Aktualności
24 09 2018 Wyszpachlowana pani Gosia w ogniu krytyki.
Jedna z czołowych funkcjonariuszek Prawa i Sprawiedliwości Małgorzata Wasserman, walcząc o głosy wyborców w Krakowie, strzeliła sobie „samobója,” znacznie przesadzając z zastosowaniem Photoshopa.  Grafika zapowiadająca jej udział w wyborach samorządowych i zachęcająca do obejrzenia transmitowanego na Facebooku programu „Poznaj Gosię” wywołała falę drwin i uszczypliwych komentarzy. „Szpachlowanie, kitowanie, wprowadzanie w błąd, mijanie się z prawdą to ulubione zajęcia prawdziwego pisiorka. Przy czym ważne jest, aby wymienione czynności wykonywać z godnościom osobistom i oczami wzniesionymi ku niebu” – czytamy wśród licznych złośliwości.
PiS–owska posłanka wygląda faktycznie na niej zupełnie inaczej, a niektórzy twierdzą nawet, że trudno ją rozpoznać. „Dlaczego Gosia Wasserman kandyduje w Krakowie? Ponieważ jest nie do Poznania” – kpi były poseł KPN Krzysztof Król. „To niedźwiedzia przysługa sztabowców i ewidentna wpadka sztabu wyborczego” – powiedział w rozmowie z „Super Expressem” specjalista ds. wizerunku dr Mirosław Oczkoś.
„W przypadku młodych osób z dobrą prezencją, a taką ma Małgorzata Wassermann, nie powinno się robić takich rzeczy i na siłę poprawiać tego, co jest dobre, bo się to po prostu pogorszy. Teraz pani poseł Wassermann powinna wycofać tę grafikę i zastąpić ją nową, na której wyborca nie będzie miał problemu z rozpoznaniem jej twarzy” – dodaje dr Oczkoś.
Reakcje na przerobioną fotografię Wassermann są powszechnie negatywne. „Codziennie mijam billboard z panią Wassermann, jak ją lubię i popieram, to tu nie rozumiem, jak takie coś mogła zatwierdzić” – komentuje jeden z użytkowników Twittera.
To nie pierwszy przedwyborczy blamaż Małgorzaty Wasserman. W internecie krąży nagranie, w którym z niepotrzebnym patosem opowiada o planach PiS co jest zaprzeczeniem wszystkich zasad, jakie powinny cechować dobrego mówcę. Źródło: Super Express
Wasserman wkrótce zostanie najpiękniejszą kobietą świata. Chce wyjaśnić Amber Gold a sama wydaje miliony na to by dobrze przed kamerami wyglądać. Skąd ma taką kasę? Domagam się upublicznienia płatności kartą służbowa i przysługujących je gadżetów.
Wassermannówna kłamie , mówiąc, że „przyszła do polityki”. Ona przyjechała na trumnie ojca.
- Joanna Senyszyn.
22 09 2018 „To było ohydne”. Miliony na premie w ARiMR.
10 milionów złotych, to kwota jaką w zaledwie dwa lata przeznaczono na premie w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Nagrody wypłacano kadrze kierowniczej w centrali, biurach powiatowych i oddziałach regionalnych.  Jak udało się ustalić dziennikarzom „Faktu” w 2016 r. na premie wydano 3,8 mln złotych, a już rok później kwota ta wzrosła do 6,7 mln złotych. Ogólnie w 2017 r. na wszystkich szczeblach ARiMR wypłacono na wszystkich szczeblach nagrody w wysokości 52 mln zł.  Warto wspomnieć, że w 2016 r. prezesem ARiMR był słynny Daniel Obajtek, który zarządzanie agencją rozpoczął od zwolnienia około 1600 ludzi i zastąpienia ich „bardziej zaufanymi”.
Nowi pracownicy musieli być wyjątkowi, skoro tak szybko otrzymali nagrody, tym bardziej, że wcześniej prezes Objatek krytykował poprzednie władze za rozrzutne premiowanie: „gdybyście widzieli skalę, jak ci dyrektorzy, wicedyrektorzy, kierownicy procedowali, jak dzielili nagrody, to było ohydne.”
W latach 2016-2017 resortem rolnictwa kierował minister Krzysztof Jurgiel, to za jego kadencji w ARiMR uknuto powiedzenie: „czerpmy pełnymi garściami z dobrej zmiany, bo i ona przeminie” Źródło: wiadomości.gazeta.pl
ARiMR to przechowalnia dla kacyków partyjnych. Obraca dużymi pieniędzmi to i premie muszą być duże. Po co jest ta agencja towarzyska ARiMR skoro rolnik o dotację, odszkodowanie, kredyt preferencyjny, wpierw idzie do gminy, tam wszystkie dokumenty składa, a w agencji towarzyskiej tyko pieczątkę przystawiają, na dodatek musi jeszcze o starostwo zahaczyć. Pomyślcie ile więcej pieniędzy dostałby polska wieś gdyby nie te zbędne dwie instytucje. No a bogata wieś to jeszcze bogatsze miasto.

22 09 2018 Kanadyjskie tournee ojca Rydzyka

Toronto, Vancouver, Winnipeg i Calgary, to cztery miasta, które odwiedził w ostatnim czasie ojciec Tadeusz Rydzyk. Wydarzenia cieszyły się sporym zainteresowaniem kanadyjskiej Polonii, która za spotkanie z ojcem Dyrektorem płaciła bilety w cenie 80 zł (30 dolarów kanadyjskich). Jak sami twierdzą, kupno biletów na spotkanie z kościelnym celebrytą był dla nich formą wsparcia działalności redemptorysty z Torunia. Nie wszystkim jednak wizyta ojca Rydzyka przypadła do gustu. Ostro skrytykował ją były wicepremier Kanady Thomas A. Lukaszuk. „Ojciec Rydzyk stał się popularny z niewłaściwych powodów. Przeciwstawia się małżeństwom homoseksualnym i ma bardzo silne poglądy na temat roli Żydów w polityce. Jego poglądy są tak ekstremalne, że uzasadniają papieską interwencję – powiedział polityk w rozmowie z dziennikarzami CBC Kanada. Następnie redakcja opisała Rydzyka jako głównego autora „teologii ultra-nacjonalizmu” – napisał na Twitterze polityk, domagając się jednocześnie wyjaśnień od rzymskokatolickiej diecezji w Calgary.  W obronie ojca Dyrektora i organizatorów spotkań stanął biskup William McGrattan, według którego od czasu słynnej nagany ze strony papieża Benedykta, Rydzyk „wykazał oznaki reform, zapewnia opiekę duszpasterską polskim imigrantom i jest mocnym świadkiem chrześcijańskiego życia oraz pasjonatem jednoczenia społeczności imigrantów”. Źródło: wiadomości.wp.pl
Dzień dobry z Rana
Tadeusz Rydzyk w Toruniu mieszka
czarną sukienkę ma ten koleżka.

Uczy prostaczków noce i ranki
ze swej maryjnej radioczytanki
Leje na serce miód swoim gościom
beret z antenką czesząc z lubością.
Żyda, masona czuje z daleka
niewiernych ściga niczym bezpieka.
Kościół do góry nogami wywraca
Psoci, figluje - to jego praca.
Glemp traci nerwy: "Rydzyk - łobuzie",
Tadzio z uśmiechem nadyma buzie.
Pieronek błaga: "Daj na wstrzymanie",
a on rozkręca nowa kampanie.
Życiński prosi: "Trwam odpuść sobie",
a Rydzyk: "z Maria co zechce - zrobię".
Rząd go popiera, prezydent chwali
Sam Krzywousty pokłony wali.
A gdy mu zamknąć twarz ktoś próbuje
armie beretów mobilizuje.
Mohery wielbią swego pasterza
Bez jego radia - nie ma pacierza
I mnie już Tadziu zamącił w głowie
Wspieram go w myślach, uczynku, mowie
I wciąż pracuje na swe zbawienie
Pompując rentę i emeryturę w jego kieszenie.

22 09 2018 Jacek Sasin nazwa Lecha Kaczyńskiego ojcem polskiej niepodległości.

Gościem Marcina Zaborskiego w piątkowej „Popołudniowej rozmowie RMF FM” był szef Komitetu Stałego Rady Ministrów. Podczas rozmowy z dziennikarzem Jacek Sasin zdradził, że na 10 listopada zaplanowano uroczyste odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego w Warszawie.
„Nasza polska niepodległość w ostatnich 100 latach się rodziła wielokrotnie. Nie było tak, że jedno odzyskanie w 1918 roku wystarczyło. Trzeba było o tę niepodległość walczyć przez wiele dziesięcioleci. Śp. prezydent Lech Kaczyński jest jedną z takich postaci, która jest – można powiedzieć – ojcem naszej współczesnej niepodległości” – przekonywał na antenie Sasin. W dalszej części rozmowy Sasin przychylił się do słów premiera na temat budowy dróg za rządów PO-PSL, stwierdzając lakonicznie, że poprzednia ekipa „coś tam robiła”.
Odniósł się również do skargi, jaką może w poniedziałek złożyć Komisja Europejska do Trybunału Sprawiedliwości UE: „Nie wiemy, czy to jest prawdziwa informacja. Zobaczymy w poniedziałek. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, byłaby to bardzo dziwna i zła decyzja. Zła, bo nie mająca żadnych podstaw prawnych” – stwierdził Sasin. Źródło: rmf24
Kaczyńscy zostali z polecenia Jaruzelskiego, Kiszczaka, jak kukułcze jaja podrzuceni Solidarności. Czy Wałęsa tym wiedział? Mniemam że dopiero po wprowadzeniu stanu wojennego to dotarło do niego. Jaruzelski wprowadzając stan wojenny oczy nam otworzył, wtedy zobaczyliśmy kto jest nasz a kto z SB. Lech Kaczyński, jako przewodniczący Komisji Krajowej SOLIDARNOSCI, przystał w Magdalence na ubecki plan zagłady świata pracy w Polsce. Jako Przewodniczący Najwyższej Izby Kontroli zdeprecjonował do ZERA znaczenie najwyższej instytucji kontrolnej państwa. Jako Prokurator Generalny RP umocnił bandycki układ z Magdalenki, który Polskę utrzymuje w rękach ubeckiej sitwy.
Dziś Polska jest w stanie zimnej wojny domowej. Na razie są tylko siniaki i oczy zapuchnięte od gazu. Jeszcze nie polała się prawdziwa krew. Ale poleje się, jeśli nie usuniemy Kaczyńskiego z polskiego życia politycznego.
21 09 2018 Ale zaszczyt nas kopnął. Czego prezydent Duda i szef MSZ nie wiedzą o biurku w Gabinecie Owalnym?
Minister Czaputowicz chciał uciąć złośliwe komentarze pod adresem prezydenta Dudy po spotkaniu z Trumpem. Stwierdził, że "zaszczytem jest dopuszczenie do biurka, przy którym pracuje przywódca innego państwa". Czy rzeczywiście tak jest? Tylko nieliczni mogą tego zaszczytu doświadczyć? Sprawdziliśmy. Okazuje się, że to trudne, ale osiągalne. Trzeba tylko spełniać pewne kryteria. Zdjęcie Andrzeja Dudy podpisującego porozumienie o współpracy z Donaldem Trumpem stało się ultramemem, hitem internetu i tematem numer jeden. Fakt, że polski prezydent stał, a amerykańska głowa państwa siedziała jest odbierany przez znawców dyplomacji jako policzek. Z kolei krytycy "dobrej zmiany" widzą w tym zdjęciu kwintesencję służalczości Andrzeja Dudy. Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz tłumaczył dzień po wizycie polskiego prezydenta w Białym Domu, dlaczego Duda stał na tym zdjęciu. Stwierdził, że "nie była przewidziana jakaś większa uroczystość przy podpisaniu deklaracji. Zaszczytem jest dopuszczenie do biurka, przy którym pracuje przywódca innego państw". 
Niestety, zamiast uciąć negatywne komentarze i uciszyć drwiących polityków, Czaputowicz otworzył kolejną puszkę Pandory. Nie trzeba długo szukać, by znaleźć zdjęcia, które pokazywały, że takiego zaszczytu dostępują różne osoby i nie muszą wcale przy nim stać, a do Gabinetu Owalnego jest łatwo się dostać. Nie trzeba być głową obcego państwa, żeby usiąść PRZY prezydenckim biurku. Może to zrobić na przykład szef amerykańskiej agencji ochrony środowiska. Ba, nawet mógł usiąść w fotelu prezydenta. Takiego "zaszczytu" doświadczyła też astronautka NASA Kate Rubins czy celebrytka Kim Kardashian.
Źródło natemat.pl
Pechowa to była wizyta Kopciuszek zgubiła pantofelek, przed spotkaniem z Trumpem, a książę nie ogarnął tematu.

21 09 2018 Morawiecki zarządził porządki w macierewiczowskiej stajni Augiasza. Zatrząsł się grunt pod Błaszczakiem

Po rządach maturzystów, pomocników aptekarzy i innych pociotków Antoniego Macierewicza szczególnie zasłużonych dla PiS, przyszedł czas na generalne porządki w Polskiej Grupie Zbrojeniowej.
Pod swoje „skrzydła” wziął ją teraz sam Morawiecki obsadzając stanowisko p.o prezesa kolejnym zaufanym, byłym wiceministrem Witoldem Słowikiem. Nie koniec na tym. Zapowiedziano już ponoć wielkie przetasowania w konsorcjum, w którym kiedyś stanowiska obsadzał były szef MON. Wyszło na jaw, że obecna kondycja zbrojeniowego molocha, który zrzesza 60 podmiotów i zatrudnia 17 tys. osób, jest zła. Z nieoficjalnych informacji wynika, że spółka przynosi straty, a raport na jej temat przygotowało Centralne Biuro Antykorupcyjne.  Okazało się, że dotychczasowe porządki Błaszczaka w tej stajni Augiasza nie zdały się na nic. Nie pomogło usunięcie ze stołka prezesa Błażeja Wojnicza i zastąpienie go lojalnym współpracownikiem Jakubem Skibą. Teraz z kolei Skiba został odwołany. Witold Słowik, były wiceminister ds. inwestycji i rozwoju, to już piąty prezes PGZ w ciągu niespełna trzech lat.  Konsekwencją przejęcia przez premiera PGZ z rąk ministra Błaszczaka będzie lawina dymisji w podległych spółkach, które były zagłębiem posad dla działaczy PiS. Oznacza to dalsze ograniczanie zakresu działań szefa MON. Od wiosny odebrano mu zarządzanie stoczniami, które – jak głoszono za Macierewicza – miały odbudować gospodarkę, a przyniosły miliardowe straty. Mało tego, pojawiają się pogłoski, że samego szefa MON zastąpi Michał Dworczyk. Źródło: wyborcza.pl
Ile ta zmiana w PGZ gospodarza będzie nas podatników kosztować? Skoro spółka przynosi straty zwalniani nie powinni otrzymywać odprawy, ale tego po Morawieckim nie możemy się spodziewać. Przecież Słowik nie idzie do PGZ by poprawić jego kondycję finansową, on idzie otworzyć szeroko bramę dla ludzi Morawieckiego, i drzwi do by mogli garściami brać pieniądze, które im po prostu się nalezą.

21 09 2018 Podpisy nieżyjących osób pod listą poparcia dla partii Kornela Morawieckiego

Komisja wyborcza w Warszawie zakwestionowała aż 198 podpisów z 200, złożonych pod listą poparcia dla partii Wolni i Solidarni Kornela Morawieckiego. Na dodatek kilkanaście z nich należało do osób zmarłych. – „Na liście znajdowały się podpisy nieboszczyków” – potwierdził TVN 24 członek komisji Sławomir Ignaczak. To samo powiedział inny członek komisji, który nie chciał ujawnić swojej tożsamości. – „Złapaliśmy nie za rękę, a za obydwie. Tam jest dużo nieprawidłowości. Kilkanaście podpisów pochodziło od osób zmarłych w ciągu ostatnich dwóch lat. To mogła być lista podpisów zebranych w wyborach parlamentarnych” – stwierdził informator TVN24. Komisja zamierza zawiadomić prokuraturę w tej sprawie.
Ale to nie wszystko – pełnomocnik WiS użył siły wobec jednego z członków komisji wyborczej. – „Komisja pracowała w sobotę od 9 do 13, a państwo zgłosili się po 13. Stwierdziliśmy, że nie ma możliwości przyjęcia tego zgłoszenia. Przedstawiciel komitetu wtargnął do lokalu, odpychając jednego z członków komisji. Stwierdził, że w nim zostanie, bo ma takie prawo. Wezwaliśmy patrol policji” – relacjonował Ignaczak. W rozmowie z TVN24 rzecznik stołecznej komendy Sylwester Marczak potwierdził, że funkcjonariusze pojawili się na wezwanie w warszawskim ratuszu, gdzie pracowała komisja wyborcza. – „Policjanci uspokoili sytuację, sporządzili notatki z tej interwencji” – powiedział Marczak. Przedstawiciele partii Kornela Morawieckiego podjęli kolejną próbę zarejestrowania listy wyborczej w poniedziałek. – „Do 12 w nocy nie byli w stanie uwzględnić wszystkich przewidzianych prawem formalności” – podsumował Ignaczak. Źródło: tvn24.pl
Kiedy wreszcie Kornel Morawiecki rozliczy pieniądze otrzymane ze zbiórek na Solidarność Walczącą? Czy rola jaką pełni tatuś premiera Morawieckiego w GetBack, jest podobna do tej jaką pełnił syn Tuska w Amber Gold? Czy Kornel Morawiecki szefuje Grupie Trzymającej Władze w Polsce?
Marek: I wiemy już gdzie Mateuszek nauczył się tak kłamać, od ojca. Co do reszty spraw to u popleczników i sympatyków PiSu, i w ogóle tej strony, to norma. Ktoś pamięta jeszcze nieprawidłowości przy zbieraniu podpisów przy jakiejś inicjatywie odnośnie aborcji gdzie pani sprzedawczyni biletów do jakiegoś sanktuarium albo czegoś takiego podsuwała do podpisu ów projekt, nie tłumacząc co to ani po co to, tu może być podobnie.

21 06 2018 Prezes Radia Gdańsk zrobił wszystko, żeby „Kler” Smarzowskiego nie dostał tradycyjnej nagrody.

Nagroda Radia Gdańsk „Złoty Klakier” od lat przyznawana najbardziej oklaskiwanemu obrazowi podczas Festiwalu Filmów Polskich, w tym roku wręczona nie zostanie. Tak zdecydował prezes rozgłośni Dariusz Wasilewski. Filmem, który spotkał się z największym aplauzem publiczności w Gdyni był „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. Owacja po jego projekcji trwała ponad 11 minut, najdłużej ze wszystkich konkursowych tytułów. Na zdjęciach, umieszczanych w mediach społecznościowych, widać tablicę, z której wynika, że film Smarzowskiego zwyciężył. Jak opisuje „GW”, owację po „Klerze” przerwała prowadząca wieczór Agnieszka Szydłowska, a mimo to widzowie nadal bili brawo.
Jednak prezesowi publicznego radia w Gdańsku to wystarczyło, żeby nie przyznać „Złotego Klakiera”. – „W związku z zaistniałą sytuacją, uniemożliwiającą obiektywną ocenę prawidłowości przeprowadzonych pomiarów długości oklasków publiczności po poszczególnych pokazach filmów, prezentowanych podczas trwającego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, po konsultacji z Kolegium redakcyjnym Radia Gdańsk, podjąłem decyzję o nieprzyznawaniu w tym roku nagrody Złotego Klakiera” – napisał Wasilewski w oświadczeniu.Źródło: wyborcza.pl
20 09 2018 Jarosław Kaczyński to „skromny pracownik winnicy pańskiej”
W środę miała miejsce uroczysta gala z okazji 8 urodzin portalu wPolityce. W czasie jubileuszowej uroczystości wręczono Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrodę – statuetkę Biało-Czerwonych Róż wPolityce.pl. Wyróżnienie to po raz pierwszy zostało przyznane w 2017 r. Pierwszą statuetkę odebrał publicysta Bronisław Wildstein, drugą – Piotr Woźniak, prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Teraz przyszła kolej na Prezesa. Portal szczegółowo relacjonował przebieg uroczystości, którą zorganizowano w warszawskim Forcie Sokolnickiego. 8. urodziny portalu @wPolityce_pl w warszawskim Forcie Sokolnickiego, w miejscu, gdzie Broniskaw Komorowski dowiedział się, że nie będzie już prezydentem – cieszył się na Twitterze Marcin Wikło.
Galę prowadzili Agnieszka Ponikiewska i Przemysław Babiarz. Spośród gości obecny był marszałek Sejmu Marek Kuchciński, wicemarszałkowie Beata Mazurek i Ryszard Terlecki, wicepremier Piotr Gliński i prezes TK Julia Przyłębska oraz – oczywiście – prezes PiS Jarosław Kaczyński. Nie zabrakło szeregowych polityków i sympatyków portalu wPolityce.pl.
„Urodziny portalu to doskonała okazja do wspomnień i podziękowania tym, dzięki którym niewielki portal stał się opiniotwórczym medium, zmieniającym też rolę dziennikarstwa internetowego – stawiającym na profesjonalizm, wysokiej jakości publicystykę i sprawdzone wiadomości” – zrecenzował sam siebie cytowany portal. Redaktor naczelna portalu wPolityce.pl Marzena Nykiel stwierdziła, portal „powstał z głodu wobec prawdy i buntu wobec kłamstwa”.
Wręczenia nagrody laureatowi „dokonali” (jak pisze z emfazą cytowany portal) redaktor naczelna Marzena Nykiel i Romuald Orzeł, prezes Grupy Medialnej Fratria. – „Nie byłem demiurgiem wszystkiego, co się w Polsce działo. Po tragedii smoleńskiej doszło do aktywizacji wielu grup społecznych, wielu ludzi przedtem biernych, podjęło aktywność. Wielu ludzi zaczęło być bardziej aktywnych. Były wspaniałe pomysły, jak ten pomysł z portalem. Tylko dzięki temu można było zmienić bieg historii w Polsce, który rzeczywiście wydawał się zdeterminowany przez ogromną przewagę zasobów naszych przeciwników. Ale udało się, a ja byłem tylko skromnym pracownikiem winnicy pańskiej” — oznajmił Jarosław Kaczyński po odebraniu nagrody.
Krystynie Pawłowicz z wypowiedzi Prezesa najbardziej przypadła do gustu fraza o „skromnym pracowniku winnicy pańskiej”. Internauci pod wpisem – poza chwaleniem Kaczyńskiego – wyrażali sceptycyzm. Jeden z nich pytał z niepokojem: „Czy Pan Jarosław to nowa głowa kościoła w Polsce ?”. „Szef przyjął laurkę od podwładnych. Ludzki Pan.” – skwitował inny z czytelników wpisu Krystyny Pawłowicz. Źródło: wpolityce.pl; twitter.com

20 09 2018 Ekshumacje smoleńskie naruszyły konwencję praw człowieka – orzekł Trybunał w Strasburgu.

Ekshumacje już zostały zakończone, a Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że przeprowadzenie ich bez zgody rodzin i najbliższych było naruszeniem artykułu 8 konwencji praw człowieka. Prokuratura nie znalazła dowodów na zamach. Ekshumacje nie przyniosły przełomu, a ciała mają obrażenia charakterystyczne dla ofiar katastrof komunikacyjnych.
Przed Trybunałem skarżyły Polskę Ewa Solska, wdowa po Leszku Solskim ze Stowarzyszenia Rodzina Katyńska oraz Małgorzata Rybicka, żona posła PO Arkadiusza „Arama” Rybickiego. Uznały, że prokuratura nie wyjaśniła należycie, dlaczego ekshumacja szczątków ich bliskich jest niezbędna, a postanowienie prokuratora nie podlegało zaskarżeniu.
W swojej skardze do ETPC, wniesionej w kwietniu 2017 r., zarzuciły polskim władzom złamanie dwóch przepisów: art. 8 gwarantującego prawo do prywatności oraz art. 13, formułującego prawo do skutecznego środka zaskarżenia. Argumentują, że ekshumacja wbrew woli osoby najbliższej stanowi bardzo głęboką ingerencję w prawo chronione z mocy art. 8 EKPC. Teraz Polska musi zapłacić im po 16 tys. euro.
Na wyrok ETPC czeka jeszcze Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek-Deresz. – Walka z polską prokuraturą dobiega końca dzięki Europejskiemu Trybunałowi Praw Człowieka – mówi i podkreśla: „to dzięki Strasburgowi wiem, że istnieje sprawiedliwość”.
Oficjalnie, w październiku 2016 r. prokuratura chciała ustalić, czy nie doszło do pomyłek podczas identyfikacji i pogrzebów ofiar. Tak naprawdę szukała jednak dowodów na wybuch na pokładzie prezydenckiego tupolewa. Prokuratorzy twierdzili, że przepisy kodeksu postępowania karnego nie przewidują możliwości złożenia zażalenia na decyzję o ekshumacjach. Część rodzin sprzeciwiała się takiej decyzji, twierdząc, że ekshumacje będą naruszać ich prawo
do kultu pamięci o zmarłych bliskich oraz prawo do prywatności.
We wrześniu 2017 r. ETPC zwrócił się do rządu z pytaniem o to, czy doszło do ingerencji w prawo do ochrony życia prywatnego i rodzinnego skarżących, a jeśli tak, to czy ingerencja ta była niezbędna oraz czy skarżącym przysługiwał skuteczny środek zaskarżenia. Trybunał zażądał również informacji na temat porządku, w jakim przeprowadzano kolejne ekshumacje. „Skarżący sprzeciwiali się ekshumacji, pisali listy do prokuratora generalnego, składali
zażalenia i domagali się nakazu sądowego, bezskutecznie.
Prokurator odmówił przyjęcia zażaleń, uznając je za niedopuszczalne. Sądy cywilne odrzuciły wniosek o wydanie nakazu sądowego, stwierdzając, że prokurator miał obowiązek zgodnie z prawem krajowym nakazać przeprowadzenie sekcji zwłok w każdym
przypadku podejrzanej śmierci, a jeśli zwłoki zostały już pochowane, nakazanie ekshumacji”– pisał Trybunał w komunikacie przed wydaniem wyroku.
Źródło: wyborcza.pl
Wtedy wszyscy się spieszyli i nalegali by jak najszybciej sprowadzić zwłoki do kraju, i dostać odszkodowania. Dziś maja pretensje, że przy identyfikacji szczątków ofiar coś tam pozamieniano. Gdyby Rosjanie zabrali się do identyfikacji zwłok tak jak do wyjaśnienia przyczyny katastrofy, to pewnie do dziś leżałyby w jakimś moskiewskim instytucie. Dla części bliskich ofiar katastrofa Tu154M okazała się najkorzystniejszym wydarzeniem w życiu. Chcą z niej żyć do własnej śmierci. - Joanna Seneszyn.
Dla części bliskich ofiar katastrofa Tu154M okazała się najkorzystniejszym wydarzeniem w życiu. Chcą z niej żyć do własnej śmierci. - Joanna Seneszyn
Na pokład samolotu lecącego do Smoleńska wsiadł człowiek „mały” kłótliwy,przeciętny prezydent, zaściankowy i ksenofobiczny, mierny polityk. Autor słów: "spieprzaj dziadu!"; "ta małpa w czerwonym"; "ja Panią załatwię", człowiek nie znający słów refrenu hymnu narodowego. Pośmiewisko nie tylko satyryków, ale całej Europy. Prezydent z najniższym poparciem społecznym.W trumnie ze Smoleńska przywieziono wybitnego Męża Stanu, patriotę, bohatera narodowego, ojca narodu, największego Polaka, równego królom. To ja się pytam, kto podmienił zwłoki, gdzie jest ciało Kaczyńskiego?
19 09 2018 Mazguła do Pawłowicz: Pani ma w partii rasy panów szczególną rolę „puszczania bąków”.
Adam Mazguła, pułkownik dyplomowany rezerwy Wojska Polskiego, działacz opozycji ulicznej, a do tego kiedyś członek PZPR, jest solą w oku dla polityków PiS. Jego udział w protestach czy manifestacjach jest natychmiast wychwycony, nagłaśniany i ostro piętnowany.
Krystyna Pawłowicz bardzo „martwi” się postawą pana Mazguły. W trosce o bezpieczeństwo państwa, zwróciła się na Twitterze do ministra MON z zapytaniem, czy wie on, że „krążą plotki, iż Mazguła i jego koledzy z wojska mają po przegraniu wyborów przez PO,na hasło opozycji o „sfałszowaniu wyborów przez PIS” wyprowadzić wojsko z koszar…? Ale chyba wszystko jest pod kontrolą.?”.
Odpowiedź pana Mazguły była błyskawiczna. Na Facebooku napisał – „Pani Krystyno, wszyscy wiedzą, że to Pani ma w partii rasy panów szczególną rolę ‚puszczania bąków’ w eter dla sprawdzenia, jak zareaguje opinia publiczna na tematy trudne lub jak zareaguje społeczeństwo na przygotowywane przez władzę rzeczy podłe. Wybrano Panią do tej roli pewnie dlatego, że poziom Pani inteligencji jest odwrotnie proporcjonalny do Pani apetytu”. 
Nie ukrywa on też swoich podejrzeń, że w przypadku wygrania wyborów PiS rozpocznie ostrą walkę z opozycją, a sama Pawłowicz teraz „sonduje i przygotowuje społeczeństwo na sytuację, gdy grupa przestępcza trzymająca władzę oskarży i aresztuje aktywnych obywateli, którzy pokojowo protestują w obronie konstytucji”. Pułkownik przyznaje, że otrzymał niedawno informację, iż rozpoczęto w Wojskowym Instytucie Historycznym poszukiwanie materiałów, które można byłoby przeciwko niemu wykorzystać.Teraz rozważa złożenie na panią poseł zawiadomienia „o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na wykorzystaniu pozycji osoby publicznej do walki z obywatelem i szkalowania mojego dobrego imienia”. Tamara Olszewska Źródło: natemat.pl
Zimna wojna domowa, to chyba najlepsze określenie stanu, w jakim znalazła się Polska. W zasadzie nie mamy już do czynienia z normalną grą polityczną, w której opozycja rywalizuje z partią rządzącą według reguł akceptowanych przez obie strony. Dziś już nie obowiązują żadne reguły, opozycja parlamentarna jest kneblowana, karana grzywnami i straszona procesami, a pozaparlamentarna zatrzymywana, rewidowana, stawiana przed sądem, ostatnio nawet bita i traktowana gazem łzawiącym. To nie jest stan, który można by uznać za normalny i akceptowalny w jakimkolwiek demokratycznym państwie prawa. To raczej standard turecki czy putinowski.

19 09 2018 Jak kamień w wodę przepadł tom akt w sprawie fałszowania wyborczych podpisów
Na równe dziewięć miesięcy Prokuratura Regionalna w Białymstoku nabrała wody w usta, gdy wyszło na jaw, że przepadł jak kamień w wodę ważny tom z aktami śledztwa dotyczącego posła Adama Andruszkiewicza
. Nie zawiadomiono Prokuratury Krajowej, nie wszczęto śledztwa ani nawet postępowań dyscyplinarnych. Zaczęło się coś dziać dopiero wtedy, gdy zaginięcie ujawnili dziennikarze „Superwizjera TVN” i tvn24.pl.
Tymczasem zaginiony tom zawiera protokoły z zeznań dwunastu świadków, których prokuratorzy przesłuchiwali w sprawie podejrzeń masowego fałszowania podpisów pod listami poparcia dla kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej. Chodzi o wybory samorządowe na Podlasiu w 2014 roku. Śledztwo to od dłuższego czasu koncentruje się na badaniu odpowiedzialności posła Adama Andruszkiewicza, który wtedy kierował Młodzieżą Wszechpolską. W sprawie podejrzany jest już jeden z jego najbliższych współpracowników. W międzyczasie akta sobie „wędrowały” ze szczebli na szczeble, a w sprawie nie działo się nic…
I tak było aż do momentu wysłania pytań przez dziennikarzy „Superwizjera” TVN oraz tvn24.pl, w końcu sierpnia i w pierwszej połowie września. „Mając na uwadze potrzebę uniknięcia zarzutu braku bezstronności, w piśmie z dnia 14 września 2018 roku do Prokuratury Krajowej przesłaliśmy materiały wraz z wnioskiem o wyznaczenie prokuratury spoza Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, by je procesowo rozpoznała” –  odpowiedział prokurator Sawonia. To oznacza, że o możliwym zaginięciu tomu prokuratura regionalna zdecydowała się poinformować swoich przełożonych z Prokuratury Krajowej dopiero po tym, jak o sprawę zapytali dziennikarze?
Prokuratura Krajowa jeszcze we wtorek w odpowiedziach na pytania dziennikarzy twierdziła, że nie dostała materiałów z białostockiej Prokuratury Regionalnej.  Oficjalnie potwierdziliśmy, że wszystkie akta przekazane przez śledczych z okręgu trafiły na biurko prokurator prokuratury regionalnej Edyty Książek-Radomskiej – zapewniają dziennikarze. Dodają, że to ona nadzorowała śledztwo i opiniowała wniosek o jego przedłużenie. Jest to śledcza, którą obdarza zaufaniem szefowa podlaskiej Prokuratury Regionalnej Elżbieta Pieniążek. To ona, gdy prokurator generalny Zbigniew Ziobro powierzył jej nadzór nad pracą podlaskich śledczych, ściągnęła do pracy Edytę Książek-Radomską. Powierzyła jej do prowadzenia jedno z kluczowych śledztw, mające polityczny ciężar. Chodzi o postępowanie dotyczące podejrzenia wyłudzeń milionów złotych przez stowarzyszenie EWCS Helper, powiązane z byłym posłem Prawa i Sprawiedliwości i byłym agentem CBA Tomaszem Kaczmarkiem. Mimo że śledztwo prowadzone jest już piąty rok (a trzeci w Białymstoku), to ani były polityk, ani jego żona prowadząca stowarzyszenie nie mają przedstawionych zarzutów. Źródło: TVN24

19 09 2018 Sobecka zażąda wycofania „Kleru” Smarzowskiego z kin?
Posłanka PiS Anna Sobecka nie widziała najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego „Kler”, ale już wie, że obraz jest nie do przyjęcia. Napisała w tej sprawie interpelację do ministra kultury Piotra Glińskiego. – „Jeszcze przed oficjalną premierą obraz wzbudza kontrowersje ze względu na sposób, w jaki przedstawiono w nim księży katolickich w Polsce. Według Smarzowskiego, to grupa zakłamanych, pazernych, bezideowych alkoholików, zainteresowanych jedynie seksem” – napisała Sobecka.
Domaga się od Glińskiego wyjaśnień, jakimi kryteriami kierowano się przy „wydatkowaniu pieniędzy ze środków publicznych” na ten film. – „Paszkwilancka produkcja korzysta z dofinansowania Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, gdy jednocześnie wiele wartościowych produkcji nie ma szansy na podobne wsparcie” – tokuje dalej Sobecka. Ministerstwo Kultury przyznało, że „Kler” otrzymał dofinansowanie z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej za kadencji byłej dyrektor Magdaleny Sroki. Odwołał ją z funkcji właśnie minister Gliński.  Sobecka czeka na pisemne wyjaśnienia szefa resortu. – „Poczekam na odpowiedź i wtedy podejmę decyzję, czy wystąpić o wycofanie produkcji z kin” – powiedziała w rozmowie z wp.pl.
„Kler” wchodzi do kin 28 września. To opowieść o losach czterech księży: karierowiczu Lisowskim, chciwym arcybiskupie Mordowiczu, uwikłanym w romans proboszczu Trybusie oraz tracącym wiarę Kukule. Odtwórcami głównych ról są Janusz Gajos, Robert Więckiewicz, Jacek Braciak i Arkadiusz Jakubik. Źródło: wp.pl
Fraszka - Smutna prawda o klerze
Książętom Kościoła ku przestrodze
Brzęczącą mamoną do cna opętani
Zapomnieli biedni po co powołani
Na przestrogi Pana i głusi i niemi
Urządzili sobie królestwo na ziemi
Zaś swoje owieczki słowami biczują
Czemu tylko wierzą a nie praktykują
Spójrzcie obłudnicy w lustrzane odbicie
Wy praktykujecie ale nie wierzycie
Kto jest bardziej grzeszny i kto bardziej błądzi
Najlepiej na świecie sam Bóg to osądzi

autor kazekpolak

19 09 2018 Jaki prezydent – taki rzecznik
Takie podsumowanie ciśnie się na usta, kiedy czyta się wpis nowego rzecznika prasowego Andrzeja Dudy na Twitterze. – „Czy dzisiejsza opozycja spod znaku jedynego Donalda, który ma wystarczyć, czy sławnego bigosu może zaproponować coś lepszego? @AndrzejDuda szuka na świecie przyjaciół RP, a nie dąży do konfrontacji z USA, tak jak chcieliby tego politycy opozycji” – raczył był napisać Błażej Spychalski. To miał być zdaje się jego komentarz do czołobitnego spotkania Dudy z Trumpem.
Ostro na Twitterze zareagował Waldemar Kuczyński. – „Pan jest rzecznikiem prezydenta, czy błaznem grafomanem? Pan reprezentuje prezydenta, czy nieudolnego szefa cyrku objazdowego, który nawet błazna w miarę dobrego nie potrafi zatrudnić?” – zapytał Spychalskiego.
– „Dyplomata. Właściwy człowiek na właściwym miejscu” – kpił Daniel Olczykowski z onet.pl. A Stefan Skrupulatny ironizował : – „O wiarygodności pana Spychalskiego niech świadczy to, że jako radny PiS przytulił 376 000 złotych za fuchę, którą otrzymał dzięki tak zwanej Dobrej Zmianie. Komu ufać, jeśli nie jemu? Mnie przekonał. #samiswoi”.
Inni internauci pisali: – „Pan się teraz wypowiada jako rzecznik Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej?”; – „Jak Pan dotrwa do 2019 r. na tym stanowisku to będzie sukces”; – „Niech się pan nie ośmiesza i nie pisze bzdur”. A o wcześniejszych „dokonaniach” Błażeja Spychalskiego pisaliśmy w artykule  „Rzecznik prezydenta zaprzecza sam sobie?”. Źródło: Twitter
Klari: Prezydent o Spychalskim:„przychodzi nowy minister, ale jednocześnie stary i wypróbowany przyjaciel”. No pięknie! Jest kogo reklamować! Brak słów! Zero dyplomacji i taktu.
Nie dziwię się Łapińskiemu, że zwinął żagle! Szkoda tylko, że tyle czasu swoją twarzą firmował polityczne standardy, na które ja się po prostu nie godzę. 
18 09 2018 Kolejny „odlot” Pawłowicz – pyta Błaszczaka o „wyprowadzanie wojska po przegranej PO”.
Tym razem Krystyna Pawłowicz postanowiła na Twitterze zadać pytanie ministrowi obrony narodowej Mariuszowi Błaszczakowi. – „Panie Ministrze ON, czy Pan wie, że krążą plotki, iż Mazguła i jego koledzy z wojska mają po przegraniu wyborów przez PO, na hasło opozycji o „sfałszowaniu wyborów przez PIS” wyprowadzić wojsko z koszar…? Ale chyba wszystko jest pod kontrolą?” – napisała Pawłowicz. W kolejnym wpisie zapewniła: – „Nooo, słyszałam to od poważnych osób. Ja tylko pytam…”. Zaiste „mocne dowody” ma posłanka PiS, stawiając to pytanie…
– „Pani Pawłowicz najwyraźniej zaczyna się niepokoić, co będzie, jak wyjdzie na jaw, że PiS istotnie sfałszował wyniki wyborów”;
- Nie martwię się, albowiem wtedy pani poseł niczym Wolność poprowadzi lud na barykady, żeby zmiażdżyć buntowników, zapobiegając nieszczęściu.
– „Strach przed przegranymi wyborami przez PIS odbiera jej resztki rozumu”; – „Wojskowy zamach to raczej PiS szykuje a nie opozycja (OT, czyli armia Macierewicza na wschodnich terenach); – „A ja słyszałam, że Pawłowicz będzie brała udział w wyborach „Miss Polski”, nie wiem, czy to prawda, ale tak słyszałam… ja tylko pytam” – komentowali najnowszy „odlot” posłanki PiS.
Adam Mazguła: Z treści tej plotki, którą zasmradza Pani przestrzeń publiczną, wnioskuję, że po wygranych wyborach przez PiS, będzie Pani wraz z kolegami dokonywała czystek politycznych. Ujawnia Pani, sonduje i przygotowuje społeczeństwo na sytuację, gdy grupa przestępcza trzymająca władzę oskarży i aresztuje aktywnych obywateli, którzy pokojowo protestują w obronie konstytucji. Źródło: wp.pl
Teraz... dla sympatycznej panny Krysi... 
z turnusu trzeciego... ode mnie... 

Panno Krysiu... kocham panią!... Wszystko..." 
Ha ha ha ha ha ha ha ha!!! Co to się działo, co się działo! 
Uzdrowiska pół ze śmiechu sie skręcało 
i skręciło by do końca biednych ludzi, 
gdyby wreszcie się basista nie obudził... 
Bo miewamy często głupie sny, 
ale potem się budzimy, i: 
Skąd Młynarki znał Pawłowicz?
Coś mi mówi, że nadchodzące wybory samorządowe zostaną przesunięte na wiosnę lub zostaną unieważnione. Kaczyński chce wywołać wojnę domową by jak Stalin zrobić czystkę w Polsce, kto nie będzie z nim skończy marnie, skupił wokół siebie wybitnych specjalistów, którzy to zrobią w białych rękawiczkach. Przykłady Papała, Geremek, Lepper i wielu innych.
Obecnie w Polsce mamy podobną sytuację jak w grudniu 1981 roku, jeszcze bez rozlewu krwi ale wkrótce może do tego dojść, bowiem Demon Wojny opanował Kaczyńskiego i Macierewicza. Nie udało im się w 1981 roku doprowadzić do wybuchu wojny domowej bo wuj Kaczyńskiego gen. Jaruzelski nie dał się omamić. Czekali cierpliwie długie lata i dziś są bardzo blisko by zrealizować swe marzenia. Jak długo jeszcze Kaczyński będzie siał nienawiść, prowokował do bójek, ba wojny domowej? Od samego początku lat 90. XX wieku kariera prezesa najpierw PC, a potem PiS opierała się na wskazywaniu rzekomych groźnych wrogów w łonie społeczeństwa, których należy się bać. Najpierw była to „uwłaszczona nomenklatura” i postkomuniści oraz ich rzekomi postsolidarnościowi sojusznicy, potem niezlustrowani agenci SB, jeszcze później WSI, „pożyteczni idioci” idący na pasku Berlina, „warszawka”, okrągłostołowe elity, monetaryści i liberałowie, prawnicza kasta, działacze organizacji pozarządowych, dziennikarze rzekomo niemieckich mediów – i tak dalej. Tę listę wrogów zagrażających narodowi można by ciągnąć niemal w nieskończoność.
Blisko trzy dekady cynicznego i celowego szczucia nas na siebie nawzajem doprowadziły Polskę do stanu zimnej wojny domowej. Byle iskra wystarczy dziś, by stan ten przekształcił się w wojnę gorącą.

18 09 2018 „Morawiecki to przykład, jak ambicja i pozycja polityczna może przewrócić w głowie”
– „Uważam, że premier Morawiecki nie rozumie, co to jest prawda. Słuchając go wielokrotnie, w różnych miejscach, mam coraz więcej wątpliwości. On żyje w jakiejś meta-prawdzie czy fake-prawdzie, nie wiem, jak to nazwać. Dla niego świat się zaczął wraz z dojściem PiS-u do władzy. Nic wcześniej nie było” – powiedział Aleksander Kwaśniewski w TVN24. Były prezydent stwierdził, że Mateusz Morawiecki walczy o sukcesję w PiS i chce udowodnić Jarosławowi Kaczyńskiemu, że lepszego następcy od niego nie ma. – „W związku z tym posuwa się do stwierdzeń, które moim zdaniem są dyskwalifikujące. Morawiecki to przykład, jak ambicja i pozycja polityczna może przewrócić w głowie” – zauważył Kwaśniewski.
Były prezydent odniósł się do zawieszenia przez Europejską Sieć Rad Sądownictwa nowej KRS w prawach członka tej organizacji. Przypomnijmy, że w głosowaniu 100 głosów oddano za zawieszeniem, przy 6 przeciwnych i 9 wstrzymujących się. – „Wynik głosowania jest najsmutniejszy. To jest dowód na to, że Polska w strukturach Unii Europejskiej jest osamotniona i nie może liczyć na tych sojuszników, na których rządzący bardzo liczą, np. na Węgrów, Czechów czy Słowaków, bo ten wynik byłby inny, może nie 100 do 6, tylko 90 do 16” – podsumował.
Po raz kolejny Kwaśniewski skomentował słowa o Andrzeja Dudy o UE jako „wyimaginowanej wspólnocie”. – „Te słowa są nieprawdziwe w faktach. Bo Unia dała nam bardzo dużo. Musimy zacząć walczyć z nieprawdą. To, co proponuje dziś PiS ustami swoich najwyższych przedstawicieli, prezydenta i premiera, jest niebywałe. Tak mijać się z prawdą, tak ją omijać, to rzeczy, które znamy z bardzo zamierzchłych czasów. Polska ustami prezydenta wpisuje się w nurt antyeuropejski, na czele którego stoi Władimir Putin.” – podkreślił Kwaśniewski w TVN24. Źródło: tvn24.pl
Kwaśniewski był najlepszym prezydentem po 1989 roku, tego nikt mu nie odbierze. Morawiecki jak jeszcze z pół roku będzie premierem to Bałtyk będzie pod Radom sięgał. Dziś Morawiecki więcej wody leje jak Wisłą do Bałtyku płynie. Mateusz Morawiecki to największy szkodnik, to bankster – gangster, i powinien jak najszybciej przed Trybunałem Stanu stanąć razem z tatusiem.
To ma być ta wolność Morawieckiego, praca na dwa etaty i wiele kredytów do spłaty tak żyje dziś zdecydowana większość Polaków mieszkających w Polsce. Zachłysnęliśmy się swobodą, możemy jeździć po Europie bez granic, w samochodach, które są własnością banków, mieszkać w domach obciążonych hipoteką. Jeszcze jest czas by Polskę ratować, bo kiedy markety zaczną likwidować to już nie będzie czego ratować. 
15 09 2018 Parlament Europejski czy Parlament Lewacki?
Parlament Europejski już nie jest europejski tylko lewacki. Ojcowie założyciele UE chyba przewracają się w grobach. UE miała być oparta na systemie wartości a nie na ideologii , w obecnym stanie rzeczy głównie lewacko – liberalnej. Ostatnie wydarzenia pokazują, że z tą UE jest coś nie tak. Ostatnio w PE została zorganizowana dyskusja z udziałem tak „obiektywnych” osób jak pani Holland, pan Kasprzak zwany „ trójzębem” czy prof. Matczak.
Wszystko było pięknie i ładnie dopóki nie odezwał się  europoseł Sośnierz, który miał inne zdanie niż towarzystwo wzajemnej adoracji.  Demokracja jest wówczas, gdy wszyscy mówią tak jak chce lewica , jak się zachowali ci co są za wolnością słowa można zobaczyć na filmiku z PE. Stado najgłośniejszych małp wyjców, mogliby wziąć przykład jak zachowała się ta hałastra.
Innym przykładem może być głosowanie nad rozpoczęciem wdrożenia art.7 wobec Węgier. Nie dość , ze głosowanie zostało zmanipulowane, bo nie wzięto pod uwagę głosów wstrzymujących się , przez to uzyskano wymagane kworum to jeszcze  zachowanie się  niektórych europosłanek , przypomniało bardziej zachowanie podpitego towarzystwa u cioci na imieninach. Wrzaski całowanie w czoło wiwaty dopełniają obraz tych , którzy marzą o eurokołchozie, w czasach komunizmu niepokornych wysyłano do psychuszki lub łagru, w eurokołchozie uruchamia się art. 7. Źródło: niepoprawni.pl
Drang nach Osten Hitlerowi nie wyszedł na ale Merkel jest bliska osłonięcia tego celu buduje Europę na zasadzie kolonialnej hegemonii z przewodnią rolą Niemiec. Przecież Unia miała być organem doradczym, koordynującym a nie politycznym wydającym decyzje. Zaś KE stała się KC – Komitetem Centralnym decydującym o wszystkim. Śmialiśmy się ze standardów obowiązujących w RWPG dziś mamy UE i jej standardy, które są po wielokroć bardziej absurdalne od swych poprzedników. Natomiast pieniądze z kasy unijnej mają przede wszystkim zapewnić luksusowe warunki życia decydentom w poszczególnych krajach oraz życie w super komfortowych warunkach umiłowanym przywódcom, wybrańcom narodu. Unii nie zależy na rozwoju gospodarczym biednych krajów a w szczególności Polski. W sumie to Unia więcej bierze jak daje.
Kształcimy dzieci, ponosimy olbrzymie koszty tylko po to by za granicę wyjechały i najgorszych zajęć się imały. Będąc za granicą pytałem się takich młodych osób po co kończyły studia, bardzo często dwa kierunki by teraz na zmywaku siedzieć czy taczką po budowie jeździć. Szkoda było ich czasu, zdrowia i pieniędzy rodziców jak i państwa czyli całego społeczeństwa. Jak niewolnicy tyramy dla całej Europy. Właśnie czy nie o to chodziło każdej rządzącej ekipie po 1989 roku. Koszty transformacji są nie do oszacowania bo sprzedano za grosze lub zniszczono majątek na który całe pokolenia pracowały.


15 09 2018 12-letnia Jagoda Grzebieniak apeluje do minister Zalewskiej
„Szanowna Pani Minister! Dzieci noszą na plecach całe kilogramy książek i zeszytów. Po pani reformie do naszej szkoły doszli uczniowie 7 i 8 klas, więc nauka odbywa się na zmiany. Apeluję o pomoc! Może pani sprawi, żeby zamiast papierowych podręczników, moglibyśmy być wyposażeni w tablety. Jeśli na tablety ma pani za mało pieniędzy, to może wystarczy nam jeden duży zeszyt do wszystkich przedmiotów. Albo, żebyśmy chociaż mieli możliwość zostawiać książki w szkolnych szafkach.” – taki list do minister Zalewskiej wystosowała zaledwie 12-letnia Jagoda Grzebieniak.
Dziewczynka ma nadzieję, że doczeka się reakcji ze strony pani minister. Rezolutna uczennica VI klasy swojej walki o lepsze życie dla swoich rówieśników nie skończyła bynajmniej na liście. Dziewczynka wraz ze swoim tatą napisali tekst do piosenki Imagine Dragons, a nakręcony teledysk wstawiła na swój kanał O!czarowana na You Tubie. „Raz do szkoły, raz ze szkoły. Żywot ucznia niewesoły. Garb mi rośnie, bo na plecach ciężki plecak” – śpiewa 12-letnia Jagoda. Teledysk zbiera pochlebne recenzje, a dziewczynka chciałaby nadal w ten sposób głośno wypowiadać się na temat szkoły i problemów uczniów.
Wydaje się, że jest to doskonały pomysł, bo tylko sami uczniowie wiedzą, jak to jest chodzić do szkoły na zmiany, nosić przeciążone plecaki, dzielić szafkę z trzema innymi osobami. Jagoda wszystkie te problemy zna a autopsji. Oprócz piosenki, dziewczynka zrobiła również sondę uliczną. Do działania zachęcił córkę pan Michał Grzelak, który ma zupełnie inne doświadczenia z edukacją, bo przez kilka lat był nauczycielem w Wielkiej Brytanii.
Reforma edukacji minister Zalewskiej miała odmienić szkołę, ulżyć uczniom. Jednak jak się okazuje nic w tej kwestii się nie zmieniło, a nawet jest na pewno gorzej. Pani minister jest zadowolona i jak do tej pory żadne apele niezadowolonych rodziców i nauczycieli, raczej nie były w stanie sprawić, aby uśmiech zniknął z jej twarzy. Może więc działania uczniów skłonią wreszcie minister i partię rządzącą do refleksji. Źródło: natemat.pl
Od 6.0 do 8.0 kg tyle przeciętnie waży szkolny plecak? Czasami mam wrażenie, że taki szkrab dźwiga szkolny plecak większy, cięższy od niego.
Przepełnione szkoły, nauka na trzy zmiany. Wszyscy wiedzieli, że ta pseudo reforma szkolna Zalewskiej musi się skończyć przepełnieniem szkół i nauką na trzy zmiany, bo zostało już zlikwidowanych tysiące szkół, a będzie ich jeszcze więcej. Kto na tym zyska a kto straci każdy sam musi sobie odpowiedzieć na to pytanie? Ponoć najnowszym pomysłem minister Zalewskiej jest zniesienie obowiązku nauczania. No bo przecież w wolnym kraju nie może być przymusu? Bo dla Zalewskiej uczniowie to bydło które można upchać w zagrodzie, aż będzie trzeszczała, i wystarczy jeden przewodnik by je w ryzach trzymać.

15 09 2018 Oni wszystko wiedzą najlepiej (?)
Tydzień temu byłem na imprezie urodzinowej swojej cioci a jednocześnie matki chrzestnej. Jubileusz 90-lecia. Słuszny wiek. Zwykle w pokoju cioci na stałe włączony jest TVN24 karmiący Ją psychicznie i duchowo niemal non stop. Nawet w czasach siermiężnej komuny ciocia "jakoś" sobie radziła prowadząc średni biznes... Byłem przygotowany na to, że na imprezie będzie polityka ze wzajemnym wspieraniem się w lewacko- liberalnym wzorcu. Jednak.... Z lewej strony prym wiodła warszawianka szerząc pogląd że za Gronkiewicz Walz stolica wypiękniała szczególnie. Zapomniała(?) o pogłębiającym się  zakorkowaniu ulic, złodziejskiej reprywatyzacji, siłowym  wyrzucaniu kupców z targowisk...Pan emerytowany lekarz próbował wmawiać mi, że to nie Sowieci wymordowali  naszych w Katyniu, ale... jacyś przypadkowi enkawudziści na własną rękę. No i, że bolszewia nigdy nie zmierzała ku agresji na zachód...bo bała się (?). Twierdził, że 17 wrzesień 1939 to żadna sowiecka agresja, bo...Rzeczpospolita nie istniała. 50-letni kuzyn -  uznając się za apolitycznego-  był stosunkowo najbliżej moich poglądów twierdząc, że PiS zrobił wiele dobrego dla ludzi...ale Kaczyńskiego już dawno nie powinno być już być w polityce jako  szkodliwego  osobnika. Uff.... Z tymi ludźmi nie było najmniejszej płaszczyzny do jakiejkolwiek dyskusji. Przecież oni wiedzą wszystko najlepiej (?). Im głośniejsi jadem tym mądrzejsi (?). Mimo doskonałego stołu szybko zmęczyłem się i musiałem zwiewać... Źródło: niepoprawni.pl
Panie Kaczyński, Panie Kaczyński, co ci kazało, co?,
wypuścić z piekieł dawne demony, by nawiedziły nasz dom !!
Było dla wszystkich tak oczywiste, kto tu jest dobry, kto zły,
po tej złej stronie zdrajcy czerwoni, a po tej dobrej wy.
Na twym sztandarze Jezusa niosą, lecz jakąś inną ma twarz,
ten z Galilei kochał nas wszystkich, twój tylko niektórych z nas.
Panie Kaczyński, Panie Kaczyński, zamiast obdzielać nas w krąg,
tą Jezusową miłością wielką, Ty dzielisz każdy nasz dom.
Mąż przeciw żonie, kłótnie dozgonne, kto lepszym Polakiem był,
łóżko pod nimi wzdłuż przełamane, jakże odnajdą się w nim.
Syn przeciw ojcu, wnuk przeciw dziatkom, a przeciw siostrze brat, 
w tylu rodzinach stół przerąbany, jak mają chleb na nim kłaść?
Kto ciebie skrzywdził, anioł, czy diabeł, że tak odpłacasz nam,
dzielisz i ranisz i wiek upłynie nim wyliżemy się z ran.
Zatykam uszy, nie chcę już słyszeć, kto tu jest dobry, kto zły,
czas i historia na to odpowie, ale nie dziś i nie ty.
fragmenty ballady o Kaczyńskim, autor tekstu Mirosław Hrynkiewicz

15 09 2018 Parasol Unii Europejskiej dla złodziei, aferzystów i kanciarzy.

Unia Europejska, w zakresie wolności w Internecie zmierza w kierunku nakreślonym przez Chiny. W związku z tym postanowiono wprowadzić cenzurę sieci. Sposób w jaki Internet wpływa na wyniki wyborów spowodował, że postanowiono wziąć internautów za twarz. Nowe prawo z pewnością ma ułatwić walkę z treściami, które unijni decydenci uznają za niebezpieczne dla wygranej w wyborach ich lewicowych kandydatów”.
ZmianynaZiemi.pl Oczywiście na portalu tu cytowanym jest na ten temat wypowiedzi sporo, ale na ogół wyrażają one jedną myśl: mafia dzierżąca władzę w Europie i także w innych krajach o podobnych zapędach absolutnego władania zarówno w dziedzinie materii, jak i ducha, a zatem i sumień ludzkich, postanawia uruchomić filtr, eliminujący wszystko co się jej nie podoba. W Unii Europejskiej przejawy takiego systemu władania człowiekiem, przy  jednoczesnym wmawianiu mu, że chodzi tu o zagrożoną demokrację trwa już od dawna i nie trzeba się trudzić, by znaleźć uzasadnienie takiej eurokracji. Jest nim propagowana na każdym kroku mieszanka libertynizmu z wypróbowaną przez totalitaryzm, zwłaszcza sowiecki metodą ujarzmiania sumień ludzkich. Stąd na cenzurowanym są takie kraje, jak Węgry, Polska, gdzie suwerenność nie jest pustym dźwiękiem, ale rzeczywistością. Elementy kosmopolityczne, wyznające permisywizm w każdej dziedzinie, od etyki osobistej począwszy, a kończąc na elementarnej lojalności wobec własnego kraju – mamy tego porażające przykłady w postępowaniu posłów działających w Parlamencie Europejskim nie w interesie Polski, lecz totalnej opozycji – mają taki parasol ochronny w częściowo samozwańczych, a częściowo zmanipulowanych kręgach władz Unii Europejskiej.
Jest wszakże sfera wolności wymykająca się spod kontroli absolutystycznego władania bossów europejskich (o innych częściach świata tu nie wspominam) – to jest właśnie Internet. Urządzenie bynajmniej nie wolne od trucizny porażającej zwłaszcza tych najbardziej na nią podatnych – młodych, dzieci. Ale nie o eliminowanie tej trucizny chodzi obłudnikom zasiadających w Brukseli i Strasburgu. Tę sączą oni sami chętnie, bo to ona właśnie przygotowuje dla nich te masy bezwolne, o spaczonym sposobie myślenia i widzenia świata, czyli podatne na manipulację. Acta 2 – to bicz na tych wszystkich, którzy odważą się sprzeciwić mafii, powiedzieć prawdę, nazywać rzeczy po imieniu, odsłaniać zakamarki kolosalnego rabunku, malwersacji, afer, o których zwyczajny człowiek nie ma wyobrażenia, ale które w niego biją, gdyż nie w anonimowe państwo, nie w jakieś mało wyobrażalne dobro publiczne, ale właśnie ten zwyczajny człowiek z ulicy za to płaci, na nim żerują hieny starające sobie zapewnić bezkarność na płaszczyźnie społecznej i wolność od rozrachunku własnego sumienia.
Dla tego elementu, ongiś nazywanego po imieniu, przestępczym, rozpościera reżim europejski ochronny parasol w najważniejszym publikatorze, jakim jest Internet. Znajdować będziemy w nim w dalszym ciągu wszystko, co służy wypaczaniu człowieka od przedszkola aż po dom opieki, ale nie znajdziemy nic, co pozwoliłoby rozpoznać aferzystów, złodziei i pasożytów żerujących na organizmie społecznym. A żeby było także śmiesznie, uzasadniać się to będzie dobrem i bezpieczeństwem publicznym. A przede wszystkim obroną demokracji. Gdy chodzi o nasz kraj, Acta 2 przychodzi w porę. Przecież wybory ante portas. Ale czy Polacy pozwolą, by nabrano ich na tak już zjełczałe plewy? Przecież wielu pamięta jeszcze cenzurę z czasów, do których dziś tęsknią tzw. „obrońcy demokracji”. Ciekawe jaki ma ona dziś przymiotnik? Zygmunt Zieliński. Źródło: niepoprawni.pl
13 09 2018 „My sobie nie damy zamknąć ust”.
Trudno dzisiaj mówić o czymkolwiek innym niż o sytuacji w polskim sądownictwie. Każdy świetnie wie, że niezależna władza sądownicza jest gwarantem bezpieczeństwa i prawa, co więc będzie, gdy przechodzi ona we władanie polityków? Działania partii rządzącej w tym zakresie ostro skrytykował rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, Bartłomiej Przymusiński podczas rozmowy w TVN24. Bardzo negatywnie ocenił sposób, w jaki wyłoniono nową KRS, odebranie sędziom sądów rejonowych wpływu na skład Rady i ograniczenie uprawnień samorządu sędziowskiego.
Sędzia Przymusiński mówi też, że w życiu nie przypuszczałby, iż w czasie, gdy odbierał „nominację sędziowską, że prokuratura będzie oceniała sędziów i będzie mówiła jakie mają wydawać wyroki, to jest standard rosyjski” i ostrzega, że „dzisiaj prokuratura przychodzi po sędziów, jutro przyjdzie po ludzi, pełnia władzy w rękach prokuratury jest bardzo niebezpieczna. Jak już sędziowie będą przejęci przez prokuraturę i posłuszni prokuratorom, to nikt nie będzie mógł czuć się bezpiecznie”. Jednocześnie podkreśla, że cokolwiek by się nie stało, „my sobie nie damy zamknąć ust”. Wskazuje na duże problemy komunikacyjne z obecną KRS, której problemem jest „zamknięcie się w szklanej wieży i brak jakiejkolwiek woli dyskusji o tym i brak jakiegokolwiek krytycyzmu wobec tego, co robią” i tu wskazuje na wybór nowych sędziów do SN. 15 minut na rozmowę z kandydatem, brak analizy listy spraw, jakie prowadził kandydat i po tak bardzo pobieżnym badaniu, podjęcie decyzji, który z kandydatów bezterminowo zostanie powołany do SN.
Komentarze Bartłomieja Przymusińskiego nie spodobały się propisowskiemu środowisku sędziów. Zastępca rzecznika dyscyplinarnego sądów powszechnych wezwał go do złożenia wyjaśnień, jednak sędzia nie zamierza wycofać się ze swoich słów. „Mogę powtórzyć raz jeszcze, że to jak wyglądał konkurs do Sądu Najwyższego, to jest jakaś farsa. Przecież wszyscy widzieliśmy w jakim pośpiechu procedowała Krajowa Rada Sądownictwa. Teraz co rusz wychodzą kolejne informacje o tych, których wskazała do Sądu Najwyższego”. Wszystko wskazuje na to, że tzw. „niepokornym” sędziom partia rządząca będzie chciała zamknąć usta. Uchowają się tylko ci, którzy posłusznie będą wykonywać polecenia Ziobry i jego prokuratorów. Przykład? Prokurator krajowy, Bogdan Święczkowski, ocenił działania SN w TV Republika, który „śmiał” zawiesić funkcjonowanie kilku przepisów pisowskiej ustawy i przesłać je do TSUE z prośba o ich zbadanie, mówiąc, że to sprawa skandaliczna. Podobnie ocenił też opór profesor Gersdorf, która uparcie nie przyjmuje do wiadomości, że nie jest już pierwszym prezesem SN czy wniosek Sądu Okręgowego w Warszawie do Trybunału Sprawiedliwości z pytaniem o wykładnię przepisów prawa unijnego.
Święczkowski, więc grozi, że „jako prokurator krajowy i cała prokuratura obserwujemy, czy inne instytucje państwa, także sądy, nie naruszają praworządności. Kiedy uznamy, że praworządność została naruszona, podejmie decyzje”.  Tak więc, drżyjcie sędziowie, bo „dobra zmiana” nadchodzi…
PiS się nie patyczkuje i w błyskawicznym tempie zamienia demokrację na wczesny PRL, oczywiście wciąż podkreślając, że to jest właśnie ta prawdziwa demokracja. Szczyty hipokryzji i kłamstw zostały już całkowicie przekroczone. Tamara Olszewska Źródło: dziennik.pl/onet.pl
Święczkowski w TV Republika to najlepszy czarny kabaret w obecnej RP. Dlaczego tacy ludzie jak Święczkowski dostają tak dużą władzę? Parzcież z daleka widać, że to beton partyjny.
Dla zwykłego obywatela nie ma najmniejszego znaczenia kto będzie zasiadał w TK, SN, KRS, bo to sądów nie zmieni, nadal będzie się szło do sądu po korzystny wyrok dla siebie, a nie sprawiedliwość. Dla mnie ta cała PiSowska reforma to tylko wielokrotne zwiększenie opłat sądowych, i nic poza tym. A to znaczy, że sądy są tylko dla bogatych.

13 09 2018 Oświadczenia medialne prezydenckich ministrów nie są dla nich wystarczające
Gdyby sprawa nie była naprawdę istotnej wagi można by powiedzieć, że mamy do czynienia z przybytkiem na kółkach. Prezydent Duda, nie wydając zgody 7 sędziom SN na dalsze orzekanie, poinformował ich o tym fakcie wyłącznie poprzez oświadczenia medialne prezydenckich ministrów. W związku z tym, to co nastąpiło później, łatwo było przewidzieć: Otóż w środę, o godzinie 9, rozpoczęła się rozprawa w Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego, w której wzięli udział sędziowie Jacek Gudowski i Wojciech Katner, którzy wg przekazów medialnych są sędziami w stanie spoczynku, albowiem nie dostali zgody prezydenta na dalsze orzekanie po 65. roku życia. Ponieważ sędziowie ci nie dostali w tej sprawie żadnego pisma od prezydenta Andrzeja Dudy, uznali, że nadal pełnią swoje funkcje, albowiem oświadczenia medialne prezydenckich ministrów, iż automatycznie zostali odesłani w stan spoczynku, nie są dla nich wystarczające. Przewodniczący składu orzekającego Dariusz Zawistowski – prezes Izby cywilnej powiedział, że SN owszem zna decyzje prezydenta o przedłużeniu orzekania pięciu sędziów, i zna przepisy nowej ustawy, ale uważa, że niezbędne jest formalne postanowienie prezydenta. Decyzję o tym, że sędziowie Gudowski i Katner znajdą się w składzie orzekającym podjął po naradzie 7-osobowy skład sędziów. Ich zdaniem, ten 7-osobowy skład został poprawnie wybrany, bowiem przepisy odsyłające sędziów po ukończeniu 65. roku życia w stan spoczynku zostały zawieszone przez Sąd Najwyższy.
I co dalej? Kancelaria Prezydenta zapowiedziała, że jeszcze dziś wyśle do SN pismo stwierdzające, że siedmiu sędziów, którym prezydent Andrzej Duda odmówił zgody na dalsze orzekanie, przechodzi w stan spoczynku. źródło: wp.pl, RP.pl
Nie można zabronić komuś pracy, skoro chce pracować, a szczególnie kiedy jest sędzią z tak dużym doświadczeniem. Co to za nieudolne państwo, które tych co chcą pracować zabrania im tego, a patologii nie potrafi zmusić do pracy. Nic tylko bić brawo dyktatorowi Kaczyńskiemu.

13 09 2018 Kwaśniewski do Dudy: „Działanie na szkodę europejskiej wspólnoty jest nieodpowiedzialne”
– „Zwracam się do Pana Prezydenta głęboko poruszony i zaniepokojony słowami wypowiedzianymi przez Pana Prezydenta w Leżajsku o Unii Europejskiej jako „wyimaginowanej wspólnocie, z której dla nas niewiele wynika”. To stwierdzenia nieprawdziwe i niebezpieczne. Unia Europejska to nie „wyimaginowana”, ale jak najbardziej realna wspólnota, która przez 60 lat zapewniała pokój naszemu kontynentowi” – napisał były prezydent Aleksander Kwaśniewski w liście otwartym do Andrzeja Dudy.
Kwaśniewski podkreślił, że nieprawdą jest jakoby niewiele dla nas z tej wspólnoty wynikało. Zaznaczył, że Polska ma dzisiaj swobodny dostęp do rynku UE, dokąd kierujemy aż 80 proc. naszego eksportu. – „Kluczowe znaczenie posiada Unia dla polskich produktów rolnych, 2,5 miliona Polaków pracuje zarobkowo w krajach Unii, a liczba ta rośnie. Korzystają nie tylko z wyższych zarobków, ale i innych praw socjalnych, jakie gwarantuje legalne, europejskie zatrudnienie” – napisał były prezydent. Zwrócił też uwagę, że liczba polskich studentów w krajach UE wynosi już 30 tysięcy. – „Poruszamy się bez przeszkód po naszym kontynencie bez wiz i upokarzających kontroli” – podkreślił. Jak dodał, Polska pozostaje największym beneficjentem unijnych funduszy.
– „Działanie na szkodę europejskiej wspólnoty jest nieodpowiedzialne, także w świetle globalnych niepewności i napięć. (…) Takie negatywne procesy wspiera nasz sąsiad, Rosja, łamiąc wobec Ukrainy i Gruzji podstawowe zasady prawa międzynarodowego i aktywnie wspierając dezintegrację polityczną Europy. (…) Jeżeli zatem słowa wypowiedziane przez Pana Prezydenta w Leżajsku wynikają z chwilowych emocji – apeluję o rozwagę. Jeśli zaś z głębszej strategii – ostrzegam. To wbrew polskiej racji stanu” – podkreślił Kwaśniewski.
Na koniec były prezydent przypomniał, że za wejściem Polski do UE głosowało ponad 13,5 miliona Polaków. – „W powiecie leżajskim głosowała za Unią wyraźna większość – 62 proc. mieszkańców. Przeciwko wstąpieniu do UE głosowało 3,9 miliona Polaków, czyli mniej aniżeli połowa Pana wyborców w 2015 r. Nie ma zatem politycznej i społecznej zgody na antyeuropejski kurs, a żadna partia polityczna ani politycznego, ani moralnego mandatu na jego realizację. Polacy są i powinni pozostać częścią realnej, a nie wyimaginowanej, umacniającej się, europejskiej wspólnoty, z której zarówno wiele czerpiemy, jak i do której wnosimy nasz polski wkład. Wspólnoty, której wartości podzielamy i zobowiązaliśmy się przestrzegać w 2003 r.” – napisał Aleksander Kwaśniewski do Andrzeja Dudy. Źródło: wyborcza.pl
Co to się stało, że tak nagle cała opozycja tak kurczowo chce trzymać się Unii? Czyżby Kaczyński tak jak Olszewski chciał rozbić ten postkomunistyczny mafijny układ z Magdalenki? Może i bym w to uwierzył ale w tym układzie pierwsze skrzypce grali i grają Kaczyńscy. Prezydent Duda jak zwykle zapragnął być dowcipny, a wyszło jak zawsze tragicznie. Uczepili się jednego słowa i tak je przerobili, żeby z Dudy zrobić zwolennika wyjścia Polski z Unii Europejskiej. No a może to tupniecie nogą głowy państwa przyniesie Polsce korzyści, przestaniemy być traktowani jak kolonia, ubogi krewny naszych sojuszników.
PiJar: Głos wołającego na puszczy. Duduś i wszyscy towarzysze z PiS-u postrzegają UE jedynie przez pryzmat doraźnych korzyści, jakie można wyciągnąć dla siebie, a w tej chwili widzą Wspólnotę jako przeszkodę w zdobyciu absolutnej władzy. Powiedzmy wreszcie głośno, że dziś Polską rządzi banda nieodpowiedzialnych gówniarzy, dla których myślenie w kategoriach dłuższych niż najbliższe wybory jest totalną abstrakcją. Chłystek z pałacu prezydenckiego stanowi najlepszy tego dowód. Polka gorszego sortu: Unia jest be, ale kasa z Unii jak najbardziej cacy, a wszyscy skompromitowani w kraju już organizują desant pisiorskiej piątej kolumny na Europarlament. A że przy okazji rozwalania tej znienawidzonej Unii od środka można kosić unijne diety, to w to im graj. Rzygać się chce. 
12 09 2018 Pawłowicz zaatakowała wójta Klwowa – ten rozważa podjęcie kroków prawnych.
– „Kłamstwo, populizm i zwykłe niechlujstwo” – to reakcja wójta gminy Klwów Piotra Papisa na wpis Krystyny Pawłowicz na Twitterze. – „Gospodarny” wójt Papis z PSL gm Klwów k/Przysuchy, przedwyborczo swym „poddanym” na lokalne Święto Papryki, do gminy liczącej 600 głów, ściągnął na koncert zespół…Boney M. Wydał na ten wyczekiwany przez rolników koncert ok 1 mln tj ok 1/10 całego budżetu” [pisownia oryginalna – przyp. red] – napisała posłanka PiS.
Piotr Papis w rozmowie z gazeta.pl nie krył oburzenia. – „Moja odpowiedź jest prosta: kłamstwo, populizm i zwykłe niechlujstwo. To po prostu nie przystoi posłance polskiego parlamentu. Zaczynam wątpić w jej tytuł profesora. Naprawdę uważam, że ktoś, kto wypisuje takie bzdury na taki tytuł nie zasługuje” – powiedział wójt. Okazuje się więc, że gmina Klwów liczy 3600, a nie 600 mieszkańców. Jej budżet wynosi zaś nie 10, a 17 mln zł. Wójt powiedział, że na organizację całego Święta Papryki wydał 100 tys. zł, a występ Boney M. kosztował 30 tys. Piotr Papis stwierdził także, że Pawłowicz, pisząc o „600 głowach” i „poddanych” obraża mieszkańców. – „Będę rozmawiał z prawnikiem gminy, sprawdzimy, czy możemy panią Pawłowicz pozwać w trybie wyborczym. Imię naszej gminy nie może być opluwane” – zapowiedział wójt. Źródło: gazeta.pl
Widocznie panna Krysia bierze to samo co Mateuszek Kłamczuszek, bo znowu odleciała. Proponuję pani lot miotle, bo to zdrowiej i emocje sięgają szczytów. Sałatka pannie Krystynie kiedy ją żarła spadał na kartę z danymi i co przeczytał to napisała.
Oborowy: Moje Krowy w oborze mają większy iloraz inteligencji od Krystyny Pawłowicz, która nie posiadając jej w postaci wrodzonej lub nabytej, w prymitywny sposób chce zaistnieć, niestety pożytku z niej wcale, bo nawet mleka nie daje…??!! No ale panie Oborowy jak ona ryczy, jak ryczy !!!

12 09 2018 Duduś co ty wyprawiasz!?
„Tak się właśnie robi PolExit” – burza po słowach Dudy, dla którego UE to „wyimaginowana wspólnota”
„Nie mamy już Prezydenta. To ktoś rozpaczliwie i bez sensu szukający sposobu na utrzymanie strzępów poparcia swojej partii. Ale i takimi metodami nie ma na to szans. Murzyn musi robić swoje, ale murzyn i tak będzie musiał odejść. Mógłby przynajmniej odejść z honorem, a nie upokorzony” – dosadnie podsumował były szef BBN Stanisław Koziej wystąpienie Andrzeja Dudy podczas spotkania z mieszkańcami Leżajska.
– „Uczynimy wszystko, żebyście państwo mieli przekonanie, że ktoś wreszcie myślał o obywatelach, a nie tylko o swoich sprawach, czy jakiejś wyimaginowanej wspólnocie, z której dla nas niewiele wynika. Wspólnota jest dla nas potrzebna tutaj w Polsce. Nasza. Własna. Skupiona na naszych sprawach, bo one są dla nas najważniejsze. Kiedy one zostaną rozwiązane, będziemy się zajmowali sprawami europejskimi. A na razie niech nas zostawią w spokoju i pozwolą nam naprawić Polskę” – stwierdził Duda.
Ta antyunijna wypowiedź wywołała burzę w mediach społecznościowych. – „Tak się właśnie robi PolExit. Tylko jak nas już w UE nie będzie to uprzejma prośba do Was prawico, żeby nie było, że „gorszy sort” przed tym nie przestrzegał. I żeby nie było, że „gorszy sort” i Tusk za tym stoi”; – „Choroba postępuje albo rosyjscy agenci przestają się kryć”; – „W lipcu 2017 prezydent Duda miał szansę wysiąść z tramwaju PiS na przystanku „Przyzwoitość”. Nie skorzystał. Od tego czasu jego prezydentura to nabierający tempa upadek”; – „To gdzie wybiera się Szydło? Do iluzorycznego świata? A Marszałek Kuchciński i Becia Kempa też tam chcą” – pisali internauci.
Słowa Dudy komentowali tez dziennikarze i politycy. – „Wyimaginowana wspólnota”? Coś niedobrego dzieje się z moim prezydentem. Nawet jeśli tak właśnie myśli to w ustach głowy państwa jest to gruby błąd” (prawicowa blogerka Kataryna); – „Politycy PiS na czele z prezydentem bez przerwy deprecjonują UE. Mogą wypuścić dżina z butelki i, tak jak brytyjscy konserwatyści, uruchomić mechanizmy, wspierane dodatkowo przez służby W. Putina, które trudno będzie zablokować. I lawina ruszy. Groźne!” (Dominika Wielowieyska z „GW”); – „W ramach walki o poparcie PiS na drugą kadencję PAD nazwał dziś UE „wyimaginowaną wspólnotą, z której dla Polaków niewiele wynika”. Przystąpienie PL do Unii poparło jednak znacznie więcej Polaków (13,5 mln) niż A. Dudę (8,6 mln)” (Renata Grochal z „Newsweeka”);
– „Prezydent Duda idzie drogą D. Camerona. Dla taniego poklasku, zdobytej na sekundę akceptacji, buduje autostradę dla Polexitu. Może bez świadomości, ale tym gorzej. Bo to znów nie jest komplement dla niego” – Bogdan Zdrojewski z PO; – „Pan Prezydent, naśladując Prezesa, jest już mentalnie poza Unią” – były szef MSZ Radosław Sikorski. Źródło: Twitter
11 09 2018 Poproszę o inny zestaw pytań. Kopcińska broni Morawieckiego.
Zdaje się, że w polityce pod rządami PiS dawno już wszystko stanęło na głowie. A jednak – kolejne zaskoczenie. Dzięki rzecznik rządu Joannie Kopcińskiej dowiadujemy się, że na pytania prasy – jeśli są niewygodne – można… wcale nie odpowiadać.
Dowód? Krążący w sieci minutowy film ze wspólnej konferencji prasowej Mateusza Morawieckiego oraz kandydatki na prezydentkę Opola Violetty Porowskiej bije rekordy popularności. Nic dziwnego, że gwiazdą konferencji została właśnie rzecznik rządu, choć miał być to dzień wspomnianej kandydatki, współwystępującej z premierem Morawieckim. Dodajmy, że wszystkie uniki rzecznik Kopcińska stosowała z uprzejmym uśmiechem na buzi, roztaczając aurę profesjonalizmu. I w taki własnie sposób nie udało się dziennikarce uzyskać odpowiedzi na istotne pytanie, dlaczego prezes PiS Jarosław Kaczyński w wieku 69 lat na emeryturę się nie wybiera, a sędziowie Sądu Najwyższego muszą.  Stojąca przy mikrofonie Joanna Kopcińska bez mrugnięcia okiem odpowiedziała od razu: „Proszę kolejne pytanie”. To nie wszystko – pouczyła dziennikarzy: „prosiłabym, żebyśmy mogli odpowiedzieć na pytania związane z faktami, z programem, a nie na spekulacje”.
Podobny los spotkał kolejne pytanie, o zarzuty formułowane przez Władysława Kosiniaka-Kamysza, że premier Morawiecki kłamie, a prawdę mówi tylko wtedy – gdy się pomyli. – Poproszę o kolejne pytanie – stwierdziła Kopcińska. Jak zauważa portal Fakt24, uczestnicy konferencji odpowiadali tylko na takie pytania, które rzecznik rządu uznała za stosowne. Szkoda tylko, że adresaci konferencji nie mogą dowiedzieć się tyle, ile by chcieli. Źródło: fakt24.pl
Premier Moraiwcki igdy sie nie myli!?
Ma władzę to wszystko może, bo kto jej poskoczy, znajdzie się taki odważny? Nie bo jak władza tupnie to wszyscy poskoczą, głowy pochylą i każdy grzecznie w kącie stanie. Dziś władza nie czuje nad sobą bata! Wykształciło to wśród sprawujących władzę poczucie bezkarności. Dlatego stali się zuchwali wręcz bezczelni. Zadufani w sobie w poczuciu wyższości nad innymi już nie kradną oni już grabią i to na wyścigi niczym wygłodniałe stado wilków z obowiązującym prawem buszu. Wszak kto pierwszy ten lepsze profity weźmie. Nastały złote czasy dla krętaczy i cwaniaków. Sześć lat już tak pisałem i do dziś nic się nie zmieniło, ba jest jeszcze gorzej.

11 09 2018 Frasyniuk o sędziach, Nowackiej i Biedroniu.
Morawiecki przycisnął podatkami Frasyniuka i ten zaczyna podskakiwać.
– „Represje się zaczynają, wywalają na zbity pysk wszystkich tych, którzy mają odwagę pielęgnować w sobie wolność i z tej wolności nie tylko korzystać, ale publicznie ją głosić” – to komentarz Władysława Frasyniuka o postępowaniu dyscyplinarnym wobec sędziów Bartłomieja Przymusińskiego i Igora Tuleyi za krytykę nowej KRS i „reform” obecnej władzy. – „To kolejny sygnał dla liderów partii. Przecież nikt z was, panie i panowie, będący w polityce, nie ma wątpliwości, że KRS nie jest KRS-em, tylko jest egzekutywą Ministerstwa Sprawiedliwości. Bój toczy się o to, żeby biuro polityczne Ministerstwa Sprawiedliwości osadzić w Sądzie Najwyższym” – dodał w TVN24.
Frasyniuk uważa, że bez państwa prawa nie ma wolności. Jego zdaniem, PiS prowadzi Polskę w stronę rozwiązań węgierskich. – „Parlamentarzyści powinni głośno krzyczeć, że Polska z lidera liberalnej demokracji staje się krajem totalitarnym” – apelował. Były opozycjonista jako dobry ruch określił przystąpienie ugrupowania Barbary Nowackiej do Koalicji Obywatelskiej. – „Podjęła racjonalną decyzję. Wszystkim tym, którzy to krytykują, przypominam, że od trzech lat przegrywamy. Z roku na rok tracimy wszystko i należy się zreflektować, zresetować i zastanowić się, w jaki sposób zastopować to zawłaszczanie państwa”. W tym kontekście zaapelował do Roberta Biedronia, który od pewnego czasu atakuje KO: – „Twój pomysł na to, żeby nabrać głęboko powietrze w płuca i doczekać do lutego, pachnie śmiercią. Drogi Robercie, nie przeszkadzaj!”. Źródło: tvn24.pl
Andrzej Lepper tak o Frasyniuku powiedział: W 1989 roku golas, w jednych portkach chodził, a dzisiaj 200 najnowszych tirów ma. Niech on pokaże jak to się robi, to będą wszyscy w Polsce tak robić.
Frasyniuk nigdy nie był opozycjonistą podobnie jak Kornel Morawiecki oni tylko czekali by się załapać na uwłaszczanie majątku narodowego. Dziś jest znowu aktywny by do koryta się dopchać, i co smaczniejsze kęsy dla siebie zagarnąć. 
09 09 2018 Kaczyński: Patryk Jaki będzie wiele znaczył w polskiej historii
"Patryk Jaki to człowiek, który będzie w polskiej polityce i historii następnych dziesięcioleci wiele znaczył" - ocenił w niedzielę prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem Jaki ma szansę na zwycięstwo w Warszawie, ale "jest to bardzo trudne". Kaczyński ocenił, że Patryk Jaki "ma szanse, pracuje fantastycznie"."Pochwalę się panu: kiedy go po raz pierwszy zobaczyłem - na takim młodzieżowym spotkaniu - to zobaczyłem, od razu można powiedzieć, po minucie, że to jest człowiek, który będzie w polskiej polityce wiele znaczył" - powiedział prezes PiS. Dodał, że to się potwierdziło. "Tu widać talent, widać tę siłę, energię, pewność siebie, spokój. Naprawdę, ktoś kto może w polskiej historii następnych dziesięcioleci - bo to przecież młody człowiek, jeszcze kilka dziesięcioleci może być czynny w polityce, to jest dopiero początek - wiele znaczyć, wiele zrobić, wiele zrobić dobrego" - podkreślił.
Kaczyński powiedział też, że wie, że Jaki ma takie cechy osobiste, które powodują, że "można mieć nadzieję, że on będzie robił rzeczy dobre".
Pytany, czy kandydat Zjednoczonej Prawicy może złamać mit, że Warszawa jest antypisowska, oraz że "przecież wcześniej ten mit złamał śp. prezydent Lech Kaczyński - również zdobył władzę w Warszawie" prezes PiS wyraził nadzieję, że złamie. Jak ocenił, Patryk Jaki ma szanse, ale "to jest bardzo trudne".
"Od czasów mojego śp. brata wiele się zmieniło. A poza tym mój brat kandydował na prezydenta Warszawy mając bardzo, bardzo duży dorobek polityczny. Należał do najbardziej doświadczonych polskich polityków. Pełnił wiele różnych funkcji i to mu na pewno pomagało" - wyjaśnił Kaczyński. Dodał, że Jaki tego rodzaju atutu nie ma, ale ma za to "tę niebywałą energię i po prostu wielkie zdolności polityczne". źródło fakty.interia.pl
Palikot, Kukiz też mili w historii wiele znaczyć. A dziś niewielu pamięta Palikota, za rok zapomnimy o Kukizie, zaś Jaki przejdzie do historii jako Jaki Bylejaki. Jarosław próbuje tworzyć mit Lecha herosa polskiej polityki, patriotyzmu, i jakoś mu z tego nic nie wychodzi.

09 09 2018 Morawiecki: Nie pozwólmy, by powiew wolności został zatrzymany
"Teraz, po tych latach, kiedy powiew prawdziwej wolności, głębokiej demokracji dotarł do Polski, nie pozwólmy, żeby on został zatrzymany. Pierwszym wielkim testem są te wybory samorządowe, potem europejskie, potem parlamentarne, a potem mam nadzieję, że raz jeszcze prezydentem zostanie pan Andrzej Duda - powiedział premier Mateusz Morawiecki w niedzielę na spotkaniu z mieszkańcami Namysłowa.
Apelował też o oddolną aktywność. "Potrzebujemy was, potrzebujemy aktywności oddolnej, bo niestety przez te 30 lat III Rzeczypospolitej nasi przeciwnicy mają główne media: telewizje, radio, internet, gazety. 70, 80, czasami 90 procent należy do nich" - mówił Morawiecki. "Ale i tak ludzie są coraz bardziej świadomi, że prawdziwa demokracja, prawdziwa wolność to jest to, co my oferujemy" - dodał.
Premier zaapelował, by nie tylko kochać swoje małe ojczyzny, ale też przekonywać bliskich, sąsiadów, a nawet przeciwników politycznych do dobrej zmiany. "My nie idziemy do samorządów, by brać na kimś rewanż czy coś takiego. Nie, ja jestem za tym, żeby patrzeć w przyszłość, by zamknąć czasami jakiś tam rozdział historii, by zaufać nowym, skutecznym włodarzom, którzy będą blisko współpracować z rządem. I takim gospodarzem mam nadzieję będzie w Namysłowie już niedługo Bartek" - powiedział premier. Szef rządu poparł posła PiS Bartłomieja Stawiarskiego na stanowisko burmistrza Namysłowa.
źródło fakty.interia.pl
Morawiecki nie zauważył, że stajemy się coraz to bardziej zniewolonym narodem, no bo jak ma to zauważyć skoro dysponuje trzydziestu milionowym majątkiem? To ma być ta wolność Morawieckiego, praca na dwa etaty i kupa kredytów do spłaty tak żyje dziś zdecydowana większość Polaków mieszkających w Polsce. No a później zdziwienie że 30- 40- latek jest tak wyeksploatowany jak 70 letni Niemiec, Francuz czy biedny Grek. Zachłysnęliśmy się swobodą, możemy jeździć po Europie bez granic, w samochodach, które są własnością banków, mieszkać w domach obciążonych hipoteką...Przez to, że nie kradliśmy, nie przyjaźniliśmy się z ludźmi systemu i staraliśmy się być wszędzie i zawsze uczciwymi, jesteśmy tu gdzie jesteśmy i mamy, to, co mamy. 
08 09 2018 W Szczecinku Szydło chowa się przed przeciwnikami „dobrej zmiany”.
Wicepremier, Beata Szydło, której zadania w obecnym rządzie trudno jasno sprecyzować, zajmuje się obecnie podróżami po kraju i agitacją na rzecz PiS. Podczas swojej ostatniej wizyty w Szczecinku Szydło zachęcała do głosowania na kandydatkę partii – Joannę Pawłowicz – w najbliższych wyborach samorządowych. Wicepremier tradycyjnie zachwalała dokonania „dobrej zmiany”. Na sali, w której odbyło się spotkanie przeważali zwolennicy PiS-u, jednak jak się okazuje miejsce zostało w ostatniej chwili zmienione. Pierwotnie wicepremier miała się spotkać z mieszkańcami Szczecinka w parku miejskim. Na zmianę niewątpliwie miała wpływ duża grupa przeciwników PiS-u, ubranych w koszulki z napisem „Konstytucja”. Protestujący oczywiście nie zostali wpuszczenie do Sali w Centrum Ekologicznym, jednak była premier nie zdołała się przed nimi ukryć i przed budynkiem oraz na drogach dojazdowych „powitana” została skandowanym głośno słowem „Konstytucja”. Prawo i Sprawiedliwość w oficjalnych przekazach za wszelką cenę stara się ukryć niewygodną dla partii tę część kampanii, w której jasno widać niezadowolenie Polaków z „dobrej zmiany”. Na szczęście nie wszystko da się ukryć, jak panią wicepremier, w bezpiecznych czterech ścianach. Źródło: szczecinek.pl ; memnews.pl ; gk24.pl
Szydło to taki buldożer, który przeciera szlaki dla Kaczyńskiego dlatego ma wysoką pozycję w PiS i musi bardzo dobrze zarabiać. No a mąż za partyjną robotę żony dostaje milionowe dotacje na szkołę.
Dziwi mnie tylko jedno dlaczego „ulica” nadal milczy i nie popiera tej garstki protestujących ponoć w obronie demokracji? „Ulica” milczy bo ma wybierać spośród bandytów wielu tego lepszego. Ostatni raz ulica tupała w na początku lat 80-tych ubiegłego wieku. Marsz głodowy w Łodzi w 1981, roku kiedy to na Piotrkowskiej protestujący się nie mieścili, miało się wrażenie jakby do Łodzi nagle pól Polski zjechał. Wałęsa to była dla „ulicy” alternatywa dla komuny. I co to się stało, że tak nagle ulica w taki głęboki marazm zapadła? Ano Bolek sprzedał Polskę za czapkę ulęgałek fundując nam kapitalistyczną demokrację. Kto dziś ulicę potrafi obudzić? Sądzę, że będziemy musieli jeszcze bardzo długo na to czekać.

08 09 2018 Internauta do Gowina: „Przechodząc z PO do PiS, podniósł pan średnią IQ w obu partiach”.
– „Zieliński strzela (zasłużonego) gola Włochom, a my z @ArturZasada świętujemy 5-lecie wyjścia z PO. I jak tu nie lubić piątków/eczków?” – napisał na Twitterze wicepremier i minister nauki w rządzie PiS Jarosław Gowin. Wywołał tym wręcz lawinę komentarzy internautów, z których jeden jest szczególnie celny: – „Przechodząc z PO do PiS podniósł pan średnią IQ w obu partiach”.
– „Tylko, że w PO był Pan miłą odmianą, a teraz jest Pan przeźroczysty. Jeżeli PiS to partia konserwatywna, to już chyba wolę bolszewików, bo oni nie kłamali, że chcą komunizmu”; – „Żeby Pan nie przeholował z tym świętowaniem, bo może zabraknąć do „pierwszego”; – „A wejścia do PiS-u pan już nie świętuje? Wchodziłem, ale się nie cieszyłem?” – komentowali internauci.
A Borys Budka dodał: – „Jarku, a ja wspominam jak dziesiątki godzin pracowaliśmy w zeszłej kadencji nad reformą procedury karnej, która skracała postępowanie sądowe, a którą wspólnie z prof. Królikowskim firmowałeś swoim nazwiskiem. Tę reformę do kosza wyrzucił Ziobro. Fajnych masz nowych kolegów…”. Źródło: Twitter
Dzięki temu przejściu na oczach premiera, prezydenta, prezesa Kaczyńskiego prof. Gliński robi przekręt stulecia na 500 mln złotych, i kupuje kolekcję od dawna należącą do narodu. W normalnym kraju już dawno oglądałby świat spoza krat, a w takich Chinach dostałby kulkę, lub sznur konopny. No a w Polsce Kaczyńskiego pewnie kilka medali, odznaczeń otrzyma, i oczywista oczywistość nagroda i premia mu się należą, wszak działaj w dobrej wierze. No a czy to takie ważne w czyjej?
Pieniądze ze sprzedaży „Damy z gronostajem” są już w Liechtensteinie. Ciekawe jakie pieniądze za to on i mafia PiSowska otrzymała. Macierewicz zastąpi Kwiatkowskiego i wszystko pod dywan zamiecie.


08 09 2018 „Nie ma wolności bez samorządności – wszystko w Twoich rękach”
– „Przed nami wybory samorządowe, może najważniejsze od 29 lat. Zaczyna się walka o przyszłość Polski. Bitwy, jedna po drugiej, które zdecydują, czy będziemy żyć na wschodzie czy zachodzie Europy. Zdecyduje się, czy będziemy dumnym, bezpiecznym narodem, czy na lata pogrążymy się w chaosie, nienawiści i kompletnej izolacji. Czy jesteśmy w Europie, czy Polska będzie należeć do Polaków, czy do partyjnej nomenklatury, czy będziemy umieli być jedną wspólnotą” – mówił podczas konwencji Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Przebiega ona pod hasłem: „Wszystko w Twoich rękach”.
Lider PO przedstawił sześć zobowiązań Koalicji: szkoła równych szans, bez chaosu; darmowe bilety komunikacji publicznej dla uczniów; program „złotówka do złotówki” – dołożenie złotówki z budżetu państwa do każdej złotówki wydanej przez samorząd; pomoc seniorom – w każdym mieście i w gminie ośrodki opieki społecznej dla osób starszych; walka ze smogiem i powstrzymanie importu śmieci do Polski; dokończenie „schetynówek” i „orlików”; koniec dublowania obowiązków urzędów wojewódzkich i marszałkowskich.
– „Będziemy walczyć o Polskę przyzwoitą, szczęśliwą i dostatnią. O Polskę, o jakiej marzyli bohaterowie naszej historii. O taką, której chcielibyśmy dla naszych dzieci. Polskę wolną od pogardy, w której każdy bez żadnego wyjątku czuje się ważny i bezpieczny, w której matka niepełnosprawnego dziecka traktowana jest z uznaniem i szacunkiem, w której prawa kobiet są oczywistością, w której przedstawicielowi władzy nawet nie przyjdzie do głowy, żeby uderzyć kogoś w twarz. Mówiąc najkrócej, w której to władza służy obywatelowi, w której nie łamie się prawa Konstytucji” – podkreślił Schetyna.
Zaznaczył, że silny samorząd nie jest wrogiem rządu. – „Przeciwnie, dopiero silny samorząd i silny rząd centralny dają razem silne polskie państwo, to jest nas cel. Najpierw obronimy przed PiS-em polskie miasta, regiony i gminy, później odbierzemy PiS-owi w całym państwie po to, żeby polski rząd i polskie samorządy już nigdy na siebie nie warczały. Polki i Polacy oczekują innej polityki, oczekują mądrej władzy. Marzeniem wszystkich jest szczęśliwa i normalna Polska” – mówił Schetyna.
Lider PO podsumował też rządy PiS. – „Proponuje awans ludziom z partyjną legitymacją – biernym, miernym, ale wiernym. PiS-owscy dygnitarze mówią dziś: weź legitymację naszej partii, a wtedy ty i twoje dzieci weźmiecie udział w podziale stanowisk i łupów, dopuścimy cię do prowadzonej przez nas grabieży polskiego państwa. Taki model awansu społecznego był w związku sowieckim i PRL-u”– stwierdził przewodniczący Platformy. Źródło: tvn24.pl
Schetynie wierzę tak samo jak Kaczyńskiemu im tylko zależy by poszedł głosować, no bo Europa, Świat patrzy na frekwencje, a to na kogo zagłosuję nie ma najmniejszego znaczenia bo zwycięzcy są przed wyborami namaszczeni.
Wy głosujecie! My wybieramy! Niejeden powie, że zajmujemy się mało znaczącymi sprawami zapominając o tych najistotniejszych. Jednak kiedy te drobne z pozoru wydarzenia zaczniemy sumować otrzymamy obraz tego co niby wybraliśmy i rządzi nami. Zobaczymy jak jesteśmy przez decydentów lekceważeni wręcz opluwani jak nas pozbawiono podstawowych praw zagwarantowanych w konstytucji. Wybory nieuchronnie się zbliżają lecz czy to jeszcze wybory skoro głowni aktorzy już wybrani.


08 09 2018 Czy Piotrowicz dopuścił się przestępstwa urzędniczego?
Chodzi o niepoinformowanie przez Stanisława Piotrowicza Krajowej Rady Sądownictwa o tym, że kandydatka do Sądu Najwyższego Małgorzata Ułaszonek- Kubacka została skazana przez sąd dyscyplinarny. Prokurator z czasów stanu wojennego był „dysponentem jej akt osobowych”, o czym poinformował TVN 24. Karniści, na których powołuje się reporter RMF FM, mówią, że Piotrowicz mógł nie dopełnić obowiązków podczas opiniowania kandydatów do Sądu Najwyższego. Był bowiem sprawozdawcą w zespole wysłuchującym kandydatów do Izby Dyscyplinarnej.  To on przedstawiał pozostałym członkom KRS kandydaturę Ułaszonek-Kubackiej, a w jej aktach osobowych była informacja o dyscyplinarce dla niej. Mógł więc utajnić ten fakt albo niedbale wykonać swoje obowiązki. Piotrowicz mógł się więc dopuścić przestępstwa urzędniczego – twierdzą informatorzy RMF FM. 
Źródło: RMF FM
No to się narobiło Piotrowicz będzie musiał wydać wyrok we własnej sprawie! Ciekawe przez ile lat będzie musiał......brać premie i otrzymywać medale. Jak się dopuścił to sam się rozgrzeszy i uniewinni. No i kto mu podskoczy, znajdzie się taki?
Małgorzata Ułaszonek–Kubacka, radca prawny z Białegostoku, pewnego wieczoru wraz z przedstawicielem firmy windykacyjnej udała się z niezapowiedzianą wizytą do domu dłużnika. Ponieważ nie zastała go, przeprowadziła rozmowę z jego żoną, przestraszoną i niemającą żadnego upoważnienia, by decydować o spłacie długu. Za wykonanie czynności zawodowych „niezgodnie z prawem, nierzetelnie, z pominięciem należytej staranności i uczciwości” Ułaszonek–Kubacka została w marcu 2017 r. ukarana przez radcowski sąd dyscyplinarny i zobowiązana do zapłaty kary w wysokości 3500 zł. Od wyroku się nie odwołała. 
Radca prawny Ułaszonek- Kubacka została ukarana przez radcowski sąd dyscyplinarny czy słusznie? Mam poważne wątpliwości skoro małżonka odpowiada swoim majątkiem, za długi męża, to musi mieć prawo decydowania o sposobie ich spłaty. Co ma tylko płacić i milczeć? Polityka powinna zatrzymać się przed bramami wszelakich sądów.
07 09 2018 Rząd chce skuteczniej ściągać daniny. "Skarbówka jest już uzbrojona po zęby".
7,5 mld zł chce w 2019 r. uzyskać resort finansów z uszczelniania systemu. Choć to mniej, niż zakładano w tym roku, kwota nadal robi wrażenie.
Większość efektów uszczelnienia fiskus chce uzyskać w podatku VAT, bo główne źródła, na jakie wskazuje, to rozbudowa analityki jednolitego pliku kontrolnego, działanie przez całe 12 miesięcy mechanizmu podzielonej płatności i pełna funkcjonalność systemuSTIR. Ten ostatni ma przeciwdziałać wykorzystaniu systemu finansowego do przestępstw skarbowych: na bieżąco wyłapywać podejrzane transakcjei je blokować.
Poprzeczka jest zawieszona wysoko: 7,5 mld zł to mniej niż zakładane na ten rok 10,6 mld zł, ale nadal dużo. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że z wymienionych narzędzi fiskus korzysta już w tym roku. A mimo to prawdopodobnie nie uda mu się uzyskać zaplanowanej kwoty. Tak uważają ekonomiści BZ WBK. Na razie trudno dokładnie ocenić, jaki będzie końcowy efekt, ale raczej będzie to mniejsza kwota, biorąc pod uwagę, że całkowity wzrost wpływów z VAT wyniesie w tym roku niewiele ponad 10 mld zł, a przecież mamy szczyt cyklu koniunkturalnego - napisali ekonomiści banku w raporcie poświęconym projektowi budżetu na 2019 r. źródło biznes.interia.pl
Znaczy się Morawiecki jeszcze bardziej dokręci śrubę, oby tylko gwintu nie zerwał, bo wtedy komitety mogą znowu zapłonąć. Odzyskanie jednej złotówki daniny kosztuje polskiego podatnika 5 złotych i to ma być nasz interes życia? Mało tego szara strefa jest motorem napędowym rozwijającej się gospodarki. Niemcy mają dużą nadwyżkę budżetową bo tam podatki są tak niskie, że nie opłaca się ich nie płacić, ba im więcej i szybciej płacisz tym więcej ulg otrzymujesz.
Morawiecki do gwóźdź do trumny dla polskich firm. W tej szalonej pogoni Morawieckiego za wyłudzaniem pieniędzmi od przedsiębiorców zapomniał on, że to Fiskus jest dla podatników a nie odwrotnie. KAS czyli kasacja wszystkich polskich podmiotów gospodarczych zarejestrowanych na terenie Polski. Jak tak dalej pójdzie to wkrótce Fiskus nie będzie miał kogo kontrować, i co wtedy urzędnicy pójdą na grzybki?


07 09 2018 Nowy rzecznik prezydenta gwarantem podziału społeczeństwa na „lepszych i gorszych” Polaków? 
Czy to potomek marszałka Mariana Spychalskiego?  Prezydent Duda ma nowego rzecznika. Który to już przez te trzy lata? To Błażej Spychalski. Spychalski jest prawnikiem, prezesem największych spółek miejskich w Tomaszowie Mazowieckim, najpierw Zakładu Gospodarki Ciepłowniczej, a potem Zakładu Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej. Jest też radnym w łódzkim sejmiku, gdzie zasiada w Komisji Rozwoju Regionalnego, Gospodarki Przestrzennej, Transportu i Komunikacji. Wybór Spychalskiego na rzecznika prezydenta wzbudza duże zainteresowanie wśród internautów, którzy zaczęli poszukiwać jakiś informacji na jego temat i dość szybko wpadli na jego „grzeszki”. Pan Spychalski idealnie wpisuje się w partyjny nurt ostrej negacji każdego i wszystkiego, co nie jest zgodne z linią rządzącej partii. Internautka pod pseudonimem Diablica zamieściła na Twitterze fragment jego „prasówki”, gdzie określa Bartosza Węglarczyka wnukiem „jednego z największych zbrodniarzy stalinowskiej Polski, osobiście TORTURUJĄCEGO bohaterów z NSZ, WIN i AK”, Hannę Lis córką „KANALII z okresu stanu wojennego” czy Monikę Olejnik, córkę „funkcjonariusza SB, konfidenta służb PRL pseudonim „Stokrotka”. Jeden z internautów tak skomentował wpis Diablicy – „jaki prezydent taki rzecznik. Polska na takie ameby nie zasłużyła”.
Jedno jest pewne. Powoływanie takich ludzi na tak odpowiedzialne stanowisko ma się nijak do deklaracji Dudy o zakopywaniu podziałów społecznych czy wmawiania nam, że jest on prezydentem wszystkich Polaków. Tamara Olszewska Źródło: natemat.pl
06 09 2018 Kuriozalny zarzut Krzysztofa Mieszkowskiego. Razi go, jak prezydent zachowuje się w kościele.
"Uwłaczający widok" - alarmuje Krzysztof Mieszkowski, poseł Nowoczesnej. W mediach społecznościowych podzielił się z internautami swoim oburzeniem na zachowanie prezydenta. Co zrobił Andrzej Duda? Klęczał, kiedy przyjmował komunię świętą. "Prezydent na kolanach przed klerem przyjmujący komunię. Smutny widok" - napisał na Twitterze Krzysztof Mieszkowski. Zdaniem posła Nowoczesnej, to, co zrobił Andrzej Duda, uwłacza głowie państwa. Co więcej, według Mieszkowskiego gest prezydenta podważa zapis w konstytucji, dotyczący równości kościołów i związków wyznaniowych. "Ekshibicjonizm religijny w czystej formie" – ocenił.
Post posła Nowoczesnej nie przypadł do gustu internautom. W komentarzach wyrazili swój sprzeciw. Niektórzy postanowili też edukować polityka.
"Co za bzdury, pan jest kompletnym ignorantem. Podczas komunii św. nie klęka się przed księdzem, tylko przed Chrystusem pod postacią chleba. Tak wierzą katolicy, tak wierzy każdy przyjmujący komunię św. Jeśli pan się nie zna, to niech lepiej milczy" - podkreślił jeden z użytkowników Twittera. "Pan przeczyta sobie najpierw konstytucję. Nie zna pan, mimo że usiłuje udowodnić, że jej broni. Prezydent korzysta z wolności religii, zagwarantowanej w konstytucji, jak każdy obywatel" - zaznaczył kolejny. Jeszcze inny zamieścił zdjęcie klęczących polityków opozycji. Źródło wiadomosci.wp.pl
Czy to jest pobożność na pokaz, czy pokuta za najcięższe grzechy? Pierwsza dama przyjmuje komunie w kościele katolickim, a nie chodzi do synagogi, dlaczego? Na audiencji u papieża było już tyle głów państwa i jakoś nie przypominam sobie by ktoś klęczał przed nim. Komunię już od dawna przyjmuje się na stojąco. No chyba, że dziś za pokutę za najcięższe grzechy klęczy się, kiedyś taki grzesznik musiał krzyżem na środku kościoła leżeć. Niby tajemnica spowiedzi a wszyscy wiedzieli jakie grzechy miał na sumieniu.

05 09 2018 Komenda Główna Policji zachęca funkcjonariuszy do specjalizowania się w oprowadzaniu po izbach pamięci.
Komenda Główna Policji rozesłała pismo, w którym zachęca funkcjonariuszy do rozpoczęcia „dwusemestralnych studiów podyplomowych Opiekun Policyjnej Izby Pamięci” na Uniwersytecie im. Jana Kochanowskiego w Kielcach – informuje tvn24.pl. – „Oniemiałem. Myślałem, że to żart i tak zareagowali policjanci, jak im przeczytałem pomysł komendy głównej. Ja nie mam ludzi, by ułożyć grafik służby patrolowej. To ostatni specjalista, który jest mi potrzebny. I ostatni kierunek na jaki wypuściłbym policjanta, by się dokształcał” – mówili funkcjonariusze w rozmowie z tvn24.pl.
A były minister spraw wewnętrznych i administracji Marek Biernacki tak skomentował zachętę KGP: –„Policja ma tysiące wakatów, brakuje specjalistów od zwalczania cyberprzestępczości, przestępczości gospodarczej i pieniędzy na podnoszenie kwalifikacji przez choćby dzielnicowych. To powinny być priorytety, a nie zabawy w rekonstrukcje” – stwierdził poseł opozycji.  Autorem pisma jest dyrektor Biura Historii i Tradycji KGP nadkom. Krzysztof Musielak. Samo biuro powstało tuż po wygranych przez PiS wyborach na polecenie wiceministra spraw wewnętrznych Jarosława Zielińskiego. Jak twierdzą informatorzy tvn24.pl, szczególnie interesują go rekonstrukcje historyczne i historia policji w dwudziestoleciu międzywojennym. O innych „zamiłowaniach” Zielińskiego pisaliśmy niedawno w artykule „Policja „ściele się do nóżek”. Źródło: tvn24.pl
Czyżby w każdej komendzie policji miały pojawić się wystawy na temat, życia i twórczości Śp Lech Kaczyńskiego oraz brata jego Jarosława? Czekam na utworzenie w każdej komendzie grupy rekonstrukcyjnej Granatowej Policji z czasów okupacji, znaczy się takiego odpowiednika ZOMO ze ścieżką zdrowia. Okupację już mamy, pora na odpowiednie służby. Jak już szaleć, to na całego.

05 09 2018 Kolejny pozew przeciw Piotrowiczowi.
No to się narobiło Piotrowicz będzie musiał wydać wyrok we własnej sprawie! Ciekawe przez ile lat będzie musiał......brać premie i otrzymywać medale. – „Czuję się dogłębnie urażony tymi bezpodstawnymi pomówieniami i mając na uwadze to, że Pan Poseł Stanisław Piotrowicz dotychczas nie ustosunkował się do apelu Pani Prezes Małgorzaty Gersdorf i nie przeprosił sędziów Sądu Najwyższego za swoje słowa, w związku z naruszeniem moich praw, uznałem za zasadne wystąpić przeciwko Panu Posłowi na drogę sądową” – napisał w oświadczeniu, opublikowanym na stronie internetowej Sądu Najwyższego, sędzia Krzysztof Rączka. To już kolejny pozew przeciw prokuratorowi ze stanu wojennego. Podobne kroki wobec Piotrowicza zapowiedziała I Prezes SN Małgorzata Gersdorf. W krótkim oświadczeniu sędzia Rączka pisze także, że słowa Piotrowicza („aby sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami, nie orzekali dalej”) godzą w dobre imię jego i innych sędziów SN. –„Stwierdzenie to nie znajduje żadnego uzasadnienia w faktach” – dodał sędzia Rączka.  Źródło: sn.pl

05 09 2018 Szydło naprawdę to powiedziała: „Po 1989 r. Polska straciła niezależność gospodarczą”

Trudno uwierzyć, ale takie słowa padły z ust Beaty Szydło. Podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy wicepremier na jednej z debat oceniała ostatnie 30 lat transformacji ustrojowej w Polsce. – „Bardzo często mieliśmy poczucie, że po 1989 Polska straciła niezależność gospodarczą” – mówiła Szydło. Internauci na Twitterze komentowali „rewelacje” Szydło. – „Czyli wg znakomitej znawczyni historii i ekonomii BSz – przed ’89 Polska była gospodarczo niezależna?”; – „Nie wiem, czy ci pisowscy nas testują, czy są naprawdę takimi ignorantami?”;
– Ta jej wypowiedź świadczy o tym dlaczego Kaczyński ją wybrał na premiera. Ona w swoim rozumie jest przekonana, że tak było. Nie wątpię w to. I ten następny gigant intelektu PiS, co z jowialnym uśmiechem pozdrawia Irlandię w Nowej Zelandii, następny gruby kaliber. Kilerzy Gangu Olsena”. Przypominają też, że Szydło przed laty, odpowiadając na pytanie dziennikarza, nie umiała podać daty wejścia Polski do Unii Europejskiej.
Oczywiście, wszystko się zmieniło, kiedy PiS doszedł do władzy. Według Szydło, jedynie słuszna partia „przywraca i odbudowuje utraconą niezależność”. – „Czyżby Becia marzyła o reaktywacji RWPG? PiS prowadząc taką politykę wkrótce może rzeczywiście doprowadzi, że znów będziemy się rozliczać w rublach transferowych” – podsumował jeden z internautów. Źródło: dziennik.pl, Twitter
W 1989 roku Okrągłostołowi przejęli władzę a nie mając żadnego doświadczenia zaczęli kraść w imię demokracji, partii i Boga bo to było wspólne odziedziczone po komunistach. Znaczy się niczyje, taki niespodziewany spadek. Jak komuniści kradli, to robili to w białych rękawiczkach. Człowiek był okradziony, ale o tym nie wiedział. Był zadowolony. A ci, jak kradną to na całego w imię demokracji, partii i Boga. Dlatego afera goni aferę. Oni ciężko pracowali by sprzedać Polskę za czapkę ulęgałek. W tym celu wyszkolono „Wyprzedawczyków”, pokroju Janusza Lewandowskiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego czy Leszka Balcerowicza, którzy pozbywali się najwartościowszego, najbardziej dochodowego majątku narodowego. Wylicza się, że ta wyprzedaż osiągnęła gigantyczny rozmiar ok. biliona złotych. Nie zapominajmy też o roli jaka odegrali bracia Kaczyńscy w wyprzedaży i zadłużaniu Polski. To dziwki nim mamy dziś ten bałagan, który teraz Kaczyński próbuje ukryć przed społeczeństwem. 
04 09 2018 Dla pisowskiego IPN określenie „Europejczyk” dla Bronisława Geremka jest nie do zaakceptowania!
9 września na skwerze im. Bronisława Geremka ma stanąć głaz upamiętniający profesora. Pisowski Instytut Pamięci Narodowej kwestionuje napis, który ma zostać umieszczony na tablicy – ustaliła „Gazeta Wyborcza”.
Dyrektor Biura Upamiętnienia Walk i Męczeństwa IPN Adam Siwek w piśmie przesłanym do Zarządu Terenów Publicznych stwierdził, że „należy wprowadzić w zaproponowanej inskrypcji kilka zmian”. I tak urzędnikowi nie podoba się np. określenie „współtwórca demokratycznej Polski”. Chce, żeby zastąpiono je stwierdzeniem „aktywny uczestnik przemian demokratycznych”. Jak się okazuje, nie do zaakceptowania jest także stwierdzenie, że prof. Geremek był Europejczykiem. Według IPN, niepotrzebnie zostało ono użyte, bo wcześniej napis na tablicy informuje o działaniach profesora na rzecz wejścia Polski do NATO i Unii Europejskiej. Według Siwka, do poprawy jest także stwierdzenie „w hołdzie”, gdyż dotychczas używano go w stosunku do osób walczących lub poległych za ojczyznę.
– „Przyznam, że jestem stanowiskiem IPN zdumiona. Określenie „Europejczyk” oznacza wierność wartościom kulturowym. Wbrew temu, co „mniema” dyr. Siwek, oznacza, że można się czuć Polakiem i Europejczykiem, nie uznając tych tożsamości za sprzeczne. Taka była postawa prof. Geremka. Uważam, że na takie zmiany nie można się zgadzać. Rozmawiałam z przedstawicielem rodziny. Nie rozumiem sytuacji, w której IPN układa treść napisu według własnych „mniemań” – powiedziała „GW” dyrektor Fundacji im. Bronisława Geremka Jolanta Kurska. To ta fundacja właśnie przygotowała tekst na tablicy pamiątkowej. Kurska uważa, że uznanie, że profesor nie jest współtwórcą demokratycznej Polski, lecz „aktywnym uczestnikiem”, to próba deprecjonowania jego osoby. Przewodnicząca stołecznej komisji ds. nazewnictwa Anna Nehrebecka w rozmowie z „GW” stwierdziła, że nie rozumie poprawek IPN. Wyraziła nadzieję, że 19 września na głazie upamiętniającym prof. Geremka pojawi się nieocenzurowana przez Instytut tablica.  Źródło: wyborcza.pl
Zagadkowa śmierć Geremka, być może to było pierwsze polityczne morderstwo po 1989 roku, a oni o napis się spierają? Geremek twardą ręką trzymał prawicę, dopiero po jego śmierci prawica się podzieliła i Kaczyńscy stali się najważniejszymi politykami w Polsce.

04 09 2018 Korwin strzelił w pysk konfidenta, Pani Dominika kodziarkę.
Skoro żadna kara nie spotkała  donosiciela , to Korwin Mikke tak jak obiecał  tak zrobił i strzelił w pysk konfidenta Boniego. Inny przykład , to była ubeczka, a ostatnio podpora KOD zwana Rudą, która swoim bebzonem atakowała i popychała starsze osoby, której niewyparzony pysk darł się na wszystkich eventach organizowanych przez KOD lub ubywateli.
Nareszcie  doczekała się to co jej się od dawna należało. Na dniu weterana, gdy do Warszawy  zjechali się nie tylko z Polski ale i z zagranicy ludzie leciwi, którzy walczyli i z Niemcami i komunistami, to ubeckie nasienie, jak zwykle darło japę , konstytucja. Ale znalazła się pani Dominika podeszła do tego babska i dała jej z plaskacza. To szemrane towarzystwo  z kodziarstwa czy ubywateli RP , ma niesłychaną wyrozumiałość sądów, wszystkie zgłoszenia które przedstawia policja, jakimś dziwnym trafem są nierozpatrywane przez sądy, albo ci zadymiarze nie są karani, ze względu na małą szkodliwość społeczną.
Jeszcze raz brawo Pani Dominiko, bo to szemrane towarzystwo zasługuje tylko na strzelenie w pysk. Źródło: niepoprawni.pl
Prawdziwe takie PiSowskie mściwosierdzie rękami Dominiki przemówiło. Wróciliśmy do głębokiego PRLu kiedy to ukochana władza przez lud wybrana temu ludowi kiedy z nią się nie zgadzał wpierw ubliżała a później strzelała. Niemcy mnie biją, tak krzyczał proroczo Rokita! A dziś w Polsce Polkę biją. Ruda skacze jak szalona, krzyczy piszczy to jest ona! Wnet niesforna Mała się pojawiła i za „konstytucję” z liścia Rudej przywaliła. Taka Mała takiej Wielkiej przyłożyła? Jakim cudem wlazła w strefę chronioną? To było umówione?

04 09 2018 Komentarze po nagłej rezygnacji rzecznika prasowego Andrzeja Dudy.

Rzecznik prasowy prezydenta Krzysztof Łapiński niespodziewanie złożył rezygnację. Sprawował swą funkcję od maja 2017 roku. Według „Rzeczpospolitej”, były poseł PiS zamierza zająć się biznesem – planuje założyć agencję PR. Łapiński był trzecim rzecznikiem Dudy podczas jego 3-letniej kadencji.
Informacja o odejściu Łapińskiego wywołała falę komentarzy w internecie. – „Odejście z funkcji rzecznika prezydenta to kolejna oznaka głębokiego kryzysu prezydentury Andrzeja Dudy. Katastrofa z Konstytucją, porażka z wojskiem, przeczołganie z zakupem fregat. Fatalne wystąpienia robiące złą politykę w kościele i szkole. Bezradność i krzyki. 2020 blisko” – napisał na Twitterze poseł PO Tomasz Siemoniak.
– „Dominika Arendt-Wittchen straciła ostatnio jedno z licznych stanowisk. Byłaby idealna. Dałaby oponentom i niesfornym dziennikarzom parę razy po pysku i nie trzeba by było repolonizować mediów ;-)” – ironizowała Beata Czuma. – „Wizerunkowo katastrofa jeśli głowę państwa dla biznesu porzuca jej rzecznik w połowie pierwszej kadencji” – oceniła prawicowa blogerka kataryna.
Nagłą dymisję komentowali też dziennikarze. – „Czyli głowa straciła usta. Twarz straciła wcześniej” – Tomasz Lis z „Newsweeka”. – „No i nawet rzecznik stracił złudzenia, że szef będzie potrafił robić wielką politykę. Pragmatycznie więc uznał, że lepszy pewny pieniądz, niż niepewna przyszłość” – Andrzej Krajewski z „DGP”. – „To w Kancelarii to się musi nieźle dziać, skoro Krzysztof Łapiński się z nią żegna i idzie w prywatny biznes” – Tomasz Walczak z „SE”.Źródło: rp.pl, Twitter
Po wybuczeniu prezydenta w Gdyni przez uczniów i nauczycieli, odchodzi jego rzecznik. Czy to ma jakiś związek? Powstanie kolejny zakamuflowany punk przyjmowania łapówek. Jakoś tak się dziwnie składa, że wszyscy politycy przychodząc do biznesu zarabiają kokosy. Nawet Kasia Tusk na prowadzeniu bloga potrafi miesięcznie wyciągnąć ponad 30 tys złotych. 
03 09 2018 Ma wyrok dyscyplinarny, KRS ją wybrała do SN.
Zupełnie nie wiadomo, jakimi kryteriami kieruje się KRS rekomendując kolejnych sędziów do Izby Dyscyplinarnej SN. Każdy kolejny kandydat coraz „ciekawszy”, z niezłą historią, która powinna go eliminować, a jednak znajduje uznanie w oczach KRS i ma szansę rozwinąć swoją karierę tam, gdzie powinno być miejsce tylko tych wybitnych i nieskazitelnych.
Małgorzata Ułaszonek–Kubacka, radca prawny z Białegostoku, pewnego wieczoru wraz z przedstawicielem firmy windykacyjnej udała się z niezapowiedzianą wizytą do domu dłużnika. Ponieważ nie zastała go, przeprowadziła rozmowę z jego żoną, przestraszoną i niemającą żadnego upoważnienia, by decydować o spłacie długu. Za wykonanie czynności zawodowych „niezgodnie z prawem, nierzetelnie, z pominięciem należytej staranności i uczciwości” Ułaszonek–Kubacka została w marcu 2017 r. ukarana przez radcowski sąd dyscyplinarny i zobowiązana do zapłaty kary w wysokości 3500 zł. Od wyroku się nie odwołała. KRS wiedziała o tej sprawie, a jednak jej kandydatura przeszła 15 głosami, przy dwóch wstrzymujących się. Takiej decyzji nie potrafią zrozumieć władze samorządu radcowskiego. Stojący na jego czele, Maciej Bobrowicz, powołuje się na art. 30 SN, który mówi wyraźnie, że „sędzia musi nieskazitelnego charakteru”.
Jarosław Sobutka, główny rzecznik dyscyplinarny przy Krajowej Izbie Radców Prawnych, też nie kryje oburzenia. Według niego „Osoba, która ma orzekać, czy inni przestrzegają zasad etyki, a sama ma z tym problemy, powinna zostać wykluczona jako kandydat do Izby Dyscyplinarnej SN”.  Sędzia Maciej Mitera, rzecznik KRS przyznaje, że w aktach pani mecenas znajduje się informacja o tej dyscyplinarce. Pytany, jak więc mogła ona otrzymać rekomendację odpowiedział, że „przeważył wynik głosowania”. Czy taką odpowiedź można uznać za satysfakcjonującą? Źródło: rp.pl
Radca prawny Ułaszonek- Kubacka została ukarana przez radcowski sąd dyscyplinarny czy słusznie? Mam poważne wątpliwości skoro małżonka odpowiada swoim majątkiem, za długi męża, to musi mieć prawo decydowania o sposobie ich spłaty. Co ma tylko płacić i milczeć? Polityka powinna zatrzymać się przed bramami wszelakich sądów.

03 09 2018 Rydzyk: Studiujący u nas muszą zapłacić. Czy to jest sprawiedliwe?
Na sobotnim spotkaniu środowisk Radia Maryja i Telewizji Trwam ojciec dyrektor poskarżył się na złe traktowanie jego uczelni przez  rząd.  Oczywiście owo złe traktowanie odnosi się do kwestii finansowych. W opinii ojca Rydzyka, założona przez niego Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, jest traktowana jak uczelnia „trzeciej kategorii”, a ministerialne pieniądze trafiają do „przesiąkniętych lewactwem i genderem” placówek.
W swoim wystąpieniu Rydzyk zaapelował do ministra Gowina o zwiększenie dotacji. „My w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej pracujemy dla ojczyzny. Studiujący u nas muszą zapłacić. Czy to jest sprawiedliwe? Czesne nie jest duże, ale jest. Dlaczego na jakiś uniwersytet pieniądze daje rząd – miliard czy dwa miliardy, a tutaj nic?” – argumentował duchowny. Wydawać by się mogło, że kto jak kto, ale ojciec Rydzyk nie ma powodu do narzekań na brak hojności ze strony rządu PiS, który przekazał mu już ponad 160 milionów złotych. Okazuje się jednak, że dla redemptorysty z Torunia, to wciąż za mało. Żądania ojca dyrektora trafnie skomentował na Twitterze Sławomir Neumann, nazywając je „szczytem bezczelności i chciwości.” Źródła: natemat.pl
Rydzyk marzy o miliardach dotacji, i tak niech zostanie. Szkoła Rydzyka powinna być już dawno zamknięta, bo w niej robi się studentom pranie mózgu by mogli wspierać totalitaryzm świecki i kościelny.
Z forum: Pan Rydzyk nieźle manipuluje. Wyjaśnijmy więc. W Polsce na bezpłatne studia idą najlepsi absolwenci szkół średnich. Do szkół prywatnych idą ci słabsi, których wyniki matur były zbyt niskie, aby dostać się na bezpłatne studia na państwowych uczelniach. Do szkoły pana Rydzyka idą… Sam nie wiem, kto właściwie. Wiadomo, że tam niczego nie uczą. Może rzeczywiście należałoby przestać pobierać za te pseudostudia czesne? No ale to już prywatna sprawa pana Rydzyka. Nie należy w to mieszać budżetu państwa. Natomiast może warto by zainteresować kiedyś tym prokuraturę (jak już przejdzie deziobryzację)? Bo dla mnie pobieranie kasy przez p, Rydzyka to nie jest jasna i czysta sprawa.

03 09 2018 Pawłowicz prosi wojewodę, żeby nie przyjmował rezygnacji Arendt- Wittchen, która spoliczkowała działaczkę KOD!
– „BARDZO PROSZĘ NIE PRZYJMOWAĆ TEJ REZYGNACJI. KAŻDY,Pan pewnie także,ma chwile,gdy pozostaje już tylko taka – w zasadzie symboliczna – forma niezgody na prostactwo,bezczelność,ciągłą agresję i obrażanie wartości dla kogoś najważniejszych. I ta bierność innych [pisownia oryg. – przyp. red.] – zaapelowała do wojewody dolnośląskiego na Twitterze posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. Wczoraj jego pełnomocniczka do spraw obchodów 100-lecia Dominika Arendt- Wittchen uderzyła w twarz działaczkę KOD. To nie koniec oburzających w swojej wymowie zachowań posłanki. Wcześniej Pawłowicz polubiła wpis osoby, który podpisuje się jako Pani Renatka #RuskiTroll: – „Ogromny szacun dla Pani Dominiki Arendt- Wittchen za spoliczkowanie tego okropnego rudego babona z KOD. Bardzo doba decyzja. To jest najgorszy sort, wyhodowany medialnie bez reakcji Państwa. Z nimi nie sposób się porozumieć na poziomie prostych przekazów. Dziękujemy”. Zachowanie Pawłowicz skrytykowała dziennikarka katolickiego radia Anna Skiepko. – „A jak ktoś Panią poseł uderzy, bo uzna, że to symboliczna forma niezgody, to co wtedy?” – napisała do posłanki PiS. Natomiast Dominika Wielowieyska z „Wyborczej” podsumowała: – „Posłanka Pawłowicz, prawniczka i szef MSW min. Brudziński bronią zażarcie pani, która uderzyła demonstrantkę w twarz. Niewiarygodne. Zobaczymy co w tej sprawie zrobi prokuratura, bo przecież doszło do przestępstwa”.
Szef MSWiA Joachim Brudziński na Twitterze tak odpowiedział na wpis Sławomira Neumanna z PO, który domagał się natychmiastowego odwołania przez wojewodę Dominiki Arendt-Wittchen. – „Pani pełnomocnik sama podała się do dymisji. Upominając się o szacunek dla Weteranów którzy(w rocznicę bestialskiego ataku Niemiec na Polskę) z całego świata przybyli do Warszawy przed Grób Nieznanego Żołnierza, przekroczyła granicę policzkując znaną z awantur i burd Pana koleżankę”. Jeszcze raz przypomnijmy – działaczka KOD skandowała hasło: „Konstytucja”, ale w państwie PiS takie zachowanie oznacza „awanturę i burdę”. Źródło: Twitter
Prawdziwe takie PiSowskie mściwosierdzie rękami Dominiki przemówiło. Wróciliśmy do głębokiego PRLu kiedy to ukochana władza przez lud wybrana temu ludowi kiedy z nią się nie zgadzał wpierw ubliżała a później strzelała. Niemcy mnie biją, tak krzyczał proroczo Rokita! A dziś w Polsce Polkę biją. Ruda skacze jak szalona, krzyczy piszczy to jest ona! Wnet niesforna Mała się pojawiła i za „konstytucję” z liścia Rudej przywaliła. Taka Mała takiej Wielkiej przyłożyła? Jakim cudem wlazła w strefę chronioną? To było umówione?
31 08 2018 „W rocznicę Sierpnia Duda wygłosił pisowską agitkę wyborczą”. Wałęsa wyszedł.
To tylko jeden z wielu komentarzy podsumowujących przemówienie Andrzeja Dudy podczas mszy w kościele św. Brygidy w Gdańsku z okazji 38. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych oraz powstania NSZZ „Solidarność”. –„Serio to jest rocznicowe przemówienie na ważnej rocznicy prezydenta, który obiecał budować wspólnotę? Lepszej okazji do załatwiania politycznej bieżączki nie było?” – dziwiła się na Twitterze nawet prawicowa blogerka kataryna. Fakty są takie, że w 1989 r. nastąpiła w Polsce w zasadzie bezkrwawa rewolucja, ale płacimy za to cenę - tą ceną są choroby, które wciąż drążą nasze państwo; w SN wciąż orzekają sędziowie, którzy skazywali ludzi niepodległościowego podziemia - mówił dziś prezydent Andrzej Duda. Katolik Andrzej Duda w Kościele ma pretensje że w latach 90-tych Polacy nie zrobili sobie wojny domowej i nie zarzynali się nawzajem jak w byłej Jugosławii Duda weź ty sobie dziecko wypij zimnej wody gdzie ty byłeś i co robiłeś w latach 90-tych???
Prezydent Andrzej Duda: w SN wciąż orzekają sędziowie, którzy skazywali ludzi niepodległościowego podziemia. No a Piotrowicz prokurator PRLu, sędzia Iwulski etc, aha oni są pokrzywdzonymi przez poprzedni system. Ilu jeszcze tych pokrzywdzonych przez poprzedni system pracuje dla Kaczyńskiego? Sędzia Kryże podobnie jak sędzia Iwulski oraz prokurator PIOTROWICZ CZUJE SIĘ POKRZYWDZONY PRZEZ KOMUNIZM. „BYLI OFIARAMI POPRZEDNIEGO SYSTEMU” I to jest szczera prawda! Przyjeżdżali do nich zawsze w trzech, dwóch trzymało a ten trzeci bestialsko wbijał im w klapę Krzyże Zasługi. Ileż te ludzie musieli wycierpieć. No i patrzajta i podziwiajta dziś po tylu latach, okazuje się że to Kryże, Iwulski i Piotrowicz donosili opozycji na SB, a Wałęsa donosił SB o Solidarności.
Przywódca strajku i pierwszy przewodniczący „Solidarności” Lech Wałęsa wyszedł, gdy zapowiedziano wystąpienie prezydenta. Nie usłyszał więc na szczęście kuriozalnych stwierdzeń Andrzeja Dudy m.in. o sądownictwie ani tego, że nawet słowem nie zająknął się na temat roli, jaką odegrał Wałęsa w Sierpniu 1980 r. Duda wychwalał za to obecne rządy, bo – według niego – zanim PiS doszedł do władzy, „Polska po 1989 roku nie była zdrową Polską”.
Czy prezydent Duda zrozumiał ten gest Wałęsy? Wątpię, bo on potrafi się tylko głupkowato uśmiechać zachowanie Wałęsy spłynęło po nim jak woda po kaczce. Może gdyby dostał z liścia pojąłby co robi?
– „To wielka sztuka być prezydentem i podczas wystąpienia w rocznicę porozumień sierpniowych nie wspomnieć słowem o Lechu Wałęsie. Wielka sztuka ignorancji, pychy i głupoty”;
– „Więc mówicie, że rocznica Sierpnia to świetna okazja, żeby w bazylice głowa państwa wygłosiła ostre, populistyczne przemówienie w obronie obecnej władzy”; 
Jestem osobą wierzącą i nigdy by mi nie przyszło do głowy kłamać tak jak on w kościele” – komentowali internauci.
O jeszcze jednym aspekcie wystąpienia Dudy w kościele napisał Tomasz Marzec z TVN 24: – Chciałbym, żeby wreszcie ktoś z księży wyjaśnił mi, w jakim charakterze w czasie mszy przemawiają politycy i jaka jest to część liturgii”. Źródło: Twitter/ koduj24.pl

31 08 2019 Źródła w PiS: Macierewicz chce być prezesem Najwyższej Izby Kontroli.

To byłaby z pewnością polityczna sensacja w środku wyborczego trójskoku. Z informacji Onetu wynika, że były minister obrony narodowej myśli o wysunięciu swojej kandydatury na prezesa NIK. Kadencja obecnego szefa Izby upływa w sierpniu 2019 roku, a więc pomiędzy wyborami do Parlamentu Europejskiego, a wyborami do Sejmu i Senatu. Macierewicz to niezwykle ambitny polityk. Podczas pierwszego rządu PiS w latach 2005 -2007 był likwidatorem WSI, szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego i wiceministrem obrony. Jego działalność w wzbudzała jednak tak wielkie kontrowersje, że gdy przed wyborami w 2015 roku jego nazwisko pojawiło się wśród kandydatów do objęcia teki ministra obrony, przyszła premier Beata Szydło zdecydowanie temu zaprzeczała. Podkreślała, że kandydatem na szefa MON jest Jarosław Gowin, przewodniczący Polski Razem. Po wyborach zmieniła zdanie. Macierewicz objął funkcję szefa resortu obrony, a Gowin został ministrem kultury i na otarcie łez ostał też tekę wicepremiera.
- Nie wykluczam, że Jarosław Kaczyński może dać Macierewiczowi tego typu synekurę. Ale to ostatnia osoba, która powinna taką funkcję pełnić – mówi były minister obrony Tomasz Siemoniak z PO. Z samym Antonim Macierewiczem nie udało nam się skontaktować.
Źródło wiadomosci.onet.pl
Furiatowi nie powierza się tak ważnego stanowiska państwowego!? To tak jakby dziecku dał brzytwę do zabawy, nie dość, że sobie zrobi krzywdę to innych też potnie.

31 08 2018 Rocznica strajków w Szczecinie bez ówczesnych liderów – nie pozwolono im wygłosić przemówień.

– „Nie przyszliśmy na te obchody, bo odczuliśmy jako obelgę fakt, że mamy być tylko statystami bez prawa głosu wśród osób, które nic ze strajkami nie miały wspólnego” – powiedział „Wyborczej” Andrzej Milczanowski. Ani jemu, ani Edwardowi Radziewiczowi, który był przewodniczącym komitetu strajkowego w Stoczni Szczecińskiej, nie pozwolono wygłosić przemówień podczas rocznicowych uroczystości. Obydwaj uczestniczą w manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji i występują przeciwko nadużyciom władzy przez PiS.
Odczytano natomiast przesłania osób, które niewiele miały wspólnego z rocznicą podpisania pierwszego z trzech porozumień strajkowych w Sierpniu 1980 r i protestami w 1988 r. I tak list od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego odczytał szef MSWiA Joachim Brudziński. Były też listy od Andrzeja Dudy, Mateusza Morawieckiego, Marka Kuchcińskiego i Piotra Dudy.
– „Byłem w sierpniu 1988 roku w Szczecinie. Jako korespondent „Tygodnika Mazowsze”, „Przeglądu Wiadomości Agencyjnych” i „Serwisu Informacyjnego Solidarności”. Nie mam żadnych wątpliwości, że faktycznymi przywódcami strajku i późniejszych struktur odbudowującej się Solidarności byli Andrzej Milczanowski i Edward Radziewicz. Uniemożliwienie im wystąpienia w rocznicę zakończenia strajków to ewidentne fałszowanie historii. Szczególnie wtedy, gdy zamiast nich występuje Joachim „Jojo” Brudziński, który wtedy był…. no właśnie, kim?” – podsumował na Facebooku Piotr Niemczyk.
Zachodniopomorski KOD zaprosił w imieniu Andrzeja Milczanowskiego i Edwarda Radziewicza na uroczystości rocznicowe przed bramę główną Zarządu Portu Szczecin – Świnoujście w poniedziałek 3 września o godz. 20. – „Tego dnia w 1988 r. zakończył się ten najdłuższy strajk w historii PRL. Nie o taką „Solidarność” walczyli ludzie w 1980 i 1988 roku, nie taką rolę widzieli dla „Solidarności” jej ówcześni przywódcy, dlatego nie można dopuścić do zawłaszczenia symboli i najważniejszych dat w historii Polski przez organizację, która solidarność Polaków utożsamia z solidarnością z partią rządzącą, skupiającą się na zakłamywaniu historii i wygumkowywaniu z kronik Polski nazwisk bohaterów” – czytamy na Facebooku zachodniopomorskiego KOD. Źródło: wyborcza.pl, Facebook
30 08 2018 „Jesteśmy Telewizją Partyjną i mamy obowiązki partyjne”
Tak można sparafrazować niedawną wypowiedź Jacka Kurskiego na temat kierowanej przez niego telewizji publicznej. Najnowsze, opublikowane przez Telewizję Polską zestawienia czasu antenowego poświęconego dla poszczególnych ugrupowań politycznych nie pozostawiają złudzeń. Partia rządząca otrzymuje dwa razy więcej czasu antenowego niż wszystkie pozostałe ugrupowania razem wzięte. „Jeśli doliczyć do PiS jego koalicjantów, to np. w maju 2018 przedstawiciele Zjednoczonej Prawicy (PiS+Solidarna Polska+Porozumienie) byli na wizji przez 64 godziny 1 minutę 43 sekundy, a opozycja parlamentarna (PO+N+PSL) przez 10 godzin 12 minut 50 sekund. Kukiz’15 przez 6 godzin 41 minut 51 sekund.” – przytacza dane portal okopress.
PiS argumentuje, że opozycja nie ma wyraźnego stanowiska w istotnych sprawach i dlatego nie ma czego przedstawiać w mediach publicznych. W opinii Juliusza Brauna, byłego prezesa TVP, a obecnie członka Rady Mediów Narodowych, „takiej nierównowagi nie było nigdy. Ta statystyka potwierdza w sposób oficjalny odczucie, że telewizja jest organem jednej partii”.
Jednostronność TVP może jeszcze się pogłębić w trakcie trwającej kampanii do wyborów samorządowych. Już teraz pojawiły się raporty mówiące o agitacji na rzecz Patryka Jakiego, który „był prezentowany w telewizji publicznej wielokrotnie częściej niż pozostali kandydaci na prezydenta Warszawy.” Jak komentuje sprawę szef PKW, sędzia Wojciech Hermeliński: „Nie ukrywam, że problem nierównego promowania jest. Trzeba będzie się zastanowić czy kampania, którą prowadzą kandydaci i którą prezentują środki masowego przekazu, nie działa czasem na korzyść jednego z nich. To byłaby bezprecedensowa sprawa.” Tymczasem prezes Jacek Kurski zapowiada, że prowadzona przez niego telewizja nieustannie pracuje nad poprawą jakości programów publicystycznych. Źródła: oko.press ; natemat.pl

30 08 2018 Rząd kładzie łapę na pieniądzach z FGŚP.

Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna”, rząd bierze się ostro za pieniądze z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP).  Odprowadzane do niego środki miały zagwarantować wypłatę pensji w razie np. bankructwa firmy. Teraz jednak staną się zaskórniakiem, z którego będą, w razie potrzeby, finansowane świadczenia przedemerytalne, wynagrodzenia młodocianych oraz staże i specjalizacje pracowników medycznych.
Jacek: Jest cudnie. Dzięki PiS gospodarka pędzi, są gigantyczne wpływy z VAT-u, złodzieje oddali miliony itd. I w związku z tą cudowną sytuacją rząd zajmuje kasę z FGŚP. Może nie jest tak cudnie?
Piotr: Morawiecki na okrągło opowiada w jakiej to świetnej kondycji jesteśmy. To dlaczego, żeby opłacić lekarzy i stażystów rząd musi zarekwirować 4,6 mld z FGŚP, Gowin musi wyemitować obligacje za 3 mld, a Kurski za 300 mln? Czy ktoś jeszcze nad tym wszystkim panuje?
Do tej pory staże i specjalizacje pracowników medycznych były opłacane z Funduszu Pracy i plan zakładał, że w 2018 roku ma to kosztować 1,18 mld zł. Jednak po dogadaniu się Ministerstwa Zdrowia z rezydentami, weszła w życie nowa ustawa, która zakłada zwiększenie kosztów na specjalizacje lekarskie. Pojawił się też tzw. dodatek patriotyczny, czyli w zamian za obietnicę przepracowania w Polsce co najmniej dwóch lat w okresie pięciu lat po zdobyciu specjalizacji młodzi lekarze dostaną 600 zł więcej do pensji lub nawet 700, gdy szkolą się w tzw. dziedzinie priorytetowej. Od 1 lipca zmienił się też sposób finansowania dyżurów medycznych. Pieniądze na to będą szły z resortu zdrowia.
W tej sytuacji rząd postanowił ruszyć środki właśnie z FGŚP, choć jest to całkowicie niezgodne z ich przeznaczeniem. Nadwyżka na koncie (2,4 mld zł wolnych środków na koniec 2018 r) jest niezwykle dla władz kusząca i nie widzi ona żadnego problemu w tym, by z niej skorzystać.  Już w tym roku finansuje się z niej świadczenia przedemerytalne (2,1 mld zł), a w przyszłym roku wyciągnie się stąd pieniądze na pokrycie staży i specjalizacji lekarskich.
Jak wyliczyli dziennikarze „DGP”, w ciągu najbliższych dwóch lat z konto FGŚP rząd przejmie 4,6 mld zł, a na koniec 2019 roku pozostanie na nim tylko 0,64 mld zł. No cóż, pozostaje nam tylko modlić się, by nie nastąpiło jakieś tąpnięcie gospodarcze, bo wtedy klapa. Pensji nie będzie. Już rząd postarał się, by w takiej sytuacji pracownicy upadających firm pozostali na lodzie. Tamara Olszewska Źródło: businessinsider.com
Skoro zabierają pieniądze nie należące do budżetu, to musi być bardzo kiepsko z polskimi finansami. Mateuszek Kłamczusze prowadzi Polskę do samounicestwienia i o ile nie obudzimy się staniemy się niewolnikami zachodnich korporacji. 
29 08 2018 Nowe sankcje podatkowe.
Wprowadzona ponad dwa lata temu klauzula przeciwko opodatkowaniu w opinii Ministerstwa Finansów nie przyniosła zamierzonych przez resort rezultatów. Zdaniem ministerstwa dzieje się tak dlatego, że podatnik ryzykuje tylko zapłatą 8% odsetek od zaległości, a to „za mało, by odwieść podatników od podjęcia ryzyka stosowania sztucznych konstrukcji.” W związku z tym Ministerstwo Finansów zamierza wprowadzić dodatkowe sankcje. Zgodnie z nimi każdy, kto będzie próbował osiągnąć niedozwolone przez fiskusa korzyści, nie tylko je straci, ale dodatkowo zostanie obciążony karą. W wypadku zaniżenia dochodu lub zawyżenia straty podatkowej będzie to 10 procent, a przypadku korzyści innej niż podatek dochodowy kara ma wynosić 40 procent. Ponadto w wyjątkowych sytuacjach kary mogą zostać podwojone a nawet potrojone. Oprócz zmian dotyczących klauzuli przeciwko opodatkowaniu Ministerstwo Finansów w projekcie nowelizacji przedstawiło plan nowego podatku tzw. exit tax, który będą płacić przedsiębiorstwa i osoby wyprowadzające się za granicę.
Spisane na 150 stronach zmiany plus ponad 200 stron uzasadnienia, budzą wiele kontrowersji wśród ekspertów. „Idą one w zdecydowanie przeciwnym kierunku niż zapowiadane przez rząd uproszczenia dla firm. I to bez wyraźnego uzasadnienia – opiniuje Agnieszka Wnuk, partner w Crido. Zdaniem Agnieszki Bieńkowskiej, partnera w Gekko Taxens, wprowadzane zmiany wskazują na słabość obowiązującej klauzuli i błędzie resortu: „Uzasadnienie ministerstwa jest dość osobliwe. Czyżby resort przyznawał się do błędu?”
Według Bieńkowskiej proponowane rozwiązania też nie przyniosą pożądanych efektów: „Na pewno wystraszą podatników, ale raczej tych drobnych, którzy nie wiedzą, czy np. przekształcenie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w spółkę komandytową jest już niedozwoloną optymalizacją, czy jeszcze nie” – twierdzi ekspertka.
Z kolei radca prawny, Michał Wilk jest przekonany, że nowe obostrzenia będą odstraszać zagranicznych inwestorów. Wszyscy eksperci są zgodni, że proponowane przez resort zmiany są nieczytelne i bardzo niejasne. „Moim zdaniem, zamiast wprowadzać kolejne kary dla podatników, powinny toczyć się obecnie prace nad stworzeniem nowych ustaw podatkowych. Dzisiaj bowiem większość podatników nie myśli o optymalizacjach, a zmaga się z problemami wynikającymi z nieczytelnych przepisów, ciągłych zmian prawa oraz stanowiska organów podatkowych.” – uważa Dariusz Gałązka, partner w Grant Thornton.Eksperci mają 14 dni na zapoznanie się ze zmianami i ich zaopiniowanie. Jednak już dzisiaj po wypowiedziach można wywnioskować, że zamiast zapowiadanych udogodnień, podatnicy natrafią na kolejne utrudnienia. Źródło: gospodarka.dziennik.pl
Czy Morawiecki o tym wie, że Krzywa Laffera to klasyczna ekonomiczna koncepcja dowodząca, iż nadmierny wzrost opodatkowania zamiast przynosić większe dochody, powoduje ich spadek. Gdy podnosimy podatki, wpływy rosną, ale tylko do momentu, gdy obciążenia nie przekroczą wartości, której obywatele już nie są w stanie zaakceptować.
W tej szalonej pogoni Morawieckiego za wyłudzaniem pieniędzmi od przedsiębiorców zapomniał on, że to Fiskus jest dla podatników a nie odwrotnie. KAS czyli kasacja wszystkich polskich podmiotów gospodarczych zarejestrowanych na terenie Polski. Jak tak dalej pójdzie to wkrótce Fiskus nie będzie miał kogo kontrować, i co wtedy urzędnicy pójdą na grzybki? Jestem pełen podziwu dla tych którzy odważyli się i prowadzą własną działalność gospodarczą w Polsce. Ileż to trzeba mieć zapału i jakim być odpornym żeby nie polec w walce z ZUS i Urzędem Skarbowym.
PiJar: Rząd zaczyna wpadać w panikę. Z jednej strony potrzeba coraz więcej pieniędzy na rozdawnictwo (towarzysz Prezes naciska, bo wybory tuż, tuż), a z drugiej widać, że gospodarka doszła do kresu w tym cyklu koniunktury i zbliża się kryzys, więc może być tylko gorzej. Poza tym przedsiębiorcy przenoszą swoje biznesy do krajów bardziej przyjaznych. Co robią niedouczone matoły Morawieckiego? Usiłują ostatnim rzutem na taśmę wycisnąć ile się jeszcze da i starym komunistycznym sposobem zaostrzają sankcje. Zaprawdę, towarzysze z PiS-u to najzdolniejsi uczniowie bolszewii.

29 08 2018 Antoni Macierewicz potrzebował nowej siedziby, więc przegonił wojskowych emerytów.
Trzeba było aż ośmiu miesięcy by Macierewicz zdecydował się opuścić siedzibę MON. Prawdziwą radość jednak wywołał wśród warszawiaków nowy adres ministra. Siedziba byłego szefa resortu obrony i jego smoleńskiej podkomisji znalazła się bowiem na ul. Kolskiej, znanej głównie z tego, że znajduje się tam izba wytrzeźwień, więc internauci szydzą: „To jest adekwatny adres dla całej tej śmiesznej komisji; Blisko coraz bliżej do leczenia w Szpitalnej krainie mądrości. przy ul. Kolskiej” – komentują.
I można by prześmiewcom wtórować, gdyby nie to, że Macierewicz urządza się w nowym miejscu kosztem lokalnych emerytów. Jak czytamy w „Gazecie Wyborczej”, do 15 sierpnia urzędowało tam koło emerytów Związku Żołnierzy Wojska Polskiego. „Kazano nam się wyprowadzić z dnia na dzień. Jeden z kolegów zabrał do domu dokumenty, sztandary i pamiątki, inny zaopiekował się mundurami, które trzymaliśmy w szafie na uroczystości. Teraz czekamy, aż nam wskażą nowe miejsce” – powiedział dziennikowi emerytowany oficer lotnictwa, działacz Związku Żołnierzy Wojska Polskiego.
Wyrzucenie emerytowanych wojskowych ma jednak swoją symbolikę. Gdy w 2016 r. Macierewicz zaczynał swoje rządy w MON, wydał zarządzenie, by w budynkach podlegających wojsku wypowiedzieć pomieszczenia Związkowi Żołnierzy WP. Zrobił to tylko dlatego, że na czele organizacji stał wtedy gen. Franciszek Puchała, autor książki „Szpieg CIA w Sztabie Generalnym”. Książka przedstawiała w niekorzystnym świetle płk. Ryszarda Kuklińskiego, który na prawicy jest uważany za bohatera narodowego. Chcąc ułagodzić gniew Macierewicza, gen. Puchała zrezygnował z funkcji, ale związek i tak został wyrugowany z obiektów wojskowych. Jak na ironię pokój na Kolskiej 13 był jedynym, który został po czystce sprzed dwóch lat. Źródło: Gazeta Wyborcza
Czy to nie jest dziwne, że Macierewicz urzęduje coraz to dalej od ambasady rosyjskiej?
Dziwne historie Antoniego M.
Jako opozycjonista nigdy nie był skazany przez komunistów. Aresztowany z kolegami , wychodził po kilku dniach bez wyroku, zaś koledzy dostawali wyroki skazujące i zostawali za kratkami. Kiedy rozwiązał WSI ujawnił nazwiska agentów, a raport czym prędzej przetłumaczył na rosyjski. Tłumaczem była pracownica rosyjskiej ambasady. Do Smoleńska pojechał pociągiem, w ostatniej chwili, pomimo że był na liście Tupolewa. Ktoś go uprzedził? 
Jako minister obrony w kilka miesięcy: Zablokował kontrakt na Caracale.
Zerwał rozmowy na Patrioty.
Sparaliżował centralę wywiadu NATO.
Doprowadził do dymisji najlepszych generałów.
Zdemontował najlepsze uczenie wojskowe. A teraz wyszła historia jego niedawnej współpracy z Ubekiem i rosyjskim wywiadem. Ubek ten, znany był już w latach 80, jako donosiciel. 
27 08 2018 Czyżby panna Krysia formę straciła, że sobie z grupką Obywateli RP nie poradziła? 
Obywatele RP zablokowali obrady KRS. Nie wpuścili Krystyny Pawłowicz. Policja wkroczyła do akcji. Kilka dni temu nowa KRS ustaliła sobie harmonogram prac, jak już pisaliśmy prace szybkie, w „trybie” łapania pcheł. Chodzi o przesłuchania kandydatów do SN.  Zaczęły się w czwartek, a skończyć miały we wtorek. Dziś miał być trzeci dzień przesłuchań… O godz. 10 miało rozpocząć się posiedzenie nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Jej członkowie zamierzali dziś wybrać przyszłych sędziów do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, ale…
Nagle i niespodziewanie Obywatele RP nie tylko zablokowali wejście do siedziby KRS, jednocześnie uniemożliwiając rozpoczęcie posiedzenia plenarnego Krajowej Rady Sądownictwa, ale co gorsza nie wpuścili kilku osób w tym gwiazdy polskiej polityki Krystyny Pawłowicz.
Przesłuchanie więc zostało przeniesione do innej sali, ale i ta również została zablokowana przez Obywateli RP. W środku zostali uwięzieni prezes KRS i kilkoro członków Rady. Tymczasem kandydaci do SN czekają w innej części budynku.
Obywatele RP, argumentując powód protestu, napisali na twitterze: „Nie zgadzamy się na kolejne łamanie prawa i działanie niezgodne z Konstytucją oraz zwykłą ludzką przyzwoitością. Sąd Najwyższy może być ostatnim bastionem wolności i sprawiedliwości w Polsce”. Na transparencie napisali: „Zdradza ojczyznę ten, kto łamie jej najwyższe prawo”. Zdenerwowana posłanka PiSu, która zasiada w KRS z ramienia Sejmu, Krystyna Pawłowicz, napisała na Twitterze: „Bojówka zablokowała KRS, a rektor SGGW nie chce wezwać Policji. Rozpoczęto dziś skoordynowaną akcję przeciwko Polsce”. Zapomniała dodać – „Polska to ja”. Źródło: wp.pl, wyborcza.pl
Komentarz Maria: Policjanci mają bardzo niewdzięczna pracę i zamiast – tak jak uczyłam swoje dzieci – być przyjaciółmi obywateli, ratować ich z opresji, muszą ślepo wykonywać rozkazy. Czy rzeczywiście muszą? Szanowni Panowie Policjanci czy nie macie dość szargania Waszej opinii? Niech sobie MSW powoła specjalne oddziały do siłowego rozwiązywania pokojowych sporów. Tacy specjaliści w razie czego zrobią niepokornym ścieżkę zdrowia. Pamiętacie???

27 08 2018 Szyszko jak spał ze skórą rysia tak śpi…

O skórze rysia spoczywającej na łożu byłego ministra środowiska wieść rozeszła się przed ubiegłymi wakacjami, gdy Jan Szyszko zaprosił prawicowych dziennikarzy do należącej do niego stodoły, czyli luksusowej rezydencji, w Tucznie w województwie zachodniopomorskim. Wkrótce potem wyciekły zdjęcia z tego pobytu. O konsternację nie było więc trudno. Ryś jest bowiem w Polsce gatunkiem ściśle chronionym, a posiadanie jego skóry wymaga specjalnego pozwolenia zgodnie z ustawą CITES – konwencją o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem, zwaną też waszyngtońską. Sprawą zainteresowała się ponoć policja i pouczyła ministra. 
Reakcja w internecie
Ania: Gdyby Szyszko powiedział, że ryś dobrowolnie zdjął z siebie skórę i mu wręczył, a następnie wspaniałomyślnie skonał, też by umorzyli..
and justice for all: Szczera prawda. Szyszko zabił rysia i pożyczył od niego skórę. Jak ma ją oddać skoro ryś nie żyje?
PolsatNews.pl‏: Umorzono śledztwo ws. skóry rysia w posiadłości Szyszki. "To użyczony eksponat, a ten, co użyczył, nie żyje".  Źródło: wyborcza.pl
Co tam skóra rysia jak Szyszko sprowadził do Polski ponad 700 tys ton śmieci z całej Europy i nie tylko. Ba wyciął lasy, i drzewa w miastach. Ile na tym zarobił? Pewnie dużo bo chodzi nadęty jak paw i zachowuje się jak magnat, z laską rodową u nogi. Jest go na to stać, przecież od każdej tony śmieci kilka złotych otrzymywał.

27 08 2018 PiS–owcy winni dewastacji państwa prawa chcą dać nogę do Brukseli i tam schować się za immunitetami.

Jak zwał tak zwał, chodzi o władze, apanaże i stołki. Premier Morawiecki wolałby uporać się z tematem jeszcze w grudniu tego roku, ale partia, czyli prezes mówi stop… Chodzi o wybór stosownego momentu do rekonstrukcji związanej z kampanią do europarlamentu.
„Jeżeli ktoś planuje startować w wyborach do PE, to musi zrezygnować z pełnionej funkcji po jesiennych wyborach” – oznajmił Jarosław Kaczyński. W związku z tym z rządu muszą odejść ministrowie, którzy mają trafić do Brukseli. Chodzi m.in. o Beatę Szydło, Beatę Kempę i Annę Zalewską. Przeważa stanowisko, że wszystkie trzy powinny sprawować funkcje jak najdłużej, bo wtedy zdobędą więcej głosów.
„Jeśli Zalewska odejdzie w styczniu, opozycja od razu zacznie mówić, że odchodzi słaby minister, któremu nie wyszła reforma. Tak samo z Szydło. Ona więcej głosów ugra jako wicepremier ds. społecznych niż jako była premier poza rządem. Ale decyzja i tak należy do Kaczyńskiego, a ten jeszcze się nie wypowiedział” – mówi się w PiS.
Z przecieków ujawnionych przez „Wyborczą” wynika, że apetyty są duże i bardzo konkretne. Wygląda na to, że czołowa grupa PiS–owców, którzy walnie przyczynili się do dewastacji podstaw demokratycznego państwa pragnie teraz „dać nogę” i schronić się za europejskimi immunitetami. W Warszawie listę ma otwierać prof. Zdzisław Krasnodębski. W Krakowie Beata Szydło ma ponoć obiecaną „jedynkę”. „Dwójkę” dostanie Ryszard Legutko, trzecie miejsce – „ktoś od Ziobry”, a czwarte – prawdopodobnie Beata Gosiewska. Duży problem ma Ryszard Terlecki, bo rozważana ewentualnie „piątka” nie daje mu żadnej gwarancji dostania się do PE. „Wyborcza”, ujawnia, że o Brukseli marzy też Dominik Tarczyński.
Sprawy nie zawsze są tak proste jakby się mogło wydawać. Witold Waszczykowski np. szykowany jest na „jedynkę” w Łodzi, ale jego pozycja jest zagrożona, bo w kierownictwie PiS uważają, że był źródłem przecieku do Onetu ws. niejawnej notatki polskiej ambasady w Waszyngtonie. W dokumencie była mowa o ultimatum dotyczącym ustawy o IPN. Amerykanie mieli zagrozić blokadą spotkań polskich władz z prezydentem i wiceprezydentem USA do czasu zakończenia sporu o ustawę. Na liście PiS chce się znaleźć także były europoseł PO Jacek Saryusz-Wolski. Dziwić się trudno, w końcu na to zapracował.
Na „jedynkę” na Podkarpaciu liczy Tomasz Poręba. Nie wiadomo jednak, czy nie przypadnie ona Markowi Kuchcińskiemu, który jeszcze oficjalnie się w tej sprawie nie zdeklarował. Z tej samej listy wystartuje też Stanisław Ożóg. Mocną pozycję ma Anna Fotyga, która będzie liderką na Pomorzu. Pozostali liderzy to: w Wielkopolsce – Ryszard Czarnecki, w Olsztynie – Karol Karski, a na Śląsku – Jadwiga Wiśniewska i Zbigniew Kuźmiuk. Dokładne listy będą gotowe na początku roku. Źródło: Gazeta Wyborcza
26 08 2018 "DGP": praca w Orlenie za smoleńską współpracę?
Nie będzie śledztwa ws. lokalizacji pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na placu Piłsudskiego. Prokuratura nie dopatrzyła się w tej sprawie znamion przestępstwa - podaje "Dziennik Gazeta Prawna". Urzędnik, dzięki któremu udało się wybudować monument, otrzymał stanowisko w państwowej spółce Orlen.
Warszawski ratusz zarzucał Mariuszowi Błaszczakowi - który pełnił wówczas funkcję szefa MSWiA - przekroczenie uprawnień w toku budowy pomnika na placu Piłsudskiego. Chodzi o decyzję ministra o ustanowieniu placu terenem zamkniętym ze względu na jego istotność dla "obronności i bezpieczeństwa państwa". Ratusz nie zgadzał się z opinią Błaszczaka i podkreślał, że działał on na szkodę interesu publicznego.
Podobne zarzuty są kierowane w stronę dyrektora wydziału infrastruktury Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego Sylwestra Janyszko i wojewody Zdzisława Sipiery. Ten pierwszy zgodził się na budowę pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, drugi - na stworzenie monumentu Lecha Kaczyńskiego.
Samorząd nie zgadza się również z klasyfikacją obu pomników jako "inwestycji celu publicznego związanych z obronnością państwa i ochroną granic".
Jak podaje "DGP", budowa pomnika ostatecznie doszła do skutku również dzięki decyzji jednego z warszawskich urzędników. Dyrektor Biura Geodezji i Katastru Tomasz Myśliński zgodził się na podział placu Piłsudskiego, a właściwa decyzja została wydana w zaledwie jeden dzień.
Sam Myśliński od 1 maja jest na bezpłatnym urlopie. Jak podaje "DGP", zdołał znaleźć już inną pracę. Zatrudniono go w państwowej spółce Orlen. Ta nie potwierdza tych informacji. Sam Myśliński - z którym rozmawiał dziennik - poinformował jednak, że rzeczywiście pracuje w Orlenie jak dyrektor ds. inwestycji. Źrodło: Dziennik Gazeta Prawna
To są schody do nieba. Tak już teraz będzie zawsze, będziesz posłuszny, jadł z ręki prezesowi Kaczyńskiemu, to szybko dostaniesz ciepłą posadkę. No a jak podpadniesz to biada Tobie i Twojej rodzinie, zostaniecie do Tartaru strąceni. W wojsku za obowiązkowej służby wojskowej mówiono, żołnierz śpi i podpada.

26 08 2018 Ironiczne komentarze w rosyjskich mediach na temat wraku tupolewa.
W tym tygodniu Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej poinformował, że rosyjscy i polscy śledczy przeprowadzą we wrześniu dodatkowe badania elementów polskiego samolotu Tu-154M. W rosyjskich mediach pojawiły się też ironiczne komentarze.
„Rosyjskie media cytują eksperta Romana Husarowa, Jego zdaniem Polacy nie potrafią się pogodzić z tym, że sami odpowiadają za katastrofę smoleńską i będą szukać nowych dowodów na winę Rosji. Husarow twierdzi, że polscy eksperci będą szukać śladów nowiczoka, bo jest to ostatnio modne" - czytamy na stronie RMF FM. Przypomnijmy, to nawiązanie do otrucia Siergieja Skripala - byłego pułkownika GRU i współpracownika brytyjskiego wywiadu - oraz towarzyszącej mu 33-letniej córki Julii. Stracili oni przytomność przed centrum handlowym w brytyjskiej miejscowości Salisbury po kontakcie z nowiczokiem, środkiem paralityczno-drgawkowym. Po kilku tygodniach opuścili szpital i obecnie są pod opieką brytyjskich służb bezpieczeństwa. O próbę zabicia Skripalów władze brytyjskie oskarżyły Rosję. Rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej Ewa Bialik powiedziała w czwartek, że celem planowanej na początek września wizyty polskich prokuratorów w Smoleńsku jest "przeprowadzenie czynności procesowych w śledztwie dotyczącym katastrofy samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem realizowanych w związku z wystosowanym przez polską prokuraturę do przedstawicieli władz Federacji Rosyjskiej i uwzględnionym wnioskiem o udzielenie pomocy prawnej". Źródło wiadomosci.onet.pl
Wrak Tupolewa powinien zostać w Rosji już dawno przetopiony w hucie. Nie może wrócić do Polski jak relikwia nowej religii smoleńskiej i dać kolejne możliwości marnotrawstwa pieniędzy przez Macierewicza, który nadepnął na poczucie winy Jarosława i nadymał je do rozmiarów niebotycznych. To na nim zbudował prezes PiS swoją siłę polityczną, która jest zagrożeniem dla Polski. Macierewicz katastrofę smoleńską pompował, prezes Kaczyński skrzętnie na niej konstruował strategię dojścia do władzy. Było to w kontrze nie tylko do rządzącej koalicji PO-PSL, ale do Polski po 1989 roku.
Biznes smoleński ma się dobrze, a po zwrocie wraku do Polski, będzie przewyższał miejsca kultu w Częstochowie, Licheniu. Wkrótce zaczną się pielgrzymki do świętego miejsca, w którym spocznie Tupolew. I stanie cud. Pojedynczy pielgrzymi zobaczą srebrzystą poświatę nad wrakiem Tupolewa, ktoś dostrzeże stojącą postać Matki Świętej (Marii) roniącej krwawe łzy, na niebie z ciemnych deszczowych chmur ułoży się korona cierniowa Jezusa Chrystusa, ktoś chory ozdrowieje, ktoś kulejący po przejściu kilku kilometrów po ziemi świętej poczuje poprawę i ból ustąpi. 
25 08 2018 Miała być bomba atomowa, a skończyło się na śmiesznej bombce choinkowej.
Cios między oczy obiecywał opozycji Tomasz Poręba z Prawa i Sprawiedliwości zapowiadając reakcję na akcję billboardową Platformy. „PiS odebrał złodziejom miliony i dał je dzieciom” – tak zabrzmiało „rewanżowe” hasło na plakatach PiS. Miała to być riposta na billboardy PO: „PiS wziął miliony, a wszystko drożeje„.
Zanim PiS-owska akcja rozkręciła się, ruszyła fala komentarzy w internecie: „Takich złodziei jeszcze w naszej Najjaśniejszej nie było, PiS wyznaczył nowy level złodziejstw”– napisał internauta. Do wpisu Poręby rzeczowo odniósł się m.in. Adam Szłapka, sekretarz generalny Nowoczesnej. Poseł udostępnił zdjęcie plakatu -„PiS odebrał złodziejom miliony i dał je dzieciom” dokleił zdjęcie o. Tadeusza Rydzyka i podpisał: „Chyba ojcom”. Chodzi o pieniądze, jakie redemptorysta dostanie w ramach dotacji od rządu PiS. Łącznie to 70 mln zł.
„Po pierwsze, ilu „złodziei” zostało prawomocnie skazanych? Po drugie, od kiedy O. Rydzyk jest dzieckiem?” – pyta Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. Jest jeszcze mnóstwo innych pytań: jakie miliony PiS odebrał? Kim są ci złodzieje? To obywatele, którym PiS nie chce obniżyć podatków? To ci, którzy nie płacili VAT-u, którego to partia Kaczyńskiego zwiększyła ściągalność? Nie wiadomo – piszą internauci.
„Bezczelność i głupota PIS-u w pełnej krasie. PiS dał dzieciom nie pieniądze złodziei, ale pieniądze z podatków płaconych przez miliony ciężko pracujących Polaków. Pamiętaj nauczycielu, przedsiębiorco, robotniku. Według PiS-u nie jesteś obywatelem i podatnikiem, ale złodziejem” – skomentował na Twitterze Tomasz Lis. Źródło: naTemat/ Gazeta.pl
PiSowskie dzieci to Misiewicze, Jannigery, no i ojciec Toruński. To hasło powinno brzmieć PiS zabrał miliny podatnikom i dał je swoim urzędnikom. To uszczelnianie systemu podatkowego jest bardzo kosztowne, odzyskanie 1 zł kosztuje podatnika 5 zł, i na dodatek niszczy polskie firmy. Rząd powinien zrozumieć, że szara strefa nie jest dowodem na przestępcze skłonności obywateli, tylko na to, że żąda wygórowanych, nieadekwatnych podatków. Dla większości to nie jest wybór, tylko konieczność. Szara strefa to poduszka stabilizująca sytuację znacznej części Polaków, bo innej alternatywy nie ma. Niemcy jako jedyni na świcie zrozumieli że niskie podatki są siłą napędową gospodarki. Tam po prostu nie opłaca się nie płacić podatków, i co najważniejsze dla Fiskusa nie jest się przestępcą tylko chlebodawcą, a prawo podatkowe jest bardzo proste i czytelne.
24 08 2018 Iustitia ujawnia nagranie z przesłuchania sędziego Arkadiusza Tomczaka przez Krajową Radę Sądownictwa.
- Biorę udział w konkursie mimo olbrzymich wątpliwości, co do jego legalności - mówił Arkadiusz Tomczak na przesłuchaniu KRS. - Sprawdzenie legalności tego konkursu jest celem nadrzędnym - argumentował. Tomczak jest członkiem zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Zgłosił swoją kandydaturę do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. W dniu 23 sierpnia 2018 r. Arkadiusz Tomczak - sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie został przesłuchany przez Zespół do spraw oceny kandydatów do Sądu Najwyższego działający w ramach "nowej Krajowej Rady Sądownictwa" - czytamy na stronie Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.
Stowarzyszenie ujawniło przebieg przesłuchania. Ze strony Krajowej Rady Sądownictwa w przesłuchaniu udział wzięli poseł Stanisław Piotrowicz, sędzia Dariusz Drajewicz, sędzia Rafał Puchalski, sędzia Jarosław Dudzicz, sędzia Zbigniew Łupina.
- Mam wielkie wątpliwości, co do legalności aktualnej obsady Krajowej Rady Sądownictwa. Część członków Rady została wybrana przez polityków, a nie jak stanowi konstytucja sędziów. Część sędziów została wybrana na miejsce sędziów, których kadencje nie zostały ukończone - argumentował.
- Druga wątpliwość wiążę się z brakiem kontrasygnaty prezesa rady ministrów pod ogłoszeniem prezydenta o ogłoszeniu tego konkursu. Trzecia wątpliwość wynika z sytuacji, że konkurs prowadzony jest w takim tempie, że Poczta Polska nie jest w stanie doręczyć zawiadomień niektórym uczestnikom o terminach posiedzeń. W takiej sytuacji znalazłem się ja i jeszcze kilku kandydatów. Mam pytanie, czy macie państwo wiedzę ilu kandydatów dowiedziało się o terminie posiedzeń już po ich odbyciu? - kontynuował. Pytanie pozostało bez odpowiedzi i jako takie na prośbę Tomczaka zostało zaprotokołowane.
Źródło wiadomosci.onet.pl
Ależ to jest zagmatwane. To tylko mógł zrobić ktoś, kto bardzo ale to bardzo nienawidzi Polaków.Kaczyński spójrz w lustro i opamiętaj się bo doprowadzisz do wybuchu wojny domowej, którą sromotnie przegrasz. Jedną nogą stoi nad grobem, a jeszcze pragnie korony królewskiej.
21 08 2018 Polityczne rozgrywki ojca dyrektora z PiS-em.
Ojciec dyrektor, Tadeusz Rydzyk uznał, że jego wpływ na krajową politykę i płynące szeroką rzeką pieniądze z państwowej kasy, to za mało i zamierza wystawić własną listę kandydatów w najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Według ustaleń Gazeta.pl, na wspomnianej liście miałyby się znaleźć flagowe nazwiska Prawa i Sprawiedliwości: Jan Szyszko, prof. Mirosław Piotrowski, ekspert Radia Maryja prof. Mieczysław Ryba i zagorzały eurosceptyk Dariusz Sobków.
„Cztery „jedynki” na liście PiS – słyszymy od osoby znającej kulisy projektu o. Rydzyka – wzięły się z kalkulacji. Słuchacze Radia Maryja i widzowie TV Trwam to około miliona wyborców, a do tego kilkaset tysięcy leśników i myśliwych z rodzinami, których ma za sobą Szyszko. Taką liczbę głosów o. Rydzyk wycenił na cztery pewne mandaty w wyborach do PE.”
Tajnym wysłannikiem o. dyrektora w politycznych ustaleniach z kierownictwem PiS-u. ma być Dariusz Sobków, który od lat pracuje w Brukseli we frakcji Europy Wolności i Demokracji Bezpośredniej i ostro krytykuje PiS za ustępstwa wobec UE. Asem w rękawie, którym Tadeusz Rydzyk może zmusić do ustępstwa władze partii ma być amerykański milioner Stephen Bannon – dobry znajomy Nigela Faraga (pomysłodawcy Brexitu) i Donalda Trumpa.
Milioner nie ukrywa swojego stosunku do Unii Europejskiej i otwarcie mówi o tym, że „chce w Europie zbudować blok skrajnie prawicowych formacji, które będą rozsadzać Unię od środka.” W Polsce Bannon zamierzał wciągnąć do współpracy Prawo i Sprawiedliwość, ale jego oferta została odrzucona.
Czas pokaże czy o. Tadeusz Rydzyk podejmie współpracę z milionerem i wystawi swoją listę do Parlamentu Europejskiego, czy może tylko rozsiewa plotki, aby mieć jeszcze większy wpływ na władze PiS-u, a tym samym na krajową politykę. Źródło: wiadomości.gazeta.pl
Dzień dobry z Rana
Tadeusz Rydzyk w Toruniu mieszka
czarną sukienkę ma ten koleżka.

Uczy prostaczków noce i ranki
ze swej maryjnej radioczytanki
Leje na serce miód swoim gościom
beret z antenką czesząc z lubością.
Żyda, masona czuje z daleka
niewiernych ściga niczym bezpieka.
Kościół do góry nogami wywraca
Psoci, figluje - to jego praca.
Glemp traci nerwy: "Rydzyk - łobuzie",
Tadzio z uśmiechem nadyma buzie.
Pieronek błaga: "Daj na wstrzymanie",
a on rozkręca nowa kampanie.
Życiński prosi: "Trwam odpuść sobie",
a Rydzyk: "z Maria co zechce - zrobię".
Rząd go popiera, prezydent chwali
Sam Krzywousty pokłony wali.
A gdy mu zamknąć twarz ktoś próbuje
armie beretów mobilizuje.
Mohery wielbią swego pasterza
Bez jego radia - nie ma pacierza
I mnie już Tadziu zamącił w głowie
Wspieram go w myślach, uczynku, mowie
I wciąż pracuje na swe zbawienie
Pompując rentę i emeryturę w jego kieszenie.

21 08 2018 Kto stoi za aferą podsłuchową?
Jak donosi „Gazeta Wyborcza” w materiale Wojciecha Czuchnowskiego, politycy Prawa i Sprawiedliwości aż pół roku przed ujawnieniem tzw. afery podsłuchowej wiedzieli o nielegalnym nagrywaniu w restauracjach ministrów, ludzi biznesu i funkcjonariuszy publicznych.
Biznesmen Marek Falenta, zleceniodawca podsłuchów miał zaoferować nagrania kompromitujące rząd PO ówczesnemu skarbnikowi PiS, Stanisławowi Kostrzewskiemu. Bezpośredni świadek sprawy, na którego powołuje się w swoim materiale „Gazeta Wyborcza” twierdzi, że kierownictwo PiS postanowiło sprawdzić Falentę. Na zlecenie Mariusza Kamińskiego CBA „prześwietliło” biznesmena, który „miał od lat współpracować ze służbami – najpierw ABW, później CBA, – jako osobowe źródło informacji o kryptonimie „Prefekt”. Po weryfikacji zdecydowano, żeby pierwsze nagrania z podsłuchów opublikować w nie kojarzonym z prawicą tygodniku „Wprost”.
Później sprawą podsłuchów zajął się już tygodnik „Do Rzeczy”. Priorytetowym celem było wówczas wygranie przez PiS wyborów. Sam Falenta zaprzeczał wówczas, że chciał przekazać nagrania partii PiS. Dzisiaj, walczący o odroczenie kary, biznesmen nie chce komentować sprawy, a były szef CBA, Mariusz Kamiński zaprzecza doniesieniom GW. Źródła: wiadomości.onet.pl
Ci z PiSu byli i są nadal podsłuchiwani, bo Kaczyński uwielbi wiedzieć wszystko o wszystkich. Obowiązuje niepisana zasada jeśli nie donosisz jesteś przeciw Kaczyńskiemu. Ciekawe kiedy zostaną ujawnione taśmy podsłuchowe nieposłusznych polityków PiSu. Narady z Nowogrodzkiej to byłby ciekawy materiał.

21 08 2018 Premier Morawiecki oskarżony na antenie TVP.
Podczas emisji ostatniego programu TVPiS „Studio Polska” Magdaleny Ogórek i Jacka Łęskiego miał miejsce niespodziewany atak na premiera Mateusza Morawieckiego. Jedna z zaproszonych do studia kobiet nie szczędziła ostrych słów krytyki pod adresem premiera. Sprawa dotyczy jej konfliktu z Bankiem BZWBK, który za prezesury Morawieckiego zaczął udzielać kredytów we frankach szwajcarskich. Zdeterminowana kobieta nazwała premiera „banksterem, który zgodził się na udzielanie toksycznych produktów bankowych klientom” i tym samym przyczynił się do samobójstwa jej męża.  Na zakończenie swojej wypowiedzi uczestniczka programu nazwała premiera Morawieckiego kłamcą i zapowiedziała, że „zrobi wszystko, żeby w jej sprawie premier wystąpił w sądzie jako świadek, który będzie zmuszony „odwołać wszystkie kłamstwa, które mówi od trzech lat””. Wystąpienie, część uczestników programu nagrodziło brawami. źródło: twitter
Mogli włączyć reklamy, a jednak tego nie zrobiono. Znaczy się w TVP, są jeszcze tacy którzy patrzą nieprzychylnym okiem na Kaczyńskiego. Wszystkim nam ust nie zakneblują, nie zaciskajmy ust, zaciskajmy pięści, i do boju. Bardzo blisko jest dzień, który będzie się zaczynać się od modlitwy o pomyślność, potem praca za bóg zapłać, msza dziękczynna, umartwianie, wypominki, spanko i abarotno świątek, piątek i niedziela. Niestety wtedy będzie już za późno by myśleć o swojej godności, prawach.
20 08 2018 Giertych do minister Zalewskiej: Wie Pani, że okradanie biednych, to grzech?
Roman Giertych zwrócił się z apelem się do wszystkich szkół i zachęcał do podobnego apelu wszystkich byłych ministrów edukacji, aby nie odczytywano żadnego listu od minister Zalewskiej na rozpoczęcie Roku Szkolnego. Na pani minister ciążą tak paskudne zarzuty, że jeśli wiarygodnie i publicznie ich nie wyjaśni to zdaniem byłego premiera – nie zasługuje na to, aby jej słowa odczytywać dzieciom i młodzieży.
Mecenas napisał list do Zalewskiej z szyderczym postulatem cenzury Biblii i opublikował go na Facebooku.
„Dywersanci z Gazety Wyborczej donoszą, że pani koledzy partyjni kradli pieniądze przeznaczone dla biednych, na waszą wspólną kampanię wyborczą” – zwrócił się bezpośrednio do minister Giertych. Zwrócił uwagę – o czym my też pisaliśmy – że dowiedział się z dziennika, że również konto Zalewskiej zostało zasilone z tych pieniędzy. „Sam się zastanawiałem co w takiej sytuacji może zrobić minister edukacji. Pozornie bowiem okradanie biednych na rzecz bogatych polityków nie jest najpopularniejsze. Jednak znając Pani zdolności da Pani radę! Trzeba zacząć jednak od korzeni” – napisał były minister edukacji.
„Będzie trzeba pogmerać trochę w historii świata, a nie tylko Polski, ale cóż to dla Pani. Skoro można Lecha Kaczyńskiego przedstawiać jako wybitnego męża stanu, twórcę Solidarności etc. a Mateusza Morawieckiego jako głównego negocjatora wstąpienia do UE, to przecież i zmiana pewnych zastałych kanonów etycznych przyjdzie z łatwością” – dodał z przekąsem.
Doradził jednak pani minister, by zmienić program szkolny i wprowadzić pewną delikatną cenzurę zaczynając od Biblii. „Te przereklamowane 10 przykazań zawiera tyle kłopotliwych elementów! Szczególnie nieprzystające do dobrej zmiany jest te głupawe nawoływanie VII „Nie kradnij!”. Trzeba pamiętać, że autorem (a przynajmniej przekazicielem) tego postulatu jest Żyd – niejaki Mojżesz” – zauważył Roman Giertych i dodał, że przecież „Mojżesz był uchodźcą z Egiptu, a to podważa jego wiarygodność”. Zastrzegł się czym prędzej: „Przecież nie chcemy, aby uchodźcy i Żydzi formułowali nam naszą polską, zdrową młodzież”. Nawiasem mówiąc uznał, że „inne postulaty 10 przykazań też wymagałyby drobnej korekty”. Zaproponował, żeby np. posła Piętę obarczyć obowiązkiem sformułowania tej korekty w zakresie przykazania VI, a prezesa Kurskiego VIII. Ostatecznie stwierdził, że „Jeśli uda się wyeliminować te niepotrzebne naleciałości, to znowu będzie można się prezentować jako „partia katolicka”, która ma za zadanie wprowadzić odnowę moralną”.
Całość swojego listu Giertych podsumował: „po co biednym te pieniądze, skoro one Wam się po prostu należą”. Z szyderstwem mecenas zakończył: „sama nazwa PCK stanowi przecież esencję waszej formacji. Polski Czerwony Krzyż należy przetłumaczyć jako skrzyżowanie polskości z komunizmem (czerwony kolor). A wy przecież jesteście taką krzyżówką, stąd majątek PCK tak naprawdę w całości powinien być przeznaczony na PiS”. Na koniec prawnik zadał pani minister pytanie retoryczne: „Wie Pani, że okradanie biednych, to grzech wołający o pomstę do nieba?” Źródło: Facebook
Mam nadzieję, że Zalewska nie zostanie wybrana do PE, przecież to byłby wielki wstyd dla narodu polskiego by taka skompromitowana osoba zasiadła w PE. Zalewskiej miejsce jest w więzieniu, a nie w fotelu PE. W nagrodę za reformę szkolnictwa uczniowie powinni ogolić jej głowę do gołej skóry.

20 08 2018 Generalski awans dla duchownego przeprowadzony bez rozgłosu
Na początku marca Andrzej Duda podjął decyzję o awansie na stopień generała brygady dla ks. Sławomira Żarskiego. Jak informuje "Rzeczpospolita" do dziś nominacja nie została wręczona. Wszystko przez to, że Kancelaria Prezydenta nie chce, aby decyzja zyskała na rozgłosie. Duchowny był bowiem skonfliktowany z byłym prezydentem Bronisławem Komorowskim.  Jak informuje "Rzeczpospolita" wniosek o awans dla duchownego złożył szef MON Antoni Macierewicz, a jego następca go podtrzymał. Decyzję o nominacji Andrzej Duda podjął na początku marca. 19 maja informacja o tym pojawiła się w Monitorze Polskim. - Do dziś nominacja nie została wręczona - mówi jeden z rozmówców "Rzeczpospolitej" z Kancelarii Prezydenta. Powód? - Sytuacja jest dość specyficzna. Generalską gwiazdkę dostał bowiem człowiek, który od kilku lat jest w rezerwie, a z ordynariatu polowego odchodził w niejasnych okolicznościach - mówi osoba znająca kulisy sprawy.
Ks. Sławomir Żarski w duszpasterstwie wojskowym pracował od 1992 roku. Jego kariera nabierała tempa. W 2010 roku, po śmierci ówczesnego biskupa polowego Tadeusza Płoskiego, został administratorem diecezji polowej. Był wymieniany jako jeden z głównych kandydatów do objęcia funkcji biskupa polowego Wojska Polskiego. Wszystko zmieniło się jednak po homilii wygłoszonej 11 listopada 2010 roku w bazylice Świętego Krzyża. - U podstaw III Rzeczypospolitej miejsce patriotyzmu zajęło stwierdzenie jednego z pierwszych premierów "nowej" Polski, który powiedział, że "aby zostać bogaczem, to pierwszy milion trzeba ukraść". Propagowanie podobnych haseł zaowocowało tym, że wartość została zastąpiona "antywartością" - mówił wówczas duchowny. Z kazania ks. Żarskiego miał być niezadowolony Bronisław Komorowski, który był obecny na mszy. Duchowny w odpowiedzi miał stwierdzić, że prezydent najwyraźniej nie zrozumiał treści i odesłał go do ponownej lektury. Kilka tygodni później duchowny przestał pełnić funkcję wikariusza generalnego i został przeniesiony do rezerwy kadrowej. Rzecznik MON tłumaczył wówczas, że nie jest to kara za wygłoszoną homilię, tylko 30 listopada duchownemu skończyła się trzyletnia kadencja i do rezerwy został przeniesiony z automatu. Źródło wiadomosci.onet.pl
Dla księży etaty generalskie, wyższych oficerów w wojsku, w szpitalach kapelani zatrudniani są na etatach ordynatorów, w szkołach katecheci mają pensje dyrektorów. Czy o take Polskę nam chodziło w 1989 roku? 

20 08 2018 Ministerstwo Zdrowia na bakier z prawem?
Tak można wnosić na przykładzie niefortunnego losu wysokiej urzędniczki resortu zdrowia. Jak czytamy w „Fakcie” urzędniczka z Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia odkryła, że defraudowane są państwowe pieniądze, o czym z miejsca powiadomiła przełożonych. Wystosowała do ministra zdrowia odpowiednie pismo, zwracając uwagę na przypadki łamania prawa przy wydawaniu decyzji refundacyjnych.
Urzędniczka wydała negatywną opinię ws. refundacji i ustalenie ceny urzędowej m.in. dla leków Gilenya oraz Pradaxa – obie decyzje wydano jej zdaniem z naruszeniem art. 13 ust. 2, 3 i 4 ustawy o refundacji leków. „Finalnie koszt Narodowego Funduszu Zdrowia oraz koszt ponoszony w ramach programu leki 75+, jest wyższy niż wynikający z art. 13 ust. 2 ustawy refundacyjnej” – napisała Edyta M. w liście do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.
To jednak nie przypadło do gustu ówczesnej szefowej departamentu i odpowiedzialnemu za refundację leków wiceministrowi Marcinowi Czechowi więc – jak donosi dziennik – pani Edyta, po 9 latach pracy musiała się z nią pożegnać. Podobno nie poddaje się o czym najlepiej świadczy fakt, że odwołała się do sądu pracy. Z jakim efektem – zobaczymy. „Fakt” zwrócił się do ministerstwa z prośbą o komentarz w tej sprawie, lecz na razie odpowiedzi brak. Źródło koduj24.pl
W ministerstwie śmierci to jest dopiero wierzchołek góry, to co dzieję się Narodowych Formacja Zabijania budzi grozę. 
17 08 2018 Most dla siostry Morawieckiego?
Kilka dni temu rząd ogłosił, że bierze się za kolejną inwestycję. Powstanie nowy most, który połączy przez Odrę gminy Oborniki Śląskie i Miękinia. Pewnie pan Morawiecki nie zauważył, że kilka kilometrów dalej, w Brzegu Dolnym, stoi już most, wybudowany w 2013 roku.
Wrocławski architekt, Stanisław Lose, zastanawia się „czy nie należałoby środków zamiast na ten most przeznaczyć na połączenie już istniejącej nowej drogi prowadzącej od mostu w Brzegu Dolnym z autostradą A4 (…) Teraz ta droga, jeszcze nie otwarta, kończy się w drodze nr 94 (Wrocław-Środa Śląska). Gdyby została przedłużona do autostrady, powstałaby część nowej obwodnicy Wrocławia łączącej Wołów, Brzeg D. Oborniki i Trzebnicę z A4, pozwalająca na omijanie Wrocławia”.
Podobnie myśli burmistrz Obornik. Po co stawiać ten most? Uważa, że to marnowanie pieniędzy, bo most połączy tylko puste pola i według niego chodzi tylko o prezent dla siostry premiera, która ponoć wystartuje w wyborach samorządowych na stanowisko burmistrza miasta. Mieszka ona pod Obornikami i właśnie dla niej taki most byłby bardzo użyteczny. Jak twierdzi „Nowy most w tym miejscu kompletnie nie rozwiązuje problemu komunikacyjnego mojej gminy, a jedynie szkodzi, bo budując go zmarnujemy sporo pieniędzy. Pamiętajmy, że Odra w miejscu planowanej budowy, czyli w Urazie jest najszersza w swoim biegu”. Zgodnie z założeniami, gmina będzie musiała dorzucić 20% do budowy tego mostu, co dla burmistrza jest nie do przyjęcia. Podkreśla, że „gmina ma pilniejsze wydatki, m.in. budowę tzw. nowej trasy obornickiej, która byłaby alternatywnym dojazdem do autostradowej obwodnicy Wrocławia i dzięki której udałoby się zaktywizować 92 ha terenów przemysłowych w Pęgowie”.
Internauci komentują ten pomysł, jak zwykle, nie owijając w bawełnę. „To jest Miś na miarę naszych możliwości i potrzeb”, „Wszystko by zgarnąć całą władzę. Morawiecki najpierw nachapał się w banku oszukując na kredytach a teraz mosty i prezenciki dla rodzinki. A w niedzielę do kościółka na kolana” czy też „Jak dla rodziny to należy wybudować ten most. Rodzinie to się należy. Wszak rodzina jest najważniejsza a ty suwerenie mordę w kubeł i popieraj”. Tamara Olszewska Źródło: gazetawrocławska.pl
Ależ ten Mateusz ma wielkopański gest, siostrze wybuduje most! A może by tak jeszcze lotnisko dla rodziny wybudować, panie premierze idź pan na całość.

17 08 2018 Nie poznamy tajemnicy córki leśniczego.
Rok temu, przed posiedzeniem Rady Ministrów, miała miejsce dość dziwna sytuacja. Minister Szyszko przekazał ministrowi Błaszczakowi tajemniczą kopertę od pewnej tajemniczej córki leśniczego. Po ujawnieniu nagrania tego wydarzenia przez Polsat, Błaszczak odesłał kopertę, a wszyscy zaczęli zastanawiać się, co w niej było. Szyszko, pytany o jej zawartość, podziękował Polsatowi za czujność, odwołał się do zamordowanej przez komunistów Danuty Siedzikówny „Inki”, która była córką leśnika i dodał, że jest dumny, iż „zwrócono uwagę na zawód leśnika„. Tak pokrętne wyjaśnienie jeszcze bardziej podkręciło ciekawość i zainteresowanie zawartością listu.
Również ówczesna pani premier odniosła się do sprawy, mówiąc, że „to jest wypadek przy pracy, który w ogóle nie powinien się zdarzyć. Nie wiem, jaka była treść tej koperty i jakie to były dokumenty. Na pewno to będzie wyjaśnione”.  Posłowie opozycji złożyli interpelację w tej sprawie do Prezydium Sejmu. Początkowo była ona blokowana, ale po kilku miesiącach Szyszko odpowiedział, że treści listu nie znał i zgodnie z obowiązującym prawem nie wolno mu przetwarzać danych „córki leśniczego”.
PO złożyło również doniesienie do prokuratury, ale ta odmówiła wszczęcia dochodzenia. Szef Prokuratury Okręgowej w Warszawie Paweł Blachowski, bliski, zaufany ministra Ziobry, tłumaczy „W opisanym przez zawiadamiających zdarzeniu, trudno dopatrywać się  znamion powoływania się względem kogokolwiek na wpływy, podjęcia pośrednictwa w załatwieniu sprawy jak również przyjęcia korzyści majątkowej/osobistej lub jej obietnicy” i dalej uzasadnia, że „załatwienie sprawy oznacza osiągnięcie przez sprawcę pożądanego przez osobę trzecią stanu rzeczy, który mają ułatwić albo wręcz umożliwić posiadane przez sprawcę wpływy”. Tyle, że on w Szyszce sprawcy nie widzi. Czemu? Bo „ze strony Ministra Środowiska nie wystąpiło, żadne oczekiwanie co do pożądanych następstw jakie mają nastąpić po przeczytaniu zawartości wręczonej koperty”.
Nic się nie stało. Jak twierdzi pan prokurator sposób przekazania listu „odbiega od standardowego obiegu dokumentacji, to jednakże nie wypełnia znamion czynu zabronionego. Wszelkie przypuszczenia co do zawartości koperty i łączenie jej przekazania przez Jana Szyszkę z popełnieniem przestępstwa uznać należy za pozbawione racjonalnych podstaw i nieuprawnione”.Minister Szyszko nawet nie został przesłuchany.
Wydaje się więc, że sprawa tajemniczego listu pozostanie nierozwiązana. Jedno jest pewne. Im więcej tu matactwa, absurdalnych wyjaśnień tym mocniejsze przekonanie, że coś jest na rzeczy. Że jednak zawartość listu może świadczyć o działaniach, które są niezgodne z prawem. Dopóki rządzi PiS nie mamy szans, by się dowiedzieć, co i jak. Może kiedyś…Tamara Olszewska Źródło: onet.pl
Wszyscy wiemy co dajemy urzędnikowi w kopercie, a minister Szyszko próbuje nas wykiwać jakimiś pokrętnymi tłumaczeniami. Minister Szyszko zezwolił na wwóz do Polski ponad 700 tys ton śmieci. I dziś chodzi dumny jak paw, a zachowuje się jak wielki magnat, z laską rodową u nogi. Jest go na to stać, przecież od każdej tony śmieci kilka złotych otrzymywał. Nawet z dalekiej Nigerii śmieci trafiały na składowiska w Polsce.
15 08 2018 Policja siłą usunęła blokujących pochód narodowców.
Policja usunęła grupę osób, usiłującą zablokować przemarsz narodowców na ulicy Nowy Świat w Warszawie. Pomimo kilku prób zablokowania pochodu, jego uczestnicy dotarli na plac Zamkowy, cały czas chronieni przez policję. Zorganizowany przez Młodzież Wszechpolską "IV Marsz Zwycięstwa Rzeczypospolitej" rozpoczął się pod Muzeum Wojska Polskiego. Kilkadziesiąt biorących w nim udział osób planowało przejść Nowym Światem na Plac Zamkowy. Ulica została jednak zablokowana przez grupę protestujących. Blokadę pod hasłem "Nacjonalizm to nie patriotyzm" zorganizowali Obywatele RP. Protestujący - żeby podkreślić pokojowy charakter blokady - zdjęli buty i usiedli na ulicy, żeby zaprotestować przeciwko - jak mówili - faszyzmowi i rasizmowi. Część z blokujących miała w rękach białe róże. Mieli ze sobą transparenty z napisami "Nacjonalizm to nie patriotyzm", "Nigdy więcej faszyzmu", "Faszyści precz z naszych ulic" i "Faszyzm nie przejdzie", wznosili okrzyki: "mamy prawo protestować", "uwaga, uwaga, tu obywatele". Nie reagowali na wielokrotne wezwania policji do zejścia z trasy przemarszu. W końcu policjanci usunęli protestujących z ulicy. Tymczasem marsz narodowców ominął blokadę innymi ulicami i wrócił na ulicę Nowy Świat. Na wysokości pomnika Kopernika i Uniwersytetu Warszawskiego Obywatele RP ponownie próbowali zablokować marsz, jednak policja skutecznie odgrodziła ich od maszerujących. Pomimo kilku prób zablokowania marszu narodowców, pochód ostatecznie dotarł na plac Zamkowy. Tutaj również policja szczelnym kordonem oddzielała uczestników demonstracji od antyfaszystów. Przed dwoma tygodniami podobna demonstracja narodowców w 72. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego została rozwiązana przez stołeczny ratusz. Powodem takiej decyzji było m.in. używanie przez uczestników pochodu symboli propagacyjnych ustrój totalitarny. Źródło wiadomosci.radiozet.pl
13 08 2018 Szef MON wypowiedział się na temat "parady sodomitów". "Próbują narzucić swoją interpretację praw"
Mariusz Błaszczak nie jest zwolennikiem parad równości. Minister obrony narodowej jasno stwierdził, że są to "sodomici", którzy narzucają coś, co "normalne nie jest". I wyraził zadowolenie, że ich akcje spotykają się z oporem.
Szef MON Mariusz Błaszczak w rozmowie z TV Trwam podkreślił, że niektórzy włodarze miast, zamiast zajmować się „chodnikami, kanalizacją”, działają na rzecz pewnych ideologii i próbują je narzucać wszystkim mieszkańcom.
– Jak na przykład w Poznaniu mieliśmy teraz do czynienia ze zdarzeniem, że [ przeszła – red.] kolejna parada sodomitów, którzy próbują narzucić swoją interpretację praw i obowiązków obywatelskich innym – stwierdził.
Minister zauważył, że niektórzy spośród motorniczych zdecydowanie zaprotestowali przeciwko jeżdżeniu z flagami LGBT wpiętymi w dach tramwajów. – To świadczy o tym, że jednak w narodzie polskim jest ta pewność tego, że to wszystko, co jest po Bożemu skonstruowane, to jest normalne – podkreślił. Polityk PO i dziennikarka TVN krytykują
- Słowa są skandaliczne i nieodpowiedzialne. Od ministra polskiego rządu można by oczekiwać, że będzie raczej reagował na agresję, z którą spotkali się demonstrujący podczas Marszu Równości - powiedział w rozmowie z portalem gazeta.pl rzecznik Grupy Stonewall, organizatora Poznań Pride Week i Marszu Równości, Mateusz Sulwiński. „Nie mogę uwierzyć: minister Mariusz Błaszczak o Paradzie Równości w Poznaniu - "Parada sodomitów". Panie Ministrze to skandal!!! Gdzie jest odpowiedzialność? Powinien Pan przeprosić” – uznała dziennikarka Monika Olejnik. Źródło wiadomosci.wp.pl
Do jakiego stopnia można być tolerancyjnym? To co dzisiaj wyprawiają ci z LGBT przekroczyło wszelkie granice. Nie możemy być terroryzowani przez tych chorych z LGTB. Parady równości powinny raz na zawsze zostać zakazane.
13 08 2018 Zsyłki do odległych garnizonów i degradacje – tak Macierewicz potraktował członków komisji Millera.
Większość wojskowych specjalistów, którzy zasiadali w powołanej przez rząd PO-PSL państwowej komisji do zbadania katastrofy smoleńskiej, odeszło z armii. To samo dotyczy prowadzących śledztwo w tej sprawie wojskowych prokuratorów – ustalił onet. pl. Nie byli w stanie zaakceptować metod Antoniego Macierewicza.
Wobec członków komisji Jerzego Millera stosowano wiele środków. Pułkownika Mirosława Grochowskiego, wiceszefa komisji, próbowano skłonić do współpracy, stosując swoisty szantaż. Pisaliśmy o tym w artykule „Miał „pomóc państwu polskiemu”, stwierdzając, że raport komisji Millera jest fałszywy”. Płk Grochowski odmówił, więc pilota z 30-letnim stażem przeniesiono do brygady zmechanizowanej w Bartoszycach. Obecnie jest poza wojskiem.
Współpracować z Macierewiczem nie chciał także ppłk Robert Benedict, kierujący w komisji Millera podkomisją lotniczą, badającą m.in. zachowania pilotów Tupolewa. Trafił więc do rezerwy kadrowej, a dziś jest już poza armią.
Wobec płk. Olafa Truszczyńskiego – szefa Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej – zastosowano jeszcze inną metodę. Zajęła się nim prokuratura, bo pojawiły się niejasności w umowie zawartej między WIML a Wojskową Akademią Techniczną. – „Te zarzuty są absurdalne. Od 2,5 roku w śledztwie przeciwko mnie nic się nie dzieje” – powiedział onet.pl Truszczyński. W komisji Millera kierował podkomisją lekarską – badał m.in. stan psychiczny pilotów. Truszczyńskiego usunięto z instytutu i wysłano do batalionu Kawalerii Pancernej w Żaganiu. Dziś też już nie ma go w Wojsku Polskim.
Natomiast prokuratorzy wojskowi, którzy zajmowali się poprzednim śledztwem smoleńskim, mieli zostać przeniesieni do tzw. zielonych garnizonów, czyli do liniowych jednostek w Hrubieszowie, Świętoszowie, Lidzbarku Warmińskim oraz Złocieńcu. Rozkaz o przeniesieniu płk Waldemara Praszczyka, płk Zbigniewa Rzepy, płk Janusza Wójcika oraz mjr Marcina Maksjana Macierewicz wydał w 2016 r. Finalnie nie trafili do tych garnizonów, bo Macierewiczowi postawił się Ziobro, który przeniósł ich do innych cywilnych prokuratur. Oczywiście, nie chodziło o uznanie fachowości prokuratorów, a o wewnętrzne walki między ministrami. Ziobro nie chciał dopuścić do pozbawienia go przez Macierewicza kontroli nad częścią wojskową prokuratury. Trzej prokuratorzy odeszli z armii, gdy tylko nabyli prawo do emerytury wojskowej.
 „Zsyłki do odległych garnizonów i na stanowiska nie mające nic wspólnego z wojskową specjalnością – tak obecna władza mściła się na żołnierzach za ich fachowe podejście do swoich funkcji” – podsumował na Twitterze były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej. Źródło: onet.pl
11 08 2018 NIK kontroluje Fundację Czartoryskich – chodzi o pieniądze przekazane do Liechtensteinu.
Według Najwyższej Izby Kontroli, istnieje możliwość, że Fundacja, aby uniknąć zapłacenia podatku ze sprzedaży tzw. kolekcji Czartoryskich – przekazała większość pieniędzy innej fundacji w Liechtensteinie. A przypomnijmy, że chodzi o prawie 500 mln zł, za które minister kultury Piotr Gliński kupił kolekcję dzieł sztuki, w tym słynną „Damę z gronostajem”. Tłumaczył, że publiczne pieniądze zostały wydane po to, aby obraz Leonarda da Vinci nie opuścił Polski, choć i tak było to niemożliwe, bo jest prawnie chroniony. Gliński zapewniał także, że przekazane pieniądze pozostaną w kraju i będą „służyć rozwojowi polskiej kultury, m.in. wspierać rozwój Biblioteki i Muzeum Czartoryskich”. Tymczasem Fundacja Czartoryskich większość tej kwoty, czyli 100 mln euro przekazała na rzecz nowo powstałej Fundacji Le Jour Viendra z siedzibą w Liechtensteinie.
Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski zlecił Krajowej Administracji Skarbowej przeprowadzenie kontroli doraźnej. – „Wyniki analizy przeprowadzonej przez NIK wskazują na ryzyko wystąpienia nieprawidłowości, polegającej na chęci uniknięcia przez Fundację XX Czartoryskich opodatkowania poprzez przekazanie większości środków uzyskanych ze sprzedaży tzw. kolekcji Czartoryskich za kwotę 100 mln euro do fundacji Le Jour Viendra, założonej przez Adama Czartoryskiego w Liechtensteinie” – napisał prezes NIK.
Zwrócił się także do swojego odpowiednika w Najwyższym Urzędzie Kontroli Księstwa Liechtensteinu o „rozważenie możliwości przeprowadzenia kontroli Fundacji Le Jour Viendra”. Urząd odpowiedział, że przekazał sprawę Fundacji do ministra sprawiedliwości Liechtensteinu, który polecił wszczęcie kontroli. O niejasnościach dotyczących finansów Fundacji Czartoryskich pisaliśmy m.in. w artykule „Pieniądze ze sprzedaży „Damy z gronostajem” są już w Liechtensteinie”.Źródło: onet.pl
A temu wszystkiemu jest winny Gliński, który kupił kolekcję od dawna należącą do narodu. Ciekawe jakie pieniądze za to on i mafia PiSowska otrzymała. Błaszczak zastąpi Kwiatkowskiego i wszystko pod dywan zamiecie.
10 08 2018 Najsztub, Wujec, Wellman na specjalnych prawach w sądach.
Żeby bronić polskich sędziów, trzeba mieć nasrane na głowę. Oto kilka przykładów: tzw. dziennikarz z GW, jadąc samochodem bez prawa jazdy, które zabrano mu w 2009 r. na pasach potrąca starszą panią. Kobieta doznaje licznych złamań, za co : „srogi” sąd wymierza  mu 6 tys. zł grzywny , to że na dodatek samochód nie miał żadnych badań technicznych ani Najsztub nie miał OC, było potraktowane przez sąd chyba jako okoliczność łagodząca i stąd te 6 tys. zł. Z drugiej mańki, „obiektywny Sąd” skazał na 500 tys. zł pisarza Piekarę, za żartobliwy wpis na twitterze. Przecież to mózg staje co ci sędziowie wyprawiają. Ta locha śmie na imprezie Owsika, podburzać  młodzież żeby zaczęła walczyć z rządem. Ale sąd tym się nie zajmie, bo to przecież swoja, na dodatek tłusta twarz niemieckiego Lidla.
Z kolei inny poprawny politycznie członek kasty poprawności politycznej Wujec potrącił na pasach 55 latka, człowiek w stanie krytycznym trafił do szpitala, ale znaleźli się „świadkowie”, którzy powiedzieli, że ten człowiek wtargnął na pasy i Wujec został uniewinniony. Co z sędziami z W-wy , wydającymi nieruchomości na zmarłe osoby?, na ponad 100 letnich kuratorów?, co z sędziami  , którzy wydali wyrok  na Komendę, który niewinnie przesiedział prawie 20 lat wbrew wszystkim faktom i świadkom. Kasta się broni jak lwica broniąca swoich młodych, wie, że po reformie SN i powstaniu Izby Dyscyplinarnej, będą odpowiadali za swoje czyny, stąd widmo odpowiedzialności powoduje u nich paroksyzmy strachu i wściekłości. Źródło:niepoprawni.pl
08 08 2018 Uczciwość po PiS–owsku.
Na światło dzienne wyszły kombinacje finansowe jakich wobec skarbu państwa dopuścił się prominentny polityk Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin. Pomogła w tym wszczęta jeszcze dwa lata temu kontrola oświadczeń majątkowych… CBA wzięło wtedy pod lupę lata 2011 – 2015 po czym skierowała sprawę do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Ta, mimo że doszukano się wielu nieprawidłowości, nie dostrzegła w nich znamion czynu zabronionego i sprawę umorzyła. Wszystko by może przycichło, gdyby nie dociekliwość dziennikarzy Wirtualnej Polski. Dotarli do prokuratorskiego postanowienia o umorzeniu śledztwa i wtedy wyszło na jaw, że aż dziewięć oświadczeń majątkowych Sasina budzi poważne zastrzeżenia.
„Wykazywana przez kontrolowanego wartość środków pieniężnych w walucie polskiej jest niższa od środków na rachunkach bankowych. W oświadczeniu nr 3, stan na 31 grudnia 2012, o 17.237,83 zł. W oświadczeniu nr 4, stan na 31 grudnia 2013 roku, o 13.928,27 zł. W oświadczeniu nr 5, stan na 31 grudnia 2013 roku, o 5.626,52 zł. W oświadczeniu nr 6, stan na 21 sierpnia 2015 roku, o 18.563,9 zł. W oświadczeniu nr 7, stan na 10 listopada 2015 roku, o 10.070,23 zł. W oświadczeniu nr 8, stan na 31 grudnia 2015 roku, o 15.657, 51 zł” – cytuje fragmenty akt sprawy.Na tym jednak nie koniec, bo CBA ustaliło, że Jacek Sasin posiadał też polisę ubezpieczeniową w Towarzystwie Ubezpieczeniowym na Życie, której nie wykazał w swoich oświadczeniach. „Wartość polisy, stan na 7 listopada 2011 roku: 6.573,19 zł; na 31 grudnia 2015 roku: 12.766,83 zł”. – odnotowała prokuratura.
Na dodatek – jak informuje Wirtualna Polska – w oświadczeniu majątkowym na koniec 2012 roku Sasin nie wykazał kredytu gotówkowego o wysokości 190 239,44 zł. Pożyczkę wziął razem z żoną jesienią tamtego roku. W dwóch oświadczeniach majątkowych z 2011 i 2012 roku Sasin zawyżył kwotę posiadanych środków na koncie odpowiednio o 10.111,16 zł i 3.651,25 zł. Polityk nie wykazał również 25 tys. zł pożyczki z sejmowego funduszu świadczeń socjalnych z 29 lutego 2012 roku.
Co na to wszystko sam zainteresowany? Już w czasie przesłuchania Sasin tłumaczył się, że część nieujawnionej kasy zalegała w domu, a dalej w cytowanych przez portal aktach czytamy: „Ponadto jego żona posiada odrębny rachunek bankowy, do którego świadek nie jest upoważniony, a z informacji przekazywanych przez żonę wiedział, że środki gromadzone na tym rachunku były przeznaczane na bieżące wydatki. Zatem składając oświadczenie majątkowe Jacek Sasin wykazywał jedynie te kwoty środków pieniężnych, które osobiście posiadał”.
Pusty śmiech należy się temu tłumaczeniu, skoro Sasin przez cały ten okres pozostawał w małżeńskiej wspólnocie majątkowej. Rozliczał się z podatku dochodowego od osób fizycznych z żoną. Ale dochody małżonki, co potwierdza prokuratura, nie zostały ani razu zawarte w oświadczeniu majątkowym. W osłupienie wprawia stanowisko prokuratury w sprawie nieumieszczenia polisy ubezpieczeniowej w oświadczeniu. „Zauważyć należy, że ubezpieczający jest niewątpliwie dysponentem środków znajdujących się w ramach polisy, dyskusyjne jest natomiast to, czy w trakcie jej obowiązywania jest ich właścicielem. Będzie nim na pewno beneficjent, ale dopiero w momencie śmierci ubezpieczonego oraz ubezpieczający w przypadku wypowiedzenia umowy. W przypadku niejednoznaczności regulacji prawnych w tym zakresie niemożliwe jest jednoznaczne przypisanie świadomego zatajenia informacji w tym zakresie” – twierdzi Monika Harasim, prokurator z prokuratury okręgowej z Warszawy, która umorzyła śledztwo.Portal zwraca uwagę, że o polisie Sasin przypomniał sobie w oświadczeniu majątkowym w 2016 roku. Wtedy nie miał problemów z wpisaniem wartości ubezpieczenia.
Rozbrajająca i należna chyba tylko wysoko postawionemu funkcjonariuszowi Prawa i Sprawiedliwości jest ocena prokuratury: „Analizując zgromadzony materiał dowodowy, należy dojść do przekonania, że oświadczenia majątkowe, mimo że nierzetelne, zostały złożone bez zamiaru podania nieprawdy lub zatajenia prawdy. Odnośnie rozbieżności między ujawnionym w oświadczeniach majątkowych i rzeczywistym stanem zgromadzonych środków pieniężnych nie sposób przypisać Jackowi Sasinowi zamiaru popełnienia przestępstwa. (…) Ujawnił on niemal całość zgromadzonych środków. Brak wykazania środków pieniężnych na rachunku bankowym żony uznać należy za niewiedzę” – twierdzi wielce wyrozumiała prokurator Monika Harasim. I tak śledztwo umorzono 18 stycznia 2018. Na tym tle z wyjątkowym natręctwem przychodzi na myśl „oburzająca” sprawa nieujawnionego w oświadczeniach majątkowych zegarka jednego z ministrów poprzedniego rządu…Źródło: wp.pl
07 08 2018 Petycja do Papieża. „… jest przykładem patologii występującej w polskim Kościele Katolickim”
Inicjatorzy petycji zakładają, że papież Franciszek nie wie o pozareligijnej działalności redemptorysty. Mają nadzieję, że ją ukróci, kiedy przeczyta petycję podpisaną przez tysiące Polaków. Zaznaczają, że nie chcą uderzać w Kościół. Wręcz przeciwnie – chcą wpłynąć na jego odnowę i odpolitycznienie.
Chcą, by redemptorysta i związane z nim media skupili się na sprawach związanych z wiarą. „Zakonnik używający katolicyzmu jako narzędzia do zdobywania pieniędzy i władzy jest przykładem patologii występującej w polskim Kościele Katolickim” – napisali w treści petycji.
Jednocześnie podkreślili, że tylko teoretycznie przesłaniem Radia Maryja, kontrolowanego przez Rydzyka, jest: „Katolicki głos w Twoim domu”. W istocie jest to głos: agresywny, anty-imigrancki, nacjonalistyczny oraz często pełen nienawiści. Dodali, że „Tadeusz Rydzyk dzieli Polaków na lepszych i gorszych”. Kto wręczy Ojcu Świętemu petycję w sprawie ukrócenia politycznych poczynań T. Rydzyka, jeszcze nie wiadomo, ale Adam N. i Witek M.  twórcy petycji zabiegającej o ukrócenie politycznej działalności toruńskiego redemptorysty szukają ambasadora.
Teoretycznie nie wykluczają nikogo, choć swoje sugestie już mają i chcą by była to osoba rozpoznawalna, lecz w żadnym razie nie polityk.  Z dokumentem, który już podpisało prawie 80 tys. osób do Watykanu mógłby być „oddelegowany” np. Biskup Adam Pieronek, jako że nie raz krytykował media związane z toruńskim kapłanem, Jan Galiński, bo sam był redemptorystą i ośmielił się krytykować Tadeusza Rydzyka, lub ktoś z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, a może Jan Hartman, który kiedyś sam pisał już do papieża wspominając o Tadeuszu Rydzyku. Sprawa jest otwarta. Dalsze propozycje – mile widziane.Pomysł Adama N. i Witka M. nie pozostał bez echa w PiS-owskich kręgach. Z inicjatywy toruńskiej posłanki PiS Anny Sobeckiej, która w przeszłości była spikerką Radia Maryja, zamieszczono na stronie Citizengo „List do Ojca św. Franciszka w obronie Radia Maryja oraz o dr. Tadeusza Rydzyka CSsR”. To anty-petycja, która roi się od pochwał dla ojca Rydzyka. Jest tam też stwierdzenie, że Radio Maryja wiernie służy Bogu i jako jedyna rozgłośnia „rzetelnie informuje oraz broni wartości chrześcijańskich”. Pod anty-petycją podpisały się 24 tys. osób, a wśród nich Beata Szydło, Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i Mariusz Błaszczak oraz kilkunastu parlamentarzystów. Źródło: Onet.pl
Dzień dobry z Rana
Tadeusz Rydzyk w Toruniu mieszka
czarną sukienkę ma ten koleżka.
Uczy prostaczków noce i ranki
ze swej maryjnej radioczytanki
Leje na serce miód swoim gościom
beret z antenką czesząc z lubością.
Żyda, masona czuje z daleka
niewiernych ściga niczym bezpieka.
Kościół do góry nogami wywraca
Psoci, figluje - to jego praca.
Glemp traci nerwy: "Rydzyk - łobuzie",
Tadzio z uśmiechem nadyma buzie.
Pieronek błaga: "Daj na wstrzymanie",
a on rozkręca nowa kampanie.
Życiński prosi: "Trwam odpuść sobie",
a Rydzyk: "z Maria co zechce - zrobię".
Rząd go popiera, prezydent chwali
Sam Krzywousty pokłony wali.
A gdy mu zamknąć twarz ktoś próbuje
armie beretów mobilizuje.
Mohery wielbią swego pasterza
Bez jego radia - nie ma pacierza
I mnie już Tadziu zamącił w głowie
Wspieram go w myślach, uczynku, mowie
I wciąż pracuje na swe zbawienie
Pompując rentę i emeryturę w jego kieszenie.

07 08 2018 PiS pozywa Wyborczą. „Będziecie siedzieć cicho albo Was zniszczymy”

PiS za wszelką cenę chce uniknąć podejrzeń o jakiekolwiek powiązania z reprywatyzacją w Warszawie, a Patryk Jaki unika wezwania przed komisję weryfikacyjną osób, które mogłyby takie związki wskazać –  twierdzi w swoim komentarzu Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”. Jego zdaniem partia „chciałaby zapomnieć, że na początku lat 90. ludzie Porozumienia Centrum – pierwszej partii Jarosława Kaczyńskiego – wyróżniali się wyjątkową zachłannością w uwłaszczeniu się na majątku PZPR” i zapewnia: „dysponujemy unikalnymi źródłami informacji o lękach partii rządzącej”.
Jak się dowiadujemy z dziennika, Prawo i Sprawiedliwość pozwało „Gazetę Wyborczą” i domaga się przeprosin oraz grzywny 30 tys. złotych z przeznaczeniem na cele charytatywne.
Chodzi o teksty dotyczące związków partii rządzącej z reprywatyzacją nieruchomości w Warszawie. Swego czasu GW opublikowała serię artykułów, w których jej dziennikarze Iwona Szpala i Wojciech Czuchnowski opisują znajomości związanych z PiS szefów służb z Jakubem R., urzędnikiem stołecznego ratusza odpowiedzialnym za reprywatyzację nieruchomości w Warszawie. Jakub R. jest jednym z głównych bohaterów afery reprywatyzacyjnej i przebywa w areszcie z zarzutami przyjmowania milionowych łapówek.
Już po zatrzymaniu wysyłał on listy, w których opisywał swoje powiązania z obecnym ministrem i koordynatorem służb specjalnych Mariuszem Kamińskim, szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego Ernestem Bejdą i Maciejem Wąskiem – dawnym wiceszefem CBA, a w tej chwili sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera. Panowie mieli się znać jeszcze z okresu studiów i działalności w NZS. Jakub R. twierdził w listach, że politycy PiS naciskali na niego, by pomógł im w przekształceniach prawnych nieruchomości przy ul. Srebrnej. Mieli mu także proponować współpracę przy wyszukiwaniu i reprywatyzacji budynków, których nie znalazły jeszcze kancelarie prawne. Wedle pomysłu Wąsika pieniądze z procederu miały zasilać konto PiS. Korespondencję tę opublikowała „Gazeta Wyborcza”.
Dziennikarze GW przyjrzeli się również spółce Srebrna, którą – jak napisali – „środowisko polityczne Jarosława Kaczyńskiego utworzyło po uwłaszczeniu się na PRL-owskim majątku”. Oceniają, że spółka planuje wielką inwestycję na swojej działce na warszawskiej Woli i przygotowała w tej sprawie ofertę biznesową. To właśnie te publikacje nie przypadły do gustu Prawu i Sprawiedliwości.  Zawierały one – w ocenie partii rządzącej – „informacje naruszające dobre imię partii”. Adwokat Bogusław Kosmusa uzyskał od Jarosława Kaczyńskiego pełnomocnictwo do działania również w reakcji na nieopublikowane jeszcze teksty dziennika. Źródło: Onet.pl
Podczas prezydentury Lecha Kaczyńskiego w Warszawie zreprywatyzowano ponad 200 nieruchomości, w tym również z lokatorami. Gdzie byli właściciele jak odbudowywano Warszawę, ano bawili się w najlepszych restauracjach na całym świcie. Po1989 roku zapomniano o prawie zasiedzenia które jest ponad roszczeniami dawnych właścicieli. Chcą odzyskać swój majątek niech zapłacą za jego odbudowanie, opiekę nad nim, zwrócą wszystkie opłaty, podatki etc. Aha to jest nieopłacalne dla nich. No to trudno niech sobie popatrzą na to co kiedyś do nich należało.
06 08 2018 Pytanie posła Brejzy wyraźnie zirytowało księdza z częstochowskiego oddziału Caritas.
Wysłał 47 pism, otrzymał 21 odpowiedzi – to plon kolejnej akcji Krzysztofa Brejzy. Tym razem poseł PO chciał się dowiedzieć, czy ministrowie rządu Beaty Szydło wpłacili przyznane im nagrody do Caritas. W maju funkcjonariusze PiS twierdzili, że wykonali rozkaz Jarosława Kaczyńskiego. Brejza postanowił więc to sprawdzić. Większość oddziałów Caritas, od których poseł dostał odpowiedź, odmówiła mu przekazania informacji dotyczących pieniędzy. Zasłaniali się np. RODO, czyli unijnym rozporządzeniem o ochronie danych osobowych.
Ksiądz Marek Bator – dyrektor Caritas Diecezji Częstochowskiej – postanowił natomiast pouczyć posła Brejzę. – „Pana list sugeruje, iż środki, o które Pan zapytuje, były wypłatami „nienależnymi”, co nie zostało prawomocnie potwierdzone” – napisał ksiądz. Marek Bator uważa także, że nagrody z budżetu państwa dla ministrów były… środkami prywatnymi! Zarzuca też posłowi chęć upolitycznienia sprawy. Zaapelował do Brejzy o „zaprzestanie stygmatyzowania Caritas poprzez tego typu zachowania”. Wychodzi na to, że jakoś nie zauważył, że to prezes PiS nakazał przekazanie pieniędzy właśnie na konta Caritas. Źródło: wp.pl
Który to już raz Kaczyński pogroził paluszkiem i zamiótł aferę pod dywan? Zaczęło się do Telegrafu, a jak to się skończy? Zamieszkami, wojną domową w Polsce.

05 08 2018 Ktoś w PiS upadł na głowę. Do podejrzewanego o ubranie pomnika Lecha Kaczyńskiego o 6.30 wkroczyła policja. 
PiS najwyraźniej nie daje rady, a szef resortu spraw wewnętrznych całkiem się pogubił… W piątek o godzinie 6:30 rano do drzwi Ryszarda Filipiuka z Białej Podlaskiej zapukała policja. Pod jego nieobecność przeprowadzono rewizję. Mężczyzna był podejrzewany o założenie na pomnik Lecha i Marii Kaczyńskich koszulki z napisem „Konstytucja”.
Powątpiewając w powód takiego działania Filipiuk opowiadał w rozmowie z TOK FM, że policjanci szukali w jego mieszkaniu telefonów i nośników danych. Mimo ostrzeżeń weszli na piętro, gdzie spała synowa mężczyzny, która jest po operacji, oraz jego sześcioletnia wnuczka. Dziecko się obudziło i zaczęło płakać. Ponoć policjanci krzyczeli do żony, że wyślą za nim list gończy. Powiedział, że policja nie miała nakazu rewizji. W takiej sytuacji powinna była go dostarczyć niezwłocznie po rewizji. „Do dziś go nie dostarczyli” – powiedział Filipiuk.„Nie potwierdza ani nie zaprzecza”, że odpowiada za powieszenie koszulki na pomniku.Całe „zajście” skomentował Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej w rządzie PO-PSL: Szukali koszulek? Egzemplarzy konstytucji? Ktoś w PiS upadł na głowę” – podsumował poczynania policji.
Zarzut znieważenia pomnika usłyszał też inny mieszkaniec Białej Podlaskiej, którego policja podejrzewa o „ubranie” Lecha Kaczyńskiego w koszulkę z napisem „Konstytucja – Jędrek”. Tydzień temu w sobotę koszulka taka pojawiła się na pomniku Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie. Z kolei w ubiegły piątek podobne koszulki zawisły na prawie 30 pomnikach i rzeźbach w Polsce, m.in. na warszawskiej Syrence i Smoku Wawelskim.
„Przeszukanie o 6:30, płacz 6-latki, a wszystko z powodu koszulki na pomniku. Ministrze Brudziński, czy zastosowane metody były adekwatne do czynu? Czy to nowe standardy Polskiej Policji?” – tak na Twitterze skomentowała zdarzenie Joanna Augustynowska z PO
„W mojej ocenie Pani Poseł w tym przypadku to działanie nie było adekwatne. Ale powinniśmy pamiętać, że jeżeli nie będzie reakcji na te żałosne „happeningi” dzisiaj, to być może jutro będziemy świadkami niegodnych akcji wobec innych pomników. Np.  Jana Pawła II, Bohaterów Getta czy Józefa Piłsudskiego – wyjaśnił z powagą godną lepszej sprawy Joachim Brudziński – szef MSWiA. Źródło: gazeta.pl
Zastanawiam się, co bardziej budzi mój niepokój? Czy to, że Polska dostała się pod okupację zdegenerowanych zdrajców złodziei i szabrowników czy może o wiele bardziej przeraża mnie bierność polskiego społeczeństwa, które nie ma siły, woli i odwagi by tę mafię nie tyle pogonić, co w końcu dopaść i przykładnie ukarać. Przypominamy jakiegoś gapia, który przygląda się wykrwawiającej się na jego oczach ofierze i nie ma odwagi nie tylko samemu udzielić jej pierwszej pomocy, ale nawet zaapelować o tę pomoc do innych czy zadzwonić po pogotowie. A może jest jeszcze gorzej i Polacy oślepli już na tyle, że nie dostrzegają tragicznej sytuacji, w jakiej znajduje się Polska? Pamiętajmy, że w królestwie ślepych jednooki jest królem
Naczelnik szaleje naród truchleje ze strachu. Dziś boimy się jeszcze bardziej jak za komuny. I to jest mistrzostwo świata. Nie wszystkie decyzje Jarosława Kaczyńskiego są trafione i wiele z nich nie podoba się Polakom. W PiS nie ma jednomyślności, jest dyktatura. A imperia padają zwykle w szczycie swojej chwały. Jak długo jeszcze prezydent Andrzej Duda będzie podpisywał wszystko co podsunie mu Naczelnik 
04 08 2018 „Pan Piotr, z zawodu wnuk, jest niezadowolony”
To doskonałe podsumowanie zgłaszanych po raz kolejny pretensji przez Piotra Walentynowicza do swoich kolegów w PiS. Wnuk Anny Walentynowicz w rozmowie z „Super Expressem” ponownie odniósł się do sytuacji w pomorskim PiS. – „Chodzi o chory układ na prawicy, który stworzył Janusz Śniadek. Jego lizusy mają wszystko, ludzie z odrębnym zdaniem lądują jak ja” – stwierdził.
Piotr Walentynowicz już w lipcu krytykował Janusza Śniadka i PiS. Pisaliśmy o tym w artykule „Ciężkie życie wnuka Anny Walentynowicz”. Jak ustalił „SE”, Piotr Walentynowicz zamierza odejść z Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
– „A nie może po prostu uczciwie pracować i nie zakładać, że praca musi być z rozdania partyjnego?”; – „Numer „na wnuczka” tym razem mu nie wyszedł”; – „Bardzo przepraszam, ale ten Pan jest z zawodu taksówkarzem. Jedyne, czego publicznie ma prawo oczekiwać od władzy jest licencja na taksówkę”; – „Walentynowicz się żali, że inni cały tort zagarnęli dla siebie, a dla niego nic nie zostało… A może by tak wziąć się do roboty, a nie czekać, aż manna z nieba spadnie???” – komentowali internauci. A Marcin Celiński z „Liberte” tak podsumował „żale” Walentynowicza: – „Pan Piotr, z zawodu wnuk, jest niezadowolony”. Źródło: se.pl, Twitter
13 07 2018 Ciężkie życie wnuka Anny Walentynowicz. Ja też chciałbym mieć tak ciężkie warunki życia Piotrusiu!?

Życie utrudnia mu również praca. Walentynowicz żali się, że musiał „wyjechać do pracy do Warszawy. Bo na miejscu znalazła się praca dla wszystkich, tylko nie dla mnie”. Dzięki Antoniemu Macierewiczowi znalazł zatrudnienie w spółce PIT-Radwar wchodzącej w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która podlega szefowi MON.
Okazuje się, że w PIT-Radwar zarobił w 2017 roku 82,4 tys. zł netto, jako radny dostał 24,1 tys. zł plus w ramach zadośćuczynienia za śmierć babci w katastrofie smoleńskiej, 250 tys. zł. Tej ostatniej kwoty nie umieścił w swoim oświadczeniu majątkowym, bo „To moja sprawa jak wydaję prywatne pieniądze”.
Walentynowicz chce ponownie kandydować do samorządu. Tym razem jednak z wysokiego miejsca. Jest przecież spadkobiercą legendy swojej babci, Anny Walentynowicz, a to powinno wystarczyć, by się z nim liczono i obdarzano go wszelkimi możliwymi przywilejami. Życie jednak nie jest sprawiedliwe…
Czytając tą wzruszającą historyjkę płakałem jak bóbr!? I tak sobie pomyślałem nachapał się za skórę babci i jeszcze mu mało. No tak pieniądze by się dalej brało, ale do roboty nie ma ochoty. Wnuk nic nie robi tylko marzy o hrabiowskim życiu. 
Dla części bliskich ofiar katastrofa Tu154M okazała się najkorzystniejszym wydarzeniem w życiu. Chcą z niej żyć do własnej śmierci. - Joanna Seneszyn.

04 08 2018 Zawrotna kariera „aniołka Kaczyńskiego”, czyli „rodzina PiS na swoim”

W ciągu niecałych trzech lat od przejęcia władzy przez PiS Sylwia Ługowska-Bulak, niegdyś „aniołek Kaczyńskiego”, ocieplający wizerunek prezesa PiS, kilkakrotnie dostała od partii rządzącej intratne posady. – „Widać wyraźnie, że „aniołek Kaczyńskiego” dalej pnie się po szczeblach kariery, bez wątpienia decydują o tym jej wszechstronne kompetencje” – ironizował w rozmowie z onet.pl Krzysztof Brejza z PO.
– „I właśnie jak „aniołek” owa pani skacze sobie z jednej chmurki dyrektorskiej na drugą, z posady na posadę w podległych PiS-owi instytucjach” – dodał poseł PO. Wystarczy wyliczyć miejsca, w których do tej pory pracowała Ługowska-Bulak. Tuż po wyborach w 2015 r. zatrudnił ją ówczesny szef MSZ Witold Waszczykowski. „Newsweek” pisał, że kierowała tam nieoficjalną komórką, która sprawdzała konta społecznościowe pracowników resortu. Chodziło o to, by – jak twierdził informator tygodnika – kontrolować ich aktywność w sieci. Krzysztof Brejza, który ujawnił przyznawanie sobie przez rząd PiS wielotysięcznych nagród, potwierdził, że na liście nagrodzonych znalazła się także Ługowska-Bulak. W ciągu dwuletniej pracy w MSZ dostała nieco ponad 23 tysiące złotych premii.
Kiedy Waszczykowski został zdymisjonowany, pani Sylwia „odnalazła się” w gabinecie politycznym ministra zdrowia. Od połowy lipca natomiast jest wicedyrektorem Narodowego Instytutu Samorządu Terytorialnego, o czym zdecydował Joachim Brudziński. Instytut zajmuje się organizowaniem szkoleń dla samorządowców, opracowywaniem analiz oraz szkoleniem kandydatów na komisarzy wyborczych.
– „Pani Ługowska-Bulak to typowy przykład „pisiewicza”, dla którego charakterystyczne jest awansowanie bez doświadczenia i bez wiedzy. Nie koniec jednak na tym, bo trzeba przecież przypomnieć, że mąż tej pani także pracuje w spółce podległej rządowi. Czyli „rodzina na swoim”, klasyka w wykonaniu PiS” – powiedział Brejza. Mąż pani Sylwii Sebastian Bulak jest zatrudniony w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, nadzorowanej przez władzę centralną. Jako asystent zarządu ŁSSE, w której skarb państwa ma ponad 70 procent udziałów, w zeszłym roku zarobił 103,7 tys. złotych brutto. Źródło: onet.pl
Dobrze się podczepiła teraz zawsze już będzie spadać na cztery łapy. Kaczyński swoim aniołkom założył rogi i przemalował na czarno.
03 08 2018 „KONSTYTUCJA” – na Warszawskiej Syrence, smoku wawelskim oraz Fryderyku Chopinie.
„Chcesz, władzo PiS-owska, nas za to ścigać i karać? To ścigaj. Wszystkich nas nie złapiecie i kolejni z nas, milionów wolnych obywateli, będą „Konstytucją” dekorować kolejne pomniki. Władza represyjna jest złą władzą, ale władza represyjna i śmieszna, jest władzą groteskową” – oświadczają działacze Komitetu Obrony Demokracji.
Na przekór histerycznej reakcji i wszczęciu prokuratorskiego postępowania wobec sprawców, działacze KOD po ubraniu monumentów upamiętniających Lecha Kaczyńskiego, postanowili ostatniej nocy ruszyć w Polskę by: „w akcie obywatelskiego sprzeciwu oraz solidarności ze ściganymi obnażyć prawdziwe intencje PiS-u i minionej nocy w wielu miastach Polski zawiesić na innych pomnikach i rzeźbach koszulki z napisem ‚Konstytucja'”.
„Chcemy w ten sposób się przekonać, czy według PiS-owskiego aparatu władzy i przemocy słowo „Konstytucja” znieważa również Warszawską Syrenkę, Smoka Wawelskiego, szczecińskiego marynarza, wrocławskie krasnale, a także Agnieszkę Osiecką, Mikołaja Kopernika czy Fryderyka Chopina” – tłumaczą. Działacze KOD z całą mocą podkreślają, że ich akcja na Pomorzu Zachodnim nie miała na celu znieważenia pomnika byłego prezydenta, zwłaszcza, że zapamiętano Lechowi Kaczyńskiemu jego najwyższy szacunek do Konstytucji. Była to natomiast „próba zwrócenia uwagi szerokiej opinii publicznej na fakt, że prezydent Andrzej Duda, mimo licznych protestów obywatelskich, podpisał się pod ustawą zmieniającą Sąd Najwyższy w kolejną – po Trybunale Konstytucyjnym i Krajowej Radzie Sądowniczej – atrapę”. źródło Komitet Obrony Demokracji

02 08 2018 PiS – kontynuatorem walki Powstańców Warszawskich – kuriozalne słowa wiceministra środowiska.
Chociaż politykom dobrej zmiany dość często zdarzają się lapsusy iście kabaretowe, podobnych bredni dawno nie słyszeliśmy. Tym razem, przy okazji obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, szczególnie zabłysnął wiceminister środowiska Mariusz Orion Jędrysek. To, że śmiał podobnie, jak stojący obok jego szef Henryk Kowalczyk założyć na ramię biało – czerwoną powstańczą opaskę to drobiazg, bo potok słów jaki popłynął z jego ust był wprost porażający.  Dowodząc, że obecna ekipa rządząca kontynuuje walkę z 1944 roku powiedział m.in.:„Póki my walczymy, tworzymy silną Polskę, bo nie chcemy, żeby coś takiego się kiedykolwiek powtórzyło… I jeśli my zwyciężymy, to znaczy, że oni też zwyciężyli, bo to jest jedna walka” – mówił z zapałem i nie koniec na tym. Jędrysek brnął dalej w swej kuriozalnej argumentacji: „Jeśli my dzisiaj byśmy przegrali, to nie tylko ta krew dotychczasowa pójdzie na marne, ale ci, którzy będą po nas, będą mieli znacznie trudniej” – wypalił. Słowem PiS-owi nie wolno przegrać „walki o Polskę”, bo – o zgrozo – „jest kontynuatorem misji żołnierzy AK…”Nie bez echa przeszło buńczuczne i co tu dużo mówić głupie wystąpienie Jędryska. „Żołnierze AK to się w grobach przewracają widząc hucpę PiS-u” – piszą internauci. Źródło koduj24.pl
01 08 2018 Skandaliczne słowa Pietrzaka o władzach stolicy.
„Warszawą rządzą złodzieje, oszuści i zdrajcy. (…) Musimy zmienić władzę Warszawy na Polaków. Ci, co rządzili do tej pory to agenci, kreatury Armii Czerwonej, potomkowie tamtej strony Bitwy Warszawskiej” – oznajmił piewca dobrej zmiany, zagadnięty o postępy w pracach nad powstaniem łuku triumfalnego, którego pomysł budowy od kilku lat forsuje. Z nieukrywanym żalem satyryk poinformował, że odpuszcza sobie walkę o łuk triumfalny bitwy warszawskiej 1920r. Wg niego za niepowodzeniem jego starań stoją obecne władze Warszawy, a jedynym sposobem na korzystny dla Pietrzaka przebieg spraw byłby sukces wyborczy ekipy Prawa i Sprawiedliwości oraz prezydentura Patryka Jakiego.
Co ciekawe, słowa Pietrzaka nie spotkały się z żadną reakcją ze strony prowadzącego. Po szokującej wypowiedzi przyłączył się on do „subtelnej” agitacji wyborczej na rzecz swoich politycznych faworytów.
Mowa nienawiści w języku debaty politycznej rozgościła się Polsce na dobre. Najwyraźniej Pietrzak właśnie w tym stylu włącza się do kampanii Patryka Jakiego i ekipy Prawa i Sprawiedliwości. Najgorsze, że jak wiele wskazuje na to, będzie bezkarny w swojej narracji i w żaden sposób nie odpowie za skandaliczne słowa, a to tylko zachęci innych do naśladowania w kampanii wyborczej do władz Warszawy. Już dziś widać, że polegać ona będzie na antagonizowaniu i dzieleniu mieszkańców stolicy na prawdziwych warszawiaków i „słoików”, a teraz jeszcze dodatkowo na Polaków i „kreatury Armii Czerwonej”. Źródła: CrowdMedia
Pietrzak to mistrz satyry i wykiwania cenzury. Nikt by lepiej nie opowiedział między wierszami o zasługach dla Polski rodziny Kaczyńskich i Macierewiczów. To jest przestroga tego co czeka Warszawę i Polskę gdy pisowski kandydat zostanie prezydentem miasta. Historia zapamięta Wałęsę jako tego co obalił komunizm, a Kaczyńskiego jako tego co podzielił naród, i pomnożył nienawiść.

01 08 2018 Rosja dopuści ekspertów do wraku Tupolewa, a Macierewicz kręci nosem.
Znowu na pierwsze strony gazet wraca temat katastrofy smoleńskiej. Po wielu zabiegach, Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zgodził się na przyjazd prokuratorów i ekspertów, by mogli dokonać oględzin tupolewa.
Antoni Macierewicz ma swoje zdanie w tej sprawie i zgodę Rosji nazywa jawną kpiną. Stwierdził w Radiu Maryja, że według niego „mamy do czynienia z bezczelną i tradycyjną grą rosyjską, którą znamy w Polsce od wieków”. Podkomisja smoleńska chce bowiem dokładnie zbadać samolot i dokonać jego rekonstrukcji, a Rosjanie „z jednej strony mówią proszę bardzo, możemy zgodzić się na oględziny, ale nie badanie. A równocześnie w skierowanym do mnie piśmie odpowiadają, że rekonstrukcji w żadnym wypadku nie będzie, na rekonstrukcję się nie zgodzimy”. Przypomina też, że zgodnie z raportem Rady Europy dotyczącym katastrofy smoleńskiej, „obowiązkiem Rosji jest oddanie wraku”. Samolot powinien więc być zwrócony, a sama zgoda tylko na obejrzenie to absurd.
Nieco inaczej na sprawę patrzy Katarzyna Lubnauer. Napisała na Twitterze, że „Od zawsze mówiłam, że Putinowi opłaca się zwrócić wrak, jeśli przechyli to szale zwycięstwa na stronę PiS w wyborach 2019 r. Bo PIS dobrze służy polityce Putina – rozwala UE”. Czas pokaże czy pani Lubnauer ma rację i Tupolew wróci do Polski.
Również Tomasz Lis nie ukrywa swojego zdania w tej sprawie. Według niego „Coraz głośniej się mówi, że Putin za chwilę zrobi jakiś gest wobec reżimu w Warszawie za neutralną wobec Rosji i wrogą wobec UE i Ukrainy politykę PIS. Wrak wraca?
No tak. Nie wiem, czy to rzeczywiście ukłon Rosji w stronę PiS, ale zbliżają się wybory, więc i wraca temat katastrofy, który jak żaden inny, utrzymuje elektorat PiS w posłuszeństwie i oddaniu. Zapewne pojawią się nowe koncepcje i pan Macierewicz popłynie na fali własnej fantazji. Chwilowo jednak trzeba wysłać przekaz do narodu, że Rosja wciąż się opiera, pozwoli tylko popatrzeć na Tupolewa ekspertom z Polski i to nic nie da.  No chyba że ci eksperci są tak profesjonalni, że wystarczy im spojrzeć a już będą wiedzieć, co i jak. Tamara Olszewska Źródło: wp.pl
Macierewicz kręci nosem bo doskonale wie, że to dla niego będzie bilet tylko w jedną stronę, to będzie jego polityczne seppuku. Macierewicz musi jechać, ma jedyną okazję by udowodnić teorię wielkiego wybuchu. Tylko czy starczy mu na tak bohaterski czyn odwagi?

01 08 2018 W Stalowej Woli runął maszt – Morawiecki 2 maja wieszał na nim flagę.

18-metrowy maszt w centrum Stalowej Woli runął wczoraj po południu. Na szczęście nikomu nic się nie stało. 2 maja tego roku podczas hucznych uroczystości flagę na nim wciągnął Mateusz Morawiecki.
Kilka dni przed uroczystościami, gdy maszt już stał, okazało się, że jest samowolą budowlaną. Miasto postawiło go, nie mając wszystkich wymaganych pozwoleń. Prezydentem Stalowej Woli jest polityk PiS Lucjusz Nadbereżny. 26 kwietnia w nocy służby miejskie musiały wykopać maszt. Prezydent w ekspresowym tempie dostarczył brakujące do wydania zgody dokumenty i po dwóch dniach znów go wkopano
Internauci ironicznie komentowali. – „Kurde, niby taki zwykły maszt, a jednak rozumie, potrafi i wie, jak wyrazić poczynania obecnych władz”; – „Czyżby to „znak niebios”? W Stalowej Woli, runął maszt. Po odwiedzeniu zakładów PESA w Bydgoszczy przez M. Morawieckiego, zakłady zaczęły upadać. Czyżby M. Morawiecki, to jakieś „fatum” dla Polski? Może ciężar „zbrukanej przez PiS” flagi, zniszczył maszt?”;
– „Podobnie będzie z Luxtorpedą, milionem elektryków na 2025 rok, wspaniałym wozem Hussarya (świetny, jak stwierdził Morawiecki, bo ma dwa wlewy paliwa, po lewej i po prawej) i galaktycznym CPK w Baranowie”; – „Trzeba widzieć też pozytywne strony: stał przez trzy miesiące, prawie. Niektóre doskonałe i wiekopomne ustawy naszej Przewodniej Siły Narodu potrafią być w tym czasie pięć razy zmienione, a na koniec jeszcze podpisane przez osobę podającą się za prezydenta” Źródło: wyborcza.pl
Morawiecki to kolejny po Lewandowskim, Midas który wszystko co dotknie zamienia w popiół. Lejwoda Morawiecki jak jeszcze przez pól roku będzie premierem to tyle wody naleje, że Bałtyk będzie pod Radom sięgał. To były prorocze słowa Sienkiewicz h.. d... i kamieni kupa, tyle z Polski po Jarosławie zostanie. Wczoraj w Szkle Kontaktowym premier wygłosił szczytną myśl godną tylko Kim Dżon Una „CZASAMI ROLNIKOM POTRZEBNE JEST SŁOŃCE A CZASAMI MNIEJ SŁOŃCA” a czasami do wegetacji roślin potrzebny jest deszcz -myślicielu .Mając takiego przywódce jak nic coraz bliżej nam Korei Północnej. 
31 07 2018 Jak prominentny PiS–owski funkcjonariusz pijany jeździł po Wrocławiu.
Wszystko dlatego, że popuścił wodze ułańskiej fantazji i nocą z piątku na sobotę, po suto zakrapianej imprezie, wsiadł do służbowego passata i „odważnie” ruszył ulicami Wrocławia. W alei Brucknera jechał już wężykiem. Gdy chciał skręcić w ul. Kwidzyńską, zamiast na pas jezdni wjechał… na tory tramwajowe. Świadek zdarzenia wezwał policję, a pan prezes trafił na komendę i wtedy zaraz się wydało, że w żyłach pana prezesa płynie krew z dodatkiem 2 promili alkoholu.
To powinno nieco przystopować niezbyt zresztą udaną polityczną karierę PiS-owca. W poniedziałek o godz. 14 rzecznik prasowy KGHM poinformował media, że Jacek A. złożył rezygnację z funkcji prezesa KGHM Centrozłom. Nie wiadomo jeszcze, jak zareagują władze partii. Można sobie jednak wyobrazić smutek Jacka A, który w tak młodym wieku zyskał władzę nad licząca 350 osób załogą w spółce skarbu państwa, a teraz musi się rozstać nie tylko z tym, ale też ze służbową luksusową limuzyną, nie mówiąc o wysokich zarobkach. Złośliwi komentując to zdarzenie mówią, że ledwo złapał pana Boga za nogi, to z miejsca grunt spod tych nóg mu się usunął. I pomyśleć, miało być tak pięknie: Jacek A. jest już w Prawie i Sprawiedliwości od 2011 r. Przewodniczy w PiS Komitetowi Terenowemu – Wrocław. Jest bliskim współpracownikiem Mirosławy Stachowiak- Różeckiej, kandydatki PiS na prezydenta Wrocławia. 
Źródło: Fakt
No ale odprawę i to milionową zgarnie. Wcale by mnie nie zdziwiło gdyby okazało się, że to policjanci byli pijani? Za dobrych czasów policja takiego działacza partyjnego do domu odwoziła.

31 07 2018 PiS boi się Ziobry?

„Daliśmy regularnemu psychopacie dostęp do wszystkich materiałów ze śledztw, które można wykorzystać przeciwko naszym działaczom i radnym”
 – miał ostatnio powiedzieć znajomemu z opozycji jeden z posłów PiS – czytamy w artykule Cezarego Michalskiego na łamach „Newsweeka”. Mowa o słynnym „centralnym rejestrze”, za sprawą którego Ministerstwo Sprawiedliwości uzyskało dostęp do materiałów z prowadzonych postępowań sądowych. Dziś „centralnym rejestrem haków” nazywają go już nie tylko krytyczni wobec prokuratora generalnego sędziowie, ale także działacze PiS, zauważa Michalski. „Psychopatą” zaś miałby być sam Zbigniew Ziobro.
Tymczasem miało być inaczej, i piękniej. Wszak w piątek 20 lipca 2018 r. sejm przyjął kolejne nowelizacje ustaw o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa i prokuraturze, tym samym doprowadzając wreszcie do finału proces niszczenia w Polsce niezawisłych sądów. A wszystko po to, by Zbigniew Ziobro przy pomocy wiernych prokuratorów i posłusznych sędziów zniszczył opozycję. Dlaczego? Jak wyjaśnia Michalski: „Dla Kaczyńskiego jest to kwestia kluczowa. Jego kolejne nowelizacje prawa wyborczego budują układ premiujący najsilniejsze partie. Ma on gwarantować jedność obozu prawicy po jego odejściu, zarazem jednak grozi utworzeniem dwubiegunowego systemu politycznego, w którym wokół PO powstanie koalicja zdolna do odsunięcia od władzy PiS. Dlatego kluczowe – z punktu widzenia prezesa – jest zniszczenie Platformy. To pozwoli zbudować system polityczny znany z Putinowskiej Rosji, gdzie opozycja została zniszczona przez podporządkowane władzy służby, prokuraturę i sądy”.
Dodajmy, w ślad za publicystą „Newsweeka”, że cena za stworzenie tych możliwości była ogromna. PiS zapłaciło za to „masowymi protestami, sondażowymi nurkowaniami, wreszcie totalną marginalizacją w Europie”. Kaczyński uznał, że taki słony rachunek za zniszczenie opozycji gotów jest uiścić. Tyle, że postawił najwyraźniej nie na tego człowieka, co trzeba. Teraz Kaczyński z Brudzińskim i Morawieckim zastanawiają się, jak Ziobrę usunąć. Nic dziwnego, że wspomnianego 20 lipca – choć teoretycznie powinien promienieć – prokurator generalny i minister sprawiedliwości w jednej osobie w sejmie wyglądał – mówiąc delikatnie – raczej nietęgo. Oto bowiem jeszcze tego samego dnia – niczym znak z zaświatów – pojawił się na sejmowej mównicy sekretarz generalny PO Stanisław Gawłowski. Zamiast siedzieć w „areszcie wydobywczym”, przemówił do posłów partii rządzącej: –„Byłem w miejscu, do którego wielu z was niedługo trafi. Czekają tam na was. Nie będzie wam łatwo” – cytuje Michalski. W czasie wystąpienia Gawłowskiego Ziobro siedział w ostatniej z rządowych ław, ukryty za plecami Beaty Szydło.
W szeregach PiS rośnie niepokój. Bo Ziobro zadania zniszczenia opozycji na modłę putinowską nie wykonał. Jak powtarzają sobie na sejmowych korytarzach posłowie i posłanki PiS: „CBA zatrzymuje, ale Ziobro jakoś nie skazuje”. Zbigniew bynajmniej nie zmarnował jednak ostatnich lat. Wykorzystał ten czas… do zgromadzenia informacji pozwalających szantażować PiS. „Wyszło to na jaw przy okazji starcia z Mateuszem Morawieckim, który próbował się Ziobry pozbyć podczas rekonstrukcji rządu. Okazało się jednak, że ten dysponuje materiałami z „rozwojowego śledztwa” w sprawie udzielania kredytów walutowych przez bank BZ WBK w czasach, gdy Morawiecki był jego prezesem” – czytamy w portalu. Obro – przypomina Michalski – ma zastępy wiernych prokuratorów, których awansował i wyposażył w przywileje oraz wysokie pensje; mianowanych przez siebie prezesów, wiceprezesów i naczelników wydziałów ponad jednej trzeciej sądów, członków KRS, a wkrótce także dublerów sędziów Sądu Najwyższego. Nie wspominając już o „swoich” w licznych spółkach skarbu państwa. A przypomnijmy, że Ziobro ma zaledwie ośmiu posłów i dwóch senatorów w parlamencie. Mimo tego, stał się niebezpiecznym graczem. PiS ma się czego bać. Źródło: newsweek.pl
27 07 2018 Jak Morawiecki senior okpił Kukiza. Pieniądze skasował, ale domu weterana nie wybudował.
Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze. To banalne sformułowanie doskonale ilustruje relacje między ojcem premiera Kornelem Morawieckim, a szefem ugrupowania Kukiz’15 – Pawłem Kukizem. Jeszcze do niedawna panowie „kroczyli” ręka w rękę, a teraz, jak podaje Super Express: „takiej politycznej wojny jeszcze nie było”. O co poszło?
Dziennik ujawnił, że stowarzyszenie Kornela Morawieckiego, czyli Solidarność Walcząca, dostała od Komitetu Wyborczego Kukiz’15 w 2017 roku 720 tys. zł m.in. na budowę domu weterana. Od tamtej pory sporo czasu minęło, a domu jak nie było tak nie ma! Gdzie się podziała kasa? – irytuje się Kukiz.
„Część kwoty poszła właśnie na wczasy dla seniorów w Jastrzębiej Górze. A dom weterana chciałbym, żeby powstał, ale na razie się nie zanosi, potrzeba więcej pieniędzy” – twierdzi z rozbrajającą szczerością Kornel Morawiecki.
„Część kwoty została wydana na dofinansowanie uczestników programu „Seniorzy obok nas”. „Podczas spotkań następuje pogłębienie wiedzy seniorów, poprawa ich samopoczucia” – czytamy w piśmie do Kukiza z dnia 11 czerwca 2018. Jak widać nie pomógł nawet zastrzyk rządowej dotacji 300 tys. jakie ostatnio zgarnął Kornel Morawiecki i jego stowarzyszenie, o czym obszernie pisaliśmy w publikacji „Przyszły czasy na tatusiów: 300 tys. zł. od rządu dla Morawieckiego seniora…”
Pytany, czy w takim razie zwróci te 720 tys. zł Kukizowi odpowiada: „Nie mam takiego zamiaru. No jak?! Dlaczego?!” – dodaje ojciec premiera.
Trudno się dziwić wzburzeniu i rozczarowaniu Kukiza. Dał Morawieckiemu środki na konkretny cel: „Moją intencją nie było fundowanie staruszkom wczasów, tylko trwały budynek dla nich, dom weterana! Taka była umowa z Kornelem Morawieckim! Gdybym wiedział, że w taki sposób te pieniądze będą spożytkowane, to w życiu bym się nie zgodził na przelanie 720 tys. zł dla Solidarności Walczącej. Jeżeli nie ma nawet działki kupionej, nie ma zaczętej budowy, to tak Kornel oszukał mnie, jak i weteranów z Solidarności Walczącej. Jestem bardzo zaskoczony i zdumiony taką sytuacją. Co się z tymi pieniędzmi dzieje?!” – pyta oburzony sytuacją Paweł Kukiz. Super Express sprawdził. Faktycznie w 2017 roku na konto stowarzyszenia SW wpłynęło od komitetu Kukiz’15 720 tys. zł. Z umowy podpisanej przez „prawą rękę” Kukiza, Dariusza Pitasia i ludzi Kornela Morawieckiego wynika, że pieniądze te miały być przeznaczone na cele statutowe, w tym m.in. na budowę domu weterana opozycji antykomunistycznej. „Gdzie jest ten dom weterana?!” – pyta marszałka seniora zirytowany Kukiz. Źródło: Super Express
Kornel Morawiecki nie pierwszy raz oszukał członków Solidarności Walczącej. Do dziś nie rozliczył pieniędzy ze zbiórek ludzi dobrej woli w Europie, jak i Polonii za Wielkiej Wody przekazanych na pomoc rodzinom represjonowanych działaczy opozycji.
Czy rola jaką pełni tatuś premiera Morawieckiego w GetBack, jest podobna do tej jaką pełnił syn Tuska w Amber Gold? Czy Kornel Morawiecki szefuje Grupie Trzymającej Władze w Polsce?


27 07 2018 Sędzia Łączewski idzie na wojnę z Ziobrą i tygodnikiem „Sieci”

Sędzia Wojciech Łączewski wysłał do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez autorów tekstu w tygodniku „Sieci”, a także przez Zbigniewa Ziobrę.
Według sędziego „powinien on wszcząć z urzędu postępowanie, które sprawdziłoby w jaki sposób ujawniono tajne materiały z prowadzonego śledztwa”. Chodzi o artykuł, który opisuje proces Mariusza Kamińskiego i szefów CBA. Wojciech Łączewski był sędzią w tej sprawie, przez co został celem numer jeden partii PiS.
Dziennikarze zarzucili Łączewskiemu, że proces „był ustawiony” powołując się na rzekomą znajomość sędziego z Piotrem Niemczykiem, byłym wiceszefem UOP, dzisiaj współpracującym z PO. W tekście pojawiły się, zdaniem Łączewskiego, liczne pomówienia i oskarżenia, a także podane zostały tajne fakty związane ze śledztwem.
Komentarz : Ewa Ivanova
Sędzia Schab w 2016 uchylił wyrok skazujący Kamińskiego i umorzył spr. po ułaskawieniu. Nie zadał pytania SN. Ziobro zrobił go rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów. Sędzia Łączewski w 2015 skazał b. szefów CBA, dziś zajmuje się nim prokuratura,a prorządowe media piszą o nim paszkwile.
Jak dowiadujemy się z Wirtualnej Polski, dziennikarze tygodnika mieli bezprawnie rozpowszechnić informacje ze śledztwa, jeszcze zanim poznał je sąd. Na dodatek sędzia zarzuca gazecie pomówienie, „które może poniżyć w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska”. „Prokuratura (…)przestała jawić się jako instytucja stojąca na straży praworządności, a stała się narzędziem umożliwiającym walkę z osobami uważanymi za przeciwników” – napisał w uzasadnieniu sędzia.
Sędzia Łączewski nie pierwszy raz musi mierzyć się z konsekwencjami skazania Kamińskiego. Głośno było o tym, że nieznani sprawcy odkręcili koła w jego samochodzie, strzelali do szyby pojazdu z wiatrówki, a funkcjonariusze CBA oskarżali go o łapówkarstwo.  Źródło: naTemat/wp.pl

27 07 2018 Prof. Sadurski: Kaczyński hersztem gangu. Większość parlamentarna – zorganizowaną grupą przestępczą.
Profesor filozof prawa i wykładowca na Uniwersytecie w Sydney, bardzo krytycznie ocenił w „Faktach po Faktach” obecną sytuację w Polsce.
Komentując parafowanie przez Dudę nowelizacji ustawy między innymi o ustroju sądów, Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa i prokuraturze stwierdził:„Wydaje mi się, że system już został domknięty. Jeżeliby tak stworzyć katalog rzeczy dotyczących polskich instytucji, to właściwie wszystkie już zostały skolonizowane przez władzę, która zachowuje się jak okupant w tym kraju.” Dalej wyjaśniał: „Najpierw wyłączony został Trybunał Konstytucyjny, aby wszystkie inne ustawy mogły przechodzić bez względu na ich niekonstytucyjność, potem zabrano się za prokuraturę, komisje wyborcze, sądy powszechne, Krajową Radę Sądownictwa, i teraz Sąd Najwyższy.Tak naprawdę to chyba nic już nie zostało” – podkreślił.
Powiedział, że widzi teraz już tylko dwie ważne instytucje, które PiS mógłby jeszcze „skolonizować”. „To jest Rzecznik Praw Obywatelskich, za którego jakoś się na razie nie zabierają” – tłumaczył. „Druga ważna instytucja to są media prywatne” – dodał.
Profesor Sadurski nie wykluczył kolejnych nowelizacji ustaw w związku ze zmianami w Sądzie Najwyższym. „Oni mogą wszystko. Dlatego muszę powiedzieć, że ta dzisiejsza decyzja prezydenta [o podpisaniu ustaw – przyp.red.] jest naprawdę tak bardzo smutna.” Dodał, iż miał nadzieję, że prezydent „będzie chciał coś zrobić, żeby uchronić się od tej hańby”.
Profesor podkreślił, że „wszyscy poprzednicy Andrzeja Dudy jednak realizowali funkcje, jakie ich pozycja konstytucyjna im daje”, korzystali także z weta w sytuacji, gdy ustawa była przyjmowana większość parlamentarną, z której się wywodzili. Duda – jak ocenił – skorzystał w ważnej sprawie z weta tylko raz, gdy nie spodobały mu się szerokie uprawnienia, jakie przypisał sobie w ustawie o KRS i Sądzie Najwyższym minister sprawiedliwości.  Oceniając „wpadkę” z referendum profesor Sadurski stwierdził, że senatorowie Prawa i Sprawiedliwości „tak naprawdę mu pomogli, dlatego że uratowali go przed takim długim, bolesnym samoośmieszeniem się aż do listopada przyszłego roku”. Źródło: TVN24
Ponad cztery lata temu pisałem: Dlatego nie chcę by znowu Kaczyński przejął władzę? Znowu ma powrócić szukanie haków czyli inwigilacja każdego. A Macierewicz niczym Wielki Inkwizytor będzie organizował krucjatę w imię prawdy i sprawiedliwości na Moskala zaś prezes Jarosław zacznie realizować testament polityczny brata. No a dzień ma zaczynać się od modlitwy o pomyślność, potem praca za bóg zapłać, msza dziękczynna, umartwianie, wypominki, spanko i abarotno świątek, piątek i niedziela. Niestety wtedy będzie już za późno by myśleć o swojej godności, prawach.....A w tym wszystkim wspomagać będą prezesa Kaczyńskiego jedyne media jakie pozostaną Radio Maryja, Telewizja TRWAM i dzienniki katolicko- prawicowe... Czy aż tak bardzo się myliłem?
Około 3 lat temu znalezione w sieci:Jak będzie wyglądać Polska, kiedy Kaczyński dorwie się do władzy? Jak on. Będzie niedomyta, rozmemłana, obleśna, nieestetyczna, z zepsutymi zębami, niedouczona, agresywna, cwana a pozbawiona elementarnej szlachetności i ducha, zadufana w sobie, gardząca wszystkim i wszystkimi i - przede wszystkim - bezgranicznie głupia. Takiej Polski chcemy? Czy taką Polskę można kochać i szanować

27 07 2018 PiS przeforsował korzystną dla siebie ordynację do Europarlamentu.
Senackie Biuro Legislacyjne przestrzegało, że pisowska zmiana ordynacji do Parlamentu Europejskiego może być uznana za niezgodną z prawem europejskim. – „Polska będzie jedynym w Unii krajem, w którym efektywny próg wyborczy przekroczy i to ponad 3-krotnie unijne maksimum 5 proc. W Polsce efektywny próg wyborczy będzie wynosił 16,5 proc. Tyle głosów w skali kraju będzie musiał otrzymać komitet wyborczy, żeby uzyskać mandat” – napisali senaccy prawnicy. Na co marszałek Karczewski stwierdził po prostu, że się z nimi nie zgadza i zamówił własne ekspertyzy. Jeszcze ich nie dostał, ale on sam i senatorowie PiS dzisiaj przegłosowali zmianę ordynacji do PE.
Zdaniem senatora PO Bogdana Klicha, PiS ustanawia ordynację wyłącznie ze względu na własne interesy. – „To jest myślenie, że modyfikacja ordynacji wynika z wąsko pojmowanego interesu partyjnego, podczas gdy tu chodzi o interes publiczny, całego kraju. Nie można przedkładać interesu partyjnego, tak jak robi PiS, nad interes publiczny, bo w ten sposób robi się prywata” – powiedział Klich. Dodał, że klub Platformy był przeciwny tej nowelizacji, ponieważ nie spełnia ona warunków i wymogów prawa unijnego, jest nieuczciwa wobec mniejszych partii politycznych, a także zmniejszy zainteresowanie wyborami parlamentarnymi.
Senator Grzegorz Napieralski: – „Prezes PiS Jarosław Kaczyński boi się rozłamu w swoim środowisku; że powstanie dodatkowa siła narodowa, konserwatywna, która odbierze PiS głosy”. Przywołał przykład samodzielnego startu w wyborach do PE Zbigniewa Ziobry. Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się 26 maja 2019 r. Źrodło: onet.pl
Coś mnie się wydaje że Kaczyński strzelił sobie sam w to chore kolana. Czy znajdzie się chociaż jeden kandydat z PiSu, który przekroczy ten wysoki próg wyborczy? Wątpię by znalazł się taki z wielkiej czwórki POPiSPSLSLD. Kiedy wreszcie przestaniemy głosować na partyjniaków, a zaczniemy wybierać fachowców na urzędy. Dziesiątki lat minęły a my nadal jak te ćmy w ogień włazimy. 
26 07 2018 Premier Gliński daje na drodze przykład… obłudy.
Brawura kierowców na drogach to wielki problem Polaków. Statystyki drogowe jasno wskazują, że nie tylko wielki, ale i śmiertelnie groźny. Ostatnio minister Piotr Gliński zechciał własną twarzą wesprzeć kampanię społeczną w tej sprawie.
To wspólne przedsięwzięcie Ministerstwa Kultury oraz Inspekcji Transportu Drogowego, w którym chodzi o przybliżenie Polakom drogowego savoir-vivre’u. O tym, jak tragiczne w skutkach bywa niezwracanie uwagi na innych użytkowników drogi – Gliński przekonuje w filmie promującym nową akcję „Z kulturą w drodze”. Polityk sugeruje, że sam od takich zachowań stroni – czytamy w portalu fakt.pl.
Twarzą minister Gliński akcję wprawdzie wsparł, ale resztą ciała – usadzoną w służbowej limuzynie – niestety już niekoniecznie. Jak wynika z materiałów opublikowanych w portalu Fakt, to co profesor odstawił na drodze jesienią ubiegłego roku, może budzić co najmniej rozterkę. A nawet więcej – strach. W drodze do resortu minister zaliczył kolejno: jazdę buspasem, ignorowanie nakazu skrętu w prawo oraz przejeżdżanie linii ciągłej… Takie łamanie przepisów drogowych naraża przecież na niebezpieczeństwo innych użytkowników drogi. – Powinniśmy mieć szacunek dla innych kierowców – podkreśla Gliński, zachwalając akcję „Z kulturą w drodze”. To teraz pora wziąć je do serca! Źródło: fakt.pl
Jak się ma taką sztukę przed sobą, to trudno zachować kulturę.
Na oczach premiera, prezydenta, prezesa Kaczyńskiego prof. Gliński robi przekręt stulecia na 500 mln złotych, w normalnym kraju już dawno oglądałby świat spoza krat, a w takich Chinach dostałby kulkę, lub sznur konopny. No a w Polsce Kaczyńskiego pewnie kilka medali, odznaczeń otrzyma, i oczywista oczywistość nagroda i premia mu się należą, wszak działaj w dobrej wierze. No a czy to takie ważne w czyjej?

25 07 2018 Lasy Państwowe ofiarą roszczeń.
Kolejny raz powraca temat Lasów Państwowych których obecny stan prawny jest solą w oku ugrupowań politycznych rządzących Polską. Żeby zobrazować cały splot wydarzeń mających doprowadzić do wyprzedaży lasów państwowych trzeba cofnąć do samego początku, czyli do roku 2008. W tamtym czasie koalicja PO-PSL i stojący na jej czele premier Donald Tusk złożył propozycje wypłacenia środowiskom żydowskim rekompensatę za zagrabione przez Niemców i Sowietów mienie. W styczniu 2009 r. pełniący obowiązki marszałka Bronisław Komorowski spotkał się z ambasadorem USA Victorem Ashem. Dokument (ujawniony przez Wikileaks) ze spotkania z ambasadorem został później wysłany z ambasady Stanów Zjednoczonych w Polsce do Waszyngtonu. W notatce potwierdził się temat wypłat rekompensaty za mienie odebrane podczas II wojny światowej, co miało zostać sfinansowane ze środków uzyskanych dzięki sprzedaży części mienia narodowego, w tym Lasów Państwowych. Komorowski stwierdził, iż premier Tusk zmusi niepokornych ministrów by dołożyli się do rekompensat, sprzedając państwowe lasy i nieruchomości. 18 grudnia 2014 podjęto próbę zmiany konstytucji która miała być droga do prywatyzacji Lasów Państwowych. Na szczęście projekt przepadł bo koalicji PO-PSL zabrakło 5 głosów.
Po wygranych wyborach do parlamentu przez PiS ,a także zmianie na fotelu prezydenckim na którym zasiadł Andrzej Duda wydawało się, że w końcu mamy rząd dla którego nadrzędnym celem będzie troska o interes Polski.
We wrześniu 2016 roku już jako prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką podczas pobytu w Nowym Jorku spotkał się z przedstawicielami Komitetu Żydów Amerykańskich,Światowego Kongresu Żydów (nota bene z organizacją która cyklicznie wzywa nasz kraj do załatwienia zwrotu bez spadkowego mienia które utracili podczas drugiej wojny światowej), oraz Lidze Przeciw Zniesławieniom.
Jak przyznał Abraham Foxman, prezes Ligii Przeciw Zniesławieniom podczas spotkania rozmawiano o kwestii restytucji mienia żydowskiego w Polsce. Nie wiadomo jak przebiegało spotkanie, co prezydent obiecał, ale od tego czasu relacje Polsko- Izraelskie zaczęły się umacniać. Celebrowana na każdym kroku przyjaźń między dwoma narodami, czy może trafniej rzecz ujmując platoniczna miłość PiS-u do Izraela zaowocowała brakiem reakcji na uchwalenie i podpisanie przez prezydenta Donalda Trumpa ustawy 447. Polska nie podjęła żadnych działań w celu ochrony majątku narodowego którego wydarcie ma wspierać wyżej wymieniona ustawa.
Co więcej działania rządu wyzwalają powody do niepokoju po tym jak na światło dzienne wyszły zapiski projektu nowelizacji ustawy o Lasach Państwowych. Projekt zakłada utworzenie z Lasów Państwowych spółki Polskie Domy Drewniane S.A . Spotkało się to z protestami leśników przed Sejmem. Projekt ustawy przewiduje możliwość dopuszczenia akcji nowej spółki do obrotu na giełdzie papierów wartościowych, co może doprowadzić do nierentowności Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe i ostatecznie do sprzedaży polskich lasów.
Przewodniczący KSZNOŚiL NSZZ Solidarność Zbigniew Kuszlewicz nawiązując do prac nad nowelizacją powiedział; ''Utworzenie spółki całkowicie wypacza, nadane przez ustawę ramy funkcjonowania gospodarstwa leśnego. Wypacza również ustawę obywatelską o zachowaniu strategicznych zasobów naturalnych kraju. Mamy teraz zapisy,które wręcz uniemożliwiają jakikolwiek rozbiór lasów, a spółka na pewno jest furtką, żeby powstała jedna spółka, a w następnej kolejności jeżeli jedna powstała, to dlaczego nie mogłoby powstać ich więcej? Wiemy, że zakusy są różne.''
Lasy Państwowe zajmujące 7600 km kw, tj prawie 1/4 terytorium kraju są dobrem ogółu. Obecnie obowiązujące prawo uniemożliwia przejęcie polskich lasów przez podmioty prywatne. Projekt nowelizacji zniesie to prawo, co w konsekwencji może doprowadzić do wyprzedaży majątku narodowego. Znając pro izraelskie zakusy zarówno rządów PO jak i obecnych mamy uzasadnione powody do niepokoju. Źródło niepoprawni.pl
24 07 2018 Barierki przed Sejmem, czyli Dzień Świra.
Marszałek Karczewski właśnie rozwiązał spór leksykalny w sprawie barier wokół Sejmu. Do tej pory obowiązywała w tej kwestii narracja posłanki Pawłowicz, że te barykady to dla obrony parlamentu przed „lewackim bydłem”, które – wpuszczone na sejmowe marmury – robi tam „chlew”. Ale teraz już wiadomo – te zapory to „na świry”.
Pan marszałek, z wykształcenia lekarz, dobrze wie, co mówi. Kto bowiem agresywnie demonstruje przeciwko „dobrej zmianie”? No, przecież nikt rozsądny. Każdy to przyzna. Ludzie niezaburzeni, zdolni do racjonalnego myślenia i kontrolujący emocje już dawno zrozumieli bowiem, że występowanie przeciwko wszelkim poczynaniom partii aktualnie rządzącej nie ma sensu. Głęboki sens, przekładający się na osobiste powodzenie życiowe, ma natomiast poparcie formacji władzy. Chyba, że ktoś woli mieć na karku postępowanie prokuratorskie, stracić posadę (bo wiecie, rozmiecie), dotacje, pozwolenia albo koncesje, czy czego tam konkretnie potrzebuje, a na dodatek stać się przedmiotem zainteresowania skarbówki, policji, kuratora, wizytatora lub inspekcji pracy. Każdy przyzna, że takie prowokowanie losu to zachowanie co najmniej nieracjonalne. To po pierwsze. A po drugie, to nie jest normalne, że się komuś „dobra zmiana” nie podoba. Bo co? Ma ktoś coś przeciwko skutecznemu zwalczaniu biedy? Przeciw temu, żeby się nam rodziło więcej dzieci? Przeszkadzają takiemu komuś niedrogie mieszkania na wynajem, czy może ma rządzącym za złe podwyżki emerytur i okoliczność, że Polacy, dzięki ustawom PiS, nie muszą już pracować ponad siły aż do śmierci? Albo trzy stówki na wyprawkę szkolną komuś nie pasują? Lub porządek w szkołach i likwidacja gimnazjów – źródła patologii i przemocy?
Paru z przeproszeniem „Miauczyńskich”, których uwiera nowa Polska skrojona na potrzeby i oczekiwania zwykłego człowieka. Ale – umówmy się – to margines. To, co dla nich jest chamstwem, prostactwem, zamordyzmem, bezczelną butą i „psią kupą pod oknami”, dla zdrowej moralnie i umysłowo, niespaczonej estetycznie większości jest manifestacją normalności właśnie. A dla owej większości to przecież normalne, że silniejszy ma zawsze rację i każdemu „w łeb dać może dać”, a słabszy może mu mniej więcej tyle, co klient panu hydraulikowi z nieśmiertelnego skeczu Jana Kobuszewskiego.
Toteż i „świrów” przed Sejmem była zaledwie garstka. Naród pod wpływem „dobrej zmiany” w szybkim tempie zdrowieje psychicznie i odradza się moralnie. Nawet tak zwana opozycja też powoli adaptuje się do aktualnych standardów normalności, bo mobilizacja jej elektoratu była w tych dniach żadna. „Świrom” natomiast – którym „nie udało się życie” – wyrozumiała władza już wkrótce zafunduje Psychiatryk Plus, plus bezpłatne leki na depresję.
Autor Bożena Chlabicz-Polak, koduj24.pl
Kaczyński, polecił by wybrańcy narodu odgrodzili się barierami od narodu, który ich wybrał. PiS stoi tam gdzie kiedyś stało ZOMO, i pilnuje by raz zdobytej władzy już nigdy nie oddać. Zatem inne sprawy schodzą na plan dalszy. Będziemy to pamiętali przy najbliższych wyborach. Ja już wiem na kogo nie będę głosował, a Ty już wiesz?
Ten protest w obronie sądów bez szerokiego poparcia ulicy musi zakończyć się porażką. Dlaczego skoro protestujący walczą o demokrację? Społeczeństwo ma to za przeproszeniem w głębokim poważaniu? Bo tak naprawdę nie jest ważne kto będzie kierował SN, TK, bo i tak pozostanie po staremu, że prawo jest dla biednych a sprawiedliwość dla bogatych. 
21 07 2018 Komisja ds. VAT nie będzie badać rządów PiS.
– „W kom. śledczej ds. VAT będą zasiadać pomorscy posłowie PiS – Horała i Smoliński. Członkiem tych samych regionalnych struktur partyjnych był do wczoraj Przemysław M., zatrzymany przez CBA za wyłudzenia. To dlatego PiS nie chciał zająć się wyłudzaniem podatku w l. 2015-18” – napisał na Twitterze Zbigniew Konwiński, który z ramienia PO też jest członkiem tej komisji. Pisaliśmy o tym w artykule „Działacz PiS, były wiceprezes Lotosu zatrzymany – wyłudzał VAT”.
PO chciała, żeby komisji ds. spraw wyłudzeń VAT zajęła się także okresem, w którym rządzi PiS.
– „Bo tutaj nie chodzi tylko o Przemysława M. i 7 milionów. PricewaterhouseCoopers podaje w swoim raporcie, że luka vatowska w latach 2016-2018 wynosi ponad 90 mld złotych. Poza tym już w 2018 roku widzimy, że luka się zwiększa. Jeżeli PiS rzeczywiście chciałby zbadać lukę VAT-owską, to nie powinni prac komisji zawężać tylko do naszych rządów. Jest szereg rozwiązań, które rząd PO-PSL proponował by skuteczniej ściągać VAT, ale PiS był przeciw” – powiedział w rozmowie z natemat.pl Konwiński.
Oczywiście, PiS nie zgodził się na to. – „Będą sędziami we własnych sprawach lub będą je zamiatali pod dywan” – skomentował jeden z internautów.
Poseł PO mówił też o innym wątku, związanym z tą komisją. – „Została powołana nie po to, by cokolwiek wyjaśnić, ale by zwiększyć wyborcze szanse Marcina Horały, który zamierza ubiegać się o urząd prezydenta Gdyni” – stwierdził Konwiński.
źródło: natemat.pl

21 07 2018 Prof. Matczak: „Władza kierująca okrętem, któremu na imię Polska, niewątpliwie oszalała”

Zamach na Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy stał się faktem. Władza jest głucha na protesty obywateli, sędziów i kompletnie ignoruje ostrzeżenia płynące z Brukseli. Budowane z takim trudem państwo prawa, demokracja znalazły się na silnie wzburzonym morzu i coraz trudniej mieć nadzieję, że unikniemy katastrofy. Profesor Marcin Matczak w komentarzu, który ukazał się w świątecznym wydaniu „Gazety Wyborczej” pisze: – „Władza kierująca okrętem, któremu na imię Polska, niewątpliwie oszalała. Od ponad dwóch lat wrzeszczy, szczególnie w czasie przemówień Głównego Kapitana, że mandat demokratyczny otrzymany w zwyczajnych wyborach pozwala jej na wszystko. Konstytucję będącą ograniczeniem jej działań albo deprecjonuje, albo interpretuje w taki sposób, żeby żadnym realnym ograniczeniem nie była”.
Władza często deprawuje, jeżeli trafi do rąk ludzi nieprzygotowanych, u których zwycięża pokusa niczym niekontrolowanego przywództwa. Żeby je osiągnąć, potrzeba posłusznych sędziów, którzy nie sprzeciwią się łamaniu prawa, Konstytucji i tym samym pomogą osiągnąć rządzącym władzę absolutną. Kandydat na sędziego powinien być pozbawiony chęci i umiejętności samodzielnego myślenia, bo jak pisze dalej prof. Matczak: – „Nie o to przecież chodzi, aby podległy władzy sędzia dbał o interes państwa. Ma po prostu potulnie pospieszyć z pomocą, gdy władza zechce wygramolić się z więzów Konstytucji, by lotem koszącym skoczyć sobie na główkę”.
„Państwo prawa buduje się jak domek z kart, którego niższe piętra z czasem zamieniają się w skałę” – pisze w komentarzu prof. Matczak. – „Ale jeśli ktoś, jak Polacy, buduje to państwo krótko, jedynie przez 30 lat, to państwo prawa nie ma trwałych fundamentów”.
Sytuację w Polsce prof. Matczak porównał do słynnego mitu o Odyseuszu, który aby nie ulec populistycznym wołaniom syren kazał się przywiązać do masztu, a swoim żeglarzom nakazał włożenie do uszu wosku, aby pozostali głusi na jego wołania. W tym odniesieniu lina krępująca Odysa – władcę to Konstytucja, a żeglarze to niezależni sędziowie. Jak konstatuje w swym komentarzu prof. Matczak: – „Szaleństwo polskiego Odyseusza polega na podcinaniu liny, którą jest przywiązany do masztu, i wymienianiu żeglarzy na takich, którzy w godzinie próby będą zbyt potulni, żeby powstrzymać go przed chęcią rozbicia okrętu na skałach. Szaleństwo to polega na niezrozumieniu, że prawdziwa wyspa syren dopiero majaczy na horyzoncie. Tymczasem władza już się wyrywa z konstytucyjnych więzów, by w jej mniemaniu być lepiej przygotowana na spotkanie z nieznanym”. Źródło: wyborcza.pl

20 07 2018 Zamieniliście polski Sejm w rzeźnię. Burzy w Parlamencie ciąg dalszy.

„Będzie pan ponosił odpowiedzialność za to, co pan wyczynia” – zwrócił się poseł PO Borys Budka, do Stanisława Piotrowicza podczas czwartkowych obrad komisji sprawiedliwości. „Mogę panu obiecać, że prokurator w Polsce nie zawaha się przedstawić panu zarzutów. Pan zamienia parlament w cyrk. Nie zmyje pan hańby za to, co pan robi w tej komisji’ – powiedział Budka do szefa komisji. W podobnym duchu poseł PO przemawiał w piątek na Sali Plenarnej podczas II czytania projektu ustawy o SN, KRS, sądach i prokuraturze. Zarzucił rządzącym, że tą ustawą usiłują zagwarantować sobie nietykalność. Marzy im się, aby usuwać z sądów tych sędziów, którzy mają odwagę sprzeciwiać się PiS–owskiemu walcowi niszczącemu sądownictwo. „Farsa i niedowierzania to, co państwo serwujecie po raz kolejny” – powiedział Borys Budka i dodał: „Jesteście targowicą, to co robicie z polskim wymiarem sprawiedliwości to realizacja rosyjskiego planu”.
Poseł PO powiedział również: „Kłamaliście mówiąc, że jest jakakolwiek reforma wymiaru sprawiedliwości. Realizujecie najgorszą komunistyczną zasadę, że kadry są najważniejsze. To co robicie naraża Polskę na wyprowadzenie z UE. W ten sposób realizujecie wymarzony scenariusz Putina. Tego Polacy wam nie zapomną” – zakończył Budka.
Jacek Protasiewicz przestrzegał że skutki rządów PiS odczują Polacy: „Zamieniliście polski Sejm w rzeźnie. Dożynacie niezależne sądownictwo, trójpodział władzy i fundamenty europejskiej cywilizacji” – stwierdził.
„Wszystkie głosy oburzenia totalnej opozycji są dla mnie dowodem, że (ustawa – przyp. red.) jest dobra. Nie będzie sędziów na telefon i sędziów, którzy skazywali w stanie wojennym” – tak ze stoickim spokojem kwituje burzliwą dyskusję Marek Ast z Prawa i Sprawiedliwości. Źródło: Onet.pl
To co dzieje się w sejmie zakrawa na kpinę z narodu, demokracji. Taki sejm powinien natychmiast zostać rozwiązany przez ulicę, która powinna pokazać posłom komu mają służyć. Dziś polski parlament widzę jako bajoro w którym tytłają się rozjuszone watahy zawzięcie walczące o każdy najdrobniejszy kęs dla siebie nie licząc się z tym że ktoś zostanie ochlapany czy nawet utopiony.
19 07 2018 Ziobro wyda ponad 250 tys. zł na asystentów do przyprowadzania gości.
Specjalni pracownicy będą doprowadzać gości do gabinetów kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości, na czele którego stoi Zbigniew Ziobro. Mają pracować w godzinach pracy urzędu, czyli 07.30-15.30. – „Powodem zamawiania takiej usługi przez Ministerstwo Sprawiedliwości jest zapewnienie prawidłowego funkcjonowania oraz obsługi obiektów Ministerstwa Sprawiedliwości” – informuje biuro prasowe resortu.
A umowa na rzeczoną usługę opiewa na 256 tys. zł, a asystentów zapewni firma Konsalnet. Oprócz chodzenia z gośćmi po ministerstwie Ziobry, będą wydawali przepustki i informowali pracowników resortu o przybyciu interesanta.
– „Ziobro przeniósł swój gabinet do odrębnego budynku z osobnym wejściem, oczywiście najpierw dokonując kosztownego remontu. Teraz wydaje blisko ćwierć miliona złotych na specjalnych „opiekunów”, którzy będą doprowadzać w jego progi gości” – skomentował na Twitterze były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Borys Budka.
Internauci też nie kryli oburzenia najnowszym pomysłem Ziobry. – „Za swoje pieniądze niech robi co chce. Ale ja nie życzę sobie, aby szły na to moje podatki”; – „Bizancjum PiS w pełnym rozkwicie… a my frajerzy wszystko to sponsorujemy… nie mogę się doczekać dnia rozliczenia tych hien z każdej złotówki, hien smoleńskich także”; – „I to jest właśnie oficjalne okradanie nas Polaków. Nie jakiś tam AmberGold, tylko oficjalne, ostentacyjne marnowanie naszych pieniędzy, jak w wielu innych działaniach PiS. Źródło: wp.pl; Twitter
Zaplute karły sanacji mają władzę absolutną w Polsce. Arystokracja pisowska pozwala sobie na coraz to więcej, kamerdynerów już zatrudnia. Mają już wszystko w pałacach mieszkają, a ciągle im mało. Mam nadzieję że doczekam chwili kiedy wszystkich złodziei rozliczymy, inaczej wprowadzą w szybkim tempie ustawę pozwalającą arystokracji wymierzać kary cielesne nieposłusznej służbie.
Najgorsza miernota w rządzie myśli, że jak podjedzie mercedesem czy Rols Roysem to doda jej to powagi. Nie doda a ośmieszy ją jeszcze bardziej. Gdzie się nie obejrzysz to przekręty, oszustwa, złodziejstwo, kolesiostwo, śmierdzące szambo, które mieni się polskim rządem, nie wspominając o Adrianie ulepionym z tej samej gliny.


19 07 2018 Morawiecki: kiedyś byłem wprawny w dojeniu krówek, a kilka dni temu deklaruje miłość do… furmanek.
 
Polska nigdy nie narzekała na brak świetnych mówców. Piotr Skarga, Edward Gierek, Donald Tusk. Obecnie na drugie miejsce po Piotrze Skardze wybija się bardzo religijny Mateusz Pochwała wróć Morawiecki. Beacie Szydło trudno odmówić niezaprzeczalnej zasługi – dla twardego elektoratu PiS była wiarygodna. Morawiecki, który podejmuje kolejne próby zbliżenia do jądra elektoratu PiS, dwoi się i troi, ale do Szydło nadal mu daleko.
Zza sztywnych (jak to u premiera) fotek z wiejskich wizyt wyziera tymczasem toporność PiSowskiej polityki propagandowej. Na czym polega? Oto premier występuje – jak dobry gospodarz – w stodole w Głogowie pod Toruniem, i oznajmia: „Rozpoczniemy taki program cywilizacyjny, bardzo duży, bardzo ważny”. Pierwszy jego etapem ma być „Plan dla wsi” – mówi rolnikom.
Obietnice te są bez wątpienia ważne dla rolników, ale w kwestii konkretów Mateusz Morawiecki przezornie przechodzi najpierw do… opisu polityki sprzed PiS. Zero zaskoczenia… Wspomina, krzywiąc się niemiłosiernie, o złych poprzednikach u władzy, którzy nie zapewnili rolnikom wysokich marż na płody rolne. – „Nastąpiła wyprzedaż polskich przedsiębiorstw, jak Hortex i inne przetwórnie spożywcze, chłodnie, wielkie silosy” – mówi.  Na końcu dopiero wyjaśnia, że „opracowywane są mechanizmy kompensacji dla tych, którzy zostali dotknięci suszą”. Apeluje do gmin, by tworzyły wyceny strat. Rząd ma zaproponować w tym celu specjalne mechanizmy w postaci utworzenia krajowej grupy spożywczej. Przybyli na spotkanie mieszkańcy, w różnym wieku, obfotografowują premiera smartfonami. Czy wieś kupi opowieści PiS, czas pokaże.
Tymczasem premier Morawiecki wędruje i czaruje, jak potrafi. Głośno było niedawno o jego wizycie w oborze w Rębiszewie Studzianki w gminie Kołaki Kościelne, gdzie w eleganckich butach i garniturze głaskał krowy. – „Dzieciństwo spędzałem zawsze na wsi. Powiedziałem już panu gospodarzowi, że kiedyś byłem wprawny w dojeniu krówek. Są gospodarze w Pęgowie pod Obornikami Śląskimi, którzy to poświadczą jeszcze dzisiaj” – przypomina portal.
Źródło: natemat.pl
Kto jak kto ale Morawieccy mają wprawę w dojeniu majątku narodowego jak mało kto. Tatuś uwikłany w aferę GetBack i do dziś nie rozliczył zebranych pieniędzy w Europie i USA na Solidarność Walczącą.
Odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego w Kraśniku na Lubelszczyźnie nie miało spokojnego przebiegu. Gdy głos zabrał Mateusz Morawiecki, rozległy się głośne syreny protestujących rolników. Premier przy hałasie syren, powiedział do rolników: Obcy kapitał kontroluje przetwórstwo. Czyżby panie premierze, a kto wymyślą co chwila nowe podatki, opłaty, obcy kapitał czy pan, panie premierze? W słupkach musi się wszystko zgadzać cen w sklepach już się nie podniesie, bo ludziom brakuje pieniędzy no to trzeba obniżyć koszty, najprościej zrobić to jak najmniej płacąc za owoce i inne produkty rolne.

19 07 2018 Jedzenie drożeje dwukrotnie szybciej niż inne towary. Oto typowy koszyk zakupowy Polaka.

Rodzina z dwójką dzieci wydaje na te same podstawowe produkty spożywcze miesięcznie o 100 zł więcej niż siedem lat temu. Ceny w tym zakresie wzrosły dwukrotnie mocniej niż średnia inflacja. Największa wartościowa różnica jest na mięsie, ale procentowo nie do prześcignięcia są podwyżki na jajach i maśle. Zestawiając statystyki dotyczące średniej ceny różnych produktów spożywczych w latach 2010-2017 z danymi o przeciętnym spożyciu na jedną osobę stworzyliśmy koszyk zakupowy typowego Kowalskiego. Okazuje się, że jego wartość na przestrzeni ostatnich siedmiu lat wzrosła o prawie 20 proc. To dwukrotnie więcej niż inflacja wszystkich dóbr i usług konsumpcyjnych w tym samym czasie.
Koszyk zakupowy dla jednej osoby, oparty na danych GUS, przy kasie w sklepie w 2010 roku byłby podliczony na około 173 zł. Pięć lat później za te same produkty trzeba było zapłacić 184 zł, a w 2017 roku już 205 zł. Bardzo duży skok widoczny był między 2016 i 2017 rokiem. W ciągu 12 miesięcy ceny podstawowych produktów spożywczych zwiększyły się średnio aż o 10 proc. Należy podkreślić, że dane te nie uwzględniają całej spożywki. Szczególnie w bardziej luksusowym czy egzotycznym zakresie. Nie bierze m.in. pod uwagę słodyczy, przekąsek, napojów, alkoholi czy papierosów.
Wybrane fragmenty z https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/zakupy-ceny-inflacja-zywnosc-gus-maly-rocznik,82,0,2411346.html
Ta władza po 1989 roku potrafi tylko jedno, co chwila podnosić i wymyślać nowe podatki. No ale to nie rząd podnosi ceny w sklepach tylko pazerni handlowcy. Tylko czy ktoś już w takie bajki wierzy? Zarządzanie strachem to już przeszłość, a mówienie społeczeństwu, zapłacie nam większe podatki, a my wam przywrócimy świetlistą przyszłość. Naród już w to nie wierzy i zaczyna głośno protestować, co widać i słychać. Wkrótce ulica przypomni tym panom gdzie jest ich miejsce. Znowu komitety zaczną płonąć. Mam nadzieję ze będzie to ostatni raz.

18 07 2018 Parada równości w oczach księdza z Częstochowy.
Wysłuchałam właśnie wypowiedzi księdza z Częstochowy, który w czasie parady równości opowiadał do kamery o "agresji pedałów" i o tym, że tęskni do średniowiecza, gdy palono ich na stosach. Mówił to ze swadą, pewnością siebie i niczym nieskrywaną nienawiścią. Można się domyślać, że nie należy on do wyjątków. Do wyjątków należą ci, którzy w Kościele myślą inaczej. Ta instytucja, która głosi rzekomo "Boga i wiarę" a ma na celu "władzę i pieniądze", ciągnie nas nie tylko cywilizacyjnie, ale i moralnie w dół. I trudno powiedzieć czy dlatego, że Kościół przyciąga prymitywów, nienawistników, barbarzyńców czy ich produkuje?. Nie mają wiedzy, nie mają wstydu, nie ma w nich za grosz miłości czy nawet tylko życzliwości dla ludzi. Nie będzie lepiej, nim ich władza się nie skończy. Powtarzam: Bóg jest wszędzie (jeśli w niego wierzyć), w Kościołach jest pyszny Nikt. Autor Magdalena Środa
15 07 2018 Odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego w Kraśniku. Mateusz Morawiecki zagłuszany przez rolników.
Odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego w Kraśniku na Lubelszczyźnie nie miało spokojnego przebiegu. Gdy głos zabrał Mateusz Morawiecki, rozległy się głośne syreny protestujących rolników. 
Na uroczystość odsłonięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego w Kraśniku przyjechał m.in. Mateusz Morawiecki. Za premierem do Kraśnika przybyli rolnicy, którzy protestują w związku z niskimi cenami owoców. Nim jednak premier zabrał głos, minister Jacek Sasin odczytał list Jarosława Kaczyńskiego.
- Jestem niezmiernie wzruszony, że mogę do państwa skierować tych kilka słów w związku z odsłonięciem w Kraśniku pomnika prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej profesora Lecha Kaczyńskiego. To wzruszenie jest niejako podwójne, bo bierze się z dwóch następujących źródeł - odczytywał list Jarosława Kaczyńskiego Sasin.
W aspekcie porządku moralnego i świata wartości każdy akt upamiętnienia mego świętej pamięci brata oraz ofiar katastrofy smoleńskiej jest bowiem zwycięstwem prawdy, sprawiedliwości i godności. A z perspektywy bardziej ludzkiej dowodem na to, że ci którzy osiem lat temu polegli pod Smoleńskiem są wciąż obecni w polskich sercach bo dobrze przysłużyli się ojczyźnie i za nią oddali życie. - napisał prezes PiS.
Morawiecki do rolników: Obcy kapitał kontroluje przetwórstwo
Następnie premier przy hałasie syren omówił w swoim wystąpieniu m.in. poglądy na państwo Lecha Kaczyńskiego.
- To państwo rozumiane jako instytucje państwa polskiego, silne, sprawne i efektywne instytucje, również takie, które mogłyby w uczciwy sposób prowadzić politykę gospodarczą, politykę społeczną - powiedział Morawiecki i zwrócił się do protestujących rolników:
Dla państwa, którzy staracie się zakłócić uroczystość, chce przywołać jedną bardzo istotną okoliczność. Otóż prezydent Lech Kaczyński, jako prezes NIK, w 1993 roku opublikował listę, pierwszą w historii III Rzeczypospolitej listę grabieżczych prywatyzacji. To była lista, która do dzisiaj powinna być listą hańby dla władców III Rzeczpospolitej. Właśnie tamte grabieżcze prywatyzacje doprowadziły do tego, że firmy przetwórstwa rolnego zostały wyprzedane w obce ręce i w obcy kapitał, który dzisiaj kontroluje np. przetwórstwo i koncentraty - stwierdził i dodał, że wprowadzenie idei silnego państwa, które "mogłoby działać również na rzecz rolników" utrudnia wyprzedanie przedsiębiorstw przez "władców III Rzeczypospolitej". Źródło wiadomosci.gazeta.pl
Obcy kapitał kontroluje przetwórstwo. Czyżby panie premierze, a kto wymyślą co chwila nowe podatki, opłaty, obcy kapitał czy pan, panie premierze? W słupkach musi się wszystko zgadzać cen w sklepach już się nie podniesie, bo ludziom brakuje pieniędzy no to trzeba obniżyć koszty, najprościej zrobić to jak najmniej płacąc za owoce i inne produkty rolne.
13 07 2018 Pawłowicz odsłania prawdziwą twarz PiS-owskiego sądownictwa
Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz nareszcie znalazła się w swoim żywiole. PiS–owska KRS, nareszcie skompletowana we „właściwym” składzie stała się dla niej wymarzonym forum do wykrzyczenia wszystkich fobii i kompleksów. Zaczęła od weryfikacji sędziów i to jak… Przybyła na posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa z czarną listą sędziów. Widnieją na niej nazwiska członków delegacji, która w marcu odwiedziła Brukselę. Kiedy Rada zaczęła debatę nad sędzią Martą Kożuchowską-Warywodą, Pawłowicz zgłosiła sprzeciw, uzasadniając go „nadawaniem na Polskę” i uczestnictwem w łańcuchu światła wokół Sądu Najwyższego. „I po prostu prowadzi działalność polityczną czystej wody” – podsumowała panią sędzię.
Podkreślając, że w realizowanych przez jej partię reformach chodzi głównie o kadry wykrzykiwała: „Nie po to była reforma, żeby takie osoby najbezczelniej składały teraz zgłoszenia!” Doprowadziła też do skopiowania listy, opublikowanej w marcu przez prorządowe media i rozdania jej członkom KRS. Domagała się, by widniejący na niej sędziowie nie byli awansowani.
Scena przypominająca jako żywo najgorsze czasy stalinowskie zatrważa i w pewnym sensie tłumaczy fakt, że żaden z sędziów będących na posiedzeniu KRS nie wyraził dystansu wobec tego, co mówiła pani Pawłowicz. „Ona jest politykiem, ze strony polityków wiele możemy znieść. Ale to, że sędziowie potulnie siedzieli, kiwali głowami, to ich upadek” – powiedział Wirtualnej Polsce sędzia Bartłomiej Przymusiński, także widniejący na „czarnej liście„. „Dzisiaj to jest lista tych, którzy wypełniali swoje obowiązki sędziowskie w instytucjach europejskich, jutro to będzie lista tych, którzy uniewinnili obywateli protestujących przeciw władzy, a pojutrze tych, którzy skazali polityka z obozu władzy” ocenił rzecznik Stowarzyszenia Sędziów „Iustitia”. Źródło: wp.pl
Czy obywatelom w naszym państwie przysługuję tylko prawo i obowiązek płacenia podatków???
Czym jest prawo??
Prawem jest zbiór logicznych definicji i uregulowań służących społeczeństwu i jego obywatelom do ochrony zdrowia, życia, egzystencji, ochrony tych wartości oraz do zdefiniowania, uregulowania egzekwowania wzajemnych obowiązków, odpowiedzialności i praw.
Podstawowe Ugruntowane Zasady Prawne to;
Zasady Współżycia Społecznego
Zasada Sprawiedliwości Społecznej
Zasada niezawisłego rozstrzygania sporów
Zatem czy zgodnie z tą prostą definicją. Nasze państwo jest państwem prawa? Czy chroni swoich obywateli zgodnie z Konstytucja?
PRAWO MA POMAGAĆ A NIE SZKODZIĆ
Marszałek Sejmu, Prezydent. Premier. Prokurator Generalny, Minister Sprawiedliwości wiedzą, że obecny system prawa nie zapewnia obywatelom bezpieczeństwa, ochrony jego prawa materialnego, wolności. Znany jest im chaos i bezprawie. Każdy z nich składał przysięgę służyć narodowi.
Co zatem musi się stać by osoby te zaczęły podejmować właściwe decyzje, zmieniać patologie w prawie? Znowu ulica ma być dla tych Panów przypomnieniem, iż najwyższy czas na zmiany dla dobra swoich rodaków, dla lepszego i sprawiedliwego życia.
Obecnie przekonywanie społeczeństwa, że żyją w demokratycznym kraju jest śmieszne jest to jedynie pożywka dla propagandy oszukujących się jednostek. Nasza demokracja nie może liczyć tylko na przetrwanie. Demokracja; rządy ludu, ustrój, w którym źródło władzy stanowi wola obywateli. Gwarantem istnienia demokracji jest Konstytucja.
Wśród najważniejszych kryteriów uznania za demokracje są rządy prawa i jawności prawa. Przestrzeganie humanistycznej idei prawa człowieka takich jak wolność głoszenia swoich poglądów, wolność zrzeszania się i tworzenia politycznych grup itd. Brak panowania nad rzeczywistą sprawiedliwością, wolnością, stosowaniem prawa spowodował że zagubiły się te cechy demokracji u naszych najważniejszych osób odpowiedzialnych za państwo, jego bezpieczeństwo, rozwój, przyszłość. Nie o taką Polskę walczyliśmy, chcemy, aby nasze państwo, postawiło na rozwój nowych technologii, rozwój człowieka....
Lokomotywa nie ruszy nie mając zielonego światła sprawiedliwości, wolności – a wówczas pozostanie jedyną drogą powrotu do ciemności średniowiecza. Spowoduje dalszy spadek poparcia społeczeństwa dla obecnego rządu i każdego następnego.
Więcej: Definicja Prawa, na końcu podstrony Główna.

13 07 2018 Jak gen. Mieczysław Gocuł musiał się rumienić za watażkę Macierewicza
W latach 2013-17 generał Mieczysław Gocuł był szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Znalazł się w grupie blisko 30 generałów i ponad 250 pułkowników, którzy po objęciu kierownictwa nad MON przez Antoniego Macierewicza odeszli ze służby.
Jak wyznał „brakowało mu już twarzy, żeby wytrzymać wstyd, jaki przynosili moi przełożeni za granicą, niwecząc wysiłek długich lat” i dlatego symbolicznie 4 lipca 2016 roku, w Dniu Niepodległości Stanów Zjednoczonych złożył wypowiedzenie. Na 8-9 lipca właśnie przypadał w Warszawie szczyt NATO. „Nie widziałem już jednak możliwości dotrzymywania słów złożonej przysięgi wojskowej” – opowiada wojskowy Markowi Świerczyńskiemu z „Polityki”.
Największym wstydem – jego zdaniem – było „wyrzucenie nas z przedszczytowego spotkania z amerykańskim sekretarzem obrony w Brukseli”.
„Po uścisku dłoni na korytarzu, na tle flag polskiej i amerykańskiej (…), sekretarz obrony Ashton Carter wszedł do pomieszczenia amerykańskiego, za nim szedł minister i ja – i nam nie pozwolono wejść. Na korytarzu jakiś asystent ministra powiedział: nie ma spotkania, proszę wyjść. Ludzi tam było dość dużo, może setka, cały korytarz. Poczułem się jak zbity pies” – relacjonuje generał.
Innym powodem do „rumieńców” było spotkanie z minister obrony Niemiec Ursulą von der Leyen. „Minister postawił warunek dalszej współpracy obronnej z Niemcami – rozstrzygnięcie kwestii mniejszości polskiej w Niemczech, która według jego słów nie została załatwiona od drugiej wojny światowej” – mówi Gocuł. Jakby tego było mało, Macierewicz wspominał o Goebbelsie i 1945 roku. „Zażenowanie pani minister i jej delegacji było nie do opisania. Po tym spotkaniu podszedłem do pani minister, próbowałem łagodzić i zapewniłem, że moim zdaniem to nie jest powszechne odczucie społeczne w Polsce” – opowiada generał.Przed odejściem pan generał spotkał się z głową państwa. Gdy prezydent poprosił go o ocenę stosunków międzynarodowych, odparł, że nie jest w stanie powtórzyć mu pewnych rzeczy, bo nie przystoi ich cytowanie przy prezydencie. Duda spytał, czy chodzi o Goebbelsa i panią von der Leyen. Wniosek stąd prosty, prezydent nie był nieświadomy wyczynów watażki Macierewicza. Źródło: Gazeta.pl/Polityka/naTemat
10 kwietnia 2010 roku odcisnął się w psychice Antoniego Macierewicza diabelskim kopytkiem paniki. Tę zdeformowaną racjonalność słychać w jego wypowiedziach o tym zdarzeniu. Tylko Macierewicz był dla Jarosława Kaczyńskiego wielce pomocnym, aby zbudować mit o „bohaterszczyźnie” (a w rzeczywistości: odpowiedzialności za katastrofę) Lecha Kaczyńskiego. Nie dziwi mnie, iż Macierewicz uciekał ze Smoleńska, zachowywał się, jak paranoik: „w pociągu kazał zablokować wszystkie drzwi, pozamykać okna i zaciągnąć zasłony, by uniknąć strzałów snajperów”.
Do osoby Macierewicza potrzeba dobrego pióra, aby go opisać. Nie każdy pisarz chce się babrać w takiej marności, zresztą usprawiedliwieniem jest to, że Macierewicze są opisani w literaturze. Cechuje ich nieracjonalność łatwo poddają się panice, dlatego budują światy alternatywne, aby względnie w nich egzystować. Antoni Macierewicz był niewątpliwie tolerowanym przez ubowców agentem obcego wywiadu w PRL tak samo, jak jego ojciec Zdzisław Macierewicz był agentem francuskiego wywiadu w PRL, któremu ubowcy pozwolili odejść z legendą oficjalnie popełnionego samobójstwa po tym, jak amerykańscy oficerowie wywiadu sfotografowali dla prasy rzekomego trupa Himmlera, mającego otruć się tą samą trucizną, co ojciec Macierewicza: cyjankiem potasu. 
12 07 2018 "Dziennik Gazeta Prawna": KRS eliminuje niepokornych sędziów.
Krajowa Rada Sądownictwa pytała kandydatów na stanowiska sędziowskie m.in. o to, czy prof. Gersdorf jest nadal I Prezes Sądu Najwyższego. Takie polityczne pytania zadawała prof. Krystyna Pawłowicz. Sędziowie nie kryją oburzenia - czytamy w dzisiejszym "Dzienniku Gazecie Prawnej".
Podczas wczorajszego posiedzenia trzyosobowych zespołów Krystyna Pawłowicz pytała kandydatów o ocenę toczącego się sporu wokół Sądu Najwyższego. Posłanka była oburzona faktem, że sędziowie nie chcieli odpowiadać. Nigdy wcześniej podobne pytania nie były stawiane podczas przesłuchań przed KRS.
Środowisko sędziowskie skrytykowało takie postępowanie Rady. - KRS przestała dokonywać merytorycznej oceny kandydatów, a dobór odbywa się według klucza politycznego - mówi Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów "Iustitia". Prof. Krystyna Pawłowicz odniosła się do publikacji gazety na Twitterze. Jej zdaniem nie doszło do rozmów z sędziami Sądu Najwyższego, a jedynie oceny ich pracy na podstawie dokumentacji.
"Dziennik GazPrawna,jak GazWyb - KŁAMIE ! Pisze,że opiniowanym dla Prezyd AD sędziom SN zadawaliśmy pytania o poglądy. Otóż,KRS W OGÓLE NIE SPOTYKAŁ SIĘ z sędziami SN,a oceniliśmy ich oświadcz TYLKO na podst dokumentów i niepełnych akt osóbowych. Tak,że..." - napisała posłanka PiS (pisownia oryginalna - red.).  Źródło wiadomosci.onet.pl
A od kiedy to Pawłowicz jest profesorem, bo jakoś o jej nominacji nie słyszałem? A czego można było się spodziewać po pannie Krysi, przecież to Wyrocznia Delficka, bulterier prezesa Kaczyńskiego. Mogła jeszcze zadać pytanie czy kandydat popiera program PiSu i dać lojalkę do podpisu, no ale to już byłoby nie po demokratycznemu.

12 07 2018 Polska wysypiskiem wszystkich krajów.

Nie od dziś wiadomo, że w śmieciach kryje się wiele cennych informacji. Archeolodzy, detektywi – można by wymieniać. Ale że staną się one najczulszym barometrem stanu polskiej polityki – tego się chyba nikt nie domyślał. Tymczasem okazuje się, że problem śmieci mówi bardzo wiele o obecnej ekipie rządzącej. Zajętej, przypomnijmy, tropieniem smoleńskich spisków, zarabianiem, rozdawaniem i walką o honor Polski. Dlaczego? Okazuje się, że w latach 2015-2017 liczba przywożonych do Polski śmieci urosła … o ponad 100 tys. ton rocznie. Łącznie w tych latach do Polski trafiło 787 tys. ton odpadów (2015 – 154 tys. odpadów, w 2016 – 256 tys. ton, w 2017 – 377,7 tys. Ton). Tak wynika z odpowiedzi Ministerstwa Środowiska na zapytanie posła PO Krzysztofa Brejzy, z którym zwrócił się do Ministerstwa Środowiska.
Pod względem śmieci jest zatem gorzej niż źle. Do Polski trafiły śmieci m.in. z Niemiec, Szwecji, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Włoch, Austrii, Litwy, Słowenii, a nawet Nigerii i Australii. Wyraźnie widać efekty postawy Chin, które postanowiły pozbyć się miana największego wysypiska świata, i nie przyjmują juz brudów tak chętnie, jak dawniej.
Krzysztof Brejza opublikował na Facebooku zestawienie, z którego można wyczytać, ile co roku do Polski trafia ton śmieci. Jak konstatuje portal NaTemat, bez większej przesady można powiedzieć, że te dane szokują. Co się dzieje z tymi śmieciami? Z części udaje się odzyskiwać surowce wtórne, część na pewno trafia po prostu na wysypiska, których przybywa w zastraszającym tempie. A potem… płoną – pisze portal, przypominając, że  tylko od marca do maja tego roku spłonęło 18 wysypisk. Przybywa spekulacji, że to robota „śmieciowej mafii” lub obrotnych przedsiębiorców, którzy z powodu zmiany w przepisach, szykują miejsca na nowe składowiska. Pozostaje smutnym faktem, że Polska pozwala innym „podrzucać” sobie śmieci i być może to będzie najważniejszy problem kolejnych pokoleń. Źródło: natemat.pl, gazeta.pl
Utylizacja śmieci z całej Europy tak po polskiemu w myśl hasła przewodniej siły narodu: 100 pożarów wysypisk śmieci na 100- lecie odzyskania niepodległości. Jak ja spalę kilka kilogramów śmieci to zostanę ukarany mandatem nawet kilkutysięcznym, ba SM ma prawo przeszukać mi dom by zobaczyć jaki mam opał. No a wysypisko śmieci funkcjonuje sobie pod bacznym okiem lokalnych władz, i jak się zapali to wszyscy umywają ręce twierdząc, że było to nielegalne wypisko śmieci.

12 07 2018 Synowa posłanki Sobeckiej robi karierę w toruńskiej ARiMR

Błyskawiczny awans zawodowy pani Jolanta Sobecka, synowa PiS-owskiej posłanki, zawdzięcza przetasowaniom w ministerstwie rolnictwa. Jak tylko ministra Jurgiela wymienił na stanowisku szefa resortu zachodnio- pomorski poseł Jan Ardanowski pani Jolanta od razu dostała kuszącą ofertę i stała się dyrektorką Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Toruniu. Była to ponoć jedna z pierwszych decyzji personalnych nowego ministra, który równocześnie zwolnił dotychczasową szefową…
Jak wiemy teściowa nowej dyrektorki – Anna Sobecka, jest toruńską posłanką PiS blisko związaną ze środowiskiem ojca Rydzyka. Z dokumentów przekazanych Onetowi przez posła Nowoczesnej Adama Szłapkę, wynika, że Agencja przekazała ponad milion złotych fundacji Lux Veritas zarządzającej mediami ojca Rydzyka. Pieniądze przeznaczono w większości na audycje w TV Trwam informujące o możliwościach skorzystania z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich oraz o wspólnej polityce rolnej Unii Europejskiej.
Onet informuje, że żadna inna agencja nie przeznaczyło na reklamy w TV Trwam tyle kasy co właśnie ARiMR. Źródło: Onet.pl
Dlaczego mnie to nie dziwi, bo hrabia von Rostowski były minister finansów wdrożył program: Rodzina na swoim. 
09 07 2018 Premier i obrona Częstochowy
„Już w gruzach leżą Polski posady
Naród nasz dźwiga brukselskie żelaza
Bronią się jeszcze Łomża i Brzeszcze
Ale i w Brzeszczach unijna zaraza
Broni się jeszcze, z wież Częstochowy
Pan premier, z garstką wiernych duszpasterzy
Unia pod miastem zatknęła sztandary
Jutro do szturmu uderzy…”

Krecia robota wroga już się zaczęła – obwieścił pan premier zgromadzonym na Jasnej Górze stu tysiącom najwierniejszych z wiernych. Już od jakiegoś czasu, a konkretnie od wyborów w 2015, „Unici” podkopują bowiem bastion „Polska”, starając się skruszyć go u samej podstawy. Ale to się – zapewnił dalej premier – nie uda. Bo fundamentem naszej oblężonej twierdzy jest fundamentalistyczny beton! (Wszak premierowe przemówienia i cała rządowa feta w Jasnej Górze była na cześć duchowego ojca „dobrej zmiany” – ojca Rydzyka.) A po drugie, to akurat partia aktualnie Polską rządząca jest mistrzem świata w sięganiu dna. Więc bez obaw. Unicka krecia robota nic tu nie wskóra. Twierdza „Polska” ma dzielnego premiera, który obiecał na Jasnej Górze bronić naszych suwerennych wartości – ojczyzny, rodziny i wiary, jak – nie przymierzając – Częstochowy. Jak legendarny ksiądz Kordecki przed Szwedami, pan premier własną piersią zasłoni nas przez europejskim ”Potopem”. I w zasadzie nie wypadałoby wątpić w jego słowa. Z tym, że jest z tym mały problem. Bo dziś, w niemal 400 lat po historycznej „Obronie Częstochowy”, wiemy już przecież, że w rzeczywistości oblężenie było symboliczne, ofiar cztery, w tym bodaj trzy konie, a ze strat materialnych to głównie potłuczone tu i ówdzie szyby. To po pierwsze. Po drugie, bynajmniej nie była to „bitwa za wiarę”. Po prostu klasztor leżał na szlaku przemarszu wojsk szwedzkich, i tyle, a zdobywanie go nie miało większego strategicznego znaczenia. Po trzecie zaś – i tu robi się naprawdę ciekawie – zapobiegliwy przeor Kordecki zamiast biegać po murach, tak naprawdę to bronił Jasnej Góry, uprawiając dyplomację. Wysłał – mianowicie – królowi szwedzkiemu wiernopoddańcze pismo, znane historykom już od ponad stulecia, w którym zapewnia:„Jego Królewską Mość Szwecji całe królestwo uznaje przeto i my, z naszem miejscem świętem (…) pokornie poddaliśmy się jego Królewskiej Mości”.  A płomienna mowa księdza? Ta o lutrach, kalwińskich zabobonach, i że noga heretyka nigdy nie postanie na częstochowskich murach, zapytacie? No cóż, to się fachowo nazywa „licentia poetica”. Sienkiewicz sobie po prostu to wszystko tak pięknie i wzniośle zmyślił. Wie o tym każdy historyk. Tymczasem pan premier dawno temu zdradził wprawdzie historię dla banksterki, niemniej dzieje powszechne to jego pierwsza zawodowa specjalność. Czyli co? Też w końcu podda twierdzę „Polska” i złoży wiernopoddańczy hołd Europie, odpuszczając sobie i nam wszelkie „wartości”, byle tylko „ocalić mury” i polityczne status quo? Bardzo możliwe, bo skoro pozuje na przeora Kordeckiego…Cóż, jaki Zakon, taki jego Konrad Wallenrod. Autor Bożena Chlabicz-Polak koduj24.pl

10 07 2018 Rydzyk dziękuje narodowcom. "Robicie bardzo dużo dobrego"

Ojciec Tadeusz Rydzyk złożył na ręce prezesa Ruchu Narodowego wyrazy wdzięczności. Na pochwałę według redemptorysty zasługuje postawa narodowców w stosunku do Marszu Równości, który odbył się w niedzielę w Częstochowie.
-Robicie bardzo dużo dobrego. Dla mnie przykre jest to, że nieraz słyszę ze strony starszych i dorosłych ludzi, mających ambicję bycia w elicie Polski, krytykę tej młodzieży, takie poniewieranie i odbieranie godności tej młodzieży, jest to jakieś nieporozumienie - tłumaczył na antenie Radia Maryja ojciec Tadeusz Rydzyk w rozmowie z posłem Robertem Winnickim.
Prezes Ruchu Narodowego zauważa, że "obecnie borykamy się z problemem marksizmu kulturowego i genderyzmu". - Mieliśmy do czynienia z I Paradą Równości w Częstochowie. W związku z tym środowiska narodowe, głównie z Młodzieży Wszechpolskiej i ONR-u, stwierdziły, że to towarzystwo należy powstrzymać, bo ich celem była prowokacja i profanacja - wyjaśniał.
- Nasi młodsi koledzy dowiedziawszy się, że ma się odbyć ta manifestacja, protestowali na trasie Parady Równości pikiety. Chodziło o to, żeby stanąć na drodze i zablokować, fizycznie nie dopuścić do tej profanacji. Należy działać spokojnie i bez agresji, ale zdecydowanie. To, co się działo to była taka wojna manewrowa, bo kolejne pikiety były przesuwane, a lewicowa manifestacja była puszczana obok nich - kontynuował Winnicki.
Za tę wypowiedź ponownie otrzymał podziękowania od dyrektora Radia Maryja. - Na Pańskie ręce chciałbym złożyć serdeczne "Bóg zapłać" za waszą postawę patriotyczną i katolicką. Także na marszach z okazji 11 listopada. Ja się tam niesamowicie buduję, jaka jest piękna młodzież. To, że bywają jakieś nieprawidłowości i prowokacje w tych waszych zgromadzeniach, ale wszędzie są różni ludzie - podsumował o. Rydzyk. Źródło wiadomosci.wp.pl
ONR może rozwijać w pełni swe sztandary wszak to Pierwsza Brygada Kadrowa Kaczyńskiego, jego ulubione diabełki maszerujące z hasłem na ustach my chcemy Boga. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. PiSowi się to podoba, PiS to karmi i się tym żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. Memy z marszu na podstronie Foto szopka
08 07 2018 Morawiecki mówi o "podkopie pod Polską" a internet się śmieje. "Nic głupszego dzisiaj już nie przeczytacie"
Morawiecki zawierza kraj Czarnej Madonnie i Rydzykowi. Bo wrogowie robią podkop, jak pod Jasną Górą jak kiedyś Szwedzi to robili. Premier Mateusz Morawiecki i inni dygnitarze PiS, którzy byli obecni w niedzielę na Jasnej Górze całkowicie zatarli granicę pomiędzy państwem a kościołem. Ale nie to zapamiętają internauci z ich występu. Już teraz cały internet śmieje się ze słów Morawieckiego, który mówił o "podkopie pod Polską".
To był istny festiwal pochwał, słodzenia i fikcji literackiej. Na mszy wieńczącej pielgrzymkę rodzin Radia Maryja na Jasną Górę pojawili się czołowi politycy PiS. Na początek minister Mariusz Błaszczak odczytał list od Jarosława Kaczyńskiego, w którym prezes PiS stwierdził, że Rydzyk i Radio Maryja są filarem wiary, polskości i patriotyzmu. 
Potem swoje pięć minut miał minister Adam Kwiatkowski z listem od prezydenta Dudy. Ale to nie oni byli bohaterami tej uroczystości, a premier Mateusz Morawiecki, który zachwalał Radio Maryja i swoją politykę wewnętrzną i zagraniczną. "Oddał" także naród w opiekę "Czarnej Madonny", ale wcześniej powiedział słowa, których internet mu długo nie zapomni. – Nasi przeciwnicy ideowi i inni, próbują zrobić podkop, podkop pod Polskę... polskość... pod nasze tradycyjne wartości. Rodziny, patriotyzmu, marzenia o wielkiej wspaniałej Polsce – mówił Mateusz Morawiecki. Nie trzeba było długo czekać, aż pojawią się na ten temat komentarze.  "Nic głupszego dzisiaj już nie przeczytacie. Morawiecki na pielgrzymce Radia Maryja: Pod Polską robią podkop jak kiedyś Szwedzi pod Jasną Górą", "Morawiecki zawierza kraj Czarnej Madonnie i Rydzykowi. Bo wrogowie robią podkop, jak pod Jasną Górą" – komentowali na Twitterze internauci. Źródło naTemat
Ten podkop pod Polskę trwa już od konca lat 80-tych. I kto w tym podkopie jest dziś najaktywniejszy an między innymi Kornel Morawiecki i Jarosław Kaczyński, gdzieś tam na przodku wałęsa się jeszcze Frasyniuk z Tuskiem i pozostali z grupy okrągłostołowych.
W 1989 roku po wielu libacjach i wzajemnych poklepywaniu się po plecach z Magdalenki wyruszył Wesoły Autobus w Polskę by ją zmieniać. I tak sobie jedzie i jedzie... Co jakiś czas zatrzymuje się by zabrać kolejnych uczestników libacji. Od czasu do czasu biesiadnicy wymieniają kierowcę by mogli bezpiecznie dalej się bawić. Dziś w tym Wesołym Autobusie zrobiło się niemiłosiernie ciasno. Trzeba kogoś wysadzić ale kogo jak wszyscy mocno się trzymają i nikt nie zamierza wysiadać. Każdy więc szuka sojusznika który pomógłby mu wyrzucić z Wesołego Autobusu konkurenta. W tym amoku w jaki wpadli nikt z biesiadników nie zauważył że Wesoły Autobus jedzie nie tą drogą i na dodatek nie w tą stronę. Ba okazuje się że nikt w nim nie pracuje dla kraju tylko dla własnego raju na ziemi. Bajka, nie to dzisiejsza Polska. Dziś ten Wesoły Autobus należy zepchnąć do rowu a biesiadników osądzić i ukarać tak jak na to sobie zasłużyli. Tylko kto ma to zrobić? 
Tuskowi i Kaczyńskim udała się jedna rzecz, zarządzanie strachem. Mistrzostwo świata. Cały czas zastanawiam się jak to możliwe by bać się bardziej niż za komuny. Co taki strach powoduje? Strach o utratę pracy ? Wyższy poziom niepewności o przyszłość, a więc i wyższy poziom lęku ? Dezintegracja społeczna , a co za tym idzie osłabienie więzi społecznych i wynikające z tego trudności komunikacyjne i poczucie osamotnienia ? Strach przed utratą dostępu do gadżetów i błyskotek proponowanych przez świat konsumpcji?

08 07 2018 Z jasnogórskich szczytów o prawdzie, pięknie bycia Polakiem i katolikiem oraz zgubnych zboczeniach.
Niedziela jest drugim dniem pielgrzymki słuchaczy Radia Maryja zorganizowanej pod hasłem „Polska miłością wskrzeszona”. Na Jasnej Górze stawić się mają licznie politycy PiS. Centrum informacyjne rządu donosi, że w klasztorze pojawi się m.in. premier Mateusz Morawiecki, gdzie oczekiwane jest jego wystąpienie.„Niech ta pielgrzymka pomoże nam jeszcze raz odkryć godność i piękno bycia Polakiem i katolikiem”– apelował podprzeor o. Jan Poteralski do zgromadzonych. Zwrócił uwagę, że spotykają się w tym miejscu i w czasie, gdy w Europie i świecie obserwuje się „prześladowania chrześcijan, postępującą laicyzację i islamizację”.
Pielgrzymów witał wypróbowany przyjaciel toruńskiej rozgłośni biskup senior diecezji drohiczyńskiej Antoni Pacyfik Dydycz. Witał również, przy aplauzie zgromadzonych, jej dyrektora o. Tadeusza Rydzyka jako „współczesnego patriarchę” i dziękował Bogu za jego dzieło. Mówiono o prawdzie i wolności dowodząc, że nie ma prawdy, bez wartości. Tą, którą trzeba chronić szczególnie, jest rodzina i małżeństwo – podkreślano. „Słowo „małżeństwo” – mówił bp Dydycz – jest nadużywane, bezczeszczone, straszliwie zniesławiane i ośmieszane. Dwóch mężczyzn albo dwie kobiety ogłaszają się małżeństwem i domagają się prawnego zapisu. Czy to nie jest nadużycie? Jest! I to bolesne!” – mówił hierarcha, nawiązując – jak można domniemywać – do tego, że w niedzielę, gdy na Jasnej Górze będzie się rozpoczynać uroczysta suma, z przeciwnego krańca alej NMP w stronę Jasnej Góry wyruszy pierwszy w historii Częstochowy Marsz Równości, który bronił będzie m.in. praw środowisk LGBT.
„Kiedyś normalnie się to nazywało „zboczenie” – komentował sytuację chwilę później o. Rydzyk. „Ale jak tak powiedział jeden minister w rządzie AWS, to następnego dnia już nie był ministrem. Przyszedł błękitny telefon z Brukseli” – wspomina. Nawiązując do sytuacji politycznej w kraju hierarcha oburzał się podczas homilii: „Zakłamanie w naszych czasach jest straszliwe. Jakże często w mediach słyszymy o środowiskach, które twierdzą, że w imię demokracji idą walczyć z demokratycznie wybranymi przedstawicielami naszego narodu. Przecież to jest zaprzeczenie! Jak można walczyć z demokratycznie wybranymi przedstawicielami narodu! Wielkie kłamstwo! To właśnie takie zespoły i grupy, które w historii uderzały w przedstawicieli narodu, były przestępcze, zbrodnicze, to one były pochodzenia faszystowskiego czy komunistycznego. Dlatego trzeba, byśmy słowom nadawali prawdziwe znaczenie. Demokratyczne wybory to demokratyczne wybory. Trzeba uszanować wolę narodu”.
Redemptorysta opowiadając o „epokowym” znaczeniu szkoleń, prowadzonych dla rzeczników prokuratur i sądów prokuratorów w toruńskiej Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej z żalem dodał, że „nie wszyscy się szkolą [w Toruniu], ci, co tak szumią, to nie – powiedział aluzyjnie nawiązując do trwających w całej Polsce protestów w obronie Sądu Najwyższego i niezawisłego sądownictwa. Przy okazji Rydzyk ostrzegał, by słuchacze Radia Maryja innych mediów nie słuchali, bo te inne media, w których język wprawdzie jest polski, ale „serca polskiego w nich nie ma”.
Źródło: wyborcza.pl
06 07 2018 Czy PiS wygra z sędziami?
A wydawało się, że już pozamiatane. Sąd Najwyższy w rękach PiS, pierwsza prezes odesłana na emeryturę, pozostali prezesi również. Cel osiągnięty.
Jeszcze tylko rozwiązać problem z niezależnymi mediami i wreszcie Polska będzie taka jak być powinna. Bardzo „pisowska”. Wreszcie „demokracja podług PiS” będzie rządzić, rządzić, rządzić…
No cóż, okazało się, że to wcale nie takie proste. Na ulicach protesty, w Strasburgu debata i pokrętne tłumaczenia premiera Morawieckiego w tej sprawie. Miało być szybko i skutecznie, a zrobił się niezły bałagan.
Pierwsza prezes prof. Małgorzata Gersdorf nie podporządkowała się znowelizowanej przez PiS, ustawie. Zgodnie z konstytucją, zamierza pełnić swoją kadencję do 2020 roku. Poparło ją w tym postanowieniu 63 sędziów SN. Przez ostatnie dwa dni, czyli w czasie, gdy ustawa już weszła w życie, pani prezes pracuje normalnie, przykładnie pełniąc swoje obowiązki. Obawiając się, że obecna władza może chcieć usunąć ją siłą, wyznaczyła na swego zastępcę prezesa Izby Pracy, Józefa Iwulskiego. Oczywiście, tylko na czas jej ewentualnej nieobecności.
Prezydent Duda uznał, że to właśnie Józef Iwulski stoi teraz na czele SN, ale prezes Izby Pracy zaprzecza, jakoby były prowadzone jakiekolwiek rozmowy w tym temacie z głową państwa. Podkreśla, że jest on zastępcą, wybranym przez pierwszą prezes SN, a nie jej następcą.
Są dwa sposoby zmiany kierownictwa SN. Najłatwiejszym wydaje się wybranie przez Andrzeja Dudę „p.o. pierwszego prezesa” spośród sędziów SN. Z tym może być jednak duży problem, bo wydaje się mało prawdopodobne, by znaleźć sędziego, który stanie przeciwko swoim kolegom.
Jedno jest pewne. Sędziowie nie zamierzają się poddać w walce o Konstytucję i zachowanie zasady trójpodziału władzy, która jest podstawą demokracji. Zrobią wszystko, co możliwe, by Polska nie skręciła już całkowicie w stronę autorytaryzmu, a to oznacza dla rządzącej partii niezły „ból głowy”. Źródło: wyborcza.pl

06 07 2018 Niesłychane – senator PiS rozumie ludzi, którzy protestują przed Sądem Najwyższym!

Senator Prawa i Sprawiedliwości Aleksander Bobko stwierdził w rozmowie z wp.pl, że rozumie ludzi, którzy protestują pod Sądem Najwyższym. – „Zapis w Konstytucji mówiący o długości kadencji I prezesa Sądu Najwyższego jest prosty, jasny, niepodlegający interpretacji. Kadencji I Prezesa Sądu Najwyższego nie powinno skracać się ustawą. Istnieje wiele przesłanek, by sądzić, iż ustawa o SN nie jest zgodna z ustawą zasadniczą. Niewątpliwie istnieje poważny spór prawny. Sytuacja jest bardzo niedobra”.
Przypomnijmy, że Bobko w Senacie wstrzymał się od głosu w sprawie pisowskiej ustawy o Sądzie Najwyższym. Dzisiaj twierdzi, że postąpiłby tak samo. Jednocześnie krytykuje tryb, w którym pracuje Sejm i Senat. – „Ustawy przeprowadza się, nie słuchając opinii publicznej, na szybko. Odbiega to nieco od modelu pracy parlamentarnej, gdzie spokojnie się dyskutuje, słucha różnych opinii. Prawo w polskim parlamencie uchwala się dziś zbyt często w trybie nadzwyczajnym” – powiedział Bobko.
Można się zastanawiać, ile w słowach senatora PiS szczerości, a na ile – cytując komentarz internautki – „Zaczynają się ucieczki z PiS-u! Strach przed odpowiedzialnością się zbliża!”.Źródło: wp.pl
05 07 2018 Sędziowie TK przerywają milczenie. Piszą list do Przyłębskiej.
Po płomiennym wystąpieniu premiera RP w Strasburgu, gloryfikującym sytuację w polskim wymiarze sprawiedliwości i zapewnieniu, że polscy sędziowie są dużo bardziej niezależni niż kiedykolwiek, jak grom z jasnego nieba spada na opinię publiczną list, który sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wystosowali do szefowej TK.
Zwrócili się do Julii Przyłębskiej z apelem o bezzwłoczne poinformowanie o tym, jakie zasady decydują o pomijaniu tzw. starych sędziów w rozpatrywaniu poszczególnych spraw. Sędziowie wskazali na nieprawidłowości i napisali „nie możemy dłużej milczeć.”Szefowa TK pospieszyła z błyskawiczną ripostą: „zasady wyznaczania składów orzekających są zgodne z ustawą. Zarzucane przez sędziów TK „nieprawidłowości” w postaci „niejasnych kryteriów wyznaczania sprawozdawców i przewodniczących składów orzekających” Trybunału są bezzasadne”– oświadczyła krótko i zdecydowanie prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Tymczasem, zdaniem autorów pisma od początku sprawowania przez J. Przyłębską funkcji Prezesa TK, nie są jasne kryteria wyznaczania sprawozdawców i przewodniczących składów orzekających, brak ich uzasadnień i niemal całkowite pomijanie niektórych z sędziów przy rozpatrywaniu wniosków o wyłączenie sędziów z orzekania, na co podają ponad 20 przykładów.
Siedmioro sędziów – Leon Kieres, Piotr Pszczółkowski, Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Stanisław Rymar, Piotr Tuleja, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz i Marek Zubik – zarzuca pani prezes nagminne pomijanie ustawowego trybu alfabetycznego wyznaczania sędziów i faworyzowanie sędziów wybranych przez rządzącą obecnie większość. Podkreślają, że prowadzi to do „zniweczenia założonego przez ustawodawcę celu, jakim jest zagwarantowanie bezstronności składów orzekających Trybunału”.
„Praktyka stosowana przez Panią Prezes jawnie odbiega od ustawowego standardu, o czym najlepiej świadczą coraz częstsze publikacje, których autorzy wyliczają sygnatury spraw rozstrzyganych przez TK w składzie ukształtowanym sprzecznie z prawem, ukazując bezpośredni związek między swobodnym doborem sędziów a treścią konkretnego rozstrzygnięcia” – czytamy.
Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego przypominają, że „praktyka wyznaczania składów sędziowskich powinna być transparentna i zapewniać każdemu z sędziów konstytucyjnych wiedzę, która z kolejnych rodzajów spraw wpływających do Trybunału Konstytucyjnego będzie rozpoznawana z jego udziałem”. List podpisali sędziowie wybrani w poprzednich kadencjach Sejmu oraz sędzia Piotr Pszczółkowski, wybrany za czasów Prawa i Sprawiedliwości. Źródło: TVN24/wp.pl/
Bardzo lubię Polskę, bo to niezły Meksyk. I chyba najlepsze dla wariatów miejsce. Przyłącz się do nas , jest nas coraz więcej! Doczekaliśmy czasów demokracji. Kłamczuch kłamczuchowi kłamstwo zarzuca. Złodziej złodzieja okrada. Oszust oszusta oszukuje, a przestępca przestępce od przestępcy wyzywa. Mnie ta awantura wokół SN ani ziębi ani parzy, bowiem stoję kilka kilometrów od korytai nie mam żadnych szans na dostanie się do niego. Dla mnie nie jest ważne kto będzie kierował SN bo i tak pozostanie po staremu. że prawo jest dla biednych a sprawiedliwość dla bogatych. 
03 07 2018 A w Sejmie PiS zmienia zasady wyboru do europarlamentu
Znowu w ekspresowym tempie i pod osłoną wydarzeń dotyczących Sądu Najwyższego, PiS majstruje przy ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Według Mariusza Witczaka z PO, wprowadzenie pisowskich zmian „musi skończyć się katastrofą dla obywateli i polskiej demokracji”. – „Chodzi o to, żeby napisać ordynację w taki sposób, żeby zawsze przepisy ordynacji faworyzowały PiS. Włamujecie się do ordynacji i w nogi na Nowogrodzką” – powiedział Witczak.
Zdaniem szefowej Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer, projekt ordynacji do PE nie ma nic wspólnego z demokracją. – „Chcecie realnie ukraść mandaty mniejszym ugrupowaniom. Nikt nie ma wątpliwości, że projekt ustawy ma na celu dwie rzeczy: z jednej strony zabetonowanie całej prawej strony, w ten sposób, żeby nikomu nie przyszło nawet do głowy, żeby stworzyć własne ugrupowanie, własną listę czy własny pomysł na działalność. A z drugiej strony – duży desant polityków PiS do PE” – stwierdziła Lubnauer.
Projekt krytykował też Piotr Zgorzelski z PSL. Według niego, nie poprawi się przejrzystość przepisów wyborczych, natomiast chodzi o to, że PiS chce dokonać zmian związanych z okręgami i podziału mandatów. Dotyczyć to będzie przede wszystkim 3 okręgów wyborczych: jednego – obejmującego Warszawę i dwóch, obejmujących województwa śląskie, dolnośląskie i opolskie. – „To tereny, na których PiS nie cieszy się dużym poparciem” – zauważył Zgorzelski. Poseł PSL uważa, że wszystko wskazuje na to, że w PiS „osoby skompromitowane będą wycofywane z polityki krajowej i przenoszone do PE”.
Głos w debacie zabrał też w imieniu koła Liberalno-Społeczni Ryszard Petru. – „To jest kontynuacja polityki – nam się należało. Nie macie po prostu roboty dla dyletantów z waszego rządu i będziecie chcieli ich wysłać do Brukseli – i pana marszałka Marka Kuchcińskiego, i b. premier Beatę Szydło. A zauważcie – oni się na Europie nie znają, w polskiej polityce się skompromitowali, nie znają języków obcych, a gdyby tylko mogli, to by Polskę z UE wyprowadzili. Ale jest w Europie i w PE coś, co się wam tak bardzo podoba – tam są pieniądze. Euro jakoś dla Polski nie chcecie, ale dla siebie to każdą kwotę przyjmiecie – i na tym polega ta zmiana. Cała polityka PiS to wielka pazerność – czy to w postaci nagród, odpraw ze spółek skarbu państwa, czy to w postaci roboty dla swoich” – powiedział Petru, zwracając się do posłów PiS. Źródło: gazetaprawna.pl

03 07 2018 Czym się różnił Kaczyński od Kaczyńskiego – opowiada I prezes SN
„Czytałam wywiad Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział, że nie wiadomo, czy ta Gersdorf to jest autorytet” – stwierdziła kiedyś w rozmowie z Onetem Pierwsza Prezes SN. Podkreśliła, że „Pan Kaczyński powinien wiedzieć, kim jest ta Gersdorf, bo mieszkaliśmy na warszawskim Żoliborzu podwórko w podwórko. A jego brata znałam bardzo dobrze, bo był – tak jak ja – prawnikiem od prawa pracy. Jarosław to był zawsze polityk, który burzy. Nigdy nie miałam takiej oceny Lecha” – stwierdziła.
Portal przypomina, że Lech Kaczyński nie wykonał żadnego wrogiego gestu wobec Sądu Najwyższego ani Gersdorf. Mało tego, jako prezydent powołał ją na sędziego SN. „Dziś jego brat chce ją z najważniejszego sądu w Polsce wyrugować”.
Słowa Małgorzaty Gersdorf były natomiast reakcją na wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który w rozmowie z tym samym Onetem wiosną 2016 r. zapytany o krytyczną ocenę działań PiS wobec Trybunału Konstytucyjnego, wyrażaną przez Gersdorf, odpowiedział: „Proszę mi nie przypominać pani prezes, która nie powinna być prawnikiem, tylko handlować na bazarze” – mówił. Podczas autoryzacji ponoć usunął słowo „bazar”, ale dodał, że dla niego Gersdorf nie jest żadnym prawnym autorytetem.
Jak sugeruje Onet podłoże obecnego zamieszania jest więc zawstydzająco prozaiczne i jest zwykłą fanaberią Kaczyńskiego, który nie od dziś żywi do obecnej prezes głęboką, osobistą niechęć. Źródło: naTemat

03 07 2018 Prof. Piotrowski: Czysta czystka. Jesteśmy w sytuacji nieco orwellowskiej
Po tym, jak prezydent Andrzej Duda podjął decyzję ws. I Prezes SN Małgorzaty Gersdorf i na p.o. prezesa tegoż sądu wyznaczył sędziego Józefa Iwulskiego, sytuacja w sądzie staje się co najmniej zaskakująca - taką opinię w rozmowie z Onetem prezentuje prof. Ryszard Piotrkowski, konstytucjonalista, który podkreśla, że "prezydent nie tylko nie przejmuje się konstytucją, ale nie przejmuje się też ustawą, której był autorem".
Tę opinię prof. Piotrowski uzasadnia wprost - sędzia Iwulski, który ma zostać p.o. I Prezesa SN także, podobnie jak prof. Gersdorf nie wypełnił obowiązków ciążących na nim z mocy nowej ustawy o Sądzie Najwyższym. On także przekroczył nowy, uchwalony przez PiS wiek 65 lat, który zmusza sędziów do przejścia w stan spoczynku. Sędzia Iwulski - podobnie jak prof. Gersdorf - nie złożył do prezydenta prośby o zgodę na dalsze orzekanie
Zdaniem prof. Piotrowskiego, Pałac Prezydencki zastosował subtelną rozgrywkę. - Skoro I Prezes pozostaje prof. Gersdorf, a sędzia Iwulski jedynie ją zastępuje, to nie ma podstaw, by wnosić skargę do Trybunału Sprawiedliwości - mówi nam konstytucjonalista
Układ między Gersdorf a PiS? Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego zdecydowała się na unik w starciu z prezydentem i PiS. Choć formalnie nie rezygnuje ze stanowiska, to zamierza wziąć długi urlop. Według informacji Onetu, to może być element poufnej umowy między Małgorzatą Gersdorf a obozem władzy.
Źródło wiadomosci.onet.pl 
Walka toczy się na samych szczytach władzy, a to może nam biednym żuczkom przynieść tylko same korzyści. Kiedyś byliśmy jednym narodem aż do momentu kiedy pojawili się Kaczyńscy ze swoim PiSem. 
02 07 2018 „Dla nich Macierewicz jest bożyszczem” – WOT „prywatnym wojskiem” Macierewicza?
– „To jest dowód na skandaliczne upolitycznienie tej formacji. Takie działanie jest wyrazem nielojalności wobec ministra oraz upadku honoru i godności żołnierskiej. Wstyd” – skomentował w onet.pl gen. Waldemar Skrzypczak, były wiceminister obrony i były dowódca Wojsk Lądowych, zachowanie dowódcy 3. Podkarpackiej Brygady Obrony Terytorialnej. Na przysięgę tej brygady w maju zaprosił szefa MON Antoniego Macierewicza, a pominął obecnego ministra Mariusza Błaszczaka. – „Dla nich Macierewicz jest twórcą formacji i bożyszczem, a aktualny szef MON się nie liczy. Za tę atmosferę odpowiada dowódca WOT. Nie wyobrażam sobie, by któryś z moich żołnierzy poważył się na takie działania” – dodał Skrzypczak.
Wojska Obrony Terytorialnej to „dziecko” Antoniego Macierewicza. Prawie natychmiast po przejęciu przez PiS władzy, pod koniec 2015 r. powołał pełnomocnika ds. utworzenia WOT, a kilka miesięcy później podpisał koncepcję utworzenia wojsk. Formalnie Wojska Obrony Terytorialnej zostały utworzone w styczniu 2017 r.  Macierewicz nie szczędził sił i środków dla WOT; mówiło się wręcz o tworzeniu przez niego „prywatnego wojska”. Na przysięgę 3. Podkarpackiej Brygady Obrony Terytorialnej w Mielcu płk Arkadiusz Mikołajczyk zaprosił więc Macierewicza, a nie Błaszczaka. Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości na uroczystości przyjechał samochodem Żandarmerii Wojskowej i był witany z honorami przynależnymi ministrowi.  Zdaniem generałów, w WOT powinien nastąpić duży wstrząs, by formacja wróciła na tory normalnego wojskowego funkcjonowania. – „To pierwsze spektakularne potwierdzenie tezy, że wojska obrony terytorialnej są zakochane w Macierewiczu, ignorując przy tym oficjalnie kierującego resortem Mariusza Błaszczaka. To też przejaw choroby kadrowej tej formacji na najwyższych jej szczeblach” – uważa gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Dowódca płk Arkadiusz Mikołajczyk został zdymisjonowany przez ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. Źródło: onet.pl
Macierewicz nadal pełni funkcję przewodniczącego Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego, ma ochronę Żandarmerii Wojskowej i bez skrupułów korzysta z służbowego samochodu. Jakby tego było mało, były minister Antoni Macierewicz zasiada w gabinecie mieszczącym się przy ul. Klonowej 1, gdzie „mieści się m.in. Centrum Operacyjne ministra obrony narodowej czy biuro ds. procedur antykorupcyjnych. Wyposażone jest w najlepsze systemy bezpieczeństwa, w tym antypodsłuchowe, zwłaszcza od strony mieszczącej się obok przy Belwederskiej Ambasady Federacji Rosyjskiej. Dlatego tu, choć MON posiada wiele placówek w Warszawie w których mieszczą się biura czy departamenty odbywały się najważniejsze spotkania ministra obrony.”Macierewicz zachowuje się tak jakby nadal był szefem resortu, wydaje dokumenty, na których przybija pieczątki jako szef MON. Ma dostęp do wielu strzeżonych dokumentów. I zachowując swoje dawne przywileje, zapewnia sprzymierzeńców, że wróci na stanowisko.
30 06 2018 Macierewiczowi nikt nie podskoczy, nawet Błaszczak.
Powołany w styczniu bieżącego roku na stanowisko ministra obrony narodowej, Mariusz Błaszczak, jest bodaj pierwszym ministrem MON, który pozostawił należny mu gabinet swojemu poprzednikowi, a sam urzęduje w biurach służących do tej pory wiceministrom. Ta nad wyraz kuriozalna sytuacja zaistniała w chwili, gdy Antoni Macierewicz przystał łaskawie na swoje odwołanie, ale jednocześnie wymógł na prezesie Kaczyńskim możliwość dalszego korzystania z wszelkich dobrodziejstw resortu.
Urzędujący minister, Mariusz Błaszczak w symbolicznym hołdzie z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, przeniósł się do budynku przy Alei Niepodległości. To pierwszy taki wypadek w historii, że były minister dyktuje warunki. „To jest paradoks, że człowiek, który zrobił tak wiele złego dla polskiej armii, funkcjonuje w willi rodziny Piłsudskich (mieszczącej się przy ul. Klonowej – przyp. red.), która zrobiła tak wiele dobrego dla polskiej armii – oceniał poseł PO Cezary Tomczyk.” Urzędujący minister MON miał uzdrowić polskie wojsko, jednak wyraźnie widać brak jakichkolwiek pomysłów, a gabinetowa farsa z dorobioną ideologią służącą przenosinom, jest tylko potwierdzeniem tej tezy. Źródło: wiadomości.wp.pl
03 12 2017 Tajne akta ministra obrony narodowej Antoniego M.. 
Ta historia wyjaśnia, dlaczego w 2008 r. służby odebrały Antoniemu Macierewiczowi dostęp do wszystkich tajemnic, w tym UE i NATO. Rzuca też światło na prawdziwy powód jego pospiesznego powrotu spod Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. Trochę światła na tę sprawę w październiku 2014 r. rzucił niechcący Jacek Kurski w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i” w TVN24.  „Kurski ujawnił, że Macierewicz wracał w popłochu do Warszawy grzebać w szafach pancernych BBN. Według TVN24 „po przyjeździe do Warszawy Macierewicz od razu udał się do Pałacu Prezydenckiego. Oficjalnie po to, by oddać hołd tym, którzy zginęli w katastrofie, ale później rozpoczął serię spotkań z urzędnikami Kancelarii Prezydenta oraz Biura Bezpieczeństwa Narodowego”. Dlaczego jednak służby nie zawiadomiły prokuratury w sprawie wynoszonych z BBN paczek? Bo, jak tłumaczy nasz rozmówca, żaden ze świadków, który znał ich zawartość, nie zgodził się złożyć zeznań w prokuraturze. Nie ma zeznań, nie ma przestępstwa. 
Więcej: 03 12 2017 Tajne akta ministra obrony narodowej Antoniego M. Na podstronie Polityka

30 06 2018 Pawłowicz jak trener Jarząbek z „Misia”

W najnowszym wpisie Krystyny Pawłowicz ewidentnie zabrakło słynnej piosenki trenera Jarząbka z „Misia” Barei, czyli „Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu. Niech żyje nam!”.
Posłanka PiS bowiem postanowiła podzielić się swoim uwielbieniem dla Joachima Brudzińskiego. –„Pan minister Joachim BRUDZIŃSKI jest „w porządku”. Stanowczy, ostre spojrzenie ,bardzo dobry kontakt z posłami. Zawsze odpowiada na wszelkie, też trudne pytania. Docenia pracę innych, broni nas przed atakami. Rozumie, że siedzący na barykadzie to odgromniki…” – napisała Pawłowicz.
– „Śledzę pani wpisy, bo pani zawsze wyjdzie przed szereg i pierwsza farbę puści. To podlizywanie do @jbrudzinski oznaczać może tylko jedno. Stał się oficjalnym następcą Jarosława Kaczyńskiego. Martwię się o zdrowie prezesa, kolejnego świętego Kaczyńskiego Polska nie zniesie” – napisała jedna z internautek. A Pawłowicz tak odpowiedziała: – „Myśli Pani, że się „podlizuję”?”. Internautka tak skomentowała tę odpowiedź: – „Znamienne, skomentowała pani podlizywanie się, a pominęła pozostałą część tego, co napisałam. Dziękuję, można na Panią zawsze liczyć”.
Inni internauci tak komentowali: – „Podobno laserami z oczu umie pociąć kapustę na sałatkę”; – „Jarosław Kaczyński oddaje władzę i stąd ta laurka?”; – „Pan Brudziński razem z panem Morawieckim położył rok temu stępkę pod największy prom. Może go Pani spytać, jak idzie budowa promu?”. Źródło: Twitter
Kaczyński wraca do szpitala. Czeka go kolejna operacja
Według nieoficjalnych informacji operacja może się odbyć już w lipcu. - Ta operacja prezesa mogłaby być dużo wcześniej, gdyby nie stan zapalny w kolanie i infekcja bakteryjna – zaznacza w rozmowie z "Super Expressem" ważny polityk PiS. A po operacji prezesa będzie czekać jeszcze żmudna rehabilitacja.
Ile razy można jedno kolano operować? No chyba, że jest to kolano sobowtóra i trzeba je troszkę popsuć by uwiarygodnić, że to jest Jarosław Kaczyński?

30 06 2018 Tusk o ustawie o IPN i pozwaniu Polski do unijnego Trybunału
– „Dobrze, że wreszcie większość sejmowa, PiS, rząd jakoś ogarnęli się i zrozumieli, że to była droga absolutnie donikąd. Szkody, jakich narobili, (…) będą niestety długo ciążyły nad polską reputacją”– tak skomentował przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk poprawienie przez PiS ustawy o IPN. Szef RE podkreślił, że zanim dokonano nowelizacji tej ustawy, wielokrotnie ją krytykował, bo „sprawa miała charakter międzynarodowy”. – „Kiedy pojawiała się ta nieszczęsna ustawa, a ja akurat byłem wtedy na jednym ze szczytów, (…) właściwie wszędzie, gdzie byłem na świecie, to był jeden z pierwszych tematów i zawsze w złym kontekście dla Polski. Tych szkód za szybko nie naprawimy” – powiedział.
Tusk odniósł się także do sporu rządu PiS z Komisją Europejską w sprawie przestrzegania praworządności. – „Nie analizowałem jeszcze tego pod kątem prawnym. Mam swoje zdanie na temat całościowej polityki obecnych władz w kwestii wymiaru sprawiedliwości i niezależności sądownictwa. (…) Mój pogląd jest jednoznacznie krytyczny. Uważam, że wszystkie strony konfliktu, ale zacząłbym jednak od polskiego rządu, powinny zastanowić się, w jaki sposób – jest to bardzo ważne dla Polski i polskiej reputacji – przywrócić poczucie ładu i praworządności w odniesieniu do Polski” – powiedział szef Rady.
Na pytanie o pozwanie Polski do unijnego Trybunału Tusk odpowiedział: – „Tu, w Europie na szczęście wszystkich obowiązują procedury, a nie tylko taki brutalny rachunek sił, kto kogo oszuka, kto kogo ogra. Wszędzie tam, gdzie rządzi prawo, gdzie są szanowane procedury, życie ludzi i instytucji wygląda lepiej”. Źródło: gazetaprawna.pl
Szkody jakie ponosiła Polska w wyniku wojny Tuska z Kaczyńskim są nieodwracalne. Tych szkód gospodarczych, politycznych już nie naprawią nawet najlepsze nowelizacje ustaw. Źle się dzieje w państwie polskim kiedy szkodnik ze szkodnikiem licytuje się na szkody jakie poczynili. 
27 06 2018 „Błaszczak z Rudego będzie dowodził?”, czyli modernizacja wojska według PiS
– „Agencja Mienia Wojskowego miała pozbyć się wysłużonych starych czołgów T-72. Podjęto decyzję o… przywróceniu ich do służby. Kierownictwo #MON powinno przesiąść się z BMW 7 na Wołgi” – napisał na Twitterze poseł PO Krzysztof Brejza. To aluzja do kupowania przez MON limuzyn do wożenia VIP-ów, o czym napisał w kolejnym tweecie. – „Nie tak dawno MON zakupił kilkadziesiąt BMW 7, X5, Audi Q7 do wożenia VIP-ów”.
Zamiast więc modernizować polską armię, Błaszczak zdecydował, że kilkadziesiąt starych czołgów T-72, pamiętających jeszcze czasy Układu Warszawskiego, będzie ponownie wykorzystywanych przez żołnierzy. Internauci nie zostawili na najnowszej koncepcji MON suchej nitki. – „Wojsko w stylu retro. Ciekawe, kiedy odkurzą pióra i reaktywują husarię?; – „Zakup celowy, bardzo ważny w kontekście strategii Wojska Polskiego przyjętej przez Mariusza Błaszczaka, a nakierowany na szybką i komfortową ucieczkę ministra i jego gabinetu politycznego w razie inwazji obcych wojsk na terenie RP”; – „Porządne maszyny, co mają się marnować. Może jakieś T-34 się znajdą w magazynach :)”.
– „Ja pierdziu, to towarzysz Błaszczak z Rudego będzie dowodził?”. T-34 to model czołgu używanego podczas II wojny światowej – Rudy 102 w serialu „Czterej pancerni i pies”. Źródło: rp.pl., Twitter
Polski żołnierz na ćwiczeniach musi o wszystko starać się sam od prowiantu po umundurowanie, ba bywa tak, że żołnierze zamiast z karabinami ćwiczą z patykami, na dodatek w tenisówkach, bo butów w magazynie zabrakło! Cały budżet MON przejada amerykańska brygada pancerna stacjonująca w Polsce. Macierewicz na spotkaniu 13 05 2018 r w Sulejowie ogłosił, wszem i wobec, że polska armia jest pod względem siły TRZECIĄ ARMIĄ W EUROPIE! Po czym wpadł w amok samozachwytu i samouwielbienia, i gdzieś w obłokach zaczął bujać. Słomiany czołg, słomiany okręt, słomiany helikopter i żołnierz z drewnianym karabinem zasuwający na pieszo tak wygląda polska armia po modernizacji Macierewicza.
Memy na podstronie Śmieszne zdjecia
Kto tak naprawdę szefuje w MON? Macierewicz nie zrezygnował z ministerialnych przywilejów jak gabinet przy ul. Klonowej, ochrona, limuzyna, a nawet... sygnatura ministra. Na oficjalnym papierze Macierewicz wciąż przedstawia się jako minister obrony i tylko zakres dat (2015-2018) wskazuje na czas przeszły. Można powiedzieć, że w mediach jest tylko jeden minister obrony. Nie jest nim bynajmniej Mariusz Błaszczak.

26 06 2018 Mariusz Błaszczak chce wynająć amerykańskie wojsko. 7,5 mld zł na początek i co najmniej miliard rocznie.
Jednym z priorytetów resortu obrony są zabiegi o stałą obecność armii USA w Polsce. Minister Błaszczak kolejny raz ogłasza, że jesteśmy gotowi ponosić część kosztów z tym związanych. Problem w tym, że to potężne sumy, których tym samym nie dostanie nasze wojsko i zbrojeniówka. Szef resortu obrony przypomniał tę deklarację raz jeszcze podczas obchodów święta Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Błaszczak dodał również, że Polska podczas regularnych konsultacji zapewnia o chęci współfinansowania rząd USA.
Podobne stanowisko prezentował także jego poprzednik Antoni Macierewicz, Mówił np. o o sumie 2 mld dol. (blisko 7,5 mld zł) na inwestycję w infrastrukturę w kontekście polskiego wkładu w wydatki na umieszczenie dywizji amerykańskiego wojska w okolicach Bydgoszczy i Torunia.
Choć suma robi wrażenie, to zabiegi te zupełnie nie dziwią Andrzeja Kińskiego z Zespołu Badań i Analiz Militarnych i redaktora naczelnego magazynu „Wojsko i Technika”.
-Oczywistym jest, że to USA i NATO są gwarantami naszego bezpieczeństwa. Nasze siły zbrojne, nawet jeśli zwiększą swą liczebność i rozpoczną gruntowną modernizację, to w najbliższych latach, nie będą w stanie odeprzeć ataku Rosji - ocenia Kiński.
Można więc przyjąć, że wymarzona przez MON dywizja amerykańska liczyłaby w Polsce maksymalnie około 16 tys. żołnierzy. To około 2/3 sił stacjonujących w Korei Południowej. Można więc przyjąć, że jej roczne utrzymanie kosztowałoby koło 2 mld zł. Gdyby Amerykanie potraktowaliby nas jak rząd w Seulu, ostatecznie kosztowałoby to nas koło miliarda złotych rocznie.
- Polskie wojsko ma obecnie 3 dywizje. Amerykańska grupa dywizyjna wsparta lotnictwem i śmigłowcami ma jednak większy potencjał od naszej dywizji. Zatem można powiedzieć, że w tych planach byłego ministra Macierewicza chcieliśmy ściągnąć do Polski potencjał równy połowie naszego obecnego - mówi Michał Likowski. Źródło money.pl
Czy jedna dywizja wojsk USA jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo Polsce? Przecież jak Putin mruknie to Amerykanie natychmiast opuszczą Polskę, będzie to taktyczny odwrót. Dużo tańsze są dobre stosunki z sąsiadem. Poza tym co to za różnica pod czyim butem jesteśmy?

26 06 2018 „Wczoraj odsłonięty przez Prezydenta pomnik został ponownie ogrodzony jako… plac budowy”

„Infrastruktura Marynarki Wojennej wymaga odbudowy; jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych obiecuję ludziom polskiego morza, że będę działał w tej sprawie” – powiedział w niedzielę w Gdyni prezydent Andrzej Duda, odsłaniając pomnik Polski Morskiej… Były uroczysta zmiana wart, defilada i salut z pokładu ORP Błyskawica.  Duda z okazji stulecia powołania Marynarki Wojennej oddał hołd wszystkim należącym do formacji. Głowie państwa towarzyszył minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Monument, który od początku budził wiele kontrowersji miał pochłonąć 3 mln zł.
Wydarzenie to jak wiele innych tego typu serwowanych przez obecną władzę. Sęk jednak w tym, że pomnik odsłonięto i zaraz potem zasłonięto… Kpiarze uważają, że w tym przypadku deklaracje głowy państwa należy wziąć dosłownie… Pomnik też poszedł do remontu.
„Wczoraj odsłonięty przez Prezydenta RP Pomnik Polski Morskiej w @MiastoGdynia został ponownie ogrodzony jako… plac budowy” – poinformował na portalu społecznościowym gdynianin Wojtek Budziłło.  „Jak za komuny, zaraz po uroczystym otwarciu zamykało się by dokończyć” – skomentował inny internauta. Rzecznik Miasta Gdyni pytany o przyczynę ponownego ogrodzenia pomnika w rozmowie z Fakt24, oświadczył bez większego skrępowania: „Sam monument jest gotowy, ale jego otoczenie jeszcze nie. Będzie przygotowane nowe oświetlenie, odwodnienie, ścieżki dla pieszych, zieleń itd”. Do uroczystego odsłonięcie doszło „ze względu na Święto Marynarki Wojennej i że gdzieś te kwiaty trzeba było położyć”. W bryłę pomnika są już wkomponowane urny marynarzy, więc zdaniem rzecznika w tym wypadku spełniał on swoją rolę. Prace są daleko w polu, bo mają potrwać do października. Źródło: Fakt
26 06 2018 Co się dzieje z Jarosławem Kaczyńskim? Krzywousty rośnie w siłę. Czy Kornel Morawiecki szefuje Grupie Trzymającej Władze w Polsce?  Bankrut z 60 tys. dolarów długów prawą ręką premiera.
To wcale nie jest żart. Nominowany kilka tygodni temu na stanowisko pełnomocnika Morawieckiego do spraw rozwoju gospodarczego jest pospolitym bankrutem, który zostawił za sobą w Stanach Zjednoczonych wierzycieli i dług na ponad 60 tys. dolarów. Pisze o nim w „Newsweeku” Wojciech Cieśla. Chociaż w biznesie rozkręcanym w USA poniósł całkowitą klapę, w Polsce ma m.in. „formułować propozycje służące efektywnej realizacji strategii rządowych w sferze gospodarczej oraz być „wsparciem dla premiera w międzynarodowej współpracy gospodarczej”.
To Cezariusz Lesisz, człowiek w środowisku polskiego biznesu całkowicie nieznany. „To kumpel Kornela [Morawieckiego — red.] z konspiracji — zdradza jeden z asystentów premiera. Dodaje „Mateusz ma dobre serce i przygarnia ludzi z Solidarności Walczącej. Cezariusz był kiedyś kierowcą Kornela, potem był w gabinecie Mateusza gdy ten został ministrem”.
Newsweekowi udało się zebrać garść informacji na temat pana Cezariusza. Okazuje się, że po okresie działalności w Solidarności Walczącej wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, wprost do Nowego Jorku. Tam założył małą firmę budowlaną, która jednak szybko splajtowała. Zostawiając wierzycieli i dług na ponad 60 tys. dolarów powrócił na ojczyste łono, ale i tu los mu specjalnie nie sprzyjał.  We Wrocławiu, z o 15 lat młodszą Jadwigą (późniejszą partnerką) założył spółkę, która miała budować drewniane domy. Miała… bo niefortunna firma jest dziś w likwidacji.
Życie jednak biegnie dalej, więc krótko potem pani Jadwiga odnajduje dla siebie „cichy kąt” w banku Pekao SA, którym zarządza Zbigniew Jagiełło, kolega Lesisza z konspiracji. Sam Cezariusz Lesisz po wygranej PiS trafia na stanowisko w gabinecie Morawieckiego. Tu nareszcie może odetchnąć pełną piersią: dostaje funkcje w Agencji Rozwoju Przemysłu i Totalizatorze Sportowym. Jego żona trafia do rady nadzorczej PKN Orlen. To jednak dopiero początek jego prawdziwej kariery na ojczystej ziemi…
Jak głosi komunikat KPRM nowemu pełnomocnikowi premiera, mają pomagać wszelkie organy administracji państwowej. Współpracownik Mateusza Morawieckiego ma także prawo do powoływania specjalnych zespołów eksperckich.
Jak dowiaduje się Newsweek „w dostępnych w sieci zdawkowych biogramach Lesisza można przeczytać, że ma spore doświadczenie w zakresie: prowadzenia działalności gospodarczej”. Wiadomo też, że zupełnie nie ma ochoty na kontakty z mediami. Źródło: Newsweek
Krzywousty rośnie w siłę."Kim Pan jest panie Morawiecki, że zostaje Pan ministrem niezależnie od wyniku wyborów, wygryza ministra finansów, ministra skarbu, a nawet panią premier? Skąd ma pan parasol ochronny tak skuteczny, że bez właściwie żadnego politycznego zaplecza wygrywa Pan wojenki z Ziobrą, Szydło i Szałamachą a totalna opozycja i media z prawa i lewa traktują Pana ulgowo? Dlaczego zarówno Schetyna jak Kaczyński typują Pana na ministra”? Zapytał 6 grudnia 2017 na blogu lorem ipsum. Czy Kornel Morawiecki szefuje Grupie Trzymającej Władze w Polsce.

25 06 2018 Syn Przyłębskich dyrektorem w państwowym banku.
Marcin Przyłębski to syn Julii – prezes Trybunału Konstytucyjnego i Andrzeja Przyłębskiego – ambasadora RP w Berlinie, którego na placówkę wysłał PiS. „Dobra zmiana” nie zapomniała o ich potomstwie i od listopada ubiegłego roku ich starszy syn piastuje stanowisko dyrektora ds. współpracy z instytucjami Pekao SA.
Z sieci: Syn TW Wolganga i pani Wolfgangowej pewnie całkiem przypadkiem i bez związku ze swoim nazwiskiem, dostał dobrze płatną posadę dyrektora departamentu w Pekao S.A. Na moje oko jakieś 30.000 zł miesięcznie + premie.
Bank został „zrepolonizowany” przez PiS w grudniu 2016 r. Natychmiast jego zarząd został obsadzony przez ludzi związanych z partią rządzącą. „Newsweek” zapytał, czy starszy syn Przyłębskich trafił do banku w wyniku konkursu. – „Marcin Przyłębski posiada wszelkie kwalifikacje i doświadczenie do pełnienia funkcji dyrektora ds. współpracy z instytucjami jednej z największych instytucji finansowych Banku Pekao. (…) Od wielu lat komentuje sprawy gospodarcze w mediach lokalnych i ogólnopolskich”– napisali w odpowiedzi pracownicy biura prasowego Pekao SA. Jak mawiał klasyk – i to by było na tyle…
Podobny komentarz można by zastosować także przy odpowiedzi na kolejne zadane przez „Newsweeka” pytanie o zarobki młodego Przyłębskiego. – „Z oczywistych powodów nie możemy ujawnić wysokości zarobków p. Marcina Przyłębskiego, tak samo jak nie możemy ujawniać zarobków innych pracowników Banku Pekao: niezależnie czy chodzi o stanowiska kierownicze wszelkiego szczebla, specjalistyczne, czy kasjerów w oddziałach banku”.
Internauci na Twitterze tak odnoszą się do sprawy: – „Szli do wyborów z walką przeciw kumoterstwu i kolesiostwu…”; – „Jeśli to jest poziom kompetencji mamusi i tatusia, drżyjcie klienci”; – „Nowa elyta. Agent. Dubler. I bankier”; – „Coraz bardziej widać, kto korzysta z nacjonalizacji banków… a płaci „suweren”, nie pobierający „pincet”, a płacący wszystkie nowe podatki”.Źródło: newsweek.pl
A mnie to wcale nie dziwi parzcież tak jest od wieków i nie tylko w Polsce. Przecież klasa rządząca nie odda kluczowych stanowisk w państwie komuś z ludu, bo to by zagrażało bezpieczeństwu Państwa. 
24 06 2018 Sandomierz: Przepychanki i wyzwiska na spotkaniu z Beatą Szydło
Spotkanie z wicepremier Beatą Szydło na Zamku Królewskim w Sandomierzu zakończyło się w atmosferze wyzwisk i przepychanek - informuje portal echodnia.eu. Zebrany tłum wykrzykiwał hasła: "Targowica" i "Warto być przyzwoitym", inni skandowali z kolei: "Beata, Beata...".Jak informuje portal echodnia.eu, początkowo spotkanie przebiegało spokojnie.
"Przyjechałam do państwa, aby porozmawiać Polsce, o tym co zrobiliśmy po ponad dwóch latach rządów Prawa i Sprawiedliwości, przyjechałam, żeby powiedzieć państwu o naszych planach na najbliższe miesiące" - mówiła na Zamku Królewskim w Sandomierzu Beata Szydło. Wicepremier nawiązała też do nadchodzących wyborów samorządowych. "Zależy nam, aby wygrać te wybory" - podkreślała.Po przemówieniu uczestnicy spotkania mogli zadawać wicepremier pytania. Dotyczyły one m.in. zmian w konstytucji oraz problemów związanych z osobami niepełnosprawnymi.
Czas na pytania z tłumu szybko się jednak skończył - czytamy na echodnia.eu. Moderator spotkania poinformował, że zainteresowani mogą porozmawiać z Beatą Szydło w mniejszym gronie. Rozmową była zainteresowana ponad 30-osobowa grupa Obywateli RP, która przybyła na spotkanie z transparentami: "Pycha i szmal", "Konstytucja", "Targowica", "Warto być przyzwoitym", "Kłamstwa to grzech". Doszło do przepychanek i wyzwisk ze zwolennikami PiS, którzy skandowali "Beata, Beata...". Jak informuje echodnia.eu, kolumna rządowa Beaty Szydło nie mogła wyjechać z dziedzińca zamkowego, ponieważ kilka osób zablokowało przejazd. Wicepremier wyszła z samochodu do osób i rozmawiała z nimi 20 minut. Źrodło fakty.interia.pl
Jak me serce się raduje kiedy naród się buntuje. Za mich młodych czasów na takie rozmowy z balonówką przychodziliśmy. Wierzę, że coraz bliżej jest dzień, w którym Polacy przestaną na każde propagandowe zawołanie trząść palmą tylko po to by złodzieje i zdrajcy zbierali kokosy. Tak chamskiej i butnej władzy, takich obłudnych łgarzy na stanowiskach ministerialnych Polska nie miała nawet za komuny. Robią wszystko co im czerwony Khmer z Żoliborza każe. A oto efekty pracy Dojnej Zmiany które mieni się polskim rządem, gdzie się nie obejrzysz zobaczysz przekręty, oszustwa, złodziejstwo, kolesiostwo, po prostu jedno wielkie szambo. Taką Nową Polskę według ewangelii Jarosława będziemy wkrótce mieli: msza, pomnik, praca, spowiedź, różaniec, spanko i od nowa, msza... Wkrótce w każdym mieście, na każdym osiedlu, w każdej wsi staną pomniki Śp Lecha i dopiero się narobi. Wyobraźcie sobie te tłumy z krzyżami, różańcami i pieśniami na ustach, na kolanach wędrujące przez całe miasto od świątyni do pomnika od pomnika do świątyni w wielkich procesjach. 
24 06 2018 1,5 mld zł na ratowanie firmy, która dla Morawieckiego jest „perłą w koronie polskiej gospodarki”
– „Decyzja o dofinansowaniu Pesy zapadła na najwyższym szczeblu politycznym. Polecenie jest takie, że mamy się po prostu złożyć i nie pytać, czy to ma sens. Sprzeciw jest traktowany jak sabotowanie planu premiera” – powiedział „GW” urzędnik jednego z trzech państwowych banków. Chodzi o udzielenie 1,5 mld zł kredytu bydgoskiej firmie produkującej oraz remontującej pociągi, tramwaje i lokomotywy.
Pesa to dla Mateusza Morawieckiego to „perła w koronie polskiej gospodarki” i jedna z wizytówek jego sławetnego planu. Projekt jej ratowania nadzoruje utworzony w 2016 r. przez pisowski rząd Polski Fundusz Rozwoju. Jego wiceprezes Marcin Piasecki naciska na banki PKO BP, Pekao SA, BGK oraz PZU na „jak najszybsze uzgodnienie warunków” rozpoczęcia restrukturyzacji Pesy.
Tylko problem polega na tym, że Pesa jest już pogrążona w długach. Ma np. problemy z realizacją umowy z niemiecką koleją. Mowa o tym w mailu Pekao SA do PFR, do którego dotarła „GW”. – „W ocenie Pekao aktualna propozycja restrukturyzacyjna nie zapewnia wyeliminowania ryzyk kontraktu [Pesy] z Deutsche Bahn, których implikacje finansowe i odszkodowawcze mogą doprowadzić do upadłości PESA”. Jak sugeruje „GW” może to oznaczać, że Pesa utraciła zdolność kredytową. Przyznanie jej w tej sytuacji kolejnych pieniędzy może być złamaniem prawa.
– „Samorządy i państwo zapłaciły za pociągi i tramwaje, a teraz z pieniędzy podatnika płacimy jeszcze raz za ratowanie Pesy. Nasuwa się pytanie, czy nie mamy do czynienia z prywatyzacją zysków, a uspołecznianiem kosztów” – skomentował w rozmowie z „GW” Michał Beim, ekspert transportowy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. W PRL „cały naród budował swoją stolicę”, a teraz w państwie PiS cały naród musi ratować Pesę.
Źródło: wyborcza.pl
Co i w PESA też prowadzi interesy Kornel Morawiecki? A może ktoś jeszcze ważniejszy od samego premiera?

24 06 2018 Kaczyński szuka „kreta” w swojej partii?
Blady strach pewnie padł na niektórych polityków partii rządzącej. – „Prezes jest poirytowany i mocno wkurzony na to, że wyciekają z PiS różne plotki, spekulacje dotyczące jego rzekomego odejścia z funkcji prezesa, stanie zdrowia, czy wzajemnych intrygach i przekazywanie ich dziennikarzom. Cóż, szukamy kreta w partii, a sposobem na to może być sprawdzenie bilingów ważnych polityków PiS” – powiedział informator „Super Expressu”.
Według gazety, kwestia poszukiwania osób, które mogą wynosić z partii różne informacje była jednym z celów ostatniego spotkania w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy Nowogrodzkiej. Uczestniczyli w nim – poza oczywiście prezesem PiS – m.in. premier Mateusz Morawiecki, wicepremier Beata Szydło czy wiceprezes PiS Antoni Macierewicz. Decyzję w sprawie szukania „kreta” ponoć podjął sam Jarosław Kaczyński.
Internauci w komentarzach zadali kilka pytań. – „Podobno Kaczyńskiemu nie przeszkadza choroba, aby prowadzić wewnętrzne śledztwo w swoim grajdole i szukać kreta, który donosi mediom. Bilingi poszły w ruch. Skąd ta nerwowość? Może jednak sondaże wewnętrzne wyglądają zupełnie inaczej niż CBOS?; – „Takie mam trochę być może naiwne pytanie: jakim to prawem są przeglądane billingi z rozmów?”; – „Kaczyński szuka kreta w szeregach, sprawdzając billingi. Co jednak jeśli kret dostał informację via Skype, WhatsAp, prywatnego maila lub osobiście?”. Nam nasuwa się inne pytanie – czy prezes PiS wie, że we współczesnym świecie istnieją też takie sposoby komunikowania się? Źródło: se.pl
„Prezes Kaczyński”? spotyka się z najważniejszymi politykami z PiSu a nie może wystąpić publicznie? Coraz to bardziej jestem przekonany, że to nie jest Kaczyński a jego sobowtór. Teraz dopiero jak ogłoszono polowanie na kreta, strach i panika zapanuje w kadrach pisowskich. 11 maja zamknięto bramy szpitala przy ul. Szaserów dla wszystkich, czyżby to był dzień śmieci Jarosława? Czy zatem scena z Seksmisji kiedy to Ekscelencja przez „mikrofon” wydaje polecenia stanie się realem? 
23 06 2018 Ojciec Rydzyk strofuje Prezydenta Dudę i PiS.
W Radiu Maryja spotkali się w „Rozmowach niedokończonych” Antoni Macierewicz i Tadeusz Rydzyk.  Najważniejszym tematem był prezydent Duda i PiS. Po wypowiedziach obu panów wyraźnie widać, że sporo w nich niezadowolenia z posunięć partii rządzącej i głowy państwa.
Antoni Macierewicz „jest przerażony” pytaniami, jakie zaprezentował Duda do referendum o konstytucji. Szczególnie chodzi o jedno, w którym „pan prezydent (…) chce wprowadzić Unię Europejską jako część polskiej konstytucji, że mamy być na zawsze przypisani konstytucyjnie do Unii Europejskiej”. Jak przyznaje, „To jest niebezpieczne. Nie mam wątpliwości”.
Tadeusz Rydzyk też ma spore wątpliwości, czy będzie głosował na Andrzeja Dudę. Nie podoba mu się też, że z rządu został usunięty Jan Szyszko i Witold Waszczykowski, o Antonim Macierewiczu nie wspominając. Ojciec Rydzyk nie krył swojego zdenerwowania, gdy mówił, że „Wcale nie zamierzam stać z zawieszonymi rękoma! Jeżeli byłoby nie tak, to nie pójdę na głosowanie. Żebyście nas nie rozczarowali, nie wprowadzili w takie coś, że tak czy inaczej będziemy musieli na was głosować. Jeżeli byłoby nie tak, to nie pójdę na głosowanie”.
Wcześniej wydawało się, że współpraca mediów Rydzyka z PiS będzie przebiegała bez zakłóceń i partia Jarosława Kaczyńskiego może liczyć na wsparcie „dobrej zmiany” „dobrym słowem”, nawet jeśli nie do końca jest ona akceptowana przez środowiska medialne duchownego. Teraz jednak coś się zmienia. Zdymisjonowanie ulubionych polityków to nie wszystko. Tadeusz Rydzyk dostrzega też coraz mniej wsparcia dla swoich inwestycji. Widocznie te 94 mln zł dotacji (wyliczenia polityków PO), jakie otrzymał od rządu, wydają mu się kwotą zdecydowanie niewystarczającą.
W jednym z programów Telewizji Trwam skrytykowano też Jarosława Kaczyńskiego za brak zainteresowania aferą SKOK-u Wołomin. Liczono na pomoc polityków, ale okazało się to mrzonką.
Myślę, że Antoni Macierewicz jest bardzo zadowolony z przebiegu rozmowy i stanowiska Rydzyka wobec PiS. W końcu ten „wybitny” polityk nie da się ot tak, odsunąć i wcale mnie nie zdziwi, gdy zacznie budować własną formację. Mając takie wsparcie, może liczyć na sukces i może pokaże swoim partyjnym kolegom, co stracili. Z kolei Tadeusz Rydzyk swoim niezadowoleniem i krytyką może przekonać partię rządzącą, by w ramach zadośćuczynienia sypnęła więcej kasy na budowę jego imperium. Źródło: natemat.pl
O Rydzykowi wielkie pieniądze na budowę jego imperium tak po prostu się należą. A za co? Ano za rozwód Martusi, i żeby znowu od czarownic nie wyzywał, rodziny prezesa nie poniżał, listy wyborczej do parlamentu nie stworzył . Na powyższe mniemam że na 100 mln się nie skończy.  Dopóki rządzić będzie partia, która wywodzi się z systemu synekur dysponujących wszelkimi przywilejami i wyznającymi zasadę albo my albo oni. Dopóki taka hydra będzie żyła nie grożą nam radykalne zmiany mające polepszyć los szarego obywatela. Bogaci będą jeszcze o tyle bogatsi o ile biedni będą jeszcze biedniejsi. Zawsze ktoś musi stracić by ktoś inny mógł zarobić. Bowiem jedni się rodzą by słuchać a inni by wydawać polecenia.

23 06 2018 Ze spadających dochodów trzeba się będzie fiskusowi wytłumaczyć?

O czymś podobnym żadna wolnorynkowa gospodarka na świecie chyba jeszcze nie słyszała. Wygląda bowiem na to, że polski przedsiębiorca będzie musiał się tłumaczyć fiskusowi ze spadku dochodów. Kuriozalne pismo z żądaniem wyjaśnień, wystosowane do przedsiębiorcy opublikował na Twitterze wielce zdziwiony prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak.
Ujawnił on, że naczelnik Drugiego Mazowieckiego Urzędu Skarbowego w Warszawie w oficjalnym dokumencie z czerwca tego roku, zwrócił się do przedsiębiorcy „z prośbą o złożenie wyjaśnień w zakresie spadku dochodów w 2017 r. w porównaniu z rokiem 2016”. Dał mu siedem dni na odpowiedź.
Ministerstwo finansów zarzeka się, że nie zalecało doraźnych, odgórnych kontroli, wypada się więc domyślać, że to osobista inicjatywa jakiegoś nadgorliwego – chcącego przypodobać się dobrej zmianie – urzędnika.  Naczelnik US zwyczajnie zaniepokoił się tym, że spółka nie rozwija się tak, jak życzyłaby sobie skarbówka.
Państwo PiS jest czujne. Każdy spadek dochodów jest odnotowywany i skrupulatnie sprawdzany. Takie zjawiska jak spadek dochodów nie powinny mieć miejsca, a wszyscy powinni zarabiać i rozwijać się tak szybko, jak życzy sobie tego władza. W przeciwnym razie może być uruchomiony wobec przedsiębiorcy cały aparat kontrolny fiskusa, wyposażonego przecież przez PiS – owską władzę w stosowne instrumenty.
Jak tłumaczą na łamach forsal.pl eksperci podatkowi, znaczący spadek dochodów przedsiębiorcy może być odebrany przez urzędników jako sygnał, że podatnik stosuje techniki optymalizacyjne, które zmniejszają zobowiązania podatkowe. I stąd takie pytanie.
Pod wpisem Cezarego Kaźmierczaka zaroiło się od propozycji odpowiedzi na wezwanie US. Internauci nie szczędzili złośliwości. „Mniej pracowałem. Nie chciało mi się. Widok Misiewiczów koszących kasę dzięki układom politycznym pozbawił mnie motywacji do harówki” – odpalił  PiS- owskiemu naczelnikowi skarbówki jeden z nich. źródło: Money.pl/ CrowdMedia
Składki ZUS w górę szybciej niż emerytury. Mali przedsiębiorcy mają zasypać deficyt systemu
Władza nie ufa przedsiębiorcom. Na pewno oszukują na podatkach, więc trzeba z nich zdzierać w inny sposób. Świadczą o tym podwyżki ryczałtowych składek ZUS dla małych firm w ostatnich latach. Są zwykle dużo wyższe niż wzrost wypłacanych przez ZUS emerytur.
- Dwadzieścia lat temu składka wynosiła 348 zł. W 2019 wynosić będzie powyżej 1300 zł. Wzrost o 375 proc.  źródło msp.mony.pl
Premier Morawiecki bardzo dobrze i dużo mówi, podobnie jak Sumiński, tylko z tej jego premierowskiej gadki Polska nie ma żadnej korzyści, tylko same straty. Krzywousty nie ma zielonego pojęcia o zarządzaniu gospodarką, ale tatuś go na stoku premierowskim posadzili by bronił interesów zagranicznej finansjery. Dla tych ze skarbówki i premiera Morawieckiego jest to bardzo proste zwiększają się koszty to należy podnieś ceny swoich usług, wyrobów etc. Fakt w słupach to będzie się zgadzało, ale w życiu istnieje pewna granica, a jest nią zasobność portfeli naszych klientów. Morawiecki tak się rozpędził, że już wkrótce nie będzie w Polsce firmy która zapłaci polskiemu fiskusowi podatki. No i co wtedy z urzędnikami Skarbówki, na grzybki pójdą do lasu? Skoro jest tak dobrze z polską gospodarką a finanse państwa w jak najlepszej kondycji, to dlaczego co chwila mamy nowe podatki, podwyżki cen, cofanie ulg, odliczeń. Czyżby geniusz ekonomi Morawiecki nie widział że kołem zamachowym każdej gospodarki są niskie podatki? Co to znaczy niskie podatki, ano takie na które jest każdego stać płacić. Czyżby geniusz ekonomi Morawiecki nie słyszał o krzywej Laffera? 
20 06 2018 Zamrażarka jako symbol zdrady narodowej PO.
Nie ma przypadków są tylko znaki. Jakoś tak się dziwnie złożyło, że wrogowie Polski zaczęli mówić jednym głosem. Verhofstadt mówi o Vkolumnie Putina w której jest rząd Polski, a Schetyna i Trzaskowski  o zamrożeniu pieniędzy dla Polski. Czyżby rodził się nowy pakt Ribbentrop- Mołotow dotyczący ataku na Polskę tylko w wykonaniu UE i totalnej opozycji?
Nagle w przeciągu kilku dni najpierw liberał Verhofstadt powiedział: Europa ma piątą kolumnę w swoich szeregach: cheerleaderki Putina, które chcą zniszczyć Europę i liberalną demokrację. Są wśród nich: Le Pen, Wilders, Farage, Orbàn, Kaczyński(link is external), Salvini, którzy korzystają z pieniędzy Kremla i jego wywiadu”. Później Tusk mówił skorej zawsze do uderzenia w rząd GW , sugeruje, że Prawo i Sprawiedliwość, to faktycznie sojusznik Putina!
Na koniec najpierw Schetyna w Rp, a później Trzaskowski w Radio Zet głosili, że to dzięki PO pieniądze dla Polski nie przepadną tylko zostaną zamrożone, by po przyjęciu władzy przez PO te pieniądze zostały wypłacone. Tych zdrajców nie interesuje Polska, każdy donos, każde bezeceństwo jest  dopuszczalne, bo na pierwszym miejscu stoi interes partyjny nie dobro Polski i Polaków. Źródło:niepoprawni.pl/blog/andy51
Jeśli to ma być sztandarowa obietnica PO dla szerokiego elektoratu, a zdaje się ma, to przysłowie o wróblu i kanarku będzie teraz brzmieć"lepsze pięćset w garści, niż miliony w Brukseli"

20 06 2018 Zapadł wyrok ws. "mafii paliwowej". Główni oskarżeni uniewinnieni.
W materiale dowodowym w głośnym procesie ws. "mafii paliwowej" nie dopatrzono się procederu wyłudzania podatku VAT i prania brudnych pieniędzy. Główni oskarżeni, tzw. baronowie paliwowi Jan B. i Zdzisław M., zostali dziś uniewinnieni.
Spośród 18 oskarżonych osób uniewinnionych zostało ośmioro. Oskarżony Tomasz K. za zlecanie wystawiania fałszywych faktur i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą został skazany na trzy i pół roku pozbawienia wolności i grzywnę 60 tys. złotych.  Pozostałych dziewięciu oskarżonych za wystawianie fałszywych faktur lub posługiwanie się nimi zostało skazanych na kary od pół roku do trzech lat pozbawienia wolności i grzywny. Wobec niektórych oskarżonych sąd orzekł także czasowy zakaz prowadzenia działalności gospodarczej związanej z handlem produktami ropopochodnymi.
- Sąd uznał, że dowody zebrane w sprawie nie są wystarczające do przypisania oskarżonym winy za zarzuty opisane w akcie oskarżenia, dotyczące wyłudzenia i prania brudnych pieniędzy. Nastąpiła także zmiana w zakresie stanu prawnego, która też miała istotne znaczenie z punktu widzenia ustalenia odpowiedzialności karnej. W związku z tym doszło do uniewinnienia oskarżonych – powiedziała rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego sędzia Beata Górszczyk. Wskazała także, że sąd rozważał możliwość przypisania oskarżonym odpowiedzialności na podstawie przepisów Kodeksu karnego skarbowego, ale w takim przypadku nastąpiło już przedawnienie. Tak samo przedawnieniu uległ zarzut działania zorganizowanej grupy przestępczej. Proces w tej sprawie rozpoczął się w kwietniu 2005 r. Według ówczesnej Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, grupa miała "wyprać" niemal 200 mln zł i wyłudzić około 280 mln zł podatku VAT. Źródło wiadomosci.onet.pl 
Przecież to tak musiało się skoczyć, bowiem mafia paliwowa rodziła się w gabinetach politycznych i na Wiejskiej. Podatek VAT jest nieefektywny dla budżetu. Służy tylko i wyłącznie jako bat. Przepisy są tak zagmatwane i sprzeczne same ze sobą, że urzędasy swoją dowolnością interpretacji, z każdego mogą zrobić przestępcę podatkowego. Rozwiązanie jest proste. Likwidacja tego podatku. Ludzie zyskają w kieszeni. Oczywiście trzeba wtedy wywalić z ciepłych posadek całą armię zbędnych urzędasów. Skończy się też nagonka na "oszustów", których sami urzędasy kreują i to jest największe zmartwienie dla zbytecznej biurokracji. 
20 06 2018 Europarlament zagłosuje w sprawie praw autorskich. Oto, co zmieniają artykuły 11 i 13.
20 czerwca europosłowie zajmą stanowisko w kwestii nowych przepisów, regulujących przepływ informacji w internecie. Artykuły 11 i 13 budzi niepokój internautów, którzy obawiają się, że swobodna wymiana danych zostanie ograniczona.
Artykuł 11 wprowadza tzw. podatek od linków. Trwają spekulacje na temat tego, czy zostaną nim objęte jedynie portale internetowe i media społecznościowe, czy również prywatni użytkownicy sieci. Wydaje się, że najbardziej prawdopodobną opcją będzie zastosowanie wspomnianego przepisu wyłącznie wobec portali, jednak, jak twierdzą eksperci, decydujące w tej sprawie okaże się orzecznictwo sądów.
Nowe prawo może doprowadzić do marginalizacji małych podmiotów na rynku medialnym oraz utrudnienia funkcjonowania agregatorów informacji, takich jak Squid czy Google News. Skrajnym przykładem wspomnianej sytuacji jest zamknięcie Google News w Hiszpanii, gdzie obowiązuje podobne prawo.
Artykuł 13 dotyczy natomiast wprowadzenia mechanizmów kontroli treści w internecie, które przez przeciwników zmian nazywane są "automatami cenzurującymi". Komentarze oraz treści zamieszczane przez użytkowników sieci będą przechodziły obligatoryjną kontrolę przed publikacją.
Kontrola, którą wprowadza artykuł 13 może dotyczyć nie tylko bezprawnie rozpowszechnianych utworów, ale również przeróbek, parodii czy memów. Tego rodzaju wytwory kreatywności internautów mogą bowiem zostać uznane za plagiat.
Opinie ekspertów oraz internautów na temat artykułu 11 i 13 są przeważnie negatywne. Większość z nich uważa je za kolejny krok na drodze do cenzury i inwigilacji internetu. Nie brak jednak również głosów w obronie nowych przepisów. Zwolennicy regulacji podkreślają, że mają one na celu jedynie danie wydawcom prasy możliwości zarabiania na swoich artykułach i nie ograniczą swobody linkowania treści na własny użytek. Głosowanie z 20 czerwca nie przesądza jeszcze losu artykułu 11 i 13. Jego wynik będzie miał jednak wpływ na dalsze prace nad nowymi regulacjami. Źródło wiadomosci.wp.pl
Wkrótce Eurokołchoz zezwoli na publikację artykułów, komentarzy prawdziwie słusznych zgodnych z obowiązującą doktryną. Bowiem celem nadrzędnym PE stało się niesienie misji demokratyzacji społeczeństwa pod jej ciężkim i niezwykle twardym butem. Z RWPG, EWG protoplasty UE jak się nabijano jak wyszydzano a dziś co wracamy do czasów Stalina, Hitlera? Przecież nie musimy zgadzać się na każdy idiotyzm, który wymyśliła UE.
16 06 2018 „To, co dzieje się w Polsce od 2,5 roku, jest zadziwiająco zbieżne z celami rosyjskiej polityki”
Zdaniem polityków PO – z Tomaszem Siemoniakiem oraz szefową sejmowego zespołu śledczego ds. zagrożeń bezpieczeństwa państwa Joanną Kluzik-Rostkowską na czele – Polska pod rządami PiS stała się celem wojny informacyjnej. – „Wyraźnie widać w czyim interesie jest osłabianie wewnętrzne Polski. To, co dzieje się w Polsce od 2,5 roku, jest zadziwiająco zbieżne z celami rosyjskiej polityki. Wszystko zostało opisane w ich specjalnej doktrynie wojennej tzw. doktrynie Gierasimowa” – powiedział Fakt24 były szef MON Tomasz Siemoniak.
W doktrynie tej zapisano osiąganie określonych celów politycznych przy zastosowaniu metod niemilitarnych. – „Osłabianie więzi z Zachodem, budowanie napięć wewnątrz kraju, osłabianie państwa prawa. Te zbieżności są zbyt widoczne, żeby się nad tym nie zastanawiać, w czyim interesie takie rzeczy się w Polsce mogą dziać” – stwierdził Siemoniak. Politycy Platformy Obywatelskiej z ekspertami zajmowali się zagrożeniami dla Polski w ramach zespołu śledczego. Ekspert ds. terroryzmu dr Krzysztof Liedel z Collegium Civitas sytuację w Polsce porównał do tej na Ukrainie. – „Bardzo dobrze było to widać na przykładzie Ukrainy. Bardzo podobnie do nas przechodziła zmiany w organizacji państwowej, w armii, służbach” – powiedział Liedel. Według niego, przykładem mogą być czystki wśród oficerów służb specjalnych czy wyjątkowo ciepłe stosunki Antoniego Macierewicza z prorosyjskim amerykańskim kongresmenem Daną Rohrabacherem, nazywanym „ulubionym kongresmenem Putina”.
– „To wszystko dzieje się tu i teraz. Te zjawiska obserwujemy w Polsce od listopada 2015 r. Konflikt z Komisją Europejską to wypisz wymaluj realizacja wygodnej dla Federacji Rosyjskiej izolacji Polski w Unii Europejskiej” – dodała Kluzik-Rostkowska. Źródło: fakt24.pl

16 06 2018 Budujemy pomniki dla pana…

Sobota dla mieszkańców Szczecina, jak i przybywających tam turystów, okazała się niezwykle trudnym dniem.
Jak donosi na swoim koncie na Twitterze Sławomir Nitras: – „Szczecin stanął. Tramwaje nie jeżdżą, ulice zamknięte, nawet szkoła muzyczna zamknięta, żeby dzieci ćwicząc nie przeszkadzały. Ruch nad morze sparaliżowany. @jbrudzinski wyprawia urodziny prezesowi. Prywatny folwark sobie urządzili”. Za dwa dni Jarosław Kaczyński skończy 68 lat.
A wszystko to dla przybyłej dzisiaj do miasta wierchuszki PiS na czele z premierem Mateuszem Morawieckim, marszałkiem Sejmu, szefem MSWiA i „apolityczną” prezes TK Julią Przyłębską. Zawitali oni do Szczecina na uroczyste odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego. Tradycyjnie uroczystość rozpoczęła się mszą świętą, po której wszyscy udali się pod siedzibę zachodniopomorskiej „Solidarności”, gdzie na granitowym bloku został postawiony blisko dwumetrowy pomnik. Odsłonili go kuzyn braci Kaczyńskich Jan Maria Tomaszewski i szef „Solidarności” Piotr Duda.
Budowa pomnika byłego prezydenta od trzech lat budzi kontrowersje. Początkowo na jego powstanie nie wyraził zgody wojewoda, jednak później zdecydowano, że pomnik powstanie na prywatnej działce. Radni PO domagali się przedstawienia odpowiednich pozwoleń na budowę monumentu, ale niestety ich się nie doczekali. Przeciwko budowie pomnika protestowali nie tylko radni, ale także zachodniopomorski oddział KOD. Pomnik stanął. Tradycyjnie, jak to za rządów PiS bywa, nie przeprowadzono konsultacji wśród najbardziej zainteresowanych, czyli mieszkańców Szczecina. Źródła: gazeta.pl
Jedyny Kaczyński jaki zasługuje na pomniki to Bogusław.
Lech Kaczyński, jako przewodniczący Komisji Krajowej SOLIDARNOSCI, przystał w Magdalence na ubecki plan zagłady świata pracy w Polsce.
Jako Przewodniczący Najwyższej Izby Kontroli zdeprecjonował do ZERA znaczenie najwyższej instytucji kontrolnej państwa.
Jako Prokurator Generalny RP umocnił bandycki układ z Magdalenki, który Polskę utrzymuje w rękach ubeckiej sitwy.
Oprawcy za komuny musieli się czaić, ukrywać, chować twarz. Robić rożne zmyłki. Kamuflować się. Może nawet i cierpieli? A dziś głowy wysoko podniesione i wszelkie zaszczyty i honory mają. A to między innymi zasługa braci Kaczyńskich.
15 06 2018 Sejm zdecydował. Będzie kolejna komisja śledcza.
Powstanie nowa komisja śledcza. Wszystkie kluby opowiedziały się nad sprawozdaniem komisji za uchwałą o powołaniu komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT, choć klub PiS chce ograniczyć czas, który komisja będzie badać do lat 2007-15, a kluby opozycyjne proponują ten okres wydłużyć.
Kolejna komisja, która będzie sędzią we własnej sprawie. Nic nie wyjaśni tylko z budżetu wyparują kolejne miliony złotych. Wyłudzanie podatku VAT to efekt pracy posłów wszystkich kadencji, którzy lobbowali dziurawe ustawy by zadbać o własne kieszenie. Podatek VAT jest nieefektywny dla budżetu. Służy tylko i wyłącznie jako bat. Przepisy są tak zagmatwane i sprzeczne same ze sobą, że urzędasy swoją dowolnością interpretacji, z każdego mogą zrobić przestępcę podatkowego. Rozwiązanie jest proste. Likwidacja tego podatku. Ludzie zyskają w kieszeni. Oczywiście trzeba wtedy wywalić z ciepłych posadek całą armię zbędnych urzędasów. Skończy się też nagonka na "oszustów", których sami urzędasy kreują i to jest największe zmartwienie dla zbytecznej biurokracji.

15 06 2018 PiS wprowadzi ustawowy zakaz demonstrowania przed Radiem Maryja?

PiS przygotowuje kolejne zakazy dotyczące manifestacji, a zajmuje się tym Jan Klawiter, członek Prawicy Rzeczypospolitej, poseł niezrzeszony, który do Sejmu startował z list PiS. – „W ostatnim czasie miał miejsce szereg manifestacji pod kuriami biskupimi w Warszawie, Krakowie, Gdańsku czy Toruniu, co miało związek z obywatelską propozycją podniesienia standardu ochrony życia ludzkiego na prenatalnym etapie rozwoju” – napisano w uzasadnieniu najnowszego pomysłu nowelizacji ustawy o zgromadzeniach.
Chodzi oczywiście o protesty przeciw projektowi zaostrzającemu obecne przepisy aborcyjne, a firmowanemu przez Kaję Godek. – „Jakkolwiek władze kościelne nie były inicjatorami tego projektu, werbalna, a nawet fizyczna agresja protestujących skierowała się właśnie przeciwko nim, przejawiając się zgromadzeniami odbywanymi w bezpośredniej bliskości (niekiedy pod drzwiami) budynków kurii. Podobny charakter miały wydarzenia pod jedną z czołowych polskich katolickich rozgłośni radiowych” – czytamy dalej w uzasadnieniu. Tym razem autorom projektu chodzi o niedawną manifestację pod hasłem „Chryja pod Radiem Maryja”. Uczestniczki wznosiły hasła: „Fałszywe twoje modły, Rydzyk jesteś podły!” czy „Precz z Rydzykiem! Obłudnikiem!”.
Zgromadzenia nie mogłyby więc odbywać się w odległości mniejszej niż 200 metrów od kościołów, kaplic i cmentarzy. Nie wolno się będzie także gromadzić w pobliżu „innych budynków kościelnych, pomieszczeń służących katechizacji lub organizacjom kościelnym”.Poseł Klawiter zbiera obecnie podpisy posłów pod projektem tej nowelizacji. Aby zajął się tym Sejm, potrzeba zgody 15 posłów. Źródło: wyborcza.pl

15 06 2018 „Bat na posłów, którzy rzetelnie recenzują obecny rząd”
Tak o pisowskich zmianach w ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora mówiła w Sejmie posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz. – „Nowelizacja powinna się nazywać ustawą o tresurze posłów przez prezesa PiS. To bat na tych posłów, którzy rzetelnie recenzują obecny rząd. Tu absolutnie nie chodzi o godność Sejmu, tylko o wygodę polityków PiS, którzy nie mogą znieść uczciwego recenzowania ich działań. Stosujecie na co dzień podwójne standardy moralne” – stwierdziła Gasiuk-Pihowicz, zwracając się do posłów PiS.
– „Nie wystraszycie nas obcinaniem diet parlamentarnych” – mówił z kolei Tomasz Głogowski z PO. Podkreślił, że w obecnej kadencji Sejmu karani są prawie wyłącznie posłowie opozycji. Projekt PiS posłuży do karania posłów, mówiących „o złych rzeczach, które robi ten rząd”. – „Nowelizacja nie precyzuje, czym jest rażące naruszenie powagi Sejmu i daje duże pole do interpretacji. To kolejna próba zakneblowania ust opozycji” – powiedział poseł Platformy. Łukasz Rzepecki z Kukiz’15, a wcześniej poseł PiS, stwierdził, że „w sposób radykalny zwiększane są możliwości przyznawania kar przez Marszałka Sejmu”. Dodał, że kwestia ta nie powinna być regulowana ustawowo. – „Za chwilę posłowie czy senatorowie będą musieli kosić trawę w garniturze, bo do tego doprowadzicie, że każde zachowanie być może będzie podpięte pod to, czy poseł zachował się etycznie czy jednak nie” – ironizował Rzepecki. Debata – pisowskim „zwyczajem” – odbyła się pod osłoną nocy.  Projekt PiS zakłada wprowadzenie możliwości obniżenia uposażenia lub diety parlamentarzystów, których zachowanie „nie licuje z powagą pełnionych przez nich funkcji” poza salami plenarnymi Sejmu i Senatu oraz „na terenie będącym w zarządzie Kancelarii Sejmu”. Źródło: bankier.pl

14 06 2018 RPO pyta, czy to MSWiA kazało funkcjonariuszom legitymować obywateli po spotkaniach PiS.

– „Korzystanie z wolności słowa nie może wiązać się z tym, że ktoś jest legitymowany, spisywany i karany za to, że chciał zadać pytanie” – mówił niedawno Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Teraz w piśmie do wiceministra spraw wewnętrznych Jarosława Zielińskiego żąda odpowiedzi na pytanie, czy to MSWiA poleciło policji legitymowanie obywateli, próbujących zadawać pytania podczas otwartych spotkań z przedstawicielami władz?
Wcześniej RPO wystąpił do lokalnych komendantów policji o wyjaśnienie podstaw prawnych takich interwencji po spotkaniach Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka i posła Stanisława Piotrowicza w Witnicy. Do RPO dotarła też skarga obywatela, że do legitymowania obywateli dochodzi na spotkaniach z posłami PiS w innych miastach.
– „Ponadto, pojawiły się podejrzenia, iż praktyka ta jest wynikiem odgórnego żądania kierownictwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji skierowanego do właściwych miejscowo komendantów policji. Działania podejmowane przez funkcjonariuszy policji mogą tworzyć „mrożący skutek” dla debaty publicznej, który będzie powstrzymywać obywateli od komentowania kontrowersyjnych wydarzeń dotyczących wybranych podmiotów władzy” – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk w piśmie do wiceministra Zielińskiego.Tydzień temu tenże Zieliński, odpowiadając na pytania posłów Nowoczesnej o przyczynę spisywania przez policję osób uczestniczących w spotkaniach z politykami PiS, mówił, że legitymowanie osób samo w sobie nie jest żadną karą, tylko przewidzianym prawnie działaniem policji w określonych przypadkach. – „Jeśli osoby, które chcą zadać pytanie, są później spisywane, to znaczy, że powoli zatracamy umiejętność dialogu i rozmowy ze społeczeństwem” – ripostował Adam Bodnar. Źródło: rp.pl
14 06 2018 Prezes upadającego GetBack w liście do Morawieckiego domagał się finansowania przez państwo.
„Mamy tajny list do premiera. Upadający GetBack domagał się dofinansowania przez państwo. Prezes tej spółki napisał do Morawieckiego, że GetBack to zaplecze obozu wolnościowego poprzez sponsorowanie prawicowych mediów. A jego kłopoty mogą być „spiskiem” – poinformowała na Twitterze „Gazeta Wyborcza”. Dziennik cytuje fragment listu prezesa GetBack do Mateusza Morawieckiego. – „GetBack jest zapleczem obozu wolnościowego poprzez bycie sponsorem mediów: „Gazeta Polska”, „Wprost”, „Do Rzeczy”, „W sieci”.
O zdobyciu listu pisze także na Twitterze dziennikarz „GW” Wojciech Czuchnowski. – „Gazeta Wyborcza zdobyła list prezesa GetBacku do premiera Morawieckiego. Oficjalnie rząd ukrywa te listy przed Polakami. Mowa w nich o wspieraniu przez GB „niepokornych”, ich imprez oraz instytucji. Oraz o tym jak GB uwalniał państwowe banki od złych długów” – napisał Czuchnowski i zaprosił do lektury dzisiejszego wydania dziennika.
Ujawnienia treści listów, które do premiera Mateusza Morawieckiego wysłał Konrad Kąkolewski, prezes upadającej spółki GetBack, domagał się poseł PO Krzysztof Brejza. Opisywaliśmy sprawę w artykule „Krzysztof Brejza znowu w akcji. Pyta o listy GetBack do Morawieckiego”.
https://twitter.com/KrzysztofBrejza/status/1006967126807244801
Teraz polityk na Twitterze tak odniósł się do doniesień „GW”: – „Kilka dni temu PMM odmówił ujawnienia pism-twierdził, że to dokumenty prywatne, uwalnianie państwowych banków od złych długów przez GetBack i sponsoring imprez prorządowych – to sprawy publiczne, a nie prywatne. Do listu dotarł @czuchnowski „. Źródło: wyborcza.pl
Czy rola jaką pełni tatuś premiera Morawieckiego w GetBack, jest podobna do tej jaką pełnił syn Tuska w Amber Gold? No i kiedy wreszcie Kornel Morawiecki rozliczy pieniądze otrzymane ze zbiórek na Solidarność Walczącą?

14 06 2018 List 13 sędziów do premiera Morawieckiego. Żądają wyjaśnień.
"Nasze żądanie precyzyjnego sformułowania zarzutów wobec sędziów krakowskich wynika z konieczności obrony dobrego imienia sędziów polskich, które jest systematycznie podważane przez przedstawicieli władz państwowych"- napisała w liście otwartym do premiera grupa 13 sędziów. To reakcja na słowa Morawieckiego o działającej w jednym z krakowskich sądów "zorganizowanej grupie przestępczej".
Pod listem podpisali się: profesor Adam Strzembosz, Hanna Bajer, Elwira Bielecka, Antoni Cyran, Kazimiera Machcewicz, Maria Minkiewicz, Ryszard Nowak, Elżbieta Puzyna-Nowak, Grażyna Ruiz, Barbara Sierpińska, Agnieszka Swędrowska, Magdalena Zbikowska i Elżbieta Ziołkowska.
13 czerwca na łamach "Gazety Polskiej" ukazał się wywiad, w którym premier Morawiecki mówi o buncie władzy sądowniczej. "W mojej opinii szczególnie znamienny jest przykład sądu z Krakowa. Będę zachęcał pana przewodniczącego Timmermansa, aby się przyjrzał temu przykładowi bardzo uważnie. Wszystko wskazuje bowiem na to, że działała tam zorganizowana grupa przestępcza" - powiedział premier. Morawiecki nie sprecyzował jednak, o jaki sąd chodzi. Źródło fakty.interia.pl
Takie same grupy przestępcze są w partiach politycznych, władzach państwowych na każdym jej szczeblu. Dziwna ta Polska premiera nie ma jest tylko wynajęty urzędnik przez Naczelnika zaś prezydent jest jego chłopcem na posyłki. Zatem hop siup! No i od nowa Polska...Ludowa. Ileż to już razy ta Pospolita Rzecz podejmowała walkę z tym samym od wielu, wielu dziesięcioleci wrogiem i zawsze z marnym skutkiem. Wpierw walczono z kolesiostwem by wnet likwidować kumplostwo jednak zaraz kumoterstwo się pojawiło które to bardzo szybko w kliki się przeobraziło. Długo jednak kliki nie wytrwały zaraz dać miejsce koneksją i koligacją musiały które to jednak przed nepotyzmem wnet skapitulowały.

13 06 2018 25 mln zł zamiast na fundusz dla ofiar przestępstw resort Ziobry przekazał CBA.

Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że resort Zbigniewa Ziobry przekazał 25 milionów złotych Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu, a powinny one były trafić do Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym (Funduszu Sprawiedliwości). Zgromadzone w nim pieniądze pochodzą z nawiązek zasądzanych od sprawców przestępstw i przeznaczane są m.in. na wsparcie prawne, psychologiczne i socjalne dla ofiar przestępstw. – „W naszej ocenie doszło do złamania przepisów prawa, które wyraźnie mówią, że służby specjalne, w tym CBA mogą być finansowane wyłącznie z budżetu państwa. W tym miesiącu będziemy składali wniosek o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych”– powiedział prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.
W związku z tym posłowie PO zapowiedzieli złożenie zawiadomienia do prokuratury oraz rzecznika dyscypliny finansów publicznych. – „Mamy do czynienia z bardzo dużą nieprawidłowością w zakresie wydatkowania środków z budżetu Ministerstwa Sprawiedliwości. Jak wskazuje stanowisko NIK, 25 milionów złotych po prostu wyparowało. Wyparowało w sposób niekontrolowany” – powiedział Borys Budka.
Myrcha zauważył, że CBA nie wykazało tej kwoty w swoim sprawozdaniu z działalności za 2017 rok. – „Co pokazuje, że zostały one przekierowane na jakiś fundusz niejawny, czyli tak naprawdę Polacy nie dowiedzą się dzisiaj, w jaki sposób pieniądze, które miały trafić bezpośrednio do nich, zostały wydane przez kolegę partyjnego ministra Ziobry. Widać, że działanie to nie było przypadkowym i miało na celu nielegalne zasilenie finansowe CBA i na takie działanie w państwie prawa po prostu nie może być zgody” – stwierdził Myrcha. Źródło: fakt.pl, 300polityka.pl
13 06 2018 Ksiądz Lemański krytycznie o parze prezydenckiej
Nie milkną echa słynnej wizyt pary prezydenckiej w krakowskim fastfoodzie. Głowa państwa wraz z małżonką najwyraźniej zapragnęli jednego dnia zbliżyć się do suwerena i zaryzykowali posiłek w KFC. Jak było, wszyscy już wiemy: Duda zdradził się brakiem komunikatywności, a pani Agata Kornhauser Duda nie utrzymała nerwów na wodzy. Wystarczyło jedno proste pytanie zadane, przez przypadkową osobę: „Dlaczego pan łamie konstytucję, panie prezydencie”, by oboje państwo pokazali prawdziwą swą twarz…
Niefortunne zajście celnie skomentował znany z odważnych ocen ksiądz Wojciech Lemański: „Póki milczą, to jeszcze jako tako” – zaczął post na Facebooku i dalej napisał, że prezydent ma zdanie na każdy temat, pod warunkiem, że nikt mu nie przerywa. Agata Duda – zdaniem ks. Lemańskiego – nie ma za to zdania na żaden temat. Według księdza para prezydencka dobrze wie, jaką wyznaczono jej rolę – „nic od nich nie zależy”. „On ma podpisywać, ona może mu w tym asystować” – czytamy w poście.
Odnosząc się do feralnej wizyty w krakowskiej restauracji ocenił: „A tu, proszę bardzo, suweren ośmielił się zadać pytanie. I co? I strach w oczach, i konsternacja, i kompromitacja, i rejterada” – napisał duchowny na Facebooku.
„Niech pani nie kłamie – odpowiedział przypadkowej klientce restauracji-  prezydent. Po raz pierwszy tak jednoznacznie zabrała też głos prezydentowa. Do tej pory wyraźnie dystansowała się od bieżącej polityki. „A proszę mi powiedzieć, w którym punkcie?” – zapytała z rozdrażnieniem w głosie. „Ja rozumiem, że pani nie może pogodzić się z tym, kto wygrał wybory”, podsumował rozmowę wyraźnie poirytowany Andrzej Duda. Źródło: naTemat
Dziwna ta Polska premiera nie ma jest tylko wynajęty urzędnik przez Naczelnika, zaś prezydent jest jego chłopcem na posyłki.

12 06 2018 Kaczyński będzie czyścił partię? Czasem czyściciel jest jak kominiarz, czyści kominy, a sam brudny.

Po miesięcznym pobycie w szpitalu prezes PiS Jarosław Kaczyński oznajmił twardo, że do wyborów samorządowych większych zmian personalnych w rządzie nie przewiduje… Czy jednak tak będzie na pewno, w sytuacji, gdy domaga się ich sam Mateusz Morawiecki a w partii jest wielki niepokój i aż huczy od plotek oraz rozmaitych domysłów? Ta sytuacja spowodowała, że prezes zdecydował się opuścić szpital i leczyć dalej w domu.
Mimo wielkich nadziei nie pojawi się jednak ani na Nowogrodzkiej, ani na dorocznym zjeździe swojego zaplecza politycznego – Klubów „Gazety Polskiej”. „Ma duże kłopoty z chodzeniem, nie chce pokazywać się jako osoba niedołężna, a wszędzie czatują fotografowie” – powiedział „Newsweekowi” prominentny polityk PiS.
W konflikcie z „zakonem PC” – najbliższymi współpracownikami Kaczyńskiego jeszcze z czasów Porozumienia Centrum – pozostaje sam Morawiecki. Wygląda na to, że niebawem ministerialne kariery mogą zakończyć Krzysztof Tchórzewski (szef resortu energii) i Krzysztof Jurgiel (rolnictwo).
Obaj należą do „zakonu”. Dotychczas w PiS byli nietykalni, a ich pozycję w polityce wyznaczała nie tyle fachowość, ile lojalność wobec lidera partii.
„Tak było. Ale teraz Jarosław Kaczyński uważa, że spłacił dług wdzięczności. Właśnie dlatego zgodził się na odebranie prezesury Orlenu Wojciechowi Jasińskiemu. To także stary druh z PC” – oznajmiła osoba związana z PiS.
W partii trwają też spekulacje czy Daniel Obajtek utrzyma się w Orlenie. Słynie on z brutalnych czystek w spółkach, do których jest posyłany. Jak mówią w PiS, ma też niesamowitą siłę przebicia i dostęp do Kaczyńskiego. To ponoć on miał doprowadzić do dymisji prezesa Lotosu Marcina Jastrzębskiego, z którym rywalizował.
Jest też pytanie kto miałby być następcą Tchórzewskiego. Tu pada nazwisko Wojciecha Myśleckiego, związanego w przeszłości z Solidarnością Walczącą, którą zakładał ojciec premiera Kornel Morawiecki. Myślecki przedstawiany jest jako ekspert od energetyki. A Jurgiel? Politycy „dobrej zmiany” zwracają uwagę, że minister, który ma olbrzymie problemy ze zwalczaniem afrykańskiego pomoru świń oraz zarządzaniem agencjami rolnymi, zaczął korzystać ze specjalistów poprzedniej ekipy. „Absurd” – zaprzecza rzecznik PSL Jakub Stefaniak i dodaje, że „do resortu i jego agencji wracają ludzie, którzy mają stosowne certyfikaty, oraz tacy, którzy wygrali procesy za nieprawne zwolnienie”.
Niepokój i rozedrganie w partii są duże, a pragnących zmian pili czas… Jak nie teraz, to można na nie liczyć dopiero przed wyborami do europarlamentu wiosną 2019 r. Ta świadomość nie gwarantuje im komfortu. Źródło: Newsweek
Ponoć ten nowy Kaczyński jest dobrym prawnikiem. Kaczyński po długo oczekiwanym zwycięstwie założył maskę odnowiciela i obiecuje narodowi że miniony okres błędów i wypaczeń już się nie powtórzy. Znaczy się Kaczyński jest taki sam ale nie ten sam. Jarosław Polskę zbaw a przecież to co mamy to też zasługa braci Kaczyńskich. W czasie obrad okrągłego stołu bliźniacy Jaruzelskiego, Kiszczaka po nogach całowali a dziś to wielcy opozycjoniści. 
09 06 2018 "Nazywam się Lidia Kułaga, walczyłam w Solidarności Walczącej i chciałam zapytać, dlaczego pan kłamie". 
Kamienna twarz Morawieckiego. Z takim pytaniem musiał zmierzyć się premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu spotkał się w sobotę z mieszkańcami Wrocławia.
- Dlaczego niepełnosprawne dzieci są wyrzucane ze szkół? Jak mają się socjalizować, skoro spycha się je w kąt? I dlaczego pan kłamie, że otrzymują od państwa po 3 tys. zł? - pod ostrzałem takich pytań znalazł się w swoim rodzinnym Wrocławiu Mateusz Morawiecki. Zadała je Lidia Kułaga, która w latach 80-tych walczyła z władzami PRL wraz z jego ojcem w organizacji Solidarność Walcząca.
Przez niemal godzinę premier swobodnie odpowiadał na ogólne pytania, które pojawiały się z sali. Opowiadał, jak trudno jest podnieść Polskę z gospodarczego marazmu, w którym znalazła się za sprawą poprzednich rządów, że mimo tego nasz kraj ma ogromną szansę stać się liderem w Europie. Stwierdził także, że budżet nie jest z gumy i nie może, jak święty Mikołaj dać każdemu "ze świętego worka, to, co sobie zamarzy". Choć pytanie od byłej koleżanki jego ojca go zaskoczyło, to szybko znalazł na nie odpowiedź.
Chodzi o wypowiedź Morawieckiego, która padła z sejmowej mównicy. - Rząd PiS zwiększył budżet gospodarstw domowych osób z niepełnosprawnością z ok. 2 tys. zł do ok. 3 tys. zł, a więc o 50 proc. - stwierdził podczas debaty nad wotum nieufności dla Beaty Szydło. We Wrocławiu premier przekonywał, że nie skłamał, a PiS o 2,5 miliarda podniósł wydatki na rzecz niepełnosprawnych. Źródło wiadomości.wp.pl
Gdy widzę premiera w programach informacyjnych TVP, to przede wszystkim przychodzi mi na myśl powiedzenie " Krowa, która dużo ryczy - mało mleka daje". Premier przechwala się nieustannie wspaniałym stanem finansów Polski, a cały czas mu na coś tam brakuje, i co chwila nowe podatki serwuje.

09 06 2018 Córka posłanki PiS bez konkursu objęła intratne stanowisko.
Katarzyna Kwiecień, córka posłanki PiS Anny Kwiecień, została dyrektorem departamentu wsparcia eksportu Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Oprócz pensji w wysokości 12 tys. brutto, może liczyć jeszcze na dodatki i tzw. trzynastkę.
„Po prostu zwolniło się stanowisko dyrektora i została podjęta decyzja, że to ona będzie sprawować tę funkcję” – powiedziała fakt.pl posłanka Anna Kwiecień. Ale przecież to nie ma nic wspólnego z nepotyzmem… Gdzieżby tam… Została podjęta decyzja i już!
A że bez żadnego konkursu? Rzecznik KOWR Wojciech Adamczyk w rozmowie z fakt. pl. z rozbrajającą szczerością przyznał, że Katarzyna Kwiecień nie musiała brać udziału w procedurze konkursowej. – „Jej stosunek pracy został nawiązany na podstawie powołania” – powiedział Adamczyk.
Kariera córki posłanki PiS nabrała rozpędu po wygranych przez tę partię wyborach. W 2016 r. została zatrudniona w Agencji Rynku Rolnego jako główny specjalista. Wcześniej Katarzyna Kwiecień niewiele miała wspólnego z rolnictwem. Ukończyła marketing i zarządzanie na SGGW, ale potem pracowała w firmach nie związanych z branżą rolniczą. Po likwidacji Agencji i przejęciu jej zadań przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa córka posłanki PiS została wicedyrektorem departamentu. No, a teraz jest już dyrektorem „pełną gębą”. Źródło: fakt.pl
Dziś mamy w Polsce dobieraną według nieznanych kryteriów klasę rządzącą, mieniącą się kapłanami demokracji, niezależną od wyborców władzę, niespójne prawo, niesprawne państwo, które nie potrafi rozwiązać żadnego istotnego problemu z pożytkiem dla obywateli i setki uwierających jak czyraki niedogodności jak z filmów s/f. „Wybrańcy narodu”, zamiast współdziałać we wspólnej sprawie do czego zostali powołani, kłócą się o duperele, podstawiają wzajemnie nogi, wyrywają co intratniejsze posady, jednym słowem wolnoamerykanka, jak to między jaskiniowcami. Najgorsze jest jednak to iż tzw. elita polityczna jest praktycznie nieusuwalna a system demokratyczny z jej udziałem jest antydemokratyczny.
A na świecie już powiadają iż Polska to raj dla wszelkiej maści nieudaczników i hochsztaplerów.
08 06 2018 Lista płac PiS. Oto, ile zarabia ”złote dziecko” partii rządzącej.
Zaledwie czterech rekordzistów z listy w sumie zarobiło 7 mln zł w rok. Działacze związani z PiS dorobili się na państwowych spółkach.
Jak najłatwiej zostać w Polsce bogaczem? – pyta "Gazeta Wyborcza". Wystarczy zapisać się do PiS i jego satelickich partii. Dziennik sprawdził ubiegłoroczne zarobki ludzi Jarosława Kaczyńskiego. Miliony na kontach pochodzą głównie z wysokich stanowisk w spółkach Skarbów Państwa.
Michał Krupiński, prezes Banku Pekao, nazywany "złotym dzieckiem PiS" w pół roku - stanowisko objął w czerwcu 2017 r - zarobił ponad milion złotych. Do tego trzeba dodać zarobki z pierwszej poły roku, kiedy kierował PZU. Tam dostał aż 2 mln zł z czego aż 600 tys. z tytułu zakazu konkurencji – donosi "Wyborcza".Krupiński wypłynął jako 25 latek za pierwszego rządu Kaczyńskiego jako najmłodszy w dziejach podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu.
Krezusem stał się też Łukasz Kroplewski z Solidarnej Polski. Jako wiceprezes w PGNiG odpowiedzialny za rozwój wyciągnął w ubiegłym roku blisko 1,5 mln zł. Wcześniej był między innymi asystentem Beaty Kępy.
To jednak nie jedyni, którzy dorobili na państwowych gigantach. Jest ich znacznie więcej. Andrzej Jaworski z przewodniczącego sejmowej komisji finansów publicznych przeszedł do PZU. Tam zarobił ponad 1,4 mln zł. Karierę zaczynał u boku Jacka Kurskiego. Nie brakuje też lokalnych bonzów. Wojewódzki radny PiS Lublinie, Andrzej Pruszkowski, jako wiceprezes PGE Dystrybucja wyciągnął 631 tys. zł – podaje "Wyborcza".
O gigantycznych zarobkach szeregowych PiS rozpisywał się również Super Express. Wysokie pensje w spółkach Skarbu Państwa ujawnili młodzi działacze PSL. I tak na przykład radny PiS województwa małopolskiego, Grzegorz Kędzierawski, w Grupie Azoty w dwa lata rządów PiS zarobił 627 tys. zł – informuje "Super Express". Radny woj. warmińsko-mazurskiego w Energii Kogeneracji dostał w sumie 727 tys. zł wynagrodzenia. A legnicki radny Zbigniew Bytnar dwuletnią pensję wysokości 594 tys. zł uzyskał w Pol-Miedź Trans należącej do KGHM. Źródło mony.pl

07 06 2018 Nitras do Kuchcińskiego: „Panu wszyscy przeszkadzają, poza wami”

Prezydium Sejmu, a praktycznie Marek Kuchciński, Beata Mazurek i Ryszard Terlecki z PiS, ukarało Sławomira Nitrasa z PO obniżeniem o połowę na 3 miesiące jego uposażenia poselskiego. Według nich, Nitras, przerywając wczorajsze wystąpienie premiera w Sejmie, „naruszył powagę Sejmu”.
Po zakończeniu wystąpienia Morawieckiego marszałek Kuchciński stwierdził, że „niektórzy posłowie swoim zachowaniem naruszają powagę izby”. – „Zwracam się przede wszystkim do posła Sławomira Nitrasa: pan 39 razy swoim głośnym wypowiadaniem i pokrzykiwaniem przeszkadzał wystąpieniu premiera” – powiedział Kuchciński. Tak na marginesie, ze stenogramu wynika, że nie 39, a 32 razy.
Poseł Platformy podszedł do stołu prezydialnego i zwrócił się do Kuchcińskiego: – „Panu wszyscy przeszkadzają, poza wami. Tu powinien występować wnioskodawca, a nie premier” – dodał Nitras. Wczoraj bowiem zamiast posłanki PO Urszuli Augustyn, uzasadniającej wniosek o wotum nieufności dla Beaty Szydło, jako pierwszy głos zabrał Morawiecki. Nitras chciał zgłosić wniosek formalny w tej sprawie, ale Kuchciński nie dopuścił go do głosu.
– „To już któryś z kolei miesiąc, kiedy dostaję karę. Moim zdaniem, to, co się dzieje w stosunku do mojej osoby w Sejmie, całkowicie wyczerpuje znamiona mobbingu. Jestem mobbingowany, szczególnie przez pana Terleckiego. Pan Terlecki uniemożliwia mi wykonywanie moich obowiązków, dlatego że nie pozwala mi jeździć na zgromadzenia parlamentarne. (…) Pan Terlecki używa wobec mnie słów obraźliwych na sali plenarnej” – powiedział Sławomir Nitras w TVN 24. Trzy dni temu wicemarszałek Ryszard Terlecki nie wyraził zgody na jego wyjazd z delegacją Sejmu na zgromadzenie OBWE. – „Jestem członkiem zgromadzenia parlamentarnego OBWE. Pan marszałek wyraził zgodę wszystkim z wyjątkiem mnie” – dodał Nitras. Przypomnijmy, że Terlecki nazwał posła PO „pajacem”. Sławomir Nitras powiedział także, że ma zamiar naradzić się ze swoim prawnikiem w sprawie pozwu do sądu przeciwko marszałkowi Kuchcińskiemu i wicemarszałkowi Terleckiemu. Źródło: tvn24.pl
Kuchciński nie powinien być marszałkiem sejmu, bo to najtwardszy beton partyjny, taki współczesny Kowalski, który jak dostanie rozkaz to go bez szemrania wypełni. Co to za marszałek semu, który nie mówi, tylko mamrocze, a jak ze dwa zdania powie do sensu, to odczytuje z kartki?
To tylko w pisowskiej Polsce jest możliwe, aby kogoś tak niedysponowanego intelektualnie posadzono de facto na stołku drugiej osoby w państwie.
Znam taką przypowieść
W Prusach żyli Krzyżacy na owe czasy byli to mężni i wykształceni rycerze. Z racji noszonych
blaszanych hełmów nazywani byli zakutymi łbami. Krzyżacy podbijali i najeżdżali sąsiadów dlatego też pozostawili wielu potomków. Część potomków Krzyżaków otrzymała w spadku zakute łby- absolutną tępotę. A na Nowogrodzkiej krąży powiedzenie im więcej w parafii zakutych, tępych łbów tym parafia bardziej wsiowa, taka pisowska.


07 06 2018 Specjalny wysłannik ONZ: PiS nie reformuje sądów, ale je sobie podporządkowuje.
Diego Garcia-Sayan – specjalny wysłannik ONZ – przygotował raport, w którym pisze, że reformy sądownictwa przeprowadzone przez PiS, naruszają standardy demokracji. – „Partia rządząca nie stara się zreformować sądownictwa, ale je sobie podporządkować” – czytamy w raporcie.
Sprawozdawca ONZ uważa, że obecne przepisy uzależniają prezesów sądów od ministra sprawiedliwości, a sędziów Sądu Najwyższego – od prezydenta. Jego zdaniem, 15 członków KRS powinni – tak jak wcześniej – wybierać sędziowie. W raporcie mowa jest m.in. o ataku, a wręcz wykastrowaniu Trybunału Konstytucyjnego.
Odniósł się też do pisowskiej kampanii „Sprawiedliwe sądy” i zauważył, że sędziowie zostali w niej przedstawieni jako „wrogowie Polski oraz zło w polskim społeczeństwie”. Diego Garcia-Sayan zaleca polskiemu rządowi m.in. wycofanie się z przepisów dotyczących sądów powszechnych, Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. – „Polska powinna przywrócić stan sprzed reform” – napisał specjalny wysłannik ONZ.
Prof. Marcin Matczak z UW spotkał się z Diego Garcią-Sayanem. – „On jest odpowiedzialny za to, żeby monitorować kwestie naruszenia praworządności na całym świecie. To jest naprawdę obiektywny człowiek, który widzi jak Polska spadła do B klasy w lidze praworządności. Był szczególnie uderzony tym, że prawników i sędziów przedstawia się jako wrogów ludu, wrogów narodu. Dla niego było niepojęte, jak przedstawicieli jednej z władz można w taki sposób prezentować publicznie, jednocześnie żądając szacunku dla narodu, rządu czy prezydenta” – powiedział Matczak w TVN 24.
Diego Garcia-Sayan przebywał w Polsce jesienią ubiegłego roku. O tym, jak PiS traktował wizytę wysokiego urzędnika ONZ pisaliśmy w artykule „Pawłowicz nazwała specjalnego sprawozdawcę ONZ – Mustafą!”. Źródło: tvn24.pl
Sędziowie TK, KRS powinni sprawować urząd dożywotnio. To tacy mężowie zaufania społeczeństwa a nie przywódców partyjnych. Znaleźć takich sprawiedliwych jest niezmiernie trudno powiem, że łatwiej jest przeżyć w ruletce rosyjskiej jak takiego sędziego znaleźć. Sędzia też człowiek i tak całkiem obojętnym nie jest ma jakieś swoje preferencje.
Ta reforma sądownictwa polega na drastycznym zwiększeniu opłat sądowych i podporządkowaniu mafii w togach Czerwonemu Khmerowi z Żoliborza. Najwyższy Komisarz Rad Robotniczych i Chłopskich wprowadza projekt ustawy o sądach powołując społeczny sąd najwyższy, stworzony z gminu, który będzie mógł unieważnić wyroki do 20 lat wstecz. To jest rozwiązania sowieckiej Rosji z czasów Lenina. Cała władza w ręce Rad Robotniczo- Chłopskich, ja jeszcze to hasło pamiętam. Bo to tylko było hasło za którym stał tyran i despota
07 06 2018 Zaufany człowiek prezesa PiS. Kim jest polityk, który odebrał nagrodę w imieniu Jarosława Kaczyńskiego.
Właściwie zawsze jest w cieniu. Niemal nigdy nie zabiera publicznie głosu. Gdy na gali 5-lecia istnienia Telewizji Republika przyszło mu odczytać list od Jarosława Kaczyńskiego, tremę było widać i słychać – co chwilę zdarzały mu się językowe potknięcia. Kim jest Krzysztof Sobolewski, którego we wtorkowy wieczór spotkał niezwykły zaszczyt reprezentowania samego prezesa PiS? Jego partyjna kariera jest raczej dość niezwykła.
Gdy zerkniemy na profil Krzysztofa Sobolewskiego na Twitterze, można odnieść wrażenie, że polityk nie robi właściwie nic innego, tylko na okrągło siedzi w mediach społecznościowych. Własnych wpisów zamieszcza raczej niewiele. Najczęściej jedynie podaje dalej partyjne komunikaty z centrali PiS, z różnych ministerstw oraz od poszczególnych posłów. Często też publikuje wpisy dotyczące sportu. 
Z okazji 5. rocznicy rozpoczęcia nadawania Telewizji Republika odbyła się gala, na której ogłoszono nazwiska laureatów nagród m.in. Jana Pietrzaka (kategoria "Kultura"), Antoniego Macierewicza (nagroda widzów), Mateusza Morawieckiego (kategoria "Polityk") czy Victora Orbana ("Przyjaciel Polski"). 
Kto by pomyślał
Statuetkę "Osobowości 5-lecia" otrzymał Jarosław Kaczyński. Prezes PiS rzecz jasna nie mógł jej odebrać osobiście, od dłuższego czasu przebywa bowiem w szpitalu. Musiał go ktoś zastąpić. Kto? Wydawałoby się, że naturalnym byłoby, aby w imieniu Jarosława Kaczyńskiego nagrodę odebrał nr 2 w PiS Joachim Brudziński, blisko związany z prezesem Mariusz Błaszczak czy też rzeczniczka partii Beata Mazurek. Można było sobie wyobrazić wiele osób na tym miejscu, ale o Krzysztofie Sobolewskim raczej pomyślał mało kto.
– Szanowni państwo, bardzo dziękuję w imieniu pana prezesa. Z wiadomych państwu powodów nie ma pana prezesa wśród nas – zaczął Sobolewski z wyraźnym onieśmieleniem. Gdy odczytywał list od Jarosława Kaczyńskiego, zdarzało mu się zjadać słowa, gubiąc sens zdań lub je przekręcać. W przemówieniu pojawił się choćby "okres wyznaczony cenzurami" zamiast cezurami, był establishment, któremu się wydawało, że "raz na zawszęposiadł monopol na prawdę", już nie wspominając o "cigodnej kapitule". 
Dlaczego ten list odczytywał właśnie Krzysztof Sobolewski? W końcu nie jest ani ministrem, ani nawet posłem. Jest jedynie radnym i to nie miejskim, lecz dzielnicowym – zasiada w Radzie warszawskiej dzielnicy Śródmieście. Nie pełni przy tym w radzie żadnej istotnej funkcji, choćby we władzach klubu – jest wyłącznie szeregowym radnym. Znacznie istotniejszą rolę Krzysztof Sobolewski odgrywa w biurowcu przy Nowogrodzkiej, ale po kolei. Wybrane fragmenty z http://natemat.pl/240209,kim-jest-krzysztof-sobolewski-w-tv-republika-reprezentowal-prezesa-pis
No a szanowna kapituła to nie mogła się pofatygować do prezesa Kaczyńskiego, skoro sam generał mógł kule dostarczyć? Ciekawe, kiedy publicznie pokażą Kaczyńskiego? Dlaczego Martusia ma zakaz odwiedzania wuja, bo co rozpoznałaby sobowtóra? 
05 06 2018 PiS zabiera się za uciszanie niewygodnych dla siebie mediów?
Partia rządząca wraca do porzuconego jakiś czas temu pomysłu dekoncentracji mediów. Ma do tego dojść jeszcze przed wyborami samorządowymi. Bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego powiedział „Dziennikowi Gazecie Prawnej”, że prezes podjął już wstępną decyzję w tej sprawie, a partia czeka, aż potwierdzi to po wyjściu ze szpitala.
Co tak zabolało prezesa PiS (poza oczywiście kolanem)? Według „DGP”, przede wszystkim „wojna” mediów prywatnych z rządem, niewłaściwe – zdaniem Kaczyńskiego – relacjonowanie m.in. przez TVN protestu osób z niepełnosprawnościami, a ostatnio sprawa skandalu z udziałem posła Stanisława Pięty. Tę ostatnią ujawnił „Fakt”, wydawany przez Ringier Axel Springer Polska, część niemiecko-szwajcarskiego koncernu. – „Hahaha, naprawdę @pisorgpl myślicie, że tak zamkniecie nam usta? Raczej przeciwnie” – skomentował na Twitterze Mikołaj Wójcik z „Faktu”. A Sławomir Wikariak z „Dziennika Gazeta Prawna” dodał: – „Gdy nie będzie zagranicznych mediów, to żaden z posłów już nie zdradzi swej żony. Chyba że jakiś opozycyjny”.
A przecież posłanka PiS Krystyna Pawłowicz „ostrzegała” w lipcu ubiegłego roku. – „A po wakacjach weźmiemy się za was!” – rzuciła wtedy do dziennikarza w Sejmie. Ustawa uderzy przede wszystkim w media, w których duże udziały mają zagraniczne firmy. Źródło: dziennik.pl, gazeta.pl
I znowuż będzie wolno mówić i pisać wszystko, ale w samych superlatywnych o prezesie Kaczyńskim.
Od kiedy to policja cenzuralna z Facebooka przejęła kontrolę nad komentarzami zamieszczanymi na portalach internetowych, można tylko maile pisać o zwierzątkach i roślinkach inaczej natychmiast blokują konto, i co najgorsze nie masz żadnej szansy na złożenie reklamacji. Czy tak ma wyglądać wolność wyrażania opinii po Kaczyńskiemu? Za komuny też wolno było mówić i pisać wszystko, co nie godziło w dobre imię partię i jej ścisłe kierownictwo

05 06 2018 Premier po audiencji u papieża: mówiliśmy jednym głosem.
Według ks. Wojciecha Lemańskiego Morawiecki „opowiada bajki.
Wybaczcie mi, ale jakoś nie wierzę entuzjastycznej relacji premiera Morawieckiego ze spotkania z papieżem Franciszkiem. Może to efekt poprzednich wypowiedzi premiera, w których rzeczywistość myliła mu się z fantazją, a historia z bredniami na temat historii. Może to ciągle jeszcze cień poprzedniczki, która klęskę 27-1, sprzedawała Polakom jako swoje ogromne zwycięstwo. Ja na miejscu premiera, po niestrudzonej obronie polskich bastionów chrześcijaństwa przed dziećmi z Aleppo i uchodźcami z dworca Brześć, siedziałbym cicho na korytarzu szpitala na Szaserów, zamiast zawracać głowę papieżowi. Ale skoro premier polskiego rządu chciał osobiście złożyć papieżowi relację z 40 dniowej zwycięskiej bitwy z osobami z niepełnosprawnościami i ich opiekunami - to proszę bardzo. Papież przyjmował już Putina i Erdogana, to i bajek Morawieckiego może posłuchać. Co z tego wyniknie? Zobaczymy. Może jeszcze przyjdzie czas na papieskie przeprosiny za polskie anty-świadectwo. Franciszek przepraszał już za Kościół w Rwandzie i w Chile. Benedykt przepraszał wiernych Kościoła w Irlandii. Jan Paweł II przepraszał za krucjaty i za inkwizycję. Kto wie, może i Polakom coś z tej wizyty premiera u papieża kapnie. - ks. Wojciecha Lemańskiego

05 06 2018 Nazwę wymyśliła im "Gazeta Polska”. Kto stoi za "bojówkami opozycji”, które zakłócają spotkania z liderami PiS
Od kilku tygodni politycy PiS boją się jeździć w teren na spotkania z wyborcami. Coraz częściej sygnalizują konieczność zmiany formuły takich spotkań, tak, aby nie mogły na nie wchodzić osoby postronne. Nie bez przyczyny do obstawy lokalnych konwentykli angażowane są więc także coraz liczniejsze siły policyjne. A wszystko przez - jak je nazywa PiS - bojówki opozycji, czyli przeciwników władzy, którzy wykorzystują wizyty liderów partii rządzącej na prowincji, by wyrazić swój sprzeciw. Oni sami wywodzą się z różnych organizacji, ale identyfikują się z ukutą przez "Gazetę Polską” nazwą: "Lotna Brygada Opozycji” . Czy faktycznie mamy do czynienia z jakąś skoordynowaną akcją? Kim są ludzie, którzy zakłócają przekaz polityków partii rządzącej?
"Lotna Brygada Opozycji"

– Wśród organizacji, których aktywiści pojawiają się na spotkaniach z politykami PiS, są Grupa Akcja Częstochowa, Grupa Błysk Budzik, KOD, Młodzi Demokraci Radom, Obywatele GW 66-400, Obywatele RP, Obywatele RP Kalisz, Obywatele RP Łódź, Obywatele Solidarni w Akcji, ODnowa, Podwórko Demokracji Morąg, proDemokratyczni, Przystań OKO, Radomianie dla Demokracji, Rebelianty Podkarpackie, Warszawski Strajk Kobiet, WRD – wylicza w rozmowie z naTemat Katarzyna Wyszomierska, redaktor naczelna portalu skwerwolności.eu, który skrupulatnie odnotowuje przebieg wszystkich spotkań z politykami PiS (właśnie opublikowali 18 materiał). 
Więcej na http://natemat.pl/240011,kim-sa-lotne-brygady-opozycji-to-oni-zaklocaja-spotkania-pis 

05 06 2018 Ach te wybory 4 czerwca 1989 roku!?

Ziemiec dziś: „4 czerwca – symbol zdrady i zmowy elit” – 5 lat wcześniej: „Słowa wolności”
Mateusz Morawiecki: – „Dziś ważna rocznica. W 1989 roku – zbojkotowane przez wielu Polaków wybory, tylko częściowo wolne, z zasadami zmienionymi w trakcie, by ratować listę krajową i kandydatów PZPR. Tego samego dnia – okrutna zbrodnia chińskich komunistów na placu Tian’anmen”.
Odpowiedź Tomasza Lisa na Twitterze.  – „Pan jest premierem dzięki tamtemu zwycięstwu, które dziś traktuje pan per noga. Z całym szacunkiem, ale kto dał panu takie prawo? W czyim imieniu pan to mówi? W imieniu swoim, nieudanego historyka? Jeśli tak, to ok”
Magdalena Środa: Wybory roku 1989 to był jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. Nikt wtedy nie spał, wszyscy biegali, nosili ulotki, kolportowali pisma, namawiali innych, gadali z nieznajomymi i czekali na cud!. I się ziścił! Wygraliśmy! I to jak! Kawiarnia "Niespodzianka" to było centrum świata. Polska to było centrum kosmosu.. wreszcie coś się udało, wreszcie zwycięstwo i to tak pokojowe, rozważne... Solidarność, współpraca, sukces!! Się działo. Było naprawdę pięknie jak nie w Polsce. Dlatego rzygać mi się chce jak widzę te haniebne manipulacje pamięcią które montuje PiS, te insynuacje, te komentarze facetów, którzy wtedy mieli pieluszki na dupie (teraz mają dupę zamiast twarzy) lub szli do komunii a dziś piszą o jakiejś zdradzie, bo służalczość wobec władzy rozmiękczyła im mózg i wysuszyła serca. Te przekłamania, ta polityczna hucpa jest nie tylko obrzydliwa, lepka, wstrętna to prawdziwa zdrada: pamięci, ojczyzny, dobra wspólnego. Do piekła z PiSem, niech przepadnie Autor.
Dla mnie to były takie same wybory jak i te poprzednie. Tradycyjnie nie głosowałem. Dziś z perspektywy tylu lat widzę, że miałem rację. Jak na razie w moim 65 życiu tylko dwa razy dałem się „namówić” na te tak zwane wybory.
04 06 2018 Znowu „rozmowa z policją” – tym razem po spotkaniu z Piotrowiczem w Witnicy
– „Pytanie pisowskich polityków szkodzi zdrowiu. Tego Pana spisywała @PolskaPolicja po spotkaniu z #Piotrowicz’em. …. Czy doniósł ktoś z #PiS’iągów z sali, czy sam #komuch …. nie wiadomo… – napisał na Twitterze Paweł Wimmer i udostępnił film z legitymowania przez policję jednego z mieszkańców Witnicy koło Gorzowa Wlkp. Funkcjonariusze przyjechali radiowozem przed budynek, gdzie odbyło się spotkanie z posłem PiS, prokuratorem z czasów stanu wojennego, Stanisławem Piotrowiczem
Winą” mieszkańca Witnicy było to, że podczas spotkania zadawał Piotrowiczowi „niewygodne” pytania. Obnażał też głoszone przez prokuratora stanu wojennego nieprawdy, m.in. uznawanie za fakt historyczny fragmentu beletrystycznej książki, dotyczącego carycy Katarzyny i jej rzekomego wpływu na politykę kanclerz Angeli Merkel.
To kolejny taki przypadek. Po spotkaniu Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka to samo spotkało Annę Grad-Mizgałę po tym, jak próbowała zabrać tam głos, została wylegitymowana i spisana przez policję. Opisywaliśmy sprawę w artykule „Chciała zadać pytanie Kuchcińskiemu „porozmawiała” z policją”. Wcześniej na spotkaniu z Piotrowiczem w Pyrzycach doszło do ostrej wymiany zdań z jednym z uczestników. – „Przyjmujecie pytania na kartkach. Pan poseł powiedział, że nie boi się niewygodnych pytań. Dlaczego pan wybiórczo wraca do historii? Czemu pan nie cofnie się do 1981 r., kiedy był pan prokuratorem stanu wojennego? Pan był wtedy oprawcą!” – mówił jeden z uczestników. Na sali podczas spotkania pojawiły się transparenty z hasłami „Towarzysz Piotrowicz” oraz „Pycha i szmal”. Źródło: tvn24.pl, Twitter

04 06 2018 Bazy USA w Polsce nie będzie? Dowódca z USA przeciwny. "Zbyt prowokacyjne"
O rozmieszczenie bazy USA w Polsce zabiega rząd PiS. Na pewno nie spodoba im się ostatni komentarz byłego dowódcy wojsk USA w Europie gen. Fredericka "Bena" Hodgesa.
Obecność bazy USA w Polsce byłaby możliwa, gdyby "wszyscy sojusznicy zgodziliby się co do tego, że poprawi to bezpieczeństwo NATO - pisze dla Politico były szef Sił Zbrojnych USA w Europie generał Frederick "Ben" Hodges, Dalej Hodges stwierdza, że taki konsensus ws. bazy USA nie zostanie wypracowany i to "z dobrych powodów". Wielu z naszych sojuszników może odebrać rozmieszczenie bazy USA w Polsce, lub gdziekolwiek indziej w Centralnej lub Wschodniej Europie, jako zbyt prowokacyjne. Taka decyzja dałaby Moskwie szansę na stwierdzenie, że to NATO jest agresorem - ocenia generał.
Nie rozmieszczajcie amerykańskich baz w Polsce. NATO może i musi zrobić więcej, by powstrzymać Rosję, bez dzielenia sojuszników. - apeluje Hodges. Generał zapewnia, że obecność bazy USA w Polsce mogłaby zostać zinterpretowana jako naruszenie układu NATO-Rosja z 1997 roku.
Polska obiecuje zainwestować od 1,5 do 2 miliardów dolarów, by Stany Zjednoczone rozmieściły nad Wisłą dywizję pancerną - ustalił Onet, który dotarł do dokumentu MON w tej sprawie. Dokument powstał, gdy resortem obrony kierował Antoni Macierewicz. Źródło wiadomosci.gazeta.pl
Bazy nie będzie bo Polska jest za biedna na utrzymanie amerykańskiego żołnierza na swoim terytorium. I znowuż zostaliśmy sami jak w 1939 roku. 
02 06 2018 Zagadka finansowania „prywatnego wojska” posła Pięty.
Poseł Stanisław Pięta zamarzył o młodym, prywatnym wojsku: „znam ludzi od wojskowej roboty. Założę firmę. Zwerbuję prywatne wojsko. Zrobię porządek w każdym mieście. Tak to robią Amerykanie.”
Pięta rozpoczął realizację swojego marzenia blisko rok temu, gdy powołał Młodzieżową Inicjatywę Strzelecką Podbeskidzie 2020. Organizatorzy MIS i jej młodzi członkowie przekonywali, że nauka strzelania jest niezbędną umiejętnością każdego młodego człowieka: „W obliczu narastającego zagrożenia terrorystycznego, bezradności służb specjalnych państw Europy Zachodniej oraz kontynuacji polityki otwartych drzwi dla islamskich fanatyków, młodzi Polacy powinni być przygotowani do obrony swoich rodzin i polskiej ziemi.”
Każdy chętny miał zagwarantowane bezpłatne szkolenie i certyfikat ukończenia kursu strzeleckiego. O szeroko reklamowanej przez posła Piętę inicjatywie trudno znaleźć bliższe informacje. Od czasu do czasu zamieszczane są tylko wpisy na portalach społecznościowych o spotkaniach MIS z weteranami z Iraku czy Afganistanu.
Jak działa „prywatne wojsko” posła Pięty i przede wszystkim na jakich zasadach jest ono finansowane, to temat okryty tajemnicą. Na pytanie zadane przez dziennikarzy portalu natemat.pl, Marek Bogusz z NSZZ „Solidarność” Podbeskidzie odpowiada krótko: „Nie powiem pani, skąd pan poseł pozyskał na to pieniądze. Myśmy wydali je z własnych środków.” W podobnym tonie wypowiedział się jeden z instruktorów: „W działającej Inicjatywie zajmuję się szkoleniem strzeleckim. Sprawy finansowe są poza sferą moich zainteresowań.”
Czy Młodzieżowa Inicjatywa Strzelecka Podbeskidzie 2020 ma jakiegoś ukrytego sponsora, czy członkowie sami opłacają szkolenia, czy może sam poseł Pięta finansuje swoje „wojsko”? Na razie pytania muszą pozostać bez odpowiedzi, bo nawet główny pomysłodawca MIS nie wypowiedział się do tej pory w tym temacie. Źródło: natemat.pl
Magnaci, delfiny z PiSu własne armie jak za Rzeczpospolitej Szlacheckiej posiadają. W jakim celu, rokosz planują? Jak tak dalej pójdzie, to Polska zmilitaryzuje nam się na maksa. Wyobrażacie sobie Państwo zmilitaryzowaną polską rodzinę, której dzieci chodzą do zmilitaryzowanej szkoły, rodzice pracują w zmilitaryzowanej Wytwórni Papierów Toaletowych, a w wolnym czasie cała rodzinka chodzi do zmilitaryzowanego kina pokazującego tylko filmy o wojnie, bohaterze polskim i polskim patriotyzmie? No, a nad tym wszystkim będzie unosił się fizycznie i duchowo największy bohater po Lechu i Jarosławie Kaczyńskich, Antoni Macierewicz. Nie śmiejcie się, wbrew pozorom, ta wizja wcale nie jest taka abstrakcyjna.
28 05 2018 Spółka skarbu państwa produkuje różańce dla Rydzyka – zamiast zapłaty… reklama dla ministerstwa.
200 tys. różańców trafiło do „Naszego Dziennika” – pisma, wydawanego przez Tadeusza Rydzyka. Zakład Tworzyw Sztucznych „Artgos”, spółka z udziałem skarbu państwa, nie otrzymała za to pieniędzy. Prawie 27 tys. zł, które powinien zapłacić wydawca gazety, zostało przeznaczone na reklamę Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii.
– „To jest HIT!!! Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii przez spółkę zależną produkuje RÓŻAŃCE. A w rozliczeniu zamiast zapłaty dostaje reklamę w Naszym Dzienniku. Tak wyprowadza się publiczne pieniądze!!! – napisał poseł PO Marcin Kierwiński na Twitterze. Dołączył też skan pisma z odpowiedzią na swoją interpelację w tej sprawie.
Z pisma wynika, że w sierpniu ubiegłego roku „Artgos” – spółka z udziałem skarbu państwa – zawarła umowę z wydawcą „Naszego Dziennika”.- „Firma produkowała formę wtryskową do wyrobu różańców oraz same różańce jako wyrób gotowy w ilości 200 tys. sztuk. W 2018 r. miała miejsce publikacja reklam graficznych w „Naszym Dzienniku” – napisał Marcin Ociepa, podsekretarz stanu w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii.
Jeden z internautów dokonał ciekawego wyliczenia. – „BUM! I tu najlepsze. Różańce wykonano dla spółki SPES (wydawca „Naszego Dziennika”). Za 200 000 różańców zapłacono trzema reklamami o wartości 26 500 zł. Wychodzi 13 groszy za różaniec. Fundacja Lux Veritatis sprzedaje różańce po 3,90 zł. Tj. SPES mógł na nich zarobić 780 tys. zł”.Źródło: Twitter
13 gr za różnic to jest kilkanaście razy mniej od kosztów produkcji! Co na to powie prezes i Rada Nadzorcza spółki?

28 05 2018 Bełchatowski PiS się popisał!? Obrzydliwy wpis działaczy PiS.
Wyjątkowej niegodziwości dopuścił się na Facebooku Komitet PiS w Gminie Bełchatów. Dzieląc się z internautami radością na okoliczność zakończenia protestu osób niepełnosprawnych w Sejmie, nazwał go „farsą” i w niewybredny sposób zaatakował jedną z jego liderek Iwonę Hartwich. Zarzucił jej kierowanie się chęcią zdobycia pieniędzy, a nie dobrem dziecka.
„W końcu się doczekaliśmy Sejmowa farsa, na czele której stała kobieta, której nie zależało na dobru dziecka, a jedynie na kasie, dobiegła końca. Brawo Prawo i Sprawiedliwość” napisał w poczuciu odniesionego zwycięstwa bełchatowski funkcjonariusz Prawa i Sprawiedliwości. Jednocześnie udostępnił artykuł zatytułowany „Wielkie zwycięstwo PiS! Upokorzona Hartwich opuszcza Sejm”. Jak napisał, tak szybko swój post wycofywał, bo w sieci na to zawrzało. Regułą jest, że nic w niej nie ginie, ruszyła więc lawina krytycznych komentarzy.
Więcej na: https://koduj24.pl/obrzydliwy-wpis-dzialaczy-pis/
Protestujący spędzili czterdzieści dni i nocy, śpiąc na sejmowej podłodze w walce o poprawę warunków życia dorosłych niepełnosprawnych. Wyjaśniając decyzję o zawieszeniu protestu Iwona Hartwich, powiedziała: „Po tym, jak zostaliśmy potraktowani przez marszałka Sejmu Marka Kuchińskiego i jego straż marszałkowską, obawialiśmy się o nasze zdrowie i życie, a przede wszystkim zdrowie i życie naszych dzieci”. Źródło: wp.pl/Se.pl
Forum: Zwinka - Trudno się dziwić Komitetowi PiS w Bełchatowie… Każdy sądzi po sobie. No, może ów Komitet zaskoczyła kwota 500 PLN na głowę niepełnosprawnego, bo oni, sprawni inaczej, wyszarpują z naszych kieszeni miliony.

28 05 2018 20 mld euro mniej dla Polski w nowym budżecie unijnym

Projekt nowego budżetu Unii Europejskiej na lata 2021-27 przewiduje olbrzymie cięcie w funduszach dla Polski. Otrzymamy 64,4 mld euro, choć w poprzednim budżecie dostaliśmy prawie 84 mld. To oznacza 23-procentowe cięcia.
– „23% mniej dróg, mostów, innej potrzebnej Polsce infrastruktury w nowej perspektywie UE. Co na to rząd PiS? Ile w tym kosztu za zepsucie relacji z UE i łamanie praworządności? Nigdy od 2004 nie mieliśmy tak słabej pozycji w Europie” – skomentował na Twitterze poseł PO Tomasz Siemoniak. A Renata Grochal z „Newsweeka” dodała: – „Wymierne efekty wstawania z kolan przez PiS. Znowu będzie wina Tuska?”.
– „Brawo PiS!!!! Kolejny sukces rządu!!”; – „Jak widać polityka PiS na forum Unii Europejskiej to „pasmo nieustających sukcesów”; – „To są prawdziwe efekty działań PiS. Będziemy latami zbierać się po rządach tych psychopatów” – komentują internauci. Źródło: Twitter
25 05 2018 Prezydent Andrzej Duda na rybach w Chicago.
Prezydent Andrzej Duda podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych wziął udział w oryginalnej aktywności. Wraz ze swoją delegacją udał się na połowy w jeziorze Michigan w Chicago. O wydarzeniu napisał lokalny dziennik "Chicago Sun Times".  Nawet przy "wietrze północnym i otwartym morzu", prezydentowi udało się złowić pokaźną rybę - 11-kilogramową czawyczę. Pozwolił także sfotografować się ze zdobyczą i miejscowymi rybakami.
W połowach pod okiem kapitana Gintasa Anceviciusa na statku "The Angler" (pol. "Wędkarz") prezydentowi towarzyszyli agenci Secret Service, straż nadbrzeżna oraz policja.Prezydent wybrał się na łowy wraz z jedną spośród lokalnych firm. Na jednym ze zdjęć widoczne jest jej logo i numer telefonu, co wzbudziło pewne kontrowersje. Publicysta dziennika wyraża natomiast nadzieję, że wizyta polskiego prezydenta może przyczynić się do zwiększenia ruchu turystycznego w Chicago.
Mam nadzieję, że ten wypad na ryby prezydent pokrył z własnej kiszeni? Przecież w tym momencie nie reprezentował narodu! Po co prezydent Duda pojechał do USA? A jednak to był wielki sukces polskiej dyplomacji. Szef MSZ Czaputowicz oświadczył, że jest możliwe spotkanie Duda- Trump we wrześniu. Ustaliliśmy, gdzie we wrześniu prezydent Trump będzie uczestniczył w szczycie. Wtedy Andrzej Duda zaczai się koło toalety i będzie miał okazję uścisnąć dłoń prezydenta USA. Może nawet odbędą dwuminutową rozmowę.

25 05 2018 Zagraniczni dziennikarze zszokowani sytuacją w polskim Sejmie. Ochojska radzi zajrzeć za zasłonę

Rozpoczął się pierwszy Dzień Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w Warszawie. Towarzyszy mu trwający 38 dzień protestu niepełnosprawnych. Z zaciekawieniem obserwują sytuację zagraniczni korespondencji akredytowani w Polsce.
Ekke Overbeek jest niezależnym dziennikarzem, z holenderskiego dziennika „Trouw”. Mówi, że nie pamięta, by w środku gmachu parlamentu Holandii odbywały się jakieś protesty. Ale rozumie, że polscy rodzice i ich dzieci muszą być mocno zdesperowani, że zdecydowali się na taki krok. „Z drugiej strony Sejm jest zamykany i zmienia się w oblężoną twierdzę. To jest kuriozalne. Cała sytuacja jest kuriozalna” – skomentował sytuację ze zdziwieniem w rozmowie z naTemat. Wspominał, że przecież „polski Sejm był bardzo otwarty i było to bardzo pozytywne. W demokracji to bardzo cenna rzecz, że parlament, jak tylko to możliwe, jest dostępny dla obywateli. To, co dzieje się teraz, to przechodzenie ze skrajności w skrajność. Pewien symbol sprawowania władzy przez ekipę rządzącą – parlament, który był otwarty dla obywateli, teraz się zamyka” – ocenia.
Powiedział, iż rozumie, że we Francji, czy gdzie indziej, mogły zostać wprowadzone środki ostrożności z powodu zagrożenia terrorystycznego, ale tu – w Polsce – nikt o takim zagrożeniu nie wspomina. „Nie wyobrażam sobie, że jakiś klub parlamentarny zaprasza kogoś, to ta osoba nie wejdzie do parlamentu” – mówi.
Na Twitterze do delegatów zgromadzenia zaapelowała Janina Ochojska podkreślając, że tak polski rząd traktuje niepełnosprawnych. „Są od was odgrodzeni. Nasz kraj boi się nas. Proszę, zajrzycie za zasłonę” – napisała.
Nie wszyscy delegaci mieli jednak wcześniej wiedzę o proteście. „Nic o tym nie wiem. Nie słyszałem o tym przed przyjazdem do Warszawy. Jeśli tak jest, z pewnością będzie się o tym mówić” –  uważa Ojars Kalnins, szef delegacji z Łotwy.
Ignacio Temino Martinez z hiszpańskiej agencji prasowej EFE relacjonował już protest w polskim Sejmie, jak dodaje w Hiszpanii sprawy niepełnosprawnych traktowane są bardzo poważnie. Ale w polskim Sejmie protestuje kilkanaście osób, ich protest postrzegany jest jak sprawa lokalna, a może mieć wpływ na wizerunek Polski w czasie Zgromadzenia parlamentarnego NATO – ocenił hiszpański dziennikarz. Źródło: naTemat

25 05 2018 Skandaliczne słowa lubelskich radnych PiS o Tadeuszu Mazowieckim: ubek, stalinowiec, komunista
Pierwszy premier III Rzeczpospolitej Tadeusz Mazowiecki mocno by się zdziwił, gdyby usłyszał opinie o sobie, wygłaszane przez PiS-owskich radnych w Lublinie.  Podczas dyskusji o nadaniu jego imienia jednej z ulic tego miasta, padły najbardziej obraźliwe i niezasłużone słowa jakich można się było spodziewać m.in. słowa „ubek”, „stalinowiec”, „komunista”. Użyła ich prof. Anna Jaśkowska, radna PiS.
Z inicjatywą nadania imienia Tadeusza Mazowieckiego jednej z ulic w Lublinie wystąpili radni Platformy Obywatelskiej. W uzasadnieniu napisali m.in.: „Nazwanie ważnej ulicy w Lublinie imieniem Tadeusza Mazowieckiego w roku Jego dziewięćdziesiątych pierwszych urodzin będzie stanowić godne upamiętnienie tej wybitnej postaci w przestrzeni publicznej”. Załączyli informacje o życiu i działalności Mazowieckiego, m.in. o jego internowaniu w stanie wojennym oraz uczestnictwie w obradach Okrągłego Stołu.
Uchwała ostatecznie została przyjęta, ale poprzedziła ją długa i bardzo burzliwa dyskusja. PiS-owcy uznali, że uzasadnienie jest zbyt ogólne. Domagali się dodatkowych wyjaśnień, przy okazji przedstawiając „alternatywny życiorys” Tadeusza Mazowieckiego.
Radna PiS, prof. Anna Jaśkowska, naukowiec Politechniki Lubelskiej, pytała, skąd wzięto życiorys, który znalazł się w uzasadnieniu do uchwały. Jak dodała, znalazła zupełnie inny, z innymi faktami.„Mam takie informacje: Tadeusz Mazowiecki – stalinowiec, komunista, agent NKWD, kolaborował z okupacyjną, bolszewicką władzą w latach stalinowskich. I jeszcze wzmianka – odznaczony Orderem Orła Białego przez rząd komunistyczny” – oświadczyła bez zająknienia przyznając, że korzystała z internetu. Chciała też, by przed głosowaniem miasto wystąpiło do IPN o informacje na temat byłego premiera RP. Partyjny kolega pani profesor Stanisław Brzozowski przekonywał z kolei, że T. Mazowiecki był premierem rządu kontraktowego. „Nie był to pierwszy rząd RP. Polemizowałbym też ze stwierdzeniem, że ten rząd przeprowadził szereg reform, które pozwoliły Polsce wstąpić na drogę rozwoju” – mówił, udowadniając, że reformy Balcerowicza były „wyprzedażą Polski, oddaniem wszystkiego w ręce obcego kapitału”. Jakby tego było mało, inny PiS-owiec Piotr Gawryszczak przekonywał, że T. Mazowiecki był jednym z twórców mowy nienawiści. „Wypisywał różne głupoty, takie jątrzenie. Poza tym Tadeusz Mazowiecki odpowiadał za to, że w jego rządzie resortem siłowym kierował Czesław Kiszczak, który miał krew na rękach” – argumentował Gawryszczak.
Na dość obelżywy „wykład” pokusił się Dariusz Jezior z PiS dowodząc, że wielu mieszkańcom Lublina „pan Mazowiecki kojarzy się z bezrobociem, z upadkiem gospodarki, z dogadaniem się z komunistami”. Jezior oświadczył: „Przykro mi, że wybieracie takie postacie, które jeszcze żyjącym mieszkańcom kojarzą się z dziadostwem. Na tą ulicę pluć będzie bardzo duża ilość mieszkańców Lublina i państwo do tego dążycie” – mówił radny z PiS.
Źródło: TOKFM
Nie chcę by historię na nowo pisali ci co w czasach próby do południa spali. Wałęsa był czy nie był Bolkiem to już jest nieistotne bowiem mniej szkody Polsce zrobił od Kaczyńskich. A pomyśleć gdyby nie wujek Jaruzelski i Kiszczak to bliźniacy nie załapaliby się na Magdalenkę. Zostali tak na siłę wciśnięci w tą Polskę po 1989 roku jako resortowe dzieci. I z tym czyrakiem Bolek musi nadal żyć. Kaczyńscy, Balcerowicz, Kołodko, Lewandowski etc to taka koszula Dejaniry podarowana Solidarności przez Biuro Polityczne KC PZPR. Okrągłostołowa mafia, która w 1989 r. przechwyciła podstępem władzę w Polsce, sprzedała kraj wraz z całym jej dobrodziejstwem i ludnością. Ściśle wykonuje plany euroatlantyckiej bandy, ludzi chorych na władzę i pieniądze, całkowicie zdegenerowanych. Niech nikogo nie zmylą utarczki lub nawet otwarte wojny wśród tych perfidnych, okrągłostołowych zdrajców.

25 05 2018 Niezawodowy poseł Tarczyński zarobił w Sejmie prawie 150 tys. zł, ale przechwala się, że pełni funkcję nieodpłatnie

Słynący z niepowtarzalnej galanterii w doborze argumentacji, PiS–owski poseł Dominik Tarczyński włączył się do dyskusji o wynagrodzeniach posłów. „Nie jestem posłem zawodowym. Zrezygnowałem z pieniędzy publicznych. Nie pobieram” – napisał na Twitterze 15 stycznia 2018 r.
Ostatni wpis na ten temat poseł PiS zamieścił 25 kwietnia i raz jeszcze przypomniał, w mocniejszej nieco formie: „Nie jestem posłem zawodowym! Nawet tego nie wiesz, szechterowy sługusie. Taki z ciebie dziennikarzyna” – zwrócił się wówczas polityk do reportera „Gazety Wyborczej”.
Tymczasem okazuje się, że pan poseł jednak z lekka mija się z prawdą i pobierał w 2017 r. normalne uposażenie, jak wszyscy inni posłowie. „Sprawdziliśmy jego oświadczenie majątkowe. Jako parlamentarzysta zarobił w zeszłym roku 142 tys. zł + 33 tys. zł diety poselskiej” – donosi Wirtualna Polska. I dodaje, że jeśli Tarczyński zrezygnował z uposażenia poselskiego, musiał to zrobić dopiero w tym roku. Portal chciał zapytać o to polityka, ale okazało się to nieziszczalne. Tak czy siak posła stać na wiele.
Jak można się dowiedzieć z jego najnowszego oświadczenia majątkowego, na ręku ma zegarek Mont Blanc, wart ok. 4 tys. euro (czyli ponad 15 tys. zł). Należy do niego połowa domu wycenianego na 1,2 mln zł. Poza dochodami z Sejmu, poseł zarobił na wynajmie domu – prawie 9 tys. zł – i na sprzedaży praw autorskich – 91 tys. zł. Ale ma też długi – musi spłacić jeszcze ponad 176 tys. CHF kredytu hipotecznego, poza tym jest winien 4 tys. funtów brytyjskich Lloyds Bank. Ma też zobowiązania wobec ZAiKS (12 tys. zł), ZUS (900 zł) i Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych (13 tys. zł).
Od rozmnażania majątku musi mu więc głowa puchnąć, bo w Sejmie, poza paroma skandalicznymi „zagraniami” niczym szczególnym nie błysnął. Przez cały okres swojego posłowania zgłosił zaledwie 2 interpelacje, którym nadano bieg. Jak podaje WP zajmuje pod tym względem „zaszczytne” 406. miejsce.  Ponadto „splamił” się ledwo 3 zapytaniami poselskimi, przez co w rankingu tej aktywności poselskiej zajmuje miejsce 268. W sprawach bieżących zadał jedno pytanie plasując się na 338 miejscu. Słowem poseł – zuch, i takich PiS – owi trzeba: miernych, ale wiernych. Źródło: wp.pl
24 05 2018 Emeryturę w ziemniakach zaproponowano Błaszczakowi w Nisku
Jak po grudzie idą PiS–owi rozkręcone już na dobre spotkania z obywatelami. Im ważniejszy funkcjonariusz zapowiada swój przyjazd, tym pewniejsza jest awantura i niewygodne pytania ze strony publiczności.
„Ucieczką” z sali BHP Stoczni Gdańskiej salwować się już musiał premier Mateusz Morawiecki, a marszałek Sejmu Marek Kuchciński został wyprowadzony w podradomskim Jedlińsku, bocznym wyjściem. Piętnaście minut przed czasem „dał nogę” również szef resortu obrony Mariusz Błaszczak ze spotkania z mieszkańcami podkarpackiego Niska.
Początkowo wszystko szło jak po maśle, ale zawrzało, gdy uczestnicy spotkania – wśród których była grupa Rebelianty Podkarpackie – zaczęli pytać o protest niepełnosprawnych. „Co rząd zrobi z tymi ludźmi, bo oni jak widać nie wybierają się do domów?” – pytała członkini RP organizacji, która za cel stawia sobie zahamowanie demolki państwa prawa. „Proponuję panu emeryturę w ziemniakach” – powiedziała w emocji kobieta.
„Nie proponujemy renty w ziemniakach, a w pieniądzach” odpierał atak Błaszczak, broniąc stanowiska rządu. Oświadczył, że to protestujący nie chcą kompromisu. „Udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie szybko przeprowadzić zmiany, ale oni nie chcą. Mówią tylko o żywej gotówce” – argumentował Błaszczak.
Tylko tego brakowało, by grupa Rebeliantów Podkarpackich wyciągnęła transparent z napisem „Wystarczy nie kraść, 500 zł się należy niepełnosprawnym”. W jednym momencie sytuacja wymknęła się spod kontroli, a na sali rozległy się krzyki. Błaszczak apelował, by nie dać się sprowokować, ale zakończył spotkanie 15 minut przed czasem. Źródło: Wyborcza.pl

24 05 2018 Kompromitująca wojna Stanisława Piotrowicza o drogę we wsi.
Prokurator stanu wojennego –  Stanisław Piotrowicz – dziś poseł Prawa i Sprawiedliwości, twarz kontrowersyjnej reformy sądownictwa, schował się przed mediami i nie odbiera telefonów. Wszystko dlatego, że wdał się w kompromitujący spór z sąsiadami we wsi, którą zamieszkuje.
Jak informuje „Fakt”, szef parlamentarnej komisji sprawiedliwości nie licząc się ze zdaniem i potrzebami lokalnej społeczności postawił płot na drodze, którą mieszkańcy wsi Odrzykoń położonej w woj. podkarpackim dojeżdżają do swoich posesji.  A jest ich pięć. Jego przesunięcie podzieliło mieszkańców wsi. Ponoć gmina zamierzała położyć asfalt na drodze, która prowadzi do okolicznych domów. Jej stan prawny od lat nie jest uregulowany, gmina chciała więc przejąć grunt, co zamknęłoby problem, ale do akcji wkroczył Piotrowicz i zablokował te plany stawiając płot na odcinku drogi przebiegającej przez jego działkę.
„Pan Piotrowicz pokazał, że liczy się tylko jego własny interes. Zagrodził swoją działkę razem z kawałkiem drogi. Przejazd miał wcześniej 5,5 metra szerokości, a po ustawieniu siatki, został o 2 metry zwężony” – powiedziała Bożena Kamińska, sąsiadka polityka PiS i dodała, że liczyła na to, iż na drogę zrzucą się po połowie. „A tak wszyscy jeżdżą po mojej posesji” – przyznała.
Zachowanie polityka powoduje same problemy dla sąsiadów. Sąsiadka, po której terenie wszyscy teraz jeżdżą, gdyby oddała 20 arów na drogę, straciłaby dopłaty unijne. Kolejna sąsiadka prowadzi z kolei gospodarstwo agroturystyczne i brak drogi poważnie utrudnia jej pracę. „Poseł nie okazał żadnej solidarności. Liczyliśmy, że będzie bardziej przychylny dla sąsiadów, a tak poróżnił wszystkich” – powiedziała Barbara Blicharczyk. Końca wojny o drogę w Odrzykoniu nie widać. Są tylko sądowe procesy, które ciągną się latami, m.in. z tego powodu, że lokalni sędziowie wyłączają się z postępowań ze względu na osobę wpływowego polityka PiS. Prawo prawem a racja musi być po stronie pana ministra.
Przypomnijmy: Stanisław Piotrowicz jest posłem od dekady, ale stał się szerzej znany dopiero po wygranych przez PiS wyborach. W PRL był prokuratorem, uhonorowanym przez komunistyczne władze Brązowym Krzyżem Zasługi, bo to „pracownik pilny i zdyscyplinowany, ambitny i wydajny”. W 2005 r. porzucił prokuratorską togę i wybrał karierę polityczną. W 2016 r. w walce PiS o zmiany w sądownictwie Piotrowicz stał się twarzą tej „reformy”. Z uśmiechem na ustach potrafił powiedzieć do posła opozycji: „pana głos i tak nic nie znaczy”. – Precz z komuną! – krzyczał uśmiechnięty razem z politykami opozycji, gdy ci krzyczeli tak… na jego widok. Praktyki z Sejmu postanowił stosować też w relacjach z sąsiadami. Ponieważ jednak nie ma tam kamer, mniej się uśmiecha- komentują zachowanie Piotrowicza jego sąsiedzi Źródło: Fakt/naTemat

24 05 2018 „Działania Joachima Brudzińskiego wobec Obywateli RP są bezprawne”

PO i Nowoczesna wystosowały pismo do premiera Morawieckiego, w którym żądają wstrzymania działań podjętych przez Joachima Brudzińskiego wobec Fundacji Wolni Obywatele RP. Wczoraj szef MSWiA skierował do sądu w Warszawie wniosek o zawieszenie zarządu Fundacji.
– „Sytuacja jest niezwykle skandaliczna i jest w jakimś sensie bezprecedensowa, dlatego że minister Brudziński czy całe środowisko PiS jakoś nie podejmowało tak zdeterminowanych działań wobec bojówek neofaszystowskich, gorszących wszystkich Polaków, agresywnych działań na marszach KOD-u niektórych neofaszystów czy nacjonalistów, natomiast bardzo chętnie bierze się za prześladowanie fundacji, która za cel wzięła sobie walkę o demokrację i wolność zrzeszania, wolność słowa. Nie mamy wątpliwości, że to działanie odwetowe, związane z całą machiną i spektaklami marszy smoleńskich, organizowanych przez PiS. Nie od dzisiaj wiadomo, że Jarosław Kaczyński nienawidzi Obywateli RP i nie mamy wątpliwości, że działania ministra Brudzińskiego o tzw. zarząd przymusowy czy przejęcie kontroli nad fundacją, to tak naprawdę działania, które prowadzą de facto do delegalizacji fundacji. Minister Brudziński po prostu musi się opanować i jak najszybciej wycofać ten wniosek. Niewątpliwie zostały przekroczone kolejne granice niszczenia demokracji i praworządności w Polsce” – powiedział poseł PO Mariusz Witczak.
Obywatele RP wydali oświadczenie, w którym czytamy m.in. „Działanie MSWiA jest aktem politycznym, a nie troską o ryzyko łamania prawa przez Zarząd Fundacji. Prawu i Sprawiedliwości przestało wystarczać ciąganie nas po sądach i uniemożliwianie nam demonstrowania. Tym razem podjęło próbę faktycznego usunięcia nas z życia publicznego. Oczywiście, fakt przejęcia władzy nad mieniem Fundacji przez MSWiA nie oznacza zaniku ruchu Obywatele RP”. Zaznaczyli, że na podobne działania resort spraw wewnętrznych i administracji nie zdecydował się np. wobec ONR czy Młodzieży Wszechpolskiej, które „regularnie dopuszczają się łamania prawa”. Źródło: 300polityka.pl, Facebook
23 05 2018 Będą kolejne zmiany w rządzie? Premier podobno chce dymisji Tchórzewskiego, Zalewską, Jurgiela i Kamińskiego. A to premier powinien zostać zdymisjonowany, bo to największy nieudacznik jaki piastował wysokie stanowisko państwowe.
Mateusz Morawiecki ma pod górkę z niektórymi ministrami w swoim rządzie. Przez kilka osób realizacja jego programu gospodarczego nie przebiega we właściwy sposób. Jak wynika z nieoficjalnych informacji "Super Expressu", wieści o dymisjach w rządzie przybrały na sile po Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach.
"Super Express" podał informację, że Prezes Rady Ministrów żąda dymisji ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, szefowej resortu edukacji Anny Zalewskiej, ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela oraz koordynatora służb specjalnych - Mariusza Kamińskiego. 
Tchórzewski miał podpaść Morawieckiemu krytyką Pracowniczych Planów Kapitałowych. – Poszło też o strefę wpływów nad spółkami Skarbu Państwa. Tchórzewski nie pasuje do koncepcji premiera. Podobnie Anna Zalewska i Krzysztof Jurgiel. Ale trzeba pamiętać, że ci ministrowie to ludzie Kaczyńskiego, który może nie chcieć ich poświęcać – mówiła "Super Expressowi" osoba z otoczenia Morawieckiego. 
Przypomnijmy, że we wtorek Mateusz Morawiecki zapowiedział nowy rządowy program "Mosty+". – My chcemy budować mosty również po to, żeby przede wszystkim łączyć Polskę. Chcemy tworzyć szanse do rozwoju dla mniejszych ośrodków, dla ośrodków powiatowych. A tutaj mosty są w szczególności potrzebne – zapewniał premier Morawiecki. Źródło: se.pl 
Gdy widzę premiera w programach informacyjnych TVP, to przede wszystkim przychodzi mi na myśl powiedzenie " Krowa, która dużo ryczy - mało mleka daje". Premier przechwala się nieustannie wspaniałym stanem finansów Polski.  Gdy jednak pojawiły się nieoczekiwane wydatki związane z opieką nad niepełnosprawnymi - premier ogłosił wprowadzenie nowego podatku od najbogatszych - tzw. "daniny solidarnościowej".  Jak widać, w budżecie nie było żadnych rezerw, a cała ta "propaganda sukcesu" mijała się z prawdą.

22 05 2018 Policja po donosie Sobeckiej sprawdza organizatorki pikiety przed Radiem Maryja

Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum-Zachód zleciła policji – jak to określono – „czynności sprawdzające”. Mają one doprowadzić do ustalenia, czy 3 maja podczas pikiety feministek przed siedzibą Radia Maryja mogło dojść do popełnienia przestępstw. Tego dnia z okazji 73 urodzin Tadeusza Rydzyka odbyła się akcja „Chryja pod Radiem Maryja”.
W skierowanym w tej sprawie zawiadomieniu do prokuratury przez posłankę PiS Sobecką, doszło do znieważenia i zniesławienia założyciela stacji Radia Maryja. – „To my ocenimy, czy doszło do przestępstw. Czynności wykonywane przez policję pozwolą nam na ocenę tego zawiadomienia” – powiedziała szefowa toruńskiej prokuratury Judyta Głowacka.
– „Nie używałyśmy obraźliwych słów. Nie odkryłyśmy tam też niczego nowego, bo chyba wszyscy wiedzą, że pieniądze od rządu, zamiast na instytucje związane z Rydzykiem, mogłyby zostać przeznaczone na niepełnosprawnych” – powiedziała wcześniej w onet.pl Agata Pawlikowska, jedna z organizatorek pikiety. Dodała, że nikt nie obrażał osób wierzących ani Kościoła, a cała demonstracja miała charakter performance’u, skupiając się na osobie Rydzyka. Źródło: press.pl, onet.pl
Nie wszystkim to się podoba, że o Rydzyk dostaje od rządu dziesiątki milionów złotych, dlatego ten ze wszech miar słuszny protest. No a jak Paciorkowce demonstrują, ba siłą chcą przekonać do fanatyzmu religijnego to jest cacy.

22 05 2018 Morawiecki zamiast pomóc niepełnosprawnym zapowiada budowanie mostów.
Halucynacją plus nazywa opozycja najnowszy pomysł premiera Mateusza Morawieckiego. Ogłosił on bowiem, że – jak to określił – w ciągu najbliższych lat – powstaną nowe mosty w całej Polsce. A dokładnie – 22.
– „Slajdy, slajdy slajdy… A jak rdzewiejąca od roku stępka pod prom w Szczecinie? Lukstorpeda? Przekop mierzei? Milion samochodów elektrycznych? Śmigłowce dla wojska? Dacie radę chociaż porządnie oddać nagrody za 2016-2017? Nazwisko, kwota, data? Może być na slajdzie” – napisał Tomasz Siemoniak.
– „Wygwizdany premier @MorawieckiM właśnie ogłosił, że zbuduje 22 mosty. Nawet gdyby zbudował 122, to i tak nie nauczy się budować najważniejszych mostów – między ludźmi” – skomentował na Twitterze poseł Nowoczesnej Pawel Rabiej.
Mosty plus – bo tak Morawiecki nazwał ten projekt – mają kosztować ok. 2,3 miliarda złotych. – „My chcemy budować mosty przede wszystkim po to, żeby łączyć Polskę, żeby ten rozwój, który w dużym stopniu przez 25 lat był rozwojem niezrównoważonym, gdzie wielkie aglomeracje rozwijały się szybciej, chcemy tworzyć szanse do rozwoju dla mniejszych ośrodków, powiatowych, a tutaj mosty są w szczególności potrzebne” – mówił premier. Czyli mamy do czynienia z kolejną obietnicą przedwyborczą. A dla protestujących w Sejmie rząd PiS wciąż pieniędzy nie ma…
Źródło: 300polityka, Twitter 
Katastrofą dla Polski jest to, że Morawiecki został premierem, który na niczym się nie zna, a otrzymuje wysokie stanowiska dzięki znajomościom tatusia. Tylko patrzeć jak zacznie budować szklane domy by zrealizować wizję Baryki z Przedwiośnia. 
21 05 2018 Kuchciński wyszedł ze spotkania bocznym wyjściem.
„Panie marszałku kochany… czego się boisz?” – transparent tej treści rozwinęli przeciwnicy PiS przed Markiem Kuchcińskim w Jedlińsku niedaleko Radomia. Na odbywającym się tam spotkaniu marszałek Sejmu wygłosił przemowę, z której wynikało, że Polska pod rządami PiS jest krajem miodem i mlekiem płynącym. A jeśli coś idzie nie tak, to jest to – oczywiście – wina opozycji, która „szkodzi Polsce i interweniuje za granicą”.
Kiedy jednak padły niewygodne dla Kuchcińskiego pytania, marszałek stracił rezon. – „Jak się pan czuje bez człowieczeństwa? Ludzie leżą w Sejmie przy zamkniętych oknach… Oni nie chcą iść do ośrodków, oni chcą dostać 500 zł, by godnie żyć” – mówiła kobieta z wpiętym w klapie znaczkiem „Konstytucja”. Jaką miał dla niej odpowiedź Kuchciński? – „Ale te osoby i ta sytuacja jest wykorzystywana do walki z rządem”.
Zdaje się, że marszałek miał już nie usłyszeć żadnych „kłopotliwych”, bo organizatorzy dawali mikrofon tylko osobom, które znali. Część uczestników spotkania wyjęła transparenty: „Tak, jestem z opozycji, chcę zabrać głos” czy „Sejm jest nasz”. Mężczyzna w pierwszym rzędzie krzyczał: – „To hucpa i granda. Zgłaszam się do głosu od początku”. Inni uczestnicy spotkania podeszli do stołu, za którym zasiadał marszałek Sejmu. Wtedy funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa wyprowadził Kuchcińskiego bocznym wyjściem.
Przed budynkiem na wsiadającego do limuzyny marszałka czekali ludzie z kolejnymi transparentami: „Nagroda szefowej Kancelarii Sejmu 37 400, zasiłek pielęgnacyjny 153 zł”, „Panie marszałku kochany, czego się boisz?!”. Czekała też Julia Trojanowska, której – jak pamiętamy – 18 maja nie wpuszczono na spotkanie z Mateuszem Morawieckim w Radomiu. W Jedlińsku weszła, ale nie dopuszczono jej do głosu. Źródło: wyborcza.pl
Myślę, że to już początek końca „jedynie słusznej” partii. Tej fali wzburzenia nie da się zatrzymać, ona będzie cały czas narastać, bo ludzie przestają się bać. Rządzącym pozostaną jedynie warianty siłowe lub sfałszowanie wyborów. Najgorsze, że niestety może polać się krew, bo zwierzę schwytane w matnię – a tym zaczyna być PiS – gryzie i drapie na oślep. Oni doskonale wiedzą, że to ich ostatnia szansa, a po utracie władzy czeka dodatkowo surowe rozliczenie, więc walczyć będą do końca.
Czy wkrótce będziemy świadkami wielkich wieców potępienia organizowanych na stadionach przez jedyną słuszną partię Kaczyńskiego? Pamiętacie tych zastraszonych robotników, co ze łzami w oczach czytali z kartki apele od poszczególnych załóg fabryk? 
20 05 2018 Energia ze sztormu a może sztorm w energetyce: Czy Polskę czeka blackout?
Zabraknie nam mocy - ostrzegają eksperci Europejskiego Instytutu Miedzi. Już dziś widać, że zapotrzebowanie rośnie bardzo szybko - tylko w 2017 roku produkcja energii elektrycznej zwiększyła się o ponad 2 proc. rok do roku. A lista problemów jest bardzo długa i zaczyna się przy najbliższym słupie energetycznym.
Mam pomysł! Wszystkich urzędników zapędzić do pedałowania i elektrowni(dynama) napędzania. To najprostszy sposób kryzysu energetycznego zażegnania bo nadwyżka prądu będzie do sprzedania. Drżyjcie z sprzedawcy prądu z Moskwy z Berlina bo to pomysł szalony z małego Piotrkowa. Wiecie jaka za nim pójdzie mamona.
Znaczy się polska gospodarka zbyt szybko galopuje i prąd za nią nie nadąża. Morawiecki roztacza piękne wizje. np. miliona elektrycznych samochodów, wkrótce dowiadujemy się, że by ktoś zechciał je kupować, trzeba będzie dopłacić mu 25 tysięcy złotych z podatków nałożonych na ogół kierowców w cenie benzyny. Poza tym, nie mamy wystarczającej ilości prądu elektrycznego do ich zasilania. A to cytat z Gomułki: Gdybyśmy mieli blachy, to byśmy produkowali konserwy. Ale nie mamy mięsa.
18 05 2018 Polscy policjanci skorzystają z doświadczeń białoruskich „kolegów”?
Gdyby jeszcze niedawno ktoś mi powiedział, że z Białorusią wyjdziemy poza bardzo ograniczone i oficjalne stosunki, to bym nie uwierzyła. A jednak… Przedstawiciele Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie nie ukrywają, że polska policja będzie współpracowała z białoruską. Właśnie w Szczytnie spotkały się władze uczelni z urzędnikami z białoruskiego MSW. Wizyta miała charakter „dydaktyczny”. Omówiono warunki ewentualnej współpracy szkoleniowej między stronami, a szefostwo uczelni z dumą zaprezentowało symulator działań policji w sytuacjach kryzysowych czy strzelnicę.
Przypomnijmy, że policja białoruska znana jest z wielkiej brutalności wobec opozycji demokratycznej. Słynie z okrucieństwa i drastycznych metod.  Kilka miesięcy temu można było się o tym przekonać, gdy ludzie wyszli na ulice protestując przeciwko wprowadzeniu przez Łukaszenkę dekretu o podatku od bezrobocia. Trzeba przyznać, że rzeczywiście polska policja ma się od kogo uczyć, jak skutecznie pacyfikować wystąpienia opozycji. Toż to „mistrzowie”
Czyżbyśmy coraz bardziej skręcali na Wschód? Wszyscy pamiętamy słowa marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, który po wizycie na Białorusi, określił Łukaszenkę mianem „ciepłego człowieka”, a coraz częstsze wizyty polityków PiS na Białorusi wyraźnie sugerują, jaki kierunek polityczny obiera obecna władza. Elektorat PiS-u jest w stanie darować swojej partii każde kłamstwo, niebotyczne nagrody, populizm i nepotyzm. Ciekawe, czy znajdą jakieś usprawiedliwienie na zacieśnianie więzi z autorytarną Białorusią? Źródło: natemat.pl

18 05 2018 Prokuratura ściga satyryka za krytyczny felieton o Radiu Maryja
Antoni Szpak, satyryk, współpracownik „Angory” i jeden z twórców kabaretu „Klika” w opisał w swoim felietonie obchody 26. rocznicy powstania Radia Maryja. Krytycznie komentował w nim obecność polityków PiS: – „Ojcu Rydzykowi hołdy i dary składali, tudzież pokłony bili ministrowie: Macierewicz, Ziobro, Błaszczak, Szyszko, Kempa oraz towarzyszący im liczni parlamentarzyści i samorządowcy”.
O prezydencie, który wysłał list na tę uroczystość, pisał m.in.: – „Panie Adrianie, za takie zasługi wypada Ojca Dyrektora nie tylko w rękę pocałować. Jedynie w durnym, kołtuńskim kraju może dojść do takiej paranoi”.
Łódzka prokuratura postawiła mu za to zarzut… znieważenia narodu polskiego! Szpakowi grożą 3 lata pozbawienia wolności. Urażony bowiem poczuł się jeden z czytelników „Angory” – mężczyzna z Łodzi, który uznał, że te treści obrażają naród polski, prezydenta i premiera.
„Od 40 lat piszę felietony, już raz pani Kempa chciała mnie za nie wsadzić. Teraz dopadła mnie prokuratura w Łodzi. Obrażam naród? W moim tekście ani razu nie pada to słowo. Krytykuję władzę umizgującą się do księdza mającego we władaniu rozgłośnię i telewizję. Te listy wiernopoddańcze premiera i prezydenta, które cytuję, nie przystają do poważnego państwa. Nie jesteśmy państwem wyznaniowym, konkordat gwarantuje nam rozdział kościoła i państwa. Konstytucja gwarantuje mi wolność słowa i możliwość krytyki władzy. Chyba, że coś się zmieniło” – powiedział „GW” Andrzej Szpak.
Zdaniem Konrada Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, zarzuty wobec satyryka są niesłuszne. – „Autor poruszał się w ramach prawa do satyry i krytyki, nie obraził narodu polskiego. Żeby obrazić wszystkich obywateli Rzeczpospolitej Polskiej trzeba by powiedzieć coś w rodzaju “wszyscy Polacy to złodzieje”. W dodatku, przestępstwem byłoby jedynie użycie tych słów w zamiarze bezpośrednim, umyślnie, na zasadzie “chcę obrazić wszystkich obywateli RP”. Nie sądzę, aby to był cel autora tego artykułu” – powiedział Siemaszko w TOK FM. Prawnik z HFPW przypomniał też o prawie mediów do  krytyki prasowej i satyry. – „Wciąż liczę, że prokuratura może wycofać się – pomyłki się zdarzają” – podsumował.Źródło: wyborcza.pl, tokfm.pl
17 05 2018 Lewiatan chce pogrążyć ustawę o zakazie handlu w niedzielę
Jak to się zakończy dziś trudno powiedzieć, faktem natomiast jest, że Lewiatan skarży do Trybunału Konstytucyjnego zakaz handlu w niedziele. Wykazuje wiele niejasności w ustanowionych przepisach podkreślając, iż naruszają one zasady konstytucyjne dotyczące, m.in. ochrony pracy, wolności wykonywania pracy, równości wobec prawa oraz proporcjonalności.
Jak informuje „Rzeczpospolita” przedsiębiorcy konfederacji dowodzą, że nowe przepisy zawierają niedające się usunąć wątpliwości interpretacyjne i dlatego skierowali do TK wniosek o kontrolę ustawy. Ich zdaniem tworzy ona dwie grupy podmiotów – objętych i nieobjętych zakazem, a to różnicuje zatrudnionych w nich pracowników. Jedni mają pełną swobodę pracy w określone dni, a inni ograniczoną. Jak podaje dziennik, konfederacja zwraca także uwagę na „rażąco krótkie vacatio legis”, jakie poprzedziło wejście w życie przepisów.
Sygnalizuje także wątpliwości dotyczące wyłączeń spod zakazu. Jako przykład podają galerię handlową wybudowaną na dworcu kolejowym w Gdańsku, która „przekształca się w wielki peron wyjęty spod zakazu handlu”.
Ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej najwyraźniej monitoruje sytuację, bo jak poinformował portal money.pl szykuje zmiany w przepisach dotyczących zakazu handlu w niedzielę. Nowe regulacje mają na celu ukrócenie procederu obchodzenia zakazu handlu.
Wiadomo bowiem, iż część sklepów jednej z popularnych sieci jest np. zarejestrowana jako działalność pocztowa, w związku z tym może być otwarta w niedzielę. W świetle nowych przepisów zakaz handlu będzie obowiązywał także w tych miejscach, gdzie handel jest dominującą gałęzią działalności firmy. Zabiegi stosowane przez sieć nie spodobały się także Poczcie Polskiej. „Było oświadczenie Poczty Polskiej, że takie praktyki są niedopuszczalne. Jest już przeprowadzana kontrola Państwowej Inspekcji Pracy” – oświadczył wiceminister Stanisław Szwed. Źródło: Rzeczpospolita
Czy TK przychyli się do wniosku Konfederacji Lewiatan i zaleci poprawienie wadliwej ustawy? Wątpię bo znowu interes grupy lobującej dziurawą ustawę będzie ponad wszystko.
16 05 2018 Dlaczego ministrowie Beaty Szydło nie zwrócili nagród instytucji, z której je otrzymali?
Problem z nagrodami dla ministrów jeszcze się nie zakończył. Owszem, te, przyznane już za kadencji premiera Morawieckiego, zostały zwrócone, ale co z premiami z czasów pani Szydło? Wczoraj minął termin przekazania ich w formie „dobrowolnej” darowizny dla Caritasu i …czy coś już wiadomo? Okazuje się, że część ministrów ani myśli podporządkować się zaleceniom Jarosława Kaczyńskiego. Tłumaczą, że to ich osobista sprawa, że już te pieniądze wydali bądź w ogóle unikają na odpowiedzi na pytanie związane z tą sprawą.
Wydawało by się, że taki zwrot to żaden problem. Ot, dostało się nagrodę z Kancelarii Premiera, to i na jej konto powinno się ją oddać. A naród czeka na ostateczne rozwiązanie. W sondażu aż 66% Polaków oczekuje zwrotu premii właśnie do skarbu państwa, a nie przekazanie jej do kolejnej, kościelnej instytucji, nawet gdy chodzi o Caritas. Wcześniej wybitni „eksperci” od prawa tłumaczyli, że nie ma takiej opcji, by zwrócić otrzymane pieniądze tej instytucji, z której się je otrzymało. Ponoć nie ma do tego podstawy prawnej. Tak więc, jedyną możliwością pozostaje zasilenie konta jakiejś organizacji charytatywnej. I tyle w temacie, nic więcej zrobić się nie da.
Stąd sporym zaskoczeniem jest odpowiedź z Kancelarii Premiera na jedną z interpelacji posła Brejzy. Okazuje się, że nagrody przyznane już w czasach premiera Morawieckiego ministrowie zwrócili w całości właśnie na konto kancelarii. Kancelaria Premiera tłumaczy, że zgodnie z orzecznictwem sądowym nagroda to dobrowolne świadczenie podmiotu zatrudniającego, które nie stanowi części wynagrodzenia.
Jeśli więc można było zwrócić nagrody z tego roku, to co stoi na przeszkodzie, by oddać i te z poprzednich lat?  Słusznie pisze na Twitterze Krzysztof Bryza – „Buuum! Ale się wpakowali. Odp. z KPRM obala całą dotychczasową narrację PiS. „drugie pensje” należy zwrócić do budżetu-tak jak za I.2018. Zwrot za I.2018 został zaksięgowany w budżecie KPRM. WSZYSTKIE drugie pensje od 2016 muszą być zwrócone do budżetu”. Czy ktoś mi wytłumaczy, skąd takie mataczenie władzy? Dlaczego ministrowie Beaty Szydło nie zwrócili nagród instytucji, z której je otrzymali? W końcu te pieniądze nie wzięły się z powietrza, ale z naszych, Polaków, kieszeni. Źródło: crowdmedia.pl

16 05 2018 Dzień bez zatrzymania to dla ministra Ziobry dzień stracony.

Zbigniew Maj, człowiek który 11 grudnia 2015 r otrzymał od nowej władzy stanowisko komendanta głównego Policji. Po dwóch miesiącach złożył rezygnację, by, jak sam stwierdził, nie obciążać policji, gdyż stał się celem ataku ze strony byłych funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych. Nieoficjalnie jednak mówi się, że MSWiA, mianując go na tak ważne stanowisko, nie wiedziało o toczącej się sprawie w łódzkiej prokuraturze i pojawiającym się tam wątku, związanym z nowym komendantem. Po trwającym kilka miesięcy śledztwie CBA Maj został oczyszczony z zarzutów o korupcję.
Tymczasem Zbigniew Maj wraca ponownie na czołówki gazet. Dzisiaj o godzinie 6.00 do jego domu weszli agenci CBA.
Po zakończeniu działań przeszukujących, ma on być przewieziony do Rzeszowa. Podkarpacki wydział Prokuratury Krajowej zarzuca mu przekroczenie uprawnień w czasie, gdy pełnił funkcję komendanta głównego. Oprócz Maja CBA zatrzymało również dwóch dyrektorów tej instytucji (z Poznania i Łodzi) z czasów Pawła Wojtunika. Krzysztof A. i Jacek L. są podejrzani o dokonanie przestępstw urzędniczych.
Mam nieco problemu z tymi zatrzymaniami, które tak się nasiliły w ostatnim czasie. Zastanawiam się, na ile to rzeczywiście walka z przestępczością, a na ile rodzaj gry politycznej. Zbliżają się wybory samorządowe, wizerunek PiS znacznie ucierpiał ostatnimi czasy. Może więc chodzi tutaj przede wszystkim o pokazanie, jak sprawna jest prokuratura pana Ziobry. Udowodnienie, że nic lepszego Polaków nie mogło spotkać, jak złamanie zasady trójpodziału władzy i oddanie sądownictwa w ręce „prężnego” ministra sprawiedliwości. W głowie mam takie hasło, którym PiS może się wesprzeć w kampanii wyborczej – „Polaku ucz się i podziwiaj. Tylko rządy PiS są gwarancją prawa i sprawiedliwości”. Jestem przekonana, że wielu da się na to nabrać.
Źródło: wp.pl/wyborcza.pl
Ustawa z dnia 18 marca 1921 roku o zwalczaniu przestępstw z chęci zysku popełnionych przez urzędników: Urzędnik, winny popełnienia w związku z urzędowaniem i z pogwałceniem obowiązków urzędowych lub służbowych, kradzieży lub przywłaszczenia będzie karany śmiercią przez rozstrzelanie. I takie prawo powinno być w Polsce przywrócone. 
15 05 2018 Którzy z polityków oddali już nagrody? Nie wszyscy przekazują pieniądze na Caritas.
Dziś mija termin, jaki PiS wyznaczyło ministrom i wiceministrom na zwrot nagród. Do tej pory tylko część polityków obozu władzy zadeklarowało, że oddało pieniądze. Dodatkowo nie wszyscy z nich decydują się na przekazanie środków na konto Caritas, zgodnie z tym, co zapowiadał Jarosław Kaczyński.
Prezes PiS na początku kwietnia ogłosił, że wszyscy ministrowie konstytucyjni i sekretarze stanu, którzy są politykami, przekażą nagrody na cele społeczne. Dodał, że pieniądze trafią na konto Caritasu, a rzeczniczka PiS zapowiadała, że "będą wyciągane konsekwencje wobec tych, którzy tego nie zrobią"
Nagrody oddali premier Mateusz Morawiecki, szef MON Mariusz Błaszczak, a także były minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Wczoraj o przekazaniu nagród na cele społeczne "Wydarzenia" Polsat News poinformowali: minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, minister sportu Witold Bańka, minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel, minister rodziny pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, minister edukacji Anna Zalewska i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
- Mam dziś zwrócić swoją premię na konto Caritasu. Dlaczego dopiero teraz? Bo musiałem wziąć pożyczkę, kredyt bankowy, by zwrócić nagrodę - powiedział wczoraj na antenie Radia Zet Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera. Dodał, że aby zwrócić premię musiał także sprzedać samochód – 18-letniego volkswagena.
Nie wszyscy przekazują pieniądze Caritasowi?
Posłanka PO Agnieszka Pomaska wysłała z kolei pytanie do 63 ministrów i wiceministrów, czy oddadzą nagrody. "Odpisało 44. Spośród nich odpowiedzi, że nagrodę »odda« udzieliło 6. W tym o przekazaniu nagrody na Caritas poinformowało...2. Jeszcze jakieś wątpliwości, o uczciwości rządu PiS?" - napisała posłanka. Dodała także, że ci, którzy odpowiedzieli, ale nie zadeklarowali oddania nagród, odpisali, że nie muszą odpowiadać na pytanie, bo nie spełnia ono przesłanek z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora.
Źródło wiadomosci.onet.pl
Te pieniądze powinny z powrotem trafić do budżetu, a nie do Caritasu i za rok jak sprawa przycichnie będzie je można w całości odpisać z podatku jako darowizna.

14 05 2018 Neonaziści grożą studentom: „Za***emy was k***wy”

„Szturmowcy” – neonazistowska grupa skupiona wokół pisma Szturm – na swoim portalu grożą śmiercią studentom Uniwersytetu Warszawskiego, którzy zablokowali przemarsz narodowców 1 maja. Informuje o tym na Facebooku Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.  Na profilach grupy w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia z gestem podrzynania gardła i zapowiedziami użycia przemocy. Bojówkarze skrajnej prawicy malują też na ścianach „ŚLK”, co oznacza: „Śmierć lewackiej k***wie”.
– „To nie jest zabawa, szturmowcy wywodzą się ze środowisk kibolskich, które często dopuszczają się przemocy. Zapowiadają fizyczne ataki na studentów, którzy nie zgadzają się z promowaniem zbrodniczej ideologii. Pokazywanie na zdjęciach gestu podrzynania gardła nie jest tylko gówniarskim wygłupem” – czytamy w komunikacie OMZRiK. Do prokuratury trafiło już zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.
Przypomnijmy, 1 maja Obywatele RP i studenci UW zablokowali marsz narodowców. Andrzej D., który na marsz nacjonalistów założył koszulkę z symbolem Waffen SS, usłyszał zarzut propagowania faszystowskiego ustroju państwa. Jeszcze podczas marszu policja zatrzymała idącego na czele pochodu Filipa J., też studenta UW, który rzucił się z pięściami na kontrmanifestantów. Naukowcy apelowali o wyciągnięcie konsekwencji wobec studentów UW, którzy szli w marszu pod neonazistowskimi symbolami.Źródło: wyborcza.pl 
10 05 2018 Miesięcznica smoleńska bez marszu pamięci.
"Będziemy tutaj przychodzić dopóki osoby odpowiedzialne za śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie odpowiedzą przed sądem" - zapowiedziała przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie Ewa Stankiewicz ze Stowarzyszenia Solidarni 2010. Zgromadziło się tam kilkudziesięciu uczestników miesięcznicy smoleńskiej. Wieczorne obchody jak co miesiąc rozpoczęła msza w archikatedrze św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście w Warszawie z udziałem m.in.: premiera Mateusza Morawieckiego, szefa MON Mariusza Błaszczaka, wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego, byłego szefa MON Antoniego Macierewicza.
Po mszy grupa ok. 50 uczestników miesięcznicy wyruszyła w kierunku Pałacu Prezydenckiego przy Krakowskim Przedmieściu, a następnie pl. Piłsudskiego, gdzie przed miesiącem - w ósmą rocznicę katastrofy smoleńskiej - odsłonięty został Pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 r. Zgromadzeni nieśli biało-czerwone flagi, krzyże, transparenty z napisami: "Solidarni 2010" oraz "Współwinni zbrodni wciąż żyją bezkarnie".
Ewa Stankiewicz ze Stowarzyszenia Solidarni 2010 zadeklarowała jednak w czwartek przed Pałacem Prezydenckim, że marszów nie zakończy "żadna odgórna, ani oddolna decyzja". Dodała, że osoby, które co miesiąc gromadzą się przed Pałacem Prezydenckim robią to "z własnej woli, potrzeby serca i niepokoju o stan państwa polskiego". Źródło fakty.interia.pl
Najwierniejsi „paciorkowcy” nie zawiedli i Rycerze spod Krzyża Smoleńskiego zorganizowali kolejny marsz, tym razem bez Kaczyńskiego, który skrył się w szpitalu, by ogłosić nie chcem ale muszem bo tego sekta smoleńska ode mnie żąda.

10 05 2018 Schody do nieba dla paciorkowców. „To pierwszy na świecie pomnik, który otrzymał 24-godzinną ochronę!”

– „Szok!!! Pomnik Smoleński z 24 godzinną ochroną! Odpowiedź Komendanta Stołecznego Policji na moje zapytanie. 20 tysięcy miesięcznie na ochronę pomnika. Wow!” – napisał na Twitterze poseł PO Cezary Tomczyk. Do wpisy dołączył skan pisma, które otrzymał od nadinspektora Pawła Dobrodzieja.  Pomnika przez całą dobę pilnuje sześciu funkcjonariuszy. Jaki jest powód, żeby pomnik na pl. Piłsudskiego był aż pod takim nadzorem? Tłumaczenie komendanta brzmi zadziwiająco. – „Z uwagi na wzmożony ruch turystyczny teren [wokół Pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej] został objęty nadzorem policyjnym w ramach codziennych, doraźnych działań prewencyjnych, mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa i porządku publicznego”. Jakoś przed 10 kwietnia 2018 r., kiedy to odsłonięto pomnik, takie „codzienne działania” nie były potrzebne.
Komendant musiał też napisać, ile kosztuje ta całodobowa ochrona. „Uposażenie brutto” policjanta wynosi 3 682,10 zł. Trzeba więc pomnożyć tę kwotę razy sześć (przypomnijmy – tylu policjantów pilnuje pomnika) wychodzi 22 092,60 zł miesięcznie.
– „Dzisiaj jest 10 maja, czyli kolejna miesięcznica. Pierwsza miesięcznica bez barierek, ale za to też pierwsza miesięcznica z całodobową ochroną smoleńskiego pomnika. To pierwszy na świecie pomnik, który otrzymał taką 24-godzinną ochronę. Nie tak dzisiaj powinna wyglądać Warszawa, nie tak powinna wyglądać ochrona pomników, nie tak powinna wyglądać symbolika, chcemy Warszawy pragmatycznej, to jest Warszawa ideologiczna”  powiedział na konferencji prasowej Cezary Tomczyk. Źródło: gazeta.pl

10 05 2018 Majchrowski: „Nie chciałbym, żeby to wszystko, co zrobiłem, poszło w rozpieprz”

– „W momencie, kiedy premier ogłosi decyzję o dacie wyborów i rozpoczęciu kampanii wyborczej, zgłoszę swoją kandydaturę. 16 lat temu obejmowałem ten urząd i jeżeli państwo sobie porównają Kraków sprzed 16 lat i Kraków obecny, to jest jednak zupełnie inne miasto, które nie tylko dba o dziedzictwo i kulturę, ale jest też miastem nowoczesnym. Powiem szczerze: nie chciałbym, żeby to wszystko, co zrobiłem i co zrobiłem wspólnie z mieszkańcami, żeby była jasność, poszło w rozpieprz”– powiedział Jacek Majchrowski. Uciął w ten sposób spekulacje jakoby nie chciał kandydować na prezydenta Krakowa.
Majchrowski przyznał, że zamówił sondaż, z którego wynika, że dziś zagłosowałoby na niego 46 proc. krakowian. Jak zaznaczył, wykonał też badania lekarskie. – „Lekarze zapewnili mnie, że jestem zdrowy i mogę spokojnie walczyć o kolejną kadencję. To nie jest tak, jak pisano, że siedzę przykryty pledem i piję kawę czy pykam fajkę. To jest naprawdę ciężka praca od wczesnych godzin rannych do późnowieczornych z weekendami włącznie” – mówił.
Do startu w wyborach namawiali Majchrowskiego m.in. politycy PSL, a gotowość jego poparcia wyraziły PO i SLD. Szef klubu PO Sławomir Neumann powiedział dziś w Sejmie, że cieszy go decyzja prezydenta Krakowa. – „Rozmawialiśmy wielokrotnie z prezydentem Majchrowskim, też namawiając go do kontynuowania swej misji. To dzieło, które było realizowane, było zagrożone przez PiS. Należy dzisiaj łączyć siły i wspólnie, razem budować dobre listy i dobrą ofertę dla mieszkańców miast tak, żeby obronić samorząd przed układem rządzącym dzisiaj w Polsce” – powiedział Neumann. źródło: 300polityka.pl

10 05 2018 Obniżka składek ZUS to fikcja. Skorzysta z nich ledwie co 10 firma
520 zł składki ZUS miało być ulgą dla małych przedsiębiorstw. Zapowiadana hucznie przez Morawieckiego obniżka będzie jednak dostępna zaledwie 173 tys. firm w Polsce, czyli tylko 10 proc. przedsiębiorstw.
W projekcie ustawy, która ma wprowadzać długo oczekiwane obniżki ZUS pełno jest ograniczeń – pisze "Wyborcza". Mniejsze składki odprowadzą jedynie te firmy, których przychody nie przekroczą 2,5-krotności minimalnego wynagrodzenia. Ponieważ ministerstwo wzięło pod uwagę przychód, a nie rzeczywisty dochód firmy, wielu małych przedsiębiorców nie będzie branych pod uwagę. Jak tłumaczy "Wyborcza", tym samym niższa składa będzie dostępna głównie samozatrudnionym, twórcom i tym, których pracodawca wypchnął z etatu na własną działalność. Nie skorzystają z nich za to np. małe firmy zajmujące się handlem. Dodatkowo nawet ci, którzy się załapią na niższe składki, będą mogli z nich korzystać jedynie przez 36 miesięcy w ciągu kolejnych 6 lat. O tym, jak zaznacza dziennik, premier Morawiecki na konwencji PiS w połowie kwietnie już nie wspomniał.
Jak zaznacza Bohadan Wyżnikiewicz, prezes Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych, obietnice premiera z konwencji należy traktować, jak propagandowy show. – Ogół społeczeństwa zapamięta słowa premiera, że będzie pomagał małym firmom, a niewielu przeczyta ustawę, gdzie pomoc jest żadna – konkluduje na łamach "Wyborczej".  Źródło money.pl 
Morawiecki to najgorszy premier w Polsce po 1989 roku. On tylko dba o dobro banków. Morawiecki to gwoźdź do trumny dla polskich przedsiębiorców! Czy w tym roku będzie jeszcze jakaś polska firma, która zapłaci podatki Morawieckiemu? Których polskich firm nie zniszczył Balcerowicz, nie dobił Rostowski to wykończy Morawiecki. 
09 05 2018 Hipokryta Paweł Kukiz wejdzie w koalicję z PiS.
Paweł Kukiz, wielki wygrany w wyborach parlamentarnych 2015 roku, wciąż nie przestaje nas zaskakiwać. Człowiek, który zdobył poparcie głosząc swoją „antysystemowość”, walkę z układami, wrogość wobec wszechobecnej buty politycznej, teraz sam nie do końca wie, czego chce, do czego zmierza i z kim. Najpierw ostro krytykuje premiera Morawieckiego, porównując go z Donaldem Tuskiem, co dla wielu jest obrazą numer jeden. Z oburzeniem mówi, że „z tego, co widzę, pan Morawiecki zaczyna iść w ślady Tuska, stosując jego zasadę, zgodnie z którą, kiedy rząd nie ma pieniędzy, to zamiast szukać oszczędności u siebie, podnosi podatki. Żeby dać biednym, zabiera bogatym, zamiast zabrać sobie. Dokładnie tak samo było za Platformy. Według mnie równie wielkim zagrożeniem dla Polski, co powrót Tuska jest dalsze przymykanie oczu na zbójecką politykę podatkową PiS pod rządami obecnego premiera”.
Za chwilę jednak zaskakuje stwierdzeniem, iż chciałby, by po wyborach parlamentarnych 2019 roku żadna partia nie zdobyła większości parlamentarnej i wtedy on ze swoim ugrupowaniem mógłby stać się przysłowiowym „języczkiem u wagi”. Nie byłoby dla niego problemem wejście w koalicję z tak krytykowanym przez siebie obozem prawicy czy wyśmiewaną wręcz „totalną opozycją”.
Warunek jest jeden. Przyjęcie przez ewentualnego koalicjanta „Piątki Kukiza” czyli wprowadzenie kwoty wolnej od podatku na poziomie 30 tys. złotych, powrót do niższych stawek podatku VAT, 9 proc. VAT dla małych firm, koniec z partyjnymi subwencjami i likwidację urzędów pracy. Do tego dorzuca w pakiecie pewne zmiany ustrojowe, czyli wprowadzenia JOW i obligatoryjnego dla władz referendum bądź weta ludowego.
No cóż. Można podziwiać dobry humor Pawła Kukiza i jego niezwykłą znajomość realiów politycznych. Mija trzeci rok rządów PiS, a on wciąż nie zauważył, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie jest zainteresowana jakimikolwiek kompromisami. Nie dostrzegł też, ilu członków jego ugrupowania zasiliło już szeregi partii rządzącej, ilu czeka w kolejce, by zmienić barwy partyjne na ugrupowanie Kornela Morawieckiego, a sondaże bezlitośnie pokazują trwały przepływ jego elektoratu w stronę PiS.
Internauci wiedzą swoje. „Przecież Kukiz zrobi wszystko, żeby pozostać w parlamencie. to taka pchła przeskakująca z jednego na drugi”, „Na efemerydy polityczne należy patrzeć z odpowiednim dystansem”, „Kukiz to folklor polityczny czasami zabawny w swojej głupocie”, czy „Kukiz od początku był pisowy, żadna opozycja. Biedny facet”. No cóż, trudno nie przyznać im racji.
Tamara Olszewska Źródło: crowdmedia.pl
Kukiz skończy się w polityce jeszcze szybciej jak Palikot. Taki chuligan polityczny „ Dyzma”, który słyszy, że dzwonią tyko nie wie w którym kościele, nie ma racji bytu na salonach politycznych. Zbyt szybko bowiem zostanie zdemaskowany.

09 05 2018 Kuchciński = „nieodpowiedzialność, służalczość oraz tchórzostwo”

Noc to dla PiS jedynie „odpowiednia” pora, żeby przeprowadzać ważne debaty. W okolicach północy toczyła się więc dyskusja nad odwołaniem z funkcji marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Zwróciła na to uwagę m.in. posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz, mówiąc, że debata odbywa się w środku nocy i zwracając się do posłów PiS: – „Boicie się surowej oceny obywateli, wstyd wam, że macie takiego marszałka”. A do Kuchcińskiego powiedziała:„Ja bym chciała bez żadnego trybu panu powiedzieć, że miał pan służyć ludziom, Konstytucji, a służy pan jako partyjne narzędzie. To właśnie z pana winy, z winy obozu dojnej zmiany, ten Sejm przejdzie do historii jako Sejm kagańcowy”. Według Gasiuk- Pihowicz, postawę Kuchcińskiego można streścić w słowach: „nieodpowiedzialność, służalczość oraz tchórzostwo”.
– „Doprowadził pan do tego, że parlament jest atrapą. To nawet nie jest parlament PRL-u. Tam takie rzeczy się nie działy. Naciski jakim pan uległ, swojemu prezesowi Kaczyńskiemu, powodują, że zamienił pan Sejm w atrapę” – powiedział do Kuchcińskiego poseł PO Tomasz Lenz. Przypomniał sprawę zagłosowania w 2016 r. przez posłankę Małgorzatę Zwiercan za posła Kornela Morawieckiego. – „Podobno zabezpieczono nagrania, gdzie pan je ma? U siebie w biurku? Prokuratura do dziś się tym nie zajmuje. Co pan w tej sprawie zrobił panie marszałku? Pan mówi, że dba pan o praworządność, o porządek w Sejmie, gdzie się głosuje na dwie ręce. Pan to wszystko aprobuje” – mówił Lenz.
Poseł Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej uważa, że Kuchciński podejmuje decyzje w oparciu o „grymas Kaczyńskiego”, a nie racjonalne przesłanki. – „Jest pan tylko i wyłącznie wykonawcą woli prezesa i działa tylko na rzecz PiS-u. Parlament pod pańskim przewodnictwem jest karykaturą miejsca, gdzie tworzy się prawo” – powiedział Meysztowicz. Według posła Nowoczesnej, Kuchciński pozwala na pracę nad ustawami, które zmieniają ustrój państwa „z ominięciem zasad Konstytucji; ogranicza posłom możliwość zabrania głosu, zgłaszania wniosków formalnych czy zadawania pytań”.
Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL-UED stwierdził, że Kuchciński nie stoi na straży wolności posłów, tylko karze ich za wolność wypowiedzi. – „To pokaz gigantycznej słabości i lęku, że władza pęknie jak bańka mydlana. Prawdy pan nie zagłuszy, prawda zwycięży” – powiedział Kosiniak-Kamysz. Według niego, ograniczanie posłom prawa do zabierania głosu z sejmowej mównicy „to powrót do tragicznej przeszłości”, która doprowadziła do „zniszczenia wspólnoty i upadku państwa polskiego”. Źródło: onet.pl
Dziś polski parlament widzę jako bajoro w którym tytłają się rozjuszone watahy zawzięcie walczące o każdy najdrobniejszy kęs dla siebie nie licząc się z tym że ktoś zostanie ochlapany czy nawet utopiony. 
07 05 2018 CBA na tropie afery finansowej w Polskiej Grupie Zbrojeniowej.
Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości finansowych w Polskiej Grupie Zbrojeniowej - poinformował w poniedziałek Piotr Kaczorek z biura komunikacji społecznej CBA. Postępowanie jest w fazie wstępnej.
Chodzi o możliwość wyłudzeń finansowych w PGZ, do których dojść miało w 2016 r. Pierwszy o sprawie poinformował w poniedziałek tygodnik "Sieci". Dziennikarze podali, że CBA prowadzi czynności w sprawie możliwych przestępstw korupcyjnych w Polskiej Grupie Zbrojeniowej.
"Przypadek Polskiej Grupy Zbrojeniowej, którym zajmiemy się szczegółowo, jest tylko jednym z wielu, ale świetnie pokazuje, jak wokół jednej z największych państwowych spółek stworzono układ biznesowo-towarzyski służący wysysaniu publicznych pieniędzy za pomocą pozornych umów, fikcyjnych szkoleń, zawyżanych faktur. Oplatająca holding sieć sięgała poziomu zarządu PGZ oraz gabinetu politycznego MON. To tylko jeden z wielu obszarów funkcjonowania Grupy, który obecnie bada Centralne Biuro Antykorupcyjne" - podkreślono w "Sieci".
Dziennikarze tygodnika opisują m.in. sprawę niejasnych wydatków na szkolenia i reklamę w PGZ, w którą miał być zamieszany były rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz i jego znajomi. Do sprawy odniósł się na Twitterze Bartłomiej Misiewicz. "W związku ze szkalującymi mnie treściami zawartymi w artykule 'Tak CBA łapie swoich' w tygodniku 'Sieci', informuję, że przedstawiony opis ma się nijak do rzeczywistości, a więc autorzy tego paszkwilu muszą się liczyć z konsekwencjami prawnymi. Źródło fakty.interia.pl
07 05 2018 W młodości siła, młodzi to przyszłość narodu!?
Wy młodzi politycy zdecydujecie się wreszcie czy chcecie wygrać wybory czy być internowanymi.
Szanowni politycy, mija kolejny rok naszego wspólnego życia w kraju zwanym jeszcze Polską. Kolejny rok porażek, przykrości, upokorzeń i nieporozumień. Chcielibyśmy powiedzieć wam w końcu coś miłego ale chyba nam się to nie uda. Znów tańczycie z nami lambadę i znów w ferworze latynoskich rytmów myślicie że nie czujemy przez spodnie waszego rozgrzanego krocza na naszych pośladkach. Ale zaufajcie nam my czujemy.
Po jednej stronie wy, politycy PiSu z gracją pijanego słonia w składzie z porcelaną łamiecie prawo , łamiecie konstytucję, łamiecie obyczaje ale według was to nie ma żadnego znaczenia. Bo przecież był stan wojenny, powstanie warszawskie, 70 lat temu UBecja zabiła Inkę...więc albo jesteś z nami albo dzielisz łoże z Kiszczakiem i jesteś resortowym padalcem. To dzięki waszemu zaangażowaniu rośnie młode pokolenie wychowane na strachu, fałszu i obłudzie. Pokolenie bezwzględne , która nie zawaha się sprzedać przyjaciela dla kariery a matkę utopić w łyżce do herbaty.
Ale na szczęście mamy wspaniałą opozycję, latarnię mądrości i spokoju, niekończące się źródło konstruktywnej krytyki. Co byśmy my biedne żuczki zrobili bez waszych dramatycznych gestów, bez rozdzierania szat przed kamerami i ogłaszania w co drugim zdaniu końca demokracji, końca Polski i końca świata tak w ogóle. Gdzie dziś bylibyśmy gdyby, nie wasza krzywda, wasze męczeństwo na sali plenarnej z wyłączonym ogrzewaniem? Po nocach w okopach swoich willi pisaliście odezwy do narodu i ustalaliście palny przejęcia władzy. Osiem lat wmawialiście nam że Telewizja Publiczna jest stronnicza i nieobiektywna. A dziś odwaliliście takie bajlando, Kurskiemu powierzając szefostwo TVP. No a wy młodzi politycy Platformy i Nowoczesnej, którzy nie załapaliście się na stan wojenny, dziś tak bardzo chcecie wyrobić sobie zaległe legitymacje kombatanckie by czerpać z tego całą garścią do końca życia profity przynależne męczennikom za wolność i demokracje. W zamian za kolejne opowieści jak to jeden poseł z pisowskiej dyktatury szturchnął posła, obrońcę demokracji
Zatem wy młodzi politycy zdecydujecie się wreszcie czy chcecie wygrać wybory czy być internowanymi.
Nie mam złudzeń, że ten artykuł nic nie zmieni. Ale mam nadzieję, że ktoś z tych zadufanych w sobie panoczków z Wiejskiej trafi na ten artykuł i choć przez chwilę zrobi mu się głupio. Przed laty jeden z znamienitych opozycjonistów, w trosce o własny tyłek powiedział: Nie palcie komitetów, zakładajcie własne. Lat minęło sporo a my zamiast palić komitety próbujemy je co chwila reaktywować. 
04 05 2018 Patryk Jaki oburzony utrudnieniami w ruchu ulicznym podczas demonstracji.
I pomyśleć, że protestuje wysoko postawiony funkcjonariusz koalicji rządzącej Patryk Jaki. Koalicji, która od ośmiu lat barykaduje co najmniej na dobę najatrakcyjniejszą część stolicy, by odbyć manifestację polityczną na Krakowskim Przedmieściu. 10. dnia każdego miesiąca, od ośmiu lat mieszkańcy Warszawy i turyści nie mogą swobodnie poruszać się po ogrodzonym i ściśle strzeżonym przez policję terenie.
Nagle, ten sam człowiek – Patryk Jaki odkrywa, że demonstracje oznaczają utrudnienia dla mieszkańców. Jak do tego doszedł? Nagle dowiedział się, o zaplanowanym na 12 maja przez Platformę Obywatelską Marszu Wolności. Demonstracja, mająca podkreślić znaczenie wolnych wyborów, które – w ocenie PO – mogą być zagrożone, wyruszyć ma z ronda de Gaulle’a i przemaszerować na plac Zamkowy.
Jestem oburzony, upartyjniono miasto – grzmiał Patryk Jaki, wskazując na znak drogowy przy rondzie de Gaulle’a z ostrzeżeniem, że 12 maja będą mogły tam parkować tylko samochody z identyfikatorem organizatora Marszu Wolności, na który zaprasza Platforma Obywatelska. Nie czekał długo na odpowiedź.  Internauci zasypali profil twitterowy kandydata PiS zdjęciami barierek z miesięcznic smoleńskich.
Dziennikarz Kamil Dziubka zwrócił uwagę na ustawione w 2017 r. znaki ostrzegające o odholowaniu samochodów w związku z rocznicą katastrofy smoleńskiej. Znaki ostrzegające o holowaniu pojazdów stanęły także miesiąc temu podczas obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej i odsłonięcia pomnika tej tragedii na pl. Piłsudskiego – przypomina Wyborcza, wskazując jednocześnie na liczne objazdy i utrudnienia dla mieszkańców jakie spowodował zorganizowany przez PiS 13 grudnia 2014 r. „Marsz w Obronie Demokracji i Wolności Mediów”, który przemaszerował z placu Trzech Krzyży pod Belweder.
Podczas prorządowego tzw. Marszu Miliona, zorganizowanego w kwietniu 2016r. przez Kluby „Gazety Polskiej” również stanęły znaki ostrzegające o ograniczeniach związanych z tą demonstracją. Zwracał na to dwa lata temu uwagę poseł PO Cezary Tomczyk, podkpiwając, że zamiast zapowiadanego miliona było znacznie mniej ludzi. Niestety pan Patryk Jaki zauważył to dopiero teraz i chyba trzeba mu przypomnieć, tak przydatną w tym przypadku filozofię Kalego! Źródło: wyborcza.pl
Patryk
Był raz głupi Patryk. A wiecie, co robił?
Kiedy konie żarły, on im owies drobił.
Sitem wodę czerpał, ptaki uczył fruwać,
Poszedł do kowala: kozy chciał podkuwać.
Czapką kwiat nakrywał, kiedy deszczyk rosił,
Liczył dziury w płocie, drwa do lasu nosił.
Zimą domek z lodu zbudował przed chatą:
„Będę miał – powiada – mieszkanie na lato”.
Gdy go słońce piekło, to na słońce dmuchał,
A za topór chwytał, gdy go gryzła mucha.
A tatusia pytał, czy mu księżyc kupi…
Taki był ten Patryk. A Jaki? 
No, głupi.[naśladując Tuwima]
02 05 2018 Dojna zmiana w rodzinie Dudów?
Z pewnością wszyscy pamiętamy słowa Andrzeja Dudy o dojnej zmianie. Czy w przypadku jego ojca można by użyć takiego określenia? Wszak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Prof. Jan Tadeusz Duda zasiada w Radzie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju – jest ono nadzorowane przez ministra nauki Jarosława Gowina. Co miesiąc Duda senior bierze udział w posiedzeniach tego gremium, za co inkasuje 4,2 tys. złotych. Dodatkowo może dostać 500 zł, jeżeli przewodniczący Rady wyznaczy go w zastępstwie do prowadzenia posiedzeń. Do tej pory – według wp.pl – Jan Tadeusz Duda zarobił w Radzie 70 tysięcy złotych.
A czym się zajmuje rzeczone Centrum? – „Wsparcie polskich jednostek naukowych oraz przedsiębiorstw w rozwijaniu ich zdolności do tworzenia i wykorzystywania rozwiązań opartych na wynikach badań naukowych w celu nadania impulsu rozwojowego gospodarce i z korzyścią dla społeczeństwa” – to jego zadania, o których można przeczytać na stronie internetowej NCBR. Prof. Duda został członkiem Rady 30 listopada 2016 r. jako przedstawiciel „środowisk społeczno-gospodarczych”. Zgłosił go Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który za nadrzędny cel stawia sobie „kształtowanie i propagowanie postaw i działań upowszechniających nowoczesny polski patriotyzm”. Kadencja Dudy zakończy się w listopadzie 2020 r.
Jak pisze wp.pl, z oświadczenia majątkowego prof. Dudy z 2016 r. wynika, że zarobił w sumie 292 tys. złotych. Pracuje on bowiem na dwóch uczelniach, jest radnym sejmiku małopolskiego i miesięcznie pobiera także ok. 6 tys. zł emerytury. Źródło: wp.pl

03 05 2018 Co nam dała transformacja ustrojowa w 1989 roku?
W wyniku kompletnie schrzanionej "transformacji ustrojowej" Polska wróciła tam, gdzie była za II RP. Wszystkie główne sektory gospodarki - resztkowy przemysł, handel, banki itd. - zostały zdominowane przez podmioty zagraniczne
. Nieliczne duże przedsiębiorstwa pozostające (jeszcze) w polskich rękach, to firmy państwowe, w większości po-PRL-owskie (energetyka, petrochemia, wielka synteza chemiczna, KGHM).
Zamiast sprywatyzować PRL-owskie przedsiębiorstwa na zasadzie akcjonariatu pracowniczego (z jakimś udziałem skarbu państwa), zachowując je w ten sposób w rodzimych rękach, po prostu je rozbito w puch. Male polskie firmy powstałe na tych zgliszczach nie były w stanie zgromadzić kapitału, kadr i wiedzy, żeby sprostać zagranicznym konkurentom (nie mówiąc o inwestycjach i rozwoju). W ten sposób Polska jest dziś eksploatowana jak kolonia, wali się system socjalny (którego nie ma z czego finansować), a państwo desperacko próbuje jeszcze coś wycisnąć z rodzimych firm, które ledwo zipią. Morawiecki to kompletny dyletant, demagog, reprezentant wielkiej, zagranicznej finansjery. Historyk od historyjek typu "elektromobilnośc".
Żaden ze sprawców prywatyzacji nawet nie pomyślał, aby nakazać zagranicznym korporacjom, przejmującym polski przemysł, banki i usługi przekazanie dokumentacji dotychczasowych pracowników do archiwów państwowych. Zapisy realnego wynagrodzenia z dziesiątków lat trafiły do 600 lipnych przechowalni , a potem na wysypiska. ZUS mógł więc zaliczyć tylko składki z płacy minimalnej. W ten sposób pozbawiono znaczne części zapracowanej emerytury około 11.5 mln Polaków.
01 05 2018 Kwaśniewski: „Z budżetem nie jest tak dobrze, jak nam się opowiada”
 „Jesteśmy w gorszej sytuacji, niż ta władza, szastając pieniędzmi na prawo i lewo, nam opowiada. Prawdopodobnie jesteśmy wprowadzani w błąd przez premiera Mateusza Morawieckiego i minister finansów Teresę Czerwińską, którzy opowiadają, że jest świetnie” 
– powiedział w TVN24 Aleksander Kwaśniewski. Tak skomentował niespełnienie przez PiS postulatów protestujących od prawie dwóch tygodni opiekunów i osób niepełnosprawnych w Sejmie. Jego zdaniem, osobom, które zajmują się dziećmi trwale niepełnosprawnymi te pieniądze się należą. Były prezydent dodał: – „Skoro władza, która rozdaje tak hojnie pieniądze, nie może dzisiaj tych pieniędzy dać, to ja mam jeden wniosek: po prostu z kasą zaczyna być krucho. Moim zdaniem zaczyna być bardzo ciężko, żeby znaleźć dodatkowe środki”. Kwaśniewski uważa, że spór z rodzicami osób niepełnosprawnych to „bardziej dowód na to, że z budżetem nie jest tak dobrze, jak nam się opowiada, że tych pieniędzy więcej nie ma. Oni cały czas mówią, że mają więcej pieniędzy z VAT-u, bo uszczelniają system. Ale źródła dodatkowych dochodów, które ma budżet, są krótkotrwałe. Ile można uszczelniać system? Dwa lata, trzy” – zauważył były prezydent. Kwaśniewski odniósł się też do słów arcybiskupa Hosera o protestujących w Sejmie. Hierarcha mówił m.in., że Kościół nie jest stroną w tym sporze, a matki „powinny mimo wszystko zniuansować swoje oczekiwania”. Były prezydent stwierdził na to, że „trzeba być bez serca, by wypowiadać takie słowa”. – „Jeśli ktoś ma choć ciuteczkę wyobraźni, to zrozumie taką matkę, która musi opiekować się takim dzieckiem i odczuwać każdego dnia strach za nie” – powiedział Kwaśniewski. Źródło: tvn24.pl 
A oto genialny plan nadpremiera Morawieckiego: jedną złotówką chce rozbujać tak polską gospodarkę że wkrótce będziemy najbogatszym krajem na świecie. Wystarczy że każdego dnia każdy mieszkający w Polsce obywatel przekaże jedną złotówkę do wspólnej kasy z której wypłaci się po milionie 38 obywatelom. No a gdyby tak po 10 złotych się zrzucać. A przecież można i po więcej. To w kilka lat wszyscy bylibyśmy milionerami.
29 04 2018 Wyjątkowo bogaci studenci finansują kampanię.
Patryk Jaki, „słynący z tropienia mafii reprywatyzacyjnej” został na antenie radia RFM FM poproszony przez Roberta Mazurka o zajęcie stanowiska w sprawie „szemranego” finansowania partii politycznych przez zwykłych ludzi, którzy bardzo często okazywali się tzw. „słupami”, wykorzystywanymi do ominięcia restrykcyjnych limitów wpłat na partie polityczne. Ograniczenia miały hamować wpływ biznesu na wybory. Jak się po raz kolejny okazało punkt spojrzenia na pewne sprawy jest zależny od punktu siedzenia.
 Jedną z „wspierających” kampanię była „20-letnia córka Jacka Kurskiego, która wpłaciła na Solidarną Polskę prawie 42 tysiące złotych.” Przyznać trzeba, że to dość spora kwota, jak na kieszeń przeciętnego studenta, którą w dodatku ten bez mrugnięcia powieką wpłaca na konto partii politycznej. Przyparty do muru przez dziennikarza, Patryk Jaki „bronił wysokich wpłat członków rodzin polityków nie widząc w tym nic złego, starając się przy tym odwrócić kota ogonem stwierdzając sarkastycznie, że “zawsze lepiej, aby wpłacał jakiś pan z cmentarza czy stacji benzynowej?”. Jakby tego było mało Patryk Jaki bagatelizował kwotę, jaką wpłaciła córka Jacka Kurskiego oceniając, że “zdarzają się licealistki w Warszawie, które mają znacznie więcej”.
Źródło: crowdmedia.pl

29 04 2018 „Patryk Jaki zrobił z Opola swoje prywatne miasto”
– „Jaki to żaden szeryf, żaden obrońca uciśnionych lokatorów, żaden pogromca układów. Jego układ w Opolu już od dawna gnębi ludzi, którzy jedynie pragną spokoju” – mówi na nagranym przez siebie filmie Michał Pytlik, doktorant nauk o polityce Uniwersytetu Opolskiego i rzecznik opolskich struktur Partii Razem. Był też jednym z uczestników protestu w Dobrzeniu Wielkim przeciw przyłączeniu kilku gmin do Opola.
Pytlik nagrał przed biurem poselskim Patryka Jakiego w Opolu ostrzeżenie dla warszawianek i warszawiaków. – „Patryk Jaki zrobił z Opola swoje prywatne miasto. Obsadził swoimi ludźmi kluczowe stanowiska w mieście” – powiedział.
Przypomniał też protest w Dobrzeniu i opowiedział o konsekwencjach sądowych z tym związanych. Nawiązał do pomysłu PiS dotyczącego projektu tzw. wielkiej Warszawy. Przypomnijmy, Jacek Sasin w imieniu Prawa i Sprawiedliwości przedstawił pomysł powiększenia Warszawy o 32 gminy. Po fali protestów, partia rządząca wycofała ten projekt. – „Nam w Opolu nie udało się zatrzymać tego szaleństwa. Na własne oczy widziałem, jak wcielani siłowo do Opola ludzie przez niego płaczą. Widziałem, jak Patryk Jaki, który w Warszawie, chce walczyć z układem, w Opolu już dawno zbudował swój własny układ. Na własne oczy widziałem, jak ludzie odbijają się od drzwi jego watażków, jego popleczników, jak są ciągani po sądach, są ścigani przez policję. Chcę was ostrzec, póki jeszcze nie jest za późno” – powiedział do warszawiaków Pytlik. Źródło: Facebook
26 04 2018 Niepodległość za astronomiczne pieniądze. Ponoć wystarczy tylko nie kraść!
Gomułka wybudował 1000 szkol na tysiąclecie, które w większości do dziś funkcjonują. Kaczyński na balangę dla lepszego sortu z okazji 100 lecie odzyskania niepodległości przeznacza tylko 100 mln złotych. Zobaczcie wszyscy jaki to ludzki i oszczędny pan z tego prezesa Kaczyńskiego, przecież mógł przeznaczyć na balangę 1 000 mln. Ciekawe na co przeznaczy tę nadwyżką Morawiecki? Jak się bawić to się bawić, drzwi wywalić okna wstawić
„Hej, wilki morskie. Kto ma patent żeglarski, będzie mógł promować Polskę wśród ryb na różnych morzach i oceanach. Rejs PFN jedyne 3.000.000 zł rocznie, bez ceny zakupu jachtu. Ceny zakupu francuskiego jachtu nie chcą jeszcze podać” – napisał z ironią na Twitterze poseł PO Krzysztof Brejza.
Żarty żartami, lecz faktem jest, że roczny koszt wyprawy organizowanej przez Mateusza Kuśnierewicza i finansowanej przez Polską Fundację Narodową jest ogromny, bo w sumie pochłonąć ma około 20 mln zł. Nie znana jest jeszcze dokładna cena zakupu jachtu od francuzów, jak jednak wyliczyła „Gazeta Wyborcza” ma się ona wahać w granicach 800 tys. do 1,2 mln euro. Jak powiedział dziennikowi sam Kusznierewicz jacht przepłynie 40 tys. mil morskich przez pięć kontynentów, trzy oceany, wszystkie morza i 100 portów. Weźmie też udział w najważniejszych regatach na świecie – Fastnet, Newport Bermuda czy Syndey Hobart.
Wszystko po to, by godnie uczcić 100 lecie odzyskania niepodległości. Rządzący postanowili nie żałować na tę okoliczność pieniędzy, więc pod bokiem rośnie Kusznierewiczowi prawdziwa konkurencja. Okazuje się, że już nie jeden, ale dwa patriotyczne rejsy wesprze finansowo Polska Fundacja Narodowa. Chodzi o wyprawę „Daru Młodzieży” z budżetem 23 mln zł.
„Rejs naszego flagowego żaglowca, „Daru Młodzieży”, to kolejne wydarzenie związane ze 100-leciem odzyskania niepodległości. „Dar Młodzieży” miał płynąć za pieniądze rządowe, z tym że budżet państwa był gotowy wyłożyć tylko 4,7 mln zł. To pieniądze m.in. na remont, opłynięcie świata, prowiant dla załogi – powiedział „Wyborczej” Michał Kania, rzecznik resortu gospodarki morskiej. Pełny koszt Rejsu Niepodległości sięga tymczasem 23 mln zł.  Potrzebne są pieniądze na eventy w portach, do których będzie zawijał „Dar Młodzieży”” –  dodał Kania.  Jest tylko jeden szczegół: PFN miała promować Polskę za granicą, w tym głównie gospodarkę i innowacyjność. Chwilę po jej powstaniu zmieniła profil na narodowo-patriotyczny, zachowując sponsorów. Fundacją rządzą dziś Cezary Jurkiewicz, warszawski radny PiS i przez lata szef straży porządkowej marszów smoleńskich, oraz Maciej Świrski, twórca Reduty Dobrego Imienia i bliski współpracownik szefa resortu kultury – Piotra Glińskiego. Trzeci z prezesów, Antoni Kolek, w zeszłym tygodniu złożył rezygnację, bo „Fakt” ujawnił, że ma postępowanie prokuratorskie. Pracując w ZUS, wynosił poufne dokumenty.
Źródło: Gazeta Wyborcza

26 04 2018 Poseł Brejza pyta premiera Morawieckiego o GetBack
Jak pisaliśmy niedawno, upadek firmy windykacyjnej GetBack wydaje się coraz bardziej prawdopodobny. Dotknie blisko 10 tys. inwestorów indywidualnych, którzy wykupili od niej obligację na kwotę 2,6 mld złotych. Będzie to – na to wstępnie wygląda – powtórka afery Amber Gold, o tyle poważniejsza, że za rządów obozu politycznego, którego posłowie na obradach sejmowej komisji śledczej ws. Amber Gold regularnie powtarzają, że „gdyby to PiS rządził w 2012 roku to nie dopuściliby do tak gigantycznego oszustwa” – przypomina portal CrowdMedia.  Poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza już dziś wystosował obszerny list do premiera Morawieckiego w sprawie Getback. Stawia w nim aż 9 pytań, zdecydowanie niewygodnych dla premiera. Jakich? Pytania posła PO stawiają premiera Morawieckiego w położeniu porównywalnym do tego, w jakim był Donald Tusk w sprawie Amber Gold. Przede wszystkim dlatego, że działalność spółki GetBack S.A. w kontrowersyjnym zakresie odbyła się już w pełni za rządów PiS, i po przejęciu przez nich kierownictwa KNF. Będzie szum wokół powszechnie wiadomych już wcześniej brakach kwalifikacji szefa KNF, Marka Chrzanowskiego. I co ciekawe, swoje uzasadnienie i szerokie grono zwolenników może zyskać teza, że na czele KNF postawiono za PiS człowieka, który nie mógł – właśnie z powodu miernych kompetencji – zauważyć rosnącej mu pod bokiem kolejnej podejrzanej spółki. Komisja już reaguje i zaczyna działać w kierunku zdjęcia z siebie ewentualnej odpowiedzialności. W jaki sposób? Podkreśla, że „sama spółka GetBack SA podlega nadzorowi KNF przede wszystkim w zakresie obowiązków, jakie spoczywają na tym podmiocie jako emitencie papierów wartościowych”, ale „nadzorowi KNF nie podlega natomiast działalność gospodarcza Spółki, w tym przyjęty przez nią model biznesowy” –czytamy w komunikacie. Trudno o lepszy dowód na to, że ten „kartofel” naprawdę zaczyna parzyć. źródło: Crowdmedia

26 04 2018 Prof. Adam Strzembosz nie jest dla Ziobry autorytetem!
– „Pan Strzembosz nie jest dla mnie autorytetem w zakresie systemu wymiaru sprawiedliwości. Uważam, że popełnił błędy, błądzi i w tych błędach trwa. Ludzie czasami trwają w błędzie, nawet jeśli są ludźmi, którzy mieli swoje zasługi wcześniej” – choć trudno w to uwierzyć, ale tak naprawdę wypowiedział się w TVN 24 Zbigniew Ziobro.
Kto jest zatem autorytetem dla Ziobry, prok PRL Piotrowicz, sędzia Kryży?
Dlaczego Ziobro zamiast usunąć z sądownictwa Andrzeja Kryżego, który skazywał opozycjonistów w czasach PRL, zrobił go wiceministrem sprawiedliwości w poprzednim rządzie PiS. Ale uwaga! Ziobro ma tak „przekonywający” argument, że aż dech zapiera. Otóż Kryże… przeprosił. – „Sędzia Kryże wielokrotnie przeprosił za błędy, które popełnił w 1979 roku. Nie orzekał w procesach politycznych, ale podtrzymał wyrok kolegium wykroczeń w okresie PRL-u i uznawał, że jest to zdarzenie, które ciąży na jego karierze i za to potrafił przepraszać” – zauważył Ziobro.
W przypadku prokuratora stanu wojennego Stanisława Piotrowicza Ziobro znalazł inne „usprawiedliwienie”. – „Nie śledziłem dokładnie pracy Piotrowicza. Z informacji, które do mnie dotarły ze strony osób z IPN, które badały sprawę Piotrowicza wynika, że stawiane mu zarzuty są mocno przerysowane i na wyrost” – powiedział pan Zbyszek.
Internauci komentowali bezczelne wręcz stwierdzenia Ziobry, odnosząc się przede wszystkim do jego wypowiedzi o prof. Strzemboszu. – „Autorytetem jest pewnie pan Prezes – prawnik bez poważnego naukowego dorobku”; – „Przypuszczam, że on nie rozumie nawet 90% tego co prof. Strzembosz mówi, więc się nie ma co dziwić…”; – „Nadal aktualne i na wieki tak zostanie….Null, nullem, na wieki wieków Ziobro…”.Źródło: tvn24.pl, Twitter
25 04 2018 Instytutu Ekspertyz Ekonomicznych rozwiąże problemy prokuratury?
Instytut Ekspertyz Ekonomicznych miałby przyspieszyć i usprawnić postępowanie wobec przestępców gospodarczych, którzy zwykle są sprytniejsi niż organy państwa - informują dziennikarze "Dziennika Gazety Prawnej".
Od wszczęcia postępowania przez prokuraturę do wydania wyroku w sprawach znacznych nadużyć finansowych mija przeciętnie około pięciu lat. Oczekiwanie na profesjonalne analizy ekonomiczne trwać może nawet dwa lata. To zdecydowanie za długo. W związku z tym prokuratura postuluje o powołanie instytutu, który pozwoliłby na skrócenie oczekiwania, a tym samym przyczyniłby się do przyspieszenia postępowań.
– Przestępczość gospodarcza jest skomplikowana i trudno – zarówno na etapie postępowania przygotowawczego, jak i sądowego – obejść się bez biegłych z zakresu rachunkowości czy bankowości. Niedobrze, gdy prokuratura i sąd są zdane na łaskę lub niełaskę prywatnych podmiotów – komentuje w rozmowie z "DGP" wiceminister sprawiedliwości Mateusz Warchoł.
Sceptycznie wobec pomysłu prokuratury podchodzą eksperci.
– Niestety, nie da się i szybciej, i taniej. Chyba że równocześnie będzie gorzej – zauważa prof. Piotr Kruszyński, karnista z UW. Źródło wiadomosci.onet.pl
PiS otwiera parasol ochrony dla „swoich” karierowiczów, którzy w krótkim czasie chcą wielkiego majątku się dorobić bez żadnego wysiłku. Ten instytut nic nie przyspieszy a wręcz przeciwnie wydłuży proces postępowania wobec przestępców gospodarczych. Znowu wpływowa grupa ludzi mających władzę, chce zarobić wielkie pieniądze na powołaniu zbędnego instytutu. Kolejni eksperci, kolejne odwołania i proces będzie całe stulecia trwał. A urzędnikom Instytutu Ekspertyz Ekonomicznych i jego ekspertom trzeba będzie milionowe pensje rocznie wypłacać.

25 04 2018 Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się wyproszeniem TVN 24 ze spotkania z minister Zalewską.
Niewpuszczenie przez minister edukacji Annę Zalewską ekipy TVN 24 na debatę w Brzegu może naruszać Konstytucję RP, Europejską Konwencję Praw Człowieka i standardy funkcjonowania środków masowego przekazu – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich.
15 kwietnia br. ekipa TVN 24 została wyproszona ze spotkania mieszkańców Brzegu z Anną Zalewską. Kilka dni po tym incydencie, 23 kwietnia, zastępca rzecznika praw obywatelskich Stanisław Trociuk zwrócił się do minister edukacji o podanie przyczyn wyproszenia dziennikarzy z debaty w Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu.
Uniemożliwienie dziennikarzom pozyskiwania informacji może prowadzić do naruszenia Konstytucji RP – podkreśla Trociuk. Wskazuje, że może to też naruszać przepisy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, która zapewnia każdemu prawo do otrzymywania i przekazywania informacji.
Źródło wiadomosci.onet.pl
A co kto jej za to zrobi? Swój swojego nie ukarze, bo to byłoby barbarzyństwem. Wszak zazwyczaj tak jest, że na spotkanie przedstawiciela władzy ze społeczeństwem selekcjonuje się chętnych, ba ci wybrani losowo dostają transparenty, kwiaty i pytania. I to nie są spotkania władzy ze społeczeństwem z czasów komuny ale dzisiejsze. Sam nie zostałem wpuszczony na spotkanie z Macierewiczem przez przesympatycznych panów ogolonych na łyso, z opaskami na rękach. Przesympatyczni bo nie kopali. 
23 04 2018 Mocne słowa Donalda Tuska o Lechu Kaczyńskim.
Politycznie nie odpowiadałem za projekt wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 r. w Katyniu - mówił dziś były premier Donald Tusk, zeznając przed Sądem Okręgowym w Warszawie w procesie byłego szefa kancelarii Tomasza Arabskiego. - Prezydent Lech Kaczyński forsował bardzo samodzielną, moim zdaniem na granicy uprawnień konstytucyjnych, aktywność zagraniczną. Odnosiłem wrażenie, że ta samodzielność może przekraczać granice konstytucyjnego ładu - dodał były premier.
- Nie planowałem i prezydent Lech Kaczyński też nie planował, wspólnej naszej wizyty w Katyniu w 2010 r., termin "rozdzielenie wizyty" to termin polityczny służący zdyskredytowaniu mnie - podkreślił dzisiaj b. premier Donald Tusk, zeznając przed Sądem Okręgowym w Warszawie.
Pytany, czy pojawiła się możliwość wspólnej wizyty jego oraz prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu odpowiedział, że nie miał "takiego sygnału od prezydenta Lecha Kaczyńskiego". - Powiem otwarcie: też nie spodziewałem się, aby tego typu inicjatywa ze strony prezydenta miała miejsce, też z racji doświadczeń, jeśli chodzi o tę momentami dość trudną kohabitację, niezależnie od bardzo dobrych osobistych relacji - zaznaczył b. premier.
Tusk był pytany o swoje spotkania z ówczesnym premierem Rosji Władimirem Putinem poprzedzające katastrofę smoleńską z 2010 r. Jak podkreślił, miały miejsce trzy spotkania - w trakcie obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte, spotkanie formalne - międzyrządowe w Sopocie oraz spotkanie "w cztery oczy" na molo w Sopocie w 2009 r.
Tusk podkreślił, że spotkanie na molo trwało kilka minut, dotyczyło spraw "czysto kurtuazyjnych", a sama rozmowa była bardzo krótka.
- Polegała na tym, że pokazywałem, gdzie jest plaża, po której biegam, gdzie mniej więcej jest mój dom, a premier Putin opowiadał o takim fragmencie życia prywatnego, że ma bardzo dużo ochrony, nawet w mieszkaniu i że bardzo z tego powodu cierpi i to mniej więcej wyczerpało cały temat naszej rozmowy - relacjonował.
- Wiem, wysoki sądzie, że to nie jest satysfakcjonująca odpowiedź dla tych, którzy wierzą, że właśnie na molo spiskowcy ustalili ten tajny plan, ale ja nie odpowiadam za te interpretacje - dodał Tusk. Wybrane fragmenty wiadomosci.onet.pl
Winę za katastrofę smoleńską ponoszą wyłącznie Kaczyńscy, którzy nie dość, że sami weszli do jaskini rozjuszonego lwa to jeszcze zmusili innych by to razem z nimi zrobili.

23 04 2018 Kancelaria Kuchcińskiego nie wpuściła masażystów i fizjoterapeutów do protestujących.

– „Brak zgody na wpuszczenie fizjoterapeutów do Sejmu. Nie możemy mówić o sercu z kamienia czy sercu z lodu. To jest brak serca. Chorych ludzi władze Sejmu chcą wziąć tzw. głodem czyli trudnymi warunkami. To podłe, niehumanitarne i nieludzkie”– napisała na Twitterze Joanna Scheuring- Wielgus z Nowoczesnej. Dołączyła skan dokumentu z Kancelarii Sejmu, na którym widnieje sucha adnotacja: „brak zgody”.
O wpuszczenie czterech fizjoterapeutów i masażystów do Sejmu poprosili posłowie Nowoczesnej. W budynku parlamentu szósty dzień trwa protest opiekunów i osób niepełnosprawnych. – „Szok, brak słów. Tu przecież chodziło tylko o pomoc naszym dzieciom”, – „Muszę się powstrzymywać, bo musiałabym chyba użyć niecenzuralnych słów. Nie rozumiem, jakie zagrożenie by te osoby stanowiły dla Sejmu” – mówili protestujący rodzice w rozmowie z reporterem RMF FM. W piśmie, które zawiera tylko odmowę, nie ma nawet słowa uzasadnienia. Zostało podpisane przez komendanta Straży Marszałkowskiej i zastępcę szefa Kancelarii Sejmu, podległe Markowi Kuchcińskiemu. Źródło: RMF FM

23 04 2018 Adwokaci mają pomysł jak eliminować nowo mianowanych sędziów.

Adwokaci z warszawskiej Izby Adwokackiej zapowiedzieli, że będą składać wnioski o wyłączenie z procesów, sędziów powołanych przez obecną Krajową Radę Sądownictwa.
„Krajowa Rada Sądownictwa w obecnym kształcie, nie ma należytego umocowania w ramach systemu prawnego określonego w Konstytucji. W konsekwencji może to rodzić poważne wątpliwości co do właściwego wyboru sędziów opiniowanych przez KRS, a w efekcie do podważania wydawanych przez nich wyroków” – oświadczyli stołeczni adwokaci.
Z inicjatywy Romana Giertycha, Izba Adwokacka w Warszawie, zrzeszająca wszystkich adwokatów i aplikantów adwokackich działających na tym terenie, przyjęła w sobotę na swoim zjeździe stosowną uchwałę z apelem do wszystkich adwokatów w kraju. Mecenas Roman Giertych poinformował o tym na Facebooku. „Uważam, że w ten sposób dajemy świadectwo praktycznej walki z panoszącym się obecnie bezprawiem. Realizacja tej uchwały poprzez wyłączanie tzw. nowych sędziów może w praktyce sparaliżować wszelkie próby rządzącej partii przejęcia wymiaru sprawiedliwości, gdyż wnioski o wyłączanie poszczególnych tzw. nowych sędziów będą rozpoznawane przez dotychczasowych sędziów. To zaś uniemożliwia zabiegi PiS o uzyskanie pełnego wpływu na sądy” – tłumaczy Giertych sens apelu.
Prawnik liczy, że inne izby adwokackie w Polsce – a jest ich łącznie 24 – oraz radcowie prawni pójdą ich śladem. Giertych przypomina, że przystępując do adwokatury „ślubowaliśmy przyczyniać się ze wszystkich sił do ochrony praw i wolności obywatelskich oraz umacniać porządek prawny RP”. Źródło: OKO.press
21 04 2018 GUS oszacował ukryty dług Polski. To biliony złotych.
Główny Urząd Statystyczny podał szacunkowe zobowiązania państwa polskiego z tytułu obiecanych emerytur na koniec 2015 roku. Dług wynosi 276 proc. PKB, czyli  ok. 4,96 biliona złotych. GUS po raz pierwszy udostępnił dane o ukrytym długu Polski.
Główny Urząd Statystyczny prezentuje po raz pierwszy szacunki wartości uprawnień emerytalno-rentowych gospodarstw domowych nabytych w ramach ubezpieczeń społecznych. Jak podaje, szacunki będzie prezentował regularnie co trzy lata w dwa lata po okresie sprawozdawczym.  Z tego względu opublikowane dziś dane mówią o roku 2015.
Ukryte zobowiązania Polski z tytułu obiecanych emerytur to nic innego, jak kwota, którą państwo obiecuje wypłacić przyszłym emerytom. Owy dług emerytalny obejmuje składki przekazywane do ZUS-u (Zakład Ubezpieczeń Społecznych pod koniec 2015 roku był winny przyszłym emerytom cztery biliony złotych), KRUS-u (państwo jest winne rolnikom, którzy przejdą na emeryturę 325 mld zł), a także świadczenia należne funkcjonariuszom służb mundurowych (392 mld zł) oraz sędziom i prokuratorom (ponad 34 mld zł). Do tego dochodzą jeszcze zobowiązania OFE (140,5 mld zł).
Eksperci alarmują, że z powodu rosnącej przepaści między liczbą seniorów i rodzących się dzieci system repartycyjny będzie musiał zmierzyć się z kryzysem. Już teraz rośnie różnica pomiędzy sumą emerytalnych obietnic, które dokonuje państwo, pobierając składki emerytalne, a oczekiwanym przyszłym napływem składek do systemu emerytalnego. 
GUS dodaje, że „Obniżenie stopy dyskontowej tylko o 1 proc. powoduje wzrost naliczonych uprawnień o 958 318 mln zł, czyli około 53 proc. PKB. Z kolei wzrost stopy dyskontowej o zaledwie 1 proc. skutkuje zmniejszeniem naliczonych uprawnień o 705 164 mln zł, czyli 39 proc. PKB”. Obecnie przyjęta jest nominalna stopa dyskontowa w wysokości 5 proc. i stopa inflacji równa 2 proc. Źródło: forsal.pl,

21 04 2018 Sędzia, który uniewinnił działaczy KOD, usłyszał zarzuty dyscyplinarne.
– „Ja w ogóle nie czuję się winny, a gdybym ponownie sądził działaczy KOD, wydałbym zapewne taki sam wyrok. Tamtą decyzję o uniewinnieniu podjąłem na podstawie mojej pełnej wiedzy i sumienia. To jest jakaś abstrakcja, to, co się teraz wokół mnie dzieje. Cytując sędziego Waldemara Żurka, ja też czuję się gnojony instytucjonalnie przez władze sądu” – stwierdził sędzia Dominik Czeszkiewicz z suwalskiego sądu rejonowego.
Wczoraj postawiono mu dwa zarzuty dyscyplinarne. O tym, że obecna władza będzie chciała ukarać niepokornych sędziów pisaliśmy m.in. w artykule „Rośnie presja na sędziów orzekających w sprawie działaczy KOD”.
Sędzia Czeszkiewicz w rozmowie z onet.pl mówi, że od czasu wydania wyroku znalazł się „na cenzurowanym”. Odniósł się po postawionych mu zarzutów. – „Jeden z nich dotyczy wyznaczenia rzekomo rażąco późnego terminu przesłuchania małoletniej dziewczynki, choć na prośbę przewodniczącego została ona przesłuchana już następnego dnia” – stwierdził sędzia. – „Co do drugiego zarzutu, to wyciągnięto moje orzeczenia sprzed czterech lat, o których sam już niemal zapomniałem i ustalono, że część z nich została uchylona. Postawiono mi więc zarzuty, że się nie dokształcam. Powiem szczerze, ja to oceniam jednoznacznie, ktoś chce zrobić jakąś pokazówkę, żeby reszta orzekała po myśli wiadomo kogo” – dodał Czeszkiewicz.
Rzecznik Sądu Okręgowego w Suwałkach potwierdził onet.pl fakt postawienia sędziemu Czeszkiewiczowi zarzutów dyscyplinarnych. Może on zostać ukarany upomnieniem, naganą z obniżeniem uposażenia, a nawet wydaleniem z zawodu. Źródło: onet.pl Tak ma wyglądać odpolitycznienie sądów i zlikwidowanie mafijnych układów w wymiarze sprawiedliwości? 
20 04 2018 Rafał Ziemkiewicz poczuł się jak palant. Zapowiada pozew przeciwko dyrektorowi muzeum POLIN.
Publicysta „Do Rzeczy” Rafał Ziemkiewicz dzień po tym jak Anna Azari, ambasadorka Izraela w Polsce, skrytykowała nowelizację ustawy o IPN, napisał: „Przez wiele lat przekonywałem rodaków, że powinniśmy Izrael wspierać. Dziś przez paru głupich względnie chciwych parchów czuję się z tym jak palant”.
Tym sposobem dziennikarz znalazł się w dorocznym spisie antysemitów publikowanym przez Uniwersytet w Tel Avivie. Nie koniec na tym… Muzeum POLIN bowiem na wystawie „Obcy w domu”, zorganizowanej z okazji 50. Rocznicy Marca 1968, pokazując przykłady współczesnego antysemityzmu, – które zdaniem placówki są bardzo podobne do treści, znanych z PRL  lat 60-tych – zacytowało m.in. wpisy na Twitterze, które opublikowała Magdalena Ogórek oraz Rafał Ziemkiewicz. Oboje żądają od dyrekcji muzeum przeprosin. Ziemkiewicz oczekuje „odszczekania” słów, które padły z ust szefa placówki. Czy osiągnie ten cel? Trudno wyczuć, zwłaszcza że Prof. Dariusz Stola, stoi na stanowisku, iż tego typu wypowiedzi to po prostu hańba – o czym powiedział na antenie Radia Zet. Dzień później w rozmowie z TOK FM stwierdził, że po raz pierwszy od 1968 roku wielu ludzi nie wstydzi się wypowiadać publicznie ohydnych rzeczy. „Gomułka by nie przepuścił człowiekowi, który użyłby sformułowania „chciwe parchy”. A dzisiaj to jest możliwe i człowiek, który te słowa wypowiedział, chodzi dumnie po ulicach i nic mu się nie stało” – mówił prof. Stola.
Rafał Ziemkiewicz zapowiadając pozew przeciwko prof. Dariuszowi Stoli, dyrektorowi muzeum POLIN, oświadczył: „W mojej ocenie wypowiedzi dyrektora wyczerpują znamiona uporczywego naruszania dóbr osobistych i prowadzenia oszczerczej nagonki. W rozmaitych wywiadach pan Stola popłynął, uporczywie powtarza kłamstwo jakoby mój tweet nie dotyczył kilku osób, którym zarzucam konkretną winę, tylko ja nazywam Żydów w rasistowski sposób. Musi odszczekać kłamstwa, jak to się mówi po staropolsku, które na mój temat rozpowszechnia” – podsumował publicysta. Źródło: wprost.pl
Antysemityzm nie bierze się z powietrza, na niego trzeba solidnie w pocie czoła zapracować. Żydzi byli wypędzani 47 razy w ciągu 1000 lat. Dlaczego tak często i z tak różnych krajów? I mamy odpowiedź skąd bierze się antysemityzm.
Marzenia narodu wybranego przez Boga o „złotym cielcu” Żydzi żądają od Polski zwrotu Zamku Królewskiego na Wawelu, biliona złotych, kamienic, fabryk, ulic, mostów, lasów, pól, nieruchomości przemysłowych.


19 04 2019 „Będzie Westerplatte im. Lecha Kaczyńskiego?”

I mnie to wcale nie dziwi bowiem według najnowszych badań IPNu, Kaczyński dowodził obroną Westerplatte. Każdy ma swoje Westerplatte, mówił Jan Paweł II podczas pielgrzymki w 1987 roku. Jak każdy, to i Kaczyńscy mogą je mieć za jedne 2 bańki z publicznej kasy.
Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, mianowany na to stanowisko przez PiS, próbował kupić od prezydenta miasta teren na Westerplatte. Oferował 2 miliony złotych, a towarzyszyła mu ekipa z TVP!
Nie umówił się na spotkanie w tej sprawie. Ofertę odkupienia przez muzeum od gminy terenu na Westerplatte złożył Pawłowi Adamowiczowi… na schodach! Prezydent Gdańska powiedział, że nie będzie brał udziału w „ustawce”, bo tak ocenił niezapowiedzianą wizytę Nawrockiego z ekipą telewizji narodowej. Prezydent Gdańska tak skomentował na Facebooku kuriozalne zachowanie dyrektora: – „Karol Nawrocki złożył ofertę handlową, w której proponuje, że kierowane przez niego Muzeum II Wojny Światowej kupi od Miasta Gdańska teren Westerplatte. To już kolejny w ostatnich dniach przypadek, gdy środowiska bliskie PiS lekką ręką przeliczają na pieniądze miejsca ważne dla wszystkich Polaków: najpierw NSZZ Solidarność wynajął ONR salę BHP, teraz nominat PiS w muzeum proponuje gdańszczanom 2 miliony złotych za teren Westerplatte wraz z Pomnikiem Obrońców Wybrzeża. Za ofertę dziękuję. To miejsce nie jest przedmiotem operacji handlowych. Westerplatte służyło i będzie służyć wszystkim Polakom”.
Internauci skomentowali złożoną przez Nawrockiego ofertę. – „Mam propozycję do światłych Polityków PiS-u. Mam na zbyciu Wawel. Dla Państwa jak znalazł. A jeszcze tanio Kolumnę Zygmunta. Pasi?”; – „Będzie Westerplatte im. Lecha Kaczyńskiego?”; – „Po zakupie „Damy z gronostajem”, którą mieliśmy za darmo, nic już mnie nie zdziwi”; – „A księżyc też kupią?” Źródło: wyborcza.pl,
Gliński po zakupie Kolekcji Czartoryskich będącej w posiadaniu państwowej fundacji, planuje kupić zamek w Malborku za 5% jego wartości od samych Krzyżaków.
18 04 2018 Jak marszałek Kuchciński dał się strollować.
Pan marszałek Marek Kuchciński musi mieć nadmiernie rozwinięte poczucie własnej wartości i głęboki deficyt poczucia humoru, skoro dał się tak paskudnie nabrać i otwartą kpinę potraktował jak komplement… Strollował go w jawny sposób, w krótkiej rozmowie dziennikarz OKO.press.
„Jak się panu udaje być tak świetnym marszałkiem Sejmu? Czy pan się na kimś wzoruje? – zapytał dziennikarz portalu.  Marszałek pozornie tylko lekko zakłopotany, po chwili namysłu odrzekł, by „nie pytano go o sprawy, które oceniają inni”, ale w końcu dodał: „W Sejmie działamy tak, żeby Regulamin Sejmu, ustawy, powaga Sejmu były zapewnione. Nie wszyscy posłowie rozumieją to i stąd trzeba pilnować i bezpieczeństwa Sejmu, i porządku Sejmu”.
 „Chciałem pana skomplementować, bo to było niesamowite spotkanie” – kontynuował reporter, zwracając się do Kuchcińskiego, na którego twarzy „zakwitł” uśmiech zadowolenia. „No dziękuję bardzo, ale ja z pokorą przyjmuję każde poparcie, z radością, ale i także każdą krytykę…” – zapewniał w odpowiedzi polityk. „Ale mimo wszystko, to trzeba mieć charyzmę, żeby salę rozgrzać tak ja się to panu udało” – nie ustępował dziennikarz. „No nie, proszę nie przesadzać..” – „bronił” się Kuchciński. „Ale ma pan rację panie marszałku, że ja przesadzam, bo ja tak trochę parodiowałem styl dziennikarza z TVP. I tak pomyślałem, że pan zna się na parodii i szybko to wyłapie” – podsumował redaktor.
Przypomnijmy, że Marek Kuchciński jako marszałek Sejmu wywołuje kręgach parlamentarnych liczne kontrowersje. Styl jego pracy jest mocno krytykowany przez opozycję. Ostatnio zasłynął tym, że udało mu się oddalić osiem wniosków w… 40 sekund. Nie jest postacią jednoznaczną nawet w swoim rodzinnym mieście – Przemyślu, gdzie niedawno został honorowym obywatelem miasta. Źródło: oko.press
Myślenie nie jest mocną stroną Kuchcińskiego, dlatego został wybrany na marszałka. Poza tym czego można wymagać od partyjnego działacza, przecież oni nie są od myślenia tylko od szerzenia ideologii partii którą w danej chwili reprezentują. 
18 04 2018 Syria: Inspektorzy nie są dopuszczani do miejsca ataku chemicznego
"Docierają do nas doniesienia, że inspektorzy OPCW mogliby zacząć inspekcję w Dumie, ale wciąż nie zostali oni dopuszczeni do miejsca, gdzie doszło do domniemanego ataku z użyciem broni chemicznej" - powiedziała rzecznika amerykańskiego Departamentu Stanu Heather Nauert.
Ambasador Wielkiej Brytanii przy Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) Peter Wilson powiedział w poniedziałek, że eksperci tej organizacji są gotowi rozpocząć misję w Dumie, nie mogą tam jednak dotrzeć, bo Rosja i Syria nie zagwarantowały im bezpieczeństwa.
Wcześniej w poniedziałek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow określił jako "bezpodstawne" oskarżenia, według których Rosjanie mieliby blokować dostęp do Dumy koło Damaszku inspektorom OPCW. Rosjanie utrzymują, że misja organizacji nie może się rozpocząć ze względu na brak pozwolenia ze strony ONZ oraz naloty sił USA, Francji i Wielkiej Brytanii na syryjskie cele wojskowe.
Zbombardowano i zniszczono laboratoria produkujące broń chemiczną dla Asada, wielki sukces poparty reportażem i wywiadem z gruzów tegoż laboratorium. Jeden z pracowników mówi skoro produkowaliśmy tutaj broń chemiczną to ekipa telewizyjna nie byłaby w stanie na tym gruzowisku kręcić reportażu. No chyba że w specjalnych skafandrach? Kolejne kłamstwo USA by przejąc kontrolę na światowym wydobyciem ropy naftowej.

17 04 2018 Kolejne nagrody. Prawie 30 tys. zł dla męża prezes TK. Ale to i tak nie rekord.

Prawie 30 tys. zł dla ambasadora w Berlinie prof. Andrzej Przyłębskiego - to tylko część pieniędzy przeznaczonych na nagrody dla polskich ambasadorów. Prywatnie, dyplomata jest mężem prezes TK Julii Przyłębskiej. Rekordzista dostał jednak znacznie więcej od niego. Nagrody dla ambasadorów ujawnił portal Gazeta.pl. Dokładna kwota, jaką Przyłębski został doceniony przez ministra spraw zagranicznych, to 28 530 zł. Ale to i tak nic w porównaniu z "bonusami", które powędrowały do ambasadorów w Londynie i Waszyngtonie. Arkady Rzegocki dostał 52 250 zł, Piotr Wilczek - 50 200 zł. Trzecia rekordzistka to ambasador w Madrycie - iberystka Marzenna Adamczyk, która wcześniej pełniła tę funkcję na Kubie. Zainkasowała 47750 zł. 
14 04 2018 Premier: Mamy plan, jak zwiększyć zarobki Polaków.
"Zarabiamy już więcej niż Chińczycy i Wietnamczycy, ale dużo mniej niż ludzie na zachodzie Europy" - powiedział premier Mateusz Morawiecki i dodał, że aby zwiększyć dochód Polaków, rząd zaproponował program gospodarczy, plan na rzecz odpowiedzialnego rozwoju. Szef rządu powiedział w sobotę na spotkaniu z mieszkańcami Nowego Miasta nad Pilicą, że "rząd PiS zidentyfikował kilka podstawowych pułapek rozwojowych".
Jako pierwszą z nich, Morawiecki wymienił "pułapkę słabości instytucjonalnej". Jak wyjaśnił, jest to "pułapka słabych instytucji, które nie radzą sobie ze służbą zdrowia, ze ściągalnością podatków, z powodziami, z różnymi problemami z którymi stykają się mieszkańcy".
Premier wskazał także "pułapkę średniego dochodu". "Zarabiamy już więcej niż Chińczycy i Wietnamczycy, ale dużo mniej niż ludzie na zachodzie Europy" - zaznaczył. Morawiecki dodał, że aby zwiększyć dochód Polaków, rząd zaproponował program gospodarczy, plan na rzecz odpowiedzialnego rozwoju.
"Dzięki temu przyciągnęliśmy tysiące nowych inwestorów do Polski, dzięki temu stworzyliśmy ponad milion nowych miejsc pracy" - podkreślił premier
Premier w swoim wystąpieniu zapowiedział kilka nowych projektów, w tym mniejszy ZUS dla małych firm, obniżenie CIT dla małych i średnich firm do 9 proc., wyprawkę w wysokości 300 zł dla uczniów, 23 mld zł na program dla seniorów. Dostępność+, przeznaczenie 5 mld zł na stworzenie nowego funduszu dróg lokalnych. Morawiecki zapowiedział również kompleksowy program dla rolników oraz dodatkową, minimalną emeryturę dla kobiet, które "osiągnąwszy wiek emerytalny nie mają minimalnej emerytury, a urodził co najmniej czwórkę dzieci". Źródło fakty.interia.pl
Morawiecki niczym Baryka przedstawił narodowi swoją wizję szklanych domów. Ta Polska pisowska jest tylko dla pisowców. Dziś rządzący, tak zwani wybrańcy narodu około 20% społeczeństwa żyją jak pączki w maśle zaś pozostałe 80% ledwo wiąże koniec z końcem. Gdy zarabia się kilkadziesiąt razy tyle, co najgorzej wynagradzani Polacy to z tej perspektywy nic nie widać, nic nie słychać. Nawet bicia własnego serca. Jak rabowano Polskę! Wszystko zaczęło się na początku 1989 roku w czasie tzw. „okrągłego stołu”, potem było tylko gorzej.
Polska jest dziś eksploatowana jak kolonia, wali się system socjalny (którego nie ma z czego finansować), a państwo desperacko próbuje jeszcze coś wycisnąć z rodzimych firm, które ledwo zipią. Morawiecki to kompletny dyletant, demagog, i reprezentant wielkiej, zagranicznej finansjery. Historyk od historyjek typu "elektromobilność".
Dlaczego Polska nie może dogonić tej zachodniej Europy? Pytanie które zadaję sobie od dziesięcioleci. Ponoć to dlatego że jedziemy na rowerze, w którym jedno koło jest ruskie drugie niemieckie a przerzutki amerykańskie. Wiadomo że takim rowerem strasznie jest trudno jechać a co dopiero szybkość porządną rozwinąć. No bo jak przednie kolo chce jechać do przodu to to z tyłu ciągnie do swojego przodu czyli do tyłu a przerzutki się zastanawiają nad przełożeniem. Znaczy się każdy wuj pracuje na swój strój. 
11 04 2018 Podczas konferencji prasowej podkomisji smoleńskiej dziennikarz Wojciech Czuchnowski do Macierewicza: „Jest pan kłamcą, przestępcą i w przyszłości odpowie pan przed sądem wolnej Polski za kłamstwa i szkody poczynione państwu polskiemu oraz pojedynczym ludziom. Zadawanie panu pytań nie ma żadnego sensu. Żegnam” i opuścił konferencję.
– „To pierwsza na świecie podkomisja, która badała katastrofę w sposób wirtualny, tylko w oparciu o zdjęcia i filmy. To, co udało się zrobić Antoniemu Macierewiczowi, to zbudować wielki mur między Polakami. Polska jest podzielona przez tego człowieka, który nie waha się znieważać pamięć o naszych bliskich, o wszystkich, którzy zginęli w Smoleńsku. Według Antoniego Macierewicza, przestał obowiązywać raport Millera. To oznacza, że jedynym dokumentem, który w tej chwili istnieje w obiegu, na który może się powoływać polski rząd, jest raport Anodiny. Antoni Macierewicz popełnił jedno, kardynalne bestialstwo. On tych ludzi, którzy zginęli, zabił po raz drugi, bo zabił o nich pamięć, przedstawiając te 20-30 niepotwierdzonych tez” – dodał Cezary Tomczyk. Macierewicz bowiem poinformował, że raport państwowej komisji Jerzego Millera został anulowany… decyzją podkomisji.
Dr Maciej Lasek, członek komisji Millera, podkreślił, że teza Macierewicza o unieważnieniu raportu komisji „nie ma podstawy prawnej”. – „To, co powiedział nie ma żadnego oparcia w polskim systemie prawnym” – stwierdził Lasek. Odniósł się też do „ustaleń” podkomisji. –„Najbardziej interesującym fragmentem wypowiedzi pana Macierewicza było to, że oni dalej nie są pewni, ile było wybuchów, jaki to był materiał wybuchowy i w jakich miejscach. Jest to dalej próba dopasowywania liczby i miejsc wybuchów do z góry założonej tezy”– podsumował. Źródło: 300polityka.pl
10 kwietnia 2010 roku odcisnął się w psychice Antoniego Macierewicza diabelskim kopytkiem paniki. Tę zdeformowaną racjonalność słychać w jego wypowiedziach o tym zdarzeniu. Tylko Macierewicz był dla Jarosława Kaczyńskiego wielce pomocnym, aby zbudować mit o „bohaterszczyźnie” (a w rzeczywistości: odpowiedzialności za katastrofę) Lecha Kaczyńskiego.Nie dziwi mnie, iż Macierewicz uciekał ze Smoleńska, zachowywał się, jak paranoik: „w pociągu kazał zablokować wszystkie drzwi, pozamykać okna i zaciągnąć zasłony, by uniknąć strzałów snajperów”. Piętno na czole Macierewicza ma kształt brzozy smoleńskiej czy szatana? Memy na podstronie Archiwum najpopularniejsze....
10 04 2018 Zamiast czcić pamięć ofiar smoleńskich senator PiS wdaje się w awanturę przed dworcem
Trochę głupio i trochę wstyd, bo tu rocznica narodowej tragedii, a jeden z ważnych funkcjonariuszy partii rządzącej wdaje się w awanturę w okolicach Dworca Centralnego w Warszawie. W rezultacie ze złamanym nosem i rozciętym łukiem brwiowym trafia do jednego z warszawskich szpitali. We krwi lekarze stwierdzają trzy promile alkoholu – podaje Wirtualna Polska.
Z informacji portalu wynika, że chodzi o potężnego w regionie podlaskim – gdzie w ostatnich wyborach zdobył prawie 100 tys. głosów – białostockiego senatora PiS Jana Dobrzyńskiego, kojarzonego z ministrem rolnictwa Krzysztofem Jurgielem.
„Złapany” telefonicznie senator zapewnia dziennikarza portalu, że jest po zawale i zasłabł. Szybko się jednak reflektuje: „Panie redaktorze, to nie była żadna przepychanka, awantura, po prostu się potknąłem przy schodach. Interwencji policji nie było, zadzwoniłem po pogotowie” – przekonuje. Potwierdza, iż do zdarzenia doszło w okolicy Dworca Centralnego.  „To nie był żaden napad, nie brały w tym udziału osoby trzecie” – mówi. Denerwuje się pytany o to czy był pod wpływem alkoholu:
„Ale co to znaczy pod wpływem alkoholu? To była niedziela, myśmy byli po obiedzie, ale też nie można mówić, że ja byłem pijany, czy coś w tym rodzaju… Nie jechałem do pracy, to był mój prywatny czas” – odpowiada Dobrzyński.  „Podobno miał pan blisko trzy promile alkoholu – pytają senatora dziennikarze. „Nie no, to niemożliwe, zresztą ja nie wiem, ja zapytam” … – odpowiada niepewnie senator. Polityk potwierdza, że ma założone szwy na twarzy. Twierdzi, że obrażeniom uległ… na pogotowiu.  „Przynajmniej tak twierdzi moja lekarz” – opowiada Dobrzyński. Przekonuje, że sam prosił, by powiadomić policję.  „Dla mnie to było ważne. Myślałem, że mogła być sytuacja, że ktoś mi nogę podstawił, bo upadłem dość mocno, straciłem przytomność” – mówi. „Ale okazuje się, że to było bez potrzeby” – dodaje. Źródło: wp.pl

10 04 2018 Ten filmik oburza internautów. Przez obchody smoleńskie na Krakowskim Przedmieściu nie przepuszczono karetki na sygnale.
Już tradycją stało się, że w dniu tzw. miesięcznic smoleńskich Krakowskie Przedmieście w Warszawie i jego okolice na pewien czas stają się własnością organizatorów tych wydarzeń. Jak okazało się w 96. miesięcznicę, teren do tego stopnia podporządkowany jest organizacji obchodów smoleńskich, że poruszać się po nim nie ma prawa nawet karetka na sygnale.  We wtorkowy wieczór Krakowskim Przedmieściem chciał przejechać jeden z warszawskich zespołów pogotowia. Ambulans poruszał się na sygnałach, miał więc status pojazdu uprzywilejowanego. Pomimo tego, policjanci ochraniający zorganizowaną przez partię rządzącą 96. miesięcznicę smoleńską karetki nie przepuścili. Żadnego wrażenia na funkcjonariuszach nie zrobiły wznoszone przez świadków tego zdarzenia okrzyki "przepuścić karetkę!". Policjanci twardo stali na wyznaczonych miejscach i ani na centymetr nie przesunęli barierek odgradzających Warszawę od uczestników obchodów smoleńskich. Ostatecznie karetka pogotowia została zmuszona do przejechania objazdem.
Źródło natemat.pl
Dla osiągnięcia celu politycznego można poświęcić w ofierze połowę ludzkości. Mao Zedong (Mao Tse-tung), a przecież tu chodziło tylko o jedno życie.
Za nami już obchody 8 rocznicy katastrofy smoleńskiej, które całkowicie przesłoniły pamięć o zbrodni katyńskiej sprzed 78 lat. Oczywiście, ten dzień, który powinien łączyć Polaków dołożył swoją cegiełkę do podziału. Jedni zasłużyli, by brać udział w państwowych obchodach przed nowym pomnikiem, który ponoć jest tak na chwilę, bo będzie inny. Taki już na stałe i lepszy. Z kolei wiele osób pozostało za barierkami, bo widocznie nie okazali się godni, by złożyć kwiaty i oddać hołd ofiarom tego wypadku. Zasady bezpieczeństwa były tak rygorystyczne, że nie przepuszczono nawet karetki pogotowia i musiała ona jechać objazdem. Kolejny już raz partia rządząca pokazała, że robi sobie prywatną imprezę za publiczne pieniądze i lekceważy naród. I to jest jedyne „przesłanie”, które zapamiętam z 8 rocznicy katastrofy smoleńskiej.
A ja się zapytuje gdzie są relacje z uroczystości państwowych w Smoleńsku i Katyniu?  Co PiS-owi miesięcznica przestała się politycznie opłacać, tak jak Katyń.

10 04 2018 Skandaliczne zachowanie Pawłowicz – mówiła o „chamstwie lewackim” i „mordzie”

Krystyna Pawłowicz znowu dała popis swoich „umiejętności parlamentarnych”. Kolejny raz w niewybredny sposób zaatakowała posłankę Nowoczesnej Kamilę Gasiuk-Pihowicz. Doszło do tego w trakcie posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, która zajmowała się PiS-owskim projektem nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym.
Nowoczesna chciała, by pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym odbyło się na sali plenarnej, a nie na posiedzeniu komisji sprawiedliwości. – „Jeżeli traktujemy poważnie debatę na temat ustroju w Polsce w tym instytucji, które zajmują się wymiarem sprawiedliwości, to absolutnie nie ma podstaw do tego, aby procedować dzisiaj tę ustawę. Apeluję do polityków PiS także o to, aby mieli odwagę zmierzyć się z krytyką i z opiniami na posiedzeniu Sejmu, a nie na posiedzeniu komisji, która jest prowadzona przez pana prokuratora. (…) Albo ciuciubabka albo te ustawy powinny być zdjęte z obrad posiedzenia komisji. Tu trzeba sobie odpowiedzieć wprost, jeśli prowadzicie negocjacje z Komisją Europejską, to te ustawy nie powinny się pojawić” – powiedziała szefowa klubu Nowoczesnej Gasiuk-Pihowicz
Krystyna Pawłowicz po tych słowach bezpardonowo zaatakowała Gasiuk-Pihowicz. – „Mam apel, żeby lewa część sali opanowała chamstwa lewackie swojej przedstawicielki, która nie potrafi bez obrażania kogokolwiek mordy swojej otworzyć” – powiedziała posłanka PiS.
Przewodniczący komisji prokurator Stanisław Piotrowicz ograniczył się tylko do stwierdzenia: – „Bardzo proszę, żeby państwa nie ponosiły emocje. Bardzo proszę o pewną powściągliwość w wypowiedziach, nieużywanie epitetów obraźliwych” – odpowiedział Piotrowicz. Poseł niezrzeszony Janusz Sanocki złożył wniosek o to, by Pawłowicz przeprosiła Gasiuk-Pihowicz. – „Mordy lewicowe może występują, ale mordy prawicowe też występują, rzekoma pani profesor” – powiedział do Pawłowicz.Kamila Gasiuk-Pihowicz zapowiedziała, że złoży w tej sprawie wniosek do Komisji Etyki Poselskiej. Źródło: gazeta.pl
06 03 2018 O. Rydzyk dla "Naszego Dziennika": kłamstwa na billboardach
To jest zwykłe kłamstwo. Wrogów Kościoła i wrogów Polski denerwuje to, że mamy głos, na który oni nie mają wpływu - ocenił w rozmowie z piątkowym "Naszym Dziennikiem" dyrektor Radia Maryja, o. Tadeusz Rydzyk, odnosząc się do akcji billboardowej Platformy Obywatelskiej.
Duchowny został zapytany o hasła zamieszczone przez PO na billboardzie, według których o. Rydzyk "wziął 94 mln zł dotacji" od rządu PiS. - To jest zwykłe kłamstwo. Wrogów Kościoła i wrogów Polski denerwuje to, że mamy głos, na który oni nie mają wpływu - podkreślił.
Jak dodał, ataków z ich strony doświadcza od początku istnienia Radia Maryja. - Ostrzegał mnie przed tym szwajcarski ksiądz, który powiedział: "Tadeusz, oni ciebie zabiją!". Zaskoczony tym zapytałem: "A w jaki sposób?". "Odbiorą ci przez media dobre imię. Oni ci tego nie darują. Ja ich znam" - mówił zakonnik.
O. Rydzyk relacjonował, że "te ataki rozpoczęła gazeta "Nowości", publikując pierwszy artykuł pt. "Duchy Radia Maryja", przyłączyła się "Gazeta Wyborcza", rozgłośnie radiowe". - Atakowali i atakują nas cały czas przeróżnymi kłamstwami, a najbardziej tym, jaki to rzekomo jestem bogaty - powiedział. Według redemptorysty, "to wszystko miało służyć temu, żeby zniechęcić ludzi, żeby nie utrzymywali naszych katolickich mediów". - Oni chcą ludziom wmówić, że my, bracia, opływamy w luksusy kosztem naszych darczyńców - ocenił. Źródło wiadomosci.onet.pl
Czy ojciec Tadeusz zdaje sobie sprawę że kłamstwo i oszukaństwo jest wielkim grzechem? No chyba że duchownych w dzisiejszych czasach to nie dotyczy! Czy to jest normalne wygrywać wszystkie rządowe konkursy i otrzymywać milionowe dotacje. Na geotermalną inwestycję z budżetu państwa przyznano już w sumie ok. 46 mln zł. "Ta inwestycja zapewni o Rydzykowi miliony na długie lata" Geotermia musi podłączyć się do miejskiej sieci, by móc zarabiać na sprzedaży ciepła. Jak podał "Super Express", na położenie rur NFOŚiGW przyznał spółce ponad 12 mln zł. Według obliczeń gazety, na dostarczaniu ciepła do toruńskich mieszkań fundacja może zarobić kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. To też jest normalne za moje pieniądze, prywatna instytucja produkuje ciepło, za które mam zapłacić?

06 04 218 Dlaczego akurat mają oddać pieniądze Caritasowi? Ujawniono zupełnie nieoczekiwany wątek ws. nagród.

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że ministrowie mają oddać wszystkie pieniądze, które otrzymali z nagród, na Caritas. Zagranie szlachetne, populistyczne i potencjalnie… sprytne. Darowizna na Caritas to bowiem "specjalny" rodzaj darowizny – dla posłów najbardziej opłacalny. Zwrócił na to uwagę dziennikarz RMF FM Krzysztof Berenda.
Jak zauważył Berenda darowizna na Caritas to "szczególny rodzaj darowizny", bowiem przeznaczony na "działalność charytatywno-opiekuńczą kościelnych osób prawnych". Taką darowiznę można – zupełnie nietypowo – odliczyć w PIT od podstawy opodatkowania w 100 proc.  Oznacza to, że z wielotysięcznych premii, które politycy mają oddać, uda im się jeszcze "wycisnąć" spory zysk. A dodajmy, że kwota wolna od podatku dla posłów wynosi aż 30 tysięcy złotych.
Przypomnijmy: Jarosław Kaczyński zapowiedział, że wszyscy ministrowie mają oddać swoje nagrody i przekazać je na Caritas. Co więcej, prezes PiS zapowiedział także szereg innych zmian: m.in. obcięcie pensji posłom. Znalazł się już także minister, który nagrody zwrócić... nie może.
Nie stać mnie na oddanie nagrody – mówi anonimowo jeden z ministrów rządu PiS, którego wypowiedź cytuje portal wp.pl. Nie może jej oddać, bo już ją… wydał. Musiałby więc wziąć kredyt, by ją zwrócić.
Oficjalnie żaden z ministrów rządu Mateusza Morawieckiego decyzji prezesa Jarosława Kaczyńskiego nie krytykuje. Ale wielu się ona nie podoba i nie ma co się dziwić – wszak chodzi o spore pieniądze. 
04 04 2018 Cimoszewicz o Mateuszu Morawieckim: „Dla zagranicy to jest „pan zero”
– „Człowiek, który w pierwszym wywiadzie po objęciu tego stanowiska mówi, że marzy mu się rechrystianizacja Europy, który następnie mówi o żydowskich sprawcach Holokaustu – a następnie składa wieniec przy pomniku, przy jakimś symbolicznym kamieniu upamiętniającym jedyną wojskową polską formację kolaborującą z nazistami, z hitlerowcami w czasie II wojny światowej – przekreśla się w tym momencie kompletnie. Dla zagranicy to jest „pan zero” – tak skomentował w TVN24 dotychczasowe dokonania Mateusza Morawieckiego na arenie międzynarodowej były premier Włodzimierz Cimoszewicz. Jego zdaniem, Beata Szydło nie była lepsza na tym stanowisku. – „Nie była ani mądrzejsza, ani lepsza. Ale nie próbowała mówić po angielsku” – dodał.
Cimoszewicz odniósł się do zbliżającej się 8 rocznicy katastrofy smoleńskiej i faktu, że – wbrew zapowiedziom Macierewicza i reszty PiS – nie zostanie opublikowany raport końcowy, a tylko częściowy. – „To są żałosne próby ratowania się przed kompromitacją, która będzie konsekwencją przyznania, że nigdy żadnego zamachu nie było. Pan Kaczyński ze swoją grupą polityczną w sposób krańcowo cyniczny, dosyć obrzydliwy – biorąc pod uwagę, że zginął jego brat – wykorzystali do celów politycznych katastrofę lotniczą” – powiedział były premier.
Z pozycji doktora nauk prawnych Cimoszewicz skomentował wejście w życie znowelizowanej ustawy o Sądzie Najwyższym, w której zapisano m.in., że sędziowie mają przechodzić w stan spoczynku w wieku 65 lat. – „To dowodzi samobójczej skłonności do trwonienia zasobów, jakimi jako społeczeństwo dysponujemy”. Jego zdaniem, Komisja Europejska nie da się „nabrać” na pozorne ustępstwa PiS w ustawach o sądach. – „Rośnie irytacja takimi próbami oszukania. Ci ludzie nie chcą, by robić z nich głupków” – stwierdził. Źródło: tvn24.pl

03 04 2018 PO zapowiedziała złożenie wniosku do prokuratury o zbadanie sprawy Nangar Khel

Platforma Obywatelska zapowiedziała dziś złożenie wniosku do prokuratury o zbadanie sprawy Nangar Khel. Chce, aby śledczy ustalili, jaką rolę pełnił ówczesny szef SKW, były minister obrony Antoni Macierewicz oraz jego służby w ściganiu i osądzaniu żołnierzy polskiego oddziału, który omyłkowo ostrzelał z moździerzy wioskę afgańską. Zginęły niewinne osoby - kobiety i dzieci.
– „Jak to się stało, że żołnierze zostali oskarżeni przez polskich polityków o zbrodnię wojenną? Jak to się stało, że nie dopuszczono do zeznań naszych amerykańskich sojuszników, nie słuchano również polskich generałów?” – pytała podczas posiedzenia powołanego przez PO parlamentarnego zespołu ds. bezpieczeństwa państwa Joanna Kluzik-Rostkowska.
O sprawie podczas posiedzenia przypomniał gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych w latach 2006-2009, który od początku tragicznych wydarzeń w Nangar Khel bronił honoru siedmiu polskich żołnierzy. – „To służby kontrwywiadu napisały scenariusz Nangar Khel. „Uszyły” tę sprawę. Żołnierzom na misji nie zapewnili osłony kontrwywiadowczej ani odpowiedniego rozpoznania. Siedzieli w bazach, bo po szesnastodniowych kursach nie byli przygotowani do pracy na misji w Afganistanie. Służby chciały jednak wykazać się sukcesem. Dlatego spreparowały oskarżenie przeciwko polskim żołnierzom” – powiedział gen. Skrzypczak.
W 2011 r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił wszystkich siedmiu żołnierzy. Apelacje złożyły i prokuratura, i obrona. Oskarżyciel chciał ponownego procesu o zbrodnię wojenną, a obrona walczyła o całkowite uniewinnienie. W lutym 2016 r. Izba Wojskowa Sądu Najwyższego ogłosiła, że żołnierze nie są winni zbrodni wojennej. Źródło: onet.pl, dziennik.pl

03 04 2018 „Ucz się dziecino, bo lata miną i będziesz nadal plasteliną”

… tak skwitował jeden z internautów wystąpienie Andrzeja Dudy na Uniwersytecie Rzeszowskim z ubiegłego roku.
Było to 16 listopada 2017. Odwiedził wówczas rzeszowską uczelnię biorąc udział w II Kongresie Liderów II Rzeczypospolitej „Młodzi 590” i opowiadał przy okazji studentom, jak osiągnąć sukces i stać się liderem.
 „Ja państwu powiem, że ja pracuję cały czas, naprawdę. Ja się cały czas czegoś uczę. Bez przerwy. Ja się uczę w mieszkaniu, ja się uczę w samochodzie, kiedy jadę, ja się uczę w samolocie, kiedy lecę. Ja się cały czas czegoś uczę. Jak się nie uczę tego, co mam powiedzieć, to się uczę tego, co będę chciał kiedyś powiedzieć i wydaje mi się, że warto – więc w związku z tym czytam jakąś książkę. Jeżeli nie, to siedzę i uczę się języka, nowe słówka. Cały czas się czegoś uczę. Bo uważam, że to jest jedyna droga do tego, żeby cały czas trzymać się na wysokim „C” – mówił Andrzej Duda.
Teraz nagranie trafiło do plebiscytu radiowej Trójki „Srebrne Usta”, w którym słuchacze wybierają zabawne lub kontrowersyjne wypowiedzi polskich polityków. Dotąd udało się to już Lechowi Wałęsie i Aleksandrowi Kwaśniewskiemu . Nie gorsi byli: Bronisław Komorowski, Donald Tusk, Janusz Korwin-Mikke, Władysław Bartoszewski, Leszek Miller, Waldemar Pawlak, Ryszard Petru, Jan Maria Rokita i jego żona, Nelli Rokita.
W ubiegłym roku zwyciężyła wypowiedź Marka Suskiego z posiedzenia komisji śledczej do spraw Amber Gold o „carycy Katarzynie”.
Obecnie najpoważniejszymi konkurentami Dudy są Bartosz Arłukowicz, Joachim Brudziński, Jarosław Kaczyński, Władysław Kosiniak-Kamysz, Paweł Kukiz, Sławomir Neumann, Ryszard Petru, ponownie Marek Suski i jeszcze Witold Waszczykowski. Źródło: Gazeta Wyborcza
03 04 2018 Jarosław Gowin: nowe otwarcie wizerunkowe jest konieczne.
Żadnemu politykowi Zjednoczonej Prawicy nie można nic zarzucić od strony moralnej; natomiast nowe otwarcie wizerunkowe jest konieczne - powiedział w wywiadzie dla tygodnika "Do Rzeczy" wicepremier, szef resortu nauki Jarosław Gowin.
- Przechodzimy ostatnio przez pasmo trudnych wyzwań, ale ta świadomość jest w naszym obozie powszechna. Jestem przekonany, że będziemy w stanie dokonać merytorycznej korekty kursu - podkreślił Gowin.
Na uwagę, że niewiele zostało czasu przed wyborami samorządowymi, a Jarosław Kaczyński na spotkaniu wielkanocnym z posłami miał stwierdzić, że jeśli PiS je przegra, to sam ze sobą, wicepremier odpowiedział: "Co do diagnozy problemu, niczym się z Jarosławem Kaczyńskim nie różnimy. Od dawna powtarzam, że nasz obóz może pogrążyć nie tyle opozycja, ile wkradające się w szeregi arogancja władzy i rozprężenie".
Pytany, co będzie z polską prawicą, gdy zabraknie Jarosława Kaczyńskiego, Gowin odparł, że na pewno polska polityka będzie zupełnie inna. - Musimy się z tym liczyć - zaznaczył. - W tej chwili nie da się jednak budować scenariuszy na kilka lat do przodu, a jestem przekonany, że Jarosław Kaczyński pozostanie naszym liderem jeszcze przynajmniej przez następną kadencję - stwierdził wicepremier.
Na uwagę, że w obrębie Zjednoczonej Prawicy coraz wyraźniej zarysowują się obozy polityczne - ministra Zbigniewa Ziobry, premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremier Beaty Szydło i prezydenta, odpowiedział: "Różnice zdań w polityce są nieuchronne w obrębie jednej partii, a cóż dopiero w koalicji". Źródło wiadomosci.onet.pl
Temu Gowinu z biedy jaką klepie całkiem już w głowie się pomieszało, gdzie on widzi moralność wśród polityków Zjednoczonej Prawicy. No chyba, że jest to moralność Kalego połączona z moralnością zbója rabującego biedny naród. I ta moralność stała się powszechna wśród wszystkich partii politycznych w Polsce po 1989 roku. 
01 04 2018 Jednym tchem mówił o zmartwychwstaniu i kondycji spółek Skarbu Państwa. 
Ten ksiądz wielkanocną mszę zamienił w wiec PiS
W dzień zmartwychwstania życzymy naszej drogiej Ojczyźnie, aby jej nowe zmartwychwstające ciało, które przyobleka, oraz jej zmartwychwstająca dusza, były wolne od brudów, zepsucia i rozkładu – usłyszeli w Wielkanoc wierni zgromadzeni w Bazylice św. Krzyża w Warszawie od ks. prof. Waldemara Rakocego. Duchownego, który w dość jaskrawy sposób zdawał się zamieniać nabożeństwo w wiec partii rządzącej.
Serie sondaży wskazują, że koalicja Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski i Porozumienia zaczyna sukcesywnie tracić poparcie, a po wybuchu afery z nagrodami dla Beaty Szydło i ministrów zjawisko to tylko nabrało tempa. Nic więc dziwnego, że sympatycy obozu rządzącego rzucają wszystkie ręce na pokład, by ten stan rzeczy zmienić. Bardzo daleko w tych działaniach poszedł w Wielkanoc ks. prof. Waldemar Rakocy, którego homilii można było wysłuchać w Bazylice św. Krzyża w Warszawie.  Duchowny w swoim kazaniu skupił się na wezwaniu do "cieszenia się ze zmartwychwstania ojczyzny". W setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości takie słowa nie brzmiałyby kontrowersyjnie, wszakże wydarzenia z jesieni 1918 roku wielokrotnie porównywane były przez ludzi Kościoła do zmartwychwstania.
Ks. Rakocy dość jasno dawał jednak do zrozumienia, że za zmartwychwstanie ojczyzny uważa raczej moment przejęcia władzy przez PiS i spółkę. – Dzięki obecnej polityce prorodzinnej nie tylko została prawie zlikwidowana bieda dzieci, ale w ubiegłym roku znacznie wzrósł przyrost naturalny, przekraczając 400 tys. urodzeń. Ten przyrost od lat wykazywał tendencję spadkową – usłyszeli od niego wierni ze stolicy.
Zmartwychwstanie dzięki PiS...?
Po czym homilia na dobre została zmieniona w wiec partii rządzącej. – Nowe zmartwychwstające ciało, jakie przyobleka nasz kraj, widać przykładowo po gospodarowaniu majątkiem narodowym. Wcześniej tyle spółek Skarbu Państwagenerowało straty i często były one bliskie bankructwa, obecnie przynoszą duże zyski. Górnictwo, do którego dopłacano, zakończyło ubiegły rok na dużym plusie. Reaktywowano przemysł stoczniowy, co nie udawało się przez lata – zachwalał ks. prof. Waldemar Rakocy. Na tym jednak nie mógł skończyć wychwalania "dobrej zmiany". – Zrepolonizowano sektor bankowy, bo przecież nikt nie zawierza swoich pieniędzy sąsiadowi. Można wymieniać i wymieniać, a przy tym wszystkim zanotowaliśmy jeden z najniższych deficytów budżetowych – kontynuował. Źródło: wPolityce.pl
Wolna Polska w której komuniści zadekowali się wśród najbliższego otoczenia Kaczyńskiego. No i okazuje się że Piotrowicz donosił opozycji o SB, a Wałęsa donosił na opozycję SB. Wolna Polska z mistrzem iluzji Morawieckim, który niczym Baryka rozprawia o szklanych domach. Jak Morawiecki jeszcze rok będzie premierem to tyle wody naleje, że Bałtyk pod Radom będzie sięgał .
30 03 2018 Wszyscy zwracają uwagę na prezydenckie weto.
A tymczasem po cichu przeszło to, co Duda podpisał. Chodzi o nowelizację ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym oraz ustawy o komercjalizacji i niektórych uprawnieniach pracowników. Prezydent Andrzej Duda nie miał wobec niej żadnych wątpliwości – podpisał ją w Wielki Czwartek. Ustawa m.in. zmienia wymagania wobec członków rad nadzorczych w spółkach Skarbu Państwa. Jak pisał serwis INNPoland, reprezentant załogi nie będzie musiał mieć wyższego wykształcenia i nie musi być pracownikiem danej firmy. Zniknie również obowiązek posiadania pozytywnej opinii Rady do spraw spółek z udziałem Skarbu Państwa i państwowych osób prawnych. Zlikwidowany będzie także wymóg zdania egzaminu dla kandydata na członka rady nadzorczej. Czy to oznacza masowy napływ nowych pisowskich kadr „Misiewiczów” do państwowych spółek.
W Wielki Piątek Andrzej Duda zawetował jedną ustawę i o tym się mówi przede wszystkim. Jednocześnie podpisał 5 ustaw - m.in. zmienione Prawo łowieckie.
Źródło naTemat.pl
Pamiętam czasy kiedy, inżynierami w zakładach produkcyjnych byli ci co mieli podstawowe wykształcenia i specjalistyczny kurs. No i do takiego trzeba było mówić panie inżynierze, a kadra kierownicza zwracała się do niego towarzyszu inżynierze. Dopiero pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku te stanowiska z tytułami zanikły. Kaczyński postanowił to przywrócić, bo tak naprawdę liczą się tylko chęci by pracować dla ukochanej władzy.

30 03 2018 Sejm na nadzwyczajnym posiedzeniu zajmie się spółką Srebrna i kierownictwem PiS-owskich służb?
– „Nie ma w Polsce drugiej partii, która przejęłaby tak gigantyczny majątek od Skarbu Państwa. To słynna nieruchomość przy ul. Srebrnej, ale to przecież także Nowogrodzka, siedziba PiS – to także jest grunt przejęty kiedyś przez środowisko Jarosława Kaczyńskiego od Skarbu Państwa, to także nieruchomość przy Al. Niepodległości, to także nieruchomość na ul. Ordona. Powinny zostać wyjaśnione niejasne powiązania osób zajmujących się naszym bezpieczeństwem z interesami spółki Srebrna” – powiedział poseł PO Marcin Kierwiński.
Platforma żąda od Marka Kuchcińskiego zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w przyszłą środę. Politycy PO chcą, by premier Mateusz Morawiecki przedstawił informacje na temat spółki Srebrna i jej powiązań ze spółkami na Cyprze oraz o działalności najważniejszych osób w służbach specjalnych. Chodzi o koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, szefa ABW Piotra Pogonowskiego, szefa CBA Ernesta Bejdę i zastępcę Kamińskiego Macieja Wąsika.
– „PiS udaje, że nie ma sprawy. Nie można pozwolić na to, żeby w cieniu służb specjalnych wielkie interesy finansowe PiS-u były ukrywane” – stwierdził szef klubu PO Sławomir Neumann. Według Kierwińskiego, środowisko Jarosława Kaczyńskiego od lat 90. „buduje oligarchiczny układ władzy, oparty o przejęte w centrum Warszawy nieruchomości”.
O PiS-owskiej spółce Srebrna pisaliśmy wielokrotnie, m.in. w artykule „Rajskie życie Prawa i Sprawiedliwości na Cyprze”. Z kolei o powiązaniach osób ze służb specjalnych z rzeczoną spółką w artykule: „G.Schetyna: Wąsik „powinien powiedzieć, czy tak się bawił kiedyś czy teraz tak się bawi”. Źródło: wp.pl

30 03 2018 Ustawka z wetem prezydenta

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że weto Andrzeja Dudy dotyczące tzw. ustawy degradacyjnej było zwykłą ustawką. Grę w te klocki Jarosław Kaczyński ma przećwiczone, „kunszt” można porównać do gry w warcaby: kto więcej zbije, ten wygrywa.
Nie jest to więc gra w szachy, w której trzeba naprzód przewidywać ruchy przeciwnika, ale zegar i tak tyka, do końca PiS zostało 520 dni. Weto prezydenta sprawdziło się przy dwóch ustawach sądowych, tysiące protestujących zeszło z ulic, a Duda i tak podpisał zmanipulowane ustawy, na które nie daje się jednak nabierać Komisja Europejska.
Wartość weta dotyczące tej ustawy nazywanej też ustawą degradacyjną (autorstwa) Macierewicza i Błaszczaka jest niemal żadna, bo w istocie nie można zdegradować zapisów w podręcznikach. Wszak żaden autor nie napisze, że stan wojenny wprowadził szeregowy Jaruzelski, chodziło o to, aby wymierzyć symbolicznego kopa nieboszczykowi.
Przecież Duda nie zawetował ustawy o zdecydowanie większej wartości egzystencjalnej, tzw. ustawy dezubekizacyjnej, odbierającej emerytury zweryfikowanym funkcjonariuszom, którzy choć jeden dzień przepracowali w PRL w służbach.
Warto więc odnotować ustawy, które winny być zawetowane z powodów naruszenia Konstytucji bądź spychające nas do nienowoczesnych praktyk, ale „niezłomny” Duda je podpisał: o Krajowej Radzie Sądownictwa, o Sądzie Najwyższym, o IPN (oddana do TK), ograniczająca handel w niedzielę, o antykoncepcji awaryjnej, o reformie edukacji czy też nowelizację Kodeksu Wyborczego.
Przy wielkanocnym stole Polacy mają rozmawiać nie o sondażach, które coraz wyraźniej wskazują, iż PiS za 520 dni odda władzę, ale o kosmonaucie Hermaszewskim, który pozostał przy pagonach generalskich. Zresztą na nie powołał się Duda.
Po ustawce z wetem politycy PiS dostali przykazanie, aby się nie wysypać i nie komentować, o czym tweetnęła Beata Mazurek: „komentować nie będziemy”. Ta sama złotousta rzeczniczka komentowała przyjęcie ustawy w Sejmie: „Wrona Orła nie pokona (…) Precz z komuną”.
Wyłamał się z niekomentowania Antoni Macierewicz, ale on jest osobnym bytem politycznym – zdaje się, iż wraz ze swoim Misiewiczem knują w kwestii partii bardziej prawicowej niż PiS – nazwał weto „następnym krokiem w złą stronę”. Wszak pierwszy zły krok to była dymisja Macierewicza. Weto Dudy więc brzydko pachnie, jest świątecznym jajkiem podrzuconym na polskie stoły, by nie powiedzieć zbukiem.
Autor Waldemar Mystkowski. Źródło koduj24.pl 
28 03 2018 "Norweski łącznik". Kim jest były asystent Kornela Morawieckiego, od którego zaczęła się "afera pożyczkowa”?
Ksiądz Tomasz Jegierski twierdzi, że kluczową rolę w aferze pożyczkowej odegrał były asystent Kornela Morawieckiego Marek Pawlak. To on jesienią 2012 roku miał zaoferować swoją pomoc w zorganizowaniu wsparcia dla fundacji duchownego "SOS dla Życia" m.in. z Banku Zachodniego WBK, którego prezesem był obecny premier Mateusz Morawiecki. Okazuje się, że Pawlak to bardzo tajemnicza postać, którą w Stowarzyszeniu "Solidarność Walcząca" zaczęli łączyć z dawnymi służbami i sugerują, że to on mógł przywłaszczyć pieniądze z pożyczki.
Współpracownicy Morawieckiego seniora nieoficjalnie potwierdzają więc, że pożyczka była. O nowych informacjach i dokumentach w tej sprawie, do których dotarło Radio ZET pisaliśmy w poniedziałek, a o zastrzeżeniach do wiarygodności księdza, które formułują media bliskie PiS w piątek. 
Przypomnijmy, że kanadyjski ksiądz Tomasz Jegierski oskarża Kornela Morawieckiego, że ten nie oddał mu 96 tys. zł pożyczki. Sam Morawiecki zaprzecza i pokazuje doniesienie do prokuratury, że jest szantażowany przez księdza. W prokuraturze jest także doniesienie księdza Jegierskiego.  Wybrane fragmenty z : http://natemat.pl/234015,kim-jest-marek-pawlak-to-on-stoi-za-pozyczka-dla-morawieckiego-seniora 
26 03 2018 Beata Mazurek: nie zgadzamy się na odebranie dotacji partiom politycznym.
Pomysł na odebranie partiom politycznym dotacji to pomysł na oddanie demokracji w ręce bogatych i wpływowych - napisała na Twitterze rzeczniczka PiS Beata Mazurek.  Dzisiaj wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka zapowiedział, że Kukiz'15 złoży projekt w Sejmie ws. likwidacji subwencji i dotacji dla partii politycznych. - Partie powinny być finansowane z dobrowolnych wpłat obywateli - przekonywał Tyszka.
Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami podstawą finansowania partii politycznych są środki publiczne w postaci subwencji na realizację ich celów statutowych. Wysokość subwencji jest uzależniona od uzyskanego wyniku w wyborach i obliczana na podstawie specjalnego algorytmu. Ponadto partie mogą być finansowane ze składek członkowskich; ściśle określonych, limitowanych, pochodzących od osób fizycznych darowizn, spadków, zapisów oraz dochodów z majątku. Partiom przysługuje też dotacja związana z kosztami kampanii wyborczych do Sejmu i Senatu oraz Parlamentu Europejskiego.
Lepiej jest oddać „demokrację” bogatym i wpływowym jak zawsze głodnym hienom partyjnym, rozkradających majątek narodowy. Po 1989 roku nie nastała wymarzona, słodka demokracja. Nastał czas chaosu, grabieży, montowania się band złodziejskich, wybuchania afer, panoszenia się biurokracji itp. Znaleźli się tacy co oszukali i okradli cały Naród i oszukują i okradają nadal, dochodząc do kolejnych, coraz wyższych funkcji w Państwie lub Unii Europejskiej. W kolejnych wyborach znowu ich "wybierzemy", bo tak jest skonstruowany system wyborczy, że ci co się obłowili są uprzywilejowani i stać ich na kampanię wyborczą. WYBORCY NICZEGO O NICH NIE WIEDZĄ znaczy się wiedzą tylko tyle ile im w bilbordach się wciśnie. Czy zatem rewolucja ustrojowa trwa nadal, czy może dopiero czas na nią?
24 03 2018 Bartłomiej Misiewicz jest gotowy na powrót do polityki. „Jestem do dyspozycji rządu.
Były rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej Bartłomiej Misiewicz poinformował w rozmowie z „Super Expressem”. że „w razie potrzeby jest do dyspozycji rządu”.
– Nie mam w planach na teraz powrotu do polityki, ale jeżeli będzie potrzeba wykorzystania mojej wiedzy i doświadczenia, to jestem do dyspozycji – podkreśla Bartłomiej Misiewicz w rozmowie z dziennikiem. – Mam nadzieję, że kwestia bezpieczeństwa państwa, kwestia zagrożenia ze Wschodu będzie tak samo poważnie traktowana. Jak najlepiej życzę panu ministrowi (Mariuszowi Błaszczakowi – red.) – zapewnia Misiewicz.
Były rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej przypomniał, że na razie uczy się na toruńskiej uczelni założonej przez o. Tadeusza Rydzyka. – Na studiach idzie mi nie najgorzej. Najtrudniej było zaliczyć statystykę. Podchodziłem do tego przedmiotu trzykrotnie, ale w końcu udało mi się zaliczyć na trójkę. Mam też przedmioty humanistyczne, z których mam już lepsze stopnie – informuje. 
Źródło: SuperExpress
Wow! Ale mnie zdziwko walnęło, na uczelni o. Rydzyka są poprawki i tróje stawiają? A jaką to wiedzę i doświadczenie ma Misiewicz? Wazeliniarstwo z aptekarską dokładnością to zbyt mało by   rządzie zasiadać. Przestańmy wreszcie bawić się w demokrację, fachowcy powinniśmy zajmować każde ze stanowisk w administracji a nie partyjna rodzina.

23 03 2018 „Moja macica to nie kaplica”, „Lewaka wam urodzę”. Hasła czarnego protestu.

"Nie jestem za aborcją, jestem za wyborem", "moja macica to nie kaplica" czy "Myślę, czuję decyduję" - to tylko nieliczne z haseł, jakie pojawiły się na transparentach uczestników czarnych protestów. W tzw. czarny piątek w całej Polsce odbyły się demonstracje przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego.
W piątek na ulice polskich miast, m.in. Warszawy, Krakowa, Poznania, Gdańska, Szczecina czy Łodzi, wyszli przeciwnicy projektu „Zatrzymaj aborcję”, który zyskał pozytywną opinię sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Jest to propozycja, która zakłada brak możliwości przeprowadzania tzw. aborcji eugenicznej, dotychczas gwarantowanej na mocy kompromisu aborcyjnego z 1997 roku. 
Walczmy o to, żeby kobiety nie musiały poddawać się zabiegowi aborcji, uczmy, tłumaczmy, ale nie zabraniajmy ustawą zwłaszcza w takim kształcie, bo to i tak nic nie da, każda kobieta, która będzie zdecydowana, żeby usunąć dziecko, to i tak to zrobi. Walczmy o dzieci tych, kobiet, które nie chcą tego robić a są zmuszane, przez rodzinę czy sytuację życiową. Walczmy przede wszystkim edukacją i pomocą, a nie prawem, które i tak w tej sytuacji jest nieudolne.
Aborcja w Polsce. Nawet na telefon i w domu. Ile kosztuje? Znalezienie w Polsce lekarza, który od ręki dokona aborcji, nie jest trudne wystarczy poszukać w internecie. Mechaniczne usunięcie ciąży z możliwością dojazdu do domu kosztuje 2,5 tys. złotych. Coś mnie się wydaje że to zaostrzenie aborcji ma nie służyć obronie życia poczętego ale zapewnić olbrzymi zastrzyk gotówki mafii w białych kitlach.

23 03 2018 Schorowany Kaczyński spotkał się z posłami. "Złożył krótkie życzenia i wyszedł"
Jarosław Kaczyński jest ostatnio niewidoczny: nie ma go ani w Sejmie, ani w mediach. Huczy więc od plotek o jego złym stanie zdrowia. Prezes pojawił się jednak na spotkaniu wielkanocnym PiS. - Wyszedł szybko, bo źle się czuł - zdradza nasz informator.
W środowe popołudnie, gdy z sejmowej mównicy przemawiał szef MSZ, na sali brakowało Jarosława Kaczyńskiego. Adam Bielan tłumaczył, że powstrzymały go "niezbyt poważne" problemy zdrowotne. Jednak wieczorem, tego samego dnia, prezes dotarł na wielkanocne spotkanie klubu parlamentarnego PiS.
Pogłoski o pogarszającym się stanie zdrowia Jarosława Kaczyńskiego pojawiają się od dłuższego czasu. Kompleksowe badania prezes PiS przeszedł jeszcze w listopadzie, gdy szukano następcy Beaty Szydło. Wyniki miały dać odpowiedź, czy może on osobiście objąć to stanowisko. Jak się okazuje - były negatywne.
Wcześniej Jarosław Kaczyński nie pojawił się na listopadowym kongresie Porozumienia. A jedną z narad kierownictwa PiS, w sprawie rekonstrukcji rządu, odwołano, bo stan zdrowia prezesa PiS miał pogorszyć się po wizycie na rodzinnych grobach. Kaczyński był też nieobecny na grudniowych urodzinach Radia Maryja. Źródło wiadomości.wp.pl
Czy wkrótce nastanie w Europie Międzynarodowy Dzień Radości?
Z listu do Koryntian.
Drogi Boże, zabrałeś już mojego ulubionego aktora Patricka Swayze, piosenkarza Michaela Jacksona ,pisarkę Joanne Chmielarską …..Chcę powiedzieć że moją ulubioną partią jest PiS a moim ulubionym prezesem jest Kaczyński.


23 03 2018 „Minister Witek rzuciła wyzwanie premier Szydło w konkursie o Złotą Dojarkę”
To komentarz Tomasza Siemoniaka z PO do informacji o wysokości premii dla Elżbiety Witek, byłej szefowej gabinetu politycznego Beaty Szydło. W ciągu dwóch lat Witek dostała 95 tys. zł nagród. O premiach dla Witek poinformował na Twitterze poseł PO Krzysztof Brejza. – „Bum! „Drugie pensje” już w 2016. (…) Szefowa gabinetu politycznego w KPRM prawie 100 tys. pseudonagród wypłacanych w „systemie miesięcznym”. Pokora-(przelew)-umiar-(przelew)-pokora-(przelew)-umiar-(przelew)” – napisał i dołączył skan pisma z Kancelarii Premiera.  Jak podaje „Super Express” – powołując się na Centrum Informacyjnym Rządu – miesięczne wynagrodzenie Elżbiety Witek wynosiło w sumie 14 709,16 zł brutto, z czego ponad 10 tys. zł to pensja zasadnicza (z dodatkiem stażowym w wysokości 20 proc. wynagrodzenia zasadniczego), reszta to dodatek funkcyjny. Źródło: gazeta.pl
A co takiego Witek zrobiła że takie wielkie pieniądze zarobiła? Nic poza tym że pięknie się stroiła
i czarującym uśmiechem wszystkich zwodziła. Urzędnicy w ministerstwach nie powinni więcej zarabiać jak 3000 zł na miesiąc bo prócz tego ze potrafią świetnie kłamać nic więcej nie potrafią.  Przestańmy wreszcie bawić się w demokrację, fachowcy powinniśmy zajmować każde ze stanowisk w administracji a nie partyjna rodzina.  Dlaczego mamy tym co sprawują władzę płacić za to że z miesiąca na miesiąc wzrastają drastycznie wszelkie opłaty. A oni się śmieją i nic nie robią tylko majątek swój pomnażają. Głupich nie sieją sami się rodzą więc płaćcie rodacy swoim wybrańcom coraz to więcej za to tylko że fajnie gadają. Gdy zarabia się kilkadziesiąt razy tyle, co najgorzej wynagradzani Polacy to z tej perspektywy kompletnie nic nie da się usłyszeć. Nawet bicia własnego serca. Nie sądzicie, że samosądy byłyby bardzo ożywcze dla demokracji.
22 03 2018 Największe polskie konsorcjum zbrojeniowe „uzdrowią”… harcerze.
Polska Grupa Zbrojeniowa – zanim została przejęta przez Antoniego Macierewicza – przynosiła zyski. Tworzy ją blisko 60 spółek, zatrudniających blisko 20 tys. osób. Nominaci byłego ministra obrony spowodowali, że po raz pierwszy od lat poniosła stratę. Może chodzić nawet o 40 mln zł – pisze „Gazeta Wyborcza”. Po dymisji Macierewicza rozpoczęto więc akcję „ratowania” PGZ. Wymieniono radę nadzorczą i zarząd (można przypuszczać, że wypłacono im niezłe odprawy). Nowym prezesem został Jakub Skiba, były prezes Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.
To nie koniec zmian – do „ratowania” PGZ skierowano… harcerzy. Do zarządu powołano właśnie kolejnych członków Pawła Pelca i Michała Kuczmierowskiego – obaj to działacze Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Kuczmierowski ma też inne „zasługi” – w kwietniu 2010 r. przed Pałacem Prezydenckim ustawił krzyż w miejscu, gdzie po katastrofie smoleńskiej składano znicze. Założył grupę „Polsce i Bliźnim”, która miała tego krzyża bronić. Pelc z kolei w przeszłości doradzał prezesowi NBP z nadania PiS Sławomirowi Skrzypkowi, który zginął w katastrofie smoleńskiej.
„GW” opisuje złą kondycję finansową PGZ i podaje przykład zakładów Mesko w Skarżysku-Kamiennej, produkujących m.in. rakiety przeciwlotnicze. Niedawno związki zawodowe otrzymały informację o 50-mln deficycie. Związkowcy mówią, że takiego wyniku finansowego „najstarsi górale nie pamiętają”.
No, ale trudno się dziwić, skoro Macierewicz prezesami i członkami zarządów niemal wszystkich kluczowych spółek uczynił m.in. pracowników domów kultury, radnych, a nawet właściciela sklepu akwarystycznego. „GW” przypomina skandal, związany z próbą umieszczenia w zarządzie PGZ Radosława Obolewskiego, współwłaściciela apteki Aronia w Łomiankach, i powierzenie protegowanemu Macierewicza Bartłomiejowi Misiewiczowi stanowiska pełnomocnika zarządu ds. komunikacji w PGZ. Źródło: wyborcza.pl
Nikt nie powinien mieć pretensji wszak wygrali konkurs specjalnie dla nich przez powołaną komisję przygotowany. Postawił krzyż i stał się specjalistą na specjalistami w zbrojeniówce no i to harcerze. Znaczy się potrafią rozpalić ognisko, zrobić łuk, dzidę, drewniany miecz, mogą zatem decydować o losach Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Wszak lepszych fachowców w Polsce nie znajdzie się.

22 03 2018 Niesamowite, Telewizja Trwam krytykuje PiS.
W „Rozmowach niedokończonych” Telewizji Trwam zapachniało sensacją. Tematem programu była afera związana z upadkiem SKOK Wołomin i słowa, które padły, musiały wielu widzów niesamowicie zaskoczyć. „Kaczyński miał nam pomóc, ale jest za krótki”, „premier Morawiecki dostał analizę jak odzyskać miliard zł”, „żadni politycy, nawet obecni, prawicowi nie są zainteresowani, aby wyjaśnić aferę SKOK Wołomin”. Tym razem to już nie Donald Tusk winien. Tym razem autorzy programu szukali winowajców wśród aktualnie rządzących polityków.
Michał Karliński, jeden z gości „Rozmów niedokończonych”, szef stowarzyszenia klientów poszkodowanych w tej sprawie,  przyznał z żalem, że „próbował nam pomóc prezes Kaczyński. W Ministerstwie Finansów oraz Ministerstwie Sprawiedliwości natrafił na ścianę. Jest za krótki. Nawet politycy, którzy wygrywają wybory nie mogą wiele zrobić w sektorze finansowym (…) Byłem na spotkaniu ze Zbigniewem Ziobrą, zwracaliśmy się do wszystkich z premierem Morawieckim włącznie. Dając mu analizę o możliwości odzyskania około miliarda złotych z tej afery. Bardzo mi przykro, żadni politycy, nawet obecni prawicowi, nie są zainteresowani, aby tym się zająć”.
„Rozmowy niedokończone” oglądał poseł PO, Krzysztof Brejza, który od jakiegoś już czasu bada powiązania SKOK–ów z PiS. Nie krył swego zdziwienie, że właśnie w Telewizji Trwam, do tej pory, bastionie obecnej władzy, pozwolono sobie na tak ostrą krytykę – Mimo różnic z TV Trwam – szacunek za krytykę działań, bezczynności, obecnego rządu w sprawie tego SKOK-u”.
To rzeczywiście zaskakujące, ale też pokazuje wyraźnie, że ojciec Rydzyk ma sporo pretensji do PiS. Nie tak dawno skarżył się, że choć dostał dotację dla Toruńskiej Geometrii to jednak żadne pieniądze na konto nie wpłynęły. Może na ochłodzenie stosunków wpłynęła również dymisja pana Macierewicza, który jest przecież ulubieńcem Rydzyka? Cokolwiek i jakkolwiek to jedno jest pewne. Ochłodzenie relacji na linii Toruń – Warszawa powinno zaniepokoić polityków Zjednoczonej Prawicy. W końcu, znaczna część elektoratu zagłosuje w kolejnych wyborach tak jak zażyczą sobie księża, więc może jednak warto utrzymać dalej tę „politykę miłości, wsparcia i ostrego dofinansowania” Kościoła, by mieć gwarancję pełnego poparcia. Źródło: wp.pl
19 03 2018 Hasła narodowców podczas tzw. Marszu Niepodległości musi ocenić biegły
Mogłoby się wydawać, że nie trzeba specjalnych ekspertyz, żeby jednoznacznie ocenić hasła wznoszone przez narodowców podczas tzw. Marszu Niepodległości. 11 listopada ubiegłego roku na ulicach Warszawy skandowali oni m.in. „Sieg Heil”, „Biała siła”, „Żydzi won z Polski”. Nieśli transparenty z napisami „Wszyscy różni, wszyscy biali” czy „Europa tylko dla białych”.
Prokuratura postanowiła jednak powołać biegłego, który ustali znaczenie oraz symbolikę tych transparentów i haseł. – „Po analizie zgromadzonego na tym etapie postępowania materiału dowodowego, prokurator powołał biegłego, historyka, profesora, autora publikacji dotyczących m.in. tematyki objętej postępowaniem, celem ustalenia znaczenia i symboliki transparentów i haseł prezentowanych podczas Marszu Niepodległości 11 listopada 2017 r., przy uwzględnieniu kontekstu, miejsca i czasu ich prezentowania” – poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński. Nazwiska historyka nie podał.
Biegły zbada 28 transparentów, banerów, plakatów i flag z różnymi napisami oraz kilka haseł i okrzyków. – „Akta sprawy, liczące 11 tomów zostały przekazane biegłemu, celem wykonania opinii”
 – powiedział Łapczyński.
Rzecznik prokuratury poinformował także, że w śledztwie, dotyczącym „naruszenia nietykalności cielesnej, spowodowania uszczerbku na zdrowiu, znieważenia oraz zniesławienia uczestniczek kontrmanifestacji zorganizowanej 11 listopada 2017 r. przez ruch Obywateli RP oraz Strajk Kobiet prokurator powołał biegłego z zakresu medycyny sadowej. Ma on ustalić charakter obrażeń kobiet, które uczestniczyły w kontrmanifestacji i dołączyły do akt śledztw dokumentację medyczną w tej sprawie”. Źródło: tvn24.pl
Ciekawe jak długo będzie trwało dochodzenie prokuratury? No chyba, że prokuratura uzna że to była tylko inscenizacja wydarzeń historycznych i za kilka tygodni umorzy dochodzenie, wszak to Pierwsza Kompania Kadrowa Kaczyńskiego.

19 03 2018 Prokuratura odmówiła dochodzenia ws. książki o Macierewiczu

Na nic się zdały wysiłki byłego ministra obrony, próbującego „ścigać” Tomasza Piątka za jego książkę „Macierewicz i jego tajemnice”. Warszawska prokuratura okręgowa odmówiła wszczęcia dochodzenia w tej sprawie.
Zawiadomienie do prokuratury złożył Macierewicz. Dotyczyło ono stosowania przemocy lub groźby wobec funkcjonariusza publicznego w celu podjęcia lub zaniechania czynności służbowych (za co grozi do 3 lata więzienia) i publicznego znieważania lub poniżania konstytucyjnego organu RP (do dwóch lat więzienia). Macierewicz powołał się także na art. 231a Kodeksu karnego, w myśl którego z ochrony prawnej przewidzianej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, korzysta też funkcjonariusz publiczny w sytuacji, gdy „bezprawny zamach na jego osobę został podjęty z powodu wykonywanego przez niego zawodu lub zajmowanego stanowiska”.
Rzecznik prokuratury Łukasz Łapczyński poinformował, że przesłuchano byłego szefa MON oraz przeanalizowano treść książki. – „Prokurator stwierdził, że nie zachodzą przesłanki wynikające z interesu społecznego, przemawiające za objęciem przedmiotowych czynów ściganiem z oskarżenia publicznego” – stwierdził Łapczyński.  Źródło: onet.pl

19 03 2018 Macierewicz szefem obwoźnego cyrku – kpią internauci
To jeszcze nic pewnego. Antoni Macierewicz nie chwalił się publicznie wyjazdem do USA. Nie ma też informacji na Twitterze, Facebooku ani na jego stronie internetowej. Media społecznościowe lotem błyskawicy obiegła jednak wiadomość, że minister zamierza się „sprzedać” za oceanem i to za jedyne 50 dolarów.  Ma ponoć wygłosić wykład w reprezentacyjnej hali Millennium Knickerbocker Hotel Chicago 20 kwietnia o godz. 10. Towarzyszyć mu mają członkowie podkomisji smoleńskiej. Zaproszono dziennikarzy, polityków oraz środowiska akademickie.
Będzie też okazja do rozmów z Polonią, połączona z poczęstunkiem i koncertem Pawła Piekarczyka – czytamy na zaproszeniach, gdzie zamieszczono specjalny apel: „Prosimy o dotacje na koszty organizacyjne $50 płatne przy wejściu”.
To właśnie z tego zapisu kpią politycy, dziennikarze i komentatorzy. „Macierewicz do wynajęcia za 50$ z wykładowym angielskim. To nie tylko upadek, ale i skandal. Macierewicz jest szefem państwowej podkomisji a nie szefem obwoźnego cyrku. Jutro zażądamy stanowiska MON w tej sprawie” – napisał Cezary Tomczyk. https://twitter.com/vwgoral/status/975464471488581632
„Ta ‚wesoła’ ekipa ruszyła w trasę. Bilety po 50 $ …nieźle. Na czele tej kompromitacji a jakże MINISTER Macierewicz. Wstyd” – zauważył poseł Grzegorz Furgo. Z kolei dziennikarz Roman Imielski dodał, że „Antoni Macierewicz i jego „eksperci” z podkomisji smoleńskiej lecą do Chicago. To ponad 7500 km z Warszawy. Na miejsce katastrofy w Smoleńsku jest 10 razy bliżej, a nigdy tam nie byli…”.
Wcześniej, nieustraszony w swym pędzie ku prawdzie, były szef MON podczas spotkania z rodzinami smoleńskimi zapowiedział, że komisja zdemaskuje kłamstwa w sprawie katastrofy. „Rosjanie rozpowszechnili mit pancernej brzozy, który zakorzenił się, niestety, wśród zwolenników Rosji w Polsce. Jeżeli była eksplozja, to właśnie zaczęło się od eksplozji w skrzydle. Dostęp do wnętrza skrzydła mieli tylko Rosjanie podczas remontu samolotu w Samarze. Nikt później tego skrzydła już nie otwierał” – mówił niedawno w TVP Info Antoni Macierewicz. Źródło: wp.pl
16 03 2018 Komu medal z nazwiskiem Misiewicza?
W Ministerstwie Obrony Narodowej takich medali z nazwiskiem Bartłomieja Misiewicza mają 30 sztuk. Wprawdzie jeden z najbliższych współpracowników Antoniego Macierewicza w resorcie pracował tylko kilkanaście miesięcy, to wybito dla niego medale. Odznaki miał wręczać w podziękowaniu osobom czy instytucjom, które w ten sposób chciał uhonorować. Takie tłumaczenie – po ponad siedmiu miesiącach od zadania przez grupę posłów pytania w tej sprawie – przesłał nowy wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz. – „Zgodnie z tradycją wręczenie takiej odznaki jest formą kurtuazyjnego podziękowania osobie obdarowanej przez osobę (lub instytucję), której nazwisko (lub nazwa) na niej widnieje” – napisał Skurkiewicz.
Nie podał jednak kosztów wybicia tych medali. Wiadomo jedynie, że medal z Misiewiczem sfinansowano z funduszu reprezentacyjnego. Jak podkreśla rp.pl – Antoni Macierewicz zniósł limity, jakie obowiązywały w funduszu reprezentacyjnym MON. Nie wiadomo także, kto został „uhonorowany” ta odznaką ani, co resort zamierza z nią zrobić w sytuacji, kiedy Misiewicz nie pracuje w MON.
Ministerstwo Obrony Narodowej twierdzi, że nie potrafi podać, czy dla kogoś – poza Misiewiczem – wybito podobne medale. – „MON nie jest zobligowane do prowadzenia rejestru jednostek organizacyjnych i osób, dla których zostały wybite monety pamiątkowe” – napisał wiceszef resortu. Sprawę z medalem dla Misiewicza ujawnił w sierpniu ubiegłego roku były poseł Twojego Ruchu i dziennikarz tygodnika „Nie” Andrzej Rozenek. Jak pisze rp.pl, sprawa dla wojskowych była niesmaczna, bo wcześniej takie medale dostawali żołnierze zasłużeni np. na misjach, a nie szefowie gabinetów politycznych. Źródło: rp.pl

16 03 2018 „Biała księga” to materiał propagandowy” Wow! Biała księga PiSana przez samego króla ciemności Belzebuba?

– „Rząd RP chce przekonać świat, że w Polsce sądownictwo i sędziowie mają jak u Pana Boga za piecem. Sensowniejszym porównaniem byłoby twierdzenie, że polskie sądownictwo jest grillowane i przypiekane przez polityków. Ta inicjatywa daje nadzieję na to, że świat pozna prawdę o polskim kryzysie praworządności” – napisał na Facebooku konstytucjonalista prof. UW Marcin Matczak. To jeden z autorów opracowania na temat „białej księgi”, w której PiS na 100 stronach dowodzi, że ich reforma sądownictwa była potrzebna i przeprowadzona zgodnie z prawem.
 – „W „białej księdze” przedstawiono informacje często zniekształcone, a nawet nieprawdziwe, które wymagają zdementowania. Wiele sformułowanych tez nie ma żadnego uzasadnienia, a zawarte twierdzenia są czasami wzajemnie sprzeczne i się logicznie wykluczają. Nieprawdziwa jest teza, jakoby zmiany miały przeciwdziałać przewlekłości postępowań sądowych. Regulacje nie zawierają w ogóle norm, które służyłyby przyspieszeniu postępowania. Uchwalone przepisy służą głównie wymianie personalnej” – napisała m.in. Pierwsza Prezes SN prof. Małgorzata Gersdorf. Rzecznik SN Michał Laskowski w TVN24 tak wypowiadał się o PiS-owskiej „białej księdze: – „Jeśli „białą księgę” analizuje fachowiec – konstytucjonalista albo w ogóle prawnik – to widzi, że jest to materiał propagandowy; materiał, który nie jest adresowany do prawników i nie operuje się tam do końca prawniczymi argumentami”. Odpowiedź SN także zostanie przekazana KE i światowym agencjom. A wiceszef MSZ Konrad Szymański na dzisiejszym seminarium w Brukseli przedstawił „białą księgę”. PiS przekonuje w niej na przykład, że „sprawa braku publikacji wyroków TK nie ma znaczenia dla polskiego prawa”…Źródło: wyborcza.pl
15 03 2018 Pilnuje, by posłowie PiS nie pili i nie chodzili do restauracji. "To nasz Beria"
Politycy PiS mają zakaz picia alkoholu w dni posiedzeń Sejmu i chodzenia do restauracji w Warszawie – dowiedziała się WP. Posłów pilnuje ich partyjny kolega, który mieszka z mamą i prowadzi ascetyczny styl życia. Waldemar Andzel, który miał wcześniej ksywkę "Dzyndzel" teraz jest nazywany "Berią".
Pisze pan o Andzelu? – poseł PiS uśmiecha się szeroko. – Jest warty opisania. To nasz Beria – mój rozmówca recenzuje swojego kolegę w żołnierskich słowach. I dodaje: - Ale nie jest ch*em. Jest gorliwy, ale wartościowy.
Szerzej nieznany poseł awansuje coraz wyżej w partyjnej hierarchii, a w sejmowych ławach siedzi tuż za Jarosławem Kaczyńskim. Odkąd Marek Suski został szefem gabinetu premiera Morawieckiego Andzel przejął po nim większość obowiązków w Sejmie – został członkiem komisji ds. służb specjalnych, reprezentuje klub PiS na konwentach seniorów, jest prawą ręką szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego. W tej kadencji obok posła Leona Krasulskiego odpowiada w PiS za dyscyplinę. I jest okiem prezesa.
Wybrane fragmenty z:https://wiadomosci.wp.pl/pilnuje-by-poslowie-pis-nie-pili-i-nie-chodzili-do-restauracji-to-nasz-beria-6230262320683137a 
14 03 2018 Unia Europejska kojarzy się Dudzie ze… 123 latami zaborów!
– „Myślałem, że nic nie przebije słynnego wystąpienia Andrzeja Dudy „Ojczyznę dojną racz nam zwrócić Panie”. Dziś PAD podeptał traktaty, podważył sens członkostwa w Unii Europejskiej. Okłamał Polaków, mówiąc, że pracujemy na innych” – napisał jeden z użytkowników Twittera, komentując wystąpienie Dudy na spotkaniu z mieszkańcami Kamiennej Góry na Dolnym Śląsku.
Miało ono dotyczyć budowanej tam budowy drogi ekspresowej, ale Duda nagle zmienił temat i zaczął mówić o niepodległości Polski w kontekście UE i… zaborów. – „Bardzo często ludzie mówią „Ach, po co nam Polska, Unia Europejska jest najważniejsza”. Przecież wiecie państwo, że bywają takie głosy. Otóż proszę państwa, to niech sobie ci wszyscy przypomną te 123 lata zaborów, jak Polska wtedy pod koniec XVIII wieku swoją niepodległość straciła i zniknęła z mapy. Też byli tacy, którzy mówili „A może to lepiej, swary się w końcu skończą, te rokosze, te wszystkie insurekcje, te wojny, te awantury, te konfederacje, wreszcie będzie święty spokój. Tak, ale wkrótce wszyscy się zorientowali, że wojny są dalej, awantury są dalej, tylko już my nie mamy żadnego wpływu i nie decydujemy o sobie. Bo teraz gdzieś daleko, w odległych stolicach, decyduje się o naszych sprawach. To tam zabiera się pieniądze, które my wypracowujemy i  tak naprawdę pracujemy na rachunek innych” – tokował Duda.
Na Twitterze pojawiło się mnóstwo – w większości krytycznych – komentarzy. – „Co za demagogiczna bzdura. Panie Prezydencie! Przestrzeganie dobrowolnie zawartych traktatów nie jest ograniczeniem wolności. Unia jest naszą wspólnotą a nie władzą okupacyjną. Wystarczy przestrzegać Konstytucji” – napisał Radosław Sikorski.
Michał Szułdrzyński z „Rzeczpospolitej” skomentował: – „Porównanie przez PAD członkostwa w UE do 123 lat zaborów, w sytuacji gdy Polska jest największym beneficjentem środków unijnych to polityczna katastrofa i wielki prezent dla opozycji”.
Krótko podsumowała słowa Dudy Dominika Wielowieyska z „Gazety Wyborczej”: – ”PAD jak Krystyna Pawłowicz. Niewiarygodne”. – „Pan Duda porównuje UE do zaborców. Wszystko się niezłomnemu biedakowi pochrzaniło” – napisał Tomasz Lis. Źródło: gazeta.pl

14 03 2018 Jaruzelska rusza po władzę
Córka komunistycznego generała Wojciecha Jaruzelskiego wchodzi do wielkiej polityki! Monika Jaruzelska powalczy w jesiennych wyborach samorządowych z list SLD, a szef partii Włodzimierz Czarzasty widzi ją też na listach lewicy w wyborach do Sejmu w 2019 r.!
- Czuję się zobowiązana, żeby stawać w obronie rodzin wojskowych dotkniętych ustawą degradacyjną - powiedziała Monika Jaruzelska w Polsat News. I dodała, że w najbliższych wyborach samorządowych stoczy bój o warszawski samorząd.
13 grudnia Jaruzelski demokrację ratował a Bolek ją w Magdalence za srebrniki przehandlował i nastał czas chaosu, grabieży, tworzenia się band złodziejskich, wybuchania afer, panoszenia się biurokracji itp. Znaleźli się tacy co oszukali i okradli cały Naród i oszukują i okradają nadal, dochodząc do kolejnych, coraz wyższych funkcji w Państwie lub Unii Europejskiej. W kolejnych wyborach znowu ich wybierzemy, bo tak jest skonstruowany system wyborczy, że ci co się obłowili są uprzywilejowani i stać ich na kampanię wyborczą. Demokracja nie jest dobrem trwałym. Podlega wynaturzeniom dziś jest to Demokratura bo władza ludu zamieniła się we władzę dyktatorów. Zamiast ZOMO na ulicach wkrótce pojawiła się PiSkaida ze sztandarami Ojca Tadeusza

14 03 2018 ONR znowu pokazuje swe neonazistowskie oblicze

NR kolejny już raz pokazuje swoje wielkie przywiązanie do „bohaterów” nazizmu. Właśnie wczoraj działacze łódzkiej Brygady zamieścili na swojej stronie internetowej artykuł o Leonie Degrelle i jego działalności.
Kim był Degrelle? Urodził się w 1906 r. w Belgii. Z przekonania i wyboru stał się gorliwym wyznawcą ideologii nacjonalistyczno – faszystowskiej. Kolaborował z nazistowskimi Niemcami.  Był oficerem SS i w czasie II wojny światowej dowodził 28. Ochotniczą Dywizją Grenadierów Pancernych SS „Wallonien”. Brał udział w pacyfikacji polskich wsi. Wielokrotnie odznaczony za zasługi na rzecz Niemiec. Wręczając mu Krzyż Rycerski Krzyża Żelaznego z liśćmi dębowymi Hitler powiedział „gdybym miał syna, chciałbym by był taki jak Ty”.
Po śmierci swego wodza Degrelle napisał „Hitler był najwspanialszym politykiem, jakiego znała Europa. Historia to udowodni, kiedy opadną emocje”. Po zakończeniu wojny skazany za kolaborację na karę śmierci, ale udało mu się uciec. Resztę życia spędził w Hiszpanii i nadal pozostał wierny ideologii nazizmu. Negował holokaust, o Cyklonie B mówił, że to tylko środek odurzający, a Hitler napadł na Polskę, bo Polacy dokonywali rzezi na niemieckiej ludności i ktoś musiał tym biedakom pomóc. Brał też aktywny udział w przerzucaniu zbrodniarzy hitlerowskich m.in. do Argentyny. Do końca życia ubierał się w czarny mundur SS.
Ośrodek Monitorowania Zachowań rasistowskich i Ksenofobicznych złożył już na policję zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. To ewidentne złamanie zakazu promowania ustroju totalitarnego, za co grozi kara pozbawienia wolności do lat dwóch (art. 256KK).
Kto wierzy, że ONR zostanie ukarany za ten artykuł, ręka w górę. Niestety, w dzisiejszej Polsce każe się opozycjonistów, chce się zdelegalizować partię Razem, ale takie organizacje jak ONR czy Duma i Nowoczesność pozostają bezkarne. Dlaczego? Odpowiedź prosta, obecna władza po prostu ich lubi…Źródło: wyborcza.pl
Ależ to była tylko kolejna rekonstrukcja wydarzeń!? No a jak ONR z Dumą i Nowoczesność zaczną pałować, wybijać szyby, palić auta to też będzie rekonstrukcja wydarzeń? A jak Kaczyński zrekonstruuje ścieżki zdrowia, w celach poznawczych? Też będziemy milczeć?
11 03 2018 Mocny materiał o Morawieckim w nowym "Newsweeku". Tygodnik nagłaśnia wątpliwości dotyczące majątku premiera.
Jeszcze za czasów bycia prezesem Banku Zachodniego WBK Mateusz Morawiecki zgromadził wielką fortunę, lecz w jego ostatnich oświadczeniach majątkowych okazywało się, że majątek premiera był znacząco mniejszy niż można było przypuszczać po jego dawnych zarobkach. Jak to możliwe? "Newsweek" w najnowszym wydaniu zdradza, co się dzieje z ogromnym majątkiem szefa rządu.
Nowy "Newsweek" ujawnia nieznane oblicze Mateusza Morawieckiego. Tygodnik odnalazł kilka nieruchomości, które Morawiecki miał ukryć przed opinią publiczną. Gdy były jeszcze prezesem BZ WBK i otrzymał propozycję wejścia do polityki, w sprytnym manewrze przepisał część majątku na swoją żoną Iwonę Morawiecką. Jednym z takich posunięć była sprawa związana z dużym, 300-metrowym domem na strzeżonym osiedlu w centrum Warszawy. Morawieccy mieszkają tam od 2008 roku. Tymczasem w 2015 roku – czyli w roku, w którym dostał propozycję wejścia do rządu PiS – Morawiecki przepisał nieruchomość na żonę. 
"Newsweek" o majątku Morawieckiego. Co więcej, dom jest obciążony kredytem w wysokości 2 mln franków szwajcarskich. Kredyt przyznano dwa tygodnie po tym, jak Iwona Morawiecka założyła działalność gospodarczą we wspomnianym 2008 roku. "Newsweek" stawia więc pytanie, komu w takim razie BZ WBK przyznał kredyt – Morawieckiemu, jego żonie czy małżeństwu?
To nie jedyny taki wątpliwy przypadek. Tygodnik opisuje także działania Mateusza Morawieckiego związane z oświadczeniem majątkowym stworzonym, gdy został on wicepremierem w rządzie Beaty Szydło. "Newsweek" sugeruje, że obecny premier wyjątkowo mocno chciał ukryć przed opinią publiczną, że jest milionerem. Źródło naTemat.pl

11 03 2018 PiS chce, by politycy PO oddali swoje ministerialne nagrody na Caritas? 
Poseł Platformy odpowiada i "szokuje" kwotą. Jak ujawniono w weekend, politycy koalicji rządzącej wreszcie wymyślili sposób na kontratak w sprawie gigantycznych nagród dla ministrów, wiceministrów, wojewodów oraz członków Kancelarii Prezydenta. Miano wymyślić, że na pytania o zarobki polityków PiS, Solidarnej Polski i Porozumienia należy odpowiedzieć, że politycy PO "powinni przekazać swoje nagrody z ośmiu lat rządów na Caritas". Na odpowiedź opozycji nie trzeba było długo czekać.  Pierwszym chętnym do przekazania wszystkich nagród z prawie ośmiu lat pracy w rządzie okazał się Stanisław Gawłowski. Ten polityk Platformy Obywatelskiej dwie kadencje spędził w fotelu sekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska. Ile w tym czasie zgarnął z nagród od premierów Donalda Tuska i Ewy Kopacz? Gawłowski na Twitterze rzucił okrągłą sumką. Można powiedzieć, że nawet bardzo okrągłą..."Chętnie przekażę" – napisał w odpowiedzi na PiS-owskie wezwanie do zasilenia konta Caritasu. Kościelna organizacja charytatywna z zaoferowanej sumy się jednak niezbyt ucieszy. "W czasie prawie 8 lat pracy jako sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska otrzymałem 0 (słownie: zero) zł. nagrody. Podobnie inni ministrowie z rządu PO-PSL" – dodał Stanisław Gawłowski.
Ile z nagród dostali ministrowie w czasach PO-PSL?
Przypomnijmy, iż w naszym cyklu wywiadów "#TYLKONATEMAT" o tym, że w czasach Donalda Tuska i Ewy Kopacz członkowie rządu nie otrzymywali nagród mówili już Krzysztof Brejza z Platformy Obywatelskiej i Jakub Stefaniak z Polskiego Stronnictwa Ludowego. 
– Właśnie o to chodzi, że PO się tak nie nagradzała! To jedno wielkie kłamstwo powtarzane przez polityków PiS. W 2009 roku ówczesny premier Donald Tusk podjął decyzję o ograniczeniu nagród dla członków rządu. Jeśli ktoś za naszych czasów nagrody dostawał, były to przypadki incydentalne, naprawdę wyjątkowe – przypominał Brejza.
– Gdy ministrem pracy był Władysław Kosiniak-Kamysz, żadnych takich nagród nie dostał. Także różni inni ministrowie poprzedniej koalicji już publicznie oświadczali, że tego typu nagród nie dostawali. Wiele można poprzedniej ekipie rządzącej zarzucić, ale na pewno nie to, że postępowała w taki sposób i przyznawała sobie gigantyczne nagrody – oznajmił Stefaniak.
Na to, iż za czasów PO-PSL rządzący nie przyznawali sobie wielotysięcznych nagród wskazywały też głośne słowa Jarosława Gowina, który z legitymacją partyjną PO kierował Ministerstwem Sprawiedliwości w latach 2011-2013. – Kiedy byłem ministrem sprawiedliwości i miałem trójkę dzieci na utrzymaniu, to czasami nie starczało mi do pierwszego – żalił się niedawno obecny wicepremier oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego na antenie Radia ZET. Źródło naTemat.pl 
09 03 2018 Organizator urodzin Hitlera twierdzi, że jest… rekonstruktorem!
Za mało rodzice tyłeczek Sitasowi paskiem trzepali!
Mateusz S. – ps. „Sitas” – to organizator obchodów rocznicy urodzin Hitlera, które pokazano w reportażu Superwizjera w TVN24. Ten lider stowarzyszenia Duma i Nowoczesność z Wodzisławia Śląskiego tłumaczy „Gazecie Wyborczej”: – „Intryguje mnie atmosfera masowej spoistości, dynamika celebracji, majestatyczność ceremoniału i monumentalizm symboliki nieobecne na taką skalę w innym państwie. Dlatego jako rekonstruktor chciałem odtworzyć takie wydarzenie, aczkolwiek moje wystąpienie nie zawierało treści popierających jakikolwiek ustrój”.
Tak bezczelne stwierdzenia niesłychanie kontrastują ze słowami i zachowaniem „Sitasa” podczas „uroczystości” zorganizowanej przez niego w środku lasu. Mariuez S. ubrany w mundur oficera SS mówił: – „Adolf Hitler – jeden z najlepszych strategów, dowódców i umysłów wszech czasów. Miał wizję zjednoczenia narodu. Wizję opartą na dumie, honorze i lojalności. Hitler był prawdziwym dżentelmen, kobiety się nim fascynowały, a dzieci kochały. Był bardzo przyzwoitym człowiekiem. Nigdy nie przeklinał i nie pozwalał na złe zachowanie. NSDAP pod przywództwem Hitlera propagowała wartości rodzinne, macierzyństwo, ojcostwo, szacunek i honor”. Po czym zaproponował toast: „Za Adolfa Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę”. Goście wypili, skandując: „Sieg heil!”.
„Sitas” w styczniu został zatrzymany przez ABW pod zarzutem publicznego propagowania nazistowskiego ustroju państwa. Po przesłuchaniu został zwolniony, ale musiał wpłacić 10 tys. zł kaucji. Jego buta zdaje się nie mieć granic, bo – jak ustaliła „Wyborcza” – złożył w sądzie zażalenie na ten środek zapobiegawczy. Twierdzi, że jest zbyt surowy i domaga się zwrotu 10 tys. zł.!
Przypomnijmy, że starosta powiatu wodzisławskiego złożył wniosek o rozwiązanie stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, któremu przewodniczy Mariusz S. Źródło: wyborcza.pl
Za mało rodzice tyłeczek Sitasowi paskiem trzepali!  No i patrzcie Państwo, okazuje się Partia Razem propaguje totalitaryzm a ONR, PiS i kościół nie. Dziś organizator urodzin Hitlera twierdzi, że to była rekonstrukcja wydarzeń i domaga się na razie zwrotu kaucji. No i jak ONR zacznie pałować to też będzie rekonstrukcja wydarzeń? A jak Kaczyński zrekonstruuje ścieżki zdrowia, w celach poznawczych?

09 03 2018 RPO pyta policję o zatrzymanie naukowca z UW.

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w sprawie zatrzymania przez policję pracownika UW dr Rafała Suszka podczas demonstracji 1 marca. Adam Bodnar napisał do Komendanta Stołecznego Policji prośbę o przedstawienie stanowiska w tej sprawie.
Naukowiec został zatrzymany podczas próby blokowania marszu narodowców z okazji Dnia Żołnierzy Wyklętych. Suszka skuto kajdankami, grożono mu paralizatorem i przewieziono na komisariat, z którego wypuszczono go po godzinie 4 rano. Opisywaliśmy sprawę w artykule „Dostałem co najmniej trzy razy pięścią w twarz”.
O interwencję Rzecznika Praw Obywatelskich poprosił rektor Uniwersytetu Warszawskiego Marcin Pałys. – „Rektor uważa, że byłoby wskazane, by wgląd w jej prowadzenie miał też ktoś zupełnie niezależny, osoba bezstronna, stojąca na straży praw obywatelskich” – stwierdziła w rozmowie z „GW” Anna Korzekwa-Józefowicz, pełnomocnik rektora ds. komunikacji.
Poza naukowcem policja zatrzymała także studenta tej uczelni. Założyciel Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego Sebastian Słowiński zarzuca policjantom pobicie co najmniej siedmiu osób. –„Dostałem kolanem w krocze, kolega otrzymał cios pięścią w twarz, kolejny był podduszany. Wszystko dlatego, że chcieliśmy zatrzymać marsz nacjonalistów. Do nieuzasadnionej agresji policji doszło przy Rakowieckiej i w innych miejscach, w których chcieliśmy powstrzymać marsz ONR” – powiedział. Studenci zamierzają złożyć zażalenie na działania policji. Źródło: onet.pl, wyborcza.pl
08 03 2018 "Marzec '68 - Pół wieku po": prof. Friszke o znaczeniu 1968 roku
- Do 68 roku byli komuniści, którzy wierzyli w Marksa, w jakąś konstrukcję nowego świata. Po 68 roku już tego nie ma - tłumaczy w debacie Onetu prof. Andrzej Friszke. Wydarzenia z 1968 roku profesor Friszke nazywa chrztem bojowym, który pozwolił w późniejszym czasie rozwinąć się w Polsce ruchom takim jak KOR, a potem Solidarność.
- W marcu pojawił się po raz kolejny pewien uniwersalny mechanizm - mówił prof. Antoni Duda. - Jeśli rządzący nie potrafią rozpoznać, że aspiracje młodego pokolenia rosną, jeśli nie potrafią ich jakoś zaspokoić, muszą się liczyć z buntem - tłumaczy profesor.
Marzec 1968 roku to miesiąc, który odcisnął piętno nie tylko na PRL, ale i na tym, co się dzieje w Polsce dzisiaj. W pięćdziesiątą rocznicę tych wydarzeń gośćmi Andrzeja Stankiewicza w specjalnej debacie byli m.in.: Jan Lityński, prof. Andrzej Friszke i prof. Antoni Dudek. Źródło wiadomości.onet.pl
Do czego prowadzą głębokie podziały społeczeństwa? W 1968 roku robotnicy nie poparli studentów, inteligencję, ba bywało że wkraczali na uczelnie i pałowali manifestujących. W 1970 roku kiedy robotnicy strajkowali studenci i inteligencja na uczelniach w domach pozostała. Dopiero w 1976 roku robotnik, student, żołnierz, inteligent razem swoje niezadowolenie demonstrowali. Ówczesna władza zrozumiała, że podziałami i waśniami już dłużej rządzić się nie da i tak zrodził się pod jej pełną kontrolą KOR kanapowa opozycja. Dziś jesteśmy jeszcze mocniej skłóceni, jak wtedy, przez Kaczyńskiego podzieleni, czy stać jest nas na to by się zjednoczyć i zawalczyć jeszcze raz o lepsze jutro dla nas a nie dla tych co władzę posiadają?

08 03 2018 Mastalerek: błąd zrobiła Beata Szydło, że nie zabrała od razy głosu
- Byłem zdziwiony, że PiS tak łatwo dało sobie narzucić te tematy - o medialnej burzy wokół wydatków rządu, premii dla ministrów i kart kredytowych MON mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Marcin Mastalerek, były rzecznik Prawa i Sprawiedliwości.
- Ktoś przygotowywał odpowiedź, ktoś zebrał dane, przez wiele rąk to przechodziło. I nikt nie przewidział, że druga strona to wykorzysta? Zdumiewające - Mastalerek mówi o odpowiedzi na interpelację o premiach dla ministrów. - Uważam, że ze swojej perspektywy błąd zrobiła Beata Szydło, że nie zabrała głosu od razu - komentuje były rzecznik. - Przy następnych kampaniach to pytanie będzie wracało.
- Jeśli PiS będzie się w taki sposób zachowywało, uważało, że kolejne wybory ma już dziś wygrane, to politycy tej partii mogą się mocno zdziwić - komentuje były członek Prawa i Sprawiedliwości.
- System decyzyjny w PiS był zawsze oczywisty, oparty na woli Jarosława Kaczyńskiego - komentuje. - Prezes Kaczyński powinien wstrząsnąć obozem władzy. Zwłaszcza tymi, którzy są przekonani, że kolejne wybory są już wygrane.
- Powinien wysłać ministrów, posłów, senatorów w teren, by rozmawiali z ludźmi. W pewnym momencie u władzy ławro stracić kontakt z rzeczywistością - mówi Mastalerek.
- Pamiętam, choć byłem wtedy młodym człowiekiem, samozadowolenie PiS w 2007 r. Wyśmiewanie się z Donalda Tuska na trzy tygodnie przed wyborami - Mastalerek wspomina w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". - Nie muszę mówić, co było później. Źródło wiadomości.onet.pl
No i patrzcie to Szydło zawiniła z premiami, bo nie zareagowała jak je publikowano. A było je znacznie obniżyć i nie byłoby tej wrzawy w całej Polsce. Co z tego że Kaczyński wyśle polityków PiSu w teren jak to będą spotkania zamknięte pod pełną kontrolą ONRu. Sam na takie spotkanie z Macierewiczem chciałem wejść to mili panowie z opaskami na rękach z odwróconą swastyką „wytłumaczyli” mi, że to nie jest miejsce dla mnie. Te spotkania tak są wyreżyserowane że mówi tylko polityk a reszta bije brawa, skanduje hasła, wręcza kwiaty, czasami ktoś z kartki coś odczyta
i wtedy cała sala w ekstazę wpada, na a jak wzruszona staruszka na wózku podziękuje za tak wspaniałą Polskę to wszyscy ze wzruszenia płaczą i skandują Jarosław! Jarosław! Jarosław!  Wiece z lat 68, 70, 76, 80 były takie same.

08 03 2018 Minister środowiska chce podwyżek w resortach
- Jeśli będzie systemowe rozwiązanie dla podsekretarzy stanu, jeśli będą oni zarabiać więcej, to jestem za tym, aby nie było nagród - mówi minister Henryk Kowalczyk "Super Expressowi". - Natomiast jeśli podsekretarz stanu zarabia połowę mniej niż osoba, którą nadzoruje, to nie jest to dobre rozwiązanie - dodaje.  Premier Morawiecki kilka dni temu zapowiedział koniec nagród dla premierów i wicepremierów. Obiecał on także ograniczenie liczby urzędników w ministerstwach.
Minister Kowalczyk już wcześniej publicznie zwracał uwagę na za niskie według niego zarobki na kierowniczych stanowiskach w ministerstwach.
– Ministrowie zarabiają za mało, a szczególnie podsekretarze stanu. Nie ma zachowanych proporcji w wynagrodzeniach pracowników ministerstw – Kowalczyk mówił w rozmowie z redakcją Radia ZET 13 lutego bieżącego roku. Źródło wiadomości.onet.pl
Wszyscy w ministerstwach zarabiają stanowczo za dużo, i należałoby pomyśleć o obniżce o 50% wynagrodzenia za bywanie w pracy, bowiem praca ministerialnych urzędników przypomina przerzucanie łopatą powietrza z jednego biura do drugiego, narobią się co niemiara a efekt tej pracy jest żaden. Praca ich przypomina Syzyfowy wysiłek jedni kopią doły, drudzy je zasypują, następni po nich kopią i tak w koło Macieju. No i każdy z nich ma prawo powiedzieć, że bardzo ciężko pracuje tylko co my z tego mamy? Ano coraz to wyższe podatki, opłaty, ceny w sklepach etc. Urzędasom trzeba wyraźnie powiedzieć dostaniecie podwyżki jak nasze koszty utrzymania zaczną spadać, a jak nie zrealizują tego to na taczki i za kratki.
05 03 2018 Redukcja rządu Morawieckiego. Realna zapowiedź, czy oczyszczenie atmosfery?
Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział w poniedziałek, że w ciągu trzech miesięcy zredukuje ok. 20/25 proc. stanowisk ministerialnych i wiceministerialnych. Planuje także "zmniejszenie używalności kart kredytowych". 
Podczas poniedziałkowej konferencji premier Mateusz Morawiecki ocenił, że oszczędności wynikające z wprowadzenia zmian sięgną "co najmniej" 20 mln zł.
- Morawiecki chyba jeszcze nie do końca rozumie, że logika administracji rządowej jest inna niż logika banku prywatnego, w którym pracował przez wiele lat. Bank ogłasza np. 7 proc. zwolnienia załogi i w ciągu pół roku rzeczywiście jest to przeprowadzone. W administracji państwowej nie da się tak tego zrobić – zauważa prof. Antoni Dudek.
- I nie wiem czy premier Morawiecki ma świadomość, że tutaj nagle mogą się pojawić różnego rodzaju umowy o pracę, prawa nabyte i wszelkie problemy związane  z przepisami, które urzędnicy stworzyli do ochrony swoich interesów. Mam obawy, że premier zderzy się właśnie tym problemem - podsumowuje prof. Antoni Dudek.
Ciekawe co zrobi premier z tymi zwolnionymi najwyższej klasy fachowcami? Będzie to kolejny zabieg kosmetyczny by poprawić wizerunek rządu. Miał stołek ministra zostanie doradcą, konsultantem z taka samą lub wyższą gazą i przywilejami. Morawiecki to mistrz lania wody i jak jeszcze rok będzie premierem to Bałtyk pod Radom sięgnie i stocznia Macierewicza zostanie wybudowana.
Z sieci: Pan Morawiecki pod presją opinii publicznej "bierze się" za budżetówkę. Zwolni parę osób z ponad 3 milionowej budżetówki i ogłosi sukces. Te parę osób dostanie odprawy, a następnego dnia na drugim końcu ulicy znajdzie po cichu zatrudnienie w spółkach skarbu państwa albo na specjalnie dla nich utworzonych stanowiskach kierowniczych w instytucjach publicznych. To jest oddzielny organizm, ta świniarnia cały czas się powiększa i żyje swoim życiem, koledzy zatrudniają kolegów, koledzy rodziny,rodziny krewnych i wszyscy czerpią ile wlezie i trzymają się obrusu od suto zakrapianego stołu wszystkimi kopytami. W 1990 r. było 160 tys. urzędników, teraz jest trzy razy więcej w samej administracji (z wszechobecną cyfryzacją dookoła). Panie Morawiecki proszę skończyć ten kabaret cięć i zwalniania, niech pan lepiej pokaże wyciągi z kart kredytowych Antka i jego chłoptasiów z 5-gwiazdkowych hoteli i lotów biznes klasą, i nie mówi o atachatach, bo atachaty zapewne żadnych kart nawet na oczy nie widziały.

05 03 2018 Projekt ustawy degradacyjnej zatwierdzony przez komisję.
Sejmowa Komisja Obrony Narodowej zarekomendowała Sejmowi w poniedziałek wieczorem przyjęcie projektu tzw. ustawy degradacyjnej bez merytorycznych poprawek. Projektem ma się zająć we wtorek Sejm na posiedzeniu plenarnym.
Komisja obrony narodowej przeprowadziła w poniedziałek pierwsze czytanie projektu tzw. ustawy degradacyjnej. Zakłada on możliwość pozbawiania stopni wojskowych osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943-1990 swoją postawą "sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu".
Cezary Tomczyk (PO) wyraził pogląd, że wojskowi, którzy negatywnie zapisali się w historii Polski - tacy jak Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak - powinni ponosić za to odpowiedzialność, ale "za życia". Według niego projektowane przepisy "wrzucają do jednego worka wszystkich", bez względu na to, jak zasłużyli się w przeszłości. "Jaruzelski i Hermaszewski (...) to dwie zupełnie różne postacie" - wskazywał Tomczyk.
Jego zdaniem tacy ludzie są też obecnie członkami Prawa i Sprawiedliwości. "Pan był majorem Ludowego Wojska Polskiego" - zwrócił się do Jacha.
Ta ustawa jest uchwalana za późno i ma tylko jeden cel jeszcze bardziej pogłębić podziały w Polsce. Kaczyński od stanu wojennego marzy o jednym doprowadzić w Polsce do wybuchu wojny domowej. Zobaczcie jak nas skłócił brat przeciw bratu staje, syn przeciw ojcu, bandyci, faszyści są symbolami patriotyzmu.
Z sieci: Pisowską obłudę najlepiej obrazuje miejsce byłego prokuratora PRL - Piotrowicza. Po tzw ustawie dezubekizacyjnej przyszła kolej na żołnierzy. Wielu z nich rozpoczynało służbę jeszcze przed 1989 i zakończyło w RP albo służy nadal. Ciekawe co wg Błaszczaka będzie czynem drastycznym i haniebnym. A to co powiedział były major LWP, przewodniczący komisji Michał Jach , że projekt "określa w sposób jednoznaczny, kto był bohaterem, a kto zdrajcą", porównać można z mową z czasów wczesnego PRL. Wtedy teżpartia ustalała kto jest bohaterem a kto zdrajcą. PiS wiecznie rządzić nie będzie, na razie bazuje na 500+ i na zawiści ciemnego ludu, ale nic nie jest wieczne. Nie takie totalitaryzmy upadały.
01 03 2018 Zasłonił tablice z nazwą ul. Lecha Kaczyńskiego w Gdańsku. Przyszła już po niego policja.
Policjanci przyszli do mieszkania Krzysztofa Adamskiego, który w nocy zasłonił tablice z nazwą ulicy Lecha Kaczyńskiego. Przesłuchali i postawili zarzuty. Gdańszczanin opowiada o szczegółach.
Służby komunalne od początku tygodnia wymieniają tablice na siedmiu gdańskich ulicach, których nazwy zostały zmienione z powodu wejścia w życie ustawy dekomunizacyjnej. We wtorek pracownicy Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni pojawili się na dotychczasowej ul. Dąbrowszczaków na Przymorzu. Zawiesili znaki z nową nazwą, ale starych tablic nie odkręcili, a tylko je zasłonili.
Gdańszczanin sprzeciwia się tym działaniom i postanowił wziąć sprawy dosłownie w swoje ręce.
"Nie zgadzam się na zmianę ul. Dabrowszczaków w Gdańsku na ulicę Lecha Kaczyńskiego. Nie oceniam tu zasług, lub ich braku, zmarłego tragicznie prezydenta, jednak nie podoba mi się forma tej zmiany" - napisał na swoim profilu na Facebooku.
Podał konkretne powody:
Zmiana nastąpiła wbrew mieszkańcom, którzy nie akceptują nowego patrona.
1.Zmiana wbrew Radzie i Prezydentowi Miasta Gdańska
2.Ustawa o zmianie nazw ulic, tzw. dekomunizacyjna, odbiera samorządom ich kompetencje, jasno określone w Ustawie o Samorządzie.
3.Uważam, że nie powinno się honorować poprzez nadanie ich imienia miejscom publicznym, postaci niejednolitych. Z całym szacunkiem dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jest on postacią negatywnie postrzeganą przez znaczną część Polaków i zdecydowaną większość Gdańszczan".

Już pierwszej nocy po zawieszeniu zasłonił tablice z nazwą ul. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Policji nie było trudno do niego dotrzeć, bo tym wyczynem również pochwalił się Facebooku.
Mężczyzna sam poinformował na swoim profilu, że zasłonił stretchem tablice z nazwą Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i odsłonił te z nazwą Dąbrowszczaków. "O 17:40 przyjechała po mnie policja. Przeszukali mieszkanie i samochód, po czym zabrali na przesłuchanie celem postawienia zarzutów" - napisał.
Zwrócił uwagę na jedną rzecz. "OK, taka ich robota, ale zastanawiam się, dlaczego nie działają tak szybko gdy komuś ukradną auto. Albo gdy na mieście jest bójka. Może to dlatego, że w tak błahych sprawach nie dzwoni Komenda Główna Policji z ponagleniem, że to priorytetowa sprawa?" - dodał Adamski.
Źródło wp.pl
Pan Adamski zrobił to, o czym marzy zdecydowana większość Polaków mieszających w Polsce. Brawo jestem z panem, panie Adamski. Nie rozumiem jaki był powód przeszukania mieszkania i auta? Coś podrzucili by zarzuty spreparować? Adamski ruszył mały kamyczek i wkrótce ruszy cała lawina.

01 03 2018 Tylko w administracji PiS wymieniło ponad 11 tys. osób. "Urzędników zastępują krewni, koledzy, kolesie"

– Przejrzałem kilka tysięcy stron, niepoliczalną liczbę witryn internetowych. Z całą stanowczością muszę powiedzieć: doświadczonych urzędników zastępują krewni, koledzy, kolesie – powiedział w radiu TOK FM Janusz Paczocha, autor raportu dotyczącego wymiany kadr dokonywanej przez PiS i jego sojuszników. Jego nazwa to "Partia w państwie. Bezprecedensowa wymiana kadr w administracji rządowej i jej legislacyjne podstawy".
Dokument wskazuje, że PiS podczas dotychczasowych dwóch lat sprawowania władzy zwolnił tysiące urzędników – i mowa tylko o administracji publicznej.
– Spółki Skarbu Państwa to odrębny tryb i też kilka tysięcy zwolnionych ludzi. W naszym raporcie dokumentujemy, że uruchomiony został mechanizm opróżniania stanowisk poprzez tzw. ustawy kadrowe. Tych zmian doliczyliśmy się na ponad 11 600 stanowiskach. A ten proceder jest w toku: jest następnych pięć projektów ustaw rozpatrywanych w Sejmie – wyjaśnił w TOK FM Janusz Paczocha.
Jak głęboko sięga problem zwolnień? Jest to samonakręcająca się spirala, ponieważ zwolnienia owocują kolejnymi wymianami na urzędniczych stanowiskach. Nowy kierownik w urzędzie administracji publicznej sam zwalnia dotychczasowych pracowników.
Dodajmy, że partia może pójść jeszcze dalej. W styczniu informowaliśmy, że gdyby wszedł w życie projekt posłanki Józefy Hrynkiewicz, pracę straciliby ci wszyscy urzędnicy, którzy zawinili tym, że rozpoczęli pracę za PO. Wszyscy, co do jednego. źródło: TOK FM
Czym się różni PiSowski rząd od tego PO? Ano ci obecni dużo więcej biorą a prawie nic nie dają? Misiewicze z PIS maja się dobrze... Za Kaczyńskiego Dojna Zmiana ma jeszcze lepiej jak za króla Sasa nie tylko je i popuszcza pasa ale rozkrada bezkarnie majątek narodowy. Kaczyńskiemu klapki na oczy założyli i zatyczki w uszy wsadzili tak że widzi i słyszy tylko to co Dojna Zmiana chce żeby widział i słyszał. Myślałem że za Tuska było apogeum dla korupcji, nepotyzmu, nonszalancji i niekompetencji urzędników, grabieży majątku narodowego etc. A jednak okazuje się że można więcej i rząd Kaczyńskiego daje radę. No i to jest jedyna obietnica przedwyborcza jaka jest spełniana z nawiązką. Oni pławią się w ponadprzeciętnym luksusie, a nam bieda jest z mocy prawa przydzielona

28 02 2018 "Bezpośrednie zagrożenie dla finału Orkiestry". Owsiak alarmuje, że PiS znalazło pretekst, by przejąć pieniądze WOŚP.
Prawo i Sprawiedliwość już wie, jak zatrzymać Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy? Jeśli nadal nie będzie działała po myśli rządzących, może stracić kontrolę nad pieniędzmi, które wpłacają jej miliony Polaków?
Tego obawia się szefostwo WOŚP, które – wraz z 20 innymi dużymi organizacjami pozarządowymi – ostro reaguje na zmiany w przepisach dotyczących zbiórek publicznych.
Przypomnijmy, że nowelizacja tych przepisów zakłada możliwość zablokowania zbiórki przez ministra spraw wewnętrznych i administracji. Pretekstem do tego może być "niezgodność z zasadami współżycia społecznego", albo naruszenie "ważnego interesu publicznego". Mało tego, jeśli minister nie zaakceptuje nowego celu przeznaczenia środków z trwającej zbiórki, który zaproponuje organizator, będzie mógł sam wskazać inny cel, na który mają być przeznaczone środki. To samo szef MSWiA będzie mógł zrobić, jeśli organizator zbiórki nie wskaże nowego celu. Źródło naTemat.pl 
No a co ze zbiórkami na tacę i o Rydzyka? 
26 02 2018 Morawiecki to Szydło w garniturze od Armaniego.
Wydawało się, że Mateusz Morawiecki będzie mniej prowincjonalny, mniej zahukany, niż Beata Szydło, bo jest absolwentem MBA i zna języki obce. Ba, nawet zaliczył epizod w szerokiej ekipie Donalda Tuska, gdzie chciał podrasować karierę. Nie udało się tam, za to wziął go Jarosław Kaczyński, gdyż ten kadr nie ma żadnych.
Morawiecki codziennie daje dowód, iż to polityk w garniturze od Armaniego i w butach od Gucciego, ale słoma wyłazi mu tak, że w oczy kole. Morawiecki zalicza więcej wpadek niż Beata Szydło, którą całkiem trafnie określa wydana dyspozycja dla bezdomnych, aby w mrozy nie wychodzili z domu bez potrzeby. Zdecydowanie gorsze są „rozważania” Morawieckiego o panującym w Polsce ustroju: „demokracja państwa narodowego”.
Dlatego nie bądźmy zdziwieni, iż Morawiecki składa hołd pod pomnikiem kolaborantów nazistowskich – Brygady Świętokrzyskiej. Nie bądźmy zdziwieni, gdy rozmawia z dziennikarzem z „New York Timesa” i pogłębia kryzys dyplomatyczny, o którym mówi cały świat.
Toż to chodzący kryzys, za Morawieckiego będzie płaciła Polska i my, jako obywatele. Gdzie nie otworzy ust, tam zalicza kompromitujące wpadki. Szydło popisywała się logoreą, Morawiecki wpadkami, bo ma luki w wiedzy humanistycznej, o literaturze, kulturze, tradycji. Mogę tylko sobie wyobrazić, jakie używanie mogą mieć unijne elity polityczne w Brukseli, dlatego za pierwszym pobytem dał stamtąd dyla, a za drugim musiał być delikatnie pouczony przez Donalda Tuska.
Morawiecki jest skazany zajmować się nieistotnymi imponderabiliami, przekładając posiedzenia rady ministrów. Rząd w czwartek będzie zajmować się ustawą o odebraniu stopni generalskich członkom WRON Jaruzelskiemu i Kiszczakowi. A także pierwszemu i jedynemu kosmonaucie polskiemu, a będzie nim w podręcznikach pisowskich szeregowy Mirosław Hermaszewski.
Morawieckiemu słoma wystaje ze wszystkiego, szczególnie drażni nieumiejętność posługiwania się językiem polskim. Premier na Twitterze napisał, iż „Dziś 65. rocznica zamordowania przez komunistów gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, człowieka, który całe życie poświęcił walce o niepodległość i suwerenność Polski”.
Wynika z tego, iż Fieldorf w okresie międzywojennym poświęcił się walce o niepodległość Polski i mierzył się z Józefem Piłsudskim. Chyba, że Fieldorf walczył… o kolonię dla niepodległej Polski, tj. o Madagaskar (po Beniowskim), który także był rozważany jako zsyłka dla Żydów. Popularnym endeckim hasłem ówczesnych Morawieckich było „Żydzi na Madagaskar”.
Dzięki takim politykom od słomy, jak Morawiecki, ciągle żywy będzie w naszej kulturze Fredro, Bareja, Mrożek. Dzisiaj występuje pilna potrzeba odświeżenia narracyjnej groteski, pokraczności Polski pisowskiej. Autor Waldemar Mystkowski

26 02 2018 Plac Piłsudskiego, nie Kaczyńskiego

To jedno z wielu haseł, które pojawiły się podczas protestu warszawiaków przeciw zawłaszczaniu przez PiS pl. Piłsudskiego, na którym mają stanąć pomniki ofiar katastrofy smoleńskiej i Lecha Kaczyńskiego. Na transparentach pojawiły się także takie napisy: „Nie ma nic wiecznego na pl. Piłsudskiego”, „Tu człowiek ma prawa, tu wolna jest Warszawa”, „Place, ulice, urzędy dla mieszkańców, nie dla polityków”.
Marsz pod hasłem „Tu wolna jest Warszawa” przeszedł z pl. Zamkowego pod pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego. Poprzedziły go wystąpienia. Kandydat PO i Nowoczesnej na prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski powiedział, że w proteście nie chodzi o sam pomnik, tylko o to, w jaki sposób PiS, anektując plac Piłsudskiego, bez żadnych zgód i konsultacji, podejmuje decyzje. – „Jeżeli rządzący będą sobie zabierać kolejne place, ulice, to skończy się tak, że samorząd, ludzie, którzy są wybierani przez was w wyborach bezpośrednich – powoli nie będą mieli nic do powiedzenia, bo rząd PiS zafunduje nam w Warszawie namiestnika, który będzie podejmował wszystkie najważniejsze decyzje. I na to nie może być zgody” – mówił do zebranych Trzaskowski.
– „Pomnik Ofiar Katastrofy Smoleńskiej powinien być pomnikiem, który nas zjednoczy – tam zginęli ludzie ze wszystkich opcji politycznych, ze wszystkich wyznań, rozmaitych instytucji. Tymczasem komuś zależy na tym, żeby tutaj nie było zgody, żeby te pomniki budować wbrew prawu, wbrew społeczeństwu, wbrew architektom, wbrew konsultacjom społecznym” – powiedział Święcicki były prezydent Warszawy.
Protest zakończył się złożeniem kwiatów przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Manifestujący wysyłali także kartki do wojewody mazowieckiego, w których protestują „przeciw zawłaszczaniu przestrzeni publicznej w Warszawie”. Zapowiedzieli, że będą się spotykać regularnie, organizując przed urzędem wojewody „wojewodnice”, w odpowiedzi na miesięcznice Prawa i Sprawiedliwości.
Wyobrażacie sobie Port Lotniczy im Lecha Kaczyńskiego, kto z niego wyleci by zaraz spaść?
..rok 2018...
- Panie, jak dojechać do Bulwaru Lecha Kaczyńskiego?
- Pojedzie pan ulicą Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, skręci w prawo w ulicę Braci Kaczyńskich, potem przez Męczenników 10 Kwietnia, dalej prosto przez Prezydenta Tysiąclecia i skręci pan w lewo, w Bojowników o Prawo i Sprawiedliwość. Potem już prosto do Placu Braci Bliźniaków z pomnikiem Jarosława Boga Żywego, a tuż za nim jest Bulwar Lecha Kaczyńskiego.
24 02 2018 Zapalą 187 zniczy. "Tyle dzieci pomordowali żołnierze wyklęci"
Politycy SLD z Wrocławia chcą zapalić w mieście 187 zniczy, które mają upamiętniać dzieci wymordowane przez żołnierzy wyklętych. Świeczki mają zapłonąć 1 marca, w Dniu Pamięci o żołnierzach wyklętych.
– Ofiar żołnierzy wyklętych było dużo więcej, ale my skupiamy się tylko na dzieciach do 14 roku życia, które są najbardziej bezbronnymi ofiarami wojny – mówi Onetowi Dominik Kłosowski, wrocławski radny SLD.
– Walczymy o prawdę historyczną. Zależy nam, żeby pokazać Polakom, że żołnierze wyklęci nie są mitycznymi aniołami, jak stara się to pokazać prawica. Oni także dopuścili się wielu niecnych uczynków – tłumaczy Kłosowski.
Przypomnijmy, żołnierze wyklęci nazywani też niezłomnymi, należeli do antykomunistycznego podziemia zbrojnego po 1944 roku – byli skazywani na śmierć, więzienie albo pobyt w obozie. Jeszcze pod koniec drugiej wojny światowej na terenie Polski działało ok. 80 tys. partyzantów. Po 1947 roku ruch liczył nie więcej niż dwa tysiące osób. Od 1 marca 2011 roku w Polsce jest obchodzony Dzień Pamięci o żołnierzach wyklętych.Politycy lewicy od lat przekonują, że żołnierze wyklęci byli nie tylko bohaterami, ale też zbrodniarzami. Padają oskarżenia o wymordowanie ponad pięciu tysięcy cywili, w tym kobiet i dzieci.
Źródło wroclaw.onet.pl
CZY ŻOŁNIERZE WYKLĘCI BYLI DYWERSANTAMI?Napadali na posterunki ówczesnej milicji (mordując młodych Polaków). Strzelali do chłopów którzy uprawiali pola po reformie rolnej. Po to aby mieć czym się w lasach wyżywić. Napadali na gospodarstwa i kradli żywność (trzodę chlewną, drób ....). Okradali sklepy. Pewno po 1945 roku zabili więcej Polaków niż Niemców podczas wojny. Prowadzili akcje dywersyjne na terenie Kraju wtedy kiedy społeczeństwo było pochłonięte "lizaniem powojennych ran". Odbudową Polski.

24 02 2018 "Zgłaszają się lekarze, adwokaci, profesorowie". Ojciec premiera po cichu buduje partię – efekt jest imponujący.

To już nie jest koło poselskie, to partia polityczna, która w ostatnich tygodniach bardzo intensywnie zaczęła tworzyć swoje lokalne struktury. Kornel Morawiecki jeździ po Polsce i zachęca do boju, trwa akcja w internecie.
"Zapraszamy osoby, które chcą pracować dla dobra Polski" – zachęcają na Facebooku. Chcieliśmy sprawdzić, jak im idzie, ale nie oceniać politycznie. Jak oddolnie tworzy się ta partia, której członkowie już deklarują, że będą walczyć o wybory samorządowe. A potem chcą sięgnąć wyżej.
Powstanie partii Kornel Morawiecki ogłosił w kwietniu ubiegłego roku i pewnie nie byłoby o niej tyle słychać, gdyby nie głośne przejścia polityków Kukiz'15, którzy, jak poseł Adam Andruszkiewicz, przyciągają do niej kolejnych zainteresowanych. "Pod skrzydłami starszego Morawieckiego zrobił się jeszcze bardziej aktywny niż wcześniej, tworząc m.in. "Drużyny A", do których przystąpiło już ok 20 tys. osób" – pisał w naTemat o Andruszkiewiczu Tomasz Ławnicki. 
Źródło: http://natemat.pl/230805,kim-sa-wolni-i-solidarni-partia-morawieckiego-walczy-o-ludzi-w-regionach
Na mojego nosa ta partia seniora Morawickiego to PiSbis, bowiem z daleka zalatuje mi Kaczyńskim. Junior Morawiecki dostaje wysokie stanowisko państwowe w zamian za poparcie partii ojca, dane Kaczyńskiemu. W nadchodzących wyborach powinniśmy wybierać społeczników znających lokalne problemy, i oddanych lokalnej społeczności a nie partyjniaków dbających o swoje interesy oraz partii którą reprezentują. Wszelkiej maści karierowiczom Misiewiczom powinniśmy powiedzieć stanowcze nie. 
19 02 2018 Krystyna Pawłowicz zastąpi warszawską Syrenkę?
Czyżby chodziło o to, że nie chce być już wcieleniem pisowskiego ninja płci żeńskiej, lecz jakąś Jedi z „Gwiezdnych wojen”, a może nawet księżniczką Leią? Jednak miecz w jej rękach nie wygląda na świetlisty. Gdybyśmy założyli patriotycznie, iż Pawłowicz pozuje na Piastównę, bo zdaje się, że na kogoś podobnego jest wystylizowana posłanka w dobie serialu TVP „Korona królów”, to poleglibyśmy w konfrontacji z twardymi faktami. Mianowicie kobiety naszych pierwszych władców były porównywalne do królic – tak były płodne – i potrafiły trzymać miecz w dłoniach, a Pawłowicz trzyma narzędzie walki za ostrze – co jest zbrodnią na samym sobie – i jak prezes nie zostawi po sobie żadnego potomstwa.
W tym kontekście patrzę na okładkę „Sieci” i pisząc o tych abnegatach intelektu, wysnuwam takie oto podejrzenie: Pawłowicz z mieczem w rękach może zastąpić warszawską Syrenkę. Warszawiacy mają czego się bać. Źródło koduj24.pl

19 02 2018 Totalny odlot w tygodniku "Sieci". Ta okładka z Pawłowicz przejdzie do historii

Krystyna Pawłowicz zdobi okładkę najnowszego numeru prawicowego tygodnika „Sieci”. Znana z kontrowersyjnych wypowiedzi posłanka PiS jest przedstawiona jak rycerz z gigantycznym, dwuręcznym mieczem.  Bojowy klimat ewidentnie udzielił się projektantowi okładki, gdyż poza samą Pawłowicz na froncie tygodnika znalazł się znamienny cytat z rozmowy z posłanką: "Ta walka o Polskę jest na śmierć i życie". A w samym wywiadzie Pawłowicz w swoim stylu mówi o opozycji, TVN, Unii Europejskiej, Polsce i tak dalej. Tradycyjnie dostało się sędziom, którzy według Pawłowicz są przykładem patologii III RP. – Tam (w sądownictwie – red.) skandal goni skandal, a polityczne zaangażowanie sędziów nawet nie jest przez wielu z nich ukrywane – mówi Pawłowicz.
Podkreśla także, że niezbędne są także uczciwe wybory samorządowe. – Potrzeba nam więcej kadencji, by zmiany weszły głęboko, by były nie do odwrócenia, by pogonić wszystkie grupy żerujące na Polakach, także w samorządach. Ale to zależy od tego, czy będą uczciwie policzone głosy. Ja w wynik poprzednich wyborów samorządowych nie wierzę. Były skręcone – wyznaje.
W sieci – czyli internecie – oczywiście nie brakuje złośliwości. Niektórzy nazywają Pawłowicz "walkirią", zwraca się też uwagę, że Pawłowicz chwyta miecz nie za rękojeść, tylko za klingę. Dostało się także projektantowi okładki, który rzekomo został wysłany w kosmos razem z Teslą.
Źródło naTemat
To jest naprawdę dobre, gruboskórna Pawłowicz chwyciła miecz za klingę bo rękojeści by nie wyczuła. Tylko po co jej miecz skoro ma język ostry jak brzytwa? Pawłowicz na chamstwo się żali i gejszę udaje? A przecież to pierwsza chamica i największy żarłok Kaczystanu!

19 02 2018 PiS przejmuje organizację wyborów! Jest się czego obawiać?

Nie jest ważne, kto i jak głosuje,ważne jest kto liczy głosy.
„Krajowe Biuro Wyborcze będzie agendą rządową” – ostrzegał szef PKW Wojciech Hermeliński. Pytał: „Po co ten kamuflaż? Czy nie lepiej byłoby, gdyby szef MSWiA wziął na siebie obowiązek wybierania komisarzy i szefa KBW? Uczciwiej będzie, gdy minister weźmie na siebie odpowiedzialność za wybory, a nie PKW, którą traktuje się jak kwiatek do rządowego kożucha” – podsumował Hermeliński. Lecz stało się. W myśl znowelizowanego przez PiS Kodeksu Wyborczego, Krajowym Biurem Wyborczym, odpowiedzialnym za organizację wyborów pokieruje osoba zgłoszona przez szefa MSWiA.
„Rzeczpospolita” ujawniła nazwiska, które zaproponował minister Joachim Brudziński. Niestety, przeszłość żadnej ze zgłoszonych osób nie gwarantuje apolityczności. Pierwszym kandydatem jest Magdalena Pietrzak. Od grudnia 2016 roku jest zastępcą dyrektora Departamentu Spraw Parlamentarnych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. A więc pracuje w administracji Mateusza Morawieckiego. Wcześniej była sekretarzem Miasta Zduńska Wola, sekretarzem powiatu łowickiego i Skierniewic.
Nowelizacja kodeksu wyborczego od początku była bardzo kontrowersyjna. Zdaniem opozycji, ma zagwarantować Prawu i Sprawiedliwości przejęcie samorządów w 2018 roku i sukces wyborczy rok później w wyborach parlamentarnych. Wcześniej Sejm zaakceptował wszystkie senackie zmiany w kodeksie wyborczym. Oznaczają one między innymi wprowadzenie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.  Źródło koduj24.pl
Założę się, że w ciągu dwóch lat będziemy mieli kolejne organy represji takie jak policja kościelna, policja pracownicza, trójki społeczne w skład których wejdzie c ktoś z PiSu, ksiądz, policjant.

19 02 2018 Zwolnienie z ZUS-u dla części firm. Lada chwila w życie wchodzi przełomowy projekt rządu.

Od marca w życie wchodzą przepisy z tzw. Konstytucji Biznesu przygotowywanej przez Mateusza Morawieckiego. Dzięki zmianom część przedsiębiorców zostanie zwolniona z konieczności opłacania składek na ZUS, a nawet rejestrowania swojej działalności.
Nowe przepisy postawią w korzystnej sytuacji osoby, które do tej pory traktowały swoją działalność biznesową jako dodatkowe źródło zarobku. Mowa tu np. o korepetytorach i przedsiębiorcach, którzy od czasu do czasu handlowali towarem przez internet. W marcu w życie wchodzą przepisy, dzięki którym nie będą oni musieli rejestrować swojej działalności i tym samym płacić składek na ZUS jeżeli ich miesięczne przychody nie przekroczą 1050 zł (czyli połowy minimalnego wynagrodzenia). Składek unikną również osoby, które dopiero rozpoczynają działalność gospodarczą. Przez pierwsze pół roku nie będą musiały płacić na konto ZUS-u ani złotówki, a przez kolejne dwa lata będą mogli korzystać z dotychczasowych ulg. W tej chwili wysokość pełnej składki to 1232,16 zł, a ze wspomnianą ulgą - 520,10 zł. 
Jednocześnie w czasie została odsunięte inna ważna reforma, która miała uzależnić wysokość składek odprowadzanych do Zakładu od wysokości przychodów danej firmy. Przedstawiciele rządu przekonują, że w tym wypadku realnym terminem uchwalenia ustawy jest początek 2019 roku. Jak miałoby to wyglądać? Nieco światła rzuciła na ten pomysł Jadwiga Emilewicz z Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii. 
- Chcielibyśmy, by składki na ubezpieczenie społeczne były uzależnione od uzyskiwanego przychodu. Jeśli ktoś nie uzyskuje przychodu większego niż 2,5-krotność minimalnego wynagrodzenia, wówczas jego składka na ZUS będzie wielokrotnie niższa, czyli kiedy dzisiaj płaciłby tę składkę w wysokości mniej więcej 1,8 – 2 tys. zł, to biorąc pod uwagę naszą propozycję, byłaby to kwota niespełna 1 tys. złotych - tłumaczyła w programie "Gość Wiadomości".
Źródło innpoland.pl
Jestem ciekawy czy znajdzie się chociaż jeden taki biznesmen który udowodni, że nie przekroczył przychodu 1050 zł? Fiskus ma swoje wyliczenia i bez problemu udowodni przychód kilkakrotnie większy. Morawiecki szuka jeleni którzy dadzą nabrać się na biznes w Polsce. Obecnie tylko szara strefa zapewnia nam w miarę przyzwoite dochody. Ten system podatkowy jest tak skonstruowany że nawet gdyby na polu zamiast kamieni znajdowały się brylanty to i tak się splajtuje. Tak w Polsce nawet zbieranie brylantów staje się nieopłacalne. No chyba że firma ma dobrych ojców chrzestnych. Szara strefa nie jest dowodem na przestępcze skłonności obywateli, tylko na to, że żąda się od nich wygórowanych, nieadekwatnych podatków. Dla większości to nie jest wybór, tylko konieczność. Szara strefa to poduszka stabilizująca sytuację znacznej części Polaków. Blady strach zagląda w oczy Morawieckiemu bo w przyszłym roku nie będzie polskiej firmy która byłby w stanie płacić podatki. To uszczelnia systemu podatkowego jest kilkakrotnie droższe od efektów jakie przynosi. Według wyliczeń odzyskanie jednej złotówki kosztuje nas podatników trzy złote, ale co tam ważne, że można było zatrudnić dodatkową armię dobrze opłacanych urzędników. 
15 02 2018 Antoni Macierewicz: Kaczyńskiemu trzeba ufać.
- Trzeba ufać! To jest oczywiste. Zaufanie czyni cuda, dlatego trzeba ufać - mówił wczoraj wieczorem w TV Republice Antoni Macierewicz, pytany o apel Jarosława Kaczyńskiego o zaufanie. Te słowa prezesa PiS padły po rekonstrukcji rządu, w ramach której Macierewicz stracił stanowisko szefa MON.
Nowym ministrem obrony narodowej został Mariusz Błaszczak. - Świetnie - ocenił Macierewicz - współpraca z panem Błaszczakiem układa się dobrze. Naród i państwo jest respektowane, tylko wtedy kiedy samo jest zdolne do podjęcia wysiłku zbrojnego. Tylko to państwo jest zdolne się bronić i współpracować z sojusznikami, które ma świetnie wyszkoloną i przygotowaną armię – podkreślał.
Faryzeusz nadal kłamie jak z nut: 03 12 2017 Wycieczka po skansenie z lat 60 tymi zdjęciami MON się nie chwali. Minister Macierewicz zapewnia, że "buduje wojsko nowoczesne". Pozuje na tle świetnie prezentujących się ludzi z nowym wyposażeniem. Poszczególne jednostki wojskowe publikują jednak nagrania i zdjęcia ze swoich ćwiczeń, na których widać, jak naprawdę wygląda szara codzienność. Prezentujemy te materiały. Prawda jest taka, że większość polskiego wojska nadal wykorzystuje sprzęt, który pamięta głęboki PRL. Młody człowiek wstępujący teraz do służby, ma szansę obsługiwać uzbrojenie, które obsługiwał jego ojciec podczas zasadniczej służby wojskowej w latach 70. i 80. Ponieważ wojsko to nie praca, ale służba, to nie ma nic do powiedzenia. Tym co dostanie będzie musiało bronić ojczyzny.
Więcej na podstronie Głównej
Skoro Macierewicz tak ufa Kaczyńskiemu to znaczy, że na czas wyborów znowu został schowany u o Rydzyka. Macierewicz broni jeszcze nie złożył, nadal rękę trzyma na „guziku”.Błaszczakowi nie udało się „odmacierewiczowić” dotychczasowej siedziby MON z samego Macierewicza, więc ustąpił mu pola i czmychnął na drugi koniec Warszawy do siedziby MON przy al. Niepodległości.

15 02 2018 Na stole ląduje nowa ustawa. Rząd chce nas automatycznie zapisać do specjalnego programu i zabrać część pensji.
Minister finansów i pracy oraz prezes Polskiego Funduszu Rozwoju zaprezentują dzisiaj szczegóły nowego programu, który ma wprowadzić system dodatkowego oszczędzania na emeryturę. Owe oszczędności mają pochodzić bezpośrednio z naszych pensji, a do programu Polacy zostaną zapisani automatycznie. Sytuacja finansowa ZUS-u robi się coraz gorsza, rząd szuka więc sposobu na to, by nie powiększać dziury, która pojawia się w rokrocznie w budżecie zakładu. Sposobem na podwyższenie emerytur Polaków miało być OFE, które od kilku lat jest jednak stopniowo okrajane, a w ciągu kilku lat zostanie całkowicie zlikwidowane.
Czym są pracownicze plany kapitałowe?
W ich miejsce pojawią się pracownicze plany kapitałowe. Szczegóły ich działania mają zostać ujawnione dzisiaj rano, ale Mateusz Morawiecki już wcześniej ujawnił część założeń. Wiemy więc, że pracownicy zostaną zapisani do PPK automatycznie, a wypisanie się z programu będzie wymagało złożenia wniosku. Tym, którzy takiego działania nie podejmą, będzie znikało z konta co najmniej 2 proc. pensji (pracownik może jednak wyrazić zgodę na ściąganie do 4 proc.). Obowiązki będą leżeć również po stronie pracodawcy – ten będzie zobowiązany dołożyć do składki kolejne 1,5 proc. Źródło innpoland.pl
No a po kilkunastu latach znowu się okradnie kolejny fundusz emerytalny. Skoro jest tak dobrze to dlaczego Morawiecki co chwila podnosi lub wymyśla nowe podatki? Znaczy się to jest jego kolejne wielkie oszustwo! Wkrótce Morawiecki wprowadzi podatek od posiadania własnego cienia, trwają już prace nad „cieniomatem” który musi zakupić każdy obywatel. W państwie demokratycznym nie do pomyślenia jest by własność nie była opodatkowana. Czy za wydychane i wydychane powietrze też będziemy płacili podatek? Hasło Morawieckiego na dziś: Dla władzy czekoladki dla nas wyższe podatki. Rząd ubolewa, że budżet dopłaca ponoć do emerytur dziesiątki miliardów rocznie, a prawda jest taka że co miesiąc w ZUSie pozostaje około 3 mld złotych z wpłacanych składak emerytalnych. Można to wyliczyć na ogólnie dostępnych danych staystycznych. Jesteście zdumieni? Ja też. Co dzieje się z nadwyżką? Idzie na zrzutkę dla Niemców, Greków, Włochów, by żyło im się jeszcze lepiej? Czy może Kaczyński, Morawiecki i ich poplecznicy płacą już za swoje przyszłe stanowiska w UE, Banku Światowym.....Gdzie jest kasa!?
14 02 2018 Minister z gigantyczną nagrodą a nauczyciele bez podwyżek. 
Ta wiadomość zszokowała tysiące nauczycieli. 75 100 zł premii otrzymała w ubiegłym roku minister edukacji narodowej Anna Zalewska . To więcej niż roczna pensja nauczyciela dyplomowanego!
To szok, bo nagrodzona minister jest ostro krytykowana przez nauczycieli. - Za co ta nagroda? Za chaos w szkołach, fatalną reformę i biedę nauczycieli? - oburza się Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego. I wylicza "zasługi" pani minister: przeładowane klasy, naukę na dwie zmiany, podstawy programowe pisane na kolanie. Nauczycieli natomiast bulwersuje, że rząd przyznał tak wysoką premię minister edukacji, a dla nich od sześciu lat nie ma pieniędzy na jakiekolwiek podwyżki. Rażąco niskie w porównaniu z nagrodą szefowej MEN są też pieniądze obiecane nauczycielom od kwietnia.
Nauczyciel kontraktowy dostanie 123 zł i jego zasadnicza pensja po podwyżce wyniesie 2487 zł brutto. - Moja żona nauczycielka zarabia 2400 zł. W domu przygotowuje tematy lekcji, sprawdza klasówki, pisze charakterystyki uczniów, drugie tyle co w szkole,pracuje poza nią. Czy w związku z tym należy jej się roczna nagroda np. 20 tys. zł? - pyta retorycznie poseł Paweł Kukiz
Źródło se.pl
Ależ mnie podoba się ten perłowy wielbłądzi garniturek Zalewskiej! Nauczyciele narzekają ale w szkołach Zalewską jak królową witają.

13 02 2018 Władze Hajnówki nie chcą marszu narodowców.

– „My nie mamy wątpliwości, że to zgromadzenie ma charakter stricte prowokacyjny, co tu dużo mówić. Rada Miasta zajmie się tym tematem. Przygotowałem propozycję przyjęcia stanowiska w tej sprawie ze strony Rady Miasta, jak rozumiem mieszkańców miasta, dezaprobaty dla tego marszu” – powiedział PAP burmistrz Hajnówki Jerzy Sirak.
W mieście po raz trzeci ma się odbyć Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych, organizowany przez narodowców. Jednym z „bohaterów” upamiętnianych przez nacjonalistów jest kpt. Romuald Rajs ps. „Bury”, którego oddziały 72 lata temu spacyfikowały kilka wsi z okolic Bielska Podlaskiego, zamieszkanych przez wyznającą prawosławie ludność białoruską. – „Jeżeli w Hajnówce mówi się, że „Bury” jest bohaterem, kiedy wiadomo, że żyją tutaj potomkowie rodzin ofiar ludzi zamordowanych przez „Burego” i jego żołnierzy, no to wnioski same się tutaj cisną” – stwierdził Sirak.
W ubiegłym roku burmistrz zakazał marszu, którego jednym z organizatorów jest ONR. Sąd w Białymstoku jednak tę decyzję uchylił. Dlatego teraz władze Hajnówki chcą, by MSWiA podjęło inicjatywę ustawodawczą o zakazie organizacji takich zgromadzeń, które zagrażają „dobrym relacjom obywateli RP różnych narodowości i wyznań”. Chodzi o takie rozwiązanie, by prawo zabraniało organizacji zgromadzeń, które – jak to określił burmistrz Sirak – „sprzyjają czy dążą do tworzenia waśni narodowościowych i wyznaniowych”.
Burmistrz Hajnówki poinformował również, że w porze marszu, w Zaleszanach, czyli jednej ze spacyfikowanych zimą 1946 roku wsi, odbędzie się modlitwa upamiętniająca ofiary oddziału „Burego” i uroczystość oddania im hołdu. Źródło: dziennik.pl

13 02 2018 Pieśń umęczonego ministerialnego urzędnika: Jak się bawić to się bawić, tańczyć, skakać, bujać się, drzwi wyważyć, okna wstawić. Bo ja lubię bawić się.

Bizancjum w Ministerstwie Infrastruktury.
Kto bogatemu zabroni? Zdaje się, że ta myśl przyświecała ministrowi infrastruktury Andrzejowi Adamczykowi. Jego resort zamierza bowiem kupić telefony, ale nie byle jakie. Mają to być najnowsze iPhony 8 – jeden kosztuje ok. 3,5 tys. zł.
Ministerialni urzędnicy mają też specjalne wymagania co do wyposażenia i akcesoriów iPhonów – donosi „SE”. Obudowa musi być czarna, a ekran pokryty szkłem hartowanym. Smatfony mają mieć 64 GB pojemności. Urzędnicy resortu będą mogli za ich pomocą nagrywać filmy w profesjonalnej jakości 4K czy robić zdjęcia o rozdzielczości 12 megapikseli. A i powinny mieć czytnik linii papilarnych…
Andrzej Adamczyk to następny minister w rządzie PiS, który zamierza zamówić drogie urządzenia elektroniczne. Jak przypomina „SE”, resort finansów kierowany przez Teresę Czerwińską szuka dla swoich urzędników luksusowych tabletów. Źródło: se.pl
Błaszczak wyda 4 mln zł na gadżety promocyjne
Jak ustalił RMF FM, Ministerstwo Obrony Narodowej kupi m.in. albumy, znaczki do klap, długopisy, kalendarze, haftowane obrazki i bombki choinkowe. Na gadżetach resort Błaszczaka nie poprzestanie. Stoisko na targach obronnych pochłonie 2 mln zł, a iluminacja budynków ministerstwa kosztować będzie 300 tys. zł. W ubiegłym roku Macierewicz chciał kupić także „długopisy taktyczne”. Miały być wykonane z aluminiom lotniczego, mieć latarkę, nożyk, specjalną końcówkę do wybijania szyb oraz wkłady, umożliwiające pisanie pod każdym kątem, na mrozie i w upale. Po medialnej krytyce zrezygnowano z ich zakupu. Źródło: RMF FM, gazeta.pl
11 02 2018 Joanna Szczepkowska: jako Polka przepraszam za swojego dziadka
"Silnie odczuwam wspólnotę z Polakami i dlatego właśnie jako Polka przepraszam za swojego dziadka. (...) Wstydzę się za tych wszystkich Polaków, którzy nie odczuwają wstydu za haniebne czyny wśród naszej wspólnoty" - pisze dla "Plus Minus" Joanna Szczepkowska.
»Za co szanuję Hitlera – to za to, że wymordował Żydów« – to zdanie powiedział mój dziadek Michał Szczepkowski. Ojciec mojego ojca. Polak od najdalszych pokoleń" - wspomina pisarka i aktorka, która poprzez "Poczucie wspólnoty" w "Plus Minus" odnosi się dziś do dyskusji, jaką wywołały kontrowersje wokół nowelizacji ustawy o IPN. "Kiedy (dziadek - red.) owdowiał - wspomina dalej Szczepkowska - rodzice zdecydowali, że zamieszka z nami w Warszawie. To zdanie (o Hitlerze i Żydach -red.) powiedział przy obiedzie i był to ostatni obiad, jaki z nami zjadł, i ostatni dzień w naszym mieszkaniu. Moja matka w milczeniu pakowała rzeczy swojego teścia. Nie miałam wtedy pojęcia o tym, że ma żydowskie pochodzenie. Do końca życia nie powiedziała mi, że jej matka, a moja babka pochodziła z ortodoksyjnej rodziny żydowskiej, a jej ślub z Janem Parandowskim, moim dziadkiem, był dla nich poważnym odstępstwem od żydowskich nakazów". Źródło wiadomosci.onet.pl
Tu nie ma kogo i za co przepraszać! Marzenia narodu wybranego przez Boga o „złotym cielcu”
Temu celowi służy dziś świadoma gra polityczna organizacji żydowskich na wielu fortepianach na międzynarodową skalę, której stawką jest cyniczna nadzieja potężnych organizacji "przemysłu holokaustu" na wyrwanie zwłaszcza od dzisiejszej Polski setek miliardów zł. za tzw. niespadkowe mienie po wymordowanych w Polsce Żydach przez niemieckiego okupanta. Ojciec opowiadał mi jak pożyczył od Żyda 10 zł i oddał mu 30 zł to nadal był jego dłużnikiem bo on mu wielką łaskę uczynił że pożyczył pieniądze. I zawsze kiedy go w interesach odwiedzał to mu to wypominał. Gospodarzu jam ci wielką łaskę uczynił, a ty dziś na Żyda się wypinasz z innymi interasa robisz, a przecież ja uczciwy, ja Tobie rodzinę uratował.... etc. No i zamiast sprzedać krowę za 100 złotych. Żyd wziął ją za 50.


11 02 2018 Kontrowersyjna interwencja policji.
Coraz anemiczniejszy wydźwięk ma comiesięczny smoleński obrządek na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Przemówienia prezesa są coraz krótsze, a „widownia” mniej liczna… Z okazji 94. miesięcznicy Kaczyński jak zwykle obiecywał, że „prawda” jest tuż, tuż, wprost w zasięgu ręki… I tylko Obywatele RP zakłócali powagę „patriotycznej” manifestacji. Zanosi się na to, że będą odpowiadać za zakłócanie zgromadzenia publicznego.
Do incydentu doszło na Placu Zamkowym w momencie, gdy obok manifestacji Obywateli RP przeszedł marsz uczestników miesięcznicy. W chwili interwencji policji demonstranci śpiewali Mazurka Dąbrowskiego i protestowali przeciwko budowie pomnika smoleńskiego, „obelgom i pomówieniom”, a także kłamstwu, którym, ich zdaniem, jest wersja o zamachu na prezydencki Tu-154. Domagali się „odpowiedzialności za słowa”, „prawdy i tolerancji” oraz „godności i wolności”. Policja spisywała dane demonstrantów.
Pomnik smoleński – żenującym plagiatem?
„Schody do nikąd! Przecież to idiotyczne i niepraktyczne” – ocenił Tytus monument przedstawiający schody, na końcu których nie ma już nic…. „Niepraktyczne, ale odkrywcze. Na to mógł tylko wpaść wybitny umysł, a nie prosty przedszkolak” – odpowiedział mu ktoś ze zgromadzonych wokół schodów.
Bezsensowne, dziwne, zagadkowe? Ależ skąd. Jest to po pierwsze, wierna scenka ze starej komiksowej serii „Tytus, Romek i A’Tomek”, autorstwa Henryka Jerzego Chmielewskiego, popularnego Papcia Chmiela. Po drugie wyraźna, choć może szokująca inspiracja dla twórcy pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej.
Trudno się dziwić reakcji internautów, którzy z łatwością „dokopali” się do pierwowzoru i na autorach nie pozostawiają suchej nitki. Większość stwierdza, że znając fantazję rodaków wiele zakrapianych imprez będzie się kończyć bieganiną po monumencie. Inni śmieją się, że dodatkowo brak barierek ma symbolizować lekceważenie procedur bezpieczeństwa.  Nade wszystko zarzucają artyście żałosny plagiat, co oznacza zasadniczą trudność w znalezieniu choćby kilku różnic między kopią, a oryginałem. Trudno się ich doszukać w tym przypadku. Wczorajszy marsz pamięci, na czele którego niesiono transparent z napisem "Smoleńsk-Pamiętamy!". Uczestnicy marszu skandowali "Jarosław, Jarosław" i "Antoni, Antoni". Jak już blisko do Smoleńsk-Pomścimy i to ma być dojście do prawdy? Na co jeszcze czekamy jak za drutami pod napięciem zostaniemy pozamykani, i tak jak Pilecki czy Bartoszewicz dane nam będzie za druty się wydostać?
10 02 2018 Czaputowicz oczekiwał zwrotu tupolewa. Rosyjski ambasador nie pozostawił złudzeń.
Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz podczas spotkania z ambasadorem Rosji w Polsce zaznaczył, że nie widzi podstaw do dalszego przetrzymywania przez stronę rosyjską wraku samolotu rządowego, który rozbił się pod Smoleńskiem. Wyraźnie zaznaczył, że Polska oczekuje zwrócenia jej tego, co zostało z Tu-154M. Tymczasem Siergiej Andriejew, rosyjski ambasador w Warszawie, sprowadził Czaputowicza na ziemię.
– Wrak Tu-154M, w którego katastrofie zginął prezydent Lech Kaczyński, pozostaje w Rosji, ponieważ polska strona nie zakończyła jeszcze śledztwa – zdradził agencji Ria Novosti Andriejew.
Co więcej, dyplomata powiedział w wywiadzie, że kwestia zwrotu wraku samolotu jest w Polsce "nadmiernie upolityczniona" i nadaje się jej "symboliczny charakter". Podczas gdy jego zdaniem "z praktycznego punktu widzenia pytanie o to, gdzie znajduje się wrak – w Rosji czy w Polsce – nie ma zasadniczego znaczenia".
Wrak Tupolewa powinien zostać w Rosji już dawno przetopiony w hucie. Nie może wrócić do Polski jak relikwia nowej religii smoleńskiej i dać kolejne możliwości marnotrawstwa pieniędzy przez Macierewicza, który nadepnął na poczucie winy Jarosława i nadymał je do rozmiarów niebotycznych. To na nim zbudował prezes PiS swoją siłę polityczną, która jest zagrożeniem dla Polski. Macierewicz katastrofę smoleńską pompował, prezes Kaczyński skrzętnie na niej konstruował strategię dojścia do władzy. Było to w kontrze nie tylko do rządzącej koalicji PO-PSL, ale do Polski po 1989 roku.Biznes smoleński ma się dobrze, a po zwrocie wraku do Polski, będzie przewyższał miejsca kultu w Częstochowie, Licheniu. Wkrótce zaczną się pielgrzymki do świętego miejsca, w którym spocznie Tupolew. I stanie cud. Pojedynczy pielgrzymi zobaczą srebrzystą poświatę nad wrakiem Tupolewa, ktoś dostrzeże stojącą postać Matki Świętej (Marii) roniącej krwawe łzy, na niebie z ciemnych deszczowych chmur ułoży się korona cierniowa Jezusa Chrystusa, ktoś chory ozdrowieje, ktoś kulejący po przejściu kilku kilometrów po ziemi świętej poczuje poprawę i ból ustąpi.
08 02 2018 Zaskakujące zmiany w Orlenie, nowym prezesem Daniel Obajtek. Jeszcze niedawno ciążyły na nim zarzuty korupcyjne. Dobra zmiana? To się okaże. Wcześniej Obajtek kierował już Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wcześniej był jeszcze znany jako Daniel O., oskarżony o korupcję i wyłudzenia znacznych kwot pieniędzy oraz narażenie na straty poprzedniego pracodawcy. Już wówczas PiS się tym jednak nie przejął. Co więcej, Daniela Obajtka bronił sam Jarosław Kaczyński. Politycy PiS stawiali go wręcz za wzór do naśladowania.
Ostatecznie prokuratura zdecydowała się wycofać wszystkie zarzuty wobec Daniela Obajtka. W oficjalnym oświadczeniu stwierdzała, że brak jest istotnego materiału dowodowego, a świadkowie zeznający przeciwko niemu byli karani, niestali w zeznaniach, przez co tracili na wiarygodności. Postępowanie zostało umorzone, a żaden wyrok w tej sprawie nigdy nie zapadł.
Na Danielu Obajtku ciążyły trzy zarzuty. Pierwszy jest związany z jego działalnością w samorządzie. W 2010 r. miał przyjąć 50 tys. zł łapówki w zamian za wpływ na wyniki przetargu na budowę kanalizacji. Pozostałe dwa to wynik jego pracy w Elektroplaście kilkanaście lat temu. Obajtek mial narazić firmę na stratę blisko 1,5 mln zł i wyłudzić niemal 800 tys. zł.
Wcale ale to wcale mnie nie zdziwi jak Kaczyński powoła na Rzecznika Praw Dziecka Trynkiewicza i postawi go jak wzór godny naśladowania.

08 02 2018 Szokująca odprawa dla księdza. Abp Głódź dostał 250 tys. zł!
Gigantyczne zarobki polskich duchownych. Okazuje się, że były biskup polowy Wojska Polskiego Leszek Sławoj Głódź dostaje co miesiąc ok. 10 tys. zł emerytury, a gdy odchodził z wojska na pożegnanie otrzymał... 250 tys. zł odprawy!
Zarobki duchownych pod lupę wzięła "Gazeta Wyborcza". Chodzi przede wszystkim o księży, którzy pracują w wojsku. W Ordynariacie Polowym WP służy 113 duchownych katolickich. Wikary parafii wojskowej zarabia od 3 do 5 tys. zł, a proboszcz już od 5 do 7 tys. W Biurze Ochrony Rzadu kapelan zarabia 5671 zł. Co roku wynagrodzenia dla księży nauczycieli pochłaniają z naszych podatków 1,5 mld zł. No a ile pochłaniają wynagrodzenia duchownych zatrudnionych w szpitalach, mniemam że jeszcze więcej bo i zarobki są większe? Kapelan zatrudniony w szpitalu pobiera pensję równą pensji ordynatora.
Ale na największe apanaże mogą liczyć duchowni ze stopniem generała. Z tytułu emerytury mundurowej Leszek Sławoj Głódź jako były biskup polowy WP otrzymuje 10 tys. zł miesięcznie, a kiedy odchodził ze służby, otrzymał ok. 250 tys. zł odprawy. Duchowny mieszka w wielkiej posiadłości w Gdańsku, gdzie założył sobie nawet hodowlę danieli.
Ciekawe czy Abp Głódź nadal urządza libacje pijackie, i nadal jako ostatni odchodzi od stołu? Tak wysoka odprawa to abp się należała, bo podobno to on wykończył Kwaśniewskiego na Ukrainie.
07 02 2018 Jarosław Kaczyński ostrzega przed pochopnymi decyzjami w sprawie „dochodzenia do prawdy”
Lider Prawa i Sprawiedliwości zdaje się zmieniać front w sprawie przyczyn tragedii jak rozegrała się na lotnisku Siewiernyj w 2010 roku. W rozmowie opublikowanej przez portal niezależna.pl posunął się do stwierdzenia, iż „lepiej powiedzieć, że pewnych rzeczy nie da się ustalić, niż ustalać je z ryzykiem błędu.” Prezes dodał, że „musimy czekać i nie możemy podejmować tutaj żadnych pochopnych decyzji”. Tak skwitował piątkową informację podkomisji smoleńskiej, która podała, że brytyjski ekspert podkomisji Frank Taylor stwierdził, iż w Tu-154M, doszło do wewnętrznej eksplozji. Taylor „upublicznił swoje wnioski, stwierdzając, że bez wątpienia samolot został zniszczony w wyniku eksplozji, jakie miały miejsce najpierw w lewym skrzydle, a potem w kadłubie samolotu Tu-154M w ostatnich sekundach lotu”.
Ponadto Kaczyński stwierdził, że „być może trzeba będzie nawet jeszcze lat, żeby być zupełnie pewnym, co się stało”. Wyraził nadzieję, że na 8. rocznicę będzie można powiedzieć „to, co wiemy, czego nie wiemy, gdzie są te punkty, które są w tej chwili nie do wyjaśnienia”. Zdaniem prezesa całkowicie pewne jest natomiast to, że komisja Anodiny nie miała racji. Źródło: Onet
Kto zmusił pilotów do lądowania? Do wybuchu doszło na pokładzie Tupolewa ale gniewu Kaczyńskiego że nie można lądować. No i w tym zamieszaniu przypadkowo katapultowano fotele pary prezydenckiej. Nie wierzę w to że te fotele nie posiadały ładunków pirotechnicznych. Fakty za tym przemawiają pierwsze informacje mówiły o uratowaniu się trzech osób w tym.....Ile jeszcze publicznych pieniędzy zeżre ta obłąkana komisja smoleńska pod dowództwem szalonego Macierewicza?

08 02 2018 „Rzeczpospolita": 129 prezesów i wiceprezesów sądów straciło posady w ciągu pół roku.
Od sierpnia 2017 roku 66 prezesów i 63 wiceprezesów sądów powszechnych zostało odwołanych ze swoich funkcji - "Rzeczpospolita" podsumowuje kadrowe zmiany, przeprowadzone przez Zbigniewa Ziobrę.
- To nie była żadna czystka - mówi wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak. Argumentuje on, że prezesów i wiceprezesów sądów jest ponad 700. Według niego wymiana ponad stu nie jest "czystką".
Prezes stowarzyszenia, Krystian Markiewicz uważa z kolei, że skala wymiany kadr w sądach jest duża. Boli go także, że część sędziów zajmując nowe stanowiska, opuszcza szeregi Iustitii.
"Rzeczpospolita" przypomina, że wymiana sędziów stała się możliwa dzięki zmianie w prawie, która weszła w życie 12 sierpnia 2017 roku. Wtedy minister sprawiedliwości zdobył uprawnienia do odwoływania prezesów sądów bez podawania przyczyny.
Ciekawe w czym będą lepsi ci prezesi z nadania Ziobry? Zmiana prezesa nie zmieni pracy sądu tak jak i zmiana dyrektora szpitala jakości leczenia. Sądownictwem w Polsce rządzą adwokaci i dopóki tego skostniałego, przeżartego do szpiku kości układu mafijnego nie zmienimy, sądy pozostaną takie jakie są obecnie. W Polsce wyrok zapada przed rozprawą w zaciszach gabinetów. Jedna pani adwokat powiedziała mi, że do sądu nie idzie się po sprawiedliwość lecz korzystny wyrok dla siebie. No a ten wyrok zależy li wyłącznie od zasobności mojej kieszeni.
07 02 2018 Włodzimierz Cimoszewicz: Polacy brali udział w Holokauście.
Były premier pytany o to, czy Polacy brali udział w Holokauście, odpowiada: "oczywiście, że brali". - Mówić trzeba o tym otwarcie i uczciwie. Dzisiejsze pokolenie nie jest za to odpowiedzialne. Jeśli jednak milczy lub kłamie, to stwarza swoją własną odpowiedzialność i podważa swoją wartość moralną - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Włodzimierz Cimoszewicz.
Zdaniem byłego szefa MSZ "antysemityzm był i pozostaje w naszym kraju endemiczny". - Różnice dotyczą tylko jego natężenia i jawności w różnych okresach. (...) - Jedwabne nie było jedyne. Na Podlasiu mordowano i grabiono w wielu miejscach. Szmalcowników ograbiających Żydów i osoby im pomagające były dziesiątki tysięcy - zaznacza, przypominając także, że wielu Polaków ratowało Żydów. - Wszyscy mamy obowiązek pamiętać o tych bohaterskich ludziach, ale nie wolno nam ich bohaterstwem zasłaniać zbrodni i podłości znacznie liczniejszej grupy Polaków - dodaje.  Źródło wiadomości.onet.pl
Towarzysz Cimoszewicz tak użala się nad Żydami morowanymi przez Polaków, a zapomina, że  Żydzi też mordowali Polaków! Jest około 20 tysięcy Sprawiedliwych Wśród Narodowych Świata, wśród nich blisko 7 tysięcy dla Polaków. Dlaczego zatem Yad Vashem brakuje drzewa dla Polski? Czy zna ktoś chociaż jednego Żyda który w czasie II wojny światowej uratował Polaka z jego rodziną? Dlaczego w Polsce tak nie lubimy Żydów? Ojciec opowiadał mi jak pożyczył od Żyda 10 zł i oddał mu 30 zł to nadal był jego dłużnikiem bo on mu wielką łaskę uczynił że pożyczył pieniądze. I zawsze kiedy go w interesach odwiedzał to mu to wypominał. Gospodarzu jam ci wielką łaskę uczynił, a ty dziś na Żyda się wypinasz z innymi interasa robisz, a przecież ja uczciwy, ja Tobie rodzinę uratował.... etc. No i zamiast sprzedać krowę za 100 złotych. Żyd wziął ją za 50.

07 02 2018 MF: STIR - narzędzie do walki z oszustami skarbowymi.
STIR to system teleinformatyczny izby rozliczeniowej stworzony do przetwarzania danych bankowych według określonych algorytmów w celu wykrycia nieprawidłowości świadczących o możliwości dokonania wyłudzeń skarbowych. Banki i SKOK-i muszą przekazywać do STIR informacje o rachunkach otwieranych przez przedsiębiorców oraz przeprowadzanych za ich pośrednictwem transakcjach. Szef KAS będzie mógł zablokować konto na 72 godziny. Na podstawie spływających danych, w oparciu o specjalnie opracowane algorytmy, ma być ustalany wskaźnik ryzyka dokonania wyłudzeń skarbowych. Algorytmy opracowuje izba rozliczeniowa z uwzględnieniem najlepszych praktyk sektora bankowego w zakresie przeciwdziałania wykorzystywaniu go do działalności przestępczej, a także po wzięciu pod uwagę kryteriów ekonomicznych, geograficznych czy przedmiotowych (więcej w ramce). STIR ma dzięki temu automatycznie namierzać "podejrzane" transakcje, np. polegające na dokonywaniu w krótkich odstępach czasu między tymi samymi podmiotami kilkunastu przelewów i przelewów zwrotnych.
Czy znajdzie się jeszcze ktoś taki który zechce prowadzić firmę w Polsce?

06 02 2018 Zbigniew Ziobro odwołał kolejnych prezesów sądów rejonowych.
Po analizie jakości pracy sądów odwołani zostali prezesi Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście, Sądu Rejonowego w Elblągu i Sądu Rejonowego w Braniewie - poinformowało we wtorek Ministerstwo Sprawiedliwości.
"Trwająca w MS analiza szerokiego zakresu czynników wpływających na całościową ocenę jakości pracy sądów powszechnych oraz przegląd ewidencji spraw i podstawowych wskaźników za pierwsze półrocze 2017 r. wykazały niską efektywność w sądach rejonowych w: Warszawie, Elblągu i Braniewie" - zaznaczono w komunikacie resortu.
Ciekawe w czym będą lepsi ci prezesi z nadania Ziobry? Zmiana prezesa nie zmieni pracy sądu tak jak i zmiana dyrektora szpitala jakości leczenia. Sądownictwem w Polsce rządzą adwokaci i dopóki tego skostniałego, przeżartego do szpiku kości układu mafijnego nie zmienimy, sądy pozostaną takie jakie są obecnie. W Polsce wyrok zapada przed rozprawą w zaciszach gabinetów. Jedna pani adwokat powiedziała mi, że do sądu nie idzie się po sprawiedliwość lecz korzystny wyrok dla siebie. No a ten wyrok zależy li wyłącznie od zasobności mojej kieszeni. 
05 02 2018 Ambasador Izraela ujawnia, co się stanie, gdy Duda podpisze ustawę o IPN. "Nie będzie spotkań"
– Nawet nie apeluję, nie chcę mówić prezydentowi, co ma robić, ale wiem, jaka będzie reakcja. Nie ma sensu spotkania z dwoma grupami, jeśli wszystko będzie skończone – mówił w Radiu ZET ambasador Izraela Anna Azari.
Przedstawiciele władzy w Polsce zbyt dużo mówią o nowelizacji ustawy o IPN i za bardzo się tłumaczą za nie swoje grzechy przez co znaleźli się w Kaczym Dołku. Branie sobie tego co ktoś mówi o Tobie zbyt mocno do serca zawsze kończy się tragicznie. Z tymi obozami śmierci trzeba troszkę poluzować. Przecież ta ustawa nic ale to nic zmieni, no bo jak tu ukarać obywatela innego państwa nieprzebywającego na terytorium Polski?
Czy nas mordowano czy my mordowaliśmy jakie to ma znaczenie po ponad 70 latach? W tym sporze nie chodzi o nowelizację ustawy o IPN, holokaust, tylko Żydzi mieszkający poza Polską oczekują poprawek pozwalających im na skorzystanie z odszkodowań. Domagają się zwrotów w naturze lub rekompensat za utracone kamienice, a nawet lasy, pola czy nieruchomości przemysłowe. Ostatecznie może chodzić nawet o bilion złotych. Kawał: Był sobie Polak, Niemiec, i Żyd. Żyd mieszkał sobie w kamienicy, ale przyszedł Niemiec i ją zburzył. Polak ją odbudował za swoje pieniądze. Żyd wziął zadośćuczynienie od Niemca teraz chce od Polaka. Aha to nie kawał to prawda. 
04 02 2018 Bogdan Zalewski z RMF fantazjuje, że Żydzi przyniosą Polsce totalną zagładę. Został zawieszony.
O jakie treści chodzi? Oto parę próbek:
Ryzykując przesadną wzniosłością, dodam: jesteśmy na wojnie z Żydami być może już po raz ostatni. Stawką tej śmiertelnie groźnej batalii być może nie będzie totalna fizyczna Zagłada naszego narodu. Wierzę w to, że czasy rozbiorów Rzeczypospolitej i epoka holocaustów (ormiańskiego, żydowskiego, kambodżańskiego) jest już za nami. Jednak zagrożenie nadal pozostaje śmiertelne. Możemy jako państwo znaleźć się w absolutnej izolacji, która wyczerpie całkowicie nasze siły cywilizacyjne, aż do anihilacji. Moim zdaniem należy to Polakom uświadamiać, pracować nad rozwojem narodowego ducha: dumy i walki.”.
„Polacy, którzy chcą słusznie ściągnąć od Niemców odszkodowania za materialne i ludzkie straty, wywołali z obu półkul swojego odwiecznego wroga czyli Żydów- i tych amerykańskich polakożerców i tych bliskowschodnich ssaków, którzy nienawiść do naszego narodu wyciumkali wraz z mlekiem swoich bardziej wartościowych matek z narodu wybranego. Oczywiście może w tym tkwić żydowski resentyment. Plemię mojżeszowe zawsze uważało się za lepsze od innych, aż do czasu Adolfa Hitlera, który strącił je z piedestału Übermenschów na samo dno Untermenschów. Ale to już przeszła hierarchia”.
Źródło: natemat.pl/wyborcza.pl
W tym sporze nie chodzi o nowelizację ustawy o IPN, holokaust, tylko Żydzi mieszkający poza Polską oczekują poprawek pozwalających im na skorzystanie z odszkodowań. Domagają się zwrotów w naturze lub rekompensat za utracone kamienice, a nawet lasy, pola czy nieruchomości przemysłowe. Ostatecznie może chodzić nawet o. bilion złotych.
A takiego wam wała jak Polska cała, a jak będzie mało to jeszcze kopniaka możecie dostać.
Powinniśmy wreszcie stanowczo powiedzieć, że żadne zadośćuczynienia za przejęty majątek Dekretem Bieruta, i na mocy prawa w wypadku braku spadkobierców nie należy się. No chyba, że dawni właściciele zapłacą za jego utrzymanie przez tyle lat. Poza tym własność przez długoletnie zasiedzenie przechodzi automatycznie na nowych właściciele. To nasi rodzice, dziadkowie i my też odbudowaliśmy ten kraj, ze zniszczeń, pracując za marne grosze, nie po to by teraz tym co przez cały czas balowali w najdroższych restauracjach go oddać. Bezczelność Żydów przekroczyła wszelkie granice opiekujesz się ich majątkiem przez 70 lat,inwestujesz w niego i teraz masz go oddać. Powiesz że to nie Ty tylko Państwo zapłaci. A Ty to kto jesteś jak nie państwo! 
03 02 2018 Macierewicz nie chce się wyprowadzić z siedziby MON.
Wychodzi na to, że Antoni Macierewicz jednak nie do końca przyjął do wiadomości, że został zdymisjonowany. Dalej pojawia się w siedzibie MON przy ul. Klonowej – mieści się tam m.in. Centrum Operacyjne resortu. To tu – w jednym z najbardziej strzeżonych miejsc w Warszawie – odbywały się najważniejsze spotkania urzędującego ministra obrony.
Odbywały, bo nowy szef MON Mariusz Błaszczak postanowił przenieść się z Klonowej do siedziby MON w al. Niepodległości w Warszawie. Na Twitterze napisał, że to… z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. – „To mocno naciągane, to wybieg” – twierdzą informatorzy „Rzeczpospolitej” i mówią, że prawdziwym powodem przenosin Błaszczaka ma być właśnie Macierewicz, który mimo dymisji z Klonowej się nie wyprowadził. – „Docierają do mnie takie informacje” – potwierdził w rozmowie z rp.pl Tomasz Siemoniak, były szef MON za rządów PO-PSL.
Informatorzy dziennika mówią, że Błaszczak nie czuł się dobrze przy Klonowej 1. – „Trudno czuć się dobrze, skoro jego zadaniem jest „odmacierewiczowanie” resortu i niewątpliwie mijanie się na tych samych korytarzach nie musi być przyjemne” – skomentował Siemoniak.
Jak widać Błaszczakowi nie udało się „odmacierewiczowić” dotychczasowej siedziby MON z samego Macierewicza, więc ustąpił mu pola i czmychnął na drugi koniec Warszawy. Źródło: rp.pl
Macierewicz broni jeszcze nie złożył, nadal rękę trzyma na „guziku”.

03 02 2018 Granice wolności rybki akwariowej

Wolność słowa jest wartością fundamentalną dla każdego demokratycznego kraju, a w ogromnej większości systemów prawnych jest to wolność absolutna. Ramy dla tej wolności wyznaczają w Polsce regulacje konstytucyjne i prawnokarne, zakazujące propagowania treści rasistowskich, ksenofobicznych i antysemickich.(...) Zdaniem wielu nakładanie ograniczeń na wolność publikacji za pomocą środków prawa karnego może być dla społeczeństwa demokratycznego przedsięwzięciem ryzykownym. Zakwestionowany przed Trybunałem Konstytucyjnym przez Rzecznika Praw Obywatelskich nowy przepis ustawy o IPN, który kryminalizuje - jako szkalowanie narodu polskiego - wypowiedzi pomawiające Polaków o udział w zbrodniach nazistowskich lub komunistycznych, zdaje się być przekroczeniem tej nie zawsze łatwo uchwytnej granicy. Chodzi tu (...) o wyznaczanie granic publikacji wyników ewentualnych badań naukowych. (sic!-cyb).W ten sposób bowiem publikacje (...) o skali poparcia społecznego dla systemu stalinowskiego mogą się okazać aktem przestępczym.(...) muszę przyznać, że bliższe mi jest stanowisko prezentowane konsekwentnie przez Niemcy, domagające się wprowadzenia w regulacji europejskiej kryminalizacji nadużycia wolności słowa, (w tym publicznego zaprzeczania zbrodni Holocaustu).
Czy możemy sobie pozwolić na komfort pełnej wolności słowa ? - pyta dramatycznie profesor i odpowiada - Nie sądzę !
Prawo, które nie działa, jest bardziej destrukcyjne niż jego brak ! - peroruje - nie widać determinacji w reakcji organów ścigania na porażające treści upowszechniane z zadziwiającą konsekwencją przez niektóre media informujące o składzie etnicznym osób które negocjowały układ Okrągłego Stołu. A propos tego ostatniego wystąpienia - niech za komentarz wystarczy fragment uzasadnienia prokuratora z października  2005 r. o odmowie wszczęcia postępowania karnego przeciwko autorowi tej wypowiedzi : "Jedynie ogólnikowo wskazano, że z powodu rzekomej dominacji żydów w życiu publicznym doszło do upadku wszelkich zasad w życiu publicznym, bez precyzowania zasad, o jakie chodzi". - Napisał w poczytnym tygodniku prof. Marek Safian. Źródło: niepoprawni.pl 
31 01 2018 "Sami kalamy swoje gniazdo”. Prof. Stanisław Obirek, były jezuita, o echu marca 1968 roku w retoryce ludzi prawicy.
Czy Episkopat powinien zabrać głos w sprawie fali antysemityzmu, jaka wylała się na polskiej prawicy po skrytykowaniu przez Izrael zapisów nowej ustawy o IPN? – Być może cała sytuacja spowoduje, że doczekamy się głosu Kościoła, który podejmie się oceny obecnych stosunków chrześcijańsko-żydowskich. Może ludzie usłyszą z ambon, że dzisiaj głoszenie antysemickich haseł jest głęboko niechrześcijańskie, nieewangeliczne i niegodne bycia katolikiem? – zastanawia się w rozmowie z naTemat prof. Stanisław Obirek, teolog i były jezuita, który naukowo zajmował się m.in dialogiem międzyreligijnym i konsekwencjami Holokaustu. Ale sam w to wątpi.
Prof. Stanisław Obirek: Rozmawiamy trzy dni po rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, po Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holocaustu. Pani ambasador Izraela Anna Azari w Oświęcimiu w obozie ustosunkowała się do znowelizowanej przez Sejm ustawy o IPN i wskazała, co niepokoi jej rodaków. Potem ruszyła ta lawina oświadczeń, zaproszeń na spotkania, także te na najwyższym szczeblu. Sądzę, że to jest zbyt świeża sprawa, żeby Episkopat miał szanse się wypowiedzieć na ten temat, bo sytuacja jest dynamiczna. 
Ale zostawmy tą sferę polityczną czy dyplomatyczną. Bardzo niepokojące są echa tego konfliktu. W mediach pojawiają się jakieś kalki jakby żywcem przeniesione z marca 1968 roku, budzone są znowu demony antysemityzmu. Znani dziennikarze używają retoryki, która woła o pomstę do nieba. Wylało się jakieś nacjonalistyczne szambo. Może Episkopat mógłby to jakoś uspokoić? Źródło naTemat.pl
Od dziadów do dziada. Rok 1968 do boju rusza polska inteligencja zbulwersowana cenzurą Dziadów, a robotnicy stoją z boku i się śmieją. Efektem ubocznym jest zezwolenie ówczesnych władz na wyjazd do Izraela tym którzy tego chcieli. Rok 1970 robotnicy ruszają do boju bo rząd wprowadza podwyżki, a inteligencja stoi z boku i się śmieje. Dopiero Radom staje się wspólną walką ale nie na długo, bo wkrótce usłyszymy „Spieprzaj dziadu” „Zamknijcie zdradzieckie mordy”. Chciałbym wszystkim przypomnieć szczególnie Ekscelencjom z Organizacji Żydowskich, że stolicą Polski jest Warszawa i tam ma siedzibę polski rząd, parlament, senat etc. wybrane w demokratycznych wyborach. I jak wybrana władza uchwali tak ma to być przestrzegane. Pewnie, że może to komuś nie podobać się, ale żeby z tego powodu rwać szaty? Teraz tylko trzeba surowo i bezwzględnie egzekwować ustawę. Oczekuję, że ambasador Izraela Anna Azari zostanie wydalona z Polski, a Jaira Lapida zostanie ukarany. Powiedziało się a to teraz trzeba powiedzieć be. 
30 01 2018 „Wzięli sądy, teraz chcą zawłaszczyć uczelnie”
Projekt tzw. ustawy Gowina – przez niego samego nazywany „Konstytucją dla nauki” – wywołuje duże zaniepokojenie środowiska akademickiego. Jednym z pomysłów, zapisanych w projekcie jest wprowadzenie tytułu profesora uczelnianego. – „Takie osoby nie musiałby mieć habilitacji, by tytuł profesora uzyskać. To jest prosta droga do nagradzania zasłużonych dla obecnej władzy tym stanowiskiem. Widzę, że wracamy do praktyki docentów marcowych, to jest po prostu przerażające”– powiedział w rozmowie z onet.pl prof. Jarosław Płuciennik z Katedry Teorii Literatury Uniwersytetu Łódzkiego.
Według prof. Małgorzaty Niewiadomskiej-Cudak z Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Warszawie, „Konstytucja dla nauki” na celu tylko jedno: wymianę elit. – „Nadawanie tych „profesur uczelnianych” będzie doskonałym narzędziem do promocji „swoich”. A ci „nieswoi” będą musieli odejść. Temu służyć ma, między innymi, obniżenie wieku emerytalnego dla wykładowców. Dotąd było to 70 lat, obecnie akademicy będą musieli odchodzić, gdy skończą lat 65. To jest absurdalne, bo w środowisku naukowym osoby 65-letnie mają przed sobą jeszcze mnóstwo do napisania i do zbadania, to są często wybitne umysły, a minister chce się ich z uczelni pozbywać. Cel jest oczywisty – to element szerszego programu „wymiany elit” – twierdzi prof. Niewiadomska-Cudak. Zdaniem naukowców, „Konstytucja dla nauki” kompletnie nie przystaje do naszych czasów. – „Ta ustawa jest archaiczna mentalnie. To raczej powrót do PRL-u, z nadzorem państwa nad nauką. Przedstawia się ją jako nowoczesną i odpowiadającą na wyzwania chwili, a nie zauważa ona dwóch podstawowych wyzwań obecnych czasów, czyli globalizacji i digitalizacji” – uważa prof. Płuciennik. I podsumowuje krótko: – „Wzięli sądy, teraz chcą zawłaszczyć uczelnie”.
Źródło: onet.pl
Pamiętam czasy „inżynierów” na zakładach, którzy mieli tak zwana małą maturę, i o dziwo co niektórzy radzili sobie całkiem nieźle. Ale czego wymagać od kameduły Gowina, dużo młodszy ode mnie a wygląda na dużo starczego. Widocznie życie bardzo go sponiewierało, wino kościelne nie wszystkim służy.

30 01 2018 Premier próbuje łagodzić konflikt. 
Burza wokół przyjętej przez Sejm nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Przypomnijmy, że zakłada ona kary za przypisywanie Polakom współodpowiedzialności za zbrodnie nazistów.
Przyjęciu ustawy sprzeciwiają się najmocniej władze Izraela. To dlatego premier Mateusz Morawiecki rozmawiał telefonicznie z premierem Izraela Beniaminem Netanjahu. - Podkreśliłem, że państwo polskie było napadnięte i okupowane; nie ma mowy o odpowiedzialności Polski za Holokaust. Jesteśmy otwarci na dialog, chcemy rozmawiać i badać prawdę historyczną - powiedział Morawiecki, cytowany przez TVP Parlament. Podczas rozmowy ustalono, że zespoły ekspertów z obu krajów spróbują osiągnąć porozumienie, jeśli chodzi o kształt przepisów.
A co nas to obchodzi czy organizacje żydowskie są zadowolone z tej nowelizacji ustawy?Polska jest krajem suwerennym i ma prawo mieć swój kodeks karny.  Jest około 20 tysięcy Sprawiedliwych Wśród Narodowych Świata, przyznanych tyle medali, wśród nich blisko 7 tysięcy dla Polaków. Dlaczego zatem Yad Vashem brakuje drzewa dla Polski?
Dlaczego tak w Polsce nie lubimy Żydów? Bo każdy Polak dla Żyda to są duże pieniądze. Rodzice tak mi o nich opowiadali: Pożyczysz od Żyda 100 złotych oddasz mu 300 ale i tak będziesz mu dłużny, bo zrobił ci wielka łaskę, że ci pożyczył. Oszukiwali sprzedając Polakom barachło za towar najwyższej jakości.
Skąd bierze się światowy antysemityzm? Czy Henry Ford, legendarny producent samochodów, znalazł na to odpowiedź?: „Żydowskim talentem jest życie z ludzi, nie z ziemi, ani z produkcji, ale z ludzi. Niech inni uprawiają ziemię, żyd, jeśli będzie w stanie, będzie ciągnął zyski z rolnika. Niech inni zajmują się handlem i przemysłem; żyd będzie eksploatował owoce ich pracy. To jego szczególny talent. Jeśli użyjemy tu słowa „pasożytniczy” do opisania go, to będzie to trafne określenie.”
Żydowska nacja jest jedyną która posiada sekrety pozostałych, nie ma na świecie rządu tak im poddanego jak w Ameryce. Amerykanie są (znani jako) wstrętni, chciwi, okrutni ludzie. Dlaczego? Ponieważ żydowska władza-pieniądz jest tutaj skoncentrowana. –Henry Ford „Międzynarodowy żyd”.

29 01 2018 Ojciec Tadeusz Rydzyk znów dostał miliony. Tym razem za pieniądze podatników położy rury i będzie na tym nieźle zarabiał.
Na dokończenie tej inwestycji Tadeusz Rydzyk czekał ponad dziesięć lat. W sumie w jego geotermalny projekt od początku rządów Prawa i Sprawiedliwości wpompowano już prawie 30 milionów złotych. Teraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, podlegający ministerstwu środowiska, przeznaczył na ten cel ponad 12 milionów złotych. Jak mówi "Super Expressowi" Sławomir Kmiecik, rzecznik prasowy tej instytucji, na położenie rur z wybudowanej już ciepłowni do szkoły przyznano dotację w wysokości 4 mln zł. Kolejne 8,3 miliona przyznano na ułożenie ponad pięciokilometrowego odcinka rur, który pozwala na podłączenie się do miejskiej sieci ciepłowniczej. I tu zaczyna się prawdziwy biznes.
Jak twierdzi tabloid, mieszkańcy Torunia ojcu dyrektorowi będą płacili za ciepło kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. – Ta inwestycja zapewni ojcu dyrektorowi miliony na długie, długie lata – przyznaje polityk PiS, który w rozmowie z "SE" chce zachować anonimowość. To jeden z ostatnich etapów uruchomienia kolejnego interesu toruńskiego redemptorysty. Przypomnijmy, od początku rządów Zjednoczonej Prawicy, fundacje będące we władaniu Tadeusza Rydzyka dostały około 60 milionów złotych. A to zapewne jeszcze nie koniec. Źródło: natemat.pl
O Rydzyk na premiera Polski!
Twój rachunek sumienia: Bezdomny podarował o Rydzykowi dwa auta. A CO TY BYŚ DAŁ OJCU DYREKTOROWI?
Rachunek sumienia o Tadeusza: Zaprawdę powiadam Wam, wyciągnął ku mnie kluczyki swe i rzekł: Bierzcie i jedźcie.
Bogatemu to i byk się ocieli a kogut znosi złote jajka.
28 01 2018 Bezwarunkowy dochód podstawowy zastąpi socjalne wsparcie państwa.
Zmieniająca się rzeczywistość oraz postępująca automatyzacja, wywiera coraz większy wpływ na rynek pracy w tym i na wynagrodzenia. Już dzisiaj dużo zadań przejęły maszyny, a w przyszłości ich udział będzie jeszcze większy. Rozwój automatyki skutkował będzie tym, że praca człowieka stanie się mniej potrzebna. Konieczne może się okazać wprowadzenie nowych sposobów dystrybucji dochodu w społeczeństwie. Jednym z nich może być bezwarunkowy dochód podstawowy (BDP).
W XX wieku robotyzacja dotyczyła przede wszystkim przemysłu. Prace fizyczne zaczęły wykonywać coraz bardziej wyspecjalizowane maszyny. Otworzyło to drogę do powstawania nowych zawodów związanych z projektowaniem, produkcją i obsługą tego typu maszyn. Następowała więc ewolucja miejsc pracy. Na miejscu starych zawodów powstawały nowe. Zapotrzebowanie na pracę nie ulegało jednak zmniejszeniu. 
Współczesna automatyzacja poszła o wiele kroków dalej. Dzisiaj technologia powoduje, że człowiek jest zastępowany przez maszyny w takich obszarach jak sprzedaż, obsługa klienta czy nawet prace twórcze. Według badań w samych tylko Stanach Zjednoczonych, w przeciągu 20 lat, około 45 proc. stanowisk zostanie zautomatyzowanych (Rutkin, 2013). Skutkiem tego będzie nie ewolucja miejsc pracy, lecz faktyczne zastępowanie człowieka przez maszynę. O ile to zjawisko jest pozytywne dla ludzkości (człowiek będzie musiał mniej pracować), to niesie ono za sobą konsekwencje związane z podziałem dochodu. Malejące zapotrzebowanie na pracę spowoduje, że część populacji stanie się przymusowo bezrobotna i wykluczona z rynku pracy. Dochód przejmowany będzie przez właścicieli maszyn, na które pozwolić będą sobie mogli tylko najbogatsi. Podział na biednych i bogatych będą się więc pogłębiał. Próbą rozwiązania tego problemu społecznego może być bezwarunkowy dochód podstawowy.
Automatyzacja, maszyny zastępują ludzi, zatem powinniśmy coraz to mnie pracować i wcześniej przechodzić na emerytury. To jest logiczne i ze wszech miar słuszne twierdzenie. Zatem dlaczego tak się nie dzieje? Bo wielcy tego świata chcą dominować nad całymi narodami, armiami niewolników, którzy będą zaspakajać ich każdą zachciankę. W tym celu tworzy się armie pasożytniczych urzędników byle tylko nie dać odrobiny wolności i samodzielności zdecydowanej większości ludzi na świcie.
27 01 2018 Korwin-Mikke załatwił sobie 3,5 tys. zł emerytury.
A poza tym sądzę, że Unia Europejska musi być zniszczona - w ten sposób Janusz Korwin- Mikke zwykł kończyć swe przemówienia przed Parlamentem Europejskim. Europoseł uznawany za jednego z największych wrogów Unii zostawia Brukselę i chce wrócić do polskiej polityki. Ale znienawidzona Unia zapewni mu nie lada dodatek! Emeryturę w wysokości ok. 3,5 tys. zł miesięcznie!
Przez ponad 3,5 roku na posadce europosła Korwin-Mikke nie tylko szokował kolegów z ław, lecz także zarobił łącznie ponad 1,3 mln zł!!! A to nie wszystko. Zgodnie z przepisami za każdy przepracowany rok europarlamentarzyści mają prawo do unijnej emerytury. Jej wysokość to 3,5 proc. rocznej pensji za każdy pełny przepracowany rok. To oznacza, że Januszowi Korwin-Mikkemu przysługuje świadczenie ponad 3,5 tys. zł. Gdyby wytrwał do końca pięcioletniej kadencji, dostałby prawie 6 tys. zł! To świadczenie jest wypłacane po ukończeniu 63 lat.
Lecz na biednego nie trafiło - z majątkiem wynoszącym ponad 8 mln zł JKM jest najbogatszym europosłem. - Wiem, że w Polsce nie zarobię tyle co w Brukseli, ale nic mnie to nie obchodzi. Mam za co żyć. A o emeryturze i odpoczynku nie myślę. Jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia! Znudził mi się Parlament Europejski - mówi nam polityk. W Polsce planuje wystartować w wyborach na prezydenta Warszawy. Źródło: se.pl
Korwin- Mikke prezydentem Warszawy, chyba tej leciwej co stoi na skupie złomu. Pasowałby do niej z tą muszką. Chciałby tylko jednego by razem z Macierewiczem w dyskusję się wdali. A jeszcze gdyby przyłączyli się Niesiołowski, Staniszkis i Olejnik to takiego show świat jeszcze nie widział.

26 01 2018 Sasin: Pomnik Lecha Kaczyńskiego nie przed 10 kwietnia

Pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego na 10 kwietnia nie zostanie postawiony. Sasin tłumaczy, że sam konkurs w tym przypadku nie został rozstrzygnięty, a w konsekwencji projekt, który ostatecznie wybrał komitet jest trudny w realizacji.
"Pomnik Ofiar Katastrofy to są bloki kamienne zestawione w symboliczny trap samolotu, a tu mamy do czynienia z odlewem z brązu. Sam odlew trwa bardzo wiele tygodni. Chociażby z tych technologicznych problemów powstanie tego pomnika na 10 kwietnia nie jest możliwe" - dodał.
Zapowiedział jednak, że 10 kwietnia Komitet chciałby wmurować kamień węgielny pod pomnik prezydenta L.Kaczyńskiego. "Tak, żeby można było powiedzieć, że proces budowy się rozpoczął i będziemy chcieli jak najszybciej ten proces zakończyć" - podkreślił Sasin.
"Dzisiaj sobie wyobrażam, a to jest wstępne założenie, że 100-lecie niepodległości byłoby dobrym momentem, żeby ten pomnik odsłonić. To z resztą miałoby swoje dodatkowe, pozytywne przesłanie. Pokazywałoby pana prezydenta w dużo szerszym aspekcie, nie tylko katastrofy smoleńskiej, ale tych dokonań, które doprowadziły go aż do funkcji prezydenta RP, które swój początek miały jeszcze w czasach komunizmu, kiedy był jednym z najważniejszych działaczy opozycji antykomunistycznych, czyli można powiedzieć - jednym z twórców niepodległego państwa polskiego. Dlatego ta data bardzo mi się podoba" - powiedział polityk.Czy Kaczyński dotrzyma słowa i 10 kwietnia będzie to już ostania męczennica narodowa? Jak zostaną zdelegalizowane organizacje faszystowskie to nie będzie już takich tłumów na Krakowskim Przedmieściu, nie będzie też okrzyków Jarosław! Jarosław! Jarosław! Hip hip hura! Nic tylko usiąść i płakać. 
25 01 2018 Janusz Korwin-Mikke rezygnuje. W Europarlamencie zastąpi go Dobromir Sośnierz
Prezes partii Wolność poinformował na konferencji prasowej w Katowicach, że rezygnuje z mandatu europosła i wraca do krajowej polityki. W jego miejsce w ławach w Strasburgu zasiadał będzie Dobromir Sośnierz.
Wracam do polskiej polityki! W Brukseli marnowałem potworną ilość czasu, a ja chcę go wykorzystać jak najlepiej, bo w Polsce dzieje się bardzo źle - powiedział lider partii Wolność. Korwin-Mikke przekonywał, że czuje się w Brukseli jak na wygnaniu i dlatego postanowił wrócić do Polski. - Człowiek, który jest w Brukseli nie jest w Polsce szanowany, i słusznie zresztą, nikt się z kimś takim nie liczy. Znacznie ważniejsi są ludzie, którzy działają w kraju - powiedział.
Wygląda na to, że będę musiał kandydować na prezydenta Warszawy. Decyzja jeszcze nie zapadła, ale być może będę musiał.
Na te wybory będą skierowane wszystkie kamery - powiedział Korwin-Mikke. Wolność ma wystartować w wyborach samorządowych ze wspólnych list wraz z ugrupowaniem Pawła Kukiza. Obaj politycy rozmawiali już na ten temat w tym miesiącu. 
Korwin- Mikke prezydentem Warszawy, chyba tej leciwej co stoi na skupie złomu. Pasowałby do niej z tą muszką. Chciałby tylko jednego by razem z Macierewiczem w dyskusję się wdali. A jeszcze gdyby przyłączyli się Niesiołowski, Staniszkis i Olejnik a Kukiz by im kołysanki śpiewał to takiego show świat jeszcze nie widział. 
24 01 2018 Odpowiedź neonazistów na materiał "Superwizjera". Niebywałe żądania
Organizatorzy Festiwalu Orle Gniazdo domagają się od stacji miliona złotych odszkodowania. "Zostały naruszone nasze dobra osobiste" - czytamy w oświadczeniu zamieszczonym na ich stronie.
"Materiał został opublikowany nielegalnie oraz opatrzony kłamliwym, niezgodnym z prawdą komentarzem" - brzmi oświadczenie organizatorów Festiwalu Orle Gniazdo. Podkreślają, że od wielu lat "budują silną, polską scenę tożsamościową i patriotyczną" Fundacja stanowczo odcina się od nazistowskich powiązań. Zapowiada podjęcie kroków prawnych nie tylko wobec TVN-u, ale też innych mediów publikujących "materiały w sposób nielegalny". Oprócz miliona zł. odszkodowania zamierzają również zgłosić sprawę do Rady Etyki Mediów i KRRiT. Żródło wiadomości.wp
Czas zająć się Superwizjerem. Ta bezczelna, antypolska prowokacja, w której nielegalnie podglądano niewinną zabawę grupy patriotów, musi się spotkać z surową reakcją. Prawo do prywatności jest świętym prawem obywatelskim, a mężowie stanu jak pan Rybak, Międlar, Winnicki oraz ich przyjaciele mają prawo do spokojnej zabawy czczącej urodziny byłego kanclerza Niemiec. Zaczyna się tak niewinnie. Prokuratura w Białymstoku uznała swastykę za powszechny symbol szczęścia i odmówiła wszczęcia postępowania. Szkole w Jarostach nadano imię żony nazisty. Czy żona nazisty to dobry patron dla szkoły w Jarostach? Czołowi przedstawiciele władz polskich mówią o rzezi wołyńskiej, że to mały incydent który nie może zaważyć na stosunkach z Ukrainą. To takie mniej ważne ludobójstwo. Pojawiają się obrońcy krzyża smoleńskiego. Rodzi się Kaczyzm taki sam totalitaryzm jak faszyzm czy komunizm.  No co jeszcze czekamy kiedy zaczną bić i palić z błogosławieństwem Rydzyka i Kaczyńskiego?

24 01 2018 Tego nie pokazał TVN. Neonaziści nawoływali do zabicia Tuska
W materiale Superwizjera TVN pominięto bardzo mocny fragment materiału, jaki zarejestrowali dziennikarze, którzy przeniknęli do środowiska polskich neonazistów. W czasie koncertu ze sceny nawoływano do zabicia szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Tożsamość osoby, która wypowiadała te słowa, została ustalona, a materiał trafi do prokuratury. Źródło: wiadomosci.wp.pl
No i patrzcie ulubione diabełki o Rydzyka i prezesa Kaczyńskiego, Pierwsza Brygada Kadrowa, kompania honorowa wszystkich demonstracji, marszów patriotycznych zostaje zdelegalizowana. No i co dalej, co z przywódcami zostaną skazani czy medalami nagrodzenie? Odrodzenie faszyzmu w Polsce zawdzięczamy Kaczyńskiemu, Rydzykowi i Macierewiczowi, którzy to stali się ojcami chrzestnymi dla faszystowskich organizacji. Na fałszu zbudowali oni piekło. To dzięki nim narodziła się religia smoleńska z opętanymi fanatykami, którym co chwila ktoś z tej trójki dawał powody do nienawiści inaczej myślących. Zrodził się Kaczyzm taki sam totalitaryzm jak faszyzm czy komunizm. Totalitaryzm Kaczystów nie oznacza jeszcze więzień, represji, sankcji itd., ale zmianę społeczeństwa przez państwo, dlatego w naszym kraju zapanowała tyrania kłamców i głupców.
Z archiwum: 21 09 2017 Od faszyzmu do kaczyzmu! Autor Magdalena Środa
Gdy już mi się wydaje, że jest bardzo źle, że gorzej być nie może, że polska polityka i "narodowe" media osiągnęły dno, że język nienawiści znów się ubogacił, że poziom wzajemnej niechęci ludzi osiągnął najwyższy z możliwych pułapów, zaglądam na strony "Polski Niepodległej". Czegoś równie plugawego, nasyconego nienawiścią, pogardą, oszołomstwem i prymitywizmem, wszelako wydawanego pod hasłem "Boga, honoru i ojczyzny", nie tylko nie sposób sobie wyobrazić, ale i znieść myśli, że ktoś to dobrowolnie czyta. Zgromadzony tam jad zatopiony jest w patriotycznych obrazkach i reklamach (np. patriotycznej odzieży). Biało-czerwonego tam tyle ile nienawiści i pogardy. Jeśli chronimy uczucia religijne prawem, to czy nie powinniśmy jakoś chronić naszego patriotyzmu, przed taką ohydą? Nawet wtedy jeśli służy ona do pokazania, że to, co się dzisiaj dzieje jeszcze nie jest dnem i może być gorzej. 
23 01 2018 W obecnych czasach na ucieczkę przed prawem nie ma lepszego miejsca, jak Senat.
„Tak jak dla biznesmena, który nie chce płacić podatków, wyśnioną krainą jest raj podatkowy, tak dla polityka podejrzanego o powoływanie się na wpływy, rajem okazał się być Senat. W tej sytuacji „być senatorem”, nabrało nowego znaczenia – bycia bezpiecznym od wymiaru sprawiedliwości”
Podsumowując wynik głosowania w Senacie, parlamentarzyści „pokazali Prezesowi gest Kozakiewicza manifestując tym samym niespotykaną odwagę. Co do nas, wolelibyśmy by podobną odwagą i wyobraźnią wykazywali podczas głosowań nad ustawami zmieniającymi ład konstytucyjny. Niestety, w tej sprawie jest już pozamiatane. Dzięki ich głosom” Źródło: koduj24.pl

23 01 2018 Niezależna.pl: Ks. Jegierski domaga się zwrotu pieniędzy od Kornela Morawieckiego

Założyciel fundacji "SOS dla życia" ks. Tomasz Jegierski zarzuca marszałkowi-seniorowi i liderowi koła Wolni i Solidarni Kornelowi Morawieckiemu, że ten nie chce oddać prawie100 tys. zł, które pożyczył od fundacji. "To szantaż i próba zniesławienia" - odpowiada Morawiecki. Sprawę opisuje portal niezależna.pl. Teraz o księdzu zrobiło się głośno - bo jak ustalił portal niezależna.pl - domaga się on do Kornela Morawieckiego zwrotu 96 tys. zł, które miał mu pożyczyć w 2013 r. na działalność stowarzyszenia "Solidarność Walcząca". 
Odejście Macierewicza poprzedziła próba gry aktami komunistycznych służb specjalnych. Były szef MON chciał obciążyć Mateusza Morawieckiego i jego ojca Kornela. Czy to dopiero początek tego co posiada w swych szafach Macierewicz?

23 01 2018 Patryk Jaki złożył wniosek o "delegalizację neonazistów"

Wiceminister sprawiedliwości zapowiedział rano, że jeśli śledztwo dowiedzie łamanie prawa przez organizację "Duma i Nowoczesność", to złoży wniosek o delegalizację tego stowarzyszenia. Kilka godzin później, po zatrzymaniu trzech członków organizacji, poinformował na Twitterze, że wniosek został już złożony.
To jest tylko jedna organizacja faszystowska a co z pozostałymi ONR, Młodzież Wszechpolska, Kluby Gazety Polskiej ? No i co z Ojcami Chrzestnymi faszystowskich organizacji w Polsce, o. Rydzykiem i Jarosławem Kaczyńskim panie towarzyszy Jaki? Na fałszu zbudowane jest piekło. Zaczyna się tak niewinnie. Prokuratura w Białymstoku uznała swastykę za powszechny symbol szczęścia i odmówiła wszczęcia postępowania. Szkole w Jarostach nadano imię żony nazisty. Czy żona nazisty to dobry patron dla szkoły w Jarostach? Autorka książki Elisabeth Asbrink ujawnia że założyciel słynnej sieci sklepów IKEA Ingvar Kamprad, jeden z najbogatszych ludzi na świecie, był w czasie II wojny światowej aktywnym nazistą. Ba Kamprad po wojnie utrzymywał kontakty z działającym w organizacjach nacjonalistycznych i neonazistowskich Perem Engdahlem. W 1950 roku Kamprad został zaproszony na jego ślub. Na świecie już mówią o polskich obozach zagłady. Co będą mówili za lat kilkadziesiąt? Więcej na podstronie: Foto szopka 
21 01 2018 Środowiska polskich neonazistów świętowały urodziny Hitlera. Jest reakcja szefa MSWiA i prokuratury
Dziennikarze TVN24 przeniknęli do środowiska polskich neonazistów. Efekty swojego śledztwa zaprezentowali w programie "Superwizjer" TVN. Szef MSWiA Joachim Brudziński zapowiedział interwencję w tej sprawie. Bada ją również prokuratura.
Demonstrację prowadził Jacek Lanuszny, asystent prezesa Ruchu Narodowego, posła Roberta Winnickiego. Lanuszny reprezentuje też stowarzyszenie Duma i Nowoczesność oraz fundację Orle Gniazdo. Duma i Nowoczesność powstała w 2011 roku w Wodzisławiu Śląskim, a najważniejszym wydarzeniem organizowanym przez nie sa mistrzostwa w surwiwalu pod hasłem "Przetrwać, by zwyciężyć". To jednocześnie tytuł albumu neonazistowskiej grupy rockowej Honor z piosenkami o narodowym socjalizmie i Rudolfie Hessie - partyjnym zastępcy Adolfa Hitlera w latach 1933-1941
W maju 2017 r. dziennikarzom udało się dotrzeć na obchody 128. urodzin Adolfa Hitlera, które były organizowane w lesie nieopodal Wodzisława Śląskiego. Nie ujawniający swej tożsamości reporterzy zostali tam zaproszeni przez Mateusza S., pseudonim "Sitas", obecnego szefa stowarzyszenia "Duma i Nowoczesność".
Na zdjęciach w TVN24 widać było rozwieszona na drzewach flagi ze swastykami, a z głośników płynęły nazistowskie marsze wojskowe.
W centralnym miejscu zawisła wielka drewniana swastyka nasączona podpałką do grilla. Po zmroku została podpalona, robiono sobie przy niej zdjęcia, palone były również race. Niektórzy uczestnicy spotkania przebrali się w mundury Wehrmachtu, Mateusz S. w mundur oficera SS. Wychwalali rzekome osiągnięcia Hitlera, nie wspominając, że jest on odpowiedzialny za rozpętanie najstraszniejszej wojny w dziejach i śmierć milionów ludzi. Na koniec wznoszone były toasty "za Adolfa Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę". Częstowano się tortem w kolorach flagi Trzeciej Rzeszy - czytamy na tvn24.pl. Źródło: wiadomosci.dziennik.pl
PiSowi Kaczyńskiego to się podoba, PiS to karmi i tym się żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. Dziś chuligaństwo, bandytyzm powstał z kolan i przybrał patriotyczne barwy przy aplauzie rządzących. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. 
20 01 2018 Oskarżonego o korupcję senatora partii PIS, kumple bronią przed prawem i sprawiedliwością. 
SITWA w Senacie obroniła Koguta. Posłanka PiS na Twitterze napisała: "Koledzy Senatorowie! Co robicie z naszą – Polaków – Dobrą Zmianą?". Pawłowicz argumentowała, że senatorowi nie groziła śmierć, tylko uczciwe postępowanie. Okazuje się, że w Prawie i Sprawiedliwości są święte krowy! Senatorowie stanęli murem za Stanisławem Kogutem z PiS! I to wbrew woli samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego, mimo wniosku prokuratury, nie zgodzili się na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie! A śledczy podejrzewają Koguta o to, że wziął kilkaset tysięcy złotych łapówki! Zwykły Polak by siedział!
Swój swego broni, widocznie takich Kogutów jest więcej w senacie, czy aby tylko tam? Zobaczycie, że Kogut dostanie jeszcze kilkudziesięciu milionowe odszkodowanie, wszak to wielki patriota i bojownik o demokrację. Kogut to taki Jean- ClaudeVan Damme, gdyby tylko kota Kaczyńskiego nie dziobał, to miałby wszystko. Dojna Zmiana towarzysko Pawłowicz to przecież Misiewicze, a teraz dokooptuje do nich szlachta Kogutowa.
W senacie była wielka draka! Co widziałem to opisałem.
Kogut.
Usiadł na grzędzie wysoko i obserwuje
Drobiu swego niby dogląda, niby pilnuje.
Słucha uważnie czy ktoś się nie buntuje.
A co to się dzieje co to się szykuje?
Nie pomniejsze koguty, nie kury
a maleńkie pisklę wszczyna awantury.
Pisklę co nie wiadomo z jakiego kurnika przybyło?!
Kogutowi oko się zaczerwieniło
grzebień się wyprostował, pióro nasrożyło.
Choć janczar – druh kogut stary ostro zaripostował
nic nie wskórał uciekł tam gdzie rak zimował.
Kogut do szturmu wnet przystąpił
z grzędy zeskoczył, skrzydło wyprostował
pazura wystawił ostrego i wściekle zaatakował.
Wnet szybko przystopował
pojął że za bardzo się zagalopował.
Bo u pisklęcia boku niespodzianie stanął
kogut, z kurnika sąsiedniego, z gwardią całą.
18 01 2018 Brakuje milionów na lekarzy, są na kapelanów
Szpitale nie mają na podwyżki dla rezydentów, a lekką ręką wydają 60 mln zł z kontraktów z NFZ na pensje dla kapelanów. Tyle mniej więcej wynosi roczny budżet jednego szpitala!
Pensje księży są poza kontrolą NFZ. Fundusz nie wie, ilu kapelanów zatrudniają szpitale oraz ile wydają na opiekę duszpasterską. Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że placówki realizują ustawowy obowiązek.
- Pacjent ma prawo do opieki duszpasterskiej, a w sytuacji pogorszenia stanu zdrowia lub zagrożenia życia szpital ma obowiązek umożliwić mu kontakt z duchownym jego wyznania - przypomina Milena Kruszewska, rzeczniczka resortu. - Opieka duszpasterska w szpitalach jest potrzebna, ale to jest misja kościoła, a na pewno nie NFZ. Za pracę kapelanów powinna płacić parafia - uważa Marek Ruciński, poseł Nowoczesnej.
Karczewski powiedział do głodujących rezydentów: „Pieniądze nie są najważniejsze, wystarczy pracować dla idei” a powinien to powiedzieć do duszpasterzy zatrudnianych na etatach ordynatorów. Nowy Minister Śmierci Szumowski chce by na salach operacyjnych była obecna Nowa Święta Inkwizycja jako konsylium, które będzie decydować czy operować w imię Boga czy wpierw szatana z ciała chorego wypędzić.

17 01 2018 Siedzibę PiS w Warszawie obrzucono farbą.

Policja bada sprawę incydentu, do którego doszło dziś wieczorem przed warszawską siedzibą PiS, po zakończeniu demonstracji przeciwko zaostrzeniu prawa dot. aborcji. Budynek przy ul. Nowogrodzkiej został obrzucony woreczkami z czerwoną farbą. Policja przesłuchuje jedną osobę.
Ok godz. 20 zakończył się warszawski marsz zwolenników liberalizacji przepisów dot. dopuszczalności aborcji. Pod hasłem "Czarna Środa" marsz przeszedł sprzed siedziby PO, do siedziby Nowoczesnej, a zakończył się przed siedzibą PiS przy ul. Nowogrodzkiej.
Stołeczna policja poinformowała, że w punkcie kulminacyjnym zgromadzenia brało w nim udział około 1500 osób.
Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji powiedział, że już po zakończeniu zgromadzenia doszło do incydentu. - W momencie, kiedy część osób się rozchodziła, kilka osób, które przebywały przed siedzibą PiS, rzuciło w stronę budynku balonikami, woreczkami wypełnionymi farbą. To było około 11 baloników. Sześć z nich w ogóle nie pękło, kilka pękło i uszkodziło elewację przy wejściu do budynku - powiedział Mrozek.
Jak poinformował, jedna osoba została doprowadzona do jednostki policji i policjanci wykonują z nią czynności. Według policji balonikami rzucało kilka osób, policja będzie ustalać tożsamość pozostałych.
Mniemam że tymi woreczkami z farbą rzucali PiSowcy, przecie nikt nie jest kamikadze by samemu zakładać sobie pętle sprawiedliwości na szyję? We władzach PiSu jest tylu byłych SBeków, specjalistów od takich zadym na pokaz. Poparcie dla PiS rośnie a wraz z nim wzrastają ataki na biura poselskie pisowców, coś mi tu nie pasuje. Czyżby Kaczyński chciał wywołać wojnę domową i krwawo ją stłumić, wszak od stanu wojennego tylko o tym marzy? 
16 01 2018 Antoni Macierewicz zostanie drugą osobą w państwie PiS.
Jak potwierdził wczoraj w TVN 24 Adam Bielan, były szef MON został zdegradowany tylko na chwilę. – „Dalej pozostaje bardzo ważnym politykiem naszego obozu” – zapewnił w rozmowie z Moniką Olejnik wicemarszałek Senatu Adam Bielan. Oprócz stanowiska szefa tak zwanej podkomisji smoleńskiej, Macierewicz wkrótce może otrzymać coś jeszcze. – „Otrzymał propozycję i ją przyjął, aby pokierować znów podkomisją do spraw wyjaśnienia tragedii smoleńskiej. I myślę, że z czasem może otrzymać bardzo ważne funkcje w parlamencie” – podkreślił wicemarszałek, jak czytamy w relacji portalu natemat.pl. W sumie trudno się dziwić. Jarosław Kaczyński miał dość czasu, aby uważnie przyjrzeć się reakcjom w obozie Zjednoczonej Prawicy i jej wyborców. Fakt, że Macierewicz stracił stanowisko ministra obrony narodowej nie spodobało się zwłaszcza znacznej części prawicowego elektoratu. Wprawdzie Adam Bielan nie chciał zdradzać na antenie szczegółów, ale „bardzo ważna funkcja w parlamencie”doskonale pasowałaby do wcześniejszych kuluarowych sygnałów, że Antoni Macierewicz miałby zostać drugą osobą w państwie i zastąpić na tym fotelu Marka Kuchcińskiego.  Nie gimnastykujmy wyobraźni – rzeczywistość i tak przerośnie nasze najśmielsze wyobrażenia. Tak już jest w państwie PiS. Już za trzy miesiące obrady Sejmu mogą wyglądać zupełnie, ale to zupełnie inaczej. Nie wiadomo tylko, czy nowa funkcja zadowala Antoniego Macierewicza i – co wydaje się najważniejsze – jego zwolenników. Czy Jarosław Kaczyński upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu i spełni nadzieje elektoratu, za sprawą polityków tak skrajnie różnych jak premier Morawicki i – uwaga, pora się przyzwyczajać – marszałek Macierewicz? Czas pokaże. Źródło: natemat.pl
Macierewicz za to wszystkie zło jakie Polsce uczynił powinien stanąć przed plutonem egzekucyjnym. Twórca religii smoleńskiej wpadł szał i ten chocholi taniec na grobach ofiar katastrofy smoleńskiej nadal trwa. Dla części bliskich ofiar katastrofa Tu154M okazała się najkorzystniejszym wydarzeniem w życiu. Chcą z niej żyć do własnej śmierci.
Znaczy się Macierewicza nie odwołano ale na czas kampanii wyborczej znowu u o Rydzyka schowano. W sobotę był w Piotrkowie Trybunalskim i zachowywał się jakby nic się nie stało, rządził i dzielił jak wielki szef. Karczewski powiedział: Działalność Macierewicza zostanie zapisana "złotymi zgłoskami". Nooo złotymi zgłoskami na tablicy lastrykowej.

16 01 2018 Ten wpis o Rydzyku podbija internet. Ojciec dyrektor rywalizuje z Owsiakiem?

Kolejny, 26. już finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy za nami. Według wstępnych szacunków podczas niedzielnego finału WOŚP zebrała ponad 80 milionów złotych – tym razem dla szpitalnych oddziałów neonatologicznych. Rok temu fundacja Jurka Owsiaka zebrała ponad 105 milionów złotych, teraz ma szanse pobić ten rekord. Pełną sumę nowej zbiórki poznamy w najbliższych tygodniach, gdy zostaną zakończone wszystkie aukcje na rzecz orkiestry i podsumowane datki zagraniczne.
Jak zauważa portal Crowdmedia, jednego dnia Orkiestra zebrała kwotę większą niż wyniosła ta, przekazana przez polski rząd… na konto ojca Tadeusza Rydzyka. Tyle, że wydatki WOŚP są jawne, w przeciwieństwie do tych z Torunia. Jak zauważył dowcipnie na Twitterze niejaki Stanisław Anioł: „trwają poszukiwania choć jednej osoby, której pomógł Ojciec Rydzyk. Wszak daliśmy mu już 72 miliony z naszych podatków za rządów PIS”.
Jak zauważył dowcipnie jeden z rozmówców Stanisława Anioła, o. Rydzyk pomógł całej redakcji TVPiS dostać pracę… „Szyszko, Macierewicz, Kempa – wyliczać dalej?” – pytał kolejny internauta. Trzeba przyznać, trafił w sedno. Najbogatszy redemptorysta w Polsce ma serce, ale … dla polityków. Źródło: crowdmedia.pl

15 01 2018 "Mało co wkurza mnie tak, jak WOŚP". Wpis partnerki Kamila Durczoka wywołał burzę.
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy wzbudza od jakiegoś czasu ogromne emocje i dzieli społeczeństwo. Kolejny finał WOŚP, mocnym wpisem podsumowała Julia Oleś, blogerka i partnerka Kamila Durczoka. Jest o fundacji i rządzących.
– Wkurza mnie to, że żyję w kraju, w którym na sprzęt do ratowania życia dzieci musi zrzucać się cały naród, bo ludzie, którzy powinni o to zadbać, są zbyt zajęci wojną swoich plemion i fotografowaniem się w źle skrojonych garniturach i garsonkach na tle logotypów swoich partii. To nie tak powinno działać – pisze blogerka i przyznaje jednocześnie, że gdyby nie zapał Jurka Owsiaka, to nie wiadomo jak byłby leczony jej syn oraz tysiące innych dzieci, które na co dzień korzystają ze sprzętu zakupionego przez Orkiestrę. 
Dostało się także najbliższemu otoczeniu i społeczeństwu, które najwyraźniej nie do końca potrafi sobie poradzić ze sposobem działalności WOŚP i Jurka Owsiaka.– Wkurza mnie to, że moi sąsiedzi, krewni, znajomi i nieznajomi zamiast zaangażować się w tę zbiórkę lub ją przemilczeć, pozwalają, żeby udział w niej przypisywał ich do któregoś z tych plemion. Topór podziału każdego roku na nowo rozrąbuje nas na dwa wrogie obozy. Możesz być lewakiem lub prawdziwym patriotą. Bohaterem-filantropem lub kanalią bez serca. A wszystko to za 2 złote. Albo mniej. Albo więcej. Nieważne. Ważne, że zajęcie stanowiska wobec fundacji, która zbiera pieniądze na sprzęt medyczny jest równoznaczne z określeniem swojego stosunku do Lecha Wałęsy, Smoleńska, reformy sądownictwa, związków partnerskich, majonezu kieleckiego, ryżu w pomidorowej i zdolności aktorskich Stevena Seagala. No żesz cholera jasna – podsumowuje na blogu fabjulus.pl. źródło: fabjulus.pl 
A mnie wkurzają wszechobecni księża latający z tackami i odmawiający biednym pomocy materialnej, a nauczają by dzielić się z bliźnim. Wkurzają mnie ci co Owsiaka krytykują za to, że za swoją pracę bierze wynagrodzenie, zapominając przy tym że jego zarobek jest równy zarobkowi wikarego na średniej wielkości parafii. Owsiak dzieli się z innymi a ksiądz bez przerwy woła i woła pieniędzy?
12 01 2018 Minister zdrowia Łukasz Szumowski należy do bractwa Arkonia. Pełni tam najwyższą funkcję w hierarchii.
Do momentu nominacji był postacią dosyć anonimową. Łukasz Szumowski to jednak profesjonalista z imponującą karierą medyczną. Mało tego, skrywa także sekret - jest filistrem w jednym z czołowych stowarzyszeń akademickich. Należy bowiem do bractwa Arkonia, tak samo jak słynny gen. Władysław Anders. Łukasz Szumowski dość nieoczekiwanie został ministrem zdrowia w rządzie Mateusza Morawieckiego. Co o nim wiemy? Niewiele. Wiadomo, że podpisał się pod Deklaracją Wiary, co zobowiązuje go do ochrony życia od momentu poczęcia. Jako lekarz nie zajmował się jednak ginekologią. Był bardzo znanym i cenionym kardiologiem. Od 2011 był związany z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, którego wiceministrem został dwa lata temu.
Zatem wkrótce możemy spodziewać się społecznych konsyliów w sutannach na salach operacyjnych, które będą decydowały operować czy nie? Radziwiłłowi zawdzięczamy sieci szpitali i dziedziczenie miejsca w kolejce, zaś Kopacz prawo do bezpłatnej eutanazji i to wszystko drogi pacjencie znajduje się w koszyku gwarantowanych świadczeń medycznych.

11 01 2018 Sejm - stopniowe wprowadzanie zakazu handlu w niedzielę.
Posłowie przegłosowali projekt zakazu handlu w niedzielę. Zgodnie z ustawą od 1 marca 2018 r. w każdym miesiącu będą dwie niedziele handlowe - pierwsza i ostatnia. Od 2019 roku będzie to tylko jedna niedziela w miesiącu - ta ostatnia, a od stycznia 2020 roku będzie obowiązywał zakaz handlu we wszystkie niedziele z wyjątkiem siedmiu w roku. Ustawa czeka teraz na podpis prezydenta.
A ja i tak nie będę chodził do kościoła, no chyba, że jak w Holandii z kościoła zrobią market. Martwa ustawa, która zostanie przez duże sklepy bardzo łatwo ominięta. Wystarczy postawić cysternę, dystrybutor i mamy stację benzynową, której ten zakaz nie dotyczy. Morawiecki ma pomysł na rozwój polskiej motoryzacji. Zatem będziemy w Polsce jako jedyni w Europie produkowali samochody stacje benzynowe. Ależ za tym szalonym pomysłem musi iść kasa dla grupy posłów lobbujących tak dziurawą ustawę.

11 01 2018 W MON lecą głowy? Błaszczak zabrał się za porządki?
Najwyraźniej nowy szef resortu obrony Mariusz Błaszczak z marszu przystąpił do likwidowania w ministerstwie „złogów” po Antonim Macierewiczu. Pierwsza „padła” rzeczniczka Anna Pęzioł-Wójtowicz, która zrobiła w resorcie oszałamiającą karierę, zaliczając błyskawiczne awanse.
Jeszcze w kwietniu ubiegłego roku, gdy przejmowała obowiązki rzecznika MON po Bartłomieju Misiewiczu, na pagonach miała dystynkcje majora. W grudniu nosiła już trzy gwiazdki i dwie belki pułkownika. (Pisaliśmy o tym w grudniu w artykule Macierewicz stworzył własny „złoty fundusz”)
A to nie tylko sprawa prestiżu. Wątpliwe, by w tak młodym wieku zamierzała udać się na emeryturę, ale faktem jest, że gdyby tak się stało, obecna pani pułkownik mogłaby skasować co najmniej 8 tysięcy złotych miesięcznie!
Jak przypomina „Fakt” decyzją byłego już szefa MON Antoniego Macierewicza, w uznaniu zasług żołnierze mogą otrzymywać awanse w trybie przyśpieszonym, z pominięciem normalnej ścieżki, w której trzeba odsłużyć określony czas przed awansem i mieć wzorową opinię służbową przełożonego. I tak też się stało. Na temat powodów nagłego zniknięcia rzeczniczki ze stanowiska na razie informacji brak.Źródło: naTemat 
10 01 2018 „Duda stanął tam, gdzie stało ZOMO”
Większość prawicowych mediów po dymisji Antoniego Macierewicza stanęła za nim murem. Nie przebierając w słowach, publicyści prawicowi atakują Andrzeja Dudę, zarzucając mu doprowadzenie do pozbawienia Macierewicza dotychczasowego stanowiska.
Ostro zareagowała Katarzyna Gójska- Hejke, wicenaczelna „Gazety Polskiej”. – „Nieuzasadnionymi, a bardzo często wręcz prymitywnymi atakami na ministra Antoniego Macierewicza, prezydent Duda definitywnie pozbawił się szans na drugą kadencję, a przez wielu swoich wyborców zostanie zapamiętany jako polityk, który po prostu ich zdradził. W kluczowych sprawach, jakimi są wyjaśnienie Smoleńska i oczyszczenie armii RP ze złogów i nominatów Kiszczaka, stanął po stronie, którą plastycznie można opisać: „tam, gdzie stało ZOMO” – powiedziała w rozmowie z portalem niezależna.pl.
Pawłowicz: odwołanych ministrów „pokonały służby i lewactwo”
– „Panom Ministrom Janowi SZYSZKO, Witoldowi WASZCZYKOWSKIEMU i niezłomnemu Antoniemu MACIEREWICZOWI, których – niestety- służby i lewactwo znowu pokonały, za ich służbę Polsce, moi Wyborcy i ja – DZIĘKUJEMY! Czekamy na Wasz powrót do służby Naszej Ojczyźnie….” – napisała Pawłowicz na Facebooku.
Duży podział w PiSie staje się faktem, frakcja prezydenta zyskuje na sile. Pytanie kiedy chory na raka trzustki Kaczyński wyleci za burtę za Macierewiczem? Bardzo wielu tych prawdziwych obywateli w kraju nad Wisłą byłoby bardzo dumnych, gdyby Antoni Macierewicz został prezydentem RP. Może wtedy Jarosław Kaczyński nareszcie by się ożenił i przestał jak ramol się zachowywać?

10 01 2018 Policjanci ze Śląska wolą L4 niż ochranianie miesięcznicy smoleńskiej.

Dzisiaj przed nami obchody kolejnej miesięcznicy smoleńskiej. Tym razem zabraknie na niej policjantów ze Śląska. Uważani są oni za najbardziej doświadczonych w ochranianiu imprez publicznych, tłumieniu demonstracji i walki z tłumem. Ochraniali m.in. papieskie pielgrzymki, warszawski szczyt NATO czy wizytę Donalda Trumpa. Od czerwca 2017 roku, poza lipcem, zabezpieczali też każdą miesięcznicę w Warszawie.
Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, tym razem policjanci mają już dosyć. Mundurowi zbuntowali się, uważając, że dezorganizuje to całkowicie ich pracę.  Każdy taki wyjazd to co najmniej trzy dni poza miejscem, gdzie powinni pełnić swoje obowiązki. To również ich niechęć do wykorzystania ich przeciwko kontrmanifestantom. Do dzisiaj bardzo źle się czują na wspomnienie zatrzymania m.in. Władysława Frasyniuka. „Czuliśmy się jak zomowcy w czasie stanu wojennego, ludzie spoglądali na nas ze współczuciem lub nienawiścią”. Policjanci zagrozili swoim przełożonym masowym pójściem na L-4 i udało się. Tym razem nie pojadą do Warszawy.
Jeden z internautów tak skomentował postawę policji śląskiej – To chyba już wszyscy Policjanci Oddziałów Prewencji w kraju powinni wiedzieć jak zadbać o poszanowanie munduru. Brawo Śląska Policja. Te drogi krzyżowe, konfetti, policyjne anioły i inne PiSowskie cyrki nie powinny mieć miejsca. To hańba dla Policji, Wojska i innych formacji mundurowych” i trudno się z nim nie zgodzić.(Źródło: fakt.pl)
ODYSEJA SMOLEŃSKA 2010. Z KALENDARZA LITURGICZNEGO KOŚĆIOŁA TORUŃSKIEGO OBRZĄDKU SMOLEŃSKIEGO. 10-TEGO KAŻDEGO MIESIĄCA OBCHODZIMY UROCZYSTOŚCI WNIEBOWSTĄPIENIE PREZESA KACZYŃSKIEGO


10 01 2018 Będzie kara za koszulkę z napisem „Jarosław Kaczyński jest tchórzem”?
Koszulkę z taki właśnie napisem założyła posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus. Wystąpiła w niej podczas audycji w Radiu Zet. Przewodniczący klubu PiS Ryszard Terlecki uważa, że narusza to powagę Sejmu i napisał skargę do sejmowej komisji etyki.
– „W mojej ocenie zachowanie Pani poseł łamie wszystkie normy kulturowe i obyczajowe, a przede wszystkim łamie podstawowe zasady etyki poselskiej. Zachowanie Pani poseł jest karygodne i powinno spotkać się ze stanowczym sprzeciwem Komisji Etyki Poselskiej” – czytamy w piśmie, które Terlecki skierował do komisji.
Joanna Scheuring-Wielgus uważa, że napis na koszulce był zasadny. – „To jest prawda. To stwierdzenie faktu. Osoba, która za kimś się ukrywa, przyjmuje postawę tchórza. Samo uzasadnienie jest śmieszne, bo nie wiem, jaki związek ma napis na koszulce z powagą Sejmu” – powiedziała w rozmowie z onet.pl. Dodała, że powaga Sejmu została naruszona nie przez nią, a przez Jarosława Kaczyńskiego, który mówił o „kanaliach i zdradzieckich mordach”.
Posłanka Nowoczesnej odniosła się też do samego Terleckiego. – „Naganę chce mi dać osoba, która mówi do posłów „zjeżdżaj głupku” albo „ty pajacu”. Wydaje mi się, że takie słowa to znieważenie powagi Sejmu – to po pierwsze. Po drugie, ja jako posłanka, wyrażam swoją opinię, bo dla mnie każda osoba, która coś robi i nie bierze za to odpowiedzialności, jest po prostu tchórzem”
 – stwierdziła Scheuring-Wielgus. Źródło: onet.pl
08 01 2018 Ryszard Petru powołuje stowarzyszenie "Plan Petru"
Nowa inicjatywa polityczna Ryszarda Petru nazywa się "Plan Petru". Były lider Nowoczesnej apeluje do opozycji o utworzenie wspólnego frontu. - Nie jest moją intencją tworzenie partii politycznych, ale wspieranie istniejących partii opozycyjnych. Będę też wspierał Nowoczesną i jej obecną przewodniczącą - zapewnił.  Zdaniem Petru jego oferta jest "bardzo konkretna". - Polacy tego oczekują, często pytają "a co po PiS?", czy "czemu macie różne propozycje" - mówił w dalszej części konferencji Petru. - 2018 rok to rok wyborów, oczekuje od nas deklaracji. W większej formule dogadamy się - zapewniał.
- Taka, jak moja, inicjatywa jest potrzebna. Kompromis programowy przed, a nie po wyborach - wskazywał, podkreślając, że opozycja musi pokazać "wspólny front". - Zobaczycie nas państwo po owocach - dodał na koniec. - Szukałem formuły, która byłaby otwarta, a nie zamykająca - zapewnił, pytany, czy utworzenie "Planu Petru" nie jest drogą do rozbicia, a nie scalenia opozycji. - Wszelkie inicjatywy łączące, podkreślam, będą pozytywnie odbierane przez Polaków.
Do współpracy Ryszard Petru zaprosił wszystkie ugrupowania polityczne z opozycji. I oświadczył, że w następnych wyborach chce startować z list "zjednoczonej opozycji". - Jestem optymistą i mam bardzo dużo energii, co państwo widzą - dodał. - Ktoś musiał zaproponować kogoś, ja zaproponowałem siebie. Wiem, że to jest wyzwanie.
Petru kontra Morawiecki? Będzie to ciekawy pojedynek dwóch najzdolniejszych uczniów mistrza Balcerowicza pracownika Instytutu Marksizmu i Leninizmu. Szkoda że już jest za późno bowiem ministrem finansów zostaje Teresa Czerwińska która urodziła się w ZSRR. Widocznie to już taka nasza polska tradycja że finansami polski musi zarządzać człowiek podległy Moskwie, bowiem Balcerowicz jak i Rostowski też mają życiorysy obciążone powiązaniami z Moskwą.

08 01 2018 Krystyna Pawłowicz broni „Korony Królów”
Falę krytyki wywołała niedawna premiera nowego serialu historycznego Telewizji Polskiej pt. „Korona Królów”. Wyrzuca mu się liczne niedociągnięcia, braki warsztatowe i budżetowe
. Krytycznym opiniom odpór dała posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. „Film o polskiej historii na różne sposoby obrzydzają ci, którzy zawodowo, na co dzień obrzydzają nam Polskę i jej historyczne dokonania” – napisała na Facebooku.
Dodała: „Oglądam „Koronę Królów”. Wreszcie ktoś w Polsce popularnie pokazuje, że też mamy swoją długą historię, swych królów i zwycięzców, swe dokonania i porażki, jak inne narody. Że Polska nie powstała dopiero po II wojnie światowej z woli ZSRR i PPR w 1945 roku…”
Podkreśliła, że „film o polskiej historii na różne sposoby obrzydzają ci, którzy zawodowo, na co dzień obrzydzają nam Polskę i jej historyczne dokonania, nienawidzą naszych chrześcijańskich korzeni i tradycji, naszych bohaterów. »Obrzydzaczami« są ci, którzy z definicji nie lubią Polaków i w Polsce źle się czują”. „Nienawistnicy Polski panicznie boją się wspominania naszej wspaniałej, długiej historii, wspaniałych bohaterów. Bo to każdej wspólnocie daje siłę i moc trwania” – podsumowała posłanka swoją recenzję. Zaapelowała o zasiadanie przed telewizorami i oglądanie najnowszego dzieła TVP.
Źródło: Onet.pl.
Korona Królów to jest serial o Kaczyńskim który zastał Polskę murowaną a zostawi rozdeptaną. Śmiech, czyli coś co może zabić Jarosława Kaczyńskiego. Kaczyński pisze historię awista od nowa tak po kaczemu: Kaczyńscy gromadzą wojska w Wolborzu i powierzają komendę nad nimi Macierewiczowi. Ten nieustraszony bojownik o prawdę po zwycięstwie pod Grunwaldem ruszył na czele wojsk na Stambuł. Historia Polski (a nawet świata) można powiedzieć to historia sukcesów Jarosława Kaczyńskiego. Pierwszego kręgowca, który opuścił wodę i wyszedł na ląd. Odkrywca zalet ognia i koła. Wynalazcy. Ojca narodu. Geniusza, który karierę pianisty i odkrywcy polonu potrafił połączyć ze sprawną działalnością niepodległościową. 1978 rok biały dym nad Watykanem, za nowo wybranym papieżem Wojtyłą stoją od lewej: Witold Waszczykowski, Jarosław Kaczyński i Maks Kraczkowski. Ojcowie sukcesu, książęta dyplomacji, animatorzy konklawe. Listopad 1985 r., fotografia z okładki magazynu National Geographic. Obok stołu operacyjnego po przeprowadzeniu pierwszego udanego przeszczepu serca siedzi morderczo zmęczony Jarosław Kaczyński, ojciec polskiej kardiochirurgii. Chwata i bohatera, którego podpis na dokumencie z 1999 r. zakotwiczył Polskę w NATO Hfała bochatyrą.

08 01 2018 Obudźcie się! Imigranci islamscy są już w Polsce! Te dane przerażają. Cicha relokacja?

Między innymi na fali niechęci Polaków do ich przyjmowania, wynikającej z obawy przed przestępczością, terroryzmem, islamizacją i innymi dobrodziejstwami „multikulti” zwyciężył PiS, jako partia obiecująca powstrzymanie nadchodzącego zagrożenia. Po październiku 2015 roku Polacy odetchnęli z ulgą, ulicami Warszawy przeszedł kolejny Marsz Niepodległości pod hasłem „Polska Bastionem Europy”. Widmo islamizacji oddaliło się…  pozornie. Od pewnego czasu coraz więcej ludzi zauważa, szczególnie na ulicach dużych polskich miast pewną zmianę.   — W komentarzach na portalach typu ndie.pl, czy pod filmikami o tematyce islamizacji można przeczytać  —  „jest ich coraz więcej”,  — „po Ursynowie chodzą grupkami po 3-5”,   — „zobaczcie co się dzieje na mieście”. Dotychczasowe medialne obrazki z Francji, Niemiec czy Szwecji pokazujące grupki młodych, śniadych mężczyzn z małymi plecakami widzimy już i na naszych ulicach, choć w znacznie mniejszej ilości.  Pewne jest jedynie to, że z roku na rok jest ich coraz więcej. Kobiety w hidżabach z gromadkami dzieci stanowią już część krajobrazu w centrach handlowych Warszawy i Krakowa.
Przechodząc w godzinach szczytu koło Urzędu do Spraw Cudzoziemców przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie, czujemy się jak na ulicach Paryża…   — I nie chodzi tu niestety tylko o wspaniałą architekturę kamienicy Kacperskich, czy Jana Łaskiego przy placu Unii Lubelskiej…
Mimo, że widzimy to wszyscy, ciężko jest ten obraz jakoś przyswoić, czy właściwie zinterpretować. Przecież Rząd odmówił przyjmowania imigrantów… To na zachodzie osiedlają się muzułmanie… To do Niemiec maszerują „uchodźcy”… W Warszawie zawsze było dużo cudzoziemców… To pewnie turyści…  Wypierając w ogóle z umysłu możliwość tego, że nasz kraj może poddawać się dokładnie temu samemu procesowi co Zachód, ufni w zapewnienia Rządu i zadufani we własną narodową potęgę maszerując w kolejnych Marszach, pisząc komentarze, wstawiając obrazki z husarią na profilowe i śmiejąc z tego jak to Szwedzi, Niemcy i Francuzi niszczą swoje kraje, bezwolnie wtoczyliśmy się w te same koleiny. Stojący w kolejkach z wnioskami o legalizację pobytu Turcy, Marokańczycy, Libijczycy, Kazachowie i Pakistańczycy nie są turystami. Są pierwszym krokiem procesu, który w zaawansowanym etapie możemy oglądać na Zachodzie.
Wybrane fragmenty z: http://trybeus.blogspot.com/2018/01/obudzcie-sie-imigranci-islamscy-sa-juz.html#more
07 01 2018 Co z zaproszeniem Białego Domu dla Macierewicza? Siemoniak: To już nieaktualne
Polityk Platformy Obywatelskiej stwierdził za pośrednictwem Twittera, że zaproszenie dla ministra Antoniego Macierewicza na rozmowę z generałem McMasterem zostało wycofane. O planowanej wizycie informował w piątek 5 stycznia portal tvp.info.
„Tyle szumu wokół”zaproszenia Macierewicza do Białego Domu„, a podawana data 17 stycznia wg dziennikarskich waszyngtońskich źródeł już nieaktualna” – poinformował na swoim koncie na Twitterze Tomasz Siemoniak. „Amerykanie nie chcą, aby zaproszenie do doradcy prezydenta USA było wykorzystywane jako element rekonstrukcyjnych rozgrywek w PiS” – wyjaśniał polityk PO.
W odpowiedzi:
17 stycznia br. minister obrony narodowej Antoni Macierewicz spotka się z doradcą prezydenta Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego gen. Herbertem Raymondem McMasterem - poinformowała PAP rzeczniczka MON płk Anna Pęzioł-Wójtowicz.
Znaczy się Macierewicz jest agentem Putina i na dodatek cierpi na paranoję smoleńską, która jest strasznie zaraźliwa. 
04 01 2018 Donosicielom rząd oferuje ulgę podatkową.
Polityka fiskalna nabiera w Polsce zupełnie nowych kształtów. PiS- owski rząd zadecydował, że wszelkiej maści donosiciele, których płatne usługi są obłożone 20 – procentowym, zryczałtowanym podatkiem, będą odtąd z niego zwolnieni. Gotowy jest już projekt nowelizacji ustawy o podatkach dochodowych, w którym mowa m.in. likwidacji podatku od wynagrodzeń, za pomoc fiskusowi i przeróżnym służbom państwowym.
Jak PiS – owski rząd uzasadnia swoją „nowinkę” podatkową? „Dane pokazują, że w zdecydowanej większości przypadków osoba udzielająca pomocy organom otrzymuje wypłaty od 12 zł do 1000 zł” – dowiadujemy się z uzasadnienia projektu nowelizacji ustawy o podatku dochodowym. „Zatem kwoty podatku odprowadzane od takich sum są niewielkie”– brzmi konkluzja. Najważniejsze w nowym przepisie jednak jest to, że jak czytamy dalej w uzasadnieniu:„Likwidacja obowiązku podatkowego zwiększy wysokość otrzymywanego świadczenia przez osoby współpracujące z tymi organami, co może zachęcić do wspierania działań tych jednostek”. Słowem zmotywuje obywateli do gorliwszego donosicielstwa. Źródło: next.gazeta.pl
A ja obawiam się, że wkrótce nie będzie na kogo donosić? Moja radość jest przeogromna, kiedy coś kupuję bez paragonu i podatku. Morawiecki to gwoźdź do trumny dla polskich przedsiębiorców! Czy w tym roku będzie jeszcze jakaś polska firma, która zapłaci podatki Morawieckiemu? Których polskich firm nie zniszczył Balcerowicz, nie dobił Rostowski to wykończy Morawiecki. Rząd powinien zrozumieć, że szara strefa nie jest dowodem na przestępcze skłonności obywateli, tylko na to, że żąda wygórowanych, nieadekwatnych podatków. Dla większości to nie jest wybór, tylko konieczność. Szara strefa to poduszka stabilizująca sytuację znacznej części Polaków, bo innej alternatywy nie ma. To jest walko o przetrwanie.
Jak na razie to Morawiecki tylko mówi jak nakręcana katarynka. Nikt ci tyle nie da, ile ja mogę obiecać staje się sztandarowym hasłem Morawieckiego. Pamiętacie jak wszyscy się cieszyli kiedy Balcerowiczowi dano władzę. No a że za kilka chwil płakaliśmy jak bobry tego już dziś nikt nie pamięta. Za Morawieckiego rozwój gospodarki takiej szybkości nabrała że nie jesteśmy w stanie jej tego zauważyć. Niemcy jako jedyni zauważyli że tylko obniżenie podatków i opłat napędza koniunkturę dając większe wpływy do budżetu. Dziwi mnie tylko jedno dlaczego i u nich bez przerwy ceny w sklepach wzrastają?
Dwóch Polaków postanowiło założyć biznes. Nazwijmy ich Jaś i Krzyś. Jaś założył firmę w UK a Krzyś założył firmę w PL. 
Więcej na podstronie: Główna

04 01 2018 Komendant miejski policji we Wrocławiu trafił w nocy do szpitala.

Komendant miejski policji we Wrocławiu Zbigniew Raczak, roznegliżowany, bez butów i z rozbitą głową został znaleziony w środku nocy przez patrol Straży Ochrony Kolei przed sklepem Lidl przy ul. Hubskiej. Mógł być pijany. Na miejsce wezwano pogotowie. Karetka przewiozła komendanta do szpitala. Jak ustalił portal GazetaWroclawska.pl, Raczak miał uczestniczyć w mocno zakrapianym alkoholem spotkaniu z udziałem innych wysokich rangą oficerów policji. Straż ochrony kolei o rozebranym i okaleczonym mężczyźnie zawiadomiono chwilę po północy. Na miejsce wysłano jej patrol i karetkę pogotowia. - Był pijany - mówią nieoficjalnie policjanci. Nieoficjalnie wiemy, że zanim znaleziono go pod sklepem, szedł środkiem ulicy. Miał uczestniczyć w mocno zakrapianym alkoholem spotkaniu z udziałem innych wysokich rangą oficerów policji. Oficjalnie dolnośląska policja mówi tylko, że komendant trafił na szpitalny oddział ratunkowy i po opatrzeniu zwolniony do domu.
Minister Błaszczak odwoła komendanta Raczka nie dlatego , że był pijany, tylko dlatego , że kręcił się koło niemieckiego Lidla.
03 01 2018 "Super Express": 4,5 miliona złotych na miesięcznice smoleńskie.
Partia rządząca pobiła kolejny rekord rozrzutności - informuje "Super Express". Jak podaje gazeta, w 2017 roku na zabezpieczenie tzw. miesięcznic smoleńskich wydano 4,5 miliona złotych. Gazeta, opierając się na policyjnych danych, wylicza, że w 2015 roku wydano 622 tysiące, w 2016 roku przeznaczono 952 tysiące, a w ubiegłym roku było to już ponad cztery miliony złotych.
Czy ta rozrzutność Kaczyńskiego wkrótce się skończy? Wątpię dalsze męczennice narodowe przeniosą się pod pomnik. Cały świat śmieje się z tego korytarza humanitarnego zbudowanego z barierek na Krakowskim Przedmieściu.
„Jeśli znów będą chcieli nas wysłać do Warszawy na zabezpieczenie miesięcznicy smoleńskiej, to weźmiemy zwolnienia lekarskie”– zapowiedzieli policjanci ze Śląska. Twierdzą, że nie chcą czuć się jak ZOMO.
Daliśmy się ograć jak jarmarcznemu oszustowi w trzy kubki. Ciemnemu ludowi wyprano mózgi. Trójwładzę zastąpiono Trójcą Świętą, inteligencję - potulnymi ciemniakami, autorytety - katolickimi dewotami, historię - mitami, służbę zdrowia - modlitwą, euroentuzjazm - nacjonalizmem...Jesteśmy świadkami narodzin RELIGII SMOLEŃSKIEJ. Trójca święta to: bł. Lech, prorok Jarosław i św. Antoni Smoleński. Pierwszym Patriarchą jest o. Tadeusz. Modlitwa zaczyna się: W imię Lecha i Jarosława i Antoniego Smoleńskiego, i oby ich panowanie było wieczne na naszą cześć i chwałę.
Rzeczniczka klubu PiS, Beata Mazurek, wierna uczestniczka miesięcznic, uważa, że „Ochrona służy bezpieczeństwu tych, którzy uczestniczą w manifestacjach i tych, którzy próbują je zakłócać, a bezpieczeństwo obydwu stron nie ma ceny”.  Podkreśla: „miesięcznice zaczęły być problemem, gdy wygraliśmy wybory.” Dodaje: „Warto się zastanowić, czy nie obciążyć kosztami tych, którzy podjudzają do tego, byśmy nie mogli ich spokojnie przeprowadzać” i precyzuje: „mam na myśli Obywateli RP”.


03 01 2018 Owsiak do ministra zdrowia: „Proszę nie mówić, że to sprawa polityczna”
– „Kiedy pan minister próbuje powiedzieć, że jest to czysta polityka, nie zgadzam się z tym” – powiedział w TVN 24 Jerzy Owsiak. Dodał, że „bardzo prosi pana ministra, by nie rzucał takich słów, bo to jest obrażanie”. Zaapelował też do Konstantego Radziwiłła: – „Panie ministrze, proszę rozmawiać z lekarzami. Proszę nie boksować się i nie mówić, że to sprawa polityczna. To jest dolewanie oliwy do ognia, niepotrzebnie”.
To komentarz szefa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy do wypowiedzi ministra zdrowia, dotyczącej masowego wypowiadania przez lekarzy klauzuli opt-out: – „Coraz bardziej można mieć przekonanie, że ten protest staje się politycznym uderzeniem w rząd pana premiera Mateusza Morawieckiego”. Radziwiłł użył też określenia „bunt”.
Owsiak przypomniał: – „Strajkujący lekarze wyraźnie komunikowali mnie, jako obywatelowi tego kraju, o co w tym wszystkim chodzi. To nie była abstrakcja, mówili o zwiększeniu nakładów na ochronę zdrowia. Wiedzieliśmy od dawna od dyrektorów szpitali, w których jest od nas sprzęt. Rok temu nam mówili, że możemy spotkać się z taką sytuacją, że nikt nie przyjdzie do pracy”. Stwierdził, że wcale nie dziwi się lekarzom, którzy wypowiadają klauzule opt-out.
Jeszcze raz zaapelował do Radziwiłła, żeby zaczął rozmawiać z lekarzami, bo: – „Fakt jest taki, że w paru miejscach szpitale zostały zamknięte i to oddziały pediatryczne. Co jest dla nas bolesne, zwłaszcza że dla nich kupujemy sprzęt”. Zwrócił też uwagę, że tylko w minionym 2017 roku z Polski wyjechało ponad 800 lekarzy. 
Źródło: tvn24.pl
Nie rozumiem dlaczego młodzi lekarze mają zarabiać więcej od młodych inżynierów? Przecież to pacjenci najwięcej ryzykują oddając swe życie w ich niedoświadczone ręce. Bunt w służbie zdrowia to nic nowego, a ta sieć Radziwiłła ma zniechęcić chorych do nękania przemęczonych i biednych łapiduchów zwanych w Polsce lekarzami, bowiem to czysty zysk dla Narodowych Formacji Zabijania. To ubezpieczyciel powinien zarządzać pieniądzmi z ubezpieczeń a nie jakiś tam pośrednik nieudacznik. ZUS już dawno powinien stracić monopol na ubezpieczenia zdrowotne, wtedy publiczna służba zdrowia zaczęłaby podnosić się z pozycji leżącej. Inaczej nadal będziemy czekali w gigantycznych kolejkach na przyjęcie do lekarza, urzędnika NFZ. Radziwiłł wprowadził do koszyka świadczeń gwarantowanych prawo dziedziczenia miejsca w kolejce. Ja zapisałem się do lekarzy gdzie tylko było to możliwe, jak nie moje dzieci to wnuki dostąpią tego zaszczytu, że przekroczą próg gabinetu lekarskiego, szpitala. W LOTTO zamiast szóstki powinni oferować przyjęcie do wybranego lekarza specjalisty poza wszelką kolejką. 
30 12 2017 Wiceminister Zieliński: Szczepkowska przedwcześnie ogłosiła koniec komunizmu
Po ostrej wymianie opinii w sprawie wypowiedzi Mariusza Błaszczaka na temat „końca komunizmu”, w sukurs przyszedł ministrowi jego zastępca. Wiceminister Zieliński na swoim profilu na Twitterze napisał: – „Joanna Szczepkowska w 1989 roku przedwcześnie ogłosiła koniec komunizmu w Polsce. Wierzę, że dzięki Prawu i Sprawiedliwości epoka ta się ostatecznie zakończy”. Nie szczędził też krytyki aktorce: – „Od przedstawicielki „elity” oczekiwalibyśmy kultury i wysokich standardów, a nie mowy nienawiści. Wielki niesmak” – napisał wiceminister spraw wewnętrznych.
Przypomnijmy: w środę na antenie Polskiego Radia Mariusz Błaszczak, powielając słynne słowa Joanny Szczepkowskiej z 1989 r., oświadczył: – „Tydzień temu w Polsce skończył się komunizm, gdyż wymiar sprawiedliwości wyszedł z komunizmu de facto bez zmian”. Nawiązał w ten sposób do podpisanych przez prezydenta Andrzeja Dudę ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym.
Komunizm nie skończył się on dopiero zaczyna się rozwijać dzięki Piotrowiczowi i Przyłębskiej. Prawda jest okutana ale taka jest i nic na to nie poradzimy. Ci co nie zrobili kariery w PZPR bo ich stamtąd wyrzucili za malwersacje lub pijaństwo to zrobili ją w Solidarności bo w niej wśród kierownictwa pseudo działaczy znaleźli poklask i oparcie. Lech Kaczyński, jako przewodniczący Komisji Krajowej SOLIDARNOSCI, przystał w Magdalence na ubecki plan zagłady świata pracy w Polsce. Jako Przewodniczący Najwyższej Izby Kontroli zdeprecjonował do ZERA znaczenie najwyższej instytucji kontrolnej państwa. Jako Prokurator Generalny RP umocnił bandycki układ z Magdalenki, który Polskę utrzymuje w rękach ubeckiej sitwy. Dziś po dwóch latach rządów Kaczyńskiego mamy komunizm w jeszcze większym stadium jak był w CCCP. Wystarczyć popatrzeć na Ziobro jak on się upodabnia do Jaruzelskiego, Lenina łeb zadarty do góry i szeroko rozwarta jadaczka, brakuje mu jeszcze ciemnych okularów.
28 12 2017 Policjanci ze Śląska: „Czuliśmy się jak zomowcy w czasie stanu wojennego”.
Do ochraniania organizowanych przez PiS miesięcznic smoleńskich stołeczna policja musi posiłkować się funkcjonariuszami z innych rejonów Polski. Potrzebnych jest bowiem każdorazowo ponad 2 tysiące policjantów.
– „Jeśli znów będą chcieli nas wysłać do Warszawy na zabezpieczenie miesięcznicy smoleńskiej, to weźmiemy zwolnienia lekarskie” – zapowiedzieli policjanci ze Śląska. Twierdzą, że nie chcą czuć się jak ZOMO. – „Dowódcy operacji wydali rozkaz zatrzymywania spokojnie siedzących na ulicy uczestników kontrmanifestacji zorganizowanej przez Obywateli RP. Czuliśmy się jak zomowcy w czasie stanu wojennego” – opowiadali w rozmowie z gazeta.pl o wyjeździe przed wakacjami, kiedy musieli zatrzymywać m.in. Władysława Frasyniuka.
Co miesiąc ok. 100 funkcjonariuszy z oddziałów prewencji z Katowic, Bielska-Białej i Częstochowy musi jeździć do stolicy. Jak wylicza gazeta.pl, to ponad 10 procent stanu prewencji w garnizonie śląskim. Za każdym razem trzydniowy wyjazd do Warszawy oznacza wydanie 42 tys. zł na paliwo oraz 121 tys. zł na wynagrodzenie policjantów. Za nocleg i jedzenie płaci komenda stołeczna. Były szef chorzowskiej policji Józef Kogut zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt wyjazdów śląskich policjantów. – „Skoro oni jeżdżą na miesięcznice, to siłą rzeczy na ulicach śląskich miast musi być mniej policjantów. Matematyki się nie oszuka”. Twierdzi także, że mieszkańcy dłużej czekają na reakcję patroli, co – jego zdaniem – może też wpływać na większą liczbę przestępstw. Rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach – oczywiście – temu zaprzecza. Źródło: gazeta.pl

28 12 2017 Znany prawnik obala narrację dobrej zmiany o reformie sądownictwa.

Jednym z koronnych argumentów dobrej zmiany, przemawiających za koniecznością przeprowadzenia reformy, jest potrzeba „zwrócenia wymiaru sprawiedliwości w ręce obywateli”, a także „oderwania postkomunistycznych prawniczych elit od koryta” – przypomina Rafał Nowakowski na portalu Crowdmedia. Tzw. reformę sądownictwa– wskutek lipcowych wet prezydenta Dudy w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa – obóz dobrej zmiany zmuszony został przeprowadzać etapowo.
Tymczasem wygląda na to, że ta nowa narracja również może okazać się wątpliwa. Skąd to wiadomo?  Za sprawą celnego tweeta dr. hab. Mariusza Matczaka, specjalisty w zakresie teorii prawa, prof. nadzwyczajnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Pisze on: „Prawnicy protestujący przeciwko ustawom PAD są oskarżani o wycie odrywanych od koryta. Jeśli wynagrodzenie za jedną skargę nadzwyczajną wyniesie np. 2000 zł, a skarg będzie milion, prawnicy dzięki populistycznej ustawie PAD zarobią 2 mld. Nawet od UE nie dostali takiej dotacji”, czytamy na portalu Crowdmedia.pl.
Przypomnijmy: nowa ustawa o Sądzie Najwyższym wprowadza tzw. instytucję skargi nadzwyczajnej, na mocy której będzie można zaskarżyć wybrane prawomocne wyroki sądów za okres ostatnich 20 lat. Jednym słowem, nadchodzi (kontrolowane przez władzę?) prawnicze eldorado. Źródło: crowdmedia.pl
Najwyższy Komisarz Rad Robotniczych i Chłopskich wprowadza projekt ustawy o sądach powołując społeczny sąd najwyższy, stworzony z gminu, który będzie mógł unieważnić wyroki do 20 lat wstecz. To jest rozwiązania sowieckiej Rosji z czasów Lenina. Cała władza w ręce Rad Robotniczo- Chłopskich, ja jeszcze to hasło pamiętam. Bo to tylko było hasło za którym stał tyran i despota. 
23 12 2017 Macierewicz rozbija jednostkę wojskową, której bali się nawet Rosjanie.
Najsilniejsza polska jednostka bojowa rozbita przez Antoniego Macierewicza. Czołgi, zamiast ćwiczyć, niszczeją na prowincjonalnym poligonie w Wesołej, tylko dla tego, że Minister Obrony Narodowej ma nieprzystającą do rzeczywistości wizję obrony kraju.
Kolejny batalion czołgów Leopard 2 zostanie przeniesiony z Żagania do niewielkiego garnizonu w Wesołej - obwieścił właśnie Antoni Macierewicz. To oznacza, że najsilniejsza jednostka lądowa Wojska Polskiego - 11 Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej, której moc dawały właśnie dwie brygady nowoczesnych czołgów Leopard zostaje bez połowy swych kłów. Bo minister zapowiedział też, że w przyszłym roku do Wesołej trafi kolejny batalion czołgów. W zamian do Lubuskiej Dywizji trafią stare postsowieckie maszyny T-72, o niewielkiej wartości bojowej. (Te maszyny stacjonowały do niedawna właśnie w Wesołej).
Problem leży także w logistyce. Podwarszawska Wesoła to niewielki garnizon z maleńkim poligonem na którym mogą jednocześnie ćwiczyć cztery pojazdy. 
Dla porównania na leżącym przy granicy z Niemcami poligonie między Żaganiem a Świętoszewem (jednym z największych w Europie), gdzie stacjonowały dotąd Leopardy manewry mogą jednocześnie ćwiczyć dwie brygady czołgów, czyli około 110 maszyn. 
Eksperci przecierają oczy

Decyzja Macierewicza nie podoba się wojskowym. Generał Skrzypczak, były dowódca 11. Dywizji Kawalerii Pancernej, a później Dowódca Wojsk Lądowych mówi jasno - to decyzja polityczna, nie wojskowa. Przyznaje też, że to niesamowicie kosztowna operacja,a dodatkowym kosztem decyzji Macierewicza jest też rozbicie do niedawna najsilniejszego odwodu polskiego wojska. 
Chytre posunięcie Macierewicza, Leopardy w parędziesiąt minut będą mogły prowadzić działania na ulicach Warszawy by bronić jego pozycji w rządzie. Ba może planuje nawet pucz by przejąć władzę w kraju? Sytuacje ma ku temu wyśmienitą, wymienił najważniejszych dowódców na swoich zaufanych i wiernych ludzi. 
21 12 2017 Prezydent wraca na twarde i obumarłe już częściowo łono PiS Kaczyńskiego.
Nie mógł prezydent efektowniej wrócić na łono PiS, niż zapowiadając podpisanie kontrowersyjnych ustaw sądowych w dniu, gdy Komisja Europejska z racji tych ustaw wdrożyła wobec Polski procedurę karną. Obóz władzy demonstruje swym twardym wyborcom, że jest monolitem. Oczywiście, można Unii pokazać figę. Tylko to będzie mieć poważne konsekwencje dla międzynarodowej pozycji Polski. Wszystkie wewnątrzunijne sojusze, lansowane przez rząd, okazały się papierowe wobec decyzji Komisji Europejskiej. To, że przez 2 lata PiS nie zrobiło nic, by dogadać się z Brukselą, to fundamentalny błąd. Trudno twierdzić, że Unia to nasi sojusznicy, a jednocześnie toczyć z nią zażartą walkę na wyniszczenie. To fatalny finał dwuletniego konfliktu rządu z Brukselą. Komisja Europejska uznała, że nie sposób się dogadać z PiS, bez względu na rządowy lifting i podmianę coraz bardziej antyunijnej premier Beaty Szydło na eurorealistę Mateusza Morawieckiego.
Nowy premier miał zacząć nowe otwarcie w relacjach z Brukselą, którego Polska coraz bardziej potrzebuje, osłabiona konfliktami poszczególnych ministrów z Unią (Ziobro, Szyszko, Waszczykowski), a nade wszystko fundamentalnym sporem całego PiS z głównymi instytucjami unijnymi (Komisja Europejska, Parlament Europejski, Trybunał Sprawiedliwości). Z nowego otwarcia nic nie wyszło, bo Unia nie dała Morawieckiemu szansy. Oczywiście, można mieć o to do niej pretensje, bo premier wysyłał gołąbki pokoju. Tyle, że faktem jest, że przez 2 lata Bruksela odebrała takich miłych ptaszków całkiem sporo, a PiS i tak robiło swoje.
Wdrożenie Artykuł 7 to jeszcze nie koniec świata. Teraz premier Morawiecki musi znaleźć chociaż jednego członka UE który będzie głosował za Polską. Czy jest tego w stanie dokonać? Co nas czeka po Nowym Roku? Jedyne co jest pewne to kolejne podwyżki, którymi tak naprawdę nikt w kraju na Wisłą się nie przejmuje. Kolejki świąteczne w sklepach przeolbrzymie i koszyki na ful wypełnione taki obrazek mamy w każdym markecie. Znaczy się ta bieda jest tylko wyimaginowana. 
No to teraz dopiero Ziobro niczym Stalin będzie szalał i kosił wszystkich prezesów, dyrektorów sądów którzy nie podpiszą lojalki, TW Kaczyńskiego. Obsada stanowisk wmyśl zasady nieważne, że nic nie potrafi, nie ma kompetencji ale jest nasz pisowski. 
19 12 2017 Gen. Różański po katastrofie MiG-29 pyta Macierewicza o śmigłowce ratownicze.
Poniedziałkowa katastrofa wojskowego myśliwca MiG-29 – usilnie nazywana przez kierownictwo MON incydentem – stawia pod znakiem zapytania nie tylko stan techniczny polskich samolotów. Zmusza również do refleksji nad dotychczasową polityką ministerstwa w zakresie modernizacji armii.
Po długotrwałym poszukiwaniu pilota, generał Mirosław Różański zadał szalenie istotne pytanie. – „Czy resort obrony dalej będzie spychał kwestię zakupu nowoczesnych śmigłowców na dalszy plan? Poszukiwania pilota trzy godziny w kraju, bez zagrożenia! Czy dalej MON uważa, że śmigłowce, w tym poszukiwawcze, ratownicze, to rzecz dziesięciorzędna?” – napisał generał na Twitterze (na szczęście – pilot żyje, ma połamane kończyny).
Za mojej służby wojskowej powszechne były MIG 21, w kilka minut namierzono katapultowanego pilota, bowiem zasobnik fotela miał nadajnik lokacyjny uruchamiany automatycznie po katapultowaniu. Wybaczcie ale wtedy nie było GPS! No a ile jeszcze jest MIG 21, LIM 6 , ISKRA w lotnictwie polskim? Większość polskiego wojska nadal wykorzystuje sprzęt, który pamięta głęboki PRL. Młody człowiek wstępujący teraz do służby, ma szansę obsługiwać uzbrojenie, które obsługiwał jego ojciec podczas zasadniczej służby wojskowej w latach 70. i 80. Ponieważ wojsko to nie praca, ale służba, to nie ma nic do powiedzenia. Tym co dostanie będzie musiało bronić ojczyzny.

19 12 2017 Nowy prezes Sądu Rejonowego w Śródmieściu karany dyscyplinarnie

Wybrany przez ministra Zbigniewa Ziobręo nowy prezes Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia był w przeszłości karany dyscyplinarnie. Zdaniem przedstawicieli środowiska ktoś taki nie powinien kierować pracą innych sędziów.
Chodzi o sędziego Piotra Skrzyszowskiego, orzekającego obecnie w wydziale cywilnym sądu śródmiejskiego. Według naszych informacji od 1 stycznia przyszłego roku decyzją ministra sprawiedliwości ma objąć stanowisko prezesa Sądu Rejonowego Kraków-Śródmieście. Dotychczasowa pani prezes 31 grudnia kończy drugą kadencję i nie może już – zgodnie z przepisami – być dłużej prezesem sądu.
A co tam, że był karany, najważniejsze że będzie posłuszny i wykona każde polecenie Ziobry. No i wreszcie Ziobro i jego rodzina będą mogli otrzymać wielomilionowe odszkodowanie za tatusie 
18 12 2017 Nowa e-składka w ZUS. Bez numeru konta od stycznia ani rusz. Tysiące mogą stracić chorobowe
Kilkadziesiąt tysięcy osób w województwie łódzkim może mieć od stycznia poważny problem. Chodzi opłacanie składki ubezpieczeniowej. Od nowego roku zacznie obowiązywać tzw. e- składka. Jeden przelew załatwi sprawę, ale trzeba znać swój indywidualny numer rachunku. Bez tego nie da się zapłacić, a konsekwencje to na przykład utrata prawa do zasiłku chorobowego.
"Konstytucja Biznesu" Morawickiego to pakiet ustaw regulacyjnych, zmieniających zasady prowadzenia działalności gospodarczej czy przepisy podatkowe dla firm. Jednoosobowa firma jak to śmiesznie brzmi a musi zatrudniać biuro rachunkowe, prawnika, i teraz dojedzie specjalista od ochrony danych, specjalista od komunikacji elektronicznej ze skarbówką. No a przy takiej ilości urzędników potrzeba będzie sekretarka, no i przydałby się też rada nadzorcza. A jak sobie pomyślę, że za komuny kiedy prowadziłem działalność gospodarczą, zatrudniając nawet 10 osób sam to wszystko robiłem, i nie było wtedy komputerów to nóż w kieszeni sam mi się otwiera.

18 12 2017 Senackie komisje za zmianami w Kodeksie wyborczym

Przyjęcie z poprawkami zmian w Kodeksie wyborczym zarekomendowały w poniedziałek na wspólnym posiedzeniu trzy senackie komisje. Poparte przez komisje poprawki PiS mają charakter doprecyzowujący. Senatorowie negatywnie zaopiniowali poprawki PO m.in. o przywróceniu głosowania korespondencyjnego.
Przyjęta w czwartek przez Sejm nowelizacja Kodeksu wyborczego wprowadza m.in. dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast oraz zmiany w sposobie wyboru członków PKW. Znosi również głosowanie korespondencyjne.
Pamiętam jak za moich młodych lat tych co nie pojawili się w lokalach wyborczych dowozili do nich i nikt nie pytał się czy mają na to ochotę, tylko podjeżdżali i zapraszali do samochodu była to niebieska Nyska lub Star z plandeką i ławkami. No i jakie były wtedy efekty, frekwencja prawie 100% i wygrywała jedna nieomylna partia uwielbiana przez cały naród. Dziś Kaczyński znowu takie luksusy nam funduje.
Zostało mi niewiele lat życia. Jednego czego żałuję to tego, że urodziłem się w Polsce. Tutaj wegetuję już przez ponad 60 lat. To oczywiście moja wina bo najpierw nie byłem w PZPR potem tylko krótko w pierwszej "S" ale nigdy nie w AWS ani w PO czy PiS lub ZChN . Jak widzę , czytam i słucham co się dzieje to życzę władzy i jej pociotkom wszystkiego najgorszego. Amen 
16 12 2017 Gen. Nosek: „Macierewicz przeraża mnie jako szef MON”
Generał Janusz Nosek, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, skomentował politykę prowadzoną przez Antoniego Macierewicza. W TVN 24 stwierdził, że „załamuje ręce na temat bzdur, które głosi minister Macierewicz i media mu sprzyjające. Dziś przeraża mnie jako szef MON. Polityka, którą resort obrony realizuje, w mojej ocenie, jest zbieżna z interesem rosyjskim”.
Generał komentował kulisy ujawnienia w 2007 r. raportu z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych. – „Skopiowano i wyniesiono, do dziś nie wiadomo gdzie i w jaki sposób, całe archiwum Wojskowych Służb Informacyjnych. Co roku odbywa się pod Brukselą, w kwaterze głównej NATO konferencja szefów kontrwywiadu państw NATO-wskich. W 2007 roku, czyli tuż po publikacji raportu WSI, ludzie Antoniego Macierewicza pojechali tam i rozdawali przetłumaczony na różne języki w wybranych fragmentach, raport z weryfikacji WSI” – ujawnił Nosek. Rok później, kiedy był już szefem SKW, Nosek „pojechał na tę konferencję i świecił oczami”. Musiał tłumaczyć między innymi, że pracownicy WSI „nie współpracowali z rosyjską agenturą”.
Nosek odniósł się też do zarzutów postawionych mu przez prokuraturę, m.in. „przestępstwa przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej”. – „To zemsta Antoniego Macierewicza, zemsta z niskich pobudek za odebranie mu poświadczenia bezpieczeństwa w 2008 roku. Poziom absurdu przekroczył wszelkie granice, ja sam czekam na akt oskarżenia. Będę dowodził swoich racji w sądzie. Jestem pewien, że wygram” – podkreślił. Źródło: tvn24.pl
Podskakujący Kangurek znowu szaleje tak jest pewny swej przyszłości w MON. Dlaczego Putin jeszcze nie opublikował ostatniej rozmowy braci, nawet tej specjalnie spreparowanej. Widocznie nie chce wywołać wojny domowej w Polsce. Dla części bliskich ofiar katastrofa Tu154M okazała się najkorzystniejszym wydarzeniem w życiu. Chcą z niej żyć do własnej śmierci. - Joanna Seneszyn  Patrzcie jaki ten Putin jest przewrotny jak tylko się obudzi bierze mapę Europy i planuje agresję na Polskę, kraje Bałtyckie. No a jak wypije kawę to mu to jakoś przechodzi i inwazji jak nie było tak nie ma, czym doprowadza do szału Macierewicza.

16 12 2017 Schetyna: Mamy w Polsce jawne ograniczanie demokracji.

– „Dzisiaj obalany jest ustrój naszego państwa. Jednym z elementów tego ustroju jest samorząd terytorialny, władza która jest najbliższa obywatelom. Kaczyński nie rozumie samorządności, dlatego PiS kieruje do Sejmu ustawy, które mają zabierać samorządom najważniejsze kompetencje” – powiedział lider PO Grzegorz Schetyna podczas dzisiejszego posiedzenia Rady Krajowej partii.
Zaapelował do całej opozycji o odsunięcie od władzy ludzi, którzy niszczą demokrację. – „Konstytucja RP przyjęta przez suwerena, w Polsce PiS już nie obowiązuje. Rządzący obóz przestał nawet udawać. Mamy w Polsce jawne ograniczenie demokracji. Nikt już nie ma złudzeń, w jaki model rządów wpatrzony jest Kaczyński. Kontrolę nad wyborami przejmuje jedna partia. Nominaci rządzącej partii będą liczyć głosy (…). Będą decydować o uznaniu lub unieważnieniu wyborów. Taki sam system panuje w putinowskiej Rosji” – stwierdził Schetyna.
Prof. Matyja: „Kaczyński ustawia opozycję w roli wrogów państwa”
– „Atmosfera wobec opozycji budowana świadomie co najmniej od lata – od czasu paniki wokół rzekomego „astroturfingu” przez legendarne paski TVP Info, a do tego jeszcze oskarżenia o Targowicę, czyli de facto o zdradę – wypowiedzi polityków tworzą klimat, w którym nie mamy do czynienia z walką dwóch partii o władzę, ale próbą ustawienia opozycji w roli wrogów państwa” – powiedział prof. Rafał Matyja w rozmowie z „Krytyką Polityczną”. Źródło: tvn24.pl

16 12 2017 Prof. Matyja to konserwatywny politolog, autor koncepcji IV Rzeczpospolitej. 
Jego zdaniem, od kilku miesięcy „konflikt wykroczył poza znany dotąd horyzont”. – „Na pewno mamy już inne państwo niż dwa lata temu – złamano kilkakrotnie Konstytucję, bo zmieniano ją bez procedur konstytucyjnych. Wykręcono bezpieczniki, będące istotą ustroju liberalno-demokratycznego” – podkreślił Matyja. Taka sytuacja jest, zdaniem politologa, bardzo groźna. – „Wyobraźmy sobie moment kryzysu: mamy sądownictwo pod kontrolą władzy, przejęty Trybunał Konstytucyjny i media publiczne. W efekcie opozycja nie ma żadnego punktu zaczepienia – w każdym państwie demokratycznym działają lepsze czy gorsze instytucje arbitrażu, to znaczy takie, które nie są w sporze stronnicze ex definitione. Dziś ich właściwie nie ma. A kiedy tak łatwo przychodzi pomawiać opozycję o zdradę i konszachty z wrogimi siłami, to i łatwo przekroczyć próg, gdy opozycja jest po prostu eliminowana z normalnej rywalizacji. Zwykle wiąże się to właśnie z kryminalizacją działań opozycji, z ograniczaniem prawa do manifestacji, karami dla mediów” – zauważył Matyja.
Politolog uważa, że – wbrew obiegowej opinii – Jarosław Kaczyński nie ma pełnej kontroli nad sytuacją w Polsce czy nawet w PiS. – „Możliwa jest więc przypadkowa i zupełnie niezależna od woli prezesa eskalacja konfliktu”. Źródło: newsweek.pl 
14 12 2017 14 grudnia Łańcuchy Ludzi w całej Polsce.
– „Zbudujmy razem #ŁańcuchLudzi, który połączy Polskę od Morza do Tatr” – apeluje Akcja Demokracja, która wzywa do protestów w obronie sądów i przeciw zmienianej przez PiS ordynacji wyborczej. Demonstracja rozpocznie się przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie w czwartek o 19.00. Organizatorzy proszą o zachowanie powagi, „bo nastał czas próby i sytuacja jest bardzo poważna!”oraz o nieprzynoszenie flag i emblematów partyjnych i organizacyjnych. Na Facebooku działacze Akcji Demokracja napisali o lipcowych Łańcuchach Światła, kiedy tysiące ludzie protestowało z zapalonymi świeczkami na ulicach polskich miast. – „Niesamowita mobilizacja sprawiła, że Prezydent zawetował dwie z trzech ustaw, które oddawały kontrolę nad sądownictwem politykom”.
A mnie się wydaje że to „Akcja w każdej ankiecie popieraj PiS” zaczyna przynosić efekty. Tak dalej trzymać wkrótce Kaczyński przekroczy 100% poparcia dla siebie i PiSu.

14 12 2017 Mamy płacić, aby posłuchać, że emerytury należą się tylko wierzącym?
Takim drwiącym pytaniem kwitują pracownicy ZUS – u, propozycję udziału w szkoleniu, organizowanym specjalnie dla nich w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.  Firma, inicjatywą tą specjalnie się nie chwali, ale „Gazeta Wyborcza” dotarła do wewnętrznej korespondencji e-mailowej, z której wynika, że toruński ZUS rozesłał informacje w tej sprawie, do wszystkich 43 swoich oddziałów.
W e-mailu jest załącznik, w którym na karcie uczestnika widnieje numer konta szkoły o. Rydzyka, na które należy wpłacić 120 zł. Dalej proponuje się nocleg w hotelu akademickim szkoły. Ceny nie ma. Wiadomo, że za „jedynkę” trzeba zapłacić 80 zł, a za miejsce w pokoju trzyosobowym 69 zł. Wszystko to jest tym dziwniejsze, iż powszechnie wiadomo, że ZUS ma własne dobrze wyposażone ośrodki szkoleniowe, ale jak widać woli płacić toruńskiej szkole za konferencję – z mszą w pakiecie.
Toruńską konferencję, otworzyć ma sama prezes ZUS Gertruda Uścińska oraz rektor uczelni o. Zdzisław Klafka. Będzie nieobowiązkowa msza, a wykład pt. „Koncepcja społeczeństwa i państwa w katolickiej nauce społecznej jako kontekst problemu ubezpieczeń społecznych” wygłosi ksiądz prof. Paweł Bortkiewicz z toruńskiej szkoły. Z kolei o „potrzebie zabezpieczeń społecznych w życiu człowieka” – w kolejnym wykładzie, przekonywać będzie prof. Andrzej Mielczarek, z uczelni redemptorystów
W tym wszystkim jest tylko to jedno „ale” … Pracownicy ZUS zastanawiają się, w czym im ten wykład pomoże?  „To jakieś nieporozumienie – mówią. – Mamy płacić, aby posłuchać, że emerytury należą się tylko wierzącym? – drwią. Na konferencji będą też cztery wykłady ekspertów ZUS, w tym pani prezes – o prawach emerytalno-rentowych w UE.  Źródło: Gazeta Wyborcza
Babka nie płacz! Emeryturka to dar boży, a co boskie bogu się należy! Memy na podstronie Galeria
Ojciec Tadeusz rządzi Polską i za pranie mózgów ZUSowskich trzeba mu zapłacić. To jest taka coroczna kolęda od państwowych instytucji na rzecz imperium Rydzyka.
13 12 2017 Andrzej Duda zapomniał, czego oczekiwał kiedyś od mediów.
„Jedyną siłą tego rządu są media, które walczą z opozycją. To chore, bo w normalnej demokracji media patrzą rządowi na ręce” – napisał Andrzej Duda na Twitterze w czerwcu 2012 roku. Był wówczas aktywnym działaczem opozycji PiS-owskiej. Dziś dawny wpis zaczął żyć nowym życiem. Internauci, przypominając tę słuszną tezę obecnego prezydenta, zarzucają mu kłamstwo i drwią: „Hej pinokio, jak się dziś czujesz” – piszą . –„Przypominam pana słowa i proszę o powtórkę” – pisze jeden z internautów.
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nałożyła na TVN aż 1,5 mln złotych kary. Za co? Za relacjonowanie wydarzeń w Sejmie i protestów na Wiejskiej w grudniu ubiegłego roku.
W uzasadnieniu rada napisała:
KRRiT po przeprowadzeniu postępowania dotyczącego sposobu relacjonowania w programie TVN 24 wydarzeń w Sejmie RP i pod Sejmem RP w dniach 16 – 18 grudnia 2016 r. stwierdziła, iż Spółka TVN SA, nadawca programu TVN 24, naruszyła artykuł 18 ust. 1 i 3 ustawy o radiofonii i telewizji poprzez propagowanie działań sprzecznych z prawem i sprzyjanie zachowaniom zagrażającym bezpieczeństwu.
To TVP powinna być ukarana za stronniczość. Za komuny mówiliśmy że telewizja kłamie no ale nie widzieliśmy co nam przyniesie demokracja. Dziś twierdzę że wtedy telewizja mówiła prawdę w porównaniu do tej TVPKłamczyńskiego.
Decyzja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o ukaraniu TVN24 za niewłaściwy sposób relacjonowania antyrządowych protestów ściągnęła na Polskę krytykę zagranicy. Ale kara wywołała również kontrowersje wewnątrz PiS. Według rozmówców WP, niezadowolony jest premier, a Jarosław Kaczyński był tak zły, że chciałby zdymisjonować całą Radę.
Do decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji odniósł się też szef grupy liberalnej Guy Verhofstadt na wtorkowej konferencji prasowej w Parlamencie Europejskim „Uważamy, że to coś zupełnie nie do zaakceptowania, żeby niezależna stacja telewizyjna była karana kwotą ponad 350 tys. euro, ponieważ relacjonuje protesty, które się odbywały wewnątrz parlamentu”.
Jedno jest pewne. PiS nie zamierza odpuścić i będzie walczyć z niezależnymi mediami do skutku. W obrębie zainteresowań obecnej władzy jest też internet. Partia rządząca już pracuje nad ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która nada KRRiT nowe kompetencje, będące krokiem ku wprowadzeniu cenzury również internetu. 
Próba ocenzurowania internetu może się źle dla PiS–u skończyć. Pamiętamy wszyscy ostrą reakcję internautów na próbę podpisania porozumienia międzynarodowego ACTA. Jestem przekonana, że teraz będzie podobnie. Internauci nie pozwolą na założenie sobie „kagańca” i partia rządząca musi liczyć się z masowym protestem. Myślę, że wszelkie działania, których celem będzie podporządkowanie internetu interesom obecnej władzy, nie przyniosą oczekiwanych skutków i PiS nieźle się na tym pomyśle przejedzie. 
11 12 2017 Frasyniuk zapowiada: Prędzej czy później polecą kamienie jak w stanie wojennym.
Władysław Frasyniuk, legendarny opozycjonista z lat PRL-u gościł w niedzielny wieczór w TVN24. W trakcie rozmowy oceniał on ostatnie działania rządów Prawa i Sprawiedliwości, które jego zdaniem dążą do "zabicia w Polsce demokracji". Jak złowrogo zapowiedział, "oznacza to, że w dłuższej lub krótszej perspektywie polecą kamienie, tak jak to było w stanie wojennym".
W piątek policja ujęła cztery osoby, które obrzuciły jajkami samochody wyjeżdżające z terenu Pałacu Prezydenckiego po desygnowaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę Mateusza Morawieckiego na stanowisko premiera. Zapytany o swoją ocenę tego zdarzenia Frasyniuk odpowiedział stanowczo: - Zabicie demokracji w Polsce oznacza, że w dłuższej lub krótszej perspektywie polecą kamienie, tak jak to było w stanie wojennym. Nie czarujmy się - władza odbiera prawa i swobody obywatelskie. Pozbawia nas sprawiedliwego sędziego, dostępu do prawdziwego niezawisłego sądu. W systemie autorytarnym, ulica decyduje, czy władza się jej boi, czy się nie boi. Jestem wielkim zwolennikiem białych róż, ale uważam, że system popycha nas do tego, żeby rzeczywiście to nie jajka, ale za chwilę poleciały kamienie.
Dziś w Polsce mamy podobną sytuację jak w grudniu 1981 roku, jeszcze bez rozlewu krwi ale wkrótce może do tego dojść, bowiem Demon Wojny opanował Kaczyńskiego i Macierewicza. Nie udało im się w 1981 roku doprowadzić do wybuchu wojny domowej bo wuj Kaczyńskiego gen. Jaruzelski nie dał się omamić. Czekali cierpliwie długie lata i dziś są bardzo blisko by zrealizować swe marzenia. Jak długo jeszcze Kaczyński będzie siał nienawiść, prowokował do bójek, ba wojny domowej? Kaczyński po długo oczekiwanym zwycięstwie założył maskę odnowiciela i obiecuje narodowi że miniony okres błędów i wypaczeń już się nie powtórzy. Znaczy się Kaczyński jest taki sam ale nie ten sam. Jarosław Polskę zbaw a przecież to co mamy to też zasługa braci Kaczyńskich. W czasie obrad okrągłego stołu bliźniacy Jaruzelskiego, Kiszczaka po nogach całowali a dziś to wielcy opozycjoniści. 
09 12 2017 Dlaczego prezes PiS wybrał Morawieckiego? Prof. Staniszkis tak to tłumaczy.
– Jest wykształcony, zna języki, ma swoją wizję gospodarki. Był obserwowany przez prezesa od dawna. Jawił się Kaczyńskiemu jako ten, który się podporządkuje. To był warunek awansu. Poza tym był dobrym kandydatem, bo milczał przez cały czas niszczenia sądownictwa. Ale zapłaci za to wysoką cenę, bo jego ambicje przerosły obywatelską uczciwość i poszanowanie dla wolności – mówi w rozmowie z Fakt24 prof. Jadwiga Staniszkis. Socjolog, dawniej blisko związana z PiS, mówi też, jaki plan wobec Beaty Szydło ma Jarosław Kaczyński. Jarosław Kaczyński ją jeszcze doceni?
– On ceni tylko niezależnych. Pozostałych, którzy realizują jego niszczącą wolę - używa. Szydło może się mu jeszcze przydać. Władze PiS zaproponowały jej kontynuację misji na innym stanowisku w rządzie. 
Myśli pani, że chce pozostać w gabinecie? 
– Jest politykiem, chce kontynuować swoją karierę i pozostać na scenie. Nie wiem, jakie ma plany, ale ciągle liczy, że wróci do łask. 
Krótko przed zmianą premiera, pisaliśmy na łamach Faktu, że PiS jest podzielony w sprawie Mateusza Morawieckiego. Nie wszyscy uważają, że to „dobra zmiana”. Za co prezes tak go ceni?
– Ma swoją wizję gospodarki, był obserwowany przez prezesa od dawna. Jawił się Kaczyńskiemu jako ten, który się podporządkuje. To był warunek awansu. Poza tym był dobrym kandydatem, bo milczał przez cały czas niszczenia sądownictwa. I zapłaci za to wysoką cenę, bo jego ambicje przerosły obywatelską uczciwość i poszanowanie dla wolności. Nie szanuje demokracji i jest w stanie zrobić wszystko dla stanowiska, które jest iluzoryczne, bo przecież o wszystkim i tak decydują władze PiS.
Dla mnie Morawiecki to taka „koszula” podarowana Kaczyńskiemu przez Tuska? Był za słaby by zastąpić Rostowskiego a teraz jest na szczytach władzy. Pamiętajcie by Krzywousty zrealizował swoje obietnice musi komuś wyrwać z gardła pieniądze. Dziś mamy tylko historyczny wzrost gospodarczy i już nasze portfele nie wytrzymują tego, a pomyślcie sobie co to będzie się działo jak Krzywousty zacznie realizować swoje obietnice. Tak się zastanawiam kto jest większym lej-wodą, Morawiecki czy Macierewicz? Dwaj tacy jak się spotkają to może być tylko potop.

09 12 2017 Plan Kaczyńskiego z Morawieckim nie trzyma się kupy.

Jarosław Kaczyński postawił na Mateusza Morawieckiego licząc, że zachęci inwestorów i uspokoi Brukselę. Ale ten plan jest dziurawy jak ser szwajcarski i świadczy o tym, że w partii panuje chaos. A Kaczyński wcale nie jest pewny wygranej ani w wyborach samorządowych za rok, ani w parlamentarnych w 2019 roku.
Przez ostatnie dwa lata PiS miał wielkie szczęście, bo dzięki dobrej koniunkturze w Europie polska gospodarka rozwijała się w szybkim tempie. Dodatkowo budżet dostał zastrzyk gotówki ze sprzedaży częstotliwości LTE i zysku NBP. Pieniądze te pomogły sfinansować program 500 plus. Ale w przyszłym roku pieniędzy z aukcji częstotliwości nie będzie, a w życie wchodzi obniżenie wieku emerytalnego, co mocno obciąży budżet. Koszty tej operacji będą rosły w kolejnych latach. Problemy budżetowe nałożą się na rok wyborów samorządowych i parlamentarnych. Do tego spada poziom inwestycji, bo zagraniczni inwestorzy wahają się, czy inwestować swoje pieniądze w kraju, w którym praworządność nie jest przestrzegana. 
Kaczyński liczy, że Morawiecki, były bankier, znający języki, uspokoi inwestorów, a także Brukselę, która w związku z nieprzestrzeganiem praworządności i skokiem na sądy, może robić Polsce problemy z wypłatą unijnych funduszy.  Jednak przedsiębiorcy, a także Komisja Europejska nie są naiwniakami. Nawet jeśli mogą początkowo wiązać pewne nadzieje z Morawieckim, to będą oceniać polski rząd po faktach, a nie po pozorach. A fakty są takie, że w czasie gdy publika skupia się na pełzającej rekonstrukcji, Sejm dobija niezależne sądy i zmienia ordynację wyborczą pod PiS. Morawiecki to nie jest premier Węgier Viktor Orban, który pod wpływem Komisji Europejskiej potrafił się cofać. On będzie – tak jak Szydło - kolejnym figurantem, bo decyzje polityczne podejmuje Kaczyński. I to się nie zmieni. A prezesowi PiS marzy się przekształcenie demokracji w autorytaryzm, co zresztą idzie mu sprawnie.
Żeby Morawiecki miał wolną rękę, Kaczyński musiał usunąć ze stanowiska premiera Beatę Szydło, która od miesięcy blokowała działania wicepremiera (np. konstytucję dla biznesu). Jednak pozostawianie w rządzie rozgoryczonej degradacją Szydło, a także jej stronnika Zbigniewa Ziobro, tylko ten konflikt rozpali.
Do tej pory wydawało się, że prezes nad wszystkim panuje, a PiS kolejną kadencję u władzy ma w kieszeni. Dlatego Kaczyński może zrealizować swoje marzenie i – jak Piłsudski - po raz drugi zostać premierem. A za rok po obchodach 100-lecia niepodległości oddać stanowisko szefa rządu Morawieckiemu, by ten na rok przed wyborami walczył o centrowy elektorat. Zmiana planu wskazuje jednak na to, że prezes obawiał się tąpnięcia w sondażach, bo ciągle jest liderem rankingów nieufności. Z kolei Morawiecki przez dwa lata na stanowisku premiera się zużyje i trudno będzie z niego zrobić atut w kampanii.
Źródło: newsweek.pl
Temu wzrostowi gospodarczemu zaprzeczają szalejące ceny w sklepach i wzrost danin dla państwa. Dzięki Morawieckiemu mamy centralnie sterowaną gospodarkę przez laika Kaczyńskiego, któremu każdy kit wciśnie Morawiecki junior zwany Krzywoustym. Nie nadawał się by zastąpić Rostowskiego ale dla Kaczyńskiego to wybitny specjalista. Tak się zastanawiam kto jest większym lej-wodą, Morawiecki czy Macierewicz? Dwaj tacy jak się spotkają to może być tylko potop.
07 12 2017 Wotum nieufności wobec Szydło. Były owacje na stojąco i kwiaty od Kaczyńskiego.
Wotum nieufności wobec Beaty Szydło zakończyło się po godzinie 11 rano w czwartek 7 grudnia 2017 roku. Po wszystkich przemówieniach premier otrzymała owacje na stojąco. Dodatkowo Jarosław Kaczyński osobiście wręczył jej kwiaty.
Rekonstrukcja rządu. PiS odrzuciło w głosowaniu wniosek odwołanie rządu. Do głosownia doszło po powrocie Beaty Szydło i Jarosława Kaczyńskiego ze spotkania w Pałacu Prezydenckim. Za odrzuceniem wniosku zagłosowało 239 posłów. Natomiast 168 posłów zagłosowało za odwołaniem rządu. 17 posłów wstrzymało się od głosu. Co to oznacza? To przede wszystkim dobra wiadomość dla Beaty Szydło, która nadal będzie pełnić funkcję premiera RP.
Tuż po ogłoszeniu wyników głosowania w Sejmie rozległy się uroczyste owacje. Jarosław Kaczyński osobiście wręczył Beacie Szydło piękny bukiet kwiatów.
Wcześniej, w swoim przemówieniu, Beata Szydło stwierdziła, że "wniosek o wotum nieufności jest stekiem kłamstw i obraża inteligencję Polaków". Premier dodała również, że "musimy razem obronić Polskę przed tymi, którzy chcą, żeby stała się poddańcza" oraz, że PiS "dał ludziom godność". Źródło se.pl
Kwiaty i życzenie śmierci od prezesa. Schetyna uratował premier Szydło przed dymisją przynajmniej do końca roku. Mało tego Macierewicz też pozostaje szefem MON. Ciekawe za ile srebrników prezydent Duda sprzedał ustawy o sądownictwie? Jak nie podpisze ustaw to ma szansę, że Kaczyński nie postawi go przed Trybunałem Stanu i tym samym nie odsunie od pełnienia obowiązków.
A jednak stało się według woli Kaczyńskiego, rano kwiaty i gratulacje a wieczorem kopniak. Jednak nie tylko kobiety zmienne są, chyba że...? Co teraz z Macierewiczem, przecież prezydent Duda powiedział że rząd z nim nie będzie zaprzysiężony. Zatem czy Kaczyński postawi prezydenta Dudę przed Trybunałem. Teraz dopiero bigosu się narobiło?


07 12 2017 Przez ten epizod Morawiecki junior zawsze będzie obcy dla jądra elektoratu PiS. Tak jak kiedyś prof. Zyta Gilowska

W prawicowych mediach trwa festiwal pochwał pod adresem Mateusza Morawieckiego, który według ostatnich spekulacji, miałby zastąpić premier Beatę Szydło. Ale dla najtwardszego elektoratu PiS Morawiecki junior zawsze będzie kimś politycznie obcym. Bo nie dość że jest technokratą i byłym "banksterem”, to doradzał też samemu "diabłu”, czyli Donaldowi Tuskowi.
Na domiar złego robił to także po katastrofie smoleńskiej, która dla tego elektoratu jest bardzo ważną cezurą. Koronnym dowodem na polityczną niepewność Morawieckiego jest również to, że przymierzano go na następcę ministra finansów Jacka Rostowskiego w rządzie PO-PSL. Przedbiegi przegrał z innym bankowcem Mateuszem Szczurkiem.
"Projekt premier Morawiecki"
To Kaczyński stworzył Morawieckiego jako polityka. Sam prezes nie ukrywa, iż nie zna się na gospodarce, ale chce widzieć w obecnym wicepremierze i superministrze, autora "największego sukcesu gospodarczego ostatnich lat".
Źródło: http://natemat.pl/224739,przez-ten-epizod-morawiecki-junior-zawsze-bedzie-obcy-dla-jadra-elektoratu-pis-tak-jak-kiedys-prof-zyta-gilowska
Doradzał diabłu teraz doradza samemu szatanowi! No i dzięki Morawieckiemu, Balcerowicz i hrabia von Rostowski nie siedzą w wiezieniu.

07 12 2017 ONR domaga się delegalizacji Partii Razem. Wniosek z uzasadnieniem wpłynął już do ministra Ziobry.

Istnienie tego rodzaju partii politycznych stoi jawnie w sprzeczności z panującym w Polsce porządkiem prawnym – można przeczytać we wniosku, jaki wpłynął do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Nie, tym razem nie chodzi o delegalizację ONR. Na odwrót – to ONR domaga się delegalizacji Partii Razem.
"On mnie tak, a ja go tak" – opowiadał po pijanemu swój pojedynek na szable jeden z kompanionów Andrzeja Kmicica. Trudno nie odnieść wrażenia, że właśnie toczy się podobny pojedynek na polskiej scenie politycznej. Z jednej strony pojawiają się wezwania o delegalizację ONR za głoszenie haseł nacjonalistycznych, faszystowskich i rasistowskich (inna rzecz, że były rzecznik tej partii przekonywał, iż członkowie ONR nie są rasistami, a jedynie separatystami rasowymi). Z drugiej strony mamy kontratak ONR, które domaga się… delegalizacji Partii Razem. Za propagowanie komunizmu. Źródło: rp.pl
ONR może rozwijać w pełni swe sztandary wszak to Pierwsza Brygada Kadrowa Kaczyńskiego, jego ulubione diabełki maszerujące z hasłem na ustach my chcemy Boga. Właściwie czego ja od nich chcę przecież tylko maszerują z wyciągniętymi prawymi rękami, z opaskami na ramionach krzyżami przyozdobionymi, górnolotne hasła wykrzykuj, racami trasę znaczą, spokój jak cholera. Przecież jeszcze Reichstagu na Wiejskiej nie podpalili, szyb nie wybijają, nie pałują, nie strzelają ba porządku pilnują. A jednak dla mnie dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. PiSowi się to podoba, PiS to karmi i się tym żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. 
05 12 2017 Ostre słowa Kukiza o PiS-ie. "Dla mnie to nic innego jak partia bolszewicka. Jedyną metodą jest ulica"
Dla mnie to nic innego jak partia bolszewicka. Nie mówię tego po to, by kogoś obrazić, ale by opisać szybkość zawłaszczania państwa przez partię – tak PiS scharakteryzował dziś Paweł Kukiz. Polityk był gościem Konrada Piaseckiego w Radio Zet.
W sprawie ordynacji polityk ma za złe PiS-owi zwłaszcza dążenie do rezygnacji z jednomandatowych okręgów wyborczych (tzw. JOW-ów), które są flagowym postulatem jego formacji. Kukiz powtórzył, że politycy PiS w kuluarach przyznali, że zmieniają ordynację wyborczą po to, by wygrywać wybory tam, gdzie teraz nie wygrywają. Zaapelował także do mediów, by relacjonując obrady komisji sejmowych lub parlamentu nie mówiły, że komisja lub Sejm coś robią, lecz że robi to PiS, bo cała reszta posłów głosuje inaczej ws. KRS, SN i ordynacji.
W ocenie Kukiza członkowie PiS przypominają bolszewików w przejmowaniu kolejnych instytucji państwa. "Dla mnie to nic innego jak partia bolszewicka. Nie mówię tego po to, by kogoś obrazić, ale by opisać szybkość zawłaszczania państwa przez partię" – mówił Kukiz. Jego zdaniem odsunąć taką partię od władzy można tylko przez rozwiązanie siłowe. "Jedyną metodą na odsunięcie takiej partii od władzy jest ulica, bo wszystkie instytucje są zawłaszczone" – argumentował.  źródło: radiozet.pl
Cała władza w ręce Rad Robotniczo- Chłopskich, ja jeszcze to hasło pamiętam. Bo to tylko było hasło za którym stał tyran i despota. Tym razem też tak jest bo Kim Un Yest Kłamczyński za tym hasłem stoi. Sejm zabarykadowany jak za PRL. Taki symboliczny prezent dla Narodu na 150 rocznicę urodziny Piłsudskiego i inauguracje debaty o 100 leciu niepodległości Polski. 
Foto: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1471333749582074&set=pcb.1471333922915390&type=3 
Na barykady ludu roboczy! Coś będzie się działo? Macierewicz wprowadzi wojsko do sejmu? Mało prawdopodobne bo w wojsku mówią na niego QQwa a na WOT wystarczy krzyknąć i uciekną. Zatem kto, Straż Marszałkowska z Leśnikami Szyszki? Taki scenariusz przewiduję, Duda przed Trybunałem, Szydło zostaje marszałkiem sejmu, Morawiecki premierem, Macierewicz prezydentem i wtedy ziści się jego marzenie, odpali rakiety na Moskwę,zaś Kaczyński z Nowogrodzkiej będzie tylko wydał polecenia. 

06 12 2017 Dla Beaty Szydło zabrakło miejsca.
Andrzej Duda przemawiał przed Zgromadzeniem Narodowym. Jego wystąpienie obfitowało w bardzo mocne słowa. Potem prezydent złożył pamiątkową księgę z okazji 150. rocznicy urodzin marszałka Józefa Piłsudskiego. Podpisały się najważniejsze osoby w państwie. Tylko dla jednej osoby zabrakło miejsca.
- Koniec wyniszczającego starcia wrogich plemion - grzmiał Andrzej Duda w orędziu z okazji 150. rocznicy urodzin Józefa Piłsudskiego. To było mocne wystąpienie
Potem złożył uroczystą, pamiątkową księgę. Zwyczajowo, na początku listy wpisują się najważniejsze osoby w Polsce. Jest zatem zamaszysty podpis Andrzeja Dudy. Zaraz pod nim jest sygnatura Marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Potem drugiego marszałka, Senatu, Stanisława Karczewskiego. W tym miejscu powinien wpisać się premier rządu. I możliwe, że właśnie to zrobił, ale przyszły. Bo podpis złożył Mateusz Morawiecki, typowany przez niemal wszystkich na następcę Beaty Szydło. Jako piąta osoba wpisał się prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Czy to było ostatnie historyczne orędzie prezydenta? Doczeka Nowego Roku czy zastąpi go Macierewicz? A wydawało się że zarządzanie strachem to już przeszłość, a mówienie społeczeństwu, zapłacie nam większe podatki, a my wam przywrócimy świetlistą przyszłość odeszło do lamusa. A jednak Kaczyński to mistrz rządzenia za pomocą strachu.
Morawiecki to geniusz który nie zna tabliczki mnożenia nie mówiąc o ekonomi. Potrafi tylko jedno bezustannie podnosić podatki by zapełnić pustą kasę państwową. Natomiast dobra gospodarka budżetem to dla Morawieckiego czarna magia.  Dziś Polsce potrzebny jest dobry gospodarz a nie teoretyk pięknie mówiący. Gospodarką kraju powinien zarządzać społecznik oddany sprawom kraju i jego mieszkańcom a nie prywacie, mamonie... tak jak to robili Balcerowicz, hrabia von Rostowski a obecnie robi to Morawiecki. Jak to możliwe, że prawie czterdziestomilionowy naród przez pond 25 lat nie zdołał wypracować własnego kapitałowego koła zamachowego. Ludzie pracują, oszczędzają, starają się, a pieniędzy jak nie było tak nie ma. Jaki stąd płynie wniosek? Polska jest perfidnie z kapitału drenowana, każdemu z obywateli ktoś zabiera z kieszeni większość jego zarobków.
05 12 2017 Palikot odgrzewa "prorocze" wystąpienie sprzed lat. Internauci: "miał pan rację"
Nagranie pochodzi z listopada 2012 r. Palikot podczas debaty w Sejmie atakował PiS, mówiąc: "Najpierw oskarżyliście, że premier zabił prezydenta, teraz chcecie rozwalić UE i pozbawić Polskę 300-400 mld zł. Wasze miejsce jest nie w parlamencie, a w więzieniu. Traficie tam - prędzej czy później. Problem w tym, że ekipa Tuska nie chce was tam zaprowadzić, ale przyjdzie moment, że tam wylądujecie".
Ale to nie koniec. Dostało się też przyszłemu szefowi MON. - To, że Macierewicz jest jeszcze na tej sali, to jest skandal! (...) Niszczycie opinie o polskim państwie! - grzmiał Palikot.
– Pomijam, że można było dawno rozliczyć Prawo i Sprawiedliwość. Dlaczego Ziobro i Kaczyński nie są przed Trybunałem Stanu? Wciąż! Dlaczego Kamiński nie odpowiada w prokuraturze? Dlaczego nie ma komisji w sprawie Macierewicza? – wyliczał Janusz Palikot w jednym z sejmowych przemówień sprzed lat. – Nie zabezpieczyliście państwa w sposób elementarny na wypadek, gdyby Kaczyński i Korwin wygrali następne wybory – podkreślał lider Twojego Ruchu.
- To jakie oni zastaną procedury w tych ministerstwach? Jakie oni zastaną prawo? Czy przygotowaliście państwo na wypadek, kiedy Kaczyński i Korwin będą rządzić naszym krajem? Czy jest wiadomo, co może zrobić urzędnik publiczny, jakie są procedury i że za złamanie tych procedur jest odpowiedzialność tych urzędników? Czy od tej strony przygotowaliście nasz kraj? Nie! – grzmiał Palikot.
I na tym nie poprzestał. – Mamy potworne zagrożenie. PiS nam siedzi na głowie! Tego typu ludzie mogą rządzić tym krajem. Mogą go zrujnować. Opamiętajcie się! – dodał polityk. Po czym zwrócił się do Sejmu z propozycją rozpisania przedterminowych wyborów, które mogłyby wyłonić władzę "mającą mandat do naprawy kraju". Jak wiadomo, ten pomysł nie zyskał poparcia większości i wybory zgodnie z planami odbyły się dopiero w październiku 2015 roku. Po czym ziściło się prawie wszystko, przed czym ostrzegał Janusz Palikot...
Film: https://www.facebook.com/ZdrowaPolska/videos/1839750822913978/

04 12 2017 Zbigniew Ziobro: w Warszawie miała miejsce wielka afera kryminalno- gospodarcza

- Kolejny sukces CBA i prokuratury - oświadczył w trakcie zwołanej konferencji minister sprawiedliwości, odnosząc się do zatrzymania dzisiaj trzech urzędników w Warszawie ws. afery reprywatyzacyjnej.
CBA na zlecenie prokuratury zatrzymała trzech urzędników miasta stołecznego Warszawy. Podejrzewani są oni o przyjmowanie wysokich łapówek przez wiele lat - łącznie na sumę 300 tys. złotych. Jak informuje PAP, jedna z zatrzymanych osób miała zeznawać dziś przed komisją weryfikacyjną.
- To wielka afera kryminalno- gospodarcza - podkreślił. - Przez lata bezkarnie działano pod okiem polityków, prawników, przedstawicieli administracji warszawskiej. Dzisiaj zatrzymano trzech ważnych urzędników warszawskich, którzy swoimi decyzjami przyczynili się do grabienia miasta. Zatrzymania oraz zarzuty, które zostaną tym urzędnikom postawione w najbliższym czasie, pokazują jak wiele przestępstw było ukrywanych, z nadzieją, że nikogo nie spotka odpowiedzialność karna. W sumie zatrzymaliśmy w aferze reprywatyzacyjnej już 25 osób, 12 tymczasowo aresztowano - w tym sześciu adwokatów. To tylko początek drogi wyjaśnienia ogromu przestępstw, które miały miejsce w Warszawie - podkreślił Ziobro.
Zatrzymano trzy płotki które musiały wykonywać polecenia przełożonych a rekiny wymienione przypadkowo przez ministra Ziobro politycy, prawnicy, najwyżsi urzędnicy państwowi pozostaną bezkarni. A co z tymi co ich kontrolowali i pod pieczątka akceptuję podpis swój składali?
03 12 2017 26 rocznica Radia Maryja.
Zaproszeni zostali na nie liczni politycy prawicy. Z rządu był m.in. Antoni Macierewicz, Mariusz Błaszczak, Beata Kempa, Jan Szyszko, Zbigniew Ziobro. Pojawił się Dominik Tarczyński, Maciej Małecki, Ryszard Czarnecki, Bartosz Kownacki i inni. Zabrakło Jarosława Kaczyńskiego, choć według naszych nieoficjalnych informacji, prezes PiS pojawił się w Toruniu w piątek. Jego przesłanie - list do o. Rydzyka - odczytał Mariusz Błaszczak. Beata Kempa przedstawiła z kolei wiadomość od premier Beaty Szydło.
Bp Mering: nacjonalizm polski nie tuczył się nigdy cudzą krwią i łzami.
Nacjonalizm polski nie tuczył się nigdy cudzą krwią i łzami; tylko nikczemne i złośliwe indywidua lub absolutni głupcy mogą porównywać go z charakterystycznym nacjonalizmem niemieckim lub rosyjskim - mówił w sobotę podczas obchodów 26 rocznicy powstania Radia Maryja bp Wiesław Mering. Jak podkreślił biskup włocławski, chciałby powtórzyć słowa pisarza Henryka Sienkiewicza, "które przypomniano w związku z niedawnymi wydarzeniami".
- Tylko nikczemne i złośliwe indywidua lub absolutni głupcy mogą porównywać nacjonalizm polski z charakterystycznym nacjonalizmem niemieckim lub rosyjskim. Nacjonalizm polski nie tuczył się nigdy cudzą krwią i łzami. Nie smagał dzieci w szkołach. Nie stawiał pomników katom. Zrodził się z bólu największej tragedii dziejowej. Przelewał krew na rodzimych i wszystkich innych polach bitew, gdzie tylko chodziło o wolność – powiedział bp Mering, odwołując się do słów pisarza.
Towarzysz biskup próbuje nam wytłumaczyć że istnieje dobry nacjonalizm podobnie jak fanatyzm religijny. To tak jakby istniał dobry złodziej i porządny bandyta towarzyszu biskupie. No ale nie ma co się dziwić skoro biskup homilię wygłasza w nacjonalistycznej rozgłośni. Nie ma bardziej niebezpiecznej mieszanki dla ludzkości jak mieszanka religii z polityką bo wtedy dzisiejsze pokolenie może odczuć na własnej skórze co to znaczy, Gott mit uns. 
Owacja dla Macierewicza i Szyszki. Ojciec Rydzyk pokazał swoją moc
O. Tadeusz Rydzyk kolejno przedstawiał innych ministrów uczestników rocznicy. - Pan Antoni! Przepraszam pan minister Antoni Macierewicz! - powiedział z uśmiechem Rydzyk. Po czym zerwała się burza oklasków publiczności. Owacja sympatyków Radia Maryja zagłuszyła słowa zaadresowane do ministra.
Macierewicz kandydatem PiS w nadchodzących wyborach prezydenckich?

Na spotkaniu w tamtym tygodniu w Piotrkowie Trybunalskim Macierewicza witano na stojąco, hymn narodowy na jego cześć odśpiewano i podziękowaniom nie było końca. „Macierewicz prezydentem RP” co niektórzy dumnie szeptali. Wkrótce będą to już skandowali maszerując ze słowami na ustach „My chcemy boga”! Znaczy się są jeszcze tacy i to bardzo wielu co nie tylko w Macierewiczu, Marsa widzą. No a mnie tacy mili panowie z dziwnymi opaskami na ramionach przypominające swastyki wytłumaczyli że …..na to spotkanie jako wróg klasowy nie mogę wejść. Macierewicz musi odejść bo wkrótce może odpalić rakiety na Moskwę. Być może wtedy Kaczyński nareszcie się ożeni. 
01 12 2017 Prof. Jadwiga Staniszkis: Kaczyński powinien przejść na emeryturę.
Zdaniem prof. Jadwigi Staniszkis, „jeżeli mówi się o emeryturze dla sędziów w wieku 65 lat, tym bardziej powinna być emerytura dla członków parlamentu. Kaczyński powinien przejść na tę emeryturę wraz z innymi, ale nie ma dokąd pójść. Nie ma rodziny, to jest sytuacja psychologicznie dla niego trudna. Myślę, że on po prostu chce, żeby wszyscy byli zrozpaczeni tak samo jak on. W takim stanie psychicznym nie powinien sprawować władzy”. Prof. Staniszkis zaprzeczyła tezie, jakoby Kaczyński kierował się chęcią zemsty. – „On chce pokazać, kto jest górą i sprowadzić tych, co się okazali nieodpowiadający jego poziomowi, do parteru„.
Jej zdaniem, Jarosław Kaczyński nie podejmie się zastąpienia na stanowisku premiera Beaty Szydło. – „Wydaje się zmęczony. Praca premiera jest ciężkim codziennym obowiązkiem” – tłumaczyła w rozmowie z „Super Expressem”. Odnosząc się do tematu wyborów prezydenckich w 2020 roku, Staniszkis stwierdziła, że PiS będzie szukać innego kandydata niż Andrzej Duda. – „Niezależnie od tego, co Duda zrobi w sprawie sądów. Jest po prostu moim zdaniem marnym prezydentem. Irytującym, udającym, że robi coś w polityce zagranicznej, podczas gdy pozycja międzynarodowa Polski z dnia na dzień słabnie” – podkreśliła socjolog. Choć nie wiadomo, kogo wystawi PiS, Staniszkis jest przekonana, kto będzie „głównym i realnym konkurentem”. Mowa o Donaldzie Tusku, szefie Rady Europejskiej. – „On zyskał doświadczenie międzynarodowe, w przeciwieństwie do Dudy. Tusk jako prezydent byłby znacznie lepszy od Dudy. Jako prezydent wniósłby trochę zachodniości. Może takiej prostej, ale jednak” – mówiła Staniszkis.
Uważa, że „nauczył się wiele, nabrał pewnych manier, ma pewną wiedzę o Zachodzie, być może by zapobiegł izolowaniu Polski, czego Duda nie jest w stanie zrobić” – skonstatowała Jadwiga Staniszkis. Źródło: wp.pl
Znalezione w mojej skrzynce e- mail: Jak ustalił Zbigniew Stonoga prezes Kaczyński leczy się na raka trzustki.

01 12 2017 Decyzja krakowskiego sądu cofa nas do PRL-u.
– „Uważam, że decyzja Sądu Okręgowego nie była trafna. Przeżyłem dziś deja vu z czasów, gdy broniłem opozycjonistów w PRL” – powiedział Onetowi mec. Krzysztof Bachmiński, adwokat, były prezydent Krakowa, obrońca prof. Dariusza Dudka w procesie w sprawie śmierci ojca Zbigniewa Ziobry.
To jego komentarz do decyzji Sądu Okręgowego w Krakowie, który w czwartek postanowił wystąpić do Sądu Najwyższego z wnioskiem o przeniesienie rozpatrzenia apelacji w sprawie lekarzy, którzy leczyli Jerzego Ziobrę do innego równorzędnego sądu. Wpływ na to miała wcześniejsza czystka w krakowskim Sądzie Okręgowym, w efekcie której zwolniona została m.in. prezes oraz dwóch wiceprezesów SO.
Po trupach ale do celu tak teraz postępuje Ziobro w sprawie śmierci ojca. Mając 70 lat to już tylko Bóg może pomóc lekarze mają niewielkie szanse. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze? Za błąd lekarzy można grubą kasę wyciągnąć od szpitala. 
30 11 2017 Czerwoni generałowie Macierewicza.
Aż 13 z 14 kandydatów Antoniego Macierewicza przedstawionych niedawno do awansów generalskich ma za sobą członkostwo w PZPR, komunistycznej młodzieżówce ZSMP, albo w jednym i drugim jednocześnie — ustalił Onet.
Szef MON stara się o nominacje generalskie dla swych faworytów od pół roku. Generałów mianuje prezydent. A on się nie chce zgodzić na nominacje — to efekt konfliktu z Macierewiczem. Niemal wszyscy kandydaci, których Macierewicz przedstawił do listopadowych awansów, mają za sobą członkostwo w komunistycznych organizacjach, w tym w PZPR.
To wyraźna sprzeczność z deklaracjami ministra, który twierdzi, że dokonuje wśród generalicji zmiany pokoleniowej.
A mnie to nie dziwi wszak to jego dawni partyjni koledzy. Wszak „kanapowa opozycja - KOR” działała pod opiekuńczym skrzydłami PZPR. Cudowne przypadki z życia Kaczyńskich. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie, dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR. 
Kto wie? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików? 
Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał?

29 11 2017 AWANTURA na komisji w Sejmie! Pawłowicz do Gasiuk-Pihowicz: ZAMKNIJ SIĘ t...!

Znów było gorąco w Sejmie. Późnym wieczorem przerwano posiedzenie sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, której członkowie dyskutowali na temat prezydenckich projektów ustaw dotyczących sądownictwa. Nie obyło się bez słownych przepychanek i kłótni. Jak można się spodziewać do najostrzejszej wymiany zdań doszło między posłankami: Gasiuk-Pihowicz i Pawłowicz. Gdy kończył się pierwszy blok głosowań głos zabrała posłanka Nowoczesnej. Gasiuk- Pihowicz zwróciła się do  Zofii Romaszewskiej i posła Matusiewicza:Macie państwo piękną kartę solidarnościową i siedzicie teraz obok prokuratura stanu wojennego (...). Jak patrzę, co teraz robicie, jak niszczycie dorobek ludzi, którzy poświęcili zdrowie i życie, byśmy żyli w demokratycznym państwie prawnym, robicie to wespół zespół z Piotrowiczem, który w 1982 roku dostawał odznaczenia, kiedy ludzie Solidarności dostawali pałą. Zastanówcie się, co robicie, pomyślcie o przyszłych pokoleniach - mówiła stopniowo podnosząc głos. Na jej słowa zareagowała posłanka Krystyna Pawłowicz, która zaczęła przekrzykiwać Gasiuk-Pihowicz, a w końcu rzuciła ostro: -Zamknij się targowico! Na takie stwierdzenie odezwał się Borys Budka z PO: - Ej! Czy jest na sali lekarz? - pytał. W końcu o spokój i nie atakowanie Piotrowicza zaapelował poseł Janusz Sanocki.
No i panna Krysia znowu zaszalała na parkiecie, cały parkiet zdominowała. Czasami kobieta musi być bezduszną jedzą, żeby dać sobie radę w życiu. Ale wierzcie mi drogie panie, bycie jedzą to jest ciężka praca!

29 11 2017 PiS da swoim prezesom gigantyczne emerytury.

I wszystko jasne. Już wiadomo, kto zyska na zniesieniu limitu wynagrodzeń, powyżej którego nie płaci się składek na ZUS! To między innymi prezesi spółek Skarbu Państwa, którzy zarabiają miesięcznie grubo ponad 100 tys. zł. Dzięki zaledwie jednej kadencji w takiej spółce zyskają oni prawo do astronomicznej emerytury! Sięgającej nawet ponad 5 tys. zł miesięcznie.
Sejm zdecydował o tym w piątek. Przyjęta ustawa zakłada, że Polacy zarabiający powyżej 10 tys. zł miesięcznie będą płacili składki emerytalne przez cały rok (19,5 proc. miesięcznie od pensji). Obecnie przestają je odprowadzać po przekroczeniu w danym roku określonego pułapu zarobków - trzydziestokrotności średniej pensji (czyli około 120 tys. zł brutto). Z jednej strony budżet państwa ma zyskać na tym 5,2 mld zł rocznie, ale z drugiej ci, których dotyczą te przepisy, zyskają prawo do gigantycznych wręcz emerytur. I to po kilku latach. - Zgodnie z obowiązującymi przepisami wysokość składki wpływa na wysokość przyszłej emerytury. Czyli prezes państwowej spółki, który zarabia np. 100 tys. zł, wygeneruje w ciągu czterech lat kadencji składkę emerytalną wyższą niż po 30 latach pracy za średnią krajową
Dla przykładu wzięliśmy prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej Daniela Ozona, którego maksymalne zarobki za 2017 r. firma Sedlak & Sedlak oszacowała na astronomiczną kwotę 132 tys. zł miesięcznie. Po czterech latach prezes JSW zgromadziłby na koncie emerytalnym 1,2 mln zł, czyli tylko za czas pracy w tej spółce dostawałby po 5 tys. zł emerytury miesięcznie! Zwykły obywatel o takiej kwocie może jedynie pomarzyć. Zarabiając 4 tys. zł przez cztery kolejne lata wypracowałby emeryturę wynoszącą. jedynie 155 zł miesięcznie.
28 11 2017 Prawo i Sprawiedliwość szykuje "straszak" na PKW . Będzie ważna zmiana w kodeksie wyborczym? 
Posłowie PiS będą mogli wymienić członków PKW przed wyborami samorządowymi - dowiaduje się nieoficjalnie reporter RMF FM Patryk Michalski. Dziś w południe w Sejmie specjalne posiedzenie komisji w tej sprawie.
PiS całkowicie zmienia ordynację wyborczą. Członkowie Państwowej Komisji Wyborczej nie muszą być sędziami ani osobami apolitycznymi, wystarczy habilitacja bądź trzy lata stażu adwokackiego. Tak naprawdę nowa ordynacja wyborcza obniża poprzeczkę dla osób odpowiedzialnych za przebieg wyborów. Znowu racjonalizm podpowiada, iż po to jest tak czynione, aby obsadzać swoimi Misiewiczami. Można więc użyć grubszego określenia wartościującego w stosunku do tej ordynacji: zmierzamy do bylejakości. 
~naga prawda: jedyne dzięki czemu Pis jeszcze trzyma się w sondażach to gebelsowska propaganda według dewizy że ciemny lud wszystko kupi i kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się faktem. Gdzie ta kwota wolna 8 tys dla normalnego ciężko pracującego Polaka??? Gdzie ten VAT 22%? Dlaczego pensja przeciętnego ciężko pracującego Polaka stoi niemal w miejscu a wszystko drożeje w oczach np masło o blisko 100%, inne produkty mleczne czy wędliny, jajka podrożały o kilkadziesiąt procent, do tego gaz,woda,składki OC,energia, węgiel itd. Mamy najniższy poziom inwestycji od 1996 r, kolejki w szpitalach rosną, młodzi lekarze i pielęgniarki uciekają za granicę bo za 2,2 tys nie sposób przeżyć, edukacja zdemolowana, wojsko w rozsypce, konie zdychają, masowa wycinka drzew spowodowała że mamy najbardziej zatrute powietrze w całej Europie, bażanty,łosie, dziki idą na odstrzał bo minister wraz z ferajną lubi się zabawić itd itd. Pięćsetki są za pożyczone de facto jest to promowanie patologii i nieróbstwa. Morawiecki chwali się w mediach że ma nadwyżkę w kasie, a właśnie wysłał do Brukseli informację że deficyt w tym roku wyniesie rekordowe w dziejach Polski 51 mld!

28 11 2017 MON chce lustrować weteranów. Byli szefowie GROM: "niewyobrażalne draństwo", "jakaś kpina.
– To godzi w honor i godność weteranów, którzy przelewali krew za ojczyznę – mówi Onetowi gen. Roman Polko, b. dowódca GROM, kiedy dowiaduje się od nas, że resort obrony nowelizuje ustawę o weteranach w taki sposób, by żołnierze i funkcjonariusze, którzy choć jeden dzień służyli w organach bezpieczeństwa PRL-u, a mają status weterana za udział w misjach po 1990 r., stracili część uprawnień.  MON proponuje weteranom wiele zniżek, ale jednocześnie chce ich lustrować To niewyobrażalne draństwo – mówi płk Krzysztof Przepiórka, były oficer GROM Płk Leszek Stępień, dyrektor Centrum Weterana, informuje, że jego instytucja nie pracowała nad nowelizacją ustawy. Forum http://wiadomosci.onet.pl/forum/,0,3405272,256464254,czytaj.html#mark
Mam nadzieję że wśród weteranów płynie jeszcze żołnierska krew i potrafią postawić się szefowi MON Macierewiczowi. Spoliczkować drania. A ci co walczyli w Armii Ludowej to już nie weterani przecież też przelewali krew za ojczyznę i to za darmo w przeciwieństwie do tych ze smoleńska czy wyklętych!
Liczba głosów:1 244 za 95% przeciw 5%
~omoplata do ~sklave: Sklave, sam jestem oficerem rezerwy JW 4101, mam za sobą kilka misji bojowych, służbę rozpocząłem w 1989 roku. Powiem Ci tak, nikt nie będzie go policzkował, szkoda ręki, acz nastroje i w armii i w korpusie rezerwy (mówię o 'specjalsach, bo z nimi utrzymuję kontakty), są fatalne. QQła w naszym środowisku zyskał już status 'wyklętego' nikt nie poda mu ręki, o oddaniu honorów nie wspomnę! Pamiętaj jednak, armia jest cierpliwa, ale armia nie zapomina! Oni wszyscy dostaną na co zasłużyli. Wściekłość powoli narasta i uwierz, w razie jakiegokolwiek konfliktu czy wewnętrznego, czy zewnętrznego, za tą bandą nie stanie nawet WOT (uciekną). 
25 11 2017 Macierewicz dla kogo Ty pracujesz dla Boga, mamony czy szatana?
Zdejm publicznie buty to się przekonamy.
Antoni Macierewicz w Łodzi na Grand Prix Polski w skokach do wody. Miał skoczyć a nie skoczył? Przypominam, że Macierewicz to były mistrz w skokach z trampoliny kiedy jeszcze skakał do wody. Nie skoczył byśmy nie ujrzeli jego kopyt i ogona.
Antoni Macierewicz udowadnia, że nie powinien być szefem resortu obrony
Adam Michnik, w wywiadzie dla Onetu zapytany przez Sławomira Sierakowskiego, dlaczego Kaczyński toleruje Macierewicza, odpowiedział krótko: „Bo on wie, że Antek przed niczym się nie cofnie.” Ta diagnoza pasuje, jak ulał do poczynań szefa resortu obrony wobec polskiej armii. Ostatnio na tapetę wziął tzw. „złoty fundusz” i swoim najgorszym zwyczajem z wielką wprawą rzuca, półsłówkami, insynuuje unikając konkretów, a już broń Boże nazwisk…
„Taki „złoty fundusz” istnieje w każdej armii: amerykańskiej, niemieckiej, francuskiej, bo każda mądra armia musi jak najszybciej wyłapywać najzdolniejszych i wyróżniających się oficerów – mówi Juliusz Ćwieluch, autor zbioru wywiadów z najwyższymi polskimi dowódcami, którzy odeszli z wojska nie zgadzając się na to, co robi z nim minister obrony.
W książce pt. „Generałowie” tacy dowódcy, jak m. in. Mirosław Różański, do niedawna Dowódca Generalny Sił Zbrojnych, czy były dowódca lotnictwa gen. Tomasz Drewniak opowiadają o sytuacji w wojsku pod rządami Antoniego Macierewicza. Mówią o fali odejść, o wstrzymaniu zakupów faktycznie modernizujących polskie siły zbrojne, o niekompetencji i starym sprzęcie. Niektórzy z nich wcześniej meldowali to ministrowi. Zapłacili za to dymisją.
Źródło: Newsweek
Ależ to wojsko Macierewicza jest biedne! Znaczy się teraz rezerwiści muszą w swoich ciuchach ćwiczyć i kupić sobie broń? Zobaczcie jak wyceniany jest patriotyzm lecieli na polityczne show i rodziny milionowe odszkodowania otrzymują a rezerwista naraża zdrowie bywa że i życie i jeszcze musi za to z własnej kieszeni za zniszczone ubranie zapłacić. DRAGON 17, czyli NAJWIĘKSZA KOMPROMITACJA W DZIEJACH MON. Żołnierze ćwiczyli na poligonie w prywatnych butach oraz w czapkach zamiast hełmów. Okazało się, że największym wyzwaniem dla polskiego żołnierza jest zdobycie wojskowych butów, czystej bielizny oraz pełnowartościowego posiłku.
Macierewicz to dziecko w skórze dorosłego i myśli że dowodzenie armią to gra planszowa z ołowianymi żołnierzykami. Słomiany czołg, słomiany okręt, słomiany helikopter i żołnierz z drewnianym karabinem zasuwający na pieszo tak wygląda polska armia po modernizacji. I z takim wojskiem kołowaty Macierewicz chce Putina pokonać?


25 11 2017 Kuba Wojewódzki poetycko podsumował Jarosława Kaczyńskiego. 
"W twojej ojczyźnie karki się zgina przed każdą władzą" Podobnie jak i wiersze słynnego poety Tuwima, są nadal bardzo aktualne, tak i "Dwie ojczyzny" Słonimskiego brzmią jakby były napisane współcześnie, a nie kilka dekad temu. Kuba Wojewódzki zauważył tę właściwość i opublikował dzieło na swojej stronei na Facebooku. Nie mogło zabraknąć słynnego zdjęcia z kotem. 
No a ja w sieci znalazłem taki wiersz:
Jarosławie TY nasz drogi,
Nie podstawiaj nam ty nogi,
Usiądź, wypij, zapal trawkę
Weź gazetę, siądź na ławkę
Lub weź wędkę, idź na rybki
Dobierz się do jakiejś pi* ..i
Nie skłócaj nam narodu,
Lepiej pomóż iść do przodu;
Bo na wszystkich jest metoda
I na ciebie też jest kłoda
Po co robisz te zamęty?
Już niedługo masz do renty
Zostań miłą, starą kaczką
Bo wywiozą ciebie taczką ...
Więcej na podstronie Na wesolo
23 11 2017 Może Macierewicz liczy na to, że ludzie nie odróżnią dwóch baterii od całości?
Wygląda na to, że MON pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza zdoła na lata zatrzymać modernizację polskiego wojska. Dlaczego? Otóż kluczowy dla armii program obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej „Wisła” – za sprawą niezrozumiałych zabiegów ministra – pochłonie aż 60-80 mld zł, czyli niemal dwukrotność rocznego budżetu MON – informuje „Gazeta Wyborcza”.
Poprzedni rząd PO-PSL w sprawach obrony powietrznej postawił w 2015 r. na patrioty. Koszt ich zakupu – w ramach programu pocisków średniego zasięgu „Wisła” i krótkiego zasięgu w programie „Narew” –  miał wynieść łącznie 26 mld zł. Potem mówiło się o kwotach do 45 mld zł, czytamy na portalu „Wyborczej”. Taką cenę – jak pisaliśmy ostatnio – PiS uznał wówczas za skandal. Antoni Macierewicz postulował: 30 mld i ani grosza więcej. Tymczasem, będąc już ministrem podjął decyzję zdumiewającą. W sobotę Kongres USA otrzymał wniosek tamtejszej Agencji Współpracy Bezpieczeństwa Obronnego o zgodę na sprzedaż Polsce zaledwie dwóch baterii pocisków Patriot za 10,5 mld dol. – czyli aż 38 mld zł.
Wprawdzie w tej cenie Polska otrzyma 16 wyrzutni, 208 pocisków najnowszej generacji PAC-3 MSE (wedle symulacji tylko one są w stanie zestrzelić rosyjskie iskandery M). Do tego 11 pocisków testowych, cztery stacje kontroli i kierowania ogniem, tyle samo radarów i bateryjnych systemów łączności. Tyle, że można było nabyć je taniej, skoro pół roku temu Rumunia kupiła – wprawdzie w starszej konfiguracji – cztery baterie ze 168 pociskami PAC-3 MSE za… 3,9 mld dol. Słowem, zapewniła sobie obronę powietrzną ponad dwukrotnie taniej. Źródło: wyborcza.pl
No i mamy nici z historycznego zakupu! Macierewicz dał kolejny raz plamę. Wcale się nie dziwię że tak Patrioty tak zdrożały i jeszcze zdrożeją bo Amerykanie boją się że Macierewicz wyśle je na Moskwę. Zatem Macierewiczowi nie pozostało nic innego jak wsiadać na osiołka zabrać kopię i ruszać na Moskwę.

23 11 2017 Rzeczywistość zaskoczyła PiS. Prawie wszyscy uprawnieni Polacy odchodzą na emeryturę.

System emerytalny w Polsce może upaść jak domek z kart. Przypomnijmy: od 1 października obowiązuje nowy, obniżony wiek emerytalny. Kobiety mogą odchodzić na emeryturę w wieku 60 lat, mężczyźni po ukończeniu 65. Wnioski o wcześniejsze świadczenie można jednak składać już od 1 września. Tymczasem napływają niepokojące dane. Według informacji „Gazety Wyborczej” w całym kraju o emeryturę do 22 listopada wystąpiło już 332 tys. osób. To więcej, niż szacowano w ZUS i w rządzie, gdzie zakładano, że do końca 2017 r. na emeryturę odejdzie 331 tys. osób.
Wnioski o emeryturę składają głównie osoby z bardzo niskimi zarobkami, gdyż takim osobom nie opłaca się dłużej pracować. Dlaczego? Nawet gdyby pracowały o cztery czy pięć lat dłużej, to i tak dostaną nie więcej niż emeryturę minimalną. Okazuje się również, że aż 40 proc. emerytów (ok. 140-150 tys.), którzy do końca roku będą mogli odejść na emeryturę przy obniżonym wieku, nie pracuje legalnie i nie odprowadza składek. Są to często osoby, które straciły pracę tuż przed nabyciem czteroletniej ochrony przed zwolnieniem. „Takie osoby w wieku np. 55 lat nagle wylądowały na bruku i nie mogły znaleźć innej pracy – jak mówi dr Łukasz Wacławik, specjalista od ubezpieczeń społecznych. – „Czekają więc z niecierpliwością, aż w końcu dostaną jakiekolwiek świadczenie”.
Jednak sprawa ta ma drugie dno. Przejścia na wcześniejszą emeryturę niekoniecznie bowiem odbywają się z woli samych zainteresowanych! Po prostu zmuszają ich do tego sami pracodawcy. Argument? Trzeba ustąpić miejsca młodszym, którzy nie mają żadnych środków na utrzymanie, natomiast emerytom pieniądze da przecież ZUS. Dzieje się to bezprawnie, gdyż według litery prawa samo nabycie uprawnień emerytalnych nie może być przyczyną zwolnienia. Sąd Najwyższy takie działanie uznał za dyskryminację. Ale łatwo to obejść, jak ujawnia „Wyborcza”: gdy pracownik nie chce dobrowolnie odejść na wcześniejszą emeryturę, szef ogłasza na przykład, że jego stanowisko pracy zostało zlikwidowane.
Źródło: wyborcza.pl
Mnie jeszcze zostało 9 miesięcy do otrzymania pierwszej emerytury. I nikt mnie nie namówi bym dalej dla ZUSu pracował. Mój wariant to emerytura plus pensja od szefa.

23 11 2017 Teoria spisku. Antoni Macierewicz na tropie "złotego funduszu".
Generałowie związani z Moskwą, którym Jaruzelski zabezpieczył przyszłość, nie są godni nosić munduru - mówi minister Macierewicz. Jakie dowody ma szef MON, rzucając najpoważniejsze oskarżenie, że w polskiej armii była lub jest armia zdrajców?
Według Macierewicza, sprawcą wszelkiego zła w polskiej armii jest „złoty fundusz” Szef resortu obrony Antoni Macierewicz stoi na stanowisku, że obóz „dobrej zmiany” za słabo przeciwstawia się środowiskom „postkomunistycznym i liberalnym”, gdy chodzi o zmiany w armii. – „I to czasem na najwyższych szczeblach władzy w Polsce” – zaakcentował minister w rozmowie z „Gazetą Polską”. Zauważył, że „polska armia, podobnie jak cały nasz kraj, na skutek nieprzeprowadzenia niezbędnych zmian po 1989 roku przeszła proces, który można nazwać „ewolucją wsteczną”.
Według Macierewicza, w armii służą „ludzie ze „złotego funduszu”, czyli grupy wyselekcjonowanych w latach 80. wojskowych przygotowywanych do objęcia dowództwa”. – „Gdy zostałem ministrem obrony narodowej, zobaczyłem w armii ludzi ze „złotego funduszu” na kluczowych stanowiskach. To niewielka grupa, ale wciąż bardzo wpływowa – nawet jeśli znajduje się dzisiaj poza armią” – powiedział tygodnikowi Antoni Macierewicz.
Na koniec Antoni Macierewicz zapewnił, że armia w pełni aprobuje wprowadzane zmiany, choć presja „złotego funduszu” jest bardzo duża, a Rosjanie są świadomi potencjału wojsk obrony terytorialnej. Stwierdził, że nasi sojusznicy bardzo dobrze oceniają jego politykę wobec polskiej armii.
Źródło: Gazeta Wyborcza, Gazeta Polska
Zlikwidował złoty fundusz by wyznawcy religii smoleńskiej zajęli ich miejsce. Macierewicz widzi i rozmawia z Zielonymi Ludzikami, czasami z Jarosławem odwiedzi Twardowskiego na Księżycu. 
21 11 2017 Prof. Staniszkis o zmianach w rządzie Beaty Szydło.
Powinno dojść do przeorania rządu – mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prof. Jadwiga Staniszkis. – PiS chce dokonać ostatecznej rewolucji, czyli przez władze zmienić naród – dodaje rozmówczyni Jacka Nizinkiewicza.
Prof. Staniszkis zaznacza jednocześnie, że Beata Szydło powinna pozostać premierem. – Kaczyński jako premier szybciej realizowałby totalitarną wizję państwa. Przy czym totalitaryzm PiS nie oznacza więzień, represji, sankcji itd., ale zmianę społeczeństwa przez państwo – dodaje.
W dalszej części wywiadu, Staniszkis stwierdza, że Donald Tusk miał rację, bijąc na alarm, choć podkreśla, że nie powinien tego pisać ze względu na pełniony urząd. Przypomnijmy, szef Rady Europejskiej napisał w niedzielę na Twitterze: "Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media - strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie".
- W PiS panuje myślenie bolszewickie, cechujące Rosję Putina, oparte na wschodniochrześcijańskiej wizji, że trzeba wydobyć ze społeczeństwa "właściwe" istnienie. A co jest "właściwe", to najlepiej wie władza – wyjaśnia prof. Jadwiga Staniszkis.
Cały wywiad w dzisiejszej "Rzeczpospolitej".
A co to przeoranie rządu da? Bowiem przeoranie to jest zakopanie wszystkich brudów, chwastów, śmieci etc. i znowu będzie trwała zabawa w koło Macieju. Po 1989 roku władza urządziła sobie bieg sztafetowy by co kilka lat przekazywać pałeczkę z mottem: Podczas pełnienia służby nic ważnego się nie zdarzyło. Tylko że po drodze rozkradziono majątek narodowy wypracowany przez pokolenia i jakoś tego nikt z kolejnych zmian nie zauważał. Kaczyński miał rozliczyć swoich poprzedników i co rozlicza ich tak jak to zrobił Wałęsa! Gdzie jest ta Dobra Zmiana?
PKB Rumuni urosło o 8.8%. Wcześniej Rumuni zlikwidowali ponad sto drobnych danin, obniżyli VAT i podatek dochodowy. Na tym nie koniec bo od 2018 roku zmniejszają PIT z 16% do 10% i podwyższają kwotę wolną od podatku do 23 000 zł. A u nas cały czas podnoszą podatki i pompują PKB konsumpcją ze świadczeń socjalnych finansowanych z długu. A mnie to nie dziwi, że w Rumuni władza wie jak rządzić. Po obaleniu Ceausescu, on i jego żona Elena zostali skazani na śmierć w utajnionym procesie i rozstrzelani. A to w Rumuni zawsze może się powtórzyć. W Polsce zaś jest to niemożliwe.

20 11 2017 Wielki szacunek dla europosłanek i europosła (pięć kobiet i jeden mężczyzna), którzy zagłosowali za przyjęciem rezolucji PE w sprawie zagrożeń demokracji w Polsce. 
Unia Europejska nie jest obcym państwem (obcym państwem, któremu się wysługujemy jest raczej Watykan), to nasza wspólnota, a demokracja to nasze, wspólne standardy, gdy są zagrożone a nawet niszczone, trzeba interweniować. Opozycja nie pokona polskiego, destrukcyjnego autorytaryzmu wspieranego kibolami, rydzykowcami i faszystami, a Majdanu przecież nie chcemy. Danucie Hubner, Barbarze Kudryckiej, Róży Thun, Julii Piterze, Michałowi Boniemu i Danucie Jazłowickiej - szacunek i podziękowania. I znowu: to głównie kobiety bronią demokracji. Autor Magdalena Środa.
To wszystko co pani pisze jest świętą prawdą. Tylko zapomniała pani o „drugiej stronie medalu”. Politykierzy zasiadający na złotych tronach w Brukseli zapomnieli, że Unia Europejska miała być organem doradczym, koordynującym..... a nie politycznym wydającym decyzje. Zaś KE stała się KC - Komitetem Centralnym..... decydującym o wszystkim. Co niektórzy nie zauważyli że dziś Unia to Merkel która zbudowała Europę na zasadzie kolonialnej hegemonii z przewodnią rolą Niemiec. Dziś wszystkie kraje Unii pracują na rzecz Niemiec. Kto nie wierzy niech przejedzie się po Europie. Więcej na sklave.glowna

20 11 2017 Nowe zasady przeglądu aut.

Od kilku dni trudno jest znaleźć stację kontroli pojazdów, gdzie przymkną oko na defekty niepozwalające przedłużyć dopuszczenia samochodu do ruchu. Obowiązują nowe zasady przeglądu aut. Teraz kierowca płaci z góry, a badanie odbywa się także online, to dobra zmiana, bo mamy więcej danych o pojeździe i możemy je zweryfikować bowiem informacja o aucie trafia do Centralnej Ewidencji Pojazdów i dostęp do niej będzie miał każdy, także potencjalny nabywca samochodu. W ten sposób skończyła się tzw. turystyka przeglądowa.
A co z tymi, których auta przeglądu nie przejdą? Będą mieli dwa tygodnie na naprawienie usterki. Po powtórnym badaniu mają zapłacić dodatkowo od 13 do 26 zł. Zmiana dobra dla uczciwych, gorsza dla kombinatorów. Właściciele stacji diagnostycznych w zasadzie zadowoleni, a byliby zadowoleni jeszcze bardziej, gdyby ceny za przegląd nieco wzrosły. A te od 2004 roku pozostają na tym samym poziomie.
Badania techniczne też do poprawki jak one staną się podobne do zdobycia prawa jazdy, znaczy się będzie to złota żyła dla właścicieli stacji diagnostycznych. Ile trzeba będzie zaliczyć podejść by samochód został dopuszczony do ruchu 10, 20 a może 50? Dlaczego ustawodawca nie przewidział możliwości odwołania się o negatywnej oceny stanu technicznego pojazdu? Diagnosta twierdzi że hamulce są niesprawne a mechanik śmieje się i mówi panie tu wszystko jest OK! Z tego wszystkiego najbardziej będzie cieszył się Morawiecki bo przegląd zamiast 100 będzie kosztował z poprawkami 500 złotych. A może się mylę i nie będzie tak źle?
18 11 2017 Radziwiłł zbiera dane o wypowiadających umowy rezydentach.
– „To powrót do metod z głębokich otchłani PRL” – uważają rezydenci. Ministerstwo zdrowia wystąpiło do urzędów wojewódzkich o codzienne raportowanie liczby składanych przez lekarzy wypowiedzeń klauzuli opt-out.
Akcja wypowiadania tej klauzuli (umożliwiającej lekarzom pracę ponad 48 godzin na tydzień) to kontynuacja rozpoczętego na początku października protestu rezydentów. Kiedy po czterech tygodniach głodówki rząd PiS nie zgodził się na spełnienie postulatów młodych lekarzy, zdecydowali się oni na właśnie na takie działanie. Rezygnują więc np. z nocnych dyżurów, które w większości szpitali obsadzone są głównie przez nich. W przypadku mniejszych placówek grozi to paraliżem szpitala i zmusza dyrektorów do przyjmowania lekarzy z zewnątrz, którym trzeba zwykle zapłacić dużo więcej.
Do dziś opt-outy wypowiedziało ponad 1200 lekarzy (na niemal 17 tys. rezydentów), a jak przekonują organizatorzy akcji – codziennie dołączają do nich nowi. – „Przypominamy, że konieczne jest skrócenie pracy lekarzy do 48 godzin tygodniowo, ponieważ przemęczony lekarz nie jest w stanie udzielić dobrej pomocy” – stwierdził mówił prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz. Rada wspiera te formę protestu rezydentów. Źródło: rp.pl
SZOK! 11 lat w kolejce do lekarza
Otrzymując od lekarza takie zawiadomienie, można dostać zawału serca! Przychodnia z Wrocławia poinformowała pacjentkę, że jej badanie u endokrynologa zostaje przesunięte: z 8 lipca 2020 r. na. 16 kwietnia 2024 r.! Czekanie siedem lat w tej przychodni to nie rekord! Okazuje się, że pacjenci są już zapisywani na. 2028 r.! - Ten termin może ulec zmianie. Może się skrócić, ale też i wydłużyć - rozkłada ręce Maciej Sokołowski, dyrektor przychodni.
16 11 2017 Zburzmy Pałac Kultury! I postawmy kolejnego Złotego Cielca!? Postawmy pomnik Lecha Kaczyńskiego. 
Gliński nie ma nic przeciw zburzeniu PKiN. Przecież w nim są teatry, kina, Sala Kongresowa, muzeum.... czyli wszystko, czego nie lubi minister kultury. A to ch…j, d…a i kamieni kupa czyli polskie obozy śmierci po zburzeniu PKiN.
Wiceszef MON: wojsko może wysadzić Pałac Kultury. Fajny prezent na stulecie niepodległości. Pomysł ze zburzeniem Pałacu Kultury to tak na poważnie. "Saperzy daliby radę, fajne ćwiczenia". "Zapytałem o to półżartem, ale widzę, że ta propozycja poważnie jest brana pod uwagę" – sam się zdziwił prowadzący poranną rozmowę w Radiu Zet Konrad Piasecki. Gościem audycji dziś był wiceminister obrony Bartosz Kownacki, który z entuzjazmem zareagował na pytanie o to, czy saperzy poradziliby sobie ze zburzeniem Pałacu Kultury w Warszawie.
"Jeżeli tylko będzie zgoda na zrobienie tej dobrej rzeczy to możemy podjąć się tego zadania. Nie powinno być problemu. Na 100-lecie niepodległości byłby to fajny prezent dla nas wszystkich" – mówił w Radiu Zet zastępca Antoniego Macierewicza. Wiceszef MON tłumaczył, że należy budować "prawdziwą politykę historyczną" a on osobiście w miejscu Pałacu Kultury najchętniej widziałby "city biznesowe", gdzie zmieściłoby się kilka wieżowców. Przyznał przy tym, że na zburzeniu Pałacu Kultury w Warszawie by nie poprzestał – jego zdaniem wyburzenie przydałoby się także na pl. Piłsudskiego – do wyburzenia byłby biurowiec Metropolitan. 
Gdy Konrad Piasecki zorientował się, że wiceminister Kownacki o tym wszystkim opowiada zupełnie na serio, polityk przyznał, że boli go to, iż wielu turystów przyjeżdżających do Warszawy zapamiętuje właśnie Pałac Kultury a nie choćby kolumnę Zygmunta czy Łazienki. I potwierdził, że "saperzy daliby radę" i byłyby to "fajne ćwiczenia".
O zburzeniu Pałacu Kultury i Nauki w czasach PRL nagrywano filmy (sceną taką kończyły się "Rozmowy kontrolowane" Sylwestra Chęcińskiego) czy piosenki (choćby "Pałac" zespołu Dezerter). Uzasadnienie było jasne – w końcu to Pałac im. Józefa Stalina w samym środku stolicy. Po upadku komuny do pomysłu tego raczej nie wracano, aż tu naraz wicepremierzy Mateusz Morawiecki i Piotr Gliński przyznali, że czemu nie... Ich zdaniem 100-lecie niepodległości byłoby ku temu dobrą okazją. Paweł Kalisz rozmawiał ze specjalistami, ile gruzu pozostałoby po PKiN i co ta operacja oznaczałaby dla Warszawy. 
źródło: radiozet.pl

16 11 2017 Podwójne standardy prezydenta.
W środę 15 listopada, Parlament Europejski przegłosował rezolucję, rozpoczynającą uruchomienie wobec Polski art. 7 traktatu Unii Europejskiej. Dokument mówi, że sytuacja w Polsce, szczególnie w kwestii sądownictwa, stwarza ryzyko naruszenia unijnych zasad. Za przyjęciem rezolucji głosowało 438 parlamentarzystów, 152 było przeciw, a 71 wstrzymało się od głosu.
Wśród popierających rezolucję, znalazło się kilkoro eurodeputowanych z PO. Fakt ten spotkał się z dezaprobatą głowy państwa, która wyraźnie opowiedziała się po stronie Prawa i Sprawiedliwości.
Nie trzeba było długo czekać, by wytknięto prezydentowi i jego partii, stosowanie podwójnych standardów. Okazuje się, że Andrzej Duda, gdy był europosłem PiS, nie widział niczego niewłaściwego w organizowaniu debat, na temat sytuacji w Polsce w Parlamencie Europejskim.
Dziennikarz „Gazety Wyborczej” Bartosz Wieliński, na Twitterze przypomniał nagrania z roku 2014 i 2015, na których sam Andrzej Duda uzasadnia konieczność przeniesienia spraw krajowych na forum międzynarodowe. To całkiem niedawno, więc pan prezydent powinien to pamiętać. Jeśli ogarnęła go jednak chwilowa amnezja, radzimy kontakt z obecna posłanką PiS Joanną Lichocką. Może przypomni głowie państwa jak sama pochwalała dyskusję w PE, na temat wyborów samorządowych. Swój wpis wprawdzie pospiesznie skasowała, ale Internet jest pamiętliwy jak nikt. Źródło: naTemat 
15 11 2017 "SE": pół miliarda na ochronę wojska.
Ile wojsko wydaje na ochronę swoich jednostek? Jak informuje dzisiejszy "Super Express", na wynajęcie agencji tzw. SUFO, czyli Specjalistycznych Uzbrojonych Formacji Ochronnych, w tym roku wydano już 470 mln złotych.
SUFO w tym roku strzegą 542 jednostek wojskowych, co jak dotychczas kosztowało 470 mln złotych. Choć liczba ochranianych obiektów zmalała od zeszłego roku o 30, to koszty wzrosły o 100 mln złotych - informuje "Super Express". - Koszt utrzymania etatowych pododdziałów przewyższa koszty zakontraktowania zewnętrznej warty SUFO - mówi w rozmowie z dziennikiem kpt. Krzysztof Płatek z DG RSZ.
Gen. Roman Polko ocenia z kolei, że taka ochrona jest kiepska. - Oni udają, że chronią, a wojsko udaje, że jest chronione – stwierdza.
No a Macierewicz myśli że ma najlepszą i najnowocześniejszą armię na świecie. Za moich czasów żołnierze chronili swoje jednostki wojskowe bo wtedy jeszcze mieli karabiny i amunicję a nie jak dziś długopisy kulki papierowe. . DRAGON 17, czyli NAJWIĘKSZA KOMPROMITACJA W DZIEJACH MON. Żołnierze ćwiczyli na poligonie w prywatnych butach oraz w czapkach zamiast hełmów. Okazało się, że największym wyzwaniem dla polskiego żołnierza jest zdobycie wojskowych butów, czystej bielizny oraz pełnowartościowego posiłku.

15 11 2017 SZOK! Zamykają oddziały, bo brakuje lekarzy.
Co czwarta lekarka i co piąty lekarz 1 października wkroczyli w wiek emerytalny. Wkrótce nie będzie miał kto leczyć chorych w szpitalach. Pacjenci już odbijają się od zamkniętych drzwi likwidowanych oddziałów. Brakuje personelu!
Najgorzej jest na prowincji, bo specjaliści uciekają do dużych miast, gdzie mogą lepiej zarobić. Prawie każdy szpital powiatowy ma problemy ze spełnieniem wymogów NFZ dotyczących zatrudnienia odpowiedniej liczby medyków. W Polsce na tysiąc mieszkańców przypada zaledwie 2,2 lekarza - to jeden z najniższych wskaźników w Europie. 
Jeśli nic się nie poprawi, kolejki do specjalistów będą rosły, a kolejne oddziały będą likwidowane. Tym bardziej dziwi bezczynność Ministerstwa Zdrowia. Dopiero niedawno resort zwiększył o 20 proc. limit miejsc na studiach medycznych. A do tego MZ zastanawia się nad ściągnięciem do Polski... lekarzy cudzoziemców, np. Ukraińców.
Kolejny wielki przekręt władzy i wierutne kłamstwo. Lekarzy nie brakuje tylko z lekarza zrobiono urzędnika Narodowych Formacji Zabijania, 5 minut trwa badanie a 25 minut wypełnianie formularzy. Druga sprawa kto zezwolił na powstanie tylu prywatnych przychodni, gabinetów, klinik, szpitali? Nikomu w Polsce nie zależy by chorego przywrócić jak najszybciej do zdrowia, bo chory to stał się dla lekarzy w Polsce maszynką do robienia pieniędzy. Czesi chcą leczyć Polaków ba oferują dużo mniejsze koszty leczenia a NFZ wypina się na nich, dlaczego?

15 11 2017 Frasyniuk do Jarosława Kaczyńskiego: Twój brat NAPLUJE ci w twarz.
Nie milkną echa sobotniego Marszu Niepodległości, na którym pojawiły się też transparenty z rasistowskimi hasłami. Temat marszu został poruszony także we wtorkowej rozmowie z Władysławem Frasyniukiem. Były opozycjonista ostro ocenił Marsz Niepodległości i zarzucił Jarosławowi Kaczyńskiemu, że to on stał się twarzą "rasistowskiego marszu". Powiedział też, że za to, co robi prezes PiS, Lech Kaczyński napluje mu w twarz.
Były opozycjonista powiedział wprost: - Robi to przygnębiające, żeby nie powiedzieć przerażające wrażenie. W ciągu dwóch lat Polska, która była liderem demokracji i symbolem międzyludzkiej solidarności, nagle w czasie święta państwowego okazało się, że polską twarzą jest twarz faszysty i rasisty. Pełna odpowiedzialność spada na państwo i uczestników. Większość maszerujących to nie faszyści i nie rasiści, ale człowiek odważny powinien zaprotestować, a człowiek przyzwoity pójść do domu, gdy tylko usłyszy takie hasła, a państwo reaguje na to, co jest sprzeczne z polską tradycją - mówił, i nie dał się przekonać, że władza odcinała się od tych haseł. Frasyniuk dodał też, że marsz powinien zostać zdelegalizowany.
Zapytany o słowa Kaczyńskiego o prowokacjach na marszu Władysław Frasyniuk powiedział: - Jarku, znam cię osobiście. Nie jesteś człowiekiem, który nosi w sobie poglądy rasistowskie, czy faszystowskie. Niestety, stałeś się twarzą tego marszu, niestety to ty ponosisz za to odpowiedzialność, cynicznie grając ludźmi i ich słabościami. To ty ponosisz odpowiedzialność, to ty przemawiasz przed premier, decydujesz kiedy wyjdzie prezydent. (...) Jak się spotkasz z bratem, to ci napluje w twarz, tak jak ten faszysta, który napluł w twarz kobiecie – zakończył gorzko.
Źródło se.pl
No a co zrobi Jarosławowi brat za spowodowanie katastrofy smoleńskiej?

14 11 2017 Macierewicz: Mamy pokój dzięki amerykańskim żołnierzom w Polsce.
Amerykański portal internetowy "The New York Observer" (observer.com) zamieszcza obszerny wywiad z Antonim Macierewiczem. Minister obrony mówi m.in. o modernizacji polskich sił zbrojnych, o Wojskach Obrony Terytorialnej, o rosyjskim zagrożeniu, aneksji Krymu i obecności żołnierzy USA w Polsce.
Macierewicz powiedział też m.in.: "Nie lubię komunistów i ludzi Putina, a oni nie lubią mnie. To normalne. Boją się mnie i chcą mnie 'zabić', posługując się narzędziami propagandowymi. To tylko problem techniczny, który nie ma wpływu na nic w sferze obronności".
Minister wypowiedział się też na temat NATO w kontekście rosyjskiego zagrożenia. Powiedział m.in.: "Rosjanie są gotowi do wojny. NATO też musi być gotowe". "Jesteśmy spóźnieni. Ale sprawy idą w dobrym kierunku i NATO pokazało zdolność do adaptacji podczas szczytu w Warszawie w 2016 roku. Myślę, że to była bardzo nieprzyjemna niespodzianka dla Kremla, nie spodziewali się tego" - dodał.
Kolejny raz Macierewicz kitu o sile poleskiej armii za Oceanem nawciskał. A kto by chciał takiego głupiego głupka zabić? Wojsko ćwiczy z drewnianymi karabinami ma słomiane czołgi, słomiane okręty, słomiane helikoptery i na pieszo zasuwa. 
13 11 2017 Szyszko będzie miał swoich agentów? Powstaje nowa służba.
Państwowa Agencja Ochrony Środowiska – taką nazwę ma przyjąć nowo tworzona służba. Szczegóły ustawy dotyczącej projektu podaje poniedziałkowa „Gazeta Wyborcza„. Zdaniem dziennikarzy, specagenci podlegli ministrowi środowiska Janowi Szyszce, zyskają bardzo szerokie i nie zawsze uzasadnione uprawnienia.
„Agenci Państwowej Agencji Ochrony Środowiska będą mogli o każdej porze dnia i nocy, pod byle pretekstem wchodzić do domów, firm i zatrzymać każdy samochód” – przestrzega gazeta. Specjalne upoważnienie wydane przez resort Szyszki pozwoli im na skontrolowanie fabryk, biur, urzędów czy prywatnych domów. Funkcjonariuszy PAOŚ powstrzymać będzie mógł jedynie wojskowy mundur. Będą musieli występować o zgodę na wejście na teren terenów wojskowych.
Agenci PAOŚ będą upoważnieni do wglądu do „wszelkich dokumentów związanych z prowadzoną kontrolą”. W ramach swoich uprawnień, ludzie Szyszki dostaną prawo do przesłuchiwania, wstrzymywania prac w fabrykach, legitymowania osób podejrzanych, zatrzymywania pojazdów a nawet wypisywania mandatów.
Ponadto ludzie Jana Szyszki będą mogli kontrolować sposób gospodarowania odpadami przez gminy i brać udział w procesie wydawania pozwoleń zintegrowanych dla firm. Jak krytykę opozycji i części organizacji ekologicznych komentują w ministerstwie? Pewne tropy można znaleźć w dokumencie sprzed dekady.
Quo vadis Jarosławie? Kolejny magnat pisowski będzie miał do dyspozycji prywatną armię. Wkrótce każdego obywatela będzie śledziło pięciu agentów specsłużb. Tylko ksiądz będzie musiał na progu czekać na zaproszenie gospodarza. Być może i to się zmieni bo powstanie straż parafialna która będzie sprawdzała pobożność wszystkich obywateli z prawem wstępu do mieszkań o każdej porze dnia.

13 11 2017 "Tysiące nacjonalistów i faszystów", "kibole porywający patriotyzm". #Piszą o. 

"Protestujący nacjonaliści zakłócili obchody polskiego Święta Niepodległości"
- opisywał w niedzielę marsz narodowców w Warszawie portal amerykańskiej stacji CNN. W największych zachodnich mediach relacje z polskiego święta zdominowały informacje o udziale w nim przedstawicieli skrajnej prawicy z całej Europy oraz o wznoszonych przez nich antymuzułmańskich i rasistowskich hasłach. 
"Nacjonalistyczni protestujący zakłócili obchody polskiego Święta Niepodległości" amerykańska CNN zatytułowała informację z  wydarzeń 11 listopada w Warszawie. Jak odnotowała, na niesionych transparentach pojawiły się napisy m.in. "Biała Europa, Europa musi być biała" i "Módlmy się o islamski Holokaust", zaś wielu zamaskowanych wznosiło okrzyki "Śmierć wrogom ojczyzny" i "Polska katolicka, nie laicka". 
Jak odnotowała BBC, w marszu brało także udział wielu zwolenników rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość, a minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak nazwał marsz narodowców "pięknym widokiem". - Jesteśmy dumni, że tak wielu Polaków zdecydowało się wziąć udział w świętowaniu związanym ze Świętem Niepodległości - powiedział. Zarówno w BBC jak i CNN, relacje z marszu narodowców z udziałem skrajnej prawicy zdecydowanie zdominował przekaz. Źródło tvn24.pl
To nie był marsz niepodległości z hasłem przewodnim my chcemy Boga. Tak samo maszerowały hitlerowskie bojówki . To był popis faszystów i najgorszego elementu społeczeństwa pod parasolem władz państwowych. Kiedyś nazywało się to chuligaństwem, dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. PiSowi się to podoba, PiS to karmi i się tym żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie.

13 11 2017 Lojalność wobec PiS popłaca.
Kariera Krzysztofa Niziołka rozwija się imponująco. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, kim jest ten pan. Przez 9 lat był szefem Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy, a po dojściu PiS do władzy został zastępcą komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu. Utracił swoje stanowisko, po wyemitowanym przez „Superwizjer” programie pokazującym, jak policja znęca się nad Igorem Stachowiakiem. Śmierć młodego chłopaka przyczyniła się do dymisji pana Niziołka, komendanta wojewódzkiego, komendanta miejskiego i jego zastępcy oraz szefa komisariatu, w którym miało miejsce to tragiczne wydarzenie.
Krzysztof Niziołek przeszedł więc na „zasłużoną” emeryturę, a kilka dni temu został wiceprezesem w Zakładzie Usług Komunalnych w Strzegomiu (woj. dolnośląskie). Okazuje się, że nawet nie musiał brać udziału w konkursie na to stanowisko. Teraz jego życie nabrało barw. Do kilkutysięcznej emerytury dorzuci całkiem przyzwoitą pensję. Dziennikarze „Faktu” ustalili, że jego poprzednik pobierał ponad 10 tys. zł. brutto.
Dziennikarze poprosili o komentarz szefa rady nadzorczej spółki Henryka Rataja. Ten jednak nie miał za wiele do powiedzenia, poza tym, że zupełnie nie interesuje go powód dymisji swojego nowego pracownika. Wydaje się, że tak właśnie funkcjonuje prawo i sprawiedliwość w wersji PiS. Wierność i oddanie rządzącej partii trzeba nagrodzić, choćby nie wiem, co. Nieważne, kto i co zrobił. Ważne, że partia wesprze, partia zadba, partia obroni… Źródło: fakt.p
11 11 2017 Nocna czystka w sądach w Katowicach. 
Z czwartku na piątek Zbigniew Ziobro odwołał prezesów jedenastu sądów na Śląsku.
Jedenastu prezesów sądów na Śląsku zostało niespodziewanie odwołanych przez Zbigniewa Ziobrę – dowiedziała się Wirtualna Polska. - To była nocna zmiana. W czwartek były telefony, a w piątek poszły faksy - słyszymy. Nasze informacje potwierdza rzecznik resortu sprawiedliwości. Rzecznik sądu apelacyjnego w Katowicach zauważa, że w piśmie dot. odwołania nie ma uzasadnienia.
Rzecznik resortu Jan Kanthak, do którego zadzwoniliśmy po godz. 10, początkowo nie był w stanie potwierdzić naszych nieoficjalnych informacji na temat odwołania wielu prezesów sądów na Śląsku. Po dwóch godzinach uzyskaliśmy od rzecznika potwierdzenie, a na stronie internetowej resortu pojawił się komunikat zatytułowany "ocena efektywności pracy sądów".
Ministerstwo informuje w nim, że zmiany na stanowisku prezesów dokonano w sądzie apelacyjnym w Katowicach i sądach okręgowych w Katowicach oraz w Gliwicach. Według komunikatu do wymiany prezesów doszło również w sądach rejonowych w Siemianowicach Śląskich, Gliwicach, Rybniku, w Tarnowskich Górach, Wodzisławiu Śląskim, Rudzie Śląskiej, Żorach, a także w sądzie rejonowym Katowice Zachód i w związku z rezygnacją dotychczasowego prezesa w sądzie rejonowym dla Warszawy-Mokotowa.
Chcą zreformować sądy samymi ustawami nie zmieniając zasad powoływania na sędziów, prezesów etc. To nie mogą być nominacje polityczne bo tak naprawdę ta reforma będzie polegała tylko na zmianie nazwisk na tabliczkach w sądach i dodaniem: Jestem ludź Kaczyńskiego. A kto nas wyzwoli spod okupacji Kaczyńskiego jak nie Tusk?

11 11 2017 To było pierwsze święto (nie)podległości pod okupacją Kaczyńskiego.
Gdzie był Kaczyński, ewakuowano go w związku z przyjazdem Tuska poza Warszawę. Jakoś go nie pokazywano w czasie bezpośredniej transmisji w TVP. Stał w ostatnim rzędzie i zapomniano zabrać drabinkę z wczorajszej miesięcznicy? A może siedział w studiu reżyserskim na Nowogrodzkiej i wydawał rozkazy co i jak pokazywać? W tej delegacji składającej wieniec od PiSu też nie był widoczny. Dlaczego? Natomiast w relacjach z uroczystości nawet wygłasza przemówienie. Manipulacja medialna sprzed lat? Albo 11 lis 2017, 11:15 Warszawa (PAP) Delegacja PiS złożyła w sobotę, w Święto Niepodległości, kwiaty przed pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego przy Belwederze w Warszawie. W skład delegacji weszli m.in: Jarosław Kaczyński, szef MSWiA Mariusz Błaszczak, wicemarszałkowie Sejmu: Ryszard Terlecki i Joachim Brudziński, rzeczniczka PiS Beata Mazurek a także minister koordynator ds. służb specjalnych Mariusz Kamiński. 09:58 - Prezes #PiS J. #Kaczyński wraz z delegacją PiS złożyli kwiaty pod pomnikiem Marszałka J. #Piłsudski. Przypominam że główne uroczystości rozpoczęły się o godz 12.00
Na zaproszenie prezydenta Andrzeja Dudy na Święto Niepodległości przybył do Warszawy były premier, obecnie szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Kiedy składał wieniec przed Grobem Nieznanego Żołnierza, słychać było gwizdy i buczenie. Podczas apelu poległych na Placu Piłsudskiego wymieniono nazwiska wojskowych, ofiar katastrofy smoleńskiej. Nie wszystkim się to spodobało. "Apel smoleński na obchodach Święta Niepodległości na Placu Piłsudskiego" - donoszą internauci.
Dzięki polityce w okresie PRL, Polska wolno, bo wolno, ale odzyskiwała niepodległość i nie została republiką sowiecką ani nie dopuściła do rozbioru naszego kraju w okresie Solidarności. Ten, kto tego nie rozumie to jest analfabetą politycznym. Dzisiaj w "wolnej" Polsce możemy sobie pogdybać "co by było gdyby" i chwalić "żołnierzy wyklętych" a odmawiać patriotyzmu i polskości tym żołnierzom, potomkom zesłańców oraz tym którzy służyli w Ludowym Wojsku Polskim. Ta obecna polityka dyskryminacji PRL jest hańbą narodową a dygnitarze PiS to zwyczajni fanatycy nie wiadomo czego, prowadzący nasz kraj po krawędzi bezpieczeństwa w kierunku upadku państwowości. Będąc teoretycznie państwem niezależnym skażemy się na samozagładę ale to Kaczyńskich, Błaszczaków, Szydeł i Dudów nie obchodzi, są ślepi i nie widzą końca tej drogi. 
Za PRLu nie było tak źle pomimo że wszystkiego brakowało zwykli robotnicy domy budowali i z głodu nie umierali. Co z tego że dzisiaj sklepy są pełne luksusowych towarów jak tylko wybrańcy mogą je kupować. Za PRLu urzędnik zarabiał mniej od wykwalifikowanego robotnika. A dziś? 

11 11 2017 "Nowy patriotyzm" rozprzestrzenia się jak plaga.

Idę z psami na spacer. mija mnie dwóch panów: opaski na rekach, flagi w dłoniach, rogatywki (czy coś w tym stylu) na głowach, słyszę: "To ta k... z telewizji" i wrzask: "Tu jest Polska!", "Tu jest Polska!". Ale nie uderzyli, więc minister Błaszczak powiedziałby, że nic się nie stało. Nad Wisłą grupa chuliganów "bawi się" na placu zabaw dla dzieci, w dłoniach prócz flag, butelki piwa (jest 9 godz. rano) wyją "legia" i "Polska" (to chyba dla nich to samo). Kiedyś nazywało się to chuligaństwem, dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy. To "nowy patriotyzm". Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną ("lewaków" zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. PiSowi się to podoba, PiS to karmi i się tym żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. Zapewne gdzieś w tym tłumie znajduje się (były) ksiądz Międlar i inni wieszczyciele krucjat nienawiści. Nie chce mi się wierzyć, że jeszcze kilka lat temu Polska była względnie normalnym krajem, nie chce mi się wierzyć, że kiedyś uczestnictwo w tym święcie było manifestacja przywiązania do demokracji, państwa prawa, wolności. Dziś - to święto serwilizmu wobec autorytarnej władzy... Narodowe barwy i symbole tego serwilizmu nie osłabią.  Autor Magdalena Środa
Kiedyś byliśmy jednym narodem aż do momentu kiedy pojawili się Kaczyńscy ze swoim PiSem.  Czy „prawdziwi patrioci” co tak chcą Boga, gdy na nabożeństwie pada: przekażcie sobie znak pokoju. Odpowiadają „śmierć wrogom ojczyzny” i wyciągają prawą rękę?
Ci fanatycy z sekty smoleńskiej w jednej ręce trzymają różaniec a w drugiej miecz, krzyż mają na piersi, nienawiść w sercu, a na ustach Jezus Maryja.
Co dla prawdziwych Polaków tych zacnych synów ojczyzny znaczy dewiza: Bóg, Honor, Ojczyzna. Boga nie znają, honoru nie mają, a ojczyznę w czterech literach mają.

11 11 2017 Zamieszki w centrum Wrocławia podczas obchodów Święta Niepodległości

We Wrocławiu w ramach uroczystości upamiętniających 99. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, odbył się m.in. Wielki Marsz Polski Niepodległej. Na czele pochodu stanęli Piotr Rybak, skazany na elektroniczny dozór za spalenie kukły Żyda oraz były ksiądz Jacek Międlar, który był oskarżony o nawoływanie do nienawiści do Żydów i Ukraińców.
Niestety, mimo zapowiedzi organizatorów, w trakcie marszu nie zabrakło wulgaryzmów. A miało być kulturalnie i patriotycznie. Na wysokości ul. Świdnickiej chuligani zaczęli rzucać racami i petardami w grupę kontrmanifestantów, którzy trzymali transparent z napisem "Tu są granice przyzwoitości"
Przez moment było naprawdę niebezpiecznie. Jedna osoba została ranna. Na miejscu musiała interweniować policja
Ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości organizowany przez środowiska narodowe. Wcześniej Policja zatrzymała grupę Obywateli RP kontrmanifestujących przy trasie Marszu Niepodległości, zostali oni przewiezieni na komendę. Policja zatrzymała i doprowadziła do komendy 45 osób, które manifestowały przy trasie Marszu Niepodległości - poinformowała Komenda Stołeczna Policji.
Obchody Święta Niepodległości. W tym roku polskie społeczeństwo jeszcze bardziej się podzieliło
Co dla prawdziwych Polaków tych zacnych synów ojczyzny znaczy dewiza: Bóg, Honor, Ojczyzna. Boga nie znają, honoru nie mają, a ojczyznę w czterech literach mają. Ci fanatycy z sekty smoleńskiej w jednej ręce trzymają różaniec a w drugiej miecz, krzyż mają na piersi, nienawiść w sercu, a na ustach Jezus Maryja.
W tym roku Marsz Niepodległości kosztować będzie podatnika około milion złotych. Licząc tylko kwotę wydaną na zabezpieczenie obchodów przez policję. W ostatnich dwóch latach obyło się bez zniszczeń. Inaczej niż w pierwszych pięciu marszach.
09 11 2017 Jerzy Owsiak do Krystyny Pawłowicz: opanuj się kobieto.
"Cieszę się na sprawę sądową, którą założyła mi ta pani, bo być może będzie to jedyna okazja, aby w sądzie (jeżeli będzie miała odwagę przyjść i spojrzeć mi prosto w oczy) usłyszeć ode mnie krótkie słowa – ogarnij się kobieto, wstyd, wielki wstyd" - pisze Jerzy Owsiak. To odpowiedź na zachowanie i późniejszy komentarz posłanki, która jako jedyna nie wstała z miejsca, aby oddać hołd zmarłemu Piotrowi Szczęsnemu.
"To niezwykle wyjątkowy moment" - pisze o minucie ciszy w Sejmie Jurek Owsiak" Jedynie posłanka Krystyna Pawłowicz nie uszanowała tego gestu" - dodaje
Zdaniem posłanki PiS to była fałszywa chwila ciszy "zainicjowana przez barbarzyńców"

Och ta Krysia znowu w chlewiku na Wiejskiej brylowała. To była zemsta za to że nie będzie kontrmanifestacji na jutrzejszej męczennicy narodowej bowiem jej uczestnicy postanowili zapalić znicze w miejscu podpalenie się Piotra Szczęsnego. Czy to stanie się tradycją? Ale numer wywinęli Kaczyńskiemu? Kaczorek nie będzie miał publiki i musi przenieść się z męczennicą narodową pod Pałac Kultury. Czy to wszystko nie jest sterowane? No bo skąd Kaczyński wiedział że w kwietniu 2018 roku będzie ostania miesięcznica, na Krakowskim Przedmieściu?
08 11 2017 Obywatele RP: 10 listopada nie będzie kontrmiesięcznicy.
10 listopada nie będzie manifestacji w trakcie kolejnej miesięcznicy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu – zapowiedział lider Obywateli RP Paweł Kasprzak. W tym dniu Obywatele RP będą pod Pałacem Kultury i Nauki, w miejscu, gdzie podpalił się Piotr S. O sprawie jako pierwszy informował dziennikarz Onetu Piotr Halicki na Twitterze.
– Postanowiliśmy tego dnia zostawić pana (Jarosława) Kaczyńskiego, pana (Mariusza) Błaszczaka i "smoleńskich wyznawców" sam na sam z barierkami, które tam stawiają – powiedział na konferencji prasowej Paweł Kasprzak. Zapowiedział, że będzie to jednorazowa "demonstracyjna nieobecność" na kontrmiesięcznicy.
Ale numer wywinęli Kaczyńskiemu? Kaczorek nie będzie miał publiki i musi przenieść się z męczennicą narodową pod Pałac Kultury. Czy to wszystko nie jest sterowane? No bo skąd Kaczyński wiedział że w kwietniu 2018 roku będzie ostania miesięcznica?
Wojna polsko-polska znowu zbiera śmiertelne plony. Do jakiego stopnia rozpalone muszą być emocje w społeczeństwie, aby ludzie w ramach sprzeciwu politycznego decydowali się na samospalenie?
Samobójstwo Szczęsnego stało się paliwem do jeszcze gorętszych sporów politycznych i medialnych. Politycy PiS zapomnieli, jak polityczną winą za samopodpalenia w 2011 i w 2013 r. obciążali ówczesny rząd z Donaldem Tuskiem na czele, ale...Z kolei prorządowe wówczas media, będące dziś po stronie opozycji nazywały samobójcę – terrorystą. Do tak skrajnych emocji doprowadza granie przez elity na strunie, która nazywa się nienawiść. Wszystko jedno, przeciwko komu. 19 października minęło siedem lat od zabójstwa działacza Prawa i Sprawiedliwości Marka Rosiaka.
05 11 2017 Pełen zniczy grób Gierka wywołał falę komentarzy wśród internautów
W piątkowe popołudnie prof. Adam Gierek zdecydował się opublikować na swoim Facebooku podziękowania dla wszystkich, którzy odwiedzili grób jego rodziców, Edwarda i Stanisławy w dniu "Wszystkich Świętych". Trzeba przyznać, że dołączone do wpisu zdjęcia robiły piorunujące wrażenie i wywołały dużą falę komentarzy wśród internautów.

Syn zmarłego, europoseł prof. Adam Gierek na swoim FB napisał: -P O D Z I Ę K O W A N I E! DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM za Pamięć , Kwiaty i Symboliczne Znicze , oraz Chwile Zadumy nad grobem moich rodziców : Edwarda i Stanisławy GIEREK. Z wyrazami szacunku. Adam Gierek. Do wpisu dołączył zdjęcia, wskazujące jednoznacznie na ogromną rzeszę osób, które odwiedziły grób I sekretarza KC PZPR:
Jak wspominała jedna z internautek: - Gierek poluzował mocno cenzurę, nie baliśmy się opowiadać żartów politycznych (za Jaruzela już tak ) towar w sklepach do pewnego czasu był, mnóstwo udogodnień dla szarych obywateli, kolonie i obozy dla dzieci za grosze, mnóstwo bezpłatnych zajęć pozalekcyjnych, wycieczki szkolne i zakładowe za free. Praca była dla każdego w jego zawodzie (faktem jest, że to była forma ukrytego bezrobocia, bo przyjmowano więcej ludzi niż tak naprawdę było konieczne), nie pracować to był wstyd! Czy było lepiej? Może nie lepiej ale inaczej. Prostym ludziom żyło się łatwiej.
Inny sugerował: - Niechętni mu napiszą że to ubecy stawiali znicze. A ja myślę że to zrobili zwykli ludzie. Kolejny argumentował: - Nie ma co się dziwić. Dla Śląska i górników zrobił tak wiele, zaś następny dodawał: - On był tym pierwszym który starał się łamać ten system i dać narodowi tyle wolności ile mógł wytargować od innych komuchów.
Odwiedzająca ten cmentarz pani dodała: - Widzę co roku ten grób i ogrom zniczy zawsze tam jest.
W zdecydowanej mniejszości można było znaleźć krytyczne względem zmarłego głosy, takie jak np.: - Gierek to donosiciel moskiewski, już kablował na śp Gomółkę jak był jeszcze pierwszym sekretarzem w Katowicach. Musi jeszcze trochę czasu minąć zanim pokolenie żyjące za jego kadencji powymiera, wtedy grób będzie pusty tak jak u innego pachołka Bieruta.  Źródło se.pl
Gierek zastał Polskę drewnianą z zostawił murowaną i za to to rodacy mu dziękują. A czy na grobie pary prezydenckiej ktoś postronny zapalił świeczkę? 
02 11 2017 Co decyzja to wpadka.
Trudno ukryć, że mamy do czynienia z kolejną kompromitacją szefa resortu obrony Antoniego Macierewicza. Minister właśnie zapowiedział anulowanie przetargu na system zarządzania polem walki BMS. Wcześniej sam doprowadził do tego, by podległa resortowi PGZ została jedynym oferentem w przetargu na ów kluczowy system dla polskiego wojska. Efekt jest taki, że teraz kilkaset transporterów Rosomak, wartych setki milionów złotych, pozbawionych tego systemu, nadal stoi i rdzewieje.
„Gazeta Wyborcza” przypomina, że nie dalej, jak w marcu 2016 r. Antoni Macierewicz grzmiał z sejmowej mównicy, że „dwa wielkie gangi, dwa wielkie lobby przestępcze w ramach struktur wojskowych spierały się o wykonanie systemu”. Zapewniał wówczas, że osobiście oba te gangi przegoni i Rosomaki będą gotowe do służby. Przegonił, ale z jakim skutkiem? Polska armia nadal nie ma BMS, a bez niego polscy dowódcy są „ślepi”.
Co to oznacza w praktyce? Olbrzymie straty i kolejne opóźnienia w programie modernizacji sił zbrojnych. Tak naprawdę trudno dziś powiedzieć kiedy polskie wozy bojowe będą dysponować systemem BMS. Trzeba było trzech lat, by w MON, zaczęto przebąkiwać, iż będzie trzeba pogodzić się z prywatnymi firmami, zamiast popierać podległą ministrowi Polską Grupę Zbrojeniową, która nie jest w stanie zrealizować zamówienia. Jak na razie nikt nie wspomina o finansowej odpowiedzialności Macierewicza, za wyniki Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Źródło: Gazeta Wyborcza
Co Macierewicz robi z tymi miliardami? Wojsko ćwiczy z drewnianymi karabinami ma słomiane czołgi, słomiane okręty, słomiane helikoptery i na pieszo zasuwa. No ale szefostwo i rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej mają wszystko czego dusza zapragnie. Straż Marszałka Kuchcińskiego ma lepsze uzbrojenie od armii Macierewicza
Memy na podstronie Śmieszne zdjęcia

02 11 2017 Co nas czeka? Więzienie za brak szczepienia...później czip?

Producenci szczepionek posuwają się do kryminalnych procedur. zamykając w aresztach rodziców nie chcących narażać swoje dzieci na kalectwo.
Dzięki manipulacjom prawnym, łatwym do przeprowadzenia w przypadku posiadania monopolu na informację, dochodzi do karygodnych nadużyć prawnych. W Polsce już dwukrotnie sędziowie, łamiąc nawet ustawy norymberskie, we Włocławskiem i w Białogardzie, usiłowali karami zmusić rodziców do szczepienia. Efekt tych spraw wskazuje jednoznacznie, że rząd warszawski jest marionetką koncernów zachodnich City of London Corporations. Żaden z sędziów nie poniósł konsekwencji swojego postępowania, a przecież łamali ustawy międzynarodowe...
To już przerabialiśmy.
W 1869 roku w Anglii wprowadzono przymus szczepień i wyznaczono karę jednego funta [to wówczas była pokaźna wartość] za odmowę szczepień. W następnym roku wybuchła olbrzymia epidemia ospy. Umarło w wyniku tej poszczepionkowej epidemii ponad 40 000 ludzi.
Jak można sprawdzić, w 1983 roku maluch otrzymywał 7 szczepionek w 24 dawkach, plus 4 szczepionki doustne. Sekta wakcynologów, stosując rozmaite sposoby nacisku, doprowadziła do tego, że w 2016 roku liczba szczepionek wzrosła do 53 w 74 dawkach oraz 3 szczepionek doustnych.
Ciekawe jest także nawoływanie do szczepień, kiedy np. w szczepionce przeciwko grypie ilość rtęci jest 25 000 razy większa, aniżeli dopuszczalna koncentracja rtęci wg FDA w wodzie pitnej. Czyżby owe PT Władze uważały, że dane FDA to wymysł oszołomów, czy też uważają, że toksykologia nie jest nauką? Dawka rtęci znajdująca się w szczepionkach przeciwgrypowych jest 100 razy wyższa, aniżeli najwyższy poziom rtęci znaleziony w rybach hodowlanych. A owe Władze zgadzają się ze szczepieniem kobiet w ciąży, kiedy to płód może mieć kilka gramów tylko. Czyżby owe PT Władze uważały, że dawki leku nie powinno przeliczać się na masę ciała? Na stronach Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego brak jakiegokolwiek sprzeciwu wobec jawnego trucia dzieci polskich szczepionkami, np. poprzez podawanie szczepionki p. grypie kobietom ciężarnym.
Źródło trybeus.blogspot.com

02 11 2017 Czy Owsiak zapłaci Krystynie Pawłowicz za… „seks”
„Niech pani spróbuje seksu. Poczuje pani motyle w brzuchu, rozluźnione plecy. Poczuje pani kwiat we włosach i przez to może się też w głowie poukładać” – poradził Krystynie Pawłowicz, z estrady festiwalu Przystanek Woodstock, Jurek Owsiak szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Te słowa, a także internetowa akcja ośmieszająca jej osobę, mają go słono kosztować. Obrażona 65 – letnia posłanka PiS złożyła do sądu trzy pozwy: dwa cywilne i jeden – za znieważenie – karny.
Owsiak co prawda później przepraszał posłankę, ale przeprosiny nie zostały przyjęte. Za te słowa Pawłowicz domaga się „kwoty 10 000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę z odsetkami za opóźnienie”. Drugich 10 tys. zł zadośćuczynienia zażądała – za internetową akcję, która nosiła nazwę „Ruch Wypierd. Krystyny Pawłowicz w Kosmos”.
Żadna ugoda w grę nie wchodzi. „Informuję, iż strony nie podjęły próby mediacji lub innego pozasądowego rozwiązania sporu z uwagi na fakt, iż w ocenie powódki działania takie nie przyniosłyby spodziewanych skutków” – napisał w pozwie pełnomocnik posłanki mec. Artur Wdowczyk.
Z kolei Owsiak na swoim profilu na Facebooku zapewniał, że batalii sądowej się nie obawia. „Sprawy kuriozalne, bajkowe, przedziwne. OK, spotykamy się w sądzie. Jestem ciekaw, o czym będziemy mówili. My na pewno przytoczymy słowa pani Pawłowicz. Cały huragan nienawistnej mowy skierowany ku Polakom” – powiedział. Źródło:Se.pl
Seks z Pawłowicz za 20 tysięcy złotych? Może za 200 tysięcy ktoś by się skusił. No a ile powinna zapłacić Pawłowicz za słowa skierowane do posłów opozycji domagających się rozpoczęcia posiedzenia: Macie mordy, tak jak prezes powiedział. Zdradzieckie mordy. Nawet teraz nie potraficie się grzecznie zachować. 
31 10 2017 PiS tworzy następny Instytut – na początek za 75 mln zł.
Lekarze nie mogą liczyć na dodatkowe pieniądze, nauczyciele też nie… Można by wyliczać grupy zawodowe, które w większości niechętne PiS, nie dostaną należnych im pieniędzy. Za to obecna władza lubuje się w powoływaniu kolejnych instytucji, na które środki pochodzą z budżetu państwa, czyli z pieniędzy nas wszystkich.
W Sejmie jest już projekt ustawy powołującej Instytut Solidarności i Odwagi. Na „pierwsze wyposażenie w środki obrotowe” – jak to określono – dostanie on 75 mln zł jednorazowej dotacji z budżetu państwa. Czym się będzie zajmował? Honorowaniem i upamiętnieniem osób, które niosły pomoc Polakom „będącym ofiarami zbrodni sowieckich, nazistowskich zbrodni niemieckich, zbrodni z pobudek nacjonalistycznych lub innych przestępstw stanowiących zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodni wojennych, w okresie od dnia 8 listopada 1917 r. do dnia 31 lipca 1990 r.” – czytamy w projekcie ustawy
W Instytucie szykują się „ciepłe posadki” dla kilku osób, które powoła minister kultury na stanowiska kierownicze. W uzasadnieniu projektu, pod którym podpisani są posłowie PiS, uwagę przykuwa następujące stwierdzenie. – „Musimy pamiętać także o tych, którzy często w odległych zakątkach świata dawali schronienie uciekinierom z nieludzkiej ziemi. Bez nich nie przetrwałoby wiele polskich istnień”. Źródło: wyborcza.pl

31 10 2017 Co z wrakiem tupolewa? Takiej odpowiedzi dziennikarka się nie spodziewała.
Antoni Macierewicz ma już dość pytań o wrak tupolewa? Minister obrony narodowej ostro zareagował, gdy dziennikarka zapytała go, czy maszynę uda się sprowadzić do Polski.

Na nagraniu, które pokazano w "Faktach", widzimy, jak dziennikarka TVN łapie szefa MON "w biegu". "Dlaczego się panu jeszcze nie udało sprowadzić wraku tupolewa?" – pada pytanie. "A pani się udało?" – ripostuje Macierewicz. "Ale pan jest ministrem obrony narodowej i obiecał podczas kampanii, że zostanie to zrobione" – nie odpuszcza dziennikarka. Macierewicz kończy rozmowę wymownym zdaniem. "Naprawdę? Słyszała pani?" – stwierdza, kpiąc z wyborczej obietnicy. 
W dalszej części materiału "Faktów" przypomniano, co dzisiejszy szef MON mówił o wraku tupolewa, gdy był w opozycji. "Polska nie jest bezradna, Sejm nie jest bezradny, tylko musi chcieć" – komentował. "Jeśli rząd polski postawi tę kwestię, nie powinno być problemu ze zwrotem wraku" – przekonywał.
Jak widać, dziś zmienił zdanie, bo tak łatwo nie jest. Co więcej, Macierewicz przy okazji ogłoszenia, że wiosną poznamy raport podkomisji smoleńskiej, zaznaczył, że "do tego czasu być może nie uda się odzyskać wraku" od Rosjan. Źródło Fakty.pl
A było go z liścia zdzielić za taką arogancję. Mnie też w taki sam sposób odpowiadał kilka lat temu kiedy głośno mówiono , że Macierewicz dąży do wywołania wojny z Rosją. Macierewicz do dziś nie wystąpił do Rosjan o zwrot wraku Tupolewa. Ba błaga na kolanach Putina by go nie zwracali. Macierewicz ze swoimi specjalistami miał dużo czasu by przeprowadzić badania na miejscu katastrofy. Jednak nie zrobił tego, dlaczego? Mam dość drenowania moje kieszeni na fatamorgany opętanego Macierewicza. Już wnusie ofiar katastrofy domagają się wielomilionowych odszkodowań, wkrótce takich odszkodowań zacznie domagać się dalsza rodzina. 

31 10 2017 Kaczyński przez PiS chce wyhodować nowych obywateli.
Minister Zdrowia chce monitorować wszystkie rodziny w Polsce.
(30.10) Fundacja Rzecznik Praw Rodziców ostrzega:
Ministerstwo Zdrowia chce od września 2018 r. wprowadzić w życie przepisy tworzące gigantyczny system kontroli wszystkich rodzin dzieci szkolnych w Polsce. Na mocy Ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży szkolnejnad prawidłowością funkcjonowania rodzin ma czuwać pielęgniarka szkolna, kontrolując m in wypełnianie zaleceń lekarza po wizytach w przychodni. System ma działać w oparciu o dane wrażliwe dotyczące zdrowia każdego dziecka, które będzie się ściągało z przychodni do szkolnego komputera. Pielęgniarka ma monitorować uczniów we współpracy z dyrektorem i nauczycielami, co znaczy, że system będzie realizować ponad pół miliona funkcjonariuszy państwa, zatrudnionych w oświacie i służbie zdrowia. Projekt ustawy nakłada obowiązek raportowania wszelkich nieprawidłowości do opieki społecznej. Przepisy zawierają wiele odwołań do ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, na mocy których m in każdy nauczyciel i lekarz ma prawo założyć Niebieską kartę rodzicom, których podejrzewa np. o tak błahe zaniedbania jak nieodpowiednie do pogody ubranie dziecka (jeden z punktów Nieb Karty). Ta sama Ustawa już od 7 lat pozwala na odebranie dziecka rodzicom bez wyroku sądu. Fundacja Rzecznik Praw Rodziców co roku pomaga ok 300 rodzinom zagrożonym pochopnym odebraniem dzieci.
Więcej na http://www.rzecznikrodzicow.pl/minister-zdrowia-chce-monitorowac-wszystkie-rodziny-w-polsce   
Kaczyński przez PiS chce wyhodować nowych obywateli. Wkrótce uczniowie w ramach zajęć z wychowania patriotycznego pojadą na wycieczkę szlakiem żołnierzy wyklętych, nauczą się strzelać, zamarzą o śmierci za ojczyznę. A wszystko to w myśl hasła Więcej patriotyzmu w szkole. Zaś zamiast pacierza zawsze przed rozpoczęciem lekcji, zajęć będzie odmawiany Apel Smoleński. Ot i cała a może dopiero początek reformy szkolnictwa po PiSowsku. 
Ludzie obudźcie się bo za chwilę będzie za późno, brońcie nasz kraj przed PiSem to już nie są w tej chwili żarty. To już jest bardzo poważna sprawa, jak nieudacznicy, psychopaci, ludzie mali nie tylko wzrostem, ale intelektem jeszcze chwilę porządzą, to z naszego kraju nic nie zostanie. Spójrzcie na historię Polski ile razy tacy nędznicy jak obecna władza doprowadziły ją do upadku, i później trzeba było czasu, wysiłku, nierzadko krwi żeby ją znowu odzyskać. Patrzycie na to co się dzieje i nie reagujecie. Myślicie ,że się Polska sama uratuje? nie liczcie na to . Jeżeli w porę wszyscy nie zareagujemy, to może się okazać , że rzeczywistość jaką nam zgotują będzie porażająca. Ktoś powiedział, że działania PiS to jak choroba stwardnienie rozsiane, na początku objawy nie są zbyt dokuczające, ale jak się rozwinie to jest już nie do wyleczenia. Popatrzcie wokół siebie, kto to są działacze PiS. Zastanówcie się czy chcielibyście mieć takich przyjaciół, takich kolegów, znajomych, czy chcielibyście z nimi spędzać wolny czas. Jeżeli nie to zastanówcie się dlaczego robicie taką krzywdę naszemu krajowi dając im władzę?
28 10 2017 A jednak Kaczyński chce powrotu sanacji nie demokracji!
Kuchciński wyposaży Straż Marszałkowską… w szable. Teraz jest ich 160, od przyszłego roku będzie o 120 więcej. Na dodatek zmieni się ich status. Straż Marszałkowska stanie się pełnoprawną formacją mundurową, wyposażoną m.in. właśnie w szable. Z punktu widzenia strażników najważniejsze będzie nabycie wcześniejszych uprawnień emerytalnych, analogicznie do innych służb. – „Od lat zabiegali o to sami strażnicy. Straż Marszałkowska jest niewielką formacją i nie oferuje etatów za biurkiem. Funkcjonariusze obawiali się, że gdy się zestarzeją, będą zwalniani” – powiedział rp.pl jeden z polityków.
Ale najbardziej chyba widoczną zmianą będzie wyposażenie strażników w mundury paradne. Stroje nawiązywałyby do okresu międzywojennego, a w ich skład wchodziłyby wysokie buty i szable. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, marszałek Marek Kuchciński zapatrzył się na strażników ochraniających węgierski parlament. – „Obawiam się, że zmiana ma głównie służyć budowaniu prestiżu pana marszałka” – komentował Jerzy Dziewulski, były szef ochrony prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
Zmiany – oczywiście – kosztują. Szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska poinformowała, że na pensje dla nowych strażników ma pójść w 2018 roku 15 mln zł, a kolejne 2 mln na uzbrojenie i umundurowanie. Posłowie opozycji twierdzą, że tak duży wzrost liczebności Straży Marszałkowskiej to przesada. – „Nie widzę w tym żadnego celu. Chyba że chodzi o takie zwiększenie zatrudnienia, by nie było już problemem wyniesienie posłów opozycji blokujących salę obrad” – powiedział rp.pl Jarosław Urbaniak z PO. Źródło: rp.pl

28 10 2017 To nie była eksplozja tylko ktoś puścił bąka!
Giertych złoży wniosek o przesłuchanie Macierewicza.
Po kolejnych „nowych ustaleniach” podkomisji smoleńskiej Roman Giertych postanowił powiedzieć „Sprawdzam”. W najbliższy poniedziałek złoży w Prokuraturze Wojskowej wniosek o przesłuchanie wszystkich członków podkomisji oraz Antoniego Macierewicza. O swojej decyzji poinformował na Facebooku, obszernie ją uzasadniając: – „Ostatnią ich „rewelacją” jest, że znaleźli dowód na zapis „wybuchu” na taśmie rejestratora danych. Po teorii o dwóch wybuchach, bombie termobarycznej, mgle etc. podkomisja po raz pierwszy powiedziała, że ma jakiś dowód, a nie teorię. Są dwie możliwości: albo mamy do czynienia ze zwykłym łgarstwem, albo z niebywałą wręcz kompromitacją prokuratury, która przez siedem lat śledztwa (w tym ostatnie 2 lata pod rządami PiS) nie znalazła żadnego „śladu wybuchu” na rejestratorze. (…) Tym razem Panowie powinni pójść do Prokuratury Wojskowej i zeznać pod groźbą odpowiedzialności karnej, co „nowego” „ustalili” na temat zapisu rejestratora. I przedstawić dowody na swoje słowa. Zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy podlega karze do 8 lat pozbawienia wolności. Apeluję do Prokuratury Wojskowej o pilne wezwanie członków Podkomisji, a w imieniu reprezentowanych członków rodzin ofiar katastrofy złożę stosowny wniosek w poniedziałek. Nie wyobrażam sobie, aby Prokuratura odmówiła przeprowadzenia tego dowodu”.
Były przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Maciej Lasek zaprzecza „nowym ustaleniom” podkomisji, która twierdzi, że w zapisie jednego z rejestratorów Tupolewa jest gwałtowny, niewytłumaczalny wzrost ciepła na czujniku temperatury samolotu. – „Z zapisu obu rejestratorów zarówno wypadkowego, jak i eksploatacyjnego wynika, że temperatura była stała do samego końca – zarówno w kabinie, jak i poza nią. W samolocie są cztery czujniki pożarowe – żaden z tych czujników nie zarejestrował zmiany temperatury” – powiedział wp.pl Lasek.
Źródło: wp.pl
To nie była eksplozja tylko ktoś puścił bąka! Metan, mgła, iskra i bum. Ostatnia rozmowa?
- Co mi dałeś do reklamówki, Jarku?
- to twoja kolacja
- a dlaczego tak tyka?
- żebyś nie zapomniał zjeść
"Św. Antoni Smoleński" szuka prawdy chociaż ją od dawna zna. Wybuchła awantura jedni chcieli za wszelką cenę lądować inni nie i przez przypadek katapultowano parę prezydencką. Stąd ta informacja o przeżyciu trzech osób i te strzały. Wskazują na to drastyczne zdjęcia z miejsca katastrofy do dziś nieupublicznione w Polsce. Zatem ślady trotylu będą obecne bo pod fotelem znajduje się materiał wybuchowy który ma wyrzucić jak najwyżej fotel z pasażerem.


28 10 2017 Plac Piłsudskiego w Warszawie przejęty przez PiS.

Zamiast Grobu Nieznanego Żołnierza będzie stał pomnik Kaczyńskiego i mauzoleum? Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk podpisał decyzję o przekazaniu w trwały zarząd wojewodzie mazowieckiemu pl. Piłsudskiego – brzmi suchy komunikat, oznaczający, że PiS przejął właśnie największy plac Warszawy. Wczoraj pisaliśmy, że może do tego dojść – dziś zapadła decyzja. Droga do postawienia pomników smoleńskich stoi przed PiS-em otworem, bo tak nieoficjalnie komentowane jest przejęcie placu. Oficjalnie chodzi o organizowanie tam państwowych uroczystości.
– „Dziś metodą faktów dokonanych, niemalże zza węgła władza zagarnia ten plac. Już zagarnęła praktycznie Krakowskie Przedmieście – tam praktycznie co miesiąc są barierki, nie mogą przejść mieszkańcy, nie mogą przejść turyści. Za chwilę plac Piłsudskiego też będzie ogrodzony. (…) Dostęp będzie tylko wtedy, kiedy władza na to pozwoli. (…) Będą tu stawiać pomniki, takie jakie chcą. Ich celem jest centralizacja władzy, odebranie samorządom ich prawa samostanowienia” – mówiła dziś prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej zdaniem, PiS chce upokorzyć stolicę i jej mieszkańców. – „Chcą pokazać, że to oni tu rządzą, że oni są właścicielami Polski. A my uważamy, że wszyscy są jej właścicielami” – powiedziała. Źródło: onet.pl
24 10 2017 PiSowskie encykliki.
Kurator "oświaty" Barbara Nowak zbierała wczoraj podpisy pod petycją wyrażająca oburzenie z powodu wykładu na UJ wybitnego filozofa D. Dennetta. Pani kurator (od ciemnogrodu) chodziło o to, że naukowiec-ateista nie powinien przemawiać w miejscu, które jest uświęcone obecnością świętego Jana Pawła II, doktora Honoris Causa UJ. Barbara Nowak jest kuratorką nowego typu (czyli PiSowskiego) i nie uznaje nauki, tylko świętych. Rzeczywiście prof. Dennett zbezcześcił miejsce uświęcone obecnością wielkiego Polaka, papieża, który wzmacniał Kościół, chronił pedofilów i odbierał prawa kobietom. Profesor Dennett jest naukowcem, a takiemu na UJ bywać nie przystoi, bo nie wierzy w cuda, nie chadza w pielgrzymkach, nie chroni się różańcem przeciw niewiernym, nie wierzy w kreacjonizm i w świętość Jana Pawła II, jako też i innych "wybrańców" Kościoła - a to są właśnie kryteria uczoności według kuratorium "oświaty" Prof. Dennett z wielką radością przyjechał do Polski i pragnął doświadczyć Polskości. Oto ją ma. Dzięki pani Barbarze Nowak odbył podróż w czasie i znalazł się w środku średniowiecza. Kuratorce wróżymy z tego powodu wielką przyszłość polityczną a może i nawet beatyfikację?  Autor Magdalena Środa

Tak działa Dojna Zmiana

24 10 2017 Mafia wkroczyła do akcji. Link4 dostał 300 tys. zł kary. Powód? Ubezpieczyciel naliczał za... niskie składki.
Komisja Nadzoru Finansowego nałożyła na Link4 karę 300 tysięcy złotych, w związku z niewłaściwym wyznaczaniem składki ubezpieczeniowej.
O co chodzi? KNF twierdzi, że ubezpieczyciel psuł rynek żądając od klientów zbyt niskich kwot za polisę. Decyzja zapadła jednogłośnie na podstawie ustawy o działalności ubezpieczeniowej "w związku z wyznaczaniem składki ubezpieczeniowej w wysokości, która nie zapewnia co najmniej wykonania wszystkich zobowiązań z umów ubezpieczenia i pokrycia kosztów wykonywania działalności ubezpieczeniowej zakładu ubezpieczeń".

24 10 2017 Rząd daje mediom publicznym miliard złotych. Jacek Kurski może spać spokojnie.
Niemal miliard złotych otrzymają publiczne media. Pieniądze do radia i telewizji trafią jednak nie z kieszeni płacących abonament, ale podatników. I to jeszcze w tym roku. Dzisiejsza decyzja rządu może oznaczać, że pomysł na nową formułę opłaty abonamentowej trafi do kosza. W trakcie dzisiejszego posiedzenia rządu, przyjęta została nowelizacja tegorocznego budżetu. Spowoduje ona, że 5 mld zł nadwyżki, które zanotowane został we wrześniu, zmienią się w 51 mld zł deficytu 31 grudnia. Przypomnijmy, że TVP otrzymała już w tym roku od Skarbu Państwa pożyczkę w wysokości 800 mln zł, a jej prezes Jacek Kurski w niemal każdym wywiadzie przypomina o fatalnej sytuacji finansowej telewizji i konieczności rozwiązania niskiej ściągalności opłat abonamentowej. 
23 10 2017 Amber Gold i ciekawe powiązania z obecną władzą.
Komisja sejmowa, która tak pilnie pracuje nad wykazaniem powiązań PO z Amber Gold nieźle nas, podatników, kosztuje. Na samych ekspertów w ubiegłym roku wydano prawie 1,1 mln zł. Biuro sejmowe tłumaczy, że „zadaniem doradców jest przede wszystkim pomoc posłom w analizie dokumentów i stanu prawnego. Zakres wykonywanych czynności obejmuje m.in. przygotowanie materiałów na posiedzenia, analizę dokumentów, przedstawianie wniosków, przygotowywanie notatek, opinii oraz komunikatów”. Mamy więc wspaniałych ekspertów, którzy koszą niezłe pieniądze, mamy wspaniałą komisję, która ma rozłożyć PO na łopatki. Mamy też posła Krzysztofa Brejzę z PO, który swoją dociekliwością, chyba bardzo, zdenerwował polityków PiS. Zdaje się, że wpadł on na to, co miało pozostać w ukryciu na wieki.
Chodzi oczywiście o SKOK-i, i tutaj spora niespodzianka. Już we wrześniu poseł Brejza ujawnił związki ze sprawą Amber Gold, spółki Solvere. tej, która przygotowała kampanię Sprawiedliwe Sądy, zorganizowaną przez Polską Fundację Narodową. Rejestracją spółki zajęła się zaufana kancelaria PiS, która zajmuje się obsługą tejże partii. Bogusław Kosmus, szef kancelarii, zgarnął w 2013 roku niezłe pieniądze za oddanie sprawom partii Jarosława Kaczyńskiego. 183 tysiące złotych to naprawdę sumka warta uwagi. Kiedy poseł Brejza wspomniał o tym z trybuny sejmowej, wśród posłów PiS widać było spore poruszenie, a sam prezes dość szybko wyszedł z sali sejmowej. Czyżby Krzysztof Brejza trafił w czuły punkt?
Amber Gold ze SKOK-ami łączy też Wojciech Pastor, który przed zatrudnieniem właśnie w Amber Gold, pracował w SKOK – Media oraz Michał Forc. Pełnił on funkcję rzecznika Amber Gold będąc jednocześnie szefem firmy Exelo, która pracowała nad przygotowaniem portalu SKOK – u Stefczyka. Zastanawia, dlaczego Exelo zażyczyło sobie, by usunąć ze strony SKOK – u informację, że to ona jest autorem tego portalu. Czyżby firma miała coś do ukrycia? Na szczęście poseł Brejza dotarł do maila, w której zawarta była informacja na ten temat i sprawa nie dała zamieść się pod dywan. Taki związek SKOK- u ze sprawą Amber Gold mógłby wyjaśniać, dlaczego w posiedzeniach komisji uczestniczy poseł PiS, Janusz Szewczak, który pełni też funkcję głównego ekonomisty Kasy Krajowej SKOK. Niby jest tylko obserwatorem, ale rozmawia sobie ze śledczymi z PiS- u, coś im doradza, wyjaśnia, instruuje. Czyżby to właśnie on miał pilnować, by zbyt mocno SKOK- ków nie powiązać z Amber Gold?
Krzysztof Brejza nie odpuszcza. Udało mu się zdobyć informację, że to właśnie ze SKOK – u Stefczyka pochodziły pieniądze na kapitał zakładowy Amber Gold. Komuś jednak starania posła są bardzo nie na rękę. Kiedy próbował dowiedzieć się, czy SKOK udzielił też pożyczki teściowej Marcina P. otrzymał pozew sądowy, zakazujący mu badania tego wątku. Zaczął też otrzymywać pogróżki typu „Niedługo zdechniesz na raka w męczarniach. Kanalio, zaczyna działać woooo doooo” czy „Brejza uspokój się, bo Ty i Twój ojciec jesteście złodziejami. Zobaczysz, jak będziesz chował ojca”. Również jego ojciec, prezydent Inowrocławia, na własnej skórze odczuwa skutki dociekliwości syna. Jego biuro nękane jest co rusz kontrolami. Centralne Biuro Antykorupcyjne, Państwowa Inspekcja Pracy, Najwyższa Izba Kontroli czy Ministerstwo Obrony Narodowej. Wyraźnie widać, że poseł Brejza i jego rodzina są „na celowniku”. Czyżby, jak mawia klasyk, „dochodził do prawdy”?
Źródło: natemat.pl/se.pl/newsweek.pl
Amber Gold – umoczono 700 mln zł. Prezes siedzi w więzieniu. Sprawę bada specjalna komisja sejmowa. 
SKOK - umoczono 5 mld zł.(i to nie koniec!) Prezes zasiada w senacie. Sejmowa Komisja Finansów pilnuje, aby sprawy nikt nie badał. 


23 10 2017 Prokuratura bierze się za dziennikarzy. Opisywali afery w SKOK-ach, teraz mają na karku śledztwo.
Gdy dziennikarze zaczęli w swoich publikacjach wskazywać na fakt, że SKOK-i są zagrożone bankructwem, kierownictwo kas oskarżyło ich o pomówienie. Przed wyborami prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa. Wznawia je dziś, gdy szefem jest Zbigniew Ziobro, Prokuratora Generalny blisko związany ze SKOK-ami i senatorem Biereckim.
Zbigniew Ziobro pomagał senatorowi Grzegorzowi Biereckiemu w trakcie kampanii wyborczej. W wydawanej przez SKOK-i "Gazecie Bankowej" pracowała żona Ziobry. Teraz jako minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny nakazał wznowić śledztwo przeciwko dziennikarzom, którzy swego czasu odważyli się napisać, iż SKOK-i są zagrożone bankructwem. Wszystko przez to, że kasy udzielały za dużo "złych pożyczek" osobom bez zdolności kredytowej.
Kierownictwo SKOK-ów jeszcze przed wyborami skierowało sprawę do prokuratury. Zarzucano dziennikarzom podejmowanie działań w prasie, mających na celu wywołanie niepokoju na rynku finansowym. Pojawiał się też zarzut pomówienia kierownictwa kas oszczędnościowych. Kilka miesięcy przed wyborami prokuratura odmówiła jednak wszczęcia postępowania. Uznano, że dziennikarze piszący o niebezpieczeństwie bankructwa SKOK-ów nie złamali prawa. 
Dziś sprawa wraca. Jak tłumaczył dziennikarzom Onet.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński, „analiza materiałów postępowania pierwotnie prowadzonego wykazała, ze nie poddano analizie jeszcze jednego z wątków zawiadomienia, w związku z czym po zarejestrowaniu materiałów w tym zakresie wszczęto śledztwo”. Innymi słowy, prokuratura kierowana przez Zbigniewa Ziobrę na powrót zaczęła wzywać dziennikarzy do składania wyjaśnień.  źródło: Onet.pl

23 10 2017 Samorządowcy zwierają szyki przeciw PiS
Milowymi krokami zbliżają się wybory samorządowe. Po raz pierwszy w historii polscy samorządowcy zamierzają przeprowadzić ogólnopolską akcję informacyjno- promocyjną. Ma to być także okazja do zaprotestowania przeciw centralistycznym zapędom PiS.
Gospodarze polskich miast i gmin natomiast nie ukrywają, że stosunki między nimi a rządem od dłuższego czasu są napięte. Chodzi im głównie o styl polityki uprawianej przez partię rządzącą. Wskazują na ograniczanie kolejnych kompetencji i odbieranie instytucji nadzorujących. Do tego mają rządowi za złe forsowanie reform bez konsultacji z nimi. Z oburzeniem mówią o planach PiS – na razie zarzuconych – dotyczących wprowadzenia zasady dwukadencyjności dla wójtów, burmistrzów i prezydentów z mocą wsteczną.
Kampania samorządów ma kosztować minimum 1 mln zł. Pierwsze kroki – zwłaszcza jeśli chodzi o jej sfinansowanie – samorządy zrzeszone w Związku Miast Polskich (ZMP) już podjęły i rozważają podniesienie składki. Pieniądze będą potrzebne na akcję informacyjną w mediach ogólnopolskich i lokalnych. W grę wchodzą duże portale internetowe, telewizje, radio i gazety, a także media lokalne.
Samorządowcom chodzi głównie o to, by pokazać co może obywatel, jakie są jego prawa względem samorządu i jak może z nich korzystać, a przez to zachęcić do włączenia się w życie społeczności lokalnych. Ma być również formą obrony samorządności przed centralizacyjnym działaniom obecnego rządu. – „Chcemy pokazać ludziom, co to jest wspólnota samorządowa i co może się stać, jeśli się ją zabierze” – przyznaje Marek Wójcik z ZMP.
Z oczywistych powodów pomysł samorządów nie podoba się politykom PiS. – „Nie znamy szczegółów planowanej kampanii, ale co do zasady jakakolwiek forma reklamy, tym bardziej finansowana ze środków publicznych, budzi wątpliwości. Być może wydatkom poniesionym na ten cel powinny przyjrzeć się regionalne izby obrachunkowe”– mówi poseł PiS Bogdan Latosiński. Podobnych wątpliwości jakoś PiS nie miał przy finansowaniu swojej kampanii o sądach przez spółki skarbu państwa! Źródło: dziennik.pl 
20 10 2017 "Gazeta Wyborcza": zaskakująca przeszłość kolejnego sędziego TK
W obecnym składzie Trybunału Konstytucyjnego jest osoba, która przez wiele lat współpracowała z sędzią Mariuszem Muszyńskim w wywiadzie - informuje "Gazeta Wyborcza". Autor tekstu przekonuje, że chodzi o prezes TK Julię Przyłębską. Prawie rok temu "GW" ujawniła, że wiceprezes TK ukrył przed Sejmem fakt, że na początku lat dziewięćdziesiątych pracował w służbach specjalnych. Na tę publikację zareagowało błyskawicznie Biuro TK.
"Zebrane dane wskazują z dużym prawdopodobieństwem, że Muszyński, dziś wiceprezes TK, od połowy lat 90. jako oficer służb "prowadzi" obecną prezes TK Julię Przyłębską" - pisze dalej Wojciech Czuchnowski.
Zapowiadana na stronie wyborcza.pl publikacja prasowa zawiera fałszywe informacje i insynuacje na temat rzekomej przeszłości obecnych władz Trybunału Konstytucyjnego - poinformowało wieczorem Biuro TK po publikacji zapowiedzi tekstu na stronie internetowej gazety.
Tylko ślepcy z PiS nie potrafili zauważyć związku TW Wolfgang z wyborem Przyłębskiej na prezesa TK! A za tym wszystkim stoi prokurator z PRLu Piotrowicz, dziś wzór patriotyzmu i dumy narodowej prawdziwych Polaków. Dokąd zmierzasz Polsko?
Nick : Tak budował się hitleryzm i stalinizm. Tam też na początku dokonywano demokratycznych wyborów i wsadzano agentów gdzie się tylko dało - w Niemczech w strukturach państwa, u Sowietów w strukturach partii, co na to samo wychodziło. A później już wszyscy wszystkich się bali - sąsiad sąsiada, mąż żony, żona męża, rodzice dzieci, dzieci rodziców. U jednych i drugich rządził już bowiem dyktator. I nie miał już żadnych problemów, by pozbyć się każdego, kogo uznał za niewygodnego. Wyśmiejecie mnie, że przesadzam. Pożyjecie, zobaczycie. Nikt mi nie wmówi, że Kaczyński i Macierewicz to zdrowi psychicznie ludzie. U Macierewicza widać to nawet w jego fizjonomii. 
~PIS przechowalnia agentów i komunistów : Coś takiego nie było od czasów Bieruta i jego oprawców z NKWD, w rządzie Przyłęski ambasador TW . W czasie jego pracy w ambasadzie prawą ręką był obecny sędzia Muszyński czyli gniazdko prawdziwej komuny i wywiadu komunistycznego powiązanego z wywiadem rosyjskim Jakie są gwarancje że szpieg Muszyński nie pracuje dalej dla wywiadu rosyjskiego. Nie wiem czy istnieje jeszcze w Kiejstutach komunistyczny ośrodek kształcenia szpiegów ale absolwent tego ośrodka sędzia TK Muszyński został mianowany na sędziego Trybunału przez PIS Może PIS jeszcze osadzi jego absolwentami sąd najwyższy a oto pan sędzia -szpieg komunistyczny i jego życiorys Podczas pracy wywiadowczej w Niemczech i Polsce Muszyński używał nazwiska operacyjnego "Badeński". W Ośrodku Kształcenia Wywiadu w Starych Kiejkutach obecny sędzia TK "miał zdać egzamin końcowy z wynikiem »mierny«, zaliczenie zdobył stosunkiem głosów 2:1, a oceny kwalifikacji psychologicznych i intelektualnych miał poniżej średniej". Następnie pracował w ambasadzie w Niemczech prowadząc pracę jako szpieg Niemcy dali mu 24 godz na opuszczenie terytorium Niemiec za szpiegostwo na rzecz komunistycznej Polski. Źródła "GW" twierdzą, że Mariusz Muszyński przejął na własność służbowe mieszkanie na warszawskim Ursynowie. Odszedł ze służby po dekonspiracji na placówce w Berlinie.
17 10 2017 Pieniądze na strzelnice są, dla lekarzy – nie ma
W Sejmie kończą się prace nad projektem ustawy, zwanym „Strzelnice w każdym powiecie”. Przebiegają w ekspresowym tempie, bo projekt zgłoszony w ubiegłą środę, w miniony czwartek został przyjęty przez komisję sejmową. Ustawa ma obowiązywać od stycznia przyszłego roku.
W kontekście protestu lekarzy, którzy domagają się zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia, wydanie na budowę i remonty strzelnic ponad 2,5 mld zł szalenie „zgrzyta”. Jak wyliczył portal natemat.pl gdyby rząd PiS podniósł pensje lekarzy rezydentów do 8,2 tys. brutto, to z kasy państwowej na ten cel poszłoby również około 2 mld złotych.
Zgodnie z projektem PiS, samorządy będą mogły otrzymywać dotacje celowe z MON na wykonywanie zadań „związanych z budową i remontami strzelnic oraz rozwijaniem sportu strzeleckiego, w szczególności wśród dzieci i młodzieży oraz organizacji proobronnych”. Dostaną też dotacje także „na budowę i remonty pomników upamiętniających tradycję, chwałę i sławę oręża polskiego” – czytamy w projekcie ustawy. Wiceminister obrony narodowej Michał Dworczyk zapewnia, że w resorcie „zabezpieczono środki na ten cel”.
W państwie PiS będzie więc można postrzelać w każdej gminie. Lepiej jednak nie zrobić sobie krzywdy, bo – jeśli Konstanty Radziwiłł dalej nie będzie rozmawiał w protestującymi medykami – znalezienie lekarza może okazać się niesłychanie trudne…
Źródło: natemat.pl
No i fajnie wreszcie będzie można sobie postrzelać do woli? Chyba, że zrobią tak jak z Orlikami pozamykają na kłódki i tylko neofaszyści, oraz siepacze Macierewicza z WOT będą mogli ze strzelnic korzystać.
Do sklepu papierniczego przychodzi brudny, niechlujnie ubrany klient:
- Czy są portrety Kaczyńskiego? - pyta sprzedawcę.
- Są.
- A portrety Dudy?
- Także są.
- To poproszę po 10 sztuk.
Po paru dniach ten sam klient wraca do sklepu papierniczego. Wygląda już nieco schludniej.
- Proszę 20 portretów Kaczyńskiego i 20 portretów Dudy.
Minęło znowu kilka dni i sytuacja się powtarza. Tyle że tym razem klient ubrany jest w elegancki garnitur i prosi po 50 portretów Kaczyńskiego i Dudy.
Kiedy następnym razem ten sam człowiek podjechał pod sklep własnym samochodem i poprosił o 100 portretów jednego i drugiego wodza IV RP, sprzedawca nie wytrzymał i pyta:
- Panie, o co chodzi z tymi portretami? I jak pan dorobił się samochodu? Jeszcze niedawno nie miał pan w czym chodzić.
- Otworzyłem strzelnicę za miastem. 


17 10 2017 Rezydenci pod obstrzałem.
Od kilku dni internet poluje na rezydentów sprawdzając ich profile społecznościowe.
Obraz, który się wyłania nie jest korzystny dla protestujących medyków. Wystawny tryb życia, sprzeczny z deklarowaną „biedą”, mentalność na poziomie przysłowiowej gimbazy, polityczne sympatie kierowane w stronę „totalnej opozycji” rzucają cień wątpliwości na deklarowane intencje strajkujących. Czy jest to tylko partykularyzm młodej zdemoralizowanej kasty, zabarwiony polityczną złością wymierzoną w stronę znienawidzonego PiSu, czy może kryje się za tym odrobina współczucia dla najbardziej poszkodowanych – dla pacjentów?

17 10 2017 Macierewicz oddaje do sądu sprawę publikacji "Faktu"

Szef Ministerstwa Obrony Narodowej Antoni Macierewicz poinformował, że w związku z fałszywymi informacjami opublikowanymi w dzienniku "Fakt" oddaje sprawę do sądu. Chodzi o opublikowany artykuł pod tytułem "Od ćwierć wieku w służbie Macierewicza".
Artykuł, który nie spodobał się szefowi MON traktuje o tym, kim jest pułkownik Piotr Wroński - jak napisano - "pracujący obecnie dla Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych". Dziennik "Fakt" w artykule pt. "Od ćwierć wieku z Macierewiczem" opublikował informację, że były funkcjonariusz SB Piotr Wroński z polecenia ówczesnego szefa MSW Antoniego Macierewicza zgłosił się do Piotra Woyciechowskiego celem przekazania swojej wiedzy na temat służb bezpieczeństwa.
Według publikacji gazety Wroński "rozpoczął współpracę z SB jeszcze na studiach, by na pełny etat trafić w 1982 r.". "Fakt" napisał m.in., że Wroński rozpracowywał środowiska Radia Wolna Europa oraz podziemnej "Solidarności", a w 1990 r. przeszedł weryfikację i trafił do Urzędu Ochrony Państwa. Dziennik napisał - powołując się na byłych pracowników UOP, że Wroński wraz z kilkoma innymi oficerami, zgłosił się w 1992 r. do ówczesnego szefa UOP Piotra Naimskiego i miał zadeklarować chęć współpracy oraz gotowość do ujawnienia metod oraz agentów SB w "Solidarności".
A Piotrowski będzie przewodniczącym składu sędziowskiego. Teraz Macierewicz może wszystko bo i sądy należą do niego w cudzym słowie. Po kiego kierować sprawę do sądu jak wyrok jest już znany i można go zaraz ogłosić. Macierewicz czysty jak łzy niemowlaka a Fakt zostanie zaraz zrepisowany znaczy się kontrole nad nim przejmą ludzie Kaczyńskiego. Czy znajdzie się chociaż jedna osoba co wierzy w to, że Macierewicz nie współpracował z SB? 
15 10 2017 Europoseł PiS prowadzącym program w Polskim Radiu.
PiS sieje spustoszenie w mediach publicznych. Efekt? PiS-olubne materiały „Wiadomości” i TVP Info – ze słynnymi już paskami na czele – wyparły jakiekolwiek bezstronne materiały, a Krzysztof Ziemiec, Danuta Holecka czy Łukasz Sitek dwoją się i troją, aby spełnić oczekiwania nowej władzy. Nic dziwnego. Odkąd pod rządami partii Jarosława Kaczyńskiego ważniejszy od konstytucyjnych zadań mediów stał się przekaz prorządowy, wszelka niesubordynacja czy sprzeciw ze strony pracowników kończą się wyrzuceniem na bruk. Ale żeby aż tak łatać braki kadrowe? Takie przypuszczenie nasuwa dzisiejsza rozmowa z Julią Przyłębską, prezes Trybunału Konstytucyjnego. O co chodzi? Otóż – tym razem nowość zaserwowało nam Polskie Radio – rozmowę z sędzią Przyłębską przeprowadził… prof. Zdzisław Krasnodębski, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości!
Ten nietypowy przypadek zastąpienia dziennikarza czynnym politykiem nasuwa pytanie, czy Krasnodębski do swojej pensji będzie dorabiał regularnie? Niezależnie od odpowiedzi: fakt, że aktywny polityk (partii rządzącej) prowadzi program, to zupełna nowość, nawet jak na standardy „dobrej zmiany”. Kolejna granica w mediach publicznych została przekroczona. Źródło: natemat.pl

15 10 2017 Andrzej Duda znowu podpisuje.
Można uznać, że zawetowanie przez prezydenta w lipcu ustaw o SN i KRS było tylko „wypadkiem przy pracy”. Andrzej Duda znowu chwycił za długopis i nie zawahał się go użyć. W cieniu protestu lekarzy przemknęła informacja o podpisaniu przez Andrzeja Dudę ustawy o Narodowym Instytucie Wolności. Została już opublikowana w Dzienniku Ustaw, a to oznacza, że wejdzie w życie za dwa tygodnie. Prace nad tą ustawą przebiegały w iście ekspresowym tempie. PiS-owi bardzo zależało na ukróceniu działalności niepokornych wobec obecnej władzy NGO-sów. Narodowy Instytut Wolności będzie bowiem sprawował nadzór na funduszami i dotacjami dla organizacji pozarządowych, ale przede wszystkim będzie dzielił pieniądze. Organizacje pozarządowe protestowały przeciw powstaniu tegoż Instytutu. W liście do Andrzeja Dudy pisali, że ustawa go powołująca „stwarza zagrożenie dla niezależności społeczeństwa obywatelskiego, niszcząc dotychczasowy system współpracy administracji publicznej z organizacjami pozarządowymi”. Ręka jednak Dudzie nie zadrżała… Źródło: natemat.pl

15 10 2017 Powiało grozą. Podczas spotkania prezesa PiS z szefami klubów „Gazety Polskiej” w Spale...

...Jarosław Kaczyński stwierdził, że „aby Polskę zmienić do końca – po tym okresie, który trwał czterdzieści kilka lat, czyli okresie komunistycznym i następnie po latach III RP, czyli postkomunizmu, żeby nasz kraj doprowadzić do stanu, który można by uznać za akceptowalny – trzeba wielu lat. To nawet nie są dwie kadencje, to są co najmniej trzy, jeśli nie więcej”.
Piątkowe spotkanie w Spale to dopiero była impreza! A i okazja do wygłoszenia „prawd objawionych”i popis erudycji prezesa. A tematów nie brakowało – od konieczności zmian w ordynacji wyborczej, poprzez strajk młodych lekarzy, służby specjalne po media.
Zacznijmy od najbardziej aktualnej sprawy, czyli głodówki medyków. Oczywiście, PiS rozumie ich racje, ale – jak zaznaczył Kaczyński – wzrostu nakładów na służbę zdrowia nie można robić pod wpływem nacisków grupy młodych ludzi. – „My rozumiemy ich racje, szanujemy to, nikt nie przeszkadza im strajkować, natomiast z pewnym niepokojem patrzymy na to, że tutaj pojawiają się osoby, które jako żywo ze służbą zdrowia nie mają nic wspólnego, a które próbują z tego robić politykę” – stwierdził. Czyli już wiadomo, kto wymyślił obowiązujący w PiS przekaz dnia o upolitycznianiu protestu rezydentów. No to mamy kolejnego pana tym razem bez wąsów który chce zbudować 1000-letnie imperium.
14 10 2017 Posłanka Józefa Hrynkiewicz zarabia 280 tys., a wygania lekarzy za granicę. 
Czy ona nie ma wstydu? Posłanka PiS Józefina Hrynkiewicz (72 l.), która wysyłała lekarzy rezydentów za granicę, sama zarobiła w ubiegłym roku. 280 tys. zł! Słowa posłanki Hrynkiewicz padły podczas czwartkowej dyskusji w Sejmie o lekarzach rezydentach. Kiedy na mównicę weszła Lidia Gądek z PO i ostrzegała, że lekarze mogą wyjechać za granicę, posłanka Hrynkiewicz krzyknęła: "Niech jadą!". W rozmowie z TVN 24 tłumaczyła, że jej słowa "były wypowiedziane w rozgoryczeniu" i były skierowane do tych, którzy w debacie "używają szantażu".
No ale towarzyszka posłanka bardzo ciężko pracuje bez przerwy w napięciu i stresie. A jeszcze jak alkomaty na mównicy zainstalują to dopiero będzie się dział będziemy świadkami omdleń, zawałów serca, migren, niedyspozycji etc. Zostać parlamentarzystą to wyraz społecznego zaufania i wysokość wynagrodzenia nie powinna stać na pierwszym miejscu. Parlamentarzyści, sprawujący władzę nie powinni zarabiać więcej jak 3000 złotych na miesiąc bo potrafią tylko jedno dbać o swoje tyłki i podnosić bez przerwy podatki i opłaty. No a tak to potrafi rządzić każdy kto już potrafi czytać, pisać i liczyć. Ministrem może zostać piątoklasista. No a skoro chcą zarabiać więcej to może zamiast wyborów organizować castingi
gdzie jednym z najważniejszych kryteriów byłaby wysokość zarobków jakie chce otrzymywać przyszły parlamentarzysta. Oczywista oczywistość wygrywałby ten który chciałby jak najmniej zarabiać.


14 10 2017 Roman Giertych stanie przed sądem
Była huczna balanga, teraz czas na konsekwencje! Wniosek o ukaranie Romana Giertycha za głośną czerwcową imprezę w jego ogrodzie trafił do sądu. Gospodarz odpowie za zakłócanie spokoju i spoczynku nocnego sąsiadów.
O imprezie w ogrodzie Giertychów w podwarszawskim Józefowie było głośno nie tylko za sprawą gości. Znanego adwokata 23 czerwca odwiedzili m.in. były premier w rządzie PiS Kazimierz Marcinkiewicz, były minister sprawiedliwości Borys Budka z PO, Tomasz Nałęcz czy Ryszard Kalisz. Towarzystwu przygrywał na saksofonie wynajęty muzyk, a później didżej. I to właśnie głośna muzyka sprawiła, że sąsiedzi mecenasa dwukrotnie wzywali w nocy policję, ale interwencje nic nie dały.
No a jak Kaczyński co miesiąc na koszt podatnika organizuje balangę i paraliżuje całe miasto ba całego tego harmideru pilnuje ponad 2000 policjantów to jest OK! Mało tego to ubliża publicznie całemu narodowi, a jego sekta bije mu brawo i głośno skanduje to jest wszystko cacy.

14 10 2017 Długi cień Bismarcka - dlaczego emerytury będą coraz niższe?
Jeśli tendencje demograficzne i społeczne się nie zmienią, zamiast emerytury, młodych czeka praca do końca życia - uważa Anna Wicha, dyrektor generalna Adecco Poland.
Według najnowszych danych, w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych może zabraknąć nawet 63 mld zł na wypłatę emerytur w 2018 r. Na przyczyny takiego stanu rzeczy składają się niekorzystne czynniki demograficzne oraz rosnąca długość życia.
Ależ to jest przekręt brakuje na emerytury to po kiego tak niewydolny system utrzymywać? Nie jest prawdą że na starość nie będziemy mieli z czego się utrzymać bowiem każdy czegoś się dorobił jak nie mieszkania to domu. No a wyobraźcie sobie gdyby nie było ZUSu to każdy miałby przynajmniej dwa razy tyle.
12 10 2017 W świecie fantazji pana Macierewicza.
Co miesiąc, przed kolejnym dniem wspominania ofiar katastrofy smoleńskiej, tych jedynych słusznych oczywiście, objawia się ze swoimi „rewelacjami” Antoni Macierewicz. Do tej pory przerobił już właściwie wszystkie możliwości, wskazujące na zamach. Była sztuczna mgła, wybuch na pokładzie, jakieś fale magnetyczne, odstrzał z lądu, celowe uszkodzenie samolotu przed lotem.
Fantazja ministra MON wielokrotnie okazała się niezwykle twórcza i kreatywna. Ostatnio zaś, na horyzoncie pojawił się jakiś tajemniczy instytut, który podjął współpracę z podkomisją. Jednak Antoni Macierewicz chwilowo zachowa informację o nim dla siebie, bo „znajdujemy się w sytuacji, w której ta sprawa, wyjaśnienie dramatu smoleńskiego to nie tylko kwestia sporu intelektualnego. To nie tylko dyskusja wśród naukowców, to element bardzo poważnej walki politycznej, w której bierze udział jedno z największych mocarstw na świecie, które jest zainteresowane tym, żeby wyjaśnienie prawdy nie miało miejsca”, a pan minister nie ma zamiaru „narażać tych osób ze względu na posługiwanie się prawdą”. Zaciekawiło mnie bardzo określenie „spór intelektualny”. Może ktoś mi wyjaśni, o co chodzi. Co ma intelektualizm wspólnego z katastrofą smoleńską?
Źródło: wprost.pl
Czego ten Macierewicz dla wojska już nie kupił! Powinien dostać Pokojową Nagrodę Nobla za tyle odwołanych przetargów na sprzęt wojskowy. Dzięki Macierewiczowi żaden polski helikopter, okręt wojenny, czy rakieta nie zagrożą już pokojowi na świecie. Dla Macierewicza nie ma rzeczy niemożliwych. W Radomiu wybudował stocznię budującą latające okręty podwodne. Teraz buduje tam latarnię morską. Ponoć głównodowodzącym latarni ma zostać Suski? Tworzy armię kosmiczną która będzie działała w cyberprzestrzeni.

12 10 2017 Rzeczniczka PiS: Jarosław Kaczyński wyraźnie powiedział, że niebawem dowiemy się prawdy o katastrofie smoleńskiej, bez względu na to, jaka ona będzie - tak rzeczniczka PiS Beata Mazurek skomentowała w rozmowie z dziennikarzami wtorkowe wystąpienie prezesa PiS.
Za sześć miesięcy Kaczyński przyzna się do tego, że wysłał brata na śmierć zmuszając pilotów do lądowania pomimo bardzo trudnych warunków. A ja jakoś nie wierzę Kaczyńskiemu że to się skończy na 96 męczennicy? No chyba że dostał sygnał z niebios że będzie to jego ostatnie wniebowstąpienie. I tak by się zakończyła ODYSEJA SMOLEŃSKA 2010. Z KALENDARZA LITURGICZNEGO KOŚĆIOŁA TORUŃSKIEGO OBRZĄDKU SMOLEŃSKIEGO. 10-TEGO KAŻDEGO MIESIĄCA OBCHODZIMY UROCZYSTOŚCI WNIEBOWSTĄPIENIE PREZESA KACZYŃSKIEGO.
10 10 2017 Drożyzna wykańcza Polaków.
Okazuje się, że zwykłe zakupy mogą przyprawić o zawał! Wszystko przez galopujące ceny żywności. Eksperci ostrzegają, że grudniowe święta mogą być rekordowo drogie. 
Nasze kieszenie drenuje nie tylko masło. Coraz większe ubytki w portfelu powodują zakupy mięsa i wędlin, mimo że średnio podrożały tylko o 5 proc. - Zmiany cen tych produktów odczuwamy boleśnie, bo spożywamy ich 12 razy więcej niż masła - zauważa Krystyna Świetlik, ekspertka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
W efekcie po podwyżkach przeciętny Kowalski, który zarabia około 3 tys. zł na rękę, wydaje obecnie miesięcznie kilkadziesiąt złotych więcej na mięso, a kilka złotych więcej na masło. Z kolei za sprawą kapryśnej aury ceny owoców i warzyw także poszybowały w górę. Najbardziej zdrożały jabłka - o 25 proc., a wkrótce nieprzyjemnie zaskoczą nas ceny przetworów z nich. Niestety o tanich zakupach możemy zapomnieć na dobre. Tegoroczni sprawcy podwyżek - wiosenne przymrozki, a także świński dołek na niemieckim rynku mięsa - to czynniki przejściowe. Ukryty powód drożyzny - stale rosnące płace i koszty pracy - zostaną z nami na dłużej. - Gdy w dużym supermarkecie brakuje kasjerek do 40 kas, nie ma innej opcji: trzeba podnieść ich pensje. A wzrost kosztów przerzucić na klientów. Świetną okazją do tego będzie Boże Narodzenie. To będą bardzo drogie święta, a handlowcy zrobią wszystko, aby te świąteczne ceny obowiązywały także po Nowym Roku - prognozuje ekonomista Marek Zuber.
Wszystko co można było sprzedać w Polsce zostało przez przedników Morawieckiego sprzedane za psi grosz. No a co nie dało się sprzedać zniszczona. Zatem Morawieckiemu tylko mocne dokręcanie śruby narodowi zostało. Powszechna drożyzna to efekt sukcesu planu Morawieckiego. Dzięki temu może pochwalić się większymi wpływami z podatków. Morawiecki tak jak Balcerowicz za wszelką cenę chce napełnić kasę państwową by urzędnicy państwowi żyli w ponadprzeciętnym luksusie nie licząc się przy tym z nikim i niczym. Powiem tak czego Balcerowicz nie zniszczył, Rostowski nie dobił to Morawiecki to zniszczy na wieków wieki.

10 10 2017 Po 1989 r. Polacy nie zachłysnęli się wcale wolnością. Zachłysnęli się bezprawiem i anarchią. 
Polacy lubią bezprawie i anarchię.  Wtedy, przy Okrągłym Stole, wdeptano ich w glebę, a oni nawet tego nie czuli lub czuć nie chcieli. Mieli przecież swoją iluzoryczną "wolność", mogli przecież pluć na "komunę" budować swoje straganiki i handlować gównem na Stadionie. Bo Balcerowicz z Wałęsą i resztą zdrajców Narodu, także z Kaczyńskimi, podzielili się w międzyczasie ich Polską. Zdecydowali się ją zniszczyć, sprzedać za bezcen. Przecież im za to zapłacił Waszyngton. Wcale niemałe pieniądze. Zachłysnęli się Polacy wodą święconą, którą wlewano im w mózgi za pomocą bełkotu białego dziadka. Czuli się wielkimi zwycięzcami, a pod ich nosami niszczono to wszystko co przez 45 lat wspólnie budowali.  I zniszczono to doszczętnie. Ku radości hołoty krzyczącej "santo subito." 
Nabrali Polacy wody święconej w usta i wstrzymali powietrze. Bo przecież nie wypadało tego przełknąć ani wypluć. Zaparli się Polacy własnej przeszłości. Napluli Polacy na to wszystko co w pocie czoła budowali z ruin i zgliszczy. I wcale nie za amerykańskie dolary.  Budowali i im się udało. Wbrew życzeniom Zachodu. Warszawa, Gdańsk, Wrocław, Kołobrzeg, Gdynia, Poznań. Zrujnowane doszczętnie miasta podniesione i postawione do życia.  Nie dzięki Wojtyle, który, razem z resztą polskiego kleru, robił wszystko aby Polsce szkodzić, ale przez naszych dziadków, rodziców i przez nas samych, którzy wiedzieli czym jest uczciwa praca i szacunek dla robotnika.
Jak długo można wstrzymywać powietrze i milczeć na temat przeszłości, która zbudowała życie większości Polaków?  Jak długo można skreślać samych siebie i pluć sobie w twarze za to, że w latach 1945-1989 uczciwie, w pocie czoła budowało się z ruin Ojczyznę? Jak można być taką świnią wobec samego siebie aby pluć na czas, w którym dorastało się wcale nie w niewolnictwie. Polska była jednym z najbardziej wolnych krajów za Żelazną Kurtyną, którą w środku Europy zawiesił Churchill. Dzisiaj wy, których wychowała i wykarmiła tamta Polska, plujecie na nią. Nie wiem czy wiecie, że plujecie sami na siebie? Że skreślacie swoją przeszłość i deklarujecie się, że jesteście nikim. Pozbawiacie się własnej godności, której w PRL nikt was nie pozbawiał. A której pozbawili was Wałęsa z Balcerowiczem, Wojtyłą, kardynałami i resztą gangu Okrągłego Stołu.  Gdzie więc jest wasza przeszłość? Gdzie jest wasza godność?  Spodziewam się, że już niedługo zabraknie wam siły by trzymać w usta nabraną 28 lat temu wodę święconą i wyplujecie ją z obrzydzeniem. Nabierzecie w płuca powietrza i wreszcie krzykniecie donośne NIE.  Tylko, że Polski już nie będzie.  Może zechcecie ją odnaleźć? Ale ja nic dobrego wam nie wróżę. Zdradziliście siebie samych. Za taką zdradę płaci się cenę najwyższą. Będziecie więc żyć, ale jak niewolnicy tych, którzy wmówili wam, że zakładanie kajdan zachodniej władzy nazwać można "wolnością." Zaś bycie Polakiem szanującym swoją przeszłość to zbrodnia. Uwierzycie?  Pewnie tak. Składam więc wam moje kondolencje. Zamknijcie te swoje trumny marzeń. Smrodem od nich wieje od 1989 r. Autor Piotrek Rokosz
08 10 2017 Mateusz Morawiecki dla wPolityce: Polska może stać się liderem elektromobilności
Elektromobilność to pierwsza rewolucja przemysłowa, w której możemy uczestniczyć jako lider, a nie odbiorca technologii - podkreśla wicepremier Mateusz Morawiecki w rozmowie z portalem wPolityce. Według niego ma być ona drogą do odbudowy polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Morawiecki wyraził opinię, że ważną rolę w rozwoju polskiej gospodarki będą pełnić migranci zza wschodniej granicy.
Dodaje, że elektromobilność traktuje "dwojako". - Po pierwsze jest ona przepustką dla polskich firm, by stały się poważnymi globalnymi graczami, zwłaszcza w zakresie autobusów. A po drugie, to pierwsza rewolucja przemysłowa, w której możemy uczestniczyć na pełnych prawach, jako lider, a nie odbiorca technologii. Solaris, Ursus czy wreszcie Autosan mają w państwie sprzymierzeńca, którego brakowało polskim firmom tak długo - przekonuje minister rozwoju i finansów. Ocenia, że polskie miasta będą "sukcesywnie wymieniać swoją flotę autobusów i skorzystają na tym te właśnie polskie firmy".
No i mamy realnego utopistę Morawieckiego, który zamierza budować szklane domy w Polsce realizując testament Baryki. Ciekawe skąd weźmie fachowców do odbudowy polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Polska stała się krajem dużego ryzyka inwestycyjnego. Morawiecki tak jak Balcerowicz za wszelką cenę chce napełnić kasę państwową by urzędnicy państwowi żyli w ponadprzeciętnym luksusie nie licząc się przy tym z nikim i niczym. Tak uszczelnił system podatkowy że firmy padają jak muchy lub zwijają manatki i rozpoczynają działalność poza granicami kraju.

08 10 2017 Wizja ojca Klimuszko: Polska będzie oazą spokoju.
Wskazał, gdzie leżą zwłoki premiera Włoch Aldo Moro, wiedział, jak zginął major Hubal, przepowiedział kataklizmy i przede wszystkim przyszłość Polski. Ojciec Andrzej Czesław Klimuszko – franciszkański zakonnik napisał, że „Polska będzie źródłem nowego prawa na świecie”.
W ostatnią noc sierpnia 1939 r. ojcu Klimuszce przyśniło się coś dziwnego. Miał wizje wielu bitew i rozstrzeliwanych polskich żołnierzy. Widział również obozy zagłady. Pod koniec tej wizji zobaczył zakrwawionego polskiego oficera, który oznajmił mu, że naziści niszczą Europę. Gdy ojciec Klimuszko się obudził, uznał, że to zwykły koszmar. Jednak z czasem zaczęło się okazywać, że koszmar ten staje się rzeczywistością. 
Ojciec Klimuszko przepowiedział wiele rzeczy, m. in. zmiany klimatyczne, wojnę nuklearną czy nawet zalew Europy przez muzułmanów. O tym ostatnim mówił: Widziałem żołnierzy przeprawiających się przez morze na takich małych okrągłych stateczkach, ale po twarzach widać było, że to nie Europejczycy. Widziałem domy walące się i włoskie dzieci, które płakały. To wyglądało jak atak niewiernych na Europę. Wydaje mi się, że jakaś wielka tragedia spotka Włochy.
Jednak najważniejszą dla nas, Polaków wydaje się wizja przyszłości Polski. O. Czesław mówił o naszej ojczyźnie tak: Polska będzie źródłem nowego prawa na świecie, zostanie tak uhonorowana wysoko, jak żaden kraj w Europie (…) Polsce będą się kłaniać narody Europy. Widzę mapę Europy, widzę orła polskiego w koronie. Polska jaśnieje jak słońce i blask ten pada naokoło. Do nas będą przyjeżdżać inni, aby żyć tutaj i szczycić się tym.
Jeśli chodzi o nasz naród, to mogę nadmienić, że gdybym miał żyć jeszcze pięćdziesiąt lat i miał do wyboru stały pobyt w dowolnym kraju na świecie, wybrałbym bez wahania Polskę, pomimo jej nieszczęśliwego położenia geograficznego. Nad Polską bowiem nie widzę ciężkich chmur, lecz promienne blaski przyszłości.
Czyżby ta wizja dotyczyła rządów Kaczyńskiego? 
05 10 2017 Pazura pokazał na granicy pazura z różańcem dookoła owiniętym.
Jako laik w sprawach wiary kompletnie nie rozumiem dlaczego Maryja – w wyobrażeniach katolików – ustawicznie oczekuje modlitw i domaga się klepania różańca? Osobiście wolałabym, by ludzie, którzy we mnie wierzą byli przyzwoici, miłosierni, empatyczni, dobrzy, przechodzili przez przemiany duchowe a nie modlili się w świetle kamer (w Polsce to ostatnio jeden z najbardziej popularnych medialno- politycznych spektakli). Modlitwa to jakaś wtórna sprawa, potrzebna raczej ludziom niż Bogom. Zwłaszcza, że ci którzy się modlą, robią to albo we własnym interesie albo przeciw innym czyli wbrew miłości chrześcijańskiej. Piszę to w kontekście najbliższej soboty, gdy tysiące Polaków będą się modlić do Matki Boskiej Różańcowej w jej święto. Jak słyszę - „różaniec do granic” ma nas ochronić przed złem oraz zmienić bieg historii. Abstrahując od tego, że to jakiś irracjonalny absurd, to w warstwie realnej chodzi tu wyłącznie o wyrażenie niechęci wobec uchodźców i – jak sądzę - chęci oderwania Polski od Unii i utrwalenia rządów PiS. Kościół nie ukrywa, że te rządy bardzo mu odpowiadają. Ale co do tego ma Maryja? Ambasadorami akcji są, m.in. znane osoby, które wiodą lub wiodły hulaszczy tryb życia lub kłamliwi dziennikarze – podpory obecnej propagandy. Nie wiem czy Matka Boska jest zadowolona z takich fanów różańca? Na granicach z pewnością nie usłyszymy więc o otwarciu naszych serc, umysłów i domów dla biednych, których trzeba odziać, nie usłyszymy o spragnionych, których trzeba napoić, o głodnych, których trzeba nakarmić, o przybyszach, których religia chrześcijańska nakazywała (dawniej) przyjmować. Raczej przeciwnie. Ratunek przed wielkim złem, który obiecuje „różaniec do granic” to ochrona przed obcymi, bo czymże innym? Gender już pokonany, gej niegroźny, „morderczynie nienarodzonych” systematycznie pacyfikowane. A czyż Kościół w Polsce zna jeszcze jakieś inne rodzaje zła? Autor Magdalena Środa
No nie Cezary z różańcem na granicy i jeszcze może go zna ? To takie zjawisko jak zobaczyć Wojewódzkiego spowiadającego się księdzu w konfesjonale? Taką Nową Polskę według ewangelii Jarosława będziemy wkrótce mieli: msza, pomnik, praca, spowiedź, różaniec, spanko i od nowa, msza... Wkrótce w każdym mieście, na każdym osiedlu, w każdej wsi staną pomniki Śp Lecha i dopiero się narobi. Wyobraźcie sobie te tłumy z krzyżami, różańcami i pieśniami na ustach, na kolanach wędrujące przez całe miasto od świątyni do pomnika od pomnika do świątyni w wielkich procesjach. 
04 10 2017 Tomasz Lis ma przeprosić Krystynę Pawłowicz. Jest decyzja sądu.
Nie będzie wznowienia procesu posłanki PiS Krystyny Pawłowicz i redaktora naczelnego tygodnika "Newsweek" Tomasza Lisa. Warszawski sąd odrzucił prośbę dziennikarza w tej sprawie. To oznacza, że Lis musi przeprosić parlamentarzystkę za artykuł "Bulterierka prezesa".
Zasądzona przez sąd kwota 40 tys. zł zadośćuczynienia trafiła już do Pawłowicz.
No to się Pawłowicz teraz odkuje, 40 tys zł ile to żarcia można kupić! Oczami wyobraźni widzę jak Lis z różą w zębach, ustrojony tylko w stringi łasząc się u stóp Pawłowicz, wymawia sakramentalne przepraszam. Ależ się podnieciłem!? Tak jakoś ciepełko się zrobiło.

04 10 2017 Jan Vincent Rostowski: modlę się o powstanie komisji VAT-owskiej.

Co dzień modlę się, aby Prawo i Sprawiedliwość nie stchórzyło i żeby taka komisja powstała. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze, mimo że to jest zupełnie sprzeczne z interesem politycznym PiS - mówi w rozmowie z dzisiejszą "Rzeczpospolitą" Jan Vincent Rostowski, minister finansów w rządzie PO-PSL.
Polityk pytany o to, dlaczego powstanie komisji jest sprzeczne z interesem politycznym partii rządzącej, mówi, że "wtedy wyjdzie prawda, że to PiS pierwszy chciał rozszczelnić system podatkowy, zgłaszając ustawę, która miała znieść 30-procentowe sankcje za zaniżenie płatności VAT w 2007 roku".
- A potem, w latach 2008-2015, na każdym kroku utrudniali nam wprowadzenie systemu odwróconej płatności, instrumentu najbardziej skutecznie uderzającego w wielkie wyłudzenia. To ich zachowanie było tak skandaliczne, że kiedy podczas wyborów w 2011 roku zaproponowali nową ustawę o VAT, która zakazywała odwróconej płatności, to nazwaliśmy ją Kartą Oszustwa Podatkowego Jarosława Kaczyńskiego - przekonuje polityk w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Zdaniem Rostowskiego za obecnego rządu również dochodzi do wyłudzeń VAT. Rostowski zaznacza, że skalę zjawiska będzie można poznać dopiero wtedy, gdy Prawo i Sprawiedliwość odejdzie od władzy. Źródło onet.pl
A ja modlę się by wreszcie hrabiego von Rostowskiego z Bydgoszczu wsadzili do wiezienia i odebrali mu majątek którego dorobił się w Polsce. W kolejce czekają Lewandowski, Balcerowicz, Morawiecki i wielu jeszcze innych.

05 10 2017 RPD: ilość prac zadawanych dzieciom ogranicza ich uczestnictwo w życiu rodzinnym.

Ilość zadawanych prac domowych powoduje, że dzieci i młodzież mają ograniczoną możliwość aktywnego uczestniczenia w życiu rodzinnym - twierdzi Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak w piśmie skierowanym do MEN.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/rpd-ilosc-prac-zadawanych-dzieciom-ogranicza-ich-uczestnictwo-w-zyciu-rodzinnym/7bqhchg
Mamy demokracje i jest przymus nauczania przecież to aż w oczy kole. Jeszcze na dodatek wystawianie ocen. To już absolutny absurd. A precz z tymi komunistycznymi anachronizmami. Współczesna szkoła postawiła przed sobą dwa główne zadania ogłupienie ucznia i przetrącenie mu kręgosłupa na całe życie. Stosując bardzo prostą metodę. Edukowanemu dziecku trzeba wrzucać do głowy taką ilość bredni do zapamiętania, żeby nie było w stanie zrozumieć nawet podstaw. Wobec dorosłych podobne działania prowadzą media. Nie jest możliwe, aby hodowany przez długie lata w ten sposób umysł dogłębnie wyedukowanego intelektualisty, nagle wyrzucił z siebie tę truciznę i zaczął myśleć samodzielnie. Dziwne w tym wszystkim jest to, że im człowiek bardziej wyedukowany tym większe będzie miał z tym problemy.
02 10 2017 Hybrydowa wojna na linii Pałac Prezydencki – MON nabiera sowieckich barw.
„Gazeta Polska Codziennie” opublikowała kolejne „rewelacje” na temat komunistycznej przeszłości osób z otoczenia prezydenta. Po dopiero co „zdekonspirowanym” Mirosławie Wikliku, który od początku maja tego roku jest dyrektorem gabinetu szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Pawła Solocha, a w latach 80. był członkiem PZPR oraz oficerem politycznym w jednostce powietrznodesantowej, kolejną osobą, która znalazła się na celowniku „GPC” jest Maciej Czulicki – specjalista w jednym z wydziałów BBN. W latach 1988-1990 również należał do PZPR.
 Szef BBN Paweł Soloch. Zwykle opanowany, w ostrych słowach wypowiadał się na antenie Radia RMF FM w sprawie doniesień prawicowych mediów. – „Nie, nie podaję się do dymisji. Oczekuję rzetelnych informacji od instytucji, które zajmują się ochroną kontrwywiadowczą, informacyjną biura i od części instytucji takie informacje otrzymuję”. Potwierdził następnie, że obecność generałów po moskiewskich szkołach i z przeszłością w PZPR „to jest problem, który występuje w różnych instytucjach – również i w MON-ie”. W ten sposób zapewne wskazał źródło przecieków na temat przeszłości pracowników BBN. – „Czym innym jest jednak, jak zaznaczył Soloch, członkostwo w PZPR. – „W obozie dobrej zmiany też mamy ludzi z życiorysami w PZPR” – dodał.
Całe najbliższe otocznie Kaczyńskiego i połowa rządu to byli działacze PZPR z Piotrowiczem na czele. No patrzcie ale nastały czasy, dziś komuch komucha szykanuje. Akta Kaczyńskich zginęły w tym samym oddziale prokuratury w którym pracował prokurator Piotrowicz.
Za rzekome kontakty Macierewicza z przedstawicielami rosyjskiego wywiadu, do czasu wyjaśnienia powiązań z osobami, które "mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa", powinien być on zawieszony jako minister. Tak czuje się pewny i bezkarny, że powierzył przygotowanie Strategicznego Przeglądu Obronnego Bogusławowi Samolowi, który jest absolwentem Akademii Wojsk Pancernych w Moskwie. Dlaczego generał po studiach w Moskwie pisze Strategiczny Przegląd Obronny dla Polski ? No bo przecież Macierewicz jest też po szkole w Moskwie. Mało tego jest też po szkole kościelnej i u ojca Rydzyka. No i zobaczcie jaki z niego jest wybitny strateg, samego generalissimusa Stalina w kozi róg by zapędził.
29 09 2017 Waszczykowski: Rosjanie traktują wrak jak element irytujący nas.
Strona rosyjska odmawia współpracy ws. katastrofy smoleńskiej, nie mówiąc o oddaniu wraku, argumentując, że trwa śledztwo; z rozmów dyplomatycznych wiemy, że to wymówka - podkreśla szef MSZ Witold Waszczykowski. Oceniamy, że Rosjanie traktują to jako instrument irytujący nas - zaznaczył.
Zastanawiam się dlaczego do tej pory tego wraku nie przetopiono w hucie? Przecież jak zwrócą Tupolewa to Macierewicz rozpęta piekło na Ziemi. Powstanie wielkie mauzoleum i zaczną się pielgrzymki do świętego miejsca, gdzie historia zatoczyła koło. I stanie cud. Pojedynczy pielgrzymi zobaczą srebrzystą poświatę nad wrakiem, ktoś dostrzeże stojącą postać Matki Świętej (Marii) roniącej krwawe łzy, na niebie warszawskim z ciemnych deszczowych chmur ułoży się korona cierniowa Jezusa Chrystusa, ktoś chory ozdrowieje, ktoś kulejący po przejściu kilku kilometrów po ziemi świętej poczuje poprawę i ból ustąpi. Ktoś się przewróci, ale niewidzialna ręka Świętego Poległego pomoże wstać. Natychmiast potrzebny będzie ołtarz, obok niego sklep z dewocjonaliami. Ksiądz pobłogosławi miejsce cudów. Pamiątki są dobre, święta rzecz. Byle tylko biznes się kręcił. Kolejnych Licheń będziemy mieli.

29 09 2017 Brat ministra sprawiedliwości Witold Ziobro objął intratną posadę.

Złośliwi mogliby stwierdzić, że minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro to człowiek niezwykle związany z rodziną i przyjaciółmi. Do tego stopnia, że nie może się bez nich obejść…
Chce ich mieć blisko siebie w Warszawie i pewnie dlatego znajdują oni zatrudnienie w spółkach i bankach zależnych od partii rządzącej. Żona Ziobry Patrycja Kotecka jest dyrektorem w należącej do PZU spółce Link 4, a były adwokat Ziobry Bartłomiej Litwińczuk zasiada w zarządzie PZU Życie. Obowiązki prezesa w niedawno zrepolonizowanym Banku Pekao pełni Michał Krupiński, człowiek Zbigniewa Ziobry, który za poprzednich rządów tej partii był wiceministrem skarbu.
Przyjaciele – jak wiadomo – wzajemnie sobie pomagają, więc zatrudnienie brata Ziobry w tymże Banku, było właściwie kwestią czasu. Jak pisze „Newsweek”, Witold Ziobro pojawiał się w głównej siedzibie Banku Pekao od wielu tygodni. Formalnie został zatrudniony kilka dni temu jako doradca zarządu do spraw cyberbezpieczeństwa.
Według „Newsweeka”, Krupiński i brat ministra sprawiedliwości to współpracownicy i przyjaciele. Mieli się poznać kilkanaście lat temu podczas wspólnej pracy w europarlamencie. Biuro prasowe Banku Pekao nie odpowiedziało „Newsweekowi” na pytania o szczegóły zatrudnienia Witolda Ziobry. Źródło: newsweek.pl

29 09 2017 Wybrane fragmenty z listu Adama Mazguły do prezydenta Dudy.

Panie Andrzeju Duda, mam do Pana sprawę, a raczej wniosek i prośbę, ale nim je opiszę, muszę przyznać, że nie wiem, jak się powinienem do Pana zwracać...
Początkowo myślałem - może „Panie Prezydencie”, ale zmieniłem zdanie, wszak powinien być Pan prezydentem wszystkich Polaków, a Pan deklaruje, że tylko PiS-u, a ja członkiem PiS-u nie jestem. Pomyślałem też, że taki tytuł nie bardzo do Pana pasuje, dlatego że przysięgał Pan przed Zgromadzeniem Narodowym na Konstytucję RP, miał być jej strażnikiem i obrońcą, a przy pierwszej nadarzającej się okazji - zrobił z niej Pan papier do…, no, właśnie, do czego? W zasadzie nie wiem, jaką ma Pan przypisaną funkcję i co robią te setki urzędników Pańskiej kancelarii?
Chciałem ten mój list do Pana zatytułować „Panie Doktorze Prawa”. Znowu brzmi to nie bardzo fortunnie w odniesieniu do Pańskiej bezkrytycznej postawy wobec całej listy, sprzecznych z konstytucją, ustaw, które niszczą polski system prawny, a które Pan był łaskaw podpisać bez zastanowienia, w środku nocy…
A może to moje pismo do Pana zatytułować „Najwyższy Dostojniku Zatwierdzający”. To by było niezłe, gdyby Pan tylko zatwierdzał,.....
Przyznam się, że ktoś mi podpowiedział, żeby zacząć „Szanowny Panie Klęczniku Narodowy”, bo to niby tak tylko dla żartu, bo Pan taki pobożny, ale od razu pomyślałem, że to byłby tylko śmieszny zwrot.
Po ostatnich wetach - może by zwrócić się do Pana per „Panie Wetowniku Narodowy”. I znowu mi to nie odpowiadało, bo to przecież przypadek odosobniony z tymi wetami.
Już wiem! Zwrócę się do Pana „Panie Komisarzu Rad Robotniczych i Chłopskich”! Widziałem ten Pana nowy projekt ustaw o sądach, gdzie chce Pan wprowadzić jakiś społeczny sąd najwyższy stworzony z gminu i ogłosić, że wyroki mogą być nieważne aż 5 lat do tyłu. To rozwiązania sowieckiej Rosji z czasów Lenina. Zresztą podobną komisją kieruje już podobno jakiś pan Jaki. Ludzie się cieszą, ale ja wiem, że zdążył narobić niezłego bałaganu prawnego. 
A może „Panie Andrzeju Wyborny”? (od wyborów). Wyobrażam sobie komisje wyborcze, utworzone z czynników nie partyjnych, a z zatwierdzonych organizacji pozarządowych, takich jak: Kluby Gazety Polskiej, organizacje katolickie, słuchacze Radia Maryja itd. 
Nie będę się już wysilał i wymyślał, jakie tytuły pasują do Pana, tylko wprost spytam: kiedy mnie Pan przeprosi i zadość uczyni za szkalowanie mojej osoby - wielokrotnie i publicznie? Powinien Pan wiedzieć, że wykorzystał Pan najwyższy urząd publiczny w Polsce, aby dokonać gwałtu na mnie i mojej rodzinie, naruszając nasze prawa człowieka. Pan publicznie używa kłamstw do celów politycznych. Niech więc się Pan sam zatytułuje i nazwie… Adam Mazguła
27 09 2017 Wojewódzki zapytał Fedorowicza, jak zatrzymać w wyborach PiS. Ta smutna odpowiedź nie pozostawia złudzeń.
– Co zrobić, żeby oni nie wygrali następnych wyborów, gdy wszystko wskazuje, że wygrają? – zapytał Wojewódzki Fedorowicza. Ten spokojnie odpowiedział, że pytanie jest źle postawione
. – Pan zakłada, że dojdzie do wyborów. Ja uważam, że takich wyborów, do których przywykliśmy, to już nie będzie – odparł i dodał: – Myślę, że prezes do nich nie dopuści.
Według encykliki Kaczyńskiego: Tak trzeba zmienić ordynację wyborczą by kandydat PiS miał zagwarantowane zwycięstwo w każdym okręgu. I są jeszcze tacy co wierzą w bezinteresowność Kaczyńskiego i jego pragnie by narodowi żyło się lepiej. Drodzy Państwo takie drożyzny jaką mamy obecnie to już dawno nie mieliśmy. No i stąd taki sukces gospodarczy Morawieckiego. Dynamiczny wzrost cen spowodował znaczny wzrost PKB i do kasy państwa wpływa coraz to więcej pieniędzy z podatków. Nie dość że już jest bardzo drogo to będzie jeszcze drożnej. A my się z tego cieszymy i bijemy Kaczyńskiemu brawo. Jak długo jeszcze będziemy płacić tym co rządzą za to tylko że nieustannie podnoszą nam ceny a sobie wynagrodzenia? Obniżka cen byłaby katastrofą dla budżetu państwa. Ale tak to jest kiedy żyje się na kredyt. Z hasła dobrej zmiany i odnowy moralnej został Kim Un Yest modlący się drabinie Jarosława sięgającej nieba po której wchodzą i schodzą wyznawcy religii smoleńskiej obładowani workami kosztowności.

27 09 2017 Uroczystości szkolne powinny zaczynać się mszą?
Taką właśnie tezę postawiła małopolska kurator oświaty Barbara Nowak, która powinna stać na straży tolerancyjnej i laickiej szkoły. W państwie PiS jednak trzeba o takiej szkole zapomnieć, bo jak powiedziała Nowak: – „Poprzednia szkoła wychowywała na zasadzie „róbta, co chceta”. Trzeba wychować uczniów w duchu poszanowania chrześcijańskiej tradycji. Jeżdżę po województwie i szkolne uroczystości zaczynają się tam, gdzie bym sobie życzyła, czyli w kościele. Ja się wtedy wzruszam”. Czyż to nie – nomen omen – wzruszające?
Ale to nie koniec kontrowersyjnych wypowiedzi pani kurator. Z rozbrajającą szczerością przyznała, że pisowska reforma (zwana deformą) to powrót do PRL, choć zrobiła zastrzeżenie. – „Jak się nam zarzuca, że chcemy wrócić do PRL, to jeśli chodzi o strukturę – tak. Jeśli chodzi o zawartość – nie”.
No bo przecież ta zawartość to nowa podstawa programowa, w której – zdaniem Barbary Nowak – najważniejsza jest historia Polski. – „Mówi się, że jesteśmy zacofani, bo każemy czytać stare rzeczy. To mnie przeraża, bo bez tych rzeczy nie zna się swojego kraju. Ostatnio młody, wykształcony człowiek zapytał mnie, co to były „obiady czwartkowe”… Nowa szkoła na taką niewiedzę nie pozwoli! To się musi zmienić. Wszyscy muszą wiedzieć o „obiadach czwartkowych” – podsumowała kurator.
Będzie się o nich z pewnością uczyć w szkołach zawodowych, które są „oczkiem w głowie” PiS.
–„Skończy się wreszcie to, że ludzie będą jeździć za chlebem zagranicę, bo uczniowie szkół branżowych znajdą zatrudnienie w firmach w Polsce”. Nie wiadomo wprawdzie, skąd pani kurator czerpie taką pewność, ale jest z PiS, to wie! A poza tym – jak stwierdziła – „Absolwenci szkół zawodowych to nie będą byle jacy robotnicy. To będą świetni fachowcy korzystający z nowoczesnych technologii”. I – oczywiście – wzruszający się na uroczystościach szkolnych w kościele. Źródło: krakowwyborcza.pl
26 09 2017 Duda wbije nóż w plecy Kaczyńskiemu? W PiS oskarżają go, że próbuje wyciągać młodych posłów PiS.
Szorstka przyjaźń” między prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim a prezydentem Andrzejem Dudą przekształca się powoli na naszych oczach w hybrydową wojnę na górze. Ale żeby skutecznie walczyć potrzebna jest armia zaciężna. W partii rządzącej są przekonani, że prezydent Andrzej Duda może chcieć budować swoje środowisko polityczne, a w przyszłości być może także nowe prawicowe ugrupowanie na bazie młodych polityków PiS, samorządowców i związkowców z "Solidarności” oraz przy życzliwym wsparciu zarówno Jarosława Gowina i jego Polski Razem, jak i Pawła Kukiza i jego formacji. Nie bez znaczenia jest w tym względzie także co najmniej neutralna postawa Episkopatu.
To tylko kolejne przedstawienie w teatrze kukiełek, w którym reżyserem i pociągającym za sznurki jest Jarosław Kaczyński. Nie zapominajcie, że prezydent Duda i przewodniczący Solidarności Duda to dwa zbrojne ramiona Czerwonego Khmera z Żoliborza Kim Un Yesta i nie na próżno otrzymał nagrodę najlepszego muzyka roku za grę Szydłem na Dudzie. PiS ma tyle wspólnego z wolnością, ile Szydło i prezydent z samodzielnością. 
.23 09 2017 Kaczyński zgrilluje Ziobrę?! "Możliwa dymisja, Zbyszek wyszedł przed szereg"
Sytuacja polityczna robi się gorąca nie tylko przez pryzmat tego, że w poniedziałek prezydent Andrzej Duda ma upublicznić swoje projekty reform sądownictwa. Także dzięki ujawnieniu przez media informacji o tym, że współautor prezydenckich projektów ustaw Michał Królikowski może być powiązany z mafią paliwową.  Królikowski stwierdził, że może to być uderzenie nie w niego, a w Andrzeja Dudę. Powiedział w RMF FM, że bardzo prawdopodobne jest, że to prokurator generalny Zbigniew Ziobro idzie na wojnę z prezydentem. Cały zabieg miał służyć temu, by po prostu Andrzeja Dudę zdyskredytować, a co za tym idzie: także jego projekty ustaw przez skompromitowanie prezydenckich ekspertów. 
Na razie jednak ludzie Ziobry nie przejmują się spekulacjami. Po pierwsze dzięki czystej matematyce: to osiem" szabel" w Sejmie. Drugi powód to prokuratorzy, który będą stali za ministrem sprawiedliwości murem.  Źródło: Fakt
Brak weta ze strony prezydenta Dudy za dymisję Ziobry? Czy taki jest efekt wczorajszych rozmów naczelnika z prezydentem!? Wreszcie Kaczyński zdał sobie sprawę, że lada moment Ziobro skoczy mu do gardła, a na taką okazję czeka Gowin by swoje dołożyć. Czyży posła Kaczyńskiego zawiódł instynkt samozachowawczy i dlatego tak późno reaguje? Wszak zacytuje fragment książki R.S. Robina i J.M. Posta „Paranoja polityczna. Psychologia nienawiści” to: Siejący nienawiść demagog, podżegający swoich zwolenników przeciwko wyimaginowanym wrogom, przez jednych zostanie zlekceważony jako ekstremista, ale przez tych, którym potrzebne jest fałszywe wsparcie w postaci paranoicznego przesłania, będzie uznany za zbawiciela.

22 09 2017 No i wreszcie Kaczyński ma haka na Dudę!?

Członek Opus Dei atakowany?! Niemożliwe! A jednak! Minister Królikowski, doradca prezydenta, a przy okazji świecki zakonnik, jeden z członków najbardziej ortodoksyjnej, średniowiecznej z ducha organizacji ("średniowiecznej z ducha" ale bardzo kapitalistycznej pod względem finansowym) jest podejrzany o powiązania z jedną firm paliwowych, która wyłudzała podatek VAT. Jak twierdzi, uprzedził już rodzinę i cały świat, że może zostać w każdej chwili aresztowany. Minister Królikowski obawia się, że cała ta afera ma przede wszystkim zdyskredytować prezydenta. Zapewne tak jest, tylko minister Królikowski zapomniał, że od lat wspiera antydemokratyczny reżim w którym władza kontroluje nie tyle przestępców co ludzi dla niej niewygodnych, że jest po stronie autorytaryzmu, a znając historię powinien wiedzieć, że takie reżimy chętnie pożerają własne dzieci. Minister Królikowski wielce dla tego reżimu się zasłużył. Jego pożarcie może być więc spektakularne, chyba, że zwyczajem konformistów szybko zrozumie swój błąd i stanie po właściwej stronie autorytarnej mocy. Cóż bowiem znaczy prezydent przy prezesie? A jakieś wyłudzenia? Kto by się tym przejmował przy świętych sprawach politycznych?!
Autor Magdalena Środa
Zwrot podatku VAT! Księgowa jak jeszcze dawno temu prowadziłem firmę w Polsce mówiła mi skoro chce pan żądać zwrotu VAT to musi pan się spodziewać kontroli. No chyba ze ma pan wtyki albo dobrego wujka. Dziś jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem, nie mam firmy, pracuję dla kogoś, pieniądze nie te co kiedyś ale jaki błogi spokój. No to Kaczyński ma już haka na Królikowskiego? Przecież nie oto chodzi by złapać króliczka lecz by gonić go. Pytanie kiedy postawi prezydenta Dudę przed Trybunałem Stanu? 
21 09 2017 Skandal podczas wizyty Antoniego Macierewicza w USA?
MON segreguje polskich dziennikarzy w USA? Niepokojące doniesienia korespondenta. "MON wskazał Pentagonowi,którzy polscy dziennikarze mogą wejść do budynku na oświadczenia Sekretarza Obrony i szefa MON przed ich spotkaniem" – napisał na Twitterze korespondent RMF FM Paweł Żuchowski.
W czwartek przebywający w USA Antoni Macierewicz spotka się z sekretarzem obrony USA gen. Jamesem Mattisem. Polscy dziennikarze chcieliby wysłuchać oświadczenia przed tym wydarzeniem, ale pojawił się pewien problem. Według korespondenta RMF FM MON podsunął Amerykanom listę dziennikarzy, którzy mogą wejść. "Nie wchodzi nikt z mediów komercyjnych" – napisał Żuchowski.
Za rzekome kontakty Macierewicza z przedstawicielami rosyjskiego wywiadu, do czasu wyjaśnienia powiązań z osobami, które "mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa", powinien być on zawieszony jako minister. Tak czuje się pewny i bezkarny, że powierzył przygotowanie Strategicznego Przeglądu Obronnego Bogusławowi Samolowi, który jest absolwentem Akademii Wojsk Pancernych w Moskwie. Dlaczego generał po studiach w Moskwie pisze Strategiczny Przegląd Obronny dla Polski ? No bo przecież Macierewicz jest też po szkole w Moskwie. Mało tego jest też po szkole kościelnej i u ojca Rydzyka. No i zobaczcie jaki z niego jest wybitny strateg, samego generalissimusa Stalina w kozi róg by zapędził.

21 09 2017 Do sprzedania ziemia po której stąpał prezes PiS. Niecodzienne ogłoszenie w sieci
Rosnącą popularność prezesa PiS postanowił wykorzystać jeden z internautów. Wystawił na aukcję ziemię, po której stąpał Jarosław Kaczyński, i to wcale nie tanio!
W serwisie Allegro pojawiła się bardzo nietypowa oferta. Jeden z użytkownikom zaoferował na sprzedaż… ziemię, po której chodził Jarosław Kaczyński.
"W ostatnich dniach byłem w Warszawie. Był tam nasz prezes, który coś tam gadał (już nie pamiętam), po skończeniu przemowy i całego wydarzenia, wziąłem woreczek foliowy i zabrałem ziemię, po której chodził." – napisał autor ogłoszenia.
Prezes PiS uczynił z garstki ziemi naprawdę kosztowny towar, którego cena wywoławcza wynosiła 50 zł. Czterech użytkowników zdążyło już podbić stawkę. Aktualna cena za jeden woreczek wynosi 57 zł. Do końca licytacji pozostało 7 dni.
Wow! Wow! Wow! Nie na Allegra daje się takie ogłoszenie a w Radiu Maryja, Telewizji dzięki której TRWAM, należy też powiadomić Episkopat aby nakazał proboszczom odczytanie takiego ogłoszenia w każdej parafii. Ciekawe czy ziemi w Polsce starczyłoby? No a ta ze Smoleńska podobno na aukcjach zawrotną cenę osiąga? Ponoć 1 kg idzie za większe pieniądze jak rolnik bierze za 1 hektar ziemi. No a co to będzie jak Lech błogosławiony zostanie.
17 09 2017 Zadanie specjalne dla Szeryfa Ziobro...
Czy jest możliwe, aby oboje rodziców uprowadzili własne dziecko? Takie rzeczy tylko w Polskiej Republice Bananowej...tym razem rządzonej przez Prawych i Sprawiedliwych...Przeczytałem wczoraj artykuł na szwabskiej interii, że "rodzice porwali dziecko ze szpitala i trwa obława policji...
Czytając ten tendencyjny artykuł wpierw odniosłem wrażenie, że był to wcześniak, ale jak się okazało dziecko było donoszone, zdrowe...natomiast rodzice nie wyrazili zgody na szczepienie, oraz podanie wit K ...o której nie można nawet poczytać ulotki, bo takowa w języku polskim nie występuje...
No i wszystko jasne...poukładała się układanka. Okazało się, że medyczne biurwy zwołały sąd kapturowy w budynku szpitala, który wytypował kuratora bez żadnej wiedzy medycznej, a który miał podejmować decyzję za w pełni świadomych rodziców...zostały rodzicom ograniczone prawa rodzicielskie. Więc siłą rzeczy rodzice zabrali dziecko. Okazuje się, że wspólnie je porwali... Źródło trybeus.blogspot.com
15 09 2017 Już wiemy, czym PiS przykryje kolejną aferę. Będzie komisja śledcza ws. wyłudzeń VAT.
PiS zmaga się z kryzysem wizerunkowym z powodu tzw. afery billboardowej. Ma już pomysł, jak sprawić, by ludzie mówili o czym innym. W piątek PiS złoży wniosek o powołanie komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT.
– Zdecydowaliśmy powołać komisję śledczą – poinformował szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Komisja ma zająć się "wyjaśnieniem afer VAT-owskich, będących przez lata powodem strat w budżecie państwa licznych w miliardach".
– Skala tych nadużyć jest wstrząsająca. Straty, jakie poniosła Polska w ciągu ostatnich lat oblicza się na 200 miliardów złotych. Po drugie jest kwestia odpowiedzialności politycznej za to, co się stało – wyjaśnił Terlecki. 
Co ciekawe, szef klubu PiS nie ukrywa, że komisja ma przykryć aferę wokół kampanii "Sprawiedliwe sądy". Istnieją spore zastrzeżenia do sposobu finansowania tej akcji, a także do spraw merytorycznych (nieprawdziwe przykłady patologii wśród sędziów).
Wyłudzenia VAT to efekt pracy posłów, ministrów, szefów rządów, którzy dzięki lobbowaniu dziurawych ustaw zapewniali sobie dopływ gotówki na swoje konta bankowe. Zatem powoływanie komisji śledczej spośród posłów mija się się celem. Wszak nie można być sędziom we własnej sprawie.

14 09 2017 PiS zrodziło się z kłamstwa, kłamstwem zwalcza opozycję i kłamstwem prawdopodobnie wygra kolejne wybory.

Mit założycielski PiS, to moment obalenia rządu Olszewskiego. Kłamstwem było jakoby ten rząd upadł tylko dlatego, że Macierewicz ujawnił listę 64 agentów SB. Ten rząd był słaby i chwiejny na tle ówcześnie rozdrobnionego partyjkami Sejmu. Niewiele osób też pamięta o tym, a jeszcze mniej wie, że najbliżsi współpracownicy Kaczyńskiego w obecnym rządzie (Piotr Naimski i Antoni Macierewicz) przygotowywali klasyczny zamach stanu, a celem był Wałęsa. Mit martyrologii PiS, to moment katastrofy lotniczej w Smoleńsku, której opisywać nie będę, bo każdy, kto ma choć odrobinę zdrowego rozsądku i wiedzy wie, że zgodnie ze słowami Macierewicza „zamach w Smoleńsku”, to tylko „narzędzie polityczne”. Czyli również kłamstwo.
Mit wygranej PiS w wyborach w 2015 r., to moment, kiedy Kaczyński ustami swoich marionetek składał dziesiątki obietnic socjalnych, dziesiątki obietnic usprawnienia państwa oraz następujące deklaracje:
1. Zlikwidują NFZ.
2. Obniżą VAT do 22%.
3. Pomogą Frankowiczom.
4. 500+ na KAŻDE dziecko.
5. Pracy nie straci żaden nauczyciel.
6. Zerowy VAT na ubranka dla dzieci.
7. Podwyższenie dopłat dla rolników.
8. Przywrócenie opieki dentystycznej w szkołach.
9. Jarosław Gowin zostanie Ministrem Obrony Narodowej.
10. Nie będą zatrudniać kolesi i znajomych w Spółkach Skarbu Państwa.
11. Podwyższą kwotę wolną od podatku dla WSZYSTKICH Polaków do 8.000 zł.
12. Przeprowadzą audyt w rządzie PO, po którym wszystkie osoby odpowiedzialne za „przekręty” pójdą do więzienia.
13. Polska jest w ruinie (okazało się, że jest w takiej ruinie, że z roku na rok można było wprowadzić program socjalny, który kosztuje 23 mld zł).
I tak mógłbym wymieniać do jutra. PiS nie porzuciło swojej kłamliwej retoryki. Oni zdają sobie sprawę z tego, że „pamięć społeczna” jest wybiorcza i krótka (pierwszym odkrywcą tego „fenomenu” był Tusk), dlatego nadal kłamią i gdy media łapią ich na kolejnych bezczelnych kłamstwach mówią, że to nie ich ręka:
1. Polska to wyspa tolerancji.
2. Rząd PiS nie podnosi podatków.
3. Naprawili Trybunał Konstytucyjny.
4. TW Wolfgang nie współpracował z SB.
5. Rząd PiS nie wycina Puszczy Białowieskiej.
6. „Córka leśniczego”, to nie była próba załatwienia pracy.
7. Nie tylko Polska nie popiera Donalda Tuska na szefa Rady Europy.
8. Śmierć Igora Stachowiaka nie była spowodowana przez policjantów.
9. Macierewicz nic nie wiedział o posadzie dla Bartłomieja Misiewicza w PGZ.
10. To nie prawda, że nauczyciele tracą pracę. Powstały nowe etaty po reformie.
11. Osoby związane z PiS nie brały udziału w aferze związanej ze Światowymi Dniami Młodzieży.
12. PiS i rząd nie są odpowiedzialne i nie mają nic wspólnego z kampanią billboardową ws. reformy sądów.
13. Prąd po nawałnicach będzie w ciągu 24 godzin. Pomoc dla poszkodowanych w nawałnicach była błyskawiczna, a wojsko wydatnie przyczyniło się do likwidacji skutków nawałnic.
To oczywiście nie są wszystkie kłamstwa PiS. Z każdym dniem ich przybywa, a ich spisywanie to praca na pełny etat. Chciałem tylko pokazać, że PiS w kłamstwach nie ma sobie równych i jeśli opozycja nie weźmie się do rzetelnej pracy u podstaw, to PiS będzie drugą partią w historii, która wygra drugą kadencję z rzędu. Bezczelny Lewak.
12 09 2017 Szok! Nie wszyscy dostaną emerytury w październiku.
Kilkadziesiąt tysięcy Polaków jesienią czeka rozczarowanie. Chociaż uzyskają prawo do emerytury już w październiku, wypłatę otrzymają z opóźnieniem. ZUS nie ustalił im jeszcze tzw. kapitału początkowego. A bez jego wyliczenia z emerytury nici!
Nie ma możliwości, żeby ZUS rozpatrzył wszystkie wnioski we wrześniu i wypłacił świadczenia terminowo, ponieważ dużo osób nie ma ustalonego kapitału początkowego, a w dokumentach mają braki. ZUS szacuje, że nie ma go wyliczonego nawet 80 tys. spośród 330 tys. uprawnionych do przejścia na emeryturę od października. Te osoby muszą najpierw zgromadzić i dostarczyć wszystkie dokumenty - wyjaśnia Wiesława Taranowska z rady nadzorczej ZUS.
Zakład ma 30 dni na rozpatrzenie wniosku emerytalnego, ale tylko w sytuacji, gdy jest on kompletny. Jeżeli są w nim braki, ten termin liczy się do momentu, kiedy przyszły emeryt dostarczy wszystkie zaświadczenia potwierdzające staż pracy, a to może trwać tygodniami. Seniorzy, którzy znaleźli się w takiej sytuacji, pierwszą emeryturę dostaną więc z dużym opóźnieniem. Całe szczęście także z wyrównaniem od października.
Kierownictwo ZUS to banda nierobów i nieudaczników! Na całym świcie to ubezpieczyciel gromadzi dokumenty a nie przyszły emeryt. Ba sami zawiadamiają o przejściu na emeryturę. A w Polsce urzędas nie ruszy tyłka by przejść do koleżanki po potrzepany dokument tylko wyśle pismo wzywające do osobistego stawiennictwa się w dniu takim a takim w pokoju nr. I jedzie taki bidulka kilkadziesiąt kilometrów by przenieść brakujące pismo z jednego biurka na drugie. No bo ponoć są takie przepisy? 
10 09 2017 Kto Macierewiczowi zabroni kupować bez opamiętania?
Do wychwalania samego siebie jest pierwszy! Do kwiecistego wygłaszania banałów też. Mijanie się z prawdą też mu nieźle wychodzi, więc i tym razem nie powinniśmy być zdziwieni. Antoni Macierewicz obwieścił podpisanie wartej 500 mln zł umowy na zakup 53 tys. nowoczesnych karabinków GROT. – „Pierwsze tysiąc sztuk ma jeszcze do końca roku znaleźć się w rękach żołnierzy Obrony Terytorialnej” – pochwalił się MON. Brzmi nieźle?
Problem polega na tym, że broń nie przeszła wymaganych testów. Mają się one zakończyć dopiero w lutym 2018 r. Eksperci, których cytuje „Fakt” ostrzegają: – „Żołnierz nie powinien, teoretycznie rzecz biorąc, dostać takiej broni do ręki”. Źródło: fakt.pl

10 09 2017 Szyszko o Rydzyku: duchowy przywódca Polski.
Nareszcie! Już wiemy, kto jest duchowym przywódcą naszego kraju. Nie prymas Polski, nie papież Franciszek ani nawet nie Jan Paweł II.
Minister środowiska Jan Szyszko urbi et orbi obwieścił, że „duchowym przywódcą Polaków” jest Tadeusz Rydzyk.
Słowa te padły podczas wczorajszej konferencji, zorganizowanej m.in. przez szkołę redemptorysty, „Żywność darem dla życia i zdrowia – w świetle zagrożeń od GMO”. Odbyła się ona w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie – aż dziw bierze, że wybrano takie miejsce…
Szyszko wygłosił na niej przemówienie, w którym powiedział m.in. – „Polska to unikat pod względem produkcji żywności o najwyższej jakości”. Chwalił też związki łowieckie i zrzeszonych w nich myśliwych. No i oczywiście, prawie na ołtarze wynosił Tadeusza Rydzyka.
Ten nie pozostał dłużny i powiedział, że modli się za ministra Szyszkę i to samo poleca innym. Życzył, by „pan Bóg sprawił, że minister zwycięży w poniedziałek”.
O jakie „zwycięstwo” chodziło Rydzykowi? Otóż w najbliższy poniedziałek Szyszko przed Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu będzie się tłumaczył w sprawie wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Pod koniec lipca tenże Trybunał wydał natychmiastowy nakaz jej wstrzymania.
Źródło: rp.pl

10 09 2017 PiS jest śmiertelną chorobą, a młode pokolenie antidotum.
Od ponad ćwierć wieku nie ukształtowała się w Polsce stabilna scena polityczna. Ba! Przechodzimy nawet bardzo poważny kryzys społeczno – polityczny. A z kryzysem jest, jak z depresją. Nie pojawia się nagle. To splot wydarzeń rozłożonych w czasie. Jarosław Kaczyński nie wszedł przecież do polityki 25 października 2015 roku, niczym piękny Ken z logo PiS na ściance dla fotoreporterów. Po władzę szedł ponad ćwierć wieku. Jak to się stało, że demoluje dzisiaj Polskę i ogranicza prawa bez naszej zgody?
Początek długiej drogi
Kryzys polityczny w Polsce nie trwa przecież od ostatnich wyborów do Parlamentu RP. Raczkował już w latach 80., zanim w naszym kraju nastała demokracja. Już wówczas w NSZZ Solidarność, której wielu związkowców nie spodziewało się, że za kilka lat odegra rolę prawicowych posłów, tworzyły się podziały. Do 4 czerwca 1989 roku „Solidarność” była kontrą dla Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Wtedy nie myślano o światopoglądzie. Podział „Solidarności” na frakcje był spowodowany tym, że nie wszyscy akceptowali samodzielne decyzje Lecha Wałęsy. Wielu chciało demokratycznego glosowania delegatów. Jedni wyczuli koniunkturę i zaczynali „grać na siebie” , a jeszcze inni zaczęli tworzyć obozy wokół Andrzeja Gwiazdy czy Anny Walentynowicz, którzy zupełnie inaczej widzieli przyszłość związku niż przewodniczący „Solidarności”. Ta już na początku lat 90. rozdrobniła się poglądowo i programowo....cdn na http://dawidcizewski.natemat.pl/217167,pis-jest-smiertelna-choroba-a-mlode-pokolenie-antidotum 
09 09 2017 Sędziowie powiedzieli "nie" ministrowi. Bronią swojego prezesa.
68 spośród 70 sędziów z SO w Łodzi przyjęło uchwałę sprzeciwiającą się próbom odwołania prezesa. Twierdzą, że części z nich nieoficjalnie proponowano już zajęcie jego miejsca - informuje "Wprost".
To pierwsza tego typu uchwała w Polsce. Spośród 70 sędziów orzekających w Sądzie Okręgowym w Łodzi pod uchwałą popierającą aktualnego prezesa opowiedziało się 68 z nich, a 2 oddało głosy nieważne. Decyzję o uchwale podjęli ze względu na ponawiane próby ze strony ministerstwa, zmierzające do usunięcia obecnego prezesa ze stanowiska.
No takiej jednomyślności już dawno nie mieliśmy. Ktoś powiedział, że działania PiS to jak choroba stwardnienie rozsiane, na początku objawy nie są zbyt dokuczające, ale jak się rozwinie to jest już nie do wyleczenia. Popatrzcie wokół siebie, kto to są działacze PiS. Zastanówcie się czy chcielibyście mieć takich przyjaciół, takich kolegów, znajomych, czy chcielibyście z nimi spędzać wolny czas. Jeżeli nie to zastanówcie się dlaczego robicie taką krzywdę naszemu krajowi dając im władzę.
Jak będą wyglądać sądy po reformie? Rozmowa z doradcą prezydenta w "Dzienniku Gazecie Prawnej"
W Sądzie Najwyższym są osoby, które nie powinny w nim orzekać ze względu na to, co robiły w przeszłości. I zgodzę się z PiS, że ustawodawca ma prawo żądać, by tyle lat po przełomie ci ludzie z sądu odeszli - mówi Michał Królikowski, który doradza prezydentowi ws. reformy sądów, w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną".
Jaka to reforma skoro niezależnych sędziów zamienia się na zależnych od Kaczyńskiego? No a co z prokuratorem Piotrowskim? Aha! Zostaje w PiSie bo duże doświadczenie w oskarżaniu działaczy opozycji! Zatem Grzechem byłoby pozbyć się takiego specjalisty.
08 09 2017 Szukali, szukali i znaleźli. PiS wymyślił sposób, jak ominąć niezręczny problem wet prezydenta Dudy
Prezydenckie weta to gorący kartofel, który Prawo i Sprawiedliwość przerzuca z ręki do ręki. Zbliża się czas, kiedy posłowie partii rządzącej będą musieli go przełknąć w sejmowym głosowaniu. Okazuje się jednak, że partia rządząca wymyśliła, jak ten problem obejść. Niezgodnie z konstytucją.
Prezydenckie weta do ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym wyprowadziły Prawo i Sprawiedliwość z błogiego letargu. Nad własnymi rozwiązaniami pracuje Kancelaria Prezydenta (rękami prof. Michała Królikowskiego), a partia czeka z niecierpliwością na propozycję. Zaostrza się także spór Andrzeja Dudy z Zbigniewem Ziobrą, Antonim Macierewiczem i Beatą Szydło. To będzie gorąca polityczna jesień.
Jacek Żalek z Polski Razem twierdzi, że problemu nad głosowaniem "za" lub "przeciw" odrzuceniu wet może w ogóle nie być. – Nie wiadomo, czy takie głosowanie w ogóle się odbędzie. Z tego co pamiętam, nie ma nigdzie zapisanego takiego obowiązku. Myślę, że takie głosowanie odbędzie się tylko pod jednym warunkiem: gdyby pan prezydent jednak nie przedstawił swoich propozycji. Nie wierzę też, że dojdzie do takiego głosowania bez zapoznania się z projektami prezydenta. A wiemy, że są one tworzone – mówi Żalek. I otwarcie przyznaje, że przeprowadzanie głosowania nad prezydenckimi wetami, biorąc pod uwagę aktualną sejmową arytmetykę, byłoby po prostu nieopłacalne. – Do odrzucenia wet potrzeba 3/5 głosów, a jak wiadomo, my tyle nie mamy. Takie głosowanie jest nam zwyczajnie niepotrzebne – mówi poseł Zjednoczonej Prawicy.
Jedno malutkie głosowanie niepotrzebne, później przyjdzie kolej na kolejne i wszystko zgodnie z konstytucją. A później wystarczy tylko decyzja Kaczyńskiego i też będzie to zgodnie z konstytucją. Mniemam, że wkrótce okaże się, że Konstytucja jest nie konstytucyjna i Jarosław konstytucję zastąpić będzie musiał.

08 09 2017 Szykuje się zmiana na stanowisku premiera?! Szydło ma odejść i jest już dla niej nowy stołek.
Wydaje się, że dni Beaty Szydło w fotelu premiera są policzone. Zmiany na stanowisku szefa rządu domagają się najbliżsi współpracownicy Jarosława Kaczyńskiego z ulicy Nowogrodzkiej – donosi "Super Express". To w ostatnim czasie już kolejne informacje w tym niekorzystnym dla Szydło klimacie. PiS-owska wierchuszka to właśnie Jarosława Kaczyńskiego widzi w fotelu premiera. Wiceprezes PiS Adam Lipiński nie owija w bawełnę: "Jak prezes Kaczyński zostanie premierem, to zawsze jest to dobra opcja" - mówi "SE" wiceszef Prawa i Sprawiedliwości.
Kaczyński wie, że Macierewicz lekceważy Szydło, tak jak robi to prezydent Duda wypowiedziami swojego rzecznika. Czołowy polityk PiS w rozmowie z "SE" mówi, że jest zdania, iż to właśnie Jarosław Kaczyński stanie na czele rządu. Wtedy prezydent Duda nie postawi się premierowi, co ma miejsce w przypadku premier Szydło. Prezes PiS sugeruje, że Beata Szydło nie ma na nic wpływu, dlatego chce w jesiennym rozdaniu politycznym stanąć na czele rządu. Beata Szydło miałaby zostać marszałkiem Sejmu, informuje gazeta. Niezależnie od tego, jaka będzie decyzja, polityczna jesień zapowiada się gorąco. Zwłaszcza, że w tle jest jeszcze coraz mocniejszy wicepremier Morawiecki, którego również wymienia się w gronie ewentualnych następców. 
źródło: "Super Express"
Kaczyński nie może zostać premierem ponieważ nie przeszedł szkolenia w USA w fortach CIA i FBI! Czyżby gwoździem do trumny dl premier Szydło było forum w Krynicy i przyznanie jej nagrody Człowieka Roku Forum Ekonomicznego 2017. A Kaczyński był tak pewny tej nagrody, apartament zarezerwowano przygotowano całą logistykę związana z wyjazdem prezesa do Krynicy. No a tu taki afront. Oj polecą głowy! Polecą. Bo to mały ale bardzo mściwy człowieczek.
04 09 2017 Czy Antoni Macierewicz jest rosyjskim agentem? Opowiada Tomasz Piątek
Antoni Macierewicz ma bardzo wiele powiązań z ludźmi Kremla - mówi w programie "Tomasz Lis." Tomasz Piątek - pisarz i dziennikarz, autor wydanej niedawno książki "Macierewicz i jego tajemnice".
Moskiewska mafia, Władimir Putin i służby wywiadowcze GRU – to z nimi, według Tomasza Piątka, dziennikarza „Gazety Wyborczej” powiązania ma szef MON Antoni Macierewicz. Tomasz Piątek szczegóły opisał w swojej książce „Macierewicz i jego tajemnice”. Zastępca ministra obrony narodowej poseł Michał Dworczyk już kilka tygodni temu, w odpowiedzi na publikację dziennikarza poinformował , że jego przełożony „składa zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Tomasza Piątka”.
Jak mówił Piątek na łamach lipcowego "Newsweeka": - Czy Antoni Macierewicz stoi za aferą taśmową? Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością mogę powiedzieć, że stoi za nią Siemion Mogilewicz, mający powiązania z ludźmi Radiusa. Rosyjska mafia zafundowała Polakom aferę podsłuchową, z której PiS odniosło polityczne korzyści.

04 09 2017 MON kupi… bombki ze śliwkami. Powinni zamówić misie-żelki w torebkach z napisem „Misiewicze”.

Co tam śmigłowce, co tam pojazdy opancerzone i temu podobne sprzęty… Najważniejsze są święta Bożego Narodzenia, choć do nich jeszcze ponad 3,5 miesiąca. MON jednak czuwa i zapobiegliwie już dziś zamawia materiały promocyjne i reklamowe na święta właśnie. Co będzie rozdawał Antoni Macierewicz? Zamówienie obejmuje wiele pozycji: od bombek choinkowych ze śliwkami w czekoladzie w środku po kubki z napisem „Baczność! Spocznij!”. Tzw. specyfikacja jest bardzo szczegółowa. Bombki na przykład mają być w kolorze granatowym (nomen omen?), ze srebrnymi, mniejszymi i większymi gwizdkami, otwierane od góry. W środku ma być nie mniej niż 11 sztuk wspomnianych śliwek w czekoladzie. Całość zostanie zapakowana w pudełko, przewiązane wstążeczką i zaopatrzone w świąteczną kartkę. Na tę „amunicję” resort zamierza wydać 160 tys. zł.
To nie koniec słodkości od MON. Resort chce zamówić także tonę! krówek, ale nie jakichś tam zwyczajnych. Te od Macierewicza muszą być „o ciągnącej się konsystencji i mlecznym smaku i owinięte w etykietę zgodną z wojskowym wzorem nr 93 (kamuflaż)” – jak czytamy w zamówieniu MON.
Resort Macierewicza chce także dwustu ryngrafów z orłem z godła Polski, plakiet okolicznościowych ze znakiem Polskiego Przedstawicielstwa Wojskowego w Brukseli, monet pamiątkowych z napisem „Polski Narodowy Przedstawiciel Wojskowy”, tzw. smyczy reklamowych z motywem flagi i napisem „Wojsko Polskie. Twoja Armi@” i metalowych, grawerowanych kubków z napisem „Baczność! Spocznij!”. MON zadbał o każdy szczegół – prezenty trzeba zapakować, więc zamówiono 40 tysięcy papierowych toreb z logo resortu.
Źródło: rmf fm, wp.pl
Kubki z napisem „Baczność! Spocznij!”. Tego nawet by Haszek nie wymyślił dla swojego Szwejka. No jestem pod wielkim wrażeniem Macierewicz kupuje drewniane karabinki? Manewry pod Komarowem. Pegazy Macierewicza w akcji. Gdy zabraknie helikopterów i zawiedzie internet Kawaleria Ochotnicza wspomoże działania WOT. Jesteśmy pierwszym krajem, który likwiduje jednostki kawalerii powietrznej, a w ich miejsce formuje szwadrony kawalerii konnej. Kto stoi za tym pomysłem? 
Polonia pisze.
10 kwietnia 2010 roku odcisnął się w psychice Antoniego Macierewicza diabelskim kopytkiem paniki. Tę zdeformowaną racjonalność słychać w jego wypowiedziach o tym zdarzeniu. Tylko Macierewicz był dla Jarosława Kaczyńskiego wielce pomocnym, aby zbudować mit o „bohaterszczyźnie” (a w rzeczywistości: odpowiedzialności za katastrofę) Lecha Kaczyńskiego.
Nie dziwi mnie, iż Macierewicz uciekał ze Smoleńska, zachowywał się, jak paranoik: „w pociągu kazał zablokować wszystkie drzwi, pozamykać okna i zaciągnąć zasłony, by uniknąć strzałów snajperów”.
Do osoby Macierewicza potrzeba dobrego pióra, aby go opisać. Nie każdy pisarz chce się babrać w takiej marności, zresztą usprawiedliwieniem jest, iż Macierewicze są opisani w literaturze. Nieracjonalność łatwo poddaje się panice, bo sama jest funkcją braków normalności, dlatego musi budować światy alternatywne, aby względnie egzystować.
Antoni Macierewicz był niewątpliwie tolerowanym przez ubowców agentem obcego wywiadu w PRL tak samo, jak jego ojciec Zdzisław Macierewicz był agentem francuskiego wywiadu w PRL, któremu ubowcy pozwolili odejść z legendą oficjalnie popełnionego samobójstwa po tym, jak amerykańscy oficerowie wywiadu sfotografowali dla prasy rzekomego trupa Himmlera, mającego otruć się tą samą trucizną, co ojciec Macierewicza: cyjankiem potasu.
Władze Rosji Putina nie ujawniły treści ostatniej rozmowy braci Kaczyńskich, nie powiedziały Narodowi Polskiemu prawdy o tym, który z braci, synów Rajmunda podjął fatalną decyzję, która zaowocowała śmiercią i tragicznymi ekshumacjami 96 osób, a który był tylko posłusznym wykonawcą poleceń otrzymywanych od drugiego. Komentarze z sowamagazyn
01 09 2017 Polski sierpień miesiąc cudów się staje.
Chyba należę do ostatniego pokolenia dla którego 31 sierpnia i 1 września znaczą co innego niż dla obecnej władzy (a ta utrwala się lepiej niż beton) i przyszłych pokoleń. Bo - jak się okazuje- nie mamy już rocznicy wybuchu II wojny światowej tylko apel "poległych" w Smoleńsku, nie ma już rocznicy Westerplatte tylko 8 rocznica "słynnego wystąpienia Lecha Kaczyńskiego"
(o czym przypomniała natchniona jak zwykle Fotyga). Porozumienia sierpniowe zostały podpisane przez Kaczyńskich i ich ludzi (Gwiazda, Walentynowicz, Wyszkowski), Wałęsa stał tam gdzie ZOMO, a "solidarność" to nie więź ponad podziałami ale korporacyjna organizacja współpracująca z monopartyjnym systemem.... białe jest dziś czarne, czarne jest dziś białe... Czy ktoś jeszcze pamięta Orwella? Bo może jego dystopia nie była utworem literackim tylko proroczym reportażem z państwa PiS? Autor Magdalena Środa
Polski sierpień miesiąc cudów się staje. Na początku jego było wielkie w Warszawie powstanie. Piętnastego cud nad Wisłą i bolszewików pokonanie. Trzydziestego pierwszego w stoczni porozumienie w imieniu milionów podpisano. Później to zaufanie milionów za stołki przehandlowano. Był to przełomowy moment dla wprowadzenia demokracji w Polsce, swoisty karnawał wolności. Fakt demokracja znaczy republika. Pytam więc czyją republiką Polska się stała, że tak nasza elita oszalała? Banku Światowego który przy pomocy fiskusa ostatni grosz biednemu zabiera? Czy może jakiejś innej światowej chimery!.....
Pierwszy września dzień tragiczny Polska niepodległość straciła. Dziś co niektórzy dokonująporównania kto bardziej zniszczył Polskę Hitler, Stalin czy KANCIASTOSTOŁOWI w Magdalence ? Tego nie można w żaden sposób porownywać bo to zupełnie rożne światy. Co prawda mają wiele wspólnego lecz nie wiadoma jakie kryteria brać pod uwagę kryteria. Bo co dla jednego jest dobrem dla drugiego złem się staje.
30 08 2017 Bp Tadeusz Pieronek: strażnik konstytucji chce ją zmienić, żeby usprawiedliwić swoje łajdactwa.
Byłem zbulwersowany. Człowiek, który uważa się za naczelnika państwa, zachowywał się jak po narkotykach – mówił były sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski bp Tadeusz Pieronek w programie "Kropka nad I" w TVN24, odnosząc się do pytania Moniki Olejnik o słowa Jarosława Kaczyńskiego, który nazwał posłów opozycji "zdradzieckimi mordami". Pieronek mówił też o łamaniu Konstytucji przez jej strażnika. - Chce zmienić konstytucję, żeby usprawiedliwiać swoje łajdactwa – stwierdził.
Diagnoza w przypadku Kaczyńskiego powinna brzmieć nieuleczalna katabaza. A nie można ze świata Hadesa władać żywymi bo to tylko doprowadzi do wielkiej tragedii narodowej.

30 08 2017 Lemański o Szydło: „łże jak bura suka”
Wojciech Lemański to ksiądz, na którego Kościół nałożył karę suspensy, czyli zakaz posługi kapłańskiej. Hierarchom kościelnym nie podobały się jego zachowania i wypowiedzi, np. obrona przez niego in vitro czy piętnowanie pedofilii w Kościele.
Długo milczał, ale po słowach Beaty Szydło, że lipcowe protesty społeczne były wyreżyserowaną, opłacona akcją, mającą uderzyć w rząd, ks. Lemański nie wytrzymał. – „Do tej wypowiedzi traktowałem panią premier jako niezbyt zdolną, pozbawioną inwencji kobietę, którą prezes postawił na ważnym państwowym odcinku, który ją po wielokroć przerasta. Zdolna na swój sposób jest, to znaczy jest zdolna uzasadnić każde, najgłupsze nawet posunięcie swoich ministrów, którzy ostentacyjnie pokazują jej, że ta pani w tym rządzie nie ma nic do powiedzenia. Wszak oni mają innego zwierzchnika i wie o tym każdy w tym kraju, jak i zagranicą” – napisał na Facebooku.
Kończy swój wpis, cytując byłego marszałka Sejmu Ludwika Dorna: – „Powiem o tej nieporadnej, zakompleksionej i mijającej się z prawdą na każdym kroku kobiecie, słowami byłego marszałka Dorna – „łże jak bura suka „. Powtarza więc niczym zdarta płyta slogany i banialuki przysłane przez „naczelnika”. Można by napisać – sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało”.  Źródło: natemat.pl 
28 08 2017 Za krytykę rządu – więzienie?
Posłowie ugrupowania Kukiz’15 mieli już wiele kuriozalnych pomysłów, ten jednak bije wszelkie rekordy… Poseł Jarosław Porwich rzucił propozycję karania polityków opozycji więzieniem, gdy ważą się krytykować rządzących. Swoją „złotą” myśl sformułował przed kamerami TVP Info, w programie „Woronicza17”, zainspirowany wywiadem jakiego udzielił niemieckiemu dziennikowi „Die Zeit” poseł PO Borys Budka.
Jarosław Porwich zrecenzował Borysa Budkę bez pardonu, mówiąc: „Pan poseł Borys Budka niekoniecznie jakby ubolewa nad tym, że to uderzy w Polskę i Polaków, tylko że „te konsekwencje mogą zrazić Polaków do Unii Europejskiej. „To jest dla niego najważniejsze” – ocenia. Dalej uważa, że wypowiedź Budki jest wysoce naganna i bardzo szkodliwa. „W mojej ocenie –  twierdzi Porwich –  takich polityków powinno się pozbawić pełnienia funkcji publicznych – to jest co najmniej”.
A w ogóle, to uważa, że powinien być na podobną okoliczność zastosowany jakiś paragraf i „takie osoby powinny albo trafić do więzienia, albo powinny być pozbawione praw obywatelskich”. Mówił o zdradzie stanu i powtórzył potrzebę karania ich więzieniem. Inicjatywa to nie nowa, tylko patrzeć, jak w miarę zaostrzającej się sytuacji politycznej, propozycja będzie podchwycona, podobnie jak głośno wyartykułowana w ostatnich godzinach – przez wiceministra Jakiego pochwała kary śmierci, na szczęście nie dotycząca jeszcze polityków …Źródło: naTemat
A gdzie to się taki komuch z krwi i kości jeszcze uchował? I znów znalazł się poseł, który czerpie pełnymi garściami z pomysłów Adolfa. Ten ostatni wpadł wcześniej na podobny pomysł i otworzył dla krytykujących rząd „sanatorium” w Dachau.

28 08 2017 Gospodarka według PiS prawie jak za Gierka
Za czasów Edwarda Gierka Polska miała być w czołówce największych gospodarek świata. Ówczesna propaganda sukcesu zapewniała – „Polska rośnie w siłę, a ludzie żyją dostatniej”. Plany gospodarcze snute przez PiS, a przedstawiane w TVP, powodują, że można poczuć jak w złotej erze Gierka. Jak to się skończyło – większość z nas pamięta z doświadczenia, z część z podręczników.
Podobna katastrofa raczej nam nie grozi, ale obecna dobra sytuacja gospodarcza – wbrew zapewnieniom PiS – nie utrzyma się długo. – „To okres przejściowy. Polityka gospodarcza tego rządu, prowadząca do ograniczenia inwestycji i niedoborów na rynku pracy, pcha nas w stronę niższej dynamiki PKB” – powiedział „Newsweekowi” Bogusław Grabowski, były członek Rady Polityki Pieniężnej.
Do trwałego wzrostu gospodarczego potrzebne są wysokie nakłady na inwestycje i odpowiednia liczba rąk do pracy. O inwestycjach nieustannie mówi wicepremier i minister finansów Mateusz Morawiecki, tylko że jak na razie słyszymy o wycofywaniu się kolejnych dużych inwestorów.
Gdyby nawet inwestycje nabrały tempa, to jeszcze potrzebni będą ludzie do pracy. I tu pojawia się następny problem. Nie dość, że chętnych jakoś nie widać, to na dodatek w październiku – po obniżeniu wieku emerytalnego – tysiące osób zniknie z rynku pracy. Z prognozy resortu pracy wynika, że mniej więcej w półtora roku z rynku ubędzie 400 tys. osób. – „W ciągu kilku lat stracimy 5-10 proc. siły roboczej” – twierdzi ekonomista prof. Stanisław Gomułka.
Rząd PiS zachowuje się tak, jakby tych problemów nie zauważał, a może nie chce zauważyć…Źródło koduj24.pl
Morawiecki za wszelką cenę chce napełnić kasę państwową tak jak to zrobił Balcerowicz. Czego w polskiej gospodarce nie wykończył Balcerowicz, nie dobił Rostowski to zniszczy na pewno Morawiecki. Jeszcze pamiętamy jak to za czasów Gierka Polska miała być w czołówce największych gospodarek świata. Ówczesna propaganda sukcesu zapewniała: Polska rośnie w siłę, a ludzie żyją dostatniej. No i pomimo. że wtedy budowana tysiące fabryk ludzi do pracy nie brakowała skończyło się fatalnie. A dziś inwestycji i rąk do pracy brak. No a to może się tylko skończyć kolejnym rozbiorem Polski. Chociaż jak się tak zastanawiam to tej Polski w Polsce jest jak na lekarstwo.
26 08 2017 Patrzajta i podziwiajta wszyscy ten nowy ład i porządek w Polsce prawa i sprawiedliwości Kaczyńskiego. Uwaga! Okazuje się że TW Piotrowski, Przyłębski, Balbina donosili opozycji a Wałęsa SBecji!?
Ambasador w Berlinie Przyłębski – czysty jak łza? Nic dziwnego skoro żona jest prezesem TK!
Tylko naiwni mogli żywić nadzieję, że stanie się inaczej.
IPN nie ma wątpliwości co do prawdziwości oświadczenia polskiego ambasadora w Berlinie Andrzeja Przyłębskiego, który zaprzeczył współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. „Decyzją z dnia 25.08.2017 r. prokurator Oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN w Krakowie uznał, że w sprawie oświadczenia złożonego przez Andrzeja Przyłębskiego nie zachodzi wątpliwość co do jego zgodności z prawdą w rozumieniu art. 52 e ustawy o IPN – KŚZpNP z 18 grudnia 1998 r. (…). Tym samym uznał, że brak podstaw do skierowania tej sprawy do sądu”.
Od marca tego roku przeszłością ambasadora zajmowała się prokurator z Biura Lustracyjnego w Poznaniu. W lipcu niespodziewanie sprawę przeniesiono do Krakowa. IPN poinformował, że stało się tak na wniosek pełnomocnika Andrzeja Przyłębskiego, który podważał bezstronność i obiektywizm poznańskiej prokurator. Oczywiście, przychylono się do tego wniosku.
Z dokumentów z lat 1979-80 wynika, że TW „Wolfgang” wyraził zgodę na współpracę z SB 9 czerwca 1979 r. w pokoju hotelowym w Koninie. Obecny polski ambasador w Berlinie był zarejestrowany jako TW „Wolfgang” w latach 1979-1980.
W „Gazecie Wyborczej” czytamy, że zachowało się pisemne zobowiązanie Przyłębskiego do współpracy „na zasadzie dobrowolności”. – „Kierując się patriotycznym obowiązkiem i chcąc przyczynić się w miarę moich możliwości do utrzymania ładu i porządku w PRL i triumfu prawdy, wyrażam zgodę na udzielanie pomocy Służbie Bezpieczeństwa. Fakt ten zachowam w całkowitej tajemnicy. Będę rzetelnie i starannie relacjonował interesujące SB zdarzenia i fakty. Obieram sobie pseudonim Wolfgang” – napisał Przyłębski. Obecny ambasador w Berlinie ubiegał się wtedy o paszport na wyjazd do wujka do Anglii.
Funkcjonariusz SB tak go wówczas scharakteryzował: – „Posiada dobre dotarcie do młodzieży studenckiej z terenu UAM Poznań i cieszy się tam zaufaniem. Może być pomocny w dotarciu do grup antysocjalistycznych w tamtejszym środowisku”. Przyłębski był wtedy studentem filozofii na Wydziale Nauk Politycznych UAM. Był członkiem ZSMP. – „Twierdzi, że ustrój socjalistyczny w Polsce jest jedynym ustrojem, który może zapewnić rozwój naszego kraju” – napisał oficer SB. Z akt SB jasno wynika, że w trakcie rozmowy werbunkowej w hotelu w Koninie Przyłębski poinformował – jakby na dobry początek – oficera SB, że wśród studentów UAM krążyły biuletyny Polskiego Porozumienia Niepodległościowego.
Źródło: onet.pl,
Szok! Cóż za niespodzianka ze strony IPN! Okazuje się że TW Wolfgang donosił ale opozycji...
Poseł Piotrowicz przyjął tę wiadomość bijąc brawo na stojące.

26 08 2017 Firma Lisa zarobiła na TVP 21 mln! TYLKO U NAS
Istna fortuna! Aż 21 milionów 209 tysięcy 411 złotych i 66 groszy brutto - dokładnie na taką sumę rachunki TVP wystawiła firma Tomasza Lisa Deadline Productions za produkcję programu "Tomasz Lis. Na Żywo". Takie są ustalenia wewnętrznego audytu przeprowadzanego właśnie w Telewizji Polskiej, do których dotarł "Super Express".
Talk-show Tomasza Lisa pojawił się na antenie w telewizyjnej Dwójce w lutym 2008. Ostatni pokazano 25 stycznia 2016 r.
Co na to Lis? - Mój program, wbrew informacjom, które wypływają z Woronicza w czasach prezesury pana Jacka Kurskiego, przynosił TVP ogromne zyski, z których telewizja płaciła za kolejne sezony i kolejne programy. Umowy podpisywałem z ośmioma prezesami TVP, w tym związanymi z PiS. Podpisywali je oni z tego samego powodu. Program miał doskonałą oglądalność i niezmiennie przynosił zyski - mówi nam Tomasz Lis. Wysokością zarobionych pieniędzy oburzeni są politycy PiS, członkowie Rady Mediów Narodowych. - To pokazuje, że opłaca się służyć postkomunie. Cała droga Tomasza Lisa jest naznaczona tym, żeby dbać o interesy systemu postkomunistycznego. I właśnie za to był sowicie wynagradzany - ocenia posłanka Joanna Lichocka z PiS, członek sejmowej Rady Mediów Narodowych .Źródło se.pl
Prawie miliard złotych na dofinansowanie pisowskiej TVP! Ale to prezesa Kurskiego nie boli wręcz przeciwnie cieszy bardzo, bo będzie kasa na premie dla jego kochanki. Nie rozumiem posłanki Lichockiej skoro redaktor Lis tak dbał o interesy systemu postkomunistycznego to dlaczego Kaczyński który ten system reaktywował po wygranych wyborach kazał go wyrzucić z pracy? Sam z chęcią ten program oglądałem bo redaktor Lis potrafił wydobyć od swego gościa najbardziej skrywane wiadomości. Dla mnie był i jest mistrzem jakże podobnym do Zygmunta Kałużyńskiego. Ośmieszał komunistów w taki sposób że tego nawet nie zauważali. Docierało to do nich po kilku dnach jak już cała Polska się śmiała.

26 08 2017 Tak przy wódce załatwia się interesy w Sejmie. Cimoszewicz oskarża...
Gościem "Salonu Politycznego" na antenie Superstacji był poseł PO Tomasz Cimoszewicz. Padły mocne słowa i poważne oskarżenia. Interesy w Sejmie załatwia się przy wódce?
- Cieszę się, że pan wiceprzewodniczący wspomniał pana Piotra Dudę. Ja zdecydowanie uważam, że ten pan zaprzepaszcza interesy związkowców polskich w Solidarności. Dlaczego to mówię? Dzisiaj, od dwóch lat, ich interesy są załatwiane przy kieliszku wódki z panią Mazurek i panem Terleckim w barze sejmowym. Przed każdą ustawą dotyczącą kwestii związkowców oni się spotykają. W ten sposób dzisiaj załatwiane są interesy związkowców Solidarności w naszym kraju. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, mając na to również innych posłów, którzy byli świadkami co najmniej dwukrotnie - powiedział Tomasz Cimoszewicz do Ryszarda Czarneckiego. Źródło se.pl
To jest nic nowego tak załatwia się interesy w Polsce od internowania przywódców Solidarności w Pałacu Mostowskich. W oparach wódki, dymie cygar i wymyślnych delicjach rodziła się demokracja w Polsce. No a skoro pijacy i inni nałogowcy spłodzili demokrację w Polsce to nie dziwmy się, że mamy takiego zdeformowanego, zboczonego potwora.

26 08 2017 "Po raz pierwszy ściema tak łatwo przedostała się do opinii publicznej". Afera z Autosanem jest grubsza niż sądzicie

W środę gruchnęła wiadomość o kompromitującej porażce należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej firmie z Sanoka. Autosan nie zawalczył o zamówienie warte 30 mln zł, bo spóźnił się o 20 minut ze złożeniem oferty. Premier Beata Szydło stwierdziła, że "żąda wyjaśnień", a wiceminister obrony pospieszył z zapewnieniem, że "to nie my, to oni". Bartosz Kownacki poinformował, iż pracownik odpowiedzialny za przetargową wpadkę był "związany z poprzednikami" i już został zwolniony dyscyplinarnie.
Wpadkę jednak zaliczył sam wiceminister – wyszło bowiem, że urzędnik, który doprowadził do opóźnienia w wysłaniu oferty, został zatrudniony we wrześniu ubiegłego roku, a zatem już po przejęciu Autosana przez PGZ. Teraz zaś się okazuje, że to opóźnienie mogło wcale nie być wpadką, lecz działaniem celowym. Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że Autosan nie chciał startować w tym przetargu, bo... nie miał nic do zaoferowania. Ale musiał – bo tego oczekiwali politycy.
– Od początku było wiadomo, że Autosan nie jest w stanie wykonać zamówienia MON. Dlatego specjalnie spóźnili się z ofertą. Autosan produkuje autobusy miejskie, a nie wysokopodłogowe, a takich wymagał MON, bo chodziło o pojazdy, które mogą jeździć także po gorszych, terenowych drogach – mówi informator "Wyborczej", chcący zachować anonimowość pracownik Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Opowiada przy tym, jaką karczemną awanturę zrobił jesienią jednemu z wiceprezesów PGZ wiceminister Bartosz Kownacki, gdy Autosan nie wziął udziału w jednym z przetargów. Więc teraz musiał wziąć...
Firma wykonała typową ściemę, by spełnić żądania ministra. Zapowiedziała, że weźmie udział w przetargu i jest do niego gotowa, bo zarząd bał się, że politycy znów się wściekną. To nie jest jedyny taki przypadek. Podobnie wygląda sprawa z dronami. MON chce, by koniecznie wykonał je należący do ministerstwa PGZ. W Bydgoszczy powstało nawet "centrum kompetencji" produkcji dronów, ale to tylko kartka na drzwiach. Polska Grupa Zbrojeniowa raczej nie jest w stanie nic takiego wyprodukować. Problem z Autosanem polega na tym, że po raz pierwszy ściema tak łatwo przedostała się do opinii publicznej.
Źródło naTemat
24 08 2017 Świat się zmienia ludzi pozostają ci sami,
Nawet jeśli troll to jest ktoś, kto zarabia na tym, że jest chamski (taka jego praca) to zarazem jest kimś, kto taki sposób zarabiania wybiera. Można usprawiedliwiać trolla, że to konieczność, "każdy z czegoś musi żyć!"; ludzie kiedyś żywili wszy żeby zarobić, tyle że dzisiaj mamy nieco więcej możliwości. Sądzę więc, że troll to nie praca, ale osobowość. Ludzie rodzą się trollami i dopiero internet umożliwia im samopoznanie. Niektórzy po prostu lubią pluć, i zapewne w niczym nie są tak dobrzy. Trollowanie daje więc pieniądze i poczucie dumy, że się trafnie opluło. Najbardziej martwi mnie to, że wśród trolli (wszystko jedno czy zawodowych czy "z natury" lub z przekonania) są również kobiety. Nie dlatego, żebym myślała, że kobiety są łagodniejsze, ale dlatego, że przez setki lat były grupą wykluczoną (z edukacji, pracy, polityki, nawet we własnym domu nie miały praw), więc powinny być bardziej wrażliwe na opresję innych i mniej ich opresjonować. Gdy czytam post, jakiejś zapewne miłej, pani, która nie wiedząc jak mnie obrazić nazywa mnie "żydówką" (Żydzi to grupa chyba najbardziej opresjonowana w dziejach ludzkości) to sobie myślę czy ona w ogóle myśli? Bo to że przeciętny troll uwielbia przykładać słabszym - to raczej normalne. Ale trollica?! Słabsza jeszcze słabszym?? Bo "żyd", w języku polskim to nie przynależność etniczna czy kulturowa ale wyzwisko. Jak już ktoś nie ma wyobraźni lub - przeciwnie - ma resztki poczucia wstydu (trolle z reguły nie znają tego uczucia) to używa innych dosadnych określeń odnoszących się z reguły do opresjonowanych kobiet takich jak k... czy dziwka, ale jak już jest na samym trollim dnie to korzysta z chwytów nazistowskiej propagandy. Brrr Ciekawe ilu trolli pracowało lub współpracowało z gestapo?
Autor Magdalena Środa.
Patrzcie jak ten świat się zmienia kiedyś na trolla mówiono:lump, bikiniarz, pachołek sanacji, awanturnik, oszołomom, pieniacz, wichrzyciel, podżegacz, warchoł, psychiczny, ekstrema...Oni zawsze ukochanej władzy ością w gardle stali. Dlaczego? Bo nieznosili marnotrawstwa i nie cierpieli nieudaczników siedzących na stanowiskach w urzędach, zakładach pracy....... za to tylko, że potrafili dobrze klaskać. No ale gdyby nie oni nie byłoby tych buntów robotniczych, ba nie byłoby Kaczyńskich, Wałęsy, Tuska, Geremka i pozostałych kanapowych opozycjonistów którzy nawet palcem w bucie nie kiwnęli w obronie robotników tylko patrzyli jakby tu się uwłaszczyć na majątku narodowym. 
23 08 2017 Kolejny skandal – przepadło 30 mln zł w przetargu na autobusy dla armii.
Urzędnicy, wchodzącej w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej spółki Autosan, spóźnili się i zaprzepaścili szansę na warte prawie 30 milionów zł zamówienie od armii. Chodziło o przetarg na wyprodukowanie dla wojska 26 autobusów pasażerskich: mniejszych 16-miejscowych i dużych, mogących przewieźć 47 pasażerów. MON kupi NIEMIECKIE autobusy dla POLSKIEGO wojska
Sprawę już komentują politycy. Były minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak napisał na Twitterze: - Macierewicz kupił fabrykę autobusów, która nie potrafiła złożyć oferty w przetargu! Wojsko pojedzie niemieckimi autobusami. Wtóruje mu Sławomir Neumann szef klubu PO: - MON to jednak Monty Python. Najpierw kupują fabrykę autobusów (z kasy na uzbrojenie wojska) a potem autobusy kupują od Niemców.
Ani przedstawiciele Autosanu, ani Polskiej Grupy Zbrojeniowej nie chcieli komentować tej kompromitującej porażki. Polska Grupa Zbrojeniowa przejęła Autosan półtora roku temu i miała uratować firmę od upadku.
Dzień bez szalonego pomysłu Macierewicza należy uważać za stracony. Pewnie po pomyśle na rowerową wyrzutnię rakietową, po pomyśle stoczni w Radomiu budującej podwodne okręty latające, po pomyśle na latający pociąg pancerny, po pomyśle na latające pojazdy terenowe które będą potrafiły same się zakopać jak i odkopać... Nadszedł czas na samobieżne autobusy podziemne. Jak długo jeszcze ten Antek będzie pitolił?

23 08 2017 Twórczość „barda smoleńskiego” w nowym kanonie lektur
Uwaga – czytanie tego wiersza może spowodować różne konsekwencje! Za ewentualne niepożądane reakcje redakcja nie ponosi odpowiedzialności.
„O starym życiu nikt już nie pamięta
płoną świece przed pałacem prezydenta
Z matki obcej; krew jego dawne bohatery.
A imię jego będzie czterdzieści i cztery.
Polsko w ciemnościach porodu
nie jesteś Chrystusem narodów
jesteś Jonaszem w brzuchu wielkiej ryby
pójdź ach pójdź do swojej Niniwy”.

Nie umieścimy więc kolejnych fragmentów, ale licealiści od przyszłego roku szkolnego będą musieli czytać „dzieła” tego autora. A jest nim Wojciech Wencel, dla którego katastrofa smoleńska była – jak sam mówi – „centralnym punktem jego życia”, a jeden ze swoich felietonów zatytułował „My, naród Kaczyńskiego”. – „Wracają czasy słusznie minione, gdzie na listę lektur trafiało się za zasługi dla władzy” – stwierdziła w TVN Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej, a Rafał Grupiński z PO dodał: – „To jest nagradzanie za politykę grafomanów”.
Językoznawca prof. Andrzej Zieniewicz, oceniając w TVN nową listę lektur, stwierdził: – „Zaskakuje mnie konsekwencja, to znaczy rozmach i skala pominięć. Czego się uczeń z tego dowie? Odpowiem: ważniejsze jest to, czego się nie dowie. Nie dowie się o najważniejszych sprawach, ale za to dowie się o tym, że są poeci, którzy wielbią Jarosława Kaczyńskiego”. Źródło: tvn24.pl
Jesteśmy świadkami narodzin religii smoleńskiej. Bardzo wielu jej wyznawców widzi jak Kaczyński po Wiśle chodzi i wielki cuda wielkie czyni.
Czy Kaczyński zdąży beatyfikować Lecha? Narodził się nowy kościół smoleński i jak Rydzyk zostanie jego papieżem a Pawłowicz przeorem sióstr męczennic smoleńskich to wtedy nie będzie żadnych problemów. Bo to będzie pierwszy święty tego kościoła.
A taką Nową Polskę według ewangelii Jarosława będziemy wkrótce mieli: msza, pomnik, praca, spowiedź, różaniec, spanko i od nowa, msza... Wkrótce w każdym mieście, na każdym osiedlu, w każdej wsi staną pomniki Śp Lecha i dopiero się narobi. Wyobraźcie sobie te tłumy z krzyżami, różańcami i pieśniami na ustach, na kolanach wędrujące przez całe miasto od świątyni do pomnika od pomnika do świątyni w wielkich procesjach.
19 08 2017 Kolejny cios. Na nawałnicach i tragedii może zarobić skarbówka. Będzie ściągała podatki z tego co uzbierano.
Wkrótce rusza akcja esemesowa: wyślij esemesa na rzecz poszkodowanych koszt 3 zł +VAT.
Wydaje się, że w przypadku zniszczeń po nawałnicach na północy Polski rząd już bardziej nie może się skompromitować. A jednak. Tym razem urzędy skarbowe opodatkują... pomoc dla poszkodowanych. Zatrzymać to może minister finansów. Jak na razie, nic w tej sprawie jednak nie zrobił. Istnieją zwolnienia z opodatkowania pomocy w przypadkach zdarzeń losowych (do wartości 2280 złotych). Takie zwolnienia dotyczą także pomocy materialnej. Tutaj kwota wolna od opodatkowania zależy od tego, czy i w jaki sposób darczyńca jest spokrewniony z obdarowanym. Przy założeniu, że jest to firma czy obca osoba, kwota wolna wynosi 4902 zł. Jeżeli ta kwota zostanie przekroczona, obdarowany musi zapłacić podatek (od 12 do 20%, zależnie od kwoty pomocy). Co prawda, podatnik może zwrócić się do naczelnika urzędu skarbowego o odroczenie spłaty podatku lub jego umorzenie, jednak wszystkie takie decyzje są rozpatrywane indywidualnie.
A kiedy zostaną opodatkowane kościoły i dochody księży w tym ojciec Rydzyk? Te darowizny trzeba traktować jak tacki w kościele i po co czekać na kolejny rozkaz ministra. Czy do tego trzeba genialnego umysłu ministra? No i tym sposobem Morawieckiemu znowu PKB skoczy do góry. Polacy niczego się nie nauczyli. Zapłaciliśmy wysoką cenę za wolność ufając bezwzględnie Balcerowiczowi a zaprzepaściliśmy szansę rozwoju gospodarczego powierzając finanse państwowe Rostowskiemu. Teraz znowu bezwzględnie ufamy szkolonemu agentowi finansjery światowej za oceanem Morawieckiemu Kiedyś krzyczeliśmy gdy nas zbyt mocno dojono teraz nawet nie mamy siły skomleć.
O take Polske walczyli.
Socjalizm był zły kapitalizm też nie dobry.
A obrońcom biednych i udręczonych żyje się wyśmienicie.
W PRL jak kotlet na stołówce zdrożał o złotówkę (Radom 76)
to pół Polski strajkowało i nie bało się reżimu.
A dzisiaj łby spuszczone i wszystko bierze się na klatę.
To zasługa między innymi Solidarności.


19 08 2017 Wstydu nie macie za grosz, Rytel uratował się sam…
...pracą swoich mieszkańców, sąsiadów i pomocą ludzi z Polski. Sukces ma wielu ojców, co?” – napisała na Twitterze internautka, po tym jak w czwartkowym wydaniu serwisu informacyjnego „Wiadomości” reporter stwierdził, że wojsko uratowało Rytel przed powodzią. Teza przedstawiona w TVP oburzyła internautów, którzy twierdzą, że stacja przypisując rządowi sukces mieszkańców, tym samym wymierza im siarczysty policzek.
„Żołnierze mają specjalistyczny sprzęt (…) bez nich ta akcja nie miałaby żadnych szans na powodzenie, bo do większości zniszczonych miejsc żaden inny sprzęt nie ma szans dojechać” – ocenił reporter i dodał: „Trwa wyścig z czasem. Opady deszczu i zbyt duża ilość wody może zniszczyć zaporę”.

Cały materiał był niezasłużoną laurką dla wojska. Nie było ani słowa o tym, że pojawiło się na miejscu dopiero cztery dni po nawałnicy, ani o tym jak wiele zrobili sami mieszkańcy i strażacy.  Dopiero na końcu materiału reporter w jednym zdaniu wspomniał: „Wojsko wspomagają inne służby i mieszkańcy”.
Ekipa rządowa PiS to mistrzowie „kompletnej demolki”

Tak skomentowali reakcję rządu PiS na tragedię w Rytlu i na całym prawie Pomorzu goście radia TOK FM. – „To nieudacznicy, którzy jak chcą, to potrafią w noc zmieniać ustrój państwa, ale nie ma ich, jak jest wichura. Po co ludziom tacy politycy?” – pytali.
Agnieszka Wiśniewska z „Krytyki Politycznej” stwierdziła, że nawałnica, która spustoszyła znaczną część kraju pokazała „totalną przepaść między tym, co dzieje się w parl