan jest rzecznikiem prezydenta, czy błaznem grafomanem? Pan reprezentuje prezydenta, czy nieudolnego szefa cyrku objazdowego, który nawet błazna w miarę dobrego nie potrafi zatrudnić?” – zapytał Spychalskiego.
– „Dyplomata. Właściwy człowiek na właściwym miejscu” – kpił Daniel Olczykowski z onet.pl. A Stefan Skrupulatny ironizował : – „O wiarygodności pana Spychalskiego niech świadczy to, że jako radny PiS przytulił 376 000 złotych za fuchę, którą otrzymał dzięki tak zwanej Dobrej Zmianie. Komu ufać, jeśli nie jemu? Mnie przekonał. #samiswoi”.
Inni internauci pisali: – „Pan się teraz wypowiada jako rzecznik Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej?”; – „Jak Pan dotrwa do 2019 r. na tym stanowisku to będzie sukces”; – „Niech się pan nie ośmiesza i nie pisze bzdur”. A o wcześniejszych „dokonaniach” Błażeja Spychalskiego pisaliśmy w artykule  „Rzecznik prezydenta zaprzecza sam sobie?”. Źródło: Twitter
Klari: Prezydent o Spychalskim:„przychodzi nowy minister, ale jednocześnie stary i wypróbowany przyjaciel”. No pięknie! Jest kogo reklamować! Brak słów! Zero dyplomacji i taktu.
Nie dziwię się Łapińskiemu, że zwinął żagle! Szkoda tylko, że tyle czasu swoją twarzą firmował polityczne standardy, na które ja się po prostu nie godzę. 
18 09 2018 Kolejny „odlot” Pawłowicz – pyta Błaszczaka o „wyprowadzanie wojska po przegranej PO”.
Tym razem Krystyna Pawłowicz postanowiła na Twitterze zadać pytanie ministrowi obrony narodowej Mariuszowi Błaszczakowi. – „Panie Ministrze ON, czy Pan wie, że krążą plotki, iż Mazguła i jego koledzy z wojska mają po przegraniu wyborów przez PO, na hasło opozycji o „sfałszowaniu wyborów przez PIS” wyprowadzić wojsko z koszar…? Ale chyba wszystko jest pod kontrolą?” – napisała Pawłowicz. W kolejnym wpisie zapewniła: – „Nooo, słyszałam to od poważnych osób. Ja tylko pytam…”. Zaiste „mocne dowody” ma posłanka PiS, stawiając to pytanie…
– „Pani Pawłowicz najwyraźniej zaczyna się niepokoić, co będzie, jak wyjdzie na jaw, że PiS istotnie sfałszował wyniki wyborów”;
- Nie martwię się, albowiem wtedy pani poseł niczym Wolność poprowadzi lud na barykady, żeby zmiażdżyć buntowników, zapobiegając nieszczęściu.
– „Strach przed przegranymi wyborami przez PIS odbiera jej resztki rozumu”; – „Wojskowy zamach to raczej PiS szykuje a nie opozycja (OT, czyli armia Macierewicza na wschodnich terenach); – „A ja słyszałam, że Pawłowicz będzie brała udział w wyborach „Miss Polski”, nie wiem, czy to prawda, ale tak słyszałam… ja tylko pytam” – komentowali najnowszy „odlot” posłanki PiS.
Adam Mazguła: Z treści tej plotki, którą zasmradza Pani przestrzeń publiczną, wnioskuję, że po wygranych wyborach przez PiS, będzie Pani wraz z kolegami dokonywała czystek politycznych. Ujawnia Pani, sonduje i przygotowuje społeczeństwo na sytuację, gdy grupa przestępcza trzymająca władzę oskarży i aresztuje aktywnych obywateli, którzy pokojowo protestują w obronie konstytucji. Źródło: wp.pl
Teraz... dla sympatycznej panny Krysi... 
z turnusu trzeciego... ode mnie... 

Panno Krysiu... kocham panią!... Wszystko..." 
Ha ha ha ha ha ha ha ha!!! Co to się działo, co się działo! 
Uzdrowiska pół ze śmiechu sie skręcało 
i skręciło by do końca biednych ludzi, 
gdyby wreszcie się basista nie obudził... 
Bo miewamy często głupie sny, 
ale potem się budzimy, i: 
Skąd Młynarki znał Pawłowicz?
Coś mi mówi, że nadchodzące wybory samorządowe zostaną przesunięte na wiosnę lub zostaną unieważnione. Kaczyński chce wywołać wojnę domową by jak Stalin zrobić czystkę w Polsce, kto nie będzie z nim skończy marnie, skupił wokół siebie wybitnych specjalistów, którzy to zrobią w białych rękawiczkach. Przykłady Papała, Geremek, Lepper i wielu innych.
Obecnie w Polsce mamy podobną sytuację jak w grudniu 1981 roku, jeszcze bez rozlewu krwi ale wkrótce może do tego dojść, bowiem Demon Wojny opanował Kaczyńskiego i Macierewicza. Nie udało im się w 1981 roku doprowadzić do wybuchu wojny domowej bo wuj Kaczyńskiego gen. Jaruzelski nie dał się omamić. Czekali cierpliwie długie lata i dziś są bardzo blisko by zrealizować swe marzenia. Jak długo jeszcze Kaczyński będzie siał nienawiść, prowokował do bójek, ba wojny domowej? Od samego początku lat 90. XX wieku kariera prezesa najpierw PC, a potem PiS opierała się na wskazywaniu rzekomych groźnych wrogów w łonie społeczeństwa, których należy się bać. Najpierw była to „uwłaszczona nomenklatura” i postkomuniści oraz ich rzekomi postsolidarnościowi sojusznicy, potem niezlustrowani agenci SB, jeszcze później WSI, „pożyteczni idioci” idący na pasku Berlina, „warszawka”, okrągłostołowe elity, monetaryści i liberałowie, prawnicza kasta, działacze organizacji pozarządowych, dziennikarze rzekomo niemieckich mediów – i tak dalej. Tę listę wrogów zagrażających narodowi można by ciągnąć niemal w nieskończoność.
Blisko trzy dekady cynicznego i celowego szczucia nas na siebie nawzajem doprowadziły Polskę do stanu zimnej wojny domowej. Byle iskra wystarczy dziś, by stan ten przekształcił się w wojnę gorącą.

18 09 2018 „Morawiecki to przykład, jak ambicja i pozycja polityczna może przewrócić w głowie”
– „Uważam, że premier Morawiecki nie rozumie, co to jest prawda. Słuchając go wielokrotnie, w różnych miejscach, mam coraz więcej wątpliwości. On żyje w jakiejś meta-prawdzie czy fake-prawdzie, nie wiem, jak to nazwać. Dla niego świat się zaczął wraz z dojściem PiS-u do władzy. Nic wcześniej nie było” – powiedział Aleksander Kwaśniewski w TVN24. Były prezydent stwierdził, że Mateusz Morawiecki walczy o sukcesję w PiS i chce udowodnić Jarosławowi Kaczyńskiemu, że lepszego następcy od niego nie ma. – „W związku z tym posuwa się do stwierdzeń, które moim zdaniem są dyskwalifikujące. Morawiecki to przykład, jak ambicja i pozycja polityczna może przewrócić w głowie” – zauważył Kwaśniewski.
Były prezydent odniósł się do zawieszenia przez Europejską Sieć Rad Sądownictwa nowej KRS w prawach członka tej organizacji. Przypomnijmy, że w głosowaniu 100 głosów oddano za zawieszeniem, przy 6 przeciwnych i 9 wstrzymujących się. – „Wynik głosowania jest najsmutniejszy. To jest dowód na to, że Polska w strukturach Unii Europejskiej jest osamotniona i nie może liczyć na tych sojuszników, na których rządzący bardzo liczą, np. na Węgrów, Czechów czy Słowaków, bo ten wynik byłby inny, może nie 100 do 6, tylko 90 do 16” – podsumował.
Po raz kolejny Kwaśniewski skomentował słowa o Andrzeja Dudy o UE jako „wyimaginowanej wspólnocie”. – „Te słowa są nieprawdziwe w faktach. Bo Unia dała nam bardzo dużo. Musimy zacząć walczyć z nieprawdą. To, co proponuje dziś PiS ustami swoich najwyższych przedstawicieli, prezydenta i premiera, jest niebywałe. Tak mijać się z prawdą, tak ją omijać, to rzeczy, które znamy z bardzo zamierzchłych czasów. Polska ustami prezydenta wpisuje się w nurt antyeuropejski, na czele którego stoi Władimir Putin.” – podkreślił Kwaśniewski w TVN24. Źródło: tvn24.pl
Kwaśniewski był najlepszym prezydentem po 1989 roku, tego nikt mu nie odbierze. Morawiecki jak jeszcze z pół roku będzie premierem to Bałtyk będzie pod Radom sięgał. Dziś Morawiecki więcej wody leje jak Wisłą do Bałtyku płynie. Mateusz Morawiecki to największy szkodnik, to bankster – gangster, i powinien jak najszybciej przed Trybunałem Stanu stanąć razem z tatusiem.
To ma być ta wolność Morawieckiego, praca na dwa etaty i wiele kredytów do spłaty tak żyje dziś zdecydowana większość Polaków mieszkających w Polsce. Zachłysnęliśmy się swobodą, możemy jeździć po Europie bez granic, w samochodach, które są własnością banków, mieszkać w domach obciążonych hipoteką. Jeszcze jest czas by Polskę ratować, bo kiedy markety zaczną likwidować to już nie będzie czego ratować. 
15 09 2018 Parlament Europejski czy Parlament Lewacki?
Parlament Europejski już nie jest europejski tylko lewacki. Ojcowie założyciele UE chyba przewracają się w grobach. UE miała być oparta na systemie wartości a nie na ideologii , w obecnym stanie rzeczy głównie lewacko – liberalnej. Ostatnie wydarzenia pokazują, że z tą UE jest coś nie tak. Ostatnio w PE została zorganizowana dyskusja z udziałem tak „obiektywnych” osób jak pani Holland, pan Kasprzak zwany „ trójzębem” czy prof. Matczak.
Wszystko było pięknie i ładnie dopóki nie odezwał się  europoseł Sośnierz, który miał inne zdanie niż towarzystwo wzajemnej adoracji.  Demokracja jest wówczas, gdy wszyscy mówią tak jak chce lewica , jak się zachowali ci co są za wolnością słowa można zobaczyć na filmiku z PE. Stado najgłośniejszych małp wyjców, mogliby wziąć przykład jak zachowała się ta hałastra.
Innym przykładem może być głosowanie nad rozpoczęciem wdrożenia art.7 wobec Węgier. Nie dość , ze głosowanie zostało zmanipulowane, bo nie wzięto pod uwagę głosów wstrzymujących się , przez to uzyskano wymagane kworum to jeszcze  zachowanie się  niektórych europosłanek , przypomniało bardziej zachowanie podpitego towarzystwa u cioci na imieninach. Wrzaski całowanie w czoło wiwaty dopełniają obraz tych , którzy marzą o eurokołchozie, w czasach komunizmu niepokornych wysyłano do psychuszki lub łagru, w eurokołchozie uruchamia się art. 7. Źródło: niepoprawni.pl
Drang nach Osten Hitlerowi nie wyszedł na ale Merkel jest bliska osłonięcia tego celu buduje Europę na zasadzie kolonialnej hegemonii z przewodnią rolą Niemiec. Przecież Unia miała być organem doradczym, koordynującym a nie politycznym wydającym decyzje. Zaś KE stała się KC – Komitetem Centralnym decydującym o wszystkim. Śmialiśmy się ze standardów obowiązujących w RWPG dziś mamy UE i jej standardy, które są po wielokroć bardziej absurdalne od swych poprzedników. Natomiast pieniądze z kasy unijnej mają przede wszystkim zapewnić luksusowe warunki życia decydentom w poszczególnych krajach oraz życie w super komfortowych warunkach umiłowanym przywódcom, wybrańcom narodu. Unii nie zależy na rozwoju gospodarczym biednych krajów a w szczególności Polski. W sumie to Unia więcej bierze jak daje.
Kształcimy dzieci, ponosimy olbrzymie koszty tylko po to by za granicę wyjechały i najgorszych zajęć się imały. Będąc za granicą pytałem się takich młodych osób po co kończyły studia, bardzo często dwa kierunki by teraz na zmywaku siedzieć czy taczką po budowie jeździć. Szkoda było ich czasu, zdrowia i pieniędzy rodziców jak i państwa czyli całego społeczeństwa. Jak niewolnicy tyramy dla całej Europy. Właśnie czy nie o to chodziło każdej rządzącej ekipie po 1989 roku. Koszty transformacji są nie do oszacowania bo sprzedano za grosze lub zniszczono majątek na który całe pokolenia pracowały.


15 09 2018 12-letnia Jagoda Grzebieniak apeluje do minister Zalewskiej
„Szanowna Pani Minister! Dzieci noszą na plecach całe kilogramy książek i zeszytów. Po pani reformie do naszej szkoły doszli uczniowie 7 i 8 klas, więc nauka odbywa się na zmiany. Apeluję o pomoc! Może pani sprawi, żeby zamiast papierowych podręczników, moglibyśmy być wyposażeni w tablety. Jeśli na tablety ma pani za mało pieniędzy, to może wystarczy nam jeden duży zeszyt do wszystkich przedmiotów. Albo, żebyśmy chociaż mieli możliwość zostawiać książki w szkolnych szafkach.” – taki list do minister Zalewskiej wystosowała zaledwie 12-letnia Jagoda Grzebieniak.
Dziewczynka ma nadzieję, że doczeka się reakcji ze strony pani minister. Rezolutna uczennica VI klasy swojej walki o lepsze życie dla swoich rówieśników nie skończyła bynajmniej na liście. Dziewczynka wraz ze swoim tatą napisali tekst do piosenki Imagine Dragons, a nakręcony teledysk wstawiła na swój kanał O!czarowana na You Tubie. „Raz do szkoły, raz ze szkoły. Żywot ucznia niewesoły. Garb mi rośnie, bo na plecach ciężki plecak” – śpiewa 12-letnia Jagoda. Teledysk zbiera pochlebne recenzje, a dziewczynka chciałaby nadal w ten sposób głośno wypowiadać się na temat szkoły i problemów uczniów.
Wydaje się, że jest to doskonały pomysł, bo tylko sami uczniowie wiedzą, jak to jest chodzić do szkoły na zmiany, nosić przeciążone plecaki, dzielić szafkę z trzema innymi osobami. Jagoda wszystkie te problemy zna a autopsji. Oprócz piosenki, dziewczynka zrobiła również sondę uliczną. Do działania zachęcił córkę pan Michał Grzelak, który ma zupełnie inne doświadczenia z edukacją, bo przez kilka lat był nauczycielem w Wielkiej Brytanii.
Reforma edukacji minister Zalewskiej miała odmienić szkołę, ulżyć uczniom. Jednak jak się okazuje nic w tej kwestii się nie zmieniło, a nawet jest na pewno gorzej. Pani minister jest zadowolona i jak do tej pory żadne apele niezadowolonych rodziców i nauczycieli, raczej nie były w stanie sprawić, aby uśmiech zniknął z jej twarzy. Może więc działania uczniów skłonią wreszcie minister i partię rządzącą do refleksji. Źródło: natemat.pl
Od 6.0 do 8.0 kg tyle przeciętnie waży szkolny plecak? Czasami mam wrażenie, że taki szkrab dźwiga szkolny plecak większy, cięższy od niego.
Przepełnione szkoły, nauka na trzy zmiany. Wszyscy wiedzieli, że ta pseudo reforma szkolna Zalewskiej musi się skończyć przepełnieniem szkół i nauką na trzy zmiany, bo zostało już zlikwidowanych tysiące szkół, a będzie ich jeszcze więcej. Kto na tym zyska a kto straci każdy sam musi sobie odpowiedzieć na to pytanie? Ponoć najnowszym pomysłem minister Zalewskiej jest zniesienie obowiązku nauczania. No bo przecież w wolnym kraju nie może być przymusu? Bo dla Zalewskiej uczniowie to bydło które można upchać w zagrodzie, aż będzie trzeszczała, i wystarczy jeden przewodnik by je w ryzach trzymać.

15 09 2018 Oni wszystko wiedzą najlepiej (?)
Tydzień temu byłem na imprezie urodzinowej swojej cioci a jednocześnie matki chrzestnej. Jubileusz 90-lecia. Słuszny wiek. Zwykle w pokoju cioci na stałe włączony jest TVN24 karmiący Ją psychicznie i duchowo niemal non stop. Nawet w czasach siermiężnej komuny ciocia "jakoś" sobie radziła prowadząc średni biznes... Byłem przygotowany na to, że na imprezie będzie polityka ze wzajemnym wspieraniem się w lewacko- liberalnym wzorcu. Jednak.... Z lewej strony prym wiodła warszawianka szerząc pogląd że za Gronkiewicz Walz stolica wypiękniała szczególnie. Zapomniała(?) o pogłębiającym się  zakorkowaniu ulic, złodziejskiej reprywatyzacji, siłowym  wyrzucaniu kupców z targowisk...Pan emerytowany lekarz próbował wmawiać mi, że to nie Sowieci wymordowali  naszych w Katyniu, ale... jacyś przypadkowi enkawudziści na własną rękę. No i, że bolszewia nigdy nie zmierzała ku agresji na zachód...bo bała się (?). Twierdził, że 17 wrzesień 1939 to żadna sowiecka agresja, bo...Rzeczpospolita nie istniała. 50-letni kuzyn -  uznając się za apolitycznego-  był stosunkowo najbliżej moich poglądów twierdząc, że PiS zrobił wiele dobrego dla ludzi...ale Kaczyńskiego już dawno nie powinno być już być w polityce jako  szkodliwego  osobnika. Uff.... Z tymi ludźmi nie było najmniejszej płaszczyzny do jakiejkolwiek dyskusji. Przecież oni wiedzą wszystko najlepiej (?). Im głośniejsi jadem tym mądrzejsi (?). Mimo doskonałego stołu szybko zmęczyłem się i musiałem zwiewać... Źródło: niepoprawni.pl
Panie Kaczyński, Panie Kaczyński, co ci kazało, co?,
wypuścić z piekieł dawne demony, by nawiedziły nasz dom !!
Było dla wszystkich tak oczywiste, kto tu jest dobry, kto zły,
po tej złej stronie zdrajcy czerwoni, a po tej dobrej wy.
Na twym sztandarze Jezusa niosą, lecz jakąś inną ma twarz,
ten z Galilei kochał nas wszystkich, twój tylko niektórych z nas.
Panie Kaczyński, Panie Kaczyński, zamiast obdzielać nas w krąg,
tą Jezusową miłością wielką, Ty dzielisz każdy nasz dom.
Mąż przeciw żonie, kłótnie dozgonne, kto lepszym Polakiem był,
łóżko pod nimi wzdłuż przełamane, jakże odnajdą się w nim.
Syn przeciw ojcu, wnuk przeciw dziatkom, a przeciw siostrze brat, 
w tylu rodzinach stół przerąbany, jak mają chleb na nim kłaść?
Kto ciebie skrzywdził, anioł, czy diabeł, że tak odpłacasz nam,
dzielisz i ranisz i wiek upłynie nim wyliżemy się z ran.
Zatykam uszy, nie chcę już słyszeć, kto tu jest dobry, kto zły,
czas i historia na to odpowie, ale nie dziś i nie ty.
fragmenty ballady o Kaczyńskim, autor tekstu Mirosław Hrynkiewicz

15 09 2018 Parasol Unii Europejskiej dla złodziei, aferzystów i kanciarzy.

Unia Europejska, w zakresie wolności w Internecie zmierza w kierunku nakreślonym przez Chiny. W związku z tym postanowiono wprowadzić cenzurę sieci. Sposób w jaki Internet wpływa na wyniki wyborów spowodował, że postanowiono wziąć internautów za twarz. Nowe prawo z pewnością ma ułatwić walkę z treściami, które unijni decydenci uznają za niebezpieczne dla wygranej w wyborach ich lewicowych kandydatów”.
ZmianynaZiemi.pl Oczywiście na portalu tu cytowanym jest na ten temat wypowiedzi sporo, ale na ogół wyrażają one jedną myśl: mafia dzierżąca władzę w Europie i także w innych krajach o podobnych zapędach absolutnego władania zarówno w dziedzinie materii, jak i ducha, a zatem i sumień ludzkich, postanawia uruchomić filtr, eliminujący wszystko co się jej nie podoba. W Unii Europejskiej przejawy takiego systemu władania człowiekiem, przy  jednoczesnym wmawianiu mu, że chodzi tu o zagrożoną demokrację trwa już od dawna i nie trzeba się trudzić, by znaleźć uzasadnienie takiej eurokracji. Jest nim propagowana na każdym kroku mieszanka libertynizmu z wypróbowaną przez totalitaryzm, zwłaszcza sowiecki metodą ujarzmiania sumień ludzkich. Stąd na cenzurowanym są takie kraje, jak Węgry, Polska, gdzie suwerenność nie jest pustym dźwiękiem, ale rzeczywistością. Elementy kosmopolityczne, wyznające permisywizm w każdej dziedzinie, od etyki osobistej począwszy, a kończąc na elementarnej lojalności wobec własnego kraju – mamy tego porażające przykłady w postępowaniu posłów działających w Parlamencie Europejskim nie w interesie Polski, lecz totalnej opozycji – mają taki parasol ochronny w częściowo samozwańczych, a częściowo zmanipulowanych kręgach władz Unii Europejskiej.
Jest wszakże sfera wolności wymykająca się spod kontroli absolutystycznego władania bossów europejskich (o innych częściach świata tu nie wspominam) – to jest właśnie Internet. Urządzenie bynajmniej nie wolne od trucizny porażającej zwłaszcza tych najbardziej na nią podatnych – młodych, dzieci. Ale nie o eliminowanie tej trucizny chodzi obłudnikom zasiadających w Brukseli i Strasburgu. Tę sączą oni sami chętnie, bo to ona właśnie przygotowuje dla nich te masy bezwolne, o spaczonym sposobie myślenia i widzenia świata, czyli podatne na manipulację. Acta 2 – to bicz na tych wszystkich, którzy odważą się sprzeciwić mafii, powiedzieć prawdę, nazywać rzeczy po imieniu, odsłaniać zakamarki kolosalnego rabunku, malwersacji, afer, o których zwyczajny człowiek nie ma wyobrażenia, ale które w niego biją, gdyż nie w anonimowe państwo, nie w jakieś mało wyobrażalne dobro publiczne, ale właśnie ten zwyczajny człowiek z ulicy za to płaci, na nim żerują hieny starające sobie zapewnić bezkarność na płaszczyźnie społecznej i wolność od rozrachunku własnego sumienia.
Dla tego elementu, ongiś nazywanego po imieniu, przestępczym, rozpościera reżim europejski ochronny parasol w najważniejszym publikatorze, jakim jest Internet. Znajdować będziemy w nim w dalszym ciągu wszystko, co służy wypaczaniu człowieka od przedszkola aż po dom opieki, ale nie znajdziemy nic, co pozwoliłoby rozpoznać aferzystów, złodziei i pasożytów żerujących na organizmie społecznym. A żeby było także śmiesznie, uzasadniać się to będzie dobrem i bezpieczeństwem publicznym. A przede wszystkim obroną demokracji. Gdy chodzi o nasz kraj, Acta 2 przychodzi w porę. Przecież wybory ante portas. Ale czy Polacy pozwolą, by nabrano ich na tak już zjełczałe plewy? Przecież wielu pamięta jeszcze cenzurę z czasów, do których dziś tęsknią tzw. „obrońcy demokracji”. Ciekawe jaki ma ona dziś przymiotnik? Zygmunt Zieliński. Źródło: niepoprawni.pl
13 09 2018 „My sobie nie damy zamknąć ust”.
Trudno dzisiaj mówić o czymkolwiek innym niż o sytuacji w polskim sądownictwie. Każdy świetnie wie, że niezależna władza sądownicza jest gwarantem bezpieczeństwa i prawa, co więc będzie, gdy przechodzi ona we władanie polityków? Działania partii rządzącej w tym zakresie ostro skrytykował rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, Bartłomiej Przymusiński podczas rozmowy w TVN24. Bardzo negatywnie ocenił sposób, w jaki wyłoniono nową KRS, odebranie sędziom sądów rejonowych wpływu na skład Rady i ograniczenie uprawnień samorządu sędziowskiego.
Sędzia Przymusiński mówi też, że w życiu nie przypuszczałby, iż w czasie, gdy odbierał „nominację sędziowską, że prokuratura będzie oceniała sędziów i będzie mówiła jakie mają wydawać wyroki, to jest standard rosyjski” i ostrzega, że „dzisiaj prokuratura przychodzi po sędziów, jutro przyjdzie po ludzi, pełnia władzy w rękach prokuratury jest bardzo niebezpieczna. Jak już sędziowie będą przejęci przez prokuraturę i posłuszni prokuratorom, to nikt nie będzie mógł czuć się bezpiecznie”. Jednocześnie podkreśla, że cokolwiek by się nie stało, „my sobie nie damy zamknąć ust”. Wskazuje na duże problemy komunikacyjne z obecną KRS, której problemem jest „zamknięcie się w szklanej wieży i brak jakiejkolwiek woli dyskusji o tym i brak jakiegokolwiek krytycyzmu wobec tego, co robią” i tu wskazuje na wybór nowych sędziów do SN. 15 minut na rozmowę z kandydatem, brak analizy listy spraw, jakie prowadził kandydat i po tak bardzo pobieżnym badaniu, podjęcie decyzji, który z kandydatów bezterminowo zostanie powołany do SN.
Komentarze Bartłomieja Przymusińskiego nie spodobały się propisowskiemu środowisku sędziów. Zastępca rzecznika dyscyplinarnego sądów powszechnych wezwał go do złożenia wyjaśnień, jednak sędzia nie zamierza wycofać się ze swoich słów. „Mogę powtórzyć raz jeszcze, że to jak wyglądał konkurs do Sądu Najwyższego, to jest jakaś farsa. Przecież wszyscy widzieliśmy w jakim pośpiechu procedowała Krajowa Rada Sądownictwa. Teraz co rusz wychodzą kolejne informacje o tych, których wskazała do Sądu Najwyższego”. Wszystko wskazuje na to, że tzw. „niepokornym” sędziom partia rządząca będzie chciała zamknąć usta. Uchowają się tylko ci, którzy posłusznie będą wykonywać polecenia Ziobry i jego prokuratorów. Przykład? Prokurator krajowy, Bogdan Święczkowski, ocenił działania SN w TV Republika, który „śmiał” zawiesić funkcjonowanie kilku przepisów pisowskiej ustawy i przesłać je do TSUE z prośba o ich zbadanie, mówiąc, że to sprawa skandaliczna. Podobnie ocenił też opór profesor Gersdorf, która uparcie nie przyjmuje do wiadomości, że nie jest już pierwszym prezesem SN czy wniosek Sądu Okręgowego w Warszawie do Trybunału Sprawiedliwości z pytaniem o wykładnię przepisów prawa unijnego.
Święczkowski, więc grozi, że „jako prokurator krajowy i cała prokuratura obserwujemy, czy inne instytucje państwa, także sądy, nie naruszają praworządności. Kiedy uznamy, że praworządność została naruszona, podejmie decyzje”.  Tak więc, drżyjcie sędziowie, bo „dobra zmiana” nadchodzi…
PiS się nie patyczkuje i w błyskawicznym tempie zamienia demokrację na wczesny PRL, oczywiście wciąż podkreślając, że to jest właśnie ta prawdziwa demokracja. Szczyty hipokryzji i kłamstw zostały już całkowicie przekroczone. Tamara Olszewska Źródło: dziennik.pl/onet.pl
Święczkowski w TV Republika to najlepszy czarny kabaret w obecnej RP. Dlaczego tacy ludzie jak Święczkowski dostają tak dużą władzę? Parzcież z daleka widać, że to beton partyjny.
Dla zwykłego obywatela nie ma najmniejszego znaczenia kto będzie zasiadał w TK, SN, KRS, bo to sądów nie zmieni, nadal będzie się szło do sądu po korzystny wyrok dla siebie, a nie sprawiedliwość. Dla mnie ta cała PiSowska reforma to tylko wielokrotne zwiększenie opłat sądowych, i nic poza tym. A to znaczy, że sądy są tylko dla bogatych.

13 09 2018 Oświadczenia medialne prezydenckich ministrów nie są dla nich wystarczające
Gdyby sprawa nie była naprawdę istotnej wagi można by powiedzieć, że mamy do czynienia z przybytkiem na kółkach. Prezydent Duda, nie wydając zgody 7 sędziom SN na dalsze orzekanie, poinformował ich o tym fakcie wyłącznie poprzez oświadczenia medialne prezydenckich ministrów. W związku z tym, to co nastąpiło później, łatwo było przewidzieć: Otóż w środę, o godzinie 9, rozpoczęła się rozprawa w Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego, w której wzięli udział sędziowie Jacek Gudowski i Wojciech Katner, którzy wg przekazów medialnych są sędziami w stanie spoczynku, albowiem nie dostali zgody prezydenta na dalsze orzekanie po 65. roku życia. Ponieważ sędziowie ci nie dostali w tej sprawie żadnego pisma od prezydenta Andrzeja Dudy, uznali, że nadal pełnią swoje funkcje, albowiem oświadczenia medialne prezydenckich ministrów, iż automatycznie zostali odesłani w stan spoczynku, nie są dla nich wystarczające. Przewodniczący składu orzekającego Dariusz Zawistowski – prezes Izby cywilnej powiedział, że SN owszem zna decyzje prezydenta o przedłużeniu orzekania pięciu sędziów, i zna przepisy nowej ustawy, ale uważa, że niezbędne jest formalne postanowienie prezydenta. Decyzję o tym, że sędziowie Gudowski i Katner znajdą się w składzie orzekającym podjął po naradzie 7-osobowy skład sędziów. Ich zdaniem, ten 7-osobowy skład został poprawnie wybrany, bowiem przepisy odsyłające sędziów po ukończeniu 65. roku życia w stan spoczynku zostały zawieszone przez Sąd Najwyższy.
I co dalej? Kancelaria Prezydenta zapowiedziała, że jeszcze dziś wyśle do SN pismo stwierdzające, że siedmiu sędziów, którym prezydent Andrzej Duda odmówił zgody na dalsze orzekanie, przechodzi w stan spoczynku. źródło: wp.pl, RP.pl
Nie można zabronić komuś pracy, skoro chce pracować, a szczególnie kiedy jest sędzią z tak dużym doświadczeniem. Co to za nieudolne państwo, które tych co chcą pracować zabrania im tego, a patologii nie potrafi zmusić do pracy. Nic tylko bić brawo dyktatorowi Kaczyńskiemu.

13 09 2018 Kwaśniewski do Dudy: „Działanie na szkodę europejskiej wspólnoty jest nieodpowiedzialne”
– „Zwracam się do Pana Prezydenta głęboko poruszony i zaniepokojony słowami wypowiedzianymi przez Pana Prezydenta w Leżajsku o Unii Europejskiej jako „wyimaginowanej wspólnocie, z której dla nas niewiele wynika”. To stwierdzenia nieprawdziwe i niebezpieczne. Unia Europejska to nie „wyimaginowana”, ale jak najbardziej realna wspólnota, która przez 60 lat zapewniała pokój naszemu kontynentowi” – napisał były prezydent Aleksander Kwaśniewski w liście otwartym do Andrzeja Dudy.
Kwaśniewski podkreślił, że nieprawdą jest jakoby niewiele dla nas z tej wspólnoty wynikało. Zaznaczył, że Polska ma dzisiaj swobodny dostęp do rynku UE, dokąd kierujemy aż 80 proc. naszego eksportu. – „Kluczowe znaczenie posiada Unia dla polskich produktów rolnych, 2,5 miliona Polaków pracuje zarobkowo w krajach Unii, a liczba ta rośnie. Korzystają nie tylko z wyższych zarobków, ale i innych praw socjalnych, jakie gwarantuje legalne, europejskie zatrudnienie” – napisał były prezydent. Zwrócił też uwagę, że liczba polskich studentów w krajach UE wynosi już 30 tysięcy. – „Poruszamy się bez przeszkód po naszym kontynencie bez wiz i upokarzających kontroli” – podkreślił. Jak dodał, Polska pozostaje największym beneficjentem unijnych funduszy.
– „Działanie na szkodę europejskiej wspólnoty jest nieodpowiedzialne, także w świetle globalnych niepewności i napięć. (…) Takie negatywne procesy wspiera nasz sąsiad, Rosja, łamiąc wobec Ukrainy i Gruzji podstawowe zasady prawa międzynarodowego i aktywnie wspierając dezintegrację polityczną Europy. (…) Jeżeli zatem słowa wypowiedziane przez Pana Prezydenta w Leżajsku wynikają z chwilowych emocji – apeluję o rozwagę. Jeśli zaś z głębszej strategii – ostrzegam. To wbrew polskiej racji stanu” – podkreślił Kwaśniewski.
Na koniec były prezydent przypomniał, że za wejściem Polski do UE głosowało ponad 13,5 miliona Polaków. – „W powiecie leżajskim głosowała za Unią wyraźna większość – 62 proc. mieszkańców. Przeciwko wstąpieniu do UE głosowało 3,9 miliona Polaków, czyli mniej aniżeli połowa Pana wyborców w 2015 r. Nie ma zatem politycznej i społecznej zgody na antyeuropejski kurs, a żadna partia polityczna ani politycznego, ani moralnego mandatu na jego realizację. Polacy są i powinni pozostać częścią realnej, a nie wyimaginowanej, umacniającej się, europejskiej wspólnoty, z której zarówno wiele czerpiemy, jak i do której wnosimy nasz polski wkład. Wspólnoty, której wartości podzielamy i zobowiązaliśmy się przestrzegać w 2003 r.” – napisał Aleksander Kwaśniewski do Andrzeja Dudy. Źródło: wyborcza.pl
Co to się stało, że tak nagle cała opozycja tak kurczowo chce trzymać się Unii? Czyżby Kaczyński tak jak Olszewski chciał rozbić ten postkomunistyczny mafijny układ z Magdalenki? Może i bym w to uwierzył ale w tym układzie pierwsze skrzypce grali i grają Kaczyńscy. Prezydent Duda jak zwykle zapragnął być dowcipny, a wyszło jak zawsze tragicznie. Uczepili się jednego słowa i tak je przerobili, żeby z Dudy zrobić zwolennika wyjścia Polski z Unii Europejskiej. No a może to tupniecie nogą głowy państwa przyniesie Polsce korzyści, przestaniemy być traktowani jak kolonia, ubogi krewny naszych sojuszników.
PiJar: Głos wołającego na puszczy. Duduś i wszyscy towarzysze z PiS-u postrzegają UE jedynie przez pryzmat doraźnych korzyści, jakie można wyciągnąć dla siebie, a w tej chwili widzą Wspólnotę jako przeszkodę w zdobyciu absolutnej władzy. Powiedzmy wreszcie głośno, że dziś Polską rządzi banda nieodpowiedzialnych gówniarzy, dla których myślenie w kategoriach dłuższych niż najbliższe wybory jest totalną abstrakcją. Chłystek z pałacu prezydenckiego stanowi najlepszy tego dowód. Polka gorszego sortu: Unia jest be, ale kasa z Unii jak najbardziej cacy, a wszyscy skompromitowani w kraju już organizują desant pisiorskiej piątej kolumny na Europarlament. A że przy okazji rozwalania tej znienawidzonej Unii od środka można kosić unijne diety, to w to im graj. Rzygać się chce. 
12 09 2018 Pawłowicz zaatakowała wójta Klwowa – ten rozważa podjęcie kroków prawnych.
– „Kłamstwo, populizm i zwykłe niechlujstwo” – to reakcja wójta gminy Klwów Piotra Papisa na wpis Krystyny Pawłowicz na Twitterze. – „Gospodarny” wójt Papis z PSL gm Klwów k/Przysuchy, przedwyborczo swym „poddanym” na lokalne Święto Papryki, do gminy liczącej 600 głów, ściągnął na koncert zespół…Boney M. Wydał na ten wyczekiwany przez rolników koncert ok 1 mln tj ok 1/10 całego budżetu” [pisownia oryginalna – przyp. red] – napisała posłanka PiS.
Piotr Papis w rozmowie z gazeta.pl nie krył oburzenia. – „Moja odpowiedź jest prosta: kłamstwo, populizm i zwykłe niechlujstwo. To po prostu nie przystoi posłance polskiego parlamentu. Zaczynam wątpić w jej tytuł profesora. Naprawdę uważam, że ktoś, kto wypisuje takie bzdury na taki tytuł nie zasługuje” – powiedział wójt. Okazuje się więc, że gmina Klwów liczy 3600, a nie 600 mieszkańców. Jej budżet wynosi zaś nie 10, a 17 mln zł. Wójt powiedział, że na organizację całego Święta Papryki wydał 100 tys. zł, a występ Boney M. kosztował 30 tys. Piotr Papis stwierdził także, że Pawłowicz, pisząc o „600 głowach” i „poddanych” obraża mieszkańców. – „Będę rozmawiał z prawnikiem gminy, sprawdzimy, czy możemy panią Pawłowicz pozwać w trybie wyborczym. Imię naszej gminy nie może być opluwane” – zapowiedział wójt. Źródło: gazeta.pl
Widocznie panna Krysia bierze to samo co Mateuszek Kłamczuszek, bo znowu odleciała. Proponuję pani lot miotle, bo to zdrowiej i emocje sięgają szczytów. Sałatka pannie Krystynie kiedy ją żarła spadał na kartę z danymi i co przeczytał to napisała.
Oborowy: Moje Krowy w oborze mają większy iloraz inteligencji od Krystyny Pawłowicz, która nie posiadając jej w postaci wrodzonej lub nabytej, w prymitywny sposób chce zaistnieć, niestety pożytku z niej wcale, bo nawet mleka nie daje…??!! No ale panie Oborowy jak ona ryczy, jak ryczy !!!

12 09 2018 Duduś co ty wyprawiasz!?
„Tak się właśnie robi PolExit” – burza po słowach Dudy, dla którego UE to „wyimaginowana wspólnota”
„Nie mamy już Prezydenta. To ktoś rozpaczliwie i bez sensu szukający sposobu na utrzymanie strzępów poparcia swojej partii. Ale i takimi metodami nie ma na to szans. Murzyn musi robić swoje, ale murzyn i tak będzie musiał odejść. Mógłby przynajmniej odejść z honorem, a nie upokorzony” – dosadnie podsumował były szef BBN Stanisław Koziej wystąpienie Andrzeja Dudy podczas spotkania z mieszkańcami Leżajska.
– „Uczynimy wszystko, żebyście państwo mieli przekonanie, że ktoś wreszcie myślał o obywatelach, a nie tylko o swoich sprawach, czy jakiejś wyimaginowanej wspólnocie, z której dla nas niewiele wynika. Wspólnota jest dla nas potrzebna tutaj w Polsce. Nasza. Własna. Skupiona na naszych sprawach, bo one są dla nas najważniejsze. Kiedy one zostaną rozwiązane, będziemy się zajmowali sprawami europejskimi. A na razie niech nas zostawią w spokoju i pozwolą nam naprawić Polskę” – stwierdził Duda.
Ta antyunijna wypowiedź wywołała burzę w mediach społecznościowych. – „Tak się właśnie robi PolExit. Tylko jak nas już w UE nie będzie to uprzejma prośba do Was prawico, żeby nie było, że „gorszy sort” przed tym nie przestrzegał. I żeby nie było, że „gorszy sort” i Tusk za tym stoi”; – „Choroba postępuje albo rosyjscy agenci przestają się kryć”; – „W lipcu 2017 prezydent Duda miał szansę wysiąść z tramwaju PiS na przystanku „Przyzwoitość”. Nie skorzystał. Od tego czasu jego prezydentura to nabierający tempa upadek”; – „To gdzie wybiera się Szydło? Do iluzorycznego świata? A Marszałek Kuchciński i Becia Kempa też tam chcą” – pisali internauci.
Słowa Dudy komentowali tez dziennikarze i politycy. – „Wyimaginowana wspólnota”? Coś niedobrego dzieje się z moim prezydentem. Nawet jeśli tak właśnie myśli to w ustach głowy państwa jest to gruby błąd” (prawicowa blogerka Kataryna); – „Politycy PiS na czele z prezydentem bez przerwy deprecjonują UE. Mogą wypuścić dżina z butelki i, tak jak brytyjscy konserwatyści, uruchomić mechanizmy, wspierane dodatkowo przez służby W. Putina, które trudno będzie zablokować. I lawina ruszy. Groźne!” (Dominika Wielowieyska z „GW”); – „W ramach walki o poparcie PiS na drugą kadencję PAD nazwał dziś UE „wyimaginowaną wspólnotą, z której dla Polaków niewiele wynika”. Przystąpienie PL do Unii poparło jednak znacznie więcej Polaków (13,5 mln) niż A. Dudę (8,6 mln)” (Renata Grochal z „Newsweeka”);
– „Prezydent Duda idzie drogą D. Camerona. Dla taniego poklasku, zdobytej na sekundę akceptacji, buduje autostradę dla Polexitu. Może bez świadomości, ale tym gorzej. Bo to znów nie jest komplement dla niego” – Bogdan Zdrojewski z PO; – „Pan Prezydent, naśladując Prezesa, jest już mentalnie poza Unią” – były szef MSZ Radosław Sikorski. Źródło: Twitter
11 09 2018 Poproszę o inny zestaw pytań. Kopcińska broni Morawieckiego.
Zdaje się, że w polityce pod rządami PiS dawno już wszystko stanęło na głowie. A jednak – kolejne zaskoczenie. Dzięki rzecznik rządu Joannie Kopcińskiej dowiadujemy się, że na pytania prasy – jeśli są niewygodne – można… wcale nie odpowiadać.
Dowód? Krążący w sieci minutowy film ze wspólnej konferencji prasowej Mateusza Morawieckiego oraz kandydatki na prezydentkę Opola Violetty Porowskiej bije rekordy popularności. Nic dziwnego, że gwiazdą konferencji została właśnie rzecznik rządu, choć miał być to dzień wspomnianej kandydatki, współwystępującej z premierem Morawieckim. Dodajmy, że wszystkie uniki rzecznik Kopcińska stosowała z uprzejmym uśmiechem na buzi, roztaczając aurę profesjonalizmu. I w taki własnie sposób nie udało się dziennikarce uzyskać odpowiedzi na istotne pytanie, dlaczego prezes PiS Jarosław Kaczyński w wieku 69 lat na emeryturę się nie wybiera, a sędziowie Sądu Najwyższego muszą.  Stojąca przy mikrofonie Joanna Kopcińska bez mrugnięcia okiem odpowiedziała od razu: „Proszę kolejne pytanie”. To nie wszystko – pouczyła dziennikarzy: „prosiłabym, żebyśmy mogli odpowiedzieć na pytania związane z faktami, z programem, a nie na spekulacje”.
Podobny los spotkał kolejne pytanie, o zarzuty formułowane przez Władysława Kosiniaka-Kamysza, że premier Morawiecki kłamie, a prawdę mówi tylko wtedy – gdy się pomyli. – Poproszę o kolejne pytanie – stwierdziła Kopcińska. Jak zauważa portal Fakt24, uczestnicy konferencji odpowiadali tylko na takie pytania, które rzecznik rządu uznała za stosowne. Szkoda tylko, że adresaci konferencji nie mogą dowiedzieć się tyle, ile by chcieli. Źródło: fakt24.pl
Premier Moraiwcki igdy sie nie myli!?
Ma władzę to wszystko może, bo kto jej poskoczy, znajdzie się taki odważny? Nie bo jak władza tupnie to wszyscy poskoczą, głowy pochylą i każdy grzecznie w kącie stanie. Dziś władza nie czuje nad sobą bata! Wykształciło to wśród sprawujących władzę poczucie bezkarności. Dlatego stali się zuchwali wręcz bezczelni. Zadufani w sobie w poczuciu wyższości nad innymi już nie kradną oni już grabią i to na wyścigi niczym wygłodniałe stado wilków z obowiązującym prawem buszu. Wszak kto pierwszy ten lepsze profity weźmie. Nastały złote czasy dla krętaczy i cwaniaków. Sześć lat już tak pisałem i do dziś nic się nie zmieniło, ba jest jeszcze gorzej.

11 09 2018 Frasyniuk o sędziach, Nowackiej i Biedroniu.
Morawiecki przycisnął podatkami Frasyniuka i ten zaczyna podskakiwać.
– „Represje się zaczynają, wywalają na zbity pysk wszystkich tych, którzy mają odwagę pielęgnować w sobie wolność i z tej wolności nie tylko korzystać, ale publicznie ją głosić” – to komentarz Władysława Frasyniuka o postępowaniu dyscyplinarnym wobec sędziów Bartłomieja Przymusińskiego i Igora Tuleyi za krytykę nowej KRS i „reform” obecnej władzy. – „To kolejny sygnał dla liderów partii. Przecież nikt z was, panie i panowie, będący w polityce, nie ma wątpliwości, że KRS nie jest KRS-em, tylko jest egzekutywą Ministerstwa Sprawiedliwości. Bój toczy się o to, żeby biuro polityczne Ministerstwa Sprawiedliwości osadzić w Sądzie Najwyższym” – dodał w TVN24.
Frasyniuk uważa, że bez państwa prawa nie ma wolności. Jego zdaniem, PiS prowadzi Polskę w stronę rozwiązań węgierskich. – „Parlamentarzyści powinni głośno krzyczeć, że Polska z lidera liberalnej demokracji staje się krajem totalitarnym” – apelował. Były opozycjonista jako dobry ruch określił przystąpienie ugrupowania Barbary Nowackiej do Koalicji Obywatelskiej. – „Podjęła racjonalną decyzję. Wszystkim tym, którzy to krytykują, przypominam, że od trzech lat przegrywamy. Z roku na rok tracimy wszystko i należy się zreflektować, zresetować i zastanowić się, w jaki sposób zastopować to zawłaszczanie państwa”. W tym kontekście zaapelował do Roberta Biedronia, który od pewnego czasu atakuje KO: – „Twój pomysł na to, żeby nabrać głęboko powietrze w płuca i doczekać do lutego, pachnie śmiercią. Drogi Robercie, nie przeszkadzaj!”. Źródło: tvn24.pl
Andrzej Lepper tak o Frasyniuku powiedział: W 1989 roku golas, w jednych portkach chodził, a dzisiaj 200 najnowszych tirów ma. Niech on pokaże jak to się robi, to będą wszyscy w Polsce tak robić.
Frasyniuk nigdy nie był opozycjonistą podobnie jak Kornel Morawiecki oni tylko czekali by się załapać na uwłaszczanie majątku narodowego. Dziś jest znowu aktywny by do koryta się dopchać, i co smaczniejsze kęsy dla siebie zagarnąć. 
09 09 2018 Kaczyński: Patryk Jaki będzie wiele znaczył w polskiej historii
"Patryk Jaki to człowiek, który będzie w polskiej polityce i historii następnych dziesięcioleci wiele znaczył" - ocenił w niedzielę prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem Jaki ma szansę na zwycięstwo w Warszawie, ale "jest to bardzo trudne". Kaczyński ocenił, że Patryk Jaki "ma szanse, pracuje fantastycznie"."Pochwalę się panu: kiedy go po raz pierwszy zobaczyłem - na takim młodzieżowym spotkaniu - to zobaczyłem, od razu można powiedzieć, po minucie, że to jest człowiek, który będzie w polskiej polityce wiele znaczył" - powiedział prezes PiS. Dodał, że to się potwierdziło. "Tu widać talent, widać tę siłę, energię, pewność siebie, spokój. Naprawdę, ktoś kto może w polskiej historii następnych dziesięcioleci - bo to przecież młody człowiek, jeszcze kilka dziesięcioleci może być czynny w polityce, to jest dopiero początek - wiele znaczyć, wiele zrobić, wiele zrobić dobrego" - podkreślił.
Kaczyński powiedział też, że wie, że Jaki ma takie cechy osobiste, które powodują, że "można mieć nadzieję, że on będzie robił rzeczy dobre".
Pytany, czy kandydat Zjednoczonej Prawicy może złamać mit, że Warszawa jest antypisowska, oraz że "przecież wcześniej ten mit złamał śp. prezydent Lech Kaczyński - również zdobył władzę w Warszawie" prezes PiS wyraził nadzieję, że złamie. Jak ocenił, Patryk Jaki ma szanse, ale "to jest bardzo trudne".
"Od czasów mojego śp. brata wiele się zmieniło. A poza tym mój brat kandydował na prezydenta Warszawy mając bardzo, bardzo duży dorobek polityczny. Należał do najbardziej doświadczonych polskich polityków. Pełnił wiele różnych funkcji i to mu na pewno pomagało" - wyjaśnił Kaczyński. Dodał, że Jaki tego rodzaju atutu nie ma, ale ma za to "tę niebywałą energię i po prostu wielkie zdolności polityczne". źródło fakty.interia.pl
Palikot, Kukiz też mili w historii wiele znaczyć. A dziś niewielu pamięta Palikota, za rok zapomnimy o Kukizie, zaś Jaki przejdzie do historii jako Jaki Bylejaki. Jarosław próbuje tworzyć mit Lecha herosa polskiej polityki, patriotyzmu, i jakoś mu z tego nic nie wychodzi.

09 09 2018 Morawiecki: Nie pozwólmy, by powiew wolności został zatrzymany
"Teraz, po tych latach, kiedy powiew prawdziwej wolności, głębokiej demokracji dotarł do Polski, nie pozwólmy, żeby on został zatrzymany. Pierwszym wielkim testem są te wybory samorządowe, potem europejskie, potem parlamentarne, a potem mam nadzieję, że raz jeszcze prezydentem zostanie pan Andrzej Duda - powiedział premier Mateusz Morawiecki w niedzielę na spotkaniu z mieszkańcami Namysłowa.
Apelował też o oddolną aktywność. "Potrzebujemy was, potrzebujemy aktywności oddolnej, bo niestety przez te 30 lat III Rzeczypospolitej nasi przeciwnicy mają główne media: telewizje, radio, internet, gazety. 70, 80, czasami 90 procent należy do nich" - mówił Morawiecki. "Ale i tak ludzie są coraz bardziej świadomi, że prawdziwa demokracja, prawdziwa wolność to jest to, co my oferujemy" - dodał.
Premier zaapelował, by nie tylko kochać swoje małe ojczyzny, ale też przekonywać bliskich, sąsiadów, a nawet przeciwników politycznych do dobrej zmiany. "My nie idziemy do samorządów, by brać na kimś rewanż czy coś takiego. Nie, ja jestem za tym, żeby patrzeć w przyszłość, by zamknąć czasami jakiś tam rozdział historii, by zaufać nowym, skutecznym włodarzom, którzy będą blisko współpracować z rządem. I takim gospodarzem mam nadzieję będzie w Namysłowie już niedługo Bartek" - powiedział premier. Szef rządu poparł posła PiS Bartłomieja Stawiarskiego na stanowisko burmistrza Namysłowa.
źródło fakty.interia.pl
Morawiecki nie zauważył, że stajemy się coraz to bardziej zniewolonym narodem, no bo jak ma to zauważyć skoro dysponuje trzydziestu milionowym majątkiem? To ma być ta wolność Morawieckiego, praca na dwa etaty i kupa kredytów do spłaty tak żyje dziś zdecydowana większość Polaków mieszkających w Polsce. No a później zdziwienie że 30- 40- latek jest tak wyeksploatowany jak 70 letni Niemiec, Francuz czy biedny Grek. Zachłysnęliśmy się swobodą, możemy jeździć po Europie bez granic, w samochodach, które są własnością banków, mieszkać w domach obciążonych hipoteką...Przez to, że nie kradliśmy, nie przyjaźniliśmy się z ludźmi systemu i staraliśmy się być wszędzie i zawsze uczciwymi, jesteśmy tu gdzie jesteśmy i mamy, to, co mamy. 
08 09 2018 W Szczecinku Szydło chowa się przed przeciwnikami „dobrej zmiany”.
Wicepremier, Beata Szydło, której zadania w obecnym rządzie trudno jasno sprecyzować, zajmuje się obecnie podróżami po kraju i agitacją na rzecz PiS. Podczas swojej ostatniej wizyty w Szczecinku Szydło zachęcała do głosowania na kandydatkę partii – Joannę Pawłowicz – w najbliższych wyborach samorządowych. Wicepremier tradycyjnie zachwalała dokonania „dobrej zmiany”. Na sali, w której odbyło się spotkanie przeważali zwolennicy PiS-u, jednak jak się okazuje miejsce zostało w ostatniej chwili zmienione. Pierwotnie wicepremier miała się spotkać z mieszkańcami Szczecinka w parku miejskim. Na zmianę niewątpliwie miała wpływ duża grupa przeciwników PiS-u, ubranych w koszulki z napisem „Konstytucja”. Protestujący oczywiście nie zostali wpuszczenie do Sali w Centrum Ekologicznym, jednak była premier nie zdołała się przed nimi ukryć i przed budynkiem oraz na drogach dojazdowych „powitana” została skandowanym głośno słowem „Konstytucja”. Prawo i Sprawiedliwość w oficjalnych przekazach za wszelką cenę stara się ukryć niewygodną dla partii tę część kampanii, w której jasno widać niezadowolenie Polaków z „dobrej zmiany”. Na szczęście nie wszystko da się ukryć, jak panią wicepremier, w bezpiecznych czterech ścianach. Źródło: szczecinek.pl ; memnews.pl ; gk24.pl
Szydło to taki buldożer, który przeciera szlaki dla Kaczyńskiego dlatego ma wysoką pozycję w PiS i musi bardzo dobrze zarabiać. No a mąż za partyjną robotę żony dostaje milionowe dotacje na szkołę.
Dziwi mnie tylko jedno dlaczego „ulica” nadal milczy i nie popiera tej garstki protestujących ponoć w obronie demokracji? „Ulica” milczy bo ma wybierać spośród bandytów wielu tego lepszego. Ostatni raz ulica tupała w na początku lat 80-tych ubiegłego wieku. Marsz głodowy w Łodzi w 1981, roku kiedy to na Piotrkowskiej protestujący się nie mieścili, miało się wrażenie jakby do Łodzi nagle pól Polski zjechał. Wałęsa to była dla „ulicy” alternatywa dla komuny. I co to się stało, że tak nagle ulica w taki głęboki marazm zapadła? Ano Bolek sprzedał Polskę za czapkę ulęgałek fundując nam kapitalistyczną demokrację. Kto dziś ulicę potrafi obudzić? Sądzę, że będziemy musieli jeszcze bardzo długo na to czekać.

08 09 2018 Internauta do Gowina: „Przechodząc z PO do PiS, podniósł pan średnią IQ w obu partiach”.
– „Zieliński strzela (zasłużonego) gola Włochom, a my z @ArturZasada świętujemy 5-lecie wyjścia z PO. I jak tu nie lubić piątków/eczków?” – napisał na Twitterze wicepremier i minister nauki w rządzie PiS Jarosław Gowin. Wywołał tym wręcz lawinę komentarzy internautów, z których jeden jest szczególnie celny: – „Przechodząc z PO do PiS podniósł pan średnią IQ w obu partiach”.
– „Tylko, że w PO był Pan miłą odmianą, a teraz jest Pan przeźroczysty. Jeżeli PiS to partia konserwatywna, to już chyba wolę bolszewików, bo oni nie kłamali, że chcą komunizmu”; – „Żeby Pan nie przeholował z tym świętowaniem, bo może zabraknąć do „pierwszego”; – „A wejścia do PiS-u pan już nie świętuje? Wchodziłem, ale się nie cieszyłem?” – komentowali internauci.
A Borys Budka dodał: – „Jarku, a ja wspominam jak dziesiątki godzin pracowaliśmy w zeszłej kadencji nad reformą procedury karnej, która skracała postępowanie sądowe, a którą wspólnie z prof. Królikowskim firmowałeś swoim nazwiskiem. Tę reformę do kosza wyrzucił Ziobro. Fajnych masz nowych kolegów…”. Źródło: Twitter
Dzięki temu przejściu na oczach premiera, prezydenta, prezesa Kaczyńskiego prof. Gliński robi przekręt stulecia na 500 mln złotych, i kupuje kolekcję od dawna należącą do narodu. W normalnym kraju już dawno oglądałby świat spoza krat, a w takich Chinach dostałby kulkę, lub sznur konopny. No a w Polsce Kaczyńskiego pewnie kilka medali, odznaczeń otrzyma, i oczywista oczywistość nagroda i premia mu się należą, wszak działaj w dobrej wierze. No a czy to takie ważne w czyjej?
Pieniądze ze sprzedaży „Damy z gronostajem” są już w Liechtensteinie. Ciekawe jakie pieniądze za to on i mafia PiSowska otrzymała. Macierewicz zastąpi Kwiatkowskiego i wszystko pod dywan zamiecie.


08 09 2018 „Nie ma wolności bez samorządności – wszystko w Twoich rękach”
– „Przed nami wybory samorządowe, może najważniejsze od 29 lat. Zaczyna się walka o przyszłość Polski. Bitwy, jedna po drugiej, które zdecydują, czy będziemy żyć na wschodzie czy zachodzie Europy. Zdecyduje się, czy będziemy dumnym, bezpiecznym narodem, czy na lata pogrążymy się w chaosie, nienawiści i kompletnej izolacji. Czy jesteśmy w Europie, czy Polska będzie należeć do Polaków, czy do partyjnej nomenklatury, czy będziemy umieli być jedną wspólnotą” – mówił podczas konwencji Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Przebiega ona pod hasłem: „Wszystko w Twoich rękach”.
Lider PO przedstawił sześć zobowiązań Koalicji: szkoła równych szans, bez chaosu; darmowe bilety komunikacji publicznej dla uczniów; program „złotówka do złotówki” – dołożenie złotówki z budżetu państwa do każdej złotówki wydanej przez samorząd; pomoc seniorom – w każdym mieście i w gminie ośrodki opieki społecznej dla osób starszych; walka ze smogiem i powstrzymanie importu śmieci do Polski; dokończenie „schetynówek” i „orlików”; koniec dublowania obowiązków urzędów wojewódzkich i marszałkowskich.
– „Będziemy walczyć o Polskę przyzwoitą, szczęśliwą i dostatnią. O Polskę, o jakiej marzyli bohaterowie naszej historii. O taką, której chcielibyśmy dla naszych dzieci. Polskę wolną od pogardy, w której każdy bez żadnego wyjątku czuje się ważny i bezpieczny, w której matka niepełnosprawnego dziecka traktowana jest z uznaniem i szacunkiem, w której prawa kobiet są oczywistością, w której przedstawicielowi władzy nawet nie przyjdzie do głowy, żeby uderzyć kogoś w twarz. Mówiąc najkrócej, w której to władza służy obywatelowi, w której nie łamie się prawa Konstytucji” – podkreślił Schetyna.
Zaznaczył, że silny samorząd nie jest wrogiem rządu. – „Przeciwnie, dopiero silny samorząd i silny rząd centralny dają razem silne polskie państwo, to jest nas cel. Najpierw obronimy przed PiS-em polskie miasta, regiony i gminy, później odbierzemy PiS-owi w całym państwie po to, żeby polski rząd i polskie samorządy już nigdy na siebie nie warczały. Polki i Polacy oczekują innej polityki, oczekują mądrej władzy. Marzeniem wszystkich jest szczęśliwa i normalna Polska” – mówił Schetyna.
Lider PO podsumował też rządy PiS. – „Proponuje awans ludziom z partyjną legitymacją – biernym, miernym, ale wiernym. PiS-owscy dygnitarze mówią dziś: weź legitymację naszej partii, a wtedy ty i twoje dzieci weźmiecie udział w podziale stanowisk i łupów, dopuścimy cię do prowadzonej przez nas grabieży polskiego państwa. Taki model awansu społecznego był w związku sowieckim i PRL-u”– stwierdził przewodniczący Platformy. Źródło: tvn24.pl
Schetynie wierzę tak samo jak Kaczyńskiemu im tylko zależy by poszedł głosować, no bo Europa, Świat patrzy na frekwencje, a to na kogo zagłosuję nie ma najmniejszego znaczenia bo zwycięzcy są przed wyborami namaszczeni.
Wy głosujecie! My wybieramy! Niejeden powie, że zajmujemy się mało znaczącymi sprawami zapominając o tych najistotniejszych. Jednak kiedy te drobne z pozoru wydarzenia zaczniemy sumować otrzymamy obraz tego co niby wybraliśmy i rządzi nami. Zobaczymy jak jesteśmy przez decydentów lekceważeni wręcz opluwani jak nas pozbawiono podstawowych praw zagwarantowanych w konstytucji. Wybory nieuchronnie się zbliżają lecz czy to jeszcze wybory skoro głowni aktorzy już wybrani.


08 09 2018 Czy Piotrowicz dopuścił się przestępstwa urzędniczego?
Chodzi o niepoinformowanie przez Stanisława Piotrowicza Krajowej Rady Sądownictwa o tym, że kandydatka do Sądu Najwyższego Małgorzata Ułaszonek- Kubacka została skazana przez sąd dyscyplinarny. Prokurator z czasów stanu wojennego był „dysponentem jej akt osobowych”, o czym poinformował TVN 24. Karniści, na których powołuje się reporter RMF FM, mówią, że Piotrowicz mógł nie dopełnić obowiązków podczas opiniowania kandydatów do Sądu Najwyższego. Był bowiem sprawozdawcą w zespole wysłuchującym kandydatów do Izby Dyscyplinarnej.  To on przedstawiał pozostałym członkom KRS kandydaturę Ułaszonek-Kubackiej, a w jej aktach osobowych była informacja o dyscyplinarce dla niej. Mógł więc utajnić ten fakt albo niedbale wykonać swoje obowiązki. Piotrowicz mógł się więc dopuścić przestępstwa urzędniczego – twierdzą informatorzy RMF FM. 
Źródło: RMF FM
No to się narobiło Piotrowicz będzie musiał wydać wyrok we własnej sprawie! Ciekawe przez ile lat będzie musiał......brać premie i otrzymywać medale. Jak się dopuścił to sam się rozgrzeszy i uniewinni. No i kto mu podskoczy, znajdzie się taki?
Małgorzata Ułaszonek–Kubacka, radca prawny z Białegostoku, pewnego wieczoru wraz z przedstawicielem firmy windykacyjnej udała się z niezapowiedzianą wizytą do domu dłużnika. Ponieważ nie zastała go, przeprowadziła rozmowę z jego żoną, przestraszoną i niemającą żadnego upoważnienia, by decydować o spłacie długu. Za wykonanie czynności zawodowych „niezgodnie z prawem, nierzetelnie, z pominięciem należytej staranności i uczciwości” Ułaszonek–Kubacka została w marcu 2017 r. ukarana przez radcowski sąd dyscyplinarny i zobowiązana do zapłaty kary w wysokości 3500 zł. Od wyroku się nie odwołała. 
Radca prawny Ułaszonek- Kubacka została ukarana przez radcowski sąd dyscyplinarny czy słusznie? Mam poważne wątpliwości skoro małżonka odpowiada swoim majątkiem, za długi męża, to musi mieć prawo decydowania o sposobie ich spłaty. Co ma tylko płacić i milczeć? Polityka powinna zatrzymać się przed bramami wszelakich sądów.
07 09 2018 Rząd chce skuteczniej ściągać daniny. "Skarbówka jest już uzbrojona po zęby".
7,5 mld zł chce w 2019 r. uzyskać resort finansów z uszczelniania systemu. Choć to mniej, niż zakładano w tym roku, kwota nadal robi wrażenie.
Większość efektów uszczelnienia fiskus chce uzyskać w podatku VAT, bo główne źródła, na jakie wskazuje, to rozbudowa analityki jednolitego pliku kontrolnego, działanie przez całe 12 miesięcy mechanizmu podzielonej płatności i pełna funkcjonalność systemuSTIR. Ten ostatni ma przeciwdziałać wykorzystaniu systemu finansowego do przestępstw skarbowych: na bieżąco wyłapywać podejrzane transakcjei je blokować.
Poprzeczka jest zawieszona wysoko: 7,5 mld zł to mniej niż zakładane na ten rok 10,6 mld zł, ale nadal dużo. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że z wymienionych narzędzi fiskus korzysta już w tym roku. A mimo to prawdopodobnie nie uda mu się uzyskać zaplanowanej kwoty. Tak uważają ekonomiści BZ WBK. Na razie trudno dokładnie ocenić, jaki będzie końcowy efekt, ale raczej będzie to mniejsza kwota, biorąc pod uwagę, że całkowity wzrost wpływów z VAT wyniesie w tym roku niewiele ponad 10 mld zł, a przecież mamy szczyt cyklu koniunkturalnego - napisali ekonomiści banku w raporcie poświęconym projektowi budżetu na 2019 r. źródło biznes.interia.pl
Znaczy się Morawiecki jeszcze bardziej dokręci śrubę, oby tylko gwintu nie zerwał, bo wtedy komitety mogą znowu zapłonąć. Odzyskanie jednej złotówki daniny kosztuje polskiego podatnika 5 złotych i to ma być nasz interes życia? Mało tego szara strefa jest motorem napędowym rozwijającej się gospodarki. Niemcy mają dużą nadwyżkę budżetową bo tam podatki są tak niskie, że nie opłaca się ich nie płacić, ba im więcej i szybciej płacisz tym więcej ulg otrzymujesz.
Morawiecki do gwóźdź do trumny dla polskich firm. W tej szalonej pogoni Morawieckiego za wyłudzaniem pieniędzmi od przedsiębiorców zapomniał on, że to Fiskus jest dla podatników a nie odwrotnie. KAS czyli kasacja wszystkich polskich podmiotów gospodarczych zarejestrowanych na terenie Polski. Jak tak dalej pójdzie to wkrótce Fiskus nie będzie miał kogo kontrować, i co wtedy urzędnicy pójdą na grzybki?


07 09 2018 Nowy rzecznik prezydenta gwarantem podziału społeczeństwa na „lepszych i gorszych” Polaków? 
Czy to potomek marszałka Mariana Spychalskiego?  Prezydent Duda ma nowego rzecznika. Który to już przez te trzy lata? To Błażej Spychalski. Spychalski jest prawnikiem, prezesem największych spółek miejskich w Tomaszowie Mazowieckim, najpierw Zakładu Gospodarki Ciepłowniczej, a potem Zakładu Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej. Jest też radnym w łódzkim sejmiku, gdzie zasiada w Komisji Rozwoju Regionalnego, Gospodarki Przestrzennej, Transportu i Komunikacji. Wybór Spychalskiego na rzecznika prezydenta wzbudza duże zainteresowanie wśród internautów, którzy zaczęli poszukiwać jakiś informacji na jego temat i dość szybko wpadli na jego „grzeszki”. Pan Spychalski idealnie wpisuje się w partyjny nurt ostrej negacji każdego i wszystkiego, co nie jest zgodne z linią rządzącej partii. Internautka pod pseudonimem Diablica zamieściła na Twitterze fragment jego „prasówki”, gdzie określa Bartosza Węglarczyka wnukiem „jednego z największych zbrodniarzy stalinowskiej Polski, osobiście TORTURUJĄCEGO bohaterów z NSZ, WIN i AK”, Hannę Lis córką „KANALII z okresu stanu wojennego” czy Monikę Olejnik, córkę „funkcjonariusza SB, konfidenta służb PRL pseudonim „Stokrotka”. Jeden z internautów tak skomentował wpis Diablicy – „jaki prezydent taki rzecznik. Polska na takie ameby nie zasłużyła”.
Jedno jest pewne. Powoływanie takich ludzi na tak odpowiedzialne stanowisko ma się nijak do deklaracji Dudy o zakopywaniu podziałów społecznych czy wmawiania nam, że jest on prezydentem wszystkich Polaków. Tamara Olszewska Źródło: natemat.pl
06 09 2018 Kuriozalny zarzut Krzysztofa Mieszkowskiego. Razi go, jak prezydent zachowuje się w kościele.
"Uwłaczający widok" - alarmuje Krzysztof Mieszkowski, poseł Nowoczesnej. W mediach społecznościowych podzielił się z internautami swoim oburzeniem na zachowanie prezydenta. Co zrobił Andrzej Duda? Klęczał, kiedy przyjmował komunię świętą. "Prezydent na kolanach przed klerem przyjmujący komunię. Smutny widok" - napisał na Twitterze Krzysztof Mieszkowski. Zdaniem posła Nowoczesnej, to, co zrobił Andrzej Duda, uwłacza głowie państwa. Co więcej, według Mieszkowskiego gest prezydenta podważa zapis w konstytucji, dotyczący równości kościołów i związków wyznaniowych. "Ekshibicjonizm religijny w czystej formie" – ocenił.
Post posła Nowoczesnej nie przypadł do gustu internautom. W komentarzach wyrazili swój sprzeciw. Niektórzy postanowili też edukować polityka.
"Co za bzdury, pan jest kompletnym ignorantem. Podczas komunii św. nie klęka się przed księdzem, tylko przed Chrystusem pod postacią chleba. Tak wierzą katolicy, tak wierzy każdy przyjmujący komunię św. Jeśli pan się nie zna, to niech lepiej milczy" - podkreślił jeden z użytkowników Twittera. "Pan przeczyta sobie najpierw konstytucję. Nie zna pan, mimo że usiłuje udowodnić, że jej broni. Prezydent korzysta z wolności religii, zagwarantowanej w konstytucji, jak każdy obywatel" - zaznaczył kolejny. Jeszcze inny zamieścił zdjęcie klęczących polityków opozycji. Źródło wiadomosci.wp.pl
Czy to jest pobożność na pokaz, czy pokuta za najcięższe grzechy? Pierwsza dama przyjmuje komunie w kościele katolickim, a nie chodzi do synagogi, dlaczego? Na audiencji u papieża było już tyle głów państwa i jakoś nie przypominam sobie by ktoś klęczał przed nim. Komunię już od dawna przyjmuje się na stojąco. No chyba, że dziś za pokutę za najcięższe grzechy klęczy się, kiedyś taki grzesznik musiał krzyżem na środku kościoła leżeć. Niby tajemnica spowiedzi a wszyscy wiedzieli jakie grzechy miał na sumieniu.

05 09 2018 Komenda Główna Policji zachęca funkcjonariuszy do specjalizowania się w oprowadzaniu po izbach pamięci.
Komenda Główna Policji rozesłała pismo, w którym zachęca funkcjonariuszy do rozpoczęcia „dwusemestralnych studiów podyplomowych Opiekun Policyjnej Izby Pamięci” na Uniwersytecie im. Jana Kochanowskiego w Kielcach – informuje tvn24.pl. – „Oniemiałem. Myślałem, że to żart i tak zareagowali policjanci, jak im przeczytałem pomysł komendy głównej. Ja nie mam ludzi, by ułożyć grafik służby patrolowej. To ostatni specjalista, który jest mi potrzebny. I ostatni kierunek na jaki wypuściłbym policjanta, by się dokształcał” – mówili funkcjonariusze w rozmowie z tvn24.pl.
A były minister spraw wewnętrznych i administracji Marek Biernacki tak skomentował zachętę KGP: –„Policja ma tysiące wakatów, brakuje specjalistów od zwalczania cyberprzestępczości, przestępczości gospodarczej i pieniędzy na podnoszenie kwalifikacji przez choćby dzielnicowych. To powinny być priorytety, a nie zabawy w rekonstrukcje” – stwierdził poseł opozycji.  Autorem pisma jest dyrektor Biura Historii i Tradycji KGP nadkom. Krzysztof Musielak. Samo biuro powstało tuż po wygranych przez PiS wyborach na polecenie wiceministra spraw wewnętrznych Jarosława Zielińskiego. Jak twierdzą informatorzy tvn24.pl, szczególnie interesują go rekonstrukcje historyczne i historia policji w dwudziestoleciu międzywojennym. O innych „zamiłowaniach” Zielińskiego pisaliśmy niedawno w artykule „Policja „ściele się do nóżek”. Źródło: tvn24.pl
Czyżby w każdej komendzie policji miały pojawić się wystawy na temat, życia i twórczości Śp Lech Kaczyńskiego oraz brata jego Jarosława? Czekam na utworzenie w każdej komendzie grupy rekonstrukcyjnej Granatowej Policji z czasów okupacji, znaczy się takiego odpowiednika ZOMO ze ścieżką zdrowia. Okupację już mamy, pora na odpowiednie służby. Jak już szaleć, to na całego.

05 09 2018 Kolejny pozew przeciw Piotrowiczowi.
No to się narobiło Piotrowicz będzie musiał wydać wyrok we własnej sprawie! Ciekawe przez ile lat będzie musiał......brać premie i otrzymywać medale. – „Czuję się dogłębnie urażony tymi bezpodstawnymi pomówieniami i mając na uwadze to, że Pan Poseł Stanisław Piotrowicz dotychczas nie ustosunkował się do apelu Pani Prezes Małgorzaty Gersdorf i nie przeprosił sędziów Sądu Najwyższego za swoje słowa, w związku z naruszeniem moich praw, uznałem za zasadne wystąpić przeciwko Panu Posłowi na drogę sądową” – napisał w oświadczeniu, opublikowanym na stronie internetowej Sądu Najwyższego, sędzia Krzysztof Rączka. To już kolejny pozew przeciw prokuratorowi ze stanu wojennego. Podobne kroki wobec Piotrowicza zapowiedziała I Prezes SN Małgorzata Gersdorf. W krótkim oświadczeniu sędzia Rączka pisze także, że słowa Piotrowicza („aby sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami, nie orzekali dalej”) godzą w dobre imię jego i innych sędziów SN. –„Stwierdzenie to nie znajduje żadnego uzasadnienia w faktach” – dodał sędzia Rączka.  Źródło: sn.pl

05 09 2018 Szydło naprawdę to powiedziała: „Po 1989 r. Polska straciła niezależność gospodarczą”

Trudno uwierzyć, ale takie słowa padły z ust Beaty Szydło. Podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy wicepremier na jednej z debat oceniała ostatnie 30 lat transformacji ustrojowej w Polsce. – „Bardzo często mieliśmy poczucie, że po 1989 Polska straciła niezależność gospodarczą” – mówiła Szydło. Internauci na Twitterze komentowali „rewelacje” Szydło. – „Czyli wg znakomitej znawczyni historii i ekonomii BSz – przed ’89 Polska była gospodarczo niezależna?”; – „Nie wiem, czy ci pisowscy nas testują, czy są naprawdę takimi ignorantami?”;
– Ta jej wypowiedź świadczy o tym dlaczego Kaczyński ją wybrał na premiera. Ona w swoim rozumie jest przekonana, że tak było. Nie wątpię w to. I ten następny gigant intelektu PiS, co z jowialnym uśmiechem pozdrawia Irlandię w Nowej Zelandii, następny gruby kaliber. Kilerzy Gangu Olsena”. Przypominają też, że Szydło przed laty, odpowiadając na pytanie dziennikarza, nie umiała podać daty wejścia Polski do Unii Europejskiej.
Oczywiście, wszystko się zmieniło, kiedy PiS doszedł do władzy. Według Szydło, jedynie słuszna partia „przywraca i odbudowuje utraconą niezależność”. – „Czyżby Becia marzyła o reaktywacji RWPG? PiS prowadząc taką politykę wkrótce może rzeczywiście doprowadzi, że znów będziemy się rozliczać w rublach transferowych” – podsumował jeden z internautów. Źródło: dziennik.pl, Twitter
W 1989 roku Okrągłostołowi przejęli władzę a nie mając żadnego doświadczenia zaczęli kraść w imię demokracji, partii i Boga bo to było wspólne odziedziczone po komunistach. Znaczy się niczyje, taki niespodziewany spadek. Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Dlatego afera goni aferę. Oni ciężko pracowali by sprzedać Polskę za czapkę ulęgałek. W tym celu wyszkolono „Wyprzedawczyków”, pokroju Janusza Lewandowskiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego czy Leszka Balcerowicza, którzy pozbywali się najwartościowszego, najbardziej dochodowego majątku narodowego. Wylicza się, że ta wyprzedaż osiągnęła gigantyczny rozmiar ok. biliona złotych. Nie zapominajmy też o roli jaka odegrali bracia Kaczyńscy w wyprzedaży i zadłużaniu Polski. To dziwki nim mamy dziś ten bałagan, który teraz Kaczyński próbuje ukryć przed społeczeństwem. 
04 09 2018 Dla pisowskiego IPN określenie „Europejczyk” dla Bronisława Geremka jest nie do zaakceptowania!
9 września na skwerze im. Bronisława Geremka ma stanąć głaz upamiętniający profesora. Pisowski Instytut Pamięci Narodowej kwestionuje napis, który ma zostać umieszczony na tablicy – ustaliła „Gazeta Wyborcza”.
Dyrektor Biura Upamiętnienia Walk i Męczeństwa IPN Adam Siwek w piśmie przesłanym do Zarządu Terenów Publicznych stwierdził, że „należy wprowadzić w zaproponowanej inskrypcji kilka zmian”. I tak urzędnikowi nie podoba się np. określenie „współtwórca demokratycznej Polski”. Chce, żeby zastąpiono je stwierdzeniem „aktywny uczestnik przemian demokratycznych”. Jak się okazuje, nie do zaakceptowania jest także stwierdzenie, że prof. Geremek był Europejczykiem. Według IPN, niepotrzebnie zostało ono użyte, bo wcześniej napis na tablicy informuje o działaniach profesora na rzecz wejścia Polski do NATO i Unii Europejskiej. Według Siwka, do poprawy jest także stwierdzenie „w hołdzie”, gdyż dotychczas używano go w stosunku do osób walczących lub poległych za ojczyznę.
– „Przyznam, że jestem stanowiskiem IPN zdumiona. Określenie „Europejczyk” oznacza wierność wartościom kulturowym. Wbrew temu, co „mniema” dyr. Siwek, oznacza, że można się czuć Polakiem i Europejczykiem, nie uznając tych tożsamości za sprzeczne. Taka była postawa prof. Geremka. Uważam, że na takie zmiany nie można się zgadzać. Rozmawiałam z przedstawicielem rodziny. Nie rozumiem sytuacji, w której IPN układa treść napisu według własnych „mniemań” – powiedziała „GW” dyrektor Fundacji im. Bronisława Geremka Jolanta Kurska. To ta fundacja właśnie przygotowała tekst na tablicy pamiątkowej. Kurska uważa, że uznanie, że profesor nie jest współtwórcą demokratycznej Polski, lecz „aktywnym uczestnikiem”, to próba deprecjonowania jego osoby. Przewodnicząca stołecznej komisji ds. nazewnictwa Anna Nehrebecka w rozmowie z „GW” stwierdziła, że nie rozumie poprawek IPN. Wyraziła nadzieję, że 19 września na głazie upamiętniającym prof. Geremka pojawi się nieocenzurowana przez Instytut tablica.  Źródło: wyborcza.pl
Zagadkowa śmierć Geremka, być może to było pierwsze polityczne morderstwo po 1989 roku, a oni o napis się spierają? Geremek twardą ręką trzymał prawicę, dopiero po jego śmierci prawica się podzieliła i Kaczyńscy stali się najważniejszymi politykami w Polsce.

04 09 2018 Korwin strzelił w pysk konfidenta, Pani Dominika kodziarkę.
Skoro żadna kara nie spotkała  donosiciela , to Korwin Mikke tak jak obiecał  tak zrobił i strzelił w pysk konfidenta Boniego. Inny przykład , to była ubeczka, a ostatnio podpora KOD zwana Rudą, która swoim bebzonem atakowała i popychała starsze osoby, której niewyparzony pysk darł się na wszystkich eventach organizowanych przez KOD lub ubywateli.
Nareszcie  doczekała się to co jej się od dawna należało. Na dniu weterana, gdy do Warszawy  zjechali się nie tylko z Polski ale i z zagranicy ludzie leciwi, którzy walczyli i z Niemcami i komunistami, to ubeckie nasienie, jak zwykle darło japę , konstytucja. Ale znalazła się pani Dominika podeszła do tego babska i dała jej z plaskacza. To szemrane towarzystwo  z kodziarstwa czy ubywateli RP , ma niesłychaną wyrozumiałość sądów, wszystkie zgłoszenia które przedstawia policja, jakimś dziwnym trafem są nierozpatrywane przez sądy, albo ci zadymiarze nie są karani, ze względu na małą szkodliwość społeczną.
Jeszcze raz brawo Pani Dominiko, bo to szemrane towarzystwo zasługuje tylko na strzelenie w pysk. Źródło: niepoprawni.pl
Prawdziwe takie PiSowskie mściwosierdzie rękami Dominiki przemówiło. Wróciliśmy do głębokiego PRLu kiedy to ukochana władza przez lud wybrana temu ludowi kiedy z nią się nie zgadzał wpierw ubliżała a później strzelała. Niemcy mnie biją, tak krzyczał proroczo Rokita! A dziś w Polsce Polkę biją. Ruda skacze jak szalona, krzyczy piszczy to jest ona! Wnet niesforna Mała się pojawiła i za „konstytucję” z liścia Rudej przywaliła. Taka Mała takiej Wielkiej przyłożyła? Jakim cudem wlazła w strefę chronioną? To było umówione?

04 09 2018 Komentarze po nagłej rezygnacji rzecznika prasowego Andrzeja Dudy.

Rzecznik prasowy prezydenta Krzysztof Łapiński niespodziewanie złożył rezygnację. Sprawował swą funkcję od maja 2017 roku. Według „Rzeczpospolitej”, były poseł PiS zamierza zająć się biznesem – planuje założyć agencję PR. Łapiński był trzecim rzecznikiem Dudy podczas jego 3-letniej kadencji.
Informacja o odejściu Łapińskiego wywołała falę komentarzy w internecie. – „Odejście z funkcji rzecznika prezydenta to kolejna oznaka głębokiego kryzysu prezydentury Andrzeja Dudy. Katastrofa z Konstytucją, porażka z wojskiem, przeczołganie z zakupem fregat. Fatalne wystąpienia robiące złą politykę w kościele i szkole. Bezradność i krzyki. 2020 blisko” – napisał na Twitterze poseł PO Tomasz Siemoniak.
– „Dominika Arendt-Wittchen straciła ostatnio jedno z licznych stanowisk. Byłaby idealna. Dałaby oponentom i niesfornym dziennikarzom parę razy po pysku i nie trzeba by było repolonizować mediów ;-)” – ironizowała Beata Czuma. – „Wizerunkowo katastrofa jeśli głowę państwa dla biznesu porzuca jej rzecznik w połowie pierwszej kadencji” – oceniła prawicowa blogerka kataryna.
Nagłą dymisję komentowali też dziennikarze. – „Czyli głowa straciła usta. Twarz straciła wcześniej” – Tomasz Lis z „Newsweeka”. – „No i nawet rzecznik stracił złudzenia, że szef będzie potrafił robić wielką politykę. Pragmatycznie więc uznał, że lepszy pewny pieniądz, niż niepewna przyszłość” – Andrzej Krajewski z „DGP”. – „To w Kancelarii to się musi nieźle dziać, skoro Krzysztof Łapiński się z nią żegna i idzie w prywatny biznes” – Tomasz Walczak z „SE”.Źródło: rp.pl, Twitter
Po wybuczeniu prezydenta w Gdyni przez uczniów i nauczycieli, odchodzi jego rzecznik. Czy to ma jakiś związek? Powstanie kolejny zakamuflowany punk przyjmowania łapówek. Jakoś tak się dziwnie składa, że wszyscy politycy przychodząc do biznesu zarabiają kokosy. Nawet Kasia Tusk na prowadzeniu bloga potrafi miesięcznie wyciągnąć ponad 30 tys złotych. 
03 09 2018 Ma wyrok dyscyplinarny, KRS ją wybrała do SN.
Zupełnie nie wiadomo, jakimi kryteriami kieruje się KRS rekomendując kolejnych sędziów do Izby Dyscyplinarnej SN. Każdy kolejny kandydat coraz „ciekawszy”, z niezłą historią, która powinna go eliminować, a jednak znajduje uznanie w oczach KRS i ma szansę rozwinąć swoją karierę tam, gdzie powinno być miejsce tylko tych wybitnych i nieskazitelnych.
Małgorzata Ułaszonek–Kubacka, radca prawny z Białegostoku, pewnego wieczoru wraz z przedstawicielem firmy windykacyjnej udała się z niezapowiedzianą wizytą do domu dłużnika. Ponieważ nie zastała go, przeprowadziła rozmowę z jego żoną, przestraszoną i niemającą żadnego upoważnienia, by decydować o spłacie długu. Za wykonanie czynności zawodowych „niezgodnie z prawem, nierzetelnie, z pominięciem należytej staranności i uczciwości” Ułaszonek–Kubacka została w marcu 2017 r. ukarana przez radcowski sąd dyscyplinarny i zobowiązana do zapłaty kary w wysokości 3500 zł. Od wyroku się nie odwołała. KRS wiedziała o tej sprawie, a jednak jej kandydatura przeszła 15 głosami, przy dwóch wstrzymujących się. Takiej decyzji nie potrafią zrozumieć władze samorządu radcowskiego. Stojący na jego czele, Maciej Bobrowicz, powołuje się na art. 30 SN, który mówi wyraźnie, że „sędzia musi nieskazitelnego charakteru”.
Jarosław Sobutka, główny rzecznik dyscyplinarny przy Krajowej Izbie Radców Prawnych, też nie kryje oburzenia. Według niego „Osoba, która ma orzekać, czy inni przestrzegają zasad etyki, a sama ma z tym problemy, powinna zostać wykluczona jako kandydat do Izby Dyscyplinarnej SN”.  Sędzia Maciej Mitera, rzecznik KRS przyznaje, że w aktach pani mecenas znajduje się informacja o tej dyscyplinarce. Pytany, jak więc mogła ona otrzymać rekomendację odpowiedział, że „przeważył wynik głosowania”. Czy taką odpowiedź można uznać za satysfakcjonującą? Źródło: rp.pl
Radca prawny Ułaszonek- Kubacka została ukarana przez radcowski sąd dyscyplinarny czy słusznie? Mam poważne wątpliwości skoro małżonka odpowiada swoim majątkiem, za długi męża, to musi mieć prawo decydowania o sposobie ich spłaty. Co ma tylko płacić i milczeć? Polityka powinna zatrzymać się przed bramami wszelakich sądów.

03 09 2018 Rydzyk: Studiujący u nas muszą zapłacić. Czy to jest sprawiedliwe?
Na sobotnim spotkaniu środowisk Radia Maryja i Telewizji Trwam ojciec dyrektor poskarżył się na złe traktowanie jego uczelni przez  rząd.  Oczywiście owo złe traktowanie odnosi się do kwestii finansowych. W opinii ojca Rydzyka, założona przez niego Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, jest traktowana jak uczelnia „trzeciej kategorii”, a ministerialne pieniądze trafiają do „przesiąkniętych lewactwem i genderem” placówek.
W swoim wystąpieniu Rydzyk zaapelował do ministra Gowina o zwiększenie dotacji. „My w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej pracujemy dla ojczyzny. Studiujący u nas muszą zapłacić. Czy to jest sprawiedliwe? Czesne nie jest duże, ale jest. Dlaczego na jakiś uniwersytet pieniądze daje rząd – miliard czy dwa miliardy, a tutaj nic?” – argumentował duchowny. Wydawać by się mogło, że kto jak kto, ale ojciec Rydzyk nie ma powodu do narzekań na brak hojności ze strony rządu PiS, który przekazał mu już ponad 160 milionów złotych. Okazuje się jednak, że dla redemptorysty z Torunia, to wciąż za mało. Żądania ojca dyrektora trafnie skomentował na Twitterze Sławomir Neumann, nazywając je „szczytem bezczelności i chciwości.” Źródła: natemat.pl
Rydzyk marzy o miliardach dotacji, i tak niech zostanie. Szkoła Rydzyka powinna być już dawno zamknięta, bo w niej robi się studentom pranie mózgu by mogli wspierać totalitaryzm świecki i kościelny.
Z forum: Pan Rydzyk nieźle manipuluje. Wyjaśnijmy więc. W Polsce na bezpłatne studia idą najlepsi absolwenci szkół średnich. Do szkół prywatnych idą ci słabsi, których wyniki matur były zbyt niskie, aby dostać się na bezpłatne studia na państwowych uczelniach. Do szkoły pana Rydzyka idą… Sam nie wiem, kto właściwie. Wiadomo, że tam niczego nie uczą. Może rzeczywiście należałoby przestać pobierać za te pseudostudia czesne? No ale to już prywatna sprawa pana Rydzyka. Nie należy w to mieszać budżetu państwa. Natomiast może warto by zainteresować kiedyś tym prokuraturę (jak już przejdzie deziobryzację)? Bo dla mnie pobieranie kasy przez p, Rydzyka to nie jest jasna i czysta sprawa.

03 09 2018 Pawłowicz prosi wojewodę, żeby nie przyjmował rezygnacji Arendt- Wittchen, która spoliczkowała działaczkę KOD!
– „BARDZO PROSZĘ NIE PRZYJMOWAĆ TEJ REZYGNACJI. KAŻDY,Pan pewnie także,ma chwile,gdy pozostaje już tylko taka – w zasadzie symboliczna – forma niezgody na prostactwo,bezczelność,ciągłą agresję i obrażanie wartości dla kogoś najważniejszych. I ta bierność innych [pisownia oryg. – przyp. red.] – zaapelowała do wojewody dolnośląskiego na Twitterze posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. Wczoraj jego pełnomocniczka do spraw obchodów 100-lecia Dominika Arendt- Wittchen uderzyła w twarz działaczkę KOD. To nie koniec oburzających w swojej wymowie zachowań posłanki. Wcześniej Pawłowicz polubiła wpis osoby, który podpisuje się jako Pani Renatka #RuskiTroll: – „Ogromny szacun dla Pani Dominiki Arendt- Wittchen za spoliczkowanie tego okropnego rudego babona z KOD. Bardzo doba decyzja. To jest najgorszy sort, wyhodowany medialnie bez reakcji Państwa. Z nimi nie sposób się porozumieć na poziomie prostych przekazów. Dziękujemy”. Zachowanie Pawłowicz skrytykowała dziennikarka katolickiego radia Anna Skiepko. – „A jak ktoś Panią poseł uderzy, bo uzna, że to symboliczna forma niezgody, to co wtedy?” – napisała do posłanki PiS. Natomiast Dominika Wielowieyska z „Wyborczej” podsumowała: – „Posłanka Pawłowicz, prawniczka i szef MSW min. Brudziński bronią zażarcie pani, która uderzyła demonstrantkę w twarz. Niewiarygodne. Zobaczymy co w tej sprawie zrobi prokuratura, bo przecież doszło do przestępstwa”.
Szef MSWiA Joachim Brudziński na Twitterze tak odpowiedział na wpis Sławomira Neumanna z PO, który domagał się natychmiastowego odwołania przez wojewodę Dominiki Arendt-Wittchen. – „Pani pełnomocnik sama podała się do dymisji. Upominając się o szacunek dla Weteranów którzy(w rocznicę bestialskiego ataku Niemiec na Polskę) z całego świata przybyli do Warszawy przed Grób Nieznanego Żołnierza, przekroczyła granicę policzkując znaną z awantur i burd Pana koleżankę”. Jeszcze raz przypomnijmy – działaczka KOD skandowała hasło: „Konstytucja”, ale w państwie PiS takie zachowanie oznacza „awanturę i burdę”. Źródło: Twitter
Prawdziwe takie PiSowskie mściwosierdzie rękami Dominiki przemówiło. Wróciliśmy do głębokiego PRLu kiedy to ukochana władza przez lud wybrana temu ludowi kiedy z nią się nie zgadzał wpierw ubliżała a później strzelała. Niemcy mnie biją, tak krzyczał proroczo Rokita! A dziś w Polsce Polkę biją. Ruda skacze jak szalona, krzyczy piszczy to jest ona! Wnet niesforna Mała się pojawiła i za „konstytucję” z liścia Rudej przywaliła. Taka Mała takiej Wielkiej przyłożyła? Jakim cudem wlazła w strefę chronioną? To było umówione?
31 08 2018 „W rocznicę Sierpnia Duda wygłosił pisowską agitkę wyborczą”. Wałęsa wyszedł.
To tylko jeden z wielu komentarzy podsumowujących przemówienie Andrzeja Dudy podczas mszy w kościele św. Brygidy w Gdańsku z okazji 38. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych oraz powstania NSZZ „Solidarność”. –„Serio to jest rocznicowe przemówienie na ważnej rocznicy prezydenta, który obiecał budować wspólnotę? Lepszej okazji do załatwiania politycznej bieżączki nie było?” – dziwiła się na Twitterze nawet prawicowa blogerka kataryna. Fakty są takie, że w 1989 r. nastąpiła w Polsce w zasadzie bezkrwawa rewolucja, ale płacimy za to cenę - tą ceną są choroby, które wciąż drążą nasze państwo; w SN wciąż orzekają sędziowie, którzy skazywali ludzi niepodległościowego podziemia - mówił dziś prezydent Andrzej Duda. Katolik Andrzej Duda w Kościele ma pretensje że w latach 90-tych Polacy nie zrobili sobie wojny domowej i nie zarzynali się nawzajem jak w byłej Jugosławii Duda weź ty sobie dziecko wypij zimnej wody gdzie ty byłeś i co robiłeś w latach 90-tych???
Prezydent Andrzej Duda: w SN wciąż orzekają sędziowie, którzy skazywali ludzi niepodległościowego podziemia. No a Piotrowicz prokurator PRLu, sędzia Iwulski etc, aha oni są pokrzywdzonymi przez poprzedni system. Ilu jeszcze tych pokrzywdzonych przez poprzedni system pracuje dla Kaczyńskiego? Sędzia Kryże podobnie jak sędzia Iwulski oraz prokurator PIOTROWICZ CZUJE SIĘ POKRZYWDZONY PRZEZ KOMUNIZM. „BYLI OFIARAMI POPRZEDNIEGO SYSTEMU” I to jest szczera prawda! Przyjeżdżali do nich zawsze w trzech, dwóch trzymało a ten trzeci bestialsko wbijał im w klapę Krzyże Zasługi. Ileż te ludzie musieli wycierpieć. No i patrzajta i podziwiajta dziś po tylu latach, okazuje się że to Kryże, Iwulski i Piotrowicz donosili opozycji na SB, a Wałęsa donosił SB o Solidarności.
Przywódca strajku i pierwszy przewodniczący „Solidarności” Lech Wałęsa wyszedł, gdy zapowiedziano wystąpienie prezydenta. Nie usłyszał więc na szczęście kuriozalnych stwierdzeń Andrzeja Dudy m.in. o sądownictwie ani tego, że nawet słowem nie zająknął się na temat roli, jaką odegrał Wałęsa w Sierpniu 1980 r. Duda wychwalał za to obecne rządy, bo – według niego – zanim PiS doszedł do władzy, „Polska po 1989 roku nie była zdrową Polską”.
Czy prezydent Duda zrozumiał ten gest Wałęsy? Wątpię, bo on potrafi się tylko głupkowato uśmiechać zachowanie Wałęsy spłynęło po nim jak woda po kaczce. Może gdyby dostał z liścia pojąłby co robi?
– „To wielka sztuka być prezydentem i podczas wystąpienia w rocznicę porozumień sierpniowych nie wspomnieć słowem o Lechu Wałęsie. Wielka sztuka ignorancji, pychy i głupoty”;
– „Więc mówicie, że rocznica Sierpnia to świetna okazja, żeby w bazylice głowa państwa wygłosiła ostre, populistyczne przemówienie w obronie obecnej władzy”; 
Jestem osobą wierzącą i nigdy by mi nie przyszło do głowy kłamać tak jak on w kościele” – komentowali internauci.
O jeszcze jednym aspekcie wystąpienia Dudy w kościele napisał Tomasz Marzec z TVN 24: – Chciałbym, żeby wreszcie ktoś z księży wyjaśnił mi, w jakim charakterze w czasie mszy przemawiają politycy i jaka jest to część liturgii”. Źródło: Twitter/ koduj24.pl

31 08 2019 Źródła w PiS: Macierewicz chce być prezesem Najwyższej Izby Kontroli.

To byłaby z pewnością polityczna sensacja w środku wyborczego trójskoku. Z informacji Onetu wynika, że były minister obrony narodowej myśli o wysunięciu swojej kandydatury na prezesa NIK. Kadencja obecnego szefa Izby upływa w sierpniu 2019 roku, a więc pomiędzy wyborami do Parlamentu Europejskiego, a wyborami do Sejmu i Senatu. Macierewicz to niezwykle ambitny polityk. Podczas pierwszego rządu PiS w latach 2005 -2007 był likwidatorem WSI, szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego i wiceministrem obrony. Jego działalność w wzbudzała jednak tak wielkie kontrowersje, że gdy przed wyborami w 2015 roku jego nazwisko pojawiło się wśród kandydatów do objęcia teki ministra obrony, przyszła premier Beata Szydło zdecydowanie temu zaprzeczała. Podkreślała, że kandydatem na szefa MON jest Jarosław Gowin, przewodniczący Polski Razem. Po wyborach zmieniła zdanie. Macierewicz objął funkcję szefa resortu obrony, a Gowin został ministrem kultury i na otarcie łez ostał też tekę wicepremiera.
- Nie wykluczam, że Jarosław Kaczyński może dać Macierewiczowi tego typu synekurę. Ale to ostatnia osoba, która powinna taką funkcję pełnić – mówi były minister obrony Tomasz Siemoniak z PO. Z samym Antonim Macierewiczem nie udało nam się skontaktować.
Źródło wiadomosci.onet.pl
Furiatowi nie powierza się tak ważnego stanowiska państwowego!? To tak jakby dziecku dał brzytwę do zabawy, nie dość, że sobie zrobi krzywdę to innych też potnie.

31 08 2018 Rocznica strajków w Szczecinie bez ówczesnych liderów – nie pozwolono im wygłosić przemówień.

– „Nie przyszliśmy na te obchody, bo odczuliśmy jako obelgę fakt, że mamy być tylko statystami bez prawa głosu wśród osób, które nic ze strajkami nie miały wspólnego” – powiedział „Wyborczej” Andrzej Milczanowski. Ani jemu, ani Edwardowi Radziewiczowi, który był przewodniczącym komitetu strajkowego w Stoczni Szczecińskiej, nie pozwolono wygłosić przemówień podczas rocznicowych uroczystości. Obydwaj uczestniczą w manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji i występują przeciwko nadużyciom władzy przez PiS.
Odczytano natomiast przesłania osób, które niewiele miały wspólnego z rocznicą podpisania pierwszego z trzech porozumień strajkowych w Sierpniu 1980 r i protestami w 1988 r. I tak list od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego odczytał szef MSWiA Joachim Brudziński. Były też listy od Andrzeja Dudy, Mateusza Morawieckiego, Marka Kuchcińskiego i Piotra Dudy.
– „Byłem w sierpniu 1988 roku w Szczecinie. Jako korespondent „Tygodnika Mazowsze”, „Przeglądu Wiadomości Agencyjnych” i „Serwisu Informacyjnego Solidarności”. Nie mam żadnych wątpliwości, że faktycznymi przywódcami strajku i późniejszych struktur odbudowującej się Solidarności byli Andrzej Milczanowski i Edward Radziewicz. Uniemożliwienie im wystąpienia w rocznicę zakończenia strajków to ewidentne fałszowanie historii. Szczególnie wtedy, gdy zamiast nich występuje Joachim „Jojo” Brudziński, który wtedy był…. no właśnie, kim?” – podsumował na Facebooku Piotr Niemczyk.
Zachodniopomorski KOD zaprosił w imieniu Andrzeja Milczanowskiego i Edwarda Radziewicza na uroczystości rocznicowe przed bramę główną Zarządu Portu Szczecin – Świnoujście w poniedziałek 3 września o godz. 20. – „Tego dnia w 1988 r. zakończył się ten najdłuższy strajk w historii PRL. Nie o taką „Solidarność” walczyli ludzie w 1980 i 1988 roku, nie taką rolę widzieli dla „Solidarności” jej ówcześni przywódcy, dlatego nie można dopuścić do zawłaszczenia symboli i najważniejszych dat w historii Polski przez organizację, która solidarność Polaków utożsamia z solidarnością z partią rządzącą, skupiającą się na zakłamywaniu historii i wygumkowywaniu z kronik Polski nazwisk bohaterów” – czytamy na Facebooku zachodniopomorskiego KOD. Źródło: wyborcza.pl, Facebook
30 08 2018 „Jesteśmy Telewizją Partyjną i mamy obowiązki partyjne”
Tak można sparafrazować niedawną wypowiedź Jacka Kurskiego na temat kierowanej przez niego telewizji publicznej. Najnowsze, opublikowane przez Telewizję Polską zestawienia czasu antenowego poświęconego dla poszczególnych ugrupowań politycznych nie pozostawiają złudzeń. Partia rządząca otrzymuje dwa razy więcej czasu antenowego niż wszystkie pozostałe ugrupowania razem wzięte. „Jeśli doliczyć do PiS jego koalicjantów, to np. w maju 2018 przedstawiciele Zjednoczonej Prawicy (PiS+Solidarna Polska+Porozumienie) byli na wizji przez 64 godziny 1 minutę 43 sekundy, a opozycja parlamentarna (PO+N+PSL) przez 10 godzin 12 minut 50 sekund. Kukiz’15 przez 6 godzin 41 minut 51 sekund.” – przytacza dane portal okopress.
PiS argumentuje, że opozycja nie ma wyraźnego stanowiska w istotnych sprawach i dlatego nie ma czego przedstawiać w mediach publicznych. W opinii Juliusza Brauna, byłego prezesa TVP, a obecnie członka Rady Mediów Narodowych, „takiej nierównowagi nie było nigdy. Ta statystyka potwierdza w sposób oficjalny odczucie, że telewizja jest organem jednej partii”.
Jednostronność TVP może jeszcze się pogłębić w trakcie trwającej kampanii do wyborów samorządowych. Już teraz pojawiły się raporty mówiące o agitacji na rzecz Patryka Jakiego, który „był prezentowany w telewizji publicznej wielokrotnie częściej niż pozostali kandydaci na prezydenta Warszawy.” Jak komentuje sprawę szef PKW, sędzia Wojciech Hermeliński: „Nie ukrywam, że problem nierównego promowania jest. Trzeba będzie się zastanowić czy kampania, którą prowadzą kandydaci i którą prezentują środki masowego przekazu, nie działa czasem na korzyść jednego z nich. To byłaby bezprecedensowa sprawa.” Tymczasem prezes Jacek Kurski zapowiada, że prowadzona przez niego telewizja nieustannie pracuje nad poprawą jakości programów publicystycznych. Źródła: oko.press ; natemat.pl

30 08 2018 Rząd kładzie łapę na pieniądzach z FGŚP.

Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna”, rząd bierze się ostro za pieniądze z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP).  Odprowadzane do niego środki miały zagwarantować wypłatę pensji w razie np. bankructwa firmy. Teraz jednak staną się zaskórniakiem, z którego będą, w razie potrzeby, finansowane świadczenia przedemerytalne, wynagrodzenia młodocianych oraz staże i specjalizacje pracowników medycznych.
Jacek: Jest cudnie. Dzięki PiS gospodarka pędzi, są gigantyczne wpływy z VAT-u, złodzieje oddali miliony itd. I w związku z tą cudowną sytuacją rząd zajmuje kasę z FGŚP. Może nie jest tak cudnie?
Piotr: Morawiecki na okrągło opowiada w jakiej to świetnej kondycji jesteśmy. To dlaczego, żeby opłacić lekarzy i stażystów rząd musi zarekwirować 4,6 mld z FGŚP, Gowin musi wyemitować obligacje za 3 mld, a Kurski za 300 mln? Czy ktoś jeszcze nad tym wszystkim panuje?
Do tej pory staże i specjalizacje pracowników medycznych były opłacane z Funduszu Pracy i plan zakładał, że w 2018 roku ma to kosztować 1,18 mld zł. Jednak po dogadaniu się Ministerstwa Zdrowia z rezydentami, weszła w życie nowa ustawa, która zakłada zwiększenie kosztów na specjalizacje lekarskie. Pojawił się też tzw. dodatek patriotyczny, czyli w zamian za obietnicę przepracowania w Polsce co najmniej dwóch lat w okresie pięciu lat po zdobyciu specjalizacji młodzi lekarze dostaną 600 zł więcej do pensji lub nawet 700, gdy szkolą się w tzw. dziedzinie priorytetowej. Od 1 lipca zmienił się też sposób finansowania dyżurów medycznych. Pieniądze na to będą szły z resortu zdrowia.
W tej sytuacji rząd postanowił ruszyć środki właśnie z FGŚP, choć jest to całkowicie niezgodne z ich przeznaczeniem. Nadwyżka na koncie (2,4 mld zł wolnych środków na koniec 2018 r) jest niezwykle dla władz kusząca i nie widzi ona żadnego problemu w tym, by z niej skorzystać.  Już w tym roku finansuje się z niej świadczenia przedemerytalne (2,1 mld zł), a w przyszłym roku wyciągnie się stąd pieniądze na pokrycie staży i specjalizacji lekarskich.
Jak wyliczyli dziennikarze „DGP”, w ciągu najbliższych dwóch lat z konto FGŚP rząd przejmie 4,6 mld zł, a na koniec 2019 roku pozostanie na nim tylko 0,64 mld zł. No cóż, pozostaje nam tylko modlić się, by nie nastąpiło jakieś tąpnięcie gospodarcze, bo wtedy klapa. Pensji nie będzie. Już rząd postarał się, by w takiej sytuacji pracownicy upadających firm pozostali na lodzie. Tamara Olszewska Źródło: businessinsider.com
Skoro zabierają pieniądze nie należące do budżetu, to musi być bardzo kiepsko z polskimi finansami. Mateuszek Kłamczusze prowadzi Polskę do samounicestwienia i o ile nie obudzimy się staniemy się niewolnikami zachodnich korporacji. 
29 08 2018 Nowe sankcje podatkowe.
Wprowadzona ponad dwa lata temu klauzula przeciwko opodatkowaniu w opinii Ministerstwa Finansów nie przyniosła zamierzonych przez resort rezultatów. Zdaniem ministerstwa dzieje się tak dlatego, że podatnik ryzykuje tylko zapłatą 8% odsetek od zaległości, a to „za mało, by odwieść podatników od podjęcia ryzyka stosowania sztucznych konstrukcji.” W związku z tym Ministerstwo Finansów zamierza wprowadzić dodatkowe sankcje. Zgodnie z nimi każdy, kto będzie próbował osiągnąć niedozwolone przez fiskusa korzyści, nie tylko je straci, ale dodatkowo zostanie obciążony karą. W wypadku zaniżenia dochodu lub zawyżenia straty podatkowej będzie to 10 procent, a przypadku korzyści innej niż podatek dochodowy kara ma wynosić 40 procent. Ponadto w wyjątkowych sytuacjach kary mogą zostać podwojone a nawet potrojone. Oprócz zmian dotyczących klauzuli przeciwko opodatkowaniu Ministerstwo Finansów w projekcie nowelizacji przedstawiło plan nowego podatku tzw. exit tax, który będą płacić przedsiębiorstwa i osoby wyprowadzające się za granicę.
Spisane na 150 stronach zmiany plus ponad 200 stron uzasadnienia, budzą wiele kontrowersji wśród ekspertów. „Idą one w zdecydowanie przeciwnym kierunku niż zapowiadane przez rząd uproszczenia dla firm. I to bez wyraźnego uzasadnienia – opiniuje Agnieszka Wnuk, partner w Crido. Zdaniem Agnieszki Bieńkowskiej, partnera w Gekko Taxens, wprowadzane zmiany wskazują na słabość obowiązującej klauzuli i błędzie resortu: „Uzasadnienie ministerstwa jest dość osobliwe. Czyżby resort przyznawał się do błędu?”
Według Bieńkowskiej proponowane rozwiązania też nie przyniosą pożądanych efektów: „Na pewno wystraszą podatników, ale raczej tych drobnych, którzy nie wiedzą, czy np. przekształcenie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w spółkę komandytową jest już niedozwoloną optymalizacją, czy jeszcze nie” – twierdzi ekspertka.
Z kolei radca prawny, Michał Wilk jest przekonany, że nowe obostrzenia będą odstraszać zagranicznych inwestorów. Wszyscy eksperci są zgodni, że proponowane przez resort zmiany są nieczytelne i bardzo niejasne. „Moim zdaniem, zamiast wprowadzać kolejne kary dla podatników, powinny toczyć się obecnie prace nad stworzeniem nowych ustaw podatkowych. Dzisiaj bowiem większość podatników nie myśli o optymalizacjach, a zmaga się z problemami wynikającymi z nieczytelnych przepisów, ciągłych zmian prawa oraz stanowiska organów podatkowych.” – uważa Dariusz Gałązka, partner w Grant Thornton.Eksperci mają 14 dni na zapoznanie się ze zmianami i ich zaopiniowanie. Jednak już dzisiaj po wypowiedziach można wywnioskować, że zamiast zapowiadanych udogodnień, podatnicy natrafią na kolejne utrudnienia. Źródło: gospodarka.dziennik.pl
Czy Morawiecki o tym wie, że Krzywa Laffera to klasyczna ekonomiczna koncepcja dowodząca, iż nadmierny wzrost opodatkowania zamiast przynosić większe dochody, powoduje ich spadek. Gdy podnosimy podatki, wpływy rosną, ale tylko do momentu, gdy obciążenia nie przekroczą wartości, której obywatele już nie są w stanie zaakceptować.
W tej szalonej pogoni Morawieckiego za wyłudzaniem pieniędzmi od przedsiębiorców zapomniał on, że to Fiskus jest dla podatników a nie odwrotnie. KAS czyli kasacja wszystkich polskich podmiotów gospodarczych zarejestrowanych na terenie Polski. Jak tak dalej pójdzie to wkrótce Fiskus nie będzie miał kogo kontrować, i co wtedy urzędnicy pójdą na grzybki? Jestem pełen podziwu dla tych którzy odważyli się i prowadzą własną działalność gospodarczą w Polsce. Ileż to trzeba mieć zapału i jakim być odpornym żeby nie polec w walce z ZUS i Urzędem Skarbowym.
PiJar: Rząd zaczyna wpadać w panikę. Z jednej strony potrzeba coraz więcej pieniędzy na rozdawnictwo (towarzysz Prezes naciska, bo wybory tuż, tuż), a z drugiej widać, że gospodarka doszła do kresu w tym cyklu koniunktury i zbliża się kryzys, więc może być tylko gorzej. Poza tym przedsiębiorcy przenoszą swoje biznesy do krajów bardziej przyjaznych. Co robią niedouczone matoły Morawieckiego? Usiłują ostatnim rzutem na taśmę wycisnąć ile się jeszcze da i starym komunistycznym sposobem zaostrzają sankcje. Zaprawdę, towarzysze z PiS-u to najzdolniejsi uczniowie bolszewii.

29 08 2018 Antoni Macierewicz potrzebował nowej siedziby, więc przegonił wojskowych emerytów.
Trzeba było aż ośmiu miesięcy by Macierewicz zdecydował się opuścić siedzibę MON. Prawdziwą radość jednak wywołał wśród warszawiaków nowy adres ministra. Siedziba byłego szefa resortu obrony i jego smoleńskiej podkomisji znalazła się bowiem na ul. Kolskiej, znanej głównie z tego, że znajduje się tam izba wytrzeźwień, więc internauci szydzą: „To jest adekwatny adres dla całej tej śmiesznej komisji; Blisko coraz bliżej do leczenia w Szpitalnej krainie mądrości. przy ul. Kolskiej” – komentują.
I można by prześmiewcom wtórować, gdyby nie to, że Macierewicz urządza się w nowym miejscu kosztem lokalnych emerytów. Jak czytamy w „Gazecie Wyborczej”, do 15 sierpnia urzędowało tam koło emerytów Związku Żołnierzy Wojska Polskiego. „Kazano nam się wyprowadzić z dnia na dzień. Jeden z kolegów zabrał do domu dokumenty, sztandary i pamiątki, inny zaopiekował się mundurami, które trzymaliśmy w szafie na uroczystości. Teraz czekamy, aż nam wskażą nowe miejsce” – powiedział dziennikowi emerytowany oficer lotnictwa, działacz Związku Żołnierzy Wojska Polskiego.
Wyrzucenie emerytowanych wojskowych ma jednak swoją symbolikę. Gdy w 2016 r. Macierewicz zaczynał swoje rządy w MON, wydał zarządzenie, by w budynkach podlegających wojsku wypowiedzieć pomieszczenia Związkowi Żołnierzy WP. Zrobił to tylko dlatego, że na czele organizacji stał wtedy gen. Franciszek Puchała, autor książki „Szpieg CIA w Sztabie Generalnym”. Książka przedstawiała w niekorzystnym świetle płk. Ryszarda Kuklińskiego, który na prawicy jest uważany za bohatera narodowego. Chcąc ułagodzić gniew Macierewicza, gen. Puchała zrezygnował z funkcji, ale związek i tak został wyrugowany z obiektów wojskowych. Jak na ironię pokój na Kolskiej 13 był jedynym, który został po czystce sprzed dwóch lat. Źródło: Gazeta Wyborcza
Czy to nie jest dziwne, że Macierewicz urzęduje coraz to dalej od ambasady rosyjskiej?
Dziwne historie Antoniego M.
Jako opozycjonista nigdy nie był skazany przez komunistów. Aresztowany z kolegami , wychodził po kilku dniach bez wyroku, zaś koledzy dostawali wyroki skazujące i zostawali za kratkami. Kiedy rozwiązał WSI ujawnił nazwiska agentów, a raport czym prędzej przetłumaczył na rosyjski. Tłumaczem była pracownica rosyjskiej ambasady. Do Smoleńska pojechał pociągiem, w ostatniej chwili, pomimo że był na liście Tupolewa. Ktoś go uprzedził? 
Jako minister obrony w kilka miesięcy: Zablokował kontrakt na Caracale.
Zerwał rozmowy na Patrioty.
Sparaliżował centralę wywiadu NATO.
Doprowadził do dymisji najlepszych generałów.
Zdemontował najlepsze uczenie wojskowe. A teraz wyszła historia jego niedawnej współpracy z Ubekiem i rosyjskim wywiadem. Ubek ten, znany był już w latach 80, jako donosiciel. 
27 08 2018 Czyżby panna Krysia formę straciła, że sobie z grupką Obywateli RP nie poradziła? 
Obywatele RP zablokowali obrady KRS. Nie wpuścili Krystyny Pawłowicz. Policja wkroczyła do akcji. Kilka dni temu nowa KRS ustaliła sobie harmonogram prac, jak już pisaliśmy prace szybkie, w „trybie” łapania pcheł. Chodzi o przesłuchania kandydatów do SN.  Zaczęły się w czwartek, a skończyć miały we wtorek. Dziś miał być trzeci dzień przesłuchań… O godz. 10 miało rozpocząć się posiedzenie nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Jej członkowie zamierzali dziś wybrać przyszłych sędziów do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, ale…
Nagle i niespodziewanie Obywatele RP nie tylko zablokowali wejście do siedziby KRS, jednocześnie uniemożliwiając rozpoczęcie posiedzenia plenarnego Krajowej Rady Sądownictwa, ale co gorsza nie wpuścili kilku osób w tym gwiazdy polskiej polityki Krystyny Pawłowicz.
Przesłuchanie więc zostało przeniesione do innej sali, ale i ta również została zablokowana przez Obywateli RP. W środku zostali uwięzieni prezes KRS i kilkoro członków Rady. Tymczasem kandydaci do SN czekają w innej części budynku.
Obywatele RP, argumentując powód protestu, napisali na twitterze: „Nie zgadzamy się na kolejne łamanie prawa i działanie niezgodne z Konstytucją oraz zwykłą ludzką przyzwoitością. Sąd Najwyższy może być ostatnim bastionem wolności i sprawiedliwości w Polsce”. Na transparencie napisali: „Zdradza ojczyznę ten, kto łamie jej najwyższe prawo”. Zdenerwowana posłanka PiSu, która zasiada w KRS z ramienia Sejmu, Krystyna Pawłowicz, napisała na Twitterze: „Bojówka zablokowała KRS, a rektor SGGW nie chce wezwać Policji. Rozpoczęto dziś skoordynowaną akcję przeciwko Polsce”. Zapomniała dodać – „Polska to ja”. Źródło: wp.pl, wyborcza.pl
Komentarz Maria: Policjanci mają bardzo niewdzięczna pracę i zamiast – tak jak uczyłam swoje dzieci – być przyjaciółmi obywateli, ratować ich z opresji, muszą ślepo wykonywać rozkazy. Czy rzeczywiście muszą? Szanowni Panowie Policjanci czy nie macie dość szargania Waszej opinii? Niech sobie MSW powoła specjalne oddziały do siłowego rozwiązywania pokojowych sporów. Tacy specjaliści w razie czego zrobią niepokornym ścieżkę zdrowia. Pamiętacie???

27 08 2018 Szyszko jak spał ze skórą rysia tak śpi…

O skórze rysia spoczywającej na łożu byłego ministra środowiska wieść rozeszła się przed ubiegłymi wakacjami, gdy Jan Szyszko zaprosił prawicowych dziennikarzy do należącej do niego stodoły, czyli luksusowej rezydencji, w Tucznie w województwie zachodniopomorskim. Wkrótce potem wyciekły zdjęcia z tego pobytu. O konsternację nie było więc trudno. Ryś jest bowiem w Polsce gatunkiem ściśle chronionym, a posiadanie jego skóry wymaga specjalnego pozwolenia zgodnie z ustawą CITES – konwencją o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem, zwaną też waszyngtońską. Sprawą zainteresowała się ponoć policja i pouczyła ministra. 
Reakcja w internecie
Ania: Gdyby Szyszko powiedział, że ryś dobrowolnie zdjął z siebie skórę i mu wręczył, a następnie wspaniałomyślnie skonał, też by umorzyli..
and justice for all: Szczera prawda. Szyszko zabił rysia i pożyczył od niego skórę. Jak ma ją oddać skoro ryś nie żyje?
PolsatNews.pl‏: Umorzono śledztwo ws. skóry rysia w posiadłości Szyszki. "To użyczony eksponat, a ten, co użyczył, nie żyje".  Źródło: wyborcza.pl
Co tam skóra rysia jak Szyszko sprowadził do Polski ponad 700 tys ton śmieci z całej Europy i nie tylko. Ba wyciął lasy, i drzewa w miastach. Ile na tym zarobił? Pewnie dużo bo chodzi nadęty jak paw i zachowuje się jak magnat, z laską rodową u nogi. Jest go na to stać, przecież od każdej tony śmieci kilka złotych otrzymywał.

27 08 2018 PiS–owcy winni dewastacji państwa prawa chcą dać nogę do Brukseli i tam schować się za immunitetami.

Jak zwał tak zwał, chodzi o władze, apanaże i stołki. Premier Morawiecki wolałby uporać się z tematem jeszcze w grudniu tego roku, ale partia, czyli prezes mówi stop… Chodzi o wybór stosownego momentu do rekonstrukcji związanej z kampanią do europarlamentu.
„Jeżeli ktoś planuje startować w wyborach do PE, to musi zrezygnować z pełnionej funkcji po jesiennych wyborach” – oznajmił Jarosław Kaczyński. W związku z tym z rządu muszą odejść ministrowie, którzy mają trafić do Brukseli. Chodzi m.in. o Beatę Szydło, Beatę Kempę i Annę Zalewską. Przeważa stanowisko, że wszystkie trzy powinny sprawować funkcje jak najdłużej, bo wtedy zdobędą więcej głosów.
„Jeśli Zalewska odejdzie w styczniu, opozycja od razu zacznie mówić, że odchodzi słaby minister, któremu nie wyszła reforma. Tak samo z Szydło. Ona więcej głosów ugra jako wicepremier ds. społecznych niż jako była premier poza rządem. Ale decyzja i tak należy do Kaczyńskiego, a ten jeszcze się nie wypowiedział” – mówi się w PiS.
Z przecieków ujawnionych przez „Wyborczą” wynika, że apetyty są duże i bardzo konkretne. Wygląda na to, że czołowa grupa PiS–owców, którzy walnie przyczynili się do dewastacji podstaw demokratycznego państwa pragnie teraz „dać nogę” i schronić się za europejskimi immunitetami. W Warszawie listę ma otwierać prof. Zdzisław Krasnodębski. W Krakowie Beata Szydło ma ponoć obiecaną „jedynkę”. „Dwójkę” dostanie Ryszard Legutko, trzecie miejsce – „ktoś od Ziobry”, a czwarte – prawdopodobnie Beata Gosiewska. Duży problem ma Ryszard Terlecki, bo rozważana ewentualnie „piątka” nie daje mu żadnej gwarancji dostania się do PE. „Wyborcza”, ujawnia, że o Brukseli marzy też Dominik Tarczyński.
Sprawy nie zawsze są tak proste jakby się mogło wydawać. Witold Waszczykowski np. szykowany jest na „jedynkę” w Łodzi, ale jego pozycja jest zagrożona, bo w kierownictwie PiS uważają, że był źródłem przecieku do Onetu ws. niejawnej notatki polskiej ambasady w Waszyngtonie. W dokumencie była mowa o ultimatum dotyczącym ustawy o IPN. Amerykanie mieli zagrozić blokadą spotkań polskich władz z prezydentem i wiceprezydentem USA do czasu zakończenia sporu o ustawę. Na liście PiS chce się znaleźć także były europoseł PO Jacek Saryusz-Wolski. Dziwić się trudno, w końcu na to zapracował.
Na „jedynkę” na Podkarpaciu liczy Tomasz Poręba. Nie wiadomo jednak, czy nie przypadnie ona Markowi Kuchcińskiemu, który jeszcze oficjalnie się w tej sprawie nie zdeklarował. Z tej samej listy wystartuje też Stanisław Ożóg. Mocną pozycję ma Anna Fotyga, która będzie liderką na Pomorzu. Pozostali liderzy to: w Wielkopolsce – Ryszard Czarnecki, w Olsztynie – Karol Karski, a na Śląsku – Jadwiga Wiśniewska i Zbigniew Kuźmiuk. Dokładne listy będą gotowe na początku roku. Źródło: Gazeta Wyborcza
26 08 2018 "DGP": praca w Orlenie za smoleńską współpracę?
Nie będzie śledztwa ws. lokalizacji pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na placu Piłsudskiego. Prokuratura nie dopatrzyła się w tej sprawie znamion przestępstwa - podaje "Dziennik Gazeta Prawna". Urzędnik, dzięki któremu udało się wybudować monument, otrzymał stanowisko w państwowej spółce Orlen.
Warszawski ratusz zarzucał Mariuszowi Błaszczakowi - który pełnił wówczas funkcję szefa MSWiA - przekroczenie uprawnień w toku budowy pomnika na placu Piłsudskiego. Chodzi o decyzję ministra o ustanowieniu placu terenem zamkniętym ze względu na jego istotność dla "obronności i bezpieczeństwa państwa". Ratusz nie zgadzał się z opinią Błaszczaka i podkreślał, że działał on na szkodę interesu publicznego.
Podobne zarzuty są kierowane w stronę dyrektora wydziału infrastruktury Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego Sylwestra Janyszko i wojewody Zdzisława Sipiery. Ten pierwszy zgodził się na budowę pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, drugi - na stworzenie monumentu Lecha Kaczyńskiego.
Samorząd nie zgadza się również z klasyfikacją obu pomników jako "inwestycji celu publicznego związanych z obronnością państwa i ochroną granic".
Jak podaje "DGP", budowa pomnika ostatecznie doszła do skutku również dzięki decyzji jednego z warszawskich urzędników. Dyrektor Biura Geodezji i Katastru Tomasz Myśliński zgodził się na podział placu Piłsudskiego, a właściwa decyzja została wydana w zaledwie jeden dzień.
Sam Myśliński od 1 maja jest na bezpłatnym urlopie. Jak podaje "DGP", zdołał znaleźć już inną pracę. Zatrudniono go w państwowej spółce Orlen. Ta nie potwierdza tych informacji. Sam Myśliński - z którym rozmawiał dziennik - poinformował jednak, że rzeczywiście pracuje w Orlenie jak dyrektor ds. inwestycji. Źrodło: Dziennik Gazeta Prawna
To są schody do nieba. Tak już teraz będzie zawsze, będziesz posłuszny, jadł z ręki prezesowi Kaczyńskiemu, to szybko dostaniesz ciepłą posadkę. No a jak podpadniesz to biada Tobie i Twojej rodzinie, zostaniecie do Tartaru strąceni. W wojsku za obowiązkowej służby wojskowej mówiono, żołnierz śpi i podpada.

26 08 2018 Ironiczne komentarze w rosyjskich mediach na temat wraku tupolewa.
W tym tygodniu Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej poinformował, że rosyjscy i polscy śledczy przeprowadzą we wrześniu dodatkowe badania elementów polskiego samolotu Tu-154M. W rosyjskich mediach pojawiły się też ironiczne komentarze.
„Rosyjskie media cytują eksperta Romana Husarowa, Jego zdaniem Polacy nie potrafią się pogodzić z tym, że sami odpowiadają za katastrofę smoleńską i będą szukać nowych dowodów na winę Rosji. Husarow twierdzi, że polscy eksperci będą szukać śladów nowiczoka, bo jest to ostatnio modne" - czytamy na stronie RMF FM. Przypomnijmy, to nawiązanie do otrucia Siergieja Skripala - byłego pułkownika GRU i współpracownika brytyjskiego wywiadu - oraz towarzyszącej mu 33-letniej córki Julii. Stracili oni przytomność przed centrum handlowym w brytyjskiej miejscowości Salisbury po kontakcie z nowiczokiem, środkiem paralityczno-drgawkowym. Po kilku tygodniach opuścili szpital i obecnie są pod opieką brytyjskich służb bezpieczeństwa. O próbę zabicia Skripalów władze brytyjskie oskarżyły Rosję. Rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej Ewa Bialik powiedziała w czwartek, że celem planowanej na początek września wizyty polskich prokuratorów w Smoleńsku jest "przeprowadzenie czynności procesowych w śledztwie dotyczącym katastrofy samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem realizowanych w związku z wystosowanym przez polską prokuraturę do przedstawicieli władz Federacji Rosyjskiej i uwzględnionym wnioskiem o udzielenie pomocy prawnej". Źródło wiadomosci.onet.pl
Wrak Tupolewa powinien zostać w Rosji już dawno przetopiony w hucie. Nie może wrócić do Polski jak relikwia nowej religii smoleńskiej i dać kolejne możliwości marnotrawstwa pieniędzy przez Macierewicza, który nadepnął na poczucie winy Jarosława i nadymał je do rozmiarów niebotycznych. To na nim zbudował prezes PiS swoją siłę polityczną, która jest zagrożeniem dla Polski. Macierewicz katastrofę smoleńską pompował, prezes Kaczyński skrzętnie na niej konstruował strategię dojścia do władzy. Było to w kontrze nie tylko do rządzącej koalicji PO-PSL, ale do Polski po 1989 roku.
Biznes smoleński ma się dobrze, a po zwrocie wraku do Polski, będzie przewyższał miejsca kultu w Częstochowie, Licheniu. Wkrótce zaczną się pielgrzymki do świętego miejsca, w którym spocznie Tupolew. I stanie cud. Pojedynczy pielgrzymi zobaczą srebrzystą poświatę nad wrakiem Tupolewa, ktoś dostrzeże stojącą postać Matki Świętej (Marii) roniącej krwawe łzy, na niebie z ciemnych deszczowych chmur ułoży się korona cierniowa Jezusa Chrystusa, ktoś chory ozdrowieje, ktoś kulejący po przejściu kilku kilometrów po ziemi świętej poczuje poprawę i ból ustąpi. 
25 08 2018 Miała być bomba atomowa, a skończyło się na śmiesznej bombce choinkowej.
Cios między oczy obiecywał opozycji Tomasz Poręba z Prawa i Sprawiedliwości zapowiadając reakcję na akcję billboardową Platformy. „PiS odebrał złodziejom miliony i dał je dzieciom” – tak zabrzmiało „rewanżowe” hasło na plakatach PiS. Miała to być riposta na billboardy PO: „PiS wziął miliony, a wszystko drożeje„.
Zanim PiS-owska akcja rozkręciła się, ruszyła fala komentarzy w internecie: „Takich złodziei jeszcze w naszej Najjaśniejszej nie było, PiS wyznaczył nowy level złodziejstw”– napisał internauta. Do wpisu Poręby rzeczowo odniósł się m.in. Adam Szłapka, sekretarz generalny Nowoczesnej. Poseł udostępnił zdjęcie plakatu -„PiS odebrał złodziejom miliony i dał je dzieciom” dokleił zdjęcie o. Tadeusza Rydzyka i podpisał: „Chyba ojcom”. Chodzi o pieniądze, jakie redemptorysta dostanie w ramach dotacji od rządu PiS. Łącznie to 70 mln zł.
„Po pierwsze, ilu „złodziei” zostało prawomocnie skazanych? Po drugie, od kiedy O. Rydzyk jest dzieckiem?” – pyta Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. Jest jeszcze mnóstwo innych pytań: jakie miliony PiS odebrał? Kim są ci złodzieje? To obywatele, którym PiS nie chce obniżyć podatków? To ci, którzy nie płacili VAT-u, którego to partia Kaczyńskiego zwiększyła ściągalność? Nie wiadomo – piszą internauci.
„Bezczelność i głupota PIS-u w pełnej krasie. PiS dał dzieciom nie pieniądze złodziei, ale pieniądze z podatków płaconych przez miliony ciężko pracujących Polaków. Pamiętaj nauczycielu, przedsiębiorco, robotniku. Według PiS-u nie jesteś obywatelem i podatnikiem, ale złodziejem” – skomentował na Twitterze Tomasz Lis. Źródło: naTemat/ Gazeta.pl
PiSowskie dzieci to Misiewicze, Jannigery, no i ojciec Toruński. To hasło powinno brzmieć PiS zabrał miliny podatnikom i dał je swoim urzędnikom. To uszczelnianie systemu podatkowego jest bardzo kosztowne, odzyskanie 1 zł kosztuje podatnika 5 zł, i na dodatek niszczy polskie firmy. Rząd powinien zrozumieć, że szara strefa nie jest dowodem na przestępcze skłonności obywateli, tylko na to, że żąda wygórowanych, nieadekwatnych podatków. Dla większości to nie jest wybór, tylko konieczność. Szara strefa to poduszka stabilizująca sytuację znacznej części Polaków, bo innej alternatywy nie ma. Niemcy jako jedyni na świcie zrozumieli że niskie podatki są siłą napędową gospodarki. Tam po prostu nie opłaca się nie płacić podatków, i co najważniejsze dla Fiskusa nie jest się przestępcą tylko chlebodawcą, a prawo podatkowe jest bardzo proste i czytelne.
24 08 2018 Iustitia ujawnia nagranie z przesłuchania sędziego Arkadiusza Tomczaka przez Krajową Radę Sądownictwa.
- Biorę udział w konkursie mimo olbrzymich wątpliwości, co do jego legalności - mówił Arkadiusz Tomczak na przesłuchaniu KRS. - Sprawdzenie legalności tego konkursu jest celem nadrzędnym - argumentował. Tomczak jest członkiem zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Zgłosił swoją kandydaturę do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. W dniu 23 sierpnia 2018 r. Arkadiusz Tomczak - sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie został przesłuchany przez Zespół do spraw oceny kandydatów do Sądu Najwyższego działający w ramach "nowej Krajowej Rady Sądownictwa" - czytamy na stronie Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.
Stowarzyszenie ujawniło przebieg przesłuchania. Ze strony Krajowej Rady Sądownictwa w przesłuchaniu udział wzięli poseł Stanisław Piotrowicz, sędzia Dariusz Drajewicz, sędzia Rafał Puchalski, sędzia Jarosław Dudzicz, sędzia Zbigniew Łupina.
- Mam wielkie wątpliwości, co do legalności aktualnej obsady Krajowej Rady Sądownictwa. Część członków Rady została wybrana przez polityków, a nie jak stanowi konstytucja sędziów. Część sędziów została wybrana na miejsce sędziów, których kadencje nie zostały ukończone - argumentował.
- Druga wątpliwość wiążę się z brakiem kontrasygnaty prezesa rady ministrów pod ogłoszeniem prezydenta o ogłoszeniu tego konkursu. Trzecia wątpliwość wynika z sytuacji, że konkurs prowadzony jest w takim tempie, że Poczta Polska nie jest w stanie doręczyć zawiadomień niektórym uczestnikom o terminach posiedzeń. W takiej sytuacji znalazłem się ja i jeszcze kilku kandydatów. Mam pytanie, czy macie państwo wiedzę ilu kandydatów dowiedziało się o terminie posiedzeń już po ich odbyciu? - kontynuował. Pytanie pozostało bez odpowiedzi i jako takie na prośbę Tomczaka zostało zaprotokołowane.
Źródło wiadomosci.onet.pl
Ależ to jest zagmatwane. To tylko mógł zrobić ktoś, kto bardzo ale to bardzo nienawidzi Polaków.Kaczyński spójrz w lustro i opamiętaj się bo doprowadzisz do wybuchu wojny domowej, którą sromotnie przegrasz. Jedną nogą stoi nad grobem, a jeszcze pragnie korony królewskiej.
21 08 2018 Polityczne rozgrywki ojca dyrektora z PiS-em.
Ojciec dyrektor, Tadeusz Rydzyk uznał, że jego wpływ na krajową politykę i płynące szeroką rzeką pieniądze z państwowej kasy, to za mało i zamierza wystawić własną listę kandydatów w najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Według ustaleń Gazeta.pl, na wspomnianej liście miałyby się znaleźć flagowe nazwiska Prawa i Sprawiedliwości: Jan Szyszko, prof. Mirosław Piotrowski, ekspert Radia Maryja prof. Mieczysław Ryba i zagorzały eurosceptyk Dariusz Sobków.
„Cztery „jedynki” na liście PiS – słyszymy od osoby znającej kulisy projektu o. Rydzyka – wzięły się z kalkulacji. Słuchacze Radia Maryja i widzowie TV Trwam to około miliona wyborców, a do tego kilkaset tysięcy leśników i myśliwych z rodzinami, których ma za sobą Szyszko. Taką liczbę głosów o. Rydzyk wycenił na cztery pewne mandaty w wyborach do PE.”
Tajnym wysłannikiem o. dyrektora w politycznych ustaleniach z kierownictwem PiS-u. ma być Dariusz Sobków, który od lat pracuje w Brukseli we frakcji Europy Wolności i Demokracji Bezpośredniej i ostro krytykuje PiS za ustępstwa wobec UE. Asem w rękawie, którym Tadeusz Rydzyk może zmusić do ustępstwa władze partii ma być amerykański milioner Stephen Bannon – dobry znajomy Nigela Faraga (pomysłodawcy Brexitu) i Donalda Trumpa.
Milioner nie ukrywa swojego stosunku do Unii Europejskiej i otwarcie mówi o tym, że „chce w Europie zbudować blok skrajnie prawicowych formacji, które będą rozsadzać Unię od środka.” W Polsce Bannon zamierzał wciągnąć do współpracy Prawo i Sprawiedliwość, ale jego oferta została odrzucona.
Czas pokaże czy o. Tadeusz Rydzyk podejmie współpracę z milionerem i wystawi swoją listę do Parlamentu Europejskiego, czy może tylko rozsiewa plotki, aby mieć jeszcze większy wpływ na władze PiS-u, a tym samym na krajową politykę. Źródło: wiadomości.gazeta.pl
Dzień dobry z Rana
Tadeusz Rydzyk w Toruniu mieszka
czarną sukienkę ma ten koleżka.

Uczy prostaczków noce i ranki
ze swej maryjnej radioczytanki
Leje na serce miód swoim gościom
beret z antenką czesząc z lubością.
Żyda, masona czuje z daleka
niewiernych ściga niczym bezpieka.
Kościół do góry nogami wywraca
Psoci, figluje - to jego praca.
Glemp traci nerwy: "Rydzyk - łobuzie",
Tadzio z uśmiechem nadyma buzie.
Pieronek błaga: "Daj na wstrzymanie",
a on rozkręca nowa kampanie.
Życiński prosi: "Trwam odpuść sobie",
a Rydzyk: "z Maria co zechce - zrobię".
Rząd go popiera, prezydent chwali
Sam Krzywousty pokłony wali.
A gdy mu zamknąć twarz ktoś próbuje
armie beretów mobilizuje.
Mohery wielbią swego pasterza
Bez jego radia - nie ma pacierza
I mnie już Tadziu zamącił w głowie
Wspieram go w myślach, uczynku, mowie
I wciąż pracuje na swe zbawienie
Pompując rentę i emeryturę w jego kieszenie.

21 08 2018 Kto stoi za aferą podsłuchową?
Jak donosi „Gazeta Wyborcza” w materiale Wojciecha Czuchnowskiego, politycy Prawa i Sprawiedliwości aż pół roku przed ujawnieniem tzw. afery podsłuchowej wiedzieli o nielegalnym nagrywaniu w restauracjach ministrów, ludzi biznesu i funkcjonariuszy publicznych.
Biznesmen Marek Falenta, zleceniodawca podsłuchów miał zaoferować nagrania kompromitujące rząd PO ówczesnemu skarbnikowi PiS, Stanisławowi Kostrzewskiemu. Bezpośredni świadek sprawy, na którego powołuje się w swoim materiale „Gazeta Wyborcza” twierdzi, że kierownictwo PiS postanowiło sprawdzić Falentę. Na zlecenie Mariusza Kamińskiego CBA „prześwietliło” biznesmena, który „miał od lat współpracować ze służbami – najpierw ABW, później CBA, – jako osobowe źródło informacji o kryptonimie „Prefekt”. Po weryfikacji zdecydowano, żeby pierwsze nagrania z podsłuchów opublikować w nie kojarzonym z prawicą tygodniku „Wprost”.
Później sprawą podsłuchów zajął się już tygodnik „Do Rzeczy”. Priorytetowym celem było wówczas wygranie przez PiS wyborów. Sam Falenta zaprzeczał wówczas, że chciał przekazać nagrania partii PiS. Dzisiaj, walczący o odroczenie kary, biznesmen nie chce komentować sprawy, a były szef CBA, Mariusz Kamiński zaprzecza doniesieniom GW. Źródła: wiadomości.onet.pl
Ci z PiSu byli i są nadal podsłuchiwani, bo Kaczyński uwielbi wiedzieć wszystko o wszystkich. Obowiązuje niepisana zasada jeśli nie donosisz jesteś przeciw Kaczyńskiemu. Ciekawe kiedy zostaną ujawnione taśmy podsłuchowe nieposłusznych polityków PiSu. Narady z Nowogrodzkiej to byłby ciekawy materiał.

21 08 2018 Premier Morawiecki oskarżony na antenie TVP.
Podczas emisji ostatniego programu TVPiS „Studio Polska” Magdaleny Ogórek i Jacka Łęskiego miał miejsce niespodziewany atak na premiera Mateusza Morawieckiego. Jedna z zaproszonych do studia kobiet nie szczędziła ostrych słów krytyki pod adresem premiera. Sprawa dotyczy jej konfliktu z Bankiem BZWBK, który za prezesury Morawieckiego zaczął udzielać kredytów we frankach szwajcarskich. Zdeterminowana kobieta nazwała premiera „banksterem, który zgodził się na udzielanie toksycznych produktów bankowych klientom” i tym samym przyczynił się do samobójstwa jej męża.  Na zakończenie swojej wypowiedzi uczestniczka programu nazwała premiera Morawieckiego kłamcą i zapowiedziała, że „zrobi wszystko, żeby w jej sprawie premier wystąpił w sądzie jako świadek, który będzie zmuszony „odwołać wszystkie kłamstwa, które mówi od trzech lat””. Wystąpienie, część uczestników programu nagrodziło brawami. źródło: twitter
Mogli włączyć reklamy, a jednak tego nie zrobiono. Znaczy się w TVP, są jeszcze tacy którzy patrzą nieprzychylnym okiem na Kaczyńskiego. Wszystkim nam ust nie zakneblują, nie zaciskajmy ust, zaciskajmy pięści, i do boju. Bardzo blisko jest dzień, który będzie się zaczynać się od modlitwy o pomyślność, potem praca za bóg zapłać, msza dziękczynna, umartwianie, wypominki, spanko i abarotno świątek, piątek i niedziela. Niestety wtedy będzie już za późno by myśleć o swojej godności, prawach.
20 08 2018 Giertych do minister Zalewskiej: Wie Pani, że okradanie biednych, to grzech?
Roman Giertych zwrócił się z apelem się do wszystkich szkół i zachęcał do podobnego apelu wszystkich byłych ministrów edukacji, aby nie odczytywano żadnego listu od minister Zalewskiej na rozpoczęcie Roku Szkolnego. Na pani minister ciążą tak paskudne zarzuty, że jeśli wiarygodnie i publicznie ich nie wyjaśni to zdaniem byłego premiera – nie zasługuje na to, aby jej słowa odczytywać dzieciom i młodzieży.
Mecenas napisał list do Zalewskiej z szyderczym postulatem cenzury Biblii i opublikował go na Facebooku.
„Dywersanci z Gazety Wyborczej donoszą, że pani koledzy partyjni kradli pieniądze przeznaczone dla biednych, na waszą wspólną kampanię wyborczą” – zwrócił się bezpośrednio do minister Giertych. Zwrócił uwagę – o czym my też pisaliśmy – że dowiedział się z dziennika, że również konto Zalewskiej zostało zasilone z tych pieniędzy. „Sam się zastanawiałem co w takiej sytuacji może zrobić minister edukacji. Pozornie bowiem okradanie biednych na rzecz bogatych polityków nie jest najpopularniejsze. Jednak znając Pani zdolności da Pani radę! Trzeba zacząć jednak od korzeni” – napisał były minister edukacji.
„Będzie trzeba pogmerać trochę w historii świata, a nie tylko Polski, ale cóż to dla Pani. Skoro można Lecha Kaczyńskiego przedstawiać jako wybitnego męża stanu, twórcę Solidarności etc. a Mateusza Morawieckiego jako głównego negocjatora wstąpienia do UE, to przecież i zmiana pewnych zastałych kanonów etycznych przyjdzie z łatwością” – dodał z przekąsem.
Doradził jednak pani minister, by zmienić program szkolny i wprowadzić pewną delikatną cenzurę zaczynając od Biblii. „Te przereklamowane 10 przykazań zawiera tyle kłopotliwych elementów! Szczególnie nieprzystające do dobrej zmiany jest te głupawe nawoływanie VII „Nie kradnij!”. Trzeba pamiętać, że autorem (a przynajmniej przekazicielem) tego postulatu jest Żyd – niejaki Mojżesz” – zauważył Roman Giertych i dodał, że przecież „Mojżesz był uchodźcą z Egiptu, a to podważa jego wiarygodność”. Zastrzegł się czym prędzej: „Przecież nie chcemy, aby uchodźcy i Żydzi formułowali nam naszą polską, zdrową młodzież”. Nawiasem mówiąc uznał, że „inne postulaty 10 przykazań też wymagałyby drobnej korekty”. Zaproponował, żeby np. posła Piętę obarczyć obowiązkiem sformułowania tej korekty w zakresie przykazania VI, a prezesa Kurskiego VIII. Ostatecznie stwierdził, że „Jeśli uda się wyeliminować te niepotrzebne naleciałości, to znowu będzie można się prezentować jako „partia katolicka”, która ma za zadanie wprowadzić odnowę moralną”.
Całość swojego listu Giertych podsumował: „po co biednym te pieniądze, skoro one Wam się po prostu należą”. Z szyderstwem mecenas zakończył: „sama nazwa PCK stanowi przecież esencję waszej formacji. Polski Czerwony Krzyż należy przetłumaczyć jako skrzyżowanie polskości z komunizmem (czerwony kolor). A wy przecież jesteście taką krzyżówką, stąd majątek PCK tak naprawdę w całości powinien być przeznaczony na PiS”. Na koniec prawnik zadał pani minister pytanie retoryczne: „Wie Pani, że okradanie biednych, to grzech wołający o pomstę do nieba?” Źródło: Facebook
Mam nadzieję, że Zalewska nie zostanie wybrana do PE, przecież to byłby wielki wstyd dla narodu polskiego by taka skompromitowana osoba zasiadła w PE. Zalewskiej miejsce jest w więzieniu, a nie w fotelu PE. W nagrodę za reformę szkolnictwa uczniowie powinni ogolić jej głowę do gołej skóry.

20 08 2018 Generalski awans dla duchownego przeprowadzony bez rozgłosu
Na początku marca Andrzej Duda podjął decyzję o awansie na stopień generała brygady dla ks. Sławomira Żarskiego. Jak informuje "Rzeczpospolita" do dziś nominacja nie została wręczona. Wszystko przez to, że Kancelaria Prezydenta nie chce, aby decyzja zyskała na rozgłosie. Duchowny był bowiem skonfliktowany z byłym prezydentem Bronisławem Komorowskim.  Jak informuje "Rzeczpospolita" wniosek o awans dla duchownego złożył szef MON Antoni Macierewicz, a jego następca go podtrzymał. Decyzję o nominacji Andrzej Duda podjął na początku marca. 19 maja informacja o tym pojawiła się w Monitorze Polskim. - Do dziś nominacja nie została wręczona - mówi jeden z rozmówców "Rzeczpospolitej" z Kancelarii Prezydenta. Powód? - Sytuacja jest dość specyficzna. Generalską gwiazdkę dostał bowiem człowiek, który od kilku lat jest w rezerwie, a z ordynariatu polowego odchodził w niejasnych okolicznościach - mówi osoba znająca kulisy sprawy.
Ks. Sławomir Żarski w duszpasterstwie wojskowym pracował od 1992 roku. Jego kariera nabierała tempa. W 2010 roku, po śmierci ówczesnego biskupa polowego Tadeusza Płoskiego, został administratorem diecezji polowej. Był wymieniany jako jeden z głównych kandydatów do objęcia funkcji biskupa polowego Wojska Polskiego. Wszystko zmieniło się jednak po homilii wygłoszonej 11 listopada 2010 roku w bazylice Świętego Krzyża. - U podstaw III Rzeczypospolitej miejsce patriotyzmu zajęło stwierdzenie jednego z pierwszych premierów "nowej" Polski, który powiedział, że "aby zostać bogaczem, to pierwszy milion trzeba ukraść". Propagowanie podobnych haseł zaowocowało tym, że wartość została zastąpiona "antywartością" - mówił wówczas duchowny. Z kazania ks. Żarskiego miał być niezadowolony Bronisław Komorowski, który był obecny na mszy. Duchowny w odpowiedzi miał stwierdzić, że prezydent najwyraźniej nie zrozumiał treści i odesłał go do ponownej lektury. Kilka tygodni później duchowny przestał pełnić funkcję wikariusza generalnego i został przeniesiony do rezerwy kadrowej. Rzecznik MON tłumaczył wówczas, że nie jest to kara za wygłoszoną homilię, tylko 30 listopada duchownemu skończyła się trzyletnia kadencja i do rezerwy został przeniesiony z automatu. Źródło wiadomosci.onet.pl
Dla księży etaty generalskie, wyższych oficerów w wojsku, w szpitalach kapelani zatrudniani są na etatach ordynatorów, w szkołach katecheci mają pensje dyrektorów. Czy o take Polskę nam chodziło w 1989 roku? 

20 08 2018 Ministerstwo Zdrowia na bakier z prawem?
Tak można wnosić na przykładzie niefortunnego losu wysokiej urzędniczki resortu zdrowia. Jak czytamy w „Fakcie” urzędniczka z Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia odkryła, że defraudowane są państwowe pieniądze, o czym z miejsca powiadomiła przełożonych. Wystosowała do ministra zdrowia odpowiednie pismo, zwracając uwagę na przypadki łamania prawa przy wydawaniu decyzji refundacyjnych.
Urzędniczka wydała negatywną opinię ws. refundacji i ustalenie ceny urzędowej m.in. dla leków Gilenya oraz Pradaxa – obie decyzje wydano jej zdaniem z naruszeniem art. 13 ust. 2, 3 i 4 ustawy o refundacji leków. „Finalnie koszt Narodowego Funduszu Zdrowia oraz koszt ponoszony w ramach programu leki 75+, jest wyższy niż wynikający z art. 13 ust. 2 ustawy refundacyjnej” – napisała Edyta M. w liście do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.
To jednak nie przypadło do gustu ówczesnej szefowej departamentu i odpowiedzialnemu za refundację leków wiceministrowi Marcinowi Czechowi więc – jak donosi dziennik – pani Edyta, po 9 latach pracy musiała się z nią pożegnać. Podobno nie poddaje się o czym najlepiej świadczy fakt, że odwołała się do sądu pracy. Z jakim efektem – zobaczymy. „Fakt” zwrócił się do ministerstwa z prośbą o komentarz w tej sprawie, lecz na razie odpowiedzi brak. Źródło koduj24.pl
W ministerstwie śmierci to jest dopiero wierzchołek góry, to co dzieję się Narodowych Formacja Zabijania budzi grozę. 
17 08 2018 Most dla siostry Morawieckiego?
Kilka dni temu rząd ogłosił, że bierze się za kolejną inwestycję. Powstanie nowy most, który połączy przez Odrę gminy Oborniki Śląskie i Miękinia. Pewnie pan Morawiecki nie zauważył, że kilka kilometrów dalej, w Brzegu Dolnym, stoi już most, wybudowany w 2013 roku.
Wrocławski architekt, Stanisław Lose, zastanawia się „czy nie należałoby środków zamiast na ten most przeznaczyć na połączenie już istniejącej nowej drogi prowadzącej od mostu w Brzegu Dolnym z autostradą A4 (…) Teraz ta droga, jeszcze nie otwarta, kończy się w drodze nr 94 (Wrocław-Środa Śląska). Gdyby została przedłużona do autostrady, powstałaby część nowej obwodnicy Wrocławia łączącej Wołów, Brzeg D. Oborniki i Trzebnicę z A4, pozwalająca na omijanie Wrocławia”.
Podobnie myśli burmistrz Obornik. Po co stawiać ten most? Uważa, że to marnowanie pieniędzy, bo most połączy tylko puste pola i według niego chodzi tylko o prezent dla siostry premiera, która ponoć wystartuje w wyborach samorządowych na stanowisko burmistrza miasta. Mieszka ona pod Obornikami i właśnie dla niej taki most byłby bardzo użyteczny. Jak twierdzi „Nowy most w tym miejscu kompletnie nie rozwiązuje problemu komunikacyjnego mojej gminy, a jedynie szkodzi, bo budując go zmarnujemy sporo pieniędzy. Pamiętajmy, że Odra w miejscu planowanej budowy, czyli w Urazie jest najszersza w swoim biegu”. Zgodnie z założeniami, gmina będzie musiała dorzucić 20% do budowy tego mostu, co dla burmistrza jest nie do przyjęcia. Podkreśla, że „gmina ma pilniejsze wydatki, m.in. budowę tzw. nowej trasy obornickiej, która byłaby alternatywnym dojazdem do autostradowej obwodnicy Wrocławia i dzięki której udałoby się zaktywizować 92 ha terenów przemysłowych w Pęgowie”.
Internauci komentują ten pomysł, jak zwykle, nie owijając w bawełnę. „To jest Miś na miarę naszych możliwości i potrzeb”, „Wszystko by zgarnąć całą władzę. Morawiecki najpierw nachapał się w banku oszukując na kredytach a teraz mosty i prezenciki dla rodzinki. A w niedzielę do kościółka na kolana” czy też „Jak dla rodziny to należy wybudować ten most. Rodzinie to się należy. Wszak rodzina jest najważniejsza a ty suwerenie mordę w kubeł i popieraj”. Tamara Olszewska Źródło: gazetawrocławska.pl
Ależ ten Mateusz ma wielkopański gest, siostrze wybuduje most! A może by tak jeszcze lotnisko dla rodziny wybudować, panie premierze idź pan na całość.

17 08 2018 Nie poznamy tajemnicy córki leśniczego.
Rok temu, przed posiedzeniem Rady Ministrów, miała miejsce dość dziwna sytuacja. Minister Szyszko przekazał ministrowi Błaszczakowi tajemniczą kopertę od pewnej tajemniczej córki leśniczego. Po ujawnieniu nagrania tego wydarzenia przez Polsat, Błaszczak odesłał kopertę, a wszyscy zaczęli zastanawiać się, co w niej było. Szyszko, pytany o jej zawartość, podziękował Polsatowi za czujność, odwołał się do zamordowanej przez komunistów Danuty Siedzikówny „Inki”, która była córką leśnika i dodał, że jest dumny, iż „zwrócono uwagę na zawód leśnika„. Tak pokrętne wyjaśnienie jeszcze bardziej podkręciło ciekawość i zainteresowanie zawartością listu.
Również ówczesna pani premier odniosła się do sprawy, mówiąc, że „to jest wypadek przy pracy, który w ogóle nie powinien się zdarzyć. Nie wiem, jaka była treść tej koperty i jakie to były dokumenty. Na pewno to będzie wyjaśnione”.  Posłowie opozycji złożyli interpelację w tej sprawie do Prezydium Sejmu. Początkowo była ona blokowana, ale po kilku miesiącach Szyszko odpowiedział, że treści listu nie znał i zgodnie z obowiązującym prawem nie wolno mu przetwarzać danych „córki leśniczego”.
PO złożyło również doniesienie do prokuratury, ale ta odmówiła wszczęcia dochodzenia. Szef Prokuratury Okręgowej w Warszawie Paweł Blachowski, bliski, zaufany ministra Ziobry, tłumaczy „W opisanym przez zawiadamiających zdarzeniu, trudno dopatrywać się  znamion powoływania się względem kogokolwiek na wpływy, podjęcia pośrednictwa w załatwieniu sprawy jak również przyjęcia korzyści majątkowej/osobistej lub jej obietnicy” i dalej uzasadnia, że „załatwienie sprawy oznacza osiągnięcie przez sprawcę pożądanego przez osobę trzecią stanu rzeczy, który mają ułatwić albo wręcz umożliwić posiadane przez sprawcę wpływy”. Tyle, że on w Szyszce sprawcy nie widzi. Czemu? Bo „ze strony Ministra Środowiska nie wystąpiło, żadne oczekiwanie co do pożądanych następstw jakie mają nastąpić po przeczytaniu zawartości wręczonej koperty”.
Nic się nie stało. Jak twierdzi pan prokurator sposób przekazania listu „odbiega od standardowego obiegu dokumentacji, to jednakże nie wypełnia znamion czynu zabronionego. Wszelkie przypuszczenia co do zawartości koperty i łączenie jej przekazania przez Jana Szyszkę z popełnieniem przestępstwa uznać należy za pozbawione racjonalnych podstaw i nieuprawnione”.Minister Szyszko nawet nie został przesłuchany.
Wydaje się więc, że sprawa tajemniczego listu pozostanie nierozwiązana. Jedno jest pewne. Im więcej tu matactwa, absurdalnych wyjaśnień tym mocniejsze przekonanie, że coś jest na rzeczy. Że jednak zawartość listu może świadczyć o działaniach, które są niezgodne z prawem. Dopóki rządzi PiS nie mamy szans, by się dowiedzieć, co i jak. Może kiedyś…Tamara Olszewska Źródło: onet.pl
Wszyscy wiemy co dajemy urzędnikowi w kopercie, a minister Szyszko próbuje nas wykiwać jakimiś pokrętnymi tłumaczeniami. Minister Szyszko zezwolił na wwóz do Polski ponad 700 tys ton śmieci. I dziś chodzi dumny jak paw, a zachowuje się jak wielki magnat, z laską rodową u nogi. Jest go na to stać, przecież od każdej tony śmieci kilka złotych otrzymywał. Nawet z dalekiej Nigerii śmieci trafiały na składowiska w Polsce.
15 08 2018 Policja siłą usunęła blokujących pochód narodowców.
Policja usunęła grupę osób, usiłującą zablokować przemarsz narodowców na ulicy Nowy Świat w Warszawie. Pomimo kilku prób zablokowania pochodu, jego uczestnicy dotarli na plac Zamkowy, cały czas chronieni przez policję. Zorganizowany przez Młodzież Wszechpolską "IV Marsz Zwycięstwa Rzeczypospolitej" rozpoczął się pod Muzeum Wojska Polskiego. Kilkadziesiąt biorących w nim udział osób planowało przejść Nowym Światem na Plac Zamkowy. Ulica została jednak zablokowana przez grupę protestujących. Blokadę pod hasłem "Nacjonalizm to nie patriotyzm" zorganizowali Obywatele RP. Protestujący - żeby podkreślić pokojowy charakter blokady - zdjęli buty i usiedli na ulicy, żeby zaprotestować przeciwko - jak mówili - faszyzmowi i rasizmowi. Część z blokujących miała w rękach białe róże. Mieli ze sobą transparenty z napisami "Nacjonalizm to nie patriotyzm", "Nigdy więcej faszyzmu", "Faszyści precz z naszych ulic" i "Faszyzm nie przejdzie", wznosili okrzyki: "mamy prawo protestować", "uwaga, uwaga, tu obywatele". Nie reagowali na wielokrotne wezwania policji do zejścia z trasy przemarszu. W końcu policjanci usunęli protestujących z ulicy. Tymczasem marsz narodowców ominął blokadę innymi ulicami i wrócił na ulicę Nowy Świat. Na wysokości pomnika Kopernika i Uniwersytetu Warszawskiego Obywatele RP ponownie próbowali zablokować marsz, jednak policja skutecznie odgrodziła ich od maszerujących. Pomimo kilku prób zablokowania marszu narodowców, pochód ostatecznie dotarł na plac Zamkowy. Tutaj również policja szczelnym kordonem oddzielała uczestników demonstracji od antyfaszystów. Przed dwoma tygodniami podobna demonstracja narodowców w 72. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego została rozwiązana przez stołeczny ratusz. Powodem takiej decyzji było m.in. używanie przez uczestników pochodu symboli propagacyjnych ustrój totalitarny. Źródło wiadomosci.radiozet.pl
13 08 2018 Szef MON wypowiedział się na temat "parady sodomitów". "Próbują narzucić swoją interpretację praw"
Mariusz Błaszczak nie jest zwolennikiem parad równości. Minister obrony narodowej jasno stwierdził, że są to "sodomici", którzy narzucają coś, co "normalne nie jest". I wyraził zadowolenie, że ich akcje spotykają się z oporem.
Szef MON Mariusz Błaszczak w rozmowie z TV Trwam podkreślił, że niektórzy włodarze miast, zamiast zajmować się „chodnikami, kanalizacją”, działają na rzecz pewnych ideologii i próbują je narzucać wszystkim mieszkańcom.
– Jak na przykład w Poznaniu mieliśmy teraz do czynienia ze zdarzeniem, że [ przeszła – red.] kolejna parada sodomitów, którzy próbują narzucić swoją interpretację praw i obowiązków obywatelskich innym – stwierdził.
Minister zauważył, że niektórzy spośród motorniczych zdecydowanie zaprotestowali przeciwko jeżdżeniu z flagami LGBT wpiętymi w dach tramwajów. – To świadczy o tym, że jednak w narodzie polskim jest ta pewność tego, że to wszystko, co jest po Bożemu skonstruowane, to jest normalne – podkreślił. Polityk PO i dziennikarka TVN krytykują
- Słowa są skandaliczne i nieodpowiedzialne. Od ministra polskiego rządu można by oczekiwać, że będzie raczej reagował na agresję, z którą spotkali się demonstrujący podczas Marszu Równości - powiedział w rozmowie z portalem gazeta.pl rzecznik Grupy Stonewall, organizatora Poznań Pride Week i Marszu Równości, Mateusz Sulwiński. „Nie mogę uwierzyć: minister Mariusz Błaszczak o Paradzie Równości w Poznaniu - "Parada sodomitów". Panie Ministrze to skandal!!! Gdzie jest odpowiedzialność? Powinien Pan przeprosić” – uznała dziennikarka Monika Olejnik. Źródło wiadomosci.wp.pl
Do jakiego stopnia można być tolerancyjnym? To co dzisiaj wyprawiają ci z LGBT przekroczyło wszelkie granice. Nie możemy być terroryzowani przez tych chorych z LGTB. Parady równości powinny raz na zawsze zostać zakazane.
13 08 2018 Zsyłki do odległych garnizonów i degradacje – tak Macierewicz potraktował członków komisji Millera.
Większość wojskowych specjalistów, którzy zasiadali w powołanej przez rząd PO-PSL państwowej komisji do zbadania katastrofy smoleńskiej, odeszło z armii. To samo dotyczy prowadzących śledztwo w tej sprawie wojskowych prokuratorów – ustalił onet. pl. Nie byli w stanie zaakceptować metod Antoniego Macierewicza.
Wobec członków komisji Jerzego Millera stosowano wiele środków. Pułkownika Mirosława Grochowskiego, wiceszefa komisji, próbowano skłonić do współpracy, stosując swoisty szantaż. Pisaliśmy o tym w artykule „Miał „pomóc państwu polskiemu”, stwierdzając, że raport komisji Millera jest fałszywy”. Płk Grochowski odmówił, więc pilota z 30-letnim stażem przeniesiono do brygady zmechanizowanej w Bartoszycach. Obecnie jest poza wojskiem.
Współpracować z Macierewiczem nie chciał także ppłk Robert Benedict, kierujący w komisji Millera podkomisją lotniczą, badającą m.in. zachowania pilotów Tupolewa. Trafił więc do rezerwy kadrowej, a dziś jest już poza armią.
Wobec płk. Olafa Truszczyńskiego – szefa Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej – zastosowano jeszcze inną metodę. Zajęła się nim prokuratura, bo pojawiły się niejasności w umowie zawartej między WIML a Wojskową Akademią Techniczną. – „Te zarzuty są absurdalne. Od 2,5 roku w śledztwie przeciwko mnie nic się nie dzieje” – powiedział onet.pl Truszczyński. W komisji Millera kierował podkomisją lekarską – badał m.in. stan psychiczny pilotów. Truszczyńskiego usunięto z instytutu i wysłano do batalionu Kawalerii Pancernej w Żaganiu. Dziś też już nie ma go w Wojsku Polskim.
Natomiast prokuratorzy wojskowi, którzy zajmowali się poprzednim śledztwem smoleńskim, mieli zostać przeniesieni do tzw. zielonych garnizonów, czyli do liniowych jednostek w Hrubieszowie, Świętoszowie, Lidzbarku Warmińskim oraz Złocieńcu. Rozkaz o przeniesieniu płk Waldemara Praszczyka, płk Zbigniewa Rzepy, płk Janusza Wójcika oraz mjr Marcina Maksjana Macierewicz wydał w 2016 r. Finalnie nie trafili do tych garnizonów, bo Macierewiczowi postawił się Ziobro, który przeniósł ich do innych cywilnych prokuratur. Oczywiście, nie chodziło o uznanie fachowości prokuratorów, a o wewnętrzne walki między ministrami. Ziobro nie chciał dopuścić do pozbawienia go przez Macierewicza kontroli nad częścią wojskową prokuratury. Trzej prokuratorzy odeszli z armii, gdy tylko nabyli prawo do emerytury wojskowej.
 „Zsyłki do odległych garnizonów i na stanowiska nie mające nic wspólnego z wojskową specjalnością – tak obecna władza mściła się na żołnierzach za ich fachowe podejście do swoich funkcji” – podsumował na Twitterze były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej. Źródło: onet.pl
11 08 2018 NIK kontroluje Fundację Czartoryskich – chodzi o pieniądze przekazane do Liechtensteinu.
Według Najwyższej Izby Kontroli, istnieje możliwość, że Fundacja, aby uniknąć zapłacenia podatku ze sprzedaży tzw. kolekcji Czartoryskich – przekazała większość pieniędzy innej fundacji w Liechtensteinie. A przypomnijmy, że chodzi o prawie 500 mln zł, za które minister kultury Piotr Gliński kupił kolekcję dzieł sztuki, w tym słynną „Damę z gronostajem”. Tłumaczył, że publiczne pieniądze zostały wydane po to, aby obraz Leonarda da Vinci nie opuścił Polski, choć i tak było to niemożliwe, bo jest prawnie chroniony. Gliński zapewniał także, że przekazane pieniądze pozostaną w kraju i będą „służyć rozwojowi polskiej kultury, m.in. wspierać rozwój Biblioteki i Muzeum Czartoryskich”. Tymczasem Fundacja Czartoryskich większość tej kwoty, czyli 100 mln euro przekazała na rzecz nowo powstałej Fundacji Le Jour Viendra z siedzibą w Liechtensteinie.
Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski zlecił Krajowej Administracji Skarbowej przeprowadzenie kontroli doraźnej. – „Wyniki analizy przeprowadzonej przez NIK wskazują na ryzyko wystąpienia nieprawidłowości, polegającej na chęci uniknięcia przez Fundację XX Czartoryskich opodatkowania poprzez przekazanie większości środków uzyskanych ze sprzedaży tzw. kolekcji Czartoryskich za kwotę 100 mln euro do fundacji Le Jour Viendra, założonej przez Adama Czartoryskiego w Liechtensteinie” – napisał prezes NIK.
Zwrócił się także do swojego odpowiednika w Najwyższym Urzędzie Kontroli Księstwa Liechtensteinu o „rozważenie możliwości przeprowadzenia kontroli Fundacji Le Jour Viendra”. Urząd odpowiedział, że przekazał sprawę Fundacji do ministra sprawiedliwości Liechtensteinu, który polecił wszczęcie kontroli. O niejasnościach dotyczących finansów Fundacji Czartoryskich pisaliśmy m.in. w artykule „Pieniądze ze sprzedaży „Damy z gronostajem” są już w Liechtensteinie”.Źródło: onet.pl
A temu wszystkiemu jest winny Gliński, który kupił kolekcję od dawna należącą do narodu. Ciekawe jakie pieniądze za to on i mafia PiSowska otrzymała. Błaszczak zastąpi Kwiatkowskiego i wszystko pod dywan zamiecie.
10 08 2018 Najsztub, Wujec, Wellman na specjalnych prawach w sądach.
Żeby bronić polskich sędziów, trzeba mieć nasrane na głowę. Oto kilka przykładów: tzw. dziennikarz z GW, jadąc samochodem bez prawa jazdy, które zabrano mu w 2009 r. na pasach potrąca starszą panią. Kobieta doznaje licznych złamań, za co : „srogi” sąd wymierza  mu 6 tys. zł grzywny , to że na dodatek samochód nie miał żadnych badań technicznych ani Najsztub nie miał OC, było potraktowane przez sąd chyba jako okoliczność łagodząca i stąd te 6 tys. zł. Z drugiej mańki, „obiektywny Sąd” skazał na 500 tys. zł pisarza Piekarę, za żartobliwy wpis na twitterze. Przecież to mózg staje co ci sędziowie wyprawiają. Ta locha śmie na imprezie Owsika, podburzać  młodzież żeby zaczęła walczyć z rządem. Ale sąd tym się nie zajmie, bo to przecież swoja, na dodatek tłusta twarz niemieckiego Lidla.
Z kolei inny poprawny politycznie członek kasty poprawności politycznej Wujec potrącił na pasach 55 latka, człowiek w stanie krytycznym trafił do szpitala, ale znaleźli się „świadkowie”, którzy powiedzieli, że ten człowiek wtargnął na pasy i Wujec został uniewinniony. Co z sędziami z W-wy , wydającymi nieruchomości na zmarłe osoby?, na ponad 100 letnich kuratorów?, co z sędziami  , którzy wydali wyrok  na Komendę, który niewinnie przesiedział prawie 20 lat wbrew wszystkim faktom i świadkom. Kasta się broni jak lwica broniąca swoich młodych, wie, że po reformie SN i powstaniu Izby Dyscyplinarnej, będą odpowiadali za swoje czyny, stąd widmo odpowiedzialności powoduje u nich paroksyzmy strachu i wściekłości. Źródło:niepoprawni.pl
08 08 2018 Uczciwość po PiS–owsku.
Na światło dzienne wyszły kombinacje finansowe jakich wobec skarbu państwa dopuścił się prominentny polityk Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin. Pomogła w tym wszczęta jeszcze dwa lata temu kontrola oświadczeń majątkowych… CBA wzięło wtedy pod lupę lata 2011 – 2015 po czym skierowała sprawę do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Ta, mimo że doszukano się wielu nieprawidłowości, nie dostrzegła w nich znamion czynu zabronionego i sprawę umorzyła. Wszystko by może przycichło, gdyby nie dociekliwość dziennikarzy Wirtualnej Polski. Dotarli do prokuratorskiego postanowienia o umorzeniu śledztwa i wtedy wyszło na jaw, że aż dziewięć oświadczeń majątkowych Sasina budzi poważne zastrzeżenia.
„Wykazywana przez kontrolowanego wartość środków pieniężnych w walucie polskiej jest niższa od środków na rachunkach bankowych. W oświadczeniu nr 3, stan na 31 grudnia 2012, o 17.237,83 zł. W oświadczeniu nr 4, stan na 31 grudnia 2013 roku, o 13.928,27 zł. W oświadczeniu nr 5, stan na 31 grudnia 2013 roku, o 5.626,52 zł. W oświadczeniu nr 6, stan na 21 sierpnia 2015 roku, o 18.563,9 zł. W oświadczeniu nr 7, stan na 10 listopada 2015 roku, o 10.070,23 zł. W oświadczeniu nr 8, stan na 31 grudnia 2015 roku, o 15.657, 51 zł” – cytuje fragmenty akt sprawy.Na tym jednak nie koniec, bo CBA ustaliło, że Jacek Sasin posiadał też polisę ubezpieczeniową w Towarzystwie Ubezpieczeniowym na Życie, której nie wykazał w swoich oświadczeniach. „Wartość polisy, stan na 7 listopada 2011 roku: 6.573,19 zł; na 31 grudnia 2015 roku: 12.766,83 zł”. – odnotowała prokuratura.
Na dodatek – jak informuje Wirtualna Polska – w oświadczeniu majątkowym na koniec 2012 roku Sasin nie wykazał kredytu gotówkowego o wysokości 190 239,44 zł. Pożyczkę wziął razem z żoną jesienią tamtego roku. W dwóch oświadczeniach majątkowych z 2011 i 2012 roku Sasin zawyżył kwotę posiadanych środków na koncie odpowiednio o 10.111,16 zł i 3.651,25 zł. Polityk nie wykazał również 25 tys. zł pożyczki z sejmowego funduszu świadczeń socjalnych z 29 lutego 2012 roku.
Co na to wszystko sam zainteresowany? Już w czasie przesłuchania Sasin tłumaczył się, że część nieujawnionej kasy zalegała w domu, a dalej w cytowanych przez portal aktach czytamy: „Ponadto jego żona posiada odrębny rachunek bankowy, do którego świadek nie jest upoważniony, a z informacji przekazywanych przez żonę wiedział, że środki gromadzone na tym rachunku były przeznaczane na bieżące wydatki. Zatem składając oświadczenie majątkowe Jacek Sasin wykazywał jedynie te kwoty środków pieniężnych, które osobiście posiadał”.
Pusty śmiech należy się temu tłumaczeniu, skoro Sasin przez cały ten okres pozostawał w małżeńskiej wspólnocie majątkowej. Rozliczał się z podatku dochodowego od osób fizycznych z żoną. Ale dochody małżonki, co potwierdza prokuratura, nie zostały ani razu zawarte w oświadczeniu majątkowym. W osłupienie wprawia stanowisko prokuratury w sprawie nieumieszczenia polisy ubezpieczeniowej w oświadczeniu. „Zauważyć należy, że ubezpieczający jest niewątpliwie dysponentem środków znajdujących się w ramach polisy, dyskusyjne jest natomiast to, czy w trakcie jej obowiązywania jest ich właścicielem. Będzie nim na pewno beneficjent, ale dopiero w momencie śmierci ubezpieczonego oraz ubezpieczający w przypadku wypowiedzenia umowy. W przypadku niejednoznaczności regulacji prawnych w tym zakresie niemożliwe jest jednoznaczne przypisanie świadomego zatajenia informacji w tym zakresie” – twierdzi Monika Harasim, prokurator z prokuratury okręgowej z Warszawy, która umorzyła śledztwo.Portal zwraca uwagę, że o polisie Sasin przypomniał sobie w oświadczeniu majątkowym w 2016 roku. Wtedy nie miał problemów z wpisaniem wartości ubezpieczenia.
Rozbrajająca i należna chyba tylko wysoko postawionemu funkcjonariuszowi Prawa i Sprawiedliwości jest ocena prokuratury: „Analizując zgromadzony materiał dowodowy, należy dojść do przekonania, że oświadczenia majątkowe, mimo że nierzetelne, zostały złożone bez zamiaru podania nieprawdy lub zatajenia prawdy. Odnośnie rozbieżności między ujawnionym w oświadczeniach majątkowych i rzeczywistym stanem zgromadzonych środków pieniężnych nie sposób przypisać Jackowi Sasinowi zamiaru popełnienia przestępstwa. (…) Ujawnił on niemal całość zgromadzonych środków. Brak wykazania środków pieniężnych na rachunku bankowym żony uznać należy za niewiedzę” – twierdzi wielce wyrozumiała prokurator Monika Harasim. I tak śledztwo umorzono 18 stycznia 2018. Na tym tle z wyjątkowym natręctwem przychodzi na myśl „oburzająca” sprawa nieujawnionego w oświadczeniach majątkowych zegarka jednego z ministrów poprzedniego rządu…Źródło: wp.pl
07 08 2018 Petycja do Papieża. „… jest przykładem patologii występującej w polskim Kościele Katolickim”
Inicjatorzy petycji zakładają, że papież Franciszek nie wie o pozareligijnej działalności redemptorysty. Mają nadzieję, że ją ukróci, kiedy przeczyta petycję podpisaną przez tysiące Polaków. Zaznaczają, że nie chcą uderzać w Kościół. Wręcz przeciwnie – chcą wpłynąć na jego odnowę i odpolitycznienie.
Chcą, by redemptorysta i związane z nim media skupili się na sprawach związanych z wiarą. „Zakonnik używający katolicyzmu jako narzędzia do zdobywania pieniędzy i władzy jest przykładem patologii występującej w polskim Kościele Katolickim” – napisali w treści petycji.
Jednocześnie podkreślili, że tylko teoretycznie przesłaniem Radia Maryja, kontrolowanego przez Rydzyka, jest: „Katolicki głos w Twoim domu”. W istocie jest to głos: agresywny, anty-imigrancki, nacjonalistyczny oraz często pełen nienawiści. Dodali, że „Tadeusz Rydzyk dzieli Polaków na lepszych i gorszych”. Kto wręczy Ojcu Świętemu petycję w sprawie ukrócenia politycznych poczynań T. Rydzyka, jeszcze nie wiadomo, ale Adam N. i Witek M.  twórcy petycji zabiegającej o ukrócenie politycznej działalności toruńskiego redemptorysty szukają ambasadora.
Teoretycznie nie wykluczają nikogo, choć swoje sugestie już mają i chcą by była to osoba rozpoznawalna, lecz w żadnym razie nie polityk.  Z dokumentem, który już podpisało prawie 80 tys. osób do Watykanu mógłby być „oddelegowany” np. Biskup Adam Pieronek, jako że nie raz krytykował media związane z toruńskim kapłanem, Jan Galiński, bo sam był redemptorystą i ośmielił się krytykować Tadeusza Rydzyka, lub ktoś z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, a może Jan Hartman, który kiedyś sam pisał już do papieża wspominając o Tadeuszu Rydzyku. Sprawa jest otwarta. Dalsze propozycje – mile widziane.Pomysł Adama N. i Witka M. nie pozostał bez echa w PiS-owskich kręgach. Z inicjatywy toruńskiej posłanki PiS Anny Sobeckiej, która w przeszłości była spikerką Radia Maryja, zamieszczono na stronie Citizengo „List do Ojca św. Franciszka w obronie Radia Maryja oraz o dr. Tadeusza Rydzyka CSsR”. To anty-petycja, która roi się od pochwał dla ojca Rydzyka. Jest tam też stwierdzenie, że Radio Maryja wiernie służy Bogu i jako jedyna rozgłośnia „rzetelnie informuje oraz broni wartości chrześcijańskich”. Pod anty-petycją podpisały się 24 tys. osób, a wśród nich Beata Szydło, Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i Mariusz Błaszczak oraz kilkunastu parlamentarzystów. Źródło: Onet.pl
Dzień dobry z Rana
Tadeusz Rydzyk w Toruniu mieszka
czarną sukienkę ma ten koleżka.
Uczy prostaczków noce i ranki
ze swej maryjnej radioczytanki
Leje na serce miód swoim gościom
beret z antenką czesząc z lubością.
Żyda, masona czuje z daleka
niewiernych ściga niczym bezpieka.
Kościół do góry nogami wywraca
Psoci, figluje - to jego praca.
Glemp traci nerwy: "Rydzyk - łobuzie",
Tadzio z uśmiechem nadyma buzie.
Pieronek błaga: "Daj na wstrzymanie",
a on rozkręca nowa kampanie.
Życiński prosi: "Trwam odpuść sobie",
a Rydzyk: "z Maria co zechce - zrobię".
Rząd go popiera, prezydent chwali
Sam Krzywousty pokłony wali.
A gdy mu zamknąć twarz ktoś próbuje
armie beretów mobilizuje.
Mohery wielbią swego pasterza
Bez jego radia - nie ma pacierza
I mnie już Tadziu zamącił w głowie
Wspieram go w myślach, uczynku, mowie
I wciąż pracuje na swe zbawienie
Pompując rentę i emeryturę w jego kieszenie.

07 08 2018 PiS pozywa Wyborczą. „Będziecie siedzieć cicho albo Was zniszczymy”

PiS za wszelką cenę chce uniknąć podejrzeń o jakiekolwiek powiązania z reprywatyzacją w Warszawie, a Patryk Jaki unika wezwania przed komisję weryfikacyjną osób, które mogłyby takie związki wskazać –  twierdzi w swoim komentarzu Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”. Jego zdaniem partia „chciałaby zapomnieć, że na początku lat 90. ludzie Porozumienia Centrum – pierwszej partii Jarosława Kaczyńskiego – wyróżniali się wyjątkową zachłannością w uwłaszczeniu się na majątku PZPR” i zapewnia: „dysponujemy unikalnymi źródłami informacji o lękach partii rządzącej”.
Jak się dowiadujemy z dziennika, Prawo i Sprawiedliwość pozwało „Gazetę Wyborczą” i domaga się przeprosin oraz grzywny 30 tys. złotych z przeznaczeniem na cele charytatywne.
Chodzi o teksty dotyczące związków partii rządzącej z reprywatyzacją nieruchomości w Warszawie. Swego czasu GW opublikowała serię artykułów, w których jej dziennikarze Iwona Szpala i Wojciech Czuchnowski opisują znajomości związanych z PiS szefów służb z Jakubem R., urzędnikiem stołecznego ratusza odpowiedzialnym za reprywatyzację nieruchomości w Warszawie. Jakub R. jest jednym z głównych bohaterów afery reprywatyzacyjnej i przebywa w areszcie z zarzutami przyjmowania milionowych łapówek.
Już po zatrzymaniu wysyłał on listy, w których opisywał swoje powiązania z obecnym ministrem i koordynatorem służb specjalnych Mariuszem Kamińskim, szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego Ernestem Bejdą i Maciejem Wąskiem – dawnym wiceszefem CBA, a w tej chwili sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera. Panowie mieli się znać jeszcze z okresu studiów i działalności w NZS. Jakub R. twierdził w listach, że politycy PiS naciskali na niego, by pomógł im w przekształceniach prawnych nieruchomości przy ul. Srebrnej. Mieli mu także proponować współpracę przy wyszukiwaniu i reprywatyzacji budynków, których nie znalazły jeszcze kancelarie prawne. Wedle pomysłu Wąsika pieniądze z procederu miały zasilać konto PiS. Korespondencję tę opublikowała „Gazeta Wyborcza”.
Dziennikarze GW przyjrzeli się również spółce Srebrna, którą – jak napisali – „środowisko polityczne Jarosława Kaczyńskiego utworzyło po uwłaszczeniu się na PRL-owskim majątku”. Oceniają, że spółka planuje wielką inwestycję na swojej działce na warszawskiej Woli i przygotowała w tej sprawie ofertę biznesową. To właśnie te publikacje nie przypadły do gustu Prawu i Sprawiedliwości.  Zawierały one – w ocenie partii rządzącej – „informacje naruszające dobre imię partii”. Adwokat Bogusław Kosmusa uzyskał od Jarosława Kaczyńskiego pełnomocnictwo do działania również w reakcji na nieopublikowane jeszcze teksty dziennika. Źródło: Onet.pl
Podczas prezydentury Lecha Kaczyńskiego w Warszawie zreprywatyzowano ponad 200 nieruchomości, w tym również z lokatorami. Gdzie byli właściciele jak odbudowywano Warszawę, ano bawili się w najlepszych restauracjach na całym świcie. Po1989 roku zapomniano o prawie zasiedzenia które jest ponad roszczeniami dawnych właścicieli. Chcą odzyskać swój majątek niech zapłacą za jego odbudowanie, opiekę nad nim, zwrócą wszystkie opłaty, podatki etc. Aha to jest nieopłacalne dla nich. No to trudno niech sobie popatrzą na to co kiedyś do nich należało.
06 08 2018 Pytanie posła Brejzy wyraźnie zirytowało księdza z częstochowskiego oddziału Caritas.
Wysłał 47 pism, otrzymał 21 odpowiedzi – to plon kolejnej akcji Krzysztofa Brejzy. Tym razem poseł PO chciał się dowiedzieć, czy ministrowie rządu Beaty Szydło wpłacili przyznane im nagrody do Caritas. W maju funkcjonariusze PiS twierdzili, że wykonali rozkaz Jarosława Kaczyńskiego. Brejza postanowił więc to sprawdzić. Większość oddziałów Caritas, od których poseł dostał odpowiedź, odmówiła mu przekazania informacji dotyczących pieniędzy. Zasłaniali się np. RODO, czyli unijnym rozporządzeniem o ochronie danych osobowych.
Ksiądz Marek Bator – dyrektor Caritas Diecezji Częstochowskiej – postanowił natomiast pouczyć posła Brejzę. – „Pana list sugeruje, iż środki, o które Pan zapytuje, były wypłatami „nienależnymi”, co nie zostało prawomocnie potwierdzone” – napisał ksiądz. Marek Bator uważa także, że nagrody z budżetu państwa dla ministrów były… środkami prywatnymi! Zarzuca też posłowi chęć upolitycznienia sprawy. Zaapelował do Brejzy o „zaprzestanie stygmatyzowania Caritas poprzez tego typu zachowania”. Wychodzi na to, że jakoś nie zauważył, że to prezes PiS nakazał przekazanie pieniędzy właśnie na konta Caritas. Źródło: wp.pl
Który to już raz Kaczyński pogroził paluszkiem i zamiótł aferę pod dywan? Zaczęło się do Telegrafu, a jak to się skończy? Zamieszkami, wojną domową w Polsce.

05 08 2018 Ktoś w PiS upadł na głowę. Do podejrzewanego o ubranie pomnika Lecha Kaczyńskiego o 6.30 wkroczyła policja. 
PiS najwyraźniej nie daje rady, a szef resortu spraw wewnętrznych całkiem się pogubił… W piątek o godzinie 6:30 rano do drzwi Ryszarda Filipiuka z Białej Podlaskiej zapukała policja. Pod jego nieobecność przeprowadzono rewizję. Mężczyzna był podejrzewany o założenie na pomnik Lecha i Marii Kaczyńskich koszulki z napisem „Konstytucja”.
Powątpiewając w powód takiego działania Filipiuk opowiadał w rozmowie z TOK FM, że policjanci szukali w jego mieszkaniu telefonów i nośników danych. Mimo ostrzeżeń weszli na piętro, gdzie spała synowa mężczyzny, która jest po operacji, oraz jego sześcioletnia wnuczka. Dziecko się obudziło i zaczęło płakać. Ponoć policjanci krzyczeli do żony, że wyślą za nim list gończy. Powiedział, że policja nie miała nakazu rewizji. W takiej sytuacji powinna była go dostarczyć niezwłocznie po rewizji. „Do dziś go nie dostarczyli” – powiedział Filipiuk.„Nie potwierdza ani nie zaprzecza”, że odpowiada za powieszenie koszulki na pomniku.Całe „zajście” skomentował Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej w rządzie PO-PSL: Szukali koszulek? Egzemplarzy konstytucji? Ktoś w PiS upadł na głowę” – podsumował poczynania policji.
Zarzut znieważenia pomnika usłyszał też inny mieszkaniec Białej Podlaskiej, którego policja podejrzewa o „ubranie” Lecha Kaczyńskiego w koszulkę z napisem „Konstytucja – Jędrek”. Tydzień temu w sobotę koszulka taka pojawiła się na pomniku Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie. Z kolei w ubiegły piątek podobne koszulki zawisły na prawie 30 pomnikach i rzeźbach w Polsce, m.in. na warszawskiej Syrence i Smoku Wawelskim.
„Przeszukanie o 6:30, płacz 6-latki, a wszystko z powodu koszulki na pomniku. Ministrze Brudziński, czy zastosowane metody były adekwatne do czynu? Czy to nowe standardy Polskiej Policji?” – tak na Twitterze skomentowała zdarzenie Joanna Augustynowska z PO
„W mojej ocenie Pani Poseł w tym przypadku to działanie nie było adekwatne. Ale powinniśmy pamiętać, że jeżeli nie będzie reakcji na te żałosne „happeningi” dzisiaj, to być może jutro będziemy świadkami niegodnych akcji wobec innych pomników. Np.  Jana Pawła II, Bohaterów Getta czy Józefa Piłsudskiego – wyjaśnił z powagą godną lepszej sprawy Joachim Brudziński – szef MSWiA. Źródło: gazeta.pl
Zastanawiam się, co bardziej budzi mój niepokój? Czy to, że Polska dostała się pod okupację zdegenerowanych zdrajców złodziei i szabrowników czy może o wiele bardziej przeraża mnie bierność polskiego społeczeństwa, które nie ma siły, woli i odwagi by tę mafię nie tyle pogonić, co w końcu dopaść i przykładnie ukarać. Przypominamy jakiegoś gapia, który przygląda się wykrwawiającej się na jego oczach ofierze i nie ma odwagi nie tylko samemu udzielić jej pierwszej pomocy, ale nawet zaapelować o tę pomoc do innych czy zadzwonić po pogotowie. A może jest jeszcze gorzej i Polacy oślepli już na tyle, że nie dostrzegają tragicznej sytuacji, w jakiej znajduje się Polska? Pamiętajmy, że w królestwie ślepych jednooki jest królem
Naczelnik szaleje naród truchleje ze strachu. Dziś boimy się jeszcze bardziej jak za komuny. I to jest mistrzostwo świata. Nie wszystkie decyzje Jarosława Kaczyńskiego są trafione i wiele z nich nie podoba się Polakom. W PiS nie ma jednomyślności, jest dyktatura. A imperia padają zwykle w szczycie swojej chwały. Jak długo jeszcze prezydent Andrzej Duda będzie podpisywał wszystko co podsunie mu Naczelnik 
04 08 2018 „Pan Piotr, z zawodu wnuk, jest niezadowolony”
To doskonałe podsumowanie zgłaszanych po raz kolejny pretensji przez Piotra Walentynowicza do swoich kolegów w PiS. Wnuk Anny Walentynowicz w rozmowie z „Super Expressem” ponownie odniósł się do sytuacji w pomorskim PiS. – „Chodzi o chory układ na prawicy, który stworzył Janusz Śniadek. Jego lizusy mają wszystko, ludzie z odrębnym zdaniem lądują jak ja” – stwierdził.
Piotr Walentynowicz już w lipcu krytykował Janusza Śniadka i PiS. Pisaliśmy o tym w artykule „Ciężkie życie wnuka Anny Walentynowicz”. Jak ustalił „SE”, Piotr Walentynowicz zamierza odejść z Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
– „A nie może po prostu uczciwie pracować i nie zakładać, że praca musi być z rozdania partyjnego?”; – „Numer „na wnuczka” tym razem mu nie wyszedł”; – „Bardzo przepraszam, ale ten Pan jest z zawodu taksówkarzem. Jedyne, czego publicznie ma prawo oczekiwać od władzy jest licencja na taksówkę”; – „Walentynowicz się żali, że inni cały tort zagarnęli dla siebie, a dla niego nic nie zostało… A może by tak wziąć się do roboty, a nie czekać, aż manna z nieba spadnie???” – komentowali internauci. A Marcin Celiński z „Liberte” tak podsumował „żale” Walentynowicza: – „Pan Piotr, z zawodu wnuk, jest niezadowolony”. Źródło: se.pl, Twitter
13 07 2018 Ciężkie życie wnuka Anny Walentynowicz. Ja też chciałbym mieć tak ciężkie warunki życia Piotrusiu!?

Życie utrudnia mu również praca. Walentynowicz żali się, że musiał „wyjechać do pracy do Warszawy. Bo na miejscu znalazła się praca dla wszystkich, tylko nie dla mnie”. Dzięki Antoniemu Macierewiczowi znalazł zatrudnienie w spółce PIT-Radwar wchodzącej w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która podlega szefowi MON.
Okazuje się, że w PIT-Radwar zarobił w 2017 roku 82,4 tys. zł netto, jako radny dostał 24,1 tys. zł plus w ramach zadośćuczynienia za śmierć babci w katastrofie smoleńskiej, 250 tys. zł. Tej ostatniej kwoty nie umieścił w swoim oświadczeniu majątkowym, bo „To moja sprawa jak wydaję prywatne pieniądze”.
Walentynowicz chce ponownie kandydować do samorządu. Tym razem jednak z wysokiego miejsca. Jest przecież spadkobiercą legendy swojej babci, Anny Walentynowicz, a to powinno wystarczyć, by się z nim liczono i obdarzano go wszelkimi możliwymi przywilejami. Życie jednak nie jest sprawiedliwe…
Czytając tą wzruszającą historyjkę płakałem jak bóbr!? I tak sobie pomyślałem nachapał się za skórę babci i jeszcze mu mało. No tak pieniądze by się dalej brało, ale do roboty nie ma ochoty. Wnuk nic nie robi tylko marzy o hrabiowskim życiu. 
Dla części bliskich ofiar katastrofa Tu154M okazała się najkorzystniejszym wydarzeniem w życiu. Chcą z niej żyć do własnej śmierci. - Joanna Seneszyn.

04 08 2018 Zawrotna kariera „aniołka Kaczyńskiego”, czyli „rodzina PiS na swoim”

W ciągu niecałych trzech lat od przejęcia władzy przez PiS Sylwia Ługowska-Bulak, niegdyś „aniołek Kaczyńskiego”, ocieplający wizerunek prezesa PiS, kilkakrotnie dostała od partii rządzącej intratne posady. – „Widać wyraźnie, że „aniołek Kaczyńskiego” dalej pnie się po szczeblach kariery, bez wątpienia decydują o tym jej wszechstronne kompetencje” – ironizował w rozmowie z onet.pl Krzysztof Brejza z PO.
– „I właśnie jak „aniołek” owa pani skacze sobie z jednej chmurki dyrektorskiej na drugą, z posady na posadę w podległych PiS-owi instytucjach” – dodał poseł PO. Wystarczy wyliczyć miejsca, w których do tej pory pracowała Ługowska-Bulak. Tuż po wyborach w 2015 r. zatrudnił ją ówczesny szef MSZ Witold Waszczykowski. „Newsweek” pisał, że kierowała tam nieoficjalną komórką, która sprawdzała konta społecznościowe pracowników resortu. Chodziło o to, by – jak twierdził informator tygodnika – kontrolować ich aktywność w sieci. Krzysztof Brejza, który ujawnił przyznawanie sobie przez rząd PiS wielotysięcznych nagród, potwierdził, że na liście nagrodzonych znalazła się także Ługowska-Bulak. W ciągu dwuletniej pracy w MSZ dostała nieco ponad 23 tysiące złotych premii.
Kiedy Waszczykowski został zdymisjonowany, pani Sylwia „odnalazła się” w gabinecie politycznym ministra zdrowia. Od połowy lipca natomiast jest wicedyrektorem Narodowego Instytutu Samorządu Terytorialnego, o czym zdecydował Joachim Brudziński. Instytut zajmuje się organizowaniem szkoleń dla samorządowców, opracowywaniem analiz oraz szkoleniem kandydatów na komisarzy wyborczych.
– „Pani Ługowska-Bulak to typowy przykład „pisiewicza”, dla którego charakterystyczne jest awansowanie bez doświadczenia i bez wiedzy. Nie koniec jednak na tym, bo trzeba przecież przypomnieć, że mąż tej pani także pracuje w spółce podległej rządowi. Czyli „rodzina na swoim”, klasyka w wykonaniu PiS” – powiedział Brejza. Mąż pani Sylwii Sebastian Bulak jest zatrudniony w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, nadzorowanej przez władzę centralną. Jako asystent zarządu ŁSSE, w której skarb państwa ma ponad 70 procent udziałów, w zeszłym roku zarobił 103,7 tys. złotych brutto. Źródło: onet.pl
Dobrze się podczepiła teraz zawsze już będzie spadać na cztery łapy. Kaczyński swoim aniołkom założył rogi i przemalował na czarno.
03 08 2018 „KONSTYTUCJA” – na Warszawskiej Syrence, smoku wawelskim oraz Fryderyku Chopinie.
„Chcesz, władzo PiS-owska, nas za to ścigać i karać? To ścigaj. Wszystkich nas nie złapiecie i kolejni z nas, milionów wolnych obywateli, będą „Konstytucją” dekorować kolejne pomniki. Władza represyjna jest złą władzą, ale władza represyjna i śmieszna, jest władzą groteskową” – oświadczają działacze Komitetu Obrony Demokracji.
Na przekór histerycznej reakcji i wszczęciu prokuratorskiego postępowania wobec sprawców, działacze KOD po ubraniu monumentów upamiętniających Lecha Kaczyńskiego, postanowili ostatniej nocy ruszyć w Polskę by: „w akcie obywatelskiego sprzeciwu oraz solidarności ze ściganymi obnażyć prawdziwe intencje PiS-u i minionej nocy w wielu miastach Polski zawiesić na innych pomnikach i rzeźbach koszulki z napisem ‚Konstytucja'”.
„Chcemy w ten sposób się przekonać, czy według PiS-owskiego aparatu władzy i przemocy słowo „Konstytucja” znieważa również Warszawską Syrenkę, Smoka Wawelskiego, szczecińskiego marynarza, wrocławskie krasnale, a także Agnieszkę Osiecką, Mikołaja Kopernika czy Fryderyka Chopina” – tłumaczą. Działacze KOD z całą mocą podkreślają, że ich akcja na Pomorzu Zachodnim nie miała na celu znieważenia pomnika byłego prezydenta, zwłaszcza, że zapamiętano Lechowi Kaczyńskiemu jego najwyższy szacunek do Konstytucji. Była to natomiast „próba zwrócenia uwagi szerokiej opinii publicznej na fakt, że prezydent Andrzej Duda, mimo licznych protestów obywatelskich, podpisał się pod ustawą zmieniającą Sąd Najwyższy w kolejną – po Trybunale Konstytucyjnym i Krajowej Radzie Sądowniczej – atrapę”. źródło Komitet Obrony Demokracji

02 08 2018 PiS – kontynuatorem walki Powstańców Warszawskich – kuriozalne słowa wiceministra środowiska.
Chociaż politykom dobrej zmiany dość często zdarzają się lapsusy iście kabaretowe, podobnych bredni dawno nie słyszeliśmy. Tym razem, przy okazji obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, szczególnie zabłysnął wiceminister środowiska Mariusz Orion Jędrysek. To, że śmiał podobnie, jak stojący obok jego szef Henryk Kowalczyk założyć na ramię biało – czerwoną powstańczą opaskę to drobiazg, bo potok słów jaki popłynął z jego ust był wprost porażający.  Dowodząc, że obecna ekipa rządząca kontynuuje walkę z 1944 roku powiedział m.in.:„Póki my walczymy, tworzymy silną Polskę, bo nie chcemy, żeby coś takiego się kiedykolwiek powtórzyło… I jeśli my zwyciężymy, to znaczy, że oni też zwyciężyli, bo to jest jedna walka” – mówił z zapałem i nie koniec na tym. Jędrysek brnął dalej w swej kuriozalnej argumentacji: „Jeśli my dzisiaj byśmy przegrali, to nie tylko ta krew dotychczasowa pójdzie na marne, ale ci, którzy będą po nas, będą mieli znacznie trudniej” – wypalił. Słowem PiS-owi nie wolno przegrać „walki o Polskę”, bo – o zgrozo – „jest kontynuatorem misji żołnierzy AK…”Nie bez echa przeszło buńczuczne i co tu dużo mówić głupie wystąpienie Jędryska. „Żołnierze AK to się w grobach przewracają widząc hucpę PiS-u” – piszą internauci. Źródło koduj24.pl
01 08 2018 Skandaliczne słowa Pietrzaka o władzach stolicy.
„Warszawą rządzą złodzieje, oszuści i zdrajcy. (…) Musimy zmienić władzę Warszawy na Polaków. Ci, co rządzili do tej pory to agenci, kreatury Armii Czerwonej, potomkowie tamtej strony Bitwy Warszawskiej” – oznajmił piewca dobrej zmiany, zagadnięty o postępy w pracach nad powstaniem łuku triumfalnego, którego pomysł budowy od kilku lat forsuje. Z nieukrywanym żalem satyryk poinformował, że odpuszcza sobie walkę o łuk triumfalny bitwy warszawskiej 1920r. Wg niego za niepowodzeniem jego starań stoją obecne władze Warszawy, a jedynym sposobem na korzystny dla Pietrzaka przebieg spraw byłby sukces wyborczy ekipy Prawa i Sprawiedliwości oraz prezydentura Patryka Jakiego.
Co ciekawe, słowa Pietrzaka nie spotkały się z żadną reakcją ze strony prowadzącego. Po szokującej wypowiedzi przyłączył się on do „subtelnej” agitacji wyborczej na rzecz swoich politycznych faworytów.
Mowa nienawiści w języku debaty politycznej rozgościła się Polsce na dobre. Najwyraźniej Pietrzak właśnie w tym stylu włącza się do kampanii Patryka Jakiego i ekipy Prawa i Sprawiedliwości. Najgorsze, że jak wiele wskazuje na to, będzie bezkarny w swojej narracji i w żaden sposób nie odpowie za skandaliczne słowa, a to tylko zachęci innych do naśladowania w kampanii wyborczej do władz Warszawy. Już dziś widać, że polegać ona będzie na antagonizowaniu i dzieleniu mieszkańców stolicy na prawdziwych warszawiaków i „słoików”, a teraz jeszcze dodatkowo na Polaków i „kreatury Armii Czerwonej”. Źródła: CrowdMedia
Pietrzak to mistrz satyry i wykiwania cenzury. Nikt by lepiej nie opowiedział między wierszami o zasługach dla Polski rodziny Kaczyńskich i Macierewiczów. To jest przestroga tego co czeka Warszawę i Polskę gdy pisowski kandydat zostanie prezydentem miasta. Historia zapamięta Wałęsę jako tego co obalił komunizm, a Kaczyńskiego jako tego co podzielił naród, i pomnożył nienawiść.

01 08 2018 Rosja dopuści ekspertów do wraku Tupolewa, a Macierewicz kręci nosem.
Znowu na pierwsze strony gazet wraca temat katastrofy smoleńskiej. Po wielu zabiegach, Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zgodził się na przyjazd prokuratorów i ekspertów, by mogli dokonać oględzin tupolewa.
Antoni Macierewicz ma swoje zdanie w tej sprawie i zgodę Rosji nazywa jawną kpiną. Stwierdził w Radiu Maryja, że według niego „mamy do czynienia z bezczelną i tradycyjną grą rosyjską, którą znamy w Polsce od wieków”. Podkomisja smoleńska chce bowiem dokładnie zbadać samolot i dokonać jego rekonstrukcji, a Rosjanie „z jednej strony mówią proszę bardzo, możemy zgodzić się na oględziny, ale nie badanie. A równocześnie w skierowanym do mnie piśmie odpowiadają, że rekonstrukcji w żadnym wypadku nie będzie, na rekonstrukcję się nie zgodzimy”. Przypomina też, że zgodnie z raportem Rady Europy dotyczącym katastrofy smoleńskiej, „obowiązkiem Rosji jest oddanie wraku”. Samolot powinien więc być zwrócony, a sama zgoda tylko na obejrzenie to absurd.
Nieco inaczej na sprawę patrzy Katarzyna Lubnauer. Napisała na Twitterze, że „Od zawsze mówiłam, że Putinowi opłaca się zwrócić wrak, jeśli przechyli to szale zwycięstwa na stronę PiS w wyborach 2019 r. Bo PIS dobrze służy polityce Putina – rozwala UE”. Czas pokaże czy pani Lubnauer ma rację i Tupolew wróci do Polski.
Również Tomasz Lis nie ukrywa swojego zdania w tej sprawie. Według niego „Coraz głośniej się mówi, że Putin za chwilę zrobi jakiś gest wobec reżimu w Warszawie za neutralną wobec Rosji i wrogą wobec UE i Ukrainy politykę PIS. Wrak wraca?
No tak. Nie wiem, czy to rzeczywiście ukłon Rosji w stronę PiS, ale zbliżają się wybory, więc i wraca temat katastrofy, który jak żaden inny, utrzymuje elektorat PiS w posłuszeństwie i oddaniu. Zapewne pojawią się nowe koncepcje i pan Macierewicz popłynie na fali własnej fantazji. Chwilowo jednak trzeba wysłać przekaz do narodu, że Rosja wciąż się opiera, pozwoli tylko popatrzeć na Tupolewa ekspertom z Polski i to nic nie da.  No chyba że ci eksperci są tak profesjonalni, że wystarczy im spojrzeć a już będą wiedzieć, co i jak. Tamara Olszewska Źródło: wp.pl
Macierewicz kręci nosem bo doskonale wie, że to dla niego będzie bilet tylko w jedną stronę, to będzie jego polityczne seppuku. Macierewicz musi jechać, ma jedyną okazję by udowodnić teorię wielkiego wybuchu. Tylko czy starczy mu na tak bohaterski czyn odwagi?

01 08 2018 W Stalowej Woli runął maszt – Morawiecki 2 maja wieszał na nim flagę.

18-metrowy maszt w centrum Stalowej Woli runął wczoraj po południu. Na szczęście nikomu nic się nie stało. 2 maja tego roku podczas hucznych uroczystości flagę na nim wciągnął Mateusz Morawiecki.
Kilka dni przed uroczystościami, gdy maszt już stał, okazało się, że jest samowolą budowlaną. Miasto postawiło go, nie mając wszystkich wymaganych pozwoleń. Prezydentem Stalowej Woli jest polityk PiS Lucjusz Nadbereżny. 26 kwietnia w nocy służby miejskie musiały wykopać maszt. Prezydent w ekspresowym tempie dostarczył brakujące do wydania zgody dokumenty i po dwóch dniach znów go wkopano
Internauci ironicznie komentowali. – „Kurde, niby taki zwykły maszt, a jednak rozumie, potrafi i wie, jak wyrazić poczynania obecnych władz”; – „Czyżby to „znak niebios”? W Stalowej Woli, runął maszt. Po odwiedzeniu zakładów PESA w Bydgoszczy przez M. Morawieckiego, zakłady zaczęły upadać. Czyżby M. Morawiecki, to jakieś „fatum” dla Polski? Może ciężar „zbrukanej przez PiS” flagi, zniszczył maszt?”;
– „Podobnie będzie z Luxtorpedą, milionem elektryków na 2025 rok, wspaniałym wozem Hussarya (świetny, jak stwierdził Morawiecki, bo ma dwa wlewy paliwa, po lewej i po prawej) i galaktycznym CPK w Baranowie”; – „Trzeba widzieć też pozytywne strony: stał przez trzy miesiące, prawie. Niektóre doskonałe i wiekopomne ustawy naszej Przewodniej Siły Narodu potrafią być w tym czasie pięć razy zmienione, a na koniec jeszcze podpisane przez osobę podającą się za prezydenta” Źródło: wyborcza.pl
Morawiecki to kolejny po Lewandowskim, Midas który wszystko co dotknie zamienia w popiół. Lejwoda Morawiecki jak jeszcze przez pól roku będzie premierem to tyle wody naleje, że Bałtyk będzie pod Radom sięgał. To były prorocze słowa Sienkiewicz h.. d... i kamieni kupa, tyle z Polski po Jarosławie zostanie. Wczoraj w Szkle Kontaktowym premier wygłosił szczytną myśl godną tylko Kim Dżon Una „CZASAMI ROLNIKOM POTRZEBNE JEST SŁOŃCE A CZASAMI MNIEJ SŁOŃCA” a czasami do wegetacji roślin potrzebny jest deszcz -myślicielu .Mając takiego przywódce jak nic coraz bliżej nam Korei Północnej. 
31 07 2018 Jak prominentny PiS–owski funkcjonariusz pijany jeździł po Wrocławiu.
Wszystko dlatego, że popuścił wodze ułańskiej fantazji i nocą z piątku na sobotę, po suto zakrapianej imprezie, wsiadł do służbowego passata i „odważnie” ruszył ulicami Wrocławia. W alei Brucknera jechał już wężykiem. Gdy chciał skręcić w ul. Kwidzyńską, zamiast na pas jezdni wjechał… na tory tramwajowe. Świadek zdarzenia wezwał policję, a pan prezes trafił na komendę i wtedy zaraz się wydało, że w żyłach pana prezesa płynie krew z dodatkiem 2 promili alkoholu.
To powinno nieco przystopować niezbyt zresztą udaną polityczną karierę PiS-owca. W poniedziałek o godz. 14 rzecznik prasowy KGHM poinformował media, że Jacek A. złożył rezygnację z funkcji prezesa KGHM Centrozłom. Nie wiadomo jeszcze, jak zareagują władze partii. Można sobie jednak wyobrazić smutek Jacka A, który w tak młodym wieku zyskał władzę nad licząca 350 osób załogą w spółce skarbu państwa, a teraz musi się rozstać nie tylko z tym, ale też ze służbową luksusową limuzyną, nie mówiąc o wysokich zarobkach. Złośliwi komentując to zdarzenie mówią, że ledwo złapał pana Boga za nogi, to z miejsca grunt spod tych nóg mu się usunął. I pomyśleć, miało być tak pięknie: Jacek A. jest już w Prawie i Sprawiedliwości od 2011 r. Przewodniczy w PiS Komitetowi Terenowemu – Wrocław. Jest bliskim współpracownikiem Mirosławy Stachowiak- Różeckiej, kandydatki PiS na prezydenta Wrocławia. 
Źródło: Fakt
No ale odprawę i to milionową zgarnie. Wcale by mnie nie zdziwiło gdyby okazało się, że to policjanci byli pijani? Za dobrych czasów policja takiego działacza partyjnego do domu odwoziła.

31 07 2018 PiS boi się Ziobry?

„Daliśmy regularnemu psychopacie dostęp do wszystkich materiałów ze śledztw, które można wykorzystać przeciwko naszym działaczom i radnym”
 – miał ostatnio powiedzieć znajomemu z opozycji jeden z posłów PiS – czytamy w artykule Cezarego Michalskiego na łamach „Newsweeka”. Mowa o słynnym „centralnym rejestrze”, za sprawą którego Ministerstwo Sprawiedliwości uzyskało dostęp do materiałów z prowadzonych postępowań sądowych. Dziś „centralnym rejestrem haków” nazywają go już nie tylko krytyczni wobec prokuratora generalnego sędziowie, ale także działacze PiS, zauważa Michalski. „Psychopatą” zaś miałby być sam Zbigniew Ziobro.
Tymczasem miało być inaczej, i piękniej. Wszak w piątek 20 lipca 2018 r. sejm przyjął kolejne nowelizacje ustaw o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa i prokuraturze, tym samym doprowadzając wreszcie do finału proces niszczenia w Polsce niezawisłych sądów. A wszystko po to, by Zbigniew Ziobro przy pomocy wiernych prokuratorów i posłusznych sędziów zniszczył opozycję. Dlaczego? Jak wyjaśnia Michalski: „Dla Kaczyńskiego jest to kwestia kluczowa. Jego kolejne nowelizacje prawa wyborczego budują układ premiujący najsilniejsze partie. Ma on gwarantować jedność obozu prawicy po jego odejściu, zarazem jednak grozi utworzeniem dwubiegunowego systemu politycznego, w którym wokół PO powstanie koalicja zdolna do odsunięcia od władzy PiS. Dlatego kluczowe – z punktu widzenia prezesa – jest zniszczenie Platformy. To pozwoli zbudować system polityczny znany z Putinowskiej Rosji, gdzie opozycja została zniszczona przez podporządkowane władzy służby, prokuraturę i sądy”.
Dodajmy, w ślad za publicystą „Newsweeka”, że cena za stworzenie tych możliwości była ogromna. PiS zapłaciło za to „masowymi protestami, sondażowymi nurkowaniami, wreszcie totalną marginalizacją w Europie”. Kaczyński uznał, że taki słony rachunek za zniszczenie opozycji gotów jest uiścić. Tyle, że postawił najwyraźniej nie na tego człowieka, co trzeba. Teraz Kaczyński z Brudzińskim i Morawieckim zastanawiają się, jak Ziobrę usunąć. Nic dziwnego, że wspomnianego 20 lipca – choć teoretycznie powinien promienieć – prokurator generalny i minister sprawiedliwości w jednej osobie w sejmie wyglądał – mówiąc delikatnie – raczej nietęgo. Oto bowiem jeszcze tego samego dnia – niczym znak z zaświatów – pojawił się na sejmowej mównicy sekretarz generalny PO Stanisław Gawłowski. Zamiast siedzieć w „areszcie wydobywczym”, przemówił do posłów partii rządzącej: –„Byłem w miejscu, do którego wielu z was niedługo trafi. Czekają tam na was. Nie będzie wam łatwo” – cytuje Michalski. W czasie wystąpienia Gawłowskiego Ziobro siedział w ostatniej z rządowych ław, ukryty za plecami Beaty Szydło.
W szeregach PiS rośnie niepokój. Bo Ziobro zadania zniszczenia opozycji na modłę putinowską nie wykonał. Jak powtarzają sobie na sejmowych korytarzach posłowie i posłanki PiS: „CBA zatrzymuje, ale Ziobro jakoś nie skazuje”. Zbigniew bynajmniej nie zmarnował jednak ostatnich lat. Wykorzystał ten czas… do zgromadzenia informacji pozwalających szantażować PiS. „Wyszło to na jaw przy okazji starcia z Mateuszem Morawieckim, który próbował się Ziobry pozbyć podczas rekonstrukcji rządu. Okazało się jednak, że ten dysponuje materiałami z „rozwojowego śledztwa” w sprawie udzielania kredytów walutowych przez bank BZ WBK w czasach, gdy Morawiecki był jego prezesem” – czytamy w portalu. Obro – przypomina Michalski – ma zastępy wiernych prokuratorów, których awansował i wyposażył w przywileje oraz wysokie pensje; mianowanych przez siebie prezesów, wiceprezesów i naczelników wydziałów ponad jednej trzeciej sądów, członków KRS, a wkrótce także dublerów sędziów Sądu Najwyższego. Nie wspominając już o „swoich” w licznych spółkach skarbu państwa. A przypomnijmy, że Ziobro ma zaledwie ośmiu posłów i dwóch senatorów w parlamencie. Mimo tego, stał się niebezpiecznym graczem. PiS ma się czego bać. Źródło: newsweek.pl
27 07 2018 Jak Morawiecki senior okpił Kukiza. Pieniądze skasował, ale domu weterana nie wybudował.
Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze. To banalne sformułowanie doskonale ilustruje relacje między ojcem premiera Kornelem Morawieckim, a szefem ugrupowania Kukiz’15 – Pawłem Kukizem. Jeszcze do niedawna panowie „kroczyli” ręka w rękę, a teraz, jak podaje Super Express: „takiej politycznej wojny jeszcze nie było”. O co poszło?
Dziennik ujawnił, że stowarzyszenie Kornela Morawieckiego, czyli Solidarność Walcząca, dostała od Komitetu Wyborczego Kukiz’15 w 2017 roku 720 tys. zł m.in. na budowę domu weterana. Od tamtej pory sporo czasu minęło, a domu jak nie było tak nie ma! Gdzie się podziała kasa? – irytuje się Kukiz.
„Część kwoty poszła właśnie na wczasy dla seniorów w Jastrzębiej Górze. A dom weterana chciałbym, żeby powstał, ale na razie się nie zanosi, potrzeba więcej pieniędzy” – twierdzi z rozbrajającą szczerością Kornel Morawiecki.
„Część kwoty została wydana na dofinansowanie uczestników programu „Seniorzy obok nas”. „Podczas spotkań następuje pogłębienie wiedzy seniorów, poprawa ich samopoczucia” – czytamy w piśmie do Kukiza z dnia 11 czerwca 2018. Jak widać nie pomógł nawet zastrzyk rządowej dotacji 300 tys. jakie ostatnio zgarnął Kornel Morawiecki i jego stowarzyszenie, o czym obszernie pisaliśmy w publikacji „Przyszły czasy na tatusiów: 300 tys. zł. od rządu dla Morawieckiego seniora…”
Pytany, czy w takim razie zwróci te 720 tys. zł Kukizowi odpowiada: „Nie mam takiego zamiaru. No jak?! Dlaczego?!” – dodaje ojciec premiera.
Trudno się dziwić wzburzeniu i rozczarowaniu Kukiza. Dał Morawieckiemu środki na konkretny cel: „Moją intencją nie było fundowanie staruszkom wczasów, tylko trwały budynek dla nich, dom weterana! Taka była umowa z Kornelem Morawieckim! Gdybym wiedział, że w taki sposób te pieniądze będą spożytkowane, to w życiu bym się nie zgodził na przelanie 720 tys. zł dla Solidarności Walczącej. Jeżeli nie ma nawet działki kupionej, nie ma zaczętej budowy, to tak Kornel oszukał mnie, jak i weteranów z Solidarności Walczącej. Jestem bardzo zaskoczony i zdumiony taką sytuacją. Co się z tymi pieniędzmi dzieje?!” – pyta oburzony sytuacją Paweł Kukiz. Super Express sprawdził. Faktycznie w 2017 roku na konto stowarzyszenia SW wpłynęło od komitetu Kukiz’15 720 tys. zł. Z umowy podpisanej przez „prawą rękę” Kukiza, Dariusza Pitasia i ludzi Kornela Morawieckiego wynika, że pieniądze te miały być przeznaczone na cele statutowe, w tym m.in. na budowę domu weterana opozycji antykomunistycznej. „Gdzie jest ten dom weterana?!” – pyta marszałka seniora zirytowany Kukiz. Źródło: Super Express
Kornel Morawiecki nie pierwszy raz oszukał członków Solidarności Walczącej. Do dziś nie rozliczył pieniędzy ze zbiórek ludzi dobrej woli w Europie, jak i Polonii za Wielkiej Wody przekazanych na pomoc rodzinom represjonowanych działaczy opozycji.
Czy rola jaką pełni tatuś premiera Morawieckiego w GetBack, jest podobna do tej jaką pełnił syn Tuska w Amber Gold? Czy Kornel Morawiecki szefuje Grupie Trzymającej Władze w Polsce?


27 07 2018 Sędzia Łączewski idzie na wojnę z Ziobrą i tygodnikiem „Sieci”

Sędzia Wojciech Łączewski wysłał do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez autorów tekstu w tygodniku „Sieci”, a także przez Zbigniewa Ziobrę.
Według sędziego „powinien on wszcząć z urzędu postępowanie, które sprawdziłoby w jaki sposób ujawniono tajne materiały z prowadzonego śledztwa”. Chodzi o artykuł, który opisuje proces Mariusza Kamińskiego i szefów CBA. Wojciech Łączewski był sędzią w tej sprawie, przez co został celem numer jeden partii PiS.
Dziennikarze zarzucili Łączewskiemu, że proces „był ustawiony” powołując się na rzekomą znajomość sędziego z Piotrem Niemczykiem, byłym wiceszefem UOP, dzisiaj współpracującym z PO. W tekście pojawiły się, zdaniem Łączewskiego, liczne pomówienia i oskarżenia, a także podane zostały tajne fakty związane ze śledztwem.
Komentarz : Ewa Ivanova
Sędzia Schab w 2016 uchylił wyrok skazujący Kamińskiego i umorzył spr. po ułaskawieniu. Nie zadał pytania SN. Ziobro zrobił go rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów. Sędzia Łączewski w 2015 skazał b. szefów CBA, dziś zajmuje się nim prokuratura,a prorządowe media piszą o nim paszkwile.
Jak dowiadujemy się z Wirtualnej Polski, dziennikarze tygodnika mieli bezprawnie rozpowszechnić informacje ze śledztwa, jeszcze zanim poznał je sąd. Na dodatek sędzia zarzuca gazecie pomówienie, „które może poniżyć w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska”. „Prokuratura (…)przestała jawić się jako instytucja stojąca na straży praworządności, a stała się narzędziem umożliwiającym walkę z osobami uważanymi za przeciwników” – napisał w uzasadnieniu sędzia.
Sędzia Łączewski nie pierwszy raz musi mierzyć się z konsekwencjami skazania Kamińskiego. Głośno było o tym, że nieznani sprawcy odkręcili koła w jego samochodzie, strzelali do szyby pojazdu z wiatrówki, a funkcjonariusze CBA oskarżali go o łapówkarstwo.  Źródło: naTemat/wp.pl

27 07 2018 Prof. Sadurski: Kaczyński hersztem gangu. Większość parlamentarna – zorganizowaną grupą przestępczą.
Profesor filozof prawa i wykładowca na Uniwersytecie w Sydney, bardzo krytycznie ocenił w „Faktach po Faktach” obecną sytuację w Polsce.
Komentując parafowanie przez Dudę nowelizacji ustawy między innymi o ustroju sądów, Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa i prokuraturze stwierdził:„Wydaje mi się, że system już został domknięty. Jeżeliby tak stworzyć katalog rzeczy dotyczących polskich instytucji, to właściwie wszystkie już zostały skolonizowane przez władzę, która zachowuje się jak okupant w tym kraju.” Dalej wyjaśniał: „Najpierw wyłączony został Trybunał Konstytucyjny, aby wszystkie inne ustawy mogły przechodzić bez względu na ich niekonstytucyjność, potem zabrano się za prokuraturę, komisje wyborcze, sądy powszechne, Krajową Radę Sądownictwa, i teraz Sąd Najwyższy.Tak naprawdę to chyba nic już nie zostało” – podkreślił.
Powiedział, że widzi teraz już tylko dwie ważne instytucje, które PiS mógłby jeszcze „skolonizować”. „To jest Rzecznik Praw Obywatelskich, za którego jakoś się na razie nie zabierają” – tłumaczył. „Druga ważna instytucja to są media prywatne” – dodał.
Profesor Sadurski nie wykluczył kolejnych nowelizacji ustaw w związku ze zmianami w Sądzie Najwyższym. „Oni mogą wszystko. Dlatego muszę powiedzieć, że ta dzisiejsza decyzja prezydenta [o podpisaniu ustaw – przyp.red.] jest naprawdę tak bardzo smutna.” Dodał, iż miał nadzieję, że prezydent „będzie chciał coś zrobić, żeby uchronić się od tej hańby”.
Profesor podkreślił, że „wszyscy poprzednicy Andrzeja Dudy jednak realizowali funkcje, jakie ich pozycja konstytucyjna im daje”, korzystali także z weta w sytuacji, gdy ustawa była przyjmowana większość parlamentarną, z której się wywodzili. Duda – jak ocenił – skorzystał w ważnej sprawie z weta tylko raz, gdy nie spodobały mu się szerokie uprawnienia, jakie przypisał sobie w ustawie o KRS i Sądzie Najwyższym minister sprawiedliwości.  Oceniając „wpadkę” z referendum profesor Sadurski stwierdził, że senatorowie Prawa i Sprawiedliwości „tak naprawdę mu pomogli, dlatego że uratowali go przed takim długim, bolesnym samoośmieszeniem się aż do listopada przyszłego roku”. Źródło: TVN24
Ponad cztery lata temu pisałem: Dlatego nie chcę by znowu Kaczyński przejął władzę? Znowu ma powrócić szukanie haków czyli inwigilacja każdego. A Macierewicz niczym Wielki Inkwizytor będzie organizował krucjatę w imię prawdy i sprawiedliwości na Moskala zaś prezes Jarosław zacznie realizować testament polityczny brata. No a dzień ma zaczynać się od modlitwy o pomyślność, potem praca za bóg zapłać, msza dziękczynna, umartwianie, wypominki, spanko i abarotno świątek, piątek i niedziela. Niestety wtedy będzie już za późno by myśleć o swojej godności, prawach.....A w tym wszystkim wspomagać będą prezesa Kaczyńskiego jedyne media jakie pozostaną Radio Maryja, Telewizja TRWAM i dzienniki katolicko- prawicowe... Czy aż tak bardzo się myliłem?
Około 3 lat temu znalezione w sieci:Jak będzie wyglądać Polska, kiedy Kaczyński dorwie się do władzy? Jak on. Będzie niedomyta, rozmemłana, obleśna, nieestetyczna, z zepsutymi zębami, niedouczona, agresywna, cwana a pozbawiona elementarnej szlachetności i ducha, zadufana w sobie, gardząca wszystkim i wszystkimi i - przede wszystkim - bezgranicznie głupia. Takiej Polski chcemy? Czy taką Polskę można kochać i szanować

27 07 2018 PiS przeforsował korzystną dla siebie ordynację do Europarlamentu.
Senackie Biuro Legislacyjne przestrzegało, że pisowska zmiana ordynacji do Parlamentu Europejskiego może być uznana za niezgodną z prawem europejskim. – „Polska będzie jedynym w Unii krajem, w którym efektywny próg wyborczy przekroczy i to ponad 3-krotnie unijne maksimum 5 proc. W Polsce efektywny próg wyborczy będzie wynosił 16,5 proc. Tyle głosów w skali kraju będzie musiał otrzymać komitet wyborczy, żeby uzyskać mandat” – napisali senaccy prawnicy. Na co marszałek Karczewski stwierdził po prostu, że się z nimi nie zgadza i zamówił własne ekspertyzy. Jeszcze ich nie dostał, ale on sam i senatorowie PiS dzisiaj przegłosowali zmianę ordynacji do PE.
Zdaniem senatora PO Bogdana Klicha, PiS ustanawia ordynację wyłącznie ze względu na własne interesy. – „To jest myślenie, że modyfikacja ordynacji wynika z wąsko pojmowanego interesu partyjnego, podczas gdy tu chodzi o interes publiczny, całego kraju. Nie można przedkładać interesu partyjnego, tak jak robi PiS, nad interes publiczny, bo w ten sposób robi się prywata” – powiedział Klich. Dodał, że klub Platformy był przeciwny tej nowelizacji, ponieważ nie spełnia ona warunków i wymogów prawa unijnego, jest nieuczciwa wobec mniejszych partii politycznych, a także zmniejszy zainteresowanie wyborami parlamentarnymi.
Senator Grzegorz Napieralski: – „Prezes PiS Jarosław Kaczyński boi się rozłamu w swoim środowisku; że powstanie dodatkowa siła narodowa, konserwatywna, która odbierze PiS głosy”. Przywołał przykład samodzielnego startu w wyborach do PE Zbigniewa Ziobry. Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się 26 maja 2019 r. Źrodło: onet.pl
Coś mnie się wydaje że Kaczyński strzelił sobie sam w to chore kolana. Czy znajdzie się chociaż jeden kandydat z PiSu, który przekroczy ten wysoki próg wyborczy? Wątpię by znalazł się taki z wielkiej czwórki POPiSPSLSLD. Kiedy wreszcie przestaniemy głosować na partyjniaków, a zaczniemy wybierać fachowców na urzędy. Dziesiątki lat minęły a my nadal jak te ćmy w ogień włazimy. 
26 07 2018 Premier Gliński daje na drodze przykład… obłudy.
Brawura kierowców na drogach to wielki problem Polaków. Statystyki drogowe jasno wskazują, że nie tylko wielki, ale i śmiertelnie groźny. Ostatnio minister Piotr Gliński zechciał własną twarzą wesprzeć kampanię społeczną w tej sprawie.
To wspólne przedsięwzięcie Ministerstwa Kultury oraz Inspekcji Transportu Drogowego, w którym chodzi o przybliżenie Polakom drogowego savoir-vivre’u. O tym, jak tragiczne w skutkach bywa niezwracanie uwagi na innych użytkowników drogi – Gliński przekonuje w filmie promującym nową akcję „Z kulturą w drodze”. Polityk sugeruje, że sam od takich zachowań stroni – czytamy w portalu fakt.pl.
Twarzą minister Gliński akcję wprawdzie wsparł, ale resztą ciała – usadzoną w służbowej limuzynie – niestety już niekoniecznie. Jak wynika z materiałów opublikowanych w portalu Fakt, to co profesor odstawił na drodze jesienią ubiegłego roku, może budzić co najmniej rozterkę. A nawet więcej – strach. W drodze do resortu minister zaliczył kolejno: jazdę buspasem, ignorowanie nakazu skrętu w prawo oraz przejeżdżanie linii ciągłej… Takie łamanie przepisów drogowych naraża przecież na niebezpieczeństwo innych użytkowników drogi. – Powinniśmy mieć szacunek dla innych kierowców – podkreśla Gliński, zachwalając akcję „Z kulturą w drodze”. To teraz pora wziąć je do serca! Źródło: fakt.pl
Jak się ma taką sztukę przed sobą, to trudno zachować kulturę.
Na oczach premiera, prezydenta, prezesa Kaczyńskiego prof. Gliński robi przekręt stulecia na 500 mln złotych, w normalnym kraju już dawno oglądałby świat spoza krat, a w takich Chinach dostałby kulkę, lub sznur konopny. No a w Polsce Kaczyńskiego pewnie kilka medali, odznaczeń otrzyma, i oczywista oczywistość nagroda i premia mu się należą, wszak działaj w dobrej wierze. No a czy to takie ważne w czyjej?

25 07 2018 Lasy Państwowe ofiarą roszczeń.
Kolejny raz powraca temat Lasów Państwowych których obecny stan prawny jest solą w oku ugrupowań politycznych rządzących Polską. Żeby zobrazować cały splot wydarzeń mających doprowadzić do wyprzedaży lasów państwowych trzeba cofnąć do samego początku, czyli do roku 2008. W tamtym czasie koalicja PO-PSL i stojący na jej czele premier Donald Tusk złożył propozycje wypłacenia środowiskom żydowskim rekompensatę za zagrabione przez Niemców i Sowietów mienie. W styczniu 2009 r. pełniący obowiązki marszałka Bronisław Komorowski spotkał się z ambasadorem USA Victorem Ashem. Dokument (ujawniony przez Wikileaks) ze spotkania z ambasadorem został później wysłany z ambasady Stanów Zjednoczonych w Polsce do Waszyngtonu. W notatce potwierdził się temat wypłat rekompensaty za mienie odebrane podczas II wojny światowej, co miało zostać sfinansowane ze środków uzyskanych dzięki sprzedaży części mienia narodowego, w tym Lasów Państwowych. Komorowski stwierdził, iż premier Tusk zmusi niepokornych ministrów by dołożyli się do rekompensat, sprzedając państwowe lasy i nieruchomości. 18 grudnia 2014 podjęto próbę zmiany konstytucji która miała być droga do prywatyzacji Lasów Państwowych. Na szczęście projekt przepadł bo koalicji PO-PSL zabrakło 5 głosów.
Po wygranych wyborach do parlamentu przez PiS ,a także zmianie na fotelu prezydenckim na którym zasiadł Andrzej Duda wydawało się, że w końcu mamy rząd dla którego nadrzędnym celem będzie troska o interes Polski.
We wrześniu 2016 roku już jako prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką podczas pobytu w Nowym Jorku spotkał się z przedstawicielami Komitetu Żydów Amerykańskich,Światowego Kongresu Żydów (nota bene z organizacją która cyklicznie wzywa nasz kraj do załatwienia zwrotu bez spadkowego mienia które utracili podczas drugiej wojny światowej), oraz Lidze Przeciw Zniesławieniom.
Jak przyznał Abraham Foxman, prezes Ligii Przeciw Zniesławieniom podczas spotkania rozmawiano o kwestii restytucji mienia żydowskiego w Polsce. Nie wiadomo jak przebiegało spotkanie, co prezydent obiecał, ale od tego czasu relacje Polsko- Izraelskie zaczęły się umacniać. Celebrowana na każdym kroku przyjaźń między dwoma narodami, czy może trafniej rzecz ujmując platoniczna miłość PiS-u do Izraela zaowocowała brakiem reakcji na uchwalenie i podpisanie przez prezydenta Donalda Trumpa ustawy 447. Polska nie podjęła żadnych działań w celu ochrony majątku narodowego którego wydarcie ma wspierać wyżej wymieniona ustawa.
Co więcej działania rządu wyzwalają powody do niepokoju po tym jak na światło dzienne wyszły zapiski projektu nowelizacji ustawy o Lasach Państwowych. Projekt zakłada utworzenie z Lasów Państwowych spółki Polskie Domy Drewniane S.A . Spotkało się to z protestami leśników przed Sejmem. Projekt ustawy przewiduje możliwość dopuszczenia akcji nowej spółki do obrotu na giełdzie papierów wartościowych, co może doprowadzić do nierentowności Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe i ostatecznie do sprzedaży polskich lasów.
Przewodniczący KSZNOŚiL NSZZ Solidarność Zbigniew Kuszlewicz nawiązując do prac nad nowelizacją powiedział; ''Utworzenie spółki całkowicie wypacza, nadane przez ustawę ramy funkcjonowania gospodarstwa leśnego. Wypacza również ustawę obywatelską o zachowaniu strategicznych zasobów naturalnych kraju. Mamy teraz zapisy,które wręcz uniemożliwiają jakikolwiek rozbiór lasów, a spółka na pewno jest furtką, żeby powstała jedna spółka, a w następnej kolejności jeżeli jedna powstała, to dlaczego nie mogłoby powstać ich więcej? Wiemy, że zakusy są różne.''
Lasy Państwowe zajmujące 7600 km kw, tj prawie 1/4 terytorium kraju są dobrem ogółu. Obecnie obowiązujące prawo uniemożliwia przejęcie polskich lasów przez podmioty prywatne. Projekt nowelizacji zniesie to prawo, co w konsekwencji może doprowadzić do wyprzedaży majątku narodowego. Znając pro izraelskie zakusy zarówno rządów PO jak i obecnych mamy uzasadnione powody do niepokoju. Źródło niepoprawni.pl
24 07 2018 Barierki przed Sejmem, czyli Dzień Świra.
Marszałek Karczewski właśnie rozwiązał spór leksykalny w sprawie barier wokół Sejmu. Do tej pory obowiązywała w tej kwestii narracja posłanki Pawłowicz, że te barykady to dla obrony parlamentu przed „lewackim bydłem”, które – wpuszczone na sejmowe marmury – robi tam „chlew”. Ale teraz już wiadomo – te zapory to „na świry”.
Pan marszałek, z wykształcenia lekarz, dobrze wie, co mówi. Kto bowiem agresywnie demonstruje przeciwko „dobrej zmianie”? No, przecież nikt rozsądny. Każdy to przyzna. Ludzie niezaburzeni, zdolni do racjonalnego myślenia i kontrolujący emocje już dawno zrozumieli bowiem, że występowanie przeciwko wszelkim poczynaniom partii aktualnie rządzącej nie ma sensu. Głęboki sens, przekładający się na osobiste powodzenie życiowe, ma natomiast poparcie formacji władzy. Chyba, że ktoś woli mieć na karku postępowanie prokuratorskie, stracić posadę (bo wiecie, rozmiecie), dotacje, pozwolenia albo koncesje, czy czego tam konkretnie potrzebuje, a na dodatek stać się przedmiotem zainteresowania skarbówki, policji, kuratora, wizytatora lub inspekcji pracy. Każdy przyzna, że takie prowokowanie losu to zachowanie co najmniej nieracjonalne. To po pierwsze. A po drugie, to nie jest normalne, że się komuś „dobra zmiana” nie podoba. Bo co? Ma ktoś coś przeciwko skutecznemu zwalczaniu biedy? Przeciw temu, żeby się nam rodziło więcej dzieci? Przeszkadzają takiemu komuś niedrogie mieszkania na wynajem, czy może ma rządzącym za złe podwyżki emerytur i okoliczność, że Polacy, dzięki ustawom PiS, nie muszą już pracować ponad siły aż do śmierci? Albo trzy stówki na wyprawkę szkolną komuś nie pasują? Lub porządek w szkołach i likwidacja gimnazjów – źródła patologii i przemocy?
Paru z przeproszeniem „Miauczyńskich”, których uwiera nowa Polska skrojona na potrzeby i oczekiwania zwykłego człowieka. Ale – umówmy się – to margines. To, co dla nich jest chamstwem, prostactwem, zamordyzmem, bezczelną butą i „psią kupą pod oknami”, dla zdrowej moralnie i umysłowo, niespaczonej estetycznie większości jest manifestacją normalności właśnie. A dla owej większości to przecież normalne, że silniejszy ma zawsze rację i każdemu „w łeb dać może dać”, a słabszy może mu mniej więcej tyle, co klient panu hydraulikowi z nieśmiertelnego skeczu Jana Kobuszewskiego.
Toteż i „świrów” przed Sejmem była zaledwie garstka. Naród pod wpływem „dobrej zmiany” w szybkim tempie zdrowieje psychicznie i odradza się moralnie. Nawet tak zwana opozycja też powoli adaptuje się do aktualnych standardów normalności, bo mobilizacja jej elektoratu była w tych dniach żadna. „Świrom” natomiast – którym „nie udało się życie” – wyrozumiała władza już wkrótce zafunduje Psychiatryk Plus, plus bezpłatne leki na depresję.
Autor Bożena Chlabicz-Polak, koduj24.pl
Kaczyński, polecił by wybrańcy narodu odgrodzili się barierami od narodu, który ich wybrał. PiS stoi tam gdzie kiedyś stało ZOMO, i pilnuje by raz zdobytej władzy już nigdy nie oddać. Zatem inne sprawy schodzą na plan dalszy. Będziemy to pamiętali przy najbliższych wyborach. Ja już wiem na kogo nie będę głosował, a Ty już wiesz?
Ten protest w obronie sądów bez szerokiego poparcia ulicy musi zakończyć się porażką. Dlaczego skoro protestujący walczą o demokrację? Społeczeństwo ma to za przeproszeniem w głębokim poważaniu? Bo tak naprawdę nie jest ważne kto będzie kierował SN, TK, bo i tak pozostanie po staremu, że prawo jest dla biednych a sprawiedliwość dla bogatych. 
21 07 2018 Komisja ds. VAT nie będzie badać rządów PiS.
– „W kom. śledczej ds. VAT będą zasiadać pomorscy posłowie PiS – Horała i Smoliński. Członkiem tych samych regionalnych struktur partyjnych był do wczoraj Przemysław M., zatrzymany przez CBA za wyłudzenia. To dlatego PiS nie chciał zająć się wyłudzaniem podatku w l. 2015-18” – napisał na Twitterze Zbigniew Konwiński, który z ramienia PO też jest członkiem tej komisji. Pisaliśmy o tym w artykule „Działacz PiS, były wiceprezes Lotosu zatrzymany – wyłudzał VAT”.
PO chciała, żeby komisji ds. spraw wyłudzeń VAT zajęła się także okresem, w którym rządzi PiS.
– „Bo tutaj nie chodzi tylko o Przemysława M. i 7 milionów. PricewaterhouseCoopers podaje w swoim raporcie, że luka vatowska w latach 2016-2018 wynosi ponad 90 mld złotych. Poza tym już w 2018 roku widzimy, że luka się zwiększa. Jeżeli PiS rzeczywiście chciałby zbadać lukę VAT-owską, to nie powinni prac komisji zawężać tylko do naszych rządów. Jest szereg rozwiązań, które rząd PO-PSL proponował by skuteczniej ściągać VAT, ale PiS był przeciw” – powiedział w rozmowie z natemat.pl Konwiński.
Oczywiście, PiS nie zgodził się na to. – „Będą sędziami we własnych sprawach lub będą je zamiatali pod dywan” – skomentował jeden z internautów.
Poseł PO mówił też o innym wątku, związanym z tą komisją. – „Została powołana nie po to, by cokolwiek wyjaśnić, ale by zwiększyć wyborcze szanse Marcina Horały, który zamierza ubiegać się o urząd prezydenta Gdyni” – stwierdził Konwiński.
źródło: natemat.pl

21 07 2018 Prof. Matczak: „Władza kierująca okrętem, któremu na imię Polska, niewątpliwie oszalała”

Zamach na Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy stał się faktem. Władza jest głucha na protesty obywateli, sędziów i kompletnie ignoruje ostrzeżenia płynące z Brukseli. Budowane z takim trudem państwo prawa, demokracja znalazły się na silnie wzburzonym morzu i coraz trudniej mieć nadzieję, że unikniemy katastrofy. Profesor Marcin Matczak w komentarzu, który ukazał się w świątecznym wydaniu „Gazety Wyborczej” pisze: – „Władza kierująca okrętem, któremu na imię Polska, niewątpliwie oszalała. Od ponad dwóch lat wrzeszczy, szczególnie w czasie przemówień Głównego Kapitana, że mandat demokratyczny otrzymany w zwyczajnych wyborach pozwala jej na wszystko. Konstytucję będącą ograniczeniem jej działań albo deprecjonuje, albo interpretuje w taki sposób, żeby żadnym realnym ograniczeniem nie była”.
Władza często deprawuje, jeżeli trafi do rąk ludzi nieprzygotowanych, u których zwycięża pokusa niczym niekontrolowanego przywództwa. Żeby je osiągnąć, potrzeba posłusznych sędziów, którzy nie sprzeciwią się łamaniu prawa, Konstytucji i tym samym pomogą osiągnąć rządzącym władzę absolutną. Kandydat na sędziego powinien być pozbawiony chęci i umiejętności samodzielnego myślenia, bo jak pisze dalej prof. Matczak: – „Nie o to przecież chodzi, aby podległy władzy sędzia dbał o interes państwa. Ma po prostu potulnie pospieszyć z pomocą, gdy władza zechce wygramolić się z więzów Konstytucji, by lotem koszącym skoczyć sobie na główkę”.
„Państwo prawa buduje się jak domek z kart, którego niższe piętra z czasem zamieniają się w skałę” – pisze w komentarzu prof. Matczak. – „Ale jeśli ktoś, jak Polacy, buduje to państwo krótko, jedynie przez 30 lat, to państwo prawa nie ma trwałych fundamentów”.
Sytuację w Polsce prof. Matczak porównał do słynnego mitu o Odyseuszu, który aby nie ulec populistycznym wołaniom syren kazał się przywiązać do masztu, a swoim żeglarzom nakazał włożenie do uszu wosku, aby pozostali głusi na jego wołania. W tym odniesieniu lina krępująca Odysa – władcę to Konstytucja, a żeglarze to niezależni sędziowie. Jak konstatuje w swym komentarzu prof. Matczak: – „Szaleństwo polskiego Odyseusza polega na podcinaniu liny, którą jest przywiązany do masztu, i wymienianiu żeglarzy na takich, którzy w godzinie próby będą zbyt potulni, żeby powstrzymać go przed chęcią rozbicia okrętu na skałach. Szaleństwo to polega na niezrozumieniu, że prawdziwa wyspa syren dopiero majaczy na horyzoncie. Tymczasem władza już się wyrywa z konstytucyjnych więzów, by w jej mniemaniu być lepiej przygotowana na spotkanie z nieznanym”. Źródło: wyborcza.pl

20 07 2018 Zamieniliście polski Sejm w rzeźnię. Burzy w Parlamencie ciąg dalszy.

„Będzie pan ponosił odpowiedzialność za to, co pan wyczynia” – zwrócił się poseł PO Borys Budka, do Stanisława Piotrowicza podczas czwartkowych obrad komisji sprawiedliwości. „Mogę panu obiecać, że prokurator w Polsce nie zawaha się przedstawić panu zarzutów. Pan zamienia parlament w cyrk. Nie zmyje pan hańby za to, co pan robi w tej komisji’ – powiedział Budka do szefa komisji. W podobnym duchu poseł PO przemawiał w piątek na Sali Plenarnej podczas II czytania projektu ustawy o SN, KRS, sądach i prokuraturze. Zarzucił rządzącym, że tą ustawą usiłują zagwarantować sobie nietykalność. Marzy im się, aby usuwać z sądów tych sędziów, którzy mają odwagę sprzeciwiać się PiS–owskiemu walcowi niszczącemu sądownictwo. „Farsa i niedowierzania to, co państwo serwujecie po raz kolejny” – powiedział Borys Budka i dodał: „Jesteście targowicą, to co robicie z polskim wymiarem sprawiedliwości to realizacja rosyjskiego planu”.
Poseł PO powiedział również: „Kłamaliście mówiąc, że jest jakakolwiek reforma wymiaru sprawiedliwości. Realizujecie najgorszą komunistyczną zasadę, że kadry są najważniejsze. To co robicie naraża Polskę na wyprowadzenie z UE. W ten sposób realizujecie wymarzony scenariusz Putina. Tego Polacy wam nie zapomną” – zakończył Budka.
Jacek Protasiewicz przestrzegał że skutki rządów PiS odczują Polacy: „Zamieniliście polski Sejm w rzeźnie. Dożynacie niezależne sądownictwo, trójpodział władzy i fundamenty europejskiej cywilizacji” – stwierdził.
„Wszystkie głosy oburzenia totalnej opozycji są dla mnie dowodem, że (ustawa – przyp. red.) jest dobra. Nie będzie sędziów na telefon i sędziów, którzy skazywali w stanie wojennym” – tak ze stoickim spokojem kwituje burzliwą dyskusję Marek Ast z Prawa i Sprawiedliwości. Źródło: Onet.pl
To co dzieje się w sejmie zakrawa na kpinę z narodu, demokracji. Taki sejm powinien natychmiast zostać rozwiązany przez ulicę, która powinna pokazać posłom komu mają służyć. Dziś polski parlament widzę jako bajoro w którym tytłają się rozjuszone watahy zawzięcie walczące o każdy najdrobniejszy kęs dla siebie nie licząc się z tym że ktoś zostanie ochlapany czy nawet utopiony.
19 07 2018 Ziobro wyda ponad 250 tys. zł na asystentów do przyprowadzania gości.
Specjalni pracownicy będą doprowadzać gości do gabinetów kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości, na czele którego stoi Zbigniew Ziobro. Mają pracować w godzinach pracy urzędu, czyli 07.30-15.30. – „Powodem zamawiania takiej usługi przez Ministerstwo Sprawiedliwości jest zapewnienie prawidłowego funkcjonowania oraz obsługi obiektów Ministerstwa Sprawiedliwości” – informuje biuro prasowe resortu.
A umowa na rzeczoną usługę opiewa na 256 tys. zł, a asystentów zapewni firma Konsalnet. Oprócz chodzenia z gośćmi po ministerstwie Ziobry, będą wydawali przepustki i informowali pracowników resortu o przybyciu interesanta.
– „Ziobro przeniósł swój gabinet do odrębnego budynku z osobnym wejściem, oczywiście najpierw dokonując kosztownego remontu. Teraz wydaje blisko ćwierć miliona złotych na specjalnych „opiekunów”, którzy będą doprowadzać w jego progi gości” – skomentował na Twitterze były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Borys Budka.
Internauci też nie kryli oburzenia najnowszym pomysłem Ziobry. – „Za swoje pieniądze niech robi co chce. Ale ja nie życzę sobie, aby szły na to moje podatki”; – „Bizancjum PiS w pełnym rozkwicie… a my frajerzy wszystko to sponsorujemy… nie mogę się doczekać dnia rozliczenia tych hien z każdej złotówki, hien smoleńskich także”; – „I to jest właśnie oficjalne okradanie nas Polaków. Nie jakiś tam AmberGold, tylko oficjalne, ostentacyjne marnowanie naszych pieniędzy, jak w wielu innych działaniach PiS. Źródło: wp.pl; Twitter
Zaplute karły sanacji mają władzę absolutną w Polsce. Arystokracja pisowska pozwala sobie na coraz to więcej, kamerdynerów już zatrudnia. Mają już wszystko w pałacach mieszkają, a ciągle im mało. Mam nadzieję że doczekam chwili kiedy wszystkich złodziei rozliczymy, inaczej wprowadzą w szybkim tempie ustawę pozwalającą arystokracji wymierzać kary cielesne nieposłusznej służbie.
Najgorsza miernota w rządzie myśli, że jak podjedzie mercedesem czy Rols Roysem to doda jej to powagi. Nie doda a ośmieszy ją jeszcze bardziej. Gdzie się nie obejrzysz to przekręty, oszustwa, złodziejstwo, kolesiostwo, śmierdzące szambo, które mieni się polskim rządem, nie wspominając o Adrianie ulepionym z tej samej gliny.


19 07 2018 Morawiecki: kiedyś byłem wprawny w dojeniu krówek, a kilka dni temu deklaruje miłość do… furmanek.
 
Polska nigdy nie narzekała na brak świetnych mówców. Piotr Skarga, Edward Gierek, Donald Tusk. Obecnie na drugie miejsce po Piotrze Skardze wybija się bardzo religijny Mateusz Pochwała wróć Morawiecki. Beacie Szydło trudno odmówić niezaprzeczalnej zasługi – dla twardego elektoratu PiS była wiarygodna. Morawiecki, który podejmuje kolejne próby zbliżenia do jądra elektoratu PiS, dwoi się i troi, ale do Szydło nadal mu daleko.
Zza sztywnych (jak to u premiera) fotek z wiejskich wizyt wyziera tymczasem toporność PiSowskiej polityki propagandowej. Na czym polega? Oto premier występuje – jak dobry gospodarz – w stodole w Głogowie pod Toruniem, i oznajmia: „Rozpoczniemy taki program cywilizacyjny, bardzo duży, bardzo ważny”. Pierwszy jego etapem ma być „Plan dla wsi” – mówi rolnikom.
Obietnice te są bez wątpienia ważne dla rolników, ale w kwestii konkretów Mateusz Morawiecki przezornie przechodzi najpierw do… opisu polityki sprzed PiS. Zero zaskoczenia… Wspomina, krzywiąc się niemiłosiernie, o złych poprzednikach u władzy, którzy nie zapewnili rolnikom wysokich marż na płody rolne. – „Nastąpiła wyprzedaż polskich przedsiębiorstw, jak Hortex i inne przetwórnie spożywcze, chłodnie, wielkie silosy” – mówi.  Na końcu dopiero wyjaśnia, że „opracowywane są mechanizmy kompensacji dla tych, którzy zostali dotknięci suszą”. Apeluje do gmin, by tworzyły wyceny strat. Rząd ma zaproponować w tym celu specjalne mechanizmy w postaci utworzenia krajowej grupy spożywczej. Przybyli na spotkanie mieszkańcy, w różnym wieku, obfotografowują premiera smartfonami. Czy wieś kupi opowieści PiS, czas pokaże.
Tymczasem premier Morawiecki wędruje i czaruje, jak potrafi. Głośno było niedawno o jego wizycie w oborze w Rębiszewie Studzianki w gminie Kołaki Kościelne, gdzie w eleganckich butach i garniturze głaskał krowy. – „Dzieciństwo spędzałem zawsze na wsi. Powiedziałem już panu gospodarzowi, że kiedyś byłem wprawny w dojeniu krówek. Są gospodarze w Pęgowie pod Obornikami Śląskimi, którzy to poświadczą jeszcze dzisiaj” – przypomina portal.
Źródło: natemat.pl
Kto jak kto ale Morawieccy mają wprawę w dojeniu majątku narodowego jak mało kto. Tatuś uwikłany w aferę GetBack i do dziś nie rozliczył zebranych pieniędzy w Europie i USA na Solidarność Walczącą.
Odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego w Kraśniku na Lubelszczyźnie nie miało spokojnego przebiegu. Gdy głos zabrał Mateusz Morawiecki, rozległy się głośne syreny protestujących rolników. Premier przy hałasie syren, powiedział do rolników: Obcy kapitał kontroluje przetwórstwo. Czyżby panie premierze, a kto wymyślą co chwila nowe podatki, opłaty, obcy kapitał czy pan, panie premierze? W słupkach musi się wszystko zgadzać cen w sklepach już się nie podniesie, bo ludziom brakuje pieniędzy no to trzeba obniżyć koszty, najprościej zrobić to jak najmniej płacąc za owoce i inne produkty rolne.

19 07 2018 Jedzenie drożeje dwukrotnie szybciej niż inne towary. Oto typowy koszyk zakupowy Polaka.

Rodzina z dwójką dzieci wydaje na te same podstawowe produkty spożywcze miesięcznie o 100 zł więcej niż siedem lat temu. Ceny w tym zakresie wzrosły dwukrotnie mocniej niż średnia inflacja. Największa wartościowa różnica jest na mięsie, ale procentowo nie do prześcignięcia są podwyżki na jajach i maśle. Zestawiając statystyki dotyczące średniej ceny różnych produktów spożywczych w latach 2010-2017 z danymi o przeciętnym spożyciu na jedną osobę stworzyliśmy koszyk zakupowy typowego Kowalskiego. Okazuje się, że jego wartość na przestrzeni ostatnich siedmiu lat wzrosła o prawie 20 proc. To dwukrotnie więcej niż inflacja wszystkich dóbr i usług konsumpcyjnych w tym samym czasie.
Koszyk zakupowy dla jednej osoby, oparty na danych GUS, przy kasie w sklepie w 2010 roku byłby podliczony na około 173 zł. Pięć lat później za te same produkty trzeba było zapłacić 184 zł, a w 2017 roku już 205 zł. Bardzo duży skok widoczny był między 2016 i 2017 rokiem. W ciągu 12 miesięcy ceny podstawowych produktów spożywczych zwiększyły się średnio aż o 10 proc. Należy podkreślić, że dane te nie uwzględniają całej spożywki. Szczególnie w bardziej luksusowym czy egzotycznym zakresie. Nie bierze m.in. pod uwagę słodyczy, przekąsek, napojów, alkoholi czy papierosów.
Wybrane fragmenty z https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/zakupy-ceny-inflacja-zywnosc-gus-maly-rocznik,82,0,2411346.html
Ta władza po 1989 roku potrafi tylko jedno, co chwila podnosić i wymyślać nowe podatki. No ale to nie rząd podnosi ceny w sklepach tylko pazerni handlowcy. Tylko czy ktoś już w takie bajki wierzy? Zarządzanie strachem to już przeszłość, a mówienie społeczeństwu, zapłacie nam większe podatki, a my wam przywrócimy świetlistą przyszłość. Naród już w to nie wierzy i zaczyna głośno protestować, co widać i słychać. Wkrótce ulica przypomni tym panom gdzie jest ich miejsce. Znowu komitety zaczną płonąć. Mam nadzieję ze będzie to ostatni raz.

18 07 2018 Parada równości w oczach księdza z Częstochowy.
Wysłuchałam właśnie wypowiedzi księdza z Częstochowy, który w czasie parady równości opowiadał do kamery o "agresji pedałów" i o tym, że tęskni do średniowiecza, gdy palono ich na stosach. Mówił to ze swadą, pewnością siebie i niczym nieskrywaną nienawiścią. Można się domyślać, że nie należy on do wyjątków. Do wyjątków należą ci, którzy w Kościele myślą inaczej. Ta instytucja, która głosi rzekomo "Boga i wiarę" a ma na celu "władzę i pieniądze", ciągnie nas nie tylko cywilizacyjnie, ale i moralnie w dół. I trudno powiedzieć czy dlatego, że Kościół przyciąga prymitywów, nienawistników, barbarzyńców czy ich produkuje?. Nie mają wiedzy, nie mają wstydu, nie ma w nich za grosz miłości czy nawet tylko życzliwości dla ludzi. Nie będzie lepiej, nim ich władza się nie skończy. Powtarzam: Bóg jest wszędzie (jeśli w niego wierzyć), w Kościołach jest pyszny Nikt. Autor Magdalena Środa
15 07 2018 Odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego w Kraśniku. Mateusz Morawiecki zagłuszany przez rolników.
Odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego w Kraśniku na Lubelszczyźnie nie miało spokojnego przebiegu. Gdy głos zabrał Mateusz Morawiecki, rozległy się głośne syreny protestujących rolników. 
Na uroczystość odsłonięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego w Kraśniku przyjechał m.in. Mateusz Morawiecki. Za premierem do Kraśnika przybyli rolnicy, którzy protestują w związku z niskimi cenami owoców. Nim jednak premier zabrał głos, minister Jacek Sasin odczytał list Jarosława Kaczyńskiego.
- Jestem niezmiernie wzruszony, że mogę do państwa skierować tych kilka słów w związku z odsłonięciem w Kraśniku pomnika prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej profesora Lecha Kaczyńskiego. To wzruszenie jest niejako podwójne, bo bierze się z dwóch następujących źródeł - odczytywał list Jarosława Kaczyńskiego Sasin.
W aspekcie porządku moralnego i świata wartości każdy akt upamiętnienia mego świętej pamięci brata oraz ofiar katastrofy smoleńskiej jest bowiem zwycięstwem prawdy, sprawiedliwości i godności. A z perspektywy bardziej ludzkiej dowodem na to, że ci którzy osiem lat temu polegli pod Smoleńskiem są wciąż obecni w polskich sercach bo dobrze przysłużyli się ojczyźnie i za nią oddali życie. - napisał prezes PiS.
Morawiecki do rolników: Obcy kapitał kontroluje przetwórstwo
Następnie premier przy hałasie syren omówił w swoim wystąpieniu m.in. poglądy na państwo Lecha Kaczyńskiego.
- To państwo rozumiane jako instytucje państwa polskiego, silne, sprawne i efektywne instytucje, również takie, które mogłyby w uczciwy sposób prowadzić politykę gospodarczą, politykę społeczną - powiedział Morawiecki i zwrócił się do protestujących rolników:
Dla państwa, którzy staracie się zakłócić uroczystość, chce przywołać jedną bardzo istotną okoliczność. Otóż prezydent Lech Kaczyński, jako prezes NIK, w 1993 roku opublikował listę, pierwszą w historii III Rzeczypospolitej listę grabieżczych prywatyzacji. To była lista, która do dzisiaj powinna być listą hańby dla władców III Rzeczpospolitej. Właśnie tamte grabieżcze prywatyzacje doprowadziły do tego, że firmy przetwórstwa rolnego zostały wyprzedane w obce ręce i w obcy kapitał, który dzisiaj kontroluje np. przetwórstwo i koncentraty - stwierdził i dodał, że wprowadzenie idei silnego państwa, które "mogłoby działać również na rzecz rolników" utrudnia wyprzedanie przedsiębiorstw przez "władców III Rzeczypospolitej". Źródło wiadomosci.gazeta.pl
Obcy kapitał kontroluje przetwórstwo. Czyżby panie premierze, a kto wymyślą co chwila nowe podatki, opłaty, obcy kapitał czy pan, panie premierze? W słupkach musi się wszystko zgadzać cen w sklepach już się nie podniesie, bo ludziom brakuje pieniędzy no to trzeba obniżyć koszty, najprościej zrobić to jak najmniej płacąc za owoce i inne produkty rolne.
13 07 2018 Pawłowicz odsłania prawdziwą twarz PiS-owskiego sądownictwa
Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz nareszcie znalazła się w swoim żywiole. PiS–owska KRS, nareszcie skompletowana we „właściwym” składzie stała się dla niej wymarzonym forum do wykrzyczenia wszystkich fobii i kompleksów. Zaczęła od weryfikacji sędziów i to jak… Przybyła na posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa z czarną listą sędziów. Widnieją na niej nazwiska członków delegacji, która w marcu odwiedziła Brukselę. Kiedy Rada zaczęła debatę nad sędzią Martą Kożuchowską-Warywodą, Pawłowicz zgłosiła sprzeciw, uzasadniając go „nadawaniem na Polskę” i uczestnictwem w łańcuchu światła wokół Sądu Najwyższego. „I po prostu prowadzi działalność polityczną czystej wody” – podsumowała panią sędzię.
Podkreślając, że w realizowanych przez jej partię reformach chodzi głównie o kadry wykrzykiwała: „Nie po to była reforma, żeby takie osoby najbezczelniej składały teraz zgłoszenia!” Doprowadziła też do skopiowania listy, opublikowanej w marcu przez prorządowe media i rozdania jej członkom KRS. Domagała się, by widniejący na niej sędziowie nie byli awansowani.
Scena przypominająca jako żywo najgorsze czasy stalinowskie zatrważa i w pewnym sensie tłumaczy fakt, że żaden z sędziów będących na posiedzeniu KRS nie wyraził dystansu wobec tego, co mówiła pani Pawłowicz. „Ona jest politykiem, ze strony polityków wiele możemy znieść. Ale to, że sędziowie potulnie siedzieli, kiwali głowami, to ich upadek” – powiedział Wirtualnej Polsce sędzia Bartłomiej Przymusiński, także widniejący na „czarnej liście„. „Dzisiaj to jest lista tych, którzy wypełniali swoje obowiązki sędziowskie w instytucjach europejskich, jutro to będzie lista tych, którzy uniewinnili obywateli protestujących przeciw władzy, a pojutrze tych, którzy skazali polityka z obozu władzy” ocenił rzecznik Stowarzyszenia Sędziów „Iustitia”. Źródło: wp.pl
Czy obywatelom w naszym państwie przysługuję tylko prawo i obowiązek płacenia podatków???
Czym jest prawo??
Prawem jest zbiór logicznych definicji i uregulowań służących społeczeństwu i jego obywatelom do ochrony zdrowia, życia, egzystencji, ochrony tych wartości oraz do zdefiniowania, uregulowania egzekwowania wzajemnych obowiązków, odpowiedzialności i praw.
Podstawowe Ugruntowane Zasady Prawne to;
Zasady Współżycia Społecznego
Zasada Sprawiedliwości Społecznej
Zasada niezawisłego rozstrzygania sporów
Zatem czy zgodnie z tą prostą definicją. Nasze państwo jest państwem prawa? Czy chroni swoich obywateli zgodnie z Konstytucja?
PRAWO MA POMAGAĆ A NIE SZKODZIĆ
Marszałek Sejmu, Prezydent. Premier. Prokurator Generalny, Minister Sprawiedliwości wiedzą, że obecny system prawa nie zapewnia obywatelom bezpieczeństwa, ochrony jego prawa materialnego, wolności. Znany jest im chaos i bezprawie. Każdy z nich składał przysięgę służyć narodowi.
Co zatem musi się stać by osoby te zaczęły podejmować właściwe decyzje, zmieniać patologie w prawie? Znowu ulica ma być dla tych Panów przypomnieniem, iż najwyższy czas na zmiany dla dobra swoich rodaków, dla lepszego i sprawiedliwego życia.
Obecnie przekonywanie społeczeństwa, że żyją w demokratycznym kraju jest śmieszne jest to jedynie pożywka dla propagandy oszukujących się jednostek. Nasza demokracja nie może liczyć tylko na przetrwanie. Demokracja; rządy ludu, ustrój, w którym źródło władzy stanowi wola obywateli. Gwarantem istnienia demokracji jest Konstytucja.
Wśród najważniejszych kryteriów uznania za demokracje są rządy prawa i jawności prawa. Przestrzeganie humanistycznej idei prawa człowieka takich jak wolność głoszenia swoich poglądów, wolność zrzeszania się i tworzenia politycznych grup itd. Brak panowania nad rzeczywistą sprawiedliwością, wolnością, stosowaniem prawa spowodował że zagubiły się te cechy demokracji u naszych najważniejszych osób odpowiedzialnych za państwo, jego bezpieczeństwo, rozwój, przyszłość. Nie o taką Polskę walczyliśmy, chcemy, aby nasze państwo, postawiło na rozwój nowych technologii, rozwój człowieka....
Lokomotywa nie ruszy nie mając zielonego światła sprawiedliwości, wolności – a wówczas pozostanie jedyną drogą powrotu do ciemności średniowiecza. Spowoduje dalszy spadek poparcia społeczeństwa dla obecnego rządu i każdego następnego.
Więcej: Definicja Prawa, na końcu podstrony Główna.

13 07 2018 Jak gen. Mieczysław Gocuł musiał się rumienić za watażkę Macierewicza
W latach 2013-17 generał Mieczysław Gocuł był szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Znalazł się w grupie blisko 30 generałów i ponad 250 pułkowników, którzy po objęciu kierownictwa nad MON przez Antoniego Macierewicza odeszli ze służby.
Jak wyznał „brakowało mu już twarzy, żeby wytrzymać wstyd, jaki przynosili moi przełożeni za granicą, niwecząc wysiłek długich lat” i dlatego symbolicznie 4 lipca 2016 roku, w Dniu Niepodległości Stanów Zjednoczonych złożył wypowiedzenie. Na 8-9 lipca właśnie przypadał w Warszawie szczyt NATO. „Nie widziałem już jednak możliwości dotrzymywania słów złożonej przysięgi wojskowej” – opowiada wojskowy Markowi Świerczyńskiemu z „Polityki”.
Największym wstydem – jego zdaniem – było „wyrzucenie nas z przedszczytowego spotkania z amerykańskim sekretarzem obrony w Brukseli”.
„Po uścisku dłoni na korytarzu, na tle flag polskiej i amerykańskiej (…), sekretarz obrony Ashton Carter wszedł do pomieszczenia amerykańskiego, za nim szedł minister i ja – i nam nie pozwolono wejść. Na korytarzu jakiś asystent ministra powiedział: nie ma spotkania, proszę wyjść. Ludzi tam było dość dużo, może setka, cały korytarz. Poczułem się jak zbity pies” – relacjonuje generał.
Innym powodem do „rumieńców” było spotkanie z minister obrony Niemiec Ursulą von der Leyen. „Minister postawił warunek dalszej współpracy obronnej z Niemcami – rozstrzygnięcie kwestii mniejszości polskiej w Niemczech, która według jego słów nie została załatwiona od drugiej wojny światowej” – mówi Gocuł. Jakby tego było mało, Macierewicz wspominał o Goebbelsie i 1945 roku. „Zażenowanie pani minister i jej delegacji było nie do opisania. Po tym spotkaniu podszedłem do pani minister, próbowałem łagodzić i zapewniłem, że moim zdaniem to nie jest powszechne odczucie społeczne w Polsce” – opowiada generał.Przed odejściem pan generał spotkał się z głową państwa. Gdy prezydent poprosił go o ocenę stosunków międzynarodowych, odparł, że nie jest w stanie powtórzyć mu pewnych rzeczy, bo nie przystoi ich cytowanie przy prezydencie. Duda spytał, czy chodzi o Goebbelsa i panią von der Leyen. Wniosek stąd prosty, prezydent nie był nieświadomy wyczynów watażki Macierewicza. Źródło: Gazeta.pl/Polityka/naTemat
10 kwietnia 2010 roku odcisnął się w psychice Antoniego Macierewicza diabelskim kopytkiem paniki. Tę zdeformowaną racjonalność słychać w jego wypowiedziach o tym zdarzeniu. Tylko Macierewicz był dla Jarosława Kaczyńskiego wielce pomocnym, aby zbudować mit o „bohaterszczyźnie” (a w rzeczywistości: odpowiedzialności za katastrofę) Lecha Kaczyńskiego. Nie dziwi mnie, iż Macierewicz uciekał ze Smoleńska, zachowywał się, jak paranoik: „w pociągu kazał zablokować wszystkie drzwi, pozamykać okna i zaciągnąć zasłony, by uniknąć strzałów snajperów”.
Do osoby Macierewicza potrzeba dobrego pióra, aby go opisać. Nie każdy pisarz chce się babrać w takiej marności, zresztą usprawiedliwieniem jest to, że Macierewicze są opisani w literaturze. Cechuje ich nieracjonalność łatwo poddają się panice, dlatego budują światy alternatywne, aby względnie w nich egzystować. Antoni Macierewicz był niewątpliwie tolerowanym przez ubowców agentem obcego wywiadu w PRL tak samo, jak jego ojciec Zdzisław Macierewicz był agentem francuskiego wywiadu w PRL, któremu ubowcy pozwolili odejść z legendą oficjalnie popełnionego samobójstwa po tym, jak amerykańscy oficerowie wywiadu sfotografowali dla prasy rzekomego trupa Himmlera, mającego otruć się tą samą trucizną, co ojciec Macierewicza: cyjankiem potasu. 
12 07 2018 "Dziennik Gazeta Prawna": KRS eliminuje niepokornych sędziów.
Krajowa Rada Sądownictwa pytała kandydatów na stanowiska sędziowskie m.in. o to, czy prof. Gersdorf jest nadal I Prezes Sądu Najwyższego. Takie polityczne pytania zadawała prof. Krystyna Pawłowicz. Sędziowie nie kryją oburzenia - czytamy w dzisiejszym "Dzienniku Gazecie Prawnej".
Podczas wczorajszego posiedzenia trzyosobowych zespołów Krystyna Pawłowicz pytała kandydatów o ocenę toczącego się sporu wokół Sądu Najwyższego. Posłanka była oburzona faktem, że sędziowie nie chcieli odpowiadać. Nigdy wcześniej podobne pytania nie były stawiane podczas przesłuchań przed KRS.
Środowisko sędziowskie skrytykowało takie postępowanie Rady. - KRS przestała dokonywać merytorycznej oceny kandydatów, a dobór odbywa się według klucza politycznego - mówi Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów "Iustitia". Prof. Krystyna Pawłowicz odniosła się do publikacji gazety na Twitterze. Jej zdaniem nie doszło do rozmów z sędziami Sądu Najwyższego, a jedynie oceny ich pracy na podstawie dokumentacji.
"Dziennik GazPrawna,jak GazWyb - KŁAMIE ! Pisze,że opiniowanym dla Prezyd AD sędziom SN zadawaliśmy pytania o poglądy. Otóż,KRS W OGÓLE NIE SPOTYKAŁ SIĘ z sędziami SN,a oceniliśmy ich oświadcz TYLKO na podst dokumentów i niepełnych akt osóbowych. Tak,że..." - napisała posłanka PiS (pisownia oryginalna - red.).  Źródło wiadomosci.onet.pl
A od kiedy to Pawłowicz jest profesorem, bo jakoś o jej nominacji nie słyszałem? A czego można było się spodziewać po pannie Krysi, przecież to Wyrocznia Delficka, bulterier prezesa Kaczyńskiego. Mogła jeszcze zadać pytanie czy kandydat popiera program PiSu i dać lojalkę do podpisu, no ale to już byłoby nie po demokratycznemu.

12 07 2018 Polska wysypiskiem wszystkich krajów.

Nie od dziś wiadomo, że w śmieciach kryje się wiele cennych informacji. Archeolodzy, detektywi – można by wymieniać. Ale że staną się one najczulszym barometrem stanu polskiej polityki – tego się chyba nikt nie domyślał. Tymczasem okazuje się, że problem śmieci mówi bardzo wiele o obecnej ekipie rządzącej. Zajętej, przypomnijmy, tropieniem smoleńskich spisków, zarabianiem, rozdawaniem i walką o honor Polski. Dlaczego? Okazuje się, że w latach 2015-2017 liczba przywożonych do Polski śmieci urosła … o ponad 100 tys. ton rocznie. Łącznie w tych latach do Polski trafiło 787 tys. ton odpadów (2015 – 154 tys. odpadów, w 2016 – 256 tys. ton, w 2017 – 377,7 tys. Ton). Tak wynika z odpowiedzi Ministerstwa Środowiska na zapytanie posła PO Krzysztofa Brejzy, z którym zwrócił się do Ministerstwa Środowiska.
Pod względem śmieci jest zatem gorzej niż źle. Do Polski trafiły śmieci m.in. z Niemiec, Szwecji, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Włoch, Austrii, Litwy, Słowenii, a nawet Nigerii i Australii. Wyraźnie widać efekty postawy Chin, które postanowiły pozbyć się miana największego wysypiska świata, i nie przyjmują juz brudów tak chętnie, jak dawniej.
Krzysztof Brejza opublikował na Facebooku zestawienie, z którego można wyczytać, ile co roku do Polski trafia ton śmieci. Jak konstatuje portal NaTemat, bez większej przesady można powiedzieć, że te dane szokują. Co się dzieje z tymi śmieciami? Z części udaje się odzyskiwać surowce wtórne, część na pewno trafia po prostu na wysypiska, których przybywa w zastraszającym tempie. A potem… płoną – pisze portal, przypominając, że  tylko od marca do maja tego roku spłonęło 18 wysypisk. Przybywa spekulacji, że to robota „śmieciowej mafii” lub obrotnych przedsiębiorców, którzy z powodu zmiany w przepisach, szykują miejsca na nowe składowiska. Pozostaje smutnym faktem, że Polska pozwala innym „podrzucać” sobie śmieci i być może to będzie najważniejszy problem kolejnych pokoleń. Źródło: natemat.pl, gazeta.pl
Utylizacja śmieci z całej Europy tak po polskiemu w myśl hasła przewodniej siły narodu: 100 pożarów wysypisk śmieci na 100- lecie odzyskania niepodległości. Jak ja spalę kilka kilogramów śmieci to zostanę ukarany mandatem nawet kilkutysięcznym, ba SM ma prawo przeszukać mi dom by zobaczyć jaki mam opał. No a wysypisko śmieci funkcjonuje sobie pod bacznym okiem lokalnych władz, i jak się zapali to wszyscy umywają ręce twierdząc, że było to nielegalne wypisko śmieci.

12 07 2018 Synowa posłanki Sobeckiej robi karierę w toruńskiej ARiMR

Błyskawiczny awans zawodowy pani Jolanta Sobecka, synowa PiS-owskiej posłanki, zawdzięcza przetasowaniom w ministerstwie rolnictwa. Jak tylko ministra Jurgiela wymienił na stanowisku szefa resortu zachodnio- pomorski poseł Jan Ardanowski pani Jolanta od razu dostała kuszącą ofertę i stała się dyrektorką Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Toruniu. Była to ponoć jedna z pierwszych decyzji personalnych nowego ministra, który równocześnie zwolnił dotychczasową szefową…
Jak wiemy teściowa nowej dyrektorki – Anna Sobecka, jest toruńską posłanką PiS blisko związaną ze środowiskiem ojca Rydzyka. Z dokumentów przekazanych Onetowi przez posła Nowoczesnej Adama Szłapkę, wynika, że Agencja przekazała ponad milion złotych fundacji Lux Veritas zarządzającej mediami ojca Rydzyka. Pieniądze przeznaczono w większości na audycje w TV Trwam informujące o możliwościach skorzystania z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich oraz o wspólnej polityce rolnej Unii Europejskiej.
Onet informuje, że żadna inna agencja nie przeznaczyło na reklamy w TV Trwam tyle kasy co właśnie ARiMR. Źródło: Onet.pl
Dlaczego mnie to nie dziwi, bo hrabia von Rostowski były minister finansów wdrożył program: Rodzina na swoim. 
09 07 2018 Premier i obrona Częstochowy
„Już w gruzach leżą Polski posady
Naród nasz dźwiga brukselskie żelaza
Bronią się jeszcze Łomża i Brzeszcze
Ale i w Brzeszczach unijna zaraza
Broni się jeszcze, z wież Częstochowy
Pan premier, z garstką wiernych duszpasterzy
Unia pod miastem zatknęła sztandary
Jutro do szturmu uderzy…”

Krecia robota wroga już się zaczęła – obwieścił pan premier zgromadzonym na Jasnej Górze stu tysiącom najwierniejszych z wiernych. Już od jakiegoś czasu, a konkretnie od wyborów w 2015, „Unici” podkopują bowiem bastion „Polska”, starając się skruszyć go u samej podstawy. Ale to się – zapewnił dalej premier – nie uda. Bo fundamentem naszej oblężonej twierdzy jest fundamentalistyczny beton! (Wszak premierowe przemówienia i cała rządowa feta w Jasnej Górze była na cześć duchowego ojca „dobrej zmiany” – ojca Rydzyka.) A po drugie, to akurat partia aktualnie Polską rządząca jest mistrzem świata w sięganiu dna. Więc bez obaw. Unicka krecia robota nic tu nie wskóra. Twierdza „Polska” ma dzielnego premiera, który obiecał na Jasnej Górze bronić naszych suwerennych wartości – ojczyzny, rodziny i wiary, jak – nie przymierzając – Częstochowy. Jak legendarny ksiądz Kordecki przed Szwedami, pan premier własną piersią zasłoni nas przez europejskim ”Potopem”. I w zasadzie nie wypadałoby wątpić w jego słowa. Z tym, że jest z tym mały problem. Bo dziś, w niemal 400 lat po historycznej „Obronie Częstochowy”, wiemy już przecież, że w rzeczywistości oblężenie było symboliczne, ofiar cztery, w tym bodaj trzy konie, a ze strat materialnych to głównie potłuczone tu i ówdzie szyby. To po pierwsze. Po drugie, bynajmniej nie była to „bitwa za wiarę”. Po prostu klasztor leżał na szlaku przemarszu wojsk szwedzkich, i tyle, a zdobywanie go nie miało większego strategicznego znaczenia. Po trzecie zaś – i tu robi się naprawdę ciekawie – zapobiegliwy przeor Kordecki zamiast biegać po murach, tak naprawdę to bronił Jasnej Góry, uprawiając dyplomację. Wysłał – mianowicie – królowi szwedzkiemu wiernopoddańcze pismo, znane historykom już od ponad stulecia, w którym zapewnia:„Jego Królewską Mość Szwecji całe królestwo uznaje przeto i my, z naszem miejscem świętem (…) pokornie poddaliśmy się jego Królewskiej Mości”.  A płomienna mowa księdza? Ta o lutrach, kalwińskich zabobonach, i że noga heretyka nigdy nie postanie na częstochowskich murach, zapytacie? No cóż, to się fachowo nazywa „licentia poetica”. Sienkiewicz sobie po prostu to wszystko tak pięknie i wzniośle zmyślił. Wie o tym każdy historyk. Tymczasem pan premier dawno temu zdradził wprawdzie historię dla banksterki, niemniej dzieje powszechne to jego pierwsza zawodowa specjalność. Czyli co? Też w końcu podda twierdzę „Polska” i złoży wiernopoddańczy hołd Europie, odpuszczając sobie i nam wszelkie „wartości”, byle tylko „ocalić mury” i polityczne status quo? Bardzo możliwe, bo skoro pozuje na przeora Kordeckiego…Cóż, jaki Zakon, taki jego Konrad Wallenrod. Autor Bożena Chlabicz-Polak koduj24.pl

10 07 2018 Rydzyk dziękuje narodowcom. "Robicie bardzo dużo dobrego"

Ojciec Tadeusz Rydzyk złożył na ręce prezesa Ruchu Narodowego wyrazy wdzięczności. Na pochwałę według redemptorysty zasługuje postawa narodowców w stosunku do Marszu Równości, który odbył się w niedzielę w Częstochowie.
-Robicie bardzo dużo dobrego. Dla mnie przykre jest to, że nieraz słyszę ze strony starszych i dorosłych ludzi, mających ambicję bycia w elicie Polski, krytykę tej młodzieży, takie poniewieranie i odbieranie godności tej młodzieży, jest to jakieś nieporozumienie - tłumaczył na antenie Radia Maryja ojciec Tadeusz Rydzyk w rozmowie z posłem Robertem Winnickim.
Prezes Ruchu Narodowego zauważa, że "obecnie borykamy się z problemem marksizmu kulturowego i genderyzmu". - Mieliśmy do czynienia z I Paradą Równości w Częstochowie. W związku z tym środowiska narodowe, głównie z Młodzieży Wszechpolskiej i ONR-u, stwierdziły, że to towarzystwo należy powstrzymać, bo ich celem była prowokacja i profanacja - wyjaśniał.
- Nasi młodsi koledzy dowiedziawszy się, że ma się odbyć ta manifestacja, protestowali na trasie Parady Równości pikiety. Chodziło o to, żeby stanąć na drodze i zablokować, fizycznie nie dopuścić do tej profanacji. Należy działać spokojnie i bez agresji, ale zdecydowanie. To, co się działo to była taka wojna manewrowa, bo kolejne pikiety były przesuwane, a lewicowa manifestacja była puszczana obok nich - kontynuował Winnicki.
Za tę wypowiedź ponownie otrzymał podziękowania od dyrektora Radia Maryja. - Na Pańskie ręce chciałbym złożyć serdeczne "Bóg zapłać" za waszą postawę patriotyczną i katolicką. Także na marszach z okazji 11 listopada. Ja się tam niesamowicie buduję, jaka jest piękna młodzież. To, że bywają jakieś nieprawidłowości i prowokacje w tych waszych zgromadzeniach, ale wszędzie są różni ludzie - podsumował o. Rydzyk. Źródło wiadomosci.wp.pl
ONR może rozwijać w pełni swe sztandary wszak to Pierwsza Brygada Kadrowa Kaczyńskiego, jego ulubione diabełki maszerujące z hasłem na ustach my chcemy Boga. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. PiSowi się to podoba, PiS to karmi i się tym żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. Memy z marszu na podstronie Foto szopka
08 07 2018 Morawiecki mówi o "podkopie pod Polską" a internet się śmieje. "Nic głupszego dzisiaj już nie przeczytacie"
Morawiecki zawierza kraj Czarnej Madonnie i Rydzykowi. Bo wrogowie robią podkop, jak pod Jasną Górą jak kiedyś Szwedzi to robili. Premier Mateusz Morawiecki i inni dygnitarze PiS, którzy byli obecni w niedzielę na Jasnej Górze całkowicie zatarli granicę pomiędzy państwem a kościołem. Ale nie to zapamiętają internauci z ich występu. Już teraz cały internet śmieje się ze słów Morawieckiego, który mówił o "podkopie pod Polską".
To był istny festiwal pochwał, słodzenia i fikcji literackiej. Na mszy wieńczącej pielgrzymkę rodzin Radia Maryja na Jasną Górę pojawili się czołowi politycy PiS. Na początek minister Mariusz Błaszczak odczytał list od Jarosława Kaczyńskiego, w którym prezes PiS stwierdził, że Rydzyk i Radio Maryja są filarem wiary, polskości i patriotyzmu. 
Potem swoje pięć minut miał minister Adam Kwiatkowski z listem od prezydenta Dudy. Ale to nie oni byli bohaterami tej uroczystości, a premier Mateusz Morawiecki, który zachwalał Radio Maryja i swoją politykę wewnętrzną i zagraniczną. "Oddał" także naród w opiekę "Czarnej Madonny", ale wcześniej powiedział słowa, których internet mu długo nie zapomni. – Nasi przeciwnicy ideowi i inni, próbują zrobić podkop, podkop pod Polskę... polskość... pod nasze tradycyjne wartości. Rodziny, patriotyzmu, marzenia o wielkiej wspaniałej Polsce – mówił Mateusz Morawiecki. Nie trzeba było długo czekać, aż pojawią się na ten temat komentarze.  "Nic głupszego dzisiaj już nie przeczytacie. Morawiecki na pielgrzymce Radia Maryja: Pod Polską robią podkop jak kiedyś Szwedzi pod Jasną Górą", "Morawiecki zawierza kraj Czarnej Madonnie i Rydzykowi. Bo wrogowie robią podkop, jak pod Jasną Górą" – komentowali na Twitterze internauci. Źródło naTemat
Ten podkop pod Polskę trwa już od konca lat 80-tych. I kto w tym podkopie jest dziś najaktywniejszy an między innymi Kornel Morawiecki i Jarosław Kaczyński, gdzieś tam na przodku wałęsa się jeszcze Frasyniuk z Tuskiem i pozostali z grupy okrągłostołowych.
W 1989 roku po wielu libacjach i wzajemnych poklepywaniu się po plecach z Magdalenki wyruszył Wesoły Autobus w Polskę by ją zmieniać. I tak sobie jedzie i jedzie... Co jakiś czas zatrzymuje się by zabrać kolejnych uczestników libacji. Od czasu do czasu biesiadnicy wymieniają kierowcę by mogli bezpiecznie dalej się bawić. Dziś w tym Wesołym Autobusie zrobiło się niemiłosiernie ciasno. Trzeba kogoś wysadzić ale kogo jak wszyscy mocno się trzymają i nikt nie zamierza wysiadać. Każdy więc szuka sojusznika który pomógłby mu wyrzucić z Wesołego Autobusu konkurenta. W tym amoku w jaki wpadli nikt z biesiadników nie zauważył że Wesoły Autobus jedzie nie tą drogą i na dodatek nie w tą stronę. Ba okazuje się że nikt w nim nie pracuje dla kraju tylko dla własnego raju na ziemi. Bajka, nie to dzisiejsza Polska. Dziś ten Wesoły Autobus należy zepchnąć do rowu a biesiadników osądzić i ukarać tak jak na to sobie zasłużyli. Tylko kto ma to zrobić? 
Tuskowi i Kaczyńskim udała się jedna rzecz, zarządzanie strachem. Mistrzostwo świata. Cały czas zastanawiam się jak to możliwe by bać się bardziej niż za komuny. Co taki strach powoduje? Strach o utratę pracy ? Wyższy poziom niepewności o przyszłość, a więc i wyższy poziom lęku ? Dezintegracja społeczna , a co za tym idzie osłabienie więzi społecznych i wynikające z tego trudności komunikacyjne i poczucie osamotnienia ? Strach przed utratą dostępu do gadżetów i błyskotek proponowanych przez świat konsumpcji?

08 07 2018 Z jasnogórskich szczytów o prawdzie, pięknie bycia Polakiem i katolikiem oraz zgubnych zboczeniach.
Niedziela jest drugim dniem pielgrzymki słuchaczy Radia Maryja zorganizowanej pod hasłem „Polska miłością wskrzeszona”. Na Jasnej Górze stawić się mają licznie politycy PiS. Centrum informacyjne rządu donosi, że w klasztorze pojawi się m.in. premier Mateusz Morawiecki, gdzie oczekiwane jest jego wystąpienie.„Niech ta pielgrzymka pomoże nam jeszcze raz odkryć godność i piękno bycia Polakiem i katolikiem”– apelował podprzeor o. Jan Poteralski do zgromadzonych. Zwrócił uwagę, że spotykają się w tym miejscu i w czasie, gdy w Europie i świecie obserwuje się „prześladowania chrześcijan, postępującą laicyzację i islamizację”.
Pielgrzymów witał wypróbowany przyjaciel toruńskiej rozgłośni biskup senior diecezji drohiczyńskiej Antoni Pacyfik Dydycz. Witał również, przy aplauzie zgromadzonych, jej dyrektora o. Tadeusza Rydzyka jako „współczesnego patriarchę” i dziękował Bogu za jego dzieło. Mówiono o prawdzie i wolności dowodząc, że nie ma prawdy, bez wartości. Tą, którą trzeba chronić szczególnie, jest rodzina i małżeństwo – podkreślano. „Słowo „małżeństwo” – mówił bp Dydycz – jest nadużywane, bezczeszczone, straszliwie zniesławiane i ośmieszane. Dwóch mężczyzn albo dwie kobiety ogłaszają się małżeństwem i domagają się prawnego zapisu. Czy to nie jest nadużycie? Jest! I to bolesne!” – mówił hierarcha, nawiązując – jak można domniemywać – do tego, że w niedzielę, gdy na Jasnej Górze będzie się rozpoczynać uroczysta suma, z przeciwnego krańca alej NMP w stronę Jasnej Góry wyruszy pierwszy w historii Częstochowy Marsz Równości, który bronił będzie m.in. praw środowisk LGBT.
„Kiedyś normalnie się to nazywało „zboczenie” – komentował sytuację chwilę później o. Rydzyk. „Ale jak tak powiedział jeden minister w rządzie AWS, to następnego dnia już nie był ministrem. Przyszedł błękitny telefon z Brukseli” – wspomina. Nawiązując do sytuacji politycznej w kraju hierarcha oburzał się podczas homilii: „Zakłamanie w naszych czasach jest straszliwe. Jakże często w mediach słyszymy o środowiskach, które twierdzą, że w imię demokracji idą walczyć z demokratycznie wybranymi przedstawicielami naszego narodu. Przecież to jest zaprzeczenie! Jak można walczyć z demokratycznie wybranymi przedstawicielami narodu! Wielkie kłamstwo! To właśnie takie zespoły i grupy, które w historii uderzały w przedstawicieli narodu, były przestępcze, zbrodnicze, to one były pochodzenia faszystowskiego czy komunistycznego. Dlatego trzeba, byśmy słowom nadawali prawdziwe znaczenie. Demokratyczne wybory to demokratyczne wybory. Trzeba uszanować wolę narodu”.
Redemptorysta opowiadając o „epokowym” znaczeniu szkoleń, prowadzonych dla rzeczników prokuratur i sądów prokuratorów w toruńskiej Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej z żalem dodał, że „nie wszyscy się szkolą [w Toruniu], ci, co tak szumią, to nie – powiedział aluzyjnie nawiązując do trwających w całej Polsce protestów w obronie Sądu Najwyższego i niezawisłego sądownictwa. Przy okazji Rydzyk ostrzegał, by słuchacze Radia Maryja innych mediów nie słuchali, bo te inne media, w których język wprawdzie jest polski, ale „serca polskiego w nich nie ma”.
Źródło: wyborcza.pl
06 07 2018 Czy PiS wygra z sędziami?
A wydawało się, że już pozamiatane. Sąd Najwyższy w rękach PiS, pierwsza prezes odesłana na emeryturę, pozostali prezesi również. Cel osiągnięty.
Jeszcze tylko rozwiązać problem z niezależnymi mediami i wreszcie Polska będzie taka jak być powinna. Bardzo „pisowska”. Wreszcie „demokracja podług PiS” będzie rządzić, rządzić, rządzić…
No cóż, okazało się, że to wcale nie takie proste. Na ulicach protesty, w Strasburgu debata i pokrętne tłumaczenia premiera Morawieckiego w tej sprawie. Miało być szybko i skutecznie, a zrobił się niezły bałagan.
Pierwsza prezes prof. Małgorzata Gersdorf nie podporządkowała się znowelizowanej przez PiS, ustawie. Zgodnie z konstytucją, zamierza pełnić swoją kadencję do 2020 roku. Poparło ją w tym postanowieniu 63 sędziów SN. Przez ostatnie dwa dni, czyli w czasie, gdy ustawa już weszła w życie, pani prezes pracuje normalnie, przykładnie pełniąc swoje obowiązki. Obawiając się, że obecna władza może chcieć usunąć ją siłą, wyznaczyła na swego zastępcę prezesa Izby Pracy, Józefa Iwulskiego. Oczywiście, tylko na czas jej ewentualnej nieobecności.
Prezydent Duda uznał, że to właśnie Józef Iwulski stoi teraz na czele SN, ale prezes Izby Pracy zaprzecza, jakoby były prowadzone jakiekolwiek rozmowy w tym temacie z głową państwa. Podkreśla, że jest on zastępcą, wybranym przez pierwszą prezes SN, a nie jej następcą.
Są dwa sposoby zmiany kierownictwa SN. Najłatwiejszym wydaje się wybranie przez Andrzeja Dudę „p.o. pierwszego prezesa” spośród sędziów SN. Z tym może być jednak duży problem, bo wydaje się mało prawdopodobne, by znaleźć sędziego, który stanie przeciwko swoim kolegom.
Jedno jest pewne. Sędziowie nie zamierzają się poddać w walce o Konstytucję i zachowanie zasady trójpodziału władzy, która jest podstawą demokracji. Zrobią wszystko, co możliwe, by Polska nie skręciła już całkowicie w stronę autorytaryzmu, a to oznacza dla rządzącej partii niezły „ból głowy”. Źródło: wyborcza.pl

06 07 2018 Niesłychane – senator PiS rozumie ludzi, którzy protestują przed Sądem Najwyższym!

Senator Prawa i Sprawiedliwości Aleksander Bobko stwierdził w rozmowie z wp.pl, że rozumie ludzi, którzy protestują pod Sądem Najwyższym. – „Zapis w Konstytucji mówiący o długości kadencji I prezesa Sądu Najwyższego jest prosty, jasny, niepodlegający interpretacji. Kadencji I Prezesa Sądu Najwyższego nie powinno skracać się ustawą. Istnieje wiele przesłanek, by sądzić, iż ustawa o SN nie jest zgodna z ustawą zasadniczą. Niewątpliwie istnieje poważny spór prawny. Sytuacja jest bardzo niedobra”.
Przypomnijmy, że Bobko w Senacie wstrzymał się od głosu w sprawie pisowskiej ustawy o Sądzie Najwyższym. Dzisiaj twierdzi, że postąpiłby tak samo. Jednocześnie krytykuje tryb, w którym pracuje Sejm i Senat. – „Ustawy przeprowadza się, nie słuchając opinii publicznej, na szybko. Odbiega to nieco od modelu pracy parlamentarnej, gdzie spokojnie się dyskutuje, słucha różnych opinii. Prawo w polskim parlamencie uchwala się dziś zbyt często w trybie nadzwyczajnym” – powiedział Bobko.
Można się zastanawiać, ile w słowach senatora PiS szczerości, a na ile – cytując komentarz internautki – „Zaczynają się ucieczki z PiS-u! Strach przed odpowiedzialnością się zbliża!”.Źródło: wp.pl
05 07 2018 Sędziowie TK przerywają milczenie. Piszą list do Przyłębskiej.
Po płomiennym wystąpieniu premiera RP w Strasburgu, gloryfikującym sytuację w polskim wymiarze sprawiedliwości i zapewnieniu, że polscy sędziowie są dużo bardziej niezależni niż kiedykolwiek, jak grom z jasnego nieba spada na opinię publiczną list, który sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wystosowali do szefowej TK.
Zwrócili się do Julii Przyłębskiej z apelem o bezzwłoczne poinformowanie o tym, jakie zasady decydują o pomijaniu tzw. starych sędziów w rozpatrywaniu poszczególnych spraw. Sędziowie wskazali na nieprawidłowości i napisali „nie możemy dłużej milczeć.”Szefowa TK pospieszyła z błyskawiczną ripostą: „zasady wyznaczania składów orzekających są zgodne z ustawą. Zarzucane przez sędziów TK „nieprawidłowości” w postaci „niejasnych kryteriów wyznaczania sprawozdawców i przewodniczących składów orzekających” Trybunału są bezzasadne”– oświadczyła krótko i zdecydowanie prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Tymczasem, zdaniem autorów pisma od początku sprawowania przez J. Przyłębską funkcji Prezesa TK, nie są jasne kryteria wyznaczania sprawozdawców i przewodniczących składów orzekających, brak ich uzasadnień i niemal całkowite pomijanie niektórych z sędziów przy rozpatrywaniu wniosków o wyłączenie sędziów z orzekania, na co podają ponad 20 przykładów.
Siedmioro sędziów – Leon Kieres, Piotr Pszczółkowski, Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Stanisław Rymar, Piotr Tuleja, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz i Marek Zubik – zarzuca pani prezes nagminne pomijanie ustawowego trybu alfabetycznego wyznaczania sędziów i faworyzowanie sędziów wybranych przez rządzącą obecnie większość. Podkreślają, że prowadzi to do „zniweczenia założonego przez ustawodawcę celu, jakim jest zagwarantowanie bezstronności składów orzekających Trybunału”.
„Praktyka stosowana przez Panią Prezes jawnie odbiega od ustawowego standardu, o czym najlepiej świadczą coraz częstsze publikacje, których autorzy wyliczają sygnatury spraw rozstrzyganych przez TK w składzie ukształtowanym sprzecznie z prawem, ukazując bezpośredni związek między swobodnym doborem sędziów a treścią konkretnego rozstrzygnięcia” – czytamy.
Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego przypominają, że „praktyka wyznaczania składów sędziowskich powinna być transparentna i zapewniać każdemu z sędziów konstytucyjnych wiedzę, która z kolejnych rodzajów spraw wpływających do Trybunału Konstytucyjnego będzie rozpoznawana z jego udziałem”. List podpisali sędziowie wybrani w poprzednich kadencjach Sejmu oraz sędzia Piotr Pszczółkowski, wybrany za czasów Prawa i Sprawiedliwości. Źródło: TVN24/wp.pl/
Bardzo lubię Polskę, bo to niezły Meksyk. I chyba najlepsze dla wariatów miejsce. Przyłącz się do nas , jest nas coraz więcej! Doczekaliśmy czasów demokracji. Kłamczuch kłamczuchowi kłamstwo zarzuca. Złodziej złodzieja okrada. Oszust oszusta oszukuje, a przestępca przestępce od przestępcy wyzywa. Mnie ta awantura wokół SN ani ziębi ani parzy, bowiem stoję kilka kilometrów od korytai nie mam żadnych szans na dostanie się do niego. Dla mnie nie jest ważne kto będzie kierował SN bo i tak pozostanie po staremu. że prawo jest dla biednych a sprawiedliwość dla bogatych. 
03 07 2018 A w Sejmie PiS zmienia zasady wyboru do europarlamentu
Znowu w ekspresowym tempie i pod osłoną wydarzeń dotyczących Sądu Najwyższego, PiS majstruje przy ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Według Mariusza Witczaka z PO, wprowadzenie pisowskich zmian „musi skończyć się katastrofą dla obywateli i polskiej demokracji”. – „Chodzi o to, żeby napisać ordynację w taki sposób, żeby zawsze przepisy ordynacji faworyzowały PiS. Włamujecie się do ordynacji i w nogi na Nowogrodzką” – powiedział Witczak.
Zdaniem szefowej Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer, projekt ordynacji do PE nie ma nic wspólnego z demokracją. – „Chcecie realnie ukraść mandaty mniejszym ugrupowaniom. Nikt nie ma wątpliwości, że projekt ustawy ma na celu dwie rzeczy: z jednej strony zabetonowanie całej prawej strony, w ten sposób, żeby nikomu nie przyszło nawet do głowy, żeby stworzyć własne ugrupowanie, własną listę czy własny pomysł na działalność. A z drugiej strony – duży desant polityków PiS do PE” – stwierdziła Lubnauer.
Projekt krytykował też Piotr Zgorzelski z PSL. Według niego, nie poprawi się przejrzystość przepisów wyborczych, natomiast chodzi o to, że PiS chce dokonać zmian związanych z okręgami i podziału mandatów. Dotyczyć to będzie przede wszystkim 3 okręgów wyborczych: jednego – obejmującego Warszawę i dwóch, obejmujących województwa śląskie, dolnośląskie i opolskie. – „To tereny, na których PiS nie cieszy się dużym poparciem” – zauważył Zgorzelski. Poseł PSL uważa, że wszystko wskazuje na to, że w PiS „osoby skompromitowane będą wycofywane z polityki krajowej i przenoszone do PE”.
Głos w debacie zabrał też w imieniu koła Liberalno-Społeczni Ryszard Petru. – „To jest kontynuacja polityki – nam się należało. Nie macie po prostu roboty dla dyletantów z waszego rządu i będziecie chcieli ich wysłać do Brukseli – i pana marszałka Marka Kuchcińskiego, i b. premier Beatę Szydło. A zauważcie – oni się na Europie nie znają, w polskiej polityce się skompromitowali, nie znają języków obcych, a gdyby tylko mogli, to by Polskę z UE wyprowadzili. Ale jest w Europie i w PE coś, co się wam tak bardzo podoba – tam są pieniądze. Euro jakoś dla Polski nie chcecie, ale dla siebie to każdą kwotę przyjmiecie – i na tym polega ta zmiana. Cała polityka PiS to wielka pazerność – czy to w postaci nagród, odpraw ze spółek skarbu państwa, czy to w postaci roboty dla swoich” – powiedział Petru, zwracając się do posłów PiS. Źródło: gazetaprawna.pl

03 07 2018 Czym się różnił Kaczyński od Kaczyńskiego – opowiada I prezes SN
„Czytałam wywiad Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział, że nie wiadomo, czy ta Gersdorf to jest autorytet” – stwierdziła kiedyś w rozmowie z Onetem Pierwsza Prezes SN. Podkreśliła, że „Pan Kaczyński powinien wiedzieć, kim jest ta Gersdorf, bo mieszkaliśmy na warszawskim Żoliborzu podwórko w podwórko. A jego brata znałam bardzo dobrze, bo był – tak jak ja – prawnikiem od prawa pracy. Jarosław to był zawsze polityk, który burzy. Nigdy nie miałam takiej oceny Lecha” – stwierdziła.
Portal przypomina, że Lech Kaczyński nie wykonał żadnego wrogiego gestu wobec Sądu Najwyższego ani Gersdorf. Mało tego, jako prezydent powołał ją na sędziego SN. „Dziś jego brat chce ją z najważniejszego sądu w Polsce wyrugować”.
Słowa Małgorzaty Gersdorf były natomiast reakcją na wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który w rozmowie z tym samym Onetem wiosną 2016 r. zapytany o krytyczną ocenę działań PiS wobec Trybunału Konstytucyjnego, wyrażaną przez Gersdorf, odpowiedział: „Proszę mi nie przypominać pani prezes, która nie powinna być prawnikiem, tylko handlować na bazarze” – mówił. Podczas autoryzacji ponoć usunął słowo „bazar”, ale dodał, że dla niego Gersdorf nie jest żadnym prawnym autorytetem.
Jak sugeruje Onet podłoże obecnego zamieszania jest więc zawstydzająco prozaiczne i jest zwykłą fanaberią Kaczyńskiego, który nie od dziś żywi do obecnej prezes głęboką, osobistą niechęć. Źródło: naTemat

03 07 2018 Prof. Piotrowski: Czysta czystka. Jesteśmy w sytuacji nieco orwellowskiej
Po tym, jak prezydent Andrzej Duda podjął decyzję ws. I Prezes SN Małgorzaty Gersdorf i na p.o. prezesa tegoż sądu wyznaczył sędziego Józefa Iwulskiego, sytuacja w sądzie staje się co najmniej zaskakująca - taką opinię w rozmowie z Onetem prezentuje prof. Ryszard Piotrkowski, konstytucjonalista, który podkreśla, że "prezydent nie tylko nie przejmuje się konstytucją, ale nie przejmuje się też ustawą, której był autorem".
Tę opinię prof. Piotrowski uzasadnia wprost - sędzia Iwulski, który ma zostać p.o. I Prezesa SN także, podobnie jak prof. Gersdorf nie wypełnił obowiązków ciążących na nim z mocy nowej ustawy o Sądzie Najwyższym. On także przekroczył nowy, uchwalony przez PiS wiek 65 lat, który zmusza sędziów do przejścia w stan spoczynku. Sędzia Iwulski - podobnie jak prof. Gersdorf - nie złożył do prezydenta prośby o zgodę na dalsze orzekanie
Zdaniem prof. Piotrowskiego, Pałac Prezydencki zastosował subtelną rozgrywkę. - Skoro I Prezes pozostaje prof. Gersdorf, a sędzia Iwulski jedynie ją zastępuje, to nie ma podstaw, by wnosić skargę do Trybunału Sprawiedliwości - mówi nam konstytucjonalista
Układ między Gersdorf a PiS? Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego zdecydowała się na unik w starciu z prezydentem i PiS. Choć formalnie nie rezygnuje ze stanowiska, to zamierza wziąć długi urlop. Według informacji Onetu, to może być element poufnej umowy między Małgorzatą Gersdorf a obozem władzy.
Źródło wiadomosci.onet.pl 
Walka toczy się na samych szczytach władzy, a to może nam biednym żuczkom przynieść tylko same korzyści. Kiedyś byliśmy jednym narodem aż do momentu kiedy pojawili się Kaczyńscy ze swoim PiSem. 
02 07 2018 „Dla nich Macierewicz jest bożyszczem” – WOT „prywatnym wojskiem” Macierewicza?
– „To jest dowód na skandaliczne upolitycznienie tej formacji. Takie działanie jest wyrazem nielojalności wobec ministra oraz upadku honoru i godności żołnierskiej. Wstyd” – skomentował w onet.pl gen. Waldemar Skrzypczak, były wiceminister obrony i były dowódca Wojsk Lądowych, zachowanie dowódcy 3. Podkarpackiej Brygady Obrony Terytorialnej. Na przysięgę tej brygady w maju zaprosił szefa MON Antoniego Macierewicza, a pominął obecnego ministra Mariusza Błaszczaka. – „Dla nich Macierewicz jest twórcą formacji i bożyszczem, a aktualny szef MON się nie liczy. Za tę atmosferę odpowiada dowódca WOT. Nie wyobrażam sobie, by któryś z moich żołnierzy poważył się na takie działania” – dodał Skrzypczak.
Wojska Obrony Terytorialnej to „dziecko” Antoniego Macierewicza. Prawie natychmiast po przejęciu przez PiS władzy, pod koniec 2015 r. powołał pełnomocnika ds. utworzenia WOT, a kilka miesięcy później podpisał koncepcję utworzenia wojsk. Formalnie Wojska Obrony Terytorialnej zostały utworzone w styczniu 2017 r.  Macierewicz nie szczędził sił i środków dla WOT; mówiło się wręcz o tworzeniu przez niego „prywatnego wojska”. Na przysięgę 3. Podkarpackiej Brygady Obrony Terytorialnej w Mielcu płk Arkadiusz Mikołajczyk zaprosił więc Macierewicza, a nie Błaszczaka. Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości na uroczystości przyjechał samochodem Żandarmerii Wojskowej i był witany z honorami przynależnymi ministrowi.  Zdaniem generałów, w WOT powinien nastąpić duży wstrząs, by formacja wróciła na tory normalnego wojskowego funkcjonowania. – „To pierwsze spektakularne potwierdzenie tezy, że wojska obrony terytorialnej są zakochane w Macierewiczu, ignorując przy tym oficjalnie kierującego resortem Mariusza Błaszczaka. To też przejaw choroby kadrowej tej formacji na najwyższych jej szczeblach” – uważa gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Dowódca płk Arkadiusz Mikołajczyk został zdymisjonowany przez ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. Źródło: onet.pl
Macierewicz nadal pełni funkcję przewodniczącego Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego, ma ochronę Żandarmerii Wojskowej i bez skrupułów korzysta z służbowego samochodu. Jakby tego było mało, były minister Antoni Macierewicz zasiada w gabinecie mieszczącym się przy ul. Klonowej 1, gdzie „mieści się m.in. Centrum Operacyjne ministra obrony narodowej czy biuro ds. procedur antykorupcyjnych. Wyposażone jest w najlepsze systemy bezpieczeństwa, w tym antypodsłuchowe, zwłaszcza od strony mieszczącej się obok przy Belwederskiej Ambasady Federacji Rosyjskiej. Dlatego tu, choć MON posiada wiele placówek w Warszawie w których mieszczą się biura czy departamenty odbywały się najważniejsze spotkania ministra obrony.”Macierewicz zachowuje się tak jakby nadal był szefem resortu, wydaje dokumenty, na których przybija pieczątki jako szef MON. Ma dostęp do wielu strzeżonych dokumentów. I zachowując swoje dawne przywileje, zapewnia sprzymierzeńców, że wróci na stanowisko.
30 06 2018 Macierewiczowi nikt nie podskoczy, nawet Błaszczak.
Powołany w styczniu bieżącego roku na stanowisko ministra obrony narodowej, Mariusz Błaszczak, jest bodaj pierwszym ministrem MON, który pozostawił należny mu gabinet swojemu poprzednikowi, a sam urzęduje w biurach służących do tej pory wiceministrom. Ta nad wyraz kuriozalna sytuacja zaistniała w chwili, gdy Antoni Macierewicz przystał łaskawie na swoje odwołanie, ale jednocześnie wymógł na prezesie Kaczyńskim możliwość dalszego korzystania z wszelkich dobrodziejstw resortu.
Urzędujący minister, Mariusz Błaszczak w symbolicznym hołdzie z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, przeniósł się do budynku przy Alei Niepodległości. To pierwszy taki wypadek w historii, że były minister dyktuje warunki. „To jest paradoks, że człowiek, który zrobił tak wiele złego dla polskiej armii, funkcjonuje w willi rodziny Piłsudskich (mieszczącej się przy ul. Klonowej – przyp. red.), która zrobiła tak wiele dobrego dla polskiej armii – oceniał poseł PO Cezary Tomczyk.” Urzędujący minister MON miał uzdrowić polskie wojsko, jednak wyraźnie widać brak jakichkolwiek pomysłów, a gabinetowa farsa z dorobioną ideologią służącą przenosinom, jest tylko potwierdzeniem tej tezy. Źródło: wiadomości.wp.pl
03 12 2017 Tajne akta ministra obrony narodowej Antoniego M.. 
Ta historia wyjaśnia, dlaczego w 2008 r. służby odebrały Antoniemu Macierewiczowi dostęp do wszystkich tajemnic, w tym UE i NATO. Rzuca też światło na prawdziwy powód jego pospiesznego powrotu spod Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. Trochę światła na tę sprawę w październiku 2014 r. rzucił niechcący Jacek Kurski w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i” w TVN24.  „Kurski ujawnił, że Macierewicz wracał w popłochu do Warszawy grzebać w szafach pancernych BBN. Według TVN24 „po przyjeździe do Warszawy Macierewicz od razu udał się do Pałacu Prezydenckiego. Oficjalnie po to, by oddać hołd tym, którzy zginęli w katastrofie, ale później rozpoczął serię spotkań z urzędnikami Kancelarii Prezydenta oraz Biura Bezpieczeństwa Narodowego”. Dlaczego jednak służby nie zawiadomiły prokuratury w sprawie wynoszonych z BBN paczek? Bo, jak tłumaczy nasz rozmówca, żaden ze świadków, który znał ich zawartość, nie zgodził się złożyć zeznań w prokuraturze. Nie ma zeznań, nie ma przestępstwa. 
Więcej: 03 12 2017 Tajne akta ministra obrony narodowej Antoniego M. Na podstronie Polityka

30 06 2018 Pawłowicz jak trener Jarząbek z „Misia”

W najnowszym wpisie Krystyny Pawłowicz ewidentnie zabrakło słynnej piosenki trenera Jarząbka z „Misia” Barei, czyli „Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu. Niech żyje nam!”.
Posłanka PiS bowiem postanowiła podzielić się swoim uwielbieniem dla Joachima Brudzińskiego. –„Pan minister Joachim BRUDZIŃSKI jest „w porządku”. Stanowczy, ostre spojrzenie ,bardzo dobry kontakt z posłami. Zawsze odpowiada na wszelkie, też trudne pytania. Docenia pracę innych, broni nas przed atakami. Rozumie, że siedzący na barykadzie to odgromniki…” – napisała Pawłowicz.
– „Śledzę pani wpisy, bo pani zawsze wyjdzie przed szereg i pierwsza farbę puści. To podlizywanie do @jbrudzinski oznaczać może tylko jedno. Stał się oficjalnym następcą Jarosława Kaczyńskiego. Martwię się o zdrowie prezesa, kolejnego świętego Kaczyńskiego Polska nie zniesie” – napisała jedna z internautek. A Pawłowicz tak odpowiedziała: – „Myśli Pani, że się „podlizuję”?”. Internautka tak skomentowała tę odpowiedź: – „Znamienne, skomentowała pani podlizywanie się, a pominęła pozostałą część tego, co napisałam. Dziękuję, można na Panią zawsze liczyć”.
Inni internauci tak komentowali: – „Podobno laserami z oczu umie pociąć kapustę na sałatkę”; – „Jarosław Kaczyński oddaje władzę i stąd ta laurka?”; – „Pan Brudziński razem z panem Morawieckim położył rok temu stępkę pod największy prom. Może go Pani spytać, jak idzie budowa promu?”. Źródło: Twitter
Kaczyński wraca do szpitala. Czeka go kolejna operacja
Według nieoficjalnych informacji operacja może się odbyć już w lipcu. - Ta operacja prezesa mogłaby być dużo wcześniej, gdyby nie stan zapalny w kolanie i infekcja bakteryjna – zaznacza w rozmowie z "Super Expressem" ważny polityk PiS. A po operacji prezesa będzie czekać jeszcze żmudna rehabilitacja.
Ile razy można jedno kolano operować? No chyba, że jest to kolano sobowtóra i trzeba je troszkę popsuć by uwiarygodnić, że to jest Jarosław Kaczyński?

30 06 2018 Tusk o ustawie o IPN i pozwaniu Polski do unijnego Trybunału
– „Dobrze, że wreszcie większość sejmowa, PiS, rząd jakoś ogarnęli się i zrozumieli, że to była droga absolutnie donikąd. Szkody, jakich narobili, (…) będą niestety długo ciążyły nad polską reputacją”– tak skomentował przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk poprawienie przez PiS ustawy o IPN. Szef RE podkreślił, że zanim dokonano nowelizacji tej ustawy, wielokrotnie ją krytykował, bo „sprawa miała charakter międzynarodowy”. – „Kiedy pojawiała się ta nieszczęsna ustawa, a ja akurat byłem wtedy na jednym ze szczytów, (…) właściwie wszędzie, gdzie byłem na świecie, to był jeden z pierwszych tematów i zawsze w złym kontekście dla Polski. Tych szkód za szybko nie naprawimy” – powiedział.
Tusk odniósł się także do sporu rządu PiS z Komisją Europejską w sprawie przestrzegania praworządności. – „Nie analizowałem jeszcze tego pod kątem prawnym. Mam swoje zdanie na temat całościowej polityki obecnych władz w kwestii wymiaru sprawiedliwości i niezależności sądownictwa. (…) Mój pogląd jest jednoznacznie krytyczny. Uważam, że wszystkie strony konfliktu, ale zacząłbym jednak od polskiego rządu, powinny zastanowić się, w jaki sposób – jest to bardzo ważne dla Polski i polskiej reputacji – przywrócić poczucie ładu i praworządności w odniesieniu do Polski” – powiedział szef Rady.
Na pytanie o pozwanie Polski do unijnego Trybunału Tusk odpowiedział: – „Tu, w Europie na szczęście wszystkich obowiązują procedury, a nie tylko taki brutalny rachunek sił, kto kogo oszuka, kto kogo ogra. Wszędzie tam, gdzie rządzi prawo, gdzie są szanowane procedury, życie ludzi i instytucji wygląda lepiej”. Źródło: gazetaprawna.pl
Szkody jakie ponosiła Polska w wyniku wojny Tuska z Kaczyńskim są nieodwracalne. Tych szkód gospodarczych, politycznych już nie naprawią nawet najlepsze nowelizacje ustaw. Źle się dzieje w państwie polskim kiedy szkodnik ze szkodnikiem licytuje się na szkody jakie poczynili. 
27 06 2018 „Błaszczak z Rudego będzie dowodził?”, czyli modernizacja wojska według PiS
– „Agencja Mienia Wojskowego miała pozbyć się wysłużonych starych czołgów T-72. Podjęto decyzję o… przywróceniu ich do służby. Kierownictwo #MON powinno przesiąść się z BMW 7 na Wołgi” – napisał na Twitterze poseł PO Krzysztof Brejza. To aluzja do kupowania przez MON limuzyn do wożenia VIP-ów, o czym napisał w kolejnym tweecie. – „Nie tak dawno MON zakupił kilkadziesiąt BMW 7, X5, Audi Q7 do wożenia VIP-ów”.
Zamiast więc modernizować polską armię, Błaszczak zdecydował, że kilkadziesiąt starych czołgów T-72, pamiętających jeszcze czasy Układu Warszawskiego, będzie ponownie wykorzystywanych przez żołnierzy. Internauci nie zostawili na najnowszej koncepcji MON suchej nitki. – „Wojsko w stylu retro. Ciekawe, kiedy odkurzą pióra i reaktywują husarię?; – „Zakup celowy, bardzo ważny w kontekście strategii Wojska Polskiego przyjętej przez Mariusza Błaszczaka, a nakierowany na szybką i komfortową ucieczkę ministra i jego gabinetu politycznego w razie inwazji obcych wojsk na terenie RP”; – „Porządne maszyny, co mają się marnować. Może jakieś T-34 się znajdą w magazynach :)”.
– „Ja pierdziu, to towarzysz Błaszczak z Rudego będzie dowodził?”. T-34 to model czołgu używanego podczas II wojny światowej – Rudy 102 w serialu „Czterej pancerni i pies”. Źródło: rp.pl., Twitter
Polski żołnierz na ćwiczeniach musi o wszystko starać się sam od prowiantu po umundurowanie, ba bywa tak, że żołnierze zamiast z karabinami ćwiczą z patykami, na dodatek w tenisówkach, bo butów w magazynie zabrakło! Cały budżet MON przejada amerykańska brygada pancerna stacjonująca w Polsce. Macierewicz na spotkaniu 13 05 2018 r w Sulejowie ogłosił, wszem i wobec, że polska armia jest pod względem siły TRZECIĄ ARMIĄ W EUROPIE! Po czym wpadł w amok samozachwytu i samouwielbienia, i gdzieś w obłokach zaczął bujać. Słomiany czołg, słomiany okręt, słomiany helikopter i żołnierz z drewnianym karabinem zasuwający na pieszo tak wygląda polska armia po modernizacji Macierewicza.
Memy na podstronie Śmieszne zdjecia
Kto tak naprawdę szefuje w MON? Macierewicz nie zrezygnował z ministerialnych przywilejów jak gabinet przy ul. Klonowej, ochrona, limuzyna, a nawet... sygnatura ministra. Na oficjalnym papierze Macierewicz wciąż przedstawia się jako minister obrony i tylko zakres dat (2015-2018) wskazuje na czas przeszły. Można powiedzieć, że w mediach jest tylko jeden minister obrony. Nie jest nim bynajmniej Mariusz Błaszczak.

26 06 2018 Mariusz Błaszczak chce wynająć amerykańskie wojsko. 7,5 mld zł na początek i co najmniej miliard rocznie.
Jednym z priorytetów resortu obrony są zabiegi o stałą obecność armii USA w Polsce. Minister Błaszczak kolejny raz ogłasza, że jesteśmy gotowi ponosić część kosztów z tym związanych. Problem w tym, że to potężne sumy, których tym samym nie dostanie nasze wojsko i zbrojeniówka. Szef resortu obrony przypomniał tę deklarację raz jeszcze podczas obchodów święta Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Błaszczak dodał również, że Polska podczas regularnych konsultacji zapewnia o chęci współfinansowania rząd USA.
Podobne stanowisko prezentował także jego poprzednik Antoni Macierewicz, Mówił np. o o sumie 2 mld dol. (blisko 7,5 mld zł) na inwestycję w infrastrukturę w kontekście polskiego wkładu w wydatki na umieszczenie dywizji amerykańskiego wojska w okolicach Bydgoszczy i Torunia.
Choć suma robi wrażenie, to zabiegi te zupełnie nie dziwią Andrzeja Kińskiego z Zespołu Badań i Analiz Militarnych i redaktora naczelnego magazynu „Wojsko i Technika”.
-Oczywistym jest, że to USA i NATO są gwarantami naszego bezpieczeństwa. Nasze siły zbrojne, nawet jeśli zwiększą swą liczebność i rozpoczną gruntowną modernizację, to w najbliższych latach, nie będą w stanie odeprzeć ataku Rosji - ocenia Kiński.
Można więc przyjąć, że wymarzona przez MON dywizja amerykańska liczyłaby w Polsce maksymalnie około 16 tys. żołnierzy. To około 2/3 sił stacjonujących w Korei Południowej. Można więc przyjąć, że jej roczne utrzymanie kosztowałoby koło 2 mld zł. Gdyby Amerykanie potraktowaliby nas jak rząd w Seulu, ostatecznie kosztowałoby to nas koło miliarda złotych rocznie.
- Polskie wojsko ma obecnie 3 dywizje. Amerykańska grupa dywizyjna wsparta lotnictwem i śmigłowcami ma jednak większy potencjał od naszej dywizji. Zatem można powiedzieć, że w tych planach byłego ministra Macierewicza chcieliśmy ściągnąć do Polski potencjał równy połowie naszego obecnego - mówi Michał Likowski. Źródło money.pl
Czy jedna dywizja wojsk USA jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo Polsce? Przecież jak Putin mruknie to Amerykanie natychmiast opuszczą Polskę, będzie to taktyczny odwrót. Dużo tańsze są dobre stosunki z sąsiadem. Poza tym co to za różnica pod czyim butem jesteśmy?

26 06 2018 „Wczoraj odsłonięty przez Prezydenta pomnik został ponownie ogrodzony jako… plac budowy”

„Infrastruktura Marynarki Wojennej wymaga odbudowy; jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych obiecuję ludziom polskiego morza, że będę działał w tej sprawie” – powiedział w niedzielę w Gdyni prezydent Andrzej Duda, odsłaniając pomnik Polski Morskiej… Były uroczysta zmiana wart, defilada i salut z pokładu ORP Błyskawica.  Duda z okazji stulecia powołania Marynarki Wojennej oddał hołd wszystkim należącym do formacji. Głowie państwa towarzyszył minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Monument, który od początku budził wiele kontrowersji miał pochłonąć 3 mln zł.
Wydarzenie to jak wiele innych tego typu serwowanych przez obecną władzę. Sęk jednak w tym, że pomnik odsłonięto i zaraz potem zasłonięto… Kpiarze uważają, że w tym przypadku deklaracje głowy państwa należy wziąć dosłownie… Pomnik też poszedł do remontu.
„Wczoraj odsłonięty przez Prezydenta RP Pomnik Polski Morskiej w @MiastoGdynia został ponownie ogrodzony jako… plac budowy” – poinformował na portalu społecznościowym gdynianin Wojtek Budziłło.  „Jak za komuny, zaraz po uroczystym otwarciu zamykało się by dokończyć” – skomentował inny internauta. Rzecznik Miasta Gdyni pytany o przyczynę ponownego ogrodzenia pomnika w rozmowie z Fakt24, oświadczył bez większego skrępowania: „Sam monument jest gotowy, ale jego otoczenie jeszcze nie. Będzie przygotowane nowe oświetlenie, odwodnienie, ścieżki dla pieszych, zieleń itd”. Do uroczystego odsłonięcie doszło „ze względu na Święto Marynarki Wojennej i że gdzieś te kwiaty trzeba było położyć”. W bryłę pomnika są już wkomponowane urny marynarzy, więc zdaniem rzecznika w tym wypadku spełniał on swoją rolę. Prace są daleko w polu, bo mają potrwać do października. Źródło: Fakt
26 06 2018 Co się dzieje z Jarosławem Kaczyńskim? Krzywousty rośnie w siłę. Czy Kornel Morawiecki szefuje Grupie Trzymającej Władze w Polsce?  Bankrut z 60 tys. dolarów długów prawą ręką premiera.
To wcale nie jest żart. Nominowany kilka tygodni temu na stanowisko pełnomocnika Morawieckiego do spraw rozwoju gospodarczego jest pospolitym bankrutem, który zostawił za sobą w Stanach Zjednoczonych wierzycieli i dług na ponad 60 tys. dolarów. Pisze o nim w „Newsweeku” Wojciech Cieśla. Chociaż w biznesie rozkręcanym w USA poniósł całkowitą klapę, w Polsce ma m.in. „formułować propozycje służące efektywnej realizacji strategii rządowych w sferze gospodarczej oraz być „wsparciem dla premiera w międzynarodowej współpracy gospodarczej”.
To Cezariusz Lesisz, człowiek w środowisku polskiego biznesu całkowicie nieznany. „To kumpel Kornela [Morawieckiego — red.] z konspiracji — zdradza jeden z asystentów premiera. Dodaje „Mateusz ma dobre serce i przygarnia ludzi z Solidarności Walczącej. Cezariusz był kiedyś kierowcą Kornela, potem był w gabinecie Mateusza gdy ten został ministrem”.
Newsweekowi udało się zebrać garść informacji na temat pana Cezariusza. Okazuje się, że po okresie działalności w Solidarności Walczącej wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, wprost do Nowego Jorku. Tam założył małą firmę budowlaną, która jednak szybko splajtowała. Zostawiając wierzycieli i dług na ponad 60 tys. dolarów powrócił na ojczyste łono, ale i tu los mu specjalnie nie sprzyjał.  We Wrocławiu, z o 15 lat młodszą Jadwigą (późniejszą partnerką) założył spółkę, która miała budować drewniane domy. Miała… bo niefortunna firma jest dziś w likwidacji.
Życie jednak biegnie dalej, więc krótko potem pani Jadwiga odnajduje dla siebie „cichy kąt” w banku Pekao SA, którym zarządza Zbigniew Jagiełło, kolega Lesisza z konspiracji. Sam Cezariusz Lesisz po wygranej PiS trafia na stanowisko w gabinecie Morawieckiego. Tu nareszcie może odetchnąć pełną piersią: dostaje funkcje w Agencji Rozwoju Przemysłu i Totalizatorze Sportowym. Jego żona trafia do rady nadzorczej PKN Orlen. To jednak dopiero początek jego prawdziwej kariery na ojczystej ziemi…
Jak głosi komunikat KPRM nowemu pełnomocnikowi premiera, mają pomagać wszelkie organy administracji państwowej. Współpracownik Mateusza Morawieckiego ma także prawo do powoływania specjalnych zespołów eksperckich.
Jak dowiaduje się Newsweek „w dostępnych w sieci zdawkowych biogramach Lesisza można przeczytać, że ma spore doświadczenie w zakresie: prowadzenia działalności gospodarczej”. Wiadomo też, że zupełnie nie ma ochoty na kontakty z mediami. Źródło: Newsweek
Krzywousty rośnie w siłę."Kim Pan jest panie Morawiecki, że zostaje Pan ministrem niezależnie od wyniku wyborów, wygryza ministra finansów, ministra skarbu, a nawet panią premier? Skąd ma pan parasol ochronny tak skuteczny, że bez właściwie żadnego politycznego zaplecza wygrywa Pan wojenki z Ziobrą, Szydło i Szałamachą a totalna opozycja i media z prawa i lewa traktują Pana ulgowo? Dlaczego zarówno Schetyna jak Kaczyński typują Pana na ministra”? Zapytał 6 grudnia 2017 na blogu lorem ipsum. Czy Kornel Morawiecki szefuje Grupie Trzymającej Władze w Polsce.

25 06 2018 Syn Przyłębskich dyrektorem w państwowym banku.
Marcin Przyłębski to syn Julii – prezes Trybunału Konstytucyjnego i Andrzeja Przyłębskiego – ambasadora RP w Berlinie, którego na placówkę wysłał PiS. „Dobra zmiana” nie zapomniała o ich potomstwie i od listopada ubiegłego roku ich starszy syn piastuje stanowisko dyrektora ds. współpracy z instytucjami Pekao SA.
Z sieci: Syn TW Wolganga i pani Wolfgangowej pewnie całkiem przypadkiem i bez związku ze swoim nazwiskiem, dostał dobrze płatną posadę dyrektora departamentu w Pekao S.A. Na moje oko jakieś 30.000 zł miesięcznie + premie.
Bank został „zrepolonizowany” przez PiS w grudniu 2016 r. Natychmiast jego zarząd został obsadzony przez ludzi związanych z partią rządzącą. „Newsweek” zapytał, czy starszy syn Przyłębskich trafił do banku w wyniku konkursu. – „Marcin Przyłębski posiada wszelkie kwalifikacje i doświadczenie do pełnienia funkcji dyrektora ds. współpracy z instytucjami jednej z największych instytucji finansowych Banku Pekao. (…) Od wielu lat komentuje sprawy gospodarcze w mediach lokalnych i ogólnopolskich”– napisali w odpowiedzi pracownicy biura prasowego Pekao SA. Jak mawiał klasyk – i to by było na tyle…
Podobny komentarz można by zastosować także przy odpowiedzi na kolejne zadane przez „Newsweeka” pytanie o zarobki młodego Przyłębskiego. – „Z oczywistych powodów nie możemy ujawnić wysokości zarobków p. Marcina Przyłębskiego, tak samo jak nie możemy ujawniać zarobków innych pracowników Banku Pekao: niezależnie czy chodzi o stanowiska kierownicze wszelkiego szczebla, specjalistyczne, czy kasjerów w oddziałach banku”.
Internauci na Twitterze tak odnoszą się do sprawy: – „Szli do wyborów z walką przeciw kumoterstwu i kolesiostwu…”; – „Jeśli to jest poziom kompetencji mamusi i tatusia, drżyjcie klienci”; – „Nowa elyta. Agent. Dubler. I bankier”; – „Coraz bardziej widać, kto korzysta z nacjonalizacji banków… a płaci „suweren”, nie pobierający „pincet”, a płacący wszystkie nowe podatki”.Źródło: newsweek.pl
A mnie to wcale nie dziwi parzcież tak jest od wieków i nie tylko w Polsce. Przecież klasa rządząca nie odda kluczowych stanowisk w państwie komuś z ludu, bo to by zagrażało bezpieczeństwu Państwa. 
24 06 2018 Sandomierz: Przepychanki i wyzwiska na spotkaniu z Beatą Szydło
Spotkanie z wicepremier Beatą Szydło na Zamku Królewskim w Sandomierzu zakończyło się w atmosferze wyzwisk i przepychanek - informuje portal echodnia.eu. Zebrany tłum wykrzykiwał hasła: "Targowica" i "Warto być przyzwoitym", inni skandowali z kolei: "Beata, Beata...".Jak informuje portal echodnia.eu, początkowo spotkanie przebiegało spokojnie.
"Przyjechałam do państwa, aby porozmawiać Polsce, o tym co zrobiliśmy po ponad dwóch latach rządów Prawa i Sprawiedliwości, przyjechałam, żeby powiedzieć państwu o naszych planach na najbliższe miesiące" - mówiła na Zamku Królewskim w Sandomierzu Beata Szydło. Wicepremier nawiązała też do nadchodzących wyborów samorządowych. "Zależy nam, aby wygrać te wybory" - podkreślała.Po przemówieniu uczestnicy spotkania mogli zadawać wicepremier pytania. Dotyczyły one m.in. zmian w konstytucji oraz problemów związanych z osobami niepełnosprawnymi.
Czas na pytania z tłumu szybko się jednak skończył - czytamy na echodnia.eu. Moderator spotkania poinformował, że zainteresowani mogą porozmawiać z Beatą Szydło w mniejszym gronie. Rozmową była zainteresowana ponad 30-osobowa grupa Obywateli RP, która przybyła na spotkanie z transparentami: "Pycha i szmal", "Konstytucja", "Targowica", "Warto być przyzwoitym", "Kłamstwa to grzech". Doszło do przepychanek i wyzwisk ze zwolennikami PiS, którzy skandowali "Beata, Beata...". Jak informuje echodnia.eu, kolumna rządowa Beaty Szydło nie mogła wyjechać z dziedzińca zamkowego, ponieważ kilka osób zablokowało przejazd. Wicepremier wyszła z samochodu do osób i rozmawiała z nimi 20 minut. Źrodło fakty.interia.pl
Jak me serce się raduje kiedy naród się buntuje. Za mich młodych czasów na takie rozmowy z balonówką przychodziliśmy. Wierzę, że coraz bliżej jest dzień, w którym Polacy przestaną na każde propagandowe zawołanie trząść palmą tylko po to by złodzieje i zdrajcy zbierali kokosy. Tak chamskiej i butnej władzy, takich obłudnych łgarzy na stanowiskach ministerialnych Polska nie miała nawet za komuny. Robią wszystko co im czerwony Khmer z Żoliborza każe. A oto efekty pracy Dojnej Zmiany które mieni się polskim rządem, gdzie się nie obejrzysz zobaczysz przekręty, oszustwa, złodziejstwo, kolesiostwo, po prostu jedno wielkie szambo. Taką Nową Polskę według ewangelii Jarosława będziemy wkrótce mieli: msza, pomnik, praca, spowiedź, różaniec, spanko i od nowa, msza... Wkrótce w każdym mieście, na każdym osiedlu, w każdej wsi staną pomniki Śp Lecha i dopiero się narobi. Wyobraźcie sobie te tłumy z krzyżami, różańcami i pieśniami na ustach, na kolanach wędrujące przez całe miasto od świątyni do pomnika od pomnika do świątyni w wielkich procesjach. 
24 06 2018 1,5 mld zł na ratowanie firmy, która dla Morawieckiego jest „perłą w koronie polskiej gospodarki”
– „Decyzja o dofinansowaniu Pesy zapadła na najwyższym szczeblu politycznym. Polecenie jest takie, że mamy się po prostu złożyć i nie pytać, czy to ma sens. Sprzeciw jest traktowany jak sabotowanie planu premiera” – powiedział „GW” urzędnik jednego z trzech państwowych banków. Chodzi o udzielenie 1,5 mld zł kredytu bydgoskiej firmie produkującej oraz remontującej pociągi, tramwaje i lokomotywy.
Pesa to dla Mateusza Morawieckiego to „perła w koronie polskiej gospodarki” i jedna z wizytówek jego sławetnego planu. Projekt jej ratowania nadzoruje utworzony w 2016 r. przez pisowski rząd Polski Fundusz Rozwoju. Jego wiceprezes Marcin Piasecki naciska na banki PKO BP, Pekao SA, BGK oraz PZU na „jak najszybsze uzgodnienie warunków” rozpoczęcia restrukturyzacji Pesy.
Tylko problem polega na tym, że Pesa jest już pogrążona w długach. Ma np. problemy z realizacją umowy z niemiecką koleją. Mowa o tym w mailu Pekao SA do PFR, do którego dotarła „GW”. – „W ocenie Pekao aktualna propozycja restrukturyzacyjna nie zapewnia wyeliminowania ryzyk kontraktu [Pesy] z Deutsche Bahn, których implikacje finansowe i odszkodowawcze mogą doprowadzić do upadłości PESA”. Jak sugeruje „GW” może to oznaczać, że Pesa utraciła zdolność kredytową. Przyznanie jej w tej sytuacji kolejnych pieniędzy może być złamaniem prawa.
– „Samorządy i państwo zapłaciły za pociągi i tramwaje, a teraz z pieniędzy podatnika płacimy jeszcze raz za ratowanie Pesy. Nasuwa się pytanie, czy nie mamy do czynienia z prywatyzacją zysków, a uspołecznianiem kosztów” – skomentował w rozmowie z „GW” Michał Beim, ekspert transportowy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. W PRL „cały naród budował swoją stolicę”, a teraz w państwie PiS cały naród musi ratować Pesę.
Źródło: wyborcza.pl
Co i w PESA też prowadzi interesy Kornel Morawiecki? A może ktoś jeszcze ważniejszy od samego premiera?

24 06 2018 Kaczyński szuka „kreta” w swojej partii?
Blady strach pewnie padł na niektórych polityków partii rządzącej. – „Prezes jest poirytowany i mocno wkurzony na to, że wyciekają z PiS różne plotki, spekulacje dotyczące jego rzekomego odejścia z funkcji prezesa, stanie zdrowia, czy wzajemnych intrygach i przekazywanie ich dziennikarzom. Cóż, szukamy kreta w partii, a sposobem na to może być sprawdzenie bilingów ważnych polityków PiS” – powiedział informator „Super Expressu”.
Według gazety, kwestia poszukiwania osób, które mogą wynosić z partii różne informacje była jednym z celów ostatniego spotkania w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy Nowogrodzkiej. Uczestniczyli w nim – poza oczywiście prezesem PiS – m.in. premier Mateusz Morawiecki, wicepremier Beata Szydło czy wiceprezes PiS Antoni Macierewicz. Decyzję w sprawie szukania „kreta” ponoć podjął sam Jarosław Kaczyński.
Internauci w komentarzach zadali kilka pytań. – „Podobno Kaczyńskiemu nie przeszkadza choroba, aby prowadzić wewnętrzne śledztwo w swoim grajdole i szukać kreta, który donosi mediom. Bilingi poszły w ruch. Skąd ta nerwowość? Może jednak sondaże wewnętrzne wyglądają zupełnie inaczej niż CBOS?; – „Takie mam trochę być może naiwne pytanie: jakim to prawem są przeglądane billingi z rozmów?”; – „Kaczyński szuka kreta w szeregach, sprawdzając billingi. Co jednak jeśli kret dostał informację via Skype, WhatsAp, prywatnego maila lub osobiście?”. Nam nasuwa się inne pytanie – czy prezes PiS wie, że we współczesnym świecie istnieją też takie sposoby komunikowania się? Źródło: se.pl
„Prezes Kaczyński”? spotyka się z najważniejszymi politykami z PiSu a nie może wystąpić publicznie? Coraz to bardziej jestem przekonany, że to nie jest Kaczyński a jego sobowtór. Teraz dopiero jak ogłoszono polowanie na kreta, strach i panika zapanuje w kadrach pisowskich. 11 maja zamknięto bramy szpitala przy ul. Szaserów dla wszystkich, czyżby to był dzień śmieci Jarosława? Czy zatem scena z Seksmisji kiedy to Ekscelencja przez „mikrofon” wydaje polecenia stanie się realem? 
23 06 2018 Ojciec Rydzyk strofuje Prezydenta Dudę i PiS.
W Radiu Maryja spotkali się w „Rozmowach niedokończonych” Antoni Macierewicz i Tadeusz Rydzyk.  Najważniejszym tematem był prezydent Duda i PiS. Po wypowiedziach obu panów wyraźnie widać, że sporo w nich niezadowolenia z posunięć partii rządzącej i głowy państwa.
Antoni Macierewicz „jest przerażony” pytaniami, jakie zaprezentował Duda do referendum o konstytucji. Szczególnie chodzi o jedno, w którym „pan prezydent (…) chce wprowadzić Unię Europejską jako część polskiej konstytucji, że mamy być na zawsze przypisani konstytucyjnie do Unii Europejskiej”. Jak przyznaje, „To jest niebezpieczne. Nie mam wątpliwości”.
Tadeusz Rydzyk też ma spore wątpliwości, czy będzie głosował na Andrzeja Dudę. Nie podoba mu się też, że z rządu został usunięty Jan Szyszko i Witold Waszczykowski, o Antonim Macierewiczu nie wspominając. Ojciec Rydzyk nie krył swojego zdenerwowania, gdy mówił, że „Wcale nie zamierzam stać z zawieszonymi rękoma! Jeżeli byłoby nie tak, to nie pójdę na głosowanie. Żebyście nas nie rozczarowali, nie wprowadzili w takie coś, że tak czy inaczej będziemy musieli na was głosować. Jeżeli byłoby nie tak, to nie pójdę na głosowanie”.
Wcześniej wydawało się, że współpraca mediów Rydzyka z PiS będzie przebiegała bez zakłóceń i partia Jarosława Kaczyńskiego może liczyć na wsparcie „dobrej zmiany” „dobrym słowem”, nawet jeśli nie do końca jest ona akceptowana przez środowiska medialne duchownego. Teraz jednak coś się zmienia. Zdymisjonowanie ulubionych polityków to nie wszystko. Tadeusz Rydzyk dostrzega też coraz mniej wsparcia dla swoich inwestycji. Widocznie te 94 mln zł dotacji (wyliczenia polityków PO), jakie otrzymał od rządu, wydają mu się kwotą zdecydowanie niewystarczającą.
W jednym z programów Telewizji Trwam skrytykowano też Jarosława Kaczyńskiego za brak zainteresowania aferą SKOK-u Wołomin. Liczono na pomoc polityków, ale okazało się to mrzonką.
Myślę, że Antoni Macierewicz jest bardzo zadowolony z przebiegu rozmowy i stanowiska Rydzyka wobec PiS. W końcu ten „wybitny” polityk nie da się ot tak, odsunąć i wcale mnie nie zdziwi, gdy zacznie budować własną formację. Mając takie wsparcie, może liczyć na sukces i może pokaże swoim partyjnym kolegom, co stracili. Z kolei Tadeusz Rydzyk swoim niezadowoleniem i krytyką może przekonać partię rządzącą, by w ramach zadośćuczynienia sypnęła więcej kasy na budowę jego imperium. Źródło: natemat.pl
O Rydzykowi wielkie pieniądze na budowę jego imperium tak po prostu się należą. A za co? Ano za rozwód Martusi, i żeby znowu od czarownic nie wyzywał, rodziny prezesa nie poniżał, listy wyborczej do parlamentu nie stworzył . Na powyższe mniemam że na 100 mln się nie skończy.  Dopóki rządzić będzie partia, która wywodzi się z systemu synekur dysponujących wszelkimi przywilejami i wyznającymi zasadę albo my albo oni. Dopóki taka hydra będzie żyła nie grożą nam radykalne zmiany mające polepszyć los szarego obywatela. Bogaci będą jeszcze o tyle bogatsi o ile biedni będą jeszcze biedniejsi. Zawsze ktoś musi stracić by ktoś inny mógł zarobić. Bowiem jedni się rodzą by słuchać a inni by wydawać polecenia.

23 06 2018 Ze spadających dochodów trzeba się będzie fiskusowi wytłumaczyć?

O czymś podobnym żadna wolnorynkowa gospodarka na świecie chyba jeszcze nie słyszała. Wygląda bowiem na to, że polski przedsiębiorca będzie musiał się tłumaczyć fiskusowi ze spadku dochodów. Kuriozalne pismo z żądaniem wyjaśnień, wystosowane do przedsiębiorcy opublikował na Twitterze wielce zdziwiony prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak.
Ujawnił on, że naczelnik Drugiego Mazowieckiego Urzędu Skarbowego w Warszawie w oficjalnym dokumencie z czerwca tego roku, zwrócił się do przedsiębiorcy „z prośbą o złożenie wyjaśnień w zakresie spadku dochodów w 2017 r. w porównaniu z rokiem 2016”. Dał mu siedem dni na odpowiedź.
Ministerstwo finansów zarzeka się, że nie zalecało doraźnych, odgórnych kontroli, wypada się więc domyślać, że to osobista inicjatywa jakiegoś nadgorliwego – chcącego przypodobać się dobrej zmianie – urzędnika.  Naczelnik US zwyczajnie zaniepokoił się tym, że spółka nie rozwija się tak, jak życzyłaby sobie skarbówka.
Państwo PiS jest czujne. Każdy spadek dochodów jest odnotowywany i skrupulatnie sprawdzany. Takie zjawiska jak spadek dochodów nie powinny mieć miejsca, a wszyscy powinni zarabiać i rozwijać się tak szybko, jak życzy sobie tego władza. W przeciwnym razie może być uruchomiony wobec przedsiębiorcy cały aparat kontrolny fiskusa, wyposażonego przecież przez PiS – owską władzę w stosowne instrumenty.
Jak tłumaczą na łamach forsal.pl eksperci podatkowi, znaczący spadek dochodów przedsiębiorcy może być odebrany przez urzędników jako sygnał, że podatnik stosuje techniki optymalizacyjne, które zmniejszają zobowiązania podatkowe. I stąd takie pytanie.
Pod wpisem Cezarego Kaźmierczaka zaroiło się od propozycji odpowiedzi na wezwanie US. Internauci nie szczędzili złośliwości. „Mniej pracowałem. Nie chciało mi się. Widok Misiewiczów koszących kasę dzięki układom politycznym pozbawił mnie motywacji do harówki” – odpalił  PiS- owskiemu naczelnikowi skarbówki jeden z nich. źródło: Money.pl/ CrowdMedia
Składki ZUS w górę szybciej niż emerytury. Mali przedsiębiorcy mają zasypać deficyt systemu
Władza nie ufa przedsiębiorcom. Na pewno oszukują na podatkach, więc trzeba z nich zdzierać w inny sposób. Świadczą o tym podwyżki ryczałtowych składek ZUS dla małych firm w ostatnich latach. Są zwykle dużo wyższe niż wzrost wypłacanych przez ZUS emerytur.
- Dwadzieścia lat temu składka wynosiła 348 zł. W 2019 wynosić będzie powyżej 1300 zł. Wzrost o 375 proc.  źródło msp.mony.pl
Premier Morawiecki bardzo dobrze i dużo mówi, podobnie jak Sumiński, tylko z tej jego premierowskiej gadki Polska nie ma żadnej korzyści, tylko same straty. Krzywousty nie ma zielonego pojęcia o zarządzaniu gospodarką, ale tatuś go na stoku premierowskim posadzili by bronił interesów zagranicznej finansjery. Dla tych ze skarbówki i premiera Morawieckiego jest to bardzo proste zwiększają się koszty to należy podnieś ceny swoich usług, wyrobów etc. Fakt w słupach to będzie się zgadzało, ale w życiu istnieje pewna granica, a jest nią zasobność portfeli naszych klientów. Morawiecki tak się rozpędził, że już wkrótce nie będzie w Polsce firmy która zapłaci polskiemu fiskusowi podatki. No i co wtedy z urzędnikami Skarbówki, na grzybki pójdą do lasu? Skoro jest tak dobrze z polską gospodarką a finanse państwa w jak najlepszej kondycji, to dlaczego co chwila mamy nowe podatki, podwyżki cen, cofanie ulg, odliczeń. Czyżby geniusz ekonomi Morawiecki nie widział że kołem zamachowym każdej gospodarki są niskie podatki? Co to znaczy niskie podatki, ano takie na które jest każdego stać płacić. Czyżby geniusz ekonomi Morawiecki nie słyszał o krzywej Laffera? 
20 06 2018 Zamrażarka jako symbol zdrady narodowej PO.
Nie ma przypadków są tylko znaki. Jakoś tak się dziwnie złożyło, że wrogowie Polski zaczęli mówić jednym głosem. Verhofstadt mówi o Vkolumnie Putina w której jest rząd Polski, a Schetyna i Trzaskowski  o zamrożeniu pieniędzy dla Polski. Czyżby rodził się nowy pakt Ribbentrop- Mołotow dotyczący ataku na Polskę tylko w wykonaniu UE i totalnej opozycji?
Nagle w przeciągu kilku dni najpierw liberał Verhofstadt powiedział: Europa ma piątą kolumnę w swoich szeregach: cheerleaderki Putina, które chcą zniszczyć Europę i liberalną demokrację. Są wśród nich: Le Pen, Wilders, Farage, Orbàn, Kaczyński(link is external), Salvini, którzy korzystają z pieniędzy Kremla i jego wywiadu”. Później Tusk mówił skorej zawsze do uderzenia w rząd GW , sugeruje, że Prawo i Sprawiedliwość, to faktycznie sojusznik Putina!
Na koniec najpierw Schetyna w Rp, a później Trzaskowski w Radio Zet głosili, że to dzięki PO pieniądze dla Polski nie przepadną tylko zostaną zamrożone, by po przyjęciu władzy przez PO te pieniądze zostały wypłacone. Tych zdrajców nie interesuje Polska, każdy donos, każde bezeceństwo jest  dopuszczalne, bo na pierwszym miejscu stoi interes partyjny nie dobro Polski i Polaków. Źródło:niepoprawni.pl/blog/andy51
Jeśli to ma być sztandarowa obietnica PO dla szerokiego elektoratu, a zdaje się ma, to przysłowie o wróblu i kanarku będzie teraz brzmieć"lepsze pięćset w garści, niż miliony w Brukseli"

20 06 2018 Zapadł wyrok ws. "mafii paliwowej". Główni oskarżeni uniewinnieni.
W materiale dowodowym w głośnym procesie ws. "mafii paliwowej" nie dopatrzono się procederu wyłudzania podatku VAT i prania brudnych pieniędzy. Główni oskarżeni, tzw. baronowie paliwowi Jan B. i Zdzisław M., zostali dziś uniewinnieni.
Spośród 18 oskarżonych osób uniewinnionych zostało ośmioro. Oskarżony Tomasz K. za zlecanie wystawiania fałszywych faktur i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą został skazany na trzy i pół roku pozbawienia wolności i grzywnę 60 tys. złotych.  Pozostałych dziewięciu oskarżonych za wystawianie fałszywych faktur lub posługiwanie się nimi zostało skazanych na kary od pół roku do trzech lat pozbawienia wolności i grzywny. Wobec niektórych oskarżonych sąd orzekł także czasowy zakaz prowadzenia działalności gospodarczej związanej z handlem produktami ropopochodnymi.
- Sąd uznał, że dowody zebrane w sprawie nie są wystarczające do przypisania oskarżonym winy za zarzuty opisane w akcie oskarżenia, dotyczące wyłudzenia i prania brudnych pieniędzy. Nastąpiła także zmiana w zakresie stanu prawnego, która też miała istotne znaczenie z punktu widzenia ustalenia odpowiedzialności karnej. W związku z tym doszło do uniewinnienia oskarżonych – powiedziała rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego sędzia Beata Górszczyk. Wskazała także, że sąd rozważał możliwość przypisania oskarżonym odpowiedzialności na podstawie przepisów Kodeksu karnego skarbowego, ale w takim przypadku nastąpiło już przedawnienie. Tak samo przedawnieniu uległ zarzut działania zorganizowanej grupy przestępczej. Proces w tej sprawie rozpoczął się w kwietniu 2005 r. Według ówczesnej Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, grupa miała "wyprać" niemal 200 mln zł i wyłudzić około 280 mln zł podatku VAT. Źródło wiadomosci.onet.pl 
Przecież to tak musiało się skoczyć, bowiem mafia paliwowa rodziła się w gabinetach politycznych i na Wiejskiej. Podatek VAT jest nieefektywny dla budżetu. Służy tylko i wyłącznie jako bat. Przepisy są tak zagmatwane i sprzeczne same ze sobą, że urzędasy swoją dowolnością interpretacji, z każdego mogą zrobić przestępcę podatkowego. Rozwiązanie jest proste. Likwidacja tego podatku. Ludzie zyskają w kieszeni. Oczywiście trzeba wtedy wywalić z ciepłych posadek całą armię zbędnych urzędasów. Skończy się też nagonka na "oszustów", których sami urzędasy kreują i to jest największe zmartwienie dla zbytecznej biurokracji. 
20 06 2018 Europarlament zagłosuje w sprawie praw autorskich. Oto, co zmieniają artykuły 11 i 13.
20 czerwca europosłowie zajmą stanowisko w kwestii nowych przepisów, regulujących przepływ informacji w internecie. Artykuły 11 i 13 budzi niepokój internautów, którzy obawiają się, że swobodna wymiana danych zostanie ograniczona.
Artykuł 11 wprowadza tzw. podatek od linków. Trwają spekulacje na temat tego, czy zostaną nim objęte jedynie portale internetowe i media społecznościowe, czy również prywatni użytkownicy sieci. Wydaje się, że najbardziej prawdopodobną opcją będzie zastosowanie wspomnianego przepisu wyłącznie wobec portali, jednak, jak twierdzą eksperci, decydujące w tej sprawie okaże się orzecznictwo sądów.
Nowe prawo może doprowadzić do marginalizacji małych podmiotów na rynku medialnym oraz utrudnienia funkcjonowania agregatorów informacji, takich jak Squid czy Google News. Skrajnym przykładem wspomnianej sytuacji jest zamknięcie Google News w Hiszpanii, gdzie obowiązuje podobne prawo.
Artykuł 13 dotyczy natomiast wprowadzenia mechanizmów kontroli treści w internecie, które przez przeciwników zmian nazywane są "automatami cenzurującymi". Komentarze oraz treści zamieszczane przez użytkowników sieci będą przechodziły obligatoryjną kontrolę przed publikacją.
Kontrola, którą wprowadza artykuł 13 może dotyczyć nie tylko bezprawnie rozpowszechnianych utworów, ale również przeróbek, parodii czy memów. Tego rodzaju wytwory kreatywności internautów mogą bowiem zostać uznane za plagiat.
Opinie ekspertów oraz internautów na temat artykułu 11 i 13 są przeważnie negatywne. Większość z nich uważa je za kolejny krok na drodze do cenzury i inwigilacji internetu. Nie brak jednak również głosów w obronie nowych przepisów. Zwolennicy regulacji podkreślają, że mają one na celu jedynie danie wydawcom prasy możliwości zarabiania na swoich artykułach i nie ograniczą swobody linkowania treści na własny użytek. Głosowanie z 20 czerwca nie przesądza jeszcze losu artykułu 11 i 13. Jego wynik będzie miał jednak wpływ na dalsze prace nad nowymi regulacjami. Źródło wiadomosci.wp.pl
Wkrótce Eurokołchoz zezwoli na publikację artykułów, komentarzy prawdziwie słusznych zgodnych z obowiązującą doktryną. Bowiem celem nadrzędnym PE stało się niesienie misji demokratyzacji społeczeństwa pod jej ciężkim i niezwykle twardym butem. Z RWPG, EWG protoplasty UE jak się nabijano jak wyszydzano a dziś co wracamy do czasów Stalina, Hitlera? Przecież nie musimy zgadzać się na każdy idiotyzm, który wymyśliła UE.
16 06 2018 „To, co dzieje się w Polsce od 2,5 roku, jest zadziwiająco zbieżne z celami rosyjskiej polityki”
Zdaniem polityków PO – z Tomaszem Siemoniakiem oraz szefową sejmowego zespołu śledczego ds. zagrożeń bezpieczeństwa państwa Joanną Kluzik-Rostkowską na czele – Polska pod rządami PiS stała się celem wojny informacyjnej. – „Wyraźnie widać w czyim interesie jest osłabianie wewnętrzne Polski. To, co dzieje się w Polsce od 2,5 roku, jest zadziwiająco zbieżne z celami rosyjskiej polityki. Wszystko zostało opisane w ich specjalnej doktrynie wojennej tzw. doktrynie Gierasimowa” – powiedział Fakt24 były szef MON Tomasz Siemoniak.
W doktrynie tej zapisano osiąganie określonych celów politycznych przy zastosowaniu metod niemilitarnych. – „Osłabianie więzi z Zachodem, budowanie napięć wewnątrz kraju, osłabianie państwa prawa. Te zbieżności są zbyt widoczne, żeby się nad tym nie zastanawiać, w czyim interesie takie rzeczy się w Polsce mogą dziać” – stwierdził Siemoniak. Politycy Platformy Obywatelskiej z ekspertami zajmowali się zagrożeniami dla Polski w ramach zespołu śledczego. Ekspert ds. terroryzmu dr Krzysztof Liedel z Collegium Civitas sytuację w Polsce porównał do tej na Ukrainie. – „Bardzo dobrze było to widać na przykładzie Ukrainy. Bardzo podobnie do nas przechodziła zmiany w organizacji państwowej, w armii, służbach” – powiedział Liedel. Według niego, przykładem mogą być czystki wśród oficerów służb specjalnych czy wyjątkowo ciepłe stosunki Antoniego Macierewicza z prorosyjskim amerykańskim kongresmenem Daną Rohrabacherem, nazywanym „ulubionym kongresmenem Putina”.
– „To wszystko dzieje się tu i teraz. Te zjawiska obserwujemy w Polsce od listopada 2015 r. Konflikt z Komisją Europejską to wypisz wymaluj realizacja wygodnej dla Federacji Rosyjskiej izolacji Polski w Unii Europejskiej” – dodała Kluzik-Rostkowska. Źródło: fakt24.pl

16 06 2018 Budujemy pomniki dla pana…

Sobota dla mieszkańców Szczecina, jak i przybywających tam turystów, okazała się niezwykle trudnym dniem.
Jak donosi na swoim koncie na Twitterze Sławomir Nitras: – „Szczecin stanął. Tramwaje nie jeżdżą, ulice zamknięte, nawet szkoła muzyczna zamknięta, żeby dzieci ćwicząc nie przeszkadzały. Ruch nad morze sparaliżowany. @jbrudzinski wyprawia urodziny prezesowi. Prywatny folwark sobie urządzili”. Za dwa dni Jarosław Kaczyński skończy 68 lat.
A wszystko to dla przybyłej dzisiaj do miasta wierchuszki PiS na czele z premierem Mateuszem Morawieckim, marszałkiem Sejmu, szefem MSWiA i „apolityczną” prezes TK Julią Przyłębską. Zawitali oni do Szczecina na uroczyste odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego. Tradycyjnie uroczystość rozpoczęła się mszą świętą, po której wszyscy udali się pod siedzibę zachodniopomorskiej „Solidarności”, gdzie na granitowym bloku został postawiony blisko dwumetrowy pomnik. Odsłonili go kuzyn braci Kaczyńskich Jan Maria Tomaszewski i szef „Solidarności” Piotr Duda.
Budowa pomnika byłego prezydenta od trzech lat budzi kontrowersje. Początkowo na jego powstanie nie wyraził zgody wojewoda, jednak później zdecydowano, że pomnik powstanie na prywatnej działce. Radni PO domagali się przedstawienia odpowiednich pozwoleń na budowę monumentu, ale niestety ich się nie doczekali. Przeciwko budowie pomnika protestowali nie tylko radni, ale także zachodniopomorski oddział KOD. Pomnik stanął. Tradycyjnie, jak to za rządów PiS bywa, nie przeprowadzono konsultacji wśród najbardziej zainteresowanych, czyli mieszkańców Szczecina. Źródła: gazeta.pl
Jedyny Kaczyński jaki zasługuje na pomniki to Bogusław.
Lech Kaczyński, jako przewodniczący Komisji Krajowej SOLIDARNOSCI, przystał w Magdalence na ubecki plan zagłady świata pracy w Polsce.
Jako Przewodniczący Najwyższej Izby Kontroli zdeprecjonował do ZERA znaczenie najwyższej instytucji kontrolnej państwa.
Jako Prokurator Generalny RP umocnił bandycki układ z Magdalenki, który Polskę utrzymuje w rękach ubeckiej sitwy.
Oprawcy za komuny musieli się czaić, ukrywać, chować twarz. Robić rożne zmyłki. Kamuflować się. Może nawet i cierpieli? A dziś głowy wysoko podniesione i wszelkie zaszczyty i honory mają. A to między innymi zasługa braci Kaczyńskich.
15 06 2018 Sejm zdecydował. Będzie kolejna komisja śledcza.
Powstanie nowa komisja śledcza. Wszystkie kluby opowiedziały się nad sprawozdaniem komisji za uchwałą o powołaniu komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT, choć klub PiS chce ograniczyć czas, który komisja będzie badać do lat 2007-15, a kluby opozycyjne proponują ten okres wydłużyć.
Kolejna komisja, która będzie sędzią we własnej sprawie. Nic nie wyjaśni tylko z budżetu wyparują kolejne miliony złotych. Wyłudzanie podatku VAT to efekt pracy posłów wszystkich kadencji, którzy lobbowali dziurawe ustawy by zadbać o własne kieszenie. Podatek VAT jest nieefektywny dla budżetu. Służy tylko i wyłącznie jako bat. Przepisy są tak zagmatwane i sprzeczne same ze sobą, że urzędasy swoją dowolnością interpretacji, z każdego mogą zrobić przestępcę podatkowego. Rozwiązanie jest proste. Likwidacja tego podatku. Ludzie zyskają w kieszeni. Oczywiście trzeba wtedy wywalić z ciepłych posadek całą armię zbędnych urzędasów. Skończy się też nagonka na "oszustów", których sami urzędasy kreują i to jest największe zmartwienie dla zbytecznej biurokracji.

15 06 2018 PiS wprowadzi ustawowy zakaz demonstrowania przed Radiem Maryja?

PiS przygotowuje kolejne zakazy dotyczące manifestacji, a zajmuje się tym Jan Klawiter, członek Prawicy Rzeczypospolitej, poseł niezrzeszony, który do Sejmu startował z list PiS. – „W ostatnim czasie miał miejsce szereg manifestacji pod kuriami biskupimi w Warszawie, Krakowie, Gdańsku czy Toruniu, co miało związek z obywatelską propozycją podniesienia standardu ochrony życia ludzkiego na prenatalnym etapie rozwoju” – napisano w uzasadnieniu najnowszego pomysłu nowelizacji ustawy o zgromadzeniach.
Chodzi oczywiście o protesty przeciw projektowi zaostrzającemu obecne przepisy aborcyjne, a firmowanemu przez Kaję Godek. – „Jakkolwiek władze kościelne nie były inicjatorami tego projektu, werbalna, a nawet fizyczna agresja protestujących skierowała się właśnie przeciwko nim, przejawiając się zgromadzeniami odbywanymi w bezpośredniej bliskości (niekiedy pod drzwiami) budynków kurii. Podobny charakter miały wydarzenia pod jedną z czołowych polskich katolickich rozgłośni radiowych” – czytamy dalej w uzasadnieniu. Tym razem autorom projektu chodzi o niedawną manifestację pod hasłem „Chryja pod Radiem Maryja”. Uczestniczki wznosiły hasła: „Fałszywe twoje modły, Rydzyk jesteś podły!” czy „Precz z Rydzykiem! Obłudnikiem!”.
Zgromadzenia nie mogłyby więc odbywać się w odległości mniejszej niż 200 metrów od kościołów, kaplic i cmentarzy. Nie wolno się będzie także gromadzić w pobliżu „innych budynków kościelnych, pomieszczeń służących katechizacji lub organizacjom kościelnym”.Poseł Klawiter zbiera obecnie podpisy posłów pod projektem tej nowelizacji. Aby zajął się tym Sejm, potrzeba zgody 15 posłów. Źródło: wyborcza.pl

15 06 2018 „Bat na posłów, którzy rzetelnie recenzują obecny rząd”
Tak o pisowskich zmianach w ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora mówiła w Sejmie posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz. – „Nowelizacja powinna się nazywać ustawą o tresurze posłów przez prezesa PiS. To bat na tych posłów, którzy rzetelnie recenzują obecny rząd. Tu absolutnie nie chodzi o godność Sejmu, tylko o wygodę polityków PiS, którzy nie mogą znieść uczciwego recenzowania ich działań. Stosujecie na co dzień podwójne standardy moralne” – stwierdziła Gasiuk-Pihowicz, zwracając się do posłów PiS.
– „Nie wystraszycie nas obcinaniem diet parlamentarnych” – mówił z kolei Tomasz Głogowski z PO. Podkreślił, że w obecnej kadencji Sejmu karani są prawie wyłącznie posłowie opozycji. Projekt PiS posłuży do karania posłów, mówiących „o złych rzeczach, które robi ten rząd”. – „Nowelizacja nie precyzuje, czym jest rażące naruszenie powagi Sejmu i daje duże pole do interpretacji. To kolejna próba zakneblowania ust opozycji” – powiedział poseł Platformy. Łukasz Rzepecki z Kukiz’15, a wcześniej poseł PiS, stwierdził, że „w sposób radykalny zwiększane są możliwości przyznawania kar przez Marszałka Sejmu”. Dodał, że kwestia ta nie powinna być regulowana ustawowo. – „Za chwilę posłowie czy senatorowie będą musieli kosić trawę w garniturze, bo do tego doprowadzicie, że każde zachowanie być może będzie podpięte pod to, czy poseł zachował się etycznie czy jednak nie” – ironizował Rzepecki. Debata – pisowskim „zwyczajem” – odbyła się pod osłoną nocy.  Projekt PiS zakłada wprowadzenie możliwości obniżenia uposażenia lub diety parlamentarzystów, których zachowanie „nie licuje z powagą pełnionych przez nich funkcji” poza salami plenarnymi Sejmu i Senatu oraz „na terenie będącym w zarządzie Kancelarii Sejmu”. Źródło: bankier.pl

14 06 2018 RPO pyta, czy to MSWiA kazało funkcjonariuszom legitymować obywateli po spotkaniach PiS.

– „Korzystanie z wolności słowa nie może wiązać się z tym, że ktoś jest legitymowany, spisywany i karany za to, że chciał zadać pytanie” – mówił niedawno Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Teraz w piśmie do wiceministra spraw wewnętrznych Jarosława Zielińskiego żąda odpowiedzi na pytanie, czy to MSWiA poleciło policji legitymowanie obywateli, próbujących zadawać pytania podczas otwartych spotkań z przedstawicielami władz?
Wcześniej RPO wystąpił do lokalnych komendantów policji o wyjaśnienie podstaw prawnych takich interwencji po spotkaniach Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka i posła Stanisława Piotrowicza w Witnicy. Do RPO dotarła też skarga obywatela, że do legitymowania obywateli dochodzi na spotkaniach z posłami PiS w innych miastach.
– „Ponadto, pojawiły się podejrzenia, iż praktyka ta jest wynikiem odgórnego żądania kierownictwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji skierowanego do właściwych miejscowo komendantów policji. Działania podejmowane przez funkcjonariuszy policji mogą tworzyć „mrożący skutek” dla debaty publicznej, który będzie powstrzymywać obywateli od komentowania kontrowersyjnych wydarzeń dotyczących wybranych podmiotów władzy” – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk w piśmie do wiceministra Zielińskiego.Tydzień temu tenże Zieliński, odpowiadając na pytania posłów Nowoczesnej o przyczynę spisywania przez policję osób uczestniczących w spotkaniach z politykami PiS, mówił, że legitymowanie osób samo w sobie nie jest żadną karą, tylko przewidzianym prawnie działaniem policji w określonych przypadkach. – „Jeśli osoby, które chcą zadać pytanie, są później spisywane, to znaczy, że powoli zatracamy umiejętność dialogu i rozmowy ze społeczeństwem” – ripostował Adam Bodnar. Źródło: rp.pl
14 06 2018 Prezes upadającego GetBack w liście do Morawieckiego domagał się finansowania przez państwo.
„Mamy tajny list do premiera. Upadający GetBack domagał się dofinansowania przez państwo. Prezes tej spółki napisał do Morawieckiego, że GetBack to zaplecze obozu wolnościowego poprzez sponsorowanie prawicowych mediów. A jego kłopoty mogą być „spiskiem” – poinformowała na Twitterze „Gazeta Wyborcza”. Dziennik cytuje fragment listu prezesa GetBack do Mateusza Morawieckiego. – „GetBack jest zapleczem obozu wolnościowego poprzez bycie sponsorem mediów: „Gazeta Polska”, „Wprost”, „Do Rzeczy”, „W sieci”.
O zdobyciu listu pisze także na Twitterze dziennikarz „GW” Wojciech Czuchnowski. – „Gazeta Wyborcza zdobyła list prezesa GetBacku do premiera Morawieckiego. Oficjalnie rząd ukrywa te listy przed Polakami. Mowa w nich o wspieraniu przez GB „niepokornych”, ich imprez oraz instytucji. Oraz o tym jak GB uwalniał państwowe banki od złych długów” – napisał Czuchnowski i zaprosił do lektury dzisiejszego wydania dziennika.
Ujawnienia treści listów, które do premiera Mateusza Morawieckiego wysłał Konrad Kąkolewski, prezes upadającej spółki GetBack, domagał się poseł PO Krzysztof Brejza. Opisywaliśmy sprawę w artykule „Krzysztof Brejza znowu w akcji. Pyta o listy GetBack do Morawieckiego”.
https://twitter.com/KrzysztofBrejza/status/1006967126807244801
Teraz polityk na Twitterze tak odniósł się do doniesień „GW”: – „Kilka dni temu PMM odmówił ujawnienia pism-twierdził, że to dokumenty prywatne, uwalnianie państwowych banków od złych długów przez GetBack i sponsoring imprez prorządowych – to sprawy publiczne, a nie prywatne. Do listu dotarł @czuchnowski „. Źródło: wyborcza.pl
Czy rola jaką pełni tatuś premiera Morawieckiego w GetBack, jest podobna do tej jaką pełnił syn Tuska w Amber Gold? No i kiedy wreszcie Kornel Morawiecki rozliczy pieniądze otrzymane ze zbiórek na Solidarność Walczącą?

14 06 2018 List 13 sędziów do premiera Morawieckiego. Żądają wyjaśnień.
"Nasze żądanie precyzyjnego sformułowania zarzutów wobec sędziów krakowskich wynika z konieczności obrony dobrego imienia sędziów polskich, które jest systematycznie podważane przez przedstawicieli władz państwowych"- napisała w liście otwartym do premiera grupa 13 sędziów. To reakcja na słowa Morawieckiego o działającej w jednym z krakowskich sądów "zorganizowanej grupie przestępczej".
Pod listem podpisali się: profesor Adam Strzembosz, Hanna Bajer, Elwira Bielecka, Antoni Cyran, Kazimiera Machcewicz, Maria Minkiewicz, Ryszard Nowak, Elżbieta Puzyna-Nowak, Grażyna Ruiz, Barbara Sierpińska, Agnieszka Swędrowska, Magdalena Zbikowska i Elżbieta Ziołkowska.
13 czerwca na łamach "Gazety Polskiej" ukazał się wywiad, w którym premier Morawiecki mówi o buncie władzy sądowniczej. "W mojej opinii szczególnie znamienny jest przykład sądu z Krakowa. Będę zachęcał pana przewodniczącego Timmermansa, aby się przyjrzał temu przykładowi bardzo uważnie. Wszystko wskazuje bowiem na to, że działała tam zorganizowana grupa przestępcza" - powiedział premier. Morawiecki nie sprecyzował jednak, o jaki sąd chodzi. Źródło fakty.interia.pl
Takie same grupy przestępcze są w partiach politycznych, władzach państwowych na każdym jej szczeblu. Dziwna ta Polska premiera nie ma jest tylko wynajęty urzędnik przez Naczelnika zaś prezydent jest jego chłopcem na posyłki. Zatem hop siup! No i od nowa Polska...Ludowa. Ileż to już razy ta Pospolita Rzecz podejmowała walkę z tym samym od wielu, wielu dziesięcioleci wrogiem i zawsze z marnym skutkiem. Wpierw walczono z kolesiostwem by wnet likwidować kumplostwo jednak zaraz kumoterstwo się pojawiło które to bardzo szybko w kliki się przeobraziło. Długo jednak kliki nie wytrwały zaraz dać miejsce koneksją i koligacją musiały które to jednak przed nepotyzmem wnet skapitulowały.

13 06 2018 25 mln zł zamiast na fundusz dla ofiar przestępstw resort Ziobry przekazał CBA.

Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że resort Zbigniewa Ziobry przekazał 25 milionów złotych Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu, a powinny one były trafić do Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym (Funduszu Sprawiedliwości). Zgromadzone w nim pieniądze pochodzą z nawiązek zasądzanych od sprawców przestępstw i przeznaczane są m.in. na wsparcie prawne, psychologiczne i socjalne dla ofiar przestępstw. – „W naszej ocenie doszło do złamania przepisów prawa, które wyraźnie mówią, że służby specjalne, w tym CBA mogą być finansowane wyłącznie z budżetu państwa. W tym miesiącu będziemy składali wniosek o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych”– powiedział prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.
W związku z tym posłowie PO zapowiedzieli złożenie zawiadomienia do prokuratury oraz rzecznika dyscypliny finansów publicznych. – „Mamy do czynienia z bardzo dużą nieprawidłowością w zakresie wydatkowania środków z budżetu Ministerstwa Sprawiedliwości. Jak wskazuje stanowisko NIK, 25 milionów złotych po prostu wyparowało. Wyparowało w sposób niekontrolowany” – powiedział Borys Budka.
Myrcha zauważył, że CBA nie wykazało tej kwoty w swoim sprawozdaniu z działalności za 2017 rok. – „Co pokazuje, że zostały one przekierowane na jakiś fundusz niejawny, czyli tak naprawdę Polacy nie dowiedzą się dzisiaj, w jaki sposób pieniądze, które miały trafić bezpośrednio do nich, zostały wydane przez kolegę partyjnego ministra Ziobry. Widać, że działanie to nie było przypadkowym i miało na celu nielegalne zasilenie finansowe CBA i na takie działanie w państwie prawa po prostu nie może być zgody” – stwierdził Myrcha. Źródło: fakt.pl, 300polityka.pl
13 06 2018 Ksiądz Lemański krytycznie o parze prezydenckiej
Nie milkną echa słynnej wizyt pary prezydenckiej w krakowskim fastfoodzie. Głowa państwa wraz z małżonką najwyraźniej zapragnęli jednego dnia zbliżyć się do suwerena i zaryzykowali posiłek w KFC. Jak było, wszyscy już wiemy: Duda zdradził się brakiem komunikatywności, a pani Agata Kornhauser Duda nie utrzymała nerwów na wodzy. Wystarczyło jedno proste pytanie zadane, przez przypadkową osobę: „Dlaczego pan łamie konstytucję, panie prezydencie”, by oboje państwo pokazali prawdziwą swą twarz…
Niefortunne zajście celnie skomentował znany z odważnych ocen ksiądz Wojciech Lemański: „Póki milczą, to jeszcze jako tako” – zaczął post na Facebooku i dalej napisał, że prezydent ma zdanie na każdy temat, pod warunkiem, że nikt mu nie przerywa. Agata Duda – zdaniem ks. Lemańskiego – nie ma za to zdania na żaden temat. Według księdza para prezydencka dobrze wie, jaką wyznaczono jej rolę – „nic od nich nie zależy”. „On ma podpisywać, ona może mu w tym asystować” – czytamy w poście.
Odnosząc się do feralnej wizyty w krakowskiej restauracji ocenił: „A tu, proszę bardzo, suweren ośmielił się zadać pytanie. I co? I strach w oczach, i konsternacja, i kompromitacja, i rejterada” – napisał duchowny na Facebooku.
„Niech pani nie kłamie – odpowiedział przypadkowej klientce restauracji-  prezydent. Po raz pierwszy tak jednoznacznie zabrała też głos prezydentowa. Do tej pory wyraźnie dystansowała się od bieżącej polityki. „A proszę mi powiedzieć, w którym punkcie?” – zapytała z rozdrażnieniem w głosie. „Ja rozumiem, że pani nie może pogodzić się z tym, kto wygrał wybory”, podsumował rozmowę wyraźnie poirytowany Andrzej Duda. Źródło: naTemat
Dziwna ta Polska premiera nie ma jest tylko wynajęty urzędnik przez Naczelnika, zaś prezydent jest jego chłopcem na posyłki.

12 06 2018 Kaczyński będzie czyścił partię? Czasem czyściciel jest jak kominiarz, czyści kominy, a sam brudny.

Po miesięcznym pobycie w szpitalu prezes PiS Jarosław Kaczyński oznajmił twardo, że do wyborów samorządowych większych zmian personalnych w rządzie nie przewiduje… Czy jednak tak będzie na pewno, w sytuacji, gdy domaga się ich sam Mateusz Morawiecki a w partii jest wielki niepokój i aż huczy od plotek oraz rozmaitych domysłów? Ta sytuacja spowodowała, że prezes zdecydował się opuścić szpital i leczyć dalej w domu.
Mimo wielkich nadziei nie pojawi się jednak ani na Nowogrodzkiej, ani na dorocznym zjeździe swojego zaplecza politycznego – Klubów „Gazety Polskiej”. „Ma duże kłopoty z chodzeniem, nie chce pokazywać się jako osoba niedołężna, a wszędzie czatują fotografowie” – powiedział „Newsweekowi” prominentny polityk PiS.
W konflikcie z „zakonem PC” – najbliższymi współpracownikami Kaczyńskiego jeszcze z czasów Porozumienia Centrum – pozostaje sam Morawiecki. Wygląda na to, że niebawem ministerialne kariery mogą zakończyć Krzysztof Tchórzewski (szef resortu energii) i Krzysztof Jurgiel (rolnictwo).
Obaj należą do „zakonu”. Dotychczas w PiS byli nietykalni, a ich pozycję w polityce wyznaczała nie tyle fachowość, ile lojalność wobec lidera partii.
„Tak było. Ale teraz Jarosław Kaczyński uważa, że spłacił dług wdzięczności. Właśnie dlatego zgodził się na odebranie prezesury Orlenu Wojciechowi Jasińskiemu. To także stary druh z PC” – oznajmiła osoba związana z PiS.
W partii trwają też spekulacje czy Daniel Obajtek utrzyma się w Orlenie. Słynie on z brutalnych czystek w spółkach, do których jest posyłany. Jak mówią w PiS, ma też niesamowitą siłę przebicia i dostęp do Kaczyńskiego. To ponoć on miał doprowadzić do dymisji prezesa Lotosu Marcina Jastrzębskiego, z którym rywalizował.
Jest też pytanie kto miałby być następcą Tchórzewskiego. Tu pada nazwisko Wojciecha Myśleckiego, związanego w przeszłości z Solidarnością Walczącą, którą zakładał ojciec premiera Kornel Morawiecki. Myślecki przedstawiany jest jako ekspert od energetyki. A Jurgiel? Politycy „dobrej zmiany” zwracają uwagę, że minister, który ma olbrzymie problemy ze zwalczaniem afrykańskiego pomoru świń oraz zarządzaniem agencjami rolnymi, zaczął korzystać ze specjalistów poprzedniej ekipy. „Absurd” – zaprzecza rzecznik PSL Jakub Stefaniak i dodaje, że „do resortu i jego agencji wracają ludzie, którzy mają stosowne certyfikaty, oraz tacy, którzy wygrali procesy za nieprawne zwolnienie”.
Niepokój i rozedrganie w partii są duże, a pragnących zmian pili czas… Jak nie teraz, to można na nie liczyć dopiero przed wyborami do europarlamentu wiosną 2019 r. Ta świadomość nie gwarantuje im komfortu. Źródło: Newsweek
Ponoć ten nowy Kaczyński jest dobrym prawnikiem. Kaczyński po długo oczekiwanym zwycięstwie założył maskę odnowiciela i obiecuje narodowi że miniony okres błędów i wypaczeń już się nie powtórzy. Znaczy się Kaczyński jest taki sam ale nie ten sam. Jarosław Polskę zbaw a przecież to co mamy to też zasługa braci Kaczyńskich. W czasie obrad okrągłego stołu bliźniacy Jaruzelskiego, Kiszczaka po nogach całowali a dziś to wielcy opozycjoniści. 
09 06 2018 "Nazywam się Lidia Kułaga, walczyłam w Solidarności Walczącej i chciałam zapytać, dlaczego pan kłamie". 
Kamienna twarz Morawieckiego. Z takim pytaniem musiał zmierzyć się premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu spotkał się w sobotę z mieszkańcami Wrocławia.
- Dlaczego niepełnosprawne dzieci są wyrzucane ze szkół? Jak mają się socjalizować, skoro spycha się je w kąt? I dlaczego pan kłamie, że otrzymują od państwa po 3 tys. zł? - pod ostrzałem takich pytań znalazł się w swoim rodzinnym Wrocławiu Mateusz Morawiecki. Zadała je Lidia Kułaga, która w latach 80-tych walczyła z władzami PRL wraz z jego ojcem w organizacji Solidarność Walcząca.
Przez niemal godzinę premier swobodnie odpowiadał na ogólne pytania, które pojawiały się z sali. Opowiadał, jak trudno jest podnieść Polskę z gospodarczego marazmu, w którym znalazła się za sprawą poprzednich rządów, że mimo tego nasz kraj ma ogromną szansę stać się liderem w Europie. Stwierdził także, że budżet nie jest z gumy i nie może, jak święty Mikołaj dać każdemu "ze świętego worka, to, co sobie zamarzy". Choć pytanie od byłej koleżanki jego ojca go zaskoczyło, to szybko znalazł na nie odpowiedź.
Chodzi o wypowiedź Morawieckiego, która padła z sejmowej mównicy. - Rząd PiS zwiększył budżet gospodarstw domowych osób z niepełnosprawnością z ok. 2 tys. zł do ok. 3 tys. zł, a więc o 50 proc. - stwierdził podczas debaty nad wotum nieufności dla Beaty Szydło. We Wrocławiu premier przekonywał, że nie skłamał, a PiS o 2,5 miliarda podniósł wydatki na rzecz niepełnosprawnych. Źródło wiadomości.wp.pl
Gdy widzę premiera w programach informacyjnych TVP, to przede wszystkim przychodzi mi na myśl powiedzenie " Krowa, która dużo ryczy - mało mleka daje". Premier przechwala się nieustannie wspaniałym stanem finansów Polski, a cały czas mu na coś tam brakuje, i co chwila nowe podatki serwuje.

09 06 2018 Córka posłanki PiS bez konkursu objęła intratne stanowisko.
Katarzyna Kwiecień, córka posłanki PiS Anny Kwiecień, została dyrektorem departamentu wsparcia eksportu Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Oprócz pensji w wysokości 12 tys. brutto, może liczyć jeszcze na dodatki i tzw. trzynastkę.
„Po prostu zwolniło się stanowisko dyrektora i została podjęta decyzja, że to ona będzie sprawować tę funkcję” – powiedziała fakt.pl posłanka Anna Kwiecień. Ale przecież to nie ma nic wspólnego z nepotyzmem… Gdzieżby tam… Została podjęta decyzja i już!
A że bez żadnego konkursu? Rzecznik KOWR Wojciech Adamczyk w rozmowie z fakt. pl. z rozbrajającą szczerością przyznał, że Katarzyna Kwiecień nie musiała brać udziału w procedurze konkursowej. – „Jej stosunek pracy został nawiązany na podstawie powołania” – powiedział Adamczyk.
Kariera córki posłanki PiS nabrała rozpędu po wygranych przez tę partię wyborach. W 2016 r. została zatrudniona w Agencji Rynku Rolnego jako główny specjalista. Wcześniej Katarzyna Kwiecień niewiele miała wspólnego z rolnictwem. Ukończyła marketing i zarządzanie na SGGW, ale potem pracowała w firmach nie związanych z branżą rolniczą. Po likwidacji Agencji i przejęciu jej zadań przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa córka posłanki PiS została wicedyrektorem departamentu. No, a teraz jest już dyrektorem „pełną gębą”. Źródło: fakt.pl
Dziś mamy w Polsce dobieraną według nieznanych kryteriów klasę rządzącą, mieniącą się kapłanami demokracji, niezależną od wyborców władzę, niespójne prawo, niesprawne państwo, które nie potrafi rozwiązać żadnego istotnego problemu z pożytkiem dla obywateli i setki uwierających jak czyraki niedogodności jak z filmów s/f. „Wybrańcy narodu”, zamiast współdziałać we wspólnej sprawie do czego zostali powołani, kłócą się o duperele, podstawiają wzajemnie nogi, wyrywają co intratniejsze posady, jednym słowem wolnoamerykanka, jak to między jaskiniowcami. Najgorsze jest jednak to iż tzw. elita polityczna jest praktycznie nieusuwalna a system demokratyczny z jej udziałem jest antydemokratyczny.
A na świecie już powiadają iż Polska to raj dla wszelkiej maści nieudaczników i hochsztaplerów.
08 06 2018 Lista płac PiS. Oto, ile zarabia ”złote dziecko” partii rządzącej.
Zaledwie czterech rekordzistów z listy w sumie zarobiło 7 mln zł w rok. Działacze związani z PiS dorobili się na państwowych spółkach.
Jak najłatwiej zostać w Polsce bogaczem? – pyta "Gazeta Wyborcza". Wystarczy zapisać się do PiS i jego satelickich partii. Dziennik sprawdził ubiegłoroczne zarobki ludzi Jarosława Kaczyńskiego. Miliony na kontach pochodzą głównie z wysokich stanowisk w spółkach Skarbów Państwa.
Michał Krupiński, prezes Banku Pekao, nazywany "złotym dzieckiem PiS" w pół roku - stanowisko objął w czerwcu 2017 r - zarobił ponad milion złotych. Do tego trzeba dodać zarobki z pierwszej poły roku, kiedy kierował PZU. Tam dostał aż 2 mln zł z czego aż 600 tys. z tytułu zakazu konkurencji – donosi "Wyborcza".Krupiński wypłynął jako 25 latek za pierwszego rządu Kaczyńskiego jako najmłodszy w dziejach podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu.
Krezusem stał się też Łukasz Kroplewski z Solidarnej Polski. Jako wiceprezes w PGNiG odpowiedzialny za rozwój wyciągnął w ubiegłym roku blisko 1,5 mln zł. Wcześniej był między innymi asystentem Beaty Kępy.
To jednak nie jedyni, którzy dorobili na państwowych gigantach. Jest ich znacznie więcej. Andrzej Jaworski z przewodniczącego sejmowej komisji finansów publicznych przeszedł do PZU. Tam zarobił ponad 1,4 mln zł. Karierę zaczynał u boku Jacka Kurskiego. Nie brakuje też lokalnych bonzów. Wojewódzki radny PiS Lublinie, Andrzej Pruszkowski, jako wiceprezes PGE Dystrybucja wyciągnął 631 tys. zł – podaje "Wyborcza".
O gigantycznych zarobkach szeregowych PiS rozpisywał się również Super Express. Wysokie pensje w spółkach Skarbu Państwa ujawnili młodzi działacze PSL. I tak na przykład radny PiS województwa małopolskiego, Grzegorz Kędzierawski, w Grupie Azoty w dwa lata rządów PiS zarobił 627 tys. zł – informuje "Super Express". Radny woj. warmińsko-mazurskiego w Energii Kogeneracji dostał w sumie 727 tys. zł wynagrodzenia. A legnicki radny Zbigniew Bytnar dwuletnią pensję wysokości 594 tys. zł uzyskał w Pol-Miedź Trans należącej do KGHM. Źródło mony.pl

07 06 2018 Nitras do Kuchcińskiego: „Panu wszyscy przeszkadzają, poza wami”

Prezydium Sejmu, a praktycznie Marek Kuchciński, Beata Mazurek i Ryszard Terlecki z PiS, ukarało Sławomira Nitrasa z PO obniżeniem o połowę na 3 miesiące jego uposażenia poselskiego. Według nich, Nitras, przerywając wczorajsze wystąpienie premiera w Sejmie, „naruszył powagę Sejmu”.
Po zakończeniu wystąpienia Morawieckiego marszałek Kuchciński stwierdził, że „niektórzy posłowie swoim zachowaniem naruszają powagę izby”. – „Zwracam się przede wszystkim do posła Sławomira Nitrasa: pan 39 razy swoim głośnym wypowiadaniem i pokrzykiwaniem przeszkadzał wystąpieniu premiera” – powiedział Kuchciński. Tak na marginesie, ze stenogramu wynika, że nie 39, a 32 razy.
Poseł Platformy podszedł do stołu prezydialnego i zwrócił się do Kuchcińskiego: – „Panu wszyscy przeszkadzają, poza wami. Tu powinien występować wnioskodawca, a nie premier” – dodał Nitras. Wczoraj bowiem zamiast posłanki PO Urszuli Augustyn, uzasadniającej wniosek o wotum nieufności dla Beaty Szydło, jako pierwszy głos zabrał Morawiecki. Nitras chciał zgłosić wniosek formalny w tej sprawie, ale Kuchciński nie dopuścił go do głosu.
– „To już któryś z kolei miesiąc, kiedy dostaję karę. Moim zdaniem, to, co się dzieje w stosunku do mojej osoby w Sejmie, całkowicie wyczerpuje znamiona mobbingu. Jestem mobbingowany, szczególnie przez pana Terleckiego. Pan Terlecki uniemożliwia mi wykonywanie moich obowiązków, dlatego że nie pozwala mi jeździć na zgromadzenia parlamentarne. (…) Pan Terlecki używa wobec mnie słów obraźliwych na sali plenarnej” – powiedział Sławomir Nitras w TVN 24. Trzy dni temu wicemarszałek Ryszard Terlecki nie wyraził zgody na jego wyjazd z delegacją Sejmu na zgromadzenie OBWE. – „Jestem członkiem zgromadzenia parlamentarnego OBWE. Pan marszałek wyraził zgodę wszystkim z wyjątkiem mnie” – dodał Nitras. Przypomnijmy, że Terlecki nazwał posła PO „pajacem”. Sławomir Nitras powiedział także, że ma zamiar naradzić się ze swoim prawnikiem w sprawie pozwu do sądu przeciwko marszałkowi Kuchcińskiemu i wicemarszałkowi Terleckiemu. Źródło: tvn24.pl
Kuchciński nie powinien być marszałkiem sejmu, bo to najtwardszy beton partyjny, taki współczesny Kowalski, który jak dostanie rozkaz to go bez szemrania wypełni. Co to za marszałek semu, który nie mówi, tylko mamrocze, a jak ze dwa zdania powie do sensu, to odczytuje z kartki?
To tylko w pisowskiej Polsce jest możliwe, aby kogoś tak niedysponowanego intelektualnie posadzono de facto na stołku drugiej osoby w państwie.
Znam taką przypowieść
W Prusach żyli Krzyżacy na owe czasy byli to mężni i wykształceni rycerze. Z racji noszonych
blaszanych hełmów nazywani byli zakutymi łbami. Krzyżacy podbijali i najeżdżali sąsiadów dlatego też pozostawili wielu potomków. Część potomków Krzyżaków otrzymała w spadku zakute łby- absolutną tępotę. A na Nowogrodzkiej krąży powiedzenie im więcej w parafii zakutych, tępych łbów tym parafia bardziej wsiowa, taka pisowska.


07 06 2018 Specjalny wysłannik ONZ: PiS nie reformuje sądów, ale je sobie podporządkowuje.
Diego Garcia-Sayan – specjalny wysłannik ONZ – przygotował raport, w którym pisze, że reformy sądownictwa przeprowadzone przez PiS, naruszają standardy demokracji. – „Partia rządząca nie stara się zreformować sądownictwa, ale je sobie podporządkować” – czytamy w raporcie.
Sprawozdawca ONZ uważa, że obecne przepisy uzależniają prezesów sądów od ministra sprawiedliwości, a sędziów Sądu Najwyższego – od prezydenta. Jego zdaniem, 15 członków KRS powinni – tak jak wcześniej – wybierać sędziowie. W raporcie mowa jest m.in. o ataku, a wręcz wykastrowaniu Trybunału Konstytucyjnego.
Odniósł się też do pisowskiej kampanii „Sprawiedliwe sądy” i zauważył, że sędziowie zostali w niej przedstawieni jako „wrogowie Polski oraz zło w polskim społeczeństwie”. Diego Garcia-Sayan zaleca polskiemu rządowi m.in. wycofanie się z przepisów dotyczących sądów powszechnych, Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. – „Polska powinna przywrócić stan sprzed reform” – napisał specjalny wysłannik ONZ.
Prof. Marcin Matczak z UW spotkał się z Diego Garcią-Sayanem. – „On jest odpowiedzialny za to, żeby monitorować kwestie naruszenia praworządności na całym świecie. To jest naprawdę obiektywny człowiek, który widzi jak Polska spadła do B klasy w lidze praworządności. Był szczególnie uderzony tym, że prawników i sędziów przedstawia się jako wrogów ludu, wrogów narodu. Dla niego było niepojęte, jak przedstawicieli jednej z władz można w taki sposób prezentować publicznie, jednocześnie żądając szacunku dla narodu, rządu czy prezydenta” – powiedział Matczak w TVN 24.
Diego Garcia-Sayan przebywał w Polsce jesienią ubiegłego roku. O tym, jak PiS traktował wizytę wysokiego urzędnika ONZ pisaliśmy w artykule „Pawłowicz nazwała specjalnego sprawozdawcę ONZ – Mustafą!”. Źródło: tvn24.pl
Sędziowie TK, KRS powinni sprawować urząd dożywotnio. To tacy mężowie zaufania społeczeństwa a nie przywódców partyjnych. Znaleźć takich sprawiedliwych jest niezmiernie trudno powiem, że łatwiej jest przeżyć w ruletce rosyjskiej jak takiego sędziego znaleźć. Sędzia też człowiek i tak całkiem obojętnym nie jest ma jakieś swoje preferencje.
Ta reforma sądownictwa polega na drastycznym zwiększeniu opłat sądowych i podporządkowaniu mafii w togach Czerwonemu Khmerowi z Żoliborza. Najwyższy Komisarz Rad Robotniczych i Chłopskich wprowadza projekt ustawy o sądach powołując społeczny sąd najwyższy, stworzony z gminu, który będzie mógł unieważnić wyroki do 20 lat wstecz. To jest rozwiązania sowieckiej Rosji z czasów Lenina. Cała władza w ręce Rad Robotniczo- Chłopskich, ja jeszcze to hasło pamiętam. Bo to tylko było hasło za którym stał tyran i despota
07 06 2018 Zaufany człowiek prezesa PiS. Kim jest polityk, który odebrał nagrodę w imieniu Jarosława Kaczyńskiego.
Właściwie zawsze jest w cieniu. Niemal nigdy nie zabiera publicznie głosu. Gdy na gali 5-lecia istnienia Telewizji Republika przyszło mu odczytać list od Jarosława Kaczyńskiego, tremę było widać i słychać – co chwilę zdarzały mu się językowe potknięcia. Kim jest Krzysztof Sobolewski, którego we wtorkowy wieczór spotkał niezwykły zaszczyt reprezentowania samego prezesa PiS? Jego partyjna kariera jest raczej dość niezwykła.
Gdy zerkniemy na profil Krzysztofa Sobolewskiego na Twitterze, można odnieść wrażenie, że polityk nie robi właściwie nic innego, tylko na okrągło siedzi w mediach społecznościowych. Własnych wpisów zamieszcza raczej niewiele. Najczęściej jedynie podaje dalej partyjne komunikaty z centrali PiS, z różnych ministerstw oraz od poszczególnych posłów. Często też publikuje wpisy dotyczące sportu. 
Z okazji 5. rocznicy rozpoczęcia nadawania Telewizji Republika odbyła się gala, na której ogłoszono nazwiska laureatów nagród m.in. Jana Pietrzaka (kategoria "Kultura"), Antoniego Macierewicza (nagroda widzów), Mateusza Morawieckiego (kategoria "Polityk") czy Victora Orbana ("Przyjaciel Polski"). 
Kto by pomyślał
Statuetkę "Osobowości 5-lecia" otrzymał Jarosław Kaczyński. Prezes PiS rzecz jasna nie mógł jej odebrać osobiście, od dłuższego czasu przebywa bowiem w szpitalu. Musiał go ktoś zastąpić. Kto? Wydawałoby się, że naturalnym byłoby, aby w imieniu Jarosława Kaczyńskiego nagrodę odebrał nr 2 w PiS Joachim Brudziński, blisko związany z prezesem Mariusz Błaszczak czy też rzeczniczka partii Beata Mazurek. Można było sobie wyobrazić wiele osób na tym miejscu, ale o Krzysztofie Sobolewskim raczej pomyślał mało kto.
– Szanowni państwo, bardzo dziękuję w imieniu pana prezesa. Z wiadomych państwu powodów nie ma pana prezesa wśród nas – zaczął Sobolewski z wyraźnym onieśmieleniem. Gdy odczytywał list od Jarosława Kaczyńskiego, zdarzało mu się zjadać słowa, gubiąc sens zdań lub je przekręcać. W przemówieniu pojawił się choćby "okres wyznaczony cenzurami" zamiast cezurami, był establishment, któremu się wydawało, że "raz na zawszęposiadł monopol na prawdę", już nie wspominając o "cigodnej kapitule". 
Dlaczego ten list odczytywał właśnie Krzysztof Sobolewski? W końcu nie jest ani ministrem, ani nawet posłem. Jest jedynie radnym i to nie miejskim, lecz dzielnicowym – zasiada w Radzie warszawskiej dzielnicy Śródmieście. Nie pełni przy tym w radzie żadnej istotnej funkcji, choćby we władzach klubu – jest wyłącznie szeregowym radnym. Znacznie istotniejszą rolę Krzysztof Sobolewski odgrywa w biurowcu przy Nowogrodzkiej, ale po kolei. Wybrane fragmenty z http://natemat.pl/240209,kim-jest-krzysztof-sobolewski-w-tv-republika-reprezentowal-prezesa-pis
No a szanowna kapituła to nie mogła się pofatygować do prezesa Kaczyńskiego, skoro sam generał mógł kule dostarczyć? Ciekawe, kiedy publicznie pokażą Kaczyńskiego? Dlaczego Martusia ma zakaz odwiedzania wuja, bo co rozpoznałaby sobowtóra? 
05 06 2018 PiS zabiera się za uciszanie niewygodnych dla siebie mediów?
Partia rządząca wraca do porzuconego jakiś czas temu pomysłu dekoncentracji mediów. Ma do tego dojść jeszcze przed wyborami samorządowymi. Bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego powiedział „Dziennikowi Gazecie Prawnej”, że prezes podjął już wstępną decyzję w tej sprawie, a partia czeka, aż potwierdzi to po wyjściu ze szpitala.
Co tak zabolało prezesa PiS (poza oczywiście kolanem)? Według „DGP”, przede wszystkim „wojna” mediów prywatnych z rządem, niewłaściwe – zdaniem Kaczyńskiego – relacjonowanie m.in. przez TVN protestu osób z niepełnosprawnościami, a ostatnio sprawa skandalu z udziałem posła Stanisława Pięty. Tę ostatnią ujawnił „Fakt”, wydawany przez Ringier Axel Springer Polska, część niemiecko-szwajcarskiego koncernu. – „Hahaha, naprawdę @pisorgpl myślicie, że tak zamkniecie nam usta? Raczej przeciwnie” – skomentował na Twitterze Mikołaj Wójcik z „Faktu”. A Sławomir Wikariak z „Dziennika Gazeta Prawna” dodał: – „Gdy nie będzie zagranicznych mediów, to żaden z posłów już nie zdradzi swej żony. Chyba że jakiś opozycyjny”.
A przecież posłanka PiS Krystyna Pawłowicz „ostrzegała” w lipcu ubiegłego roku. – „A po wakacjach weźmiemy się za was!” – rzuciła wtedy do dziennikarza w Sejmie. Ustawa uderzy przede wszystkim w media, w których duże udziały mają zagraniczne firmy. Źródło: dziennik.pl, gazeta.pl
I znowuż będzie wolno mówić i pisać wszystko, ale w samych superlatywnych o prezesie Kaczyńskim.
Od kiedy to policja cenzuralna z Facebooka przejęła kontrolę nad komentarzami zamieszczanymi na portalach internetowych, można tylko maile pisać o zwierzątkach i roślinkach inaczej natychmiast blokują konto, i co najgorsze nie masz żadnej szansy na złożenie reklamacji. Czy tak ma wyglądać wolność wyrażania opinii po Kaczyńskiemu? Za komuny też wolno było mówić i pisać wszystko, co nie godziło w dobre imię partię i jej ścisłe kierownictwo

05 06 2018 Premier po audiencji u papieża: mówiliśmy jednym głosem.
Według ks. Wojciecha Lemańskiego Morawiecki „opowiada bajki.
Wybaczcie mi, ale jakoś nie wierzę entuzjastycznej relacji premiera Morawieckiego ze spotkania z papieżem Franciszkiem. Może to efekt poprzednich wypowiedzi premiera, w których rzeczywistość myliła mu się z fantazją, a historia z bredniami na temat historii. Może to ciągle jeszcze cień poprzedniczki, która klęskę 27-1, sprzedawała Polakom jako swoje ogromne zwycięstwo. Ja na miejscu premiera, po niestrudzonej obronie polskich bastionów chrześcijaństwa przed dziećmi z Aleppo i uchodźcami z dworca Brześć, siedziałbym cicho na korytarzu szpitala na Szaserów, zamiast zawracać głowę papieżowi. Ale skoro premier polskiego rządu chciał osobiście złożyć papieżowi relację z 40 dniowej zwycięskiej bitwy z osobami z niepełnosprawnościami i ich opiekunami - to proszę bardzo. Papież przyjmował już Putina i Erdogana, to i bajek Morawieckiego może posłuchać. Co z tego wyniknie? Zobaczymy. Może jeszcze przyjdzie czas na papieskie przeprosiny za polskie anty-świadectwo. Franciszek przepraszał już za Kościół w Rwandzie i w Chile. Benedykt przepraszał wiernych Kościoła w Irlandii. Jan Paweł II przepraszał za krucjaty i za inkwizycję. Kto wie, może i Polakom coś z tej wizyty premiera u papieża kapnie. - ks. Wojciecha Lemańskiego

05 06 2018 Nazwę wymyśliła im "Gazeta Polska”. Kto stoi za "bojówkami opozycji”, które zakłócają spotkania z liderami PiS
Od kilku tygodni politycy PiS boją się jeździć w teren na spotkania z wyborcami. Coraz częściej sygnalizują konieczność zmiany formuły takich spotkań, tak, aby nie mogły na nie wchodzić osoby postronne. Nie bez przyczyny do obstawy lokalnych konwentykli angażowane są więc także coraz liczniejsze siły policyjne. A wszystko przez - jak je nazywa PiS - bojówki opozycji, czyli przeciwników władzy, którzy wykorzystują wizyty liderów partii rządzącej na prowincji, by wyrazić swój sprzeciw. Oni sami wywodzą się z różnych organizacji, ale identyfikują się z ukutą przez "Gazetę Polską” nazwą: "Lotna Brygada Opozycji” . Czy faktycznie mamy do czynienia z jakąś skoordynowaną akcją? Kim są ludzie, którzy zakłócają przekaz polityków partii rządzącej?
"Lotna Brygada Opozycji"

– Wśród organizacji, których aktywiści pojawiają się na spotkaniach z politykami PiS, są Grupa Akcja Częstochowa, Grupa Błysk Budzik, KOD, Młodzi Demokraci Radom, Obywatele GW 66-400, Obywatele RP, Obywatele RP Kalisz, Obywatele RP Łódź, Obywatele Solidarni w Akcji, ODnowa, Podwórko Demokracji Morąg, proDemokratyczni, Przystań OKO, Radomianie dla Demokracji, Rebelianty Podkarpackie, Warszawski Strajk Kobiet, WRD – wylicza w rozmowie z naTemat Katarzyna Wyszomierska, redaktor naczelna portalu skwerwolności.eu, który skrupulatnie odnotowuje przebieg wszystkich spotkań z politykami PiS (właśnie opublikowali 18 materiał). 
Więcej na http://natemat.pl/240011,kim-sa-lotne-brygady-opozycji-to-oni-zaklocaja-spotkania-pis 

05 06 2018 Ach te wybory 4 czerwca 1989 roku!?

Ziemiec dziś: „4 czerwca – symbol zdrady i zmowy elit” – 5 lat wcześniej: „Słowa wolności”
Mateusz Morawiecki: – „Dziś ważna rocznica. W 1989 roku – zbojkotowane przez wielu Polaków wybory, tylko częściowo wolne, z zasadami zmienionymi w trakcie, by ratować listę krajową i kandydatów PZPR. Tego samego dnia – okrutna zbrodnia chińskich komunistów na placu Tian’anmen”.
Odpowiedź Tomasza Lisa na Twitterze.  – „Pan jest premierem dzięki tamtemu zwycięstwu, które dziś traktuje pan per noga. Z całym szacunkiem, ale kto dał panu takie prawo? W czyim imieniu pan to mówi? W imieniu swoim, nieudanego historyka? Jeśli tak, to ok”
Magdalena Środa: Wybory roku 1989 to był jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. Nikt wtedy nie spał, wszyscy biegali, nosili ulotki, kolportowali pisma, namawiali innych, gadali z nieznajomymi i czekali na cud!. I się ziścił! Wygraliśmy! I to jak! Kawiarnia "Niespodzianka" to było centrum świata. Polska to było centrum kosmosu.. wreszcie coś się udało, wreszcie zwycięstwo i to tak pokojowe, rozważne... Solidarność, współpraca, sukces!! Się działo. Było naprawdę pięknie jak nie w Polsce. Dlatego rzygać mi się chce jak widzę te haniebne manipulacje pamięcią które montuje PiS, te insynuacje, te komentarze facetów, którzy wtedy mieli pieluszki na dupie (teraz mają dupę zamiast twarzy) lub szli do komunii a dziś piszą o jakiejś zdradzie, bo służalczość wobec władzy rozmiękczyła im mózg i wysuszyła serca. Te przekłamania, ta polityczna hucpa jest nie tylko obrzydliwa, lepka, wstrętna to prawdziwa zdrada: pamięci, ojczyzny, dobra wspólnego. Do piekła z PiSem, niech przepadnie Autor.
Dla mnie to były takie same wybory jak i te poprzednie. Tradycyjnie nie głosowałem. Dziś z perspektywy tylu lat widzę, że miałem rację. Jak na razie w moim 65 życiu tylko dwa razy dałem się „namówić” na te tak zwane wybory.
04 06 2018 Znowu „rozmowa z policją” – tym razem po spotkaniu z Piotrowiczem w Witnicy
– „Pytanie pisowskich polityków szkodzi zdrowiu. Tego Pana spisywała @PolskaPolicja po spotkaniu z #Piotrowicz’em. …. Czy doniósł ktoś z #PiS’iągów z sali, czy sam #komuch …. nie wiadomo… – napisał na Twitterze Paweł Wimmer i udostępnił film z legitymowania przez policję jednego z mieszkańców Witnicy koło Gorzowa Wlkp. Funkcjonariusze przyjechali radiowozem przed budynek, gdzie odbyło się spotkanie z posłem PiS, prokuratorem z czasów stanu wojennego, Stanisławem Piotrowiczem
Winą” mieszkańca Witnicy było to, że podczas spotkania zadawał Piotrowiczowi „niewygodne” pytania. Obnażał też głoszone przez prokuratora stanu wojennego nieprawdy, m.in. uznawanie za fakt historyczny fragmentu beletrystycznej książki, dotyczącego carycy Katarzyny i jej rzekomego wpływu na politykę kanclerz Angeli Merkel.
To kolejny taki przypadek. Po spotkaniu Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka to samo spotkało Annę Grad-Mizgałę po tym, jak próbowała zabrać tam głos, została wylegitymowana i spisana przez policję. Opisywaliśmy sprawę w artykule „Chciała zadać pytanie Kuchcińskiemu „porozmawiała” z policją”. Wcześniej na spotkaniu z Piotrowiczem w Pyrzycach doszło do ostrej wymiany zdań z jednym z uczestników. – „Przyjmujecie pytania na kartkach. Pan poseł powiedział, że nie boi się niewygodnych pytań. Dlaczego pan wybiórczo wraca do historii? Czemu pan nie cofnie się do 1981 r., kiedy był pan prokuratorem stanu wojennego? Pan był wtedy oprawcą!” – mówił jeden z uczestników. Na sali podczas spotkania pojawiły się transparenty z hasłami „Towarzysz Piotrowicz” oraz „Pycha i szmal”. Źródło: tvn24.pl, Twitter

04 06 2018 Bazy USA w Polsce nie będzie? Dowódca z USA przeciwny. "Zbyt prowokacyjne"
O rozmieszczenie bazy USA w Polsce zabiega rząd PiS. Na pewno nie spodoba im się ostatni komentarz byłego dowódcy wojsk USA w Europie gen. Fredericka "Bena" Hodgesa.
Obecność bazy USA w Polsce byłaby możliwa, gdyby "wszyscy sojusznicy zgodziliby się co do tego, że poprawi to bezpieczeństwo NATO - pisze dla Politico były szef Sił Zbrojnych USA w Europie generał Frederick "Ben" Hodges, Dalej Hodges stwierdza, że taki konsensus ws. bazy USA nie zostanie wypracowany i to "z dobrych powodów". Wielu z naszych sojuszników może odebrać rozmieszczenie bazy USA w Polsce, lub gdziekolwiek indziej w Centralnej lub Wschodniej Europie, jako zbyt prowokacyjne. Taka decyzja dałaby Moskwie szansę na stwierdzenie, że to NATO jest agresorem - ocenia generał.
Nie rozmieszczajcie amerykańskich baz w Polsce. NATO może i musi zrobić więcej, by powstrzymać Rosję, bez dzielenia sojuszników. - apeluje Hodges. Generał zapewnia, że obecność bazy USA w Polsce mogłaby zostać zinterpretowana jako naruszenie układu NATO-Rosja z 1997 roku.
Polska obiecuje zainwestować od 1,5 do 2 miliardów dolarów, by Stany Zjednoczone rozmieściły nad Wisłą dywizję pancerną - ustalił Onet, który dotarł do dokumentu MON w tej sprawie. Dokument powstał, gdy resortem obrony kierował Antoni Macierewicz. Źródło wiadomosci.gazeta.pl
Bazy nie będzie bo Polska jest za biedna na utrzymanie amerykańskiego żołnierza na swoim terytorium. I znowuż zostaliśmy sami jak w 1939 roku. 
02 06 2018 Zagadka finansowania „prywatnego wojska” posła Pięty.
Poseł Stanisław Pięta zamarzył o młodym, prywatnym wojsku: „znam ludzi od wojskowej roboty. Założę firmę. Zwerbuję prywatne wojsko. Zrobię porządek w każdym mieście. Tak to robią Amerykanie.”
Pięta rozpoczął realizację swojego marzenia blisko rok temu, gdy powołał Młodzieżową Inicjatywę Strzelecką Podbeskidzie 2020. Organizatorzy MIS i jej młodzi członkowie przekonywali, że nauka strzelania jest niezbędną umiejętnością każdego młodego człowieka: „W obliczu narastającego zagrożenia terrorystycznego, bezradności służb specjalnych państw Europy Zachodniej oraz kontynuacji polityki otwartych drzwi dla islamskich fanatyków, młodzi Polacy powinni być przygotowani do obrony swoich rodzin i polskiej ziemi.”
Każdy chętny miał zagwarantowane bezpłatne szkolenie i certyfikat ukończenia kursu strzeleckiego. O szeroko reklamowanej przez posła Piętę inicjatywie trudno znaleźć bliższe informacje. Od czasu do czasu zamieszczane są tylko wpisy na portalach społecznościowych o spotkaniach MIS z weteranami z Iraku czy Afganistanu.
Jak działa „prywatne wojsko” posła Pięty i przede wszystkim na jakich zasadach jest ono finansowane, to temat okryty tajemnicą. Na pytanie zadane przez dziennikarzy portalu natemat.pl, Marek Bogusz z NSZZ „Solidarność” Podbeskidzie odpowiada krótko: „Nie powiem pani, skąd pan poseł pozyskał na to pieniądze. Myśmy wydali je z własnych środków.” W podobnym tonie wypowiedział się jeden z instruktorów: „W działającej Inicjatywie zajmuję się szkoleniem strzeleckim. Sprawy finansowe są poza sferą moich zainteresowań.”
Czy Młodzieżowa Inicjatywa Strzelecka Podbeskidzie 2020 ma jakiegoś ukrytego sponsora, czy członkowie sami opłacają szkolenia, czy może sam poseł Pięta finansuje swoje „wojsko”? Na razie pytania muszą pozostać bez odpowiedzi, bo nawet główny pomysłodawca MIS nie wypowiedział się do tej pory w tym temacie. Źródło: natemat.pl
Magnaci, delfiny z PiSu własne armie jak za Rzeczpospolitej Szlacheckiej posiadają. W jakim celu, rokosz planują? Jak tak dalej pójdzie, to Polska zmilitaryzuje nam się na maksa. Wyobrażacie sobie Państwo zmilitaryzowaną polską rodzinę, której dzieci chodzą do zmilitaryzowanej szkoły, rodzice pracują w zmilitaryzowanej Wytwórni Papierów Toaletowych, a w wolnym czasie cała rodzinka chodzi do zmilitaryzowanego kina pokazującego tylko filmy o wojnie, bohaterze polskim i polskim patriotyzmie? No, a nad tym wszystkim będzie unosił się fizycznie i duchowo największy bohater po Lechu i Jarosławie Kaczyńskich, Antoni Macierewicz. Nie śmiejcie się, wbrew pozorom, ta wizja wcale nie jest taka abstrakcyjna.
28 05 2018 Spółka skarbu państwa produkuje różańce dla Rydzyka – zamiast zapłaty… reklama dla ministerstwa.
200 tys. różańców trafiło do „Naszego Dziennika” – pisma, wydawanego przez Tadeusza Rydzyka. Zakład Tworzyw Sztucznych „Artgos”, spółka z udziałem skarbu państwa, nie otrzymała za to pieniędzy. Prawie 27 tys. zł, które powinien zapłacić wydawca gazety, zostało przeznaczone na reklamę Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii.
– „To jest HIT!!! Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii przez spółkę zależną produkuje RÓŻAŃCE. A w rozliczeniu zamiast zapłaty dostaje reklamę w Naszym Dzienniku. Tak wyprowadza się publiczne pieniądze!!! – napisał poseł PO Marcin Kierwiński na Twitterze. Dołączył też skan pisma z odpowiedzią na swoją interpelację w tej sprawie.
Z pisma wynika, że w sierpniu ubiegłego roku „Artgos” – spółka z udziałem skarbu państwa – zawarła umowę z wydawcą „Naszego Dziennika”.- „Firma produkowała formę wtryskową do wyrobu różańców oraz same różańce jako wyrób gotowy w ilości 200 tys. sztuk. W 2018 r. miała miejsce publikacja reklam graficznych w „Naszym Dzienniku” – napisał Marcin Ociepa, podsekretarz stanu w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii.
Jeden z internautów dokonał ciekawego wyliczenia. – „BUM! I tu najlepsze. Różańce wykonano dla spółki SPES (wydawca „Naszego Dziennika”). Za 200 000 różańców zapłacono trzema reklamami o wartości 26 500 zł. Wychodzi 13 groszy za różaniec. Fundacja Lux Veritatis sprzedaje różańce po 3,90 zł. Tj. SPES mógł na nich zarobić 780 tys. zł”.Źródło: Twitter
13 gr za różnic to jest kilkanaście razy mniej od kosztów produkcji! Co na to powie prezes i Rada Nadzorcza spółki?

28 05 2018 Bełchatowski PiS się popisał!? Obrzydliwy wpis działaczy PiS.
Wyjątkowej niegodziwości dopuścił się na Facebooku Komitet PiS w Gminie Bełchatów. Dzieląc się z internautami radością na okoliczność zakończenia protestu osób niepełnosprawnych w Sejmie, nazwał go „farsą” i w niewybredny sposób zaatakował jedną z jego liderek Iwonę Hartwich. Zarzucił jej kierowanie się chęcią zdobycia pieniędzy, a nie dobrem dziecka.
„W końcu się doczekaliśmy Sejmowa farsa, na czele której stała kobieta, której nie zależało na dobru dziecka, a jedynie na kasie, dobiegła końca. Brawo Prawo i Sprawiedliwość” napisał w poczuciu odniesionego zwycięstwa bełchatowski funkcjonariusz Prawa i Sprawiedliwości. Jednocześnie udostępnił artykuł zatytułowany „Wielkie zwycięstwo PiS! Upokorzona Hartwich opuszcza Sejm”. Jak napisał, tak szybko swój post wycofywał, bo w sieci na to zawrzało. Regułą jest, że nic w niej nie ginie, ruszyła więc lawina krytycznych komentarzy.
Więcej na: https://koduj24.pl/obrzydliwy-wpis-dzialaczy-pis/
Protestujący spędzili czterdzieści dni i nocy, śpiąc na sejmowej podłodze w walce o poprawę warunków życia dorosłych niepełnosprawnych. Wyjaśniając decyzję o zawieszeniu protestu Iwona Hartwich, powiedziała: „Po tym, jak zostaliśmy potraktowani przez marszałka Sejmu Marka Kuchińskiego i jego straż marszałkowską, obawialiśmy się o nasze zdrowie i życie, a przede wszystkim zdrowie i życie naszych dzieci”. Źródło: wp.pl/Se.pl
Forum: Zwinka - Trudno się dziwić Komitetowi PiS w Bełchatowie… Każdy sądzi po sobie. No, może ów Komitet zaskoczyła kwota 500 PLN na głowę niepełnosprawnego, bo oni, sprawni inaczej, wyszarpują z naszych kieszeni miliony.

28 05 2018 20 mld euro mniej dla Polski w nowym budżecie unijnym

Projekt nowego budżetu Unii Europejskiej na lata 2021-27 przewiduje olbrzymie cięcie w funduszach dla Polski. Otrzymamy 64,4 mld euro, choć w poprzednim budżecie dostaliśmy prawie 84 mld. To oznacza 23-procentowe cięcia.
– „23% mniej dróg, mostów, innej potrzebnej Polsce infrastruktury w nowej perspektywie UE. Co na to rząd PiS? Ile w tym kosztu za zepsucie relacji z UE i łamanie praworządności? Nigdy od 2004 nie mieliśmy tak słabej pozycji w Europie” – skomentował na Twitterze poseł PO Tomasz Siemoniak. A Renata Grochal z „Newsweeka” dodała: – „Wymierne efekty wstawania z kolan przez PiS. Znowu będzie wina Tuska?”.
– „Brawo PiS!!!! Kolejny sukces rządu!!”; – „Jak widać polityka PiS na forum Unii Europejskiej to „pasmo nieustających sukcesów”; – „To są prawdziwe efekty działań PiS. Będziemy latami zbierać się po rządach tych psychopatów” – komentują internauci. Źródło: Twitter
25 05 2018 Prezydent Andrzej Duda na rybach w Chicago.
Prezydent Andrzej Duda podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych wziął udział w oryginalnej aktywności. Wraz ze swoją delegacją udał się na połowy w jeziorze Michigan w Chicago. O wydarzeniu napisał lokalny dziennik "Chicago Sun Times".  Nawet przy "wietrze północnym i otwartym morzu", prezydentowi udało się złowić pokaźną rybę - 11-kilogramową czawyczę. Pozwolił także sfotografować się ze zdobyczą i miejscowymi rybakami.
W połowach pod okiem kapitana Gintasa Anceviciusa na statku "The Angler" (pol. "Wędkarz") prezydentowi towarzyszyli agenci Secret Service, straż nadbrzeżna oraz policja.Prezydent wybrał się na łowy wraz z jedną spośród lokalnych firm. Na jednym ze zdjęć widoczne jest jej logo i numer telefonu, co wzbudziło pewne kontrowersje. Publicysta dziennika wyraża natomiast nadzieję, że wizyta polskiego prezydenta może przyczynić się do zwiększenia ruchu turystycznego w Chicago.
Mam nadzieję, że ten wypad na ryby prezydent pokrył z własnej kiszeni? Przecież w tym momencie nie reprezentował narodu! Po co prezydent Duda pojechał do USA? A jednak to był wielki sukces polskiej dyplomacji. Szef MSZ Czaputowicz oświadczył, że jest możliwe spotkanie Duda- Trump we wrześniu. Ustaliliśmy, gdzie we wrześniu prezydent Trump będzie uczestniczył w szczycie. Wtedy Andrzej Duda zaczai się koło toalety i będzie miał okazję uścisnąć dłoń prezydenta USA. Może nawet odbędą dwuminutową rozmowę.

25 05 2018 Zagraniczni dziennikarze zszokowani sytuacją w polskim Sejmie. Ochojska radzi zajrzeć za zasłonę

Rozpoczął się pierwszy Dzień Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w Warszawie. Towarzyszy mu trwający 38 dzień protestu niepełnosprawnych. Z zaciekawieniem obserwują sytuację zagraniczni korespondencji akredytowani w Polsce.
Ekke Overbeek jest niezależnym dziennikarzem, z holenderskiego dziennika „Trouw”. Mówi, że nie pamięta, by w środku gmachu parlamentu Holandii odbywały się jakieś protesty. Ale rozumie, że polscy rodzice i ich dzieci muszą być mocno zdesperowani, że zdecydowali się na taki krok. „Z drugiej strony Sejm jest zamykany i zmienia się w oblężoną twierdzę. To jest kuriozalne. Cała sytuacja jest kuriozalna” – skomentował sytuację ze zdziwieniem w rozmowie z naTemat. Wspominał, że przecież „polski Sejm był bardzo otwarty i było to bardzo pozytywne. W demokracji to bardzo cenna rzecz, że parlament, jak tylko to możliwe, jest dostępny dla obywateli. To, co dzieje się teraz, to przechodzenie ze skrajności w skrajność. Pewien symbol sprawowania władzy przez ekipę rządzącą – parlament, który był otwarty dla obywateli, teraz się zamyka” – ocenia.
Powiedział, iż rozumie, że we Francji, czy gdzie indziej, mogły zostać wprowadzone środki ostrożności z powodu zagrożenia terrorystycznego, ale tu – w Polsce – nikt o takim zagrożeniu nie wspomina. „Nie wyobrażam sobie, że jakiś klub parlamentarny zaprasza kogoś, to ta osoba nie wejdzie do parlamentu” – mówi.
Na Twitterze do delegatów zgromadzenia zaapelowała Janina Ochojska podkreślając, że tak polski rząd traktuje niepełnosprawnych. „Są od was odgrodzeni. Nasz kraj boi się nas. Proszę, zajrzycie za zasłonę” – napisała.
Nie wszyscy delegaci mieli jednak wcześniej wiedzę o proteście. „Nic o tym nie wiem. Nie słyszałem o tym przed przyjazdem do Warszawy. Jeśli tak jest, z pewnością będzie się o tym mówić” –  uważa Ojars Kalnins, szef delegacji z Łotwy.
Ignacio Temino Martinez z hiszpańskiej agencji prasowej EFE relacjonował już protest w polskim Sejmie, jak dodaje w Hiszpanii sprawy niepełnosprawnych traktowane są bardzo poważnie. Ale w polskim Sejmie protestuje kilkanaście osób, ich protest postrzegany jest jak sprawa lokalna, a może mieć wpływ na wizerunek Polski w czasie Zgromadzenia parlamentarnego NATO – ocenił hiszpański dziennikarz. Źródło: naTemat

25 05 2018 Skandaliczne słowa lubelskich radnych PiS o Tadeuszu Mazowieckim: ubek, stalinowiec, komunista
Pierwszy premier III Rzeczpospolitej Tadeusz Mazowiecki mocno by się zdziwił, gdyby usłyszał opinie o sobie, wygłaszane przez PiS-owskich radnych w Lublinie.  Podczas dyskusji o nadaniu jego imienia jednej z ulic tego miasta, padły najbardziej obraźliwe i niezasłużone słowa jakich można się było spodziewać m.in. słowa „ubek”, „stalinowiec”, „komunista”. Użyła ich prof. Anna Jaśkowska, radna PiS.
Z inicjatywą nadania imienia Tadeusza Mazowieckiego jednej z ulic w Lublinie wystąpili radni Platformy Obywatelskiej. W uzasadnieniu napisali m.in.: „Nazwanie ważnej ulicy w Lublinie imieniem Tadeusza Mazowieckiego w roku Jego dziewięćdziesiątych pierwszych urodzin będzie stanowić godne upamiętnienie tej wybitnej postaci w przestrzeni publicznej”. Załączyli informacje o życiu i działalności Mazowieckiego, m.in. o jego internowaniu w stanie wojennym oraz uczestnictwie w obradach Okrągłego Stołu.
Uchwała ostatecznie została przyjęta, ale poprzedziła ją długa i bardzo burzliwa dyskusja. PiS-owcy uznali, że uzasadnienie jest zbyt ogólne. Domagali się dodatkowych wyjaśnień, przy okazji przedstawiając „alternatywny życiorys” Tadeusza Mazowieckiego.
Radna PiS, prof. Anna Jaśkowska, naukowiec Politechniki Lubelskiej, pytała, skąd wzięto życiorys, który znalazł się w uzasadnieniu do uchwały. Jak dodała, znalazła zupełnie inny, z innymi faktami.„Mam takie informacje: Tadeusz Mazowiecki – stalinowiec, komunista, agent NKWD, kolaborował z okupacyjną, bolszewicką władzą w latach stalinowskich. I jeszcze wzmianka – odznaczony Orderem Orła Białego przez rząd komunistyczny” – oświadczyła bez zająknienia przyznając, że korzystała z internetu. Chciała też, by przed głosowaniem miasto wystąpiło do IPN o informacje na temat byłego premiera RP. Partyjny kolega pani profesor Stanisław Brzozowski przekonywał z kolei, że T. Mazowiecki był premierem rządu kontraktowego. „Nie był to pierwszy rząd RP. Polemizowałbym też ze stwierdzeniem, że ten rząd przeprowadził szereg reform, które pozwoliły Polsce wstąpić na drogę rozwoju” – mówił, udowadniając, że reformy Balcerowicza były „wyprzedażą Polski, oddaniem wszystkiego w ręce obcego kapitału”. Jakby tego było mało, inny PiS-owiec Piotr Gawryszczak przekonywał, że T. Mazowiecki był jednym z twórców mowy nienawiści. „Wypisywał różne głupoty, takie jątrzenie. Poza tym Tadeusz Mazowiecki odpowiadał za to, że w jego rządzie resortem siłowym kierował Czesław Kiszczak, który miał krew na rękach” – argumentował Gawryszczak.
Na dość obelżywy „wykład” pokusił się Dariusz Jezior z PiS dowodząc, że wielu mieszkańcom Lublina „pan Mazowiecki kojarzy się z bezrobociem, z upadkiem gospodarki, z dogadaniem się z komunistami”. Jezior oświadczył: „Przykro mi, że wybieracie takie postacie, które jeszcze żyjącym mieszkańcom kojarzą się z dziadostwem. Na tą ulicę pluć będzie bardzo duża ilość mieszkańców Lublina i państwo do tego dążycie” – mówił radny z PiS.
Źródło: TOKFM
Nie chcę by historię na nowo pisali ci co w czasach próby do południa spali. Wałęsa był czy nie był Bolkiem to już jest nieistotne bowiem mniej szkody Polsce zrobił od Kaczyńskich. A pomyśleć gdyby nie wujek Jaruzelski i Kiszczak to bliźniacy nie załapaliby się na Magdalenkę. Zostali tak na siłę wciśnięci w tą Polskę po 1989 roku jako resortowe dzieci. I z tym czyrakiem Bolek musi nadal żyć. Kaczyńscy, Balcerowicz, Kołodko, Lewandowski etc to taka koszula Dejaniry podarowana Solidarności przez Biuro Polityczne KC PZPR. Okrągłostołowa mafia, która w 1989 r. przechwyciła podstępem władzę w Polsce, sprzedała kraj wraz z całym jej dobrodziejstwem i ludnością. Ściśle wykonuje plany euroatlantyckiej bandy, ludzi chorych na władzę i pieniądze, całkowicie zdegenerowanych. Niech nikogo nie zmylą utarczki lub nawet otwarte wojny wśród tych perfidnych, okrągłostołowych zdrajców.

25 05 2018 Niezawodowy poseł Tarczyński zarobił w Sejmie prawie 150 tys. zł, ale przechwala się, że pełni funkcję nieodpłatnie

Słynący z niepowtarzalnej galanterii w doborze argumentacji, PiS–owski poseł Dominik Tarczyński włączył się do dyskusji o wynagrodzeniach posłów. „Nie jestem posłem zawodowym. Zrezygnowałem z pieniędzy publicznych. Nie pobieram” – napisał na Twitterze 15 stycznia 2018 r.
Ostatni wpis na ten temat poseł PiS zamieścił 25 kwietnia i raz jeszcze przypomniał, w mocniejszej nieco formie: „Nie jestem posłem zawodowym! Nawet tego nie wiesz, szechterowy sługusie. Taki z ciebie dziennikarzyna” – zwrócił się wówczas polityk do reportera „Gazety Wyborczej”.
Tymczasem okazuje się, że pan poseł jednak z lekka mija się z prawdą i pobierał w 2017 r. normalne uposażenie, jak wszyscy inni posłowie. „Sprawdziliśmy jego oświadczenie majątkowe. Jako parlamentarzysta zarobił w zeszłym roku 142 tys. zł + 33 tys. zł diety poselskiej” – donosi Wirtualna Polska. I dodaje, że jeśli Tarczyński zrezygnował z uposażenia poselskiego, musiał to zrobić dopiero w tym roku. Portal chciał zapytać o to polityka, ale okazało się to nieziszczalne. Tak czy siak posła stać na wiele.
Jak można się dowiedzieć z jego najnowszego oświadczenia majątkowego, na ręku ma zegarek Mont Blanc, wart ok. 4 tys. euro (czyli ponad 15 tys. zł). Należy do niego połowa domu wycenianego na 1,2 mln zł. Poza dochodami z Sejmu, poseł zarobił na wynajmie domu – prawie 9 tys. zł – i na sprzedaży praw autorskich – 91 tys. zł. Ale ma też długi – musi spłacić jeszcze ponad 176 tys. CHF kredytu hipotecznego, poza tym jest winien 4 tys. funtów brytyjskich Lloyds Bank. Ma też zobowiązania wobec ZAiKS (12 tys. zł), ZUS (900 zł) i Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych (13 tys. zł).
Od rozmnażania majątku musi mu więc głowa puchnąć, bo w Sejmie, poza paroma skandalicznymi „zagraniami” niczym szczególnym nie błysnął. Przez cały okres swojego posłowania zgłosił zaledwie 2 interpelacje, którym nadano bieg. Jak podaje WP zajmuje pod tym względem „zaszczytne” 406. miejsce.  Ponadto „splamił” się ledwo 3 zapytaniami poselskimi, przez co w rankingu tej aktywności poselskiej zajmuje miejsce 268. W sprawach bieżących zadał jedno pytanie plasując się na 338 miejscu. Słowem poseł – zuch, i takich PiS – owi trzeba: miernych, ale wiernych. Źródło: wp.pl
24 05 2018 Emeryturę w ziemniakach zaproponowano Błaszczakowi w Nisku
Jak po grudzie idą PiS–owi rozkręcone już na dobre spotkania z obywatelami. Im ważniejszy funkcjonariusz zapowiada swój przyjazd, tym pewniejsza jest awantura i niewygodne pytania ze strony publiczności.
„Ucieczką” z sali BHP Stoczni Gdańskiej salwować się już musiał premier Mateusz Morawiecki, a marszałek Sejmu Marek Kuchciński został wyprowadzony w podradomskim Jedlińsku, bocznym wyjściem. Piętnaście minut przed czasem „dał nogę” również szef resortu obrony Mariusz Błaszczak ze spotkania z mieszkańcami podkarpackiego Niska.
Początkowo wszystko szło jak po maśle, ale zawrzało, gdy uczestnicy spotkania – wśród których była grupa Rebelianty Podkarpackie – zaczęli pytać o protest niepełnosprawnych. „Co rząd zrobi z tymi ludźmi, bo oni jak widać nie wybierają się do domów?” – pytała członkini RP organizacji, która za cel stawia sobie zahamowanie demolki państwa prawa. „Proponuję panu emeryturę w ziemniakach” – powiedziała w emocji kobieta.
„Nie proponujemy renty w ziemniakach, a w pieniądzach” odpierał atak Błaszczak, broniąc stanowiska rządu. Oświadczył, że to protestujący nie chcą kompromisu. „Udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie szybko przeprowadzić zmiany, ale oni nie chcą. Mówią tylko o żywej gotówce” – argumentował Błaszczak.
Tylko tego brakowało, by grupa Rebeliantów Podkarpackich wyciągnęła transparent z napisem „Wystarczy nie kraść, 500 zł się należy niepełnosprawnym”. W jednym momencie sytuacja wymknęła się spod kontroli, a na sali rozległy się krzyki. Błaszczak apelował, by nie dać się sprowokować, ale zakończył spotkanie 15 minut przed czasem. Źródło: Wyborcza.pl

24 05 2018 Kompromitująca wojna Stanisława Piotrowicza o drogę we wsi.
Prokurator stanu wojennego –  Stanisław Piotrowicz – dziś poseł Prawa i Sprawiedliwości, twarz kontrowersyjnej reformy sądownictwa, schował się przed mediami i nie odbiera telefonów. Wszystko dlatego, że wdał się w kompromitujący spór z sąsiadami we wsi, którą zamieszkuje.
Jak informuje „Fakt”, szef parlamentarnej komisji sprawiedliwości nie licząc się ze zdaniem i potrzebami lokalnej społeczności postawił płot na drodze, którą mieszkańcy wsi Odrzykoń położonej w woj. podkarpackim dojeżdżają do swoich posesji.  A jest ich pięć. Jego przesunięcie podzieliło mieszkańców wsi. Ponoć gmina zamierzała położyć asfalt na drodze, która prowadzi do okolicznych domów. Jej stan prawny od lat nie jest uregulowany, gmina chciała więc przejąć grunt, co zamknęłoby problem, ale do akcji wkroczył Piotrowicz i zablokował te plany stawiając płot na odcinku drogi przebiegającej przez jego działkę.
„Pan Piotrowicz pokazał, że liczy się tylko jego własny interes. Zagrodził swoją działkę razem z kawałkiem drogi. Przejazd miał wcześniej 5,5 metra szerokości, a po ustawieniu siatki, został o 2 metry zwężony” – powiedziała Bożena Kamińska, sąsiadka polityka PiS i dodała, że liczyła na to, iż na drogę zrzucą się po połowie. „A tak wszyscy jeżdżą po mojej posesji” – przyznała.
Zachowanie polityka powoduje same problemy dla sąsiadów. Sąsiadka, po której terenie wszyscy teraz jeżdżą, gdyby oddała 20 arów na drogę, straciłaby dopłaty unijne. Kolejna sąsiadka prowadzi z kolei gospodarstwo agroturystyczne i brak drogi poważnie utrudnia jej pracę. „Poseł nie okazał żadnej solidarności. Liczyliśmy, że będzie bardziej przychylny dla sąsiadów, a tak poróżnił wszystkich” – powiedziała Barbara Blicharczyk. Końca wojny o drogę w Odrzykoniu nie widać. Są tylko sądowe procesy, które ciągną się latami, m.in. z tego powodu, że lokalni sędziowie wyłączają się z postępowań ze względu na osobę wpływowego polityka PiS. Prawo prawem a racja musi być po stronie pana ministra.
Przypomnijmy: Stanisław Piotrowicz jest posłem od dekady, ale stał się szerzej znany dopiero po wygranych przez PiS wyborach. W PRL był prokuratorem, uhonorowanym przez komunistyczne władze Brązowym Krzyżem Zasługi, bo to „pracownik pilny i zdyscyplinowany, ambitny i wydajny”. W 2005 r. porzucił prokuratorską togę i wybrał karierę polityczną. W 2016 r. w walce PiS o zmiany w sądownictwie Piotrowicz stał się twarzą tej „reformy”. Z uśmiechem na ustach potrafił powiedzieć do posła opozycji: „pana głos i tak nic nie znaczy”. – Precz z komuną! – krzyczał uśmiechnięty razem z politykami opozycji, gdy ci krzyczeli tak… na jego widok. Praktyki z Sejmu postanowił stosować też w relacjach z sąsiadami. Ponieważ jednak nie ma tam kamer, mniej się uśmiecha- komentują zachowanie Piotrowicza jego sąsiedzi Źródło: Fakt/naTemat

24 05 2018 „Działania Joachima Brudzińskiego wobec Obywateli RP są bezprawne”

PO i Nowoczesna wystosowały pismo do premiera Morawieckiego, w którym żądają wstrzymania działań podjętych przez Joachima Brudzińskiego wobec Fundacji Wolni Obywatele RP. Wczoraj szef MSWiA skierował do sądu w Warszawie wniosek o zawieszenie zarządu Fundacji.
– „Sytuacja jest niezwykle skandaliczna i jest w jakimś sensie bezprecedensowa, dlatego że minister Brudziński czy całe środowisko PiS jakoś nie podejmowało tak zdeterminowanych działań wobec bojówek neofaszystowskich, gorszących wszystkich Polaków, agresywnych działań na marszach KOD-u niektórych neofaszystów czy nacjonalistów, natomiast bardzo chętnie bierze się za prześladowanie fundacji, która za cel wzięła sobie walkę o demokrację i wolność zrzeszania, wolność słowa. Nie mamy wątpliwości, że to działanie odwetowe, związane z całą machiną i spektaklami marszy smoleńskich, organizowanych przez PiS. Nie od dzisiaj wiadomo, że Jarosław Kaczyński nienawidzi Obywateli RP i nie mamy wątpliwości, że działania ministra Brudzińskiego o tzw. zarząd przymusowy czy przejęcie kontroli nad fundacją, to tak naprawdę działania, które prowadzą de facto do delegalizacji fundacji. Minister Brudziński po prostu musi się opanować i jak najszybciej wycofać ten wniosek. Niewątpliwie zostały przekroczone kolejne granice niszczenia demokracji i praworządności w Polsce” – powiedział poseł PO Mariusz Witczak.
Obywatele RP wydali oświadczenie, w którym czytamy m.in. „Działanie MSWiA jest aktem politycznym, a nie troską o ryzyko łamania prawa przez Zarząd Fundacji. Prawu i Sprawiedliwości przestało wystarczać ciąganie nas po sądach i uniemożliwianie nam demonstrowania. Tym razem podjęło próbę faktycznego usunięcia nas z życia publicznego. Oczywiście, fakt przejęcia władzy nad mieniem Fundacji przez MSWiA nie oznacza zaniku ruchu Obywatele RP”. Zaznaczyli, że na podobne działania resort spraw wewnętrznych i administracji nie zdecydował się np. wobec ONR czy Młodzieży Wszechpolskiej, które „regularnie dopuszczają się łamania prawa”. Źródło: 300polityka.pl, Facebook
23 05 2018 Będą kolejne zmiany w rządzie? Premier podobno chce dymisji Tchórzewskiego, Zalewską, Jurgiela i Kamińskiego. A to premier powinien zostać zdymisjonowany, bo to największy nieudacznik jaki piastował wysokie stanowisko państwowe.
Mateusz Morawiecki ma pod górkę z niektórymi ministrami w swoim rządzie. Przez kilka osób realizacja jego programu gospodarczego nie przebiega we właściwy sposób. Jak wynika z nieoficjalnych informacji "Super Expressu", wieści o dymisjach w rządzie przybrały na sile po Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach.
"Super Express" podał informację, że Prezes Rady Ministrów żąda dymisji ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, szefowej resortu edukacji Anny Zalewskiej, ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela oraz koordynatora służb specjalnych - Mariusza Kamińskiego. 
Tchórzewski miał podpaść Morawieckiemu krytyką Pracowniczych Planów Kapitałowych. – Poszło też o strefę wpływów nad spółkami Skarbu Państwa. Tchórzewski nie pasuje do koncepcji premiera. Podobnie Anna Zalewska i Krzysztof Jurgiel. Ale trzeba pamiętać, że ci ministrowie to ludzie Kaczyńskiego, który może nie chcieć ich poświęcać – mówiła "Super Expressowi" osoba z otoczenia Morawieckiego. 
Przypomnijmy, że we wtorek Mateusz Morawiecki zapowiedział nowy rządowy program "Mosty+". – My chcemy budować mosty również po to, żeby przede wszystkim łączyć Polskę. Chcemy tworzyć szanse do rozwoju dla mniejszych ośrodków, dla ośrodków powiatowych. A tutaj mosty są w szczególności potrzebne – zapewniał premier Morawiecki. Źródło: se.pl 
Gdy widzę premiera w programach informacyjnych TVP, to przede wszystkim przychodzi mi na myśl powiedzenie " Krowa, która dużo ryczy - mało mleka daje". Premier przechwala się nieustannie wspaniałym stanem finansów Polski.  Gdy jednak pojawiły się nieoczekiwane wydatki związane z opieką nad niepełnosprawnymi - premier ogłosił wprowadzenie nowego podatku od najbogatszych - tzw. "daniny solidarnościowej".  Jak widać, w budżecie nie było żadnych rezerw, a cała ta "propaganda sukcesu" mijała się z prawdą.

22 05 2018 Policja po donosie Sobeckiej sprawdza organizatorki pikiety przed Radiem Maryja

Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum-Zachód zleciła policji – jak to określono – „czynności sprawdzające”. Mają one doprowadzić do ustalenia, czy 3 maja podczas pikiety feministek przed siedzibą Radia Maryja mogło dojść do popełnienia przestępstw. Tego dnia z okazji 73 urodzin Tadeusza Rydzyka odbyła się akcja „Chryja pod Radiem Maryja”.
W skierowanym w tej sprawie zawiadomieniu do prokuratury przez posłankę PiS Sobecką, doszło do znieważenia i zniesławienia założyciela stacji Radia Maryja. – „To my ocenimy, czy doszło do przestępstw. Czynności wykonywane przez policję pozwolą nam na ocenę tego zawiadomienia” – powiedziała szefowa toruńskiej prokuratury Judyta Głowacka.
– „Nie używałyśmy obraźliwych słów. Nie odkryłyśmy tam też niczego nowego, bo chyba wszyscy wiedzą, że pieniądze od rządu, zamiast na instytucje związane z Rydzykiem, mogłyby zostać przeznaczone na niepełnosprawnych” – powiedziała wcześniej w onet.pl Agata Pawlikowska, jedna z organizatorek pikiety. Dodała, że nikt nie obrażał osób wierzących ani Kościoła, a cała demonstracja miała charakter performance’u, skupiając się na osobie Rydzyka. Źródło: press.pl, onet.pl
Nie wszystkim to się podoba, że o Rydzyk dostaje od rządu dziesiątki milionów złotych, dlatego ten ze wszech miar słuszny protest. No a jak Paciorkowce demonstrują, ba siłą chcą przekonać do fanatyzmu religijnego to jest cacy.

22 05 2018 Morawiecki zamiast pomóc niepełnosprawnym zapowiada budowanie mostów.
Halucynacją plus nazywa opozycja najnowszy pomysł premiera Mateusza Morawieckiego. Ogłosił on bowiem, że – jak to określił – w ciągu najbliższych lat – powstaną nowe mosty w całej Polsce. A dokładnie – 22.
– „Slajdy, slajdy slajdy… A jak rdzewiejąca od roku stępka pod prom w Szczecinie? Lukstorpeda? Przekop mierzei? Milion samochodów elektrycznych? Śmigłowce dla wojska? Dacie radę chociaż porządnie oddać nagrody za 2016-2017? Nazwisko, kwota, data? Może być na slajdzie” – napisał Tomasz Siemoniak.
– „Wygwizdany premier @MorawieckiM właśnie ogłosił, że zbuduje 22 mosty. Nawet gdyby zbudował 122, to i tak nie nauczy się budować najważniejszych mostów – między ludźmi” – skomentował na Twitterze poseł Nowoczesnej Pawel Rabiej.
Mosty plus – bo tak Morawiecki nazwał ten projekt – mają kosztować ok. 2,3 miliarda złotych. – „My chcemy budować mosty przede wszystkim po to, żeby łączyć Polskę, żeby ten rozwój, który w dużym stopniu przez 25 lat był rozwojem niezrównoważonym, gdzie wielkie aglomeracje rozwijały się szybciej, chcemy tworzyć szanse do rozwoju dla mniejszych ośrodków, powiatowych, a tutaj mosty są w szczególności potrzebne” – mówił premier. Czyli mamy do czynienia z kolejną obietnicą przedwyborczą. A dla protestujących w Sejmie rząd PiS wciąż pieniędzy nie ma…
Źródło: 300polityka, Twitter 
Katastrofą dla Polski jest to, że Morawiecki został premierem, który na niczym się nie zna, a otrzymuje wysokie stanowiska dzięki znajomościom tatusia. Tylko patrzeć jak zacznie budować szklane domy by zrealizować wizję Baryki z Przedwiośnia. 
21 05 2018 Kuchciński wyszedł ze spotkania bocznym wyjściem.
„Panie marszałku kochany… czego się boisz?” – transparent tej treści rozwinęli przeciwnicy PiS przed Markiem Kuchcińskim w Jedlińsku niedaleko Radomia. Na odbywającym się tam spotkaniu marszałek Sejmu wygłosił przemowę, z której wynikało, że Polska pod rządami PiS jest krajem miodem i mlekiem płynącym. A jeśli coś idzie nie tak, to jest to – oczywiście – wina opozycji, która „szkodzi Polsce i interweniuje za granicą”.
Kiedy jednak padły niewygodne dla Kuchcińskiego pytania, marszałek stracił rezon. – „Jak się pan czuje bez człowieczeństwa? Ludzie leżą w Sejmie przy zamkniętych oknach… Oni nie chcą iść do ośrodków, oni chcą dostać 500 zł, by godnie żyć” – mówiła kobieta z wpiętym w klapie znaczkiem „Konstytucja”. Jaką miał dla niej odpowiedź Kuchciński? – „Ale te osoby i ta sytuacja jest wykorzystywana do walki z rządem”.
Zdaje się, że marszałek miał już nie usłyszeć żadnych „kłopotliwych”, bo organizatorzy dawali mikrofon tylko osobom, które znali. Część uczestników spotkania wyjęła transparenty: „Tak, jestem z opozycji, chcę zabrać głos” czy „Sejm jest nasz”. Mężczyzna w pierwszym rzędzie krzyczał: – „To hucpa i granda. Zgłaszam się do głosu od początku”. Inni uczestnicy spotkania podeszli do stołu, za którym zasiadał marszałek Sejmu. Wtedy funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa wyprowadził Kuchcińskiego bocznym wyjściem.
Przed budynkiem na wsiadającego do limuzyny marszałka czekali ludzie z kolejnymi transparentami: „Nagroda szefowej Kancelarii Sejmu 37 400, zasiłek pielęgnacyjny 153 zł”, „Panie marszałku kochany, czego się boisz?!”. Czekała też Julia Trojanowska, której – jak pamiętamy – 18 maja nie wpuszczono na spotkanie z Mateuszem Morawieckim w Radomiu. W Jedlińsku weszła, ale nie dopuszczono jej do głosu. Źródło: wyborcza.pl
Myślę, że to już początek końca „jedynie słusznej” partii. Tej fali wzburzenia nie da się zatrzymać, ona będzie cały czas narastać, bo ludzie przestają się bać. Rządzącym pozostaną jedynie warianty siłowe lub sfałszowanie wyborów. Najgorsze, że niestety może polać się krew, bo zwierzę schwytane w matnię – a tym zaczyna być PiS – gryzie i drapie na oślep. Oni doskonale wiedzą, że to ich ostatnia szansa, a po utracie władzy czeka dodatkowo surowe rozliczenie, więc walczyć będą do końca.
Czy wkrótce będziemy świadkami wielkich wieców potępienia organizowanych na stadionach przez jedyną słuszną partię Kaczyńskiego? Pamiętacie tych zastraszonych robotników, co ze łzami w oczach czytali z kartki apele od poszczególnych załóg fabryk? 
20 05 2018 Energia ze sztormu a może sztorm w energetyce: Czy Polskę czeka blackout?
Zabraknie nam mocy - ostrzegają eksperci Europejskiego Instytutu Miedzi. Już dziś widać, że zapotrzebowanie rośnie bardzo szybko - tylko w 2017 roku produkcja energii elektrycznej zwiększyła się o ponad 2 proc. rok do roku. A lista problemów jest bardzo długa i zaczyna się przy najbliższym słupie energetycznym.
Mam pomysł! Wszystkich urzędników zapędzić do pedałowania i elektrowni(dynama) napędzania. To najprostszy sposób kryzysu energetycznego zażegnania bo nadwyżka prądu będzie do sprzedania. Drżyjcie z sprzedawcy prądu z Moskwy z Berlina bo to pomysł szalony z małego Piotrkowa. Wiecie jaka za nim pójdzie mamona.
Znaczy się polska gospodarka zbyt szybko galopuje i prąd za nią nie nadąża. Morawiecki roztacza piękne wizje. np. miliona elektrycznych samochodów, wkrótce dowiadujemy się, że by ktoś zechciał je kupować, trzeba będzie dopłacić mu 25 tysięcy złotych z podatków nałożonych na ogół kierowców w cenie benzyny. Poza tym, nie mamy wystarczającej ilości prądu elektrycznego do ich zasilania. A to cytat z Gomułki: Gdybyśmy mieli blachy, to byśmy produkowali konserwy. Ale nie mamy mięsa.
18 05 2018 Polscy policjanci skorzystają z doświadczeń białoruskich „kolegów”?
Gdyby jeszcze niedawno ktoś mi powiedział, że z Białorusią wyjdziemy poza bardzo ograniczone i oficjalne stosunki, to bym nie uwierzyła. A jednak… Przedstawiciele Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie nie ukrywają, że polska policja będzie współpracowała z białoruską. Właśnie w Szczytnie spotkały się władze uczelni z urzędnikami z białoruskiego MSW. Wizyta miała charakter „dydaktyczny”. Omówiono warunki ewentualnej współpracy szkoleniowej między stronami, a szefostwo uczelni z dumą zaprezentowało symulator działań policji w sytuacjach kryzysowych czy strzelnicę.
Przypomnijmy, że policja białoruska znana jest z wielkiej brutalności wobec opozycji demokratycznej. Słynie z okrucieństwa i drastycznych metod.  Kilka miesięcy temu można było się o tym przekonać, gdy ludzie wyszli na ulice protestując przeciwko wprowadzeniu przez Łukaszenkę dekretu o podatku od bezrobocia. Trzeba przyznać, że rzeczywiście polska policja ma się od kogo uczyć, jak skutecznie pacyfikować wystąpienia opozycji. Toż to „mistrzowie”
Czyżbyśmy coraz bardziej skręcali na Wschód? Wszyscy pamiętamy słowa marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, który po wizycie na Białorusi, określił Łukaszenkę mianem „ciepłego człowieka”, a coraz częstsze wizyty polityków PiS na Białorusi wyraźnie sugerują, jaki kierunek polityczny obiera obecna władza. Elektorat PiS-u jest w stanie darować swojej partii każde kłamstwo, niebotyczne nagrody, populizm i nepotyzm. Ciekawe, czy znajdą jakieś usprawiedliwienie na zacieśnianie więzi z autorytarną Białorusią? Źródło: natemat.pl

18 05 2018 Prokuratura ściga satyryka za krytyczny felieton o Radiu Maryja
Antoni Szpak, satyryk, współpracownik „Angory” i jeden z twórców kabaretu „Klika” w opisał w swoim felietonie obchody 26. rocznicy powstania Radia Maryja. Krytycznie komentował w nim obecność polityków PiS: – „Ojcu Rydzykowi hołdy i dary składali, tudzież pokłony bili ministrowie: Macierewicz, Ziobro, Błaszczak, Szyszko, Kempa oraz towarzyszący im liczni parlamentarzyści i samorządowcy”.
O prezydencie, który wysłał list na tę uroczystość, pisał m.in.: – „Panie Adrianie, za takie zasługi wypada Ojca Dyrektora nie tylko w rękę pocałować. Jedynie w durnym, kołtuńskim kraju może dojść do takiej paranoi”.
Łódzka prokuratura postawiła mu za to zarzut… znieważenia narodu polskiego! Szpakowi grożą 3 lata pozbawienia wolności. Urażony bowiem poczuł się jeden z czytelników „Angory” – mężczyzna z Łodzi, który uznał, że te treści obrażają naród polski, prezydenta i premiera.
„Od 40 lat piszę felietony, już raz pani Kempa chciała mnie za nie wsadzić. Teraz dopadła mnie prokuratura w Łodzi. Obrażam naród? W moim tekście ani razu nie pada to słowo. Krytykuję władzę umizgującą się do księdza mającego we władaniu rozgłośnię i telewizję. Te listy wiernopoddańcze premiera i prezydenta, które cytuję, nie przystają do poważnego państwa. Nie jesteśmy państwem wyznaniowym, konkordat gwarantuje nam rozdział kościoła i państwa. Konstytucja gwarantuje mi wolność słowa i możliwość krytyki władzy. Chyba, że coś się zmieniło” – powiedział „GW” Andrzej Szpak.
Zdaniem Konrada Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, zarzuty wobec satyryka są niesłuszne. – „Autor poruszał się w ramach prawa do satyry i krytyki, nie obraził narodu polskiego. Żeby obrazić wszystkich obywateli Rzeczpospolitej Polskiej trzeba by powiedzieć coś w rodzaju “wszyscy Polacy to złodzieje”. W dodatku, przestępstwem byłoby jedynie użycie tych słów w zamiarze bezpośrednim, umyślnie, na zasadzie “chcę obrazić wszystkich obywateli RP”. Nie sądzę, aby to był cel autora tego artykułu” – powiedział Siemaszko w TOK FM. Prawnik z HFPW przypomniał też o prawie mediów do  krytyki prasowej i satyry. – „Wciąż liczę, że prokuratura może wycofać się – pomyłki się zdarzają” – podsumował.Źródło: wyborcza.pl, tokfm.pl
17 05 2018 Lewiatan chce pogrążyć ustawę o zakazie handlu w niedzielę
Jak to się zakończy dziś trudno powiedzieć, faktem natomiast jest, że Lewiatan skarży do Trybunału Konstytucyjnego zakaz handlu w niedziele. Wykazuje wiele niejasności w ustanowionych przepisach podkreślając, iż naruszają one zasady konstytucyjne dotyczące, m.in. ochrony pracy, wolności wykonywania pracy, równości wobec prawa oraz proporcjonalności.
Jak informuje „Rzeczpospolita” przedsiębiorcy konfederacji dowodzą, że nowe przepisy zawierają niedające się usunąć wątpliwości interpretacyjne i dlatego skierowali do TK wniosek o kontrolę ustawy. Ich zdaniem tworzy ona dwie grupy podmiotów – objętych i nieobjętych zakazem, a to różnicuje zatrudnionych w nich pracowników. Jedni mają pełną swobodę pracy w określone dni, a inni ograniczoną. Jak podaje dziennik, konfederacja zwraca także uwagę na „rażąco krótkie vacatio legis”, jakie poprzedziło wejście w życie przepisów.
Sygnalizuje także wątpliwości dotyczące wyłączeń spod zakazu. Jako przykład podają galerię handlową wybudowaną na dworcu kolejowym w Gdańsku, która „przekształca się w wielki peron wyjęty spod zakazu handlu”.
Ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej najwyraźniej monitoruje sytuację, bo jak poinformował portal money.pl szykuje zmiany w przepisach dotyczących zakazu handlu w niedzielę. Nowe regulacje mają na celu ukrócenie procederu obchodzenia zakazu handlu.
Wiadomo bowiem, iż część sklepów jednej z popularnych sieci jest np. zarejestrowana jako działalność pocztowa, w związku z tym może być otwarta w niedzielę. W świetle nowych przepisów zakaz handlu będzie obowiązywał także w tych miejscach, gdzie handel jest dominującą gałęzią działalności firmy. Zabiegi stosowane przez sieć nie spodobały się także Poczcie Polskiej. „Było oświadczenie Poczty Polskiej, że takie praktyki są niedopuszczalne. Jest już przeprowadzana kontrola Państwowej Inspekcji Pracy” – oświadczył wiceminister Stanisław Szwed. Źródło: Rzeczpospolita
Czy TK przychyli się do wniosku Konfederacji Lewiatan i zaleci poprawienie wadliwej ustawy? Wątpię bo znowu interes grupy lobującej dziurawą ustawę będzie ponad wszystko.
16 05 2018 Dlaczego ministrowie Beaty Szydło nie zwrócili nagród instytucji, z której je otrzymali?
Problem z nagrodami dla ministrów jeszcze się nie zakończył. Owszem, te, przyznane już za kadencji premiera Morawieckiego, zostały zwrócone, ale co z premiami z czasów pani Szydło? Wczoraj minął termin przekazania ich w formie „dobrowolnej” darowizny dla Caritasu i …czy coś już wiadomo? Okazuje się, że część ministrów ani myśli podporządkować się zaleceniom Jarosława Kaczyńskiego. Tłumaczą, że to ich osobista sprawa, że już te pieniądze wydali bądź w ogóle unikają na odpowiedzi na pytanie związane z tą sprawą.
Wydawało by się, że taki zwrot to żaden problem. Ot, dostało się nagrodę z Kancelarii Premiera, to i na jej konto powinno się ją oddać. A naród czeka na ostateczne rozwiązanie. W sondażu aż 66% Polaków oczekuje zwrotu premii właśnie do skarbu państwa, a nie przekazanie jej do kolejnej, kościelnej instytucji, nawet gdy chodzi o Caritas. Wcześniej wybitni „eksperci” od prawa tłumaczyli, że nie ma takiej opcji, by zwrócić otrzymane pieniądze tej instytucji, z której się je otrzymało. Ponoć nie ma do tego podstawy prawnej. Tak więc, jedyną możliwością pozostaje zasilenie konta jakiejś organizacji charytatywnej. I tyle w temacie, nic więcej zrobić się nie da.
Stąd sporym zaskoczeniem jest odpowiedź z Kancelarii Premiera na jedną z interpelacji posła Brejzy. Okazuje się, że nagrody przyznane już w czasach premiera Morawieckiego ministrowie zwrócili w całości właśnie na konto kancelarii. Kancelaria Premiera tłumaczy, że zgodnie z orzecznictwem sądowym nagroda to dobrowolne świadczenie podmiotu zatrudniającego, które nie stanowi części wynagrodzenia.
Jeśli więc można było zwrócić nagrody z tego roku, to co stoi na przeszkodzie, by oddać i te z poprzednich lat?  Słusznie pisze na Twitterze Krzysztof Bryza – „Buuum! Ale się wpakowali. Odp. z KPRM obala całą dotychczasową narrację PiS. „drugie pensje” należy zwrócić do budżetu-tak jak za I.2018. Zwrot za I.2018 został zaksięgowany w budżecie KPRM. WSZYSTKIE drugie pensje od 2016 muszą być zwrócone do budżetu”. Czy ktoś mi wytłumaczy, skąd takie mataczenie władz